E-mail Marketing - Jak zacząć w 2024 | Przemek Pasek SAMBA AI | Z buta w marketing - Oskar Lipiński

In this 57‑minute podcast, Oskar Lipiński interviews Przemek Pasek, CEO of Samba AI, to explore practical e‑commerce growth tactics for 2024. The conversation starts with classic e‑mail marketing fundamentals – KPIs such as open‑rate, CTR and conversion, the importance of welcome and abandoned‑cart flows, and the need for a lightweight marketing‑automation stack (e.g., FreshMail, MailChimp, or Samba AI). They then shift to strategic case studies: the “Pampers effect” (how Target’s private‑label diapers created store loyalty), Netprint’s toner guarantee and email upsell, and Amazon’s battery‑category monopoly that illustrates how marketplaces can turn data into private‑label dominance. Throughout, they stress moving from pure price competition to value‑based differentiation (unique products, customer experience, subscription models). A large portion of the talk is devoted to analytics: the distinction between “big data” and “small data”, the minimum data set needed (20‑30 k unique customers) to run meaningful AI‑driven reports, and a suite of scoring models – product‑price scoring, promotional scoring, customer‑type segmentation (Economic, Standard, Rich), Solvency (price‑position) and RFM (Recency‑Frequency‑Monetary) – that enable precise targeting and lifecycle management. They also discuss the risks of marketplace dependence, the financial fragility of many e‑commerce firms, and the strategic advantage of subscription revenue. The episode ends with a call‑to‑action offering a 10 % discount on Samba AI subscriptions for listeners, and an invitation to join Oskar’s newsletter for weekly e‑commerce insights.
Chapters
Musimy po prostu o to zadbać jako drugą nogę komercu, że musi być ten jakiś remarketing, tak? Czyli musimy jakoś tego klienta już po tym, jak ten ruch sprowadzimy, to jakoś go zaopiekować, mieć do niego rekordy, po to właśnie, żebyśmy mogli do niego powracać.
Ja się przyznam do czegoś bez bicia, ja nigdy Przemek, od kiedy zostamy z Samby, nie sprawdziłem Sprzedaży z mail, bo to w ogóle mnie nie interesuje.
To było w latach 70-tych, 80-tych.
W latach 70-tych, 80-tych takie rzeczy się już działy?
Tak, tak. Tak często podchodzimy do tego, że analityka to jest coś nowego, ale naprawdę to nie są nowe rzeczy.
Fokusujcie się na sprzedaży. Sprzedaż w e-commerce jest wypadkową miliona kanali, może nie miliona, ale kilkudziesięciu kanalików. Jak wy dogracie te technologiki do siebie, do jednej rzeki, to wtedy się wydarzy ta sprzedaż i najważniejsza jest relacja w tym wszystkim i customer experience.
Myślę, że to jest najważniejsze w rozwoju nowych e-commerce'ów, żeby umieć przejść na ten tryb, że nie chce walczyć tylko ceną, tylko chce walczyć jakimiś dodatkowymi argumentami, bo to pozwoli ci na osiąganie odpowiedniego poziomu marży, to pozwoli ci na zachowanie płynności w biznesie.
właścicielem, dyrektorem e-commerce marki DAK. Masz dosyć pierdolamento? Możesz się spodziewać uszczerej, brudnej prawdy o marketingu i e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe mięcho. Napisz do mnie teraz na Instagramie Oskar Lipiński, prawda, a podaję się Ci nieoczywistą prawdę, o której nikt nie mówi.
subskrybuje mój kanał, ale nadal 80% tego nie robi. Więc chciałem cię zachęcić do subskrypcji. Kliknij teraz w przycisk subskrybuj. A jeśli cenisz moje wartościowe treści, które dodaję na YouTubie, to będzie takie fajne mikro wsparcie. Dołożysz cegiełkę do tego, co otworzę każdego dnia. Przechodzimy do kolejnego odcinka. Zdałem pytanie Przemkowi przed wejściem do studia, jak go zapowiedzieć. I użył bardzo fajnych słów, że Przemek od słuchawki po dyrektora. Przemek jest aktualnie CEO polskiego oddziału Samba AI, czyli Narzędzia do Marketing Automation oraz Analityki AI. Cześć Przemek.
Prawidłowo, cześć. Dobrze wyjaśniłeś. Chociaż ja nas przedstawiam jako silnik analityczny z modułem Marketing Automation.
Już ująłeś to bardziej profesjonalnie. Dość długo siedzisz w e-commerce'ie. Powiedz mi, jakie były twoje początki?
Początki to właśnie była ta słuchawka, w zasadzie Neo24 jeszcze, bo to była taka odnoga Neonetu. No i że tak powiem, potem, że byłem człowiekiem ambitnym i ciągle chciałem robić coś więcej, zawsze się wszystkim interesowałem. Nawet pamiętam, jak były takie sytuacje okresu przedświątecznego i pytali, kto pojedzie na magazyn, to każdy, wiesz, tak trzymał się kluczowo swoje słuchawki komputera. To był przemów. To przemów, wiesz, pierwszy na magazyn, bo strasznie mnie ciekawiło, jak to wygląda ta logistyka, nie? To mi się nawet kilka razy przydało przy innych projektach, bo się okazało, że z perspektywy takiego dużego gracza jak Neonet ówcześnie, że to był top, no to nie jest ten Neonet, który znamy dzisiaj, nie? Więc wtedy to był taki jeden w zasadzie pierwszy z graczy, w ogóle największy sprzedawca na Allegro w tamtych czasach. Pierwszy z graczy taki, który mocniej wszedł w e-commerce, jeszcze w fazie eksperymentów, wszyscy byli samochłukami. Więc też dla mnie to otwierało taką ścieżkę, że jak się wszystkim interesowałem, wychodziłem z jakimiś złymi pomysłami, no to już po roku cyk specjalista do spraw kontentu, potem kolejny rok cyk kierownik działu kontentu, potem szef projektu Neonet.pl, a potem cóż...
Maszyna e-commerce'u.
Tak, maszyna e-commerce'u, taki wychowanek można powiedzieć, na dziko w tej dżungli e-commerce'u. A generalnie potem to już tak poszło. Trochę chciałem sam poprowadzić firmy, to poszedłem trochę na własną rękę z agencją. Miałem taką swoją freelancerki okres, można określić. I tutaj nawet z branżą ogrodniczą miałem okazję współpracować. Potem kolejno już przechodziłem tutaj, zostawałem, wróciłem jednak do tego IT, SC Consulting od partner SAP-a. Tam zajmowałem się marketingiem. To jak ci wspominałem przed naszą rozmową, najlepsze imprezy robi SAP. To sobie doskonale zdajesz zdrowie. Grube imprezki. Tak, to są grube imprezki. To są takie wiesz, kwoty rzędu. 200-300 tysięcy na jedną imprezkę, to naprawdę możesz gości zadowolić, nie? Potem znowu Unity Group, czyli powrót taki mocno do e-commerce'u, ale już z drugiej strony, nie jako osoba zajmująca się bezpośrednio rozwojem sklepu internetowego, tylko osoba w roli konsultanta, pre-sales'a, handlowca, który wprowadzał ten... To też zacząłem może od drugiej strony, bo najpierw byłem handlowcem, potem się zamieniłem trochę w takiego pre-sales'a, kiedy wyczuto te moje Mocne strony, no i tam też ciekawe projekty, bo właśnie miałem okazję współpracować czy to z Leroy Merleau, czy z apteką Gemini, czy z Militaria.pl, także tutaj McDonald Polska to też jest bardzo ciekawy projekt, gdzie tutaj nikt by się nie spodziewał, a McDonald ma swój e-commerce, tylko że dedykowany do restauracji, do zamawiania treści reklamowych.
Głównym partnerem podcastu jest Marka Duck, który jesteś współwłaścicielem oraz dyrektorem e-commerce. Torebki skórzane szyte od 30 lat w Lublinie. Bardzo się cieszę na to, że znalazłem trzech partnerów strategicznych, z których usług na co dzień korzystam. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako Marka Duck. Wygodne zwroty to bezpłatne na sklepu internetowego narzędzie, które usprawnia proces zwrotu towarów e-commerce. Korzystanie z usługi ułatwia budowanie zaufania do marki, usprawnia pracę magazynu, logistyki i zwrotów. Ponadto ty jako właściciel sklepu internetowego decydujesz kto pokryje koszt przesyłki ze zwrotem towaru. Zambia.ai, platforma Smart Marketing Automation, z której również korzystam. Autopej, niezawodne płatności online dla sklepów internetowych oraz innych biznesów online. Nowoczesne usługi dla flot oraz błyskawiczne doładowywania telefonów. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. Nie przedłużając, zapraszam Cię do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarzlipiński.pl oraz zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść praktycznych informacji e-commerce oraz marketing.
Zdradzisz, czym się zajmowałeś dla tych dużych brandów, które przed chwilą wymieniłeś, co tam dokładnie robiłeś?
Musiałbym w kalendarzu dobrze sprawdzić, czy już NDA się u każdego wyczerpało, więc w detale za mocno nie mogę wchodzić. Natomiast jeśli chodzi o takie zarysy projektu, to właśnie ciekawym projektem był ten McDonald's Polska. Tu jest w ogóle też case oficjalnie dostępny na stronie Unity Group, więc może każdy sobie też tam u nich przeczytać. Natomiast tutaj ten element związany z tym, że McDonald's ma taką potrzebę, żeby franczyzy mogły sobie zamawiać bezpośrednio u nich materiały marketingowe. To jeszcze było we współpracy z Gutenberg Network, który ich obsługuje pod tym kątem. No i tam trzeba było postawić ERPA. To było w sumie jedno chyba z pierwszych postawień ERPA na chmurze Mejzona, komarchu ompremisowego na wirtualnym serwerze Mejzona.
Jezu, jak to mocno twierdzi.
