E-commerce JAK ZACZĄĆ? |Mateusz Załubski| Z buta w marketing Podcast - Oskar Lipiński

W drugim odcinku podcastu "Z buta w marketing" prowadzący Oskar Lipiński rozmawia z Mateuszem Załupskim – doświadczonym marketerem, wykładowcą na Akademii Leona Koźmińskiego, byłym współwłaścicielem sklepu pomady.pl oraz Head of Marketing w Surfshark. Rozmowa obejmuje praktyczne aspekty startu w e‑commerce w Polsce w 2024 roku, w tym wymagany kapitał (150‑200 tys. zł), realia marż (25‑35 % w niszowych produktach groomingowych) i pułapki cenowej wojny. Za gościem omawiane są strategie growth marketingu – od tradycyjnych performance hacków po nowoczesne ramy Reforge, w tym pojęcia AHA‑moment i habit‑moment oraz znaczenie analityki produktowej. Poruszane są tematy edukacji: rola wykładów, studia MBA, wymiana w Singapurze i program Oxford Executive Leadership, a także ciągłe samokształcenie poprzez newslettery i zamknięte społeczności. Dyskutowane są wyzwania globalnej ekspansji, mentalność „brandu z internetu”, różnice między pracą w scale‑up a korporacji oraz praktyki influencer marketingu przy ograniczonym budżecie. Na koniec gość dzieli się swoimi źródłami wiedzy i refleksjami o podcastingu jako narzędziu dzielenia się praktyczną wiedzą.
Chapters
To ile trzeba mieć pieniędzy w tym 2024 roku, żeby myśleć o e-commerce'ie? Te reklamy, które wskakują non-stop na Facebooku, tam kuru za 97 zł, naucz się reklam na Facebooku, wystarczy przeczytać sobie support Facebooka w połowę dnia w sobotę. Co to znaczy do końca? I czym jest growth marketing, powiedz mi? Ja już teraz wiem, ale myślę, że dużo osób może jeszcze nie wie. dyrektorem e-commerce marki DAK. Masz dosyć pierdolamento? Możesz się spodziewać tu szczerej, brudnej prawdy o marketingu i e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe mięcho. Napisz do mnie teraz na Instagramie, Oskar Lipiński, prawda, a podaję się Ci nieoczywistą prawdę, o której nikt nie mówi. Cześć, bardzo miło przywitać was w drugim odcinku podcastu z Buta w Marketing, który zasadniczo miał być pierwszym odcinkiem, ale wyszło jak wyszło i jest z nami dzisiaj nowy gość. Słuchajcie, chciałem wam przedstawić osobę, która jako jedno z nielicznych na mojej drodze edukacyjno- i komersowo-marketingowej odnoszę wrażenie, że nadaje na podobnym flow jak ja. Zgadzamy się w wielu kwestiach i co ciekawe jeszcze kilka lat temu, gdy grzecznie siedziałem w ławce na studiach Akademii Lola Koźmińskiego, był moim wykładowcą. Przedmiotu nie pamiętam, ale może podczas rozmowy dojdziemy do jakiegoś tego przedmiotu. Wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego od pięciu lat edukuje z zakresu e-commerce, digital and social media marketing. Pracował w takich firmach jak TEDx, Flixbus czy Google. W międzyczasie był współwłaścicielem sklepu internetowego Pomady, Supersonic Food, gdzie pełnił funkcję Chief of Growth. Członek zamkniętej społeczności Digital Express Club, a aktualnie Head of Marketing Surfshark. Poznajcie Mateusza Załupskiego.
Cześć wszystkim, cześć Oskar.
Intro, mam nadzieję, że prawdziwe. Chyba powiedziałem wszystko.
Zdecydowanie.
Super.
Ja też staram się wszystko mieć w miarę transparentnie przedstawione na Linkedinie, więc jak ktoś chce mnie sprawdzić, to poproszę.
Tak, słuchajcie, Mateusz miał być pierwszym gościem, jest w drugim odcinku. Naprawdę, tak jak powiedziałem, jest to jedna z nielicznych osób, która uważam, że nadaje na podobnym flow jak ja, więc ta rozmowa, moim zdaniem, będzie bardzo merytoryczna. Będzie też trochę inspiracji, trochę doświadczenia. Jest dużo tematów, które mnie osobiście interesują i myślę, że możemy zaczynać.
Ja jestem gotowy.
Słuchaj Mateusz, miałeś kiedyś sklep pomady.pl? Coś możesz więcej powiedzieć? Co tam poszło dobrze? Co tam poszło źle? Czego to sklepu nie ma? No bo zaczynałeś w e-commerce jako właściciel sklepu internetowego.
No jakby w samym sobie w e-commerce'ie faktycznie tak. Wcześniej jeszcze miałem karierę zawodową w agencji digital marketingowej. Natomiast tak, pomady.pl to była pierwsza moja przygoda przedsiębiorcza. Zakładałem ten biznes z przyjacielem i rok temu po moim weselu się śmialiśmy, że chyba największym sukcesem tego sklepu było to, że do dzisiaj się przyjaźnimy i się nie zabiliśmy. Ja ogólnie różnego rodzaju pomysłów biznesowych, testów, różnego rodzaju platform, miałem kilka, kilkanaście. Większość z nich nawet nie używała światła dziennego albo testowałem coś po ciemku. Natomiast pomady były faktycznie biznesem, który wystartował, z którym działaliśmy przez 18-24 miesiące. Co tam wyszło? Wyszło to, że był to pierwszy biznes. Zaczęliśmy, założyliśmy spółkę, postawiliśmy sklep, sprzedaliśmy pierwsze produkty, podpisaliśmy umowy. Siedem lat temu to jeszcze nie było aż takie proste jak dzisiaj. To też często powtarzam swoim studentom na zajęciach i w ogóle ludziom, którzy pytają mnie, jak zacząć w e-commerce. Dzisiaj jest to relatywnie proste. Mamy fantastyczne platformy typu Shopper, AI i masę innych platform, gdzie założenie sklepu trwa dosłownie weekend. Trzeba tylko wiedzieć, co sprzedać. No więc ogólnie z perspektywy mojej nauki, nauczenia się też pokory i cierpliwości, to było super doświadczenie. Ja jakby polecam każdemu coś takiego spróbować. Co tam nie wyszło? Chcieliśmy wejść na stosunkowo trudny rynek. 2017 rok to jeszcze był rok, w którym Zaczynał się hype na barbershopy, na modę męską, ale ten rynek był jeszcze mały. Myślę, że do dzisiaj jest tak, że rynek eleganckich, fajnych produktów do mężczyzn, do pielęgnacji ciała, włosów, brody, czy w ogóle nawet sama w sobie moda, to jest stosunkowo niszowy rynek w Polsce. Dopiero zaczynamy. Dużym przełomem jest tutaj wejście młodego pokolenia na rynek, bo oni zdecydowanie bardziej o siebie dbają. My zaczynaliśmy jako trochę żółtodzioby, bez zaplecza kapitałowego i to akurat był spory problem. Dobre learningi biznes sam sobie nie wypalił. My zaczynaliśmy na platformie PrestaShop, z tym nie było żadnych problemów technicznych. Zarządzanie magazynem też nie było jakieś bardzo problematyczne, usługi księgowe nie były problematyczne, więc to nie było wyzwań. W pomadach gigantycznym wyzwaniem była struktura rynku produktów pomadowych i produktów do brody. Mało osób sobie zdaje z tego sprawę, ale z racji tego, że jest to mały rynek, jest mało dystrybutorów, jeśli już ktoś jest jakimś dystrybutorem, to zazwyczaj sam ma słabe ceny, bo realizuje małe wolumeny u producentów i to było wyzwanie. My tam operowaliśmy na naprawdę niskich marżach. Marże na takim produkcie wynosiłyby 25-30-35%. Mało osób też sobie zdaje sprawę z tego, że bardzo dużo sklepów e-commerce'owych na takich marżach operuje, bo mamy taką polską chorobę. to też prowadząc zajęcia ze studentami, tak staram się to nazywać, bardzo często sklepy internetowe w Polsce konkurują ceną, co jest drogą donikąd. Ja dam cenę 69 złotych, konkurent da cenę 67,90, ktoś kolejny da 65,90 i tak walczymy razem do momentu, w którym wszyscy przestajemy zarabiać. I patrząc na to, że było kilku konkurentów, wszyscy braliśmy od tych samych dystrybutorów, to z tej perspektywy biznesowej to nie miało jakiegoś bardzo dużego sensu. Więc do dzisiaj powtarzam wszystkim, jeśli chcesz zakładać swój sklep internetowy, albo bardzo drogie produkty, albo produkty, które gwarantują ci marżę powyżej 50%. Bo jeżeli to się nie uda, to ciężko będzie ci faktycznie zarobić na marketing, na operację, na zespół, na biuro i na wszystkie rzeczy, które wiążą się z tym e-commerce'em. Także nas de facto rozjechało to. Czyli kwestie pozyskiwania towaru. Gdybyśmy wtedy w 2017 roku otrzymali od kogoś kwotę 500 tysięcy złotych, milion złotych na rozwój tego biznesu, co już pozwoliłoby nam zwiększyć wolumeny zamówień albo nawet nawiązać kontrakty dystrybucyjne z producentami, to pewnie wyglądałoby to inaczej. Ale przy marży, którą my tam mieliśmy w tym sklepie internetowym, to trochę się rozjeżdżało. My finalnie ten biznes, aktywa tego biznesu sprzedaliśmy do konkurenta. Konkurent Najpierw nic z tym nie robił, więc chyba częściowo chodziło o to, żeby po prostu pozbyć się konkurencyjnego sklepu. Natomiast z tego co widziałem teraz, to domena pomady.pl przekierowywuje już do po prostu konkurencyjnego sklepu. Także z jednej strony sukces, bo biznes przetrwał, chwilę żył. Ktoś to jeszcze później, ktoś jeszcze uznał, że ma to jakąś wartość i to później od nas kupił. Natomiast z perspektywy biznesowej ważna lekcja dla każdego, kto chce zaczynać w e-commerce. Zastanówcie się jaką jesteście w stanie osiągnąć marżowość na waszych produktach.
