Wojciech Eichelberger "Dziecko - istota kreatywności". Wykład w Concordia Design

Wykład Wojciecha Eichelbergera o kreatywności dzieci oraz o wewnętrznym konflikcie między wewnętrznym dzieckiem, rodzicem i dorosłym. Autor omawia neurologiczne i społeczne podstawy kreatywności, praktyczne ćwiczenia ruchowe pobudzające mózg oraz rolę rodziców (zwłaszcza ojców), szkoły i kultury w podtrzymywaniu kreatywności.
Bardzo dziękuję za takie liczne przybycie o tej godzinie w piątek. Nasz kobiet sama z przyjemnością będą czy z nieczułą wykładzie. Jestem pewna, że będzie bardzo, bardzo inspirujące dla nas. Ten test przed chwilą to był test na kreatywność, proszę Państwa, z nieczesłami. Także udało nam się.
Prosimy Państwa z ostatnich rzędów, które jeszcze strafy wolnej miejsca. jakiś lepszy kontakt i będzie to wszystko lepiej się toczyło. Bo w tym co tutaj będę robił na pierwsze elementy warsztatu, które odbierzesz.
Pierwsze elementy zależało. Okej, bardzo serdecznie witam naszego gościa Wojtka Irenbergera i dziękuję bardzo za to, że skorzystał z naszego zaproszenia i przyjechał do Hongkongu.
Ja dziękuję za zaproszenie.
Z wielką przyjemnością. Dzisiejszy wykład dotyka kreatywności nie bez powodu. Jest w pewnym sensie rozpoczęciem oficjalnego naszego festiwalu designu i kreatywności, który zaczyna się teraz w weekend. Przedstawione dzisiaj była wystawa, ale ujmuje taką kulminację jeśli chodzi o warsztaty, zajęcia dla dzieci, trwała ruchu, strefa Google, strefa nowych technologii. pełno warsztatów też międzypokoleniowych, także wszystkich Państwa serdecznie zapraszam. A ten wykład dzisiaj otwierała właśnie festiwal, dlatego że festiwal koncentruje się na kreatywności dzieci i dzisiejszy wykład również. Ja myślę, że ci z Państwa, którzy mają dzieci wiedzą dobrze, że tej kreatywności dziecią zawsze bardzo zazdrościmy, a z drugiej strony czasem nie potrafimy jej dobrze stymulować, a nawet Lepiej nam wychodzi ograniczanie, a potem w dorosłym życiu z kolei lat i kreatywności brakuje. Także myślę, że ten dzisiejszy wykład będzie bardzo praktyczny dla nas wszystkich, którzy mają dzieci i którzy potrzebują wskazówek, co robić, żeby tą kreatywność właśnie w dzieciach stymulować. Ten dzisiejszy wykład, właściwie warsztat, jak Wojtek powiedział, będzie też dotykał...
Chciałem wspominać o mnie. Odczyty.
Będzie też dotykał w małym fragmencie roli jej ojców. I to też nie bez powodu, dlatego, że zależy nam w Konkordii rozpocząć cykl zajęć dla ojców. I to będą zarówno wykłady, jak i zajęcia dla ojców z ich dziećmi. Także bardzo się cieszę i widzę już kilku ojców.
Właśnie. Tak jestem ciekaw do badania terenowych, ilu ojców jest akademickich. Ręka w górę proszę. Gratulujemy bardzo i dziękuję, że Panowie zdecydowaliście się przyjść do tej pracy.
Także też będziemy informować na bieżąco, co dalej, jeśli chodzi o nasz program dla ojców. No a teraz zapraszam na wykład, na zajęcia. Myślę, że Wojtek jest tutaj niekwestionowanym autorytetem. Bardzo dużo o kreatywności dzieci napisał. Dużo też z dziećmi przeżył. To będą kontynuacje dla skazówek dancowskich.
Także zapraszam serdecznie. Dziękuję bardzo. Więc tytuł naszego spotkania brzmi Dziecko, istota kreatywności. Oczywiście, jak się bardzo domyśla, nie chodzi o wewnętrzne dziecko. Czy ktoś z was kiedyś spotkał ze swoim wewnętrznym dzieckiem? Każdy się spotyka w swoim wewnętrznym dziecku, jak w poniedziałek rano. U mnie to tak się układa, że nawet na winiu mi siada dziecko i szepcze do lewego ucha, jakbym się nie chce iść do pracy, jakbym się nie chce iść do pracy. Wydałbym sobie coś fajnego, gdzieś poszedł z tej świątej, że odpoczął, cokolwiek. No ale wtedy z prawego ramienia słyszę drugi głos. Mam nadzieję, że też to Państwo rozpoznajecie. To jest głos, który mówi, no jak to? No pamiętaj, że przecież do pracy się chodzisz, jeśli chcesz, jeśli nie chcesz, to zależy od obowiązek, umowa, ludzi i po prostu przestań dolecać głowę. Musisz iść do pracy. Kto to jest? Mama. Szerzej. Mama. Wewnętrzny rodzic to się nazywa, tak? Wewnętrzny rodzic. No, a jak dziecko usłyszy, wewnętrzne dziecko słyszy głos tego rodzica, to mówi, a ja nie chcę, a ja nie pójdę, a wcale nie. A jak mnie będzie zmuszać, to się bezporobię. Albo pójdę na wagary, albo po prostu No ale wtedy znowu odsuwa się ta pewna szeroki zbrodzi, taką sankcją. No i nakręca się kontr. Nakręca się silny kontr. No i ten kontr się rozgrantuje. I kto go rozgrantuje? Rozsądek, no właśnie widzę, że już niektórzy poznają tę koncepcję. Musicie włączyć to wszystko w wewnętrzny rozsądek. Oczywiście może się tak zdarzyć, że wewnętrzny rozsądek, bo dorosłego nie ma. Mówisz, wyszedł, a wewnętrzny rozsądek nie wystrzeliwał do końca. W każdym razie, wtedy ten spór między wewnętrznym dzieckiem, a wewnętrznym rodzicem jest bardzo ostry. I nawet ktoś musi tego dnia akurat zwyciężyć, więc na ogół w takiej sprawie, jak poranne pójście do pracy, to on się jak zwycięża, ten wewnętrzny rodzic, no i po prostu terroryzuje to dziecko. Przestań, zamknij się, zbieraj się z tego łóżka i idziesz do pracy. No i wtedy, wtedy dobry pan szef dziecko bardzo niechętnie idzie do tej tancy, prawda, bo oczywiście jest się pod przymusem, sterylizowane i on nie ma po prostu tydzieńków. Więc dobrze, żeby tam jakiś dorosły się pojawił w tej rozmowie i żeby zamediował można powiedzieć między tymi dwiema stronami konfliktu. No i ten dorosły, powiedzmy sobie, jak skoro to jest dziecko, to jest, to nasze rodzice dorosłe powinny być gdzieś tu. Więc i tak. Płata czołowa, koron mózgowy. No i ten dorosły mówi, okej, spokój, cisza, przestanie się płucić, ja podejmę decyzję po prostu, tak. Podejmę decyzję, co dzisiaj byłoby najwłaściwszym rozwiązaniem w sprawie pójścia do pracy. Ten rodzic, przepraszam, ten nasz dorosły, on się nie kieruje zasadą taką, jaką kieruje się dziecko, czyli chcę, nie chcę, bo do końca mi się nie podoba mi się. Nie kieruje się też zasadą, którą się kieruje wewnętrzna rodzic, czyli powinieneś, musisz, należy. Tylko wybiera odpowiednią decyzję. No i podejmuje decyzję niezależną. Może to być decyzja, która akurat ucieszy dziecko, a może być to decyzja, która ucieszy tego naszego rodzica, ale temu dorosłemu jest wszystko jedno. On