Cała strategia Savicki na drodze do 300MLN ZŁ | Tomasz Osman

This content was created by Oskar Lipiński. This content was uploaded by Oskar Lipiński. This is a Polish-language YouTube interview titled "Cała strategia Savicki na drodze do 300MLN ZŁ | Tomasz Osman" (published/created 2026-08-23) featuring a conversational interview format where host Oskar Lipiński speaks with guest Tomasz Osman (founder/CEO). The discussion covers Savicki's business strategy and scaling plans—shifting marketing from influencer tactics to large TV campaigns (including a face-led campaign with Doda), measuring brand awareness via repeated market studies and digital signals, KPIs and North Star goals (first target: 100 million PLN net revenue, later 150M and a three-digit revenue ambition), product positioning (from bridal/engagement specialization toward everyday jewelry), international expansion and new store openings, and how ROI and metrics (sales, brand queries, GRP/contact frequency) will be evaluated. The excerpt also contains sponsored/advertorial-style segments describing partner services and a short casual exchange about coffee and founder lifestyle. Metadata: YouTube content, title as above, created_time 2026-08-23.
Chapters
Powiedziałeś, że chcecie więcej. To gdzie jest ten North Star?
Pierwszy punkt to jest przebić 100 milionów przychodu netto.
W tym roku się uda? Tak.
Największa niepotrzebna inwestycja ostatnich 12 miesięcy?
Influencerzy. Żeby trafić do mainstreamu, no to nie da się dzisiaj nie wejść w telewizję. To jest bardzo ważna rzecz. To teraz ta lwia praca na poziomie budżetów bardzo dużych. Są wielomilionowe budżety marketingowe w tej chwili na budowanie świadomości marki. To nam pokaże czy rzeczywiście cena za którą sprzedałbyś Sabicki. Cena? Ja bym inaczej, to jakby nie podam ci kwoty, ale powiem ci za co.
Wolność.
Największy błąd ostatnich lat, jaki popełniłeś.
Byli wspólnicy, z którymi nie powinienem był podjąć współpracy. Najgorzej, kiedy spotyka się dwóch samców alfa.
Jaki jest twój dark side? Mocne.
Chopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Chopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niej korzystam jako marka DAK. Dla wielu firm kolejnym wyzwaniem okazują się integracje. Kilka metod, kilku dostawców, kilka paneli i kilka ścieżek wsparcia. W praktyce mnóstwo czasu, który nie sprzedaje. Bramka płatnicza Elavan porządkuje temat. masz jedno rozwiązanie, które obsługuje najważniejsze metody płatności i działa w standardzie PCI DSS z 3D Secure oraz tokenizacją. Jeśli łączysz kanały sprzedaży, Elavon oferuje również terminale post, dzięki czemu możesz połączyć sprzedaż online i offline pod jedną marką. A gdy pojawią się pytania co dalej, jest całodobowe wsparcie i wypłatne następnego dnia. Mniej operacyjnego zamieszania z płatnościami, więcej czasu na produkt i marketing. U.S. Bank Europe DAG prowadzi działalność gospodarczą pod nazwą Elavon Merchant Service i podlega nadzorowi Centralnego Banku Irlandii. Idron to CRM z Marketing Automation zaprojektowany dla e-commerce. Działa już kilka minut po błyskawicznej integracji z twoją platformą. Dostajesz gotowe scenariusze automatyzacji i newslettery dopasowane przez AI do twojego sklepu. Do klientów docierasz poprzez e-mail, sms i whatsapp, a narzędzie onsite zwiększają konwersje na stronie sklepu. Wsparcie działa świetnie. Zwrot z inwestycji jest szybszy niż u konkurencji, a plan darmowy pozwala zacząć od zera złotych. Jeśli prowadzisz mały lub średni sklep, to narzędzie jest dla Ciebie. Sam korzystam z niego w DAQ i osiągam świetne rezultaty. Paxi uprości Twoją logistykę e-commerce w Europie. Odbiór z Twojego magazynu, szybkie dostawy do 23 krajów i lokalne adresy zwrotne. Mają własną sieć kurierską, a ty jeden punkt kontaktu, trzymając szybkie wsparcie i stałe standardy doręczeń. Automatycznie generuj listy przewozowe i śledź trasę przesyłek dzięki integracjom z popularnymi systemami e-commerce. Paxi.pl, porozmawiajmy o Twoich wysyłkach do Europy. Poszukujesz opakowań jak serwis do pakowania? Skorzystaj z Hejka Pak, mojego partnera podcastu, na pierwsze zakupy rabat 60 zł. Link znajdziesz w opisie. Hejka Pak, który ekspresował dostawę nawet 24 godziny, bezpłatne próbki produktów oraz 100 dni na zwrot. Również dla firm. Revolife to polska marka suplementów opartych na badaniach klinicznych. Znam QB, założyciela marki od lat i wiem jak bardzo dba o jakość. Sam sprawdziłem ich produkty i naprawdę czuć różnicę. Większość suplementów na rynku to marketing i ładne etykiety. Revolife robi to inaczej. Każdy skład jest czysty, bez wypełniaczy i oparty na nauce. Współpracują z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi, a ich produkty są projektowane tak, żeby faktycznie działały.
Czy jest coś przyjemniejszego niż łyk świeżo palonej kawy o poranku? Jezu, uwielbiam.
Wiesz co, ja też.
Ten pierwszy.
Każdy poranek zaczynam od kawy, więc ja mam tylko, powiem Ci tak, że piję dwie kawy, dwie do trzech kaw dziennie. Jedną piję czarną, a dwie piję z mlekiem owsianym.
No ciekawe połączenie, bo zawsze jest tak, albo jest team czarna, albo team napój mleczny, nie kawa.
Nie wiem czy to zależy od mojego nastroju w określonej porze dnia, ale mam zazwyczaj tak, że kawę czarną piję po południu, a kawę z mlekiem owsianym piję rano.
Czyli trochę jako posiłek rano. Trochę tak.
Od tego zaczynam i dopiero później zaczynam jeść śniadanie. Znaczy rzadko piję kawę od razu ze śniadaniem. Taka ciekawostka.
Zaraz wejdziemy w twój styl funkcjonowania foundera. Słuchajcie, moi drodzy, minął prawie rok. Ostatni odcinek, który grałem z Tomkiem, przerwaliśmy w jakiejś połowie. Nie dobrunęliśmy do wszystkich tematów, które chcieliśmy poruszyć.
Pamiętam, no.
Było tego pewnie trochę za dużo.
Dużo było, tak.
Minął rok, dużo się zmieniło. Ja na pewno zaznaczę w co dzisiaj będę chciał wejść trochę głębiej i jak zmienimy format tego odcinka, ale na taki sam start może zacznijmy od tego, co się u ciebie zmieniło przez rok. U ciebie, w firmie, w życiu.
Wiesz co w życiu chyba nie zmieniło się zbyt dużo. Na pewno zmieniło się dużo w firmie to na pewno obserwujesz i pewnie rynek obserwuje więc bardzo dużo się dzieje przez ostatni rok wykonaliśmy mnóstwo pracy na poziomie inwestycji w ogóle takiej transformacji marki i podeszliśmy zupełnie inaczej do dalszego skalowania biznesu więc Teraz nie będę tego rozszerzał, bo pewnie o to będziesz mnie pytał w dalszej części. Natomiast w kontekście biznesu zmieniło się bardzo dużo. Jesteśmy, myślę, że mocno naładowani na to, co się będzie działo przez kolejne lata. Ja to zapowiadałem, nawet nie wiem, czy o tym nie rozmawialiśmy. W naszej pierwszej części mówiłem, że jesteśmy w trakcie takiego przygotowania do czegoś większego i to się po prostu właśnie dzieje. Więc ten ostatni rok bardzo intensywny, kolejny pewnie będzie jeszcze bardziej intensywny. Może w życiu moim prywatnym zmieniło się tyle, że muszę jeszcze bardziej nad sobą pracować i szukać tej równowagi w życiu codziennym, żeby równoważyć te wszystkie wyzwania biznesowe, które się pojawiły.
Ja bym dodał, że wylistowałem to z naszej ostatniej rozmowy, Jak rozmawialiśmy rok temu to powiedziałeś, że duże jest prawdopodobieństwo, że skończysz na swoim militynie z trójką z przodu.
Chyba skończyłem.
Skończyłeś, tak?
Tak, tak mówiłem. Czyli konsekwentnie.
Tak, konsekwentnie, a czujesz się dzisiaj zmęczony czy podekscytowany?
Podekscytowany, ale podekscytowany to nie znaczy niezmęczony, bo to zmęczenie, myślę, że ono towarzyszy mi okresowo, to znaczy jest taki moment, że mam duży poziom ekscytacji, bardzo dużo w sobie dopaminy, a dlatego muszę pracować nad tym, żeby gdzieś złapać jakieś uwolnienie, więc staram się bardzo dużo spacerować, ponownie zacząłem uprawiać sport, medytuję, więc to wszystko trzeba gdzieś Zresztą sam o tym wiesz, bo rozmawialiśmy o tym już rok temu, poza tym gdzieś tam w międzyczasie też ze sobą rozmawialiśmy i wiem, że ty też szukasz podobnych rozwiązań, technik. Tak, metod.
Jeszcze wrzuciłem do wątku tego, o czym gadaliśmy rok temu, żeby to tak tylko rozbić, czy to w ogóle wyszło, czy nie, bo rok temu rozmawialiście o tym, że mieliście taki plan, żeby rozbujać markę influencerami, my też mieliśmy jakieś calle, o tym wspólnie gadaliśmy. Co się z tym w ogóle wydarzyło? Udziałało to czy nie.
Wiesz co próbowaliśmy na różne sposoby. Ja chyba nawet wtedy ci mówiłem że ja tak ogólnie jeśli chodzi o brand takie budowanie brandu i influencer marketing nie czuję się mocny i nie czuliśmy się w ogóle nie czuliśmy że mamy takie silne kompetencje w naszej organizacji stąd też mieliśmy wspólnie różne kole. Wiesz, bardzo mocno obserwowaliśmy też jak działają firmy z naszego otoczenia rynkowego, ale w ogóle też jak działają mocne e-komercy i rzeczywiście ten influencer marketing miał wrażenie, że trochę się rozmył. Znaczy nie mieliśmy przekonania nawet w momencie, w którym podejmowaliśmy jakieś tam próby i inwestowaliśmy w kilku czy nawet mieliśmy taki moment, że w kilkunastu influencerów miesięcznie. Nie mieliśmy takiego bezpośredniego zwrotu tej inwestycji, a koszt tej inwestycji był dość wysoki. nie widzieliśmy bezpośrednio po prostu, że nam się to spina. Nie mogliśmy złapać tego punktu, punktu po prostu przecięcia zwrotu. I wiesz, bardzo dużo się, bardzo dużo staraliśmy się gdzieś tutaj eksperymentować i w końcu zdecydowaliśmy się, że to po prostu chyba nie ma większego sensu i zdecydowaliśmy się po prostu na współpracę z dużą gwiazdą. O to pewnie będziesz pytał później.
Zapewne tak. No właśnie. W tamtym roku rozmawialiśmy o tym, że wy zbudowaliście brand na performance i ten rok ostatni było dużo działań takich brandowych.
