CZY i JAK sprzedawać na Amazonie? | Damian Wiszowaty | Z BUTA w MARKETING | Oskar Lipiński

W odcinku podcastu „Z BUTA w MARKETING” prowadzący Oskar Lipiński rozmawia z Damianem Wiszowatym, współzałożycielem marki DAK/Duck, o przygodzie marki z Amazonem i szerszych lekcjach z e‑commerce. Rozmowa zaczyna się od analizy, dlaczego marka modowa nie odniosła sukcesu na Amazonie – niewłaściwe dopasowanie produktu do platformy, problemy z logistyką, brak kompetencji operacyjnych i nieprzygotowane procesy przy szybkim wzroście zespołu (z 130 do 180 osób). Dyskutują o ochronie konta, odwołaniach i strategiach minimalizowania ryzyka. Następnie gość opisuje, jak doświadczenia z mentorem Frankiem i innymi mentorami pomogły mu przejść od „bycia w ogniu” do patrzenia na big‑picture, co przyczyniło się do rozwoju jego technologicznego „konika”. Oskar podkreśla znaczenie autentycznego personal brandu, zespołu i sponsorów (Shopper, Samba, AutoPej, Wygodne Zwroty), które umożliwiają mu regularne publikowanie treści i budowanie wartościowego projektu. W trakcie rozmowy pojawiają się refleksje o pokorze, krytyce własnych pomysłów oraz o potrzebie ciągłego uczenia się. Podcast kończy się zaproszeniem do zadawania pytań, subskrypcji newslettera i sugestiami tematów od słuchaczy.
Chapters
Ale widziałem, że pojawiłeś się w czasopiśmie Forbes, w HuffDruku nawet, prawda?
Tak, jeszcze na stu najbogatszych, więc w ogóle brałem to za dobrą monetę.
Dlaczego Duck poniósł porażkę na Amazonie?
Znamy przypadek takiej włoskiej marki, włosko-polskiej marki. Gene Rossi, znany Włoch z Polski. Zresztą jego brat robi wina, nie wiem czy wiesz.
Nie, nawet nie zamykaj sumie, chyba się dowiem.
Carlo Rossi, słyszałeś? Ten żartuje oczywiście.
Jezu, mówię, dobra, wkręci mnie, to wiesz, jak to może zadziałać. To teraz pytanie, które mi się ciśnie na język. To w jaki sposób osiągnąć spokój, mając 180 osób na pokładzie? Teraz masz chyba 130. Da się osiągnąć spokój, więc mając spokój życiowy, mając tak dużą liczbę osób? Bo mnie to osobiście przetłacza.
Nie należy się wstydzić swoich mocnych stron, a swoje słabe strony trzeba przekuwać w swoje mocne strony.
Masz dosyć pierdolamento? Możesz się spodziewać tu szczerej, brudnej prawdy o marketingu i e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe mięcho. Napisz do mnie teraz na Instagramie Oskar Lipiński PRAWDA, a podejrzę Ci nieoczywistą prawdę, o której nikt nie mówi. Gratulacje!
Blisko 20% z was subskrybuje mój kanał, ale nadal 80% tego nie robi. Więc chciałem cię zachęcić do subskrypcji. Kliknij teraz w przycisk subskrybuj.
A jeśli cenisz moje wartościowe treści, które
dodaję na YouTubie, to będzie takie fajne mikro wsparcie. Dołożysz cegiełkę do tego, co tworzę każdego dnia. Przechodzimy do kolejnego odcinka.
Cześć, słuchajcie.
Zawsze mówię, w którym odcinku się widzimy, ale już jest ich tak dużo, że nie pamiętam. Myślę, że to jest jakiś 12 albo
13, może 14 odcinek.
Dzisiejszy odcinek jest wyjątkowy. Przede wszystkim, jak widzicie, kolor już nie jest kobaltowy. Kolor jest takim... Soczystą pomarańczą sycylijską, mógłbym rzec. I... Na samym początku przedstawię gościa. Przedstawię gościa jednym zdaniem. jeśli dobrze zapamiętałem w internecie. Pół człowiek, pół Amazon. Damian Wiszewaty, cześć.
Cześć. Miło mi, Oskar. Dziękuję za zaproszenie.
Ja się bardzo cieszę na ten podcast, bo w ogóle, Damian, ty byłeś jedną z pierwszych osób, które miały się pojawić tu. Potem były jakieś perturbacje i się nie udało, ale jak sobie wymyśliłem, że dobra, to zacznę robić podcasty marketingowe, to wypisałem sobie listę gości swoich i mówię, dobra, Damian, muszę wpaść, mamy trochę do pogadania. To, co jest istotne, to będzie, słuchajcie, szczery podcast, bo my z Damianem współpracowaliśmy. Nie wiem ile, co V pół roku, czy może rok.
Nawet trochę mniej.
Współpracowaliśmy i dla nas w DAG-u to była jedna z takich większych porażek e-commerce'owych i trochę się wgłębimy w to, dlaczego tak było. Jakby co było po stronie agencji, co było po naszej stronie niezresearcherowane. Generalnie opowiemy o tym i odłożymy to na czynniki pierwsze. Ja powiem z swojej strony, co nam nie wyszło. Damian pewnie dorzuci też kilka swoich uwag. No i słuchajcie, zaczynamy.
Głównym parterem podcastu jest Marka Da, który jesteś współwłaścicielem oraz dyrektorem e-commerce. Torebki skórzane szyte od 30 lat w Lublinie. Bardzo się cieszę na to, że znalazłem trzech partnerów strategicznych, z których usług na co dzień korzystam. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako marka DAK. Wygodne zwroty to bezpłatne na sklepu internetowego narzędzie, które usprawnia proces zwrotu towarów i e-commerce. Korzystanie z usługi ułatwia budowanie zaufania do marki, usprawnia pracę magazynu, logistyki i zwrotów. Ponadto ty jako właściciel sklepu internetowego decydujesz kto pokryje koszt przesyłki ze zwrotem towaru. Samba.ai, platforma Smart Marketing Automation, z której również korzystam. Auto pełni niezawodne płatności online dla sklepów internetowych oraz innych biznesów online, nowoczesne usługi dla flot oraz błyskawiczne doładowywania telefonów. Zaufane.pl to integralne rozwiązanie do polskiwania opinii o sklepie i opinii produktowych, które pomaga e-commerce'om w budowaniu solidnej reputacji poprzez skuteczny marketing opinii. Dzięki wykorzystaniu tej technologii pozyskiwanie, zarządzanie oraz prezentowanie recenzji staje się łatwe i efektywne. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. Nie przedłużając, zapraszam Cię do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarzlipiński.pl oraz zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść praktycznych informacji e-commerce oraz marketing.
Damian, dlaczego Amazon w ogóle?
Historia nie zaczyna się w ogóle na Amazonie. Historia zaczyna się w mojej, że tak powiem, bardzo kolorowej wyobraźni, która kazała mi zawsze tworzyć coś własnego i to jest taki paradoks, że ja W zasadzie nigdy nigdzie nie pracowałem.
Przybijam wirtualną piątkę, ale prawdziwą.
High five albo żółwik. I to nie wynika z tego, że jestem bardzo bogaty po rodzinie, tylko zawsze lubiłem robić swoje rzeczy. I dawno, dawno temu organizowałem imprezy, takie w klubach, koncertach.
To druga piąteczka.
I po tym takim etapie, że tak powiem, klubowym, gdzie podczas studiów to organizowałem, chciałem się związać z czymś, co byłoby skalowalne, najlepiej skalowalne na świat, byłoby uniwersalne w rozumieniu. i wymagałoby, byłoby low entry level, to znaczy jeśli chodzi o wiedzę, kompetencje i tak dalej. Z racji tej, że nie miałem środków na to, żeby móc, że tak powiem, zainwestować w coś, albo coś postawić i na tym pracować, wiedziałem, że tutaj tylko siła własnych rąk i umysłu może za tym jakby dać mi ten sukces upragniony. No i potem, po tym etapie klubowym stwierdziłem, że właśnie takim skalowalnym produktem, na pewno na skalę światową, jest muzyka, że z muzyką się bardzo lubiłem.
