Matki i córki LIVE z 26 czerwca 2023 roku.Wojciech Eichelberger mówi o relacji z matką.

Recorded live, Wojciech Eichelberger answers audience questions about mother–daughter relationships, focusing on (1) foundational needs in infancy (security, constant maternal contact), (2) intergenerational transmission of parenting patterns, and (3) practical relational challenges across development (boundaries, asking for help, adolescence and young adulthood). He emphasizes that mothers strongly shape attachment (especially through age ~16), that some early deficits cannot be fully "made up," and that reflective work (therapy, workshops) can help address transgenerational patterns.
Dzisiaj chcę poświęcić nasze spotkanie na to, żeby odpowiedzieć na te pytania, które są ważne, istotne. I na tym to spotkanie się zakończy. Nie będzie tutaj żadnego specjalnego wykładu, ale jak już powiedziałem, pytania są obszerne, istotne i będzie o czym mówić. No i oczywiście sprawa sama w sobie, relacja matka-córka jest z rozumiałych powodów też bardzo ważna. Przeczytam pytania, najpierw taką grupę pytań, na które właściwie odpowiedź znajduje się w samym tym warsztacie, o którym mówiłem, positivelife.pl, matka i córka. Więc przeczytam wam te pytania, żebyście, jeśli jeszcze nie sięgnęliście do tego warsztatu, żebyście wiedzieli, na jakie pytania tam znajdziecie odpowiedź. I oto one. Jak nie powielać rodzinnych traum? Jak nie przejmować lęków w przekazanych pokoleniach jako swoich? Jak się wyrwać ze schematów narzuconych przez mamę, nie tracąc z nią więzi? Jak nie powielać schematów wyniesionych ze swoich relacji z mamą na relacje ze swoją córką? Co zrobić, jak się odnieść do rywalizacji między matką a córką o względy ojca męża? o co zrobić z relacją z córką, która jest w taki sposób zaburzona. Jak nie realizować przez córkę swoich marzeń i wyobrażeń o szczęściu. Tu chyba jest błąd w tym pytaniu, raczej jak realizować będąc córką swoje marzenia i wyobrażenia o szczęściu. I pytanie dodatkowe, jak wspierać córkę do wolności? Na te pytania, na tą grupę pytań, jak widzicie ważnych i niełatwych, znajdziecie odpowiedź jeszcze raz w tym warsztacie, który się nazywa Matka i Córka i można go sobie zakupić. Dostęp do niego na positivelife.pl. Są też na szczęście inne pytania, na które nie ma prostej odpowiedzi w tychże warsztatach. I teraz nimi się chcę tutaj zająć. Tych pytań jest sporo i podzieliłem je na trzy grupy. Dwie duże grupy i jedną taką dodatkową, mniejszą grupę. Do pierwszej grupy pytań należą pytania dotyczące bezpośrednio relacji mama-córka w takim ogólnym sensie. Przeczytam je po kolei, żeby Wam uzmysłowić zakres spraw, którymi się będziemy tu zajmować, a potem każde z tych pytań będziemy omawiać osobno. To są pytania dotyczące, takie najbardziej ogólne pytania dotyczące relacji matka-córka. Co znaczy być dobrą mamą i jak nią być? Jak mądrze kochać córkę? Jak wzmacniać? Jak okazywać miłość córce? Co począć z sytuacją, w której nie było dostępu do matki, brak relacji z matką i wzorca matki z powodu śmierci matki w młodszym, młodym wieku dziecka. I czwarte pytanie z tego cyklu. Kto jest odpowiedzialny za kształt więzi matka czy córka? Po kolei teraz odniosę się do tych ważnych pytań. Co znaczy być dobrą mamą i jak nią być? Pytanie, jak słyszycie, jest niesłychanie szerokie i można by tutaj długo odpowiadać na to pytanie, ale postaram się jakoś streścić i wymienić sprawy, odnieść się do spraw najważniejszych. Więc może nieco znaczy być dobrą mamą, ale jak nią być? No po to, żeby być dobrą mamą, to trzeba sobie zdać sprawę z tego, jaką się miało mamę. Czyli jaka była relacja między matką córki, a matką, córki i matką mamę, czyli babcią. I to są sprawy bardzo ważne. Chodzi o to, żeby w miarę głęboko i dokładnie przeanalizować swoją relację z własną matką. bo to w tym warsztacie, zresztą o którym już wspomniałem kilka razy, jest bardzo mocny i taki kluczowy temat. Przekaz międzygeneracyjny czy