Jak przestać się martwić i zacząć żyć? Wojciech Eichelberger, 20m2 talk-show, odc. 347

This content was created by Wojciech Eichelberger. This content was uploaded by Wojciech Eichelberger. This is a YouTube video titled "Jak przestać się martwić i zacząć żyć? Wojciech Eichelberger, 20m2 talk-show, odc. 347" featuring a Polish-language interview conducted on October 6, 2019. The conversation is between Wojciech Eichelberger and Łukasz, discussing deep philosophical and spiritual topics such as consciousness, Zen Buddhism, the concept of the Matrix as an illusion, personal needs versus societal impositions, and the nature of self-awareness. The talk explores Wojciech Eichelberger's personal journey, his book, and reflections on how to live authentically beyond societal conditioning.
Zapraszam.
Do wysłuchania nieprawdopodobnej rozmowy. Proszę was o wyrozumiałość w kwestii wygłaszanych przeze mnie opinii, a także polecam zobaczyć materiał do końca, bo wówczas ułatwi zrozumienie tego jakże ważnego tematu. Dzień dobry Wojtku.
Dzień dobry Łukasz.
Myślałem, że się więcej nie spotkamy po naszym ostatnim odcinku, mimo że był pięknie przyjęty.
Właśnie tam widziałem to na Twoim portalu.
To mógłby być mój ostatni wywiad. Tak promowałem tamten wywiad i nie ukrywam, powiedziałem Ci to przed chwilą, że tydzień temu. Miałem taką myśl, że może to będzie mój ostatni wywiad, ale kiedy wszystkie napięcia z siebie puściłem, to zaczęły mi przychodzić nowe pomysły na gości. Więc nie wiem, czy to będzie ostatni.
Odcinek, ale... To będzie początek...
Czegoś nowego.
Zupełnie czegoś nowego.
Nie chciałeś napisać tej autobiografii. Właśnie, dlaczego nie chciałeś jej napisać?
No, to się tłumaczy z tego obszernie we wstępie. Po pierwsze, to dość nudne pisać o sobie. Po drugie, bałem się tego, że ulegnę w dużym stopniu takiej pokusie, wiesz, jakiejś autokreacji. No i oczywiście do końca człowiek nie może od tego uciec, bo to musisz to życie jakoś przedstawić w miarę atrakcyjnie też, żeby książka się dała przeczytać. Teatroska atrakcyjność polegała tutaj na tym, żeby na doborze różnych epizodów i innych wątków mojego życia. Ale o to właściwie głównie dbała redakcja, która mi wywaliła, prawdę mówiąc, jedną trzecią albo jedną drugą materiału, uznając, że to już są powtórzenia, że to może lepiej nie, a to z kolei za bardzo mnie eksponuje. Bardzo miałem taką dobrą współpracę z redakcją znaków. A potem doszedłem do wniosku, o którym też piszę we wstępie, że jednak takie zbranianie się przed jakąś ekspozycją, skoro i tak jest się eksponowaną osobą i wokół której narastają różne mity, różne stereotypy. jakieś dziwaczne narracje, to, no to, to też byłaby właśnie taka forma narcyzmu arebur. Także, więc ja pomyślałem sobie, kurcze, no życie mi to przynosi. To trzeba to napisać. Potem ogromnym problemem był brak czasu. Pisałem to właśnie głównie na wakacjach do rozpaczy, doprowadzając moich bliskich. No, ale w końcu napisałem.
Ale czy to nie jest tak, że ludzie mogą źle odebrać pisanie o sobie lub nagrywanie materiału o sobie? Czy obawa była w tym, jak ludzie zareagują, czy problemem było to, że Ty nie czułeś tego, żeby pisać o sobie? To mnie ciekawi.
Ja tego nie czułem. Wiesz, to miałem taki naturalny opór. Wiesz, prawdę mówiąc, terapeuci, oprócz tego, że przychodzą swoją własną terapię, to na ogół mają mało miejsca na to, żeby mówić o sobie, bo zajmują się głównie słuchaniem innych. Więc z jednej strony, wiesz, jak gdyby brak motywacji do tego było bardzo silne, a po drugie brak wprawy w takim mówieniu o sobie, więc to musiałem jakoś przełamać. Ale gdzieś dałem sobie w końcu prawo do napisania tej książki, ponieważ, no, znalazłem taki klucz mój własny, że jednak pokażę jakąś własną drogę, własną przemianę, własne zmagania z różnymi okolicznościami mojego życia, wewnętrznymi i zewnętrznymi. I że to może też komuś przynieść jakąś, wiesz, korzyść.
Wydaje mi się, że każdy z widzów, który obejrzał poprzedni odcinek z Tobą, jakże cudowny był jego odbiór, powinien zapoznać się z tą książką, ponieważ jest to jedna z dróg, jest to Twoja droga rozwoju, poszerzania świadomości. No właśnie. Czym jest ta świadomość i dlaczego tak trudno nam się często przez nią przebić?
Do niej przebić.
Do niej?
Bo to są różne poziomy świadomości. Droga każdego z nas, każdego człowieka, który już się urodził w tej postaci ludzkiej, to powinna prowadzić do tego, żeby odzyskać tą pierwotną naturę, tą naturę, która, jak to się mówi, była przed wszelką myślą.
No to jak ją odzyskać? Jak dojść do tego punktu? Każda droga jest indywidualna.
No, każda droga jest indywidualna. Tu nie można nikomu niczego narzucać.
Czyli co Tobie pomogło? Które narzędzia były dla Ciebie najlepsze?
Wiesz, ja... Właściwie te narzędzia mi się narzuciły same, choć prawdopodobnie zapomniałem o nich w pewnym momencie, bo gdzieś, pamiętam, byłem chyba dwunastoletnim chłopcem w czasie zabaw na podwórkowu przy Trzepaku. Miałem takich kolegów, z którymi jakoś podejmowaliśmy takie filozoficzne wątki czasami z tego nizowego. I nagle pojawiło się pytanie, a jak to by było, jak my byśmy przestali myśleć? No i wtedy ja tak próbowałem, zamknąłem oczy i tak próbowałem sobie wyobrazić, że ja przestaję myśleć. I to było bardzo ciekawe uczucie takiej ogromnej przestrzeni, spokoju, jakiegoś podłączenia się do wszystkiego. Ale jednocześnie było coś w tym przerażającego, bo miałem poczucie, że tracę indywidualność, tak?
Głównie chyba Twoją drogą, finalnie, zostało Zen, jeżeli mogę tak powiedzieć. Przybliż tę kwestię Zen. Oczywiście piszesz o tym w książce, więc jeżeli ktoś chce się lepiej z tym zapoznać, to polecamy. Natomiast chciałbym, żebyś trochę więcej teraz o tym powiedział. Czym jest Zen?
Zen, Zen, Zen jest taką ze mnie jest religią, przede wszystkim, tak? W takim powszechnym rozumieniu religii i religijności. To jest, można powiedzieć, droga duchowa, tak? Droga samopoznania. Właśnie w tym sensie, o jakim mówiliśmy, że to jest... zmierzasz do tego, żeby dowiedzieć się w końcu od samego siebie, kim ja w istocie jestem, tak? najgłębiej. Właśnie poza wszelką myślą, poza wszelkim wyobrażeniem, poza wszelkim uczuciem. kim ja jestem, co jest tym, tą moją prawdziwą, pierwotną naturą, tą istotą. No i do tego tam Zen też jest bardzo rozległym zjawiskiem. Mam mnóstwo różnych swoich szkół, odłamów, metod. Więc, ale generalnie wszystkie one zmierzają do tego, żeby adept, który się decyduje wejść na taką drogę, miał narzędzia, którymi może się posługiwać, żeby znaleźć odpowiedź na to pytanie.
