LĘK część II - LIVE z 10 lutego 2023. Wojciech Eichelberger mówi, jak radzić sobie z lękiem.

A recorded live Q&A by Wojciech Eichelberger (10 Feb 2023) focused on understanding and treating anxiety. The speaker emphasizes that most anxiety traces to past experiences (including prenatal and early childhood), discusses family/systemic transmission of fear, diagnostic distinctions (fear vs. anxiety; trauma-related disproportionate responses), somatization and bodily memory, and therapeutic approaches—particularly making unconscious sources conscious and a practical breathing-based exposure technique. The session closes with workshop promotion and upcoming event dates.
Na dzisiaj mamy taki program. Umówiliśmy się poprzednim razem z tymi z Was, którzy uczestniczyli w poprzednim live, takim bardziej ogólnoteoretycznym live o lęku, że poświęcimy lękowi jeszcze jedno spotkanie po to, aby odpowiedzieć przynajmniej na część pytań, które macie w związku z lękiem i które zgłosiliście tutaj mailowo na mój adres. No i to jest właśnie to spotkanie. Także ja będę się po prostu odnosił do waszych pytań, czasami bardzo trudnych i ogólnych, ale postaram się jakoś podobać i wokół tego być może będę robił jakieś szersze komentarze bardziej teoretyczne, związane z tematem tego pytania, czy z lękiem w ogóle. Więc przystępujemy do rzeczy, bo tych pytań jest sporo. Jeśli w trakcie tego spotkania będą się pojawiać w waszych umysłach kolejne pytania, to proszę, piszcie je na ten adres który umożliwia rejestrację tych pytań. Więc pierwsza grupa pytań, żeby już nie tracić czasu. Staraliśmy się te pytania pogrupować trochę. Nie za bardzo się daje tak precyzyjnie zrobić. Ale ta pierwsza grupa pytań nazwana jest pytaniami o relacje, o lęki z przeszłości czy lęki związane z przeszłością. Naprawdę mówiąc to z perspektywy terapeuty, mojej wiedzy i doświadczenia, związanego z moją pracą, to właściwie wszystkie lęki są związane z przeszłością. To jakieś doświadczenia na ogół z wczesnego okresu życia, z prenatalnego okresu życia. Więc każdym tak czy owak, wszystkie lęki, których doświadczamy są jakoś związane z naszą przeszłością. nabywamy ich czy predyspozycji do budowania takiej lękowej odpowiedzi na jakieś sytuacje czy doświadczenia nabywamy z reguły bardzo wcześnie. Oczywiście z wyjątkiem z sytuacji traumatycznych przeżywanych już w późniejszym okresie życia. To może to być już całkiem dorosłe życie. wszystkie lęki związane z tym syndromem posttraumatycznym tak zwanym, one mogą być nabywane w okresie już całkowitej dorosłości. Wtedy zresztą łatwiej namierzyć tą istotną przyczynę tego lęku. Tak czy owak, jeśli doświadczasz jakiegoś lęku, to z całą pewnością ta przyczyna leży w przeszłości. Może to być przeszłość bardzo odległa, ale może być to przeszłość też bardzo bliska. Więc ogólnie mówiąc, metoda pracy z lękiem polega na tym przede wszystkim, żeby taka przyczynowa praca z lękiem, polega na tym, żeby dotrzeć do tej praw przyczyny, żeby to doświadczenie, które było tym podstawowym wyzwalaczem lęku o dużym natężeniu na ogół, zostało uświadomione, przeżyte jeszcze raz, No i wtedy dopiero możemy ten lęk jakoś zacząć rozbrajać, oswajać i w konsekwencji przynajmniej w dużej mierze likwidować jego natężenie. Czasami można się też go pozbyć całkowicie w wyjątkowych wypadkach. Więc Przeszłość jest tutaj immanentna, jeśli chodzi o sprawę, tą przestrzeń, którą będziemy się interesować w pracy z lękiem. Można powiedzieć, że immanentna w lęku jako takim. Przejdę teraz do pytań z tego... z tego katalogu lęki, a przeszłość, bo niektórzy z Was zadają wprost takie pytania. Więc pytanie