transgeneracyjny przekaz sposobu budowania relacji, a także zawartości takiej emocjonalnej i przekonaniowej, tej relacji, które to sprawy i wymiary są przenoszone z pokolenia na pokolenie. Czyli to, czego nauczyłaś się ty jako matka od swojej matki, w mniejszym lub większym stopniu zostanie przeniesione na twoją relację z córką. I córka się będzie uczyć tego, jaką będzie matką i na czym polega bycie matką. Więc jeśli chcesz być dobrą matką, no to nie sposób pominąć przyjrzenia się własnej relacji z własną matką. I no to jest pierwsze zadanie. Sposób realizacji tego zadania też w takiej możliwej do zastosowania w online'owych warsztatach w formie też znajdziecie w warsztacie matka córka. Ale chcę podkreślić tą konieczność zajęcia się tą sprawą. Więc jeśli już wiemy na czym polegały deficyty, ograniczenia, ale też dobre strony i budujące strony twojej relacji z matką, swoją matką, z babcią twojej córki, to wtedy już można unikać wielu przenoszonych na zasadzie copy-paste wzorców zachowań, zdań, słów i przekonań, które zapisały się w umyśle twoim jako matki i być może da się uniknąć przynajmniej w pewnym stopniu przenoszenia ich na twoją relację z twoją córką. Ale tak jeszcze najogólniej. Co znaczy być dobrą mamą? Odpowiedź jest banalnie prosta. Być mamą kochającą. Być mamą, która mądrze kocha swoje dziecko. Co to znaczy mądrze kochać swoje dziecko? No to znać potrzeby tego dziecka. I tego być może warto się nauczyć z różnych podręczników. Zdradzę tutaj rzecz też dość oczywistą, że podstawową potrzebą dziecka, które przychodzi na świat, niezależnie od tego, czy jest to córka czy synek, jest potrzeba bezpieczeństwa. Potrzeba bezpieczeństwa. Pamiętajmy o tym, że gdy przychodzimy na świat, to właściwie znajdujemy się w sytuacji kosmonautek, który wylądował na obcej planecie i jest zaskoczony ilością wymagań, które musi natychmiast sprostać po to, aby przeżyć. Macica matki jest takim statkiem kosmicznym, na którym przylatuje na tę planetę, no i nagle, prawda, zostaje przez śluzę wyjściową tego statku wyrzucony noworodek na zewnątrz i tam musi natychmiast zacząć samodzielnie żyć na podstawowym poziomie. To nie jest łatwe zadanie. Oczywiście uruchamia się oddech, uruchamia się instynkt poszukiwania pokarmu i zasycania tego pokarmu. Uruchamiają się różne funkcje życiowe konieczne, żeby już samodziennie żyć poza tym kosmicznym statkiem, ale sytuacja jest dalej bardzo trudna, ponieważ właściwie życie nowo zależy w pełni od opieki matki i ojca oczywiście, a przede wszystkim matki w tym pierwszym tak zwanym symbiotycznym okresie życia. Więc dziecko potrzebuje, prawdę mówiąc, W pierwszym etapie niemalże nieustannej obecności matki, nieustannego kontaktu z matką. Potrzebuje słyszeć bicie jej serca, potrzebuje doświadczać jej zapachu, jej ciepła. Potrzebuje słyszeć jej głos i mieć dostęp do pokarmu. na życzenie, na żądanie. W takich rdzennych kulturach, które jeszcze utrzymują takie mądre tradycje i opieki nad noworodkami, ten postulat nieustannego kontaktu z matką jest spełniony. W nocy dziecko śpi przy matce w kontakcie z jej ciałem i z dostępem do jej piersi, do pokarmu. a w dzień jest też noszone na jakiejś huście i ma bezpośredni kontakt z jej ciepłem, z jej zapachem, z różnymi, z tębrem jej głosu, gdy matka coś mówi i czuje się dzięki temu bezpieczny. Ma, można powiedzieć, kontakt z bazą, No i od tego bardzo wiele zależy. Tam kształtują się fundamenty tego, co nazywamy poczuciem bezpieczeństwa. I od jakości tych fundamentów w dużej mierze zależy to, na ile się będziemy czuli bezpiecznie również w dorosłym życiu. To się aż tam przynosi. To tworzą się pierwsze matryce, które potem, na których nadbudowuje się niejako doświadczenie wszystkich sytuacji, w których sprawa bezpieczeństwa się w jakiś sposób pojawia i decyduje. Więc bycie dobrą matką się tutaj zaleśnie jeszcze w okresie I z różnych badań wynika, że takich wiarygodnych badań, o których już nie będę w szczegółach opowiadał, że