WOJCIECH EICHELBERGER o aspektach psychologii w ujeciu holistycznym.

Wojciech Eichelberger presents a holistic view of health as multi-dimensional wellbeing across four levels: somatic (physical), mental, energetic, and spiritual. He argues that full health means synchronizing and optimizing these levels so a person can realize their physical, energetic, psychological, and spiritual potential. Much stress is internally generated (he estimates ~80–90% from distorted interpretations) while modern environmental and societal pressures (pollution, information overload, lifestyle, marketing) increase biological and psychological strain. He recommends interventions at each level: improving environment and nutrition, practicing mindfulness and mental control to reduce 'autostress', regular movement/respiration and healthy food for energetic health, and cultivating a unifying spiritual identity. He also highlights specific concerns about men’s health in contemporary Poland (cultural norms, hormonal/environmental factors, lower life expectancy and higher suicide rates) and calls for preventive education (stress-management training) starting in schools.
Co to jest zdrowie? No zdrowiem na pewno nie jest brak choroby. Nawet z punktu widzenia medycyny konwencjonalnej zdrowiem chyba nie jest brak choroby. Z punktu widzenia psychologa, szczególnie psychologa, który uprawia integralne podejście do problematyki człowieka. No zdrowiem trzeba nazwać dobrostan. Dobrostan i to na trzech poziomach, na czterech poziomach. Na poziomie somatycznym, na poziomie mentalnym, na poziomie energetycznym i na poziomie duchowym. dopiero gdy te cztery poziomy się jakoś zsynchronizują dobrze i zostaną zoptymalizowane. Możemy mówić o pełnym zdrowiu, w sensie dobrostanu, czyli takiej sytuacji, w której ktoś wykorzystuje maksymalnie swój potencjał, potencjał fizyczny, Potencjał energetyczny, potencjał psychiczny i potencjał duchowy. I wtedy mamy do czynienia z kimś, kto jest zdrowy. Oczywiście jest jeszcze inna definicja zdrowia, ponieważ nikt z nas do końca nie jest zdrowy, a przynajmniej to są jakieś bardzo nieliczne wyjątki takich ludzi, którzy są zdrowi na tych czterech poziomach, które wymieniłem. Więc taka uproszczona definicja operacyjna zdrowia jest taka, że zdrowym jest ten kto się czuje zdrowym. Kto się czuje, w kontekście tego co mówiłem wcześniej, zrealizowaną lub realizującą się osobą. Czyli realizującą swój potencjał na tych wszystkich czterech wymiarach. Czyli Ktoś, kto jeszcze nie osiągnął, może pełni swego zdrowia w tym sensie, ale czuje, że jest na dobrej zdrowiu. Stres właściwie nie jest zjawiskiem obiektywnym. Z punktu widzenia psychologa trzeba powiedzieć, że co najmniej 80-90% sytuacji, które odbieramy jako stresowe są wynikiem naszych przesterowanych filtrów interpretacyjnych. Są takie sytuacje, mam na myśli sytuację zagrożenia życia lub zdrowia, ewidentne sytuacje tego typu, które u każdej osoby spowodują jakiś rodzaj stresu. Ale takie sytuacje zdarzają nam się rzadko. Niemniej jednak trzeba przyznać, że w dzisiejszych czasach żyjemy pod ogromną presją, jeśli chodzi o taki stres czysto biologiczny. Wiąże się to z zanieczyszczeniem środowiska przede wszystkim. I to na różnych poziomach. Zanieczyszczeniem środowiska w sensie np. hałasu, ilości toksyn, które znajdują się w naszym otoczeniu, złej jakości powietrza, ogromnej ilości informacji, które musimy codziennie przyswajać, jakoś porządkować i część z nich eliminować. Również źródłem strachu może być tzw. smok elektromagnetyczny. którego właściwie nie do końca potrafimy mierzyć i pewnie negatywnych jego skutków nie doceniamy w pełni. Więc jest dużo powodów takiego stresu, który nasz organizm musi jakoś mieść i ten stres jest prawdopodobnie właśnie głównym źródłem tzw. chorób cywilizacyjnych. Między innymi źródłem stresów, skoro już mowa o chorobach cywilizacyjnych, jest, jest brak ruchu, który, na który cierpią ludzie. Jest także zła jakość żywności, pogarszająca się jakość żywności, którą mamy do dyspozycji. I tak dalej, i tak dalej. No, nasze organizmy nie mają, nie mają tutaj