+20MLN | Jak sprzedawać w e-commerce BEZ REKLAM? (sekretna strategia La Millou)

W podcaście Oskar Lipiński rozmawia z Izą, współzałożycielką marki La Millou, o 14‑letniej historii firmy, jej modelu B2B, produktowej innowacji, budowaniu społeczności oraz operacyjnych wyzwaniach. Iza wyjaśnia, że współpraca z sieciami detalicznymi i butikami służyła zwiększeniu rozpoznawalności marki, a nie jedynie cash‑flow, i że przyjęcie niższej marży w niektórych punktach sprzedaży traktuje się jako formę reklamy. Produkty powstają z własnych potrzeb (np. torby, plecaki) i są rozwijane we współpracy z grafikami oraz w oparciu o badania fokusowe i ankiety wśród klientów. La Millou prowadzi aktywną społeczność – grupy na Instagramie, newsletter oraz duży, moderowany fan‑club na Facebooku („Rodzina DAK”) – co generuje organiczny ruch i wsparcie obsługi klienta. Operacyjne porażki (brak podpisanej umowy przy zamówieniu 500 tys. zł, problemy z cash‑flow przed COVID‑19, podwyżki kosztów po wojnie, trudny rollout systemu ODU) są opisane jako kluczowe lekcje, które doprowadziły do wprowadzenia AI‑bota Lami, automatyzującego obsługę klienta w wielu językach. Międzynarodowa ekspansja opiera się na partnerstwach z dystrybutorami w Grecji, Tajwanie i innych krajach, przy jednoczesnym sceptycyzmie wobec własnych dystrybutorów w Europie. Iza podkreśla, że jakość (80 % produkcji w Polsce) i trwałość produktów są fundamentem lojalności klientów. W części poradnikowej dzieli się przemyśleniami dla nowych przedsiębiorców: konieczność niszowego produktu, realistyczny kapitał startowy (ok. 40 tys. zł), gotowość na nieprzewidywalne zdarzenia oraz praca z pasją, a nie wyłącznie dla pieniędzy. Podcast kończy się refleksją o wytrwałości, kreatywności i roli pieniędzy jako narzędzia, nie celu.
Chapters
Jesteśmy chyba najbardziej popularną marką na Tajwanie dla dzieci. Do tego w Chinach jeszcze przed COVID-em powstało chyba 12 sklepów, które są klonami sklepu naszego na Wilanowie. Oni mieli nawet lampki identyczne.
Wszystko to samo.
Jak ma się brzydki produkt, zły jakościowo, to można, okej, wypromować go sztucznie za te 500 tysięcy, ale klient nie wróci. My mamy klientów, którzy po 8 lat wracają i mówią, o Jezu, a ja mam jeszcze ten kocyk i tak dalej. Jakość u nas jest Tu nie ma dyskusji w ogóle.
Wszystko w Polsce produkujecie?
80% produktów, tak. Do COVID-u my nie wydaliśmy złotówki na reklamę w sieci. Czasami sponsorowaliśmy post z ambasadorem na przykład.
Świetny czas jakiś był, nie?
Tak. Zero. Ja uważam, że czasami warto jest zejść trochę z marży, żeby być w kilku fajnych miejscach, z fajną ekspozycją i to traktować jako reklamę, a nie punkt sprzedaży.
Mam taką fajność, którą mogę ci polecić, bo stawiam taką hipotezę po naszej rozmowie, że możecie tego nie robić, a to będzie duży game changer. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii producent. Możesz spodziewać się tu szczere i brudne prawdę marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę Ci darmowy 6-dniowy mini kurs o e-commerce. Zawsze mnie to zastanawia, że tylko 20% osób, które ogląda moje podcasty, subskrybuje ten kanał. Reszta niestety tego nie robi. Więc zanim zaczniemy, mam do ciebie małą prośbę. Jeśli lubisz moje treści edukacyjne i chcesz, żeby podcasty się rozwijały i żebym z całym swoim zespołem mógł je z odcinka na odcinek polepszać, wystarczy, że klikniesz subskrybuj. To takie małe mikro wsparcie, które da mi motywację do dalszego działania. Zaczynamy kolejny odcinek. Zaczynamy. Trochę inny wstęp niż zawsze. Chciałem powiedzieć krótką historię tego, co się dzieje i będzie działo teraz z moim podcastem, bo ten odcinek trochę jest z tym powiązany. Mianowicie doszedłem do takich wniosków żelaznych, które tutaj przed wszystkimi wami będę komunikował, że teraz będzie więcej odcinków z właścicielami sklepów e-commerce. Na przestrzeni tego roku było dużo influencerów, dużo twórców marek osobistych, ale jednak moim corem i serduszkiem jest e-commerce, więc oczywiście takie odcinki też będą się pojawiać, ale teraz zrobiłem sobie taką roadmapę wszystkie branże, które mnie interesują. Jedną z nich jest branża parentingowa i mówię, Kurczę, czy ja taką markę znam? No i marka, nie wiem, czy dobrze wymawiam, Lamilu?
Brawo.
Super. Lamilu zapadła mi w pamięć, a, bo kiedyś gdzieś kojarzyłem, jak budowałem jeszcze, a są prace influencerskie, patrzyłem, jak wy to robicie i z kim? B, spotkałem się z Anią od Anna Wars na Bali i mi was przypomniała. Cześć, witaj, Iza.
Cześć, witaj, dziękuję za zaproszenie.
Ja się dziękuję, że wpadłaś, bo jesteś naprawdę taką dużą marką w socialach, ale ja bym chciał się dowiedzieć trochę więcej. Pewnie ja i słuchacze o marce krótkowpigułce. Ile to już trwa?
Historia trwa 14 lat. Zaczęła się bardzo banalnie. Ja po 11 latach pracy w agencji reklamowej urodziłam córeczkę. No i stwierdziłam, że po prostu robienie reklam dla jakiejś korporacji, gdzie efektu później nie widzę i tak dalej, poczułam tego bez sens. A dodatkowo sama uszyłam jej pościel, bo nie znosiłam słodko pierdzących, różowych printów, często bardzo słabej jakości. To były też czasy, gdzie nie było Zara Home, H&M Home, jakby polskich marek też nie było. Oprócz takich po prostu sieciowych i low-costowych. No i jak już wróciłam do tej pracy, do agencji reklamowej, wróciłam sobie pamięcią do tego kocyka, co uszyłam, którym się każdy zachwycał i tak dalej. Ja mówię, boże, no po prostu to ja zacznę to robić. No i co? Najpierw prowadziłam to z koleżanką, później nasze drogi się rozstały. Ale bardzo szybko odniosłyśmy sukces. Naprawdę. To były pierwsze targi na Torwarze. Byliśmy jedynym stoiskiem, w których przez cały czas byli ludzie przy kasie. I to była kolejka. Sprzedaliśmy wszystko, co do jednej rzeczy. I wtedy już wiedziałam, że wystarczy tylko przepchać się jeszcze do sklepów, co było bardzo trudne. Często dawałyśmy produkty w komis, żeby spróbować, bo te produkty też były niestandardowe. Czym się wyróżnialiśmy? Krzykliwymi wzorami, na przykład meksykańskie trupieczaszki. albo jakieś megakolorowe wzory w pacywki. To były też pościele z wypełnieniem albo kocyki z wypełnieniem, gdzie u nas się stosowało poszewki tylko, tak? Więc do produktu trzeba było się przekonać. Natomiast nie ukrywam, że bardzo nam pomogła współpraca z Anią Muchą, z influencerem. Ania zobaczyła pierwszy nasz kocyk właśnie w takim koncepctorze, więc warto było nawet w komis na początku zainwestować po prostu, żeby być w fajnych miejscach. No i tak się wszystko później potoczyło. Później był Dzień Dobry TVN, gdzie jeszcze podawali nazwę firmy i link po prostu, gdzie można było sobie kliknąć, to więc bardzo szybko później się zmieniło. No i po tym Dzień Dobry TVN to już, to był tylko problem, kiedy i ile możemy wyprodukować.
I tak sobie to płynie... 14 lat. 14 lat, to bardzo długo.
Znaczy jeszcze do niedawna mówiłam, że jesteśmy młodą polską marką, ale tak już jak do dekady dobijaliśmy, zdałam sobie sprawę, że już na tym rynku dosyć długo jesteśmy. No i co jest super biznesowo, rozwijamy się równie świetnie na Tajwanie, w Chinach, w Grecji. To jest nasza taka druga odnoga i dzięki tej, tej dywersyfikacji po prostu sprzedaży, podczas różnych perturbacji, na przykład dwa lata temu wojna, Ukraina, podwyżki wiadomo, my mogliśmy funkcjonować i odnaleźć się po prostu w tej, w tej nowej rzeczywistości. Natomiast no nadal po tych 14 latach, kocham to co robię, mamy fantastyczny zespół, ludzi, połowa ludzi pracuje z nami od samego początku, więc nie ma dużej rotacji pracowników i tak w sumie czujemy się jak rodzina.
Super. A możesz powiedzieć coś większego o waszej skali? Ile macie osób w zespole? Jakie ilość produktów wysyłacie rocznie? Może przychody? Żeby mieć jakby obraz tego, jaka to jest duża firma.
Teraz mamy trochę mniej osób, bo wprowadziliśmy system ERS, który bardzo zmechanizował nam pewne procesy w firmie. Więc w biurze mieliśmy około czterdziestu i tyle samo na magazynie. Teraz mam około dwudziestu w biurze i dwadzieścia pięć chyba na magazynie, tak mniej więcej.
Co to za system?
ERP, odu.
ERP, bo już mam ERS.
Nie, pomyliłaś się. Tak, odu, który łączy wszystkie, co zresztą później opowiem trochę, bo to było bardzo ciężkie do wprowadzenia, ale bardzo jest pomocne i po prostu można normalnie zarządzać firmą, mając tu i teraz pewne dane, które są potrzebne do podejmowania decyzji. Natomiast bardzo to nam pomogło, międzynarodowe targi, na które miałyśmy dotację. I tam znaleźliśmy dystrybutora z Tajwanu, które rozwinął się tam fantastycznie. Od dziesięciu lat wysyłamy tam kontenery rzeczy. Jesteśmy chyba najbardziej popularną marką na Tajwanie dla dzieci. Do tego w Chinach, jeszcze przed covidem, powstało chyba 12 sklepów, które są klonami sklepu naszego na Wilanowie. Oni mieli nawet lampki identyczne.
Niesamowite.
Wszystko to samo.
A jak na targi trafiliście? Przy jakiejś rządowej atelizacji?
Nie, PARP. PARP dotacja na wyjazdy targowe, więc tam wybraliśmy sobie i tam przez kilka lat jeździliśmy. To bardzo pomogło. Te targi jeszcze bardzo fajnie funkcjonowały przed COVID-em. Teraz to już bardziej wręcz targi online są, tak?
No to wiemy skalę zespołu, a sprzedaży?
