"Negatywne emocje - LIVE z 18.11.2024. Wojciech Eichelberger o ukrytym przesłaniu naszych emocji.

Nagranie live z Wojciechem Eichelbergerem omawiające naturę emocji, ich biologiczne i rozwojowe źródła (już u niemowląt), wpływ wychowania na akceptację/represję emocji oraz konsekwencje tłumienia (somatyzacje, implozja). Autor opisuje terapię emocjonalną: rozpoznawanie, nazywanie, wyrażanie i kontrolę emocji (metafora konia), wskazując praktyczne techniki (oddech, „postój” 5–10 s, świadomość triggerów) i odsyła do kursów dotyczących negatywnych emocji i pracy z lękiem.
Emocje są, jak się wydaje, bardziej pierwotne niż uczucia. Emocje dzielimy ze światem zwierząt, szczególnie tych wyższych saków. które też, jak się nam wydaje, posiadają emocje, potrafią wyrażać takie podstawowe emocje, które polegają na tym, że powodują akcję sięgania po coś, coś, co jest ważne i atrakcyjne, zdobywania tego, nawet walki o to coś. a z drugiej strony mogą też powodować takie działania jak odsuwanie się, ucieczka, chowanie się, unikanie itd. Więc generalnie z tego właśnie punktu widzenia emocje się dzieli na takich, które są do, ku czemuś, powodują akcje, działanie ku czemuś, zbliżanie się do tego, czy pozyskiwanie tego w jakiś sposób, co jest z jakichś powodów atrakcyjnych, albo też emocje, które powodują oddalanie się od czegoś, zrywanie kontaktu z czymś, odmawianie tego kontaktu, ucieczkę. czy walkę o to, aby ten kontakt ustał, żeby go kompletnie zablokować. No więc stąd też bierze się taka językowa sytuacja, w której część emocji nazywamy emocjami pozytywnymi, a część negatywnej. No więc te negatywne to są te emocje, które nas właśnie uruchamiają akcje oddalania się czy odrzucania czegoś, co nam jest niewygodne czy zagrażające, a pozytywne to są te, które mobilizują nas do zbliżania się i zdobywania tego czegoś, co jest atrakcyjne. Chociaż Mówiąc z punktu widzenia interesu naszego jako osoby ludzkiej, właściwie obie grupy emocji są potrzebne, więc w tym sensie można powiedzieć, że są pozytywne. Potrzebujemy i zbliżać się do tego, co jest dla nas atrakcyjne, ale też potrzebujemy przecież oddaleć się od tego, co jest dla nas niepożądane i niewłaściwe. Więc i te pozytywne, i te negatywne są potrzebne i użyteczne. I one się pojawiają już bardzo wcześnie w naszym życiu. To już wtedy, kiedy jesteśmy malutkim oseskiem, niemowlakiem świeżo po porodzie, to już można zaobserwować pewne odruchy emocjonalne, które niekoniecznie są przez tego małego człowieczka przeżywane wewnętrznie jako emocje, dają wyraźny sygnał otoczeniu, że coś jest pożądane dla tego nowego, małego człowieka, albo coś jest niewłaściwe, niedobre, szkodliwe, coś przeciwko czemu ten mały człowiek protestuje. No i oczywiście takim Pierwszym obszarem emocji podstawowych, wręcz instynktownych, jest obszar doświadczeń związanych z pokarmem, jedzeniem. Już małe dziecko, Noworodek może nam wyraźnie pokazywać, czy coś mu smakuje, czy mu nie smakuje, czy jest dla niego dobre i pożądane, on się otwiera na kontakt z tym rodzajem pokarmu, albo że coś jest niepożądane, szkodliwe, niechciane, w jakiś sposób być może toksyczne nawet dla niego. Więc podobnie jest ze zmysłem węchu. Ten noworodek czuje jakiś zapach, który jest jakichś substancji, które wyraźnie drażni jego poczucie węchu, czy zmysł węchu, no