Jak znaleźć miłość - LIVE z 26 lipca 2022

Recording of a live talk by Wojciech Eichelberger about the nature of love and how early-life deficits shape adult relationships. The speaker argues that three childhood deficits—lack of safety, lack of pleasure/comfort, and lack of affirmed self‑worth—drive transactional adult partnerships. True love, he says, arises when these deficits are worked through and one no longer needs the partner to compensate for them; then love becomes a free exchange between autonomous persons.
Dobry wieczór, witam wszystkich. Przepraszam za opóźnienie tutaj startowe naszego dzisiejszego live'a. Z miejscu, w którym leje ulewny deszcz i w tle jest jakaś burza. Więc być może, że będziemy mieli jakieś dodatkowe kłopoty, ale temat naszego spotkania jest na tyle ważny, że postanowiliśmy nie przekładać po raz kolejny z powodów atmosferycznych naszego spotkania. A tematem jest miłość. Miłość, która, jak wiemy, niejedno ma imię podobno, ale akurat z tym poglądem będziemy tutaj polemikować. W każdym razie, czy ma jedno imię, czy ma wiele imion, to jest z pewnością dla nas wszystkich bardzo ważnym tematem w życiu, jeśli w ogóle nie najważniejszym. Bo w różnych przekazach, w różnych narracjach wiadomo, że miłość, znalezienie miłości, przeżycie miłości, doświadczenie miłości jest traktowane jako spełnienie życia. Więc nie wiem, czy dojdziemy aż tak wysoko w naszej rozmowie, Mówię o tym tylko po to, żeby przypomnieć wam, jak ważną sprawą się zajmujemy. Więc sprawa miłości w naszym życiu indywidualnym zaczyna się bardzo, bardzo wcześnie, na samym początku tego życia. Miłość staje się tematem numer jeden. Właściwie nasze życie, już wtedy dowiadujemy się o tym, że nasze życie zależy od miłości. Chodzi tutaj oczywiście o moment narodzin, kiedy nagle poruszani jakąś siłą, której nie jesteśmy w stanie kontrolować, wyrzucani jesteśmy w ten świat, w tą ogromną przestrzeń wcześniej nieznaną z brzucha matki. gdzie mieliśmy pełen komfort istnienia, wszystko było dostarczane, tak powiem, na miejsce bezpośrednio, bez żadnego wysiłku z naszej straty, bez żadnej inicjatywy, bez konieczności doponywania jakichkolwiek wyborów. No a to nagle, prawda, robi się duszno, przecinają nam pępowinę, Trzeba zacząć samemu oddychać. Pierwszy raz stajemy wobec bardzo trudnej sytuacji, która jest z jednej strony ogromne, ale z drugiej strony pierwszym zasadniczym krokiem w życie, które ma nas prowadzić do Nie tylko do miłości, ale też do dojrzałości i autonomii. No i oczywiście to, że zaczynamy sami oddychać, to jest pierwszy krok do tej autonomii. Stajemy się osobną osobą, która już korzysta z własnych możliwości oddechowych i sama sobie potrafi dotlenić krew. A potem mamy następny epizod. szybko, od razu na początku, kiedy okazuje się, że musimy się zatroszczyć o nasze pożywienie. Jeśli mieliśmy szczęście uczestniczyć w jakimś humanitarnym porodzie, to wtedy kładą nas na brzuchu mamy, a my musimy doczołgać do tego wzgórza na horyzoncie, które nazywa się piersie, jak się potem dowiadujemy. i zacząć sać. No i wtedy otwiera się następny rozdział naszego życia, okazuje się, że potrafimy też zapewniać sobie pożywienie, nie tylko tlen we krwi. No ale żeby sobie to pożywienie zapewnić na dłuższy czas, no to potrzebna jest właśnie trwała relacja, trwała i mocna relacja ze źródłem tego pożywienia, czyli z matką. No i tu się zaczyna nasza miłosna historia, można powiedzieć. W pierwszym etapie miłosna historia, czy jeszcze używamy słowa miłosna w słowie, Ona ma służyć temu, żebyśmy zapewnili sobie poczucie bezpieczeństwa. Bez tej silnej więzi między matką a dzieckiem sprawy mogłyby się potoczyć bardzo trudno. Jesteśmy całkowicie zależni. od opieki, troski i tego źródła pożywienia, jakim jest mama. Jeśli mamy oczywiście tyle szczęścia, że mama karmi piersią, a nawet jeśli nie karmi, no to również dostarcza nam pokarmu na różne inne sposoby. Czyli nasze pierwsze doświadczenie więzi