Wojciech Eichelberger — nowy standard troski o pracownika i strategii motywacyjnej Cz. 2/3

This transcript segment records a live seminar Q&A (Polish) led by Wojciech Eichelberger with multiple participants. Key themes: Eichelberger outlines training offers (stress management, emotion regulation, mindfulness, values work) and argues for interventions addressing self-awareness, recovery and lifestyle. The group debates generational differences—millennials and younger 'connected' generation (internet/phone-native), their social competencies, and cross-generational dialogue. Participants raise concerns about AI/robotization and job displacement, question the evidence behind youth digital skills and workplace design trends, and discuss organizational responses (teal organizations) and training for older workers (energy management, lifelong learning).
Jestem bardzo ciekawa przykładów takiego szkolenia, które dla tych ludzi, o których Pan mówi, może być takie atrakcyjne. Gdyby tacy chciały jakiś przykład, będę Wam to dawać.
To jest trochę seria w dwuznacznej sytuacji, bo to są szkolenia z mojej oferty. To są szkolenia z obszaru różnych sposobów radzenia sobie z stresem, przeciążeniem, stresem. taką kontrolą emocji i umysłu w sytuacjach dużej presji czy stresu, sposoby mitigowania stresu wychodzenia z różnych kryzysów życiowych, sposoby asymilowania zmiany i dobrego funkcjonowania w szybkiej, zmieniającej się rzeczywistości. Interwencja emocjonalna, czyli ten celowy obszar spraw związany z samoswiadomością, z kontrolą emocji, z poruszaniem się w relacjach z ludźmi, optymalny, bardzo ważny obszar spraw. Zarządzanie ze słowami ludzkimi od strony psychologicznej. Mindfulness, czyli ten cały obszar technik i kompetencji, które związane są z zdolnością do urealniania się w różnych sytuacjach. wygaszania naszej nawykowej integracji świata. Szczególnie jeśli ta nawykowa integracja świata jest uciążliwa dla nas samych i dla otoczenia. A takich sytuacji coraz więcej. Najgorzej dotyczy polityków, to jest ogromne masy wokół siebie. No i na końcu... Coś jeszcze chciałem powiedzieć? A! I zawiązanie wartościami. To jest bardzo ważna sprawa. Wartości, przekonania, techniki, weryfikowania swoich przekonań, szczególnie kiedy te przekonania są właśnie toksyczne, nieadekwatne i powodują dużo napięć i cierpienia. No i uspólnianie swojego systemu wartości i z tym, co się robi w życiu. Czyli wartość roku. Coś jeszcze na pytanie? Ja.
Jeszcze chciałem zapytać.
To zjawisko, które Pan opisał troszeczkę mi.
Się kojarzy z latami sześćdziesiątych, sześćdziesiątym osiem roku.
Podobno tam wprawdzie to było oparte na buncie młodzieży, ale też był jakiś taki sprzeciw przeciwko właśnie pogadzeniu się, i to było w Francji, w Stanach, trochę może u nas też. I to pogolenie przeminęło swoje wartości, niejako zbiegnie, przewartościowało.
Czy jak pan tutaj to potrafi porównać? Nie potrafię przewidzieć, co się stanie z tym pogoleniem, ale Wydaje mi się, że istnieją istotne różnice między tamtym pokoleniem a tym pokoleniem. Tamto pokolenie wzrastało w innym czasie, w innej sytuacji albo inne doświadczenia życiowe zupełnie. Nie chcę wchodzić w szczegóły, to osobne spotkanie trzeba by temu poświęcić. Nie bardzo związek z Koniną, ale mam takie przeczucie, że to pokolenie jest bardziej ugruntowane w swojej postawie życiowej. Ono nie jest oparte na punkcie, ono jest oparte na świadomym wyborze. To nie jest przeciw.
Ja jeszcze chciałam spytać o jedną rzecz, która uważam, że jest naprawdę wyzwaniem dla nas. Panie wspomniał o pokoleniu milenialców, tak? Ale to są ludzie, którzy się urodzili w latach 80-tych. Także to są właściwie 40-latkowie. Bo oni dzisiaj skończyli 30, tak? To już jest 20 lat, tak?
Widzicie? Widzicie? Widzicie to?
Ja myślę, że mnie ludzie nie obrażą, że każdemu wieku ludzie wolnie zdają sobie miejsce i urodę, i chęć z tego. Ale w pewnym momencie ja bym chciała porozmawiać na temat jeszcze młodszych ludzi, a mianowicie tak zwanej generacji multizadaniowej i. Czyli ci ludzie, którzy urodzili się wtedy, kiedy już był rozpowszechniony internet. To są tak zwane w angielsku pokolenie C, czyli connected, połączeni z siecią. A inaczej nazywali i, czyli iPhone, iPad, iTunes, iPods i tak dalej.
Albo w pokoleniu klikaczy.
