Czy należy się bać AI? Rozmawiają prof. Krzysztof A. Meissner i Wojciech Eichelberger

A Polish dialogue (Wojciech Eichelberger and Antoni Dębski) reflecting on whether we should fear AI. They weigh AI's practical advantages (information retrieval, convenience) against deep risks: inability of AI to possess true empathy, creativity, intuition or transcendence; dangers from giving AI unchecked decision-making (perverse goal optimization); potential societal effects like cognitive laziness and erosion of spiritual/transcendent perspectives. The speakers use historical-scientific examples (Einstein, Dirac, Riemann, Copernicus, Kepler) to argue that genuine breakthroughs require human intuition and cannot be produced by data recombination alone.
Wojtku.
Byłem ostatnio na konferencji w Salzburgu poświęconej sztucznej inteligencji. Był tam twórca chyba największej gamy robotów na świecie, które korzystają ze sztucznej inteligencji, David Hanson. Tam byliśmy razem w panelu i pytanie było, czy ten rozwój sztucznej inteligencji W trakcie tej konferencji czat GPT-nowy wszedł, oparty o znacznie szerszą bazę. Czy to jest dla nas zagrożenie, czy to jest dla nas szansa? Oczywiście rozwoju nie zatrzymamy, to to po prostu będzie. Tylko pytanie, czy to jest dla nas zagrożenie, czy to jest dla nas szansa? Co ty sądzisz o tym rozwoju dla was jako ludzi?
Odpowiedź jest właściwie, już wielokrotnie była odpowiedź na tego typu pytania, na przykład w związku z energią jędrową. Czy to szansa, czy to zagrożenie? To zależy od tego, w jakie ręce się to dostanie i w jakich celach będzie używane. Ja, prawdę mówiąc, nie jestem entuzjastą sztucznej inteligencji, szczególnie w kontekście imitowania przez nią kontaktów międzyludzkich i relacji międzyludzkiej. A w szczególności, jeszcze w większej szczególności, zatrudniania inteligencji, sztucznej inteligencji do jakiejś form psychoterapii. Bo z tego, co wiem, to nie da się w żaden sposób napisać algorytmu na empatię na przykład, czy współczucie. Nie da się napisać algorytmu na troskę.
Nasz algorytm można napisać na rozpacz. Algorytm można napisać... Pytanie jest, czy my będziemy traktowali tę algorytmiczną empatię jako rzeczywiste pocieszenie.
Czy to jest prawda?
To jest pytanie.
No ale też nie da się zabijać algorytmu na duchowość na przykład. Na taką perspektywę jakąś transcendentną. Chociaż nie wiem, czy widziałeś taki film She, ona. Nie, to było taki, wiele lat temu ten film się pokazał. To był film o tym, jaki młody człowiek zagubiony i taki niezbyt kompetentny w relacjach międzyludzkich, szczególnie z kobietami, zakochał się w aplikacji właśnie sztucznej inteligencji, która, o której się kompletnie nie uzależnia. Ale potem okazało się, że ta sztuczna inteligencja stworzyła jakąś koalicję z innymi aplikacjami podobnymi i odtworzyły z różnych danych dostępnych postać jego znanego mistyka amerykańskiego i nauczyciela. I ten mistyk stał się nauczycielem tych aplikacji. I efekt był taki, że one zamilkły. Ja myślę, że to jest piękny skrót tego, co dla inteligencji sztucznej jest niemożliwe po prostu. To jest imitowanie ludzkich uczuć, ludzkich aspiracji, ludzkich błędów. No tego wszystkiego, co, jak to się mówi, stanowi istotę człowieczeństwa.