to też daje sygnał jakimś płaczem, czy jakimiś ruchami całego ciała, czy mimiką, że to jest coś niewłaściwego i szkodliwego dla niego potencjalnie. Podobnie jest ze słuchem też, prawda, że gdy noworodek słyszy jakiś silny dźwięk, który ma jeszcze taką jakąś niską, nieprzyjemną wibrację, no to będzie reagował na to płaczem, a gdy usłyszy miłe dźwięki, jakieś pozytywki czy innej, delikatnej i harmonijnej muzyki, no to nawet da wyraz jakiejś przyjemności, którą z tego powodu czuł. Więc jak widzimy, te emocje są związane, te pierwsze emocje są związane ze zmysłami. Można też to zobaczyć na przykładzie oczu, zmysłu wzroku. w polu widzenia niemowlęcia czy noworodka pojawi się twarz mamy czy taty, to od razu widzimy jakąś emocję takiego otwarcia na twarzy i szeroko otwarte oczy, takie, które wręcz chłoną ten widok. A jeśli się pokaże coś, co nie wygląda ładnie albo coś, co wygląda bardzo obco, jest zaskakująco jaskrawy czy brzydkie, jak to się mówi, nieforemne, to możemy się spodziewać reakcji odwrotnej. Więc... Jedne emocje i drugie. I te, które są ku i które są od, są w istocie niezbędne dla nas. Podobnie jest dalej, gdy nasz świat emocji się poszerza i wzbogaca o wiele różnych emocji. Takich, które już mają czasami trudne do rozpoznania odcienie i klimaty. Właściwie wszystkie te emocje da się podzielić na te dwie podstawowe kategorie. Kategorie emocji ku, czyli też ruchu ku temu, co jest dla nas potrzebne i atrakcyjne, i emocji, które są od, czyli zmierzają do tego, żeby złapać dystans albo uniknąć kontaktu z tym czymś, co taką emocję budzi. Więc po takim wstępie możecie zapytać, to właściwie na czym polega kłopot z emocjami. No, kłopot z emocjami bierze się stąd, że W zależności od tego, w jakim otoczeniu żeśmy się urodzili, w jakim otoczeniu rodzinnym, czy w otoczeniu ważnych dorosłych przebywamy, to może się okazać, że niektóre z tych emocji dla tego otoczenia są jakoś trudne do zaakceptowania. No na przykład, gdy jesteśmy noworodkiem, to może już nie, ale niebowlęciem, albo już dzieckiem, które staje się pomału bardziej autonomiczną istotą, czyli zaczyna chodzić trochę, poznawać świat, psocić. nieporadnie się go rusza i sprawia sporo kłopotu, to często budzi niecierpliwość otoczenia dorosłych i możemy wtedy być karani za przeżywanie i wyrażanie takich emocji, które Mobilizujemy nas do tego, żeby po coś sięgać, po jakieś atrakcyjne przedmioty, które gdzieś tam świecą, błyszczą, wyglądają bardzo ciekawie i wtedy dostajemy jakąś reprymendę albo jesteśmy powstrzymywani przed tym, żeby po nie sięgać. Możemy też oczywiście te same kłopoty mieć z taką emocją związaną z ciekawością, jeśli chodzi o świat zmysłu smaku, kiedy sięgamy przy rodzinnym stole po jakieś potrawy, które znajdują się na różnych talerzach i półmiskach, nie zwracając uwagi, na to, do kogo ten talerz należy i czy ta potrawa w ogóle się, czy to coś w ogóle nadaje się do jedzenia. Więc generalnie często się tak dzieje, że w tak zwanym procesie uczenia się tego, co w danym środowisku rodzinnym jest jakoś tolerowane czy nawet akceptowane i tego, co jest niechciane i wyraźnie karane. Też uczymy się tego, które emocje nasze są dla tego otoczenia uciążliwe, a które są pożyteczne czy pozytywne. No i tutaj każdy z nas dostaje jakiś swój trening w tym zakresie, bo właściwie