Aha, no to tak jak jeszcze nie znam. W każdym bądź razie, jak u mnie jakiś czas temu, po 4 latach temu, byłam w Hongkongu i widziałam jak to wygląda wśród ludzi bardzo, bardzo młodych, bardzo młodych Chińczyków. I co mnie po prostu totalnie zdziwiło, to to, że w metrze, w którym jechałam i zauważyłam młodych ludzi, którzy mieli ze sobą małe dzieci w wózku, wszystkie, każdy z tych dzieci miał u nich smartfona. To były dzieci, które nie potrafiły chodzić. I powiem szczerze, że poszłam się po tym Hongkongu, znając angielski, nie znając oczywiście tych krzaczków, no i za każdym razem jak podchodziłam do młodego człowieka i o coś pytałam, o coś naprawdę prostego, typu gdzie jest kwiaciarnia, gdzie jest restauracja, Pierwszy ruch to było to, że wyjmowali iPhone'a i szukali na iPhone'ie. Ja pytałam o metro, bilety i tak dalej, i tak dalej. Praktycznie każdy się tam zachował. Ja byłam w swoim obszarze. A teraz w Polsce powoli, powoli dzieje się to samo. Więc myślę, że tu jest ogromne wyzwanie właśnie do tych ludzi połączonych z sieciami. Bo powiem szczerze, że jak ich obserwuję, to ja im informuję. Rozumiem czy nie rozumiem? Nie rozumiem. A różnica między mną a Niemiec jest 20 lat, tak? Także tak jest w nowym złożeniu.
Ja myślę, że to jest w ogóle osobny wielki temat. Odsyłam na przykład do takiej książki, która się nazywa... Nie mieliśmy? Płcizny. Płcizny. W angielsku napisał amerykańscy autor. Bardzo obszerne sprawozdanie jest z komentarzami z różnych badań dotyczących właśnie tego pokolenia i wpływu technologii cyfrowej na mózg młodych ludzi, na ich paletę kompetencyjną też. Szalaus, tak po angielsku, po polsku płciźny. Tam się bardzo dużo można na ten temat dowiedzieć, ale to się nie wiąże z tematem naszego spotkania, bo oni jeszcze nie aspirują do rynku pracy. Za chwilę może. Z nimi być może będzie mniej kłopotu, w tym sensie, że oni już są bardziej zadajnowni, tak jak słyszałem. Ale z kolei widać, że żeby tego zasygnalizować, to oni mają bardzo niski poziom kompetencji społecznej.
Ale 20-latkowie, ile ludzi zaczynają pracę?
Ale nie, ludzie tak aż się pracę nie zaczynają, to jest w tym roku życia. To chyba nie chodzi tylko o mną pracę. To nie ci ludzi. Jeszcze tysięcy trzeba użyć.
Mam pytanie. Pytanie o rozmieszczonego Mogę zadać pytanie? Mam pytanie o inny trend, mianowicie nie tak dawno byłem na konferencji, która była poświęcona zastosowaniu sztucznej inteligencji w procesach pracy. Mianowicie chodzi o wykorzystanie sztucznej inteligencji w procesach pracy. Już mi się wiadomo, że czasami, kiedy dzwonimy do banku, czy do jakiejś instytucji, to pytają się, czy rozmawiamy z człowiekiem, a tak naprawdę rozmawiamy z maszyną, z komputerem. Są też już podobno zakończone sukcesy eksperymentu polegającego na tym, że samochody ciężarowe jeżdżą już same po drodze bez udziału kierowcy i tak dalej. Konkluzja była taka, że prawdopodobnie państwo będzie pobierało podatki od tych, które nie zatrudniają ludzi, ale zatrudniają roboty, maszyny i państwo będzie płaciło pieniądze osobom, które muszą siedzieć w domu. W przerwie tej konferencji widziałem strach w oczach uczestników, bo znowu się pojawiła obawa o pracę, o to, że znowu zrośniemy w bezrobocie i co my ze sobą zrobimy. Także chciałbym Pana podkreślić o to, żeby Pan skonfrontował tę wizję, którą Pan przedstawił nawet w perspektywie do roku 2050, z tą wizją, która, jeśli powiem tak właśnie, z tym fenomenem sztucznej inteligencji.
Ja już o tym powiedziałem, że robotyzacja może dotyczyć tylko prac stosunkowo praktycznych. Oczywiście to może być też, ktoś to udaje, Osobę pracującą w call center, czyli odpowiadającą na różne proste pytania interesantów. Niewiele więcej roboty mogą zdobyć. Sztuczne mniej więcej liści się w ogóle pojawi. Ja nie jestem tu takim wielkim optymistą w tej sprawie. może być, też nie będzie zapewne wykorzystywana do porad prawnych, ani do robienia psychoterapii ludziom, tak? Czy porad lekarstw, chociaż takie próby są dokonywane gdzieś tam na jakimś wstępnym etapie, jak na spełnił tak. Nawet gdzieś w tyle, bo muszą być ludzie, którzy to robią jakoś zweryfikujące też. Chociaż można mieć też pesymistyczną perspektywę taką, że to sztuczna inteligencja właściwie obejmie rządy nad ludzkością. Także tam my się staniemy już ostatecznie takim jak gdyby przystawką do maszyny. No nie wiem, trudno mi przewidzieć tą przyszłość, ale z punktu widzenia jego samopoczucia ludzi w ogóle, to ktoś jeszcze, pamiętam, kto to tak ładnie, krótko nazwał, że jeden z współczesnych filozofów, że stoimy na krawędzi ogromnej rewolucji i jej skutki mogą być nieprzeżywane, ponieważ ludzie będą coraz mniej potrzebni do pracy, tak? Czyli właśnie to, co nam są ludzie. Do tej pory ludzie byli potrzebni do pracy i do obrony, tak? do prowadzenia wojen i pilnowania granic różnych. Natomiast zależy się na to, że już niekogo nie będą potrzebni ani jednego, ani drugiego. Po wojnie będą prowadzić roboty i drony, a pracować będą roboty. No i właściwie wtedy stanie przed ludzkością ogromne pytanie, po co żyć? sens ma mieć to życie? To jest bardzo interesujące pytanie, które tak trzeba warto sobie zadawać na myśli, mamy pracę i mamy okazję dobromi i męczyzny.