Kolejna piątka. Nie jesteśmy braćmi.
Nie jesteśmy, albo nie wiemy o tym.
Tak, albo nie wiemy.
Nie no, jesteś przystojniejszy ode mnie, więc nie możemy być.
Jestem chudszy po prostu.
Ej!
Bo ćwiczę Muay Thai ostatnio.
To było właśnie w moją stronę, że jestem z zachodu, a to nie wiem, takie filmy.
Widzę twoje poczynania, to mi imponują cokolwiek. Tym bardziej, że ja też ze sportów walki. Kolejna piątka.
To będzie śmieszny podcast.
Tak. No i postanowiłem założyć coś, co hucznie nazywałem wydawnictwem muzycznym. No to jest tak w branży muzycznej, że nie bez przyczyny mówi się o tym, że majorsi koszą rynek, tak? No bo są majorsami. No i tutaj to się potwierdza. No ale żeby odnieść sukces w tej muzyce niezależnej czy takim własnym labelu, niemalże jak private label, no to trzeba posadzić tam człowieka, który nic nie wie o tym świecie i on to zrobi. I tak rzeczywiście znalazłem ostatecznie jednego artystę, który zrobił kilkadziesiąt milionów wyświetleń na Spotify. To w jakimś 2016-2017 roku, kiedy Spotify nie był tutaj taki popularny i te wyniki nie były takie wcale oczywiste. Kilkadziesiąt milionów to jest dużo. I rzeczywiście udało się tę muzykę skalować na jakieś festiwale europejskie i światowe. Nawet jeden z utworów tego wykonawcy otwierał jedną ze scen DJ-skich na Kołczeli. Więc ja siedząc gdzieś tam w pochmurnej Gdyni, patrzyłem jak tam ludzie skaczą w rytm muzyki, którą udawało mi się w słu wydawać. Ja z braku i czasu i chęci dalszego angażowania się w ten trudny projekt cokolwiek i który przynosił pieniądze dopiero po długim czasie, bo cykle wypłat środków ze serwisów streamingowych są zwykle opóźnione o pół roku albo rok. To spowodowało, że po prostu traciłem serce do tego, a usilnie ganiałem za kasą. No i gdzieś pojawił się Amazon, to znaczy Marketplace, Spotify też jest Marketplacem, tylko muzycznym. Marketplace, który miał swój silnik pozycjonowania, gdzie Amazon ma bardzo podobny silnik pozycjonowania, bo też tam chodzi o to, żeby trafić na listę top 100 bestsellerów najlepiej. Na Spotify najlepiej trafić na playlisty, żeby one się zapętlały i powtarzalnie sprzedawały. Więc ileś tych analogii udało mi się Znaleźć i stwierdziłem, że może akurat to jest kierunek, tym bardziej, że to był kierunek już skierowany na B2B, czyli na taki sektor wydawał mi się trochę bardziej poważny. No i postanowiłem coś takiego, że tak powiem zastępować, założyć. No i oczywiście te pierwsze ruchy niemalże jak Żyrafa po porodzie, bardzo koślawe, bardzo niepewne i tak dalej. X kryzysów. Generalnie, no, nie ukrywam, działalność dosyć ciężka w tych pierwszych latach. Tym bardziej, że wiele rzeczy musiałem robić po prostu sam, zanim się taki bufor pieniężny udało zbudować, żeby kogoś zatrudnić bez stresu, tak? No i zarażać tą swoją wizją.
Fajnie. Powiedziałeś słowo sukces. Czy ty już go osiągnąłeś, czy dopiero osiągniesz, czy jak to wygląda z twojej strony?
Jestem far, far, far away. I to tak bardzo far away.
Ale widziałem, że pojawiłeś się w czasopiśmie Forbes, w HuffDruku nawet, prawda?
Tak, jeszcze na stu najbogatszych, więc w ogóle brałem to za dobrą monetę.
A jak się poczułeś, jak zobaczyłeś siebie, osobę, która gdzieś tam właśnie zaczynała, najpierw od kwestii takich eventowych, tak jak ja, potem od tych muzycznych, że o kurczę, w wieku, już nie wiem w jakim wieku mnie sprawdziłem dokładnie, ale że jesteś tutaj, co poczułeś?
Wiek Chrystusowy, 33. Powiem ci, że najpierw było oczywiście szaleńcze podniecenie. Łał i łał. Jak to fajnie się udało. Ale później zrozumiałem, że to jest ponad stan. Ja na to nie zasłużyłem. ani na to, ani na auto, w którym w tym momencie jeżdżę, że to jest trochę przestrzelone. I w moim przekonaniu, bardzo mi miło, że zostałem w ten sposób wyróżniony, bo historia cokolwiek ciekawa, temat e-commerce'owy, marketplace'owy był również na czasie, więc to wszystko się kleiło. Niemniej ostatecznie uważałem, że to było, to było trochę przestrzelone i ja na to jeszcze nie zasłużyłem, tak? Ja patrzę na moich kolegów, nawet nie mówię o branży, ale patrzę na moich znajomych, jak na Piotra Nowosielskiego z Just Join'a, czy Franka Georgiewa z Tigersów, no to po prostu gdzie jestem, nie? I oni dają mi tak naprawdę taką też motywację, rywalizację. jak to mawiał Tupac, Ambition z Ezeraida, do tego, żeby dalej cisnąć, dalej wymyślać i wstrzelić się do tej top ligi.
A co cię motywuje?
Spokój. Ja przez całe moje życie, jak sobie podliczyłem, nie miałem jednego miesiąca spokojnego. Tak, żebym się nie przejmował. Możliwe, że to wynika z tego, że ja się generalnie przejmuję i dbam i troszczę i tak dalej, tak o kwestie, które gdzieś tam wykwitają. Niemniej ten spokój, no i dla mnie tym, do czego ja dążę, Był moment, w którym ja będę się tym bawił, a nie to robił. Dla mnie taki... Ja do tego etapu... wydaje mi się, że gdzieś docieram, tak małymi kroczkami. Jak patrzę na ten big picture, to rzeczywiście jestem gdzieś tam coraz, coraz bliżej, no ale nadal jeszcze z tej roboty operacyjnej nie jestem w stanie się uwolnić i też nie chcę, żeby moi ludzie poczuli, że ja gdzieś, nie wiem, się odkleiłem, tak, bo już ten etap w firmie przeżyłem, gdzie były komentarze, no że Chyba zarząd się odkleił i ja w te komentarze się wsłuchałem, tak? I też mi to dało zwałe, nie? Bo poczułem, że popełniłem błąd, tak? No i tych błędów rzeczywiście popełniam całkiem sporo, nie ukrywam. No ale ja też nie mituguje swojej odpowiedzialności, przyznaję się do tego, rekompensuję swoje błędy, naprawiam, poprawiam to, co zostało gdzieś tam zaniedbane, albo co w procesie powinno być zrobione, bo ja się tym po prostu przejmuję, nie zrzucam winy na kogokolwiek innego. Wiadomo, frustracja mnie gryzie, ambicja mnie gryzie, brak tego, co o czym, co określam, mianem sukcesu mnie gryzie, no ale ostatecznie BMN.
Okej. A jakie największe błędy popełniłeś w ostatnich latach, które mogą być taką lekcją dla naszych odbiorców, w sensie, może jakieś wnioski z tego wyciągną refleksję?
