+100 MILIONÓW ze sprzedaży kawy? | Łukasz Wichłacz | Z buta w marketing - Oskar Lipiński

W podcaście Oskara Lipińskiego, Łukasz Wichłacz, CEO Coffee Desk, dzieli się refleksjami na temat budowania relacji w branży kawowej, roli podróży i kulturowych doświadczeń w rozwoju biznesu oraz znaczenia autentycznych kontaktów z dostawcami i partnerami. Opowiada o swoim dążeniu do lepszej równowagi między intensywną pracą a życiem osobistym, o hobby DJ‑skim jako metaforze ciągłego doskonalenia umiejętności oraz o wyzwaniach operacyjnych: utrata kluczowego klienta, problemy z płynnością, ograniczone finansowanie (crowdfunding) i wysokie koszty rekrutacji. Wichłacz podkreśla, że talent nie jest łatwy do zastąpienia, dlatego ważne są szczere, długoterminowe relacje z zespołem i dostawcami. Dzieli się radami dla początkujących przedsiębiorców – potrzebą odwagi, akceptacji porażek i budowania autentycznych sieci, a także przemyśleniami o ego, otwartości i strategicznym, cierpliwym zatrudnianiu. Cała rozmowa ukazuje jego filozofię: nie zmuszać, a rozwijać się poprzez prawdziwe relacje i świadome decyzje, aby osiągnąć większą wolność i satysfakcję życiową.
Chapters
Dlaczego wam się udało? Bo tych kawiarni jest dużo w Warszawie.
Dzisiaj, szczerze mówiąc, w Warszawie nie jest tak, że idziesz sobie i wybierasz te lokalizacje, tylko jak one się pojawiają, no to musisz być szybki, dynamiczny i podejmować decyzje.
Powiedz mi Łukasz, a co cię łączy z Rodziną Królewską?
No tak, to są rzeczy, których nie kupisz.
Dużo osób, które czynają w e-commerce'ie, one mają taką zarzuconą kulturę takiego zapierdolu, takie na zasadzie po 13-14 godzin.
Cześć, tu Oskar Lipiński, jestem właścicielem, dyrektorem e-commerce marki DAQ. Masz dosyć pierdolamento? Możesz się spodziewać tu szczerej, brudnej prawdy o marketingu i e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe mięcho. Napisz do mnie teraz na Instagramie Oskar Lipiński, prawda, a podejrzę Ci nieoczywistą prawdę, o której nikt nie mówi.
Dzisiejszy podcast zacznę taką trochę prywatną historią, bo moi drodzy, zanim zaczynałem nasze działania online marki DAQ, to czerpałem głęboką inspirację z kilku marek. Jedną z tych marek w kwestii budowania doświadczeń klientów zarówno w offline oraz w online był Coffee Desk. Chciałbym powitać dzisiaj Łukasza, CEO Coffee Deska i powiedzieć, że naprawdę ścieszę ten odcinek, bo Naprawdę Łukasz, byłeś dużą moją inspiracją jako marka w budowaniu tych doświadczeń online klienta i tak nie postawiłby w pierwszym etapie rozwoju aż tak mocno doświadczenia w budowaniu społeczności, gdyby nie Coffee Desk.
To bardzo miłe. Cześć Oskar, dzień dobry wszystkim.
Powiedz Łukasz, co sprawia, że jesteś dobrym przedsiębiorcą, bo robisz to już bardzo długo. Coffee Desk to jest już dość długi, long-termowy projekt. Co takiego robisz, że robisz to dobrze?
Pierwsze, na czym się zastanowił, to czy na pewno robię to dobrze, bo to nie wiem, czy jeżeli to jest twoja opinia.
Moja subiektywna opinia.
Okej, ja nie wiem, czy jestem aż tak w stu procentach do tego przekonany na wstępie, więc myślę, że zawsze można być lepszym. A co sprawia, że jestem chociaż tutaj, gdzie jestem, bo zakładam, że też o to pytasz, to jest pewnie wiele czynników, Tak jak powiedziałaś, też od wielu lat już, no w zasadzie jestem w biznesie pewnie gdzieś od dzieciństwa, bo to gdzieś tam było wszczepione przez rodziców. Sam kofiet też prowadzimy już od 13 lat, więc już to kawał czasu tak naprawdę. Wiesz co, wydaje mi się, że jestem otwarty też na rozwój i wydaje mi się, że to, że jesteśmy na przykład tutaj, gdzie jesteśmy, no to w dużej mierze przez ludzi, którzy z nami pracują i wydaje mi się, że ja jestem taką osobą, która lubi zaufać innym, szczególnie w konkretnych dziedzinach. Jeżeli budujemy dzisiaj e-commerce, które budowanie akurat obecnie nam idzie bardzo fajnie, to dlatego, że mamy dobrych ludzi, w dobrym miejscu, bo ja sam bym tego na pewno nie dźwignął. Myślę, że to może być taka jedna z głównych cech, która pomaga mi.
Czyli zaufania.
Zaufania, ale też taka otwartość, no pewnie zaufanie też. Że możesz zaufać, że ktoś to robi lepiej, bo wydaje mi się, że niektórzy mają wyzwania z tym.
Tak, jest tak Zosia Samosia, że ja zrobię to lepiej. i często jest ciężko zaufać i powinno się zasadniczo zarówno ludzi lepszych od siebie w danych obszarach, prawda?
O to właśnie dokładnie chodzi, nie? Myślę, że już od dłuższego czasu, my w organizacji zawsze stawialiśmy na ludzi. też na relacje z nimi i oczywiście nie zawsze było idealnie, natomiast mamy raczej dobre doświadczenia albo bardzo dobre doświadczenia i wydaje mi się, że obecnie mamy też coraz lepszy zespół i z czasem też pewnie człowiek się uczy na tym, czego dokonał i coraz lepsze pewnie te rekrutacje gdzieś generalizujące.
Głównym partnerem podcastu jest Marka Duck, który jesteś współwłaścicielem oraz dyrektorem e-commerce. Torebki skórzane szyte od 30 lat w Lublinie. Bardzo się cieszę na to, że znalazłem trzech partnerów strategicznych, z których usług na co dzień korzystam. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako Marka Duck. Wygodne zwroty to bezpłatne na sklepu internetowego narzędzie, które usprawnia proces zwrotu towarów e-commerce. Korzystanie z usługi ułatwia budowanie zaufania do marki, usprawnia pracę magazynu, logistyki i zwrotów. Ponadto ty jako właściciel sklepu internetowego decydujesz, kto pokryje koszt przesyłki z zwrotem towaru. Sam BAI Platforma Smart Marketing Automation, z której również korzystam. Autopej, niezawodne płatności online dla sklepów internetowych oraz innych biznesów online. Nowoczesne usługi dla flot oraz błyskawiczne doładowywania telefonów. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. Nie przedłużając, zapraszam Cię do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl oraz zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść praktycznych informacji e-commerce oraz marketing.
Ile osób jest w organizacji teraz?
Zarazem osób, które są z nami i współpracują, to będzie około 200 dzisiaj. Natomiast ta liczba to też jest troszeczkę większa przez to, że mamy offline'owe miejscówki. Dzisiaj cztery. I one zawsze mają troszeczkę więcej osób, bo to są często osoby młode, które pracują nie na pełen etat. To jest też praca zmianowa. Jesteśmy otwarci 7 dni w tygodniu. Także to nam troszeczkę winduje to zatrudnienie. I podobnie logistyka, no bo jednak te tematy magazynowe, to jest dość duży temat. Więc w samym biurze, jeżeli też o to pytasz, w biurach w zasadzie, bo pracujemy w kilku biurach i pracujemy zdalnie, to jest jakieś 90 osób dzisiaj.
To jest już duża ilość osób do zarządzania, a działów w takim razie jest łącznie ile?
Dostąpiłeś mnie, ale mamy ich całkiem sporo. Nasza działalność jest dość skomplikowana, w sensie, że przez to, że mamy różne kanały, bo to jest i B2C, i B2B. Na B2C mówimy o e-commerce i o offline naszym. No i dochodzi tak marketing, hire, zakupy, logistyka, et itd. Sprzedaż tak w każdym dziale, więc jest to całkiem sporo.
To duże wyzwanie być CEO. Tak dla mnie na ten moment, na dziś dzień, dużo organizacji, bo u nas to jest myślę, że jakaś jedna czwarta, jakieś 50-60 osób zatrudniamy. To powiedz mi, jak wygląda twój dzień pracy, bo to jest mega ciekawe moim zdaniem.
Jeszcze wracając do tego, co powiedziałeś w tym wyzwaniu, tak, to też uważam, że to jest duże wyzwanie. Ja też nie wiem, czy jestem takim stworzonym, urodzonym CEO. Wydaje mi się, że nie. W sensie, że jednak taki, zawsze potrzebowałem takiego wsparcia. Poza tym też prowadzimy organizację jako zarząd trzyosobowy, więc też w jakimś stopniu dzielimy te obowiązki i każdy z nas ma jakiś swój obszar, w którym zarządza, czy w którym się specjalizuje. A dodatkowo, no to zawsze tak było, że potrzebowałem też kogoś takiego gdzieś przy operacjach, kto by prowadził te wszystkie inne rzeczy. No plus dzielimy właśnie się, tak jak powiedziałaś, na działy i każdy dział u nas, ta struktura wygląda tak, że każdy dział ma de facto swojego heda. Wracając do dnia, no to dni są różne, bo to jest tak, że przez to, że mamy biura w różnych miastach, mamy offline w Warszawie, nie wiem, jedną z głównych rzeczy, którą ja robię, jest współpraca z dostawcami, co wiąże się z częstymi podróżami.
