10 kroków ➝ Jak skalować 10x e-commerce w 2025? | 🚀(Ekspert Master ECommerce Hub) | Mateusz Załubski

In this Polish podcast episode Oskar Lipiński interviews e‑commerce expert Mateusz Załubski about how to scale an online business ten‑fold by 2025. They discuss selecting evergreen, high‑margin products (including small‑size items and future luxury goods), leveraging long‑term influencers who maintain relevance over a decade, and the role of the Master E‑Commerce Hub as an elite community for affluent customers. The conversation moves to generational attitudes toward risk, the diminishing returns of Meta‑ads versus influencer collaborations, and alternative performance‑branding tactics such as advertorials, pre‑landing pages and VSLs. They explore retention levers – website experience, email follow‑ups, and post‑purchase packaging – and stress the importance of cross‑functional trust and data‑driven decision‑making within teams. Finally, they brainstorm unconventional content formats (e.g., 24‑hour podcasts, livestreams) to deepen community engagement and discuss the broader mindset of building sustainable, high‑LTV e‑commerce businesses.
Chapters
Ludzie zazwyczaj idą w e-commerce'ie w proste produkty, bo to jest dla nich łatwe do zrozumienia, łatwe do sprzedania, ale nie rozwiązuje to długoterminowego problemu wzrostu. Więc jak zrobisz coś, co jest bardzo trudne i wydaje się prawie niemożliwe z perspektywy rozpoczęcia sprzedaży, to będzie ci w przyszłości łatwiej. Ciężej jest to rozkminić, ciężej jest zacząć, ale później będzie ci łatwiej.
Czy na koniec naliczy się binda, w sensie zysk? I zadowolenie klientek, i działanie w zgodzie ze sobą, żebyś mógł sobie spojrzeć z twarzą w twarz, a nie... O tym też gadaliśmy. Tak, żebyś nie sprzedał shitu po prostu i bólu shitu.
Ale mało ludzi tak ma Ale w Trish czujesz się lepiej? Absolutnie, ale dla większości ludzi jednak... Fajs jest najważniejszy? To często widać. Marketing to jest strasznie niewdzięczna rola. Nigdy nie widziałem, żeby ktoś przyszedł do księgowej lub księgowego i powiedział, że źle księguje. A jak się zajmujesz marketingiem, to każdy z firmy ma jakieś zdanie na temat twojej marki, twoich kampanii, twoich influencerów. Nie doceniamy tego, ile po drodze jest szczęścia. Lubimy sobie przypisywać sukcesy, a porażka jest sierotą, więc zapominamy trochę o tym, że trochę szczęścia też trzeba mieć.
Sprzeraż produktu fizycznego w 2025, zaczynanie e-commerce'u z produktem fizycznym. Jesteś na tak czy nie?
Albo robisz produkt, który jest z natury skalowalny globalnie, albo maksymalizujesz to, że jesteś produktem lokalnym. Jeśli chcesz być produktem lokalnym, to pojawia się istotne pytanie, czy atakujesz wystarczająco duży rynek.
Cechy idealnego produktu fizycznego, jeśli jednak decydujemy w 2025?
Dwie drogi widzę. No dawaj. Pierwsza.
Cześć, tu Oskar Lipiński. Jestem współwłaścicielem marki Dan. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii producent. Możesz spodziewać się szczerej, brudnej prawdę marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę ci darmowy 6-dniowy mini kurs o e-commerce. Zawsze mnie to zastanawia, że tylko 20% osób, które ogląda moje podcasty, subskrybuje ten kanał. Reszta niestety tego nie robi. Więc zanim zaczniemy, mam do ciebie małą prośbę. Jeśli lubisz moje treści edukacyjne i chcesz, żeby podcasty się rozwijały i żebym z całym swoim zespołem mógł je z odcinka na odcinek polepszać, wystarczy, że klikniesz subskrybuj. To takie małe mikro wsparcie, które da mi motywację do dalszego działania. Zaczynamy kolejny odcinek. Cześć. Dzisiaj odcinek, który jest odcinkiem wyjątkowym z dwóch względów. Po pierwsze, Mateusz, mój dzisiejszy gość, był jako drugi zaproszony, gdy podcast z Buta w Marketing miał początkowe zalążki w internecie. Ten odcinek, w ogóle ja wczoraj to sprawdziłem, on ma już prawie 6000ch wyświetleń, bo on jest zapięty, nawet nie wiem czy wiesz, ale we Flow, jak to zapisuje się do newslettera, ponieważ tam jest tytuł taki dość istotne dla dużej ilości osób, moich słuchaczy, jak zacząć e-commerce. To jest pierwsza rzecz, dlaczego ten odcinek jest wyjątkowy. Druga jest taka, że Mateusz był osobą, która uczyła mnie, Demilona Koźmińskiego, marketingu, nie, social media after.
Wydaje mi się, że to były zajęcia z content marketingu.
Z content marketingu. No i trzecia rzecz jest taka, że Mateusz też wziął udział i w pierwszej, teraz drugiej edycji również będzie w Mastery Commerce Hubie. Jest jednym z ekspertów. Takie te wysokopoziomowe rozkminy były z nim.
Tak ten pierwszy nasz odcinek taki był na luzie. Dopiero zaczynałeś.
Wtedy się wtrącałem strasznie w zdanie. Jeszcze nie wiedziałem, że podcast polega na tym, że warto jednak wysłuchać drugą osobę i dopowiadałem, dopowiadałem, przerywałem.
To też był jeden z pierwszych moich podcastów jako gość, więc nie wiedziałem, że jest to problemem. Natomiast faktycznie wtedy wszedłem tutaj totalnie bez żadnego stresu i oczekiwań, bo to były początki. A teraz proszę bardzo, dwa lata później, pan celebryta e-komersu polskiego.
Tak, coś tam się klika w tym internecie. No i też dzisiaj drugi dzień jest nagrywania moich vlogów. Mateusz również pojawił na vlogu zainspirowany postaciami innymi z internetu. Stwierdziłem, że będą się również pojawiały treści takie bardziej lifestyle'owe. No ale na pewno stawiam taką hipotezę, że znikoma część osób może cofnąć się i pamiętać się z tych ponad 60 odcinków temu. Więc warto jednak, żebyś coś więcej powiedział o sobie.
No więc nazywam się Mateusz Załupski. Dwa lata temu przychodząc do podcastu byłem szefem marketingu jednego z szybciej rosnących startupów techowych B2C SaaS w Europie. Dzisiaj jestem dalej szefem marketingu w tym samym produkcie. Co prawda zespół jest już kilkukrotnie większy i nasz biznes też jest kilkukrotnie większy, ale w dalszym ciągu jesteśmy jednym z szybciej rosnących produktów wywodzących się z Europy. Naszym głównym rynkiem, na którym działamy są Stany Zjednoczone. Co jeszcze się wydarzyło w te dwa lata? Zdążyłem skończyć swojego Executive MBA na Koźminie. Robiłem różnego rodzaju kursy też online'owe w ramach samodzielnego doszkalania. Coś, do czego wszystkich zachęcam. Właśnie wczoraj między innymi wykupiłem kolejny kurs online'owy na Mayvenie. Consumer Subscription Growth. Kupiłem to dla siebie i dla całego swojego zespołu, żeby każdy mógł z tego skorzystać. Czy będzie to wartościowe? Nie wiem, co się okaże, ale zawsze trzeba czerpać pomysły od innych ludzi, którzy może są potencjalnie dalej na tej ścieżce rozwoju. No bo skoro ja mam teraz momentum i rosnę dosyć szybko, to jeśli wykorzystam jakieś pomysły, które pojawią się w takim kursie, które pozwolą nam rosnąć jeszcze szybciej albo przez dłuższy okres czasu utrzymać ten szybki wzrost, to świetnie wydane pieniądze.
Ja bym trochę cofnął się jednak do tego, że ktoś na przykład faktycznie nie przysłuchał tego podcastu. To co byś jeszcze sobie powiedział? Chyba jakieś high-commerce'y prowadziłeś, z czymś tam się zajmujesz w kwestii takiej edukacyjnej. Jeśli chodzi o studentów, rozwinta.
Wykładam na Akademii Leona Koźmińskiego w katedrze bodajże zarządzania i jakby zajmuję się marketingiem, więc można brać udział w moich zajęciach z zakresu digital marketingu, e-commerce i social media marketingu. Przerobiłem, znaczy przerobiłem, to źle brzmi.
Wyedukowałeś.
Wyedukowałem, tak. Przez moje sale wykładowe przewinęło się już chyba ponad 4 tysiące studentów. Niedawno to liczyłem. Były takie semestry, gdzie naprawdę robiłem 8-10 grup, każda po 40 osób, więc trochę się tego nazbierało. To w ogóle jest mega fajna historia. Bo część z tych ludzi, ja zawsze staram się być takim otwartym wykładowcem, jeśli ktoś chce mnie dodać na LinkedIn, odezwać się od czasu do czasu, zadać pytanie, jak coś robić, albo jak sobie poradzić w karierze, albo mają jakieś zagwozdki, to zawsze do tego zapraszam. I pozwala mi to teraz, siedmiu w tym momencie już latach prowadzenia zajęć, widzieć jak niektórzy ludzie sobie poradzili świetnie w karierze zawodowej. Niektórzy są zaangażowani w biznesy rodzinne i mogę obserwować jak je rozwijają, bo dosyć często na LinkedInie wrzucają jakieś update'y z tego tematu. Widzę jak niektórzy rozwijają swoje kariery w korporacjach, widzę jak niektórzy budują jakieś swoje startupy, więc to jest mega fajne uczucie móc obserwować, że ci ludzie osiągają takie sukcesy, aczkolwiek Mam też, wydaje mi się, że taką przekrzywioną próbkę, bo ci, którzy byli zaangażowani na zajęciach i później chcieli utrzymać ze mną kontakt, to pewnie była ta grupa najbardziej zaangażowanych na tych zajęciach. Więc potencjalnie to, że widzę ich tyle sukcesów jest wynikiem tego, że oni po prostu zawsze byli zdeterminowani do tego, żeby ciężko pracować i te sukcesy osiągać. Więc to jest przygoda z Koźminem. Dalej prowadzę tam zajęcia, w dalszym ciągu spotykam się ze studentami. Co prawda ze względu na obowiązki zawodowe jest tego już mniej niż było w przeszłości. Nie jestem w stanie fizycznie, mentalnie pracować na tak wysokich obrotach, jeszcze prowadząc zajęcia weekendowe w tak dużej skali, ale w dalszym ciągu daje mi to dużą dozę frajdy. Jeśli chodzi o doświadczenie biznesowe, Ja marketingowo przerobiłem całą karuzelę, czyli pracowałem po stronie agencji mediowej, pracowałem po stronie wydawcy mediowego, o ile można tak nazwać Google'a. Pracowałem we Flixbusie, w biznesie, prowadziłem swój e-commerce, później współprowadziłem biznes D2C Subscription e-commerce'owy, który teraz jest biznesem omnichannelowym, tak został przemodelowany, a teraz od prawie trzech lat jestem w surfsharku w właśnie Incogni.