Ponieważ, proszę Państwa, czas naszego planującego zorganizowania, bo rozumiem, Pan musi już tutaj wyjść, a musimy się jeszcze posłyszeć coś na temat Srebrnego Tsunami, a Pan jeszcze prosi o głos. I tutaj jeden jest za ostatnim głosem.
Chciałem zapytać, czy my czasami troszeczkę nie przesadzamy, absolutyzując jakiś jeden czynnik rozwoju, jeden trend. Nie jestem pracodawcą, tylko socjologiem zdrowia, badaczem, więc może mam skrzywione spojrzenie, ale badania jak młodzież korzysta z technologii cyfrowych wyraźnie pokazują, że no owszem, oni korzystają, ale w bardzo schematyczny, prosty sposób posługują się często, przepraszam za kolokwializm, jak małopalusterki. To nie jest tak, że do końca nagle młode pokolenie jest genialne cyfrowo, a my jesteśmy za nimi bardzo daleko. Druga sprawa, czy rzeczywiście jest tak, że ci wszyscy milenialsi, którzy są postrachem obecnie dla hejlowców, czy to całe pokolenie to jest, właśnie reprezentuje tych opisywanych w literaturze, może nawet często bardziej publicystycznych niż naukowych. Czy rzeczywiście jest tak, że oni wszyscy potrzebują, nie wiem, koronowych, otwartych przestrzeni, gdzie nie ma biury, gdzie mogą korzystać z tej kuchni i tak dalej? Czy czasami nie jest tak, że Jest to, owszem, jakaś grupa, no tu możemy się pokusić, że jakąś wyższą charakterystykę, ale jednak pewna dosyć wąska grupa. Dalej, czy nie jest czasami tak, że firmy, które bardzo przejmą się tego typu ogólną ideą i próbują dostosować środowisko pracy do właśnie tak zarysowanych oczekiwań milenialsów, no popełniają jakiś kardynalny błąd. Tak jak kiedyś, no teraz jeżdżąc do Limii Krzemowej i patrząc, jak są urządzone środowiska pracy, tak w latach 70-tych, 80-tych też jeździli do Stanów i przywozili do Polski open space'y. Ja nie wiem, Możemy powiedzieć, że Open Spaces były tak genialnym rozwiązaniem dla wszystkich i wszyscy się w tym wspaniale czuli.
I tak dalej, i tak dalej.
Czy czasami też nie jest tak, że prowadzimy tutaj w Instytucie Medycyny Pracy w Łodzi szereg badań, jakie działania firmy podejmują na rzecz zdrowia swoich pracowników. takie ponadobligatoryjne działanie. Okazuje się, że w zasadzie zdecydowana większość firm w ogóle nie interesuje się potrzebami pracowników w tym zakresie, a więc coś co oferuje jest, nie pokrywa się właściwie, nie ma żadnego oparcia w tym, czego ci pracownicy tak naprawdę oczekują. Bo zdecydowana większość firm, i to mówię odpowiedzialnie, bo wiele, wiele badań, wiele wywiadów to pokazuje, nie zna tych potrzeb po prostu. Korzysta raczej właśnie z jakichś zasłyszanych czy bardzo często publicystycznych tez. Proszę, nie zrozumiem, czy lubię, że Pan wygłasza publicystyczną tezę, tak, ale w publicystyce bardzo dużo jest właśnie informacji na ten temat, troszkę mniej, gdy chodzi o pokrycie tego w badaniach naukowych z naszego punktu widzenia.
Dziękuję. badania nad nieleniowcami i ich oczekiwaniami i potrzebami są bardzo rzetelne, trwają od paru lat, jest ogromna ilość danych na ten temat. Naprawdę to wynikało z realnej potrzeby, jakby przygotować się na akomodowanie tych potrzeb na rynku pracy. Oczywiście można podtrzymać wszystkie pana pytania, no bo rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana niż to, co możemy wygłosić na półtorej godziny wykładzie. I ja bardzo też jestem niezmienniska. holistyczna wizja świata, która uwzględnia maksymalną ilość możliwych czynników wpływu, ale musimy się też uciekać do makroskali, do pewnych uproszczeń, do pewnych głównych trendów. prawda, do Krzywej Gałsa słynnej, że bierzemy to, co w środku. Oczywiście wiemy o tym, że jeszcze są do obu strony grupy ludzi, którzy w ogóle nie pasują do tego, co jest w środku. No ale, no to proszę mnie wybaczyć, ale właśnie mówię w kategoriach Krzywej Gałsa.
