Sytuacje kryzysowe lub traumatyczne – Wojciech Eichelberger

Recording of a Polish lecture (May 12, 2022) by Wojciech Eichelberger addressing how schools should restore and strengthen their educational and especially ‘upbringing’ (wychowanie) functions to support traumatized children—notably refugees from war. The speaker critiques the current Polish school system’s emphasis on standardized education and control, argues for restoring relational, value-based environments, and gives practical therapeutic recommendations (expression through movement, breathing, mindfulness, drumming, physical activity) for work with traumatized children and for reducing depression/anxiety.
Dobry wieczór. Dobry wieczór Państwu. Witam jeszcze raz. I od razu mam dobrą wiadomość, że skrócę trochę moje wystąpienie, chociażby ze względu na z kolei kłopoty z przepływem informacji tutaj w moim biurze, bo okazało się, że biuro się pomyliło i podało mi znacznie wcześniejszy termin. wejścia na tą konferencję. Więc czekam tu już długo i dłużej nie mogę czekać niż do godziny w pół do no do dziewiętnastej trzydzieści pięć. Więc to jest myślę dobra wiadomość. Też druga wiadomość jest taka, że no się wszystkie prelegentki, które miałem okazję wysłuchać go szczególnie Ostatnie jego wystąpienia nie mogłem usłyszeć do końca. One wszystkie dotyczyły tego, w jaki sposób sobie radzić ze straumatyzowanymi dziećmi, straumatyzowanymi wojną i przymusową emigracją. w polskich warunkach szkolnych i edukacyjnych. Ja właściwie nie mam nic do dodania. Sam bym tego lepiej nie powiedział. Chciałbym z ogólniejszego poziomu pozwolić sobie na kilka uwag. Ja dostałem też taki skrót, właściwie syntezę państwa zwrotów, że tak się wyrażę, na tej platformie. Ona się sprowadziła do tego, że ja oczywiście mówiłem o sprawach ważnych interesujących, ale na pytanie jak to wprowadzić w życie. No więc powiem od razu, że ja nie jestem. specjalistą od wprowadzenia tego w życie i zdaję sobie sprawę, że wprowadzenie tego w życie wymagałoby dość zasadniczej reformy, przynajmniej programowej reformy w szkole. I trochę w tym duchu mam parę uwag. Otóż Przede wszystkim też zwróciło moją uwagę, że jakoś wypadło z obiegu słowo wychowanie. Właściwie wiele osób mówiło o wychowaniu, ale nazywało to edukacją. Zastanawiałem się dlaczego i myślę, że to może być symptomatyczne. że jakoś szkoła abdykowała już jakiś czas temu ze swoich ambicji wychowawczych i przeniosła akcent swojej misji na edukację. I zwracam na to uwagę dlatego, że z kolei to, co ja mówiłem, było mówione w kontekście przywracania wychowawczej funkcji szkoły, czy też próby zrównoważenia tych dwóch nurtów działalności szkoły i jej misji. Bo oczywiście wiedza psychologiczna, taka podstawowa wiedza na temat psychologii człowieka, ciała, fizjologii, duchowości i tak dalej, ona ma przede wszystkim znaczenie wychowawcze i jest takim przygotowaniem do życia po prostu. Oczywiście pod warunkiem, że będzie podawana nie w ex cathedra i w postaci trudnych i skomplikowanych wykładów, tylko bardziej w formie uczestniczącej, w formie warsztatowej. Chcę w związku z tym jeszcze powiedzieć parę rzeczy, nawiązywało do tego, aby szkoła poczuła się bardziej zobowiązana i zdolna do sprawiania i wypełniania funkcji wychowawczej. Co, jak mi się wydaje, jest bardzo potrzebne w dzisiejszych czasach, bo rodzice mają coraz mniej czasu i mniej siły na wychowywanie swoich dzieci. Taka jest moja obserwacja. Może trochę przesadna, ale warto na to zwrócić uwagę, że jest to pewne zjawisko, które się