Czyli uspokajać umysł?
Wyciszać. W tym sensie też uspokajać. Generalnie to ma różne etapy. Najpierw trzeba, tak jak powiedziałeś, odkleić się od własnych myśli, szczególnie myśli na własny temat. Czy na temat innych, czy na temat mojej relacji z innymi, ze światem. i wyrobić sobie taką... aspekt świadka. Świadomość już przestaje się identyfikować z treściami, które się w niej pojawiają. tylko obserwuje to, co się pojawia. Więc ten aspekt świadka i obserwatora jest ważny. A potem już idzie się dalej i próbujesz się zjednoczyć z przedmiotem swojej praktyki. Tak zwanej praktyki koncentracji czy uważności. Czyli, nie wiem, na przykład bardzo wielu ludzi w wielu szkołach, to od dawien dawna, prawda, takim przedmiotem koncentracji jest oddech na przykład. No i dostajesz od nauczyciela przedziwne jakieś polecenie, czy radę. Mówisz, stań się jednym ze swoim oddechem. łatwo powiedzieć, stać się jednym ze swoim oddechem, tak? Bo najpierw obserwujesz ten oddech, tak? A potem masz stać się jednym z tym oddechem. No i to jest, czyli tak głęboko wchodzisz w doświadczenie oddechu, że, że gubisz tą taką, wiesz, potrójność, tak? Czyli gubisz tego, który oddycha, i doświadcza oddechu. Ta potrójność polega na tym, że jest doświadczający podmiot, jakaś akcja pod tytułem doświadczanie i przedmiot tego doświadczenia, czyli oddech. No i teraz to musisz wszystko zgubić, przekroczyć to rozstrojenie. Zresztą ładne słowo w polskim języku, jak ktoś się pogubi, to jest rozstrojony, a nie rozdwojony. I to w którymś momencie dochodzisz do takiego miejsca, wiesz? I to wcale nie jest miłe, ani przyjemne. To w Zen to się nazywa wielką śmiercią, czyli śmiercią ego. No, a potem, potem to już się właściwie trudno to jakoś opisać, bo zmienia się zupełnie, jak to się mówi, paradygmat Twojego istnienia.
Rozmawialiśmy teraz też na temat, który zrobił na mnie bardzo duże wrażenie, na temat Matrixa. I najlepsze, ponieważ ja Wydawało mi się, że mam świadomość tego Matrixa, systemu. Natomiast po rozmowie z Tobą zrozumiałem, że jakby przyszedłem na kolejny poziom rozumowania tego tematu i dużo się w moim życiu zaczęło zmieniać. I chciałbym poruszyć, chciałbym przybliżyć ten temat jeszcze bardziej, jeszcze bardziej go poszerzyć, zagłębić. Jak można inaczej nazwać Matrixa, systemem? Jak inaczej, żebyśmy lepiej mogli go zrozumieć?
No, złudzeniem, tak? To się nazywa złudzeniem. Właśnie w tradycji chrześcijańskiej mówi się o grzechu pierworodnym. W hinduizmie mówi się o zasłonie Maja, tak? Bodajże tak, chyba tak się to nazywa. Nawzajem mówi się o złudzeniu ego, czy złudzeniu oddzielenia. Więc to jest sprawa fundamentalna dla naszego istnienia, żeby nie identyfikować się z matriksem. Żeby zdać sobie sprawę z tego, że żyjemy w pewnym matriksie, ale to nie jest nasza prawdziwa świadomość. Zresztą tak, jakbyś na tym blacie narysował różne figury, powiedzmy tak. Trójkąt, kółko, jakieś drzewko, jakiś samochodzik, jakiś domek, tak. Jakąś sylwetkę człowieka, psa i tak dalej, tak. No i byś zadał sobie pytanie, co w istocie łączy wszystkie te figury? To jaka byłaby Twoja odpowiedź?
To, że są narysowane na jednym blacie.
Czyli inaczej, na jednym tle, tak? Że pod spodem jest wspólne tło, tak? Jest i to... Wzęto się nazywa pustką, tak? Że wszystkie zdarzenia, wszystkie przedmioty, wszystkie istoty wyłaniają się z jednej pierwotnej pustki, z którą tak naprawdę są tożsame w istocie cały czas. Stąd, prawda, w takiej podstawowej, buddyjskiej tekście, który się nazywa Sutra Serca. Ona się zaczyna od takich słów. Tutaj, czyli w tym stanie świadomości. Tutaj. To znaczy też tutaj, gdzie w tej chwili rozmawiamy. Forma jest pustką. Pustka jest formą. Forma nie jest różna od pustki. Pustka nie jest różna od formy.
Zgubiłem się na początku, ale obejrzymy to jeszcze raz. Zgubiłem się na tym. Ale dobrze.
No to dokładnie tak. Ja jestem przykładem tego rysunku. Tam, żeby cokolwiek było widoczne, musi wyłaniać się z tła. Każdy dźwięk, który słyszysz, on wyłania się z ciszy. Tylko dzięki temu jest słyszalny.
Ale to nie jest tak, że ktoś kiedyś stwierdził, że stworzy system, że stworzy matriksę. Czego on jest efektem? Jak to się stało? Kto to zaobserwował? Gdzie był tego początek?
Tego dokładnie nie wiadomo. Są różne przekazy na ten temat. Przekaz chrześcijański jest taki, że prawda? Dwie pierwsze ludzkie istoty, tak? sięgnęły po owoc z drzewa wiadomości złego i dobrego, tak? W tym raju, tak? I to... Prawdę mówiąc, ja zacząłem te metafory rozumieć dopiero wtedy, kiedy głębiej wszedłem w Zen. Ale gdzieś też przeczytałem bodajże takiego słynnego buddyjskiego nauczyciela z tradycji tybetańskiej, Trungpa Rinpoche, on się nazywał. I on napisał świetną książkę pod tytułem duchowy materialis. I on mi dał, że metafora drzewa, ale to mogła być też ktoś inny, to mógł być Jelenanda. taki pierwszy jogin, który jeszcze przed I wojną, przed II wojną światową wylądował w Stanach. Że ta metafora drzewa, to jest metafora ludzkiego układu nerwowego. Tak na przykład korzenie, prawda? Czyli tutaj część krzyżowa, kręgosłupa, potem kręgosłup, potem korona, czyli mózg, prawda? I że ten mózg uzyskał taką moc, taką... już tak rozbudował swój hardware, tak? Że uzyskał taką formę energii, która... która... na skutek podpowiedzi szatana, tak? mogła sobie uzurpować osobną, odrębną tożsamość. Ktoś inny oto trumpa użył takiego porównania. To tak jakby jedno ziarenko piasku na bezbrzeżnej nieskończonej pustyni nagle dostało takiego kopa energetycznego, że zacznie wirować. No i ponieważ ono wiruje, a wszystko inne nie wiruje, to mu się zaczyna wydawać, że jest zupełnie czymś innym niż wszystkie inne ziarenka piasku na tej pustyni.
Ja interpretuję Matrixa w taki pozwój, że przedstawię moją koncepcję, to co u mnie zaczęło widnieć i jeżeli będę mógł Cię prosić, odniesienie się do tego. Jako to, że te przekazy, które wszędzie mamy, mam tu na myśli religijne, kulturowe, o czym mówiliśmy w poprzednim odcinku, ale chyba głównie marketingowe, stają się... mówi się nam, że to jest nam potrzebne. My zaczynamy przejmować te wykreowane przez kogoś potrzeby jako nasze. I my zaczynamy żyć w tym całym systemie. Właśnie, że muszę mieć mieszkanie, że muszę mieć samochód, że muszę mieć zegarek, że muszę... Jak jest religijne czy kulturowe, jak jest kobieta w ciąży, no to musi być już ślub i tak dalej, i tak dalej. Ale nie zawsze to musi być moją potrzebą. Że staje się to czy... Jest to czyjąś potrzebą, a ja przyjmuję ją jako moją, mimo, że ja nie czuję tego, tak? Bo tak mam taką presję społeczeństwa. Czy ja dobrze to rozumuję?
