"Jak być kreatywnym" - Wojciech Eichelberger (Strefa Psyche SWPS)

Wykład profesora Wojciecha Eichelbergera o kreatywności widzianej integralnie: jako zjawisko ciała, energii, emocji, intelektu i duchowości. Główne tezy: rozwój motoryczny i nauka nowych ruchów budują połączenia neuronalne sprzyjające kreatywności; nawyk i stres (zwłaszcza autostres) hamują twórczość; warto ćwiczyć oburęczność, nowe umiejętności ruchowe i dbać o właściwe oprogramowanie psychiczne (poczucie własnej wartości, pokora poznawcza, świadomość niekompetencji).
Dzień dobry, dziękuję za zaproszenie, witam państwa. Ja już jakiś czas temu mówiłem tutaj, byliśmy zresztą z obecnym tutaj Piotrem Felklem, Braliśmy udział w takim panelu na temat kreatywności. Mam nadzieję, że nikt z państwa tam nie przyszedł. To było w ramach festiwalu Transatlantyk. Kto był na tym? Się trochę będziecie mylić, będę się powtarzał. Powtarzanie czyni mistrza. Też niektóre elementy tego, o czym będę mówił, pokazuję na warsztatach, które robiłem też chyba dla SWPS-u z zarządzania stresem. Czy ktoś był na tych warsztatach? Uff. Szanse na zrobienie wrażenia. Proszę państwa, więc Kreatywność to oczywiście, to nie jest jakaś wyspecjalizowana funkcja człowieka, tylko można powiedzieć, że angażuje wszystkie jego poziomy. Jak pewnie państwo pamiętacie i zdajecie sobie z tego sprawę, człowiek składa się z paru takich elementów. One są oczywiście arbitralnie wyróżniane jako poziomy, ale tak naprawdę to tworzy to jakąś taką całość, która bardziej przypomina hologram niż jakąś strukturę taką mechaniczną. No ale tak to się przedstawia, że prawda, podstawą tego wszystkiego czym się stajemy jest ciało, tak, najpierw ciało. Ciało, potem mamy emocje, potem mamy intelekt, a potem mamy jeszcze duchowość, tak, nad tym wszystkim. To tak całkiem z grubsza. No i wszystkie te elementy są istotne z punktu widzenia kreatywności. No ale oczywiście na ogół ta cała rozmowa o kreatywności zawąża się do poziomu mózgu, prawda. Że to mózg ma być kreatywny. No ale, prawda mówiąc, w człowieku nie istnieje nic takiego jak wyodrębniony mózg, który jest, prawda, jakimś niezależnym i odłączonym od wszystkiego innego organem. I właśnie chcę państwa przekonać i pokazać państwu, jak można myśleć o kreatywności w taki zintegrowany, czy integralny sposób, tak. Który uwzględnia człowieka jako całość, a jeszcze w dodatku człowieka w jego środowisku. Więc generalnie integralność to jest taki mój konik. Również jestem psychoterapeutą i uprawiam właśnie taką terapię, która się nazywa integralną terapią, przynajmniej taką mam ambicję, która właśnie uwzględnia te wszystkie trzy poziomy, o których państwu mówiłem, bo tam jest jeszcze jeden poziom, który nie we wszystkich modelach jest wyróżniany, to jest poziom energia, tak, czyli ciało, energia, emocje, intelekt, duchowość, tak? No więc jak to, jak kreatywność się mieści w tym modelu? Proszę państwa, więc jak rodzimy się, prawda? Rodzimy się i następuje ten przykry moment przecięcia tępowiny. Nie wiem, czy pamiętacie. I tak się robi duszno, bo już krew przestaje być dostarczana w formie dotlenionej. No i musimy się jakoś ogarnąć szybciutko, tak, bo mamy niewiele czasu. Jak mniej więcej dwie, cztery, te najwyżej. No i co musimy zrobić wtedy? Wziąć pierwszy w życiu wdech, prawda? Wziąć wdech, no i dzięki temu cała reszta się może zacząć wydarzać w naszym życiu. No i potem następną sprawę musimy bardzo szybko uruchomić i jeśli nam się uda, to dostaniemy dużo punktów tam na tej skali, jak się nazywa, zapomniałem? Abgara, tak. No i co to jest za funkcja? No nie pamiętacie? No jeść, jeść, tak. Musimy zacząć sać. Czyli, prawda, doczołgać się do tego wzgórka na horyzoncie i jeśli uczestniczymy w humanitarnym poradzie i zacząć sać. I wtedy mamy więcej punktów. No i to właściwie te dwa pierwsze odruchy, praktycznie wyczerpują całe wrodzone wyposażenie, można powiedzieć. Oprócz tego mamy jeszcze odruch, oczywiście odruch wydalania, tam odruch lękowy na silne dźwięki, czy jakąś gwałtowną kratę równowagi, czy coś takiego. A cała reszta to na nas dopiero czeka. Więc można powiedzieć, że jesteśmy niezwykle ubogo wyposażeni przez naturę i dlatego wymagamy tak długo troski i opieki starszego otoczenia. Nie przeżylibyśmy bez tego absolutnie. No i co się wtedy dzieje? Co się dzieje z naszym mózgiem, tak? Z mózgiem i z ciałem. To jest istotne, bo mózg, to porównując do tego, co wiemy o komputerach na przykład, to można porównać do hardware'u, tak. Czyli takiej struktury, w której, struktury komputera, prawda, która jak wiadomo, im jest bardziej rozbudowana, tym więcej w ten komputer można załadować, więcej danych, więcej różnych funkcji, więcej programów. No i jest pytanie, co my mamy w tym mózgu, gdy się rodzimy. No więc w tym mózgu mamy bardzo niewiele. Mamy oczywiście ogromny potencjał, tam jest ogromna ilość neuronów, które jeszcze podobno przez jakiś czas się namnażają, ale to tego dokładnie nie wiadomo. No, ale one są... jak gdyby niepopodłączane do siebie nawzajem zupełnie. Czyli mają tylko taką potencjalną możliwość tworzenia bardziej złożonych systemów, które można nazwać procesorami na przykład, tak. Te neurony to są bardzo szczególny rodzaj komórek, ponieważ one potrafią się łączyć w systemy. Czyli każdy neuron, my mamy tam kilkaset miliardów neuronów. naszej korze mózgowej, tak. To jest, mówimy o korze mózgowej. I każdy neuron podobno może potencjalnie wyjść w sto różnych tałęczeń, tak. Więc wyobrażacie sobie tą moc obliczeniową tego hardware'u, jakby tak każdy z tych kilkuset miliardów neuronów wszedł w stał połączeń. Nie wiem, czy ktoś to potrafi obliczyć w tej chwili. Ale to niewyobrażalna moc. No i pytanie jest takie właśnie, jak się tworzą te połączenia? Otóż te połączenia się tworzą dzięki temu, że na początku naszego życia my się musimy nauczyć czego przede wszystkim. Tak już umiemy oddychać, potrafimy jeść, wydalać, krzyczeć jak nas coś boli, albo jak nas coś przestraszy, ale nie potrafimy wykonać żadnego zbornego ruchu. Tak? Nie mamy żadnej władzy nad naszym ciałem. Pamiętacie? to okropne doświadczenie, tak prawda mówiąc. Jak macie dzieci albo macie zamiar mieć dzieci, to pamiętajcie o tym, że ten pierwszy rok życia to jest ciężka charuwa w tej kołysce. Tak się wydaje, że to jest takie wspaniałe doświadczenie, sobie leżymy na plecach, patrzymy w sufit, prawda, dają nam jeść, zmieniają pieluchy, wygłupiają się tam nad nami, prawda, coś do nas mówią. ale my leżymy tam na tych plecach i nie możemy nic zrobić z tym ciałem. Na przykład, mój ulubiony przykład, widocznie mam taką traumę z dzieciństwa, chociaż nie za bardzo pamiętam, z niemowlęctwa. Ktoś nam powiesił grzechotkę nad głową, tak, bo to tak rodzice uwielbiają, to rozwojowe jest bardzo. Jak dziecko zazuje na tą grzechotkę nad głową, bo na ogół ona wisi trochę za blisko. No i to jest denerwująca ta grzechotka. Pamiętacie, to jest szlachą, że człowieka trafić, jak ta