Sprzedaży. W tym momencie mamy od 20 do 30 milionów rocznie. Nie pamiętam tak dokładnie.
Jest to do sprawdzania w sieci. Chodzi o skalę.
Tak, tak, tak. 20-30 milionów. Natomiast to, co było dla nas takie bardzo traumatyczne, takie skoki o 100% z roku na rok.
Skalowanie.
Ale to było, no nie powiem, że nie do ogarnięcia, bo jakoś funkcjonujemy. Natomiast poziom stresu produkcyjnego, organizacyjnego, no przez te lata był ogromny. Po covidzie jest, trochę się sytuacja odwróciła. Mamy czas na skupienie się na marketingu, na dopieszczaniu pewnych rzeczy, na które kiedyś nie było czasu, tak.
Zastanawia mnie jedna rzecz, bo ja dzisiaj nagrywałem podcast podobnej skali, z Sergiuszem z Master E-Commerce Hubu, z produktem, gdzie ma około 300 milionów obrotu. 300? 300, spokojnie. Ale była osoba, która robiła to 300 u nas w podcaście. Michał, którego serdecznie pozdrawiam, mój przyjaciel. I my przyjęliśmy taką w ogóle formułę rozmowy, że pokazaliśmy Sergiusza, on akurat zaczynał w 2019 i miał 5000 dolarów na produkt i dzisiaj są na poziomie tamtych, czyli na 30 i idą po 100 docelowo. I pokazaliśmy jego, jego podejście do biznesu, potem pokazaliśmy jego w postaci, która jest teraz, no i most łączący Więc myślę, że to może być w ogóle ciekawe, trochę w takiej formule też przejść przez tą rozmowę. Inwestuję w różne rzeczy. Prowadzę Master E-Commerce Hub, rozwijam markę DAK E-Commerce, mam nieruchomości na Bali i w Dubaju, ale obok biznesów i nieruchomości inwestuję też w coś, co od tysięcy lat utrzymuje swoją wartość. Złoto. Dla mnie to symbol stabilności. Coś, czego nie da się rodrukować, co pochodzi z ograniczonych osobów ziemi, a jego wydobycie jest trudne i kosztowne. Dlaczego warto inwestować w złoto z Golden Mark? bo to jedna z największych firm w Polsce dystrybucji złota inwestycyjnego. Ponad 15 lat doświadczenia, własna sieć sklepów stacjonarnych z zespołem doświadczonych doradców. Oferują wyłącznie produkty od renomowanych producentów z akredytacją LBMA, czyli gwarancją najwyższej jakości i pełnej autentyczności. Jeżeli myślisz o złocie jako o długoterminowej, realnej inwestycji, to sprawdź ich ofertę. Link wrzucam Ci w komentarzu oraz w opisie tego odcinka. Coś co mnie super interesuje, co też zadałem to pytanie, był ostatnio u mnie Dominika Żak, a propos tego, czy wcześniej było łatwiej? Czy teraz jest łatwiej? W sensie jakby, jeśli chodzi o prowadzenie biznesu, zaczynałyście 14 lat temu, więc był, tak jak powiedziałaś, ten duży boost organiczny na targach, w których są teraz dużo technologii i bardziej wyspecjalizowanych ludzi. Którą byś wybrała?
Wydaje mi się, że teraz jesteśmy w optymalnym miejscu, jak już mamy też narzędzia do analizy danych i super zgrany zespół. Ja najbardziej lubiłam Lamillów po pięciu latach, gdzie byliśmy fajnie rozwinięci, widać było, że to po prostu żyre w każdym kraju tak naprawdę. Ale mieliśmy taki zespół, że ja ogarniałam imiona ludzi. Robiliśmy sobie, nie wiem, grilla po pracy w piątek. Była taka przyjazna atmosfera. Natomiast jak było 50 osób, a jeszcze biura nie mieliśmy na tyle dużego, każdy był znerwicowany. Ja nie wiedziałam, kto co robi. I trochę traciłam kontrolę i się mega w tym niefajnie czułam, bo i ludziom się źle pracowało, a ja się czułam po prostu, ja mówię, Boże, dlaczego my nie możemy się zatrzymać? A mój mąż mówi, bo się będziemy cofać. I znalazł całe szczęście wraz z zespołem rozwiązanie, właśnie ten system, który spowodował, że ja teraz czuję spokój. Każdy ma jasno określone zadania. pozwala co robić, żeby się nie narobić, ale zrobić. Więc mogę powiedzieć, że teraz lubię ten okres. Naprawdę czuję się bardzo szczęśliwa, spełniona zawodowo i mam poczucie sprawczości i możliwości podejmowania decyzji najlepiej jak mogę, bo oczywiście nigdy nie jestem pewna, czy ta decyzja będzie dobra, czy nie.
Fajnie. Powiedziałeś, że ten system zredukował trochę liczbę zatrudnienia.
Tak.
Z 40 do 20. Coś takiego się wydarzyło i jakieś takie kluczowe rzeczy, które pomogły w firmie?
Już mówię. Mało osób wie, jak mam firma, która sprzedaje kocyki dla dzieci. My organizujemy całą produkcję. My sprowadzamy surowce. Mamy magazyny surowców. Nie mamy wprawdzie własnej szwalni, ale wszystko dostarczamy do tych szwalni. Musimy panować nad Tysiące belek, guzików, metek, tasiemek i tak dalej. Kiedyś to było liczone na Excelu, było bardzo błędnogenne, inwentaryzacje były trudne do zrobienia i tak dalej. Bardzo dużo czasu później trwało rozliczanie tego, ponieważ my jesteśmy w spółką z o.o., musi mieć szczegółowo rozliczony każdy guzik wpisany do danego produktu.
Tak jak u nas.
Czy to była papierologia? No straszna papierologia. W tej chwili dużo pracy nas kosztowało, chyba dwa lata wprowadzenia tego systemu, ale po prostu to już jest no w 80 procentach ułatwione. Tak samo księgowość. Z sześciu osób mamy dwie.
Sześć osób mieliście w sięgowości?
Tak, do obróbki tych wszystkich dokumentów, papierów i tak dalej. Więc naprawdę tutaj największe zmiany. W sprzedaży to też oczywiście raporty z lokerem połączone, więc też bardzo łatwo.
Mamy PNL czy jakieś BigQuery?
Mamy PNL, mamy Cashflow, to wszystko w każdej godzinie możemy sobie sprawdzić. Oczywiście w miarę, wiemy co się dzieje. No w marketingu chyba najmniej, no bo tutaj ten system bardziej może nam utrudnił, bo musimy robić przesunięcia magazynowe, jak chcemy jakieś rzeczy na sesję czy coś. No ale jakby to ma więcej plusów na pewno niż minus.
Ja lubię w swoich rozmowach dopytywać rzeczy, które się u mnie dzieją akurat na road mapie, a jesteśmy na etapie zewnętrznego CFO. Czy u was taka funkcja, czy taki dyrektor finansowy zewnętrzny się pojawił, czy wy, znaczy, zorganizowaliście te finanse?
Już mówię, mój mąż ma dwudziestoparoletnie doświadczenie w prowadzeniu kilku agencji reklamowych i biznesów. Więc tutaj, jeśli chodzi o przygotowanie raportu, na którym zarząd może pracować, tak żeby po prostu widzieć, co się dzieje i tak dalej. I cash flow to absolutnie jest jego...
Konik.
Tak. Poza tym, no przez te 15 lat też się dużo nauczyłam o tym, żeby nie trzymać, nie wiem, euro, tylko na złotówki, bo płacimy kredyt obrotowy. Dużo rzeczy takich wiem, więc my wspólnie, jeszcze z naszą dyrektor zarządzającą, I naszym głównym księgowym podejmujemy decyzje, więc nie mamy takiego dyrektora finansowego.
Ja w sensie uważam, że to akurat kiedyś rozmawiałem z takim znajomym, to mogę wrzucić wam ciekawy wątek. Firma, która, nie mogę powiedzieć nazwy firmy, ale robi te 200-300 milionów obrotu. I siedzieliśmy na kolacji i się okazało, że on jest z e-commerce'u, ja jestem z e-commerce'u. I zadałem mu takie pytanie, bo my jesteśmy na poziomie około 20 milionów jako marka. Zadałem mu takie pytanie, co było największym kamieniem milowym w momencie, w którym ja jestem. I on powiedział, że zatrudnienie CFO na etat. Na etat trochę jeszcze nas nie stać jako firmy, to jest duży koszt, ale ja właśnie będę, powiedziałem, w DAG'u wprowadzać CFO zewnętrznego. Czy lepiej operować tymi finansami? Więc jakby, moi drodzy słuchacze, podzielę się wynikami za jakiś czas. Może to być przełomowa rzecz.
To ja trzymam kciuki. Może skorzystałem.
Damy znać, bo mamy dobry kontakt. Struktura. Struktura 20 osób. Kim ty jesteś w tej strukturze i za co odpowiadasz? W czym czujesz się najlepsza?
Jestem w zarządzie, w marketingu i przede wszystkim w rozwoju nowych produktów i wzorach.
Produkt marketing.
produkt marketingi i tworzenie nowych produktów, czyli dział w ogóle wymyślenia tych produktów, więc
tutaj to jest... Jesteś połączeniem trochę mojego taty i mnie, bo ja jestem marketing, sprzedaż, analityka. Tak, ja trochę łączę, a mój tata jest zaprodukt, ale ja też dostarczam dużo danych na podstawie ankiet, klientów, et cetera, et cetera, więc może skupimy się w takim razie na produkcie i na marketingu, zaczynając od marketingu. Partnerami podcastu jest marka GetResponse oraz Shopper. Dowiedz się więcej o osobach, które wspierają każdy mój odcinek. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako marka DAK. GetResponse to polskie narzędzie do e-mail marketingu i zarządzania kampaniami online. Za jego pomocą zautomatyzujesz komunikację marketingową w oparciu o zachowania i preferencje klientów. Dodatkowo wypromujesz i sprzedaż produkty dzięki pakietowi narzędzi e-commerce. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. Bo mamy we dwójkę ciekawe doświadczenie współpracy z influencerami. I tak jak z Sergiusza rozmawiałem wcześniej na podcaście, on też bardzo dużo tego influencerów wykorzystuje. No twoje doświadczenie w porównaniu do mojego jest zdecydowanie większe, więc chciałbym się ciebie spytać, jak u was wygląda ten influence marketing w 2025 i co działał kiedyś, a co działa teraz.
Przede wszystkim oddzielamy Influencer Marketing od naszych współprac z ambasadorami, którzy są na dłuższy, że tak powiem, okres, sami tworzą swój produkt lub swój wzór. Czasami ta współpraca, znaczy praca w ogóle nad wzorem trwa na przykład półtora roku.
Tak, to jest baroczasochłonne operacyjnie.