łatwo. Ale ten rodzaj stresu jest na poziomie psychicznym, mentalnym rzadko odczuwany. jest odczuwany wtedy, kiedy już uzyskuje jakąś alarmującą postać czy intensywność. Wówczas odczuwamy to jako jakieś niespecyficzne zmęczenie czy wyczerpanie i trudno wtedy rozpoznać wszystkie złożone skutki tej sytuacji. Niemniej jednak To, co najważniejsze się wydaje w tej trudnej sytuacji cywilizacyjnej, w jakiej przychodzi nam żyć w aspekcie stresu, to kontrola umysłu, to zdolność do urealniania się, to która może nas uchronić przed tym, aby do tej opisanej wcześniej trudnej sytuacji na poziomie biologicznym nie dodawać tego, co się nazywa autostresem, czyli nie zamęczać swojego organizmu. jakimiś katastroficznymi, nieadekwatnymi wizjami, czy też interpretacjami tej rzeczywistości, w której przychodzi nam żyć. Naprawdę jest ciężko, ale nie jest tak beznadziejnie ciężko, jak nam się wydaje i Ta zdolność do widzenia tej pełnej połowy szklanki jest tutaj niesłychanie ważna. Jak sobie radzić z tą sytuacją? No więc oczywiście na poziomie biologicznym możemy zadbać maksymalnie, na ile to jest możliwe, o to, aby nie przeciążać adaptacyjnych możliwości naszego organizmu. Czyli zadbać o środowisko, w którym żyjemy, zadbać o obniżony poziom hałasu na przykład, o lepszą jakość powietrza. o lepszą jakość żywności i tak dalej, i tak dalej. Więc tu jest wiele do zrobienia i choć to nie wydaje się proste, ale nawet minimalne jakieś posunięcia, które możemy przedsięwziąć mogą przynieść bardzo wyraźne, pozytywne skutki. Na poziomie mentalnym, psychicznym Możemy zrobić jeszcze więcej, choć to również nie jest proste. Mianowicie możemy czerpać z tej ogromnej ilości narzędzi, które zawierają się w coraz częściej przywoływanym opakowaniu pod nazwą mindfulness, czyli uważność, obecność, zdolność do urealniania się, bycia tu i teraz. To oczywiście działa niesłychanie wydajnie i skutecznie, jeśli chodzi o to, co przedtem poruszyłem, czyli tą naszą tendencję do produkowania autostresu. Można powiedzieć, że może ją całkowicie wyłączyć. Bo jeśli jesteśmy całkowicie w kontakcie z tym, co rzeczywiście się dzieje w naszym otoczeniu w danej chwili, no to wówczas nie ma miejsca na produkowanie alarmujących interpretacji, które wprowadzają nasz organizm w stres. I to jest najważniejszy kierunek. Kontrola umysłu. Ćwiczenie się w koncentracji, urealnianie się, mindfulness. To są te slow life, tak, to teraz też się bardzo często przywołuje taki termin. To są najlepsze narzędzia, żeby zredykować poziom stresu, który od nas bezpośrednio zależy. to nasilenie różnych czynników stresowych, z którymi mamy do czynienia. Ten proces nasilania się presji na nasz organizm i na poziomie biologicznym, i na poziomie energetycznym, i na poziomie mentalnym. No, wymagałby, myślę, że już wymaga, zdecydowanie, tak, aby przedsięwziąć jakieś edukacyjne procedury, jakieś edukacyjne projekty, które uczyłyby dzieci i młodzież technik, które pomagają radzić sobie ze stresem. I wydaje się to na tym etapie niezbędne. Są to proste techniki, już w krajach bardziej zaawansowanych cywilizacyjnie niż nasz, te techniki są stosowane coraz szerzej, nawet na poziomie szkoły podstawowej, a w niektórych wypadkach, jak czytałem również w przedszkolach, uczy się dzieci tego, jak się urealniać, jak się relaksować, jak wchodzić w kontakt z własnym ciałem i tym samym optymalizować zmysłowy odbiór rzeczywistości. tu i teraz, to jest w tej chwili niezbędne. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że żyjemy w takim systemie, który musi nieustannie zwiększać konsumpcję i tym samym PKB, tak zwany. W związku z tym, no ponieważ już nasze podstawowe potrzeby wydają się w dużej mierze zaspokojone, przynajmniej w znaczących, znaczącej części społeczeństw, tych szczególnie wysoko rozwiniętych, no to zmierza się do tego i to jest naturalna i oczywista strategia marketingowa, żeby instalować w nas potrzeby, które są potrzebami sztucznymi. Ta metoda jest bardzo skuteczna, gdy dowiemy się, że potrzebujemy czegoś koniecznie po to, aby czuć się spełnionym, albo ważniejszym, albo piękniejszym, albo mądrzejszym, no