Wiesz, wydaje mi się, że imitować to będzie coraz lepiej. Naprawdę coraz lepiej. Ja widzę rozwój tego. Natomiast jednej rzeczy, której według mnie sztuczna inteligencja nie będzie potrafiła, to jest taka rzeczywista kreatywność. Dlatego, że jeżeli my będziemy karmili, a jest już karmiona sztuczna inteligencja, no niebywałym zespołem danych, dokumentów, zdjęć, to ona mieszając te dane, no może wygenerować naprawdę coś, co wydaje się niesłychanie pomocne. Natomiast jeżeli, ja sobie myślę z punktu widzenia fizyki, jeżeli myślimy o ogólnej teorii względności Einsteina, Ona była tak inna od wszystkiego, co wiedziano o grawitacji. Można było ją karmić dowolnie długo, milionami spadających jabłek w sadach. Nic by to nie dało. To była tak nowa myśl, że nie wierzę, żeby jakiekolwiek próby kompilacji tego, co było znane, dało ten przebłysk, tę iluminację, którą miał Einstein. Podobnie zresztą z równaniem Diraca, które było zupełnie różne od tego, co do tej pory znano. Mechanika kwantowa, nagłe powiedzenie, że zamiast, jak mamy kulkę, no to ona ma trzy liczby określające położenie i trzy liczby określające prędkość. I nagle Heisenberg ma pomysł, że położenie i prędkość to są nieskończenie wielkie macierze. No nie da się tego przez dowolne mieszanie w czymkolwiek zaproponować tak gigantycznej zmiany. Więc tu moja obawa jest, oczywiście jeżeli my damy jej decyzyjność sztucznej inteligencji, to możemy wpaść w wielkie kłopoty. Prawda? No bo jeżeli nie wiemy do końca, czy nie umiemy do końca sformułować celu, to możemy wpaść w kłopoty. Na przykład jakbyśmy zadali cel taki, zmniejszyć zużycie energii na świecie, to pierwszym, pierwszym strzałem znakomitym, doskonałym jest zlikwidować ludzi. Wtedy bardzo szybko się zmniejszy zużycie energii. Więc my zadając te cele musimy jednak cały czas kontrolować, czy my nie przegapiliśmy rozwiązania, które z jakichś powodów etycznych, aksjologicznych jest szkodliwe. czy nie przewidzieliśmy tego. Więc to jest kwestia, raczej kłopot jest po naszej stronie, że z jednej strony my będziemy, znaczy nie będzie nam zależało na prawdziwej kreatywności, z lenistwa umysłowego, z różnych powodów, a z drugiej strony nie będziemy kontrolować tego, dając zbyt dużą decyzyjność i nie przewidując tak naprawdę, co co w wyniku takiego, w cudzysłowie, rozumowania, czyli algorytmu, jest na końcu. Także tu wydaje mi się, problem jest bardziej w nas zdecydowanie niż w samej sztucznej inteligencji.
Ale to właśnie jest ogromne niebezpieczeństwo, bo tak skracając to, co powiedziałeś, sztuczna inteligencja nie będzie w stanie przekroczyć paradygmatu, w ramach którego została skonstruowana, prawda? To jest po prostu niemożliwe. Czyli jeśli zaufamy jej w pełni, prawda, jako narzędziu do zarządzania różnymi decyzjami, powiedzmy, budowania strategii, no takich socjologicznych, politycznych i tak dalej, no to po prostu utkniemy raz na zawsze w takim paradygmacie, który właśnie zahamuje rozwój.
Albo poprowadzi ten rozwój w kierunku, którego byśmy nie chcieli. Ponieważ jeżeli ona uzna, że jest skuteczna w jakimś kierunku, to będzie się napędzać.
Ludzki umysł się nie cofa. Einstein poszedł do przodu i to niesłychanie zupełnie. Przełamał w ogóle stary paradygmat.
I przez 100 lat nie mamy żadnego zjawiska grawitacyjnego, które wykracza poza jego równania. To był niebywały krok do przodu i całkowicie nieoczywisty. Więc w tym sensie problem, problem sztucznej inteligencji jest tak naprawdę problemem z nami, a nie ze sztuczną inteligencją. To jest niebywały skok technologiczny, że możemy przeszukiwać w ułamku sekundy te miliardy dokumentów, zdań. Ale to, czy my damy temu tak dużą decyzyjność, że my się wyłączymy mówiąc, niech rozwiąże ten problem, bo o ile na przykład w szachach Jest jasne, co jest zwycięstwem i jest jasne, jakie są reguły gry. I wtedy nas na 100% pokona każdego. Go czy coś takiego. Ale już w Brydżu, którego gram namiętnie, jest niepełne zestaw danych. Jest część psychologii, czy on mógł powiedzieć trzy piki, czy nie w tej sytuacji. I tu już sztuczna inteligencja, nie znam wystarczająco dobrego, programu, który do... Więc to już pokazuje... Tam są prawdopodobieństwa, ale też jest blef. Więc w tym sensie... Czy my będziemy potrafili symulować i jeżeli będziemy próbowali symulować czynnik ludzki, czy to nie będzie czynnik nie ludzki?