Wyobraź sobie sytuację, klient daje produkt do koszyka, wypełnia dane, jest już o krok od zakupu i w ostatniej chwili rezygnuje, bo płatność się zacina albo trwa po prostu wieki. W e-commerce to najgorszy możliwy moment, tracisz sprzeraż i zaufanie, na które wpracowałeś naprawdę długi czas. Jeżeli prowadzisz sklep internetowy albo sprzedajesz usługi online, to na pewno znasz ten ból. Dlatego chcę Ci opowiedzieć o bramce płatnicznej Elavon. Rozwiązanie, które jest proste w integracji, ma gotowe wtyczki do eCommerce, Magento, co najważniejsze otwarte API, a wdrożenie jest naprawdę szybkie i łatwe. Obsługujesz wszystkie popularne metody płatności. Visa, Mastercard, Blink, Apple Pay, Google Pay, przelewy. Co najważniejsze, do tego masz pełne bezpieczeństwo. 3D Secure, tokenizacja danych i wymagane certyfikaty. Elavon działa w ponad 80 walutach. rozlicza się w 17, a ceny możesz prezentować w 120 walutach. Idealne dla sprzedaży międzynarodowej. Masz też infolinię 24x7, dedykowanego opiekuna, więc wsparcie jest po prostu zawsze pod ręką, a środki wracają na twoje konto już następnego dnia roboczego. Chcesz zobaczyć jak może to wyglądać u ciebie? Po prostu kliknij w link w opisie, przypinam wam także komentarz i wypełnij krótki formularz kontaktowy. Bramka opłatnicza Elavon. Lepsze i szybsze płatności online. Bogate doświadczenie. Ale w tym okresie również, i to warto zaznaczyć, że ja bym chciał, żeby ta rozmowa dzisiaj była taką rozmową, trochę dyskusją, trochę taką rozmową, jak my prowadzimy w ramach naszych tych sesji, gdzie ja przychodzę z jakąś, jakimś zagwozdką, rozkminką, jakąś hipotezą, w przypadku Daga, choć nie tylko Daga, bo też pamiętam, że cały projekt Mastery Commerce Hub, gdzie już razem z ekipą, zespołem sobie go gdzieś tam strukturyzowaliśmy, to też umówiliśmy się na rozmowę taką odbijającą myśli. To, co mi się podoba i zawsze, co ja bardzo cenię, to mam wrażenie, że masz taki punkt patrzenia na rzeczy, których inna osoba mogła nie rozstrzegać. Inaczej analizujesz pewne rzeczy, przez co dajesz jakąś inną perspektywę na problem, którego np. ja albo pięć innych osób wokół tego nie zobaczył w ten sposób. To jest wartościowe i w tym kierunku może damy jakiś taki tytuł na zasadzie Life Mentoring. To było, może nawet z Kniek Wojtowej. Dotarliście tutaj i kliknęliście z tego obwodu, bo teraz musi polecieć subskrypcja, łapka i komentarz. Jest bardzo wasz proszę, bo to jest bardzo istotne, bo ja cały swój kanał pcham do przodu organicznie, w ogóle nie używam reklam.
To prawda.
Wydaje mi się, że... Bo to wczoraj...
Nie patrzeć na te pytania. Nie ma. Znaczy moje stwierdzenie albo opinia na ten temat, a że nie powinna być super istotna z perspektywy twojej decyzji, bo to ty decydujesz, a drugie... Wydaje mi się, że osoby przychodzące z reklam płatnych będą miały gorszą, będą gorszą kohortą, czyli będą miały słabszą retencję, jeśli chodzi o uwagę i śledzenie Twoich materiałów. Więc pytanie, czy zwiększenie ilości Twoich, nie wiem, followersów z 50 tysięcy do 100 tysięcy jest tego warte?
No nie, dlatego tego na razie nie robię. W sensie nie potrzebuję tego. Gdybym potrzebował, to może bym zajął się.
Nie pozwól sobie, żeby jakby jakieś twoje ego i chęć gonienia cyferek jakby powodowało, że chcesz rosnąć za szybko, zbyt dynamicznie kupując de facto niskiej jakości followersów, bo to ci nic nie da.
I tak to aktualnie...
A później sponsorzy, partnerzy będą się do ciebie odzywać, że o, hej, zwiększyłeś ilość subskrybentów, ale wcale nie rośnie zainteresowanie naszymi produktami. Albo spada ci oglądalność jako procent twojej bazy. Dlaczego? Co się dzieje z twoim contentem? Nie wiemy, czy chcemy z tobą pracować. Więc lepiej z twojej perspektywy mieć mniejszą bazę, która jest super zaangażowana i sprzedawać w ten sposób komunikat do współpracy z tobą, niż mieć wielką bazę, która się w ogóle nie angażuje.
Zgadzam się w pełni. Ja bym tę rozmowę zaczął w ogóle tak. Ostatnio jak sobie analizowaliśmy mój kanał na YouTubie, zastanawialiśmy się co możemy zrobić lepiej. Zrobić taką pełną analitykę. I załóżmy, że ktoś trafił na ten odcinek, bo zobaczył niezwykle... To ja mam pytanie.
A rozmawialiście z widzami?
W sensie mówisz o tematyce, czy...
Nie, mówisz, że zrobiłeś pełną analitykę. Klientem twojego contentu jest twój widz. Z iloma widzami rozmawialiście?
Mówisz tak one to one?
Tak. Mówię, pod tym odcinkiem zrób link, na zasadzie, darmowa konsultacja z Oskarem w zamian za spotkanie dotyczące feedbacku na temat podcastu. Albo dostęp do jakiegoś materiału.
No i super.
No bo nie zrobiłeś pełnej analityki, jeśli
nie rozmawiałeś z widzami. Nie, zrobiłem analitykę na podstawie, tylko zaawansowałem trik z samego YouTube'a, w sensie, tak, ale to jest w ogóle ciekawe, co
powiedziałeś, bo przeanalizowałeś cyferki, a nie przeanalizowałeś ludzi.
A w DAG-u zawsze analizuje ludzi na początku. No więc widzicie, już mi wpadł kolejny pomysł i w ogóle zapomniałem jedną rzecz zrobić. Włączyć plauda. Żebyśmy mieli notatki z tego dzisiejszego spotkania.
Creepy technologia.
Creepy.
Ja pracując w biznesie opartym o prywatność i cyberbezpieczeństwo czuję się bardzo niekomfortowo.
Myślę, że jakoś damy radę jednak je przeprowadzić.
Przeżyjemy.
No dobra, ja się cofnę od tego w sumie, bo w przypadku DAGA dużo jest tej komunikacji z klientami, a tu w przypadku waszych, drodzy słuchacze, poza pytaniami na jakichś postach na YouTubie, kogo byście chcieli usłyszeć, to tylko pytania o content. Nie było to weryfikowane, więc zrobimy taką ankietę, podlinkujemy ją i na pewno już teraz jak widzicie, więc możecie zostawić sobie, możecie zostawić sobie, nie, możecie po prostu kliknąć w link.
Szanowni zapłaty. Ankietę czy wywiad? Ja sugeruję zrobienie kilku wywiadów. Siądź z kimś przed kamerką, popatrz im w oczy, zadaj pytania. Tak, jak mówią, jakim językiem, czego oczekują, skąd są.
Ale zobacz, to jest ciekawe, że ja o tym wiem, robię to w DAG-u, a tu nie pomyślałem o tym, a to jest to samo, nie? No ale widzicie, wy macie inspirację.
Bo ci kanał rośnie.
Organicznie, bez problemów, bez budżetu.
To jest pułapka na zasadzie, rośniesz, to nie analizujesz tego aż tak dokładnie. Jakby zaczęły się problemy, to nagle zacząłbyś konsultować, rozmawiać, rozkminiać, robić sobie własne mastermindy, zebrałbyś ekipę ludzi dookoła siebie, która pomagałaby ci rozwiązywać ten problem, ale póki ci idzie dobrze i póki rośniesz, to tego nie robisz.
to trochę nawiązując do tego, co ty powiedziałeś w przypadku mastermindów samych, że powinno się do nich dołączyć w takiej społeczności, to już oczywiście powiem na kanwie Master E-Commerce Huba, że nie w momencie, gdy jest źle, ale w momencie, gdy jest dobrze.
Tak, absolutnie. W ciągu ostatnich kilku, kilkunastu miesięcy wielokrotnie gdzieś z mojej sieci znajomych, z różnych poleceń odzywali się do mnie ludzie, bardzo często albo jakiś taki dyrektor C-level z korporacji albo właściciele firm. Na zasadzie mam problem, czy miałbyś chwilę, żeby się spotkać i pogadać? Ja wychodzę z założenia, że trochę wiem, lubię pomagać innym, więc takie spotkanie na 30 minut, gdzie możemy zbyć myśli, chętnie odbywam praktycznie z każdym, kto się w ten sposób do mnie zwróci i odezwie.
Osobami, które słuchają tego podcastu też, jak będzie ich dużo, na przykład się zgłosi?
Jeśli się odezwę na linki, zobaczymy, tak? Czy będą miały też ciekawe problemy. Bo część ludzi ma takie problemy, gdzie mogę odesłać linkiem do jakiegoś kursu, książki, czegoś i wiem, że tam mniej więcej jest zapisana odpowiedź na ich problem. Natomiast w ostatnich miesiącach poczułem, że jestem jakimś człowiekiem od spraw beznadziejnych. Wszyscy przechodzą tylko z problemami. I to jest moim zdaniem duży błąd logiczny, bo w momencie, w którym już ci idzie źle, to zdecydowanie ciężej jest odwrócić ci tę sytuację, zawrócić statek. Gigantycznego wysiłku twojego, całego zespołu ludzi dookoła wymaga zawrócenie biznesu, które staną w miejscu albo zaczął się kurczyć. Natomiast Problem jest taki, że jeśli idzie ci dobrze, masz wzrost w tym, rośnie ci przychód, rośnie ci zysk, generalnie jest pozytywna atmosfera, to wszyscy się zastanawiają, jak wylecieć na Bali, żeby sobie tam pić macze i chillować i uprawiać jogę, jak dosłownie wszyscy. To też się zastanawiam, kiedy się skończą ludzie chodzący na jogę, bo jak już każdy będzie miał zrobiony na Bali kurs jogi, na joginki, to już wszyscy będą trenerami, nie będzie można chodzić. Natomiast jak idzie ci dobrze, to wszyscy kminią, jak czerpać z życia, jak się dobrze bawić. Przecież idzie dobrze. Jest też takie poczucie, idzie dobrze, jestem właścicielką tego biznesu, właścicielem, to ja wszystko wiem, bo mi wychodzi, bo mi rośnie, no to co ja będę zużywał swój czas na to, żeby rozmawiać z innymi. I to jest duży błąd, bo nie zderzamy myśli, nie zderzamy pomysłów, nie identyfikujemy problemów, które gdzieś mogą się pojawiać w tle. Dlatego super wartościowe jest bycie częścią jakiejś społeczności albo posiadanie jakiejś siatki mentorskiej, z którymi można zbić pomysły, dzielić się przemyśleniami, spotykać się od czasu do czasu. I to jest coś, co zaczęło się wyraźnie rozwijać globalnie, ale i w Polsce. Globalnie to od lat 70-tych, 80-tych istnieją już jakieś organizacje zrzeszające przedsiębiorców, jakieś YPO, IO i tak dalej. Natomiast w Polsce tego typu społeczności zaczęły się pojawiać w ciągu ostatnich dosłownie dziesięciu, pięciu lat i ludzie jeszcze nie do końca z nich korzystają. A to jest duża wartość, mieć z kim porozmawiać, zbić pomysły. Właśnie nie wtedy, kiedy jest już źle i trzeba pracować sześć dni w tygodniu po 12 godzin, tylko wtedy, kiedy idzie dobrze, kiedy jest dobrze nastawiony zespół, kiedy my mamy fajne momentum rozwojowe. I pewnie byłoby to też tańsze.
Na koniec dnia na pewno.
Tak, bo w momencie, w którym zaczyna Ci spadać biznes albo nagle przechodzisz z zysku w stratę, to jesteś pewnie skłonny wydać dużo więcej pieniędzy, żeby odwrócić sytuację, a tak to możesz co kwartał przeznaczać jakąś część swojego budżetu na to, żeby część naszej społeczności spotykać się, rozmawiać, wymieniać myśli.