nie interesuje się tym, kogo ucieszy. On podejmuje decyzję zgodną z otywycznościami, taką optymalną, kierując pod uwagę jakieś różne obiektywne i solidne przesłanki. No i wtedy po prostu dowiedziałem się, jak ja mówię, jak jego języka używam. Uwielbiam. Albo idę do pracy. Idę do pracy. Czyli powiąłem decyzję, żeby nie porozpisać na dłuższe zdania, powiąłem decyzję, że idę do pracy. Czyli to po prostu jest potrzebne, tak? I tutaj A różni ludzie mają różną konfigurację tych trzech elementów. Czasami mają wartość inne, to wewnętrzne dziecko. No i wtedy słabego wewnętrznego rodzica i słabego dorosłego. Bo dorosły najlepiej się kształtuje w naszym mentalnym, wewnętrznym życiu wtedy, kiedy Dziecko i rodzic mają mieć równe siły. Może się zdarzyć, że ten rodzic był słaby i mieliśmy okazję uwewnętrznić jakiegoś dobrego obzorca rodzica. Dziecko rządzi naszym życiem i to może być kłopot, bo jak dziecko rządzi życiem dorosłego człowieka, to wtedy pojawia się chaos, prawda? Dziecko często zmienia decyzję na tyle, jak nie chce, jak mu się podoba, jak mu się nie podoba. No i w świecie dorosłych taki człowiek jest też, bo wprowadza sporo zamieszania w swoich relacjach z ludźmi, nie tylko w swoim życiu, że przeważa pewnym środowiskom. Tak jak dziecko ma po prostu kolorowe życie i pełne dramatów, zmian, akcji i tak dalej, to jeśli pewnym środowiskom przeważa, to życie się robi trochę nudne, trochę szare, trochę tematyczne, zbyt przewidywalne. No i jest jakby kłopot z drugą stroną. A w dodatku ten, kto żyje zgodnie z tym aktywnym wewnętrznym rodzicem ma poczucie, że żyje właśnie pod przymusem ciągłym. Że konformuje zasad, norm, obyczajów i tak dalej. Ale tak naprawdę to człowiek jest cały czas przymuszony do wszystkiego. No więc dobrze jest mieć tego równocznego dorosłego, który jakoś nawiuje i utrzymuje w dobrej formie obie strony konfliktu i prawie czego ma ręką dwóch dobrych doradców. Jak trzeba być kreatywnym, zaszaleć, coś tam dodać, odrobinę szaleństwa, to z tego życia, to zgadza się do deklaracji z lewego kamienia i mówi, no dobra, co teraz, gdzie masz pomysł, no co byś chciał, no, wymyśl coś, no. A jak potrzebuje rutyny, przewidywalności, nie wiem, jakichś wprowadzenia jakichś wyraźnych zasad czy odwoływania się do zasad ogólnie przyjętych. Nawet korzysta z tego drugiego. Znaczy jego doradcy, czyli z tego doradcę, który się nazywa wewnętrznym rodzicem. Ok? Teraz sprawdzimy, jak to państwo jest. Jest taki ogólny pokon, że musimy płacić za rację. Kto czuje, że musi płacić bogatiej rękami? Śmiało, śmiało, nie ma się to wstydzić. Jednym z pierwszych zdań, które się pojawia zawsze na tych listach jest, muszę płacić bogatiej, tak? No ale, czyli z której z tych trzech częściej pochodzi ten tekst. Od prawej strony. Od wewnętrznego rodzica. Musisz płacić, podać. No, ale... A co mówi nowy dziecko? Nie chcę płacić. Nie chcę płacić. Zrobię wszystko, żeby nie płacić. Podaję, podaję, płacię. Najmniejsze podaję. Podaję. No. No i teraz... Jaka jest prawda? Czy rzeczywiście my musimy płacić podatki, czy my decydujemy się płacić podatki?
My decydujemy się.
Decydujemy się płacić podatki. Nie, to nieprawda, że musimy płacić podatki. Już nas studia zmuszają, można jakoś nie płacić podatku i przyjąć konsekwencje, prawda? Czyli to może być taka decyzja, tak, tego swojego, że nie płacę podatków, tak. Nie pójdę bezdomność, albo do kryminalu, albo gdzieś uciekam w Himalaje, czy w Bieszczady, albo co? No i nie płacę podatków. Także płacenie podatków jest wyborem. I bardzo wielu ludzi, nie wiem jak to jest w Poznańskim, ale to w Warszawie, moje badania teoretyczne pokazują, że bardzo wielu ludzi ma za dużo w tym swoim takim katalogu tych zdań, które się zdarzają jak muszę. To nieprawda. My musimy parę rzeczy wielboczyć. Na przykład co? Co? Oddychać. Musimy pooddychać. Jak zrobimy coś, że przestanie oddychać, to zemdlejemy i zaczniemy oddychać. Co jeszcze musimy? Spać! Cóż, można próbować nie spać bardzo długo, ale w którymś momencie organizm zadecyduje spać i ułamować. Najgorzej jak decyduje spać w samochodzie. w czasie prowadzenia samochodu. Co jeszcze musimy? Jeszcze koniecznie. Możemy powiedzieć, że Zyzy nie je, nawet popełnia jakąś honorową budurkę, podejmuje czy inną polityczną radę i nie je, aż po prostu umrze z tego miejsca. To jest możliwe. Także gdzieś nie musi być. Natomiast wydalać musimy. Dopóki jeszcze jest co wydawać, ale na obiekcji żyjemy, kiedy jest co wydawać, więc musimy wydawać. No i jeszcze jedną rzecz musimy. Umrzeć na święcie, bo publicale jeszcze nikt nie miał radików, bo on umrzeł, nie umrze. Decyduje się nie umrzeć. Ok. Dokonamy jasność, w jakim mamy się poruszony, w jakim mamy trzy części w sobie. No i dobrze jest tak kombinować z tymi trzema częściami, żeby dziecko i dorosły były zrównoważone, przepraszam, i rodzice były zrównoważone, a dorosły czuwał nad całością. i dokonywał wyborów, w zależności od sytuacji, w zależności od tego, który z tych części głośniej krzyczy. I to jest prawdziwa wolność, to jest poczucie wolności, że tak naprawdę ani chcemy, nie chcemy, albo podoba się, nie podoba się, ani nie ogranicza, ani nie ogranicza, ani też muszę, powinienem, należy, wypada, tylko w zależności od sytuacji podejmuje różne decyzje. Tak? z niczym liczyć. Znaczy musicie liczyć z konsekwencjami, ale nie jest ograniczane podejmowanie decyzji. No dobra, to teraz wróćmy do tego dziecka, bo tematem naszego spotkania jest jak podtrzymać, prawda, troszczyć się o kreatywność naszą wewnętrzną, czyli o to wewnętrzne dziecko, bo rzeczywiście ta część nas jest właśnie najbardziej kreatywna. No i jak pewnie pamiętacie, to nie jest przypadek, bo gdy jesteśmy wszyscy, to byliśmy niesłychanie kreatywni. Najbardziej tak. Nie? To jest zbyt mocny rodzic. Ale jak rodzic nie jest zbyt mocny, nie jest taki właśnie pragmatyczny, no to dzieci, znaczy dzieci muszą być charakterystyczne. Nawet jeśli tego nie pamiętamy, to nie musimy być charakterystyczni jako dzieci, ponieważ gdy przechodzimy na świat, to właściwie nie mamy żadnych narzędzi do tego, żeby w jakiś sposób słuch fioletowego. Nie mamy poczucia ciała. Nie mamy poczucia granic ciała. Nie możemy zdecydować o własnych ruchach. Nie możemy wykonać