Czy WARTO współpracować z AGENCJĄ MARKETINGOWĄ? | Paweł Pałka | Z buta w marketing - Oskar Lipiński

W odcinku podcastu Oskar Lipiński rozmawia z Pawłem Pałką, współwłaścicielem agencji AdCookie, o tym, kiedy i dlaczego warto współpracować z agencją marketingową oraz kiedy może to być nieopłacalne. Paweł wyjaśnia, że agencja eliminuje problemy rekrutacyjne, zapewnia ciągłość działań dzięki backupowi kompetencji i rozlicza się za efekty, a jednocześnie podkreśla, że współpraca z niezweryfikowaną lub zbyt drogą agencją może przynieść straty. Omówiona zostaje metoda Customer Journey Map jako kluczowy element projektowania doświadczeń klienta oraz brak systematycznych badań (NPS, segmentacja) w polskich e‑commerce’ach, co prowadzi do decyzji opartych jedynie na przychodach. Paweł dzieli się także osobistymi narzędziami rozwojowymi – testem Gallupa (StrengthsFinder) i jego wpływem na pracę, oraz opisuje, jak wykorzystuje swoją zdolność „input” do szybkiego rozwiązywania problemów. Dyskutują o wyzwaniach w branży, takich jak „halatura”, niekompetentni specjaliści i brak szacunku między partnerami, a także o roli agencji jako strategicznego partnera, który wnika w szczegóły operacyjne klienta. Na koniec Paweł poleca literaturę (David Shaffer – Digital Strategy) oraz podcasty jako źródła wiedzy. Całość prowadzona jest w luźnym, konwersacyjnym stylu, z licznymi praktycznymi przykładami i anegdotami.
Chapters
Jeżeli wszyscy w organizacji wiedzą, co mają robić, to jest duża szansa, że ten cel zostanie zrealizowany.
Jakich te osoby umiejętności potrzebują, twoim zdaniem, żeby jakkolwiek w tym rynku sobie poradzić?
Przepraszam, ja czekałem troszeczkę na ten temat, bo widziałem, że tam trochę szpileczką, wiesz, tykasz tego manekina.
No dobra, to skoro ci ludzie nie mają pojęcia, kopiąc dalej, to po cholerę oni zakładają ten e-commerce. Czy to nie właśnie jest błąd?
Prawda jest taka, że ci ludzie przy biurku z reguły pracują takie 60% etatu max, a te 40% to jest takie pierdololo, jest mnóstwo dziwnych spotkań, wiesz, kawek, tam lifestyle'u i no za to się płaci no, najzwyczajniej, nie?
Cześć, tu Oskar Lipiński, jestem właścicielem, dyrektorem e-commerce marki DAK. Masz dosyć pierdolamento? Możesz się spodziewać tu szczerej, brudnej prawdy o marketingu i e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe mięcho. Napisz do mnie teraz na Instagramie, Oskar Lipiński, prawda, a podejrzę ci nieoczywistą prawdę, o której nikt nie mówi. Cześć, witam was w siódmym odcinku podcastu z Buta w Marketing. I dzisiaj mam wyjątkowego gościa, bo... Zanim wpadł mi w ogóle pomysł nagrywania podcastów marketingowych. Już bardzo dawno rozmawialiśmy o tym z Pawłem, żeby nagrać wspólny odcinek, w którym trochę posprzeczamy się i na merytoryczne argumenty. Więc chciałbym przedstawić dzisiejszego gościa. Paweł Pałka, który jest współwłaścicielem agencji AdCookie. Jest od 12 lat w branży marketingowej, więc ma dużo doświadczenia. Królem strategii, jest to moja subiektywna opinia, ale Paweł jest naprawdę mocny w strategie, w strategie marketingowe, w strategie też życiowe, w takie kwestie, jak powinien mać decyzje w życiu, aby miały dobry impakt do efortu. Cześć Paweł.
Cześć Oskar. Nie wiem, gdzie jest moja korona w takim razie, jak mnie już tak nazwałeś.
Trochę prawie w tym jest pewnie, nie?
Może troszeczkę tak.
To czym się zajmujesz?
Zajmuję się ogólnie szeroko rozumianą strategią i wiem, że to jest pejoratywne stwierdzenie, natomiast zajmuję się rozwijaniem biznesu w oparciu o pewien framework, którego jestem autorem. I ten framework rozwijam sobie w agencji razem z kilkoma osobami, no już myślę, że od jakichś 3-4 lat. I pracujemy wyłącznie na tym frameworku, dopracowujemy go sobie tak z case'u na case. No i jesteśmy na takim etapie, że tak naprawdę to jest core naszego działania, żeby układać biznes, generować w nim wzrost.
Głównym partnerem podcastu jest Marka Duck, który jesteś współwłaścicielem oraz dyrektorem e-commerce. Torebki skórzane szyte od 30 lat w Lublinie. Bardzo się cieszę na to, że znalazłem trzech partnerów strategicznych, z których usług na co dzień korzystam. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niej korzystam jako Marka Duck. Wygodne zwroty to bezpłatne na sklepu internetowego narzędzie, które usprawnia proces zwrotu towarów e-commerce. Korzystanie z usługi ułatwia budowanie zaufania do marki, usprawnia pracę magazynu, logistyki i zwrotów. Ponadto ty jako właściciel sklepu internetowego decydujesz, kto pokryje koszt przesyłki ze zwrotem towaru. Samba.ai Platforma Smart Marketing Automation, z której również korzystam. Autopej, niezawodne płatności online dla sklepów internetowych oraz innych biznesów online. Nowoczesne usługi dla flot oraz błyskawiczne doładowywania telefonów. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. Nie przedłużając, zapraszam Cię do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarz.lipiński.pl oraz zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść praktycznych informacji e-commerce oraz marketing. Byłeś coś więcej o tym swoim autorskim. Projekty strategiczne?
To jest mix kilku różnych metodologii. Zaczęło się też m.in. od 4DX, czyli cztery dyscypliny realizacji. To jest taki framework, który stosowaliśmy też u nas w AdCookie. Później był taki GGOB, to jest Great Games of Business. Pojawił się też Scaling Up, kilka innych metod, trochę takich rzeczy UX-owych, jak właśnie Customer Journey. Także dużo takiej metodologii, ale patrząc też po swoim charakterze, po swoich takich talentach Galupa, bo ja bardzo jestem dużym fanatykiem, jeżeli chodzi o takie testy, to ja mam bardzo duży indywidualizm, jeżeli chodzi o podejście do takich metodyk i wiem, że to są zagraniczne metody, natomiast jakby trochę je spolszczam. I zbudowałem coś takiego, co jest jakby połączeniem najlepszych cech, które w mojej ocenie będą świetnie się sprawdzać. No i jakby zlepek tych wszystkich elementów dzisiaj nazywam taką po prostu autorską strategią. Także nie ma to nazwy, ale jest to, że tak powiem, doświadczenie.
Może nazwijmy to królewską strategią.
Nazwijmy to królewską strategią na początku tego odcinka.
Brzmi to fajnie, bo pobierałeś wiedzę z zagranicy, rozumiem, z książek i wypracowałeś taki własny model. A czym można się tego gdzieś nauczyć? Konsultujesz? Gdzie poznać tą królewską strategię?
Najłatwiej zostać klientem Ad Kuki. To zapraszam serdecznie.
To też myślę, że warto wrócić w wątek, że to nie jest odcinek sponsorowany. Trwało mi się z nami długo. Mieliśmy to nagrać dawno, dawno temu.
Potwierdzam to wszystko. Więc najłatwiej jest zostać rzeczywiście klientem, natomiast ja konsultuję w agencji, prowadzę dwa case'y. Rzadko o nich mówię, bo po prostu nie lubię o tym rozmawiać, ale teraz troszeczkę się przemagam po twojej motywacji, że muszę tego Instagrama doprowadzić do porządku, więc trochę na tym Instagramie zacząłem publikować informacje na temat tego frameworku. Prowadzę takie autorskie warsztaty, dużo tych autorskich rzeczy, ale to po prostu są takie ciekawe, myślę, że elementy mojej pracy, które też dają mi dużo satysfakcji. Tak jak dla ciebie podcast, to dla mnie właśnie te warsztaty są czymś takim. I zapraszam tam ludzi, bilety są też do nabycia. Nie będę podał o szczegółach, bo to nie jest odcinek sponsorowany. Natomiast na takich warsztatach można przepracować sobie ten framework, poznać jego większą część, popracować z ludźmi z e-commerce'u, ownerami i tak naprawdę wymienić się wiedzą w grupach takich dziesięcioosobowych nawet. Więc to jest fajna metoda do tego, żeby poznać jak budować strategię i co leży bardzo mocno w Polsce, jak ją egzekwować, bo z tym jest bardzo duży problem. że ownerzy, czy e-commerce managerowie, dyrektorzy itd. zwał jak zwał, mają pewne pomysły, które chcieliby wdrożyć, ale nie wiedzą w jaki sposób. I kończy się na tym, że jest to zapisany pomysł gdzieś w głowie, rzadko kiedy jest na kartce, no i na tym się kończy strategia w wielu e-commerce'ach.
A taka strategia to powinny być, nie wiem, dziesięć stron rozpisane, czy to może być jedna strona, w sensie jakby ktoś, załóżmy, kto zaczyna, tak? Mamy dużo osób u nas tutaj ogląda, które zaczynają sobie. To jak one w ogóle do tego powinny podejść? Czy to jest tak, że to jest właśnie jakaś jedna strona, jakieś cele, mikrocele? Tak najbardziej takim basicowym backgroundzie, gdyż jeszcze nie ma dużego e-commerce'u, to co one powinny w ogóle zrobić?
