EMAIL MARKETING NIE DZIAŁA? Ekspert UJAWNIA co DZIAŁA ! (15 lat doświadczenia)

W odcinku podcastu Oskar Lipiński rozmawia z Hubertem Olszewskim z GetResponse o praktycznych aspektach e‑mail marketingu i automatyzacji w e‑commerce. Dyskutują o skuteczności różnych metod pozyskiwania adresów (pop‑upy, top‑bary, karuzele), o segmentacji i ofercie zachęt (rabaty, darmowa wysyłka, gratisy) oraz o testowaniu UI w trybie incognito i na urządzeniach mobilnych. Omawiają kanały poza e‑mailem – SMS (masowe vs. wyzwalane, bardzo wysokie otwarcia, krótkie okna czasowe), web‑push (anonimowość, trudności z wypisaniem, dobre dla newsów) oraz integrację danych z reklamami Facebooka. Podkreślają potrzebę strategii przed wyborem narzędzi, elastyczność techniczną (API, Excel, low‑code) i zachęcają do korzystania z zasobów edukacyjnych GetResponse (webinary, społeczność). Całość kończy się podsumowaniem: najważniejsze jest myślenie szeroko, definiowanie scenariuszy i ciągłe testowanie.
Chapters
Email jest tym kanałem, który trochę różni się od pozostałych ze względu na to, że pozwala na takie bardzo personalne wejście. Nie masz innego takiego kanału, z którym jesteś w stanie tak wejść, wiesz, jeden do jeden po prostu z klientem.
Jest to moim zdaniem największy plus w ogóle email marketingu. Jest taki, że to jest twoje i tego ci nikt nie zabierze. To jest twoja wartość. Sociale nie są twoje.
Jeżeli masz grupę klientów VIP, którzy kupują u ciebie dużo, to pewnie oni nie potrzebują kolejnej zachęty, jakiegoś rabatu. Oni potrzebują się czuć docenieni. Zluka informacyjna w firmie marketingu to jest coś, co może być podobne do trochę takiego clickbaitowego tytułu, tylko że za clickbaitowym tytułem nigdy nic nie idzie. Jak utworzysz go, to zawsze jesteś rozczarowany i zastanawiasz się, po co znowu kliknąłem.
A i tak klikasz następnym razem.
A i tak klikasz. Przy SMS-ach należy pamiętać o tym, że to jest kanał, który generuje nieprawdopodobnie wysokie współczynniki otwarć na poziomie 98%.
Jest coś, do czego ja się muszę przyznać. Ja w ogóle też lubię się przyznawać do błędów w e-commerce, bo nie wszystko jest takie wyidealizowane, mogę wydawać, że my...
Cześć, tu Oskar Lipiński, jestem współwłaścicielem marki DUNK. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii producent. Możesz spodziewać się szczerej, brudnej prawdę marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę ci darmowy 6-dniowy mini kurs o e-commerce.
Zawsze mnie to zastanawia, że tylko 20% osób, które ogląda moje podcasty, subskrybuje ten kanał. Reszta niestety tego nie robi. Więc zanim zaczniemy, mam do ciebie małą prośbę. Jeśli lubisz moje treści edukacyjne i chcesz, żeby podcasty się rozwijały i żebym z całym swoim zespołem mógł je z odcinka na odcinek polepszać, wystarczy, że klikniesz subskrybuj. To takie małe mikro wsparcie, które da mi motywację do dalszego działania. Zaczynamy kolejny odcinek. Wziąłem za punkt honoru jedną rzecz, żeby nie witać za każdym razem z wami. Cześć, z tej strony Oskar Lipiński, to kolejny odcinek podcastu z Buta w Marketing, a będą nowe wejścia. Dzisiejsze nowe wejście definiują dane. Dane, które uważam, że w e-commerce są kluczowe i często pytacie mnie o to, co jest najistotniejszy w e-commerce i ja bardzo często podkreślam jedną rzecz. Dane, dane w postaci danych klientów, maili, telefonów i o tych danych dzisiaj sobie porozmawiamy. A dokładnie o imię marketingu z Hubertem Olszewskim z GetResponse.
Olszewskim z GetResponse, tak.
To już jest tradycja, że bardzo często przekręcam jakieś literki w nazwiskach.
Ale spokojnie, jesteś pierwszą osobą generalnie, bo Olszewski jest bardziej popularnym nazwiskiem niż Olszowski, Ale mamy sprostowane.
Powiedz mi, czym się zajmujesz dokładnie i jakie masz doświadczenie w temacie, w którym dzisiaj sobie głęboko pokopiemy.
Wiesz co, ja zajmuję się wieloma rzeczami, więc... natomiast w kontekście dzisiejszej rozmowy, no to zajmuję się automatyzacją marketingu i też przez to siłą rzeczy email marketingiem. Zajmuję się tym ponad dekadę w sumie już. Ta historia zaczęła się w sumie przypadkowo jak wiele. Moja dziewczyna obecna, znaczy wtedy dziewczyna, obecna żona pisała pracę licencjacką o automatyzacji marketingu. Ja akurat szukałem pracy i tak się zdarzyło, że właśnie trafiłem do firmy, która obsługiwała klientów właśnie w tym zakresie. No i tak to już trwa dziesiąty rok, więc to jest jakby taka, główny taki obszar mojej pracy, że po prostu siadam z klientami, zastanawiam się jaka jest strategia, co ewentualnie można im tam zrobić, pomóc. No i bardzo lubię takie wyzwania też związane z całą tą kwestią automatyzacji, no bo im większy klient, to też często jest tak, że po prostu ma takie niestandardowe rzeczy i to zawsze jest takie ekscytujące. Poza tym też zajmuję się ostatnio automatyzacją dużo szerzej niż tylko marketingu. Automatyzacja marketingu cały czas jest tym corem. Natomiast też dotykam coraz szerszego obszaru i pomaga mi to na pewno, bo można to w bardzo prosty sposób przełożyć.
No, ja bym też chciał widzów, którzy na przykład wpadli na ten kanał przypadkowo, clickbaitowy tytuł, i tu skłonił do kliknięcia, żebyśmy poruszyli, o czym w ogóle dzisiaj fajnie porozmawiamy, bo z mojej perspektywy jesteśmy świeżo po migracji do GetResponse'a. Wgraliśmy jakieś takie scenariusze otwierające relacje z rzuczkownikiem oraz prócone koszyki, ale w planach mamy trochę więcej rzeczy, więc uważam, że fajną perspektywą będzie też poodbijanie sobie myśli w temacie, co warto robić w marketing, automation, w firmie marketingu. No ale jaką wartość jeszcze, twoim zdaniem, dzisiaj przekażemy naszym odbiorcom?
No myślę, że siłą rzeczy będziemy rozmawiać też o segmentacji, no bo ona jest jakby nieodłącznie tutaj powiązana właśnie z mailami, z automatyzacją ogólnie, więc to jest jakby na pewno rzecz, o której porozmawiamy. Wydaje mi się, że można też poruszyć inne kanały komunikacji niż tylko e-mail, bo wiadomo, że wszyscy skupiają się na mailu. Ogólnie tak zauważam, jak klienci przychodzą i poszukują rozwiązania do marketingu automation, to jakby takim nadrzędnym kanałem zawsze jest ten e-mail i fajnie i super, bo pewnie ma wiele różnych przewag, ale są też inne kanały, o których wydaje mi się wiele osób zapomina, a docelowo i tak będzie kiedyś z nich korzystać, więc wydaje mi się, że to jest też rzecz na pewno, o której warto porozmawiać. No a cała reszta to pewnie wyjdzie gdzieś tam w praniu, nie?
No dobra, e-mail, e-mail marketing, marketing automation. Dlaczego to jest kluczowe? Jak ty uważasz?
Dlaczego? Powiedziałbym, że dlatego, że wszyscy to mają, ale to chyba nie jest dobra odpowiedź. Wydaje mi się, że e-mail jest tym kanałem, który trochę różni się od pozostałych ze względu na to, że pozwala na takie bardzo personalne wejście. Nie masz innego takiego kanału, z którym jesteś w stanie tak wejść jeden do jeden po prostu z klientem. Cała reszta kanałów to jest takie krzyczenie do tłumu. Oczywiście nie mówię, że, nie wiem, robienie adców jest złe, bo to są rzeczy, które trzeba robić, ale email właśnie z tym kanałem, który pozwoli Ci na to, żeby sobie z klientem tak bardziej relacyjnie po prostu popracować. No i ma też przewagi związane chociażby, nie wiem, z długością treści, z formatem, który jesteś w stanie przedstawić, bo na przykład jeżeli robisz, nie wiem, adce na Facebooku, to zawsze jakby reklama, którą się wyświetla, ona jest jakby w kontekście całej strony na przykład, tak? A tutaj ktoś w momencie, w którym otrzymuje maila, no to masz ten czas, który jesteś w stanie mu przekazać w tym mailu i wydaje mi się, że to jest na pewno taka kluczowa rzecz, że e-mail będzie miał tutaj znaczną przewagę.
Ja tu odniosę się jeszcze do tego, bo ja mam to wrócić, jak ja często tłumaczę swoim klientom, że jak masz kontent na socialach, to jesteś łatwo w stanie go zeskrolować. Jeśli masz maila, to jak go otworzysz, to tam nie ma w górę, w dół, w prawo, w lewo.
Znaczy jest w górę, w dół, ale to jest dalej twój kontent.
że to jest twój content i jeśli ta historia jest taka, że człowiek ją wciągnie i chce ją czytać, no to Sky is the limit jeśli chodzi o budowanie relacji.
Dokładnie tak, więc to jest na pewno istotne. Pozwala na bardzo szeroką personalizację, to jest właśnie to wejście 1 do 1 i to naprawdę na taką ultra personalizację. Wiadomo, że tutaj to co powiedziałeś na początku, że ta ilość danych będzie w sumie tak naprawdę definiować głównie to, jak bardzo jesteśmy w stanie niskopoziomowo wejść w rozróżnienie tej komunikacji, bo to też czasami nie ma sensu, jak ktoś ma jakąś małą bazę albo dopiero zaczyna, no to pewnie nie ma to aż takiego dużego sensu, ale to jest na pewno taki kluczowy element.
Partnerami podcastu jest marka GetResponse oraz Shopper.
Dowiedz się więcej o osobach, które wspierają każdy mój odcinek.
Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako marka DAK.
GetResponse to polskie narzędzie do e-mail marketingu i zarządzania kampaniami online. Za jego pomocą zautomatyzujesz komunikację marketingową w oparciu o zachowania i preferencje klientów. Dodatkowo wypromujesz i sprzedaż produkty dzięki pakietowi narzędzi e-commerce.
Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą.
A nie jest też trochę tak, że ludzie po macoszeniu podchodzą, szczególnie e-commerce'y zaczynające, albo średnie to już mają jakąś świadomość, że ludzie podchodzą do tego, że zbierają jakieś maile, wyślą komunikację jakąś taką rabatową raz na jakiś czas, że ludzie wchodzą w ten e-mail marketing, i zaczynają e-commerce i nie traktują tego jako ważnej nogi pozyskiwania odbiorców i budowania z nimi relacji i po prostu mają brak strategii. Ja to muszę odwiedzić od swoich klientów, to jest z twojej perspektywy.