nie ma dwóch takich samych środowisk wychowawczych czy rodzinnych, bo jak wiadomo wszyscy różnimy się od siebie nilu bardziej. Więc gdzieś w tym okresie tzw. socjalizacji, czyli uczenia się norm i zasad, obowiązującej w naszym otoczeniu, w którym żeśmy się urodzili, dowiadujemy się już tego, jakie emocje są uznawane przez to otoczenie za negatywne, a jakie są uznawane za pozytywne. Tutaj może być też między nami, mogą być ogromne różnice, jeśli chodzi o o rezultat końcowy dla niego procesu. No bo np. pozostając przy emocjach związanych z ku i od, jeśli tak się dzieje, że akurat nasze otoczenie, którym przyszło nam się urodzić i dojrzewać, z jakichś powodów tępi czy nie lubi tego, gdy samowolnie sięgamy po różne rzeczy, które są dla nas atrakcyjne. Czyli znowu, to jest związane ze zmysłowym kontaktem z otoczeniem, czyli po jakieś przedmioty, po coś do jedzenia, po coś do picia, czy po coś do oglądania, czy po coś do słuchania, czy też po coś ciekawego dotykania i badania, prawda, zmysłem dotyku, struktury, faktury, kształtu tych przedmiotów. Jeśli dość systematycznie będziemy strofowani lub karani za takie właśnie dążenie do tego, co jest atrakcyjne i sięganie po to, no to wówczas możemy z takiego procesu wychowawczego już jako oddolności wyjść z takim pewnym kłopotem. Znaczy lękiem wręcz przed sięganiem po to, co jest nam potrzebne i co nam się wydaje atrakcyjne. I to może stać się, jeśli to stanie się taką dobrze utrwaloną cechą, to może być to wręcz taką cechą naszego już charakteru w dorosłym życiu, że mamy zahamowaną emocję chcenia i sięgania po. I te emocje chcenia i akcje sięgania po, czy dążenia do. No, ale może być też odwrotnie, prawda, że w jakimś środowisku wychowawczym akurat te odruchy emocjonalne, które są związane z odmawianiem kontaktu z czymś, co nam się nie podoba, z czymś, z czym nie chcemy mieć kontaktu, z czymś, co nam szkodzi, nie smakuje, źle wygląda, źle brzmi, źle pachnie, że te emocje i te odruchy wycofywania się z kontaktu z czymś takim nie podobają się naszemu otoczeniu. No i wtedy, jeśli ten trening będzie trwał systematycznie i długo, to może się okazać, że Gdy będziemy już dorosłymi ludźmi, to będziemy mieli kłopot z takim właśnie stawianiem granic, jak to się mówi. Czyli będzie nam trudno powiedzieć, że coś nam się nie podoba, że czegoś nie chcemy, że coś nam przeszkadza. że coś atakuje naszą i przełamuje naszą potrzebę obrony i wcofania się z kontaktu z tym czymś albo z kimś. No więc, jak widzicie, my przechodzimy też trening emocji. Uczymy się w takim okresie, w którym staramy się głównie o to, aby czuć się bezpiecznie w swoim otoczeniu, w którym przyszło nam urodzić się, dojrzewać i żyć przez jeszcze jakiś czas, gdy jesteśmy już prawie dorosi. No to po to, żeby sobie zapewnić to bezpieczeństwo, no to musimy konformować do wymogów tych dużych, ważnych dla nas osób, które po prostu które mają swoje różne preferencje, jeśli chodzi o to, z jakimi naszymi emocjami się dobrze czują, a z jakimi się czują kiepsko. Więc oczywiście tutaj gdzieś tam pojawia się w tle taki wzorzec grzecznego dziecka. Wszyscy rodzice chcą mieć grzeczne dzieci, chociaż to nie jest generalnie dobry pomysł i dla tych dzieci, i dla rodziców w dalszej perspektywie, a także dla świata, jeśli mówię tak w mega skali. Bo grzeczne