Historia bańki internetowej. Czy to się powtórzy?

A Polish YouTube interview (host: Jarosław Kuźniar; guest: Rafał Hirsch) exploring the 1999–2001 dotcom bubble and whether similar dynamics are happening today around AI. Hirsch argues the dotcom ‘burst’ was gradual (peak Nasdaq ~10 March 2000; sharper drops in April 2000 after a US court ruling about Microsoft) and driven by layered events (M&A, telecom shifts, accounting scandals like MicroStrategy). The conversation draws parallels to 2025–2025 AI market tensions: rapid, large-capital investment (NVIDIA, OpenAI, Google), valuation concerns, liquidity risks (HSBC analysis cited projecting large OpenAI losses and heavy compute costs), and the possibility of a slow, multi-step correction rather than a single-day crash. The hosts conclude that technologies survive despite bubbles (internet persisted after dotcom), but business models and winners may shift.
Questions this video answers
Around 10 March 2000.
About 20%.
Approximately 800 million users worldwide.
HSBC projected over $100 billion losses in each of 2028–2029, and about $75 billion loss in 2030 (under the cited assumptions).
Assumes about 3 billion users/customers in 2030.
Chapters
Dość ciekawy przykład pęknięcia bańki to nie wynikało z tego, że rosło, rosło, rosło, rosło i nagle stało się coś, jakaś jedna rzecz i to pękło, to się nawarstwiało. Gdyby szukać jednego konkretnego momentu, w którym stało się jasne dla wszystkich, że bańka internetowa pęka, to to było orzeczenie sądu mówiące o tym, że Microsoft jest monopolistą. To też może być pomysł na przetrwanie ewentualnych trudnych czasów, czyli zrobić z siebie samych tak ogromną bańkę i powiązać się tyloma dealami z rynkiem finansowym, chociażby emitując dług, emitując obligacje, żeby za jakiś czas, jeśli się okaże, że rynek przestaje w to wierzyć i jest jakiś krach, żeby to właśnie było too big to fail i żeby rząd to wszystko uratował.
Szczerze, bardzo lubię hasło naszego wieloletniego partnera, nie jutraj. Może dlatego, że sam się spóźniłem? Nie jutraj myślenia o emeryturze. Emerytura z ZUS-u, mówią badania, to może być jedna trzecia twojej, mojej dzisiejszej pensji. Wystarczy? Nie sądzę. Wiem, że temat brzmi trochę jak coś za 20 lat. Ale gdyby. Podejść do tego inaczej. Zaczynamy od małych kroków. Dzisiaj odkładamy 200 złotych. Za rok staje się to nawykiem, a za 10 lat jest emerytura, na której możemy żyć. Partnerem programu Ekonomicznie jest mBank. Pomagają budować kapitał emerytalny. Sprawdź, może to jest coś dla Ciebie. Wejdź na mbank.pl slash emerytura. I pamiętaj, że inwestowanie zawsze wiąże się z ryzykiem. Być może, szanowni widzowie i słuchacze, będzie to moment, w którym otworzymy specjalny cykl Ekonomicznie. historia największych ekonomicznych kryzysów. Bo wiem, że lubicie czasami popatrzeć sobie na coś z jakiejś perspektywy czasu, a dzisiaj przy okazji tego, co dzieje się wokół AI, często nawiązuje się do wielkiej bańki dotcomowej. Pomyśleliśmy z Rafałem, że cofniemy się do tamtych czasów i rozgościmy w tym, co się wtedy działo, bo to bolało bardzo. Nie żeby życzyć aktualnemu hype'owi na AI tego samego, ale żeby popatrzeć sobie na ten kryzys historycznie i z taką perspektywą dzisiaj przechodzimy. Co robiłeś w latach dwutysięcznych, kiedy pękła bańka dotcomowa, szanowny Rafale?