grzechotka ciągle tam wisi całymi miesiącami i właściwie nie wiadomo, co z nią zrobić. bo nie możemy wykonać żadnego ruchu, który by jakby zmienił położenie tej grzechotki, albo żeby się jej pozbyć, odgarnąć jakoś, prawda. Mamy różne takie ruchy chaotyczne, dziecięce, ale to nie jest wolicjonalny, tak, zaplanowany ruch. Więc leżymy na tych plecach, patrzymy na tę grzechotkę i mówimy, kurczę, muszę się pozbyć tej grzechotki, tak. ale żeby się jej pozbyć, to wykonujemy tysiące prób, tysiące prób skoordynowania tego ruchu. Oko, ruch, zarządzić tymi wszystkimi mięśniami, tymi dużymi, które powodują ruch ręki, tymi małymi, którymi można złapać za tą grzechotkę, jeszcze w odpowiednim momencie pociągnąć. I to nam zajmuje parę tygodni ciężkiej pracy, opanowanie takiego pierwszego ruchu. No i jak nam się w końcu uda, no to jest ogromna satysfakcja. Ale co się w tym czasie dzieje w mózgu? No w mózgu w tym czasie muszą neurony zacząć się dogadywać ze sobą, tak. Czyli musi powstać taki neuronowy procesor, który będzie zarządzał tym ruchem, tym prostym ruchem, prawda. Czyli neurony wypuszczają z siebie takie wypustki, które się nazywają jak? Dendryty, tak. I te dendryty mają na końcu takie pęcherzyci, które się nazywają jak? Synapsy, tak. Nie mieliście jeszcze egzaminu z tego? No i te synapsy lutują się jak gdyby, po prostu się ze sobą łączą, tak. I powstaje sieć neuronowa, która przypomina właściwie, widzieliście teraz zdjęcia, dajcie ich, prawda, można zobaczyć, w ogromnych powiększeniach zdjęcia struktur neuronalnych, które przypominają właściwie widok Wszechświata. To jest galaktyki całe po prostu, połączone w różne systemy. Te systemy też jakoś połączone między sobą. Nieskończona nanoprzestrzeń, która... która w tej przestrzeni neuronalnej jest w bardzo specyficzny sposób zorganizowana. No i więc jak sięgamy po tą grzechotkę, to przynajmniej kilka neuronów się musi dogadać, tak. Czyli mówię obrazowo to przedstawienie, to tak wygląda, to jest neuron, tak, to jest drugi neuron. No i neuron do neuronu mówi, wiesz, żeby sięgnąć pewną grzechotkę, to musimy współpracować, więc to ja wypuszczę swojego dendryta. i ty wypój swego dendryta, jak się spotkamy, to może ogarniemy jakoś to zadanie. Ale okazuje się, że to za mało i jeszcze trzeba parę innych neuronów zaprosić do współpracy i powstaje taka przestrzenna, prawda, mini galaktyka neuronowa, którą można umownie nazwać rodzajem procesora, czyli czegoś, co jest powołane do obsługiwania jakichś funkcji. No i tak potem przez resztę życia. Przez resztę życia, jeśli uczymy się nowych ruchów, czyli jak to się mówi, budujemy swój potencjał motoryczny, no to każdy taki proces uczenia się nowego ruchu musi być oczywiście równolegle wspomagany tworzeniem połączeń neuronowych w mózgu. Czyli, a wiecie ile się musimy nauczyć, prawda. Pamiętacie, no. Przewracać się z boku na bok. Potem usiąść, tak. Potem w międzyczasie jeszcze na przykład podrapać się tam, gdzie nas swędzi, albo gdzie nas boli, prawda. Wykonać jakieś gesty. Uczyć się tej, naśladować miny, które robią ci dorośli tam nad naszą kołyską. To wszystko wymaga tego neuronalnego wsparcia i to się dopiero w nas musi stworzyć. I ten proces, proszę państwa, trwa całe życie. Pod warunkiem, że nie przestaniemy w którymś momencie, nie uznamy, bardzo niebezpieczne przekonanie, że właściwie to, co już od strony motorycznej opanowaliśmy do tej pory, to już nam zupełnie wystarcza. do tego, żeby jakoś tam przemieszczać się z miejsca na miejsce, dojść do lodówki, dojść do toalety, prawda, umyć zęby, ewentualnie robić notatki na wykładzie, tak. A reszta już tam to, co mi to, tak. No i to jest błąd. To jest błąd, ponieważ okazuje się, że Natura, tak, mówiąc najogólniej enigmatycznie, wspiera głównie, poprzez budowanie struktur neuronalnych, wspiera uczenie się nowych ruchów. Czyli rozbudowanie swojego motorycznego potencjału. Prawdopodobnie dlatego, że natura nie bierze poważnie cywilizacji. Cywilizacja, wiecie, jak tak 48 godzin na zegarze zobaczyć, to cywilizacja to są ostatnie dwie minuty. To kto by się tym przejmował, prawda? Wiadomo, że żeby osobnik czy gatunek mógł przetrwać w warunkach, które są tak, jak to się mówi, naturalne, no to co mu jest najbardziej potrzebne? zdolności motoryczne, prawda. Przetrwają ci, którzy mają lepsze zdolności motoryczne. Więc warto to brać pod uwagę, że tak mamy zaprogramowany ten cały układ. Są pewne kontrowersje na temat tego, czy rozwiązywanie zadań intelektualnych wpływa na budowanie połączeń neuronalnych w mózgu. Niektórzy twierdzą, że tak, inni, że nie. Tak naprawdę nikt tego nie widział, tak. To trzeba by zobaczyć teraz, podglądać ten mózg w akcji takiej właśnie na przykład intelektualnej i zobaczyć, czy rzeczywiście przy rozwiązywaniu zadań intelektualnych neurony muszą szukać nowych połączeń, czy używają tych połączeń, które powstały wtedy, kiedy budowaliśmy swoją motorykę. Tak? Rozumiecie o co chodzi? No i jest bardziej prawdopodobne, że nasza neuronalna sieć połączeń zagęszcza się tylko wtedy, kiedy uczymy się nowych ruchów. Czyli im więcej nowych ruchów, tym lepszy mózg, tym lepszy hardware, tym gęściejsza sieć połączeń neuronalnych. Ale to nie znaczy, że jeśli się będziemy zajmować tylko ruchem, to wtedy nasz mózg będzie po prostu super kreatywny. On musi być, okazuje się, jednocześnie trenowany w przyswajaniu wiedzy i w manipulowaniu wiedzą abstrakcyjną, tak? Czyli używane do rozwiązywania zadań intelektualnych. Że to jakoś musi równolegle przebiegać, tak jak zresztą to przebiega w naszym życiu, prawda? I wtedy dopiero Te procesory neuronowe, które obsługują naszą motorykę, no będą jak gdyby zatrudniane do rozwiązywania zadań innego typu, prawda. Zadań intelektualnych na przykład. Zwróćcie uwagę na to, że jak się nauczymy jakiegoś ruchu, prawda, na przykład w wieku trzech czy czterech tam lat, może trochę więcej, czterech lat pewnie, nauczymy się jeździć na rowerze, tak. tam tatuś będzie za nami biegał, prawda, za tym rowerkiem, no i po jakimś czasie ów jedziemy. No, żeby zacząć jechać na rowerku, no to wiadomo, że to nikt z nas nie wsiądzie od razu na rowerek i nie pojedzie. Dlaczego? No bo mózg ma pewną bezwładność, żeby stworzyć te połączenia neuronowe, no to musi utrzymać trochę czasu i musi być systematyczny trening, tak? No ale jak już wreszcie opanujemy jazdę na rowerku, no to ten procesor neuronowy się fiksuje, jest zlutowany bardzo dokładnie i on już jest niezniszczalny. No chyba, że ktoś nam, prawda, zrobi dziurę w mózgu, albo sami sobie zrobimy dziurę w mózgu, na przykład, nie wiem, pijąc za dużo alkoholu, czy robiąc jakieś inne eksperymenty. No i co? I wtedy przez 30 lat możemy nie wsiąść na rowerek. Po 30 latach wsiadamy na rower, po 5 minutach jedziemy na rowerze, tak. Ten procesor się aktywizuje. On jest niezniszczalny. Natomiast jak się nauczymy na przykład w dzieciństwie jakiegoś obcego języka, tak, to nie będziemy go używać przez