Jak odpoczywać - LIVE z 18.08.2022

Recorded live presentation by Wojciech Eichelberger (aired 18.08.2022) about rest and regeneration. The talk diagnoses cultural and physiological obstacles to effective rest (remote work, perfectionism, disrupted circadian rhythms) and gives practical guidance: regular pleasurable movement, targeted breathing exercises (ziewanie-like deep breaths), use of naps and proper sleep timing, and behavioral changes to protect weekly/annual rest intervals. The session ends with audience Q&A on workaholism, depression-related fatigue, and ageing/retirement.
Questions this video answers
18 August 2022
Wojciech Eichelberger
"już ponad 30%" (over 30%)
No dzień dobry, dzień dobry. Znowu mieliśmy małe kłopoty techniczne. Ja nie wiem, jak to się dzieje, ale jak ja mam live'a, to zawsze jakaś burza się robi tutaj naokoło albo tam, gdzie jest moja ekipa techniczna. Więc nie wiem, jak to będzie, ale zaczynamy. Właściwie powinienem powiedzieć dobry wieczór, bo już się wyraźnie ściemniło, więc dobry wieczór i dziękuję za Wasz walny udział w plebiscycie na temat tego live'a. Więc już pewnie wiecie, bo jakiś tytuł się pewnie wyświetlił, że wybraliśmy z tych ogromnej ilości różnych propozycji Temat, który pasuje do urlopowego klimatu. Lato trwa, więc myślę, że część z Was jest na wakacjach, ale temat odpoczywania przydaje się niezależnie od tego, czy jesteśmy na wakacjach czy nie, a właściwie bardziej jeszcze przydaje się tym, którzy nie są na wakacjach, Bo są albo przed urlopem albo już po urlopie. Więc zajmiemy się odpoczywaniem. Odpoczywanie to jest wielki temat naszej cywilizacji. Można powiedzieć cywilizacyjny problem. Szczególnie w obecnych czasach on się jakoś wyraźnie nasila, kiedy ta koncepcja tzw. work-life balance przeszła do historii praktycznie, a przeszła do historii m.in. z powodu pracy zdalnej, która się rozpowszechniła w okresie, mam nadzieję, już na zawsze minionej pandemii. Więc gdy pracujemy zdalnie, to ja też to po sobie widzę, to naprawdę bardzo trudno oddzielić workę od live, bo to się kompletnie zaczyna mieszać. Ja na szczęście mam też okazję do pracy bezpośredniej z ludźmi i bardzo się przy tym upieram. To daje jakąś, szczególnie w mojej terapeutycznej pracy, zupełnie inną jakość. Więc wypoczywanie, wypoczywanie. Słuchajcie, szczególnie jak się mieszka w mieście, to ma się wrażenie, że miasto nigdy nie wypoczywa, a my razem z tym miastem Jesteśmy bez przerwy albo fizycznie i realnie zaangażowani w jakąś pracę, a jeśli nie fizycznie i realnie, to myślowo, mentalnie jesteśmy zaangażowani ciągle w jakąś pracę. Część naszej uwagi czasami cała wręcz uwaga, jest ciągle związana z przestrzenią i procesem pracy. Wtedy oczywiście to ma swoje bardzo negatywne konsekwencje, których z pewnością doświadczacie, bo nie możemy wypocząć, a w dodatku nasze otoczenie, szczególnie otoczenie bliskich ludzi, którzy jednak chcieliby mieć z nami jakiś kontakt, nie można im mieć tego za złe, no strasznie cierpi, bo niby jesteśmy ciałem obecnie, ale jak to się mówi, duchem przebywamy w zupełnie innych czasoprzestrzeniach, właściwie mentalnych albo wirtualnych, należałoby powiedzieć. Więc tu oczywiście Nawiązujemy trochę do jednego z poprzednich live'ów, czyli tego o mindfulness, czyli zdolności do urealniania się tu i teraz i bycia w kontakcie z rzeczywistością, tą realną, a nie wirtualną, którą generuje nasz umysł. Ale w odpoczywaniu jest jeszcze parę innych ważnych spraw. o których chcę wam dzisiaj opowiedzieć i trochę was zainspirować do odpoczywania i nauczyć pewnych technik może nawet, które temu zbawiennemu i niezastępowanemu procesowi sprzyjają. Jak wiemy, chociaż zapominamy o tym często, Czy chcemy, czy nie chcemy, jesteśmy częścią przyrody. Nasze ciała przynajmniej żyją w rytmie przyrody. Nawet w mieście, które jest wiecznie jasne, oświetlone i głośne, trudno o tym zapomnieć, trudno od tego uciec. Przyjrzyjmy się temu, jak wypoczywanie wygląda w przyrodzie. Ono wygląda bardzo prosto. Dzień jest od tego, żeby coś się działo. Jest okresem aktywności. Słońce, światło dodaje temu wszystkiemu energii. Jeśli dobrze wypoczęliśmy poprzedniej nocy, to spać nam się nie chce. Jesteśmy w naturalny sposób aktywni i na ogół jest z tego też jakiś pożytek. No ale w którymś momencie się ściemnia, tak jak właśnie ściemniło się pół godziny temu i wtedy cała przyroda wchodzi w tryb wypoczynku czy regeneracji. za miarę aktywność. Wszystkie zwierzęta oprócz tych wyjątkowych nocnych gatunków po prostu wypoczywają. Wypoczywają u rośliny, poczywa cała przyroda. A my razem z tą przyrodą. Natomiast nasze organizmy reagują na na to, co się dzieje w przyrodzie, bardzo mocno i wyraźnie. I właściwie zgodnie z rytmem przyrody, to powinniśmy chodzić, spać, jak to się mówi, z kurami. Kury są bardzo wrażliwe na rytm światła, szczególnie na rytm słoneczny. jak pewnie wiecie, budzą się wczesnym świtem, jak tylko słońce wstanie, a jak słońce zachodzi natychmiast zasypiają. No, ale to jest ideał praktycznie nieosiągalny dla nas ludzi. Zresztą bycie kurą jakoś najlepiej się kojarzy, więc zostawmy te kury na razie na boku. No i przyjrzyjmy się ssakom, które może nie zachowują się tak jak kury, ale bardzo też ulegają temu rytmowi dnia i nocy. I to jest