Tak, także dosyć ciekawy projekt. No i tutaj też łączący właśnie kilka takich ze sobą, kilka dziedzin właśnie związanych z tym procesami backendowymi i tym frontem w postaci e-commerce'u. Tam korzystaliśmy też z takiego partnera lokalnego z Wrocławia, który zajmował się właśnie rozwiązaniami komarchowymi. Także dosyć ciekawy projekt też. Jeszcze chyba też mogę zdradzić, że bardzo mi się spodobało biuro McDonalda. Nie wiem, czy kiedyś miałeś okazję tam być. Ale to, co mi najbardziej ujęło, to te dystrybutory, że masz takie, wiesz, jak chcesz się po prostu napić kawy, czy nawet tej fanty, etc., to masz po prostu takie dystrybutory jak w restauracji. Podchodzisz i korzystasz, każdy pracownik może się samodzielnie obsłużyć.
Fajne. Wiesz co, ja byłem w biurze Googla, byłem w biurze Facebooka, no to tam jest wszystko. Tam też jest jedzonka, jakieś ciasteczka, sala do masażu, no i w ogóle odjazd. Byłem zaproszony akurat swojego znajomego, który pracuje ostatnio w Facebooku, a w Google wyglądało podobnie. Więc te duże korporacje dbają o taki well-being swoich pracowników, prawda? Przechodząc w ogóle do tematu takiego, który poruszymy sobie nieco mocniej, to pogadamy sobie o Marketing Automation i o e-mail marketingu. I jeśli ktoś nas teraz słucha i na przykład trafił dzisiaj pierwszy raz na podcast z Buta w Marketing, to powiedz mi, czego on się tak w pigulce dowie i dlaczego warto posłuchać ten odcinek do końca.
Jeśli chodzi tutaj o dzisiejszy odcinek, to myślę, że przede wszystkim dowie się jak ważny jest na przykład koncept small data dla małych i średnich e-commerce'ów. Jak i czym się różni od Big Data, które teraz się stało ostatnio popularne? Jakie są kluczowe wskaźniki marketingowe w obrębie nie tylko marketingu, ale również innych kanałów, z których może korzystać? Oczywiście, jeśli tutaj tak poprowadzisz tą dyskusję, bo to zostawiam w twoich rękach, ale gdzieś tutaj mogę się tym też podzielić. Na przykład, dlaczego marketing automation też nie jest dla każdego? Dlaczego czasami lepiej się skupić na bardziej podstawowych kampaniach? Jaki wpływ mogą mieć takie właśnie zaawansowane automatyzacje? O tym, co możemy wyciągnąć z danych transakcyjnych? No i na koniec pewnie ten efekt Pampersa, który ciebie ujął przed naszą rozmową.
Efekt Pampersa będzie na samym końcu, więc zostańcie do samego końca, ale zacznijmy sobie od takiego backgroundu. Moi słuchacze to są osoby, które chcą, żeby wejść w e-commerce, dopiero zaczynają lub mają już jakiś średni e-commerce i chcą go skalować, więc Do mnie mam, że większość z nich korzysta z e-mail marketingu, a może niektórzy dopiero zastanawiają, czy ten e-mail marketing ma sens. To powiedz mi, dlaczego twoim zdaniem, na razie mówimy o samym e-mail marketingu, dlaczego on jest ważny i dlaczego warto go robić w e-commerce w 2024 roku?
No przede wszystkim, biorąc pod uwagę rosnące koszty performance'u. Jeśli chodzi o pozyskanie nowego klienta, to często ten nowy klient już w wielu branżach jest pozyskiwany pod wodą. Ta pierwsza transakcja to jest często tylko taka, żeby klient się o nas dowiedział. No i jeśli teraz będziemy szukali tego, jak możemy sobie jednocześnie wydłużyć cykl życia klienta i zrobić to jak najniższym sumptem, jeśli chodzi o koszty, no to tutaj się nam wkrada e-mail marketing, tak? Bo to jest coś, co jesteśmy w stanie zrobić po prostu tanio, dotrzeć do tego klienta. Jeśli dobrze to rozegramy komunikacyjnie, bo to też nie jest tak, że jedna platforma rozwiąże twoje problemy, bo możesz mieć najwyższą dostarczalność, etc., ale jeśli nie masz koncepcji komunikacyjnej do tego, jak chcesz tego klienta trafiać, to dostarczasz mu dodatkowe wartości tą komunikacją de facto. w postaci nie tylko jakiegoś kuponu rabatowego, ale czegoś, żeby on się dowiedział więcej o twoim produkcie, o tym co robisz, dlaczego on jest fajny, jak można go wykorzystać, to w tym momencie, jeśli brakuje ci tego konceptu, to nawet nie ma sensu za bardzo iść, że tak powiem, w jakikolwiek e-commerce, Nie utrzymasz się na samym pozyskiwaniu nowych transakcji. Jak to jest na marketplace'ach, no to chyba już się wszyscy z twoich podcastów dowiedzieli. Więc tutaj już nie będę, że tak powiem, dublował wątku. Więc tak naprawdę bardzo istotnym elementem jest to, żeby nie dobierać sobie samych narzędzi, ale stworzyć taką koncept strategii tego, jakie wartości chce. Key value proposition, które często się pojawia. jaki chcę dostarczać klientowi, jak chcę to osiągać, jakie będę miał koszty z tym związane, żeby to osiągnąć. No i tutaj te pozostałe klocki już sobie dobierać po prostu pod tą strategię i dostosowywać. I tutaj wtedy też dobierać po prostu rozwiązania, które pozwolą na osiągnięcie tej strategii. Bo często też klienci popełniają błąd taki, że na przykład Nawet nie nasi klienci, tylko ogólnie może klienci różnych rozwiązań SAS-owych, e-commerce'owych, że np. słyszą, że jakieś rozwiązanie jest dobre, nie zastanawiają się, czy to się wpisuje w ich procesy, ich sposób komunikacji, ich sposób pracy. Wchodzą w taką platformę, a potem okazuje się, że to jednak nie spełnia ich oczekiwań i narzekają, psioczą itd., a wystarczyło trochę bardziej, że tak powiem, na początku się zapoznać.
A zgodzisz się z takim stwierdzeniem, że e-mail marketing jest dla każdego, a marketing automation nie dla każdego na każdym poziomie biznesu, że trzeba już trochę obrotu miesięcznego robić, czy jednak dla każdego jest marketing automation też?
Nie. Myślę, że jeśli chodzi o e-mail marketing, to tak, on jest dla każdego, bo to jest najtańsza forma dotarcia ponownego do naszego klienta, tak? Natomiast Marketing Automation, moim zdaniem, będzie przynosić jakieś dodatkowe korzyści w momencie, kiedy już osiągniemy pewien stopień, że tak powiem, trafiku na stronie, pewien stopień userów, których mamy zapisanych, mamy jakiś poziom subskrybentów. No nie można się spodziewać, że jeśli np. masz kilkuset subskrybentów, to oni ci podniosą sprzedaż o 20%. Zdarzą się takie branże, zdarzą się, ale generalnie, co do zasady, no to nie możesz się spodziewać, że ci np. zwiększą sprzedaż o 20-30%, jeśli np. masz małą bazę subskrybentów. Więc bardzo często dobrze jest i my zresztą też mamy taki plan dla nowych userów, ale chodzi o to, już nie będę robił reklamy, bardziej chodzi o to,
żeby wspomnieć o tym, że... Wiesz co, reklama jest jak najbardziej okej. To też chciałem, żeby wybrzmiało. Słuchajcie, Przemek jakby jest... To też jest ważne moim zdaniem, że sam B&J w ogóle jest partnerem strategicznym podcastu. Ja też wszystkich swoich partnerów zapraszam, ale żeby nie tylko i wyłącznie reklamować, ale żeby wyedukować, co jest każdemu potrzebne. Bo może się okazać tak, że Słucha nas e-commerce początkujący i wy macie taką ofertę, chyba też moim zdaniem, jak ja sobie robiłem research, bardzo dobra cena do tego, co oferuje jakby Samba w pakiecie basicowym, prawda? Ale na przykład to, co mnie teraz bardzo zaciekawiło i to jest jakby z mojego podwórka, no to my jesteśmy na planie jako DAG, już nie pamiętam jakim, jakimś średnim, ale na przykład mega nas teraz zainteresowała kwestia analityki i będziemy wchodzić sobie w ogóle, już ten najwyższy wasz plan, analityki AI i ten temat na pewno też jeszcze poruszymy, więc To nie jest reklama, tylko bardziej chcemy pokazać wam, co może być dla was na danym etapie potrzebne. I to bym chciał, żeby właśnie słuchacze sobie też z tego odcinka wyciągnęli, czyli e-mail marketing jest dla każdego. A jakie są w ogóle takie liczby, twoim zdaniem, dobre? Jeśli ktoś robi e-mail marketing na własną rękę, jakimś tam narzędziem, może sambą, może jakimś innym, no to jaki jest dobry open rate, na przykład twoim zdaniem, takiego maila, albo średni open rate dobry w Polsce, maila z branży fashion dajmy na to?
Z branży fashion to będzie około 30%. To się tak uznaje, że to jest ten taki próg, kiedy uznaje, że masz dobry poziom. Ogólnie się uznaje powyżej 20% w e-commerce, natomiast jeśli chodzi o CTR, no to gdzieś w granicach, w branży fashion to przy granicach powyżej 6% to też jest taki już CTR okej. No ale to też zależy właśnie od sposobu komunikacji, od tego jaką masz konkretnie markę. Wiesz, tutaj czasami są rozwiązania bardzo skrajne, bo czym innym jest na przykład, jeśli nawet zamkniemy się w branży fashion, czym innym jest na przykład sklep, który, nie wiem, produkuje w Chinach i sprzedaje masowo tutaj towary, a czym innym jest na przykład marka premium, która, wiesz, ma ograniczoną liczbę produktów, nie kilkaset, tylko ma ograniczoną liczbę produktów i trochę tak jak ty też robisz przedsprzedaże, etc. Trochę inaczej wygląda wtedy ta formuła klików i zachowań klientów. No ale co do zasady, tak bym powiedział, że jeśli jesteś w branży fashion, masz około 30% albo powyżej open rate'u i masz powyżej 6% CTR-u, no to w tym, czyli click-through rate, jeżeli chodzi o kliki, to tak bym wspominał, że początkujące to też, żeby to wyjaśnić.
Tak, kliki, w sensie ktoś, open rate, żeby to wytłumaczyć, to jest ile osób otworzy maila, a kliki to?
