Narcyz, czyli Kopciuszek na balu - LIVE z 11.11.2022

Lecture (Polish) by Wojciech Eichelberger about narcissism, illustrated through a retelling of the Cinderella fairy tale. The speaker links contemporary cultural forces (social media, image-focused culture) and early childhood experiences (lack of attuned care, devaluation or overpraise) to the development of narcissistic personality traits and defenses. Using the Cinderella story, the talk describes the narcissistic cycle: childhood injury → compensatory presentation/‘ball’ → fear of exposure when genuinely loved → retreat to the ‘cell’ (depression) → healing via acceptance of the wounded inner child (the ‘prince’ who recognizes and loves the true self). The lecture also covers practical questions: how narcissistic traits show in relationships and workplaces, developmental family patterns that increase risk, the difficulty but possibility of therapy, and distinctions between common (existential) narcissism and pathological narcissistic personality disorder (including psychopathic features).
Dobry wieczór. Witam wszystkich chętnych do wysłuchania tego wykładu. Bardzo ważnego wykładu o narcyzmie. Narcyzm jest w tej chwili bardzo często gdzieś cytowany, omawiany. Wielu ludzi podejrzewa innych ludzi o narcyzm albo o siebie samych. Generalnie istnieje też taka uzasadniona opinia, że żyjemy w epoce narcystycznej. Ona jest uzasadniona z takiego powodu, który pewnie znacie, że media społecznościowe, które są tak powszechnie w tej chwili dostępne i powszechnie używane, nawet przez małe dzieci, stymulują narcyzm. Stymulują, innymi słowy, taką potrzebę prezentowania się w atrakcyjny sposób. w taki sposób, który spełnia oczekiwania jakiejś grupy odniesienia, w której żyjemy, albo nawet węższej lub szerszej grupy. To może być czasami bardzo szeroka grupa odniesienia, ale z reguły są to grupy jakoś tam podzielone według wieku, więc dzieci mają swoją grupę odniesienia, nastolatki swoją, młodsi, dorośli swoją, a to jeszcze zależy od środowiska itd. Rzecz polega na tym, że ta rzeczywistość mediów społecznościowych i w ogóle w tej chwili taka ogólna tendencja kulturowa, którą wyraźnie widać, skłania nas do tego, abyśmy zajmowali się swoim wizerunkiem nadmiernie. imidżem, wrażeniem jaki robimy na innych ludziach. Ta troska o ten wizerunek i o ten imidż jest często związana z takim lekceważeniem naszych prawdziwych potrzeb, naszych prawdziwych pasji, naszych osobistych preferencji, które gdzieś w tym zapatrzeniu się w te standardy, które obowiązują w tej szerszej lub węższej grupie odniesienia, one znikają po prostu nam z horyzontu. My przestajemy poznawać siebie i wyrażać siebie, tylko stajemy się pomału taką wydmuszką, jak to się mówi. pisanką, która jest pusta w środku, a z wierzchu stara się wyglądać najbardziej atrakcyjnie jak się da. No i to, jak pewnie wiecie, jest w mniejszym lub większym stopniu udziałem większości z nas, Niewielu ludzi stosunkowo potrafi zachować taką swoją własną tożsamość w tym świecie, który oszalał na punkcie wizerunku. Ja kiedyś miałem bliskie kontakty z takim specjalistą od wizerunku. Myśmy się spotykali na jakichś konferencjach i on kiedyś powiedział wprost, Z jego punktu widzenia to nie jest zupełnie istotne, kim jest człowiek, z którym on pracuje. Dla niego istotne jest to, i ona też uczy swojego klienta tego, że najważniejsze jest to, co ludzie widzą i co myślą, gdy na niego patrzą. Wystarczy rozejrzeć się wokół i widzimy bardzo wiele takich ludzi, takich osób, które są maksymalnie skoncentrowane na swoim wizerunku, a trudno ocenić kim tak naprawdę są. Żeby to jakoś Wam przybliżyć od innej strony, to opowiem Wam po swojemu popularną baśń, którą wszyscy pewnie znacie. Chodzi tutaj o bajkę o Kopciuszku. Losy Kopciuszka dobrze pasują do tego, w jaki sposób Kształtowana jest osobowość narcystyczna czy obrona narcystyczna w naszym życiu. Jakie lęki się z tym wiążą, jakie zachowania, a także na czym polega możliwość wyjścia z tej narcystycznej pułapki, w której tak wiele