właściwie najważniejszy rytm, rytm całej przyrody, ziemi. planety i wszystkich istot na tej planecie zamieszkujących, żyjących. Okazuje się jednak w praktyce, że coś takiego się z nami ludźmi dzieje, że już ponad 30% w tej chwili, jak wynika z różnych badań, ma ogromne kłopoty. z tym, żeby korzystać z nocnego wypoczynku, z nocnej regeneracji. To jest katastrofalny wynik, bo jeśli nasza nocna regeneracja nie przebiega w sposób zbliżony przynajmniej do optymalnego, to można powiedzieć, że zaciągamy dług w naszym podstawowym genetycznym akumulatorze energii, którego pojemność decyduje o długości naszego życia. Także z tej przykrej wiadomości trzeba sobie w pełni zdać sprawę, że jeśli nie wypoczywamy, to, jak to mówią starzy Chińczycy, zaciągamy dług w tym rezerwuarze tzw. energii urodzeniowej, czyli tej, która jest właściwie takim zasobem energetycznym, który służy do tego, żeby ten wspaniały organizm, ten niesłychany zupełnie system, który nazywamy naszym ciałem, jak najdłużej utrzymywać przy życiu, jak najdłużej funkcjonował. Jak powiedzieć, czytaliście, zauważyliście w mainstreamowej prasie ostatnio, nawet można przeczytać sporo wiadomości na temat tego, jaką długość życia zapewnia ta bateria, nazwijmy to tak, energii urodzeniowej w optymalnych warunkach, w teoretycznym modelu, przebywalibyśmy w optymalnym środowisku, czyli nie zatrutym powietrzu, jedlibyśmy najzdrowszą żywność na świecie, mielibyśmy życie w miarę bezstresowe, czyli zajmowalibyśmy się uprawą roli albo hodowlą zwierząt. czy pszczół, to wówczas okazuje się, że nie przydarzałyby się nam żadne wypadki ani zranienia, pobyty w szpitalu z tym wiązane i tak dalej. Podobno ostatni wynik był taki, że mamy 140 lat jak w banku. i to w dodatku przeżyte w zdrowiu. Czyli to nie znaczy, że ostatnie 60 lat spędzamy w aptekach i w przychodniach lekarskich, albo nie daj Boże w szpitalach i na jakimś wspomaganiu, tylko po prostu normalnie żyjemy. Więc o tym warto pamiętać, że mamy taki potencjał. I gdzieś tam się okazuje, skoro my w ogóle nawet w idealnych warunkach nie możemy zasnąć wieczorem, to znaczy, że coś się dziwnego porobiło z naszą cywilizacją i że To, co się dzieje z naszym trybem życia, jest przeciwskuteczne z punktu widzenia zdolności i możliwości regeneracji. Czyli jednym słowem to, czego doświadczamy na co dzień i sposób, w jaki żyjemy, skraca nam życie. Taka jest niestety smutna prawda. No ale zapytajmy może skąd to się bierze i pomijmy te wszystkie sprawy, na które nie mamy wpływu, takiego bezpośredniego wpływu. Cywilizacja jest rozpędzona tak jak jest i tutaj niewiele możemy z dnia na dzień z tą sprawą zrobić. Środowisko jest w dużej mierze nie sprzyja, można powiedzieć, czy w coraz mniejszym stopniu sprzyja życiu. No i to jest oczywiście jakoś związane z kierunkiem rozwoju naszej cywilizacji, ale no oprócz tego i to na to też nie mamy bezpośredniego szybkiego wpływu, no ale możemy coś robić z własnym organizmem i własnym ciałem, co i z najbliższym otoczeniem, w którym żyjemy, po to, aby wspomagać ten niezbędny, życiodajny proces regeneracji w tym żywym organizmie, jakim jest nasze ciało. I tutaj mamy różne obszary, w których możemy sobie coś poprawić. Pierwszy to jest właśnie w pewnym sensie obszar naszych przekonań i różnych zasanych z kultury, w której żyjemy, z języka, którym się posługujemy, z systemów rodzinnych, w których przyszło nam się urodzić, różnych grepsów, tak zwanych czy różnych powiedzeń i przekonań na temat tego, czy wypoczywania w ogóle jako takiego. Nie muszę was długo przekonywać do tego, że wypoczywanie ma, tak powiem, kiepski PR. I to nie jest coś, co jest tak powiem, w katalogu wartości czy w rankingu wartości, które dla naszej cywilizacji obecnej są ważne, gdzieś tam na wysokiej pozycji. Ponieważ ja właściwie się zawodowo zajmuję tym, żeby ludziom poprawiać jakość życia, a też obserwuje różne trendy. Od jakiegoś czasu dopiero tam pojawił się właśnie ten koncept work-life balance. On się pojawił wtedy, kiedy okazało się, że grozi nam, a właściwie ona się rozwija, prawda mówiąc. realna i bardzo groźna pandemia i to jest pandemia wypalenia energetycznego. To się jakoś wiąże też z drugą pandemią, o której się często słyszy, ale ona jakoś długo na czołówkach gazet i programów telewizyjnych się nie utrzymuje. czyli pandemia depresji, ponieważ wypalenie i depresja mają bardzo podobne objawy. Podstawowym objawem jest pierwszym podstawowym objawem takim alarmującym, który powinien nas zaalarmować, no to jest właśnie bezsenność kłopoty z trybem przełączania się organizmu z trybem w tryb regeneracji. No ale od niedawna dopiero zaczęto mówić o tym, że jednak warto wypoczywać, że jakość wypoczynku jest ważna itd. Ale to jest ciągle w kontrze do tego, co słyszeliśmy, jak to się mówi od dziadków i od rodziców. i być może w szkołach, ale także gdzieś w jakichś gazetach, programach telewizyjnych i generalnie w popkulturze, że wypoczywać, wypoczywanie jest jakąś stydliwą czynnością taką, którą się trzeba trochę kryć. nawet może chować, unikać, żeby zapewnić sobie jakąś lepszą pozycję na Facebooku, czy Instagramie, albo po prostu w jakiejś grupie odniesienia, w której funkcjonujemy. Tu ogromny nacisk na największą aktywność, że tylko aktywność, praca, nieustanne dążenie