No tak, tak. Brak strategii to jest chyba jeden z podstawowych elementów, takich błędów, które się najczęściej popełnia, no bo to co powiedziałeś na początku, robimy marketing, no bo się go robi, no bo wszyscy go mają. Natomiast trzeba się zastanowić w którym kierunku w tych mailach idziemy. Jest jakby wiele rzeczy, które na pewno ten e-mail marketing będzie dotykał. Jedną z takich w ogóle chyba kluczowych, kluczowych rzeczy, o której trzeba pamiętać to to, że to jakby e-mail marketing to nie jest nawet maraton. Chociaż to jest ultramaraton. Tak samo? Trochę tak. Natomiast bardzo często klienci są nastawieni na ten taki bardzo dynamiczny wzrost bazy, że jakby muszę mieć tych klientów w newsletterze jak najwięcej i to jest jakby mój cel i tak dalej. No i fajnie, tylko jakby patrzą na wyniki tam w perspektywie pół roku, roku i tak dalej. A jak sobie przeglądniesz wpisy kogokolwiek, kto zajmuje się email marketingiem albo na przykład świadczy jakieś takie freelancerskie usługi marketing automation, to wszyscy regularnie na przykład tam podkreślają, że raz na czas dobrze jest taką bazę usunąć. I to jest też coś, po czym ja się podpisuję. Żeby, tak, żeby ilość bazy, jakby wielkość Twojej bazy, no nie jest wyznacznikiem tego, potem ile z tej bazy możesz po prostu wyciągnąć. Bo jeżeli będziesz miał w swojej bazie dużo klientów nieaktywnych, jeżeli będziesz miał w swojej bazie klienci, klientów, którzy, nie wiem, których skrzynki przestały istnieć, to każdy taki wysłany mailing po prostu powoduje to, że Twoja reputacja spada, co za tym idzie, Twoi odbiorcy, którzy ten mailing powinni otrzymać, go po prostu nie otrzymają, nie? Więc to jest rzecz, bardzo wiele rzeczy ze sobą po prostu powiązanych i jakby ludzie koncentrują się też głównie na kontencie. Jakby co wysyłać, jak wysyłać, kiedy wysyłać, jak często. A zapominają o tym, że jest jeszcze taka techniczna w ogóle strona, cała e-mail marketingu, która jest dosyć istotna, bo ten kanał nie jest taki kanał jak na przykład adsy, że wchodzisz, masz kreator i nie interesuje cię cały back-end tego wszystkiego. O tym też trzeba pamiętać i o to też trzeba dbać.
Czyli tak zwane coś, co u nas teraz jest strachem, to zżywanie adresu IP.
Tak, no to jest, to jest jakby kluczowa rzecz, bo w momencie, w którym przychodzisz, czy zaczynasz od zera, znaczy jeżeli zaczynasz od zera, bo nie miałeś bazy, to spoko, bo te wolumene za siłą rzeczy będą małe, no bo na początku nie będziesz miał bazy.
A jak wchodzisz z taką bazą jak my, tam ponad 40 tysięcy osób.
No tak, a jak są np. ludzie, którzy wchodzą z bazą milion, albo dwa miliony, nie? Są takie firmy, które takie bazy mają, no to nie jesteś w stanie po prostu te bazy załadować i po prostu wysłać mailingu, no bo w tym momencie Każda skrzynka typu gmail, wp, interia, onet zobaczą, halo, co to jest, dlaczego tyle maili w ciągu dnia przyszło, więc stosuje się właśnie rozgrzewka IP, która polega na tym, że ekstraktuje się te kontakty, które są potencjalnie najbliższe do otwarciu i to są klienci na przykład aktywni z twojego poprzedniego systemu albo tacy, którzy po prostu wiesz, że otwierają, klikają, kupują. bo wśród nich prawdopodobieństwo otwarcia po prostu będzie najwyższe. Od nich się zaczyna i w pierwszym dniu tam się wysyła przykładowo 20 ameli, w drugim 50, w trzecim 100, 200 i tak dalej. No i robi się to, oczywiście też trzeba to porozbijać na konkretne skrzynki, czyli osobno to robić na WP, osobno na Interia, osobno na każdego innego dostawcę, po to, żeby tą reputację po prostu zbudować. I to jest jakby istotne, to czasami trwa tydzień, czasami trwa 3-4 tygodnie, wszystko w zależności od tego właśnie jak ta baza jest duża. No ale bez tego to jest po prostu prosta droga do przepaści i na koniec dnia zawsze po prostu zobaczysz, jak sobie wpiszesz swój adres IP i jego reputację, no to zobaczysz, że ta reputacja po prostu spadła.
Czyli trzeba mieć strategię pewnie kontentową, ale też strategię techniczną i wy rozumiemy w sensie get response to podczas wdrożeń.
Tak, tak. Szczerze mówiąc to ja zawsze mam takie podejście, że tą część kontentową bardziej ja przynajmniej staram się delegować na klienta, bo ja też nie jestem specją od kontentu, nie znam się na tym. Jakby obserwuję tych maili wiele. Na mojej skrzynce jest chyba dziewięć i pół tysiąca niedobranych maili. W taki sposób działam, ale jakby to, na czym się znam i to, w czym mogę pomóc na pewno, to jest właśnie ta część techniczna, żeby o to zadbać. Właśnie jeszcze tam kwestia dostarczalności, nie wiem, wpisów SPF, TKIM.
To będziemy w Dagu na pewno robić, bo my kiedyś mieliśmy problem właśnie ze dostarczalnością. Jedna ze skrzyn, jedna z takich podstaw typu WP, gdzieś tam nas wpisała na czarną listę i długo z tym walczyliśmy.
No takie sytuacje się zdarzają, bo też jest różnica, jak się wysyła maile, to większość osób, które robi email marketing, albo przynajmniej część, jak przynajmniej rozmawiam, nie ma takiego pojęcia, że ich maile mogą być wysyłane w dwojaki sposób. Pierwszy sposób to jest dedykowany adres IP, a drugi sposób to jest share'owany adres IP. Jak masz dedykowany adres IP, no to on jest tylko twój i w tym momencie jak wysyłasz fajne maile, klienci fajnie reagują, to jest wszystko super. Jedyną wtedy zasadą jest tak naprawdę to, żeby utrzymać jakąś tam regularność, powiedzmy, nie wiem, 2-3 mailingi w miesiącu i w tym momencie przy takiej bazie np. 40 tysięcy to będzie w zupełności OK. Jak masz share'owane adres IP, to ma to swoje plusy i minusy. Plusy są takie, że jeżeli jesteś z innymi klientami na tym IPQ, którzy wysyłają fajnie, regularnie, no to jest OK, ale w sytuacji, w której nagle przyjdzie jakiś klient i nie wiem, wyśle tam coś, czego nie powinien wysłać albo wyśle do bazy, do której nie powinien wysłać, no to w tym momencie pojawiają się problemy. Więc jak masz szerowane adresy IP, ja nie twierdzę, że to jest złe.
A może na początku drogi? Czy to jest tak, że jakby skala definiuje to?
Skala może na początku zdefiniować, że jak już przychodzisz i masz dużą bazę, to zawsze możesz zacząć z dedykowanym.
Czyli dajmy.
Tak, dokładnie w taki sposób. Natomiast są też klienci, którzy np. bardziej pasują na szerowany właśnie przez to, że wysyłają np. tylko dwa mailingi w miesiącu. Są też tacy klienci. Może już nie tacy typowo e-commerce'owi. Ale są tacy klienci, no czasami z branży takiej B2C, którzy będą rzadziej wysyłać i mogą fitować wtedy bardziej właśnie taki adres spółdzielony i to jest okej, no ale właśnie pod warunkiem, że inni, którzy tam wysyłają są też po prostu obserwowani i wiemy co robią, jak robią i dlaczego robią. Jest to takie fajne ćwiczenie, które każdy może sobie zrobić, że jak otrzyma od siebie newsletter, to na gmailu to najprościej zrobić. Wystarczy pobrać na główek wiadomości i gmail tam nawet pokazuje konkretne adresy IP. Jest taka stronka senderscore, wchodzi się na nią, wklepuje się swój adres IP i można sobie zobaczyć jaką reputację adresu IP aktualnie mamy. Jeżeli ona tam jest powyżej 90, to jest super. Natomiast jeżeli spada poniżej dziewięćdziesięciu, to znaczy, że jest jakiś problem. To jest nawet taki historyczny wykres pokazujący, jak to wyglądało tam w poprzednich tygodniach, dniach i tak dalej. Super.
Kwestię techniczną mamy gdzieś zahaczoną. No ale jeszcze ta kwestia właśnie taka, no kontentowa to wiadomo, ale taka bardziej strategiczna. Jakby do tego imię marketingu podejść? No bo tak. Wiemy, jakie są plusy. Plus jest taki, że jest to, moim zdaniem, największy plus w ogóle imię marketingu, jest taki, że to jest twoje i tego ci nikt nie zawierze. Jak sobie to odbasz i wysyłasz na jakiś zamknięty dysk zewnętrzny, to jakby to jest twoja wartość. Sociale nie są twoje. To jakby to jest coś, co ja od zawsze powtarzam, więc własność. Inaczej się konsumuje ten kontent, jeśli jest dobrze robiony. Ale jak uważasz w ogóle, jak podejść do tej strategii takiej contentowej? No bo z jednej strony mamy ten imię marketing, czyli komunikację wysyłaną, nie wiem, raz w tygodniu, może być raz na dwa miesiące, raz w miesiącu, czy dwa razy w miesiącu. No i oprócz tego jeszcze mamy automatyzację. Czy takie osoby, które zaczynają, to powinny zrobić od razu dwie rzeczy naraz, czy na przykład zacząć na początku od samego imię marketingu? Jak do tego w ogóle podejść od strony takiej strategicznej, jeśli ktoś po prostu ma te maile, zbiera je i wysyła jak większość osób, które gdzieś tam poruszają ten kanał, których ja znam, mniejszych komersów, po prostu kody rebatowe w środek frajdy i na świętach, to jest ich komunikacja.
Znaczy to taka komunikacja musi być, nie?
No tak, sama nie wystarczy.
No oczywiście, że tak. Ja bym zachęcał do tego, że nawet jeżeli ktoś dopiero zaczyna, to Są takie procesy automatyzacji, które się sprawdzają w sklepie, na którym masz ruch, nie wiem, 20 osób w ciągu dnia. I to są takie podstawowe właśnie scenariusze, typu ratowanie porzuconego koszyka, typu przeglądane produkty. I wiadomo, że teraz jak przełożysz to, nie wiem, na twojej stronie tysiąc klientów w ciągu miesiąca, to ta skala jest bardzo mała. No ale to idzie procentowo. Jakąś część porzuconych koszyków zawsze odzyskasz. Jakąś część klientów zawsze zretargetujesz z tymi rekomendacjami produktowymi. Więc już od samego początku warto to robić. Jest kwestia potem tylko wyboru narzędzia, no bo niektóre narzędzia mają wyższy próg wejścia, niektóre mają niższy próg wejścia. Też niektóre platformy w ogóle e-commerce'owe udostępniają takie bardzo podstawowe scenariusze. Są nawet wtyczki chyba, nie wiem czy nie e-commerce ma jakąś taką podstawową wtyczkę do wysłania producenta koszyków.
Jest taki basic, basic.
Tak, taki basic.
Mało edytowalny i z całą obrębem.