Ja bym tylko śledzał taki wątek poza biznesowym, jak patrzę nawet na Mastery Commerce Hub, że ludzie... Samotność? Tak, że ludzie są samotni i to jest bardzo częsty przejaw, jak rozmawiam z osobami, które aplikują do Mastery Commerce Huba, że po prostu fajnie było mieć nawet wśród swoich znajomych, znajomych, którzy mają takie same problemy i biznesy, na przykład e-commerce'owe, a to się prawie nigdy nie zdarza, bardzo rzadko, jak to analizujemy, więc na koniec dnia poza tym, że możesz się wesprzeć biznesowo i jakby odbić swoje myśli, to możesz spotkać fajnych ludzi, którzy mogą być twoimi znajomymi, bo rezonujecie na jakichś tam polach, są te spotkania offline, więc to też jest taka dodatkowa wartość, której ja wcześniej nie widziałem, ale ostatnio ten temat samotności to słowo się przejawiało często na rozmowach.
No bo ile masz w Polsce małych, średnich firm?
Nie wiem czy dobrze znasz te dane.
250 tysięcy. No to jeśli każda z takich firm miałaby załóżmy średnio dwójkę współwłaścicieli to masz 500 tysięcy ludzi którzy prowadzą tego typu biznesy w 38 milionowym kraju.
A tacy, którzy są już na jakimś takim poziomie załóżmy powyżej 10 milionów?
No to pewnie będziesz miał ze 50 tysięcy biznesów. Jakby nie znam tych statystyk dokładnie, ale jednoosobowych działalności gospodarczej mamy w Polsce koło 2 milionów. No więc firm, które mają od 1 do 50 pracowników będzie pewnie pół miliona max. A takich, które są powyżej np. 100 osób albo powyżej jakiegoś sensownego przychodu typu 20, 30, 50 milionów będzie do 100 tysięcy. Więc takich ludzi jest mało.
Więc jeśli macie biznes komersowy, który nie startuje, to teraz jest blok promocyjny, a tak serio, to jest, jak ktoś oglądał moje podcasty długo, to wiecie, że możecie zapisać się na listę oczekujących, ale to nie jest produkt dla osób, które zaczynają, tylko są już na pewnym etapie biznesu, więc zostawiam, podlinkuję wam i tym 15 minutowym wstępem, skacząc po różnych ciekawych wątkach, zamknijmy taką klamrę. I bo ja mówiłem o tej analityce, przerwałeś mnie ciekawym zresztą wątkiem. Klamrę dotyczącą tego, że jeśli ktoś trafił na ten odcinek, bo naprawdę zobaczył taki śremiężny, konkretny clickbaitowy tytuł i to jest okej w ogóle, uważam, clickbaitowe tytuły są okej, jeśli idzie za tym wartość. O tym miałem też rozmowę z Szymonem Nagaczem ostatnio, że jeśli jest clickbaitowy tytuł, ale idzie za tym faktyczna wartość, a nie kopii i wklei treść internetu, no to to jest okej. No i teraz przedstawimy, o czym my dzisiaj porozmawiamy. Odbijemy sobie w ogóle myśli o DAG-u. Ja mam kilka zapisanych pytań. Nie wiem, czy we wszystkie wyjdziemy. Może się wydarzyć tak, że wyjdziemy gdzieś głębiej, mniej głęboko, ale to jest piętnasta minuta, a w piętnastym minucie według analityki dużo często moich widzów odpada, więc musicie, kochani, teraz coś wam powiemy. co, o czym pogadamy. Odbijemy sobie myśli a propos tego, jak powinien wyglądać idealny produkt e-commerce'owy i a propos tego, że my byśmy już nie chcieli sprzedawać produktów fizycznych, to będzie ciekawe. Potem ja wszedł w temat meta-adców, gdzie wiem, że jesteś killerem samego prowadzenia meta-adców. Ja też, patrząc na nasze dane z Sublime'a i kilka naszych innych pomocnych wątków, ale to są kilka dodatkowych pomysłów w tym związanych, No i potem jak wejdzie nam jeszcze taki slot czasowy, to trochę porozmawiamy o tej retencji i zwiększaniu LTV. Dużo tematów, zobaczymy, które zagłębimy. To jest podcast, który nie ma stricte ustalonej agendy, ale ma dać wartość i odbicie myśli. Myślę, że 18 minuta to już jest dobry moment, żeby zacząć.
Nie krępuj się, ładuj.
Dobra. 2021, 2025 rok. Sprzedaż produktów.
Już myślałem, że tak się 4 lata od tyłu cofamy.
No to byłoby łatwiej chyba wtedy, nie? W e-commerce'ie.
4 lata temu było łatwiej?
No nie?
To zależy. Może miałeś trochę mniejszą konkurencję, może covidowo pomagały wzrost zamówień online, ale z drugiej strony nie miałeś Kanwy, która z AI robiła ci banery. Nie miałeś tak silnie rozwiniętych fulfillmentów, które w dalszym ciągu inwestują gigantyczne pieniądze w usprawnienia swoich procesów i jest ich coraz więcej na rynku, więc coraz bardziej konkurują cenowo. Miałeś z drugiej strony kryzys kartonowy. Opakowanie swojego produktu nie kosztowało złotówki, tylko kosztowało nagle 5 zł przez problemy w łańcuchu dostaw. Czy wtedy było tak łatwiej? Były po prostu inne problemy. Zawsze są problemy.
No dobra. Z mojej perspektywy DAG-a jestem święcie przekonany, znając taką hipotezę, że gdybyśmy zaczynali dzisiaj w tym modelu, który zaczynaliśmy 5 lat temu, to by nam się nie udało.
Są szanse.
Uważam, że jakby duża, na początku duży boost od influencerów. Już ten zaufanie do influencerów trochę w tym naszym modelu w przypadku produktowym to już nie ma takiego pokrycia jak miało kiedyś. Znaczy już aż tak ten model nie byłby świeży, a on był gdzieś tam tym boostem i początkiem, a ten początek zawsze jest najcięższy na starcie.
Inna kwestia jest też taka, jaki jaki udział w sukcesie biznesu ma po prostu szczęście. Oczywiście szczęście sprzyja, nie chcę powiedzieć lepszym, ale tym, którzy w ogóle ryzykują, próbują, no bo jak nie próbujesz, to w ogóle nie dajesz sobie szansy na to, żeby ci się udało. Więc takie mówienie, czy by mi się dzisiaj udało, bardzo trudne, nie wiadomo.
Jakieś szczęście było, jakiś timing, dobra rzecz w jakimś produkcie.
Może dobry timing, może coś ci super chwyciło, może któraś z pięćdziesięciu współprac influencerskich, które zrealizowałeś po prostu, jaką kolejną była, która była dla ciebie przełomowa. Nie wiesz tego. W dużej mierze nie doceniamy tego, ile po drodze jest szczęścia. Lubimy sobie przypisywać sukcesy, a porażka jest sierotą, więc zapominamy trochę o tym, że trochę szczęścia też trzeba mieć. Ja osobiście mam gigantyczny szacunek dla ludzi, którzy prowadzą kilka biznesów, kilka brandów, kilka sklepów e-commerce'owych, byli w stanie powtórzyć ten przedsiębiorczy sukces, bo to jest gigantycznie trudne.
Powtórzyć.
Powtórzyć. Znaczy nie dokładnie w tej samej kategorii, tylko zbudować jeden biznes, rozwinąć go do jakiejś skali, założyć kolejny biznes, rozwinąć go do jakiejś skali.
To jest pierońsko trudne.
No dobra.
Ciekawa refleksja, ale wejdźmy głębiej w wątek.
Trochę cię challenge'uje.
Trochę mnie challenge'uje.
A propos tych rozmów.
Tak, tak, tak.
Mardaga to teraz powtórz.
Tak, tak. Ja już kilka challenge'y dzisiaj wychwyciłem, że nie analizuję, analizuję grupy docelowej moich słuchaczy podcastów, ale to dobrze. Taka formuła z czymś uważam, to co dogadaliśmy przed chwilą, że ja uważam, że w podcasty, w takiej formule prostej, zwykłej, gdzie zadaje ktoś pytanie, będą miały mniejszą wartość niż takie dyskusje, którym nie odbijamy myśli. Nie uciekając w kolejny wątek, bo mamy do tego lekką przypadłość. 11 września rusza trzecia edycja konferencji z butem e-commerce w 100% online i całkowicie za darmo. To cały dzień z praktykami sprzedaży online, w tym członkami Master e-commerce hubu, mastermindu dla właścicieli e-commerce. To o czym porozmawiamy tego dnia to, zwiększenie sprzedaży w praktyce, realne case studies właścicieli biznesów, testy AB, które dają przewagę, mindset VOD właściciela z typu internetowego, czy case studies z realnych biznesów moich znajomych z branży. Odbierz swoją wejściówkę, kliknij poniżej i zarezerwuj miejsce i dołóż do setek właścicieli e-commerce, którzy 11 września spędzą dzień z najlepszymi praktykami e-commerce. Na ostatnim evencie było 500 osób live. Sprzedaż produktu fizycznego w 2025, zaczynanie e-commerce'u z produktem fizycznym. Jesteś na tak czy na nie?
Osobiście nie chciałoby mi się tego robić.
Mi też.
Bo jest to bardzo ciężkie, ale dla wielu ludzi to jest najszybsza droga do tego, żeby w ogóle zacząć. Dzisiaj jeśli chodzi o produkt fizyczny, Mamy cały zestaw starych wyzwań. Quality assurance, produkcja, łańcuch dostaw, negocjacje z partnerami. To jest coś, co w dalszym ciągu występuje, istnieje i jest ciężkie. Na on top of that mamy konkurencję z Chin, która jest gigantycznym problemem dla polskiego e-commerce'u. W ogóle sytuacja, w której mamy temu Aliexpress, Shine, Shin, nieważne jak to się wymawia, które ściągają do Europy produkty, są dofinansowywane przez chiński rząd i jeszcze w dużej mierze pewnie nie płacą jakichkolwiek podatków w Europie, VAT-u i innych.
Walczą o te legislacyjne rzeczy. Była Patrycja Sas, pani z Izby Gospodarczej Elektronicznej, prezes i ta walka trwa, ale to jest bardzo ciężka walka.
No oczywiście, bo jak zaczniemy wchodzić jako Unia Europejska w jakby otwartą konkurencję z Chinami gospodarczo-polityczną, no to zaczną się problemy, bo nie mamy bazy produkcyjnej w Europie. Ale to jakby sideways. Komunikat jest taki. W produktach fizycznych niestety, on to po wszystkie poprzednie problemy, które zawsze istniały w produktach fizycznych, które już powodowały, że to był ciężki kawałek chleba, doszły nam jeszcze problemy typu, jak zacznie ci dobrze iść, to zaraz skopiują cię produkty z Chin, a w ogóle bardzo ciężko jest konkurować z produktami z Chin, bo po prostu produkują to za jedną trzecią twojej ceny. Więc z tej perspektywy jest to ciężkie. I teraz tak. Co ma sens? Moim zdaniem...
Cech idealnego produktu fizycznego, jeśli jednak decydujemy... Dwie drogi widzę. No dawaj.
Pierwsza, robisz coś, co pozwala ci nie konkurować za bardzo z nikim, czyli robisz produkt, który jest bardzo ciężki w e-commerce.
Rozumiem to. Co rozumiesz przez ciężki produkt?
Bo zazwyczaj ludzie nie chcieli tego kupować przez internet, typu okulary. Jakby robisz coś, co jest bardzo ciężkie do sprzedaży w e-commerce i specjalizujesz się w niszy, w tym jednym modelu, który jest sakramentzko ciężki. Albo sprzedasz przez internet czegoś robionego na wymiar, typu moskitiery do okien.
Brak zwrotów.