do osiągania jakichś celów materialnych, czy też jakiegoś nabywania kompetencji, co jak wiadomo też wymaga aktywności i raczej przez sen kompetencji się nie nabierze. to wszystko odsuwa tak naprawdę tą sprawę wypoczywania na zupełnie dalszy plan. Niektórzy wręcz mówią, to słyszałem ostatnio parę razy takie przerażające oświadczenie, z ust takiego człowieka, który jest ciągle zapracowany i nie może właściwie przestać pracować albo myśleć o pracy, że odpocznę, kiedy umrę. Przypuszczam, że słyszeliście to, ale to odpoczynk, kiedy umrę, po pierwsze, to nie jest całkowicie pewne, że to się kończy odpoczynkiem, a po drugie, to jest po prostu program samobójczy, autoagresywny. odpoczynek jest naturalnym prawem i naturalnym wręcz obowiązkiem każdego żywego organizmu. Myślę, że to prawo może jest nawet zapisane gdzieś w karcie praw człowieka, a być może nawet w naszej Konstytucji, a nie jestem pewien, a powinno w każdym razie być. Może nie liczmy na to, że odpoczniemy, gdy umrzemy, bo jeśli nie będziemy odpoczywać, to umrzemy prędzej niż byśmy naprawdę chcieli i zamierzali i będziemy żałować tego, że nie zachowaliśmy jakiegoś umiaru w tej całej sprawie. silny cywilizacyjny, kulturowy nacisk na nieustanną aktywność i do samodoskonalenie w różnych obszarach. Robienie coraz większej kariery, zdobywania coraz większej ilości pieniędzy itd. to przejawia się w takich codziennych okolicznościach, w których żyjemy, w postaci powszechnego perfekcjonizmu. Perfekcjonizm to jest Taki stan umysłu, w którym ten umysł nigdy nie jest zadowolony i usatysfakcjonowany tym, czego dokonaliśmy. Cokolwiek by to było. Nigdy nie jest wystarczająco dobrze wykonana praca. Nigdy nie jesteśmy wystarczająco dobrze wyglądamy. Nigdy nie jesteśmy wystarczająco dobrze przygotowani do różnych okoliczności, które czegoś tam od nas wymagają. Nigdy nie jest też np. posprzątane wystarczająco dobrze, ugotowane. To szczególnie dotyczy kobiet, bo ta patriarchalna tradycja ciągle obowiązuje, że kobiety są zobowiązane jakoś kulturowo do tego, żeby sprzątać i gotować. I to się czasami przeradza w takie stany, które wymagają psychoterapii. Czyli takie obsesje, obsesja sprzątania, obsesja doprowadzenia całego naszego otoczenia do stanu takiej aseptyczności, jaka obowiązuje w teatrach operacyjnych, w szpitalach tam, przeprowadzone są operacje. W takim kolokwialnym języku, którego używają terapeuci, taki stan, taka obsesja nazywa się sprzątawicą. To jest też właśnie rodzaj perfekcjonizmu. Nigdy nie jest dosyć. Nigdy nie jest dosyć. Nie mogę zasnąć, dopóki tam jeszcze czegoś nie posprzątam, jeszcze czegoś lepiej nie napiszę, jeśli czegoś jeszcze lepiej nie namaluję, czy cokolwiek tam jest do zrobienia. Więc perfekcjonizm jest też, można powiedzieć, chorobą cywilizacyjną. i ta obsesja nieustannej aktywności i samodoskonalenia się. Perfekcjonizm jest też strasznie groźny dla ludzi, którzy z pozoru zajmują się czymś, co powinno im pomagać, np. ci, którzy uprawiają sport. Okazuje się, że nie każda forma uprawiania sportu jest zdrowa, bo jeśli to jest obsesyjne uprawianie sportu, czyli znowu takie skażone perfekcjonizmem, to właściwie nigdy nie dość tego treningu jeszcze, nigdy nie dość wysiłku, nigdy nie dość jakichś tam poprawiania wyników itd. No i okazuje się, że sport, który z samej swojej idei ma być źródłem zdrowia, radości i satysfakcji, staje się mordęgą, autoagresywnym nęcaniem się nad sobą. W dodatku całkiem nieświadomym. Znaczy te osoby, które tak postępują, nie są świadome tego, że same siebie niszczą, uprawiając w sposób obsesyjny jakieś dyscypliny ruchowe czy sportowe. Nasuwa mi się taki przykład, jak to, ja byłem akurat wtedy w Stanach, kiedy Wszyscy byli tam strasznie zaniepokojeni epidemią chorób serca, tak zwanej choroby wieńcowej i mnóstwo ludzi umierało na tą chorobę przedwcześniejszą. To dalej niestety się dzieje, ale wtedy to była jakaś taka świeża sprawa, ona została bardzo silnie nagłośniona i pojawił się pomysł taki, żeby Ruch, bieganie, więcej ruchu jest potrzeba, żeby zapobiegać tej rozszerzającej się epidemii. No i więc ludzie zaczęli biegać, masowo zaczęli biegać i nagle okazało się, że parę osób zmarło w czasie biegu. No i zrobił się sensacja wszystkich biegających o garną strach, że jednak to bieganie to jest właśnie groźne. Na szczęście ktoś się tam bliżej domu przyjrzał. Ja to chyba opowiadałem przy innej okazji, ale w tym kontekście warto o tym przypomnieć. I okazało się, że ludzie, którzy umarli w czasie biegu, to byli bardzo specyficzni ludzie. To był tzw. typ A, czyli typ nadaktywny osobowości. I oni po prostu traktowali bieganie tak jak dalszy ciąg swojej pracy. oni w każdym kolejnym odsłonie swojego biegania musieli osiągnąć więcej, szybciej, byli ciągle nastawieni na rywalizację, walkę, czyli właściwie uprawiali ruch w stresie. I to było powodem tego, że ruch, który miał być zbawieniem i zapobiec im przedwczesnej śmierci, w istocie ją przyspieszał. Bardzo przed tym ostrzegam, żeby nie uprawiać ruchu w sposób obsesyjny, taki który jest autoagresywny, który wyczerpuje organizm zamiast wspierać jego regenerację i rozwój. A mówię o tym dlatego, bo za chwilę właśnie, właściwie już, chcę wam sprzedać pewną ważną prawdę tutaj, że jeśli chcesz wypocząć, to musisz