Miłość i związki. Wojciech Eichelberger o relacjach z ludźmi. Nagranie live z 21 maja 2024 roku.

Recording of a live talk (May 21, 2024) by Wojciech Eichelberger about love and close relationships. The session mixes a short thematic introduction with audience questions and answers, covering: why relationships matter for human development; distinctions between procreation, emotions, moods, and lasting feelings; how childhood trauma affects adult relationships and the role of therapy; how to avoid repeating patterns after breakups; and dealing with aging, illness, loss, and mutual care. The speaker also promotes a course on Positive Life titled "Dobry związek, zrozumieć siebie i swoje relacje."
Questions this video answers
May 21, 2024.
Course: "Dobry związek, zrozumieć siebie i swoje relacje" on the Positive Life platform.
Dzisiaj się spotykamy w sprawie związków. Niedawno pojawiło się na platformie Positive Life szkolenie czy kurs pt. Dobry związek, zrozumieć siebie i swoje relacje. Tutaj tym tematem niezwykle ważnym chyba dla wszystkich zajmiemy się dzisiaj, ale takiej postaci, która nie będzie miała, nie będzie takim uporządkowanym wykładem, tylko udało się nam zebrać od Was, od ludzi, którzy zainteresowani są tym tematem i dowiedzieli się wcześniej o tym live, pytania, bardzo istotne, interesujące pytania dotyczące tego, jak sobie generalnie radzić w związkach i o co chodzi w tych związkach i dlaczego jest czasami trudno, czasami łatwo. Więc ja zrobię może krótki wstęp, a potem po prostu zacznę odpowiadać na te pytania. Gdyby nam zostało jeszcze trochę czasu, no to rozumiem, że technicznie jest możliwe to, że będziecie też mogli zadawać pytania w trakcie tego live'u. Ale to chyba nie będzie też potrzebne. Więc związki. Związki z innymi ludźmi są niesłychanie ważną rzeczą w życiu wszystkich ludzi. Bardzo rzadko się zdarza ktoś taki, kto mówi, że właśnie związek z innymi ludźmi go nie interesuje i może zupełnie samotnie spędzić całe życie, nie wchodząc z nikim w żadną relację. Prawda mówiąc, to też nawet jeśli dorosła osoba coś takiego deklaruje, to to nie jest do końca prawda, ponieważ zanim stała się dorosłą osobą, która może taką deklarację dość radykalną złożyć, to musiała być ta osoba w relacjach z innymi ludźmi, którzy doprowadzili do tego, że stała się dorosłą osobą. No, gdy się rodzimy na tym świecie, to Nie jesteśmy w stanie przeżyć bez relacji z innymi ludźmi. Rodzimy się zupełnie bezradni, zdani na łaskę lub niełaskę jakichś opiekunów. Albo są to rodzice, albo jeśli jakieś okoliczności sprawią, że to nie mogą być rodzice, no to znajdą się jacyś inni opiekunowie, którzy wejdą z nami w relacje. Bo jesteśmy tak zorganizowani od strony mentalnej i emocjonalnej, że my ludzie musimy się właściwie wszystkiego nauczyć. W przeciwieństwie do zwierząt, które często rodzą się z jakimś takim dużym zasobem autonomii, jakąś możliwością może nie całkowicie realną, ale dość znaczną przeżycia, nawet bez opiekunów, to nas to na pewno nie dotyczy. My, ludzie, musimy spotkać innych dorosłych ludzi, którzy się naprawdę troskliwi i w taki sposób zaangażowani zajmą nami i sprawią, że będziemy mogli dorosnąć do momentu, w którym zaczniemy być zdolni do samodzielnego życia. Jak wiemy to, tak na poziomie czysto technicznym, to nasze uzyskiwanie samodzielności, no to do samodzielnego przeżycia, no to jest takie minimum 4-6 lat. Ale to chodzi tylko o poziom techniczny, o to, żeby móc poruszać się, uciec, schować, jakoś się obronić, znaleźć sobie gdzieś zaciszne miejsce, czy poszukać ciepła, pokarmu. Ale to są takie elementy czy takie poziomy zdolności do przeżycia, które są zapewniają przeżycie czysto fizyczne. Natomiast nam, ludziom, to nie wystarcza. My, ludzie, potrzebujemy dużo, dużo więcej. Potrzebujemy stworzyć takie relacje z innymi ludźmi, które zapewnią nam bezpieczeństwo na