Biznes z Mamą? Konflikty, kasa i sukces e-commerce DAAG - Agnieszka Lipińska

In this bonus podcast episode Oskar Lipiński interviews his mother, Agnieszka Lipińska, co‑founder of the family leather‑goods brand DAK/DAAG. They recount the company’s 33‑year history, starting in the early 1990s with small B2B orders for German and Swiss brands such as BOSS and Lufthansa, produced from locally sourced “jucht” leather. The narrative moves through the lack of early strategy, gradual growth, and the 2000‑s shift to selling under their own brand, first in Polish brick‑and‑mortar stores (1999‑2020) and then fully to e‑commerce after the pandemic forced store closures. They discuss product specifics – Italian leathers, hand‑crafted processes, 64 individual components per bag, the use of plotters for cutting, and the introduction of automated equipment while preserving manual assembly. Sustainability efforts are highlighted: recycled‑PET accessories, photovoltaic panels powering the workshop, and a zero‑waste line of small leather goods. Marketing tactics include Instagram, a 57‑k member Facebook community, an email list, live sessions, and a 30 % referral‑order rate. Sales figures are shared – over 130 000 bags sold to 50 000+ customers, with a price‑quality positioning that avoids traditional markup. The episode also delves into family business dynamics: role division (mother on HR/finance, father on product development, sons on production organization and digital sales), early conflicts, and how they were resolved over time. A substantial portion of the conversation focuses on generational communication gaps, Oskar’s remote work, and the challenges of scaling e‑commerce, including the need for traffic, hiring, and technology adoption. They outline future plans to expand production staff, adopt new technologies, and deepen e‑commerce growth while maintaining quality. Finally, they showcase several models (Penelope, Madeleine, Cassie, etc.), explain size and material choices, and invite listeners to engage via comments, subscriptions, and the community group.
Chapters
Od ponad 33 lat prowadzę firmę pod logo naszym wspólnym brandem DAK. Lata 90 to nie było strategii. Po prostu był pierwszy klient. Zatrudniliśmy kilka osób dosłownie na naszej. Było pięć osób zatrudnionych. więc zaczęliśmy robić te wyroby, to było pierwsze nasze zamówienie, poszło gdzieś tam, wysyłaliśmy za granicę, później to było drugie zamówienie, trzecie, no i tak się rozwinęliśmy, najpierw się jedna firma do nas zgłosiła, później druga. To były marki dosyć znane, bo pierwszą z takich znanych, to na pewno znacie, to jest marka Boss, albo marka na
przykład Lufthansa, Dlatego też nam się udaje tworzyć tą rodzinę. Jest duża powracalność naszych klientów. Klienty są zadowolone z produktów, bo oferujemy wam coś, co jest czymś, czego sami klienci nie spodziewają, że w takiej cenie dostaną taką jakość.
Mówią tak, że generalnie Włoszki średnio kupują ile? Włoszki mają średnio chyba torebek około 40. Polki podobno około 10. Taki jest 1 do 4.
Z danych wynika, że 30% naszych zamówień to zamówienia z polecenia. Znajomy, koleżanka, znajoma w biurze, w pracy. Ten produkt jest po prostu polecalny, bo ludzie dostają jakość, której której nawet nie, że nie oczekują, ale są bardzo milo zadowoleni. Dla mnie największym zadowoleniem jest to, jak przechadzam się po ulicach Warszawy lub Lublina i nie ma, zasadniczo nie ma takiego dnia, jeśli wyjdę już w centrum i pokręcę pół godziny, żebym kogoś nie zobaczył z torebką od AK.
To jest takie... Jakie to jest uczucie, Oskar?
Jak radzicie sobie z konfliktami w firmie rodzinnej? I czy sobie radzicie? Czy sobie radzimy w sumie?
Ale to jest pytanie do nas, tak, nie tylko do mnie, ale i do ciebie. No dobra, to ja to zadam pytanie. Jak my się dogadujemy? To ty próbuj odpowiedź.
Ja bym powiedział tak, że my się nie dogadywaliśmy.
Na początku to był dramat.
Na początku to był dramat. Cześć, tu Oskar Lipiński, jestem współwłaścicielem marki DAG. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii producent. Możesz spodziewać się szczerej, brudnej prawdę marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę ci darmowy 6-dniowy mini kurs o e-commerce. Zawsze mnie to zastanawia, że tylko 20% osób, które ogląda moje podcasty, subskrybuje ten kanał. Reszta niestety tego nie robi. Więc zanim zaczniemy, mam do ciebie małą prośbę. Jeśli lubisz moje treści edukacyjne i chcesz, żeby podcasty się rozwijały i żebym z całym swoim zespołem mógł je z odcinka na odcinek polepszać, wystarczy, że klikniesz subskrybuj. To takie małe mikro wsparcie, które da mi motywację do dalszego działania. Zaczynamy kolejny odcinek. Dzień dobry, cześć. Dzisiaj odcinek bonusowy, albowiem jest taka szansa, że wyjdzie on w środę, bo ostatnio w planach miałem, żeby nagrywać podcasty i wypuszczać je dwa razy w tygodniu. I ja zrobię sobie taki krótki wstęp, który będzie trochę przydługim wstępem, bo dzisiaj nie pogadamy o tabelkach, kampaniach, wynikach, wzrostach, skalowaniu i tym wszystkim. o czym zawsze jest na dzisiejszej rozmowie, tylko dzisiaj porozmawiamy sobie z dość wyjątkowym gościem, a mianowicie moją mamą.
Witam wszystkich.
I ten odcinek jest tak, że jeśli oglądacie to na YouTube, a nie na Spotify, no to już większego produkt placementu nie dało się dać. Jest tutaj ogrom naszych produktów dragowych i Na ten odcinek jest duża szansa, że trafi bardzo duża ilość naszych klientek poza słuchaczami mojego podcastu, gdzie zazwyczaj rozmawiamy z przedsiębiorcami o tym, jak oni prowadzą swoje e-commerce i sklepy internetowe. To dzisiaj ja tak na samym początku chciałem się przywitać z całą rodziną DAK, bo na pewno dużo z was ten odcinek obejrzy i też dużo osób, które trafi do nas na Instagramie, przez influencerkę, również ten odcinek obejrzę, albowiem fajnie, żeby ten odcinek był takim odcinkiem otwierającym naszą relację z naszą rodzinną marką, rodziną Duck. I to był chyba jeden z dłuższych wstępów, jaki nagrałem, jaki opowiedziałem o naszej marce, no ale ileż ja mogę mówić. Możesz mało coś więcej powiedzieć o sobie. Czym się zajmujesz w marce DAG?
Tak, od ponad 33 lat prowadzę firmę pod logo naszym wspólnym brandem DAG. Robię to wspólnie z mężem. Naszą działalność założyliśmy w 1993 roku, to było dosyć dawno temu. Na początku ta działalność to nasza była troszeczkę polegała na tym, że robiliśmy dla naszych klientów niemieckich, szwajcarskich, niemieckich i tam produkowaliśmy różne dla nich wyroby. Głównie to były, pierwsze to były wyroby ze skór juchtowych. A w związku z tym, że w Lublinie była taka garbarnia, która produkowała skórę i garbowała ze skór Znaczy to jest garbnik tak zwany roślinny i to była jedyna garbarnia na Europę Wschodnią, gdzie mogliśmy taki produkt, czyli półprodukt otrzymać i z takich skór juchtowych produkowaliśmy wyroby. Później to się wszystko zmieniło, a od lat ponad pięciu robimy pod własnym brandem DAK i sprzedajemy głównie w e-commerce. To jest taka krótka zajawka naszej historii.