Tak, ja tutaj dopowiem, że w pełni się zgadzam. Ja wychodzę z założenia, że taka dobra marżowość, jak sprzedajemy produkt w modelu D2C, to jest takie 60-70% i tam naprawdę już można próbować skalować, czy to performancem, czy brandem. Ale powiedziałeś dwie ważne kwestie, które mnie zastanowiły, a propos świadomości męskiej. Napisy Też jestem bliski tego, bo mieliśmy produkty męskie u nas w Dagu przez 27 lat, ale już rok temu wycofałem wszystkie. I jeżdżąc trochę na targi młody, byłem na PTUomo w Mediolanie, stworzone przez społeczność Amara.org ostatnio nawet byłem w Kopenhadze na Fashion Weeku, no to jest duży, jest duża różnica. I myślisz, czy to się zmieni, czy to się nie zmieni, czy to jest tak, że my potrzebujemy jeszcze więcej czasu, żeby nadążyć nad zachodem, nad tymi trendami, nad tym bardziej dbaniem o siebie? W czym trwi problem twoim zdaniem?
Portfel, świadomość. Gonimy zachód pod każdym względem ekonomicznie. W wielu dziedzinach już wyprzedziliśmy zachód. Poziom cyfryzacji różnego rodzaju usług w Polsce jest naprawdę bardzo wysoki. Natomiast na poziomie świadomości, jeśli chodzi o modę, dbanie o siebie i też, by the way, np. zdrowa dieta. To też jest ekstremalnie ciężki temat w Polsce. Potrzebujemy jeszcze chwili czasu. Myślę, że dzisiaj sprzedawanie luksusowych, eleganckich, fajnych produktów dla mężczyzn jest łatwiejsze niż było 10 lat temu, ale pewnie złota era na to zacznie się za 10 lat. Czyli w momencie, w którym Gen Z zacznie faktycznie poważnie zarabiać, zacznie mieć spore pieniądze, ten rynek się odblokuje i zaczniemy mieć sukcesy w postaci polskich brandów, czy to beauty, czy fashion.
Może torebkowych.
Może torebkowych, jak najbardziej. w tym kierunku żadnych przeszkód. Mamy kilka różnego rodzaju brandów, które próbują. Mamy tam poszedkę, jakieś sklepy typu elegancki mężczyzna, ale są to mimo wszystko dalej niszowe biznesy. Jednak fashion czy beauty dla mężczyzn w Polsce to jest bardzo, bardzo trudny biznes. Sukces, który widzę i obserwuję, to jest marka Masferi. Nie wiem czy kojarzysz, to jest marka, która produkuje szampony, rzeczy do brody i pomady, pasty do włosów i dystrybuuje je w Rossmanie. Oni zaczynali mniej więcej w 2017 roku i do dzisiaj chyba nie zrobili żadnej wielkiej ekspansji, ale do dzisiaj w Rossmanie mają swój fragment na półce, gdzie można kupić ich odrobinę bardziej profesjonalne szampony i produkty do włosów.
Widzisz, nazwy nie zapamiętałem, ale wizualnie chyba wiem, o czym mówisz, jaki to jest produkt. Tak, kojarzę to. Tylko oni sprzedają w modelu wholesale'owym w Rossmanie, więc to trochę ciężko zbudować brand, no i to się pewnie odbija na zakupach w internecie. Jedno pytanie jeszcze do tego, co powiedziałeś. Słuchaj, to ile trzeba mieć pieniędzy w tym 2024 roku, żeby myśleć o e-commerce?
To zależy. Ile ktoś ma w sobie motywacji i gotowości do wykonywania ciężkiej pracy samodzielną? Jeśli ktoś chce zaczynać z biznesem e-commerce'owym i wyobraża sobie to jako spektakularne początki, jeżdżenie na wakacje i świetną zabawę, to tak nie będzie, bo dzisiaj logistyka kosztuje, kartony kosztują, gdzieś trzeba to przechowywać, skądś trzeba to wysyłać. Jest dużo w Polsce sklepów osiągających jakieś przeciętne, większe sukcesy, które zaczynają jako biznes e-commerce'owy wysyłany z domu. Małżeństwa, które zaczynają swoje biznesy, coś importują, sprzedają z jakąś marżą, dystrybuują przez marketplace'y i w ten sposób zaczynają. Natomiast jest to wyzwanie i to nie można tutaj zakładać, że od samego początku będą to jakieś spektakularne pieniądze. Natomiast jeśli już wchodzimy w jakiś wariant większej inwestycji kapitałowej, myślę, że jesteśmy w stanie spokojnie zacząć od budżetu typu 150-200 tysięcy złotych, żeby robić to już na takim poziomie, w którym mamy czas się wyspać i mamy czas na jakieś przyjemności w życiu. Wiadomo, magazyn, czy robimy to wewnętrznie, czy kogoś zarekrutujemy. Jeżeli kogoś zarekrutujemy, no to mamy pierwszy etat. Ten etat też kosztuje. Na początku ten etat nie będzie efektywny. Jeśli robimy to sami, to nie mamy czasu. Podobnie, prowadzenie jakichś mediów społecznościowych. Moja rada jest teraz taka dla praktycznie wszystkich zaczynających z social mediami. Nikt nie chce śledzić waszej marki, bo nikogo nie obchodzi wasza marka, obchodzicie ludzi wy. Więc jak zaczynacie z waszym biznesem, sklepem internetowym czy czymś w tym stylu, to warto jest zaczynać z komunikacją jako ja. Natomiast to też wymaga czasu i wszystko wymaga inwestycji. No, to nie jest łatwy rynek, ale żeby nie było, że jestem jakimś pesymistą i odradzam, trzeba po prostu sobie zdawać sprawę z tego, że e-commerce dzisiaj w Polsce stanowi 9% całego retailu. Dziewięć procent.
To myślałem, że nieco więcej.
W piku pandemii stanowił chyba jakieś dwanaście, teraz wrócił do dziewięciu procent. I według raportów Digital Trends za 2023 rok, rynek e-commerce w Polsce jest warty 65 miliardów złotych przychodu rocznie. Biedronka robi tyle obrotu, więc cały polski e-commerce równa się Biedronka. No i oczywiście porównujemy ten e-commerce do Giganta, ale to jeszcze jest początkowy etap, to jeszcze jest początkowa faza. Także warto jest próbować, bo z drugiej strony założenie jakiegokolwiek innego biznesu może się wiązać z jeszcze większą inwestycją i jeszcze większym kosztem, ale trzeba się zastanowić, czy jesteśmy gotowi na to poświęcenie. Założenie jakiegokolwiek biznesu wymaga poświęceń, a e-commerce tej pracy operacyjnej, pakowania, wysyłania, odpowiadania klientom. Sam prowadzisz sklep internetowy, pisze niezadowolony klient w sobotę o 23, a ty jesteś na imprezie. Kto mu odpisze?
No kiedyś, przy naszej skali trochę ciężko, ale kiedyś faktycznie to było tak, że ja nie odchodziłem od telefonu i nagrywałem głosówki, wychodziłem do cichego pokoju i potem te paczki pakowałem, więc jakby przeszedłem tą drogę. Jan dorzucił jeszcze jedną rzecz, że poza tym, że mamy ten kapitał, to musimy mieć świetny produkt. Jest tak konkurencyjność duża w każdej niszy produktowej, że jak nie mamy czegoś naprawdę takiego co staje fajny feedback i dobre opinie i naprawdę jest coś wyjątkowym, a nie kolejnym załóżmy nawet kremem do golenia, który ma 30 indystrybutorów, właśnie bijemy się ceną, no to też się może nie udać.
Tak, absolutnie. Mnie trochę mierzi jak obserwuje jak ktoś sprzedaje kurs typu wykup dane z Allegro. Kiedyś były te produkty typu jakieś trade watche. Teraz bodajże Allegro samo publikuje za opłatą dane odnośnie statystyk sprzedaży. No i tam były kursy pod tytułem kup z Chin jakąś zabawkę za 30 złotych i w sezonie świątecznym sprzedaj ją za 150, zarobisz miliony. No może 10 lat temu tego typu model miał jakiś sens. Dzisiaj ci ludzie chyba głównie żyją ze sprzedaży tych kursów z tego, gdzie one nie wnożą jakiejś wartości merytorycznej. Czekam na bardziej merytoryczne kursy. Czekaj, czekaj. I się do siebie uśmiecham. Bo rynek trzeba edukować. Wierzę, że e-commerce w Polsce ogólnie jako rynek robimy dobrze. Mamy świetne metody płatności. Tutaj nie ma żadnych wyzwań. Mamy świetne metody dostawy. W Polsce podepniesz paczkomat i podepniesz jednego kuriera i masz praktycznie cały rynek zadowolony. Z płatnościami wepniesz jednego pośrednika płatności i masz cały rynek zadowolony. To są unikaty, które powodują, że to prowadzenie e-commerce'u w Polsce jest łatwe. I mamy też operacyjny benefit w postaci tego, że jeszcze jesteśmy relatywnie tanim rynkiem. Ja w ogóle bardzo trzymam kciuki za ekspansję polskich e-commerce'ów za granicę, bo absolutnie nie ma się czego wstydzić.
