Dropshipping w 2025 to SCAM? (brutalna prawda, która boli) | Borysewicz

In this episode of the Borysewicz podcast, host Daniel Borys interviews e‑commerce veteran Oskar Lipiński. They discuss the evolution of dropshipping in Poland, arguing that the model itself is not a scam but requires disciplined execution. The conversation covers how they built a brand from zero to a five‑year‑old online presence, emphasizing organic traffic, small‑size products that can be shipped by air, and the importance of content‑friendly (UGC‑ready) items. They analyze financial metrics, noting typical profit margins of around 20% of turnover and the impact of rising ad costs on platforms like Google Ads and Allegro. The duo highlights niche opportunities, especially senior‑focused products, and stresses that mindset, discipline, and community support are critical for scaling. They introduce the Mastery Commerce Hub, a mentorship and mastermind program for e‑commerce founders, and detail their UGC acquisition workflow, including platforms, agencies, and quality control. Additional insights from this segment include the agency‑style creator marketplace "Viral Place" for scalable UGC production, an automated barter and fulfillment system that streamlines product sending, content collection, and feedback loops, and discussions about Meta’s Advantage Plus campaigns, broad targeting algorithms, and challenges with account bans and pixel optimization. Throughout, they share practical anecdotes, success stories, and cautionary advice for aspiring sellers, emphasizing that content is king and a flexible, freestyle approach often yields better results than rigid agendas.
Chapters
Dobrze się klika u nas dropshipping, natomiast jest bardzo źle rozumiany, mam wrażenie, w naszym kraju. W Stanach trochę inaczej to wygląda i dużo jest inspiracji u nas oczywiście tym, co się dzieje w Stanach, ale u nas są inne trochę realia. Dropshipping kojarzy się z wysyłaniem produktów z AliExpress, które są niskiej jakości, klienci czekają długo na dostawę, są niezadowoleni, no i po prostu często jest to nazywane skamem w takim wydaniu. Gadamy sobie na totalnym ludzie, myślę, że nie mamy tutaj też niezaskrycia. Sam podcast mówi, że gadamy bez żadnych tej, można powiedzieć, jakichś pohamowań. I teraz pytanie jest za 100 punktów. Czy w takim razie, jeżeli są produkty, Mogą być marki, generalnie, stacjonarnie dużych sklepów?
Tak.
Czy skam to skam, skoro sprzedaje masażer jakiejś innej marki, ja nie mówię, że to jest ich, ale jakaś podmarka za 100 zł, gdzie on chyba kosztuje 2 zł? Czy jest to branding?
Branding.
No właśnie.
Coraz więcej widzę w internecie reklam osób, które trochę chcą naciąć młode pokolenie na to, że to jest droga do milionów.
Mam sprzedawców, którzy robią kilkaset tysięcy obrotów miesięcznie na takich naprawdę gównoproduktach. Takich, że jakbyś powiedział, to byś powiedział, no nie stary.
Ciekawe czy sprzedawcy, jak z ich moralnością jest patrzenie sobie w lustro pod koniec dnia sprzedając gównoprodukty.
Były też okresy, gdzie tego żałowałem. Praca po 14 godzin dziennie przez np. rok odbijała się później, trzeba było 3 miesiące się gorzej czuć. Trzeba być porąbanym na punkcie tego, trzeba się w to wkręcić, wgryźć, jak ja to mówiłem, trzeba być głodnym tego wszystkiego.
Jestem ogromnym hejterem wręcz w internecie i to wszyscy, którzy słuchają moich podcastów wiedzą, że ja jadę równo z dropshipperami.
Mówiąc wprost, prostym językiem dla widza, 20% z obrotu powinno zostać na czysto, netto.
To dużo, w sensie to dużo ponad średnio e-commerce'owo.
To nie wyobrażam sobie robić e-commerce'ów, które poniżej 15-roby, bo dla mnie to by było mielenie główne.
Cześć, tu Oskar Lipiński, jestem współwłaścicielem marki DAG. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii Producent. Możesz spodziewać się szczerej, brudnej prawdy o marketingu e-commerce. Bez luchrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę ci darmowy 6-dniowy mini kurs o e-commerce. Zawsze mnie to zastanawia, że tylko 20% osób, które ogląda moje podcasty, subskrybuje ten kanał. Reszta niestety tego nie robi. Więc zanim zaczniemy, mam do ciebie małą prośbę. Jeśli lubisz moje treści edukacyjne i chcesz, żeby podcasty się rozwijały i żebym z całym swoim zespołem mógł je z odcinka na odcinek polepszać, wystarczy, że klikniesz subskrybuj. To takie małe mikro wsparcie, które da mi motywację do dalszego działania. Zaczynamy kolejny odcinek. Siemanko, a nie cześć. Zawsze jest cześć, dzisiaj jest siemanko. Słuchajcie, jesteśmy na kolejnym odcinku podcastu z Buta w Marketing. Dzisiaj będziemy gadać, i od razu to zaznaczam, bo ostatnio było trochę więcej o markach osobistych, niekoniecznie o e-commerce'ach, ale by bardzo przeplatać te wszystkie tematy, które są dla mnie interesujące. Dzisiaj będzie mocniej o e-commerce'ie, mocniej o tym, jak wygląda edukacja w e-commerce'ie. Trochę sobie pogadaliśmy w kuluarach o tym, co ja robię oraz co robi mój dzisiejszy gość. Mamy trochę punktów wspólnych, trochę punktów zupełnie odległych na dwóch krańcach, a dzisiaj ze
mną jest... Daniel Borys z tej strony. Słuchajcie, Borysewicz e-commerce, często znany bardziej w social mediach pod tą właśnie ksywką i to taki nick autorski, bo wiele osób pyta. Słuchajcie, od kilku lat zajmuję się e-commerce'em. W zasadzie pierwsze sklepy internetowe stawiałem sam na przełomie 2020-2021 roku. No i historia tak się potoczyła, że po kilku latach zacząłem agregować również tych sprzedawców wokół siebie, prowadzić z nimi wspólne sklepy internetowe oraz zajmować się importem, edukacją i wszystkim co tak naprawdę jest związane w niszy e-commerce'u i poznać ją od kilku stron. Nie tylko od tworzenia sklepów, ale trochę od pracy z twórcami, od kontentu, od zamawiania towaru, od tych wszystkich pozwoleń, od tych wszystkich rzeczy ciekawych, ale również tych mniej ciekawych. No i dzisiaj mamy trochę dla was ciekawych wniosków pod względem tego znaku, jak to wygląda te wprowadzanie produktów na rynek, czy to jest takie proste, bo działam tak naprawdę na takim early stage można powiedzieć, czyli tym etapie początkowym, kiedy sprzedawcy w ogóle interesują się tym, że chcieliby wprowadzić produkt na rynek. Tutaj, Oskar, u ciebie raczej mamy tych gospodarstw rozwiniętych z jakąś marką, historią często.
A może to zweryfikujmy w sumie, niech osoby pchną ten film algorytmicznie do przodu, niech będą znać na jakim właśnie wy jesteście poziomie, słuchając moich podcastów, czy to są już rozwinięte e-commerce'y, średnie. Dajcie znać, popchnijcie algorytm, to zajmuje wam dosłownie 5 sekund, a nam pozwoli dowiedzieć się więcej.
Także słuchajcie, generalnie historia potoczyła się tak, od pierwszego sklepu internetowego do rozwinięcia kilku i są to sklepy internetowe, które docelowo miały jeden wspólny cel. Znaleźć produkt, który jest nowością, hitem, nie ma go na naszym rynku, rozwinąć go maksymalnie w Polsce jak się da, docelowo wprowadzić na półki sklepów.
Czy nazwiesz to proces dropshippingiem?
Chciałbym nazwać to drobszy ping, ponieważ dobrze się klika u nas drobszy ping, natomiast jest bardzo źle rozumiany, mam wrażenie, w naszym kraju. W Stanach trochę inaczej to wygląda i dużo jest inspiracji u nas oczywiście tym, co się dzieje w Stanach, ale u nas są inne trochę realia i też trzeba to przyjąć na klatę. Myślę, że sobie o tym dzisiaj porozmawiamy, ale wytłumaczmy może wszystkim, czym to w zasadzie się ludziom kojarzy w Polsce, a czym to tak naprawdę jest, bo sam drobszy ping jest jedynie modelem wysyłkowym, w którym po prostu pomijamy nasz własny wewnętrzny magazyn i delegujemy to na zewnętrzny magazyn. a to jaka będzie tego forma, czy to będzie magazyn chiński, czy fulfillment polski, czy może hurtownik lub producent, to tak naprawdę nie ma znaczenia. Natomiast to, co się poprzyjęło w Polsce, to że dropshipping kojarzy się z wysyłaniem produktów z AliExpress, które są niskiej jakości, klienci czekają długo na dostawę, są niezadowoleni, no i po prostu często jest to nazywane scamem w takim wydaniu. Natomiast tutaj mam, Oskar, do ciebie pytanie, bo tutaj pewnie padnie ta fraza, czy dropshipping To skam i mam do ciebie pytanie jak ty się zapatrujesz na to ze swojej strony z perspektywy osoby, która działa z markami, które są długoletnie. Jak ty widzisz w ogóle ten segment na rynku?
Już ci mówię, ale w ogólnym czasie zrobiłem coś, co robię pierwszy raz na podcaście. Włączyłem plaudę AI. Potem wytłumaczę czym to jest. I nawiązując do tego co powiedziałeś, ja bym cofnął się jeszcze trochę wstecz. Ja, jak wyskoczyłeś mi w internecie, a wyskoczyłeś mi gdzieś tam swoim contentem, o którym opowiadałeś o jakichś produktach, które mogą być popularne i mogą się sprzedawać na rynku XYZ i przeczytałem sobie pierwsze słowo w bio, import z Chin, mówię, o fajnie. Jest gość, który, taka była moja teza wtedy, hipoteza, jest gość, który robi dropshipping. Ja bardzo bym chciał na podcaście porozmawiać w końcu z kimś, bo Na większości rozmów, z którymi ja miałem do czynienia na swoich podcastach, to ja bardzo negatywnie wyobieram się o trzech rzeczach. Marketplacy, dropshipping, no i w to też wchodzi pewnie Allegro.
To zgadzamy się tu w dużej mierze, bo ja nie robię dropa.
I o tym sobie na pewno pogadamy, bo takie było moje pierwsze przeświadczenie. Potem jak głębiej pokopałem w twoim kontencie, to zobaczyłem, że to wygląda inaczej. Ale też bardzo mi spodobało to, jak zaczęliśmy rozmawiać o tym, jakie tematy możemy poruszyć, to właśnie czy ten dropshipping jest scamem. Ale chciałem dać taką krótką klauzulę, zanim ci odpowiem, bo dużo osób słucha mnie od dawna. Jak bardzo kiedyś negatywnie podchodziłem do tych modeli Marketplace, Dropshipping, Allegro, bo wiedziałem, że tam po prostu nie agregujecie danych swoich klientów, nie macie możliwości potem czy retargetowania, czy kontaktu z nimi etc. To wynika z mojej wielkiej miłości do budowania sklepów w modelu D2C, Love Brandów, gdzie w większości sprzedajemy brandem, nie reklamami, gdzie jest to longtermowa gra. I zawsze ten drum shipping po prostu wydawał mi się z roku na rok coraz trudniejszy i coraz więcej widzę w internecie reklam, z racji tego, że jestem w target grupie e-commerce'owej, osób, które trochę chcą naciąć młode pokolenie na to, że to jest droga do milionów. Jak uważam, że jest to fajna możliwość, ja taką perspektywę chciałbym cię poodbijać, że dropshipping nazywany, który zaraz sobie określimy, jest fajną taką próbą wejścia w e-commerce, nauczeniem się procesów na tym early stage'u. Tak samo też traktuję teraz te marketplacy, ale ja na przykład, i chcę, żebyś tego dzisiaj przekonał, dalej uważam, że jest to niezwykle mało prawdopodobny proces, żeby się udało na koniec dnia i chciałbym się z tobą poryskutować, poodbijać myśli, możemy w takiej kontrze to przyjąć.
Dobra, super. Więc generalnie z założenia moglibyśmy sobie przyjąć, czy w ogóle definiujemy, bo też wypowiadają zarówno konsumenci, jak i potencjalni sprzedawcy. I to jest pierwsza sprawa. Więc zaczynając od konsumentów, no bo mówiąc wprost bezpośrednio, tutaj gadamy sobie na totalnym, ludzie myślę, że nie mamy tej też niezaskrycia. Sam podcast mówi, że gadamy bez żadnych tej, można powiedzieć, jakichś pohamowań. Mówiąc wprost, zarzut największy jest do tego, że ktoś sprzedaje produkt z Chin, który jest dostępny na marketplace'ie typu AliExpress i po prostu sprzedaje go z dużą marżą. Tak? I że ludzie mogą to zamówić na AliExpress. I okej, to jest jakby główny zarzut tutaj klientów. Natomiast to jest marża, do której trzeba dołożyć adsy, wysyłkę, zamówienia, obsługę sklepu, podatki i tak dalej. I teraz pytanie jest za 100 punktów. Czy w takim razie, jeżeli są produkty, mogę mówić marki, generalnie stacjonarno dużych sklepów.
Tak.
Czy Sephora to skam, skoro sprzedaje masażer jakiejś innej marki? Ja nie mówię, że to jest ich, ale jakaś podmarka za 100 zł, gdzie on w sumie kosztuje 2 zł. Czy jest to branding?