się najpierw zmęczyć. Ale zmęczyć się ruchem, który jest ruchem dla ruchu. który nie jest podłączony do żadnej z swoich obsesji samodoskonalenia się, czyli jakiejś perfekcjonistycznej obsesji, tylko jest ruchem dla przyjemności, dla samego ruchu. Jest ruchem, który jest wartością samą w sobie. Ruszam się po to, żeby się ruszać. I z tego ruszania się czerpie to, co jest ważne dla mojego organizmu, dla mojego zdrowia, dla mojej ogólnej dyspozycji w ogóle życiowej. Więc najlepszą formą ruchu z tego punktu widzenia jest taniec, czy inne formy ruchu, które są zabawowe, w których się nie eksploatujemy w taki sposób. Ja o tym mówiłem przy okazji wymówienia o odreagowaniu, ile sobie przypominam. Chyba mieliśmy takiego live'a, czyli ekspresja albo depresja. Ale tutaj o tym przypominam, bo ruch jest szczególnie ważny dla ludzi, którzy w kontekście wypoczywania, dla ludzi, którzy przeżywają w swojej pracy, w swoim życiu dużo stresu. Stres, jak wiadomo, włącza nam układ walka-ucieczka. Walka-ucieczka, no to i walka, i ucieczka to jest ruch. Nie można walczyć, a nie uciekać bez ruchu. Więc ten nasz algorytm fizjologiczny domaga się ruchu, ale nie zawsze w sytuacjach stresowych przeżywanych w biurze czy w rodzinie możemy odreagować na napięcie, które się tam pojawia, czy gotowość do walki, ucieczki ruchem. z różnych rozsądnych powodów powstrzymać. Ta powstrzymana reakcja powoduje, że nasz organizm trwa w tym stanie takiego przedłużonego, długotrwałego stresu, czyli ma dalej włączony układ walka-ucieczka i wtedy odpoczynek jest niemożliwy. Więc jeśli tak się dzieje, a myślę, że dla większości z Was, którzy mnie tu słuchają teraz, to jest oczywiste, że dzień raczej jest źródłem różnych sytuacji, które wymagają mobilizacji i to takiej mobilizacji na poziomie stresowym, no to wtedy trzeba to, żeby dobrze odpocząć, trzeba odreagować ruchem. Przypominam te zasady, 10 tys. kroków i 20 minut ciągłego ruchu wieczorem, 3 godziny przed snem, które nam podniesie tętno spoczynkowe do podwójnej wartości. i po prostu trzeba to traktować jak prysznic, jak mycie zębów, jako przygotowanie do wypoczynku. Tylko podkreślam, to musi być ruch przyjemny, ruch, który daje frajdę i który się wykonuje z uśmiechem, a nie z wyrazem jakiegoś udręczenia na twarzy. Więc gdy już sobie odreagujemy i wypłuczemy z organizmu różne substancje, które utrzymują go w stanie gotowości, to dopiero wtedy nasz organizm się może przełączyć w tryb odpoczywania. I to jest zbawienne. Są inne sposoby. Jeśli na przykład twoje życie nie jest jakimś nieustającym stresem i wyzwaniem, które utrzymuje twój organizm właśnie w stanie mobilizacji nieustannej, no to niekoniecznie trzeba odreagowywać ruchem. Ruch sam w sobie jest jak najbardziej wskazany nie tylko jako odreagowanie, ale Jeśli nie mamy czasu na ruch z jakiegoś powodu, to można się wspierać innymi metodami. I tutaj taką metodą podstawową są, jak się pewnie domyślacie, metody oddechowe. Czyli musimy zacząć oddychać świadomie w taki sposób, który jest... typowy dla automatycznego oddychania, gdy organizm jest w trybie regeneracji. Czyli zrobić mu taką rozpędówkę, przełączyć go świadomie w tryb regeneracji. Jak wszyscy wiemy, takim sposobem oddychania, a właściwie robienia wdechu, jest to, co nazywamy ziewaniem. Ziewanie nas wprowadza w tryb regeneracji. To jest ten odruch organizmu, który powoduje, że ta furtka do przełączenia się w tryb odpoczynku, w tryb regeneracji otwiera się. I każdy z nas tego doświadcza. Gdy jesteśmy jakoś szczególnie zmęczeni, długo musieliśmy być skoncentrowani itd., w którymś momencie dziewanie włącza się automatycznie. I to jest sygnał, że organizm potrzebuje resetu, potrzebuje chwili, przynajmniej paru chwil, które cały ten system poświęca temu, żeby powrócić do jakiejś równowagi i zregenerować się choć chwilę. Więc ziewanie w takim trybie świadomym i jako procedura przygotowawcza np. do snu, czy do w ogóle przełączenia się na jakiś czas w trybie regeneracji, to polega na tym, że oddychamy w taki sposób, który naśladuje to, co się dzieje z oddechem w czasie ziewania. Przypomnę tym Was, którzy jeszcze o tym nie słyszeli, że to polega z grubsza na tym, że robimy wdech pogłębiony, dwukrotnie lub trzykrotnie. Mam nadzieję, że widzicie to na ekranach, bo ja teraz straciłem swój obraz. To wygląda w ten sposób. Prawą rękę kładziemy na pępku, drugą tutaj na klatce piersiowej i robimy wydech, wciągając wydech przez usta, wciągając brzuch. I potem czekamy chwilę, robimy sobie mały dług tlenowy przez nos, wdech pod prawą rękę, czekamy chwilę, a potem pod lewą rękę, czyli wdech piersiowy, a potem jeszcze pod obie ręce, sprawdzamy, czy tam się coś zmieści. I chwilę pozostajemy w tym takim rozkosznym wypełnieniu i robimy wydech przez usta. Przez usta ułożone tak jak do gwizdania lub do dmuchania na gorące, żeby dokładnie opróżnić płuca, wciągając w brzuch. Powtarzamy dokładnie to, imitujemy to, co się dzieje odruchowo z wdechem, gdy ziewamy, czyli tą sytuację, w której trzy razy biorę wdech przez szeroko otwarte usta po to, żeby całkowicie wypełnić płuca. świeżym powietrzem i dotlenić organizm, jednocześnie odprężyć. Wtedy mamy uczucie rozluźnienia, ciepła i takiej ociężałości pewnej się pojawia, co oznacza, że mięśnie nam się