Przyjemność.
Przyjemność i czasem trudność i wyzwanie. No i samo to, że większość operacji mamy w Warszawie, a ja mieszkam na co dzień w Kołobrzegu, to wszystko jak sobie połączysz, a jeszcze ostatnio sobie wziąłem na tapetę to, żeby zostać DJ-em i gram gdzieś tam często w weekendy po nocach, to jak to wszystko połączysz i skumulujesz, to każdy dzień pewnie jest troszeczkę inny.
Żyjesz w takim pośpiechu?
Nie powiedziałbym, raczej jak się wywozi z Kołobrzegu, to tam nie żyje się w pośpiechu. Czasem się śmiejesz u nas, jak wiesz, zadzwoniłbyś do mnie, powiedziałeś, stary, jestem na drugim końcu miasta, ja patrzę, o kurde, no faktycznie, sześć minut, no to mam kawał. Nie, to jest, masz dużo więcej czasu, nie? Ale oczywiście wiesz, nie masz tego wszystkiego, co masz na przykład tutaj w Warszawie, czy od strony biznesowej, czy od strony eventów i tak dalej. To jest nieporównywalne. Ja jestem rozdarty cały czas bardzo mocno pomiędzy małe miasto, duże miasto, a duże miasto tutaj i podróże pewnie.
To jakie są plusy i minusy prowadzenia firmy z Gołobrzegu?
Na samym początku, tennaście lat temu de facto, kiedy firma jeszcze była bardzo mała, no to wydaje mi się, że to było dużym plusem generalnie, no bo my byliśmy w trójkę jako wspólnicy z Kołobrzegu. Mieliśmy małą ekipę z Wartą, wspaniałych ludzi, którzy zaczną udurzać się z nami do dzisiaj. Wiesz, jak to było pięć osób, dziesięć czy piętnaście, mogliśmy sobie jako taka trochę rodzinna firma prowadzić biznes, a przez to, że potem weszliśmy jeszcze w e-commerce, czyli jakby mieliśmy do dyspozycji cały rynek de facto. pewnie trochę mniejsze koszty w Kołobrzegu, dużo czasu, bo w dużym skrócie wiesz, no nie stoisz w korkach, ale generalnie masz po prostu dużo czasu, bo wszystko ci zajmuje mniej. No to był to pewnie duży plus, nie? Ale z czasem, jak ta organizacja się rozwija i chcesz robić większy biznes, a potem na przykład, nie wiem, nie masz dostępu do talentu w niektórych dziedzinach, czy nie wiem, czy to będzie dział IT, czy e-commerce, no to z reguły musisz postawić na duże miasta, no i to zaczyna się potem wszystko w jakiś sposób komplikować, a jak zadecydowaliśmy jakieś pewnie 8 lat temu o tym, że chcemy pojawić się w offline w Warszawie, wiesz, jeszcze bez zespołu, bez biura, no to to wszystko zaczęło się i jakby zdecydowaliśmy się, otworzyliśmy pierwszą kawiarnię, showroom przy ulicy Wilczej, który od pierwszego dnia w zasadzie ukazał się sukcesem, no to to zarządzanie tym było naprawdę dużym wyzwaniem.
Okazał się sukcesem i ja śmiem twierdzić, że tak jest, bo jestem stałym bywalcem Coffee Desk'a.
Ja akurat... Bardzo nam miło.
Tak, na Tamce. Kawa przelewowa lub bezkofeinowa na mleko grochowym. To powiedz mi, dlaczego wam się udało? Bo tych kawiarni jest dużo w Warszawie. Co was definiuje, że poniesiecie sukces?
Wiesz co, znaczy po pierwsze to tak, po pierwsze to nasz koncept jest troszeczkę inny. Myślę, że teraz jakieś podmioty się pojawiają, które robią coś podobnego, no ale my nie jesteśmy tylko kawiarnią. Kawa jest jakby, kawa, produkty kawiarniane, czyli nie wiem, po prostu flat white czy herbata to jest jedna rzecz, ale my też jesteśmy sklepem. z dużym wyborem ziaren, akcesoriów i tego wszystkiego. Takich rzeczy nie było w momencie, kiedy wchodziliśmy za bardzo na rynku. Teraz wiadomo, że te półki takie produktowe coraz częściej się pojawiają. Dodatkowo też mieliśmy e-commerce i zawsze jesteśmy takim punktem odbioru. Czyli możesz sobie zamówić tradycyjnie w sklepie e-commerce'owym i odebrać to. Myślę, że połączenie tych wszystkich rzeczy Plus, nie wiem, no to ciężko się mówi o swojej kawiarni, wiesz, o tych dobrych stronach, ale wydaje mi się, że to jest takie połączenie też tego obsługi, designu.
Takich mikrodetali, na przykład, co jest fajną rzeczą, mi się to strasznie podoba, jak zamawiam kawkę i dostaję potem jakiegoś tygryska albo wielbłąda, jak sobie czekam. No jakby prosta rzecz i to mi się przypomina od razu moje takie memories do mojego dzieciństwa, gdzie też się bawiłem takimi zabawkami. Takie mikro rzeczy macie fajne, porobione. Ja od strony klienta na to patrzę, czy kula świecąca się w łazience na tamce. Dla detalistów, ja na to zwracam bardzo uwagę, od razu to poczułem. Pewnie nie każda zwraca uwagę, ale są ludzie, którzy to przyciągają.
Tak mi się wydaje, że to nie jest tak, że otwierasz sobie kawiarnię i wstawiasz jakikolwiek ekspres, wsypujesz cokolwiek do młynka i to będzie chulak. Tak to nie działa, że rynek kawy... Okej, on jest duży. Dzisiaj chwileczkę o tym rozmawialiśmy. W Polsce to jest dzisiaj sam rynek kawy retailowej, to jest 7 miliardów. rynek kawiarniany, to jest po prostu ogromny rynek. Natomiast, żeby odnieść sukces, myślę, że wiele firm teraz ma wyzwań. Te większość sieciowe kawiarnie, no nie wszystkim idzie tak łatwo, nie? Widać, że te lokalizacje się otwierają, zamykają i dzisiaj ten rynek kawy speciality, na którym my się poruszamy. On jest coraz większy, coraz silniejszy. Fajnym przykładem właśnie są te nowo wydawane Coffee Spotsy, książka Agi Bukowskiej i Krzyśka Rzymana, gdzie tych kawiarni było 150, 200 jeszcze parę lat temu, teraz mamy 320. Też nie wiemy, one się codziennie tak otwierają, więc to jest rynek, który naprawdę dynamicznie rośnie. I to jest super, bo jestem mega, mega dumny z tego, że tak może wyglądać. Po pierwsze z tego powodu, że też my mamy w tym jakiś tam mały swój udział, a po drugie wierzę w jakość po prostu i mega się cieszę, jak ten dobry produkt, prawdziwy produkt się sprawdza i on zaczyna trochę może jeszcze nie przeważać na rynku, natomiast to jest ten segment rynku, który rośnie bardzo szybko.
Ja to nawet zauważyłem też w naszym mieście z Lublina, bo ja jestem akurat z Lublina i widzę, że tam się otwierają pierwsze miejsca takiej skawku speciality. I to jest dla mnie w ogóle zagwozdka, że Lublin, takie miasto na wschodzie Polski, mniejsze i tam już zaczyna Tokio łukować, a dwa lata temu nie było nic, była plaża. Więc może odbiorców nie ma jeszcze tak dużo, ale tak, w Warszawie ten rynek już jest taki, no... Jest dojrzały w zasadzie. Jest dużo już tego, nie? W sensie jak na... Warszawa, ale też
Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Poznań, to są dojrzałe i fajne rynki naprawdę. My w Kołobrzegu swoją otwieraliśmy prawie dziesięć lat temu. To było pierwsze takie miejsce na mapie. Dzisiaj też już mamy de facto kilka lokalizacji, w których można się kawę specialty napić. Ja też uważam, że to jest super sprawa, że jednak Dla mnie, dla osoby, która jest na tym rynku, to wypicie innej kawy niż kawę speciality nie jest łatwe. Chociaż nie ukrywam, że ja na przykład osobiście, jak jadę do Włoch, gdzie jest znowu odwrotnie, to jest ciekawe. We Włoszech jest dość ciężko napić się kawę speciality, a że jednak u nich jest to tradycyjna kawa, no to pewnie może to brzmieć. Ciekawie, ale tak to wygląda, że ta kawa nie jest zbyt wysokiej jakości, często we Włoszech. No to lubię sobie wypić takie czarne, może spalone, gdzieś tam na południu Neapol, pewnie z tego, jak wiemy, słynie. I tam wsypać, co pewnie jest grzechem trochę. Nie wiem, czy można tak powiedzieć do kawy specjalnej. Nie sypie się generalnie cukru, bo ta kawa jest po prostu sama z siebie, słodka, owocowa i pyszna. Ale do takiej kawy w napolu, no to znowu grzechem jest nie wsypać tego cukru. I powiem ci, że ja to doświadczenie zawsze się ze mnie śmieją znajomi, ale ja to po prostu w jakiś sposób lubię i jest to jakaś tam To
jest taki fajny klimat. Wchodzisz, płacisz euro za kawkę i masz taki fajny feeling, nie?