Branding.
No właśnie i tu dochodzimy do tego punktu, że jeżeli ktoś robi dropa, to również może zrobić ten branding po stronie chińskiej, jak i po stronie polskiej. I można zacząć od takiego soft brandingu, który to wewnętrznie w sumie, nie wiem czy jest taka nazwa, my sobie to wewnętrznie nazywamy soft brandingiem, w którym na początku przygotowujemy opakowania i ten cały customer experience po stronie złożenia już zamówienia finalnego. tylko nie mówię tu o drop shippingu, tylko w momencie, w którym zamawiamy sobie towar, importujemy pełną procedurą. Natomiast to samo można byłoby zrobić w dropie i to też nie jest jakiś specjalny problem. Są fulfilmenty, które ogarniają te zamówienia w miarę szybko. Natomiast ja też podkreślam, nie jestem fanem, nie jestem w ogóle zwolennikiem takiego rozwiązania. Po pierwsze, ze z początku na niezrozumiałość jakąś taką podatkową, masę interpretacji i mimo tego, że dostaliśmy nawet interpretację indywidualną, to nie oznacza to, że do nas ktoś nie wróci po jakimś czasie i nie zrobi nam cofnięcia tego całego procesu. Poza tym chciałbym mieć kontrolę nad towarem, chciałbym mieć kontrolę nad jakością i oczywiście to można zostawić po ich stronie, znaleźć zaufanego partnera, bo najtrudniejsze w imporcie to nie jest jakby te procesy, to wszystkiego można się nauczyć. To jest znalezienie partnera tam w China, który będzie dla nas zaufany i zawsze dostarcza towar na czas, dobrej jakości, ogarnia wszystkie procesy. To jakby jeszcze prostując, że to jest taka główna, największa bariera w tym imporcie, żeby mieć tam partnerów. Wracając do tego dropa, nie jestem zwolennikiem, że wolę mieć wszystko pod kontrolą. Jednak wolę, mimo to, że mamy kilka takich swoich zasad, że wybieramy produkty małe. Mały produkt to najlepiej, żeby nie być większy niż kubek. I wtedy nie ma problemu. Import ten jest szybki, bo samolotem. Ja też się nie lubię bawić w żadne statki, w jakieś oczekiwanie, planowanie takie na dwa, trzy lata do przodu czy na rok sprzedaży, trzymanie tego na magazynach. To nie jest to. Tu jest jakby szybki biznes, szybki trend i rozwijanie tego brandu maksymalnie jak się da, ale najpierw walidacja rynku w postaci właśnie pierwszych zamówień. I czy one będą obsorzone w dropie? Szczerze I don't care. Dla mnie nie ma znaczenia czy anulujemy te zamówienia. Pierwsze jest to czy my zwrócimy klientom po prostu kasę. Nigdy nie robimy niczego żeby klient był niezadowolony po stronie konsumenta który jest czasami naszym mówiąc brutalnie w języku sprzedawców królikiem testowym. Mamy sprawdzić niszę. Budujemy od razu piękny lending często od razu UGC do produktu którego w ogóle nie mamy i nie wiedzieliśmy.
Dobra. Ja będę od razu wbijał szpilki i przerywał. Ja sam miałem przyjemność być gościem w jednym z odcinków, gdzie rozmawiamy o tym, jak budować e-commerce w 2025 roku i nie przepalać pieniędzy na starcie w biznesie online. I mała niespodzianka. W odcinkach rozmów o biznesie czeka na was bonus, z którym zakładanie firmy na firmowe.pl okaże się jeszcze przyjemniejsze. Także słuchajcie odcinków uważnie. Czy nie jest trochę tak, to co mówisz, jakby może być, że ma sens na mnie. ale w dobie zalewania nawet rynku polskiego przez takie marki jak Temu na przykład i tego, ile oni wydają na reklamy, jaką mają widoczność, największą od Allegro, to jak wam się udaje na przykład walczyć z tym, że ktoś kupuje, dajmy na to, taki kubeczek z różowym kroliczkiem i ten kubeczek temu zawsze będzie tańszy versus u was i on widzi te adsy, czy nie jest tak, że to jest tendencja spadkowa przez to, że po prostu Temu zalewa i dociska ludzi, którzy importują produkty z Chin.
Tu jest cała magia tak naprawdę budowy dobrego long form landing page'a, bo działamy na takich long form landing page'ach, czyli korzystamy z page builder'ów, gdzie budujemy sobie sekcji, których jest 8, 10, 12 i do tego przerabiamy wszystko tak, żeby jakby od razu było w wydźwięku takim, jakby ta marka istniała od lat, czyli wszystko jest przygotowane na tip top, czasami na test, jak już mówimy o team etapie, gdzie już są ci sprzedawcy rozkręceni, tak. I tak naprawdę od razu zamawiamy pojedynczą sztukę produktu, żeby od razu nagrać z tym materiałem UGC. Jakby to, co się zmieniło ostatnio, przez ostatnie dwa, trzy lata najbardziej, to jest content. I UGC to jest naprawdę droga, która pozwala nam wyjść na maksymalne budżety, które nadaje się uzyskać na danym produkcie, właśnie za pomocą pchania tego contentu jak najszerzej i mnogości tego contentu. odpowiadając na szereg potrzeb klienta, na szereg jakby doświadczeń, a nie na chińskiej sklejce, którą znaleźliśmy na AliExpress, chociaż znam dalej takich, jakby wiele osób by mi nie uwierzyło. Nie mogę niestety zdradzić tej szczegółów, nie dlatego, że to nie istnieje, to po prostu jest jakby prywatna sprawa. Mam sprzedawców, którzy robią kilkaset tysięcy obrotu miesięcznie na takich naprawdę gównoproduktach, takich, że jakbyś powiedział, No nie stary, nie? I to jest jakaś target grupa na Facebooku i to jest taki stary model powiedzmy alikowy drop swingowy. Oni też importują, oni robią dropa, ale to co my teraz robimy to jest wyciąganie tych produktów właśnie nie kubeczków z naklejką, tylko raczej czegoś co ma jakąś większą wartość w oczach klientach i można go zaprezentować w odpowiedni sposób. A temu na szczęście, albo zobaczymy jak to się rozwinie, nie jest w stanie dokonać, nie jest w stanie zrobić tak dobrego contentu w tym momencie i zagwarantować klientowi takich doświadczeń jakie my zrobimy nawet podczas testów.
Ciekawe, czy sprzedawcy, jak jest ich moralnością i spatrzenie sobie w lustro pod koniec dnia sprzedając gówno produkty.
Wiesz co, to jest kwestia indywidualna, to już nie wnikajmy w szczegóły. Jeżeli są to takie dziadowskie produkty, to ja też do tego nie podchodzę. Nie chciałbym nigdy czegoś takiego sprzedawać. Natomiast prawda jest taka, że to nas szybko zweryfikuje. zwroty, Facebook Fanpage Score, który teraz trochę zniknął z ustawień, ale zawsze był, jak spadało to był ban na fanpage, droższe CPC. Mieliśmy takie historie, jakby śledząc tyle statystyk z Facebooka każdego dnia, testów nowych produktów, są takie zależności, że na przykład Facebook wywalał CPC do góry, bo konto zjeżdżało poziomem do, bo Facebook wysłał takie ankiety. po czterech tygodniach od zakupu, czy wszystko było okej i tak dalej. Ludzie nie byli zazwyczaj zadowoleni, ale to sobie jadą na kilku kontach i po prostu cały czas tym mielą. Natomiast są pojedyncze przypadki. Mają też fajny produkt, także tu jest mnogość tego. Myślę, że to każdy sobie już tam indywidualnie odpowiada za to, co sprzedaje, jaka to jest jakość. My staramy się znaleźć naprawdę produkt, który docelowo miałby znaleźć się na półce sklepów. Produkt, który rozwiązuje problem palący klienta i przede wszystkim produkt kontentowalny. To mam na myśli produkt, na zasadzie, do którego możemy wymyślić 30-40 różnych pomysłów na firmę. Drukarki termiczne, które udało nam się wprowadzić do MediaExpress ze wspólnikiem od importu. Był to produkt, do którego można było nagrać 100-200 różnych kreacji. Drukarka termiczna z aplikacją na telefon. Mała taka drukareczka, do której możesz w aplikacji na telefon wgrać dowolny tekst, dowolną czcionkę, projekt wydrukować sobie. 30 różnych etykiet, od razu powiem, że ci się spodoba Lifetime Value, Average Order Value, bo etykiet było masa, zeszyty dla dzieci do oklejania, świecące w ciemności, kable do zabezpieczenia, hotele, przedsiębiorstwa, placówki publiczne, wszyscy to zamawiali, więc trzeba było sprzedać drukarkę, trochę jak PlayStation, a później gry i etykiety. No ale tutaj też jest historia za tym, że popełniliśmy duży błąd, ponieważ była to marka taka powiedzmy chińska, która była już marką w Chinach, tak samo jak załóżmy Xiaomi. Kiedyś Xiaomi się importowała i tak dalej, a później to jest już marka sama w sobie.
Powoli zaczynam kupować tą wizję, trzymając się jednak bardzo mocno z tołu przy modelu D2C, a w naszym modelu to już jest w ogóle takim, że nawet nie D2C, ale od kawałka skóry, który przychodzi przez nasz zakład produkcyjny, wysyłamy bezpośrednio do konsumenta. Partnerami podcastu jest marka GetResponse oraz Shopper. Dowiedz się więcej o osobach, które wspierają każdy mój odcinek. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako marka Duck. GetResponse to polskie narzędzie do e-mail marketingu i zarządzania kampaniami online. Za jego pomocą zautomatyzujesz komunikację marketingową w oparciu o zachowania i preferencje klientów. Dodatkowo wypromujesz i sprzedaż produkty dzięki pakietowi narzędzi e-commerce. A powiedz mi, możemy sobie podywagować, bo to jest moim zdaniem ciekawe, jakie są minusy tego rozwiązania, które ty prowadzisz?
Szczerze uważam, że ogólnie przy takim większym e-commerce uważam, że dużą bolączką jest cash flow na pewnym etapie. Jeżeli robimy import i nie najgorzej mamy pociąg, dla niektórych to jest standard na market place'ach, bo inaczej by nie byli w stanie się tam przebijać tymi marżami pięcioma, dziesięcioma procentowymi. Natomiast zawsze może pójść coś nie tak. Mieliśmy sytuację, to się zdarza bardzo rzadko, ale na przykład mieliśmy sytuację, w której zostały przez Najwyżej wyblurujesz. Przez Rosję zostały nałożone sankcje na Europę, gdzie pociąg sobie przejeżdżał i wszystkie rzeczy, które mogłyby być w jakiś sposób powiązane z wojną? zostały zablokowane i kontenery stały pół roku i jeszcze zapłaciliśmy karę za te kontenery. One wróciły z powrotem do Chin, więc to są takie rzeczy, które na procesie skalowania, kiedy idzie nie wiem, 500 zamówień dziennie, a towaru nie ma na pół roku do przodu, to wtedy mogą być problemy. To to jakby uważam z perspektywy czasu, bo jak już teraz patrzę na produkty, to ja nie szukam produktów, których możemy sprzedać nie wiem, 50 sztuk dziennie, tylko takich, których możemy sprzedać 500 sztuk dziennie, a tam są jakieś wspólne cechy tych produktów. Na przykład wy sprzedacie też produkty, które są dla każdej kobiety, bo każda...
Pewnej grupy, która taki koszt zakupowy jest w Ameryce.
Ale wiesz co, torebkę ma każda kobieta. Nie sprzedajesz akwarium do patyczek.
Mniejsza jest szeroka w miarę.
Tak, dokładnie. I to jest jakby plus, który pozwala na jakieś planowanie, robienie kolekcji, wypuszczanie tego z dużym wyprzedzeniem. Natomiast to jest to. I drugi największy minus, który jest, to jeżeli nie wprowadzimy sobie na pewnym etapie jakiejś modyfikacji naszego produktu, bądź nie zrobimy czegoś, co będzie w jakiś sposób powiedzmy kraftowe, jak to jest teraz modne, no to może się okazać, że konkurencja, która jest sprytna, cofa na nas dojedzie. Dla mnie wystarczy hasło tak naprawdę. Ja zobaczę czasem jedną reklamę, mam swoje sprawy, a mam swoje metody na wyszukiwanie tych nowych marek i tak dalej. że wrzucamy produkt do zespołu i za dwa dni, no dobra, przesadzam, dwa dni mamy wszystko gotowe, oprócz jakby kreacji reklamy, bo już jest i trzeba zamówić, to powiedzmy, że to jest kwestia tygodnia dwóch i możemy na pełnej pompie odpalić kolejny brand z czymś. I oni mogą mieć problem.
Czyli dużo testów?
Stosunkowo dużo testów, bo już też bardzo przebieramy, to nie jest tak, że testujemy po 30 produktów tygodniowo. Natomiast tu chciałem nawiązać do tego głównego problemu, że jeżeli jest nawet brand, który sprzedaje, to my z zespołem jesteśmy w stanie na to wskoczyć i im zrobić bardzo szybko konkurencję. Więc jeżeli oni nie mają czegoś w miarę customowego w tym produkcie, to i on jest dostępny w Chinach, to my jesteśmy w stanie to samo zrobić i z nimi konkurować praktycznie jeden do jednego.