dziecko polega na tym, że gdy chcesz po co sięgnąć, to pyta, albo w ogóle z góry rezygnuje. gdy chce się iść po coś dla niego ważnego i atrakcyjnego. A gdy nie chce czegoś, broni się przed czymś, to boi się postawić granicę. No i mamy wtedy, prawda, takie dziecko, które jest naprawdę grzeczne, które potem, gdy dorośli, będzie miało ogromne kłopoty w relacjach z innymi ludźmi i ogromne kłopoty w osiągnięciu jakiejś satysfakcji z życia. Bo on będzie był uwikłany w tę przestrzeń między dwoma biegunami, że tu mi nie wolno odmawiać, a tu mi nie wolno sięgać, no i wtedy ta przestrzeń jest naprawdę niewielka, bo i w odmawianiu, i w sięganiu zależymy od tego, co zrobi nasze otoczenie. Więc będziemy mieli małe poczucie sprawstwa i takiej podmiotowości w naszym życiu. Więc tak to najogólniej można by opisać konsekwencje jakiegoś procesu wychowawczego, który zmierza do tego, aby dziecko było grzeczne. Na szczęście nie wszyscy rodzice oczekują tego, żeby dziecko było grzeczne. I jest wielu takich, którzy w ogóle próbują to słowo grzeczne właściwie wykasować ze swojego słownika w relacji z dziećmi i zamieniają je na słowo mądre. I tutaj jest istota całej pracy z naszymi emocjami się zawiera w tym wyborze. Jeśli chcemy być emocjonalnie dojrzali i sprawnie jakoś regulować nasze relacje z otoczeniem, bo emocje, jak widzicie z tego, co do tej pory mówiłem, służą temu, żeby porządkować relacje z otoczeniem. sięgać po to, co potrzebne i oddalać się od tego, co niepotrzebne i zagrażające, no to nie wolno nam być grzecznymi, tylko trzeba być mądrymi. No i teraz parę słów o tym, na czym to bycie mądrym mogłoby polegać. No więc... To jeszcze dodam może taki trzeci przypadek, który powoduje naprawdę, może spowodować duże spustoszenie emocjonalne już w naszym dorosłym życiu. Jeśli tak się nam przydarzyło w okresie dziecięcym i w okresie dorastania, że w ogóle Emocje nie istniały w naszym doświadczeniu z naszym dorosłym otoczeniem. Jakoś trafiliśmy akurat do takiego systemu rodzinnego, gdzie się emocji nie nazywa i nie wyraża, nie komunikuje w żaden sposób. że właściwie nie istnieje, nie uczymy się języka emocji. Uczymy się natomiast tego, żeby emocje uznać za niepotrzebne, wręcz wszystkie emocje szkodliwe i że należy je wypierać ze świadomości, uczyć się ich nie doświadczać. Ale emocji nie da się nie doświadczać i wtedy to, co musimy zrobić, to właśnie nazywa się wyparciem, czyli w świadomości tych emocji nie odczuwamy, nie potrafimy ich nazwać, też nie wyrażamy ich, Energia emocji, ponieważ energia jak wiadomo musi spowodować jakiś efekt, jeśli już raz została uwolniona, jakąś pracę wykonać, no ona pozostaje w naszym systemie psychofizycznym. No i może tam robić niezłe spustoszenie, emocje niewyrażane. to one nie znikają, tak jak energia, która została raz wzbudzona, już nie weźmie się z powrotem do swojego źródła, tylko musi wykonać jakąś pracę, jakąś zmianę w otoczeniu, w którym się uruchomiła. Taka zmiana wtedy jest z reguły zmianą trudną dla naszego organizmu, ponieważ, tak jak to już powiedziałem, robi tam jakieś spustoszenie, działa negatywnie. To się nazywa implozją emocjonalną. I to taką właśnie zupełnie nieuświadamianą. I z takimi emocjami często, czy z takimi objawami takiej implozji emocjonalnej często przychodzą ludzie do terapeutów. Właściwie