Ja w ogóle nie pamiętam bańki dotcomowej. Pamiętam różne inne krachy na giełdzie warszawskiej, na giełdach światowych, a akurat tego krachu jakoś tak specjalnie nie pamiętam. I jak sobie grzebałem w różnych dokumentach i artykułach, to odkryłem, że wiem dlaczego. Nie pamiętam tego krachu, bo to nie był krach. Krach to jest taki jak było w 1929 roku albo w 1987, że jest jakiś czarny piątek albo czarny poniedziałek, że jednego dnia akcje się walą o 30%. Taki jest krach. A ta bańka, ona pękła, ale to było troszeczkę rozłożone w czasie. Mówi się o tym, że ten krach dotkomowy był w marcu 2000 roku, bo najwyższy poziom NASDAQ sięgnął 10 marca chyba. Ale on spadł po tym 10 marca raptem tam o kilkanaście procent, co nie było niczym nadzwyczajnym, ponieważ w czasie wcześniejszej hossy on regularnie miewał korekty po kilkanaście procent. Myślę, że wtedy w ogóle nikt na to jeszcze nie zwrócił uwagi. I dwa tygodnie później utworzył drugi szczyt, prawie że na tym samym poziomie co ten pierwszy, troszeczkę niżej. I po tym drugim szczycie znów był trend spadkowy, ale też raczej taki nic nadzwyczajnego, co by się wcześniej w ciągu roku nie zdarzyło. Gdzieś tam w kwietniu to huknęło bardziej. Można powiedzieć, że po dwóch miesiącach nagle się okazało jasne, że jesteśmy 30% niżej niż na szczycie, więc to chyba już jest koniec. To nie było takie nagłe i oczywiste. Było kilka wydarzeń po drodze, na które rynek reagował takimi małymi panikami, małymi przecenami i one się akumulowały, nakładały się na siebie i to dało ten efekt końcowy, że się ta bańka skończyła. To jest dość ciekawy przykład pęknięcia bańki, ponieważ to nie wynikało z tego, że rosło, rosło, rosło, rosło i nagle stało się coś, jakaś jedna rzecz i to pękło. Tylko tam to się nawarstwiało przez pewien czas.
Ale może to do siebie mają tego typu kryzysy, bo jak popatrzymy sobie na.
Dzisiejszy i zawsze zbieg kilku okoliczności oraz.
Być może to właśnie się rozciąga w czasie, Zobaczymy sobie nawet teraz, kiedy siedzimy tutaj na początku grudnia w studiu i rozmawiamy sobie o tym, jak wyglądał wtedy świat i siłą rzeczy są jakieś analogie do tego, co może wydarzyć się teraz, no to też jesteśmy akurat w takim momencie, w którym akcje NVIDII, czyli tego głównego motoru, który napędzał wzrosty wszystkich najważniejszych technologicznych firm na świecie, mają takie dni, kiedy tak tu pięć, tu coś, tu spadają sobie, spadają, nawet mimo, że wyniki były doskonałe, ale pojawia się konkurencja z Google'a, z Gemini, I to jest też takie właśnie rozłożone trochę w czasie. Nikt nie mówi o tym, że tu nagle jest łup o 50%, no ale hop, hop, hop i zobaczymy.
Tak właściwie trwa dyskusja o tym, czy pęknie ta bańka czy nie, a tak naprawdę te akcje lecą w dół już od miesiąca. I NVIDIA od swojego szczytu pod koniec października zdążyła spaść już o 20%. No to spadek dwudziestoprocentowy.
To bańka, prawda?
To właściwie można by powiedzieć, że już ta bańka pęka albo może właśnie już pękła, tylko że właśnie w taki troszeczkę mniej efektowny sposób, bo to jest wszystko rozłożone w czasie. Oracle czy Meta Platform spadły o nawet więcej niż w przypadku NVIDII, bo tam były dodatkowe czynniki, które powodowały, że te nastroje się jeszcze bardziej pogorszyły. Więc to się dzieje powoli nawarstwia się coraz więcej komentarzy nieprzychylnych, pojawiają się pierwsze obniżki rekomendacji dla Amazona i dla Microsoftu i autorzy tych rekomendacji wskazują, że ten model biznesowy może się nie spinać, może za chwilę się tak okazać, bo tak właściwie są dwa rodzaje Wątpliwości. Pierwsza wątpliwość dotyczy samej ceny akcji na giełdzie, że po prostu samo AI jest genialne i sam model biznesowy jest świetny i przyniesie miliardy zysków, ale akcje za szybko urosły. Więc nawet z dobrymi perspektywami one już zasługują na to, żeby spaść, żeby wejść w korektę, żeby te ceny rynkowe były bardziej adekwatne, mniej wybujałe. Więc to jest jeden argument. Ale pojawia się też coraz więcej argumentacji wskazującej na to, że Cały model biznesowy może wcale nie być taki fajny, jak do tej pory sądzono, ponieważ okazuje się, że jest potężnie kapitał ochłonny, że te koszty, które zostaną poniesione, żeby zbudować tą infrastrukturę, będą znacznie mniej.