Wojtku, dla mnie Czemu? No to fajnie, że to będzie film o następnej części, no to damy trudną sprawę, bo nie wiem, czy jesteście tutaj pierwszy raz, nie wiem, czy Państwo też wiecie, że jesteśmy na seminarium z TQM-u. I tu niedawno były osoby, które opowiadamy o firmach ruchusowych albo o różnych, ja rozumiem, o współpracy, o partyjnej empatii, których z nielandzka banków wprowadzają, tak? Szukają ludzie. I może to nie jest ten środek, tylko to jest trend. I mnie się ogromnie podoba, że Ty zupełnie z czegoś innego mówisz bardzo podobne rzeczy z punktu widzenia człowieka. I chciałbym Ci powiedzieć tak. Może nastąpi. Znaczy oprócz tego koszmaru, który się w oku dzieje, może nastąpi też cudowny czas, w którym na przykład ludzie chcą się rozwijać, a nie Ty raczej. Po prostu chcą się rozwijać. I więcej jest to z, tak powiem, ustalana taką arcystowską To jest potrzebne w pracy. Baza i nadbudowa. Nie dwa baza robią. Ta baza mówi, nam są potrzebni, nie są potrzebne już roboty, bo te kolorowe rzeczy i tak dalej, to nie jest dlatego, że to ma być tak humanistycznie. To się spotyka. Tylko to, co Jacek tutaj głosi cały czas, to po prostu ludzie w tej chwili w nowoczesnym biznesie muszą rozmawiać, kreować, kombinować. I to jest potrzebne, można powiedzieć, ta kreatywność i ten rozwój jest potrzebny zarówno tym ludziom, jak i biznesowi. To jest fascynujące i wspaniałe. I druga uwaga dotyczy czegoś takiego. Ja bardzo podobnie przeżywał młode pokolenie, tak jak przeżycielko. Badacze z SWPS-u w pewnym momencie robili takie badanie etnograficzne, czyli poszli szukać, poszli spędzić tydzień z tymi właśnie młodymi ludźmi do osiemnastego roku życia, którzy się urodzili już z internetem. Dają kompletnie odmienne od tego wyobrażenia. Będzie i tak. Internet służy wzmacnianiu relacji. Bo ci ludzie po prostu wychodzą na spacer, wyszli, nikogo się nie ma, tu wrzucają fotkę i już ta osoba trochę jest. Potem wracają do domu, wrzucają... No, myśmy wrzucali do domu, to przestaliśmy się kontaktować, bo się siadali na tych lekcjach na przykład. A oni wracają, patrzą jak udało i są cały czas w kontakcie. Więcej poprzez internet budują rozwój zainteresowań. To jest bardzo złożona rzecz. Ja uważam, że to co Ty robisz, to co my robimy, to co wiele osób robi, to jest tworzenie sytuacji. Jedyną szansą na znalezienie się w tym nowym świecie jest zawinięcie się w swoim rozwoju. Bo jak człowiek się będzie umiał uczyć, to się przystosuje do każdej sytuacji. Może nie do każdej, może go też zmieć w jakiejś sytuacji, ale ta umiejętność stałego rozwoju, myślenia od nowa, uciekania schematów, Ja bym nazywał to odchodzenie od stereotypu, co ja nazywałem kiedyś tak toksycznym wyobraźnią o świecie.
Słucham?
Przekonanie.
Tak, przekonanie, które mamy i nas w nią wiążą, bo my patrzymy na coś i mymy, co to jest w ogóle? Co to jest? Jak my tak spojrzymy, to co to jest? I że ci młodzi nas mogą tyle nauczyć, albo że my razem możemy to dać. W każdym razie bardzo jestem ciekaw tego następnego wątku, bo tutaj też ma mowa o dialogu międzypokoleniowym. No i właśnie jak z Twojej perspektywy, bo wiem, że masz dużo fajnych przemyśleń, jak z Twojej perspektywy wygląda teraz ten miks pokoleń, prawda? Tym, że obok siebie w pracy Wszystko jedno, czy komunikując się, czy pomocy internetu, czy siedząc przy stole, czy pracując ze zła. Będą się działy osoby zganubujące pokoleń. Państwo już wiedzie, że w tej chwili ten co dziesięć lat jest nowym pokoleniem. Pewnie jest nowym. Tak? No i trwa dialog międzypokoleniowy, czy jakiś dziwny.
Kończy mi się prąd w komputerze.
To proszę, mam komputer. Ja tylko powiem przez ten czas, że co prawda nas opuści, to już przed przerwą, jak dzień nie przerwa, potem my z Jankiem zostajemy i możemy się porozmawiać jeszcze, więc będzie czas na pytania, co prawda nie pana Jankrega będzie odpalał, ale będziemy mogli się debatować, tak jak zapomniałem.