Wiesz co, to jest super wątek, bo tak naprawdę patrząc z perspektywy małego i dużego biznesu, małego powiedzmy kilkaset tysięcy obrotu nawet rocznie możemy powiedzieć, a dużego, który generuje ponad 100 milionów, perspektywa nie jest aż tak odklejona od siebie. To znaczy, że te dwa biznesy będą miały bardzo podobny framework pracy nad strategią, tylko w jednym będzie więcej rozwiązań, w drugim będzie mniej z racji na to, że po prostu mamy inne zasoby, te ludzkie, te kapitałowe. Więc to, od czego ja uważam, że trzeba zacząć, to przede wszystkim powiedzieć sobie i określić, po co w ogóle jest ta firma, jaką ona ma pełnić funkcję, co ona ma realizować dla klientów, z tego względu, że te biznesy, które ty prowadzisz, ja prowadzę, robimy dla kogoś, nie robimy tego dla siebie, robimy to komercyjnie, natomiast robimy to dla kogoś. Jeżeli ten ktoś nie będzie czuł wartości, żeby korzystać z twoich usług, produktów, to na dobrą sprawę ten biznes się nie ma szans rozwinąć. No i teraz sytuacja jest bardzo prosta. Mnóstwo e-commerce'ów jeszcze po covidowych powstało na potrzeby chwili, gdzie tak naprawdę rynek został zamknięty, ten retailowy i wszystko poszło do online'u. I te firmy tak naprawdę bez jakiegoś większego pomysłu wprowadziły e-commerce'y, no i te e-commerce'y na potęgę padają dzisiaj. bo nie mają żadnego pomysłu na to, jaką potrzebę mają spełniać i nie mają żadnych USP, czyli takiej wartości, którą wnoszą, nie mają żadnych wyróżników, więc w gąszczu internetu, gdzie można znaleźć 10 takich samych ofert i walka jest oparta o strategię cenową, jest skazana na porażkę od razu. Więc przede wszystkim trzeba określić sobie, po co ta firma ma istnieć i czy klienci faktycznie tego potrzebują, czy kupują tą historię. Jak to już wiesz, no to warto ustalić sobie cele, jakie chcesz zrealizować, no bo każdy ma pewne ambicje, ale ambicje są ograniczone czasem zasobami, znów, ludzie, kapitał. Jeżeli chcesz skalować firmę trzykrotnie i jesteś na niskim poziomie jeszcze revenue, no to tak naprawdę szybko można to zrobić, bo często sam performance pomaga. Ale jeżeli masz firmę, która generuje 100 milionów i już masz zaawansowane narzędzia, no to wygenerować 3-krotny wzrost jest, no, czymś po prostu bardzo trudnym i też czasochłonnym. Więc wtedy trzeba przyjąć zupełnie inną strategię i jakby ten cel determinuje tempo, w jakim musisz działać, aby ten cel zrealizować. Więc ja zawsze zachęcam do tego, żeby określać sobie te cele, żeby one były oczywiście ambitne, ale realne do zrealizowania, ponieważ one nadadzą tempo tej pracy. No jak już wiesz, co chcesz osiągnąć i wiesz, po co masz ten biznes, znasz swoje zasoby, wiesz, na co cię stać i jakby ustalasz zasady, ile tej marży odcinasz na te działania rozwojowe, to tak naprawdę mamy już taki komplet rzeczy, od czego można zacząć. No i do tego układamy całą historię, co trzeba zbudować. Czyli jeżeli marka nie ma komunikacji, ale ma jakąś wizję, misję, jakieś wartości, które chce rozsiewać, to tak naprawdę budujemy tą strategię komunikacji w oparciu o to. Ją kaskadujemy na social media, no bo to jest zawsze bardzo dobry kanał, gdzie można zbudować sobie mocny awareness, czyli ten początek lajka sprzedażowego. Oczywiście robimy te działania performance'owe, dbamy o optymalizację, no i wtedy inwestujemy już w narzędzia, na które klienta stać. Więc to jest takie, moim zdaniem, prawilne, mówiąc żargonem, podejście do strategii. Czyli wiemy po prostu, co chcemy zrobić i wiemy, jakie mamy zasoby, więc to robimy.
A czy uważasz, że brak strategii jest kosztowny dla firm, które zaczynają? Czy to jest tak, że bez strategii się nie da? No bo ja trochę wbiję kij w mrowisko. Ostatnio była tutaj influencerka, z którą współpracuję, Zuzia Lamejka-Pebella. Lamejka-Pebella, zawsze źle to wymawiam. I zobacz, ci influencerzy, oni w większości nie mają strategii. Oni działają, na zasadzie zaczęli tam, nie wiem, 7, 8, 10 lat temu. Jakoś sobie step by step organicznie się rozwijają. I gdzieś tam to jakieś produkty, niektórzy sprzedają swoje produkty, niektórzy mają kolekcję z najlepszą marką torebkową w Polsce, taką jak DAK na przykład. I to już jest reklama, bo podcast jest sponsorowany przez Daga. I jakby moja skmina jest taka, że strategia, z mojej perspektywy, kiedyś nie miałem strategii. Działałem na ślepo. Raz się wywróciłem, raz popadłem. Jakby to była zabawa, tak? Teraz z perspektywy czasu uważam, że bez strategii nie da się. Ale czy nie da się na pewno, czy myślisz, że jest, czy jest szansa w ogóle bez strategii wejść w e-commerce? Oto jest jakby moje pytanie.
Tak, da się wejść w e-commerce bez strategii. Wiele marek w ten sposób funkcjonuje. I klienci, którzy do mnie trafiają, to są klienci na poziomie kilku, kilkunastu milionów, powiedzmy minimum, bo też mając pewną skalę, no i pewne frameworki pracy, które mamy w adku kino, jakby nie jesteśmy w stanie obsłużyć każdego zapytania, więc mamy pewną skalę, od której przyjmujemy klientów. I ci klienci z reguły nie mają tej strategii. Albo mówią właśnie, że no mają pewną strategię, która się okazuje, że nie jest ani strategią, ani planem, ani po prostu, wiesz, jest taką jakby percepcją ownera.
Codzienną pracą.
Tak, jest codzienną pracą. No strategią nie jest to, żeby odpisać na 100 maili, nie? Strategią jest, żeby zarobić konkretną kwotę pieniędzy, wiesz, w konkretnym czasie, w konkretny sposób. To jest dla mnie jakaś strategia, nie?
To jakie mogą być te trzy kluczowe elementy strategii? Jakbyś miał powiedzieć, jakby co można założyć w takiej strategii?
Wiesz co, no tak jak wspomniałem, założyłbym tą misję, wizję wartości, bo wiesz, im większy biznes, tym to bardziej będzie kulało i będzie powodowało coraz większe problemy. Tak, jeżeli planujesz, wiesz, wielomilionowy biznes i nie masz tego, no to finalnie to się zemści. I to się zemści po prostu kosztami. Dlatego, że jak zapytałeś o tę strategię, to przedwczoraj pisałem jeszcze artykuł w tej sprawie, nie mogę powiedzieć gdzie, natomiast pisałem właśnie o tym artykuł, czy strategia jest droga. I to właśnie był jakby, to był emerytum, że jest droga dla tych, którzy nie mają tej strategii. Więc na pewno misja, wizja wartości, te takie podstawowe elementy, określenie grupy docelowej, żeby nie rozwadniać się na wszystkich. Wszyscy to nie jest target grupa. Czyli jak mówimy, że naszym target grupą są mężczyźni, kobiety od 18 do 55 lat, to to żadna target grupa jest. więc na pewno określenie tej target grupy pozwala na uniknięcie wielu rozczarowań i też sfokusowanie tych działań, które po prostu realizujesz do konkretnej grupy osób. No i ja jestem, wiesz, fanem celów, żeby budować cele i jakby takie zarządzanie przez cele, czyli jeżeli budujesz cel organizacji na tym najwyższym poziomie, taki cel biznesowy, który zawsze powinien występować w firmie, i powoli go kaskadujesz na poszczególne obszary działalności firmy, a te cele działowe na konkretnej jednostki, czy to menadżerów, team leadów, czy jeszcze niżej, to tak naprawdę wszyscy wiedzą w firmie, co mają robić po to, żeby zrealizować jeden górny cel. I to jest właśnie taka, wiesz, no, bardzo trywialna forma przykładu, natomiast, no, to najlepiej działa. Jeżeli wszyscy w organizacji wiedzą, co mają robić, to jest duża szansa, że ten cel zostanie zrealizowany i w 4DX-ie był taki super cytat, który ja poruszam zawsze na warsztatach, że ludzie grają inaczej, gdy liczone są punkty. Jeżeli jest tablica wyników, czyli ty wiesz, że masz, nie wiem, wykonać 100 kaw, albo 100 takich rozmów, i to jest twój kor, i na tablicy zapisywane są wyniki, to wiesz, gdzie jesteś. A w takiej bieżączce, w e-commerce'ie, to wiesz, jak to wygląda, no nie? Taki e-commerce specialist ma, dzisiaj ma fuck up SEO. Jutro jest faka, bo produkty się nie wyświetlają.
Potem pada fit w Google Mechanics.
Tak, później ktoś w performance coś spieprzył i wiesz, kampania padła. Wszedł Consent Mode, wyłączyło ci wszystkie dane i mnóstwo innych rzeczy. I to jest jego, to jest jego cel. Więc jeżeli on realizuje te rzeczy, a nie realizuje żadnej rzeczy, która jakby pomaga realizować cel tak bezpośrednio, no to wiesz, to na dobrą sprawę ta firma się rozmywa i robi mnóstwo rzeczy, tam pracują bardzo ciężko, bardzo dobrzy ludzie. ale ta firma się nie ma szans rozwinąć, a jeżeli się rozwija to przypadkiem i to dojdzie do pewnej ściany, która jest bardzo blisko.
