21 latek, który zarobił online 400 tysięcy (w 30 dni) - Maciek Gawroński

W podcaście Oskar Lipiński rozmawia z 20‑letnim przedsiębiorcą Maciekiem Gawrońskim, który w ciągu 30 dni wygenerował 400 tys. zł przychodu online. Maciek opisuje, jak zbudował agencję z 20‑osobowym zespołem, osiągając miesięczne przychody ok. 250 tys. zł i realizując projekty przynoszące klientom do 600 tys. zł gotówki. Omówione zostają jego taktyki sprzedaży high‑ticketowych ofert – hybrydowy lejek łączący YouTube, Instagram i VSL, a także rola personal brandingu. Kluczowy element sukcesu to intensywna edukacja: Maciek wydał 15 000 $ na kurs 2BAT i kolejne 30 000 $ na dostęp do zespołu Briana Munkady, z którego czerpie wiedzę o reklamach, copywritingu i zarządzaniu zespołem. Dyskutuje także o wartości płatnej edukacji versus darmowej – podkreślając, że inwestycja finansowa zwiększa motywację do działania. Porusza temat celów życiowych, przyznając, że w wieku 20 lat nie ma jasno określonego, długoterminowego celu, a zamiast tego koncentruje się na zdrowiu, relacjach i czerpaniu przyjemności z procesu. Wspomina o źródłach wiedzy, które aktualnie go inspirują: Aleks Formozzi, Ryan Dyson (Scalable), Sabri Subi oraz książki takie jak „Ready, Fire, Aim”, „AT20 Sales & Marketing”, „Vivid Vision”, „Traction” i „Esencjalizm”. Podcast kończy się krótką, motywacyjną radą dla słuchaczy: nie poddawać się i eksperymentować, nawet jeśli nie wszystko od razu się udaje.
Chapters
Doty robimy miesięcznie, to jest to około ćwierć miliona złotych.
A twoje zarobki, możesz coś więcej powiedzieć, oszacować?
Około stówy na miesiąc. W każdym zakresie jakby zawsze robiłem coś innego. Jak mieli znajomi, którzy już czasem w tej podstawówce, w chwili alkohol, bardzo mało wświecie w tym samym rozwoju, to jakby ja nie czułem takiego przywiązania do nich. Nie czułem po prostu, że to takie życie ze mną rezonuje i byłem bardzo wyizolowany od całej reszty.
Co czułeś i u kogo byłeś? Jak się znalazłeś w największym podcaście marketingowym w Stanach?
Zacznijmy sobie od tego, jak się poczułem, jak dostałem to zaproszenie.
Czy wydałeś 40 tysięcy dolarów na naukę?
Tak.
High ticket. Dlaczego to jest lepsze niż kursy cyfrowe i produkty cyfrowe?
Zacznijmy sobie od tego, kiedyś też miałem taki problem, popełniłem błąd, że...
A jakie największe, w sumie na tej karierze dwuletniej posiadania agencji, albo może też jakby jakieś błędy z młodszych lat popełniłeś i czego ci one cię nauczyły?
Myślę, że... Myślałem o tym bardzo, bardzo długo jak stawialiśmy to pytanie. Myślę, że były dwa główne błędy. Pierwszym największym błędem Był... Cześć, tu Oskar
Lipiński, jestem współwłaścicielem marki DAG. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii producent. Możesz spodziewać się szczerej, brudnej prawdę marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę ci darmowy 6-dniowy mini kurs o e-commerce.
Zawsze mnie to zastanawia, że tylko 20% osób, które ogląda moje podcasty, subskrybuje ten kanał. Reszta niestety tego nie robi.
Więc zanim zaczniemy, mam do ciebie małą prośbę.
Jeśli lubisz moje treści edukacyjne i chcesz, żeby podcasty się rozwijały i żebym z całym swoim zespołem mógł je z odcinka
na odcinek polepszać, wystarczy, że klikniesz subskrybuj. To takie małe mikro wsparcie, które da mi motywację do dalszego działania. Zaczynamy kolejny odcinek. Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu
z Buta w Marketing. Porozmawiam trochę o e-commerce marketing. Dzisiaj ze mną jest Maciek. Cześć.
Cześć, cześć.
Myślę, że taką najciekawszą rzeczą będzie to, żebyś opowiedział o sobie na starcie, ale w liczbach i zacznijmy od wieku.
OK, mam aktualnie 20 lat.
Dwadzieścia, myślałem, że dwadzieścia jeden.
Nie, on dwadzieścia, ja jestem zero cztery.
Fajnie.
Dwadzieścia lat.
Co robisz?
Czym się zajmujesz?
Ja mam taką, powiedzmy, agencję marketingową, w której pomagamy budować same marketingowe i sprzedażowe dla innych ekspertów online, osób, które sprzedają takie programy mentoringowe i high ticket.
Ok. Trzeba zwiększyć o liczbach, ile osób u Ciebie pracuje, jakie największe wyniki kręcą Twoi klienci. Zróbmy taki social proof, żeby ktoś odpalając rozmowę mówił, ej dobra, chcę tego posłuchać.
Zacznijmy może od liczby pracowników, bo często ludzie myślą, że ok, jest ten gościu, który przeszedł 20 lat, jak to często nazywają pod reklamami. Na ten moment nawet nie wiem ile osób mnie działa, ale to jest około 20 plus minus, więc ten team naprawdę jest spory w tym momencie. Motowaliśmy go prawie dwa lata na tym polskim rynku. Obsłużyliśmy ponad 100 klientów stricte tylko i wyłącznie pomagając im z ofertami high ticketowymi i na ten moment jeśli chodzi o to jakie obroty robimy miesięcznie to jest to około ćwierć miliona złotych.
A klient, który generuje największe revenue, czyli największy obrót miesięczny, to?
To jest Jakub Szatkowski. W tamtym miesiącu zrobił ponad 600 tysięcy złotych cash collected, czyli tego, co wpłynął na konto. Zakontraktowane tam było ponad milion.
Brzmi to dobrze. A Twoje zarobki? Możesz coś więcej powiedzieć, oszacować?
Jasne. Mamy około 50-60 profit margin, więc się trzyma około 100 na miesiąc.
Fajnie, no to myślę, że, moi drodzy, warto będzie posłuchać tego, co ma Maciek do powiedzenia, 20-latek.
Partnerami podcastu jest marka GetResponse oraz Shopper. Dowiedz się więcej o osobach, które wspierają każdy mój odcinek. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niej korzystam jako marka DAQ.
GetResponse to polskie narzędzie do e-mail marketingu
i zarządzania kampaniami online.
Za jego pomocą zautomatyzujesz komunikację marketingową w
oparciu o zachowania i preferencje klientów. Dodatkowo wypromujesz i sprzedasz produkty dzięki pakietowi narzędzi e-commerce. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą.
No właśnie, dwudziestolatek. Powiedz mi trochę więcej o swojej historii i jak to się stało, że zacząłeś pracować w podstawówce?
Myślę, że to było taką... taką sklejką różnych czynników, które były na siebie w tym samym momencie nałożone. Po pierwsze, moja mama była nauczycielką, więc jak byłem w szkole, to musiałem bardzo dużo wykazywać się w niej, bardzo dużo uczyć się też w domu. To sprawiało tego, że siedziałem bardzo dużo w samorozwoju już w tamtym momencie. To była taka jedna rzecz. Moi rodzice byli na mnie naprawdę tacy... Dają mi nie taką presję, ale... Syn nauczycielki ma ciężej? Zdecydowanie ciężej. Bo jest właśnie presja z tyłu głowy, że trzeba po prostu robić te wyniki, trzeba być najlepszy w tej klasie, no bo w końcu jest nauczycielka i to musi być najlepsze. To była taka jedna rzecz. Drugą rzeczą było to, że jakoś na YouTube zaczynałem jakieś materiały samorozwojowe oglądać. Po prostu coś tam zobaczyłem i stwierdziłem, tak po prostu mnie to zainteresowało, żeby oglądać czegoś więcej. No i pamiętam też, była taka jedna sytuacja, w której często, jak byłem w podstawówce, taka czwarta, własna klasa, no to się rozmawiało o fajnych samochodach. ze znajomymi i widziałem tam jakieś Bugatti, Tesla były, zresztą o tym gadaliśmy. Zacząłem patrzeć, ile sobie te auta kosztują. No i zobaczyłem, że to było tam, no w milionach się już złotych to liczyło i z racji, że moja mama uczyła matematyki, to ja byłem taki bardzo statystyczny, lubiłem sobie wszystko analizować i chciałem zapracować taką ścieżkę kariery, żeby być w stanie sobie takie auto kupić. No i patrzę sobie po na przykład studiach medycznych, bo myślałem, że to się zarabia największe pieniądze. ile bym musiał tak naprawdę, jakąś kary musiałbym obrać, żeby tyle zarabiać. No i jak sobie podliczyłem, jak bym musiał pójść na studia, na jeszcze specjalizację mieć, to musiałbym nie jeść przez 10 lat, żeby sobie na takie auto pozwolić. Wtedy miałem takie, okej, chyba jest jakaś inna opcja niż po prostu pójść na studia i na taka normalna prezentatowa praca na etacie.