Dużo dużo to znaczy może inaczej. Cały ostatni rok może nie był nasycony działaniami brandowymi bo te działania brandowe dopiero zaczęliśmy. Zeszły rok to był taki rok bardziej eksperymentów. Staraliśmy się, nie wiem czy to było dobre podejście, ale staraliśmy się wchodzić w różne obszary takich narzędzi budowania brandu i zarazem staraliśmy się obserwować czy to zacznie wpływać na po prostu rozpoznawalność naszej marki. My dwa lata temu zrealizowaliśmy badanie, bo ja bardzo wierzę mimo wszystko w liczby. Zresztą rozmawialiśmy o numerologii też przed naszym spotkaniem. Więc zrobiliśmy badanie rozpoznawalności naszej marki dwa lata temu. Powtórzyliśmy to badanie dwa miesiące temu. W tej chwili robimy kolejne badanie i planujemy już następne. I to jest dla nas taki wymierny wskaźnik czy idziemy w dobrym kierunku. Powiedzieć tyle, że w ciągu dwóch lat rozpoznawalność naszej marki urosła czterokrotnie. Z niskiej bazy, ale urosła czterokrotnie. I do końca tego roku planujemy zwiększenie tej rozpoznawalności minimum dwukrotnie do bazy, w której jesteśmy dzisiaj. Więc to jest dla nas taki punkt, w którym chcemy ocenić na ile masowa rozpoznawalność marki na określonym poziomie przełoży się na realne wyniki. Do tego jeszcze dochodzi zmiana też postrzegania naszej marki na poziomie produktowym, bo o tym też rozmawialiśmy i wiesz, że przez lata byliśmy postrzegani i dalej jeszcze jesteśmy postrzegani jako marka segmentu ślubno-zaręczynowego i to ma wiele plusów i pewnie też minusów. To tak bardzo krótko tylko powiem, że z plusów jest na pewno to, że jeśli ktoś jest postrzegany jako ekspert specjalista w danej dziedzinie, no to jest takie tak, że on na pewno wykonuje to dobrze. albo najlepiej jak jest to możliwe. Jeśli znowuż marka robi wszystko, no to może być takie nie zawsze słuszne poczucie, że jak robisz wszystko, to tak naprawdę nie robisz wszystkiego dobrze. Natomiast my przez ten rok też i nawet już wcześniej to zaczęliśmy, bardzo dużo zainwestowaliśmy w naszą produkcję, w jakość produktu, w naszą obsługę, po prostu szereg pracy wykonanej. na takim poziomie fundamentalnym, że wiemy, że nasz segment ślubno-zaręcznowy jest najlepiej, jak jest to możliwe, zaopiekowany i jesteśmy gotowi na to, żeby przełożyć te wszystkie nasze dobre praktyki na segment biżuterii codziennej, którą mieliśmy w ofercie od wielu lat, tylko nie stanowiła jakiegokolwiek istotnego udziału. Znaczy, dlaczego nie stanowiła? Bo klienci nas nie postrzegali, jaką markę, w której można kupić łańcuszek, bransoletkę, kolczyki na szyi. to po prostu tak przechodzili obok nas. I my dzisiaj jesteśmy w tym miejscu, tu się kłania właśnie nasze budowanie rozpoznawalności, że te nasze najlepsze praktyki, ta nasza najlepsza jakość na poziomie produktu i obsługi, my ją przenosimy teraz do segmentu szerokiej oferty jubilerskiej.
Super.
To tak w dużym skrócie.
Ja wrócę trochę jeszcze do tego jednak tematu badań, bo to jest ciekawe. Bo tą rozpoznawalność można mierzyć też oczywiście w narzędziach internetowych typu Google Trends Planner słów kluczowych wpisując po prostu frazę brandu, ile osób wpisało miesięcznie ten brand z intencją, nie wiem, zobaczenia produktu, kupienia, etc. Ale jest jeszcze druga rozpoznawalność, o której bym mówił, większą skalę masowa. Jak to wygląda, ile to kosztuje? Może być to ciekawe dla innych founderów
e-commerce'owych, którzy Znaczy się badania, które my wykonujemy, jakby jest kilka firm w Polsce, które to wykonują. Takie badanie kosztuje między 10 a 20 tysięcy złotych, może nawet więcej.
Nie dużo.
To zależy tak, to zależy oczywiście od próby, na jakiej wykonujemy to badanie. Takim punktem wyjścia często jest próba tysiąca osób w określonym oczywiście targecie, znaczy my targetujemy tę grupę w taki sposób, który jest istotny dla zrozumienia grupy, do której docieramy. I jakby bardzo ważne jest to, żeby powtarzać to badanie dokładnie na tym samym środowisku, bo wtedy mamy pełną wiedzę na temat tego, czy my wykonaliśmy jakikolwiek postęp, więc bardzo tego pilnujemy. I myślę, że to jest istotne, więc koszt nie jest duży. Z drugiej strony, jeśli takie badanie powtarza się kilka razy w roku, no to jest dosyć istotne. No bo jeśli powtarzamy takie badanie, nie wiem, w każdym kwartale, no to mówimy jednak o kosztach takich istotnych, znacznych.
No ale koszty inwestowania w Brent wcale nie są mniejsze. No i skoro mamy na pozycji numer jeden skreślone czerwonym krzyżykiem influencerzy w postaci takich wysyłek działań płatnych to nie zadziałało to co wydarzyło się jeszcze. że jednak udało się osiągnąć ten zwrot rozpoznawności brandu. Jakie działania podjęliście, które może wyszły albo nie wyszły? Możesz zacząć od tej samopadu.
To może tylko troszkę bym skorygował to skreślenie, to znaczy może bym tego nie skreślał czerwonym krzyżykiem. Natomiast jeśli chodzi o influencer marketing, staraliśmy się patrzeć na dwie rzeczy. Pierwsza rzecz to jest oczywiście bezpośredni zwrot tej inwestycji no bo jeśli wysyłamy paczkę do influencerów no to z jakimś określonym celem wysyłamy paczkę pokazujemy produkt i staramy się zobaczyć czy wraca do nas trafik na poziomie witryny czy mamy jakąś wzrost liczby obserwujących na naszym profilu na Instagramie a następnie czy mamy z tego jakieś transakcje. To nam nie zadziałało. Nie mówię, że to było równe zeru, ale nie czuliśmy, że to jest na tyle istotne, żeby po prostu kontynuować takie działania. Szczególnie, że to są współprace, które nie są bezpłatne. I drugi czynnik pokazujący, czy te współprace mogłyby mieć sens, to jest oczywiście wzrost rozpoznawalności. My realizowaliśmy badanie rozpoznawalności poprzez firmę badawczą. Ale też obserwowaliśmy to, o czym wspomniałeś wcześniej, czyli analizowaliśmy liczbę zapytań o brand, analizowaliśmy to, co się dzieje na poziomie Google Trends, czy moment, w którym influencerzy, którym wysyłamy paczki, czy w tym momencie, w którym oni publikują np. Stories czy Reels, czy wzrasta liczba zapytań na naszą markę. No i to nie zawsze miało tak istotne znaczenie. Stąd stwierdziliśmy, że jeśli mamy inwestować dużo pieniędzy w influencerów przy relatywnie niskim poziomie zwrotu z tej inwestycji, no to musimy to po prostu zrobić inaczej.
Czyli jak?
Czyli jak? Zdecydowaliśmy się na to, że chcemy, chcieliśmy jakby trafić do masowego odbioru, znaczy trafić do mainstreamu. Żeby trafić do mainstreamu, no to nie da się dzisiaj nie wejść w telewizję. To jest bardzo ważna rzecz. My dzisiaj inwestujemy pieniądze w telewizję. Sierpień jest pierwszym miesiącem, w którym nasze kampanie już są obecne. Więc od 10 sierpnia mamy bardzo dużo emisji, to jest około 5000 emisji miesięcznie, więc mówimy o dosyć dużej puli. Ponad 45% jest prime time, więc to jest dla nas taki punkt wyjścia do tego, żeby zbudować rozpoznawalność. Natomiast same emisje to jest jedno. Stwierdziliśmy, że potrzebujemy twarzy, która jest wyrazista i która będzie odpowiadała kampanii, którą chcieliśmy zrealizować, czyli tej, która dotyczy ponadczasowości. Więc poszliśmy, powiedziałbym, po taki standard budowania dzisiaj brandu, czyli twarz.
Czyli można powiedzieć, że wróciliście do tego jak się kiedyś robiło marketing.
Jak się robi cały czas, nie?
W większych markach.
Tak, w większych markach, natomiast znowu zrobiliśmy to troszeczkę inaczej i robimy to wszystko troszkę inaczej, bo no nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy szli zgodnie z linią jakiegoś takiego utartego schematu.
Spodziewałeś się takiego odbioru szerokiego wyboru waszej twarzy, czyli dodech?
Skłamałbym gdybym powiedział że się nie spodziewałem to znaczy my mieliśmy wiele różnych możliwości i wiele różnych potencjalnych twarzy na naszą kampanię.
Jakich w sumie to zapytam bo to mnie zaciekawiło jeśli możesz powiedzieć.
Wiesz co, nie chciałbym mówić, bo ktoś mógłby się poczuć urażony, że nie został wybrany. Ale mieliśmy dużo różnych rozmów i to były oczywiście osoby z dużą rozpoznawalnością. Natomiast my przyjęliśmy sobie klucz, że przede wszystkim szukamy osoby wyrazistej. Osoby, obok której nie da się przejść obojętnie. To było dla nas istotne. A druga bardzo istotna rzecz, to skoro nasza kampania dotyczy ponadczasowości, A dlaczego ponadczasowość? Bo produkty, które my oferujemy są ponadczasowe. To jest bardzo istotne, nie każdy jest w stanie złapać tak naprawdę z czego ta kampania wynika. Więc tu jeszcze jedno zdanie tylko dopowiem, że ponadczasowe produkty są takie produkty, które można przekazywać z pokolenia na pokolenie, wielopokoleniowo. A to nie jest, nie wiem, plastik z tyrkonią, tylko raczej mówimy o wyrobach złotych z kamieniami szlachetnymi, z diamentami. I to są produkty tak naprawdę, na których my głównie skupiamy swoją ofertę.
No tak, no i tutaj wybór Dody jest idealnie trafiony pod kątem ponadczasowości.
Ponadczasowości tak, Doda jest na polskiej scenie obecna przez 25 lat. Doda przetrwała wiele różnych gwiazd, które były w późniejszym etapie przez chwilę tylko obecne na polskiej scenie. Doda jest osobą, której się mówi od zawsze i którą tak naprawdę zna każdy Polak.
No dobra. Trochę wybiję szpilkę. Skoro influencerzy byli ciężcy do trakowania, w sensie ciężcy do trakowania nie dawali tego zwrotu, z którego byś był zadowolony, to w jaki sposób chcesz zmierzyć wpływ ogromnego budżetu na telewizję, dołożenie do tego gwiazdy, czyli kolejnego ogromnego budżetu, co będzie definiowało sukces i kiedy?
No na samym końcu oczywiście wzrost sprzedaży to jest naturalne. Natomiast my tak patrząc z perspektywy Leya i naszych podstawowych wskaźników. Tak jak wcześniej wspomniałem my cyklicznie realizujemy badania rozpoznawalności marki. Jesteśmy po drugim badaniu teraz jesteśmy w trakcie trzeciego badania. I czwarte badanie będziemy realizować na koniec roku. I to teraz ta lwia praca na poziomie budżetów bardzo dużych, to są wielomilionowe budżety marketingowe w tej chwili na jakby budowanie świadomości marki, to nam pokaże czy rzeczywiście Ta inwestycja przełożyła się na zwiększoną świadomość marki, a stopniowo, mamy określone plany przychodowe, będziemy widzieć czy ta współpraca przekłada się na wyniki. Więc jakby myślę, że od tego bym chyba wyszedł.
Czyli będziesz finalnie patrzył po prostu na wynik. Nie będziesz traktował tego w żaden sposób. Okres przetrwania tej kampanii, teraz mamy sierpień.
To by było trochę naiwne, nie?
No tak mi się wydaje.
