22 latek, który sprzedaje za 1 MLN w e-commerce || Mikołaj Nowak || Z buta w Marketing

In this episode of the Z buta w Marketing podcast, host Oskar Lipiński sits down with 22‑year‑old entrepreneur Mikołaj Nowak, founder of the online fashion store analogisklep.pl. Mikołaj shares how he scaled the brand to nearly one million PLN in revenue without a traditional advertising budget. The conversation covers his zero‑cost marketing mix – influencer barter deals, organic Instagram and TikTok content, SEO tricks, and strategic product drops that create scarcity. They discuss offline activation tactics, including participation in trade fairs and the B4 Autopej networking event, and how these physical touchpoints reinforce the brand. Mikołaj explains the implementation of ManyChat automation to onboard Gen‑Z customers, the importance of thoughtful packaging and brand experience, and sophisticated email segmentation for lifecycle marketing. Throughout, the host highlights sponsor tools (Marka Duck, Shopper, Autopej, ManyChat) and invites listeners to join his newsletter for weekly e‑commerce insights. The episode ends with a call to action for audience questions, community engagement, and promotion of upcoming networking events.
Chapters
Moje pokolenie nie jest świadome tego, po pierwsze, ile kosztuje życie, ile firmy płacą i chyba nie zawsze wszyscy do końca robią to, co faktycznie chcą zrobić i co faktycznie chcą robić, co ich interesuje i nie do końca podążają za tymi swoimi zainteresowaniami.
Chyba jest trochę tak, że pokolenie Gen Z chciałoby dużo zarabiać, a mało robić.
Uważam, że każdą zajawkę można zmonetyzować. Działamy z influencerami, tylko jest bardzo ważna zasada, którą stosujemy. I polecam to każdej firmie, która chce zweryfikować influencerów, z którymi współpracuje. Czyli to, czy influencer faktycznie chce twojego produktu. Jest multum różnych źródeł wiedzy, w których w obecnym momencie można się edukować. Tylko trzeba chcieć. Trzeba wyszukać np. odpowiedniej rzeczy, którą chcemy osiągnąć. Bezpłatne czy bezpłatne? Bezpłatne.
No właśnie, bezpłatne to skąd ta wiedza? Jesteście w nisze, w takim trochę blue ocean, dlatego wam się udaje. Influencerzy chcą wasze produkty, dlatego wam się udaje. Macie dobrze dobrany jakby zespół, mikrozespół kompetencji, dlatego wam się udaje. Jest głód wiedzy, pasja... Co byś jeszcze do tego dodał?
Cześć, tu Oskar Lipiński, jestem współwłaścicielem marki DAG. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii producent. Możesz spodziewać się szczerej, brudnej prawdy o marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczystej Zapiszcie mi teraz na Instagramie kurs, a podejdę ci darmowy 6-dniowy mini kurs o e-commerce.
Gratulacje, blisko 20% z was subskrybuje mój kanał, ale nadal 80% tego nie robi, więc chciałem cię zachęcić do subskrypcji. Kliknij teraz w przycisk subskrybuj, a jeśli cenisz moje wartościowe treści, które dodaję na YouTubie, to będzie takie fajne mikro wsparcie, dołożysz cegiełkę do tego, co otworzę każdego dnia. Przechodzimy do kolejnego odcinka. Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu z Buta w Marketing. Dzisiaj zaprosiłem gościa innego niż wszyscy, bo jest na mi Mikołaj. Mikołaj, który ma zaledwie 22 lata, godnie reprezentuje pokolenie Gen Z, ma swój sklep internetowy, więc będzie to trochę mniejszej skali biznes, ale to co jest bardzo ciekawe, to Mikołaj działa bezbudżetowo w tym swoim sklepie internetowym i warto zaznaczyć jeszcze jedną rzecz. że Mikołaj działa razem ze mną przy naszych działaniach z Personal Brandem, przy konferencjach i rozkminiamy sobie wszelkiego rodzaju rzeczy e-commerce'owe. Więc postanowiłem go zaprosić, bo jego podejście odróżnia się od podejścia większości osób jego wieku, którzy to w większości młodzi ludzie chcą się dorobić na dropshippingu, a tak chyba się nie da. Cześć Mikołaj.
Cześć Oskar, cześć wszystkim.
Powiedz mi w skrócie jaki sklep prowadzisz, gdzie pracowałeś, no bo jesteś młodym człowiekiem. ale wyróżniającym się na tle, bądź co bądź, całości pokolenia Genzy, o tym kiedyś raz rozmawialiśmy też, prawda?
Tak, rozmawialiśmy, mieliśmy okazję. Ja prowadzę razem z moim wspólnikiem sklep analogisklep.pl. Działamy tam przy sprzedaży aparatów analogowych, cyfrowych oraz kamer. Są to wszystko produkty używane, więc nadajemy im drugie życie, podążając za trendami na rynku i tym, czego generacja Zetek, czyli ludzi w moim wieku i młodszych, bo to jest nasza grupa docelowa, Podążamy po prostu za tym i dostarczamy im te produkty, którym nadajemy drugie życie.
Głównym partnerem podcastu jest Marka Duck, który jesteś współwłaścicielem oraz dyrektorem e-commerce. Torebki skórzane szyte od 30 lat w Lublinie. Bardzo się cieszę na to, że znalazłem partnerów strategicznych, z których usług na co dzień korzystam. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako Marka Duck. Autopej, niezawodne płatności online dla sklepów internetowych oraz innych biznesów online. Nowoczesne usługi dla flot oraz błyskawiczne doładowywania telefonów. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. Nie przedłużając, zapraszam Cię do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl oraz zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść praktycznych informacji e-commerce oraz marketing.
Wspomniałem o tym, że ten budżet jest zerowy, zero złotych. Czy mógłbyś powiedzieć coś więcej o skali analogów? Jak długo ten biznes działa? Jaka jest średnia sprzedaż? Może jakaś liczba followersów? Tiktoki, newtiktoki?
Coś więcej. Więc w obecnym momencie analogi, zaraz kończą, cztery lata. Analogi sklepu w ogóle cztery lata temu założył mój wspólnik Kuba. Ja do niego dołączyłem. Po tym, jak już nabrałem jakiegoś doświadczenia w marketingu, miałem wtedy pierwszą styczność z szoperem, który jest twoim ambasadorem i mój wspólnik założył sklep na szoperze i tam pomagałem mu go konfigurować i skalować, jeśli chodzi o SEO. Robiłem to równolegle, pracując w innych miejscach. Jeśli chodzi o analogii, w obecnym momencie jest to pierwszy rok, w którym przekroczymy milion przychodu. Naszą grupą docelową, tak jak już wspomniałem wcześniej, to są młodzi ludzie, często młodsi ode mnie, czyli poniżej 20 roku życia i to jest bardzo, bardzo wymagający klient, który wymaga szczególnego onboardingu produktowego, który potrzebuje dużo więcej opieki niż normalny klient, na przykład tak jak u ciebie klientki w DAG-u, bo najczęściej transakcje finalnie dokonują ich rodzice. W związku z tym musimy się zaopiekować jednocześnie i klientem, czyli i użytkownikiem produktu i rodzicem, który dokonuje zakupu, który nas weryfikuje w jakiś sposób. Jeśli chodzi o liczby, na Instagramie mamy 27 tysięcy followersów, na TikToku około 20 i to na tych dwóch platformach działamy sprzedając nasze produkty i budując świadomość brandu.
Zanim przejdziemy do zgłębienia tematu analogów i tego, jak robić ten marketing i jakie ciekawe stosujecie strategie i techniki, to powiedz mi w ogóle, jaka jest twoja ta kariera marketingowa? No bo jesteś młody, ale z tego, co wiem, już w kilku filmach pracowałeś i skąd się brał ten zapał? Chyba jest trochę tak, że pokolenie Gen Z chciałoby dużo zarabiać, a mało robić.
