Darmowa Konferencja e-commerce 3.0 🚀Oskar Lipiński

Piotr Szyska and Michał break down the SaaS stack behind their cake shop tortli.pl, from Zendesk and Triple Whale to Apilo and Make, showing how each tool delivers ROI. Natalia Skrzypska then covers inventory management in fashion e-commerce, including a data-driven collection-planning framework with product pyramids and budgeting.
Chapters
Cześć!
Wybiła godzina, na którą długo czekałem i zacznę takim nietypowym wstępem. Po pierwsze to chciałbym was przywitać na trzeciej edycji konferencji z Buta e-commerce. Dokładnie rok temu, bodajże to był 13 września, jeśli ktoś był na pierwszej edycji może mnie poprawić. Postanowiłem, że zrobię konferencję, która będzie totalnie za darmo, na którą zaproszę swoich znajomych praktyków, na której również ja dam od siebie ziarno merytoryki i która będzie online. Ten pomysł przyświecił mi, ponieważ pojawiałem się na dużej ilości konferencji komersowych, marketingowych, biznesowych i było tak, że widziałem i słuchałem część takich wykładów merytorycznych praktycznych, ale dużo też jest tej sprzedaży. Więc ja postanowiłem trochę to odwrócić i poza partnerem głównym, który z nami dzisiaj jest i który również przekaże bardzo fajnie treści merytoryczne, czyli marką GetResponse, to wszystkie osoby, które dzisiaj występują, Są to moi znajomi, praktycy, są to właściciele sklepów internetowych, są to specjaliści z Master E-Commerce Huba, są to osoby, z którymi tworzę swoją rzeczywistość, swoje biznesy i z którymi mam po prostu codzienny kontakt. Bardzo się cieszę, że ta moja misja edukacyjna ma takie zwieńczenie już w trzeciej edycji konferencji z Buta e-commerce. Jeśli jesteś tutaj pierwszy raz i nie kojarzysz mnie, to tak w wolnej ścisłości nazywam się Oskar Lipiński, tak samo jak zresztą ten kanał, na którym oglądacie tę konferencję. Jestem praktykiem sprzedaży. Posiadam swój e-commerce markę Duck, gdzie zarządzam Całym wirtualnym środowiskiem sprzerażowo-marketingowym i od półtora roku postanowiłem dzielić się tą wiedzą, ale też zgłębiać tą wiedzę z innymi founderami, z innymi specjalistami. Na tym kanale znajdziecie ogromną ilość ponad 60 wywiadów z innymi praktykami e-commerce'owymi. Są to właściciele sklepów, specjaliści. Mamy też podcasty grupowe, workshop-podcasty, więc jeśli trafiłeś tu dzisiaj i nie subskrybujesz tego kanału, to po prostu zachęcam, ale zachęcam w momencie, w którym chcesz tworzyć biznes online i tu chciałbym zacząć właśnie od tego nietypowego wstępu, takiej refleksji. Wczoraj, słuchajcie, dołączył do naszego projektu Mastermind'u dla właścicieli e-commerce'owych, Master e-commerce Hub, Łukasz, który powiedział mi, że jest 15 lat zaangażowany w budowanie sklepów internetowych i firm internetowych. I powiedział mi, że specjalizuje się w dziedzinie XYZ, ale ogromną wartość dałem mu między 10 a 15 rozmów z tego, co pamiętam przesłuchał, z moich darmowych podcastów. Więc jeśli jesteś zaczynający i trafiasz na tą konferencję, albo jesteś na poziomie średnim, mniejszym, większym, bo to, że te podcasty serio dają wartość, Mam poświadczenie zarówno osób, które zaczynają i dopiero stawiają pierwsze kroki w biznesie, mam osoby, które są przed 20 lat w e-commerce i te podcasty dały mi taki powiew świeżości patrzenia na pewne perspektywy w e-commerce, więc jeśli jesteś tutaj teraz i oglądasz tę konferencję, to z racji tego, że ona jest za darmo, bo takim mikro wsparciem dla mnie byłoby to, jakbyś zasubskrybował kanał, bo to jest takie dołożenie cegiełki do tego, co tworzymy razem z całą społecznością e-commerce'ową. Po pierwsze to bardzo się cieszę i takie szapowa dla was, że jesteście tutaj i tych osób na ostatnich konferencjach było około 500 live, więc na starcie proszę dajcie znać, czy jesteście pierwszy raz, czy jesteście drugi raz, czy może jesteście już trzeci raz i byliście na wszystkich edycjach. Mamy możliwość integracji w postaci live chatu, więc dajcie znać w tym komentarzu i dajcie też znać, bo to jest dla mnie zawsze interesujące, czy wy już posiadacie e-commerce? Na jakiej jesteście skali? I trzecia rzecz, jakie są wasze największe problemy i wyzwania? Co wam spędza sen spowiek? A może mamy tutaj kogoś, kto już jest w Mastery Commerce Hub'ie, też może się odezwać. Bardzo chętnie będzie mi się z wami powitać. Rekomendowałbym jeszcze jedną rzecz na starcie, żebyście sobie przygotowali albo jakiś notatnik, albo jakiś brudnopis, albo kalendarz i kartkę, żebyście mogli notować sobie najważniejsze kwestie. To jest coś, co uważam naprawdę pomaga to, co się usłyszy, pchnąć dalej do przodu, bo często jest tak na eventach, że słyszymy jakieś fajne rzeczy, jest tego dużo, a warto jest wyłapać te, które są dla nas najistotniejsze i które mogą realnie dać nam największą wartość. Wstęp kilkuminutowy, ale też nie lubię długich wstępów. Myślę, że możemy jeszcze taką minutę pociągnąć, żeby poczekać na resztę osób, które lekko są spóźnione, bo może tramwaj, korki, a może po prostu jeszcze kawa nie zdążyła się zaparzyć, tak jak na przykład ta moja w brandowym kubku Mastery Commerce Hub. Prelekcje, które dzisiaj usłyszycie, podzieliłem ja. Przesłuchałem wszystkie, zastanowiłem się, jaki będzie mądry ciąg przyczynowo-skutkowy, żeby krok po kroku je oglądać. Taką tradycją naszej konferencji jest to, że ja zaczynam, ja ją prowadzę i również ja pierwszy występuję, więc w pierwszej prelekcji usłyszycie akurat mnie, więc nie będzie tutaj jakiegoś takiego głębokiego przedstawienia gościa. Ja zaczynam i myślę, że to jest dobry moment, żeby powiedzieć, że oficjalnie zaczynamy trzecią edycję konferencji z bootup e-commerce, a przed wami ja. e-commerce To nie tylko reklamy, tak naprawdę e-commerce stworzą systemy, ludzie i feedback o tym co robicie i network. W sensie jest kilka elementów, które tworzą moim zdaniem udany e-commerce i to jest taka moja wiedza, a w ostatnim półtora roku miałem styczność z ponad 200 e-commerce'ami z różnych branż na różnej skali i widzę pewne luki, które się powielają, widzę problemy, które często występują. I to co dzisiaj wam chcę przekazać to jest takich 5 systemów, które moim zdaniem zmieniają grę i niestety u większości osób nie widzę zaimplementowanych ich w pełni. Niektórzy mają jeden z tych systemów zaimplementowany, niektórym ich brakuje. Więc o systemach dzisiaj będzie nieco więcej. Zaczynamy. To był 28 stycznia 1986 roku. Na Florydzie zebrały się tłumy, by zobaczyć start promu kosmicznego Challenger z 7-osobową załogą na pokładzie. Misja? Wyniesienie na orbitę satelity Spartan Halley i inspiracja do dalszej eksploracji kosmosu. Tuż przed startem napięcie i wyczuwalna ekscytacja. Odliczanie 3, 2, 1. Silniki ruszają, prom zbija się w powietrze, wszystko wygląda perfekcyjnie, aż do 73 sekundy lotu. Prom eksploduje na oczach milionów widzów. Cała załoga ginie. Późniejsze dochodzenie ujawniło brutalną prawdę. Inżynierowie ostrzegali, że uszczelki i o-ringi mogą zawieść przy niskich temperaturach, ale zagrożenie zostało zignorowane, a system pozostał bez zmian. Zignorowany mały detal techniczny spowodował katastrofę. To zjawisko ma nazwę normalizacja stanu obecnego. Kiedy ignorujesz ważne optymalizacje i kroki rozwojowe, bo przecież wszystko to jeszcze jakoś działa. I tak samo jak niewielka optymalizacja może całkowicie zmienić ostateczne powodzenie celu misji, statku kosmicznego, bez sprawdzonych systemów i celów jest nikła szansa, że uda ci się osiągnąć cel, który masz założony w swoim e-commerce. Bardzo lubię te słowa. Cel bez planu to jest tylko i wyłącznie życzenie. Zauważyłem jedną rzecz, że powodem numer jeden, dla którego ludzie decydują się na budowę własnego biznesu jest chęć osiągnięcia stanu określonego wolność. Niektórzy jeszcze do tego dokładają pewnie spokój, ale wolność jest tym, po co ludzie zakładają swoje biznesy. I chciałem wam pokazać jak wygląda moja wizja wolności. Pracuję skąd chcę, z kim chcę, kiedy chcę i nad czym chcę. I niedaleko jak trzy lata temu byłem w miejscu, kiedy to wszystko było naprawdę niepoukładane. Nie miałem jasnego celu, działałem na automacie. Jakoś to szło, więc nie widziałem powodów, żeby się tym nie zajmować. I wykonywałem ogrom ciężkiej pracy, ale tak naprawdę nie miałem obronnego celu i systemów, więc często się wywracałem. Wywracałem się tak, że czasami nie chciało mi się wstawać z łóżka, że miałem dużo stanów depresyjnych i gdzie po prostu Czułem, że to co robię nie ma totalnie sensu. Choć wyniki się zgadzały, to zdrowie psychiczne siadało. I zanim zaczniemy i wejdziemy głębiej, chcę wam powiedzieć trochę więcej rzeczy o sobie. Przez 7 lat byłem DJ-em, grałem w największych klubach w Polsce. Używki były bliskie mojemu życiu. Tak naprawdę w każdy weekend uciekałem od życia, które chcę mieć do życia, które mam i zamazywałem rzeczywistość mówiąc, że tak to wcale nie wygląda. I ten stan był dość długi, ale w pewnym momencie się odsknąłem w wieku 25-26 lat i stwierdziłem, że zaczynam wszystko od nowa. Z wracania do domu o 6.00 zacząłem wstawać o 6.00. Priorytetu jakim były imprezy i znajomi przerzuciłem na najważniejsze, czyli na sen i na edukację. I to co udało mi się teraz osiągnąć wygląda to następująco. Po pierwsze udało mi się zdobyć tytuł dyrektora e-commerce roku. w kategorii producent. Jestem w pełni odpowiedzialny od zera dosłownie za zbudowanie całego digitalu w e-commerce'ie DAG. Prowadzę jedyny mastermind dla właścicieli e-commerce, Master e-commerce Hub, w którym zrzeszamy firmy od kilku milionów do 100 milionów obrotu rocznie. I śniłem powiedzieć, że mam styczność z największą ilością e-commerce'ów w ciągu roku, patrząc na to ile nagrywam podcastów, ile tworzę inicjatyw edukacyjnych i ile e-commerce'ów jest w Master Hub'ie, byłem na konsultacjach czy mentoringach. Ale przede wszystkim buduję życie na własnych zasadach, wedle własnych reguł, czyli pracuję skąd chcę, z kim chcę, nad czym chcę i dużą część czasu spędzam na Bali, w Dubaju czy w innych ciekawych lokalizacjach na świecie, bo biznes online w pewnym momencie daje taką możliwość. Ale poza pracą przede wszystkim poznaję niesamowitych ludzi, mam niesamowity zespół, wymieniam się doświadczeniem z innymi founderami, jestem w codziennym, stałym procesie przyjmowania ciekawych treści, edukacji i krok po kroku, 1% każdego dnia stawania się lepszym w rzeczach, które mam po prostu wyznaczone. I zanim osiągnąłem ten stan, to byłem w tym miejscu, w którym jest duża ilość właścicieli e-commerce, czyli Gaszą pożary, nie mają struktur, nie mają systemów. Dzisiaj chciałem Ci pokazać jak to zrobić. Pokazać Ci swoje systemy, kopii, wklej. Co możesz zrobić, żeby w mniejszym czy średnim biznesie zaimplementować tę wiedzę. Chcę się z Tobą z tym podzielić w ramach mojego dzisiejszego wystąpienia. Moje top 5 systemów, o których chciałem Ci nieco szerzej powiedzieć. Foundertime, Ecomautomate, Ecomsystem, FounderProof, NatureFlow. I musicie dostać do końca, bo będzie bonus w postaci PDFa. PDFów w sumie. Founder Time. Słuchajcie, czas jest kluczowy i zarządzanie czasem w sposób mądry i przewidywalny w dużej mierze prowadzi do tego, czy wy cele osiągniecie. Problem, jaki ja dostrzegam, to jest to, że founderzy i osoby, które siedzą w biznesach online czują się, że są potrzebni wszędzie, tylko że to nie powoduje, że są skuteczni. Wchodzicie w każdy temat, ale nie do końca głęboko. Pracujecie w ogromną ilość czasu w ciągu dnia i Twój kalendarz jest zabity cudzymi priorytetami, a nie tym, co dla Ciebie faktycznie jest ważne. Jak ten system w ogóle można się wprowadzić? Przede wszystkim coś, co niezwykle pozwala podjąć lepsze decyzje biznesowe, to jest zrobienie sobie takiego tygodniowego rytmu z jasnymi dniami tematycznymi. I tu bym chciał powiedzieć, że nie ma jednej reguły, która się sprawdzi. Mogę wam przedstawić, jak to wyglądało u mnie kiedyś, jak wyglądało teraz i chciałem, żebyście wzięli coś dla siebie, bo są osoby, którym się lepiej robi deep work rano, niektórym się robi wieczorem. Każdy musi wziąć coś dla siebie. Bardziej chodzi o to, żebyście poznali strukturę. Przykładowo, w poniedziałek, wtorek robicie Deep Work, czyli praca koncepcyjna i kampanię. Ja ten Deep Work robię... we wtorki i w środę zawsze rano oraz zawsze w jednym dniu rano się uczę. Wyznaczcie sobie jeden dzień na kole. Kole z zespołem mogą być to też dwa dni, czyli możecie np. robić to w poniedziałki, plan na ten tydzień i w piątki podsumowanie. Może też być to jeden dzień, ja np. robiłem to w dwudniowym sprincie, teraz implementuję i testuję u siebie jeden dzień koli, czyli np. jest to jeden intensywny dzień koli, czyli poniedziałek. zablokujcie sobie, jak nie co tydzień, to przynajmniej raz na dwa tygodnie, albo raz w miesiącu, tak zwane CEO space, czyli zbieracie sobie wszystkie myśli, to na przykład nagrywając tą konferencję, dzisiaj jest 29 sierpnia i ja jutro mam zarezerwowane dwie godziny na CEO space, w którym patrzę, co się wydarzyło w sierpniu, mam swoje refleksje, decyzje, wizje, patrzę na swoje scorecardy, zastanawiam się nad jakimiś rzeczami, które się wydarzyły, co było ich takim głównym elementem, że udało się coś osiągnąć, po prostu miejsce na strategiczne rozkminy i na wizje. To jest bardzo ważne, żeby sobie to wyznaczyć. Blokujcie sobie czas, a nie zarządzajcie zadaniami. U mnie to wygląda tak, że mam zaznaczone bloki. Bloki na pracę, bloki na trening, bloki na spotkania i kole. W moim przypadku to jest tak, że zawsze rano poświęcam czas na... pracę strategiczną, a zawsze mam zaimplementowany blok między 11 a 13, gdzie po prostu robię trening, gdzie jestem w stanie pracować 2-3 godziny deep worku z rana, potem zrobić tzw. reset dopaminowy, pójść na mocny trening, na Muay Thai, na tenisa, na trening funkcjonalny i potem o 13 np. wrzucić sobie jeszcze jakieś dwa kole, które są strategiczne, np. pchają jakieś projekty do przodu, bo mam wtedy świeżą krew. Czuję się jakbym miał takie dwa poranki w ciągu dnia. Zmiencie komunikacji z najważniejszymi osobami na Whatsapp z maila. To bardzo oszczędza czas. To co widzicie tutaj to jest screen Naszych grup. Tak naprawdę wszystkie projekty, które prowadzę są zrobione następująco, że mamy do nich mnóstwo grup whatsappowych, gdzie są podpięte odpowiedzialne osoby, osoby operacyjne, osoby strategiczne i tak naprawdę minimum naszej komunikacji jest na mailach. I idealny koncept dnia. Dwie godziny deep worku i jedna godzina na zespół, czyli wyznaczacie sobie czas, z którym komunikujecie się na whatsappie i robicie tego przez cały dzień. I jedna godzina na przykład na kontakt z zespołami wykonawczymi. I pytania, które sobie trzeba zadać w tym aspekcie. Który dzień w twoim tygodniu jest naprawdę twój jako twój? Jak wygląda twój wykres energii do zadań? I czego unikasz przez kalendarz wypełniony spotkaniami? Bo to bardzo częsty aspekt, że wrzucamy te spotkania, wrzucamy rzeczy, które nie pchają biznesu, bo nie chcemy czegoś robić. I to też jest okej, to wystarczy po prostu delegować. I co zmienia ten system? W końcu uzyskujesz swój czas i priorytety, podejmujesz decyzję z poziomu CEO, a nie operatora i prowadzisz firmę strategicznie, a nie reaktywnie. Drugi system. Uważam, że osoby, które w e-commerce nie używają systemów, automatyzacji czy jaj, czy innych innowacji, po prostu cofają swój biznes każdego dnia w rozwoju. Problem jaki dostrzegam, że wszystko zależy od Ciebie, bez Twojego działania firma staje. Powtarz te same zadania każdego tygodnia, Twój zespół nie działa bez instrukcji na żywo i każdy proces robisz od zera, zamiast raz a dobrze po prostu spisać. I jak to zrobić, już Ci tłumaczę. Buduję firmę, która skaluje się przez większe procesy, a nie przez wysiłek. Automatyzuję to, co jest powtarzalne, by skupić się na rzeczach realnie ważnych. I łączę takie narzędzia jak AI Notion, Zapier czy inne narzędzia local typu Make, żeby po prostu one wykonywały za mnie tę powtarzalną pracę. Realne case studies jak to wdrożyć. Narzędzie responso używamy w obsłudze klienta do automatyzacji obsługi klienta i etiketów. Email marketing i automatyzację get response. Automatyczny proces obiegu faktur make.com. Fithype, genialne narzędzie do redystrybucji kontentu. Jeśli macie dużo platform, chcecie zarządzać kontentem w swoim komercie czy w marce osobistej, Fithype jest genialny. Dysgoogle. Jako baza wiedzy firmowa. Wszystkie zdjęcia, wszystkie pomysły, wszystkie strategie. Wszystko musi być w jednym miejscu. Można tego użyć albo dysku Google, albo Notion, jak kto woli. Albo używać nawet tych dwóch struktur. W moim przypadku używam dysku Google oraz po prostu Notion. Whatsapp jako kanał do komunikacji. Mniej calli, więcej wiadomości i odnoszenia się do wątków. Działać w systemie automatyzuj, eliminuj, deleguj. Automatyzuj rzeczy, które są po prostu powtarzalne, eliminuj rzeczy zbędne i deleguj np. rzeczy, które nie lubisz robić i specjalnie je dodajesz do swojego kalendarza np. w wirtualnej asystencji na startup, osobie w zespole, która może wziąć za to odpowiedzialność. Co nam ten system daje? Skalować bez wypalenia, zespół, który ma jasność i mniej pytań, mniej chaosu, równa się lepszy wynik kampanii, no i spokojniejsza głowa. Ecom system. Nowa generacja strategii dla e-commerce. Problem jaki dostrzegam to to, że większość decyzji jest oparta na domysłach, a nie danych. Kopujesz kampanie konkurencji bez zrozumienia ich kontekstu. Każda kampania to pojedynczy strzał, a nie element układanki. Brakuje Ci spójnej strategii rozwoju marki w dłuższej perspektywie. I Ecom System łączy krok po kroku cztery filary. Dane, narzędzia, content, kampania. I co przez to rozumiem?
Dane.