To, że nigdzie nie pracowałem. Nigdy nie poznałem żadnej organizacji, struktury. Nie miałem nawet abstrakcyjnej wyobraźni o tym, w jaki sposób przeprowadza się rozmowę rekrutacyjną. Dla mnie to była czarna magia. Na szczęście miałem wokół ludzi, z którymi już współpracowałem wtedy, którzy potrafili okiełznać te procesy. Drugim błędem było na pewno to, że staliśmy się zakładnikami i ofiarami własnego sukcesu, a w zasadzie tego, jak wystrzelił rynek. I nie ukrywam, że nasi firmy konkurencyjne wobec nas tych błędów już nie musiały popełniać i nauczyły się na pewno... Przecieraliście szlaki. przecieraliśmy szlaki i to się stało za szybko, nie? I nie nadgoniliśmy, nie nadgoniliśmy tego, co, tego, tej wiedzy merytorycznej, nie zdążyliśmy połapać tyle i tyle pochytać, żebyśmy byli w stanie rzeczywiście rzetelnie obsługiwać firmy stop ligi, nie? Taką, taką jak wasza, która była bardzo świadoma i bardzo dobrze rozumiała rynek. My wyewoluowaliśmy tak naprawdę na, 30-40% takich twardych kompetencji, które później zostały na tym poziomie, bo my musieliśmy dbać o tego molocha, który między 2019 a 2020 rokiem spuchł z 15 do 100 osób. W pół roku mieliśmy wrażenie, że po prostu biurka paletami tam dowozimy, bo to tak szybko zadziałało. Oczywiście to nam pokazało swoisty potencjał rynku tego, gdzie można się wstrzelić, bo ostatecznie jesteśmy rzeczywiście w tym momencie największą tego typu agencją w Polsce, jedną pewnie z większych w Europie Środkowo-Wschodniej, ale nie jesteśmy jeszcze top notch. To nie jest ten level, do którego ja chciałbym dążyć. Ale rzeczywiście powoli zbliżamy się do lewelu, który mnie satysfakcjonuje jako właściciela firmy, biorąc pod uwagę, że po prostu w momencie rozrostu i skalowania straty na jakości są nieuniknione.
Skalowanie jest niebezpieczne. Skalowanie jest sexy. Wybrzmiewa, że skalujmy, skalujmy. Ja na przykład jestem takim, można powiedzieć, zwolennikiem takiego organicznego skalowania. Takie 30-40% rok do roku jest uważam, że okej. No bo to takie nagłe, o którym ty powiedziałeś. Mieliście blisko 180 osób na pogładzie, tak?
Tak, w pewnym momencie było 180. to
teraz pytanie, którym się ciśnie na język, to w jaki sposób osiągnąć spokój, mając 180 osób na pokładzie? Teraz masz chyba 130. Da się osiągnąć spokój, spokój życiowy, mając tak dużą liczbę osób? Bo mnie to osobiście przytłacza, jak sobie o tym pomyślę.
Mnie to również przytłaczało i ja nie byłem w stanie nawet, że tak powiem, pojąć tego umysłem, który nie miał tej abstrakcyjnej wyobraźni, nawet nie widząc nigdy takiej struktury. Więc dla mnie to było totalnie overwhelming, a kończyło się na tym, że Tak jak wspominałem ci przed startem naszego podcastu, że ja miałem sytuację, gdzie potrafiłem 8 godzin przesiedzieć i patrzeć w ścianę w biurze, bo po prostu to powodowało, że nie zajeżdżałem się własnymi myślami. Ale ja miałem świadomość, że wówczas to był kolos na glinianych nogach. przyjdzie, jak przyszedł COVID, który był wzrostem dla e-commerce'u, to w końcu przyszedł COVID dla e-commerce'u, czyli ten post-COVID, który nałożył się jeszcze z wojną, z inflacją, niepokojami społecznymi. No tam się dużo rzeczy zadziało, które w 2022 roku już naprawdę zgniotły mnie jako przedsiębiorcę, gdzie mieliśmy taką sytuację, że w trzy miesiące Dwuletni zysk potrafiliśmy dopłacić do organizacji, byleby ta organizacja, że tak powiem, dalej działała nieprzerwanie w tym samym modelu. No ale wtedy zrozumieliśmy, że trzeba pracę automatyzować, trzeba się masterować, trzeba zwracać uwagę na rynek, który ostatecznie profesjonalizuje się, tak? My nie byliśmy jakimś special flower, tak? Który jedyny umie Amazona. Istotnie byliśmy doświadczeni, byłem też znany jako, jako, jako taka persona.
Mówisz Amazon, myślisz liszowaty. No, trochę tak było, nie?
Tak, tak trochę było. Mam nadzieję, że tak dalej jest. Ja też nie ukrywam, że wyspecjalizowałem się swojego czasu w takiej, że tak powiem, nie sekcji dla Amazona dziedzinie, jak odblokowania kont, ochrona kont, ochrona zdrowia konta z racji mojego wykształcenia prawniczego. Jak każdy prawnik musi powiedzieć, że skończył prawo, to ja też skończyłem. Jeszcze miałem akurat prawo własności intelektualnej, które mi się bardzo przydało. Byłem w stanie odblokowywać konta, czyli ratować przedsiębiorców w bardzo kryzysowych sytuacjach. którzy później się odwdzięczali tym, że na przykład stawali się moimi stałymi klientami i są tymi klientami do dziś. No i szczerze mówiąc, tak jak patrzę historycznie, rzeczywiście te pierwsze, te umowy długofalowe, które ja podpisywałem, trwają do dziś i są takim stabilnym filarem, takim stabilnym filarem naszej organizacji. Dlatego też wróciłem do pracy operacyjnej nie tylko wraz z moimi obecnymi klientami, ale też w sprzedaży i marketingu, w którym się poczułem znowu dobrze, kiedy nabrałem trochę świadomości tego, w jaki sposób działa organizacja, a tej świadomości nabrałem dzięki Frankowi z Tigersów, z którym miałem okazję przejść takie szkolenie one-on-one, gdzie uświadomił mi, że nie należy się wstydzić swoich mocnych stron, a swoje słabe strony trzeba przekuwać w swoje mocne strony.
Fajnie. Franek dzisiaj w ogóle też jest fajny real time. Dzisiaj z Frankiem właśnie ustalaliśmy termin podcastu, więc też ładnie. Czyli Franek pomógł ci zasadniczo, tak? I co, jak niby to była jedna osoba, czy nie wiem, czytałeś książki, podcasty? Jak się z tego, można powiedzieć, takiego dołka wykraskałeś?
Co ciekawe, ten dołek trwał dobre półtorej roku, jak nie lepiej. Ja miałem wcześniej kołczów biznesu, tak, tylko to byli teoretycy, nie praktycy. Ja nawet nie mam do nikogo pretensji, tak, bo oni są dobrzy dla określonej grupy docelowej. I tu jest wszystko okej, tak, że oni mogą po prostu szkolić z określonych działań, ale w momencie, kiedy Ja spotkałem Franka. Gdzieś zacząłem go obserwować. Zobaczyłem, czym się zajmuje. No i dla mnie to było porównanie jeden do jednego.
Rozwiązuje twoje problemy.
Dosłownie. I on jeszcze, patrzę, on robi kurs, nie? Kurs, nie tani, tak?
Mentoring, tak? Że tam było was kilka w grupie osób.
Nie, nie, to one on one. I ten mentoring otworzył mi oczy, że nie robię wszystkiego źle, a wręcz odwrotnie, że może rzeczywiście robię większość rzeczy dobrze, tylko ciężko mi jest to, tak powiedzieć, explicite. Jasno i wyraźnie. I to był dla mnie moment przełomowy, kiedy zrozumiałem, Jak, że tak powiem, ujeżdżać tego konia, nie? Sterować po prostu tymi lejcami. Jak sprawić, żeby to nieokiełznanie w mojej głowie stało się kontrolowanym nieokiełznaniem. Bo ten gen, że tak powiem, artystyczny, czy ten gen taki, że ja lubię wymyślać, lubię być tym fajerstarterem, lubię coś zapoczątkować, ale lepiej, żeby ktoś inny później to robił, ewidencjonował, trzymał terminów. i tak dalej, no to ja nie chciałem nigdy w sobie tego ubijać. A byłem poniekąd do tego trochę zmuszany przez to, jak rosła organizacja. Ale nie mając tych twardych kompetencji, no to ciężko wymagać ode mnie, żebym nagle, nie wiem, cudownie się ocknął i powiedział, o tak, jasne, to tutaj rzeczywiście musimy taki proces, albo taki, albo taką metodę, albo tutaj rekrutować w taki sposób, albo takich specjalistów, albo w tym momencie procesowi, co jest najważniejszy. Ja tego po prostu nie wiedziałem.