związane jest bardzo silnie z poczuciem bezpieczeństwa. I to jest ważny element. Potem oczywiście w dalszym życiu, w naszym dorastaniu, ta potrzeba poczucia bezpieczeństwa z różnych powodów może być bardzo żywa, ponieważ nie została w pełni w wystarczającym stopniu zaspokojona. w tym niemowlęcym okresie, niemowlęcym, a także tym późniejszym, wracania do jakiejś względnej samodzielności. Potem włącza się w to wszystko kolejna potrzeba. Oczywiście okazuje się, że nie tylko możemy sobie bezpieczeństwo tutaj zapewnić dzięki silnym Związkowi, z opiekunami czy matką, ale możemy też doświadczać czegoś bardzo ważnego na samym okresie życia, czyli doświadczać przyjemności. Przyjemności związanej z dotykiem, z kąpielą, z jakimiś różnymi zabiegami, związanymi z higieną i troską o nasze ciało, nasz organizm. przyjemności też dostarczane już w późniejszym okresie w postaci zabawek, pluszaków, pozytywek pastelowych kolorów wokół nas. Wszystkie jest miękkie, puchate, pastelowe i przyjemnie jakoś poruszające nasze wszystkie zmysły. To wchodzi również oczywiście jedzenie, które jest coraz bardziej urozmaicone i też staje się nie tylko źródłem karma, ale też źródłem przyjemności. No i ta potrzeba przyjemności potem znowu, jeśli nie zostanie w wystarczający sposób zaspokojona w życie, to może zdominować całą resztę naszego życia i wpływać na nasze więzi z ludźmi i sposób postrzegania świata. Następna potrzeba, która się pojawia w relacji z najbliższą matką, z ojcem lub z opiekunami i ona już pojawia się wtedy gdzieś tam dopiero koło czwartego roku życia, gdy nabieramy takiego poczucia odrębności swojego istnienia, poczucie ja, takiej odrębnej osoby, która pozostaje w licznych związkach z innymi ludźmi i w związku z tym też stara się o to, aby w tych grupach ludzkich, z którymi obcuję, no zajmować jakąś pozycję, jakoś zasługiwać na uwagę, uznanie i akceptację, może nawet zachwyt. Więc i ta potrzeba, no to jest potrzeba uznania, potrzeba dowartościowania, popularności. Więc to wszystko właściwie zamyka się w takim podstawowym swoim wymiarze na odcinku pierwszych 4-5 lat życia. I znowu, jeśli ta potrzeba nie zostanie w wystarczającym stopniu zaspokojona w tym okresie, czy w każdym razie nie uzyska takich solidnych podwalin, to może się nam przydarzyć to, że nas dominuje całą resztę naszego dorosłego życia. No i prawdą mówiąc, w większości przypadków tak właśnie dzieje się, Można powiedzieć, że nigdy nie dosyć bezpieczeństwa, przyjemności, poczucia bycia akceptowanym, uznanym, podziwianym i dowartościowanym. Jak to się ma do miłości? ma się w bardzo zasadniczy sposób. Otóż większość z nas, zdecydowana większość ludzi, myślę, że to jest ponad 90% ludzi, chociaż nikt tego nie próbował oszacować, ale dość długo żyję i prawdą mówiąc, prawie w ogóle nie udało mi się spotkać, niezwykle rzadko. Dawało im się spotkać ludzi, którzy byliby uwolnieni od potrzeby bezpieczeństwa, potrzeby przyjemności, potrzeby uznania popularności w swoim dorosłym życiu. Dlatego też te trzy potrzeby nazywają się trzema poziomami czy trzema potrzebami czy objawami niedoboru. Skąd ten niedobór? Niedobór bierze się stąd, że z błędów wychowawczych, można powiedzieć, i z złego formatowania w przebiegu naszego dorastania, w przebiegu tego, co się nazywa procesem socjalizacji. czyli dopasowywania się do społecznego otoczenia. No bo pamiętamy wszyscy, że tak gdy... Jako dzieci próbowaliśmy zaryzykować coś więcej i uzyskać trochę więcej swobody, wejść w kontakt bardziej z zewnętrznym światem. Większość z nas słyszała głównie ostrzeżenia przed niebezpieczeństwami, które się pojawiały. Czasami w skrajnej postaci takie ostrzeżenia babcinę, jak to się zwyczajowo określa, typu nie biegaj, bo się przewrócisz, nie biegaj, bo się spocisz, ubieraj się ciepło, bo zmarzniesz. Jedz, bo nie będziesz mieć sił, nie zbliżaj się do wody, nie wchodź wysoko i tak dalej, i tak dalej. Wszystko to i wiele innych tego typu przekazów