te emocje się wtedy ujawniają tylko poprzez tzw. somatyzacje, poprzez różnego rodzaju kłopoty z funkcjami różnych układów w organizmie, kłopoty z odczuwaniem zmysłowym, kłopoty z mobilnością, z motoryką itd. Wtedy praca terapeuty polega na tym, żeby pomagać tym ludziom uświadomić sobie te emocje, nazwać te emocje. uczyć się wyrażać te emocje w taki sposób, który by nie powodował jakichś nadmiernych reakcji negatywnych otoczenia. Szczególnie jeśli chodzi o takie emocje jak gniew, poczucie krzywdy czy agresja, czyli te emocje, które powodują ruch w postaci stawiania granic czy odpychania czegoś niechcianego od siebie. No więc tutaj w tym, co powiedziałem, jest właściwie taka sekwencja budowania takich kompetencji w sobie, takich emocjonalnych kompetencji w sobie, sprawiają, że możemy uzyskać mniejszą lub większą dojrzałość emocjonalną. No i ta dojrzałość właśnie polega w pierwszym rzędzie. Jeszcze raz wracamy do tego procesu, do kolejności tych faz. Pierwsze, uświadomić sobie, że w ogóle jest we mnie jakaś emocja. Czyli na przykład przychodzę do terapeuty z jakimś poczuciem ogromnego ciężaru na sercu, trudności z oddychaniem, zaczerpnięciem pełnego oddechu, z jakimś takim znieczuleniem w tym obszarze. I jednocześnie terapeuta się dowiaduje, że ta osoba ma kłopoty właśnie z wyrażaniem takich pozytywnych emocji związanych z troską, współczuciem, miłością czy potrzebą bliskiego kontaktu z drugą osobą. no to wtedy okazuje się po jakiejś dłuższej lub krótszej pracy, że tam pod tym pancerzem, pod tym znieczuleniem w tym obszarze ukrywa się emocja żalu i rozpaczy, czy płaczu, poczucia krzywdy. I dopiero wtedy, gdy ta emocja została po pierwsze namierzona, potem nazwana, potem wyrażona, chociaż może być też najpierw wyrażona, a potem nazwana, no to ten przepływ energii związany z tą emocją zostaje uruchomiony i otwarty. Jak gdyby otwiera się kadał komunikacji z otoczeniem, którym ta osoba może wyrażać w odpowiednich sytuacjach, które do tego ją skłaniają, no właśnie te rodzaje emocji, które do tej pory były w niej zablokowane i w ogóle nieodczuwane. No i tak to jest ze wszystkimi innymi emocjami. Więc po pierwsze uświadomij sobie, po drugie nauczyć się je wyrażać i nazywać, a po trzecie, i tutaj jest sprawa istotna, do której zmierzam, to jest też nauczyć się je kontrolować, zarządzać nimi. Oczywiście dla tych z nas, którzy mieli akurat takie okoliczności dorastania, których nie wolno było. Nasze otoczenie informowało nas wyraźnie, że te emocje nie są pożądane i nie chcą nic o tym wiedzieć, ani widzieć niczego takiego, no to Też trzeba pracować nad tym, żeby przede wszystkim zdać sobie sprawę, że te emocje zostały wyparte i że wyrażanie ich, nawet odczuwanie ich będzie się wiązało z ogromnym niepokojem, lękiem przed przed tą karą, odrzuceniem ze strony otoczenia, które nas tak często spotykało w tym pierwszym okresie życia. Oczywiście to przekonanie, że za to nas spotka kara lub odrzucenie jest zupełnie nieadekwatne w naszym dorosłym życiu, Po pierwsze już jesteśmy w innym środowisku niż nasz system rodzinny. Prawdopodobnie już stworzyliśmy swoją rodzinę jakąś i nie ma powodu spodziewać się od innych dorosłych ludzi w naszym otoczeniu takiej reakcji na nasze emocje jak to miało miejsce w naszym dzieciństwie ze strony rodziców. Więc