Tak, natomiast to obydwu stronom daje bardzo dużo satysfakcji i daje też takie, właściwie może pewność, że ten produkt będzie promowany przez influencera w sposób mniej narzucający się niż, nie wiem, z jakąś tam znaną marką herbaty obok twarzy. No i przede wszystkim będzie się z tym utożsamiał, tak? Dla takich aktorów, muzyków często jest to nie kwestia finansowa, bo oni mają gdzieś indziej swoje pieniądze, tylko kwestia na przykład marzenia, spełnienia marzenia o swoim produkcie, o swoim... nie wiem, kocyku, kołderce i tak dalej, więc no to są bardzo fajne relacje, ale też to wszystko się dzieje w social mediach, tak? To jakby kiedyś były pudelki i jakby wtedy te rzeczy były publikowane w tych periodykach.
Zapisuję sobie notatki w ogóle. Ja lubię, słuchajcie, w ogóle podczas, tego nikt nigdy nie widzi, ale ja często zapisuję sobie notatki, bo jedna rzecz mnie zainspirowała, powiem ci jak, a poza tego co mówisz.
Tak, no i jakby bardzo dużo materiałów z naszymi ambasadorami kręcimy, na przykład wywiady z mamami. Czyli nie jest to rozmowa o produkcie, tylko na przykład o tym, jak godzimy macierzyństwo z... Czyli pijarka może być ambasadorem? Nie, ambasadorem są na ogół osoby, które mają uznaną taką swoją historię artystyczną i nie są znani z tego, że są znani, albo fajnie nawiązują relacje w sieci ze swoimi followersami, tylko jakby dla nas są czymś takim bardziej artystycznym. Natomiast z influencerami oczywiście też współpracujemy. To są bardzo różnego rodzaju współprace. Z niektórymi ze względu na to, że tworzą piękny content. i po prostu nie oczekujemy od nich niczego więcej, tylko żeby w zamian za barter na przykład dostać fajny materiał, bo na przykład mają słabe zasięgi, ale zaangażowano na przykład społeczność, a z takimi większymi na przykład tutaj, w zależności od tego, dopasowujemy kampanię do danej osoby, czyli nie mamy, że każdy musi zrobić tak samo, każdy ma jakiś scenariusz i tak dalej, tylko chcemy, żeby też w miarę naturalnie pokazywali te nasze produkty. I zaczynamy. Też tam jest seria la milu mams, albo la milu gotowanie, czyli podczas gotowania. Na przykład teraz będzie Samar, wspaniała dziewczyna, która właśnie współpracuje z KitchenAid, z którymi będziemy mieli tam też kolekcję. I będzie nagrywany film jak ona gotuje i przy gotowaniu. Pokazuje produkty, które lubi, których korzysta, ma dwójkę dzieci, więc to jest bardziej naturalne. Dodatkowo my zadajemy jej pytania, więc dla widza to nie jest po prostu pięciominutowa reklama torebki, tylko ona naturalnie sobie gdzieś tam jest, a później następnego dnia puszczamy reklamę tej torebki. Więc to jest taki trochę storytelling.
Fajne. Powiedziałaś, że ci ambasadorzy to są osoby takie artystyczne z duszą. Tak dobrze zrozumiałem. A z kim współpracowaliście, żebym złapał szerszy kontekst?
Pierwszą ambasadorką była Ania Mucha, co było w ogóle szokiem, bo ona do mnie zadzwoniła jak byłam w Portugalii. Lamilu działało, sprzedawało od czterech miesięcy produkty i ona nasz produkt zobaczyła w takim konceptorze. Napisała maila, ale ja nie odebrałam, bo nie była podlinkowana skrzynka ze strony internetowej do mojej prywatnej, w sensie do mojego gmaila, więc ja w ogóle olałam tego maila. Więc ona zdobyła telefon, zadzwoniła i koniecznie chciała mieć swój kocyk. Ja mówię, no to może, może my ci uszyjemy, wymyślisz sobie wzór i zrobimy taką kolekcję. No i ona od razu. Bardzo szybko się dogadałyśmy. Ja nie mogłam w to uwierzyć. No i po pół roku powstała ta kolekcja. Potem była chyba Magdalena Różczka z pięknymi wzorami w kwiaty i tak dalej. Też część ze sprzedaży kocyków szła na jej fundację. Dzieci, jeśli chodzi o adopcję, już nie pamiętam jak się ta fundacja nazywała. Tak, był absolutnie szczytny cel. Potem był Maciek Zakościelny, pierwszy mężczyzna. Staszek Karfielbułecka, Katarzyna Zielińska, stworzyła piękną torbę Feria, którą mamy do dzisiaj. Ania Skóra, Wotanna Wars, wspaniała, artystyczna dusza i tutaj akurat była bardziej Ania była takim ucieleśnieniem mamy Lamilu, bo Lamilu jest dla mam, które są aktywne, które chcą się czuć seksji, które mają czas dla siebie, które inspirują inne mamy, wyciągają je z tych domów, zabierają na wycieczkę, więc ona z tą melodyjką wszędzie podróżowała. Była taką mamą, którą ja też byłam, może nie w tak wysokie góry i tak daleko, Takie podróże, ale też dziecko z nami wszędzie jeździło i nie było przeszkodą, nie było tej martyrologii, takiego umęczania się i tak dalej. Więc była Ania, potem była Maja, że potem z Marcinem też komiliśmy taką kolekcję kwiatową. Wręcz jedno, jeden produkt był na podstawie jego zdjęcia, który zrobił w domu, na okładce label, magazyn, więc też to była taka limitowana seria. Bo z influencerami lub podczas takiego normalnego roku produkcyjnego, robimy też takie krótkie dropy, jak to się teraz nazywa, czyli kolekcje limitowane. Jedna produkcja i koniec. No i po to się później ludzie wyrywają sobie. I to najśmieszniejsze nie w momencie, kiedy jest w sprzedaży, tylko po pół roku. chcą coś kupić, bo u kogoś coś zobaczyli.
Tak, tak. Z tamtym model dokładnie, bo u nas tych współprac z influencerami też było dużo i my działamy tylko i wyłącznie w systemie dropowym limitowanych produktów, ale ja to lubię czasami tak wbić w temat i dopytać. Moje postrzeganie jest takie, no właśnie pytanie, czy ci ambasadorzy, oni mieli cel sprzedażowy czy wizerunkowy?
Ambasadorzy wizerunkowy.
A, no to widzisz, to jakby moje pytanie jest nieadekwatne, bo ja po prostu wychodziłem zawsze patrząc na dane, że lepiej konwertują na przykład najlepsze youtuberki z kategorii, załóżmy, fashion beauty versus jakaś właśnie osoba artystyczna, dusza, celebryta, bo nie ma aż tak zaangażowania tej społeczności, bo nie tworzy aż tak dużej ilości treści do internetu.
Zależy nam na reklamie oczywiście i na sprzedaży. Natomiast tutaj jest głównie wizerunek, który wyróżnia nas spośród tysiąca innych marek, bo chyba nie spotkałam się z marką dla dzieci, że co roku systematycznie gdzieś tam jest jakaś fajna współpraca z piękną sesją. Więc...
Fajnie. Poboczny temat, niezwykle bliski, jak mamy influencerów, ambasadorów, jest jeszcze współpraca między markami, bo też o tym mogliśmy wspomnieć chwilę przed rozmową. Ja, jak moi drodzy słuchacze wiecie, w tym roku w jednym kwartale zrobiłem aż za dużo, bo zrobiliśmy trzy współpracę z Naoko, z Muscatem, takie łączenie offline z onlinem i z Carpatri. I teraz się będziemy z jakąś inną marką robić, ale nie pamiętam. Wy też takie rzeczy robicie? Czy to działa? Co to daje i czego to nie daje? Jak to mierzyć? O, to jest moje pytanie.
Tak naprawdę w szerszym zakresie w tym roku w to wyszliśmy.
Ja też. Bo ja robiłem tych współprac influencerskich bardzo dużo i mówię, dobra, to jest święte gralno, bo tak, skoro taka marka ma ogromną ilość maili osób na Instagramie, zaczerpnęła też ludzi influencerami, to czemu się tym nie wymienić?
Oczywiście, robimy. Od stycznia, nie wiem, czy oni byli pierwsi z Health Labs na początek roku.
Health Labs robiło się w ogóle, trzeba powiedzieć, tylko z Carpatri w grudniu. Tak, tak widziałem, że oni jakby zaczęli, a wtedy...
No to to mieliśmy w styczniu, tutaj był konkurs, potem mieliśmy KitchenAid. Świetna współpraca, która zostanie wręcz, to nie będzie tylko wymiana bazy emailingowej, czy, czy zaistnienia gdzieś w swoich social mediach na, po prostu się tym wymienić. Będzie też wspólna kolekcja, która będzie u nas w sprzedaży. Też oni będą pakować swoje produkty, nasze rzeczy. Przepiękny wzór, więc już się nie mogę doczekać. Następnie Ketapil. Ketapil to są bardzo, ja, wiesz co kojarzyłam z, na pewno jak byś zobaczył opakowanie, to byś, to byś wiedział, to jest z amerykańskiej firmy, bardzo dobre kosmetyki dla dorosłych, ale one są też, można je stosować dla dzieci. Więc oni, Dali nam dużo rzeczy dla naszych klubowiczów, bo prowadzimy też swój klub, Lamillu Family, w którym mają takie różne preferencyjne oferty, przedsprzedaże i tak dalej, więc mogli dostać właśnie pełnowartościowy produkt o wartości chyba 150 zł, a do tego jakieś milisy na wyjazdy, weekendy i tak dalej. Oczywiście za tym wszystkim idą mailingi w dwie strony. Wspólny konkurs, posługi dzielone.
Ja bym dorzucił tego, co się z nami teraz zrobiliśmy, bo my też robiliśmy wspólny konkurs, wiadomo, wymiana mailingowa, socialowa, ale jeszcze możesz zmienić się danymi na Facebooku. Jak podamy sobie konta ID, to możesz w ogóle wyciągnąć sobie jedną i drugą bazę przez całego targetu z Facebooka. To możesz zapisać sobie też, mogę to przesłać, bo mi to o tym powiedział akurat Jacek z Naoko, który też był u nas i my właśnie z Naoko tak teraz robimy. W ogóle słuchajcie, moi drodzy, super case, bo to nie muszą być duże marki, ale jak jesteście mniejszymi markami, to jest coś, co ktoś zapłacił w Facebooku, w Mecie czy w Google i warto się z tym wymienić. Z takich rzeczy, co jeszcze mogę ci powiedzieć, co my robiliśmy z ciekawych. My wspólne sesje robiliśmy kontentowe, teraz to są przed znaoko. Wypuściliśmy też produkty, tylko w takiej formule, że Część produktów jest u nas dostępna już od torebki, a u nich są dostępne ubrania i pod to był wspólny content i taka ekspozycja dłuższa. I uważam, że fajną rzeczą, i to robiliśmy z marką Unseam kiedyś... Jest w ogóle taka współpraca longtermowa trochę jak z influencerem, czyli nie jedna akcja, tylko zrobienie np. takiego szkieletu na cały rok, czyli my np. z Anssi zrobiliśmy na jesień live'a. Live był Zosie Stylistki w Płowie, potem na naszym Instagramie. Teraz mamy zaplanowane jakąś tam kolejną akcję, czyli robimy taką grupę marek, które między sobą mogą działać, ale tak trochę dłużej, no bo wtedy ta ekspozycja jest lepsza i zapamiętywalność brandu.
