+800MLN | Upadki, miliony i lekcje, które każdy przedsiębiorca musi znać - Daniel Siwiec

In this Polish podcast episode, host Oskar Lipiński interviews real‑estate entrepreneur Daniel Siwiec. Siwiec recounts his rise from a poor upbringing and a brief stint as a salaried employee to building a multi‑million‑zloty property empire, including development projects, apartment flips, a fund that invests in his students' flips, and a portfolio of thousands of rental units. He claims that the education he provides has generated over 800 million PLN in profit for his alumni. The conversation covers his motivations (teaching over pure profit), the importance of personal branding, the evolution of his brand from a low‑profile start to a YouTube‑driven media machine, and the detailed structure of his team (content creators, editors, marketers, sales closers, managers, and even his wife). They discuss production workflows for podcast episodes, the role of different platforms (YouTube, Instagram, TikTok, LinkedIn), organic versus paid acquisition, and experiments such as a reality‑show‑style flip competition. Siwiec also shares philosophical views on money as a metric, the need for perseverance, and practical advice for aspiring entrepreneurs. Additional topics include a failed pandemic‑era disinfectant‑fluid venture that taught him to stay within his core niche, reflections on health, burnout, and work‑life balance, the concept of "slow hustle," daily routines and delegation, advice for real‑estate agents on marketing with personal brand versus traditional channels, and his early e‑commerce hustle on Allegro. He emphasizes a sustainable growth mindset (20‑30% annual) over relentless overwork, and expresses satisfaction with his life despite past hardships.
Chapters
To, czego ja uczę, to wygenerowało moim absolwentom ponad 800 milionów zysku, tak? Czyli tak jak kiedyś liczyliśmy.
Zysku.
Zysku, tak? To prawie miliard, tak? Myślę, że już może dochodzimy. Mam projekty developerskie, buduję apartamenty nad morzem, buduję w Polsce, w Lublinie. Mam fundusz, który inwestuje we flipy moich absolwentów, więc mam różne tematy rozgrzebane. A zaczynałem z kapitałem 30 tysięcy złotych, które sam odłożyłem sobie z pracy na etacie. Dwa lata pracowałem na etacie w życiu. I tam zdałem sobie sprawę, że gdzie bym się nie spinał, po prostu ta drabina, po której się spinam jest przy złym budynku. Po prostu... W pracy na etacie się raczej nie dorobisz milionów, i sobie to uświadomiłem. Zobaczyłem prezesa, który jeździ w pięknym Audi A8, ale w każdej chwili może być po prostu wyjebany z roboty.
To jest inwestować w nieruchomości we wstępie z tym piątym, a jak tak, to gdzie?
Jeżeli ktoś nie inwestuje w nieruchomości, to to powinna błąd. Dla mnie to jest jedna z najlepszych inwestycji. I uważam, że omijać ją szerokim łukiem to jest błąd biznesowy. Jest taka zasada stara w nieruchomościach, że nie czekaj, żeby kupić nieruchomość, tylko kup nieruchomość i czekaj. Ci, co kupili w ostatnich 200 latach nieruchomości, nie żałują tego. Nikt nigdy bogaty nie mówi, że żałuje, że za mało pracował, na łożu śmierci. Nikt tego nie robi.
Cześć, tu Oskar Lipiński, jestem współwłaścicielem marki DAG. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii producent. Możesz spodziewać się szczerej, brudnej prawdy o marketingu e-commerce. Bez luchrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę ci darmowy 60-dniowy minikurs o e-commerce. Zawsze mnie to zastanawia, że tylko 20% osób, które ogląda moje podcasty, subskrybuje ten kanał. Reszta niestety tego nie robi. Więc zanim zaczniemy, mam do ciebie małą prośbę. Jeśli lubisz moje treści edukacyjne i chcesz, żeby podcasty się rozwijały i żebym z całym swoim zespołem mógł je z odcinka na odcinek polepszać, wystarczy, że klikniesz subskrybuj. To takie małe mikro wsparcie, które da mi motywację do dalszego działania. Zaczynamy kolejny odcinek. Słuchajcie! Zaczynamy sobie zupełnie inaczej. Ja się bardzo cieszę na dzisiejszy odcinek z jednego względu, że dzisiaj przy stole siedzą dwie osoby z tego samego miasta, a jak dokładnie sekundę temu ustaliliśmy, nasze, znaczy miejsce, w którym ja się wychowałem, było oddalone tak naprawdę jakieś półtora do dwóch kilometrów województwo lubelskie, Lublin, a w sumie to pogranicza Lublina. Cześć Daniel.
Cześć.
Więc fajnie, że wpadłeś. Dzisiaj będzie trochę inna branża niż zawsze. W sumie pierwszy raz ona się u nas pojawi, a nie, przepraszam, drugi. Jeszcze był Kamil Marciszewski, jak rozmawialiśmy sobie o nieruchomościach w Dubaju. Ale zanim zaczniemy, muszę przytoczyć pewną historię. Słaby jestem z matematyki, ale było to 12-13 lat temu i jak ustaliliśmy możliwość, że to jest prawda, byłem w Lublinie i to był w ogóle ciekawy dla mnie tydzień, bo w tym tygodniu 12-13 lat temu dowiedziałem się, istnieje coś takiego jak Facebook biznesowy i zostało to określone jako LinkedIn. Taką wiedzę wtedy posiadłem i w tym tygodniu też wybrałem się na event dotyczący flipowania. Totalnie nie wiedziałem co to jest. On się znajdował no właśnie gdzie.
Wydaje mi się, że to była chatka Żaka i że to nie był do końca event, tylko to było takie wystąpienie na zasadzie organizowany przez jakiś samorząd studencki, ktoś mnie tam zaprosił, a ja, że wiedziałem, że wystąpienia publiczne to jest umiejętność, którą trzeba szlifować, a totalnie nie mam o niej pojęcia, poza tym, że występowałem publicznie do moich pracowników, jak prowadziłem zebrania i inne rady, to wiedziałem w sobie, że chcę kiedyś się tego nauczyć, a strasznie się stresowałem i pamiętam, że po prostu byłem cały mokry, jak na tym wystąpieniu, o którym teraz mówisz, że to były po prostu moje szlify. Ja to zrobiłem po to, żeby, nazwijmy to, przejść praktykę.
Dwanaście lat temu. Ale widzisz, zapamiętałem to.
No nie wiem, czy to było dwanaście.
To tak strzelam.
Może koło dziesięciu.
Ale to było bardzo dawno temu.
Tak, to było bardzo dawno temu, tak. Ja wtedy chodziłem na Toastmasters, chciałem się trochę nauczyć, bo jakby umiejętność mówienia jest bardzo ważna, ale to nie była nigdy moja najlepsza strona. Potrafiłem się komunikować, natomiast no takie, jeżeli, ja słyszałem takie zdanie, że jeżeli potrafisz mówić jedno do wielu, potrafisz mówić publicznie, to rozmowy one to one będą dla ciebie bardzo, bardzo proste, a w biznesie o to chodzi i to jest bardzo ważne.
Ale trochę tak jest, bo im więcej nagrywam podcastów, tym więcej też rozmów mam na konferencjach, na eventach biznesowych, to łatwiej się po tym i komunikować faktycznie. Ten zasób subnictwa się staje coraz większy. Ja mam cały czas w głowie jedną rzecz, jak staram się mówić, bo trochę przebijam ci piątkę z tym, że tu się staram mówić wyraźnie, ale jak na przykład jest jakaś komunikacja między znajomymi, to często jest tak, co ty sobie wyfiszczałeś? W sensie ja w ogóle nie wiem, o czym ty do mnie powiedziałeś, człowieku. Więc tak, to jest super ważna umiejętność. Ale odcinając tą krótką historię, jako taka rozgrzewka w naszej dzisiejszej rozmowie, to ja bym chciał, żebyś przytoczył osobom, które mogą cię nie znać, a są słuchaczami mojego podcastu. Co ty w ogóle robisz i dlaczego to robisz?
Ja jestem przede wszystkim przedsiębiorcą w branży nieruchomości. Wszystkie moje biznesy są oparte o rynek nieruchomości. Wszystkie, większość może. Jestem deweloperem, czyli buduję mieszkania, kupuję działki, sprzedaję mieszkania. Jestem flipperem, czyli kupuję mieszkania, często w słabym stanie technicznym, prawnym. Remontuję te mieszkania i sprzedaję później jak gotowe. i handluje nieruchomościami, tak, to jest mój główny biznes, ale też i uczę ludzi, jak mogą to robić, jak szukać okazji, jak podnosić wartość nieruchomości i jak na tym zarabiać, tak, przeszkoliłem już kilka tysięcy osób w Polsce z tego tematu, napisałem trzy książki o nieruchomościach, właśnie o deweloperce, o tym, jak flipować od zera, o tym, jak w nowoczesny sposób inwestować, więc to jest moja taka ekspertyza, którą robię już od 15 lat i się tym zajmuję, zaczynałem, no, totalnie od zera, kiedy jak wchodziłem w ten biznes, to nie miałem żadnych pieniędzy.
Byłeś jedną z pierwszych osób, które stały się medialne, w sensie możesz powiedzieć sobie,
że jesteś... Wydaje mi się, że nie. Dzisiaj wydaje mi się, że jestem jedną z najbardziej medialnych osób w tym temacie, natomiast oczywiście zawsze były osoby, które coś tam robiły wcześniej, natomiast w jakiejś tam mniejszej skali.
O tej medialności na pewno sobie porozmawiamy i postaramy się rozłożyć czynniki. Pierwsze to, jak budujesz tą markę osobistą, czy to jest zaplanowane, czy nie zaplanowane, jakie strategie. W to sobie, moi drodzy słuchacze, na pewno dzisiaj głębiej wyjdziemy, więc to z pewnością.
Stop.
Wiesz co? Nikt mi tego nie powiedział, kiedy zaczynałem skalować e-commerce. Jak cholernie samotna potrafi być ta droga. Nie masz z kim przegadać swojej decyzji. Nie wiesz, która decyzja będzie miała największy impakt dla twojego biznesu. A co najgorsze, czasami nawet nie wiesz, że czegoś po prostu nie wiesz. I właśnie to zauważyłem. Szczególnie w Polsce brakowało prawdziwej społeczności dla founderów e-commerce. Dlatego stworzyłem Master e-commerce Hub. Przestrzeń, w której spotykają się ludzie, którzy naprawdę dowożą i chcą razem rosnąć dalej. Mamy wspólne mastermindy, dostępy do ekspertów, kulisy kampanii, gotowe systemy i rozmowy, które realnie zmieniają perspektywę prowadzenia biznesu, a co za tym idzie, po prostu skalowania. W naszej pilotażowej wersji zebraliśmy masę świetnych opinii i teraz wchodzimy w coś, co jest nowym etapem. Mastery Commerce Hub 2.0. Coś, czego jeszcze tutaj nie było. Niebawem zaczynamy odboarding pierwszych członków. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, w opisie znajesz link do listy oczekujących. Wystarczy, że klikniesz. Jest on także przyświęty w komentarzu. I możliwe, że to będzie jedna z bardziej ważnych decyzji biznesowych, którą podejmiesz aplikując. Dzięki i wracamy do odcinka podcastu. A mógłbyś powiedzieć coś o sobie też w takim pułapie bardziej liczbowym? Powiedziałeś o rzeczach, które wydałeś, ale ludzie lubią liczbę.