A jak, dobra, to ja jeszcze widzę jeden minus w tym wszystkim. Z racji tego, że łatwo może ktoś się wbić w segment, w którym jesteś, są też produkty trendowe, które szybko upadają, to robisz dużo działań, i które pewnie wpływają na jakiś tam konstans albo wzrost, ale trzeba być cały czas w biegu testowania, robienia nowych rzeczy. Nie ma w tym takiej konstansu i czasu na przykład na optymalizację, na jakieś testy. W sensie jakby, tak jak na przykład w e-commerce'ie naszym to wygląda, że jesteśmy jakimś tam osadzonym brendem i u nas jakby sprzedaż jest stała, ciągła, jest jakaś tam sezonowość i możemy robić trzy miesiączne testy tego, trzy miesięczne testy tego, że mamy taki spokój większy niż nie ma jakiejś sytuacji większej, gorszej, ekonomicznej, wojny, etc. A u was jest ciągłe takie szarpanie trochę, czy nie?
Tak, jeżeli wybrałeś nieodpowiedni produkt i się sprzedaje mimo wszystko. I to też nie jest złe dla osób, które się wdrażają, bo one się muszą nauczyć procesów, wysłania. Jeżeli byś zaczynał dzisiaj robić e-commerce i dałbym ci brand do prowadzenia, który robi nie wiem, 500 tysięcy miesięcznie, to byś po prostu sobie zdaje sobie sprawę, że byś sobie z nimi nie poradził, z procesami. Więc trzeba zacząć od tego, że wyślijesz pierwsze 10 paczek dziennie, 50 paczek dziennie, zobaczyć w czym to się je, wprowadzić automatyzację, nauczyć się w ogóle rozumieć, jak te wszystkie rzeczy po kolei ze sobą działają. I zgadza się, często jest taki problem, że jakby z zasady ogólnie staramy się nie sprzedawać produktów sezonowych, trendowych i tak dalej, bo to jest problem. Są same problemy, tak mówisz.
Dobra, przerwę Ci. A możesz powiedzieć, co się najlepiej Wam sprzedaje? Jakie macie, czy to jest secret?
Jeżeli chodzi o to, co się najlepiej sprzedaje?
Ile tych komersów jest, bo tak gadamy sobie o tym wizyjnie, górnolotnie, ale w zasadzie jakby w ramach, to ile tych brandów i komersowych Ty jako Ty, bowiem zaraz pójdziemy też w kwestię edukacji, masz.
Generalnie od dwóch lat nie prowadzę bezpośrednio własnych jakiś takich brandów, które są stricte z moim, powiedzmy, nazwiskiem z wielu przyczyn i z powodu również dywersyfikacji. To było też coś, co chciałem zrobić. To największym minusem było to, kiedy miałem jakiś jeden, dwa brandy i mój humor zależał od tego, jaka jest sprzedaż w danym okresie. Stwierdziłem, że to nie jest dobre w ogóle dla mnie na życie prywatnego. Wtedy zacząłem dywersyfikować. nawiązaliśmy współpracę z importem. Zaczęliśmy dywersyfikować sprzedaż pod kątem tego, że jest szereg sprzedawców, którzy działają, prowadzą sprzedaż. Ja z tego oczywiście mam ustalone warunki jakiejś współpracy i tych e-commerce'ów osadzonych na współpracy, które się mielą, cały czas testują. Mamy taką grupę powiedzmy, to jest około 10 i takich na stałe działających podmiotów też dobija 8-10, bo to się cały czas zmienia. Subrendy na takim poziomie startu, które rozwijają swoje marki. Niektóre produkty są zbrędowane, niektóre są niezbrędowane. Każdy trochę znajduje w tym swoją drogę.
Wjeżdżamy dalej w liczby. Osiem, dziewięć komersów. Ile one miesięcznie robią wszystkie REWE?
Wiesz co, jeżeli chodzi, teraz mieliśmy taki marzec, można powiedzieć... Czyli uśredniona taka... Uśredniona, no. Bardzo dobrze nam poszedł w zasadzie początek tego roku, można powiedzieć. Mieliśmy to, odbijało się od dziewięciuset tysięcy do miliona pięćset.
Wszystkie?
Tak, bo były niektóre, które robił, wiesz, sto i one zaczynają, a były takie, które robił siedemset i był głównym. Więc one się tam mieszają.
Czyli jest to na skali roku powyżej dziesięciu milionów.
Tak. Można przyjąć, że tak to będzie wyglądało.
Dobra. I twój model, to jest w ogóle ciekawe, że twój model jest taki, że ty jakby uczysz ludzi, oni potem te okulary sobie otwierają, masz jakiś z tego procent.
No, jak tego słuchają, to może to być plus, może być... To jest super.
To jest tak samo, jak my prowadzimy mastermindy. Ja akurat nie mam udziału w swoich biznesach naszych kochanych członków Mastery Commerce.
Ale procent jakby skubnął zaców, od zacpędu.
Wiesz co? Nie, bo my bardziej działamy strategicznie. Jakby my się w ogóle nie zajmujemy operacjami. tylko strategią, wizją, rozkminaniem takim founderskim na samej górze. Niekoniecznie wchodzimy, bo na Pułapie jak i u nas jest średnia media na 700 tysięcy obrotów miesięcznie w Master Hubie. Teraz może nawet będzie wyższa w wersji 2.0. To tam już te problemy związane z ADS-ami, z produkt marketingowym są dawno zapewnione. Tu bardziej jest rozkmina typu budowanie zespołów, strategie brandingowe, optymalizacja tego.
To jest fajna filozofia.
To już jest taka filozoficzna.
To jest przyjemna sprawa.
Tak, tak.
Nie trzeba się taplać w błocie.
Tak, tak, dokładnie.
Bo następne to już poniekąd umyte.
Tak, tak.
Trzeba to przebrnąć. U mnie jest raczej do momentu tego, że wszyscy się jeszcze ścierają w tym, że zatrudniają pierwszych pracowników, delegują obowiązki. To jest fajne, bo my dajemy mega dobrą energię. Ostatnio byliśmy na jachcie dla top 10 sprzedawców. Znajdliśmy jacht w Sopocie. Akurat był katamaran, bo jacht się skrzaczył, ale dołożyliśmy riba. Mega atmosfera. Mega, wiesz, jest taka pompa w tym wszystkim, bo są ludzie, którzy się rozpędzają z tym wszystkim. No i tak naprawdę ja szukam komandosów. OK, przyjdzie 100 osób, zostanie 10 takich, z którymi można robić faktycznie biznes i otwierać te biznesy wspólnie. Oni przechodzą ten proces tak, jak ja bym się chciał tego nauczyć. Więc oni są szkoleni od samego początku, mają swoje ikony. Prowadzimy razem albo dodatkowe, albo te ich główne. Oni z racji tego mają deal'e. z firmami na wysyłki. No tak, taki hub się tworzy. Jest hub, jakby jak ktoś do mnie przyjdzie i ma sprzedaż, to ja bardzo łatwo mogę tą sprzedaż, jeżeli to jest stage, który się rozwija, ktoś robi nie wiem, 100 tysięcy obrotów miesięcznie na dużej marży, profit margin nie wiem, 30-35%, w tym modelu u nas tak wychodzi. Przychodzi mój Daniel, chce zrobić 200 tysięcy, okej, to, to, to, do optymalizacji to, to, to i się robią oszczędności, że jak mamy hub, w którym jak ktoś do mnie przyjdzie i jest na początkującym etapie, to załatwiamy produkt, import, brand, Wysyłki tanie. Wszystko co jest potrzebne. Mamy też taki mały zespół można powiedzieć call center infolinii, który rzeczy robi do sprzedaży telefoniczną. Mamy masę takich małych rzeczy, które jak przyjdzie do nas ktoś i jest wpinany jak wtyczkami do rzeczy. Fajnie.
W sensie podoba mi się to. Wiesz co? Nikt mi tego nie powiedział, kiedy zaczynałem skalować e-commerce. Jak cholernie samotna potrafi być ta droga. Nie masz z kim przegrać swojej decyzji. Nie wiesz, która decyzja będzie miała największy impakt dla twojego biznesu. A co najgorsze, czasami nawet nie wiesz, że czegoś po prostu nie wiesz. I właśnie to zauważyłem. Szczególnie w Polsce brakowało prawdziwej społeczności dla founderów e-commerce. Dlatego stworzyłem Master e-commerce Hub. Przestrzeń, w której spotykają się ludzie, którzy naprawdę dowożą i chcą razem rosnąć dalej. Mamy wspólne mastermindy, dostępy do ekspertów, kulisy kampanii, gotowe systemy i rozmowy, które realnie zmieniają perspektywę prowadzenia biznesu, a co za tym idzie, po prostu skalowania. W naszej pilotażowej wersji zebraliśmy masę świetnych opinii i zaraz wchodzimy w coś, co jest nowym etapem. Mastery Commerce Hub 2.0. Coś, czego jeszcze tutaj nie było. Niebawem zaczynamy odboarding pierwszych członków. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, w opisie znajesz link do listy oczekujących. Wystarczy, że klikniesz. Jest on także przyjęty w komentarzu. I możliwe, że to będzie jedna z bardziej ważnych decyzji biznesowych, którą podejmiesz aplikując. Dzięki i wracamy do odcinka podcastu. Ale ja też muszę zapytać o ciemną stronę tego wszystkiego.
Ciemną stronę?
Ciemną stronę, czyli ileś osób przychodzi, iluś się udaje. I podam ci raz takie procenty, które padły ostatnio u mnie. Mirosław Skwarek był i Dominika Żak. I tam mówiliśmy o jakimś procencie, akurat a propos tych wszystkich produktów, które ludzie kupują, o nich tam jakichś cyfrowych, kursów, etc.
Nie słyszałem tego, mogę strzelić?
Możesz strzelić, no.
A pytanie było, ile osób... Ile procent
osób osiąga cel założony, który przedstawiamy na przykład w komunikacie reklamowym, kursie, e-booku, czymkolwiek i osiąga ten cel, który chcemy, żeby on zrealizował.
To jakbym miał mówić o tych właśnie większych twórcach, którzy mają produkty nie stricte takie może pod zarobek, ale pod rozwój social media, jakiś rozwój marketingowy. Ja bym dawał jakieś 4-5%.
Kurde, idealnie trafiłeś.
5% było. To jest to. Statystyki z kursów są zabójcze. Ludzie absolutnie nie realizują tego, więc równie dobrze moglibyśmy im czasami nic nie wysyłać i tylko niektórzy by się odezwali. Natomiast to jest coś, co stworzyliśmy, czyli tak jakby grupa, która ma szerzyć komandoswo, oni mają rano zasuwać na siłownię, jakby być w tym gazie i czasami można powiedzieć, że ktoś powie, a, bo coaching. Tu jest naprawdę ekipa, która razem się spotyka, rodziny do siebie przyjeżdżają nawzajem na majówki, się robią takie relacje. Oczywiście to musi przetrzeć dużo osób, którzy podpadają, nie rezonują z tym.
Ilu się nie udaje? Żebyśmy nie odcięli tego tematu.
Ilu się udaje? Jest to około 18-20%. Tylko że u nas to wygląda tak, że my nie bierzemy... Jest ten proces rekrutacji jakiś, żeby odciąć. Aplikacji. Aplikacji, rekrutacji. Jak to nazwać? W każdym razie chodzi o to, że nie chcemy brać każdego i to jest też definiowane komunikatami, które mówimy, bo u nas nie jest, wiesz, żaden komunikat na zasadzie, dajemy ci gwarancję za rok, no to wiesz, to...
Ja strasznie, ale to strasznie. Jestem ogromnym hejterem wręcz w internecie i to wszyscy, którzy słuchają moich podcastów wiedzą, że ja jadę równo z dropshipperami, którzy obiecują złote góry młodym ludziom, którzy gdzieś tam są, uzbierali z jakiejś pieniądze, nie wiem, dostali z rodziny, gdzieś tam zapracowali sobie i ładują w jakieś kursy, które mają zmienić ich życie i będą w Dubaju pływać jachtem. i to się nie udaje.
To się nie udaje z kilku względów i też taki format marketingu dla mnie nie jest, też tego nie lubię, natomiast trzeba jakby wyciągnąć z tego te dobre zalążki, pokazać tą wizję, bo jakby tam, nie mówmy o motywacji, ona jest chwilowa, bardziej o dyscyplinie, ale o tej wizji tego wszystkiego, ja też zawsze podkreślam, staram się to mówić co o którymś materiale, więc pewnie ludzie wiedzą, że się powtarzam, ale że to nie jest kura znosząca złote jaja, okej, ja ci pokażę jak to życie może wyglądać, ale to stary, ja nie zacząłem tego robić wczoraj, nie zacząłem tego robić dwa lata temu, tylko naprawdę dużo czasu poświęciłem i być może osiągniesz jedną trzecią tego będzie super a może prześcigniesz mnie. Jest taka szansa ale ty musisz mieć sobie w cholerę dyscypliny i tego że ty chcesz budować biznes a ludzie żyją takim teraz wiesz tik tokiem że szybko że ok to będą miały kasę zaraz jakby w marketingu jak ktoś sprzedaje produkty cyfrowe i tak dalej się opiera to wiesz jest dla niego niczym dobry huk niczym oferta niczym gwarancja gdzie możemy oddzielić zasady Morell od tego wszystkiego i ok do pewnej grupy odbiorców bo wiesz jak w marketingu mam grupę zielonych niebieskich to każdy komunikat jest do każdej grupy niektórzy wiesz nawet ci nie przeczytają Leninga kupują bo czyli samochód albo coś. Inni potrzebują merytoryki rozwiązanego każdego rozpisanego elementu i jakby każdy znajduje tutaj swój segment. No natomiast my staramy się jakby pokazać tą fajną tegosferę jednak tego jak to może wyglądać, ale z takim disclaimer'em, że stary, to może tak być, a jeżeli naprawdę będziesz wstawał rano, ja tak czasami mówię bezpośrednio, jeżeli wstajesz rano, jesteś na mentoringu, to ty myślisz i co będziesz sprzedawał. Jesteś w toalecie, myślisz, co będziesz robił ze sklepem. Myślisz o tym cały czas. Ja bardzo długo tym żyłem. Były też okresy, gdzie tego żałowałem. Praca po 14 godzin dziennie przez np. rok odbijała się później. Trzeba było trzy miesiące się gorzej czuć, żeby to jakoś wróciło do normy.