Tak, super. Super. I jeszcze mieliśmy takie fajne wydarzenie, o czym później powiem, o naszych działaniach marketingowych, bo cztery lata temu, dzięki właśnie Ani Łotanna-Wers, ona mówi, chodź zrobimy garażówkę.
Zróbmy garażówkę.
No i po prostu to miało być takie PR-owe posiedzenie sobie, pogadanie, przymierzanie ciuszków, dla dzieci jakiś tam pałacyk dmuchany i tak dalej. Przyszły takie tłumy. Samochody były na parę kilometrów stałe. My w ogóle przestaliśmy panować w pewnym momencie nad ilością tych osób. Niektórzy byli zdenerwowani, że muszą tyle stać w kolejce i tak dalej. Teraz była czwarta edycja. Zaczęliśmy zapraszać inne marki właśnie do współpracy. Nawet jedne wystawiają naszą konkurencję, wprawdzie w innym asortymencie, ale my sobie pomagamy. Ja wychodzę z tego, żeby sobie pomagać.
Ja też.
Chociaż w Polsce to działa troszeczkę w inną stronę, ale ja jestem za tym, żeby się dzielić dobrą energią. udostępniliśmy im za free teren, czy tam, nie wiem, za jakąś opłatę za prąd, czy coś takiego. I chyba sześć marek się wystawiało. Mamissi, Machlonda, Ecodrogeria, piękne Omi chyba, kolorowanki, nie wiem, czy jeszcze o kimś nie zapomniałam. Natomiast, no właśnie ten Kitchen Aid, w zeszłym roku Smoczki Lu, Dekornik. Więc robi się z tego bardzo fajny mini event, mini targi, gdzie Na naszym evencie, na naszej garażówce w tym roku, na bank było więcej osób niż na innych targach dla dzieci. Nie będę mówić nazwy, przez cały dzień. Więc jesteśmy w grupie i też wymienialiśmy się grupami nadawczymi. Wysyłaliśmy mailingi do wszystkich swoich grup mailingowych.
A dużo macie bazet? Możesz zdradzić czy nie?
30 tysięcy.
To, tak sobie myślę, to macie trochę mniejszą od naszej. Można z Agiem zrobić prosto.
Wszystko my zbieramy, słuchaj, od dwóch lat.
A, okej, w sensie nie zbieracie... Tak,
bo ten system też zmieniliśmy, sklep i tamte nie mieliśmy zgód marketingowych, więc całe 12 lat zostało...
Wow, to mega strata, w sensie dla algorytmów, ale jakby...
No tylko u nas jest jeszcze tak, że my potrzebujemy tych nowych, bo te początkowe to już bywają babciami.
A, tak, faktycznie, bo taka jest jakiś tam krótki... To jest w ogóle ciekawe, krótki period jest w sumie. Niby retencja może być dużo w tym okresie, powracalność, ale potem jesteś nie zaśknięty. Zostajesz?
Nie, nie. Zostajesz. Z Lamilu się nie wyrasta. Mamy też pościele dla dorosłych. Mamy kimona dla mam. Będziemy teraz robić też akcesoria dla zwierzątek. Więc to ma być rodzinna firma i wręcz nie tylko rodzinna. I zaczęliśmy już te działania. Natomiast wywodzimy się, rzeczywiście jesteśmy kojarzeni. Pierwszy kontakt z Lamilu na ogół ma młoda mama. I my musimy robić hunting. Musimy znajdować miejsca, gdzie one są. Często to są miejsca też już offline, nie online. Na przykład wydarzenia Zaskocz Mamę, gdzie nie sprzedajemy produktów, ale robimy warsztaty kur naszej flagowego produktu, gdzie każdy może spersonalizować swoją kurę. No to było wspaniałe wydarzenie. I na przykład na targach B2C od tego roku nie wystawiamy się za sprzedażą, bo po prostu to jest tak, ogromny koszt. My musimy mieć stoisko z 60 metrów, a i tak jest tłum i zawsze czegoś nie weźmiemy ze sobą. Więc mieliśmy ekspozycję taką instagramową. Kawa, popcorn, konkursy, opowiadania o produktach. Mieliśmy kilka produktów, a zakupy online, QR code. Siadaliśmy, pomagaliśmy, doradzaliśmy.
Super. To w ogóle podobne to, co ja zrobiłem, robiliśmy akcję z muskatem. I myślę sobie, fajnie było mieć 11 sklepów, 14 sklepów w Polsce. Akurat tak się składa, że mój przyjaciel jest właścicielem muskata. I wymyśliliśmy sobie akcję, że oni są mniejsi w online, ale są duzi w offline. Więc my przekierowaliśmy ludzi, ich do online, a dzięki temu mieliśmy ekspozycję w 14 sklepach w Polsce. Tam ze dwie, trzy torebki można było przyjść i dotknąć, więc takie działania są bardzo ciekawe. 11 września rusza trzecia edycja konferencji z Buta e-commerce w 100% online i całkowicie za darmo. To cały dzień z praktykami sprzedaży online, w tym członkami Master e-commerce hubu, mastermindu dla właścicieli e-commerce. To o czym porozmawiamy tego dnia to zwiększenie sprzedaży w praktyce, realne case studies właścicieli biznesów, testy AB, które dają przewagę, mindset VD właściciela z typu internetowego, czy case studies z realnych biznesów moich znajomych z branży. Odbierz swoją wejściówkę, kliknij poniżej i zarezerwuj miejsce i dołącz do setek właścicieli e-commerce, którzy 11 września spędzą dzień z najlepszymi praktykami e-commerce. Na ostatnim evencie było 500 osób live. Kłopiąc dalej, w sensie jakby mamy trochę ten temat influencerów, crossów z markami. I zastanawiam się jeszcze nad jedną rzeczą i to jest w ogóle zawsze taki... A, jeszcze jeden w ogóle wątek, bo poruszyliśmy trzy, więc ten muszę jeden dokończyć. Powiedziałaś, że ludzie nie są tacy skorzy w Polsce do wymienia wiedzą, a ja bym ci chciał powiedzieć, że to się zmienia. Ja akurat jestem po pierwszych dwóch miesiącach swojego projektu Mastery Commerce Hub, mnie większość z was kojarzy, gdzie zrzeszam właścicieli sklepów internetowych na podobnym większości poziomie. I do tego projektu przyszedł właśnie Sergiusz, który był ze mną, nagrał wcześniej podcast, a na przykład jest też właściciel Przemek, Marko Szust, który jest, można powiedzieć, bezpośrednio moją konkurencją. Ale my, z racji tego, że wierzymy w to, że ja się z czymś wymienię, a on się z czymś ze mną wymieni, to we dwójkę możemy urosnąć wyżej, a nie, że będziemy się ścigać. Więc jakby ja jestem wręcz Wręcz jeśli ktoś to ogląda i jest małą konkurencją, a dużo osób z was jest, wiemy o tym, to zapraszam was do Mastery Commerce Hub, bo to jest super, jakby wymienienie się wiedzy z innymi właścicielami e-commerce, bo tak jak w Stanach jest, w Stanach się ludzie wymieniają wiedzę, a u
nas jest... To samo mój mąż powiedział, bo on w Stowarzyszeniu Reklamy, Twórców Reklamy i tak dalej i tam pomocy nie ma. Na przykład kiedyś organizowałam Fryderyki, tam też Tam była taka rywalizacja, że oni w ogóle jeden do drugiego by sobie skakali do gardła. Ja byłam świadkami wielokrotnych zgłoszeń do Izby Handlowej na konkurencję. Ja też miałam ochotę to zrobić.
Że na ciebie zgłoszali?
Między innymi tak. Miałam po prostu informację konkretną, że to jest z donosu. No jakby pani sprawdziła, wszystko tam było okej. Tam na metce trzeba było dopisać adres mailowy może albo polska, bo była tylko Warszawa na przykład. No więc się wielokrotnie spotkałam z takimi nieprzyjemnymi sytuacjami, ale ja wierzę w karmę trochę i dobrą energię, więc powstrzymałam się i zabiję miłością. Dlatego te targi zapraszamy. Róbmy fajne rzeczy dla ludzi. Raz ja komuś pomogę, raz ja nie. Zuzia z Wiszbera na przykład, też nasza konkurencja, może nie bezpośrednia, też mi bardzo pomogła. Ja jej w pewnym momencie, więc Smoczki Lu na przykład. Przez pół roku chyba, albo i przez rok miała u nas swoje biuro. Bo nie chciały inwestować w biuro, więc przychodziły sobie raz w tygodniu, miały swoje spotkania.
Fajnie.
A teraz one nam czymś pomagają, tak? Więc wydaje mi się, że to jest najlepsza droga.
Dobra energia wraca. Ja wprawdzie żadnego donosu nie miałem, ale przy mojej ekspozycji nawet w treści edukacyjnych marketingowych, Oczywiście wszystko tip-top dopięte na ostatni guzik prawnie, na czym czuwa serdecznie pozdrawiam Zannę Witek z Legitimate, więc po prostu jakby jestem w pełni szczery, transparentny, autentyczny, jakby, pewnie może czegoś się ma przyczepić jak do każdego, ale to jest bardzo ważne zabezpieczenie jak się zwiększa ekspozycja, czy większa marka, czy większa ekspozycja w sieci, ale mi się to nie przytrafiło jeszcze. Pewnie może się przytrafi kiedyś. Choć wychodzi z takiego założenia, że jak jednak jesteś osobą, która zaprasza gości i dzieli się wiedzą, to ludzie pod koniec dnia z tego korzystają i nie mają od nich zawiści. Jak widzą sam wynik duży albo samochód ich kupi właśnie. Więc może też taka jest. Tak mi się wydaje. Nie wiem jak to wygląda w rzeczywistości, ale to się zmienia.
Tak, to się zmienia, bo ta sytuacja miała miejsce 8 lat temu, czy nawet 9. Może ci młodzi już mają taki lepszy mindset.
Dobra, mamy tych influencerów, mamy te crossy z markami. Co powiedziałabyś, że jeszcze dobrze działa pod kątem takim marketingowym, czy to brandingowym, czy performance'owym u was w Lamillu?
na przykład marketing szeptany. Ja również, poza oczywiście naszym teamem instagramowym, marketingowym, uwielbiam odpowiadać na pytania klientów, żeby wiedzieć, co się dzieje. I na przekór, wkurzaniu naszego działu produkcji, mówię, uszyjmy pani tą świnkę, bo dziecku się popruła, już nie ma jej sprzedaży i ten. I robimy takie pojedyncze gesty. Oczywiście nie zawsze jesteśmy w stanie to zrobić, ale oni nas pamiętają i takie osoby np. 350 km na garażówkę przyjeżdżają do nas.