nasila. Jest jeszcze jeden argument na rzecz tego, żeby tą wychowawczą rolę szkoły jakoś odkopać i odrestaurować. Mianowicie taki, że wygląda na to, że szkoła w swoich procesach edukacyjnych, szczególnie w edukacji dotyczącej nauk ścisłych, przyrodniczych, nie jest w stanie nadążyć za rozwojem wypadków i rozwojem wiedzy w tych dziedzinach. Inaczej jeszcze rzecz ujmując, szkoła nie jest w stanie nadążyć za internetem. Wiem z obserwacji różnych procesów edukacyjnych w różnego rodzaju szkołach i w Polsce, i za granicą, że dzieci znakomicie uczą się z internetu. Pod warunkiem wszakże, że ich zainteresowania jakąś dziedziną wiedzy zostaną przez szkołę rozbudzone i podtrzymane. Pozwoli się uczniom już dość wcześnie na realne wsparcie ich zainteresowań i talentów. Zniweluje się w dalszym stopniu ten nacisk na nauczanie wszystkiego po trochu. które można te braki w tego typu nauczaniu naprawdę można bardzo szybko nadrobić poprzez inne procesy edukacyjne. Natomiast ten zaoszczędzony czas można by wtedy przeznaczyć na rozbudowanie wychowawczych funkcji szkoły. Więc ja miałem, żeby podać przykład, obserwowałem przez wiele lat rozwój dzieci w mojej rodzinie. Dzieci, które wycofane zostały z tzw. szkół systemowych i przeniesione do tzw. szkół demokratycznych, gdzie praktycznie nie istniał żaden programowy wymóg, tylko cała szkoła i ludzie, którzy uczyli w tej szkole i wychowywali przede wszystkim, nastawiali się na to, żeby rozwijać zainteresowania dzieci, rozwijać ich wszechstronnie, również od strony fizycznej, od strony ich umiejętności społecznych i emocjonalnej, I wtedy okazało się, że te dzieci doskonale sobie radzą z tym dodatkowym materiałem wymaganych na egzaminach tzw. podstawy programowej. Jednocześnie znakomicie i z ogromnym wyprzedzeniem w stosunku do wszelkich programów szkolnych, rozwijając swoje specyficzne zainteresowania i zdolności. Więc to objawiało się w ten sposób, że niektóre dzieci były w stanie zdać podstawę programową z całego roku szkolnego już po półroczu. pozostawiając sobie czas wolny na rozwijanie tego, co jej najbardziej interesowało. Więc ja widzę tu takie rezerwy pod warunkiem, że oczywiście filozofia szkoły się zmieni i że te funkcje, które nazywamy wychowawczymi, staną się znowu przynajmniej tak samo ważne, jak funkcje edukacyjne szkoły. Myślę też, że w kontekście już tego, co się dzieje i co się będzie działo w naszych szkołach w związku z ogromną ilością dzieci pochodzących z trochę innej kultury, innego systemu i wychowawczego, i edukacyjnego, z niewładającym językiem polskim i w dodatku jeszcze straumatyzowanym. Jak pogodzić edukacyjne wymagania programowe z tym, co jest wymagane przez stan tych dzieci, ich psychologiczne, bardzo szczególne, bardzo wymagające potrzeby. Więc tu znowu ten impuls, który teraz w postaci ogromnej ilości dzieci z Ukrainy, które będzie musiał nasz system szkolny zasymilować, on też będzie sprzyjał temu, żeby szkoła odzyskiwała i jakoś podnosiła na wyższy poziom swoje funkcje wychowawcze. Może najkrócej. Na czym polega wychowywanie? Wychowywanie z punktu widzenia psychologii nie polega na tym, że dzieciom dostarcza się różnych treści i wiedzy na temat tego, jakie powinny być, jak się powinny zachowywać i jak świat powinien wyglądać. tylko wychowuje się poprzez relacje i poprzez wprowadzanie dzieci do środowiska, w których ważne wartości, które chcemy promować, są aplikowane na żywo. Są istotą tego środowiska, w którym te dzieci się uczą i wychowują. Jak z tego punktu widzenia spojrzymy na to, co się