Tak, zgadzam się z tym w stu procentach. To jest bardzo częsty temat, który poruszamy w trakcie dyskusji z moimi rówieśnikami i znajomymi, którzy studiują. Ja również studiowałem, skończyłem studia zaocznie. Ale od czego zaczęła się moja historia? Moja historia związana w ogóle z biznesem i z jakąkolwiek pracą zaczęła się od totalnej zajawki, bo nie miałem problemu z tym, żeby na początku w młodym wieku pracować za darmo. To zaczęło się od gier, kiedy miałem 14-13 lat. Tam byłem administratorem na jakichś serwerach. Może to brzmi błaho, ale to wszystko powoduje to, że budujemy tą ścieżkę i doświadczenie, w związku z tym nawet jeśli zaczynamy w młodym wieku, stajemy się szybciej profesjonalistami w tym, co chcemy robić. Potem w wieku 16 lat dołączyłem do projektu PlayArena, który może wiele osób znać. Jest to liga piłkarska, na której można założyć konta i umawiać się na mecze z innymi drużynami. I tam działałem jako wolontariusz przez rok. I potem PlayArena przyszła do mnie po roku i powiedziała, zrób to samo, tylko na większą skalę. Rób social media w większych miastach, a my zaczniemy ci za to płacić. I tak zaczęła się moja ścieżka zarobek tak naprawdę z tego, co już od samego początku było moją zajawką. W wieku 17 lat zacząłem otrzymywać wynagrodzenia. I działało to w taki sposób, że po skończeniu liceum miałem już jakieś doświadczenie. Dołączyłem do zespołu firmy, która zajmowała się i dalej zajmuje się produkcją kosmetyków samochodowych i akcesorii do detailingu. I tak ta moja kariera została zbudowana. W obecnym momencie kończę pracę jeszcze w Cognize, czyli w agencji, która zajmuje się tworzeniem e-commerce'ów wysokobudżetowych i platform B2B. I to jest taki ostatni punkt, którym chyba zamykam w obecnym momencie moją karierę, nie licząc ciebie, gdzie działam dla ciebie we freelance i skupiam się już tylko i wyłącznie na analogach.
Brzmi to bardzo ciekawie. A to dlaczego w takim razie jednym się chce, myślisz, a innym, większość z tego pokolenia, się nie chce? Czy u Ciebie to jest... Co Ci sprawia największą frajdę w tym? No bo mówisz o tych rzeczach i to jest głód zajawki, głód wiedzy. Z czego wynika ta różnica między innymi rówieśnikami?
Wydaje mi się, że ta różnica wynika w stereotypach. I w tym, tak jak my o tym kiedyś też mieliśmy okazję rozmawiać, że moi rówieśnicy myślą, że skończą studia, no bo rodzice pchają w kierunku studiów, żeby skończyć te studia i od razu po studiach pójdą do jakiejś pracy, wyślą CV. W ogóle jak skończą te studia, obronią się w lipcu, wtedy zaczną wysyłać CV-ki, to od sierpnia już zaczną pracę. Dostaną 8 tysięcy na rękę, wyprowadzą się od rodziców i ich życie będzie błogie i fajne, a sprawa ma się zupełnie inaczej. Moje pokolenie nie jest świadome tego, po pierwsze, ile kosztuje życie, ile firmy płacą. I chyba nie zawsze wszyscy do końca robią to, co faktycznie chcą zrobić i co faktycznie chcą robić, co ich interesuje i nie do końca podążają za tymi swoimi zainteresowaniami. I wydaje mi się, że to jest największa bolączka mojego pokolenia, bo uważam, że każdą zajawkę można zmonetyzować. I najlepszym przykładem na to jest mój wspólnik Kuba, którego podaję, który po prostu bardzo interesował się fotografią, zainteresował się aparatami analogowymi. I zaczął je sprzedawać, chcąc pokazywać ludziom, że aparaty analogowe są fajne i można dać im drugie życie. I ludzie nie drążą tego w taki temat. Moje pokolenie nie drąży tego i nie idzie, próbuje iść utartymi szlakami, które nie zawsze się zwracają.
Twojemu wspólnikowi się udało, ale też ty dołączyłeś do tego projektu i ta sprzedaż znacząco wzrosła. Mówiłeś, że dobijacie do takiej sprzedaży rocznej milion złotych.
Tak, w tym roku już przekroczymy milion złotych. Skalujemy się cały czas. Ten rok zamkniemy mniej więcej w okolicach 530% wzrostu rok do roku.
Brzmi to naprawdę solidnie. No i to, co pewnie ciekawi większość słuchaczy, to też bez budżetu. Ty jak wyglądasz wasze podejście marketingu i jak docierać do tego pokoja Gen Z?
Nasze podejście jest bardzo proste, ponieważ po pierwsze opiera się na pokazywaniu naszych produktów w punktach styku. Stosujemy troszeczkę efekt od pewnego czasu odwróconego ROPO. Czyli pokazujemy nasze produkty w offline, pokazując się w miejscach takich jak jakieś kluby albo targi, gdzie ludzie przychodzą oglądać rzeczy vintage. Wypożyczamy im tam nasz produkt, czyli np. aparaty cyfrowe, bo ludzie szukają tego vintage vibe'u. Zdjęć, którego w obecnym momencie nie mają tego w telefonach, bo telefonem wyciągną i w ciągu sekundy są w stanie zrobić 10 zdjęć najnowszym iPhone'em. A chodzi o ten cały proces, z którym młodzi ludzie nie mieli doświadczenia, czyli muszą zrobić zdjęcie, poczekać trzy sekundy, aż to zdjęcie się załaduje, potem wyciągnąć tą kartę pamięci, podłączyć ją do telefonu, bo teraz już są takie możliwości, że można podłączyć tą kartę pamięci do telefonu przez przejściówkę i zgrać sobie te fotki do siebie na telefon. I wygląda to w taki sposób, że pokazujemy się, tak jak już wspomniałem wcześniej w offline, czyli w tych miejscach na przykład klubowych. Wypożyczamy ludziom te sprzęty. Oni mogą sobie od razu zgrać te fotki i tym samym my budujemy naszą świadomość marki tam.
Czyli edukacja.
Tak, edukacja po prostu. Dajmy im produkt i mówimy bawcie się, a jeśli chcecie to przyjdźcie i kupcie go u nas. Poza tym działamy bardzo mocno w socialach i tam cały czas budujemy content pokazując jakie fotki można robić naszymi produktami. Dlaczego nie musisz wydawać na bardzo popularnego wśród influencerek Canona G7X 4 tysięcy złotych, tylko wystarczą 3, 4, czasem 5 stówek jeśli chodzi o lepszy aparat i możesz robić też takie fajne fotki. A poza tym działamy z influencerami, tylko jest bardzo ważna zasada, którą stosujemy. I polecam to każdej firmie, która chce zweryfikować influencerów, z którymi współpracuje. Czyli to, czy influencer faktycznie chce twojego produktu. Bo do nas najczęściej odzywają się influencerzy, że chcieliby go spróbować i że chcieliby spróbować produktu. I my działamy z influencerami tylko i wyłącznie na zasadzie barteru.
Ale to też wynika pewnie z tego, ja też przytoczę przykład nawet torebek. Jeśli marka ma fajny produkt, albo jest wyhajpowana, to nie zawsze musisz płacić influencerowi, bo on po prostu może tego faktycznie potrzebować i być dla niego to czymś ważnym w życiu. I trochę ciężej mają marki, które mają jakieś masowe produkty tanie, typu kosmetyki, bo to się przejadło. Ale u was jest ta sytuacja, w której to faktycznie się komuś przydaje i on będzie z tego korzystał. Czyli wszystko idzie barterem. A jak komunikujecie się z tymi influencerami? Jak wygląda ścieżka?
Nie do końca rozumiem pytania.
No bo mówisz, że działacie z influencerami barterowo. I to jest tak, że oni się do was odzywają, czy też wy też się do nich odzywacie?