Ale jest coś na początek, więc jakby to zdecydowanie warto robić, bo w ogóle w automatyzacji marketingu chodzi o to, żeby przejść z kampanii na procesy. Kampanii i tak będziesz realizował w obrębie marketingu, bo właśnie jest Black Friday, bo są wyprzedaże, bo i tak powinieneś mieć regularną komunikację z klientami, powiedzmy ten raz w tygodniu, nie wiem, raz na dwa tygodnie, ale procesy automatyzacji to jest rzecz, która powinna łapać klienta w momencie, w którym on jest w lejku sprzedażowym. U góry są inne procesy, na dole są inne procesy. Po w ogóle dokonaniu zakupu są jeszcze inne procesy, jakie bardziej retencyjne. Więc skalę będzie definiować to, jak duży przychód z tego wyciągniesz po prostu. Natomiast procentowo to zawsze się będzie po prostu zlepiać ze sobą.
Ja bym tu wrzucił też taki ciekawy wątek. Był u mnie Marek, właściciel Yorkie i właśnie poruszaliśmy temat imię marketingu, on też bardzo mocno podkreślał, że to jest kluczowe, ale oni wyszli od takiej strategii, że zaimplementowali sobie KPI-e, np. Open Rating, które się interesują i nie pochodzą ze strategii, że czy wysyłamy jednego maila, dwa czy trzy, tylko ich głównym KPI-em jest to, czy się zgadza ich Open rate, czyli otwarcie maila oraz CTR. Jeśli te rzeczy się zgadzają z ich KPI-ami wewnętrznymi, to one są w stanie wysłać komunikację trzy razy w tygodniu. I to jest jakby dla nich najważniejsze. Ja się zastanawiam nad tą strategią, właśnie też rzucam temat DAG-a, no bo wysyłamy maila raz w tygodniu. I jest coś, do czego ja się muszę przyznać. Ja w ogóle też lubię się przyznawać do błędów w e-commerce, bo nie wszystko jest takie wyidealizowane, jakby się mogło wydawać, że my nie robiliśmy wysyłek takich do segmentacji naszej bazy, czyli kiedyś jakiś próbowaliśmy do czempionów robić, zresztą na starszym narzędziu, ale generalnie to jest coś, co w DAG-u, poza komunikacją weekly, nie było tego. I jak mogliśmy do tego podejść, patrząc teraz, że zrobiliśmy migrację na GetResponse, mając taką bazę? Podyskutujmy o ten temat.
Spoko. to w momencie, w którym wysyłasz takiego samego maila wszystkich, to jest chyba... Nie chcę powiedzieć, że to jest błąd, bo wysłanie maili nie jest błędem, nie? Natomiast to jest coś, co można zrobić po prostu lepiej.
Instagram nie daje ci takiej możliwości, dajesz komuś od do wszystkich.
Dokładnie, ale w momencie, w którym wysyłasz maila do wszystkich, jakby ten kanał nie różni się zbytnio od potem od, nie wiem, właśnie adsów, czy czegokolwiek innego, nie? Więc warto to wykorzystać. I bardzo często jest to tak, że klienci przychodzą, czy jakieś ludzie, z którymi rozmawiam i mają taki w głowie jakiś taki koncept, że chcą wprowadzić taką wiesz, mikrosegmentację, że okej, zamiast wysłać teraz jednego mailingu, wyślemy 30 różnych. Ale to nie droga, nie? Bo jakby to, to przynajmniej nie na jakiejś tam małej skali, bo znam firmy, czy tam osoby, które w agencjach pracują dla jakichś dużych firm, to faktycznie czasami tak robią.
Dużo skala, definiujmy.
No to potrafią. No to jak masz w jednym wtedy segmencie 20 tysięcy osób, no to cały czas warto do nich wysłać, nie? I trzeba wyjść od takich, takich absolutnych podstaw przetworzeniu segmentacji. Jak skupiam się na klientach e-commerce'owych, w sensie jakby skupiam się na e-commerce'ie, Mówmy
na przykład o Casey'a Dugga, to będzie czas jeszcze czegoś się dowiem, bo my mieliśmy na razie jedno okolo strategicznego i jakby kolejny się musi odbyć niebawem, więc przegadamy na podcaście, a to jest wartościowe też, żeby odnosić się jakby do przykładu.
Spoko. Segmentacja może działać w różnych osiach, w różnych wymiarach. Masz segmentację demograficzną, deklaratywną, masz segmentację transakcyjną i wydaje mi się, że z punktu widzenia e-commerce ta segmentacja transakcyjna będzie najważniejsza, no bo Nie wiem, czy tobie na przykład, będzie dla ciebie ważne, czy ktoś jest z Mazowsza, czy z Małopolski. Pewnie mało.
Przepraszam, że potwierdziłem w danym miejscu.
No właśnie, ale to się może wtedy przydać. Natomiast jak spojrzysz tak na całą bazę, to właśnie z punktu widzenia komersu ta transakcyjna segmentacja zawsze będzie najważniejsza. No bo w tej segmentacji transakcyjnej są zawarte informacje, które po prostu definiują to, ile ten klient może wydać, jakie ma preferencje mniej więcej zakupowe. I jest parę takich obszarów, na których można się skupić. Pierwszy obszar to jest kwota wydanych pieniędzy. Czyli patrzysz na to, ile twój użytkownik wydał. Jaka jest na przykład średnia wartość u ciebie? Plus, minus?
Średni koszyk 500 zł.
Jeżeli masz średni koszyk powyżej 500 zł, to można sobie stworzyć pierwszą grupę, że osoby, które zrobiły coś poniżej tej średniej, to jest grupa jakaś tam oszczędna. Później robimy sobie od 500 do 1000. 1500 to jest grupa średnia. Wszystko co powyżej to jest grupa już osób, które trochę u Ciebie zostawiła kasy. Równolegle robisz taki sam segment, tylko nie patrzysz na kwotę wdanych pieniędzy, tylko patrzysz sobie na ilość zakupów. I ja zawsze rozróżniam cztery na początek takie segmenty. Pierwszy segment to są osoby bez żadnego zakupu i takie osoby też są, bo na przykład zapisały się na newsletter albo chciały odebrać kod rabatowy, odebrały go, ale nie dokonały zakupu. Więc osoby bez zakupów to jest jedna grupa, osoby z jednym zakupem to jest druga grupa, potem masz na przykład dwa do trzech albo dwa do czterech i wszystko co w górę. Jakby dążymy do tego, żeby wyekstraktować sobie tych klientów w tych najfajniejszych dla nas grupach, czyli ci, co wydają bardzo dużo, albo ci, co kupili bardzo dużo. I są takie nawet case'y, że tutaj nawet się może sprawdzić zasada Pareto, że to będzie 20% klientów odpowiedzialnych za 80% przychodu. Ja osobiście się z takim case'em nie spotkałem, żeby to była aż taka duża dysproporcja, ale widziałem klientów, którzy mieli na przykład 25% do 70%, nie? Czyli 25% klientów generujecie 70% reweniu. No i teraz jak wysyłasz jeden mailing do wszystkich, to traktujesz te osoby dokładnie w taki sam sposób jak te, które nigdy nie dokonały zakupu, co z założenia samą sobie jest błędem. Więc od takiej segmentacji warto wyjść, od takiej najprostszej. I oczywiście potem można sobie do tego dokładać to, czy klient na przykład wchodzi na stronę, albo czy był na stronie w przeciągu ostatniego miesiąca, trzech, pięciu, czy otwiera mailingi, bo o tym też sobie możemy zaraz porozmawiać, to też jest dosyć istotne. Natomiast skupiając się na tej transakcyjnej segmentacji, to są dwa takie najbardziej podstawowe elementy. W DAG-u raczej nie mamy takiej sytuacji, że mamy różnych producentów, ale jakbyś np. sprzedawał buty, byłbyś takim powiedzmy sklepem, który sprzedaje wszelakiego rodzaju, multibrandowym, no to to czy ktoś kupuje buty do biegania firmy X czy Y ma bardzo duże znaczenie, bo ci ludzie są przywiązani do konkretnych marek, więc taką informację sobie zapisujesz. I w momencie, w którym potem realizujesz mailing, to możesz to zrobić na dwa sposoby. Albo tworzysz jeden standardowy mail dla wszystkich, który potem duplikujesz sobie i po prostu podmieniasz sobie trochę preheder, podmieniasz sobie tytuł, podmieniasz sobie treść.
Czymy sobie preheder od razu możesz też wytłumaczyć.
Freeheader to jest ten tekst, który pojawia się zaraz za tematem maila. Powinien być po prostu rozwinięciem tego.
Potem rozwiniemy czemu jest kluczowy też.
OK. Możemy pogadać. To są takie parametry, które warto zmieniać. Czasami np. obrazek warto zmienić. To jest też taka rzecz. Jeżeli np. sprzedajesz i do kobiet i do mężczyzn, to trzeba się zastanowić, czy czasem nie rozróżnić takiej segmentacji na początku. To jest też bardzo podstawowa rzecz, bardzo prosta sprawa. Jeżeli masz klientów pochodzących z zakupów, masz ich imię, to jesteś w stanie prosto rozdzielić, czy to jest kobieta, czy mężczyzna. Ja nawet miałem klientów, którzy zmieniali kolor na główka, ten, który jest w mailu, ten taki header, który np. linkuje do strony, do poszczególnych kategorii. Tego kolor był zmieniany np. w zależności od tego, czy to była kobieta, czy mężczyzna. I to są takie bardzo drobne rzeczy, które można robić. I tak jak mówię, albo duplikujesz sobie kampanię i w tym momencie zamiast jednej wysyłasz, nie wiem, trzy albo pięć. Tylko to ludzie też mają takie podejście, że muszę stworzyć różne kampanie. Ta kampania dalej jest taka sama. Jeżeli jest Black Friday, to jest Black Friday. Tylko się zastanów, co ta konkretna grupa docelowa może od ciebie chcieć. Jeżeli masz grupę klientów VIP, którzy kupują u ciebie dużo, to pewnie oni nie potrzebują kolejnej zachęty, jakiegoś rabatu. Oni potrzebują się czuć docenieni.
Jak masz dostęp do nowości.
Na przykład Early Access taki, to jest bardzo fajny przykład. Tylko to też nie każdy e-commerce stosuje, no bo to też trzeba mieć backend do tego. Natomiast w takim idealnym świecie to faktycznie tak powinno wyglądać, a zupełnie czegoś innego będzie potrzebował ktoś, kto jeszcze nigdy tego zakupu nie dokonał. On potrzebuje, żeby go tam trochę popchać do tego pierwszego zakupu. Więc to jest taka fajna rzecz. I do tego oczywiście można sobie potem dostawiać jakieś różne segmenty. Tylko, że to trzeba robić z głową właśnie, jakby skalując już e-commerce. Na początku raczej nie ma sensu, wiesz, rozbijać się aż na kilkanaście różnych mailingów. Można tych mailingów zrobić kilka. Są też jakby takie funkcjonalności, które pozwalają Ci podmieniać pewne sekcje w mailu, w zależności od tego właśnie jaki klient ma atrybut. nie wiem, czy rozmiar buta, czy jakiś preferowany materiał, markę, czy cokolwiek innego. Czasami jakaś taka belka, nie? Nawet, która jest w mailu. Może po prostu inaczej, inaczej wyglądać. Bo też przeładowywanie treści w mailu, to też jest taki błąd. Czasami takie maile nie wiem, czy otrzymujesz takie długie, scrollujesz, scrollujesz, już zasypiasz i scrollujesz dalej. To też jest taki błąd, który czasami obserwuję.