Zbuta WeCommerce, 27 marca, druga edycja darmowej, bezpłatnej konferencji wypełnionej praktykami sprzedaży. Tym razem poprawiliśmy błędy z pierwszej konferencji i będzie więcej prelegentów, dłuższe przerwy i dodatkowe materiały merytoryczne. 27 marca, ponad 500 milionów obrotu na jednej scenie online. Wystarczy kliknąć w link, który jest na dole, aby dołączyć bezpłatnie do tego wydarzenia. Zapraszam cię serdecznie razem z gronem wszystkich praktyków sprzedaży online.
Ile miałeś lat jak to myślenie się włączyło? Bo to nie jest dość statystyczne myślenie pokolenia Gen Z, bo ty jesteś Gen Z?
Nie wiem nawet Gen Z ile ma lat, ale od 04 jestem. To było w czwartej klasie podstawówki, wtedy miałem takie pierwsze przebłyski tego.
Czy ty z kimś konsultowałeś swoich znajomych te pomysły, czy to była taka jednowizyjna myśl?
Jednowizyjna myśl, bo to jest taka ostatnia rzecz, o której jeszcze miałem powiedzieć, że zawsze byłem inny. W każdym zakresie zawsze robiłem coś innego, więc jak miałem znajomych, którzy już czasem w tej podstawówce pili alkohol i bardzo mało chcieli mieć to samo rozwoju, to ja nie czułem takiego przywiązania do nich. Nie czułem po prostu, że to takie życie synom rezonuje i byłem bardzo wyizolowany od całej reszty. No i dlatego, że byłem bardzo wyizolowany, to siedziałem bardzo dużo w domu i bardzo dużo pracowałem po prostu samemu nad tym swoim życiem. Jestem takim typem samotnika, przez to całe życie robiłem bardzo dużo różnych dziwnych rzeczy. Też na przykład pod koniec podstawówki zbudowałem swój własny laboratorium w piwnicy, rozmażałem rośliny in vitro i miałem bardzo, bardzo dużo takich ciekawych tematów też po drodze.
Zatrzymujemy się w momencie, w którym podjąłeś decyzję, że chcesz zarobić ten samochód. Co się potem działo? Jakie były kroki podjęte? Wypracowałeś? Czy sam coś robiłeś? No bo już wiemy, że był jakiś laboratorium w piwnicy.
A właśnie zarobiłem trochę nawet pieniędzy. Trochę, nie trochę. To może, nie wiem, z pięć, paręnaście tysięcy złotych było. Bo tych roślin naprawdę dużo rozmnażałem i były one bardzo limitowane w Polsce, jak się dało rozwiązać tak bardzo dużo. Warto zaznaczyć tutaj, że ja wszystko zaczynałem od zera. Nie startowałem od czegoś, na przykład mnie rodzice dali, tylko wszystko zaczynałem budować od zera i jak byłem w podstawówce, to zaczynałem też od reselli butów takich bardzo limitowanych na tych właśnie roślinach. Potem też trochę zarabiałem i cały czas to się kręciło wokół czegoś. To nie było takie jednorazowe pstryknięcie palcem i to, że znalazłem jakiś nowy pomysł, tylko cały czas po prostu próbowałem różne rzeczy i patrzyłem to, co akurat może mi przypasuje, ale cały czas testowałem bardzo dużo różnych modeli, powiedz, sposobów takich zarabiania.
Pracowałeś też za granicą w jakichś agencjach?
Tak, tak.
Może byś o tym powiedział, bo to jest dość ciekawy case. Jak do tego dojść? Jak tam się znalazłeś? Czego się nauczyłeś?
Jak do tego dojść? Właśnie w momencie, w którym oglądałem te różne kanały samorozwojowe, to też trafiłem na kanał jednej osoby w Polsce. Nazywał się Hubert Świerczewski i Pankrace. Ja oglądałem od momentu, jak miał kilkaset subskrybentów na swoim YouTubie. Teraz ma ponad 100 tysięcy. I w pewnym momencie dał taki film Q&A, gdzie powiedział, że pracuje właśnie w takiej agencji marketingowej za granicą, po angielsku i że szukają osób, które by u nich pracowały. Mi się zapyliła lampka w głowie. Ogarniam angielski, umiem montować, lubię marketing, napiszę do niego coś, co się stanie w najgorszym wypadku. Nie spodziewałem się totalnie, że jak do niego napiszę, to mi odpiszę i że zaczniemy coś z tym dalej działać. I wtedy właśnie na początku montowałem filmy dla niego. I potem zostałem wdrożony do tej agencji Brand Dive, która zajmuje się marketingiem na zagranicznym rynku. No i tam też bardzo szybko awansowałem na różne pozycje. Zacząłem od montażysty, potem miałem taki team montażystów pod sobą, potem zajmowałem się sprzedażą, pozyskiwaniem klientów już na te usługi.
Na osi czasu ile wtedy miałeś lat?
To było około osiemnastą. To była taka wstępna osiemnastka.
Czego się tam nauczyłeś? Co wyniosłeś z tej pracy w amerykańskiej firmie?
Najwięcej widzę są tak naprawdę też przez to, że oglądałem te materiały samorozwojowe, które montowałem, bo tam montowałem filmy osób takich jak Nick Theriault, który też w Wikumie bardzo, bardzo mocno siedzi, Serge Agatari, który badzi o takich tematach high ticketowych i osób z tej branży, do której ja działam teraz. Jak oglądałem te całe filmy, które były merytoryczne, to tam się bardzo dużo tego nauczyłem. Ale jeśli miałem powiedzieć coś, jeszcze czegoś
innego, Ja dorzucę w ogóle, możesz sobie przemyśleć, ale to jest coś, co też Michał, który montuje ze mną u mnie te podcasty, zauważyłem, że on będąc montażystą, montażysta niezwykle dużo się uczy przez to, że ogląda materiały. Michał akurat się bardzo cieszy na naszą współpracę, bo sam jak się na swój e-commerce rozkręca i on montując 40 odcinków e-commerce'owych, to jest zmuszony wręcz do słuchania tego. I to jest też ciekawa taka rzecz, której ktoś może nie widzieć w tym pierwszym punkcie pracy jako montażysta.
Ja to bardzo doceniałem i byłem zawsze podjerany montowaniem tych wszystkich filmów. Brałem jak najwięcej zleceń jak się dało, jak najwięcej klientów i czasem, bo wtedy jeszcze w szkole byłem, zdarzało się tak, że żeby się wszystkim wyrobić musiałem wstawać o 4 rano, montować film, przy tym już będę w szkole. Być na lekcjach, wrzucić te matury i potem dzisiaj cały, cały czas. Myślę, że taką kolejną lekcją, którą z tego wyniosłem jest to, że trzeba robić coś więcej niż montaż filmów, żeby zarabiać większe pieniądze. Bo ostatnio wstawiałem właśnie na Stories, miałem zapisane na kartce, co się dzieje, że osiągnąłem jakiś cel, który chciałem osiągnąć za jakiś czas. To było 50 tysięcy złotych. Zacząłem sobie kalkulować, ile musimy tych filmów montować, żeby też do tego dobić. Okazało się, żeby mi doby nie starczyło, żeby do tego dojść. Więc to było takie przebudzenie właśnie też, że w tym momencie trzeba zacząć robić coś innego. I samym montażem filmów nie da się dać takiej wartości, żeby osiągnąć tak duże cele.
Powoli mamy taką określoną to twoją historię w pigułce i będziemy dochodzić do tego, co robisz teraz. Ale zanim do tego dojdziemy i przedstawimy wam, drodzy słuchacze, to, od czego wy się dowiecie i czego się nauczycie z tego podcastu. Bo ta formuła podcastów chciałem, żeby była taka, że trochę storytellingu, trochę wartości i trochę też wiedzy i inspiracji. To powiedz mi, co czułeś i u kogo byłeś i jak się znalazłeś w największym podcastzie marketingowym w Stanach?