dzieje w przeważającej większości polskich szkół, to mamy tutaj problem. Jak opowiadałem państwu wczoraj o tej grupie dzieci, z którymi przeprowadzałem terenowe badania psychologiczne na temat ich głównym źródłem stresu w ich młodym życiu, no to oprócz mediów społecznościowych, o których dużo mówiłem wczoraj, na drugim miejscu tego niechlubnego rankingu znajdowały się relacje ludzkie w szkole, relacje międzyludzkie w szkole. To zostało tak wręcz nazwane. Nie chodzi o szkołę jako taką, tylko o sposób, w jaki ludzie funkcjonują w tej szkole. Czyli generalnie, innymi słowy, chodzi o to, w jaki sposób i jakie wartości są aplikowane, czyli są praktycznie żywe i zobowiązujące w tym środowisku szkolnym. No i tutaj Mamy rzeczywiście problem. Z innych badań to nie powiem niczego nowego. Szkołę trudno nazwać środowiskiem, w którym można się swobodnie, w sposób zgodny z własnym potencjałem z własnym temperamentem, charakterem rozwijać. Szkoła ze względu na swoje systemowe uwarunkowania i programowe właściwie nie ma na to czasu. Siłą rzeczy zmierza do tego, żeby zwiększać kontrolę i utrzymywać wszystkie podmioty tego procesu w jednej linii, aby generowały jak najmniej kłopotów. Efekt jest taki, że dzieci się skarżą na nieustające oceny, nadmiar kontroli, ogromny nacisk na rywalizację, ogromny nacisk na dystansowanie się, czyli takie indywidualizowanie się, ale w złym sensie właściwie na egoizm. Tak to należałoby nazwać. co generuje z kolei bardzo dużo tego, co się nazywa hejtem albo ostatnio ghostingiem, czyli doprowadzaniem do tego, że wybrani uczniowie, członkowie tego uczniowskiego środowiska znikają z mediów społecznościowych i znikają z żywych relacji rówieśniczych. No i oczywiście jakieś różne, mniej lub bardziej dolegliwe formy mobbingu. Z tego widać, że współczesna szkoła, taka jak ona jest w większości instytucji szkolnych, słabo aplikuje wartości, które próbuję promować, myślę, a szczególnie wartości, które byłyby jakoś zgodne z taką wzniosłą zasadą, którą się nazywa wychowaniem dla pokoju. Proszę Państwa, za naszymi granicami dzieje się straszna wojna. Nie wiadomo, czy ona się nie rozszerzy dalej. Wszystko jest tutaj właściwie możliwe, a przynajmniej nieprzewidywalne. My mamy w swoich granicach w tej chwili 3 miliony kobiet i dzieci, z których już chyba niedługo większość jest naprawdę poważnie straumatyzowana wojną. I jest pytanie, do jakiego środowiska szkolnego my będziemy wprowadzać te dzieci? Do jakich relacji z polskimi dziećmi one będą zapraszane? do czego przywykły polskie dzieci w polskich szkołach. Ta atmosfera, która do tej pory istnieje w szkołach, słabo wróży w tej sprawie i będzie stanowiła duży problem w procesie asymilowania dzieci ukraińskich do grup rówieścińczych złożonych z dzieci polskich. Myślę, że wymagałoby wręcz osobnej konferencji, żeby się zastanowić nad tym, jak mamy wychowywać dzieci do pokoju. To będzie podstawowa sprawa. Właśnie już jest podstawową sprawą. Wszyscy znamy tę świętą zasadę, że jak chcesz mieć pokój, to czyń pokój. że sam lęk przed wojną, czy wręcz strach przed wojną, to jest dużo za mało, żeby utrzymać pokój. Tu wymaga to pewnej pracy u podstaw. Pracy z wartościami. Pracy poprzez tworzenie środowisk, które w realnym, codziennym życiu pokazują, na czym polega pokój. Pokój między ludźmi. Ale także pokój wewnętrzny, który się nazywa spokojem. Więc to jest taka uwaga ogólna. A jeszcze, żeby szybko skończyć, to parę praktycznych uwag dotyczących tego, jak uzupełnić różne tutaj już dobrze i szczegółowo opisane