Ja bym tu doprecyzował kilka ważnych punktów. Po pierwsze, te skóry przewijały się przez okres dzieciństwa. Często był wyczuwalny zapach skór. Po jakimś czasie on już nie był wyczuwalny tak bardzo. Ja bym to doprecyzował. Plus doprecyzowałem jeszcze jedną rzecz, że marka Duck, ona od 5 lat jest w e-commerce, ale ona od tam dwudziestu kilku albo i więcej lat była dostępna w sklepach stacjonarnych w całej Polsce.
Tak, w całej Polsce sprzedawaliśmy od roku 1999 sprzedawaliśmy własne wyroby pod własnym brendem oczywiście w sklepach stacjonarnych. We wszystkich, można powiedzieć w całej Polsce. Głównie to były sklepy, głównie w centrach handlowych i przez lat Ponad 20 sprzedawaliśmy te swoje wyroby. No raz były lepsze wyniki, raz były gorsze, ale generalnie rotowało zawsze to do góry i ta sprzedaż gdzieś tam szła. Rynek generalnie się załamał jak przyszła pandemia, więc wszystkie sklepy były zamknięte. Cała sprzedaż siadła i w tym momencie musieliśmy zastanowić, co my chcemy dalej robić. Bo tak, dla marek niemieckich robiliśmy coraz mniej. Jakie to były marki?
To też doprecyzować trzeba.
No tak, to były marki dosyć znane, bo pierwsze z takich znanych, to na pewno znacie, to jest marka BOSS. albo marka na przykład Lufthansa. To robiliśmy dla nich różne wyroby, plecaki, torby. Więc to były, to były brędy takich niemieckich marek. To były bardzo topowe marki niemieckie. Oczywiście na początku to nie były znane marki. Na początku pierwszą marką, dla której robiliśmy, to była marka szwajcarska. Mało znana, to nikt takiej marki nie zna. To była marka, która się nazywa Walkers. I dla nich robiliśmy głównie ze skór luchtowych, tak jak mówiłam, nie? To było w związku z tym, że mieliśmy tą garbarnię blisko, więc mieliśmy dostępność produktu i surowca, więc robiliśmy te wyroby dla nich i to było jedno z pierwszych naszych zamówień. To były plecaki juchtowe, to były głównie teczki juchtowe, czyli takie bardziej wyroby męskie, mało damskie, torebek mało mniej.
Ja jeszcze bym jednak pokopał głębiej. I zadał pytanie, chociaż to oczywiście wiem, ale to może ciekawić. Czy to się zaczęło jednak od was, czy może od kogoś jeszcze z członków rodziny?
No wiesz, wiesz o co chodzi. Czyli tak, to się zaczęło, sytuacja wyglądała w ten sposób, że Mój, mówię, przyszły mąż, bo ja wtedy mojego męża nie znałam, mieszkał w Niemczech, wrócił z Niemiec do Polski i nie za bardzo wiedział, co robić tutaj w swoim życiu, ale dobrze znał ten język niemiecki, bo tam się nauczył tego języka. A w związku z tym, że jego mama pracowała w, to się nazywało Lubelskie Zakłady Przemysłu Skorzanego. To były zakłady, które produkowały głównie obuwie skórzane oraz torebki, teczki i plecaki skórzane. I głównie oni też wysyłali gdzieś tam na rynek niemiecki. Ale w związku z tym, że to były czasy PRL-u i ciężko się było dogadać, że tak powiem, dyrektorom u nas w zakładach z takim odbiorcą zagranicznym. I oni poszukiwali jakiejś nić porozumienia. I zaproponowali mojemu przyszłemu mężowi, czy ewentualnie nie chciałby się zająć również taką produkcją, bo widział, że z nim był kontakt, więc można było się z nim dogadać, więc zaproponowali mu. No i taki, jakiś to był pierwszy pomysł, który narodził się i brand naszej firmy.
A czy wtedy, bo tutaj często w podcastach przejawia się temat tej strategii, czy była jakakolwiek strategia wtedy?
Nie. Słuchaj, lata dziewięćdziesiąte to nie było strategii. Po prostu był pierwszy klient. My po prostu stanęliśmy na... zatrudniliśmy kilka osób dosłownie na naszej. Było pięć osób zatrudnionych. Więc zaczęliśmy robić te wyroby. To było pierwsze nasze zamówienie. Poszło gdzieś tam, wysyłaliśmy za granicę. Później to było drugie zamówienie, trzecie. No i tak się rozwinęliśmy. Najpierw się jedna firma do nas zgłosiła, później druga. Więc te kontakty się gdzieś tam rozszerzyły i mieliśmy możliwość produkcji zagranicę w większych ilościach.
Partnerami podcastu jest marka GetResponse oraz Shopper. Dowiedz się więcej o osobach, które wspierają każdy mój odcinek. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako marka DAK. GetResponse to polskie narzędzie do email marketingu i zarządzania kampaniami online. Za jego pomocą zautomatyzujesz komunikację marketingową w oparciu o zachowania i preferencje klientów. Dodatkowo wypromujesz i sprzedasz produkty dzięki pakietowi narzędzi e-commerce. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. No właśnie i tu się takie pojawia często pytanie, no bo ja tego porównania nie mam z czasów lat dziewięćdziesiątych. Czy z twojej perspektywy wtedy było łatwiej, czy teraz jest łatwiej? Czy w ogóle w którejś sytuacji, bo to kiedyś kilka razy było poruszane na podcastach, czy teraz jest łatwiej, bo jest ta cała technologia, ale duża konkurencja, czy wtedy jak nie było tej technologii, ale nie było konkurencji?
To trudno tak porównywać, bo lata dziewięćdziesiąte to w ogóle tak, to były początki lat tych dziewięćdziesiątych, gdzieś się rozwijała, no wolny rynek i każdy teoretycznie mógł sobie założyć działalność i mógł robić, co chce. Ale to było wszystko ręcznie sterowane. No ja pamiętam, że to były takie czasy, że mając taką działalność, nawet iluś tam, kilkuosobową, no to człowiek był od wszystkiego. Był zaopatrzeniowcem, nie wiem, był księgową. był gdzieś tam, nie było takich możliwości, sami gdzieś tam zawoziliśmy towar, przywoziliśmy, nie było spedycji, nie było kurierów, to w ogóle zupełnie były inne czasy. Na pewno teraz jest, znaczy łatwiej i trudniej, no bo tak, łatwiej, że jest dostępność do wszystkich narzędzi, jakichkolwiek związanych z prowadzeniem działalności, ale jest po prostu większa konkurencja, zdecydowanie jest większa konkurencja niż to było lat temu 30.
Co się jeszcze zmieniło? Na pewno Zmienił się produkt znacząco, no bo przez dwadzieścia ile lat były produkowane produkty głównie męskie.
Męskie to były tak, na rynek niemiecki robiliśmy głównie męski unisex, czyli to były głównie torby, teczki, plecaki. Torebek damskich nie robiliśmy. Jeżeli chodzi o rynek polski w sklepach stacjonarnych, też robiliśmy głównie unisex wyroby, czyli właśnie, tak jak mówię, torby na ramię, czy jakieś tam plecaki. Ale zobaczyliśmy, że rynek wyrobów damskich jest zdecydowanie większy. No i w sumie te lat temu, pięć, ponad pięć lat temu, zaczęliśmy sami sprzedawać ten e-commerce i weszliśmy bardziej w torebki damskie. I tutaj się bardzo rynek dla nas otworzył. i myślę, że to jest na plus dla nas.