Zacznijmy sobie od tego, jak się poczułem, jak dostałem to zaproszenie. Bo mieszkałem wtedy jeszcze w moim mieszkaniu w Poznaniu. I dostałem raz wiadomość na Instagramie właśnie od Shawna Kelly. To jest właściciel Digital Hour Podcast. To jest jeden z największych podcastów w Stanach Zjednoczonych, na całym świecie o marketingu i sprzedaży. I na początku dostałem zaproszenie i nie wierzyłem w to. Myślałem, że to jakiś fej, jakieś fejkowe konto, ale posprawdzałem kilkadziesiąt razy i mówię, że nie, to jest faktycznie konto. I pierwszy co zrobiłem, pamiętam, że zadzwonię do mojego taty. Powiedziałem mu, że słuchaj, tak chyba zostałem zaproszony do Stanów Zjednoczonych na największy podcast. I było to ogromne szczęście, zdziwienie, docenienie, płacz i wszystko to naprawdę w jednym. Tak stację trzymałem i pamiętam wtedy parę dni, jak dostałem to zaproszenie. No i też strach, bo to jednak było w Stanach, zazwyczaj to było w Las Vegas. Nigdy nie latałem, nigdy nie podróżowałem. Też był strach przed tym, żeby tam w ogóle polecieć. Ale jak już się tam znalazłem, ten czas oczekiwania, żeby tam polecieć, to było jakieś sześć miesięcy, no to też był bardzo duży stres przed tym całym wydarzeniem. I tak jak mówiłem, też ta ekscytacja, bo to naprawdę pokazuje, jeśli udało mi się dostać taki największy podcast w tej branży, w której ja działam, no że faktycznie ktoś docenił to, co my robimy, że to, co robimy jest po prostu na odpowiednio wysokim poziomie. Czułem też jaką dumę po prostu z tego, co takie potwierdzenie tego, co całej pracy, którą wkładałem A jak się tam dostałeś? Mają tam taki team researcherów, który po prostu znalazł moje materiały na YouTubie i searchał, żeby być najlepszym gościem do nich z tej właśnie branży agencyjnej.
Fajne. Jak sobie tak Ciebie słucham, to zastanawiam się, czym się w takim razie różni całe Twoje pokolenie, które już kilka razy wybrzeżało u mnie na podcastach i zarówno Mateusz Załupski oraz Mikołaj, z którym rozmawiałem, też jest w Twoim wieku, że to pokolenie Gen Z to chciałoby dużo zarabiać, ale trochę się nie chce nim pracować. Dlaczego oni mają takie podejście, jak Ci się wydaje? Masz pewnie trochę kontaktu z tymi swoimi rówieśnikami. Czy tak jest jak mówię, czy się z tym nie zgodzisz?
Zgodzę się totalnie. Tak jak właśnie mówiłem, zawsze byłem trochę wyizolowany od tych ludzi, z którymi ja siedziałem. Ciężko mi stwierdzić, dlaczego oni mają takie podejście, reszta osób ma takie podejście, że chcą, żeby wszystko im się należało od razu i nie chcą w ogóle pracować. Myślę, że łatwiej będzie powiedzieć, dlaczego ja mam takie podejście inne. Od początku zawsze miałem takie dziwne podejście, że chcę, żeby nic mi się nie należało od świata i że na wszystko muszę zapracować sam. I pamiętam jak byłem na podstawówce, gdzie chcieli mi kupować nowe buty, to odmówiłem im, powiedziałem, że sam muszę sobie na nie zarobić, żeby je kupić. Myślę, że po prostu wynika To z dzieciństwa, dlaczego ja miałem takie podejście. Natomiast sam się dziwię i nie wiem czemu akurat reszta osób w tym wieku jest taka, że nie chce wkładać żadnej pracy, oczekuje naprawdę dużo.
Mi się wydaje, że trochę pokłosiem tego jest na pewno ten świat influencerów, który pokazuje, że łatwo możesz zarobić jakieś pieniądze. Jest to pewnie jakaś tylko mały procent jednostki, którym się to udaje, ale oni pewnie psychice trochę osób młodszych tak oddziaływują, że wystarczy nagrać filmiki na YouTube i będą te pieniądze. Tylko nikt nie mówi o tym, że 99% osób, tak jak zresztą w każdym biznesie, nie osiąga tego.
Tak, to myślę, że to jest bardzo calne. Tak samo jak to waluty, w której bardzo dużo osób się wzbogaciło bardzo szybko. No i inne formy prowadzenia biznesu online, które złudnie mogą dawać takie wyobrażenie, że da się bardzo szybko zarobić nie robiąc nic.
Love shipping.
No cała taka reszta e-com.
E-com też wybrzmiewa, że niby jest prosty i to też często ja powtarzam w swoich podcastach, że to nie jest wcale takie łatwe jak by się mogło wydawać. Dobra, myślę, że taki wstęp lekko przedłużony, 20 minut mamy za sobą. Przejdziemy teraz do tego, Czego ciekawego od ciebie dzisiaj dowiedzą się słuchacze i o czym porozmawiamy? Jakie wartości przekażemy? No bo załóżmy, że większość osób pewnie ciebie nie zna na moim kanale.
Jasne. Myślę, że głównie porozmawiamy o marketingu, sprzedaży, ofertach high-ticketowych online i biznesie online.
Myślę, że też na twoim kanale znalazłem takie pojęcie jak hybrydowe, jak sprzedażowe. Jakbyśmy weszli to w głębię, o czym to jest. No i trochę sobie też o mindsetzie i reklamach. i zagranicznych twórcach programów.
Zacznijmy od tego hybrydowego leka sprzedażowego, mitycznego. Taka świeża historia przy okazji. Raz byłem na nierwaniu w takiej siłowni tutaj, byłem przy bieralni. To jest wiadomo Bali, tu jest trochę Polaków, ale nie aż tak dużo. Ktoś mnie klepi po plecach i mówi hybrydowy lek sprzedażowy. Więc ludzie już po całym świecie widzą to po reklamach i ogarniają. Ale o co to naprawdę chodzi? No to jak ktoś siedzi w marketingu to wie, że żeby jakaś reklama, przekaz marketingowy mógł działać i żeby działał dużo lepiej, to musi mieć jakiś unikatowy mechanizm. To jest nic innego jak nazwanie naszego lejka sprzedażowego w unikatowy sposób, żeby był bardziej przyciągający na marketingu i sprzedaży. Ale czym to naprawdę to jest?
Jeszcze może zanim czym, to dla kogo to jest?
Okej. Głównie my tym lejkiem pomagamy tylko i wyłącznie coachom, konsultantom, osobom, które sprzedają swoje programy mentoringowe lub usługi online za więcej niż dwa tysiące złotych. Właśnie do takich osób jest ten lejek sprzedażowy.
Czyli np. dla mnie. Zresztą ciekawostka taka, że mieliśmy cola, ale ja stwierdziłem, że wolę sam to dołożyć, potem sobie to zoptymalizujemy, więc jeśli sprzedajcie usługi, to słuchajcie.
Dokładnie. I teraz Dlaczego w ogóle zbudowałem się na hybrydowe leksy przerażowe? To dlatego, że większość osób albo korzysta i sprzedaje takie produkty mentoringowe, coachingi i treningi online jako trenerzy online, Albo robią marketing organiczny, gdzie robią same treści na mediach społecznościowych, albo robią same kampanie reklamowe, sprzedając kursy. I teraz stwierdziliśmy, że tak naprawdę zarówno kontent w tym czasie jest bardzo ważny i budowanie tej marki osobistej, no bo gdyby nie ta marka osobista, to nie zostałbym zaproszony na podcast w Stanach. Nie miałbym tylu klientów w tym momencie. 100% naszych klientów pochodzi u nas z YouTuba. Każdy klient przed kuptem u nas ogląda naszego YouTuba. Wiedzieliśmy jaką wartość właśnie daje ten YouTube. To też czegoś nauczyłem w tej agencji marketingowej YouTube Marketingu. Dlaczego on jest tak ważny w tym całym procesie. Ale on ma pewne ograniczenia. Mianowicie to, że nie jesteśmy w stanie regularnie i przewidywalnie skalować tylko i wyłącznie marketingiem organicznym. Ale jeśli chcemy szybko właśnie nas przerozskalować, potrzebujemy czegoś co nam to szybko dostarczy.
I zanim o tym powiesz, ja tylko dopowiem jedną rzecz o YouTubie, że ciekawostka też jest taka, jak ty powiedziałaś, że wszyscy twoi klienci przyszli z YouTuba, to w moim przypadku wszyscy moi klienci, czy to są klienci produktów cyfrowych, czy na konsultacje, wszyscy obejrzeli przynajmniej jeden, czy dwa, lub trzy, albo cztery, a już większość podcastów. Ale ja bym chciał się w to jeszcze trochę wgłębić. Czy wy, jeśli YouTube działacie organicznie, czy ty np. tworzysz reklamy, idealnie je optymalizujesz podstawa youtubowa i dopiero puszczasz reklamy płatne, czy w jaki sposób to wykonujesz?
Z historią tytułu Patsami ja się w ogóle wydałem... kalkuluje. Nie wiem ile to w PLN-ach było, około 200 tysięcy złotych. W USD to było 45 tysięcy dolarów na to, żeby nauczyć się robienie YouTube Adsów od Briana Moncada za Spend.com. To jest jedna z agencji marketingowych największych na zagranicznym rynku, która pomaga w YouTube Adsach.
Czy wydałeś 40 tysięcy dolarów na naukę?
Tak.
Pytam, bo to do rolki będzie dobre.