procedury. postępowania ze straumatyzowanymi dziećmi z Ukrainy. Ale myślę, że to, co powiem w jakimś stopniu, może mniejszym, ale też ważnym, dotyczy dzieci polskich, które też są często straumatyzowane szkołą. Przypominam te alarmujące wskaźniki dotyczące ilości zaburzeń depresyjno-lękowych dzieci szkolnych. To jest w tej chwili 30-40%. Więc tutaj podzielę się w bardzo skrótowy sposób doświadczeniem terapeutów i specjalistów od likwidowania skutków długotrwałego stresu. zaliczam, pozwalam się sam siebie zaliczyć do tych specjalistów również, bo od 15 lat przeszło działam oprócz psychoterapii, to mam drugą nogę w takiej instytucji, która się nazywa Instytut Psychoimmunologii. Państwo widzą tu na ekranie logo tej instytucji. No i tam się zajmujemy głównie skutkami długotrwałego stresu. trutkami zdrowotnymi, wpływem na odporność szeroko rozumianą, ale również na odporność czysto immunologiczną. No i podstawowa sprawa, którą podstawowy taki greps terapeutyczny, który obowiązuje w pracy z depresją, a także z zespołem stresu pourazowego, On brzmi następująco. Albo ekspresja, albo depresja. Albo ekspresja, albo depresja. To znaczy, że terapeuta, do którego przychodzi ktoś z depresją lub w stanie wypalenia lub z objawami zespołu stresu pourazowego, obowiązkiem tego terapeuty przede wszystkim jest namierzyć ważną emocję lub ważną potrzebę, która z jakichś powodów nie znajduje ekspresji w życiu tego człowieka. Jeśli się tą potrzebę i uczucie, emocje namierzy, to wtedy pierwszym zadaniem terapeuty jest nie szukać przyczyny tego zjawiska, tylko zachęcać tego pacjenta do znalezienia form ekspresji tej potrzeby czy tej emocji, czy ewentualnie uczuć. I dopiero wtedy, gdy, jak to się mówi, ciśnienie z tego kotła zostanie trochę upuszczone, no to wtedy można próbować sięgać głębiej i zastanawiać się i poszukiwać głębokich przyczyn, dla których ta ekspresja została gdzieś kiedyś zablokowana. I to bardzo polecam Państwu, gdy będziecie w kontakcie ze straumatyzowanymi dziećmi, ale również polecam to dla polskich dzieci. żeby stosować tę zasadę albo ekspresja, albo depresja. Czyli w praktyce tutaj chodzi o to, żeby umożliwiać tym dzieciom ekspresję. Ekspresję, która jest związana z reguły z zablokowaniem reakcji, której organizm i psychika domagają się w związku z uruchomieniem tego systemu w naszym pierwotnym mózgu, który nazywa się systemem walka-ucieczka. System walka-ucieczka, walka i ucieczka to jest akcja. To nie jest wyobrażenie, to nie jest myśl. Organizm, w którym uruchamia się ten tryb, domaga się akcji, czyli konkretnej akcji ruchowej, motorycznej, dla której trzeba znaleźć miejsce i wyraz. Dlatego też tutaj wielką rolę w tym procesie uzdrawiania traumy dzieci ukraińskich i polskich przypisał nauczycielom WF-u. Oni mają wspaniałe narzędzia. Gdzieś miałem niedawno okazję oglądać programy ich studiów, to uczą się również tego, w jaki sposób, uczą się technik uczenia mindfulness, uczą się technik uczenia relaksu, uczą się technik też odreagowywania stresu właśnie w takim sensie, o jakim mówiłem przed chwilą. Bardzo ważne. Tym dzieciom trzeba zapewnić jakieś obszary, bezpieczne formy uruchomienia pełnej ekspresji ich lęku, gniewu i wszystkich innych uczuć, które w tym w procesie uczestniczenia w wojnie i tym, co się teraz z nimi dzieje tutaj w Polsce, gdzieś zostały zablotowane i niewyrażone. To jest pierwsza rzecz, którą trzeba zrobić. Więc dużo ruchu, dużo ekspresji werbalnej, głosowej. Dobrze, żebyście państwo, jeśli będziecie bezpośrednio pracować z takim dzieckiem, byli