stosunek matki do ciąży, do dziecka, organizmu dziecka, który powstaje w jej organizmie, w jej brzuchu, No też jest tutaj istotne, czy temu towarzyszy jakaś chcia, czy wyrzuty sumienia, czy też czasami wręcz niechęć. No i to też może w dużej mierze rzutować na tę podstawową potrzebę dziecka, ale także podstawową potrzebę już dorosłych ludzi, którymi właśnie jesteśmy, która się nazywa potrzebą bezpieczeństwa. Więc dostęp do oddechu, dostęp do jedzenia, dostęp do ciała matki i kontakt z tym ciałem to są podstawowe atrybuty tego, co potem przeradza się w poczucie bezpieczeństwa. Tutaj też bardzo ważne jest to, żeby nie przeceniać możliwości małego dziecka, jeśli chodzi o zdolność do znoszenia samotności czy oddzielenia od matki. W tych dwóch, trzech pierwszych miesiącach życia to jest niezbędne. żeby matka była bliska. A jeśli nie matka, to przynajmniej ktoś inny, z kim dziecko już zaczyna budować jakąś relację, w której może odnaleźć bezpieczeństwo i oparcie. Więc to może być też jakaś niańka, czy opiekunka, czy ojciec, jeśli akurat ma na to czas i ma takie predyspozycje, żeby się zająć tak małym dzieckiem. Mnie jednak zostawianie dziecka w osobnym łóżeczku na wiele godzin, według takiej starej, fatalnej szkoły, która pozwalała, nawet zachęcała do tego, żeby dziecko przyzwyczaja samodzielności już na temat, na przykład poprzez pozostawianie go samego gdzieś w jakimś łóżeczku w osobnym pokoju i niereagowanie na jego płacz. To są fatalne wzorce, fatalne wzorce, których należy unikać. Potrzeba bezpieczeństwa, na potrzebie bezpieczeństwa buduje się potem cała psychika, całe ego, ja, tego dorosłego człowieka i jeśli ta potrzeba będzie w poważnym stopniu zaburzona, niezrealizowana w tym pierwszym okresie życia, trzy miesiące do roku, no to w dorosłym życiu tej osoby będą, pojawią się deficyty poczucia bezpieczeństwa i one będą rzutować na na różne decyzje, wybory i generalnie jakość życia tej osoby. A także oczywiście będą rzutować na relacje z matką. No i tu znowu jesteśmy z powrotem w temacie. Jeśli nie zapewnimy, jeśli matka nie zapewni swojej córce, w tym wypadku to również mógłby być syn, tego elementarnego poczucia bezpieczeństwa, to będzie przeszkodą w realizowaniu prawdziwej, konstruktywnej, pomocnej, rozwojowej relacji z córką. żeby relacja z dzieckiem, w przypadku z córką, rozwijała się prawidłowo, matka musi być postrzegana jako źródło oparcia i bezpieczeństwa, jako sojusznik i nowej planecie. I tu znowu pytanie, jak to robić? najlepiej jej oddziaływać swoim wzorcem, swoim sposobem bycia, swoim sposobem reagowania, swoim sposobem ekspresji uczuć i jakie uczucia są najczęściej przeżywane i wyrażane przez tą matkę. No i oczywiście cały czas potrzebne są różne wyrazy, troski, szacunku dla tego dziecka, szczególnie dla jego ciała i granic tego ciała, regularne karmienie, ciepło, spokój, taki kokon. W tym okresie trzeba stworzyć taki kokon wokół dziecka, bo to dziecko przypomina, przez analogię, larwa jakiegoś owada, który musi bezpiecznie dojrzewać w stabilnych i komfortowych warunkach. Oczywiście nie zawsze się tak dzieje i nie zawsze możemy sprostać takiemu ideałowi, ale też nie należy się tym specjalnie przejmować w związku z tym. tylko mieć cały czas na azymucie, jak to się mówi, na widoku ten drogowskaz, żeby jednak starać się najlepiej, jak to jest możliwe w określonej sytuacji, dawać dziecku poczucie bezpieczeństwa. I na tym tutaj się skupiłem, no bo najważniejsze są te pierwsze doświadczenia, pierwsze wzorce, pierwsze miesiące rozwoju tego młodego organizmu i jego umysłu. No ale oczywiście pytanie o to, jak potem być dobrą mamą w kolejnych fazach rozwojowych, no to już jest Znowu ogromne pytanie, więc nie będzie tutaj czasu tego wszystkiego omawiać. Zająłem się tym okresem najważniejszym i najważniejszą potrzebą. Więc powiem tylko krótko, że kochanie dziecka to nie jest jakaś abstrakcja, jakaś deklaracja czy jakieś przeczucie czy odczucie, gdzieś tam w