to bardzo szybko będziemy skłonni to w jakiś sposób uzdobyć, nabyć, zapłacić za to duże pieniądze. Inna metoda marketingowa, która też ma charakter systemowy, polega na tym, żeby czynić nas coraz mniej autonomicznymi ludźmi. Czyli ludźmi, którzy ulegają złudzeniu, ulegają iluzji, że nie są w stanie samodzielnie sobie poradzić w tym świecie, w tej cywilizacji, w której żyją i wymagają coraz więcej różnego rodzaju protez, podpórek i pomocy. Oczywiście wtedy trzeba będzie te podpórki, te protezy i różnego rodzaju pomóc kupować za odrobinę pieniądza. To jest zrozumiałe z punktu widzenia systemowego. Jeśli nie porzucimy w jakimś momencie tej iluzji nieskończonego wzrostu, no to, można powiedzieć, będziemy musieli stawać się coraz bardziej nieudolni, coraz bardziej też na poziomie intelektualnym i mentalny bezradni. po to abyśmy czuli potrzebę nabywania coraz większej ilości różnego rodzaju pomocnych rozwiązań i przedmiotów. Na to trzeba uważać. kierunek, w którym powinniśmy zmierzać, ponieważ to się absolutnie nie zgadza z tym postulatem, z tym, z tą misją, z którą właściwie rodzimy się na tym świecie. która nazywa się realizacją swojego potencjału. Nie możemy dopuszczać do tego, żeby dawać się ogłupiać i infantylizować i redukować do kategorii bezradnych dzieci, które na przykład w najbliższym czasie już nie będą w stanie prowadzić własnych samochodów. Inną, inną sprawą, innym obszarem iluzji, w której proponuje nam się żyć jest ogromna zależność od różnego rodzaju leków. Czyli brak wiary w taką naszą biologiczną, naturalną zdolność do przeżycia. Brak wiary w własny organizm, jego mistrzostwo w sztuce życia. I tutaj oczywiście też można bardzo szybko popaść w bardzo groźną przesadę i w ogromne uzależnienie od różnego rodzaju specyfików, które z pozoru mają nam w ogóle umożliwić istnienie, albo też obiecują to, iż będziemy dzięki temu pełniej się realizować. No ale dobrym przykładem tutaj może być na przykład doping w sporcie. Doping w sporcie wydaje się, prawda, sprzyjać temu, żeby realizować nasz potencjał, ale tak naprawdę szkodzi uruchamiania takiej rezerwy organizmu i wytwarza tak patologiczną sytuację w organizmie, że w końcu ten organizm płaci ogromną cenę za jakąś chwilę triumfu. Myślę, że podobny może być z wieloma specyfikami i lekami tak zwanymi, które są proponowane na rynku i których działanie może być, jak to się mówi, czasami gorsze od choroby. Sytuacja zdrowotna i sytuacja psychologiczna mężczyzn we współczesnym świecie jest bardzo trudna i to wymaga jakiejś refleksji, troski. na wielu poziomach. Są uzasadnione podejrzenia i uzasadnione obserwacje, że mężczyźni znacznie gorzej znoszą stres cywilizacyjny niż kobiety. W tej fazie rozwoju naszej cywilizacji, naszej kultury, która jest jakąś fazą przełomową okresem wielkiej zmiany i w obszarze obyczajów i w obszarze przekazu kulturowego i zawartości etosów męskiego i kobiecego. Więc tutaj mężczyźni są też w trudnej sytuacji na poziomie biologicznym. Też nikt tego dokładnie nie bada, ale ludzie zajmujący się medycyną niekonwencjonalną, także pedagodzy, psychologowie, teoretycy sportu zajmujący się ciałem widzą, że coś dzieje się niedobrego z takim męskim potencjałem hormonalnym. I jedna z hipotez jest taka, że środowisko jest przeładowane w tej chwili hormonami żeńskimi, które można znaleźć w różnych formach pożywienia. Można znaleźć substancje udające hormony żeńskie w chemii domowej, w opakowaniach spożywczych itd. Jest tego zdecydowanie za dużo. I to sprzyja, jak się wydaje, tej trudnej sytuacji mężczyzn, która już sama w sobie z tych powodów, o których wspomniałem wcześniej, czyli obyczajowych i kulturowych, już nie jest łatwo. Jest w Polsce szczególnie, dochodzi do tego jeszcze taka trans... generacyjna sytuacja mężczyzn, którzy gdzieś na poziomie dwóch pokoleństw też byli gremialnie pozbawieni kontaktu z ojcami, którzy albo Zginęli na wojnach albo przebywali w jakichś obozach, więzieniach lub też angażowali się nadmiernie w jakieś idolodziczne polityczne gry. Ten brak przekazu, pozytywnego przekazu roli męskiej z ojca na syna też bardzo ciąży na szczególnie