pierwsze, czy lęk można dziedziczyć w porodzicach? Tak, oczywiście lęk można dziedziczyć w porodzicach, ale to nie znaczy, że ten lęk jest dziedziczony w jakiejś takiej warstwie tylko symbolicznej. Jeśli rodzice są lękowi, mają jakieś silne, wyraźne stany lękowe związane z określonymi sytuacjami, to my się infekujemy tym lękiem, nie na poziomie słów czy symboli, tylko poprzez nasiąkanie ten lęk, Wisi w powietrzu, jest obecny w klimacie relacji z tymi rodzicami. My obserwujemy jako dzieci. reakcje lękowe rodziców na różne sytuacje, także ich werbalne, słowne komentarze, czy opisy tego lęku. Więc to dziedziczenie jest takim, jest to dziedziczenie przez doświadczenie, nie przez geny. ani nie przez jakiś czysto umysłowy kontakt z jakimś przekazem lękowym. Więc z całą pewnością, gdy w naszym systemie rodzinnym też istnieją jakieś przekazy lękowe, które czasami się nazywa klątwami lękowymi, no to one też są przekazywane dzieciom w taki właśnie sposób, ponieważ one nie mają tylko formy werbalnej, ale mają też jakieś wyraźne przejawy, które występują w zachowaniach ludzi ważnych, dorosłych ludzi, którzy nas otaczają. Ale oczywiście Potem często kodują się w takiej formie symbolicznej i to, jak wiecie, jest sporo takich przekazów lękowych, które są dość powszechne i czasami one też właściwie są używane instrumentalnie do straszenia dzieci, do kontrolowania ich zachowań, do wymuszania jakiegoś pospółczeństwa czy uległości, które akurat dorosłym z otoczenia tych dzieci wydaje się potrzebna czy wygodna. Więc wtedy możemy usłyszeć, że jeśli będziemy niegrzeczni, to nas cygan porwie albo ktoś inny się pojawi, taki kto jakoś zagrozi naszą bezpieczeństwo, czy też wyrwie nas spod opieki rodziców i gdzieś zabierze w jakąś tajemniczą, groźną przestrzeń, w jakieś inne życie. To też jest bardzo silna groźba, która jeśli jest często powtarzana i ma jakieś takie przynajmniej częściowe oparcie w tego typu zachowaniach rodziców, którzy demonstrują gotowość do tego, aby dopuścić do takiej sytuacji, no to wtedy my się uczymy bardzo silnie takiego lęku przed utratą poczucia bezpieczeństwa związanego z bliskością z ważnymi dorosłymi i związanego z sytuacją rodzinną, byciem częścią systemu, który jakoś nas integruje i w razie czego broni, bo uznaje nas za istotnych i ważnych. Konsekwencją takiego postępowania z dziećmi, straszenia, utratą bezpieczeństwa związanego z rodziną i z najbliższymi jest to, że potem my bardzo silnie w dorosłym życiu będziemy zabiegać o to, aby zachowywać się w taki sposób, czyli starać się bardzo, być bardzo grzecznym. Tutaj to słowo jest wyniesione z dzieciństwa. w relacjach z ważnymi ludźmi z naszego otoczenia, dorosłymi, którzy w naszym odczuciu są też w nadmiernym stopniu zdecydowanie uznawani za warunek naszego bezpieczeństwa. Więc system rodzinny i rodzice są bardzo często źródłem a nie tylko rodzice, oczywiście ważne osoby dorosłe naszego otoczenia w dzieciństwie są bardzo często źródłem naszych lęków. Pytająca osoba używa tutaj terminu lęk rodowy. Lęk systemu rodzinnego, tak, to jest chyba tutaj o to chodzi. On jest rzeczywiście czasami bardzo istotną przyczyną naszych indywidualnych lęków. Co z takimi lękami robić? Tu znowu nie ma innej drogi. Trzeba sobie uświadomić te lęki, trzeba zrozumieć, jaką rolę pełniły tego typu lękowe przekazy generowane przez nasze otoczenie, No i urealnić się w swojej dorosłej rzeczywistości i w swoich dorosłych możliwościach. I uspokoić to wewnętrzne dziecko, które ciągle się boi tego typu sytuacji, czy tego typu przekazów słownych nawet. To jest droga do leczenia wszystkich lęków. Źródło, zrozumieć