uczą nas tego w dzieciństwie, że świat jest niebezpieczny, Właściwie po to, żeby się czuć bezpiecznie, to musi być blisko jakiejś osoby, która nam gwarantuje to bezpieczeństwo, a poza tym bardzo ograniczać swoje kontakty ze światem. No i ta sytuacja, taki sposób formatowania powoduje, można powiedzieć, mechanizm wodnego koła, ponieważ im bardziej się zabezpieczamy, im bardziej nasze bezpieczeństwo umieszczamy w rękach innych ludzi i to oni mają być za nie odpowiedzialni, tym mniej bezpiecznie się czujemy. Bo prawdziwe bezpieczeństwo łączy się bardzo silnie z takim poczuciem autonomii, czyli wymaga takiego procesu, w którym my mierzymy się z różnymi wyzwaniami, mierzymy się z różnymi niebezpieczeństwami i uzyskujemy takie doświadczenie, które można podsumować jednym zdaniem dają radę, dają radę. I ponieważ tak a nie inaczej jesteśmy formatowani przez naszą przez nasze otoczenie dorosłe i przez język, pozostajemy z takim poczuciem dorosłym, że sam dla siebie, sam i z sobą wobec tego świata to po prostu nie damy rady i że musimy musimy czerpać poczucie bezpieczeństwa z różnych źródeł. inni ludzie, że to organizacje, państwo, no i jeszcze, prawda, różne zabiegi, leki, apteki i tak dalej, że tylko to nam zapewni jakoś względne poczucie bezpieczeństwa, które jest oczywiście bardzo chwiejne i ciągle może być jakoś przez zdarzenia naszego życia kwestionowane. Podobnie jest w przyjemnościach, bo teraz, można powiedzieć, potrzeba przyjemności właściwie nie daje się zaspokoić. Im więcej przyjemności, tym więcej potrzeby przyjemności. I to może doprowadzić do sytuacji, w której stajemy się uzależnieni od przyjemności. Mamy takie życiorysy czasami, których nasze otoczenie uczy nas tego, że właściwie że życie po to, żeby było tym życiem właściwym, to powinno być przede wszystkim przyjemne i tylko i wyłącznie przyjemne. I tylko przyjemne życie się liczy i wtedy dopiero jak jest przyjemnie, to jest tak, jak powinno być. Oczywiście taka lekcja życia też w dużej mierze uzależnia przyjemności już na resztę tego życia bardzo często i w dorosłym życiu będziemy poszukiwać przyjemności, ciągle będzie nam brakowało tej przyjemności, jak się będzie robiło nieprzyjemnie albo tej przyjemności zabraknie, przynajmniej dojdziemy do punktu zero na tej skali, to będziemy bardzo niezadowoleni ze swojego życia. No i oczywiście trzecia potrzeba, to jest ta potrzeba doznawania, uznania atrakcyjności, zachwytu jakiejś wysokiej pozycji w takim rankingu popularności wśród swojego otoczenia. No ona też nigdy się nie da zaspokoić, jeśli nastawimy się na to, że nasze poczucie wartości zależy przede wszystkim od tego, co inni ludzie o nas sądzą i co czują w związku z nami. No bo, prawda, wszyscy to wiemy, że jeszcze się takiej nie ujrzymy, co by zrobił wszystkich zaspokoił, czy wszystkim się podobał. Więc tu zawsze jest coś do zrobienia. tak długo, dopóki nie znajdziemy jakiegoś wewnętrznego poczucia wartości, które jest niezależne od tego, co różni ludzie o nas sądzą, co o nas mówią i jakie mają uczucia związane z nami. Oczywiście to nie znaczy, że trzeba lekceważyć to, co ludzie o nas sądzą. i co czują w związku z nami, ale też nie można od tego zależniać od poczucia własnej wartości. Bo możemy trafić w bardzo różne środowiska, na bardzo różnych ludzi i wtedy będziemy łatwo stawiali się ofiarami jednych osób. No i jednym słowem, ponieważ tak a nie inaczej jesteśmy formatowani przez nasze życie i dorastanie. Wychodzimy z tego swojego dorastania z poczuciem trzech niedoborów. Czyli niedoboru bezpieczeństwa, niedoboru przyjemności, niedoboru znaczenia i popularności. Ludzie się różnią. Mało kto ma te wszystkie trzy niedobory, bo to jest już bardzo trudna sytuacja, ale z reguły któryś z tych niedoborów dominuje w naszym życiu. Ten, który dominuje, będzie decydował o tym, jakich partnerów i na jakiej zasadzie tych partnerów wybieramy. Czyli wracamy do sprawy miłości. Więc jeśli mamy taki żywy, jak