na mężczyznach w Polsce, jak się wydaje. Do tego dochodzi jeszcze jeden czynnik specyficzny, który wyraża się w braku gotowości mężczyzn polskich, oczywiście mówię o statystycznym mężczyźnie, a nie o wszystkich indywidualnych mężczyznach, do tego, aby sięgać po pomoc, czy okazywać słabość. W tym również do tego, aby sięgać po pomoc lekarstwom, czy badać się systematycznie. I wydaje się, że jest to związane ze specyficznym etosem polskiego mężczyzny. Ponieważ jeśli przyjrzymy się naszemu kulturowemu dziedzictwu, no to okazuje się, że tam strasznie trudno znaleźć jakąś męską postać, która okazywałaby słabość, która by cierpiała z powodów takich właśnie psychicznych czy fizycznych. i trudno znaleźć postać mężczyzn, która umarłaby w łóżku, jak to się mówi. Wszyscy mężczyźni, których dowiadujemy się w szkołach z historii, z literatury, ginęli jak bohaterowie w różnych sytuacjach. I wydaje się, że bardzo wielu polskich mężczyzn ciągle żyje w takim etosie, czyli można powiedzieć kulturowym przymusie realizowania tego typu postawy w swoim życiu. To niekorzystnie wpływa na zdrowie psychiczne i fizyczne mężczyzn i no pomału, pomału jak się wydaje zaczyna zanikać, ale zdecydowanie zbyt wolno. Jak wiemy przeciętny polski mężczyzna żyje od 10 lat krócej od przeciętnej polskiej kobiety i 6 razy częściej popełnia samobójstwo z różnych powodów niż to się przydarza kobietom. Więc to jest, to są fakty, które krzyczą i i które wymagałyby jakiegoś poważnego potraktowania i od strony badawczej, i od strony pomocowej. Co robić? Co robić, żeby być w pełni zdrowym i w pełni się realizować? No, odwołując się do tej koncepcji czterech poziomów naszego istnienia, na poziomie fizycznym przede wszystkim dbać o środowisko, w którym żyjemy, czyli generalnie dbać o środowisko Ziemi również, ponieważ my jesteśmy z tym środowiskiem bardzo głęboko powiązani. I wszystko, co szkodzi środowisku, będzie szkodziło prędzej czy później również nam. Można też i trzeba dbać o to bezpośrednie środowisko, w którym przychodzi nam żyć i pracować. Czyli dbać o to, aby w tym środowisku było jak najmniej toksycznych substancji i byśmy oddychali w miarę możliwości dobrym powietrzem, a także korzystali z żywności, która jest jak najmniej zanieczyszczona. różnymi substancjami, które wspomagają jej wzrost lub też służą konserwacji lub poprawianiu smaku. Na poziomie psychicznym strasznie ważne jest to, żebyśmy przede wszystkim dobrze zarządzali własnymi emocjami i relacjami z ludźmi, starając się czynić je harmonijnymi i opartymi na pozytywnych uczuciach. To jest trudne zadanie, ale bez tego poziomu stresu w naszym życiu będzie nieustannie narastał. Najlepszą metodą są jakieś formy treningów psychologicznych czy interpersonalnych, tak zwanych, psychoterapia, różne, urozmaicone formy kontaktowania się z ludźmi, gdzie możemy otrzymywać feedback od innych i eksperymentować z nowymi formami własnych zachowań. Na poziomie energetycznym oczywiście trzeba dbać o, przede wszystkim o ruch i oddech, zdrową żywność, o to, aby optymalizować nasze ciało i wykorzystywać ich potencjał. Tutaj też jest ogromna ilość narzędzi i możliwości w tym zakresie. Trzeba z nich korzystać. Siedzący tryb życia nas zabija. Prawdą jest, że ludzie, którzy się ruszają, którzy uprawiają amatorsko lub zawodowo, jakkolwiek jakąś dziedzinę sportu, są znacznie zdrowsi na ciele i myśl od przeciętnych ludzi. No i wreszcie poziom duchowy. No to tu właściwie poziom podstawowy, którego celem ostatecznym jest odnalezienie swojej prawdziwej tożsamości. Tożsamości jednoczącej, jednoczącej nas z innymi ludźmi, jednoczącej nas ze środowiskiem, w którym żyjemy, z całym światem, a nawet wszechświatem. to jest ten, tak zwany, niedualny poziom świadomości, do którego wszyscy, w linii dół, bardziej intuicyjnie zmierzamy. Tego też nie wolno tracić z pola widzenia, a zaryzykowałbym tezę, że to właściwie w dzisiejszych czasach jest najważniejsze i najbardziej podstawowe. Jeśli na tym poziomie zaczniemy coś robić, wszystkie inne poziomy, o których wspomniałem wcześniej, zaczną się niejako dostosowywać i porządkować.