okolicach serca, to oczywiście dobrze, że ono tam jest, ale ono musi się też wyrażać w konkretnych sytuacjach, w konkretny sposób. Czyli stawać się doświadczeniem tego dziecka, który kochamy. Więc dwie rzeczy są potrzebne dla uproszczenia. Chociaż to jest proste, w istocie bardzo, bardzo trudne i złożone. Tak, na poziomie słów to brzmi tak. Dawaj dziecku jak najwięcej czasu i uwagi. I tu jest strasznie ważne to połączenie, że to nie chodzi o to, żeby dawać dużo czasu, któremu nie towarzyszy uwaga. tylko dawać czas wysokiej jakości, czas, który my w momencie, gdy jesteśmy w kontakcie z dzieckiem, to oddajemy mu też całą naszą uwagę. Tylko ono jest najważniejsze w tej chwili, jego potrzeby. I ta chwila tego kontaktu z tym dzieckiem jest jedyną chwilą, jaka w tej chwili ma miejsce w naszym życiu, czy przejawia się jako nasze życie. Więc czas i uwaga, czas i uwaga. No ale potem bycie dobrą matką się komplikuje, bo w zależności od fazy rozwojowej dziecka, upływu lat w jego życie. Mama się musi dostosowywać do nowych potrzeb i nowych możliwości dziecka. Ale będzie okazja się tym jeszcze zająć przy okazji odpowiedzi na pozostałe pytania. No i tu mamy pytanie, jak mądrze kochać córkę? jak ją wzmacniać, jak okazywać miłość córce. No to szczęśliwie na to pytanie już odpowiedziałem, choć jak mówię, w konkretnych fazach rozwoju tego dziecka różne zachowania matki, różne reakcje matki, różne przejawy miłości matki, tak to nazwijmy, będą potrzebne. Nie możemy dorastającego dziecka traktować ciągle jak niemowlaka. To jest oczywiste. Więc w kolejnych pytaniach chyba będzie okazja opowiedzieć o tym, jak sobie radzić z nastolatką. I co w okresie nastoletnim, czyli takim właściwie w drugim bardzo ważnym okresie formacyjnym w życiu dziecka się do tego dziecka odnosić i jakie jego potrzeby są wtedy istotne i warto je adresować. Następne pytanie. co zrobić, gdy nie było w okresie dzieciństwa dostępu do matki. I w związku z tym zabrakło okazji do budowania relacji z matką i czerpania wzorca z jej osoby z powodu wczesnej śmierci matki. No to jest też bardzo ważne pytanie. Ale od razu chciałbym wskazać na jego też, na dobre konsekwencje takiej sytuacji, ewentualne, możliwe dobre konsekwencje takiej sytuacji. No bo jeśli wzorzec matki, która odeszła tak wcześnie, w młodym wieku swojego dziecka, był bardzo negatywny, trudny, matka miała wiele nieprzerobionych swoich problemów, wiele ograniczeń, wiele gdzieś tam przeżytych traum, także w swoim dzieciństwie, no to brak takiego wzorca jest może lepszy niż jego obecność, może być lepszy. Zdarzają się mamy, które bardzo sobie źle radzą z wychowywaniem małego dziecka i to oczywiście nie jest ich wina, tylko one znowu transgeneracyjnie przenoszą swoje doświadczenie z własną matką na relację z własnym dzieckiem. Więc Bycie takim opuszczonym dzieckiem pod warunkiem, że z innych źródeł to dziecko będzie czerpać poczucie bezpieczeństwa, a potem poczucie wartości i znaczenia, nie musi być czymś, co przekreśla jego szansę na bycie dobrą matką. Te wzorce można czerpać skądinąd, można je czerpać z obserwacji matek innych dzieci, można czerpać z filmów, z literatury, z różnych źródeł, z baśni i być dobrą matką. To nie przekreśla szans na bycie dobrą matką, chcę to bardzo mocno podkreślić, więc jeśli kogoś na sali i taka sytuacja dotyczy to nie ma się czym specjalnie martwić. Podobnie bywa z ludźmi, którzy utracili ojca jeszcze zanim się urodzili jeszcze w okresie prenatalnym. nie ma wzorca, ale w kulturze, w otoczeniu, w przekazie obyczajowym i tak dalej, te wzorce są obecne i wtedy swoboda wyboru niejako jest większa. Można wykorzystać ze ściągi bardziej jakiejś podpowiedzi niż z własnego doświadczenia z tym, że ojca Więc skoro tak się stało, to trzeba to nadrabiać. Nadrabiać i zwracać uwagę na dobre strony tej trudnej sytuacji. I to się może bardzo dobrze skończyć. W tym sensie, że twoja relacja ze swoją córką w ten sposób ukształtowana będzie bardzo dobrą