Więc tego się najbardziej obawiam, wiesz, bo tak z punktu widzenia psychologii, tak i to właściwie, no można powiedzieć, że sztuczna inteligencja to będzie to, co się w psychologii nazywa umysłem psychopaty. To może być super sprawny umysł. To może być umysł, który potrafi imitować, tak jak powiedzieliśmy, empatię.
Z niebywałym skutecznością.
Jest z niebywałym skutecznością, ale tam nie ma... Czysta manipulacja. która nie ma sumienia. One niestety znikają z naszego języka i z naszej perspektywy poznawczej. Jest takie zjawiska jak sumienie, jak duch, dusza, jak transcendencja.
To tak, Antuś, od kartezjusza się biegnę i kanda, to nie jest tak.
Ale zobacz, fizyka kwantowa przekracza już kartezjański paradygmat.
Tak.
Właśnie mówiąc o Newtonie. Tutaj trzeba bardzo uważać, żeby nie oddać sztucznej inteligencji inicjatywy i władzy nad tym, w jaką stronę ludzki umysł, ludzki duch potrzebuje podążać, jaki ma rodzaj wręcz instynktu, tropizmu.
Tylko jeżeli my sami powiemy, że transcendencja nie jest w końcu tak istotna i duchowość w końcu nie jest tak istotna, no to wtedy sztuczna inteligencja nagle staje się niebywałe skutecznym narzędziem, żeby to... I.
To jest następna sprawa, która mnie strasznie niepokoi. I nawet nosiłem się zamiarem napisać oś Asayu, ale jeszcze go nie napisałem. Wtedy miałem mieć tytuł Transhumanizm czy transcendencja? Ponieważ sztuczna inteligencja grozi tym, że jakakolwiek transcendentna perspektywa otocząca prawdziwej tożsamości człowieka.
Ona zniknie.
Zniknie.
Zupełnie.
I wszyscy będą kombinować, jak tutaj przenieść swoją osobowość na nośniki cyfrowe. Albo jak się dyskusyjnie zamrozić, żeby się po jakimś czasie odmrozić. Jak pojmowanie tego, co jest nazywane nieskończonością czy wiecznością.
Tego tutaj w ogóle nie ma. Ale w ogóle to jest to założenie, że ja mogę przenieść swoją osobowość na nośniki od razu wyklucza z definicji transcendencji. Jak uważam, że daje się to przenieść na nośniki, uważam, że transcendencji nie ma, prawda? Transkandere. Coś, co przekracza schody. W związku z tym, jeżeli ja twierdzę, że całość mojej osobowości, zachowania, wszystkiego, co ze mną jest związane, daje się przenieść na materialne nośniki, oznacza to, że ja uważam, że we mnie nie ma nic więcej poza światem materialnym. Czyli transcendencję z definicji wykluczam z takiego rozumowania. I to jest, wydaje mi się, niebywale niebezpieczne. Ponieważ oczywiście ja zawsze mówię, że istnieje prymarne tak, transcendencja istnieje i prymarne nie. Transcendencja nie istnieje, ale żadne z tych założeń nie jest ani bardziej wiarygodne od innego. To jest nasze założenie fundamentalne dotyczące świata. Ale wtedy nagle mówimy, że ci co mówią prymarne tak, się mylą, skoro uważa się, że można przenieść całą ich osobowość, duchowość na nośniki materialne. Ja uważam, że to jest nies... bo ja akurat powiedziałem kiedyś sobie prymarne tak. i nagle jestem pozbawiony tego, że ja nie będę przeniesiony, bo uważam, że oprócz świata materialnego istnieje również transcendencja.