Tak, działamy dwustronnie. Niemniej jednak większość influencerów zwraca się do nas bezpośrednio i w taki sposób współpracujemy z nimi.
To jest ciekawe. Macie konkurencję w ogóle?
Mamy konkurencję. Konkurencja cały czas rośnie, pojawia się. Tak naprawdę wyrasta jak grzyby po deszczu. Niemniej jednak na rynku polskim, z tego co ostatnio weryfikowaliśmy, to nawet europejskim, mimo że sprzedajemy tylko w Polsce, jesteśmy najmocniejszym brandem w obecnym momencie.
No dobra, to poddajmy sobie dyskusji teraz to, dlaczego wam się udało osiągnąć sukces. Pierwsza rzecz, którą ja widzę od razu, no to jest timing. Że wyszliście z czymś, co jeszcze nawet nie było trendujące. Trochę w tym aspekcie edukujecie.
Zgadza się.
I to był pewnie duży driver tego, co byś jeszcze wymienił?
Wykorzystujemy, jeszcze nawiążę do tego co powiedziałeś, czyli wykorzystujemy to, że nie tylko my jesteśmy jedynym źródłem, które buduje popularność tego produktu, bo produkt hype'uje się globalnie. Trendy na TikToku, między innymi, które potrafią iść globalnie, bardzo szeroko, powodują u użytkowników to, że zaczynają szukać produktu i jako, że jesteśmy jedyną marką, to od razu trafiają na nas. Jesteśmy bardzo dobrze wypozycjonowani w Google, to jest jedno miejsce, ale poza tym działamy również z pozycjonowaniem na Instagramie i na TikToku, czego nie robią inne firmy. W momencie, w którym wpiszesz konkretny model aparatu, którego poszukujesz, albo będziesz poszukiwał aparatu analogowego, cyfrowego, to siłą rzeczy TikTok na początku podrzuca ci produkty, które i kanały, konta, które działają w twoim obrębie, robią content w twoim języku. W związku z tym jesteśmy pierwszym wyborem, który pokazuje się od razu w tych kanałach.
Ja jestem totalną lebiegą TikTokową. Gdzieś kiedyś jakieś próby robiliśmy, ale naszej target groupy tam nie było. po prostu łatwo jest, to takie SEO tiktokowe, tak byś to nazwał?
Tak. Jak to się robi w takim razie? Ono działa dokładnie tak samo jak na Instagramie, jak pozycjonowanie na Instagramie, czyli używasz haseł kluczowych, opisujesz w opisie produktów np. hasła, używasz tam haseł związanych z nazwami produktów, z tego co ludzie szukają np. w języku angielskim, bo trendy np. na hasło digital camera, które jest odpowiednikiem aparatu cyfrowego, kompaktowego aparatu cyfrowego, jest bardzo popularne za granicą, ale w Polsce pozycjonujemy się na nie tylko my.
Tak sobie myślę, może warto by się było zająć Dagutym?
To jest to, o czym my kiedyś mieliśmy okazję rozmawiać, że TikTok rośnie na tyle szybko i jest na tyle mocną platformą, że to, że rok temu, tak jak było w przypadku Dagu, ponad rok temu, tego klienta tam nie było, to ta grupa coraz starszych odbiorców pojawia się tam coraz szybciej i to pokazują wszystkie dane TikToka, dlatego my wykorzystujemy tak naprawdę te narzędzia i możliwości, które daje nam TikTok.
No i do tego jeszcze jest Instagram. To co mi się podoba osobiście, znając to konto, to Wy pokazujecie na tym Instagramie bardzo fajny wizerunkowy content, który oddaje feeling brandu i kupując ten produkt możesz przyjąć takie jakości zdjęcia. To jest świetne i chyba dość dużą uwagę do tego wizerunku.
To jest w stu procentach część, za którą odpowiada Kuba, czyli mój wspólnik. On ma takie wyczucie i uważam, że jest największą, dużą kreatywną, którą poznałem, jeśli chodzi o takie tworzenie brandu. I tu chodzi o to, żeby pokazać tą cukierkowość tych zdjęć, które można osiągnąć przy pomocy tych produktów i my to budujemy na każdym etapie. bo nie dość, że kupujesz ładny produkt, który ma dostarczyć Ci właśnie takie zdjęcia w vintage vibe, to poza tym, kreujemy brand bardzo szeroko, dbamy o każdy szczegół, czyli na przykład w naszych paczkach, nasze logo jest różowe, w naszych paczkach są tylko różowe pianki, po otwarciu paczki wszystko pachnie słodko, pakujemy to w różowe foliopaki i to wszystko pozwala nam stworzyć ten klimat, że nasz odbiorca jest zaopiekowany od czasu wejścia na Instagram. do czasu otrzymania produktu. Wszystko jest zgodne z tym, z identyfikacją wizualną i pozwalamy po prostu poczuć naszą markę klientowi używając wszystkich możliwych zmysłów.
Fajnie. Powiedziałeś coś takiego jeszcze na samym początku, że istotnym jest, żeby ta generacja Genzyna trochę wymaga, żeby byli dobrze zonboardingowani. Czy mógłbyś trochę rozszerzyć co przez to, rozumiesz?
To jest temat, o którym też mieliśmy okazję rozmawiać. Podrzuciłem ci to w nagło.
Specjalnie to wyciągam, bo to mi się podoba. Jestem już w trakcie realizacji tego.
Pracujemy nad tym, żeby onbordować dobrze naszych klientów, czyli pomijając to, że bardzo rozwinęliśmy swoją sekcję faku, zbudowaliśmy też automaty na Instagramie, korzystając z narzędzi o meny czat, które odpowiadają na pytania klientów same, korzystając z informacji, które wszczepiliśmy w meny czata. To poza tym pracujemy nad tym, żeby wszystko było spójne i pozwalało klientowi dotrzeć łatwo do informacji, których poszukuje w każdym kanale, przez który do nas wejdzie. Czyli jeśli klient wejdzie na stronę internetową, to od razu w górnej części w menu ma przypięte FAQ i znajdzie tam odpowiedzi na absolutnie wszystkie pytania, które go interesują. I dokładnie to samo pojawia się na naszym Instagramie, gdzie mamy zapisane stories, zapisane posty i to wszystko nie znajduje się tam bez przypadku, bo Instagram wprowadza te funkcje stopniowo, tylko marki zapominają wykorzystywać tego miejsca, które daje nam Instagram. Marki nie wykorzystują tego miejsca, tak jak powinny.
I tu w sumie są trzy miejsca, może warto to sprecyzować. Czyli mamy trzy przypięte posty, a my to będziemy praktykować i tam naprawdę możecie dać, ja mam taki pomysł na to, jak my to będziemy robić, mogę wrzucić swoje. Pierwsze wideo o tym, jak powstała firma, drugie będzie jakieś wideo opowiadające o bestsellerze, a trzecie będzie testymonial kliencki. I to będą posty, w rolkach będzie coś innego. No i też te pierwsze trzy highlights, one są kluczowe, nie?
Tak, dokładnie. Pojawia się jeszcze jedno miejsce, o którym nie wspomniałeś i są to zapisane reelsy, które są bardzo popularne w obecnym momencie. Jeśli to jest bardzo ważna rzecz, bo bardzo dużo odbiorców, którzy nas nie followują, docierają do nas właśnie przez Reelsy. I w momencie, w którym przez Reelsa klikniesz sobie w profil, który chcesz odwiedzić, to automatycznie nie jesteś przerzucany na kartę z zapisanymi postami, tylko na kartę z zapisanymi Reelsami. Więc tych miejsc dystrybucji treści masz trzy. My u nas rozwiążemy to w taki sposób, że zapisane posty informują o nas jako o firmie i o dwóch najpopularniejszych kategoriach produktowych, a w zapisanych stories będzie informacja dotycząca tego, kiedy można nabyć nasze produkty, za jaką cenę. kiedy realizujemy dostawę i komplet rzeczy, które również znajdą się w faku.