Nie jestem takim freakiem, żeby wiesz, nie polaryzuję tego w ten sposób. Dla mnie się liczy też doświadczenie bardzo, nie? To chyba też pytałeś o te kawiarnie na początku i dlaczego też w naszych kawiarniach jest tak tłoczno, to mam wrażenie, że właśnie chodzi, bo te elementy, które wymieniłeś, to one się składają na całe doświadczenie, nie?
To są bardzo fajne pomysły, no i to oświadczenie, możemy teraz zahaczyć w ogóle na ten temat, bo zarówno offline, ale też w online to oświadczenie klientów budujecie w sposób taki, który zawsze, jak ja byłem na tym początku ze swojej drogi komersowej, no te kocki na pudełkach, zawsze to takie było, Zapamiętywałem to, nie? W sensie, to jest ciekawe, że tych marek takich CX-owo dobrze zrobionych znam tylko kilka. Powiedz mi, z czego to się w ogóle wzięło? Czy to było tak, że ty na to wpadłeś, czy mieliś jakąś wizję wspólnie? Czy to jest takie ważne w e-commerce dalej, czy już jakby nie? Coś musiał się odwiedzić od ciebie więcej w tym temacie.
To było tak, że jak zaczynaliśmy w ogóle e-commerce wiele lat temu, bo my w ogóle wywodzimy się z B2B. My na początku byliśmy takim po prostu tradycyjnym dystrybutorem kawy. Zaczynaliśmy od sprowadzania kawy włoskiej, redystrybuowanie na polskim rynku. W którymś momencie urodził się pomysł e-commerce'u i jak zaczynaliśmy, pamiętam, że wtedy swojego czasu znajomy z Wrocławia polecił mi książkę świętej pamięci założyciela Zaposa, czyli Tonego Siecha. Ja to przeczytałem i w ogóle mówię, wow, to jest w ogóle droga, w jaką my powinniśmy iść, nie? Czyli taki customer service, po prostu dot zet, stawiasz na to wszystko, nic nie liczysz, oczywiście teraz trochę przesadzam, nie? Ale nic nie liczysz, w sensie, w kontekście kosztów, nie? Nie liczysz tak Excela, po prostu chcesz zrobić, fajnie. klientom i idziesz w to. No i jakoś się ze wspólnikami, wszyscy mieliśmy taką samą wizję i od początku szliśmy tą drogą. A jeżeli pytasz o te koty, no to Paulina, która zresztą do dzisiaj z nami pracuje, wtedy robiła wiele różnych rzeczy w firmie, między innymi, po prostu też prowadziła customer service i tak dalej. I nie wiem, czy ona chyba sama po prostu trochę się pomyślała, dobra, nakleję kota, miłego dnia. I to się po prostu tak przyjęło, że robimy to do dzisiaj. Teraz to hurtowo narysujemy te rysunki.
No właśnie, jak przy skali to takiej robić.
No ta skala jeszcze nie jest aż taka duża, no bo dzisiaj to jest tam cirka 15-20 tysięcy paczek miesięcznie, no ale jest to trochę kotów do narysowania. Natomiast my w którymś momencie też jeszcze powiedzieliśmy, że jak chcesz jakiś inny rysunek, to nie ma problemu, my też ci go narysujemy, więc mamy ekipę rysującą i takich rysunków pewnie z tysiąc miesięcznie też Też rysujemy.
Fajnie. Czyli przez te lata się nie rozmyło to wasza wizja bycia takim customer experience.
Na ten moment nie, oczywiście takie rozmowy trwały, wiesz, jak potem patrzysz na... Nexela, a mieliśmy ostatnio i lepsze lata, i gorsze, no bo w momencie gdzieś tam, jak był, jak mieliśmy czasy covidowe, to był super czas dla e-commerce'u i, a szczególnie, nie wiem, dla kawy, no to u nas to bardzo mocno eksplodowało w górę. Natomiast z drugiej strony, od momentu wybuchu wojny za wschodnią granicą, to u nas bardzo mocno e-commerce ucichł i w takich momentach pewnie wiesz, no zerkasz na wszystko, nie? Natomiast jakoś za każdym razem nie byliśmy w stanie podjąć takiej decyzji, żeby że jednak to, co klienci lubią, szanują, no nie chcemy się raczej na takie kompromisy.
No tak, jest to niezwykle istotne, przyzwyczajamy klientów do jakichś takich standardów i to doświadczenie klienta staje się już standardem, a nie efektem wow. A nie masz takiego, wrzucę takie trochę kij w mrowisko, to są ostatnie moje rozmyślenia, że faktycznie klientów trzeba rozkochiwać w marce, tworzyć love brand, żeby oni wracali, żeby polecali swoim znajomym nasze produkty, ale Czy to jest tak, że powinno się w tym mieć umiar, czy nie? Bo ja ci podam przykład, jaki ja zauważyłem, że jak zbyt dużo dasz swobodę klientom na jakieś podejmowanie decyzji, czy jakieś wybory, czy jakieś rozmowy, to potem to się może odwrócić trochę w drugą stronę do ciebie.
Zgadzam się, ale masz na myśli to, co masz w asortymencie, na przykład w ofercie?
Tak, tak, tak.
Zgadzam się. Czasem trzeba pomóc klientom. Trochę to jest naszą rolą. Uważamy jako Coffee Desk, jeżeli chodzi np. jak sobie rozmawiamy o naszych dostawcach, czy w ekipie takiej komercyjnej, czyli mam na myśli zakupy, sprzedaż, to raczej chcielibyśmy być taką instytucją w tym momencie, która poleca, rekomenduje, wybiera, selekcjonuje. Bo my jednak mamy dostęp do tych dostawców. Pojawiamy się na targach. To jest trochę nasza Trochę nasza rola, żeby tym klientom pomóc i mu ułatwić ten wybór. Staramy się raczej, żeby te produkty... Będziemy chcieli to nawet jeszcze bardziej robić w przyszłości, żeby te produkty, które już mamy, no to są w jakiś sposób wyselekcjonowane. Myślimy o czymś takim może, jak Cofidisk poleca i wtedy będziesz wiedział, że jak to kupujesz, to już jakby my świadczymy za tą jakością.
Bo ja mam też taką zagwozdkę, jak jesteś takim nowicjuszem kawy speciality i wchodzisz sobie na stronę Coffee Desk i chcesz kupić fajną kawkę, jakiś przelew miesiąca, czy cokolwiek. No to ciężko jest tak naprawdę po opisie, jak się nie znasz tych nut smakowych, trochę tak jak z winem, którą kawę powinieneś wybrać, nie? To jak do tego w ogóle polecieć? Słuchają nas ludzie, którzy piją sobie taką zwykłą kawę, załóżmy z ekspresu, a chcieliby sobie właśnie spróbować speciality. To jakie podjąć w ogóle pierwsze kroki, decyzje biorąc na stronie internetowej Coffee Desku? Bo ja miałem problem jak kiedyś pierwszy raz, tam wiesz, mówię dobra, ta jakąś tam fajne logo różowe, wezmę tą.
Poopakowane.
Tak.
Wiesz co, wspomniałeś o przerwach miesiąca. Faktycznie mamy taką instytucję, taki projekt, który kilka lat temu uruchomiliśmy i okazał się też bardzo dużym sukcesem, gdzie my na każdy miesiąc wybieramy. kawą pod przelew i kawą pod espresso. Więc zawsze to jest pewnie dobrą metodą na start, czyli jak chcesz wybrać jedną, no to możesz spróbować kawy miesiące. Wydaje mi się, że z czasem jak pijesz te kawki, no to już trochę wiesz, gdzie się kierujesz, czy lubisz bardziej, nie wiem, zbalansowane rzeczy, nie wiem, z Ameryki Środkowej czy Południowej, czy to będzie kawa z Brazylii na przykład, no bo najczęściej ona w ten taki sposób smakuje, czy może lubisz kawy bardziej owocowe, bardziej kwaskowate, które są, nie wiem, z Etiopii, z Kenii, czy z Afryki. Wydaje mi się, że potem sobie to wyrabiasz, ten metodę obróbki. Natomiast na start faktycznie, po opisach, wydaje mi się, że to chyba jest kwestia trochę doświadczenia i tego, żeby pójść w to. Zaufać sobie.
Zaufać przelewowym miesiącu.
Albo zadzwonić, nie wiem, na infolinie, albo napisać maila, albo cokolwiek innego, nie? To myślę, że to też by zadziałało.
No dobra, słuchaj, pozostając jeszcze, trochę pozostając w temacie kawek, ale łącząc to z biznesem, to powiedz mi, mając te salony offline'owe, te kawiarnie, czy ty widzisz jakiś wpływ świadomości marki, czy jakoś to wpływ jesteś w stanie zmierzyć na to, że macie trzy topowe, czy tam cztery, cztery albo trzy?
W Warszawie?