to się mówi, zafiksowany niedobór poczucia bezpieczeństwa, no to nasze wybory, nasze wybory też te emocjonalne, wybory związane z relacjami z ludźmi będą determinowane przez poszukiwanie bezpieczeństwa. ale nie tylko te, mówiąc wszystkie inne. Będziemy wybierać wakacje, takie a nie inne, na tę potrzebę zapewniającą bezpieczeństwo. Będziemy wybierać mieszkanie, to gdzie mieszkamy, jak mieszkamy, ze względu na zaspokojenie poczucia bezpieczeństwa. Będziemy kupować samochód, patrząc głównie na sprawę bezpieczeństwa. Będziemy poruszać się po świecie tak, żeby ta potrzeba bezpieczeństwa nadmiarowa, Była jakoś kojona przez nasze wybory i nasze zakupy, nasz sposób życia i w ogóle istnienia w tym świecie. Będziemy bardzo ograniczać swoją aktywność, ryzyko w swoim życiu itd. No i też będziemy wybierać partnera czy partnerkę, która, który pomagał w ukojeniu tej nieustannie domagającej się zaspokojenia potrzeby bezpieczeństwa. Jest pytanie, czy to można nazwać miłością? wybieram kogoś, żeby się poczuć bezpiecznie, to nie jest miłość. Można powiedzieć, że ja właśnie instrumentalizuję tę moją relację. To nie jest relacja, to jest bardziej transakcja. Ja coś ci tam dostarczę za to, że ty mi dostarczysz poczucia bezpieczeństwa. No i oczywiście znajdują się tacy ludzie, którzy skłonni są nam obiecać to, że będziemy z nimi się czuli zawsze bezpiecznie, ale wiadomo, że ta obietnica jest obietnicą Nie odpowiedział nam do końca i właściwie bez pokrycia, bo nikt tego nie może obiecać, żeby nam gwarantował poczucie bezpieczeństwa, bo los ma różne niespodzianki i niespodziewane zakręty. Ktoś może, powiedzmy, zachorować, czy w ogóle umrzeć, nie daj Boże, albo jakoś przeżyć jakąś transformację. zmęczyć się tym, że dostarcza ciągle poczucie bezpieczeństwa. I okazuje się, że ta transakcja, która wydawała nam się miłością na początku, zupełnie nie działa i wychodzimy z tego zrozczarowani. No jak, że tak powinno być bezpiecznie, wcale nie jest bezpiecznie, no to szukamy data. Podobny może być oczywiście z potrzebą przyjemności. Jeśli moje życie jest dominowane przez potrzebę przyjemności, czyli przez niedobór wyniesiony z dzieciństwa i przesłankę dojrzewania, niedobór przyjemności, to też moje wybory będą podporządkowane zaspokajaniu tej potrzeby. Ja będę poszukiwał aktywnie przyjemności. Wszystkie moje decyzje, zakupy i tak dalej będą determinowane tą potrzebą i również oczywiście wybór partnera czy partnerki. Partner czy partnerka będą potrzebni przede wszystkim do tego, żeby dostarczali przyjemności. No i oczywiście można albo kogoś takiego znaleźć, kto wprost obiecuje, że będzie nam coś takiego dostarczał niezawodnie i zawsze. albo też gdzieś my blokujemy, nie nazywając tego wprost, taką nadzieję w druginu człowieku, w kimś kto ma być naszym partnerem czy partnerką. Ale oczywiście, jeśli ktoś ci obieca to, albo ty chcesz komuś obiecać to, że będziesz mu dostarczać z przyjemności do końca życia, do grobowej deski, jak to się mówi, No to to jest bardzo nieodpowiedzialna obietnica i po prostu nie wolno tego robić. Choć może nam się, możemy chcieć tego dostarczyć, ale co innego chcieć, a co innego móc, jak wiadomo. Więc z reguły związki oparte na takiej zasadzie, że powiedzmy ty mi dostarczaj przyjemności, a ja ci dostarczę bezpieczeństwa na przykład, albo ty mi dostarczaj przyjemności, a ja ci dostarczę popularności, to jest też kolejna transakcja i ona się prędzej czy później musi skończyć z rozczarowaniem. Może być to bardzo silny związek, bardzo silne emocje, bardzo takie podstawowe nadzieje będziemy wiązać z tym kimś i z tym związkiem, ale on nie jest w stanie sprostać tej obietnicy. Więc w pewnym tygodniu zacznie szwankować i grozi mu rozpadek. No i podobnie jest z trzecim rodzajem niedoboru, czyli niedobór poczucia wartości, znaczenia, popularności. Jeśli mamy ten niedobór, a ten niedobór jest, jak wiecie, dość powszechny, on się nazywa z ranieniem narcystycznym psychologii