LĘK - LIVE z 20 stycznia 2023. Wojciech Eichelberger mówi, jak radzić sobie z lękiem.

A live Polish lecture by Wojciech Eichelberger distinguishing anxiety (lęk) from situational fear (strach), outlining developmental and existential sources of free-floating anxiety (prenatal influences, family/systemic transmission, epigenetic effects, cultural/religious narratives, trauma), and framing three developmental needs (safety, pleasure, esteem) as loci where anxiety can root. The speaker then begins answering audience questions, starting with existential fears (death/life) and fear of physical pain, emphasizing limits of psychotherapy for deep existential anxiety and pointing to transpersonal/spiritual practices.
Ok, jest sygnał, że możemy zaczynać. To wobec tego, ze względu na tą ogromną ilość pytań i ogromne Wasze zainteresowanie sprawą lęku, czemu się trudno dziwić zresztą, trochę inaczej postanowiłem ten wieczór zorganizować. Zrobię krótki taki porządkujący wykład o lęku, a potem będę się odnosił do Waszych pytań. A na końcu jeszcze będzie czas na jakieś podsumowanie. Przepraszam, tu mam jeszcze uwagę do technicznego pionu, ja słyszę swój głos na podsłuchu technicznym. Także może załóż słuchawki. Tak, to teraz możemy jechać dalej. Więc pierwsza rzecz, którą musimy sobie tutaj bardzo wyraźnie powiedzieć, to odróżniać lęk od strachu. Można z małego tutaj małe hasło wieczoru. Lęk to nie strach. Czym się różni strach od lęku? Strach jest sytuacyjny. Strach dotyczy konkretnej jakiejś sytuacji, która aktualnie się dzieje lub ma się wydarzyć najprawdopodobniej w bardzo niedalekiej przyszłości. Lub też wyobrażamy sobie konkretną sytuację, która powoduje uczucie strachu. Ale jest to, podkreślam, konkretna sytuacja. Więc w tym sensie strach jest, można powiedzieć, dość często z reguły dość adekwatną odpowiedzią na zagrożenie sytuacyjne związane z jakimiś konkretnymi okolicznościami. I nie ma się co nas strach obrażać pod warunkiem, że nie jest to sytuacja, która towarzyszy nam nieustannie, że boimy się wszystkiego, co na szczęście zdarza się tak rzadko, że właściwie prawie w ogóle. Więc to jest strach. Strach jest dobrym odruchem, bo on po prostu jest to forma dbania o swoje własne bezpieczeństwo. I on się jakoś może być bardziej adekwatny lub nieadekwatny, ale na ogół jest zrelatywizowany, czy jak gdyby wykalibrowany w jakiejś relacji do naszych możliwości poradzenia sobie z daną sytuacją. Czyli innymi słowy z naszym doświadczeniem. z przeszłości, z podobnymi sytuacjami jak ta, która właśnie się dzieje lub ta, która ma się niebawem wydarzyć. Więc jeśli mamy poczucie, że damy radę, no to wtedy ten strach jest mniejszy, on może się zamieniać w coś w rodzaju tremy, czy takiej nadzwyczajnej, nadzwyczajnego stanu gotowości, mobilizacji bardzo silnej, ale to nie jest nic, co wiąże nam ręce i nogi i wtedy nie pozwala działać. Natomiast jeśli z jakichś powodów albo ze względu na charakter tej sytuacji, w której jesteśmy, albo ze względu na brak naszych własnych doświadczeń i umiejętności radzenia sobie z tą sytuacją, ten strach jest bardzo mocny, no to wtedy robimy wszystko, żeby się z tej sytuacji jakoś wycofać, wymiksować i słusznie, no bo O to chodzi, żeby nie narażać bezmyślnie czy jakoś tak hura optymistycznie, nie uwzględniać tego odruchu strachu i narażać swoje życie lub zdrowie. Więc to jest strach. Oczywiście z tego punktu widzenia fobia, która jest udziałem wielu ludzi, różne fobie związane. jakimiś konkretnymi sytuacjami fobicznymi lub obiektami fobicznymi, czyli wyobrażenie, które już powoduje u nas lęk, strach. Więc fobia z tego punktu widzenia jest odruchem strachu, a nie lęku, bo fobia jest związana z konkretną Sytuacją oczywiście jest to strach nadmiarowy. Ten