wiele, wiele lat jeszcze do przodu. w których poczujemy się ważni, zaopiekowani, poczujemy się generalnie bezpiecznie i zaufamy we więzi, które nas łączą z innymi ludźmi. To zaufanie do więzi z innymi ludźmi, ono się buduje długo. I ogromnej mierze zależy od tego, w jaki sposób dorosłe otoczenie, które nas otacza, zachowuje się wobec nas. I oczywiście łatwo zgadnąć, że jeśli dorosłe otoczenie zachowuje się w sposób nadmiernie represyjny, czasami wręcz wrogi, wymagający w stosunku do nas, stawia nam ciągle różnego rodzaju wymagania i warunki, dając do zrozumienia, że tylko wtedy, jeśli spełnimy te warunki, to będą nam oferować tą trwałość w relacji, a tym samym jakąś trwałe wsparcie i opiekę. No to wtedy nasza wiara w relację się chwieje trochę i Spróbujemy dostosowywać się do tej sytuacji w taki sposób, który służy temu, żeby tych dorosłych, którzy nas mają, zachęcić do siebie, a przynajmniej nie zniechęcić nadmiernie, żeby jakoś z nami chcieli i mogli wytrzymać i byli z nas dostatecznie zadowoleni. Generalnie to, prawdę mówiąc, ten mechanizm, i ta strategia budowania relacji dotyczy prawie nas wszystkich. Rzadko się zdarza, żebyśmy w swoim otoczeniu spotkali dorosłych ludzi, którzy w taki sposób zupełnie bezwarunkowy dbają tylko o to, abyśmy się rozwijali, rozwijali swój wrodzony potencjał, no tak jak to się mówi, rośliny w ogrodzie, który jest uprawiany metodą angielską, w przeciwieństwie do roślin uprawianych w ogrodach francuskich, które są bardzo regulowane, a te angielskie są zorganizowane i zatroszczone w taki sposób, żeby realizować potencjał tych roślin, a nie jakoś je formatować w zależności od naszych estetycznych czy jakichś innych upodobań. No więc w każdym razie w tych angielskich ogrodach to niewiele z nas dorasta, no bo musimy się jakoś nauczyć tego, w jakim otoczeniu społecznym, w jakim otoczeniu kulturowym, w jakim otoczeniu obyczajowym będziemy spędzać resztę życia. Przechodzimy na pierwszych etapach naszego życia, mniej więcej do 21 roku, może trochę wcześniej to się kończy, teraz szczególnie ostatnio, na taki kulturowy trening, który się nazywa socjalizacją. Uczymy się tego jak? żyć w tym ludzkim otoczeniu, w tym ludzkim stadzie w taki sposób, który zapewni nam jakąś akceptację, rozwój i elementarne bezpieczeństwo. Te uwarunkowania naszego rozwoju sprawiają, że czy byśmy chcieli, czy nie chcieli, W jakiś sposób relanymi ludźmi są dla nas ważne i też wymagające, bo spotykamy ludzi, którzy wyrastają w systemach rodzinnych, czasami w różnych otoczeniu obyczajowym i kulturowym, w rodzinach o różnym poziomie wykształcenia i takiej emocjonalnej, dojrzałości i no to wszystko, a potem jakiegoś dogrywania się ze sobą, dogadywania się ze sobą, dopasowywania się do siebie, do jakichś mniej lub bardziej twórczych kompromisów, do budowania relacji na zasadzie ustalania czasami bardzo trudnych i długotrwałych negocjacjach, granicy między tym terytorium, które nazywamy ja i tym terytorium, które nazywamy innym. Więc generalnie można powiedzieć, że relacje z ludźmi są zawsze jakąś formą wyzwania. wymagają od nas pewnego stałego wysiłku, jakiejś troski o to, żeby one mogły trwać i jednocześnie rozwijać się w taki sposób, który będzie raczej powiększał obszar naszej wolności takiej wewnętrznej niż go zmniejszał. Realnie na tym polega nasz rozwój. Czujemy się coraz bardziej autonomicznymi i niezależnymi ludźmi. No ale w zależności od tego, jak się to nasze dzieciństwo ułoży i w jaki sposób ono będzie nas formatowało czy formowało, no to będziemy albo używamy strategii związującej do tego, żeby właśnie powyższać obszar wolności własnej, a tam obszar wolności naszego partnera czy partnera związku. Albo będziemy podążali w drugą stronę, czyli będziemy ze względu na ten trening, który przeszliśmy w dzieciństwie, będziemy raczej stosować strategię rezygnowania z własnej