Myślę, że fajnie wytłumaczyliśmy słuchaczom, po co ta strategia w ogóle jest. Ja też wam powiem, że Pawła poznałem właśnie na warsztatach strategicznych, na które... Tak,
to była pierwsza edycja.
I ten odcinek nie jest sponsorowany, więc
na linku nie wrócimy.
Ale jak będziecie chcieli się odezwać do Pawła na LinkedIn czy na Instagramie, który sobie kiełkuje powoli, to na pewno wam odpisze i da znać. No dobra, Paweł, powiedz mi jeszcze. Mamy kwestię strategii. Czym się jeszcze zajmujesz w firmie ad cookie, w której jesteś właścicielem?
Wiesz co, poza taką bieżączką, czyli rozwijaniem samej agencji, układaniem tych procesów, układaniem tego, powiedzmy, działu strategii, czyli powiedzmy, że mam taki mały swój uniwersytecik, jeżeli chodzi o strategię w agencji, no i spotykam się z kluczowymi osobami u nas w zespole po to, żeby tą strategię rozwijać, żeby się nie odklejała od rzeczywistości, żeby ją bardzo mocno weryfikować, szukać potwierdzenia, ale też merytorycznego zaprzeczenia, że jest skuteczna. Więc rozmawiamy o tym cyklicznie. Tak naprawdę każdym warsztacie bierze udział przynajmniej, nie wiem, czterech specjalistów. Później, gdy już tą strategię realizujemy i tak naprawdę kończymy jej przygotowanie, no to jest myślę, że koło ośmiu osób. Więc to jest bardzo szeroko rozłożony proces właśnie po to, żeby wszyscy mogli w nim uczestniczyć, mogli nadzorować postępy, mogli rozumieć ideę, jaka idzie za tą strategią, a dzięki temu potwierdzać, czy to po prostu ma sens, najzwyczajniej w świecie. Więc jakby to walidacja, to takie retro z IT u mnie bardzo często występuje, więc to jest to. Zajmuję się też new biznesem, ale w taki bardzo przyjemny sposób.
Myślę, że przerwę Ci na chwilę, bo miałem taki fajny wątek, że dużo ludzi, którzy nas słuchają, nie mogą niektórych pojęć nie rozumieć, typu revenue, new business, więc fajnie by było, jak teraz wrzucam taki sobie wątek, żeby, ja też będę starał się to robić u siebie, żeby tłumaczyć, co jest czym.
Jasne, ja się często, że tak powiem, zapuszczam sztarka.
Ja tak samo, tak, ja tak samo.
Jasne. Także strategie. Revenue to są przechody po prostu we komersie. Jeżeli chodzi o new business, czyli pozyskiwanie jakby nowego biznesu, czyli pozyskiwanie klientów, to też się tym zajmuję. Natomiast jestem najgorszym sprzedawcą, jeżeli chodzi o takie, wiesz, cold maile, cold call. Ja takich rzeczy nie robię, nienawidzę tego, po prostu nie nadaję się na to, żeby robić to w jakiejkolwiek formie. Kiedyś tego próbowałem, jeszcze zanim otworzyłem agencję. Pracowałem w nieruchomościach, wykonałem trzy telefony i powiedziałem, nie no, albo ja się zwalniam, albo po prostu bierzecie to do mnie, bo ja nie jestem w stanie takich rzeczy robić. Więc dzisiaj to pozyskiwanie klientów polega na tym, że robię konsultacje, występuję na scenach i tak naprawdę opiekuję sieć partnerską i większość naszego ruchu nowych klientów to są tak naprawdę polecenia. Więc to jest coś, nad czym ja bardzo mocno pracuję. O ile można pracować na poleceniach, no to właśnie ja się tym zajmuję. Więc te wystąpienia, właśnie taka dzielenie się wiedzą, stąd też ten Instagram trochę, to jest moje narzędzie do tego, żeby pozyskiwać nowych, fajnych klientów. I widzę, że to bardzo fajnie działa, bo akurat myślę, że mam dobre flow pod grupę klientów, których chcemy pozyskać. I widać, że to procentuje. Mamy też dział promocji, który nam pomaga w tym od ponad roku, więc widzę, że też to fajne efekty przynosi. Także, wiesz, szef bez butów, jak to mówią. Musieliśmy trochę też to podkręcić u siebie. Więc to jest ta kwestia. No i tak naprawdę to tyle. Czyli strategia, pracuję z klientami, czyli jako taki konsultant dwóch klientów sobie prowadzę. Rozwijam te produkty strategiczne, trochę właśnie tego new biznesu. Tak wszystkiego po trochu.
Fajna praca.
Trwała już 12 lat. Tak, sporo.
Jakie były upadki i wzloty w tej pracy? Może najgorszy moment?
Najgorszy moment, o dziwo, nie było jakoś tak dawno temu, bo tak myślę, że to było jakieś półtora, dwa lata temu, kiedy po prostu finalnie już miałem taki kryzys wypalenia, już miałem tego wszystkiego dosyć. Najzwyczajniej w świecie przychodzi taki dzień, kiedy mówisz, kurde, nie mam ochoty iść już do tej roboty. Tak w cudzysłowie oczywiście. I była z tym walka, bo też pracowałem z mentorką, która mi mega pomagała. Pomagała mi ułożyć sobie w głowie właśnie to, co powinienem robić. Bo wiesz, po pewnym czasie, gdy robisz rzeczy, które nie czujesz, że przynoszą ci satysfakcję, widzisz efekty, ale te efekty cię jakoś nie cieszą super, bo już to nie jest to coś, co czujesz. No to masz takie podejście, że chciałbyś coś zmienić, ale nie do końca wiesz co. No i z drugiej strony masz agencję na głowie, jakieś zobowiązania, więc wpadasz w ten wir ratowania tych wszystkich palących spraw i zapominasz o tym po prostu, żeby znaleźć troszeczkę siebie w tym wszystkim. No i ja miałem właśnie taki moment za dwa lata temu, no i to trwało myślę, że tak dwa, trzy miesiące, gdzie szukałem po prostu w głowie tego, co chcę robić. No i to było takie mocne sfokusowanie, taki moment zwrotny, że powiedziałem, dobra, okej, te rzeczy po prostu przestają funkcjonować na mojej liście. I mówię, nie wiem, musimy przestać to robić, zatrudnić kogoś, kto to będzie robił, wydelegować to komuś, kto to będzie robił. Pomogę w tym, ale jakby to jest must have, że musimy to odciąć. I podcinałem kilka takich procesów. Odciąłem też zarządzanie ludźmi, bo praca z klientami, gdzie ja jestem powiedzmy frontmanem we wszystkich takich, nie chcę mówić kryzysowych, ale sytuacje się zdarzają różne i czasami są takie sytuacje, kiedy trzeba zainterweniować, powiedzieć coś nieprzyjemnego klientowi albo klient powie nam coś nieprzyjemnego, to w takich sytuacjach też ja byłem frontmanem, więc wiesz. Z jednej strony masz zespół, który ma swoje problemy i trzeba to mentorować, zarządzać tym odpowiednio. Z drugiej strony klientów. Dużo jest takich elementów, które wpływają na ciebie pozytywnie, negatywnie i te bodźce trochę mi się ulały.
Znam ten temat dokładnie. Ja tak miałem, dobrze wiesz, przez ostatnie dwa lata, takie dwa, trzy miesiące w każdym roku. Że niby wszystko jest okej, ale tak naprawdę nie chce ci się wstawać, nie chce ci się tego robić. I to jest też chyba przez to, że jest pośpiech, że jest jakby takie biegnięcie, za dużo nakładania się na głowę, potemki rzeczy nie wychodzą. Więc warto jest w ogóle współpraca z psychoterapeutą czy z jakimś mentorkiem. To daje dużą wartość, kosztuje też dużo, ale jakby to się potem zwraca z nawiązką w przyszłości.
Jasne. Ja myślę, że to wiesz, też jakby tak zamykając to klamrą, że warto... Moim rozwiązaniem było to, że poukładałem sobie w głowie, co chcę robić. I bardzo mocno się sfokusowałem nad tym. I to jest trochę jakby wiesz, taka analogia twojej strategii prywatnej. Jaka jest twoja strategia, wiesz, po co to robisz i jaki cel chcesz osiągnąć. I gdy ja sobie, wiesz, uzmysłowiłem, co tak naprawdę jest moim celem, po co to wszystko robię, to bardzo mi to pomogło. Bo wszystkie działania właśnie, które mi wpadały na biurko, że a może zrobisz to, a może pojedziesz tam, a może jeszcze coś innego zrobimy, to ja z reguły mówiłem tak, super i w ogóle, bo to były świetne pomysły. Ale każdy z tych pomysłów realizował cele wszystkich poza moim. I dzisiaj jakby nastawiam się na to, że to realizuje mój konkretny cel, który jest oczywiście powiązany biznesowo z firmą. Natomiast to jest mój cel i ja mam poczucie, wiesz, takiego ownershipu, czyli takiej własności tego celu, więc gdy pracuję nad tymi strategiami, mam kontakt z tymi klientami, mam wpływ na to, co jest zrealizowane i jak jest zrealizowane, no to mam takie poczucie, że tak, to jest to. tym się dobrze czuję i to mi daje taką dopaminę, że, wiesz, że chce mi się wstawać, chce mi się robić różne rzeczy, spotykać z klientami w sobotę jadąc na targi jakieś, więc robię różne dziwne rzeczy, które no na etacie takim symbolicznym nikt nie robi, natomiast mi one w ogóle nie sprawiają żadnych, wiesz, nieprzyjemności, wręcz przeciwnie uważam, że to jest fajne łączenie po prostu jakiegoś czegoś przyjemnego z pożytecznym. Zresztą my również mieliśmy jakąś taką małą sesję na saunie, więc mogliśmy pogadać o poważnych tematach też chillując po prostu, wiesz.