Jeżeli chodzi o liczbę, to mogę powiedzieć tak, że to, czego ja uczę, to wygenerowało moim absolwentom ponad 800 milionów zysku. Czyli tak jak kiedyś liczyliśmy.
Zysku.
Zysku, tak? To prawie miliard, tak? Myślę, że już może dochodzimy. Sam zrobiłem kilkaset flipów na swoim majątku, na swoich aktywach. Wybudowałem kilkaset mieszkań, czy tysięcy metrów powierzchni takiej jakby i handluję cały czas nieruchomościami, czy to mieszkania, działki, czy tego typu rzeczy. To są takie liczby, które mnie dotyczą. Natomiast to tylko o pieniądze, ale największą satysfakcję mam chyba w biznesie i z tego co robię, to jest odnalazłem w sobie takie roli nauczyciela, czyli to co uczyłem się tego, tak czułem wewnętrznie, że mam taką potrzebę. Wtedy sobie to tłumaczyłem tym, że no to jest do biznesu, to odnalazłem sobie taką misję takiego nauczyciela, mentora i jakbym to miał robić za darmo, albo nie chcieli mi za to płacić, to bym to robił za darmo, tak? Albo nawet sam bym za to płacił, żebym mógł to robić, bo to jest coś, co daje mi dużo większą satysfakcję niż, można powiedzieć, cały czas budowanie, sprzedawanie, budowanie, sprzedawanie, czy remontowanie, sprzedawanie. To jest zwykły biznes, to jest dla mnie sposób do zarobienia pieniędzy, do wzmagacenia się, natomiast nie mam już tego takiej satysfakcji jak na początku, a to co robię w tej misji nauczyciela jest dla mnie dużo ważniejsze.
Czy pieniądze Cię już w takim razie nie motywują?
Pieniądze nie motywują, ale motywują... Pieniądze są dla mnie takim jakby samym celem, może nie celem, tylko samym... Rozumiem. Nie, samym miernikiem sukcesu. Czyli jak osiągasz sukces, to ten sukces jest mierzony często w pieniądzach. Jeżeli realizujesz jakiś projekt komercyjny, to właśnie pieniądz jest tym miernikiem. I jeżeli robisz biznes, on wychodzi na to fajnie, wybudujesz piękny budynek, pomnik sobie wybudujesz, ale jeżeli nie ma na końcu zysku, to naprawdę to jest połowiczny sukces. Musi być tam zysk, plus jeszcze wszystkie inne benefity, które są dodatkowo. Więc dzisiaj, oczywiście, że ja mam cele finansowe, że ja jakby sięgam po więcej cały czas, no bo jeżeli bym sięgał po mniej, to bym się zcofał, prawda, więc jakby automatycznie sięgam po więcej, ale już staram się to robić z taką dużą lekkością, żeby lewitować, tak jakby, jak samochód startuje, to najwięcej paliwa traci i najwięcej turbulencji jest, jest najbardziej niebezpiecznie. A dzisiaj staram się bardziej tak szybować jak szybowiec i bardziej małą ilością energii. Tak jakbyś jechał sobie na 5, 6, 7 na autostradzie, to po prostu małą energię to kosztuje, a daje duży rezultat. Więc staram się bardziej nie iść na maksa w kosmos, tylko raczej lekko do góry i dzięki temu też mam dość wyższy komfort życia, że nie pomnażam majątku co roku raz dwa.
Partnerami podcastu jest marka GetResponse oraz Shopper. Dowiedz się więcej o osobach, które wspierają każdy mój odcinek. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako marka DAK. GetResponse to polskie narzędzie do email marketingu i zarządzania kampaniami online. Za jego pomocą zautomatyzujesz komunikację marketingową w oparciu o zachowania i preferencje klientów. Dodatkowo wypromujesz i sprzedaż produkty dzięki pakietowi narzędzi e-commerce. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. Mhm. to dużo już wiemy o liczbach takich stricte biznesowych. A jakbyś opisał siebie nie mówiąc o biznesie i sukcesach? Ty jako ty.
To jest takie trudne pytanie, bo ja często siebie definiuję właśnie tym co robię i moim biznesem. Myślę, że... Kim jesteś, gdy się odłączy
YouTube, gdy się odłączyą wszystkie social media i wszystkie biznesy na koniec dnia?
No przede wszystkim jestem ojcem, jestem mężem i to jest taka moja główna rola życiowa i myślę, że tego bym, biznesu i majątku bym się mógł pozbyć, tego bym się nie chciał i nigdy bym sobie nie odłączył i to jest dla mnie bardzo ważne, ale myślę, że jestem fajnym gościem i Co jeszcze mogę powiedzieć? Lubię siebie. Po prostu lubię siebie i lubię być ze sobą. Ale nie w takim sensie, że lubię siebie, bo jestem narcyzem, tylko w takim sensie, że lubię swoje życie. I to, jak mi się udało swoje życie poukładać, nie chciałbym go zamienić na żadne inne.
Fajnie. A powiesz w kilku słowach, od czego to wszystko zaczęło? Żeby ludzie mieli taki background, taki storytelling w minutę.
Nie będzie łatwo. Jasne. To jakby też, żeby skrócić tą całą historię, to ja wychowałem się w biednej rodzinie, gdzie były trudne momenty, gdzie nie mieliśmy co jeść i było ciężko. Ojciec mnie zostawił, moją rodzinę, jak mieliśmy 10 lat. Ja w wieku parunastu lat musiałem sam kombinować, żeby mieć jakieś ciuchy, rzeczy. i byłem nauczony, dzięki temu zresztą, że nie miałem tych pieniędzy i nie miałem rodziców, to musiałem sam nauczyć się zadbać o siebie. I już od początku miałem takie przejawy przedsiębiorczości, żeby coś zrobić więcej, coś osiągnąć i poszedłem do pierwszej pracy. Chciałem otworzyć firmę, tam nie dostałem dotacji, poszedłem do pracy, jednej, drugiej, dwa lata pracowałem na etacie w życiu i tam zdałem sobie sprawę, że gdzie bym się nie spinał, po prostu ta drabina, po której się spinam jest przy złym budynku. Po prostu W pracy na etacie się raczej nie dorobisz milionów i sobie to uświadomiłem. Zobaczyłem prezesa, który jeździ w pięknym Audi A8, ale w każdej chwili może być po prostu wyjebany z roboty, nie? Bo akcjonariusze mogą go wywalić. Co z tego, że zarabiasz 100 tysięcy miesięcznie? Ja generalnie zawsze ktoś nad nim jest jakaś wielka tłusta dupa, która mówi mu, co ma robić. Ja sobie stanę za sprawę, że ja po prostu całą energię oddaję im, zamiast budować coś swojego. Jak mam 22 czy 3 lata, to jest najlepszy moment, żeby rzucić pracę, zaryzykować wszystko, bo jeszcze nic nie mam, nie mam rodziny, hipoteki, zobowiązań, rzuciłem pracę i ktoś mi kiedyś powiedział Właśnie rzuciłem ją, bo uwierzyłem w bajkę o nieruchomościach, że można robić nieruchomości nie mając pieniędzy. I to właśnie dzięki tym nieruchomościom udało mi się właśnie zbudować no majątek spory, bo tam mam ponad 100 mieszkańców w całej Polsce, które wynajmuję. Mam projekty developerskie, buduję apartamenty nad morzem, buduję w Polsce, w Lublinie. Mam różne, mam fundusz, który inwestuję we flipy moich absolwentów, więc mam różne tematy rozgrzebane. A zaczynałem z kapitałem 30 tysięcy złotych, które sam odłożyłem sobie z pracy na etacie. Więc tak jakby dzięki temu, że wszedłem właśnie w nieruchomości i zaczynałem od swoich pierwszych flipów na dźwigni bez kapitału, ale nie z kredytem.
Fajne. Marka osobista była bardzo dużym lewarem w tych pierwszych latach. Czy ona dopiero teraz, że tak powiem, kiełkuje w takim, mówisz, w związku z czym dodajesz filmów na YouTubie, jak długo to trwa? Też wspomniałeś przed rozmową, że to nie jest aż tak długo, długo robione. Co jest największym lewarem w tym wszystkim?
Lewarem to stało się później w biznesie, natomiast na początku pierwsze kilka, chyba 7-8 lat w ogóle nie budowałem marki osobistej. To była marka osobista, czyli nazwisko przedsiębiorcy, który jest solidny, uczciwy, wypłacalny i tak dalej. To była taka mini marka, można powiedzieć, ale nie sądziłem, że... Tak, ale marka w sensie, że jak o tobie mówią, to taki robisz biznes, prawda? I tak jakby nie wiedziałem, co to jest marka osobista. Dopiero po czasie zacząłem, miałem taką potrzebę wewnętrzną, żeby podzielić się. Ja zrozumiałem, że osiągnąłem wielki sukces i że z chłopaka z biednej rodziny zacząłem obracać milionami i zrozumiałem, że to nie jest coś normalnego. i chciałem się tym podzielić, żeby zainspirować innych, bo ja nie urodziłem się utalentowanym człowiekiem, ja po prostu wykorzystałem zasoby, które ma i stworzyłem siebie takim, jakim jestem i uznałem, że warto się tym podzielić. Poczułem taką misję, taki pomik sobie wybudować trochę, żeby coś po mnie zostało i napisałem pierwszą książkę, nowoczesny inwestor, o inwestowaniu właśnie w nieruchomości i to zrobiłem tak trochę jakby, nie wiem, trochę dla ego, trochę, żeby zostało coś po mnie. I po tej książce, jakiś dziennikarz odezwał, jak zacząłem ją promować, napisali o Artykułach Rzeczypospolitej. Później tam media podchwyciły. Później zacząłem to publikować na swoich mediach, na Facebooku. Rozpocząłem kanał w 2017 roku. Zacząłem nagrywać właśnie wywiady w samochodzie z różnymi ludźmi, i znanymi, i nieznanymi, i z absolwentami, i z ludźmi, którzy są w biznesie. Ten kanał na YouTubie był też takim początkiem i on mi dał najwięcej. Jeżeli chodzi o medium, które dało mi najwięcej, to jest właśnie YouTube. Natomiast dzisiaj YouTube jest całkowicie inną platformą niż była kiedyś.
