12 lat WIEDZY właściciela e-commerce w 58 minut | JAKUB CHMIELNIAK | Z buta w marketing

In this 58‑minute podcast episode Oskar Lipiński interviews Jakub Chmielniak, a 12‑year e‑commerce veteran who now runs a 250‑person operation spanning several clothing brands (Mr Google and Miss Go, Aloha from Deer, Carpatri) and an influencer‑marketing agency (DDOB). Jakub details the scale of his business, the roughly 100 million zł spent on advertising across Facebook, Google, TikTok and influencer campaigns, and how the influencer ecosystem has professionalised since 2012. He shares hard‑won lessons about hiring – the need for owners who treat projects as their own – and the pitfalls of copying successful models without the right people. The conversation moves to brand‑building tactics (online‑first, showrooms, offline pop‑ups), the mental‑health toll of the relentless hustle, and the societal impact of a follower‑obsessed culture. Jakub also discusses recent automation tools (AI‑generated copy, image generation, voice synthesis) and cautions against over‑automation. He reflects on the long‑term effects of Poland’s “culture of grind”, generational shifts in work ethic, and demographic decline, arguing that future generations may work less intensely because they inherit wealth and face fewer jobs. Jakub’s personal finance philosophy is to reinvest all cash into the business or new projects, viewing assets (stock, machinery, inventory) as wealth rather than liquid money. He describes his personal productivity rhythm: three‑month cycles of intense work followed by periods of “decompression” through training or light activities, maintaining a constant state of compression rather than full relaxation. A small anecdote about buying a Nespresso machine illustrates his work‑centric consumption habits. Finally, he hints at launching an e‑commerce course and encourages listeners to learn from practitioners rather than “internet gurus”.
Chapters
Przeczytałem sobie na twojej stronie największego kursu e-commerce'owego, że przepaliłeś albo wydałeś z pozytywnym skutkiem ponad 100 milionów złotych w reklamę.
Dla twórcy nie są ważne pieniądze, tylko zasięgi. Jak z każdym influencerem porozmawiasz i spytasz go, czy on chce mieć 100 tysięcy złotych, czy 100 tysięcy followersów więcej, on weźmie 100 tysięcy followersów. Każdy chce mieć więcej zasięgów. Biznes to nie jest gra na gitarze. pewien dość brutalny styl życia, zarabianie ich i oczywiście można to robić z gracją, można to robić stylowo, ale w gruncie rzeczy no biznes jest brutalny.
Jak szukasz tych nowych celów, pomysłów biznesowych i komersowych?
To na początek szukałem jak każdy, czyli tak, Mamy najwyższe statystyki w tym momencie samobójstw wśród dzieci, no bo ta presja lifestyle'owa nakładana z zewnątrz, a to jest presja materialna, to po prostu trzeba mieć pieniądze, żeby ładnie żyć, no jest tak duża, że sobie ludzie z tym nie radzą, z tym wyścigiem, współzawodnictwem, no i tak to się też później kończy źle.
Jakie jeszcze miałeś wyzwania na tej swojej 12-letniej ścieżce e-commerce'owej, z którym sprostałeś i wyciągnąłeś z nich ciekawe lekcje?
Największym wezwaniem, bez wątpienia, jest... Cześć, tu
Oskar Lipiński, jestem współwłaścicielem marki DUNK. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii produkcji. Możesz spodziewać się szczerej, brudnej prawdy o marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę ci darmowy sześciodniowy minikurs o e-commerce. Gratulacje! Blisko 20% z was subskrybuje mój kanał, ale nadal 80% tego nie robi. Więc chciałem cię zachęcić do subskrypcji. Kliknij teraz w przycisk subskrybuj. A jeśli cenisz moje wartościowe treści, które dodaję na YouTubie, to będzie takie fajne mikro wsparcie. Dołożysz cegiełkę do tego, co otworzę każdego dnia. Przechodzimy do kolejnego odcinka. Cześć, słuchajcie, witam was w kolejnym odcinku podcastu Z Buta w Marketing. Tak jak prosiliście mnie w komentarzach, jest z nami coraz więcej praktyków właścicieli biznesów i komersowych, ludzi, którzy wiedzą dokładnie jak to robić. Cześć Jakubie.
Cześć Oskar, dzięki za zaproszenie.
Postanowiłem trochę zmienić formułę, zawsze to ja przedstawiam gościa, ale może dzisiaj przedstawisz się sam.
Super. Nazywam się Jakub Chmielniak i zajmuję się biznesem e-commerce'owym w formie sklepów internetowych od 12 lat. Tak w zasadzie od grudnia 2011 roku, czyli już prawie 13. Rozwinąłem przez te lata szereg marek, głównie odzieżowych, takie brandy, które parę osób może kojarzyć, to jest m.in. Mr. Google and Miss Go, Aloha from Deer, a też z takich obecnie najprężniej się rozwijających to Carpatri. czyli segment odzieży sportowej. Jesteśmy też producentem, mamy swój magazyn i generalnie szereg takich też pomniejszych projektów e-commerce'owych, które rozwijamy. Jestem również współwłaścicielem agencji influencer marketingowej DDOB. To jest takie top 3 agencji influencer marketingowych w Polsce. I jeszcze szeregu startupów. Generalnie nie wychodzę z biura.
Byłoby o czym gadać dzisiaj, ale my skupimy się na e-commerce'ie.
Super.
Powiedz mi, jaka jest w ogóle twoja skala działań e-commerce'owych? Ile osób zatrudniacie?
Jakie robicie wyniki?
Żebyśmy rzucali szerszy kontekst.
Obecnie w tym momencie zatrudniam w okolicach 250 osób. Ta liczba jest w miarę taka stała od lat, bo zmienia nam się trochę proporcja pracowników. Produkcja, bo ona zawsze była duża, bo była produkcja. Produkcja, magazyn, biuro. I ta proporcja się zmienia, bo na magazynie jest coraz więcej, w biurze jest coraz więcej, ale produkcji jest coraz mniej, bo okoliczności bycia producentem w Polsce są takie, że ceny prądu wysokie, koszty pracy rosnące, podatki od nieruchomości coraz wyższe i też wszystkie, przynajmniej w odzieżówce, półprodukty, które się kupuje, a kupuje się je w Polsce, tak samo są coraz droższe, więc u mnie nastąpiła raczej taka redukcja pracowników w tym obszarze, no bo pojawił się import. A wszystkie te biznesy, które wymieniłem, one są w takiej skali od kilku, kilkunastu do małych kilkudziesięciu milionów. Czyli największym podmiotem w tym momencie jest Carpatri. No to zrobimy takie 30 plus w tym roku.
Głównym partnerem podcastu jest Marka Duck, który jesteś współwłaścicielem oraz dyrektorem e-commerce. Torebki skórzane szyte od 30 lat w Lublinie. Bardzo się cieszę na to, że znalazłem partnerów strategicznych, z których usług na co dzień korzystam. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako Marka Duck. Sam B.A.I. Platforma Smart Marketing Automation, z której również korzystam. Autopay, niezawodne płatności online dla sklepów internetowych oraz innych biznesów online. Nowoczesne usługi dla flot oraz błyskawiczne do ładowywania telefonów. Zaufane.pl to integralne rozwiązanie do pozyskiwania opinii o sklepie i opinii produktowych, które pomaga e-commerce'om w budowaniu solidnej reputacji poprzez skuteczny marketing opinii. Dzięki wykorzystaniu tej technologii pozyskiwanie, zarządzanie oraz prezentowanie recenzji staje się łatwe i efektywne. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. Nie przedłużając, zapraszam Cię do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarzlipiński.pl oraz zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść praktycznych informacji e-commerce oraz marketing. Przeczytałem sobie na twojej stronie największego kursu e-commerce'owego, że przepaliłeś albo wydałeś z pozytywnym skutkiem ponad 100 milionów złotych w reklamę.
Dokładnie. To były okolice 100 milionów, no bo to już... Ja zacząłem wydawać więcej na Facebooka w 2016. Czyli to już będzie 8 lat. I to już jak odkryjesz, rozgryziesz tego Facebooka, to szybko wchodzisz w takie wyniki na zasadzie, że wydajesz 6, 7, 8 milionów racznie. To jest jakby sam Facebook. I teraz jak przemnożysz to przez te wszystkie lata, to ci wyjdzie już kilkadziesiąt milionów. Do tego dorzucasz Google'a, TikToka, no i influencerów oczywiście, którzy są gdzieniegdzie są mniejsze niż wydatek reklamowy. No i zbiera się kwota stu baniek na reklamę. Jeszcze jakbym dorzucił budżety DDoB, to w ogóle by było więcej.
Niezły był klikbajt, taka liczba. Na pewno porozmawiamy sobie dzisiaj też o influencerach, bo ta ich rola się zmieniała. Jak zaczynałeś, to zupełnie inaczej wyglądało versus teraz. Ale zanim zaczniemy i trochę głębiej pójdziemy w e-commerce, to powiedz mi, bo wymieniłeś dużo ciekawych rzeczy, które robisz w życiu. I coś, co mnie niezwykle interesuje, jak szukasz tych nowych celów, pomysłów biznesowych i komersowych?
