5 RZECZY, które musisz sprawdzić przed podpisaniem umowy z AGENCJĄ MARKETINGOWĄ #prawowecommerce

W odcinku Oskar Lipiński, współwłaściciel marki DAG i laureat tytułu Dyrektor e‑Commerce Roku 2024, rozmawia z prawnikiem Piotrem (kancelaria Legitmate) o najważniejszych aspektach prawnych przy współpracy z agencjami marketingowymi. Omawiają pięć kluczowych elementów, które każdy właściciel sklepu internetowego powinien zweryfikować przed podpisaniem umowy: (1) warunki wypowiedzenia i minimalny okres wypowiedzenia, aby móc szybko zakończyć współpracę; (2) stabilność zespołu agencji – ryzyko, że kluczowy opiekun odejdzie i zostanie zastąpiony mniej doświadczonym pracownikiem; (3) forma przeniesienia praw autorskich majątkowych – konieczność pisemnej umowy lub kwalifikowanego podpisu elektronicznego, aby nabyć pełne prawa do materiałów; (4) klauzule poufności/NDA oraz kary umowne, które zabezpieczają dostęp do danych i chronią przed ich wyciekiem; (5) dostęp i własność kont reklamowych (Google, Meta, Merchant Center) – konta powinny być zakładane na właściciela, a agencja nie powinna mieć wyłącznego dostępu, aby uniknąć blokady danych po zakończeniu współpracy. Dodatkowo poruszane są tematy ograniczenia odpowiedzialności agencji, umowy powierzenia danych osobowych, ryzyko nieprzejrzystych ofert w PDF, oraz praktyczne case studies (np. utrata dostępu do Google Merchant Center, brak praw do logo). Piotr podkreśla znaczenie wczesnej konsultacji prawnej i przygotowania solidnych regulaminów oraz polityk, a Oskar zachęca do subskrypcji newslettera i dalszych krótkich odcinków edukacyjnych.
Chapters
Cześć, tu Oskar Lipiński, jestem współwłaścicielem marki DAG. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii produkcyjne. Możesz spodziewać się szczerej, brudnej prawdę marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę ci darmowy 6-dniowy mini kurs o e-commerce.
Cześć!
Słuchajcie, to będzie coś innego niż zawsze. Nie będzie to pełnometrażowy, 60-minutowy podcast. Będzie to coś w formule trochę moich solówek, ale solówek, w których będziemy dzielić się taką praktyczną, bardzo wiedzą. Praktyczną wiedzą z zakresu prawa, prawa e-commerce i zaprosiłem dzisiaj Piotrka, z którym współpracuję. blisko 3 albo 4 lata w przypadku mojej marki DAK. I to będzie taki format, w którym w 15 do 20 minut postaramy się przekazać wam takie informacje praktyczne, które przydały się na pewno każdemu, kto sprzedaje w internecie. Cześć Piotrze.
Cześć Oskar, dziękuję za zaproszenie.
Tak, dużo rozmów mieliśmy między nami w ostatnich trzech latach a propos właśnie kwestii prawnych, zmian w regulaminach, współpracy z influencerami. Nasz model jest dość specyficzny. Więc dużo rzeczy się zmieniało i dzisiaj chcielibyśmy porozmawiać trochę o tym, o tej transparentności lub nietransparentności między kontrahentami, agencjami, influencerami i to będzie krótki format, ale bardzo merytoryczny. Postaramy się przekazać Wam takie tipy, które można sobie wdrożyć i które zainspirują do zmiany prawa w Twoim biznesie online.
Mam nadzieję, że po odsłuchaniu naszego dzisiejszego podcastu, który będzie miał taką krótszą formę, będziecie wiedzieli na co zwrócić uwagę nawiązując współpracę z kontrahentami, no bo pamiętajmy, że nawiązując współpracę z kimś na początku jest dobrze. Kochamy się, chcemy ze sobą współpracować. Ta relacja sprawia wrażenie, że wszystko pójdzie dobrze, będziemy razem zarabiać pieniądze, rozwijać biznes. Jednak nie zakładamy tego, że umowy tworzymy na złe czasy. A co za tym idzie, mam nadzieję, że twoi widzowie po obejrzeniu dzisiejszego podcastu będą wiedzieli, na co w szczególności zwrócić uwagę w kontraktach i umowach, które zawierają ze swoimi kontrahentami.