ludzi funkcjonuje. Więc wróćmy do Kopciuszka. Otóż, jak pamiętacie, Kopciuszek miał trudne dzieciństwo. Mama Kopciuszka jakoś wcześniej zmarła. Nie bardzo wiadomo, ile Kopciuszek miał lat, ale prawdopodobnie niewiele potem. Ojciec Kopciuszka też stracił Kopciuszka z oczu, bo zainteresował się jakąś inną kobietą, która stała się macochą Kopciuszki ze wszystkimi najgorszymi atrybutami macochy, czyli była dla Kopciuszka bardzo, bardzo okrutna. W dodatku miała jeszcze dwie córki własne, które faworyzowała i efekt był taki, że Kopciuszek, który miał prawdopodobnie też, Basiu dokładnie tego nie określa, miał jakieś pewnie 16-17 lat, siedział w jakiejś komórce, nawet nie mieszkał w domu, komórce zimnej, zaniedbanej, brudnej. Sam był brudny, rozczochrany i głodny. Wykonywał takie bardzo trudne prace, które angażowały całkowicie jego uwagę. nie przenosiłyby jakiejś satysfakcji. Jak pamiętacie, to na przykład Kopciuszek trudnił się tym, żeby oddzielać mak zmieszany z piaskiem, czyli mak od piasku albo piasek od maku. Możecie sobie wyobrazić takie zadanie wykonywane dniami i nocami, i tygodniami w takich okropnych okolicznościach, w takiej komórce. No i Kopciuszek generalnie czuł się niekochany, odrzucony, zapomniany i upokorzony tą całą sytuacją. Chociaż nie wiadomo, czy się czuł upokorzony, to zależy w dużym stopniu od tego, czy takiego dziecka przetrwa poczucie krzywdy. Jeśli przetrwa poczucie krzywdy, to już nie jest tak źle, ale znacznie gorzej się dzieje wtedy, kiedy to dziecko uzna, że to jest los, na który zasługuje, że niczego więcej nie powinno się spodziewać od innych ludzi, od życia w ogóle. No ale wygląda na to, że Kopciuszek chyba miał jakieś poczucie krzywdy, bo prześladowało go marzenie o tym, aby znaleźć się na balu u księcia. Zobaczcie, jaka tu jest ogromna dysproporcja między tą rzeczywistą sytuacją Kopciuszka a tym marzeniem. To jest dość częsta sytuacja w biografiach ludzi, którzy cierpią na to zaburzenie narcystyczne. Kopciuszek marzył, marzył, marzył i w którymś momencie przelatująca nieopodal wróżka usłyszała jego marzenie Ktoś jej nie wiadomo, czy ona chciała sprawić przyjemność Kopciuszkowi, czy go sprawdzić. Tak czy owak wylądowała w tej komórce i mówiła, cześć Kopciuszek, ja tutaj przelatywałam obok usłyszałam twoje marzenie. Tak się dobrze składa, że akurat wal u księcia się zaczyna, więc jeśli chcesz się tam udać, to ja ci to załatwię. Użyła swojej czarodziejskiej różdżki, wyczarowała karocę, cztery konie, stangreta, biżuterię, suknię, buty piękne i fryzurę. Okazało się, że w tej wersji Kopciuszek jest niesłychanie atrakcyjną młodą dziewczyną. Kopciuszek wsiadł do karocy i pojechał na bal. Przedtem jednak wróżka ostrzegła Kopciuszka, że ten czar pryśnie gdzieś o północy na tym balu, więc żeby się wcześniej ewakuowała stamtąd, bo to by ją kompletnie skompromitowało, gdyby nagle na tym balu okazała się umarusanym kopciuszkiem w tej swojej prawdziwej wersji. Więc Kopciuszek powiedział, okej, jasne, jadę na ten bal, tak czy owak, nie będę pamiętać o tym, żeby się w porę stamtąd wymiksować. No i okazało się, że Kopciuszek miał niesłychane powodzenie na tym balu. Raz, że spragniony tej sytuacji, dwa, że miała, jak się okazało, bardzo dobre warunki. Była bardzo atrakcyjną młodą dziewczyną, jak już powiedziałem. Więc przechodziła, miała wypełniony karnecik wszystkich tańców i najlepsi kawalerowie na balu tam ją obtańcowywali. I wszystko szło dobrze do momentu, w którym Sam książę zainteresował się Kopciuszkiem i poprosił ją do tańca. I wtedy Kopciuszek... Można powiedzieć, że to co się wydarzyło mogło być ukoronowaniem jego marzeń. Ale okazało się, że stało się coś, co przeraziło Kopciuszka. A przeroziła go mianowicie to, że zobaczył w oczach księcia prawdziwy zachwyt, a nawet miłość. Najwyraźniej książę zakochiwał się w Kopciuszku od pierwszego wejrzenia. No i to oczywiście wzbudziło w Kopciuszku ogromny lęk, bo Kopciuszek zdał sobie sprawę z tego, że ten książę, który się w niej właśnie zakochuje, nie ma pojęcia z kim ma do