Dane od Twoich klientów. Zacznijcie rozmawiać ze swoimi klientami. Czy to telefonicznie, czy w podstawie ankiety. To, co widzicie tutaj, to jest ankieta Deep Dive z klientami Daga. Ona miała około 25-30 pytań. Taka ankieta Deep Dive z klientami Twojego sklepu jest w stanie Ci wyznaczyć Twoją strategię, pokazać, jakich produktów brakuje, kto jest Twoją realną konkurencją, dowiedzieć się, jak klienci postrzegają Twój brand. Możesz zaimplementować naprawdę dużą ilość pytań, ale rób to kwartalnie albo nawet co pół roku. My to zaimplementowaliśmy w marcu i teraz kolejną planujemy na jesień. Dalej, co kwartalna analiza konkurencji. A nie tylko Facebook i z S-Library, czy narzędzia do SEO, tylko z tej ankiety, którą powiedziałem ci wcześniej, musisz dowiedzieć się, kim jest twoja konkurencja i przeanalizować ją od A do Z, pod każdym kątem, nawet wejść tak głęboko, zamówić produkt, zobaczyć jaki jest styl komunikacji, jak często odpisują w komunikatorach, czy łatwo jest zrobić zwrot, po jakim czasie przychodzi kasa ze zwrotu. Musisz zobaczyć, gdzie ty możesz zrobić tą mikroprzewagę w swoim biznesie. Te dane powinny być też kluczem do twojej strategii marketingowej. Tak jak tutaj widzisz, u nas każdy dział ma osobną strategię. To co teraz pokazuje jest to nasz BrandMunk, czyli strategia komunikacji, marketingu oraz kampanii marketingowych. Kolejny system FounderProof, model operacyjny foundera. Problem, który dostrzegam to, że firma się kręci, ale nie wiesz, czy to naprawdę postęp, czy po prostu wypadkowo organicznego wzrostu. System, który mi się bardzo dobrze sprawdza, to jest system 4DX zaadaptowany do e-commerce. System 4DX polega na tym, że masz kołoś dużą ilość rzeczy, które byś chciał zrobić w swoim e-commerce. Dzięki systemowi 4DX jesteś w stanie te rzeczy wrzucić, tak zwaną szachownicę ja to nazywam, i zobaczyć, jaki jest impact do efortu danej aspektu i czy to faktycznie pcha twój biznes, czy to jest jakaś fanaberia powstała np. z tego, że ktoś ci powiedział, że to zadziała i dzięki temu zwiększysz sprzedaż. I 4DX powie wam przesiać rzeczy, które są faktycznie istotne i potem uważam, że trzeba zejść trochę niżej. Do każdego z tych swoich celów, które macie określone, musicie zrobić sobie metryki mierzenia. Ja patrzę na metryki, które nie są związane ze sprzedażą. Patrzę sobie na tzw. rzeczy, które są przed sprzedażą, czyli dla mnie np. metrykami jest to, ile osób dołączyło do naszej grupy na Facebooku, ile osób zapisało się na newsletter z naszego pop-upa, ile zapisało się z Instagrama. Schodźcie niżej, a nie tylko i włączcie, patrzcie na sprzedaż. Uważam, że dobrym systemem jest zrobienie jednego większego celu kwartalnego na osobę w zespole, np. u nas teraz w DAG-u na przykładzie jest to rozwinięcie influence marketingu i to jest cel kwartalny największy poza innymi taskami, które osoby w naszym zespole robią. I fajnie robić sobie taki cotygodniowy rytuał operacyjny w tym, czyli raz w tygodniu zdzwaniać się z zespołem i patrzeć, czy od tego celu się oddalamy, czy jesteśmy coraz bliżej. I jak to wyglądało u nas w praktyce? W DAG na przykład dzięki temu systemowi zredukowaliśmy liczbę projektów. Kiedyś to było 9 na kwartał, co było szaleństwem. Teraz jest to 3 i każda osoba, poszczególna zespoła ma jeden główny cel, przez co robimy mniej, ale bardziej efektywnie. Wdrożyliśmy sobie tablicę KPI tygodniowych, czyli to co chcemy osiągać, patrzymy czy udaje się realizować, jak nie to reagujemy i zastanawiamy się co możemy zrobić lepiej. I dzięki temu mamy więcej spokoju, mniej agresywnych ruchów i szybsze efekty. Bo nie liczy się ilość, ale jakość tego co robisz. Ostatnia rzecz, kluczowa. Bardzo głęboko wierzę i w całej naszej społeczności Master eCommerce Hub, że mindset jest najważniejszy, potem jest strategia, a potem są operacje. Więc uważam, że kluczowe dla foundera jest to, żeby trzymał balans, żeby regenerował siebie i żeby nie cisnął, cisnął, cisnął i się wypalał, tylko w stałym swoim procesie pracy miał takie punkty zaczepne, które mu pomagają. To, co u siebie dostrzegam najlepiej działa, to jest tak. Najlepszy suplement na świecie, sen, codziennie o 12 trening. Wiem, że nie jest to u każdego możliwe, ale osoby, które zaimplementowały to ostatnio np. Sergiusz z Masz3Commerce.hu, to już był duży game changer, bo dzięki temu, że może zrobić sobie trening w ciągu dnia, to ma dwa dni w jednym dniu. Jest dwa razy tak samo efektywny i może wejść tak samo dwa razy w deep work. I chodzi o to na koniec dnia, żeby firma nie była nad wami, tylko żebyście wy byli nad firmą. Czyli firma może rosnąć, ale nie może się sypać wasze zdrowie i relacje. Firma nie może być corem zainteresowań, ona musi wspierać wasze życie. Czyli najgórzej jesteście wy, potem jest firma. U mnie kiedyś było tak, że byłem firma, a potem byłem ja. Co mi się udało zaamplementować? Przede wszystkim mam systemy resetu oparte o sezonowości, czyli np. w okresie wakacyjnym lipiec-sierpień jestem bardzo mocno sfokusowany, dużo pracuję, ale potem świadomie odpuszczam na okres np. września. Pracuję z codzienną energią, staram się komunikować raz w tygodniu we wtorki z takim dniem mojej też refleksji, czy rzeczy, które robię są moje, czy ja je czuję, czy moja intuicja podpowiada, że to jest dobry pomysł. Nie można robić rzeczy, które wewnętrznie was blokują, bo naprawdę na dłuższą metę to się po prostu nie udaje i wiem to sam po sobie, bo robiłem tak wiele razy i potem kończyłem w momentach, w którym po prostu nie chciało mi się już nic. Mi ogromny upowiad świeżości daje mieszkanie w różnych miejscach. Tak jak mieszkam część roku w Warszawie, część na Bali, część w Dubaju. Oczywiście nie dla każdego jest to możliwe na każdym etapie biznesu, ale na przykład fajnym rozwiązaniem jest to, żeby jak macie tydzień pracy albo na weekend pojechać sobie gdzieś do jakiegoś domku w lesie i tam sobie posiedzieć i podziałać, na przykład na pracę kreatywną. Wymyślać sobie przestrzenie, w których na przykład w Polsce jest wam dobrze. Tu na przykład macie pracę operacyjną, tu kreatywną, tu wracacie do firmy. Jakby starajcie sobie robić jakiś balans, bo na dłuższą metę wam to pomoże po prostu dłużej pchać firmę i czuć się lepiej, co robicie. To, co mi się bardzo dobrze sprawdza w tym NatureFlow, to jest tak. Po pierwsze, rano staram się 60, czasami 30, czasami 40 minut robić codzienne edukacje, to są książki, podcasty, newslettery, rozmowy z czatem. Raz na kwarto robię taki tydzień wolny, gdzie wchodzę głębiej w refleksję i wizję. Teraz na przykład będzie to wyjazd do Japonii i robię też takie 1 do 3 dni, które są totalnie offline, które są spożytkowane tylko i wyłącznie na nudzenie się, ale nie robienie niczego. I to jest największe wyzwanie. To nie jest proste i też przyznam, że nie zawsze mi się to udaje, ale jeśli wy w tym świecie dopaminowym, sprzedaży, lajków tego, w czym my żyjemy, uda wam się wyłączyć nawet na 1, 2, 3 dni na zasadzie nie robienia nic, ale to nic, to naprawdę może dać ogromny reset i potem pchnięcie do przodu waszego myślenia strategicznego. Mój plan wygląda tak, że w pierwszym kwartale jest to Dubaj, w drugim jest Warszawa, w trzecim Bali, w czwartym znowu Dubaj. I co daje ten system NatureFlow? Ten system daje tygodniowe i kwartalne resety, czyli działacie po prostu nie na tym wypaleniu. Ćwiczenia refleksji. Macie więcej czasu, żeby zastanawiać się nad tym, co robicie, a nie działać na autofokusie, na autopilocie. I dzisiaj nie mówiliśmy tak naprawdę o reklamach. Mówiliśmy o tym, jak dobrze to poukładać, żeby się po prostu nie wypalić, żeby na koniec dnia żyć w e-commerce, który działa bez wypalenia, na systemach, bez chaosu. Jeśli taki temat jest dla was interesujący i chcielibyście zgłębić te tematy i być w takiej społeczności ludzi, którzy myślą podobnie, to Ja jestem założycielem Master E-Commerce Huba, czyli pierwszego mastermindu w Polsce dla właścicieli e-commerce. To jest projekt, który zrzesza naprawdę... zajebistych ludzi. Ludzi, którzy mają dużą otwartość biznesową, którzy prowadzą fajne biznesy, którzy uczą się wzajemnie od siebie, każdy ma jakiś skillset, każdy widzi, że może dać komuś jakąś wartość. To jest jakby wymiana wiedzy na naprawdę wysokim poziomie. Jeśli tworzycie biznesy online i chcecie być naprawdę w wysokopoziemowym projekcie, zeskanujcie sobie ten kod qr, wrzucam też wam link, a link, formularz taki aplikacyjny jest przypięty, więc można sobie śmiało z niego korzystać. Rekomenduję, żeby zrobić sobie to teraz, ale jeśli chcecie być naprawdę na wyższym poziomie w swoim e-commerce'ie, to Solo daleko nie zajedziecie. Siła tak naprawdę tkwi w grupie i w tym, jakie rzeczy ludzie robią i mogą się uczyć z realnych przykładów innych właścicieli e-commerce. Na samym końcu, to co wam powiedziałem, zostają wam także te wszystkie systemy, o których się powiedziałem. Krok po kroku są dokładnie opisane, więc wystarczy naprawdę teraz do mnie napisać na Instagramie wiadomość o treści 5, a ja podeszlę te 5 systemów za darmo, żebyście mogli do tego na spokojnie wrócić i zaimplementować je w swoich biznesach. Mój Instagram to jest oskarlipiński, możecie też zeskanować kod queer. Mega się cieszę, że Pierwszą prelekcję swoją mamy za sobą, mam nadzieję, że to było mega wartościowe. Dajcie znać teraz, co dla was było wartościowego, czego się dowiedzieliście i co wynieśliście z tej mojej pierwszej prelekcji dla siebie, bo zawsze mnie to bardzo ciekawi. No i dziękuję wam bardzo. Dzięki. Dzięki, że wysłuchaliście mojej pierwszej prelekcji i stwierdziłem, że drugą prelekcją będzie ta, która pozwoliła mi duże rzeczy ułożyć, o których wam powiedziałem, czyli o tych kwestiach wypalenia. Nasza konferencja nazywa się Zbuta w e-commerce, a prelekcja kolejna jest to Zbuta w relacje. z Cyprianem Jędrkowiakiem, który jest też jednym z ekspertów w Master E-Commerce Hubie. I tak jak bym powiedział, na swojej prelekcji na samej górze jest mindset, potem strategia, dopiero potem operacje. Tak samo układamy agendę dzisiejszej konferencji. Cyprian jest osobą, z którą współpracuję już kilka ładnych lat. zarówno w Master E-Commerce Hub, ale przede wszystkim prywatnie. Odbyliśmy wiele sesji psychoterapii biznesowej. Więc przejdźmy dalej. Czas na temat, bez którego w sumie żaden biznes nie działa, czyli relacje. Z buta w relacje. I pytanie. Czy zdarzyło Ci się zgodzić na coś, czego wcale nie chciałeś w imię elastyczności? Albo mówić pracownikom, postaraj się, a potem dziwić się, że zadanie zostało wykonane. Cyprian jest trenerem i konsultantem z ponad 15-letnim doświadczeniem w pracy z liderami i zespołami. Ta prolekcja naprawdę jest dla każdego, kto buduje biznes i zróbcie z niej koniecznie mięsiste notatki. Cyprian oddaje Ci głos.
Witam was serdecznie. Mam na imię Cyprian i dzisiaj chcę was zaprosić na takie spotkanie, które właśnie jest tym zaproszeniem do refleksji, ponieważ pracując z liderami, pracując z zespołami już od ponad 15 lat, chcę spowodować, abyście, abyś tutaj oglądając mnie, sprawdził, czy twoja komunikacja, czy to z klientem, czy z pracownikiem, wzmacnia ciebie, wzmacnia pracownika, wzmacnia klienta, czy bardziej ciebie wypala w kontekście tego, co robisz na co dzień. Zatytułowałem to Z buta w relację, czyli jak nie tracić siebie w kontaktach z klientem, jak nie tracić siebie w kontaktach z pracownikiem, jak zbudować tę autentyczność. Ale właśnie, czyli co? Czyli jak to jest tracić siebie? Przede wszystkim, kiedy tracisz siebie? Tracisz siebie w momencie, kiedy zakładasz maskę. Z drugiej strony można powiedzieć, że to jest jakiś mechanizm, który stosujesz, żeby siebie przed czymś chronić. Ale o tym pewnie będzie w jakichś innych webinarach albo jak się spotkamy kiedyś na żywo. Tracę siebie w momencie, kiedy przestaję być wewnętrznie spójny ze sobą, uczciwy, działający w zgodzie ze sobą, bo ja mogę działać w zgodzie ze sobą, zarabiając pieniądze, sprzedając produkt czy sprzedając usługę. Natomiast gdy zgadzam się na coś, co mi nie pasuje, czyli w momencie, kiedy moje ciało się napina albo kiedy wewnętrznie mówię nie, czyli przykładowo klient wymusza na mnie zmianę terminu albo nawet wymusza na mnie zaakceptowanie terminu, który mi nie pasuje, no to tu warto sobie zadać to pytanie, czy to ja już tracę siebie, czy ja... Ja kiedyś nazywałem to elastycznością. Dla mnie wszystko, co się wiązało z dopasowaniem do klienta, było elastycznością. To jest też ciekawy wątek. Ja wielokrotnie w życiu byłem nie sobą. Ale pięknie ubrałem to jako flexible. I to też jest ciekawe. Czy ja rzeczywiście chcę to przekazywać. Mówię o tym dlatego, że jeżeli to, co czuję, to, co myślę i mówię, to jest jedno, to wtedy mogę być rzeczywiście spójność. Bo dla mnie autentyczność to spójność. Czyli przykładowo mogę powiedzieć, że Panie Michale, zależy mi, żeby pomóc Panu podjąć decyzję, jest to dla mnie równie ważne, jestem tutaj też po to, żeby Pana wesprzeć w tym, ale chcę mieć pewność, że ta propozycja czy ta usługa jest zgodna z Pana potrzebami albo z Pana wymaganiami. Co jest jeszcze ważne dla pana, zanim przejdziemy dalej? Albo co jest dla pana ważne w tym momencie, zanim zrobimy następny krok? To jest pytanie, które polecam, czyli polecam, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście ja autentycznie postępuję w drodze z klientem. Podobnie jest, zamiast muszę coś powiedzieć, wolę lepiej siebie zapytać, co ja teraz naprawdę chcę przekazać temu klientowi. Podobnie u liderów, co ja chcę teraz naprawdę przekazać pracownikowi. zamiast mówić pracownikowi lub klientowi, np. weźmy klienta, nie wiem, czy to się Panu przyda, OK, no to jeśli kluczowy jest tam X, no to ta propozycja czy to rozwiązanie zdecydowanie spełnia te wymagania. Czyli często np. w praktyce sprzedażowej się spotykam z tym, jak doradca czy osoba, która sprzedaje, nieważne, na rynku B2B czy B2C, bardzo często pozostawia bardzo dużą przestrzeń klientowi, tej drugiej stronie, zamiast nią zarządzać. Co to oznacza zarządzać? Przede wszystkim, jeżeli klient powtarza wielokrotnie, to jest za drogie, albo powtarza wielokrotnie, muszę się zastanowić, to... Popatrzmy na to z perspektywy asertywności, autentyczności, bycia w zgodzie ze sobą. Przykładowo, jeżeli klient mówi, że jest za drogo, jednym z moich ulubionych tipów, w zasadzie wypracowanych mocno przez wiele lat, jest w porównaniu z czym dla pana. Albo na przykład powiedzenie klientowi, co jeszcze oprócz ceny lub finansów jest dla pana istotne. we współpracy z takimi firmami jak nasza. To jeden z ciekawszych stwierdzeń pytań, które możesz powiedzieć. Budując swoją asertywność w komunikacji, spójność i autentyczność. Bez przymusu. I ja rozumiem, mówiąc do klienta, że cena jest istotna. W tej konfiguracji cena wygląda tak i jest stała. Mogę zaproponować opcję w innym budżecie. Natomiast... Czy jest pan gotowy, pani gotowa na to, abyśmy przeszli przez to razem? I tutaj pojawia się taki wątek, który bardzo mnie triggeruje, ale podkreślam, być może was nie czy ciebie nie. A mianowicie... Często słyszę, szczególnie w języku polskim, takie słowa jak postaram się, spróbuję. I słyszę to w konfiguracji zarówno sprzedażowej, jak i zarządczej. Czyli słyszę często, jak handlowiec, doradca, osoba sprzedająca mówi do klienta, no, postaram się przygotować tę ofertę do jutra albo w ciągu dwóch godzin. Albo... Spróbuję albo postaram się dostarczyć to, to i to do godziny 12. Te słowa mają w sobie taką moc, która polega na tym, że uciekam od odpowiedzialności. No bo jeżeli ja powiedziałem klientowi, że ja spróbuję mu coś przygotować, no to skoro spróbuję mu to przygotować do jutra do 12, no to ja mu tego przecież nie obiecałem. I ciekawostką jest też to, że osoby, które używają słów spróbuję czy postaram się właśnie chcą uniknąć odpowiedzialności, żeby broń, tak? Boże, tutaj nie nastąpiło oskarżenie czy żeby on mi niczego nie zarzucił. Dlatego rekomenduję, a język polska jest bogata język, żeby mówić w takim momencie stwierdzenia typu, umawiamy się, że dostarczy pan dokumenty w ciągu najbliższych dwóch godzin. Zrobię to do jutra do godziny 11. Dam znać i będę informował na bieżąco o statusie. zamówienia, o statusie reklamacji, o statusie działań. Albo w tym zakresie jest to możliwe. W pozostałych zakresach sprawdzę, co jest możliwe. Zamiast postaram się sprawdzić, czy spróbuję coś zrobić. I to jest jeden z większych osłabiaczy. Ja powiedziałem o tej mocy jako osłabiaczu językowym i osłabiaczu wykonalności. Natomiast rzeczywiście jest to bardzo wygodne, ponieważ też znam liderów, którzy w ten sposób postępują wobec pracowników, typu postaraj się to przygotować, spróbuj się tym zająć, spróbuj to wykonać lub postaraj się to wykonać. Oczywiście rozumiem intencje. Intencja jest bardzo pozytywna, ale jeżeli mówimy o z buta w relację, jeżeli mówimy o postępowaniu w zgodzie ze sobą, o spójności, autentyczności, o asertywności, o tym, żeby było to naprawdę skuteczne, to warto pamiętać, że wzięcie odpowiedzialności jest związane bezpośrednio z poczuciem wpływu. Zamiast mówić pracownikowi, na przykład postaraj się wykonać daną czynność do godziny 12, chcę, żebyś wykonał, albo proszę cię o wykonanie danej czynności. I może warto pójść w tym kierunku, ponieważ jest to trochę miecz obosieczny, bo jeżeli pracownikowi będziesz przez x czasu mówił, mówiła, postaraj się, spróbuj coś wykonać, oczywiście to jest bardzo takie łagodne, to pamiętaj, że pracownik następnego razu przyjdzie do ciebie i powie, kiedy będziesz chciała lub chciał go rozliczyć, albo wyegzekwować jakieś rzeczy, albo będziesz chciała lub chciał nauczyć się tego, jak wyegzekwować rzeczy od pracownika, to tutaj może właśnie pojawić się taki wątek, że to pracownik powie, ale ja próbowałem. Ale ja się starałem. I wiecie co? Będzie miał rację. Bo jeżeli słyszał przez ostatnie pół roku, że ma coś próbować czy starać się, to on dokładnie to robił. Więc nawet tutaj trudno mówić o jakimś feedbacku korygującym. Rozumiem irytację, bo irytacja może być duża. Przecież mnie nie obchodzi, co ty próbowałeś jako szef. Jako szef masz prawo się wkurzyć. Natomiast mnie interesuje, co zrobiłeś w tej sprawie. Ale teraz popatrzmy na sprzedaż. Podobnie jest w sprzedaży. Mówiąc klientowi, że się postarasz coś zrobić, wiecie, co klient słyszy? Obiecałeś. Co z tego, że ty powiedziałeś mu, że się postarasz lub spróbujesz i chciałeś właśnie w ten sposób uciec od odpowiedzialności? Tak naprawdę klient usłyszał, obiecałeś, mimo że to słowo nie padło. To taka ciekawostka à propos tego typu rzeczy. I teraz popatrzmy na wątek, który jest związany z na przykład proaktywnością. Bo budując autentyczność, budując relacje, mamy do czynienia również z taką postawą, jaką jest proaktywność. A proaktywność to jest ciekawość, odwaga, inicjatywa i odpowiedzialność. Jeżeli ja umiem, chcę zainteresować się np. klientem w sprzedaży, to ja jestem obecny z tym klientem, jestem jego ciekawy i wychodzę z inicjatywą i mam kontrolę nad rozmową sprzedażową, uwzględniając wszystkie etapy czy procesy obsługi klienta, jakie tylko macie. Ba, powiem więcej, nawet jeżeli macie tzw. customer journey, opracowaną, całą ścieżkę klienta, to właśnie tam jest najwięcej tego typu tipów, jak przejąć tę kontrolę, tę inicjatywę z klientem. Już mówię o co chodzi. Czyli przykładowo, na pewno sprawdzasz z jakiego powodu, z jakiego źródła klient korzysta, z której strony się przelogował, przełączył na twój sklep, przykładowo jak to jest e-commerce. Ale jak to jest zwykły stacjonarny, to podobnie. Skąd on przyszedł, gdzie mamy największe źródła pozyskiwania klientów, bo dzięki temu chcemy najbardziej tam inwestować. Skoro mamy największy pozysk leadów ze strony X czy z kwestionariusza Y, to wiadomym jest, że jeżeli największa konwersja tam jest, to tam będziemy dążyć do pozyskiwania tych leadów dla nas, dla mnie. Natomiast to, co mnie przeraża, jak mam do czynienia z doradcami, to to, że wszelkiego rodzaju rozmowy sprzedażowe skupiają się na prezentowaniu oferty. To jest tak, jakbyście zrobili sobie taką tablicę ogłoszeń, co macie tylko w ofercie. A przecież e-commerce dla mnie, który nie jest z branży, Dla mnie e-commerce jest wzorem właśnie, wzorem customer experience, customer journey i opieki właśnie nad tym całym doświadczeniem właśnie klienta w rozumieniu, że ja się czuję tam po prostu dobrze traktowany, kiedy kupuję coś zdalnie. I jeżeli weźmy przykład sprzedażowy, tak, czyli Proaktywne. Panie Adamie, z ciekawości, co z tej oferty przyciągnęło Pana uwagę? Z jakiego powodu zainteresował się Pan akurat właśnie tym egzemplarzem, tą usługą? Jeżeli klient mówi, że zastanawiam się albo się zastanowię, Panie Adamie, nad czym się będzie Pan zastanawiał w pierwszej kolejności? Albo, Panie Adamie, Najczęściej klienci, jak wie pan, z doświadczenia, którzy mówią muszę, czy potrzebuję się zastanowić, mają tak naprawdę dwie opcje na myśl. A. Nie chcę kupować tej usługi, tego produktu, jest mi niepotrzebna. B. Mam pewne wątpliwości lub obiekcje. Jak jest w pana przypadku? Kolejną wersją może być oczywiście Może być takie sprawdzenie, jeśli klient mówi, że musi się zastanowić, to można też wprost zapytać, co pana powstrzymuje. Często też się spotykam, a propos budowania tej relacji biznesowej z klientem, że klient używa takiego argumentu, muszę to przedyskutować ze wspólnikiem, żoną, partnerką, kolegą. Tam są różne wersje. Tutaj uwielbiam wersję na zasadzie, co będzie pan przemyśliwał lub przedyskutował z tym partnerem, partnerką. Ale również uwielbiam takie pytanie, OK, a co jeśli się partnerka nie zgodzi? No i tutaj jest wersja, w wersji są dwie. Scenariusz pozytywny, i tak kupię, i w scenariuszu negatywnym nie kupimy. W scenariuszu pozytywnym mamy sprzedaż. W scenariuszu negatywnym mamy zwrót do obiekcji. Czyli bardziej jest kwestia, OK, nie kupicie, co wtedy was powstrzymuje, jakie są obiekcje, jakie są wątpliwości. co się takiego dzieje, że nie. Czyli można się zaopiekować albo dotrzeć do obiekcji, która wcześniej nie padła. A mówię o tym dlatego, że jak popatrzysz na takie pytania, co jest dla Pana kluczowe, co jest dla Pana najważniejsze, albo co by mogło Pana powstrzymać przed zakupem, uwielbiam tego typu rozmowy z klientami. Natomiast kiedy pracuję z doradcami, to mam poczucie, że to w zasadzie w ogóle nie występuje, bo tam jest jakiś duży lęk i wiele osób pracujących w sprzedaży po prostu zwyczajnie o tym nie mówi. Bo się po prostu boi. Dzisiaj się już zastanawiam, czego się boi. Utraty transakcji, której nie ma? Utraty klienta, który jeszcze nie jest klientem?
Nie wiem.
Natomiast pamiętaj, że trudno jest stracić coś, czego się nie ma. To nawet na logikę się tu nie spina. Kolejna kwestia to właśnie element liderski, czyli w zarządzaniu. Często powtarzam, że pokaż mi swój zespół, powiem ci, jakim jesteś szefem. I wielu szefów, z którymi pracuję, również potyka się o takie słowa jak... Zrób coś z tym, zajmij się sprawą, poradzisz sobie. I zostawiają tego pracownika samego. Albo postaraj się to ogarnąć do końca dnia lub spróbuj ogarnąć to do końca dnia. I to są komunikaty, które nie mają ani mocy, ani ram, Więc lepiej powiedzieć pracownikowi, sprawdź, jakie mamy opcje do godziny 15 i wróć z propozycjami lub z rekomendacjami. Albo zadzwoń do klienta i ustal, jakie są jego trzy kluczowe potrzeby przed podjęciem decyzji albo trzy kluczowe wątpliwości przed podjęciem decyzji. I to jest komunikacja precyzji, to jest komunikacja też budująca odpowiedzialność tego pracownika czy tego lidera. I teraz znowu wracając do tematu, czyli z buta w relację. Jak skutecznie to komunikować? Przecież pójdźmy dalej, pójdźmy dalej do finalizacji. Z jednej strony mamy to właśnie ciekawość klienta, badanie potrzeb zgodnie z tym, co ja chcę. No i teraz na ile ja rzeczywiście jestem w tym autentyczny? to przede wszystkim jestem autentyczny wtedy, kiedy się zaciekawiam drugą stroną i kiedy postępuję i wierzę w to, co robię. Zakładam trochę, więc wybaczcie ci, którzy mnie oglądają, że raczej lubisz to, co robisz w swoim biznesie. Drugie moje założenie jest takie, że najprawdopodobniej w miarę lubisz swój zespół. i w miarę, w miarę. Ja wiem, że są różne tematy, problemy. Natomiast w etapie, który wiąże się z finalizacją, kiedy jest to moment zamknięcia transakcji, to też tu się pojawia wiele takich ciekawych wątków, gdzie doradca mnie pyta, ale jak ja mam zamknąć tą transakcję, co ja mogę zrobić, No cóż, etapy finalizacji transakcji są oczywiście, jest ich tyle co klientów i jest ich tyle co osób, które się tym zajmują. Z perspektywy sprzedaży to jest temat, który mógłbym ubrać w coś takiego, że Panie Henryku, czyli w odwagę, czyli na zasadzie Panie Henryku, czyli rozumiem, że możemy podpisać dzisiaj Z perspektywy menadżera to jest stanięcie przed decyzją, czyli rozumiem Wojtek, że nie chcesz wykonywać tego zadania. Dlaczego mówię tutaj o autentyczności, której być może jeszcze do końca nie słyszycie? A mianowicie w autentyczności jest ten element związany z tym, czy ja wnoszę w tę relację z pracownikiem lub w relację z klientem siebie. Czyli powiedzenie pracownikowi tak, Adam, jest to dla mnie trudne, natomiast nie zmienia to faktu, że masz to zrobić do 15. Tak, Adam, zdaję sobie sprawę, że pewne rzeczy będziesz musiał przełożyć. Nie zmienia to faktu, że masz to zrobić do 15. Mówię o tym dlatego, żebyś pokazywał pracownikowi też nieuchronność. Natomiast to nie oznacza, że ty nagle masz udawać, że ciebie to nie rusza albo że to nie jest trudne. Bo ty możesz przyznać, że to jest trudne i jednocześnie powiedzieć pracownikowi, że nie zmienia to faktu, że on to zrobi, że ma to zrobić. Bycie autentycznym tym liderem też pojawia się w momencie, kiedy potrafisz powiedzieć pracownikowi, że jest to dla ciebie trudne, to fakt. Natomiast również warto tutaj pamiętać o tym, aby powiedzieć pracownikowi, że pewne rzeczy Dlatego mówię o tej nieuchronności, bo to, czego mi brakuje dzisiaj, to że pracownikowi nie pokazuje się nieuchronności rzeczy, które i tak ma zrobić. Jestem dzisiaj po takiej rozmowie z liderem, z menadżerem, który po prostu zwyczajnie obawia się powiedzieć pracownikom, że od tej pory będzie ich rozliczał za parametry jakościowe, takie jak... Zadawanie pytań przez telefon. takie jak konwersja telefon versus wizyta w miejscu, bo to jest sprzedaż tradycyjna, czyli jaka jest konwersja wykonanych telefonów, leadów do wizyt klienta na przykład w sklepie. Ale również takie parametry jakościowe, jak ile wizyt klientów w sklepie zakończyło się transakcją. Wszystkie parametry jakościowe można sparametryzować, w sensie utwardzić. I on się bardzo bał tego, że zwyczajnie pracownicy go po prostu nie będą lubić. I tutaj chciałbym postawić taką kropkę, bo moglibyśmy wiele kwestii jeszcze tutaj poruszyć. Natomiast chciałbym, żebyś miała z tego mojego krótkiego wywodu kilka wniosków dla siebie, kilka refleksji. Przyjrzyj się, w jaki sposób komunikujesz do pracownika i do klienta językiem osłabiającym, typu postaram się, spróbuję, ale także negatywnym, typu nie mogę pana zapewnić o tym, Zamiast mówić, nie mogę pana zapewnić o tym, że, mów o tym, o czym możesz zapewnić. Czyli przykładowo, ja nie mogę pana zapewnić o tym, że będą dostępne terminy, ale możesz powiedzieć, będę pana na bieżąco informować, które terminy są dostępne. Albo terminy, które są dostępne, to. Więc przyjrzyj się temu. Kolejna kwestia to... Sprawdź na ile, co się z tobą dzieje, kiedy zgadzasz się na to, co robi klient, bo to ty masz przejmować kontrolę nad rozmową, a nie odwrotnie, nie klient. Klient zaczyna mówić o jakichś terminach, które tobie nie pasują, to mów, które tobie pasują. Czyli zamiast pytać klienta, kiedy panu najbardziej odpowiada się spotkać, zapytaj, powiedz klientowi, proponuję panu spotkanie w czwartek o 13 lub w środę o 12. Która jest dla pana najbardziej odpowiednia? Czyli zarządzaj własnym kalendarzem albo ramuj wymagania. Kolejna kwestia to sprawdzaj, na ile twoi pracownicy rzeczywiście skupiają się na kliencie, a nie na produkcie czy usłudze. To, co jest dzisiaj największym grzechem firm sprzedażowych, a raczej osób tam pracujących, to fokus na produkcie zamiast klientocentryczności. No cóż. Dzisiaj Was nie widzę, ale serdecznie pozdrawiam Ciebie i każdego z osobna. Wszystkiego dobrego. Trzymajcie się ciepło i po ręcz.