następne 15 lat, zapomnimy wszystko, oprócz jednego. Motoryki głośni, tak. Czyli dlatego dzieci, jak się nauczą wcześniej obcego języka, to mają świetny akcent. Nawet jak zapomną wszystkie słówka i zaczną ten język odbudowywać po jakimś czasie jako dorosłe osoby, to okazuje się, że łapią akcent, że mają te procesory motoryczne, które obsługiwały sposób wymawiania różnych słów, one zapamiętały ten najwłaściwszy akcent w tym języku. Natomiast cała baza danych wyparowała, tak. Trzeba ją odbudować. Więc wygląda na to, że tak zwane bazy danych, czyli wiedza, którą kumulujemy na przykład w procesie żmudnych studiów na SWPS-ie, jeśli nie jest odnawiana, to wyparuje. Natomiast procesory ruchowe nie wyparują nigdy. I jest taka hipoteza i ta hipoteza już w tej chwili jest bardzo utrawdopodobniona, że jakość naszego myślenia, jakość i nasza zdolność, nasze zdolności kreatywne są w dużej mierze uzależnione właśnie od tego, ile mamy procesorów ruchowych w naszym mózgu. I są teraz już, czytałem niedawno, w Niemczech powstała w ogóle cała technologia taka, której uczy się ludzi kreatywności poprzez łączenie, uczenia się nowych motorycznych zdolności z myśleniem. Zwróćcie uwagę zresztą, jak jedno drugie wspiera. Na przykład, jak ja teraz do was mówię, tak, to wykonuję różne gesty lewą ręką. Gdybym miał prawą rękę wolną, to bym jeszcze więcej tych gestów wykonywał. Co te gesty znaczą? Skąd one, jaki procesor w moim mózgu pobudzają? Jaki? Ruchowy, prawda? Ja wykonuję pewne, ruchy, które są sterowane przez jakiś procesor w moim mózgu, który jednocześnie myśli teraz o tym, co mam wam przekazać, tak. I w związku z tym ja wykonuję takie gesty, które symbolicznie, prawda, w przestrzeni trzywymiarowej próbują ilustrować to, co mam do powiedzenia, tak. Czy to się nazywa gestykulacja? Zwróćcie uwagę, że jak utkniemy gdzieś tam, prawda, uczymy się czegoś, czy próbujemy rozwiązać jakieś trudne zadanie i dochodzimy do ściany, jak to się mówi. Mózg nam się zawiesza. To, co wtedy odruchowo robimy. Mamy rękami albo wstajemy, prawda. Wstajemy i zaczynamy chodzić, prawda. I... okazuje się, że to chodzenie w jakiś tajemniczy sposób otwiera nam z powrotem zdolność do myślenia, tak, do postępowania dalej w tym procesie intelektualnym. Albo rzucamy to myślenie, odchodzimy od biurka i idziemy się zająć czymś innym. Na przykład mówiąc prost, wysikać się, tak, bo czasami człowiek to musi robić. I wtedy nagle, w trakcie tej zbawiennej z kodiną czynności, mamy jakąś eurekę. Zdarza wam się to? To jest interesujące, że w kontakcie z płynami organicznymi lub płynami typu na przykład woda przy zmywaniu naczyń, czy prysznic, tak? Otwiera nam się mózg jakoś lepiej. Zauważyliście to? Bardzo wiele ludzi, oni się nie chcą tego przyznawać, ale... doświadcza takich intelektualnych wglądów, czy postępu w jakimś procesie intelektualnym, który zmierza do jakiegoś kreatywnego rozwiązania, wtedy kiedyś sikają. Nikt się nawet nie uśmiechnie. Zamykamy oczy, zamykamy oczy, żeby nie podglądać, dobrze? Sąsiadów, bo ja chcę zrobić takie badania terenowe krótkie, dobra? Zamykamy oczy, dobrze? żeby nie widzieć, za czym sąsiad głosuje, tak. Żeby mu potem się z niego... Okej, bardzo proszę, uczciwie, wszyscy zamknąć oczy, tak. I teraz pytanie, tak. Podnieś rękę, jeśli w takim momencie, jak to się mówi, rozluźnienia zwieraczy doświadczyłeś jakiejś eureki lub wglądu. Ręka w górę. Okej, opuszczamy ręce, dziękuję. Jesteście ciekawi wyniku? Większość sali. Większość sali. Dojdziemy do tego, skąd to się bierze, tak. Zobaczcie jak... To jest taki ważny bardzo przykład tego, w jaki sposób ciało związane jest z mózgiem, prawda. I że tutaj niczego tak naprawdę nie można od siebie oddzielać. Że są to... Bardzo ciekawe, zintegrowane procesy. To teraz zrobimy następny mały eksperyment, żeby wam pokazać, co to znaczy, jak doświadczamy sytuacji, w której nie mamy połączeń neuronalnych, które obsługują pewną motoryczną sytuację, dobrze? Czyli poczujecie się przez chwilę, myślę, że większość z was, bo to jest właśnie taka sytuacja, która przez większość jest tak odbierana, poczujecie się jak bezradne niemowle, tak. Tak mniej więcej pierwszy rok życia, okej. W tym celu musicie założyć w każdej dłoni środkowy palec nawskazujący w ten sposób, jak ja to zrobiłem, tak. Tak, żeby opuszki obu palców były blisko siebie. tak jak widać, w obu rękach, obie dłonie, tak. Obie dłonie, musimy wypuścić wszystko z dłoni, swobodne ręce. Trzymamy dłonie w ten sposób. Zamykamy oczy. Zamykamy oczy, bo to ważne, żeby to polecenie, które wam zaraz wydam, żeby wykonać z zamkniętymi oczyma, bo oczywiście wzrok by tu bardzo pomagał, a tu nie o to chodzi, żeby pomagać. Tak, zamykamy oczy. I teraz twoim zadaniem jest jak najszybciej dotknąć, gdy powiem głośno teraz, tak? Twoim zadaniem będzie dotknąć wskazującym palcem prawej dłoni do środkowego palca lewej dłoni. Teraz! Trzymaj oczy zamknięte, trzymaj oczy zamknięte, nie przysięgaj zabawy. I pobaw się dziwnym uczuciem, które się pojawia, gdy opuszki tych czterech palców skrzyżowanych ocierają się o siebie. I zadaj sobie pytanie, czy twój mózg wie, ile jest tych palców. Oczywiście pamiętasz, że tu chodzi o cztery palce, ale tak w doświadczeniu, czy te palce dają się policzyć? No nie za bardzo, prawda. Trzymają się zamknięte. A teraz spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie, czy twój mózg wie, który palec jest który. Też nie bardzo, prawda. To jakoś, tak jakby to było obce ciało trochę, tak. To teraz, to teraz jedną parą skrzyżowanych palców zamkniętymi otrzyma, dotknij swego nosa, powieki, ucha, bark i... i zapytaj się siebie, czy jesteś pewien, czy jesteś pewna, że to ty siebie dotykasz, tak. Czy nie masz ochoty powiedzieć, proszę zabrać tą rękę, tak. Czyli co, mózg też nie wie, czy ten palec należy do niego, prawda. Tak, jest nieswój, jak to się mówi. To jest nie mój palec, takie nieswoje uczucie, jak to się czasami określa potocznie, tak. O czym doświadczy? Co myśmy tutaj udowodnili tym krótkim eksperymentem? Czego nie ma w mózgu? Nie ma połączeń, nie ma jakiegoś mini-procesora, który by obsługiwał taką sytuację, prawda. A dlaczego go nie ma? Bo nie mamy takich doświadczeń. Na ogół nie wpadło nam do tej pory do głowy, żeby chodzić tak, prawda, skrzyżowanymi palcami i nie wiem, i obsługiwać telefon komórkowy, albo myć zęby, czy jeść, tak, czy pisać. gdybyśmy przez jakiś czas to praktykowali, no to to dziwne uczucie nieswojego palca, czy nieswoich palców by zanikło, tak. Ponieważ mózg by znalazł jakieś rozwiązanie, stworzyłby albo jakiś nowy miniprocesor, albo znalazłby jakąś drogę neuronową, która by, tak powiem, ten proces uczyniła naturalnym i takim dla nas, prawda, normalnym, tak jak cała reszta doświadczeń z ciałem. No teraz jeszcze jeden eksperyment możecie przeprowadzić, jeśli chcecie, żeby już jeszcze bardziej wam zamieszać w głowie. Jedna para tak skrzyżowanych palców, tak, ląduje na blacie stołu, który