Zbijam piątkę.
Ale ja nie znam nikogo, kto by jakoś, wiesz, niezależnie od formy jakiejś tam skali tego sukcesu dla jednej osoby, jeżeli ona będzie mogła pracować 4 godziny dziennie, miałam nieraz osobę, która zarabianie z tego dodatkowo, 5-8 tysięcy, miała jakiś sklepik malutki z biżuterią i mówię, co skalujemy, co się robimy? Nie, Daniel, przestań, ja mam swoją pracę, ja mam życie, mam dzieci, ale mam ekstra kasę, mogę, wiesz, dzieci wykarmić, mają na sporty, na swoje zabawy, ja mam na wakacje. Dla mnie to jest luz, czyli dla mnie to też jest super. ale szukamy jednak tych komandosów, którzy chcą grindować i ja w sobie sam czasem muszę wytworzyć dużo tej energii dodatkowej, żeby tych ludzi ciągnąć w górę. Jakby my się wzajemnie motywujemy. Wiesz, tu jest jakiś małolatcy, ok, mógł zreinwestować w sklep, a nie w BMK, ale jednak spełnił marzenie. Ok, on jest na to zgrzany i ja na to mówię, stary, przemyśl to dobrze, ale wiem, że nie wiem, są osoby, które, wiesz, nie wiem, czy się interesują motoryzacją.
Mam starego SL-a i planuję zakup jakiegoś też Youngtimera, ale nie mam zielonego pojęcia o samochodach, tylko mam kilka, które mi się podobają. Ale jak coś się zepsuje, to jestem raczej taką kobiecą energią, że nie wiem o co chodzi.
Okej, jasne, rozumiem. W każdym razie, wiesz, no jest grupa, która jest zgrzana albo na samochody, albo na coś. Ja od małego po prostu w ogóle... Część rzeczy dlaczego ja zacząłem robić biznes to było bo ja chciałem mieć fajne samochody. Jak ja chcę mieć fajne samochody to muszę mieć kasę. Skąd mogę mieć kasę. Prowadząc pewnie swoje firmy raczej będę miał więcej kasy bo ciężko jest znaleźć nawet bardzo dobre stanowisko to musiał być naprawdę jakimś geniuszem być w topce żeby w ogóle było mi.
Przeorać się przez wszystkie segmenty w korpo.
i że to nie wyjdzie więc jakby dosłownie szczerze mówię zobaczę co tu się będzie dało robić jakby ta wizja się udała i to była jakaś tam moja to jest jakby taki mój nie tyle co cel bo pieniądze w samym sobie jeżeli są celem to raczej za daleko nie zajedziemy ale podnoszeniem sobie poprzeczki i tym jakimś wyznaczaniem tego wszystkiego bo to tak naprawdę zakup tych zabawek czy cokolwiek to jest to jakby cieszy przez tam miesiąc dwa później to już jakby się staje codziennością.
No ale pokazujesz te zabawki i pokazujesz je ale trochę miałem takie jak dzisiaj zeskrolowałem twojego Instagrama mówię kurde Powiem szczerze,
że jeszcze zanim dokończysz. Ja sam jakbym scrollował swojego Instagrama, to bym nie wiedział, co myśleć. Na zasadzie traktuję go, jakbym robił testy. Tam jest dużo różnych treści, które się mieszają.
Ale zastanawiam się, że z tym, bo też ja szczerze od razu mówię, że ja widzę taką zależność, że ja na przykład nie pokazuję u siebie na Instagramie zabawek, no bo ja też Ja pokazuję dużo życia w podróży, w naturze, to jest moja energia.
Taki masz vibe.
Tak, taki mam lifestyle. I od tego zachęcam ludzi, żeby wydawali na nie rzeczy, a na momenty i chwile. Co też jest kosztem, zabawki tak samo są kosztem, ale ten samochód uważasz, że jest istotnym elementem w tym, żeby ludzi motywować? Bo trochę on się kojarzy z takim skałem dropshippingowym, ale z drugiej strony bez tego nie byłbyś wiarygodny.
Wiesz co, szczerze, dla pewnej grupy osób, na pewno, to jest proste, jakby szczerze, ludzie muszą jakby, jakby ci to powiedzieć, to już nieraz gdzieś tam padło, hajs musi się zgadzać, jakby dla pewnej grupy osób. No jakby nie wiem. Jest Oskar, zna się na marketingu. No dobra Oskar, a to jak wygląda twoje życie? No i wiesz, Bali, wyjazdy. OK, chciałbym tak żyć. Ktoś się interesuje samochodami? OK, zajebista fura. To ci napiszą, że blizning, to że... No to nie jest istotne, bo ludzie zawsze znajdą i po tym filmie będą hejtować i to jest normalne. Też jakby dawno się przyczyniłem do tego, że nie za bardzo mnie interesuje opinia osób, które w ogóle nie są w środowisku, którym robimy i nie wiedzą jaką dajemy raz, że wartość, czy to w e-commerce, czy to w sprzedaży, czy w ekipie. To tak abstrahując. Natomiast uważam, że jest to istotny element, bo to jest element, który mnie sam, jak ja, wiesz, ogólnie prawie nie używam samochodu. Ja mam cztery samochody. 370Z Nismo, jakiś taki, wiesz, star w samochodzie, który, powiedzmy, jest inwestorem. Moje pierwsze wymarzone auto z e-comu, które kupiłem.
W Nisforth pierwszy raz tak mi się jeździło, pamiętam.
Tak, to taki klimat, nie? I to jest coś takiego. Ostatnio kupiłem auto na tor, do latania, do driftu. Jakby ja w tej motoryzacji jestem tak trochę zatopiony. że jakby jak się śmieją fanatycy, to są otomociarze, oni wieczorem nie przeglądają OLXa, Tindera, TikToka, oni przeglądają otomoto. Ja mam takie fantazje, że siedzę wieczorem i przeglądam, a może coś zamówić ze Stanów, no to może przy okazji coś zarobię, też coś ściągałem ze Stanów, jeżeli chodzi, wiesz, jakaś przygoda, coś poprzerabiać, ponagrywać, to nie? Taka wizja. Więc to jest element, który mnie mega jarał. I to jest okej, nie? Tak samo jak są podróże, jedni lubią ten spokój i mają nawet osoby na grupie, wiesz, podkręcamy, Paweł, kiedy jakaś fura? Nie, stary, dla mnie ważna jest na przykład spokój, rodzina, dom i tak dalej. I my to szanujemy jak najbardziej, ale jest kilka osób, którzy, wiesz, jest ten grind i jednak to spełnianie marzeń to trochę taka amerykańska wizja. I to podkręca. Nawet osoby, które mają inne wartości, to po prostu podkręca do...
Daję dowód słuszności, że to, co robisz, ma przełożenie na jakimś papierku. Tak samo jak ja komunikuję jasno i otwarcie, że sprzedałem 130 tysięcy produktów w e-commerce i było to ponad, jest to raczej ponad, łącznie to było ponad 60 milionów obrotu.
To okej, to macie drogie produkty.
No, 500 złotych średni koszt.
Dla mnie drogie produkty. My mamy produkty takie właśnie, dlatego u nas nie ma tych dużych wolumenów. Jakbyśmy to przeliczyli na paczki, to mogło się okazać, że wysyłamy więcej od ciebie jednostkowych, ale mamy paczki po 60-70 złotych.
Tak, mamy drogie produkty, u nas performance nie działa tak wcale dobrze przy drogim produkcie, u nas większość jest w sprzedaży przez brand, więc zupełnie inny model sprzedaży, który z mojej perspektywy daje duży spokój, że my tak naprawdę Możemy mieć taki okres, w którym działamy na jakimś utartym schemacie przez trzy miesiące, sześć i nie będzie jakiegoś wielkiego spadku ani wzrostu, bo jesteśmy osadzeni w dziesiątkach tysięcy głów naszych klientek w Polsce, które mają te produkty, kupują z referala, z poleceń i jakby to jest ciekawe. Nawet powiem ci taką rzecz, może jako ciekawostkę tutaj na podcaście. Nie wiem jak analizujesz Facebook Adsy, My nie patrzymy już na systemy reklamowe Google'a, Facebooka, bo dają bardzo komalne dane, tylko bierzemy dane z serwera. Teraz używam takiego narzędzia Sublime. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to wam zostawię na dole kontakt do tego. I się okazało, że Facebook ROAS, który nam pokazywał na kampaniach sprzedażowych, a my gdzieś tam te budżety mamy kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie. no to realny ROAS, taki czysty ROAS, nie zakłamany przez Facebooka, był na poziomie 3-4 razy gorzej.
Postawię jeszcze tylko szybko przecinek, żebyś mógł dokończyć myśl, to bardzo jakby, to w ogóle jest co innego, to co tak naprawdę wy robicie, jakby zazdroszczę, że możecie pić kawę z spokojem, a my za miesiąc możemy się zastanawiać, czy istniejemy. Może bez przesady, skrajności, ale coś tego typu.
Musimy być cały czas czujni.
Ale jest to dużo bardziej stabilne. Były ostatnio prowadzone badania, jakaś agencja prowadziła, byłem na Rzeszowie na Rzekomersie i było bardzo fajnie. Będę też. Tak?
Tak.
A kiedy będzie? W przyszłym roku. W przyszłym roku, dobra. Robiliśmy prelekcje, ale w każdym razie byliśmy na tym, na warsztatach. Nie pamiętam kurde, kto to prowadził, pokazywał właśnie, jaka jest realna właśnie ta wartość.
Może Alina?
Tak, tak.
A właśnie z Aliną się gadałem o tym.
Alina nas obsługuje.
Alina jest moją znajomą dobrą. W ogóle nie wiem kiedy ten podcast wyjdzie, ale podcast z Aliną wychodzi teraz w niedzielę. Mój i Alina właśnie działa u nas na ADS-ach.
A no to super. No to w każdym razie to było u nich.
Tak, już od razu trafiłem.
OK, to to było to i właśnie było też fajnie pokazane to ile realnie, że OK, to są zwroty, to bierze czynny udział w procesie, a dupa, jakby to było wyłączone, to klienci i tak by kupowali. To też trzeba zmierzyć, bo się okaże, że możemy palić, nie? I to ostro, więc jak najbardziej. Z tego co wiem, to waszym głównym kanałem są Google adsy jednak, nie?
Wiesz co? Naszym głównym kanałem 70% naszej sprzedaży to jest organic, czyli ktoś wpisuje frazę w wyszukiwarkę, słowo brandowe, bo z nas kampanii wieloletnich albo organicznie wchodzi z Instagrama.
Zderzmy tutaj, jaka jest data startu tego brandu.
Wbrew pozorom to ja to bardzo szybko przycisnęliśmy, bo niecałe pięć lat.
Pięć lat, ale marka od kiedy istnieje?
W online nie było, to w ogóle tego nie było.
Ale była stacjonarnia?
Była stacjonarnia, ale jako B2B. W sensie jakby brand jako brand jest budowany od pięciu lat. I to jest turbo szybki wynik, że my osiągnęliśmy tyle. Normalnie to osiem lat by zajęło.
No to jest szybko. Ale sam brand nawet jak patrzyłem, to wiesz, to jakby to powstało już bardzo dawno i to się układało.
Sam brand tak, tylko że Ale w online'ie on miał w swojej skale taką, że 3% sprzedaży było gdzieś tam przez stacjonarne sklepy takie z lat dziewięćdziesiątych, a jakby cała świadomość została zbudowana od zera, bo nie było jej w ogóle. Po prostu była, ja często o tym mówię, nawet ostatnio był mój znajomy, grupa Olmed, 300 milionów obrotu, druga apteka w Polsce. Mój w ogóle rocznik, no jakby sukcesor ogromnej firmy rodzinnej i we dwójkę doszliśmy do takiego wniosku, że to, co nam się udało zrobić w 4 czy 5 lat, czyli jakby zrobić sukcesję, zrobić zmianę modelu, wyskalować jakby sprzedaż w e-commerce, udało nam się w dużej mierze też dlatego, bo mieliśmy zajebisty timing ślizgawki pospondemicznej.