relacją, być może lepszą niż ta, która byłaby uształtowana poprzez twoje matczyne doświadczenie ze swoją matką? Myślę, że to pytanie dotyczyło tej wątpliwości, więc na tym się skupiłem, żeby pokazać możliwe dobre strony tej sytuacji i sposób radzenia sobie z nią. No i następne, ostatnie pytanie z tego cyklu. Kto jest odpowiedzialny za kształt więzi matka czy córka? To pytanie mnie trochę zaskakuje, bo w oczywisty sposób, przynajmniej w okresie formacyjnym dziecka, czyli mniej więcej do 16 roku życia, no to matka jest odpowiedzialna za kształt relacji z córką. Matka można powiedzieć dyktuje warunki, matka jest tutaj właśnie wzorcem. Matka jako osoba dorosła, która ma więcej władzy, więcej wpływu, więcej też środków, czy zasobów, które uruchamia, w trakcie współżycia z własną córką, ona decyduje o tym, jak ta relacja się będzie wypełniać. Bardzo dużo zależy od tego, jakiej roli matka się ustawia w relacji z córką. I tutaj są takie możliwości, na które warto uważać. O tym też jest mowa w tym warsztacie. na temat matka i córka, który można znaleźć na Positive Life, że matka musi wtedy uważać na to, w jakie nawykowe role wchodzi w relacji z córką. Żeby na przykład, no bardzo niebezpieczną rolą jest odwracanie relacji. Czyli matka ma nieświadomą tendencję do tego, żeby stawać się w miarę upływu czasu, szczególnie w miarę dojrzewania córki, stawać się jak gdyby jej córką. Jak to się mówi skrótowo, siadać dziecku na kolanach. Taka tendencja będzie bardzo źle wpływała na dalsze losy córki, a także na losy jej relacji z matką. Będzie ją bardzo komplikować, będzie tam dużo, dużo trudnych i głęboko wypartych, głęboko ukrytych uczuć w umyśle i w sercu córki w szczególności. Na przykład gniewu, rozczarowania, krzywdy, Więc no tutaj nie sposób zdjąć z matki odpowiedzialności za budowanie relacji z córką. To jest podstawowa sprawa. Matka. Matka odpowiada i dobrze się jest przygotować do tej roli zanim ona się pojawi w Twoim życiu. I teraz już przechodzimy do drugiego cyklu pytań. które dotyczą już takich bardziej szczegółowych spraw. Pierwsze pytanie z tego cyklu. Jak prosić o pomoc bez obciążenia? Dlaczego lepiej co chwila nie dzwonić? Dlaczego córka to niepowierniczka i przyjaciółka? Ja rozumiem, że jest to pytanie zadane przez matkę, tak? Czyli jak prosić córkę o pomoc bez obciążania jej? Dlaczego lepiej co chwila nie dzwonić? Dlaczego córka to niepowielnieszka i przyjaciółka? No tutaj mamy dokładnie to, o czym przed chwilą mówiłem. To jest pytanie, które dotyczy tej samej sprawy, czyli odwracania relacji z córką w taki sposób, że matka próbuje stać się i zachowywać się, oczywiście w związku z tym, tak jak lubiła córką swojej własnej córki. No i te przykłady tych zachowań np. nieustanne proszenie o pomoc, czy częste proszenie o pomoc, dzwonienie kilka razy dziennie do córki, czy też powierzanie jej swoich największych sekretów i trudnych spraw, a szczególnie tych, które są związane z relacją z ojcem córki, czyli z partnerem mamy. To są dość częste niestety przejawy odwracania relacji z córką. Córka nie jest powierniczką. Córka nie jest po to, żeby zapewniać mamie bezpieczeństwo. albo żeby jej doradzać i pomagać bez przerwy. Córka też nie jest po to, żeby być nieustannie proszoną o relację z jej życia, że mama chce po prostu wiedzieć, co się dzieje w życiu córki. Często przekraczać granice jakiejś dyskrecji i prawa do utrzymywania w sekrecie. różnych, w sekrecie przed matką w tym wypadku, różnych wydarzeń i spraw związanych z życiem córki. Mama, bo tu już mówimy, jak rozumiem, o córce dorastającej, o której być może, która już wyszła z domu, skoro musimy do niej dzwonić, ale niekoniecznie, a teraz można dzwonić w każdej sytuacji. dzwonić do szkoły, czy dzwonić na uczelnię, czy dzwonić do pracy. W stosunkowo niedawnych czasach, tak mniej więcej jest przed 30-40 lat, no można się było uwolnić od telefonów mamy, bo nie było komórek i jak się wychodziło z domu, to można się było urwać z