klinicznej i psychoterapii, czyli z takim doświadczeniem biograficznym, w którym nie dostaliśmy takiego prawidłowego odzwierciedlenia, jeśli chodzi ze strony otoczenia dorosłych, ważnych dla nas ludzi, które by nas informowało o tym, co jesteśmy naprawdę warci. jakie są nasze kompetencje itd. Na ogół albo jesteśmy mocno niedoceniani, albo mocno przeceniani, mamy kompletne zamieszanie na ten temat i to zamieszanie owocuje, jak wiecie, ogromnym zamieszaniem w mediach społecznościowych, gdzie różnego typu portalach i tak dalej, gdzie to próba zaspokojenia potrzeby popularności decyduje o naszym zachowaniu, ale to z kolei pustoszy nas wewnętrznie, ponieważ właściwie bez przerwy staramy się grać jakąś rolę i odgadywać to, w jaki sposób inni chcą nas widzieć i za co nas będą chwalić i lajkować. Jeśli tak tego typu niedobór przeniesie się w relacje z bliskimi ludźmi i w nasze związki emocjonalne, to też to grozi oczywiście katastrofą, bo jeśli się zafiksujemy na potrzeby popularności, znaczenia i wartości, Będziemy wybierać partnerów, którzy nam będą dostarczać jakiejś satysfakcji w tym obszarze, a przynajmniej obiecywać taką satysfakcję. Będziemy wybierać ludzi, którzy atrakcyjnie wyglądają albo mają jakąś wysoką pozycję społeczną. Jak to się mówi, w ich świetle będziemy mogli lepiej wyglądać czy w ich cieple się ogrzać. I tu oczywiście ten ktoś może nawet chcieć taką obietnicę nam przekazać, ale no też do łaska pańska na łaciatym koniu jeździ. Czyli raz jest dobrze, raz jest źle, z popularnością to różnie bywa i nagle ten nasz partner który obiecywał, że będziemy w jego świetle i przy jego boku zyskiwać na poczuciu wartości i popularności. Przestaje dostarczać to, czego obiecał i jesteśmy znowu w kłopocie. Więc to też niby miłość, to nazywamy miłością. Sami widzicie, że związek skonstruowany na tej zasadzie jest transakcją bardziej niż miłością. Wszystkie związki oparte na zasadach tych trzech niedoborów, czyli niedoboru bezpieczeństwa, niedoboru przyjemności, niedoboru znaczenia i wartości, one są oczywiście powiązane obopólnie. obie strony coś sobie nawzajem obiecują. I obie próbują na tym skorzystać, ale krótko mówiąc, związki niezwykle częste, ale powiedzmy sobie szczerze, na zasadzie wiódł ślepy kulawego, jak to się mówi. Czyli ja mam jakiś niedobór, ale ty mi ten niedobór skompensujesz, a ty też masz jakiś niedobór, a ja mam to coś, czego ty nie masz, więc ja ci to skompensuję, no i jakoś tam dojedziemy do końca życia". Jeszcze jedna refleksja ogólniejsza, zwróćcie uwagę, że cała nasza cywilizacja jest oparta na próbach eksploatowania i w jakiś sposób też prowokowania tych trzech niewyborów. Gdy ktoś nam chce coś sprzedać, no to on adresuje ten swój towar do którejś z tych trzech potrzeb, albo do naszej potrzeby bezpieczeństwa i wtedy nam sprzedaje różne rzeczy, lekarstwa, samochody, domy itd., akcentując tę potrzebę. Jeśli to kupisz, to poczujesz się bezpiecznie. Inni sprzedawcy adresują swoje marketingowe usiłowania do potrzeby przyjemności. Jeśli to kupisz, to będzie Ci naprawdę przyjemnie wreszcie i zaspokoisz tę potrzebę przyjemności. A jeszcze inni, takich też jest bardzo wielu, sprzedają nam, co się da, pod tytułem, jeśli to kupisz, to zyskasz popularność. Bardzo jesteśmy uwikłani w te trzy poziomy niedoboru i trudno nam się z tego, prawdę mówiąc, wydostać. Żeby się z tego wydostać, to musimy sobie zdać sprawę z tego i tego nas życie próbuje nauczyć, na ogół poprzez różne bolesne doświadczenia, a przede wszystkim rozpady naszych związków, rozpad naszych kolejnych związków, opartych na którejś z tych transakcji, że tutaj trzeba sobie odpuścić, że jeśli chcesz się czuć bezpieczny, to nie szukaj bezpieczeństwa w innych, tylko szukaj bezpieczeństwa w sobie. Buduj swoje kompetencje i możliwości, które dadzą ci poczucie bezpiecznego istnienia na tej planecie. Nie próbuj schować się w jakimś cywilizacyjnym inkubatorze, czy w jakiejś relacji