Ja chciałem to powiedzieć, zanim dosłownie dokończę, miałem to samo na myśli, że te nasze pokolenie tych teraz twórców, wiesz, którzy wyszło, to jesteśmy też trochę głosiem popu, można powiedzieć, tego, który miał miejsce, wylał się gdzieś tam z Chin tak samo jak produkty albo nie wiadomo skąd. W każdym razie to dało duży rozpęd. Polacy zostali zmuszeni do korzystania z tego. Teraz efektem tych mniejszych brandów, które wchodzą, są to, że grupy, które dopiero się adaptują do internetu. Bo ok, my żyjemy w świecie, gdzie mamy nowe telefony, najnowsze technologie, AI, a większość Polski to jednak są małe miejscowości. Są również osoby starsze, które zaczynają korzystać z internetu, działają w tym, też chcą kupować, mają daleko do galerii, nie mają tych galerii. I to też są klienci. Oni też mogą kupować fajne produkty. Mam osobę, która sprzedaje tylko produkty dla seniorów, ale wybiera produkty, które są naprawdę fajne, przydatne. Takie, które im nie tyle co ułatwiają życie, ale są po prostu produkty gospodarstwa domowego i one idą świetnie. Tylko on się w tym odnajduje w sobie. swój konkretny sposób.
Genialna nisza. Jakbym miał wchodzić w jakikolwiek komercyzm, otwierał w sensie produkt dla seniorów, bo patrząc na naszą sytuację demograficzną, to będzie tylko rosnący segment. Zresztą też ciekawe jest to, no bo Szymon Negacz, który nagrał ostatnio podcast, on w ogóle zainwestował w Silver TV, a to jest jedyny kanał, który konkuruje z telewizją, gdzie jakby masz telewizję dla seniorów na YouTubie. Ja uważam, że to jest w ogóle inwestowanie w YouTube, influencerów, seniorów. Wszystko, co jakby powoduje, że mogą złapać trakcję seniorów. Genialne rozwiązanie.
No to jest naprawdę, jakby szczerze, ja 90% rzeczy, które sprzedawałem, to moja ulubiona nisza. Kobiety po 40 roku życia.
No to jest jedna z lepiej konwertujących w ogóle segmentów w internecie, nie?
No po prostu. Mają czas, mają już często jakieś środki. Potencjalnie też mają problemy, które chcą szybko rozwiązać. Nasza reklama odpowiada, nasz produkt odpowiada. Bam, konwersja.
Dobra, to wyskakuj z rękawa z jeszcze jakimiś ciekawostkami. Najlepsza grupa 40+, powiedziałeś, że małe produkty.
Kobiety.
Zróbmy taką rolkę cechy idealnego produktu w nie, w tak zwanym, jeszcze raz, cechy idealnego produktu, Niedrop shippingowego.
Pierwsza najważniejsza zasada. Każdy bestseller musi rozwiązywać palący problem klienta.
Przykład.
Przykład? Trądzik.
O, to mój problem.
No przykład. Jakby jest to problem, za który jesteś w stanie zapłacić tyle, jeżeli uzyskasz efekt albo czasami w nadziei po testowaniu wielu rzeczy bierzesz cokolwiek, bo chcesz się tego pozbyć.
Super. Dalej.
Inny problem?
Znaczy nie, w sensie może inna cecha. Mamy tą małą kubaturowość.
mały produkt, maksymalnie wielkość tego kubka, żeby to zaimportować samolotem, że jak startujemy od zera, to my nie chcemy czekać na pociągi, zatowarować się, bo jak najłatwiejsze, co można zrobić, to przepalić kasę na imporcie. Ktoś się mnie pytał od razu, Dania chce zamówić tego 500, tego 500. Dobry pomysł? Ja mówię, nie wiem, od Polacy. Skąd mam wiedzieć? Ja mówię, no ja ci mogę powiedzieć na wyczucie, bo więcej wiem, co się sprzedaje, ale to nie o to chodzi. To nie są też informacje do udzielania dla klientów. z importu, ale przede wszystkim odpalacy. Weź dane. Nie patrz na to, co ci się podoba, nie patrz na to, co klienci mówią, znaczy patrz na to, co klienci mówią, nie patrz na to, co koledzy mówią, tylko patrz na to, jakie masz informacje, statystyki, dane, bo jakby o coś powinniśmy opierać. Nie o to, kto ma rację, kto się komu wdaje, tylko o statystyki i analizę. Więc zawsze testy i samolot nam pozwala ten towar zamówić w miarę szybko. Jeżeli ten towar jest mały, to nie wyjdzie tragicznie drogo. Jeżeli to jest w ogóle drobnica, zmieści się nam w dłoni, mniejszy, malutki produkt, jeszcze lekki, to jesteśmy w domu. Wtedy możemy bardzo szybko brandować, bardzo szybko te paczki dostarczać w krótkim czasie i robić sobie na początku bieżące dostawy, czyli po prostu cash flow tutaj będzie pomocny. No bo pociąg my realizujemy, zazwyczaj wychodzi, nie wiem, sześćdziesiąt, siedemdziesiąt dni, a tu już jest trochę. Zanim to przyjdzie, to już, o Jezu, to już byśmy odpali z dziesięć kolejnych produktów samolotem, więc mała, mała komentura, przydatna sprawa.
Co jeszcze byś dodał?
Bezpieczny, na pewno. Nie wchodzimy w żadne, w sensie, super nisza. Ja bym bardzo chciał, ale nie mam na to przestrzeni jeszcze wejść. Może kiedyś do tego wrócę.
A może ktoś sobie ten pomysł weźmie, a i tak dalej z nim nic nie zrobi.
No pewnie, pewnie tak, albo może... To
jest taki formie żartu, że ludzie często...
Jak ktoś przyjdzie z pomysłem i z zasobami, to mógłbym się w to zaangażować. To jeszcze jest coś, co bym chciał zrobić w e-commerce'owym życiu. Kosmetyki.
Było dobre lifetime value i retencja.
Też, ale przede wszystkim jakby efekty przedpo do kontentowalności, jak ja to mówię, bo to będzie kolejna cecha.
Przedpo jest cecha nielegalna w kwestii kampanii płatnej.
Wiesz co, jeżeli to zrobisz ze smakiem, to jest dobrze. Chodzi nie o przed-po w momencie, w którym mamy, nie wiem, osobę XXL, która się wyleje, a zaraz z six-packiem, tylko raczej o efekt przed-po, w którym chcemy subtelnie to zastosować i pokazać, jak to wyglądało przed, jak to wyglądało po. My takich adców testujemy masę i to nie są adsy bezpośrednio, gdzie wiesz, masz grafikę podzieloną na po, przed, po, efekt, tutaj, trądzik, tutaj, czy środka sera. To nie jest zielona maska z AliExpress. Tylko mówię tutaj o takich wartościach, które na przykład teraz... Jest prosta zasada, też nie ma co wymyślać koła na nowo. Jeżeli widzimy, że coś w Stanach idzie mocnym trendem, a w Stanach to zawsze szły suplementy, kosmetyki i teraz to też bardzo mocno idzie. Jeżeli byśmy się tylko zorganizowali, jeżeli chodzi o te partie badań, to wszystko, na co ja zawsze nie miałem cierpliwości.
Ogrom pracy był właśnie Kuba z grupy Allmet, tworzy teraz swoją markę taką z top, top jakościową suplementami i to ile on czasu poświęca na te badania i na to wszystko. swoją wiedzą, swoim budżetem. Mega ciężki.
To jest ciężki, ale ostatnio były popularne. Bardzo fajnie mi się spodobał brand, bo sam sobie zamówiłem. Nie żartuję, nie pamiętam nazwy, ale adaptogeny. Jakieś wiesz, kropelki, aszfagandy, takie rzeczy.
Czekaj, czekaj, bo to jest mojego kolegi,
bo on też ma taki layout beżowy.
Beżowy, nie, to on ma taki bardziej tech sklep.
Ale to jest pewnie coś podobnego, bo to już oni byli jakby, powiedzmy, prekursorem i się otworzyły te dwa, trzy brandy.
Ale to z Polski czy nie?
Z Polski. W ogóle jest produkcja gdzieś tam na Pomorzu chyba nawet. Ale bardzo fajny, wiesz, ankiet mają świetny lajk zrobiony. Nie wiesz co kupić, no bo tam masz, wiesz, jakieś aszfagandy, jakieś różne rzeczy i tak dalej. Mają ankietę. I na podstawie tej ankiety później ci mówię, który zestaw. Nagraj opinię, 20% zniżki na kolejne zamówienie.
To nie jest czarodziej chyba?
To nie jest ten produkt, ale to jest z tej strony. Nature...
Mother Protects. To nie jest reklama, ale fajne robią markety.
Ale spoko, mi się spodobało, nie? I to jest właśnie coś, co tak jeszcze by mnie kręciło pod względem tego, żeby już nie jeść te produkty chińskie, to zrobienie czegoś takiego. Ale musiał mieć osobę, która się zajmie tym procesem żmudnym najbardziej. Nie chciałbym się w to zagłębiać, ja nie jestem w tym ekspertem, nie? A jak chcemy coś takiego robić z Chin, te kosmetyki, to badanie każdej partii, potencjalne zatrzymania też, sprawdzania, no to to jest duży kapitał, dużo czasu i duże ryzyko, ale potencjalnie też duże zyski.
Dobra, bezpieczny i coś jeszcze byś do tego dał?
Bezpieczny, kontentowalny przede wszystkim, jedna z ważniejszych cech. Produkt kontentowalny to taki, do którego możemy wymyślić masę contentu, czyli go można było prezentować w ciekawy sposób. Jakbym miał powiedzieć, czy torebki są kontentowalne? Średnio, moim zdaniem, w porównaniu do tego, co my robimy. Jeżeli miałbym to zestawić np. z produktami takimi topowymi, gdzie walimy tego UGC masę i nie ma tego efektu przedpłonu, nie ma dołu. uzyskania klientowi pokazania np. nie wiem, załóżmy, że sprzedajemy chemię domową. Uważam, że świetna nisza swoją drogą. Jest bardzo fajna marka na Facebooku, która sprzedaje z natywnym UGC. Prowadzi to kobieta taka między 40 a 50 lat. Robi to genialnie. To jest tak natywny content i mają szereg produktów. Klienci wracają. AOV. Mamy, słuchajcie, zestawy, więc jakby tutaj te koszyki są duże.
Są bandle.
Są bandle. Mamy, słuchajcie, również powracających klientów produkty są dobre. Mi się to mega spodobało. Ja bym też, jak nie kosmetyki, to nawet prędzej w chemię, bo też uważam, że jest to potencjał. Mamy jakiś odplamiacz. No to wyobraź sobie, że wiesz, pokazujemy na najbardziej utytułanych twórcach, gdzie oni mogą być, wiesz, plus size uwaleni, jakby po jakimś obiedzie amerykańskim i do tego wchodzi odplamiacz, taka reklama, jak wizja z 2010 roku, ale przełożona na nowy content, to uważam, że jest super i takie produkty mnie rają, z których można nagrać. Drukarki. Jeżeli jest 30 rodzajów etykiet świecących w ciemności do oznaczenia kabli. Nawet sprzedawaliśmy do służb medycznych, bo były do temperatury bardzo dużych, ujemnych temperatur do oznaczania jakichś tam probówek. dla dzieci, kolorowe, to jakby z tym możemy nagrywać, wiesz, z dziećmi. To już się zastanawiamy, kogo targetować. To wtedy też jest jakiś tam potencjalny problem, żeby trafić, kto będzie nam kupował. Czy majstry, tak, bo sobie oznaczają kabelki, czy sobie narzędzia oznaczają. Ludzie oznaczali takie rzeczy, że mieliśmy nawet jakichś fanatyków, którzy nam mówili, co, jaki kolejny ruch zrobić. Klienci sami mówili, czego chcą. I to jest wtedy świetne. Jeżeli produkt jest kontentowalny na tyle, że nam się pomysły na kontent nie kończą, możemy pokazywać w takiej sytuacji, w takiej sytuacji. To można testować i testować i zawsze któryś kontent załapie. Jak zamówimy 20 UGC, czy nawet barterów, bo też tego robimy dużo, to jest taka technika, w której, no to nie jest taki barter, jak się nam kojarzy. Wszystkim ktoś powie barter, jak nie działają. Oczywiście, że działają, tylko się ich nie robi z influencerami, tylko z mikrotwórcami, którzy sobie zaczynają karierę w internecie, a mamy tak natywne wideo w cenie produktu. który zazwyczaj kosztuje kilka, kilkanaście złotych i cena wysyłki i mamy posty łączone. Czyli wiesz, mamy nazwę twórcy, X, Doug na przykład.
Tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak,
tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak,
tak, tak, tak, tak, tak, tak,
tak,
tak, tak, tak, tak, tak, Ja bym do tego na pewno jeszcze dorzucił od siebie, że produkt fajnie jakby tak, tak, tak, miał dużą retencję i by było tak jak mówiłeś z tymi drukarkami, że można tak, cały czas uzupełniać.
To jest taki element, który sprawia, że wtedy taka marka może trwać latami i jakby jeżeli tego elementu nie ma spełnionego, czyli jest to pusty produkt zapewniający potrzebę, to i teraz klient o nim zapomina, to będzie brand, który pożyje rok, może dwa maksymalnie. Wstrzelamy się na jakąś górkę i później upadnie, ale jeżeli spełnimy Jeżeli spełnimy te wartości powracających klientów, to to jest jakby kluczowy parametr do budowania e-commerce'u na lata. Szczególnie, kiedy koszt LIDA stale rośnie.
Z roku na rok. Mój kolega, co wydaje 500k miesięcznie w ACY, bardzo ubolewa, że mu wzrosło na to 10-15% CPC rok do roku, bo to jest mega problem, jak liczysz na samym performance. Chyba, że masz dużą marżę, tak jak powinniśmy mać na tych produktach.