Słuchajcie, dajcie znać teraz w komentarzu, jak podobała Wam się prelekcja Cypriana Jędrkowiaka. Tak jak wspominałem, Cyprian jest również ekspertem w Mastery Commerce Hubie, więc dużo tych treści mindsetowych i przywódczych tam po prostu No i skoro te fundamenty, czyli te pięć systemów, o których ja opowiedziałem na początku, teraz kwestie o tym, jak budować relacje, czyli zbudować relacje są już za nami, to możemy przejść do kolejnego etapu, czyli jak poukładać nasze kampanie reklamowe, żeby budżety pracowały, a nie przepalały się. Ale zanim to zrobimy, to bardzo Was proszę, jeśli te treści były dla Was wartościowe, to kliknijcie subskrypcję tego kanału, bo konferencja jest darmowa, a mikro wsparciem dla mnie jest to, żebyście po prostu stawili subskrypcję, bo jeśli tak będzie i będzie dużo zainteresowanie tymi moimi konferencjami darmowymi, to będę ich po prostu robił więcej i częściej, więc kliknięcie nic nie kosztuje, a jest to super wsparcie dla osób, które pracują przy tym projekcie, a jest ich dużo, uwierzcie. Marcin Grzeszczuk, Model Race, czyli jak poukładać kampanię i przepalać budżetu. Z Marcinem współpracujemy od dawien, dawien, dawien, dawna. Poznaliśmy się dawno temu na Szkoleniu z tego jak robić kampanię to było nie wiem, 7 lat temu, to było w ogóle u Franka Georgiewa z agencji Tigers i z Marcinem działamy sobie już długo. Marcin obsługuje konto reklamowe od dłuższego czasu Daga, też obsługuje moje kampanie płatne i często zbijamy sobie różne pomysły. Nagraliśmy jakiś czas temu podcast, który niebawem wyjdzie. Więc Marcin wie co robi, zna się na Facebooku, AdSach oraz prowadzi swój podcast e-commerce'owy, z czego bardzo się cieszę. Słuchajcie, czy twoje kampanie reklamowe działają jak dobrze najulwiona maszyna, czy raczej jak piec, w którym budżet znika szybciej niż przychody? Marcin Grzeszczuk pokaże prosty i skuteczny model RAISE, framework, który pozwala uporządkować działania reklamowe i sprawić, że każda złotóweczka w budżecie zaczyna pracować na twój wynik.
Cześć, ja się nazywam Marcin Grzeszczuk i dzisiaj powiem o tym, jak w czterech prostych krokach poukładać swoje konto reklamowe MetaAds bez przepalania budżetu. Te cztery kroki składają się w piękne słowo REIS, co nie do końca jest wyścigiem, a bardziej mapą, która pomaga się odnaleźć w tym systemie reklamowym. Ten temat w pierwszej edycji Master eCommerce Hubu. Zabrał bardzo wysokie noty, z tego co pamiętam była to pierwsza ocena, pierwsza dziesiątka w tamtej edycji, więc dziś bardzo się cieszę, że będę mógł o tym powiedzieć szerszemu gronu odbiorców. Zanim zaczniecie, pozwolicie, że bardzo szybko się przedstawię. W branży marketingu jestem już od 10 lat i od początku mojej przygody z marketingiem byłem rozliczany za efekt. Pojechałem na targi, od razu było pytanie, ile przywiozłeś formularzy. Pojechałem gdzieś wieszać plakaty, Od razu padało pytanie i analiza, ile z tamtej geolokalizacji ludzi zainteresowało się naszą ofertą. Puściłem kampanię na Facebooku, tutaj również zazwyczaj był aplauz, że fajnie idzie. Wtedy to jeszcze były czasy, gdzie jedyną słuszną opcją był przycisk prom i post. Szczerze powiedziawszy, polubiłem to podejście rozliczania za efekt i pracuję tak po dzień dzisiejszy. Najbardziej z całego marketingu pokochałem kampanie płatne, I to one skradły moje serce. Odkąd zacząłem zajmować się stricte kampaniami meta ads, to samo sa meta, to było dla mnie za mało. Od razu chodziłem po znajomych, którzy świadczyli jakieś usługi, czy mieli swoje biznesy i mówiłem, słuchaj stary, ja Ci zrobię kampanię zupełnie za darmo, Ty zapłacisz tylko za budżet mediowy, a ja będę to dla Ciebie robił, bo chcę jak najszybciej się tego nauczyć. Przez ten czas robiłem kampanię dla e-commerce zarówno in-house, w sklepie generującym kilkadziesiąt milionów rocznie. Tam pamiętam były bardzo dobre wyniki, chyba rekordowy ROAS, jaki osiągnąłem to ponad 100. Pracowałem również przy owych agencjach w naszym kraju, nie tylko tworząc kampanię, ale również robiąc różnego rodzaju materiały edukacyjne i mocno angażując się w szkolenia kolegów i koleżanek, które dziś są menadżerami czy dyrektorami e-commerce, które z pewnością znacie. Obecnie jestem freelancerem i jestem z tego niesamowicie zadowolony. Pracuję głównie z e-commerce'ami B2C i D2C, generującymi od kilku do kilkudziesięciu milionów. Mam też kilka marek osobistych, sprzedających swoje produkty w internecie, ale mój koniek to są e-commerce'y. Mam za sobą wiele skutecznych współprac, chociażby w DAG-u, gdzie spotkaliśmy się z Oskarem w dosyć niefajnym momencie dla DAG-a, a dzisiaj każdy wie, jak ta marka wygląda. Oprócz tego, że robię kampanię, współprowadzę z moim przyjacielem markiem podcast, w algorytmach internetu, w którym rozmawiamy z praktykami sprzedaży online o różnych kwestiach. Jest to fajna, choć wymagająca zajawka. Jak ktoś ma ochotę posłuchać naszych rozmów, serdecznie zapraszam. A ja już przechodzę do rzeczy i zacznę od tego, że najpierw zanim przejdziemy do tego, czym metodologia REIS jest, to wytłumaczę, jak działa system meta, bo z mojej perspektywy bardzo dużo ludzi nie rozumie, jak w ogóle działa ten system i stąd błędy na kontach reklamowych, stąd przepalony budżet i stąd frustracja we współpracy ze specjalistami. Będąc freelancerem wykonuję od kilku do kilkunastu audytów miesięcznie. Zdarza mi się również przejmować klientów po dużych agencjach. I właśnie większość błędów wynika z tego, że moim zdaniem specjaliści nie rozumieją tego systemu. Ten system jest dość prosty, ale jak się go zrozumie, całkiem inaczej patrzy się na tworzenie kampanii i układanie konta reklamowych. Facebook działa tak, że zbiera dane o swoich użytkownikach. Na podstawie aktywności na swoich platformach jak WhatsApp, Facebook, Instagram, Messenger, ostatnio treats oraz na stronach WWW, na których jest zainstalowany piksel, a jest w większości sklepów internetowych i blogów, zbiera informacje, co oglądasz, co kupujesz, za ile. Mało tego, piksel Facebooka uruchamia się nawet wtedy, kiedy nie masz konta na Facebooku, więc tych danych system ma bardzo dużo. Na Facebooku dane można podzielić na trzy główne grupy. Dane deklaratywne, czyli te wprowadzone przez użytkownika, jak data urodzenia, płeć, praca, dane oparte o zachowanie, czyli to, co robisz na platformie i poza nią oraz to, co na podstawie dwóch powyższych wywniosków i przypisał do twojego... Facebook przypisuje nam zainteresowania takie, na które, że tak powiem, sobie zasłużymy. I do tego dopasowuje reklamę na swojej platformie. Nie musisz mi wierzyć na słowo, wystarczy, że zobaczysz w ustawieniach profilu, przechodząc do preferencji reklamowych, jak to wygląda u ciebie. Tutaj przykład. Jak to wygląda u mnie? Nazalando kupuję dosyć często, stanowisko zawodowe się zgadza. Ostatnio zajmuję się montażem video ze względu na prowadzenie podcastu. Mam kilku dietetyków, cateringi dietetyczne. Jestem ojcem. W Warszawie bywam dosyć często de facto w studio na nagraniach. Nie wiem, czy jesteście w szoku i nie wiem, czy sprawdzaliście to wcześniej. Ja nie jestem. Powiem więcej. Bardzo dobrze o tym wiedzieć, szczególnie będąc przedsiębiorcą, a już szczególnie robiąc kampanie reklamowe, bo wtedy wiemy, jak dopasować kampanie pod naszych klientów. Więc Facebook cały czas na bieżąco analizuje te dane i na bieżąco dopasowuje reklamy pod konkretnych użytkowników. Nasze kampanie również powinny tych danych dostarczać. Musimy wybrać odpowiednią metodę optymalizacji kampanii, szczególnie sprzedażowe, jeśli chcemy wycisnąć z tego medium jak najwięcej. Później ten temat rozwinę. Teraz powiem tak. Machine Learning działa tak. Ktoś widzi reklamę, klika w nią, przechodzi na stronę. Później wyświetla produkt, dodaje do koszyka, kupuje. Te wszystkie dane zapisują się na naszym koncie reklamowym oraz na naszym pikselu. Im więcej danych zbierzemy, tym kampanie mają łatwiej dowieźć nam wyniki. Reklama to generalnie nośnik informacji między naszym klientem a biznesem. Wiem, że to banał, ale ludzie często szukają informacji jak zhackować algorytm, jak zwiększyć zasięg, jak obejść system, jakie kampanie, jakie reklamy teraz są skuteczne. Ale żeby obejść ten system, Trzeba moim zdaniem najpierw go zrozumieć i zrozumieć podstawy. Kampania sama w sobie to nie kampania sprzedaje, to nie kampania sama w sobie ma sprzedać. Kampania jest jedynie nośnikiem informacji między tobą, twoim biznesem tak naprawdę, a twoim klientem. I w mojej opinii nie warto szukać magicznych szczuczek, jak skakować, algorytm i tak dalej. Algorytm jest od lat ten sam, działa tak samo. Zbiera dane, przetwarza, i na tej podstawie dobiera nam użytkowników pod kampanię. Kiedyś to działało tak, że był troszeczkę głupszy, te stare modele Lama, Facebooka działały słabiej i trzeba było te kampanie targetować wężej. Dzisiaj sobie radzi świetnie i woli wybrać naszych użytkowników z szerszego targetowania i to jest wszystko co się zmieniło. Przejdźmy już do rzeczy i przejdźmy do modelu RAISE. Żeby rosnąć nie trzeba pompować rasy, trzeba pokazywać swoje produkty coraz to nowym osobom. Znalazłem wam teraz framework na poukładanie konta reklamowego, który z pewnością wam w tym pomoże. Z pewnością pomoże wam rosnąć. Korzystam z niego od lat, całkiem niedawno. Wspomniany już przeze mnie Marek pomógł mi to ładnie nazwać i dziś mogę wam to przedstawić jako model, metodologię. Jest to nic innego jak dobrze poukładany lejek sprzedażowy. Na Gucza Lake mamy etap Reach, w którym docieramy do nowych ludzi, czyli tak zwane kampanie Górno Lake. Później mamy etap Act, w którym książkowo ściągamy użytkowników w dół Lake'a. Co robimy tutaj w praktyce, powiem za chwileczkę. Convert, czyli kampanie remarketingowe. Engage, czyli kampanie, za pomocą których ponownie docieramy do naszych klientów. To jest bardzo, bardzo istotne, często pomijane, a generuje naprawdę fajne wzrosty. Jak widzicie, nad tym wszystkim jeszcze jest plan. No właśnie, jak to wszystko zaplanować, jak rozłożyć budżet, jakie kampanie będą dla nas skuteczne. to musimy sobie po prostu policzyć. Tutaj są rzeczy, które warto z mojej perspektywy wziąć pod uwagę i ustalić poziom rentowności dla naszego kanału. To znaczy, wziąć marżę pierwszego stopnia, procent zwrotów, koszty wysyłki, prowizje za bramki płatnicze, koszty obsługi kampanii i inne koszty, które tutaj nie są wymienione, a być może w Twoim biznesie są istotne, obliczyć to, wtedy wiemy w jaki procent zwrotów, jaki ten ROAS czy POAS ma być na koncie reklamowym, żeby dana współpraca ze specjalistą czy kampanią, które robimy sami, były dla nas... Najpierw zanim przejdziemy do układania konta reklamowego, to pamiętajcie, samo wyklikanie kampanii to już jest... ostatni etap całej układanki. Najpierw musimy to sobie wszystko zaplanować, policzyć i dopiero później wcielać. Więc jak już to sobie wszystko policzymy, możemy przejść do etapu, gdzie zaczniemy tworzyć kampanię. Wiemy, na jaki procent zwrotów musimy liczyć. Jeśli ta marża jest duża, to po prostu na więcej możemy sobie pozwolić. Im ta marża jest mniejsza, tym będziemy musieli celować mocniej sprzedaż, a mniej w tę kampanię brandową, bo po prostu możemy popłynąć. Bardzo ważne, tutaj zanim przejdziemy do rzeczy, zanim wam powiem. Jakie kampanie po kolei poukładać na danym etapie? To bardzo ważna rzecz jest taka, jeśli są osoby początkujące, które dopiero zaczynają, to nie stawiajcie na początku pełnego lejka. Najpierw biznes, potem brand. Taką zasadę wyznaję od lat i świetnie się sprawdza, więc najpierw postawcie kampanie, które tu i teraz będą wam generować wzrosty i tu i teraz postawią wam fundament na waszym koncie reklamowym, który będzie generował zyski. Później dopiero postawcie kampanie, które zwiększą wam zasięg, dotrą do nowych ludzi i tak dalej. Pierwszym krokiem w tym lajku jest krok reach. Tutaj chodzi o to, żeby dotrzeć maksymalnie do nowych osób. To znaczy, wykluczamy maksymalnie kogo się da, wykluczenia w swoich kampaniach, wykluczamy listę klientów, osoby, które były na naszych social mediach, były na naszej stronie, korzystają z naszego newslettera. naprawdę kogo tylko możemy, kto nam przyjdzie do głowy, wykluczmy. Wtedy będzie wiadomo, że docieramy do nowych ludzi i budujemy sobie ten pełny lejek. To są kampanie górnolejkowe i tutaj nie celujemy. Sprzedaż w tych kampaniach to jest efekt uboczny. Owszem, one mogą generować zyski, mogą generować sprzedaż i to niekiedy nie małą, ale to nie jest ich cel. Ich celem jest dotrzeć do nowych ludzi. Tutaj cele kampanii jakie możemy wybrać to ruch, sprzedaż, w przypadku mniejszych sklepów z górnoolejkowymi konwersjami jak wyświetlenie produktów, wyświetlenie strony czy dodanie do koszyka, a także zasięg i aktywność. Bardzo fajnymi kampaniami w tym przypadku mogą być kampanie na ruch na Instagramie, a właściwie to nie mogą być, a są. Kampanie na Instagram, a dokładnie budujące naszą bazę followersów działają dwojako, to znaczy z jednej strony budują nam listę niestandardowych odbiorców do późniejszego remarketingu, z drugiej strony zwiększają nasz social proof. Nie wiem jak to jest, ale nie mam na to żadnych badań, to jest potwierdzone jedynie moim skromnym, dziesięcioletnim doświadczeniem. że im więcej followersów, tym kampanię po prostu mają lżej i dużo szybciej zaczynają konwertować. Parametry, które śledzimy na tym etapie to CTR kliknięć linku, koszty wyświetlenia strony, koszty wyświetlenia zawartości i koszty dodania do koszyka. Jeśli jest sprzedaż, tak jak mówię, super, jeśli nie, nic strasznego, spokojnie, to nie jest ten etap na sprzedaż. Jeśli dopiero zaczynacie, ten krok na początku pomijcie, ten krok dostawcie dopiero później, jak już troszeczkę poduszkę finansową sobie zbudujecie. Drugi krok, książkowo to jest krok ACT, ale ja go zamieniłem na krok ACTION, czyli zamiast wciągać użytkownika w te dorne partie lejka, na tym etapie projektując konta reklamowe, stawiam kampanie stricte sprzedażowe. Tutaj w tych kampaniach nie wykluczamy nikogo oprócz ludzi, którzy kupili, ale to też opcjonalnie, to nie jest wymagań. Świetnie się też sprawdzają kampanie bez tych wykluczeń osób, które dokonały zakupu, ale to już zostawiam. do Waszego nimi. Cele kampanii, które tutaj wybieramy to oczywiście kampanie sprzedażowe i tutaj świetnie się sprawdzą kampanie Advantage Plus, czy to na katalog produktów, czy to zwykłe kampanie po prostu z grafikami, z kreacjami, z postami, jak również standardowe, tradycyjne kampanie sprzedażowe z tym, że tak jak wspomniałem, na tym etapie nie robimy wykluczeń, na tym etapie celujemy w sprzedaż i żeby algorytm wybrał nam klientów pod nasze dwa. Parametry, które tutaj warto śledzić to oczywiście parametry zakupowe, jak wartość konwersji, ilość zakupów, ROAS i tak dalej, czyli po prostu mierzymy rentowność. Kolejnym krokiem jest konwert, czyli tutaj docieramy do ludzi z etapu reach i z etapu action, którzy nie zdecydowali się od razu na zakup. Tutaj już docieramy do ludzi, którzy nas znają, więc grafiki, które dajemy i te treści, które dajemy już powinny się różnić od tych, które daliśmy na górę Lejka. Tutaj świetnie się sprawdzają jakieś lekkie kody rabatowe dla osób, które gdzieś tam nie są zdecydowane, czyli po prostu przekonanie ich tym, co zyskują, na przykład szybką dostawą. Tu z mojego doświadczenia dobrze się sprawdzają kampanie z remarketingiem dynamicznym, a tak jak już wspomniałem, a jeśli to nie wybrzmiało, to powtórzę. współpracuje ze sklepami, które generują od kilku do kilkudziesięciu milionów rocznie i ta kampania działa tak, że to Facebook dobiera w tych kafelkach produkty, które były wyświetlane na stronie. Parametry, które śledzimy w przypadku tych kampanii, bardzo ważny parametr to jest częstotliwość, ale również te parametry zakupowe, wartość konwersji, ilość zakupów i ROAS. Ten ROAS będzie w tych kampaniach duży, ale pilnujmy częstotliwości. Jeśli częstotliwość jest za duża, podmieńmy kreację, zmniejszmy budżet, bo ludzie mogą się na nas denerwować, jak będziemy zbyt często do nich docierać. Rynkowo przyjęło się, że częstotliwość nie powinno przekroczyć 4. Moim zdaniem to zależy od biznesu. Mam biznesy, gdzie jak próbowałem zbić z 7 np. częstotliwość do 4, to spadało mi, cały biznes wszedł w dół. Mam biznesy, gdzie jest 9, 10 i wtedy świetnie się sprzedaje, więc tutaj nie ma jednej dobrej liczby, po prostu trzeba ją obserwować bacznie i wtedy podejmować decyzję, iść tą częstotliwość niższą czy zostawić tak. No i trzeci etap, który z mojej perspektywy jest bardzo często pomijany to etap engage. ponowne dotarcie do klienta po zakupie. Bardzo fajnym celem kampanii, który przez chwilę był wygaszony, a teraz zaczyna powracać, jest sprzedaż krzyżowa produktów. Działa to tak, że na podstawie zestawu, który wybierzemy, czy całego katalogu produktów, Facebook po prostu pomija te produkty, które zostały kupione, a pokazuje klientowi inne produkty, które również mamy w ofercie. Załóżmy, że ktoś kupił u nas zlew granitowy, ale wiemy, że nie kupił do tego syfonu czy baterii i możemy do osób, które kupiły taki zlew, wystosować kampanię syfonami i bateriami i to się bardzo fajnie sprawdza, ale oprócz kampanii zakupowych warto tych ludzi kierować na przykład na Instagram, na newsletter i tak dalej. Jeśli nie mamy takiej kampanii na swoim, można pobrać i wylistować sobie listę klientów, to znaczy pobieramy ze sklepu osoby, które kupiły dane produkty i ustawiamy im kampanię z innymi produktami pokrewnymi, które wiemy, że mogą im się przydać i wiemy, że mogą być zainteresowane. Jeśli mamy produkt, po który klienci mogą wrócić i wiemy, że ten produkt wystarcza na 15-30 dni, no to ustawmy taką kampanię do osób, które 15 dni temu dokonały zakupu z lekkim przypomnieniem, że mamy, że istniejemy, że mamy takie produkty. To jest bardzo fajna opcja, a często pomijana. Więc pozwolę sobie teraz to wszystko podsumować, te 4 proste kroki, żeby to wszystko jeszcze mocniej rozjaśnić. Więc najpierw planujemy i liczymy, ile budżetu możemy przeznaczyć, jakie przychody musimy osiągnąć, żeby całość tych działań była rentowna. Następnie mamy kampanię Reach. Celem tych kampanii jest dotarcie do nowych ludzi, więc tutaj musimy pamiętać o maksymalnych wykluczeniach. Bardzo ważna rzecz, o której jeszcze nie powiedziałem jest taka, że tutaj różnorodność kampanii również nam pomoże górę lajka pokryć mocniej. To znaczy kampania na ruch na Instagramie dotrzy do innych ludzi niż kampania na ruch na stronę. Kampania na ruch na stronę dotrzy do innych ludzi niż kampanie katalogowe targetowane do nowych ludzi. Więc tutaj warto podstawić na to różnorodność o ile oczywiście będzie nam się to opłacać. Następnie mamy kampanię ACT, czyli w tym momencie, na tym etapie skupiamy się na tym, żeby jak najbardziej zmaksymalizować sprzedaż i tutaj jeśli chodzi o wykluczenia, to nie wykluczamy nikogo, bądź wykluczamy jedynie osoby, które dokonały zakupu. Celem tej kampanii i parametry, które mierzymy jest tu, tak jak już wspomniałem, stricte sprzedaż. Kolejny krok to kampanię CONVERT, czyli nic innego jak kampanie remarketingowe. Tak jak już wspomniałem z mojego doświadczenia, najlepiej sprawdzają się kampanie z dynamicznym katalogiem produktów. Tutaj jeśli dopiero zaczynacie, tych zdarzeń na pikselu jest dosyć mało, to świetnie się sprawdzą kampanie na wyświetlenie zawartości i dodanie do koszyka. z 14-30 dniowym oknem atrybucji. Później jak tych zdarzeń jest więcej, warto sobie zrobić takie schodki np. 7 dni, od 8 do 14 dni, od 15 do 30, od 31 do 60 i tak dalej, żeby ten remarketing maksymalnie pokryć. I kampanie Engage, czyli kampanie, które ponownie mają nam docierać do osób, które dokonały już zakupu. Jeśli macie taką opcję w sprzedaży krzyżowej w katalogu, ona działa świetnie, nie trzeba na to dużego budżetu. Jeśli jej nie macie, można tą grupę Wybrać jako niestandardową grupę odbiorców z osób, które już dokonały zakupu. Tutaj świetnie się sprawdza też do sprzedaż różnych produktów. Tak jak już wspomniałem, jeśli ktoś kupił u nas jeden produkt, można mu zaoferować zupełnie inny. Również te grupy niestandardowych odbiorców można wykorzystać np. do grupy newsletterowej i się z nimi komunikować, do grupy na Facebooku, żeby mieć gdzieś te osoby, które już kupiły i zadbać mocniej. o retencję naszych produktów. Żeby nie być gołosłownym, pokażę Wam przykład jednego z kont reklamowych, gdzie na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało dobrze. Jak był prawie kompletny, kampanie działały, a dashboard świecił zielonymi wskaźnikami. Ale kiedy zaczęliśmy analizować dane głębiej, okazało się, że nie jest aż tak kolorowo, jakby się wydawało. Największy budżet trafił do kampanii, które w ogóle nie przynosiły zysków. To były kampanie z etapu action, czyli te, które w teorii powinny dowozić sprzedaż. Kampanie wyglądały książkowo i miały świetny ROAS, ale kiedy spojrzeliśmy na całościowe wyniki, wzięliśmy pod uwagę koszty, tak jak już wspomniałem, pakowanie, prowizja, obsługa, reklam. Marża, która w tym przypadku wynosiła średnio 40%, stało się jasne, że ROAS, który jest obecnie na koncie reklamowym, nie wystarcza, żeby ten kanał był dla tego klienta rentowny. Od tamtego czasu, tutaj przypomnę, że są to produkty drogeryjne i był to grudzień, więc okres bardzo mocno sprzedażowy i od tamtego momentu przez pięć miesięcy przebudowaliśmy to konto reklamowe, konto reklamowe przeszło metamorfozę, policzyliśmy sobie to wszystko, policzyliśmy jaka dokładnie jest rentowność tego kanału, przeanalizowaliśmy które produkty są bardziej marchowe i zaczęliśmy optymalizować budżety oraz strukturę kampanii z myślą o zyskach, nie klikach. Zmieniliśmy kampanię akt na kampanię action oraz na kampanie remarketingowe odzyskujące porzucone koszyki. W kampaniach tych postawiliśmy głównie na zestawy reklam z różnymi kategoriami produktów ze sklepu. Dzięki temu mimo podobnego targetowania w tych kampaniach udało nam się dotrzeć do różnych grup odbiorców, bo to produkty, nie wybrana grupa odbiorców, tylko produkty targetowały nam kampanię. dzięki czemu znacząco zwiększyliśmy przychód. Nie można też zapomnieć o kampaniach skierowanych do nowych odbiorców, czyli tutaj zaznaczone literką R, choć standardowo nie oczekujemy od nich bezpośredniej sprzedaży. W tym przypadku kampanie zostały dobrane na tyle trafnie, że generowały wyniki zakupowe i to bardzo duże. Tutaj postawiliśmy na kampanię z katalogiem produktów. W każdym zestawie reklam była inna kategoria produktów ze sklepu, targetowana do zupełnie nowych odbiorców. Wykluczyliśmy Tutaj bazę klientów, którzy kiedykolwiek kupili odwiedzających stronę WWW w ostatnich 180 dniach oraz osoby aktywne i obserwujące profile w mediach społecznościowych. Jaki to dało efekt? No tak jak widzicie z ROAS-u 6, zrobiliśmy ROAS niecałe 21, czyli wzrost o ponad 216%. Dzięki temu kanał, który wcześniej był nierentowny, stał się jednym z najważniejszych filarów sprzedaży w tej firmie. Ten przykład świetnie obrazuje, że nie trzeba za wszelką cenę stawiać idealnego lejka, trzeba lejek dopasować do swoich możliwości, do marży, do kosztów i tak rozplanować budżet, żeby to po prostu dawało efekty biznesowe. Całość tego lajka, całość tych działań powinna być po prostu rentowna dla biznesu i powinna odzwierciedlać potrzeby biznesowe, które dany kanał ma realizować. To jest dla mnie clue całego działania i clue tego wszystkiego, czym specjaliści performance powinni się teraz zajmować. Jak jesteście jeszcze głodni więcej, spodobało wam się to, co dzisiaj powiedziałem, zapraszam do zapisu do mojego newslettera. Gdzieś tu na ekranie teraz widać do niego link. Ja wam zdradzę teraz coś, nad czym pracowaliśmy ostatnie pół roku, mianowicie otwieramy swoją społeczność dla ludzi, którzy chcą się uczyć reklam, ale też dla ludzi doświadczonych, którzy już te reklamy robią i chcą z nami poodbijać myśli. Mianowicie otwieramy PPC Lab, czyli społeczność dla osób, które zajmują się kampaniami płatnymi, które potrzebują wsparcia lub czują się samotne i chcą poodbijać myśli. Będzie to społeczność na Discordzie, tworzona przez czterech bardzo doświadczonych specjalistów. Między innymi mnie, Marka Gwoździa, Armanda Jabłońskiego, Jana Klaga, którzy naprawdę pracują z czołowymi firmami i chyba nie ma biznesu, któremu byśmy nie pomogli, którego byśmy nie dotknęli. Będzie to społeczność na Discordzie, żeby właśnie zachować tą intymność, żeby to wszystko zostało tam, gdzie trzeba. Jeśli chodzi o koszty. Standardowa cena, standardowa jest już w tym oknie sprzedażowym później, to będzie 799 złotych. Jak ktoś się zdecyduje w dniu otwarcia dołączyć cena za cały rok subskrypcji, to będzie 599 złotych, czyli taniej niż jednorazowa konsultacja z nami. Tam, tak jak widzicie na ekranie, będą poukładane tematycznie grupy, także zapraszam. Jeśli chcecie bardziej zagłębić reklamę, czy tak jak wspomniałem, poodbijać myśli, serdecznie zapraszam do zapisania się na listę oczekujących. Link jest widoczny gdzieś teraz na ekranie. Ja ze swojej strony już bardzo dziękuję. Byliście Państwo najlepszą publicznością jaką miałem dzisiaj. Czekam na pytania w sekcji komentarzy, które mam nadzieję, że się pojawią i do zobaczenia.