czynienia. że ona jest po prostu jakimś przebierańcem na tym balu, co było zgodne z prawdą. I to sprawiło, że Kopciuszek jeszcze przed upływem tej godziny 12.00 północy, której czarmi opryszność, wymiksował się z tego balu, uciekł. Dzięki temu, że uciekł wcześniej, to jeszcze ten jeden bucik tam przetrwał na tych schodach w tej czasoprzestrzeni, w której prawdziwy bal się odbywał. No i oszalały z miłości książę, uchwycił się tego bucika jako jedynej szansy, żeby odnaleźć tę piękną kobietę, w której się zakochał. wysłał swoją armię, która przeszukiwała wszystkie domy i zagrody w całym królestwie i jeszcze miała taką groźbę na karku, że jeśli nie znajdą tej dziewczyny, to po prostu wszyscy stracą głowy. Więc naprawdę starali się jak mogli i w końcu byli już przerażeni, bo dotarli do ostatniej zagrody w całym królestwie i do tej pory nie znaleźli tej dziewczyny. Nie znaleźli dziewczyny, na którą wypasował ten przepiękny bucik, który ona zgubiła na schodach, gdy uciekała z balu. I okazało się, że ta ostatnia zagroda to jest ta zagroda właśnie, w której w komórce mieszka Kopciuszek. Więc oczywiście bucik nie pasował na żadną z córek macochy ani na macochę, więc z rozpaczyni żołnierze księcia pytali jeszcze z nadzieją jakąś, że może jakaś dziewczyna jeszcze gdzieś jest w tym gospodarstwie. Z szyderctwem na ustach, gdy macocha wskazała im wrogę do tej komórki. Możecie zobaczyć, tam jest jeszcze takie straszne, bo przymierzy się ten bucik. Okazało się, że bucik pasuje. No i tu się zaczyna następny bardzo ważny moment w całej tej opowieści, bo tu nie jestem pewien, czy ja nie zmieniam oryginału tej bajki, ale robię to celowo, żeby pasowało do tego, co jest kluczem do terapii narcyzmu. Mianowicie Kopczyszek dostaje propozycję, skoro bucik na ciebie pasuje, to jedziemy do księcia. Wsiada i tutaj do jakiejś karety czy na wóz i jedziemy. Kopczyszek mówi, nie, ja nie pojadę do księcia. Kopczyszek nie mógł pojechać do księcia w tym stanie. Po prostu okazał się w oczach księcia oszustką, którego naciągnęła na swój wizerunek. Fałszywy zupełnie. Więc żołnierze odjechali, pojechali do księcia i powiedzieli im, że znaleźli taką dziewczynę, ale nie są pewni czy on by chciał ją na pewno zobaczyć. A ona jeszcze w dodatku nie chciała tu przyjechać. No to książe, i tutaj też chyba swoją wersję tej Basi dopowiadam na użytek tego wykładu. No i książe wtedy mówi, no to ja w takim razie pojadę do niej. No i wsiadł na konia i pojechał. Wszedł do tej komórki, w której Kopciuszek spędził kilka lat. Zobaczył tą mruszaną, roztochraną, brudną i wychudzoną istotę. No i to go po prostu wstrząsnęło, ale podszedł bliżej, spojrzał w jej oczy i rozpoznał w niej tą dziewczynę, z którą tańczył na balu i z której się zakochał. I powiedział do niej, to ty, to ciebie kocham. No i wtedy Gopciszek powiedział, OK, to teraz możemy już jechać do pałacu. A potem żyli długo i szczęśliwie. Zobaczcie, jak to się ma do narcyzmu. Już mówiliśmy na początku, że fundamentem narcyzmu, tak jak to w tej bajce było, to jest takie poczucie dziecka, że jest niekochane, niedocenione, niezauważone. odrzucone i nieupokorzone w jakiś sposób, choć upokorzenie może to nie jest takim najważniejszym najważniejszą częścią tego bazowego wyposażenia, które potem sprawia, że trzeba szukać jakiejś kompensaty tego, skompensować w późniejszym życiu tę całą frustrację, te wszystkie potrzeby, zostały we właściwy czasie i były w właściwy sposób zaspokojone u tego dziecka. W każdym razie efekt jest taki, że potem ta cała aspiracja do balu, do bycia na balu u księcia I tak dalej. To jest właśnie ta potrzeba kompensacji, jak to się nazywa. Czyli ja muszę zrobić coś szczególnego ze swoim życiem i tak się zaprezentować ludziom światu, żeby dostać to wszystko, czego wtedy, gdy byłem dzieckiem, od ważnych dorosłych nie dostałem. No więc oczywiście wtedy już wychodzimy z baśni, a opowiadamy teraz o takim statystycznym osobie, która jest właściwie tą narcystyczną strukturę osobowości. Ta osoba zaczyna się bardzo starać. Robi wszystko, żeby