macie przed sobą. Z tym, że uważajcie, prawda, ten, macie krawędź blatu blisko brzucha, tak, blisko ciała, tak. Więc trzeba palce ułożyć w ten sposób, żeby opuszki, opuszki tych palców były jedna za długą i zbliżały się do krawędzi stopniowo od środka blatu, tu zaczynamy. I teraz one po najkrótszej drodze prostopadłej do krawędzi zbliżają się do krawędzi i najpierw jedna opuszka spada z krawędzi, a potem druga. Oczy zamknięte. Ile jest krawędzi? Musi być jedna opuszka za drugą, nie obok siebie, tylko jedna za drugą. Najpierw jedna schodzi z krawędzi, potem druga. Kto ma doświadczenie dwóch krawędzi? Prawda? Czy to nie dziwne? No, łóżcie palce normalnie, prawda, nie krzyżując ich i zsuńcie je znowu po prostopadłej z tej krawędzi i będzie ile krawędzi? Jedna krawędź. Tak? Macie to? Czujecie to? O co chodzi? Co ten mózg wyrabia? Dlaczego on? uważa, że jeśli mamy skrzyżowane palce, to rejestruje dwie krawędzie, a jeśli mamy palce jeden za drugim, to rejestruje jedną krawędź. Bo drugi palec nie jest jego, tak. To nie jest jego palec. to on, on nie ma zintegrowanego systemu takiego, prawda, że do tego jest przyzwyczajony, że jak zsuwamy rękę tak z krawędzi, no to ewidentnie jedna krawędź, tak. Ale jak skręcę te palce, mam jedną krawędź, drugą krawędź, tak. Czyli znowu nie powstał procesor, tak, który integruje, integruje doświadczenia z dwóch palców, tak. I... przestaje traktować każdy palec, tak jakby należał do innej osoby. Zobaczcie ile treningu potrzebuje mózg, żeby ogarniać tę rzeczywistość, tak. Także tak naprawdę to nie jesteśmy pewni, czy to ta rzeczywistość kształtuje mózg, czy mózg kształtuje tę rzeczywistość. Ale to już jest pytanie filozoficzne, tak. Więc nowe ruchy, tak. Jeśli chcecie zbudować sobie nowe połączenie neuronalne jeszcze dzisiaj, to pochodźcie do końca dnia tak skrzyżowanymi palcami i wykonujcie różne ruchy i wasze mózgi dzięki temu będą trochę bardziej kreatywne, tak. Będzie większa ilość połączeń neuronowych. Ale jeszcze inny model kreatywności wam pokażę, który odnosi się do ciała, tak. Znowu, zamknijcie oczy i ręce w ten sposób. Może jeszcze na chwilę otwórzcie, żebym wam pokazał, o jaki ruch chodzi. Będzie chodziło o taki ruch, tak. Tylko nie róbcie go teraz. On się nazywa spleć palce dłoni, tak. Dobrze. To zamykamy oczy. Spleć palce dłoni. Zatrzymaj. Oczy zamknięte. Spróbuj zamkniętymi oczyma określić, który kciuk znajduje się na wierzchu. Rozpleć. Spleć tak, żeby się drugi kciuk znajdował na wierzchu. Jakie to jest uczucie? Znowu, nieswoje, prawda? Ja tak rąk nie splatam. To nie jest mój ruch. Macie to? Okej, to rozplećcie jeszcze raz, zamknijcie oczy. I splećcie tak jak za drugim razem. Super. Okej, dziękuję. Zobaczcie, rozszerzacie swój repertuar motoryczny, tak, na mini poziomie, ale jednocześnie wasz mózg musi podjąć pewną pracę, prawda. On musi znaleźć sposób na to, żeby obsłużyć ten nowy ruch, nienawykowy ruch. A co jest największym wrogiem kreatywności? Nawyk. Nawyk to jest największy wróg kreatywności. Nawykowe myślenie, nawykowe działanie, prawda. Czyli można powiedzieć z punktu widzenia energetycznego, tak, dla organizmu, to jest optymalne, tak, organizm oszczędza energię. Nawyk kosztuje mniej energii. Jeśli mogę obsłużyć coś nawykiem, to oczywiście zrobię to nawykiem, tak. I to jest mądre, to jest przystosowawcze. Ale z kreatywnością ma niewiele wspólnego. Dlatego w zespołach kreatywnych, różnych zespołach kreatywnych, które na przykład, których zadaniem jest generowanie dużej ilości kreatywnych pomysłów, ludzie robią rozgrzewki mózgowe przy pomocy takich ćwiczeń. Rozgrzewają sobie procesory, tak. Wychodzą poza nawykowe ruchy. W związku z czym uprawdawaniają to, że też nie będą nawykowo myśleć. Rozumiecie? To jeszcze jeden ruch. Znowu, ręce w ten sposób. I teraz poproszę was o taki ruch, który się nazywa, nie naśladujcie go. Skrzyżuj na piersi, tak. Ale one muszą być zaplecione, a nie tylko tak. Zapleść się trzeba, tak. Okej, oczy zamknięte. Oczy zamknięte. Skrzyżuj ręce na piersi. Otrzymaj. Oczy zamknięte. Spróbuj określić, która ręka jest na wierzchu. Oczy zamknięte, rozpleść i skrzyżyj odwrotnie. Oczy zamknięte, oczy zamknięte, rozpleć. Oczy zamknięte. Skrzyżyj tak jak za drugim razem. No widzicie, doświadczacie teraz bólu wychodzenia z nawyku, tak. To jest w jakimś sensie, prawda, bolesne doświadczenie, takie trudne. No kurczę, no właściwie po co? Po co? Przecież można inaczej. Ale na tym polega kreatywność, tak. Albo wychodzę z nawyku, jestem kreatywny, albo pozostaję w obrębie tego, co już wiem, tego, czego się nauczyłem. i wtedy o kreatywności nie ma mowy. Także zwróćcie uwagę, gdybyście, gdybym was zaprosił tysiąc razy do tego, żebyście skrzyżowali ręce na piersi, zawsze zrobicie to tak samo. Nawykowo, zawsze w jeden sposób. Podobnie jest ze skracaniem dłoni, podobnie jest ze wszystkimi innymi ruchami. Nie po to się człowiek męczył w tej kołysce tyle czasu, żeby się kurczę teraz znowu uczyć od początku, tak. Więc idę po najmniejszej linii oporu, nawykiem. Ale kreatywność wymaga wyjścia poza nawyk. I sprzężenie między ciałem, a mózgiem jest tutaj oczywiste. Więc kreatywny ruch buduje, czy stymuluje kreatywny mózg, tak. wymusza na mózgu szukanie nowego rozwiązania motorycznego. A dla mózgu to jest właściwie wszystko jedno, czy zadanie jest motoryczne, czy zadanie jest intelektualne. I tak musi znaleźć sposób na to, żeby to jakoś obsłużyć, znaleźć taką drogę neuronową, która wychodzi poza nawykowe, te najbardziej przetarte drogi neuronowe i pójść jakimś, prawda, bocznym szlakiem, czy w ogóle zupełnie innym szlakiem i dojść do kreatywnego rozwiązania. Więc to jest ważna informacja, że jeśli na przykład, co oczywiście dla zdrowia też będzie dobre, jeśli macie jakiś program ruchowy w swoim życiu, co warto mieć, no to próbujcie wprowadzać innowacje do tego programu. Oczywiście jeśli ktoś chodzi na przykład na siłownię i wykonuje systematycznie tam swoją serię ćwiczeń na różnych urządzeniach na tej siłowni, to dla ciała to może być bardzo zdrowe, ale dla mózgu to nuda kompletna, tak. Mózg się nudzi. Mózg nie ma tutaj nic do roboty, bo to jest wszystko już nawykowe. Więc trzeba robić tak, żeby mózg się angażował w ruch. i szukać nowych rozwiązań ruchowych. Pytanie, tak. Co najbardziej zagęszcza ilość połączeń neuronowych w naszym mózgu, tak. Co tworzy najlepszy hardware? No właśnie nowe ruchy, ale z badań wynika, że najlepszy hardware tworzony jest wtedy, kiedy ktoś się uczy grać na jakimś instrumencie. a szczególnie wtedy, kiedy nie ma do tego żadnego talentu. Czyli męczy się jak potępieniec, tak? Z tym, żeby w ogóle te dźwięki rozróżnić, żeby te palce jakoś tam chodziły, tak? Ale korzyść na poziomie mózgu jest wtedy jeszcze większa, ponieważ jeśli brakuje talentu, to ten mózg musi skompensować brak talentu. Czyli zbudować jeszcze tam dziesięć razy większy procesor, żeby opanować tamtą gamę, tak. Czy jakiś inny drobny utwór na jakimś