te wszystkie niepokoje trzeba Trzeba też spokojnie przełamywać, oswajać się z tym w procesie terapii, uczyć się wyrażania tych emocji. A niekoniecznie w procesie terapii, to może być też na gdzieś warsztatach czy kręgach. które niekoniecznie grupują ludzi, którzy mają takie głębokie, ukryte emocje i muszą wykonać większą, bardziej sformatowaną pracę nad tym, żeby te swoje emocje uwolnić. Ale gdy one już zostaną uwolnione i jakoś Jest taka dobra metafora, że emocja to jest trochę jak koń. Koń, który z jakiegoś powodu wychował się tylko w stajni i to jeszcze w tym swoim wąskim boksie. No i oczywiście, gdyby zdamy sobie sprawę z tego, że w nas gdzieś tam drzemie reikoni, no to nie ma się co dziwić, że nam jest trudno pomyśleć o tym, żeby go wypuścić. I pozwoliliśmy biegać, więc... Tutaj, żeby już metaforycznie opisać ten proces, no to najpierw trzeba po prostu zajrzeć do tej stajni i zobaczyć tego konia, jak on się zachowuje, jak on wygląda. Potem można spróbować wejść do tej stajni i nadać się jakieś imię temu koniu, spróbować nawiązać z nim jakiś kontakt, jakoś oswoić się z jego energią, z jego widokiem, z jego właściwościami. No a potem możemy zaryzykować to, że najpierw wybudowawszy takie bezpieczne ogrodzenie wokół tej stajni, którego ten koń nie będzie w stanie pokonać, Wypuścimy go na ten tak zwany padok i on sobie będzie mógł tam pobiegać bezpiecznie i po prostu odreagować te lata spędzone w stajni i w boksie. a my będziemy mogli popatrzeć na to, jak ten koń się zachowuje. No gdy on się tak już wybiega i wyszaleje w bezpiecznie kontrolowanych warunkach, nikomu nie szkodząc, to jest bardzo ważne, czyli właściwie w terapii lub na jakichś grupach terapeutycznych, czy kręgach, czy warsztatach, no to wówczas możemy zaryzykować też to, żeby zacząć ujeżdżać tego konia. Czyli zacząć wchodzić w nim w jakiś kontakt, gdzie będziemy mogli wpływać na to, co on będzie w danym momencie robił. i żeby się poczuć bezpiecznie też na tym koniu, gdy wsiadziemy na tego konia. Czyli to się nazywa kontrola emocji. Wówczas jak już mamy tego konia tak oswojonego i zaprzyjaźnieni jesteśmy z tym koniem i rozumiemy to jego potrzeby, jego dążenia, czujemy jego energię, no to wówczas też Ten koń będzie chętnie nas słuchał. To musi być jakaś sztama, jakaś kooperacja, jakaś umowa na współpracę z taką emocją. No i takim strasznie ważnym elementem tej współpracy jest też wyczuwanie tego, co się nazywa z pustami, z angielskim triggerami naszych emocji. Tak, żeby w sytuacjach, które rozpoznajemy jako niekorzystne dla wyrażenia tych emocji, żebyśmy mogli spore powstrzymać tego konia i żeby go w tym momencie nie wypuszczać z tajemni, a jeśli to wypuścić go tylko na ten mały wybieg, tak żeby się nikomu nic nie stało. Te triggery emocjonalne, każdy może się tego nauczyć z czasem. Gdy nas ogarnia jakaś silna emocja, to wtedy będziemy w stanie poczuć taką aurę z tym związaną. że nagle zaczynamy, prawda, coś się dzieje z naszym oddechem, zaczynamy albo gwałtownie oddychać, albo wstrzymujemy oddech, coś się dzieje z naszym tętnem, czujemy jakieś napięcia mięśni w różnych miejscach ciała, szczególnie w rękach, w nogach. Coś się dzieje z naszą żuchwą, zaciskamy zęby. albo coś się dzieje z naszymi oczyma, zaczynają łzawić albo przestają mrugać. W zależności od emocji