No dokładnie o to chodzi. Wiesz, gdybym np. ze swojej sztucznej inteligencji zadał takie pytanie, kim byś była, gdybyś na chwilę przestała myśleć? Czyli pytanie, które mógłby mistrz zadać Kartyzjuszowi. Jestem Kogi Bergosą. Jestem, bo myślę. No zanika się. A kim byś był, jeśli byś przestał na chwilę myśleć? To znaczy co? I to jest fantastyczne pytanie. I sztuczna inteligencja w ogóle nie będzie w stanie na to pytanie odpowiedzieć. Wbrew temu, co w tym filmie, o którym wspomniałem, się wydarzyło, że jednak one zdecydowały się zamilić. Nie ma żadnej refleksji nad sobą. I nie ma żadnego poszukiwania tego, co się nazywa prawdziwą tożsamością, czy jednoczącą tożsamością, czy co to znaczy być jednym z Bogiem albo ze Wszechświatem.
Ale wiesz, ale zachwyt nad skutecznością tego narzędzia, jak będą kolejne czaty GPT. Czat GPT jest w zasadzie sposobem komunikacji ze sztuczną inteligencją, a nie sztuczną inteligencją. Ale powiedzmy, utożsamijmy te dwa pojęcia. Zachwyt nad tym, że ja zadam w języku naturalnym, Pytanie, że chcę spędzić miło czas w słońcu, w sierpniu i nagle mi roztacza Toskanie, zamówiło wszystkie hotele, samoloty, wszystko wie o tym i nagle to może być bardzo wygodne. Natomiast jeżeli my to sprowadzimy do odpowiedzi, prawda, tak jakby do Wikipedii, sprowadzić wiedzę i mądrość. Ja zawsze mówię, że są te trzy poziomy. Jest informacja, wiedza i mądrość. Informacji nie wygramy z Wikipedią w żadnym razie. Wie od nas nieskończenie więcej. Wiedza to jest ustrukturyzowana informacja. I tu już zaczyna się kłopot. Dlatego, że ustrukturyzowaną informację dostarczały np. encyklopedie, ponieważ one, chociażby z długości hasła, sugerowały, co jest bardzo ważne, a co jest mniej ważne. Który życiorys jest kluczowy, a który mniej kluczowy. Czego same Wikipedia nie daje, bo równie dużo będzie miał, nie wiem, Kant, co jakiś trzeciorzędny filozof, tak? Bo może akurat tak się zdarzyć. Podczas kiedy ktoś, kto się nad tym zastanowił, ustrukturyzował tę wiedzę. Plus jeszcze... A mądrość to jest w ogóle... To jest jeszcze nadawanie wagi. I to nadawanie wagi to jest coś, co z latami doświadczeń się zyskuje, że człowiek wie, że z tego całego spektrum informacji, które nawet ma ustrukturyzowane, najważniejsze jest to, ponieważ z tego potem bierze się cała nowa gamność matematyki na przykład. gdy sama wiedza o tym, że istniał Bernhard Riemann w połowie wieku XIX, dopiero trzeba naprawdę dużo pracować, żeby stwierdzić, że to był jeden z największych geniuszy ostatnich kilkuset lat w matematyce. O nim się prawie nigdzie nie słyszy. To jest dla mnie zdumiewającą historię.
Ja o nim nie słyszałem.
Riemann przekracza wszystko. Przekracza Gaussa, przekracza Eulera. Z jego formalizmu skorzystał Einstein. Gdyby nie było Riemanna, nie byłoby ogólnej teorii względności.
No proszę, nikt o nim nie wie.