Proszę, trzy. Właśnie trzy. W trzech topowych lokalizacjach, takich naprawdę w centrum, gdzie ten logo jest widoczny z zewnątrz cały czas. Czy to jakoś powoduje wzrost świadomości marki? Czy wy jakoś to jesteście w stanie mierzyć? Czy to jest w ogóle nie do zmierzenia takie?
Jest w pewnym sensie do zmierzenia. Możemy robić sobie różne akcje crossowe. Chociażby, nie wiem, rozdawać coś w kawiarniach i badać, czy ludzie potem w e-commerce'ie to zajmują. Wiele takich rzeczy jest jeszcze przed nami. Szczerze mówiąc, to nie jest moment, w którym mamy bardzo dobrze ten omnichannel połączony. Natomiast jest w naszej strategii i chcemy na to mocno stawiać w najbliższych latach. Do celowo pewnie łapiąc gdzieś tych klientów, np. się łapiąc mam na myśli, łącząc kropki w kontekście offline'u i online'u, np. w jakiejś aplikacji, to by było super. Natomiast chociażby widzimy to, że my jesteśmy bardzo mocni w Warszawie. Możesz sobie to zobaczyć pewnie, nie wiem, przez proste narzędzia typu Google Trends nawet, gdzie to masz tą geografię rozróżnioną. No i w Warszawie jesteśmy bardzo silni, a są miejsca, gdzie nasza konkurencja może być lepsza od nas na ten moment. Więc to na pewno daje duży, duży impakt i chcemy w to inwestować. Poza tym, no my mamy akurat te dobre doświadczenia z tym offline'em, że jakby te lokalizacje same w sobie już zarabiają, więc one się szybko zwracają i dzisiaj problemem pewnie jest trochę Są pieniądze na to, żeby tych lokalizacji mieć więcej, czyli na te wstępne inwestycje i problemem czasem są lokalizacje, nie? Bo to dzisiaj, szczerze mówiąc, w Warszawie nie jest tak, że idziesz sobie i wybierasz te lokalizacje, tylko jak one się pojawiają, no to musisz być szybki, dynamiczny i podejmować decyzje.
Czyli duży popyt na te nowe lokalizacje.
A to nie są, to nie są pewnie łatwe decyzje, bo to jest duża kasa i to są długie zobowiązania, bo jak wynajmujesz lokal, nie wiem, na 10 lat, no to podjąć taką decyzję, to musisz mieć jakieś, nie wiem, przekonanie, musisz trochę może zbadać tą lokalizację i tak dalej.
No tak, to się zgadza. Na pewno macie łatwiej niż marki w Warszawie, przykładowo na Mogotowskiej, które sprzedają ubrania istersorcyzujące, mają duży czynsz i tam jest ciężko wyrobić tą sprzedaż, a u was to jest jakby produkt taki, że duża ilość osób może pozwolić, jest pewnie rotujący, też klient powracający, więc to jest fajny model. Ja kiedyś w ogóle czytałem taki artykuł, że takim przeszłości, takim trendem jest połączenie na przykład sklepów odzieżowych z kawiarniami albo sklep odzieżowy i barbershop. Czy spotkałeś z czymś takim? Bo jakby ja wizję tego, jak miałem już kiedyś butik, czy tam showroom Daga taki pełno, żeby to byłby nasz, to ja bym to widział jako takie miejsce spotkań trochę. CEO Jim Szarka zrobił taki fajny opening jakiś czas temu w Londynie, bodajże w Londynie, ale to było w Wielkiej Brytanii, gdzie on stworzył sklep, który jest takim bardziej miejscem spotkania jego społeczności. Zresztą bardziej eventy, no sprzedaż też jest, ale to nie jest główny core tego biznesu. Czy spotkałeś z takimi wizjami gdzieś?
Jak najbardziej. Takich rzeczy jest sporo. Myślę, że jak sobie pojedziesz do Skandynawii, czy do Berlina, czy do Londynu, to są takie miejsca, gdzie takich konceptów jest naprawdę sporo. U nas faktycznie nie ma tego jeszcze za dużo. My pracujemy na takim jednym projekcie z jedną z marek e-commerce'owych, łatwiej odzieżowych. I taki projekt za chwilę będziemy otwierać. Chociaż nie ukrywam, że jest to dla nas Jak się robi, no robi się coś pierwszy raz, no to jest dużo... Może być riski. Jest trochę riski, dlatego też staramy się trochę elastycznie do tego podchodzić i nie mieć może największych oczekiwań, bo ja myślę, że tu jest, jak otwierasz taki koncept z kimś, to jest wiele rzeczy, które mogą, wiesz, no... Idziesz też na pewne kompromisy, nie? Chociażby w momencie, jak to wygląda, jak to będzie działać i tak dalej, i tak dalej, nie? To nie jest jakby w stu procentach twój projekt.
To jaki ty masz model podejmowania decyzji biznesowych? Czym się kierujesz? No bo tutaj powiedziałaś o jakimś nowym projekcie, wiesz, otwiera się ta kawiarnia, no to tu są jakby duże ryzyka, też duże pieniądze wchodzą w grę. Jakbyś mógł zdradzić, jakie są twoje... Wiesz
co, po pierwsze myślę, że podejmuję te decyzje wolniej niż wcześniej. W sensie, że wcześniej chyba byłem dużo bardziej zdecydowany, ale to niekoniecznie dobrze działało. Że jednak tych błędów mogło być więcej w przeszłości. Więc raczej staram się dzisiaj przespać z tymi decyzjami, tak już kolokwialnie mówiąc. My jesteśmy trzyosobowym zarządem. U nas się to sprawdza bardzo dobrze. Mamy super relacje z chłopakami. Od początku pracujemy razem. Bardzo dobrze się znamy. Każdy z nas jest inny. I taki trzyosobowy zarząd daje to takie poczucie. Mamy taką zasadę po prostu, że jeżeli dwie osoby są za czymś, a trzecia nie, no to musi pójść na taki kompromis w tej sytuacji i zaufać tym pozostałym. Chociaż mamy jeszcze taką formułę takiego weta, że jeżeli ktoś się z kimś nie zgadza w kontekście jakichś wartości czy czegoś takiego, to też może to zawetować. Raczej jesteśmy dość spójni, ale są takie sytuacje, gdzie, nie wiem, dwie osoby coś chcą zrobić, jedna nie chce. No a też sporo tej decyzyjności staramy się teraz, tak jak powiedziałem wcześniej, no mamy bardzo doświadczony zespół senior managementowy. I staramy się, żeby te decyzje jednak, czy teraz jak pracujemy na przykład nad strategią taką pięcioletnią dla organizacji, no to Hedzi są w stu procentach zaangażowani. I de facto w dużej mierze to oni układają dzisiaj tą strategię. Pewnie docelowo chcielibyśmy, żeby jednak też więcej decyzji było podejmowanych.
Czyli strategia także po ich stronie.
W dużej mierze tak, no to jest trochę, wiesz, my trochę, wiesz, po 13 latach, nie wiem, przynajmniej u nas to tak jest, że my w jakiś sposób już chyba chcielibyśmy troszeczkę się od tego odsuwać w jakiś taki sposób, nie, że już chyba nie mamy tyle tej energii, żeby, niech sobie przypominam ja siebie, nie chciałbym za chłopaków odpowiadać, ale myślę, że jest podobnie. że jak wstawałem o tej, wiesz, 6.00, 7.00 i czasem pracowałem do godzin nocnych przy komputerze, no to teraz staram się tego komputera po tej 16.00, 17.00 nie otwierać, ale to też nie jest tak codziennie, no bo są dni, że pracujemy dłużej. Natomiast na pewno staram się pracować jakoś tak, wiesz, efektywniej, mądrzej, nie? Bo te godziny w moim już wieku, to takie godziny, to już nie jest ta efektywność, nie?
Dużo pracujesz dziennie? To jest pewnie porozbijane, ale...
Porozbijane, wiesz, to jest chyba tak, że myślę, że pracuję średnio po prostu, nie? Staram się też mieć czas i wiesz, i dla rodziny, i na przyjemności, i dzisiaj na muzykę, i na trochę sportu, i na podróże, więc po prostu jest pewnie dużo. Żyję myślę, że dość intensywnie, albo nawet bardzo intensywnie. Robię bardzo dużo rzeczy. Cofitest też nie jest mój jedyny projekt. Mam jakieś tam jeszcze inne side-projekty. Plus gdzieś tam jakieś takie tematy inwestycyjne trochę, więc jak to wszystko się zsumuje, no to jest kupa rzeczy. No i muszę jakoś, wiesz, no to szybko pewnie, szybko działać.
Side project. Muszę coś spytać. Powiedz mi Łukasz, a co cię łączy z rodziną królewską w Dubaju?
Z rodziną królewską w Dubaju. Akurat nie z rodziną królewską w Dubaju, ale z rodziną królewską z Ajman, ale z... Z rodziną koleską, z rodzicami mamy, mamy firmę, mamy Joint Venture w Dubaju. Akurat siedzimy w Dubaju i mamy tam też showroom. Otworzyliśmy taki beta e-commerce. Jesteśmy dystrybutorem kilku kawowych marek właśnie na Emiraty, ale czasem też na większy obszar, bo to trochę jest tak, że jak jesteś w Dubaju, to czasem ostatnio podjęliśmy taką umowę z dość fajnym dostawcą na chyba 11 krajów, czyli jakby na całe GCC to się mówi.