wolności. nadmiernego dostosowywania się do potrzeb drugiej strony. Można powiedzieć, że najogólniej rzecz ujmując, związki się dzielą na takie kategorie, związki, które się rozwijają, które poszukują, które zapewniają, czy próbują w każdym razie zapewnić uczestnikom tego związku coraz większą przestrzeń autonomii i wolności. Jednocześnie dzieje się to w imię trwałości tego związku. A drugą kategorią są związki, które idą na zbyt dalekie kompromisy i można powiedzieć, jak to się z reguły w psychologii związków określa, wikłają się w siebie i dopasowują się na zasadzie takich transakcji emocjonalnych, które najkrócej się można określić w takiej metaforze, wiatr ślepek pulawego. No i takie związki mogą mieć, prawda, długie życie i być, tak patrząc z boku, związkami, które nawet można nazwać szczęśliwymi. Ale tylko patrząc z boku, bo ich mankament polega na tym, że właśnie one nie tworzą takiego środowiska, w którym obie strony związku mogą się rozwijać i w pełni realizować. Te związki są trwałe, kosztem czasami bardzo dużych, nadmiernych wręcz ograniczeń, ograniczania nawzajem sobie, nawzajem w takim związku, właśnie tej przestrzeni wolności i rozwoju. Więc, no bo, prawda, wracając do tej opowieści o ślepym i kulawym w Ziołowsku, no to wiadomo, że, prawda, jeśli ślepy spotka kulawego, no to, a kulawy ślepego, no to, Związek będzie dość silny. Kulawy potrzebuje Ślepego do tego, żeby go podpierał i pomagał mu w życiu, a z kolei Ślepy potrzebuje Kulawego... Nie, odwróć. Ale Kulawy potrzebuje Ślepego do... Nie, Ślepy Kulawego do działu, gdzie mają iść. Już mi się wszystko pomieszało z tym ślepym kulabem. No i oczywiście snując dalej tą analogię, można powiedzieć, że można przewidzieć z dużym prawdopodobieństwem, że kulabemu nie będzie zależało na tym, żeby ślepy przejrzał na oczy, a ślepemu nie będzie zależało na tym, żeby kulaby zaczął sprawnie się poruszać, bo no bo wtedy to spoiwo tego związku będzie coraz słabsze i może się skończyć tym, że związek się rozpadnie. Więc prawdę mówiąc, gdy myślimy o naszych związkach z innymi ludźmi, mówię o bliskich związkach oczywiście, no to warto rozważyć, czy do której kategorii ten związek, w którym jesteśmy należy, czyli do tej właśnie kategorii, która jest związkiem takim rozwojowym, prawda, i poszukującym coraz większej przestrzeni wolności i tym samym przestrzeni do rozwoju obu członków tego związku, obu stron związku, czy też jesteśmy takim związkiem, który raczej będzie się zamykał i będzie trwałość swoją zawdzięczał takiej komplementarności deficytów z obu stron. No i taka jest ogólna nauka o związkach. Reszta to już są, można powiedzieć, szczegóły i różne rozwinięcia i warianty. Więc nie będę w nie tutaj wchodził. Polecam ten kurs, o którym wspomniałem na naszej platformie, czyli Positive Life. Dobry związek, zrozumieć siebie i swoje relacje, bo tam można się będzie dowiedzieć, tego, w jaki sposób my wchodzimy w związki, w jaki sposób dokarmiamy te związki, w którą stronę nasze związki podążają i z jakich powodów pojawiają się w nich różne kłopoty i wyzwania, ale także dowiemy się, jak z tych kłopotów wychodzić i jak te wyzwania podejmować w sposób efektywny. To teraz już przejdę do Waszych pytań, bo tego jest tutaj dużo i może nie na wszystkie odpowiem, ale postaram się wybrać te, które są, jak mi się wydaje, najważniejsze. i odpowiedź, na które czasami nie jest łatwa. Więc na przykład mamy już to, właśnie lista tych pytań jest ułożona w sposób taki, myślę, że dość przypadkowy, więc będziemy sobie tak błądzić po tym temacie, ale z tego błądzenia potem, mam nadzieję na końcu, wyłoni się jakaś interesująca figura i interesująca jakaś mandala śladów, które ta nasza wędrówka będzie generować. Pierwsze pytanie jest, czy miłość to tylko sprytny podstęp natury, abyśmy się chcieli rozmnażać i ochraniać swoje potomstwo? No więc moja odpowiedź