Tak, ale to jest tylko jeden... jeden z poziomów przejawiania się Matrixa. Bo Matrix działa na bardziej fundamentalnym poziomie. Na poziomie języka, pojęć, tak? Które kształtują nasz obraz świata i sposób sytuowania się w tym świecie.
Oj, zaczyna się ciekawie.
Więc Matrix też działa na poziomie poznawczym, na poziomie zmysłów, tak? Ponieważ my mamy tak, a nie inaczej skonstruowany nasz aparat zmysłowy i on też narzuca pewien sposób rozumienia swojej obecności we wszechświecie, tak? Każdemu człowiekowi. No bo teraz, prawda, patrzysz na mnie i myślisz sobie, ja patrzę na niego, tak? Bo ja jego słucham. No i to jest matryksowe, tak? I to jest okej, wiesz? To nie ma z tym kłopoty, tylko trzeba zobaczyć, że to jest matryks, że to nie jest prawdziwy opis tej rzeczywistości, której uczestniczysz i której jesteś częścią.
Dlaczego?
No, bo ta rzeczywistość u swojej podstawy nie jest dualistyczna. Pytałeś, czy chodzi o to, żeby dojść do miłości, prawda? Mówiąc, miłość jest mylącym słowem trochę. Lepiej było powiedzieć, by dojść do pojednania, do komunii, do do zjednoczenia, prawda, to też w różnych narracjach religijnych używa się takich słów, tak, zjednoczyć się z Bogiem, tak, czy pojednać się, wejść w takie głębokie odczucie komunii. I to są wszystko słowa, które pokazują, że to polega na tym, że się przekracza tego matriksa, czyli, że doświadczasz z całą mocą tego, Forma jest pustką, a pustka jest formą.
Jest to trudny dla mnie temat. Myślałem, że bardziej go rozumiem, ale to jest dla mnie tym bardziej będzie ciekawe.
Nasz mózg działa tak, jak działa komputer, tak? Jest oprogramowany, tak? i jest oprogramowany w szczególny sposób.
No dobrze, ale tu wgrał ktoś to oprogramowanie, tak?
No, cała kultura nam wlewa to oprogramowanie. Tu dobrze.
Religia, kultura, otoczenie.
Formatuje, język. Prawda? Wszystko nam wlewa to oprogramowanie, tak? Zmysły, tak? To w buddyźmie się nazywa pięć stosów, tak? I to jest pięć takich Można powiedzieć programów, które są związane z poszczególnymi zmysłami. Z tym, że tym ostatnim jest jeszcze intelekt, tak? Jako taki. No i to jest oprogramowanie. To działa tak jak w komputerze. Na komputerze jeśli go nie zaprogramujesz na odbiór jakichś danych, to on tych danych nie widzi. Tak? Podobnie działa nasz mózg. Jeśli nie masz programu na to, żeby coś odebrać ze świata zewnętrznego, jakiś rodzaj danych, no to po prostu ich nie widzisz, tak jakby ich nie było.
A jak, w ogóle czy to można ocenić? Czy to jest dobre, czy to jest złe? Czy po prostu mamy taki świat, mamy taki system i tak po prostu...
Nie, on jest dobry, on jest dobry. To już w tej chwili naukowcy o tym mówią. Ostatnio gdzieś mi się rzucił w oczy artykuł w Science bodajże. gdzie wcześniej nawet był artykuł publikowany chyba w gazecie wyborczej w jakimś dodatku, gdzie jeden z naukowców powiedział, że gatunek ludzki zwyciężył na tej Ziemi z jednego prostego powodu, że my mamy najlepszą iluzję rzeczywistości. że mamy taką iluzję rzeczywistości, która nam daje dużą przewagę nad innymi gatunkami. Że to, co my widzimy, tak? To, co odbierają nasze zmysły, no to jest interfejs, tak? Mówiąc językiem komputerowym. A my nie widzimy kodu, który generuje ten interfejs, tak? A jakbyś zobaczył kot, no to wtedy można powiedzieć, że widzisz tło, tak? I teraz cała rzecz polega na tym, że widzisz jedno i drugie jednocześnie.
Ty powiedziałeś pod koniec ostatniego, pierwszego wywiadu z Tobą, że starasz się wyciszać, uspokajać Matrixa.
No!
Co dokładnie miałeś na myśli?
No to w to ręce, no to wiesz, to tak jak Bo to wtedy.
Zabrzmiało dla mnie, jakby jednak ten Matrix był zły. Chodzi o to, żebyś Ty jego miał, a nie on Ciebie.
Dokładnie o to chodzi. Żeby zrobić z niego narzędzie, tak? Żeby się nie dać wkręcić w tego Matrixa jako swoją tożsamość, tak? To nie jest tożsamość. To nie jest Twoja prawdziwa natura, dopóki On się staje Twoją prawdziwą naturą w pewnym sensie. Wtedy dopiero, kiedy doświadczysz tego, co generuje Matrix, tak? I zobaczysz tę uwspółniającą rzeczywistość, która łączy wszystko, jednocześnie generuje wszystko. Generuje wszystkie różnice, tak? Ale cały czas te różnice mają ten drugi aspekt jedności. W tym sensie właśnie pustka jest formą, forma jest pustką. To jest jedno i drugie jednocześnie. No i wtedy ten matrix staje się po prostu przydatnym narzędziem, przydatnym interfejsem, dzięki któremu możemy się poruszać w tej rzeczywistości. ale on wtedy ta świadomość wyklucza takie rzeczy jak na przykład agresja, tak? Wyklucza takie rzeczy jak chęć poniżenia kogoś, czy różnie mówiąc o zadaniu mu śmierci, tak? To wtedy tego typu uczucia, tego typu motywacji, tego typu dążenia tracą mu jakiekolwiek podstawę, jakikolwiek sens. bo ja, prawda, patrzę na siebie, widzącego siebie. W tej chwili patrzę na siebie, widzącego siebie.
Jeżeli... Ja będę ten odcinek oglądał wiele razy, żeby to przyswoić, żeby to zrozumieć, żeby wejść sobie, żeby trochę więcej tego...
Zrozumieć się tego nie da. Łatwiej mi jest poruszyć ten temat. Nawet najlepszy opis wody nie zaspokoił jeszcze nieczyjego pragnienia.
No tak. Łatwiej mi jest, powiedzieliśmy, że to jest, nie wiem, czy mogę użyć słowa powierzchowne, ale tę kwestię, którą ja poruszyłem, no łatwiej mi jest na tym teraz zrozumieć, bo stało się to dla mnie bardzo ważne, tak, żeby sobie uświadomić, że rzeczy, których ja, czy ja, rzeczy, których wydaje mi się, że potrzebuję, to czy ja je potrzebuję, czy one zostały mi narzucone, czyli no jakiś tam jeden z aspektów. Więc pozwól, że wydaje mi się ważny, bo w dzisiejszym świecie, gdzie mówi nam się z każdego rogu, co jest nam potrzebne, a co nie poprzez reklamy, poprzez kulturę czy religię, jest to temat na pewno dla mnie ważny, ale wydaje mi się, że dla widzów też i łatwiejszy dla mnie do omówienia. Więc ja zacząłem od tygodnia, układając sobie włosy, używając telefonu, używając lakieru do włosów, czy perfum, zastanawiać się, czy to jest to, co ja potrzebuję, czy ktoś wmówił mi, że to jest moja potrzeba, czy ja naprawdę tego potrzebuję, bo wyobrażam sobie siebie od końca, na końcu ja potrzebuję powietrza, jedzenia i wody, oddychania w sensie tlenu, tak? I teraz pytanie, czy te rzeczy, jak to sprawdzić? Czy ja tego potrzebuję? Czy tych przekazów było tak dużo, że to weszło w moją podświadomość i ja tak Ja muszę mieć ten telefon. Ja muszę mieć tego laptopa. Ja muszę jechać na wakacje i ja muszę, nie wiem, mieć coś tam.