To jest super. Ty też często chyba w góry chodzisz, nie?
Tak, tak, tak. Góry są niedaleko Wrocławia, więc wiesz, to mam półtora godzinki, dwie godzinki, jestem w górach i mogę sobie pochodzić, to mi też daje, wiesz, raz, że zawsze ze sportem byłem związany mocno, a dwa, że czyszczę głowę tam. Tak naprawdę, jak idziesz na szlaku, masz taką monotonną, wiesz, trasę, no to wiesz.
Prześlij głowę. Tutaj rozróbmy taką grupą kreskę i wjedziemy w tematy poważne. Bardzo poważne. I tu się trochę będziemy poddawać jakiejś dyskusji na temat agencji marketingowej.
Zapraszam. Zapraszam. Ja czekałem troszeczkę na ten temat, bo widziałem, że tam trochę szpileczką, wiesz, tykasz tam ten... Powolutku. Ten, że tak powiem, tego manekina. Zacznę od historii.
Zacznę od historii. Cofnę się do 2019 roku. Miałem wtedy 20... 6 lat, może być 5. No i sprzedaż B2B spadła, no i musiałem jakoś separować się na internecie, jakby był nóż na gardle, tak? Jakby tego teraz nie zrobimy, to firma nie będzie miała racji bytu. No i pierwsza myśl, pisałem Google Ads Reklama, Facebook Ads Reklama w Google. Wyskoczyły mi jakieś szkolenia, kupowałem szkolenia. No i potem się nadziałem na jakąś ofertę z ładnymi logotypami znanych marek jakiejś agencji. No i teraz pytanie jest jedno. Co ja w tym momencie, który był wtedy, powinienem zrobić? Czy nawiązać współpracę z agencją? Czy się szkolić? Co w ogóle osoba wchodząca w e-commerce, nie mająca od backgroundu marketingowego, a mająca, załóżmy na przykład ten fajny produkt, ma tą historię, tak? Jakby zgadzają się te rzeczy, to gdzie ona powinna budować tę kompetencję? In-house'owo, czyli w środku organizacji, czy na zewnątrz od razu? Jakbyś proponował tutaj strategię?
To zależy. Natomiast do meritum. Jeżeli masz osobowość frontmana, bo podałeś tutaj przykład influencerki, to to jest bardzo dobry medium do tego, że realizuje pewien obszar lejka sprzedażowego, czyli tego jakby procesu, w jakim przechodzi klient od momentu, kiedy pozna markę do momentu zakupu. to tak naprawdę jesteś w stanie zaopiekować już na samym początku też ten etap początkowy lajka, czyli możesz nazbierać pewną społeczność, która będzie zainteresowana w przyszłości czy już w teraźniejszości twoimi produktami i usługami. To jest świetne rozwiązanie i można to robić in-house'owo, z reguły robi to owner. I jest dużo takich przykładów, na przykład Health Labs, który też ma, wiesz, frontmanów, Michał Wrzosek, który też jest frontmanem swojego biznesu, czy Dziki Trener na przykład. Więc to są takie osobowości, które są znane w większości społeczeństwa i one jakby budują sobie ten cały etap awareness'u wewnątrz. Więc wtedy odpada ci jakby ta kwestia, że nie potrzebujesz ani in-house, ani, wiesz, na zewnątrz agencji czy kogoś, kto się by tym zajmował. Idąc dalej, masz tam powiedzmy już konwersje, Niepotrzebujesz.
Ale zobacz, że całość stoi na tej jednej osobie. To jest duże niebezpieczeństwo.
Oczywiście, że tak. Ale wiesz, jeżeli to jest twój biznes, no nie? I ty jesteś tym frontmanem, to to jest bardzo bezpieczne. Oczywiście, jak ty padniesz, no to biznes też padnie, no nie? Więc pytanie po prostu, jak to ma wyglądać. Natomiast w sytuacji, gdy ktoś tego nie robi, no to to jest poważny problem, bo wtedy jest z reguły już pójście do kroku numer dwa, czyli do performance'u. I jakby odpuszczasz cały ten awareness, a idziesz performance. Budujesz pewną skalę.
I tu wytłumaczmy, czym jest performance i awareness.
Awareness to jest ten etap pierwszy lajka, czyli tak naprawdę to, kiedy osoby z twojej target-grupy, czy z tej publiczności, do której chcesz docierać, poznają w ogóle markę, dowiadują się o tym, że jest taka marka, ona oferuje takie produkty, takie usługi, czyli to jest taki bardzo wczesny etap zapoznawania się z marką. Jeżeli wpiszesz Ashwaganda w Google i zobaczysz reklamy, no to to jest taki etap awarenessowy, gdzie oczywiście nie mówię o tych reklamach już zakupowych, tylko że te pierwsze linki, to ci wyskoczą jakieś artykuły, jakieś poradniki i tak dalej, no to to są takie działania awarenessowe. Te konwersyjne, te purchase, czyli już zakupowe, to już są reklamy w Google właśnie, m.in. te produktówki, czyli takie dopychanie, żeby ktoś kupił szybko i już jakby pokazywanie tych wartości. Walka ceną, walka darmową dostawą, jakimiś takimi wartościami, żeby to, wiesz, dopchać ten koszyk, żeby szybko to klient dokonał zakupu. Więc jeżeli ktoś nie robi tego awarenessu, to z reguły idzie właśnie już w te reklamy zakupowe. No i to jest też duży błąd, bo tak naprawdę, wiesz, jest ileś osób, które akurat kupią ten produkt, bo go potrzebują i nie będą wnikać w szczegóły. Ale większość jednak społeczeństwa lubi wiedzieć, co kupuje, zwłaszcza, jeżeli chodzi o jakieś, nie wiem, suplementy, takie rzeczy, które są, nie wiem, żywnością. W przeciwieństwie do rzeczy, które masz, wiesz, jakieś etui na długopis, czy jakieś tam, wiesz, takie kubeczki. No to wtedy, wiesz, możesz popatrzeć na to troszeczkę inaczej. Natomiast Jeżeli nie robi tego awarenessu, robi ten zakup, no to tutaj już się robi luka. No i teraz pytanie, kto ma to załatać? No i jeżeli chcesz zatrudnić specjalistę, a twój e-commerce dowozi 20 tysięcy miesięcznie, no to specjalista będzie cię kosztował, wiesz, nie wiem, od 6 do 12 tysięcy złotych na umowę o pracę albo na fakturę, nieważne jak, natomiast to będzie kilka tysięcy miesięcznie. No i pytanie, czy on ma tyle pracy? Czy on zna się na strategii? Bo jeżeli zna się na strategii, to nie będzie brał 6, tylko weźmie 12. No i teraz pytanie, czy cię stać na to po prostu? Więc agencja ma tą zaletę, że wiesz, że możesz trochę manewrować tymi godzinami i wiesz, za te 6-12 tysięcy możesz wykupić sobie po 10 godzin kilku specjalistów i tak naprawdę robić różne etapy, w ogóle różne działania marketingowe czy digitalowe. nie musząc zatrudniać tych ludzi. Tak samo, wiesz, plusem jest też to, że ty nie musisz ich szukać. No bo jakie ty masz doświadczenie w rekrutacjach, gdy dopiero otworzyłeś e-commerce. Więc nigdy nie zatrudniałeś osób, więc wiesz, na jakiej podstawie masz zatrudnić kogoś, komu będziesz płacił, od kogo uzależniasz swój zysk. Więc to są takie też problemy, że ludzie patrzą na to, że fajnie mieć in-house, bo mogę podejść do biurka i tak dalej. Tylko naprawdę jest taka, że ci ludzie przy biurku z reguły pracują takie 60% etatu max, a te 40% to jest takie pierdololo, jest mnóstwo dziwnych spotkań, wiesz, kawek, tam lifestyle'u. I no za to się płaci, no najzwyczajniej, nie?
No dobra. Wiedząc, jaki ja mam zbudowany e-commerce, ja wiesz, mam dużo freelancerów, no to fajny wątek wrzuciłeś, który dał mi trochę do myślenia, że ja odradzam wasze współprace z agencjami, ale z tej racji, że ja znam się już na tym powierzchowie, każdym temacie i jakby jestem w stanie skontrolować pracę każdego specjalisty i zobaczyć, czy on robi to dobrze, czy źle, bo wiemy, czy to jest dobrze zrobione. I faktycznie, jak bym był na starcie, no to okej, miałem agencję i udaną współpracę, skosili ze mnie hajs, ale dlatego, bo wymyślili jakieś estymacje, że ja tam będę wydawał najpierw 10, a pół roku 80 tysięcy przy super zwrocie z inwestycji. Ja się też zdradziłem do tego, do tej agencji, za wymyślanie takich głupot. Ale to, co mówisz, ma w sumie sens, że nie masz pojęcia o rekrutacji, nie masz pojęcia, jak tę osobę sprawdzić.
No właśnie, jeżeli ty nie znasz się na marketingu, nie masz sprawdzić tę osobę merytorycznie, to o co ty zapytasz? Pokażesz Facebooka i powiesz, panie, robi pan takie Facebooki? Bo ja mam często takie pytania też, właśnie, czy robicie wy te takie Instagramy i te TikTaki? Ja mówię, no tak, TikTaki robimy. Więc, wiesz, to jest takie oczywiście przyśmiewcze z mojej strony, natomiast bardzo często to wygląda w ten sposób, i jakby chciałem zobrazować, że ci ludzie nie mają pojęcia o co zapytać nawet.