Opowiedz o tym, bo to ciekawe.
Tak, no kiedyś wydawałoby się, że już dużo było takich na przykład różnych podcastów albo kanałów, które robią wywiady, na przykład Duży Maluchów, Filip Młopicki, natomiast dzisiaj jest naprawdę dużo.
Jest naprawdę dużo w tej formie, gdzie ktoś jedzie samochodem, jest mega dużo.
Tak, ale wtedy jak Filip zaczynał, to już byli ludzie w Stanach, którzy też to robili. Oczywiście on był pierwszy w Polsce. Ja nie ukrywam, że się inspirowałem tym, co on robi. Dzisiaj też jest mnóstwo ludzi, którzy nagrywają w samochodzie. Wiesz dlaczego to jest takie atrakcyjne? Dlatego, że my tu siedzimy, to jest po prostu ściana. A jak idziemy samochodem, to się więcej dzieje. Jest po prostu dla twojego mózgu. Dużo więcej jest bodźców, tak? Dopomina może się wydziela dużo bardziej. To się dzieje więcej. To jest bardziej wymagające jako studio, żeby to wyciszyć i nagrać. Natomiast jest łatwiej na przykład zaprosić gościa, bo podjeżdżasz po niego, on schodzi ze swojego biura, wsiadaj i zawodzisz go gdzie chce, nie? I godzinę czasu. Tak.
Ta myśl właśnie mi wpadła, wiesz co, trzy dni temu oglądałem Biznes Klasę Łukasza Kijka, był Rafał Brzoska u niego i on aż tak często się pojawia w tych wywiadach i właśnie wtedy mi przyszła ta myśl, to by ty powiedziałaś, mówię, dlaczego jakby kolejny projekt upadł się rok temu, choć on bardzo dobrze idzie ten Biznes Klasa, generalnie zasięgowo, dlaczego znowu jest w samochodzie, ale to właśnie wtedy mi przyszła ta myśl do głowy i to ty teraz potwierdziłeś, że to po prostu jest łatwa logistyka dla osób mega zajętych.
Zobacz sobie, że masz studio nie w Warszawie, ale w jakimś innym mieście i zaprosić kogoś z Warszawy, który daje każde godziny, a to jest kilkadziesiąt tysięcy euro, może być trudniejsze po prostu. I tak w Warszawie jest w miarę dobrze. Także to na pewno, to ma swoje plusy i minusy. Bo też jest szumy i kamery są dużo gorzej, ciężej kamery ustawić i zrobić. Ale ogólnie ta forma jest fajna. Ja wiele lat nagrywałem, kiedy ja prowadziłem auto. To już w ogóle był hardkor. Tak jak Winnie tak nagrywa chyba. Tak, ale ja byłem takim hardkorem na początku, że pierwsze wywiady nagrywałem sześć wywiadów jednego dnia ciągiem jeden po drugim.
Sześć wywiadów z jednego dnia.
Tak, ja miałem parę osób, które zmieniały karty, ładowały baterie itd. cały czas. Ja po prostu byłem tak wypruty i jeszcze po drodze nagrałem live'a na Facebooku jako siódmy wywiad.
Ale chyba dalej jesteś mocno aktywny. Zobaczyłem ostatnie publikacje na YouTube, to te filmy się pojawiają, nie wiem, co cztery dni, dobrze?
Raz w tygodniu, ale teraz próbujemy zrobić dwa raz w tygodniu, ale to jest już cięższa logistyka, bo jest dużo większy zespół potrzebny do tego, żeby to zrobić. Więc próbujemy, czasem się uda, robić dwa w tygodniu raz.
Zatrzymajmy się przy tej marce osobistej, która z mojej perspektywy jest zawsze ogromnym lewarem potem do różnych innych działań biznesowych. Chciałbym, żebyśmy trochę rozłożyli ją na czynniki pierwsze, twoją markę osobistą, czyli Po pierwsze, ile osób przy tym pracuje? Bo często się ludziom wydaje, że marka osobista to jest jedna osoba, żona odpisze na każde wiadomość, może nie, że montuje film, ale że wszystko dzieje się w małych zespołach. Ostatnio z Dominiką Żak o tym rozmawialiśmy sobie, rozrysowaliśmy to tak, że na górze jest Dominika Żak, to dzisiaj jesteś ty na górze. Jak to wygląda strukturalnie dalej?
Są, moim zdaniem, marki osobiste, które cały czas pracują same.
Dobrze czy źle?
Uważam, że po prostu ja uważam, że źle, bo ja robię inaczej, ale jakby to komuś to odpowiada, ktoś to lubi, to dlaczego mamy go zmuszać do naszej filozofii, prawda? Nie będę mówił kto, ale znam marki, które świetnie zarabiają i mają duże zasięgi i robią wszystko sami.
I dalej montują sami.
Tak, tak. I u mnie pracuje kilkanaście osób, w całej firmy pracuje ponad 30 osób, w wszystkich różnych firmach i ranżach, one się trochę jakby przenikają, te osoby, czyli niektóre osoby pracują w dwóch firmach, w trzech firmach, jakby dzielą swoje obowiązki.
To tak jak u mnie, to też jest fajny model, że właśnie niektóre są w personal brandzie, niektóre są w e-commerce'ie i oni trochę, czynami sobie mieszkają między zadaniami.
Sprzedają, omawiają, tak, tak. Ty zarządzasz tymi zasobami po prostu, tak? Natomiast w samej marce osobistej pracuję, myślę, że ponad może 12-13 osób.
Super. Jestem niesamowicie ciekawy. Opowiedz mi, jak to wygląda od samej góry. To z czym zajmuję.
To tak. To od samej góry jestem ja. Można powiedzieć tak.
I co to jest odpowiedzialność?
Ja jestem tak naprawdę... Jestem odpowiedzialny. Ja... Pojawiasz się na filmach chyba, nie? Pojawiam się na filmach i jakby ja jestem twórcą tego wszystkiego, prawda? Czyli jestem kreatorem, natomiast wiele pomysłów dzisiaj już jest oddolnie od moich ludzi, od zespołu, prawda? Czyli tak, u mnie pracuje osoba, która jest jakbym organizatorem eventów, tak? Czyli jest osoba, która organizuje... To jest
najbliższa taka prawa w twoich rękach?
Nie, nie, nie. Można powiedzieć, że tak, że... Jest taka hierarchia dosyć płaska, czyli może być jestem ja, są osoby, akurat w tej marce, bo na przykład często mam tak, że mam spółkę, gdzie jestem inwestorem, jest mój wspólnik właściciel, on jest prezesem często i jakby ja jestem inwestorem, tak. Są firmy, gdzie jestem ja, jest dyrektor albo ktoś tam menadżer. że są ludzie po tym. Nawet w marki osobistej musi być ten bliski styk z twoją marką, więc mam taką strukturę dosyć płaską, że jestem ja i różne osoby, można powiedzieć, zarządzające i wykonujące w linii prostej, czyli nie mam jakiegoś... Jest inna osoba, jest mój wspólnik, który jest moim zastępcą i on jest pewnym łącznikiem moim zespołem, żeby wszystkie problemy załatwiał on po drodze, czyli jest taki jakby menadżer, dyrektor.
Jaki produkt menadżer ma powiedzieć trochę marki osobistej?
Trochę tak i on zarządza i rozwiązuje wszystkie problemy, zanim one dojdą do mnie. Czyli on zaweduje, natomiast ja jestem na tych naradach i bezpośrednio uczestniczę, żebym był blisko tego, no bo on zarządza, natomiast to jest moja marka.
To jest mega ważne, żebyś ty miał ten input duży swój.
Tak, tak, tak. Więc jakby on zarządza procesami, żeby, nie wiem, żeby wszystkie procesy były płatności, jak jakby zgody, decyzje takie pośrednie, żebym ja nie musiał tego robić. I mam tam tak, osoby, która koordynuje działanie marketingu, czyli wszystkie osoby rozlicza za ich taski, czynności i tak dalej, bo tego jest setki. Tego jest bardzo dużo. Jak chcemy zwiększyć, to musieliśmy to poukładać.
Sądzę, że tego jest setki, bo to fajnie to brzmiało. Osoba, która jest specjalna za marketing u ciebie.
Wyobraź sobie teraz proces postanowienia tego odcinka. Możesz go zmontować sam, ale możesz go zmontować jedna osoba, możesz go zredagować druga osoba, czyli wyciąć rzeczy, które są niepotrzebne, przemontować inne sceny itd., dać jakieś pomysły. Kolejna osoba może go sprawdzić jeszcze pod kątem technicznym i ostatecznie może wtedy trafić do mnie. Już nie trafia często, ale...
Po pełnej korekcji, jasne, rozumiem.
Tak, chodzi o to, że jest to ileś etapów. I teraz tak, żeby technika poszedł, to musi być miniatura zrobiona, inna osoba to robi, opis robi inna osoba, otagowanie tego i jakby teksty i miniaturę, tak? Jest ileś rzeczy, które nie robi jedna osoba, tylko robi trzy, cztery osoby.
Fajnie to rozumiem, kumam.
I to się rysuje proces, z którym trzeba zarządzić, bo jeżeli osoby robią w trybie, tylko gdzieś ktoś zawali jedna osoba, ktoś tego nie wyłapie, bo każdy ma swój odpowiedź, to musi być koordynator do tego.
Okej, fajnie, super. Czyli mamy marketing, jeden jakby podmiot.
Tak, tak.
Idąc dalej.
I ta osoba też jakby organizuje eventy, logistykę, zajmuje się hotelem. Mam jeszcze osobę, która jest takim jakby moim trochę menadżerem, ale też i menadżerem treści, takim merytorycznym menadżerem kontentu.
Czyli copyrighterem.
Copyrighterem również, natomiast My to stanowisko nazwaliśmy ostatnio, że to jest taki menadżer... Kontentu
pisanego, mówisz tylko, czy... Tak, tak, tak,
ale to jest kontent nie tylko pisany, ale też i mówiony i każdy. On jakby stworzy reklamy, odpowiada za jakość tego, za moje wystąpienia. Przygotowujemy się do wystąpień. Widzę mu to, która pracuje ze mną 12 lat. 12 lat? Tak, na różnych stanowiskach. Zaczynała od agenta nieruchomości, a później przeszła do marketingu.