Z żadnej subskrypcji za modele tego nie odbierzesz.
Tak, że to będzie znacznie większe. Niedalej jak wczoraj czytałem na Financial Timesie artykuł o tym, że pojawiła się rekomendacja czy też analiza ze strony banku HSBC, który wyliczył, że Open AI w 2028-2029 będzie mieć ponad 100 miliardów dolarów straty w każdym z tych lat, w 2030 będzie miał 75 miliardów dolarów straty i te straty będą przy założeniu, że w 2030 roku OpenAI będzie miał 3 miliardy klientów. na całym świecie. 3 miliardy ludzi będą korzystać z OpenAI i oni dalej będą mieć 75 miliardów dolarów straty rocznie, ponieważ tak wysokie będą koszty. Koszty wynajmu mocy obliczeniowych w chmurach od Microsoftu, od Google'a, od tych wszystkich będą w pewnym momencie w przypadku OpenAI sięgać ponad 600 miliardów rocznie. To są niebotyczne wielkości, które powodują, że Cała rentowność tego biznesu staje pod znakiem zapytania. Według HSBC, jeśli OpenAI po drodze nie zdobędzie dodatkowych 200 miliardów dolarów, to straci płynność. On nie dożyje do 2030 roku. Nawet mając świetne perspektywy i świetny wynalazek pod palcami, on się zabije o swoją własną płynność po drodze, ponieważ za dużo inwestuje w tej chwili. Za mocno i za szybko. A nie ma wyjścia, bo jest wyścig.
Ale z drugiej strony, nikt w tej układance, mam wrażenie, nie ma wyjścia, bo to co widzę w tej analizie, dlaczego jedni drugich kupują i tak dalej i tak dalej, tam bardzo często jak słyszymy, że Nvidia i OpenAI, albo OpenAI i tam ktoś jeszcze coś zrobili, to to nie jest cash, damy Ci cash, tylko damy Ci akcję za to, żebyś mógł u nas kupić sobie moc, albo żebyś mógł kupić sobie u nas chipy, więc to nie jest gotówkowe rozliczenie.
Tak, tak, to coraz częściej bardziej przypomina, ale zwróć uwagę na to, Sam fakt, że oni się ścigają, ponieważ są przekonani, że się nie zmieszczą wszyscy na tym rynku. Bo jakby byli przekonani, że się zmieszczą, to by się nie musieli ścigać. Rynek będzie pojemny, wszyscy się zmieszczą, wszyscy dadzą radę, więc róbmy to stopniowo po kolei, nie napinając naszych własnych finansów. Skoro oni decydują się na tak ryzykowne kroki, na tak kolosalne inwestycje, znaczy, że się boją, że jeśli przybiegną na metę na drugim miejscu, to już nie będzie tortu do podziału, bo wszystko zabierze ten pierwszy, czyli że się nie zmieszczą na tym rynku. A to może oznaczać, że Większość z tych spółek, które tak bardzo drożały ze względu na zaangażowanie w AI, prędzej czy później będzie musiała spaść, ponieważ w ich przypadku te marzenia nie zostaną zrealizowane i te plany. Tylko zwycięzca je zrealizuje i on zarobi bardzo dużo, a ci pozostali będą musieli zrobić piwot gdzieś po drodze, albo zgodzić się na jakąś zmianę w tym modelu biznesowym, która pewnie będzie zmianą na gorsze i będzie rozczarowaniem dla rynku.
To zadam Ci fundamentalne pytanie, które słyszałem ostatnio w rozmowie u naszych kolegów też z Financial Timesa w podcaście Unhatched, że to, co się dzisiaj dzieje, to jest jakiś wyścig po nowy księżyc. Tylko nazywamy go AI-em. I teraz pytanie, czy w ogóle to jest nowy księżyc oraz drugie, I ile firm wyląduje na tym księżycu oraz ostatnie, najbardziej filozoficzne, czy to źle, jeżeli na tym księżycu wyląduje tylko jedna firma? Bo to i tak powinna być duża zmiana, jeżeli zakładamy, że lądowanie na księżycu człowieka to było coś dużego. To jest, myślę, to pytanie. Nie musimy filozoficznie na nie odpowiadać, ale dla mnie to pokazuje taką dużą perspektywę, że ten wyścig, o którym mówisz, być może on jest o taki tort, że właśnie w tym sensie nawet warto tam być jak najszybciej po drodze, nie patrząc na to, ile na to wydajemy, bo koniec końców, jak już się uda i wszystko nam się potwierdzi, to revenue z tego będzie takie, że panie, to dzisiejsze koszty to właściwie zwrócą.