Jak to się wydarzyło? Wyczułam bardzo ciekawą historię.
Wiesz co? Historia jest dość ciekawa. Akurat u nas w zespole od wielu lat pracuje taki gość, nazywa się Marco Diuricz, który wcześniej był profesjonalnym koszykarzem i kiedy się kończył karierę w Kołobrzegu, to jakoś się fajnie zgadaliśmy i to jest jeszcze inna historia, może ci następnym razem opowiem, jak jeszcze byś mnie kiedyś gdzieś zapraszał. Natomiast znajomy, bardzo dobry Marko, on gdzieś tam pracował w Emiratach, akurat ci ludzie mają kilka kawowych biznesów tam i w ogóle prowadzą dużo różnych rzeczy. I któryś czas on pokazał Saudowi naszą organizację i mówił, o kurcze, no fajne to jest, nie? Może byśmy to otworzyli tutaj w Dubaju. No i wyobraź sobie, że ten gościu Przyjechał do Kołobrzegu, z tego Dubaju, wylądował w Berlinie, przyjechał trzy godziny. Trzy godziny siedził z Berlina do Kołobrzegu mniej więcej. Przyjechał, to był luty. Możesz też wyobrażać gościa, który przyjeżdża z 25 stopni pewnie w lutym do Kołobrzegu i ten wiatr i wiesz, deszcz, minus trzy, co ja tu robię. Tak, przyjechał na tydzień. Akurat mnie wtedy nie było w Kołobrzegu, był wspólnik z Marką na kolacji. Saudem Isdrago. No i Saud się obudził rano i mówi, wracamy do domu, podoba mi się, robimy, otwieramy. No i to były długie negocjacje. Nie ukrywam, że gdzieś tam styl pracy tam, a tutaj u nas jest zupełnie inny plus. W ogóle cała ta organizacja takiego otwierania joint venture, to było akurat tak, że oni inwestowali całą kasę, my dostarczaliśmy cały know-how. Plus na to jeszcze jest nałożona taka jakby a la franczyza, gdzie my pobieramy jakiś procent od obrotu za cały czas do dostarczania know-how, który idzie w głównej mierze na to, żebyśmy mogli cały czas dostarczać wiedzę. Też tam wysyłamy swoich ludzi raz na jakiś czas. Akurat teraz ekipa z logistyki pojechała tam. No i trwało to pewnie dwa lata, całość dopięcia tych dokumentów. Bardzo skomplikowany to był proces i nasz dział prawny, to myślę, że tutaj też wielka robota z ich strony, ale udało się. Dzisiaj jesteśmy pełnoprawnym udziałowcem 40% spółki tam na miejscu, która się dynamicznie rozwija. No wiesz, na zupełnie innym rynku, więc jest to na pewno... Na dzisiaj jest to ciekawa przygoda, która też nam dużo fajnych rzeczy daje, bo dzisiaj trochę my wśród naszych dostawców jesteśmy postrzegani jako marka globalna. Więc jak my idziemy gdzieś, to już nie mówimy... Nie mówimy, dzień dobry, chcielibyśmy zostać dystrybutorem w Polsce, tylko mówimy, chcielibyśmy zostać dystrybutorem w Europie, bo też działamy na innych rynkach. Jesteśmy bardzo mocni w ogóle w Europie środkowo-wschodniej, ale czasem to jest też Skandynawia, czy rynki zachodnie, ale też do tego dorzucamy Dubaj, albo, wiesz, inne kraje w GCC. No i to jest naprawdę, działa bardzo mocno na naszą korzyść. Tak jak powiedziałaś, się buduje taki prów. Także mamy na dzisiaj tutaj bardzo fajne doświadczenie.
Jakim modelu to jest sprzedawane? To jest w salonach, czy to jest też online?
Nie, to jest tam na początku trochę podeszliśmy tego modelu, tak jak robiliśmy to w Polsce, czyli najpierw postawiliśmy taki B2B, ale przy okazji otworzyliśmy showroom. Tam mieliśmy akurat też taką fajną sytuację, że akurat ci ludzie też mają palarnie kawy i w tym samym miejscu, w tym samym budynku było miejsce na to, żeby posadzić naszą taką offline'ową przestrzeń, więc to są głównie, to jest głównie dystrybucja, czyli dostarczamy do innych, nie wiem, kawiarni, palarni, dystrybutorów w regionie. No a dzisiaj już też mamy jakiś tam powoli malutki swój e-commerce i zaczynamy.
No właśnie, to jest ciekawy wątek.
To jest ciekawy wątek, no ale to zobaczymy, to jest coś, co dopiero zaczęliśmy, więc... Jeszcze za dużo powiedzieć nie mogę. Wiesz, Emiraty same w sobie też nie są aż takim ogromnym rynkiem. Bo to jest 10 milionów ludzi. Oczywiście jest tam dużo turystów. Ale to, żeby się tak nie spodziewać, że wiesz, w samych Emiratach możesz na sprzedawać nie wiadomo ile. Pamiętaj też, że tam od kwietnia, maja, czerwca tu już się robi bardzo gorąco i wszyscy stamtąd, słowem, wszyscy wyjeżdżają. I możesz tam wrócić pewnie wrzesień, październik się napić kawy, no bo jest po prostu, wiesz, człowiek jest 40 stopni plus, no to już Nie jest jakaś temperatura, gdzie możesz w dzień de facto za mocno sobie...
No zdecydowanie. A są jakieś takie ciekawostki, bo jeszcze dopiero zaczynacie z e-commerce'em w Dubaju, ale są jakieś takie ciekawostki, na przykład jak w Rumunii, że większość osób biora pobranie. Czy jest coś takiego, co jest odróżniacone na rynek od innych?
Wiesz co, bardzo ważny jest też customer service, ale to jakby dla nas to jest fajne, że jednak oni mocno to stawiają. Spodziewają się bardzo szybkiej logistyki, więc tam na przykład same delivery day też jest dość oczekiwane. Ten rynek jest dość mocno specyficzny, patrząc z naszego punktu widzenia. Tam możesz mieć taką sytuację, że ktoś przyjdzie, nie wiem, do twojego showroomu i Express, który kosztuje, nie wiem, 50 tysięcy złotych, to on po prostu wejdzie, zapłaci za niego kartą i poprosi, żeby go tam dzisiaj zainstalować, bo kupił do domu, nie? Także to jest, jakby jest różnica rynkowa, nie? Tam jest bardzo mocny też rynek w
ogóle... Ciężko jest przewidzieć zachowanie klientów, nie?
Na podstawie danek. Ciężko. Wiesz co, rynek Horeki też jest... Dużo bardziej zaawansowane. No ilość hoteli, nie znam akurat danych tak z głowy, natomiast ilość hoteli i wiesz, też hoteliki sieciowe, no tam ktoś przychodzi i chce zmienić kawę u ciebie w hotelu, w hotelach, no to i potrzebuje, żeby mu już wstawić 60 maszyn, czy chce kupić 60 maszyn, nie? No to w Polsce generalnie, no nie masz takich sytuacji. No 60 maszyn to byś zaopatrzył, wiesz, całą dużą, największą sieć kawiarni w Polsce po prostu.
Ciekawe wyzwania.
Ciekawe wyzwania.
Ja kiedyś trochę pozostanę w temacie też tych podróży, bo bodajże, może z pół roku temu, albo nawet z rok temu, nie pamiętam dokładnej daty, ale byłeś też chyba w Tokio. I takie fajne zdjęcie widziałem z uśmiechniętymi dostawcami. Świadocowałeś gdzieś na LinkedIn albo na Facebooka. A jak się z takimi osobami w ogóle, no bo ty masz różne fajne podłoża różnych kultur, różnych języków, jak się z nimi dogadujesz? No bo to nie jest tak, że każdy jest taki sam, nie? Jakby robisz to już wielu lat. Jak to wygląda od strony technicznej i relacyjnej?
Tak, no w ogóle to jest super i uważam, że to jest wspaniała część naszej pracy i przygody. Przez te kilkanaście lat jeżdżąc tak po całym świecie, na tych miejsc widzieliśmy mnóstwo, ale to też jest tak, że my do tych miejsc wracamy. W Tokio też byłem pewnie pięć razy, pięć, sześć razy i to też jest fajne, bo trochę wracasz trochę jak do siebie. Przez to, że na miejscu masz ludzi, którzy cię dobrze znają i bardzo miło goszczą, więc to nie jest tak, że jedziesz jako turysta, tylko trochę wiesz, oni
cię... Czujesz się jak w domu.
To troszeczkę tak, nie? I to jest naprawdę fajne, bo potem odwiedzasz te same miejsca, oni są dla ciebie bardzo mili, bardzo gościnni. Wiesz co? Nie wiem, ale ten świat kawy, a szczególnie kawy speciality, mam wrażenie, że to są po prostu naprawdę super ludzie, nie? Nie wiem, nie mam po prostu złych doświadczeń w zasadzie z tym całym światem.
Bo to świadomy konsument.