Czyli to osoba, która ma merytoryczną wiedzę w swojej nisze?
Tak, ale też ma wiedzę, ale też za mnie przede wszystkim, bo to jakby to jest ważniejsze dzisiaj. Znajomość mnie, moich sytuacji, moich biznesów, moich...
Tak, żeby to było spójne, co jest pisane.
Tak, więc ona ma też jakby takie lekkie pióro i pomaga tutaj, wspiera. Więc ona akceptuje też treści, jeżeli ktoś inny napisze jakiś scenariusz, to ona go też jakby autoryzuje, żeby on poszedł do realizacji na przykład, tak?
Okej, okej.
Ktoś, kto ma mniejsze doświadczenie na przykład, tak?
Okej.
Więc jest takim prawą ręką w tym zakresie akceptowania treści. Jest osoba, która też zajmuje się grafiką, landingami, całą automatyzacją, tymi, tymi na back-endzie, tymi rzeczami, które jakby, jak te lidy.
Webinary.
Tak, webinary, ustawianie, mailingi, jakby te techniczne rzeczy, ale też jakby np. prowadzi streamingi, jakby tak technicznie. Mam dwóch montażystów, operatorów i jakby oni też przygotowują filmy. Czyli dwóch... Full-time? Full-time. Tam chyba nawet na cztery piąty, coś takiego. Natomiast tak, mam osobę, mam też, moja żona też pracowała w tym biznesie, natomiast dzisiaj jest na Macierzyńskim i jakby wspiera nas tylko tak, że my się znamy znalnie, no bo ona też jest i ona wróci. Jest dodatkowo jeszcze osoba od Instagrama. niedawno zatrudniona, jakieś dwa miesiące temu, która będzie dbała o Instagrama. Jest osoba, która jeszcze w innych platformach będzie nas wspierała marketingowo, bo jeszcze mamy swoje firmy inne i tam ona w połowie będzie u mnie, w połowie będzie w tej firmie. Chyba trzeba pokazać. Więc ten mój wspólnik. Mam menadżera, jeżeli chodzi o sprzedaż. Czyli mam menadżera sprzedaży tych produktów, które są opartą o markę.
Czyli od sales typowo.
Tak. I trzech handlowców. Trzech handlowców.
Trzech handlowców.
Można powiedzieć, że nawet trochę to się łączy z jeszcze inną firmą, gdzie mam jeszcze dwóch handlowców. Czyli można mieć pięciu handlowców.
A co trzech handlowców robi Marcin Osobisty? Bo to ciekawe bardzo.
Co? Sprzedaje.
Ale sprzedaje na jakichś cold mailach, cold telefonach, czy jak fizyce? Bo to mnie zaciekawiło bardzo.
To co ja robię, czyli moje warsztaty, one są nie sprzedawane przez internet, one są sprzedawane poprzez rozmowy.
Czyli to są tacy, można powiedzieć, closerzy trochę.
Tak, closerzy. Dokładnie tak, bo bez tego byłoby ciężko.
W ogóle powiem Ci, jak tak to powiedziałeś, to to jest jeden do jednego to, co ja mam, tylko że ja odrążam trochę w mniejszej strukturze, bo mam jednego closera, jedną osobę od montażu, ale też jest copywriter treści, też jest manager back-endowy i ludziom się wydaje, wbrew pozorom, że to marka osobista i może skupimy się na kwestii tej marki osobistej biznesu, bo to jest ciekawy projekt, który często poruszamy z różnymi osobami, właśnie z Mirkiem Skwarkiem, z Dominiką Żak, sama monetyzacja tej marki osobistej. Więc fajnie, że masz bardzo, w ogóle masz ze wszystkich gości, którzy byli u mnie aktualnie, to masz bardzo podobną strukturę do mojej. Na pewno większą jakby skalę sprzedaży. I myślę, że jak już mamy tak rozczłonowane to, to teraz bym zajął się kolejną rzeczą i sobie tak odhaczył, czyli marketingiem. No bo na samym końcu ci ludzie tam się monetyzują, zapisują pewne webinary, kupują jakieś twoje produkty. Ale co z twojej perspektywy, tej piętnastoletniej kariery i tej internetowej, no trochę krótszej, teraz najlepiej konwertuje u ciebie. W sensie, jakie działania marketingowe, czy to są działania na Instagramie, czy to są filmy na YouTubie, o których dodajesz dużo? Co jest twoim zdaniem...
W mojej perspektywie to YouTube jest najlepsze to samo. Wiesz dlaczego? Dlaczego YouTube jest najlepszą formą? Dlatego, że on buduje więź z tym odbiorcą. Jeżeli ktoś ogląda minutę, to ma z sobą inną relację niż jak ogląda ci godzinę, na przykład twój wywiad. Tak samo, to po prostu, to buduje tą relację. I teraz wyobraź sobie, że ktoś ma trafić na twoje 60 rolek po minucie, tak? Albo żeby przyszedł na twojego walla i obejrzał 60 rolek. To musi być jak psychofan, nie? A żeby obejrzał twój wywiad godzinny i się patrzył na twoją twarz i słuchał tego co mówisz i jeszcze lubił cię, no to to jest duża selekcja i dużo bardziej łączy to, Ludzie, którzy przyjeżdżają później, po nie wiem, paru latach nawet oglądania mnie, mówią, że wydawałem się, czują, że już mnie znają i mają takie poczucie, że już się znamy, że już jesteśmy kolegami, bo już mnie oglądali tyle razy i ja ich nie widziałem zresztą. Ale to samo mamy to właśnie, jak ja jeździłem też do różnych ludzi, których też oglądałem w Stanach czy coś takiego, no to też czułem, że... Kolega. Kolega, tak. Masz takie poczucie. I my oczywiście teraz, wcześniej nie robiliśmy tego, ale inwestujemy teraz w te krótkie treści, bo dzisiaj klient, jakby, może być, albo widz przechodzi w te, naturalnie w te, w tych długich, jest ogłupiany tymi krótkimi w pewnym sensie, jakby dopomina się, wydziela i jakby tam, tam jest uwaga ludzi, bo to jest prostsze, łatwiejsze. I widać po YouTubie, że jest dużo więcej twórców i ci twórcy tworzą więcej contentu, ludzi nie przybywa na platformie. raczej jakby się nie rozwijały platformy, tylko rozwija się ilość twórców. I dużo tych długich filmów traci na rzecz tych krótkich filmów. Nawet na YouTubie ludzie przychodzą z długich filmów na shortsy. Mam takie też wrażenia. I dużo ciężej dzisiaj się wybić. Dzisiaj o wiele trudniej jest Myślę, że gdybyś to robił na takim poziomie, pięć lat temu jeszcze, to byś był gdzie indziej. A dzisiaj jest tak trochę jak w biznesie. W latach dziewięćdziesiątych też było, co byś nie sprzedawał, to się sprzedawało, a w latach dwutysięcznych konkurencyjność jest większa. Natomiast zawsze coś jest. kto nie wie, że się nie da, zacznie to robić i to zrobi. Tak jak są osoby, które teraz świetnie sobie radzą, jest ich mniej, które się przebijają przez te wszystkie rzeczy, cisną, bo to trzeba ileś kuć to żelazo i dopiero po roku czy po dwóch widać efekty.
YouTube tak działa, tak. YouTube tak działa, że trzeba kuć, kuć, kuć i się nie patrzeć, co się tu wykuło, tylko po roku zobaczyć. Dobra, mamy YouTube. A TikTok?
TikTok działa i są osoby, które gdzieś tam je zaczepiają i mówią, że znają mnie z TikToka. Zdarza się te czasy. Natomiast nie mam jakichś tam wielkich danych i przełożenia na to. YouTube jest taką platformą, która największą relację buduje z tymi ludźmi. Ja mam też starszych odbiorców, czyli dwadzieścia parę lat do czterystu paru.
To u mnie też, większość naszych słuchaczy, dużo osób w ogóle. Ja w ogóle mam taki wątek, że ja uważam, że YouTube jest równie u mnie najważniejszy. Ja mam wprawdzie subskrypcji niedużo. Mam specjalnie tak to wykonane, bo mam 9 tysięcy subskrypcji, ale średnio 4-5 tysięcy osób ogląda odcinek. Więc 50% konwersji to jest. I z mojej perspektywy, z moich doświadczeń, Nigdy ani grosza nie wrzuciłem w reklamę na YouTubie, bo mam w przypadku znajomych, którzy bardzo łatwo mogli dolać sobie tam 10-20 tysięcy wyświetleń. Raczej strategia jest taka, jak u ciebie, podobna, czyli Instagram jest miejscem, gdzie ludzie mają jakiś pierwszy punkt styku, nawet reklamy płatne, ale od razu automatycznie zapraszam ich do oglądania gdzieś tam treści dłuższych. Dobra, a jeszcze jest jedna rzecz. Ja ci powiem, że ja ostatnio robiłem test. Testowałem różne platformy TikToka i też mam takie samo zdanie, więc się cieszę, że tym się zgadzamy, ale testowałem też LinkedIn'a, taką strategią bardzo mocną, siermiężną, codziennie posty, dużo wartości, call to action na przekierowania na newsletter, na YouTube'a. I to test trwał półtora miesiąca. Zrobiliśmy to według frameworku ze Stanów, takiego idealnego wręcz i mam przeczucie, że że ten Linkedin nie dowozi, tak jak bym chciał. Ja to ucinam, bo my sobie akurat pofinaliśmy metodami i zweryfikowaliśmy, że to po prostu bardzo słabo zadziałało. Było kilka takich wierolowych nawet postów po 700 komentarzy, gdzie się przebiły napisz coś w komentarzu, ale jakość potem była słaba. Ja Linkdina odpuszczam. Jestem ciekawy, jak u ciebie to wygląda.
Ja szczerze ci powiem, że w ogóle na Linkdina nie wchodzę. Jakiś czas temu ktoś się tym zajmuje, po prostu i zarządza nim. I są tam jakieś wyświetlenia, polubienia i reakcje. Tam są moi ludzie. Nawet piszą do mnie bardzo często. Ale dużo jest tam sprzedaży, takiej nachalnej, żeby cię próbować wcisnąć, prawda? Natomiast ja uważam, że tam jest potencjał. Po prostu ani ja, ani ty jeszcze nie wiemy, jak to ugryźć. I tak samo jakby ktoś robił YouTuba przez miesiąc, czy dwa, czy trzy i nie udało mu się osiągnąć sukcesu, to też nie znaczy, że YouTube nie daje rady, tylko widocznie... Ja wiem, że korzystałeś z frame'u o krótku. Ale za krótko. Za krótko być może. Być może nie jeden do jednego, albo wydawało się, że jeden do jednego, tak? Bo czasami ta polska mentalność jest trochę inna i trzeba trochę inaczej Te słowa niekiedy tłumaczone jeden do jednego nie dają takich samych emocji. I ja na przykład mam taki plan, żeby LinkedIn'a ruszyć i X'a w ogóle chcę ruszyć.