No dobra, to skoro ci ludzie nie mają pojęcia, kopiąc dalej, to po cholerę oni zakładają ten e-commerce, czy to nieważne jest błąd?
Nie, nie uważam, że to jest błąd, bo, wiesz, ja zakładam też agencję, nie prowadząc nigdy agencji. Natomiast miałem doświadczenie marketingowe, no i to była moja zaleta. I też otoczyłem się ludźmi, którzy mają, wiesz, doświadczenie większe ode mnie w innych zakresach. Więc jak zaczynałem z moim dobrym przyjacielem od UX-u, no to, wiesz, on wykładał na pewnym uniwersytecie komunikację tą wizualną, wizualnkową. Więc wiedziałem, że on się bardzo dobrze na tym zna i, wiesz, to brzmiało wszystko merytorycznie, pokazywał mi przykłady badania, jakby był, wiesz, zajawkowiczem tego, więc to było super.
No ja wiem, ale jeśli, bo ona nie jest sexy, jest łatwo wejść.
Tak, zwłaszcza w dropshipping.
Łatwo jest wejść, w e-commerce, wakacje na Bali, praca z laptopa, drinki, surfing.
Tak to wygląda na reklamach, no nie? A po drugiej stronie jest, wiesz, depresja. Tak, tak, tak. Że nikt nie patrzył na tą, wiesz, ukrytą górę lodową, która jest tam pod wodą, no nie?
Tak, dokładnie tak jest. Wrzucam ten wątek, bo Zastanawiam się właśnie, jaka jest najlepsza ścieżka dla osoby startującej. Jakby wiemy, że załóżmy, że nie ma kompetencji marketingowych i nie ma w tym, w kierunku jakby predyspozycji. To jakie w ogóle uważasz, pod ośrodkiem doświadczenia z klientami, są takie najważniejsze umiejętności dla osób, które wchodzą w e-commerce? Załóżmy, że już ta agencja zajmuje się ich osobą tematami marketingowymi. To jakich te osoby umiejętności potrzebują, twoim zdaniem, żeby jakkolwiek w tym rynku sobie poradzić?
Moim zdaniem największą wartością jest jakby jedno źródło prawdy. Bardzo łatwo jest odciąć ściemę liczbami. Jeżeli ktoś ci obiecuje wyniki, to w jaki sposób te wyniki sprawdzić? Skąd będziemy je brali? Czy te wyniki są wiarygodne? I tak dalej, i tak dalej. Ja teraz buduję, w zasadzie cały czas pracujemy na celach ze wszystkimi klientami, więc nawet jak klient mówi, że chcemy się skalować i to jest taki cel dla celu, no to jednak idziemy jakby metodologią, czy to smartem, czy jakąś inną metodologią i układamy te cele w taki sposób, żeby one były mierzalne i żebyśmy my mogli też wiedzieć, że to jest w ogóle realne i jak to mierzymy i w jaki sposób. Więc jeżeli ja mam ustalony cel z klientem i widzi ten klient, że na podstawie danych, na które się umówiliśmy, my realizujemy ten cel, to się przekłada na finanse albo na zasięgi, na cokolwiek, no to ciężko powiedzieć, że robię albo nie robię swoją robotę, bo to wynika z danych. I permanentnie jest tak, czy to wiesz, we współpracy z agencją, czy posiadając in-house'owo ludzi, oni nie mają zielonego pojęcia, w jaki sposób zmierzyć efektywność działań danego pracownika. No masz zatrudnioną osobę od SEO, ale nie znasz się na SEO, więc pytasz, ej, robisz SEO? No robię SEO. A co tam fajnego? No to robimy fajne i zobacz, tu się wyświetlamy na, nie wiem, grzebienie na pierwszym miejscu, a ty sprzedajesz szafy. No i wiesz, i tak wygląda to permanentnie, że ci ludzie, którzy też pracują często po stronie klienta, no nie mają wiedzy merytorycznej, no po prostu.
Tak, i tu jest statement, który już nieraz wygłaszałem w podcasie, że głównym problemem jest brak edukacji, brak, może nie dostępu do wiedzy, brak zaangażowania i chęci.
Brak pokory, że jednak wiesz, wskazują swojego pracodawcę na to, że po prostu, no wiesz, to jest takie szycie na miary, no jakby szycie na potrzebę. Tak, że spróbuję, bo widziałem jakiegoś posta znanej osoby, więc wrzucę coś tam, nieważne, że to nie ta branża i sobie potestujmy za hajs. W agencji jednak my jesteśmy bardziej lustrowani. Klienci patrzą już tam na ręce, bardzo często oczekują konkretnych wyników albo też konkretnego sposobu dojścia do tych wyników. I my mamy utrudnioną sytuację, o dziwo, bo to tak, wiesz, wszyscy lubią oprócz agencji, ale to jest taki ciężki kawałek chleba, bo jak robisz swoją robotę, a my uważam, że robimy swoją robotę i nie posiadamy takiej bazy klientów, że jeden specjalista obsługuje 30 czy 50 projektów.
No właśnie, a ile? Bo to jest bardzo częsta sytuacja, że po prostu jest tak mało czasu na jedną firmę w agencjach, że po prostu ten klient jest też niezadowolony z tego względu, bo jest po prostu przeładowany projektami dany specjalista.
No tak, no i teraz wiesz, agencja do agencji, jabłko do jabłka. Agencja, która prowadzi performance, jedna ze znanych agencji, 70 osób, 70 klientów na jedną osobę. Tak, z tego względu, że jest model prowizyjny dla specjalisty, więc on dostaje tam, wiesz, 300 złotych głodowego i bierze tyle klientów, ile chce. bo z każdego ma 10% od przychodu. No i teraz sobie wyobraź, no taki ktoś, kto jest po prostu masażem już, czy po prostu, no nie wiem, przekopywaczem tych tematów, ma 70 klientów, no nie? No to zobacz, wiesz, jeżeli on poświęci 2 godziny na jednego klienta w miesiącu, to to jest koniec jego space'u. Czyli ma 2 godziny na 30 dni, załóżmy na 20 dni roboczych, to ma, wiesz, jakieś tam groszowe minuty, no nie, nie wiem, 8 minut na to, żeby sprawdzić konto, no i to jest koniec. Więc tak naprawdę, wiesz, to jest absurd. I teraz jak porównasz to z nami, gdzie u nas specjalista ma, nie wiem, od sześciu, maksymalnie myślę, że do dwunastu klientów, no to o czym my mówimy, nie? Jeżeli, wiesz, my mamy, nie wiem, pięciokrotnie mniej klientów, czy dziesięciokrotnie mniej klientów na osobę i dzięki temu się dalej rozwijamy, jakby robimy wszystkie te cele, tylko my spełniamy ten cel klienta, a nie nasz.
Czyli jesteś taką agencją butikową?
No można tak powiedzieć, tylko że butikowa brzmi, jakbyśmy byli, wiesz, w piwnicy we trzech i to robili.
A dla mnie brzmi jak butikowy hotel
na przedmieściach Korei, nie? Może tak. Jeżeli masz taką percepcję, bo ty jesteś człowiekiem świata, podróżujesz na stałym.
Gdzieś raz na ich czas.
Coś tam liznałeś z tego świata. No to ty masz takie spojrzenie. Natomiast nie jesteś maluteńką agencyjką, a takie właśnie bardzo często po prostu muszą mieć tych zleceń więcej, zanim dobędą finansowanie na to, żeby budować strukturę. No i to jest często ograniczenie, że nie są w stanie poświęcać takiej ilości czasu, która zapewniłaby największą jakość dla klientów. To jest właśnie to, dlaczego ja bardzo często, w tych tematach właśnie pozyskiwania klientów nawet, no tracę, nie wiem, w ciągu godziny 40 minut opowiadam, dlaczego nie jesteśmy do dupy i 20 minut mówię merytorycznie, co możemy zrobić, bo ja wiem, że te 20 minut nie ma dla niego znaczenia, jak ja od tego zacznę, bo najczęściej zaczyna się to tak. Panie Pawle, ja już znałem to wszystko, już wszystko słyszałem, ostatni mi też obiecywali, mieli dowieść i tak dalej. I ja już, wiesz, ja mógłbym tak zacząć po prostu to nagrać sobie odpowiedź na to i to włączać na 40 minut, siedzieć sobie tak po prostu i pić kawkę.
To czemu tak nie robisz?
No bo wiesz, może AI kiedyś mnie zastąpi, ale tak by to wyglądało, 40 minut mówienia tego samego. poruszania tych takich UVP, takich wartości dla klienta, które faktycznie zmieniają tą jego percepcję i doprowadzanie do tego, że okej, teraz ze mną możesz rozmawiać, bo ci zacząłem ufać, nie?
Okej, Paweł, ale to ponad fajny lejek do społeczności w Stanach, które ja się teraz dostaję i tam jest tak, że przed rozmową, jakby najpierw jest ankieta, u mnie też jest ankieta, bez ankiety w ogóle nie ma rozmowy, Ankieta cię poznaje, problemy, ile ktoś wydał na edukację, na jakimś etapie. Potem jest wideo, które muszę obejrzeć i jak tego wideo nie obejrzę, to się nie jestem w stanie umówić na rozmowę. Więc jakby tak patrząc na rozwiązanie twojego problemu, żebyś nie mówił o tym samym w głowę Wojtek, to wiadomo, że pewnie dużo osób odpadnie przez to, ale może zostają ci bardziej jakościowi, którzy faktycznie rozumieją pewne kwestie.
Może tak być. Teraz cierpię trochę na klęskę urodzaju, bo wszyscy chcą ze mną rozmawiać z racji tych warsztatów, reklam ze mną i innych rzeczy.