poziom strachu szkodzi nam w życiu. Jest bardzo uciążliwy czasami i z tym musimy już pracować na głębokim poziomie i rozbrajać ten mechanizm, który generuje aż taki poziom strachu, strach fobiczny. Chociaż na ogół się mówi lęk fobiczny, ale myślę, że to jest takie nieprecyzyjne nazywanie tego. Natomiast co to jest lęk? Lęk to jest, można powiedzieć, strach, który nie jest z niczym konkretnym związany, ale może się związać właściwie prawie z wszystkim. Dlatego lęk, po angielsku strach to jest fear, a lęk to jest anxiety. I po angielsku ten lęk się nazywa często free-floating anxiety, czyli taki lęk, który sobie dryfuje. Może popłynąć w każdą stronę. odnieść się, czy zakazić sobą niemalże każde doświadczenie, które z naszą udziałem. Ale oczywiście to nie jest aż tak źle w praktyce, bo lęk też z reguły jakoś nam się wiąże, choć w sposób podświadomy albo nieświadomy, z jakąś kategorią sytuacji, ale nawet nie potrafimy sobie zdać sprawy z tego, jaka to jest kategoria. Jesteśmy tutaj zdezorientowani. Po prostu lęk się pojawia, nie wiadomo skąd, nie wiadomo dlaczego i mamy z tym duży kłopot. Na szczęście większość Waszych pytań odnosi się właśnie do lęku, więc to, co powiedziałem do tej pory, jest ważne nie tyle w naszej dzisiejszej rozmowie, ale w ogóle jako pewien element wiedzy ogólnej, psychologicznej, by odróżniać lęk od strachu. strach sobie cenić, jeśli jest jakoś umiarkowany i urealniony, a z lękiem trzeba sobie na różne sposoby radzić i tym się też zajmiemy już w tej części naszego spotkania, które będzie odpowiedziami na pytania. Teraz może parę ogólnych słów, o lęku, więc oprócz tego, że lęk jest takim rozlanym stanem uczuciowym, nie związanym z żadną konkretną sytuacją, który może się podpisać pod bardzo wieloma sytuacjami których podobieństwo trudno nawet nam stwierdzić czy odnaleźć. Ale możemy pomyśleć o lęku w sensie źródłowym. Jakie są źródła lęku? Najogówniej w jakichś obszarach naszego doświadczenia życiowego, tak chronologicznie patrząc, rozwojowo, ten lęk się pojawia. Jak za chwilę się przekonacie, to lęki na ogół są związane z tą fazą naszego życia, w których jeszcze nie jesteśmy świadomi samych siebie, jak to się mówi, i których w istocie nie pamiętamy. przynajmniej w tej pamięci takiej dostępnej na co dzień. Choć oczywiście, gdy się wejdzie głębiej w nasz umysł, przy pomocy różnych technik, to można się dogrzebać, jak to się mówi, do tych doświadczeń, które zakodowały takie pierwsze ognisko lękowe w naszym umyśle. Więc te fazy życia, fazy naszego rozwoju, które są tak bardzo trudno dostępne dla naszej świadomości, to są, jak pewnie się domyślacie, przede wszystkim faza prenatalna naszego rozwoju. Wprawdzie ogólnie potocznie sądzi się, że w fazie prenatalnej nasz umysł niczego nie hoduje, nie zapamiętuje. To jednak okazuje się, że tak nie jest i wiele różnych badań, doświadczeń klinicznych i doświadczeń terapeutycznych to potwierdza, że również ważne wydarzenia związane z życiem matki szczególnie, ale nie tylko matki, również ojca, bo to ojciec i matka na ogół są w jakimś związku ze sobą emocjonalnym, więc reagują silnie też na koleje losów swojego partnera czy partnerki. I to oczywiście oddziaływuje również na ten organizm, który znajduje się w błonie matki. Więc jeśli ojcu się coś przydarza trudnego, to się może kodować w naszym umyśle. A oczywiście jeśli matce się przydarza coś trudnego, to tym bardziej. Ale to, jak wiadomo, są takie ślady pamięciowe, które są bardzo trudno dostępne do naszej świadomości. Niemniej mogą generować bardzo, bardzo silny i uporczywy lęk, który jest bardzo trudno namierzyć. Wydaje się zupełnie z niczym niezwiązany, nie wiadomo skąd się bierze. no to wymaga już specjalnego kwalifikowanego podejścia i różnych