mogą być to zupełnie różne takie zwiastunowe symptomy silnego poruszenia emocjonalnego, silnej emocji. Jeśli się tego nauczymy, to możemy w porę nauczyć się też techniki kontrolowania tych emocji. I to już niejednokrotnie mieliśmy chyba okazję mówić o tym na live'ach, więc nie będę się teraz nad tym rozzłodził. Bo prawdę mówiąc, chcę Was tutaj namówić na to, żebyście skorzystali z kursu, który niedawno opublikowałem, pod tytułem właśnie negatywne emocje i co z nimi robić. Więc tam znajdziecie już różne szczegółowe techniki, jak sobie z tym wszystkim poradzić. Natomiast teraz tylko powiem Wam najogólniejszą zasadę, która tutaj obowiązuje. Otóż, jak wiecie, w naszym mózgu, w naszym wspaniałym komputerze mamy w dwie przestrzenie. Jedna przestrzeń to jest ten mózg emocjonalny, mózg, który się zajmuje też obsługą całej naszej fizjologii. Ale na samym wierzchu mamy taką warstwę szarych kołek, która się nazywa kora mózgowa. Jest to fantastyczny układ, samouczący się, kumulujący doświadczenia, wiedzę, uczący się różnego rodzaju procedur ruchowych i intelektualnych itd. Tam też są zmagazynowane wszystkie nasze doświadczenia emocjonalne. i sytuacji, w których takie emocje dochodziły do głosu albo też były tłumione. Więc jeśli czujemy takie pobudzenie emocjonalne, ten zwiastun emocjonalny tak bardzo silnie się pokazuje w naszej świadomości, no to wtedy Musimy sobie przede wszystkim dać chwilę czasu na to, żeby ten układ emocjonalny podkorowy, ciało migdałowate, tak zwane, miało czas podłączyć się jeszcze do tych magazynów informacji i wszystkich zdarzeń naszego życia, które są w korze mózgowej. żeby się skonsultowało z tym naszym doświadczeniem. I do tego jest potrzeba po prostu jakieś kilka sekund, 5-10 sekund wystarczy, żeby do takiej konsultacji doszło. Próba kontrolowania emocji, czy w ogóle procedura skutecznego kontrolowania emocji, polega na tym, że tak, rozpoznać emocję, która się pojawia, i dać sobie chwilę czasu, mimo że ona będzie domagała się ekspresji. Powstrzymać ekspresję na chwilę, to nie znaczy wyprzeć tę emocję, tylko powstrzymać ekspresję, zaparkować tę emocję albo skontenerować ją na chwilę. I na przykład robimy to w ten sposób, tak jak już wiele razy pewnie słyszeliście, żeby wziąć kilka głębszych oddechów. Zanim zdecydujemy się dalej, co z tą emocją robić, to wystarczą nawet dwa, trzy oddechy przeponowe. Wiecie, gdzie można w moich kursach znaleźć informacje na temat tego, jak się oddycha przeponowo. Pewnie już zresztą się tego nauczyli. Albo też zająć się czymś innym przez chwilę. Ja kiedyś uczestniczyłem w takich trudnych negocjacjach z takimi naprawdę doświadczonymi przeciwnikami. I to było w czasach, kiedy wszyscy palili papierosy. I pamiętam, że ci Przeciwnicy w negocjacjach doskonale kontrolowali emocje, mimo że ta grupa, w której ja byłem, no, próbowała ich naprawdę zirytować, rozdrażnić, wyprowadzić, zrównowali. No, ale za każdym razem, gdy myśmy tak robili, to oni sięgali po papierosy, które gdzieś tam były schowane gdzieś w kieszeni, prawda? Potem zwijały sobie tego papierosa, potem szukali zapałek, potem składali tego papierosa, Dziesiąta zapałka im się zapalała, a odpalali tego papierosa. Ziągali się i wtedy udzielali jakiejś spokojnej odpowiedzi, jakiejś spokojnej propozycji. Nie dawali się