tego połączenia nieustannego, co było właściwie dobrą lekcją i dla dziecka, i dla mamy, że budowało jakieś elementarne zaufanie do obu stron, zaufanie też do losu, do życia. I generalnie myślę, że bardziej służyło zarówno rodzicom jak i dzieciom niż to co się teraz dzieje, szczególnie gdy rodzice czują taką potrzebę nieustannego dowiadywania się co się dzieje w życiu dziecka, szczególnie gdy to dziecko już dorasta i wkracza w okres nastoletni. Następne pytanie z tego cyklu. Dlaczego matka nie potrafi tak samo mocno kochać córki jak kocha syna? No to jest ciekawe pytanie i odpowiedź jest dość oczywista. Na szczęście najczęściej dzieje się tak dlatego, że mama wtedy kiedy była córeczką swojej mamy nie była jej faworytką, powiedzmy. Szczególnie jak tam był jeszcze starszy lub młodszy brat. Więc i wtedy uczucia babci, w tym wypadku, do mamy, córki, o którą się tutaj martwimy, były głównie skierowane na jej syna, na brata mamy. Więc to niestety się dość często dzieje, ponieważ w przekazie takim międzypokoleniowym, transgeneracyjnym i kulturowym ciągle pokutuje takie taki pogląd, czy takie przekonanie, że no, syn jest czymś ważniejszym, kimś ważniejszym i kimś bardziej oczekiwanym, pożądanym niż córka. Bardziej kochanym też przez to. Bardziej cennym rodzajem dziecka, To jest przekonanie fatalne, które jest jednym z takich ogromnych problemów wyniesionych w naszą obyczajowość, kulturę i emocjonalność z dziedzictwa patriarchatu. I oczywiście warto się z tym jak najszybciej rozstawać. No ale jeśli tak się stało, że mama tej córki, o którą się tu droszczymy, była odrzuconym dzieckiem, czy niemągrze lub kochanym, albo w ogóle niekochanym dzieckiem, tylko dzieckiem kłopotem na przykład, jak to się określa czasami brutalnie, no to wtedy trudno jej będzie pokochać swoją córkę, bo to się będzie... już powtarzam, transgeneracyjnie przenosić. To następuje takie naprawdę niemalże wproste przeniesienie swojego doświadczenia z okresu dzieciństwa na doświadczenie bycia już w roli matki i na sposób budowania relacji z córką. to jest problem kulturowy, to nie jest problem emocjonalny. No ale on ma też swoje wymiary emocjonalne, które czasami trudno jest naprawić i pokonać. Trzeba się tym wtedy zająć, najlepiej przy pomocy jakiejś formy psychoterapii. Więc to strasznie ważne, żeby jak najwięcej matek chciało i potrafiło kochać swoje córki tak, aby one otrzymywały też taką bazę poczucia bezpieczeństwa, docenienia i wartości, jaką na ogół częściej niż dziewczynki dostają chłopcy. Następne pytanie Czy i jak można nadrobić stracony czas z córką z okresu dziecięcego? No tutaj jest trudna prawda na ten temat, którą mam do zakomunikowania, że jeśli coś się nie wydarzy w relacji z dziećmi naszymi w tym okresie rozwojowym, w którym powinno się wydarzyć, czyli jeśli nie znajdziemy adekwatnej odpowiedzi na potrzeby rozwojowe dziecka w danym okresie jego rozwoju, to tego się już nie da nadrobić. To powstaje nieuchronnie jakiś rodzaj niedoboru, frustracji tych rozwojowych potrzeb. I wtedy nadrobić się tego nie da, można tylko zdać sobie z tego sprawę, jeśli mamy taką okazję i do takiej refleksji, ale widzę, że zadająca pytanie matka taką refleksję ma i porozmawiać o tym z dzieckiem, a potem to dziecko będzie musiało sobie samo jakoś z tym niedoborem czy deficytem poradzić w formie jakiejś psychoterapii czy jakichś innych procedur, które będą tą sprawę leczyć. Więc no tak to wygląda, ale bardzo ważne jest to, że już wtedy, kiedy dzieci dojrzewają i też gdzieś tam spotykają się z tym swoim niedoborem i deficytem, na przykład potrzeby bezpieczeństwa, o której dużo mówiliśmy, czy potrzeby docenienia, czy potrzeby doświadczania troski i przyjemności to tylko ta rozmowa i wyjaśnienie we wspólnej rozmowie powodów, dla których tak się stało. A te powody leżą w doświadczeniu mamy z jej mamą czy z rodzicami w ogóle. To już bardzo pomaga, bo też pozwoli córce w tym wypadku zobaczyć, zrelatywizować, można powiedzieć, swój