i przypomnieć sobie swoje doświadczenia, pierwotne doświadczenia lękowe, a potem urealnić się w sytuacji osoby dorosłej, która już nie ma żadnych powodów ulegania tego typu lękom. To właściwie jest odpowiedź taka w leczeniu przyczynowym lęku, która dotyczy wszystkich naszych pytań, ale zobaczymy, co dalej. Tutaj następne pytanie. W trakcie ciąży byłam w ogromnym stresie. Widzę teraz usunki, epizody lękowe. Czy to można wyprostować? Jak uchronić dzieci przed dziedziczeniem lęków rodowych? To są właśnie dwa pytania. Odniosę się do tego ostatniego. Jak uchronić dzieci przed dziedziczeniem lęków rodowych? Jest jedyna metoda. Dorośli, którzy opiekują się dziećmi, którzy wychowują te dzieci, muszą sobie to sami ze sobą przerobić najpierw. Innego sposobu nie ma. Jeśli my będziemy jako rodzice, czy ważni dorośli z otoczenia dziecka przeżywali różne nieadekwatne, nadmiarowe reakcje lękowe, no to nie da się uchronić dzieci w żaden sposób. Nawet jeśli będziemy się starali to ukrywać na poziomie ekspresji takiej jawnej, w jawnych zachowaniach, to i tak klimat lękowy gdzieś przeniknie do psychiki, do umysłu naszych dzieci i one potem będą musiały się z tym zmagać. Generalnie, jeśli chcemy, żeby nasze dzieci były mniej obciążone różnymi uwarunkowaniami negatywnymi, występujące w systemie rodzinnym, czy już w samych rodzicach czy opiekunach, no to musimy po prostu sami sobie z tym najpierw poradzić. Przypomnę tezę mojej książki, jak wychować szczęśliwe dzieci, taką fundamentalną tezę. Jeśli chcesz wychować w miarę szczęśliwe dzieci, to ty sam rodzicom musisz być w miarę szczęśliwym człowiekiem, w miarę szczęśliwym rodzicom. I to samo dotyczy lęku. Pytanie jest też, o ten lęk, który został, jak pytająca tutaj osoba sugeruje, poprzez jej doświadczenia i trudne doświadczenia w okresie ciąży. Sprawa nie jest tutaj taka oczywista, to należałoby się temu bliżej przyjrzeć, bo Czasami tak bywa, to już chyba mówiliśmy na poprzednim naszym spotkaniu o epigenetyce w tym kontekście, czyli o takim mechanizmie, który przygotowuje to dziecko, które ma się narodzić do trudnych sytuacji właśnie poprzez to, że matka, głównie, ale to także dotyczy często ojca, który jest w bliskiej więzi i kontakcie z matką, przeżywa trudne sytuacje związane z zagrożeniem. Ten epigenetyczny mechanizm powoduje coś takiego, że w tym genetycznym banku, w którym dysponuje już organizm dziecka, który jeszcze jest w okresie prenatalnym. Dobierane czy odpalane zostają takie geny, które będą uprawdawniać to, że dziecko będzie sobie lepiej radzić ze stresem, a nie koniecznie gorzej. Ale tutaj zapewne wszystko zależy od skali tego lęku, który przeżywa matka. Jeśli matka przeżywa skrajne bardzo sytuacje lękowe, to być może to będzie trudne do skorygowania poprzez ten epigenetyczny mechanizm. Ta trauma będzie w jakiś sposób dziedziczona. No i wtedy nie ma innej możliwości, tylko po prostu dziecko jak dorośnie będzie musiało sobie z tym jakoś poradzić, przejść jakąś formę terapii. Pytanie następne. Jakie są metody odnajdywania źródła lęku we wczesnym okresie życia bądź w okresie prenatalnym? Tutaj już o tym wspomniałem na początku, że jeśli to nie jest ogarniane świadomą pamięcią, a jak wiemy, świadoma pamięć z reguły nie sięga dalej w nasze życie niż do drugiego, najdalej do drugiego, częściej trzeciego lub czwartego roku życia dopiero. no to wtedy trzeba używać różnych technik, które mają charakter taki właśnie transowy, hipnotyczny i odsłaniają czy otwierają dostęp do tych doświadczeń, które zostały zapisane jeszcze przed ukształtowaniem się tego, co nazywamy świadomym ja. To wszystko tam