A więc, jeśli chodzi o tych mileniarstw, prawda, no to trzeba, bo gdzieś tam głębocz się przebija, pewna głębocz czy to, co do tej pory w filmach robiono, pod tytułem UMNS, no to było kupowanie ludziom kart, prawda, wstępu do siłownic, na baseny, jakieś tam, prawda, inne tego typu usługi. Teraz niestety tołemnęsna i niestety na szczęście tołemnęsna naprawdę rozszerzyć, nie rezygnując specjalnie z tego, co do tej pory. Trzeba chyba przenieść akcent właśnie na te potrzeby, o których mówiłem, te wyższe potrzeby związane z samorealizacją i samorozwojem osobistym. To jest w tej chwili, to nie ulega żadnej dyskusji w tym momencie. Jeśli chcemy zatrudniać takich ludzi, to musimy odpowiedzieć na te potrzeby. Teraz wracając do Więc właśnie, co odpowiada na takie potrzeby, no tutaj to więcej już ja rozumiem, że tutaj była mowa o organizacji turkusowej tak zwanej, tak, na tym konwersatorium. No i rzeczywiście z tego co, tak, w Polsce prawdopodobnie nie ma jeszcze żadnej prawdziwej organizacji turkusowej. Są. Są już. Są. Nieprawdziwe. No to świetnie, ale to nie niewielkie. W każdym razie to bardzo dobra wiadomość. Ja uczestniczę i mój zespół uczestniczył w próbie wprowadzenia pionierskiej drukosławnej do bardzo dużej korporacji. Właściwie do całego Trasto. I tam się rzeczywiście nie powiodło. Nie powiodło się z prostego powodu. Ludzie, ludzie na górze. Ludzie na górze muszą zmienić swoją mentalność, żeby móc funkcjonować w takiej organizacji i proponować ją ludziom, którzy są przed nimi zarządzani. W każdym razie ten model organizacji najlepiej odpowiada na te potrzeby mileniarczyków, się wydaje. Jeśli chodzi o sposób organizacyjny pracy, sposób przestępczenia w pracy, poczucie sprawstwa, poczucie wpływu itd. i poczucie godności, które jest związane z wykonywaniem pracy w takiej firmie. Te skazy się dzieją. Myślę, że niedługo taką dość dużą faną się staną te zmiany w kierunku wysokości. Jeszcze mniejszej firmy. Ja mam zespole, jego współpracownika, który stworzył taką firmę, Niemczech. Pracuje już w Polsce, Andrzej Jezdna. Jest Andrzej Jezdna? Jest Andrzej, cześć Andrzej. No to macie tutaj, jeszcze tłumaczymy sobie tutaj jakoś? Tutaj, w tym miejscu? No to już wiecie, że pierwszym etapem tworzenia tej firmy jest osobista zmiana lidera.
Jest taki drugi lider.
Jest taki drugi lider. No to wtedy to się sprawia, że pojedynie mądry Polak po Szkocie, jak to się mówi w Szkocji, jest bardzo dobrze, że mądry, Potem doszedłem do budowy organizacji, która też jest mądra i odpowiada na aktualne potrzeby współczesnych, młodych ludzi, którzy już nie chcą pracować. Ale nie tylko młodych, bo prawda, ci starzy pracownicy tych firm, a też okazuje się z radością, większość z nich przynajmniej liczy taką możliwość. Część nie potrafi się znaleźć. Ci, którzy jakoś mają jakąś ogromne przywiązanie do autorytarnego sposobu bycia zarządzanym, w którym jest pewien luksus, który polega na tym, że ja nie muszę brać za nic odpowiedzialności. I okej, to teraz druga część tego zagadnienia, czyli co, jak, co robić z tym sygnałem słuchania, tak? Czyli coraz większą ilością ludzi, jak to się mówi politycznie poprawnie, dojrzałych. którzy będą zasuwać się w firmach. I oni muszą mieć do tego motywację, muszą mieć do tego siłę, muszą mieć do tego możliwości intelektualne, zachowane, a nawet rozwijać te możliwości nieustannie, tak? I mieć jeszcze taką wartość dodaną pod wpływem kreatywności. tak jak Jacek powiedział, w tej chwili, no, w świecie, który się właśnie dzieje, no, postęp już polega na innowacji. Prawda? To jest, albo się robi innowacje, albo się jest wykonawcą cudzych licencji, tak? Więc Teraz na szczęście coraz więcej ludzi w Polsce, coraz więcej firm myśli o tym, żeby jednak nie wykonywać cudzej licencji, tylko tworzyć własne licencje i promować innowacyjność. No i teraz jak to zrobić, żeby ci ludzie hantowali te wszystkie kwalifikacje, te wszystkie zdolności? sytuacji takiej jaka jest. Te dane, które przedstawiłem na początku, one nie wyglądają optymistycznie z tego punktu widzenia. Bardzo wielu ludzi w Polsce w przedziale 50+, czyli 15 przedmiotów rąk, a 200% ludzi nie pracuje. Na szczęście, to nawet chyba wspomniałem o tym, ten wskaźnik się poprawił, tak? Widać, że ci dojrzali jednak, biorą się do siebie, nie mówią tam, nie będziemy na budowach, na emeryturach przedwczesnych, czy tam wcześniejszych, czy jakichś innych, tylko jak najdłużej w robocie. To generalnie dobry