X'a też. To w ogóle w tym framework'u było to, żeby ruszyć X'a, potem LinkedIn'a i w ogóle z tam jednej treści pisanej robić treści do wszystkich różnych miejsc. Tylko potem trzeba zadać sobie pytanie, gdzie lepiej ten budżet zalokować. Czy więcej dołożyć w YouTube'a, czy jednak sobie jakiś czas poświęcić LinkedIn'a?
Ja na razie nie mówię w ogóle o budżecie. W ogóle mówię o organicznych rzeczach, czyli na przykład, że...
Ale budżet nawet w postaci jakby człowieka, który to robi.
Tak, natomiast to często jest dużo bardziej optymalne niż pieniądze, które się wlewa do tych platform, bo one są bez dna. Są dnia bez dna, także to można to poeksperymentować, a ciężej eksperymentować budżetem. Na przykład dać kilka tysięcy na przepalenie.
Oczywiście. Znaczy, były tu osoby, które są w top 10 LinkedIna. Był Wojtek Kardyś, był Greg Albrecht, był Witek Piłowarcz. Wszystkie są osoby, gdzie są w top 10 marketerzy. I to, co zauważyłem, u nich działa, to po prostu, że oni trują 6-7 lat. I robią te posty organiczne konsekwentnie z wartością 6-7 lat i są po prostu długo na platformie. I siedzą tam i komentują te posty, więc to... No to działa, ale jest to na pewno ogrom pracy. Dobra, mamy te kwestie organiczne za sobą, no bo jeszcze byliśmy przy reklamach. Ty działasz też płatnie na pozyskiwanie ruchu, lidów, czy jak to u Ciebie wygląda?
Tak, natomiast większość ruchu mam organicznie. Czyli próbowałem przełożyć wajchę, żeby przejść na ruch reżimowy w większości, ale to jest bardzo drogie i nie umiem tego jeszcze robić tak na tyle dobrze, mimo tego, że miałem parę agencji, współpracowałem z wieloma ekspertami, to nie jest łatwe. I to zależy nie tylko od marketera, ale dużo zależy od ciebie, od kreacji, od tego, jak to zrobisz i wiele, wiele, wiele aspektów. Mieliśmy też sukcesy, mieliśmy też porażki, natomiast większość, bym powiedział dzisiaj, to co robię organicznie daje największe rezultaty.
Ja się w tym w stu procentach zgadzam.
Jesteś uzależniony od platformy, nie?
Tak. Jedyna rzecz, jaką ja robię, to ostatnio przetestowałem, wrzuciłem tak z sześć tysięcy pozyskiwania lidów na taki webinar nasz. No i pozysk lida mieliśmy bardzo dobry, bo na poziomie sześciu złotych. Więc to był dobry pozysk. Tylko, że kaloryka, jak potem się okazało, to tam osoby, które jakkolwiek skonwertowały na jakiś produkt, to prawie większość to organicznie osób, które otarły. Więc to wszystko nie jest takie zero-jedynkowe. A z drugiej strony, tworząc e-commerce i badając kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie w reklamy u siebie, no to widzę, że tam to działa. W marce osobistej jednak chyba liczy bardziej wartość i treść organiczna.
Tak, tak, tak. Więc najlepiej, jakby ci promowała platforma i dostarczasz treść, a później ewentualnie prosisz o to, żeby jak ktoś chce więcej, to żeby ze sobą działał. Tak.
Na pewno lepiej, z mojej też perspektywy, bo ja nagrywam 60 odcinków w rok. Działa właśnie jak nagrywamy z kimś odcinek, ktoś tam sobie wspomni, ja wspomnę o gościu, on wspomni o gościu, o czym się zajmujemy. Jak ktoś, obserwując tę osobę, jest zainteresowany tym tematem i tak na spokojnie przejdzie bez takiego mocnego call to action, to to ma największą wartość. Tak to wygląda z mojej perspektywy.
Zrobiłem taki myk, jak byłem w odcinku Filipa Nowoblickiego, Duży Maluchu. Powiedziałem mu, że zrobimy taką akcję charytatywną, że tyle osób, ile wejdzie na mój profil, na subskrypcję, to było 5 lat temu, 6 lat temu, to jak za każdą subskrypcję zapłacę złotówkę i załóżmy dam na cele charytatywne, tak? I przeszło 30 tysięcy osób. Bałem się, że będzie milion, ale ten odcinek miał ponad milion wyświetleń, prawda? I było około 30 osób, więc to było za mało, żeby zrobić jakiś remont jakiejś na przykład rodzinie, więc zrobiliśmy remont domu dziecka, jakiejś łazienki i tam kuchni chyba. Także coś takiego zrobiliśmy w ramach tego budżetu, który był.
Fajnie. Zamykając klamerką rozmowy o marce osobistej, co byś zrobił inaczej, gdybyś zakładał tą markę osobistą z wiedzą, którą masz teraz?
Wiesz co? Niewiele. Niewiele bym zrobił inaczej. Może bym trochę więcej, znaczy gdybym miał to wiedzę, to może bym po prostu ją wykorzystał i może niektóre rzeczy nie robił, bo nie wiem czy wiesz, ale jakiś realizowałem program Reality Show.
Nie dokopałem się, ale też aż tak głęboko nie kopałem.
Jasne, okej, to robiłem reality show, który był połączonym takim jak The Apprentice Trumpa, nie wiem czy kojarzysz, taki program The Apprentice i to był reality show, gdzie ludzie, zapraszałem ludzi, tysiąc zgłoszeń miałem i nagrado było milion złotych ode mnie. Natomiast nie tak do rozwalenia, tylko dostajesz milion złotych na nieruchomość, którą kupujemy wspólnie i robimy flipa tak zwanego. Czyli ja daję budżet, ty kupujesz mieszkanie, sprzedajemy to mieszkanie, remontujesz to mieszkanie, sprzedajemy to mieszkanie i ja ci pod moim okiem, ja ci pomagam, wspieram cię i zyskiem dzielimy się pół na pół. Była Biffa o milion. Tak jakby milion budżetu. No i realizowano taki projekt w pandemii. Wszyscy filmowcy siedzieli w domu po prostu. Nie mieli pracy, bo wszystkie plany były pozajmowane. Ja miałem fajnych reżyserów. Zrobiłem chyba sześć odcinków tego programu. No wiesz, musiałem paręnaście osób ściągnąć tych uczestników. Ekipa cała filmowała z Warszawy, tak? Jakby na tydzień czy półtora tygodnia różne plany. To był hardcore. I z tego powstało parę odcinków i się okazało, że YouTube tego nie pokochał, bo to było zbyt telewizyjne. I oczywiście tam było po dwieście, trzysta tysięcy było na odcinku gdzieś tam wyświetleń. Na pierwszych później było coraz mniej. Natomiast jakby niewiele mi to dało. Oczywiście budżet spiąłem, bo miałem też sponsorów, województwo lubelskie mnie sponsorowało, też miałem innych sponsorów, więc spiąłem ten budżet i nie mówię, że było źle. Natomiast się okazało, że dużo wysiłku. A tego bym może nie robił, albo bym zrobił bardziej budżetowo to, bo wiesz, żeby na YouTubie zrobić fajne wyniki nie trzeba wcale wydać miliona złotych, czy nie wiadomo czego, więc ja bym dzisiaj może tego nie robił, albo zrobił to w innej formie, bo to był tak duży wysiłek, że mój cały zespół pracował na takich obrotach, że po prostu musieli później brać jakieś zwolnienia i po prostu, bo nikt nie wytrzymywał tego tempa, bo nagrania trwały od siódmej rano do dwudziestej czwartej. Nie, że po prostu, że tam było takie napięcie, że już po prostu łzy leciały.
Czyli to była jakaś ta mała porażka.
Nie wiem, ja nie znam tego porażku, to doświadczenie, to nie straciłem pieniędzy, po prostu ja bym dzisiaj nie zaangażował takich zasobów, to nie straciłem pieniędzy, ja dostałem fajną lekcję, nawet nie na łóżkę, ale dalej chcę to zrobić, dalej mam pomysł na reality show, ale cały czas szukam, jak to zrobić, żeby było łatwo, niedrogo i małym nakładem pracy. A nawet telewizję chciałem, byłem na rozmowach w Pulsacie, chcieli ode mnie kupić ten program, nie? Ale coś tam, pamiętam, że byłem, napisałem na tablicy, że spotkanie z polskim Trumpem, nie? Chcieli kupić, ale nie kupili w końcu.
No dobra, skoro nie była to porażka, tyle jak ten temat się zaczął, to jestem ciekawy, na przestrzeni tych wszystkich lat, jaka porażka dała ci najwięcej?
Tak naprawdę ja zbyt wiele porażek w życiu nie mam. Tak naprawdę i jakbym miał powiedzieć taką biznesową paraszkę, to mam jedną, którą mam, ale ona mi dała coś na pewno, ale tak bardzo, bardzo dużo, to nie wiem. To jest to, że wyobraź sobie, że wprowadzasz na rynek nowy produkt, a jest jakiś duży, taki wielki konkurent, który w pewnym momencie ma ten produkt za darmo i rozdaje go nie tylko klientom publicznym, ale klientom prywatnym. I ty sprzedawałeś coś, widziałeś, że jest duża nisza, zrobiłeś super produkt po dobrych kosztach, masz na tym mega marżę, pierwszy rok ci idzie, a drugi rok twój konkurent, wielki monopolista państwowy rozdaje to za darmo nie tylko państwowym instytucjom, tylko i prywatnym firmom. I oni mają tego pełne magazyny. Nie?
Więc jakby... Zaciekawiłeś mnie tą historią, ale możesz zdradzić więcej.