rzeczywiście jest zapisane i jest wiele dowodów na to, że w ten sposób można się do tego dokopać. Ale to niekoniecznie muszą być jakieś głębokie hipnotyczne transe, czy bardzo skomplikowane metody oddziaływania. Można to czasami osiągnąć poprzez głęboką relaksację, czy czasami w głębokiej medytacji. kiedy ten wiecznie aktywny umysł nasz codzienny się uspokaja i wówczas te stare wspomnienia, które jeszcze sprzed okresu świadomości ja się tam ukształtowały, jeszcze w tamtym czasie, mogą się odsłonić. I tutaj to jest jedyna metoda, jaka jest możliwa, jeśli mówimy o leczeniu przyczynowym. Potem przejdziemy jeszcze do tego, jak sobie objawowo radzić z lękiem, ale to może na końcu tego naszego spotkania ustawimy sobie na to trochę czasu. Pytanie następne to już też istotne z punktu widzenia ogólnej wiedzy o tym, skąd się bierze lęk i co z nim robić, brzmi tak. Dlaczego trzynastolatka wychowana w kochającym domu, otoczona opieką, odczuwa ciągły lęk i to przed wszystkimi? Jestem przerażona, psycholog zawiódł, leki ziołowe nic nie dają. No tutaj też Trzeba by naprawdę się pochylić nad tą 13-latką i być może wydarzyło się w jej biografii, w jej życiorysie coś, co spowodowało ten lęk. Albo rzeczywiście to może być związane z jakąś prenatalną, trudną sytuacją, w której znalazła się mama. W każdym razie zawsze trzeba zrobić wszystko, żeby odkryć powody tego lęku, to praźródło tego lęku, zanim odwołamy się do takich środków, które po prostu na poziomie objawowym redukują ten lęk. Bo jeśli się odwołamy do takich środków One zresztą bywają bardzo skuteczne. No to wówczas jak gdyby zarazem tracimy szansę na to, aby dojść do źródła. I tutaj to jest częsty dylemat w terapii zaburzeń lękowych. Na ile odwoływać się do terapii biochemicznej, lekowej po to, żeby ten poziom lęku uśmierzyć, a na ile właśnie podtrzymywać to świadome przeżywanie lęku po to, aby móc z tym doświadczeniem, z tą świadomością pracować. Prosta zasada, gdy nasz ząb przestaje boleć, to zapominamy o dentyście Nie robimy żadnego wysiłku w tę stronę, żeby się zająć tym, dlaczego ten ząb wcześniej bolał. No i tu podobnie. Więc następne pytanie też właściwie z tego samego obszaru. Skąd wiedzieć, czy lęk wynika z traumy czy z teraźniejszości? To może dwa słowa, które mogą tutaj pomóc w rozwiązaniu tej wątpliwości. Jeśli lęk wynika z traumy, to z reguły jest lękiem nieadekwatnym. Jego nasilenie jest nadmierne, nieadekwatne do sytuacji, w której ten lęk powstaje. Znaczy, sam impuls lękowy może być oczywiście związany z teraźniejszością, ale nasza reakcja na ten impuls jest nadmiarowa. I my nawet sami zdajemy sobie z tego sprawę. Nasze otoczenie również to widzi. Więc jeśli reakcja jest nadmiarowa, to prawdopodobnie gdzieś stoi za tym jakaś wcześniejsza trauma lub jakieś Niekoniecznie trauma, ale gdzieś inne doświadczenie lękowe, które zostało zapomniane i jest jeszcze nie uświadomione. Oczywiście mamy prawo przeżywać lęk w teraźniejszości, to też poprzednio była tym mowa, ale to wtedy nie nazywa się lęk, tylko strach. ponieważ jest reakcją na konkretną sytuację, która w tej chwili się dzieje. To też o tym warto pamiętać. Jeszcze raz przypomnę, żeby nie mylić strachu z lękiem. Strach jest dobrą reakcją, często adekwatną. Oczywiście może być też nadmierny i chyba wtedy też mamy tendencję do nazywania go lękiem. Strach mija, gdy sytuacja, która ten strach powoduje, zanika. I to jest ważne kryterium rozwiązujące strach od lęku. Teraz pytania dotyczące sposobu, to już właściwie ten dział się rozpoczął. Jeszcze inne pytania o diagnozę zaburzeń lękowych, Jak odróżnić, czy to zły nastrój, który trwa długo, czy