Mindfulness, flow, peak experience - LIVE z 18 czerwca 2022

Wojciech Eichelberger compares two paths to non-dual awareness: intense experiences like danger and high performance versus slow mindfulness practice. He covers therapeutic uses for PTSD and depression, how to choose a teacher, and what nonduality means for the self.
Więc co to jest to mindfulness? Może od tego zaczniemy, bo to w naszym międzynarodowym języku też troszeczkę brzmi jednoznacznie. Przepraszam, niejednoznacznie, oczywiście. No, bo taką, gdyby dokonać takiej krótkiej, nieprofesjonalnej słowotwórczej analizy tego, tego, tego terminu, no to, to, no to, to się narzuca, prawda, że to jest uważność, tak? No bo po angielsku takie zwroty typu mind your head czy mind your way, no, oznaczają uważaj na głowę czy uważaj na drogę. I stąd, no, mindfulness wygląda na to, że jest taką propozycją całkowitej uwagi. Chociaż nawiasem mówiąc, podoba mi się to skojarzenie ze zwrotem mind your head i mind your way, bo to jest, jak potem się okaże w naszym wykładzie, też w mindfulness'u o to chodzi. Bardzo chodzi o to, żeby uważać na głowę i na drogę. Niemniej jednak, Też w polskiej tradycji są takie różne próby wcześniejsze nazwania tego, o co chodzi. Na przykład, nie wiem, czy ktoś z was był kiedyś w harcerstwie albo coś słyszał o harcerstwie, ale tam na przykład takim podstawowym zawołaniem harcerzy jest czuj, czuj, czuwaj. Czyli czuj i czuwaj. I to też jest bardzo ciekawe i bardzo nawiązuje do tego, co chodzi o mindfulness. Nie używamy polskich terminów ostatnio, szczególnie o różnych ważnych sprawach. Niemniej jednak warto o tym przypomnieć, że sprawa, którą się tu zajmujemy, ma swoją długą historię i mindfulness nie jest jakimś nowym, jak to się mówi, przysłowiowym, amerykańskim wynalazkiem. To jest sprawa, która zajmowała ludzi od samego chyba zarania istnienia naszego gatunku, a może nie za później. I jest, jak się wydaje, najważniejszą, to jest na pewno jedną z najważniejszych spraw. które gdzieś są na naszych horyzontach szczęścia, powodzenia, sensu i czym podobnie ważnych spraw. Ale wracając do próby definicji tego, o co chodzi, jakiegoś polskiego przykładu tego mindfulness, to to właściwie jest takie... Be mind, to znaczy bądź świadomy bardziej, a mniej bądź uważny. Chociaż wydaje nam się, że my jesteśmy właściwie świadomi, Cały czas tak ma, szczególnie w ciągu dnia, bo w nocy to raczej nie. I różnie w Władyszewie bardzo szczególnych rangerów świadomie śnić. Ale okazuje się, że to też jest możliwe. Więc wydaje nam się, że zawołanie bądź świadomy jest takim troszeczkę pustym wyzwaniem. No jak to bądź świadomy, i tak jesteś świadomy. Czuję, widzę, słyszę, dotykam i tak dalej, i tak dalej. No, ale to nie jest takie proste, bo tutaj istotą sprawy jest to, czego mam świadomy, dotykam i tak dalej, i tak dalej. W polskim słowie uważaj jest jakaś podpowiedź tej sprawy, bo słowo uważaj ma rdzeń i pochodzenie ze słowem waga, czy czymś, co waży, to nie w sensie fizyczne, na typu ważnik, tylko czymś, co waży, tylko coś, co w sensie ważne, fizyczne, na typu ważnik, czego przypisujemy, czy coś, co waży, tylko coś, co ważne, fizyczne, stąd uwaga, ważne też, Na przykład zważyć coś, to znaczy coś, prawda, wziąć pod uwagę, coś, co jest istotnym jakimś argumentem czy aspektem jakiejś sprawy. No i jest takie ładne, stare polskie słowo, które brzmi uważanie, tak? Mieć czyjeś uważanie, tak? Albo mieć dla kogoś uważanie, to znaczy mieć szacunek. Szacunek dla tego kogoś. czy dla jakiejś sprawy, czy również dla siebie. Można do siebie skierować taki postulat uważania samego siebie. Więc gdy na coś uważamy, tak, no to znaczy, że to coś jest dla nas ważne, że warto uważać na coś, co jest ważne. I w dodatku To coś, na co uważamy, powinno wzbudzać w nas jakiś odruchowy szacunek, a może nawet przeczuwany szacunek. To skoro mam uważać, to znaczy mam być świadomy czegoś, co jest ważne. Czyli żeby już zamknąć ten krótki rozdział słowotwórczy i etymologiczny, to powiedzmy może tak, że uważność to jest bycie świadomym tego, co ważne i co godne szacunku. No i to jest, tak prawdę mówiąc, ukułem tą definicję jakieś pięć minut temu. I wydaje mi się ona bardzo trafna i ciekawa, ponieważ prowadzi do kolejnego pytania. Przypominam, definicja brzmi tak. Uważność to bycie świadomym tego, co ważne i godne szacunku. No i to następne pytanie tutaj jest niezwykle istotne dla rozumienia tego, o co chodzi z tym mindfulness. No bo w takim razie tym pytaniem, które się nastuwa jako kolejne ważne pytanie, tak, to jest pytanie, co jest dla nas ważne i godne szacunku? Co to jest za coś, co jednocześnie jest ważne i godne szacunku? A można jeszcze troszkę podkręcić to pytanie i zapytać się siebie, co jest najważniejsze i godne szacunku jednocześnie? No i tutaj, jak pewnie przeczuwacie, jedziemy w wyższe rejony rozważań i czy może nie wyższe, a może bardziej fundamentalne, podstawowe rejony rozważań na temat tego, co jest w ludzkim życiu ważne, najważniejsze i jednocześnie godne szacunku. Więc albo jeszcze inaczej możemy sobie tutaj to pytanie zadać, co zasługuje na naszą ważność najbardziej. Czyli co jest naprawdę ważne. No więc, jak już sobie te wszystkie pytania jakoś uzmysłowimy, to teraz warto sięgnąć do takich najnowszych, już nie będę oczywiście sięgał do źródeł filozoficznych, też nie jestem ekspertem w tej sprawie, ale na poziomie psychologicznym, czy psychologii w ogóle, no to pytanie już jest zadawane od jakiegoś czasu. I to chyba już nie wiemy, myślę, że z jakichś pięćdziesiąt lat temu na pewno, a może troszkę mniej, troszkę więcej, nie jestem pewien tej daty, no taki słynny amerykański psycholog Maslow, Abraham Maslow, znany powszechnie z tej tak zwanej piramidy potrzeb Maslowa, prawda? Która, jak przypomnę, już nie pamiętam szczegółów, nie będę wam tego teraz wyświetlał, to nie jest istotne, ale tam na początku jest potrzeba, prawda, bezpieczeństwa, potem chyba przynależności i tak dalej, i tak dalej, a na szczycie tej piramidy jest to, o co tutaj, jak myślę, też chodzi w naszej rozmowie. Mianowicie potrzeba samorealizacji. Samorealizacji. No i oczywiście sam ten termin budzić może ciekawość, no bo samorealizacja to