rozluźniły, że krew lepiej płynie i że otwiera nam się bramka do wypoczynku. Zwróćcie uwagę, że ta technika jest powszechnie używana w sporcie. Szczególnie można to wyraźnie zauważyć u ludzi, którzy uprawiają sporty walki i między rundami mają krótką przerwę na wypoczynek. To dokładnie tym się zajmują. Oczywiście trudno się wtedy w krótkiej przerwie w walce nakłonić do ziewania, ale można świadomie zrobić parę takich wdechów, które naśladują to, co się dzieje z wdechem w czasie ziewania i to znakomicie regeneruje organizm tego zawodnika, tego wojownika. Więc to jest powszechnie stosowana metoda i naprawdę szczerze Wam ją polecam. To może też pomóc zwalczyć gdzieś mniej dolegliwe i jeszcze mniej takie ugruntowane problemy z zasypianiem i ze snem w ogóle. Także gdy wracacie z pracy zestresowani, napięci albo tacy szczególnie mocno zmęczeni, kiedy nie macie już przynajmniej na poziomie odczuwania ani siły, ani ochoty na nic, no to to jest dobry moment, żeby najpierw się poruszać, a potem wspomóc takim sposobem oddychania i przełączenia się organizmu w tryb regeneracji. Ale wtedy ten ruch musi być dość intensywny, żeby wywalić napięcie i tę powstrzymywaną reakcję walki lub ucieczki z własnego organizmu i z całego systemu mięśniowego. Tutaj przy okazji, gdy mówimy o oddechu, to jeszcze wróćmy do rytmów ogólnych, takich rytmów aktywności wypoczynku. Już mówiliśmy na początku o tym rytmie dnia i nocy, który jest oczywisty, ale mamy też inne rytmy, które dotyczą dłuższych odcinków czasu. dłuższych interwałów czasowych. No i też to jest obecne bardzo silnie w naszej kulturze. Na szczęście, że siódmy dzień tygodnia jest przeznaczony na wypoczynek. I to jest ważny zwyczaj. A nawet w tej chwili zmierzamy, już mamy nie tylko siódmy dzień, ale również szósty dzień przeznaczony na na wypoczynek, a zanosi się na to, że będziemy mieli jeszcze więcej dni przeznaczonych na wypoczynek, bo roboty i sztuczna inteligencja zabiorą nam, czy bardzo wielu z nas, okazję do pracy, do angażowania się w pracę. To nie jest, prawdę mówiąc, dobra perspektywa. Także jeśli się jakoś cieszycie tym bardzo, to przypuszczam, że z tym mogą być wielkie kłopoty. I na poziomie osobistym, indywidualnym, a też na poziomie społecznym. No bo co, jak zagospodarować miliony ludzi, którzy nie będą mieli nic do roboty. No ale nie martwmy się tym na zapas. W każdym razie pilnujmy tego, żeby w te dni, które są przeznaczone na wypoczynek, w tym interwale tygodniowym, wykorzystać na wypoczynek. To jest bardzo ważne. My za dużo pracujemy, zbyt intensywnie, mamy bardzo niespokojne umysły i trzeba po prostu wykorzystywać te dwa dni na wypoczynek. Jeśli nie będziemy tego robić, Kolejny interwał zmarnujemy, czyli interwał urlopowy. Właściwie ten kolejny interwał to mniej więcej tak wygląda, że mamy 11 miesięcy pracy i w najlepszym razie jeden miesiąc wypoczynku albo trzy tygodnie. Niektórzy mają tylko dwa tygodnie wypoczynku. Ale tego interwału też należy pilnować i nie dać się wkręcić w taki właśnie szalony wyścig szczurów i perfekcjonist, który będzie nas okradał z tej okazji do wypoczynu. Tu wypoczynek trzeba trenować, okazuje się, w tych warunkach, w których my żyjemy. Pilnować tego treningu, bo jeśli nie będziemy pilnować tego treningu, to ta kompetencja odruchowa i fantastyczna umiejętność organizmu zacznie zanikać. a wraz z tym będziemy coraz więcej chorować, będziemy szybciej się starzeć i będziemy mieli coraz mniej frajdy z życia. Jest jeszcze jeden interwał, czasowy, który już obejmuje całe nasze życie. Pracujemy, pracujemy, robimy, co możemy, żeby w miarę dobrym zdrowiu dojechać do tego momentu. Ten moment nazywa się emerytura, czyli zasłużony wypoczynek po życiu pełnym pracy. Praca się zaczyna bardzo wcześnie. Mówiłem, że od przedszkola zaczynamy pracować, czyli gdzieś wchodzimy w pewne rygory, rytmy, gdzie mamy różne obowiązki, musimy się czegoś uczyć, coś robić zgodnie z planem jakimś itd. No i to tak trwa od przedszkola przez szkołę, poprzez studia, pracę i aż do emerytury. No i teraz jest strasznie ważne, żeby jak dojedziemy do emerytury, to żeby w ogóle mieć jeszcze do dyspozycji takie ciało, które może korzystać z tej fantastycznej okazji do wypoczynku i mieć przy okazji w miarę możliwości takie zasoby, które pozwalają nam z tego jakoś korzystać, rozwijać jakieś swoje zainteresowania, pasje, realizować przynajmniej w jakimś stopniu te różne wypoczynkowe marzenia, które mieliśmy przez cały czas tego długiego, wieloletniego okresu pracy, który trwa w tej chwili dla kobiet 60 lat, a dla mężczyzn 65, ja je dobrze pamiętam. Więc to jest kolejny rytm wypoczynkowy, ale jest jeszcze jeden i to już jest wyższa szkoła wtajemniczenia. Chcę się wami podzielić tym, że można również tak wypoczywać. Mówiliśmy o tym interwale takim, który w ciągu dnia się pojawia, że w którymś momencie mamy ochotę ziewać albo Czujemy taki zjazd energetyczny silny i chce nam się po prostu spać. I to już nie jest taki interwał powszechny, który gdzieś tam wynika z naszej fizjologii, ale wielu ludzi tak ma, że też w ciągu dnia potrzebuje krótkiej drzemki, jakiegoś 10-20 minut wyłączenia się z wszelkiej aktywności. No ale to na razie zostawmy na boku, bo to, jak mówię, jedni to mają, inni tego nie mają, choć generalnie