na to przygotowani, że ta ekspresja będzie miała też czasami bardzo dramatyczne, bardzo trudne do... dla pozycji obserwatora do przyjęcia formy. Nie trzeba tego medykalizować ani w jakikolwiek sposób blokować, tylko właśnie wspierać. Wspierać, a nawet uczestniczyć w ten jakiś sposób. Taką bezpieczną formą wyrażenia, ekspresji gniewu i protestu, a ta potrzeba tego będzie na pewno wielka, już jest wielka. bieranie się w takie kółka, gdzie blisko siebie stoi krąg osób, twarzami do środka obejmują się i jednocześnie zaczynają tupać. Tupanie jest taką naturalną formą ekspresji buntu i gniewu dziecka. I to jest uniwersalny sposób ekspresji, który bardzo łatwo odpala. Trzeba w tym uczestniczyć, do tego dodać ekspresję głosem, na przykład głośne krzyczenie nie, albo dość, czy podobne jakieś słowa, które kanalizują też na poziomie werbalnym te same uczucia. Więc dużo, dużo ruchu. Druga sprawa to uczyć dzieci oddychania. Oddychania w taki sposób, który jest opisany w literaturze i badaniach psychofizjologów jako po angielski termin Podam tutaj – effortless abdominal breathing, czyli bezwysiłkowe oddychanie brzuszne. Tak naprawdę chodzi tutaj o oddychanie przeponowe. Można również to sobie wpisać w Google czy w jakąś inną wyszukiwarkę. Tam zobaczycie państwo ogromne ilości danych zbieranych przez fizjologów i psychofizjologów na temat zbawiennych skutków takiego oddychania dla mitygowania bardzo gwałtownych uczuć, a także uczuć związanych ze wspomnieniami wojennymi. co jest ogromnym problemem dla ludzi z traumatyzowanych wojną. Ale oczywiście, żeby oddychać, to też bardzo państwa zachęcam do tego, żebyście zwrócili uwagę na jakość powietrza w klasach szkolnych, bo z różnych badań przeprowadzonych już kilkanaście lat temu wynika, że powietrze w klasach szkolnych nie nadaje się do oddychania mniej więcej po 20 minutach. Najwyżej 30. Mam nadzieję, że jakiś postęp w tej sprawie został zrobiony w międzyczasie. Niemniej jednak to jest problem. Zła jakość powietrza blokuje proces edukacyjny, bo mózg przestaje działać optymalnie. No i wreszcie ostatnia sprawa. To są ćwiczenia związane z tym, co się teraz mieści pod modną angielską nazwą mindfulness. Czyli proponowanie dzieciom straumatyzowanym różnych i różnorodnych technik panowania nad oddechem i umysłem. i technik koncentracji. Ale oczywiście do tego trzeba mieć jakąś osobną wiedzę, chociaż łatwo ją znaleźć i takie najprostsze procedury są właściwie bardzo łatwe do przekazania. Ale tutaj też chodzi o to, żeby stosować takie zasady zaangażowania w proste czynności, szczególnie czynności manualne. Albo czynności związane z tworzeniem muzyki. Szczególnie bardzo przydatne jest wspólne bębnienie. Bo to też daje okazję do odreagowania, ale jednocześnie angażuje bardzo cały nasz układ zmysłowo-mózgowy w to, żeby trzymać rytm i wchodzić w jakąś harmonię z innymi, którzy uczestniczą w grupie, która gra z nami. Więc takie sprawy są niesłychanie ważne. Tutaj sama czułość i troska nie wystarczą. Na czułość i troskę jest lepsze miejsce i lepsza przestrzeń wtedy, kiedy wcześniej nastąpi odreagowanie. I to jest też bardzo ważna zasada w psychoterapeutycznym radzeniu sobie ze skutkami różnych traum. To zostawiam państwa z tą gniezą. Bardzo dziękuję za to, że mogłem mówić o tak wspaniałej widowni, której niestety nie widzę, ale czuję, że tam jesteście. Mam nadzieję, że się może spotkamy przy innych okazjach już w bardziej bezpośredniej formie albo nawet w takiej tylko bardziej doskonałej technicznie. Wszystkiego dobrego.