zapomnieć o tej komórce, o tym upokarzającym w jego odczuciu kompromitującym dzieciństwie. o którym trzeba zapomnieć, o którym trzeba po prostu wytrzeć, wyrzucić z pamięci. A jeśli cokolwiek o nim pamiętamy, to ukrywać to przed całym ludzkim otoczeniem. No więc i to jest ten bal. Jesteśmy na tym balu, osiągnęliśmy jakiś sukces, staliśmy się kimś ważnym, ale mamy gdzieś W głębi duszy to takie poczucie, że tak naprawdę jesteśmy przebrani, że to nie jest miejsce, ani sposób życia, sposób istnienia, który jest mi przynależny. To jest ta wątpliwość. często nie do końca świadoma, a nawet podświadoma. Wątpliwość osoby, która zrobiła wszystko, żeby zapomnieć o swoim smutnym i pełnym frustracji i cierpieniu na dzieciństwie. No i potem nadchodzi taki moment prawdy. I tym momentem prawdy jest ktoś, gdy ktoś, kto jest w otoczeniu, ktoś ważny, kto jest w otoczeniu takiej osoby, zakochuje się w nią. I to jest problem wszystkich osób, które mają taki wyraźny rys narcystycznej osobowości, że nie są w stanie uwierzyć, że ktoś może się w nich zakochać. Bo gdzieś w tyle głowy, tak jak Kopciuszek, mają to, że tak naprawdę to wszystko, co zrobili w swoim życiu, zresztą czasami ogromnym wysiłkiem i z ogromnym talentem też, jakoś nie jest prawdą o nich. To jest tylko jakaś fasada, jakieś właśnie imię, czy jakaś uzurpacja. Ten kompleks uzurpacora, czy uzurpacji jest tutaj bardzo wyraźną cechą ludzi sinie narcystycznych. On sprawia, że musimy wtedy otwarczać tych ludzi, którzy będą tacy, jak to się mówi, wierni, bierni i mierni. Tak, czyli ludźmi właściwie takim dworem, zapatrzonych w nas dworzem, którzy są w jakiś sposób od nas uzależnieni i którzy po prostu tylko klaszczą i zawsze są zachwyceni wszystkim, co robimy i co mówimy. No, ale oczywiście jak ma się takich dworzan, to zdajemy sobie sprawę z tego, że tak naprawdę ci dworzanie to nie są ludzie, którzy nas naprawdę cenią. Gdzieś w głębi duszy zdajemy sobie sprawę z tego, że to jest, jak to się mówi, kupione, że to jest jakaś fasada, że to jest gra. Pewnie w ten sposób Kopciszek się świetnie bawił na tym balu, ale nadszedł ten moment próby, czyli nagle staje przed osobą narcystyczną ktoś, kto mówi Ciebie kocham i Ciebie wybieram. Jestem tobą zachwycony absolutnie. Jesteś tą osobą, z którą chcesz spędzić resztę życia. No i wtedy pojawia się dokładnie to, co nazywamy ucieczką z balu. Czyli osoba, która jest w ten sposób postrzegana przez inną osobę, staje sobie sprawę z tego, że to niemożliwe, że ta zakochana osoba po prostu nie zna prawdy i zakochała się w fasadzie, zakochała się w reputacji, w imieniczu. a nie we mnie prawdziwym. A kłopot dodatkowy polegał na tym, że ja nie wiem, jaki ja jestem naprawdę. Bo to, co definiowało mnie w moim dzieciństwie zostało kompletnie wyparte i odrzucone. No i wtedy taka osoba, o której się oświadcza ktoś ważny, taki właśnie książę, staje się po prostu niewiarygodna. Słyszał wtedy myśli, on chyba zwariował. Nie wie z kim ma do czynienia. Albo prawdopodobnie chcemy jakoś wykorzystać moją pozycję, moje znaczenie, moją reputację, ale to nie może być miłość kogoś takiego jak ja. Nie można pokochać. Oczywiście to nie jest tak wprost mówione, ale tak można zwerbalizować lęki, które pojawiają się w umyśle takiego kopciuszka. No i wtedy ucieka się z balu. I można powiedzieć, że to oczywiście jest wielki skrót. Ta ucieczka z balu i powrót do komórki jest właściwie takim czymś, co się często zdarza osobom narcystycznym, które gdzieś dotknęły czy przeczuwają, że tak naprawdę w oczach innych tylko pokazują, czy w swoim otoczeniu w ogóle pokazują tylko pewną fasadę i ciężko wypracowaną reputację, no że wtedy ogarnia ich taki rodzaj depresji, czasami dość głębociej depresji. I to w tej baśni jest powrót do komórki. No bo wyobrażacie sobie, jak Kopciuszek się czuł, gdy uciekł z balu, gdzie można powiedzieć dotknął apogeum szczęścia i musiał się szybko z tego balu ewakuować i wrócić do tego, o czym właśnie na tym balu próbował zapomnieć, a nawet już zapomniał. Dzieje się rzecz bardzo