To kwestie takie strategiczne i to, co możemy robić, myślę, że mamy mniej więcej wyjaśnione i jakbym chciał wejść trochę jeszcze głębiej i też skupić się i też powiedzieć swojej perspektywy nad tym, jakby, jak tworzyć w środku maila, co on powinien mieć, to jest jedno, ale żeby ktoś otworzył tego maila, to on potrzebuje mieć idealny zrębny tytuł i preheader. Ja to często porównuję do tego, jak mamy film na YouTubie, jest miniatura i tytuł, że to musi ze sobą rezonować, to musi tworzyć poczucie, że ty chcesz teraz otworzyć, bo chcesz wiedzieć, co tam się wydarzyło. Ja przynajmniej z takiego założenia wychodzę. U nas w DAG, udaje nam się utrzymać taki open rate na poziomie 300%, a z racji, że też zmigrowałem w swoje marce osobiste, no to tam Ten open rate strzela na 60-65%. To już rok, rok się go trzyma.
No to pięknie, ale to w marce osobistej to może tak być faktycznie, nie?
Tak, no też i jest jeszcze jedna rzecz, którą ja zauważyłem. Łatwiej się robi e-marketing, mówiłem marketing automation, w marce osobistej, gdzie edukujesz ludzi, bo jest edukacyjny e-commerce, wersus w sprzedaży torebkowej, no bo też zagwozdka jest nasza, taka dogowa, wewnętrzna. No ile możesz np. pisać o edukacji, o torebkach, o trendach. Tych tematów nie masz tak dużo, bo społeczność, która jest w tym, nie potrzebuje aż tak dużo się w tym edukować, bo ona dzięki tej edukacji produktowej np. nie zarabia. Ale jak masz e-commerce, który zapisuje się na newsletter i dostaje co tydzień wartościowe treści i on dzięki temu zmienia mindset, zmienia podejście do biznesu, do strategii, no to automatycznie może więcej zarabiać. Więc jakby kwestia pieniądza definiuje moim zdaniem też otwieralność maili takich stricte edukacyjnych versus zakupowe. Bo to jest moim zdaniem nie do zrobienia, żeby mieć w komercie 60-65% open rate weekly newslettera. Nie słyszałem o czymś takim.
No ja chyba też się nie spotkałem.
Czy też dzieje się jakieś najlepsze? To są takie rzeczy, które gdzieś tam...
Ja kiedyś robiłem taki eksport sobie. Robiłem właśnie klientów responsowych pod kątem branży i też taki raport nawet wypuściliśmy, że tam było bardzo dużo maili przeanalizowanych i to było podzielone na 60 różnych branż. I ten open, on się faktycznie może wahać od dwudziestu paru, powiedzmy, tam dwudziestu, no niektórzy, niektóre branże miały mniej siłą rzeczy, do czterdziestu, czterdziestu pięciu. Niektóre branże mają ten taki wysoki poziom. Na przykład branża travel ma bardzo wysoki poziom otwarć, no ale to chyba oczywiste. Nawet jak nie jedziesz, to lubisz sobie poglądać zdjęcia. Więc to tak wygląda.
A fashion, pamiętasz, ile miało?
Nie, nie pamiętam.
Ja kiedyś w rapie widziałem 22 może procent? To jest taki średni open rate.
Ja mam do statystyk takie podejście, że statystycznie pies i człowiek mają po trzy nogi. Więc statystyka jest fajna jak na przykład ty wysyłasz pierwszy mailing i chcesz się porównać do średniej i powiedzieć o kurde, nie dojeżdżam tutaj, brakuje mi 5-10% i to jest jasny sygnał, że można coś poprawić. Albo w drugą stronę, że widzisz, że jesteś dużo nad średnią, to ci daje jakiś tam w miarę spokój. Więc jakby absolutnie nie neguję jakichś badań średnich, rynkowych, bo to jest bardzo fajne, ale to zawsze będzie po prostu bardzo indywidualne. Chociażby to, o czym mówiłem na początku, jeżeli masz bazę 40 tysięcy, a nie wiem, 10 tysięcy to są klienci już nieaktywni.
Bo są retencje w biznesie i nie masz na to wpływu.
No i w tym momencie jakby jak wysyłasz mailing, no to siłą rzeczy ten open rate sobie zaniżasz i wpychasz się w kompleksy, bo masz, nie wiem, niski open rate, a tak naprawdę wysyłasz do osób, które nie mają nawet prawa tego otworzyć. Jak np. robisz kampanie retargetingowe na adcach, to też nie robisz retargetingu dla ludzi, którzy byli na twojej stronie trzy lata temu. Wykluczasz takie osoby, nie? Jest jakieś okno pewnie zdrowe, które trzymasz. I w imię marketingu powinno być dokładnie tak samo, że jak są osoby, które no już gdzieś tam miały styczność, ale widzisz, że nie wchodzą, nie otwierają, no to no siłą rzeczy trzeba sobie po prostu powiedzieć dziękuję i dać im szansę ponownego zapisania się. Być może będą miały jakąś tam intencję, intencję do tego.
Dobra, a w tej branży fashion myślisz, że taka teza, że jeśli masz open rate 30%, to znaczy, że robisz dobrą robotę.
To myślę, że tak. Wszystko uważam, że powyżej 30% to już jest takie zdrowe. Poniżej 25% to już powinno być takie bardziej alarmujące. I jeżeli ktoś robi tą higienę bazy i w ogóle ma poniżej 25%, to już powinien zastanowić się nad tym. jak ten kontent ugryźć. Natomiast też taką rzeczą, takim prostym quick-winem, a też widzę, że bardzo mało osób to robi, jak wspomniałeś np. o YouTube i o tych miniaturkach, no to jak zauważasz, że są youtuberzy najbardziej popularni, typu, nie wiem, Książulo, jak wrzuca jakiś film, który jest dwie godziny, a wchodzisz na YouTube za godzinę i widzisz inną miniaturkę. I się zastanawiasz, a gdzie tam ta zniknęła?
Testy AB.
Testy AB, dokładnie.
A to od jakiegoś czasu jest na YouTubie.
Okej.
Właśnie, bo ja akurat przy podcastach, właśnie przy podcastach byłem na tyle leniwy, że nie robiłem tych testów AB, ale to chyba jakoś z pół roku temu weszło. Takie największe oskarżenia można się testować. Więc to jest w ogóle ciekawe, że tak późno.
OK. No w imel marketingu to od zawsze chyba już jest. A powiem ci, że jak miałbym tak powiedzieć, tak organoleptycznie to nie wiem, 20% może klientów stosuje testy AB. I to mówię przy masowych wysyłkach, bo testy AB robi się i przy automatyzacji, gdzie ma jeszcze większe znaczenie tak naprawdę. No bo tam już, wiesz, wachnięcie współczynnika otwarć o, nie wiem, 3 punkty procentowe, to już będzie bardzo dużo potem miało przełożenie po prostu na sprzedaż na koniec dnia.
Ale z testem AB nie jest też tak, no właśnie w sumie pytanie do ciebie, bo jak po wcześniejszym narzędziu, jak byłem akurat w swojej marce osobistej, no to jak chciałem zrobić test AB, ja na przykład komunikuję wszędzie, że wysyłam zawsze maile o dziewiątej w niedzielę, to tam było wtedy napisane, że on się wyśle partiami. Czy da się zrobić tak test AB, że o dziewiątej idzie 50% na wersję A, 50% na B, czy to musi być partiami rozdzielone?
Nie, da się.
Da się?
Da się, da się. Znaczy partiami też można rozbijać i to jest taka chyba pozostałość, kiedyś Bo tam taka była opcja.
Ale to fajnie, że to mówisz, bo akurat godzinę temu rozmawiałem w ogóle z nowym moim kopiorajterem, bo ostatnio nasza rozmawia była tak, że mówiłem, że jest problem z kopiorajterem. Znalazłem taką jedną osobę, napisała właśnie maila mojego pierwszego, według mojej instrukcji, na markę osobistą i wrzuciła swój tytuł. Ja do niego nie byłem przykładany, do tego prychodera, bo ja robiłem w innym stylu. Więc powiedziałem jej, dobra, to zróbmy testa B. I właśnie chciałem Cię spytać, czy to się da zrobić na GetResponse, więc sobie jutro to przetestujemy i zobaczymy, czy ja miałem rację, czy ona. To jest w ogóle fajna rywalizacja, kto ma rację w tytulach.
Ja zawsze jak rozmawiam z klientami, to im mówię w taki sposób, że jak na przykład są spotkanie i są dwie osoby z marketingu, gdzieś tam rozmawiamy o tych mailach i zawsze im mówię tak, to zróbcie sobie zakład, oddychę. Który, który z was stworzył. Tak, dokładnie. Tylko bez podatków i bez ryzyka. Więc to trzeba robić. Nawet można sobie, jak mamy na przykład dużą bazę, to w ogóle można sobie wprowadzić trzy albo cztery testy. Albo można wpuścić dwa testy AB, to już w ogóle możesz wtedy robić, wiesz, bardzo wiele różnych wersji. I to przy, im większa baza, tym większe będzie miało, trzeba pamiętać cały czas o tym przełożenie, bo to tutaj wahnięcia naprawdę o punkty procentowe to mają już potem kolosalne przełożenie na to. Wiesz co, moja obserwacja też jest taka, że Jakby czasami te maile są to tak jakby robione trochę na siłę, oderwane w ogóle od komunikacji.
Ostatnio też jak robimy po rolkach po komunikacji, dobra, maila puścimy. Ja też z tym się spotykam u swoich klientów.
No bo wiesz, jest takie przełożenie, że no dobra, no i tak będzie miało tam dwadzieścia parę procent open rate'a. Ktoś tam z tego kliknie, ktoś na pewno jakieś zakupy na pewno z tego będą, bo e-mail marketing ma dalej tam chyba w dziesięciu, na dziesięć najpopularniejszych wertykałów e-commerce'owych, w sześciu ma najwyższy współczynnik konwersji.
W sześciu? W sensie, co rozumiesz przez wertykały?
No wertykały, czyli np. sprzedajesz w branży beauty.
To możliwe, że tak jest, tego nawet nie wiedziałem, ale jak ja sobie patrzę na swojego Analyticsa, no to e-mail marketing ma najwyższy współczynnik konwersji wszystkich kanałów połyskiwania ruchu.
No to tak jest naturalne, no bo tak będzie, no jeżeli ktoś zostawia swój adres e-mail, no to albo już dokonał zakupu u ciebie i wyraził go na newsletter, albo po prostu jest na tyle z tym okej, żeby otrzymywać taką komunikację, więc to się wszystko jakby zamyka cały czas do tego, że to jest bardzo kanał taki właśnie personalny, nie? i trzeba to wykorzystać, żeby to jeden do jednego wejść. Więc to jest też taki błąd, który popełniają ludzie, że strasznie oderwana jest ta komunikacja. I ta komunikacja niczym się nie różni od tego, jakbyś wysiedlił po prostu reklamę komuś na Facebooku. Na zasadzie box produktowy, to jest sześć produktów, cześć, kliknij tutaj i do zobaczenia, nie? To tak nie można tego robić, no to jakby też trzeba trochę czasu na to poświęcić. Ty szukałeś copywritera i fajnie, że ci się, mam nadzieję, że będzie ci się dobrze pracowało.