Robisz to na wymiar, więc masz brak zwrotu, więc to jest twój plus, ale z drugiej strony klient musi sobie sam pomierzyć okno, a później sam zamontować, więc potencjalnie może się pomylić przy składaniu zamówienia, więc musisz tak zrobić ten produkt i instrukcję, żeby klient sobie był w stanie sam go zamontować, co jest wyzwaniem. W ogóle ja jestem teraz coraz większym fanem mało seks i biznesów. Dlatego rzucam ci przykład. Moskwiery do okien.
No dobra, ale ta droga mi się podoba, no bo problemem jest, którego dostrzegam, że dużo osób załatwiada, szczególnie kobiet na przykład, no marki fashion. Setną markę z, nie wiem, sukienkami minimalistycznymi. Całość to samo.
Księża się nie da.
To jest w ogóle bezsens. Jak ktoś tego słucha, Ja uważam, że to jest bez sensu. W sensie, chyba że jesteś jakąś znaną, nie wiem, postacią internetową, masz jakiś duży kanał na YouTubie i w jakiś sposób to jest momentyzacji twoich treści, to ci się może udać, ale bez wiedzy e-commerce'owej potem i tak szybko się ten kurek czy ta woda wyleje po prostu.
Ale łatwiej jest znaleźć kogoś, kto dorzuci ci do twojego zasięgu komponent e-commerce'owy i ogarnie ci logistykę, platformę, analitykę.
Tak jak w Stanach.
Wszystko. Dokładnie. A ty masz się skupić na budowaniu swoich zasięgów i monetyzacji swojego kanału. Więc to jest jeszcze do zrobienia. Duże ciężar jest z drugą strony. Czyli zacząć od tego, że masz e-commerce i nagle musisz zbudować jakieś zasięgi do okoła twojego produktu. Dlatego ja widzę te dwie drogi. Ta pierwsza to jest zrobienie czegoś, co jest bardzo, bardzo trudne. Jeśli ty to rozkminisz i zrobisz ten produkt, który jest bardzo ciężki w sprzedaży online i klienci będą zadowoleni, to moim zdaniem to pójdzie dalej. Ludzie zazwyczaj idą w e-commerce w proste produkty, bo to jest dla nich łatwe do zrozumienia, łatwe do sprzedania, ale nie rozwiązuje to długoterminowego problemu wzrostu. Więc jak zrobisz coś, co jest bardzo trudne i wydaje się prawie niemożliwe z perspektywy rozpoczęcia sprzedaży, to będzie ci w przyszłości łatwiej. Ciężej jest to rozkminić, ciężej jest zacząć, ale później będzie ci łatwiej.
I mniej osób to wejdzie, bo jest ciężej. Tam gdzie jest ciężej, mniej osób.
Dokładnie, bo masz tak zwany mołd, masz fosę, masz jakąś, coś co jest trudne do skopiowania przez swoich konkurentów. Natomiast druga droga, no to jest zaczęcie faktycznie po, po, po łatwości z jakimś stosunkowo prostym produktem do, do wyprodukowania pod swoim brandem.
Jakie cechy ten produkt powinien mieć?
Wysoka marżowość.
Co znaczy wysoka marżowość?
minimum C1 contribution margin, czyli koszt, jakby cena sprzedaży netto minus koszt produkcji netto 70%.
70%, dobra. Ja bym do tego dorzucił idealnym scenariuszem, żeby była duża retencja i powracalność z tym produktem. Choć w sumie, o to jest ciekawe.
Zdefiniuj powracalność w cyfrowym, nie w cyfrowym, tylko w fizycznym produkcie.
No powiedzmy o powracalności DAG-a. Jaka jest, pamiętasz?
Wydaje mi się, że w perspektywie 24 miesięcy 25% twoich klientek dokonuje ponownego zamówienia.
Czyli 3-4% nie dokonuje. Uważasz, że to jest dużo czy mało?
W takich topowych biznesach T2C, które sprzedają fizyczne produkty, zakłada się, że jeśli powracalność wynosi od 30% do 35%, to jest bardzo dobrze. Więc 25% to jest okej wynik.
jak na taki produkt. Bo mówimy o D2C też na przykład o jakichś, nie wiem, markach kosmetycznych. No tam zawsze będzie większa ta powracalność.
Ale jak ostatnio się spotykaliśmy, to rzuciłem Ci podkręconą piłkę na zasadzie sprawdź dystrybucję. Czyli nie patrz tylko na to, jaka jest średnia, jaka jest powracalność. Tylko popatrz, ile torebek kupuje u ciebie, ile zamówień składa top 25% klientów. Znaczy najlepiej byłoby to zrobić w decylach, czyli top 10%, 20%, 30%, 40% i tak dalej. I sprawdzić jak wygląda rozkład tego, bo to też mogłaby być dosyć ciekawa informacja. Bo może się okazać, że faktycznie wraca u ciebie 25% klientek, ale z tych 25% które wracają, 10% z nich, czyli 2,5% twojej bazy, to są na przykład klientki, które kupują 15 twoich torebek.
No i co tam, co ta informacja może mi dać dalej idąc?
No, że może lepiej zbudować biznes dookoła takich osób. Ok. Albo robić coś dla niego, dla nich.
Ok. Czyli jest specjalne.
Linia specjalna dostępna tylko dla topowych klientek.
Czyli kupisz x produktów i możesz dopiero mieć dostęp do tego produktu.
Może, nie wiem.
A gdzie zapisuj, to byłoby fajny pomysł.
Może, natomiast.
Przeżytałem hipotezę.
Sprawdź dystrybucję. Ok. 25% to nie jest tragiczny wynik, ale Ponownie, co rozkminialiśmy dalej? Jaki jest polski rynek? Ile w Polsce sprzedaje się torebek w zakresie cenowym 500 do 1000 zł? Ile osób na to w ogóle stać? Ostatnio z Oskarem rozkminialiśmy sposoby na wygenerowanie wzrostu dla daga.
Tak, bo też w ogóle otwarcie o tym mówię, DAK jest, znaczy DAK jest na poziomie Constance, tak patrząc rok do roku, ostatni rok. Pierwszy wzgląd jest taki, że po prostu nie ma mocy produkcyjnych, w sensie, że jesteśmy non stop wyprzedani, nie wiemy w sumie, czy osiągamy ten maksimum sprzedaży rocznej, no ale patrząc na całą ogólną sytuację fashion, którą sobie przeanalizowaliśmy, no to ona jest spadkowa z racji sytuacji ekonomicznej, więc mieliśmy sobie rozkminy takie długofalowe, co zrobić, żeby DAK miał perspektywę wzrostu, o tak bym to określił. Nie, że chcemy rosnąć teraz, tylko jakie mamy możliwości wzrostu w ujęciu czasowym trochę dłuższym niż najbliższe miesiące.
I tam polecieliśmy z tymi dyskusjami i hipotezami. Wygrał chyba koncept pod tytułem rozszerzenie oferty produktowej, ale takie delikatne.
Delikatne rozszerzenie oferty produktowej. Do tego dołożyliśmy jeszcze kwestię tego, że Ująłeś to słowami, że dogoniła nas matematyka, czyli był okres, załóżmy rok, dwa lata temu, gdzie mieliśmy duży boost nowych klientów i oni generowali większość rewe. Teraz to się trochę równa z powracającymi, więc jakby celem nadrzędnym jest uzyskanie większej ilości nowych klientów. Potem odbijaliśmy myśli czy iść w telewizję, czy iść w outdoor, czy iść w influencerów i finalnie podjęliśmy decyzję. Też można o tym otwarcie powiedzieć, że mamy taki trójfazowy pomysł na influence marketing trochę odbiegający od naszego standardowego i testy siananiówki.
Tak, bo dostałeś dobrą ofertę na śniadaniu. Więc to jest akurat przewaga tego, że jesteś już zauważalny i klienci cię lubią, więc dostałeś pewnie atrakcyjną ofertę. Natomiast było też parę pomysłów, które były zdecydowanie bardziej agresywne, na które wy się nie chcecie decydować.
Możesz powiedzieć, co agresywnych, bo one są tak agresywne, że dla mnie są trochę... Szczególnie ten z zakupem brandów.
Hipoteza jest taka, W tym momencie chcecie jakby zmienić trochę sposób wykorzystywania różnych kanałów marketingowych. Obstawiam, że da wam to upside w postaci dodatkowych 20% przychodów w skali roku. Czyli tam załóżmy z 15 na 18 milionów podskoczycie. Potem chcecie rozszerzyć waszą ofertę produktową. Moim zdaniem to jest świetny pomysł. Wykorzystywanie okazji. Karnawał, Sylwester, wakacje. Komunie, niekomunie. Wszystkie możliwe okazje zakupowe, które występują w trakcie roku.
I kontent pod to specjalny, bo tego nic nie robiliśmy.
Dokładnie. I oferta produktowa pod to i kontent pod to. Moim zdaniem to ma bardzo duży sens. Jest już sporo biznesów w Polsce, które to wykorzystują. Przykład wszelkiego rodzaju branży spa, hotele.
Tak.
Travel East jest świetnie prowadzony marketingowo w Polsce produktem online'owym, klubem zakupowym, hotelowym, gdzie Wszystko jest okazją. Ferie, karnawał, wielkanoc, majówka.
Cały czas jest okazja.
Cały czas jest jakaś okazja w trakcie roku i jest ten kalendarz bardzo mocno maksymalizowany i wykorzystywany. Więc dla was ma to sens. I w tym widzę taki upside, że pewnie sprowadzicie dodatkowe 15-20% klientek w skali roku. 15-20% więcej zamówień. I potencjalnie z obecnego portfolio waszych klientek wróci pewnie dodatkowe 10%, żeby kupić coś nowego. No więc tak finalnie, jeśli to się powiedzie, widziałbym wasze przychody roczne w skali 22 do 25 milionów złotych netto przychodu. Natomiast, tak jak rozmawialiśmy, szansa na podwojenie, czyli na przykład robienie 30 milionów rocznie albo 40 milionów rocznie jest mała, bo rozbijacie się o rozmiar polskiego rynku. Nie jesteście marką, która jest takim mass marketem, nie sprzedajecie torebek po 150-200 zł, tylko już po 600-700, więc zaczyna wam po prostu brakować ludzi.
No jakie mamy z tym rozwiązania? Znaczy musimy, jeśli byśmy chcieli wyjść na zagranicę, wyższa marża, bo jest za niska teraz na zagranicę.
Poza tym jesteście tradycyjną polską marką z produkcją w Lublinie, czym się mocno chwalicie.
Coś, co jest... Czemu nie chcemy zmieniać?
Tak, coś, co jest waszym... A propos tego, mieliśmy chyba spotkanie w zeszłym roku, gdzie produkujecie samodzielnie i robicie produkty wysokiej jakości. co sugeruje, że możecie wychodzić na rynki zagraniczne zupełnie bez wstydu i skrępowania i to jakby z perspektywy produktowej miałoby sens, ale to, co jest gigantycznym waszym lewarem wzrostu w Polsce, to jest podkreślanie, jesteśmy polską marką z tradycji, jesteśmy z Lublina, pokazywanie waszych twarzy, rodziny. Ostatnio twoja mama tutaj była.
Tak, w ogóle fajnie ten podcast się przyjął.
Dokładnie, ale to w dalszym ciągu jest budowanie narracji i historii dookoła tego. Tak, więc wasz produkt jest świetny dla ludzi z Lublina, bo w ogóle jeszcze bardziej czują przywiązanie do tego, kim jesteście. Potem dla ludzi z Polski, natomiast dla ludzi z zagranicy będzie już to albo problemem, albo nie będzie jakimkolwiek upside'em. Poza tym macie chyba jedną z największych w Polsce community dookoła waszego produktu.
Chyba największą w ogóle. W sensie na pewno na Facebooku grupa jest największa.
A Yorkaia?
A mówimy o fashion.
A, no to wiesz, jak mówimy o fashion i o torebkach, to na pewno macie największą.
O fashion jeszcze dużą elekolet. No ale to jest Maja Bohosiewicz, no to jest jakby inny case.