Zgadza się. Chcę, żeby to wybrzmiało, bo ty powiedziałeś, że korzystałeś z franka. Ja na przykład teraz, jakby jeszcze nie miałem, pewnie będę miał, bo to wygląda logicznie, że są momenty gorsze i lepsze w biznesie e-commerce'owym, ale ja też się właśnie na ten moment otoczyłem taką liczbą, nie wiem, 3-4 osób, nie wiem, najlepsze osoby od wizerunku, konsultacje. Jest na przykład Maciek, który był u nas w podcaście Bojczewski, gdzie on jakby nam ogarnia operację e-commerce konsultacyjnie. Jest Mateusz Zołbski, który jest Growth Mentorem moim. I ja widzę, że to jest niezwykła wartość, kiedy możesz się otoczyć ludźmi, którzy którym płacisz duże pieniądze za godzinną rozmowę, ale oni już to problem przeszli od A do Z, no to trzeba mieć budżet, tak? To nie jest dla każdego, ale w pewnym momencie warto sobie te środki zrewidować na to, żeby faktycznie posłuchać mądrzejszych i przynajmniej posypać głowę popiołem i trochę spokornić w niektórych kwestiach, że nie wiemy wszystkiego najlepiej. To jest w ogóle też ciężki case, który założyłem od dużej ilości osób. Sam się z tym mierzyłem, że miałem świadczenie, że wiem wszystko najlepiej w e-commerce, ale jak ci kilka właśnie osób mądrzejszych powie, to masz tak, że to jest niesamowita wartość.
Tak, zdecydowanie. Uświadomiłem sobie gdzieś podczas tej ścieżki i rozpoznawania w ogóle osoby Franka, że on jest mną dwa lata później. Czyli to jest tak, że on już te ścieżki po prostu przeszedł, takie pathways ma wyznaczone, wie jak się zachować w określonych sytuacjach i rzeczywiście Tak jak taka saturacja błędów w moich działaniach powiedzmy sobie wynosiła 40% załóżmy jakiś rok temu. W tym momencie podejrzewam, że wynosi gdzieś tam 10-15 i rzeczywiście to nie tak do końca, że on mi mówi zrób to, zrób to. Mam własny rozum i wiem jak ta organizacja wygląda, ale dał mi świadomość tego, w jaki sposób postąpić, żeby coś miało efekt, no nie tylko short termowy, tak, żeby nie było cały czas tym plastrem, którym zaklejamy te rany, tylko rzeczywiście tam, że to trzeba odkazić, zdezynfekować, posmarować jakąś masią na gojenie, później zabandażować, później sprawdzić u lekarza, później coś, nie?
To jest jakby ciągły proces optymalizacyjny.
Dokładnie tak.
Nie chcę, żeby to wybrzmiało, że to jest jakaś reklama Franka, ale ja z Frankiem w ogóle też mamy ciekawą historię. Trzy lata, ja się śmieję, że romansowaliśmy w internecie, pisaliśmy sobie wiadomości różne i poznaliśmy się na Sylwestra, więc nie reklamujemy usług Franka, ale pomógł, czy jak, więc warto to, żeby to wybrzmiało. Też chcę, żeby wybrzmiała jedna rzecz, że ten kolor pomarańczowy to nie jest też odcinek sponsorowany przez Gonito, tylko po prostu fajnie stwierdziłem, że to będzie pasowało, żeby była trochę inna tematyka. No i będziemy teraz wchodzić trochę w głębiej w temat już myślę marketplace'u. Dlaczego DAQ? poniósł porażkę na Amazonie.
Co do zasady Amazon jako marketplace, jak mamy te marketplacy wertykalne, horyzontalne, no to ostatecznie uważam, że marketplace takim jak jest Amazon, jakim jest na pewno eBay, nie są przesadnie dobrymi marketplacami dla branży modowej. Mi na przykład nigdy się nie zdarzyło kupić mody jakiejkolwiek na marketplace, który nie byłby temu dedykowany. Nie miałem okazji ani razu kupić na Amazonie, na Ebayu, na Allegro. Po prostu nawet mi przez głowę to nie przechodzi. Wy byliście bardzo zaawansowani, tak naprawdę, jeśli chodzi o już wasze wprowadzenie na Amazon, a my w momencie, kiedy zaczynaliśmy współpracę, byliśmy, tak jak mówiłem, my byliśmy w maks. 40% wydewelopowania. Więc jak wy mieliście co najmniej tyle samo wiedzy o Amazon, ile my, albo mieliście nawet trochę mniej tej wiedzy, ale bardzo mocno nadrabialiście ją wiedzą generalnie brand marketingową, dotarciem do grupy docelowej i tak dalej. to był anty-matching, nie? I ja pamiętam nawet, jak ta umowa była podpisywana, bo nie miałem nad tym kontroli. Wtedy to już było tak, że ten lewiatan, którym się stała moja firma, no powodowała to, że ja po prostu już w tej panice niekiedy nic nie potrafiłem ogarnąć. No i wiedziałem, że to będzie anty-matching. Zresztą później już sam interweniowałem też osobiście,
bo już nie było... Mieliśmy tam jeszcze głosówki. Co wychodzi, co nie wychodzi.
I po prostu mnie to też dojmowało, bo Uważałem, że tak rzetelnie prowadzony biznes jak wasz, tak rzetelnie prowadzone operacje, dbałość o wizerunek, zaangażowanie przede wszystkim, fakt, że jesteście taką rodzinną firmą, która od lat działa w branży. Nie zasługiwaliście na nasze wtedy za niskie kompetencje.
Dobra, to ja wrzucę. A gdybyście mieli wyższe kompetencje i załóżmy, że Czy to by się w ogóle udało kiedykolwiek?
Nie podejrzewam.
Też tak uważam, że to, że tu, że jakby, żeby, bo moim zdaniem wina jest obupólna, tam czy ona jest z jednej czy drugiej strony przykręcona, to nie jest istotne, żeby to rozpojętywać, ale ja uważam, że, jak sobie wrzucić, to jakby nasze błędy, które ja dostrzegam z czasu, że my sprzedając całe życie w formie produkowania dla zagranicznych marek typu Lufthansa, Hugo Boss, Porsche Design, no wydawało by się, że znamy rynek niemiecki na wylot, nie? No ale się okazało, że na Amazonie my nie walczymy z markami, które my znamy, tylko my walczymy z markami z Azji i tam... Generykami. Tak, i tam jakby nasz produkt, mam takie przeświadczenie, ja to często mówię na konferencjach, był zbyt luksusowy na Amazona, choć wiem, że Amazon robi e-commerce w takim oddział fashion, no ale to po prostu... z kosztami, nie miał opcji spięcia i skalowania, choć były jakieś przypadki marek, które my poruszaliśmy, ale to były marki, które miały background i świadomość niemieckie.
Dokładnie tak. No na przykład, jak wychodziliśmy, pamiętam z branżą odzieży oversize dla kobiet, gdzie na rynku lokalnym mieliśmy się bić z marką Ula Popken, która jest gigantem tam. Oni mają retaile i tak dalej. Siedzą w wielu sklepach. Mieliśmy się bić z jakimś S. Oliverem.
Tak, to jest tak znana marka.
No to o czym my mówimy? żeby tam zaistnieć i konsekwentnie zbudować swoją pozycję, to ostatecznie trzeba być rozpoznawalnym. A żeby być rozpoznawalnym w branży, która wymaga tej rozpoznawalności, bo zaznaczmy to, że tutaj właśnie o ten case świadomości chodzi, że jeśli ktoś kupuje donicę, to dla niego jest fioryba. To jest dobry produkt.
Dobra donica wypozycjonowana, te wszystkie bulety porobione i całe.
Oczywiście są pewnie jacyś fanatecy, którzy się bardzo przywiązują do tego, że kupują donice określonej marki. OK, można. No niemniej są marki, które bardziej lub mniej wymagają tego bycia obrędowanymi, czy posiadania tej świadomości tego konsumenta na temat tej marki. Tak, Bogiem a prawdą, to prawdopodobnie byście x lat potrzebowali.
I nie wiadomo, czy by się udało.
I nie wiadomo, czy by się udało. I podejrzewam, że i tak w międzyczasie byście jeszcze próbowali wchodzić do jakiegoś retailu, na jakiś, nie wiem, reklamować się przez jakieś niemieckie facebooki i tak dalej.
Tak, budować świadomość.
Influencerów, bo wtedy, wtedy to by wypaliło,
dlatego że Wszystkie lajki się zawalają jakby to się działo.