pomysł. Ja to czuję po sobie. Im dłużej w robocie, tym lepiej. Pod warunkiem oczywiście, że ta praca jest, spełnia pewne kryteria podstawowe, tam nie jest praca ciężka fizycznie, która uszkadza nam strukturę ciała bardzo mocno. Co trzeba robić? No to trzeba właśnie bardzo mocno szkolić tych ludzi w tym, żeby na wypadek kwalifikacji, które się nazywają rzutko profesjonalnym serwisowaniem się wiedzonego. Tak? Ponieważ na ogół to pokolenie sobie kiepsko zdaje sprawę z tego, że przy tej ogromnej presji, w której żyjemy, tej presji środowiskowej, presji informacyjnej, presji z poziomu bezpieczeństwa ekonomicznego i społecznego i tak dalej, że tu po prostu nie wystarczy żyć na zasadzie, prawda, co mi mama kiedyś powiedziała, albo co usłyszałam od dziadków. Tylko, że to wymaga ogromnej wiedzy i ogromnej samodyscypliny, która właściwie, którą można porównać do samodyscypliny spontowców, którzy próbują utrzymać się w dobrej formie, jak najdłużej. Właściwie trzeba stosować te same technologie i te same procedury, może nie tak nie w tak, powiedzmy, maksymalnej formie, ale nie ma od tego ucieczki. Na pewno być można wyjść do kontekstu, od którego padła już informacja o tej książce pana Szworca i Lohera. Corporate Athletes. Musiała być Corporate Athlete. To dwa badacze. Jeden z nich jest fizjologiem, który jest finansowany właśnie takim zainteresowanym teorią zarządzania bardzo mocno. I oni zrobili takie badania, ten pan Loew bodajże, tak, był fizjologiem sportu i trenerem w różnych sportowych dyscyplinach, podniósł wiele sukcesów. No ja bym po prostu postanowił zbadać taką reprezentatywną grupę ludzi pracujących w korporacjach i sprawdzić, jak wygląda ich bilans energetyczny topowy. Bilans energetyczny topowy to jest, bada się w sporcie. Często przyjrzymy tych sportowców z najwyższej półki, żeby sprawdzić, Czy oni są w dobrym procesie treningowym, czy mają więcej odzyskują niż udają? Ten sportoryzm musi każdej kobiety troszeczkę więcej odzyskać. No i co się okazało? Okazało się, że ludzie pracujący ciężko o korporacje to właśnie ci ludzie, którzy teraz będą tworzyć odsunami, bo te badania były zrobione chyba z 10 do 15 lat temu. Oni mają wydatki energetyczne, analogicznie do wydatków energetycznych zawodowych sportowców. Oczywiście pojawiło się pytanie, na co ci ludzie wydają trening na zawodach sportowych, tak wiecie. On ma tak mniej więcej 5-6 tygodni treningu codziennie. I ma dni treningowe, dni, w których klasuje, w których startuje zawoda, no ma mniej więcej 320 w roku. Czyli ma 30 dni wolnych i to nigdy wiemy o nauce. Tak ci ludzie pracują. Ale dostają za to dobre pieniądze. W głowie kręci się jak człowiek. Jakie pieniądze wyrabiają ci piłkarze, czy coś innego? Specjaliści? I zatem też stoi bardzo, bardzo wymagająca dyscyplina, jeśli chodzi o odzyskiwanie energii. Są ogromne wydatki, ale taki sportowiec jest właściwie w luksusowej sytuacji, bo on ma rzeczywiście dla niego life work balance. Będą kończył trening czy zawody i jego odpowiedzialnością tego momentu jest odzyskiwanie energii, jest regeneracja. On ma się regenerować. I jak go ktoś zobaczy, jakiś, prawda, trener, gdzieś, prawda, na piwie, albo na jakiejś balandze, to go wywala z pracy po prostu. Ponieważ on łamie ustawową zasadę odpowiedzialności, jak dla żadnej swojej kwalifikacji dobra. On musi być w superfabrze cały czas. No więc, w ten sposób niestety, z pewnym przybliżeniem, może nie, musi być aż tak posiłkowany, muszą funkcjonować ludzie, którzy się starzeją. To jest po prostu w tej chwili nieuniknione, jeśli chcą efektywnie pracować do siedemdziesiąt, powiedzmy tak. No bo właściwie tak powinno być ustawione tutaj o rzeczach, ale jeśli popatrzymy na te wskaźniki, prawda, życia w zdrowiu w Polsce, Proszę Boga, to tak. a nie wygląda optymistycznie, ponieważ ja pracuję, że to wyrażę na tym odcinku od kilkunastu lat i widzę, że tam wśród tych ludzi brakuje elementarnej wiedzy na temat fizjologii ludzkiego organizmu i własnego organizmu. Potrzeb tego organizmu, różnych niebezpieczeństw, które się wiążą z takim trybem życia, który jest trybem Życia nas wszystkich powinien w tej sali, czyli głównym elementem tego trybu życia najbardziej niebezpiecznym jest przeżywanie stresu na siedząco. Jakbyście Państwo przyszli na mój warsztat, byśmy mogli rozwinąć ten temat, ale nie mamy na to czasu. Generalnie praca nad tymi ludźmi, po to, żeby to sylwet z tsunami się jeszcze do Czegogóry malowało i nie