To by było bardzo naiwne. Więc nie, nie. To jest taki budżet, który świadomie przyjmujemy i my będziemy obserwować efekty tej kampanii w kolejnych miesiącach i następnie też latach. W tej chwili mamy strategię, w ramach której my pozostaniemy już w telewizji. Pozostaniemy w telewizji dlatego, że mimo wszystko telewizja daje masową rozpoznawalność. Daje zapamiętywalność marki na poziomie prawie każdego Polaka. Więc my dzisiaj tego potrzebujemy, ponieważ mamy salony obecne w każdej praktycznie dużej galerii w Polsce, w największych miastach i jesteśmy na chwilę przed kolejną rundą otwarć tych salonów. Będziemy otwierać kolejnych kilkanaście. Jesteśmy już w trakcie wykonywania po prostu tej części pracy. Zależy nam na tym, żeby klienci przechodząc przez galerię, zastanawiając się gdzie kupić bransoletkę czy kolczyki, mieli w głowie po prostu markę Sawicki. Tego nam dzisiaj brakowało. I tego nam brakuje, tak mi się wydaje, w takiej klasycznej współpracy z influencerami. O tą taką trwałą zapamiętywalność marki. Telewizja dzisiaj daje nam, ja nawet też nie wiedziałem, ja się bardzo dużo uczę dzisiaj na poziomie tego jak działa telewizja. Tam są takie wskaźniki GRP chyba. To jest taki wskaźnik, który nam wyjaśnia ile punktów styku z reklamą ma odbiorca. I tak naprawdę do tego się optymalizuje kampanię. Czyli nam zależy na tym żeby np. jedna osoba zetknęła się z tą reklamą w okresie miesiąca siedem razy. I to jest tak naprawdę punkt wyjścia. I teraz my po tym wskaźniku, że jak sobie zobaczymy, że rzeczywiście osiągnęliśmy ten cel. Jeden użytkownik się zetknął z naszą reklamą 7 razy. Czy to nam się przekłada na liczbę zapytań na markę? To oczywiście też mierzymy. Czy nam się to przekłada następnie na zakupy? Na powroty? W tym momencie weszliśmy w taką fazę biznesu, że efekty tej współpracy i w ogóle efekty tych działań, które przyjęliśmy będziemy obserwować przez kolejne miesiące i lata. Po prostu wyszliśmy z takiego czystego perfu w wąskim segmencie ślubno-zarynczynowym, powiedziałbym trochę na szerokie wody.
Wyszliście, bo tam był sufit?
Wyszliśmy, bo chcemy więcej. Jesteśmy dzisiaj gotowi. na to, żeby odpowiadać na potrzeby naszych klientów. Czujemy się bardzo mocni, czujemy się dzisiaj mocno doinwestowani i po prostu nie chcemy zmarnować tej szansy.
A powiedz mi w takim razie, skoro określiłeś, że wyszliście z czystego Perfo, to wcześniej 100% budżetu było na Perfo.
Może inaczej. My dołożyliśmy działania wizerunkowe do podatku.
No właśnie o tym miałem pytać.
Czyli Perfo ma budżet XYZ? Tak. I po prostu dołożyliście, a nie zabraliście z PRF-u.
Absolutnie nie. My nie zabieramy. Dlatego zostawiliśmy budżet PRF-u, on jest bardzo wysoki i dołożyliśmy działania wizerunkowe, bo tylko w ten sposób zobaczymy, czy działania wizerunkowe dołożą nam do tego, co pojawi nam się na koniec w naszych wynikach. Z dobrych informacji jest to, że rośniemy w tym momencie znowu dwucyfrowo w tym roku i te wzrosty są naprawdę wyraźne, biorąc pod uwagę, że nie zmieniły się kanały. Patrząc w takim ujęciu live for life, kanał do kanału, rok do roku, praktycznie w każdym kanale mamy wzrosty, ale nie zwiększyła nam się liczba kanałów jeszcze. Dlatego, że już jesteśmy w trakcie w tej chwili otwarcia kolejnych 10 rynków zagranicznych. i jesteśmy w trakcie planowania kolejnych kilkunastu salonów, więc te kanały, no uważam, znacząco powiększą nam wyniki w kolejnych latach.
Powiedziałeś, że chcecie więcej. To gdzie jest ten North Star?
To jest w ogóle najpiękniejsze pytanie. Wiesz co, my to traktujemy na poziomie takich... takich milestone'ów, jak to się nazywa pięknie?
Tak, tak, po angielsku się tak mówi.
Tak, tak, więc... Pierwszy punkt to jest przebić 100 milionów przychodu netto.
W tym roku się uda?
Tak, bo przyjętych zamówień na 100 milionów już mieliśmy w zeszłym roku, natomiast nas interesuje ten przychód finansowy 100 milionów netto, czyli mówimy o około 125-130 milionach przyjętych zamówień brutto. I jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że to się wydarzy w tym roku. I naszym następnym krokiem w przyszłym roku jest 150 milionów. I w kolejnym roku bardzo wierzę w to, że będziemy w stanie nawet podwoić ten wynik. Interesuje nas trójka z przodu na poziomie przychodów.
W okresie?
Do pięciu lat maksymalnie, ale wierzę, że to się wydarzy szybciej. Dwa, trzy lata.
Jeśli jesteś founderem e-commerce z solidnymi fundamentami i chcesz skalować w dzisiejszym rynku, nie rób tego sam. Na tym etapie biznesu kluczowe jest to, w kim się otaczasz i skąd czerpiesz wiedzę do kolejnych decyzji i kto wspiera Cię w tym procesie. Dokładnie o tym jest Master E-Commerce Hub, czyli mastermind, którzy wchodzą na wyższy poziom dzięki dostępowi do ponad 1 miliarda złotych wspólnego doświadczenia i wiedzy. W środku dajemy członkom notacje zestaw strategii, frameworków, narzędzi sprawdzonych przez realne biznesy, a przede wszystkim dostęp do właściwej sieci innych founderów e-commerce'owych, dzięki czemu skalowanie staje się strategiczne, a nie oparte na intuicji i zgadywaniu. Przestań działać w pojedynkę i marnować swój cenny czas oraz kapitał próbując rozwijać wszystko samodzielnie. Nie musisz już tego robić. Niestety nie mogę tak gwarantować Ci miejsca, bo aplikacji jest więcej niż jesteśmy w stanie osób przyjąć, ale zawsze możesz spróbować. Link ze szczegółami do Master e-commerce hubu znajdziesz poniżej.
OK dobra no to jeszcze koniec ten temat brandu i mając wyznaczony ten North Star to wszedłem głębiej i zapytał jak w tą całą strategię wpisuje się wasza pomoc.
To jest w ogóle bardzo ciekawy temat
bo rozkładałeś go na czynniki pierwsze na jakimś podcaście czy nie.
Nie. W ogóle jesteś pierwszy. Jesteś pierwszy, jeśli chodzi o młode. Będę mógł mieć dobrą miniaturkę teraz, wiesz. Więc tak, długo się umawialiśmy, no.
Ale w końcu się udało.
Często w Warszawie jesteś. Tak, bardzo często. Miałem kilka teraz propozycji podcastów, ale po prostu przez to, że tak dużo się dzieje, no to po prostu musiałem to odmawiać. No ale my się umawialismy tyle czasu, że to jest po prostu... Rok. Tak, bardzo długo i już to planowaliśmy. Działania charytatywne to jest w ogóle... Ja uważam, że wszystko w życiu dzieje się po coś. I uważam, że tak też było z działaniami charytatywnymi. My w 2017 roku z Kubą Sawickim. Kuba to jest syn założycieli. To jest mój wspólnik. On jest w tej chwili przewodniczącym Rady Nadzorczej. I prywatnie to jest mój przyjaciel. Jesteśmy jak bracia. I my w 2017 roku podejmowaliśmy różne inicjatywy, znaczy Kuba zawsze pomaga i zawsze pomagał. To jeszcze taka dygresja, że jak ja Kubę poznałem właśnie wtedy, bo poznaliśmy się w 2016 roku, to Kuba był dla mnie jak taki bohater. Byłem w szoku, ponieważ on jeździł wtedy luksusowym samochodem wypełnionym śpiworami. To była niesamowita historia i ja nie wiedziałem dlaczego on ma w samochodzie wiecznie kilkanaście śpiworów. się okazało, że on po prostu mieszka za Wrocławiem. Za każdym razem, kiedy podróżował i przejeżdżał przez centrum Wrocławia w takim okresie jesienno-zimowym, to po prostu rozdawał te śpiwory bezdomnym. Więc zrobiło to na mnie wtedy już niesamowite wrażenie, bo my tak naprawdę się wtedy poznawaliśmy dopiero. Wiedziałem, że to jest totalnie bezinteresowne. Nie miał w tym interesu. Do dzisiaj Kuba ma tak, że on nie lubi nagłaśniać pomocy. Ja też nie lubiłem nagłaśniać pomocy. Zawsze uważałem, że to jest takie, że ktoś to może odebrać po prostu negatywnie. Że my chcemy pokazać, że pomagamy i chcemy się w jakiś sposób w tym momencie lansować na pomoc. I tak było w sumie od początku, kiedy współpracowaliśmy, bo Kuba przyjaźnił się z Magdą Różczką. W 2017 roku realizowaliśmy taką kampanię z Magdą. Kluczyki do szczęścia. To była w ogóle fajna inicjatywa, bo Magda jest związana z Fundacją Rodzin Adopcyjnych od wielu, wielu, wielu lat. Zresztą sama jest tam bardzo po prostu zaangażowana. I stworzyliśmy taki produkt po prostu z symbolem kluczyka, z którego cały dochód przekazywaliśmy na Fundację Rodzin Adopcyjnych. I wtedy Magda rzeczywiście to jakby starała się te kluczyki patrzeć na zegarek.
Patrzeć gdzie jesteśmy żebyśmy zdążyli.
Ile mamy godzinę?
Dużo mamy spokojnie nie przerywam ci.
I wiesz Magda wtedy bardzo fajną inicjatywę podjęła bo te kluczyki rozdawała różnym aktorom, gwiazdom i starali się to ogłaśnić. Natomiast co ciekawe Nie było z tego skali, to znaczy my bardzo chcieliśmy pomóc, produkowaliśmy te kluczyki, ale ich sprzedaż wcale nie miała takiej istotności wsparciowej, więc to były po prostu nieduże kwoty, nieduże przelewy. I my od tego 2017 roku cały czas w ofercie, tak naprawdę to dzisiaj, mieliśmy te kluczyki, z których cały dochód przekazywaliśmy na Fundację Radzie Nadopcyjnych. Cyklicznie staraliśmy się je promować, cyklicznie staraliśmy się je pokazać, natomiast nie było dużego zainteresowania. No to wszystko oczywiście zmieniło się w kwietniu, kiedy, za sprawą Piotrka Quadfoganga, osiągnął niesamowitą skalę działania charytatywnego z Fundacją Cancer Fighters. To się po prostu tak rozbujało i zarazem pokazało, jak fajnie, to jest jakby kolejna inicjatywa po wielki okres trzechświątecznej pomocy. jak ludzie się potrafią zmobilizować. I co ciekawe, ja w ogóle nie obserwowałem tej akcji. Ja nie wiedziałem, że to istnieje, to funkcjonuje. To wszystko się jakoś zbiegło tak, że pod koniec tego kwietnia, to chyba było pod koniec kwietnia, gdzieś mi mignęło tylko, że Doda była na streamie jakimś. Mignęło mi, że dzwoniła do Łukasza Litewki, świętej pamięci. Oj, że tam coś z tego jakieś się pojawiały memy i mówię coś tam się dzieje, jakiś stream. Wiesz, no jakby żyjemy w takich czasach, że tych streamów jest po prostu dużo.
Tak.
Dużo z każdej strony i ja tego nie obserwuję. No i nie wiem, była chyba sobota rano i ktoś tam do mnie dzwonił, moja siostra chyba albo żona, już nie pamiętam. Rozmawialiśmy o tym, że jest jakiś stream. No i na tym streamie jest jakaś zbiórka. Ja mówię, no to spoko, nie? No ale słuchaj, no tam już zebrali kilkadziesiąt milionów, nie? I tam przychodzą gwiazdy, jedna gwiazda, druga gwiazda i trzecia gwiazda. No i ja tak patrzę, że no to spoko. No i po prostu zacząłem włączać ten stream. I byłem na spacerze w sobotę i mówię, kurde, to jest niesamowite, nie? Ludzie co chwilę wpłacają pieniądze. Piotrek jest taki autentyczny. To wszystko, co się tam dzieje, to jest jakaś absolutnie niemożliwa energia i ja się po prostu tą energią zaraziłem, bo to tak działa. My ogólnie zarażamy się często otoczeniem, w którym przebywamy. I w momencie, w którym ja się wgryzłem w ten stream, ja po prostu wszedłem w to takie absolutne flow pomocy. Ja wiedziałem, że chcę pomóc, ale jeszcze nie wiedziałem jak. I wieczorem, w sobotę, no leżałem w łóżku Włączyłem ten stream i miałem przypływ energii, że chcemy pomóc. Dzwonię do Kuby i mówię, Kuba, słuchaj, mam zwariowany pomysł, chciałbym wpłacić kilkaset tysięcy złotych na fundację. Jaką fundację? I tak, wiesz, porozmawialiśmy chwilę i Kuba bez zawahania mówi, słuchaj no zróbmy to. Ja mówię, słuchaj chcemy wpłacić, nic nam się nie wydarzy. Ja po prostu czuję, że powinniśmy to zrobić. No i to zrobiliśmy. Jak to zrobiliśmy to wskoczyliśmy na taki ranking.