OK. I z jutubacami jest taka historia, że w tej branży nikt z naszych klientów oprócz jednego, teraz tylko jednego wdrażamy oprócz nas, nie byłby w stanie ich poprowadzić. Bo żeby w tej branży, w tym rynku sprzedażowym robić jutubacy trzeba wydać na same testy kilkadziesiąt tysięcy złotych. Trzeba czekać dwa tygodnie zanim jakiekolwiek zmiany się wprowadzi w tych reklamach. A większość osób po dwóch tygodniach by wydała jakieś pięć tysięcy złotych. To ja po prostu oszalałem.
Ja akurat YouTube adsy robię u siebie w DAG-u, tam trzeba wydawać duży budżet, ponieważ to nie ma sensu.
To jest platforma do skalowania po prostu. To nie jest Facebook, gdzie możemy wydawać sobie 10 zł na dzień i będzie OK, będzie konwertować. Tak samo to nie jest do testowania ofert. Musimy mieć coś, co jest zwalidowane już na płaty kampanii reklamowych i na zimnym ruchu, bo inaczej po prostu się zabijemy. Ale w środzie samego YouTube'a naszych klientów...
Czyli dedukcja, bo też bym sobie nie przerywał, żeby to zachować numerką. Testujemy, załóżmy, content na Facebook Adsie i ten, który najlepiej tam konwertuje, potem przekonwertujemy na YouTube'a?
Nie chodzi akurat o to, tylko chodziło o zwalidowaną ofertę, którą mamy na płaty kampanii reklamowych. Bo często my mamy klientów, z którymi zaczynamy od zaraz z high ticketami i często sprzedawali to po swoich poleceniach, referalach i myślę, że oferta jest świetna i każdy to kupi, ale zawsze te płatne kampanie reklamowe tę ofertę zweryfikują.
Tak, to prawda. Wczoraj już nie zliczę osób, z którymi gadałem i sprzedają produkcje cyfrowe i wszyscy mi mówią otwarcie, że 80-90% ich sprzedaży to jest personal brand i organiczny zasięg, a kampanie płatne to jest mega ciężkie, żeby to posprzedawać.
Więc na początku trzeba to zweryfikować, czy to będzie działało na płaty kampanii reklamowych i dopiero potem jest sens wchodzić na tego na YouTubie. U naszych klientów my tego YouTuba wykorzystujemy tak naprawdę, jak mamy lajki przerażowe, to mamy górę tego lajka TOF, środek MOF i BOF, czyli sam dół. My reklamę używamy głównie do tego, żeby przyciągać po pierwsze uwagę osób na naszą ofertę. Z reguły zostają wtedy oni lidami i wtedy przez maile możemy np. nurtować ich cały czas też kontentem z YouTube'a. I ten YouTube służy po prostu jako taka część, która edukuje ich na nas, ogrzewa je, edukują się na temat naszej oferty i są po prostu dużo bardziej skłodni o nas kupić. To zastosowaliśmy to według zasady 7.11.4 od Google. która mówi, że na podstawie tam bilionów danych, które mieli, średnio, żeby ktoś został klientem od zera, musi mieć 7 godzin ekspozycji na nasze treści w internecie, które będą łatwiej zbić właśnie na YouTubie, w 11 różnych punktach stycznych, czyli na przykład 11 filmów musi obejrzeć w 4 różnych lokalizacjach, czyli na przykład raz na reklamie, raz na e-mailu, raz na YouTubie i raz na Instagramie. I tutaj płatnych reklam w większości klientów po prostu nie wykorzystujemy.
Czyli YouTube jest tylko do ogrzewania, a pozost tych ludzi w takim razie u was jest skąd?
Tak, i w środzie pozycji ludzi mamy tutaj dwie odnogi. Jedną jest lejek na VSL funnel, który jest typowym tak naprawdę działaniem na zimny ruch, bo jego zdaniem jest to, że ktoś zobaczy reklamę na Facebooku lub Instagramie, przejdzie następnie na OptinPage, wpisuje swoje dane w formularzu i nazwisko, numer telefonu, następnie ogląda VSL-a i może mówić rozmowę sprzedażową.
Pod razu powiedz, bo niektórzy mogą nie znać tego skrótu, czym jest VSL?
VSL to jest Video Sales Letter. To jest tak około 5 do 15 minutowego filmu, który ma zdanie wydrukować tam osobę na temat naszej oferty, tego co my robimy i skonwertować ją potem na umówioną rozmowę z przerażową. To działanie jest stricte właśnie, tak jak mówiłem, na zimnym ruchu, więc ta konwersja powinna zachodzić od razu i tego u każdego klienta nie wyrażamy, bo często jest tak, że to też wymaga od większego budżetu, no i zwalidowania oferty. żeby mieć większe prawdopodobieństwo, co zadziała. Natomiast drugą rzeczą jest lajk na Instagramie, tzw. Instagram Funnel. Tego też nauczyłem się właśnie w Stanach. Pamiętam, jak pracowałem już na tą agencją marketingową, to w pewnym momencie stwierdziłem, że zacznę swoją. Kupiłem jeden coaching za 6 tysięcy dolarów, gdzie nauczyłem się tego lajka IG Funnel. I tu polega to na tym, że mamy po prostu reklamy tak zwane followeracy, na obserwujących, które zachęcają ludzi z reklam do zaobserwowania naszego profilu. Następnie my prowadzimy z nimi konwersacje. Mawiamy jednorazmowy sprzedażowe, nurtują się przez nasz kontent na Instagramie i w ten sposób stają potem naszymi klientami.
I tu jedna taka zagwozdka, którą ostatnio zbijałem z Mateuszem Haberem, którego serdecznie pozdrawiam. Też był dyrektorem e-commerce roku w 2024. A propos tego, bo ten podobny lejek zapraszania, jeśli chodzi o obserwacje na Instagramie, już stosują się je w DAG-u. My tam mamy 113 tysięcy followersów, te budżety są dość duże. W tym roku uruchomiliśmy jakieś 40 tysięcy followersów i tam jest cały czas testowana ogromna ilość kreacji, która zaprasza nam ludzi na Instagram. Ja mam dwie obserwacje, jestem ciekawy jak ty do tego się odniesiesz. Pierwsza jest taka, że Facebook, jeśli ustawiamy target na obserwacje, on wybiera nam ludzi, którzy obserwują, ale ci ludzie z racji tego, że są w stanie zaobserwować, dokonać tej akcji, oni obserwują dużą ilość kont, więc tak naprawdę Patrzę nawet na Daga, mając tam 120 tysięcy followersów, to niekoniecznie super wzrasta ilość wyświetleń stories. Ludzie obserwują to konto i tak naprawdę jeśli my ich aktywizujemy w postaci wiadomości, to oni nam trochę przepadają potem w algorytmie. To jest jedna rzecz.
A druga jest taka, czy to są
najbardziej twoim zdaniem kaloryczne osoby, jeśli chodzi o pozysk, no bo oni, załóżmy, Facebook nie daje intencji, że oni mają intencję konwersji na twój produkt, tylko mają intencję obserwacji.
To są takie pierwsze rzeczy, czyli tego, co te osoby się angażują dalej. Zależy jak robisz te followeracy, jak mamy jakieś oferty, które są bardziej B2B. Followeracy robimy dużo, dużo dłuższe, one są z racji około minuty. Tym dużo bardziej kwalifikujemy sobie w nich takiego potencjalnego klienta. Jeśli to jest jakaś oferta bardziej bitwista jak ten interpersonal, to one są bardzo krótkie, bo tam nie trzeba jakiegoś wielkiego zaangażowania z tej strony.
Co znaczy personalizujemy na follow-racach klienta?
Kwalifikujemy. Czyli na przykład jak ja bym chciał zrobić follow-race do siebie i chciałbym go skwalifikować, to bym powiedział, że jeśli jesteś coachem konsultantem, który sprzedaje swoje oferty high-ticketowe i masz pięciu tysięcy klientów miesięcznie, ale nie wiesz, że jak osiągniesz piętnastu, to natrafię do tych osób.
Czyli kontentem jakby odsiewamy tych ludzi, którzy mogą być niepotencjalnie zainteresowani.
Tak.
To fajna rzecz.
To dokładnie jest po stronie reklamowej, dlatego też nie widzę jakiegoś mniejszego zaangażowania z strony właśnie followera, co potem na cały kontakt np. Stories. Natomiast jak robimy, to właśnie wynika z tego, jaka to jest forma kontentu, którą promujemy pod obserwacje. Zauważyłem to często na karuzelach, bo też robimy na karuzelach followera C, to na tym, na karuzelach jest dużo niższy koszt za obserwacje, ale to jest dużo niższe zaangażowanie tego.
To też testowałem, to się zgadza.
Natomiast na release'ach, na follower'acach dużo bardziej kwalifikujemy, są bardziej kwalifikowane, dużo bardziej zaangażowane, ale są też droższe, a na samym koniec to liczy po prostu ROAS na całym lejku.
