Czym są zasoby i czy są one tam potrzebne do życia rozmowa z Wojciechem Eichelbergerem

Wojciech Eichelberger discusses what personal resources are and how they work at different levels: body, heart, mind, and spirituality. He explores how people can reconnect with their inner potential and trust themselves despite modern distractions.
Po raz pierwszy w Wielenigórze w Karkonoskiej Akademii Nauk Stosowanych mamy przyjemność gościć i porozmawiać z panem Wojciechem Eichelbergerem o zasobach. Dzień dobry. Dzień dobry. Czym są zasoby i czy my naprawdę ich tak bardzo potrzebujemy?
Zasoby to jest nasz potencjał. Ja się nie wiem czy istnieje taki człowiek na świecie, który zrealizował w pełni swój potencjał. w nim słowy zasoby. Więc jestem za tym, żeby jak najwięcej czasu poświęcać jednak na realizowanie tych zasobów. Te zasoby są jednak na czterech poziomach. Te zasoby związane z możliwościami ciała, zasoby związane z możliwościami serca, zasoby z modulcjami w myślu, a na końcu, ale wcale nie na końcu, bo są nalegle też zasoby tak zwane duchowe.
To skąd w nas takie często przekonanie, mówię nas jako ogółu, że no brak nam zasobów, to bardzo modne takie sformułowanie się zrobiło, brak nam zasobów, nie wiem co z sobą zrobić, a może ten pęd życia sprawia, że nie pytamy siebie czego potrzebujemy, czego chcemy?
Ja myślę, że nasza uwaga I to jest problem systemowy, można powiedzieć, związany z paradygmatem, który przyjmuje. Nasza boga jest skierowana na zewnątrz, my szukamy zasobów na zewnątrz, co oczywiście w pewnym zakresie jest uzasadnione, ale jeśli się na tym tylko koncentrujemy, to pomijamy prawdziwe i niezwykle obfite źródło zasobów, jakim jest nasze ciało, nasze serce, nasza umysł i nasza duchowość.
Skoro te cztery różne, powiedzmy, woreczki zasobów są i mówi Pan o tym, że one są na równi, powinny być przynajmniej traktowane na równi. No to jak my się mamy do tego dokopać? Bo ja mam takie wrażenie, że my nie dość, że jesteśmy przebodźcowani teraz, dużo się nam opowiada o tym, jak powinniśmy żyć, co zrobić, żeby żyć najlepszą wersją swojego życia, cokolwiek miałoby to oczywiście znaczyć, to momentami jesteśmy trochę zagubieni w tym poszukiwaniu. Już chcemy szukać, chcemy znaleźć, chcemy mieć, chcemy zdefiniować te zasoby. ale jesteśmy w takim mocnym rozedrganiu.
Żeby kontynuować tą analogię, my też jesteśmy przejedzeni. Mamy za dużo chaotycznie zróżnionych źródeł, to co ludzie twierdzą, że powinniśmy jeść i tak dalej. Więc żeby dojść do siebie i zacząć tę pracę, to najpierw trzeba iść na głupotę.
Czyli detoks.
No, detoks, tak. Detoks i odwyk. I wtedy dochodzimy do świadomości własnych potrzeb i własnych zasobów. Jeśli odczuwamy jakąś potrzebę, to z reguły za tym stoi zasób. Nie musimy go szukać na zewnątrz, tylko raczej szukać narzędzi, które nam pozwolą te zasoby odkrywać i realizować.
To jak zacząć? Mamy ten detoks, już czujemy się tacy wygłodniali, idąc dalej tą naszą analogią.
To jest kwestia indywidualna. Jeśli jesteśmy na tej głodówce, już idziemy w tą analogię, no to wtedy jakby organizm się wyczyści i zgłodnieje. no to wtedy mamy szansę na to, żeby poczuć to, co jest nam naprawdę potrzebne, co jest naszą własną dietą. I to są sprawy bardzo indywidualne, bo jesteśmy w różnych okresach życia, w różnych okresach rozwoju, mieliśmy różne losy i tutaj nie ma jednej diety dla wszystkich.
No właśnie, też różne namiętności nami kierują, Mówiąc o namiętności, mam na myśli wiele różnych rzeczy, nie tylko te, które przychodzą na pierwsze namiętności. te deficyty sobie trochę zmniejszyć, żeby żyło nam się po prostu lżej i łatwiej.
Na szczęście mamy ogromny rynek teraz. Właśnie pomocowych różnych technologii, sposobów, dróg. Jest z czego wybierać. Nawet, jak Pani mówiła, za dużo tego jest. więc trzeba wybierać ostrożnie i naprawdę słuchać siebie, bo tam jest odpowiedź. Co jest, od czego zacząć, co jest dla mnie w tej chwili najważniejsze, czy sprawy związane z ciałem, czy sprawy związane z sercem, czy z umysłem, czy z duchowością.
Ale musimy sobie wtedy zaufać, a nie wiem czy w tym natłoku wszystkiego mamy taką odwagę, żeby zaufać w sobie. To jest kolejna rzecz, do której musimy dążyć.
Tego trzeba uczyć dzieci. Od małego trzeba uczyć dzieci, że mają wszystko, co potrzeba, żeby mogły sobie ufać. Nie rozpieszczać dzieci, nie otaczać ich w jakąś zagadnieną troskę. unikać takiej sytuacji, w której się w takim dowcipie łatwiej jest opisane, jak to mama z Jasiem poszli na plac zabaw. Jasiu tam biega, spocony, rozbawiony, szczęśliwy. Mama go powoła w którymś momencie, Jasiu chodź tutaj. Jasiu staje przed mamą na baszność i mówi, mamo tak, czy za gorąco, czy mi się chce siósił?
No właśnie.
No i to niby dowcip, ale to...
Ale jakże prawdziwy.
Ale jakże prawdziwy. No, że my od małego jesteśmy uczeni tego, że to inni lepiej wiedzą, co nam jest potrzebne.
I oni też wiedzą lepiej, jacy my jesteśmy.
Tak, inni lepiej wiedzą, czego powinniśmy się nauczyć.
A potem przeglądamy się w lustrze, w ich lustrze, a nie w swoim lustrze.
No więc właśnie.
To jest nasza moc, te potencjały, które mamy?
I on ma móc, jest niesamowita. Także napisałem kiedyś taką książkę, która ma bardzo dobry tytuł, że lepsze od treści. Pod tytułem Pomóż sobie, daj światu odepchnąć.
Bardzo to jest dobry pomysł. A gdy zaczniemy szukać, grzebać, sprawdzać i dotykać często też może niekoniecznie wygodnych dla nas kwestii, to one nam wskażą drogę.
Pewnie tak. Żeby odnaleźć tą drogę, ten detoks i ten odbyt to nie jest prosta sprawa. Czasami musimy przejść trudne krainy naszego doświadczenia jeszcze raz. żeby zobaczyć to, czego wtedy nie zobaczyliśmy. Porzucili się w różne fałszywe przekonania. Gdzieś iluzje na własnym kierunku. I w ten sposób dochodzimy pomału do rozumu.
No i teraz powinnam zadać podstawowe pytanie. A ile to potrwa, proszę pana?
Po to, żeśmy się urodzili, prawda, mówiąc, żeby realizować naszą intencję. żeby nie biec, tak mówię, w stadzie, tylko szukać osoby grającego.
I choć ta droga może być często kamienista lub bardzo pokręcona, to jednak nasza indywidualna.
Ale jak ją przejdziemy, mam ogromną chęć.
Pięknie panu dziękuję za rozmowę.