żadnego ciałowego świadczenia. My po prostu jako dzieci mamy nieprawdopodobne zadania. Naprawdę mówię. Zajmuje nam to trochę więcej niż Panu Bogu. Panu Bogu podobno siedem dni. A nam to zajmuje przynajmniej dwa lata, żeby jakoś ogarnąć to wszechświat, w którym żyjemy. Oczywiście jest wielka dyskusja filozoficzna, czy dziecko doświadcza świata, w którym żyje tylko dwa strony społeczne. Zobaczcie ile to jest roboty. Musimy się nauczyć widzieć świat, musimy się nauczyć słyszeć świat, musimy się nauczyć smakować, musimy się nauczyć dopykać, musimy się nauczyć wąchać ten świat, musimy się nauczyć też poruszać ten świecie i opanować to ciało, które zupełnie nas nie słucha. No i to jest nieprawdopodobnie twórcze zadanie. Szczególnie ta twórczość jest widoczna w nabywaniu rachunek obedycji motorycznej, czyli gdy uczymy się poruszać w tej przestrzeni świata. I to wymaga niezwykłej twórczości. Pokazuje się, że Im więcej mamy takich motorycznych zadań do rozwiązania, im więcej nabywamy prawdy o poruszaniu się, takim fizycznym poruszaniu się w tym świecie, tym lepiej wygląda nasz potencjał prawdy. Bo każdy, każdy nowy ruch, którego się musimy nauczyć, wymaga tego, żeby między neuronami wytworzyły się odpowiednie połączenia neuronalne, żeby powstał taki procesor neuronalny, który zarządza tym ruchem. Jak taki procesor już powstanie, to ten ruch już jest wyuczony i można go atrofować. Nie musimy tego robić świadomie, proszę Państwa. Nie musimy kontrolować tego. To samo działa. Im więcej jest takich procesorów, w naszym umyśle, w naszej torze mózgowej. Tym mamy większy potencjał kreatywny na przyszłość. A te procesory się mogą tworzyć, na szczęście nie tylko w dzieciństwie, ale też przez całe życie. Więc teraz mój ulubiony grę, z którego używam w różnych kontekstach, ale w tym kontekście on też tutaj bardzo pasuje. Jak Państwo już to widzieli, to nie zniekształciłoby to bardzo powtarzać, To pokażę Państwu, jakie zadania kreatywne, ruchowe, a ruchowo-mózgowe, żeby weźmać dziecko do kona. I czego byście jeszcze nie zrobili. Więc tutaj przestrzeń jest dalej otwarta. W naszym mózgu, gdzie się robimy, jest coś tam 600 tysięcy, miliardów chyba neuronów w korze bóstwowej. I one muszą wyjść w jakieś konfiguracje. I wchodzą w konfiguracje, czyli lutują się ze sobą tylko wtedy, kiedy się ruszamy, kiedy uczymy się naukowego. W sensie to, żeby to ruchy były jakby nawykowe. Nie trzeba było cały czas pilnować tego jak się uczamy. Musimy się przelewamy, a jak już te ruchy się staną na głęboko, to wtedy robi się miejsce na to, żeby te procesory zatrudnić do przyswajania wiedzy, magazynowania danych, manipulowania danych, czyli tego wszystkiego znalazła się teoretkowa funkcja mózgu. No i... Każdy neuron w tej ogromnej masie neuronów może wejść w realny fizyczny kontakt ze stomakiem i neuronami. Czyli po prostu jest nieprawdopodobny potencjał obliczenia. Więc możecie mi wierzyć, że on nie jest w nas zagospodowany w końcu. I teraz Wam pokażę, jak się zagospodaruje ten potencjał i co się dzieje z nami, gdy okazuje się, że nie mamy odpowiedniego procesora w mózgu, który obsługuje daną sytuację, czy daną funkcję. Tak, dobra? Zgoda? To teraz ułatnijcie ręce od wszystkiego. I załóżcie środkowy palec każdej głomi na wskakujący, tak jak ja to zrobię, to znaczy opuszczki bardzo wyliskie. OK. Wykonaj zamknięcie oczy, bo to jest ten ruch, wykonaj zamkniętymi oczy. Możecie mieć proste zadanie, to trzeba wykonać zamkniętymi oczy, bo inaczej nie zadziała pod kontrolą wzroku, gdzie to jest łatwe. Chodzi o to, żeby to zrobić pod kontrolą czucia ciała, sprawdzieńczy. Więc nie musimy koniecznie mieć otwartych oczu, gdy myjemy zęby, czy wykonujemy inne nawet ruchy. Sprawdzamy czy dwie sceny procesu zamykamy oczy. I teraz głośno powiem słowo. Teraz to zadanie będzie dotknąć wskazującym palcem lewej dłoni do środkowego palca prawej dłoni. Teraz! Szybko! Trzymajcie, nawet jeśli się udało, to trzymajcie zamknięte jeszcze chwilę. Dobrze? Uwaga. Trzymajcie zamknięte i podważcie dziwnym uczuciem, gdy te papużki, tych czterech warców, które a skrzyżowanych osierają się dziwnie. I zadaj sobie pytanie uczciwe, czy gdyby nie to, że pamiętasz, że chodziło o nieparę palców, Czy mózg, twój mózg wie, który pan jest i z którym? No to teraz na koniec trzymaj się na piętrze i jedną barwę szeregowanych palców dotknij swojej powieki, nosta, ucha, szlaku. I zapytaj w ziemi u ciebie, czy masz całkowitą pewną żel, że to ty siebie dotykasz. Czy masz rację o wodę, bo jej może zabrać z oregonu? Zobaczcie, co tutaj się dzieje, prawda? Znaczy, to skąd to dziwne uczucie i to pomieszanie? Nie mógło się to liczyć? Nie, nie jestem pewien, czy który palec jest który. Jeszcze nie jestem pewien, czy ten palec należy do mnie. Można powiedzieć, psychoza. Mini-psychoza. No to zobaczmy, co właściwie się stało, co jest powodem tego zamieszania. No właśnie, że nigdy w życiu się tego nie ćwiczyli. No ale my nie ćwiczymy tego. Nie chodzimy ze skrzyżowaniem, żebyśmy skrzyżowali wodę. Jak już mówiłem na chwilę, to głównie ewangelizacja i kultura, która się nie trzyma w czuci, tylko Więc gdybyście porodzili dzisiaj do wieczora z nas przygotowanymi państwami, kiedy pisali swoje maile, myli zęby i kolacje i tak dalej, ubierali się, rozbierali, no to wtedy prawdopodobnie to dziwne uczucie by minęło z czasem. A dlaczego by minęło? Co by się stało u mózgu wewnętrznym? w mózgu by musiało powstać jakieś nowe połączenia, bo mózg musiał znaleźć jakąś drogę oboczną, żeby zintegrować tą nową sytuację. Podawcie się tymi dwoma pracami jeszcze. Jak będziecie w domu, to jak jest interesująca sytuacja, to sprawiam, dwa palce, jeden za drugim, tak że obie opuszki dotykają klatu i po dwóch prostopadłej do krawędzi bardzo powoli zjeżdżam, jednym palcem, tym drugim palcem z tej krawędzi. Wtedy się przekonacie, że są dwie krawędzie. A ja się pobawdziałem, a macie komórki, zaraz przysadzę na koniec. No to połóżcie sobie komórkę na łódzie. i zdobył się jak tymi dwoma twardzami, dwoma badań skrzyżowanych twardzami, powiedzieć w otwarciach, ale zamknięte oczy. Na obu cud jest taki, że następuje rozmnożenie komórek. Rozmnożenie komórek, tak? Doświadczacie rozmnożenie komórek?
Tak.