No właśnie, kiedy można nabyć wasze produkty? I tu się pojawia uwielbiona przeze mnie sprzeraż dropowa. Jak to u was wygląda? Jak do tego podchodzicie? Jak używacie do tego minichatta, żeby zboostowywać tą konwersję?
My dotychczas zmieniliśmy tą formułę w zeszłym miesiącu, od października tak naprawdę działamy w innej formule, czyli wrzucamy dropy zawsze w środę 18. Wcześniej były to piątki 18.
Skąd zmiana?
Piątki do naszej grupy docelowej to są bardzo często dni po prostu imprezowe. W związku z tym pozwalamy się młodym wybawić, a o zakupach mogą myśleć w środę albo nawet wcześniej. Jak my wykorzystujemy Menechat, bo to jest bardzo ciekawe pytanie, które zadałeś. Widzimy, że nasza konkurencja w ogóle kopiuje już to rozwiązanie, tylko nie używają do tego dedykowanych narzędzi, tylko próbują zrobić coś na wzór automatyzacji, tylko wysyłają wiadomości ręcznie, a to nie działa, bo klient, który chce otrzymać informacje, musi ją dostać teraz. Więc u nas każdy klient, który ma jakiekolwiek pytanie, musi przejść na początku przez bardzo dobrze skonfigurowanego i przemyślanego bota, który został stworzony w taki sposób, że przeanalizowaliśmy hitmapy i tego, jak potencjalni klienci poruszają się po FAQ-u. I wrzuciliśmy to do meny czata. W momencie, w którym klient rozpoczyna z
nami rozmowę, to na początku... Czyli przeanalizowaliście hitmapy jakimś hotjarem albo Clarity.
Dokładnie.
Na zasadzie, co jest najbardziej klikalne w FAQ-u, czyli wyciągnęliście sobie wnioski, co może być potencjalnie najbardziej interesujące dla klienta, który ma pierwszy styk z marką na Instagramie. I z tego zrobiliście bota, tak?
Dokładnie tak. Działa to w taki sposób, że w momencie rozpoczęcia rozmowy ma się do wyboru cztery opcje i każda z tych czterech opcji jest pogłębiona o kolejne cztery opcje. Mamy tam zaszczepione nawet takie automatyzację, która pozwala nam automatycznie wystawić fakturę, jeśli klient poprosi o numer zamówienia. My go poprosimy, automat go poprosi o numer zamówienia, klient wysyła nam numer zamówienia i ta informacja automatycznie jest przesyłana do działu, który wystawia taką fakturkę. Jeśli chodzi o automatyzację dropów, to wrzucamy dzień albo dwa dni wcześniej informację o tym, że reagując na nasze story można otrzymać kod rabatowy i w momencie, w którym potencjalny klient zapisze się na to powiadomienie, poprosi nas o kod rabatowy, my nie zostawiamy go tylko z tym kodem rabatowym, tylko w momencie dropu, trzy minuty po dropie, potencjalny klient dostaje informację, że hej, my tylko przypominamy, że właśnie puściliśmy drop i masz czas na wykorzystanie tego kodu do 23.59, po tym czasie kod przestanie działać.
Czyli trochę taka marketing automation na Instagramie, to jest ten many chat, nie? I jakby dużo marek, zresztą patrzysz nawet po sobie, tak? Jakby w przypadku działania personali brandowych ten many chat jest często wykorzystywany, ale natomiast w e-commercie, w DAG-u, w sumie raz chaty wykorzystałem. Może nie było jeszcze jakiejś super potrzeby zakupowej, ale to jest duża nisza tego zagospodarowania, ten segment, nie? Chyba jak sobie tak troszkę głębiej wejdziemy w funkcje many chatowe, no to Influencerki tego używają. Osoby, które edukują na Instagramie również. Ale e-commerce?
Tak, zgadzam się z tym. I to jakby jest troszeczkę powiązane z tą narracją, która jest w internecie i o której, którą bardzo często komunikują doradcy, czyli każą nam pamiętać o marketing automation. I dla ludzi pierwsze, co marketing automation? OK, email marketing, porzucone koszyki, ewentualnie pop-upy i powiadomienia push. No ale w obecnym momencie marki rozwijają się w taki sposób, że ich główna grupa docelowa znajduje się w mediach społecznościowych, więc dlaczego tego nie wykorzystać? To są możliwości, które można przynosić bardzo wielokanałowo.
Na TikToku również są takie możliwości, czy jeszcze nie?
Nie, na TikToku takie możliwości jeszcze nie istnieją, ale mam nadzieję, że ManyChat, patrząc na możliwości jego rozwoju, za chwilę to wdroży, bo nie dość, że już teraz mamy możliwość, tak jak powiedziałem, o automatycznym wystawianiu się faktur łączenia ze sobą tych narzędzi, to mam nadzieję, że tych narzędzi będzie cały czas przybywać, bo można podpiąć tam również Messengera, Whatsappa i inne kanały firmowe, takie jak nawet e-mail.
Duże są możliwości, czyli tak, z automatyzacji na ManyChacie mamy onboarding klientów, Mamy drugą możliwość, możemy też w ogóle powiedzieć o zaraz naszym przypadku, który my sobie zbijaliśmy, żeby onbordować osoby, które nas followują. To też może być ciekawe, choć to finalnie nam nie wypaliło. Mamy automatyzację związane z dropami, wystawianie faktur. Czy coś jeszcze ciekawego byś dodał do tego? Co można zrobić na meneczacie?
Wiesz co, ty chyba troszeczkę to spłyciłeś, bo poza tym, że poruszyłem temat wystawiania faktur, to to jest taki jeden po prostu case, który jakby sygnalizuje odbiorcom to, że Mamy możliwość automatyzacji i łączenia tego narzędzia z innymi narzędziami, ale chodzi głównie o ten onboarding klienta i pokazanie pomoc w rozwiązywaniu problemów, bo są problemy, które są powtarzalne na pewno. Wy też się z tym na pewno zmagacie, czyli to, że klientowi czasem nie chce się wejść na stronę, poszukać tego jak ma dokonać zwrotu, tylko napisze, zapyta się jak możesz zwrócić produkt. to menyczat wychwytując słowo zwrot automatycznie podrzuci mu tą odpowiedź i to pozwala nam ograniczyć czas, którego wcześniej potrzebowaliśmy na użycie, którego wcześniej potrzebowaliśmy na obsługę klienta, a możemy to wykorzystać w innych miejscach, które są bardziej potrzebne.
Musimy to zrobić w DAG-u.
Tak, zdecydowanie.
Teraz jak pomyślałem, ilość wiadomości jest przytłaczająca u nas, a to by było świetne. Fajnie, zapisuję sobie w głowie i się na pewno w tym temacie odezwę.
Bardzo fajny case, to samo można przytoczyć, czyli to co wdrożyliśmy u Ciebie, jeśli chodzi o meny czat. i zapisywanie segmentacji klientów, to przecież u ciebie tworząc Personal Brand zrobiliśmy segmentację klientów na tych początkujących i średnio zaawansowanych, którzy byli targetowani na podstawie odpowiedzi, które udzielają.
Tylko tu muszę, żeby płynnie przejść i żeby każdy zrozumiał. Tutaj trochę zostawiamy temat Manny Chata, bo to, o czym teraz będziemy mówić, to już jest stricte e-mail marketing i to jest case, który byśmy właśnie chcieli poruszyć na tym dzisiejszym podcaście. Więc musiałem oddzielić grubą kreską, bo bym chciał, żebyś mógł tak szybko nie przeskoczyć myślą.