Bardzo wysoko byliśmy przez dłuższy czas.
Tak, ale wiesz, wskoczyliśmy na ten ranking i z tego rankingu zobaczyliśmy jak bardzo dużo ludzi zaczęło wyszukiwać naszej marki w internecie. To był taki pierwszy punkt styku z brandem. Mówię, o kurczę. To jest w ogóle jakiś szok że ludzie tak to doceniają. Tam od nas dział marketingu jakby wszyscy pokazywali zachęcając w dalszej pomocy że my wpłaciliśmy jak wpłaciliśmy to ludzie od razu podziękowali nam za to że z tak dużym gestem dokonaliśmy wpłat. Dla nas to były to była kwota ponad 550 tysięcy to jest duża kwota na skalę biznesu który realizujemy ponieważ Większe marki wpłacały znacznie mniej w stosunku do przychodu czy zysków, które realizują. Więc my stwierdziliśmy, że co najgorszego może się stać, jeśli pomożemy. No przecież nic, nie zrujnuje to naszego biznesu, a na tak duży, szczytny cel może tylko pomóc. Natomiast rzeczywiście to postrzeganie marki momentalnie się, znaczy postrzeganie, ta rozpoznawalność nam wskoczyła. Wskoczyła nam na poziomie zapytania o markę, wskoczył nam trafik. No i w sumie takie dwie dwamierniki. Na poziomie sprzedaży, pewnie o to będziesz pytał, ciężko powiedzieć. Nie czuliśmy takiego jakiegoś uderzenia, ale ta akcja była po prostu szalona, bo naprawdę była po pierwsze niezaplanowana i nie mieliśmy żadnego doświadczenia, co nam to może przynieść i nawet nie o to chodziło. Więc to było zwariowane.
No tak ale potem ten temat mocno pociągnęliście u siebie.
Tak dlatego że my jako jedyni aż
tak mocno w strategii jest rozbudowana pomoc.
Już mówię dlaczego. Dlatego że. My w swoim DNA mieliśmy tą pomoc z 2017 roku tak wyraziście. Ona nie była po prostu na odpowiedniej skali. Moment w którym wsparliśmy fundację tak dużą kwotą, nie musząc tego robić, I odzew jaki uzyskaliśmy z rynku był na tyle pozytywny, że ja tutaj zdecydowałem, podjąłem decyzję, że powinniśmy wrócić w sposób głośny do tego co mamy wpisane w DNA, czyli do symbolów pomocy. Bo kluczyk to jest symbol pomocy. Bo my oprócz tego, że możemy wspierać różne inicjatywy finansowo, to mamy zaplecze produkcyjne, zaplecze projektackie i w tej części możemy pomóc. My możemy dać ludziom symbol przynależności do jakiejś grupy, do jakiejś organizacji, do jakiejś misji i zarazem cały dochód z tego produktu przekazać na szczytny cel. To jest trochę tak jak ludzie tatuują sobie pewien symbol. Nie każdy chce go wytatuować, ale ludzie chcieliby mieć coś, co jest pamiątką. Więc poszliśmy oczywiście kroczek dalej i zrobiliśmy, zaprojektowaliśmy wtedy bransoletkę chyba z tym symbolem całej akcji Cancer Fighters. To w ogóle miało jakieś absolutnie milionowe zasięgi. To było po prostu, to był totalny viral. I chcieliśmy to realizować w ogóle z fundacją Cancer Fighters. Natomiast fundacja w poniedziałek po całym streamie wróciła do nas z informacją, że oni nie są gotowi na realizowanie takiego projektu. Zupełnie nie było co im się dziwić, bo nagle tam ponad 280 milionów złotych trafiło na ich konta. No i trzeba to jakoś zrealizować, a nie gdzie tam będą produkować jakieś bransoletki z firmy obsadnickiej. Więc na tym etapie wielu oczywiście by odpuściło, ale nie ja, więc stwierdziliśmy, że ja czułem bardzo wyraźnie tą energię ze strony społeczności internetowej, która była cały czas zarażona tą chęcią pomocy, że oni chcą symbolu. chcieli symbolu to znaczy przy tej akcji były sprzedawane jakieś chusty bdsa było dużo rzeczy ale nie każdy nosi chustę a bransoletkę no właśnie ale bransoletkę każdy założył tak tak praktycznie każdy i zaprojektowaliśmy swoją bransoletka znaczy najpierw zadaliśmy pytanie społeczności czy chcą takiego symbolu. Oczywiście otrzymaliśmy bardzo dużą ilość odpowiedzi, że tak, chcemy takiego symbolu. No i zdecydowaliśmy się, że w takim razie zaprojektujemy w bardzo krótkim czasie bransoletkę z symbolem fakrak, taki słynny już dzisiaj symbol, z kokardą. Uruchomiliśmy przedsprzedaż tej bransoletki chyba dzień później, więc to wszystko się wydarzało rzeczywiście w szalonym tempie. Poszliśmy za tą naszą narracją marketingową, bo skoro wpłaciliśmy 555 555 zł, to doszliśmy do wniosku, że wyprodukujemy i jesteśmy w stanie wyprodukować 5555 bransoletek. No i daliśmy klientom czas na zakupy przez 55 godzin. W dosyć krótkim ognie czasowym, ale dlaczego się tego podjęliśmy? Wiesz, jakby my mamy bardzo dużo zamówień, takich bieżących od naszych klientów i gdybyśmy otworzyli sprzedaż ciągłą, to moglibyśmy zakorkować się na poziomie po prostu realizacji bieżących zamówień. To co jest dla nas istotne w całym realizowaniu to jest planowanie produkcji więc zdecydowaliśmy się na przedsprzedaż w krótkim okresie zbieramy pulę zamówień wiemy ile mamy wyprodukować i po prostu produkujemy. Gdybyśmy w te 55 godzin nie sprzedali wszystkiego. no to po prostu wyprodukowalibyśmy to co byśmy sprzedali i cały dochód z tego przekazalibyśmy na fundację. Natomiast to co się wydarzyło, no to się wydarzyło tyle, że 5555 bransoletek sprzedaliśmy chyba w 18 godzin. W bardzo krótkim czasie. Wszystko się wyprzedało. No i te pieniążki dla fundacji już przekazaliśmy. Więc to było ponad 300 tysięcy, które zostały wpłacone na dodatkowo taki nasz jeszcze mały wkład.
Czyli można powiedzieć, że zaczęło się to tak naprawdę. Wasza pomoc, która jest wpisana teraz w DNA i w USP można powiedzieć, też Marki Dronnej.
Tak. W 2017 roku od dużych akcji z Magdą Różczką, które były duże, ale nie były istotne na poziomie wsparciowym.
Potem wybuchło spontaniczny pomysł wsparcia, przypływ energii.
Cała Polska była zaskoczona.
Tak to się zgadzam. A teraz trochę też nie jest to jakiś też lewar do budowania marki.
To zanim jeszcze to to w ogóle jeśli chodzi o. o te symbole pomocy i o działaniach charytatywne i o mówieniu o tym głośno, bo ja jeszcze z tym mieliśmy bardzo duży taki... Bo to
jest takie, że ludzie mogą to odebrać, że jak tego będziesz robił za dużo, to że chcesz mieć z tego jakąś korzyść taką brandową, rozpoznawalnościową i to jest ciężko wyważyć pewnie, nie?
To jest bardzo ciężkie, to znaczy tyle opinii co ludzi, nie? CSR jest jedną z dosyć istotnych form marketingu na rynku i oczywiście, że działania charytatywne wspierają pozytywny wizerunek brandu. Natomiast wiesz, to też nie jest tak, że my zaczęliśmy to robić nagle i stwierdziliśmy, że to będzie nasze narzędzie marketingowe. My po prostu zobaczyliśmy, że symbole pomocy w różnych określonych obszarach mają bardzo duże znaczenie dla ludzi, bo my zaraz po ronzoletce w Fakrak zrealizowaliśmy projekt tak naprawdę dla fundacji po śp. Łukaszu Liderce, tam jest bardzo silna społeczność, która jest bardzo zaangażowana. My już w tej chwili planujemy kolejną akcję z taką bransoletką łapkami, będziemy wspierać prawdopodobnie sterylizację zwierząt, żeby zapobiegać bezdomności. Więc te działania i mówienie o nich głośno, bo to jest jeszcze istotne, napędzają innych do pomocy. Bo zobacz, że nasze działanie, czyli nasza spontaniczna chęć wpłaty tak dużej kwoty, była wywołana tym, że ktoś mówił o tym głośno. Zobacz, że gdyby, i to samo dotyczy wszystkich ludzi, gdyby Łatwo Gang czy BDS dokonali swoich prywatnych wpłat na fundację Cancer Fighters, to czy to coś by zmieniło? Raczej nie.
Oczywiście, że nie.
I to jest właśnie istotne, że oni mówili głośno o tej pomocy, zarazili innych. I my dzisiaj przekładamy dokładnie to samo, ale oczywiście w tych możliwościach, które mamy. Pomoc jest takim, bym powiedział, samo uleczaniem siebie. Ja uważam, że każdy jest stworzony w ogóle do wspierania. Zobacz, ludzi ze swojego otoczenia bardzo często też wspieramy. Jeśli coś by się wydarzyło w Twoim otoczeniu, też byś chciał pomóc. I ta pomoc, uważam, że ona jest po prostu w nas wszystkich. I mi bardzo zależało na tym, żeby nasz biznes tak zaadoptować, żebyśmy mogli jakąś część tego naszego biznesu na poziomie produkcji i logistyki przeznaczyć właśnie na symbole pomocy i na działanie, które bezpośrednio się będzie przekładało na wpłaty na różne inicjatywy. Więc to też nie jest tak, że my zrealizowaliśmy jedną akcję dla jakiegoś tam głośnego fejmu, tylko te akcje będą miały kontynuację.
To ma, jak teraz sobie to analizuję, to ma jeszcze jeden taki fajny aspekt, no bo my jako firmy wydajemy pieniądze w Googlu, w Mecie, czyli oddajemy te pieniądze dużym organizacjom, a tak naprawdę, no przez to działanie CSR-owe, to jest też jakiś budżet, który można powiedzieć, że niektórzy przerzucają, niektórzy oddają dodatkowo, no ale on ma, to też są wdane pieniądze, ale w mądrzejszy sposób i to, że to jest jakiś forum marketingu, to nic takiego złego w tym nie ma.
Nie, absolutnie nie, znaczy... I to jest warte zaznaczenia, prawda? Tak, też chodzi o to, żeby, bo to jest jedna z form. Zobacz, że tak jak my rozmawiamy, mamy perfo, mamy oczywiście w tym momencie działania dode. Na razie dode, ponieważ jakby ta nasza struktura kampanii będzie trochę szersza, to znaczy jeszcze o tym nie mówiłem, że mamy kilka odsłon tej kampanii, więc to nie będzie tylko doda, więc to się będzie stopniowo myślę, że jeszcze odsłaniało. I no działania CSR to jest taki bardzo dla nas ważny aspekt i bardzo ważny temat.
No dobra dużo tych rzeczy się dzieje ambitne cele ambitny North Star ambitne podejście do otwierania nowych rynków. Więc chciałbym teraz wejść w coś co pojawia się bardzo często na twoim LinkedIn'ie który ma 38 tysięcy widziałem wczoraj sprawdziłem 38 no. Czyli w ogóle zarządzanie i leadership no bo tworząc taką dużą organizację pewnie ta struktura też będzie się zmieniała. Ale jaki w ogóle tobie jest bliski styl zarządzania?
Wiesz co, on ewoluuje. Ja w ogóle kiedyś byłem mikromanagerem.
To może pokażmy tą drogę. Tomek 5 lat temu, 10?