No, to jest bardzo ważne pytanie. Odróżniać chcę od potrzebuje. Chcę, nie chcę od potrzebuje. To jest... To jest strasznie ważny początek takiej drogi porządkowania sobie tych spraw i wychodzenia z matriksa. Bo tak jak mówisz, ten matriks, w którym żyjemy, on wygenerował mnóstwo takich sztucznych potrzeb w nas. To nie są nasze autentyczne potrzeby. To są potrzeby zainstalowane w matriksie, tak? Oprogramowanie zainstalowane w matriksie, które służy systemowi, tak? Ekonomicznemu systemowi chociażby, tak? Żebyś jednak był takim wierny, nieoddanym konsumentem i ciągle jednak by chciał sobie coś kupić, bo jak przestaniesz kupować, a wszyscy nagle przestaną kupować, no to ten system się zawali, tak? Trzeba go kompletnie na innych zasadach budować od początku. Co nas niestety czeka prawdopodobnie, jeśli chcemy w ogóle przeżyć, tak? I uratować tą planetę. Więc, niestety, na szczęście nas czekamy. Dam przykład, wiesz, no, dobrze widać na przykładzie ludzi uzależnionych, tak? Porozmawiam z alkoholikiem, który nie wie, że jest alkoholikiem i zapytasz go, dlaczego on pije, no, to on powie, no, bo chce, chce, to mi sprawia przyjemność, to mi dobrze robi, lubię, tak? Ale jak go zapytasz, ale jesteś pewien, czy tego potrzebujesz, no to się zmienia perspektywa, prawda? Podobnie, no, gdy ktoś do Ciebie przychodzi, kto jest uzależniony od czegoś i mówi, Ty, daj mi szybko tutaj małpkę, tak, bo umieram, no to Ty wtedy możesz pójść po rozum do głowy i zapytać jego i siebie, tak, ale teraz, czy Ty na pewno tego potrzebujesz? Czy to jest coś, co jest Ci tak w istocie naprawdę potrzebne? A może jest Ci bardziej potrzebne to, żeby przestać chcieć tego, tego, co Ci szkodzi, tak? Zobacz, cała nasza cywilizacja jest zbudowana na tym, że my chcemy tego, co nam szkodzi. no, w sensie, prawda, możliwości przetrwania gatunku, przetrwania planety, na której żyjemy, to widać coraz wyraźniej, że my chcemy, coraz bardziej chcemy tego, co nam szkodzi. A nie zapytujemy samych siebie, czy my na pewno tego potrzebujemy i czy to jest Koniecznie, żeby sobie coraz nowe rzeczy kupować coraz częściej.
Bo nie ma problemu z tym, że chcę latać prywatnym samolotem, o ile to ja to mam, a nie żyję po to, żeby to mieć.
Dokładnie tak. Jeśli akurat tak Ci się los ułożył, że odziedziczyłeś prywatny samolot.
Jeszcze nie, ale you never know.
Albo zdobyłeś takie środki, że ten prywatny samolot był zawsze twoim marzeniem, tak? I sobie kupiłeś prywatny samolot, żeby sobie polatać, oderwać się od tej ziemi. No i teraz jest pytanie, po co ci ten prywatny samolot, prawda? jaką rolę on ma odegrać w Twoim życiu. Może odegrać rolę bardzo praktyczną, taką, że lepiej się poruszasz po świecie, bo masz jakąś ważną misję na tym świecie do spełnienia. Może odegrać taką rolę, że to Ci dostarcza takich doświadczeń, które Cię właśnie jakoś dystansują w stosunku do matriksów, w stosunku do tego, co się tam na tej Ziemi dzieje, tak? I sobie oglądasz tą Ziemię z odległości jakiejś, tak? Może mieć taką funkcję, że przekraczasz w sobie jakiś lęk, na przykład, przed śmiercią, tak? I podejmujesz duże ryzyko, latając tym samolotem. No, ale jeśli on słyszy tylko temu, żeby szpanować i cieszyć się tym, że się ma samolot, To zaczyna być problem. No, to zaczyna być problem, tak? Bo pytanie, które trzeba sobie zadawać zawsze, że jeśli już coś posiadam, tak? I to się staje dla mnie bardzo ważne, to czy, aby na pewno przeżyje, gdy to stracę? Tak. Co się stanie, gdy stracę? Gdy ja to wszystko stracę, tak? No, bo gdzieś tam, wiesz, w którymś momencie nadchodzi taki moment w życiu, że niczego nie możesz zabrać na tą drugą, tajemniczą stronę, nie?
Piękny był. Wczoraj, przepraszam, wyszedłem z restauracji i byłem pewien, że postawiłem tu samochód. Wychodzę, nie ma. Mówię, o, ukradli. O, dobra. Dosłownie. Mówię, ale mam kluczyki. O, chociaż mam sensie, w sensie, ubezpieczyciela, tak, że jak zostawisz kluczyki, nie masz zwrotu ubezpieczenia. Ja mówię, okej. O, nie, jest tam. Jakby nie było zero w ogóle strachu we mnie. Zero lęku. To było nieprawdopodobne uczucie.
To nawet może być ulga, wiesz co? Dalai Lama, jeden z największych żyjących nauczycieli, powiedział coś takiego mniej więcej, że moment, w którym tracisz coś, co wydawało ci się absolutnie niezbędne, jest na ogół momentem, w którym dostajesz największy dar. Czyli, a co to jest, a co jest tym darem? No, odzyskujesz jakąś wolność, autonomię, jakąś wolność wewnętrzną.
Jakie są skutki braku świadomości życia w Matriksie na tym aspekcie tych potrzeb, tak? Że ktoś nam powiedział, że to są nasze potrzeby.
No, nie no. Podstawowym skutkiem jest cierpienie, tak? Zdobyłem skutki na ścierpienie. No, bo jeśli żyjesz w rzeczywistości, której nie widzisz, tak? Nie widzisz jej całościowo, tak? Widzisz tylko jeden aspekt. I jeszcze się w dodatku utożsamiasz z tym. No, to popełniasz mnóstwo błędów. No, po prostu chcąc, nie chcąc. Pełniasz mnóstwo błędów.
Czy to jest tak, że przestajemy być sobą?