jest nie. Oczywiście istnieje coś takiego wśród ludzi, podobnie jak w świecie zwierząt, czy w ogóle we wszystkim, co musi odnawiać swój gatunek, żeby mógł dalej istnieć. zajmować się w jakikolwiek sposób tym, aby kolejne pokolenie mogło bezpiecznie dojrzewać, rozwijać się i znowu wydawać potomstwo. Ten instynkt istnieje, niewątpliwie. My ludzie nie jesteśmy pod tym względem różni od całej natury. Mamy instynkt, prokreacyjne, mamy też potrzebę podtrzymania gatunków i z tego też powodu te dzieci, które się rodzą, się rodzą, bo inaczej prawdopodobnie by się nie rodziły. Ale to nie jest miłość. Prokreacja jest powszechnym zjawiskiem w świecie zwierząt, gdzie trudno mówić o miłości, choć bywają takie gatunki, w których te związki samicy i samca w danym gatunku są dość trwałe, mają czasami długoletnią historię. Gdyby się temu bliżej przyjrzeć, to prawdopodobnie jest to związane raczej z potrzebą spełnienia tego warunku bezpieczeństwa w możliwie maksymalnym wydaniu. Ta para jest na tyle dobrze dobrana, że czuję, że może temu potomstwu, które generuje, zapewnić lepsze bezpieczeństwo niż gdyby istnieli w jakimś innym układzie. Więc miłość ludzka jest zjawiskiem zupełnie innego porządku i nie służy zaspokajaniu potrzeb prokreacyjnych, czy potrzeby podtrzymania gatunku w megaskali, ale służy zaspokajaniu naszych potrzeb emocjonalnych, No i tu oczywiście sprawy się komplikują, bo możemy mieć potrzeby emocjonalne, które są potrzebami, jak to się mówi, regresywnymi, czyli wniesionymi w nasze dorosłe życie z dzieciństwa, w którym one z jakichś powodów nie zostały dostatecznie zaspokojone. No i wtedy to są też z reguły trudne, niełatwe związki, w których trzeba się zreflektować i zrozumieć, że w dorosłym związku nie da się zaspokoić tych potrzeb, które mieliśmy jako dzieci, które zostały sfrustrowane. ale też są potrzeby wyższego rzędu. Są potrzeby w tych związkach, o których mówiłem, takich prorozwojowych. Szuka się do spakajania potrzeb, które nie mają charakteru egocentrycznego, takiego, że to ja chcę coś uzyskać od mojego partnera, jestem ślepy, no to muszę znaleźć pulowego, który nie jest ślepy i wtedy jakoś będziemy razem szli przez życie. Tylko takich potrzebno, które z poziomu bardziej serca, potrzeby więzi, potrzeby wynikające z przeczucia tego, że między ludźmi istnieje jakieś tajemnicze powiązanie, które w relacjach tylko z innymi ludźmi można odkryć. Potem więcej powiemy. Więc z całą pewnością odpowiedź na to pytanie jest taka, że miłość to nie jest sprytny podstęp natury, tylko to jest ta miłość taka, która ludzka miłość ma zupełnie inne motywacje. Niekoniecznie zresztą wiąże się z pokreacją. Przecież jest wielu ludzi, którzy wchodzą w głębokie, miłosne związki i nie mają dzieci, a czasami w ogóle w założeniach gdyby nie dążyli do tego, żeby mieć dzieci. No to mamy pierwsze pytanie z głowy. Teraz Następne pytanie, czy miłość to emocja? Mamy różne pojęcia, które opisują nasze życie emocjonalne i one mają też swoje definicje. dotyczą szczególnych aspektów tego życia. Emocja w tych kategoriach jest chwilowym uczuciem, jest czymś, co pojawia się sytuacyjnie w zależności od tego, co się aktualnie dzieje i jest jednocześnie, jak sama nazwa wskazuje, jakimś generatorem, wyzwalaczem mocji, czyli ruchu, czyli jakiejś akcji konkretnej domaga się każda emocja. Jeśli mamy emocje strachu, to uciekamy, jeśli mamy emocje gniewu, to atakujemy, jeśli mamy jakieś inne emocje, no to też wykonujemy jakąś akcję, działamy na rzecz tego, żeby potrzebę związaną z tą emocją zaspokoić i żeby ta emocja możliwie jak najszybciej wygasła. Następną kategorią w życiu emocjonalnym są uczucia. Nie, może raczej nastrój byłby wcześniej. Także mamy coś, ten nastrój. Nastrój to jest, no tak jak nastrój w instancie. Jesteśmy dobrze strojeni, jesteśmy kiepsko strojeni albo Mamy poczucie jakiejś mniej lub bardziej