ważna i można powiedzieć, że zaczyna się faza, która w wielkim skrócie przedstawia to, co jest terapią czy ratunkiem dla osoby narcystycznej. Otóż tu książę wykazuje maksimum dobrej woli i determinacji można powiedzieć i robi wszystko, żeby odnaleźć tą uciekinierkę z baru. Ale potem, gdy ci, którzy ją znaleźli, przyjeżdżają do niego, to dowiaduje się od nich, że to jest ktoś, kogo on na pewno nie chciałby zobaczyć. Że to pewnie jakaś pomyłka, że akurat ten bucik na nią pasuje. Bo to ona w żadnym sposób nie przypomina tej osobie, która uciekła z walu. No i tutaj, można powiedzieć, wielka wiara i miłość księcia staje się ratunkiem dla chłopciuszka. jego determinacja, ponieważ on, mimo że jest księciem i właściwie mógłby mieć każdą atrakcyjną kobietę w królestwie, jednak pozostaje wierny swojemu sercu i mówi, no ja jadę wobec tego i muszę ją zobaczyć, muszę to sprawdzić na własne oczy. I tu jest moment fantastyczny i taki krytyczny, można powiedzieć, w tej całej opowieści, bo po prostu Staje się coś, czego każda narcytyczna osoba się obawia, ale jednocześnie o tym marzy. Żeby ktoś ją wreszcie poznał. Żeby ktoś, kto pozna jej trudną biografię, trudne dzieciństwo, czasami naprawdę tragicznie trudne dzieciństwo, dramatycznie trudne dzieciństwo, żeby ktoś kto to poznał, Nie uciekł, nie przyjął to, zaakceptował i mimo to, a może dzięki temu ją pokochał. No i to właśnie robi książę. Książę przyjeżdża najpierw speszony oczywiście tym otoczeniem i tą sytuacją w komórce, ale patrzy w oczy kopciuszka i mówi do ciebie kocham. Czyli rozpoznaje tą sytuację, doświadcza całej tego dramatu. Kopciuszka widzi to na własne oczy i to nie ma wpływu na jego miłość. Dzięki temu, Kopciuszek może powiedzieć, to w takim razie teraz mogę jechać do zamku czy tam do pałacu. Czyli można powiedzieć, że Kopciuszek został uzdrowiony. Kopciuszek uwierzył w miłość księcia. Na balu się jej przestraszył, a dopiero wtedy, gdy książę zobaczył ją prawdziwą, czyli zobaczył to wszystko, co ona próbowała ukryć i powiedział, że ją kocha, to sprawiło, że Kopciuszek został uzdrowiony. I to jest w największym skrócie cała historia o narcyzmie i o tym, jak z niego można się wydostać, jaka jest droga ucieczki. wyjścia z tej strategii obronnej, którą wymusiło niejako na nas trudne dzieciństwo, którym brakowało uznania, szacunku, troski, miłości. I mogliśmy jako dzieci dojść do przekonania, z reguły dochodzimy do takiego przekonania, że coś z nami jest nie tak, że po prostu nie należy nam się nic lepszego. No i jeśli takie przekonanie się w nas pojawi, czyli zaniknie to, co nazywałem na początku takim poczuciem krzywdy, to uznamy, że to, co się wydarzyło, jest właśnie to, Na co zasługujemy? Nic więcej nie zasługujemy. Nic więcej nam się nie należy. To wtedy nie sposób żyć z takim przekonaniem i trzeba tę całą przeszłość, te nasze korzenie, Wyprzeć ze świadomości, otoczyć jakąś tajemnicą wielką i chronić tę tajemnicę jak oka w głowie przed wglądem otoczenia, szczególnie ludzi ważnych w naszym życiu. Czyli będziemy budować tę fasadową osobowość, czy tę naszą reputację i prezentację taką, która zawsze będzie skażona tym kompleksem uzupełnionym. Na koniec usurpatora, jeśli nie wyleczymy się z tego narcyzmu, będzie nas prowokował do tego, żeby coraz bardziej przesadzać, coraz bardziej się obudowywać jakimiś atrybutami znaczenia, wpływu i pozycji, co prowadzi do paradoksalnych i niebezpiecznych konsekwencji. Szczególnie wtedy, kiedy ludzie o strukturze narcystycznej osobowości osiągają ważne pozycje w jakichś organizacjach czy nawet w państwach. I tu właściwie to jest cała opowieść o narcyzmie. Jeszcze warto powiedzieć jedną rzecz, że narcyzm to już drugie oblicze. Niekoniecznie osoba narcystyczna będzie się pijeła jak najwyżej podrabinie jakiegoś sukcesu czy znaczenia w oczach innych ludzi, ale może realizować swoją potrzebę być jakimś szczególnym w taki sposób paradoksalny. Z jednej strony, jedna osoba, która się nie narcyzyszyła, muszę powiedzieć, że takiego mądrego drugiego, jak ja, to nie