znaczy, kto ma kogo zrealizować, albo co to znaczy zrealizować samego siebie, czyli innymi słowy urzeczywistnić siebie. Maslow się tym soliwnie zajął i badał ludzi, którzy deklarowali, jakoś ich zaprosił do tego, żeby się zgłaszali poprzez media, różni ludzie, którzy deklarowali, że doświadczyli czegoś, co znowu w międzynarodowym języku nazywa się peak experience, czyli takie doświadczenie szczytowe, doświadczenie najwyższej świadomości w tym sensie. Więc tu nie chodzi o, może nam się to kojarzyć ze szczytowaniem, ale to niekoniecznie to oznacza, że to jest szersze, znacznie szersze pojęcie. Czyli doświadczenie jakiegoś szczególnego stanu świadomości, który ma ten przydomek pik, czyli jest jak gdyby odczuwane jako najwyższy stan świadomości. I okazało się, że ci ludzie z reguły byli ludźmi wyraźnie na skali szczęśliwości, tak potocznie rozumianej, wyraźnie byli ulokowani na wysokich pozycjach, znacznie wyższych niż tak zwani przeciętni ludzie. Po prostu ludzie, którzy tego typu doświadczenia nie mieli. Potem niestety z jakichś powodów, dla mnie niejasnych, maslą nie kontynuował tego wątku za bardzo, ale najwyraźniej to też dalej męczyło różnych innych psychologów i badaczy. I jednym z takich znanych również w Polsce jest taki słynny profesor Harwardu węgierskiego pochodzenia, który napisał książkę Przepływ, Flow. I tam I ma bardzo trudne nazwisko, więc się boję tutaj go wymawiać, bo nie mam przed sobą jego książki z pamięci. On się nazywał... On się nazywał Michail Csikszem-Michail. Czy jakoś zbliżona, zbliżona wymowa tego węgierskiego nazwiska. On był profesorem Harvardu, chyba jest nadal. i napisał taką właśnie znaną, interesującą bardzo książkę pod tytułem Przepływ, która tak naprawdę w jakiś sposób powtarza badania Maslowa, z tym, że tam jeszcze Michali się wyraźnie zajął podstawowymi atrybutami tego doświadczenia szczytowego, tego Peak Experience, który on nazywa inaczej, on nazywa to doświadczeniem przepływu. Ale też miałem interesujące odkrycie takie, że okazuje się, że ludźmi, którzy najczęściej deklarowali takie właśnie doświadczenie, byli ludzie pracujący ciężko nauką w różnych amerykańskich korporacjach. które jak wiadomo są szczególnie wymagające dla ludzi i w wielu wypadkach też destrukcyjnie wymagające, żeby użyć delikatnego terminu. A tutaj okazuje się, że w tym środowisku takich ogromnych wymagań, wielkiego tempa pracy i stresu z tym wiązanego, Bardzo wielu ludzi doświadczało tego właśnie, co Csikszy Michalij nazywa doświadczeniem przepływu. Flow. Nie jest jasne dla mnie, czy ten flow to jest dokładnie to, czym się zajmował Maslow, ale niewątpliwie jest to w opisie tych osób badanych wyraźnie Doświadczenie szczególne. Doświadczenie, które tak najkrócej mówiąc było opisywane jako taka jazda po bandzie czy dzień na maksimum swoich możliwości. już jak gdyby rzeczywiście na tej ostrej granicy tego, na co mi jeszcze stać, a co grozi jakąś mniejszą katastrofą, na przykład wypaleniem, czy zabaleniem jakiejś sprawy, czy właśnie niedowiedzeniem jakiegoś wyniku, czy projektu, który miał jakiś deadline. No i jednocześnie ta jazda po Wadzie była taką wielką frajdą dla tych ludzi. Wszystko szło jak z płatka. Wszystko szło idealnie. Wszystko, umysł działał na najwyższych obrotach. Prawda? I był niesłychanie kreatywny. I to nie powodowało żadnego zmęczenia, tylko ci ludzie byli jakby w jakimś rodzaju transu. Więc dlaczego o tym wszystkim opowiadam? Bo to nas prowadzi do takiej konstatacji, że prawdę mówiąc, przynajmniej to doświadczenie flow, jeśli chodzi o peak experience, to może to nie jest tutaj akurat, nie jest tak częste. Ale doświadczenie flow jest częstym doświadczeniem wielu ludzi. Przypuszczam, że teraz wśród was, drodzy słuchacze, jest wielu takich, którzy doświadczyli albo takiego peak experience, albo takiego uczucia flow. No i To uczucie, to doświadczenie ma to do siebie. Jeśli nie jesteście pewni, czy je doświadczyliście, to podam wam takie ważne kryterium. To jest doświadczenie, które jednoznacznie kwalifikujemy jako doświadczenie szczęścia właściwie. Może szczęścia albo szczególnej jakości takiego głębokiego spokoju, takiego poczucia, z powrotu do domu, do prawdziwego domu. Tam, gdzie można się odpocząć zupełnie bezpiecznie i ma się takie wrażenie, takie poczucie, że nasza podróż się zakończyła i przyszedł czas na to, żeby odpocząć, głęboko na wszystkich poziomach odpocząć. To czasami też znajduje taki wyraz, albo wręcz wypowiedziane zdanie, albo myśl, która się pojawia w takich momentach tego doświadczenia, peak experience albo flow. No nie wiadomo, czy to jest taka całkiem poważna deklaracja, ale na pewno wyraża to, że to, czego doświadczamy, jest czymś zupełnie wyjątkowym. Bo często ta myśl i to zdanie brzmi, no teraz to mógłbym nawet umrzeć. Także właściwie można powiedzieć, że coś się dopełniło ostatecznie, że już Ten nasz egzystencjalny problem tego, o co chodzi w tym życiu, po co ja właściwie się tu urodziłem, po co mam umrzeć i jaki to ma wszystko sens i co mam robić w międzyczasie, on się rozwiązał. Takie doświadczenia są częstsze niż przypuszczamy. I zdarzają się przy różnych okazjach. Oczywiście wykluczam tutaj doświadczenia, które mogą mieć podobny wymiar i dawać podobne uczucia, ale są stymulowane. różnymi środkami halucynogennymi. To jest akurat dość częste doświadczenie wielu ludzi, ale jeśli ono może trafić do tej kategorii tylko wtedy, kiedy ktoś, kto stosuje takie środki ma głęboką intencję, a poza tym jest osobą jakąś w miarę wewnętrznie wyczyszczoną z różnych ograniczeń, traum. jakichś, prawda, resentymentów i tak dalej, i tak dalej. Czyli jest osobą, która przeszła jakiś wewnętrzny, trudny, dłuższy lub krótszy proces pracy nad sobą, jak to się mówi, tak? Czyli uwolnienia się od różnych ograniczeń i cierpienia związanego z tym, co się wydarzyło w biografii tej osoby. Więc to oczywiście się wtedy zdarza, ale jest jeszcze jedna kategoria, w której dość często doświadczamy takiego uczucia. To są różne sytuacje z kategorii extreme. Czyli takie sytuacje, które są niesłychanie wymagające. Już właściwie o jednej kategorii tych sytuacji mówiliśmy. przy okazji tych doświadczeń flow, czyli doświadczenia