Lecimy z czymś, czym najbardziej, czyli umowy z agencjami. Umowy, w których dużo sobie obiecujemy. Są złote góry sprzedażowe, wzrosty konwersji, wzrosty sprzedaży. Powiedz mi Piotrze, jakieś pięć najważniejszych kwestii, które powinien każdy sprawdzić przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji o podpisaniu papierka z agencją marketingową.
Przede wszystkim powinien włączyć funkcję Ctrl F w Wordzie albo w pliku PDF, który dostał od agencji z umową, z gotowym szablonem i sprawdzić słowo wypowiedzenie. Jakie są terminy wypowiedzenia, tak żeby można było szybko z tej relacji uciec. Agencje marketingowe często mają taką tendencję w swoich umowach, żeby tworzyć te kontrakty w taki sposób, żeby jak najdłużej związać nas tą współpracą. Często to wynagrodzenie ma charakter ryczałtowy, czyli na przykład zobowiązujemy się, że płacimy dwa tysiące co miesiąc, pięć tysięcy, dziesięć, zależy jaka agencja, jaki klient. i jaki jest zakres świadczonych usług. Więc przede wszystkim musimy mieć świadomość tego, że wiązanie się w relację, która w pewnym momencie może przestać działać, a my tej umowy nie możemy wypowiedzieć, może być trudna. Dlatego trzeba zabiegać o to, żeby mieć przynajmniej taki miesięczny okres wypowiedzenia. Wydaje mi się, że to jest taki termin, w którym ryzykujemy wtedy tylko tą ryczałtową miesięczną opłatę, jak już coś nam nie pasuje i możemy wtedy szybko uciec. Często jest tak, że na przykład po pół roku współpracy widzimy, że nie ma efektów. Widzimy, że ta agencja nie dowozi albo, że na przykład tworzy treści, które potem ktoś od nas musi poprawiać, spędzić wiele godzin, żeby doprowadzić do stanu umożliwiającego wrzucenie tej treści na stronę internetową. No i myślimy sobie tak, no wypowiadamy tą umowę, ryzykujemy tym jednym czynszem, więc strata nie jest duża, nie bawimy się w sądy, postępowania sądowe trwają bardzo długo i po zakończeniu tej współpracy albo podejmujemy decyzję, że zatrudniamy kogoś, żeby działał u nas w strukturze wewnętrznie, albo szukamy innego podmiotu.
Super. Przypomina mi się taka moja sytuacja, w której to agencja wysłała mi pięknie wyglądającą ofertę w PDF-ie ze wszystkimi znanymi logotypami marek i estymacje. I moje podjęcie decyzji było takie, okej, tu jest estymacja, wydaje 10, 20, 30, 40, 50, a koszt pozyskania klienta spada i ta estymacja jest tylko takim pięknym plikiem w mailu. Ona nigdy nie jest podpięta pod umowę i to jest coś, co warto chyba zaznaczyć moim zdaniem, bo agencja, przynajmniej z mojego doświadczenia, z Twojego, ona nigdy nie gwarantuje wyniku.