Dzięki Marcin, zawsze wiedziałem, że o Facebook Ads naprawiasz dobre i wartościowe treści. Ja was też proszę od razu, żebyście powiedzieli jak wam się podobało i co z tego wyciągnęliście. Nawet jednym zdaniem zaangażowaliście się w formie live chatu. Po prostu będzie dla nas to wartościowe, żeby dowiedzieć się co fajnego z tego wyciągnęliście. A może macie jakieś na przykład problemy z Facebook Adsem i chcecie zadać teraz pytanie. Możecie pisać śmiało, Marcin myślę, że wam odpowie. A ja co? A ja w tym czasie, jak będziecie zadawać pytania Marcinowi, muszę was zaprosić na 10-minutową przerwę. Kawka, toaleta, dowolność pełna. 10 minut i za 10 minut widzimy się na kolejnych prelekcjach. Pamiętajcie, wróćcie, nie uciekajcie, bo teraz będzie naprawdę wartościowy temat względem tego, co nadchodzi w e-commerce, czyli kwartał czwarty.
muzyka Napisy stworzone przez społeczność Amara.org muzyka Napisy stworzone przez społeczność Amara.org Napisy stworzone przez społeczność Amara.org
Dobra, skoro mówimy już o budżetach i kampaniach, to najlepszy moment, żeby spojrzeć na najgorętszy okres w roku, czyli Q4, czyli jak wygrać świąteczny wyścig. Paulina Wiesiołek z GetResponse'a w temacie jak wygrać Q4 w e-commerce z 10 kroków do maksymalnych wyników. Q4 to jest zawsze czas plonów. Ja nigdy go dobrze nie wykorzystałem w swoim komersie, bo często jesteśmy po prostu wyprzedani już w okresie Black Weeka i na grudzień nam nie starcza produktów. Trzymam mocno kciuki za naszą produkcję, że w tym roku się to zmieni, ale od wielu lat mamy ten problem. Bo wiecie, Q4 to jest czas, który mam wrażenie, że oddziela liderów od marek goniących konkurencję. Bardzo wtedy rosną koszty reklam, a walka o uwagę klienta po prostu jest zabójcza. I to dla większości branż jest po prostu najważniejsze okno przychodowe w roku. Połowa wysiałek z GetResponse'a pokaże 10 kroków do zwiększenia konwersji od segmentacji i odzyskiwania porzuconych koszyków po personalizację AI i automatyzację marketingu. To gotowy plan, który pozwoli Wam nie tylko zwiększyć ROI, ale też wyjść z Q4 mocniejszym niż konkurencja.
Cześć, ja nazywam się Paulina Wiesiołek i jestem menadżerką marketingu w GetResponse Max. Od 10 lat zdobywam doświadczenie w tej branży i dzisiaj będę chciała się podzielić z Tobą tym, jak w e-commerce wykorzystać potencjał Q4, żeby Twoja sprzedaż rosła, biznes się rozwijał i żebyś tylko później mógł odcinać kupony właśnie z tego okresu. No to zaczynamy. Tematem dzisiejszego spotkania będzie jak zbudować wysoko konwertującą maszynę e-mail marketingową, aby zwiększyć sprzedaż w Q4. Prawda jest taka, że stawka w kwartale czwartym jeszcze nigdy nie była tak wysoka. Przez 25 lat doświadczenia całego GetResponse nauczyliśmy się jednego, że Q4 oddziela liderów marketingu, którzy myślą strategicznie od tych, którzy jedynie reagują na chaos. i podczas gdy Twoi konkurenci gorączkowo uruchamiają kampanię, jedzie takie last minute, dziś pokażemy Ci jak zaprojektować silnik marketingowy, który zdominuje ten sezon świąteczny i zapewni Ci zrównoważony rozwój w kolejnym roku. Cieszę się, że mogę dziś opowiedzieć Ci o tym, jak najlepiej wykorzystać właśnie ten sezon w kwartale czwartym. Pomyśl o Q4 jak o przygotowaniach do Super Bowl albo finału Ligi Mistrzów, ale w e-commerce. zwyciężają nie ci z największym budżetem, ale ci, którzy precyzyjnie zaplanowali strategicznie działania i zoptymalizowali każdy ruch. Okno czasowe na przygotowania szybko się zamyka, a marki, które działają już teraz zdobędą największy udział w rynku. Ale sukces w Q4 sprowadza się do jednego kluczowego kanału. E-mail marketingu. Bo e-mail marketing to nie tylko kolejne narzędzie w Twoim staku marketingowym. To sekretna broń, która przebija się przez szum informacyjny. Prawie 63% klientów twierdzi, że e-mail to ich preferowana forma komunikacji z markami. Tak wynika z raportu IMRG. więc podczas gdy Twoi konkurenci przepalają budżety w wojnach licytacyjnych, Ty trafiasz bezpośrednio do skrzynek swoich klientów. Także potencjał jest ogromny. Bez zmiennych wstępów przejdźmy do rzeczy. Zacznijmy od planu webinaru. Dziś omówimy następujące tematy. Kluczowe wyzwania dla marek e-commerce w Q4. Zrozumienie potencjału sezonowego właśnie w kwartale czwartym. Powiem o 10 krokach do zwiększenia konwersji i wykorzystania okazji sezonowych, a także powiem Wam jak GetResponse Max pomaga osiągnąć sukces właśnie w e-commerce w tym ostatnim kwartale. Podczas gdy będziemy przechodzić przez każdy z tych punktów, chcę żebyś strategicznie myślał nad dwoma pytaniami. Jaki procent Twoich przychodów pochodzi obecnie ze sprzedaży w kwartale czwartym? i jak możesz zwiększyć wpływ e-mail marketingu na te przychody, aż dziesięciokrotnie zanim konkurencja zdąży się ogarnąć. Przejdźmy do meritum. Jakie są kluczowe wyzwania dla marek e-commerce w Q4? No właśnie, pomyśl o tym jak o rozgrywce pokerowej z wysoką stawką, w której wszyscy idą babang. to najbardziej ekscytujący i często najbardziej stresujący czas w roku dla liderów marketingu. Taka jest prawda. I różnica między markami, które odnoszą sukces, a tymi, które ledwo przetrwają, sprowadza się do jednego. Jak dobrze potrafią poradzić sobie z kluczowymi wyzwaniami? A oto krytyczne przeszkody, które musisz wyprzedzić w sezonie świątecznym. Rosnące koszty pozyskania klienta. Inflacja kosztów akwizycji najbardziej uderza właśnie w tym ostatnim kwartale, no bo wszyscy celują w tych samych klientów z wysoką intencją zakupową. Koszt pozyskania klienta przez kanały płatne potrafi wzrosnąć nawet 3 do 5 razy. Co robią liderzy? Zamiast przepalać budżety, inwestują w kanały własne, takie właśnie jak e-mail, które generują znacznie wyższy ROI. Drugi problem to wzrost cen reklam. Google, Instagram, TikTok, Facebook. Q4 zamienia te platformy w finansowe pole bitwy. Budżet z Q1 może nie wystarczyć nawet na miejsce przy stole w Q4. Ten sam budżet, który wcześniej dawałby dobry ROAS, teraz przynosi coraz mniejsze efekty. No i kolejny problem to niestabilność rynkowa. Zmienne warunki ekonomiczne sprawiają, że nawet lojalni klienci porównują ceny i kupujący są coraz bardziej selektywni. Nie wystarczy już tylko lojalność. Musisz udowadniać wartość na każdym kroku. Kolejny problem to wzmożona konkurencja. W Q4 skrzynki odbiorcze klientów to strefy wojny. Newslettery, przewodniki prezentowe, kody rabatowe. Wszyscy wysyłają wszystko do wszystkich. Pytanie nie brzmi, czy wyślesz kampanię, tylko czy twoja zostanie otwarta i kliknięta. No i kolejny problem to brak strategii retencji. To jest ogromna luka. Większość zespołów skupia się na pozyskiwaniu klientów, ale traktuje utrzymanie klienta jako dodatek. Marki, które wygrywają w Q4 nie tylko zdobywają nowych klientów, one monetyzują bazę, którą już mają. Kolejny problem to nieskuteczne odzyskiwanie porzuconych koszyków. Klienci w Q4 to mistrzowie multitaskingu. Porównują, przeglądają, rozpraszają się. Porzucenia koszyków naprawdę sięgają zenitu. Więc jeśli Twoje sekwencje odzyskiwania nie są szybkie, trafne i wartościowe, to stracisz tych klientów. Kolejny problem to generyczne targetowanie komunikacji. Wysyłka do wszystkich? Przecież to samobójstwo marketingowe. Generyczne kampanie to nie tylko brak konwersji, ale też niszczenie reputacji marki, a tego nie chcemy. Zwycięskie marki traktują swoją listę mailingową jak instrument chirurgiczny, precyzyjnie dopasowując przekaz do odbiorcy. Podsumowując, jeśli spojrzysz na te wyzwania, jedno jest oczywiste. Liderzy marketingu, którzy teraz budują kompleksową strategię Q4 zgarną udział w rynku, zanim konkurencja się zorientuje. Więc Twoja strategia na Q4 powinna przynosić eksplodujący zwrot z inwestycji, gdy konkurencja, no właśnie, przepala budżet. konwertować pomimo warunków rynkowych. To jest nasz cel. Przebić się przez hałas w skrzynkach odbiorczych, no i zmienić kupujących, którzy raz kupują, w ambasadorów marki. I oczywiście odzyskać każdy porzucony koszyk. To jest nasz plan. No i planowanie z wyprzedzeniem to nie jest już opcja. Słuchajcie, to jest przewaga konkurencyjna. I dzięki strategicznej egzekucji przyciągniesz idealnych klientów, zmaksymalizujesz relacje i zbudujesz trwały silnik wzrostu. zrozumienie potencjału sezonowego w Q4 jest turbo istotne, więc przejdźmy do tego, bo Q4 to nie tylko gorący okres, to jest największy sezon przychodów w roku i każdy kto ma e-commerce to wie, więc jeśli przyjrzysz się danym z e-commerce szybko zauważysz, że Q4 to faktycznie najbardziej skoncentrowane okno zysków w całym kalendarzu. W 2024 konsumenci wydali 241 miliardów dolarów między 1 listopada a 31 grudnia. To nie tylko zakupy, to jest masowy transfer pieniędzy od klientów do marek, które potrafiły to wykorzystać. I dlaczego Q4 jest tak wyjątkowa? No to jest efekt idealnej burzy okazji zakupowych z wysoką intencją. Rodzinne spotkania, tradycje prezentowe, święta, imprezy, również końcowo-roczne. To wszystko tworzy okno zakupowe premium, w których konsumenci oczekują i wręcz chcą kontaktu z markami. Przewaga strategiczna, którą pomijają inni to fakt, że większość firm skupia się wyłącznie na wielkiej czwórce. Black Friday, Cyber Monday, Boże Narodzenie i Sylwester. Klasyka. Tymczasem ty możesz się zastanowić, jak tak naprawdę wykorzystać globalne okazje do tego działania lokalnie. Oczywiście w zależności od tego, jaki produkt sprzedajesz. Każde z tych świąt to szansa sprzedażowa, której twoi konkurenci prawdopodobnie nie wykorzystują. 52% kupujących jest bardziej otwartych na reklamy właśnie w okresie świątecznym. Oni są na to gotowi. To jedyne takie okno w roku, kiedy klienci tak naprawdę chcą, żeby marki się do nich odezwały. Oni szukają promocji, szukają inspiracji prezentowych. No i oczywiście rozwiązań na świąteczne potrzeby, prezenty. I to znaczy tylko jedno, jeśli nie wykorzystujesz Q4, oddajesz udział w rynku swojej konkurencji. Więc jak przekuć ten potencjał w konkretne wzrosty sprzedaży? O tym zaraz powiem. Wchodzimy w samo sedno. 10 strategicznych kroków, które stosują liderzy rynkowi. Czyli tak naprawdę 10 sposobów na zwiększenie konwersji i wykorzystanie okazji sezonowych. Bo sukces Q4 nie zależy od najbardziej krzyczących kampanii czy największych rabatów. Marki, które dominują, opanowały tak naprawdę jedno kluczowe pojęcie. One dostarczają właściwą wiadomość, właściwej osobie, w idealnym momencie. Brzmi prosto? No właśnie, na dużą skalę to prawie niemożliwe, bez automatyzacji i precyzyjnej strategii. Oto 10 kroków, które pozwolą Ci zbudować silnik marketingowy gotowy na ostatni kwartał. Użyj zaawansowanej segmentacji jako broni strategicznej. Zapomnij o samych demografiach. Skup się na psychografii i zachowaniach klientów. Motywacje zakupowe to również dobry punkt. Afiliacja z marką jak najbardziej, no i wzorce decyzyjne. Sprawdź również ich zwyczaje zakupowe, przeglądania i zaangażowania mailowego. Geografia oczywiście to też potężna broń w sezonie świątecznym. Zaprojektuj ścieżkę klienta z maksymalną szybkością konwersji. Twoja Customer Journey to nie jest teoria, to jest system optymalizacji zysków. Zamiast klasycznego lajka stosuj kampanie dopasowane do etapu TOFU, czyli edukacja, budowa, zaufania. Tu nas jeszcze nikt nie zna. Te kampanie powinny być powitalne. Wysyłamy treści edukacyjne. W MOFU tu nasi klienci rozważają i porzucają koszyki. Dlatego wysyłamy im oferty ograniczone czasowo. No i ostatni etap Bofood, tu budujemy lojalność i robimy cross-selling. Świetnie sprawdzą się programy VIP, rekomendacje i automatyzację lojalności. Jednym z przykładów jest WolfMotive. On użył GetResponseMax, by uzyskać dodatkowe 46% zamówień i aż 68% konwersji dzięki automatyzacji i segmentacji. Dopasuj też promocje do zachowań użytkownika. Wiesz, generyczne zniżki to jest zabójstwo marży. Zamiast tego wykorzystaj dane behawioralne i wyzwalaj promocje dynamiczne. Co możesz zrobić? Uratować porzucony koszyk dzięki oferowaniu limitowanej zniżki procentowej. Przeglądanie przewodnika prezentowego, tam może się pojawić darmowa dostawa. no i powtarzające się oglądanie produktu, możesz wysłać komunikat o ostatnich sztukach. Aktywność lajalnościowa to z kolei wcześniejszy dostęp do promocji. Możesz również wykorzystać rekomendacje produktowe oparte na AI. Prezenty to coś osobistego. Klienci chcą poczuć, że marka ich zna. I dzięki GetResponse Max rekomendacje są dopasowane na podstawie historii zakupów i zachowań na stronie. E-maile z AI osiągają nawet 47% wzrost konwersji. Na przykład w Pako Lorente miesięczna wartość rekomendacji dodanych do koszyka wyniosła ponad 200 tysięcy złotych, a wartość rekomendacji wyświetlanych po dodaniu produktów do koszyka zakupowego wyniosła ponad 14%. No i wiesz, traktuj pożycone koszyki jak system odzyskiwania przychodów. To nie jest porażka, to jest szansa. Więc jakie są trzy filary skutecznego odzyskiwania takiego koszyka? No przede wszystkim czas. Reaguj od 15 do 60 minut, jeśli produkty kosztują mniej niż 500 zł, a jak są droższe, poczekaj nawet do 72 godzin. Trafność. Pokaż dokładne produkty, recenzję tych produktów. No i wartość, daj za chętę, tak żeby się ludzie nie przyzwyczajali do rabatów. Na przykład marka Salesay, marka sprzedająca meble osiągnęła 239% konwersji kampaniami właśnie po porzuconym koszyku, w których dodała opinię klienta i kod rabatowy. No i pamiętaj, lojalność równa się mnożnik przychodów. Większość skupia się na akwizycji. Liderzy inwestują w utrzymanie klienta. Zapamiętaj. A pomysły na aktywizację lojalności to m.in. dostęp VIP na podstawie historii zakupów, niespodzianka dla stałych klientów, programy, które zachęcają do dzielenia się z innymi. Opinii klientów to tak naprawdę dane i zaangażowanie. Kampanie feedbackowe w grudniu dają tak naprawdę insajty na przyszły rok. One reaktywują klientów, więc dobrze je wykorzystaj w mailach. Reaktywuj nieaktywnych subskrybentów. Pamiętasz o tym? To nie jest martwa lista. To jest potencjał sprzedażowy. Jakie są trzy kroki reaktywacji? Przede wszystkim zdefiniuj nieaktywnych na podstawie zachowań. użyj chwytliwego nagłówka, na przykład tęsknimy. No i daj tylko jedną prostą opcję działania, jedno call to action. Uruchom też automatyzację e-commerce jako własną przewagę w sklepie internetowym. Nie możesz ręcznie ogarniać kampanii w Q4, przecież nie masz na to czasu, więc automatyzuj. Korzystasz z tego? Powiadomienia o spadku cen i informacje o powrocie towaru do magazynu, czy nawet powitanie sezonowe nowej kolekcji. Zamień jednorazowych klientów w źródło przychodu na lata, nie na chwilę, bo aż 92% klientów, którzy subskrybują dla rabatu, zostają jeśli odpowiednio ich poprowadzisz. Więc jaka jest checklista po zakupie? Sekwencja powitalna, edukacja produktowa, kanały multichannel, pamiętaj, że możesz też komunikować się smsami, no i oczywiście program poleceń. Więc jak my w GetResponse możemy wesprzeć Twój sukces w Q4? No powiedzmy sobie to wprost. Q4 już wiemy, że to jest największa okazja sprzedażowa w roku w e-commerce. a e-mail to jedno z najskuteczniejszych narzędzi, by ją wykorzystać. Ale sama okazja to za mało. Liczy się egzekucja, a większość marek właśnie teraz uruchamia swoje działania. Nie czeka do grudnia. Więc czego nie robią liderzy rynku? Jakie są typowe błędy? No przede wszystkim generyczne kampanie do całej bazy. Naprawdę to jest prosta droga, żeby trafić do folderu spam, a tego nie chcemy. Twoi subskrybenci oczekują trafności i personalizacji, nie masowych wysyłek. Ignorowanie porzuconych koszyków. No w Q4 porzucenie naprawdę nie znaczy nie chce. To często jest porównywanie produktów, więc jeśli ich nie odzyskujesz, nie odzyskujesz tych użytkowników, no to wiesz kto to zrobi. Twoja konkurencja. Traktowanie akwizycji i retencji jako dwóch osobnych działań. To jest największy wyciek przychodu. Każdy nowy klient jest to potencjalna wartość. Tak, LTV to nie jest tylko pojedynczy zakup. Więc co robią liderzy rynku, czyli strategie, które działają? No precyzyjna segmentacja i oczywiście targetowanie. Nie tylko wieki płeć, ale zachowania, intencje i oczywiście lokalne przyzwyczajenia zakupowe. Segmentacja po etapie lejka plus sezonowa pilność równa się maksymalna konwersja. Automatyzacja oparta na zachowaniu, sekwencje porzuconych koszyków, no i oczywiście kampanie reaktywacyjne. Wyzwalacze promocji na podstawie sygnałów behawioralnych to również dobra strategia. Z nami możesz dotrzeć z właściwym komunikatem w idealnym momencie. Po prostu wykorzystaj ten e-mail marketing. AI plus personalizacja również równa się wzrost konwersji. Rekomendacja na podstawie zachowań na stronie, no i historii zakupów. Segmenty dynamiczne dzięki punktacji behawioralnej. Korzystasz ze scoringu? Kompleksowe ekosystemy automatyzacji, to jest mega ważne. Alerty o spadku ceny, powiadomienia o dostępności, już o tym wspominałam. No i oczywiście sezonowe sekwencje powitalne. To działa 24 na dobę, nawet kiedy Ty śpisz, bo to automatyzacja. Bardzo ważne jest zbudowanie relacji po zakupie, bo zamiast zakończenia, to dopiero początek. Sekwencja po zakupie to jest naprawdę idealny moment na edukację, na to, żeby zrobić cross-selling. czy budować po prostu lojalność właśnie z tymi klientami. No i jak wspominałam wcześniej, tu działają świetnie programy poleceń. Jaka jest technologiczna przewaga GetResponse Max? Przede wszystkim to rozwiązanie daje Ci infrastrukturę, której potrzebujesz do działania na poziomie mistrzowskim. AI do rekomendacji produktowych, automatyczne segmentacje oparte na zachowaniach, personalizacja na podstawie danych, gotowe scenariusze e-commerce do wdrożenia od zaraz. No i oczywiście analityka, która pozwala optymalizować kampanię w czasie rzeczywistym. Także teraz Twoja kolej. Sezon planowania Q4 trwa właśnie teraz. Marketerzy, którzy zastosują tę strategię w nadchodzących tygodniach zdobędą udział w rynku, mówię Ci, zanim konkurencja się obudzi. Także jeśli jesteś gotowy, aby przekuć tą wiedzę we wzrost sprzedaży, no sprawdź po prostu nasze rozwiązanie i przede wszystkim zbuduj maszynę marketingową, która zapewni Ci przewagę nie tylko w Q4, ale na lata. Więc pytanie, czy przekonałam Cię do tego, że Q4 jest turbo ważnym okresem. w całym kontekście e-commerce. Mam nadzieję, że tak. Jeśli jesteś zainteresowany, napisz do nas, powiemy Ci więcej o produkcie, więcej o rozwiązaniach i więcej o samym kanale e-mail marketingu, o tym jak możesz wykorzystać go do tego, żeby rozwijać swój biznes e-commerce. Do zobaczenia.