Bo kluczem e-mail marketingu jest dobry copywriting. My tak robimy w DAG-u, może to jest zbytnio, aż na wyrost, ale tak samo jak w marce osobistej, ja prawie w ogóle nie dodaję żadnych zdjęć, sam tekst szczery płynący ode mnie, tak samo robię to w naszej marce w e-commerce, jakby te newslettery są z 3 lata wysyłane personalnie przeze mnie, no to wychodzę z takiego założenia, możemy to w ogóle przeskutować page, żeby się coś zmieniło, że skoro Na Instagramie jest content wizualny topowej jakości, na stronie jest content wizualny topowej jakości, content video, w sensie opatrzysz się tam z produktem, to ja wychodzę z założenia, że imię marketing w tej mojej strategii to jest zwrócenie uwagi brandu mocą, mocą słowa i copywritingu, że jakby to jest jedyne miejsce, gdzie ktoś może poczytać o naszej marce, bo tu ogląda. I oczywiście są jakieś na dole wstawki kierujące na grupę na Facebooku, na Instagram, żeby ci ludzie pomiędzy kanałem przepływali, ale tak ten zawsze newsletter prowadziłem i nie wiem, czy to jest dobrze, bo tak bardzo mało Marek robi. Zawsze z testami się sprawdzała, bo ctr był dobry i open rate, ale jestem ciekawy, czy myślisz, że powinniśmy coś zmienić tutaj, czy nie?
Jak do tego podchodzić w ogóle? Bardzo często, jak rozmawiam z klientami, też im polecam, szczególnie takim, którzy mają właśnie problemy z tym, co powinni tam wrzucić, jeżeli chodzi o temat i treść. Jeżeli ktoś ma z tym problem, to był u ciebie Kamil, w sumie też gadaliśmy o tym przed podcastem i on kiedyś w jednym z jakichś swoich wywiadów czy wystąpień wspomniał o czymś takim, co jest luką informacyjną. Czyli mówisz komuś coś, jakby niepełną informację, doprowadzasz do tego, że ta osoba chce zobaczyć więcej, nie? I to jest jakby klucz w treści maila, bo musi ktoś tego maila oczywiście otworzyć, żeby zobaczyć całą treść.
Druga informacja to preheader i tytuł.
Nie. Luka informacyjna to jest taka sytuacja, to właśnie Kamil opowiadał, że dzwoni jakiś twój przyjaciel, który jest na tym wieczorze kawalerskim, twoim, razem z tobą, do twojej dziewczyny i mówi, cześć, wiesz co, jest ważna sprawa z Oskarem. A ona się pyta, a co się stało? A nic. I się rozłączasz. To jest właśnie luka informacyjna. Ona w tym momencie ma lukę informacyjną. Więc luka informacyjna w filmie marketingu to jest coś, co może być podobne do trochę takiego clickbaitowego tytułu na Onecie, tylko że za clickbaitowym tytułem nigdy nic nie idzie. Jak otworzysz go, to zawsze jesteś rozczarowany i zastanawiasz się po co znowu kliknąłem.
A i tak klikasz.
Ale właśnie w filmie marketingu chodzi o to, żeby tego maila otworzyć. Jak już tego maila otworzysz, to w środku jeżeli dasz jakąś wartość, która i masz już całe szerokie spektrum, bo dodajesz obrazki, teksty, grafiki, gify, przekierowania do wideo, możesz zrobić cokolwiek chcesz, więc jest przestrzeń w tym momencie na wartościowe kopie i ja ci nie powiem, czym jest to wartościowe kopie, bo ty znasz lepiej swoją markę i wiesz, co możesz wartościowego bardziej przekazać, ale właśnie zastanowienie się nad tym, jak taką lukę wytworzyć w momencie pisania tytułu i też teoretycznie jest tak, że im tytuł krótszy, To tym lepszy. Ponad średnia to jest 6 do 10 znaków. Czasami ciężko stworzyć fajny tytuł w tak krótkich słów, nie znaków. Czasami ciężko jest zrobić taki krótki tytuł, ale preheader właśnie pozwala ci ten tytuł rozwinąć, bo preheader to jest ten tekst, który zaraz za tematem się po prostu wyświetla. On też ma swoje ograniczenia. Właśnie to jest bardzo różne w zależności od tego, gdzie to otwierasz.
I to jest w ogóle ciekawe, bo ta właśnie dziewczyna, która testuje YouTube w copywritingu, ona pierwszy raz zrobiła mi tytuł preheader, gdzie ja zawsze starałem się w preheaderze dać 160 znaków, bo myślałem, że wszyscy tyle mają. Ona mi tam dała 5 słów. Ja mówię, ej, ale jakby nie wykorzystałaś całego potencjału preheadera. I ona już też napisała i to było właśnie godzinę temu, więc ciekawa, śmieszna sytuacja, że nie wszyscy mają tyle samą ilość znaków, więc ile?
Tam się waha to od 100 chyba 30 czy 120 do właśnie 160 jakoś tak. To nie są duże różnice, ale chodzi o to, żeby też nie było to po prostu ucięte, nie?
No tak, bo nie dowiesz się inwestorów informacyjnych.
Wiadomo, że i tak może być tak, że nie wiem, jeżeli ktoś na desktopie to otwiera, ma przybliżony chociażby desktop, w sensie widok na przykład, no to może w tym momencie ten preheader ci uciąć. Natomiast jeżeli dała tak faktycznie krótki, to można postarać się pomyśleć na tym jak go rozwinąć. Chyba, że wiesz, no nie wszystkie hasła długie są dobre. Czasami hasła krótkie sprawdzały się rewelacyjne, typu, nie wiem, Think Different, Apple, no to masz bardzo fajny przykład. No ale nie każdy jest Applem, nie? I trzeba sobie jakoś po prostu radzić. Więc jak podejdziemy do tego w taki sposób i zrobimy testy, to gwarantuje, że któryś z tych testów, jeżeli nie mamy naprawdę kompletnie pomysłu, to zróbmy cztery testy, cztery różne tematy i po prostu to przetestujmy. I na pewno będą duże różnice. Ja sam obserwowałem, naprawdę byłem zdziwiony, z czego mogą wynikać tak duże dysproporcje pomiędzy otwieralnością. Otwieralność się wahała od 19% czasami do 25-26%. Dlaczego? Tego nie wie nikt. Po prostu coś działa, a coś nie działa.
Ja bym jeszcze dopowiedział do tego też fajną rzecz, którą ja testowałem. Ja znowu się odniosę od tych miniatur na YouTubie, bo ostatnio akurat analizowałem wszystkie swoje podcasty a propos CTR-ów i właśnie to, co powiedziałeś, najkrótsza forum miała najlepszy CTR, bo miniaturka, która miała prosty napis, wydałem 45 tysięcy dolarów na naukę. Ja uważam w ogóle też, że tak samo jak na YouTube, tak samo w milimarketingu, że ten tytuł z preheaderem, on powinien jakoś rezonować z historią. W sensie, tam akurat było na miniaturze, wydałem 45 tysięcy dolarów za naukę, to była prawda, a tytuł był 20-letni, który zarobił 300 tysięcy w miesiąc. Więc to było mega kontrowersyjne, że tu młody gość wydaje 45 tysięcy dolarów na ukę, zarabia 300 tysięcy i to miało jakieś tam 9%, gdzie normalnie waham się między 6, czyli o 30% więcej osób kliknęło w to wideo i gdzieś obejrzało to dalej. Więc zobacz, jestem ciekawy teraz, jak wyjdzie jutrzejszy test, gdzie właśnie tutaj ja miałem dłuższy tytuł do profilu, a tu z tej strony był krótszy i się tym podziela. Ale krótkie rzeczy to fakt. Podczas mojej analizy akurat YouTube'a lepiej i lepiej się oddziaływały. A ciężko jest przekazać jak coś takiego wartościowego.
No ciężko, ale właśnie dlatego warto wykorzystać ten e-mail. No i tutaj niestety trochę trzeba się... Ja na przykład nie jestem w ogóle fanem rzeczy clickbaitowych i ja już jestem trochę uczulony na to.
A co rozumiem przez clickbait? No właśnie.
No bo wiesz, właśnie clickbait, domyślnie ludzie rozumieją clickbait w taki sposób, że wchodzisz sobie na artykuł na jakiejś dużej stronie i widzisz, widzisz coś, co wydaje się nieprawdopodobne, klikasz i w środku jesteś oszukany. Nie, że na przykład ktoś umarł, a się okazuje, że ktoś umarł o takim samym imieniu i nazwisku.
No dobra, ale na przykład to jakbyśmy rozróżnili huk a clickbait, czyli clickbait to jest totalnie fałsz, a huk może być czymś na zasadzie sześć lekcji, które zmieniły moje podejście do biznesu. To uważasz, że jest clickbait, czy huk dobry?
No jeżeli w środku dasz faktycznie te sześć lekcji, no to jest dobry huk, nie? To w tym momencie masz.
Musi być to super transparentne, autentyczne, co się powiela w ogóle z budowaniem e-commerce'u i marki i społeczności, że każde najmniejsze kłamstwo zawsze wyjdzie.
Dokładnie tak. No w przypadku Daga, no to nie wiem, można byłoby zrobić coś w stylu, dlaczego wszystkie, dlaczego dana torebka wyprzedała się w dwie godziny. Jakby ludzie patrzą, no dlaczego? No dlaczego? No i wchodzisz i w środku możesz rozpisać, dlatego że, nie wiem, daliście jakiś tam specjalny materiał, jakieś specjalne szycie czy coś takiego, nie? Więc trzeba po prostu eksperymentować na koniec.
No dobra. to wiemy, co zrobimy w DAG-u, segmentację. Powiedzieliśmy wam także krótkie podsumowanie, na co trzeba zwracać uwagę w filmie marketingu, ale przejdźmy się do jednego kanału, który jest powiązany i potem przejdziemy do kolejnych, które Ty bym już chciał powiedzieć, bo ja z nim nie mam doświadczenia, a mianowicie SMS-ów, których od lat bym chciał zbierać, ale żaden z systemów nie ma integracji z szoperem, więc tym bardziej się cieszę, że w GetResponse to jest i będę zbierał te maile, SMS-y. Ale jeszcze nie wiem, jak je wykorzystywać, jak często. Spoko.
Możemy zacząć w ogóle od zbierania, bo to jest też taka częsta obiekcja i pewnie dużo osób jak nas słucha, to teraz też się zastanawia, no fajnie, bo mam bazę właśnie mailową, a SMS-ów nie mam. Numery telefonów, w ogóle te numery telefonów są, tylko one są wykorzystywane raczej do... W sensie, że jak ktoś dokonuje rejestracji na sklepie, no to podaje ten numer telefonu. Nie możemy z niego korzystać oczywiście, dopóki nie mamy zgody. Ale sama baza mailowa to już jest bardzo dobra, wypadkowa do tego, żeby po prostu rozpocząć zbieranie SMS-ów, bo jeżeli mamy tą bazę, no to w tym momencie wystarczy prosty elpek postawić tych klientów mailowych.
A, i wysłać do osób, które mamy, poprosić za jakiś rabat, za coś.