Chyba tak, nie? I to są ludzie, którzy mają bardzo fajne wartości, są otwarci, można z nimi porozmawiać o wszystkim, są raczej wyluzowani, nie? Także zabierają cię w fajne miejsca. Może właśnie to, co mówisz, to jest ta świadomość, czyli rynek kawy speciality, to znaczy, że idziemy... do Japonii, czy do Hongkongu, to ci ludzie nas zabierają wieczorem na jedzenie, czy na drinki, to wiesz, to jest po prostu, poruszasz się po fajnych miejscach, no to jest, wiesz, zawsze przygoda. Natomiast akurat tutaj w Japonii, to jest też ciekawe, to jest akurat firma z bardzo długą tradycją, to jest Huta-Szkła. która robi też akcesory kawowe, a dzisiaj akcesory kawowe są ich głównym biznesem. To będą rzeczy do nalewania kawy i tak dalej, ale też drippery, młynki, tego typu rzeczy. Natomiast jest to faktycznie japońska kultura, która jest zupełnie inna. Ja zawsze pamiętam, jak jeździłem na początku, to kilka książek sobie tam zawsze brałem do samolotu, które poczytać o kulturze japońskiej, to też wydaje mi się, że to się przydawało. Natomiast powiem ci, że to nie jest tak, że oczywiście w jakiś sposób się dostosowujesz, natomiast ja już chyba na tym etapie swojego życia staram się po prostu, wiesz, za każdym razem być sobą i postępować według tego, co dla mnie jest ważne. No i oni wiedzą, że my jesteśmy pewnie trochę, wiesz, trochę szaleni, trochę wariatcy, ale akceptują to totalnie, cieszą się jak przyjeżdżamy. Akurat CEO Chairman of the Board, pan w Japonii, to lubi nas właśnie zabrać zawsze do jakiegoś baru, bo ma zresztą swój jakiś taki prywatny bar w centrum.
No właśnie takie storki kojarzę, jeśli na story coś wrzucę. Możliwe.
No tak, no to są, wiesz, no rzeczy, których, jak to powiem, rzeczy też, których nie kupisz, no. Także to są doskonałe doświadczenia i... Polecam, wiesz, że może jak ktoś zakłada biznes, to może fajnie pomyśleć o tym, że ten biznes może być w ten sposób stworzony, że możesz odwiedzać czy klientów, czy dostawców. Dla mnie to jest jedna z największych wartości, jaka jest tutaj.
I tego tak troszeczkę Cię zazdroszczę. Posiedząc cały dzień przed komputerem, wiesz, przed komputerem w e-commerce'ie, mówię, kurczę, wyszedłem se za granicę, ale to nie jest łatwe w D2C wejść za granicę. A czy nie jest też tak, że to właśnie podróżowanie do tych dostawców, to trochę wyznaczyło lifestyle swojego życia? Bo ty dużo podróżujesz, dużo jakby fajnego jedzonka sobie jesz, raz DJ-ka została do tego dołożona, że gdyby nie to, to czy twoje życie by tak wyglądało podróżniczo, myślisz? Czy to miało duży wpływ?
Myślę, że miało duży wpływ. Właśnie ktoś się mnie dzisiaj pytał, ile czasu spędzam w Kołobrzegu w domu i tak jak liczę sobie, to chyba 40% czasu jestem w domu, a pozostałą część w podróży.
To nie ma jeszcze takie życie na walizkach?
Jest, to jest jakby coś za coś, nie? Mam wrażenie. I oczywiście jak za dużo podróżuję, to mam ochotę być w jednym miejscu w domu i wiesz, i mieć weekend, przez który się nudzę, w cudzysłowie, i to jest super.
I to jest bardzo zdrowe.
I to jest bardzo zdrowe. Natomiast z drugiej strony, wiesz, jak siedzisz w jednym miejscu za długo, to już przebierasz nogami, że chciałbyś coś porobić, nie? Więc to jest cały czas jakaś sztuka odnajdowania tego balansu, nie?
Tak, balansu życiowego. I ty byś powiedział, że ten twój balans wygląda tak, że na pierwszym miejscu, co byś zdefiniował w swoim życiu jako taką rzecz, która jest dla ciebie najważniejsza? Czy to jest jakby...
Nie wiem, czy jest coś takiego, bo to jest chyba trochę tak jak z tym mieszkaniem w Kołbrzegu w domu, że to jest jednak po prostu dużo różnych elementów.
Okej, składowe różne.
Dla mnie relacje są bardzo ważne i lubię nawiązywać relacje, czy to są relacje w biznesie, czy po prostu relacje przyjacielskie, czy relacje rodzinne, czy relacje muzyczne. To jest dla mnie na przykład super ważne i to jest coś, co mi zawsze sprawia frajdę i widzę w tym dużą wartość. A dzięki temu właśnie, no tak jak ci mówię, no nie wiem, jadę do... Teraz planujemy gdzieś tam wyjazd do Rzymu, to już bardziej prywatnie i tam na parę dni chcę podskoczyć do Florencji. Nagle się okazuje, że tam mam, wiesz, 4 czy 5 spotkań do mówienia z ludźmi, których znam bardzo dobrze, więc jak byłem we Florencji przez jakiś czas, to po prostu zupełnie jak w domu, po prostu chodzę z miejsca w miejsce. A to jest też fajne, bo... Ci ludzie, nie wiem, są właścicielami kawiarni czy restauracji, więc wszędzie sobie, wiesz, chodzisz, no po prostu jak... No to jest super.
Tak sobie teraz myślę o twojej nowej zajawce, DJice, nowej, to trwa już jakiś pewien czas.
Rok czasu.
Ja mam ze sobą 7 lat, 7 z tym imprez, więc trochę większy background, ale zawsze chciałem dużo zagrać za granicą. Zagrałem raz na Ibizie, na boat party i gdzieś tam raz we Francji. I teraz tak sobie myślę, że masz super fajną przepustkę do tego, znając ludzi na całym świecie, żeby grać sobie w fajnych miejscach.
Oj, to już się realizuje.
Ja się muszę zaczepić na to.
To już się realizuje, potwierdzam. Udało mi się już zagrać w Atenach, gdzieś tam na jakiejś imprezie na rooftopie, plus raz gdzieś tam ze znajomymi djami w Atenach. Wiesz co, czeka jeszcze długa praca za djką, bo to nie jest tak, że wchodzisz i grasz. I ja wiem ile, jak teraz gram z bardziej doświadczonymi djami, to wiem, że jestem na początku swojej drogi w kontekście nawet takim technicznym. Jakbym się dzisiaj ocenił od 1 do 10, jak są moje skille DJ-skie, to bardziej bym powiedział 1 albo 2. Takie mam poczucie dzisiaj, że to jest jednak, wiesz, jest kupę pracy. No i to też jeszcze nie jest taki moment, w którym ja się czuję gotowy, żeby grać wszędzie. Natomiast staram się to też przełamywać. Wiem, że mogę popełnić jakieś błędy, natomiast dzięki tym doświadczeniom, tym trudniejszym, i większym, większym występom, no to się bardzo dużo uczysz, nie? I każdy następny występ pewnie jest dla ciebie w jakiejś, zresztą no to wiesz, jest to jakiś tam łatwiejszy. Natomiast tak, zdecydowanie i mam przed sobą, mam nadzieję, w tym roku już też kilka jakichś większych wydarzeń tutaj, czy w Warszawie, czy w innych miastach, ale też się szykują jakieś rzeczy powoli za granicą i no to jest naprawdę super też, nie?
Wiesz, to bardzo fajnie brzmi właśnie, że jakby jest praca, jest czas na pracę w życiu, jest czas na zajmienie się w weekendy, jest czas także na DJ-kę, jest czas na relacje i znajomych i to jest coś, co Dużo osób, które zaczynają w e-commerce'ie, tak jakby one mają taką zarzuconą kulturę takiego zapierdolu. Takie na zasadzie, wiesz, po 13-14 godzin.
No ale tak jest na początku czasem, nie? Ja akurat, no też tak mieliśmy.
Ja też tak miałem, ale z perspektywy czasu uważasz, że to była dobra droga? Mając bagaż doświadczeń, czy zrobiłbyś tak samo? Bo ja mam trochę takie odczucie, że okej, no te trzy ostatnie lata przycisnąłem, przycisnąłem też dwa takie zjazdy depresyjne, gorsze momenty i... I nie widzę za bardzo sensu, żeby tak cisnąć, bo nie wiem po co gonić tego króliczka cały czas. I jak tak sobie słucham ciebie i też patrzę na to, że ja byłem DJ-em, że też dużo jeżdżę, no to to jest chyba to, co się chce osiągnąć w tym szczęściu, a nie do końca to ciśnięcie po 15 godzin dziennie.
Czy jest inaczej?
Czy na start trzeba po prostu przebiec po ciężką drogę?