Kliki to jest stosunek liczby kliknięć w treści świadomości w stosunku do liczby otwarć maila. Czyli to tak schodzi od góry. Mamy na przykład open rate w stosunku do ile wysłaliśmy. Potem mamy klik rate w stosunku do tego ile kliknęło. No i potem jest na przykład też jeszcze kwestia konwersji. Czyli wyliczania tego ile tak naprawdę tych kliknięć zakończyło się transakcją. To w przypadku jeśli bazujemy na modelu atrybucji Google Analytics, bo on to zawsze zlicza na podstawie kliknięć. Natomiast jeśli np. są jakieś inne modele, tak jak nasz, no to wtedy np. liczymy od open rate'u, tak? Czyli od tego, że była interakcja, który otworzył maila, a potem, ile po tym otwarciu maila np. na te produkty, które się znalazły w tym mailingu było zakupów wywołanych bezpośrednio.
Ja też powiem ze swojej strony, ze swojego doświadczenia, że korzystałem wcześniej z innego narzędzia i to, czego mi zabrakło i brakowało w ofertach innych marek i dlaczego ja w ogóle wybrałem Sambę, to dlatego, że wy macie właśnie model atrybucji oparty albo o dany Analytics, albo własny, a inne narzędzia miały taki model atrybucji, który mnie niezmiernie irytował, że jeśli ktoś 1 czerwca otworzył maila i 30 czerwca kupił produkt, to sobie podbijał dany system, że to jest jego sprzedaż. I to jest trochę w terenie miarodajne. I ja uważam, że to jest coś, co chcę, żeby wybrzmiało w tym podcaście, bo my tu mówimy taką szczerą, brudną prawdę, że na tym niestety te dane są zakłamywane i potem się wydaje, że np. współczynnik wpływu jest 40-50%, a on finalnie ma kilkanaście procent. Więc to jest taka rzecz, która dla mnie jest trochę nietransparentna wobec klientów, którzy korzystają z tych systemów i ja chcę, żeby to wyróżniało, bo ja miałem ten problem i z tego też powodu, w dużej mierze z tego powodu, przyszedłem do was w styczniu.
No w zasadzie ten nasz model atrybucji to trochę znowu przerwa na reklamę. Myślę, że będzie dużo się pojawiało tematów, ale wyjaśniamy.
To nie jest tak, żeby to też brzmiało. Nie chcemy tutaj rekomendować, że musicie na przykład przejść na jakiś dany system, tylko chcemy wytłumaczyć, na co się powinno zwracać uwagę.
Tak, no jakby tutaj na pewno tym elementem, w ogóle ten nasz model atrybucji, to on powstał tylko dlatego, że w momencie, kiedyś korzystaliśmy tylko z Google Uniwersala, tak? Czyli po prostu chcieliśmy być jak najbardziej uczciwi. Mówimy, mamy zewnętrznego sędziego, on sobie dzieli na podstawie UTM-ów ostatniego punktu styku, kto tak naprawdę ten sprzedaż doniósł do e-commerce'u i że tak powiem na tym bazowaliśmy. Natomiast w zeszłym roku, no stanęliśmy przed tym wyzwaniem chyba jak wielu e-commerce'iaków i fajnie by było też właśnie, żeby to też wybrzmiało i moglibyśmy do tego nawiązać. Natomiast jak GA4 w ogóle zmieniło sposób pracy wszystkich agencji i też rozliczania kanałów zewnętrznych przy tym, bo na przykład GA4 ma w ogóle taki model, gdzie on dzieli sobie tą sprzedaż pomiędzy różne kanały sprzedaży i tutaj mocno deprecjonuje, i to nie mówię tylko o naszym rozwiązaniu, tylko ogólnie z tego, co widziałem na rynku i słyszałem, mocno deprecjonuje wszystkie kanały zewnętrzne, tak? No bo jeśli klient na przykład wszedł pierwszy raz, nam się liczy najbardziej, ja to długo testowałem i wyszło mi na to, że Google Analytics mocniej premiuje to, skąd ten klient wszedł po raz pierwszy. Czyli na przykład właśnie Organica, kampanie PPC, jakieś social, etc. Natomiast deprecjonuje to, co się wydarzyło później. Czyli np. jeśli klient wszedł sobie na stronę, załóżmy z Organica albo po Direkcie i potem zapisał się do newslettera, no bo innej drogi nie ma, żebyśmy mogli wysłać newslettera takiego typowo handlowego, no to musi mieć, pozyskać tą zgodę. przy jakiejś okazji, no to nawet jak wyślemy ten mailing tydzień czy dwa tygodnie później, to on i tak przypisze sporą część sprzedaży do directa, czy na przykład do mailingu 02. Robiliśmy sobie takie testy z klientami, że na przykład wysyłaliśmy właśnie kupon rabatowy, który był tylko w mailingu i się okazywało, że GA4 wskazywało tylko 20% transakcji około, czyli jedną piątą tego, co de facto mogliśmy znaleźć po kuponach wśród transakcji. No i w tym momencie właśnie pojawił się temat, że no to musimy po prostu mieć własny model atrybucji i naszym celem było to, żeby przede wszystkim jak najmocniej odzwierciedlić tak jak działał Google Universal. A jednocześnie dodając właśnie takie elementy, że na przykład właśnie ta interakcja na podstawie otwarcia maila, tak? Bo często jest tak, że ktoś otwiera maila, ale potem nie, na przykład nie kliknie w niego od razu, kliknie w niego później, albo na przykład otworzy maila, dokona zakupu, bo zobaczył, na przykład skopiował sobie kod rabatowy i przeszedł do innej zakładki, to też tam badamy tak maksymalnie do 48 godzin w ramach dwóch pierwszych sesji, to czy taka, czy taka transakcja miała miejsce. Czyli to też nie jest tak, że jak ktoś robił 17 sesji, kiedyś kliknął w maila, to będziemy dalej sobie zaliczać do sprzedaży, staramy się to być jak najmocniej uczciwi. No i tutaj też tak, do tych osób, które już korzystają z naszego systemu, to przypominam, korzystając z czasu antenowego, że do końca czerwca trwają beta testy właśnie tego naszego modelu atrybucji, bo wcześniej on był dostępny tylko dla wybranych klientów, od stycznia jest dostępny dla wszystkich. Jeśli są jakiekolwiek uwagi, to priorytetowo traktujemy kwestię właśnie tego modelu atrybucji, tak żeby on był jak najbardziej uczciwszy, także też jako użytkownik, jeśli będziesz miał jakiekolwiek uwagi, to śmiało je zgłaszaj, to jest dla nas kwestia priorytetowa na ten moment.
Kontakt do Przemka zostaje wam w opisie i w komentarzu i przejdę do tematu już troszkę bardziej zaawansowanego, czyli Marketing Automation. Dla kogo on jest, a dla kogo on nie jest? Na jakiej skali biznesu warto o nim myśleć? No bo już powiedziałeś, co on może procentowo poprawić, ale kiedy zacząć warto myśleć, żeby wdrożyć sobie jakieś porzucone koszyki, takie proste scenariusze?
Znaczy, właśnie tutaj bym to podzielił, bo takie podstawowe rzeczy, jak porzucony koszyk, czy jakieś kwestie ostatnio przeglądanych produktów, etc., no to są takie rzeczy podstawowe, które warto mieć już nawet na starcie, tak? Bo jeśli mamy już jakąś bazę mailingową, ktoś z tych klientów ten koszyk porzuci, no to ja bym to uznał, że to jest taka jedna z podstaw, żebyśmy mogli jakoś do tego klienta nawiązać. Więc i to samo też zbieranie zgód mailingowych, etc., w jakiejś formie pop-upu, czy czegoś takiego, co może tego klienta zaangażować. jest jak najbardziej nawskazane. Natomiast to takie wyższe marketinge automatyczne, jakbym to podzielił, czyli właśnie takie budowanie własnych scenariuszy, korzystanie z jakichś innych kanałów kontaktu niż e-mail, czy np. wejście w smsy, push notyfikacje.
Możesz teraz wyjaśnić właśnie czym jest ta wyższa workflow, czym są te musze, żeby to wybrzmiało, czym to jest.
Okej. Taki wyższy poziom, za wyższy poziom marketing automation uznajemy taki moment, kiedy już mamy na tyle liczną grupę klientów w naszej bazie, gdzie jesteśmy w stanie zacząć prowadzić segmenty i zacząć identyfikować klientów po jakichś specyficznych zachowaniach, specyficznych upodobaniach, tego w jakich cyklach zakupowych oni kupują. I na tej podstawie możemy sobie wtedy budować już jakieś własne scenariusze automatyzacji, które pozwalają nam po prostu na trafienie tego klienta w odpowiednim dla niego momencie, tak? Czy też zbudowanie jakichś wartości. Przykład podstawowy, który może się przydać przy mniejszych sklepach, to powitanie klienta po pierwszym zakupie. Wiele e-commerce'ów wysyła mail do klienta. z podziękowaniem. Tak, tak robi.
W formie wideo.
Tak, Tortli też tak robi. Był tutaj przecież Piotrek. Ale generalnie rzecz biorąc, jeśli chodzi właśnie o takie pytanie zadane do publiczności, okazuje się, że jak pytasz na pierwo tego maila, wszyscy podnoszą rękę, a jak pytasz, a kto z was podziękował za zakup, a nie wysłał prośbę o opinię, no to nagle ten last rung opada i się pojawiają jedne, dwie osoby na sto, które rzeczywiście coś z tym robią. A to jest przecież najlepszy moment zbudowania relacji, w momencie kiedy klient kupuje u nas po raz pierwszy. Ty już tam trochę też na swoich kanach opowiadałeś o unboxingu, więc tam nie będę dublował, ale jeśli kupują nas po raz pierwszy, to też jest najlepszy moment, żeby zbudować z nim jakąś komunikacyjną relację. I w tym momencie możemy właśnie np. wysłać mu maila, nawet z jakimś dowcipem. Niech to będzie nawet jakiś zabawny dowcip nawiązujący do jego zakupu. Niech to będzie jakiś filmik, gdzie ty albo jakiś inny prezes komercji.
Ja mam w formie prześmiewczej podziękowania od prezesa, w cudzysłowie, i tam sobie dziękuję, pokazuję, że ten produkt powstał, czyli buduję już relację taką face to face.