No i tu przechodzimy do pewnego ważnego aspektu prawnego i nie chcę, żeby to brzmiało nudnie, no ale mamy umowę o dzieło i mamy umowę oświadczenia usług. Umowa o dzieło, nie wiem, dowieź komuś stronę internetową, ona ma wyglądać tak, są jakieś założenia, ktoś ją oddaje, ona źle działa, nie wiem, działa za wolno, możemy to poprawić, tak, mamy określony rezultat. Problem z umowami o świadczenie usług, czyli tym, co robi agencja dla nas, czyli podejmuje jakieś stałe czynności, nie gwarantują żadnego rezultatu. A co za tym idzie, jeżeli ten kontrakt jest źle wykonywany, nam jest trudno wykazać naszą szkodę, trudno jest dochodzić jakichś środków w sądzie i co do zasady, Przedsiębiorcom nie chce się inwestować w takie procesy i są w plecy. Najzwyczajniej w świecie są w plecy. To są umowy starannego działania, a nie umowy rezultatu i to jest cały kłopot. Dostajemy prospekt, w którym, tak jak wspomniałeś, rozpoczyna się współpraca, przychodzi jakiś wysoko postawiony człowiek z agencji marketingowej, przedstawia nam te foldery, przysyła nam różne informacje, obiecuje nam złote góry. A potem po czasie ta osoba już dla nas nie ma na przykład bardzo często gęsto czasu, a nami zajmuje się jakaś osoba, która na przykład dopiero stawia swoje pierwsze kroki w tej agencji. I na to często zwracają uwagę klienci, że w okresie tego, w tym okresie poprzedzającym podpisanie umowy, Wszystko wygląda super, jest kolorowe, jest takie catchy, a w chwili, kiedy już jesteśmy po podpisaniu tej umowy i trwa ona miesiąc, dwa miesiące, nagle ta komunikacja zaczyna być coraz słabsza, nie można się o nic doprosić. Mamy problemy z tym, żeby dostać wartościowe treści, które nam obiecało, które będą np. lepiej nas pozycjonować, no bo wiemy o tym, że zakres usług agencji jest dosyć szeroki. Raz to będą umowy na kampanię w MECie, Google Adsy, może to być umowa na SEO, może to być umowa na tworzenie rolek lub innych treści, więc no każda specyfika jest trochę inna i ciężko jest znaleźć taki złoty środek, ale wspominałeś, na co jeszcze zwrócić uwagę? No to na przejście praw autorskich majątkowych. Teraz jest taka moda, żeby zawierać wszystkie umowy elektronicznie. No i to jest super, to bardzo ułatwia w ogóle prowadzenie działalności gospodarczej. przy założeniu, że masz kwalifikowany podpis bezpieczny. No bo jeżeli chcesz nabyć autorskie prawa majątkowe do tego, co dowiezie ci agencja, żeby korzystać z tego potem, no to musisz tą umowę podpisać albo na piśmie, albo kwalifikowanym podpisem bezpiecznym. Żadne podpisane skany albo, nie wiem, system Authenti bez tego podpisu kwalifikowanego, no nie naprawi tej umowy. Ona będzie nieważna. Ty tych praw nie nabędziesz. Tak samo z logo, tak? Agencja stworzy dla ciebie identyfikację twojej marki, stworzę logo, da ci tę piękną książkę, a ty podpiszesz umowę w trybie przesłanych skanów. No i nie masz praw. Przychodzi ktoś chce kupić twój e-commerce na przykład, no i wpadają prawnicy tego gościa, weryfikują czy ty masz prawa do treści, które masz, czy ty masz prawa do loga, no i okazuje się nagle, że tych praw nie masz. No i co się stanie? cenę ci zbije.
Zaraz, zaraz, ja dobrze rozumiem, czyli agencja, która wykonuje jakiś content dla ciebie, załóżmy filmik, wideo, jakąś indywidualizację wizualną, jeśli to jest podpisane takim skanem, to to nie jest twoje?
No co do zasady, w zakresie przejścia autorskich praw majątkowych nie będzie twoje, no bo umowa musi być zawarta albo na piśmie, albo musisz mieć taki kwalifikowany podpis bezpieczny, za który płacisz. Są różni dostawcy takich podpisów i taki podpis jest równoważne z podpisem takim papierowym, ale w żadnym innym przypadku nie nabędziesz tych praw.
Czyli tak, pierwszy punkt mamy, kwestia sprawdzenia jakiej jest czas wypowiedzenia. Drugim punktem jest to, kiedy osoba, która była wysoko postawiona, staje się człowiekiem widmu, duchem i nagle jej nie ma i cały zespół team liderski rozwarstwia się, dostajesz z takim biednym, co bądź juniorem, który nie ma doświadczenia. Trzecia kwestia zadbywa o te kwestie podpisania, w jakiej formie podpisujesz.