Na początek szukałem jak każdy, czyli tak. Przypadkowo, bo jak się wpada na pierwszy pomysł biznesowy. Jak bluzy zacząłem robić z tego samego powodu. Bluzy zacząłem robić, bo zobaczyłem w internecie tego typu wizualizacje, które wtedy latały po kwejku. To było tak, że ja jeszcze byłem na studiach, ale chciałem te studia już zostawić, zarobić pieniądze i tam realizować przedsięwzięcia edukacyjne na szerszą skalę, bo to jest taka moja idea fix. Natomiast nie miałem ani kontaktów, ani kapitału, ani umiejętności. Zero, nul. No i jakoś wpadły mi wtedy te bluzy w oko, że latają takie wiski po kwejku, takich bluz z pełnym zadrukiem. No i gdzieś tam przez kilka miesięcy udało się znaleźć producenta, no i później jakoś to poszło. Ale to był totalny random. Później myślę, że wydaje, że przez lata to było tak, czym się podekscytowałem, co mi fajnego się spodobało, to już chciałem z tego robić biznes. Potem zacząłem się z tego leczyć i na tym etapie to już jest analityka. Jaki jest rozmiar rynku, ile realnie trzeba na start, kiedy to może zacząć zarabiać, ale przede wszystkim, kto będzie liderem tego projektu. Absolutnie najważniejsza rzecz, żeby projekt się udał. to musi być ta głowa, która jest kompetentna i która potraktuje ten produkt, ten projekt, jak swoją własność, a nie jak jakąś tam entą pracę, w której pracuję.
Fajnie. Dużo tych projektów e-commerce'owych miałeś, no bo niektórych już nie ma.
Tak, to prawda.
Czy to były porażki, czy to były lekcje?
Wiesz co, porażki i lekcje jedno z drugim, nie? Miałem taki okres, właśnie po tym jak, to było tak, że ja przez, jak odkryłem Facebooka w cudzysłowie, czyli zacząłem więcej wydawać na reklamę na fejsie, no to ta skala firmy bardzo mocno poszła w górę i to było właśnie tam 2.17, 2.18, 2.19. No i ja wtedy, tak czując moc tego Facebooka, zacząłem otwierać nowe projekty e-commerce'owe, myśląc, że to był taki model trochę takiego startup'u wewnętrznego. Ja otworzyłem do tego biuro w Katowicach, pozatrudniałem, jakby wymyśliłem sobie, byłem na wakacjach na trzy tygodnie, wypisałem sobie różne tam segmenty rynku, zawęziłem sobie, że chcę robić to, to, to, to. No i otworzyliśmy takie sześć projektów wewnętrznych.
Ja pamiętam, to było kilka lat temu.
To było kilka lat temu, tam właśnie było Plen Sen Poc, o tym ja nagrywałem jeden, jeden ten, Jednego Rilsa ostatnio. No i zrobiłem rekrutację. Wszędzie brand managerowie. Oni mieli taką obudowę, w sensie nie musieli się martwić o administrację. Mieliśmy technologię sklepu internetowego magazynu. Taka pełna obudowa i fokus na tym produkcie. No i się okazało, że to nie jest wcale takie proste, że człowiek nie docenia trochę swojej pracy, którą to wkłada w tych projektach, które mu się udały. I zapomina ile to trzeba naprawdę serca zaangażowania, godzin włożyć. I tego się nie da zrobić w takim trybie administracyjnym. No i tak naprawdę, finalnie z tych projektów, no to jeden jeszcze funkcjonuje, czyli Basic Law. Całe to biuro w Katowicach zamknąłem. Część w ogóle nie udało się tego zlaunchować, no bo zatrudniony menadżer jakoś nie był tą osobą odpowiednią, nie? Tutaj coś zlaunchowaliśmy, ale z jakiegoś powodu był taki, chcieliśmy robić suplementy, ale przez to, że ja planowałem, że to będziemy przez Carpatri trochę popychać i tam nam Olymp zablokowało, bo mieliśmy kilka współdzielonych influencerów i powiedzieli, a jeszcze Carpatri było małe i oni dla nas z pozycji siły wtedy, jak będziecie to sprzedawać na sklepie Carpatri, to my tutaj powiemy dziewczynom, że nie mogą z wami współpracować, więc byśmy je stracili, więc trzeba było zaorać projekt, nie, taka życiowa. Coś tam się po prostu nie udało, coś przynosiło straty. Ja sobie uświadomiłem, po pierwsze, że nie da się tak łatwo copy-paste, tylko mając, nawet mając jedną bardzo dobrze rozwiniętą kompetencję, jaką może być reklama, sklep internetowy. Możesz mieć tu wszystko fajnie obcykane, ale tam musi być ktoś, kto potraktuje ten projekt jak swoją własność. I taka moja największa lekcja z tego wszystkiego, jest taka, że to jest jeden komponent, którego się nie da zastąpić. Jeżeli jakikolwiek nowy projekt bym otwierał, to muszę mieć stuprocentową pewność, na ile jestem w stanie, że to jest osoba, z którą ten projekt na czele się uda. I to jest taka najważniejsza lekcja dla mnie, że ty jako właściciel jesteś niezastąpiony, a największym skarbem jest znaleźć kogoś, kto potraktuje twoją własność jako swoją i razem z tobą będzie ją rozwijał z pasją.
Bo musisz w tym w pełni oddać, a ta osoba może już nie mieć...
Tak, bo to nie jest po prostu praca, nie? Tylko to już jest lifestyle, bycie.
Ale to jest fajne, co powiedziałeś, że nawet właśnie mając te kompetencje, przekazując je innym osobom i mając marki, które dobrze prosperują od lat, to nie zawsze wyjdzie.
Ale też sporo się udało, nie? No bo to wszystko to, co działa, ma kompetentnych menadżerów. Produkcja z magazynem jako osobna firma, kilkunastomilionowa, super działa, kompetentni menadżerowie. Brędy printowe, tak samo. Basic Law, tak samo. Carpatri, olbrzymi sukces, ale nie ja tam jestem prezesem. DDOB jako agencja, tak samo. Tak to leci, że widać, że to jest ta linia demarkacyjna najczęściej, bo oczywiście można nie trafić z biznesem, biznes się może skończyć, to może być zły pomysł, ale wydaje mi się, że najwięcej killerów takich też w projektach pewnie korporacyjnych i tak dalej. Ostatnio wywiad Miłka w CCC. I Miłek w tym wywiadzie w CCC, bo miał kryzys przez 34 lata i to jest moje doświadczenie z CCC takie samo, bo miałem z nimi styczność, z tymi ludźmi, było takie, on powiedział, po zatrudniałem ludzi z warszawskich korporacji, którzy robili piękne raporty, prognozy i którzy nie potrafili później tego dowieść, byli nieskuteczni, operacyjnie nie potrafili tego dowieść, byli, byli, potrafili tylko ładnie to zaprezentować i nie wzięli później odpowiedzialności za to, żeby taki wynik zrealizować. Dlatego ta firma była przez lata fatalnie zarządzana. No i to taka sama w sumie puenta miłka z dużej skali, jak moja z małej skali. Miał menadżerów, którzy nie byli oddani całym sercem jego firmie, no i dlatego się rzeczy zaczęły sypać od tej głowy. Albo tam się zaczęły sypać, albo w małej skali nie udało się czegoś zbudować, co byłoby perspektywiczne.
to wiemy już, jaki błąd ty popełniłeś tutaj, jakby związany z ludźmi. A jak myślisz, jakie są największe błędy, które ludzie popełniają, którzy chcą wejść w ten e-commerce? No bo to, co jest fajne, ty też, tak samo jak ja, dzielisz się wiedzą e-commerce'ową w internecie. Robisz duży, fajny projekt, któremu kibicuję, choć pewnie on jest w jakimś tam stopniu konkurencją. Choć ja w ogóle do tego tak nie podchodzę, bo głównie mamy tą...
Myśmy tu nie siedzieli.
Tak, myśmy tu nie siedzieli. Fajne jest to, że coraz więcej osób, praktyków chce wejść w internet i dawać wartości. No i jak myślisz, patrząc na dość duże twoje doświadczenie, jakie są największe takie błędy, które ludzie popełniają na starcie, chcąc wejść w online?
Wydaje mi się, że przede wszystkim zakładają, że przede wszystkim zakładają, że to się że to będzie mimo jakby prostsze niż jest w rzeczywistości.
Bo taka narracja trochę jest w internecie też, nie?
Że w tym momencie masz z internetu idzie ci taka propozycja twoja lifestyle'owa, gdzie ty musisz oczywiście pracować, ale praca musi być twoją pasją i musisz pracować tylko trochę, bo potem musisz ze swoją piękną żoną, albo piękną dziewczyną, pojechać na te wakacje, a jeszcze wcześniej musisz iść na siłownię, żeby mieć wspaniałą sylwetkę. I musisz się oczywiście zdrowo odżywiać, żeby mieć tę wspaniałą sylwetkę. I tak dalej. I ludzie zapominają, że zawsze jest coś za coś. I w tym wypadku, tym czymś, jest to, że musisz poświęcić kawał swojego życia, I to nawet nie ma co zakładać, że to będą, a dwa, trzy lata popracuje, a może będziesz musiał pracować siedem, a może dziesięć. Te duże firmy, które widzimy dookoła nas, powstają dwadzieścia lat. To nie jest tak, że coś powstało w pięć lat. I ludzie zapominają, że żeby coś osiągnąć, to naprawdę trzeba dać z siebie absolutnie wszystko. Trzeba się czasem wycisnąć po prostu do ostatniej kropli energii i może się uda. A ludzie to tak biorą for granted, że tyle osób na całym świecie są tymi obrazkami są epatowani. Wszyscy odnieśli jakiś sukces, wszyscy mają wspaniałe domy, wspaniałe samochody, są zrelaksowani, a ja nie. No i, a to jest prawda, jest taka, że trzeba zasuwać i może się uda. Dlatego ludzie myślą, że jest zbyt prosto. To jest moja, to jest moja, to jest moja puenta. A moim zdaniem jest szalenie trudno, żeby osiągnąć sukces.