Tak, dokładnie. Możemy po prostu, mam jednego klienta, sklep rowerowy, który wysyła mapki tras, ciekawych tras rowerowych, podzielonych na województwa. Jeśli ktoś kupuje z danego województwa, to dostaje od razu taką mapkę w formie online, gdzie może sobie po prostu podejrzeć, jakie ma ciekawe trasy w okolicy. Więc to są takie dodatkowe wartości. Mieliśmy też jakiegoś klienta, który sprzedawał drony, to na przykład wysłał jak bezpiecznie latać dronem. I filmiki jakieś nagrywane były.
Dodatkowa wartość, do której się nikt nie spodziewał w trakcie dodatkowej zakupu.
Dokładnie tak.
Customer experience.
Dokładnie. Chodzi o to, żeby klienta jakoś przyjemnie zaskoczyć. A w momencie, kiedy wysyłamy mu tylko prośbę o opinię, to my większość klientów drażnimy, bo my czegoś jeszcze od niego chcemy. Kupił u nas. Zrobił nam dobrze, a ty jeszcze od niego czegoś chcesz, zamiast mu podziękować. No i też wspomniałem specjalnie o tym Customer Experience w dodatkowych wartościach, bo niektórzy klienci, nawet jeśli to robią, że wysyłają jakąś tam wiadomość w społecznej zakupie, to często się skupiają na tym, żeby wysłać kupon rabatowy na drugi. A tu niekoniecznie musi o to chodzić. Jesteśmy w stanie po prostu zagrać to inaczej, nie zawsze trzeba sprowadzać tą walkę o klienta, jego atencję samą ceną. Naprawdę jest wiele przykładów sukcesów w naszym rynku, które opierały się o zupełnie inny system wartości, właśnie budowania własnej marki, wprowadzania własnych marek do oferty. Czyli jeśli ktoś działał w tym trybie wholesale i miał, że tak powiem, towary z różnych źródeł, to wprowadzał potem markę własną, bo to też przywiązuje klienta po prostu potem do sklepu, jeśli mamy ten towar odpowiedniej jakości.
Ja się przyznam do czegoś bez bicia. Ja nigdy, Przemek, od kiedy zostamy z Samby, nie sprawdziłem sprzedaży z maili, bo to w ogóle mnie nie interesuje. Ja jestem tylko i wyłącznie zainteresowany tym, jak jest open rate naszych maili, czy one są interesujące i jak często ludzie otwierają nasze workflow, które ma u nas 8 czy 9 maili, z którego będziemy je niebawem analizować. Ja w ogóle nie patrzę na e-mail marketing, marketing automation. przez pryzmat sprzedaży. Bo moja strategia jest taka, że to jest miejsce, w którym ja ogrzewam relacje i z którym się z klientami rozmawiam, pytam o jakieś rzeczy, które możemy zrobić lepiej. I dzięki temu wypadkowa i tak jest bardzo dobra na naszym koncie sprzedażowa, ale to w ogóle nie jest cel. I to też chcę, żeby wybrzmiało to zawsze mówię, że słuchajcie, nie fokusujcie się na sprzedaży. Sprzedaż w e-commercie jest wypadkową miliona kanali, może nie miliona, ale kilkudziesięciu kanalików. Jak wy dogracie wszystkie anality do siebie, do jednej rzeki, to wtedy się wydarzy ta sprzedaż i najważniejsza jest relacja w tym wszystkim i customer experience.
Tak jak wspomnieliśmy na początku, ta strategia, myśl o tym jak będę funkcjonował, jak będę się komunikował z klientami, to jest bardzo ważne, bo żadne narzędzie ci tego nie rozwiąże. Mamy u nas też tego autopilota, który wysyła, identyfikuje szanse sprzedażowe, wysyła je w odpowiednim momencie do klienta, personalizuje te maile. Fajnie się sprawdza w branży FMCG, ale generalnie rzecz biorąc, jeśli na to tak spojrzysz holistycznie, to on też Ci nie zrobi tej roboty, że ten klient do Ciebie na 100% powróci, tak? No bo jeśli jesteś jeszcze w branży FMCG, dobra, jesteś w stanie go tam przywiązać, bo on po prostu przypomni o tym produkcie.
Retencyjne zakupy.
Tak, retencyjne zakupy. Ale na przykład załóżmy, że jesteś sklepem meblowym, nie? No i tam cykl zakupowy parę lat. Przecież nie wymieniasz łóżka co roku. Chyba, że prowadzisz szalony tryb życia.
Mamy rokę.
To wtedy się może zdarzyć. Ale generalnie rzecz biorąc, jak idziemy w tym kierunku, to jak możesz tego klienta przytrzymać u siebie, żeby on chciał do siebie potem wrócić? Bardzo dobre rozwiązanie miała IKEA. Swojego czasu tym zrobiła właśnie, wybudowała swoją markę, że wprowadzili właśnie te wszystkie artykuły dekoracyjne do mebli. I to powoduje, że tam klient chce przychodzić, szperać, szuka czegoś, żeby dobrać. To wszystko do siebie wzajemnie pasuje. I ten klient przez to jest cały czas aktywny, więc jak już potrzebuje znowu tego łóżka, no to wraca do IKEA, tak? No bo tam kupił, wszystko mu pasuje do tego łóżka, więc wraca do IKEA. Natomiast w przypadku właśnie takich klientów meblarskich, moim zdaniem, one mają bardzo duży problem właśnie z przytrzymywaniem klienta. No bo jak się sprzedajesz same meble,
i nie absolujesz na jakieś poduszeczki, koce, no to ciężko.
Tak, jeśli nie masz czegoś, co by w ogóle spowodowało to, że ten klient jeszcze trzyma z tym uwagę, bo to może być właśnie ta kwestia wprowadzania artykułów w dekoracyjnik, jeśli chcesz przy okazji przyzwyczajać klienta do siebie, nawiązywać, że tak powiem, stylem, stylizacją tych wszystkich produktów.
Jedna uwaga, Przemek, przerwy, przepraszam. Pięknie gestykulujesz w włoskim stylu, ale musimy trochę uważać na stół, bo będzie potem słabo jakoś może dźwięku, tak mi się wydaje.
Ale wrzucam taki off topic.
I tutaj mamy okejkę od operatora, Dźwigu
mówi, że jest ok. Ok, postaram się już nie mać.
Chodzi tylko o jakość przekazu. Wyrwałem cię z wątku, ciekawe czy do niego wrócisz.
Zacznijmy od początku. Nie, żartuję sobie. Wiesz, generalnie jeśli chodzi właśnie o te sklepy meblerskie, to może być właśnie ta kwestia, że doprowadzam sobie do sytuacji, kiedy mam jakiś asortyment uzupełniający, który przytrzymuje atencję tego uwaga, uwagę tego klienta. Natomiast z drugiej strony może to być właśnie jakaś formuła komunikacji. Może to być jakaś kwestia tego wyposażenia wnętrza, jak projektować sobie te wnętrza. Może to być jakieś dodatkowe treści edukacyjne, które spowodują, że ten klient będzie chciał do nas powrócić. I będziemy się trzymać w jego pamięci. Nawet wpływ jakiegoś Brand Hero, którego sobie wprowadzimy, występuje jako influencer w social media, potem jeszcze wysyłam e-maila. potem kontaktuje się ze mną SMS-em, etc., no to to wszystko powoduje, że ten klient też będzie o nas myślał i mamy większą szansę na to, że on do nas powróci. Jeśli natomiast, wiesz, przerywamy sobie ten cykl kontaktu z klientem na pięć lat, albo spodziewamy się tego, że przy takim asortymencie, jak sklepy meblowe, wyślemy potem znowu mailing i nam się sprzeda kolejnych pięć kanap do tego samego klienta, no to nie tędy droga, tak? To trzeba właśnie myśleć strategicznie, wypracować sobie to, jak chcemy komunikować i jakie wartości.
To wszystko tworzy taką piękną, klarowną, spójną całość. Wychodzimy tak naprawdę nie od Marketing Automation, a od tego, jaki mamy branding, jaki mamy sposób komunikacji i dopiero, gdy to mamy sprecyzowane, możemy implementować to w Marketing Automation czy w innym marketing.
Tak.
Robimy taką grubą, białą kreskę i zadaję ci pytanie, Których spodziewałeś się tego pytania w ogóle, Przemku? Czym jest efekt Pampersa?
Efekt Pampersa. Efekt Pampersa, nie wiem czy słyszałeś już ode mnie przed rozmową, ale może część słuchaczy nie słyszała. Jest taka sieć w Stanach Zjednoczonych o nazwie Target. To jest taki protoplasta wszystkich dyskontów. Generalnie taki protoplasta naszej Biedronki, tudzież Lidla. który tam już zaistniał w latach 50-tych w Stanach Zjednoczonych. W latach 70-tych, 80-tych miał taki najwyższy wskaźnik rozwoju. Ten wskaźnik rozwoju wynikał przede wszystkim z faktu, że ich księgowy okazał się tym motorem napędowym, co ciekawe, w ten sposób, że wpadł na pomysł, żeby zacząć analizować dane transakcyjne klientów. Oni mieli jakiś program realnościowy, więc byli w stanie identyfikować tych klientów na tej podstawie i też móc stwierdzić właśnie jakie oni transakcje dokonują. Księgowy zaczął analizować to najpierw pod kątem tego jak będą mieli potrzeby wydatkowe, jakie będą mieli potrzeby zatowarowania, na jakie towary, ale potem zaczęło to szybko przechodzić w personalizację. Pierwszą taką można powiedzieć zaawansowaną segmentację na podstawie danych transakcyjnych i zaczęli identyfikować potrzeby klientów. To jest ta słynna historia, którą pewnie część ze słuchaczy i ty słyszeliście, ale nie każdy kojarzy z siecią Target.
Czym jest sieć Target?