No właśnie to jest główne niewiadome, mam wrażenie w tej chwili. Nikt nie jest w stanie tego prawidłowo ocenić, bo nie ma żadnych podstaw, więc to jest gdybanie w tym momencie. Jak dużo ludzie, firmy będą w stanie płacić za te usługi AI, ponieważ monetyzacja tego będzie polegać na tym, że to będzie w abonamentach, prawda? Głównym rynkiem będą jednak usługi AI dla przedsiębiorstw, a nie dla nas, dla gospodarstw domowych. Czyli tak jak w tej chwili Microsoft ma Azure i Amazon ma swoją chmurę i Google, to w ramach tych rozwiązań chmurowych dla przedsiębiorstw, tam będą dodatkowe moduły także związane z AI i one będą droższe. To już w tej chwili tak właściwie wygląda. I to dalej będzie tak wyglądać. Pytanie jak dużo te firmy będą w stanie płacić za te dodatkowe moduły związane z AI. Oczywiście to ile one będą chciały płacić będzie zależne od tego jaką korzyść one będą w tym widzieć. A ta korzyść subiektywnie postrzegana będzie zależeć od tego co te systemy będą potrafić. To się trzyma kupy, że te firmy OpenAI i tak dalej tłumaczą, że muszą w tej chwili wydawać aż tyle pieniędzy, bo muszą doskonalić te produkty, bo to jest warunek, one muszą być absolutnie doskonałe, żeby zdobyć klientów, a ci klienci są konieczni, żeby ten model się obronił. Więc tu jest bardzo dużo znaków zapytania po drodze, tutaj nic nie jest na pewno tak naprawdę, więc ten pomysł pozostając doskonałym pomysłem może się nie sfinansować po drodze.
No i dochodzi jeszcze jeden wątek i porozmawiajmy o nim teraz, natomiast niech on będzie ostatnim, po którym wrócimy sobie do eksplozji bańki dotcomowej.
Bo są podobieństwa.
Są, ale teraz to, o czym chciałem powiedzieć, to to, co się zadziało ostatnio z akcjami Alphabetu, czyli właściciela Google'a między innymi, że ich nowy model Gemini 3 jest tak dobry, że niektórzy mówią, wow, to jest lepsze niż OpenAI. Ale oni nie muszą wydawać tyle na te wszystkie czipy, na których to trenują, bo robią to, jak się okazuje, na swoich, czyli to może wyglądać inaczej, czyli to nie musi kosztować być może tyle. I nagle się okazuje, że w tym wyścigu mamy kogoś, kto może nie był pierwszy, kiedy to się zaczynało, ale zaczyna przynajmniej w tej chwili, w tym momencie być. A jakie są podobieństwa między tym, co dzieje się teraz, gdzie jeszcze powiedzmy oficjalnie o bańce nie mówimy, a tym, co stało się wtedy w latach dwutysięcznych, kiedy wprost doszło do rozwalenia się całego rynku dotcomu?