krótkotrwałe, bo nastrój też nie trwa długo, on może dość szybko zmieniać, w zależności od okoliczności, od towarzystwa innych ludzi, z którymi obcujemy, czyli można powiedzieć, różnych nastrojonych instrumentów. Więc jeśli jesteśmy w towarzystwie ludzi, którzy mają podobny strój w sensie muzycznym, idąc w tę metaforę, co my, to jesteśmy w dobrym nastroju. Jak jesteśmy w środowisku ludzi, którzy są nastrojeni inaczej i w naszym ten strój nie jest harmonijny, no to możemy być w kiepskim nastroju. Ale możemy też sami zbudzić się w jakimś dobrym nastroju lub kiepskim nastroju. Bardziej harmonijny czy mniej harmonijny. Więc nastrój jest takim też dość zwiewnym przejawem naszej emocjonalności. Natomiast uczucia są trwałe. Szczególnie uczucia związane z relacjami z innymi ludźmi. To mamy na myśli, mówiąc o uczuciach. Uczucia to jest coś, co staramy się pielęgnować, staramy się komunikować. wyrażać i oczywiście jeśli to są uczucia dobre, tak zwane, takie właśnie pozytywne, czyli działające na rzecz budowania więzi i bliskości z drugim człowiekiem, no to są to uczucia, które sprzyjają związkowi, ale też mogą być uczucia bardzo trwałe, uporczywe i negatywne, które będą w sposób jawny lub ukryty szkodzić temu związkowi i go psuć. Więc miłość na pewno nie jest emocją. Emocją może być chwilowy zachwyt, pożądanie, ewentualnie, prawda, gniew, czy brać chęć posiadania, zawładnięcia drugą osobą. Generalnie emocje rzadko służą związkowi. To nie jest budulec wystarczająco trwały, aby budował trwały związek. Chociaż mogą być ważne, istotne, szczególnie jeśli mamy takie właśnie dość uporczywie ograniczony repertuar emocji, które wyrażamy, no to wtedy, jeśli to są, jak już powiedziałem, emocje negatywne, to związek będzie cierpiał. Następne pytanie. Czy osoby z poważnymi traumami z dzieciństwa, i dodatkowo po wzajemnym poranieniu się w przeszłości na skutek tych traum, a potem na skutek intensywnej pracy nad sobą i nad komunikacją, poprawiają to wszystko, naprawiają, czy one mają jeszcze szansę bycia w dobrej związku, czy już raczej nie. Zakładamy, że te osoby, Z obie strony tej relacji zmieniły się na korzyść i stały się bardziej refleksyjne. No więc oczywiście jak najbardziej. Jak pewnie zauważyliście, wiele naszych związków się zaczyna od takiej fazy takiego miodowego miesiąca, jak to się mówi, i jesteśmy wtedy w nieustannym zachwycie tą osobą, z którą jesteśmy w związku. Staramy się też ze wszystkich sił, to co odbywa się w gręcznach hormonalnych w zasadzie niemalże, być możliwie najlepszą wersją samych siebie po to, żeby budzić podobne uczucia. w drugiej stronie naszego związku, więc tworzymy, można powiedzieć, pewien prototyp idealnego związku, który jednak nie ma trwałych fundamentów, bo jest zbudowany głównie na emocjach, nastrojach i uczuciach, które nie mają trwałego zakorzenienia w rzeczywistości, ponieważ jesteśmy w fazie zachwytu, idealizacji drugiej osoby, naszego partnera czy partnerki w tym związku. No i potem ten miodowy czas się kończy. Podobno najdłużej trwa dwa lata, a potem, jak to wszyscy nazywamy, zaczynają się schody, pojawiają się trudności. One się biorą stąd, że poznajemy się coraz lepiej i że ta faza idealizacji i takiego bezkrytycznego zachwytu już mija. Jesteśmy tym jakoś zmęczeni nawet w pewnym sensie i musimy zacząć brać pod uwagę realia. Czyli dochodzą do głosu takie właśnie potrzeby związane z tymi niezaspokojonymi potrzebami z dzieciństwa albo zaczynamy mieć bardzo trudne, długotrwałe negocjacje na temat granic, gdzie są moje granice, gdzie są twoje granice, gdzie jest moja wolność, gdzie jest twoja wolność, gdzie to się zaczyna, gdzie to się kończy, czy ja mam w jakim zakresie zaspokajać potrzeby drugiej strony i czego mogę oczekiwać od tej drugiej strony, jeśli chodzi o zaspokajanie moich potrzeb, no i tak dalej, i tak dalej. No, sami wiecie, że to nie