Mamy dużą procentowo, natomiast nie mamy dużej jakby fizycznie wiesz w cashu, nie?
Czyli jeżeli mamy... O, to jest super ciekawe pytanie. A jak całe to przedsięwzięcie twoje,
załóżmy
10-12 milionów, Ile to w ogóle jest środek czy spółka? Możesz mówić o wynikach?
Tak, mogę powiedzieć o wynikach.
Jaka jest mniej więcej procentowa ebita z takich produktów w zarobku na koniec? Czy to dla podmiotu? Ile z tego procentowo zostaje? 10, 5, 15, 20?
To jest jakby model, w którym właśnie nie mamy aż tyle przychodu, natomiast mamy dużą rentowność, jeżeli zachowujemy wszystkie swoje break-even pointy, roasy i te elementy. Mamy pewne swoje założenia co do marżowości tych produktów wliczenia w TOADS-ów. I statystycznie, uśredniając te najlepsze i uśredniając te trochę gorsze, bo z większą skałą to będzie spadało, to mówiąc wprost, prostym językiem dla widza, 20% z obrotu powinno zostać na czysto, netto.
To dużo, w sensie to dużo ponad średnio i komersowo.
To nie wyobrażam sobie robić komersów, które poniżej 15% robią, bo dla mnie to by było mielenie głównym.
Chyba, że masz taką branżę jak budowlanka albo leki.
Okej, ale tam jakby jak wchodzimy w cashflow i w operowanie takimi środkami, gdzie do tego już dochodzą już podatki, tu się przesunie, ten nie zapłaci, to dla mnie to już jest w jakiś sposób, wolę działać na tych bezpieczniejszych pułapach z większą marżowością. A mamy mentorkę Agatę, która robi 35%.
Okej.
Tam jest 200 tysięcy sprzedaży miesięcznie, ale 35% zostaje.
Super, to bardzo dobry wynik, to podchodzi powoli pod usługi i przy usługach zatrzymujemy się. Wrzuciłeś słowo mentorka. Wiesz co? Nikt mi tego nie powiedział, kiedy zaczynałem skalować e-commerce. Jak cholernie samotna potrafi być ta droga. Nie masz z kim przegrać swojej decyzji, nie wiesz, która decyzja będzie miała największy impakt dla twojego biznesu, a co najgorsze, czasami nawet nie wiesz, że czegoś po prostu nie wiesz. I właśnie to zauważyłem. Szczególnie w Polsce brakowało prawdziwej społeczności dla founderów e-commerce. Dlatego stworzyłem Master e-commerce Hub. Przestrzeń, w której spotykają się ludzie, którzy naprawdę dowożą i chcą razem rosnąć dalej. Mamy wspólne mastermindy, dostępy do ekspertów, kulisy kampanii, gotowe systemy i rozmowy, które realnie zmieniają perspektywę prowadzenia biznesu, a co za tym idzie, po prostu skalowania. W naszej pilotażowej wersji zebraliśmy masę świetnych opinii i zaraz wchodzimy w coś, co jest nowym etapem. Mastery Commerce Hub 2.0. Coś, czego jeszcze tutaj nie było. Niebawem zaczynamy odboarding pierwszych członków. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, w opisie znajesz link do listy oczekujących. Wystarczy, że klikniesz. Jest on także przyświęty w komentarzu. I możliwe, że to będzie jedna z bardziej ważnych decyzji biznesowych, którą podejmiesz aplikując. Dzięki i wracamy do odcinka podcastu. Działasz i rozmawialiśmy sobie wcześniej na Na korytarzu, że działasz w modelu takim, gdzie zrzeszasz sobie osoby na takie mentoringi. Też wspólnie sobie ustaliliśmy, że w żaden stopniu nie pochodzimy sobie, że tak powiem, w paradę. W zasadzie zupełnie inne osoby są u ciebie na early stage'u. U mnie do Master Hub'a dołączają osoby, które mają już rozwinięty biznes. Minimum to jest milion obrotów, ale średnio u nas to jest 600 tysięcy obrotów.
Miesięcznie czy rocznie?
Miesięcznie. Więc jakby to są już takie bardziej większe e-commerce'y, więc my dużo, raczej głównym naszym korem jest strategia, optymalizacja, growth, zupełnie inne problemy.
Moglibyśmy to, wiesz, później przenosić, ale wy musicie w drugą stronę coś... Musielibyście zastanowić
się jak to zrobić.
Ale mamy trochę takich osób, które by pasowały tam już, nie? Takich, którzy szukają rozwiązań na poziomie właśnie... Niższym? Tak. Trochę ich jest.
Musimy zastanowić. Może jakoś to da się skresować mądrze, bo wbrew pozorom na koniec dnia takich osób, które robią takie rzeczy w e-commerce nie ma. Czy jest ktoś? Właśnie kto?
No wiesz, są, ale często te osoby jakby zostają w kuluarach, niekoniecznie chcą trafiać do internetu. Ja też nigdy nie planowałem trafiać do internetu, po prostu się tak potoczyło.
To jest właśnie, o to jest super pytanie, to jest taki dla mnie research, zanim wejdziemy sobie w wątek tych monster mindów. Kto w internecie dzieli się wiedzą e-commerce'ową i robi to dobrze?
W Polsce, czy na świecie?
Nie, no w Polsce, na świecie to jest, ten osób kilka znajdziemy, nie?
Szczerze, no to generalnie zawsze się gdzieś tam inspirowałem jednak tym, co było za granicą, jeżeli chodzi o zagranicznych twórców, dlatego ten taki, powiedzmy, drop shippingowy zalążek tu jest tego wszystkiego i powiedzmy, ta taka nazewnictwo się przebija, bo dla mnie to jest po prostu te słowo, jakby, ja muszę się trochę marketować pod drop shipping, mimo, że nie robię dropa. Jakby ja to ludziom subtelnie tłumaczę, dlaczego tego nie warto robić.
Z tego, co mi tłumaczysz, to jest przemyślany proces, a nie ładowanie ludzi w bambuku, żeby będą zarabiali dzięki temu.
Tak, ale ich trzeba złapać. Powiedzieć im, jak to wygląda naprawdę.
Więc huk musi być taki.
Więc huk musi być. Jednak patrzę, jednak jestem dalej sprzedawcą i marketingowcem, nie?
Tak, tak.
Więc jakby trochę odcinam od tego wartości takie prywatne, jakbym chciał, żeby to wyglądało w idealnym świecie, bo świat nie jest idealny. I znajduję w tym złoty środek. Tak, żeby nie było ani w jedną, ani w drugą stronę. Wracając do pytania, bo przepraszam, zapomniałem ci opowiedzieć.
Kogoś w e-commerce, sprzedaży online obserwujesz w Polsce?
Tak, tylko, że to znowu jest ktoś, kto robi co innego, więc ja nigdy nie miałem tej bezpośredniej informacji.
Ja też nigdy nie mam nikogo bezpośredniego w Polsce.
Ja zawsze troszeczkę śledziłem Jakuba Chmielniaka, też jak był temat NFT, ja też tam trochę się kręciłem po tym NFT, robiłem jakieś własne projekty. To też byłem w tym jego projekcie, tam pytałem dużo rzeczy, gdzieś tam troszkę było poruszonych. Nawet byłem u niego na konsultacji. Chciałem porozmawiać, zestawić w ogóle swoje myśli. Natomiast on robi w ogóle trochę co innego. To jest znowu bardziej w twoją stronę, bym powiedział.
Trochę tak.
Tylko, że jest to odzież.
My nawet robiliśmy ostatnio crossa. Za dwa miesiące temu DAG i Skarpatri trochę wymienialiśmy się społecznością na social mediach, więc... Więc Kuba miał taki moment chyba ze 3 lat temu, że zaczął dodawać dużo treści takich podcastowych.
Tam była próba chyba takiego przejścia na to, ale nie wiem czy...
Potem to odpuścił, potem widziałem, że jakiś produkt wypuścił jakiś czas temu taki droższy kurs i potem znowu jakby dryfuje. W tym nie ma takiej konsekwencji.
Miałem wrażenie, że właśnie jakby on jakby na poziomie już jakby później egzekucji jakby działań bardziej strategicznych faktycznie i tych takich konkretnie finansowych myślę. Natomiast na poziomie tutaj tego, że mamy, to raczej był twój typ odbiorcy bardziej bym powiedział. Natomiast wiele osób szuka początku. I on jest szczególnie trudny, bo wtedy jest definicja tego, czy ty się w ogóle nadajesz do bycia przedsiębiorcą. Bo wiele osób sobie nie zdaje sprawy z czym to się je. To nie jest takie piękne. To trzeba naprawdę przegryźć trochę tego piachu.
I musisz mieć też fart na sam koniec, jak się wszystkie nasze rzeczy ułożą.
I dobrze mieć jest szczyptę szczęścia w tym wszystkim. Albo wsparcie, które cię przytrzyma w tym, bo nieraz mieliśmy osoby, które po trzy razy już się poddawały na zasadzie, stary, ja już nie wiem co, stary, masz rozwiązania takie i takie. Ja wiem, że to się wydaje już nawet nielogiczne w tym momencie, ale zrób jeszcze to, to i to. Były osoby, które, wiesz, chciały pół roku na takim grindzie i nic. Ja mówię, pół roku to nie jest wcale tak dużo. to jest czas dla przeciętnej osoby zabójczy i jakby ty się musisz przestawić z tego, że to nie jest tak, że jak okej, to ja teraz postanawiam 15 minut dziennie będę oddychał. Nie, to albo tym żyjesz i chcesz czegoś takiego, no albo się będziesz tak z tym macał, później powiesz, że to nie ma sensu, że to nie działa i to jest taki mit bardzo popularny, który nie tyle co mnie denerwuje, bo jakby ja się nie wdaję w jakieś dyskusje publiczne i też nie jestem raczej opiniotwórczy, jeżeli chodzi o jakieś takie poglądy, ale że ktoś mówi, że wiesz, że nie działa. Ludzie marudzą na te Allegro, a sprzedają dalej na Allegro. Nie myślę o tym, żeby dywersyfikować, żeby coś przekombinować.
Ludzie teraz mają myśli, jak Allegro podnosi tak znaczące stawki.
No tak, ale wiesz, to się kręci od lat. Wejdź na grupę sprzedawców Allegro czy jakkolwiek.
Ja sobie jestem tam, tak obserwuję raz na ich szczęście.
To jest takie rakowisko straszne.
Narzekanie i zła energia. Ogromne wypchanie z złą energią tam.
Bo jakby dropshipping e-commerce, już jakby dla mnie to jest czasami spójna nazwa marketingowa, to trafił do taksówek, nie? Jak się mówiło, że Bitcoinie mówią o taksówce, to znaczy, że już siema. No to tak się też zrobiło. i biorą się za to osoby, które kompletnie nie powinny się brać za tego typu tematy związane z biznesem. One nie są do tego stworzone i to też jest okej. To nie chodzi o to. Ja też jakby zawsze jasno mówię, może to nie jest dla ciebie i to jest w porządku, ale jakby musisz sobie zdawać sprawę, że albo tym żyjesz, roznajdujesz rozwiązania, sam trochę czytasz, dowiadujesz się, szukasz rozwiązań, a jeżeli przychodzisz na gotowe i myślisz, że ktoś zrobił, to w ogóle nawet nie zaczynaj ze mną, tak na zasadzie, bo to szkoda naszego wspólnego czasu, a ja też nie chcę, żebyś się zawiódł powiedzmy w jakiś sposób. Wiem, że niektórzy się mogą, wiesz, złapać na wizję, nie? Ale to jakby jest zawsze podkreślone w kluczowych momentach podejmowania jakichś decyzji, że okej, i teraz to wszystko zależy mimo wszystko od ciebie. Zostaniesz wsparcie, plan działania, ale nic ja ci nie zagwarantuję. Zagwarantujesz sobie to ciężką pracą. Może za pół roku, może za trzy miesiące, może za rok. Mam jakby historię osób, o których nie opowiadam, jakby w miarę, jeżeli chodzi o content, jeżeli chodzi o sprzedaż, bo one brzmią nierealnie, nawet dla mnie z perspektywy czasu, gdzie ktoś Przyszedł, dwóch mamy takich osób, one działają razem akurat, więc powiedzmy zdrowiona siła. I w dwa miesiące doszły do wyników, gdzie otworzyły no 40k klubu, czyli 40 tysięcy zysku udało się w miesiąc wygenerować z jakichś sklepów.
Zysku, nie obrotu.
Tak, zysku na czysto ze sklepów internetowych. Tam dwa, trzy produkty sprzedają. I oni to zrobili w bardzo krótkim czasie, niecałe trzy miesiące, ale oni byli tak nagrzani, że ich trzeba było gasić na live'ach. Nie dość, że wjeżdżali też, robiliśmy czasami tak, że jak się zaczynał mentoring, mówię, słuchajcie, macie do zrobienia w sześć tygodni biznes, ja zrobię formę w tym czasie, robiłem redukcję. Mówię, dobra, też się podkręcę, żeby mieć jakiś w tym wszystkim cel. Wrzucamy sobie, wiesz, ktoś na trening i mówi, słuchajcie chłopaki, ja to dzisiaj z rana trening u siebie w garażu, ekipa cała, wiesz, rzuca zdjęcia. Jakby to, że oni są w wspólnej grupie, rozmawiają sobie, mamy też takie zamknięte mastermindy, że oni sobie razem wewnętrznie rozmawiają, my tam przychodzimy rozmawiać, jakby serio się tworzy taka ekipa, którą sobie mogłem tylko wymarzyć kiedyś w snach, bo zawsze to wszystko psuli ostatecznie ludzie, z których się znajdowali, tak? To jest jakby często. Mieliśmy kiedyś grupę, gdzie jeden drugiemu wykosił, wiesz, wszystkie sklepy i tak dalej, natomiast to się tak przetarło, że u nas są szty Siemanko.