W ogóle trudno jest zbudować dobry e-commerce. To nie jest proste. To jest ogrom pracy. Ja się w pełni z tym zgadzam. Zresztą taka narracja też przybrzmiewa przez moje treści. Nie taka lukrująca, jak to większość osób mówi tu. Zwiększymy ci sprzedaż. Włącz to, włącz to. Jest bardzo tej narracji w internecie, która jest krzywdząca bądź co bądź. Więc fajnie, że o tym mówisz. A powiedz mi, odbijając trochę piłkę i wracając do sygny bardziej komersu i influencerów, posiadając agencję influence marketingu i działając z influencerami od lat, jak twoim zdaniem się to zmieniało na przestrzeni okresu, w którym ty zaczynałeś i budowałeś tę świadomość, a jak to wygląda teraz?
Zmieniły się przede wszystkim media dotarcia. Czyli kiedy ja robiłem pierwsze akcje influencer marketingowe na początku 2012 roku, to one miały dokładnie taki sam charakter jak teraz. Czyli na przykład była taka wtedy szafiarka, która się nazywała Jestem Kasia i myśmy zrobili z nią taką koszulkę z kotkiem i ona na swoim blogspocie tę koszulkę z kotkiem pokazywała i ludzie to kupowali. Ja się wtedy cieszyłem, że mamy jedną sprzedaż dziennie i sprzedaliśmy z nią tam z 30 koszulek. Ja byłem przeszczęśliwy i to działało. Albo inna znana dzisiaj, Marita Surma, znana jako Dane, tak samo był lookbook NU, były blogspoty, ona pokazywała bluzy z Galaktyką, to się sprzedawało. Nie było wtedy jeszcze Instagrama i to były powiedzmy takie początki Facebooka. Dzisiaj social media są bardzo profesjonalne. Każdy twórca jest profesjonalistą. Zresztą to jest charakterystyka social mediów dzisiejszych czasów, że one się sprofesjonalizowały i teraz wszyscy twórcy muszą udawać, że wcale nie są tacy profesjonalni, że tam nie ma wcale sztabu, kamery i tak dalej. To już nie jest amatorskie, to są takie prawdziwe media. I teraz, kiedy robisz influencer marketing, to nie robisz sobie jakiejś tam małej współpracy z kimś, tylko masz cały lejek, cały sztab ludzi, to wszystko jest takie porządne, oni też mają super sprzęt, robią tego contentu mnóstwo. W ogóle dzisiaj content to jest produkcja, my tak produkujemy ten content, lecą tylko te reelsy po prostu jak z karabinu maszynowego. Po prostu co po trzy posty dziennie czasami wrzucamy na niektóre te, bo tych współprac jest tyle. Każdy twórca jest bardzo nagrzany też na to, żeby, wiesz, bo dla twórcy nie są ważne pieniądze, tylko zasięgi. Jak z każdym influencerem porozmawiasz i spytasz go, czy on chce mieć 100 tysięcy złotych, czy 100 tysięcy followersów więcej, on weźmie 100 tysięcy followersów. Każdy chce mieć więcej zasięgów. I wszyscy są tacy nakręceni do tego współzawodnictwa, Że no tu nie ma takiego, zrobię sobie koszulkę z kotkiem, wrzucę sobie zdjęcie, jak to zdjęcia sprzed dwunastu, trzynastu lat w internecie, gdzieś tam na porach, przy rzece. No wtedy takie osoby były obśmiewane. A teraz każdy, no i znowuż to jest to, o czym powiedziałem, każdy młody człowiek chciałby być influencerem, bo myśli, że będąc influencerem, nie będzie musiał za dużo pracować, pieniądze będą spadać z nieba i nie będzie musiał tego dać.
Ta sama narracja przed e-commerce'em, zwana narracją w internecie.
Zła narracja i ta narracja wywołuje depresję wśród młodzieży. Mamy najwyższe statystyki w tym momencie samobójstw wśród dzieci, no bo ta presja lifestyle'owa nakładana z zewnątrz, a to jest presja materialna, to po prostu trzeba mieć pieniądze, żeby ładnie żyć, no jest tak duża, że sobie ludzie z tym nie radzą, z tym wyścigiem, współzawodnictwem, no i tak to się też później kończy źle.
No i tą oliwę też podlewają. Ja to nazywam guru Instagramerki, który tam cisnął trzy razy, gdzie nie musisz to dawać. Musisz tworzyć ogromny ilość kontentu. Ludzie nie wytrzymują. Udajesz tylko cząstce, bo to jest ważne, nie wszystkim. No i potem właśnie są te sytuacje.
Trochę tak wygląda jak biznes, no bo spójrz. No właśnie, może być tak, że amatorzy biorą sobie słowa profesjonalistów skierowane do profesjonalistów, jak były to słowa skierowane do amatorów. Ale realia biznesu przecież takie są, jak ja dzisiaj sprzedaję, wiesz, bardzo dużo leginsów, ale mógłby je sprzedałać ktoś inny, z kim przegrałbym walkę konkurencyjną. No to to jest walka na gołe pięści w ten sposób. To się tak wydaje, że to jest takie wszystko fajne, ale to każdy biznes, każde współzawodnictwo jest trochę takie krwiożercze. No to jeżeli ty sprzedajesz, to ktoś inny nie sprzeda. To tak jest, nie? No i dlatego musicie walczyć o te Gimsy, czy torebki, czy co tam sprzedajemy.
Czy inne produkty. A jakie masz podejście patrząc stricte finansowo na influence marketing? Czy wy dalej idziecie w typowe wysyłki PR-owe, czy to są jednak takie long termowe współprace Brand Hero? No bo kiedyś to działało.
Wszystko.
Czy uważasz, że PR-owe wysyłki dalej działają?
Wszystko, Wszystko. bo to masz troszeczkę inaczej działa agencja, która jakby biznes agencyjny nie jest taki, jak ty znasz z e-commerce'u, bo on ma bardziej taki charakter. BDOB współpracuje z dużymi markami. Samsung, Coca-Cola, wiesz, Żabka i tak dalej, i tak dalej. Maspex. I tam te współprace, one mają mniej, one, przez to, że to są firmy też FMCG, mają inne kanały dystrybucji, tam nie masz tego efektu pożądanego w postaci współpracy. To jest o wiele bardziej branding. Więc eventy, paczki PR-owe, content. To się robi, to się robi dla dużych marek. Z kolei w e-commerce'ie, no to pytanie, co sobie wymyślisz i co sobie potem zmierzysz? Bo największym problemem, znowu, dzisiaj na przykład kody dla influencerek, to jest pewien standard, a to jest standard, który, który myśmy wprowadzali, wiesz, 6-7 lat temu, kiedy tego nie było, kiedy problemem stało się, dobra, puszczamy reklamę na fejsie, mamy spięty piksel, widzimy, że konwertują. Ale chcemy zrobić akcję z influencerką. No to jak sprawdzić, czy ta influencerka przekonwertuje na sprzedaż? No i w taki sposób wprowadziliśmy kody, które dzisiaj są standardem, ale są po prostu odpowiednią na problem atrybucji działań, którego nie ma przy wykorzystaniu silników reklamowych. No i możesz sobie kombinować wtedy, czy jak w Carpatri mamy ambasadorki, czyli mamy stałe kontrakty na wyłączność w ramach danej branży, ale mamy współpracę barterowe, mamy jakby wszystko, robimy razem content, sesje, paczki PR-owe, tak samo wysyłamy do szerszego grona ludzi. Jak już docierasz, szczególnie jakby im więcej, im większy masz brand i sobie patrzysz na swoje liczby, nie? Do ilu, zastanawiasz się, do ilu osób byśmy dotarli w tym miesiącu. Patrzysz, wiesz, na Facebooku masz 5 milionów rich, nie? Musisz sobie, podliczasz sobie te wszystkie ambasadorki. One też mają ze 3 miliony. To już widzisz, że do wszystkich dotarłeś, nie? No ale to jest coś, co trzeba robić ongoing, bo trzeba o sobie przypominać. Bo tak działa ten świat e-commerce'owy, że jak od ciebie nie kupią, to kupią od kogoś innego. Więc musisz cały czas przypominać, przypominać, przypominać.