Myślę, że ten temat w ogóle poruszymy. To będzie moje osobiste pytanie. Jesteśmy w temacie nauki i kursów. Mnie też mierdzi bardzo te reklamy, które wskakują non-stop na Facebooku. Tam kurs za 97 złotych, nauczy się reklam na Facebooku. Wystarczy przeczytać sobie support Facebooka w połowę dnia, w sobotę. Ale jednak z tą nauką jest tak, że ty masz dużo wspólnego. bo od pięciu lat jesteś wykładowcą na Akademii Lona Koźmińskiego. Chyba to jest tak, że byłeś pierwszy rok jak ja byłem? Jest taka szansa?
Tak. Wtedy jeszcze nie prowadziłem sam całych przedmiotów, tylko byłem na konkretnych segmentach i zajęcia, gdzie się poznaliśmy, to chyba były zajęcia z content marketingu.
Tak, bardzo możliwe. No dobrze, no to... Dlaczego wykładasz? Co ci to daje? Jak widzisz w ogóle rynek studentów z zakresu marketingu? Opowiedz o tym więcej, bo to jest ciekawe. No i zresztą sam byłem tym studentem, więc ciekawie mi opinia o tym.
Dla mnie to jest frajda. Kosztuje to trochę czasu. Myślę, że studenci i ogólnie ludzie nie znają sobie sprawy z tego, ile bycie w sektorze edukacyjnym wymaga przygotowań, przemyślenia, co się powie, jak się powie, jak się sprawdzi później wiedza tych studentów. I to tyczy się zarówno nauczycieli w szkołach, jak i później na uczelniach. Dla mnie to jest frajda. Dla mnie to jest przyjemność popracować z młodymi ludźmi i czegoś ich nauczyć i trochę przygotować później do pracy albo do prowadzenia swojego biznesu. Koźmin jest też pod tym kątem unikatową uczelnią. Jest tam bardzo dużo osób prowadzących zajęcia, które mają praktyczne doświadczenie. Więc od razu podnosi to poziom debaty. Jeszcze na jakichś studiach podyplomowych czy na studiach magisterskich ta debata ze studentami wchodzi na naprawdę super poziom, bo tam są ludzie, którzy już coś robią, już coś obserwują albo nawet są w biznesie jakimś rodzinnym. Więc to jest pod tym kątem rewelacyjne. A mnie to na przykład zmusza do nieustannego uczenia się nowych rzeczy. Moja prezentacja sprzed pięciu lat dzisiaj w temacie na przykład social mediów już jest totalnie nieaktualna. No pięć lat temu co mówię, że na przykład generowanie organicznych zasięgów na Instagramie jest w dalszym ciągu stosunkowo proste. Pięć lat temu jeszcze zaczynanie od Facebooka miało sens dla większości marek. Dzisiaj, no tak, mamy króla social mediów nowego TikToka. Mamy Instagrama, na którym, sam wiesz jak to jest, jak nie produkujesz masy kontentu, nie wrzucasz codziennie storiesów, reelsów, postów, to cię ucina. No i później się dziwimy, że na przykład influencerzy się wypalają. Ale jak się mają nie wypalać, jeśli potrzebują wyprodukować z siebie 365 dni w roku po kilku storiesach, kilku reelsach, kilku postach.
Tak, influencerzy to jest w ogóle też taki mały sneak peek kolejnego odcinka, w którym będzie Kasper Zdunek. Nie wiem czy kojarzysz Kaspera?
Widziałem, że jest zapowiedziany i się zapoznałem z nim.
Tak, więc będziemy ten temat mocno zgłębiać, rozkopywać, bo ja też tego doświadczenia trochę mam w influence marketingu. Ale to jest ciekawa jedna z rzeczy, którą powiedziałeś, że Też ja tego doświadczam, że to wykładanie na uczelni, ja nie wykładam na uczelni, ale ja mam warsztaty z e-commerce właścicielami, z e-commerce menadżerami jeden na jeden. Ja zauważyłem, że ja im przekazuję dużą wartość, ale ile ja się uczę od nich rzeczy, takich biznesowych, takich których bym w ogóle nie wiedział, jak działają niektóre nisze, jak segmenty. Ostatnio miałem świetny warsztat na przykład z policjantami i nie byłem świadomy tego, że Mówię, ja chcę cię sprzedawać, przynajmniej nie z policjantami. To była marka, która produkowała kamizerki dla policjantów i stroje. Mówię... Dobra, ale dlaczego policjanci mają to kupować? W szczególności mają swoje. No nie, bo rynek jest taki, że nie mają wystarczająco, dostają jakieś dopłaty i muszą kupować sami. Wchodzę sobie na Google, patrzę, jeden konkurent. Przecież to można zrobić w tydzień w SEO, wybić się. Wystarczy puścić jakieś reklamy, więc to jest też tak, że jest tych trochę nisz, o których człowiek nie jest świadomy problemu, który może zagospodarować, więc ja też się dużo uczę i zgadzam się w pełni z tobą. No dobra, pozostając jeszcze w temacie nauki. Studiowałeś w Singapurze.
Tak. No, nie robiłem tam żadnego konkretnego dyplomu, typu licencja dla animal history. Przez pół roku miałem okazję mieszkać tam na wymianie.
Trochę ci tego zazdroszczę, bo całe życie chciałem gdzieś pojechać, dlatego teraz jeżdżę dość często. Czy chcesz coś powiedzieć o doświadczeniach związanych np. z uczelnią taką, jakim jest Koźmiński, którą ja też jestem z niej bardzo zadowolony, pod względem organizacyjnym, tego jak jest cyfryzowana, jest nowoczesna, versus Singapur, czy jest daleko nam jeszcze do tego, czy nie?
Nie. Naprawdę, jeśli chodzi o Koźmina, z którym mam na co dzień do czynienia i teraz też w ogóle jestem studentem. Żeby nie było. Ja w tym momencie studiuję. Wykładam na uczelni, ale jestem też studentem. Zacząłem w zeszłym roku studia i egzekucje w MBA.
A, okej, MBA. No też to myślałem.
MBA ja robię, tak. Też możemy później pewnie o tym porozmawiać. Natomiast Singapur. Dla mnie to było niesamowite doświadczenie, bo wyjeżdżałem w wieku dosłownie 20 lat na wymianę, na drugi koniec świata. Ludzie, których tam poznałem i doświadczenia, które zdobyłem, absolutnie zmieniły moją perspektywę. I zawsze jak ktoś się mnie dzisiaj pyta, czy warto jest jechać na wymiany, czy warto jest jechać na Erasmusa, czy na umowę bilateralną, zawsze mówię jedź, bo poznasz inną perspektywę na życie, inną perspektywę na świat. Singapur jest bardzo inspirującym przykładem państwa i narodu, bo tam mieszka 5,5 miliona ludzi, którzy mają absolutnie od razu globalne aspiracje. Oni się w ogóle nie skupiają na sobie, bo to jest zbyt mały kraj, żeby to robić. Oni od razu myślą z perspektywy, chcę coś robić w regionie, chcę coś robić na cały świat. Są bardzo ambitni, bardzo dużo się uczą, bardzo dużo inwestują też w swój rozwój i edukację.
Programowanie na ekspansję.
Od razu. Oni od razu są zaprogramowani na ekspansję. I na uczelnie też to widać. Uczelnia stara się jak najbardziej promować się za granicą. Ma bardzo dużo współprac. NUS, czyli National University of Singapore ma też wspólny kampus i studia razem z Uniwersytetem Yale w Stanach. 10 lat temu infrastruktura tam i poziom podejścia robił na mnie wrażenie, ale ja wyjeżdżałem tam z Uczelni Polskiej Publicznej. Natomiast dzisiaj porównując to, co jest w Singapurze, a to, co jest na uczelni prywatnej typu koźmińskiej w Polsce, tu nie ma już praktycznie żadnej różnicy. pewnie na uczelni publicznej będzie to wyglądało trochę inaczej. Dla mnie niesamowite było to, że 10 lat temu mieliśmy dwa tygodnie zajęć dalnych. Mieliśmy normalnie zajęcia online 10 lat temu. Oni już wtedy przygotowywali się i myśleli, okej, ale my jesteśmy w Singapurze, tu jest drogi grunt, ciężko będzie nam sprowadzić tutaj studentów tak dużo z zagranicy, więc zróbmy produkt eksportowy, zróbmy studia online na naszym uniwersytecie, które będziemy mogli oferować w naszym regionie za niższą cenę. Od razu eksportujemy nasz produkt, zarabiamy więcej przez zwiększenie wolumenu.
Brzmi to bardzo ciekawie i z taką wizją przyszłościową. To kończąc temat nauki, znalazłem jeszcze jedną ciekawą informację, że w tamtym roku bodajże, byłeś na Oxford Business School na Leadership Program. To by jakiś był kurs trzy miesięczne, czy to były studia? Powiedz coś o tym więcej. Ja byłem w Oksfordzie kiedyś, w prawdzie na wymianie, czy nie, byłem takim kursie miesięcznym językowym, no rozkochało mi sobie to miasto. Byłem tam 3-4 tygodnie, tak, uczyłem się angielskiego. Jak zobaczyłem, masz w Oksford wpisane, to daje to social proof.