Spoko. To, co zrobiliśmy u ciebie, czyli ta segmentacja klientów na początkujących i średnio zaawansowanych, klienci, potencjalni klienci, którzy zapisywali się do newslettera, od razu automatycznie byli przekierowywani na ankietę. My dzięki temu zbieraliśmy dane na temat tego, z kim tak naprawdę mamy do czynienia, jaki ktoś ma sklep, jak duży, z jakimi problemami się zmaga, więc to ułatwiło tobie komunikację. Ale poza tym segmentowaliśmy te osoby na dwie grupy, czyli początkujących i średniozaawansowanych i każda z tych osób dostawała dedykowany dla siebie kurs różniący się w zależności od przychodu sklepu. ten podstawowy poruszał jakieś takie mega basicowe tematy, a ten średnio zaawansowany pogłębione.
Generalizując naszego problematyka, dzięki temu rozwiązujemy. Jak jesteście jakimiś twórcami internetowymi, jak macie swoje sklepy e-commerce'owe, na przykład z dużą ilością kategorii, to każdy z was zbiera swoją bazę mailową, co jest kluczowe. Baza mailowa w e-commerce jest kluczowa. I teraz, żeby mieć możliwość docierania z odpowiednim komunikatem do odpowiednich osób, to właśnie zrobiliśmy to, o czym powiedział Mikołaj. Czyli na lendingu, po zapisaniu się do newslettera, szła ankieta. 6-7 pytań, na podstawie której potem szła cała ścieżka mailowa. I to jest coś takiego, co popatrzyliśmy sobie w Stanach. Nikt tego jeszcze w Polsce, ja przynajmniej nie kojarzę, żeby ktoś robił tylko segmentację mailową na podstawie zapisu, bo potem już się segmentuje klientów, jak już jesteśmy jakimś marketing automation. Ale zastanówcie się, jeśli sprzedacie dużo produktów, a chcielibyście wysyłać inną komunikację, to dajemy taki tip od siebie, żeby to wdrożyliśmy i to świetnie działało.
To wrzućmy jeszcze case, który można przenieść do e-commerce'u i który my wdrożyliśmy u nas w analogach, czyli sprzedaż innych produktów, które mogą również zainteresować klienta, tylko taka trochę na sterydach, nie na automacie. My w analogach zrobiliśmy, mamy dwa produkty, jakby dwa osobne produkty. Jednym jest aparat analogowy jednorazowy, który jest bardzo na hype'owane. Sprzedaje się ich na Allegro w setkach sztuk miesięcznie. A my naszym głównym źródłem dochodu, na którym mamy również większą marżę, są aparaty analogowe, które są używane, ale do niego można włożyć kliszę, a nie wyrzucić aparat po jednorazowym użyciu. I zrobiliśmy taki zabieg, że wycofaliśmy chyba rok temu ze sprzedaży te aparaty analogowe jednorazowe. W zeszłym tygodniu je przywróciliśmy, ale uruchomiliśmy segmentację klientów, która pozwala nam na to, że w momencie, w którym klient kupi u nas aparat jednorazowy, zakładamy, że czas jego użycia to jest od trzech do czterech tygodni. to po trzech tygodniach dostanie od nas maila, że hej fajnie, że przetestowałeś sobie zabawę z aparatami analogowymi, kupiłeś jednorazówkę, więc my teraz mamy dla ciebie rabat na aparat wielorazowy, który możesz sobie kupić i do tego dorzucamy jeszcze zniżkę na klisza.
Fajnie rozgminione, a segmentacja i fajny jakby lejek na to. Tak. Działasz i starasz się prowadzić takie strategie w e-commerce, które są nieszablonowe i niestandardowe. Powiedziałeś też, że Kuba, który jest twoim wspólnikiem, jest to duszą kreatywną.
Zgadza się, zdecydowanie tak.
To jest ciekawe to pasowanie. Czy to było celowe, że jakby jesteś osobą techniczną, taką bardziej komersową i masz u boku partnera biznesowego, który jest kreatywny, czy to w wyniku z przypadku?
Zacznijmy od tego, że my na początku byliśmy ziomkami. Ja pomagałem Kubie od wielu lat z jego poprzednim biznesem. Pomagałem mu w edycji wideo. Ja od tego też. To była jedna z rzeczy, od których zaczynałem, pomijając media społecznościowe. Od zawsze jarały mnie foty i wideo. i pomagałem Kubie ogarnąć wideo, więc ten dobór był tak naprawdę naturalny, bo Kuba był pierwszą osobą, jedyną tak naprawdę w moim otoczeniu, która prowadziła swój pierwszy biznes mając 16 lat. W wieku 18 lat to przyszło płynnie na analogii i ja rozwijając się też biznesowo już w tak młodym wieku, zacząłem pomagać Kubie po prostu za darmo. Więc to była jakby naturalna rzecz, która się wydarzyła w naszej relacji. My w ogóle z Kubą bardzo długo, mimo że działaliśmy, już mieszkamy 20 minut od siebie, połączyło nas wspólne grono znajomych. Zawsze mijaliśmy się gdzieś na imprezach albo w miejscach, w których nasi znajomi się spotykali razem. Więc zobaczyliśmy się dopiero po roku takiego wspólnego działania, mimo że mieszkaliśmy obok siebie. I wtedy ta współpraca weszła na trochę wyższy level. Ja zacząłem wchodzić coraz głębiej w analogii i to przyszło tak naturalnie. Jesteśmy bardzo komplementarni w tym, co robimy uważam. I cały czas pozwala nam to przez to, że jesteśmy młodzi, patrzymy na dwie różne płaszczyzny, korelujemy tą stronę kreatywną i pozyskiwania klientów, którą zajmuje się Kuba, z tym jak rozwiązać pewne aspekty technicznie. Staramy się być też prekursorami pewnych rzeczy, bo tak naprawdę jest bardzo mało takich sklepów, które nie idą utartymi szlakami, tylko szukają czegoś nowego. A my staramy się szukać właśnie takich niszowych rozwiązań, jak coś na co Kuba wpadł w zeszłym tygodniu i zrealizowaliśmy to od razu. To jest szybka akcja, czyli wpadamy na pomysł, to nam daje ta elastyczność, którą mamy w obecnym momencie. Czyli jest pomysł, rezerwacja, studia i zaczęliśmy skanować ludzi w 3D z naszymi aparatami i będziemy to wykorzystywać w naszych wizualach na stronie, na Instagramie. Więc staramy się myśleć absolutnie nieszablonowo i ten dobór był takim naturalnym doborem.
No fajnie, kreatywność to jedno i takie działanie niesztampowe, no ale ty jednak bardziej lubujesz się w narzędziach i kwestiach technicznych. Czego jeszcze używacie poza minichattem u siebie, z jakichś takich ciekawostek? Jakie może automatyzacje macie porobione?
Poza tym używamy baselinkera, który do takich małych biznesów wydaje mi się jest odpowiednim narzędziem, jeśli chcemy zacząć coś automatyzować, bo niestety wiele same platformy sprzedażowe nie dają nam zbyt dużej takiej możliwości. Dzięki temu mamy pełną kontrolę nad tym, jak wygląda proces, na przykład proces pakowania, automatyzacja wystawiania faktur, zamawianie kuriera, tworzenie paczek odpowiednich gabarytów i monitorowanie tych wszystkich rzeczy, bo to jest bardzo ważne, żeby jeśli jesteśmy jeszcze mali, staramy się automatyzować jak najwięcej rzeczy. Czasem też wykorzystujemy do tego sztuczną inteligencję. żeby po prostu w momencie wzrostu i zatrudnienia kolejnych pracowników mieć z tym jak najmniejszy problem. Pozwala nam to również wyeliminować problemy, bo na przykład każde zamówienie, które pakujemy jest monitorowane. W związku z tym mieliśmy duży problem z tym, że klienci informowali nas, że czegoś nie dostali, a okazywało się to kłamstwem. Więc wobec tym momencie trzymamy po prostu nad tym rękę. I tak naprawdę poza tym...