Czy nabywasz prawa autorskie do tego, co dla ciebie jest dowożone, tak? W zakresie na przykład planowania kampanii w mecie, no to nie jest to aż tak bardzo istotne, no bo nie powstaną tam utwory, ale w zakresie tworzenia treści na twoją stronę, albo jakiś rolek, albo... tej indywidualizacji twojej marki, no to wydaje mi się to mega ważne i mega istotne, żebyś to podpisał na piśmie. No bo możesz dużo de facto stracić na tym, jeżeli tego nie zrobisz. Inną rzeczą jest poufność i to jest rzecz absolutnie kluczowa. Przecież te podmioty często mają wgląd do panela administratora nawet twojego sklepu, w sensie agencje marketingowe. Kolejną rzeczą jest to, żebyś zawsze pamiętał o tym, żeby wszelkie konta u dostawców usług, czyli w Mecie, w Google, zakładać na siebie. Niech nigdy nie robi tego agencja. I też bardzo ważną rzeczą jest to, żebyś podpisywał z nimi umowę o zachowaniu poufności. Dajesz im wiele informacji o twoim biznesie. Jeżeli te informacje wyciekną, stracisz. Możesz stracić kontrahentów, możesz stracić kontakty, możesz stracić klientów. Kolejną rzeczą jest to, że z poziomu NDA-ki możesz sobie zagwarantować karę umowną. Możesz ich zobowiązać do wylogowania się z różnych kont. I tutaj mam taką smutną historię z życia, kazusową, kiedy pewna współpraca pomiędzy agencją a pewną firmą szła źle i już od pewnego czasu się nie układała. W związku z tym przedsiębiorca mówił, nie będę wam płacił za to, bo nie dowozicie. Zaległości zrobiły się stosunkowo spore, na większą kwotę pieniędzy umowa została wypowiedziana, a agencja nie chciała zwrócić danych do logowania do konta Google Analytics klientowi. No i robi się problem, no bo jak doskonale wiesz, są tam informacje, są tam dane z perspektywy e-commerce'u, bezcenne często, gęsto, zbierane latami. No i mamy szantaż, mamy brak dostępu do tych danych, Tam ci zmuszają przedsiębiorcę zapłać nam faktury, zwrócimy ci te informacje, no i mamy gotowy kłopot. Gdyby była podpisana z boku NDA-ka z karą umowną za brak zwrotu danych poufnych w postaci haseł do logowania, nie byłoby problemu, no bo nie ma wtedy problemu, żeby wykazywać wartość tej szkody. A jak oszacować wartość tych informacji, która tam jest? No trudno. Więc mając NDA-ka, mając określoną karę umowną, jest nam dużo łatwiej wyciągnąć pieniądze od nieuczciwego kontrahenta za to, co nam złego zrobił.
Mi się przypomina taka sytuacja, będę też odbijał trochę myśli ze swoich case studies albo not success stories, w których właśnie agencja tworzyła mi konto w Google Merchant Center, czyli są to reklamy produktowe, które się tają w Google. Kończyłem współpracę. i nagle dostałem informację, że to jest nasz CSS, nasze konto. Ja mówię, no dobra, ale pół roku robiliście mi kampanię, tam się zebrały dane, algorytm się nauczył i co, one się wyłączą? No tak. No i tam była batalia z mojej strony i finalnie skończyło się to dość polubownie, choć często ten case jeszcze przypominam, to już to jedna z takich krakowskich agencji, że oni nie mogli sobie poradzić z tym, że ja odchodzę, po pół roku niezadowolenia, wielkiego niezadowolenia i oszukiwania mnie w tych estymacjach, choć nie miałem właśnie podstaw prawnej, żeby, żeby czegoś wymagać. No i finalnie to konto zostało, zostało u mnie, jakoś to zostało przetransformowane, ale takich przypadków chyba masz więcej.