Wtedy też był wyścig. To, co mówiliśmy, że w tej chwili te firmy zaczynają zachowywać się trochę jak szalone, jeśli chodzi o skalę wydatków, ponieważ ścigają się w stronę przyszłości. w czasie bańki dotcomowej, to też był tak właściwie wyścig i ta bańka pękła na wiosnę 2000 roku. Ostatnią dużą rzeczą wtedy, kiedy jeszcze wszyscy myśleli, że jest wszystko super, była zapowiedziana fuzja Ameryka Online, czyli największej firmy internetowej wtedy. To zostało ogłoszone w styczniu 2000 roku, dwa miesiące przed pęknięciem krachu. Zrealizowano to dopiero później, ale wtedy była zapowiedź, więc rynek mógł na to reagować. Ta sama America Online wcześniej przejęła Netscape i generalnie 1999 rok to była seria przejęć z jej strony za kosmiczne wtedy pieniądze, za miliardy dolarów. To był ewidentny właśnie wyścig, żeby iść do przodu. Jedną z części tej opowieści jest to, dlaczego Ameryka Online tak naprawdę przegrała. Bo to, że ona przegrała, to się przyczyniło, mam wrażenie, do tego, że ta bańka pękła. Ona została ograna przez Microsoft przede wszystkim, po pierwsze, ponieważ ona przejęła Netscape, a Microsoft przykleił sobie do systemu Windows, który był wtedy absolutnie topowym produktem internetowym. Windows wtedy był głównym produktem, na którym Microsoft zarabiał. I w Windowsie był defaultowo zainstalowany Internet Explorer. I były oczywiście procesy sądowe. I wręcz w kwietniu 2000 roku sędzia sądu któregoś tam w Stanach Zjednoczonych orzekł, że Microsoft jest monopolistą i pojawiły się na rynku pogłoski, że zostanie podzielony. I po tej decyzji tego sędziego nazdak się zwalił o 20% w dwa dni i wtedy tak naprawdę ta bańka pękła. Gdyby szukać jednego konkretnego momentu, w którym stało się jasne dla wszystkich, że bańka internetowa pęka, to to było orzeczenie sądu mówiące o tym, że Microsoft jest monopolistą i być może zostanie podzielony. On nie został podzielony, ale wtedy jeszcze tego nie wiedziano i wtedy Nasdaq zwalił się o 20% i to był kwiecień, to był miesiąc po szczycie osiągniętym przez Nasdaq. Po tym szczycie przez miesiąc ten nazdak się tak kręcił w kółko, że jeszcze nie do końca było wiadomo, czy to jest koniec Hossy, czy nie. Dopiero ta sprawa przesąciła tak właściwie szalę. Natomiast Microsoft się na koniec obronił w tym sądzie, ale przegranym był America Online z tym swoim Netscape, który właściwie wyszedł z użycia w tym momencie. Drugą kwestią było to, Wtedy telekomy, spółki telekomunikacyjne duże, zaczęły wprowadzać na szerszą skalę, właśnie w 2000 roku, połączenia szerokopasmowe. Czyli rozwój technologii tutaj mamy. Ameryka Online zbudowała swoją potęgę na internecie, w który się wdzwaniałeś przez telefon. I nagle się okazało, że to jest rozwiązanie przestarzałe. Nie trzeba się wdzwaniać, bo masz internet szerokopasmowy, ale ten internet szerokopasmowy był już oferowany przez zupełnie inne firmy. a nie przez America Online. Być może to jest pocieszenie dla tych, którzy trzymają kciuki za AI i boją się, że jak będzie krach na rynku, bańka pęknie, to przez to cały pomysł AI się rozleci. Proszę zauważyć, że faktycznie była bańka dotcomowa i ona pękła, ale Internet przetrwał.
De facto zrobił się lepszy.
No nie 20 lat, dlaczego? Internet był przez cały czas tak naprawdę. Ja pamiętam, że już wtedy wykorzystywałem Internet w pracy. W domu chyba też już. Nie było takiego czegoś, że była pęknięcie bańki w Nowym Jorku i było, o już nie będzie teraz więcej internetu.
W tym znaczeniu nie. Tylko, że ja zapytałem Cię dzisiaj na dzień dobry, co robiłeś wtedy, bo myślałem sobie, ty mi opowiesz, a ja Ci później opowiem swoją historię. Ja pracowałem wtedy, przyjechałem do Warszawy w 1999 roku, zacząłem pracę w programie trzecim Polskiego Radia i mniej więcej po trzech, czterech latach... Chciałem powiedzieć, że jestem winny. Później zacząłem pracę w Radiu Zed i to było takie fascynujące, że ja tu biegłem z serwisem informacyjnym na antenę, ale obok siedzieli koledzy z osobnej, nowej, fantastycznej, pachnącej świeżością redakcji internetowej i robili coś. Czyli ty tu biegniesz, żeby tam w FM-ie coś nadać, a oni tam stukają, stukają i nagle się okazało, Jak to wszystko szlag trafił, że są zwolnienia i generalnie ta strona www jest nam tam do niczego niepotrzebna, bo to już nie jest ten ATP.
Ale wtedy w ogóle był kryzys w Polsce.
No ale to dotyczyło tego, że generalnie dzisiaj jak popatrzysz sobie na rynek, to internet jest jak powietrze. e-commerce jest czymś naturalnym, wszystko jest naturalne, ale do tego momentu, w którym nie zaprzeczamy temu, zobacz ile musiało upłynąć lat, dosłownie te dwadzieścia parę powiedzmy, żeby uznać, że to jest standard. I są tacy, którzy mówią, że życzą tego też właśnie jajowi, że może tak się zdarzyć, że będzie po drodze jakieś zawirowanie, jakaś kalibracja, jakiś spadek, ale za x lat może szybciej niż 20, jak sobie spojrzymy na tamtą technologię, tą technologię dzisiaj nazywaną AI-ową, to będziemy też traktowali ją jak tlen, po prostu.