Daje to social proof i jest to... Trochę spełnienie mojego marzenia z młodych lat. Jak byłem w liceum, wymyśliłem sobie z mocną inspiracją od brata studia w Wielkiej Brytanii. Aplikowałem zarówno na Oxford, jak i na jakieś LSE itd., itd. Natomiast na Oxford się nie dostałem. Patrząc z perspektywy czasu, absolutnie nie zasługiwałem na to, żeby się tam dostać. Może gdzieś tam na poziomie przygotowania z zakresu matematyki, geografii, WOS-u, wiedzy o świecie dałbym sobie radę, ale tam już na poziomie rozmów rekrutacyjnych na Oxford pytali cię o super teoretyczne, filozoficzne pytania dotyczące teorii ekonomii. To był taki poziom. Który dziewiętnastolatek w Polsce potrafi tak debatować? Mamy oczywiście coraz więcej studentów na tych uczelniach, za co ogromne brawa, ale ja wtedy absolutnie nie byłem na to gotowy. Dostałem się tam na jakieś uniwersytety w Wielkiej Brytanii, ale zdecydowałem, że jednak ekonomicznie lepszą decyzją będzie skończenie najlepszej uczelni w Polsce wtedy publicznej, czyli SGH, aniżeli ukończenie jakiegoś uniwersytetu typu Bristol albo York w Wielkiej Brytanii, Będę musiał za te studia kupę pieniędzy zapłacić. I no, patrząc z perspektywy czasu, była to dobra decyzja. No ale w dalszym ciągu pozostawało mi w głowie, że mam niedokończone sprawy z Oxfordem. No więc na moim etapie kariery zawodowej chciałem poprawić swoje umiejętności związane z leadershipem i zarządzaniem coraz to większym zespołem. Ja przychodząc do mojego zespołu w Inkogni, miałem zespół pięcio-sześcioosobowy. Dzisiaj ten zespół ma już 16 osób. i raczej zapowiada się, że będzie się zdecydowanie powiększał. Więc chciałem się do tego przygotować, a uznałem, że Oxford jest do tego świetną okazją. To był program Oxford Executive Leadership Program, OELP. Realizowany on jest online z częścią zajęć realizowanych na żywo, czyli część jest w formie platformy e-learningowej, część jest interaktywna. Ciekawy program, też pokazał mi, że na przykład taki Koźmiński nie jest wcale daleko od Oxfordu na poziomie wiedzy. To są te same materiały. No tak, czyli... Jakby korzystasz dokładnie z tych samych bibliotek, z tych samych książek, z tych samych materiałów, więc w zasadzie to, co robi na ludziach wrażenie, to to, że jest to prestiż uczelni. Oczywiście chodzą tam ciekawi ludzie. Ja w mojej grupie miałem, bo to jest program bardzo międzynarodowy, miałem chyba 220 osób w sumie robiących ten program razem ze mną w tej kohorcie i byli ludzie z całego świata, więc wymiana wiedzy a propos zarządzania ludźmi, z ludźmi z Arabii Saudyjskiej, Indii, Japonii, Stanów, Europy Zachodniej jest bardzo ciekawa i to jest to, po co ja tam poszedłem.
To jest super network.
Tak, dokładnie. O to chodzi. I to jest to, co ci daje taka uczelnia. Bo pod kątem wiedzy, to jest ta sama książka, z której korzystasz w Polsce. Absolutnie.
No tak. Ja też, nawet tutaj może w temacie Koźmina, ja też mam takie wrażenie, że studiując na Koźmińskim, to wiedza wiedzą, ale ja to musiałem i tak zgłębiać o niektórych aspektach trochę głębiej, ale ja tam poznałem ludzi. I jakby patrząc na to jeszcze głębiej, to Kilku wykładowców, między innymi ty, to są osoby, z których mam kontakt do tej pory. I to była dla mnie duża wartość, jak na początku zaczynałem sobie tą pracę w e-commerce'ie i wiesz, tu mi ktoś mówił A, ktoś B, ktoś C, ale finalnie na przykład fajnym było feedbackiem, jak np. porozmawiałem z kimś w danym temacie, no nie wiem, np. dajmy na to z Konradem Zachem, gadałem kiedyś o jakichś ekspansjach zagranicznych. no to on nie był agencją. Jemu zależało, żeby pomóc jako studentowi, więc to była super wartość i ja w tym upotrwałem największą wartość w Koźmińskim, bo zajęcia były fajne. Uważam, że dla osób, które zaczynały w komercie, super, ale potem i tak trzeba pozgłębiać sobie i pochodzić swoimi ścieżkami. Tak przynajmniej się wydaje. Ten Oxford, o którym teraz mówisz, zainspirował mnie do tego, bo nie wiem, czy wiesz, ale jestem na etapie właśnie poszukiwania osoby, takiej mentora 1 na 1, który mi troszkę pomoże, bo jakby ja się nie do końca dobrze czuję zarządzając większym zespołem, zresztą wiesz, kiedy mam zespół, jest to dość nieoczywisty, nieunikatowa forma działania w e-commerce, ale działa, więc może poprosimy kilka jeszcze więcej tematów po podcaście. Stawiamy grubą kreskę. od tematu nauki. Myślę, że dużo ciekawostek tutaj naprawdę zostało opowiedzianych. I pytanie... Pytanie. Zasadniczo ty mi to kiedyś napisałeś na Facebooku i ja pamiętam miałem tak... Co to znaczy do końca? I czym jest growth marketing, powiedz mi? Ja już teraz wiem, ale myślę, że dużo osób może jeszcze nie wiedzieć.
jest tyle definicji tego słowa, że ciężko jest podać jakąś jedną, tego słowa, tego pojęcia, że ciężko jest podać jakąś jedną. Ja swoje podejście do grow marketingu mocno zmieniłem w zeszłym roku, realizując program na Reforge'u. To też, wracając do tematu edukacji, to też w ogóle chyba będzie może nie wnioskiem, ale czymś, co wyniknie z naszej rozmowy, Niezależnie od tego, co się robi, ekstremalnie istotne jest to, żeby edukację kontynuować. Edukacja nie kończy się w dniu odebrania dyplomu licencjata czy magistra. To warto jest zapamiętać.
To będzie rolka.
To będzie rolka, absolutnie. W wieku 25 lat edukacja się nie kończy, ona się dopiero zaczyna, tylko później zaczyna się ona robić bardziej taktyczna i bardziej szczegółowa.
Strategiczna?
Strategiczna.
To poczekaj, na chwilę się wtrącę, bo to jest bardzo ciekawe. To w wieku 25 lat, albo nawet w moim wieku, 29 lat, już pójdę na swój osobisty przykład, to jakbyś się edukował. Bo moje założenie, że moje wnioski są takie, że tak, studia fajnie, ale poświęcają dużo czasu. Książki fajnie, ale poświęcają dużo czasu, więc wybieram Blinkista, jakby chodzi o merytoryczne treści. I mam takie wrażenie, że kursy to sobie już dawno podarowałem, te polskie, wszystkie. No, za granicą mam mentoring z ludźmi, którzy gdzieś tam robią duże wyniki i teraz sobie kupiłem jeden też u takiego gościa, który robił 600 milionów dolarów. I widzę, że największą wartość, Na tym poziomie wiedzy robią mi jeden na jeden rozmowy i konsultacje. Z osobami, które przeszły już z punktu A do punktu B, to są takie, które też ja sam świadczę. Czy to jest jakby dobry kierunek? Czy byś coś jeszcze innego proponował? Bo ty jednak też idziesz w stronę studiów. Trochę mnie to inspiruje.
To jest model custom made. To ty wybierasz, czego potrzebujesz w danym momencie. Większość ludzi wychodzi z założenia, to ja coś sobie kupię, a ta osoba mi powie wszystko. To tak nie działa. Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. I ty masz dobre podejście, bo ty identyfikujesz problem, który masz w sobie, w biznesie. To bardzo często się ze sobą przenika i szukasz rozwiązania. I to albo będzie konsultacja, albo będzie jakaś książka, albo będzie jakiś konkretny program studiów gdzieś. I tak do tego trzeba podchodzić, trochę narzędziowo. Jakby nie przykręcisz czegoś jednym kluczem, musisz znaleźć inny klucz. I to podobnie wychodzi z tą edukacją. Ja osobiście... Kończyłem tego Reforge'a. Dwa programy. To był program a propos growth marketingu i a propos retencji. Ekstremalnie w ogóle polecam. Reforge jest platformą edukacyjną stworzoną przez praktyków z Doliny Krzemowej w Stanach.
Reforge.
Reforge.
Zapiszę sobie od razu, bo tu dużo ciekawych rzeczy dzisiaj jest, a może mi to ucieknąć.
Reforge. Jasne, jasne, bez skrępowania. To jest platforma, na której trzeba się zarekrutować. W tym momencie jest tam około 15 tysięcy osób, które płacą za te subskrypcje. Subskrypcja kosztuje chyba 2 tysiące dolarów za osobę za rok. I w ramach tej subskrypcji można realizować różnorakie programy. I tam nie dość, że zajęcia prowadzą ludzie typu dyrektorka marketingu Survey Monkey, albo ktoś, kto odpowiadał za grow marketing w Facebooku.
Grubiej się już nie da.
Grubiej się nie da, a ci ludzie jeszcze później zostawiają ci na przykład do pobrania Excel'e, do uzupełnienia twoimi danymi, które pozwalają ci dojść do jakichś bardzo konstruktywnych, konkretnych wniosków związanych z optymalizacją twoich kampanii, czy pracą na aktywacji twoich użytkowników. Dla mnie ten program zmienił moje podejście w ogóle do growthu, bo ja kiedyś growth definiowałem jako kreatywne i sprytne podejście do pozyskiwania klientów.
Albo do marketingu, optymalizacji, jakieś haczyki, nowe huksy. Ja też odebrałem to, jak mi to tłumaczyłeś dwa lata temu, więc chyba dobrze odebrałem.
Tak, a dzisiaj jeszcze dołożymy do tego ekstremalnie istotny aspekt. gromadzenie i analizowania danych o obecnych użytkownikach czy klientach, którzy kupują Twój produkt i praca nie na samym obniżeniu kosztu pozyskania klienta czy zrobieniu kreatywniejszej kampanii, ale też na wydłużeniu tego cyklu życia klienta. Jak maksymalizować Custom Realized Time Value? Jak maksymalizować zadowolenie klienta? I tutaj wchodzą Ci kwestie związane z na przykład analityką produktową. No w e-commercie, w D2C, ty nie do końca to zrobisz, chociaż ty masz do tego idealną próbkę w postaci grupy twoich klientek. To jest najlepsze narzędzie, jakie możesz mieć, bo one prawie w czasie rzeczywistym mówią ci, co im się podoba, co im się nie podoba.