I kaloryka, jasne, zgadza się. Jest to dość niekonwencjonalna metoda. Dużo osób ze Stanów w Polsce jest to raczej niespotykane. W Polsce natomiast mamy dużo osób, które sprzedają e-booki i produkty cyfrowe. High Ticket, do którego zaraz jeszcze przyjdziemy i wytłumaczę. Na razie mam jakby strukturę do tego dojść. Jest lepszym pomysłem aniżeli kursy cyfrowe, bo to też wyróżniała w swoich reklamach. Swoją drogą ciekawostka, ja jestem jakoś mocno stargetowany, bo mega dużo razy mi się wyświetlały reklamy z tobą, co jest jakby dobrym impulsem, no bo ja de facto ten produkt poza e-common też sprzedaję.
Okej, to jest kilka punktów. Pamiętam jak chodziłem na polski rynek, bo zauważyłem tam okazję, takie Blue Ocean tak zwane, to widziałem, że... I że myślę,
że High Ticket jest, bo to jest bardzo ważne, bo nie wszyscy mogą to rozumieć.
Czym jest High Ticket? Ile osób, tyle definicji. Ja obowiązkowo uważam, że High Ticketem jest każda oferta, która jest na przykład skalowalnym programem mentoringowym, coachingiem, jakimś kursem z wielkimi rozmawami grupowymi, prowadzeniem jeden na jeden, jakimiś częściami, gdzie robimy coś za kogoś. Generalnie usługi online, które są sprzedawane za więcej niż 2 tysiące złotych. Tak ogólnie mogę nam coś porozmawiać, czym jest oferta High Ticket.
A najdroższy High Ticket?
Miałem, teraz jeśli chodzi o high tickety, to kiedyś też miałem taki problem, w sensie popełniłem błąd, że myślałem, że jak sprzedaję bardzo drogo, to jestem nie wiadomo kim, jestem zajebisty i ktoś sprzedaje drożej, tym bardziej więcej umie. Natomiast to co jest ważne przy skalowaniu tego, szczególnie przez płatne kampanie, reklamowanie przez ten lejek, jest to, że to musi być skalowalne. Okej, ja mogę podskać kilku klientów na 100 tysięcy złotych, ale to tylko kilku klientów. Miesiąc, miesiąc ja będę tego robił. Więc najdroższa oferta, jaką jeszcze robiliśmy dla naszych klientów to było 55 tysięcy złotych i to było bardziej w B2B. Natomiast tam w tej ofercie będziemy robić piwo teraz, bo tylko 3 się sprzedały, tylko 150 koła sprzedaży. Po prostu widzimy, że trudno jest skalować aż tak drogie oferty i zazwyczaj ten produkt market fit, czyli taki sweet spot, złoty środek pomiędzy tym jak droga jest oferta i jak dużo jesteśmy w stanie sprzedać jest pomiędzy 2-14 tysięcy złotych.
Mhm, okej. Zależności od branży, od sytuacji Twojej target groupu pewnie i produktu. No dobra, to teraz dlaczego to jest lepsze niż kursy cyfrowe i produkty cyfrowe e-booki, bo też dużo osób, które słuchają moich podcastów są influencerzy, osoby, które tworzą jakieś mniejsze, większe społeczności, więc dlaczego powinni to robić?
Jasne. Zacznijmy sobie od tego, jak ja wchodziłem na polski rynek to widziałem, że bardzo dużo osób, w sumie każdy w tamtym czasie pomagał ludziom startować z kursami. I ja zawsze miałem takie podejście, że nie chciałem po prostu, jakoś nie rezonowało ze mną sprzedawanie kursów. To była taka jedna rzecz, dlaczego zdecydowałem się nie robić kursów. Druga rzecz, dlaczego akurat high-tickety, a nie tanie produkty.
Czyli coś innego chciałeś robić, podsumowując.
Tak, tak, tak. To jest to, że jaką wartość jesteśmy w stanie dostarczyć i realnie pomóc drugim osobom. Bo jeśli damy komuś kurs i powiemy radę sobie sam, to naprawdę nie mamy żadnej kontroli nad tym, jakie rezultaty on osiąga. A moją taką wewnętrzną wartością i też naszą pierwszą wartością, jaką mamy w naszej firmie Gavronify jest koncentrowanie na kliencie. Więc mamy bardzo dużą obsesję na punkcie satysfakcji klienta. Dlatego też dla mnie i dla moich klientów trochę nieetyczne nawet by było sprzedawanie i skalowanie się samymi kursami. To była taka druga rzecz. No i trzecia rzecz, czyli zarabianie z tego. Bo na kursach, okej, ja znam bardzo dobrych marketerów, którzy pomagają innym osobom, które mają bardzo duże marki osobiste i dają bardzo wysokie zyski ze samymi kursami. Natomiast w większości przypadków tak to nie wygląda. Po prostu konkurencja teraz jest tak duża, żeby uzyskać jakieś większe zyski samymi tanimi produktami cyfrowymi. Koszta reklamy po prostu nas tak zjadają, że mało kto wychodzi na zero nawet w tym momencie.
W przypadku, jeśli robimy reklamę na zimny ruch?
Tak, mało kto wychodzi po prostu na zero. I ludzie traktują to bardziej jako dodanie sobie czegoś dodatkowego do tego, co robią w tym momencie, dodatkowego źródła dochodu. I wtedy to jest okej. Mogą sobie z tego samego ciepłego ruchu, jak już mają społeczność, dziesięć, piętnaście tysięcy złotych z tego dodać. Natomiast nie jest to taki pełnoprawny biznes moim zdaniem. gdzie w przypadku ofert typu high ticket to oferty są bardzo droższe i jesteśmy w stanie dużo więcej zaangażowania jeden na jeden, dołożyć jakichś czynników, które my robimy za klienta, dołożyć. Sprawia, że mamy realną kontrolę nad tym, jakie wyniki ten klient po prostu osiągnie. To jest kolejna rzecz. Druga rzecz to, że jesteśmy po prostu w stanie skalować i budować to jak normalny biznes. My w tym momencie mamy ponad 20 osób w swoim teamie. Jakub, który w tamtym miesiącu osiągnął te 600 tysięcy złotych, też ma już kilkadziesiąt osób w swoim teamie. On po prostu zbudował całą realną firmę, a nie po prostu jednego marketera i produkt cyfrowy. To jest taka druga rzecz. I kolejne rzeczy jest to, że Mamy produkt droższy, jest w stanie wydać dużo więcej na pozyskanie tego klienta, co sprawia, że nasi klienci mają w tym momencie zyski z płaty kampanii reklamowych, mimo ich wysokich kosztów. No i realne zyski, cały profil, który jesteśmy w stanie do tego osiągnąć, jest dużo wyższy niż w przypadku ofert kursowych.
Ok, to bardzo sensownie. Jednym z głównych powodów, które do mnie przymawia, to faktycznie, że kiedyś wystarczyło puścić na zimny ruch e-booki, to było kilka lat temu, czy jakiś produkt cyfrowy i to po prostu szło, bo nie było takiej konkurencji. Teraz to też wybrzmiewa w rozmowach z osobami, które zajmują się i mają swoje marki osobiste, Bardzo narzekają wszyscy, szczególnie na ten ostatni okres, nawet Black Friday'owy, że te produkty cyfrowe, jak już masz społeczność, to coraz gorzej się sprzedają. No dobra, rozsłuszmy sobie ten high ticket na czynniki pierwsze. Załóżmy, że jestem, nie wiem, dietetykiem, dajmy na to. Co ja powinienem zrobić? Od czego zacząć? Powinienem to, żeby pewnie pomylać sobie twoje materiały na YouTube.
Zacząć powinieneś naprawdę od obejrzenia materiałów, które mam na YouTubie. I też warto, żebyś ustawił sobie poprawne spojrzenie na to, jak powinien wyglądać rozsądek oferty high ticketowej. Bo każda osoba myśli, że na początku musi przygotować cały produkt. To za każdym razem na rozmowach się nam przejawia, jak pracujemy z potencjalnymi klientami. Musimy cały produkt, robić to pół roku i dopiero wtedy możemy go sprzedawać. Tu się zaczyna odwrotnie. Tak samo jak wśród produktów cyfrowych. Na początku musimy zrobić sprzedaż, zrobić marketing, sprawdzić, czy to w ogóle jest coś, co ten rynek chce kupić. I dopiero wtedy zacznę pracę z tymi klientami jeden na jeden. Więc jeśli jesteś trenerem personalnym, to po prostu jeden na jeden masz z nimi komunikację na Whatsappie, Slacku, Facebooku, czymkolwiek to jest. Jeden na jeden prowadzisz treningowo. Jeden na jeden rozpisujesz im te diety. No i w tym czasie zauważysz, że pojawiają mi się jakieś konkretne pytania i problemy podczas tej współpracy. I wtedy A jak masz już kilku klientów, który prowadzi 1 na 1, możesz dodać do tego rozmowy grupowe, tak aby użyć dźwigni do dostarczania tych rezultatów. Więc zaraz dopłacę na pytania 1 na 1, możesz dodać rozmowy grupowe w ciągu tygodnia raz i odpowiedzieć zbiorowi grupy ludzi na podobne pytania i problemy, tak aby każdy miał z tego wartość. I tym kolejnym krokiem na samym końcu, jest zdanie materiałów, więc jak już widzisz, jakie problemy się najczęściej powtarzają, z czym, czego ludzie nie wiedzą, czego potrzebują, na podstawie tego jesteś w stanie nagrać odpowiednie materiały szkoleniowe, formularze, zatem odzywać sobie cały proces dostarczania rezultatów, aż potem będziesz mógł do tego dołożyć swój team, który będzie robił to wszystko za ciebie w tym procesie. Dlatego właśnie ważne jest to, żeby na początku to sprzedać, a potem dopiero zacząć budować cały produkt na bazie tego, co realnie ci klienci potrzebują, jakie realne mają problemy.