Wrzucę jednym wątek, bo to ciekawe. My zrobiliśmy dodatkowo jeszcze zabezpieczenie, że drukowaliśmy swoje własne opakowania. to na jednym ze skrzydełek jest informacja, twoje zamówienie jest monitorowane. I ta informacja, że ono jest monitorowane na pudełku, już wzbudza, że nie możesz oszukać.
Tak, to pamiętam, że podrzuciłeś to jako jeden z tych pomysłów, ale zastosowanie tego we wcześniejszym etapie jest dużo bardziej kosztowe, bo nie mamy jeszcze takiej skali, żeby produkować swoje. To bardzo wzrósłby nam koszt obsługi jednej paczki. Wykorzystujemy też oczywiście czat GPT, który pomaga nam chociażby generować opisy. Wyszkoliliśmy go w taki sposób, że wszystkie opisy są po pierwsze tworzone pod SEO, po drugie zawierają na karcie produktów wszystkie najważniejsze informacje, do czego może się przydać ten aparat, czyli to, co robi nasza grupa docelowo. Cyfrówki i analogi przydają się na wakacjach, przydają się na imprezach, bo tam możesz uzyskać ten najbardziej vibe'owy klimat. Więc wyszkoliliśmy go w taki sposób, plus zasililiśmy go wiedzą dotyczącą to wszystko, co znajduje się w obecnym momencie w faku i wiedza, którą zebraliśmy, również jest wrzucona w czacie GPT i to pozwala nam szybciej odpowiadać na wiadomości.
Fajnie. I czat korzystujecie jeszcze w jakichś innych elementach, czy głównie właśnie do generowania opisów, czy do brainstormowania swoich wizji, albo również?
Zdecydowanie brainstormujemy, szukamy rozwiązań narzędziowych, albo innych rzeczy, które pozwolą nam usprawnić biznes. Bo bardzo ciężko jest uzyskać w obecnym momencie dostęp do narzędzi albo znaleźć kogoś, podaję przykład teraz jeśli chodzi o narzędzia, znaleźć kogoś, kto będzie miał tak szerokie spektrum narzędzi i dobierze nam je odpowiednio, żeby potem nie trzeba było tego wymieniać. Takie konsultacje są bardzo drogie, a chat GPT w tej subskrypcji, potrafi przeanalizować tak naprawdę wszystkie dostępne rozwiązania i wybrać te, które będą odpowiednie dla naszego biznesu, jeśli go odpowiednio wyszkolimy i podamy mu odpowiednie informacje, które są dla nas kluczowe. Więc do takich rzeczy brainstormowych też wykorzystujemy sztuczną inteligencję.
A ta wasza branża, jako tak o niej mówisz, no właśnie, że jest jakiś vibing, wakacje, ona jest sezonowa? Czy to jest tak, że ten trend jest cały czas wzrostowy? Właśnie, czy on jest wzrostowy cały czas? Czy macie typowo sezonowy produkt?
Jest sezonowy, ale jest bardzo nietypowo sezonowy. O, może tak ugryzę ten temat, bo widzimy, obserwujemy spadek, który pojawia się przez dwa miesiące po wakacjach. Potem jest wzrost naturalny, który jest przed świętami, od mniej więcej listopada. Potem styczeń, luty, to są kolejne miesiące, które są trochę gorsze. Ale potem ludzie już zaczynają myśleć o wakacjach. Pojawia się gdzieś ten temat, że może warto, końcówka sezonu imprezowego, imprezy przenoszą się w plener i ten vibe na produkty wraca, więc ta sezonowość jest, tak naprawdę są cztery miesiące w ciągu roku spadku, a reszta to cały czas wzrost.
Tak interpretując sobie sam produkt, bo jest to produkt, który nie jest nowy, jakby dajecie drugie życie produktom, który był używany 15-20 lat temu. Czy łatwo jest zdobyć takie produkty, czy to jest jednak jedno z waszych większych wyzwań?
Jest to jedno z większych wyzwań i to są tak naprawdę dwa zagadnienia, które są najtrudniejsze. Po pierwsze to zdobycie tego produktu w takiej ilości, jakiej my potrzebujemy do sprzedaży.
Trochę tego sprzedajemy.
A drugą rzeczą jest to, że my musimy sprawdzić ten produkt, jak on do nas przyjdzie. Mamy checklistę, którą trzeba sprawdzić, ale to pochłania bardzo dużo czasu, więc my w momencie, w którym przygotowujemy dropy na środę, zaczynamy pracować już dużo, dużo wcześniej nad przejrzeniem produktów, czy one faktycznie działają, czy nie będzie tak, że produkt po dwóch, trzech tygodniach albo po nawet kilku miesiącach przestanie działać. Bardzo dużo produktów trafia do nas w dobrym stanie, ale trzeba je i tak sprawdzić, bo nigdy nie wiadomo, co się działo z tym produktem wcześniej. Więc to są takie dwa słabe punkty, które konsumują u nas bardzo dużo czasu, ale staramy się je optymalizować i szukać, gdzie tylko możemy jak najbardziej sprawdzonych produktów. I ze skalą wydaje mi się, że pojawiają się coraz większe możliwości, bo Hurt jest dużo bardziej dostępny, aniżeli sprzedaż detaliczna.
Tak, słuchając sobie Ciebie jako dwudziestozwolatka i analizując wszelakiej maści podcasty, jakie nagrywałem z różnymi osobami, no to jesteś mocno osadzony w tych kwestiach automatyzacji technicznych i tej nieszablonowości. Skąd czerpiesz tą wiedzę, skąd ten głód wiedzy masz, to wiemy, tak, ale skąd w ogóle czerpiesz te wszystkie informacje, o których mówisz, typu właśnie jakiś manager, jakieś onboardingi klientów, Jakieś zbijanie pomysłów z chatem GPT. No wiesz, bądź co bądź, z tego czata korzysta tylko 6% naszego społeczeństwa. No e-commerce, wiadomo, przybrzmiewa na każdej konferencji, ale nie jest to aż tak logiczne, że ktoś na przykład ma swoich asystentów wytrenowanych dalej, nie?
Wydaje mi się, że jest to związane z takimi cechami personalnymi, czyli tym, że staram się badać rzecz, którą wdrażam i wchodzę bardzo głęboko w to rozwiązanie. Czyli staram się po prostu testować metodą prób i błędów. To nie jest kartka papieru, którą jak błędnie napiszę, to idzie do śmieci. Tylko można się tym bawić i to jest najważniejsze, że takie rzeczy powinny dawać frajdę. I to pozwala mi też żyć tak naprawdę biznesem, bo ja bardzo lubię to, co robię i życzę tego absolutnie każdemu, kto tylko ma do czynienia z pracą, żeby robić to, co się lubi. I mi to daje tą największą frajdę, czyli wejście w narzędzie, poklikanie, wyklikanie, zobaczenie tego, jakie to narzędzie ma możliwości, jakie value tak naprawdę wnosi do mojego biznesu. Czy to value się równoważy z tym, ile muszę zapłacić za to narzędzie. Ale poza tym, te wszystkie narzędzia mają bardzo dobrze rozpisane, po pierwsze, poradniki bezpośrednio od firmy, która wypuszcza takie rozwiązanie. Po drugie, na przykład chat GPT jest multum różnych źródeł wiedzy, w których w obecnym momencie można się edukować. Tylko trzeba chcieć. Trzeba wyszukać na przykład odpowiedniej rzeczy, którą chcemy osiągnąć, bezpłatne.
No właśnie, bezpłatne to skąd ta wiedza?
YouTube, artykuły, to wszystko jest za darmo. Mamy to na wyciągnięcie i tak jak ludzie kiedyś edukowali się kiedyś, osiem lat temu, jak zaczynałem przygodę z montażem wideo, to szukałem, grzebałem w tych programach i dochodziłem do muru. Szukałem rozwiązania konkretnego problemu i gwarantuję, że w 99% przypadków to rozwiązanie się znajdzie w internecie.