też to, co się dzieje z tym kimś, jest zaburzeniem lękowym? Tym chyba musi się zająć raczej specjalista, żeby móc rozstrzygnąć to pytanie. Nie ma tutaj jasnej odpowiedzi, to na dwoje babka wróżyła, jak to się mówi. To może się okazać tylko, przy dłuższej, wynikliwej rozmowie i badaniu ewentualnych, hipotetycznych źródeł tego nastroju. Zły nastrój, zresztą nie wiem, co tutaj się kryje pod tym potocznym terminem, ale rozumiem, że to jest raczej smutek, Niekoniecznie się musi wiązać z lękiem i może mieć zupełnie inne powody. Teraz przyjrzę się szansom, pytaniom. Na takie ogólne pytanie teoretyczne, to jakie metody pracy i terapii sprawdzają się najlepiej, przynoszą efekty najszybciej u pacjentów z zaburzeniami lękowymi? Tutaj też nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Chcemy przyczynowo leczyć ten lęk, te zaburzenia lękowe, to psychoterapia jest tutaj niezbędną metodą. Oczywiście w różnych wydaniach, włącznie z tą psychoterapią, która uwzględnia jakieś stany hipnotyczne czy transowe. Natomiast Jeśli mówimy o leczeniu objawowym, to wrócimy do tego jeszcze przy okazji następnych pytań. Pytanie inne, kontynuacja tego samego pytania, czy jak z tą terapią farmakologiczną, czy najpierw psychologiczną, a potem farmakologiczną, czy odwrotnie, To też zależy od poszczególnych przypadków. Generalnie jest taka zasada, że jeśli ktoś przychodzi z nadmiernym lękiem na terapię, to wówczas ten nadmierny lęk trzeba jakoś uspokoić. Często trzeba się odwołać do jakichś w miarę łagodnych form farmakoterapii. żeby móc dalej z tym lękiem pracować. Jeśli ten lęk jest, jak to się mówi, uświadamiany i jest pod jakąś kontrolą, czyli nie wpływa nieustannie na zachowanie tej osoby, to lepiej zacząć od psychoterapii. Zobaczyć, co dalej się będzie działo. Pytanie interesujące o inną formę lęku, czyli o lęku, który się somatyzuje. Jak sprawić, żeby lęk się nie somatyzował? Mój organizm nauczył się reagować ciałem, dając różnorakie przykre objawy. Somatyzacja lęku z reguły wiąże się z tym, że my sobie tego lęku na poziomie świadomości, Nie zdajemy sobie z niego sprawy, że ten lęk jest wyparty ze świadomości i dlatego się samatyzuje. To jest ogólna zasada i rzeczywiście czasami trudno odróżnić prawdziwe przyczyny jakiejś somatycznej zaburzeń, które miałyby charakter fizjologiczno-anatomiczny wprost od takich somatyzacji, które mają charakter właściwie wyłącznie psychogenny i np. lękowy. Jeśli osoba pytająca już wie o tym, że somatyzuje lęk, a tak z pytania to wynika, no to nie masz już co martwić, bo trzeba iść dalej tą ścieżką i wtedy organizm nie będzie musiał nadawać tego typu sygnałów. Jeszcze raz powtarzam, bardzo często jest tak, że to, co wyparte ze świadomości, szczególnie tak silne uczucia jak lęk, jak agresja, gniew, poczucie krzywdy, one wtedy się mogą somatyzować na różne sposoby. Ktoś będzie długo blokował na przykład agresję, złość, nie dawał jej szans na jakąś ekspresję, no to już pewna ludowa medycyna o tym wie, że może mieć silne zaburzenia somatyczne związane z nową czy wolścią, czego, jak to mówią, żuć może zalać. I to jest trafna obserwacja. Gdy ktoś ma kłopoty, nie może czegoś strawić, tego co się dzieje w jego otoczeniu, czy jakiś wpływów, którym jest poddawany, to może mieć bardzo często kłopoty na poziomie żołądka, czyli w trawiennym obszarze układu pokarmowego. Jeśli ktoś nie będzie w stanie się uwolnić od czegoś, pozbyć się czegoś toksycznego, co już trzyma w środku, to może mieć duże kłopoty z wydalaniem. czyli to częsta dolegliwość ostatnio zaburzenia jelita grubego. Więc oczywiście są tu ogromna wiedza na ten temat i różne