Pewnie w temat produktów sobie jeszcze wejdziemy, no bo one też tutaj nie leżą tylko i wyłącznie jako produkt placement, więc jeśli jest ktoś, kto na przykład trafił z Instagrama, z jakiegoś maila, z grupy na Facebooku naszej, a zresztą to jest w ogóle świetny moment, żeby zapromować naszą grupę na Facebooku, jeśli chcecie się dowiedzieć, jak nasze produkty wyglądają w codziennym użytku, jakie są realne opinie naszych klientek, no to na dole jest link i można sobie dołączyć do grupy na Facebooku, zadać pytanie. Można wpisać na przykład model, który się znalazł na stronie i chce się go porównać, albo dostać opinie innych klientów. Więc śmiało korzystajcie z grupy na Facebooku. Jest otwarta, mile widziana. Jest też dość dużą grupą, ale bardzo pomocnym elementem. Ja pamiętam, że ona była założona w 2020 roku w marcu, gdy sprzedaż spadła nam do 300 zł miesięcznie i założyłem ją siedząc w pokoju naszym w domu taty. Żeby coś zrobić. I tam jakiś e-book zrobiliśmy, jakiś pierwszy live.
Tak, pierwszy był taki live, ale to były live, na których chyba było, nie wiem, kilka osób, czy 15 osób, tak. Teraz u nas na live'ach jest zdecydowanie więcej osób.
Czasami pod tysiąc osób nawet. To jest takie najwyższe wyniki w Polsce de facto.
Teraz najbliższy będzie w, no jeżeli się zaczęli, jak ten podcast się ukaże.
Kiedy to będzie na ten podcast, to trzeba sprawdzić, czy jest live, bo będą z nami na bieżąco na Instagramie, więc Instagrama też podlajkujemy. No dobrze, wiemy jak zmieniały się produkty, wiemy, że teraz mamy torebki damskie i zaraz sobie do tego przejdziemy. Ja jeszcze na pewno dodam, że ten e-commerce w dużej mierze to jest naszym głównym miejscem, jest grupą na Facebooku, nasz Instagram oraz również lista mailowa, ale też na pewno zmieniła się sama produkcja. Jak ona wyglądała kiedyś? Jak wygląda teraz? Jakbyśmy mogły trochę o tym więcej powiedzieć.
Produkcja zmieniła się zasadniczo. Przede wszystkim zacznijmy od tego, że tak, żeby zrobić torebkę, to taką torebkę, czy tam elementy torebki trzeba wykroić ze skóry. Kiedyś to było krojenie po prostu ręczne nożem. Ręcznie się kroiło. Teraz są plotery, więc wszystko jest zautomatyzowane. Oczywiście szycie, tak jak było kiedyś, to i również teraz jest szycie, ale pozostałe procesy produkcyjne związane z produkcją torebek, to jest mnóstwo jest takich procesów, są zautomatyzowane. Dużo jest automatów, maszyn, które pomagają pracownikom gdzieś tam usprawnić sobie pracę, więc to się produkcja bardzo zmieniła. Oczywiście poprzez to, że gdzieś tam się jeździło na targi do Mediolanu, gdzie można było takie podpatrzeć, jak to się robi i produkuje te rzeczy, jakie są maszyny nowe, jakie są jakieś tam urządzenia. Włochy to jest mecka produkcja, jeżeli chodzi o produkcję torebek czy wyrobów skórzanych. Mówią tak, że generalnie Włoszki średnio kupują ile? Włoszki mają średnio chyba torebek około czterdziestu mają w domu. Polki podobno około dziesięciu. Taki jest jeden do czterech. To się oczywiście pewnie zmienia, bo, bo są jakieś tam inne sytuacje, ale gdzieś tam w Mediolanie podpatrywało się we wszystkie procesy produkcyjne, jeździło się na różne targi, to produkcja się bardzo zmieniła. Od takiej siermiężnej dłubaniny do takiej, może nie siermiężnej, ale de facto to jest cały czas rękodzieło.
No właśnie, bo to warto noczyć, że te automaty pomagają po prostu w ręcznej produkcji, a nie one, jakby torebka nie powstaje w sposób automatyczny.
Nie, nie ma czegoś takiego.
Pokażemy trochę ujęć w tym filmie też, jak to u nas wygląda, ale ona, właśnie często nad tym rozmawiamy, czy jest możliwość, żeby te torebki były jakieś robione przez automaty. Nie ma takiej możliwości.
Nie ma takiej możliwości.
Jest zbyt dużo procesów ręcznych.
Jest bardzo dużo procesów takich ręcznych. Oczywiście są różne urządzenia, które pomagają w tym. gdzieś tam usprawniają i ten czas pracowniczy, żeby człowiek się tam nie męczył. Ale to wszystko jest ręczna produkcja. Oczywiście trzeba torebkę uszyć, wykroić, ale resztę to wszystko trzeba zmontować ręcznie.
Jak jesteśmy już przy temacie torebek, do produkcji jeszcze takie dwie bardzo istotne elementy dorzucił. Że przez ten cały okres, tam 33 lat, wszystko powstaje u nas w Polsce. Wszystko. Jakby w Lublinie, w jednym miejscu. Oczywiście materiały niektóre mamy z Włoch. Różne miejsca, ale głównie skóry jednak kupujemy w Włoszech od tych wielu lat. No i ja myślę, że to jest taki dobry moment, żeby, jak tutaj tą torebkę, jedną w ogóle z lepiej, to jest jeden z bardziej trendujących kolorów w 2025, czy 2006 jeszcze też może być. Czyli Zamsch, dodatkowo jeszcze w czekoladowym kolorze. I ja bym tą torebkę rozłożył na czynniki pierwsze. Jeżeli ktoś trafił na markę tak i zastanawia się, czy tą torebkę warto kupić w tej cenie, w której ona jest, a pierwsza rzecz, którą musicie wiedzieć, to nasze produkty nie mają klasycznej marży, taką jakbyśmy na przykład marżowali to i sprzedawali przez jakiegoś pośrednika. Nasza marża pozwala nam sprzedać produkt w najwyższej jakości, w naprawdę przystępnej cenie, bo normalnie, gdyby ten produkt był normalnie marżowany, te torebki kosztowałyby w okolicach poniżej tysiąca złotych i gdzieś w tych granicach, jak to normalnie wyglądało. Więc chciałem, żebyście mieli tego świadomość, jak to wygląda od strony technicznej, że dlatego też nam się udaje tworzyć tą rodzinę. Jest duża powracalność naszych klientów. Klienty są zadowolone z produktów, bo oferujemy wam coś, co jest czymś, czego sami klienci nie spodziewają, że w takiej cenie dostaną taką jakość.
Przede wszystkim tak. U nas jest jakość na pierwszym miejscu.
To był duży determinant tego, że udało nam gdzieś tam ten e-commerce zbudować, że po prostu produkt sam się broni.
Dokładnie. Gdzieś tam klienci do nas powracają, to mówią, że przede wszystkim u nas to jest jakość, no i funkcjonalność. No i też tak, jakość i funkcjonalność za, no można tak przestępną cenę, no tak się mówi.
Cena do jakości jest bardzo... bardzo, bardzo dobre, jak patrzymy na inne polskie marki. Do nikogo się nie chcemy porównywać, ale kupując w wielu miejscach wiemy, jaką jakość dostarczają, jakie marki. Dużo marek polskich po prostu sprzedaje jakościowy produkt dużo drożej. Więc ja Wam rozłożę tę torebkę na czynniki pierwsze. To jest w ogóle jeden z naszych lepszych modeli, model Penelope. Czy ty wiesz, bo ja mniej więcej się przygotowałem, ale może ty możesz strzelić, z ilu elementów w ogóle składa się ten model pojedynczy, taki jak on jest u nas? Bo terepka, oprócz tego, że jest produkowana w Polsce, to ona jest również w Polsce projektowana, czyli ona... Wszystko u nas
jest od początku do końca zaprojektowane, wyprodukowane, wysłane do klienta, czyli wszystko jest od najmniejszej, że tak powiem, skóry, jakieś tam nici i tak dalej.