wyprowadzić, zrównowali. Ponieważ robili tą przerwę, tą przerwę między tym bodźcem, który uruchamiał w nich tą negatywną, silną emocję, bo nasze prowokacje naprawdę były bardzo silne, a reakcją to następowało podłączenie do kory muzykowej, mówiąc tak krótko i obrazowo. Takie rzeczy trzeba robić, ale zamiast palić papiosa, to można np. napić się wody, czy sięgnąć po jakieś ciasteczko na stole, albo sobie wziąć ołówek i coś tam sobie pomazać przez chwilę, żeby odwrócić uwagę swoją własną uwagę od potrzeby wyrażenia tej emocji, a jednocześnie dać czas na to, żeby ten proces podłączania się do kory mózgowej się mógł dokonać. No więc tyle wam tutaj chciałem o tych sprawach związanych z emocjami opowiedzieć. Pamiętajcie o tym, że zdarza nam się mieć emocje uporczywe. Takie uporczywe emocje, które pojawiają się czasami w sytuacjach zupełnie do tego nieodpowiednich. Często możemy słyszeć od naszego otoczenia, że ty reagujesz emocjonalnie jakoś... jakoś nadmiarowo, dziwnie, nieadekwatnie, przecież nic takiego się tu nie dzieje, co mogłoby wzbudzać taką emocję, tak wielką, tak silną, czy w ogóle tą właśnie emocję. I to niekoniecznie muszą być emocje tzw. negatywne, czyli to jest związane ze stawianiem granic, odpychaniem czegoś, co nam nie odpowiada. To mogą być też emocje traktowane powszechnie jako pozytywne, np. śmiech, albo właśnie jakieś dążenie do czegoś, co w gruncie rzeczy przez większość ludzi uznawane jest za nieadekwatne i niepotrzebne i niestetyczne, czy jeszcze jakoś tam inaczej określane negatywnie. Wtedy też musimy pamiętać o tym, że z takimi emocjami trzeba sobie już radzić często przy pomocy specjalisty. Takimi uporzczywymi emocjami, które są nieadekwatne. Szczególnie taką najsilniejszą emocją, z którą mamy kłopot bardzo często i ona się nieadekwatnie pojawia w różnych sytuacjach, jest lęk. Praca z lękiem to duże zadanie, szczególnie jeśli mamy w momencie, w którym odczuwamy bardzo silny lęk, tak zwane napady lękowe. Wtedy trzeba zdecydowanie głębiej popracować, żeby sobie uświadomić, pierwotne źródło tego lęku i potem móc wygasić tą nadmierną interpretację różnych okoliczności, które właściwie nie powinny powodować tego lęku. I wówczas złapać kontrolę nad tym trudnym do opanowania uczuciem, a właściwie emocją. Tutaj jest różnica między lękiem a strachem. Strach jest na ogół pozytywną emocją, chyba że wynika z jakiejś niewłaściwej, nadmiarowej interpretacji sytuacji, która wcale w większości ludzi nie powoduje strachu. A lęk jest takim stanem, który właściwie już jest uczuciem bardziej niż emocją. Niemniej jednak, gdy pojawia się napadowo, to ma taki charakter bardzo silnej emocji, która bardzo może zaburzać nasze działanie i postępowanie wtedy, kiedy wcale tego nie potrzebuje. No więc to jeszcze na koniec też odsyłam do mojego kursu pod tytułem Praca z lękiem. Tam sobie można samodzielnie kawałek drogi w tej sprawie przejść. A jeśli to nie pomoże, to warto wtedy szukać jakiejś fachowej pomocy. To na tym skończę dzisiaj. Serdecznie dziękuję za znalezienie się na na tej wirtualnej sali i życzę Wam powodzenia w radzeniu sobie ze swoimi emocjami i lepszego rozumienia tego, co się w tym naszym życiu emocjonalnym dzieje i jak można się tam lepiej poruszać. No i odsyłam do naszych kursów na platformie positivelife.pl. Dobrej nocy.