Fajnie, że powiedziałeś w ogóle o budowaniu brandu Carpatri, bo to jest kolejne moje pytanie. Czyli jednym z tych zasobów budowania Góry Lake'a były u was influencerki. Co jeszcze robiliście, żeby na starcie, bo marka, sam powiedziałeś, ona sobie urosła, teraz fajnie urosła, to jakie akcje jeszcze brandowe mieliście zaimplementowane w swojej strategii komersowej, żeby ten brand, to słowo brandowe rosło w Google i żeby ludzie o tym mówili,
żeby... Wiesz co, generalnie największym, najważniejszym komponentem, jeżeli chodzi o budowę marki, jakiejkolwiek jest czas. Czyli musi minąć czas. Musi minąć czas, marka się musi zakorzenić w głowach ludzi, musi wystarczająco dużą ilość kupić te ciuchy, czy ten produkt. Muszą stać się tymi naturalnymi ambasadorami, bo metody masz wszędzie takie same. Masz sklep internetowy, który jest dobrze dopracowany, który zbiera dane, zbiera leady, zbiera maile i tak dalej, konvertuje na sprzedaż w odpowiedni sposób. Masz reklamy, wszystkie typy reklamy, Facebook, Google, TikTok, jakieś displaye. Masz jakieś takie bardzo podstawowe rzeczy typu SEO. No i oczywiście masz influencer marketing we wszystkich odsłonach, we wszystkich kanałach. Instagram, YouTube, TikTok.
Czyli robicie wszystko.
I robisz wszystko. Każdy brand finalnie powinien robić wszystko. Ale teraz to, czy brand zbuduje brand, czy brandu nie zbuduje, zależy od innych czynników. W ogóle Carpentry ma łatwo, bo to jest brand lifestyle'owy. Masz wielki trend fitnessowy, wszyscy ćwiczą, więc my się po prostu wstrzeliliśmy w bardzo dobry moment w rynku. Ale generalnie masz te same komponenty. Czy produkt jest fajny? Czy on jest na tyle fajny, że ktoś jakby kocha ten produkt? Czy daje mu notę pięć na pięć i chce kupować znowu i podzielić się z innymi? W tym sensie, czy jest powracającym klientem?
Czy jest retencja?
Cały e-commerce można rozumieć jako zwiększającą się pulę powracających klientów, którym sprzedajesz znowu poszerzający się asortyment, czyli sprzedawałeś leginsy, ale później sprzedajesz dresy, kurtki, buty, bo ktoś lubi markę, lubi lifestyle. Więc czy jest fajny brand, czy są wartości brandu, które komunikuje swoimi kanałami, swoimi banerami, tam odpowiadają? Nie, no bo znowu, leginsy można komunikować w sposób bardziej yoga, można kombinować taką na maksa wypiętą dupą, nie? w bardzo wulgarny sposób, a można w taki sposób, nie? Można super mięśnie, można bardziej inkluzywnie pokazywać dziewczyny, które na przykład mają rozmiary, nie wiem, 38, nie? A tutaj są same 30, więc jakby tu już sobie musisz tę grupę docelową trochę skalibrować. No ale generalnie, czy te obrazy, które komunikujesz, czy te osoby się z tym utożsamiają, czy są zadowolone z produktu, czy chcą do ciebie wracać. A kanały dotarcia są zawsze te same, bo one są techniczne. To są techniczne rzeczy. Pytanie, z czym docierasz, no i do kogo docierasz.
To mi się zgodzę. No i dokładając tego, zrobiliście bardzo fajną rzecz ostatnio, bo tworzyliście w ogóle sklep offline'owy. Czy to wynikło z tego, że gdzieś ten sufit już się może zbliżać, czy po prostu też to było zdywersyfikowanie tych działań, bo to nie jest takie do końca popularne w Polsce, że marki budują brand online i nagle wchodzą w offline. Na granicach mamy fajne przykłady typu Gymsharka, a u nas to dopiero albo jest trend początkujący, albo przecieracie szlaki.
To jest totalny showroom. Ja ten sklep postawiłem ze względu na to, że my sprzedajemy online, ale nie ma zbyt wielu możliwości, żeby ten produkt zobaczyć i żeby go dotknąć. Więc my postanowiliśmy otworzyć sobie taki showroom. To absolutnie nie jest element żadnej strategii budowy sieci sklepów. Otwieramy sobie showroom, otworzymy jeszcze jeden. No i po prostu to jest dla nas miejsce na eventy, miejsce spotkań. Jesteśmy firmą e-commerce'ową, plus tam jakby wiadomo, dystrybucja, hurt i tak dalej. I taką firmą pozostaniemy.
Fajnie. Jestem ciekawy, bo to trochę też test, można powiedzieć, na polskim rynku.
Tak, ale myślę, że ten sufit e-commerce'owy jest bardzo wysoki, plus my nie sprzedajemy tylko do Polski, ale również za granicę. Także tutaj o to jestem spokojny.
W przypadku wszystkich brandów, czy?
Wiesz co, na ten moment nie, tylko Carpatri, bo to jest też taki wiodący projekt. Ja miałem z Mr. Google sklepy. W Warszawie był taki outlet na Smolnej. Mieliśmy w Box Parku w Londynie sklep przez dwa lata. Mieliśmy pop-up w Berlinie. Także te sklepy się zdarzały. Natomiast Printy to jest trudny produkt, którego najlepsze czasy też już trochę minęły. I tam mamy na przykład, to jest bardzo ciekawe, bo to też człowiek się uczy biznesowo całe życie, że w przypadku printów, a to były duże marki, myśmy samymi printami zrobili w 2020 roku prawie 50 milionów złotych sprzedaży, przychodu. Netto. I te printy, one się tak trochę wyczerpały jako produkt. Ja się na przykład w tym momencie od dwóch czy trzech lat mierzę z takim wyzwaniem, że mam produkt, który jakby jest fajny, ale on się trochę wyczerpał i muszę przetransformować istniejące brendy, teraz się tym zajmujemy, w coś innego, ale też printowego, na żywym organizmie, który cały czas notuje, wiesz, tam z 20 milionów przychodu mają te printy jeszcze, czy coś takiego. To jest ciężkie, to jest bardzo duże wyzwanie, bo to, bo to, znaczy mamy na to pomysł, realizujemy to i wydaje mi się, że jakby cała misja będzie zakończona powodzeniem. Na przykład masz takie wyzwanie, czy, czy warto transformować istniejący brand, czy założyć nowy. Na przykład tam masz taką rozkminę, bo, bo masz specyficzną grupę docelową na tym produkcie. No i wiesz, no nikt ci na to nie powie, nikt nie ma czegoś takiego w rękach, jakby musisz eksperymentować. Sam jak ci się nie uda, to zbankrutujesz 12 lat pracy do kosza. Na szczęście dla mnie nie do kosza, no bo każdy grosz inwestowałem w inne rzeczy i to, że się nie udało, tam kilka projektów z Katowic, ale się Carpatri udało, nie? No to do przodu. Statystyka. No właśnie, więc statystycznie coś tam się udało, ale może być tak, że jakby dlatego też mówię, że nie ma gwarancji, że ty coś budujesz całe życie, bo cię spotka Black Swan, bo zmieni się twoja branża, no i po tobie, game over, trzeba zacząć od zera. Ale doświadczenie i kompetencje zostają i o tym trzeba pamiętać, nawet jak boli.
I wtedy łatwiej jest zupełnie coś zrobić. Tak. Jakie jeszcze miałeś wyzwania na tej swojej dwunastoletniej ścieżce e-commerce'owej, z którym sprostałeś i wyciągnąłeś z nich ciekawe lekcje?
Największym wezwaniem, bez wątpienia, jest start. Taki start pod tytułem zero kapitału, zero umiejętności, zero doświadczenia, zero kontaktów. To jest najbardziej... Człowiek sobie nie zdaje sprawy, kiedy zaczyna, jak ciężko, jak ważny jest fundament, na którym można później wzrastać. Jak nie masz tego fundamentu, To jest zbudowanie nawet najbardziej podstawowych kompetencji w takim zakresie, jeszcze e-commerce jest trudny, bo musisz, ja jeszcze producentem byłem w tym, to powiem, że jeszcze fabrykę musiałem stawiać, nie? Nauczyć się tej produkcji, to jest tragedia była, jakby teraz już to umiem po 12 latach, ale... strasznie dużo pracy, żeby zdobyć całą tę wiedzę. I człowiek nie docenia właśnie tego, ile lat potrzebuje poświęcić na to, żeby tę wiedzę zdobyć. Więc to jest najtrudniejsze, nauczyć się wszystkiego i później jeszcze tę wiedzę przekuć. To jest największe wyzwanie, nauczyć się. I to ile rzeczy musisz zrobić samemu finalnie. Ja akurat lubię, ale wiele osób może to przerastać.
Zgadzam się. No to jakie przekonania, które miałeś startując tą marką i wiedzę, którą zdobyłeś, masz już teraz? Jakbyś musiał dzisiaj wystartować od zera, to co byś zmienił w ogóle?
Ja na pewno startowałem z przeświadczeniem właśnie, że 3-4 lata to będzie bardzo duża firma i już będzie można, wiesz, jakby... Ja od początku chciałem założyć firmę, zbudować taką organizację, która nie będzie mnie potrzebować i się wyekspediować z tej firmy. Czyli tak jakby...
Szybciutko.