inne możliwości. Podaję tylko takie przykłady, żebyście wiedzieli, że różne somatyzacje które w opinii lekarzy, internistów czy innych specjalistów od anatomii i fizjologii, nie mają uzasadnienia, takiego wie dziś w zaburzeniach na poziomie somatycznym, tkankowym, czy też funkcjonalnym, będzie wyraźne zaburzenia funkcji związane z jakąś dynamiką tego układu, to wtedy trzeba szukać tych prawdziwych przyczyn tej somatyzacji na poziomie zahamowanej ekspresji czy jakiegoś wyparcia swoich własnych ważnych potrzeb i ważnych uczuć. No, to fajnie, że sobie o somatyzacji mogliśmy przy tej okazji porozmawiać. Tutaj też ktoś pyta o tym, w jaki sposób, jak gdzieś komentarz o zapisy lęku w ciele. Zapisy lęku w ciele bardzo często się pojawiają. Nie tylko wtedy, kiedy lęk jest wyparty, ale kiedy jest jak gdyby nawykowy, jest związany z jakąś stałą tendencją do interpretacji rzeczywistości albo z jakimś przekazem z systemu rodzinnego czy od ważnych dorosłych. Wtedy to polega głównie na tym, jakieś grupy mięśni w naszym organizmie są stale w nadmiernym napięciu, są w niefizjologicznym tonusie. Czyli to znaczy, że one ciągle są w jakiejś gotowości do obrony lub ataku, do ucieczki lub ataku, do walki. No i wówczas Takie różne próby poprzez relaks, poprzez autogenne różne techniki albo poprzez masaż odpowiedni, one mogą uwalniać bezpośrednio ten lęk. To się nazywa pamięć. pamięć ciała, emocjonalna pamięć ciała. Można powiedzieć, że takie emocje ważne, które nie do końca uświadomione lub całkowicie nie uświadomione są zaklęte w tych grupach mięśni i poprzez manipulację odpowiednio tymi mięśniami, też uruchamianie jakiegoś rodzaju ruchu, ekspresji ruchowej, mogą być odkryte i przeżyte na nowo i w ten sposób uwolnione. Ciekawe pytanie, czemu lęk pojawia się w tzw. sytuacjach normalnych, czyli w sytuacjach, w których realnie nic mi nie zagraża i nic nadzwyczajnego się nie dzieje. To jest właśnie cecha lęku, że lęk nie jest związany z sytuacją. Jest to właśnie środowisko lękowe, pewien smog lękowy, w którym żyjemy. Można to porównać do smogu elektromagnetycznego, który gdzieś ma taką wibrację odczuwalną i niekorzystną. Na tym polega lęk i on często dopada nas w sytuacjach, w których nic się nie dzieje, w których nie jesteśmy specjalnie zajęci, kiedy nie mamy okazji stosować naszych ulubionych wypróbowanych sposobów ucieczki przed lękiem czy kamuflowania lęku. I wtedy ten lęk się ujawnia. Dla wielu ludzi lęk jest takim głównym powodem takiego niepokoju ruchowego, takiej nieustającej aktywności, czasami wręcz obsesyjnej, no bo wtedy ten lęk łatwiej jakoś rozprowadzić i go trochę wyrazić poprzez ruch. A poza tym jesteśmy na poziomie świadomości czymś zajęci i w związku z tym nie uświadamiamy sobie tego lęku. Lęk dla wielu ludzi jest też w związku z tym dużą przeszkodą w tym, żeby usiąść, jak to się mówi, w jednym miejscu i nic nie robić przez kilkanaście minut, powiedzmy. I na przykład zająć się doświadczeniem, dźwięków, które do nas docierają w tym otoczeniu, w którym się znajdujemy, albo zajęć się doświadczeniem swojego oddechu, czy jakiegoś pejzażu, czy obrazu, na który patrzymy. To jest też bardzo ważna metoda pracy z lękiem, jeśli już jesteśmy świadomi tego, żeby przestać uciekać przed lękiem, bo ta ucieczka nigdy nie jest skuteczna, tylko zatrzymać się i zmierzyć się z tym lękiem wewnętrznie, dopuścić go. i wtedy pytać siebie, o co chodzi, skąd przychodzisz lęku, skąd się bierzesz, gdzie to się zaczęło. Oczywiście to nie jest technika dla początkujących, ale dla ludzi, którzy mają już jakieś wprawy, doświadczenie z różnymi technikami mindfulness, czy