Pomożesz mi w strategii?
Za darmo?
Proszę.
Takie pytania też się zdarzają. Oddajowych. Tak, tak. Oferowane są jakieś udziały, jakieś tam niestworzone historie. Ale ja bardzo często, i mam nadzieję, że nie będę żałował tych słów, jak ktoś do mnie napisze, to tak, wiesz, poświęcę na to parę minut i odpowiem. Więc jakby nawet jakąś głosówkę, to od Ciebie podłapałem ten temat, żeby nagrywać głosówki, to jest super rzecz i bardzo często z tego korzystam już. Więc jak ktoś mi zada jakieś pytania, to jak widzę, że to nie jest np. nasza skala problemu, to nigdy nie zostawiam tak, że wiesz, albo daję polecenie do kogoś, kto wiem się tym zaopiekuje, albo daję też jakieś takie protipy, że stary, to agencja nie dla ciebie, nie stać się dzisiaj na to, powinieneś zadbać o to, o to, o to, zrób to, to, to, to. Tu masz jakieś fajne artykuły albo tutaj posłuchaj czegoś, bo to ci pomoże.
Myślę, że to jest też taka fajna, fajny pomysł, żeby wrzucić taką promocję naszych dwóch postaci. Więc jak ktoś napisze do Pawła, jak masz na Instagramie, Pawła Pałka, Pawpalka, a czemu nie Paweł Pałka?
Bo tak jakoś było szybciej, nie?
Albo Oskar Lipiński. Jeśli chcecie, macie jakieś pytanka, możecie podbić do nas, tylko z mojej strony nie nagrywajcie mi głosówek, bo ja tego nie odsłucham, tylko i wyłącznie napiszcie tekst, a ja głosówką wam odpowiem. Myślę, że Paweł też... Tak, to jest
dobra forma, bo ja też te głosówki nie zawsze mogę odsłuchać.
To jest za darmo, więc musicie jakby respektować nasze zasady.
Niech tak będzie.
Tak. Będziemy teraz, Paweł, przechodzić do tematu, a może nawet nie do tematu. Chciałem zadać ci pytanie i chciałem, żebyś zwieść odpowiedzią w kilku punktach, bo zrobimy sobie z tego rolkę. I to będą dwa pytania i dwa chcesz, żeby merytorycznie były odpowiedziane w punktach.
Motor Dio.
Gotowy jesteś? Dlaczego warto współpracować z agencją?
Hmm. Warto współpracować z agencją, ponieważ agencja rozwiązuje pewne problemy. To znaczy spada Ci cały problem rekrutacji osób i weryfikacji ich kompetencji, bo my to robimy wewnętrznie. Nie interesują cię L4, wymówki jakieś kacowe i tak dalej, bo twoi specjaliści są w agencji, więc jeżeli jeden się zmieni, no to po prostu możemy go zastąpić szybciutko drugim, więc jakby nie ma w ogóle przerywniku w prowadzeniu twoich działań. My też pracujemy w takim frameworku, gdzie mamy backup kompetencji, więc cały zespół, który pracuje nad danym klientem, czy nad grupą klientów tak naprawdę, wie wszystko, co u danego klienta się dzieje. Więc tak naprawdę, jeżeli by kogoś, ja to zawsze podaję ten przykład, potrącił pociąg, czego nie życzę nikomu od nas z agencji, to jesteśmy w stanie zastąpić go w bardzo szybki sposób, bo cała reszta ekipy zna po prostu profil tego klienta i jakby wie, co jest u niego robione. Więc jest dużo takich zalet, które powodują, że masz wykwalifikowaną kadrę, która może wejść na ten projekt. Mamy różne poziomy, więc to też definiuje cenę, jaką płacisz. No i też nie płacisz za etat, czyli za przesiedziane godziny, tylko za efekt, który my realizujemy. Więc to jest, myślę, że clue.
Okej. Dlaczego nie warto współpracować z agencją?
Nie warto współpracować z kiepską agencją, którą nie masz sprawdzonej, której nie znasz. Warto sprawdzić to po prostu poprzez, czy to rekomendacje, referencje, czy porozmawiać nawet z klientami agencji. Ja zawsze zachęcam, że jeżeli ktoś chce, to możemy podać kilka numerów telefonów. Podaj też twój numer telefonu.
Ja bym wieczną poszło słowo, to nie ma sensu większego.
Dlatego właśnie podaj twój numer.
Prawdziwy testymonial.
Tak, ale zawsze zachęcam do tego. Natomiast nie warto pracować z agencją wtedy, kiedy cię na to nie stać. To znaczy, jeżeli twoje cele biznesowe są jeszcze za małe versus koszty, to niektóre rzeczy, zwłaszcza na początkowej fazie rozwoju e-commerce'u, trzeba robić samemu. Ja pamiętam, jak malowałem ściany, jak ustawialiśmy kampanię wspólnie, jak robiliśmy grafiki. projektowałem naszą stronę, wiesz, robiłem mnóstwo rzeczy, których nie powinienem robić na tamtym etapie. Natomiast robiłem to, bo biznes był w tej fazie rozwoju, że robiliśmy wszyscy wszystko tak naprawdę. Więc nie opłaca się tego robić, bo to jest luksus posiadania agencji i to jest pewna doza, gdzie, doza skalowania biznesu już na odpowiednim etapie. Natomiast zatrudnianie też jest luksusem. Czyli jeżeli komuś możesz oddać obowiązek, no to to jest też luksus, że możesz tego nie robić, możesz się zająć innymi rzeczami. Więc tutaj trzeba zachować balans tak naprawdę i postanowić w odpowiednim momencie, żeby włączyć czy to specjalistów, czy agencję, no bo jeżeli cię na to nie będzie stać, no to po paru miesiącach albo zwolnisz tą osobę, albo już musiał zwolnić agencję, no i będziesz w dużo gorszej sytuacji zakładam, no bo jeżeli cię nie stać na to, żeby utrzymywać tą agencję, to znaczy, że nie realizuje ona celu, albo ten cel jest za mały, żeby to było rentowne. Więc nie opłaca się ani zatrudniać, ani prowadzić, działać z agencją, gdy cię na to nie stać.
Krótko, zwięźle, myślę, że w dwóch, trzech rolkach się to zmieści.
Mam nadzieję.
Wyczytałem takie mądre wyrażenie po angielsku, ono się przewija na twoich warsztatach. I proszę mi powiedzieć, o co tutaj chodzi? Customer journey map.
Customer journey map.
Cóż to jest, ten customer journey map?
To jest mapa podróży klienta, użytkownika, bo to jest pojęcie takie, metodyka z UX-u, której ja bardzo lubię. Lubię w ogóle tematykę UX-u, CX-u, czyli Customer Experience, User Experience. To jest taka mapa, jaką przechodzi klient, użytkownik na początku, później klient, przez wszystkie etapy lejka. Czyli jak mamy tam pięcioetapowy lejek, czy ten rejs na przykład czteroetapowy, no to tak naprawdę mapa pokazuje nam, jak zachowuje się klient na danym etapie tego lejka. I ten klient ma oczywiście jakieś, wiesz, zadaje sobie pytania, ma pewne blokery, ma pewne drajwery, które powodują, że chce dokonać przejścia dalej z etapu do etapu albo nie chce przejść. I to jest właśnie taka mapa, która pokazuje, w jaki sposób on po tej stronie, po tym, no po stronie można powiedzieć, po e-commerce'ie, podróżuje. Więc to taka jest przenośnia wprost, że jakby mapujemy, jak ten użytkownik porusza się. Dzięki temu wiemy, na jakich etapach co jest dla niego ważne. No jeżeli wiesz, że ktoś, nie wiem, wchodząc do pokoju wyciera buty, no to warto mieć wycieraczkę, nie? I to taki prosty przykład we komersie, czyli jeżeli wiesz, że ktoś, nie wiem, chce dokonać szybko zakupu, no to musisz ten szybki zakup mu zapewnić, czyli płatność blikiem, jakiś szybki checkout, prosta forma dodania do koszyka, jakby przejścia dalej, nie? Więc na tym polega w ogóle ta strategia Customer Journey Map, którą ja właśnie też włączyłem do tego frameworku strategicznego, bo permanentnie projektując e-commerce ownerzy projektują je pod siebie. Ja przez jakieś 4 lata zajmowałem się też budowaniem e-commerce'ów u nas w agencji, więc prowadziłem wszystkie projekty, gdzie powstawały te e-commerce'y. I powiem Ci szczerze, że 10 na 10 to była wizja właściciela albo jakiegoś e-commerce managera, jak to ma wyglądać. A jak zapytałem, czy robili jakieś badania na klientach i to nie mam w głowie badań za 100 tysięcy, tylko mam w głowie badania na zasadzie wymyśl 5 pytań, wyślij to do klientów formsem i sprawdź, czy oni w ogóle tego chcą, to wszyscy odpowiadali zgodnie, że nie. I to jest ciekawe, że tego nie robili. Że badania w ogóle to drogie i w ogóle kto to będzie ten. Ja mówię, no dobra, badania są drogie, bo jak sobie pójdziesz do Nielsena i zamówisz te badania za sto koła, tylko że te badania będą trochę bardziej merytoryczne, a ja mówię o takich, wiesz, wyślijmy NPS, czyli to badanie satysfakcji klienta do klientów i zobaczmy, czy oni faktycznie lubią tę markę, czy nie. No i teraz pytając ich o NPS, o takie badania, nikt tego nie robi. Na potęgę naprawdę nikt z e-commerce'ów tego nie robi. No to jeżeli ty nie masz żadnego feedbacku z rynku, widzisz tylko jakby krytykę na socialach, a rzadko w ogóle ktoś patrzy na te opinie, bo nie czyta tego i jakby nie dostosowuje biznesu do tego, co mówią klienci, no to na jakiej podstawie on decyduje o tym, że nie wiem, ta oferta powinna się rozwijać w tą stronę, w tamtą stronę? No bo zakładam, że robi to tylko na podstawie REWE, czyli znowu przychodu, kategorii, które są super wyhajpowane, czyli wiesz, te, które się dobrze sprzedają. Ale to nie znaczy, że te kategorie jak padną, to zaraz nie będziesz miał co sprzedawać, bo inne są nierozwinięte. I nie ma kategorii, które są, nie wiem, rozwija konkurencja. I tak naprawdę, wiesz, robisz sobie taki dług marketingowy czy technologiczny, który powoduje, że wiesz, powoli zaczynasz mieć plecy. Na pewnym momencie będziesz musiał to spłacić.