Ale nie, tak jak trzeba, nie? Bo to tak się czyta, że buduj firmę, która, wiesz, przetrwa czasy, jak już ciebie nie będzie, że buduj firmę na lata. Pięknie brzmi, pięknie brzmi, ale wszyscy, którzy piszą te słowa, nie zdają sobie sprawy, co to znaczy W Polsce powiatowej od zera otwierać firmę w jakimś nowym, to jest w ogóle inna rzeczywistość. Więc nie da się otworzyć firmy tego typu w tak krótkim czasie i się z niej wyekspediować. Właściwe podejście brzmi, ty będziesz siedział jak będzie trzeba i 20 lat i może się uda. I dzisiaj tak uważam, bo jak sobie też już trochę starszy człowiek zaczyna śledzić, jak wyglądają historie takich dużych firm, które nas otaczają, to człowiek sobie uświadamia, że firmę się nie buduje w 5 lat, tylko firma to jest uśrednione 20%, taka miliardowa firma, to jest uśrednione 20% wzrostu przez 30 lat. I takie są mniej więcej średnie procenty wzrostu tych wszystkich firm, które mają miliard przychodu. One po prostu rosną 20%, ale od 30 lat. No i na tym całym jak polega. Nie da się po prostu jeszcze w e-commerce, który jest kapitał ochłonny, bo musisz kupować towary, albo musisz ten, który jest aż tak kapitał ochłonny do wzrostu. Nie da się rosnąć tak szybko, nie da się tak szybko budować organizacji, nie da się tak szybko uczyć ludzi. To wszystko jest przedsięwzięcie na długie lata, które mogą Ci zabrać całą młodość.
I może ci się też nie udać.
I może ci się nie udać.
Bo możesz mieć zły timing i brak szczęścia. Dokładnie.
Może ci się udać za piątym razem, a kto będzie miał siłę i energię, żeby startować pięć razy, jak mu się nie udało. Więc jest ciężko, a rynek jest bardzo konkurencyjny. Mi się wydaje, że w latach 90 było dużo prościej, bo nie było niczego.
Tak.
Niczego nie było. Jeszcze w latach, na początku lat 2000 w technologii też było mało rzeczy, to można było w technologii budować. A teraz wydaje mi się, że jest mega trudno, bo jest na rynku, jest no kuźwa wszystko. No czego byś nie chciał, to masz, no to już trzeba naprawdę wymyślać takie rzeczy, gdzieś z Japonii je ściągać, gdzie jest po prostu przyszłość. Albo takie totalnie, totalnie świeże trendy wyłapie.
Bo trafić w ciemność ze Stanów, ktoś fajnie zrobił produkt, jemu to się wyskalowało i przetestować u nas, to jest jakby
też... Gdzie mamy 10 razy mniejszy rynek, 20 razy mniejszą siłę nabywczą i w ogóle inne trendy i śmiało.
No to warto jest otwierać ten e-commerce w 2024.
Warto. Warto otwierać e-commerce, warto mieć nieoczywiste życie. Ludzie zapominają, że życie trwa 80-90 lat. Jak się ma 20 lat, to myślisz, że do 30 jesteś już trupem. Potem myślisz, że do 40 będziesz na tej emeryturze, a życie trwa 80 lat. I wydaje mi się, że szczególnie Trzeba mieć, lepiej mieć interesujące życie. Im więcej się nauczysz mając tych 20 lat, tym bardziej będzie to procentować przez kolejne 50 lat twojego życia. I trzeba o tym pamiętać. Więc warto ryzykować, warto próbować. Nawet trzeba się nauczyć dostawać po mordzie. Trzeba nauczyć się przyjmować cios jakby twarzą. Bo tak, życie cię atakuje czasami z nienacka. W biznesie cię czeka cały czas tyle różnych niespodzianek przykrych. Ale trzeba próbować, nie uda się za pierwszym, albo za drugim, nauczysz się tego, czy tamtego. Trzeba próbować, ale trzeba sobie wyrabiać w tym twardą skórę i trzeba tak dać sobie troszeczkę takiego też wytchnienia mentalnego, że jak ci się nie uda, to nie ma co się tam, wiesz, bić po głowie niewiadomo ile, trzeba tam trochę odpocząć, otrzepać się, iść dalej. To, że ci się nie udało, no ale przynajmniej spróbowałeś, to już jest coś więcej, nauczyłeś się czegoś. Zasuwaj dalej. Moim zdaniem spokojnie można do, nie wiem, trzydziestego któregoś roku życia, nawet do czterdziestki, można zakładać, że cały czas jesteś na takim etapie, gdzie możesz się uczyć, próbować, kombinować. No, potem już trzeba, dobrze byłoby się gdzieś o tam trzydziestego, nie wiem, piątego roku życia w górę stabilizować, że jak ci się nie udaje tak, no to może jednak praca na etacie nie jest taka zła tym bardziej, Nie każdy jest tego stworzony też. Nie każdy jest stworzony do biznesu i na etacie można też nieźle zarobić gdzieś po dużych miastach, to te stawki są naprawdę rozsądne, które zachodnie korporacje oferują polskim pracownikom, nie? No, ale...
Próbować warto, bo jakiemuś tam procentowi osób bądź co, bądź się udaje. Zapewne wielokrotnie dostałeś w tą przysługową twarz, więc masz na pewno twardą skorupę. Czy jest sołeczek, których jednak się obawiasz i wywołują ci bez stresu po takim czasie?
Ja mam szczęście, że jestem chyba w miarę wytrzymały, no bo fizycznie zdrowy, nic mi się tam żadnych... Ale myślę, że ludzie mogą wpaść w depresję, które później sprawią, że te osoby podupadną na zdrowiu. No to jest trudna sprawa. Trzeba mieć bliskich, trzeba mieć przyjaciół. Jeżeli nie każdy ma dobre relacje z rodziną, to musi sobie przynajmniej spotkać jakichś przyjaciół down the road, którzy mu pomogą. Warto mieć bliskich dookoła, którzy cię wesprą w trudnych sytuacjach. Myślę, że każdego człowieka da się złamać i mam nadzieję, że mnie w życiu nie spotka nic takiego, co by mnie złamało. Do tej pory mnie nie spotkało, aczkolwiek mentalnych wyzwań, takiego poczucia, że się jest na krawędzi, To mnóstwo miałem przez te ostatnie pięć, siedem, dziesięć lat. W zasadzie od samego początku.
A dziś jak się czujesz?
Dzisiaj czuję się całkiem nieźle. Ostatnie trzy lata były relatywnie ciężkie, bo musiałem nawigować właśnie w takiej przestrzeni, tak jak powiedziałem, że z jednej strony coś, co było drajwerem rozwojowym firmy, czyli printy zaczęły trochę spadać, coś się rozwijało, jakby trudne warunki prowadzenia biznesu w Polsce ze względu na wzrost energii, pensję minimalną, więc takie ciągłe poczucie jakby niepewności, ciągły taki utrudniony cash flow, coś się rozwija, coś się nie rozwija. Nierówno, ale dzisiaj już myślę, że na prostej, w sensie dzisiaj zdecydowanie, tak rzeczy biznesowe mają się dookoła mnie, że jestem z nich zadowolony. Uważam, że każdy lepszy czas się kończy i każdy gorszy czas się kończy. Teraz dużo fajnych rzeczy się wydarzyło. Otworzyliśmy sklep Carpatri. Agencja się super rozwija. Inne rzeczy też. Także do przodu. Super.
No to teraz trochę nieco bardziej optymistyczny temat. Dawaj. Jakieś ciekawe narzędzia, automatyzacje, które poprowadzałaś w e-commerce w ostatnich latach i które zaczęto się przyczyniły do rozwoju. Czy to do zoptymalizowania procesów, czy to do obsługi projektów. Czy mógłbyś się czymś takim podzielić, co by było czymś kalorycznym dla naszych odbiorców do wprowadzenia?
Dobre pytanie. Na pewno największą zmianą, jaka zaszła w ciągu ostatnich niespełna dwóch lat jest AI. No bo narzędzia AI w postaci dla nas przede wszystkim czata. OpenAI, ChatterJPT, Image Journey pozwoliły na przykład bardzo mocno zoptymalizować proces tworzenia nadruków na dźwiękach. Pozwoliły, przygotowujemy kreację w ten sposób, generujemy sobie opisy produktów, jakby bardzo, bardzo nam się zoptymalizowała praca, czyli jakby dużo mniej grafików trzeba, żeby zrobić taką samą ilość nadruków. No i copywriting stał się prosty, tak naprawdę w rękach menadżera. Nie potrzebujesz specjalistów do copywritingu. Tak samo dla grafików Adobe są narzędzia do łatwej edycji zdjęć, TEU, gdzie zaznaczasz fragment, wymieniasz i wygląda to zupełnie inaczej. Tak samo jeżeli chodzi o obróbkę dźwiękową. Mamy narzędzia, które pozwalają ci tłumaczyć tekst mówiony na języki. Także tutaj jest na pewno... Na kilku
korzystacie, jeśli można wiedzieć?
Teraz z Hygiena.
Ja z Eleven Labs korzystałem, świetnie też działa.