grzało stołków, to jest arca. To musi być bardzo intensywna praca nad stylem życia, nad figieną życia, nad całą dyscypliną i jest mnóstwo wymiarów tego, o czym tutaj mówię. A jeden z takich wymiarów dość To do mnie, tutaj wiele osób na tej sali też popada w taki stary nawyk, na przykład sposób spędzania urlopu. Otóż sposób spędzania urlopu, ja nie prowadziłem badania reprezentatywne i grupie, ale ja pytam ludzi bardzo często na tych moich środkach, gdy spędzasz urlop. No więc obowiązują m.in. trzy strategie. Robię dziesięć tysięcy kilometrów, odwiedzam pięć krajów i dwadzieścia pięć muzeów. No i zmieniam hotele, klatki i tak dalej. To jest mój sposób spędzania obrazu. I przyjeżdżam wycieńczony, no i w robocie wreszcie mogę wypocząć. Drugi sposób spełniania olobu jest taki, jadę tam, gdzie jest jakiś ciepły piasek i leżę na tym piachu. Jak mi się zachce pić, to piję piwo. Trzeci sposób spełniania olobu jest taki, po prostu. Pierwszego dnia urlopu zjeżdżam czarną trasą, prawda, z najmniejszej góry, albo biegnę 20 kilometrów po garażu, tak. No i to się kończy oczywiście natychmiastem z poważną konfuzją i urlop jest stracony. Urlop w tej chwili dla ludzi w obszarze oksypercyzmami powinien być zorganizowany jak precyzyjnie zaprojektowany obóz kondycyjny sportowca. Tak to musi wyglądać. Oczywiście nie będzie to miejsce dla kompresji. bo nie mamy teraz powodów olimpijskich, ale naszymi zawodami olimpijskimi jest to, żeby naprawdę w dobrej formie doszedł przynajmniej do tych siedemdziesiątki lat bez jakichś chorób układowych ciężkich i wyciągnąć sobie z tego z ustów przynajmniej. Taką ambicję trzeba stworzyć w 2010 roku. To jest nasze, znaczy wyzwanie najmniejsze. A nie umrzeć patriotycznie w momencie przejścia. Więc generalnie tego typu kwalifikacji potrzeba przede wszystkim u ludziom z tej kategorii. Oczywiście tam są też dodatkowe kwalifikacje, szczególnie z obszaru właśnie inteligencji emocjonalnej, bardzo ważnej, zarówno własnymi emocjami, relacjami z ludźmi. Ponieważ jeśli się tego nie potrafi, to to odbywa takim wirutem stresu, że właściwie nic więcej nie potrzeba. Więc taka, w najmniejszym skrócie, to jest spiegonek pracy z tym pokoleniem, czy z tymi pokoleniami, jeśli tak powiem, pokoleniem z Wrocławia. No i na tym bym chciał mało zakończyć. Jeszcze mamy 15 minut na jakąś rozmowę. Chętnie posłucham Państwa komentarzy i odpowiedzi.
Ja zajmuję się trochę tym zagadnieniem. Jestem psychosyntetykiem, bo się znamy od lat. Stąd...
Teraz sobie przypomniałem też.
Tak jest. Znamy się z konferencji psychologii transpersonalnej. Już to były dawne czasy, lata koniec lat dziewięćdziesiątych. Także to, co jest wyjątkowo interesujące i co tutaj już wyczyniwało, to przede wszystkim to ten pokoleniowy przekaz. Ale chciałam się odnieść do tych sylwek w tym momencie, ponieważ ja już mam to za sobą i zajmuję się nieustannie moją pasją, tym co robię. I stąd ja tutaj trochę będę prowokacyjna, ponieważ zajmując się psychosyntezą, To jest psychologia samorealizacji albo psychologia z duszą. Ten duchowy poziom, o którym pan Wojciech mówił, to jest ten poziom właśnie wyższych potrzeb. Ten poziom wyższych potrzeb odsypa się właśnie po 50. roku życia. Ja o tym także piszę, ponieważ ten poziom pozwoli bardzo wspaniale wręcz dotrzeć do istoty tego, po co tu jesteśmy. I to jest główny aspekt także szkolenia menadżerów, liderów i tak dalej. To jest także aspekt, który ja widzę od dawna. Przygotowywanie młodzieży, a wręcz już dzieci do harmonijnego rozwoju. Ponieważ dzięki temu my będziemy umieli wykonywać wyborów bez powoli, a wola jest znakomitą częścią psycho-syntezy i to jest narzędzie ja. Czyli w takim aspekcie to jest wyjątkowo ważne, żebyśmy my, już wcześniej przygotowując się do tych przełomów życia, uświadamiali sobie, że mamy sens, mamy misję i to wszystko jest zawarte w nas. To jest ten program na życie, który musimy odczytać. Kolejna sprawa, tu wracałem z DASA działalnego i to ma słowa. Już tylko dołączę. Dobrze, dołączę ten aspekt. Tutaj mamy do czynienia z tym, z psychoenergetyką. My, jako to dojrzałe pokolenie, spotykamy młodych, z którymi rozmawiamy jak równy z równym. I to jest właśnie to, to co Pan czy powiedziałam, prowokacyjne dla Pana Wojciecha, bo Pan akurat nie wspomniał o tym, Jak pan to widzi w kontekście tego pokoleniowego przekazu? Bo ja mam swoje doświadczenie rozmawiania równy z równym, a wręcz wyczuwania siebie na poziomie psychologicznym.