Z ilu elementów skoro średnia terepka?
Oskar, ja wiem, że się generalnie z dużych elementów składa torebka. Nie powiem ci, ile akurat w tym model, ale ty się przygotowałeś.
Ja wam powiem. 64 elementy pojedyncze. I żebyście wam to uzmysłowić. Pojedynczym elementem na przykład jest ten zamek. Pojedynczym elementem jest na przykład usztywnienie tej torebki z tej strony. Pojedynczy element to jest też każde okłucie. Więc zrobienie torebki versus na przykład zrobienie, dajmy na to sukienki, która kosztuje 500-600 złotych.
To jest nieporównywalne.
To jest nieporównywalna ilość pracy, jaką trzeba wykonać. Nawet zobaczcie tutaj przyszycia dodatkowe, te elementy, które są, to naprawdę dużo pracy trzeba włożyć. My też stajemy na funkcjonalności. Na przykład w tej torebce macie tutaj w ogóle z tyłu zamek, który nie będzie haczył żadne swety ani rzeczy.
Tak, o sweterki nie będzie zahaczył.
Jedyna rzecz, której nie mogłem wam pokazać, ale...
No zapach skóry, słuchajcie.
Pięknie wypachnie zapach zamkniętego czekoladowego.
Generalnie jak przychodzą do nas klienci gdzieś tam, bo mamy swój sklep stacjonarny w firmie, tutaj w Lublinie na Feterów, jak do nas przychodzą klienci, to pierwsze co ich uderza, to jest zapach skóry. My tego już nie czujemy, no bo my na co dzień przebywamy z tym materiałem, więc dla nas to jest po prostu, nie musimy się do tego przyzwyczajać.
Tak. Mamy skórę omówioną. To jest akurat nowe, nowe kolory włoskiej skóry naszego dostawcy, z którym też pracujemy bardzo dawna. Ale to, co jest na przykład fajne, co jest w terebkach, to zamek, który chodzi z taką lekkością, bo też stosujemy zamki, które są od lat stosowane od zaprzyjaźnionego producenta i one po prostu, jak ptasie mleczko.
Może być. Niezłe porównanie.
Niezłe porównanie. Możemy wejść trochę głębiej jeszcze, rozłożyć te naczynki pierwsze, bo coś, co, i to pokażemy na zdjęciach, bo tego załogu nieciężko pokazać, ale to, co nas wyróżnia na pewno, wśród innych producentów, to mamy swoje okłucia satynowane złoto, czyli to nie jest takie złoto ordynarne, błyszczące, tylko to, co wyróżnia zawsze terepkę dach na ulicy, to jest satynowane złoto, przez co ono jest po prostu takie bardziej szlachetne.
Satynowane, czyli taki trochę uszlachetniony kolor. On nie jest taki błyszczący, złoty, tylko jest taki bardziej matowy, można powiedzieć. I my tutaj mamy, z własnym logo zamawiamy takie okłucia? Nie wiem, czy to będzie widać.
Na pewno pokażemy na zdjęciu. Michał, wrzucisz tutaj zdjęcie.
Dobra.
Co ty myślisz tej torebce takiego wyjątkowego w środku? Poza paskiem, no bo to jest raczej standard w większości modeli.
Akurat ta torebka ma dwa paski. Nie wiem, czy ja mam pokazać, czy...
Pasek, ale możesz też pokazać element związany z kluczami.
Tak, słuchajcie, co nas, nie wiem czy wyróżnia, ale my zrobiliśmy, prowadziliśmy w każdej naszej torebce coś takiego jak, to się nazywa karabinczyk na klucze.
Troczek, karabinczyk.
Troczek, karabinczyk. Czyli na przykład masz klucze od mieszkania, czy tam, nie wiem, klucze od samochodu, czy od czegoś innego, zaczepiasz sobie tym karabinczykiem i wrzucasz do torebki. I jak na przykład z torebki, w torebce jest zawsze mnóstwo rzeczy kobieta nosi, więc sobie, żeby nie szukać w torebce tego klucza, wyciągasz sobie troczek i automatycznie już masz klucze na przykład do mieszkania. To jest takie rzecz. Mamy potrzewki. które są, proszę, tu są takie, teraz nie będziemy pokazywać, bo tak nie będzie widać.
Ale będzie zdjęcie. To są potrzewki zrobione z butelek z recylingu PET. Tak. Bo w naszej firmie również, to mamy na te zarządzania ekologiczne, tak samo udało nam się zaimplementować jakiś czas temu panele fotowoltaiczne. I duża część firmy jest napędzana przez to.
No generalnie wykorzystujemy w 100% tą fotowoltaikę, jeżeli jest oczywiście słońce. Ale generalnie w tym roku się tak udaje rzeczywiście.
No ja myślę, że też dowodem na to, że to co mówimy ma potwierdzenie w rzeczywistości jest to, że w tym okresie w ogóle z ostatnich pięciu lat sprzedaliśmy ponad 130 tysięcy torebek i mamy ponad 50 tysięcy klientów zadowolonych w grupie i to co jest niezwykle Ciekawe z danych wynika, że 30% naszych zamówień to zamówienia z polecenia. Znajomy, koleżanka, znajoma w biurze, w pracy. Że jakby ten produkt jest po prostu polecalny, bo ludzie dostają jakość, której nawet nie, że nie oczekują, ale są bardzo milo zadowoleni. Ja myślę o jeden fajny aspekt. Słuchajcie, to jest torebka. To jest jeden z naszych bestsellerów. Ale to, co jest wyjątkowe w tej torebce, to to jest torebka, która powstaje ze skóry Gucci. Tak, to jest ta sama skóra, która używa Marka Życzy.
Która wykorzystuje dokładnie ta firma. I nam się udało pozyskać taką skórę, więc mamy ją w kilku kolorach akurat. To jest taki kolor cappuccino, który się nam świetnie sprzedaje od trzech lat. Tak myślę, że od trzech lat. I ta skóra jest wyjątkowa. To jest taka skóra, można powiedzieć, groszkowana. Lekki taki groszek ma. I występuje w różnych kolorach.
Model Madeleine.
Madeleine, tak. To jest nasz taki model, chyba już od trzech lat u nas funkcjonuje ten model. On jest bardzo funkcjonalny, no bo, bo rzeczywiście, jak tak spojrzeć na tą torebkę, to ona jest dosyć funkcjonalna, bo ma z przodu kieszonkę, gdzie można sobie schować.
Możesz zaimplementować.
Tak, że można schować tutaj, pokażę, telefon.
Do tej kamery będzie najprościej.
Tak, będzie tutaj, dobra. Tu jest taka kieszonka, gdzie można schować telefon. Jest oczywiście w środku mnóstwo kieszonek, przegródek.
Chyba nawet tak jak pokażę, to będzie
w środku widać, że ma dużo przegródek i kieszonek. A kobiety poszukują głównie tych, znaczy może nie głównie, ale poszukują torebek na co dzień, żeby się dużo zmieściło i do pracy, żeby można było wyjść z torebką i gdzieś tam jeszcze na jakieś wyjście wieczorne, więc sobie takie torebki kupują, które są funkcjonalne. A ten model jest nasz bardzo sprawdzony. Występuje również w skórze krok, bo tutaj nie mamy nic ze skóry kroku akurat, żeby pokazać, ale u nas na stronie będzie można wszystko zobaczyć.