opiekuńczej, w której ciągle ktoś dba o twoje bezpieczeństwo, bo to się skończy bolesnym rozczarowaniem. Podobnie, jeśli budujesz swój związek na poczuciu przyjemności, to tak samo. Przyjemność nie ma granic, można powiedzieć, że w jakiś sposób się zużywa. Jeśli ciągle jest przyjemnie, to ta przyjemność straci smak. to słusznie zauważył, że radość mieści się w znaczeniu, które jest pogłębiane przez cierpienie, a smak czy radość np. z jedzenia no wiąże się z tym, że doświadczamy od czasu do czasu braku jedzenia. No i ta zasada obowiązuje w świecie przyjemności. Nie można żyć tylko samą przyjemnością, bo ta przyjemność staje się po prostu udręką w jakimś momencie. No i podobnie jest, oczywiście to wszyscy wiemy najlepiej, z zasadą niedoboru poczucia wartości, że jeszcze się takie nie urodził, który by wszystkim dogodził. Więc tu musimy też bardzo indywidualnie, wewnętrznie ulokować w sobie nasze poczucie wartości, a właściwie odkryć to poczucie wartości, które jest, jak to się słusznie mówi, immanentne dla każdego człowieka i dla każdej formy istnienia. Te trzy rodzaje związku to nie miłość. Więc kiedy się, jeśli się rozczarujemy poszukiwaniem, nieustannym zaspokojeniem tych wszech niedoborów, to mamy szansę się wydobyć z tego obłędnego koła i wtedy dopiero zmierzać w kierunku tego, co się nazywa prawdziwą miłością, czy w ogóle miłością we właściwym sensie tego słowa. Co to znaczy? Jeśli ja mam zaspokojoną potrzebę bezpieczeństwa, jeśli ja mam zaspokojoną potrzebę, znaczy zaspokojoną, można powiedzieć przerobioną i tam jest poczucie zdrowej rezygnacji z usiłowań, które do niczego nie prowadzą. W tym sensie jestem zaspokojeni. Właściwie rodzaj rezygnacji, zrozumienia, że nie tędy droga. Jeśli mam zaspokojoną potrzebę bezpieczeństwa, w tym sensie potrzebę przyjemności, potrzebę znaczenia i popularności, no to ja wtedy zupełnie inaczej buduję polski zimny milion. Oni mi już nie są do niczego potrzebni, w tym sensie w każdym razie, na pewno nie są im potrzebni do kompensowania moich deficytów. Więc tu się dopiero otwiera przestrzeń dla tego, co się nazywa miłością. Czyli takie prawdziwe wyznanie miłosne z tego poziomu świadomości komunikowane, ono by brzmiało tak. Z całą pewnością cię kocham. A ta druga osoba pyta, a skąd to wiesz? Wiem, bo niczego od ciebie nie potrzebuję. No ale to uważajcie z tym, żebyście nie poszli do swoich partnerów i nie próbowali im tego powiedzieć, bo to może wzbudzać różne uczucia i może być całkowicie niezrozumiałe. Wtedy szczególnie, jeśli ty nie jesteś na tym poziomie świadomości i naprawdę nie możesz tego powiedzieć w sposób całkowicie kompetentny i spójny. Ale tak naprawdę tu się dopiero zaczyna miłość. Miłość się zaczyna tam, gdzie ja nie potrzebuję drugiego człowieka do tego, żeby łatał jakieś moje deficyty i niedoskonałości, żeby podnosił mi samopoczucie. Dlatego, że zaspokaja mi którąś z tych potrzeb. To są sprawy, które powinniśmy załatwić sami z sobą. I wtedy dopiero możemy komuś powiedzieć i naprawdę odpowiedzialnie, patrząc mu głęboko w oczy. Kocham cię, kocham cię i wiem to na pewno, bo niczego od ciebie nie potrzebuję. Potrzebuję cię tylko do tego, żeby jako podmiotu i innej osoby, której mogę swoją miłość przekazywać. Potrzebuję Cię do wymiany tego uczucia. I oczywiście ważne jest wtedy, żeby naprzeciwko Ciebie siedziała osoba, która mogłaby Ci powiedzieć coś podobnego. W tę stronę trzeba zmierzać, jeśli chodzi o budowanie naszych relacji. Oczywiście to nie znaczy, że dopóki tego nie załatwimy z sobą, o czym tutaj próbowałem powiedzieć, to w ogóle lepiej się nie zbliżać do innych ludzi, tylko jeśli jesteśmy w jakimś związku, wchodzimy na ogół w te związki właśnie z jakichś powodów, deficytowych, no to pamiętać o tym, że nasza droga w tym związku ma prowadzić do tego, żeby w którymś momencie moglibyśmy usiąść naprzeciwko siebie i powiedzieć do siebie to święte wyznanie miłostne. Kocham Cię, bo wiem, że już niczego od