brak, że to nie jest coś wrodzonego, że to nie jest coś czego czego jej brakuje, że tak powiem, w genetycznym wyposażeniu niemalże, tylko że to jest dziełem takiego, a nie innego sposobu wychowywania dziecka, który się ciągnie prawdopodobnie przez pokolenia w tym systemie rodzinnym, w którym się ta córka urodziła. I to bardzo pomaga. Wtedy można się tym zająć i sama taka rozmowa jest w dużym stopniu lecząca. I następne pytanie. Jak zbudować wartościową, bliską relację z nastolatką, która bardziej szuka oparcia w powieśnikach niż w mamie? To jest pytanie, które chyba jakoś w którym jest zaszyte poprzednie pytanie. Po pierwsze, to jest całkowicie oczywista i zrozumiałe, że nastolatki czy nastolatkowie będą szukać oparcia i kontaktu ze swoimi rówieśnikami. To jest potrzeba rozwojowa. Te dzieci uczą się tego, co się nazywa czasami inteligencją emocjonalną. Uczą się budować relacje już takie poważne. Tam już płciowość odgrywa swoją rolę. I popęd seksualny odgrywa swoją rolę. Te sprawy zaczynają być naprawdę ważne. Naprawdę trudne też zarazem. I to jest dominanta rozwojowa w tym okresie budować relacje z rówieśnikami. Te dzieci, można powiedzieć, przygotowują sobie środowisko ludzkie, grupę odniesienia, która będzie ich wspierać i która będzie im pomagać w ich dalszym życiu, wtedy kiedy rodziców już nie będzie. Więc przede wszystkim jako matka, która ma córkę, która szuka takich relacji i je kultywuje, nie można się na tą córkę obrażać. tylko wręcz jakoś ją wspierać w tym procesie, robić przestrzeń, jak to się mówi, ewentualnie doradzać czy korygować jakieś zachowania, które wydają się zbyt ryzykowne, czy w jakiś sposób niebezpieczne, czy generujące jakieś problem czy nadmierną trudność, ale trudności muszą się pojawiać wtedy, bo właśnie na trudnych sytuacjach, na trudnych przeżyciach najwięcej się uczymy. I też wtedy mamy okazję do tego, żeby rozpoznać swoje deficyty, swoje ograniczenia, które gdzieś tam, na których początek jest najprawdopodobniej we wcześniejszym okresie życia tej nastolatki. Ubudowanie relacji z córką wtedy już nie może polegać na kontroli. Bardzo mocno chcę podkreślić. Dziecko w tym wieku potrzebuje dwóch podstawowych komunikatów ze strony matki i ojca także oczywiście. Zaufania i szacunku. To jest okres, w którym pomału rodzice muszą się uczyć tego, że ich dziecko staje się dorosłą osobą. Mało tego, że jest to, jak to ktoś ładniej powiedział, strzała wystrzelona z łuku. Czyli my już nie mamy, już proces wychowawczy, czyli celowanie z łuku, napinanie łuku i tak dalej, już to się skończyło. Strzała leci, łuk odpalił. I możemy tylko demonstrować wiarę i zaufanie w to, że ta strzała została wyposażona we wszystko, co mogliśmy najlepszego jej zaoferować, dać po to, aby doleciała do jakiegoś miejsca, gdzie zazna przynajmniej jakiegoś wymiaru szczęścia i spokoju. Kontrolowanie dziecka w tym okresie jest wyrazem braku takiego zaufania. Braku zaufania do własnego sukcesu wychowawczego. Jest właściwie przyznawaniem się takim pośrednim zakamuflowanym przyznawaniem się do tego, że niepokoimy się o dziecko, bo mamy poczucie, że nie daliśmy mu wszystkiego w tym wyposażeniu na dorosłe życie, co byłoby pomocne i potrzebne, ale już jest za późno. I wtedy można tylko zacząć rozmawiać o tych deficytach, o tych trudnościach, o tych niedoborach, o naszych rodzicielskich zaniedbaniach, zaniechaniach czy nieświadomości już jak z dorosłym człowiekiem. I takie rozmowy są bezcenne. i one dopiero, i tylko one będą budować taką właściwą relację z dorastającym dzieckiem, w tym wypadku z dorastającą córką. No i tu właściwie wyczerpaliśmy te dwie grupy pytań najważniejszych, ale mam jeszcze dwa pytania takie już całkiem szczegółowe. Chociaż przeczytam to pytanie, mam wrażenie, że odpowiedziałem na nie przed chwilą w prawie wystarczającym stopniu. Jak tworzyć i realizować relację mama już nie z córką, ale młodą kobietą, kiedy okres nastolatki się już skończył, a bycie kobietą