Funky Maj.
Tak. Ale tak, mamy na pewno jedną z, może nawet, słowa największe to jest jedno, ale ja bym powiedział, że bardzo zaangażowane, albo jedno z bardziej zaangażowanych. To, to, to ujął słowami.
I to jest ciężkie do przełożenia. Nie zbudujesz nagle. Szansa, że powtórzysz sukces takiej grupy na rynku francuskojęzycznym, niemieckojęzycznym czy hiszpańskojęzycznym jest moim zdaniem nikła.
W pełni się zgadzam. Musiałbyś znaleźć jakiś lokal heroesów, którzy by to zrobili, byli tak samo konsekwentni. No to jest jakby szansa.
Dlatego jeszcze raz coś, co wydaje mi się, że czasem powtarzam na jakichś swoich wystąpieniach, na konferencjach, jak jestem zapraszany. albo robisz produkt, który jest z natury skalowalny globalnie, albo maksymalizujesz to, że jesteś produktem lokalnym. Jeśli chcesz być produktem lokalnym, to pojawia się istotne pytanie, czy atakujesz wystarczająco duży rynek.
Masz wybór po prostu.
Tak, tak, tak, absolutnie. W przypadku torebek, No jakby powiedzenie, że biznes robiący 15 milionów złotych netto przychodu przy zysku, czy tam marży zysku 20 procent, to nie jest wielki sukces, byłoby głupotą. Wy już macie ten sukces.
Nie zawsze liczy się jakby, samo jakby, czy na koniec liczy się bidda, nie? W sensie zysk. I zadowolenie klientek i działanie w zgodzie ze sobą, żebyś mógł sobie spojrzeć z twarzą w twarz, a nie... O tym też gadaliśmy. Tak, żebyś nie sprzedał shitu po prostu i bullshitu. Tak samo...
Ale mało ludzi tak ma w ogóle. Ale w Trish czujesz się lepiej? Absolutnie, ale dla większości ludzi jednak... Fajs jest najważniejszy? To często widać.
Wiesz co?
Ty jesteś na innym poziomie, bo to już jakby prowadzicie ten biznes z sukcesem od kilku lat. Jesteś z bardzo przedsiębiorczej rodziny, więc obserwujesz to od małego. Dla wielu ludzi, która od rodziny odziedziczyła, wiesz, traumę i krzywy zgryz, jakby są na takim etapie, w którym często dla pieniędzy zrobią wszystko. No stąd brały się te różnego rodzaju afery dookoła influencerów i influencerek o sprzedaży lub promowanie produktów, które albo były scamem, albo nie działały.
Szybki kaszle. A co się stanie z tymi influencerami za 50 lat, którzy... Bo to jest w ogóle też ciekawe dla mnie, że
oni... Wskaż mi influencerów, którzy byli popularnie w 2015 roku i są popularnie w 2025 roku.
Na przykład nasze influencerki Love&Grade, 6-15 rok, ale to są dziewczyny, które robią jakościowe treści co tydzień na YouTubie, po 70 tysięcy wyświetleń, zero dram, zero promowania shitu, grają w longtermową grę. Ale trochę odbiegnęliśmy od tego produktu. Coś do tego jeszcze dorzucimy? W sensie wysoka marża, powracalność. Ja bym dodał małe gabaryty, bo wtedy niższa koszta logistyki.
To wrzucę coś, o czym rozmawialiśmy zanim się mikrofony włączyły. Potencjalnie coś, czego jeszcze dzisiaj nie czujemy, w ciągu następnych 20 lat popyt na dobra luksusowe, coś co w Polsce postrzegamy jako luksusowe, znacznie wzrośnie. Więc coś też, co byłoby potencjalnie drogie. Jeśli ktoś chce grać w grę długoterminową, czyli stawia na budowanie biznesu przez 10-15 lat i chce naprawdę się do tego skomitować, to sprzedawanie czegoś, co mogłoby być dobrem luksusowym albo bycie w biznesie dookoła luksusu, Dobry pomysł, bo będziemy się bogadzić.
Czy Master E-Commerce Hub jest czymś takim? Jest czymś takim, bo trafia do jakiejś elity osób, które są na wysokim poziomie w sumie.
Sprzedajesz do ludzi, którzy mają pieniądze. Nie da się łatwiej.
I przyjemniej.
Tak, tak jakby ty masz super robotę pod tym kątem. Rozmawiasz z ludźmi, którzy prowadzą biznesy powyżej 10, 20, 30 milionów. Każdy ma jakieś swoje ciekawe rozkminy i ludzie, którzy przychodzą do Ciebie, to są ludzie, którzy są w stanie powiedzieć, przyznać sami przed sobą, do swojego ego, że ja czegoś nie wiem. Może inni wiedzą lepiej. A to jest poziom refleksji, do którego nie jest zdolna większość społeczeństwa. Więc trafiają do ciebie ludzie, którzy są pod tym kątem dosyć wyjątkowi i zupełnie inaczej się z nimi rozmawia.
Ale też widzę, że tacy, którzy chcą opowiedzieć swoją historię, chcą dać swoją wartość, to jest to młodsze pokolenie. U nas nie ma promechaników, albo bardzo mało osób jest takiego starszego pokolenia, bo
oni... Zdefiniuj starsze pokolenie.
Starsze pokolenie, takie biznesy, no nie wiem, osoby... Nie chcę tutaj kogoś urazić, ale chodzi mi bardziej o to, wiekowo, chodzi mi bardziej o to, że młode osoby mają taką świeżość do dzielenia się wiedzy, do przyznawania do błędów, a starsze pokolenie, szeroko powiedziane, wie wszystko najlepiej, już jakby wszystko przeszło, ileś lat doświadczenia, że ciężej jest im, ciężej były zbudować społeczność, moim zdaniem, do takich osób, które zbudowały coś i już wszystko wiedzą najlepiej. Ja widzę to przy swoich w swoim otoczeniu różnych znajomych, którzy mają, przychodzą sukcesje, próbują przejść, że tam często, nie wiem, ten tata, on dzieje wszystko najlepiej, on tego nie potrzebuje, jest taki kilujący większość nowatorskich pomysłów, które młode pokolenie chce wdrożyć.
No bo skłonność do ryzyka maleje z czasem. Nie jestem w stanie ci dzisiaj powiedzieć jaki ja będę na przykład za 30 lat, może też będę uparty i narzekający. Może to przychodzi z wiekiem, z czasem. Jakby teraz jesteśmy młodzi, elastyczni, przyznajemy się do błędów. To, co na pewno się dzieje, to to, że jako młodsze pokolenia jesteśmy otwarci w przyznawaniu się do błędów i do rozmawiania na temat błędów, emocji, problemów i innych tego typu rzeczy, co ogólnie wyjdzie nam na dobre. No ale możliwe, że też trochę skostniejemy w ciągu następnych 20-30 lat. Więc z twojej perspektywy Jesteś młody i ambitny, więc jak ktoś ci mówi nie, to się czujesz tym źle i uważasz go za upartego.
Trochę w tym prawdy jest na pewno.
Nie było tak zawsze? Starsze pokolenie zawsze narzekało na młodsze, tak? Teraz wszyscy mówią jakie to dżendzi jest złe.
Faktycznie, nawet ja tak mówię. Dobra, mamy rozwiązaną łomikówkę. Pogadaliśmy o tym produkcie trochę. Ja bym wrzucił jeszcze taki jeden wątek swój, który chciałem z tobą zbić na naszych... Pełne meta-adsy? Nie, meta-adsy zaraz, ale jeszcze jedna rzecz wcześniej, bo ona jest połączona z rozszerzaniem się oferty, czyli jeśli chcemy się skalować, tak jak mieliśmy pomysł, no to będziemy poszerzać oferty, żeby zwiększać lakierowanie naszych klientów. Ja w tym całej gąszczu pomysłów, które mieliśmy i ostatnio przegadywaliśmy, wpadłem wczoraj na jeden, który dotyczy mnie. Wymyśliłem coś takiego, że podejmowałem już wielokrotnie próby rozszerzania naszej kategorii męskiej. Robiliśmy kolekcje z dandycore, z takimi influencerami. Ja myślałem już, nie wiem, z raz, dwa, raz czy tam drugi czy trzeci odzywałem się do różnych influencerów męskich. Zawsze to był mega duży problem. Zawsze wygadaliśmy w ostatnim podcaście, że potrzebujemy jeszcze około 10 lat, żeby trochę dogonić zachód, jeśli chodzi o kwestie mody. I rozkminiłem taką rzecz wczoraj, że z racji, że ja robię te podcasty, że sam jestem mężczyzną, że wokół osób, które się tu pojawiają jest dużo osób z biznesu, jest dużo twarzy marketingowych, influencerów takich wiedzowych, to może ja powinienem wypuścić kolekcję biznesową, męską, taką basicową Daga. Ja powinienem ją promować jako dla słuchaczy podcastu, na konferencjach, żeby... To będzie mikroskala oczywiście.
Ale kolekcje czego?
No nie wiem, torby, plecaki biznesowe.
I okej, co się kojarzy z męską torbą? Albo torba na siłownię, albo plecak, albo aktówka biznesowa. Twoja grupa odbiorców i e-commerce to nie jest aktówka biznesowa.
Ale torba na laptopa to już tak.
Torba na laptopa jak najbardziej, sleeve na laptopa też, plecak z przegrodą na laptopa potencjalnie lepiej.
W czymś takim, bo nie ma alternatywy.
Próbuj.
Spróbuję, bo to może być ciekawe. I też będę taką, jak moje influencerki, mogę powysłać paczki PR-owe innym, którzy byli...
Zrobią ci zasięgi.
Zrobią mi zasięgi.
Wiesz, próbuj. Nie wiadomo, może ten, wiesz, dwa lata temu mówiliśmy, że trzeba jeszcze poczekać z 10 lat. Co jeśli już powoli jest ten moment, kiedy można robić produkty dla mężczyzn w Polsce? Ciężki klient. Ciężki klient.
Czuję, że łatwiej będzie mi to zrobić sam ze sobą niż z kimś z zewnątrz. Będę oczekiwał od niego wyników, a od siebie nie będę oczekiwał nic, no bo już wiem, że to może wyjść, może nie wyjść.
Masz też zaplecze produkcyjne do tego, żeby to przetestować i zrobić.
Tak, przetestować można. Dobra, gruba kreska, wchodzimy w metaadsy. Dlaczego te metaadsy są twoim zdaniem złe i niepotrzebne?
Nie powiedziałem, że są złe i niepotrzebne.
Musiałem podkręcić na rolkę trochę. Dlaczego nie warto używać metaadsu w e-commerce?
Nie ma czegoś takiego jak nie warto.
Nie opłaca się.
Natomiast w dużej mierze, jeśli chodzi o biznesy, to te adsy przepalają budżety marketingowe.
Tak jak u nas.
Popatrzmy na sposób, w jaki korzystamy z Instagrama, TikToka, Facebooka. To jest bardzo krótki czas spędzony na patrzeniu na jednego posta, a na adsach już w ogóle. No więc pytanie. Żeby sprzedawać na meta adsie, to twój produkt musi albo bardzo szybko łapać czyjąś uwagę, czyli być albo piękny, albo dziwny, albo kontrowersyjny, ale tak już borderline, na maksa musi łapać uwagę, albo musi być ekstremalnie łatwy w wytłumaczeniu. Bo ktoś musi po prostu zobaczyć produkt i rozumieć, o co chodzi i chcieć go kupić. Jeśli twój produkt jest trochę bardziej skomplikowany, to moim zdaniem w meta adsach i w TikTok adsach brakuje ci czasu na wytłumaczenie, czym ten produkt jest i dlaczego jest ciekawy, dlaczego jest wyjątkowy. Bo twój taki średni watch time, nawet jak zrobisz reklamę wideo, to twój średni watch time będzie wynosił 3 do 5 sekund. I to jest trudne, żeby w tym czasie coś wytłumaczyć. Więc jeśli miałbym zadecydować, czy wolę wydać 100 tysięcy złotych na współpracę influencerskie albo nawet produkcję własnego contentu versus wydanie na metaadsy, ja bym wolał to wydawać przy współpracy z influencerami. To też daje inną korzyść. Na Facebooku może reklamować się każdy i wydaje mi się, że ostatnie lata pokazały ludziom, że część produktów promowanych w meta-adsach to są skamy i niskiej jakości rzeczy, więc mniej zwracają uwagę, a korzystając z influencerów kupujesz w pewnym sensie ich zaufania, zaufania ich odbiorców. To jest coś, za co też płacisz. Nie płacisz za sam zasięg, tylko ci ludzie temu komuś ufają, śledzą tą osobę, więc kupujesz ich rekomendacje, kupujesz to zaufanie. I to jest coś, co ma dużą wartość.