Ja się w pełni z gazem podpisuję dwoma rękami pod tym, że ludzie tego nie robią, bo ja przeprowadziłem już 22 warsztaty, konsultacje, warsztaty z e-commerce ownerami i nikt z tego nie miał zrobionego. I tak jak ja im to pokazywałem, to był dla nich game changer, bo oni się nagle dowiedzieli, dlaczego ich marka w ogóle jest kupowana, albo z kim w ogóle konkuruje ta marka. I to jest bardzo proste. Ludzie tego nie robią. A jeśli chcesz zacząć to robić, to napisz do mnie na Instagramie, a przyszli swoją ofertę konsultacji i warsztatów. Piękny, pięknie sponsorowany odcinek. Oskar sam sponsoruje siebie.
Także na potęgę ludzie tego nie robią. My to przygotowujemy, projektujemy takie badania dla klientów. One nie są skomplikowane. Oczywiście mają trochę więcej pytań niż 8. segmentujemy bazę klientów, co też nie jest robione bardzo często, czyli dzielimy tych klientów, tą target-grupę już na konkretne segmenty, na podstawie danych z CRM-u, CMS-a, Analyticsa, z kont analitycznych i wysyłamy do nich po prostu różne scenariusze badawcze, porównujemy sobie wyniki, no i wiesz, na tej podstawie, ty wiesz, że klient, który, nie wiem, kupuje o ciebie często, wpływa na niego to, a klient, który pierwszy raz kupił, wpłynęło na niego coś innego, więc widzisz jakby po kolei, jak to customer journey się układa, czyli w jaki sposób oni, wiesz, penetrują tą stronę i w jaki sposób dokonują tego faktu, że są z klientami i są jakby lojalni, więc zaczynasz rozumieć, dlaczego oni do ciebie przychodzą, bo dla mnie odpowiedź, wiesz, bo mamy wysoką jakość albo, że jesteśmy... To jest w ogóle jakaś bzdura, to jest, wiesz, tak nic nieznaczące, że szok.
Każdy to może być.
Każdy to ma i wiesz, jakie to jest USP, nie? Żadne.
I komers jest ciężki?
Dla tych, którzy się nie edukują w nim. To znaczy, wiesz, jak się uczysz pływać, no to wiesz, musisz chwilę tam pomachać z tymi rękoma, żeby zacząć pływać. I w e-commerce jest dokładnie to samo. Jeżeli, wiesz, wszystkie te platformy, na przykład SaaSowe, i mam nadzieję, że tu się nikt nie obrazi, udostępniają bardzo prostą technologię, którą może... Ona jest idiotoodporna. Ja lubię to określenie. Ona jest idiotoodporna. Jeżeli ktoś chce zrobić e-commerce, to wiesz, poświęci tam kilka godzin, wyklika sobie to i ma e-commerce. No tylko pytanie, wiesz, to jest znowu, tak, co dalej, no nie? Wiesz, meble też możesz zacząć skręcać, ale próbowałem robić to samemu, to wiesz, po godzinie.
Panie, jak widzę śrubokręt, to od razu uciekam w drugą stronę.
A skąd ty w ogóle czerpiasz wiedzę
tą e-commerce'ową, strategiczną, marketingową?
Tu wejdźmy w aspekt testów osobowościowych. Polecam wam ogólnie test Galupa, bo to jest bardzo fajny test, który ja robię cyklicznie. Już trzy razy go robiłem, teraz będę robił czwarty raz. I on bada twoje talenty. Chyba są 34 te talenty.
Ja sobie też zapiszę w ogóle, bo ja tak nie robiłem go kiedyś.
Ten test Galupa jest bardzo fajną rzeczą.
Za darmo?
Jest płatny w obu wersach. Tańsza wersja pokazuje ci pierwsze chyba 10 talentów, druga pokazuje ci te 34.
I warto zrobić tą płatną?
Warto zrobić tą płatną. Ja chciałem zrobić tą pełną, ponieważ jeden z talentów mi nie wyszedł i zastanawiałem się gdzie jest i był jedenasty. Dlatego się zdziwiłem. I to była właśnie analiza.
Zapisuję sobie.
Więc w jednym badaniu, właśnie w tym pierwszym, wyszło mi tak, że miałem na 11 pozycji. Teraz mi w ogóle, to też jest ciekawe, że na przestrzeni trzech lat zmieniły mi się te talenty zupełnie. I dzisiaj w pierwszej piątce mam trzy strategiczne i dwa komunikacyjne.
No dobra. I co się potem z tym robi?
Wiesz co? To jest bardzo fajny, jest taki podcast, tylko nie powiem wam czyj. Natomiast jak piszecie na YouTubie ciemne strony talentów Galupa, to wyświetli się parę tam filmików i ktoś też, kurczę, nie pamiętam autora, ale świetnie to opisuje, jaka jest ciemna i jasna strona tych talentów. Czyli jest coś takiego, że lubisz dużą ilość obowiązków mieć. I teraz możesz realizować dużo działań, które są ukierunkowane na konkretny cel albo bardzo dużo rzeczy, które robisz i one nie mają żadnego celu. No i teraz ciemna strona jest taka, że robisz, wiesz, odpisujesz na wszystkie maile, odzwaniasz, robisz coś tam jeszcze i nie przynosi to żadnego efektu. A może być tak, że ty teraz siedzisz i na przykład przez dwa miesiące nagrywasz codziennie te podcasty i robisz sobie tysiąc odcinków, żeby mieć pięć lat w przód nagrane te odcinki. I to jest jakby ta różnica właśnie w podejściu do tych talentów, że wszyscy je mamy i masz albo idziesz w lewo, albo idziesz tą jasną stronę, no nie? I wracając jakby do Twojego pytania, ja mam taki talent jak input. To jest taki talent, że w mojej głowie jest pewna taka biblioteczka. I teraz jak ja rozmawiam z ludźmi, rozmawiam z biznes ownerami, z e-commerce menadżerami, rozmawiam z paniami z administracji, to w jakiś sposób mój mózg koduje te rzeczy. I ja potrafię wyciągnąć te odpowiednie szafeczki i pewien ticket, który gdzieś tam kiedyś był zapisany i znaleźć rozwiązanie, bo słyszałem już, że ktoś to rozwiązał. I to jest taka moja supermoc, że mam bardzo dobrą pamięć do takich rzeczy i potrafię łączyć kropki w całość. Czyli te talenty strategiczne, no one dominują u mnie w galupie. I to powoduje, że mogę wyciągnąć kilka takich rozwiązań i z prostych rzeczy zbudować coś, co rozwiązuje skomplikowany problem. Ja jestem zwolennikiem, ja bardzo lubię tanio rozwiązywać problemy, nie lubię bardzo dużych, wiesz, armat na mrówki. Lubię po prostu rozgrzebywać problem na atomy, rozwiązywać te atomy i wtedy, wiesz, oglądać już jak realizowany jest ten sukces. I bardzo śmieszny, taki zabawny przykład, który podaję właśnie odnośnie tych testów. i tego inputu, że mieliśmy takie testy osobowościowe z pewną mentorką i to były takie testy w zespołach, gdzie mieliśmy jakieś zadania do wykonania. Związali nas sznurkami, że mieliśmy po prostu związane ręce wokół nadgarstków i tak, że nie mogliśmy się uwolnić, bo po prostu linki sobie haczyły. I ja po prostu przypomniałem sobie filmik na Instagramie, który widziałem gdzieś tam, wiesz, scrollując po prostu ten wall, jak ktoś to robi i uwolniłem się po 15 sekundach, na co ta babka powiedziała, że to jest niemożliwe, że ja musiałem stanąć Ja mówię, to robiłem pierwszy raz i przypomniał mi się filmik, jak gościu się, wiesz, przywiąza do grzejnika i po prostu się odwiązywał. I to jest jakby taki abstrakcyjny przykład tego, że jak rozmawiam ze specjalistami, a ja bardzo dużo rozmawiam na warsztatach, dużo, dużo kminimy nad takimi rzeczami. to te wszystkie rozwiązania, problemy firmy, ich rozwiązania, tych problemów, to wszystko trafia do mojej biblioteczki i po prostu korzystam z tego. Jakby nie będę opowiadał bajek.
Nie zapomniałeś tego?