Wiesz co Tomek, 10 lat temu to był Tomek, który robił wszystko sam. I ja nie potrzebowałem dużego zespołu, w ogóle nie potrzebowałem zespołu. Tak, byłem ja, Radek, też mój przyjaciel, Radek poznałeś. I tak naprawdę mogliśmy robić wszystko zawsze sami, razem. Cały marketing, wszystko, tak, od rana do wieczora. I to byłem ja 10 lat temu. To z biegiem czasu ewoluowało, ponieważ ja trochę tak skakałem. Najpierw był mikro management i ja wszystko robiłem sam. Później oddawałem stery. Spotykało się to nagle ze słabymi efektami, wysokimi kosztami. Znowu wracałem do mikro managementu.
Trzymajmy się tu. Oddawałeś stery na zasadzie pracy operacyjnej, strategicznej.
Przykładowo zatrudniłem osobę, która nie wiem, jakby wąski obszar. Kampania Google Ads, wtedy chyba jeszcze AdWords.
10 lat temu.
Tak. zajmowała... I wiesz, ja robiłem tę kampanię, mówię, dobra, to zatrudnimy kogoś, kto będzie robił, to jeszcze chyba nawet w agencji, którą prowadziłem, zatrudnimy kogoś, kto będzie prowadził kampanię AdWords, no i oddamy mu pole. Wiesz, jak ja byłem one man army, no to prowadziłem kampanię, rozmawiałem z klientami, wiesz, jakby wszystko, nad wszystkim miałem kontrolę, a tutaj nagle prowadziłem rozmowę z klientem, ktoś inny prowadził AdWords, no i się okazuje, że jakieś te wyniki nie są do końca spójne z tym, co sobie zakładaliśmy. I wiesz, ja trochę tak wracałem, znaczy chciałem oddać stery, później wracałem. Wiesz, to samo później się przekładało na nasz biznes sawicki, bo tak jeszcze idąc Może to będzie tak mniej więcej 10 lat temu. Sawicki powstał tak naprawdę w tej formie, z której zaczęliśmy rosnąć. Ponownie z tego mojego bardzo dużego zaangażowania i doświadczenia na poziomie performance, na poziomie strategii, na poziomie właśnie customer journey. Bardzo dużo analizowaliśmy. I bardzo dużo z tej analizy takiej twardej wprowadzaliśmy do naszego sklepu e-commerce. No i to po prostu skalowaliśmy. Robiłem to ja głównie z Radkiem i to po prostu przenosiło efekty. I później wraz ze skalą tego biznesu.
To było ile lat temu?
2017-2019.
Czyli złote czasy perfo gdzie wszystko było jeszcze w miarę tanie w poiskaniu.
jakby znowu cykle tak pandemia trochę ucięła trochę wzniosła znowu dużo się później na rynku wydarzyło więc wiesz jakby też skala naszego biznesu wymuszała na mnie to że ja nie mogę siedzieć tylko i wyłącznie w kampaniach. Od tego się zaczęło. Jeśli zaczęliśmy rozszerzać produkcję, zaczęliśmy otwierać kolejne rynki zagraniczne, zaczęliśmy budować zespół na poziomie obsługi klientów, pojawiały się różne reklamacje, późniejsza administracja było tego tak dużo, że stopniowo musiałem przejść przez ten proces budowania zespołu i tam też metodą prób i błędów. Znaczy, ja nie miałem przy sobie mentora, nie miałem nikogo, kto mi powiedział, słuchaj Tomek, spokojnie, tego nie rób, to zrób, nam tego nie rób. Ja bardzo dużo decyzji podejmowałem po prostu na zasadzie, tak czuję, trzeba spróbować. No i po drodze oczywiście wiele razy się przejechałem. Miałem wiele różnych sytuacji przykrych. Wiesz, w międzyczasie jeszcze prowadziłem różne gdzieś tam projekty takie poboczne, z których następnie musiałem zrezygnować, więc no bo po prostu czas. Natomiast no ta droga moja, powiedziałbym, ta przywódcza, ona była dosyć zawiła. To znaczy mieliśmy momenty, w których, znaczy ja miałem takie momenty, w których czułem, że oddanie sterów w jakimś określonym obszarze to będzie najlepsze, co się może wydarzyć. Po czym na przykład spotykałem się z tym, że nie wiem, że ktoś chciał wykorzystać tą, nazwijmy to, tą władzę, którą otrzymał. Też jakby, bo o to też pytałeś w kontekście mojego Linkedina. To jest po prostu suma wszystkich przeżyć, które miałem. Zresztą na naszym pierwszym podcaście o to mnie pytałeś. Ja ci mówiłem, że mój Linkedin zaczął się od tego, że zrzuciłem wszystkie notatki, jakie przez lata prowadziłem, do czata GPT, który mi stworzył jakąś... Zploda. Tak, zploda, więc to było po prostu... Ja to po prostu kontynuuję. Dzisiaj mam trochę mniej czasu na to, przyznam szczerze. Ponownie, tzn. mój LinkedIn pomimo tego, że rośnie, nie jest już prowadzony z tak dużym zaangażowaniem jak rok temu. Rok temu bardzo dużo postowałem, bardzo dużo tych publikacji się pojawiało. W tym roku jest tego po prostu mniej, bo rzeczywiście jest to bardzo absorbujące. Natomiast wiesz, LinkedIn jest dla mnie przede wszystkim bardzo dobrym narzędziem, bardzo ważnym narzędziem do budowania zespołu. My dzisiaj w naszej organizacji nie mamy żadnego problemu ze znalezieniem ludzi do pracy. I mamy codziennie, do mnie docierają codziennie różne propozycje współpracy. Kiedy, wiesz, jakby otwieram jakąś rekrutację, no to myślę, że zamykam ją w parę dni, więc uważam, że to jest bardzo ważne.
To jest duży plus budowania marki osobistej. Chyba jeden z większych ja tak samo wszystkie osoby które akurat Instagram nie jest
bardzo łatwy szybki proces z Instagramem bardzo dużo trudności.
Każdy ma swoją platformę na swoją platformę. No dobrze to ta droga tak fluktuowała. Był ten mikro management. Jestem ciekawy jak to była dzisiaj. Mamy 100 procent twojego czasu w tygodniu. ile idzie na co i gdzie się fokusujesz i na co poświęcasz najwięcej czasu, czy to są rozmowy, spotkania z zespołami, strategia, może jednak wracasz na jakiś czas do marketingu, jak byś to określił?
Bardzo mocno jestem skupiony chyba na wizji naszego biznesu i na długoterminowych planach. Oczywiście jestem kreatorem też wielu takich spontanicznych decyzji, np. wpłaty na Cancer Fighters, np. zrealizowania bransoletek charytatywnych, czyli symboli pomocy. również na mnie spoczywają te decyzje ostateczne związane ze współpracami, więc to jest jakby na mojej głowie. Natomiast ja dzisiaj jestem... Nie jestem dość nisko na poziomie decyzji. Mam dość dużą strukturę.
Jak ona wygląda?
Wiesz co ja mam tak.
Jesteś ty na górze.
Mam siedmiu menadżerów z którymi pracuję na bieżąco w różnych obszarach.
Czyli siedem osób raportuje.
dyrektor finansowy tak bardzo ważną funkcję dyrektor operacyjna to jest osoba która jest takim powiedziałbym nośnikiem wszystkich moich informacji czy ona przekazuje takim buforem pomiędzy resztą tak. To jest dla mnie kluczowy bufor, który sprawia, że nie muszę się angażować w każdy drobiazg naszej organizacji. Takich sytuacji jest dużo. Jeśli mamy kilka czy kilkanaście tysięcy transakcji miesięcznie, to każda z tych transakcji jest obarczona jakąś koniecznością rozwiązywania różnych sytuacji i to wszystko już do mnie nie dociera w takiej ilości w jakiej docierało kiedyś. Docierają do mnie jakieś pojedyncze rzeczy, które często tylko podejmuje decyzję to robimy tak czy tak, bo nauczyłem swój zespół nie przychodzić do mnie z problemami tylko z rozwiązaniami i dyskutujemy bardziej o tym, że są dwa rozwiązania, które ja uważam, że jest lepsze. Więc mam dyrektora operacyjnego, mam dyrektora finansowego, mam dzisiaj dyrektora marketingu i to jest właśnie Radek. Mam dyrektora produkcji, dyrektora logistyki i wiesz jakby dyrektora sprzedaży zagranicznej, dyrektor sprzedaży polskiej więc jakby to są dla mnie dzisiaj takie osoby z którymi jestem na co dzień. i od których otrzymuje rzeczywiście bieżące raporty. Też bardzo rozbudowaliśmy w naszej organizacji narzędzia raportujące, więc mamy zaawansowane narzędzie Business Intelligence, więc ja mam dostęp codziennie do takiego bieżącego przepływu informacji i wskaźników raportów naprawdę w dużych szczegółach, ale zarazem mamy też wyciągnięte dla mnie najistotniejsze rzeczy na poziomie dashboardu.
To wszystko sami sobie zvipodowaliście?
Tak, tak. To też trwało bardzo długo, to znaczy my mamy oczywiście takie narzędzie ClixSense, z którym jesteśmy zintegrowani, ale oprócz tego też od niedawna mój szef IT wykonał świetną pracę i przygotował dla mnie w ogóle aplikację na telefon, która agreguje mi wszystkie najważniejsze wskaźniki sprzedażowe, marketingowe w jednym miejscu, więc Otwieram telefon i widzę tak naprawdę wszystko w czasie rzeczywistym. Z którego źródła, jaka sprzedaż, jaki poziom, nawet nastroja naszych klientów mam w swojej aplikacji.
Fajnie. No dobra, to ja zatrzymam się przy tym segmencie liderów, którzy Tobie raportują. Ostatnio rozmawiałem ze znajomym, który przeszedł taki kurs akurat budowania swojego następcy CEO, więc to nie był ten poziom liderski, ale też dość wysoki i tam padło takie zdanie, że chyba 60-70% kandydatów, którzy nie kandydatów, osób które się mogą stać tym CEO lub tym liderem i żeby to się spotkało z takim powodzeniem długoterminowym, nie 12-24 miesiące żeby ta osoba dostała, jakby dowiozła jakieś konkretne rezultaty, to nie są osoby z zewnątrz, to są osoby które od niższego szczebla weszły na górę. Jestem ciekawy jak to u Ciebie wyglądało, czy u Ciebie osoby które o Ciebie raportują są z wami długo i poszczebia wchodziły, czy masz jakieś doświadczenia z tym typem?
Zgadzam się z tym w pełni, to znaczy również obserwowałem bardzo dużo w projektach, w których współpracowałem, takich przyjść do organizacji osób z bardzo dobrym CV, z dużym zapleczem doświadczeń, natomiast okazuje się, że bardzo często taka osoba nie jest w stanie się odnaleźć w strukturze, powstają różne konflikty i osoba, która przychodzi bardzo często chce się wykazać na poziomie optymalizacji, zmian i okazuje się, że nagle organizacja, która funkcjonuje względnie, nagle otrzymuje szereg rekomendacji do zmiany. No i teraz jeśli zatrudniasz taką osobę to jak możesz jej nie oddać pola do działania bo się poczuje w tym momencie niepotrzebna więc oddajesz jej pole do działania i zaczynają się dziać po prostu przeróżne rzeczy z których nie jesteś zadowolony. Dlatego bardzo często takie współprace nazywałbym to gruby osób z grubymi CV są krótkotrwałe. To jest rzeczywiście tak że to są silne osobowości. To też oczywiście zależy od tego Jakie ma podejście owner do swojego biznesu? Czasami jest tak, że ktoś chce oddać zarządzanie codziennym życiem swojego dziecka. To jest trochę tak, jak ja bym dzisiaj zatrudnił nianie, która miałaby zarządzać wszystkim, co robi moje dziecko. Co je, gdzie się bawi, co ogląda i wiesz, no jak ja miałbym się gdzieś tam tak obserwować, jakby mi się nie podobało, co moje dziecko ogląda i się w to nie wtrącić. I to też rodzi takie konflikty, bo później no taka niania zacznie mieć, zacznie się czuć po prostu z tym niekomfortowo, niepotrzebna. No to po co ja tu jestem, skoro ty wszystko po mnie poprawiasz. To prowadzi do bardzo dużego zgrzytu. Natomiast wyciąganie osób z wewnątrz, które pracują w organizacji bardzo długo, to jest coś zupełnie innego. Dlatego, że bardzo często taka osoba, która jest z tobą bardzo długo, adoptuje pewne twoje zachowania, twoje podejście do biznesu i jest w stanie kontynuować długofalowo strategię, którą przyjąłeś. Natomiast tu jest pewna pułapka bo wszystko zależy od tego gdzie jest dana organizacja w którym miejscu i wiesz jeśli organizacja funkcjonuje bardzo dobrze wyniki są realizowane zgodnie z założeniami albo generalnie jeśli biznes funkcjonuje zgodnie z założeniami to bardzo często takie wyciągnięcie osoby z wewnątrz jest skuteczne. Problem się często pojawia wtedy kiedy właśnie firma nie funkcjonuje tak jak powinna funkcjonować kiedy jest kiedy występuje nie wiem jakiś duży under performance. No i wtedy trochę przychodzimy do zatrudniania ekspertów z zewnątrz. Mówimy tak. Nie idzie nam tak jak powinno nam iść. Tam jest człowiek, który ma za sobą jakieś sukcesy. To on przyjdzie i postawi nam biznes. No i mimo wszystko to jest takie trochę często organizacje funkcjonują w takim. Decyzje podejmują w oparciu trochę o własny strach. I to później generuje kolejne właśnie problemy. Osoba przychodzi i mówi dobra to tak to wycinamy to wycinamy ale tu trzeba zainwestować. Sam wiesz, nawet jak rozmawialiśmy dzisiaj o marketingu, że inwestycje z marketingu można obserwować bardzo często w długim czasie, a jeśli firma nie funkcjonuje w najlepszej formie w danym momencie, a przychodzi ktoś, kto mówi, że trzeba to doinwestować, to pojawiają się zgrzyty. Pojawia się kolejny strach, czy my dobrze robimy, czy nie. Więc w ogóle zarządzanie ludźmi jest bardzo ciekawe.