Sieć dyskontów, tak jak wspomniałem. Taki protoplasta naszej Biedronki, tylko ze Stanów Zjednoczonych. Też ciekawostka, jak było przeprowadzane takie badanie chyba w 2018 czy 2019 roku, z którą marką identyfikujesz się, sklepową najbardziej się identyfikujesz, to Target był wyżej niż Amazon. Więc ten element personalizacji, tej bliskości do klienta spowodował, jednak Amerykanie są bardzo do sieci Target przywiązani. Podejrzewam, że tak jak Polacy do Biedronki albo do Lidla w swojej okolicy. Natomiast jeśli tutaj sobie przejdziemy kawałek dalej, to właśnie była ta historia słynna, gdzie ojciec zadzwonił do działu reklamacji Targetu z awanturą, że jak to jest, że on w ramach swojego programu lojalnościowego dostaje gazetki z produktami dla kobiet w ciąży, o tym jak fajnie mieć dziecko, jak się tym bobasem zajmować, a on ma nastoletnią córkę w domu, która to czyta. Więc oczywiście zrobiła się z tego większa awantura. Nawet pojawiła się ówcześnie w mediach. Natomiast potem szybko się okazało, że to jednak Target się pierwszy dowiedział o tym, że córka tego pana jest w ciąży. Bo córka robiła zakupy na kartę lojalnościową swojego ojca, żeby dostawać zniżki, no i kupowała. produkty dla kobiet w ciąży, jakieś testy ciążowe, więc od razu Target się o tym dowiedział. Kiedy to było? To było w latach 70-tych, 80-tych.
W latach 70-tych, 80-tych takie rzeczy się już działy?
Tak, tak. My tak często podchodzimy do tego, że analityka to jest coś nowego, ale naprawdę to nie są nowe rzeczy. To jest coś, co my po prostu popularyzujemy poprzez rozwiązania SAS-owe i to zaczyna docierać do coraz szerszego grona. odbiorców, natomiast de facto Stany Zjednoczone są na tym poziomie już wypracowanym. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, ile czasami analityków potrafi pracować w takim dziale. Ja nawet w nonecie, przecież pamiętam, że u nas pracowało wdziane analiz, czyli którzy sprawdzali po prostu ceny, jak powinny być ustawione, jakie produkty mają być wybrane do gazetki, etc. To było pięć osób, tak? To był 2010 rok?
Pięć osób.
I się tylko tym zajmowały. Więc generalnie rzecz biorąc, tutaj ta profesjonalizacja jest na bardzo wysokim poziomie. To jest też ten koncept small data, o którym pewnie dzisiaj porozmawiamy. Natomiast generalnie rzecz biorąc, to nie jest nic nowego. My po prostu naszym rozwiązaniem popularyzujemy to, co już Od kilkudziesięciu lat. Tak, od kilkudziesięciu lat. No to też w zasadzie, jak zwracamy uwagę na to, jak chcemy pozyskiwać wiedzę np. na tematy komersu etc., to ja już to obserwuję też od lat, od tej słuchawki jak rozmawialiśmy, czyli mniej więcej od 2009-2010 roku. Obserwuję to, jak rozwiązania analityczne, marketingowe, jakieś idee pojawiają się w Stanach Zjednoczonych, gdzieś na zachodzie, ewentualnie teraz w Chinach, bo Chiny też są bardzo do przodu, jeśli chodzi o tego typu elementy. I potem one przenoszą się właśnie tutaj do nas do Europy i nie jesteśmy niestety najbardziej innowacyjni pod tym względem. Też brakuje tej wiedzy jeszcze u nas, że często właśnie nawet w tym ferworze walki o klienta, przetrwanie biznesu, founderzy tych początkujących e-commerce'ów gdzieś tutaj się gubią, nie mają czasu. Gdzieś ta analiza, analiza, analiza, gdzieś tutaj szukanie tego. przyczyn, powodów, budowanie strategii to gdzieś spycha, tutaj mam bieżące potrzeby. I dlatego też moim zdaniem osobiście dużo sklepów upada, tak? No bo jak oni się skupiają tylko na przetrwaniu w pewnym momencie, czy na przykład cieszą się z tego, że na marketplace'ie zrobili jakiś obrót, to nie znaczy, że w marketplace'ie będą cały czas podobną marżą osiągać, bo wiadomo, tam się mogą zmienić warunki z dnia na dzień, tak? I musisz się obudzić w nowej rzeczywistości, albo może być trochę tak, jak to Cyprian Iwuć miał okazję przeżyć. Możesz go kiedyś zaprosić, żeby też opowiedział o tym, jak wygląda handel na Mejzonie de facto.
On skarpetki sprzedawał, nie?
Tak, tak. Teraz ma skarpetkoholik. Ale on wypłynął na tym, że właśnie miał fajnie upakowany, standardowy towar. Czyli znowu jakiś niekonwencjonalny pomysł. Sprzedaż skarpetek spakowanych jako sushi.
Tak, tak, ja pamiętam ten case. Jak my wchodziliśmy na Amazon, to właśnie Cyprian i Damian Wiszowatek, którzy też miały być na podcaście i odwołał mi raz termin zapisając, żeby go ponownie odezwać, wpadnie na pewno i trochę opowie, jak wygląda kwestia marketplace'ów. Pewnie to będzie burzliwa dyskusja. Ale wracając do tematu analityki.
Wróćmy do tematu Pampersa, bo jeszcze jesteśmy w efektu Pampersa. No właśnie, bo odwiedziliśmy taką analitykę. Wyjaśniłem skąd to się wzięło. Natomiast Target potem, jak już się zajął tą analityką transakcyjną, to zaczął też mocniej wchodzić w segmentację i personalizację i zaczął szukać grupy klientów, u której najłatwiej zmienić nawyki zakupowe. A to się wzięło stąd, że Target, jak podobnie u nas Bielonka Elite, mają takie wyzwanie, że jak już gdzieś masz jakiś sklep, dyskontowy, no to zazwyczaj tylko ściągasz klientów z okolicy. I w zasadzie Lidl z tobą wygra, jeśli będzie tam, załóżmy, nie wiem, ileś set metrów dalej, bo już ci klienci będą przychodzić tam, bo tam mają bliżej, tak? No i to, i zastanawiano się właśnie, zresztą nawet ta wojna Lidl-Biedronka, to jest trochę takie też napędzanie teraz tego, żeby ci klienci, nawet którzy są dalej, popierali jedną albo drugą stronę. No i targeter się zastanawiał, jak może się rozrosnąć, jakby w tej rzeczywistości, gdzie tutaj jest ten, staram się, przepraszam.
Tak, jest niełatwo z tym włoskim temperamentem.
Staram się, ale może będę się odsunęł po prostu.
A możesz się przesunąć i zrobić tak. Ręce na przód, na dole.
Na ręce na dole, to też będzie wyglądało podejrzanie.
Mamy drugą rolkę.
Okej, ale wracając tutaj właśnie do tego efektu Pampersa, podsumowując, szukano sposobu na to, jak zwiększyć zasięgi pojedynczego sklepu, jeśli chodzi o geotargetowanie. tylko żeby klienci do nich z szerszego terytorium przyjeżdżali. Jaka to może być grupa klientów, u której najłatwiej będzie zmienić takie nawyki zakupowe, które polegają przede wszystkim na bliskości sklepu. No i zidentyfikowano, jako pierwszą taką grupę, grupę młodych rodziców. To jest taka grupa, gdzie mamy do czynienia, bardzo fajnie to też opisuje książka Siła Nawyków, strategicznie polecam. Natomiast właśnie zidentyfikowano grupę młodych rodziców, bo oni mają ważne wydarzenie w życiu, które przewraca im to życie trochę do góry nogami. Czyli już zaczynają się pojawiać inne priorytety. No i skoro oni mają już też inne priorytety, inne potrzeby, no to w tym momencie, jeśli na przykład zapewnimy im dostęp do dobrej jakości pampersa, który będzie w super świetnej cenie, etc., no to jeśli te pampersy się sprawdzą, to każdy młody rodzic wie, że na swoim dziecku się pampersów nie testuje. Jeśli jakieś te pampersy trafisz, że będą nie powodowały odparzeń, to już tej marki nie zmienisz dopóki dziecko nie będzie odstawiać Pampersów. Target zagrał właśnie tą kartą, wprowadził własną markę Pampersów. Oczywiście to był najbardziej dynamiczny okres rozwoju sieci Target. Dzisiaj nawet jak sobie spojrzymy na polskie sklepy, to zwrócimy uwagę, że zarówno w Lidlu, jak i w Biedronce, masz tam markę Dada, tak? Są własne marki Pampersów, są własne marki produktów typu właśnie np. narzędzia, Parkside, etc. To wszystko powoduje, że ten klient się przywiązuje do sklepu już niezależnie od ceny, tak? Czyli tutaj też ta formuła, wiesz, non-stop zjazdu cenowego nie zda egzaminu, nigdy to nie zda egzaminu, bo to raczej zabije biznes, jeśli będziemy tylko walczyć cenowoń. Nie znajdziemy jakichś innych argumentów, ale przede wszystkim to, że mamy unikalne produkty, które powodują, że klienci wracają do nas. Przy okazji robią całe zakupy, no bo tak jak młodzi rodzice, jak przyjeżdżają po te pampersy, no to oni nie przyjeżdżali, że kupili te pampersy, a potem wracali do lokalnego sklepu, tylko już umęczeni po dniu pracy jeszcze zmyślą o tym, że jeszcze będą siedzieć. zajmować się dzieckiem, to już najczęściej robią całe zakupy do końca w jednym miejscu. Więc to bardzo dobrze tam zagrało i tutaj tak samo można to rozgrywać. Teraz nawet karmę dla zwierząt widziałem, że Lidl ma swoją markę własną. Ja jestem Team Lidl. Tak, ja też akurat mam podobne podejście.
Po prostu mam blisko z domu.