Tak i to jest dość istotne, bo Jest dużo kursów o rzeczach typu, jak ustawić reklamę na Facebooku, jak ustawić reklamę w Google Ads i nie do końca uważam mądrym jest kupowanie takich kursów, bo to naprawdę ta wiedza, przynajmniej z supportu Google'a, Facebooka, to po prostu jest. Te kursy nawet wypuszcza każdy z narzędzi.
I ty to bardzo dobrze wiesz zresztą, bo z tego co pamiętam przebrnąłeś przez wszystkie poradniki Google'owe, zanim potem oddałeś to komuś.
No a jest taka narracja, chyba to jest prostsze dla umysłu, że jak kupię sobie kurs za pięć stów o ustawianiu reklam, no to tam będzie jakaś czarna, czy jakiś secret sauce, jak ustawić te reklamy. A też ostatnio był u mnie Artur Jabłoński i powiedział to na podcaście, że tych ustawień reklam jest dziesięć na krzyż, a reszta to jest bicie piany.
Dokładnie.
Pewnie łatwiej się może nie przyswajać ta wiedza w postaci kursu wideo, ale gdy jesteś zawzięty i ty jesteś dobrym przykładem, no to jesteś w stanie tak naprawdę pełną wiedzę o tym, jak robić e-commerce, czerpać garściami z internetu do darmo. Chyba, że wyjątkiem są moje masterclasy, ale tylko i wyłącznie z jednego powodu, ponieważ tam są praktyczne wskazówki, tak jak ja coś wykorzystałem, a nie teoretyczne bicie piany.
I właśnie chciałem do tego dobić, przechodząc kompletnie niesprzedażowo.
Bo tego nie ma masterclassa do kupienia. Chodzi o sam social proof.
Tak, że w momencie, w którym kupujesz kurs, ktoś nie przeprowadzi cię za rękę. Potrzebujesz pomocy w rozwiązaniu konkretnych problemów, czyli przebiciu tych murów. Dużo lepszym pomysłem są konsultacje. Twój produkt o tyle wyróżniał się na tle innych, bo ja sam wdrożyłem u siebie rozwiązania, które oglądając twój kurs wyłapałem, czyli np. pachnące paczki. I to jest rzecz, która jest pomysłem, czyli jest zarzucona jako rzecz, która może usprawnić Twój e-commerce albo rzeczy, które Ci się nie udały i uchronią inne osoby przed powieleniem tego błędu. Te kursy np. związane z reklamami, które poruszyłeś, to nie jest przeprowadzenie bezpośrednie za rękę i rozwiązanie problemu np. związanego z brakiem sprzedaży na Facebooku albo z tym, że ludzie nie odwiedzają Twojego profilu, bo nie przełożysz tego kursu jeden na jeden i jeśli sam dobrnąłeś do jakiejś bariery, to ten kurs nie rozwiąże twojego problemu, chociażbyś ich przerobił 40, chyba że w 41 znajdziesz kogoś, kto działa akurat na takim case jak twój.
Plus ważnym aspektem jest to, że to, że nie masz sprzedaży, to nie problem leży w tym, że masz źle ustalone reklamy. To problem leży pewnie w tym, że nie masz analizy konkurencji produktu, ale masz shitowy produkt. I nie sprzedajesz tego, co wy, bo wy sprzedajecie, jesteście w niszy, w takim trochę blue ocean, dlatego wam się udaje. Influencerzy chcą wasze produkty, dlatego wam się udaje. Macie dobrze dobrany jakby zespół, mikrozespół kompetencji, dlatego wam się udaje. Jest głód wiedzy, pasja, Co jeszcze do tego dodam? Co jeszcze determinuje to, że ten sklep analogii, choć nie jest dużym sklepem, co myślę, że też jest wartościowe w tym odcinku, że nie siedzi przede mną jakaś kolejna osoba, która ma milionowy biznes, tylko właśnie dużo osób też chce się dowiedzieć. od tych mniejszych graczy, bo się bardziej może z nimi tożsamić. Tak.
Wydaje mi się, że to jest po prostu ten głód, głód kolejnego sukcesu, tego, że wrzucamy sobie poprzeczki, które chcemy osiągnąć, ale najważniejsza rzecz w tym, co my robimy, to to, że my sobie pozwalamy po prostu na zabawę. I jesteśmy, i tak naprawdę każdy jest skazany na jakieś porażki po drodze. My tych porażek też popełniamy multą. Zaczynając od tego, że...
No właśnie, porażki to mój ulubiony temat na podcastie.
Tak, to może poruszę ten temat od razu. I temat, który jest gorący, ze który na pewno nasza księgowa nas nienawidzi, czyli nie wszystko zawsze wychodzi. Próbujemy coś automatyzować. Ostatnio nie wyszła nam automatyzacja procesów księgowych. Okazało się, że x10 faktur nie zostało wystawionych i nie trafiło do klienta. To jest coś, co my musimy skorygować. To jest coś, co ciągnie za sobą kolejne konsekwencje. I tych błędów jest multum, ale najważniejsze jest zostawienie sobie przestrzeni na popełnianie tych błędów. bo w momencie, w którym nie popełniamy błędów, nie uczymy się, ja pamiętam to bardzo dobrze, w momencie, w którym byłem rekrutowany do Cognize, w którym obecnie kończę pracę, czyli to przyzwolenie na popełnianie błędów, tylko najważniejsze jest to, żeby się z nich uczyć i następnym razem sprawdzić dwa razy, zanim coś zrobisz, co ostatnio ci nie poszło, albo skonfigurowałeś coś w jakimś narzędziu i coś tam się nie spięło. żeby następnym razem po prostu zweryfikować dwa razy jesteś nauczony przetestuj i z podniesioną głową dalej.
Fajnie. Jakie masz plany najbliższej przyszłości z tym sklepem? No bo dużo rzeczy wdrażacie. Macie jakąś road mapę, co byście chcieli ciekawego? Produkty, nie wiem, może właśnie jakieś kwestie kreatywne, może jakieś narzędzia? Co jest u was na tapecie?
Wiesz co, na pewno jesteśmy głodni poszerzania oferty produktowej. To jakby jest naturalne, jeśli chodzi o wzrost.
W tym samym segmencie, czy jakby...
W tym samym segmencie.
Absolutnie.
Chcielibyśmy troszeczkę go rozwinąć o inne kategorie. Nie będę tego jeszcze spoilerować, bo...
Konkurencja słucha.
Konkurencja może słuchać, ale jest to, na pewno ten rynek rzeczy używanych jest bardzo fajny i trendy na niektóre rzeczy wracają. Wiesz, my to odbieramy też zupełnie inaczej, bo naszą grupą docelową jest Gen Z, ale jeśli chcielibyśmy, chcielibyśmy poszerzyć to i dotrzeć do innej grupy, to jak ja rozmawiam przykładowo z moim tatą, który słysząc nazwę analogii sklep pierwsze co myśli to odtwarzacze winyli. No to to jest już jedna droga, którą moglibyśmy obrać. My myślimy o zostaniu przy tej grupie docelowej, bo ją kumamy i tutaj jakby odnotowujemy największe wzrosty. Być może za jakiś czas będziemy się rozwijać w tą drugą stronę, czyli tej trochę starszej części odbiorców. Ale poza tym na pewno jesteśmy trochę głodni za granicę, a poza tym mamy inne pomysły na biznes, które przy wypracowaniu tego schematu, który mamy już w obecnym momencie, bo cały czas staramy się wszystko procesować, żeby potem było nam łatwiej.
Rozwiń procesowanie. Musi nie być dla każdego to takie zrozumiałe, no bo niektórzy po prostu działają.