Jak powiedziałeś w ogóle o swojej strukturze i o dyrektorze finansowym, to się tak uśmiechnąłem w głowie, jak dyrektor finansowy patrzy na telewizję i na zwrot z tej inwestycji.
No a dyrektor finansowy cały czas jest w zgrzycie z naszym dyrektorem marketingu, czyli z Radkiem. Muszę tam wiecznie wchodzić. Oczywiście dyrektor finansowy zadaje proste pytanie. Mówi tak, ok, wydajecie na telewizję X, pokaż mi na poziomie przychodów ile nam to zwiększy wyniku. To jest ciągły zgrzyt.
Szczególnie w rzeczach niemierzalnych.
Szef marketingu siedzi i stara się to prognozować i to jest naturalne. Mamy budżet, do którego musimy znaleźć sposób dojścia. Nie ma innej opcji. Na tą chwilę z dobrych informacji jest to, że przywozimy budżet, który założyliśmy.
Super. Jak jesteśmy już w ogóle przy ludziach i tym aspekcie ludzkim, też przy takim przywództwie, to masz jakieś takie w ogóle cechy, na które patrzysz, nie wiem, mi to pytanie zadał wczoraj ktoś na moim Q&A na Instagramie i stwierdziłem, że tobie też się zadam. Takie trzy cechy, na które patrzysz u ludzi, którzy dołączają do twoich projektów, organizacji, co jest dla ciebie najważniejsze? Ja się potem podzielę swoją odpowiedzią i skontrolujemy to.
Ale chodzi o takie cechy osobowości? Wiesz co, dla mnie bardzo ważna jest empatia. Znowu jeszcze może inaczej. To zależy oczywiście na jaką funkcję, ale załóżmy, że mówimy o menadżerach.
Tak.
To dla mnie bardzo ważny jest empatia, otwartość na pomysły innych. To jest, myślę, że... Niesamotowanie. Tak, ale ta otwartość jest ważna, bo ja może to rozwinę. Dlaczego? Dlatego, że bardzo często jak ktoś jest utarty, na zasadzie robimy to po mojemu i nie słucha zespołu, no to ten zespół czuje się po prostu znowu niepotrzebny. To są właśnie te takie drobne krąży. Znamy, ta empatia jest bardzo ważna, bo pracując z ludźmi, no niestety ci ludzie mają codziennie przeróżne wyzwania, mają jakieś swoje problemy i to zrozumienie jest istotne. Otwartość, otwartość na pomysły innych i pracowitość. Nie wyobrażam sobie, żeby osoba, która przychodzi jako menadżer, nie była pracowita. Każdy menadżer zdaje sobie sprawę z tego, że praca jest jakąś częścią życia.
A ty jesteś pracowity?
Myślę, że aż za bardzo.
Ja w ogóle słuchałem takiego bardzo fajnego wywiadu, że to jaki baseline tego, jak ty edukujesz się z nowych rzeczy, jak bardzo jesteś pracowyty, to jest kluczowe, jaki potem będzie twój zespół. To jakie ty wiążesz standard operacyjności to jest definicja tego czy zespół będzie pracowity, bo jeśli founder jest leniwy, founder nie dowodzi, to potem reszta nie będzie dowodzi. To jest mega istotne i widzę, że dużo często founderów dochodzi do jakiegoś poziomu w biznesie i mówi Puszczam teraz sobie, jest luzik, nie wiem, nie dowożę tego, co obiecałem przed zespołem.
To oczywiście, że zespół to adoptuje.
Tak, to jest kluczowe moim zdaniem, jest to. Jak ktoś mnie zapytał, to ja na pierwszym miejscu napisałem dwa słowa, czyli głód wiedzy.
Ciekawość. Dla mnie to jest prawie to samo. Znaczy ja jestem, ja zawsze byłem ciekawy. Tak jak rozmawialiśmy, wiesz, no bywam zmęczony, to jest oczywiste. Mam momenty, w których mam momenty zwątpienia, no jak każdy człowiek. Natomiast ta ciekawość jest we mnie od zawsze. Znaczy widzisz, my podejmujemy takie, a nie inne działania, nawet dzisiaj na poziomie budowania naszego brandu z czystej ciekawości. Czasami robimy to dlatego, bo nikt inny by tego nie zrobił. A skoro nikt inny tego nie zrobił, to skąd mamy wiedzieć, czy to jest dobre, czy nie jest dobre, czy to jest skuteczne, czy nie jest skuteczne. Czy to wpłynie pozytywnie, neutralnie, czy negatywnie. Ja jestem bardzo ciekawy wielu rzeczy i wydaje mi się, że mamy bardzo silną tożsamość naszej marki, mamy bardzo silne wartości, więc pojedyncze decyzje, które często podejmujemy, nie wpływają na to, a z drugiej strony dają nam jakiś obraz tego, czy robimy coś dobrze, czy niedobrze, więc ta ciekawość jest bardzo ważna. Ja tej ciekawości również oczekuję od naszych menedżerów, więc fajnie, że to podnieśliśmy pod kątem tego głodu. Tak, dołożyłbym czwartą cechę menedżerom, musi być ciekawy. Ciekawy, pracowity, otwarty.
Głodny wiedzy.
To jest bardzo ważne. Jeszcze tylko rozwinę tę myśl, że zespół adoptuje. Zespół bardzo często zaraża się liderem, ale to samo dotyczy naszego życia codziennego, bo jest takie stare powiedzenie, to moja babcia zawsze mówiła, z kim przystajesz, takim się stajesz. Inne takie bardziej już mentorskie powiedzenie to jest, jesteśmy średnią pięciu osób, z którymi najczęściej przebywamy. Ja uważam, że to jest absolutnie prawda.
A ja uważam, że to jest w ogóle absolutnie kluczowe, to wszędzie komunikuje. To nawet to, czy ci wyjdzie, czy uda ci się ociągnąć ten wynik definiuje, czy ty się otaczasz ludźmi, którzy mają
pozytywne nastawienia do życia.
Bo zobacz, jeśli ty się otaczasz ludźmi negatywnymi, pesymistami, którzy wiecznie będą ci mówić, to się nie uda, to nie wyjdzie, to ty zaczniesz to... sobie adaptować. Natomiast jeśli się będziesz skupiał na ludziach, którzy osiągają sukcesy, którzy pracują nad sobą, to siłą rzeczy zaczniesz to adaptować i zaczniesz przyciągać tą właśnie pozytywną energię i to wprowadzać w swoje życie.
Ja słuchaj, wczoraj dostałem pytanie na Instagramie, też wychodząc ten wątek, co jest dla mnie najtrudniejsze w tacierzyństwie? Ja tak patrzę na to pytanie, myślę sobie, kurde, i pytam Agaty, mówię, Ja nie czuję, że było coś trudne. Dlaczego ktoś zadając im pytanie od razu nakłada negatywną narrację, że to musi być trudne?
To są wyzwania.
Wyzwania, tak.
Jestem ojcem dwójki dzieci, więc wiem dokładnie jak to wygląda.
Ale ja po 4 miesiącach na razie nie czuję żadnego trudu. Trafiło mi się, mam złote dziecko, ale sam fakt tego właśnie nastawienia, co ty powiedziałaś, to nie jest pytanie, jak ci jest być tatą w ostatnich 4 miesiąc, tylko co jest najtrudniejsze. To samo nawet z porównaniem pytania już pokazuje, jaką ktoś ma nastawienie do danej rzeczy.
Oczywiście. Tak tak a znowu a nastawienie to jest punkt wyjścia do tego jak się będziemy zachować tak zawsze.
Słuchaj Tomek, jesteś ciekawy? Mam ciekawostkę.
Dawaj.
Coś co się nazywało potocznie, wyplute psunego agenta, quick strike.
Okej.
Nie robiłem tego jeszcze nigdy na kanale, kiedyś chciałem to zrobić, ale co w ogóle jest ciekawe, nie planowałem jak rozmawiam z agentem, żeby obgadowałem z nim agendę na dzisiejszą rozmowę, żeby coś takiego powstało, ale jest i może zróbmy to na sam koniec. Quick strike, czyli 10 pytań, szybkie odpowiedzi, szybkie pytania.
No możemy spróbować.
To lecimy, co?
Dawaj.
Największa niepotrzebna inwestycja ostatnich 12 miesięcy?
Influencerzy.
Narzędzie, bez którego nie pracujesz?
Biznes intelligence.
Super. Ostatnia rzecz, którą wyłączyłeś? Projekt? Może być rzecz, to słabo nazywasz.
Chyba kampania na TikToku.
A tu zatrzymajmy się coś na chwilę. Zatrzymajmy się. Nie performowała?
Czy... Tak, wiesz co, to jest... To
ciekawe, bo przy masowym takim, jakby się na szeroką skalę wejść, to powinno dobrze działać.
Powinno. I to tak, jakbyśmy się przy tym zatrzymaliśmy, to jest o tyle ciekawe, że TikTok się zmieniał przez ostatnie lata. Znaczy, kiedyś był... My to też postrzegaliśmy, że TikTok to są głównie dzieci. Instagram to są jednak ludzie troszeczkę bardziej...
Jak my.
Że jak ja.
Ty jak LinkedIn, tak?
No tak, tak. I zmieniliśmy to postrzeganie w momencie, w którym widzieliśmy badania, że właśnie na TikToku tak naprawdę ta grupa z Instagrama też się w dużej mierze zmigrowała. Stwierdziliśmy, że jest jakieś pokrycie tej samej grupy, ale też są osoby, które mają wyłącznie TikTok, a nie mają Instagrama. I stwierdziliśmy, że po prostu zaczniemy realizować tę kampanię. I prowadziliśmy tę kampanię równolegle z Instagramem. Czyli tak naprawdę podobnie targetowaliśmy reklamę, ale efekty kampanii na TikToku były naprawdę marginalne. W ogóle nieporównywalne z tym, co się dzieje na Instagramie. Dlaczego? Nie mam pojęcia, bo targetowaliśmy to praktycznie tak samo. Nawet konsultowaliśmy to z jednym agencją. Byliśmy po prostu zaskoczeni, więc stwierdziliśmy, że nie będziemy kontynuować tej inwestycji.
A TikTok Shop nie myśleliście w ogóle, żeby wchodzić?
Nie myśleliśmy ze względu na no dosyć drogi, drogi produkt, który mamy tu z koszyką, po prostu wiesz, dosyć wysoki.