Nie, potem pójdziemy pomalować jakąś pydronkę. No więc właśnie ten efekt Pampersa to jest coś, co powinny też zmierzać e-komercy moim zdaniem. Case, gdzie handlujemy, np. Netprint jako nasz klient jest bardzo fajnym przykładem tego. Oni handlują akurat tuszami, tonerami do drukarek. No i tam w tym elemencie jest o tyle ważne, że na koniec prowadzają pierwszy raz klienta, to najczęściej pod krótki ogon, czyli to jest fraza dokładnie modelu drukarki albo dokładnie modelu tusza i klient przychodzi po oryginalny tusz. Ale w momencie, kiedy już zaczyna myśleć nad drugą transakcją, to już my też identyfikujemy, mamy taką kampanię, gdzie identyfikujemy, że klient przychodzi po produkt innej marki z tej samej kategorii niż marka własna i potem możemy do niego automatycznie wysłać maile np. dlaczego ten nasz produkt jest wyjątkowy. No i tutaj też właśnie Netprint zagrywa taką kartą, że np. daje gwarancję na swoje tusze, że w 24 miesiące masz pewność, że jeśli coś się stanie z powodu tuszu albo toneru z twoją drukarką, to masz spokój, bo my się tym zajmiemy. I takie przerabianie na markę własną daje właśnie te dwie korzyści, że po pierwsze masz oczywiście wyższą marżę, to jest bardzo istotny element, Druga kwestia to jest też element związany z faktem, że przywiązujesz tego klienta, no bo jeśli go przekonasz do swojej marki, no to on już tego nigdzie indziej nie kupi, tak? Więc jeśli nie kupi nigdzie indziej, to kto do kogo przyjdzie? No przyjdzie do ciebie. Już nie musisz walczyć ceną, możesz walczyć jakością, możesz walczyć customer experience i myślę, że to jest najważniejsze w rozwoju nowych e-commerce'ów. żeby umieć przejść na ten tryb, że nie chce walczyć tylko ceną, tylko chce walczyć jakimiś dodatkowymi argumentami. Bo to pozwoli ci na osiąganie odpowiedniego poziomu marży, to pozwoli ci na zachowanie płynności w biznesie. W ogóle teraz dużo e-commerce'ów ma problemy z płynnością w biznesie.
Marcin Meissner mówił, że tylko 9% e-commerce'u ma dobrą sytuację finansową, więc gdzieś to sprawdzał. Nie powołam się dokładnie na dane, ale taką daną otrzymałem kiedyś od niego. Dużo czynników w tym jest, dlaczego tak jest.
Tu też prowadzi do tego konkluzji, dlaczego warto korzystać z e-mail marketingu. Też widziałem takie dane, już na przykład kiedyś Komach na blogu swoim też publikował na podstawie jakichś tam badań, że 10% powracających klientów do ciebie, to jest 2% oszczędności dla firmy. Całościowo, kosztów wszystkich takich łącznie. Można to tak przełożyć.
To są to pieniądze, które warto trzymać w kieszeni. Dobra, temat Pampersa mamy zakończony. Wróćmy do tematu analityki. Dlaczego warto się na niej skupiać? Dla mniejszych i średnich e-commerce'ów. Co w ogóle możemy, co słuchacz może z tego odcinka się dowiedzieć? Jakby co powinien zrobić? Jakie kroki w ogóle podjąć, żeby analizować jakkolwiek dane? Wszyscy mają GA4. Ja się spodziewam często na warsztatach z tym, że ludzie to mają i nie wiedzą co z tym zrobić.
No z GA4 to teraz wszyscy mają problem, tak jak wspomniałem, bo się wszyscy jeszcze tego uczą, mimo tego, że to już prawie rok minął. Natomiast jeśli chodzi o analitykę twojego sklepu internetowego, no to przede wszystkim powinieneś się skupić na takim elemencie, jak właśnie na przykład powracalność klientów. Czyli sprawdzać naprawdę, jeśli już masz jakichś klientów, to kiedy i w jakich okresach oni powracają, tak? Powinieneś też jakby, tworząc nawet taki koncept sklepu internetowego, zastanowić się na tym, czy jest w ogóle szansa w tym, co sprzedajesz, na to, żeby ten klient do ciebie powracał. No bo jeśli taka szansa jest niska i będziesz bazował cały czas tylko na pozyskiwaniu nowych klientów, no to tutaj koszty będą wysokie, tak? Bo to wiemy i to wybrzmiewa już wszędzie, nawet niektórzy mówią, że siedmiokrotnie droższa jest pozyskanie nowej transakcji niż pozyskanie transakcji od klienta, który wcześniej u nas kupił. My kiedyś nawet mieliśmy takie piękne hasło, że zamieniamy odwiedzających w kupujących, a kupujących w lojalnych klientów. Piękny slogan.
Zresztą też ja wrzucę, jest dużo dużych marketplace'ów, które do pierwszych transakcji dopłacają po to, żeby skarbić tylko tort, a zarabiają na kolejny.
Zalando na przykład. Tak, wspominaliśmy też o tym, że właśnie często ta pierwsza transakcja jest pod wodą. I tutaj rzeczywiście dopiero kolejne transakcje też muszą przynosić jakiś dochód. I też właśnie ta kwestia na przykład przy NetPrince'ie nawet przechodzenia na marki własną. Właśnie chodzi o to, żeby ten klient się opłacił, tak? I żeby tego klienta jakoś do siebie przekonać. Więc no jak najbardziej tutaj w tym kierunku. Czyli przede wszystkim analiza już na samym modelu koncepcji, ile ja jestem transakcji wywołać u jednego klienta, w jakim okresie czasu, bo to będzie mi mówiło o tym, jakie mam przychody, jakich przychodów mogę się spodziewać w następnych latach, jeśli ja się tym klientem będę dobrze opiekował. Bo na przykład po co inwestować w user experience, jeśli ty chcesz sprzedać raz?
Meble.
Meble, znowu. Możesz, jeśli masz na to budżet, masz jakiś pomysł, no to możesz inwestować. Spolecania może ktoś powie. Ale generalnie, jeśli masz po prostu tak, że sprzedajesz raz, no to nie ma sensu inwestować mocno w Customer Experience. Oczywiście wstydu, żeby nie było, ale nie ma sensu i też model biznesowy szybko się wyczerpie. Więc musisz sobie wyszukać takiego produktu, który będziesz mógł sprzedawać ponownie do tego samego klienta.
Najlepiej z subskrypcji.
Najlepiej z subskrypcji. Subskrypcje teraz są mega, to wszyscy uwielbiamy. Sam sprzedaję w modelu subskrypcyjnym.
A ja będę sprzedawał w modelu subskrypcyjnym. W ogóle mój industrator będzie za jakiś czas w subskrypcji. Jeszcze nie wiem kiedy, ale też to jest autoreklama. Chodzi na ciebie jeszcze o kupić, więc
na razie budujesz pożądanie. Tak, tak. Możesz podkręcać klimat, jakieś zajawki. Natomiast wracając tutaj do tego modelu, czyli zastanawiamy się najpierw jaki produkt, potem zastanawiamy się jak będziemy, już pomijam tę kwestię całego back office'u, gdzie ja to będę magazynował, skupiam się bardziej na tej kwestii frontowej. Potem jak ja to będę komunikował, jak ja będę ściągał tych ruch na stronie, bo to jest ta pierwsza noga e-commerce'u, żeby ten pierwszy ruch ściągnąć na stronę. Potem jest ta druga noga, co ja z tym zrobię, tym ruchem. No bo sobie sprowadzę, mam sklep, oczywiście ktoś dokona transakcji, ale nie mam żadnego potykacza w postaci wyrażenia zgody na mailing, nie mam jakiejś zapisu do push notyfikacji.
Przepalam hajs.
Przepalam hajs, tak. No bo jeśli nie będzie tej transakcji, to de facto ja nic potem z tym lidem nie zrobię. Czyli bardzo ważnym jest też, żeby mieć w jakiejś formule to rozwiązanie, powiedzmy takie mini marketing automation. Ale takie naprawdę mini, tak? Żeby tylko, no nie wiem, czy to będzie Samba, AI w tej podstawowej wersji, czy to będzie FreshMail, czy to będzie jakiś MailChimp, cokolwiek takiego podstawowego, co już nam pozwoli stworzyć jakiś potykacz, który tego klienta będzie przetrzymywał. Przepraszam, chciałem pokazać dosadnie, że będzie przetrzymywał.
Spoko, po prostu tąpnięcie.
No, ma musiało być tak tąpnięcie. Więc generalnie rzecz biorąc to jest też taki element, gdzie musimy po prostu o to zadbać jako drugą nogę komercjum, że musi być ten jakiś remarketing, tak? Czyli musimy jakoś tego klienta już po tym jak ten ruch sprowadzimy, to jakoś go zaopiekować, mieć do niego rekordy, po to właśnie żebyśmy mogli do niego powracać. Ale to nie jest etap na to, żeby budować wielkie scenariusze. To nie jest wielki etap na to, żeby się integrować z nie wiadomo czym. Na tym, żeby robić reklamy targetowane na YouTubie. To jeszcze nie jest ten etap. Mówię oczywiście o reklamach targetowanych na YouTubie pod kątem danych transakcyjnych, Jestem największym fanem
YouTube'a jaki się da, w sensie YouTube w ogóle górnolajkował mnie, jest największą wartością, zresztą się pochwalę. Nasze case studies w ogóle kampanii YouTube'owych było na głównej stronie Google, jak się logowałeś na Google Ads, to ja wyskakiwałem, machałem ci z magazynu i było success stories naszych kampanii świadomościowych. YouTube jest genialny, jeśli chodzi o targetowanie. I tak zakończę ten temat, wychodzimy w wątek, ale chciałem troszkę wejść w szczegóły mojego analityka. No bo tak, to jest dla małych i średnich. A to, co my teraz będziemy robić w DAG-u, czyli analityka AI, czyli jak ktoś słucha nas i już ma jakiś taki większy obrót i ma większy e-commerce, to co nam daje ta analityka AI? Bo pokazaliśmy te raporty, jak to wszystko pięknie, ładnie, kolorowo wygląda, ale co nam może dodać marka, która jest załóżmy T2C, ta głębsza analityka?
No może to jest taki akurat raport, który cię będzie z racji twojej specyfiki mniej interesował, ale taki popularny raport, który pozwala dużo zmienić już w samym kontekście nawet budowania gdzieś tam scenariuszy komunikacji z klientami, to jest raport Solvency. Tłumaczymy to jako zamożność. To jest taki nasz autorski raport, który bazuje na product price scoring, który z kolei określa, gdzie produkt się plasuje cenowo na tle swojej kategorii, czyli na przykład czy należy do 2% najtańszych, czy do 10% najdroższych. produktów, znowu ta ręka chodzi. Musisz zrobić taki nadstolik tutaj, żeby nie ruszać mikrofonem. Dla mnie, albo od razu mnie w kajdankach przyjmować.