Byście po prostu generowali ten ruch skądinąd, nie? To znaczy budowanie tej świadomości marki okazałoby się trochę tak jak, jak jest w pracy na przykład z prawnikiem. To znaczy, żeby prawnik że tak powiem, wykonał swoją robotę, to tak naprawdę ty musisz mu dać wkład, nie wiem, jakichś wymyślonych argumentów, stanu faktycznego sprawy i tak dalej, a prawnik, no to, że tak powiem, transferuje i daje ci efekt końcowy. I rzeczywiście Amazon w tym efekcie końcowym jest znakomity. Logistyka, szybkość zwrotu.
Procesy, tak.
Tak, te procesy i tak dalej. To wszystko działa, ale ostatecznie w takim, w takiej branży jak moda, to co potrzebuje rzeczywiście takiego Pietyzmu i feelingu. W moim przekonaniu byłoby to, byłoby to po prostu overkillem budżetowym. Już bardziej skłaniam się ku temu, że takie marketplace dedykowane miałyby sens.
No właśnie mam pytać, bo nasz statement na ten moment jest taki, że nie będziemy chcieli wychodzić za granicę na najbliższych latach. bo koszta właśnie zbudowania działu influence marketingu, jakichś local heroesów, koszta reklam za granicą są bardzo wysokie. Są marki, którym się udało. Jest na przykład Magda Butrym, ale to jest zupełnie inny case. Oni robią to na PRze, na kontaktach. I ja mam taką zagwozdkę i rozkminę. I to w sumie pytanie takie bardziej osobiste. Czy ty myślisz, że nasza marka ma szansę sprzedawać za granicą w modelu innym niż jakieś dedykowane marketpacy. Bo tam jednak oddajemy klientów, oddajemy dane i nie robimy organizacji data driven, tylko jakby wszystko jest gdzieś tam zagregowane. Czy taki D2C fashion, dajmy na to, jest w ogóle, myślisz, jakiś potencjał, czy nie? Czy to jest raczej ciężki temat?
Możliwe, że jestem jeszcze zbyt dużym abnegatem, że tak powiem, w tej dziedzinie, ale w tym momencie nie widzę bardzo dużej opcji na to, żeby móc, że tak powiem, wyskoczyć, że tak powiem, jak Philips konopi z tym na zagranicznym marketplace. Znamy przypadek takiej włoskiej marki, włosko-polskiej marki, Gin Rossi. znany Włoch z Polski, zresztą jego brat robi wina, nie wiem czy wiesz.
Nie, nie, nawet nie znam case'u, więc jechałeś, dowiem.
Carlo Rossi, słyszałeś? Nie, no żartuję oczywiście.
Jezu, mówię, dobra, wkręcił Wietnamski, to może zadziałać.
Gino Rossi próbowało wejść na rynek niemiecki, miało nawet na Kurfurzen, tam w Berlinie, miało swoje sklepy, czyli najpopularniejsze.
Czyli już hajs tak polany konkretnie.
No tak, no i nie wyszło, nie? I nie wyszło. I wrócili. W tym momencie Kazar próbuje, no i nadal utrzymuje się, ale jakie to są...
Ale przez marketplace'y, czy?
Nie, retail.
Przez retail.
W Dubaju mają nawet sklep, tylko umówmy się, jaka to jest kasa, jaka to jest skala, żeby móc coś takiego utrzymywać. Jedną z takich polskich marek, które osiągnęły globalny sukces, ale umówmy się, to nie jest globalny sukces na rynkach, takich majorsach, tylko raczej rynkach takich wzrastających, rozwijających się, no jest Inglot, który, który w mniejszych krajach, w ogóle w Azji, w jednym większym kraju jak Indie, bardzo popularny i rzeczywiście oni wchodzili na takie rynki, gdzie wiedzieli, że nie będą tam rywalizować z Max Factorem, czy z Maybelline, czy z Maciem, tylko mieli świadomość, że są na tych rynkach bardziej rozwijających się, co jest w ogóle imponujące, tak jak patrzeć na taką globalną skalę. Niemniej jednak na tych głównych rynkach, typu, nie wiem, Stany Zjednoczone, typu Włochy i tak dalej, Oni są, ale w mniejszości, z tego co zauważyłem, mają swoje galerie na tych głównych placach na Manhattanie i tak dalej, ale ostatecznie nie są tak bardzo popularni i nie są w stanie rywalizować póki co z takimi brandami jak chociażby te wcześniej wymienione.
Ciężarówka pieniędzy potrzeba, nie wiadomo czy się w sumie też może udać.
Chyba, że masz po prostu jakąś taką przewagę konkurencyjną, no ale umówmy się, ile jest głów na świecie, które w tym momencie myślą o biznesie, żeby wymyślić coś takiego, co będzie jakimś tam takim w ogóle unique value proposition, które po prostu zmiecie rynek i tak dalej, no to umówmy się, nie wszystko jest fidget spinnerem, żeby wymyślić to na raz i robi hita od razu.
Fajnie. Żeby nie wchodzić w wszystko same wątki negatywne, ale to Jakie to są plusy bycia na Amazonie i dla kogo ten Amazon w takim razie jest? Skoro nie dla marek fashion, takich jak my, sprzedających model DTC, brandem.
To znaczy, w ogóle jeszcze tak wracając, to dla marek fashion według mnie jest, ale tych, które już mają po prostu odpowiednią pozycję i tak dalej i wykorzystują to po prostu jako kanał sprzedaży, a nie jako kanał budowania świadomości, promocji i tak dalej. Jak patrzę na was, grupa facebookowa, Zaangażowanie z influencerami, z takimi influencerami dedykowanymi, nie takim pustym przebiegiem, które no po prostu tam podpis i nazwisko XDAG, tylko rzeczywiście dają wartość. Według mnie Amazon jest bardzo dobrym medium dla branż, które nie wymagają właśnie tego pietyzmu, tego dotarcia do klienta końcowego z odpowiednim takim designerskim, modowym komunikatem.
Prosty problem.
Zgadza się. Tak, to jest najbardziej lakoniczne, jak to można określić.
Ja zrobiłem pierwsze zakupy na mazonie ostatnio. Bo ja w ogóle nie lubię kupować w internecie, jak też często o tym mówię. Jak wiesz, prostym człowiekiem sobie wolę pójść kupić, jak człowiek w sklepie. Ale mówię, dobra, wejdę sobie na tego Amazona, byłem ciekawy i kupiłem sobie stojak, nie, taką, do przyśpieszania roweru przy ścianie, nie wiem, ha, stojak na rower, wieszak na rower. Mówię, kurczę, fajny ten UX, wszystko się ładnie przyklikało, to się pozapamiętywało, no jakby super. Szybko dostałeś? Tak, tak, szybko dostałem, jakby byłem mega zadowolony, no ale to kupiłem wieszak. Chciałem powiesić rower, tak? Ale jak miałem kupić, miałem torebkę, A
sprawdziłeś, czy to był wieszak, przepraszam, firmy Unibike albo Sexybike.
Nic nie sprawdziłem.
No wiadomo, no bo ci by to nie chodziło.
Super zdjęcia rozwiązały mi problemy, fajne infografiki, cyk, tani.
No bo miało rozwiązać twój prosty problem. No i tyle. I rzeczywiście Amazon sam w sobie jest marketplacem dobrym dla wstawiania produktów masowego użytkownika. Najlepiej produktów w ogóle powtarzalnych w zakupie, bo też trzeba pamiętać, że im dłużej Karta produktowa na Amazonie jest tym lepiej. No w tym momencie na Amazon bez budżetu, to jest dość ciężko wejść, bez budżetu reklamowego, dość ciężko wejść, żeby się wypozycjonować dobrze. No i trzeba te pół roku do roku popracować, żeby karta produktowa na siebie zaczęła zarabiać. Ale tak, żeby podać przykład marki fashion, której się udało, to mój serdeczny kolega Cyprian Iwuć ze skarpetkami Rainbow Socks. Tylko Cyprian jest złotym dzieckiem.
I zaczął chyba jako jeden z pierwszych w Polsce. Pamiętam, że byłeś ty i była ta grupka Polsce Sprzedawcy na Amazon i były te dwie osoby wbijające się, dawające merytorykę.