Czyli... Customer experience na najwyższym poziomie dla klienta.
Tak, staramy się. Oczywiście jakby pewnie jest też gronie niezadowolonych, ale ja naszych klientów traktuję jak swoich gości w domu. Na imprezie, na jakiejś wigilii czy ten. I zależy mi na tym, żeby Oni pokochali ten produkt, tak jak ja kocham i sercem im ten produkt daję, zrobię wszystko, żeby byli zadowoleni, nie dla pieniędzy. Tylko dlatego, że w agencji reklamowej nigdy nie widziałam efektu swojej pracy tak naprawdę finalnie. Kontaktu człowieka z, nie wiem, puszką, którą wyprodukowałam, czy coś. Żadnego dobrego słowa od jakimś tam marketing managerów z korporacji. A tu taka radość z tego, że komuś się to podoba, że ta córka 5 lat już chodzi i ona musi mieć tą nową świnkę. To robimy takie rzeczy między innymi.
Fajnie. Ale to jest w ogóle ciekawe, bo jak słucham ciebie to dużo punktów wspólnych mamy z DAGiem, bo współpracy produktowe, customer experience u nas też zawsze staraliśmy być na najwyższym poziomie, crossy z markami. A jak wygląda u ciebie właśnie taki performance marketing, czyli stricte kampanie sprzedażowe w Google, Facebook? Czy jakby to jest twój, ty się tym zajmujesz, czy to uważasz, czy jakby te wszystkie działania, które robisz takie naokoło, czyli te brandingowe, które powodują, że ktoś wpisuje z palca lamilu w Google i kupuje produkt, jak w Dagu, to jest większość sprzedaży, to te performance'owe mają mniejsze znaczenie u was?
Ja w ogóle powiem tak, że do covidu my nie wydaliśmy złotówki na reklamę w sieci. Czasami sponsorowaliśmy post z ambasadorem na przykład.
Świetny czas jakiś był, nie?
Tak. Zero. Jak zaczęliśmy korzystać chyba w 2021, bo trochę się baliśmy tego covidu i po prostu też był bardzo duży ruch wtedy w sieci, więc chcieliśmy być widoczni. Sklep też musiał być przez jakiś czas zamknięty. Nie było tych eventów, nie było targu. więc zaczęliśmy w to inwestować. Najpierw wynaliśmy bardzo dużą agencję. Tam 8 miesięcy pracowaliśmy. Ja dużego pojęcia wtedy nie miałam. Do dzisiaj nie mam wielkiego, bo to raczej mój mąż i teraz mamy też dwóch freelancerów i to jest dla mnie najlepsza opcja, bo przeszliśmy przez trzy agencje. Później była opcja, że wysłaliśmy dziewczynę naszą na szkolenie. No ale, no to za mało miała wiedzy, jakby, no nie zdobyłaby tego tak szybko i też nie robiła innych rzeczy. Ale teraz mamy dwóch finanserów wspaniałych i małymi krokami, bo ja też nie lubię takich dużych, no wydać 100 tysięcy teraz czy, czy, czy, nie, to my tak... Jak się kręci i że tak powiem trzyma się efekt, to dodawamy. Więc metę robimy od roku teraz już z naszym nowym freelancerem. Wychodzi bardzo fajnie, bo on też podchodzi indywidualnie do poszczególnych kampanii. Jak działa dobrze kampania na promocję, to tylko jak są promocje, podmienia grafikę, a nie zakłada nową kampanię. Jeśli chodzi o kampanię na branding, to tutaj jest taka bolączka, że ciężko odróżnić, zresztą też chyba u ciebie tego słuchałam, efekt, bo zawsze będzie na branding więcej, ale my musimy też trochę tego robić, bo konkurencja lub inne sklepy, które nas sprzedają, jesteśmy w różnych hurtowniach w Polsce i tak dalej, sklepach hurtowych i stacjonarnych, pozycjonuje się na nas. Więc na przykład jest 10 na Lamilu i my dopiero 11. No nie możemy. No więc też trochę tego robimy.
No to ostatnio, w sumie były dwie osoby, Mateusz Haber i Piotr Szyszka, oni wydają, słuchaj, Mateusz Haber, marka Surfing, kojarzysz?
Surf&Co?
Surfing. Ona jest tutaj na Powiślu, taka surferska schałka.
Ubrania?
Tak.
Tak, to kojarzę, super, super, fajna podoba mi się.
Też koszuleczkę sobie kupiłem. no to oni wydają 500 tysięcy miesięcznie na reklamę. I na tym jest zbudowany cały sklep. Bardzo szybko się skalują, ale oni nie mieli tego, co wy macie. Tego czasu organicznego na rozwój marki, gdzie doszliście do momentu, gdzie nie musicie po prostu wydawać, bo działali influencerzy, rozrosliście się w dobrych czasach w internecie. Teraz już to nie jest takie proste. Ja wprawdzie wydaję też bardzo mało, bo u nas poziom budżetów jest tam między 50 tysięcy.
Mamy nawet mniej.
Tak myślałem, że wy mniej, ale do skali sprzedaży swojej to jest mało, bo ludzie, którzy mają takie wyniki wydają po kilka set. To jest ogromne obciążenie, a z drugiej strony... Czas albo pieniądze, jakby, co się w tym kierunku buduje. Ale jest jeszcze jeden temat taki dla mnie też ciekawy, no bo ja też staram się na tych podcastach transparentnie mówić, nad czym ja się zastanawiam, co ja mam zrobić. Bo my jesteśmy w modelu, jak wiesz, tylko i wyłącznie sprzedajemy D2C, własny sklep, zero pośredników, zero zalando. Jakieś tam takie są.
Ale też za granicą?
Nie, tylko Polska. No duże, nie? W sensie, właśnie to jest ta moja zagłoska, że one są duże i chyba jakaś może ściana być przed nami niebawem. No i zastanawiam się nad takimi właśnie punktami jak sklep stacjonarny i chciałem cię o to podpytać. Czy warto, czy nie warto? Bo strasznie dużo mam tych feedbacków od znajomych, że mam awarentowność, wbrew pozorom, że patrząc na skalę sprzedaży online, to to jest jakaś przecinek. No i, no nie wiem, powiedzmy coś o tym więcej. Chciałbym otworzyć na Chmielnej w Warszawie. O, tak. Obok muskata.
Znaczy ja powiem tak, ja zawsze marzyłam o sklepie, ale po prostu my nawet nie bylibyśmy w stanie otworzyć sklepu jak rosliśmy o 100% albo o 150% z roku na rok, bo nie mieliśmy zasobów, żeby to zrobić. Najpierw zrobiliśmy wakacyjne próbnie na Royal Villanów na Klimczaka, kontener szklany.
Który rok?
2016 chyba. No ja lubię robić, jak pić to szampana, a kraść to miliony, więc kontener musiał być niezapomniany. No, że taki experience, żeby po prostu był szał. Na górze postawiliśmy sztuczne palmy, w środku ćwierkały ptaki.
Wow.
No więc, pomimo, że tam było mega gorąco, no bo to było lato i ten, tam były tłumy. No oczywiście jeszcze Placyk był wcześniej dla dzieci, więc jakby no, tam non-stop po prostu mieliśmy ten i stwierdziliśmy, że może się skusimy. I wzięliśmy mały sklep na Royal Villanów.
Jak mały?
Pięćdziesiąt metrów.
Okej, też takim myślałem.
A po dwóch latach otworzyliśmy sto. Powiększyliśmy się. No i zaczął się COVID. Ludzie się przyzwyczaili do... I tak, ten sklep nigdy nie był jakoś tak nie wiadomo jak rentowny, bo to jest bardzo drogie miejsce, jest wykończone na bardzo wysokim poziomie. Jak również on jest trochę takim naszym światem i naszym domem. Więc tam jest jakieś drzewo rośnie. Sprowadziłyśmy takiego, takiego konika retro, którego przemalowałyśmy, żeby dzieci sobie mogły, tam jest kula z cukierkami, kawa, sofa dla taty jeszcze kiedyś była. Więc naprawdę to był taki nasz świat, ale wiedzieliśmy, że nie zrobimy innych takich sklepów ze względów ekonomicznych. Natomiast po covidzie ludzie się tak nauczyli kupować online, że mamy mniej klientów. Do tego były remonty tam na rojach Wilanów. Teraz też tam jakieś zmiany są, więc teraz bym wolała mieć mniejszy sklep. I czy w ogóle robić sklep? Może jakiś malutki właśnie taki, twoje miejsce, tak żeby ktoś mógł przyjechać, dotknąć wszystkiego.
To jest akurat taki mój overview na rozmowy z osobami, które mają tych sklepów dużo, np. Paweł z Muscata, że on buduje mocno rozpoznawalność, jak jest w dużych miejscach, np. na Chmielnej dużo osób jest trafik, w galeriach duży trafik. Więc ja ten sklep stawiam taką hipotezą, żeby trochę budować markę, świadomość. Tak jest moja hipoteza. Ale trochę się tego obawiam, bo to jest jednak...
A może pop-up shop po prostu? Takie trzy miesięczne wydarzenia?
Nawet chciałem zrobić pop-up taki mobilny obiostrowy po całej Polsce. Teraz jeden z moich znajomych to robi, z którym nagrywałem podcast. Tylko, że dużo czasu i pracy z tym.
Natomiast sklep to są stałe koszty przez 2-3 lata. Żeby sklep był ładny, to kilkaset tysięcy pracownicy. Jeśli chcesz mieć pracowników, którzy odpowiedzą w twoim klimacie, tak jak ty byś chciał obsługiwać swoich klientów, to musisz im zapłacić. Zawsze są z nimi problemy, zawsze są jakieś ciąży, choroby. awarie, więc ja chyba bym teraz poszła w bardziej takie tymczasowe lub, tak jak kiedyś mieliśmy, przy biurze piękny showroom, który jest jakby nadzorowany przez nas.
To mamy, taki w Lublinie. Tak, to mamy. Ale ta Warszawa właśnie jest taka kusząca, bo ja mieszkam w Warszawie, ale fajnie, fajny fillet.
Zapraszamy na Klimczaka do nas, do Lamibu.
Dobrze.
Mamy dużo miejsca.
Macie dużo miejsca.
Naprawdę, no mamy teraz 100 metrów, więc...
Jest to, dzisiejsza rozmowa może zaowocuje jakimś crossem.
Chociaż my też mamy torby.
Macie, a macie mamibek takie typowe?
Tak.
Macie.
Głównie. I plecak.
Ja nawet nie patrzyłem na ten asortyment. Zawsze coś można wymyślić.
Oczywiście, że tak.
Idąc dalej, przesuwając się, mamy sklep. Jeszcze powiedziałaś o tym wieczu B2B. Wy w to weszliście dla zwiększenia skali rozpoznawalności, czy dla cashflow? Jaki był tu cel tego? Bo to jest walka właśnie, jak powiedziałeś. Potem się trochę walczy z tymi miejscami, w których masz te produkty.