W czasie rzeczywistym na live'ach. Tutaj się w ogóle pochwalę, może ten nie widziałeś. 1830 osób na live'ie.
Dawno nie widziałem tak dużego live'a.
Ja nie widziałem nigdy tak dużego live'a na Instagramie. Wprawdzie to był live z influencerką, sami mieliśmy 1200, ale to dalej jest jakaś szalona liczba.
Z liczbami typu 300, 400, 500, 800 się spotykałem. 1800 jeszcze na polskim... Trzeba konferencję jakoś zrobić. Na polskim e-commerce jeszcze nie widziałem.
Ale tak, jakby... Przestańmy z tematu growthu, bo trochę odbiegliśmy.
Tak, chciałem wrócić właśnie mówiąc, że growth to dla mnie dzisiaj nie jest tylko pozyskanie tego użytkownika, ale też budowanie z nim takiej relacji, żeby on został ze mną jak najdłużej. I w perspektywie produktów cyfrowych, To jest np. rozkminianie, która interakcja użytkownika z moim produktem powoduje, że ten użytkownik jest zadowolony, aktywuje się, ma tzw. aha moment. Aha moment jest moment, w którym użytkownik coś trybi w głowie i czuje wartość z produktu. A potem potrzebujesz tego użytkownika z aha momentu przesunąć do habit momentu. Czyli jeśli u użytkownika pojawia się dana potrzeba, to od razu ma nawyk, że korzysta z twojego produktu. I ta platforma Reforge świetnie tłumaczy ten framework myślenia o tym, jak tego użytkownika przesuwać. Nie jest to aż tak spójne do e-commerce'u i D2C, ale jak pomyślisz o twojej platformie e-commerce'owej, to czy nie jest tak samo? Tylko nie po akwizycji, tylko pomyśl o tym od wejścia użytkownika na twoją stronę. Czego w ogóle dużo e-commerce'ów w Polsce nie robi, w szczególności tych małych. Ludziom się nie chce optymalizować zdjęć produktowych, opisów, filtrów, SEO. Nie chce się tego robić, bo to jest żmudna robota. Ludzie przychodzą na konferencje, odpalają podcast i czekają aż ktoś powie magiczne, to jest twoje pięć growhacków, które spowodują, że twój biznes wystrzeli w kosmos, a ty będziesz zarządzać tym biznesem z Bali. No nie ma tak. Trzeba wykonać brudną robotę. Zrobić 15 zdjęć tego samego produktu pod różnym kątem i przeprowadzić test AB, żeby zbadać, który układ, które zdjęcie będzie najlepiej konwertowało.
Ja się w pełni z tym zgodzę. Myślę, że też jest taki moment, jak wczoraj pisałem z chłopakami, że możemy powiedzieć, że my znamy takie narzędzie. To nie jest żadna współpraca, ale Sublime to jest narzędzie, w którym ty też występowałeś ostatnio na evencie chyba.
Tak, tak.
Ja też chłopakom jestem wdzięczny, bo dzięki nim dostałem kontakt do swojego mentora, nie mówimy nazwę Marki, i też możliwe, że chłopaki, Arek, gadałem z nimi. Kilka fajnych osób tutaj przeprowadzą na podcast, więc tam możecie fajnie dogłębie przeanalizować sobie dużo danych o retencji, o LTVC, no i tak sobie po ugłębie pochodzić w analitykę. No dobrze, Mateusz, przechodząc dalej do pytania kolejnego, które zapisałem na swojej liście. No to wiesz, byłeś Head of Marketing, byłeś co-founderem. Jakie za i przeciw są w tych dwóch opcjach? Co ci się bardziej podoba? Co angażuje więcej czasu? Bo ja mam taką rozkminę ostatnio, że Nigdy nie pracowałem u nikogo. Jak sobie patrzę na dużą siedzibę Google albo Facebooka, gdzie bym się w stanie łatwo dostać, bo znam tam dużo ludzi, ale z drugiej strony to jest korporacja i nie wiem, czy ja sobie poradzę w czymś takim i zastanawiam się, jak ty balansujesz między tymi swoimi pracami, karierą zawodową, bo tu raz jest coś, tu raz tu. Mega ciekawy temat. Powiedz coś więcej.
Ja nie wiem, czy korporacja by sobie poradziła z tobą.
O, to też ciekawe.
Bo ty idziesz własnym szlakiem. Ty masz swoją wizję, swój pomysł i ty go egzekwujesz. A korporacja, im większa, tym rzadziej ci na to pozwoli. Albo zajmie ci to 3 lata. A ty kiedy zacząłeś myśleć o podcaście?
W połowie stycznia, a już mam 12 odcinków zaplanowanych.
Dzisiaj mamy 5 marca i nagrywamy twój drugi odcinek, a masz już kilka zaplanowane. Masz profesjonalne studio, masz plany, masz ludzi, którzy ci to realizują. W korporacji uzyskanie zgody na odpalenie jakiegoś podcastu brandowego zajęłoby ci pewnie rok. Zgody. A później jeszcze przyklepać na to budżety i zacząć to realizować. No więc tak.
Chyba odpuszczę.
Ty się do tego chyba nie nadajesz, bo po prostu nie dam rady. Rozniósłbyś tą organizację od środka. Jak to wygląda z mojej perspektywy? Zdecydowanie większym wyzwaniem jest bycie cofounderem i ja nabrałem ogromnego szacunku dla wszystkich osób, które są przedsiębiorcami, przedsiębiorczyniami i działają na własną rękę, czy to prowadząc jakiś bezpośrednio własny biznes, będący marką własną, czy też prowadzących biznes produkcyjny i komersowy D2C, bo to jest ogromny wysiłek. To, co jest w ogóle rewelacyjne, co zauważyłem w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat, mamy w Polsce pierwsze pokolenia ludzi, którzy zakładali biznesy cyfrowe. Te biznesy osiągnęły już sukces cyfrowe, w sensie e-commerce, D2C, Sasy. Oni już wychodzą z tych biznesów, albo je sprzedali, albo zostawili pracę operacyjną komuś innego i oni teraz edukują innych. Mamy coraz więcej takich ludzi. To w ogóle mega, mega fajne, bo zaczynamy mieć ludzi, którzy są w stanie powtórzyć ten sukces, opowiedzieć innym, jak ta droga wyglądała. I myślę, że mieliśmy ile? Dwa miesiące temu pierwszego polskiego Unicorna, czyli Eleven Labs, oficjalnego pierwszego Unicorna. Myślę, że czeka nas w ciągu następnych 3 do 5 lat wysyp. Wysyp. Bo w końcu są ludzie, którzy widzieli, jak to wygląda. Także mam ogromny szacunek. Ja w korporacji takiej, w sensu stricte korporacji, pewnie też bym się nie odnalazł.
Nie pracowałeś w Google?
Pracowałem w Google, ale też się trochę nie do końca odnalazłem. Jednak jest to gigantyczna organizacja. Pracują tam super mądrzy ludzie. W ogóle warszawski zespół jest prze-fajny. Jakby sam masz z nimi interakcję, więc wiemy jak to wygląda. Tak, tak, tak.
Byłem nieraz bardzo fajny. W ogóle mają super warunki do pracy. To tak ja tylko sobie wtrącę, że ja byłem w Facebooku i w Google, teraz w poniedziałek też idę na Facebooka, zaprosił mnie tam znajomy i tam po prostu czuję się jak w Stanach. Tam jest po prostu inny świat, inny... Może ja też nie doświadczyłem tego, bo nie byłem w korporacjach, ale mówię, wow, fajnie tam spędzać czas.
Zdecydowanie, ale czy jakbyś się mnie dzisiaj zapytał, czy pracując w surfszarku czegoś mi brakuje z perspektywy biura i warunków pracy? Nie. Ja teraz jestem w takim miejscu, w którym jestem zachwycony tym, co robię, bo ja do surfszarka dołączyłem do nowego produktu. Struktura wygląda tak, że Surfshark oraz NordVPN, czyli dwa z trzech największych VPN-ów na świecie, są spółkami partnerskimi, połączyły się w lutym 2022 i w ramach tej grupy biznesowej cały czas powstają nowe produkty. To jest w ogóle też niesamowity sposób myślenia, że udało się wytworzyć miejsce, w którym jest przyzwolenie, w którym pracownicy mogą wpadać na nowe pomysły, dostawać na to jakieś środki, żeby przetestować, czy te pomysły mają sens. Jak to ma sens, to powstają nowe produkty, nowe w ogóle spółki w grupie i tak dalej. No bo mamy NordVPN-a, mamy NordPasa, NordLayer, NordLocker, jest Surfshark i w ramach Surfsharka jest też nowy biznes, czyli Incogni i ja w tym Incogni odpowiadam właśnie za globalny marketing i za ekspansję tego produktu globalnie, co powoduje, że jestem hedem marketingu w większej organizacji, ale to nie jest korporacja, to jest ScaleUp, tam jest 350-400 osób. I ja pomimo bycia w organizacji, a nie jako przedsiębiorca, mam bardzo duży wpływ na to, co się dzieje z produktem, co się dzieje z kierunkiem, w którym idziemy i też mam bezpośrednią odpowiedzialność i wpływ na to, jak wyglądamy komercyjnie. Więc to mi daje nie dość, że spore wyzwanie, ale też i wielką satysfakcję.