Cyprian zaczynał w ogóle w 2014-2015 roku, gdzie nasycenie Amazona samego w sobie niemieckiego nie było jeszcze tak duże. Wypozycjonowanie się dzięki słowom kluczowym było łatwiejsze. No i rzeczywiście on przez wiele, wiele lat zbudował swoją pozycję. Duży katalog produktowy. No i to mu się znakomicie udało.
Ułożył się. Ułożyło się to, nie?
Tak.
No dobra, a jak ktoś słucha tego podcastu dzisiejszy, myślał ostatnio, że a, możemy wszedł na Amazon, to co on musi spełnić na start? Jaki powinien mieć budżet, twoim zdaniem? Bo to wiadomo, że per branżę jest inny, ale które osoby w ogóle nie powinny o tym myśleć? Takie, które chcą szybkiego zarobku?
Zdecydowanie, bo ten czas, że tak powiem, kursowiczów się już skończył.
O Jezu, najgorsze co może być.
Bezpowrotnie prawdopodobnie. Ja nie oceniam tych ludzi w zasadzie, nie ukrywam, że mi tych, którzy przystępowali do tych kursów, nie ukrywam, że... Trochę mi, poza tym, że ich na koniec mi było szkoda, to imponowali mi tym, że w ogóle myśleli o tym.
Zawziętością.
Zawziętością i tym, że chcieli coś zrobić, nie? Ja to wychodzę z założenia.
Ich nie oceniam, sorry przerwy ci, ale oceniam tych, co sprzedają ten bullshit i ja zawsze ich, że tak powiem, jadę. Jadę wszystkich dropshipperów, którzy sprzedają ludziom młodym marzenia. Ktoś sobie odłoży jakąś kasę, oni mu powiedzą, że tak, to ci się uda i jadę tych ludzi, którzy też sprzedają kursy przekopiowane z Google'a, z Facebook'a i dają ci na owijce niczym ta treść się nie różni merytoryczna, to ja tych zawsze jadę, bo strasznie mnie to mierzi, bo ja sam się na to nieraz naciąłem, że po prostu brak transparentności w tym i bardzo nie lubię, jak ludzie sprzedają ludziom marzenia, a sami ich nawet nie osiągnęli.
Powiem ci, że to sprzedawanie marzeń, to sprzedawanie marzeń też ma kilka swoich gradacji, jak sobie tak to układałem w głowie, ale sprzedawanie tych bardzo pustych marzeń, tych baniek informacyjnych, tych baniek takich wizerunkowych, w sensie tego, że no tutaj na pewno zaraz ci się uda i tak dalej.
Jedziemy do Dubaju zrobić sesję w Galardo i mamy content na miesiąc do przodu.
Tak, pieniądz jest wszędzie. Basen na willi w Tajlandii i tak dalej. To znamy te historie i to już tak, to jest klisze tak naprawdę.
To jest straszne.
Ja to wkurwiam. To, co powtarzamy. Niemniej, niemniej Amazon nie jest na pewno dla tych, którzy myślą o tym, że z przychodu wygenerowanego z Amazon będą generować kolejne zakupy produktów i tak dalej, i tak dalej. To się tak nie lewaruje. i tego się nie da tak zrobić, no i tych, którzy szukają tego szybkiego zysku, też się tego nie da tak zrobić, bo ostatecznie ten kickstart w postaci reklamy, w tym momencie jest ważny, kickstart w postaci przygotowania soczystego contentu i tak dalej, to też nie gwarantuje żadnego sukcesu, żeby była jasność.
No jesteśmy przykładem tego. Wszystko byliśmy zrobione wedle idealnej instrukcji.
Pod sznur, nie? Byliście pod sznur i my mamy też organizacje, które mają wszystko zrobione pod sznur, ale na przykład budżety marketingowe w określonych kategoriach sprzedażowych są tak wysokie i są takimi killerami, że wejście z kolejnym produktem generycznym typu, nie wiem, serum podoczy albo coś takiego, gdzie tych serum podoczy jest pewnie x10, tak? Takich dobrze wypozycjonowanych na marketplace od wielu lat. To jest trochę tak, jakbyśmy na linii startu stawali do biegu z zawodowym maratończykiem. I okej. może posprintujemy przez 300 metrów, później będziemy na granicy zawału, tak? On będzie dalej biegł swoim tempem, no i my później będziemy człapać, iść trochę podbiegać, truchtać, no ale nadal będziemy w tyle za konkurencją i zanim my rzeczywiście osiągniemy ten cykl, gdzie jest jakaś grupa odbiorców, ktoś nas kupuje, ktoś nas pamięta, ktoś rozpoznaje markę i tak dalej, no to minie ileś tych cykli zakupowych. No a trzeba pamiętać też, że są marki, które dają efekt instant, tak? I po prostu it is what it is. Załóżmy ta szklanka, tak? Ładna kobaltowa szklanka. Hashtag Oskar Lipiński. Tak? To ta ładna szklanka daje nam efekt instant, no bo widzimy ją, jest ładna, klei się z naszym, nie wiem, gustem, wizerunkiem, wnętrzem. No i tak naprawdę my moglibyśmy ją ocenić tu i teraz. Załóżmy w takich branżach jak chociażby, no właśnie jakiś health and personal care, no to mamy sytuację, w której żeby ktoś użył produktu, później zobaczył jego efekt i później go zrecenzował, to może minąć, nie wiem, dwa tygodnie, miesiąc, trzy miesiące.
Pytanie, czy osiągnie ten efekt, który był
na... Tak, a to już drugi, no bo ten produkt nam osiąga ten efekt. Jest po prostu tym produktem, nie? A są branże, które są po prostu bardziej śliskie. No i jeśli nie ma się tego zaufania wśród konsumentów tego społecznego dowodu słuszności, to się nagle okazuje, że dźwiganie takiej marki zajmuje nawet jeszcze więcej czasu i może dochodzić nawet do dwóch lat, żeby to zaczęło na siebie zarabiać.
Maratonik, nie sprint.
To kto jest waszym idealnym klientem, który, nie wiem, czy właśnie ty po tych doświadczeniach swoich szukacie teraz klientów na potęgę, czy raczej odmawiacie klientom? Kto jest tym idealnym klientem? Kto w ogóle, ja nawet słuchając tego podcastu, nie jestem sponsorem, ale może ktoś akurat ma taki produkt, który by miał w ręce nogi i możecie mu pomóc, albo możecie komuś odradzić, żeby tego nie robił.
Jakby co do zasady staramy się ograniczać w tym momencie nasz lejek umów czy klientów, z którymi współpracujemy. Dobieramy to bardziej starannie. I tak, gdzie tam jest rzeczywiście matching, gdzie jest taka sytuacja, że ja mam ten feeling, mam tego drajwa, że widzę, dobra. pójdzie, nie? I naszymi prostymi lewarami, gdzie, umówmy się, działania agencyjne takie jak my prowadzimy, to nie jest, że tak powiem, to jest koszenie trawy kombajnem, nie? A nie koszenie trawy pęsetą. Czyli my tam nie jesteśmy w stanie skubać pojedyncze, tylko my robimy raczej lewar na podstawie naszych doświadczeń, na podstawie takiego big data, gdzie jesteśmy w stanie wpuścić informacje na temat nowego sprzedawcy, który ma wejść do nas, do organizacji i jeśli jesteśmy w stanie wyantycypować, że przyłożenie tego punktu, tego punktu, tego punktu da efekt plus 30%, to wiemy, że my zarobimy na tym, tak? Klient będzie zadowolony, ale nie będzie robione to, przepraszam, po aptekarsku. To na pewno nie. I co do zasady, dla nas dobrym klientem są e-commerce'y, które rozwinęły się samodzielnie, czyli nabrały tej masy poprzez to, że owner tego e-commerce'u miał feeling, tak? I on na przykład dobrze zna się na Donicach i ma tych Donic, wiesz,
tysiąc... I się jara Donicami.
No, dosłownie. Fanatyk Donic po prostu. I wie o tym, że na przykład, nawet sobie robił jakiś delikatny research i tak dalej, albo już jest na tych rynkach. I my wtedy jesteśmy w stanie prosto to zlewarować, bo my to ładnie ubierzemy, niż to po prostu jedno.