Ja jeszcze bym dopowiedział jedną rzecz do tych torebek, że zaraz wejdziemy w nie trochę głębiej. A, że jak wpiszecie sobie nazwę Madeleine na grupie na Facebooku, do której znowu wam zostawiam link, to zobaczcie jak dużo jest tam zdjęć. Idziemy nas zainspirować zdjęciami naszych klientek i zobaczyć jak to wygląda w rzeczywistości.
No i komentarze. Ale jeszcze jedną rzecz, bo u nas generalnie jak klientka kupi sobie torebkę to to często, bardzo często do nas powraca, bo jest zadowolona z tego produktu i tam później sobie kupuje inny kolor, może większą, może mniejszą. Ale mamy takie klientki, które mają tych wyrobów naszych bardzo dużo. Gdzieś tam u nas na tej grupie facebookowej gdzieś pokazują dziewczyny. Nawet takie zdjęcia umieszczają całej swojej szafy torebkowej, można powiedzieć. Więc chyba, no czy nie chyba, ale klientki są zadowolone i jednak ta jakoś przemawiaj funkcjonalność do nich.
Dla mnie największym zadowoleniem jest to, jak przechadzam się po ulicach Warszawy lub Lulina i nie ma, zasadniczo nie ma takiego dnia, jeśli wyjdę już w centrum i pokręcę pół godziny, żebym kogoś nie zobaczył z torebką.
Tak. To jest takie... Jakie to jest uczucie, Oskar?
Bo to jest takie miłe, że to, co się tutaj projektuje w e-commerce'ie, te wszystkie strategie, jakieś marketingi, jakieś zdjęcia, to cały ten ogrom rzeczy, których my tutaj rozmawiamy, że to ma jakieś przełożenie realne, a nie, że jest to fikcyjna rzecz, którą nawet nie widzisz. Na przykład sprzedając coś tam za granicę,
nie masz z tym żadnego kontaktu. Nie, dokładnie tak, no bo to jest jedna kontakt. Ja tak samo często gdzieś tam w Lublinie widzę torebki na ulicy i człowiek jest taki fajny, zadowolony, bo to jest takie miłe uczucie. No oczywiście Podeszłam nigdy do klientki, nie zapytałaś.
Ja podchodziłem wiele razy.
Ja mam taki jednak...
Możecie zacząć podchodzić do mojej mamy, żeby jak ktoś tego słucha i ogląda.
Chociaż nie wiem, czy pamiętasz, kiedyś mi wysłałeś zdjęcie, czy ktoś klientka wysłała na grupie. Gdzieś chyba na lotnisku miałam, z naszą nerką byłam, czy tam gdzieś tam wjeżdżaliśmy. I zrobiła nam zdjęcie. I ty podesłałeś to zdjęcie, czyli Klientka zobaczyła, ale też nie podeszła, nie?
Tak, bo to nie jest takie łatwe. Dobra, byliśmy przy tej skórze Gucci. My także poza torebkami robimy portfele, które też pasują do tej kolorystyki, ale coś to jest ważne, jeszcze robimy również produkty Zero Waste. Możesz o nim coś więcej opowiedzieć.
Słuchajcie, w związku z tym, że skóra to jest duży taki płat, można powiedzieć, i nie zawsze da się wykorzystać tę skórę w stu procentach, chociaż bardzo byśmy chcieli, to robimy w związku z takich odpadów, robimy różne rzeczy. Na przykład robimy kosmetyczki. Większe, mniejsze, w różnych kolorach. Tych kosmetyczek bardzo dużo jest na stronie.
One są w bardzo okazyjnych cenach, bo to zero waste.
Tak, one są bardzo korzystne. Robimy oczywiście również takie etui na przykład na kartę. Na kartę, na jakieś tam drobne pieniążki, na dokumenty. Robimy breloczki, robimy, robimy jakieś etui różne, również na okulary, bo tu widzę mamy, tak, ze sobą etui na okulary.
Tak, mamy również, to już właśnie ze skóry Kroko nawet.
A, dobra, to jest ze skóry Kroko, to jest etui na okulary, czyli też można wykorzystać te skóry, żeby, żeby jak najmniej tego odpadu było, więc robimy również etui na okulary. Tu są różne takie gadżety, gdzie u nas na stronie pod zakładką chyba akcesoria.
Tak.
Tam można zobaczyć sobie wszystkie takie, można powiedzieć, dodatki do torebek.
Sekcja produktowa powoli zmierza ku połowie. No bo ja bym chciał, żebyś z tych torebek, bo też tu jest jedna torebka, która jest twoją taką którąś na co dzień. Która to jest? I co ciekawe, to jest ten sam model, który ostatnio Agata mi napisała, że też by chciała go mieć.
Tak?
Tak.
O tym nie wiedziałam. Słuchajcie. Tak, to jest torebka Cassie z naszej najnowszej kolekcji.
Z tego roku.
Z tego roku, z wiosny. To jest w kolorze taup. Torebka zamszowa. Ale ona jest tak funkcjonalna, wbrew pozorom.
Modowa, funkcjonalna.
Tak, ona ma tyle miejsca w środku, bo ona tutaj, może pokażę. Jak otworzymy, to tu jest naprawdę bardzo dużo miejsca. Jest dużo kieszonek, przegródek, oczywiście karabinczyk też na klucze jest. No ale jest przede wszystkim modowa. No bo teraz torebki to są głównie, znaczy nie głównie, ale to są torebki w kształcie bagietki. I to jest właśnie w kształcie bagietki. Tutaj oczywiście jak zobaczycie sobie, mamy takie różne zawieszki, które też u nas można kupić. Charms, breloczki, zawieszki, w różnych kolorach mamy. Większe, mniejsze, więc tutaj sobie można takie zawieszki dokupić i też bardzo modowa ta torebka wygląda. A ona jest fajna, nosi się na ramie i bardzo jest funkcjonalna. Ja sobie ją bardzo cenię.
I w tym momencie, jeśli nas słuchacie, to dwie rzeczy. Po pierwsze prosiłem was o łapkę w górę, subskrypcję oraz komentarz, ale niby jaki komentarz, albowiem jeśli nas oglądacie w tym momencie i np. posiadacie już produkt Daga, to dajcie znać w komentarzu jaki to jest produkt i za co go lubicie i od kiedy znacie naszą markę, a może posiadacie więcej produktów w kolekcji. Zapraszam do dyskusji w komentarzach. To jest twoja ulubiona torebka, prawda?
Ja ostatnio noszę, tylko ja taka właśnie jestem, jak zacznę nosić jedną, to nie mogę się od niej odkleić.
No dobra.
Ale pewnie będę zmieniał. Przyjdzie jesień, to zmienię na jakąś inną. Ale mam jeszcze drugą torebkę, która jest tutaj, też ten model.
Ale zanim do tego przejdziemy, to ile tych torebek w ogóle jest w kolekcji twojej?
U mnie w domu?
Tak. U mnie jest zero, bo nie mam męskich produktów.
No wiem.
Ale możesz to zmienić.
Może coś zmienię. No u mnie jest kilka tych torebek. Może osiem. Ja to jestem taka stała w uczuciach trochę, bo jak mi się torebka spodoba, to tak trochę ją może czasami za długo noszę. Ale może osiem. Ale ta jest teraz to, Cassie to jest mój ulubiony model, który ostatnio noszę.
A drugi?
Florence, która jest tutaj. Ja może pokażę. Tylko to była torebka w tamtym roku na jesieni. To jest model z jesieni z tamtego roku. Z jesieni czy z wiosny tamtego roku?
Nie, chyba z jesieni.
Tak, tylko ja akurat mam czarną torebkę. Ta jest po prostu, ona jest świetna modowa.
Słuchajcie, ona jest tak... I się fajnie układa.