Trzeba było coś dla niego tam wprowadzić i viralowego, żeby to poszło.
No raczej tak. Wiesz co, gdybyśmy szli na przykład w celowane bransoletki, jakieś wiesz, na niższym, w niższym, niższej średniej cenie, no to pewnie by to miało sens.
Dobra, no to była dłuższa odpowiedź, ale wybaczymy sobie to. Najgorsza rada jaką słyszał polscy founderzy?
No rób wszystko sam.
A ktoś tak radzi w ogóle?
Ale w sensie, że najgorsza rada.
Najgorsza radę jaką słyszą polscy founderzy, czyli pewnie jakaś...
A, teraz myślałem, że ja miałbym dać najgorszą radę polskim founderom.
Taka słyszana, nie wiem, w środowisku, w kuluarach konferencji.
O Jezu, wiesz co, ja rzadko jestem na konferencjach. Najgorsza rada?
W internecie, na Linkedinie. Ty jesteś na Linkedinie, to może tam masz jakieś rzeczy, którymi się nie zgadzasz.
Wiesz co? Nie wiem, czy najgorsza rada? Ciężko mi przytoczyć jakąś taką radę, powiem Ci Oskar.
To pasujemy to pytanie. Też mamy takie możliwości.
Nie, bo tak wiesz, ale może ja odwrócę to pytanie. Jaką ty byś dał najgorszą, albo jaką najgorszą radę usłyszałeś? Jestem bardzo ciekawy.
Najgorszą radą jaką usłyszałem?
No. Wiesz, to nie jest takie proste, bo
chyba miałem taką, może nie była rada, ale tak z podcastu próbuję coś wyciągnąć, taką sprzeczność jaką miałem, że był founder dużego biznesu, który mówił, Oskar, ty musisz się rozszerzać, masz tylko te repki, powinieneś mieć buty, ubrania, parasolki, wszystko. I ja miałem taki, po takim, takie rozmowie miałem taką myśl, kurde, ile pieniędzy zostawiam na stole, sprzedając tylko te repki mając zrealizowaną grupę klientek, które kochają polską jakość, czemu nie dołożyć tych wszystkich rzeczy. I bardzo w tym momencie chciałem w to mocno iść. Po czym nagrałem drugi podcast po dwóch tygodniach i musi być fokus na jednym produkcie, musi być centralizowany.
Ale zobacz, to jest trochę to o czym ja też, to co mamy, więc widzisz z tymi najgorszymi radami jest bardzo często, ja też widzisz.
Któraś z nich.
Możemy to pociągnąć, bo Dla jednego dana rada może być najgorsza, a dla drugiego może być kluczem do osiągnięcia sukcesu.
Zgadza się.
Bo zobacz, tak jak właśnie ty mówisz, że miałeś rady rozszerzać produkty, ale ty czujesz, że nie chcesz tego robić, że chcesz się fokusować na tym, co masz. Ja też tak miałem, że chciałem się fokusować tylko na jednym, co robimy, ale dzisiaj jednak rozszerzyliśmy oferty, rozszerzamy skalę, więc to jest ciekawe. Ale dawaj, to się w ogóle zmienia w czasie.
Zatrudniasz na doświadczenie czy na głód?
Głód, oczywiście, że głód.
No, to ja tak samo.
Liczy się postawa przede wszystkim.
Co dalej w ogóle temat rekrutacyjny. Jedno pytanie, które zadajesz na każdej rozmowie rekrutacyjnej. Może jakieś takie nieszablonowe.
Jedno pytanie. Z takich nieszablonowych pytań, znaczy nie wiem, czy to jest nieszablonowe pytanie, ale zawsze, wiesz co, zawsze zadaję pytanie, jaką najgorszą decyzję podjąłeś w ostatniej pracy i jakie z tego tytułu miałeś konsekwencje i jak na to zareagowałeś.
Czy ktoś potrafi negatywnie podejść do swojej osoby.
Bardzo często, wiesz, no oczywiście zadaję też takie pytania książkowe, wiesz, o swoje złe cechy, dobre cechy, natomiast to jest takie bardzo oklepane. Z drugiej strony też mi pokazuje, bo mało osób potrafi o sobie powiedzieć źle.
Po prostu. to widzisz to to ciekawe a ja na przykład mam tak że mnie bardzo interesuje wątek tego czy dana osoba uprawia sport czy alkohol czy ma jakieś uzależnienia
bo jakby się wrażliwy temat ogólnie wrażliwy
wrażliwy ale to jest dla mnie super istotne no bo jeśli ja tworzę zespół załóżmy mój w mojej marce osobistej mieliśmy integrację taką to tam Jakby tak wytworzyłem kulturę organizacyjną i tak też to komunikujesz, ale nie było tematu alkoholu, nie było tematu żadnych używek. Rozmawialiśmy o tym, jak się sporty uprawia i ja uważam, że to jest w ogóle ciekawe, że często ludzie na to nie patrzą, ale to są naprawdę ważne aspekty, no bo jeśli ty na przykład od pięciu, sześciu lat uprawiasz sport, to jesteś konsekwentny, zdyscyplinowany i to są cechy, które są dla ciebie potrzebne.
No albo szukasz narzędzia, bo jesteś w bardzo silnym stresie, więc to też często jest tak, ja nie ukrywam, że ja miałem też, to tak jeszcze, widzisz, te pytania nam się trochę rozszerzą, ale miałem taki moment w swoim życiu, że sport był dla mnie ucieczką i ja obsesyjnie uprawiałem sport.
Ze stresu?
W sensie, żeby równoważyć ten stres. Wiesz, ja potrafiłem biegać 7 dni w tygodniu, robiąc 70 km i nie dając sobie odpoczynku po prostu i regeneracji. Wiesz, ja miałem epizod w swoim życiu, że grałem przez 3 lata praktycznie codziennie w golfa, wiesz, nie dając sobie odpoczynu.
A widziałem, sponsorowaliście turniej ostatnio.
Też sponsorowaliśmy, tak? gdzieś tam, wiesz, jakby żyjemy wokół tego. Ja nie ukrywam, że mamy też teraz bardzo dużo innych planów jeszcze brandingowych pod kątem wspierania różnych sportów, więc będzie tego dużo. Natomiast, wiesz, no sport jest mega, mega, mega, mega istotny, ale czasami jest też formą taką, powiedziałbym, ucieczki. Jeszcze tylko w kontekście alkoholu, ja uważam, że to jest w ogóle bardzo ważny temat. Ja np. alkoholu nie miałem w ustach chyba 2,5 roku. Nie dlatego, że nie wiem, tak jak niektórzy, że po prostu coś manifestuje. Ja po prostu stwierdziłem, że chcę mieć absolutną kontrolę nad sobą, nad swoim czuciem siebie, postępowaniem, a po prostu alkohol to zaburza używki, bo generalnie to zaburzają. Znaczy ciężko jest wtedy spojrzeć na siebie, tak naprawdę jak się czujemy, jakie mamy odczucia, no bo Mamy w sobie coś, powiedziałbym, co na nas wpływa.
Zgadza się w pełni. Tu mocno charakterowe pytanie. Cena, za którą sprzedałbyś Sawicki? Sawickiego? Nawet nie wiem, czy dobrze odmieniłem.
Cena? Ja bym inaczej, to jakby nie podam ci kwoty, ale powiem ci za co. Wolność.
Za wolność.
To jest bardzo często, zobacz, ludzie sprzedają biznesy, bo potrzebują poczuć, potrzebują mieć wolności. To jest tak, że ja, no oczywiście wiesz, skala biznesu, w której dzisiaj jesteśmy, no sprawia, że myślimy o różnych kwotach, cenach, pojawiają się różne decyzje, mieliśmy różne propozycje. I one się cyklicznie pojawiają. Ja też, wiesz, bardzo obserwowałem przeróżnych funderów na poziomie exitu. Jest wiele słynnych exitów, które zakończyły się po prostu katastrofalnie. Więc ja dzisiaj tak na to nie patrzę z perspektywy pieniędzy, tylko z perspektywy tej takiej wolności. I teraz ta wolność, to jest wszystko w naszej głowie. Wiesz, właśnie pod kątem tego, jak ty się ze sobą czujesz, jak gospodarujesz swój czas. I myślę, że nie zawsze chodzi w sprzedaży biznesu o pieniądze, a bardziej o to, że ktoś jest zmęczony. Jest zmęczony prowadzeniem tego biznesu, po prostu potrzebuje się uwolnić. Bo wiesz, jeśli biznes świetnie prosperuje, jeśli biznes ma niesamowite wyniki, to dlaczego go sprzedawać? Wiesz, no sprzedać po to, żeby zamienić pieniądze i kupić nieruchomość.
To i tak nic nie zmieni. To raczej może negatywnie wpłynąć na twoje życie. Jesteś uzależniony jakiejś dopaminy, podejmowania decyzji. To wytnie się z życia.
Moim zdaniem często ta sprzedaż wynika z tego, znaczy oczywiście poza tym, że jeśli ktoś ma hobby tworzenia Wytworzę biznes po to, żeby go sprzedać. To jest jakby taka forma. Fundusze tak działają. Inwestują. Ale jeśli ktoś buduje biznes przez wiele lat, to dlaczego ma zrobić cash out czy exit? Chyba, że dlatego, że boi się o to, jak się będzie kształtował rynek w kolejnych latach. Potrzebuje jakiejś dywersyfikacji, ewentualnie jakiejś konflikty. Na koniec dnia to często chodzi o to, że ktoś chce się poczuć w jakiejś części wolny, bardziej swobodny.
I to trwa krótko.
Bardzo krótko, bo później dalej chcemy coś robić. No i są różne, wiesz co, bardzo chyba słynny, słynna postać swego czasu, Robert Greene. Zobacz.
W internecie miał swoje takie pięć minut.
Robert miał, no takie nawet dziesięć bym powiedział, był taki moment, wiesz, jak go obserwowałem, to było też lata temu, nawet się fascynowałem Robertem, wiesz, tym, że... On
pierwszy wprowadził ten biochak do Polski.
W wielkim billboardzie w Krakowie chyba, zresztą jego piękny apartament, żółty Mercedes AMG.
Wstawanie o czwartej rano.
Wiesz, wycena 800 milionów. A wiesz, a na koniec dnia sprzedał biznes chyba za sto kilka milionów i wszyscy mu zarzucali porażkę.
Co z nim w ogóle się teraz dzieje?
Wiesz co, wiem, że on inwestował chyba w jakieś projekty z krypto i różnie było. Wiem, że jest teraz dosyć mocno poza internetem.
To na pewno.
Więc to też jest taki trochę przykład. I wiesz co jeszcze do niego nawiążę? Dlaczego? Dlatego, że on bardzo dużo później mówił o swoich wyzwaniach na poziomie po prostu emocji. Mówił, że ma różne problemy związane z depresją. No i teraz ktoś mógłby powiedzieć, no ale jakim cudem, jak facet ma tyle pieniędzy. To jest w ogóle ciekawe.
To sporo ciekawy wątek.
Więc cena, cena, wiesz, no ja mogę tylko tyle powiedzieć, no że jesteśmy warci minimum kilkadziesiąt milionów. To są akurat twarde, twarde liczby. Myślę, że, że, że ta wycena stale rośnie.
Super. Tomek, a ile ty realnie pracujesz w tygodniu?
Bardzo dużo. Jak mam być... Znaczy muszę być szczery w tym wywiadzie, więc nie będę cię czarował.
Ja wiem, że bardzo dużo, bo ja pamiętam ostatnio jak byłeś u mnie, to tu czas na wywiad, tu zaraz Tomek wchodzisz z samochodu.
Wiesz co, uważam, że to jest... To jest na pewno w dzielnicach.
Dzisiaj rano sobie przerwę ci przychodzę, ósma pięćdziesiąt, ty dalej na kolu.
Byłem na telefonu. Wiesz co? To jest minimum moim zdaniem dwieście czterdzieści godzin.
Jezu, to jest dzień obowiązowo, to przeliczam.
Wiesz co... No to jest tak, powiem ci, że... około dwunastu, trzynastu godzin na pewno jestem aktywny.
A jak rozumiesz, no bo to też jest ciekawy wątek w dzisiejszych, w dzisiejszym świecie, ja mam z tym czasami też problem, rozdzielić w ogóle, no bo to, że jesteś na przykład na telefonie, teraz byłeś, no to jest praca.