Czyli dwie komórki co najmniej. Jedna pod trupem. Czysty zestaw. Tylko gdzie są te dwie komórki? Czy one są w realu, czy one są w mózgu? Z tego tworzycia przekazuje się, że jest jedna komórka, ale arcyba pokazuje, że są dwie komórki, gdzie jest prawda. Bardzo interesujące dni i doświadczenia, które bardzo silnie się wiążą właśnie z kreatywnością. I jak pamiętacie, gdy jesteśmy dziećmi, to południe bijamy takie różne sztuczki, zabawy, prawda? Różne nabywanie różnych sprawności, takich manualnych i motorycznych. Bardzo dobrze mu się jeździ na życie, da stracać biegać, wchodzić, uciekać i tak dalej, i tak dalej. Grać w piłkę, czy inne gry na wiele różnych sposobów, prawda? To jest pasja, to jest pasja wspaniała, pasja, która nie tylko buduje naszą sprawność w otruszaniu się w świecie fizycznym, ale również buduje naszą mózg. No i żeby wracając do przedmiotu naszego spotkania tutaj, żeby podtrzymywać to dziecko wewnętrzne, to jedną z najprostszych metod jest uczenie się nowych boków. Tak. To już będzie pierwsza dawa, ale patrzcie. Dzisiaj do wieczora starczy wam o pracę i wasz mózg się już trochę rozwinie, będzie bardziej kreatywny. Okej? Są oczywiście inne ćwiczenia bardzo trudne. Trzeba się uczyć tego, czego jeszcze nie umiemy. To rozwija mózg i rozwija kreatywność. na przykład rządowania, grania na medle. Najlepiej gra na instrumencie, jeżeli ja mam ilość tych połączeń neuronalnych w głowie. Szczególnie wtedy, kiedy nie masz zupełnie talentu. Bo żeby zagrać teleskotyk, jak się nie ma oglądania, to cały mózg się musi zaangażować. Jak ktoś ma talent, to to w ogóle, Łukasz, masę nie warto, a też trzeba znaleźć sobie coś trudniejsze. Więc na tym to polega. Jeśli tańczysz na przykład, to ucz się nowych tańców. Pływasz, to ucz się nowych stylów pływania. Grasz w coś, ucz się jakiejś nowej techniki gry. Wzmacniaj tę samą ciało, tą rękę i tą nogę, która właśnie jest niska. I tak dalej, i tak dalej. I to wszystko. będziecie też kontaktować z dzieciństwem. Bo tam, nie wiem czy pamiętacie, myśmy przechodzili mnóstwo różnych trudności, żeby się nauczyć czegoś. Na przykład pisanie, prawda, karygrafia. W szkole już teraz nie ma karygrafii. Prawdopodobnie wróci do szkoły karygrafii, bo mój neurologist stwierdził, że to bardzo dobrze rozwija mózg. Już teraz widać, jak mózg się rozwija. Można to obserwować, nie ważne, jak żyło. Czyli robimy jakąś czynność, prawda, mamy taki skaner, podczerwieni, słuchaj, człowiek fantowy i on widzi, w której części mózgu się zapalają, jak to się mówi, tak, czyli uaktywniają i w momencie, gdy wykonuje, to już zaczyna. Okazuje się, że jak małe dziecko zaczyna pisać, tak, a, a, sto razy a. Ja tak miałem w szkole wtedy. Trzy strony a, a potem trzy strony b, potem itd. Taka żmudna, Praca domingańska, nie wiem gdzie domingańska, ja nie wiem jak to się nazywa. Jak? Benedyktyńska, no właśnie. Dominikanie mają żelbę. No i ta medytacyjna, dyktyńska praca, no 4 sezjonu aktualizuje mózg i zmusza go do takiego żywotności, podobnie jak doświadczenie sił, które na nim się stłumaci. Zrobimy jeszcze parę innych prostych, nowych ruchów, żebyście mieli więcej okazji do ćwiczenia i zrozumieli, na czym polega ta zasada, tak? Trzymajcie ręce w ten sposób teraz. Teraz zamknijmy oczy. Poproszę Was o prosty ruch. Nie wykonujcie go jeszcze teraz, tak? Czyli spleć palca w górę, tak? Ale oczy zamknięte, tak? Tam jak jest plecione, to nie zamknięty, nie otrzyma. Próbuj rozstrzygnąć, który kciuk jest na wierzchu. Rozpleć. Cały czas proszę zamknięte. Rozpleć z powrotem. Wróć do pozycji wyjściowej. I teraz pleć tak, żeby ten drugi kciuk był na wierzchu. A szybko. I teraz... Jakie jest uczucie, gdy ten drugi kciuk jest na wierzchu? Zimne. Zimne, nie? Nie spoko, tak? No i o to właśnie chodzi. Dziecko uwielbia takie sytuacje. Dziecko nie znosi lutyny. Dziecko nie znosi rządzenia czegoś ciągle tak samo. Tak? Więc zobaczcie, jak będziecie składać palce dłońmi raz tak, raz tak, to wasze wewnętrzne dziecko się ułatwi. Ale gdybym was teraz zapytał sto razy, jak poprosiłbym, żebyście stoili bardzo głośno, to zawsze zrobicie to tak samo. Nuda. Nuda. Dziecko się strasznie nudzi. Więc szukajcie odmiany, prawda? Szukajcie okazji, żeby zrobić coś inaczej. Oczywiście ten model ruchowy jest tylko modelem. On jest rzeczywistym, ale może być modelem dla różnych innych obszarów życia. Warto robić coś inaczej. Wtedy ruchamia się krawędź. To jeszcze jeden ruch. Na zakończeniu tej serwisy damy ręce w ten sposób. I teraz będzie bardziej skomplikowany ruch. Tylko nie wykonujcie. Ręce na piersi, tak? Chodzi o to, żeby się zapleść, tak jak ja to robimy, czyli ta ręka wchodzi tu, ta ręka wchodzi tu, tak? Okej? Dobra, zapnij, dobrze. Zapleść ręce na piersi. Tam piękny przymacz próbuj rozstrzygnąć, która ręka jest na piersi. Cały czas muszę zapnąć oraz pleć. A teraz zapleć odwrotnie. To bardziej do radości. Właściwie do męcznych narodów najgęstsze się było. Bardzo trudno jest przełamać napęd. Bardzo trudno jest przełamać napęd, który się utrwalił, bo też jak mam was tysiąc razy zaprosić o to, żebyście strzelali ręce na piersi, robicie to zaraz sami, tak? To teraz trzymajcie ręce na schodzie i domówką. Skrzyżujcie tak jak zacząłem. To teraz poszukajcie spokojnie jakiegoś tego lub innego sposobu przebywania tam i też spróbujcie doświadczyć uczucia, które się budzi. Znaczy sygnałem, że trafiasz jest to, że poczujesz się dziwnie, nieswojo, inaczej. ma być inaczej. Dziecko się nudzi. To, co jest takim podstawowym impulsem do tego, żeby uruchamiać kreatywność wewnętrznego dziecka, to jest nuda. Jeśli chcecie, żeby wasze wewnętrzne dziecko było bardziej kreatywne, a także by wasze realne dzieci, jeśli już macie, macie zamiary mieć pewne dziecko, to nie żałujcie im nudy. Wiecie, w tej chwili rodzice, jak dzieci im się nudzą, wpadają w jakąś paniczę. Wszystko, jak pan panu nagrywa. Po prostu podsuwają natychmiast pięć różnych pluszaków, albo ekranów, albo ekranów i pluszaków i jeszcze coś tam. Zajmij się tym. Zajmij się czymś. Zajmij się czymś, tak? Zresztą bardzo rzadko oferując własną inicjatywę i towarzystwo tej zabawy, niestety. Ale jeśli dziecko się poruci, to zacznie być chętny. Zacznie szukać czegoś, czy znajdzie gdzieś dwa proste przedmioty, czy trzy i zacznie coś z nimi robić. Zacznie coś kombinować, szukać, zanim nie się czuje. Bardzo, w tej chwili bardzo źle wpływa na kreatywność, tylko są już badania, które to pokazują. Obsuwanie jest gotowymi rozrywkami. Są już gotowe, złożone, nie trzeba tam właściwie nic wymyślać, wszystko jest narysowane, wszystko działa, tylko manipuluj uczniów, uczymy się tym manipulować. Znacznie lepsze są takie gry, na przykład komputerowe, których trzeba jednak stworzyć jako postać. Zmysły motoryka, to już powiedzieliśmy. Język. Język. Dziecko się musi nauczyć mówić, prawda? To też jest, kochani, kreatywne zadanie. Tak to się działo po czasu tego, prawda? I, no, można mieć większą i większą swobodę w posługiwaniu się językiem, prawda? Rozbijać tą kompetencję, tą unię, Podobnie musimy w jakiś sposób też kreatywnie układać sobie relacje z rodzicami, z innymi ludźmi. To też wymaga, to są pierwsze próby. My nic w tej sprawie nie wiemy, nie potrafimy. Musimy wszystko wypróbować na sobie. Więc dlaczego o tym wspominałem? Żeby Wam pokazać, że to wewnętrzne dziecko które w nas ciągle