Ciebie nie potrzebuję. Tu się dopiero zaczyna prawdziwa miłosna przygoda. Więc wtedy też temu towarzyszą jeszcze dwie ważne odczucia, że my nie mamy potrzeby związania ze sobą drugiej osoby, czyli takiego uzależnienia kogoś od siebie, że jesteś mój, jesteś moja. No i z kolei też nie mamy potrzeby należeć do jakiejś drugiej osoby. i usłyszeć, że nie jesteś mój, jesteś moja. Tu sprawa bycia razem jest przedmiotem zupełnie wolnego wyboru. I to jest ta miłość, o której się mówi słusznie, że to jest miłość, która daje wolność, a nie miłość, która wiąże. Więc to jest relacja dwojga wolnych ludzi. którzy potrzebują siebie tylko po to, żeby wymieniać tę wspaniałą energię, którą się nazywa miłością. To tyle na ten temat. Nie wiem, ile mi już tutaj czasu upłynęło, ale tak zgrubsza tyle, ile powinno. 45 minut. Więc mam jeszcze chwilę czasu na pytania, które żeście już wcześniej zgłosili tutaj do organizatorów tego live'a. Pytanie jest pierwsze takie, tu jeszcze dostałem następne zajście. To może od tych zaczniemy. Ktoś pyta, czy brak poczucia bezpieczeństwa może zostać zaspokojony? No oczywiście, że może. Oczywiście, że może, tylko droga do tego jest taka, że to musimy załatwiać sami ze sobą, tak jak powiedziałem. Nie zaspokoimy poczucia bezpieczeństwa, jeśli nasze poczucie bezpieczeństwa będzie zależało od kogokolwiek, czy czegokolwiek z zewnątrz. Taka jest prawda i to jest chyba oczywiste i zrozumiałe. Ale to jest punkt dojścia. Po drodze często potrzebujemy różnych zabezpieczeń i zapewnień, ludzi, którzy nas czegoś nauczą w tym zakresie, ale cały czas trzeba zmierzać do tego, co się nazywa autonomią. bo tylko pełne poczucie autonomii zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Ale tu oczywiście dotykamy spraw, jak to się mówi, fundamentalnych, bo może zajmiemy się tym przy jakiejś okazji następnego live'a, no bo jak sobie zapewnić poczucie bezpieczeństwa w sytuacji, w której wiemy, że kiedyś umrzemy. Więc ten rodzaj poczucia bezpieczeństwa to już jest inna bajka, ale to, co należy robić, żeby również sobie z tym poradzić, czy zbliżyć się do takiego momentu, w którym się tam tym poważnie i na serio zajmiemy, tym poczuciem bezpieczeństwa jakiegoś egzystencjalnego, czy duchowego, to zawsze trzeba podejmować ryzyko, nie dać się prowadzić lękowi. Pamiętaj, że lęk jest doradcą, że te lęki większość, ogromne, właściwie prawie wszystkie nasze lęki są lękami nawykowymi, wyuczonymi, którym nie należy ufać. Jak pewnie wiecie, gdy pyta się ludzi, których życie się już kończy i pyta się o to, czego najbardziej żałujesz w tym życiu, które dobiega kresu, to ogromne międzynarodowe badania, które kilkanaście lat temu ktoś zrobił, to okazało się, że ponad 95% ludzi zapytanych odpowiadało tak samo. Żałuję tego, że za mało ryzykowałem. Czyli, że moja potrzeba bezpieczeństwa w nadmierny sposób ograniczyła moje życie, moje wybory i satysfakcję z tego życia. Więc tak trzeba sobie radzić z poczuciem braku bezpieczeństwa. Następne pytanie. Z tego co Pan mówi wynika, że mało kto kocha prawdziwie. Tak, trzeba sobie to szczerze powiedzieć, że nam się silna więź, silne uzależnienie od kogoś, uwikłanie, jak to się mówi, w kogoś myli z miłością. i relację miłosną nie jest tak łatwo osiągnąć. Po drodze wchodzimy w różne transakcje. I trzeba sobie to jasno powiedzieć, zdać sobie z tego sprawę, żeby móc w ogóle zmierzać w tę stronę, którą się nazywa miłością. Więc to jest gorzka prawda, ale bez tego nie zrobimy jakiegoś postępu. Jakich wyborów dokonuje człowiek, który nie ma niedoborów? To zależy wyłącznie od sytuacji, w której się znajduje. To jest człowiek, który się nie... który nie poświęca energii i czasu na zaspokajanie własnych niedoborów, co jest udziałem ogromnej większości z nas. Więc ma też ogromne zasoby energetyczne, których może użyć w innych sprawach, a głównie w pomaganiu innym ludziom, w wykonywaniu różnych zadań czy podejmowania odpowiedzialności z tym związanym. Więc