Niestety tak i można się chronić NDA-ką. Najfajniej jest jak klient po prostu przychodzi do mnie przed podpisaniem umowy z agencją, bo wtedy widzimy, że co możemy w tej umowie poprawić, jak go lepiej zabezpieczyć. Między innymi właśnie tą NDA-ką, żeby uniknąć takich sytuacji. Człowiek najczęściej uczy się na błędach i dzięki prawnikom może się uczyć na błędach innych przedsiębiorców. No bo gdzieś mimo wszystko w tej swojej rzemieślniczej pracy, o czym wspomniałem poza kamerami, bo Nie trudnie się na co dzień działalnością marketingową w żadnym zakresie, a raczej poświęcam się ciężkiej pracy na rzecz swoich klientów. Zdobyłem to doświadczenie i mogłem się nauczyć na wielu takich niefajnych sytuacjach, jak uniknąć potem później tych problemów i to jest kluczowe. A jeżeli jeszcze wracamy do tych błędów, no to wróćmy do tego Ctrl F w tym pliku, który możemy wpisać, żeby ułatwić sobie tą pracę. i poszukajmy słowa odpowiedzialność. Czy ona jest wyłączona? Czy ona jest ograniczona? Jak ona jest ograniczona? No bo mimo wszystko często agencje podpisują z nami umowę i ograniczają na przykład swoją odpowiedzialność do trzykrotności wynagrodzenia z ostatnich trzech faktur. To jest naprawdę standard w tego rodzaju relacjach i warto to negocjować. Uważam, że ryzyka nie są jakieś potężne, ale dlaczego to jest ważne? No na przykład, jeżeli treści będą tworzone przez jakiś czatek GPT albo dostarczą nam coś, co będzie skradzioną własnością intelektualną, a mają jednocześnie ograniczoną tą odpowiedzialność, no to możemy się troszeczkę spocić, żeby coś wyegzekwować.
Brzmi to bardzo ciekawie. Tak sobie myślę, no bagaż doświadczeń jest twój jest duży. Czy pojawia ci się w głowie jeszcze jakaś taka historia takiego hardkorowego fuck upu agencyjnego we współpracy, który może taką dać ciekawą perspektywę patrzenia naszym, moim słuchaczom, że okej, jeśli będą te sytuacje w przyszłości, zapali mi się lampka, bo pan Piotr powiedział, że taki błąd już powstał w przeszłości. Możesz zrobić sobie chwilę na mysł, a ja się dorzucę swoje.
Z perspektywy... Nie, jestem gotowy od razu odpowiedzieć, bo
zawsze... Jest tego dużo.
Tak, jest tego dużo. Dużo jest takich problemów. Ludzie ze sobą współpracują, na początku się kochamy, a potem ta współpraca wychodzi trochę inaczej. I te gorzkie żale gdzieś tam procentują, tak jak w tej twojej opowieści. No ale z perspektywy przedsiębiorców, Największymi bólami były problemy z prawami własności intelektualnej do rzeczy, które dowoziła agencja, bo nie było to na przykład uregulowane i po czasie okazywało się, że to jest nieważne, a ktoś chciał sprzedać swój e-commerce. I to był duży problem, dojść do twórcy, podpisać z nim post factum taką umowę, ponownie za nią zapłacić dodatkowo, no bo też trzeba uwzględnić to wynagrodzenie za przejście autorskich praw majątkowych. I to był duży poziom stresu dla właściciela e-commerce'u. No i ta sytuacja, o której ty wspomniałeś, czyli danych dostępowych do konta, no też było bardzo stresujące. I to nie była jednorazowa sytuacja w mojej karierze i za każdym razem ten przedsiębiorca siedział w dużym stresie, czy te dane odzyska. Ten algorytm się uczył latami i nagle ty to tracisz i wiesz, że jak to utracisz, Twoja sprzedaż padnie, ty masz ludzi zatrudnionych, którym musisz płacić, nie ma wpływów, nie ma przychodów. Jest problem i to są prawdziwe dramaty przedsiębiorców w takiej sytuacji. Stres, niespanie.
Czy z tym prawem e-commerce jest trochę tak jak... w sytuacji, w życiu, gdy boli ci kręgosłup, to idę do fizjoterapeuty, ale nie zabezpieczam się wcześniej. Jaka jest w ogóle optyka patrzenia przedsiębiorców, którzy sprzedają w internecie? Czy oni się zabezpieczają z tym dużo wcześniej? Tak jak na przykład ja wyszedłem z takiego założenia, że my wszystko sobie na bieżąco, cały czas regulujemy, poprawiamy, zastanawiamy się o tym daga. Czy jednak to jest tak, że dużo jest tych rzeczy, że ktoś otwiera sklep, Jest sprzedaż, jest okej, to sobie płynie, rośnie, ale on nie zabezpiecza tego na starcie. Jaka jest statystyka? Raczej osoby myślą o tym wcześniej, czy jednak jest to tak, a dobra, tam regulami to się poprawi, na razie nie ma problemów, jakoś to będzie?