Ja teraz tak z perspektywy czasu, wcześniej to chyba byłem taką osobą, która by ci powiedziała, wiesz, co jest dobre dla ciebie albo dla kogoś. Teraz myślę przede wszystkim, że każdy musi znaleźć swoją ścieżkę, bo to jest tak, że jedni chcą pracować więcej i będą pracować do końca życia, a nie wiem inni nie. Ja na przykład obserwowałem rodziców, którzy pracowali bardzo długo i ciężko i nie wiem, mało mieli czasu wolnego. i tak obserwując, no nie podobało mi się do końca. Uważam, że to nie było, nie wiem, może oni, wiesz, nie mogli, nie umieli zrobić tego inaczej. Bardzo dużo się nauczyłem i stwierdziłem, że ja nie chcę pracować tak dużo i tak długo, nie? Więc ja dzisiaj mam ponad 40 lat i myślę, że jeszcze trochę takiej ciężkiej pracy, a później bym chciał trochę wyluzować i, wiesz, mieć trochę więcej tego czasu, bo to, to, co powiedziałem, to jest jedno, a może byś chciał, nie wiem, pojechać sobie na tydzień do lasu i w ogóle podpoczywać, albo pojechać gdzieś, nie wiem, na jakiś wyjazd jogowy, albo nie wiem, cokolwiek innego. I wydaje mi się, że dla mnie akurat najważniejsze dzisiaj jest takie skupienie na tym, żeby jak najszybciej mieć jeszcze większą wolność. Czyli ja mogę pracować, nie mam z tym w ogóle żadnego problemu, ale jak ja wpadam w poniedziałek i mam wir tych spotkań od poniedziałku do piątku i one są na mast, no to jest trudne, nie? Bo ja nie mogę sobie wybrać raczej, czy mogę na nie iść, czy nie dzisiaj, bo większość rzeczy jest bardzo ważna. Jestem potrzebny na tych spotkaniach i jestem trochę uwiązany, nie? Cały czas jestem jakby trochę niewolnikiem tego wszystkiego. Tak strategicznie?
Bo operacyjnie już nie rozumiem.
Operacyjnie jeszcze też w wielu miejscach, natomiast chciałbym docelowo z tego w jakiś sposób się uwalniać i mamy jakiś taki plan tutaj z chłopakami. No ale wiesz, tych rzeczy jest po prostu tak dużo i dzisiaj to jeszcze nie jest aż tak, nie? Natomiast powoli to zmierza w tą stronę i to jest bardzo fajne i uważam, że dzisiaj to jest dla mnie największa wartość. Ja wstaję rano i ja sobie mogę dopiero zadecydować też, co ja będę robił, nie? A nie tak, że ja przyjeżdżam i mam po prostu, wiesz, co godzinę wbite w kalendarz.
Co musisz zrobić?
Nie, no to jest już, nie wiem, to jest, wydaje mi się, to jest bardzo trudne.
a nie uważasz, że nastanie ten moment, gdzie będziesz miał ten taki przysłowiowy luz, to, że to będzie dopiero, że to będzie przez chwilę fajne, ale to dopiero może być takie męczące. W sensie, jak cały życie tak, wiesz, ciśnie fajne rzeczy, robi projekty i nagle potem jest takie, jak ktoś, nie wiem, wchodzi jakiś exit albo ktoś po prostu wylozowuje, wychodzi strategicznie, operacyjnie. to też, z tego co ja wiem, to jest, może być to problemem. W sensie, że fajnie, pojedziesz sobie tam na dwa, trzy miesiące, na tripy, zostaniesz, zrobisz karierę djejską, zrobisz se tur po Stanach czy po Japonii, ale potem się obudzisz, się usuniesz i pomyślisz sobie, kurde, nie ma spotkań, nie ma nic, co tu robić.
No to się, nie wiem, poparszę cię, żebyśmy zatrudnili jako juniora jakiegoś w Dagu i coś powiem do niego, kalendarz pełen, wiesz, to też jest, wydaje mi się, że zawsze możesz wrócić na tą drogę, tak?
No tak, w sumie o tym nigdy nie pomyślałem. Pomyślałem, że jak mówisz, to w sumie ludzie wychodzą, ale to fajne.
Możesz sobie coś odpalić nowego, możesz się kogoś zatrudnić, możesz zmienić totalnie, wiesz, ścieżkę kariery i tak dalej, nie? Także, ale tak, no jasne, jest coś takiego i powiem ci, że są nawet takie momenty, że ja też o tym myślę czasem, że jak mi już, no bo pchamy, wiesz, to w tą stronę, żeby chęci ogarniali sobie sami tą robotę, bo oni też czasem nie chcą, żebyśmy my tam wchodzili, bo, wiesz, przyjdziemy jako zarząd, tam, wiesz, zasiejemy szczególnie ja, zasiejemy chaos raz w prawo, raz w lewo. Wiesz, to ja nie jestem pewnie osobą, w której się aż tak przyjemnie pracuje. No i oni też, wiesz, od nas wynikają czasem. No i też wtedy właśnie masz poczucie, kurczę, to może nie jestem już do niczego potrzebny.
To też musi być nieprzyjemne uczucie.
No trzeba, znaczy trzeba, no fajnie na tym popracować i sobie z tym ci tam poradzić. Natomiast, no ja mam zajęcia, nie? W sensie, że to jest tak, że gdybym nie był dzisiaj zaangażowany w te też spotkania, operacje i czekowanie tego wszystkiego i one on one i tak dalej, no to nie wiem. Ja na przykład się super czuję właśnie w pracy z dostawcami. Mam poczucie, że mam dobry feeling na przykład, nie wiem, z produktami nowymi. Więc ja mógłbym, nie wiem, więcej jeździć na targi czy więcej jeździć do dostawców. Ja się czuję jak ryba w wodzie, nie? Na negocjacjach z dostawcami. To po prostu uwielbiam.
Czyli jesteś blisko produktu.
Tak.
To tak jak mój tata. Mój tata jakby nas projektuje, torebki, to jest jego główny feeling, jakby produkt, co jest najważniejsze.
No i w organizacji też wiedzą i oni czasem chcą coś zrobić beze mnie, ale na koniec, dobra, Łukasz tam powiedział i wiesz, to nieskromnie powiem, że no faktycznie większość, czy tam dużo decyzji jest trafionych, czy większość rzeczy, które sprowadzaliśmy, czy sprowadzamy do tej pory, to jednak dalej to czuję.
I chyba takie kompetencje jest najciężej zastąpić w organizacji, bo jakby specjaliści, to jest czy tam head of e-commerce, czy e-commerce dyrektorzy, menadżerzy, to jakby tych ludzi można jakoś na rynku znaleźć, to też pewnie nie jest proste, ale takich ludzi, którzy czują produkt, mają feeling, mają dużo letnie doświadczenie, to... Wiesz co, bo to jest
tak, że to jest po prostu bardzo duża liczba kropek do połączenia i to jest właśnie też przebywanie w tym świecie, jeżdżenie i tak dalej i musisz naprawdę, wiesz...
Relacja, a tego nie zbudujesz.
To prawda, relacja jest, no tak, to jest tylko te że faktycznie jak my na przykład z dostawcami, z niektórymi dostawcami znam się po 10 lat i to dzisiaj jest taka relacja, że mogę naprawdę, wiesz, na Whatsappie do każdego napisać i powiedzieć, cześć, nie wiem, proszę zmieńcie nam ceny, albo nie wiem, czy możecie nam znegocjować ceny, albo cześć, przyjadę za tydzień, czy wiesz, złapiemy się na obiad, albo nie wiem, mój... Zobaczysz mi giga w
tym klubie w Tokio.
To jest tak, tak powiedziałeś i właśnie mam takiego przyjaciela w Sztokholmie, który już tam jedną firmę zbudował taką kawową mocną, ją sprzedał, otworzył inną i właśnie teraz otworzył przy tej firmie jakiś tam klub po prostu na dole. Ja mówię, to cześć, to przyjadę pograć, zapraszam, wiesz. Tak, dokładnie tak działa, nie? To jest genialne.
Brzmi to bardzo fajnie. Wiesz co, na koniec mam w ogóle takie pytanie do ciebie. Bo słucha nas dużo osób, które zaczynają sobie w biznesie, czy w e-commerce'ie, czy w jakichś agencjach. Dużo osób związanych z marketingiem, z e-commerce'em. Czy z tym swoim bagażem doświadczeń e-commerce'owo, bo B2B, marketingowo, operacyjno, CEO, takimi spowiedziącego. Hashtag DJ. To masz jakieś takie rady do tych młodych osób, które Kto w ogóle wejść w ten świat sprzedaży, wiesz, jakby online'owej, czy w postaci B2B, marketingowej? Czy powinniśmy ich kierować? Czy powinniśmy iść do agencji, czy może na jakieś staże w firmach takich topowych? Gdzie szukać tej drogiej światełka?
To jest takie trudne pytanie, bo dla każdego gdzieś tam coś innego może zadziałać, nie? I dla jednej osoby będzie... Niektórzy nie są w ogóle stworzeni do tego, żeby mieć swoją działalność, nie? I próbują to robić, ale nie do końca wychodzi i nie odnajdują się w tym, nie? Są osoby, które zaczynają, ile było takich osób, które pracowały u nas w firmie i dzisiaj mają, wiesz, firmy i je rozwijają. I mieli etap ten u nas, mieli etap gdzieś inny. Naprawdę każdy gdzieś tam ma, wiesz, pewnie swoją drogę. Ile mieliśmy takich sytuacji, że ktoś pracował u nas? odchodził do innej firmy na przykład i wracał, nie? Także wiesz, to naprawdę wszystko zależy. A jeżeli chodzi, wiesz, o to, co mają ci robić ludzie, to na pewno chyba nie ma się tak aż co tego bać. Wydaje mi się, że dla ludzi to jest tak, że brakuje gdzieś tam odwagi, co też rozumiem, no bo wiesz, też nie wiem, rzucić pracę i coś tam otworzyć i wiesz, nagle nie będziesz miał kasy, bo nie wiem, nie będziesz miał zamówień i to są trudne rzeczy, to są wyzwania, no ale to też, nie? Kasa to nie wszystko i no, co się najgorszego, kiedyś miałem takiego terapeuta, który Właśnie mówił, co się najgorszego wydarzy, nie? Jak to się stanie, jak zbankrutujesz, no co się stanie? No to jest jakby, to nie jest koniec, wiesz, życia.