Tak, no to jest ważne, jak my teraz właśnie odpalamy nawet nową kohortę Mastery Commerce Hub 2.0, to w ogóle robimy trzy regulaminy. Jedyny regulamin mindsetowy, który musisz przeczytać i pod nim podpisać. Regulamin wobec ty, jako ty sam ze sobą i regulamin grupy. I przy tym mindsecie w ogóle, i on się trochę wiąże z tym, co powiedziałeś, że moje obserwacje są takie, nawet z nią z Szymonem Nagaczem o tym gadaliśmy, że Kiedyś mi się wydawało, że najważniejsza jest strategia i uczyłem strategii, a teraz widzę, że najważniejszy jest mindset i ja też uważam, że nawet te osoby, które nie są, nie powinny znaleźć się w tym biznesie, one mogą spróbować się lekko naolibić, nawet pójściem na psychoterapię, psychoterapię biznesową, no cokolwiek takiego, co kiedyś mi się wydawało czymś bardzo takim, jakby to powiedzieć, nieprawdziwym czy samym coachingiem, bo ja w ogóle jako ciekawostka, to jeszcze nigdy nie mówiłem, ale ja studiowałem filozofia, doradztwo i komunikację w biznesie oraz coaching. W ogóle jakiś chory kierunek rok to studiowałem.
A był Goggins na introczny?
Nie, tylko doszedłem do filozofii starożytnej.
Okej, no to jak pół żartu.
No ale... Ale chyba najważniejsze jest to, żeby przed w ogóle próbą wejścia w biznes, spróbować naoliwić swój mindset. Taka jest moja hipoteza. Po ponad 150 rozmowach z różnymi przedsiębiorcami e-commerce i na early stage przez rok daje się konsultacje, mentoringi robiłem, patrzyłem sobie jak najłatwiej jest pomóc tym ludziom, to widzę, że w większości przypadków Mindset i konsekwencja. Niby najprostsze takie rzeczy, w sensie nie muszę wziąć know-how wielkiego niby, ale to kiluje te 82%, którymi się nie udaje u ciebie.
Oczywiście. Overthinking, jakby względnie jakby przemyślanie wszystkiego od takich rzeczy. I jeszcze nie dotarliśmy do jakichś etapów. Już się wszyscy zastanawiają, co będzie kiedyś. Stary, skup się teraz na tym, bo ty teraz jakby budujesz stronę, zaczynasz coś uruchomić, ci się nie zastanawiaj nad rzeczami, które będą za pół roku, jak ci dobrze pójdzie. To jest to. Trzeba mieć obsesję. Trzeba być porąbanym na punkcie tego. Trzeba się w to wkręcić, wgryźć, jak ja to mówię. Trzeba być głodnym tego wszystkiego. I często takie osoby, które nie mają wcale wiedzy technicznej, ja mam taki problem, że jak przychodzą do mnie designerzy i deweloperzy, to oni niekoniecznie zawsze mają dobre wyniki, bo oni chcą wszystko dopracować idealnie.
Perfekcjoniści.
nie trzeba być idealnym, ja też nie jestem idealny, ja wiele rzeczy mam do poprawy, ja mam takie bazgroły czasami porobione gdzieś na stronach i tak dalej, że ja wiem, że one wymagają czasu, ale stary ja nie mam czasu, żeby tego ogarnąć, ja się tym zajmę, ale jak przyjdzie na to czas, bo teraz są rzeczy ważniejsze, jak płoną pożary, to rzeczy schodzą na bok i jest takie okej, to jest ważne, ale nie tak ważne jak to i trzeba mieć tą obsesję i nie zawsze trzeba mieć, wcale tutaj nie trzeba być wiesz, wizjonerem, mieć 300 IQ do tego wszystkiego, tylko trzeba jakby mieć dyscyplinę w sobie, żeby jeżeli sobie założymy jakiś plan, okej, ja chcę zbudować IQOM w takiej i takiej niszy, to czy to zajmie pół roku, czy rok, nawet jeżeli startujesz od zera, to jeżeli masz w sobie dyscyplinę i chęć jakby nauki i chłonięcia tego, to prawdopodobnie jesteś w stanie to zrobić. Jeżeli oczywiście, mówię, nie skończą się środki albo będą jakieś przerwy, okej, nie biorę tego pod uwagę. Ale chodzi mi o podejście. Jeżeli mówisz, dobra, to spróbuję, coś tam z tego będzie, coś nie będzie, to też w ogóle nie jest dobre podejście. To albo ty tym zaczynasz żyć, tak jakbyś chciał być sportowcem, który idzie na zawody, no albo pomacasz się z tym miesiąc, pomarudzisz, znajdziesz zawsze wymówkę na coś i wrócisz do tego, co jest na co dzień. I bardzo ciekawe, ja mam masę osób młodych, które mają wyniki.
Jaki jest średni wiek osób w tym projekcie?
Wiesz co, mam osoby po czterdziestce kilka, a później przedział to jest od osiemnastu do dwudziestu sześciu. Jest to wymieszane. Są główne grupy. Są ci młodzi, są ci po trzydziestce i jest najmniej tych po czterdziestce. I te grupy się mieszają. Ci młodzi, wiesz, mieszkują, robią sobie żarty. Ci po środku są już, wiesz, mają rodziny, mają mniej czasu. Inne jest w ogóle podejście, wymagają profesjonalizmu, o którym rozmawialiśmy. Więc ja to mam bardzo ciężko, żeby zbalansować, bo jedni chcą, żebym ja upalił M4 na środku miasta, a jedni chcą, żebym był na podcaście, nie? A ja z tym wszystkim czuję się tak, że ja lubię być na podcaście, lubię merytoryczne wypowiedzi, Ale ja lubię też upalić M4.
A gdzie byłeś na podcastzie?
Na Radiu Czwórka byłem, jeżeli chodzi o ostatnio, gdzie byliśmy. I byłem w Bejsie. Bejsnikarze starym. Ale będzie dopiero publikowane.
Mówiłeś, że byłeś na evencie.
Na evencie, a na podcaście byłem chyba miesiąc temu. Będzie publikacja zaraz. Więc ja gdzieś tam znajduję w tym środek, ale ja się w dwóch środowiskach jakby odnajduję. Ja trochę, wiesz, mogę wyskoczyć gdzieś tam w nocy, polatać samochodem z ekipą, a z drugiej strony wstaję rano, siódme rano, wskakuję na kole, latuję na jakieś spotkania czy konferencje i tu się też świetnie odnajduję, świetnie się czuję, więc jest tutaj taki mix. I odnajdują się osoby w ekipie, które podobnie rezonują do tego wszystkiego. Zawsze komuś coś nie będzie pasowało i tak dalej, czyli nieidealnie się zetrze, ale ludzie łapią ogólnie tą energię. I znajdują się różne osoby i często te młode osoby mają dużo czasu. One potrafią siedzieć po 12 godzin dziennie i dlatego są z tego szybko efekty. Mam w grupie 3 osoby, które w tym roku pisały maturę, no i generują regularnie 15-20 tysięcy zysku miesięcznie. Bo my tam siedzimy nie do końca w obroty, a bardziej w te zyski, żeby już tam każdy... Obrót to wiesz, Allegrowicz ci powie, że milion obrotu to jest nic, bo nie wiadomo ile z tego zostało z autopsji. Ja wiem ile u nas mniej więcej zostaje, jeżeli wszystkie założenia są spełnione, każdy ma oczywiście indywidualną też tabelę taką, takiego czołga, jak my to nazywamy, excelowego, poza aplikacjami i sobie to wszystko podliczamy, więc oni też chcą być bardzo świadomi tego, że tam na pałę, jak to mówię, nikt tego nie robi, że okej, ile zostanie, zostanie. Często Allegrowicze, jak to na nich mówię, nawet mój znajomy, to nie wie. Ja się go zapytam, on powie, że wie, ale ja wiem, że on nie wie.
Bo Księgowa powie pod koniec roku.
W najlepszym przypadku, jeżeli to jest dobrze to wszystko spięte, bo to też bywa różnie. Więc biznes jest ciężki, a e-commerce jest moim zdaniem... Jest coraz ciężej. Czy jest coraz ciężej?
Jak już popatrzę na te pierwsze miesiące tego roku.
Wiele razy, wiele razy się zastanawiałem nad tym, że to już jest koniec. Czy to, wiesz, ten model dalej będzie szedł, ten model, w którym ja mówię, czyli startujemy od zera, rozkręcamy to ile się da. I natomiast cały czas czas mi pokazuje, że trzeba się dopasować do tego co się dzieje. Ostatnim takim najmocniejszym zawodnikiem, która jest takim asem z rękawa. Jakbym miał komuś doradzić z odcinka, na czym się skupić w momencie kiedy mamy brand, który sprzedaje, coś się dzieje, ale potrzebuje skali. Nie wiem jak skalować, co tu zrobić. Content. Dobry content. Jakby my na tym kontencie, i to też rozmawiałem właśnie z Jakubem Chmielniakiem, on powiedział, że Tutaj trzeba robić robotę z kontentem. Robicie to dobrze, trzeba to kontynuować, bo dla waszego, powiedzmy, brandu, chociaż on powiedział, że to nie jest brand według niego, no ale to też nie ma co porównywać, to jest jakby trochę... Brand-sklep.
Brand-sklep.
Że wiesz, inna jest definicja trochę tego, ale żeby to budować właśnie w tym stylu, bo to jest coś, co nam pozwoli chodzić i te partery nam weszły jak masło. Jakby ten naturalny content, mimo że mieliśmy zaplanowane briefy do UGC, takie światło, taka narracja, takie hookie, takie sceny, dokupowanie atrybutów. Ja mówię, dobra, to przebierzemy tego twórcę UGC w coś konkretnego. A się okazało, że pani Asia, pan Adaś wziął telefon, nagrał wideo, które wygląda jak testimonial, zgodził się, żeby to oczywiście upublikować u siebie i u niego na profilu. A co się też dzieje? Pozycjonujesz sobie to Instagram TikTok, wpisujesz markę, wyskakują filmy na Instagramie. Co się dzieje, kiedy wchodzisz w naszą markę, dla niektórych może nie markę, i widzisz 200 filmów od osób niezależnych? Okej! Na TikToku? Na TikToku, na Instagramie.
To jest coś, co mamy czasem zaplanowane, mamy w ogóle nie zagospodarowanego TikToka, wyświetlamy się na frazy, jakieś tam te repliki skórzane, ale mamy właśnie teraz pomysł na TikToka, TikToka organicznie, po prostu pod frazy brandowe, żeby się lepiej pozycjonować. Od razu tutaj wbijam się, bo to jest temat, który mielimy aktualnie od dwóch tygodni, naszą całą nową strategię influencerską, bo nasza marka powstała na współpracach produktowych z dużymi twórcami. Teraz jakby robimy, taki mamy cały pomysł na współpracę influencerską. Ostatnio też był u mnie był dyrektor e-commerce Sawickiego, Tomek Osman. I też mamy nawet rozmowę za dwa dni, gdzie będziemy sobie zbijać wszystkie pomysły. Jestem i mamy też ogrom narzędzi, z których korzystamy. Rozmawiamy sobie tak strategicznie bardzo szeroko. Jak to u was wygląda, jeśli chodzi o tych influencerów i te UGC? Jakiś to jest system, narzędzie, Excel? Opowiedz mi o tym.
Już ci mówię. Generalnie, jeżeli chodzi o influencerów, to my się ich nie dotykamy.
To jest UGC.
To też rozróżnimy, że influencerzy to osoby, które są w jakiś sposób znane w swojej niszy i monetyzują się na podstawie tego, że płacimy im za sponsorowanie produktu na ich social media. I okej, to jest super, to dalej potrafi działać bardzo dobrze. To są duże budżety, jeżeli chcemy zrobić porządną kampanię i nawet średni twórcy biorą już za to naprawdę duże pieniądze. Zwroty z influencer marketingu spadają. I właśnie po rozmowie z Jakubem, który też ma swoją agencję, tak, albo udziały w tej agencji, nie wiem, nie wchodząc w szczegóły, w każdym razie zna się dobrze na tym.
I dużo tych influencerów przemielił.