ma. Albo tak jak to w opowieści, w jakiejś anegdocie o mnichach, jak to starszy mnich, ja to chyba już Wam opowiadałem przy innej okazji, mówi do młodszego, mają taką dziwną myśl, że takiego drugiego, skromnego, jak ja to na świecie nie ma, ale też może być jeszcze inna ekspresja narcyzmu, czyli to może powiedzieć ktoś, kto uważa się za wyjątkowo złego, kiepskiego, beznadziejnego, dla takiego drugiego Drania jak ja to nie ma na świecie. Albo takiego biedaka i takiej ofiary jak ja to nie ma na świecie. No i to też jest budowanie takiej reputacji, która ma przyciągać uwagę innych i nadawać nam w ich oczach szczególne znaczenie i ma z reguły fasadowy imidżowy charakter. Więc krótko mówiąc, osobom narcystycznym strasznie trudno uwierzyć w to, że mogą być kochane i strasznie trudno im funkcjonować w związkach, w związku z tym, bliskich związkach. To są osoby, które są często chorobliwie zazdrosne. albo też nie angażują się w związek i domagają się jakichś takich hołdów i szczególnego traktowania przez swojego partnera czy partnerkę. Generalnie bycie w partnerskim związku, w którym dominuje szacunek, szczerość, otwartość i taka luz, jakaś normalność jest dla takich ludzi bardzo trudne, ponieważ ten ten kompleks uzurpatora i związany z nim lęk przed kompromitacją, przed demaskacją, bez przerwy im gdzieś w tyle głowy towarzyszy. Więc drogą wyjścia, i to jeszcze raz chcę podkreślić, też powracając do opowieści o Kopciuszku, jest Powrót do tego wszystkiego, co nas spotkało w dzieciństwie, do całej tej dramatu, tej frustracji i tego niezaspokojenia tych potrzeb, które powinny być zaspokojone przez nasze dorosłe otoczenie i akceptacja tej dziecięcej wersji samego siebie. Mało tego akceptacja, zwrócenie jej honoru i obdarzenie tego małego wewnętrznego chłopca czy dziewczynki wdzięcznością i miłością za to, że w ogóle dał radę. że jego siła psychiczna, jego spryt, jego zdolności adaptacyjne spowodowały, że przeżyła ten trudny okres i że dzięki temu my jako dorośli jako dorosła wersja tego dziecka, możemy dalej funkcjonować. Jeszcze w dodatku mamy takie cechy wykształcone przez to trudne dzieciństwo, które są rzadkością u innych ludzi. których można używać jako zasobu, pozytywnego zasobu, który się bardzo przydaje szczególnie w trudnych okolicznościach naszego życia. Więc ten powrót, ta ostatnia scena tej baśni, w której książę jedzie do komórki, to niekoniecznie musi się odbywać na takiej zasadzie, że ktoś z zewnątrz nas Uratuje i zrobi wszystko, żeby nas poznać i poznać całą naszą przeszłość i trudne dzieciństwo i dalej nas kochać. To może nie wystarczyć i często nie wystarcza. Ten książę musi się pojawić wewnątrz nas, jako nasz wewnętrzny aspekt. Ta relacja książę-kopciuszek rozgrywa się wtedy w naszych umysłach i w naszych sercach. To się nazywa odzyskiwaniem i akceptacją wewnętrznego dziecka. Więc tak też trzeba rozumieć zakończenie tej bajki. No to tyle na ten temat. na temat narcyzmu. Mogę jeszcze dodać, że generalnie osoba narcystyczna ma poczucie, że nie jest autentyczna, nie jest prawdziwa, że ciągle musi grać, że ciągle jest jak gdyby na scenie, ciągle w jakiś sposób obserwowana. i mnóstwo jej czasu i energii jest związane z koniecznością utrzymywania tej gry na wystarczającym przekonywującym poziomie. I to jest bardzo, bardzo męczące. Więc osoby narcystyczne to nie są osoby, które tylko z pozoru mogą wyglądać tak, że używają życia, jak to się mówi. Mają wszystko, do czego potrzeba. Bo to się wiąże z nieustannym lękiem i z takim cierpieniem, samotnością takiego nieustannego aktora, który nigdy nie schodzi ze sceny i jeszcze jest otoczony widownią, która w jakiś sposób czyha na każde jego potknięcie. i z tym zagrożony jest tą demaskacją, kompromitacją. Więc jeśli macie w otoczeniu takie osoby lub sami siebie rozpoznajecie w tym, Jeszcze raz podkreślam, to co trzeba zrobić, to powołać w sobie samym postać takiego księcia, który zakocha się w tym naszym wewnętrznym kopciuszku. uzna wartość i wysiłek, wartość wysiłku, które ten Kopciuszek włożył w