Był spięty, był dobry viral.
Generalnie, jeśli chodzi tutaj o te kwestie tego, że mamy ten produkt price scoring i mamy też taki scoring promocyjny, który bada poziom odchylenia ceny standardowej, ceny promocyjnej. I z tych dwóch danych, wyciągamy sobie informację o tym, jaki jest stopień wrażliwości klienta na cenę. Czyli czy na przykład on należy do klientów, tam jest też skala od 1 do 100, ale żeby uprościć korzystanie z tego naszym klientom, stworzyliśmy trzy kategorie. Klient ekonomiczny, to jest klient ukierunkowany przede wszystkim na cenę, czyli on kupuje albo towary najtańsze na tle kategorii, albo droższe, ale tylko jeśli są na promocji, na odpowiednim poziomie promocji. Potem mamy klientów standardowych, to jest dla nas też taka grupa testowa, często to są osoby, które miały jedną górę, dwie transakcje, jeszcze nie jesteśmy w stanie ich do końca wyczuć, więc możemy sobie na nich testować różne podejścia. No i mamy klientów oznaczonych jako rich, zamożnych. To są klienci, którzy kupują, niezależnie od promocji, jeśli mówimy o przykład branży FMCG, to kupują swoje produkty. Możemy oczywiście zacząć szukać, co tak naprawdę kupują i jakie kategorie są dla nich popularne, jakie produkty, jakie marki, ale na pewno to nie jest cena. Cena w ogóle dla niego nie jest istotna. I tutaj nawet coś takiego, przy czymś takim prostym, jak porzucony koszyk, gdzie masz standardowy scenariusz w każdym Marketing Automation, że wysyłasz po dwóch do czterech godzinach, po dwóch, trzech dniach, i na przykład po sześciu, siedmiu dniach, żeby przypominać i na przykład już po tych dwóch, trzech dniach dajesz pierwszy kupon rabatowy. O tyle na przykład jak już masz to w solwencji, to możesz sobie to zbudować inaczej. Bo na przykład jeśli masz klienta ekonomicznego, który porzuca koszyk, no to w tym momencie po co czekać z tym kuponem rabatowym? Jeśli on porzucił ten koszyk, to on tego nie kupi i prawdopodobnie chodził u niego o cenę, tak? Już możesz sobie zbudować tą tezę. Jeśli chodził u niego o cenę, no to w tym wypadku warto mu ten kupon rabatowy dać od razu, no bo jeśli on nie kupił u ciebie, to kupi gdzie indziej. On szuka okazji po prostu, nie? Więc nawet współpracuje z takimi firmami, co też jest zabawne, które specjalnie wysyłają od razu te kupony i nawet jak się ktoś czuje cwany, Kilka razy zdobył kupon, bo sobie podstawił inny adres mailowy, to oni się z tego też cieszą. Klient się czuje cwany, że uzyskał rabat, a sklep się cieszy, bo i tak ma taką marżę, że jest w stanie z to spokojnie udźwignąć. Jeszcze ma często darmową reklamę, bo niektórzy na przykład specjalnie dają kod wielorazowy. Taki jeden uniwersalny, bo on potem krąży po internecie. No i wszystko, masz darmową reklamę po prostu do pozyskiwania transakcji. Więc to w tą stronę. Natomiast z drugiej strony, jeśli masz na przykład klienta, już mówię, to jest z krajnej strony, jeśli masz klienta oznaczonego jako rich, zamożny, no to jego ceny nie interesują, tak kupi. To jedyne, co możesz w takim przypadku zrobić, to stracić marża. No bo nic więcej nie ten. Natomiast możesz go informować o jakichś wartości dodatkowych. Znowu wracając do tej branży meblarskiej, nad którą się trochę poznęcaliśmy. To jest też taka kwestia, że na przykład możesz zapewnić darmowy transport, zniesienie mebla. Dodatkowa wartość, a nie kupon rabatowy, bo ten kupon rabatowy nie interesuje go. To mogą być jakiekolwiek dodatkowe elementy. Na przykład jakiś zestaw do pielęgnacji tego mebla. Coś, co po prostu buduje tą dodatkową wartość. Ciśnie mi się taki jeden case z takiej branży bardzo obostrzonej, że tak powiem, aspektami prawnymi, ale to chyba nie opowiem go tutaj. W kuluarach opowiem o nim. Ale generalnie to też właśnie trzeba trochę umieć od tego odejść, żeby właśnie mając taki podstawowy danek solwency, już jesteś w stanie trochę inaczej zacząć komunikować się z klientami, bo wiesz, co jest dla niego ważne. I ta analityka właśnie do tego prowadzi. Dalej mamy kolejne raporty scoringowe. Też może kilka słów, dlaczego używamy raportów scoringowych. Bo one pozwalają nam zawsze na zbudowanie kontekstu. Mamy jakieś dwie wartości brzegowe w sklepie. Załóżmy, że to będzie średnia wartość koszyka, łączna. No i mamy klienta, który kupował nasz średnio za 100 zł, będzie jakąś wartością początkową tej skrajności. I po drugiej stronie mamy klienta, który u nas na przykład średnio robi zakupy za 5 tysięcy złotych. I on będzie tą wartością maksymalną na tej osi. Wszyscy klienci, którzy będą pomiędzy nimi w jakiejś skali punktów, załóżmy, czy to będzie od 0 do 100 czy od 0 do 500, są odpowiednio oplasowani i dzięki temu zawsze zachowujemy kontekst dla sklepu internetowego. No bo inny będzie średni koszyk. W przypadku, załóżmy, sklepu zoologicznego, a inny będzie właśnie w przypadku tej branży meblackiej, czy sklepu RTV AGD, gdzie wiadomo, człowiek może kupić telewizor i ta wartość koszyka mocno idzie do góry średnia. Więc, żeby zachować ten kontekst na kliencie, zawsze na przykład korzystamy ze scoringów. Przy takim to nie tylko my, ale ogólnie narzędzia analityczne idą właśnie w scoring. Machine learning często się też opiera właśnie na scoringach, żeby zachować kontekst. No i na przykład mamy też taki raport GRFM, on się stał ostatnio coraz bardziej popularny, to jest w rozwinięciu nazwy Recency Frequency Monetary i on nam określa tak naprawdę cykl życia klienta w naszym sklepie, na jakim etapie życia w ramach swojego cyklu klient znajduje się w naszym sklepie internetowym. On bierze pod uwagę właśnie recency, to jest ten okres od ostatniego zakupu, frequency to ile zakupów dokonał i monetary ile u nas wydał. No i mamy tutaj też takie różne grupy, oczywiście taka ulubiona to są Championi, oni kupują Dużo, często, nawet niedawno zrobili zakupy na tle pozostałych klientów. Natomiast to też jest ciekawa grupa, bo z nimi nie musimy robić nic. Wszystko co robimy, to dla tej grupy robimy dobrze. Oni są zadowoleni. Jedyne co musimy robić, to ich monitorować, czy oni tymi czempionami nie przestaną być. No i teraz na przykład w RFM też wskazują taką grupę jak Kennod Luzdem. To są klienci właśnie, którzy byli czempionami, ale przestali się u nas pojawiać. No to tutaj trzeba już robić akcję ratunkową, bo często to, w zależności od skali e-commerce'u, ale to może być grupa od kilkunastu do maksymalnie kilkuset klientów, którzy potrafią zrobić jednak nawet w dużym sklepie internetowym kilka procent obrotu. Robimy akcję ratunkową i próbujemy takiego klienta zawrócić. I tutaj są różne modele podejścia. Więc jest ten RFM.
Dużo tych w ogóle raportów jest. Jak ja patrzyłem u was w Sambie, tam jest chyba 12 albo 14 raportów. Tak mi się wydaje.
Tam jeszcze w nich wchodzisz, to możesz różne widoki wywoływać.
Ja w ogóle myślę, żeby może wszystkich raportów nie przegadywać, to możemy odesłać ludzi, wkleimy link do tej, jakby macie taką prezentację Analytica, jeśli ktoś ma większy e-commerce. I może tu bym zaznaczył tylko, Jak duży musi być e-commerce, żeby ktoś to sobie przewinął i żeby dla niego to była wartość?
No ja myślę, żeby tak przeliczyć to na jakiś konkret, to myślę, że to musiało być przynajmniej takich 20 tysięcy, 30 tysięcy unikalnych rekordów klientów w bazie danych, tak?
Czyli mówią o rekordów, czyli subskrybentów?
Nie, klientów. A, klientów, okej, dobra. 20-30 tysięcy klientów, no bo wtedy już mamy szansę, bo tu mówimy o analityce, tu nie mówimy o typowym wysyłaniu maila, tak? Tylko bardziej chodzi o to, żeby przeanalizować sobie na jakim etapie.
I to już ma sens.
Wtedy to już zaczyna mieć sens, tak?
Czyli jeśli masz 20-30 tysięcy klientów w bazie, to możesz sobie zobaczyć wideo, które dodam tam na dole. A my przejdziemy jeszcze trochę do tematu small data versus big data. Czym to się różni?