Powiem tak, te osoby, które korzystają często albo konsumują treści, Osób, które mówią o tym, jak działać w e-commercie, mają większą świadomość prawną. Te osoby, które kupiły wszelkiego rodzaju kursy, zazwyczaj dowiadują się o tym, o takich ważnych aspektach. Na przykład te osoby, które nas dzisiaj obejrzą, będą pamiętały o tym, że dostałem coś, warto się nad tym zastanowić, pochylić i na coś zwrócić uwagę, bo coś może tam być dla mnie niekorzystnego. Na podstawie tego, co sobie opowiedzieliśmy, on może sobie zwizualizować, co jego złego może spotkać w takiej relacji. Ale przejdźmy do początku twojego pytania. Wydaje mi się, że większość przedsiębiorców o to nie dba, albo dba o to bardzo słabo. Jest tego pewnego rodzaju przeświadczenie, że usługi prawne są drogie. i że ten dostęp do prawnika się najzwyczajniej w świecie nie opłaca, a lepiej te środki zainwestować w jakieś inne miejsce. I takie osoby najczęściej płacą podatek od prawnika w tego rodzaju sytuacjach. Podatek od prawnika to jest... Podatek od prawnika to jest termin, który wymyślił mój serdeczny przyjaciel, wspólnik, adwokat Łukasz Szczepaniak, który ilekroć wydarzy się coś takiego, że klient zwróci się do nas z prośbą o wycenę analizy jakiejś umowy. I dostanie tą wycenę nawet na przykład 2 do 4 godzin kwota X. Kilkaset złotych. No i stwierdza nie, odmawiam. Trzy miesiące później wraca. A tam zobowiązanie 60 tysięcy, mam problem, żeby to oddać. No sztampowa sytuacja zapłaty podatku od prawnika. Wtedy mogłeś tego uniknąć. Najczęściej w prawie nieruchomości to się pojawia, kiedy ktoś na mocy ugody, której też postanowił nie skonsultować, zgodził się na zamianę zadatku na zaliczkę i nagle okazało się, że nie ma tego zadatku i 150 tysięcy złotych jest. plecy kolokwialnie rzecz ujmując, a wystarczyło zapłacić tysiąc złotych za to, żeby ktoś przysiadł do tej ugody i ewentualnie tam skreślił jedno słowo i zamienił na drugie. I byłoby po problemy, więc tak wielu sytuacji można by było uniknąć, gdyby ktoś wcześniej taką polisę ubezpieczeniową prawną w cudzysłowie nabył.
Wynika z tego, że jest bardzo łatwo wejść w e-commerce, łatwo kupić tanie regulamin, które nie zobowiązuje się do tych kwestii prawnych, które się dzieją aktualnie i ludzie o tym po prostu nie myślą. Ja też słuchajcie, drodzy słuchacze, tworzę po to tą serię, która nie jest takim typowym podcastem godzinnym, bo myślę, że gdybyśmy godzinę gadali o prawie v-commerce, to zaludzilibyśmy. Chcielibyśmy wam właśnie w takiej formie krótkiej, dwudziestominutowej, bo w ogóle bardzo, bardzo dużo ujęliśmy, uważam w ogóle w tej takiej krótkiej formie rzeczy takich, które możecie sobie, drodzy słuchacze, zweryfikować. Z mojej strony to będzie wyglądało tak, że to będą odcinki takie 20-15 minutowe. Mamy zaplanowane takie trzy. Kolejny będzie z Zuzanną, również z kancelarii Legitmate. I też chciałem, żeby wybrzmiała jedna bardzo ważna rzecz, że to nie jest tak, że to jest odcinek promujący kancelarię e-commerce'ową, z której ja współpracuję, tylko to jest coś, co Ja nie miałem akurat sytuacji takiej, że tak powiem, przypałowej w swoim e-commerce, ale dużo osób ma, swoich klientów, moich klientów, więc jakby to jest takie trochę zabezpieczenie, trochę taka płachta ochronna, żebyście po prostu zastanawiali się, co się może wydarzyć za jakiś czas, jeśli nie zrobicie dobrego fundamentu, tak? Jak nie zrobicie dobrego fundamentu w e-commerce, w strategii, to tak samo musicie zastanawiać strategicznie sobie kwestie prawne, bo internet daje wolność. Ale jest niebezpieczne.