Dużo tego jest. Trzeba sobie trochę właśnie rozpoznać te potrzeby. No Eleven Labs jest fajny, bo jest polski. To jest ten plus. Natomiast to są rzeczy bardziej w stronę nie tyle optymalizacji, znaczy trochę optymalizacji istniejących procesów, ile możesz robić więcej niż wcześniej. Ale same procesy, wiesz, ja zawsze lubię wsadzać technologię tam, gdzie mogę, natomiast wydaje mi się, że nie wszystko da się zoptymalizować, że jesteś w stanie optymalizować koszty na bieżąco, na przykład, wiesz, poprawiając procesy u siebie w firmie na produkcji, zmieniając proces pakowania, zmieniając proces produkowania jakiegoś elementu. Ale to jest taka work in progress, na produkcji możesz optymalizować w nieskończoność, tak samo możesz w nieskończoność optymalizować koszty szukając nowych dostawców, negocjując ceny z bieżącymi. jak masz swoje zespoły i pracujecie nad cashflowem, no to trzeba siąść, otworzyć tabelkę, spojrzeć na te liczby i się zastanowić, sobie to poprzeliczać. Automat i maszyna tego za ciebie nie zrobi i lepiej, żeby nie robiła, bo ja się boję takiego momentu, który nastanie, kiedy zbyt wiele rzeczy będzie robiła za nas sztuczna inteligencja i software i zaczniemy gubić te kompetencje, które są niezbędne do tego, żeby ta nasza firma była w stanie funkcjonować, bo pojawiają się jakieś customowe sytuacje, kiedy coś zaczyna się rozpadać i nikt nie wie co zrobić, bo wszyscy są niedoświadczeni, bo przecież AI to za nas robi. No i tego się boimy.
Narzędzia mogą pomóc, ale narzędzia też mogą przeszkadzać, jak jest ich zbyt dużo. Często ludzie popadają w taki schemat, że po prostu używają dużej ilości aplikacji, dużej ilości narzędzi, a tej efektywności przez to jest mniej niż powinno być więcej.
GSIuta, Gmail, hangout na Gmailu, arkusze Gmaila, Google Drive, całą firmę na tym MAMI działa.
Dużo nie trzeba.
Dużo nie trzeba.
No dobra, no to podzieliłeś się z tym, jak prostych narzędzi korzystasz. To jak wygląda twój dzień w ogóle pracy? No bo mając tyle różnych podmiotów, gdzie ty akumulujesz swoją energię?
to tu nie ma podstawowe pytanie, które sobie każdy musi zadać, to jest ile godzin chce i jest w stanie kontrybuować do swojej firmy, czyli ile chcesz tego swojego życia oddać tej firmie, bo jeżeli ktoś chce pracować od godziny 9, powiedzmy do 22, tak żeby to było sustainable, czyli 13 godzin dziennie, codziennie, to może, tylko, i to jest tak, jak będziesz tyle pracował, to będziesz widział lepsze efekty, ale to ma swój price tak. Price tagiem jest wypalenie, mniej życia prywatnego, zmęczenie, z którym trzeba żyć. Trzeba sobie jakby radzić z tym, że jesteś zmęczony. Musisz sobie wyrobić psychotechniki, żeby sobie z tym radzić. No i teraz pytanie, jeżeli tego bardzo chcesz, możesz. Jeżeli nie chcesz, to masz inne możliwości. Możesz pracować mniej i trzymać ten balans. No i teraz w zależności od tego, ile tych godzin ofiarujesz swojej firmie, Też nie zawsze musisz tyle samo, bo są takie okresy, kiedy trzeba więcej, są takie okresy, kiedy nie trzeba, ale teraz w zależności od tego, ile godzin chcesz oddawać, no to możesz sobie to dzielić, że od tej do tej godziny robisz to, od tej godziny do tej godziny robisz to. Moim zdaniem relatywnie prosto jest zarządzać wieloma projektami na raz, kiedy one są z tej samej dziedziny, czyli powiedzmy mając, nie wiem, dwie firmy e-commerce'owe, na głowie, to czujesz jakbyś miał jedną, powiedzmy półtorej, ale jak masz firmę e-commerce'ową i na przykład agencję influencer marketingową, to są dwa bardzo różne biznesy. I wbrew pozorom, i potrzebujesz zupełnie innego mentalu tu i tu. A jeszcze do tego dojdziesz jakiś startup i nagle funkcjonujesz w różnych rzeczywistościach. No i przechodzimy do tego, co to znaczy prowadzić firmę. Jeżeli jesteś głową, liderem projektu, no to jeżeli masz dużo innych rzeczy, to po prostu będą ci te sprawy uciekać. Więc dla mnie jedyny model, w którym jesteś w stanie robić więcej rzeczy na raz, to jest taki, gdzie ty jesteś bardziej radą nadzorczą, slash CEO, bo CEO to nie jest taka pozycja, która jest zaangażowana operacyjnie, bardziej strategiczna i reprezentacyjna. Więc ty jesteś albo CEO rada nadzorcza i ty masz swoich dyrektorów, prezesów, menadżerów, z którymi pracujesz i wtedy faktycznie ty nie musisz zwracać uwagi na każdy szczegół, bo jeżeli ty jesteś prezesem danej spółki, to tam jest mnóstwo szczegółów, na które trzeba zwracać uwagę. Jeżeli ty nie zwrócisz uwagi na te szczegóły, to te szczegóły cię potem mogą zjeść, bo będzie zbyt mało rzeczy, których nie dopilnowałeś. Więc no to... Każda sytuacja jest customowa. Trzeba wiedzieć, na ile godzin sobie możesz pozwolić i jakie też masz takie capacity mentalne, które swoją drogą, moim zdaniem, się zwiększa też z czasem. Jakby można sobie na przestrzeni 10 lat wypracować taką kompetencję, że jesteś w stanie z różnych segmentów te projekty gdzieś tam oporządzać. Natomiast jedno się nie zmienia. To, że dobała 24 godziny. i to, że jak będziesz pracował po te 13 godzin dziennie, codziennie, to się zmęczysz, będziesz miał, będziesz wypalony, będziesz w związku z tym musiał sobie odpuścić na 3 tygodnie troszeczkę pracować, powiem, po 9 godzin i dopiero będziesz mógł znowu po 13, że jakby człowiek nie jest robotem.
A ty dużo pracujesz?
W chwili obecnej dużo, ale są były takie okresy, że pracowałem po 8-9 i jakby koniec, nie? Teraz pracuję po 12-13.
I co cię do tego motywuje? Do pracy, która jest po nas wymiarowa, patrząc na to, ile średnio pracuje człowiek.
Po pierwsze, jak sobie weźmiesz zbyt wiele rzeczy na głowę, bo stwierdziłeś, że będzie fajnie, albo coś ci interesuje, to nie masz trochę wyjścia i musisz później pić to piwo, którego sobie naważyłeś. No ale ja też jestem ambitny, chciałbym jak najszybciej, jak najwięcej osiągnąć, jak największą firmę zbudować. Dlatego tyle zasuwam. Tak naprawdę moją taką wyjściową motywacją, która też towarzyszyła mi jak rzucałem studia, było to, że chciałbym animować edukację taką ambitniejszą na temat cywilizacji naszej zachodniej, ale jakby z własnej kieszeni, na własną rękę, a do tego trzeba zarobić pieniądze, a nie da się tego robić na współczesnym uniwersytecie. To była moja taka wyjściowa motywacja, która do dzisiaj mi przyświeca. No więc czekam aż firma będzie, firmy na tyle będą duże, że będą albo dostarczały jeszcze więcej gotówki albo będę mógł je sprzedać za rozsądne pieniądze i żebym mógł się wtedy zająć czymś innym. Właśnie tym.
Edukacją.
Edukacją.
Czyli finalny plan jest jakby rozwinięcia firm z pieniężania rozwojem czy tam posiadania udziałów i potem edukacja innych?
Tak, ale właśnie ja miałem na myśli zawsze coś w stylu stworzenia uniwersytetu swojego, gdzieś w takim bardziej spokojnym miejscu na świecie, bo u nas się zrobiło trochę niebezpiecznie, typu Azja Południowo-Wschodnia, bo tam jest ciepło, miło i przyjemnie. No i właśnie tam taki uniwersytet swój założyć.
Ambitny cel i ciekawy szansa.
Przyjemny, ciekawy, nie no coś niestandardowego.
Kiedy to się wydarzy, myślisz?
Ciężkie pytanie, bo właśnie pochodną tego, że zaczynasz, że zakładasz biznes jest to, że nie uświadamiasz sobie tego, że nagle jesteś funkcyjny, czyli że jesteś w tyle procesów włożonych, które nie do końca sobie, wiesz, radzą bez ciebie. Ale tak na przestrzeni dwóch, trzech lat od teraz myślę, że jest taka szansa, że to się uda.
Fajne. Mówiłeś o tym kiedyś wcześniej?
Mogłem na jednym podcaście wspominać. To jest taki niszowy temat.
Niszowy, ale niezwykle ciekawy. Fajnie. A powiedz mi, ten ogrom doświadczenia, te 12 lat, o którym już wcześniej wspomniałem, to już powiedzieliśmy jedno, że jest ciężko w tym e-commerce, że musisz być świadomy tego, że to nie są lukrowe obrazki z internetu. To jaką byś dał jedną albo nawet dwie rady takim osobom, które są zdecydowane, przesłuchały tego podcastu, wiedzą, że będzie ciężko? Co one powinny zrobić na starcie?
Jakby... Można sobie opisać w zeszycie, jak ciężko sobie wyobrażasz, że będzie i potem jeszcze dać timestamp. Tak szczerze, na pewno się da. To jakby to nie jest niemożliwe. Nawet jak jesteś, jakby wiesz, nie jesteś z jakiejś stosunkowo ubogiej rodziny, nie masz żadnego supportu na start, ale jakby da się to zrobić. To jest możliwe. Można założyć swoją firmę e-commerce'ową, swoją jakąś usługową firmę, można założyć klimatyzację, montować. nie wiem, przecinać ogrody, dorabiać się kompetencji, kapitału, da się to wszystko zrobić, to nie jest niemożliwe, tylko to wymaga cholernie ciężkiej pracy i musisz sobie zdawać sprawę z tego, że nie wyobrażasz sobie na starcie, jak ciężkiej pracy będzie to od ciebie wymagać.