instrumencie. I to jest droga. Jeśli na przykład tańczycie, lubicie tańczyć, no to tańczcie, uczcie się nowych tańców. Jeśli pływacie, uczcie się nowych stylów pływania. Jeśli gracie w coś, no to próbujcie robić różne eksperymenty techniczne, tak. Opanowujcie jakąś inną technikę gry. Oczywiście tutaj z punktu widzenia kreatywności mózgu to strasznie ważna jest relacja dwóch mózgów do siebie, tak. Wiecie, że tu mamy dwa mózgi. w naszej czaszce, tak. Są dwa mózgi i dwa niezależne komputery, które są powłączone kablem takim, gdzieś tam u podstawą mózgu jest taki kabel, pewnie widzieliście to na różnych rycinach, który się nazywa spoidłem wielkim i przekazuje informacje z jednego mózgu do drugiego, tak. Jeśli ktoś z jakiegoś powodu ma uszkodzone spoidło wielkie albo przecięte, bo nie wiem, bo tam był nowotwór, trzeba go było wyciąć, albo nie wiem, postrzał, zranienie, nie ma bezpośredniego połączenia między tymi półkulami, no to wtedy właściwie te półkule mogą się synchronizować tylko przez tak zwane urządzenia obwodowe, czyli uszy, oczy, ewentualnie przez ciało, lewa ręka, prawa ręka, lewa ręka, prawa noga. Ale jeśli na przykład widziałem taki eksperyment, żeby wam jeszcze uzmysłowić, jak dalece to są dwa różne urządzenia, to jeszcze jak ja byłem na studiach, to mieliśmy staż też w klinice neurologicznej. No i tam pokazano nam człowieka, który miał przecięte spoilu wielkie, siedział przy takim biurku, tu miał takie pudło, otwarte tylko z tej strony, w której struniąc siedział i pole widzenia przecięte dokładnie na pół, tak. Także lewe oko nie widziało tego, co prawe, prawe nie widziało tego, co lewe. No i tu miał ołówek coś do pisania, tu miał ołówek coś do pisania i w którymś momencie w lewym polu wyświeciła się instrukcja, napisz dwie pierwsze sylaby słowa Konstytucja, chodziło o jakieś długie słowo, które ma duży sylap. No i ten ktoś tam patrzy tym, prawda, lewym okiem i lewą ręką bazgrze. Kon-sty-tucja, tak. To który mózg pisał? Lewą ręką, który mózg pisze? Prawy, prawda, to jest skrzyżowane. Zgasło światło, zapaliło się światło w prawym polu widzenia. weź ołówek do ręki i skończ pisać słowo, które przed chwilą pisałeś lewą ręką. Jak myślicie, jaka była reakcja? Jakie słowo? Żadna informacja nie przepłynęła z jednego mózgu do drugiego. Oczywiście, gdyby pole widzenia było wspólne, nie byłoby żadnego problemu. Ale w tej sytuacji mózg nie miał żadnych szans, tak. Żeby... prawy, lewy mózg nie mógł się dowiedzieć tego, co zrobił prawy przed finą. Zwróćcie uwagę, tak jesteśmy skonstruowani. Teraz, jak to się ma do kreatywności? Otóż jest bardzo prawdopodobne i to różne obserwacje takie kliniczne i z różnych dziedzin, w których ludzie głównie budują swoje zdolności motoryczne, okazuje się, Mózg bardziej kreatywny to jest mózg, który ma podobne procesory, znaczy w obu mózgach, w obu półkulach, tak. Taki komputer, który ma podobne procesory w obu półkulach. Dlatego okazuje się, że ludzie leworęczni, którzy potrafią lewą ręką, czyli prawym mózgiem wykonywać bardzo precyzyjne ruchy, tak, zaprogramowane, takie jak pisanie, Są często bardziej kreatywni. Więc jeśli są tu leworęczni, to macie do przodu, tak. Pod warunkiem, że nikt was nie przeuczał, tak. I nie zmuszał was do tego, żeby pisać prawą ręką, jeśli chcieliście pisać lewą ręką. Bo leworęczni są na ogół oburęczni. I, a to znaczy, że mają podobne procesory w obu mózgach, tak. No i to jest też bardzo ważne, wskazówka do tego, jak budować swoją kreatywność. Więc jeśli masz wyraźnie przewagę jednej strony ciała, jeśli chodzi o repertuar motoryczny, to trzeba ćwiczyć tą drugą, tak. Czyli tworzyć procesor, podobny procesor w drugim mózgu. I wtedy to będzie wspaniale funkcjonować, tak. To zrobimy sobie teraz małe ćwiczenie na... Na ogół się dzieje tak, że zabrania się dziecku pisać lewą ręką w ogóle. prawda? I ono nie buduje tego i ma ogromne zamieszanie w ogóle tutaj ogólnie, prawda? To potem się robi z tego tak zwana skrzyżowana polaryzacja, gdzieś kłopoty z rozróżnieniem lewe i prawe i tak dalej. Także nie ma nic złego w tym, żeby nauczyło się pisać lewą, a potem prawą, tak? Ale jeżeli pisze lewą, bo akurat mój syn pisze lewą ręką, ja oczywiście nie zabraniam mu pisać lewą ręką, ale czy wobec tego raz po raz powinien pisać prawą? Czy dobrze by było? Robić mu z tego zabawę, ale nie mówić mu, że lepiej byłoby pisać prawą. Nie, absolutnie, dziękuję. No więc jeśli ktoś gra na przykład w piłkę nożną tylko prawą nogą, no to niech się uczy grać lewą, jak ktoś gra w koszykówkę i uczy i potrafi grać tylko prawą ręką, prawda, i robić te dwutakty tylko z prawej strony kosza, no to powinien ćwiczyć drugą stronę. i tak dalej, i tak dalej. Jak pływasz, ucz się nowych stylów, ponieważ to buduje twoje nowe procesory, to zagęszcza sieć połączeń neuronowych w twoim mózgu. Jeszcze raz podkreślam, to trwa całe życie. Nie można z tego rezygnować. Nie można ulegać złudzeniu i takiemu lenistwu, o już wystarczy, nie muszę nic więcej robić, niepotrzebne mi są żadne nowe ruchy. Mózgowi to jest zawsze potrzebne. nawet jeśli w tym otoczeniu, w którym żyjesz, to się do niczego nie przydaje, to jest sztuka dla sztuki, to dla mózgu to jest nieustanna stymulacja, tak. Nie mogę wam to pokazać w tej sali różnych innych ćwiczeń, które by wam zagotowały w mózgach, bo nie mamy na to miejsca, ale no jest mnóstwo takich ćwiczeń, w których można wręcz poczuć, że jak ćwiczymy jakieś nowe ruchy, takie zupełnie poza naszym repertuarem, to nasza, to głowa nas boli po prostu. Ten biedny mózg tam się grzeje i gotuje, żeby jakoś podobać temu wszystkiemu i angażuje ogromne ilości różnych procesorów, żeby, żeby dać radę, więc po prostu tam się wytwarza ogromne ciśnienie i temperatura. Czy można gdzieś znaleźć te doświadczenia? Można, tak. Jest cała świetna metoda, która się nazywa metodą Feldenkreisa. Metoda Feldenkreisa pisze się tak, jak się czyta Krisa chyba, tak, na końcu Krisa. I to był gość, który był mistrzem judo. Francuz żydowskiego pochodzenia zapewne, który potem był wybitnym trenerem żydoków francuskich Jak wiecie, nie wiem, czy obserwujecie akurat, ale Francuzi są świetni w judo, tak. Właściwie ciągle są w czołówce światowej. Między innymi z tego powodu, że w ich treningu ten wymiar tak zwanego kreatywnego ruchu jest bardzo, bardzo silnie obecny. W Polsce wyszła ta książka, metoda Feldenkraisa i można ją przeczytać. Z moim instytutem właśnie współpracuję, taki najlepszy specjalista od tej metody i sam tego próbowałem na sobie. To jest naprawdę świetna zabawa i dla ciała, i dla mózgu. Okej. To teraz mamy sprawę, No późno się robi. Mamy sprawę hardware'u omówioną mniej więcej, tak. To teraz bardzo dużo oczywiście, jeśli chodzi o naszą kreatywność, zależy od tego, co nazywamy softwarem, tak. Oprogramowaniem tej całej struktury. No i tutaj to oprogramowanie może być albo korzystne dla kreatywności, albo niekorzystne dla kreatywności. I tu właściwie wchodzi, wiecie, cała… cała