technik, żeby dotrzeć do tego lęku. Więc mamy też lęk, który można powiedzieć jest lękiem dziedziczonym, Ale nie, to może później, bo to już wtedy, kiedy zaczynamy operować językiem i jakoś bardziej świadomie kontaktować się z tym środowiskiem kulturowym, obyczajowym, w którym przyszło nam się urodzić. Ale mamy lęk nabyty, dziedziczony w tym sensie, że dziedziczony jakby po systemie rodzinnym, czy z systemu rodzinnego. Przekazywany na poziomie czasami niewerbalnym zupełnie poprzez ważnych dorosłych, czyli na ogół to są matka i ojciec, albo bliscy opiekunowie. Więc uczymy się zupełnie podświadomie tego, żeby się bać tego, czego boją się rodzice. Ten przekaz zresztą, on może też się już pojawiać nawet w fazie prenatalnej. Bo to, jak wiecie, istnieje taka nowa działo genetyki, które się nazywa epigenetyka i coraz więcej badań epigenetyków wskazuje na to, że właśnie, tak jak już powiedziałem, lęki przeżywane przez rodziców w okresie prenatalnym mogą się godować w umyśle i to mogą się godować w tym umyśle już na bardzo głębokim poziomie. czyli odpalać rodzaj rezerwowych genów, które potem nas uzbrajają przeciwko takim zagrożeniom. Więc ten proces epigenetyczny jest korzystny, no bo w skrócie to polega na tym, że jeśli matka żyje w ciężkim stresie wojennym czy innym dłuższy czas, no to na poziomie hormonalnym to jest też poprzez krew pępowinową, odbierane przez organizm dziecka, połodu, który znajduje się w macicy matki. I w ten sposób to dziecko jest uzbrajane niejako na sytuację takich okoliczności, w których matka przeżywa ten głęboki stres. Ale czasami, gdy siła tego matczynego stresu przekroczy pewną granicę, to może nastąpić rodzaj przeczulenia na ten rodzaj bodźców stresowych czy na ten rodzaj sytuacji. I wtedy ten lęk może być rzeczywiście głęboko kodowany. Ale też dziedziczymy lęk systemu rodzinnego. Potem już, gdy nauczymy się mówić i rozumiemy, co do nas jest mówione, to pewnie pamiętacie z Waszego doświadczenia, że w tych rodzinnych przekazach, rodzinnych narracjach, opowieściach, wspomnieniach, jest zawsze jakiś element przekazu lękowego, który też jest podawany w dobrej wierze, chociaż na ogół nie do końca świadomie, po to, żeby obronić tego młodego członka tego systemu rodzinnego, znaczy członkinię, przed ewentualnością jakichś zagrożeń, które w tych dziejach rodzinnych zostały zapisane i są przekazywane w postaci takich różnych opowieści, ulubionych baśni i tak dalej. Więc żeby rozpoznać źródła takiego lęku, no to trzeba sobie naprawdę bardzo dobrze przypomnieć, Różne słowa, opowieści, baśnie, dowcipy, bo to też ma formę często takich dowcipów, czy różnych, jak to się czasami mocno nazywa w psychotrafii, klątw rodzinnych, które są przekazywane i tam podsłuchiwane przez dzieci. przy rodzinnych stołach czy spotkaniach i zapadają głęboko w ten świeży dziecięcy umysł. I to też dość trudno namierzyć źródła takiego lęku. No i innym źródłem lęków są też różne przeinaczenia lub nadmierne akcentowanie takich lęków związanych z narracją religijną, która obowiązuje w tej kulturze, w której się urodziliśmy. Prawie każda narracja religijna jest zbudowana na takiej zasadzie, że najpierw Was postraszymy, a potem wam powiemy, jak sobie z tym poradzić. Ale okazuje się, że ta druga część tej narracji jest często albo mało akcentowana, albo wręcz nieznana. I zostajemy jako dzieci z tą częścią właśnie straszącą, a czasami nawet przerażającą. Więc np. jak się dzieci straszy piekłem albo czymś wiecznym potępieniem i tak dalej, to naprawdę w tym wieku trudno sobie wyobrazić, że z takiej sytuacji może być jakiekolwiek wyjście. Nasze potem nastawienia o kota widzieliście chyba na schodach. Nasze nastawienia do tego, co się da z tym zrobić, są często bardzo