Ona się świetnie układa, jest z miękkiej skóry. Mamy w różnych kolorach. Ja akurat czarną noszę, ale ona jest bardzo pojemna, funkcjonalna i jest modowa. Jest taka luźna. Oczywiście ona jest teraz wypchana trochę papierem, żeby trzymała kształt, żeby pokazać formę tej torebki, ale jest po prostu świetna ta torebka i też ją noszę.
No dobra, a jakbyś mogła polecić na przykład trzy modele torebek, takie, że ktoś zobaczył sobie reklamę na przykład wyskakującą w internecie o Marce Duck, słucha tego podcastu, ma takie wrażenie, brzmi to fajnie, skusiłabym się na jakiś model, ale nie wiem, który wybrać. To co powinna ta osoba zrobić?
To nie jest tak łatwo radzić, bo do mnie często przychodzą koleżanki i też poradź mi, jaką mam torebkę sobie wybrać. Przede wszystkim trzeba sobie zadać pytanie, jakiej wielkości chce mieć torebkę. Czy to ma być torebka funkcjonalna, czyli jak ten wielkościowo i funkcjonalne, jak nasz model Madeleine, czyli tak zwany średni rozmiar? Czy ma być to torebka większa, jak na przykład, co przed chwilą pokazywałam, lub na przykład inne jakieś szoperki, które mamy na stronie? Oczywiście trzeci rozmiar to są nasze najmniejsze torebki. To mamy też różne rozmiary. No pytanie, co kobieta nosi w torebce? No ja noszę tak, czym większa torebka, tym więcej rzeczy noszę. Pytanie, czy to jest dobre? Tego do końca nie wiem. Ale tak, naszym takim topowym modelem jest jednak Madeleine i Marlotte. To są torebki bardzo funkcjonalne i takie na początek, to można rzeczywiście gdzieś tam... Albo Charlotte? albo Sherlock, albo Penelope.
To jest taki średni, tylko ona jest w dużej ilości dostępna.
Tak, ona jest w różnych kolorach, różnych skórach i to jest bardzo nasz taki model nowy, który bardzo dobrze się sprzedaje i też jest, wbrew pozorom, ona tak nie wygląda, że jest duża, ale bardzo dużo rzeczy pomieści. Więc Penelope też bardzo polecam z tych torebek. Słuchajcie, ja bym wszystkie poleciła oczywiście, ale to tak się nie da. Też trzeba by zadać sobie pytanie, jaki kolor, z jakich skór. Mamy skóry zamszowe, mamy skóry groszkowe, mamy skóry kroko, więc mamy skóry gładkie, więc tych skór mamy dużo. Mamy kolorów, mamy po prostu od jasnych milków po czarne, zielone, czerwone i tak dalej.
I macie dwie opcje. Możecie na przykład zainspirować się zdjęciami na Instagramie, ale do grupy na Facebooku i wpisać model, albo spytać się osób, które są w grupie, jaki dokładnie model, na przykład pomyśli to, to i to, albo potrzebuje czegoś na taką, taką okazję. I możecie po prostu skomunikować to.
Tak, u nas na grupie naprawdę mamy tak fajne klientki, które tak się udzielają. Nasza grupa, jeśli ma tych 57 tysięcy. Tak, słuchajcie, tam nasze klientki bardzo się udzielają, więc zawsze jak ktoś zada pytanie, co się mieści w takiej torebce, albo może do czego pasuje, a z czym to się nosi, więc chętnie odpowiadają i udzielają odpowiedzi. Także są bardzo, mają, mamy taką zaangażowaną społeczność, można powiedzieć.
Dobra. idealnie 33 minuty w segmencie produktowo-historycznym. Teraz mamy sekcję, taką Q&A. Dodaliśmy tą informację, klienty zadane pytania również od nas. Pytanie pierwsze. Jak radzicie sobie z konfliktami w firmie rodzinnej? I czy sobie radzicie? Czy sobie radzimy w sumie?
Ale to jest pytanie do nas, tak, nie tylko do mnie, ale i do ciebie. No generalnie
To jest duże wyzwanie.
To jest duże wyzwanie. Nie jest łatwo, no bo to jest jednak tak. To jest takie, różnica pokoleń to jest raz. dwa, że jednak wy jesteście, bo tak, może powiem, że my we czwórkę prowadzimy firmę, czyli ja z mężem.
Kto się czym zajmuje?
Tak, ja z mężem to jest pokolenie, że we dwójkę założyliśmy tą działalność. W tym momencie to, słuchajcie, przez te trzydzieści parę lat, no to każdy się różnymi rzeczami zajmował, ale w tym momencie to wygląda w ten sposób, że ja, ja jestem zadaniowa, ja jestem od HR-u, od finansów i tak dalej, a mój mąż zajmuje się produktami. On jeździ na targi do Mediolanu. On się zajmuje, jest technologiczny, gdzieś tam maszynami różnymi, nowinkami technologicznymi, więc szuka gdzieś tam jakichś możliwości produkcji.
Rozwoju produktu.
Dokładnie. No i mamy dwóch synów. Jeden syn siedzi przede mną. Czym się zajmujesz, synu?
Tym, żeby to, co wy myślicie, się sprzedało. I żeby zbudować swojego społeczność i żeby dostarczać klientkom w Polsce polskie produkty i wywołać uśmiech na ich twarzy, gdy dają te terapie do swojej stylizacji. Tak bym to ujął.
No dobrze. Jest jeszcze drugi syn, który ma na
imię Igor i się zajmuje produkcją pod względem takim organizacyjnym.
Ale on wprowadza takie nowe narzędzia u nas do organizacji produkcji.
Taki jest bardziej, że potrafi dłużej posiedzieć przy komputerze niż ja. Ja jednak się lepiej czuję na podcaście.
Tak, dokładnie. On jest tam bardziej gdzieś tam w produkcji siedzi, również się uczy od... On
jest back-endem, a ja front-endem. Tak bym to można było określić.
No dokładnie. Tak jest. Czyli my jesteśmy cztery osoby. No oczywiście mamy dużo tam osób, które tam ma to na produkcji, ma to gdzieś tam w e-commerce dzial, a to dział obsługi klienta, dziewczyny są. Więc to jakoś tam razem funkcjonuje.
I całość, to jest ważne, całość tego sukcesu, czy nie sukcesu, ale tej możliwości sprzedaży w internecie, to jest tak naprawdę każdy mikroelement, każdej osoby, która i szyje, czy odbiera telefon naszych klientek, czy wysyła, czy jak ktoś robi grafikę, zdjęcie, to wszyscy tak naprawdę pracują na to, że to się udaje.
No dobra, to ja to zadam pytanie. Jak my się dogadujemy? To ty próbuj odpowiedź.
Ja bym powiedział tak, że my się nie dogadywaliśmy.
Na początku to był dramat.
Na początku to był dramat. I jak, zanim odpowiem na to pytanie, to zadam ci pytanie, które jest powiązane z tym początkiem. Czy pamiętasz moment, w którym ja ci powiedziałem, że musimy zapłacić 5 tysięcy złotych w internet, żeby to się sprzedało?
Ja sobie myślę, Boże, kochany, to było lat temu. Były dwa tysiące... Do dwudziestu. Dziewiętnastu, no jakoś tak. Ja sobie myślę, Boże, 5 tysięcy gdzieś tam wrzucić w Facebooka, czy nie wiem, w Googla. To był jakiś, no to lat temu to było też pieniądze.
To jak czynsz miesięczny jakiś lokal wynajmuje.
Nie, no dokładnie. Więc myślę, Boże, co ten Oskar wyprawia, no ale za każdym razem jak musiałam płacić, bo ja płacę rachunki, więc łapałam się za głowę.
To był nasz zgrzyt, że rzeczy, które ja wrzucałem w internet, narzędzia, w ludzi, to zawsze miałeś z tym problem.