Mogę, mogę powiedzieć, co to jest. To był płyn do dezynfekcji. W pandemii zaczęliśmy produkować jakby... Trochę tak jakby miałem dużo czasu, było trochę, można powiedzieć, że pandemia zwolniła wszystkie obszary, więc trochę czasu miałem i pomyślałem sobie, jak na tym kryzysie zarobić. No i pomyślałem sobie, dobra, wymyśliliśmy, że robimy płyn do dezynfekcji. Wydawało się, że nawet jak pandemia ustanie, to i tak ten biznes będzie dalej szedł, no bo po prostu będziemy lepsi. Byliśmy lepsi, byliśmy tańsi, byliśmy jakościowo naprawdę z górnej półki. Mieliśmy produkty i w cenie naprawdę budżetowej. Ale wiesz, co nas pokonało? To, że Orlen nadprodukował płyny byle jakim alkoholem i byle czym śmierdziuchem takim. I nie tylko rozdawał do wszystkich budżetowych instytucji, które my sprzedawaliśmy, ale zaczął rozdawać do prywatnych firm. Czyli prywatna firma z udziałem Skarbu Państwa nadprodukowała tych płynów, że po prostu wpychali na siłę prywatnym firmom ten produkt, który my sprzedaliśmy, więc nie mieliśmy szans. Więc ja musiałem później płacić za utylizację tego. Później dogadałem się, że sprzedałem część tego stoku magazynowego na przerobienie, na odseparowanie tego barwnika i tych różnych substancji na płyn do czego? Do spryskiwaczy. To poszło. Czyli ktoś to przerobił, odseparował tam tą chemię, która była i z alkoholu po prostu zrobił płyn do spryskiwaczy zimowy.
Ciekawa bardzo historia.
I to mnie nauczyło, żeby robić rzeczy w jednej niszy, w jednej branży i nie ma sensu uczyć się czegoś na nowo. Skoro ja miałem bardzo dochodowy biznes, jestem ekspertem, byłem ekspertem w branży, ale zacząłem tak jakby wiesz, trochę szukać czegoś.
Nudziło ci się?
No trochę mi się nudziło, trochę nawet wyzwań, prawda? Więc to mi pokazało, że może lepiej w tym obszarze, w którym masz więcej kompetencji i zasobów działać, a nie koniecznie wchodzić totalnie na nowe terytorium, bo ja uważam, że zrobiliśmy to bardzo dobrze. Ale po prostu sytuacja była tak niesprzyjająca, że nikt by tego nie wytrzymał, tak? Nikt by tego nie wytrzymał.
Czyli dużo połocznych biznesów jakoś połączonych jedną kategorią. Który z nich, który powiedziałeś na samym początku, jest najbardziej twoim zdaniem... O, sprawdź największą frajdę, to wybierz jeden i drugi, który ma najlepszą marżę.
No wydaje mi się, że szkolenia są takim biznesem, który mi daje najwięcej frajdy, natomiast z marżą to jest różnie, zależy jak na to patrzeć. Rzeczywiście warsztaty, kiedy ja jestem jedynym twórcą systemów, które sprzedaję do zarabiania, to to jest marża gigantyczna, natomiast w nieruchomościach są dźwigni jeszcze, prawda, czyli Czyli mogę zarabiać bardzo dużo, dziesiątki milionów nawet, bo tam są duże rzeczy. Czasami jest tak, że jedną decyzją w nieruchomościach możesz zarabiać pół miliona czy milion złotych. Mogę powiedzieć taką historię, że przyszedł do mnie wspólnik, z którym prowadzę fundusz i powiedział do mnie, że działkę wynegocjował, że tylko potrzebuje mojego akceptu, ale jest naprawdę dobra. I pokazał mi cały plan, który robił, i ja mówię, okej, super plan, wszystko, ale zacząłem swoimi narzędziami jeszcze inaczej, od innej strony to podejść, po mojemu trochę, tak jak ja tego uczę. I mówię, słuchaj, tam moim zdaniem to nie spełnia moich warunków brzegowych, żeby tam wejść, tam jakby zarobimy dużo, ale nie tak dużo, jak powinniśmy zarobić, angażując pieniądze, czas, energię, więc moim zdaniem robimy tak, albo donegocjowujesz jeszcze, już sobie podali ręce praktycznie, tylko potrzebował zgodę wspólnika, donegocjowujesz jeszcze pół miliona albo nie wchodzimy. No i mój wspólnik był trochę zawiedziony, już był taki zły na mnie, bo tam komuś obiecał, dogadał się. Poszedł, powiedział OK. Powiedział, że zaproponował z różnych rzeczy, których ja wyłapałem, co nawet nie niższa i dogadał te 5,5 miliona. I dzisiaj ten jeden projekt, jedno spotkanie dało nam zarobić 500 tysięcy ekstra, bo tam ponad milion zrobiliśmy na całej tej działce, na jednej działce.
No tak, to jest w ogóle też dla mnie zawsze był taki poziom eksploracji biznesowej mały. Ja zawsze jednak siedziałem w tych takich kwestiach bardziej nieinwestycyjnych. Dopiero teraz gdzieś zawsze powiedziałem przed rozmową, że gdzieś tam te inwestycje sobie, takie typu nieruchomości inwestuję. No i tak zastanawiam się, już tak prywatnie się spytam, może ktoś z tego skorzysta. Warto zinwestować w nieruchomości? Jestem piątym, a jak tak to gdzie?
Ja uważam, że jakby, jeśli ktoś nie inwestuje w nieruchomości, to to powinien być błąd po prostu. Uważam, że dla mnie to jest jedna z najlepszych inwestycji, natomiast ja też inwestuję w inne rzeczy, bo już mam ich dużo, prawda, więc jakby, natomiast dla mnie to jest jedna z najlepszych inwestycji. I uważam, że omijać obszarkiem łukiem to jest błąd biznesowy. Czyli też nie all in, bo trzeba mieć płynny kapitał i różne na czarną godzinę pieniądze. Natomiast warto. Czyli jest taka zasada stara w nieruchomościach, że nie czekaj, żeby kupić nieruchomość, tylko kup nieruchomość i czekaj. Ci, co kupili w ostatnich 20 latach nieruchomości, nie żałują tego. W większości.
To w takim ujęciu się skaza. Ja też tych, co kupiłem, nie żałuję, ale jest to dla mnie taki trochę nieznany teren. Trochę sobie wrócę do tego, co powiedziałeś przed chwilą z tego biznesu, który był jakąś tam, można powiedzieć, dla ciebie porażką, czyli tym płynem do dezynfekcji. I ująłeś takie słowa wtedy, które ja wyłapałem, że trochę się nudziłeś. Tak można to ująć. To jak wygląda twój dzień aktualnie? Nudzisz się? Co ty w ogóle robisz w ciągu dnia? Jak o której wstajesz? Opowiedz trochę więcej o tym.
Nie nudzę się. Wiesz co? Bardzo długo żyłem w takim trybie, że wstawałem około ósmej, dziewiątej. Byłem w pracy tak dziewiąta, dziesiąta. Tak jakby tak. Byłem takim nocnym markiem raczej. Siedziałem do późna, coś tam dłubałem jeszcze. Jakby do dwunastej chodziłem spać. Dzisiaj też chodzę za piętnastą, dwunasta. Natomiast dzisiaj trochę zmieniłem tryb życia od grudnia, czyli z sopotem do drugiego roku. Zacząłem ćwiczyć, teraz mam pobudkę, bo przychodzi do mnie trener o 7 rano, budzi mnie dosłownie, raz przyszedł o 5. Tak się zdarzyło. Jakieś nieporozumienie zaszło, ale budzi mnie i wraca w tygodniu tylko, ale wstaję wcześniej o 7 rano i zaczynam swój dzień o 7, robię trening i w pracy jestem około 9. I każdy mój dzień jest inny, bo czasami mam tak, że jestem dwa dni w biurze, trzy dni w biurze, czasami jest tak, że jestem na szkoleniu.
Dużo dziennie pracujesz, godzinowo?
Jakby to wszystko podsumować, to tak. Natomiast jak jadę do biura i pracuję, to zazwyczaj jestem od około dziewiątej do około siedemnastej. Czasami mówię o szesnastej, jak odbieram dziecko z przedszkola. Czasami muszę stać do osiemnastej, ale raczej nie pracuję tak po dwanaście godzin, bo już te czasy się skończyły. Kiedyś tak było, żeby to osiągnąć musiałem. Wtedy myślałem, że tak muszę, ale pracowałem naprawdę po 10-12 godzin. Dzisiaj pracuję po około 8, staram się taką higienę zachować dla siebie, żeby nie pracować więcej, bo to też nic mi więcej nie da. Ja po prostu, jak pracuję dłużej, to tylko do tego, żeby dopiąć pewne tematy, pewne zobowiązania, które mam i skończyć projekty, żeby one były skończone, bo czasami przesunięcie czegoś o tydzień kosztuje 100 tysięcy złotych. Więc jakby to jest czasami ta waga, a czasami przyczynienie się o miesiąc nic nie zwinie. Więc jakby to, co mogę, to odpuszczasz. Odpuszczam, a to, czego nie mogę, to robię dalej.
A jest jakaś inna możliwość? O, to też wspomnę słowa akurat Dominiki, która była odcinek temu, która była właścicielką DC, sprzedała biznes do TCC. I powiedziała takie słowa, gadaliśmy w ogóle o szeroko pojętej kulturze zapierdolu, która jest gdzieś tam w większości osób gdzieś tam z lat dziewięćdziesiątych znana, no bo na tym się budowało nasze społeczeństwo w tamtych latach. I pytanie, które zadałem i które się pojawiało już wiele razy u mnie w podcastach i w podcastach z osobami, które budowały kilkudziesięciominowy biznes, ale w ostatnich pięciu, dziesięciu latach, Czy da się inaczej, niż po prostu nie zapierdalać na początku, tak? Po te 16-12 godzin dziennie. Czy wtedy jakby nikt nie znał innych rozwiązań, teraz mamy już slow hustle, slow productivity, jakby są różne takie nurty, w których można pracować. I pytanie jest, czy można od początku tak działać, czy ten początek nawet teraz, jak mamy tą technologię, AI, różne nurty pracy, on musi zawsze wyglądać tak samo, jak ci się wydaje?