pesymistyczne. Może jeszcze trzeba wspomnieć o lęku takim nabytym już nie tyle z kultury, ale z naszych własnych doświadczeń. trudnych, traumatycznych, przypadków, urazów, utraty kogoś ważnego w rodzinie, porzucenia i tak dalej. Właściwie każda sytuacja które lękowe może się utrwalić potem w ten właśnie free flow, czyli właśnie gdzie źródło jest nierozmate i lęk się rozlewa niemalże po wszystkich. No i jeszcze mamy już dla porządku, To też trzeba wspomnieć, bo sporo naszych pytań do tego dotyczy. Mamy lęk egzystencjalny. Ten lęk egzystencjalny się pojawia w naszym życiu. Na ogół rozwoju tego kwitania, jak to się mówi. Czyli gdy zaczynamy być świadomi sami siebie, gdy zaczynamy się separować od rodziców, budować swoją własną tożsamość, indywidualność. No i wówczas pojawia się ten lęk związany ze świadomością przemijania, ponieważ Rozglądamy się po świecie, czytamy, patrzymy, oglądamy, słyszymy i gdziekolwiek spojrzeć, to właściwie oprócz tego, że się coś rodzi i staje na nowo, to jednocześnie, tak powiem, symetrycznie przemija, kończy się i znika. Ten lęk egzystencjalny jest powszechnym zjawiskiem i do tego wrócimy przy okazji waszych pytań. Jeszcze, żeby szybciutko pokazać źródła lęku w tym systemie, o którym wspominałem chyba na jednym z naszych spotkań, czyli tych trzech podstawowych potrzeb i trzech podstawowych niedoborów, z którymi się zmagamy w naszym życiu. Ta podstawowa potrzeba pierwsza, która musi być w wystarczającej mierze zaspokojna, żebyśmy mogli jakoś dalej egzestować i nie mieć lęków związanych z poczuciem bezpieczeństwa, czyli generalnie z poczuciem możliwości przetrwania na poziomie wręcz fizycznym, to jest potrzeba bezpieczeństwa. Ona, jeśli nie jest adekwatnie zaspokojona przez okoliczności naszego życia nasze dorosłe otoczenie w tym pierwszym okresie życia, niemowlęcym. To dotyczy również samego porogu. Zresztą to są te boku uporodowe, różne trudne przeżycia już rodzącego się człowieka. No to wtedy mamy silny niedobór w obszarze bezpieczeństwa Nasz lęk będzie dotyczył głównie tego typu zagrożeń. To pomaga zidentyfikować podstawowe źródło lęku. Jeśli okazuje się, że przeżywamy lęk w sytuacjach różnego rodzaju zagrożeń, Wyobrażamy sobie często takie zagrożenia związane z możliwością przetrwania. Drugi, jak pamiętacie, etap rozwojowy i taka najważniejsza potrzeba, która się pojawia i powinna być przez otoczenie i okoliczności naszego życia w miarę dobrze zaspokojone, to jest potrzeba poznawania przyjemności. Jest ten okres małego sybaryty, który to jest mniej więcej dwa, cztery lata, ten okres. zwane też po freudowsku okresem oralnym, czyli takim właśnie związanym z konsumowaniem wszystkiego, co dobre, słodkie i pożywne. No i tu oczywiście, jeśli w tym okresie, w którym my niejako rozwojowo jesteśmy nastawieni na doświadczenie przyjemności właśnie, takiego komfortu, zmysłowego i tam pojawią się jakieś ostre sytuacje bólowe, choroby, utraty, porzucenia itd., to wówczas, a także karanie za nasze poszukiwanie przyjemności, np. karanie za oszukiwanie cielesnej przyjemności, penetracji swojego ciała za tą za to, co się nazywa dziecięcą seksualnością, no to wtedy możemy mieć też lęki związane z tym obszarem doświadczeń i z tym okresem życia. No i właściwie ten trzeci okres, ta trzecia bardzo ważna potrzeba, okres, jak to się mówi, narcystyczny, ale związany z potrzebą popularności, znaczenia, wpływu. Jeśli tam spotkają nas różne zagrożenia, jakieś poniżenia, odrzucenia przez grupę rówieśniczą, czy przez nasz rodzinny system odniesienia, no to wówczas wiele naszych lęków będzie związane właśnie z tego typu sprawami. Będziemy mieli tzw. lęki społeczne. Więc to też warto sobie uświadomić, bo jeśli będziecie szukać źródeł swojego lęku, a przypuszczam, że