No dobra, ale ty mówisz tutaj o tym, że te reklamy na żadnym poziomie lajka nie mają sensu, w sensie przykładowo, nie wiem, kampania na konwersje z celem nie zakup, nie dodanie tego szyku, a na przykład view content, czyli przekierowanie kogoś na stronę i potem złapanie tej osoby mailem, nie wiem, do grupy na Facebooku czy do Instagrama, tak jak my w DAG'u to robimy, czy uważasz, że po prostu Sama kwestia tego, że tam jest niejakościowy ruch, co zresztą potwierdzają dane, jak patrzyliśmy sobie ostatnio w Sublime'a, no to się okazało, że osoby, które przyszły do nas z meta adsów, już pomijając kwestię tego, że ta rentowność była na zdecydowanie niższym poziomie wersus, co pokazywał system reklamowy, to obniżały lifetime value wszystkich klientów o 30%.
Worsza kohorta.
Tak. No więc w ogóle nie? Czy, czy jakby, no nie wiem, kampania na follow. Tak jak my to robimy w DAG, my tego nie jesteśmy w stanie zmierzyć jeden do jednego, ale to działa nam.
Ale community to działa.
Ale żeby ktoś dołączył do community musi być zaproszony za rączkę na przykład reklamu.
Tak, ale jakby... Sprzedajesz community, w którym dziennie pojawia się 10-15 postów. Oczywiście, czyli u nas... Sprzedajesz emocje, przynależenia.
Okej, ale żeby ktoś się dowiedział o community, to jest reklama na fejsie, są on-site'owo przyciski na stronie, czyli cały ruch konwertuje do community. Ktoś kupił produkt do community.
Ok, a teraz to z replikuj bez community, albo z community, która ma na początku 100 osób.
Ok, chodzi ci o to, że w przypadku, gdy nie robimy tego, że w naszym przypadku to ma sens, bo robimy... Bo masz bardzo...
Jajko czy kura? Co było pierwsze? Czy najpierw miałeś community 5-10 tysięcy osób, a potem stwierdziłeś, kurde, świetnie działa to community, to zacznę robić adsy i promocję tego community i to ci źle?
Czyli adsy mają sens, jeśli tych ludzi staramy się Dobra, jeśli już coś masz.
Zaczynanie od zera, czyli dzisiaj zakładam sklep internetowy, jutro ruszam z reklamami meta ads. Moim zdaniem to jest jak przelewanie bezpośrednio pieniędzy do Facebooka. Te reklamy prawdopodobnie nic nie da.
To musisz zabrać 50 konwersji przynajmniej, żeby coś też wytrakować.
Dokładnie. A ile to kosztuje? Kogo na to stać? Musisz mieć dużo tych konwersji w skali tygodnia, w skali miesiąca. Musisz mieć prawidłowo zbudowany tracking. Więc to jak najbardziej ma sens. ale w bardzo takich specyficznych przypadkach. Masz bardzo konkretną grupę odbiorców, do której chcesz dotrzeć i przy okazji realizujesz też inne działania. Ja w ogóle zaczynałem swoją karierę zawodową w dużej mierze bazując na meta-adsach. Teraz trochę zweryfikowało, zweryfikowały się moje poglądy na temat meta-adsów. Uważam, że dzisiaj jako część twojego portfolia reklamowego fajne, bardziej widzę je top of the funnel, czyli bardziej w górze lejka, czyli właśnie promowanie twojej społeczności albo wypuszczenie jakiegoś darmowego narzędzia na twojej stronie internetowej i kierowanie ruchu do tego, żeby ludzie skorzystali sobie z tego darmowego narzędzia. Złapanie jakiegoś ich podstawowego zaangażowania.
No właśnie, bo mój pomysł teraz jest taki, Już przedstawiając wam, nasz lejek wygląda aktualnie tak, że my ludzi kierujemy, no wiadomo, że na stronę, ale na stronie jest dużo miejsc, dużo jakby punktów styku, gdzie albo dołączy do grupy, albo na Instagram, albo do newslettera, jakby to jest nasz cel. Te trzy, te trzy miejsca naszym celem jest, żeby jak najszybciej ktoś do nich dołączył. I to tam działa dobrze, ale teraz taką rozkminkę. Wczoraj nawet czytałem taki artykuł ciekawy, o tym chciałem Ci powiedzieć. Mika Szarmy chyba, nie wiem czy kojarzysz, a propos D2C Brands. I tam padło takie określenie, które nazywa się Performance Branding. Coraz to nowsze marketingowe.
Performance marketing, performance content, content performance, performance branding.
Generalnie chodzi o to, że tam mieli spotkanie jakąś koalację w Stanach właściciele e-commerce, no i ten problem właśnie, o którym ty mówisz jest nagminny, w sensie, że te metaadcy już tak nie dowożą, że jest ciężko skalować tę performance, nawet jeśli masz idealny produkt, idealną marżę. I są takie dwie możliwości, które my teraz w DAG-u chcemy zastosować. Chciałbym odbić te myśli, co ty o tym sądzisz, bo tak. Ja widzę poza tym co mamy teraz do testów dwie rzeczy Po pierwsze advertoriale i whitelistening czyli I trzecie jeszcze LPEG. Czyli chodzi o to, że ten ruch, który mamy z adców, który ma jakiś fajny content, nie wiem, testymoniala klientkę, klientki, jakieś wideo, które pokazuje naszą markę, żeby jego nie przekierować na stronę internetową.
Tylko na prelander, który opowie waszą historię.
Na landing page'a takiego VSL-a, w którym jakby jest podcast z moją mamą, opinie klientek, nasza historia, zdjęcia i jakby Osoby, które zaangażują się 50% w ten content, robić z nich tylko lajka, albo targetować potem katalogiem produktów. I teraz tak, są trzy opcje. Taki typowy VSL landing page. Druga to są advertoriale. To, co ja przynajmniej wiem o advertorialach, to jest zrobienie strony, która wygląda jak artykuł, która nie kojarzy się w ogóle z reklamą. A trzecia rzecz to są... No właśnie, jaka jest trzecia?
Nie wiem, ale internet zatacza krąg. Takie rzeczy się robiły jak zaczynają swoją karierę w digitalu.
Ja tego nie widzę w ogóle w polskim e-commerce.
Bo to się działo 10-12 lat temu i widocznie teraz może wraca.
Bo widzę, że w Stanach dużo osób tego robi. Ten ruch, który jest kierowany na lendingi, nie pokazujące sprzedaży tu i teraz, no statystycznie ma większy sens.
Jeśli dysponujesz budżetem, który pozwoli ci dwa razy zapłacić za to, żeby a, najpierw sprowadzić kogoś do artykułu, co jeśli będzie clickbaitowy i zaangażuje ludzi, to będziesz miał dosyć niskie CPC, więc to powinno być dosyć efektywne. Pytanie, czy będziesz w stanie ich później skonwertować.
No chyba lepiej.
I musisz dwa razy zapłacić za uwagę tych ludzi.
No okej, ale teraz też i tak mogę zapłacić za dwa razy, chyba że na pewno tam jakieś call to action, w którym dołączę do grupy, czyli wychwycimy już.
Znaczy absolutnie. Testuj i eksperymentuj. Mam z tym trochę doświadczenia. Jest trochę biznesów, które faktycznie jakby sam robiłem tego typu kampanie, czyli pre-lender, artykuł, content angażujący. Próbujesz wytłumaczyć, opowiedzieć jakąś historię, wytłumaczyć produkt. To jest trochę bardziej niby... Kiedyś uznawało się to za taką perfidną technikę sprzedaży. Czyli robiłeś clickbaitowy banner, lądowałeś na artykulę, ten artykuł cię jakoś straszył i później przekierowywało się do tego, żeby kupić produkt, który jest magicznym rozwiązaniem tego.
Na takiej formule pewnie nie chciałbym tego
robić, ale... Tak, ale kiedyś tak było. Dzisiaj może faktycznie ludzie są przeładowani i potrzebują dowiedzieć się odrobinę więcej o historii. Jak poznają historię twojej marki, twojego produktu, rodziny i tak dalej, to skonwertują. Czy wierzę, że to odmieni twój biznes? Nie. Czy będziesz miał z tego jedną, dwie fajne kampanie facebookowe? Potencjalnie tak.
Może niższy koszt pożyskania, może jakieś kolejne. Nie musi to odmienić biznesu. A czy ty uważasz w ogóle, że cokolwiek na tej skali poziomu biznesu już odmieni?
No wypuszczenie tych nowych kolekcji.
No okej, to jest jedna z rzeczy, to robimy.
Rozmawialiśmy o potencjale, który może zwiększyć wasz biznes o 50% w skali roku. To jest dodatkowe 7,5 miliona przychodu. To jest już bardzo dużo. Natomiast coś, co mogłoby odmienić, moim zdaniem pójście w kierunku holdingowego biznesu, ale nie chcecie tego robić.
Nie chcemy. Dobra.
Albo pójście w mass market. ale to się kłóci z waszym brandem,
więc musielibyście mieć... Z ideologią rzucania, ale również sprzedawania mass marketowych produktów. Jak już jesteśmy przy temacie w ogóle, mówiliśmy o tych kolekcjach produktowych, że one mogą zwiększać lifetime value i też podać większą retencję w naszym biznesie, to co jeszcze możemy robić, żeby zwiększać LTV i retencję? Możemy pójść na Canvia DAG-a, bo ja mam trzy pomysły i chciałem, żebyś je One są trzy, ja bym powiedział, może nie, że mierne, ale żadnego z nich po co nie czuję. Mogę ci powiedzieć swoją ideologię i możesz odbić myśl od tego.
Będę tutaj pesymistą, ale warto.
No ja wiem, ja też im głębiej sobie to analizuję, tym jestem. Stwierdziłem, że chciałbym zbudować retencję w trzech miejscach. Jedna z nich to jest strona internetowa, druga to jest komunikacja mailowa, a trzecia to jest customer experience podczas odbioru torebki czy produktu x, y, z.
W sensie, a to nie jest jakby, tak się buduje retencja, w sensie, co jest w tym ekscytującego?
Dobra, chodzi mi o to, że przykładowo, teraz jest na przykład, to co, takie pomysły, które mi wpadły, no mamy zagospodarowane to oczywiście, ale chcemy to jakby o nowe jakby rozkminki dać. I moja rozkminka już odbyło coś takiego, że skoro ktoś kupuje produkt XYZ i my patrzymy na przykład potem sobie w sublime, że osoby, które kupowały ten produkt, po jakimś czasie kupowały na przykład ProGrook, DZA, załóżmy, no to, żeby zwiększyć jakby potencjał zakupu, to możemy do każdego produktu, który na przykład klient kupuje na przykład terebek z kategorii XYZ, dodawać spersonalizowane kody rabatowe, 24-godzinne albo 48-godzinne, na ten produkt, który z danych wynika, że ludzie kupują na części jako drugi.