tego stanu świadomości w bardzo wymagających sytuacjach. Ale inne wymagające sytuacje to są sytuacje, które sobie sami często organizujemy. I to są sytuacje typu na przykład skok na bandzi, czy wspinaczka górska wymagająca bardzo, albo jakieś doświadczenia sportowe. Bardzo wielu sportowców też deklaruje, że ich udziałem było takie doświadczenie właśnie z peak experience czy flow. To się też, niektórzy to nazywają doświadczeniem mistycznym, to może do tego jeszcze wrócimy, żeby to sobie jakoś wyjaśnić. Więc doświadczenia extreme, tak? tutaj, no ale to mogą być doświadczenia też, które niekoniecznie są doświadczeniami takimi przygodowymi, które sobie sami organizujemy, bo to mogą być doświadczenia, no, jakichś katastrof, tak, czy poważnych zagrożeń w momencie, gdy grozi nam jakiś wypadek, z którego na szczęście wychodzimy jakoś tam cało, choć może trochę potrubowani. I wtedy nasz umysł nagle gdzieś pokazuje nam, można powiedzieć, taki obraz świata, czy doświadczamy takiego obrazu świata, w którym w którym ten świat właściwie wygląda jakoś inaczej. I stąd to doświadczenie szczególności tego doświadczenia, tego stanu. Więc doświadczenia typu extreme to niekoniecznie jest tak, Tak jak zresztą na większości warsztatów Mindfulness, na które pewnie część z Was uczestniczyła w takich warsztatach. To chodzi o takie rozsmakowanie się czymś przyjemnym, czymś miłym, na przykład w jedzeniu. w dotyku, w piciu wody, czy innych, w patrzeniu na piękne zjawiska przyrody. To też zjawiska przyrody, na piękne kwiaty, zachód słońca, widok morza itd. I wtedy to doświadczenie jest takim doświadczeniem też bardzo miłym. Można powiedzieć już zaprogramowanym jako miłe i doświadczamy tego w bezpiecznych okolicznościach. Ale okazuje się, że można mieć takie doświadczenie, big experience, wtedy kiedy utracimy kogoś. Lub kiedy, jak już mówiłem, sami spojrzeliśmy śmierci w oczy. Byliśmy na krawędzi jakiegoś dużego zagrożenia. Doświadczyliśmy wręcz tego zagrożenia. Może są ludzie, którzy doświadczali tego peak experience czy flow w trakcie pogrzebów. czy, jak już powiedziałem, w trakcie katastrof. Więc to jest bardzo ważne, to o czym mówię, bo jakoś się tak utarło, że mindfulness jest takim, trening mindfulness to jest trening, który ma nam dostarczyć przyjemności. Także to jest taka potrzeba rozsmakowania się w tym, co przyjemne. taka motywacja sybaryty, który, prawda, czy hedonisty, który po prostu... chce odczuć taką głęboką przyjemność. Na przykład również tego typu doświadczenia są deklarowane przez wielu ludzi wtedy, kiedy są związane z seksem. Doświadczenie orgazmu jest też przez wielu ludzi głęboko przeżyte na wszystkich poziomach, czyli i fizjologicznym, emocjonalnym, mentalnym i duchowym, no to wtedy może być takim doświadczeniem. Ale to chcę bardzo mocno podkreślić, że mindfulness nie na tym polega i nie o to w niej chodzi. Oczywiście możemy do tego treningu podejść z różnego rodzaju intencją, z różnego rodzaju motywacją. No i Jedną z nich jest niewątpliwie i chyba niestety najczęstszą taka motywacja związana z tym, co się nazywa niedoborem przyjemności. Ale można zupełnie inne motywacje sobie tutaj włączyć i one wtedy będą w doświadczeniu Mindfulness, czy doświadczeniu Flow albo Peer Experience nadawać głębszy wymiar, bardziej egzystencjalny, odpowiadający na nasze najgłębsze ludzkie dylematy i problemy związane z pytaniem, kim ja właściwie jestem tak naprawdę. Kim w istocie jest człowiek i w kim istocie jest ten świat, którego doświadczamy, jak gdyby znajdował się na zewnątrz nas. Więc i tu właśnie, skoro wypowiedziałam to zdanie, no to jeszcze jedna ważna, chyba być może najważniejsza cecha tego doświadczenia mindfulness, to jest to właśnie odczucie trwające czasami sekundy, minuty najwyżej, odczucie tego, że ten doświadczający podmiot, czyli ja, i przedmiot mojego doświadczenia, czyli świat, najmniej świat, czyli sytuacja, w której się znajduję w tym momencie, jak gdyby stają się jedni. Nie ma już takiego podstawowego rozdwojenia. Ja jako obserwujący i doświadczający podmiot i świat, czy ktoś, czy sytuacja jakaś szczególna, w której uczestniczę, to ona przestaje być przedmiotem. czyli podmiot i przedmiot stają się jednym. Przekraczamy tą taką podstawową, naszą egzystencjalną dychotomię, naszą doświadczalność. No i to też nazywa się doświadczeniem niedualnym albo doświadczeniem mistycznym. Właściwie w mistycyzmie o to chodzi, żeby przekroczyć Nasze dualne formatowanie, które formatuje nasz mózg czy umysł w konsekwencji w taki właśnie dualistyczny i antagonistyczny sposób. I to jest peak experience wtedy. To jest ten moment, w którym w którym nagle doświadczamy takiego zjednoczenia, czyli, jak to się mówi, niedualnego stanu umysłu. Problem polega na tym, i to też chcę was tutaj uczulić na to bardzo, że gdy nam się przydarza taki stan, to w tych sytuacjach extreme szczególnie, o których tutaj cały czas mówimy, to wtedy my to nazywamy najczęściej odlotem. Tak? Mówimy sami do siebie albo do swojego otoczenia, ale miałem odlot, ale miałam odlot. No i tu opisujemy, staramy się opisać ten odlot w słowach, co jest dość karkołomnym przedsięwzięciem, No ale robimy, co możemy, żeby w jakiś sposób zainteresować swoje otoczenie, no i jednocześnie pokazać, że wydarzyło nam się coś szczególnego. Ale nazywając to odlotem, dewaluujemy te doświadczenia i relatywizujemy je bardzo mocno. No i tutaj uważajcie na to, ponieważ to nie jest odlot. Jeśli to jest prawdziwe doświadczenie niebezpieczeństwa, no to to jest przylot, a nie odlot. I z tego punktu widzenia właściwie wszystko poza tym doświadczeniem jest odlotem. No i to jest bardzo ważny wymiar też tej zmiany, jakiej doświadczają ludzie, którzy którzy weszli w taki stan umysłu, choćby chwilowo tylko, że nagle pojawia się taka jasna świadomość, że ta nasza codzienna, ten nasz codzienny stan umysłu, ten właśnie dualny stan umysłu, który ciągle wszystko rozdwaja, ocenia, ma mnóstwo sądów na każdy temat i tak dalej. No i nieustające to poczucie, prawda, bycia obserwatorem świata, takim trochę zamkniętym, jak gdyby w jakiejś wieży, tak? Czy w jakiejś zbroi, który tam, prawda, wyglądamy przez te otwory w tej zbroi i oglądamy ten