Tak, tak, to jest praca, oczywiście.
No właśnie.
Wiesz co, moja praca się składa...
No właśnie, jak to wygląda strukturalnie?
Wiesz co, ta moja praca się składa przede wszystkim na, tak jak mówiłem, ja jestem chodzącą, chodzącą... chodzącym pomysłem. Może w ten sposób. I wiesz, jakby te wszystkie pomysły, które mi się w głowie kreują, cały czas konsultuję z moim zespołem. Dzwonię, zderzą myśli, challengujemy się, więc ja jestem bardzo dużo na telefonach. Wiesz, oprócz tego mam cykliczne calle ze swoim zespołem i mam bardzo dużo spotkań i z kontrahentami, z partnerami. Zdarza mi się również spotykać z naszymi klientami, ponieważ mamy wielu stałych klientów i są tacy klienci, z którymi po prostu osobiście prowadzę spotkania. No oprócz tego prowadzę LinkedIn, więc to
jest... Wygrywasz podcasty czasami, wpadasz?
Wiesz, wpadam na podcasty. Teraz rzeczywiście jest tak, że dosyć dużo jestem zapraszany na przeróżne wydarzenia. Będę teraz na forum ekonomicznym w Karpaczu. Wiesz, no jakby jest tego dużo. No i staram się to w jakiś sposób wszystko realizować, ale powiem Ci szczerze, że ja to lubię. I mnie to jara. I tu jeszcze tylko powiem Ci, że w kontekście tego zmęczenia, to jest kwestia, że jesteś zmęczony, odbudowujesz się znowu. Bardzo często szukamy takiej właśnie ulgi, nawet na poziomie egzitu i później czujemy tą pustkę. Czujemy się niepotrzebni. A ja w momencie, w którym mogę dzisiaj realizować swoje pomysły, swoją wizję, czuję się cały czas potrzebny. Oczywiście, że po drodze są te wszystkie wyzwania, ale po prostu uważam, że jeśli robisz to, co kochasz, to czujesz się dobrze. Czujesz się z tym dobrze. Więc ja dzisiaj czuję się dobrze z taką ilością pracy, którą mam. I uważam, że dzielę to całkiem nieźle.
Z której zaczynasz pracę?
Wiesz co, ja wstaję między szóstą a siódmą dzisiaj. No zaczynam dzień od kawki. Tak jak mówiłem, z mlekiem owsianym bardzo często. No i zaczynam od przeglądu. Ja bardzo dużo notuję w ciągu dnia i bardzo dużo planuję. Na przykład dzisiaj, nawet przed naszym spotkaniem, żeby nie zapomnieć pewnych rzeczy po spotkaniu, po prostu sobie zapisuję i ja lecę ze swoją listą. czyli buduję sobie listę, ja ją nadbudowuję i zamykam z niej zadania i zazwyczaj właśnie przy kawie przeglądam to, co mam zapisane na dan dzień, te rzeczy, które po prostu gdzieś mi wiszą, no i następnie to już jest kwestia planowanych wcześniej spotkań, bo albo to są wyjazdy, Widzisz, jestem w Warszawie, bardzo często tutaj mamy też salon. No wiesz, w tej chwili też będziemy otwierać kolejne salony, więc rozmawiamy z projektantami, robimy właśnie, jesteśmy w trakcie przetargu na biuro projektowe, więc po prostu jest tego sporo i dzielimy to po prostu w czasie. Znaczy ja to dzielę.
To mówiąc tak w rozwiązaniach, jak ta struktura wygląda, kontakt z zespołem jest jeden call w tygodniu? Czy dwa calle w tygodni?
Zespołem zarządzającym jest zawsze w środę. Mamy takie spotkanie, gdzie spotkają się wszyscy menadżerowie.
Ok. Dobra. To jeszcze mamy dwa pytania.
Proszę.
Tak się rozgadaliśmy. No to pytanie to jest bez sensu, no bo to już wiemy. Co robisz w pierwszą godzinę dnia?
No to już wiemy, tak. Jakby planuje. Tak, kawałek planuje.
Największy błąd ostatnich lat, jaki popełniłeś?
Wiesz co, to jest... Ha, jakbym miał powiedzieć szczerze...
No, wypadałoby.
Wiesz co, nie każda współpraca, może inaczej, byli wspólnicy, z którymi nie powinienem był podjąć współpracy i myślę, że to było takie wyzwanie, taki błąd, natomiast no już po prostu wydaje mi się, że całkiem nieźle wychodzę tutaj pod tym kątem na prostą.
Masz jakiś filtr teraz nałożony jakbyś miał z kimś schodzić w jakąś współpracę? Na co byś zwrócił uwagę?
Bardzo duży, wiesz co, tak. Na pewno patrzę na cechy osobowości. Najgorzej, kiedy spotyka się dwóch samców alfa. To jest bardzo często. To jest jakby jedna rzecz, na którą trzeba zwrócić uwagę. Druga rzecz to też jest kwestia długoterminowego spojrzenia na biznes. Bo wiesz, jeśli tak jak powiedziałeś, czasami są egzity, bo ktoś chce szybciej wyjść, ktoś nie chce wyjść, są jakieś konflikty. Więc wiesz, ja też wykupiłem jednego wspólnika. zainwestowałem w to w zeszłym roku i to też bardzo dużo mi oczyściło takiej wewnętrznej energii, więc to jest jakby jedna rzecz. Druga rzecz to jest oczywiście też to, że jak się zaczyna biznes, to często rozdajesz udziały, bo ktoś ma wiedzę techniczną, ktoś ma wiedzę sprzedażową, W Polsce aż
tak popularnie jest, ale w Stanach bardzo.
W Polsce też jest popularne. Dlaczego? Dlatego, że wydaje się to darmowe. Znaczy mówisz tak, będę miał tanie, tanich partnerów, a w końcu nie mamy jeszcze nic. No i działamy.
A na samym starcie.
Tak, na samym starcie. I często jest tak, że no jest lider, który ciągnie biznes, są osoby, które po prostu wykonują jakieś zadania. I później ten biznes rośnie. Nagle się okazuje, że lider pociągnął wszystko. Te osoby i tak zatrudniły kolejne osoby. zostają z udziałami. Ktoś się czuje niedowartościowany, więc myślę, że ten mój błąd jakby na pewno powinien być rozpatrywany przez wiele osób na poziomie startu biznesu, czy każdy z kim zaczynasz ten biznes powinien mieć po prostu udziały, czy jednak nie powinno być tak, że po prostu powinniście się jakoś rozliczać.
I ostatnie pytanie, które kiedyś jak nagrywałem podcasty bardzo często pojawiało się. Ostatnio zniknęło z pola widzenia, ale powraca ponownie i ona też jest w takiej narracji bardziej negatywnej niż pozytywnej, żeby nie było tak tylko przyjemnie. Jaki jest Twój dark side?
Chyba władczość.
Mocne.
No chyba władczość.
No ale to może pozytywnie i negatywnie wpływać, rozwiniesz to?
Wiesz co, bardzo często wszystko musi być po mojemu. Mimo, że słucham zespołu, to wewnątrz toczę nieustanną walkę, że jednak może ja mam rację. I to jest taki mój dark side, ponieważ staram się na zewnątrz jednak dać tą przestrzeń, ale w środku się z tym gryzę. I czasami jest tak, że podejmujemy decyzję w oparciu o to, czego chce mój zespół, a ja w środku mówię, nie no, powinno być to po mojemu. I to jest takie, wiesz, no i generalnie zespół chyba czuje, że mam taką silną władczość i czasami niestety są osoby, które boją mi się na przykład coś powiedzieć.
Ale to powiem Ci, że to taką silną, może ja nie nazywam tego władczością, ale taki mocny charakter, też wyczuwam od Ciebie taki, że jest taki, że jedziesz jak pług po śniegu. Trochę tak. Ale to też jest bardzo odważna cecha i dobra. Jakbyś był taki fluffy, miękki naleśniczek, no
Tak, ale ona rodzi po prostu czasami taki strach, czy obawę, czy dyskomfort. to... I pomimo tego, że jestem dla każdego otwarty, niektórzy mogą się po prostu czuć niekomfortowo. I też nad tym codziennie staram się pracować. To jest naturalne. Codziennie nad tym pracujemy, ale rzeczywiście toczy tą nieustanną walkę w sobie.
Tu często pojawia się ten wątek pracy nad sobą w naszej rozmowie. Tak. Czy to jest tak, że ty pracujesz sam, czy może współpracujesz z jakimś, nie
wiem, terapeutą, psychoterapeutą biznesowym? Oczywiście, wiesz co, tak, tak, to znaczy
ja przez lata... To jest wątek, który
jest nierozumiany w ogóle.
Słuchaj, ja przez lata starałem się rozwiązywać swoje wewnętrzne rozsterki, wyzwania sam. właśnie poprzez sport, medytację. Natomiast z biegiem czasu doszedłem do wniosku, że żeby odkryć tak głębiej siebie, muszę mieć kogoś, kto będzie potrafił mi zadawać odpowiednio słuszne pytania i otwierać tak naprawdę jakieś niedomknięte pętle, tak żebyśmy mogli je domknąć we mnie. Więc ja pracuję już od roku z psychoterapeutą, więc jestem w trakcie terapii i to jest uważam, że bardzo ważne dla każdego menadżera. Oprócz tego, wiesz co, przez jakiś czas pracowałem z mentorem i myślę, że jakby ja czuję z tego niesamowitą wartość.
No ja też współpracowałem z psychoterapeutą, uważam, że to jest inwestycja z jednym z lepszych ROI, jeśli chodzi o to, że to wpływa na całość, tak naprawdę rzutuje.
Tak, zdecydowanie.
Jak tobie się układa głowa. I ubolewam nad tym.
Czemu?
Bo bardzo mało osób nad tym konseptem się pochyla.
Nie, bo to jest temat tabu, wiesz. Zobacz, że to się zmienia. To się bardzo zmieniło też po pandemii. Bo wiesz, temat depresji w Polsce jest taki trochę, bym powiedział... odsuwany, znaczy nie chce się o tym mówić, wiesz, na przykład poziom depresji u mężczyzn jest znacznie większy, z tego co czytałem, niż u kobiet, ale to też wynika z tego, że wiesz, po prostu mężczyźni są zamknięci i często się po prostu sami gdzieś tam wewnętrznie ze swoimi problemami próbują chować, wiesz, kobiety są bardziej emocjonalne, bardzo często wylewają swoje emocje na zewnątrz, przez co po prostu troszeczkę mniej może wewnętrznie ponoszą tego skutki. Więc moim zdaniem psychoterapia to jest coś obowiązkowego dla osoby, która ma wysokie aspiracje, wysokie ambicje i ma na sobie dużą presję, bo nie ma co ukrywać, że każdy menadżer, funder, owner, ktokolwiek zarządza biznesem, ma na sobie presję. Wiesz, ja mam na sobie odpowiedzialność w tej chwili za 160 rodzin. Ja tak często na to patrzę. Każda moja decyzja może na nich rzutować. Wiesz, ja... Siłą rzeczy to jest po prostu duża odpowiedzialność.
I tym przesłaniem, że jeśli jesteś founterem jakiegokolwiek biznesu, to zainteresuj się tym tematem.
Czasami nawet lepiej zadziałać prewencyjnie przez to
a nie w momencie gdy już jest lekka katastrofa w głowie.
Tak jest.
Dziękuję Ci Tomek za dzisiaj.
Dziękuje Oskar.
Popłynęliśmy w różne tematy ale myślę że wartościowo dla.
Myślę że błyskawicznie ten temat minął. Pewnie mogliśmy jeszcze dłużej pogadać.
Ale to za rok nagrywamy kolejny odcinek, zobaczymy co się ciekawego wydarzyło.
Super.
Słuchajcie, ja wam bardzo dziękuję. Jeśli to było wartościowe, to zachęcam do zostawienia komentarza i łapki w górę, a jeśli nie, to broń Boże nie zostawiajcie. Nie o co w tym wszystkim chodzi. Dzięki wielkie.
Dziękuję.
Dziękuję ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno, bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Ci się trapi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