No, w ogóle nie jesteśmy sobą w tym sensie prawdziwym, tak? Jesteśmy samy. Nasz sposób istnienia jest oparty na złudzeniu. No, jeśli masz sposób istnienia oparty na złudzeniu, to generujesz cierpienie. No, to można to zobaczyć też w przestrzeni Matriksa, tak? Mamy taką część Matrixa, którą można nazwać rzeczywistością uzgodnioną, gdzie się, wiesz, spokojnie porozumiewamy i wiemy, gdzie jest granica tzw. normalności, gdzie jest granica nienormalności. Przekraczamy tą granicę. W jakimś momencie, no i kto przekracza tę granicę? Przekraczają tę granicę ludzie, którzy chorują psychicznie. Czyli matryks im się rozregulowuje, można powiedzieć. I z punktu widzenia tych, którzy żyją w tym uzgodnionym matryksie, czyli naszego punktu widzenia w tej chwili na przykład, ci ludzie żyją w złudzeniu. w iluzji, w paranoi, albo w jakiejś psychozie, gdzie widzą ten świat i siebie zupełnie inaczej. Ale cierpią. Cierpią bardziej niż my cierpimy. Także można powiedzieć, że psychoza jest takim elementem, jest właściwie na continuum. To nie jest jasna granica. Wiesz, to ona jest arbitralnie ustalana przez psychiatrów, którzy się tam zastanawiają, prawda, gdzie jest granica normalnego Matrixa. A gdzie się zaczyna ten matryks, który jest niebezpieczny dla tego człowieka, który go doświadcza i dla jego otoczenia. No więc tu widać, jak działa złudzenie. A teraz cofnij się na tej skali i teraz możesz założyć na chwilę, że my wszyscy żyjemy w matryksie, w złudzeniu. i że wszyscy w związku z tym cierpimy, tylko może nie aż tak dramatycznie, jak ci, którzy wpadają w psychodzę. Bo ci, którzy wpadają w psychodzę, mają jeszcze ten, to dodatkowe źródło cierpienia, że czują się po prostu banitami. Wiesz, z nikim nie mogą się porozumieć. Dzieje się z nimi coś, co się innym w ogóle w głowach nie mieści. Więc z punktu widzenia ludzi oświeconych, takich, którzy mają ugruntowane tą świadomość, że pustka jest formą, forma jest pustką, to my wszyscy jesteśmy w psychozie. Matryk jest formą psychozy, takiej w miarę, wiesz, łagodnej psychozy, ale zobacz ile potrafi wygenerować cierpienia.
Wyczytałem gdzieś, że Matrix zbazuje na pieniądzu, energii i czasie. Że gdyby zabrać pieniądz, czas i chyba energię, to by się wszystko to rozleciało.
Matryks bazuje na ignorancji, czyli nie widzimy tego, jak świat naprawdę wygląda i kim naprawdę jesteśmy. Ta ignorancja powoduje chciwość i nienawiść. Bo wiesz, tak naprawdę gdzieś każdy z nas przeczuwa, może nie każdy, ale ludzie w którymś momencie dochodzą do takiego momentu w swojej refleksji na własny temat, na temat swojego życia, że czują, że właściwie są w roli uzurbatora. Matryk jest uzurbatorem, który uzurpuje sobie Twoją prawdziwą tożsamość. No ale jak się zachowuje uzurpator? Uzurpator się boi cały czas. Uzurpator wie, że mu się ta pozycja nie należy. że to nie jest, że on ją w jakiś sposób ukradł, tak? Zawłaszczył sobie. W związku z tym cały czas się boi. Jak się boi, to musi to... ten lęk zaspokaja chciwością. On musi się ciągle, ciągle czymś karmić, ciągle się czegoś dowiadywać, ciągle wzbudzać zachwyt w oczach innych, albo nienawiść, cokolwiek wzbudzać, ale wzbudzać, odbijać się, bo inaczej traci poczucie istnienia. musi gromadzić przedmioty, musi znajdować sobie wrogów, prawda? Bo wróg daje poczucie znaczenia, odrębności i jakąś taką, wydawałoby się trwałą granicę między mną a innymi, potwierdza Matrix. A jednocześnie to wszystko się odbywa w ramach Matrixu. Ponieważ my nie zadajemy sobie tego podstawowego pytania. Kim ja w istocie jestem? Albo chociażby pytania o pytanie. Ja często doprowadzę takie szkolenia, które wchodzą w tą problematykę, taką tożsamości. To, czy w terapii, tak? To się częściej zdarza. Zadaję takie pytanie i zadam je Tobie teraz. Dobrze? Jako przedstawicielowi wszystkich, którzy nas będą oglądać, mam nadzieję.
Ostatni eksperyment pierwszej części. Zastanawiałem się, czy go wyciąć, czy nie, ale zostawiłem. Jedziemy!
Pytanie jest proste. To nie ma nic... Na jakie pytanie, Łukaszu? Chcesz i potrzebujesz znaleźć odpowiedź, aby uznać swoje życie za spełnione.
Wydaje mi się, że się zasugerowałem, bo chciałbym...
Nie odpowiadaj.
Okej.
Nie odpowiadam. Rozumiem. Takie pytania. Tak. Z takim pytaniem warto troszkę pomylić.
Tak, tak. Mega głębokie.
No. I pytanie warto pobyć. No, jakie pytanie ja chcę, mi potrzebuję znaleźć odpowiedź, żeby uznać swoje życie za spełnione, żeby, żeby, wiesz, jak to się mówi, zrozumieć, po co się urodziłem i po co mam umrzeć.
Widzisz, dla mnie teraz jest mega ważne poczucie bycia sobą. Temat, który się we mnie pojawił, czy ja na pewno żyję własnym życiem. I zrozumiałem, że nie do końca, bo nie udzielam się publicznie, oprócz swego programu, nie dlatego, że nie chcę, jak się okazało, tylko dlatego, że się boję, że ktoś mnie zaatakuje pod wywiadem u kogoś na kanale, czy na Facebooku, czy gdziekolwiek, że nie chcę czytać takich rzeczy, czyli stałem się niewolnikiem. Moje pragnienie jest, żeby jednak iść powiedzieć coś, ale nie robię tego, bo boję się reakcji. Czyli wpadłem. To zaczęło mnie mieć, a nie ja to.
No tak.
Czyli przestaję być sobą. To jest brak szacunku do mojej potrzeby.
Absolutnie tak.
Czy można wydostać się z Matrixa? Czy to w ogóle jest sens? Czy jak się wyjeżdża na wyspę, gdzie się żyje z kokosów, z ananasa, żyje w buszu, to jest to jakieś wyjście z tej fazy Matrixa, o którym mówiliśmy, tak? Tego marketingu, reklam produktów?
No absolutnie. Możesz się tym wtedy bawić. I okaże się, że Twoje potrzeby, te autentyczne potrzeby obejmują minimalny zakres tego, co Ci świat sprzeda. Jak ktoś powiedział, jakiś mistrz życia. Wszystkie nieszczęścia ludzkości zaczęły się od tego, że ludzie nie potrafią usiedzieć na miejscu. No wyobraź sobie, dlaczego on to powiedział? No bo z punktu widzenia szukania odpowiedzi na to najważniejsze pytanie, tak? Czy kim jestem w istocie? Nie trzeba się ruszać z miejsca, żeby znaleźć tą odpowiedź, tak? Chociaż stąd i inne powiedzenie, które się z trudem było wymieścić, tak? Że jesteś u celu, zanim uczynisz pierwszy krok. W każdym momencie Twojego życia, w każdym miejscu możesz mieć ten wgląd. Oczywiście podróże kształcą, tak. I tam, prawda, można się inspirować. To bardzo dobrze robi na taką relatywizowanie własnego matriksa kulturowego. Szczególnie, gdy się pojedzie, prawda, w miejsca, gdzie są inne kultury, inne obyczaje. Ludzie inaczej myślą o różnych sprawach, żyją w innym matriksie, tak? No to wtedy to już jest bardzo pomocne, bo wtedy widzisz, kurczę, to rzeczywiście są różne matriksy, bo to znaczy, że matriks jest rzeczywiście czymś, co nie ma absolutnego wymiaru, tylko jest jakąś umową, jakąś.
Czy można zatem żyć w Matrixie, nie mieć jego świadomości i być sobą, być szczęśliwym człowiekiem?
Tak, pod warunkiem, że wiesz, że forma jest pustką, a pustka jest formą.
Czy uświadamienie sobie życia w Matrixie jest bolesne?