Dzięki Paulina za twoją prelekcję. To był naprawdę survival guide na końcówkę roku. Jestem ciekawy waszych odczuć. Dajcie znać, jak ta prelekcja wam się podobała. Co z niej wyciągnęliście? Może jakieś słowo, może jakieś zdanie. Ja w ogóle czasami mam takie poczucie, że z konferencji czasami wystarczy... Spędzamy na niej dużo czasu, ale wystarczy jedno, dwa zdania. które mogą zmienić nam trajektorie myślenia o danym aspekcie i to jest super wartościowe, żeby właśnie budować z ludźmi network, czy to w offline, czy w online, bo czasami jedno zdanie może zmienić decyzję biznesową, jaką podejmiecie. I to jest też moment, w którym jest krótka reklama. Wiesz co? Nikt mi tego nie powiedział, kiedy zaczynałem skalować e-commerce. Jak cholernie samotna potrafi być ta droga. Nie masz z kim przegadać swojej decyzji, nie wiesz, która decyzja będzie miała największy impakt dla twojego biznesu, a co najgorsze, czasami nawet nie wiesz, że czegoś po prostu nie wiesz. I właśnie to zauważyłem. Szczególnie w Polsce brakowało prawdziwej społeczności dla founderów e-commerce. Dlatego stworzyłem Master E-commerce Hub. Przestrzeń, w której spotykają się ludzie, którzy naprawdę dowożą i chcą razem rosnąć dalej. Mamy wspólne mastermindy, dostępy do ekspertów, kulisy kampanii, gotowe systemy i rozmowy, które realnie zmieniają perspektywę prowadzenia biznesu, a co za tym idzie, po prostu skalowania. W naszej pilotażowej wersji zebraliśmy masę świetnych opinii i teraz wchodzimy w coś, co jest nowym etapem. Mastery Commerce Hub 2.0. Coś, czego jeszcze tutaj nie było. Niebawem zaczynamy odboarding pierwszych członków. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, w opisie znajesz link do listy oczekujących. Wystarczy, że klikniesz. Jest on także przyświęty w komentarzu. I możliwe, że to będzie jedna z bardziej ważnych decyzji biznesowych, którą podejmiesz aplikując. Dobra, to skoro jesteśmy już na etapie nowoczesnych narzędzi i tego jak boostować Q4 to czas sprawdzić gdzie w tym wszystkim jest miejsce na jakże popularną sztuczną inteligencję. Alina. Alina jest jedną z ekspertków w Master eCommerce Hubie. Ma ogromną wiedzę o budowaniu strategii i działań operacyjnych. Bardzo pomagała mi w DAG'u zbudować strategię zarówno reklamową oraz ostatnio robiliśmy brandbook komunikacyjny. Więc Alina naprawdę zna się na rzeczy. Temat tej prelekcji to AI w marketingu. Co potrafi, a czego jeszcze nie? Wyobraźcie sobie, że przychodzicie do biura, a na waszym miejscu siedzi robot, który mówi, strategię już zrobiłem. Idź na kawę. Kuszące? Ale czy sztuczna inteligencja naprawdę można zdobyć marketera w 2025 lub w kolejnych latach? O tym nieco więcej powie Alina, dyrektorka operacyjna ad kuki, strateg marketingowy z ponad 10-letnim doświadczeniem, i pokaże co AI potrafi zrobić błyskawicznie, a gdzie wciąż niestety jeszcze nie nastąpi człowieka marketera czy stratega. Ja dam wam taki snippet, że w ramach Mastery Commerce Hubu robiliśmy NPSa i rozmowy strategiczne z członkami Mastery Commerce Hubu z Aliną zbierały noty 9 na 10 albo 10 na 10, więc obejrzyjcie dokładnie do końca. Długopis, note, cokolwiek, dłoń i lecimy z kolejną prelekcją.
Dzień dobry, mam do Was pytanie. Czy wyobrażacie sobie, że pewnego dnia przechodzicie do biura, a tam przy biurku siedzi robot, macha i mówi spokojnie szefowo, zrobiłem już strategię wzrostu, możesz iść na kawę, ja wszystko za Ciebie ogarnę. Brzmi kusząco, prawda? Ale jako marketerka, ja mam naturalny odruch. Hej chwila, czy ta sztuczna inteligencja jest wystarczająco inteligentna, żeby mogła już nic nie robić? Nazywam się Alina Lysyćkina, na drugie mam marketing. Jestem dyrektorem operacyjnym w agencji AdCookie i od ponad 10 lat pomagam markom rosnąć online. Dzisiaj zabiorę Was w podróż przez świat AI i marketingu strategicznego. dynamicznie, merytorycznie i z przemrożeniem oka. Kiedy chat GPT stał się popularny, zapytałam się go, czy może być moim CMO i stworzyć mi strategię wzrostu. Wtedy jeszcze odpowiedział, że jest tylko modelem językowym, więc nawet AI czasem przyznaje, że potrzebuje człowieka. Dzisiaj pokażę, co AI naprawdę potrafi, gdzie się zatrzymuje i jak wygląda duet AI jako copilot i człowiek jako lider. Trochę teorii. AI wkroczyła do marketingu z impetem. Trochę teorii. 74% marketerów używa jej dziś, a dwa lata temu to było zaledwie 21%. Dzisiaj pokażę Wam, czy AI faktycznie zrobi za nas strategię, czy jedynie ułatwi ten proces. Żeby nie być gołosłowną, zróbmy zatem strategię marketingową, strategię marki i do tego pogłębioną analizę konkurencji w kilkanaście minut. Zaczniemy sobie od strategii marki. Mam kilka przygotowanych promptów, żebyśmy sobie nie tracili czas, więc ja go sobie skopiuję i wszystko opowiem. Wejdziemy sobie do czata GPT, jako że jest to jedno z Najbardziej popularnych narzędzi. Ja mam wersję Chata GPT-5 i poprosimy go. Przygotuj kompletną strategię marki dla sklepu z modą ekologiczną dla kobiet w wieku 25 do 35 lat Celem marki jest zbudowanie rozpoznawalności w Polsce, stworzenie unikalnego wizerunku premium eco fashion. Generalnie to bardzo często pojawia się w założeniach, które przekazują nam właściciele biznesów, że chcą zbudować rozpoznawalność, że chcą stworzyć unikalny wizerunek premium albo eco, natomiast bardzo często brakuje tego, co za tym stoi. Co to dokładnie oznacza? Jakiej rozpoznawalności chcemy? Wśród kogo? Co muszą o nas mówić? Dlaczego muszą wybierać nas? Zobaczymy, czy czas sobie z tym poradzi. Oraz, wracając, wzrost udziału w rynku o 5% w ciągu dwóch lat. Budżet roczny 1,2 mln zł. W strategii uwzględni i wyraźnie oznacz następujące sekcje, jak misja, wizja marki i każdą z nich delikatnie opisujemy wartości marki, tożsamość, pozycjonowanie rynkowe, insight konsumencki, kluczowe przekazy marki, architektura, portfolio, doświadczenie klienta, strategiczne kierunki rozwoju marki na 3 lata, żeby było co nieco dłużej niż nasz plan. elementy wymagające dalszych badań i zwróć uwagę na to, żeby strategia była spójna, oparta na emocjach, bo marketing to emocje, wartościach, aspiracjach odbiorców, a nie tylko danych rynkowych. No i puszczamy. Zobaczmy, co on nam przygotuje. Zadaję dodatkowe pytania. Czy marka już istnieje? Ma nazwę, logo i produkty? Czy strategia ma być przygotowana od podstaw dla zupełnie nowej marki? Więc jeżeli macie już markę, możecie też podesłać link do swojej strony internetowej. Tutaj napiszemy, że jest to nowa marka. i czat robi głęboki research, obiecując nam, że za chwilę wróci z gotową strategią. Przy okazji czat nam daje znać, co dokładnie robi, że pracuje nad strategią, myśli o strukturalnej stronie strategii dla mody, przygląda się różnym przykładom dla marki zrównoważonej mody, aby stworzyć inspirujące wartości i misje. Zobaczymy za chwilę, jak mu pójdzie. Wskazuje fajne fakty, że Polacy lubią ekologiczną odzież. Niby 66% osób są gotowe zapłacić więcej za ekologiczną produkcję, natomiast te badania, ja bym sobie jeszcze sprawdziła, czy rzeczywiście tak jest, ponieważ nasze działania wskazują na to, że specjalne potrzeby, na przykład produkty z pewnymi certyfikatami dla alergików, dla osób, które mają pewne potrzeby, zdrowotne albo aspiracje również ekologiczne, to jednak statystyki sprzedażowe pokazują, że jest dużo mniej osób, które są gotowe za to zapłacić, natomiast trend jest rosnący. Polski konsument coraz bardziej zwraca uwagę na utrzymanie mody, co wpływa na decyzje zakupowe. Fajny moment, czat daje znać, że rozważa różne archetypy marki, jak opiekun czy odkrywca. uwzględniając wartości ekologiczne i luksusowe, żeby znaleźć unikalną tożsamość marki. Generalnie to jest moment, który moim zdaniem nie można oderwać od człowieka. W tym akurat zakresie ja bym bardzo chciała porozmawiać z odbiorcami, z kluczowymi klientami czy klientkami, żeby zadać im odpowiednie pytania, na co zwracają uwagę, dlaczego to jest dla nich takie ważne, dlaczego są w stanie zapłacić więcej. czy tylko za to, że ta produkcja jest ekologiczna, czy za jakieś poczucie, za jakieś dodatkowe emocje, które taki produkt im daje, albo sam proces zakupu, czy coś, co idzie za tym procesem. Więc tutaj zaznaczyłabym, że żeby mieć pełniejsze taki obraz, żeby mieć pewność i żeby wiedzieć, jak rozmawiać z tymi konsumentkami, to warto z nimi porozmawiać. System sobie przeanalizował różne artykuły, przejrzał misje, wizje dotyczące zrównoważonej mody, skupiał się na jakości i estetyce, także na stylu, jakości, odpowiedzialności społecznej, co jest ok. Generalnie, jak widzicie, przeanalizował wiele źródeł. No i możemy sobie przejrzeć z tych 15 źródeł, 46 wyszukiwań, co nam tutaj wyszło. Misja i wizja marki, żeby tworzyć modę premium w zgodzie z naturą, inspirować zmiany w polskiej modzie, stając się wiodącą marką premium eco-fashion. Generalnie też takie od samego początku cele bardzo ambitne, żeby stać się wiodącą marką, również musi być bardzo doprecyzowany, co dokładnie oznacza, w czym chcemy być pierwsi. Są jakieś uwagi zgodne z dobrymi praktykami wartości marki. Ekologiczna odpowiedzialność, zrównoważenie, etyka i uczciwość, jakość i trwałość, styl i innowacja, społeczność i empowerment, transparentność i zaufanie. Brakuje mi tutaj, jeżeli chodzi o markę modową, trochę emocji, trochę takich rzeczy, które zachęcają, że np. tworzymy jakieś rzeczy niepowtarzalne, czy takie, w których koniecznie się czujesz w taki sposób, ale może to się pojawi dalej, zobaczmy. Jest tożsamość marki, która jest świadomą idealistką z klasą. Łączy elegancję z empatią, pewna siebie, aspirująca, bo to jest premium brand, ale jednocześnie ciepła, wiarygodna, zaangażowana społecznie. Dobrze. Archetyp Marki, tutaj już pojawił nam się bohater, z mutą opiekuna, czyli odważna walka o zmianę przemysłu mody na bardziej zrównoważony. Wcześniej to się nie pojawiało i tutaj już są te pierwsze emocje. przewodzi ruchowie ekologicznej mody w Polsce, komunikuje się językiem inspiracji. I tutaj druga rzecz, o której mówiłam, że warto sobie porozmawiać z konsumentami. Dlaczego? Bo wcześniej powiedzieliśmy, że marka jest pewna siebie, daje klasę i styl. Tutaj mówimy już o walce o zrównoważoną modę, o walce o zmianę przemysłu i pytanie, czy nasza konsumentka tego oczekuje. Czy ona będzie bardziej przerażona, jeżeli zaczniemy robić takie aktywne akcje? Czy to jest rzeczywiście ta konsumentka, która oczekuje, że marki w końcu wezmą odpowiedzialność? I tu jest pytanie, czy to jest bardziej ta konsumentka premium, która ma takie oczekiwania, czy nie? Bo jeżeli na tym etapie będziemy mieć błędne założenia, pójdziemy w nieprawidłowym kierunku, więc na to zwracam szczególną uwagę. Ton komunikacji inspirujący, autentyczny, inkluzywny. I dalej wytłumaczenie, co to oznacza, również jest bardzo ważne, bo który ton komunikacji nie jest autentyczny. Skupiamy się na benefitach, piękno, satysfakcja, duma. Jest opisany styl wizualny. Generalnie to jest akurat bardzo ważna część, żeby w strategii marki też wskazać, jak ta marka ma wyglądać wizualnie. Pozycjonowanie rynkowe. No i zobaczmy, czy to jest rzeczywiście unikalna propozycja wartości. Jak nazwa wskazuje, to UVP. luksusowa moda ekologiczna dla świadomych kobiet. Styl bez kompromisów dla ciebie i planety". I to jest właśnie jedna z rzeczy, o których mówię, kiedy jest właśnie kwestia pracy AI i człowieka, że te zebrane rzeczy, posegregowane i uporządkowane, one są fajne i wyglądają nawet książkowo. Natomiast w takich sytuacjach, kiedy tworzymy naszą unikalną propozycję wartości, coś, czym my mamy wygrać tę grę, czymś, czym my mamy wyrównać się na tym rynku, to ja bym chciała mieć koncepcję kreatywną, mocną i uniknąć nijakości. Za to jestem gotowa zapłacić, za to jestem gotowa, temu jestem gotowa poświęcić czas, żeby jak najwięcej wyciągnąć tej wartości, żeby ta marka rzeczywiście mówiła głośno o sobie i przemawiała do tych osób, które muszą to usłyszeć. Więc kiedy marka jest jako jedna z luksusowej mody ekologicznej, jedna z tych, które są dla świadomych kobiet, to naprawdę ciężko jest pokazać ten największy wyróżnik, Docelowe pozycjonowanie w umysłach konsumentów, żeby marka była postrzegana jako eco chic. Trendy, elegancja, za którą stoi głębszy sens. żeby być marką aspiracyjną. Ale właśnie, tutaj zobaczcie, są bardzo fajne hasły, marka aspiracyjna, przewaga w postaci wartości etycznych. Natomiast już podważyliśmy, czy to są te wartości i aspiracja, czy my chcemy aspirować do tego, o czym żeśmy pogadali, więc wskazuję Wam na to, żebyście, robiąc strategię w taki sposób, jednak udali się do badań. Analiza konkurencyjna, Jest bardzo krótka, za chwilę zobaczymy, jak zrobić sobie mocniej rozbudowaną. Percepcja marki, a konkurencji. Też zobaczcie, że nie wskazaliśmy żadnych konkurentów, tych, kogo uważamy za swoją konkurencję. I przy analizie konkurencji to jest też bardzo istotne, żebyśmy się porównywali do tych, z kim konkurujemy bezpośrednio, patrzyli na tych liderów branży, żeby wybrać swoją ścieżkę i dotarcia, i zwiększenia zarobków. No i tutaj zobaczcie, że marka koniec końców ma zająć pozycję pionera i eksperta, edukować rynek, wyznaczać trendy i zbudować wizerunek premium eco fashion. I tutaj już mamy utraconą pozycję tego bohatera, który zmienia rynek, który zmienia branżę i cały przemysł. Więc to jest też rzecz, na którą powinniśmy patrzeć. Jeżeli już wybieramy sobie taki mocny kierunek, chcemy o to oprzeć, no to idźmy dalej trzymając się tego kierunku. Mamy nic od końca męski, emocjonalny i generalnie wygląda to nieźle. Czy można z tego korzystać? Oczywiście, że wiele osób pewnie już to robi. Natomiast, tak jak wskazałam wcześniej, z mojej perspektywy to jest fajny wsad do tego, żeby nad tym dalej pracować. Nie pracowałabym tylko z tym, bo do samej strategii marki poprosiłabym jeszcze o stworzenie Strategii marketingu. I zobaczmy, co nam tutaj wyjdzie. Żeby było nieco szybciej, już tego depresjarcza w tym momencie nie uruchomię. Dodajmy dla tego sklepu, żeby on już wiedział, że to będzie ten sam sklep, nad którym pracujemy. I pojawia się nam strategia marketingowa, szczegółowa, żeby zwiększyć sprzedaż o 30% w ciągu 12 miesięcy. Tutaj nieco zwiększyłam ten żeby zobaczyć, czy jesteśmy w stanie być bardziej odważni. No i pojawiają się jakieś trendy, które należałoby potwierdzić, czy one rzeczywiście takie są i czy my chcemy opierać o trendy, czy bardziej iść w techniki marketingowe, psychologiczne, które będą pomagać nam budować relacje, ale również techniki persuazyjne, które będą nam pomagać docierać bardziej skutecznie. Dobra, wielkość rynku, te dane również należałoby sprawdzić. Marka, mocne strony, przewagi konkurencyjne i tutaj mamy konkurentów. I zobaczcie, że konkurenci są przeróżnej wielkości i czy my pracujemy na to, żeby konkurować z markami masowymi, czy my pracujemy na to, żeby konkurować z bardziej niszowymi, to jest odpowiedzialność nasza, żeby taką decyzję podjąć. Technologia proponuje nam bardzo szeroki zakres. Wskazuje nam na różnych segmenty klientek, czy to są świadome trendseterki, czy to są młode profesjonalistki, które chcą gdzieś tam się wyróżniać, szukają inwestycji w garderobę, która będzie na lata, czy to są takie osoby, które po prostu chcą wspierać odpowiedzialne marki, czy to są zupełnie inne kobiety, którym po prostu zależy na jakości, na dobrym wyglądzie, na dopasowaniu do sylwetki, a może to są osoby, które są bardziej wysokie czy niskie, i to są też kwestie, na które zwracają uwagę kupując. Więc tutaj już pojawiają się jakieś wyróżniki. Znów transparentność, znów storytelling oparty na realnych historiach. Rzemieślników, projektantów, plantacji, surowców pytani, czy to jest content, którego potrzebuje nasza konsumentka. Zdarza się, że wśród marek premium klientki wskazują, nie mają żadnych influencerów, którzy inspirują ich do zakupu, nie oglądają nikogo ze świata mody. Pytanie, czy dla tej marki będą dla nich ciekawe te historie projektantów czy plantacji surowców. Być może. Ja bym się o to zapytała. Proponowane kanały komunikacji, to to akurat jest dość standardowy pakiet, Plan działań. I widzicie, ten plan działań nie zawiera naszych możliwości albo ograniczeń. Ten plan działań nie uwzględnia co my jesteśmy w stanie wyprodukować albo nie, z czym dokładnie powinniśmy iść. Wiadomo, że nad tym można sobie jeszcze popracować, natomiast taki dopracowany, uszczegółowiony plan marketingowy już Wam na to wskazuje. Już są tam konkretne przykłady komunikatów, bo tutaj przecież szliśmy od strategię komunikacji. Tutaj są przykłady artykułów sponsorowanych w VOGUE, natomiast pytanie, czy ta konsumentka czyta VOGUE. I właśnie to są jakieś takie małe nieścisłości, do których jeszcze bym zerknęła. Można się na tym opierać oczywiście, można z tym współpracować. Jednak jeszcze jednej rzeczy, nieuzględnia ta cała praca, czegoś, co nazywam, poza emocjami, taką motywacją. Robiąc różne badania czy analizy, zawsze staram się, żeby dogrzebać się do motywacji zakupowych naszych klientów. I tutaj przygotowałam taką przykładową matrycę motywacji, żebyście zrozumieli, o czym ja mówię. Motywacje zakupowe zawsze dzielę sobie na trzy kategorie, praktyczne, emocjonalne i symboliczne. I wśród tych praktycznych może być właśnie ta naturalność tkanin, to mogą być te konsumentki, którym zależy właśnie na pewnych materiałach, czy na tym, żeby ubrania były kapsułowe, tak zwane, czyli pasujące do wielu stylizacji, albo wszystko w szafie pasuje do siebie. dopasowanie do sylwetki, trwałość, żeby służyło przez lata, albo żeby były łatwe w pielęgnacji. Jest jedna marka, która mówi o tym, że ich ubrania ładnie się starzeją. Przykłady, jak to można komunikować, te przykłady zazwyczaj wynikają z tego, co mówią klientki, potencjalne czy już obecne, i dodaje się do tego przykładowe hasła, na które na pewno te konsumentki zareagują z racji, że wskazały nam wcześniej, co dla nich jest ważne. Mogą być tam też emocjonalne motywacje zakupowe, ponieważ to już są zupełnie inne motywacje, dlaczego konsumentka kupuje, czy to, że ma tego typu ubrania albo kiedy zakłada na siebie ten garnitur albo inną kapsułę, może poczuć się pewna siebie, może poczuć się silna, a może nagrodzić siebie, bo to może być najdroższe ubranie, które jest w jej szafie i jest to dla niej pewnego rodzaju satysfakcją, powodem do celebracji. Może podkreślić swoją wyjątkowość albo pewne swoją sylwetkę np. a może robi prezent dla samej siebie. I to już nie komunikujemy w taki sposób i niekoniecznie musimy być bohaterem, który ratuje świat. Powinniśmy być kimś, kto odpowiada na taką potrzebę danej osoby. I tu możemy i podkreślać te momenty, kiedy jesteś w takiej zgodzie ze sobą, moment takiego self-care, kiedy troszczysz się o siebie. I mogą to być właśnie tutaj aspiracyjne kampanie, gdzie my pokażemy inne kobiety, które są pewne siebie, które mogą być jakimś autorytetem właśnie dla tej grupy docelowej. Niekoniecznie muszą to być influencerki tak zwane. Mogą to być inne, innego rodzaju ambasadorki marki. Może to być komunikację już o miłości do samej siebie, o docenianiu siebie, z komunikatami, żeby dawać sobie to, co jest najlepsze, żeby robić taką przyjemność dla siebie, albo żeby być w tych strojach, które dają Ci poczucie siły czy mocy. No i inny symboliczny, mogą być zupełnie inne, kiedy podkreślamy przynależność do pewnej grupy, kiedy wyrażamy wartości i styl życia. I to może być właśnie to, co nam wcześniej zaproponował Czat w strategii stworzonej przez niego. gdzie możemy pokazywać i różnorodność stylizacji, i różną społeczność tworzyć wokół marki i łączyć modę z historiami właśnie o etyce, ekologii, pasji czy tych osobach, które to produkują. Wskazywać na to, że to jest zgodne z naturą, z wartościami. Mam nadzieję, że jak o tym rozmawiamy, to czujecie różnicę, dlaczego pewne pogłębienie jest istotne, żeby ta marka rzeczywiście była mocna, z charakterem, wyróżniała się czy tym ciepłem i empatią, czy tym właśnie wspomnianym wcześniej charakterem. Tak że taka mapa i matryca motywacji zakupowych i późniejsza mapa empatii, czy cała ścieżka podróży klienta, powinna się opierać o takie insajty, które oczywiście mogą wzmacniać to, co wcześniej pokaże Czad, Chat nawet może być takim narzędziem do rozmowy ze strategiem, żeby lepiej zrozumieć to, co Ty chcesz przekazać i żeby lepiej podzielić się jakimiś swoimi insajtami albo tym, jak proces może wyglądać. Więc generalnie zachęcam, żeby korzystać jednak cały czas z fokusem na zrozumienie swojego konsumenta i na zrobienie tej marki takiej, jak ona ma być. I jeszcze jedna rzecz, którą pokażę Wam dzisiaj, to właśnie taki research, który można zrobić, taka analiza konkurencji, która można wyciągnąć z różnych narzędzi. Pokazuję to na jednym z narzędzi, które używam na co dzień, bardzo go lubię, bo daje mi naprawdę wartościowe wnioski. Jest to narzędzie Gumloop i mam w nim swojego web-scrapera. Jaka jest różnica między wcześniejszym badaniem głębokim, badaniem pogłębionym w czacie GPT? Jest takie, że czat GPT chodzi po różnych stronach i sobie szuka różne rzeczy. Natomiast ten webskraper wykonuje już pewne czynności, to już jest taki bardziej agent. którego proszę o zrobienie pewne rzeczy w danej sekwencji i on je wykonuje. Zobaczcie, jak to wygląda. Właśnie dla tej marki modowej wskazuję tutaj pewnego konkurenta, markę, w której mam ubranie i bardzo ją lubię, więc wydaje mi się, że to byłby konkurent dla takiej nowej marki modowej. I proszę, podłączę pod to AI Web Research i proszę, żeby ta marka poszukała już konkretnie kampanie meta-adsowe, żeby zobaczyć, jak dana marka komunikuje się, jakie jest jej value proposition i później, jak ja mam się wyróżnić dla tej marki, które techniki marketingowe dana marka wykorzystuje i na co ja powinnam zwrócić uwagę albo postawić w swojej komunikacji. Więc po takim AI Web Researchu podłączę właśnie Facebook Ad Library Scrapper, wskazując temu narzędziu, co ja dokładnie chcę przeanalizować, czy to ma być profil na Facebooku, czy to ma być Instagram, czy też Audience, Network, Messenger, czy wszystkie platformy, w których są reklamy. Media Type, czy ja chcę przeglądać tylko wideo, zdjęcia, czy wszystko, co jest. Ile reklam, tutaj na potrzeby naszego researchu daję 10. No i konkretną informację z reklam, co ja chcę, żeby ten system analizował. Dalej zobaczcie, mój system dzieli się na dwa różne pliki. Dlaczego tak jest? Jeden przekazuje mi różne informacje do Google Sheets'a, którego Wam zaraz pokażę, natomiast drugi robi dodatkowe przemyślenie. On przygląda sobie to, co już zostało zebrane i robi dodatkową analizę i dostarcza mi wartościowe insajty marketingowe, właśnie, przetwarzając i interpretując zgromadzone dane. identyfikuje nisze i wskazuje mi na obszary, które nie są wykorzystane przez tę markę i mogą być dla mnie punktem dla zaczepienia się i wyróżnienia się. I te dane przez Joint List Items ja już proszę, żeby później z dodatkowym jeszcze poprawieniem, bo zaraz zobaczycie, też forma mi się nieco nie podobała, z dodatkowym poprawieniem i rekomendacjami proszę, żeby system wrzucił do doxreitera. Generalnie ten cały research trwa między kilkanaście, kilkadziesiąt sekund, a kilka minut. Dokładnie ten trwał 7 minut 30 sekund, natomiast zdarza mi się, że według tego samego scenariusza dla innej marki to potrwa 2-3 minuty na przykład, więc różnie to jest, to może być czas na zaparzenie sobie kawy albo herbaty. Tak więc, przechodząc do pliku excelowskiego, to, co wydaje system, wygląda w taki sposób. On pokazuje nam co to są za materiały, teksty i daje podsumowanie strategiczne. Konkurencja wygrywa emocją, kolorem i prostotą, ale nie wzmacnia przekazu dowodami funkcjonalnymi, czyli to może być coś, na co możemy postawić, albo sprawdzić, czy ta grupa tego potrzebuje. Może robią to nie bez powodu. Nie potwierdzają też swojej odpowiedzialności certyfikatami. Być może gdzieś to jest, natomiast w tych przeanalizowanych postach tego nie ma. pokazuje główny filar komunikacji, techniki kreatywne, propozycje wartości, mocne i słabe strony, przekazy konkurencji, na co można sobie zwrócić uwagę, i niewykorzystane nisze, jako algorytm rekomendacji rozmiaru, czyli ta rozmiarówka będzie czymś istotnym, co może nam pomóc. Oczywiście też do sprawdzenia. Konfigurator kapsuły, który może nam dać opcję do dopasowania już online różnych rzeczy do siebie. Szybkie dostawy. Wskazuje strategię ich pozycjonowania i terytorię, które nasza marka może