sądząc z pytań, zresztą to nie jest tylko przypuszczenie, wielu z Was ta sprawa bardzo zajmuje, to to daje pewne wskazówki do tego, gdzie, jak i czego szukać. No dobra, to chyba spojrzę jeszcze w te nasze, przepraszam, w moje notatki. Ciągle się nie pominąłem. No tak, to mniej więcej wszystko, co chciałem wam na poziomie bardzo ogólnym powiedzieć. A teraz przejdę do pytań Waszych, których jest naprawdę dużo. Zobaczcie, to są dwie pełne strony pytań. Przyglądałem się im i próbowałem je jakoś uporządkować. Tutaj są właściwie dwie kategorie pytań. Są pytania o to, jak sobie radzić z jakimiś szczególnymi rodzajami lęku, czy lęku, który pojawia się w określonych jakichś sytuacjach, czy wiąże się z wyobrażeniem jakiejś sytuacji. A druga kategoria pytań to właśnie jak sobie radzić z lękiem, jak pozbyć się takich właśnie nadmiarowych, niechcianych, nieadekwatnych reakcji lękowej. Więc tutaj będę po prostu czytał jak leci i krótko komentował wasze pytania. Z grubej rury się zaczyna. Pierwsze pytanie. Lęk przed śmiercią i lęk przed życiem. Co robić z takim lękiem, gdy dźwiga się odpowiedzialność za wiele osób? Może komentarz krótki do odpowiedzialności za wiele osób. Tutaj trzeba też na to bardzo uważać, Nie ograniczać, urealniać zakres naszej odpowiedzialności za inne osoby. Szczególnie jeśli to są osoby dorosłe. I nie brać sobie na głowę czy na barki odpowiedzialności za ludzi, którzy czasami bardzo celowo próbują pozbyć się odpowiedzialności za własne życie i przerzucić i tą odpowiedzialność na innych, którzy są skłonni taką odpowiedzialność brać. To jest dość powszechne zjawisko, szczególnie w kręgu ludzi, którzy się wychowali w środowisku dorosłych, gdzie były jakieś formy uzależnienia. kiedy to jako dziecko musimy brać odpowiedzialność za sposób funkcjonowania dorosłych w naszym otoczeniu, żeby jakoś zapewnić sobie minimum bezpieczeństwa i jakąś minimalność, spoistość tego środowiska rodzinnego. Więc to od razu taki komentarz jak gdyby na marginesie, bo tak, Wyczuwam w tym pytaniu, że tej odpowiedzialności jest zbyt wiele, że ona nie jest urealniona. Ale oczywiście lęk przed śmiercią i lęk przed życiem to jest lęk egzystencjalny, który towarzyszy nam wszystkim. Pozbywanie się tego lęku jest już właściwie poza zasięgiem psychoterapii. Jeśli psychoterapia to psychoterapia transpersonalna, czyli przekraczająca tą naszą powszechną, zresztą niekompletną, a może nawet pozorną tożsamość, która się nazywa tożsamością ego, tożsamością ego-ja. To dopiero może pomóc albo już jakaś praktyka duchowa czy religijna, Jak wiadomo, wszystkie te praktyki służą temu, żeby odzyskać, czy uświadomić sobie różnie nazywaną tą naszą prawdziwą duchową tożsamość. I wtedy dopiero ten lęk może być w jakiś sposób ukojony, a może nawet całkiem zniknąć. Ale to jest raczej temat chyba osobnego spotkania. Gdyby była taka potrzeba, to może się rzeczywiście jakoś z tym tematem zmierzymy już w kategoriach doświadczenia duchowego czy terapii transpersonalnej. Następne pytanie, jak radzi sobie lękiem dotyczącym fizycznego cierpienia? Wiele osób twierdzi, że to forma lęku przed śmiercią, ale ja się nie boję śmierci, boję się tego, co jest przeżywaniem bólu. Jeśli to jest tylko kwestia przeżywania bólu, to właściwie jest wiele środków. W tej chwili współczesna medycyna sobie z bólem radzi coraz lepiej, pod warunkiem, że system opieki zdrowotnej funkcjonuje dobrze i tutaj ból Myślę, że jest tylko zasłoną dla tej osoby, która zadaje to pytanie, że tak naprawdę ból jest zjawiskiem dość powszechnym w naszym życiu i można się z tym jakoś oswoić. i warto nawet, natomiast ból związany z umieraniem to jest osobny rozdział i chyba tutaj o to chodzi, więc odsyłam do odpowiedzi na poprzednie pytanie.