To jest twój know-how i to się może robić tyle.
Tylko ten nasz know-how wystarcza po prostu do takiego poziomu i te kompetencje wystarczają do takiego poziomu, które pozwoli przebić tę pierwszą warstwę. Ale już tam, gdzie idzie taki naprawdę dobry brand marketing i tak dalej, to już tam się nie jesteśmy w stanie odnaleźć.
Czyli podsumowując, fajnie jak masz jakiś unikalny produkt w miarę, który rozwiązuje ten problem. bo to są takie pytania od mojego kolegi, który dorobił w ankiecie na Instagramie. Chciałem, żeby to sprecyzować mu, bo on spytał, jak trzeba zaplanować budżet i czas na testy na Amazon. Czy to jest pół roku, załóżmy, nie wiem, 50 tysięcy, czy to jest jakby, jakby od czego w ogóle zacząć myśleć, bo on to nazwał testami, więc fajnie w ogóle to ujął. Nie, że chcemy sprzedaż, tylko jaki jest ten period testu, nie? Jakby jeśli mamy, załóżmy, mismatchy-matchy między wami, nie? A akurat uważałem, że z nim by było, bo on ma fajny produkt. Jakby ma to rację bytu, tylko ile on musi tego hajsu włożyć, nie?
Jeśli bawimy się w najgorsze pytanie, to ja też zrobię najgorsze odpowiedzi. To zależy. Ja no żartuję oczywiście. Generalnie mamy na to metodę ograną. I ta metoda, ona oczywiście jest grubsza, tak? Tutaj trzeba...
Oczywiście, to jest jakby mnóstwo spółczyników, rzeczy różnych.
Tu bardziej chodzi o takie mniej więcej, jak takim to się może wyglądać w zakresie.
Bierzemy i wyciągamy informacje na temat tego, ile się średnio czego sprzedaje. Bierzemy, załóżmy, że to jest jeden produkt, który chcemy przeanalizować. Bierzemy informacje na temat, ile tego produktu się mniej więcej sprzedaje. Bierzemy informacje od kiedy nasi konkurenci są na rynku, ile mają ocen, opinii, jakiej jakości mają te opinie. Jak dobrze mają ograny ten content na swoich kartach produktowych. No i przede wszystkim weryfikujemy, jakie są średnie ACOS-y, czyli średni average cost of sales plus średni total average cost of sales danych produktów w danej kategorii. i jesteśmy w stanie wyantycypować, że mniej więcej przez pierwsze 3 do 6 miesięcy trzeba przyładować plus 50% budżetu, pierwsze oko, na takim i takim wolumenie, wobec takiej i takiej ceny produktu, którą też musimy zweryfikować, plus jeszcze musimy zweryfikować formę logistyczną, czas logistyki, czas przygotowania produktu W kwestiach prawnych to już nie aż tak, bo mi chodzi tylko o silnik pozycjonowania. Czyli to, że mamy po prostu produkt, który wiemy, że może tam się sprzedawać, to weryfikujemy tylko to, co będzie miało wpływ na pozycjonowanie. Najpierw organiczne, później to... reklamowe i trzeba pamiętać, że pozycjonowanie reklamowe napędza mocno pozycjonowanie organiczne.
Normalna sprawa, tak samo działa w internetach w Polsce.
Ale to nie jest takie oczywiste wcale na Amazonie, bo ten silnik na przykład, co innego robi, co innego robi ze słowami kluczowymi niż Google. Na przykład silnik Googla nasycenie określonych słów premiuje. Z kolei Amazon nie premiuje tego w ogóle. W zasadzie antypremiuje, bo robi coś takiego, że produkty, które mają za dużo tego samego słowa kluczowego, są depozycjonowane. Więc im więcej różnych słów kluczowych, wyrazów bliskoznacznych, synonimów i tak dalej, tym lepiej dla karty produktowej.
No faktycznie, ale tak alibaba też wygląda. To jest po prostu milion tych znaków. Ja co alibaby trzymałem, sprawdzałem sobie.
Tak, tak, tak to rzeczywiście działa. No i wówczas jesteśmy w stanie wyestimować plus, jeszcze mając na uwadze coś takiego jak honeymoon na Amazonie, czyli pierwszy miesiąc, kiedy dostajesz takiego dobrego kickstartu.
Czyli jak pierwszy miesiąc na Tinderze? Na Tinderze, sorry, nie na Tinderze. Tak, pierwszy miesiąc na TikToku, na TikToku. Na Tinderze pewnie też. Ja też kiedyś sobie w ogóle wbijałem się w temat Tindera, bo mega ciekawiły mi te algorytmy. Tam to też w ogóle jest pokręcone, jak to działa i tam też jest boost.
No tak, no i przede wszystkim to, że Tinder nie chodzi mu o to, żeby się z kimś rzeczywiście związał.
Tak, tam jest inny cel biznesowy.
I jak mamy te współczynniki już mniej więcej pokategoryzowane, czyli wiemy, co mniej więcej, w jakich przedziałach możemy operować. Ważne jest to też, o czym wspomniałem, żeby zweryfikować, jaka forma logistyczna dominuje w danej kategorii. A to jest super ważne, bo forma logistyczna, czyli czy to jest wysyłka z własnego magazynu, czy z magazynu na Amazona, to jest nieba, a ziemia. I to później wpływa... Pamiętam, to FBA. Tak, FBA, firmę by Amazon. I to bardzo mocno wpływa na pozycjonowanie organiczne, no i oczywiście na wydatek reklamowy później, nie?
Fajnie.
Przesuwanie kosztu marketingowego.
Ma to sens. Jest takie jedno zdanie, które wybrzmiewało w moich prelekcjach, że marketplace'y zaciskają pętlę na szyi. I czy mądrym posunięciem jest opierać cały biznes na Amazonie? Czy to ma być jedna z form dywersyfikacji twojego e-commerce'u i sprzedaży w internecie? No bo co w przypadku, jak pewnego dnia ci taka, jakiś marketplace XYZ podniesie stawki, wywali cię na dole, nie wiem, w kategoriach, to leżysz.
Robi to co roku.
No właśnie, jakby to jest bardzo niebezpieczne.
Jest niebezpieczne, tak, jest niebezpieczne.
Jak sobie z tym radzić? Co można zwersyfikować na inne kanały? No bo są biznesy, które stoją tylko na Amazonie, nie? No i to też, tak. Tak, no i jakby to jest dopiero dla mnie brak spokoju w życiu. W sensie jakby, no ja jestem może wyznawcą, to też z Markiem z Yorka jest, o czym gadaliśmy. Jestem wyznawcą organizacji opartych Data Driven, czyli mnóstwo danych klientów, które ty masz, maili i potem jesteś w stanie łatwo docierać, analizować. A tu jest trochę ciężej, nie?
Jest ciężej, bo jest się uzależnionym rzeczywiście od, że tak powiem, gry masów. To jest fakt. I powiem tak, w ciągu dwóch, trzech lat działalności od początku na Marketplace, jakimkolwiek, czy to jest Allegro, eBay, Amazon, whatever, to zawsze polecam tworzenie jakiegoś własnego, jakiejś własnej odnogi, czy to jest sklep internetowy, czy drugi marketplace, trzeci marketplace.
Nawet kilka marketplace, bo to już jest dywersyfikacja.
To już jest dywersyfikacja, bo po prostu, no wiadomo, jak jesteśmy, jak bocian, tak? Stoimy na jednej nodze, chociaż bocian jest akurat stabilny na tej jednej nodze, czy flaming. to po prostu łatwiej nas ściąć i łatwiej nas przewrócić. No a ostatecznie też trzeba pamiętać, że są określone uwarunkowania marketplace'ów, typu wypłaty środków i czas ich wypłaty, typu różnego rodzaju ograniczenia. No i sam fakt tego, że przy... W opóźnieniu określonych wypłat nie jesteśmy w stanie często lewerować się większymi zakupami u dostawców produktów, co powoduje, że jesteśmy trochę takimi zakładnikami własnego losu. Ja oczywiście jestem wyznawcą Amazona, bo po prostu na tym pracuję.