A to nie robicie tego jeszcze? Nie. Aha.
No nie, w sensie robimy jako taki kod polecający na kolejne produkty, ale nie robimy na zasadzie, nie mamy przeanalizowanej rzeczy typu okej, ten produkt się najlepiej sprzedaje, potem ludzie ten, no mamy Sublimer dopiero od dwóch, od miesiąca. Tego byśmy nie wyciągnęli.
Ale narzędzia, które robią ci algorytmiczne polecenia cross-produktowe.
Ale to w mailingu, tak to mamy. Ja mówię, jakby w samym, mailing jakbym zostawił oraz stronę, bo tam mamy te wszystkie rzeczy, które robimy akurat z Sera i Apsela. Chodzi mi też o, tak czuję, że patrząc na dane, że prawie 40 czy 50% osób skanuje nasz kod QR, czyli czyta naszą całą kartkę storytellingową, to jakśmy tam dodali call to action na zasadzie, że wykorzystaj kod XXZ, on jest na 48 godzin czy 24 dostępny. A my z danych wiemy, że ten produkt sprzedaje się jako drugi najczęściej. Coś takiego myślałem, żeby zrobić. Spoko.
Pytanie tylko. Media na wynagrodzeń w Polsce 7 tysięcy złotych brutto? 7,5? Netto 5 tysięcy? Czyli jeśli w miesiącu za 5 tysięcy muszę przeżyć, zjeść, opłacić mieszkanie, szkołę dla dzieci, wyprawkę i kupię sobie torebkę za 600 zł, to czy w 48 godzin wydębię kolejne 600 zł na kolejny produkt z daga?
Po pierwsze nie wydębię, tylko kupię kolejny kościoły produkt.
Absolutnie. Tylko pytanie, czy w portfelu starczy. Znaczy ja wiem, że też wasze klientki potencjalnie są zamożniejsze.
Ale idąc tą drogą dedukcji, to też nie wiesz, czy starczy na przykład na produkt z innej kategorii. Na przykład tak jak mówiliśmy, że mamy kolekcję XYZ, dodajemy kolejną, też nie wiesz.
Absolutnie. To jest trochę prostsze. Inna okazja zakupowa też. Natomiast dlaczego taka rozkmina a propos retencji jest moim zdaniem ciężka? Jestem tutaj pesymistą. Bo to nie jest tak, że twoja retencja wynosi 10%. Ty nie masz dużego problemu z retencją. Jeśli masz duży problem z retencją, to zrobienie takich podstawowych rzeczy typu algorytmę poleceń, fajny onboarding experience, super ładnie zapakowany produkt. Znaczy podstawą retencji jest dobry produkt. Bezapelacyjnie numer jeden musisz mieć jakościowy produkt. Bez jakościowego produktu nie będziesz miał w ogóle retencji. I ten aspekt czy klientki kochają Twój produkt to jest Pareto, tak? To jest 80% wygranej. To, czy ty masz ładny QR code, czy masz ładny list poleceniowy, czy np. perfumujecie wasze opakowania jakimś zapachem przed wysłaniem, czy wyślesz jakiś idealnie startgetowany mailing, to jest te pozostałe 20% waszego sukcesu. Czyli wy macie już dosyć dobrą retencję. Nie macie top of the market retencji. Nie macie retencji na poziomie 30-35%, tylko 25%. Ale to w dalszym ciągu jest dobra retencja. Pytanie, jak wygląda retencja biznesów torebkowych w Polsce? Jak wygląda konsumpcja tych produktów? Jak wygląda cykl zakupowy tego produktu? Bo pytanie, czy ty nagle nie próbujesz sprawić, że ludzie będą... Albo nauczyć ludzi częściej mieć zęby. Ostatnio był taki przykład, że Colgate zmienił rozmiar swojej dzióbka w tubce. Zwiększyli go z pięciu milimetrów na sześć milimetrów, żeby więcej pasty zużywał. Natomiast próbujesz walczyć z przyzwyczajeniami ludzi, z ich potrzebami zakupowymi. To jest bardzo trudne.
Czas, który na przykład poświęcę, możesz okazać, że to w ogóle nie...
Moim zdaniem to jest ryzykowna inwestycja czasu z twojej strony. No bo zdecydowana większość waszego sukcesu to jest to, że macie dobrej jakości produkt.
Czyli można wyjść.
I customer experience macie już na takim poziomie, którego wiele biznesów e-commerce'owych mogłoby wam zazdrościć.
Pół procenta nic nie da.
Jakby będzie milej, ale potencjalnie włożenie tej energii w inny produkt lub w inny projekt mogłoby ci dać lepszy z tego zwrot. Bo jeśli ktoś dzisiaj wysyła, tak jak czasem są te memy z vintage, że w opakowaniu po lodach ktoś wysyła komuś produkty, a często w e-commerce'ach dostaje się zapakowane w siatkę z biedronki i inne tego typu numery, Jeśli ktoś tak wysyła produkty, to potencjalnie przejście na jakieś ładniejsze opakowania, zrobienie tych wszystkich bajerów dodatkowych, które wy wdrożyliście, albo samo usprawnienie, poprawnienie produktu, to tam, na tym należy się pochylać. Ale wy już macie dobrą retencję. Więc pytanie, czy wymyślenie dodatkowego maila nagle zwiększy ci retencję z 205 na 30%? Moim zdaniem nie.
ale można to wdrożyć, bo to po prostu się raz wdroży i jakby nie jest to na priorytecie numer jeden, ale jest to na dwójce, trójce. Może być to istotne, ale dla naszych słuchaczy całość tego, co mówimy, może być inspirująca, żeby zobaczyć, jak to u nich wygląda.
Zdecydowanie. O retencji można rozmawiać bardzo dużo, bo na retencji bazuje cały biznes. Ponownie, to o czym rozmawialiśmy, was dogoniła matematyka. Czyli wasz biznes dynamicznie się rozwijał w momencie, w którym bardzo mocno rosły nowe przychody generowane. Natomiast jak w ostatnich dwóch latach wasze nowe przychody zatrzymały się mniej więcej w miejscu, bo też nie zmienialiście strategii marketingowej, nie dokładaliście nowych kanałów, więc targetowaliście cały czas tych samych ludzi, to po prostu spadek jakby tego tempa wzrostu spowodował, że przy 25% retencji klientów tych klientów zaczyna teraz brakować. Tak, po prostu, więc jakby nie da się wygenerować większego wzrostu. Musielibyście albo zwiększyć retencję prawie razy dwa, albo do tych 40%, co byłoby w ogóle fenomenalnym wynikiem, albo drastycznie zwiększać nowe przychody wygenerowane. I tutaj dochodzi inna kwestia, że może w dłuższym oknie czasowym wasza retencja wzrośnie.
Ciekawe, trzeba by to sprawić. No teraz mamy w ogóle sobie zrobić metrykę, bo mam ostatnie dwa lata tylko i wyłącznie w Sublime'ie, bo teraz będziemy robić trochę dłuższy, żeby sobie oczywiście dłuższy horyzont czasowy i to nam też da jakieś kolejne hipotezy. Ale wiesz co ci powiem, że jak sobie tak rozmawiam z różnymi e-commerce'ami, czy to robiłem konsultacje, czy jakieś mentoringi dla mniejszych e-commerce'ów, nawet tych większych, to
Mam
takie przeczucie, może jest ciekawe też twojego, że ludzie na to w ogóle nie patrzą w swoich biznesach. W sensie, że mało osób wie na przykład, jaka jest, w sensie, powracalność, czy to spada, czy to nie spada, że
jakby... Bo póki rośnie, to jest dobrze.
No właśnie, póki rośnie, to jest dobrze.
A jak nie rośnie, to jest wina marketingu.
No okej.
To bardzo duży skrót myślowy, z którym się spotykam, to jest... Marketing to jest strasznie niewdzięczna rola. Nigdy nie widziałem, żeby ktoś przyszedł do księgowej lub księgowego i powiedział, że źle księguje. A jak się zajmujesz marketingiem, to każdy z firmy ma jakieś zdanie na temat twojej marki, twoich kampanii, twoich influencerów. Osoby z marketingu mają pod tym kątem niewdzięczną rolę, bo jak oglądanie w reprezentacji polskiej. Każdy przed telewizorem mówi, żeby to lepiej strzelił, lepiej kopnął i lepiej zrobił. To z marketingiem jest tak samo. Każdy ci przyjdzie i powie, żeby to lepiej zrobił. Więc to jest takie tam wyzwanie i problem, że bardzo często się na marketing zwala winę za na przykład słaby proces logistyczny albo słaby produkt.
Powinno się zwalać, na co moim zdaniem, na produkt.
Nie powinno się zwalać.
Zwalać, ale jest najważniejsze.
Powinno się siadać razem do dyskusji i z różnych perspektyw rozmawiać o problemie. Tak, bo zbierać, agregować dane i mieć otwarte rozmowy, gdzie eliminujemy jakieś swoje własne interesy, to też jest bardzo ciekawy temat z perspektywy zarządzania firmą. Jaki jest poziom zaufania pomiędzy właścicielami, właścicielkami, a kadrą zarządzającą w biznesie? Bo moim zdaniem to jest też problem, z którym mamy, że bardzo mało biznesmenów i biznesmenek w Polsce ufa swoim zespołom.
Z czego się bierze ten brak zaufania?
Z historycznych doświadczeń? Nie wiem, jakby ogólnie jako społeczeństwo mamy niskie zaufanie do siebie nawzajem. Natomiast jest trochę z tym wyzwań i co to powoduje? To powoduje, że ja jako właściciel nie ufam mojemu zespołowi, to mój zespół też nie do końca ufa mi. I bardzo ciężko się w takiej sytuacji siada do szczerej rozmowy przy stole, gdzie masz jako właściciel e-commerce'u, masz kogoś, kto zarządza twoim IT, czyli jakby strona internetowa, e-commerce, technologia, która za nim stoi, kimś od marketingu, kimś od logistyki, kimś od supply chainu. Idealna sytuacja jest taka, w której te osoby mogą razem usiąść, przy stole i bez ego i realizowania własnych interesów, porozmawiać merytorycznie o problemie, z którym się mierzycie. Popatrzeć na dane i dać każdemu forum do wypowiedzenia się na temat problemu, który widzi albo insajdu, który widzi. Oczywiście zderzysz się wtedy z problemem takim, że albo będziesz miał scenariusz, w którym zespół jeden będzie zwalał na zespół drugi i to jest złe, czyli logistyka mówi, że to wina marketingu, marketing mówi, że to wina produktu, a drugi scenariusz jest taki, w którym jakby man with a hammer sees nails everywhere. Czyli jakby człowiek z młotkiem wszędzie będzie widział gwoździe. No więc jeśli ktoś zajmuje się marketingiem, to będzie uważał, że problem trzeba rozwiązać marketingiem. Jeśli ktoś pracuje w logistyce, powie, że trzeba rozwiązać problem logistyką. To nie są optymalne scenariusze, ale trzeba sobie zdawać z tego sprawę, że W ten sposób działamy. Więc zbudowanie sobie takiego zespołu, w którym macie dwie, trzy, cztery osoby z różnych działów w waszym biznesie, w którym możecie naprawdę bez ego i realizacji własnych interesów usiąść, odbyć rozmowę, porozmawiać merytorycznie o problemie, jest gigantyczna wartość dla biznesu. I to bym nawet robił wcześniej niż wykupowanie zewnętrznych konsultacji i innych tego typu rzeczy. A on to powiada od rozmowy z klientami. To też apropo powiedziałaś. Przychodzą do mnie właściciele mniejszych, większych biznesów. No to ci z tych mniejszych biznesów cały czas powinni rozmawiać z klientami.