jest łatwe i właściwie niemalże każdego dnia jakieś przejawy tego typu negocjacji, tego typu obrazy nad związkiem się odbywają. One mają taki charakter, że brakuje komunikacji, brakuje też sposobów komunikacji, wręcz umiejętności nazywania różnych uczuć, stanów. I brakuje tego, co się nazywa empatią związku, czyli zdolnością do rozumienia sytuacji i postawy drugiej strony. No to wtedy mamy kryzys. I tutaj pojawia się pytanie, dylemat, czy ja wobec tego pozostaję w pozie rozczarowania tą drugą stroną i rozglądam się za innym związkiem, czy też podejmuje pracę nad tym, żeby ten związek zoptymalizować, żeby przekroczyć te wszystkie problemy i kłopoty, które się w tym związku pojawiają. Jeśli obie strony się za to zabiorą rzetelnie i pod dobrym kierunkiem, bo czasami trzeba sięgnąć do specjalistów, to szybciej idzie i łatwiej, no to wtedy ten związek jak najbardziej jest, można powiedzieć, bogatszy o to trudne doświadczenie i wchodzili na inną orbitę zupełnie. Może dalej trwać i jakoś rozwijać się ku obopólnej korzyści, aż do momentu, gdy pojawi się jakaś kolejna przeszkoda, co prawdopodobnie się Więcej czy później zdarzy. Więc odpowiedź jest tak. Warto pracować nad związkami i jeśli mamy, jak to autorka pytania wskazuje, mamy jakieś traumy z dzieciństwa, jakieś trudne doświadczenia, które sprawiły, że nasze zachowania w związkach są nieadekwatne, oderwane od rzeczywistości, nadmiarowe, że patrzymy na partnera i na to, co się dzieje w tym naszym partnerstwie przez jakieś klisze naświetlone dawno, dawno temu, czy przez jakieś okulary, czy jakiś zespół przekonań nieadekwatnych do dorosłego życia, to wtedy może być bardzo trudno, ale da się to przekroczyć. Z traumami od razu trzeba jednak sięgać po pomoc fachowców. Da się bardzo wiele i stosunkowo szybko zrobić. No to następne pytanie. Jak według Ciebie ma się miłość do osoby, z którą jestem lub chcę być w związku dwuosobowym do miłości? To ojca, matki, rodzeństwa, przyjaciół innych ludzi, zwierząt, wszystkich innych elementów natury, sztuci, jakichkolwiek pojmowanych. Jakkolwiek pojmowanych. No, to bardzo interesujące pytanie. I ono właściwie... Mierza, tak? Ja przypuszczam, że intuicji pytającej osoby jest takie przeczucie, że jest taka forma miłości międzyludzkiej, która pojawia się między ludźmi, tak? A być może też pojawia się wcześniej, jeszcze zanim weszli się w jakąś bliską relację, która, jak to się mówi, nie wyklucza nikogo. która jest miłością przewagającą. Można powiedzieć, że w równym stopniu ona dotyczy mojej partnerki czy partnera, jak i drzewa za oknem, jak też tego kota, który leży na kanapie. No i tak i nie, chociaż z tego, co sam doświadczyłem i z tego, co przeczytałem i dowiedziałem się o doświadczeniach innych ludzi, no taka miłość istnieje jednak Ona ma pewną gradację. Pojawia się pewna gradacja ważności. Ona się przejawia w sytuacjach dramatycznych, krytycznych itd. Jeśli np. pozostając przy tym domu, drzebie za oknem, partnerze czy partnerce i kocie na kanapie, to w momencie, że nie daj Boże ten dom się zacznie palić i trzeba będzie szybko kogoś ratować, to raczej skoncentrujemy się na tej osobie najbliższej, czyli będziemy ratować partnera lub partnerkę, a w drugiej kolejności może kota, a w trzeciej drzewo, a kanapę, to już w ogóle damy sobie z nią spokój. Jest taka forma miłości, którą obejmujemy wszystko, ale wtedy, kiedy nie musimy dokonywać tak dramatycznych wyborów, kogo ratować. Wtedy się okazuje, że jednak są sprawy ważne i ważniejsze. obiekty miłości ważne, mogą być wszystkie ważne, ale są wśród nich ważniejsze. Jeśli tam są jeszcze dzieci w tym domu, to sprawa się jeszcze bardziej komplikuje. Można się zastanawiać nad tym, czy w takiej dramatycznej sytuacji, w której trzeba kogoś ratować, kogo byśmy ratowali najpierw. Z reguły odpowiedź jest najpierw dzieci. No i nr 2 znowu. Można podejrzewać, że