Brzmi jak plan idealny i coś co ty powiedziałeś, z czym ja się w pełni zgadzam i to też rezonuje w moich materiałach edukacyjnych, że dowiedz się o tych problemach klienta, na maksa dużo z nimi rozmawiaj, zadawiaj pytania, a na podstawie tego w ogóle powinieneś stworzyć treści, materiały i całą swoją strategię marketingową. Przejrzę sobie trochę dalej. Skrojując swojego Instagrama znalazłem, w sumie nie trzeba było to jako skroju, to chyba był drugi post na Instagramie, ale tak dobrze to zabrzmiało. Czego nauczyłeś się od Aleksa Hormoziego? Bo ja też go od dawien dawna oglądam, już kilka razy był wspominany w moich materiałach edukacyjnych i zawsze też jak widzę, że ktoś z nim miał jakąś styczność, to pytam się jakich wartości on się od niego nauczył.
Mój team zawsze mi mówi, że jestem polskim Lexem Hormozim. Myślę, że bardzo dużo mnie nauczył swoją drogą, ale oprócz tego mnie bardzo nauczył takie przyzwolenie. przyzwolenie na to, że to co robię jest okej i wcale nie jestem inny i to jest normalne. Tak jak mówiłem, zawsze byłem w innym środowisku od tych osób, z którymi działałem, z którymi na przykład byłem w szkole itd. To poczucie dawało mi poczucie takiego, że to co robię to jest nienormalne. I jak zacząłem oglądać Rolexa Chromoziego miałem takie ok, ziomek też pracuje po 14 godzin na dzień, też nie chodzi na imprezy, też nie kupuje jakichś rzeczy i się flexuje nie wiadomo czym. Teraz zegarek zastosował na ręce, mimo tego, że chciałem bardzo kupić Rolexa ostatnio, ale miałem jakieś wewnętrzne potrzeby. palenia się tym, co mam na zewnątrz. Myślę, że ta droga, którą przeszedłem od podstawówki, której pracowałem przez cały czas, nie po to to robiłem, żeby móc się fleksować osobami, które są poniżej mnie, tylko po to, aby zbudować odpowiednie cechy charakteru we mnie. I to jest taka rzecz, którą się nauczyłem od Aleksa.
Ja bardzo lubię takie jedno zdanie jego, które właśnie rezonuje z tym co powiedziałeś. There is no should do what you wanna do. I właśnie to może być w przypadku tego jak chcesz, nie wiem, 14 godzin spędzać w ogrodzie to spędzaj w ogrodzie. Jak chcesz pracować to pracuj. I to też mi trochę dało takie przyzwolenie, pamiętam na to, że to w sumie może to jest trochę dziwne, że o piątek kiedyś wstawałem i pracowałem o zaptopa od piątej do siódmej załóżmy, bo wszyscy wtedy spali, ale jakby taki impuls daje ci, że jakby ktoś Ktoś, kto spoko rzeczy robi, mówi, że możesz.
Tak.
To jest fajne.
To była taka jedna rzecz. Drugą rzeczą było to, że jeśli chcesz się zaimponować osobom, które są niżej od ciebie, robi się to w sposób materialny, na przykład zegarkami drugimi. A jeśli chcesz się zaimponować osobom, które są wyżej od ciebie, zaimponujesz po prostu nie tylko i wyłącznie pracą. To jest taka kolejna rzecz. Idąc jeszcze dalej w stronę Lecha Chormoziego, to myślę, że Kluczowe jest jego podejście do produktu, że produkt jest tak naprawdę najważniejszy. Często jak mamy klientów i mają takie podejście, że okej, zróbmy tam coś magicznego w marketingu, to się sprzeda, bo wy umiejcie w marketing. Jeśli twoja kanapka jest słaba, to czemu chcesz po prostu marketingiem mówić innym osobom jak ta kanapka jest słaba? Jeśli macie słaby produkt, to najlepszy marketing na świecie. Nic nie zmieni, nie sprawia, że ludzie będą to kupować.
W krótkim terminie może jakaś mega mocna reklama sklikbajtuje kogoś, żeby kupił, ale potem jakby retencja i LTV się nie zgodzi. To też nawet na moim masterclassie zawsze na każdej prezentacji, gdzie się nie znajduje, jeśli chodzi o eventy marketingowe, zawsze mówię, że produkt jest najważniejszy, więc fajnie, że akurat te słowa potwierdzasz i żeby nie wskać ludziom kitu.
Dokładnie. I to jest takie nosienie długoterminowe, myślę, że to jest kolejna rzecz, o której zapomniałem. Ja myślę w perspektywie tych kilkunastu, kilkudziesięciu lat, które będą do przodu i w ten sposób podejmuję te decyzje, co jest bardzo ciężkie, no bo trzeba odłożyć tą krótkoterminową gratyfikację na bardzo, bardzo, bardzo długo. No więc w tym produkcie, gdybyśmy postawili na to krótkoterminowe podejście, to okej, możemy zrobić więcej pieniędzy teraz, ale Będziemy mieli konkurencję, będą oni wydawali też pieniądze na budżet reklamowy. No teraz te konkurencje u mnie w etiketach to jak grzybów po deszczu rośnie. Każdy dosłownie, każdy kto sprzedawał wcześniej kursy pomaga również sprzedawać kursy. Teraz pomaga również sprzedawać etikety.
Ja uważam, że to akurat dobrze, bo można powiedzieć, że ktoś jest pierwszy, ale też to napędza, jak masz konkurencję i z kimś się biegniesz.
Tak właśnie, bardzo mocno napędza i motywuje. Będzie konkurencja, koszty reklamowe będą rosnąć, koszty spotkania będą rosnąć i dojdziemy w końcu do momentu, w którym pozyskanie tego klienta ze paty kampanii reklamowej przestanie się opłacać. I zawsze wygrywa osoba, która jest w stanie wydać najwięcej po zyskanie klienta. A jak jesteś w stanie wydać najwięcej po zyskanie klienta? No jeśli zwiększysz jego LTV. Jeśli produkt był dobry, ludzie skończą tą pracę ze sobą przez 4 miesiące i powiedzą chcę kupić coś więcej. Sprzedaż na backendzie to jest czysty zysk i ten zysk po prostu sprawia, że może nawet na frontendzie, na pierwszej ofercie wrócić na minus, przesuwając swoją konkurencję z rynku, bo oni nie będą w stanie tego zrobić.
To są już strategie Zalando od dawna, że oni dopłacają nawet tam, po którymś razie im się to zwraca. No ale tam jak wejdziesz raz w Zalando, to już do niego nie wyjdziesz, nie?
Tak.
No dobra, a jakie największe, w sumie na tej karierze dwuletniej posiadania agencji, albo może też jakieś błędy z młodszych lat popełniłeś i czego ci one cię nauczyły?
Myślałem o tym bardzo długo, jak stawialiśmy to pytanie. Myślę, że były dwa główne błędy. Pierwszym największym błędem był leadership i zarządzanie zespołem. Więc musiałem, przecież to jest biznes online, tu się bardzo rzeczy dzieje szybko. Gdybym miał biznes taki stacjonarny to Zanim bym to wyskalał do jakiegoś wkolwiek poziomu, to by zajęło to kilka, kilkanaście lat. A tutaj, to jest odnajdowo, to się dzieje po prostu bardzo, ale to bardzo szybko. Więc przejście od jakichś 10 do 100 tysięcy złotych miesięcy z ofertą, którą ja miałem, ja byłem w stanie to rozwijać samemu z montażystą, praktycznie tylko z montażystą na samym początku i tam problemem był tylko marketingowość sprzedażowa, która da się najłatwiej rozwiązać. Potem, jak się skopuje ponad 100 tysięcy złotych na miesiąc, to jest jak ja zauważyłem, klub, w którym te problemy zaczynają się pojawiać. Wchodzą w problemy z udostępnianiem zespołu, zarządzania nim, przyciągania odpowiednich osób i sprawienie, żeby one zostały w tym miejscu. Tutaj powiem ogromny największy błąd z zespołem sprzedażowym, który rotowałem na lewo i prawo, źle nie zarządzałem, za osób zatrudniałem, też wynikało z tego, że w Polsce nie ma dobrych sprzedawców zdalnych. Wszystkie osoby, które u mnie były w zespole są teraz, to są osoby, które ja uczyłem od zera tej sprzedaży i przez to przerotowałem chyba 50 sprzedawców myślę w mojej zespole przez ostatni rok, tylko ostatni rok. W pewnych miesiącach myślę, że wydałem ponad 100 tysięcy złotych na budżet reklamowy i nic mi się z tego nie zwróciło, po prostu nic nie sprzedali. To jest jedna rzecz, jest stracony budżet reklamowy, który na tym miałem. Druga kwestia, to są niewykorzystane okazje, bo jak ja bym był na tych rozmowach sprzedażowych, no to na sprzedaż liczyłoby się setka tysięcy złotych. To był taki błąd, który najbardziej mnie kosztował emocjonalnie, no bo cały czas było, powtarzam to zatrudnianie, wdrażanie, też pieniężne, bo traktat budżetu reklamowego poszło i niewykorzystanych okazji sprzedażowych.