te wybory już są podporządkowane temu, co okoliczności podpowiadają. To nie są wybory egoistyczne, można powiedzieć. Mówiąc górnolotnie, kieruje się miłością. Ale oczywiście tu jeszcze zawsze można więcej zrobić, jak mówią mędrcy. Czy niskie poczucie wartości ma zawsze swój początek w ranie narcystycznym? Tak, to tak jest, że niskie poczucie wartości się wiąże z tym, w jaki sposób byliśmy traktowani przez naszych rodziców, opiekunów, ważne osoby naszego otoczenia. I to często z reguły w imię najlepszych intencji z ich strony, tylko oczywiście intencji, które są gdzieś tam przekazywane w sposób nieświadomy, z pokolenia na pokolenie, na zasadzie copy-paste i niereflektowane w żaden sposób. Więc jeśli np. nasi opiekunowie czy rodzice uznają, że nie wolno nas chwalić i nie wolno mówić niczego dobrego na samych, bo nam się w głowę przywróci, to to jest oczywiście wyprowadzić do rany narcystycznej. Podobnie z drugą stroną. rodzice dojdą do wniosku, że żeby budować nasze poczucie wartości, to muszą nas bez przerwy wychwalać pod niebiosa i zachwycać się byle czym, no to my będziemy gdzieś tam w głębi duszy czuli, że oni są kompletnie niewiarygodni i potem zdarzenie się z jakimiś bardziej realnymi ocenami na nasz temat będzie traumatycznym doświadczeniem. Podobnie jest tak, gdy jedno z rodziców wychwala, a drugie z rodziców nigdy nie chwali, to też ustawiona w takim osobliwym rozkroku, w którym my właściwie zupełnie nie wiemy, co jesteśmy naprawdę warci. Ale to poczucie wartości też nie buduje się na zasadzie ocen i sądów na nasz temat. Ono takim zasadniczym tworzywem tego poczucia wartości jest to, ile czasu i uwagi poświęcają nam ważne dla nas osoby, bo w ten sposób dowiadujemy się, czy jesteśmy ważni. Wtedy, kiedy ktoś dla nas ważny, jakiś dorosły, najczęściej to są rodzice, gotów jest poświęcić coś ważnego dla siebie po to, żeby spędzić z nami czas i poświęcić nam uwagę. To nas informuje o tym, że jesteśmy ważni. poświęcamy czas i uwagę ludziom, których kochamy. Więc tak naprawdę tym przekazem, który nas dowartościowuje jest właśnie taka miłość, która nie wikła, która też niczego nie oczekuje w zamian, czyli ta rodzicielska miłość bezwarunkowa. która też jest rzadkim zjawiskiem, mówiąc szczególnie w dzisiejszych czasach. Są różne złożone potrzeby tego smutnego faktu. Czy to w takim razie znaczy, że prawdziwa miłość przychodzi dopiero na starość? Niekoniecznie na starość, ale tak jak mówiłem, jedni mają więcej szczęścia i mogą jej doświadczyć wcześniej, pod warunkiem wszakże, że zdają sobie sprawę z tego, o czym tutaj rozmawiamy i że będą pilnować tej drogi do tej miłości prawdziwej. Więc nawet jeśli to się zdarzy komuś na starość, to fantastycznie, lepiej późno niż wcale, zdecydowanie tak. To może wystarczy na dzisiaj. Jest szereg pytań, na które nie zdążyłem odpowiedzieć, ale będzie na pewno okazja na nie odpowiedzieć następnym razem, Jeśli napiszecie jeszcze swoje różne inne pytania, to możemy poświęcić kolejnego live'a na rozmowę na ten temat. Bo oczywiście pytania są bardzo ważne i one mogą znacznie lepiej ukierunkowywać moją refleksję i to, z czym chcę się z Wami dzielić. Ale tak przy okazji, jeśli chcecie się jeszcze czegoś dowiedzieć o o tym, jak znaleźć prawdziwą miłość, to chcę was też pokierować w stronę portalu Positive Life, na którym znajdziecie różne moje szkolenia online'owe i kursy. I między innymi jest tam taki kurs, który się nazywa Jak znaleźć miłość? Trochę z innego punktu widzenia, trochę może lżejszej formie niż ten wykład, znajdziecie tam bardzo ważne podpowiedzi na ten temat, wyprowadzone z doświadczeń moich własnych i bardzo wielu ludzi, których blisko spotkałem i obserwowałem ich różne poszukiwania. Tymczasem żegnam się z Wami. Serdecznie dziękuję za uwagę i wszystkiego dobrego. Szukajcie tej miłości. Mam nadzieję, że po tym wykładzie będziecie lepiej wiedzieli, w którą stronę się poruszać. Do zobaczenia, do usłyszenia.