Są plusy i minusy, jak każdego rozwiązania. Tak można podsumować.
Niemniej ja wychodzę z założenia, że ta dywersyfikacja to jest w ogóle taka latarnia, która nam powinna przyświecać w tej drodze sprzedaży online, bezwzględnie. Bo ostatecznie żadna skrajność nie jest dobra. No i to uzależnienie może być samo spełniającą się przypowiednią. Be careful what you wish for.
Wybrzmiało dzisiaj dużo fajnych rzeczy, szczerych, takich trochę refleksyjnych. Jeszcze mam takie dwa pytania na koniec do ciebie, Damian. Jakie ty masz w ogóle marzenie biznesowe? W sensie, zrobiłeś kilka kroków teraz w tył, odrabiasz pewne lekcje procesowe i co ty byś chciał za trzy lata?
To jest ciekawa lekcja z Frankiem i też wyciągnięta właśnie z Franka, który na taką metodyką idzie wyznaczania takich celów na przykład dziesięcioletnich. I tam jest to, co się określa mianem Big Hair Audacious Goals, czyli to takie cele, które są niedoprecyzowane, jeśli chodzi o liczby, o miejsce i tak dalej. No to moim marzeniem jest stworzenie holdingu technologicznego, który będzie współdecydował albo chociaż miał realny wpływ na to, jak wygląda, wyglądają trendy w światowym handlu elektronicznym. I moim...
Brzmi grubo, nie spodziewałem się takiej odpowiedzi.
Technologia w ogóle, to co teraz idę wewnątrz naszej organizacji, jest tym, co mnie naprawdę najbardziej podnieca. Jak widzę dane, co z nich można wnioskować na takich grubych klockach i ile, ile na przykład narzędzi jesteśmy w stanie wydewelopować dla sprzedawców, które będą im wsparciem na każdym kroku. No dla mnie rolnym modelem absolutnym jest Baselinker, tak, no i z tego miejsca severa pozdrawiam, który mi ostatnio sporo czasu poświęcił właśnie na takie, na takie, na takie rozkminy. Piotrek Nowosielski z Just Join'a, gdzie on jest też self-made.
To twój ziomal, tak?
Chciałbym, chciałbym, chciałbym, no chciałbym, żeby był, jeszcze nie wiem, czy możemy powiedzieć, że jesteśmy ziomalami, ale, ale, ale... Pomagacie, pomagacie w sensie. My gadamy, gadamy.
Gadacie, fajnie, fajnie.
Tak, no i on ma bardzo dużo celnych uwag, przemyśleń, no jak patrzy na gościa, Jak to zostało określone Gambit Nowosielskiego z kanałem Zero, to jest po prostu majstersztyk. Gość ma rozmach, robi to po amerykańsku. Robi w Polsce biznes po amerykańsku, co jest dla mnie rzeczywiście... Mnie to jara.
Ja też jaram się Ameryką.
Tak, i to w ogóle, tak wychodzi mi zawsze taka refleksja na temat tego, jedno, przyciąganie myśli, czyli efekt Pygmaliona, że im bardziej myślisz o czymś, tym bardziej się to staje. Rzeczywiście od momentu rozmów z Frankiem udaje mi się w tę stronę technologiczną bardziej iść, co rzeczywiście jest tym moim konikiem. Z drugiej strony, z drugiej strony właśnie spoglądanie na to big picture, nie? To jest coś, czego ja przez długi czas nie potrafiłem robić i skupiałem się na tym po prostu byciu w ogniu, tak? Ogień w szopie.
Bieżączka.
Tak, bieżączka, bieżączka, bieżączka, co tak naprawdę sprawiało, że stawałem się zakładnikiem własnego losu, a żeby pójść krok dalej, no to ja też muszę zmitygować ryzyka, które na mnie ciążą związane ze pracą bieżącą.
Brzmi to fajnie, życzę ci tego, a jesteś w ogóle na ten moment szczęśliwy na dzień, nie wiem, któryś moja? Który jest?
Dzisiaj? Ja nawet nie wiem, kto tu jest. Jestem szczęśliwy, ale nieusatysfakcjonowany. To jest takie angielskie przysłowie stay hungry. I rzeczywiście, ja jestem głodny cały czas tego słyszenia. Chociaż gadam z kolegami i tak dalej. Wow, co ty tam zrobiłeś?
No to fajnie, ładnie to wygląda w internecie, nie?
Ładnie wygląda. Ale to tylko ładnie wygląda, to jest po prostu, to jest jak z mięśniami, nie? Jak są dobrze wytrenowane, czego może po mnie jeszcze nie widać, to one się pięknie prezentują, ale ile tam trzeba było w dupę dostać na siłowni, to wie tylko ten, co to zrobi.
Ja też, tak jak mam doświadczenie, zawsze o tym mówię, że ten DAG też tutaj się rozwija, fajnie wygląda, ten personal brand fajnie wygląda, tylko ile tu było jakichś tam stanów depresyjnych, problemów, no to tego nie wie nikt. Dlatego ja w ogóle dzisiaj, miałem pół godziny przed naszą rozmową, rozmowę z Mateuszem Zołowskim, z takim moim growth marketing mentorem. i będę więcej mówił o porażkach. I też fajnie, że ten podcast wybrzmiał tak nie tylko słodko-pierdąco, tylko naprawdę jest taki rzetelny i merytoryczny.
Takim słowem zakończenia, że jestem pełen podziwu dla twojej codziennej pracy, obserwuję stories non-stop, bez pucery i wazeliny, bo konsekwencja, z którą to robisz, jest naprawdę godna podziwu, a wyobrażam sobie, jak ja mam czasami raz na, przepraszam, trzy tygodnie wstawić cokolwiek w ogóle na Facebooka.
Dziękuję ci bardzo, ale to też Chciałem, żeby to wybrzmiało. Przy moim projekcie pracuje na ten moment sześć osób. I ja jedyne rzeczy, które robię, to jest dorowanie stories. Dzięki partnerom, o, tego nie wspominałem, ale dzięki partnerom, Shopperowi, Sambie, Autopeju, Wygodnym Zwrotom, którzy jakby są sponsorami podcastu, ja mam możliwość opłacania ludzi, którzy są w moim teamie. Jest copywriter, wideomontażysta, jest growth mentor, jest project manager, jest wirtualna asystentka. Nie da się i ja strasznie nie lubię takich ludzi w internecie. Jest kilka guru instagramowych, które tam mówią, dawaj trzy razy dziennie, ciśnij, ciśnij. Ale to się nie da, w sensie gdyby nie ten team i wiara sponsorów, którzy ze mną działają w to, że to się może udać, można z tego zrobić fajny projekt. no to ja bym tak tego nie robił, więc to też, żeby wybrzmiało, że ten projekt traktuję jako serio poważną rzecz, a nie, że tam sobie dodaję stories, bo to się tak może wydawać, że Jezu, jak ten go ściśnię, tu podcast za podcastem, ale tu jest dużo pomoc po prostu ludzi, którzy na to współpracują.
Patrzę, obserwuję i tak czy owak, wiesz, sam fakt, że na to wpadłeś i konsekwentnie... Nawet ja pamiętam, że my się spotkaliśmy lat x temu w Selawie.
Tak, na melanżu.
I powiedziałem ci wtedy, że dla mnie to mógłby w jakimś show telewizyjnym dosłownie wystąpić ze swoją aparycją, że ty jesteś taką personą, taką ikoną, która rzeczywiście mogłaby zaistnieć.
Sprawia mi to fun.
To jest chyba tego wyrazu.
Ale ostatnio też na przykład nabrałem trochę więcej pokory, bo to też jest bardzo ważne, żeby pokora wyróżniwała, że to... Ja bardzo lubię słuchać się ludzi, którzy mówią, co źle robię. To jest jakby moje ulubione zajęcie. Ktoś mi killuje moje pomysły. Dzisiaj właśnie uwalili mi dwa pomysły na naszym callu i się bardzo z tego cieszę. Więc jakby tak to niech to wybrzmi. Dobra, dziękuję ci bardzo Damian. 55 minut za nami i idziemy na herbatkę.
Dzięki, wszystkiego dobrego.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trapi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