Dokładnie w taki sposób. I wystarczy, że oni po prostu zaleczą zgodę, no zgodnie z RODO oczywiście muszą tą zgodę wyrazić, tam są cały ten szereg takich rzeczy, które trzeba spełniać, tak jak przy imię marketingu. Dokładnie w taki sam sposób zbierasz zgody SMS-owe, więc to nie jest tak, że zaczynasz od zera. Faktycznie masz zero w pierwszy dzień, ale jak wyślisz już mailing i jeżeli się ktoś boi, to może zacząć faktycznie od tej grupy, tej segmentacji, o której wspomniałem, tej segmentacji osób, które są długo najlepsi klienci i tak dalej. Wśród nich prawdopodobieństwo wyrażenia takiej zgody będzie po prostu najwyższe.
A to jest zgoda, która daje możliwość SMS-u czy może to koli do tych osób także?
Wydaje mi się, że tylko SMS-u. W sensie to jest w sumie, nie no przepraszam, w zależności od tego jak skonstruujesz sobie zgodę, nie?
Musimy to zapisać, zanotować, żeby to było obopólnie możliwe. Bo to może być wartościowe. Nie mówię o takim dzwonieniu do klientek. Cześć, czy mogłabyś kupić torebkę? Tylko bardziej może zbadanie satysfakcji na większą skalę.
Czyli takie już posprzedażowe, bardziej retencyjne. No to bardzo dobry pomysł. To jest kwestia zgody chyba, tak?
Trzeba Zuzanną Witek z naszej kancelarii, która nas obsługuje, obmówić ten temat.
Dobra.
Ja się zastanawiam z tymi smsami. Jak już nawet załóżmy, że odzyskamy trochę tych smsów z naszej bazy mailowej. W ogóle jestem ciekawy, ile procent to może być? Jakąś wizualizację tego?
Wiesz co, no to zazwyczaj jest...
Ja bym se afirmował z 60, ale...
No to tak aż dobrze nie będzie. Jeżeli byś to zrobił dla całej bazy, no to pewnie bym strzelał gdzieś pomiędzy 5 a 10. Wśród tych klientów bardziej zaangażowanych to pewnie może bym dał 20-30. Wszystko w zależności od tego jaką marchewkę po prostu zaoferujesz, nie? To tak samo jest... Torebka za darmo. No to podejrzewam, że miałby się.
Trzeba by to przelić, żeby się to nie opłacało.
Jakbyśmy potem... No wiesz, koszt pozyskania klienta jest pewnie pięciokrotnie wyższy niż koszt jego utrzymania. Więc to trzeba dłużej myśleć.
No to jest ciekawa strategia.
Ciekawa strategia. To jest ten sam problem, który ludzie mają z pobieraniem zgód mailowych. Jak wchodzisz czasami na stronę. Ja to zawsze się z tego śmieję. Wchodzę na stronę i wyświetla mi się pop-up. Zostaw swój adres e-mail i zapisz do newslettera. Koniec. I pytanie jest takie z tego, co ja z tego mam? Co ja dostanę?
To jest ciekawy wątek, ja też bym chciał powiedzieć swoją refleksję na to, jak to powinno wyglądać.
Wiesz co? Najbardziej popularny w e-commerce, nie oszukujmy się, oczywiście jest kod rabatowy. Jest jeszcze kilka innych sposobów. Ja na przykład też jak miałem jakiś swój e-commerce, to testowałem takie podejście, żeby popał i świetlał się z trzema różnymi opcjami do wyboru. To jeszcze były czasy bez darmowych wysyłek, więc tam było albo darmowe wysyłko, albo gratis do pierwszego zamówienia, albo rabat. I klient sam sobie wybierał konkretny kafelek, natomiast tam w pierwszym okienku jeszcze w ogóle nie było informacji, że chce jego adres e-mailowy. Więc on otwierał i widział, okej, po prostu może jakąś gratyfikację. Wybierał sobie okienko numer jeden i w tym momencie była informacja, super, żeby otrzymać np. darmową dostawę, albo żeby otrzymać roba do pierwszego zamówienia, podaj swój adres e-mail, bo musisz na niego odebrać tą zgodę, cyk, kliencie zapisywał. I to miało bardzo fajny współczynnik zapisań, bo tam było 6,5%, to jest bardzo wysoki współczynnik, bo średnia pop-upów konwersji to jest gdzieś tam 1,5%.
Chyba, że to dobrze zrobione. Bo też ja też, takie są moje obserwacje, mogę się podzielić swoim, że u nas w DAG-u, my w ogóle u nas się nie wyświetlają pop-upy. My zbieramy bazę, mamy na górze w top barze wpięty, przyklejony komunikat i też ciekawe, ja testowałem różne teksty, e-booki, nie e-booki, webinary, odbierz 50% rabatu, jest jakby bezkonkurencyjne, bo też u nas nie ma innych rabatów niż to. Więc jakby do tego też jest skupione. Mamy dodatkowo na product page taki baton na dole pod dole do koszyka, gdzie jest odbierz 5% rabatu i jest w połowie już ten rabat przecięty. Przecięte słowa ostatnie, słowa litery i to super konwertuje.
Znam ten case.
Ale zastanawiam się jeszcze jakby, jak będziemy sobie też pewnie robić to w DAG-u, może coś nowego jeszcze wymyślimy, ale chodzi mi po głowie od dawna, jak sobie przyglądam w sklepie na Shopify'u, taka ruzela kręcąca się.
To chyba przyszło z Azji. Tak mi się wydaje.
Trochę to jest cringe'owe i estetycznie nie pasuje do brandingu, ale nie wiem jak to konwertuje. Masz jakieś doświadczenie?
Wiesz co, wydaje mi się, że to co ja zrobiłem to jest podobne.
Podobne, ale tu masz jakby ten efekt jeszcze animacji, który może... Chyba tak.
To jest kwestia zrobienia designu. No wiadomo, że nie dasz strokatych kolorów z karuzeli.
Jednolitego bandytę, tak.
Tak, bo to nie pasuje u ciebie. Ja widziałem takie case'y i to działa fajnie. Klienci czasami wrzuca z ciekawości nawet w to po prostu klikają. No tak. Tylko to jest ta sama kwestia co z pop-upami. I to jest jeden w ogóle z głównych błędów, który jest popełniany przez osoby zarządzające właśnie marketingiem czy automatyzacją marketingu, że nie wchodzą na swoje strony na karcie incognito, to powinien być taki, wiesz, checker raz na dwa tygodnie. Otwórz sobie swoją stronę w karcie incognito, wejdź sobie i zobacz, co tam się dzieje.
Zobacz, czy nikt nie przykrywa np. zgody cookies, jakieś okienko od czatu.
To jest ciekawe, bo ja też czasami klientów jakby audytuję właśnie w tym obszarze e-mail marketinga, automatyzację marketingu i jakby jednym z takich pierwszych rzeczy właśnie, którą robię, to sprawdzam, jak ta strona jest zbudowana. Otwieram sobie kartę. Nigdy na tej stronie jeszcze wcześniej nie byłem. No i dzieją się cuda. Bo tak, pierwszy się wyświetla oczywiście zgoda właśnie na kukisy. To jest przykrywane pop-upem, który jeszcze wiesz, wyszarza całą stronę. I na to jeszcze z góry wjeżdża ci belka z zgodami na web pusha. I w tym momencie zaczyna się nawigacja po stronie, jak to wszystko po prostu pozamykać. Więc te wszystkie rzeczy są fajne i warto je testować. Ale jeżeli współczynnik odbić tam powiedzmy średnio 30 procent, to pewnie na pierwszej stronie wyświetlanie pop-upa nie będzie najlepszym pomysłem. Można to opóźnić do drugiej, trzeciej strony albo poczekać, nie wiem, 30 sekund jak ta sesja trwa, czy 3 minuty i dopiero wtedy taki pop-up wyświetlić. Jeżeli ktoś chce już na siłę na pierwszej stronie taki pop-up wyświetlać, to niech to zrobi, ale na przykład na Eksicie. Bo jeżeli ktoś...
No to na telefonie ciężko jest zrobić.
No na telefonie jest ciężko zrobić, no to okej. No ale w tym momencie też na telefonie, jak wchodzisz na stronę, ona się jeszcze nie doładowała do końca, a już się ładuje pop-up. No to jest po prostu strasznie irytujące. I to jest naprawdę... Ja to tak często obserwuję, że jestem dalej w szoku.
Że wszyscy to robią. To się zgadza. No ja na przykład w ogóle nie mam żadnych pop-upów. Wyszedłem z założenia, jak sobie przeglądaliśmy gdzieś tą Clarity, czy jakieś różne rzeczy testowaliśmy z agencją Cerroge. I mamy tak wysoki współczulnik zapisów u osób na product page'u, że wycięliśmy pop-up, wycięliśmy w ogóle wszystko cokolwiek przeszkadzane na mobile'u, typu czaty, opinie. Zrobiliśmy to klarownie. No i to nam, dzięki temu nam wzrosła konwersja. Zresztą też był u mnie kiedyś Piotrek Maroszek z Mara Home, też takiego dużego e-commerce'u i to samo zrobił. W ogóle zbieramy te maile, zbieramy belką na górze przypiętą, zbieramy na product page'u, ale nie mamy pop-up'ów, bo one są... No i tak ten współczynnik mailowy, to co będziemy jeszcze powinni analizować, jest dobry u nas w sensie jeśli chodzi o zapisy. ale też mam taką hipotezę, że jak wyświetlasz ten pop-up dość często, no to w sumie ta kaloryka osób może być gorsza, wersus jak ktoś chce faktycznie odebrać rabat, no to on jest bliżej zakupu, więc stałem hipotezę, że może masz przez to lepszą jakościowo bazę, choć z drugiej strony Lepiej jest kogoś złapać tym mailem i potem go ogrzać we flow mailowym otwierającym. Więc nie wiem w sumie, która strategia lepsza.
Wiesz co, te pop-upy w zależności oczywiście od branż też te statystyki się różnią od procenta powiedzmy do dwóch, dwóch i pół chyba właśnie średnia to jest dwa i pół. i w e-commerce'ie ten współczynnik będzie tak wysoki, na ile da się jakby właśnie rabat, bo swoja obserwacja jest jak najbardziej poprawna, że rabat zawsze będzie się najlepiej konwertował. No tutaj nie ma cudów. Jak są takie branże B2C, które sprzedają jakieś produkty jako paczki, usługi, to one mają trochę szerszy pakiet możliwości, bo mogą dać jakieś, nie wiem, kalkulatory. mogą generować jakieś materiały PDF-owe, PDF-y wideo i tak dalej. To jest, to jest, to jest też jak dodatkowa wartość i w tym momencie warto to zrobić, tylko po prostu róbmy to z głową, nie? Odczekajmy trochę, zróbmy to właśnie przy trzeciej, czwartej dopiero odsłonie. No to jest po prostu, no karygodny błąd, nie? Wszystko, wszystko na razie, po prostu zawsze robię już screen, cały ekran wrzucam i pytam się, no jakby, czy tak często wchodzicie na, właśnie na swoją stronę, karty, bo w momencie, w którym jakby regularnie wchodzisz na swój sklep, na swoją stronę, no to jak masz kartę w przeglądarce, no to wiadomo, że masz wszystko pozapisywane. Jak już raz zamkniesz popap, to on się może nie pojawiać drugi raz i już tego nie widzisz. Więc jest taki błąd.