Widziałem, że jesteście WG47, najszybciej rosnącą firmą w Europie. I przechodząc tym wątkiem do kolejnego pytania, no to jak robić marketing globalny? A przechodząc tak już bardzo z sensu stricte, Jak ja powinienem robić marketing globalny, gdybym chciał sprzedawać swoje marce do aktorepki za granicą, bo ja powiem szczerze, że jestem zmieszany. Raz pooglądam sobie wywiad CEO Jim Szarka, mówię, o kurde, tak, idziemy w tą stronę. Potem spotkam się z kimś, jakimś mentorem, który jest już wyżej ode mnie, mówi, nie, to nie wyjdzie, byłem w sześciosiedmiu projektach, no way. No to, to się może udać. Czy są w ogóle sukcesy polskich marek? Mi chodzi o takie sukcesy D2C, w których, wiesz, SAS to jest co innego, tak? Ale czy są sukcesy polskich marek, które nie PR-em, typu jak na przykład Magda Butrym, to jest przykład marki, która PR-em, moim zdaniem, w dużej mierze zaczęła sprzedawać. Czy takie typowe e-commerce'y, czy to jest w ogóle możliwe, czy to jest realne sprzedawać brandem? Nie mówię o Perfo.
To jest trudne. Pytasz, jak robić marketing globalnie? To, co jest dużym wyzwaniem, to jest przestawienie sobie mentalnie podejścia na to, że myślisz od razu globalnie.
Gross-Border?
Polska jest dla ciebie w ogóle niestotna. Świetnie, na Auli mówił o tym Radek z Netguru, który mówił, my nie jesteśmy firmą z Polski, my jesteśmy firmą z Internetu. Dla konsumenta, który jest Hiszpanem, Włoszką, Francuzką, nie ma znaczenia, czy ty jesteś firmą z Polski.
No w pewnym sensie tak, bo jest dużo marek, na przykład Ideal of Sweden, jest taki duży marek, gdzie wlewają nas reklamami Facebookiem, jakby my kupujemy te produkty, widzę, że znajomi to mają. No ale to trzeba być super mocny w kontencie. Chyba, nie?
Zdecydowanie, no ale zadam ci pytanie. Przyszedłem tutaj wkrótce na Papiri. Czy wiesz z jakiego kraju pochodzi na Papiri i gdzie ma siedzibę?
Nie mam pojęcia, ale brzmi bardzo seksy ta nazwa.
Na Papiri ma norweską flagę w swoim logo, pochodzi z Włoch, a siedzibę ma w Szwajcarii. Nic wspólnego ze skandynawskim klimatem, nic wspólnego z Norwegią. Jakby w markach fashion, czy w ogóle w budowaniu brandu, to jest bardzo ciężka droga i bardzo długoterminowa droga. To, co jest moim zdaniem ciężkie w tym, to to, że potrzebujesz do tego kapitału zalążkowego, żeby zacząć robić tam inwestycje. I myślę, że dlatego w obszarze brandowym mamy mało sukcesów z Polski jeszcze na tym planie.
A mamy?
Pytanie, jak zdefiniujesz na przykład Glow, czyli rękawiczki do demakijażu, aczkolwiek to jest biznes offline'owy. One lwią część sprzedaży, realizują ją w stopach stacjonarnych. Czy mam jakiś biznes D2Sim? Misbehave?
Nie PR-owo? Wiesz, oni się trochę wybili na samym początku, tam już nie pamiętam, którzy raperzy, ale nosili ich kurtki gdzieś tam w Polsce. No przebili się, tylko że widzisz. Jakby ja znam tych kilka marek, Underscout, Kasper, zresztą będzie też tutaj w podcaście mój znajomy, tylko że oni idą wholesale'em. Oni sprzedają w Net-a-Porterze, w Lafayette, w dużych galeriach, a D2C, no jakby to nie jest ich główny core biznesu, a mi chodzi o coś takiego jak wiesz, wjeżdżasz D2C, robisz super kampanie świadomościowe, tutaj influencerzy, local heroesi. Czy to jest w ogóle możliwe? To pilarowe zrobienie jest okej, tylko że ten wholesale, taki net-a-porter, to zabierać taką lwiową część marży, że to jest po prostu nie do wyskalowania, mi się wydaje.
Pytanie, czy masz na to kapitał i masz na to cierpliwość. Bo marketing globalny od marketingu lokalnego nie różni się praktycznie niczym, poza kosztem, skalą. i językiem. Natomiast jeśli robisz coś w Polsce i kosztuje cię to w ramach kampanii marketingowej 10, 20, 50 tysięcy, a ty w ogóle robisz bardzo dużo rzeczy, bardzo skrapi. Starasz się robić to w najwyższej jakości, w najmniejszym możliwym koszcie. I w ogóle mega ci to wychodzi.
Niskobudżetowe działanie. To jest mój zdanie.
Ogromny szacunek za to. Obserwuję cię od tych kilku lat, od tego 2019 roku. Mało znam ludzi, którzy są w stanie robić tak dobrze wyglądające efekty w tak rozsądnym budżecie.
To mentalność Żyda. Nie, że śmieje się, ale tak. To jest generalnie mentalność, której ja się kiedyś nie nauczyłem. Po prostu, że z niczego robić coś.
Dokładnie. Ale to wymaga sporo twojego wysiłku. Ale jak chcesz wychodzić globalnie, to niektóre twoje atuty, które masz tutaj w Polsce, przestają grać. Bo ty lubisz podkreślać to, że jesteś marką z Polski i w Polsce działa ci to bardzo dobrze. Masz polskojęzyczną, bardzo oddaną grupę klientek, które dzielą się z tobą feedbackiem, mówią ci, co im się podoba, co im się nie podoba i pomagają ci kierować tą marką. Nagle, w momencie, w którym DAG zacząłby sprzedawać we Francji, Tracisz wszystko to, co jest twoim atutem.
No dokładnie.
I teraz jest pytanie, czy ty jesteś gotowy pokonywać tę samą drogę, którą pokonywałeś przez ostatnie pięć lat, tylko po francusku? Gdzie w ogóle będzie ci ciężej?
I mi się moim zdaniem nie uda, bo muszę znaleźć influencerów, scoutów od influencerów, local heroesów, jakiegoś dyrektora kreatywnego, więc... całą drogą, wydawało mi się, że mi się nie uda, ale stwierdziłem, a może zrobić trochę inaczej, a może w tym roku, to jest w ogóle rok Daga, to jest mega idziemy w górę, Brandingo, Key Visuale, jakby strona, wszystko chcemy być... Nowy e-commerce wystartował, tak? Tak, jakby i jeszcze będzie dużo się działo UI-owo i chcemy być super piękni. I stwierdziłem, że może to jest pomysł, być super pięknym i tak jak marki z zagranicy właśnie sprzedają super jakościowym contentem high fashion modowym, na performance'ie po prostu spróbować. Samym performance'em to pociskać, może to jest droga czy nie.
Performance jest dzisiaj drogi. A ty pewnie chciałbyś zrobić platformę po angielsku. Shopify. Shopify. Reklamy też pewnie po angielsku. Piękne zdjęcia, piękne grafiki. Umiesz w to, więc na pewno to zrobisz. No tylko tu się pojawia pytanie, czy przy twojej obecnej cenie, ten koszt się zepnie. Ale tu też się pojawia pytanie, a co jeżeli cenę w złotówkach zmieniłbyś na cenę w euro?
No właśnie, to jest taki, ale wtedy już trochę transparentność się rozjeżdża, więc...
No wtedy na pewno, jeśli pojawiałaby się klientka, która sprawdzi stronę po polsku, mała szansa, i po angielsku, no to może sobie zacząć zadawać pytania, dlaczego ta torebka kosztuje w Polsce 600 zł, a tutaj kosztuje 600 euro. Pytanie, czy robisz to pod tym samym brandem. Skoro nie masz tych atutów, które masz na rynku polskim, bo masz już super wierną i oddaną grupę fanek, które wracają po twoje produkty, to pytanie, czy nie zrobisz tego pod innym brandem. Tylko wtedy musiały być trochę inne produkty.
Tak i wtedy też to zajmuje ci czas, a ja wychodzę z takiego założenia, przynajmniej ten rok, że Praca, praca. Dużo tej pracy było. Zaraz przejdziemy do pytań trochę lifestyle'owych właśnie. Dużo było tej pracy przez ostatnie trzy lata, ale ja w tym roku nie chcę jakby cisnąć i zaciskać pasa na szyi, tylko też chcę sobie fajnie żyć, pracować, rozwijać jakieś inne rzeczy, bo ja miałem takie dwa stany, wiesz, gdzie miałem zjazdy, po dwa, trzy miesiące nie byłem w stanie się ruszyć z łóżka i to nie o to w końcu w tym chodzi. Chyba ten balans psychiczny też jest bardzo istotny, nie?
No to pytaj, czy tego potrzebujesz? Nie brzmiesz, nie brzmiesz.
Nie brzmię, ale jak obejrzę film CEO Jim Sharka, mówię, kurde, jakie on fajnie to ogarnia, w sensie robił eventy w Miami, tu się dzieje społeczność, ale to byli chyba też pierwsi w gold influence marketingu, nie? Jim Sharka.
2011-2012 rok, zanim jeszcze ktoś pomyślał o tym, żeby zakładać brandy D2C i hype'ować je za pomocą Instagrama, to oni już działali. I przez ile? Pierwsze sześć, siedem lat istnienia jechali na stosunkowo tanim performance marketingu. Trzeba to powiedzieć na głos. Dziesięć lat temu, osiem lat temu mogłeś prowadzić kampanię performance'ową, chamską, sprzedażową w Google i na Facebooku. Jak sprzedawałeś produkt za 200 zł, to bez problemu osiągałeś koszt pozyskania klienta 50 zł. Czyli nawet jak miałeś marżę 50%, to jeszcze ci zostawało 50 zł w kieszeni z tego. Byłeś zadowolony. Dzisiaj ten koszt pozyskania klienta będzie wynosił 150-200 zł. Mianowicie do pierwszej transakcji klienta dopłacasz. Więc oni na pewno bardzo mocno skorzystali na tych pierwszych kilkunastu latach, gdzie zbudowali już ten swój brand, zbudowali też sieć dystrybucji. Robią też sklepy offline'owe.