My od tego zaczęliśmy, ponieważ zbudować markę nam było trudno na początku. Więc dopiero, nie wiem, tak po sześciu miesiącach już byłoby Dzień Dobry TV, a później chyba Ania. No to te osiem miesięcy, no my już miałyśmy sześć, osiem sklepów, z którymi współpracowałyśmy. I to szło dobrze. I co chwilę się odzywały nowe i chciały kupować. No więc, no jak ktoś chce kupić, no to nie będę mówić nie, jeżeli jestem na starcie i chcę budować sobie tą rozpoznawalność coraz większą. Jak chcemy wchodzić za granicę, to też na początku uderzamy do fajnych konceptorów dla dzieci butikowych, bo w sieciówkach to nas nie widzę i też zresztą mieliśmy jeden przykład bardzo dawno temu z taką siecią dla dzieci rzeczy. straszne doświadczenie. Więc te sklepy dają tą rozpoznawalność. Teraz są bardzo ładne concept story. Można mieć sobie fajny stendzik, trzy torebki, QR-kod, więcej zobacz dalej.
No to mój plan właśnie, który działaliśmy z Muscatem, tylko te concept story, w ogóle nie traktowałbym tego sprzedażowo, bo oni moim zdaniem bardzo dużo marży zabierają. Wersus jakby np. systemy płatne reklamowe. Wersus nawet już jakieś Zalando, które ma jeszcze większą marżę. Ale na to inaczej patrzeć, tak? Powinienem, uważasz?
Ja uważam, że czasami warto jest zejść trochę z marży, żeby być w kilku fajnych miejscach, z fajną ekspozycją i to traktować jako reklamę, a nie punkt sprzedaży.
Zapisuję. Mamcie kola z takim, od nas osobą odpowiedzialną o strategię, więc ciekawe wnioski. To jest w ogóle fajne bycie w podcastach, że kiedyś te podcasty myślałem, że robię dla ludzi. I oczywiście robię dla was, żeby nie było. I bardzo...
Ale też można dużo dowiedzieć, co?
Ja to w ogóle, ja przez rok nagrywania podcastów, to ile ja rzeczy zrobiłem, wdrożyłem, nauczyłem się, ile poznałem ludzi, zrobiłem deali, to to się w ogóle w głowie nie mieści. To jest jakby... Mam wrażenie, że to jest, po pierwsze możesz zapraszać fajną osobę, na przykład my się nie znaliśmy przed i normalnie to, no nie wiem, w jaki sposób mógłbym cię poznać i gdybym przyszedł, było to, wiesz, nie wiem, no po prostu. To jest niemożliwe. A tak wszystkie osoby, nie wiem, stają się świetnym grupą. To jest z Gregiem Albrechtem, nagrałem, zresztą też nagrywałem się na jego podcast. To jest tak...
A on ma taką wiedzę.
Jezus, Gregiem ja super lubię rozmawiać, to w ogóle mieliśmy tak fajną rozkminę. Masz możliwość poznawania dzięki podcastom ludzi, których byś normalnie, no nie wiem, gdzieś na evencie podszedł może.
Takie książki też mi poleci, fajne.
Jeśli nie oglądaliście Gregiem, podcast, jak myśli top 1% przedsiębiorców. Tak brzmi.
Zobaczę.
Fajny, super rozkminał.
A poza tym dużo biznesu wygląda dosyć podobnie. To jest jak organizm. Pewnie też zaczynałeś od pakowania, poznałeś magazyn, wystawianie faktur, vouchery, jak rozliczać i tak dalej. Więc później, gdzie się jest w jakiej branży, no to już łatwo się wdrożyć. A to, co się przeżyje zakładając od zera firmę, to tylko ci, co zrobili, wiedzą.
Tak, dokładnie. Mam taką fajną rzecz, którą mogę ci polecić, bo stawiam taką hipotezę po naszej rozmowie, że możecie tego nie robić, a to będzie duży game changer. Z racji tego, że sam sobie eksplorujecie dodatkowe kanały płatne, to czy wy macie jakiś dashboard, tak zwany product performance, w którym byście byli w stanie przeanalizować sobie na przykład, jeśli ktoś kupuje produkt X, to po jakim czasie wraca po produkt Y i jakie są jego retencje, ile on ma value per każdy produkt. Taka dogłębna analityka produktowa, czy takie robiliście?
Mój mąż nad tym siedział, ale nie wiem, czy to jest skończone. Ja tak te informatyczne klimaty, tak bardziej w design i w ogóle.
To ja coś ci podam, bo bardzo fajny kontakt do tego tematu.
My mieliśmy chyba coś, zaczęliśmy wdrażać, ale nie powiem ci nazwy. Chyba był problem z feedem.
A S? Dobra, dostawię kontakt. Taka krótka dygresja. Idziemy dalej, zgodnie z planem. I patrzę sobie na swój, na swój, o właśnie, będziemy przy produkcie. Ten marketing gdzieś tam trochę rozmuchaliśmy tematycznie. Myślę, że dużo wartości można sobie z tego wyciągnąć. Ale mam jeszcze produkt. Produkt, który z mojej perspektywy jest najważniejszy w całym e-commerce. Czy tak jest? Absolutnie.
Absolutnie. Znaczy tak, jak nie ma dobrego produktu, znaczy tak, jak ma się brzydki produkt, zły jakościowo, to można, okej, wypromować go sztucznie za te 500 tysięcy, ale klient nie wróci. My mamy klientów, którzy po 8 lat wracają i mówią, o Jezu, a ja mam jeszcze ten kocyk i tak dalej. Jakość u nas jest... Tu nie ma dyskusji w ogóle.
Wszystko w Polsce produkujecie?
80% produktów, tak. Daje nam to dużą elastyczność, ale też problemy trochę po wzrostach kosztów po rozpoczęciu wojny i tak dalej.
No i przede wszystkim moim zdaniem problemem jest to, że nie ma nowych osób, które mogą te produkty szyć na przykład.
To jest największe... Tutaj jest bardzo trudna sytuacja, jakby tu mamy taki korek produkcyjny, bo ktokolwiek się rozchoruje, czy zakład ma wakacje, pan mówi, że nikt nie chce pracować w Łodzi tam.
Ja uważam, że to w ogóle jest, to też tylko w stronce, bo z Wojtkiem Kardysiem o tym gadaliśmy. Nie wiem, czy Karysz Wojtka. Wojtek jakby generalnie bardzo mocno siedzi w influencerach, ale również jakby też w tematach takich znanych z pracą za jajem. że będzie zaraz taki trend na takie zawody jak mechanik, ślusarz, krawiec, że to jest coś, w czym jakby część społeczeństwa powinna się kształcić, bo tam jest problem z zagospodarowaniem tego.
Masakryczne. Znaczy przynajmniej od strony takiej...
A u nas to samo.
Tak. Więc uważam, że produkty są absolutnie bardzo ważne. I to, z czym wyszliśmy do klientów na początku, to oprócz tych kolorowych printów, zupełnie nowe formy produktów, czyli kocy z wypełnieniem. Szkoda, że ci nie wysłałam jakiejś paczki, żebyś mógł sobie podotykać i się zapoznać.
Jeszcze nie jesteś w targecie, ale może będę.
Mamy kocy dla dorosłych. Halo.
Okej, sorry.
Więc są to koce. Z jednej strony bawełna, z drugiej mińki. Mińki pierwsze sprowadziłyśmy do Polski. To jest taki z bąbelkami. Dzieciaczki bardzo lubią taki materiał. I pościele z wypełnieniem. Czyli nie ma poszewki, tylko włóknina jest wszyta w produkt. I na początku sklepy w ogóle nie chciały tego kupować. Ludzie na targach kupowali, więc ja wiedziałam, że to się podoba. ale sklepom, że oni nie zaryzykują. Więc w pewnym momencie nawet przez chyba dwa miesiące szyłyśmy te poszewki, ale wtedy się te z wypełnieniem zaczęły sprzedawać. Więc produkt, innowacyjność produktu, użyteczność. I taki brak kłopotu, nie wiem, na przykład nasze produkty pierzesz, suszysz i po czterech godzinach jest czyściutki. Pierzesz wszystko, nie tylko poszewkę. Więc my rozwiązujemy dużo różnych problemów. Mam, że na przykład nie muszą dobierać rozmiaru poszewki do kołdry albo do tej poduszki, bo to już jest w ogóle masakra. Po prostu masz wszystko all in one, ready to use. I z tego się już nie wychodzi jak raz. Hura babci dany. Kolejny nasz taki produkt, który Kiedyś był bardzo kopiowany, teraz już trochę powalczyłyśmy z tym i jest to poduszka niby do karmienia piersią, zrobiona zresztą przez moją teściową, wymyślona, więc to jest taki jeszcze rodzinny, sentymentalny aspekt. Ale tej kury się używa wszędzie, w podróży, w samolocie, ja śpię z dwoma, więc produkt jest bardzo ważny, ale trzeba co chwila wymyślać nowe produkty, bo też jest moda. Zmienia się sposób życia trochę, też użytkowania niektórych rzeczy, więc te nowe produkty. No ale to też daje nam jeżdżenie po różnego rodzaju na targi na świecie.
Właśnie zapytajcie, jaki jest swój proces od A do Z. Gdzie się kłębią te pomysły? Gdzie ty tego szukasz?
Targi. Własne potrzeby. Na przykład torebka, którą dzisiaj mam.
No właśnie, widziałem, laptop się mieści.
Tak, ale to jest organizacja na wózek. Wystarczy przepiąć rączki i wieszasz go na wózku i tam masz potrzebne rzeczy. A ja sobie teraz mam takie coś, bo ja lubię małą torebkę. Okej, na ogół I mieści się laptop.
Teraz zwrócimy uwagę na to od razu.
Wszystkie rzeczy są właśnie takie smart, że przepinasz rączki, jest ta torba dla mamy. Wygląda i jest w takim kształcie, że spokojnie możesz iść z koleżanką na kawę albo na miasto. Tak samo plecaki. Więc jak powstają te produkty? Też z własnej potrzeby, że coś, po prostu połączenie dwóch produktów. Dlaczego nie może takie coś być dla mamy, tak? Udoskonalamy to i wtedy taka torba na przykład może być. A drugą, drugą rzeczą jest print i design. No to tutaj już współpracujemy z artystami i mamy swoich grafików na stałe. I no kupujemy w takich studiach graficznych na wyłączność wzory.
Dzisiaj takie określenie padło, też przywołam rozmowę z Sergiuszem, że jak mamy produkt market fit, to to się nazywa founder market fit. Czy ktoś się tym jara, czy ma problemy i czy jest w stanie poprawiać ten produkt jako founder, nie? To jest super istotne.