Nie, bo w sensie ja nie mam świadomości też w pewnym momencie, że mam tą wiedzę, ale jak widzę problem, to z reguły jest tak, że mam kaskadę różnych pomysłów, jak go rozwiązać. I staram się to robić też w taki nieszablonowy sposób, że potrafię się wcielić w rolę osoby, która ma problem. Czyli z twojej perspektywy potrafię usiąść i rozkminiać Daga, gdzie może być problem, czy ten problem może być też w tobie, czy może być związany z tobą, czy jest w ogóle gdzieś indziej. I jakby potrafię wejść bardzo mocno w buty klienta przysłowiowe, żeby popatrzeć jego oczyma, bo tak naprawdę wiesz, agencja ma zupełnie inne spojrzenie. Natomiast jak nie ma tej bliskości, nie wejdziesz głębiej w detal, no to niestety nie jesteś w stanie tego rozwiązać. A to jest bardzo często wykorzystywane przeze mnie podczas warsztatów, bo jeżeli jestem odpowiedzialny za budowanie strategii, a teraz właśnie mam taki case, gdzie tą strategię będę budował, to zdarza się i to permanentnie, że w firmach są pewnego rodzaju konflikty. No i teraz wiesz, jak ja przychodzę do ciebie i mówię, dobra, wyślij mi adsy, dostęp do adsów, GTM-a, jakieś raporty, pokaż mi jakie generujesz wyniki, to nikt z agencji nie pyta, czy ty jesteś skłócony np. nie wiem, z działem marketingu albo ze sprzedażą, czy jest jakiś konflikt, czy coś zwolniono, czy są procesy firmy itd. I to powoduje, że tak naprawdę ja mogę wymyślić świetne rozwiązanie i wymyśle super story w ogóle dla twojej marki, wartości, wypracujemy to sobie razem i ludzie to zobaczą, wyśmieją i to poleci do śmieci. I wtedy, wiesz, twoja najlepsza strategia nawet, weźmy sobie najlepszych specjalistów, nie masz szansy bytu, bo nie zbadałeś tego biznesu, więc ja dokładam ten pierwiastek. Dlatego, tak, jesteśmy agencją marketingową, ale ja uważam, że to już jest taka agencja biznesowa, bo ja już wchodzę w takie buty, gdzie byłbym właścicielem tej firmy. Dokładnie tak.
Których owner może nie zobaczyć.
Dokładnie tak.
W ogóle to jest fajna sprawa, jak właśnie wchodzi jakiś mentor i czy jakiś strateg i jakby patrzy na pewne aspekty zupełnie inaczej. I jakby to się wydaje proste, bo on ci mówi to na przykład na spotkaniu, na konsultacji, ale ty myślisz, że on sam nie wpadł.
Tak, dokładnie.
Bo ty masz inną perspektywę patrzenia na dany aspekt, więc to jest duża wartość. Ja też dużą wartość właśnie upatruję w takie konsultacje, gdzie niby rozkminiam wszystko, a tak naprawdę cyk, cyk i zupełnie inaczej w ogóle zaczynam treścić w drugą stronę. A co cię Paweł najbardziej wkurza w tej branży?
Wiesz co, no właśnie trochę hałtura. Ja nie chcę mówić, że jestem panem perfekcyjnym, bo cały czas też używam powiedzonka better done than perfect i uważam, że czasami nie warto iść po ideał, warto zrobić to 80% i to czasami jest good enough. Natomiast ta hałtura, która jest wszechobecna i podejście takie, że czasami biznesy nie szanują klientów, Czasami klienci nie szanują partnerów i to mnie tak trochę drażni, że jakby wiesz, że jest taka łatka, że agencje są takie złe i wiesz, i tak to wygląda. I nie zamierzam bronić tych agencji, bo jakby trochę mnie to nie interesuje. Jakby trochę uważam, że wychodzę poza to, wiesz, kategorią jesteśmy agencją, ale w ogóle się pod tym nie podpisuję. Jak widzę twoje wpisy takie określiwe, w ogóle nie patrzę na to tak, że jakoś mnie to nie boli, nie?
One nie są do wszystkich, one są do większości.
Oczywiście, że tak, no nie? Jest dużo tej hałtury i później, wiesz, jakby ten rynek jest zepsuty przez to. Później ciężko jest pracować z klientami. Nawet, wiesz, masz fajne pomysły, widzisz, że ta oferta jest lepsza. Klient pokazuje nawet, wiesz, ofertę konkurencji, no nie? Która często cenowo jest atrakcyjniejsza. Ale widzę, że to się nie uda, bo po prostu widzę, co tam jest wrzucone do tej oferty i mówię, to nie tu jest problem, no nie? I jakby merytorycznie podchodzę do tematu, że słuchaj, nie musimy tego podpisywać, ale ja na twoim miejscu bym sprawdził to, Zobacz, że to nie ma sensu, nie ma tej logiki. Tak.
Jak on nawet nie nawiąże współpracy, to może da fajny feedback znajomemu i znajomym nawiąże. Więc to jest też fajny inbound marketing, nie? Taki szczery, transparentna komunikacja w relacji z klientem, niekoniecznie biznesowa.
Ale powiem ci, że bardzo często udaje mi się też powalczyć z tym. I to jest taka ciężka praca, ja nie lubię tego. Nie lubię udowadniać na siłę tego, że robimy dobrą robotę. Pokazuję jakby konkret, mam na to pomysł, wykonanie, pokazuję w jaki sposób będę robił, jaka będzie też droga. I to jest zaskakujące, że klient też dostaje informację, że stary, ty też będziesz pracował w tym projekcie. To nie jest tak, że ty zlecasz to agencji i oni to wszystko zrobią. Ty pracujesz tak samo w tym projekcie jak i my. Tylko, że tu płacisz po prostu.
Nie, że umywam rączki, płacę jedynie kawa i elo.
Tak, bo to jest, wiesz, to jest bez sensu. Jeżeli, wiesz, owner nie będzie dbał, czy e-commerce manager nie będzie dbał, nie wiem, o nowości, o bestsellery, o to, żeby było dobrze zatowarowany ten sklep, o to, żeby jednak podgrzewać tą społeczność, no to my możemy robić pewne rzeczy, ale to wszystko ma granice. Jeżeli nie ma tej synergii, no to wiesz, my zrobimy swoje, ale dojdziemy do ściany, bo inne elementy nas będą blokować, które są pozaagencyjne, nie? Więc jeżeli wiesz... Denerwujemy właśnie taka hautura, że przychodzą specjaliści, którzy nie mają zielonego pojęcia. Dużo jest takich w e-commerce'ach właśnie, że zajmowali się SEO, a dzisiaj prowadzą dział performance i nie mają zielonego pojęcia o tym. No i on ci tłumaczy, jak działa performance, tekst się łapiesz za głowę i mówisz, stary, no 10 lat temu może tak było, nie? Jeszcze mówi, wiesz, AdWords, że AdWordsy, czemu mu zrobisz, więc... I się wzbraniają od
automatyzacji, które już są nieuniknione.
Wiedzą, że te automatyzacje pokażą, że wyniki wzrosną i ich efektywność była słaba przez te lata. Więc to jest poddanie się już tej egzekucji, że musisz pokazać, że byłeś słaby po prostu. Bardzo często w firmach pracują po naście nawet lat takie osoby, które tam już zastaną do emerytury. Ciepła posadka i to się dzieje. są relacje z onerem i wiesz, jakby to sobie tam idzie, no nie? Więc mam też case teraz, gdzie jest mega kiepski specjalista, no i tłumaczę to jakby wiesz, w taki bardzo delikatny sposób, bo ja nie jestem wiesz, wrogiem po prostu tych osób, tylko mówię, że jeżeli opieramy pewien sukces o osobę, która nie ma kompetencji, żeby nas wspierać w tym sukcesie, no to nie mogę stać obok i mówić, że tak będzie fajnie. Ja będę odpowiadał za te wyniki. Ja od razu mówię, że to jest wąskie gardło. Jeżeli rozważamy te wzrosty, to trzeba się zastanowić. Albo mentoring, jakieś szkolenie dla niego, albo w ostateczności trzeba będzie wymienić tego specjalistę. co staram się naprawdę mega rzadko robić, bo nie chcę nikomu robić kłód pod nogi, ale jeżeli jest bardzo ambitny cel, no to nie ukrywam tego, bo to się zemści. I to jest też element, dlaczego strategia jest droga, bo jak ją realizują też tacy specjaliści, którzy, wiesz, mają 5% kompetencji, żeby to realizować, a nie 80, to trwa to dłużej, kosztuje to dużo więcej, no bo samo wynagrodzenie przez x miesięcy, no to też powoduje, że ta strategia jest droga. To jest efekt dlaczego te strategie często są drogie, bo po prostu mają luki i płacisz frycowe za to, że nie robisz pewnych rzeczy.
Czyli jeśli masz budżet, to lepiej zainwestować w strategię, a jeśli nie masz budżetu, to punktując, zrób sobie w ogóle testkę lupa, przeczytaj sobie jakąś książkę, Wiesz co,
ja teraz czytam... Mówię tak w kwestii
tego, że koleże interesują temat strategii, to co byś mu polecił?
Poleciłbym mu Davida Shaffeya, tam jeszcze z jedną babeczką, to jest książka Digital Strategy, ona jest po angielsku, ale jest genialna. Tam jest też model tego Lake Race, który polecam i tam jest dużo takich fajnych rzeczy i tam jest prawie instrukcja obsługi.
Dobra, a jeśli ktoś nie lubi czytać, to co mógłbyś odpalić na YouTubie, żeby zgłębić temat?
Powiedziałbym to, ale nie powiem. Natomiast są fajne podcasty w internecie, które można... To właśnie ten podcast.
Gratulacje za to, że wytrwaliśmy do końca. Dziękuję bardzo, Paweł. Mamy 55. minutę, więc doskonały timing. Dzięki wielkie. Dajcie znać w komentarzach, czy wam taki temat strategii się podobał, czy macie jeszcze jakieś pytania do strategii. Ja tutaj zobliguję Paweł do odpisania na kilka komentarzy. Dzięki wielkie i do zobaczenia za tydzień w niedzielę o 9.
Dzięki.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trafi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