Bardzo dziękuję za szczególnie podniesienie znaczenia tego, co jest takim duchowym wymiarem samorealizacji, szczególnie właśnie dochodzącym do głosu u ludzi, którzy po pięćdziesiątce, i Jung mówił, że to jest po czterdziestce, że do czterdziestego roku życia naszym głównym problemem jest miłość, a po czterdziestym śmierć. Oczywiście nie śmierć w sensie technicznym, ale myślę, o co chodzi, dlaczego, co będzie potem i tak dalej. Bardzo dziękuję. Jeśli chodzi o przekaz kulturowy, to ja o tym wspominałem. Przekaz międzypokoleniowy i kulturowy może być albo pozytywny, albo negatywny. Ten negatywny bardzo silnie się pojawił. Milenialiści nie chcą żyć tak jak ich rodzice. I to jest ich bardzo dobra okoliczność. Rola rodziców nie polega tylko na tym, żeby pokazać, co należy robić, ale też często rodzice pokazują w swoim życiu, czego nie należy robić. To jest czasami mocniejszy znacznie przekaz. Zresztą dzieci wolą taki przekaz, bo potrzebują się zbuntować, przeciwko czemuś. Takie naśladowanie idealnych rodziców to jest trochę obciechowe, jak to się mówi. Trzeba się przeciwko czemuś zbuntować. I bardzo dobrze imieniami się zbuntowali. Natomiast, bo jeśli chodzi o przekaz międzypokoleniowy, no to jego głównym wehikułem, właściwie jedynym wehikułem jest to, w jaki sposób prezentujemy samych siebie, w jaki sposób starsze pokolenie się zachowuje, w jaki sposób żyje, a nie co postuluje werbalnie, tak, jako właściwą właściwą drogę życiową. Mój ulubiony przykład z terapii jest taki, jak to Przyszedł do mnie, już od dłuższego czasu był moim klientem, mężczyzną w siedmiu wieku wówczas. No i myśmy się zajmowali jego problemami, zrobili spotki, ale któregoś dnia przychodzi taki przyjemny mężczyzna i mówi, no musimy zmienić temat, bo miałem taką rozmowę z synem, że to mnie zupełnie rozwaliło. Co się stało? Pyta. On mówi. No, on przyszedł do mnie z jakąś sprawą. On chciał wybierać studia czy coś, czy dziewczynę. Już się nie pamiętam. I pyta. Tato, może mi coś doradzisz? No i ja ucieszony, że nareszcie o coś mi zapytał. Nie pytał mnie przez ostatnie parę lat. Pojechałem na tej chwili na start i opowiedziałem mu mnóstwo. Miałem taki półgodzinny slidż. No ale i tak się zagadałem, że zauważyłem, że już dłuższy czas mnie nie słuchało. No więc przerwałem i mówię, synek, dlaczego mnie nie słuchasz? Zadałeś mi pytanie. A synek mi mówi, ale dlaczego miałbym Cię słuchać? No bo zadałeś mi pytanie. No tak, ale ty mi na pytanie odpowiedziałeś w pierwszych pięciu minutach. No ale potem Ci też mówiłem o ważnych różnych sprawach. Chciałem Ci podzielić swoim doświadczeniem, swoją mądrością życiową, uprzedzić Cię o różnych sprawach. A synek mówi, nie, nie, ale to jeszcze za mało, żebym ja Cię słuchał. 16 lat, tak bym mówił. Więc ja w ogóle sobie pijem, ja spadaniałem z niego, a on mówi, jak to za mało, to czego? Jak dla tego Ci to wszystko mówię, to Cię kocham. To jeszcze też za mało? Ja mówię, tak mi za mało. No to pytałem tego syna, to czego? Czy brakuje? I synek mi odpowiedział, brakuje tego, żebyś był człowiekiem szczęśliwym.
Wtedy byłbyś najgorszy, tak to mówisz.
No państwo, jeśli chcemy, jeśli chcemy naprawdę wpływać pozytywnie na nasze dzieci, to musimy być choć trochę szczęśliwi, a nie tylko, prawda, opowiadać, jak życie powinno wyglądać i co powinniśmy robić, tak? w przekazie między pokoleniami.
Proszę Państwa, jedno pytanie. Jeszcze jest czas na jedno pytanie. Jeżeli jest jedno pytanie, krótkie.
Ja.
Chciałem zapytać, by mnie poruszył, wydaje mi się pan, w tej sfery, Jak w zestawieniu z tą częścią motywacyjną pokolenia.
Młodego wygląda motywacja pokolenia średniego? Motywacja pokolenia średniego, no to właściwie można by się tutaj zwrócić częściowo do obecnych na sali, ale To jest motywacja, głównie, chyba mam nadzieję, żeby po prostu jak najwyżej utrzymać się w kursie, tak? I żyć, zarabiać pieniądze, które pozwalają Jarek odwierzyć i wykonywać pracę, która przydaje się innym z młodziemi świata. To nic więcej tam nie musi być. Prawdopodobnie nam jest też sporo dla niej motywacji typu dobra robota, wykonywać dobrze to, co robię, tak.
Aby być szczęśliwym dla swoich dzieci, o tym Pan powiedział?
No tak, tak, tak. Nie no, już w którymś momencie, jak już jest z inwestycjonami, to te dzieci już i tak żeśmy je obsługi wcześniej. Także na stałe już niewiele można poprawić. nadal chyba wszystko w moje życie.