żyje. Ono wykonało niesamowitą kreację po to, żebyśmy mogli się tutaj spotkać w tej sali. Żebyście rozumieli to, co ja do was mówię. Żebym ja mógł mówić to, co mówię i rozumieć to, co mówię. W obszarze języka stała się tutaj zupełnie nieprawdopodobna kreacja. Język jest niesamowitą kreacją. Trzeba bardzo uważać, żeby nam się z rzeczywistością upomogli. Więc co jeszcze wpływa na kreatywność tego realnego dziecka, którym byliśmy kiedyś? No to, że dziecko przez jakiś czas, przez pierwsze lata z tego życia nie podlega takiej ostrej Czyli może istnieć swobodnie i na razie ten wewnętrzny rodzic nie używa, znaczy realny rodzic, nie używa słów musisz, powinien, jeśli nie należy, nie wolno, tak? A u dziecku wszystko wolno. Tak powinno przynajmniej być. Socjalizacja się zaczyna lepiej wtedy, kiedy gdzieś tam od drugiego roku życia, tak? Znaczy jak uskończymy drugiego Nawet wolno robić pieluchy. Co jest zresztą przez dzieci przeżywane jakaś akteracja. To są dzieci, które, nie wiem, w tej chwili jest jakaś bałagoczestka higieniczna w tej sprawie, ale jeszcze nie tak dawno dzieci chwalili się rodzicom tym, że zrobił kupę. To jest pracja, rzeźba. Coś niesłychanego. Po prostu coś fantastycznego. Nienawidzę jakaś forma wyróżniania się z tego ciała, które ma różne właściwości. Więc... Tutaj brak takiego ograniczenia, ograniczeń związanych z obliczaniem normami, z estetyką i tak dalej, bardzo sprzyja kreatywności dziecka. I dlatego, że te ograniczenia pojawiają się dopiero po drugim roku życia, to te dwa lata to jest realne. Pełna wolność. Chociaż niestety wielu rodziców jakoś strasznie chce przyspieszyć ten proces kontrolowania zbieraczy i robi nas na pewno krzywdę dzieci. Wtedy zbyt wcześnie pojawia się ten element kontroli. Jakie kontroli w dodatku zgeneralizowane. Ponieważ, jak nawiasem mówiąc, zbieracze specyficznie można dopiero kontrolować po skończeniu drugiego roku życia. na pierwsze lata i dzieciące w nas żyją. Potem ona zaczyna być coraz bardziej jakąś ograniczona, proto-socjalizowana, uczy się tego, co nie wolno, co wypada, co nie wypada, jak ma wyglądać, jak ma nie wyglądać, jak ma mówić, jak ma się zachowywać. Od razu ten rodzic po prostu dokonuje gdzieś nieprawdopodobnej innowacji na temat dziecka w okresie dwóch pierwszych lat. To jest bardzo trudne przeżycie. Jak pamiętacie wtedy wątpimy się przeciwko temu. Nie, ja nie chcę iść muzyczką, ja chcę iść linką magii. Ja nie chcę tak, ja chcę inaczej. Po prostu jest totalny błąd, żeby jakoś wywalczyć sobie, żeby mieć odrobinę wolności, żeby całe moje życie nie zostało poddane jakimś cisnym regułom, przepisom, powinnościom. No i, i to jest starcie, które trwa, prawda, ono nabiera jeszcze takiego dramatycznego wymiaru wtedy, kiedy mamy lat naście, tak, kiedy, kiedy już startuje się, prawda, nasza bardziej dorosła tożsamość, musimy się jakoś definiować i wtedy, jeśli ktoś nam mówi, jacy my powinniśmy być, a nas po prostu góra nam rośnie, prawda, i robimy dokładnie odwrotnie. No bo to są wszystko takie interwencje wewnętrzne, które słusznie dają wewnętrzne poczucie bycia coraz bardziej utalentowaną osobą. Więc... No ale dopóki jeszcze całkiem nie ulegniemy temu, no to możemy, jesteśmy, mamy tą taką wspaniałą, dziecięcą cechę, którą potem ludzie dorośli też niezwykle sobie cenią, ale czasami z trudem ją gdzieś próbują utrzymać w swoim repertuarze. I ta cecha nazywa się non-konformizm. Wszystko jest non-konformistą. Dziecko nie przejmuje się specjalnie tym, jak wygląda, co inni o nim myślą, prawda? Dziecko jest, prawda, pamiętacie bajkę, nowe szaty króla, tak? To dziecko, tak? Pamiętacie tę bajkę? To pamiętacie, prawda? Ten król tam, jak jacyś sprytni trawcy, naprawdę króla, że mu czują jakąś super kształtę i właściwie wprowadzili go w taki wielki stan kinetyczny. Nie było żadnego materiału, a on mówił, że zobacz, jaki jest piękny materiał. I on się wstydził przyznać, że on nie widzi tego materiału. Na początku on też się zaczął widzieć. To jest bardzo silny kompromis. Jest taki eksperyment, że w psychologii społecznej słynny już dawno, dawno temu. To niejednodobne, jak wygląda nadkonformizm. Każdy student na seminarium firmowym miał przeprowadzić jeden eksperyment i rzecz głębsza polegała na tym, że jedna osoba była niewtajemniczona. Wszystkie pozostałe były wtajemniczone. Ale oczywiście ta wtajemniczona nie wiedziała, że są wtajemniczone. No i mówiono, że to jest taki prosty eksperyment, który będzie, powiem Wam dalej, proszę Państwa, tutaj właśnie, tu siedem osób badamy, powiedzmy, dach, ale jest to tajemniczony. Wszystkie spory stary są tajemniczone, wiedzą co mają mówić. Ja jestem eksperymentatorem i mówię, że będziemy porównywać długości linii narysowanych tutaj na tych planszach. Chcemy zbadać taką percepcję wzrokową, czy ona działa dobrze i jakie różnice są do wychwycenia. No i pokazuje różne plansze, daje zgodnie stanu, więc widzą, że A jest dłuższe od B, albo B jest dłuższe od A. No i w pewnym momencie pokazuje się plansza, w którym A jest zdecydowanie dłuższe od B, ale wszystkie ustawione osoby mówią, że jest odwrotnie. Chyba pan musiałby być tam bliżej końca, czy do stacji. No i tak o tym wypowiadam, chyba że od tej strony. I słyszy Pan, że tak jedna osoba mówi, nie, nie, a B jest dłuższa od A. Oczywiście, ten dłuższy od A, ten dłuższy od A. A Pan widzi, że A jest dłuższa od B. W sensie? To nie dobrze z moją głową, tak? Co ja mam zrobić? No i okazuje się, że 80% ludzi odpowiada zgodnie z tym, co inni mówią. Nie może być inaczej. Mało tego, potem okaz wiedział, jak się przepyta tych ludzi, w pewnym momencie przyjechał, otwiera ten spisek, przeprasza się tego pana, żeby się zrobiło w koniach. I potem można go zapytać, czy pan widział, że jest inaczej? I teraz 60% z tych 80% twierdzi, że oni widzieli, że jest tak, jak inni. Więc my mamy formy. Więc musicie na to bardzo uważać, tak? Szczególnie w dzisiejszych czasach. Różne. Większość, nieważne. Dziecko jest non-kompromistą i on na tej bajce, ten król już tutaj niby wziął te szafy z panem, okazało się, że jest na kodasach i szedł przez miasto. Mało tego, cały tłum krzycza z bramy, bo jak jest z panem, to oni też wzięli te szafy. No bo był przecież dekret królewski, że król pokaże się w pięknych małych szafach. I dopiero gdzieś dziecko popatrzyło na to, jakby się naświeżyło. Ale przecież ten król jest taki. To jest cena dziecka. To dziecko nie było odważne. Ono nie musiało się zdobyć żadną środowiską. Ono po prostu mówiło to, co widzi. Jeśli każdy ma obowiązek powiedzieć to, co widzi, jak widzi, a nie uzależniać, rozumieć od tego, co inni mówią, że widzą. Więc, no podobnie, prawda, zobaczcie ile dziecka w sobie wziął tylko wernik. Co? Bo to już jest niesamowite. Cały świat, no ten znany mu świat w każdym razie twierdził, że to Słońce się wyobrażało później. że Ziemia jest tuś w środku i wszystko inne krąży wokół tej Ziemi. Ja widzę, że jest inaczej. Nawet nie było w takiej prostej sytuacji, jak to dziecko z bajki wiedział, co się święci. Więc w ostatniej chwili, przed śmiercią opublikowałem swoje dzieło. Niemniej jednak, no, dał radę, tak? Powiedział, jak jest. Więc, no, kompromis, to... Oczywiście, jak jesteśmy wielości, to mogąc robić, wymaga już odwagi, tak? Ale jak jesteśmy dziećmi, to to jest naturalny obrót. I to, to też trzeba sobie chronić po prostu. tak, żeby nie