Może być. Na jakimś etapie może być bardzo bolesne, ale w końcowym rezultacie wyzwalające.
Dlaczego ten temat? Jak zgooglałem, to bardzo dużo o nim jest, jak zgooglałem, ale tak na dzień dobry tego nie widzę. Czy to jest tak, że przecież wszystkie serwisy społecznościowe opierają się, wszystkie portale opierają się na reklamach, które mają nam coś powiedzieć, wmówić i tak naprawdę zabrać nasz czas, czyli nasze pieniądze.
I energię, czyli pieniądze.
Czyli tak naprawdę, gdyby oni informowali o Matrixie, oni media, no to poniekąd strzelaliby sobie w kostkę, bo ja sobie uświadomiłem, że ja też tworzę Matrixa, reklamując różne produkty, wmawiam ludziom, że to jest im potrzebne, co jest dla mnie ostatnio największym zgrzytem i nie do końca wiem, jak się w tym odnaleźć.
Ale Ty je reklamujesz, czy tam Ci...
Nie, no ja reklamuję. Współpraca jest moje źródło utrzymania. Bardzo prosty przykład. Na moich kanałach pojawia się jakaś marka, którą reklamuję, tak? Marka odzieżowa, marka sportowa. Dostaję za to pieniądze. To nie jest tak, że reklamuję produkt, którego nie używam, bo aktualnie jestem na etapie, że rzeczywiście produkty, których używam te reklamuję. Natomiast nadal mam wrażenie, że to nie muszą być produkty dla wielu innych osób, które mnie obserwują. A jednak ludzie są podatni na to, że jak ja mogę, jak ja powiem, że coś jest ważne i ja to używam, to ktoś mówi, o Jezu, to może ja też mam mu to kupić, bo on jest uśmiechnięty. Ja widzę na co dzień, że jest mu dobrze. To może jak ja to kupię, to też będzie mi dobrze. I mam ten zgrzyt, bo to jest moje źródło utrzymania.
No ale wiesz, to musisz bilansować zyski i straty. Żyjemy w takim systemie. Jeśli chcesz na przykład na swoim portalu generować treści jakoś ważne dla ludzi, Przypuszczam, że ta rozmowa może być przykładem takich treści. Ale jest ich oczywiście mnóstwo ludzi, którzy nie znajdują trybuny i nie znajdują rozmówców w mediach takich powszechnie dostępnych. Tak? I jeśli Ty zaczniesz wybierać takich ludzi do rozmów, żeby oni przedstawiali swój punkt widzenia i swoje rozumienie, no to, no musisz czegoś ten portal utrzymać, tak? Więc możesz najwyżej wybierać reklamy, na które się zgadzasz, tak? i jeśli czujesz, że ktoś Ci wciska jakąś reklamę, która... czegoś, co szkodzi ludziom tak naprawdę, no gdybyś miał reklamować alkohol na przykład, tak? To ograniczasz i wtedy dzięki temu, że jednak reklamujesz coś, co przynajmniej nie szkodzi ludziom, no to możesz robić to, co uważasz za dobre i słuszne, tak?
Gdzieś przeczytałem, że sukces odniosą ci, którzy zrozumieją działanie Matrixa i zrobią biznes spasowany w ten system. Czy to prawda? Czyli będą kreować naszą potrzebę? Wymyślą produkt i wykreują jeszcze tę naszą potrzebę?
Jest, oczywiście jest cały nurt tego... To się nazywa po angielsku Enlightenment Industry. Czyli przemysł oświecenia.
I jogi, medytacja i tak dalej?
Tak. Ale wszystko zależy od nauczyciela tak naprawdę. No bo to może być ktoś, kto jest uzurpatorem. i wykorzystuje tą bardzo istotną potrzebę człowieka. Do wiedzenia się tego kim ja naprawdę jestem i odzyskania tej przestrzeni wolności, która jest nam wrodzona tak naprawdę. Wolności od lęku na przykład i od tego, żeby ciągle czegoś pragnąć. No i ktoś może udawać, że naprawdę o to mu chodzi. i robić jakiś biznes na tej potrzebie ludzkiej, prawda? Kreując się na nauczyciela. I to jest bardzo niebezpieczne i dość powszechne. No, ale być może, no wiesz, ludzie mają swój rozum, tak? I na to warto liczyć, więc jak zobaczą jakąś reklamę, no to niekoniecznie od razu popędzą do sklepu to sobie kupić, tak? mogą też rozpoznać takiego nauczyciela, który jest uzurpatorem i zacząć szukać dalej. Ale niewątpliwie jest tak, jak mówisz, że właściwie w tym systemie, który obowiązuje, w tym wolno-rynkowym, tak liberalnym systemie, no strasznie trudno odróżnić czasami ziarny od plew.
Czyli kluczem jest, żebyśmy to my mieli matriksa, a nie matriks nas.
Tak, żeby nasz Matrix, czyli ten Matrix nazywa się Ego. Ego ja. Ona staje się wtedy wygodnym narzędziem.
No właśnie, a propos Ego. Pojawiła mi się taka myśl i się do niej przyznam. Taka myśl o, ja już to wiem, że jeszcze nie. I ja mówię, Łukasz, co to było? Trudno jest powstrzymać to, taką myśl, a czy Ty tam jesteś jeszcze, czy nie? Czy Ty już się bawisz matryksem, czy matryk z Tobą? Jak się tego pozbyć?
To wtedy sobie trzeba zadać następne pytanie. A kto to wie? Kto to wie? Kto to jest? Kto to jest, kto to wie? I kto to jest, kto teraz w tym momencie właśnie pompuje sobie poczucie wartości, czy przewagi nad innymi, myśląc w ten sposób? Ja to wiem, a ty tego nie wiesz.
No właśnie, ale idąc tą ścieżką, Wojtku, to miałem, krzyczałem tydzień temu zdanie z brzydkim słowem. Tu je pominę. Jest to słowo na K i ono się znajduje w drugim miejscu tego zdania. Ja, trzecim miejscu, jak ja mogłem uczyć ludzi jak żyć. Pojawiła mi się taka myśl, że ścieżka każdego jest tak unikatowa, tak wyjątkowa i ja mogę jedynie pokazywać, jak ja żyję i jeżeli ktoś chce z tego korzystać, proszę bardzo, ale to nie znaczy, że to jest dobre dla kogoś. No i czy idąc tym tropem, czy to nie jest tak, że wszyscy mówcy, wykładowcy, którzy mówią, ja wiem, jak być na szczycie, idź tą drogą. Ja wiem, jak zarabiać na życie. Idź tą drogą. To jest, to coś tu jest nie tak, że ludzie zaczynają w to wierzyć, więc oni tworzą matriksa, w którego ludzie wpadają?
No, tak, tak może być. Jeśli, jeśli, bo prawdziwy nauczyciel daje tylko narzędzia. Można powiedzieć, ogólnie narzędzia samopoznania, tak? No i okej, zobacz, tu jest takie pudełko z narzędziami. Jak chcesz poznać siebie naprawdę, swoją istotę, jak chcesz sobie odpowiedzieć na pytanie, kim jesteś w istocie, no to korzystaj z tych narzędzi.
No, poczekaj, ale czy narzędzia nie...
Ale ja Ci nic więcej nie powiem. Ja nie będę Ci mówił, jak masz żyć i i które narzędzie jest dla Ciebie najlepsze, to Ty dokonujesz wyboru.
No dobrze, ale mamy takie pudełko, w którym są narzędzia, które pasują dla każdego, czy to nadal jest...
Nie, ich jest bardzo wiele, więc... Więc.
To nie jest tak, że my mamy w jednym pudełku wszystkie narzędzia. Szukaj, bo może tu ich nie ma, może Twoja droga jest innym narzędziem.