psychologia czy psychopatologia w ten rozdział. To nie będę wam o tym szczegółowo opowiadał, tylko najogólniej można powiedzieć, że prawda, to co sprzyja kreatywności to takie oprogramowanie tego hardware'u, które co, daje więcej czego w życiu. Spokoju, luzu, tak. Swobody, inaczej. Spokój i swoboda, to są ważne. Także, tak więc jeśli akurat wzrastaliśmy w takim otoczeniu, które oprogramowało nam ten mózg w taki sposób, że ty jesteś do niczego, jesteś głupi, siedź cicho, Dzieci robi głos, oni mają, prawda. Nie zabieraj głosu w dyskusji i tak dalej, i tak dalej. I nabierzemy takiego przekonania na własny temat, czy na temat własnych możliwości, że jesteśmy do niczego, że musimy się cały czas pilnować, żeby nie narazić się na krytykę, prawda. Jesteśmy spięci, zahamowani. no to to jest oprogramowanie, które nie sprzyja kreatywności ze względu na miałych powodów, prawda. Czyli tak zwane nadmiernie represyjne superego, tak. Za dużo kontroli, kontroli w ciele takiej mięśniowej, kontroli emocjonalnej. kontroli w ruchu, no to wszystko nie sprzyja kreatywności. Takie osoby, żeby mogły swoją kreatywność naprawdę obudzić i jakoś wyzwolić, no muszą zrobić sporo pracy ze sobą, tak. I to również czasami na poziomie psychoterapii. To samo dotyczy, prawda, autoagresji, czyli tak zwanego bardzo aktywnego wewnętrznego krytyka, tak. Ten wewnętrzny krytyk jest na ogół zasymilowanym dorosłym, który wobec nas był represyjny, gdy byliśmy, prawda, małymi dziećmi czy dojrzewaliśmy, tak. Jeśli mamy taką postać zasymilowaną w postaci wewnętrznego krytyka, tak, że to się czasami nazywa okrutny wewnętrzny krytyk, no to bardzo trudno będzie się tak wyluzować, prawda i tak rozruszać na poziomie fizycznym i mentalnym, żeby ta kreatywność mogła się ujawnić. No i takie... wadliwe oprogramowania, można powiedzieć, no trzeba wtedy dość pracowicie przerabiać, resetować, tak. I na różne sposoby to się robi, to można, prawda, gdy to jest bardzo głębokie i bardzo mocno tam zakorzenione w psychice, no to to wymaga psychoterapii. Jeśli mniej, no to wystarczy jakiś rodzaj coachingów, czy warsztatów, które potrafią dookreślić tę przeszkodę i jakoś dadzą narzędzia do jej przekraczania. No ale to się wiąże z tym, o czym mówiłem wcześniej, tak. Że kreatywność budzi się w nas, w momentach, gdy się trochę rozluźniamy, prawda. I tutaj przechodzimy do następnej sprawy, która się wiąże z tą, o której mówiliśmy przed chwilą. Stres, prawda. Jak żyjemy w stresie, nie mylić stresu z wyzwaniem, tak. Czyli jeśli w organizmie wzbudza się reakcja stresowa, czyli reakcja walka-ucieczka, to mamy szansę na kreatywność wtedy? Nie, zupełnie, tak? Ponieważ gdy wchodzimy w program walka-ucieczka, to to jest program nawykowy. To są nawyki, które najkrótszą drogą prowadzą do tego, żeby uciec lub wyciążyć walce, tak. Uratować życie, czy uratować coś innego ważnego dla nas, na przykład zdobyte jedzenie, tak. No i to nie jest stan umysłu i ciała, który może generować kreatywność. Więc strasznie ważnym elementem w myśleniu o kreatywności jest myślenie też na temat autostresu z jednej strony, czyli takiego stresu, który wytwarzamy sami dla siebie, a również otoczenia, które może być stresujące, nadmiernie kontrolujące, nadmiernie wymagające i tak dalej. Tu na przykład, ponieważ my w tym instytucie, który prowadzę, pracujemy dużo z biznesem, no to jest, okazuje się niesłychanie ważna sprawa dla ludzi, którzy prowadzą jakieś firmy, czy korporacje nawet i oczekują od swoich pracowników kreatywności, ale drugą ręką stresują ich na maksa. Mówią cholera, no po prostu kupę Matołów tu zatrudniłem, nie wiem teraz, co z nimi zrobić, tak. Tam nikt nie myśli, tam wszyscy szukają, to tak się w biznesie nazywa, dupokryjek tak zwanych, czyli zabezpieczają swoje, swoje, prawda, bezpieczeństwo, żeby się nie narazić, żeby nie zrobić niczego, co mogłoby wyjść poza jakąś rutynę i narazić na krytykę, czy cokolwiek innego. Więc oczywiście nie są w stanie myśleć i działać twórczo. Więc redukcja stresu tego w otoczeniu, w którym funkcjonujemy jest bardzo ważna, tak. Ludzie, żeby mogli być kreatywni, nie mogą być w stresie. No ale łatwo powiedzieć, wiecie, to jak ma się, ewentualnie jak mamy drużynę sportową, tak. I dobierzemy sobie tych zawodników, tak, trochę jak klony, tak, że oni są bardzo do siebie podobni, mają podobną odporność, taką odporność i fizyczną, i psychiczną, i dobry repertuar motoryczny, no to można mniej więcej ustalić, jaka jest dla nich granica, w której oni wchodzą w stres. Tak? Ale gdy mamy pracowników korporacji, albo taką salę jak tutaj, gdzie każdy ma inaczej ustawioną tą granicę, to nie jest proste. Więc lepiej nie liczcie na to, że ktoś będzie wam ujmował stresu. Natomiast trzeba liczyć, umieć samemu sobie ujmować stresu. Ponieważ, jak pewnie wiecie, nasze ciała żyją nie w realnej rzeczywistości, tylko w tej rzeczywistości, którą tworzy nasz umysł. Nasze umysły nieustannie interpretują rzeczywistość, interpretują każde zdarzenie, które nas spotyka. to, że siedzę w tej sali i słucham tego wykładu, jest też przedmiotem pewnej interpretacji, tak. I są ludzie na tej sali, którzy na pewno mogą tę sytuację postrzegać jako w jakiś sposób zagrażającą czy stresową, tak. Nadmiernie eksponującą, może dlatego usiedli w tylnych ławkach, tak. Albo z jakichś innych powodów, prawda, niewygodną, która powoduje jakiś rodzaj mobilizacji. To jest kwestia interpretacji, to jest kwestia filtru percepcyjnego. No ale to w jaki sposób masz ustawione te filtry, oczywiście to zostało uwarunkowane w dużej mierze twoją przeszłością, ale ty to możesz zmienić. To nie jest raz na zawsze zdeterminowane na całe twoje życie. Więc strasznie ważny jest, prawda, uświadamiać sobie, jak działa mój filtr percepcyjny i czy on przypadkiem nie generuje zbyt dużo stresu. Bo jeśli tak się dzieje, to moja kreatywność się nigdy nie ujawni. Ponieważ będę się zachowywać tak, jak osoba zestresowana, czyli uruchamiać działania nawykowe, bezpieczne, konserwatywne, tak. I to nie ma nic wspólnego z kreatywnością. W stresie tak się dzieje, to musicie o tym wiedzieć i to każdy z was pewnie tego doświadczył przy okazji egzaminów, tak. Także oprócz różnych zjawisk fizjologicznych, które, całej kaskady zjawisk fizjologicznych, które się dzieją w organizmie, jedno jest decydujące, można powiedzieć, jeśli chodzi o funkcjonowanie mózgu. Gdy się włącza tryb walka-ucieczka, następuje inny proces dystrybucji krwi w mózgu. Krew jest, wiecie, firmą transportową w organizmie, tak. Czyli dowozi do komórek i do różnych tkanek, prawda, to, co jest niezbędnie potrzebne w danych okolicznościach. Oprócz tego oczywiście tam jest ważna, jeśli chodzi o odporność immunologię. No, ale to teraz mi powiedzcie, jesteśmy w stresie i nastawieni jesteśmy na walkę lub ucieczkę, to gdzie krew płynie? Czy do tych struktur, które są odpowiedzialne za naszą inteligencję, wiedzę, kreatywność, czy do struktur, które