To po drodze może ulec wielu przechrzałceniom, o których dzisiaj nie jesteśmy w stanie przewidzieć. To też jest ciekawa lekcja z tej bańki dotcomowej, że ta bańka, jak ona pęczniała przez 1999 rok, Elementem tego rośnięcia tej bańki było to, że było coraz więcej ofert publicznych nowych spółek, które ciągle wchodziły. Dlatego się mówi bańka dotcomowa, bo wszystkie te spółki nazywały się coś tam dotcom. Panowało wtedy takie przekonanie i rynek w to wierzył, że ten internet to on będzie do handlowania głównie. Myślę, że ludzie wtedy nie zdawali sobie sprawy z tego, jaki potencjał reklamowy tkwi w internecie i za chwilę będą po prostu newsy w internecie i będą serwisy internetowe i tam będzie się zarabiało na reklamach. Nikt w ogóle jeszcze nie myślał o takim pomyśle z jakim Google kilka lat później wyskoczył, czyli SEO. Natomiast wtedy wydawało się, że internet będzie zarabiał na siebie w taki sposób, że firmy, które czymś handlują, zaczną tym handlować w internecie. Jak handlowałeś ziemniakami, to zakładałeś sklep ziemniaki.com i już, albo pec.com, to była jedna z większych ofert publicznych. Nie duże sieci handlowe, tylko normalne firmy, które sprzedawały rękawiczki, to zakładały rękawiczki.com i zaczynały sprzedawać. Wydawało się, że to jest nisko kapitał ochłonne, nie potrzeba do tego dużo pieniędzy, wystarczy, że założysz stronę w internecie i masz lepszy dostęp do klientów. więc możesz zwiększać swoją sprzedaż nie ponosząc wysokich kosztów. Doskonały model biznesowy, super, tak? Szybko się okazało, że on się w ogóle nie sprawdza, ponieważ ludzie nie chcą płacić przez internet, bo się boją, tak? Bo to był początek jeszcze, tak? I to nie jest takie proste. I się okazało, że wszystkie te modele biznesowe tych właśnie dotcomów, które miały model biznesowy oparty o handel w internecie, że to nie wychodzi. Te wszystkie firmy pobankrutowały. Ale po drodze się okazało, że ten internet można wykorzystywać w inny sposób, a po drodze również rozwój technologii spowodował, że szerokopasmowy internet umożliwił wykorzystywanie sieci w inny sposób. Umożliwił odpalanie jakiejś transmisji, które przy wdzwanianiu się to w ogóle obraz się mroził. To było nie do zrobienia technicznie. Okazało się, że to można robić i pojawiały się następne modele biznesowe. Z AI może być podobnie. Dzisiaj jesteśmy zapatrzeni w ten wyścig Google'a mety Amazonu NVIDII. Może za kilka lat się okaże, że oni się tak bardzo zapędzili, że w tym nie ma już dla nich rentowności, więc będą musieli wymyślić coś innego, coś nowego. Co więcej, być może to ktoś inny wymyśli to coś nowego. I tak jak w przypadku bańki dotcomowej, to nie America Online poszła dalej do przodu, tylko pojawiły się zupełnie inne spółki, o których wtedy jeszcze nikt nie słyszał.
A wiesz, dzisiaj mówimy sobie tam America Online, ale słuchałem doskonałego swoją drogą, jest w wersji podcastowej, więc zachęcam słuchaczy i widzów do tego od Wondery. historii tego, jak właśnie AOL kupował sobie Time Warnera, ile tam było dramatu i w ogóle kto z kim rozmawiał, kto się bardziej puszył, kto się bardziej złościł.
Bo tam były jeszcze kwestie takie mentalnościowe też, bo to jednak była dość duża zmiana kulturowa, bo jednak Time Warner to była Instytucja z tradycjami, starsi dziennikarze, którzy nie rozumieją tej nowości, nie wierzą w tą nowość i nagle przychodzą jacyś trzydziestolatkowie i zaczynają się tam rozpychać, pokazywać co oni mają robić. Tutaj mam wrażenie był konflikt w tej organizacji.