A jak się czujesz dziś? Masz też jakieś problemy z ludźmi czy nie?
Z ludźmi? Co masz na myśli?
Z rekrutacją. Mówisz, że to był twój błąd. Jaką lekcję z tego pociągnąłeś? Co zmieniłeś?
Żeby... To jest też lekcja, którą trzeba mieć, którą nauczył mój znajomy Maciej o tych relacji damsko-męskich, że musi mieć dostatek wszędzie w życiu. Czy to chodzi o kobiety, czy to chodzi o zatrudnienie ludzi. Ja zatrudniłem tych dostatek dobrych sprzedawców, przez co zdecydowałem się zatrudniać osoby, które, no, jest słaba, ale nie ma innych możliwości. I zatrudniałem po prostu, no bo nie miałem innych opcji. To jest to, czego się nauczyłem. I teraz jak zatrudniałem w tym kwartale ostatnim czwartym środowisku swojego zespołu, powiedziałem SMM-u, nieważne jak długo mi to zajmie, nawet jak mi to miało zająć 3 miesiące, zrobiliśmy ponad 100 rozmów rekrutacyjnych, 1500 rozmów rekrutacyjnych, samych skill testów, testów umiejętności ze sprzedawcami. przez te trzy miesiące, żeby znaleźć te odpowiednie osoby, bo wiem, że znalezienie tych odpowiednich osób i wyróżnienie ich od samego początku zaoszczędzi nam czas i pieniądze dalej w długim terminie.
Fajne. W sensie ma to sens. Jeszcze jakiś błąd dorzucisz?
Tak. Myślę, że takim drugim największym błędem było niezbanie o zdrowie. I ja tak jak mówiłem, bardzo trzymałem tego przekazu Aleksandra Holmza i pracowałem po 14-18 godzin dziennie. Pamiętam czasy przed wlotem do Stanów jeszcze, jak siedziałem w Polsce, ja miałem bardzo dużo na głowie, to potrafiłem pracę, przez to nadmiar tej pracy, który miałem, kończyć ją o jakieś czwartej w nocy i wstałem o siódmej rano, musiałem po prostu ukończyć tę pracę, robiłem te trzy godziny snu. I miałem taką pewną wake up call, to nazywało się takie obudzenie się z tego wszystkiego w stanach, jak jeszcze byliśmy. Przez to, że nie miałem czasu, bardzo mało jadłem, a jak nie w ogóle, jadłem w cudzysłowie kawę jedynie, kofeinę i nikotynę i miałem tak silne ataki paniki, że nie wiedziałem, co się z tym dzieje w tamtym momencie. I to mi uświadomiło, że okej, Trzeba pracować bardzo dużo, ale jednak jak się tego zdrowia nie będzie, to ma się tylko jedno zdrowie. I to jest to, co w półki intermiednienia zostaje. I to był taki drugi największy błąd.
To ile teraz pracujesz dziennie?
Dużo, dużo, cały czas dużo. Zależy od dnia. Teraz jak wróciłem z urlopu, takie krótkie sobie zrobiłem urlop ostatnio, to mam trochę więcej tej energii, motywacji do ciśnięcia. No to jest aktualnie te 10-12 godzin czasami. Myślę, że po styczniu to unrumuje się to średnio 4 godzin na dzień. To też jest tak, że to jest codziennie. Czasem jest tak, że te prace jest 2 godziny na dzień, godzina na dzień. Czasem jest tak, że po prostu robimy te 12.
A co robisz, gdy czujesz się zdemotywowany albo ci się nie chce? Masz jakieś haki na to? Czy odpuszczasz po prostu, czy ci się daje?
Zawsze wtedy odpalam sobie w głowie Aleksa Hormoziego i przypominam sobie, że nigdy po prostu nie mogę się podać w tym, co robię. I że nieważne jak źle się czuję w tym momencie, to jest zawsze to co sobie mówię. To co czuję w tym momencie to jest najgorsze jak ja się będę czuł. Po prostu nie da się być w gorszym scenariuszu. I myślę o tym jaką historię kiedyś będę mógł powiedzieć po tym jak zyskownie i w dobrym świetle widzę sytuację w której jestem teraz i to że każda sytuacja, która jest ciężka budujemy tak naprawdę na przeszłość.
Fajne te błędy i fajne te refleksje. Podostając dalej w tematyce błędów i porażek, to jakim twoim zdaniem popełniają największe błędy klienci, z którymi miałeś do czynienia i ponad prawie blisko stu? I jak osoby, które słuchają tego podcastu mogą się uchronić przed tymi błędami, jeśli w ogóle mogą?
Myślę, że to nie jest coś, co chcielibyśmy usłyszeć. Natomiast największym błędem, jaki popełniają nasi klienci jest nierobienie. Dosłownie. Jak ktoś nie ma w określonym czasie wyników, to po prostu nie robi. Mamy osoby, które czekały, nie wiem, na jakieś zbawienie może, ale czekały 4 tygodnie, 2 miesiące na uzupełnienie zwykłego arkuszu ofertowego. I to jak ktoś już powie na jakiś błąd, to zazwyczaj jest to po prostu brak działania odpowiednio szybko, no i czekanie na jakiś perfekcyjny moment, w którym to nadejdzie. To jest taki największy błąd. Drugim największym błędem jest, powiedzmy, ustawienie sobie poprawnego oczekiwań. Ja ostatnio rozmawiałem właśnie z moim menadżerem od zarządzania klientami, jak on ostatnio wychodzi z tymi oczekiwaniami, które mamy u klientów. Mówi, że ostatnio mamy nawet niższe oczekiwania na sprzedaż niż to, co dostarczamy, ale często ludzie tak samo, ty pamiętasz, miałeś takie podejście, że ten produkt mentoringowy, tą ofertę high ticketową, ludzie traktują jako coś po prostu na boku. Robimy coś głównego, ale to jest takie na boku. Ale to jest tak naprawdę pełnoprawny biznes, który trzeba poświęcić prawie że całą swoją energię. Trzeba siedzieć w marketingu, trzeba prowadzić klientów, trzeba robić sprzedaż. To jest drugi etap, tak naprawdę można powiedzieć, drugi biznes, który się rozwija. Najczęsto osoby myślą błędnie, że na automacie to wszystko dzieje i nie muszą żadnej pracy włożyć. Myślę, że to jest taka druga rzecz.
Czyli po prostu wystarczy robić.
Tak, wystarczy po prostu robić.
OK. Oddzielamy taką grubą kreską temat high ticketów i tych wartości, które przekazaliśmy i trochę pójdziemy sobie w tematykę tego, skąd ty na ten moment czerpiasz wiedzę, no bo tego kontaktu. Mówiliśmy o Hormozim, ale może są jakieś kanały na YouTubie, może jakieś Instagramy, może jakieś newslettery, może miejsca, które mógłbyś polecić. Fajnie by było, bo ostatnio dostałem też taką sugestię od jednego z słuchaczy, że niektórzy sobie biegną, niektórzy sobie jadą samochodem i słuchają, żeby to gdzieś tam potem przypiąć w komentarzu.
Myślę, że obecnie największą wiedzę czerpię po prostu z pracy z Brianem Munkadą. Natomiast to jest z tej pracy, gdzie uczyli mnie YouTubaców i też z tego programu mentoringowego, który mają. Tam obecnie czerpię największą wiedzę od całego ich zespołu, zarówno od teamu. Mam rozmowy z ich copywriterami, ich osobami zarządzania reklamami. Oni wydali ponad 5 milionów dolarów miesięcznie na budżety reklamowe dla swoich klientów.
Ile płacicie za tę naukę?
No ja zapłaciłem wtedy za nauczenie się 2BAT-u 15 tysięcy dolarów, a potem za dostęp do ich teamu 1 na 1 i taką całą różną współpracę 30 tysięcy dolarów.
No i teraz moja zagwozdka. No bo tak, są to mega wysokie kwoty. Czy uważasz, że oni po prostu, że tak powiem, dogrzały się i sprzedali ci dobry high ticket? Czy faktycznie ta cena niesie za sobą taką wartość?