Ale pierwszy krok to jest dla ciebie edukacja, praktyka, czy nie wiem, wyszukiwanie jakichś przedsiębiorców?
Edukacja poprzez praktykę, bo to jakby, chociażbyś obejrzał sto podcastów w swoim życiu, albo i tysiąc podcastów w swoim życiu, to nie przygotuje cię to na wezwania, z którymi będziesz się musiał na co dzień zmierzyć, bo będziesz słuchał tych amerykańskich podcastów, a potem spotkasz jakiegoś chama prywaciarza na swojej drodze, który cię wygrywa. I tam nie ma w tym podcaście, co masz z nim zrobić. Musisz po prostu, wiesz, chłop przeciwko chłopu wtedy jest, nie? A to jest życiówka. No i trzeba sobie z tym radzić. Także nie no, praktyki takiego charakteru się nie da nauczyć z podcastu. Ciężkiej pracy się nie nauczysz z podcastu. Nauczysz się pracując, nauczysz się jakby borykając się samemu z sobą. Więc trzeba tak trochę się rzucić jakby w ten świat, w ten taki... Pamiętajcie też, że świat jest chaotyczny, jest przypadkowy. Nigdy nie wiesz, co cię spotka. Nigdy nie wiesz, kogo ty spotkasz. I nie wiesz, w jaki sposób ta osoba zmieni twoje życie. To jakby też piękno tego życia, że może cię... Z roku na rok twoje życie może wyglądać zupełnie inaczej, bo spotkasz jakąś osobę, która kompletnie zmieni twoje życie, bo cię pokieruje w jakąś inną stronę. I trzeba jakby w swoim życiu dać na to trochę przestrzeni takiej, wiesz, spontaniczności otwarcia na tę zmienność. KONIEC! Wszechświat to jest zbiór nieskończony możliwości przecież. Możecie spotkać absolutnie wszystko. No i trzeba się na to otworzyć i zasuwać.
Otwartość. To jest w ogóle fajne.
Otwartość. Taka prawdziwa otwartość.
Ja mam tylko wyjście do przodu, bo ludzie często nie potrafią się do kogoś odezwać. A nawet takim pomysłem moim zdaniem, nie głupim jest to, żeby jak widzisz takiego przedsiębiorcę, który ci gdzieś tam imponuje, ma jakiś fajny sklep, to się do niego odezwij. Spróbuj stać się jego cieniem.
Ludzie się nie odzywają.
Jakby nie robią tego kroku do przodu. A to nie jest tak, że każdy cię zdaje, każdy nie ma czasu.
Jest prosto, w social mediach możesz na każdego napisać. Większość się zleje, ale jak napiszesz coś głupiego, hej, co tam, to wiadomo, że ktoś się zleje, ale jest szansa, że jak tam z jakimś problemem wyjdziesz czy z pytaniem, ktoś odpisze.
tam Coś ci konstruktywnego napiszesz, tak. Ludzie statystycznie jednak są skorzy do pomocy,
może nie wszyscy, ale... Trzeba zakasać rękawy. I po prostu trzeba zasuwać. Możesz iść do kogoś do pracy. To jest jakby też jeden z takich motywów, jeżeli cię interesuje jakaś branża. Idź do pracy na rok, do firmy z tej branży, naucz się, zobacz jak to działa i dopiero otwórz coś swojego. Jakby scenariusza jest mnóstwo, nie wiem, każdy ma też inne sytuacje życiowe. Ktoś może mieć, nie wiem, rodzinę na utrzymaniu, czy coś. Musi dbać o rachunek ekonomiczny bardzo mocno. No to, ale zawsze jest jakaś opcja. Zawsze się da. Tylko trzeba bardzo chcieć. Bardzo chcieć.
No dobra, to zakasamy rękawy, idziemy do przodu. No ale może jednak przydałoby się coś poczytać w międzyczasie. Co byś polecił? Te trzy książki, które naprawdę zrobią to takie diametralne wrażenie.
Wiesz co, ja przyjąłem wykształcenie humanistyczne i książki, które na mnie robiły wrażenie, to są bardziej książki typu Uczta Platona, niż, wiesz, Atomic Habits. Byłem przez pół roku na filozofii, ale rzuciłem raczej.
Ja też byłem pół roku i pół roku.
No ale jakby tak. Więc moje jakby książki, które mnie interesują, to bardziej z tego rozdania. Sobie można poczytać Platona, czy nie wiem, Tomasza Manna. Ale, połączenie. Ale tak, jeżeli chodzi, ale to nie jest tak, że jak zakładasz te firmy, to przestajesz się edukować jakby tak profesjonalnie. Wiedzę można pozyskiwać ze wszystkich obszarów. Jak podróżujesz, pójść sobie podcast, tych podcastów biznesowych jest mnóstwo. Pamiętając, że Ameryka to nie jest Polska i realia amerykańskie to nie są polskie i trzeba to przetłumaczyć.
To jest super ważne, że to może być jakaś tam w pewnym momencie inspiracja, ale to nie może być tak, że copy and paste 1 do 1, bo tam dużo schematów działa, u nas stale nie działa.
Obserwuj inne firmy, czytaj historię właścicieli, zafollowuj na Twitterze takie konta, które cię interesują, zobacz czym tweetują. Moim zdaniem to jest taka, trzeba mieć jakby newsletter, gdzieś tam sobie posubskrybuj. Trzeba taki zwyczaj mieć po prostu samodzielnej edukacji, chodzenia po KRS-ie, sprawdzania trafików, jak myśleć, jak firmy działają, co sprzedają, analiza wszystkiego. Trzeba być takim, trzeba sobie wyrobić taką ciekawość w sobie.
Detektyw e-commerce, musisz być.
Trzeba być detektywem, trzeba być takim totalnym CIA, ale ciebie to musi ciekawić, no musi cię ciekawić. Widzisz, na przykład chcesz zarabiać pieniądze, tak? To jest bardzo konkretna czynność, zarabiać pieniądze. Skądś musisz je wziąć, jak cię nie ciekawi, skąd inne firmy mają pieniądze. No to jak chcesz zarabiać pieniądze? No musicie się to ciekawić. No skąd się tam biorą te pieniądze? Że ktoś zbudował taką wielką organizację. Nie musisz... To niestety, no biznes to nie jest, to nie jest gra na gitarze. No to jest pewien dość brutalny styl życia, zarabianie ich. I oczywiście można to robić z gracją. Można to robić stylowo. Ale w gruncie rzeczy, no biznes jest brutalny.
To często wybrzmiewało na swoich podcastach, że to jest po prostu walka, że to nie jest proste.
Ja tak uważam, ja nie uważam, żeby to było. Wiesz, gdzie to nie jest walka? Jak jesteś Amerykaninem z super rodziny, wysłali cię na Stanford, potem pracowałeś dwa lata w, nie wiem, w dobrym banku inwestycyjnym albo w Google. Po czym zakładasz startup, A16Z tylko dlatego, że po znajomości wrzuca w ciebie 10 milionów dolarów, zatrudniają tam ludzi, którzy wykonują za ciebie robotę i ty sobie bimbasz. Wtedy może jest trochę lepiej, ale my Polacy nie mamy takiej możliwości, bo my niestety jesteśmy w takim Polacy bardzo ciężko pracują i to też u nas niby jest tak zwana kultura zapierdolu, ale dzięki temu jesteśmy jedną, jesteśmy w top 3 najszybciej rozwijających się gospodarek na świecie. To dlatego właśnie, że zasuwamy, a nie dlatego, że, że sobie mamy work-life balance, nie? I z tego są efekty, widać, że polskie miasta się rozwijają, jesteśmy, jesteśmy zamożniejsi, nie?
Uważasz, że longtermowa ta kultura zapierdolu ma, będzie miała dobry wpływ na społeczeństwo? Bo ja kiedyś byłem w tej kulturze zapierdolu, teraz jestem bardziej w takiej kulturze, co się nazywa, smart, nie, hustle, slow hustle. Nie, że jakby pracujesz dużo, tylko że mądrze wykorzystujesz ten czas, bo ludzie bądź co bądź pracują długo, ale słabo efektywnie. To jest coś, co ja zauważam. Dużo czasu jest takiego, które jest tracone gdzieś tam w korporacjach, na tych różnych stanowiskach. Można czy niektóre zrobić, zamknąć, zrobić jakiś deep work, naprawdę skupić się i zrobić coś w półtorej godzinie, dwie godziny. Więc to jest taki temat do dyskusji, poddania ciekawe.