świat oczyma i mamy tutaj gdzieś mikrofoniki i odbieramy dźwięki, ale tak naprawdę czujemy się obco w tym świecie, czujemy się zagrożeni w tym świecie, czujemy się trochę jak jakieś przybysze na zupełnie obcej planecie, że ten stan umysłu jest kompletnym odlotem. No, ale wtedy ten, ten niemiły, ta niemiła konstatacja, no, ma taką ogromną zaletę, że, że uruchamia w nas motywację do tego, żeby, żeby znaleźć narzędzia, sytuacje, możliwości, nauczycieli, którzy by nas poprowadzili do tego, aby To, co nazwaliśmy odlotem, stało się naszą rzeczywistością, naszym sposobem istnienia. Ponieważ jeśli to doświadczenie ma głęboki wymiar, jest to zarazem doświadczenie tego, co nazywamy prawdą. Albo żeby mówiąc, żeby to powiedzieć mniej górnolotwnie, no to jest to doświadczenie, uwaga, doświadczenie rzeczywistości. To jest doświadczenie rzeczywistości. No i Jak już raz doświadczymy tej rzeczywistości, to tak jak wtedy, gdy uda nam się skosztować czegoś wyjątkowo dobrego, no to poświęcimy bardzo dużo czasu i wysiłku na to, żeby albo znaleźć miejsce, gdzie można czegoś takiego posmakować, albo nauczyć się to robić. No i to jest bardzo dobrze. O to chodzi. O to chodzi, bo to jest szczególnie ważne w tych czasach, w których żyjemy, żeby ten umysł ego, bo to też się nazywa ten umysł ego, czyli umysł dualny, który jest właściwie nieporozumieniem. żeby go przekraczać, tak? Mówiąc może niezbyt precyzyjnie. I dzięki temu uwalniać się od lęku, uwalniać się od chciwości, uwalniać się od agresji. No i uwalniać się oczywiście od tego, co się nazywa niewiedzą czy ignorancją. I wtedy uzyskujemy coś, co się nazywa spokojem. I to właściwie, to jest chyba najlepszy wskaźnik tego, że to doświadczenie było dostatecznie wyraziste, głębokie i miało taką moc przekształcającą nas. przekształcającą naszą świadomość w sposób mniej lub bardziej trwały, ale w każdym razie zostawia taki niezatarty ślad, który potem, za każdym razem, gdy w naszym życiu spotkamy ten ślad, przeżywajemy tutaj trochę metafory łowcy, no to wtedy pójdziemy tym śladem. I będzie mi nieodpartą motywację, żeby pójść tym śladem. No ale to tak się rozgadałem trochę o tym, o co chodzi w tym doświadczeniu, ale teraz jeszcze drugi obszar doświadczeń, który może generować taki stan umysłu niegualny. I to jest w ogóle z drugiego końca skali. Czyli to są doświadczenia typu slow. Tam mieliśmy doświadczenia extreme, tu mamy doświadczenia slow. I to jest... Tu od razu zdradzę sekret, że ta droga slow jest drogą znacznie trudniejszą, ale jednocześnie dającą trwałe rezultaty, trwałą zmianę. Jeśli oczywiście odtrzymujemy ten stan umysłu poprzez odpowiednie ćwiczenia mindfulnessowe, Droga slow, szczególnie ta droga slow jest właśnie praktykowana przez cały obszar różnych technik i narzędzi, które nazywamy mindfulness, czy warsztatami mindfulness. Dobrze jest uczestniczyć w takich warsztatach, uczyć się tego. Pamiętając o tym właśnie, że ta droga daje najlepsze i najtrwalsze rezultaty w naszym poszukiwaniu niedualnego stanu umysłu, tego powrotu do domu, poczucia się jednym z każdą sytuacją, w której jesteśmy. Ze wszystkim, na co patrzymy, ze wszystkim, czego doświadczamy, ze wszystkimi różnymi zmysłami. Zresztą, tak? Wszystkimi dostępnymi nam zmysłami. Więc... No to droga slow, no to prawda, innymi słowy, no taka czasami wręcz ekstremalna z kolei celebracja różnych takich codziennych czynności, które są naszym udziałem i które wykonujemy zupełnie automatycznie i nieuważnie. nawykowo, można powiedzieć. W związku z tym, gdy wykonujemy coś nawykowo, to nie poświęcamy temu uwagi. Czyli to nie jest uważne życie. Czyli to nie jest życie, które spełnia ten postulat, że przywiązujemy wagę do tego, co się nam przydarza i jednocześnie szacunek dla tego, co nam się przydarza. No i też przy okazji szacunek dla tego, komu się to przydarza. W niedualnym rozumieniu to właściwie wychodzi na to samo. W niedualnym doświadczeniu. Więc To już pewnie uczestniliście w takich warsztatach albo czytaliście coś na ten temat, ale to są takie proste czasami, można powiedzieć, prowokacje sensoryczne czy prowokacje związane właśnie z umiejętnością utrzymywania uwagi. na czymś, co nam się wydaje błahe, nieważne, właśnie takie rutynowe, nieinteresujące w żaden sposób. Bo robiliśmy to już przecież tysiące razy i co jest w tym ciekawego? Na przykład, co jest ciekawego w piciu wody? Albo w tym, że w oddychaniu. albo nie wiem, w chodzeniu, czy wykonywaniu jakichś codziennych czynności, typu jedzenie albo czynności związane z jakąś troską o siebie, z toaletą, z dbaniem o wygląd i o czystość. czy też czynności dotyczące tego dbania o nasze otoczenie, na przykład sprzątanie, zmywanie naczyń czy pielenie ogrodu i tak dalej, i tak dalej. No i teraz, prawda, nauczyciele mindfulness i nauczyciele wszystkich innych tradycji, które wyraźnie mają na celu prowadzenie ludzi w tym kierunku, pomaganie im w tym, żeby uzyskali to doświadczenie nieduchalne, no oni właśnie tego typu techniki stosują. No na tym polega medytacja też. na medytacja oddechu na przykład. No cóż, bardziej banalnego niż oddech. Już cały czas oddycham i nie muszę się uczyć oddychania. Mój pierwszy, od pierwszego wdechu do ostatniego wydechu, można powiedzieć, oddychanie samo się robi. Więc też, niby, dlaczego miałbym temu poświęcać uwagę? No ale różnica między tym treningiem extreme i treningiem slow jest ogromna, ponieważ oczywiście obie te sytuacje mają służyć temu, żeby nasz umysł wyczyścić, jak to się mówi, zresetować kompletnie i żeby przez chwilę On zawiesił swoją taką nawykową, myślową funkcję. Takiego nieustannego myślenia i takiego opowiadania nam samym tego, czego doświadczamy i nazywania, oceniania i tak dalej. tylko żeby to na chwilę wszystko zamilkło, żeby ten umysł się zatrzymał. W sytuacjach ekstremalnych on się zatrzymuje, ponieważ energia sytuacji, w której jesteśmy, jest ogromna. I zagrożenie związane z tymi sytuacjami bywa też ogromne. Wówczas mamy ten stan takiej maksymalnej uwagi, dali uwagi ostatniej chwili życia. Z tym, że słabość tej sytuacji polega na tym, że to sytuacja zewnętrzna decyduje o tym naszym doświadczeniu. I po to, żeby móc przeżywać to doświadczenie większą