zająć. Krótkie, gotowe teksty do kierunku naszej komunikacji, że szyjemy pod Ciebie, wybierz długość, a my dopasujemy resztę. Już wiesz, jak nosić dłużej, teraz wiesz, dlaczego to pasuje lepiej. I jakieś tego typu komunikaty. Zobaczcie, jest tego naprawdę bardzo i bardzo dużo. I tak wyglądał ten Excel, był dla mnie mniej funkcjonalny, z racji, że jest tutaj bardzo dużo różnych informacji, które oczywiście można sobie jeszcze dodatkową automatyzacją przenieść do dowolnego wyglądu. Jednak poprosiłam o taką krótką, takie krótkie już podsumowanie. na podstawie analizy konkurencji, jakie kierunki mogę sobie wybrać. Jest tutaj i mierzalny dowód, i ta transparentność, żeby absolutnie nie używać ogólników, dopasowanie do różnych sylwetek. Może to być w ogóle czymś, na czym oprę swój biznes. Funkcjonalność i komfort, Kapsuła zamiast pojedynczych sztuk, to jest też kwestia do sprawdzenia. Wygląda to jak pewien bardzo dobry kierunek w biznesie, który może umożliwić od razu, od samego startu, posiadanie większego koszyka, jeżeli klientki nie będą kupować tylko jednej rzeczy, a dwie, trzy, cztery, żeby mieć sobie cały zestaw ubrań tych kapsułowych, stworzenie kilku elementów, więc Jeżeli w efekcie moich badań potwierdzę sobie tę tezę, oczywiście, że będę chciała to przetestować, dowód społeczny i realny program zrównoważonego rozwoju. Jest tutaj 6 rekomendacji, czy ja powinnam wykorzystać wszystkie, czy ja powinnam wykorzystać tylko jedną, to jest pytanie już do Was. Zadajcie go sobie i Zastanówcie się, czy po tym, co usłyszeliście, wolicie zrobić taką strategię stricte wyłącznie z AI, czy jeszcze to pogłębić ze strategią, wyciągając insajty od konsumentek, żeby wejść z takim mocnym już, konkretnym zestawem działań, komunikatów, wizualizacjami, które umożliwią Wam powodzenia. Różne taktyki i wdrożenie per kanał komunikacji, propozycje do testowania i pewne podsumowanie z rynkami. Podsumowując, całość wygląda imponująco. Mamy analizę, mamy plan działań i KPI. mogę w kilka minut zobaczyć, jak ktoś inny czyta moją markę. Natomiast żadna z tych strategii nie odpowiedziała mi na pytanie, dlaczego moi klienci to kupują. I to jest właśnie miejsce, gdzie strateg musi wejść i wypełnić lukę. Podobnie z analizą konkurencji. AI zrobił bardzo szeroki, powierzchowny research. Bez własnych danych, bez wyników kampanii czy opinii klientów to jest baza startowa. Natomiast analiza siebie na tle konkurencji również wymaga danych wewnętrznych, których AI po prostu nie ma. Oczywiście możecie je dostarczyć. Więc jeżeli chodzi o to, co AI dzisiaj potrafia, czego nie, na pewno nie opowiada takiej historii, która wzrusza jak dziadek uczący się angielskiego z reklamy Allegro. Moim zdaniem też nie do końca jeszcze wyczuwa ton głosu marki i emocji odbiorcy, a poza tym analizuje przeszłość, a nie przewiduje przyszłości. No i nie weźmie odpowiedzialności za decyzje albo błędy, które mogą zostać później popełnione. Więc marketing to emocje, wyczucie, intencja i spójność, której nie zobaczyliśmy. Nie musi to być takie, które nie brzmi jak my, a bardzo ciężko to zinterpretować, jeżeli tak napiszemy to do AI. Więc zostaje nam czas, kiedy dostajemy taki mocny wsad, żeby połączyć kropki, zastanowić się, co naprawdę dla tej marki ma sens, na co możemy postawić, jak zrozumieć kontekst, nadać temu sens i koniec końców ponieść odpowiedzialność za to, żeśmy stworzyli. Podsumowując, jak korzystać z AI, by naprawdę wspierało marketing? Zasada pierwsza jest taka, że narzędzie może analizować, może sugerować i dostarczać mocny wsad. Natomiast to człowiek musi być w pętli decyzyjnej, szczególnie przy strategicznych wyborach, planowaniu budżetów albo definiowaniu oferty. Zasada druga, projektujemy systemy tak, by łatwo było je kontrolować, weryfikować i modyfikować w razie potrzeby. Tutaj miejmy zawsze możliwość sprawdzenia tego, co zostało zasugerowane, szczególnie danych albo badań. Zasada trzecia, ja sugeruję jawność, żeby klient miał prawo wiedzieć, gdzie i jak działa AI, czy rozmawiamy z botem, czy mamy teksty napisane przez AI, bo taka transparentność po prostu buduje zaufanie. No i są takie momenty, w których moim zdaniem jeszcze AI nie wystarczy. Przy definiowaniu tych wartości, emocji, historii czy aspiracji, żeby dokładnie ustalić, co to dla nas oznacza. Kiedy mamy jakieś dylematy, ekologia czy wpływ społeczny, AI nie jest w stanie podjąć tej decyzji odpowiedzialnie za nas. Albo kiedy chcemy dokonać prawdziwego przełomu w branży, Dlatego, że AI nie ma tych danych, więc jesteśmy tak naprawdę dzisiaj interpretatorem i decydentem. Więc na zakończenie mantra ode mnie. Wykorzystujcie technologię jako wzmocnienie Waszych kompetencji, zachowajcie krytyczne myślenie, budujcie strategię na głębokim zrozumieniu ludzi, podejmując decyzje odważnie, których AI za Was nie podejmie. Bardzo dziękuję za obejrzenie dzisiejszej prelekcji i trzymam kciuki za same sukcesy. No i niespodzianka na koniec. Jeżeli chcesz skorzystać ze wszystkich promptów, które dzisiaj zaprezentowałam, to zeskanuj kod QR i pobierz je.
Przyznam wam się czegoś bez bicia. Nie jestem świetny w AI. Obserwuję, korzystam z narzędzi, ale to co pokazała nam Alina na pewno przewyższa mój poziom rozumienia AI. Dziękuję ci bardzo Alina za tą świetną prelekcję o AI i też cieszę się, że jesteś razem z nami w Mastery Commerce Hub i możesz uczyć i wchodzić głęboko deep dive w problemy naszych członków. Ale algorytmy to jedno, a realna optymalizacja wyników to drugie. Dlatego teraz przechodzimy do tego, jak testować i poprawiać konwersję w praktyce. Mamy już serię testów w marce Duck. Robiliśmy testy zarówno koszyka oraz testy strony produktowej, więc nieco w tym temacie już liznęliśmy i za to jest odpowiedzialny Michał Czajkowski, który jest w ogóle cofounderem agencji Digispot. oraz jest też jednym z ekspertów i mentorów w Mastery Commerce Hub, więc Michał w temacie optymalizacja konwersji i testy AB. Kiedy to ma realnie sens, bo jest dużo takich clickbaitowych tytułów typu zwiększymy ci konwersję 10-20%, zrób test AB, nie jest takie kolorowe i Michał pokaże i wyłoży kawę na ławę jak to faktycznie wygląda. Więc pytanie, dlaczego klienci porzucają koszyk? Czy masz już wystarczająco dużo danych, by robić testy AB? Na te pytania odpowie ekspert z G-Spota, który pokaże, jak skutecznie optymalizować sklep online, żeby z ruchu, który macie, po prostu było więcej sprzedaży.
Cześć, słuchajcie, miło mi Was powitać na konferencji z Buta w Marketing, na module dotyczącym optymalizacji konwersji. No i właśnie, jakie trzy rzeczy wyniesiecie z tej prelekcji? Przede wszystkim, jak odpowiednio optymalizować sklep krok po kroku, przejdę z wami przez proces optymalizacji sklepu. Po drugie, odwieczne pytanie, mam wrażenie, że ostatnio się pojawia coraz częściej, czyli kiedy testować AB, a kiedy nie testować i jaką trzeba mieć tą minimalną skalę transakcji miesięcznie, żeby móc przeprowadzać testy AB. No i po trzecie, jakie są też inne metody walidacji. Wprowadzę was w zasadzie, bo mamy też tutaj od razu dopowiem około 20-25 minut, więc to będzie bardzo krótkie wprowadzenie do poszczególnego tematu. właśnie jakie inne metody walidacji, z jakich innych metod korzystać. Myślę, że to też będzie przydatne dla osób, które nie mogą przeprowadzać testów AB na swoich sklepach. Od razu informuję, że będę też zerkać co jakiś czas, a może i nawet za chwilę na laptopa. Mam tam więcej notatek, ale też będziecie mieli udostępniane co jakiś czas slajdy. na których będę na przykład pokazywać chociażby poszczególne kroki przy optymalizacji sklepu, czy też preanalizę testu AB. Przejdźmy zatem do pierwszego punktu, o którym wspominałem, czyli jak w ogóle powinny wyglądać odpowiednio kroki przy optymalizacji sklepu, jak to robić poprawnie. No i właśnie, teraz możecie zauważyć na pierwszym slajdzie ten krok pierwszy, czyli krok dotyczący badań i analiz, krok, na którym identyfikujemy, gdzie i dlaczego może uciekać konwersja. My tu standardowo zaczynamy od warsztatu strategiczno-biznesowego z naszymi klientami, natomiast założenie jest takie, żebyście wy mogli zrobić to sami. Więc to, co możecie zrobić zamiast tego warsztatu biznesowo-strategicznego na starcie, to na przykład zrobić wywiady z waszym biurem obsługi klienta, zapytać biuro obsługi klienta chociażby o to, jakie najczęściej pojawiają się pytania dotyczące sklepu czy dotyczące waszych produktów, ale też możecie na starcie zrobić wywiady z waszymi klientkami. W jaki sposób pozyskać klientki do takiego wywiadu, warsztatu? No na przykład z pop-upu ze sklepu w zamian za jakiś rabat na zakupy. My z tego często korzystamy w DigiSpot. Słuchajcie, mamy ten etap pierwszy, czyli mamy etap warsztatu biznesowo-strategicznego. U was, tak jak wspomniałem, wywiady z bokiem, ale też z klientkami. Co dalej? Dalej to od czego później zaczynamy to jest pogłębiona analiza GA4. Taki pierwszy pro tip zanim usiądziecie w ogóle do analizy GA4 w swoich sklepach. Sprawdźcie czy te GA4 są poprawnie skonfigurowane. Tutaj bym zwrócił uwagę w pierwszej kolejności na dwie rzeczy, czyli zgodność liczby transakcji i przychodu względem waszego CMS-a, względem waszego sklepu. No i tutaj znów w zależności od tego jak macie wdrożoną GA4, czy jest to jakaś gotowa integracja i wdrożenie client-side, to ten benchmark rozjazdu na poziomie 10-15% będzie okej. Z czego to wynika? No wynika to chociażby ze zgód cookies czy z tego, że mamy chociażby część użytkowników ma adblocki. Po drugie, jeśli macie wdrożenie gtm-serversite, no to wtedy rozjazd na poziomie 5% będzie optymalny. Jeśli macie zweryfikowane GA4, możecie podejść do analizy GA4 i my też od tego zawsze zaczynamy. żeby dowiedzieć się gdzie ucieka konwersja. No i w jaki sposób patrzeć w ogóle na analizę GA4. No przede wszystkim należy spojrzeć sobie na całą ścieżkę zakupową tak big picture z lotu ptaka, czyli krótko mówiąc przejść krok po kroku przez całą ścieżkę i zobaczyć czy nie ma przypadkiem żadnych anomalii odchyłów względem benchmarków rynkowych, względem benchmarków też w waszej branży. Natomiast, jak zawsze w przypadku analityki, diabeł tkwi w szczegółach. No i tutaj dam wam ciekawy case'u jednego z klientów, gdzie globalny współczynnik porzuceń koszyka u tego klienta wynosił wręcz książkowo i mieścił się w benchmarkach, bo wynosił 67%. Natomiast jak zaczęliśmy wchodzić w głębiej w analizę poszczególnych kroków, już na etapie właśnie koszyka i checkoutu, no to okazało się, że na trzecim kroku checkoutu współczynnik porzuceń koszyka wynosił 22%, gdzie benchmarkowo, w przypadku tej branży, Mniej więcej oscyluje on w okolicach 15%. Idąc dalej, na piątym kroku, gdzie już w zasadzie finalizujemy zakup, okazało się, że ten współczynnik porzuceń koszyka wynosił 20%, gdzie benchmarkowo jest to między 10 a 15%. No i następnie już dalej oczywiście pogłębiliśmy to Clarity, pogłębiliśmy to analizą ekspercką, postawiliśmy hipotezy. Natomiast właśnie puenta, puenta jest taka, że mimo tego, że globalnie gdzieś, jeśli spojrzymy z lotu ptaka, nawet mieścimy się w benchmarku, to patrzmy głębiej w naszą GA4 i w nasze raporty. Co dalej? Dalej na tym pierwszym kroku możemy przeprowadzić analizę Clarity, Slash Hot Jar, Slash jakieś inne narzędzie, które macie wpięte na swoim sklepie. Ale właśnie, ważne jest to, żeby usiąść do tego z konkretnym celem. Czyli nie siadamy do analizy Clarity, żeby sobie poprzeglądać nagrania for fun i zobaczyć, czy może znajdziemy tam jakiś potencjalny problem, tylko na poprzednim przykładzie chociażby, o którym mówiłem, usiądźmy do tego już z konkretnym celem i analizujmy hitmapy, scrollmapy, nagrania na konkretnych krokach. Tutaj znów mogę dać wam Ciekawy case, gdzie właśnie w trakcie analizy GA4 u klienta zaobserwowaliśmy wysoki drop off na etapie przejść z listingu na kartę produktu. Pogłębiając to w Clarity, co się okazało? Okazało się, że ktoś chciał zrobić dobrze i zaprojektował na listingu kategorii widok pod kategorii, jako takie obrazki z produktami. No i użytkownicy, tutaj nam to wyszło w ClickMapach, klikali te podkategorie, myśląc, że trafił już na produkt, nie wiedzieli, że to nie jest część listingu. i w tym sposobem w kółko lądowali na tej samej podkategorii. To był też od razu quick window wyeliminowany, ale chciałem wam generalnie pokazać właśnie jak siadać do takiej pracy z Clarity i co już konkretnie analizować. Co dodatkowo? Dodatkowo analiza ekspercka My sobie ją autorsko nazwaliśmy w Digispot modelem 7K, czyli siedem czynników, które wpływa na konwersję. Dystraktory, tarcie, przejść pod kątem też jasności przekazu na stronie jakiś motywatorów, tutaj wszelkiego rodzaju USP, wyróżniki waszego sklepu, które już powinny wam też wyjść na podstawie właśnie wywiadów z bokiem, czy chociażby wywiadów z klientkami. Dopasowania, tutaj mamy na myśli dopasowanie reklam, tego co pokazujecie w reklamach, tego co komunikujecie do landingów. Bardzo często spotykamy, że gdzieś na, z któregoś kanału czy kampanii jest gorsza konwersja z tego względu, że komunikacja czy pokazywany produkt, oferta na etapie kampanii jest niespójna z tym co jest potem na landingu. Kwestia wiarygodności, tutaj wszelkiego rodzaju opinie, czyli social proof i komunikacja wartości, to jest też powiązane z motywatorami, natomiast komunikacja wartości waszego biznesu, waszej firmy, też wyróżniki do motywatorów, właśnie jeszcze nie dodałem, to jest kwestia szybkiej wysyłki, wydłużonych zwrotów od takich najprostszych. Może to być w przypadku branży mebli np. usługa montażu czy wniesienia. To może być taki dodatkowy wyróżnik, też taki motywator czy wartość dla klienta. Idąc dalej, mamy ten pierwszy krok badań i analiz zamknięty. Wiemy już gdzie i dlaczego może uciekać konwersja, jeśli zrobiliśmy podsumowując wywiady z biurem obsługi klienta, wywiady z klientkami, analizę GA4, analizę Clarity i analizę ekspercką zgodnie z modelem 7K. No i na tej podstawie powstają nam szanse na wzrost i priorytety. My akurat u siebie w Digispot mamy to poukładane, mamy taki framework zbudowany w Notion, gdzie dzielimy każdą obserwację per podstrona, a następnie przypisujemy do niej priorytet. Priorytet ważności, czyli czy Jest to, krótko mówiąc, kluczowy element do poprawy konwersji w sklepie, czy nie? No ale możemy to też podzielić na tzw. quickwiny, czyli elementy, które możemy wdrażać od razu. Quickwin, o którym wam już wspominałem w kwestii listingu. Ale też część z tych rzeczy to będą hipotezy. No i właśnie, czym może być taka hipoteza? Hipoteza może być, powstać nam, na przykład jeśli w GA4 wychodzi nam wysoki bounce rate, czyli współczynnik odrzuceń na etapie karty produktu. Pogłębiliśmy w Clarity. Okazało się, że użytkownicy no scrollują myszką, szukają jakiejś konkretnej informacji, no i Mamy plus dokładając tego analizę ekspercką, czy właśnie te wywiady z bokiem, czy z klientkami. Mamy jakąś hipotezę, no ale nie jesteśmy pewni, nie damy sobie ręki uciąć, że na pewno ta zmiana będzie lepiej konwertować. No i właśnie, co z tym zrobić? Możemy to zwalidować na różne sposoby. Teraz na grafice zobaczycie taką piramidkę, jak efektywnie weryfikować hipotezy. No i jak widzicie, testy AB w tej piramidzie są najwyżej, czyli mamy najwyższą siłę dowodu. i najniższe ryzyko decyzji przy wdrażaniu danej zmiany. Później mamy właśnie badania ilościowo-jakościowe, takie jak user testing, czy już analiza GA przed, po, heatmapu, o których wam wspominałem. No i najniżej są najlepsze praktyki, checklisty i opinie, w tym również ekspertów kopiowani od konkurencji, intuicja. Wracając do naszego slajdu, gdzie jesteśmy teraz na tym kroku czwartym walidacji, Kiedy w takim razie przeprowadzać testy AB i w ogóle jaki sklep może przeprowadzać testy AB tak, żeby zwalidować hipotezy, które postawiliśmy? No i teraz pokażę wam taki prosty kalkulator do preanalizy. Załóżmy, że mamy 100 tysięcy ruchu tygodniowo, zmniejszmy to nawet do 10 tysięcy, bo tutaj też od razu na marginesie ruch nie jest kluczowy w przypadku testowania B, bo nie wpływa nam na parametr MD, o którym zaraz więcej powiem. No i załóżmy, że mamy 1500 konwersji tygodniowo. Jak możecie zauważyć, po sześciu tygodniach MDE mamy na poziomie 5% około. No ale czym jest to MDE i dlaczego jest tak istotne? MDE jest to najmniejszy efekt, na przykład wzrost konwersji, który test AB jest w stanie wykryć, jako istotny statystycznie, przy danym poziomie ufności i mocy testu. Przekładając to na język ludzki, jeśli chcecie przetestować, weźmy za przykład mój uwielbiany kolor przycisku, kolor batonu. Jeśli chcecie przetestować kolor przycisku, no to różnica, efekt zaobserwowany w takim teście będzie gdzieś pewnie na poziomie pół procenta. No i właśnie, czy mając 1500 konwersji tygodniowo taką zmianę, będziemy w stanie wiarygodnie przetestować? No nie za bardzo. Natomiast, co już będziemy mogli wiarygodnie przetestować? Czy takim MDA na poziomie 5% po 6 tygodniach? Na przykład większy redesign karty produktu, bo tam już będziemy w stanie wykryć taki efekt na poziomie tych 5%. No i właśnie często jesteśmy pytani jakie minimum przyjąć do testów AB. No i ja bym to minimum przyjął jako te 1500 transakcji tygodniowo. Natomiast to też to zależy, bo zobaczcie teraz jak zmienię przy tym samym ruchu nawet na 1000 konwersji tygodniowo. to MDE jest na poziomie 6%. Generalnie powinno się pracować na MDE na poziomie 5%, a idealnie poniżej 5%. Natomiast przy 6% nadal jesteśmy w stanie przetestować np. większy redesign, czy redesign koszyka, czy checkoutu. No i właśnie, kiedy jeszcze możemy testować AB? Jeśli mamy MD między 5 a 10% w naszym sklepie, przy na przykład liczbie transakcji konwersji na poziomie 1000, to też możemy testować większe redesigny, ale mniejszych zmian i jakiegoś wielkiego programu testów AB, no nie wprowadzimy na swoim sklepie. No i teraz zobaczcie, co się dzieje, jak już mamy tych konwersji 100 tygodniowo. No mamy MD po 6 tygodniach na poziomie 20%, no tutaj realnie, żeby cokolwiek przetestować, będzie Nierealne powtórzenie wyszło, ale wiecie o co chodzi. Natomiast co jeszcze można, w jaki sposób jeszcze można ewentualnie podejść do testów AB? No możemy założyć, że chcemy przetestować kartę produktu na dodanie do koszyka. Tutaj już będzie znacznie więcej tych konwersji, też można to zrobić. Mamy na przykład taki case, gdzie chcemy przetestować konfigurator u klienta. I w jaki sposób możemy go przetestować? No na przykład na ilość kliknięć zapisów danej konfiguracji na produkcie. dla nas już jakaś metryka, którą możemy wiarygodnie zmierzyć, bo po prostu tych zapisów jest kilka razy więcej niż samych transakcji w sklepie z uwagi na wysoką, średnią wartość zamówienia. To, co jeszcze istotne na tym, na tym slajdzie, jak możecie zobaczyć, no poziom ufności takie przyjęte minimum, czyli ten confidence level w statystyce to jest 95% i moc testu też takie minimum przyjęte to jest 80%. Jeszcze dla przykładu Wam pokażę, dlaczego ruch aż tak znacząco nie wpływa na MDE. Zostawmy sobie te 1000 konwersji tygodniowo i 100 000 zróbmy teraz weekly trafiku. Zobaczcie, jak nam się niewiele to MDE zmieniło. W skrócie, im więcej danych, tym lepiej, bo będziemy mogli wiarygodnie testować. Bardzo krótko, ten temat jest bardzo szeroki, więc jeśli ktoś by chciał więcej o tym pogadać, to zapraszamy do nas. Natomiast jakie są jeszcze inne metody walidacji w przypadku jeśli nie możemy wiarygodnie testować AB w naszym sklepie, ale to nie tylko do sklepów, które mają za małą ilość danych, ale również do tych większych. Sklepów, które również mogą testować. No właśnie, jakie mamy inne metody walidacji? Testy użyteczności. Tutaj od user testingu, czyli badania z użytkownikami, gdzie rekrutujemy grupę z reguły między 5 a 10 osób w przypadku jakiegoś większego badania, da się odwoływać często do tego konfiguratora, bo akurat ostatnio mamy trzech klientów z tymi konfiguratorami. W przypadku np. badania konfiguratora lepiej jest zebrać trochę większą grupę testerów, np. 15 czy 20 osób, natomiast standardowo robimy to na grupie od 5 do 10 osób. No i jaki jest cel takiego badania? Celem takiego badania jest to, żeby wszystkie te hipotezy, które mamy, zebrać do tego jednego badania i napisać scenariusz, krok po kroku, co ci testerzy mają krótko robić w trakcie tego badania, jakie pytania im będziemy zadawać. Osoby dopasowujemy oczywiście do waszej grupy odbiorców, zainteresowań, potrzeb, etc. No i w trakcie takiego badania, jeśli robimy to w sposób moderowany, czyli krótko mówiąc prowadzi je osoba, na przykład z naszego zespołu, to krok po kroku przechodzimy przez taki scenariusz i to, co jest zaletą tego badania, to to, że w trakcie badania my możemy pogłębić jakieś pytanie, dopytać, jeśli widzimy, że na mimice twarzy, że czegoś szuka i nie może sobie poradzić za bardzo, wtedy możemy pogłębić, zadać takie pytanie. W przypadku niemoderowanego, Korzystamy z zewnętrznej platformy, my tutaj korzystamy często z Useberry. I jak to wygląda? Użytkownik krok po kroku widzi scenariusz takiego badania, przechodzi przez to badanie, mówi do ekranu, czyli widzimy, słyszymy, słyszymy to, co mówi do ekranu, widzimy jego udostępniony ekran, ale też właśnie mimika twarzy. No i tutaj różnica jest taka po prostu, że nie ma osoby, która moderuje. takim badaniem. Co jeszcze możemy dodatkowo zrobić? Tutaj oczywiście o każdej z tych metod powiem bardzo skrótowo, bo zerkając sobie na czas mamy raptem jeszcze 3 minutki. Więc ku podsumowaniu mamy jeszcze takie badania jak 5 second test, single task test, czyli dajemy jedno zadanie do wykonania użytkownikom i patrzymy jak sobie z tym zadaniem poradzą. Tree testing, badanie na drzewku, kategorii. Generalnie tych metod jest bardzo, bardzo dużo, więc jeśli nie możecie w swoim sklepie przeprowadzać testów OB, uwierzcie, że można też to zwalidować w jeszcze inny sposób i pogłębić, niż tylko analiza eksperta, czy opinia eksperta, albo nasza intuicja. Natomiast jeszcze, jeśli są tutaj sklepy i komercy, które dopiero zaczynają, to jak najbardziej korzystanie z checklist wszelkiego rodzaju, czy nawet podpatrywaniu konkurencji jest jak najbardziej okej, no bo od czegoś trzeba wyjść. Nie mamy tutaj danych ilościowych, więc ciężko jest, żebyśmy już coś analizowali. Natomiast ci, którzy no już są czy dłużej na rynku, czy mają te e-commerce'y, które mają liczbę transakcji na poziomie kilkuset w skali, w skali miesiąca, to już jak najbardziej możecie robić to, o czym wcześniej wspominałem. No i słuchajcie, już ku zakończeniu ten krok piąty, czyli wdrożenia. Jeśli mamy przebadane wszystkie elementy z tych poprzednich kroków, wiemy co i jak ma zostać wdrożone, oczywiście wcześniej zamakietowane, no to wdrażamy poszczególne zmiany i generalnie cały ten cykl powinniśmy regularnie powtarzać. Często się pojawia jeszcze pytanie, no dobra, ale skąd ja mam później wiedzieć, że wdrożyłem daną zmianę i jak w takim razie, skoro nie mogę testować AB na przykład, zobaczyć, że zmiana, którą wdrożyliśmy w koszyku zadziała IN+. No i tutaj przykładowo, jeśli główną metryką, na którą patrzyliśmy w trakcie analizy GA4 był na przykład drop-off na danym kroku, no to spójrzmy po wdrożeniu tej zmiany za 3 miesiące, jak ten drop-off się zmienił w czasie i możemy zrobić taką analizę przed i po. Tutaj oczywiście też szeroki temat, bo moglibyśmy podyskutować, jak podchodzić do tych analiz przed i po. Natomiast najważniejsze, na sam koniec, czego nie powiedziałem na początku, nie patrzcie tylko i wyłącznie na współczynnik konwersji. Na współczynnik konwersji wpływa masa czynników, takich jak sezonowość, pogoda, promocja u konkurencji. No wiecie, wyobraźmy sobie, że wprowadzacie zmiany w trakcie Black Weeka, no to wiadomo, że ten współczynnik konwersji wam wzrośnie. Czy to jest zasługa tylko i wyłącznie tych zmian? No nie, no to jest zasługa też sezonowości. Więc przede wszystkim skupiajcie się na innych metrykach, które możemy sobie wiarygodnie potem sprawdzić. a nie na współczynniku konwersji, na który wpływa nam chociażby, o, kolejna rzecz, ruch. Wystarczy, że zwiększycie dwukrotnie ruch, to wiadomo, że ten współczynnik konwersji poleci, mimo tego, że wdrożycie na przykład zmiany, które pozytywnie wpłyną na waszą konwersję. Bardzo wam dziękuję. Jeśli chcielibyście ze mną więcej porozmawiać, to możecie się skontaktować na stronie digispot.pl. I co? Życzę Wam udanej konferencji dalszej. Do zobaczenia. Cześć.