odpowiadają za nawyki walki i ucieczki? Prawda? Nawyki walki i ucieczki. A gdzie są te struktury? Gdzie? W mózgu. Gdzie? W którym miejscu? Z przodu czy z tyłu? Z tyłu, tak. Mózg pierwotny tak zwany, tyłomózgowie. Tu mamy naszą największą zdobę rewolucyjną, prawda. Płaty czołowe. Tutaj jest nasza cała inteligencja, wrażliwość, kreatywność, bazę danych, najlepsze procesory, te wyuczone, prawda, to one są wszystkie tu. Tam z tyłu, w tym tyłomózgowie mamy tak zwany gadzimózg, tak. zabić, wygrać, utrzymać terytorium, utrzymać zdobycz, tak. Zabezpieczyć się. To nie ma nic wspólnego z kreatywnością, zgadzicie się chyba, tak. No i dlatego, gdy idziemy na egzamin, tak, wykuci na cztery nogi, przepytani przez kolegów, spokojni, siadamy sobie przy tym, w stoliczku, to stoi na arkusz testowy i nagle widzimy, o szlag, w ogóle nie przerabiałem pierwszego pytania. To w tym momencie włącza się cała reakcja stresowa, dystrybucja krwi w mózgu się zmienia i nagle nie potrafimy odpowiedzieć na żadne z pozostałych pytań, chociaż pamiętamy, żeśmy to przerabiali, tak. Znacie to uczucie, tak zwana czarna dziura w mózgu? No, ale co? Jeśli się jakoś ogarniemy, jeśli wypuścimy powietrze, pooddychamy trochę świadomie, a przynajmniej pójdziemy się wysikać, jeśli na to w ogóle pozwalają na egzaminie, to nam może to wrócić, tak? Po prostu nagle krew popłynie w tą stronę, w którą trzeba na egzaminie mamy dostęp do tego wszystkiego, czego żeśmy się nauczyli, tak. I nagle na pierwsze pytanie nie odpowiadamy, ale odpowiadamy przynajmniej na 10 następnych, tak. Albo inna sytuacja, która się często zdarza, prawda. Jesteśmy w jakiejś sytuacji stresowej, coś się nagle dzieje, prawda i reagujemy nawykowo, tak. Już właśnie w trakcie tej reakcji już wiemy, że to do niczego nie prowadzi, że to jest beznadziejne, że rezultat będzie tak zły jak zwykle, bo już mamy to przerobione tysiąc razy w życiu. No a potem wychodzimy z tej sytuacji, prawda i... Myślałem sobie, kurczak, ja się głupio, przynajmniej mógłbym i to zrobić, i to zrobić, i to powiedzieć, i tamto powiedzieć. I nie byłem w stanie, nie miałem dostępu do tej inteligencji, ponieważ krew wpłynęła w inną stronę. Francuzi to nazywają esprit d'escalier, czyli natchnienie na schodach, tak. Wychodzę na schody i wtedy dopiero wiem, co miałem zrobić, ale zanim nie wyszedłem na schody, to byłem po prostu w nawykowych reakcjach, które nie miały nic wspólnego z inteligencją. Tak. Czyli stres. Kontrola autostresu. filtry, nasze filtry interpretacyjne, tak. Jeśli na przykład twój filtr, nie daj Boże, tak, co się zdarza niektórym politykom, nie będę wskazywał bacami, filtr działa tak, że wszyscy są wrogami, tak. No to taki ktoś jest bez przerwy na wojnie, tak, jest bez przerwy w zagrożeniu. To jest filtr paranoidalny. No i wtedy oczywiście trudno mówić o jakiejś kreatywności. Można tylko powtarzać te same zdania i te same formuły i te same zachowania. Tak w nieskończoność, jak gdyby nie reagując na zmieniającą się rzeczywistość nawet. Więc trzeba bardzo uważać na filtry, bo nawet jak masz najlepszy mózg na świecie, najlepszy hardware i świetne, świetne motoryczne możliwości, to i tak nie będziesz w stanie uruchomić tego całego potencjału, jeśli jesteś w stresie. Albo w autostresie, tak. Autostres, prawdę mówiąc, jest naszym większym wrogiem niż stres. Jak ktoś jest bardzo utalentowany, to 80% subiektywnie odczuwanego zagrożenia, to jest jego własna produkcja. Nie ma nic wspólnego z tym, co się naprawdę dzieje. To jest bardzo dobra wiadomość, zobaczcie ile można odzyskać, tak. Zdjąć sobie 80% z głowy, tak i zostawić tylko te 20, to w ogóle dopiero wtedy można być kreatywnym. No, już mówiłem. warsztaty, coaching, psychoterapia, tak. Jeśli ten fil, jeśli czujemy, że ten fil nam daje popalić nieustannie, tak, że nam, nas blokuje, spina, że żyjemy ciągle w jakimś mobilizacji lub w lęku, no to znaczy, że mamy wadliwie ustawiony filtr, no to trzeba iść do kogoś i pogadać o tym. Samemu to trudno czasami zrobić. Każdy tak ma, nie ma się czego wstydzić. No i co teraz? Bardzo ważna jest też w tym wszystkim taka, taka nasza właściwość, która się nazywa samooceną, czy poczuciem własnej wartości. To oczywiście się wiąże z tym, z tym, czymś, co nazwaliśmy tutaj okrutnym krytykiem wewnętrznym, tak. Jeśli mamy zainstalowany taki niefortunny program, tak, pod tytułem okrutny wewnętrzny krytyk, no to oczywiście on będzie cały czas nas dewaluował, tak. Będziemy sami siebie obniżać, dewaluować. Jak to się mówi, pętać sobie nogi, ręce i umysł. No bo... tak nas nauczono, prawda, że jesteśmy mało warci, że na niewiele nas stać. To wszystko są złudzenia, słuchajcie, nie ma ludzi niekreatywnych. Potencjalnie każdy z nas ma po prostu optymalne wyposażenie do tego, żeby po prostu wystrzelić kreatywnością pod niebiosa, tak. ale te wewnętrzne ograniczenia mogą być rzeczywiście ogromną przeszkodą. Więc poczucie własnej wartości jest tutaj takim dobrym wskaźnikiem, który ogniskuje wiele różnych innych, jak gdyby z niższego poziomu. Więc warto siebie zapytać, jakie ja mam poczucie własnej wartości. Oczywiście nie chodzi o takie poczucie wartości, które jest z kolei nieadekwatnie pozytywne, tak. Że wyobrażamy sobie na bazie tematu nie wiadomo co. Że nasz program, który nam został, tak powiem, zapisany w naszych mózgach w dzieciństwie i dorastaniu, był wadliwym w drugą stronę, tak. Że nas przechwalano, przeceniano, tak. że budowano wokół nas jakąś aurę nadzwyczajności, nie wiadomo czego, wpychano na gdzieś piedestał. To też nie sprzyja kreatywności, bo taki piedestał powoduje nieustanny lęk. dziecko, które zostało w ten sposób okształtowane i stoi na tym piedestale, cały czas boi się, że z niego spadnie, że to zaraz wszyscy się dowiedzą, że to jest jedna wielka mistyfikacja, tak. No i to też nie sprzyja, więc chodzi o to, żeby mieć tak zwaną adekwatne poczucie własnej wartości, tak. Urealnione, oparte na faktach, oparte na dokonaniach, Są ludzie, którzy mają tak rozbudowanego wewnętrznego krytyka, że nawet jak osiągają obiektywnie nieprawdopodobnie wiele, to nie są w stanie tego zasyminować i zmienić poczucie własne, poczucie własnej wartości. Są bez przerwy wobec siebie podejrzliwi, niechętni. to niedosyć, tak. Czyli gdzieś w głębokim podtekście mentalnym mówią tak, nawet gdyby moi rodzice się o tym dowiedzieli, to i tak by powiedzieli, że, a ile było szóstek w klasie, tak. No i ostatnia rzecz bardzo ważna to, która się wiąże z poczuciem własnej wartości, tak. I to mogą naprawdę tylko generować ludzie, którzy mają adekwatne poczucie własnej wartości. Bo ci, którzy mają zbyt niskie poczucie własnej wartości, dewaluują się, aspirują w górę, prawda. Ci, którzy mają nieadekwatnie wysokie poczucie wartości, boją się, że spadną w dół. Jedni i drudzy nie są zdolni wtedy do tego, co się nazywa pokorą. Prawda? Bo jeśli ktoś aspiruje w górę, no to nie będzie ćwiczył pokory, tak? Zaraz wam powiem w jakim rozumieniu