medytacji, czy nawet relaksacji, to jest bardzo ważna i pomocna technika. Technika fachowa nazywa się uświadamianiem się lęku i kontenerowaniem tego lęku. mieszczeniem go w sobie w taki sposób, że on nie wymusza żadnych obronnych czy ucieczkowych zachowań. Możemy z nim spokojnie siedzieć. I jeśli będziemy z nim spokojnie siedzieć i nie będziemy przed nim uciekać, to on zacznie zanikać. nie będzie dostawał tego dodatkowego paliwa w postaci tego wtórnego niepokoju, czyli lęku przed lękiem. Gdzieś mamy chyba też pytanie na ten temat. Lęk przed lękiem jest bardzo też częstym lękiem, a potem jeszcze możemy mieć lęk przed lękiem. Jak widzicie, nie widać tutaj drogi ucieczki, trzeba się zatrzymać i przyjąć to wszystko, uświadomić sobie i powoli to rozpuszczać. I tutaj właściwie pozostałe pytania już się... Znajdują chyba odpowiedź w tym, co powiedziałem, bo są już pytania o to, jak sobie w różnych sytuacjach radzić objawowo, na poziomie objawowym z lękiem, który się pojawia. Przed chwilą o tym trochę powiedziałem, to jest ogromna, ogromna ilość narzędzi, które mogą być pomocne i trzeba sobie w tej ogromnej skrzyni z narzędziami poszukać czegoś, co tobie indywidualnie będzie bardziej odpowiadać, będzie dla ciebie pracować. No ale takie podstawowe jest tym uświadamianiem są odbywane w różnych grupach mięśni, nie tylko tych mięśni grubych, prążkowanych, lokomocyjnych, ale tych również mięśni gładkich, które są sterownikami różnych funkcji naszych narządów wewnętrznych. W końcu, to mamy też dzięki temu możliwość skalowania wielu z naszych możliwości w danym momencie. I zasada jest bardzo w istocie prosta. Chodzi o to, żeby z tym, znaczy może technicznie już o tym opowiem. Siadasz sobie w jakimś wygodnym miejscu, ale zawsze starasz się o to, żeby twój tułów był w pionie, tak? Żeby nie blokować możliwości oddechowych i żeby mieć poczucie takiego, ugruntowania w osi grawitacji w miarę możliwości i w tym podłożu, na którym opiera się nasze ciało, żeby poczuć ciężar tego ciała. Ciężar i pion. No i wtedy Robimy najpierw proste ćwiczenie oddechowe, które chyba już niektórzy z Was musieli widzieć, bo ja to często powtarzam, ale teraz obniżę kamerę, żeby było widać, co się dzieje tutaj z moimi rękoma. Jedną rękę prawą trzymam na pępku, lewą na mostku. Czyli mniej więcej na sercu, blisko obojczyków. Tutaj mamy obojczyki. I zaczynam oddychać w taki sposób, jak się oddycha w czasie ziewania. Ziewanie, jak wiecie, jest takim odruchem oddechowym naszym, który powoduje przełączenie naszego całego systemu z trybu mobilizacji w tryb regeneracji. No i nie musimy się odwoływać do odruchowego ziewania. Możemy imitować ziewanie poprzez kontrolowanie oddechu, a szczególnie wdechu, bo ziewanie jest odruchem wdechowym przede wszystkim. Więc żeby to wszystko uruchomić, to najpierw wydmuchujemy powietrze dokładnie z płuc i wciągając brzuch. Mam wciągnięty brzuch, nie mogę Wam pokazać, jak się tutaj dobrze spisałem, bo trudno mi się obrócić bokiem do kamery, ale mam naprawdę wciągnięty brzuch i teraz przez chwilę robię sobie dług tlenowy i przez nos robię wdech pod prawą rękę. Widać ten ruch mojej prawej dłoni na brzuchu, czyli robię wdech trzeponowy zwany brzuszkiem i zatrzymuję to na chwilę. Po chwili robię drugi wdech pod lewą rękę i zatrzymuję to na chwilę. I to nie są głębokie wdechy, tak? Bez napierania. Potem robię trzeci wdech pod obie ręce. I zatrzymuję. I robię wdech przez usta. Chciałem zająć żółw. I jak widzicie, ten sposób robienia wdechu naśladuje dokładnie to, co się dzieje z wdechem w czasie ziewania, bo jak ja ziewam na przykład, to robię... wdech, pogłębiamy trzy