jest to instynktowne i biologiczne, że przede wszystkim trzeba ratować kolejne pokolenie, które będzie podtrzymywało gatunek. Ale tu jest jeszcze bardziej skomplikowane. Tu są język krwi, tu są, w wypadku dzieci, też szczególna historia tej relacji, budowania tej relacji. relacji z niemowlęciem do relacji już z dorastającym, czy nawet już dorosłym człowiekiem. I trudno to porównać do budowania relacji z osobą, którą spotkaliśmy już w dorosłym życiu. No to tak, z tymi drzewami, zwierzętami i tak dalej, a także a szczególnie prawdopodobnie najprostszego obrazu byśmy nie wynosili z pożaru, zanim byśmy miały do dzieci i najbliższych ludzi. Więc to może na razie tyle na ten temat. Jak dobrze przepracować schematy z poprzednich nieudanych związkach, żeby nie przenieść ich na kolejny związek? To też bardzo ważne pytanie. Tutaj jest krótka. Jeśli zakończył się nasz związek, byłoby ogromną stratą. Jest często ogromną stratą to, że nie poddajemy refleksji żadnej tego, co doprowadziło do kłopotów w tym związku, a w konsekwencji do jego rozpadu, że nie poddaliśmy swojej postawy jakiejś samokrytycznej ocenie, że nie zrozumieliśmy tego, jaki był nasz wkład w to, że ten związek się nie udał. I no to bardzo trzeba uważać na taką pokusę, która niestety pojawia się też z reguły w dorosłych związkach ludzi, którzy się rozstają, że pokusa polega na tym, żeby przyjąć rolę i postawę ofiary i przerzucić całą odpowiedzialność za kryzys związku i za jego rozpad na drugą stronę. Taka postawa właściwie uniemożliwia też jakąkolwiek refleksję, bo taki bezpodstawny atak na partnera czy partnerkę w związku i obciążanie jej czy jego odpowiedzialnością za ten kryzys w tej osobie, która jest w ten sposób atakowana budzi ogromny sprzeciw i też mobilizuje w niej obronę. jakieś poczucie krzywdy czy niesprawiedliwości, w związku z czym też się blokuje jej tym samym drogę do jakiejś autorefleksji. Także wtedy obie strony, można powiedzieć, są zablokowane, jeśli chodzi o zdolność przyjmowania odpowiedzialności za to, co się wydarzyło w tym związku. Jeśli tego nie zrobimy, no to jest tak, jak tutaj ta osoba, która pyta, przewiduje, że to zostanie przeniesione do następnego związku w sposób bezrefleksyjny zupełnie i bardzo szybko się zorientujemy, że w nowym związku mamy do czynienia z osobą bardzo podobną do tej, z którą żeśmy się rozstawali, bo już, jak to się mówi, nie dało się z nią wytrzymać. Tu refleksja jest konieczna i psychoterapii, gdy z parami w kryzysie lub też przychodzą ludzie po to, żeby sobie pomóc z tym takim bolesnym syndromem porozstaniowym, zachęca się tych uczestników terapii do tego, żeby poczekali wystarczająco długo, żeby dali sobie czas na refleksję, taką naprawdę pogłębioną i rzetelną, zanim wejdą w kolejny związek. Bo wtedy właśnie ten kolejny wybór może być już wyborem z innego klucza. Takim właśnie progresywnym wyborem, a nie regresywnym. Czyli dobrze sobie robić jakieś wakacje od związku, gdy wychodzimy z jednego związku i wchodzimy w następny. Bo gdy wchodzimy w następny zbyt szybko, to prawdopodobnie robimy to po to, żeby to, co zabolało w poprzednim, bolało jak najmniej, żeby jak najszybciej o tym zapomnieć. To nie jest dobra strategia z punktu widzenia naszego dalszego rozwoju i umiejętności bycia w związkach. Następne pytanie. Ile my jeszcze mamy czasu? Jeszcze parę minut. Tutaj mamy Jak poradzić sobie z utratą? Bardzo ważne pytanie. jak poradzić sobie z utratą iluzji dotyczących związku i jego trwałości, jak się domyślam. takiej zdolności do zawierania w sposób taki bezpieczny i solidny też różnych kryzysów zdrowotnych ludzi, którzy są w tym związku, które pojawiają się wtedy, gdy czas upływa i czasami są nieuchronnym wątkiem w naszym starzeniu się przemijanym. Jak sobie z tym poradzić, prawda? No tutaj odpowiedź jest w zasadzie prosta. Żeby sobie poradzić z takim bardzo