I przemielił, to jeżeli ich dobierzesz dobrze i mądrze, to okej, może to działać, ale jeżeli to robisz tak pierwszy, lepszy, to ci może to bardzo nie wejść. To jest większa rozkmina. I z twórcami Lucy uważam, że jest podobnie. Bo jak weźmiesz, dobra, chcę film. Jaki? No nie wiem, zrób jakiś. To też nie wyjdzie, nie? I jest bardzo dużo twórców UGC, bo teraz zobaczymy, że tak, teraz jest ten podcast, nie wiem, niech będzie sierpień jak wychodzi, to za rok będziemy mieli, nawet mówię szybciej, będziemy mieli wylew kursów. mentoringów z UGC. Jak mamy Dominikę Żak, wszyscy, który teraz kobieta na Instagramie, to dajcie pół roku, rok i będzie twórz filmy, zarabiaj na tym. Uważam, że to jest kolejny trend. Jakbym był kobietą, to chętnie bym w to wskoczył. Nie mam takiej okazji, nie jestem twórców UGC w postaci mężczyzn, jest niestety, niestety dużo mniej. Kobiety tutaj dominują i dużo twórców naprawdę się wyskillowało. Jak ja zaczynałem, nie było twórców UGC. Ja sam nagrywałem materiały tego produktu, które były średnie, ale działały bardzo dobrze, bo to był pierwszy content taki natywny. a twórcy, pierwsi twórcy nie byli najlepsi. Ja wysyłałem produkty Polki, które mieszkały za granicą. Często zaczynały od UGC, bo one już widziały, co się dzieje w Stanach. Ja do nich wysyłałem te produkty i one mi nagrywały pierwsze UGC. Ale to, jak wygląda teraz UGC, jak wyglądało wtedy, to się całkowicie zmieniło. I my mamy kompletny system działania, w którym jakby pozyskujemy sobie różnych twórców i przechodzimy na stałe współpracę z tym.
Ale gdzie je wyszukujecie jakimś narzędziem?
Wiesz co, tak naprawdę tutaj zasada jest bardzo prosta. Mamy oczywiście wszystkie takie portale jak Use Me, Fiverr i tak dalej. No i tam jest robota do zrobienia w postaci researchu, przejrzenia tych materiałów. Grupy na Facebooku. Influencerzy, bartery, wszystkie te jakby rzeczy.
Tam są jakościowi twórcy?
Da się znaleźć.
Okej, zawsze mi się wydawało, że tam
jest taki... Tam jest masa syfu. W Syfu takiego, nie że obrażając kogoś,
tylko syfu takiego contentowego.
Masa contentu, który nie nadaje się na to, żeby go po prostu zamawiać. Roboty, którą ok, ktoś się uczy, niech się uczy, ale to nie jest coś, czego my szukamy. sensie... Natomiast kolejnym miejscem są na przykład firmy, które się tym zajmują. Mamy taką jedną firmę w Polsce, współpracujemy, mogę pozdrowić Arkadiego, Viral Place. Możemy sobie tych twórców zgłosić o do nich zgłoszenie.
Zapisujemy.
Oni działają też tak agencyjnie.
Zapisujemy i to robimy wewnętrznie. Viral Place to się nazywa?
Tak.
Zapisz sobie, od razu wrócę do zespołu.
To była forma startupu i oni sobie to rozwinęli. Jeżeli tam przyjdziesz z konkretami, to oni cię obsłużą agencyjnie. Jeżeli chcesz przyjść jako klient detaliczny, to też sobie zamówisz. Oczywiście musisz za to zapłacić. ale znajdziesz twórców, znajdziesz portfolio i to jest wszystko osadzone w jednej aplikacji, bo jeżeli zaczynasz to masz czas na research, na bawienie się ręcznie z tymi twórcami, a w momencie gdy się skalujesz to my też z nich korzystamy, gdzie mamy ok, dajcie nam pięć takich, dziesięć takich, piętnaście takich, zajmijcie się tym, my to wysyłamy i to ma wyglądać tak i tak, macie dopilnować jakości. Oni mają tych twórców posegmentowanych, są twórcy zweryfikowani, są mniej zaawansowani twórcy.
I to jest najlepsza jakość do kosztów, w sensie, versus samo grzebanie.
Wiesz co, jak sam pogrzebiesz, to możesz znaleźć takie perełki i się dogadać też na takie rzeczy, jak na przykład ja to nazywam wewnętrznie UGC produktowe. To jest takie... To wiem, takie kilka osób mamy. Które nie nagrywają swojej twarzy, nie udostępniają wizerunku, tylko nagrywają ujęcia z produktem. I to się potrafi świetnie sprawdzać, a jest dużo tańsze, więc zależy czy patrzycie na to mocno z perspektywy kosztów i nie zawsze najładniejsze UGC działa najlepiej.
A nie, to to wiadomo. U nas najlepiej tak naprawdę działają testymoniale naszych realnych klientek.
Czyli naturalność. Czyli uważam, że jeżeli mówisz, że to działa, to obstawiam, że bartery u was się sprawdzą świetnie.
I one się sprawdzają, tylko my tego aż tak szeroko nie robiliśmy, bo świadomość budujemy sobie na kilku punktach styku, a teraz mamy nowy plan na to. Więc jak ktoś tego słucha, to moi drodzy, my jesteśmy na etapie dwutygodniowego brainstormu o całym influence marketingu na wyższym takim poziomie.
OK. I też jeszcze jedna sprawa odnośnie tego barteru. Też barter był ciężki, trzeba było się dogadywać ze wszystkimi. To jest masakra. To trzeba komuś zlecić i ktoś też nie będzie zadowolony z tego. Opracowałem system, w którym wszystko się dzieje automatycznie, łącznie z wysyłką, z feedbackiem i ze sprawdzeniem. Jest jedna osoba, która to kontroluje jako side task i dogaduje sobie to tylko, żeby sprawdzać, czy te filmy się pojawiają, w jakim czasie i że to wszystko jest dopinane. Jest jakby na to automatyczny flow, który pozyskuje osoby na bartery i magazyn wysyła paczki i też to trafia do BL-a i normalnie wraca nam gotowy jakby filmy tylko się pojawiają na Instagramie, że nie zanurzamy ich wrzucać po prostu na Chciałbym to otrzymać.
Jest taka szansa?
No to w kuluarach myślę, że możemy sobie o tym podyskutować na wizji. To jest gdzieś tam ustawione dla grupy masteringowej właśnie, którą sobie działamy, więc zostawmy to jeszcze. Wczoraj mieliśmy o tym spotkanie, gdzie im to zajawiłem. Przetestowałem to na kilku sklepach. W 80% działa. Zależy to dużo od produktu, którego mamy. I co ciekawe, wprowadziłem, pomagałem wprowadzać, no bo to nie jest moja marka, ale to jakby byłem od strony zarządzania tego, jak to wprowadzić. Przyszedł do mnie facet, który sprzedawał na vintage ubrania. ale customowe, własne, jakby własne nadruki, jakieś kombinacje. Mówię, chcę z tego zrobić markę, mam taką wizję, tak jak grupa odbiorców. Dobra, rozpisałem cały plan działania. W trzy tygodnie odpaliliśmy, żeby wpadało po 40 zamówień dziennie, opartych na barterach. I on to dopalał sobie ładnie reklamami i to działało genialnie, bo to było natywne. Na TikToku te dziewczyny młode sobie, wiesz, tańczyły, robiły różne rzeczy w tych ciuchach i tak dalej. I mega to zadziałało. Muszę się właśnie do niego odezwać, jak tam idzie dalej, bo nie odzywał się do mnie dawno, ale doszliśmy dosłownie w kilka tygodni do naprawdę dobrego wyniku, ale miał dobry produkt. Jak ja mu dawałem rzeczy do zrobienia, to zadowodnienie było gotowe. To nie było milion pytań, bo ja mówię do niego, słuchaj stary, ja nie mam czasu, żeby wiesz, niestety pomagać na poziomie operacyjnym. Jak jest problem, to ty sam z tym radzisz, jeżeli chcesz, żebym ci pomógł. Dobra stary, nie ma problemu, ja zrobię wszystko, każdy problem rozwiąże. I to są dla mnie ludzie do pracy. Tacy, że ja im mówię, Ma to wyglądać tak, a jak ty to zrobisz, to mnie nie interesuje, czy z takiego narzędzia, czy z takiego, czy będziesz musiał dewelopera wziąć na godzinę. To mnie nie obchodzi. Ma być zrobione tak. Taka oferta twórców masz pozyskać. Jak? W tym, w tym, w tym miejscu. Przewertuj i zrób. OK. I stary gość wracał po kilku dniach z takim tematem, co by ludzie robili tydzień, dwa i zadawali milion pytań? z gotową rzeczą. To są osoby takie, które właśnie mogły być takimi komandosami i jakby on nie umiał ustawić adców. Ja mu tylko powiedziałem jak ustawić te adce mniej więcej. Ustawił to i to działało. Wiesz tam teraz jest coraz mniej filozofii w tych adcach, a coraz więcej jednak kreacji advantage plusów, smart campaignów i tak dalej w zależności od systemu. Coraz łatwiejsze. W kierunku kontentu. No właśnie o to chodzi. Jakby kontent teraz najbardziej targetuje.
To się w pełni zgadza, zresztą ja byłem rok temu na evencie dla całej Europy Wschodniej, Meta, zaprosiłem, mój kolega tam pracuje i tam wybrzmiała jedna... Masz kolegę w Mecie. Mam kolegę w Mecie, nawet w Mecie czasami się pojawiam na eventach.
Dobry temat, dobry temat, ale odbanowuje oko na Facebooku, czy nie?
Nie, niestety tego już kilka osób do mnie pisało.
Nie wiem, śmieję się, bo to jest taki, wiesz, temat zawsze do... On jest
z tej steamu i postąpił kilka razy w mecie na eventach mnie zaprosił, więc, ale nie, niestety, nie odblokowują. Ale tam wybrzmiała jedna rzecz na tej konferencji, że najistotniejsza z kreatywności content, z samą samą reklam, to już nie ma...
No nie, no stary, jak później z tego contenta tyle wrzucasz w komentarz, po prostu kampania Advantage Plusa leci na broad to wszystko i to sobie już algorytm ustawia. Jak on przebył tyle tych zdarzeń, to on wie komu to ma pokazać. Aczkolwiek Jakub mi powiedział bardzo ciekawą rzecz, że im się w pewnym momencie przez jedną złą kampanię na podstawie kreacji rozoptymalizował piksel. Chociaż nie wiem, czy moim zdaniem jest to możliwe, żeby się rozoptymalizował piksel na zasadzie puszczenia jakichś tam konkretnych kampanii z jakimś stylem. Czyli załóżmy, że tworzymy do torebek i zamiast torebek daliśmy jakieś bardziej catchy hasło reklamowe, które nawiązywało, że klient mógł pomyśleć coś innego, że to jest inny produkt i się to jakoś rozjechało. Ja też trochę jestem tego typu, że nie tyle przerobiłem treści na Facebooku jakby ustawiania tych kampanii, ale przede wszystkim kont reklamowych. U nas było tak, że nawet te konta zmienialiśmy. Masa różnych jakichś dziwnych problemów, bugów na Facebooku i tak dalej spowodowała to, Widzisz,
a w moim świecie nikt żadnego bago nie boi problemu.
Ja z tej rzyje z tym, że jakby karta jest odrzucana. Nie wiem, stary, trzeba założyć konto na kogoś innego, bo już nie ma tam relatywnych rozwiązań. Support nie istnieje w pewnych momentach na etapie konta. Są takie cyrki, że ja mówię, no stary, kup konto, bo już nie mam ci co poradzić. No musisz kupić te konto, nie? Albo są konta, które... Nie wiem, tu można... Nie chcę robić teraz, wiesz, kuli śnieżnej, tak naprawdę kuli wróżenia, ale do Facebooka mogę ci zrobić 100 teorii spiskowych i myślę, że każdy ekspert by powiedział, że jest to możliwe albo drugi powiedział, że nie jest to możliwe i każdy do tego zrobi swoją historię. Możesz wymyślać najlepsze kursy, strategie i tam możesz tak to dobrać słowami, że zaczarujesz każdego. A prawda jest taka, że każdy ma swoją technikę na swoją niszę i każdy styl kampanii może działać inaczej na innej brandzie. Content jakby jest moim zdaniem jednak najważniejszy mimo wszystko. Bo ludzie szukają złotego ustawienia. Moim zdaniem nie istnieje.
Nie ma takiego złożonego ustawienia. Wszystko jest związane z kontentem. Też to wszem i obec prawie na swoich podcastach. I tym optymistycznym akcentem, że wszystko kręci się wokół kontentu, powoli dobrnęliśmy do rozmowy, która miała poniekąd wysłaną kogoś agendę, ale z racji tego, że położyłem plaudę, a nie razy nie spojrzałem na swoje odtadki, polecieliśmy z float, co myślę, że widzowie docenią, bo ostatnio dostałem dużo ciekawych komentarzy, że jak nie lecę ze swoimi pytaniami przygotowanymi wcześniej, Ale ten temat mnie ciekawi, to wchodzę głębiej. Jestem żywo zainteresowany i tak też było dzisiaj, moi drodzy. Minuta 8 i 27 sekund. Ostatnie zdanie na koniec. Ale zakończyłem ci co? Nie spodziewałeś, że w tym momencie to będzie szybko ominął czas?
Nie spodziewałem się, ale bardzo fajnie zakończyliśmy sobie i pociągnęliśmy i nie odwołaliśmy się faktycznie do agendy, którą ja też prześledziłem. Ja lubię freestyle, bo gdzieś tam jestem z tych osób, co lecą na live. Słuchajcie, działajcie prężnie, dyscyplina, content is the king. Myślę, że to będzie podsumowanie dzisiejszego PonyCon, bo uważam, że jest dzisiaj szalonie istotny.
Super. Dzięki wielkie. A my się usłyszymy w kolejnym odcinku podcastu z Buta w Marketing. Jak się tam twój profil oznacza na dole, jak ktoś by nie chciał wpaść i pooglądać sobie ciekawe rzeczy o e-commerce i omporcie i nie tylko.
A inne rzeczy.
Tak, inne rzeczy. Zapraszam. Dzięki wielkie. Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trapi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