ulegać opinii jakimś takim dużym zabiegom manipulatorskim i nie dawać się narzucać wizji świata, która jest, no, nieprawdziwa. Okej. To teraz następne pytanie. Dlaczego dorosłym trudno jest chronić i wspierać kreatywność dzieci? Więc odpowiedź jest prosta. Tylko kreatywni rodzice mogą wspierać kreatywność swych dzieci. Jeśli rodzice zachowali gdzieś w sobie to wewnętrzne dziecko, uprawnili je przed kompletnym zakrzyczeniem przez wewnętrznego rodzica, no to wtedy będą wspierać tą część również w swoich dzieciach. Jeśli natomiast i wewnętrzne dziecko uległo całkowitej dewastacji, powiedzmy, może nie dewastacji, ale takiej, zostało wyptalone w ziemię, a to może się odbić, ale to nie jest takie łatwe, no to wtedy Wtedy ci lotnicy będą to dalej przekazywać, tak? To jest taki nadgeneracyjny przekaz, który przypomina nawet falę w wojsku, tak? Jakieś to fali w wojsku, tak? Nie dołożyli, a do jakiego poczeka nasz... Znajdzie się ktoś, kto ode mnie zależy, i jest słabszy, i też mu dołoży, tak? I to się nie odbywa od rodzica świadomie, gdy mu dołoży, tak? Mamy tego syna z najlepszą intencją często stosowany jako pewna metoda pedagogiczna, czy wywoławcza. Na przykład bicie, tak? Jest w badaniu Berlinga bardzo proste, że jeśli rodzic był bity jako dziecko, to ma 90% szans przeszło na to, że on też będzie bił swoje dziecko. Więc te mechanizmy działają bardzo silnie i w dodatku jeszcze ten rodzic będzie twierdził, że to picie jest w ogóle najlepszą metodą chorobczą. Bo to upokorzenie musi być racjonalizowane. Inaczej się nie da jest nim żyć. Więc to jakby ciemna strona tej sytuacji. Natomiast ta jasna, która na ogół się jednak dochodzi do głosu w jakiś sposób, no to jest zdolność rodzica do zabawy. Jak rodzic się bawi się, chce się zaangażować w zabawę z małym dzieckiem, ale nie tylko dlatego, że tak przeczytałem w książkach, że należy się zawracać do opowiestw angielskich, tylko angażuję się dlatego, że to jest fajne, że można wejść w taką rekreację i poczuć się angielskim, który się bawi plockami, czy tam Lego, czy jeszcze czymś innym, czy w bękach z chowanego, To coś innego. Komika, mówię co. I jest tym fajne, jest to przyjemne. Ten rodzic nie może tego robić. Zna każdy swojego wewnętrznego rodzica. Powinieneś się bawić z dzieckiem. Musisz. Bo tam będzie sztab trafił w czasie tej zabawy. Będzie udawał, że tak naprawdę w tym jest. Myślał, że będzie zupełnie przyzwyczajony i właśnie na zegarek kiedy się to wreszcie skończy. Więc zdolność do zabawy z własnym dzieckiem, ale takiej zabawy, która nam samą sprawia przyjemność świadczymy, że nasze równeczne dziecko jest żywe. że jest w dobrym stanie. I tę zdolność, tę dawkę trzeba otrzymywać. Więc... Na to, czy nasze rodzone, czy nasze dziecko będzie się miało dobrze w naszym dorosłym życiu, oczywiście w ogromnym stopniu wpływa system edukacyjny, obowiązująca, można powiedzieć, polityka, pedagogiczna czy wychowawcza, czyli wpływ szkoły w różnej sytuacji wychowawczych. No i tutaj to nie wygląda najlepiej jak wszyscy wiemy i pamiętamy. Niektórzy mają szczęście, być może do wchodzenia do wyjątkowych szkół lub spotykania wyjątkowych nauczycieli, ale tak jest Szkoła zamiast kształcić dzieci, to je usiłuje kształtować. To jest zasadnicza różnica. Kształcić czy kształtować. Kształtowanie wynika zawsze z jakiegoś zapotrzebowania społecznego. To zapotrzebowanie społeczne jest na ogół skażone w zapotrzebowaniu politycznym. I czy, czy związane nieprawda z nie wiem, z koniecznością przygotowywania do projektu żołnierzy, albo przygotowywania do projektu pracowników pracujących na taśmach, albo do projektu pracowników pracujących w korporacjach. System wychowawczy na ogół nagina się do takich potrzeb, jest regulowany przez takie osoby, które są komunikowane jakoś tylko przez No i jest pytanie, prawda, czy ta szkoła, do której teraz chodzą nasze dzieci, do których byście chodzili, ona naprawdę przygotowywała na te czasy, w których teraz nam przychodzi żyć. Wymagają niesłychanej elastyczności, niesłychanej kreatywności, imitacji wolności i swobody. Na przykład, jeśli okazuje się, że ja nie mogę liczyć na to, że znajdę pracę w swoim pouczonym zawodzie, którego się uczyłem przez, powiedzmy, 8 lat. No bo to studia, to jeszcze po studiach trzeba się dokształcić. Okazuje się, że nie mam pracy w tym zawodzie, bo ten załogowy zniknął. Dla człowieka, który żył kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu, tak, wrażliwe z mojego pokolenia, to byłaby niedoobrażalna katastrofa życia. Tak, a teraz to jest właściwie normalne. To każdemu się może przydarzyć. To wymaga ogromnej ostrości i kreatywności. Zresztą wielu młodych ludzi nadąża za tym jakoś, ale, ale to jest, jednak byłoby znacznie łatwiej, gdyby szkoły były już tak ustawione, żeby przygotowywać ludzi do takiej wielkiej elastyczności i takiej swobody wewnętrznej w definiowaniu np. swoich aspiracji zawodowych czy tego, w jaki sposób chcą pracować w życiu. Więc szkoły nie powinny uczyć teraz Tego, że się człowieka formuje w jakiś sposób, ukształtuje. Tylko powinny go uczyć z tego, że on się musi nieustannie reformować. No i to jest oczywiście wielkie pytanie, jak to zrobić. To nie jest łatwo zanim praktyce, ale trzeba się za to zabrać, bo mnóstwo młodych ludzi, mnóstwo dzieci, którzy rzeczywiście cierpią z tego powodu. W tej chwili szacuje się, że dzieci w szkołach gimnazjalnych i kiczarni 30% cierpi na depresję. To znaczy, że ten system jest niewydolny. On nie jest dostosowany do okoliczności, w których tym dzieciom przychodzi żyć. Oczywiście szkoła nie może w dzisiejszych czasach działać w ten sposób, że daje gotowy pakiet wiedzy wszystkim do skonsumowania. i że jakiś tam ktoś, urzędnik czy jakiś gremium nawet doradców naukowych, które gdzieś zostało powołane do tego, ono już wie, co, jaka dieta będzie potrzebna temu dzieciakowi za 10-15 lat, gdy wejdzie w życie dorosłe. Tego już też w pewien sposób przewidzieć, ale też trzeba zmienić. Programy nauczania muszą być niesłychanie elastyczne. Nauczyciele muszą być niesłychanie elastyczni i świetnie przygotowani do tego, żeby się swobodnie poruszać po obszarach coraz bardziej zresztą złożonej i wyrafinowanej wiedzy. jak budzić w dzieciach motywację za zdobywanie wiedzy. A się zmierza z tym poprzednim tematem. Jeśli ktoś w dziecku mówi, słuchaj, tu jest wiedza, którą mądrzejsi od Ciebie przygotowali dla Ciebie jako do skonsumowania i czy Tobie się to podoba, czy nie podoba, to masz to po prostu położyć. no to to nie jest dobra metoda. To nie budzi w odnależonej motywacji do szukania wiedzy, szukania informacji, dowiadywania się czegoś w świecie. Raczej następuje to zjawisko, o którym wszyscy wiedzą, że dzieci się uczą do testu, a po testie już wszystko zapominają o skończeniu. Jest, prawda, też taki etap w rozwoju różnych koncepcji pedagogicznych, który ciągle ciąży również na tym, co się dzieje w naszym, jakby to się nazywało pruska czarna pedagogika. Zostało wymyślone, prawda, dziś w kulturze germańskiej i służyło temu, żeby dyscyplinować, bardzo silnie dyscyplinować Te dzieci były w bardzo zdecydowane społeczeństwo. I polegało to między innymi na tym, że dzieci były regularnie pite nie dlatego, że coś przeskrobali, tylko na wszelki wypadek. Po prostu, bo to dla zdrowa wczoraj. Piątek, rano, czy nawet wieczorem, latem. To jest to jedno.
Światowa wina.