Pomijmy w ogóle tych spraw technologicznych, bo to nie ma znaczenia. To pomaga, to jest wsparcie. To nie zmieniło, to nie jest gamechangerem na rynku, że możesz dzisiaj, a kiedyś nie mogłeś. Mam takiego pracownika, który ze względu na to, że ma złowem zdanie rodzinne, ci ma żony, dzieci, musiał, choćby skały, srały, musiał być, wyjść od pracy o 17.00. A wiesz czym się zajmował? Koordynował remonty mieszkań. Czy była tam sytuacja, czy coś się wywaliło wcześniej? Oczywiście, że tak. Ale on przyjeżdżał do pracy na dziewiątą i choćby nie wiem co, żona by mu jaję urwała, gdyby był po 17.30 w swoim domu. I on był tak zmobilizowany przez tą żonę, żeby wyjść z tej pracy. I teraz, czy ja bym mu pozwolił pracować dłużej? Oczywiście, że tak. Czy ja bym oczekiwał tego czasami? Tak. Może raz albo dwa, w cenie sześciu lat się zdarzyło, że został, bo były spotkanie bardzo kluczowe i on to załatwił sobie w zastępstwo. Natomiast chodzi o to, że to jest tak, że jeżeli ty masz na coś 10 godzin, to będziesz to robił 10 godzin, umówmy się. Jeżeli masz na to 6 godzin, to często to samo zrobisz w 6 godzin. Czyli jaką ramę dostaniesz, w takiej się musisz odnaleźć. Ja uważam, że oczywiście są rzeczy nierealne, w godzinę, by nie zrobił pracy, która jest 8 godzin, ale czasami jest tak, że te 20, 30, 40% efektywności możemy jak najbardziej. Jeżeli nie mamy tych ram, nasz czas jest z gumy i nie mamy rodziny, która cię mobilizuje, nie mamy jakby zobowiązań żadnych, to umówmy się, siedzimy do nocy, a nikt już jakby nie pamięta o tym, że wyskoczyłeś sobie na dwie godziny z kumplem na piwo, albo nie wiem, na obiad, na lunch, albo zrobiłeś coś dla siebie, ale liczysz to, żeby byłeś 12 godzin w pracy, prawda? No bo tak jak wyszedłeś z domu, wracasz do domu. Jeżeli masz pewne ograniczenia, to one cię w pewnym sensie mobilizują, nie? I jeżeli od tego by zależało twoje życie, to by zrobił dużo więcej, niż wydawałoby ci się, że jesteś w stanie zrobić.
Czyli ramy czasowe mogą ci się nałożyć. Ale dobra, jak ty masz osoby młode, które przychodzą do ciebie na szkolenia, jakieś webinary, które zaczną się uczyć danej specjalizacji, to co ty im mówisz? Że ile powinni cisnąć, ile wlezie, czy właśnie, że powinni se nakładać te ramy czasowe, jak każdemu mówisz?
Widzisz, ja wiele lat wierzyłem w to, że żeby coś osiągnąć, bo miałem takie doświadczenie, to trzeba robić, dać z siebie maksa. Dać z siebie 120%, wtedy będziesz miał 200% wyniku. A jeżeli dasz z siebie 50%, to będziesz miał zero wyniku. To doświadczenie wynikało z tego, że pracowałem kiedyś na Etacie i dostałem propozycję, żeby w tych samych, bo byłem handlowcem, żeby w tych samych punktach handlowych robić jeszcze ewentualnie sprawdzanie, czy produkty leżą na półce i dawać raporty i koordynować to. Czyli można powiedzieć, że tak samo dostałem drugi wakat. Dostałem 50% pensji ekstra. To było dobre dla mnie i dla tej firmy, która mi to dała, bo nie musiała płacić moich kosztów i samochodu i tak dalej. Ale ja dodatkowo miałem robotę, że wracałem po pracy i jeszcze musiałem jakieś umowy o dzieło, zrobić zlecenia. Miałem papierkową robotę i się nie wyrabiałem z tym. Już nie byłem w stanie po prostu... Spadało mi z talerza. Nie zjadałem tego, ale spadało mi z talerza. I ja uznałem, że albo jak rzucam pracę, to jadę na maksa. I skaczę w przepaść i rzucam się w ten nurt. Albo wcale, bo jak zrobię tak na pułapkach, to mi to nie wyjdzie. Bo zauważyłem, że jak robię jedno i drugie, to mi jedno i drugie nie wychodzi. Ale to było moje doświadczenie i moja opinia. Natomiast przyszli ludzie, ja mówiłem tak wiele lat i przyszli ludzie, pokazali mi, że można to robić dodatkowo. Czyli przychodzili, pracowali na etacie, mieli złote klatki, nie chcieli z tego rezygnować i robili to dodatkowo. Kupowali mieszkanie pracując na etacie. I tak zrobił jeden, drugi, trzeci, czwarty, piąty, piętnasty, dwudziesty. I oni mi pokazali, że można. Więc jakby wiesz, o co chodzi, że moje doświadczenia i moje twierdzenia nie muszą być wcale prawdziwe. Więc jakby ludzie mi to pokazali, że potrafią to robić. I dopiero jak zrobili dwa, trzy lata na etacie, ciągnęli jeszcze ten etat i dopiero wtedy, kiedy zarabiali dziesięć razy więcej na tym etacie, dopiero wtedy go rzucali. Bo to już było nieopasalne. Więc jakby wcale nie jest tak, że jedna na druga jest dobra. I ja uważam, że wiadomo, coś trzeba dać siebie. To nie jest tak, że godzinę dziennie, pół godziny dziennie, no to trzeba ten pełny dzień poświęcić, ale też czasami jest tak, że 12 godzin jest już nieefektywne.
No właśnie.
Jest nieefektywne.
Też mam takie doświadczenie, że naprawdę jak się skupisz i wywalisz te wszystkie dystraktory, to nawet w 4-6 godzin jesteś w stanie tam bardzo dużo zrobić.
Tak, tak. Wiele osób pracuje pełny etat, a nie robi pół A godziny.
połowę spędza na zalandu i na klikaniu nowego contentu. Na przykład o nieruchomościach albo e-commerce. Musi wyświetlać cały czas i klika.
Ja sam wiem, czasami też mnie coś zajmie i nagle się budzę po pół godziny. Gdzieś tam wszedłem dalej. Stop.
Wiesz co? Nikt mi tego nie powiedział, kiedy zaczynałem skalować e-commerce. Jak cholernie samotna potrafi być ta droga. Nie masz z kim przegrać swojej decyzji. Nie wiesz, która decyzja będzie miała największy impakt dla twojego biznesu. A co najgorsze, czasami nawet nie wiesz, że czegoś po prostu nie wiesz. I właśnie to zauważyłem. Szczególnie w Polsce brakowało prawdziwej społeczności dla founderów e-commerce. Dlatego stworzyłem Master e-commerce Hub. Przestrzeń, w której spotykają się ludzie, którzy naprawdę dowożą i chcą razem rosnąć dalej. Mamy wspólne mastermindy, dostępy do ekspertów, kulisy kampanii, gotowe systemy i rozmowy, które realnie zmieniają perspektywę prowadzenia biznesu, a co za tym idzie, po prostu skalowania. W naszej pilotażowej wersji zebraliśmy masę świetnych opinii i teraz wchodzimy w coś, co jest nowym etapem. Mastery Commerce Hub 2.0. Coś, czego jeszcze tutaj nie było. Niebawem zaczynamy odboarding pierwszych członków. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, w opisie znajdziesz link do listy oczekujących. Wystarczy, że klikniesz. Jest on także przyświęty w komentarzu. I możliwe, że to będzie jedna z bardziej ważnych decyzji biznesowych, którą podejmiesz aplikując. Dzięki i wracamy do odcinka podcastu. Teraz będzie trudne pytanie. Często ludzie nie wiedzą, co powiedzieć. Chciałbym, żebyś podzielił się czymś, i to nie będzie takie łatwe dla Ciebie, musisz sięgnąć trochę pamięcią, o czym nigdy nie mówiłeś publicznie w internecie, jakąś ciekawostką, coś możesz wygrzebać.
Ja już wiele razy mówiłem coś takiego, żeby coś mi się takiego przypomniało, tak przy okazji, a już o tym nie mówiłem. I ta osoba, o której ci mówię, Magata, która pracuje mi 12 lat, mówi, ja już to znam. Więc mi się czasem wydaje, że oczywiście mówiłem, ale po tylu latach, ja ostatnio byłem na szkoleniu, po 10 latach na tym samym warsztacie amerykańskich trenerów, tak? I wydawało mi się, że to, co ja wiem, to sam to wymyśliłem. Bo tak się już to ze mną zintegrowało, się wszyło we mnie. A to się okazuje, że to się dowiedziałem tam. I dopiero po dziesięciu latach zobaczyłem, że to, co ja umiem i co wiem, niektóre rzeczy wyciągnąłem stamtąd. I po prostu po roku pamiętasz, że to jest jakaś historia, o której nikomu nie mówiłeś, ale po dziesięciu latach, no już się tego nie pamięta. Dobra odpowiedź. Tak, natomiast jakbym miał powiedzieć, Co takiego? Nie mówiłem nigdy. To jest rzadko. Mówiłem o tym bardzo, bardzo dawno. Mogę powiedzieć, że jako 13-latek handlowałem płytami głównymi na Allegro. Kupowałem na Allegro.
Czyli e-commerce w Twoich żyłach.
E-commerce, można powiedzieć, tak. Założyłem konto na nielegalu, bo mama się nie zgodziła, żeby mi założyć konto tam w Inteligo. podrobiłem jej podpis, żeby założyć konto w banku, bo nie chciała się na to zgodzić i założyłem sobie to konto, założyłem konto na Allegro i kupowałem stare płyty główne, polizingowe z Niemiec w Szczecinie, bo jakaś firma ze Szczecina ściągała całe komputery, rozkręcała je, kupowałem podzespoły i sprzedawałem je tutaj na lokalnym rynku w Lublinie, gdzie Lublin był trochę tak jakby wiesz, polską C, że jakby te rzeczy były droższe, były mniej dostępne i tak dalej, czyli jakby prawie że ściągałem je z Niemiec, I sprzedawałem je po prostu w jakichś tam lombarda, komisach. Może w lombardach nie, ale w komisach komputerowych to wtedy jeszcze tak coś było. I jakby miałem 100% bicia na tym. Tak zauważyłem taką niszę i zacząłem to sprzedawać i dzięki temu kupiłem sobie jakieś buty, jakieś tam rzeczy.
Smykałka od samego początku.
Tak, smykałka. Dokładnie.
Ciekawa, ciekawa rzecz.
No bo musiałem sobie radzić, nie miałem wyjścia. I tak patrzę na to z perspektywy, to wiem, że to, że wychowałem się w biednej rodzinie, to jest dla mnie nie przekleństwo, ale pewna jakby szansa, tak? I dzięki temu właśnie jestem tak, byłem głodny sukcesu, głodny pieniędzy i jakbym był wychowany jako bananowe dziecko, że miało wszystko pod nos podstawione, to dzisiaj być może bym był rozkapraszony i bym nie był ambitny, tak? Bo wszystko miałem pod nos podstawione. Chociaż znam osoby, które się wychowały w zamożnych rodzinach i też są ambitne, też są pracowite.
Wszystko zależy od charakteru. Nie ma takiego jednego segmentu, który można wrzucić.
Od charakteru i od wielu rzeczy, no bo jeżeli masz nawet dobry charakter, ale wobec sobie, że wiesz, otoczenie się może zepsuć, rodzice się mogą zepsuć, prawda? I nawet jeżeli masz normalny charakter, jakby nie jakiś wybitnie zły albo dobry, no to rodzice niechcący, chcą ci dać wszystko, po prostu cię psują, dając ci wszystko. Ale to już tak jakby inny temat.