razy. Ta metoda się nazywa wdech na wdech na wdech. a potem wypołóż tam powietrze dokładnie, wentyluje płuca i po paru takich wdechach czuję, że jest mi ciepło, się rozluźniam i dociera do mnie czasami to, że jestem zmęczony i że właściwie byłoby dobrze tak sobie na chwilę przysnąć, zamknąć oczy, przynajmniej nie patrząc. I to znaczy, że ziewanie dobrze działa. Podobnie będzie działać ten ten sposób oddychania, który już nie będzie angażował twarzy i żuchwy. I gdy już to sobie ustabilizujesz, zrobisz 5-10 takich cykli, prawa, lewa, obie, wydech, to włączasz sobie na swoim ekranie wyobraźni obraz sytuacji, filmik z tej sytuacji, której się obawiasz, albo jest to sytuacja, której sobie przypominasz z przeszłości, albo jest to jakieś obiekt fobiczny, tak zwany, czyli boisz się gdzieś konkretnego zwierzęcia, sytuacji, ciemności, ograniczenia ruchu, zamkniętej przestrzeni albo wysokości, albo dużej przestrzeni, albo samolotu, który się unosi. No i oddychając cały czas w ten sposób, puszczasz sobie na ekranie wyobraźni pętlę, która ci wyświetla tą sytuację ciągle od nowa, ciągle od nowa, ciągle od nowa i oddychasz czasem. Jak bardzo szybko odkryjesz, że w kontakcie z tym wyobrażeniem, z tą sytuacją nie doświadczasz lęku. I o to tutaj chodzi. O to tutaj chodzi. Potem możesz sobie podnosić poprzeczkę i wprowadzać do tego wyobrażenia elementy, które utrudniają Ci tą sytuację, są bardziej lękotwórcze i dalej oddychać w ten sposób. To jest doskonała metoda pracy z lękiem takim właśnie sytuacyjnym, czy właśnie jest strachem, jest to raczej, ma to podłoże lękowe ze względu na swoją intensywność i uporczywość i wtedy może się okazać bardzo szybko, szybciej niż myślisz, że jeśli realnie się znajdziesz w tej sytuacji, która budzi, do tej pory budziła twój nawykowy lęk, to nie odczujesz tego lęku tak mocno, ale w dodatku Odruchowo odetniesz w ten sposób, prawda, wdech na wdech na wdech albo przynajmniej zrobisz wdech podwójny i ten wdech cię zacznie uspokajać, ponieważ nigdy przedtem w takiej sytuacji nie udało ci się oddychać w taki sposób. A ten sposób oddychania wyłącza układ walka-ucieczkę, a więc wyłącza też lęk i wyłącza zresztą z podobnych powodów agresję, związaną z walką. Więc polecam wam ten sposób bardzo gorąco. Jeszcze raz, to promuję jak się da przy wszystkich okazjach, bo wiem jak to pomaga mnie, jak to pomogło wielu ludziom. I jest to prosta, skuteczna metoda, którą trzeba sobie ćwiczyć w domu, przygotowując się do jakiejś lękowej sytuacji lub też po prostu przepracowując jakąś uporczywą, fobiczną sytuację, której nie udało Ci się przepracować. No to będę kończył powoli, bo to już ósma minęła. Chcę jeszcze Wam powiedzieć, Tak, że na portalu positivelife.pl Znajdziecie warsztaty, które jeszcze bardziej wnikliwie i dogłębnie informują o różnych, o takich własnej technikach, własnych sposobach pracy z lękiem, które można stosować bez pomocy terapeuty czy specjalisty i mogą okazać się naprawdę pomocne. I ten warsztat nazywa się uwolnij się od lęku, to jest to. Przepraszam za tę podartą kartkę, ale da się przeczytać. www.positivelife.pl, uwolnij się od lęku. To jest warsztat, który ja tam prowadzę. I jeszcze jedna informacja, że następny weekend, 17-19 lutego, będę prowadził w Nowym Kawkowie Bo w środku tu i teraz warsztaty uwolni się od lęku, czy jakoś podobnie nazwane. I jest tam jeszcze parę miejsc, które można szybko sobie zaklepać. To na dzisiaj tyle. Bardzo Wam dziękuję. za to spotkanie, za obecność na tej sali wirtualnej w piątkowy wieczór i jak najmniej lęku Wam życzę bez względu na to, co się dzieje dookoła. Do widzenia.










