W monologu Marcin Błaszko opisuje własne doświadczenie pokonania 45‑kilometrowej trasy w Tatrach, aby zilustrować, że to nie fizyczna siła, lecz nadawane znaczenie wydarzeniom determinuje nasze emocje i działania. Wyjaśnia mechanizm: najpierw interpretujemy sytuację, potem pojawia się emocja, a następnie działanie. Podkreśla, że nie chodzi o udawanie pozytywnego myślenia, lecz o świadome nadawanie neutralnym zdarzeniom znaczenia, które wspiera nas. Proponuje konkretne ćwiczenie – w stresującej sytuacji zatrzymać się i zapytać, jak inaczej można zinterpretować zdarzenie, aby wspierało naszą sprawczość. Pokazuje, że nasze reakcje stają się bodźcami dla innych, wpływając na atmosferę otoczenia. Na koniec zwraca uwagę na naturalną tendencję skupiania się na problemach i zachęca do przejęcia kontroli nad tym, co przyciągamy swoją uwagą.
Chapters
Dzisiaj chciałbym Ci opowiedzieć taką pewną, krótką historię. Niedawno przeszedłem w Tatrach 45 kilometrów, do tego było ponad 3000 metrów przewyższeń. I kiedy o tym opowiadam, często słyszę, to niemożliwe, jak dajesz radę, przecież to strasznie męczące, w ogóle samotnie nie powinno się chodzić po górach. I właśnie od tego chcę zacząć, bo odpowiedź nie sprowadza się wcale do silnych nóg. ani do dobrej kondycji, ani nawet do charakteru, tylko chodzi o znaczenie, które my sami nadajemy swoim doświadczeniom. Więc dla mnie te 45 km nie oznacza wcale cierpienia, Ja tylko myślałem o drodze do następnego odpoczynku, do kolejnego etapu. I to zupełnie zmieniło moją perspektywę. W życiu działa to bardzo podobnie. Pamiętasz pewnie naszą wcześniejszą rozmowę o tym, że mamy w życiu sprawczość, o tym, że my sami reżyserujemy własny film, że nie musimy być pasażerem na tylnim siedzeniu. I dzisiaj pójdziemy o krok dalej. Samo przekonanie, że ty masz wpływ na swoje życie, to jeszcze nie wszystko. Liczy się również to, jak odczytujesz różne wydarzenia, które cię spotykają. I właśnie tutaj wszystko się zaczyna. Więc spójrz sobie na ten przykład z trasy. Jeśli ja powiem sobie, te 45 km to naprawdę jest koszmar, to co pojawi się dalej? No niechęć, zmęczenie, frustracja, złość albo strach. A zaraz potem przyjdą kolejne reakcje. Może odpuszczę, może jednak skrócę trasę, może to jednak wcale nie był najlepszy pomysł. I w tym miejscu wiele osób właśnie wpada w pułapkę, bo zakładają, że pierwsze pojawiają się emocje, tymczasem nie do końca tak to wygląda. Czyli najpierw interpretujesz sytuację, a potem pojawia się emocja, a za nią z kolei idzie działanie. No bo życie to nie tylko dobre dni. Zdarzają się też nasze kryzysy, straty, choroby, rozstania. Różne doświadczenia, których nikt rozsądny nie chciałby przechodzić. I tutaj chcę powiedzieć coś bardzo wyraźnie. Ja nie namawiam cię do udawania, że wszystko jest w porządku. Nie chodzi o pozytywne myślenie za wszelką cenę, ani o przekonywanie siebie, że rzeczywistość wygląda inaczej niż wygląda. Natomiast wyobraź sobie, że każde wydarzenie jest neutralnym bodźcem, czymś co po prostu się wydarzyło. Szef coś powiedział, klient odmówił, projekt się nie udał, ktoś się skrytykował, deszcz zaczął padać akurat wtedy, gdy miałeś wyjść na spacer. Więc samo zdarzenie nie ma jeszcze znaczenia. To ty mu je nadajesz. ale tej samej sytuacji mogę też nadać zupełnie inne znaczenie. Mogę pomyśleć, ale przygoda, ale ciekawe czego się dzisiaj nauczę. Sprawdzę gdzie są moje granice, zobaczymy co się wydarzy po drodze. I wtedy zmieniają się emocje, bo pojawia się ciekawość, pojawia się ekscytacja, zaangażowanie. I zmienia się też moje działanie. Ruszam dalej, szukam sposobu, próbuję różnych rozwiązań, testuję, nie przestaję działać. Dostrzegasz tę zależność? To nie samo wydarzenie wywołuje emocje, wywołuje je znaczenie, któremu przypisujesz, a emocja z kolei wpływa na to, co zrobisz. Dlatego proponuję Ci dzisiaj jedno konkretne ćwiczenie. Kiedy spotka Cię coś nieprzyjemnego, coś co zwykle budzi stres, złość, niepokój albo frustrację, zatrzymaj się na moment. Zadaj sobie takie pytanie. Jak inaczej mogę zinterpretować tę sytuację? I nie chodzi o wersję bardziej różową, ani jakąś taką bardziej naiwną. Chodzi o taką, która będzie cię wspierać. Bo bardzo często zmiana w życiu nie zaczyna się od wielkiej decyzji, tylko zaczyna się od tego, jak odczytujemy zwykłe, codzienne wydarzenia. A jedna interpretacja potrafi dać początek zupełnie nowej historii. Na tym jednak ten mechanizm się nie kończy. Nasze zachowania stają się przecież bodźcami dla innych osób. Więc wyobraź sobie kogoś, kto odpowiada agresjom na każdą trudność. No to jak reagują ludzie wokół? Najczęściej również agresywnie. A teraz pomyśl o osobie, która w trudnej sytuacji zachowuje spokój, balans. Co się dzieje? Bardzo często zmienia się także atmosfera w jej otoczeniu. Więc jedna reakcja pociąga ze sobą następną. Od jednej interpretacji zaczyna się cały ciąg zdarzeń. I właśnie dlatego warto uczyć się zauważać własne myśli. Jeśli straciłeś pracę, to ją straciłeś. Jeśli zachorowałeś, to zachorowałeś. Jeśli przeżywasz coś trudnego, nie musisz udawać, że tak nie jest. Fakty pozostają faktami. Nadal jednak możesz zadać sobie pytanie. Jakie znaczenie przepisuję temu, co się wydarzyło? Czy widzę w tym koniec? A może początek czegoś nowego? Czy to dla mnie wyłącznie porażka, czy również lekcja? Czy stoję przed ścianą? A może po prostu przede mną jest zakręt? I lubię pewną myśl dotyczącą kryzysu. Mówi się, że niesie on ze sobą zarówno zagrożenie, jak i szansę. Życie często właśnie tak wygląda. To samo wydarzenie jedną osobę zatrzyma, a drugą skłoni do działania. Nie dlatego, że mierzą się z różnymi problemami, tylko dlatego, że inaczej rozumieją to, co ich spotkało. I warto zauważyć jeszcze jedną rzecz. Naturalnie kierujemy uwagę na problemy i to jest normalne. Masz zdrowie, masz rodzinę, pracę, dach nad głową przyjaciół, a potem słyszysz jedną krytyczną uwagę od szefa i nagle właśnie wokół niej krąży cały twój dzień. Znasz to? Każdemu z nas to się zdarza. Tak działa ludzki mechanizm skupiania uwagi na problemach. I trudność pojawia się wtedy, gdy my sami oddajemy mu tą naszą własną kontrolę.