Może być też tak, oczywiście. Więc to jest strasznie ważne. Wiesz, to co mnie przyciągnęło do do buddyzmu, a w szczególności do zen, no to właśnie przykłady takiej postawy nauczyciela, gdy, gdy, prawda, Budda, Shakyamuni, ten historyczny Budda, tak, on wygłosił jakiś ogromny wykład dla jakichś ogromnych tłumów, a na końcu powiedział, ku zdumieniu wszystkich, ale teraz proszę Was, nie wierzcie ani jednemu mojemu słowu.
No właśnie, piękne wytraski.
Tylko spróbujcie sami, doświadczcie sami.
Widzisz, ja od 7 lat robię swoje wykłady motywacyjne. W ogóle chciałem zmienić nazwę na inspirujące, bo według mnie motywacja to jest wtedy, kiedy Tobie się nie chce, przyjdziesz do mnie, ja Cię zmotywuję i Ty zrobisz to, czego Ci się nie chce zrobić. A inspiracja według mnie wynika z tego, że czujesz coś, chcesz to sam zrobić, wychodzi to z Ciebie. Ja przeobraziłem cały swój wykład z nauczania ludzi, jak żyć, jak się motywować. Znaczy, ja uważam, że te wykłady są nadal świetne, są świetną rozrywką, natomiast zmieniłem koncepcję. Już nie mam, czuję, że nie mam prawa mówić, że to narzędzie dla Was jest dobre. Ono było dla mnie dobre, a może Wam się przyda.
Dokładnie tak. Dokładnie tak. Bo wiesz, to bardzo częsta sytuacja, którą też na pewno rozpoznałeś nie raz u siebie w życiu, że jeśli nie mamy do czegoś motywacji, to być może przystawiliśmy drabinę do złej ściany.
Że to nie jest nasza ścieżka.
Więc zastanów się, nie wpędzaj się w poczucie winy, że nie masz motywacji do tego, tylko zastanów się nad tym pytaniem, co naprawdę jest Ci potrzebne, tak? Albo na jakie pytanie musi znaleźć odpowiedź, aby uznać swoje życie za spełniane.
Okej. Trochę zostawiamy Matrixa. Na tyle, ile możemy.
Ale zwróć uwagę, Łukasz, że to wszystko, o czym mówimy, jest właściwie antysystemowe. Skąd systemowe, tak? Bo wiesz, no ja się z tym zetknąłem gdzieś na samym początku, pamiętam. Pierwsze jeszcze zakomuny były takie, wiesz, treningi dla menadżerów. Wtedy powstawała ogromna ilość fabryk domów. Takich, wiesz, gotowych domów z płyty. Nie wiem, czy ten dom nie jest z płyty. Chyba tak. No i myśmy prowadzili treningi dla tych menadżerów zarządzających tymi ogromnymi gospodarczymi instytucjami. No i okazało się, że część z nich odchodzi z pracy. No bo myśmy im dawali narzędzia, myśmy ich nie motywowali do tego, żeby, wiesz, zapomnij o tym, czego naprawdę potrzebujesz i za przeproszeniem zapierdalaj, tak? Czyli rób to, co masz robić i trzymaj się Matrixa, tak? Tylko Poszukaj w sobie, co Ci jest naprawdę potrzebne, kim Ty naprawdę jesteś. I broń Boże, nie brnij dalej w jakieś maliny. Jeśli potrzebujesz, to skręcaj, szukaj nowej roli.
Wiesz, ale to jest piękne, bo co chwilę dostałem jakąś propozycję wykładu od firmy. I ja mówię, tylko ja muszę Państwu powiedzieć, że ja już nie motywuję ludzi na zasadzie, nie chcesz tego rób, ale rób, ja Cię zmotywuję. Ja mówię o szukaniu własnej ścieżki. Mówię o tym, żeby oni czuli, co to chcą robić. I firmy coraz bardziej podchodzą do tego, OK, my wolimy mieć pracownika, który rzeczywiście poczuje, że chce u nas pracować, bo jeżeli nie czuje i się męczy i on się motywuje na siłę, to i tak nie ma dobrych wyników. Więc my wolimy znaleźć nowego, jeżeli on się u nas nie czuje komfortowo.
Dotykamy sprawy motywowania pieniędzmi głównie, tak? Gdzie teraz mądre firmy dochodzą do wniosku, że to nie o pieniądze chodzi, o jakość pracy, jakość życia w tym środowisku pracy, ilość odpowiedzialności i tak, wiesz, możliwości rozwojowe w tej pracy i tak dalej. Bo tak jak motywujesz tylko pieniędzmi, to masz niewolnika. Niewolnik nigdy nie będzie dobrze pracował.
Są ludzie, którzy decydują się na wejść w ścieżkę rozwoju, wchodzą na ścieżkę duchową, ale są tacy, którzy w ogóle o tym nie myślą. I teraz pytanie, czy ich szczęście jest w jakiś sposób porównywalne ze szczęściem ludzi, którzy są na ścieżce rozwoju, na ścieżce duchowej? Czy te szczęścia się różnią? Czy my mamy jak to zbadać? Czy to w ogóle jest sens? Czy możemy powiedzieć, że jeden jest lepszy od drugiego?
Okazuje się, że wiesz, ktoś napisał taką książkę, która oparta była na badaniach ludzi, którzy uzyskali jakąś, jakiś stopień wglądu w istotę rzeczywistości, jakby się mówi. Będąc zupełnie poza wszelką ścieżką duchową, tak? Nie mając żadnego bankrandu religijnego. I to są fantastyczne przykłady, że można mieć istotny, dokonać istotnego gdzieś postępu w rozwoju swojej świadomości, tak? Wyglądu tak zwanego. Będąc zupełnie poza wszelkim, nie znając nawet słowa duchowość, tak?
Czyli można to odczepić?
Absolutnie! Można to odczepić i bardzo wielu ludzi doświadcza takiego naturalnego stanu wyzwolenia, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, co tam się dokładnie stało, tak? Nie prowadząc takich długich rozmów jak nasza.
Dla mnie fascynująca, Wojtku. Ja jestem zachwycony i tą i poprzednią rozmową, więc bardzo Ci za nią dziękuję, ale jeszcze nie kończymy. Jak wspominasz, bo to jest w książce, więc jak ktoś to szerzej, to polecamy. Jak wspominasz swoje doświadczenia ze środkami poszerzającymi świadomość?
Ja mam bardzo niewiele takich doświadczeń. One były gdzieś na... Przydarzyły się na początku chyba, jak byłem na studiach doktoranckich na Uniwersytecie. I to były... Ja brałem udział w eksperymencie takim. Ja już przygotowywany... Byłem w zespole przygotowywanym do pracy z ludźmi popadających w... Mających tzw. rzut psychotyczny pierwszy, tak? Czyli... Czyli taki rozregulował im się Matrix. I ten zespół, który nas przygotowywał do tych zadań uznał, że doświadczenie z psychodelikami byłoby dobre, żeby zrozumieć w jakim stanie się znajdują ci ludzie. No i przeszedłem trzy takie sesje z LSD i to pierwsza sesja to była właśnie coś, co mnie zainspirowało do tego, żeby zacząć szukać swojej duchowej ścieżki. bo mi się otworzył zupełnie świat. To doświadczenie mi pokazało, że żyję w matriksie, że moja świadomość jest uwięziona w jakimś sformatowaniu i że jest sposób na to, żeby to przekroczyć. I miałem takie wyraźne poczucie, że wow, co za ulga. Nareszcie jestem w domu. Taką myśl się to układało. I to takie oczywiste, że to jest ten właściwy sposób istnienia i rozumienia świata. Chociaż oczywiście to nie było doświadczenie pełne, jak się potem okazało, ale bardzo istotny taka wskazówka, drogowskaz. Ja to odebrałem jednoznacznie. Idź w tamtą stronę, szukaj. Wiesz, tu cię helikopter wybił na szczyt tej góry. Znajdź swoją trasę, żebyś tam Mógłbyś dojść na piechotę i wracać, jak zgubisz drogę.