to, żeby w ogóle przeżyć w tej dramatycznej sytuacji. I potem dopiero, gdy dogadamy się ze sobą, możemy jechać na prawdziwy bal już bez żadnego lęku. Teraz może wiem, że jakieś pytania napłynęły, więc może zaraz się tutaj ktoś mi poda. Dziękuję. Postaram się na te pytania odpowiedzieć. Pytanie, dlaczego osoby natystyczne nie mogą o sobie mówić szczerze, tylko lubią dużo komentować innych. No to właściwie przed chwilą odpowiedziałem na to pytanie, bo szczerość tutaj właściwie nie wchodzi w grę. Natomiast jest oczywiście duża potrzeba autoprezentacji i podtrzymywania takiej pozytywnej, nadętej czasami, rozdętej zasady, którą pokazujemy innym ludziom, więc z reguły wtedy mamy tendencję tego, żeby bardzo krytycznie mówić o innych ludziach, bo wtedy to nam podbija poczucie własnej wartości. Osoby narcystyczne z reguły nie są zdolne do tego, żeby chwalić innych, czy jakoś ciepło o nich mówić. To jest dla nich bardzo trudne, chyba że to są ludzie wyżej w hierarchii ustawieni, których świetle się grzeją, jak to się mówi. to jeszcze kontakt z takimi rzeźbami, których oni z kolei podnoszą wysoko, na jakichś piedestał wręcz, to podnosi ich poczucie wartości, gdzieś uwiarygadnia ich reputację w oczach ich otoczenia. Więc o szczerości tutaj nie ma co mówić. Następna rzecz to, kiedy naród jest pewną naturalną częścią drogi, osobowości lub może jakimś etapem poznania, a kiedy rysem zaburzeń. No to jest pytanie bardzo ciekawe. Nie wiem, czy autor czy autorka pytania docenia wagę tego pytania, bo to jest Pytanie o taki narcyzm powszechny można powiedzieć, narcyzm fundamentalny, że z punktu widzenia takiego mądrości absolutnej, jak to się mówi, trzeba powiedzieć, z punktu widzenia tych wszystkich opowieści, które są istotną właściwie osią wszystkich narracji religijnych, no to tam się wszyscy dowiadujemy jednej rzeczy. że my nie wiemy kim jesteśmy, że nie znamy siebie i że z tym powodu popełniamy mnóstwo błędów i generujemy mnóstwo nieszczęścia wokół siebie. Więc można powiedzieć, jak odwołując się do najbardziej powszechnej w naszej kulturze narracji chrześcijańskiej, Moment, w którym zostaliśmy wypędzeni z raju jest momentem, w którym wszyscy staliśmy się narcyzami, ponieważ straciliśmy swoją prawdziwą tożsamość i zmuszeni jesteśmy do budowania jakiejś zastępczej, fałszywej tożsamości. To jest taka opowieść o takim fundamentalnym narcyzmie. Z tego punktu widzenia właściwie wszyscy jesteśmy narcyzami, bo nie wiemy kim jesteśmy. Naprawdę straciliśmy kontakt z naszą prawdziwą duchową tożsamością. Więc w tym sensie to pytanie jest zasadne, że rzeczywiście w jakimś stopniu każdy z nas stara się o to, żeby tą... Może nie każdy, bo są ludzie, którzy szukają prawdziwej tożsamości na drodze duchowej. I zdają sobie sprawę z tego, że to jest ta droga, która może ich uwolnić od tego fundamentalnego, egzystencjalnego narcyzmu. Ale większość ludzi pozbawionych wiary, jak to się mówi, ma kłopoty, może mieć kłopoty z tym egzystencjalnym narcyzmem. I to jest wtedy, można powiedzieć, w pewnym sensie stan naturalny, bo powszechny. Ale tutaj słusznie w pytaniu słowo naturalne jest wzięte w cudzysłów. Następne pytanie. Narcystyczne zaburzenie osobowości wyleczalne czy nie? Bo różne są szkoły i opinie. No jest wyleczalna, tylko oczywiście osoby narcystyczne niechętnie udają się na terapię, bo to się kłóci z całą strategią przetrwania, z całą tą narcystyczną obroną. Więc osoby narcystyczne rzadko trafiają na terapię. Jeśli trafiają, to dlatego, że ich otoczenie skłania do tego, lub też są akurat w fazie depresji, że coś się takiego wydarzyło w ich życiu. No właśnie jakaś ucieczka z balu, czy gdzieś ten powrót do komórki, czyli zderzenie się z tym wszystkim, o czym próbowali zapomnieć. no to wtedy takie osoby mogą przyjść na terapię i uzyskać pomoc. Ta pomoc nigdy nie jest prosta. Terapia tej struktury narcystycznej czy obrony narcystycznej jest trudna. Jest taka książka napisana przez pana Johnsona, zapomniałem imienia, który dotyczy terapii narcyzmu i w samym tytule jest