ilość razy, albo już w ogóle utrwalić sobie, musimy ciągle szukać takich ekstremalnych sytuacji. Czyli właściwie uzależniamy się od ekstremalnych sytuacji. No i to jest niestety dość częste zjawisko. Kiedyś, pamiętam, miałem kontakt z taką młodą, atrakcyjną kobietą, którą w ogóle trudno było nawet o to podejrzewać na pierwszy rzut oka. Ale ona przy takiej właśnie rozmowie na temat mindfulness zdradziła, że ona jeździ zawodowo na bardzo szybkich motocyklach. No i na takich ścigaczach. I że ona użyskuje ten stan mindfulness wtedy, kiedy jedzie z szybkością tak, powiedzmy, 160-180 na godzinę. Ale zauważyła, że przedtem, jakiś czas wcześniej wystarczyło jechać 120 czy 150 na godzinę i była w tym stanie. Więc najwyraźniej musi zwiększać dawkę. Podobnie się też od tego typu doświadczeń tak ekstremalnych mogą uzależniać, nie muszą oczywiście, ale część ludzi tak właśnie się uzależnia od wspinaczki bardzo trudnych, wymagających warunków. No i to uzależnienie, ponieważ tam trzeba zwiększać dawkę, ono nierzadko, na szczęście nie zawsze, ale prowadzi z czasem do jakiejś katastrofy, czyli ta granica bezpieczeństwa zostaje przekroczona i ten człowiek ginie. Więc w praktykach slow to jest tutaj zupełnie nieznane niebezpieczeństwo. A one mają, jak już się domyślacie, taką ogromną przewagę nad praktykami extreme, że to od Ciebie zależy tak naprawdę. że tu nie trzeba szukać jakichś szczególnych sytuacji, wyjeżdżać w Himalaje, czy kupować sobie bardzo drogi, szybki motocykl. Tylko wystarczy po prostu w odpowiedni sposób zdyscyplinować swój umysł na początku po to, aby on był w stanie utrzymać równowagę. Może jeszcze nie równowagę, ale prawie uwagę. na czynnościach, które wydają się banalne, nawykowe i codzienne. No bo tu oczywiście to nie chodzi o to, żeby ludzi męczyć i katować tym, żeby wszystko robili wolniej, uważniej i poświęcali temu uwagę, tylko żeby tak naprawdę zwrócić im uwagę na to, że to, czego szukają, że to, czego my szukamy, po to, żeby uzyskać to poczucie sensu, spokoju i spełnienia, jest nieustannie obecne w naszym życiu. Niezależnie od tego, czy oceniamy to jako coś miłego, przyjemnego, fascynującego, czy też oceniamy to nawykowo jako coś nudnego, codziennego i banalnego. że w tym jest rozwiązanie. Że w każdej chwili, w której żyjemy, jest to, czego szukamy. Tylko ważne jest, podstawowym warunkiem jest to, żeby zatrzymać nasz nieustannie myślący, oceniający, osądzający i fantazjujący umysł. I gadający umysł. No tutaj oczywiście Nie chodzi tutaj, te praktyki mają nic przeciwko myśleniu, tak? No bo myślenie jest jakimś uporządkowanym procesem, który się zaczyna od jakiegoś pytania, prawda? I w momencie, gdy znajdziemy odpowiedź na to pytanie, no już nie mamy powodu o tym myśleć dalej. Tu chodzi raczej o takie nawykowe, redundantne, jak to się nazywa naukowo, myślenie, czyli takie takie błędne koło, takie zapętlające się myślenie, które nie prowadzi do żadnych rozwiązań, które przypomina trochę proces trawienny w naszym przewozie pokarmowym. I jest sam w sobie nawykowy i męczący w wielu wypadkach, szczególnie jeśli ma taki negatywny znak emocjonalny, wręcz destrukcyjny może być. I to się nie nazywa myśleniem, tylko to raczej należałoby nazywać myśladztwem. Także tu chodzi o to, żeby zatrzymać to nawykowe myśladztwo, żeby ten podstawowy atrybut naszego egocentrycznego stanu umysłu, czyli żeby ten umysł wreszcie się zatrzymał i otworzył. Wystał się umysłem niewinnego dziecka, który jeszcze nie zna języka, nie ma żadnych przekonań wpojonych mu przez otoczenie i jest, jak to można często w oczach małych dzieci zobaczyć, bezgranicznie zachwycone światłem. Stąd zresztą postać dziecka i atrybuty dziecka są tak często podkreślane w tradycjach religijnych, a szczególnie w tradycjach mistycznych. Myślactwo jest naszym brodiem. Dlatego, gdy na czymś skupiamy uwagę całkowicie, na jakiejś czynności, na jakimś wrażeniu, na jakimś doświadczeniu zmysłowym, na jakiejś sytuacji, w której się znajdujemy, no to jest szansa na to, żeby ten umysł na chwilę zamienił, żeby się wyłączył. I wówczas, jak to się mówi metaforycznie, nasz umysł staje się czystym lustrem. Tak czystym, że nie sposób znaleźć różnicy, nie sposób oddzielić lustra z obrazu, który odbija. Oczywiście jest tylko metafora, ale nie da się tego stanu opisać. On jest poza myślą, słowem, odczuciem i wyobrażeniem. I to jest prawdziwy cel mindfulness. Nie namawiam Was do tego, ale pokazuję Wam perspektywy i jakieś różne możliwości używania tych technik. I to naprawdę zależy od Twojej motywacji, od Twojej intencji, z którą się do tego zabierasz. Nie ma nic złego w motywacji Sybaryty. Ale jest nadzieja, że na początek jest to zupełnie dobra motywacja. Czemu nie? Tym bardziej, że jest nadzieja, że ona się wyczerpie w którymś momencie i będziemy chcieli pójść dalej. Więc tak naprawdę wszystkie mindfulnessowe procedury, one są zresztą zaczerpnięte z bardzo wielu tradycji religijnych i różnych ścieżek duchowych. One wszystkie dają nam narzędzia do tego, żebyśmy mogli sobie odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, kim jestem? Kim naprawdę jestem? A my, jak wiecie, żyjemy w takiej tradycji, w której już uczą nas w szkołach i wszędzie, gdzie się da, że już odpowiedź na to pytanie została rozstrzygnięta jednoznacznie przez wielkiego filozofa oświecenia, Karteziusza. który, jak pewnie słyszeliście, na pytanie, kim jestem, odpowiedział sobie, myślę, więc jestem. Cogito ergo sum w łacinie. Są oczywiście wśród filozofów kontrowersje, czy słowo cogito zostało właściwie przetłumaczone, bo Bo ono również znaczy doświadczam. Czy doświadczam zmysłowo, czy doświadczam umysłem. Procesy kognitywne w języku naukowym to są procesy poznawcze, a nie koniecznie procesy myślowe tylko. Więc Ale w każdym razie z jakichś powodów, ponieważ myślenie w czasach oświecenia było tak niesłychanie ważne i oczywiście doprowadziło do różnych ciekawych rezultatów. No więc uznano, że cogita to znaczy myślę, więc jestem. No ale powiem Wam tak, gdyby gdyby Kartezierz przyszedł do mistrza Zen na przykład, tak? I ten by go zapytał, to jest jedno z ulubionych pytań mistrzów, znaczy mistyków wszelkich tradycji i wszelkich ścieżek. No, powiedz