No tak.
Bo to był nowy sposób wydawania pieniędzy.
Słuchaj, my nie mieliśmy takich nigdy kosztów. U nas, że tak powiem, no bo nie funkcjonowało, bo myśmy robili na ten rynek czy tam niemiecki, czy tu w Polsce. To były zupełnie inne problemy ze sklepami stacjonarnymi. No ale takich kosztów się nie generowało, więc nagle jak ty przychodziłeś 5, 10, 15, później więcej, więcej, więcej, więc to dla nas było jakieś takie obciążenie też psychiczne. Może w głowie miałam poustawione, bo nie wiadomo na co te pieniądze idą. Gdzieś się tam po prostu płaci komuś tam, a czy z tego coś wyniknie, czy nie, to nie widzieliśmy. To ja się tego przyznaję. Teraz to nie mam z tym problemu zupełnie, bo to już po tylu latach...
Teraz wydajemy kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie w szeroko pojętym marketing. Miesięcznie. No już nie masz z tym problemu.
Nic nie mówisz, a kiedyś tak się
człowiek do tego przyzwyczaja. To fajnie jest zawsze porównać do tego, że te kilkadziesiąt tysięcy razy w reklamach, które się wydaje miesięcznie. Po pierwsze jest z tego zwrot. Po drugie, to jest tak jak wynająć pięć sklepów na przykład w różnych miastach, tam też płaci się czynsz. Internet się niczym nie różni, tylko jest większą powierzchnią nieograniczonej ilości metrów.
No dokładnie, tylko tam było bardziej namacalne, bo nie wiem, miałeś teoretycznie sklep, wynajem ludzi, a tutaj po prostu gdzieś tam się płaciło dla firmy, której która miała teoretycznie przynieść jakichś tam klientów.
I nie przynosiła na początku, wracając do współpracy z agencjami, to nie było takie. Gdzieś tam innymi kanałami się udało.
Współpraca z agencjami na początku to też nie były różowe, bo agencje to przedstawiały, ja pamiętam jak ty przychodziłeś. te tabelki wzrostowe w ciągu pół roku, to mieliśmy osiągać nie wiem jakie tam przychody. No człowiek im ufał i tak wierzył, no bo nie miał się na kim oprzeć zupełnie. Ale dokładnie tak samo i ty myślałeś, bo też nie miałeś doświadczenia zupełnie, więc...
Stąd inny jest ten podcast, żeby się nie dali nacinać.
No dokładnie. Także początki były bardzo trudne, były spiny, były spięcia.
Ale trochę jest też tak, uważam, że wynik, który się generował, powodował coraz większe zaufanie, że gdyby tego wyniku nie było, to byłoby dalej spięcia i dalej to nie wyszło.
Koszty stałe w firmie. To jest firma produkcyjna. My zatrudniamy ileś tam osób. Czy się coś sprzedało, czy się nie sprzedało, to ludzie mają pensję. Ludziom trzeba zapłacić. Stałe koszty są. To nie jest tak, że masz firmę handlową, która masz na magazynie dwie, trzy osoby, kupujesz towar, no też niby to jest koszt.
No kosztowaru.
Tak, kosztowaru, ale to jest troszeczkę inna sytuacja. Jeżeli ludzi ma zatrudnionych, to jesteś za nich odpowiedzialny. No i wiesz, no ludzie po to są, żeby pracować, no bo też po to my stworzyliśmy tą firmę. No i na początku było to ciężko, jak się sprzedawało. Pamiętasz nasze pierwsze sprzedaży?
30 sztuk miesięcznie. Potem był taki miesiąc, zrobiliśmy kolekcję z influencerkami, to tam sprzedaliśmy jednego dnia tyle, co sprzedaliśmy w ostatnich czterech miesiącach. Potem październik były jakieś tam 180 sztuk i to tak się rozwijało.
No to się powoli rozwijało.
To się rozwinęło bardzo szybko. Tak statystycznie to 7 lat normalnie by zajęło. Gdybyśmy szli tak, gdyby bez tej ślizgawki pandemicznej, bez tam jakichś takich strategii w miarę nowatorskich, to by to dłużej zajęło na pewno. Zajęło w miarę szybko, wbrew pozorom.
Nie no, no w sumie teraz z perspektywy czasu patrząc, tak, tak, to nam dosyć tak sprawnie poszło, bym powiedziała.
Choć dzisiaj, to ostatnio był tutaj mój, a w ogóle ten temat rodziny też się pojawił z moim kolegą, to jest grupa Olmed Apteki i on bardzo podobał sytuację. W tym samym momencie przyszedł do firmy, gdzieś tam weszło pomagać i we dwójkę stwierdziliśmy, że gdybyśmy dzisiaj przyszli, na przykład chcieli sprzedawać w internecie, zacząć, to by nam się to na pewno nie udało. Że ten czas, to był bardzo dobry czas. Z jednej strony była pandemia, ale z drugiej strony jeszcze nie było tak... Przed pandemią tych firm było mniej w internecie tak dobrze działających, a teraz jest po prostu jeszcze ciężej.
I to by się nie udało raczej.
Może udałoby się albo innym sposobem, w sensie tym sposobem by się już nie udało.
Chyba czas pandemii to wszystko zmienił, tak jak generalnie w wielu biznesach. Podejrzewam, że jakby to człowiek zaczął 5 lat przed pandemią, to było jeszcze lepiej. No ale też sytuacja rynkowa, znaczy my robiliśmy to, co robiliśmy, akurat zmusiła nas do ta sytuacja, można powiedzieć, ta pandemiczna, że zrezygnowaliśmy z tych sklepów stacjonarnych i się przerzuciliśmy. No nie mieliśmy w sumie też wyjścia. No słuchajcie, jeżeli zamykają wszystkie sklepy stacjonarne, Czyli my głównie tam sprzedajemy. W Niemczech było to samo, bo sprzedawaliśmy do klientów swoich niemieckich, ale którzy sprzedawali w sklepach stacjonarnych. Więc my dostaliśmy od swoich klientów zagranicznych, no po prostu odcięli nam zamówienia z dnia na dzień. I to nie była łatwa sytuacja u nas w firmie, bo mieliśmy różne przemyślenia.
Do tego jeszcze agencja, której pochowaliśmy kasę, też nie było z tego sprzedaży na początku. Więc to był taki moment.
To był bardzo trudny moment, chociaż nie pierwszy trudny moment w naszej firmie, bo przez trzydzieści paru lat to nie jest tak, że zawsze idzie pod górkę wszystko. Absolutnie nie. To nie jest tak. Mieliśmy kryzysy w naszej firmie. Pamięta był też i 2000 roczny rok to był. Też mieliśmy duży kryzys. Nie wiem, czy tam pamiętacie. Była taka kiedyś choroba szalonych krów. Nazywała się. A my produkując głównie ze skór bydlęcych, bo te wszystkie skóry, z których są zrobione torebki, są skóry bydlęce. W związku z tą chorobą palono wszystko. I mięso, to co ludzie spożywają i skóry. Więc surowca nie było na rynku, a jeżeli był, to wzrósł 50%. I myśmy mieli, to wtedy nawet sporo osób zwolniliśmy, niestety, bo byliśmy pod ścianą, więc musieliśmy zwolnić ilość tam osób. To był też nasz taki trudny moment. No i drugi trudny moment to była pandemia, której też obroniliśmy się, jakoś tam udało nam się, ale były różne przemyślenia na temat działalności, w ogóle funkcjonowania tej firmy, czy w ogóle nie zamknąć tej firmy. Takie były przemyślenia.