Tak. Taki element procesowy, który mamy w obecnym momencie, to najprostszy przykład, czyli magazyn. To, że wysyłanie paczek jest banalnie proste. Polega na spakowaniu paczki. Wszystko jest w odpowiednich miejscach i produkt jest łatwo znaleźć i to są drobne rzeczy. które wprowadzamy, ale finalnie pomagają nam osiągnąć cel, że przedsiębiorstwo działa sprawniej i pozwala powielać to przy innych firmach albo np. przy zmianie osób jest dużo bardziej elastyczne i podatne na takie rzeczy. Chodzi po prostu o to, żeby te rzeczy, które teraz robimy w obecnym momencie dało się spisać, czyli na przykład ja pakuję paczki i to jest przykład inaczej. Podając przykład, mamy magazyniera, który pakuje paczki. Wszystko jest stworzone w taki sposób, że jesteśmy w stanie przenieść to na kartkę papieru i to będzie proces. w którym jak przyjdzie obca osoba spakować u nas paczki, ona spakuje tą paczkę i nadają tak, że ta akcja się powiedzie. I o to chodzi, żeby myśleć o tym, żeby te rzeczy były w jakiś sposób powtarzalne i mogły być zastępowalne między sobą.
Do procesów też polecamy serdecznie aplikację Loom.
Sam dobrze wiesz, jak to działa u was w DAG-u i jak tym przekazujemy wiedzę.
Każde z poszczególnych rzeczy, które ktoś robi, to są nagrywane w postaci audio-video i potem jak ktoś nowy przychodzi, to po prostu sobie to odtwarza i nie ma straty czasu na onboardingu. Kopiąc głębiej, w czeluściach działań marketingowych, no fajnie, mamy TikToka, mamy Instagrama, ale czy tak oldschoolowy forum z jakimś letter się sprawdza w waszej target grupie, czy niekoniecznie?
U nas marketing automation pełni jedną konkretną rolę i newslettery wykorzystujemy bardzo rzadko, tylko wtedy jak wrzucamy jakąś promocję albo naprawdę giga dostawę, bo młodzi nie czytają maili. Najlepszym przykładem jest moja dziewczyna, z którą bardzo często się z tego śmieję, że ma 11500 nieprzeczytanych maili i ja mam, ja utrzymuję porządek w skrzynce, ale ona nie jest w stanie zapoznać się ze wszystkimi promocjami, na które jest zapisana. Więc u nas pełni to jedną konkretną rzecz, czyli wyłapywanie właśnie takich growth hacków, jak poruszyłem przykład z aparatami analogowymi. Porzucone koszyki i tak naprawdę to tyle. Mamy, cały czas staramy się nad, pracujemy nad rozbudowaniem tej segmentacji, czyli szukanie takich miejsc, w którym te produkty możemy zastąpić, dosprzedać jakiś inny produkt i staramy się iść tą ścieżką.
Fajnie. Powoli będziemy sobie dobiegać do końca naszej rozmowy. To, na czym mi się zależało i tak jak właśnie gadałem z Mikołajem przed, to chcieliśmy pokazać wam trochę perspektywę działania, no nie takiego powiedziałbym, nie oldschoolowego, ale takiego, jak działa pokolenie Gen Z. Jak oni właśnie kupują, jakie formaty są wykorzystywane. Podzieliliśmy się też z kilkoma fajnymi tipami. Mam takie odczucie, więc to był odcinek taki mniej storytellingowy, a taki bardziej merytoryczny. Czy chciałbyś Kończąc naszą dzisiejszą rozmowę, zostawisz naszych słuchaczy z jakąś jedną ciekawą myślą albo takimi słowami, które rezonują z tym, co robisz?
Wydaje mi się, że bardzo bym chciał w ogóle, żeby ten podcast dotarł do młodych ludzi, którzy czasem nie wiedzą, w jakim kierunku chcą iść. Mają jakieś zajawki, rzeczy, które ich jarają. Najważniejsze jest to, żeby po prostu działać, zacząć działać i czasem nie myśleć, nie kalkulować, że coś się opłaca, bo nie zawsze wszystko, co się opłaca, warto i nie wszystko warto, co się opłaca.
Jacek Polkiewicz.
Więc polecam każdemu, żeby szukał, nie szedł wydeptaną drogą, tylko szukał tego, co go faktycznie interesuje i działanie da nam dużo więcej doświadczenia niż jakakolwiek teoria wykładana w różnych miejscach.
Ja do tego dodam jeszcze jedną rzecz, reasumując, że warto, i też to u siebie podkreślałeś, jak chcesz w jakimś segmencie iść, to stać się cieniem osoby, która już ten proces od miejsca A do B przeszła i po prostu pracować na nie z darmo. Z darmo na zasadzie bardziej, bo to jest umowna z darmo, bo ty potem z tego więcej zyskasz. Stać się cieniem osoby i wyszukiwać osoby, które w jakiejś zajawce, która jest dla ciebie istotna, osiągnęły jakiś sukces i po prostu być cieniem i się uczyć wszystkiego i pytać, zadawać pytania, dawać wartość.
Zgadzam się z tym.
To nie jest częste dalej.
Dobrze wiemy o tym, jak to działa, czyli ludzie chodzą na studia i czasem przez trzy lata licencjatu nie zadadzą nawet pytania swojemu wykładowcy. na temat jakiś, który może ich potencjalnie interesować, więc to jest po prostu przepałka czasu, jeśli nie wyciąga się wartości z tego, ani nie wyciągnie się na przykład wartości z ludzi, których się pozna w takim miejscu, a można poznać bardzo ciekawe osoby na studiach, ty to na pewno wiesz. Ja też to wiem, bo miałem do czynienia z bardzo mądrymi i działającymi w biznesie wykładowcami. Tylko trzeba chcieć, chcieć się odezwać, chcieć porozmawiać i ci ludzie na pewno podzielą się z nami wiedzą, która może nam się dużo bardziej przydać w konkretnym momencie w życiu, przy konkretnym biznesie.
Ja się w pełni zgodzę. Teraz jak to powiedziałeś, to też chciałem to powiedzieć, że jak ja studiowałem akurat tylko rok, miałem przyjemność studiować się na Koźminie, Koźmiński Market Internetowy, to ja byłem najbardziej zaktywizowaną osobą na uczelni. W sensie, ja byłem nazywany pan pytania. Jakby cały czas dronowałem pytania, potem po tych wykładach na LinkedInie pisałem, na Facebooku i jak tworzyłem ten e-commerce w pierwszym etapie, to cały czas w każdą rzecz pytałem tych wykładowców i oni pomagali mi, byłem ich studentem.
A teraz Ty jesteś tak naprawdę na ich miejscu, bo Ty dzielisz się wiedzą i możesz to dużo sprawniej wykorzystać. Chodzi o to, żeby dopasowywać to do siebie. Czasem nawet pójdź do jakiegoś wykładowcy, który widzicie, że ma doświadczenie biznesowe, jest jakimś angelem albo kimś takim. i odezwać się, zapytać się jaką ścieżką iść. Ci ludzie na pewno odpowiedzą i ten network jest mega ważny, a obstawiam, że jeśli chcecie nabrać, że jeśli te osoby chcą nabrać doświadczenia, pójdą do kogoś i powiedzą, czy mogę rzucić okiem jak wygląda ta praca, popracować za darmo albo czasem nawet ktoś da po prostu pieniądze za tą pracę. To jest gigantyczny value, którego nie da się zdobyć w żadnym innym miejscu.
W pełni się zgadzam i tym optymistycznym akcentem na koniec poszerzania wiedzy oraz kontaktów. Chciałem Ci podziękować za dzisiejszą rozmowę Mikołaju. Dzięki.
Ja również bardzo dziękuję i dziękuję bardzo za zaproszenie. To była wielka przyjemność.
I lecimy na B4 Autopeya przed targami i handlu. Nie wiem kiedy ten podcast wyjdzie, ale jutro są targi i handlu. Ja jestem też ambasadorem i dzisiaj mamy B4-ek imprezkę, czyli network.
Network.
Z fajnymi ludźmi z e-commerce'u. Dzięki wielkie.
Dzięki wielkie.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trafi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