mi, kim jesteś? Albo pokaż mi, kim jesteś? No i Kartezierz by wtedy odpowiedział, myślę, więc jestem. No to by mistrz czy nauczyciel nie odpuścił, aby zapytał dalej. Powiedz mi w takim razie, Kartez Wyszuk, czy gdybyś przestał myśleć, to byś był? I kim byś był wtedy? No i to jest interesujące pytanie. My wszyscy jesteśmy niesłychanie przyzwyczajeni z życi, z tym konceptem, że myślę, więc jestem, ale w istocie rzeczą się sprowadza do tego, że my wymyślamy siebie i wymyślamy świat, w którym żyjemy, jako dwa odrębne zupełnie byty. co jest fundamentalnym nieporozumieniem z punktu widzenia doświadczenia rzeczywistości, doświadczenia niedualnego. Rzeczywistość jest niedualna. Więc tu warto o tym pamiętać, że mamy wiele do zrobienia i że mindfulness daje takie możliwości, żeby żeby pojechać tak daleko, żeby podyskutować z Karteziuszem. Nie obawiajcie się tego, bo to są sprawy o znaczeniu podstawowym dla każdego z nas, ale też podstawowym dla całego świata. Właśnie te kłopoty, w których się znajdujemy, które teraz ostatnio szczególnie nabierają już wymiaru kryzysu, one się biorą stąd, że my nie doświadczamy prawdy, nie doświadczamy rzeczywistości. że nasze umysły ego, te właśnie ograniczone umysły, które widzą świat dualnie, są bez przerwy czegoś głodne i czegoś dalej. I szukają bezpieczeństwa, szukają sensu, szukają prawdy, ale szukają świecie dualnym tego wszystkiego. Więc i to generuje to, co się nazywa chciwością, gniewem, nienawiścią i taką ogólną ignorancją, czyli i arogancją, czyli brakiem szacunku dla samych siebie i dla wszystkiego, całego stworzenia, jak to się mówi. Czyli tego wszystkiego, co ma jakąś formę. Więc To chyba na tym poprzestanę. Aha, przeczytam wam może taki wiersz, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. I on jest właściwie takim skrótem tego wszystkiego, o czym tu próbowałem powiedzieć. O mamie. To ten wiersz, ja niewiele wiem o autorze tego wiersza, ale zdecydowanie jest to osoba, która musiała mieć niegłane doświadczenie, czy doświadczenie mindfulness. Ona się nazywa Dorothy Hunt. Dorothy Hunt. I to jest z moją znajomą, która dobrze zna angielski, też jest taką zdolną, domorosłą poetką. Spróbowaliśmy przetłumaczyć ten wiersz z angielskiego na polski. Wiersz się nazywa Spokój to ta chwila, wolna od twojej oceny. W oryginale to brzmi peace moment without judgment. Peace is this moment without judgment. Także ten moment właśnie, w którym mnie w tej chwili słuchacie i w którym ja do was mówię. Więc wiersz idzie tak. Czy myślisz, że spokój wymaga zakończenia boję? albo tego, żeby tygrysy odżywiały się warzywami, i że musisz zmienić szefa, odejść od żony, od męża, czy od siebie? Czy myślisz, że spokój znajdziesz gdzieś indziej niż tutaj? Kiedy indziej niż teraz? W innym sercu niż twoje? Spokój. To ta chwila wolna od Twojej oceny. To wszystko. To ta chwila, kiedy wszystko przyjmujesz do przestrzeni swojego serca. Spokój jest tą chwilą, w której przestajesz myśleć, że powinno być jakoś inaczej niż jest. Że powinieneś czuć inaczej niż czujesz. że życie powinno toczyć się zgodnie z Twoim planem. Spokój to ta chwila wolna od Twojej oceny. To ta chwila, kiedy wszystko przyjmujesz do przestrzeni i swojego serca. Jest takie krótkie zdanie na początku. Droga wcale nie jest trudna dla ludzi wolnych od swych upodobień. I żebym tutaj... w sprawie zawodu producenta moich różnych warsztatów. Od razu powiem, że jeśli chcecie w moim wypadku podjąć jakiś trening w tej sprawie, to wejdźcie sobie do strefy mindfulness.pl i tam jest mój warsztat online na temat mindfulness. Myślę, że może pomóc i Wam się spodoba. A teraz czas na pytania i odpowiedzi, więc może zacznę od Tych pytań, które z zeszłego naszego spotkania nam zostały. Takie mamy oto pytania. Tu chodzi pewnie o technikę mindfulness. Z tego co wiem, ta technika służy redukcji stresu i zapobiega depresji. Czy można praktykować ją samemu bez superwizji terapeuty? Tak, z całą pewnością techniki mindfulness są tutaj do samodzielnej praktyki przeznaczone, ale oczywiście czasami napotykamy na jakąś poważną trudność, wchodzimy w jakiś impas czy kryzys. w trakcie dokonywania, jak się zmieści gdzieś pod ręką kogoś lub sięgnąć po jakąś pomoc kogoś bardziej doświadczonym. Kamdinsza, że on napisał m.in. książkę Świadomą drogą z depresji, czy przez depresję. I to jest świetny podręcznik różnych technik mindfulnessowych, który pomaga nam przekroczyć ten stan umysłu, który generuje depresję. Oczywiście wtedy, kiedy ta depresja ma wyraźnie psychogenny charakter, jak to się mówi, Zdarzają się depresje związane z jakimiś deficytami różnego rodzaju neurohormonów czy innych substancji w organizmie albo depresje związane z wyczerpaniem energii organizmu. Następne pytanie. W jakie pułapki można wpaść praktykując samemu bez nauczyciela? Różne to mogą być pułapki. To zależy bardzo od od praktykującego, ale taką podstawową pułapką jest zniechęcenie, utrata wiary w sens tego, co robimy, takie zrytualizowanie tych praktyk, tak że one przestają, przestajemy naprawdę się angażować w to, co robimy. No i tutaj ktoś, kto ma większe doświadczenie, kto przeszedł też takie trudności sam, może nam bardzo dużo pomóc, żeby motywację odświeżyć. W jaki sposób powinno się wybrać nauczyciela mindfulness? Generalnie nauczyciela duchowego, tak jak to się określa, chociaż, naprawdę mówiąc, jakoś też ten termin duchowość jest nadmiernie dzielący ludzi, tak, na duchowych i nieduchowych, tak, czy uduchowionych. I tutaj to są też ogromne, ogromny teatr dla igraszek naszego ego, Jak tutaj się, prawda, ci uduchowieni się wywyższają na tych nieuduchowionych i czerpią z tego jakieś takie, prawda, egocentryczne satysfakcje. Więc ja wolę mówić o nauczycielach nie duchowości, tylko nauczycielach rzeczywistości. Bardzo bym chciał rozpowszechnić ten termin, że musimy się uczyć rzeczywistości, a nie duchowości, bo duchowość właśnie dla wielu ludzi jakoś nieodzownie łączy się z tym odlotem nieszczęsnym. Że to duchowość to jest jakaś taka egzaltacja, prawda? Takie gdzieś piękno-duchostwo, jakieś takie odcięcie od realiów życia. No, skoro mindfulness i spokój to jest to, co teraz doświadczasz bez twojej oceny. This