to jest bardzo zalecane przez fizjologów i specjalistów od długiego życia. Przechodzimy do jeszcze mniejszego interwału, o którym warto wspomnieć, bo to jest coś, o czym mało kto wie. To jest bardzo krótki interwał. To jest interwał, który się dzieje między wdechem a wydechem. czy może nie między wdechem a wydechem, ale jest interakcją między wdechem i wydechem. Czyli z tego punktu widzenia wdech jest aktywnością, a wydech jest odpoczynkiem. Więc mistrzowie odpoczywania potrafią wykorzystać Każdy wydech do tego, żeby choć chwilę odpocząć. Na wdechu się mobilizują, a na wydechu odpoczywają. Na wdechu się mobilizują, a na wydechu odpoczywają. I to też jest fizjologiczne. Wydech jest związany też z odczuciem ulgi. Gdy odczuwamy ulgę, to robimy uf. Ten skrót literowy uf i słowo uf jest wyrazem ulgi, ale jest na wydechu. Innym wydechem ulgi jest prychanie. To też jest sygnał, że doświadczamy ulgi, że coś trudnego się skończyło, że możemy się odprężyć. To konie tak robią. Można się od nich tego nauczyć. To bardzo pomaga też wejść w tryb regeneracji, gdy sobie parę razy zrobimy taki trzep od wark. Więc znowu zobaczcie, jeden wydech i możemy na krótko przełączyć się w tryb odpoczywania. Też Wam to polecam jako rodzaj ćwiczenia. Można to robić w ten sposób, że właśnie na wdechu otwieram oczy. i patrzę na coś przytomnie. Jestem obecny w tym, a na wydechu zamykam, odpoczywam przed wibrem. Na wydechu się znowu budzę, na wydechu... To też jest bardzo dobry trening, który gdzieś tam podtrzymuje w nas tę uszkodzoną funkcję organizmu, która służy regeneracji. Ale jeszcze wróćmy do tego, co w naszym umyśle takim świadomym może nam utrudniać regenerację. I to są różne myśli, negatywne myślenie generalnie, negatywne samoocenianie się jest główną przeszkodą w tym. Myślenie bez przerwy o tym, co mamy na agendzie do wykonania albo o czym zapomnieliśmy, to też są ogromne przeszkody w regeneracji. To trzeba się uczyć od kota na przykład. Koty są świetnie wyregulowane organizmy. Kot może być bardzo aktywny, może długo gdzieś tam w napięciu czekać, Jego mysz, na którą poluje, gdzieś się pojawi i wtedy z ogromną energią i szybkością potrafi ją złapać, ale czasami mu się nie udaje. I tutaj jest ogromna zaleta kota w stosunku do tego, co jest dla nas ludzi dostępne. Otóż kot, jak mu się nie uda złapać myszy, no to nie idzie zawstydzony do kąta, nie myśli o sobie, że jest, za przeproszeniem do dupy, kotem. Albo nie myśli sobie, Boże, co teraz inne koty o mnie pomyślą, nie mówiąc o tych myszach. Tylko po prostu ma to, tak powiem, w DNA. w całym swoim systemie zapisane, że jeśli mu się coś nie uda, to idzie odpocząć. Czyli program mu podpowiada, bo to nie jest świadoma decyzja Kota. Program biologiczny mu podpowiada, że za mało wypoczął, więc weź wypocznij kocie i wtedy następnym razem złapiesz tą mysz, albo za mało trenowałeś. No i wtedy kot zaczyna trenować, ale zaczyna trenować w sposób zabawowy, bawi się gdzieś tam. jakąś goni, jakąś kulkę, prawda, albo gdzieś tam cokolwiek tam się porusza w jego polu widzenia i trenuje. Ale trenuje zabawowo, to nie jest robione w napięciu. No i wtedy, gdy pojawi się kolejna okazja do złapania myszy na ogół, mu się to już udaje. Więc porównajmy to do naszych reakcji. Gdy nam się coś nie uda, to wpadamy w silny, negatywny stan, który uniemożliwia regenerację. Też sportowcy o tym wiedzą. Jak przegrają jakiś mecz, jakiś pojedynek, Cała energia tego sztabu trenerskiego i tego zawodnika zmierza do tego, żeby jak oni to mówią, jak najszybciej o tym zapomnieć. Jak najszybciej o tym zapomnieć, czyli innymi słowy nie myśleć o tym. Czyli wchodzą w tryb kota, czyli idą na trening albo Albo regenerują się zabawą czy wypoczynkiem już takim zorganizowanym odpowiednio. Więc na to trzeba bardzo uważać. I tutaj oczywiście kontrolowanie stanu umysłu, szczególnie takiego stanu umysłu, który generuje dużo stresu, czyli negatywnego stanu umysłu, jest w tych sytuacjach bardzo ważne. I wracamy do oddechu już na zakończenie, że tym sposobem oddychania, wdech na wdech na wdech, tym który imituje oddech naturalnym trybie ziewania jest doskonałym sposobem na to, żeby odkleić się od negatywnych myśli. Bo żeby stosować tę procedurę, ją przez jakiś czas ciągnąć, No, musimy naszą uwagę skierować bardzo mocno na oddech i wtedy te negatywne myśli się odklejają, a nasz organizm korzysta z tej sytuacji bardzo pilnie i przechodzi sobie w tryb regeneracji. Musimy pamiętać o tym i to taki duży kaliber pewnej prawdy o naszym życiu jest taki, że nasze ciała żyją w rzeczywistości, którą tworzy nasz umysł. Jeśli nasz umysł tworzy negatywną, zagrażającą interpretację rzeczywistości, to wówczas nasze ciała nie są w stanie się regenerować. Dlatego ludzi, którzy są w takich ciężkich stanach związanych z jakimiś ranieniami, kontuzjami itd. i wtedy ich umysł w naturalny sposób generuje mnóstwo negatywnych myśli i obaw. Tych ludzi wprowadza się w śpiączkę fizjologiczną po to, żeby było odłączyć ten negatywnie funkcjonujący umysł i dać szansę ciału na szybką, skuteczną regenerację. No ale nie musimy się wprowadzać w świączkę, wystarczy, że będziemy ćwiczyć to oddychanie w trybie wdech na wdech na wdech. które Wam tu pokazałem, możecie to wszystko, co tutaj jest robione, jest