Ciekawe. Prawda? Jak widzicie testy AB może nie są dla każdego, ale macie inne możliwości poprawiania swoich ustawów, które są nieco po prostu prostsze. Dzięki Michał za te praktyczne tipy. A skoro jesteśmy przy praktyce, no to teraz czas na case stary z pierwszej ręki. Dwóch gości, którzy Byli w ogóle w moim prywatnym mastermindzie trzy lata temu, którzy również tworzą swój podcast e-commerce'owy, z którymi działam na różnych płaszczyznach, pomijając to, że są też praktykami, którzy działają w Master e-commerce Hubie, to mamy też inne fajne rzeczy, które robimy. Bardzo się cieszę, że chłopaki, zarówno Marcin Grzeszuk, który dzisiaj już występował, Marcin, Piotrek oraz Michał, wszyscy idziemy jak taka jedna wielka rodzinna e-commerce'owa, tworzymy podcasty, dzielimy się wiedzą, więc chłopaki wiedzą o czym mówią. I to jest dwóch gości, którzy pokażą od kuchni, jakie narzędzia naprawdę robią robotę w e-commerce'ie. A Michał ma ogromną, ogromną wiedzę z tego segmentu, więc nie pomińcie żadnego narzędzia, bo na pewno część z tych narzędzi Wam się bardzo przyda. Tyle, że zanim jednak na naszej scenie pojawi się Piotr Krzyżka i Michał Broś, zapraszam Was na krótką 10 minutową przerwę. Wróćcie do nas za kilka chwil, bo prelekcja chłopaków jest... No, zresztą sami zaraz zobaczycie.
Napisy stworzone przez społeczność Amara.org Dzięki za oglądanie! No to idziemy. Dzięki za oglądanie! Napisy stworzone przez społeczność Amara.org Napisy stworzone przez społeczność Amara.org
Napojeni, najedzeni, wracamy z kolejną prelekcją. Narzędzia, które naprawdę działają w e-commerce. E-commerce jest pełen aplikacji automatyzacji, jest tego po prostu ogrom. Mam poczucie czasami, że sam nawet nie wiem, co mam wybrać, bo wychodzi cały czas coś nowego. Tylko, że które z nich faktycznie działają i przynoszą zwrot z inwestycji, a które są tylko taką wydmuszką marketingową. Piotr Szyszka i Michał Brość-Tortli podzielą się doświadczeniem właścicieli sklepu, którzy przez lata testowali dziesiątki rozwiązań i zostali tylko przy tych, które naprawdę robią różnicę. skorą waszą chwilę uwagi, to dosłownie minutka-dwie na krótki blog reklamowy. Wiesz co? Nikt mi tego nie powiedział, kiedy zaczynałem skalować e-commerce. Jak cholernie samotna potrafi być ta droga. Nie masz z kim przegadać swojej decyzji, nie wiesz, która decyzja będzie miała największy impakt dla twojego biznesu, a co najgorsze, czasami nawet nie wiesz, że czegoś po prostu nie wiesz. I właśnie to zauważyłem. Szczególnie w Polsce brakowało prawdziwej społeczności dla founderów e-commerce. Dlatego stworzyłem Master E-commerce Hub. Przestrzeń, w której spotykają się ludzie, którzy naprawdę dowożą i chcą razem rosnąć dalej. Mamy wspólne mastermindy, dostępy do ekspertów, kulisy kampanii, gotowe systemy i rozmowy, które realnie zmieniają perspektywę prowadzenia biznesu, a co za tym idzie, po prostu skalowania. W naszej pilotażowej wersji zebraliśmy masę świetnych opinii i teraz wchodzimy w coś, co jest nowym etapem. Mastery Commerce Hub 2.0. Coś, czego jeszcze tutaj nie było. Niebawem zaczynamy odboarding pierwszych członków. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, w opisie znajdziesz link do listy oczekujących. Wystarczy, że klikniesz. Je są także przyświęte w komentarzu. I możliwe, że to będzie jedna z bardziej ważnych decyzji biznesowych, którą podejmiesz aplikując.
Cześć, z tej strony Piotr i Michał. Jesteśmy właścicielami sklepu tortli.pl, a dzisiaj chcielibyśmy przedstawić kilka najważniejszych narzędzi z naszego biznesu, które optymalizują i wspierają nasz sklep w codziennej pracy. Generalnie chcemy przedstawić tylko kluczowe narzędzia, które dają realną wartość i mają pozytywny zwrot z inwestycji. Tak naprawdę testowaliśmy wiele różnego rodzaju rozwiązań i po latach doświadczeń wiemy, że bez wielu narzędzi jesteśmy w stanie sobie poradzić i nie warto po prostu za nie przepłacać. To, co chcemy Wam dzisiaj przedstawić, to rozwiązania, z których korzystamy codziennie i dzięki którym poprawiliśmy wyniki naszego sklepu, zarówno pod kątem optymalizacji czasu pracy, jak i wyników sprzedażowych. To, co ważne i to, co chcemy zaznaczyć, to fakt, że żadne z tych narzędzi nie zapłaciło nam dzisiaj za to, abyśmy o tym powiedzieli. Dobrze, tak więc mamy przed sobą pierwsze narzędzie, o którym chcielibyśmy powiedzieć i jest to narzędzie Zendesk. Tak jak widzicie na prezentacji jest to system do obsługi klienta. Zendesk to narzędzie do obsługi klienta, które używamy na co dzień w naszym e-commerce. Testowaliśmy tak naprawdę wiele narzędzi. Zendesk po wielu testach okazał się najlepszym rozwiązaniem. Dlaczego w ogóle uważamy, że warto korzystać z Zendeska czy tego typu rozwiązań? Generalnie rozmawiamy z wieloma właścicielami i widzimy jak często problemem jest obsługa klienta. Pracuje zbyt wiele osób, zamówienia modyfikowane są zbyt późno, a na odpowiedź klient potrafi czekać nawet czasami dniami. Widać nieefektywność i uciekanie ogromnych środków. pieniężnych w wielu e-commerce'ach właśnie poprzez brak używania tego typu narzędzi. W czym tak naprawdę może pomóc Wam Zendesk? Możecie spiąć wszystkie kanały w jednym miejscu, mogą to być wiadomości z Instagrama, Facebooka czy skrzynek mailowych. Możecie przypisywać się do konkretnego pracownika, więc nie będzie dochodziło do problemów i wyzwań kto ma odpisać danej osobie. Możecie prowadzić pełną analitykę, widzieć w jakim czasie klient dostaje odpowiedź od konkretnego pracownika, ile dziennie dostajecie wiadomości, z jakich krajów i tak dalej i tak dalej. Tak naprawdę mając pełen wgląd w dane narzędzie będziecie w stanie optymalizować cały dział obsługi klienta. A jeśli prowadzicie sprzedaż zagraniczną to Zendesk może automatycznie tłumaczyć wasze wiadomości. To będzie tak naprawdę ogromna oszczędność czasu i optymalizacja waszej pracy i waszych pracowników. To co jest ogromnym game changerem u nas to wykorzystywanie API w Zendesku. Już tłumaczę o co chodzi i jak my to wykorzystujemy. Zendesk generalnie mamy połączony z systemem do obsługi zamówień. U nas tym systemem do obsługi zamówień jest Apilo i dzięki temu widzimy np. przy każdej z wiadomości od klienta na jakim etapie jest jego zamówienie, czy zostało już wyprodukowane, wysłane, czy może już odebrane. Dobrze, to przechodzimy dalej do kolejnego narzędzia, o którym chcemy Wam powiedzieć. Kolejne narzędzie to coś, czym ja się mówiąc kolokwialnie bardzo jaram już od jakiegoś czasu, a jest to narzędzie Triple Whale. Triple Whale to narzędzie, jakie używamy już myślę od około roku, a od kilku miesięcy przyszliśmy w nim na płatny plan. Wcześniej po prostu korzystaliśmy z darmowej wersji, z darmowego planu. I przenieśliśmy tutaj sobie tak naprawdę praktycznie całą naszą analitykę. Mówię o analityce biznesowej, jak i marketingowej. Czym jest Triple Whale? Triple Whale to zbiór wszystkich danych marketingowych i biznesowych o Twoim e-commerce. My na przykład mamy tutaj wgrane rzeczy takie jak koszta stałe, koszta zmienne, koszta produktów, logistyki, najmógł pensji i tak dalej, i tak dalej. Triple Whale jest zintegrowany z naszym silnikiem sklepowym i naszymi kontami reklamowymi. Tutaj dodatkowo wykorzystujemy połączenie pikseli do kont reklamowych poprzez server-side tracking, co daje praktycznie 100% poprawnie przesyłanych danych do naszych kont reklamowych, do Facebooka, Google'a i TikToka, co w efekcie może przyczyniać się do poprawy efektywności twoich, w tym przypadku naszych kampanii. Triple Whale oferuje kilkadziesiąt świetnych raportów, odnośnie Twoich kampanii reklamowych z każdego systemu reklamowego, tego co dzieje się w Twoim sklepie, czy jak wyglądają Twoje marże i sprzedaż produktów. Świetną rzeczą nad którą Triple Whale pracuje cały czas jest ich rozwijany Mobi AI. To jest takie ich autorskie rozwiązanie, które na bazie Waszych danych jest w stanie pracować dla Was tak naprawdę dzień i noc. Na przykład możecie stworzyć w prosty sposób agenta, który codziennie będzie analizował reklamy Waszej konkurencji i tworzył dla Was raport na temat sposobu komunikacji, konkurencji, tego jak wygląda ich wideo, czy grafika, co się tam znajduje, jak wygląda huk, itd., itd. Możecie np. zadać pytanie w Mobim typu jaki był wczoraj zysk netto ze sprzedaży produktów z kategorii X. Możecie np. zadać pytanie z jakiego kanału marketingowego najlepiej sprzedawał się produkt Y w ostatnim tygodniu w moim sklepie. Możecie zadać np. pytanie jak Google Ads wpłynęło na sprzedaż w kategorii produktów X. Który produkt w moim sklepie jeszcze najczęściej dokupowany jest z produktem Y bądź innym. Możecie na przykład zapytać, z jakiego kanału marketingowego mam najwięcej powracających klientów, a z jakiego kanału najwięcej osób zapisuje się do bazy mailingowej. Możecie na przykład stworzyć sobie też takiego agenta bądź zapytać po prostu mobiego o to, jakie tworzy reklamy moja konkurencja X, jak wygląda u nich huk, jakie dominują kolory, jaki jest ton komunikacji, jakie produkty promują. Możecie mu podać np. informacje o przeanalizowaniu marki X na platformie meta. On prześledzi dosłownie wszystko co się dzieje w mecie pod kątem tej marki. Możecie też np. zapytać mobiego o to jakie kreacje najlepiej działały w ostatnich 30 dniach u mnie w sklepie. I na sam koniec, tak naprawdę już kończąc temat Triple Whale'a, my testowaliśmy przeróżne narzędzia do analityki i tutaj wyszło nam, że Triple Whale pod kątem ceny wychodził po prostu najkorzystniej, był najłatwiej integrowalny i jest rozwijany przez naprawdę turbomocny team z całego świata dzisiaj. To narzędzie, ta marka, Triple Whale. Już liczy chyba bodajże ponad 170 osób, naprawdę bardzo szybko się rozwijają, jest chyba jednym z najszybciej rozwijających się narzędzi na rynku do takiej analityki. My, jak wykupiliśmy ten pierwszy płatny plan, to tak naprawdę po chwili kupiliśmy my dosłownie wszystko, co było dostępne w tym narzędziu. Część z tych rzeczy oczywiście potem po czasie okazała się, że nie jest aż tak bardzo nam potrzebna, co sam team z Triple Whale'a też nam zasugerował. To było takie fajne też z ich strony, że podzielili się, hej chłopaki, słuchajcie, może tej funkcji do końca nie potrzebujecie, może warto nie przepłacać, zrezygnować. Tutaj też podobało nam się ich takie po prostu pro klienckie podejście, ale Was gorąco zachęcamy do tego, żeby stestować to narzędzie. Jest tam wersja free, my z niej długo korzystaliśmy przez kilka miesięcy, później przeszliśmy już na te płatne plany. Tam w tych płatnych wersjach oczywiście jest wiele więcej rozbudowanych rzeczy, o których tutaj chociażby wspomniałem, ale na sam początek dla Was, jeśli ktoś jeszcze nie chce aż wydawać tak wielu pieniędzy, bo Triple Whale kosztuje w zależności od sklepu i od przychodów od kilkuset dolarów do nawet i paru tysięcy dolarów w tych sklepach pewnie, które już osiągają dziesiątki milionów złotych obrotu rocznie, to można scestować sobie wersję Free. Ona też pozwoli wam na śledzenie tych podstawowych rzeczy, kosztów i tak dalej, rentowności waszego biznesu, więc my polecamy tutaj z naszej strony, żeby sobie po prostu takie narzędzie wgrać. Integracja jest bardzo, bardzo prosta.
Kolejnym narzędziem na naszej liście, które wykorzystujemy w naszym sklepie to Saldeo Smart. Saldeo jest to rozwiązanie księgowe, które łączy w sobie m.in. obieg dokumentów, faktury sprzedażowe, zarządzanie kadrami, teczkami pracowników. Posiada także integrację z bankami, dzięki czemu możemy łączyć płatności z fakturami kosztowymi. ale najważniejszą funkcją, którą uważam, że wykorzystujemy najczęściej w naszym biznesie jest funkcjonalność związana z OCR-em, który automatycznie potrafi odczytywać nasze faktury kosztowe. Przez długi okres czasu mieliśmy problemy z ogarnięciem wszystkich dokumentów księgowych. Często musieliśmy ręcznie wiele danych wpisywać do Excela, żeby pilnować finansów, ale wdrożenie saldo poprawiło nam zarządzanie przede wszystkim tym procesem i cash flow. Bo dokumenty przesyłamy dzisiaj e-mailem bezpośrednio do systemu, gdzie OCR rozpoznaje dostawców i przypisuje ich do odpowiednich kategorii, które my sobie wcześniej po prostu je zdefiniowaliśmy, a to z kolei daje nam dużo lepszą analitykę i kontrolę nad budżetem. System też przypomina nam o płatnościach, pokazuje nadchodzące wydatki, kwotę VAT do rozliczenia, możemy też opłacać faktury z poziomu systemu bez potrzeby logowania się do banku, co uważam, że jest dużym plusem, no bo po prostu mamy tam pełną kontrolę i znacie szybciej, jeżeli mamy do zapłacenia kilkaset faktur, no to możemy to paroma kliknięciami ogarnąć. Jeśli też ktoś na przykład korzysta z Optimy, może dodatkowo zintegrować sprzedaż i na bieżąco widzieć realny wynik finansowy firmy. Nie wszystkie systemy księgowe jesteśmy w stanie tam podłączyć, ale te powiedzmy najbardziej popularne tak i wtedy mamy już pełną możliwość zarządzania dokumentacją firmy w jednym systemie. Dodatkowo dużą przewagą z Aldeo jest to, że posiada własną aplikację mobilną. i jeżeli mamy dużo faktur tutaj papierowych, to wystarczy tak naprawdę zrobić zdjęcie tej faktury i trafia ona automatycznie do systemu, co też skraca czas po prostu zarządzania tymi dokumentami. Także nasza księgowość ma bezpośredni dostęp do saldeo i nie musimy myśleć o tym, że my musimy przesyłać co miesiąc dokumenty do księgowości, bo po prostu oni są w stanie sami po prostu pobrać te faktury i z tym odpowiednio zarządzić. Podsumowując, tak naprawdę Saldeo pozwoliło nam zapanować nad tym chaosem związanym z dokumentacją, procesami księgowymi i mieć w ogóle lepszy pogląd na finanse w czasie rzeczywistym, dzięki temu, że śledzimy to wszystko teraz na bieżąco. Więc jeżeli ktoś mierzy się z podobnym wyzwaniem, myślę, że to narzędzie może znacząco przyspieszyć procesy i usprawnić po prostu życie.
To ja bym tutaj jeszcze od siebie dodał co do tematu Saldeo Michał, że to jest generalnie fajne narzędzie myślę, że dla każdego kto prowadzi e-commerce, bo my na przykład na samym starcie pamiętam zmagaliśmy się z takimi problemami, że dobra nie wiemy ile jest do zapłaty VAT-u w kolejnym miesiącu albo gdzieś te faktury się gubiły. U nas jest akurat trzech wspólników w naszym e-commerce, więc zawsze na początku każdego miesiąca było tak, że zbieraliśmy nasze faktury, każdy który miał jakieś tam na mailu i przesyłaliśmy do jednej osoby, ta osoba przesłała to do księgowości. No i zawsze było tak, że gdzieś jakieś faktury się zagubiły, ktoś czegoś nie wyłapał, nie przesłał, księgowość potem pisała. Po prostu kupa czasu straconego, potem gdzieś tam też nierozliczone jakieś faktury. No generalnie chaos, bałagan. I wiem, że zmaga się z tym wiele osób. To nie był tylko jednostkowy nasz przypadek. Saldeo tak naprawdę pozwoliło nam tutaj zarządzić tym wszystkim. Wszystko jest praktycznie zautomatyzowane. Dzisiaj się nie martwimy o to, że gdzieś tam czegoś będzie brakowało. Widzimy dokładnie nasz cashflow, widzimy ile tego VATu jest do zapłaty, które faktury są opłacone, nieopłacone. Więc naprawdę polecamy. wszystkim skorzystać, zapoznać się z Saldeo, bo nie jest to też narzędzie hiper drogie. Ja nawet nie wiem, jaki tam jest cennik.
Chyba ten podstawowy pakiet, z którego my korzystamy, to około 500 zł miesięcznie.
Okej, więc nie będzie to też jakiś bardzo, bardzo duży koszt, a myślę, że naprawdę są to pieniądze warte zainwestowania.
Kolejnym narzędziem, które wykorzystujemy na co dzień w naszym biznesie jest RedJet, który w prosty sposób umożliwia klientowi złożenie reklamacji lub zwrotu. Oczywiście ma to swoje plusy i minusy, ale dla nas kluczowe jest pozytywne doświadczenie klienta z naszą marką.
Ja uważam, że to ma plusy w większości.
Tak, ale też nie każdy chce ułatwiać tworzenie zwrotów w e-commerce, ale my rekomendujemy jednak być pro klienckim, bo to zaowocuje po prostu w przyszłości. Redjet działa też podobnie jak rozwiązania, które znamy z topowych branży fashion, gdzie klient podaje numer zamówienia, adres e-mail, a następnie przechodzi przez formularz, który sami jesteśmy w stanie zaprojektować, np. dodając swoje powody zwrotów, a na końcu klient otrzymuje etykietkę do zwrotu zamówienia i to trafia do systemu. Największą zaletą RedJet jest to, że każda reklamacja trafia do systemu wraz z jego pełnym opisem. Dział obsługi klienta może prowadzić komunikację z klientem bezpośrednio w aplikacji, nie musi się przelegowywać między systemami, pisać dodatkowych wiadomości, bo wszystko mamy w panelu. Dodatkowo narzędzie posiada mega rozbudowany panel statystyk, który pozwala nam analizować powody reklamacji i zwrotów. Dzięki temu możemy np. zauważyć, że określony produkt jest zwracany wyjątkowo często, co może sugerować np. Fashion, że jest to problem z rozmiarem. tabelce lub jakością tego produktu. Takie dane są dla nas bardzo istotne i bezcenne, bo pozwalają wprowadzać zmiany w ofercie i na przykład nie przepalać budżetu na ten produkt Google Ads. Tak samo RedJet możemy zintegrować praktycznie z każdym systemem dzięki zaawansowanemu API, co daje duże możliwości dostosowania go do własnych potrzeb i procesów wewnątrz naszej firmy.
RedJet też takim dużym plusem, o którym w sumie nie powiedzieliśmy jest też cena. To nie jest te drogie narzędzia. My generalnie tutaj chcemy dzisiaj omawiać narzędzia, które no nie są drogie. My testowaliśmy z każdej z kategorii, o których tutaj opowiadamy wiele rozwiązań, wiele narzędzi. No i zawsze staraliśmy się znaleźć ten balans pomiędzy właśnie jakością i ceną. Nie chcemy wam tutaj też przedstawiać narzędzi, za które po prostu trzeba byłoby przepłacać. RedJet naprawdę ma bardzo fajny też team. który gdzieś tam słucha trochę naszych różnego rodzaju wskazówek, czy rzeczy, które można by było zmienić, dodać. Wiem, że ty, Michał, jesteś w kontakcie tutaj z funderem RedJetta i czasami ze sobą piszecie, rozmawiacie, co można by było usprawnić, zmienić, dodać i jest to faktycznie słuchane. Ten team RedJetta słucha tego, co mówią jego klienci i trochę modyfikują też właśnie pod te potrzeby swoje rozwiązanie.