To się zgadza. Jeszcze mam w głowie wątek związany z tymi konfliktami, bo to jest w ogóle część tych temat, który się przejawia czy na moich konsultacjach, czy osoby, które przychodzą tam do Master E-Commerce Huba, że ciężko jest dogadać się po koleniu jednemu i drugiemu. Jak twoim zdaniem to... Ja wiem, że na pewno u nas dużo dała osoba z zewnątrz, która była spoiwem jakimś.
Jedna rozmowa dużo dała.
Jedna rozmowa. Osoby z zewnątrz, która przyjechała i wysłuchała dwóch stron. Bo zawsze ta strona z pokolenia Zawsze jest różnica pokoleń.
To nie jest tak, że się łatwo dogadać. Z tobie się łatwiej dogadać z osobami z twojego pokolenia, czy tam młodszymi. A generalnie, a jeszcze z własnymi dziećmi się dogadać. Gdzie my jako rodzice traktujemy zawsze swoje dzieci jako dzieci. Nawet jak z nami pracują i współpracują. Zawsze jest jakiś taki, jakaś taka granica nie do przekroczenia. Więc łatwo nie było. Do tej pory nie jest łatwo.
Łatwiej jest jak ja wyjechałem.
Nie, łatwiej jest na pewno jak ciebie nie ma, bo ty, Oskar pracuje zdalnie, on w ogóle już z nami nie jest w firmie. Czasami się pojawia i pojawia się na naszych live'ach. Klientki są bardzo zadowolone, że się pojawiasz.
Bardziej zadowolone jak ty się pojawiasz.
Myślę, że akurat tutaj nie masz racji, bo uważam, że jak ty się pojawiasz, to bardziej są zadowolone. To jest moje zdanie. Okej. Więc generalnie, no tak, Oskar wyjechał. Znaczy wyjechał, w tym sensie, że nie ma go u nas w firmie. Ale taki miał okres, że siedział na początku tej naszej działalności. To ty siedziałeś od rana do wieczora. Myśmy chodzili do domu, a ty siedziałeś w firmie i dłubałeś.
I byłem pierwszy zawsze o 6.
Tak, i pierwszy przychodziłeś i ostatni wychodziłeś. Byłeś, powiem szczerze, bardzo zmotywowany, chociaż miałeś różne okresy.
Ale też nie było wyjścia zasadniczo, bo gdyby to się nie wydarzyło, to alternatywą byłoby robienie węgla kogoś innego, nie wiadomo czy to by się spinało na marży.
No dokładnie.
Często jest narracja, że niby łatwiej jest wejść w firmę rodzinną, ale z drugiej strony, gdy Wiesz, że musisz zrobić, żeby te 3 tysiące zamówień miesięcznie się sprzedawało, przykładowo, to nie jest tak, że zaczynasz sobie i ci wyjdzie, czy nie wyjdzie, tylko musisz zrobić wszystko, żeby one się sprzedawały, bo nie ma innej alternatywy.
No ale to podjąłeś się nowego tematu. No sprzedacze e-commerce to jest zupełnie dla
nas było... Choć ja siedziałem w marketingu zawsze, tylko że nie w innym.
No dobrze, ale to w innym, tak. No to wiesz, to nie jest tak łatwo nagle ze sprzedaży stacjonarnej przejść na
sprzedaż... Zrobić woltę o 180 stopni.
No co z tego, że sobie założysz stronę? Co z tego, że będziesz miał fajne wyroby? A kto cię tam ma znaleźć w tym internecie?
Musisz zbierać kilkadziesiąt.
No dokładnie. Wracając do różnicy pokoleń, to teraz jest zdecydowanie łatwiej. My pracujemy z mężem stacjonarnie, bo jednak mając firmę produkcyjną, to trzeba doglądać, trzeba chodzić, sprawdzać. To nie jest tak, że to się samo dzieje i samo się kręci, bo to zawsze kontrolik musi być. Ty jesteś na zewnątrz, drugi syn pracuje bardziej tak, można powiedzieć, i stacjonarnie, i hybrydowo można powiedzieć, no, że on tak pracuje. Także myślę, że teraz jest okej, no. Podejrzewam, że łatwo nie jest, ale myślę, że będzie dobrze, coraz lepiej. Tak.
Powoli zmierzając do końca rozmowy, szybko minęło. 45 minut. Bardzo szybko mija podcast.
Oskar mnie tu zaprosił na podcast i mówi, Oskar, o czym będziemy rozmawiać? A on mówi tak, na freestyle lecimy.
Mniej więcej powiedziałem, jaka będzie struktura, tylko tak mniej więcej. Kontynuując. Jeśli macie jakieś do nas pytania jeszcze, co was interesuje, to możecie zadać te pytania w komentarzu. Ja was zachęcam do zaobserwowania nas na Instagramie, dołączenia do grupy na Facebooku i zapisania się do newsletter. Zapisując się macie też jakby, możecie dobrać sobie rabat minus 5% na pierwsze zamówienie. I na samym końcu mam pytanie, które już w sumie zadaliśmy, ale może wejdziemy w takim razie w inny wątek, bo chciałem spytać się co, co warto, w sensie co, jaka jest rada dla kobiety, która trafiła na ten podcast i chciałaby kupić torebkę DAK. Ale już powiedziałaś od czego ona musi zacząć i jakby gdzie możemy wejść głębiej, żeby dowiedzieć się więcej. Więc powiedzmy, że jest rok 2025. Co dalej z marką DAK? Za kilka lat. To jest pytanie.
No to pytanie. No oczywiście my byśmy się chcieli rozwijać cały czas e-komersowo i generalnie tą sprzedaż mieć na takim, takim albo na wyższym poziomie. No my zatrudniamy ilość tam osób. Chcielibyśmy nawet rozwinąć swoją działalność produkcyjną, czyli zatrudnić więcej osób, ale to jest związane również ze sprzedażą naszą. komersowo, bo to wszystko jest powiązane. No my się cały czas rozwijamy jako firma produkcyjna, bo nowe technologie wchodzą, nowe materiały jakieś tam wchodzą, nowe uprzyrządowania, więc my się tutaj rozwijamy z tej strony, no ale rozwijamy się również komersowo. No tutaj ty się możesz pochwalić, bo tutaj narzędzia komersowe to jest twoja obraz strony.
Coś tam się klika w internecie.
Ktoś się klika tak, bo ja to się kompletnie na tym nie znam i się z tego przyznaję. Ja tam pomagam o tyle, że tam produktowo gdzieś z mężem pomagam mu z tymi nowymi produktami. Więc, ale e-komersowo to, to nie jest zupełnie moja bajka, można powiedzieć. To jest z twojej strony gdzieś ta działka.
Nie ma za bardzo sensu o tym rozmawiać, bo tych odcinków o DAG-u jest nagranych tyle, że wszystko macie podane na tacy, wystarczy cofnąć do podcastów. Zresztą też to nie jest temat, który interesuje nasze klientki, które głównie ten podcast będą oglądały, a może i nie. Właśnie to jest w sumie pytanie do was, czy jesteście klientkami DAG-a, jak teraz oglądacie, czy zastanawiacie się nad DAG-iem, czy na przykład jesteście tu z materii tej, że lubicie moje treści merytoryczne, edukacyjne i rozmowy z innymi właścicielami e-commerce. Dajcie znać w komentarzu i to by był w sumie koniec.
To szybko zleciało.
48 minut. Tak.
Dobra. No to dzięki bardzo.
Dziękuję bardzo. A ja zapraszam was w kolejne niedzielę o 9.00, choć nie wiem, czy ten podcast wchodzi w niedzielę czy w środę, ale i tak w niedzielę o 9.00 jest kolejny odcinek podcastu z Buta w Marketing. Dziękuję i do widzenia. Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałbym Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trafi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