Masz chyba większy głód w ogóle wtedy, nie? W sensie, jesteś z zero, ale to musisz to, w sensie, jakby tak...
Miałem dużo porażek biznesowych i faktycznie, nie? To jest, wiesz, to, nie wiem, wypada ci największy klient i to nie jest koniec świata, nie? Dokładnie, tak jak mówisz, nie? Mieliśmy taką sytuację kiedyś, że mieliśmy klienta, Tu bym może po trzech latach, dwóch, trzech latach działalności. Mieliśmy klienta, które robią na 40% obrotu, nie? Wtedy.
Całości?
Całości.
To duże niebezpieczeństwo.
No tak, no ale wtedy o tym nie myślisz, bo go masz, wiesz. Kasa przychodzi i się cieszy, że go masz. Ale on nam wypowiedział umowę. Stary, no my z Jackiem byliśmy tam na spotkaniu. Jechaliśmy w ogóle na to spotkanie, myśleliśmy, że to jest rozszerzenie współpracy. My wchodzimy na spotkanie, a państwo mówią, no fajnie, ale jednak zrywamy tę umowę. My stary, wyszliśmy po prostu stamtąd, no nie wiem, nie? Koniec świata. Ale co się stało? Następny dzień wstaliśmy rano, zaczęliśmy dzwonić do klientów i wiesz, odbudowaliśmy to za trzy miesiące. Więc tak jak mówisz, nie, to...
A dużo mieliście takich sytuacji w ogóle przez ten okres, takich kryzysowych, takich naprawdę...
No, dużo, bardzo dużo. Dużo, dużo, dużo, dużo. Przez to też, że też się raczej finansujemy większości sami przez banki. Mamy jakieś tam dwie rundy crowdfundingowe za sobą, ale nie mieliśmy takiej dużej inwestycji nigdy. To też było zawsze wyzwaniem, nie, bo to są jakieś tam wyzwania z cashflow i tak dalej. Ale tak, były takie sytuacje, takie z klientami. Czy z dostawcami, gdzie dostawca nam wypowiadał umowę albo z ważnym dostawcą zmieniał strategię, czy wysiadł na e-commerce, który nie działał, czy coś takiego. Tak, dużo było takich sytuacji bardzo. Czy kluczowi ludzie, którzy odchodzili w danych momentach.
Ludzie, którzy odchodzili w danych momentach, to też jest ciekawy wątek. Ale da się tego zabezpieczyć, myślisz, czy nie? Bo to jest tak, to jest przede mną za jakieś kilka lat, też w tym myślę.
Ja jestem akurat z wyznawcą takiej teorii, że nic na siłę i po prostu fajnie warto budować tą silną relację, ale taką po prostu prawdziwą między, wiesz, między tobą, a jeżeli to jest twój bliski współpracownik, bo zakładam, że jeżeli jesteś CEO czy osobą, która zarządza, No to z tymi chadami znasz się dobrze i budujesz z nimi relacje. Ja jestem zwolennikiem budowania takiej, nie wiem, trochę silniejszej relacji. Wtedy rozmawiamy też o tym szczerze. Więc wtedy raczej cię to nie zaskakuje, tak? Czyli wiesz, jestem z wyprzedzeniem. A jeżeli na przykład mieliśmy takie sytuacje, że z kimś, nie wiem, troszeczkę gorzej się dogadywaliśmy, czy nie wiem, trochę się te drogi rozjeżdżały, to widzę też z perspektywy, że ta energia, która jest między tobą, a tą osobą taką zarządzającą, to jest super ważna rzecz. I jak to się zaczyna w którymś momencie już gdzieś tam psuć i to jest, wydaje mi się, normalne, że czasem, wiesz, zmienia się twój punkt widzenia lub tej osoby i to jest całkowicie okej. I wtedy dobrze się rozstać i wszystko będzie okej, nie? Dla dwóch stron. Ja mam takich doświadczeń dużo i za każdym razem to się w zasadzie dobrze kończyło, nie? Chociaż wtedy o tym mogłem nie wiedzieć, nie? Wiele lat temu, nie wiem, dziesięć, pięć, pięć, dziesięć lat temu, kiedy byłem dużo mniej doświadczonym przedsiębiorcą.
Czyli wejść w taką głębszą relację z kluczowymi kierownikami, headami, żeby nie być zaskoczony.
Rozmawiać też. Ja lubię na przykład rozmawiać bardzo szczerze i otwarcie, w sensie, wiesz, jakie masz plany na przyszłość. I oczywiście to też nigdy nie wiadomo, no bo ty mi dzisiaj powiesz, że chcesz z nami zostać, a za trzy miesiące ktoś ci złoży propozycję do odrzucenia, no i co, masz jej nie przyjąć teraz? Albo ja mam być zły za to, że ty ją przyjąłeś?
No tak, bez sensu.
Uważam, że to nie jest... Niczego to nie da ani tobie, ani tej drugiej osobie.
Myślę, że to jest taka ciekawa rzecz, którą powiedziałaś na koniec i do przemyślenia dla osób, które mają te mniejsze organizacje. Na przykład stawiamy na dwóch, takich trzech pracowników, są mikro e-commerce'y i gdy jeden wypada, to jest katastrofa. Jakby nie można było odpakowania, trzeba dopsuć klienta, a ludzie już nie mają porobionych procesów.
Tak się mówi, że nie ma ludzi niezastąpionych. Uważam, że to jest też prawda. To się w jakiś sposób ewoluuje, zmienia. I chyba warto sobie zdawać sprawę, wiesz, no życie to jest zmiana pewnie i ta praca to też jest cały czas zmiana, nie? Bo ludzie przychodzą, ludzie odchodzą, dostawcy przychodzą, dostawcy odchodzą. Mamy dostawców, którzy u nas stają się największymi dostawcami, ale przez to, że stają się największymi, to oni sami na przykład wchodzą na rynek, więc już nie potrzebują nas, nie? I co? I kiedyś też byliśmy smutni, źli i trochę, i ja pierdziele, i co teraz, nie? Co teraz z tym mamy zrobić? No nic, no po prostu musimy sobie zdać sprawę, że tak wygląda trochę mieć taką większą świadomość, nie? I nie walczyć z tym. czy nie walczyć ze swoim gdzieś tam ego i z tym, że nie przekonasz. Jeżeli na przykład pracujemy razem i ty już nie chcesz ze mną pracować, to bardzo ciężko będzie mi ciebie przekonać, że jednak wiesz, u nas jest fajnie. Jeżeli tobie to nie pasuje, no to... A tak myślę, że tak się robi na początku, że jednak wiesz, często się przy czymś upierasz i tak dalej. Warto być otwartym tutaj, nie?
I z perspektywy czasu tych różnych rozstań, to co ty miałeś tak na początku, czy to cię wyrobiło z czasem, że już jakby nie przejmowałeś się tym?
To nie jest tak, że się nie przejmujesz. Jak ci odchodzi wartościowy człowiek, to może się pojawić smutek i pojawiają się jakieś... czegoś zaczyna brakować w organizacji, bo każdy nosi jakąś wartość. Jak to jest ważna osoba, to jest duża wartość i nie jest łatwo zastanowić. Chodzi mi o to, że W jakiś inny sposób to się poukłada z czasem, nie? Żeby nie panikować. Natomiast oczywiście to nie jest łatwe, nie? No bo też szukanie ludzi i potem wprowadzanie kogoś, a nie trafisz osoby i szukaj się trzy miesiące, wprowadzaj się przez sześć i za rok to samo. To jest hard hop. Dlatego też warto ten proces, wydaje mi się, tak z perspektywy teraz doświadczenia. Czyli nawet jak nikogo nie masz, to lepiej chwilę poczekać, aż znajdziesz kogoś dobrego. Nie żałować, nie negocjować aż tak mocno.
Tak, bo dobrych ludzi na rynku nie ma dużo. W sensie, dla ludzi to jest skarb. Ale nawet jak rozmawiam z znajomymi, którzy próbują rekrutować jakichś headów e-commerce'ów albo jakichś e-commerce managerów, to jest bardzo ciężko. Niełatwo jest znaleźć kogoś dobrego, a już na przykład w Lublinie czy w Koszalinie
to już... Koło brzegu.
O Jezu, koło brzegu. No i mamy takie piękne...
Największa fupa z Koło Brzegu i Koszalinie.
Mamy takie piękne fupa na sam koniec, co oczywiście jest z Koło Brzegu. Dziękuję ci bardzo, Łukasz, za fajną, rozkminkową rozmowę. A my się widzimy za tydzień w niedzielę o 9.00.
Dzięki wielkie. Dziękuję, Oskar, dzięki wam.
Dziękuję ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno, bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trapi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