moment without judgment. No to to jest wszystko. To bierzesz do serca, jak mówiła autorka w wierszach, Wszystko to, co ci się zgodnie z twoim ograniczonym, naszym ograniczonym umysłem, do tej spory kojarzyło się jako brzydkie, okropne, obrzydliwe i tak dalej. Tu nie ma żadnej różnicy z punktu widzenia tego stanu umysłu. Czyste lustro odbija wszystko. I to, co piękne i drogocenne i to, co do tej pory uważamy za obrzydliwe i okropne. Na przykład odchody, tak? Żeby już pójść do jakiejś ekstremum tutaj w tej sprawie. Także... No ale jak to się ma do... sposobu wybierania nauczyciela, to może użyję takiego porównania. Nauczycielu trzeba się zakochać. To jest dobry początek, czyli poczuć jakiś rodzaj przyciągającej siły czy pokrewieństwa z tym kimś. Że ten ktoś nazywa coś, co my próbowaliśmy już dawno nazwać i wreszcie znajdujemy w tym, co on mówi, właściwy wyraz. Że nauczyciel jest też kimś, kto jest takim atrakcyjnym wzorcem dla nas. kimś wzorcem, do którego aspirujemy. I to jest bardzo ważne. Generalnie w tym momencie trzeba pamiętać o tym, o czym często mówię, że jeśli spotykasz kogoś, kto cię inspiruje, kto cię jakoś przyciąga, Prawda? Kim się zachwycasz być może nawet. No to warto pamiętać o bardzo ważnej rzeczy, że nie spotykasz kogoś, kto cię uszczęśliwi. Tylko spotykasz kogoś, kto reprezentuje twój własny niezrealizowany potencjał. i zrealizowanie tego potencjału jest jedyną drogą do Twojego szczęścia. Więc to tak, jeśli chodzi o nauczyciela. Potem mamy pytanie, jakie są negatywne strony mindfulness. Uniwersytet w Cambridge wykonał badania i wyniki są takie, że pacjenci z chorobami afektywnymi skupieni na sobie mają w trakcie medytacji ataki paniki. Czy to kwestia nauczyciela medytacji, czy to źle prowadzonej medytacji, czy chorób afektywnych. Tu różne rzeczy nam się mogą przydarzyć w czasie intensywnej medytacji. I tutaj musimy sobie odpowiednio oddawkować ten trening. Jeśli ktoś kompletnie nieprzygotowany wewnętrznie, pójdzie na wielodniowe odosobnienie medytacyjne, gdzie też doświadcza takiej dużej deprywacji sensorycznej, czyli jest ilość bodźców, których doświadcza jest minimalna zupełnie w stosunku do tego, czego doświadczamy na co dzień. kiedy ta nasza uporczywa, obsesyjna aktywność naszego umysłu staje się, znajduje się na pierwszym planie i staje się źródłem jakiegoś cierpienia dla nas. Jeśli nie mamy jeszcze techniki, która nam pozwala sobie z tym poradzić, to rzeczywiście może być trudno. Tego typu praktyki trzeba sobie dawkować podobnie jak wędrówki po górach. Jeśli jesteśmy do tego nieprzygotowani, nie mieliśmy odpowiedniego fizycznego treningu przedtem, to po prostu możemy sobie zrobić krzywdę. O tym warto pamiętać. Powoli. Najpierw trzeba zgromadzić dobre narzędzia, przejść dobry podstawowy trening, a potem ruszać w wysokie góry. ale jak najbardziej ruszać, tylko pamiętając o tej zasadzie, żeby też w stosunku do samego siebie zachować jakiś elementarny szacunek i nie wymagać od siebie zbyt wiele i nie rzucać się w zbyt trudne sytuacje, bo wtedy najlepsza dla nas droga, praktyka czy technika staną się destrukcyjne. Ja spotykam i spotykałem wielu ludzi, którzy np. zabierali się za hatha jogę, ale zabierali się w taki sposób, że po paru tygodniach wychodzili z jakąś poważną kontuzją. I tą kontuzją tak poważną, że właśnie ich zniechęcała do dalszej praktyki, choć ta praktyka mogła być dla nich zbawienna, gdyby postępowali w tej sprawie z jakimś umiarem i rozsądkiem. Tu oczywiście nauczyciel nas nie powstrzyma do końca przed tym, żeby... Jeśli mamy taką tendencję do nadużywania siebie, czy to na poziomie fizycznym, czy mentalnym, no to nauczyciel cały czas nam nie towarzyszy. Ale jeśli coś takiego zauważysz w sobie, to koniecznie trzeba to omówić z kimś bardziej doświadczonym i praktykować umiar. W tych sprawach nie można się spieszyć. Nie ma się do czego spieszyć, tak? Bo wszystko, czego szukasz, jest dokładnie tu i teraz. Nie kiedyś, nie tam, tylko tu i teraz. Więc gdzie się spieszyć? Cała praktyka polega na tym, żeby otworzyć umysł i serce. I wyłączyć swój nawykowy, dualistyczny sposób doświadczenia siebie i świata. Co dalej? Czy można praktykować mindfulness przy PTSD i traumie, czyli post-traumatic stress disorder? Oczywiście, że można. Jest to bardzo wskazane. Medytacja z tego, co wiadomo, może szkodzić czy w ogóle takie intensywne ćwiczenia mindfulnessowe Mogą szkodzić tylko ludziom, którzy mają jakiś potencjał psychotyczny. Mieli za sobą mieć epizody psychotyczne. Ale to nie znaczy, że to jest w ogóle dla nich niedostępne, ale to wtedy trzeba naprawdę już pracować pod kierunkiem kogoś doświadczonego nie pchać się w te góry za szybko. Jeśli mamy kłopoty z tym bazowym takim punktem wyjścia, czyli z tą tożsamością własną na poziomie ego, no to wtedy trzeba raczej podjąć wcześniej jakąś formę terapii, ewentualnie łączyć terapię z tą drogą dedykacyjną czy mindfulnessową. W Zen to się tak o tym mówi, że po to, żeby rozbić dzban, trzeba mieć dzban. Ten dzban to jest ta nasza świadomość, ta tożsamość egocentryczna. To jest taka ładna metafora, że gdy zaczynamy praktykę, to jesteśmy tak naprawdę dzbanem wypełnionym wodą, który pływa w wodzie. Ale jednocześnie mamy takie poczucie odrębności między tej granicy między tym oceanem, a tym dzbanem, który jest wypełniony tym samym oceanem zresztą, ale ujęty pewną formę i na dodatek przezroczystą. No, no ale jest, jest. I to jest ważne, żeby mieć ten zban, po to, żeby zbić zban, czyli w tej metaforze doświadczyć niedualności, czyli tego, co jeden z ważnych nauczycieli, Wigilis Jäger, ładnie nazwał w tytule swojej książki. Fala jest morzem. Polecam zresztą książę. Następne pytanie. Jak ma się mindfulness do pojęcia ja? Niektórzy uważają, że mindfulness pokazuje iluzoryczność tego pojęcia, że w bezpośrednim doświadczeniu nie ma czegoś takiego jak ja, moje. Co pan o tym myśli? To jest świetne pytanie, ale rzeczywiście wszystkie ćwiczenia mindfulness'owe są podejmowane z intencją tego pytania o siebie, o swoją prawdziwą tożsamość, kwestionują pojęcie ja w takim sensie dualistycznym, czyli ja jako coś odrębnego od wszystkiego innego. Ale no tu sprawa się w doświadczeniu trochę