Tak, więc jeżeli nawet wydaje Wam się, że nie spełnia on do końca Waszych oczekiwań, to warto po prostu odezwać się do supportu czy Łukasza, który jest funderem, bo naprawdę dużo możemy tam zrobić sami i dostosować go do naszego e-commerce'u. Następne narzędzie używane przez nas to Apilo. Apilo to system do zarządzania sprzedażą i automatyzacją obsługi zamówień. która pozwala łączyć wiele kanałów sprzedaży w jednym panelu. Według mnie to idealne rozwiązanie dla osób, które prowadzą kilka sklepów internetowych lub sprzedają np. na Allegro, na Amazonie czy tam innych marketplace'ach, bo można po prostu wszystko zintegrować w jednym panelu i ułatwia to znacząco zarządzanie. My wykorzystujemy też Apilo do zarządzania wszystkimi naszymi zamówieniami. Mamy podłączone zarówno sklepy polskie, jak i zagraniczne, a dzięki akcjom automatycznym możemy tworzyć własne scenariusze obsługi zamówień oparte na określonych warunkach, co było dla nas bardzo istotne. Jeżeli zamówienie spełnia warunek X, no to ma się zadziać funkcja Y. Automatyzacje pomagają nam też sortować zamówienia według np. SKU produktów, ustawiać kolejkę realizacji dla naszej logistyki. Dużą przewagą Apilo jest moim zdaniem rozbudowany asystent pakowania, który też znacząco ułatwia pracę na magazynie. od kompletowania produktu, pogenerowanie etykietek wysyłkowych, a dzięki np. integracji z firmami kurierskimi jak w przypadku naszym na zagranicy z Paxi czy w Polsce z Impostem możemy znacie szybciej wysyłać te zamówienia bez potrzeby tworzenia własnych integracji czy logowania się do różnych systemów wysyłkowych i działa to dosyć sprawnie. Dodatkowo nasze systemy produkcyjne są zintegrowane z API, APILO, co pozwala nam jeszcze lepiej zarządzać procesami wewnątrz firmy, eksportować dane, importować. APILO również oferuje rozbudowany panel statystyk, z którego my korzystamy na co dzień, żeby sobie śledzić informacje o tym, czy wydajność dzisiaj była na poziomie X, wydajność wczoraj była na poziomie Y i możemy sobie porównywać, ile danych paczek wyszło. a ponadto mamy też informację np. zbiorczą na temat śledzenia przesyłek, że są opóźnienia np. w impoście czy tutaj za granicą i daje nam to taką przewagę żebyśmy wiedzieli po prostu dokładnie co się dzieje z zamówieniem. Tak naprawdę Apilo pozwala moim zdaniem zcentralizować całą obsługę sprzedaży i mieć pełną kontrolę nad realizacją tych zamówień. a to przekłada się na lepsze doświadczenie klienta po prostu z naszą marką, bo jak wiemy, kluczowy jest czas dostawy, więc taki system jak Apilo umożliwia nam to przyspieszyć i zniwelować liczbę błędów.
Ja sobie, Michał, dopowiem tylko, no dzisiaj nie wyobrażam tak naprawdę funkcjonowania biznesu e-commerce bez systemu tego typu jak Apilo. My akurat wykorzystujemy Apilo, ale są też inne rozwiązania. Możecie dać znać też w komentarzu, z czego Wy korzystacie, a jeśli nie korzystacie, to też napiszcie. My wybraliśmy Apilo tutaj głównie ze względu na funkcjonalności i też na cenę, bo wcześniej byliśmy w innym rozwiązaniu, gdzieś tam cenowo, bo bardzo nam się później to po prostu nie zgadzało z naszym biznesem. Teraz wykorzystujemy faktycznie Apilo. No i tak jak Michał już wspomniał, to Apilo czy innego typu rozwiązania naprawdę potrafią bardzo, bardzo przyspieszyć pracę w waszym e-commerce, zoptymalizować procesy. co potem finalnie wpływa na to doświadczenie klienta, a to powinno być w waszym biznesie, w waszym e-commerce kluczowe i to powinno być podstawą, żeby ten klient jak najszybciej otrzymywał zamówienie, żeby ono było poprawne, aby nie dochodziło do pomyłek, bo też tego typu rozwiązania wpływają właśnie na to, co wy wysyłacie do klienta, że nie dochodzi do pomyłek i tak dalej. My na początku jak startowaliśmy, nie mieliśmy takiego systemu i pamiętam, że zamówienia po prostu potrafiły gdzieś tam się pomieszać, gdzieś się do klienta nie taki kubek poszedł, potem trzeba było mu wysyłać kolejny, więc to generowało dodatkowe koszta. Gorąco, już kończąc, zachęcamy do używania tego typu rozwiązań.
Ja tylko jeszcze bym dodał, że nawet mimo tego, że wasz system CMS od sklepu ma wbudowaną funkcjonalność, powiedzmy, generowania etykiet, zarządzania zamówieniami, to i tak rekomendowałbym przetestowanie takiego rozwiązania m.in. jak Apilo, żeby zobaczyć właśnie te akcje automatyczne, bo znacząco jesteście w stanie przyspieszyć wasze procesy wewnątrz firmy, jeżeli dobrze sobie poustawiacie wszystko.
Dokładnie, tak. I na sam koniec tutaj chcielibyśmy bardzo krótko już powiedzieć o pozostałych narzędziach, nie będziemy ich aż tak bardzo omawiać, ale powiemy, co mogłoby się przydać każdemu z was do takiej codziennej pracy. I są to, wypisaliśmy cztery narzędzia, które u nas są też takim fundamentem, tak to nazwę. Jest to narzędzie Make, tak jak widzicie teraz na prezentacji. I Michał, tutaj krótko w dwóch, trzech zdaniach, do czego my używamy Make'a.
Tak, Make jest dla nas takim integratorem z wielu systemów, gdzie po API narzędzia komunikują się ze sobą i przewagą Make'a jest to, że tak naprawdę nie potrzebujemy mieć umiejętności programistycznych, bo dużo rzeczy tam intuicyjnie jesteśmy w stanie sami wyklepać. i nie potrzebujemy tego zlecać programistom, więc takie MVP do testowania połączeń między narzędziami jak najbardziej Make daje radę.
Dalej mamy Slacka. Slack to taki nasz po prostu wewnętrzny komunikator. Tutaj warto sobie porobić kanały według waszych jakichś na przykład kategorii biznesowych, działów. U nas to jest na przykład rozwiązane na tej zasadzie, że mamy kanał dotyczący social mediów, dotyczący produkcji. produkcji grafik, materiałów wideo i tak dalej, rynków zagranicznych i na poszczególnych kanałach się komunikujemy w danych sprawach. Slack naprawdę jest u nas używany cały czas już od wielu, wielu lat. Dalej mamy W-Firmę. W-Firma to narzędzie do wystawiania faktur. Nie wiem, czy coś tutaj dopowiadasz?
Nie, myślę, że nie, tylko że dużo osób nas pyta dlaczego na przykład korzystamy z W-Firmy, a nie z Optimy. Uważamy, że rozwiązania typu Optima czy inne tego typu narzędzia są bardzo duże, ale do naszych wymagań w ofiarę na zupełności wystarcza. Jesteśmy w stanie wystawiać fakturę w Polsce jak i za granicą, więc lekki system po prostu do zarządzania fakturami.
I ostatnie narzędzie to Notion. Notion to takie nasze firmowe wiki. Tutaj też mamy porobione raporty, mamy automatyzację, że też z różnego rodzaju narzędzi sobie ściągamy dane. Tak jak wcześniej wspominaliśmy, mamy to w Triplu, ale też jeszcze zostało nam to w Notion. Notion też wykorzystujemy właśnie do tego typu rzeczy. Tam rozpisujemy jakieś różne strategie, plany, wypisujemy sobie co tam w danym okresie można zrobić, w danym tygodniu, jakieś KPI-e, nasze cele, zarządzamy tam też pracownikami. To taka po prostu biblioteczka firmowa nasza.
Ja też tylko dodam, że właśnie z wykorzystaniem Make'a i Notion jesteśmy w stanie połączyć te narzędzia i ładować do Notion informacje np. dotyczące obsługi klienta pod kątem wiadomości przychodzących, wychodzących czy reklamacji. Mamy jeden po prostu dashboard z informacjami w Notion i tutaj pomaga nam Make'a.
Dokładnie tak. Słuchajcie, bardzo dziękujemy za wysłuchanie naszej prezentacji. Mam nadzieję, że była ona dla Was wartościowa. Możecie nas standardowo gdzieś tam łapać, czy na Instagramie, czy na LinkedInie, czy mailowo. My też prowadzimy kanał e-commerce oczami praktyków. Tam też znajdziecie do nas kontakt, jeśli ktoś będzie potrzebował o coś dopytać, może dowiedzieć się czegoś o tych narzędziach, o których tutaj wspominaliśmy. No to zachęcamy do kontaktu. Bardzo lubimy rozmawiać z innymi właścicielami komersów. Chętnie się czegoś też od Was dowiemy, jeśli coś fajnego robicie. Po prostu zachęcamy do kontaktu. Bardzo Wam dziękujemy.
Dziękujemy.
Uważam, że chłopaki zrobili naprawdę świetną merytoryczną robotę i to było mega praktyczne i można zaimplementować i dowiedzieć się od praktyków, które narzędzia faktycznie mają sens, a które nie mają. A teraz przeniesiemy się do świata fashion. To był jeden w ogóle z podcastów z Natalią, który nagrałem już pół roku temu, który naprawdę skłonił mnie do bardzo głębokich refleksji produktowych. A więc przenosząc się do świata fashion zobaczymy dlaczego magazyn może być największym hamulcem rozwoju w e-commerce. Natalia Skrzypska. Magazyn to nie skarbonka. Jak planować kolekcje, które sprzedają? Pełen magazyn, brak gotówki, promocje zjadające marże. Brzmi znajomo. Ateria Skrzypska, ekspertka z 19-letnim doświadczeniem w branży fashion, między innymi pracowała w takich firmach jak Kazar, Modivo, Bytom, Moliera 2, pokaże jak planować kolekcje i zażądać magazynem tak, aby wspierał rozwój marki, zamiast go blokować.
Jak uniknąć magazynowego koszmaru o przewidywaniu, planowaniu i sprzedaży w e-commerce? na przykładzie branży fashion. Cześć, nazywam się Natalia Skrzypska i cieszę się, że mogę być dziś z Wami i opowiedzieć o temacie, który bardzo często pojawia się w mojej pracy z markami modowymi. O tym, co zrobić, by magazyn nie był miejscem, w którym zamrażacie pieniądze. Pokażę Wam najczęstsze błędy popełniane przez marki przy planowaniu zamówień, budowaniu kolekcji. błędy, które skutkują zalegającym towarem, utratą marża i blokadą rozwoju. I opowiem, jak z tego chaosu magazynowego przejść do przemyślanej strategii sprzedażowej, opartej na odpowiedniej strukturze kolekcji, strategii, elastycznym podejściu i decyzjach, które pomagają rozwijać markę, a nie ją spowalniają. Dzisiaj moda e-commerce to przestrzeń, w której kreatywność spotyka się z bardzo twardym biznesem. I każdy etap od inspiracji po sprzedaż wpływa na wyniki finansowe marki. I choć wiele osób postrzega jeszcze branżę fashion przez pryzmat kreatywności, estetyki i stylu, Ja od 19 lat obserwuję, że sukces marki zależy przede wszystkim od planowania, strategii, odpowiedniej struktury kolekcji, analizy, odpowiadaniu na potrzeby klienta i umiejętnym zarządzaniu produktem. I jednym z najczęstszych błędów, które obserwuję w markach jest zamawianie na oko, bez danych, bez analizy. bez odpowiedniej piramidy produktowej, bez konkretnego planu. Efekt? Pełny magazyn, a sprzedaż stoi. I co ciekawe, to nie jest problem tylko początkujących, nowych marek. To dotyczy również marek, które są już na rynku od kilku sezonów. Dlatego dziś opowiem, jak można tego uniknąć. Jak planować kolekcje, które nie zalegają na magazynie? Jak przewidywać zamiast zgadywać? I jak zamieniać chaos magazynowy w uporządkowany dochodowy system? A przede wszystkim, jak podejmować decyzje zakupowe, które nie ograniczają marki, tylko ją rozwijają. Bo w e-commerce każdy źle dobrany produkt ma swoją cenę i to nie tylko. finansową, bo co się dzieje, gdy nie mamy strategii, planu, analizy i odpowiedniej struktury kolekcji. Zaczyna się od zamrożonej gotówki, problemy, cash flow, głębokie promocje, które zjadają nam marze, zniszczony blizerunek marki przez ciągłe niestety wyprzedaże, brak środków na nową kolekcję, sesje, reklamy, marketing, blokada rozwoju, brak przestrzeni i środków na kolejne działania. Produkujemy za dużo, za szybko, bez weryfikacji, ile realnie potrzebujemy i na co jest zapotrzebowanie. I zamiast inwestować w rozwój, zamrażamy środki w produktach, które zalegają na magazynie i czekają, a czas nie działa na ich korzyść. Potem oczywiście pojawia się problem z cash flow. Nie mamy płynności finansowej. Klienci nie kupują tak szybko, jak zakładaliśmy. Nie mamy gotówki na kolejne działania, na nową kampanię, reklamy, produkcję, logistykę. Zaczynamy myśleć o cięciach kosztów, ale często również nie tam, gdzie trzeba. Przychodzi moment, kiedy próbujemy ratować się promocjami, które zjadają marże. Zalegający towar trzeba wypchnąć z magazynu. Pojawia się pokusa promocji, najpierw 20, 30, aż w końcu 50 czy 60%. Sprzedajemy produkty niemal po kosztach albo poniżej kosztów, tylko żeby odzyskać gotówkę. Ale nie odzyskujemy marży i nie budujemy w ten sposób, wartości marki. Wizerunek marki bardzo cierpi, bo wszystko jest na minus pięćdziesiąt. Klienci uczą się, że nie warto u nas kupować od razu. Czekają na promocję, bo u tej marki zawsze wszystko spada o połowę. Tracimy wizerunek marki premium lub wartościowej marki, a w głowie klienta raz przyceniona cała kolekcja na minus pięćdziesiąt, To już jest tania marka. I nie mamy pieniędzy na kolejne działania, kampanie, kolekcje. I tu koło się zamyka. Brakuje nam środków na dalszy rozwój. Nie możemy zaprezentować się w nowej odsłonie, w nowym sezonie, bo nie mamy budżetu. Nowa kolekcja nie powstaje albo powstaje na kolanie. Bez spójności, bez strategii, bez promocji. A rynek idzie dalej. Marka się zatrzymuje nie z powodu braku pomysłu na kolejną kolekcję, z powodu źle podjętych decyzji, właśnie bez danych, analizy, bez planowania. I to nie brak kreatywności, tylko brak strategii powoduje, że wszystko staje w miejscu. I to są objawy, ale źródło problemu tkwi głębiej. Kiedy pracuję z markami modowymi, często słyszę, Natalia, nie wiem dlaczego to się nie sprzedaje, przecież kolekcja jest super, ładna, jakościowa. Ale problem nie tkwi w estetyce, tylko w braku wiedzy, planowaniu, kalendarzu i strategii. I teraz pokażę Wam, co najczęściej widzę, gdy zaglądam głębiej w działania marki. Po pierwsze, brak wiedzy o planowaniu kolekcji. Często właściciele nowych marek zamawiają pierwszą kolekcję bez doświadczenia zakupowego, bez danych sprzedażowych i bez punktu odniesienia. Nie wiedzą jak przełożyć wizję na konkretne decyzje, ile sztuk, jakich produktów, w jakich proporcjach i rozmiarach. W efekcie często zamawiają na oko, zamiast opierać się na znajomości grupy docelowej, piramidzie produktowej czy analizie rynku. A przecież nawet pierwsza kolekcja powinna być zaplanowana strategicznie, bo to nie jest oczywiście jeszcze czas na dane, bo ich nie mamy, ale to już jest etap na przemyślane działania. Kolejny problem, wysokie minima produkcyjne. Często problem jest w szwalni, która przyjmuje zamówienia np. od 200 sztuk na model. Marka, żeby się zmieścić, zamawia więcej niż potrzebuje. I to nie jest decyzja oparta na strategii, tylko przymusie. I właśnie często ten przymus sprawia, że wiele marek zostaje z pełnym magazynem. Brak analizy sprzedaży i stanów magazynowych. Brakuje nawet najprostszych danych. które modele się sprzedają, w jakich rozmiarach, które kolory są najczęściej wybierane. Przez to nie wiemy, co naprawdę działa, a co nie. Nie mamy wiedzy, które produkty trzeba powtórzyć, a czego unikać. No i brak podstawowych narzędzi, nawet prostego Excela, który potrafi zdziałać cuda. A jednak wiele marek nie ma żadnych zestawień. Nie kontroluje zamówień, budżetu, rotacji produktów. I przez te decyzje, przez brak tych decyzji działamy intuicyjnie. Na zasadzie wydaje mi się. Kolejny problem, zamawianie bez strategii. Coś trzeba mieć na nowy sezon. To bardzo częste myślenie. Nie ma przemyślanej struktury, nie ma rozplanowanych proporcji, nie wiadomo co będzie bazą, co będzie akcentem, a co będzie tylko trendami. W efekcie wszystko wygląda jak przypadek i tak też później się sprzedaje przypadkowo. Niewłaściwe tempo działań, czyli ten kalendarz, o którym ja często mówię, kolekcje trafiają do sprzedaży za późno. Letnie sukienki wchodzą na początku lipca, a płaszcze pod koniec listopada. Ale klient już kupił u konkurencji, która działa zgodnie z kalendarzem potrzeb klienta. No i oczywiście brak elastyczności i przestrzeni na korekty. Cały budżet poszedł na jedno zamówienie z góry. Nie ma środków na doszycie bestsellerów, hitów. Nie ma miejsca na poprawki, ani na testowanie nowych modeli, które właśnie są hitem na rynku. No i oczywiście podsumowując, efekt końcowy, blokada rozwoju marki. Towar zalega, promocje zjadają marsze, leci wizerunek marki. nie ma środków na nowe projekty, kampanie, reklamę, nową kolekcję i działania marketingowe. Marka jednym słowem się nie rozwija. Zamiast iść do przodu, stoi w miejscu. I jak powinien wyglądać dobrze zaplanowany proces, który pozwoli nam zminimalizować ten pełny magazyn? Z mojej perspektywy, czyli osoby, która 18 lat pracowała w dużych firmach modowych jako dyrektorka kolekcji, zakupów, sprzedaży czy całych marek. Dobrze zaplanowany proces tak naprawdę nie różni się bardzo między dużą marką a małą. Różni się skala, ale zasady są te same. I dziś pracując z mniejszymi markami czy butikami widzę, że brak właśnie tego uporządkowania procesów i wiedzy, jak to robić, jest najczęstszą przyczyną chaosu niskiej sprzedaży zamrożonej gotówki na magazynie. Dlatego kluczowe są analiza danych z poprzednich sezonów. To pierwszy krok, który należy zrobić. Co naprawdę się sprzedawało? W jakich rozmiarach? Bez tego w ogóle nie zaczynamy kolejnej kolekcji. W jakim momencie sezonu? Ile nam zostało towarów? To nie są, kochani, dziewkawostki. To jest baza do podejmowania decyzji. Jeśli tego nie robimy, zamawiamy na ślepo. Odpowiednia struktura kolekcji. Nie każdy produkt w kolekcji ma spełniać tę samą rolę. Musimy mieć bazę, rzeczy modne i akcenty. Jeśli cała kolekcja to tylko trendy, to nic się nam nie klei. Klient nie wie do czego to nosić. Kolekcja ma działać jak system. Baza generuje sprzedaż, moda przyciąga wzrok, a akcenty budują unikalność marki. Proporcje. Kolejny problem. Wszystko w takich samych ilościach. Albo zamawiamy bestsellery tylko w kilku sztukach, a zupełnie nowe rzeczy w dziesiątkach rozmiarów. Proporcje to fundament. Nie każdy model zasługuje na takie samo ryzyko inwestycyjne w naszej kolekcji. No i znowu powtarza się kalendarz. To kiedy zamawiamy, kiedy planujemy sprzedaż, kiedy mają przyjść wzory i kiedy możemy coś domówić, to nie są szczegóły, to kręgosłup całego procesu. Zła decyzja w kalendarzu potrafi zniweczyć najlepszą kolekcję i jej sprzedaż. No i budżet. Budżet rozpisany etapami. Lepiej zamówić mniej na początku niż potem żałować. Dobrze skonstruowany budżet zostawia nam przestrzeń na korekty. I zamiast wydawać wszystko na samym początku, zostawiamy sobie pulę na doszycia hitów bestsellerów. albo na nowe pomysły, jeśli rynek nagle się zmieni. I to daje nam elastyczność w działaniu. Zamawianie to nie intuicja, to strategia. I czasem, gdy rozmawiam z właścicielkami, Marek słyszy, Natalia, ja czuję, że ta sukienka się sprzeda, albo mam przyczucie, że tego potrzebuje moja klientka. I wtedy zawsze zadaję jedno pytanie. na podstawie czego to czujesz, bo prowadzenie marki modowej to nie jest wróżenie z fusów. Oczywiście intuicja w modzie jest bardzo ważna, ale jeśli miałabym opierać swój biznes na czymkolwiek, to w pierwszej kolejności na danych, na doświadczeniu, na wiedzy, na analizie, na strukturze, a nie na losowym przeczuciu. Jeśli masz plan, masz liczby, masz kalendarz i strukturę kolekcji, to możesz działać z większym spokojem. Nie gonisz z promocjami, nie panikujesz przy każdej kolekcji. Masz przestrzeń na rozwój? i dopasowanie się do rynku. Bo w modzie strategia daje swobodę, moim zdaniem też daje przewagę, a nie ograniczenia. I to właśnie strategia, dobry plan sprawia, że możesz robić kreatywne rzeczy bez ryzyka bankructwa. Brak strategii sprawia, że nawet najlepszy pomysł, najlepsza kolekcja może nigdy nie obronić się finansowo. Dlatego zamawianie to nie intuicja, to strategia. Zamawiaj z planem, a nie na ogo. Opieraj się na danych, nie na przeczuciu. Zostaw przestrzeń na korekty, na domówienia, do szycia. Kolekcja ma się równać rozwój, a nie blokada Twojego biznesu. I na koniec. Zostawię Cię z jedną myślą. Magazyn nie jest miejscem na intuicję. Magazyn to wynik Twoich decyzji. To, co dziś zalega na półkach, to Twoje wczorajsze decyzje. To, co się szybko sprzedaje, to efekt analizy struktury dobrego planu. Jeśli chcesz rozwijać swoją markę, nie wystarczy mieć tylko świetny produkt. Potrzebujesz tej strategii, danych, kalendarza, odpowiednich proporcji, planowania zamówień. Dzięki temu zyskujesz nie tylko marżę, cash flow, ale też spokój i przestrzeń na rozwój. I tym właśnie chciałam się dzisiaj z Tobą podzielić. Mam nadzieję, że ten krótki wykład był dla Ciebie wartościowy i wyniesiesz z niego coś, co realnie a może Twojej marce. A jeśli się nie znamy, pozwól, że się przedstawię. Nazywam się Natalia Skrzypska. Od 19 lat działam w branży mody. Byłam dyrektorką udziału w kolekcji, zakupów, sprzedaży i całych marek takich jak Kazar, Modivo, Bytom czy Moliera 2. Dziś pomagam również właścicielom, właścicielkom mniejszych marek i butików. które chcą budować dochodowe biznesy, zwiększać marże, rozwijać biznes, skutecznie sprzedawać. Masz pytania? Chcesz porozmawiać? Tutaj znajdziesz do mnie kontakt, adres e-mail mój, Instagram oraz stronę internetową. Chętnie posłucham o Twojej marce i pomogę znaleźć rozwiązania. Do zobaczenia i dziękuję.
Pamiętam podcast z Natalią, w którym rozmawialiśmy stricte o produkcie. I tak jak wspominałem wcześniej, cieszył on się bardzo dużym zainteresowaniem i mnóstwem komentarzy, które były takie wartościowe, bo nie poruszaliśmy wtedy tak zwanego, nie poruszaliśmy tego i wyłącznie tematu e-commerce'u, tylko weszliśmy głęboko w produkt. Więc świetne zakończenie naszej konferencji, tego bloku merytorycznego. Dziękuję ci bardzo Natalia. A teraz czas na krótkie podsumowanie i kilka słów ode mnie na zakończenie tej konferencji. Po pierwsze, tak jak mówiłem na samym początku, macie możliwość dzisiaj aplikacji do Master E-Commerce Huba. Tu pojawia się wam kod QR. To jest pierwszy, jedyny w sumie mastermind dla właścicieli e-commerce, którzy myślą na wyższym poziomie i chcą się wzajemnie od siebie uczyć i wymieniać wiedzę. Chciałem podziękować wam. wszystkim prelegentom i wszystkim osobom zaangażowanym, że dzisiaj tu byliście, że poświęciliście czas, że jesteście otwarci na nową naukę i na rozwój. Mam nadzieję, że każdy z Was wychodzi z czymś konkretnym, z pomysłami, wdrożeniami. To jest moment takiego podsumowania. Napiszcie 2-3 zdania, co Wam się podobało, co wyciągnęliście, co moglibyśmy poprawić. I które rzeczy bierzecie dla siebie i które rzeczy chcecie zaimplementować, bo na sam koniec nie liczcie tylko to, że weźmiecie inspirację, tylko musicie podjąć akcję i zaimplementować to i podzielić się jak to u was działa. I pamiętajcie, e-commerce to system, nie zbiór przypadkowych trików. Budujcie procesy, testujcie, bądźcie autentyczni i działajcie z buta. A Was na koniec zachęcam do subskrypcji. Jeśli jesteście do końca ze mną, to naprawdę zasubskrybowanie kanału będzie mega wsparciem dla całego teamu, który tworzy ten kanał oraz konferencję z Buta w e-commerce. Dziękuję Wam jeszcze raz i słyszymy się w kolejną niedzielę na podcaście z Buta w Marketing.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