Tak, to już można głęboko wejść. Długa droga. Długa droga za tobą, ta biznesowa. Co było jej największym kosztem? Zdrowie? Relacje?
No myślę, że na pewno zdrowie gdzieś tam. Może to nie jakaś tam choroba czy coś. Na pewno gdzieś tam przestałem dbać o siebie. Kiedyś pamiętam, zacząłem tyć, kiedy kupiłem sobie samochód. Jako 17-latek kupiłem sobie samochód. Zarysowałem go na siostrę, bo nie mogłem na siebie jeszcze. Zarobiłem pieniądze na imprezach, które organizowałem, takich klubowych w liceum. I jak zacząłem jeździć samochodem, nie biegać, nie chodzić na autobus, tylko wszędzie samochodem pod same drzwi, to zacząłem tyć. I jakby to też takie lnictwo trochę. Więc to był jakiś taki koszt tego biznesu, myślę, że też niedbanie o siebie. Ale nie mam jakichś takich kosztów, że zapłacimy jakąś wielką cenę i teraz na łożu śmierci bym powiedział nie.
Nie masz tak, że za dużo pracowałeś?
Na pewno za dużo pracowałem, ale nie mam tak, że za dużo, jakby...
Pracujesz i korzystasz z życia patrząc na nagrania?
Ja pamiętam, po pół roku otworzyłem firmę i pojechałem do Turcji na wakacje.
Okej, fajnie.
I miałem już asystentkę, zatrudnioną po pół roku. I już wiedziałem, że trzeba skalować dozwy, że przestajemy zarabiać, tylko teraz budujemy zespół, żyjemy z jakichś oparów po to, żeby...
Delegować i iść dalej.
Tak, i to mi się przydało, natomiast nikt nigdy bogaty nie mówi, że że żałuję, że za mało pracował na łożu śmierci. Nikt tego nie robi. I ja zawsze można pracować mniej i dzisiaj mam takie doświadczenia, że mi się kiedyś wydawało, że moje życie jest tak krótkie, ja muszę w dwa czy trzy lata zarobić pierwsze miliony. A dzisiaj widzę, że bo świat się nie kończy. Mam 38 lat, nie jestem jeszcze stary, jeszcze wiele milionów przede mną i tak trochę mam wrażenie, że trochę wyhamowałem ten tempo wzrostu, czyli dalej się rosnę, dalej zarabiam więcej, dalej się rozwijam.
A jak rośniesz procentowo, tak w totalu?
Myślę, że kilkadziesiąt procent, myślę, że może 20-30.
Rok do roku?
Kiedyś rosną 100-200%, tak? Na początku.
Na początku zawsze jest ten największy bóstwo.
Tak, ale myślę, że rosnę, myślę, że 20-30% rocznie, tak? Wiadomo, że jakby nie mam parcia na te wzrosty, bo one niewiele zmienią. Jakby nie kupię sobie dziesięciu samochodów, nowych willi i tak dalej. Jakby już, no na pewno coś bym sobie kupił. Ale to już jakby nie ma znaczenia w moim życiu. Wiem, że dzisiaj, tak jak patrzę na to życie, że taki wewnętrzny Daniel mówi, no może nie zapierdalaj tak bardzo, być może nie opłaca. Ani nie warto tego robić. Nie warto. Czy ja mógłbym być minarderem? Mógłbym być. Czy ja mógłbym być Nie wiem, multimilionerem, żeby mieć kilkaset milionów w aktywach, a nie kilkadziesiąt, mógłbym. Ale co to zmieni w moim życiu? Czy jestem warty tego, żeby zapłacić za to tak wysoką cenę? Uważam, że nie. Życie to, co mam, jest dla mnie świetnym życiem i nie chcę tej ceny zapłacić za to. Jeżeli miałbym to zrobić lekko, to bym to zrobił. Jakby szukam driftu do tego, tak dźwigni. Ale jeżeli miałbym za to Nie wiem, spać w swoim biurze i zapierdalać jak wół, to nie.
A jesteś dzisiaj w stu procentach szczęśliwy?
Tak. Jak wiadomo, że każdy ma jakieś rozterki, natomiast jak patrzę na swoje życie, to jestem z niego dumny i cieszę się, że jest takie jakie jest.
Szybko w ogóle nam minęła godzinka, co?
To był moment.
Tak, to był moment. Mam takie pytanie na koniec, które w ogóle odbiegnie od tego, o czym się dogadaliśmy. A może nie na sam koniec, może jeszcze będą jedno więcej, ale to jedno mnie ciekawi. W ogóle przytoczyłbym tutaj Skąd się wziął u mnie pomysł zaprosić kogoś z nieruchomości? No bo nie jest to główny nurt naszego podcastu, ale my dzisiaj mamy ten marketing e-commerce, ale stwierdziłem, że z racji, że nazwa jest z buta w marketing, więc ona nawiązuje do marketingu. Jak sobie trochę głębiej pokopałem, jakich branż jeszcze nie miałem, to nie miałem właśnie osób, które mówiły o tym, jak robić marketing konkretnie w branży nieruchomości. No i pytanie jest takie, jestem przekonany, I tak też zrobimy organicznie, nieorganicznie. Żeby ten odcinek dotarł też do osób, które zajmują się marketingiem nieruchomości, jakby promują siebie. To jak oni powinni to robić? Cisnąć tego YouTube'a? Tak tym ludziom wszystkim doradzasz? Jeśli ktoś jest tym agentem nieruchomości, tych profilów jest bardzo dużo na Instagramie szczególnie. To jak oni to powinni robić?
Wiesz, nieruchomości to jest taka branża jak handel, można to powiedzieć, tak? Że to albo możesz mieć handel takich, makijowakich, prawda, w różnym wydaniu. Więc ja bym nie włożył do jednego worka, mówię o takich osobach jak ja. Takich mi na przykład, to co ja mam w nieruchomościach. Natomiast chcę, żebyś wiedział, że ja jestem jakby dobry w marketingu, wydaje mi się, że chodzi o markę osobistą, ale jeżeli chodzi o nieruchomości, to raczej używam tradycyjnych metod.
To nie, to źle to mówiłem. Chodziło mi o osoby, które chcą sprzedać nieruchomości na kanwie swojej marki osobistej. I o jakichś profili jest po prostu setki, mam wrażenie, na Instagramie.
Ale wiesz, ja tego nie robię na przykład? Czyli ja sprzedaję nieruchomości tradycyjnymi kanałami. Czyli ja na przykład buduję swoją markę osobistą, która jest związana z nieruchomościami, bo na niej się dorobiłem, prawda? Natomiast ja sam swoich nieruchomości raczej nie sprzedaję swoją marką osobistą. To jest ciekawe.
A czego uczysz ludzi w takim razie?
Ja uczę, jak zarabiać na nieruchomościach, jak kupować mieszkania poniżej ceny rynkowej, jak robić developerkę, jak robić flipy, jak na tym zarabiać. A nie uczę ich, jak sprzedawać mieszkania dzięki marki osobistej. Ale oni to robią właśnie, w większości.
Dużo osób, patrz se przekrojowo.
Tak, agenci nieruchomości szczególnie i do tego lepszy jest Instagram niż YouTube. do tego lepszej sytuacji, żeby pokazywać szybkie treści, żeby zainteresować i moi absolwenci czasami, jak mają ochotę i chęć i zasoby, robią po prostu, nagrywają rolki, nagrywają te mieszkania i po jakimś czasie odzywały się ludzie, że chcieliby kupić to mieszkanie. Dla mnie to jest, dla mnie handel mieszkaniami to jest jak handel kartoplami, tak, to jakby ja nie mam tam serca, żeby nagrywać rolki pięknych mieszkań. Ja, jakby ludzie chcieli wszystkie mieszkania, to bym robił wszystkie mieszkania, po prostu. Ja często mówię, że ja jestem po prostu przedsiębiorcą, osobą, która zarabia, Jakbym miał do wyboru otworzyć salon Bentleya, albo salon Dachi, to pytanie, na czym bym więcej zarobił? Bo jeżeli w moim mieście Lublin, naszym mieście można powiedzieć, Lublin, większy popyt byłby na Dachie, to bym wolał otworzyć salon Dachi i jeździć Bentleyem, prywatnie, niż mieć salon Bentleya i musieć jeździć Dachiu, bo nikt by tego Bentleya nie kupił w Lublinie, tak? Bo nie utrzymałbym tego, więc jakby dla mnie to jest tylko i wyłącznie biznes i ja nie mam takiego serca, żeby jeszcze nagrywać jakby... Pokazuję czasami swoje realizacje, swoje budowy, swoje projekty, żeby zainspirować ludzi, ale jakby... Za dużo energii by kosztowało mojej i moja stawka godzinowa jest bardzo duża, żeby nagrywać rzeczy, które powinien nagrywać mój agent, mój reprezentant, mój pracownik, mój wspólnik. Tak? To jest jakby ich robota, nie moja. Tak? Ja po prostu szkoda mi do tego czasu, żeby sprzedawać pojedyncze mieszkanie swoją marką.
I tym optymistycznym akcentem może będzie zagrałaś rolka. Nie wiem, ile jest twoja godzina warta, ale cieszę się, że spędziłaś tę godzinę ze mną i też widziałem, że w ogóle studia samo ci się spodobało pod względem jakości, sprzętu, więc to będzie naprawdę jakościowy, merytoryczny odcinek dwóch osób z jednej i jakby idealnie patrząc na zagrę po lewej mojej stronie, nagramy godzinkę i 49 sekund. Na koniec zawsze już taki sam, sam koniec, tak faktycznie, żeby nie przedłużać. To czy jest coś, co chciałbyś przekazać słuchaczom, młodym ludziom, adeptom może, którzy będą od ciebie się uczyli?
Jeśli ktoś z was chce się zainteresować branżą, która daje naprawdę duże pieniądze, bo tam są wysokie marże, są wysokie kwoty, to zapraszam na mój kanał na YouTubie, w szczególności czy na Instagram, Daniel Siwiec i tam jest dużo bezpłatnych treści, dużo wiedzy na temat nieruchomości.
Podlinkujemy. A jeśli ktoś na przykład słucha od Daniela, a sprzedaje e-commerce, który jest równie dużo marży, duży biznes, zapraszam do mnie na Instagram, podlinkujemy wam dwa. Dziękuję ci bardzo i życzę... Dzisiaj jest piątek? Piątek jest. Życzę miłego weekendu. Dzięki wielkie.
Dzięki.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałbym Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trafi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