Wrócimy sobie jeszcze do tych SMS-ów, bo odpłynęliśmy. Myślę, że dużo notatek u nas dzięki temu zrobić merytorycznych. Sprawdź, jak to u was wygląda. Te SMS-y, tak? Dzięki tej integracji Shopera z GetResponse'em będziemy sobie je zbierać. Tylko zastanawiam się teraz, ja je zbieram, może trochę ich jakby wyłuskam z bazy mailowej, ale jak ustatek ja mogę to przyjąć? Wiedząc, że mamy grupę na Facebooku, Instagrama, No newsletter. Wszystkie trzy kanały, które są cały czas dość mocno, intensywnie prowadzone. A to jeszcze kanał nadawczy na Instagramie. Jeszcze brakuje nam grupy na Whatsappie od tego wszystkiego. Już nie wiem, jaka komunikacja miałaby się tam pojawiać. Jak polecić tych SMS-ów w takiej marce jak DAK? Jak uważasz?
SMS-y można wysyłać na jakby dwojako. Pierwszy typ kampanii to są takie kampanie masowe. Czyli po prostu masz całą bazę ze zgodami i wysyłasz do nich kampanie SMS-owe. Ja szczerze mówiąc nie jestem osobiście fanem takich rozwiązań. Trzeba pamiętać o tym, to jeszcze proszę skończę, a drugi typ jakby kampanii, którą realizujesz, to jest po prostu podpięcie tego do automatyzacji. Czyli teraz każdy z tych procesów, mówiłem o przejściu z kampanii właśnie na procesy, każdy z tych procesów, niezależnie czy wysyłasz porzucony koszyk, czy retargetujesz klienta po wizycie, czy jakoś starasz się go zwinbackować, to w każdym z tych procesów automatyzacji SMS może być wykorzystany jako po prostu kanał. Zgubiłem myśl.
Jest to całkiem okej. Ja akurat lubię to w moich podcastach, że normalnie ktoś by to wyciął, a tak może ci ta myśl przypłynąć, a jak się nie przypłynie, to ja wpłynę z jakimś innym ciekawym tematem związanym z SMS-ami. Mieliśmy dwa rodzaje SMS-ów. Temasowe i takie, które podpiąłem pod automatyzację. Czyli one wyzwalają jakąś akcję?
Właściwie już jakby wróciłem, czyli jakby podsumowując dwa różne kanały, natomiast w sensie masowe SMS-y i automatyczne SMS-y i tak i tak można wysyłać. Natomiast trzeba pamiętać o jednym, że kanał SMS-owy jest o tyle inny od na przykład maili, że wchodzimy do takiego miejsca w telefonie użytkownika, który jest taką przestrzenią dosyć intymną. Bo jak sobie otworzysz teraz wiadomości, które tam masz, to masz wiadomości od najbliższych, jakieś takie ważne rzeczy. Tam byleszego po prostu nie wpuszczasz. Więc uważam, że jeżeli wysyła się dużo takich masowych kampanii, to to jest... Wizerunkowo słabe. To jest wizerunkowo słabe po prostu. I bardzo często jest też niestety tak, że nie ma tam żadnej wartości przekazanej. Znowu kanał SMS-owy jest o tyle inny od mailowego, że jesteś ograniczony ilością znaków. Możesz sobie oczywiście tego SMS-a rozciągnąć, ale trzeba pamiętać, że to będzie tylko tekst, ewentualnie jakieś emotki. Znowu w mailu masz dużo szersze spektrum działania. Więc przy SMS-ach należy pamiętać o tym, że to jest kanał, który generuje nieprawdopodobnie wysokie współczynniki otwarć na poziomie 98%. Znajdź mi taki kanał inny, nie ma takiego innego kanału, gdzie tak dotrzesz do klienta. I też są statystyki, że tam ponad 90% SMS-ów jest otwarte w przeciągu pierwszych pięciu minut od ich wysłania.
W zależności od dopaminy.
W sensie w zależności od telefonu chyba, nie?
Tak.
To jest naturalne. Więc trzeba o tym pamiętać, że jak mamy coś ważnego faktycznie do wysłania, to możemy zakładać, że klient odczyta, z bardzo dużym prawdopodobieństwem odczyta to w przeciągu pierwszych pięciu minut jak to wyślemy.
Więc może pięciominutowe promocje? W sensie to tak sobie teraz myślę, że sensem miałoby np. wysłanie coś takiego, że ta promocja jest tylko 15-minutowa. I link do tej promocji składny, rabatowy.
W ogóle nie wiem czy testowałeś właśnie takie kampanie ograniczone czasowo?
No u nas, my testujemy na zasadzie takiej, że u nas robimy przedsprzedaże produktów i u nas te produkty są tam tydzień przedsprzedaży, ale oni tak się sprzedają w jeden dzień, bo tak szybko się sprzedają, więc u nas ten, to jest jedyne FOMO czasowe, jakie wykorzystujemy, ale nie pompujemy go sztucznie, tylko po prostu wynika z tego, że jesteśmy w stanie tam sprzedać w godzinę kilkaset produktów.
Ja właśnie jak prowadziłem swój e-commerce to robiliśmy, to była branża odzieżowa i właśnie robiliśmy bardzo często tak, że były takie kampanie weekendowe, które trwały do niedzieli do końca dnia.
Weekend najgorszy w e-commerce.
I robiliśmy to w taki sposób, że To jest po prostu timer do liczenia czasowego, który można sobie za darmo wygenerować z mnóstwo stron. Po prostu na sztywno podajesz czas, on ci generuje GIF-a i tego GIF-a umieszczasz sobie w mailu, tego GIF-a umieszczasz sobie w popupie, na przykład exit popupie na stronie. Umieszczasz sobie go w hederze na stronie, żeby ci ładnie obliczał. Ja mówię, taka wersja bardzo prosta dla kogoś, kto nie jest w stanie tego sam po swojej stronie zrobić, żeby cały design dopasować oczywiście. I to jest rzecz, która będzie działać bardzo fajnie. I teraz wracając do SMS-ów, to właśnie można wykorzystać w tym momencie to uczucie pilności. I ona się tu bardzo fajnie sprawdzi, no bo wysyłasz coś, wiesz, że ten ktoś będzie, dokona interakcji w tym dokładnie momencie z tym contentem i prawdopodobnie przeczyta tą wiadomość, no musi ją otworzyć. Nie mamy raczej nieodczytanych SMS-ów na telefonie, co mamy na przykład z nieodczytanymi wiadomościami na jakichś innych kanałach. SMS-y są zazwyczaj po prostu odczytywane. Więc przy takim porzuconym koszyku, dajmy na to, przy mailu, przepraszam, przy SMS-ie, który właśnie będzie informował klienta, że kończy się jakaś tam promocja, kończy się jakiś rabat, to są rzeczy, które się na pewno bardzo fajnie sprawdzą, ale to jest taki kanał, do którego trzeba się... Trzeba uważać. czego się trzeba nauczyć. Dlatego odkładam na razie na bok te masowe kampanie. Dołóżmy sobie to po prostu do automatyzacji. Można sobie to, jak ktoś nie wie jak to zrobić, to można sobie to zrobić w taki sposób, że jak wysyłamy maila z porzuconym koszykiem, czyli mamy tą kampanię z porzuconym koszykiem, to ktoś nie otwiera maila. to w tym momencie na przykład dajesz mu na to 24 godziny na otwarcie tej pierwszej wiadomości. Jeżeli ktoś tego nie otwiera i ma zgodę, to wtedy po prostu wysyłasz SMS-a. I zaczynamy od bardzo małych kroków, uczymy się obcować z tym kanałem.
Patrzymy, czy nie wpisują, czy nie irytują, czy nie towarzyszą klientom.
Ale wiesz co, ja też widziałem na przykład, czasami to było robione w taki sposób, że to nie było wysyłane w ogóle jako taki SMS marketingowy. Tylko to było wysyłane czasami jako SMS taki obsługowy, że cześć, tutaj Adam ze sklepu ABC i zauważyłem, że... Tak, że jakaś lżejsza forma. Dokładnie tak. To czasami też ludzie stosują przy mailach transakcyjnych. I to też jest w ogóle ciekawe, żeby wysłać maile z porzuconym koszykiem, to musisz mieć zgodę. Ale jest też teoretycznie takie obejście... Tak, maile transakcyjne. Dokładnie, jako maile transakcyjne, że coś się stało z twoim procesem zakupowym. I takie coś teoretycznie można wykorzystać jako content, tutaj mówię stricte. właśnie do SMS-ów. Warto po prostu przetestować. Mamy pewne, że ktoś interakcji z tym dokona. Jeżeli na przykład masz taką politykę, ty na przykład takiej polityki nie masz, że dajesz te kody rabatowe, ale jeżeli ktoś daje, a dużo sklepów daje kody rabatowe właśnie w procesie porównanego koszyka, bo to fajnie konwertuje, no to w tym momencie po prostu można przetestować ile tego wykorzystania kodu jest. Porównujesz sobie do ilości wysłanych SMS-ów i widzisz prosto jaka jest konwersja.
Dobra, co jeszcze mamy z takich kanałów?
Z pozostałych kanałów są też pusze i w sumie to są pusze i mobilowe i pusze takie webowe.
Ja mam to zrobić w takiej kategorii dla kogo tak, a dla kogo nie.