Tak, widziałem, pierwsze otworzyli ostatnio w Londynie, a dzisiaj widziałem z Torkiem, był wow.
Robi wrażenie, nie?
W sensie, jakby aż mam ciarę na plecach, jak sobie myślę o tym goście, jak on to ogarnia. To jest naprawdę szopowa.
Ale stoi za nim kapitał już w tym momencie. Stoi za nim marka i stoi za nim kapitał, który jest gotowy inwestować w rozwój tej marki. A też widać, że gość bardzo ciężko pracuje. Ale słuchaj, widzę, że szukasz wyzwania pod tytułem Global. Dlaczego mamy podcast po polsku? Dlaczego tego nie robisz po angielsku?
To jest kolejny właśnie etap, bo ja muszę się troszkę doszkolić w angielskim. Jak wy macie na przykład te wykłady w Sublime'ie po angielsku, to mówię fajnie. Jestem w tym dobry, ale nie aż tak dobry, więc na początku sobie tutaj po polsku, a potem docelowo chciałem po angielsku. Myślę, że to jest... Tylko, że to potrzebujesz trochę wprawy, wprowadzenia, bo wiesz, to jest mój drugi podcast, ja nie jestem podcasterem. Mateusz. Mam ostatnie pięć pytań, ale mam też szóste, które sobie właśnie dołożyłem w głowie. Więc pytanie, więc po pierwsze pytanie uważam, że trochę odpowiedzieliśmy. Może coś do tego dorzucisz jeszcze. Skąd czerpiesz wiedzę o e-commerce marketing?
Może nawet nie stricte o e-commerce, ale o biznesie. Ja też jestem mocno teraz wkręcony w marketing produktowy i w ogóle w product management. Moim zdaniem każdy marketer i marketerka może bardzo dużo nauczyć się. rozmawiając trochę z ludźmi, którzy zajmują się produktem. Czyli rozkminiają wszystkie te małe aspekty, rozmawiają z użytkownikami, z klientami, z klientkami, zbierają te insajty, a potem są w stanie to przekuć w pomysł na produkt. Bardzo, bardzo mocno to pomaga. W twojej firmie to jesteś ty. Jesteś osobą od marketingu, od produktu, od tych user interviewsów, rozmów i tak dalej. W wielu organizacjach są to dwa różne teamy i one ze sobą w ogóle nie rozmawiają. Więc do tego zachęcam. Skąd ja czerpię wiedzę? Z polskich materiałów jest tych materiałów coraz mniej. Ja raczej polskie newslettery w tym momencie unsubscribe niż subskrybuj. Niestety, ale jest tak, że jest bardzo dużo w Polsce teraz newsletterów, które powielają po prostu wiedzę z zagranicy albo nie wnoszą za wiele nowego, albo opierają się stricte o metodę pod tytułem to jest twoje pięć haków. podkręć coś w swojej kampanii google'owej i twój biznes wyleci w kosmos, gdzie raczej się to niestety nie wydarzy. Z dobrych newsletterów polskich jest... I tu
może zatrzymam się, a może zrobimy taki test i jeśli napiszecie słowo do Mateusza na jakiejś z twoich platform, to wyślesz po prostu w wiadomości prywatnej, żeby nie dzielić się, bo kilka tych newsletterów fajnych masz, nie? Chyba, że wolisz powiedzieć od razu. Mogę też się podzielić.
Jeśli ktoś już dotrzymał do tego etapu rozmowy, te prawie pięćdziesiąt minut, to zasługuję na to, żeby usłyszeć te źródła. Patrycja prowadzi EnjoyGrowth i on jest bardzo spoko marketingowym newsleterem. Śledzę Bartka Pucka. Mocno filozoficzny i biznesowy.
Mi się trochę ciężko czyta czasami, bo to w niedzielę przychodzi zawsze.
Tak. Ja czytam w poniedziałek rano.
A, okej.
Ja w niedzielę zawsze czytam. To jest moja metoda.
Fajne to jest, ale jest to trochę filozoficzny. Dużo rzeczy ja tam nie rozumiem, co jest napisane.
Bo Bartek wchodzi w deep tech. Bardzo. I jest bardzo dużo takich fundamentalnych, technologicznych rzeczy. Ale Bartek jest osobą, jak jeszcze słuchasz może podcastu technologicznie.
Tak, tak, tak.
On bardzo silnie podkreśla rolę zbudowania mocnych podstaw. Jeśli ja się czegoś nauczyłem przez swoje 10 lat kariery zawodowej, ogarnij dobrze podstawy. Nie szukaj growthhacków, tipów, tylko ogarnij dobrze fundamenty i podstawy. I Bartek to zawsze bardzo mocno podkreśla. I jestem też członkiem społeczności Product Art, która akurat zajmuje się product managementem i tam też są newslettery.
Zapisuje kolejną rzecz.
Tam też są newslettery związane z zarządzaniem z produktem, z podejściem do budowania produktu, jak prowadzić cykl discovery, czyli odkrywania, co mój produkt powinien ze sobą reprezentować. Też bardzo fajni ludzie tam są na poziomie rozkminki, więc fajnie jest śledzić tę społeczność. No i Digital Experts Club jest też bardzo fajnym miejscem, no ale jest to miejsce, które jest zamkniętą społecznością, więc nie za bardzo mogę tutaj przekazywać materiałem.
Ja byłem kiedyś, już mnie nie ma. Ale ty jesteś, widziałem Cynet, fajny wywiad.
Bardzo, bardzo fajni ludzie są w tej społeczności, bardzo dużo wiedzy i możesz zadać pytanie o wszystko na czacie i znajdzie się ktoś, kto już przechodził przez ten problem, typu wdrożenie ERP, optymalizacja logistyki, dostawcy tego, tamtego i tak dalej. Super społeczność, bardzo wartościowa.
Ale high level to już jest.
To jest high level.
No, to jest high level, tak.
Ale potrzebujemy takiej społeczności w Polsce generalnie więcej, z zagranicznych materiałów. Pierwsza, jeśli ktoś ma już doświadczenie w marketingu i chce wyjść poziom wyżej, reforge, to będę to powtarzał wiele razy.
Podkreślam na czerwono.
Na pewno Leny Rachicki. Leny Rachicki jest w tym momencie właścicielem największego chyba płatnego newslettera na Substacku. 600 tysięcy płatnych subskrybentów. I on mówi o produkcie i o grach w marketingu, bo te rzeczy się bardzo mocno przenikają. On skupia się na produktach digitalowych. Ale halo, ile można wyciągnąć z tego learningów do produktów fizycznych? On ma też podcast, który jest dostępny na Spotify i na Apple Podcast i innych platformach chyba za darmo, więc do tego też zachęcam. Ja przesłuchałem praktycznie wszystkie odcinki i dużo można z nich mięsa wyciągnąć. Jest Elena Verna. Niekwestionowana królowa growthu. To jest babka, która odpowiadała za growth w Survey Monkey. Teraz jest bodajże w Dropboxie, w VP of Growth. Mega dużo wartościowych insajtów a propos tego, jak myśleć o akwizycji klienta, aktywacji klienta. Jeśli ktoś w ogóle jest w biznesie B2B, to ta pan jest obowiązkowa do śledzenia. Ona tam mówi o sprzedaży przez produkt, przez procesy sprzedażowe, układanie tych wszystkich procesów, a poza tym bardzo często wrzuca śmieszne memy, więc to też bardzo spoko. Robi to na mocnym luzie. Jest też MKT1. MKT1 to jest pani Emily Kramer, która ma sporo sukcesów w zakresie digital marketingu i growthu, a teraz założyła swój własny fundusz VC. I na tym swoim newsletterze mówi o growth marketingu i o marketingu w kontekście prowadzenia swojego własnego biznesu. I tam na tym newsletterze są tak nawet materiały podstawowe, jak powinien wyglądać układ twojej strony internetowej, jak zaczynasz.
Basic powiesić też.
Nie kombinuj, nie przekombinuj, zrób tak, tak i tak, tak robią wszyscy i to ci wystarczy. Jak masz dobry pomysł, to to powinno być w porządku. Czy jeszcze coś jest? No masa generalnie.
Dużo, dużo tego jest. Ja sam od ciebie dużo tych rzeczy podbieram sobie. Nie było to krótkie pytanie, ale może w jednej rolce się zmieści, jak ktoś chce mieć guide, gdzie czerpać wiedzę. Dobra, a co cię wkurwia w tej branży e-commerce'owo-marketingowej?
Pięć tipów. Dziesięć tipów na 30% sprzedaży. Albo kup mój kurs i w ogóle... Wygrasz życie. Wygrasz życie.
I zegar się teraz skończy. To jest jakby ten moment. Albo teraz, albo nigdy.
Tak. A ja w ogóle nie wiem, czy u mnie to wynika z tego, że nie. Może tym ludziom se zroszczę. Ja tak nie mam. Jakby... Ja wiem, że ja mam dużą wiedzę i ja chętnie się nią dzielę i ją przekazuję, ale czułbym się bezczelnie, kiedy musiałbym nagrać siebie do reklamy wideo facebookowej, instagramowej, gdziebym komuś powiedział, że kupi ode mnie kurs za dwie stówy, wdroży pięć tipów i będzie miał super działający biznes e-commerce'owy. Ja po prostu zbyt dużo wiem, żeby uwierzyć w tę ścianę.