Jego książeczka, taki ośmiostronicowy artykuł z 1863, ile pamiętam, to jest, otwiera się stronę i nowa gałąź matematyki, teraz wiemy, że z niej powstała. Jego habilitacja, która jest 850, już nie pamiętam, 2 czy 3, uznana została przez Gaussa za największą datę w historii matematyki nowożytnej, po Euklidesie powiedzmy, który był dawniej. Nic się o tym nie wie, podczas kiedy jak ja pracuję nad tym od 40 lat, no mój zachwyt nad Riemannem jest po prostu absolutny. I to jest coś, czego sztuczna inteligencja by nie wymyśliła. On wprowadził zupełnie nowe pojęcia, nowe dziedziny matematyki, jego hipoteza. którą zawarł w tej ośmiostronicowej artykule, do dzisiaj jest uznawana za najtrudniejszy problem do rozwiązania w matematyce, mimo że w bardzo prosty sposób można go sformułować. Najwięksi nic nie mieli na ten temat do powiedzenia. To jest ten geniusz, którego my się pozbawimy, z umysłowego lenistwa de facto. Ponieważ żeby dojść do takiego, do takiej iluminacji trzeba spędzić te ileś lat ciężkiej pracy, w zasadzie samych porażek i dopiero na końcu przychodzi ta jedna myśl, którą po pierwsze wiemy, że jest nowa, po drugie wiemy, że jest ważna, po trzecie wiemy jak ją zapisać. ale do tego trzeba być naprawdę przygotowanym do myśli, która jest genialna.
Tam jeszcze w tych genialnych poczynaniach i rozwiązaniach jest coś, co nazywamy intuicją, też taka ludzka właściwość, której nie da się skopiować. czy inspiracją, a też wyczuciem, że coś.
Ma potencjał, mimo że na początku wygląda źle. Chociażby teoria Kopernika. Heliocentryczny system na początku wyglądał obserwacyjnie bardzo źle. Dlatego, że Kopernik założył, że orbity są okręgami. Te okręgi w ogóle nie pasowały dobrze do tego, co było obserwowane. Nie wpadł na pomysł elips, bo to dopiero Tycho Brahe i Kepler, kilkadziesiąt lat później. I ten system heliocentryczny wyglądał źle, gorzej niż pton emeyski. Ale on wiedział, że w tym jest potencjał. Co prawda to, że wyglądał źle, wstrzymywało go przed drukiem, to nie żadna obawa przed kościołem, to jest w ogóle jakiś PR oświęceniowy, czarny, w ogóle bezsensowny kompletnie.
On widział... Tylko jego rzetelność naukowa.
Rzetelność naukowa, dokładnie. I dopiero Kepler, po tym jak tych obrach poczynił najlepsze w historii, tak się twierdzi, gołym okiem, bo jeszcze lunety Galileusza nie było, obserwacje Marsa, dopiero on zauważył, że to nie jest okrąg. I wtedy zaczął dopasowywać różne figury, że to przepiękne są rysunki Keplera. Wielokąty, jakieś pięcio... Kombinował z tymi orbitami. Nieprawdopodobne. I dopiero wpadł na pomysł elips, które mają dwa ogniska i dopiero wtedy w jednym z ognisk stało się. I dopiero to nabrało elegancji, piękna wtedy. A Kopernik wiedział, że tak nie jest, ale czuł, że w tym jest potencjał. Podczas kiedy bezpośrednie porównanie, trzeba mieć intuicję, według mnie tylko my ją mamy, żeby z czegoś, co jest niedokończone, niedoskonałe, ułomne, Zobaczyć, że może kiedyś z tego będzie.
Żeby tego nie porzucić.
Nie porzucić, dokładnie.
Nie porzucić.
Więc tak można wracać. I to intuicja. To jest intuicja. To jest tak jakby na przykład nauczyć sztuczną inteligencję w roku powiedzmy osiemsetnym. Na Brojglu, Kanalecie, Da Vinci, Bosch. Nauczyć malarstwa. I nagle wypluwa coś, co jest zalążkiem śniadania na trawie. Nie, to jest w ogóle kitsch, to jest kompletnie nie pasuje do jakichkolwiek, zauważyć w puentylizmie czy w impresjonizmie, potencjał na początku tej drogi, to trzeba być człowiekiem, bo inaczej to do niczego nie pasuje.
Chcę wrócić do tego, co powiedziałeś, że gdybyśmy zadali sztucznej inteligencji pytanie, jak ograniczyć głód na świecie albo jak zażegnać kryzys energetyczny, No to najprostsza odpowiedź byłaby ograniczyć ilość ludzi na świecie. Więc ciekawe, czy do tego całego, do tej całej aplikacji ogromnej będzie wpisany jakiś algorynt antropocentryzmu.