To prawda. Ale też z drugiej strony zastanówmy się nad inną kwestią. Nie każdy w swoim e-commerce'ie wdraża tak innowacyjne rozwiązania jak wdrażał DAK czy wielu klientów naszej kancelarii. Pamiętam te pierwsze rozmowy. Tak, to były półtora godzinne rozmowy o kolejnych strategiach, działaniach marketingowych. Gadaliśmy, gadaliśmy, gadaliśmy, żeby to wszystko było... legalne i jakoś udało się wypracować rozwiązanie. Ci przedsiębiorcy tacy, którzy zaczynają coś robić i jeszcze nie wdrażają jakichś bardziej skomplikowanych rozwiązań, no to myślę, że są w stanie basicowo sobie stworzyć ten regulamin i poradzić. Nie muszą zawsze iść i wydawać jakichś dużych kwot, tak? No ale jeżeli już mamy coś bardziej zrobione pod siebie, stworzyliśmy swój e-commerce, nie skorzystaliśmy z gotowych rozwiązań dostawców, tylko ktoś nam ten sklep uszył na naszą miarę, no to często może się okazać gęsto, że potrzebujemy bardziej już skomplikowanych dokumentów prawnych na stronę. W szczególności z zakresu polityki prywatności i cookiesów, które są tam stosowane, a te technologie są mocne. Wiemy, ile widzimy z tego, co robią konsumenci na naszych stronach, te dane muszą być bezpieczne, więc niezależnie, czy współpracujemy z agencją, czy z informatykami, zadbajmy też o umowę powierzenia danych osobowych, żeby zabezpieczyć dane osobowe naszych klientów, naszych kontrahentów, do których inne firmy trzecie będą miały dostęp. Dlatego NDAK, umowa powierzenia, ochrona danych osobowych, też o tym pamiętajcie wszyscy i nie dajcie sobie ograniczyć za bardzo tej odpowiedzialności za to, że komuś udostępniliście te dane. bo na sam koniec zawsze ten finalny konsument przyjdzie do was, przyjdzie do właściciela. I to, że wy będziecie mieli regres wobec swojego podwykonawcy i jaki będziecie mieli regres, będzie zależało właśnie od tej umowy, którą macie, bo ta umowa jest pisana na złe czasy, na czas wojny, a nie na czas pokoju.
Piękne zakończenie tej niezwykle szybko, merytoryczno, wartościowej rozmowy. Ja jeszcze dam jedną rzecz. Ja słuchajcie, jestem do tego bólu pragmatyczny w swoich podejmowanych działaniach, że ja nawet narzędzia, których używam w e-commerce jak aplikacje wysyłam do sprawdzenia, czy ja mogę ich użyć, czy właśnie dana firma w sposób zgodny z normami tego użytkuje i się okazuje bardzo często, że firmy ze Stanów niestety nie mogą.
Nie zawsze są na tej liście, nie zawsze transfer jest dozwolony i nie zawsze jestem w stanie ci od razu powiedzieć, bo jesteś krok do przodu.
Coś tam sobie wymyślam. Dziękuję ci bardzo Piotrze za tą rozmowę, bardzo fajnie ją zakończyliśmy. I takie rozmowy będą pojawiać się częściej, prawne. Ja was zachęcam jak zawsze do czego? Do subskrypcji mojego newslettera i chyba wy też macie newsletter, prawda? Taki prawny, Zuzanna Piszego.
Tak, jak najbardziej. Czasami też mi coś się uda tam wskrobnąć. Wiele osób już go pisze. Cały zespół kancelarii jest podzielony na różne osoby. Specjalista od wszystkiego jest specjalistą do niczego, więc każdy tam zawsze stara się jakiś artykuł ze swojej broszki wrzucić.
Dodamy link. Warto się zapisać, jeśli was interesuje rzetelne, legalne prowadzenie biznesu w Polsce. Dziękuję ci bardzo.
Bardzo ci dziękuję. Wszystkiego dobrego.
Do widzenia.
Dzięki.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