My do tego jeszcze robimy badania fokusowe, czyli dwa razy w roku. Robimy piknik, zapraszamy trochę influencerów, trochę blogerów, ale to nie są jakieś tam wielkie nazwiska. Oczywiście jak mają ochotę, to też przychodzą. Zapraszamy klientki ze sklepu. Przychodzi około 20 osób, robimy takie trzy sloty. Rozwieszamy wszystkie wzory, no bo teraz trzeba wybrać wzór. Ja kiedyś robiłam tak, że ja na wiosnę wprowadzałam 15 wzorów. To zastanów się, jak jest później zarządzanie tym ilościami, produkcjami i tak dalej.
Wiesz, Kip, bo teraz wpadł, jak to powiedziałeś, że 20 osób badają fokusowe, ale może takie coś można zrobić podczas live'a w internecie.
Nie, bo nie można pokazać wzorów.
A przed, no tak.
bo od razu ten, telefony nie zabieramy, ufamy, nikt nigdy nie rozpowszechnie ten, ale do tego to jest fajne spotkanie towarzyskie i to nie jest 20 osób, to są trzy sloty po 20, czyli mamy próbę 60 osób.
Zapisuję to, bo my robimy event taki w firmie dla klientek, w którym zapraszamy właśnie osobę na cały dzień i to jest fajny dodatek.
Oni lubią też porozmawiać o produkcie, co by dodali. Moja córka już ma 15 lat, więc ja już wielu rzeczy, no po prostu nie wiem jak sam się to wiąże, czy coś, więc one też mają dużo fajnych pomysłów. No i to jest jakiś pretekst niesprzedażowy, a dajesz ludziom właśnie te emocje i przywiązanie do marki, że ludzie mają wpływ na to, jakie produkty są. Czasami wysyłamy na przykład ostatnio kolory nowych plecaków i robimy ankiety w internecie albo na naszej grupie nadawczej.
Grupa nadawcza to macie kanał nadawczy?
Tak, dwa.
A grupa na Facebooku?
Oczywiście.
Ile macie osób?
Na naszym Facebooku?
Nie na grupie, macie grupę na Facebooku?
Nie.
To jest najlepsza... Chyba nie mamy. No to sprawdźcie, bo u nas jest 55 tysięcy osób na grupie na Facebooku.
Ale ona nie jest połączona z grupą nadawczą na Instagramie?
Nie. Właśnie grupa nadawcza, grupa nadawcza to coś innego. U nas to super konwertuje. Nazywa się Rodzina DAK. To jest miejsce po prostu wymiany i rozmowy z klientkami.
Tutaj też ta grupa nadawcza to tam mamy chyba od niecałego roku, więc to są do trzech tysięcy od razu momentalnie się wysyła.
To my do pięćdziesięciu. Polecam grupę na Facebooku. Wow. To jest, mamy najsłynniejszą grupę na Facebooku w Polsce, jak chodzi o fashion, z zaangażowaniem. Zapiszcie, bo to jest, to jest świetne. Wiesz z jakiego powodu? Bo wszystkie kanały komunikacji, Instagram to jest komunikat marka klient. Newsletter to jest komunikat marka klient. A grupa na Facebooku to jest komunikat marka. Pięćdziesiąt tysięcy klientów. Komentujemy, rozmawiamy. To jest jedyne miejsce, gdzie klienci mogą dodawać posty. To jest w ogóle nasz taki secret w całym Lakewoose przerażowym. Czyli zaproszenie ludzi na Instagram. Dostajesz komunikację story z postów. UGC możesz pooglądać, wiadomo, newsletter jakby one to one, a grupa na Facebooku u nas działa tak, że co dzień pojawia 10-20 postów z inspiracjami, produktami, pytaniami i ona działa jak automatyczne miejsce, gdzie wszyscy pomagają, odpowiadają na pytania i nie wiem, ktoś chce kupiło się torebkę, to ktoś pokazuje, czy butelka zmieści, czy do to odciąża obsługę klienta.
Ale to jest taka grupa, tylko nie przez nas prowadzona, się nazywa Bazar la Milu.
A, no tak, ale to ważne, żeby ona była demodulowana.
Tak, tak. I tam miałaś kusi, żeby coś czasami pomóc, odpowiedzieć. Dobrze, a to moderacja dużo zajmuje czasu?
Nie, ale wy tę grupę możecie w ogóle odkupić. Był tu kiedyś u mnie Wojtek.
No musisz mieć swój.
No tak, ale jak już tam masz, to możesz tę grupę mieć, wiesz. Możesz ją odkupić, jest twoją własnością. Tak kiedyś Wojtek z Lu Sukienek, dyrektor e-commerce, mój kolega, były dwie grupy, które nie były ich. Odkupili je i to działało świetnie. Mieli moderację pełną nad tym.
No to ja też zapiszę to.
Idąc dalej. Nie może być tak słodko, lukierkowo pięknie w tym e-commerce. Porażki.
Porażki.
Co nie wyszło? Co było największym fuck upami?
Może to nie był e-commerce.
Ale ogólnie markowe porażki.
Tak. To było dwa lata funkcjonowało Lamilu. Dostaliśmy od sieci chęć zakupu towaru chyba za 500 tysięcy. No my w ogóle w szoku. 80 sklepów. Musieliśmy tylko wyprodukować materiały reklamowe do tych sklepów, no i wyprodukować te rzeczy. My to zrobiliśmy. Spakowaliśmy to wszystko i tak dalej. I nasz błąd polegał na tym, że nie mieliśmy podpisanej umowy. W sensie była wysłana od nich, my odesłaliśmy, a oni w dniu, kiedy już my wysłaliśmy te rzeczy, zmienili treść umowy na komis, na warunki takie, że jak coś się nie sprzeda, to na nasz koszt są zwroty z tych sklepów. No w ogóle, no ale już nie mieliśmy wyjścia, bo te rzeczy właściwie były w drodze. Już nigdy w życiu tak nie zrobiłyśmy. I prawie przez to się przekręciłyśmy, ponieważ to był produkt, jest produkt premium. Tam ekspozycja pani w Grójtu, czy gdzieś nie obrażając, ona nawet nie wiedziała, jak sprzedać ten produkt. Nie zrobili żadnego szkolenia, chociaż były wysłane materiały. Potem się dowiedziałam, że część produktów nie była wystawiona z magazynu do sklepu. Więc były nierozpakowane kartony do nas wracałe. Więc to finansowo praktycznie nas, a jeszcze mieliśmy niecałe dwa lata funkcjonowania, więc nie dostawałyśmy kredytu obrotowego. Myślę, że mało brakowało i... Znaczy, pamiętam, zapamiętam to do końca życia. Już teraz umowę podpisuję. Zresztą mamy naszą dyrektor zarządzającą, która wszystkiego pilnuje. Druga taka sytuacja to była, to było jeszcze przed COVID-em, problemy z cash flow, bo wysyłki zagraniczne bardzo duże. I najpierw trzeba to sfinansować. Więc tutaj, ale już mieliśmy kredyt obrotowy, zrobiliśmy sobie jakby, z tym daliśmy radę. Trzecia to wojna, gdzie koszty wzrosły, no po 100% nawet od, jeśli chodzi o koszty produkcji, a już nie mówię o kosztach utrzymania, na przykład ogrzania magazynu, czy biura, no to chyba 600 razy, czy ile, to wszystko podskoczyło. A mamy na przykład kontrakty podpisane z zagranicznymi kontrahentami i no nie możemy tak sobie... Od następnej faktury to będzie plus 20%, tak? No bo oni też odsprzedają tam dalej, no jest jakaś tam struktura cenowa, więc tutaj było bardzo ciężko. No i chyba trzeci taki trudny okres to było wprowadzenie tego ODU, tego systemu, który połączył te wszystkie, ten proces, który wymagał zaangażowania właściwie każdej osoby z firmy na powstawanie tego, bo ten system będzie taki, co do niego włożysz, tak? I jak go zaprojektujesz. Więc tutaj psychicznie było trudno. Już natomiast wprowadziliśmy naprawdę dużo takich usprawnień teraz, na przykład bota AI klasy e-commerce, który Nie tylko odpowiada na informacje, ale rozwiązuje problemy reklamacji, kieruje do boku, sprawdza kiedy wysyłka będzie, działa 24 godziny na dobę i we wszystkich językach świata. Więc to jest nasze takie nowe dziecko, można powiedzieć. Nazywa się Lami. Chociaż ja nigdy nie chciałam, żeby jakieś boty były.
No tak, ale trochę można odciążyć, nie?
odciążyć i my też mówimy, że to jest Lamy. Jeszcze Lamy ma ikonkę takiej Lamy słodkiej, więc każdy wie, że to nie jest jakiś Krzysztof, który jak w newsletterach, hej, Krzysztof ma dla ciebie ten, nie znoszę tego.
To jest słabe. No dobra. I gdzie wy z tą marką chcecie być? No bo 14 lat długo. Osadzony można powiedzieć biznes, dywersyfikowany w pewien sposób na zagraniczną sprzedaż, na B2B, też jakiś tam butyk stacjonarny. Robisz to długo. I co dalej? Jak długo? W sensie masz jakieś plany typu, nie wiem, chcemy robić 50 milionów, 100 milionów?
Nie. Nie, ja się boję takich wzrostów, bo to się zawsze wiąże z ogromnym, ja wiem z czym to się wiąże po prostu, tak? Więc jest dobrze jak jest, naprawdę. Oczywiście chciałabym, żeby były wzrosty i żebyśmy optymalizowali różne rzeczy w firmie. Natomiast wiem, że jak będziemy dużo więksi, to stracę po prostu, to będzie już tyle procesów.
Kontrolę, nie?
I kontrolę i serce. Aczkolwiek są różne sposoby rozwoju, bo gdyby te 50 milionów wynikało z tego, że mamy dystrybutora na przykład.
I że jest mniejsza odpowiedzialność za ten sektor sprzedaży.
Tak, jest dystrybutor albo w Grecji mamy wspaniałych dystrybutorów od ośmiu lat, którzy rozwinęli tam fantastycznie Lamilu. Przyjaźnimy się. Oni się świetnie zajmują naszym marketingiem i sprzedażowo też są super. Wymyślają z nami nowe produkty. To jest taki naprawdę solidny partner. Tak samo Tajwan. To jest w ogóle też wspaniała relacja.
Ciekawy model.
No więc gdyby byli tacy dystrybutorzy w bardziej odległych krajach, no bo dystrybutora w Europie się nie opłaca mieć, no bo finansowo to się nie będzie spinało, bo po prostu każdy musi zarobić i też odległości są mniejsze. Ale kiedyś mieliśmy w Stanach, niestety tam nie wyszło. Zmienili już branżę ze względów też prywatnych. Ale myślę, że gdyby to było właśnie tacy partnerzy, nawet nie dystrybutor, partner, który czuje to, co my i jest w stanie tego ducha marki przełożyć na swój kraj, to myślę, że wtedy moglibyśmy się tak rozwijać.
Fajnie. A dużo pracujesz w ogóle?