pokory. Jak ktoś jest już na piedestale i boi się, że spadnie, też nie będzie ćwiczył pokory, prawda? O co chodzi z tą pokorą? Chodzi oczywiście nie o postawę taką, która polega na tym, że idziemy przez życie na klęczkach i biczujemy się cały czas. To nie ma nic wspólnego z tak rozumianą pokorą. Tu chodzi o tak zwaną pokorę poznawczą. Czyli zdolność do bycia wiernym świadectwu rozumu i zmysłów. Do... Zdolność do abstrahowania od tego, co inni sobie pomyślą, gdy ja zadam jakieś pytanie, albo gdy wyjdę z jakimś pomysłem, tak. Czyli też duży poziom autonomii jest potrzebny tutaj. Pokora to jest innymi słowy, no zdolność do zadawania sobie pytań. Żeby być kreatywnym, to trzeba sobie zadawać pytania. I to czasami te pytania muszą wyrastać z takiego podstawowego planu czy tła, który się nazywa nie wiem, nie wiem. Żeby coś wymyślić od początku, tak, wymyślić coś zupełnie po nowemu, to trzeba wyjść od nie wiem, tak. To bardzo trudny proces, bardzo trudne ćwiczenie mentalne. Na przykład macie zbudować stół, tak, No i teraz, jak to sobie kurczę powiedzieć, nie mam pojęcia jak zbudować stół, tak, nie wiem. Skoro już widziałem 50 tysięcy stołów, tak. Podobnie jest z rozwiązywaniem zadań na poziomie intelektualnym. Też, czy egzystencjalnym, czy psychologicznym, tak. Nie wiem. Nie bać się tego, że nie wiem. Nie wiem jest początkiem kreatywności. Oczywiście nie depresyjne nie wiem, takie, och kurczę, nie wiem. Wstydzę, że nie wiem, tak. Tylko nie wiem i już, tak. I mogę wszystkim powiedzieć, że nie wiem. To jest ogromny problem. Znowu nawiążę do tego, co z moich doświadczeń związanych z biznesem, tak. Szczególnie z kadrą zarządzającą. To akurat ten system, w którym funkcjonujemy, jest stosunkowo młody w Polsce i on się dopiero przegryza jakoś. Ale można powiedzieć, że w przeważającości wypadków, ludzie, którzy zarządzają dużymi organizacjami przemysłowymi, czy jakimiś innymi firmami, oni mają jakiś kłopot z samooceną, w związku z czym boją się powiedzieć nie wiem. Jeśli ja się nie przyznam tego, że nie wiem, to nie znajdę twórczego rozwiązania, prawda. No i stąd taki model, bo to mówię niby na przykładzie tego, co się dzieje w biznesie, ale to dotyczy nas wszystkich. Więc żeby być twórczym, to trzeba mieć uświadomioną niekompetencję, tak. Czyli wiedzieć, czego nie wiem. To jest strasznie ważne. Bo jak wiem, czego nie wiem, to wtedy zadaję odpowiednie pytania. Albo sam sobie, albo ludziom, którzy wiedzą lepiej ode mnie. Prawda? I rozpoczyna się jakiś twórczy proces. Więc jeśli chcecie być twórczy, kreatywni, nie bójcie się uświadamiać sobie swojej niekompetencji. Nie udawajcie, że wiecie, gdy nie wiecie. Bo to jest największy błąd, jaki można zrobić. Nie wiem, to nie wiem. Mam prawo nie wiedzieć. I mam prawo pytać. Mam prawo pytać siebie, mam prawo pytać innych, mam prawo pytać świata. W ten sposób uruchamiam jakiś kreatywny proces. To jest ogromny skarb nie wiedzieć. Dzieci są kreatywne z tego powodu, że nie wiedzą. Zauważyliście to? Nie boją się nie wiedzieć, no chyba, że mają rodziców, którzy bez przerwy ich zawstydzają, tak. Gdy mówią, nie wiem, albo gdy zadają jakieś trudne pytania, tak. I wtedy słyszą, a co ci się roi w głowie, co mi tu zawracasz głowę takimi pytaniami, tak. A to są najistotniejsze pytania być może, których do tej pory cała ludzkość jeszcze nie rozwiązała. Więc nie wiedzieć to jest skarb. W tym sensie, prawda, być, mieć nieuświadomioną niekompetencję. To znaczy być w tym sensie, o jakim tutaj mówię, pokornym, tak. Pokornym intelektualnie, pokornym na poziomie poznawczym. Gdyby nie ludzie, którzy... zobaczyli, że nie wiedzą, to by nasza cywilizacja stała w miejscu, to byśmy byli, jak to się mówi, na drzewach ciągle, tak. Na przykład ciągle byśmy myśleli o tym, że to jednak słońce krąży wokół ziemi. Nagle się znalazł jakiś facet, który musiał gdzieś popatrzeć, coś pokombinować, a on mówił, nie, nie, nie. Nie wiem, no nie, ja nie wiem, jak to jest. To niemożliwe, że to tak było, jak ludzie mówią, tak. Trzeba to zupełnie inaczej jakoś zobaczyć, trzeba poszukać od początku, prawda. I zobaczcie, wbrew, wbrew całemu światu, tak, wbrew doktrynie religijnej, która jednocześnie broniła gdzieś poglądu, narażając swoje życie, powiedział, To wszystko, co inni myślą, jest błędem. Jest zupełnie inaczej niż myślicie. Jak ten facet się nazywał? Kopernik. Chociaż tam był wcześniej jeszcze jeden, który pomyślał podobnie, ale nie wiadomo, czy o sobie wiedzieli. No więc, czy Kopernik był pokarny? No z punktu widzenia takiego socjologiczno-kulturowego był bardzo niepokorny, prawda. Ale jednocześnie był pokorny, ponieważ powiedział nie wiem, tak. I dotrzymał wierności, świadectwu swojego rozumu i swoich zmysłów. Możliwie mówiąc o Galileuszu, który 60 lat potem po Koperniku udał się spalić na stosie i w ostatniej chwili mu zadano pytanie, no to kręci się, czy nie kręci? A on powiedział, tak, tak, kręci się, teraz ziemia się kręci. No i wtedy zapalono stos. To jest dopiero wolność i pokora, nie? No, ale kreatywność jest wcześniej, tak. Gdy dochodzimy do kreatywnych rozwiązań, które są czasami, no, wbrew wszystkiemu, co do tej pory mówiono, robiono, wiedziano, wbrew wszystkim przekonaniom, doktrynom i innym pomysłom, no to wtedy... wtedy jesteśmy w stanie tego bronić w taki właśnie sposób. No to już jak gdyby z dużego poziomu, tak. To jest jak gdyby są te wrzyny kreatywności i wszystkiego, co się potem z tym wiąże. Póki co może wróćmy do przykładu innego człowieka, który był niesłychanie kreatywny, nazywał się Einstein. I on, jak pewnie słyszeliście, grał dobrze na instrumencie, na skrzypcach. Nawet występował, podobno, wiecie, w dzielnicowej orkiestrze czy coś takiego. I wiecie, co on robił, gdy dochodził do ściany w rozwiązywaniu swoich tam problemów fizyki teoretycznej? Wstawał, szedł do drugiego pokoju i godzinami grał na skrzypcach. Więc pytanie, które sobie musisz zadać, jeśli chcesz być osobą kreatywną, czy ty masz takie skrzypce, cokolwiek to jest. Czy masz taki drugi pokój, do którego możesz wyjść i zająć twój mózg zupełnie czymś innym. To jest niesłychanie ważne dla tego, aby utrzymywać wasz kreatywny potencjał, tak. Odblokowywać go. Resetować swój mózg. Zaczynać jakiś proces od początku. Dobrze jest mieć taki pokój. Każdy powinien go sobie poszukać. Poszukać takiego pokoju, poszukać takich skrzypiec i nie bać się poświęcać na to czasu. Kreatywne umysły nigdy nie walą głową w ścianę, tylko odchodzą od tej ściany. obchodzą ją jakoś, górą, dołem, bokiem, przechodzą przez ścianę, ale nigdy nie walą głową w ścianę. Więc nie żałują czasu i energii na to, żeby zająć się czymś innym. Ponieważ wiedzą, że mózg jest jedną, mózg, ciało, cały człowiek jest jednym hologramem, jest jedną całością. że wszystkie procesy wspomagają się nawzajem i wszystkie wiedzą o sobie. No i tego wam życzę i zgodnie z tym najwyższy czas, żebyście sobie poszli do innego pokoju. Dziękuję bardzo.