Światowa wina. Wina, co tak nazywamy. Takim badaniem, żeby dzisiaj gdzieś głupie pomysły nie przyszły dookoła. Więc jest bardzo, bardzo niebezpiecznym zjawiskiem to, że, że koncepcje pedagogiczne, czy, czy, czy programy szkolne są podporządkowane jakimś pomysłem politycznym, które, jak wiemy, na ogół mają różne życie, a to jest potworne zamieszanie dziesiąt powodów. I na to też trzeba uważać, bo to może kompletnie zniszczyć ten potencjał podprzedbiorstwa teraz jest ogromny, dobre w naszym kraju. Stawia się, z jednej strony stawia się na innowacje, na innowacyjność, na pewna kreatywność, a z drugiej strony cały mechanizm szkolny i duchowawczy jest ciągle przeniesiony z XIX wieku w dzisiejszy czas. Gdzieś tam na peryferiach będzie głównie coś maestrować, ale ten mainstream pedagogiczno-wychowawczy, bo dostaje go na ogromną wyzwoloność, tak strasznie trudno jest to rozumieć. Choć jeden z najmniej niesformnych, bardzo prawdopodobnych psychoterapeutów i jeden z uczniów Freuda, kontrowersyjna postać, Ale bardzo ciekawa z drugiej strony, ale kreatywnie powiedzmy, zwykły podział decyzji, przynajmniej w swoich czasach, podziałów współczesnych. On się zrobił generałem, który był Niemcem zresztą. On powiedział, ludzie, jak chcecie zmienić naprawdę szkołę i cały system wychowawczo-pedagogiczny na taki, który będzie spełniał potrzeby tego, co teraz jest rzeczywistością w naszym kraju, to wystarczy jedną prosta rzecz. Płacicie nauczycielom, pielęgniacie się wyższym wojskowym Już więcej nie trzeba zrobić. Już więcej nie trzeba robić. No ale tam się jakoś nigdy nie dzieje. No bo myślę, że to mógłby być pewien kłopot, gdyby w szkołach pracowało bardzo dużo kreatywnych i autonomicznych ludzi. Wówczas trudniej byłoby manipulować tą rzeczywistość. Natomiast Z tym wiąże się przekaz kulturowy, który wpływa na kreatywność negatywnego postu, w jakim przechodzie kulturowym żyjemy. I to jest też bardzo ciekawe i w tej sprawie powinno się wiele zmienić, jeśli mamy tę kreatywność rzeczywiście w sobie cenić, pielęgnować i rozbudowywać. Otóż tak naprawdę na historię można spojrzeć jako na opowieść o walce między dogmatyzmem a prawdopodobnością. Ale oczywiście nikt z tego punktu widzenia historii nigdy nie napisał. To moim zdaniem, jak to są historie, co ja wtedy polecam, jest bardzo interesujące dla mnie moim zdaniem, żeby pokazać historię z tego punktu widzenia. Żeby bohaterami historii uczynić tych ludzi, którzy naprawdę tę cywilizację, czy postęp popychali do przodu dobrostan. Do przodu, w takim razie, większego dobrostanu. Więc... To mogłabym was zapytać, jakich macie swoich własnych bohaterów? Jak oni się sytuują w tym konflikcie? Dogmatyzm, kreatywność. Czy oni myślą o życiu kreatywnymi ludźmi, czy politykami wojskowymi, którzy niekoniecznie są kreatywni? Jak uczymy historii? Jaki panteon bohaterów proponujemy naszym dzieciom, nowym pokoleniom? To jest strasznie ważny przykład. Ten przykaz kultury działa niesłychanie mocno. Ja odkryłem go w innej dziedzinie trochę ostatnio. 4 lata temu mi zaryzykowałem takie kreatywne wystąpienie na konferencji naukowej, która się zastanawiała nad tym, dlaczego mężczyźni w Polsce żyją 10 lat krócej od kobiet. Ale okazało się, że też rzeczywiście są różne powody, że mężczyźni nie bają w siebie, że mają takie, że często bardzo jakby aglocytnie i nierozsądnie traktują swoje organizmy, że jeżeli chodzą do lekarza, nie kontrolują swojego zdrowia i tak dalej i tak dalej. Także w ogóle też potrafią się zapracowywać albo zatracać w różnych innych i obszarach życia, koniecznych prac, na przykład w biologii, czy w innym, w hazardzie, w sporcie. Nadal to jeszcze nie była ta główniejsza przyczyna. Ciągle pojawiało się pytania dlaczego tak. Ja siedziałem w tej konkurencji i zastanawiałem się, czy ja rzeczywiście też i się wpisuje do PKB w Olimpiadze. Zawsze bym mógł wychodzić, no chyba, że już fatalnie się czuję, tak. Czasami miał nie tak dobrze przeżywać swojego organizmu. Szczególnie w trochę dawniejszych czasach, jak bywało. Zatem, że organizm trochę pilnuje. Gdybym miał mieć najmniejne swobody, większe, No i w pewnym momencie sobie zdałem sprawę z tego, że jak skręcam pamięcią do tych zasobów, które są gdzieś tam wymagane w językach na temat różnych męskich bohaterów w naszej polskiej historii, żaden z nich nie umarł. Wszyscy umierali na barykadach, w więzieniach, za sprawę, na wojnach. Ale tak, żeby wiedzieć, próbował też wychodzić do lekarstwa. Rączki się osiedliły. Zrobił jeszcze jakieś trupaty regularne, tak? To była nie ta kultura. Pamiętasz? Panowie, tu jest panów kilku tylko, ale pewnie niedobrze rozumieją, że pewnie nie macie w ogóle pamięci takiego kadera. Proszę, troszcie się i uważaj, bo się zakaża, prawda. Żyje rozsądnie. To taki model trzeba tylko stworzyć. Chcę po prostu zachowywać się darmem, prawda, owcia. Na pewno byśmy się nie podobali kobietom w tej sytuacji. Mimo, że te 10 lat w Pruze to jest koszt tego, żeby się podobać kobietom. Więc ważne jest też sprawa, związana z taką społeczną percepcją płci i społecznym kształtowaniem płci w kontekście kreatywności. Bo okazuje się pewne, że istnieje taki stereotyp, że kobiety są mniej kreatywne niż mężczyźni. To pewny stereotyp. Ale niewątpliwie on istnieje. Tak? Znacie to? Znacie, tak? Że kobiety tam, kobiety do informatyki się nie nadają, do matematyki się nie nadają. No w ogóle wystarczy spojrzeć przecież na historię naszej kultury, to tam siedzi to mężczyźni, a na historię nauki, no to też. To mężczyźni tworzą historię, to mężczyźni tworzą naukę, to mężczyźni tworzą kulturę. Tak? No i teraz Co z tym zrobić, tak? Czy to jest prawda, czy to jest biologiczna cecha płci, że mężczyźni są coraz wspaniali, mają ten potencjał kreatywności, czy to jest wspólna cecha kulturowa właśnie, czyli że chłopcy i dziewczynki są inaczej po prostu wychowywani i ukształtowani, że żyją w ramach tej narracji, prawda, o tym kto jest bardziej i kto jest mniej w różnych sprawach i po prostu podporządkowują się temu karmi. Bo są tak wychowywani, wychowanie idzie skłonnie ze stereotypem. No i oczywiście ten stereotyp ma swoje dalekie korzenie, tak. które można wygadać korzeniami patriarchatów, ale one kiedyś były potrzebnymi rzeczywiste. Jak homo sapiens zdecydował się na to, żeby chronić swoje kobiety i nie wyprowadzać je na ich nabolowania i na mineral wojny z innymi krewnymi czy tam społecznościami, no to wtedy się zaczęła patriarka, możemy powiedzieć. Ale dzięki temu Homo sapiens wygrało z neandertalczykiem, które nie miały takiej zasady. Te kobiety neandertalskie wypalczyły, polowały i meły karkami. No ale Homo sapiens powinna pomóc. Nie, nie, na to mężczyźni będą polować, a kobiety zeskniją bezpiecznie. Żyją bezpiecznie, niech im się proszą, te dzieci. No i efekt był taki, że populacja pomocowa się rozrosła, a inna grupa musiała przegrać. No i teraz minęło pewnie dziesiątki tysięcy lat. Albo setki tysięcy lat. I właściwie jesteśmy w wypełnianym miejscu, tak? kobieta właściwie powinna siedzieć w jaskini, czyli w domu, a mężczyzna odoptać i walczyć. No i do tego te idee już ostatnio są coraz bardziej, jakoś tak żywo wracają do naszej narracji czy dyskursu w upiszczeniu, jak to się mówi. No i to jest ogromny kryzys. Z jakichś powodów potrzebne jest dla przeżycia gatunku, żeby kobieta pilnowała jaskinię, a mężczyzna biegał na wolowanie i bojowo. To mężczyzna musi być bardziej kreatywny, bo żyje w znacznie bardziej zróżnicowanym środowisku. Nie przekrywa on. Natomiast w jaskiniowieckim, a zresztą te stawy związane z dziećmi i tak dalej, z typem życia i z biologią kobiety wymagają też pewnej regularności, reguł i przewidywalności. I tak się to robiło. Ale to nie jest tak. W tej chwili wyraźnie widać, że nowe obrony są spokojne i doganiają i przegraniają mężczyzn w kreatywności i w tej zdolności do życia na podłogach. Więc widzimy tutaj, że bardzo silnie działają te uwarunkowania kulturowe i ten społeczność historiologii płci. I teraz pytanie, czy to tak, jak powinno wyglądać, że trzeba to zmienić? Ale póki co, może oczywiście ojcowie są też bardziej kreatywnymi rodzicami. To proste. Ja sam to widziałem w swojej rodzinie. Ja przychodziłem z pracy. Gdzieś tam z miasta. Tu miałem pacjentów i nasłuchałem, tak jakbym przeczytał pięć książek tego dnia. Byłem naładowany liderami, pomysłami, narracjami. Uszerzało mi to świat. Wracałem do domu. I proszę bardzo, ja teraz z dziećmi się mogę bawić, tak? A moja podręczona żona, która cały dzień tam siedziała, ja ją po prostu pokochałem. Nie miała żadnej energii nawet, żeby być razem. I też bardzo mało tak zwanej inspiracji. Więc o to trzeba bardzo dbać. Jeśli chcemy być kreatywni, mieć to wewnętrzne dziecko obobudzone, to musimy mieć i dobry poziom energii, i dużą estimację. Nie wolno się zamykać, raczej jest z kimś, czy w jakimś domu, bo wtedy, no to ma swoje po prostu proste konsekwencje, już nie społeczne, ale po prostu neurologiczne wręcz. Bo jak już mówiliśmy, nasz mózg kształtuje się w zależności od tego, jakie ma doświadczenie, jakie zadania przed nim spodoba. Więc ojcowie są niesłychanie graficzni w zabawach z dziećmi. Martwą czasami, jak to się mówi, włosy zęba na głowie stają i widzą to ojcowie wyprawiają w życi. Ale to jest dla dzieci, dla dzieci bardzo dobre. Gdzieś mi ktoś kiedyś pokazał chyba taka, można go wygooglować gdzieś, to się nazywa Creative Fathers. Tak, i tam są takie zdjęcia młodej osoby, jak mężczyźni o sobie Bawią się z dziećmi, wymyślają różne sytuacje, numery, przebrania itd. Właśnie nie mogę sobie przypomnieć, ja mam takie zdjęcie. Ojciec spiął w swojej córeczce, włosy przemyślał.