To mobilowe myślę, że możemy odstawić, bo jeżeli ktoś ma aplikację to już korzysta i wie. Pewnie nikogo nie będę musiał przekonywać, bo to jest jakby core w ogóle komunikacji. Natomiast jeżeli chodzi o pusze webowe to jest też taki kanał trochę znowu inny, który też ma pewne przewagi konkurencyjne. Chociażby takie, że osoba, która wyraża zgodę na powiadomienia webpushowe, powiadomienia webpushowe dla tych, którzy nie wiedzą, bo są te takie o komunikatach, które się wyświetlają w prawym dolnym rogu, trzeba oczywiście mieć zgodę. Natomiast plus jest taki dla osoby, która się zapisuje, że jest anonimowa. Bo tak naprawdę my mamy co? Mamy adres tam, taki specjalny adres przeglądarkowy po prostu tej osoby, która się zapisze. Więc de facto nie wiemy kto to jest. I ta osoba może kontrolować. My się czasami śmiejemy, że kanał Epuszowy to jest najlepszy kanał z jednego względu. Znasz kogoś kto umie się wypisać z Epuszy? No właśnie, w mailach to jest proste, nie? Klikasz w link i tak dalej. A jak się wypisać złe pusze większość osób nie wie. W przeglądarce, tam w Chromie na przykład w pasku można kliknąć i wyłączyć powiadomienia dla tej strony. To jest taki tip, jeżeli ktoś by otrzymywał jakieś pusze w tym momencie, których nie chce otrzymywać. Ale to właśnie często się z tego śmiejemy. Natomiast te pusze się mogą sprawdzić. Pewnie nie w każdym przypadku, bo one nie będą miały, przynajmniej ja nie obserwowałem czegoś takiego, jakiegoś takiego znacznego przełożenia. Ale jeżeli są jakieś takie branże, na przykład jakieś wydawnictwa albo firmy, które działają na jakichś rzeczach, które dzieją się tu i teraz, na przykład jakieś publishing, jakieś newsy, artykuły, to jest rzecz, która się sprawdza fajnie. Kiedyś byłem na właśnie takim jednym spotkaniu z taką bardzo dużą siecią, która miała bardzo dużo portali i oni deklarowali prawie 20 tysięcy subskrybentów dziennie nowych. do puszy. To jest po prostu gigantyczna ilość. No ale jeżeli, nie wiem, otrzymujemy informację o tym, że jakiś mecz się skończył i otrzymujemy to, no to to się może sprawdzić. I trzeba pamiętać, że one też mają swoje określone cykl życia. Ustawiamy sobie na przykład takiego pusza na tydzień. Jeżeli ktoś przez tydzień nie otworzy przeglądarki, no to po prostu ten pusz znika. nie wysyłał komunikatu, który wysłać się po prostu nie powinien. Ale jeżeli ktoś ma otwartą przeglądarkę, to łapiemy go tu i teraz i on po prostu nie pominie tego. W sensie może oczywiście to zamknąć, ale mamy pewność, że jakiś tam komunikat mu wyświetliliśmy. On jest bardzo krótki, bo on zawiera tam kilkadziesiąt znaków i bardzo mały obrazek. No ale znowu, jak mamy coś wartościowego do przekazania, no to... Można warto. To warto. Ja też polecam właśnie eksperymentować, bo no statystyki są tylko statystykami na koniec, nie? To jest ciekawe. Więc to na pewno pushe, jeżeli chodzi o kanały komunikacji. Jeszcze z takich kanałów komunikacji, może trochę niestandardowych, w sensie wykorzystywanych przez klientów, to jest kanał adsowy, tylko trochę w inny sposób, bo jego też można spiąć z automatyzacją marketingu. Jak dzisiaj realizujesz sobie kampanie adsowe czy facebookowe, no to nie wiem, czy robicie to sami, czy przez agencję, natomiast no macie pewnie jakieś tam grupy porobione. I te grupy, ci którzy, to jest w ogóle takie ciekawe doświadczenie, jak wejdziesz sobie do kreatora reklam, I jak ludzie zobaczą, w jaki sposób można targetować te reklamy, to nagle otwierają oczy i mówią, ale skąd oni to wszystko wiedzą, nie? Bardzo lubiłem takie właśnie ćwiczenie robić osobom, które wcześniej takiego doświadczenia nie miały, że faktycznie tych filtrów, kryteriów mnóstwo jest w adsach. Natomiast... System do automatyzacji marketingu ma pewne dane, których nie będzie miał Facebook. I to są np. jakieś wewnętrzne segmenty właśnie, które utworzyliśmy. To są jakieś tagowania, to są informacje o interakcji z mailami. To są rzeczy, których nie masz dostępnych po prostu tworząc reklamy. Więc to jest rzecz, która się sprawdzi raczej dla klienta powiedzmy średniego, większego, który już ma większą bazę. Ale jeżeli wysyłasz na przykład jakiś mailing z czymś ważnym, z jakimś kodem, który jest na przykład tylko dla odbiorców newslettera, to robisz sobie grupę na Facebooku Dynamiczną Custom Audience osób, które tego maila otrzymały, ale go nie otwarły. I to jest grupa bardzo wąska, więc za tą reklamę nie zapłacisz dużo, ale jest mega dokładnie sprofilowana, nie?
No i jesteś w stanie mieć większą open rate'a takiego globalnego.
No dokładnie, bo jakby ci ludzie widząc reklamę na Facebooku, po prostu wiedzą, że jeżeli tam napiszesz, hej, na twojej skrzynce czeka kod rabatowy na to i na to, no to w tym momencie to jest coś, czego normalnie przy samych na przykład kampaniach facebookowych byś nie zrealizował. Więc tak naprawdę każda segmentacja, każda informacja, którą masz w systemie takim do automatyzacji marketingu, a której nie będzie miał właśnie Facebook, to jest ten moment, żeby to po prostu odpalić, taką synchronizację.
Jak tak sobie podsumowuję naszą rozmowę, bo zbiegamy ku końcowi, to mam takie poczucie, że jak ktoś posłuchał do samego końca, to naprawdę powinien zrobić sobie dwie strony odtatek tego, co mógłby robić lepiej, jeśli chodzi w ogóle o e-mail marketing. Wy macie też w ogóle w Gettysponsie jakąś taką bazę wiedzy, jeśli ktoś musiałby się dedukować jeszcze szerzej.
Tak, mamy, my regularnie organizujemy takie webinary. Częściowo, już teraz mniej się tym zajmuję, ale mamy naszą Paulinę, która... Podlinkujemy w komentarzu. Tak, która tym zarządza. Ogólnie dajemy tam dużo, dużo wartościowej takiej wiedzy. Ta wiedza też wynika z bardzo wielu spotkań, bo nie wszystkie spotkania kończą się tym, że klienci się oczywiście decydują na Good Response, natomiast no dzielą się też z nami tym, co robią, czego szukają, jakie mają problemy, więc siłą rzeczy po prostu jakby wiemy mniej więcej, co jest na rynku, nie?
Może jak będzie ten podcast wychodził, będzie jakiś fajny webinar, to podlinkujemy po prostu link do webinaru.
Zobaczymy jak to będzie. To jest dobry pomysł. To zdecydowanie dobry pomysł.
Czy jakąś taką jedną myśl na koniec, związaną z e-mail marketingiem, chciałbyś się podzielić z nami? Może jakieś podsumowanie jednej rzeczy, które powiesz? Może coś, co uważasz, że jest najistotniejsze? To jest ten czas. Nie jest to proste wybrać jedną rzecz, bo jest tego dużo, ale może jest coś, co... Ja mogę zacząć?
O, ty możesz być późny.
Ja uważam, drogi słuchaczu, że Ja jestem marką socialową, jestem mocny w socialach, ale dużym trzonem u nas jest imię marketing i największą wartością, poza tym wszystkim co mówiliśmy o komunikacji z klientami, jest to, że to jest twoje. I jakby to jest niepodważalnie największa wartość i daje ci bezpieczeństwo w biznesie.
W świetle jeszcze ostatnich wydarzeń około np. TikTokowych, no to już w ogóle. Z mojej perspektywy taką rzeczą, którą chciałbym przekazać to To żeby myśleć bardzo szeroko i to co powiedziałem brzmi bardzo ogólnie, ale często spotykam się z tym, że przychodzą firmy, przychodzą marketerzy, osoby zarządzające im marketingiem, CRM-em, optomatyzacją. i szukają jakichś konkretnych funkcjonalności. Oni nie szukają rozwiązań, oni szukają funkcjonalności. Jeżeli ja na przykład dzisiaj przyszedł i zapytał, czy robisz kody rabatowe, a ktoś by mi odpowiedział, tak, robię kody rabatowe, to to jest dla mnie żadna informacja. Sam temat w ogóle jakby, to jest tylko wycinek oczywiście, ale jakby kody rabatowe, co to znaczy, czy robisz kody rabatowe, czy one są indywidualne, czy są synchronizowane ze sklepem i tak dalej, i tak dalej. Trzeba to myślenie kompletnie wymazać i podejść do tego tematu, do wdrożenia w ogóle takiego, takiej automatyzacji, jeżeli mówimy szerzej. Trzeba podejść zupełnie inaczej. Do tego trzeba podejść tak, że otworzyć sobie, jeżeli ktoś woli kartkę papieru i długopis, to spoko, jeżeli ktoś woli Worda, to spoko i wypisać sobie przede wszystkim scenariusze. cele biznesowe, co ja bym chciał osiągnąć. I od tego po prostu wychodzić.
Czyli od strategii.
Od strategii. Chciałbym mieć regularny kontakt z klientami, którzy są u mnie najlepszymi klientami, wydają najwięcej. To jest punkt. Teraz z tego punktu można wyekstraktować bardzo wiele różnych rzeczy, bo można, tak jak rozmawialiśmy, i robić smsy, i można puszczać im osobne kampanie, i można w emailu marketingu rozbić segment sobie na takich klientów itd. Trzeba wyjść po prostu od scenariuszy, które chcemy realizować. Jeszcze w dzisiejszym świecie rozwiązań technologicznych. Ja ostatnio właśnie dużo pracuję też z takimi rozwiązaniami no codowymi. Staram się integrować jakieś systemy.
Dużo tego jest.
Tak. Ja co prawda jestem po technikum informatycznym i po trzech latach informatyki nie umiem zaprogramować pół linijki kodu.
A już powoli nic trzeba umieć.
No i właśnie do tego zmierzam. Do tego właśnie zmierzam, że jakby ten świat jest dzisiaj tak zbudowany, technologiczny, jest tak, że nawet jeżeli się okaże, że czegoś, coś nie jest dostępne jako funkcjonalność i to już widzę, że się na szczęście zmienia, to klienci od razu łapią takie coś, że okej, no to przecież w sumie można sobie to, nie wiem, zintegrować, czymś pospinać, zrobić coś naokoło. Jakby ograniczanie siebie tylko i wyłącznie przez pryzmat funkcjonalności to jest po prostu strzał w kolano. bo czegoś nie będziesz robił, bo nie wiem, bo na przykład obecny system ci na coś nie pozwala. Zawsze wyjdź od strategii, zastanów się, okej, no być może jeszcze jakieś pośrednie rozwiązania do tego potrzebne, ale chcę zrealizować taki i taki scenariusz, co muszę zrobić, żeby się to po prostu udało. I w takiej nawet już skali mikro, to naprawdę bardzo szeroko można pójść, pointegrować bardzo wiele systemów, to też w sumie nie mówiliśmy o tym, ale to też jest błąd, który często jest niestety powielany, że No patrzymy tylko na narzędzie. Nie patrzymy na to co mamy, co mamy poza. Są na przykład osoby, które mają program lealnościowy osobno, postawiony poza Marketing Automation i w ogóle nie myślą w kategoriach, żeby to zintegrować. A przecież to jest jedność tak naprawdę. To, że np. nie wiem, nie ma jakiejś wtyczki. Ciężko, żeby były wtyczki do wszystkiego aktualnie, bo po prostu ilość rozwiązań się tak mnoży, że tego nikt nie jest w stanie skontrolować. Co nie zmienia faktu, że w prosty sposób naprawdę można to zintegrować. Nawet prostego Excela, jeżeli ktoś ma segmentację, prostego Excela można sobie zintegrować, żeby się codziennie aktualizował. Może to nie jest takie, wiesz, rozwiązanie ultra idealne, do którego chcielibyśmy dążyć, ale ogarnie ci scenariusz, który po prostu chcesz zrealizować. Więc to jest moje przesłanie, patrzeć szeroko, po prostu zastanowić się nad tym, popatrzeć na to, co inni robią i po prostu, no, challenge'ować, tak? Czy mogę u was zrobić to i to, a jak nie mogę, to czy jest jakiś sposób naokoło, żeby to po prostu zrobić, nie?
Super. Fajne podsumowanie. Dziękuję ci bardzo za rozmowę. Wyszła nam godzinka i pięć minut, a ja was zapraszam w kolejną niedzielę o 9 na odcinek podcastu z Buta w marketing. Dzięki.
Dzięki bardzo. Cześć.
Dziękuję ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy czy pojawiły ci się jakieś pytania. Jeśli tak to to jest właśnie moment w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej Oskar Lipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno, bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie cię trafi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