Mówimy o mediach, bo nam do nich blisko, natomiast wtedy to był też taki moment, kiedy właśnie dzięki temu, że pojawił się internet, że ta Ameryka online się pojawiła, ludzie mieli swoje pierwsze skrzynki mailowe tak zakończone. I w tym dokumencie właśnie to jest pięknie pokazane, że dzisiaj to jest takie naturalne, wyślijmy maila i będziemy działać. Ale wtedy to było, używając staropolskiego języka, huge.
Akurat sobie wypisałem dane na ten temat, bo to też mnie zaintrygowało. Ta Ameryka Online w szczycie popularności, to fajnie zderzyć z tym, że dzisiaj z czata GPT korzysta 800 milionów ludzi na świecie. Te prognozy, o których mówiłem, HBC mówił, że to urośnie do 3 miliardów, ale już teraz jest 800 milionów. Nie wszyscy płacą, ale klientów jest 800 milionów. Ameryka Online w 1998 roku w szczycie popularności miała w Stanach Zjednoczonych 34 miliony klientów, a komputer w 1997 roku w domu miało 35% gospodarstw domowych w Stanach Zjednoczonych. Jakie to było niszowe jednak mimo wszystko. Tak naprawdę, patrząc na realną gospodarkę, to ciągle było niszowe, a wycena na NASDAQ poszła totalnie w kosmos, jakby to było centrum całej amerykańskiej gospodarki. To jest z kolei duża różnica pomiędzy tym, co było wtedy, a co było teraz. Wtedy była cała masa nowych spółek, ten sam model biznesowy i jak wszystko poszło źle, to one wszystkie pobankrutowały. Dzisiaj jednak tym zajmują się giganci. debiutanci. To są firmy, które są w stanie wytrzymać zdecydowanie więcej. No i to są jednak firmy, które już teraz tymi swoimi wynalazkami są w stanie zainteresować znacznie więcej ludzi niż wtedy. To jest jednak zupełnie inna skala. To z kolei pokazuje, że rozwój AI ma znacznie większe szanse na to, żeby to się udało.
To prawda. Chociaż też słyszałem takiego seniora, eksperta, chyba FT, który mówił, że to co różni jednak te dwa światy, bo zgadzam się z Tobą tutaj, moment jest inny, know-how jest inny, kto inny to robi, zapotrzebowanie jest inne, jakby rynek jest przygotowany na coś, natomiast skala inwestycji, czyli te wyceny, nawet te duże wyceny wtedy dot.comów, a dzisiejsze wyceny firm technologicznych, które pomagają rozwojowi AI, no to przepość jest gigantyczna. Natomiast nie wiem, czy to jest pocieszające, ale kogo by nie zapytać, albo inaczej, kogo nie słyszałem z najmądrzejszych, wydaje mi się, w tym obszarze dzisiaj, to nikt nie wie, czym to się mogłoby skończyć, skoro to wszystko są tak powiązane naczynia. I czy uczciwe jest zapytać każdego z nas, jak tu siedzimy, czy widząc to wszystko, co się dzieje, widząc te wyceny, widząc, w jaką stronę to idzie, uczciwie jest zadać sobie pytanie, czy taka NVIDIA albo taki OpenAI are too big to fail.
To jest bardzo cenne pytanie i mam wrażenie, że coraz częściej będziemy do niego wracać w nadchodzących latach, bo ja zaczynam mieć wrażenie, że te spółki specjalnie ładują się w to. Szef Googla, Sundar Pichai, mówił w rozmowie z BBC, że jego zdaniem rynek zaczyna wyglądać troszeczkę nieracjonalnie. Tak dyplomatycznie to określił. Ale kurczę, szef Googla już widzi, że to jest szaleństwo i de facto mówi o tym. I to wcale nie kończy tego szaleństwa na rynku, ono cały czas postępuje. To też może być pomysł na przetrwanie ewentualnych trudnych czasów, czyli zrobić z siebie samych tak ogromną bańkę i powiązać się tyloma dealami z rynkiem finansowym, chociażby emitując dług, emitując obligacje, żeby za jakiś czas, jeśli się okaże, że rynek przestaje w to wierzyć i jest jakiś krach, żeby to właśnie było too big to fail i żeby rząd to wszystko uratował.
Który rząd ma tyle kasy?
Amerykański rząd.
Ale on jest też zadłużony jak diabli.