Cały czas pracuję, tylko ja, tak, albo myślę i wymyślam. Znaczy pytanie, czy siedzę przy biurku i odpisuję na maile? To trzy godziny, cztery. Większość jestem na spotkaniach, w samochodzie, na wakacjach, cały czas myślę o produktach, ale jedyną rzeczą, którą nie lubię, no to są analizy i tak dalej i to rzeczywiście...
Produkty w marketingu to się fajnie fituje.
Tak, tak, więc no ja sporo pracuję, ale na pewno znajduję czas, nie wiem, na pobieganie, na targach zawsze zostaję sobie dzień, dwa dłużej, żeby sobie coś zwiedzić. Poza tym ja już jestem Nawet się nie denerwuję, jak się coś dzieje w pracy. Ostatnio powiedziałam, że... Ja już się nie pytam, czy dostanę w twarz dzisiaj, tylko gdzie. Czy w twarz, czy nie wiem.
To jest okej, to jest normalne.
Tak, tak. To, że zawsze coś się dzieje. Jeszcze prowadząc produkcję. A to pomylili metki, a to samochód się rozwalił, a to...
A ty jesteś odpowiedzialna jeszcze za produkcję?
No, a jak są awaryjne sytuacje, jestem w zarządzie, tak. Oczywiście znajdujemy rozwiązanie. Jest Kasia i Łukasz i jakby szukamy rozwiązań, ale to nie jest tak, że Mnie to nie obchodzi. To jest czasami tak bardzo ważne, że ja muszę w tym być, tak? Oczywiście może nie fizycznie, ale no też od tych 14 lat siedzę w tej produkcji. Ani Łukasz, ani Kasia nie mają takiego doświadczenia, więc czasami potrafię nieskromnie, szybciej znaleźć jakieś rozwiązanie, które, dzięki któremu wybrniemy, bo już wcześniej miałam takich dużo, że ta kreatywność w rozwiązywaniu problemów jest takim treningiem.
Tak. To też jest w ogóle ciekawy, podobny aspekt do mojego, bo ja to przy komputerze mogę spędzać godzinę dziennie, max, a wszystko robię podczas życia, czyli głosówki, spacer. Teraz jak jesteśmy na podcast, to otwieram te trzy rzeczy sobie głosówkami. Taka praca w terenie. Ja sobie w parku sobie posiedzę, porobię coś.
No my na przykład też wyjeżdżaliśmy z mężem na, nie wiem, dwa miesiące na Hawaję, tak? Stamtąd pracowaliśmy. 12 godzin różnicy. Raz na spotkaniu zasnąłam. No bo to 12 godzin różnicy.
A nie, to ja krążę między Warszawą a Bali i Dubaj. To są moje trzy lokalizacje. Jakby na Tachamszta.
To tam nie masz takiej różnicy. Ale sobie właśnie tak hedonizuję troszeczkę.
Fajnie, super. Na sam koniec naszej rozmowy, która trwa godzinę i trzy minuty. Szybko, co? Zawsze jest taki feedback na końcu. Czy ty byś Albo nie. Co byś powiedziała osobie, która chce otworzyć markę w 2025 e-commerce?
Ale zależy z czym. Czy jest nisza?
Załóżmy, że ma tą niszę wybraną, to ile tej kasy uważasz na starcie potrzebny? Kasy, czasu. Czy to w ogóle jest jakby możliwe? Bo ja... siedząc dość głęboko, przepracowując rok temu koło stu różnych e-commerce'ów, konsultując je, będąc w różnych jakiś zamkniętych mastermindach, mentoringach. Wierzę w to, że się da, ale jest to strasznie ciężkie. Nie chcę zabijać marzeń nikomu, ale da się.
Znaczy bardzo dużo jest, znaczy po pierwsze już teraz jest tego tak dużo. Na przykład kiedyś się rosło na Instagramie dużo szybciej niż teraz. Ja bym nie odradzała, bo nie należy rezygnować z marzeń. Na pewno musi być niszowy produkt. Ja miałam 40 tysięcy na początku.
Ale to było 14 lat temu. To ile ci się musisz trzemieć?
No zależy co. Wiesz, jak zapałki, no to wiesz.
Trochę mniej, nie?
Mi się wydaje też, że dużo można zarobić na pośrednictwu, czyli nie wiem, takich jakiś koncept, storach i tak dalej. No pytanie, jaki masz cel? Czy chcesz mieć miliony i być producentem? No bo wtedy rzeczywiście jesteś w stanie tą marżę, ten... Mój mąż się śmieje. Najbardziej chciałby mieć taki interes, że robi przez rok jeden produkt i sprzedaje za cztery miliony. Na przykład jakieś najdroższe etui do telefonu dla szejka albo coś takiego. A ja lubię kontakt z ludźmi i tak dalej, więc ja w ogóle ten e-commerce to jest, bo jest i teraz nie ma innych możliwości. I tak wolę pracę w sklepie, na targach. Też jestem na targach. Rozmawiam z tymi mamami, więc nie powiem... Jesteś frontem marki. Tak. Ja bardzo to lubię.
Fajnie. Czyli da się, ale...
Da się, oczywiście da się, tylko w związku z tym, że ja nie lubię tych Excel i cyferek wprowadzania do komputera, a samemu się takie rzeczy robi na początku, no to po prostu to nie jest coś, co ja bym lubiła. Mnie to by trochę męczyło.
Fajnie. jakaś jedna złota rada, albo złota, albo to jest w ogóle ciekawe. Na samym końcu zawsze daję takie pole do tego, żeby ktoś powiedział coś mądrego. Może być to jakiś cytat, może złota myśl, może jakaś rada. Zawsze staram się też w tym momencie, jak już rzucę to, trochę dłużej powiedzieć, żeby ktoś miał chwilę na zastanowienia. I staram się też zawsze... rzucić jakieś swoje przemyślenie z ostatniego tygodnia, a dzisiaj będzie nawet to przemyślenie nie z ostatniego tygodnia, ale z dwóch godzin przed. Z racji tego, że nagrywałem z Sergiuszem. I wracam do tego podcastu, bo to jest, moim zdaniem, powiedziałem mu też wprost, poznałem dużo osób w e-commerce'ie, które budowały e-commerce'y. To jest jeden w top 10 na pewno rozkminy. I to, co mi się u niego bardzo spodobało, to On ma zespół od samego growthu, czyli poza tym, że ma marketing, sprzedaż, tam nie wiem, obsługa klienta, to on ma zespół i procesy na testowanie nowych hipotez na bazie danych i dlatego też tak szybko urósł. 100 tysięcy, milion, dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści. I on mówi, że tak na stoleć, nie? Niesamowite. Sprzedaje słuchaj te dywaniki do samochodów.
Nie, to trzeba koniecznie się spotkać.
No jest, jest to 28 lat.
Oma.
Ja byłem pełen podziwu. I też tak właśnie, nawet się zgadaliśmy, też leci na Bali w tym roku. Będziemy mogli tam razem się mastermindować. No ale naprawdę top.
A gdzie na Bali najlepiej?
Tylko Changu. Tylko Changu.
Changu, tak? Bo jeszcze Uluwatu tam słyszałam.
No też spoko, też spoko, no. Nie, to akurat temat Bali się przebija u mnie cały czas i Dubaju, więc słuchacze są z nami.
A, okej, dobra, dobra.
Tak, bo ja inwestuję na Bali i tam sobie... Tak, tak, tak.
Czeka nas tam.
Bali super. Ale też Cape Town ciekawe. Dużo osób. Nie byłem?
Byłam.
Byłaś?
Wspaniale.
No też zastanawiam się na miesiąc.
Super.
Dobra, twoja myśl.
Moja myśl. Ja mam kilka. Pierwsza to jest taka, że nie ma rzeczy niemożliwych i nie osiągnie się sukces. Ja pracowałam wiele lat w agencji reklamowej, więc ja byłem w stanie wyczarować po prostu wszystko z niczego. Pod tym kątem nieśmiało mówię, że jestem dość kreatywna. I nie można się po prostu poddawać. I wiedzieć to, że jakby wszystko było łatwe, to każdy by odniósł sukces. Więc rzadko kiedy jest fart. Do tego musi być ciężka praca. I właśnie to, że się człowiek nie poddaje, tak? Taka upartość wręcz. Ja jestem bardzo uparta. Druga rzecz to jest zjawisko czarnego łobędzia. Nie wiem, czy słyszałeś.
Książka Czarnego Łobędzia?
Tak.
Oczywiście.
Że bądź zawsze gotowy, tak jak ja. Idę do pracy, zawsze coś się wydarzy. Czasami się może wydarzyć, nie wiem, taki covid. który zmienia nam, nikt się tego nie spodziewał, tak? Chociaż występowały pandemie w przyszłości, ale tego się nikt nie spodziewał. I wpłynęło to właściwie do dzisiaj, też na e-commerce, na sklepy stacjonarne, sposób zakupowy ludzi i tak dalej. Więc to, a trzecia, żeby praca była nie dla pieniędzy, tylko dla radości i rozwoju, bo wtedy to jest po prostu naturalne. Ja mam nawet ciarki, jak teraz o tym mówię, bo ja tak kocham swoją firmę, kocham tworzyć cenowe produkty, kocham widzieć, jak ludzie z nich korzystają. Więc pieniądze, co nie wszystko.
Narzędzie nie mogą być celem.
Tak.
Ja lubię stwierdzenie, że pieniądze powinny być narzędziem. Sergiusz powiedział, że nie narzędziem, ale też wspólnie z celem się zgodziliśmy. Nie pamiętam, jak on to nazwał, jakim słowem, ale myślę sama.
I się marzy, żeby pieniądze nigdy nie determinowały moich życiowych decyzji, gdzie pojadę, co chcę robić i tak dalej, po prostu. Takie bym chciała stanąć.
Ja dorzucę jeszcze jedną rzecz, moi drodzy, której ja się nauczyłem w ostatnim roku, nie prawiłem tego jeszcze wcześniej, że kiedyś było tak, że tutaj na górze była firma DAG, a tutaj byłem ja. Teraz już tak nie jest. Teraz ja jestem na górze, na dole jest firma DAG, są jakieś tam inwestycje, jest podcast, różne rzeczy i to ja jestem w epicentrum, a nie, że firma wpływa na mnie, na moje życie, tylko ja wpływam na firmę i to jest coś, co dało mi taki... Dużo osób po prostu tak zanurza się w firmie, że nie widzi poza tym świata.
No to tak ja nie robię.
To dobrze bardzo. Godzina dziesięć i jedna sekunda. Dziękuję ci bardzo za rozmowę. Dużo inspiracji. Trochę spisałem sobie notatek. Idę zaraz sobie na kawę z czatem pogarać, pospisywać co tu jest napisane wszystko. No i życzę ci powodzenia i wytrwałości w tym. Dzięki wielkie.
Dzięki ślicznie za zaproszenie. Powodzenia.
Dzięki. Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trafi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