Odpuchał.
No właśnie. Więc w to się trzeba. Więc myślę, że wtedy ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, Aha! Jeszcze jeden pomysł kulturowy, związany z ta, ta, ta, ta, ta religią. To też w narracji i w przekazie religijnym, jak wszyscy wiemy, coraz silniej, w miarę upływu czasu można powiedzieć, ale trwania w tradycji religijnej, zaczyna dominować dogmatyzm, jest nam się coraz bardziej dogmatyczny. I teraz jeśli pomyślimy o tym, kim byli założyciele, prorocy tych religii, w których je powstawały, no to to jest w kompletnej sprzeczności z tym, co jest teraz przekazywane jako obowiązująca narracja. Ponieważ wszyscy oni byli kreatywnymi, onkolokwotnictwami i utopikami. Oni podobnie, jak Pogadnik wystąpił przeciwko temu ogólnemu poglądowi, że słońce krąży po dłużej dni, no to oni podobnie, oni jeszcze z większą bezkładnością różnych rodzajów, różnych rodzajów pomysłów na siłę wyższą, na relację człowieka z Bogiem i tak dalej, oni musieli to wszystko jakoś pokonać i ułożyć swoją prawdopodobną energię, czasami poświęcić życie. Więc to byli niesłychani, kreatywni ludzie. No i jest pytanie, czy, czy, bo w takiej filozofii, w życiu pokoja ma się, on istnieje, on dalej działa. Amerykanie od jego powodzenia obozu, który będzie koniec historii. Słyszeliście o tym? Tak? Koniec historii, czyli uznał, że już w zasadzie walka idei, tak? Czy różnych, prawda, pomysłów na to, jak urządzać świat, społeczeństwo i tak dalej już się zakończyła. Już wiadomo, że ten system, prawda, tak zwany liberalno-kapitalistyczny już wyciężył, prawda, dalszej. W koniec historii można go tylko ulepszać, tam modyfikować, pójść jeszcze góry, ale już nie będzie żadnych rewolucji, niczego takiego, ani nawet tych nowych pomysłów, bo wszystkie się już w międzyczasie skompromitowały, tak oprócz tego jednego. A teraz najbardziej to niech ten też się kompromituje. Mamy jakiś kłopot? Trzeba będzie spróbować... On postawił znak zapytania w koniec historii, No tak, ale taką tezę postawił. Potem się z nim wycofał, bo okazało się, że historia go jeszcze przyspieszyła, czego jesteśmy świadkom. Ale dlaczego o tym mówię? Bo też można, skoro okazało się, że koniec historii jest fikcją, to dlaczego już miałby być koniec religijności? może doczekamy się jakiejś nowej reformacji. I to, co się dzieje w tej chwili w obszarze katolickiej wspólnoty, no to to, co wnosi do niej pewien nowy papież, różnie taki nowy, no jest w programie się nagrali, prawda, reformatorskim, bardzo odważnym i niechętnie przyjmowanym, że był mały. Szukać okazji do kontaktów, żywych kontaktów, towarzyskich i zabawowych z ludźmi znacznie młodszymi od siebie. Najlepiej z nastolatkami. Miałem takie szczęście ostatnio, mam wrażenie, że było wspaniałe, wyglądało na moją prawdopodobność. I też może to jest tylko jakieś wzbudzenie. Ale to daje zupełnie inną perspektywę na wiele różnych spraw. Przede wszystkim nie bać się pytań. Nie bać się pytań. Dziecko, nasze dziecko ciągle pyta. Nie wiem czy pamiętacie, ale już się po prostu zamęczali swoich rodziców pytaniami. A dlaczego? A dlaczego tak? Dlaczego prawa jest zielona? A dlaczego ludzie umierają? A co się dzieje z Rzymiaką? A gdzie teraz jest babcia? A dlaczego samoloty ramiają? No i tak dalej, i tak dalej. Pytać, pytać, pytać. Nie udawać, że się coś wie, skoro się nie wie. Tylko śmiało pytać. Jeśli nie innych, to przynajmniej siebie. I przyznawać się do tego, że nie wiem. Nie wiem jest początkiem wszelkiej kreatywności. Nie wiem jest początkiem wszelkiej wiedzy. Prawda? Więc nie wiem, tak? Normalnie. Gdybym miał w pokoju domu, w którym mieszkam, ten wielkie, nad drzwiami, wielkie hasło nie wiem. Uff, jako wulgarni nie udawać, że się coś wiemy. Tylko po prostu nagle otwiera się taka przestrzeń, która jest do tego spodziewawana, do pewnego kraju, żeby szukać, żeby się dowiadywać, żeby wątpić. Więc nie wolno bać się złączenia, nie wolno bać się niepięku, inaczej nici z kreatywności. Ci, którzy wszystko wiedzą, To są właśnie dogmatycy. Ci, którzy nie wiedzą, to są ci, którzy są kreatywni. No, nowe ruchy, tak? To już mówiłem, tak? Dbać o to, żeby ciągle uczyć się nowych ruchów, nowych kompetencji jakichś motorycznych, czy jak to się mówi, klas, transpercepcyjnych czy transzmysłowych, które angażują wiele różnych zmysłów i ciało. Dlatego właściwie kulturalna instrumentacja jest bardzo ważnym ćwiczeniem. Podróży. Pamiętaj o podróżach. Szczególnie o podróżowach w innych obszarach kulturalnych. to nie ma nic bardziej inspirującego i otwierającego mózgu. Że wyjść, jakby się mówi, ze swojego kontekstu, z tej obowiązującej narracji, która jest jakaś, oczywiście z określonych powodów i pewnie ma swoje dobre strony, ale żeby Zobaczyć, jak inni ludzie odpowiadają sobie na te same pytania, na które my szukamy odpowiedzi. Jak oni organizują swoje życie. Gdyby nie jakiś reguł czy zasad, jakie organizują swoje życie społeczne. To jest pewne fantastyczne inspiracje. Rozwijać swoją pasję. Znaleźć jakąś pasję. Być wiernym tej pasji. Nie dać sobie zabrać pasji. Zawodnik to jest. Nie zawsze jest tak, że zawód jest naszą pasją, prawda? Tylko tę pasję musimy mieć gdzieś obok. I ta pasja powinna być równie ważna jak zawód. Ponieważ ta pasja będzie tym głównym źródłem inspiracji. Zawody często się bardzo dogmatyzują.