komplikuje, ponieważ się idziemy taką poważną trasą już w tę wędrówkę z taką głęboką motywacją właśnie dotyczącą samorealizacji, czyli doświadczenia prawdziwej swojej istoty, czy prawdziwej swojej natury. no to są w tym takie etapy. Tak też to ładnie opisał w krótkim, w paru zdaniach. Gdy zaczynasz praktykę mindfulnessową czy medytacyjną, no to drzewa są drzewami, góry są górami, jeziora są jeziorami. Gdy idziesz dalej, to na pewnym etapie drzewa przestają być drzewami, góry górami, jeziora jeziorami. Ale gdy dochodzisz do celu, to drzewa są znowu drzewami, góry są górami, a jeziory a jeziorami. I to jest bardzo ważna wskazówka. Mamy taki etap, prawda, w którym doświadczamy niedualności bardzo silnie. I wtedy, no, to grozi pewnym, jeśli zatrzymamy się w tym miejscu, to grozi tym, co się nazywa takim przyglądaniem do pustki. Jest to niebezpieczny stan, w którym wydaje nam się, że wszystko nam wolno, wszystko jest możliwe i nie ma żadnych granic. A tutaj żeby Jesteśmy już jakby u celu tej podróży, to rozwiązujemy taki podstawowy, podstawową zagadkę istnienia, która w jednym z takich podstawowych tekstów, właściwie najważniejszym tekście brytyjskim, zwanym Sutrą Serca, jest na początku sformułowane. Tam jest napisane tutaj, czyli tutaj, gdzie teraz właśnie Ja siedzę, ty siedzisz w tym właśnie momencie, w tej właśnie sytuacji. Tutaj forma jest tylko pustką. Pustka jest tylko formą. Ale forma nie jest różna od pustki, a pustka nie jest różna od formy. Więc jak widzicie, to zdanie przekracza nasz trening z obszaru logiki, prawda? tego języka dualnego czy dychotomicznego, który nam opisuje świat. No bo jak coś, co nie jest tym, co jest to drugie, może być jednocześnie tym, czym jest to drugie. No ale to, żeby tego doświadczyć, trzeba zatrzymać ten taki właśnie dualistyczny umysł ego. Więc tutaj się nie ma co obawiać o to ego, bo tym stanem, do którego dążymy, żeby jeszcze inaczej opisać to, o czym przed chwilą próbowałem mówić, jest taki stan umysłu, w którym dostrzegamy w różnorodności wszystkiego, całego naszego doświadczenia. Doświadczamy jedności, tego aspektu jedności, a jednocześnie w tej jedności dostrzegamy całą różnorodność. Więc to nie są sprzeczne sprawy, to jest niebywalne doświadczenie. Forma jest pustą, pustka jest formą. Pustka to oczywiście tutaj chodzi o taką podstawową matrycę wszystkich form. Taką jakąś przestrzeń, w której wyłaniają się wszystkie, wszystko co jest stworzone, co ma jakąkolwiek formę. Można to różnie nazywać, w zależności od tradycji religijnej i narracji związanej z tą tradycją, w buddyżmie to się nazywa pustka. Tak, to już o tym, jak motywować, następny plan, jak motywować się każdego dnia do walki i radzenia sobie z łomnością swojego ciała, kiedy w perspektywie świadomość tego, że będzie gorzej. No więc właśnie Tutaj to jest bardzo ważne pytanie i chyba trzeba by tą sprawą się jakąś zająć przy okazji jakiegoś następnego live'a. Jak sobie radzić z przemijaniem? Kto tutaj ma kłopot z przemijaniem? Czy to twoje ciało ma kłopot z przemijaniem, czy ktoś uważa się za właściciela, czy użytkownika tego ciała? No bo kto się uważa za właściciela czy użytkownika tego ciała, bo nie wiem, kogoś to wynajmuje, czy wziął w leasing to ciało. No to jest pytanie o tożsamość tego kogoś. No i tu na tym polega nasz główny kłopot z przemijaniem i z tym, że nasze ciało się zmienia. I że ciągle dbamy o to, żeby się nie zmieniało, żeby zachować wieczną młodość, jak to się mówi. To oczywiście nie ma nic złego w takiej naturalnej trosce o ciało, ale to ciało jest mistrzem życia i jeśli wyzbędziemy się tej pychy właściciela czy użytkownika, to ciało będzie wiedziało, jak żyć to życie. I tak jak przyszło, tak odejdzie. Nie będzie z tym żadnego problemu. Jak odzyskać motywację do życia po przeżyciu ciężkiej traumy i PTSD? Jeśli mamy takie doświadczenie wielkiej traumy i żyliśmy przez wiele lat w tym stanie takiego postraumatycznego zaburzenia stresowego, no to trzeba dobrze jest zabrać się za terapię na początku, przejść jakąś formę terapii nacelowaną na to szczególnie trudne, raniące doświadczenie, które pozostawia takie Czasami ciągle otwarte, niezabliźnione rany w naszej psychice. Myślę, że w większości wypadków jest to bardzo wskazane. No ale jeśli ktoś gdzieś już coś zrobił na ten temat, ma jakąś praktykę duchową, czyli praktykę szuka rzeczywistości, no to myślę, że pod kierunkiem doświadczonych nauczycieli może też bardzo wiele skorzystać. Ponieważ wszystkie nasze rany i traumy, One zostawiają swoje ślady na poziomie umysłu ego, na poziomie naszej psychiki, której uznajemy za naszą prawdziwą tożsamość. Natomiast jeśli przekroczymy tę naszą tożsamość, która jest właśnie tożsamością ego czy egocentryczną, no to wówczas nabieramy zupełnie innego stosunku do tego, co nam się przydarzyło w życiu też. I jak to się mówi, Nie żałujemy niczego, ponieważ odkrywamy, że wszystko, co nam się przydarzyło, służyło temu, abyśmy mogli dojść do tego stanu prawdziwej naszej tożsamości. Wówczas najtragiczniejsze doświadczenia naszego życia wpisują nam się w tę drogę po prostu. Więc, no ale jak mówię, ten punkt widzenia nie jest taki, prawda, łatwy do uzyskania. I on się może pojawić w naszym umyśle w sposób taki wystarczająco wyrazisty wtedy, kiedy już jakąś praktykę podejmiemy. Więc warto ją podejmować, ale jak mówię, raczej pod kierunkiem bardziej doświadczonych osób, a najlepiej kwalifikowanego nauczyciela. To tyle jeśli chodzi o te pytania. Nie wiem, czy są jeszcze jakieś nowe pytania. Myślę, że bardzo Wam dziękuję za te pytania, na które odpowiedziałem do tej pory, bo one właściwie dotyczą najistotniejszych spraw związanych z tego rodzaju praktyką. Prawdę mówiąc, nie chciałbym Was już dłużej męczyć, bo mam wrażenie, że wszystko co najważniejsze zostało poruszone. Ale jeśli tak się nie stało, to może utrzymamy ten obyczaj, że przy okazji następnego spotkania zajmiemy się pytaniami, na które nie wystarczyło dzisiaj czasu. Bardzo Wam dziękuję za uwagę i obecność i z całego serca Wam życzę big experience i flow. Nie spieszcie się nigdzie. Pamiętajcie, że to jest właśnie dokładnie tu, gdzie jesteś i nigdzie indziej. Without judgement. Do widzenia.