I super, że to mówisz, to jest fajny statement, bo właśnie ten podcast trochę powstał w tym nurcie, że my zapraszamy tutaj praktyków, osoby właśnie siedzące głęboko i w produkcie, i jakby w samym e-commerce'ie, żeby trochę rozwiać wiatr, żeby te wszystkie wałki i ten bullshit cały po prostu pokazać, że tak faktycznie nie jest, bo to nie jest fina tych ludzi, oni to po prostu No ten marketing jest psychologicznie tak zrobiony, że to muszą łyknąć, a potem jakby tracą to oszczędności i potem wszyscy mówią, że e-commerce nie sprzedaje albo Facebook nie sprzedaje. Jest jakby taki dużo komunikatów, więc fajnie, że to wybrzmiało i to powiedziałeś.
I to jest też w ogóle ciekawe, że podejrzewam, bo to jest dopiero początek twojego podcastu, że jak ty wejdziesz w temat np. influencer marketing, to nie dość, że sam masz na ten temat dużo do powiedzenia, to jeszcze zaprosisz pewnie pięciu czy sześciu gości, którzy w przeciągu 12-24 miesięcy rozłożą ten temat na czynniki pierwsze.
i influencerów. Mam dwóch największych influencerów z branży już tutaj zaczekowanych i porozmawiam z nimi bardziej biznesowo. Nie będziemy, więc myślę, że to będzie ciekawe. Moim zdaniem insight.
Dobra. To też mogę dodać. Prowadzę zajęcia z social media marketingu. I jak przychodzą zajęcia z influencer marketingu, to wszyscy są totalnie zajarani. Bo influencerzy, nie? Kto by nie chciał być influencerem. A ja im potem mówię, że no ale wiecie, no jakby z perspektywy influencera to wygląda inaczej. No ale z perspektywy firmy influencer marketing to jest dogadywanie kontraktów. Influencerzy, którzy nie odpisują. Influencerzy, którzy podpisują kontrakty i nie egzekwują swoich świadczeń. To jest uzupełnianie wniosków, wysyłanie paczek, weryfikowanie czy paczka dotarła, mierzenie wyników. I oni nagle tacy To nie jest sexy. Tacy smutni siedzą. To jak to? To ja tu miałem być królem influencer marketingu po studiach albo królową i jakby to jak to? To tam trzeba jakieś umowy wypełniać, ale to nie jest tak, że my tylko z tymi influencerami sobie fotki pstrykamy? No nie.
No tak. Ja dużo doświadczenia w influencer marketingu mam i no powiem to szczerze, to jest moja subiektywna opinia, że to jest bardzo ciężki kanał poyskiwania ruchu. Trzeba mieć cholerną wiedzę, dobrze to analizować i większość to jest bullshit. Jakby naprawdę ja przepracowałem tych kilkanaście influencerów w kilka Miałem z 20-30 kolekcji zrobiłem i miałem takie, wiesz, największe nazwiska, bo 500 tysięcy followersów i... Zero konwersja, bo konwersja na żyjującym poziomie. Więc tak, influencer to jest w dzisiejszych czasach. Kiedyś było łatwiej.
Ale profesjonalizuje się też ten rynek. Więc wyniki są gorsze, bo stawki poszły w górę, bo efektywność trochę spadła, ale rynek się profesjonalizuje i ta rozmowa z tymi ludźmi jest na coraz wyższym poziomie. I też coraz bardziej widać przepaść. Są profesjonaliści i profesjonalistki i są osoby, które robią to po prostu tylko po to, żeby się nachapać przez 2-3 lata, a później w miarę jakoś tam żyć.
To teraz temat trochę bardziej przyjemny. Jakie jest twoje guilty pleasure w wolny dzień od pracy?
Gotowanie.
Ja pamiętam. Jestem ciekawy, czy powiesz to samo, co kiedyś się spytałem dwa lata temu.
Że rameny i pizza na apoletana?
A pizza na apoletana to nie wiem, ale to ciekawe. O ramenie pamiętam.
Tak. Rameny, rameny, każda praktycznie kuchnia azjatycka, a teraz jeszcze doszedł do tego piec do pizzy opalany gazem i robienie pizzy na apoletany. Czekam teraz, aż się zrobi trochę lepsza pogoda, no bo jednak piec gazowy w mieszkaniu to nie jest najbezpieczniejsze rozwiązanie, żeby wrócić do, do, do picki. Do tego dużo YouTube'a, dużo książek, spacery z żoną, rower, jakieś tam bieganie. Sauna. Sauna.
Kiedyś spotkaliśmy się o 6 rano na saunie Wisła, Panie Przewodniczący.
Dokładnie tak. I to zupełnie przypadkowo. Ty wychodziłeś, chyba byłeś na szóstą, ja byłem na siódmą. I wróciłem teraz do treningów obciążeniowych na siłowni. Kiedyś chodziłem na crossfit, teraz wróciłem do siłowni. Teraz miałem ze względu na przeziębienie kilkutygodniową przerwę. Bardzo mi tego brakowało.
Tak, ja akurat od dwóch miesięcy cisnę Muay Thai trzy razy w tygodniu. Zapraszam i polecam, bo cały czas szukam partnera. Uważam, że ja też robiłem crossfit, też robiłem siłówki i jednak Muay Thai w połączeniu z treningiem siłowo-bestylnowym to jest tak, że jestem w stanie cztery godziny cisnąć, wchodzę na godzinę, jestem jak nowo narodzony. Jakby po prostu od nowa mogę cisnąć tematy.
Rewelacja. Ale dla mnie też jeden, to nie jest guilty pleasure, bo to jest wyzwanie. Kocham treningi rano. Nie wiem, co jest ze mną nie tak. Może... Ale jak zacznę dzień od tego, że zrobię na przykład od siódmej rano do ósmej rano trening na siłowni i potem mam cały dzień do przepracowania, a teraz jeszcze często na moim MBA mam jakieś wieczorne zajęcia, nie przeszkadza mi to, a daje mi to mega frajdę, że mam taką jedną rzecz z rana odhaczoną, zrobioną dla siebie.
Zjeżdżabę z rana. Tylko że ja też robię jakieś treningi z rana, to ci mogę dać taki tip, a mnie akurat prowadzi taki mój kolega Bartek Czajka, z którego pozdrawiam i on ogarnia całą performance życia, diety, treningów i najlepiej jest trenować w godzinach 13-14, nie później niż 16. Rano, jakby to jest ta druga najlepsza godzina, ale najlepiej jest właśnie sobie rano wstać, tam suplementy, wszystkie te rzeczy, jakaś kawka kuloodporna i posiłek białko-otłuszczowy. Potem wjeżdżasz w trening 13-14, a dopiero potem posiłek białko-węglowotłuszczowy. I ja tak jadę na dwóch posiłkach dziennie i jestem po prostu w tym oknie, więc polecam, bo też mi było ciężko. To jest fajny przerywnik w ciągu dnia, że jakby wiesz, możesz pociągnąć kilka godzin z rano, jesteś off na godzinę i potem znowu zaczynasz. Zresztą po naszym podcastie właśnie lecę na Muay Thai.
Do przetestowania. Ciekawe. Ja na pewno nie mogę trenować po godzinie 19.00-20.00.
To jest mega niezdrowe, bo ci wywala dopaminę. Jedna rada dla osób zacząjących w e-commerce, marketing, social media.
Cierpliwości.
Cierpliwości.
Myślę, że te wszystkie osoby, które sprzedają te tipy, kursy, które mówią, że założysz sklep, w ogóle jeszcze dropshipping. Pamiętam, jak prowadziłem studia, zajęcia na studiach jeszcze te 5-4 lata temu, to studenci ciągle przychodzili i mówili, chcę zrobić biznes dropshippingowy, bo słyszałem, że ktoś kiedyś zarobił na dropshippingu. to to jest masakra. Do tego potrzeba cierpliwości. Cierpliwość, patrzenie na dane, analizowanie co się sprzedaje, rozmowa z klientem, rozmowa z konsumentem. Ja też teraz z różnego rodzaju przedsiębiorcami pracuję jako zewnętrzny doradca, po prostu Przez konkretną ilość godzin w miesiącu rozmawiamy na temat wyzwań biznesowych.
Może nawet my nawiążemy współpracę.
Może. Jak rozwijać biznes i sprzedaż. I bardzo często ich problemem jest brak cierpliwości. Bardzo często chcą przepalać budżety marketingowe, przeinwestowywać, zamiast schować ręce pod tyłek i po prostu chwilę poczekać, bo robią wszystkie rzeczy dobrze. Sam jesteś niecierpliwy, jak podbić świat.
Tak, zresztą mieliśmy taką rozmowę rok temu, że to już wszystko zrobiłem, co jeszcze, co lepiej. Potem właśnie wschodzi stan depresyjny, bo już nie wiem, co lepiej. Potem się z niego wykluwam na jesień i tak to trwało. Teraz mam nadzieję, że tak nie będzie. Tym optymistycznym akcentem, równo 12.00. Mieliśmy godzinną rozmowę. My jeszcze możemy się pożegnać, podziękować. Ja wszystkich generalnie zapraszam do siebie zawsze na Instagrama. Ja tam się dzielę wiedzą o Oskar Lipiński, a u ciebie to chyba będzie LinkedIn, prawda?
Chyba będzie to LinkedIn. Zobaczymy. Może kiedyś się przekonam.
Zachęcam.
Żeby produkować własny content i trochę więcej się dzielić. Nie mam tego w sobie. Nie umiem być showmanem. Ty zdecydowanie lepiej to potrafisz mówić, przekonywać i przyciągać do siebie ludzi. Może kiedyś. Natomiast tak, na LinkedInie można mnie zdecydowanie odwiedzać, można się odzywać, można zadawać pytania. Ja się chętnie wiedzą dzielę.
Super, dziękuję ci bardzo Mateusz za tą emerytoryczną godzinkę naszej rozmowy. No i co, dziękuję i żegnam.
Dzięki wielkie za zaproszenie, dzięki za rozmowę.
Dzięki.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