Myślę, że zawsze cena jeśli chodzi o edukację, nie ma za niskiej ceny za edukację moim zdaniem. I wynika to z kilku rzeczy. Nawet jeśli kogoś produkt etyketowy, usługa, program targowy jest słaby, to staram się tego wyciągnąć w stu procentach i jak najwięcej być najlepszym uczniem. Tak samo to, że wydałem tak dużo pieniędzy sprawiało, że miałem po prostu motywację do nauki i do działania. Więc nawet jeśli ten produkt i samo to, co jest tam dostarczane nie jest na najwyższym poziomie, to nie traktuję tego jako wymówkę, tylko po prostu biorę się do działania i samo to jakby jest dla mnie tą wartością. I czasem nawet Nie wiem, co chciałem powiedzieć.
Ja wiem, co chciałem powiedzieć. Darmowa wiedza nie jest dobra. Przez to, że po prostu jest darmowa i nie masz motywacji do edukacji takiej pełnej, nie? W sensie warto jest nawet co najmniej zapłacić, żeby mieć motywację do skorzystania, bo wtedy ci jest tak głupio i wydałem, nie wiem, pięć koła, to mu się
w sumie zobligowało do... Tak, to jest fakt. I zawsze jak inwestowałem właśnie w edukację, myślę, że to jest taka ostatnia spółpraca, którą kupiłem stricte pod edukację, bo myślę, że takie wiedzy stricte Już więcej nie możemy wziąć jeśli chodzi o marketing, sprzedaż i budowanie teamów w tym co robimy. Ale zawsze kupowałem jakąkolwiek edukację, takie produkty to mój biznes po prostu rósł bardzo mocno. W tym przypadku nie było tak, że on urósł, ale zmiana była na innym poziomie gdzie potrzebowałem właśnie pomocy. czyli w zarządzaniu zespołem i budowę właśnie struktur. Tu zauważyłem, że uda mu się bardzo dużo delegować i bardzo dobrze też z tym poradzić.
Tak słuchając Ciebie, zastanawiam się, to było 20 lat, to gdzie Ty gonisz, co Ty byś chciał osiągnąć za 5 lat? Masz jakiś cel?
Dobre pytanie mi zadałeś i bardzo często siedzę i się nad tym zastanawiam. Bardzo ciężko jest mi znaleźć odpowiedź. Zastanawiałem się naprawdę nad celem, po co to w ogóle wszystko robię. No bo to naprawdę mam 20 lat. Śmiałem się ostatnio, że mogę naprawdę zawodzić rodzinę, osiedlić się i w sumie to nie pracować zbytnio. I na ten moment nie mam żadnego celu, do którego dążę. Dlatego, że moim celem jest cieszyć się tą samą drogą, którą mam cały czas. na to trochę zwolnienie mi mimo wszystko, które zrobiłem teraz, bo zdałem sobie sprawę, że jak ustalałem sobie jakieś cele, stricte pieniężne za jakiś okres, to po prostu goniłem ślepo do tego celu i tylko to mnie interesowało, co sprawiało, że nie zainteresowałem się ani swoim zdrowiem, ani relacjami.
I to nic finalnie nie zmienia w twoim życiu, bo też nie chcesz umysł i materializm, nie chcesz udawaniać innym.
Dokładnie, bo zawsze jak coś osiągniesz, to znowu będzie wyższy cel i znowu masz ten gonić po prostu za czymś. Teraz Przyjąłem, że okej, już jest okej, ciśniamy cały czas dalej, ale też dodałem do swojego życia bardzo dużo skupienia się na właśnie relacjach z innymi ludźmi i na moim zdrowiu i po prostu skupienie się na całym, ciśnieniem się tym, co jest teraz. Myślę, że to była taka główna zmiana tutaj.
Po prostu chyba gdzieś w świetle jakiegoś filmu nagrałeś o tym, nie?
Tak, tak, zatrzymaj się.
Taka refleksja. To też takie fajne otwierające, bo często właśnie ludzie gonią, gonią. Jeśli ktoś mi zadał to samo pytanie i mi, to też nie mam odpowiedzi na to pytanie. Ale na pewno, to też są takie słowa Michała Kelesa Krauza, który zresztą jest z nami na Bali i też nagrywaliśmy podcast i tam w ogóle na tym podcastzie, na miniaturze jest takie zdanie, że musisz pokochać ten proces, że te miejsca, które ty się tam chcesz znaleźć, to one wcale nie jest takim najszczęśliwszym jak ci się wydaje, tylko musisz właśnie czerpać mega dużo przyjemności z tego ciennego dreptania i dokładania tych cegek, bo jak z tego nie czerpiesz przyjemności, To tym bardziej, nie wiem, szczegółowo przyjemności zakupu Rolexa, dajmy na to.
Tak, ja miałem wczoraj bardzo ciężki dzień, naprawdę było bardzo dużo roboty, dużo się wywaliło, ale po prostu jarało mnie to, jak trudne to jest. I ten cały proces właśnie w tym miejscu. Teraz jeszcze dopowiem o tych materiałach, skąd czepię wiatr, żeby zostawić ludzi z informacją, okej, zapłaciliście koła dolarów i... Tak, właśnie,
może to się nie skończyć każdemu.
Tak, dokładnie.
Może być ulubieni marketerzy, coś takiego.
Więc jeśli chodzi o takie darmowe materiały, z których musisz czerpać wiedzę i z której ja ją czerpię, to zawsze jest Aleks Romozy na YouTubie. Bardzo wartościowe materiały wystawia i nie ukrywa powiedzmy nic za kurtyną, tylko wszystko daje, co naprawdę ma. Aleks Formozzi. Ostatnio to, kogo oglądam i czego słucham, co czytam zależy od problemów, które mam w tym momencie, więc nie oglądam po prostu każdego, bo fajni są i mi pomogą, tylko w tym momencie głównie wiążę się z problemami, które są na poziomie zarządzania organizacją, budowania systemów i procesów, więc po prostu oglądam takie osoby, które mają konten o tym. Na przykład ostatnio jest Ryan Dyson, chyba się nazywał z firmy Scalable. gdzie właśnie ma treści o budowaniu całego zespołu i całej organizacji też pod Exitę. Z marketerów to jest Sabri, Sabri, nie wiem jak się go wymawia.
Sabrisubi.
Sabrisubi. Chyba tak się wymawia. Jakoś tak.
Fajny ma content, taki dynamiczny, energetyczny. W ogóle ten case też, że jego lead magnetem jest ta książka, którą wysyła z darmu, też zajebisty.
Tak, to jest to. No i dalej cały czas oglądam darmowe treści brane na YouTubie. Ja traktuję ten płatny kontent darmowy jako na równi.
Książki? Czy raczej treści właśnie... Książki też, książki też.
Tak samo jak powiedziałem, to zależy od etapu, na którym jesteście. I te książki, które mogę powiedzieć zaraz, to mogą nie być książki, które mogą się w tym momencie przydać. Takie, które ostatnio słuchałem, czytałem to było Ready Fire Aim, AT20 Sales Marketing i miałem też trochę o właśnie wizji i budowania firmy np. Vivid Vision czy Traction. To były takie ostatnie pozycje, które miałem przyjemność słuchać.
Fajnie. Pewnie fajnie będzie je też sobie wylistować, bo nie każdy może zapisać, więc jakby taka możliwość była, to cię tutaj automatycznie proszę i obliguję do tego, bo ostatnio dużo osób o to prosiło.
Do każdej osoby, która jedną uniwersalną książkę dać, to byłoby to esencjalizm.
A, tak, tak, czytałem. Super. To mi chyba kiedyś nawet gdzieś wyskoczyło. Adrian Gorzycki z Przygodów Przedsiębiorców to polecał. Tak, esencjalizm, to się zgadza. Bardzo, bardzo ciekawe. Czy jest jakieś jedno zdanie, z którym chciałbyś zostawić naszych słuchaczy? Z czymś może być motywacyjnym, może z czymś refleksyjnym. Oprócz tego, że róbcie, bo to dość krótkie zdanie. No to takie pytanie do ciebie. To nie jest proste, często zaskakuje z tym gości, bo nie jest to proste.
Nikt o tym nie mówi, że takie
coś jest, ale może masz jakąś taką myśl, która ci gdzieś tam w głowie zakwitła. A jeśli nie?
Myślę, że jeśli miałbym już coś powiedzieć, takie jedno zdanie do słuchaczy, to byłoby to nie poddawajcie się, próbujcie wszystkiego jeśli coś nie wyjdzie. Nie znam żadnej osoby która próbowała tak ciężko jak może i wszystkiego co może i nie osiągnęła tego co chciała.
Fajnie i tym optymistycznym akcentem kończymy. Słuchajcie wam bardzo dziękuję. Kolejny odcinek podcastu jak zawsze w niedzielę o dziewiątej. Dzięki.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałbym Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trafi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