Jakby plusem bycia przedsiębiorcą jest to, że jest relatywna szansa na to, że przejdziesz na emeryturę szybciej i z większym kapitałem. I wtedy, wiesz, kupisz, wrzucisz na obligacje pięcioprocentowe kwotę, nie wiem, 10 milionów złotych i tak naprawdę masz spokój do końca życia. Bo dostajesz 500 koła co roku i ciężko to przejść. No ale trzeba najpierw się dorobić tych dziesięciu baniek, w cudzysłowie. No i to jakby, to nie jest aż takie, to nie jest mission impossible, jakby to jest o wiele prostsze się wydaje, aniżeli miliard taką kwotę w gotówce zarobić, nie? Więc też jakby ten zapierdol ma swój, ma swój kres. No natomiast siłą rzeczy nie nauczysz, jakby nie przesadza się starych drzew, więc myślę, że ci, którzy ciężko pracują teraz, będą ciężko pracować, aż nie skończą pracować. A pytanie, jak ciężko będą pracować obecni Gen Z, czy pokolenie z rocznika 2000 będzie pracować tak samo ciężko? No i tu jest odpowiedź. Moim zdaniem oni już tak samo ciężko pracować nie będą, ale też dlatego, że nie muszą. I to jest naturalna kolej rzeczy w tym sensie. Skoro już się napracowaliśmy, coś tam w miarę się dorobiliśmy, będą te mieszkania piękne, wyremontowane, które oni będą dziedziczyć, ci młodsi od swoich rodziców, no to wiadomo, że tej pracy będzie mniej. Także będziemy pewnie gdzieś tam do tej średniej zmierzać, bo Polska też nie staje się high-techowym krajem. Polska się dorobiła na produkcji, na ciężkiej pracy, na produkcji, na bycie montownią Niemiec i tak dalej. No i siłą rzeczy, jak tego nie będzie, no to gdzieś tam wydaje mi się, że ta krzywa wzrostu się wypłaszczy i na przestrzeni kolejnych pięciu, dziesięciu lat, no i może dziesięciu, bo w sumie wydaje mi się, że moje pokolenie jeszcze zasuwa.
No i potem... Mają taki mindset.
Ale później jakby im więcej też mamy taką piramidę demograficzną, że w tym momencie ludzi z... Moja mam dziewiętnastoletniego brata, więc jakby ja mam 36 lat, więc ludzi z jego rocznika jest mniej o 30% niż z mojego, a tam niżej jest jeszcze mniej, więc no na przestrzeni kolejnych 20 lat Polaków aktywnych zawodowo będzie mniej o 10 milionów. No więc siłą rzeczy też ta sytuacja się zmieni, ale jak ona się zmieni ciężko powiedzieć. Może być tak, że będziemy wszyscy pracować aż do śmierci, bo nie robiliśmy dzieci. Tak.
Więc dobrze będą mieli ci co uzależnieni od pracy. A jaki jest twój stosunek do pieniędzy, jak jesteśmy w tym temacie obecnie?
Mnie się pieniądze nie trzymają, bo ja wszystko, co dostaję do rąk, to inwestuję dalej.
To jest akurat dobra cecha, inwestujesz.
Tak, tylko że inwestowanie różne ma cechy, bo można inwestować w rzeczy, które pracują, nawet jak ty nie pracujesz, a można inwestować, tak jak ja raczej inwestowałem przez lata, w nowe projekty i tak dalej. W e-commerce'ie musisz dużo inwestować, bo musisz budować chociażby stan magazynowy produktów. Jeszcze jak jesteś producentem, to hala, maszyny, no i zamiast 30 milionów na koncie, masz 30 milionów nieruchomości w towarze, w maszynach. Masz 30 milionów, ale nie masz.
Jest to majątek.
Jest to majątek, ale to nie jest, wiesz, można mieć w majątku dziesiątki milionów i mieć na koncie dziesięć koła, nie? Czy tysiaka. I tak to bywa czasami nawet wśród bardzo dużych przedsiębiorców, że mimo, że majątek firmowy jest duży, no to tych pieniędzy się nie widzi, no bo one cały czas są w obrocie.
No dobra, no to inwestujesz, no ale na pewno coś konsumujesz, więc może podzielisz się tym, jaki był najtrafniejszy zakup, dajmy na to, do kwoty 500 złotych w ostatnim roku?
pracoholiczny. Kupiłem sobie automat Nespresso, tylko dlatego, żeby go sobie postawić na biurku i mam bliżej, nie muszę chodzić do kuchni teraz. I jakby ja siedzę tutaj, a tu mam to Nespresso i tylko podnoszę, zamykam, to nie jest reklama. No świetny zakup. Wypiłem po trzy kawy dziennie, teraz piję po pięć, ale są spoko, są takie aromatyzowane, jakaś czekoladowa, waniliowa. Top, polecam.
Produkt pracoholika, ewidentnie. Miałem zadać ci kolejne pytanie, co robisz, bo czujesz się zmęczony, ale to pewnie rozumiem, że sięgasz po kolejną kawę. Może masz jakieś sposoby na dekompresję jednak?
Ja nie uważam, ja w sumie nigdy nie byłem fanem urlopów, bo ja nie uważam, żeby dekompresja... Uważam, że trzeba być stale skompresowanym, jak tak dużo pracujesz. W sensie, nawet jak idziesz spać, to ty masz cały czas ten fokus. Czyli to nie jest tak, że się dekompresuje. Ja się nie dekompresuję.
Jak dekompresujesz się?
No raczej stale pozostaję w trybie kompresji. Ja uważam, że nie można się tak kompresować, dekompresować, kompresować, dekompresować. Raczej trzeba się dekompresować na trzy miesiące, potem się kompresować na trzy miesiące, potem się może trochę zdekompresować i znowu się kompresować na trzy miesiące. Trzeba pozostawać w stanie takiej stałej kompresji. To nie oznacza czegoś szaleństwa, nie? Ale nie jest tak, że masz taki pełny relaks, nie ma problemu.
No dobra, trening, biegasz. Podczas biegania na przykład.
Ja jak mam okresy treningu, to właśnie wtedy, kiedy mam luz.
Czyli to jest dekompresja.
To jest między innymi dekompresja. Treningi są przejawem tego, że jestem w okresie dekompresji.
To jest takie trochę interwałowe można powiedzieć praca.
Tak, trochę tak. Moim zdaniem da się mniej więcej takie 3-miesięczny okres bardzo wytężonej pracy. To jest okres, gdzie się dobija do takiej ściany zmęczenia i wtedy jest na przykład taki miesiąc trochę luzu, wakacje plus ten i można znowu lecieć potem przez takie 3-miesięczne interwały. To są rozsądne. Chociaż ja akurat lecę, ja ignoruję zmęczenie.
No ale lecisz po swoje, lecisz po uniwersytet w Azji.
Widać mi zależy.
Fajne, to bardzo fajne. Kończysz naszą rozmowę, to co byś powiedział, czego nie mówiliś nigdy wcześniej u nikogo, ani u siebie na podcaście? Jakąś ciekawostkę.
Ta ciekawostka dzisiaj z tym, że Olimp kazał mi zamknąć Brent z suplementami.
To będzie już rolka. Puszczona w reklamie.
Ja jestem w miarę otwarty. Na pewno nie mówiłem na żadnym podcaście, bo nie nagrywałem przez 3 lata podcastów. Dzisiaj na tym podcaście też powiedziałem na przykład po raz pierwszy to, że ostatnie 2-3 lata to był dla mnie taki okres z jednej strony dynamicznego rozwoju jednego projektu, a z drugiej strony problemów w innej części biznesu. i od trzech lat jestem w takim okresie właśnie próby ustabilizowania tego. Czyli moim zdaniem to tak właśnie, dopóki nie skończyłem tego takiego okresu przebudowy, nie byłem pewien, co o nim powiem, dlatego też jakby nie chodziłem na żadne podcasty w tym temacie. I teraz, skoro już tutaj przyszedłem i sobie o tym nagrywamy, to trochę jest też przejaw tego, że jakby wiem, że ustabilizowałem sobie sytuację, czyli jakby nie tylko, że Karpaty się super rozwija, bo się super rozwijało, ale też, że te printy są gdzieś tam ustabilizowane z produkcją, pomimo naprawdę ciężkiej makroekonomii, jeżeli chodzi o bycie producentem w Polsce, bo jak ci wiesz, skacze koszt produkcji bluzy prawie dwukrotnie na przestrzeni trzech lat, to jest tragedia, nie? Więc takie rzeczy myślę, że już zawarłem w tym podcaście i gdzieś tam są. Możemy je wyłapać.
Kończąc tę rozmowę, ja bym chciał was zaprosić również do Kuby na Instagrama. Chyba jak ten podcast będzie wychodził, to już będziesz miał ten swój kurs e-commerce'owy.
Bardzo możliwe. Mamy teraz początek września, 13 września, piątek. A ja gdzieś za miesiąc będę ruszał.
to powinno wyjść. Albo zrobimy tak, żeby wyszło. Więc jak macie się uczyć, to się uczy od praktyków, czy ode mnie, czy od Kuby, czy od innych, a nie od tak zwanych internetowych farmazoniarzy, którzy nagrywają kursy o tym, co aktualnie jest trendujące.
Dokładnie tak. Fajnie, że udało się złapać i mam nadzieję, że nawet z tego materiału parę ciekawych treści ktoś wyłapie dla siebie i się zainspiruje, no bo po to się tutaj spotkaliśmy, żeby kogoś natchnąć. Ja myślę, że coś takiego jak natchnięcie drugiej osoby, czyli jakby sprawić, żeby ktoś coś pomyślał, czego nie myślał wcześniej, to jest...
Czasami nawet jedno zdanie wystarczy, które już może fajnie zmotywować. Słuchajcie drodzy słuchacze, dziękuję wam bardzo, a my się widzimy w kolejną niedzielę o 9.00. Dzięki wielkie.
Dzięki, do zobaczenia.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trafi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