filmowane, możecie to sobie potem odtworzyć. Też namawiam Was do tego, żebyście zajrzeli do różnych innych szkoleń online, które są dostępne na portalu Positive Life. W moim wykonaniu, a także w wykonaniu innych, znakomitych psychoterapeutów i trenerów. Więc sięgaj się do tego, ćwiczcie i wszystko będzie dobrze. Prawdę mówiąc, odpoczynek jest najlepszym lekarstwem dla duszy. O tym warto pamiętać, że my często nie chcemy, boimy się odpocząć, boimy się zatrzymać. Dlatego, że boimy się, że jak to się mówi dusza nas dogoni i będzie nam miała różne przykre rzeczy do pojedzenia. I to często nieświadomie napędza naszą taką obsesyjną, gorączkową aktywność nieustanną, która nas wykańcza. Więc zatrzymaj się, zatrzymaj się. Napisałem taką książkę nawet, która nosi tytuł Zatrzymaj się. Znaczy jest to rozmowa bodajże z Renatą Dziurcikowską. Zatrzymaj się, bo to jest po prostu błogosławiony stan, w którym możesz doświadczyć jakiegoś olśnienia i dokonać jakichś zasadniczych zmian w swoim życiu, które pozwolą ci lepiej odpocząć. Dziękuję bardzo za uwagę i otwieram się na ewentualne pytania, które być może tutaj gdzieś spłynęły, ale mam też pytania dotyczące gdzieś już, które wpłynęły wcześniej. Tutaj mam też uzupełnienie. To są bardzo fajne pytania, także mamy jeszcze pół godziny. Myślę prawie na to, żeby się tymi pytaniami zająć, tylko może wyłączę tego kota, który próbuje się wydostać. Tutaj przyszła pomoc w tej sprawie. więc nie będzie nam się to nagrywać. Słuchajcie, no więc pytanie pierwsze, które z tych wcześniejszych Dlaczego tak trudno jest nam powstrzymać się od aktywności i pozostać sam na sam ze sobą? To właśnie przed chwilą o tym mówiłem, że aktywność często ma taki obsesyjny, gorączkowy charakter, ponieważ my boimy się tego, że dotrze do nas jakaś świadomość ogromnej potrzeby zmiany. zmiany w naszym życiu, zmiany być może w naszych też relacjach z ludźmi, być może zmiany najbliższej relacji, w której jesteśmy, która jest dla nas w jakiś sposób toksyczna czy groźna. Więc aktywność jest wtedy formą ucieczki, ucieczki od samego siebie, ucieczki od świadomości, która będzie, jeśli nas dogoni w tej chwili zatrzymania, będzie domagać się czasami trudnych, czasami zasadniczych zmian w naszym trybie życia, czy w ogóle w naszym życiu. I to warto o tym pamiętać. Dlatego ci ludzie, którzy są obsesyjni i aktywni, nie potrafią się zatrzymać ani na chwilę. Ja prowadzę dużo szkoleń w środowiskach korporacyjnych i tam to jest ogromny problem, bo jak pewnie zauważyliście, Mówię myśląc, nie lecę jak jakiegoś gotowego tekstu, który gdzieś mam, tak powiem, na pamięć wbity w głowę, tylko mówię w związku z tym wolno, robię przerwy. I dla niektórych ludzi to jest nie do zniesienia. Mówią, przepraszam, ale czy pan mógłby mówić szybciej? Bo to mnie niepokoi jakoś, że Pan mówi tak wolno. Więc to są ludzie, którzy muszą sobie zadać pytanie, przed czym ja uciekam? Przed czym ja uciekam i dlaczego chwila spokoju, czy chwila jakiegoś zwolnienia mojej aktywności nawet budzi mój lęk. Ja domagam się ciągłej stymulacji i pobudzania mnie do aktywności. I tu oczywiście odpowiedzi mogą być bardzo różne, już takie na indywidualnym poziomie. To przejdźmy do następnego pytania. życie na emeryturze i znalezienie więcej życia w życiu. No to też dotknęliśmy tej sprawy, żeby tutaj korzystać z życia na emeryturze. no to trzeba naprawdę w trakcie tego okresu ciężkiej na ogół pracy umieć wypoczywać. I jednocześnie dbać o to, aby oprócz pracy rozwijać jakąś pasję w swoim życiu, jakiś kierunek zainteresowań, który niekoniecznie związany z pracą. czyli tak zwaną drugą nogę, no bo jeśli tego nie będziemy robić, no to tych dwóch rzeczy, no to po pierwsze do emerytury dotrzemy już bardzo zdemolowanym organizmem. i właściwie cała reszta naszego życia będzie poświęcona temu, żeby likwidować skutki tak naprawdę różnych nadużyć, które popełniliśmy na własnym organizmie, świadomych czy nieświadomych. No a poza tym nie będziemy mieli żadnej aktywności, która będzie dostarczała nam jakiegoś poczucia sensu. Szczególnie mężczyźni są na to bardzo mocno narażeni, bo znaczna część kobiet gdzieś tam znajduje zupełnie ważny i pożyteczny sens w tym, żeby podtrzymywać więzi rodzinne z dziećmi, z wnukami, gdzieś budować też jakąś grupę społeczną, w której żyją. A mężczyźni często, gdy wychodzą z pracy, to tracą całe swoje otoczenie społeczne. tracą przyjaciół i tracą sens. Jeśli mają jeszcze kiepskie zdrowie, no to emerytura staje się koszmarem. Również koszmarem dla ich partnerek zresztą, bo wtedy jeśli na ogół partnerki są w lepszym zdrowiu, jak wiadomo kobiety w Polsce żyją co najmniej o 10 lat dłużej od mężczyzn i generalnie są w lepszym zdrowiu również na emeryturze, więc na to trzeba bardzo uważać. Jeśli chcemy mieć więcej życia w życiu emerytalno, to przez cały czas trzeba o tym pamiętać, cały czas aktywnego, przedemerytalnego życia trzeba pamiętać o tym, żeby dbać o wypoczynek, dbać o regenerację, nie dać się zajechać i nie zajeżdżać samego siebie. Tutaj bardzo Was zachęcam do oglądania takiego szkolenia online, które się nazywa 8x Odporność. Tam są m.in. takie tematy właśnie jak oddychanie, odpoczywanie, odmawianie, odpuszczanie, opiekowanie się sobą, które właściwie są, można też je w kontekście