Próbuje się teraz zrobić coś, co się nazywa compassion AI, czyli coś, co ma zestaw jakichś takich zasad, to również na poziomie ogólnoświatowym się próbuje wprowadzić, co o tyle jest możliwe, że jest kilku producentów tych czipów na świecie i jak z nich się wprowadzi, że one nie będą pewnych operacji przeprowadzać, to jest trudno zrobić, ale de facto jest to niesłychanie scentralizowane. O ile liczba podmiotów, które zajmują się sztuczną inteligencją, prawda, całe to, co się nazywa Paypal mafia, czyli ci wszyscy, co wyrośli, Dan, Elon Musk i podobni. Coraz więcej pączkuje tych firm. One zawsze korzystają z tego samego hardware'u, z tych samych procesorów. Więc być może uda się wprowadzić pewne zasady, w cudzysłowie etyczne, czy pewną aksjologię, której nie da się przekroczyć, nawet jakby człowiek chciał. Jest to bardzo trudne do pomyślenia, ale być może, znaczy niektórzy by tego nie chcieli, na przykład z powodów militarnych, czy z powodów różnych, ale to trzeba zrobić, bo to naprawdę, jeżeli oddamy decyzyjność, czy nie będziemy w stanie kontrolować tych decyzji i powiemy, nie wiemy dlaczego taka decyzja, ale skoro taką podjęła ta sztuczna inteligencja, to będzie wdrażana, to zaczynamy mieć naprawdę poważnych mow. Prawda?
Ale ja się jeszcze boję jednej rzeczy, I to bardzo się boję, że sztuczna inteligencja rozleniwi ludzkość kompletnie. Że my nie przestaniemy ćwiczyć swojej umysły, przestajemy budować hardware mózgowy, który jest i tak wykorzystany, jego potencjał wykorzystany, jak wiadomo, w 30-40%. Generalnie mnie. No więc, że gdzieś oddamy, no stracimy autonomię, taką autonomię istnienia. Wyjątkowości, niepowtarzalności każdej ludzkiej istoty.
Że będą zawsze ludzie, którzy zobaczą ten brak tego, tak jak kalkulator. Kalkulator liczy szybciej niż ktokolwiek może poza jakimiś sawantami. Nie obdarło nas to z myślenia o matematyce na poziomie znacznie głębszym. Więc oczywiście będzie trudniej konkurować ze sztuczną inteligencją, czyli znajdować problemy, czy znajdować rozwiązania, które wykraczają poza to, co ona proponuje. Według mnie coraz mniej osób będzie w stanie to robić. Ale zawsze według mnie znajdą się ci, którzy będą chcieli to zrobić. Oni będą mieli decyzję.
Dokładnie. Ale wiesz, że kalkulatory spowodowały to, że ludzie nie potrafią na papierze zrobić bardziej skomplikowanego dzielenia lub mnożenia.
Teraz dzieci w niektórych krajach nie potrafią pisać, ponieważ już jest tylko klawiatura.
Co dopiero się będzie działo, gdy sztuczna inteligencja zacznie nas wyręczać właściwie we wszystkim? No i to jest przerażające, bo ja wiem z mojego własnego doświadczenia, doświadczenia wyniesionego z mojej pracy, że człowiek ma właśnie tę potrzebę nieustannego rozwoju.
I walczącą z lenistwem.
Tak, walczącą z lenistwem, ale właśnie niedobór czy brak różnych pomocy, które wyręczają nas w czymś powoduje, że ten wzrost się jednak realizuje jakoś i rozwój. Więc, no, ciemność widzę.