jeszcze się nie zaczęło. A odległość w relacji stała się duża i tak duża, że nie wiadomo w jaki sposób zbudować jakieś połączenie, jakiś most, który miałby nowe fundamenty niż to, co się dotychczas w tej sprawie działo. No właściwie odpowiedziałem na to pytanie. To właściwie mowa jest o takim przedłużonym okresie dorastania. To się dość często zdarza teraz, że dorastanie i dojrzewanie emocjonalne może potrwać nawet do połowy trzeciej dekady życia albo dłużej. Więc wtedy wszystko to, co powiedziałem przed chwilą na temat budowania relacji z nastolatką, która szuka oparcia w grupie rówieśniczej, wszystko to obowiązuje również w tym wypadku. Zaufanie, szacunek, trudne dorosłe rozmowy z dzieckiem, gdzie rodzic musi też pokazać, że rozumie, co się wydarzyło, rozumie, czego mogło zabraknąć i razem z dzieckiem, już właściwie nie dzieckiem, tylko prawie dojrzałą kobietą w tym wypadku, szuka jakichś rozwiązań, jakichś konstruktywnych sposobów i metod po to, żeby zaradzić temu, temu deficytowi, deficytowi tego dobrego fundamentu relacji, który najwyraźniej nie był wystarczająco mocny. A poza tym prawdopodobnie ta mama, która pyta tutaj w tym pytaniu, ona nie zadbała o to, aby dostatecznie wcześnie, czyli mniej więcej w 16-17 roku życia już zaoferować taką prawie partnerską relację ze swoim dzieckiem. I ostatnie pytanie z tych dodatkowych, już zbliżamy się do końca. Mam 40 lat, a boję się własnej mamy. Zamiast czuć bezpieczeństwo, to boję się czasem, aby jej nie urazić, aby się nie obraziła. Jak to przepracować? No to tego na pewno nie przepracujemy teraz tutaj przed ekranem. Tu warto się udać na psychoterapię czy na jakieś warsztaty, a przynajmniej właśnie zajrzeć do tego warsztatu matka córka, bo tam można znaleźć już i pewne procedury i odpowiedzi na Na to pytanie najogólniejsza odpowiedź jest taka, że mama z jakichś powodów nie dała rady być mądrą matką i taką matką, która w sposób dostatecznie zaspokajała potrzeby rozwojowe swojej córki. Dlaczego ta córka się boi mamy? Powodów może być wiele. Może być to wymienienie kilka, może dwa podstawowe. Albo mama była rzeczywiście bardzo represyjną mamą, agresywną, wymagającą nadmiernie, oceniającą. Córka mimo, że ma 40 lat, gdy udaje się na spotkanie z mamą, to czuje się tak, jakby szła na rozmowę rekrutacyjną, czy na jakiś egzamin. Albo też ta mama nadmiernie obciążała córkę z pozycji właśnie tego odwracania relacji, czyli to spotkanie się z mamą grozi tym, że mama będzie, jak to się w przenośni mówi, próbowała siadać córce na kolanach i domagać się troski, opieki, bezpieczeństwa, zrozumienia, którego sama nie była w stanie wcześniej dać swojemu dziecku. No to tyle tych niełatwych problemów na dziś. Mam nadzieję, że to jakoś mówiłem w sposób wystarczająco jasny i że coś z tego skorzystacie. Ale jest jeszcze jedno wydanie, które się właśnie wiąże. Ono jest też gdzieś tam zaszyte, jak to się mówi, w pytaniach, wielu z tych pytań, o których mówiliśmy. I to pytanie brzmi, czy można przestać czuć się niekochanym dzieckiem? No, ale to otwiera całkiem nowy temat i mogę wam zdradzić, że przygotowuję warsztat kolejny, warsztat taki online'owy, na temat pracy z wewnętrznym dzieckiem. I w tym warsztacie można będzie znaleźć odpowiedź na to pytanie, ale z pewnością też, gdy ten warsztat się już ukaże, będzie okazja do dalszej rozmowy i odpowiadania na różne pytania, które Wam przyjdą do głowy w związku z uczestniczeniem w tym warsztacie na temat pracy z wewnętrznym dzieckiem. To bardzo ważny, bardzo ważny warsztat. Staram się tutaj do niego dobrze przygotować. I gdy się ukaże, to na pewno się o tym dowiecie. Bardzo serdecznie dziękuję za spotkanie. Wszystkiego dobrego. Trzymajcie się. Prawdopodobnie część z was wyjeżdża na jakieś wakacje, o których ja też marzę. Więc będziemy mieli jakąś przerwę w live'ach. ale gdzieś tam początku września z pewnością się spotkamy. Wszystkiego dobrego, zdrowia i wypoczynku wam życzę. Do zobaczenia.