tego pytania odczytać jako projekt, który umożliwia dojechanie w zdrowiu i spożyciem sensu do emerytury i potem kontynuowaniu tego stanu umysłu. Perfekcjonizm czy odpoczynek? To jest kolejne pytanie. chyba w wystarczającej mierze zająłem. Z nowych pytań mamy, a to ciekawe pytanie, niby lenistwo w depresji. To jest bardzo ważne pytanie, bo oczywiście wielu z nas ma jakieś pierwsze objawy depresji, może jeszcze nie w pełni rozwiniętą depresję, I ona się m.in. objawia nie tylko deficytami w obszarze wypoczywania, czyli zaburza nam sen i regenerację nocną, ale konsekwencją zaburzenia tej regeneracji nocnej jest też słaba dyspozycja w ciągu dnia. potrzeba wypoczynku w ciągu dnia organizm domaga się wypoczynku. No i tutaj, jeśli my mamy taką skłonność do autoagresji, nieufania sygnałom, które nadaje nasze ciało i wtedy tą potrzebę wypoczynku nazywamy lenistwem, no to wpadamy w niebezpieczne błędne koło, ponieważ odcinamy sobie właśnie możliwość regeneracji. Bo będziemy ciągle się czuć winni z tego powodu, że jesteśmy zmęczeni. A poczucie winy się wyklucza też regenerację, bo to jest negatywny bardzo stan umysłu. Więc jeśli się czujesz zmęczony w ciągu dnia, to znaczy, że twoje Twoja troska o odpoczynek i twoja zdolność do odpoczywania jest poważnie zaburzona i trzeba to naprawić. Trzeba się na tym skoncentrować. i wtedy to niby lenistwo nie będzie problemem. Ale to będzie wymagało sporo czasu, więc z całą pewnością, pamiętajcie, jeśli macie pierwsze objawy takiego zmęczenia porannego, niechęci do wstawania, i aktywności w ciągu dnia i jeszcze dołącza się taki negatywny stan takiego poczucia winy z tego powodu i myślenia o sobie w kategoriach najgorszych jakichś określeń, no to wtedy dwie rzeczy trzeba robić. Chodzić absurdalnie, wcześnie spać. tak jak wtedy, kiedy chodzimy spać, gdy jesteśmy chorzy, czy gdy mamy jakąś infekcję, bo ten czas snu przed północą jest najbardziej regeneracyjnym snem i dlatego organizm się jakby włącza nam ten tryb wtedy, kiedy musi swoje zdolności regeneracyjne podnieść na wyższy poziom, czyli wtedy, gdy jesteśmy chorzy. A druga rzecz to spać w ciągu dnia, zrobić sobie drzemkę w ciągu dnia, a przynajmniej się połoczyć w ciągu dnia na 20 minut, najwyżej pół godziny. Nie wolno przekraczać tej granicy. bo wtedy nam się zaburza cały rytm regeneracji i aktywności. Więc to jest pierwsza rzecz, którą trzeba robić i przestać sobie wyrzucać tego, że właśnie nie mamy siły i ochoty na coś. Jeśli nie masz siły i ochoty na coś, to zachowaj się jak ten kot i idź odpocznij. Zorganizuj siebie wypoczynek. Ale, no tu podkreślam, będzie Ci w tym przeszkadzał Twój stan mysłu. No i wtedy te techniki z obszaru mindfulness, techniki koncentracji na oddechu, szczególnie na tym oddechu, który Wam tutaj dzisiaj pokazałem, tym imitującym ziewanie, jest zbawienne. Tutaj jest jeszcze jedno pytanie, czym jest workaholizm i jak go przepracować. Sporo czasu poświęciłem na tę sprawę w trakcie wykładu. Workaholizm to jest obsesyjna aktywność. To niekoniecznie musi być związane z pracą, ale jednym z przejawów takiej potrzeby obsesynia aktywności jest właśnie aktywność związana z pracą, bo praca z reguły zajmuje nam sporo czasu i uwagi. Więc tu trzeba sobie przede wszystkim zadać pytanie, od czego ja uciekam. Ale żeby sobie zadać to pytanie, trzeba sobie zafundować stan abstynencji. Tak jak w terapii uzależnień. Żeby człowiek uzależniony zaczął w ogóle proces wychodzenia z uzależnienia, musi przestać brać to, co go uzależniło. W tym wypadku workaholic musi zdobyć się na to, żeby ograniczyć ilość pracy i zmierzyć się z tym ogromnym wyzwaniem, którym jest dla niego czas wolny i czas wypoczynku, czas nieaktywności. I wtedy dopiero dowie się sam od siebie, przed czym ucieka. Nie ma gotowej odpowiedzi dla wszystkich. To mogą być bardzo różne rzeczy. Podobnie jak we wszystkich obsesyjnych aktywnościach i obsesyjnych działaniach, czynnościach, które czasami nabierają z charakteru zaburzenia psychicznego, które się nazywa nerwicą obsesyjną. no to tam rozwiązanie tego, skąd się wzięła obsesja, jest bardzo indywidualne i nie ma uniwersalnego rozwiązania tej zagadki. Więc jeśli jesteś workholikiem czy workholiczką, to najpierw abstynencja. i wtedy ta abstynencja musi być jakoś wspierana. Trzeba wziąć sobie kołcza albo pójść do psychologa, do psychoterapeuty, żeby mieć jakieś wsparcie w tej abstynencji i móc korzystać z jakiegoś instrumentarium, które pomoże nam znaleźć powód, dla którego uciekamy w taką obsesyjną aktywność. No to wszystkie pytania chyba ogarnąłem. Dziękuję Wam bardzo za obecność, za uwagę i za inspirowanie mnie do dalszych występów tutaj na tej arenie. Myślę, że znowu niedługo się spotkamy. Będę czerpał z tej listy pomysłów którą otrzymaliśmy na nasze pytanie, o czym warto porozmawiać i wymyślimy już jakiś termin i temat na wrzesień. Bardzo dziękuję i teraz jest okazja do tego, jak skończę, żeby wprowadzić tę technikę oddechową, usiąść sobie gdzieś w kąciku, może nie natychmiast, tylko jak dzieci pójdą spać albo uspokoją się różne inne sprawy i pooddychać w ten sposób sobie przez, powiedzmy, 5-10 minut. i wtedy w pełni odczujesz dobrodziejstwa tego sposobu oddychania i będzie się lepiej spało. Dobranoc, wszystkiego dobrego. Dziękuję.