Ale z drugiej strony, wiesz, ja od wielu lat korzystam z programów do obliczeń symbolicznych, do rozwiązywania równań różniczkowych, do całkowania. To jest moje codzienne narzędzie pracy. Ja, co prawda, umiałbym to zcałkować i umiałbym to zróżniczkować, czy tam rozwiązać równanie różniczkowe wtedy, kiedy się daje. ale mi się nie chce. To znaczy, uważam, że zastanawianie się, do czego mam użyć tych rozwiązań, jest kluczowe. Natomiast istnieje ryzyko, że ktoś, kto nie przeszedł przez rozwiązywanie ręczne równanie różniczkowych i ręczne całkowanie, nie będzie wiedział, co ten wynik znaczy, a potem jeszcze nie będzie mógł zadać pytania, do którego to równanie różniczkowe by się przydało rozwiązanie. Więc ja się boję, że To, co człowiek przez co przeszedł, a potem sobie ułatwia pracę, potem zostanie tylko to ułatwienie. A ono nie wskaże nam horyzontów, do których to ułatwienie mogłoby służyć. Ja nadal cały czas jednak twierdzę, że są ludzie, którzy będą mieli potrzebę tego, żeby wyjść dalej. którzy będą chcieli wyjść poza to, co jest bezpośrednio dane na tacy, a w tym przypadku to jest dane na tacy. I bardzo liczę na jedną podstawową rzecz, na ciekawość świata. Jeżeli ona zaniknie, jesteśmy zgubieni. Natomiast jeżeli ciekawość świata zostanie, to ona nie będzie zaspokajana odpowiedziami tylko takimi, które...
Ja mam wrażenie niestety, że ciekawość świata zanika, szczególnie wśród dzieci i młodych ludzi, że oni właściwie światem realnym, tym rzeczywistym przestanie się robić.
A tamto jest wirtualnym, tak, światem. Tak, tak, tak.
Więc też nie będzie żadnego powodu, żeby poznawać ten świat głębiej, żeby rozumieć go coraz lepiej. Zresztą nie mówiąc o tym, o czym powiedziałem wcześniej, żeby próbować rozstrzygnąć jaka jest moja prawdziwa tożsamość. Komu się to wszystko przydarza?
A w czym ja widzę szansę? Że jeżeli, załóżmy, cała ludzkość przestaje się interesować realnym światem, to wygasają ludzie, którzy są w stanie zrobić procesory wielkiej skali integracji. I nagle w następnym pokoleniu nie ma narzędzi, żeby tworzyć wirtualną rzeczywistość na poziomie, która będzie satysfakcjonujący. I wtedy musi się wrócić do prawdziwego, rzeczywistego świata, musi się wrócić do prawdziwej fizyki, musi się wrócić do prawdziwej inżynierii i technologii, żeby znowu odtworzyć coś, co w ogóle jest interesujące. Także ja cały czas jednak jestem optymistą. Wahadło się teraz wychyla w stronę wirtualnego świata, wykreowanego sztucznie, ale to musi kiedyś wrócić. To wahadło wróci do powrotu do tego, kim my jesteśmy, czym jest rzeczywisty świat i wymusi na nas reakcję na to taką, jaką my byśmy chcieli.
No to ja też mam taką nadzieję, powiem szczerze, tylko sobie myślę, że parę pokoleń minie zanim ten proces się dokończy, czy w ogóle dotrze do tego momentu.
Trudne rzeczy wymagają czasu.
Cóż robić. Jak będzie wyglądać w tej sytuacji ten cały obszar ludzkiego doświadczenia, ludzkiej refleksji, który nazywa się duchowością.
Znaczy, w pierwszym przybliżeniu on zaniknie, dlatego że jeżeli nie będzie włożony w ten wirtualny świat, który dla wielu ludzi jest wystarczający, nie pytają, co jest poza tym. Jeżeli go tam nie ma, to go tam nie ma. Ale jak mówię, on może być wymuszony nie poprzez konieczność włożenia z powrotem duchowości, tylko konieczność...
Niedobór technologii.
Czyli niedobór tego, czy nieznajomość świata na poziomie realności fizycznej, która wymusi, skoro realność fizyczna jest taka, jest ona piękna, doskonała, prawa fizyki są platońskimi ideami obiektywnymi, to wtedy wróci to pytanie, dlaczego tak idealne, doskonałe, wieczne, niezmienne, platońskie idee, czyli prawa fizyki, rządzą tym światem? Myślę, że to wrócimy do pytań, które są naprawdę istotne. Myślę, że wyczerpiliśmy sobie sprawę sztucznej inteligencji. Dziękuję bardzo.
Dziękuję bardzo. Bardzo dziękuję.