To nic, może być jeszcze bardziej zadłużony. A wiesz, to jest oczywiście kwestia nastawienia tego, kto jest w białym domu, ale akurat Donald Trump jest entuzjastą tej technologii i tych spółek, więc gdyby to się miało zdarzyć jeszcze w czasie jego kadencji, to myślę, że tutaj pomoc na dłoni zostałaby bardzo szybko wyciągnięta. W czasie, w którym pękała bańka internetowa, Nikt w ogóle się tym nie zajął w Waszyngtonie, to w ogóle nie była wtedy kwestia polityczna. Różnica, mam wrażenie, polega też na tym, pomiędzy tym co było wtedy a tym co może się wydarzyć teraz, że wtedy ten NASDAQ był relatywnie młodym rynkiem i tak właściwie on się składał prawie głównie z tych nowych spółek, więc jak one wszystkie pobankrutowały, to tam na tym NASDAQu niewiele zostało innych firm. Był oczywiście IBM, był Microsoft, był Intel, ale relatywnie było ich niewiele. Firm dużych, okrzepłych, ze stabilnymi biznesami. A dzisiaj, wiesz, rynek NASDAQ jest bardzo bogatym rynkiem i wszechstronnym. Na NASDAQ są też spółki farmakologiczne z ochrony zdrowia notowane. Tam jest dużo różnych branż już w tym momencie. To nie jest tylko IT, a nawet patrząc na IT, nawet gdyby się okazało, że ta bańka AI-owa pęka i nawet jeśli się okazuje, że Nvidia zaczyna mocniej lecieć, to zawsze zostanie ci Apple, który dalej sprzedaje swoje iPhone'y. To nie ma nic wspólnego ze jajem, oni sprzedają iPhone'y. W tym iPhone'ie mogą być oczywiście dodatkowe aplikacje związane ze sztuczną inteligencją, ale jak ich nie będzie, to dalej będą sprzedawali. Wszystkie te biznesy w tej chwili są złożone z kilku nóg, więc nawet jeśli się okaże, że ta obietnica nie jest dowożona, to oczywiście to wywoła jakąś korektę na rynku, ale to nie będzie musiało oznaczać takiego krachu w 2001 roku. Używam sformułowania krach, chociaż wcześniej mówiłem, że to nie był typowy krach taki w ciągu jednego dnia, ale jednak na przestrzeni całego roku ten NASDAQ poleciał w dół wtedy chyba o 70%, więc ta przecena była ogromna. Nie sądzę, żebyśmy mieli powtórkę przeceny o 70% na NASDAQu dzisiaj, nawet gdyby się okazało, że firmy zaangażowane w rozwój AI nie dowożą zysków w swoich modelach biznesowych i muszą te modele jakoś ograniczyć swoje ambicje i sprawić, że to wszystko będzie wyglądać mniej różowo. Wydaje się, że to się może wydarzyć w którymś momencie i to pewnie będzie powód do tego, żeby spółki weszły w jakąś wyraźniejszą korektę. Ale AI pewnie pójdzie dalej do przodu, tak jak internet poszedł dalej do przodu w 2000 roku. I po tej korekcie te firmy jednak też odrodzą się i będą dalej sobie dawać radę.
Bardzo dziękuję za spotkanie i za rozmowę dziś.
Jeszcze mi się jedna rzecz przypomniała, związana z tą bańką dotkomową, której teraz chyba jeszcze nie ma. Jeśli ktoś czeka na krach, to taka rzecz by się przydała. Oszustwo. W 2000 roku, w kwietniu, jedna z tych spółek zaangażowanych w tą bańkę dotcomową firma MicroStrategy przyznała publicznie, że troszeczkę kombinowała z księgowością i że musi przeszacować swoje przychody. Przeszacowała je wielokrotnie w dół i to był taki szok dla rynku, że to też wywołało jedną z fal spadkowych. Z jednej strony był ten sąd Microsoft, obawa o to, że Microsoft zostanie podzielony, a Microsoft był postrzegany jako w ogóle fundament całego IT wtedy, więc to oznacza niepokój związany z przyszłością całej branży, nie tylko internetu, a po drugie to oszustwo było też. Dzisiaj chyba nie mamy takiego przykładu na rynku. Tam się zaczynają coraz dziwniejsze rzeczy dziać i te powiązania są coraz bardziej złożone, ale jednak to nie jest sytuacja, w której ktoś ewidentnie oszukuje. Nikt przynajmniej nie został złapany. Gdyby takie coś się pojawiło, to to mogłoby wywołać większe trzęsienie ziemi na rynku, tak jak w 2000 roku, ale na razie tego nie widzimy i może nie zobaczymy.