Jak to możliwe, że środki halucynogenne działają w taki sposób, że często pokazują ludziom, w którą stronę ich iść?
No to wiesz, my mamy taką, cała nasza kultura jest represyjna, można powiedzieć w tym sensie, że oparta na tym złudzeniu podstawowym, matryksowym i w związku z tym ona ma taką tendencję, żeby podtrzymywać samą siebie. I elementem tego, tej strategii podtrzymywania samej siebie jest to, że, że ludziom się nie dostarcza okazji, a właśnie one są zabronione. Okazje do, do tego, że świadomość mógłaby przekraczać ten matryks. Więc, jeśli się dopuszcza o jakieś używki, to takie używki, które nas raczej cofają, po rozwoju świadomości, na przykład alkohol, który jest powszechnie dostępny, jest przecież środkiem psychotropowym i halucynogennym również. Jakoś nikt nie ma do tego zastrzeżeń specjalnych. Natomiast zabronione są takie, które by tak działały na naszą świadomość, że nas wyłączały z tego wyścigu szczurów. Można powiedzieć, na masową skalę czyniłyby nas ludźmi, którzy Właściwie mają minimalne potrzeby materialne, którzy są szczęśliwi, bo niewiele potrzebują. No i wyobraź sobie, jakby tak wszyscy tak niewiele potrzebowali, no to ten system by się zawalił.
Czy sądzisz, że kiedyś takie środki będą legalne?
Wygląda na to, że sprawy zmierzają w tę stronę. Oczywiście one nie mogą być powszechnie dostępne, bo myślę, że posługiwanie się nimi jest trudne w sposób właściwy i odpowiedzialny. Natomiast już teraz ogromna część medycyny się interesuje tym. Szczególnie właśnie neurologia, psychiatria się z powrotem zainteresowały tym leczniczym działaniem tych środków. I tym na ile one też np. czy one nie działają lepiej niż te wychwytywacze serotoniny na depresję. Bardziej, że są łatwo dostępne, jeśli się już zezwoli na ich produkcję, bo to są naturalne środki.
Co w życiu jest ważniejsze od szczęścia? Bo to chyba... Mam to pytanie... Szczęście...
Trzeba uważać z tym słowem szczęście. Czym innym jest... Szczęście nam się kojarzy z jakimś błogostanem takim nieustannym. I takim jakimś komfortem.
Takim długotrwałym komfortem psychicznym. Tak bym ja to nazwał.
I takim jakimś wyniesieniem na jakąś chmurę czy górę. Ale... To ja wolę słowo samorealizacja. Czy takie przebudzenie, które Cię nie izoluje od cierpienia. Nawet można powiedzieć, że może wzmagać cierpienie szczególnie powodowane takim otwartym sercem i umiejętnością współodczuwania z innymi, którzy cierpią. Ludzie, którzy osiągają ten wgląd, w tej chwili bardzo cierpią, chociażby w związku z katastrofą klimatyczną, w której uczestniczymy. i w związku z tym, że ogromne masy ludzi są tak sformatowane, mają umysły i są dalej tak formatowani przez media, przez ten główny popkulturowy nurt w kulturze, że w ogóle tego nie widzą. Więc to nie jest specjalny powód do szczęścia, obserwować to, co się dzieje i widzieć tą tragiczną zupełnie warstwę tego, co w tej chwili obserwujemy.
A jak wygląda kwestia nie jedzenia mięsa? Bo Ty mówisz o tym, że nie jadłeś, albo nie jesz, albo zminimalizowałeś ilość mięsa w swoim życiu, tak?
W ogóle mięsa nie jem od lat, który to był rok, siedemdziesiąty, piąty chyba?
Czy jak zwiększamy swoją świadomość, to nieodłożnym.
Elementem tego jest, że... 25, 20, to 45 lat prawie nie jem.
45 lat. A produkt od zwierzęce, jeżeli mogę zapytać?
Jem. Ja nie jestem wege. Ja jestem... Właściwie to się nazywało jarosz, tak? Czyli jajka, sery, tłuszcze zwierzęce, masło.
Czy to jest tak, że jak się zwiększa swoją świadomość, jeżeli tak mogę powiedzieć, to czy w pewnym momencie naturalne jest, że przychodzi to, że nie jemy zwierząt, że zwierzęta przytulamy, a nie zabijamy?
Tak, to staje się naturalne i to właśnie jest główny powód. Bo oczywiście część ludzi tylko z powodów zdrowotnych podejmuje takie decyzje, bo dochodzi do wniosku, że coś im szkodzi, albo że jedzenie w postaci mięsa jest na przykład w tej chwili ma fatalną jakość i jest właściwie szkodliwe. Można też pomyśleć o tym, że 30% gazów cieplarnianych jest wytwarzane przez produkcję zwierzęcą.
Chyba mniej, około dwudziestu, jeżeli się nie ma.
Może dwudziestu, nie wiem. Ale najistotniejszy powód to jest to, żeby zobaczyć, wiesz, tak jak święty Franciszek zobaczył, tak? Że również do tej krowy, czy do tej świni możesz powiedzieć, to jestem ja, to jesteś ty.
Jak ktoś nie zna tego, to zapraszamy do pierwszego odcinka, bo tam o tym mówimy. Prawie już kończąc, Twoje słowa, które parę razy pojawiły się w wywiadach, powiedziałeś, daj sobie spokój, zanim rozwiniemy tę myśl. Czy to ma coś wspólnego z tym, z takim pytaniem, jak przestać się martwić i zacząć żyć?
Spokój, spokój, to jest lepszym słowem niż szczęście, tak? Bo uwalnia od tego od tego przymusu bycia tym uśmiechniętym nieustannie facetem gdzieś nad swoim basenem wspaniałej posiadłości. Tylko spokój i wtedy oczywiście również to, co się dzieje na świecie, ten taki nurt autodestrukcji, który jest bardzo silnie w tej chwili widoczny. można też przyjmować jakimś spokojem, w tym sensie, że obserwujesz to, czy doświadczasz tego jako jakiegoś koniecznego etapu ewolucji ludzkości na tej planecie.
Czyli na pytanie, jak przestać się martwić i zacząć żyć, możemy użyć odpowiedzi spokój, wyciszyć się na tyle ile się da, uspokoić się, żeby to wszystko przyjmować. Wojtku, to miał być mój ostatni odcinek. Takie były plany. Odcinek 345 to ten dzisiejszy. Tak chyba będzie 3, 4, 5. No chyba, że się kolejność zmieni, ponieważ w momencie, kiedy to zrozumiałem, wiele rzeczy zrozumiałem w ostatnim tygodniu i puściłem, to nagle zaczęli pojawiać mi się wspaniali kolejni goście do mojego programu, więc chyba ostatnim nie będzie. Ale bardzo dziękuję za rozmowę. Naprawdę uwielbiam robić ten program właśnie dlatego, że na nim się bardzo dużo uczę i ten wywiad dwa miesiące temu bardzo dużo mi dało, więc bardzo dziękuję.
Rób dalej, rób dalej, rób dalej. Inni ludzie będą do Ciebie przychodzić coraz.
Dziękuję bardzo. A link do książki, zerknijcie, jest w opisie tego materiału, wideo. Wszystkiego najlepszego i dużo spokoju.
Dziękuję.
Dziękuję.