niewątpliwie trudnym etapem w związku, który już ma ze sobą prawdopodobnie długą historię i uczestnicy tego związku odczuwają grzemię lat i różnych dolegliwości. Właściwie gwarantem przetrwania tego związku jest to, co się w tym związku działo przedtem. Jeśli rzeczywiście obie strony pracowały nieustannie nad tym, aby w tym związku budować tą przestrzeń, autonomii, wolności, a tym samym prawdziwej miłości, może nie do końca tej idealnej, ale w każdym razie prawdziwszej, głębszej miłości, bo na czym ona najtrudniej polega, ta głębsza? Miłość jest tym prawdziwsza, tym więcej miejsca jest na prawdziwą miłość, mniej wzajemnie od siebie potrzebujemy, w tym sensie zaspokajania różnych takich potrzeb, które szczególnie tych wyniesionych z dzieciństwa i ciągle nieświadomie adresowanych do drugiej strony w związku. Więc jeśli wyrośniemy w tym związku, jeśli dojrzejemy w tym związku, jeśli możemy naszemu partnerowi czy partnerce powiedzieć, W jakimś momencie teraz wiem, że naprawdę Cię kocham, bo już właściwie niczego oprócz tego, żeby Cię kochać, to od Ciebie nie potrzebuję. No to wtedy taki związek się niczego nie boi, no bo również nie będziemy oczekiwać od naszego partnera czy partnerki, że będzie wiecznie młody, piękny i zdrowy, tak? Bo to nam nie będzie do niczego potrzebne. Po prostu pozwolimy życiu płynąć tak, jak ma płynąć. Oczywiście można zadbać mniej lub bardziej o to, żeby możliwie, jak to się mówi, zdrowo umrzeć, ale nie zawsze jest to możliwe i nie wszystko nas w tej sprawie zależy. Troska oczywiście o zdrowie i troska o siebie i nawzajem też w tym aspekcie jest bardzo ważnym elementem związków, szczególnie takich związków już właśnie ludzi dojrzałych czy seniorów. Niemniej jednak trzeba naprawdę dojrzeć bardzo głęboko i tak dogłębnie, jeszcze inaczej mówiąc, żeby pozwolić naszemu partnerowi w związku spokojnie starzeć się, jeśli trzeba to chorować i też pozwolić mu umierać. w taki sposób, żeby go nie zatrzymywać i nie demonstrować jakiejś potwornej rozpaczy i osamotnienia w sytuacji, w której on czy ona odchodzą nie z własnej woli, jak to się mówi. Więc to jest bardzo ważne pytanie i bardzo, jak myślę, bardzo ważny test dla głębokości, trwałości i prawdziwości tej więzi, która wiąże dwoje osób, takich właśnie, którzy już są w fazie schyłkowej życia. Mówiąc jeszcze najkrócej, Takim wyznaniem miłości w takiej fazie może być powiedzenie, słuchaj, możesz spokojnie umrzeć, ja sobie poradzę. I to jest piękne wyznanie miłości. Może młodzi uczestnicy tego wykładu, słuchacze tego może jeszcze nie doceniają, to rzadko kogo na takie wyznanie stać. Więc polecam to, jak robiłem drogowskaz w budowaniu związku, żeby nie wikłać swojego partnera czy partnerki w takie zobowiązanie, że zawsze będziesz ze mną, a w razie czego to ja wolę pierwszy umrzeć, bo nie wytrzymam Twojego odejścia". To jest, można powiedzieć, dziecinne. Dobrze się z tego wystrzegać i unikać takiej sytuacji. No to co? Właściwie chyba na najważniejsze pytania odpowiedziałem. Minął nam już czas, godzina tego spotkania. Myślę, że dłużej nie wytrzymacie. Ale jeśli będzie potrzeba powrotu do rozmowy na ten temat, to myślę, że dacie nam bardzo to wyraźnie do zrozumienia. Jeszcze raz polecam ten kurs, który się nazywa Dobry Związek. zrozumieć siebie i swoje relacje, to znajdziecie na platformie Positive Life. Tam też czekają was jakieś niespodzianki i ewentualne zniżki, więc polecam szczerze ten kurs, bo naprawdę to kosztowało kilka osób wiele solidnej pracy. Tym również mnie. Więc dziękuję za uwagę i życzę Wam dobrych związków i takiej optymizmu w związkach, że naprawdę w tych związkach, jeśli się przyłożymy do tego, żeby nie unikać swojej odpowiedzialności, nie uważać samych siebie za jakieś chodzące ideały czy świętych, no to wszystko powinno być dobrze. Prędzej czy później. Wszystkiego dobrego. Dobranoc.