Co to w ogóle jest? Tak, co to jest ten small data? Small data to jest taki koncept, który się narodził w kontekście tego, że wszyscy teraz mówią o big data, ale tak naprawdę, jeśli na przykład Saab kilka lat temu prezentował taką statystykę, to tylko kilka procent firm na świecie prawidłowo korzysta ze swoich danych, a wykorzystuje przy tym i tak mniej niż 30% danych, które posiada. Więc to jest takie duże wyzwanie, że wszyscy mówią o tym big data, gromadź jak najwięcej danych, pracuj z nimi, etc. No ale de facto, jeśli tych nie wykorzystujesz, to co ci z tego, że je gromadzisz? Więc jakby odpowiedzią na to, to tak jak mamy zawsze fast food i slow food, no to właśnie jest ten small data. Small data polega na tym, że skupiamy się na tych danych, które już posiadamy w naszej bazie i staramy się je wykorzystać do analiz. Przede wszystkim oczywiście tutaj mowa o danych transakcyjnych, bo z tych danych transakcyjnych da się wyciągnąć naprawdę, naprawdę dużo. To już wspominaliśmy o tej dziewczynie, o tej młodej dziewczynie, że Target wiedział wcześniej niż jej ojciec o tym, że jest w ciąży. Naprawdę w naszych projektach my nierzadko wiemy wcześniej o tym, że my jesteśmy w stanie na przykład, jesteśmy bardzo popularni w branży zoologicznej, mamy kilku takich kluczowych graczy w ogóle w Europie jako naszych klientów w tym Polsce. No i też na przykład jest to o tyle ciekawe, że my możemy prosto stwierdzić na podstawie danych transakcyjnych, kto ma psa w jakim wieku, jakiej rasy, czy ten pies choruje na nerki. Nawet jesteśmy w stanie zwiedzić trochę to takie brutalnie powiem, ale jesteśmy w stanie nawet stwierdzić w momencie, kiedy ktoś kupuje taką karmę weterynaryjną dla starszego psa i nagle zaczyna przeglądać produkty dla szczeniąt. Też wiemy, że tam się wymieni publik. Więc naprawdę to co, już nawet nie mówimy tutaj o jakimś trackingu osoby po sieci, czyli znowu ten koncept big data, że staramy się zgromadzić jak najwięcej danych, co on robił, co kliknął, co przejeżdżał i tak dalej. Tylko mówimy stricte o takiej podstawie, którą każdy e-commerce posiada. Small data to jest właśnie wykorzystanie jak najlepsze tych danych, które już posiadasz. Każdy ma jakieś transakcje w sklepie internetowym. I jesteś w stanie z tego naprawdę bardzo dużo wywnioskować. Skąd ci klienci kupują na podstawie danych wysyłkowych, np. gromadząc kody pocztowe w jakiejś formie raportu, jesteś w stanie określić, gdzie jednak naprawdę twoi klienci są nagromadzeni. I być może warto tam otworzyć sobie jakąś filię, jeśli przecież okaże się, że masz dużo klientów tylko w trzech kluczowych dużych miastach. no to może warto by się zastanowić nad tym elementem, żeby jeszcze podbijać tutaj to zainteresowanie tym, żeby tam otworzyć sobie jakiś sklepik i sprawdzić czy offline, mam na myśli albo jakiś mini magazyn, do tego, żeby móc na przykład zapewniać dla dużej części towarów, czy dla pewnej niepopularniejszej części towarów, dostawę w tym samym dniu. Chodzi o to, żeby szukać szans. Bez analizy danych transakcyjnych to strzelasz na ślepo, przyczuciem. A nie każdy jest Jobsem, który ma wizję, którą na pewno się spełni, albo jest w stanie się do niej przekonać, nawet jeśli uważałby, że to głupota na początku.
Mówisz o tej analityce z taką pasją w oczach. Czy nie przeraża cię ona trochę?
Analityka?
W sensie analityka i to, jak głęboko już w latach 70. można było wejść i jak społeczeństwo pewnie nie ma świadomości, że tak to wygląda. Czy nie jest trochę przerażające?
Wiesz co, dla pewnej części ludzi... Znaczy wiesz, jak powiedziałeś, mnie to jara, tak?
Właśnie widzę, że jest zajawa, jest zajawa.
Tak, tak, tak. Jak widzisz, się rozluźniłem, mniej ręce latają, więc wszystko działa. Ale generalnie tak, wiesz, mnie to tyle nie przeraża, dla mnie to jest ciekawe, tak? Co jeszcze możemy odkryć, co jeszcze jesteśmy w stanie wyciągnąć, czyli jakby trochę od innej strony podchodzę do całości, nie na zasadzie ogromać mnie jak najwięcej, tylko co jest z tego, co mamy w podstawie, jesteśmy w stanie wyciągnąć, jak je zbudować, koncepty, tezy. I to jest naprawdę dla mnie to jest osobiście fajna zabawa, mi to nie przeszkadza. Nawet nie mam żadnego adblocka u siebie zainstalowanego, bo mnie ciekawi co tam to pokaże, kto za mną pójdzie. Nie mam ten, wiesz, ja jestem w ogóle, bardzo zawsze byłem taki marketingowo, więc nawet, wiesz, wszystkie zawsze jak są, jak jest Super Bowl to jest dla mnie święto, bo chodzi o ten cykl reklam, który tam będzie wyświetlony i tego. Ja się potem tak siedzę i zastanawiam, a jak oni to, jak oni te persony budowali? Dlaczego tutaj pokazali na przykład to tak, a nie inaczej, nie? Więc generalnie rzecz biorąc, dla mnie to jest taka ciekawa rozkminka, ale często się spotykam z tym, że właśnie po jakiejś prelekcji ludzie do mnie podchodzą i mówią, a Przemku to jest przerażające. Wy wiecie wszystko. Jesteście w stanie powiedzieć, mając odpowiedni zasób danych, jesteście w stanie powiedzieć na przykład, nawet jak szybko to łóżko zużywam, o którym wcześniej se żartowaliśmy. Czy jesteście w stanie powiedzieć właśnie o tym, na jakim etapie życia się znajduje, czy np. wiemy, że dostałeś podwyżkę, bo nagle kupujesz droższe produkty od pół roku. Więc jest dużo takich elementów. I myślę, że to jest w ogóle też taka trochę zmiana będzie teraz w podejściu sklepów internetowych i dająca niestety przewagę tym największym. Co sami sobie niestety zgotowaliśmy. Na przykład właśnie wchodząc w marketplace'y, tak? Ale generalnie mając ten zasób on będzie najcenniejszy. Bo jeśli będzie prawidłowo prowadzona analityka i to już widzieliśmy na przykładzie Amazonu. Kojarzysz case baterii w Amazonie?
Chyba nie.
Jest pięć takich kluczowych branż, gdzie Amazon zyskał ponad 90% pokrycia rynków Stanów Zjednoczonych. Między nimi to są baterie. Mówię specjalnie o bateriach, bo niedawno tam zaczęła się sprawa antymonopolowa wobec Amazona. Ale to jest bardzo ciekawy case. Amazon przez to, że zachęcał producentów innych... Zaraz tu zrobimy jakiś napad z Amazona na mnie. Ale to jest często omawiany case, więc nie tylko mnie dorwą. W każdym razie jeśli chodzi właśnie o Amazona i rynek baterii. Amazon zaczął zachęcać, bo oczywiście bardzo mocno producentów baterii, żeby pojawiali się na Amazonie, no bo to jest najłatwiejsza do sprzedaży przy elektronice. No i tam zaczęli się pojawiać, rzeczywiście były jakieś reklamy, etc. Po czym Amazon, jak już zdobył odpowiedni poziom rynku, zaczął wprowadzać produkty marki własnej.
To jest ten case, bo Amazon tak robi, że wprowadza sprzedawców, potem ich jakby wykupuje sobie.
Tak, tak, też takie case'y są.
Dlatego pętla na szyi. Marketplace'y to jest pętla na szyi. Fajne cashflow, ale pętla na szyi.
Ja to się czasami śmieję, że to jest taka trochę e-mafia, bo potem dostajesz taką propozycję do odrzucenia. Musisz wejść w fulfillment, albo już nie będziesz u nas sprzedawał. I takie rozmowy de facto, jak się w Kuluarach słyszy, to rzeczywiście czasami się odbywają. Więc generalnie rzecz biorąc jeśli chodzi tutaj o ten aspekt Amazon to właśnie zaczął wprowadzać te produkty i tutaj też mówiliśmy o deprecjacji marki względem zgromadzonych danych. Bo Amazon w momencie kiedy osiągnął ten rynek tam 90% udziału w rynku baterii wprowadził markę własną. No i teraz oczywiście wpisujesz na Amazonie po prostu słowo bateria to wyskakuje bateria Amazonu. Jak powiesz do Aleksy, Aleksa jest w Stanach Zjednoczonych w Anglii bardzo popularna, że tam często mówisz po prostu do tego głośniczka z AI, który ci robił zakup podpiętą kartę kredytową i tak dalej. Powiesz do Aleksy zamów baterię i nie określisz marki, to wjeżdżają baterie Amazonu. No i teraz na nic wydawanie milionów dolarów na reklamy z króliczkiem czy zapałeczek, które się odpalają, bo de facto na koniec klient Amazonu powie zamów mi baterię Aleksa i przyjadą do ciebie baterie. Czyli ten, kto trzyma klienta końcowego, ten, który gromadzi jego dane, ma największy wpływ na to, żeby wywrócić wpływ na jego decyzje zakupowe i nawet zmienić jego nawyki. I to mówimy właśnie teraz o też takich obecnie czasach deprecjacji marki.
Czyli podsumowując, w pełni jest to spójne z tym, co powiedział ostatnio Marek, CEO Yorkai. że warto budować organizacje oparte o data driving, że jakby to jest przewaga, która faktycznie daje duży zasób i ten nawet już podsumowując naszą rozmowę, email marketing, marketing automation jest ważny, ale zbieramy maile po to, żeby potem karmić algorytm i łatwiej docierać do nowych osób. Dziękuję ci bardzo Przemku. Równo 57 minut 00 sekund i na samym końcu Jakaś może promka dla kogoś z podcastu, jak sobie wejdę na samwę, to mogę zostawić tobie te 32 sekundy.
Ależ już mnie wpuścił w pułapkę. Dobrze, no to w takim razie proponujemy 10% do końca maja dla każdego klienta na subskrypcję z kodem.
Do końca maja? Czekaj, muszę przeczytać, kiedy ten odcinek wyjdzie. A to będzie pcha mocny call to action, bo on chyba wyjdzie w ostatnim
tygodniu maja, więc może... To idealnie, świetnie. Za dużo się nie załapie. Nie żartuję. Dobrze, to umówmy się w takim razie. 10% dla każdego nowego klienta, który się do nas zgłosi. Na hasło Oscar Duck.
Dobra, dziękuję Ci Przemku. I do zobaczenia pod koniec maja, bo mamy spotkania propoanalityki głębsze. Będziemy rozkminiać. Dzięki wielkie.
Dzięki wielkie. Trzymaj się.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu.
Aha, jeszcze jedno bardzo ważne.
Napisz mi jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trapi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