ostrzeżenie, że jest to bardzo trudne. Pod tytuł brzmi Cud ciężkiej pracy. Następne pytanie, jeśli ma się szefa o cechach narcystycznych, a z jakichś powodów nie można z takiej pracy odejść, jak reagować na te szybkie rozchazy, komentarze? Tutaj, jeśli szef jest narcystyczny, to po prostu trzeba udawać dobrego dworzanina. To chyba jest jedyna możliwość, którą która pozwoli przetrwać w takiej sytuacji. Sześć miesięcy to nie problem. Czasami są ludzie uwikłani w związki z osobami narcystycznymi na długie, długie lata i to jest wtedy problem. Więc tutaj, jeśli zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy szefa narcystycznego, Jak mówię, udawać dobrego tworzenia imię, czyli po prostu jakoś nie wchodzić z nim konflikt, nie próbować go uświadamiać ani zmieniać, bo wtedy może to się mało opłacać w sensie naszej strategii sytuacji życiowej. Jakie słowa oraz czyny opiekunów niosą szczególne ryzyko uformowania się osobowości narcystycznej? Rozumiem, że chodzi o dzieci. Jakie słowa, czyny opiekunów i rodziców? To już powiedziałem. Ale to oczywiście długo by o tym mówić. Generalnie osobowość artystyczną tworzy brak realistycznego odzwierciedlenia, jak to się nazywa. Czyli to są dwie kategorie rodziców albo tacy rodzice, którzy wierzą w zimny wychów i zawsze są niezadowoleni z tego, co dziecko osiąga. Pozwolę Ci przysłowiowi, rodzice, które jak dziecko przynosi szóstkę, to nie cieszą się z tej szóstki, tylko pytają, na ile było szóstek w klasie. Albo są te też rodzice, którzy uważają, że trzeba cały czas deprecjonować, wręcz aktywnie deprecjonować to, co dziecko osiąga, czy próbuje osiągnąć. Czyli są nieustannie krytyczni. To jest drobna różnica, ale ważna. Można być wiecznie niezadowolonym, ale nie krytycznym, natomiast można powiedzieć aktywnie krytycznym, czyli takim dewaluującym silnie do dziecka. Albo mamy trzecią sytuację, kiedy jeden z rodziców chwali bez przerwy, nie wiadomo za co. a drugi bez przerwy jest niedodowolony. No i wtedy też to dziecko nie dostaje żadnego takiego rzetelnego feedbacku na temat tego, co jest warte, co potrafi, czego nie potrafi i czy w ogóle jest kochane, cenione i szanowane w jakiś sposób. Więc najkrócej te trzy sytuacje prowadzą często do zaburzeń narcystycznych osobowości dziecka. No i ostatnie pytanie. Narcyz jako osoba bezwzględna dla swojego otoczenia. To już o tym trochę powiedzieliśmy. Natomiast narces może być osobą bezwzględną, ale ta bezwzględność... To już może być jeszcze dodatkowa cecha trudna, która się często łączy z narcyzmem i to jest psychopatia. Taki bardzo trudny zestaw. wypracowanej obrony przed cierpieniem w dzieciństwie, to się nazywa właśnie psychopatia narcystyczna, gdzie tam może się pojawiać bezwzględność i agresywność bardzo silna w połączeniu z takim poczuciem, właśnie ukrytym poczuciem niskiej wartości, w relacji z innymi ludźmi oku domaga się nieustannych hołdów, potwierdzania znaczenia. W związku z tym też taka osoba będzie silnie dewaluować wszystkich w swoim otoczeniu. i upakarzać ich, bo to będzie podnosić w odczucie tej osoby jego samopoczucie i potwierdzać jego tą właśnie z trudem i takim wręcz gorączkowością budowaną reputację. Warto tutaj powiedzieć, że Takim kryterium do oceny stopnia narcyzmu naszego własnego i narcyzmu innych ludzi jest właśnie tendencja do upakażenia innych, mówienia źle o innych i tak dalej. Szczególnie to jest widoczne w zachowaniach wobec ludzi, których usługi jakoś kupujemy. Na przykład wobec kelnerów, taksówkarzy, nie wiem, o obsłudzi hotelów, czy ludzi, którzy pomagają nam sprzątać nasze własne domy i tak dalej. Taka wyższościowa, pogardliwa postawa wobec takich ludzi jest typowa dla narcyzmu. No to na tym zakończymy. Dziękuję Wam bardzo za uwagę i pamiętajmy o tym, żeby wystrzegać się narcyzmu, żeby z tym pracować. Kluczem do wyjścia z tej sytuacji jest zrozumienie własnego dzieciństwa, akceptacja tego, że udało nam się to dzieciństwo przetrwać. I wdzięczność i miłość dla tego dziecka, którym kiedyś byliśmy. Wszystkiego dobrego. Dobranoc.