Tak, oni nie rozmawiają, nawet w sposób zautomatyzowany nie wysyłają ankiet. Wyobraź sobie, że na wszystkie konsultacje, które już prowadziłem, nikt nie miał odpowiedzi na cztery fundamentalne pytania. Skąd się dowiedzieli, dlaczego kupili produkt, co im przeszkadzało, jakie inne oferty marek rozważali przed podjęciem decyzji zakupu.
Czyli zanim porozmawiali ze swoimi klientami, to już zapłacili tobie, żeby porozmawiać z tobą.
Błąd, błąd, oczywiście, że błąd. Ja bym dodał jeszcze wątek, jak to u nas w Dagu wyglądało, bo to może być ciekawe, drodzy słuchacze, że u nas jak powstaje produkt, nowa kolekcja, to spotykam się ja, czyli marketing, sprzedaż, cały zespół marketing, sprzedaż, osoby, które zajmują się designem, obsługa klienta, to jest super ważne, ona daje zawsze fajny insight. I to jest jakby core teamowy. Plus jest szereg pytań, które zadajemy. Nawet teraz mi czwartek promocja dropu. Ten drop się strzelał świetnie, ale my jakby nie spoczyliśmy na laurach, tylko od razu mieliśmy komunikację na kolejne dni, czyli jakie produkty zabrakło, w jakich kolorach, fasonach, co spowodowało, że nie kupiliście produktu, co powinno się pojawić w kolejnym dropie. W szereg pytań, na gorąco, bo jak ktoś wszedł na stronę, zobaczył coś, czego nie interesuje i to już robimy w kolejnym dropie. Czyli my projektujemy wewnętrznie, z działem designu, ale przede wszystkim z klientkami, bo na koniec dnia to one definiują, czy produkt... I one też się czteryczują częścią tego, że mają wpływ, no bo my to robimy dla nich, nie dla siebie.
No ale dlatego też masz community, które żyją, bo ci ludzie nie są w tym community, tylko sami dla siebie albo dla idei.
Inspirują się też, ale...
Ale widzą to, że jeśli zwrócą wam na coś uwagę, to będzie to wysłuchane. No też mieliście swoje wpadki historycznie, gdzie wywoływały jakieś nowe laundry.
Oczywiście, rok temu pamiętasz. Tak.
A nie dwa lata temu?
Nie, ale pamiętam, że... Rok temu wakacje wprowadziliśmy.
Nawet sam ci chyba wtedy na Whatsappie pisałem, że jakby... Co to w ogóle jest? Ale tak, no jakby klientki zwróciły uwagę, oburzyły, ale... A ty chyba wtedy po prostu wziąłeś telefon, nagrałeś dla nich filmik, przeprosiłeś i jakby zostało to... Tak.
Każda drama ma swój okres, tylko trzeba ją dobrze zarządzić.
Dokładnie. Przede wszystkim nie milczeć, tylko proaktywnie wejść do klienta i jakby posypać głowę popiołem.
Dokładnie. I tym... Szybko mijała godzina, co?
A ja to bym tak mógł godzinami gadać.
Moglibyśmy nagrać kiedyś taki podcast, już patrząc sobie na dane, przy takich 3-4 godziny. Ciekawe jak by miał wpływ na kanał i na Watch Time.
Zrób kiedyś podcastowy Le Mans. 24 godziny podcastu z ludźmi i gośćmi. No wyrzucam ci challenge.
Znaczy to zajebiste było, wiesz jakby... Wynajmujesz
studia na 24 godziny i masz ludzi, którzy przychodzą w jakichś blokach tematycznych i przez 24 godziny gadacie i największe wyzwanie jest to dla ciebie, bo ty musisz wytrzymać 24 godziny prowadzenia podcasta. Nie wiem, czy ktokolwiek w Polsce to zrobi, więc Daniel, mógłbyś to zrobić, bo
mogłoby to przyciągać... Był gość, Daniel Kędzierski, co układał Lego, pamiętam i jakoś zatrwało to 3-4 godziny. Dobra, zapisuję to, podałem się. No to dobra, nie za 24 godziny, ale to nie wiem, zrobić te 5 godzin.
A czemu w ogóle 24 godziny?
No, kurwa, oszalałem chyba. W sensie, tuż połowu nie było merytoryki z mojej strony. Wiesz, jak miałem mózg przelazowany po 24 godziny.
Na pewno.
Dobra, zapisuję sobie jakąś dłuższą formę podcastu.
No bo ostatnio też wysyłałeś do mnie pytania, co można zrobić, jak ten, urozmaicić podcast, jaka forma.
Robię teraz ten format, wiesz, z trzema osobami, rzucam wyzwania i każdy daje swoją perspektywę, każdy z innej dziedziny.
Tak, no ale też rzucałeś tam pomysł tych hotwingsów, jakby to są już zużyte pomysły, jakby... Zróbmy coś szalonego. Zrób coś z dupy. Wszyscy myślimy tak strasznie, poważnie, wielkie rozkminy. Może trzeba zrobić coś po prostu, co jest dziwne, inne.
I siądzie.
Nie kosztuje cię to wiele. Masz zbudowaną społeczność. Ludzie ci ufają.
Mogę nagrać to tutaj nawet. Siądź, wynająć studio i to w ogóle można na livestreamingu puścić. Tylko muszą być jakieś przerwy na jedzenie. Album jadł w trakcie.
Jedz w trakcie. Niech sponsoruje to Katerin Dietetyczny, który tobie i gościom będzie dostarczał posiłki w trakcie streama.
Kochani, jaka zajebista rozkmina. Fajny pomysł, podoba mi się.
Znaczy ja czegoś takiego nie widziałem, żeby ktoś robił podcast 24h.
Z drugiej strony, to też właśnie oglądałem podcast u Stevena, był Cody Sanchez, Alex Formozzi i jakiś tam jeszcze jeden ziomek.
Kurlowie sprzedaży.
Ale tam powiedzieli fajną rzecz, że Wiadomo, że im masz więcej ekspozycji w sieci na siebie, na swoją markę, tym jest większe przywiązanie. Na przykład jak ktoś słucha tych podcastów co tydzień, jest to szósty, siódmy podcast, to on ma wrażenie, jakby naprawdę dobrze mnie znał.
Człowieku, są pewnie ludzie, którzy do twojego, do barwy twojego głosu lubią zasypiać. Przecież ty masz już kilkanaście tysięcy ludzi słuchających.
No i teraz to jest ten moment, żeby napisać to w komentarzu, że tak faktycznie jest, ale... Najlepsze są podcasty, w sensie najlepsza forma ekspozycji w sieci, eventy offline'owe, a uważam, że na samym topie są streamerzy. Jak ktoś 7 godzin ogląda streama, bo to co powiedziałeś jest taki stream trochę.
Dokładnie.
Do przetestowania.
Szalone, dziwne, inne. Może ktoś przynajmniej napisze o tobie, że jesteś świrem, bo zrobiłeś podcast 2.4.
to muszę ten odcinek wpuścić tak, żeby nikt tego pomysłu nie zabrał. Ale żeby to zrobić, to wymaga dużo poświęcenia na pewno.
Absolutnie. A z takich kanałów YouTube'owych, bo wiem, że już zmierzasz do zakończenia, wymieniłeś tam Cody Sanchez, Aleksa Harmoziego. Śledzę, ale tak z dystansem do nich podchodzę.
Trochę to jest takie dla early stage.
I American showmanship, jakby sprzedawanie siebie, wielkie wizje, okrzyki i tak dalej. Więc z tym mam odrobinę takich zgrzyt i problem. Zdecydowanie bardziej lubię ludzi, którzy rozkminiają rzeczy bardziej po cichu, może w bardziej subtelny sposób. Nawal Ravikan na przykład. Świetny ostatni odcinek u Krysa Williamsona.
No tak, ale czy on tak rozkminia po cichu? No jakby jest dość dużo, może nie jest taki showman w tym sensie.
Tak, tylko w podcaście pojawia się raz na pięć lat. jak ma coś faktycznie nowego do powiedzenia, a nie robi pięć odcinków tygodniowo i wskakuje na wszystkie tematy. Ale a propos prowadzenia biznesów i bardzo często nudnych prostych biznesów jest świetny kanał na YouTubie amerykański bodajże nazywa się UpFlip, gdzie opowiadane są historie ludzi, którzy założyli biznes typu Wymienianie dachówek, mycie elewacji domów, mycie bram, mycie chodników albo robienie w ogóle chodników w domu.
To było mega fikalne w Polsce.
Zarządzanie ogródkami. Kurde, był na przykład koleś, który robił kamienne blaty do mieszkań i domów. To był koleś, który robił biznes 5 milionów dolarów gdzieś w jakimś mniejszym miasteczku, w którymś ze Stanów, typu Północna Karolina. I to jest koleś, który zaczął od tego, że pracował przez 3 lata jako gość montujący te blaty kamienne. Był też na produkcji, więc widział jak się robi te wszystkie spieki, niespieki itd. I opowiada przez 30 minut historię swojego tego typu biznesu. Bardzo często to są biznesy, które nie wymagają żadnego wkładu. I bardzo często są to też biznesy, których EIC nie zautomatyzuje. I to są ciekawe pomysły. Bo jakby wypuszczenie kolejnej marki kremu do rąk, suplementów na wzrost, nie wiadomo czego i tak dalej, to jakby nic nie zmienia. Tego już jest dużo na rynku. To jest duże wyzwanie, żeby to sprzedać. Ale zrobienie biznesu typu Czepiłem się tych moskitier, bo niedawno je montowałem w domu. Ale kurde, moskitiery do tomu, blaty kamienne. Jakby to nie są super proste biznesy, ale nie wymagają gigantycznego wkładu, żeby coś takiego na początek zrobić.
Powrót do korzeni. Czyli rzemieślnictwo i terapii też będzie miało powrót do korzeni.
Sergiusz od Ciebie, dywaniki. Kurde, zajebisty biznes. Czy ktoś dziesięć lat temu powiedział, że można robić fajne dywaniki, albo czy ktoś się jara dywanikami?
Ale wyszedł od problemu. Nawet widziałem, wczoraj dał post na LinkedIn, że po prostu on tego potrzebował.
On tego potrzebował, ale jakby inna kwestia. Czy to jest seksy biznes? Czy ktoś budzi się rano i myśli, będę królem dywaników.
Ale potem...
Ale tam są pieniądze.
Oczywiście. I ile osób ma samochody, ile osób tego potrzebuje. Ogromna skala. I jak do tego ser już też tak prężnie rośnie, bo to jest naprawdę ciekawy, bardzo protrudujący problem.
Dokładnie. I takie biznesy są świetne. Zamiast wymyślać kolejną markę modową, kolejne suplementy, kolejne kremy, zdecydowanie lepiej jest pójść w tego typu biznes.
I tym optymistycznym akcentem i wspomnieniem również o Sergiuszu, który nie wiem czy wiesz, ale będzie też w edycji Master E-Commerce Hub 2.0.
Nie dziwię się, bo jest bardzo głodny wiedzy i bycia w społeczności i jest zaangażowany.
Więc moi drodzy, my się żegnamy. Jeśli chcecie spróbować zaplikować do Mastery Commerce Hubu 2.0, jeśli dotrwaliście do końca, to znaczy, że jest duża szansa. W ogóle jak ktoś dotrwa do końca podcastu, to naprawdę widać, że jest chłodny wiedzy i to jest na pewno osoba bardzo koloryczna na koniec dnia jako ewentualny aplikant. Też możesz spotkać się ze mną i z Mateuszem. Nie wiem kiedy ten podcinek wyjdzie, ale Ale może niebawem. Mam dużo nagranych, choć ten jest w takiej trochę innej formie, bo dużo było dyskusji, więc puścimy go wcześniej niż później.
To już ty decydujesz.
To już ja decyduję. Dzięki wielkie, a my widzimy się za tydzień w niedzielę o 9.00. Dzięki.
Dzięki wielkie za zaproszenie.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałbym Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trafi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







