Jak odblokować 100% wzrostu rok do roku? (master analityka w e-commerce) || Maciek Lewiński

W podcaście Oskar Lipiński rozmawia z Maciejem Lewińskim, założycielem Datarocks, o tym, jak w e‑commerce osiągnąć podwójny roczny wzrost przy użyciu analityki. Maciej opisuje, że dzięki systematycznej pracy z klientami budżety marketingowe mogą rosnąć z kilku tysięcy do kilkuset tysięcy złotych, ale wzrost ten nie jest efektem jednego „leku” – to kumulacja małych, mierzalnych usprawnień. Omówiono różne etapy rozwoju sklepu (pierwsze zamówienia, przychody, CRO, koszt pozyskania klienta – CAC, wartość życiowa – LTV) i podkreślono, że nie ma uniwersalnych rozwiązań, bo analityka nie jest standaryzowana. W dalszej części dyskusji poruszono problem pomiaru świadomości marki, ograniczenia wynikające z regulacji (cookies, GDPR) oraz potrzebę łączenia danych z wielu źródeł (Google Analytics, BigQuery, CRM, systemy magazynowe) w celu uzyskania kontekstu. Maciej wskazuje na metodę regresji i pojęcie inkrementalności jako praktyczne narzędzia. Następnie rozmawiają o strategii kanałów marketingowych – podkreślają, że e‑mail marketing jest niedoceniany, ma najwyższą konwersję przy prawidłowym wykonaniu, a dywersyfikacja (własne kanały, np. newsletter, LinkedIn) jest kluczowa. Poruszono także pułapki nadmiernego optymalizowania pojedynczych ścieżek zakupowych oraz znaczenie jakościowych badań (ankiety) w połączeniu z danymi ilościowymi. Na koniec Maciej i Oskar dzielą się „złotymi radami”: konsekwencja i cierpliwość w budowaniu marki osobistej oraz w analizie danych, a także świadomość, że marka osobista przynosi tanie leady, ale wymaga stałej uwagi i planowania przerw. Całość kończy się wezwaniem do subskrypcji newslettera i zaproszeniem do dalszych odcinków.
Chapters
Dlaczego warto jest być obecnym w kilku miejscach?
Nie należy stać na jednej nodze, tylko należy w biznesie stać na dwóch nogach, żeby być po prostu stabilnym. Jeżeli jedna dostanie kontuzji, no to zawsze będziesz stał na tej drugiej.
Jakie takie największe błędy i co z nich wyciągnąłeś, wydarzyły się? Może jakieś sytuacje, które mogłyby być taką cenną lekcją dla naszych słuchaczy? Masz pełne pole do popisu.
To się nie popiszę. ze względu na to, że tych błędów popełniam bardzo dużo. Przykłady takich lekcji. O, miałem świetną lekcję. To był kubeł zimnej wody. Oczywiście, im masz więcej tych danych, tym oczywiście ten obraz jest bardziej klarowny. Ale to nie jest tak, że jest jakaś umowna granica, która mówi o tym, od tego momentu analityka ciebie interesuje.
Nie.
Ciebie analityka powinna interesować normalnie, standardowo.
Co ja mogę zrobić patrząc na tego dobrze załóżmy spiętego analityksa? Na jakie w ogóle parametry powinienem zwracać uwagę?
Przepraszam cię Oskar. I was również. Bo nie odpowiem na to pytanie.
Cześć, tu Oskar Lipiński. Jestem współwłaścicielem marki DUNK. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii produkcja. Możesz spodziewać się szczerej, brudnej prawdy o marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę ci darmowy 60-dniowy mini kurs o e-commerce.
Zawsze mnie to zastanawia, że tylko 20% osób, które ogląda moje podcasty, subskrybuje ten kanał. Reszta niestety tego nie robi. Więc zanim zaczniemy, mam do ciebie małą prośbę. Jeśli lubisz moje treści edukacyjne i chcesz, żeby podcasty się rozwijały i żebym z całym swoim zespołem mógł je z odcinka na odcinek polepszać, wystarczy, że klikniesz subskrybuj. To takie małe mikro wsparcie, które da mi motywację do dalszego działania. Zaczynamy kolejny odcinek. Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu z Buta w Marketing. Dzisiaj poruszymy temat, którego bodajże chyba ani razu nie poruszaliśmy w naszych podcastach, a dokładnie analityka. Analityka i ja na samym początku zacznę od takiej krótkiej dygresji. Mam dużą ilość kontaktu z właścicielami e-commerce. Zależy czy to są małe e-commerce oraz średnie e-commerce. I chyba nie zdarzyło się ani razu, żeby ktoś powiedział mi inaczej na zasadzie, no mam analityksa, tam są jakieś rzeczy, ale my sobie nie wiemy, co z tym zrobić. Kilka przykładów moich znajomych, którzy mają większe e-commerce'y, to faktycznie analizują te dane, ale jak patrzę na małe i średnie e-commerce'y, to często ludzie, no mają nawet już, załóżmy, spiętego dobrze tego analityksa, co pewnie nie jest takie wcale oczywiste, ale oni dalej nie wiedzą, co zrobić. Myślę, że dzisiaj sobie podyskutujemy ten temat trochę o analityce, bo jest z nami Maciek.
Dzień dobry wszystkim.
I też jest tak, że jak myślisz sobie analityka, no to twoje nazwisko gdzieś pojawia się na pewno w top 3, jeśli chodzi o świadomość w Polsce.
Nigdy nie robiłem takiego badania i ciężko się mi do tego jest przybić i powiedzieć, że faktycznie tak jest, aczkolwiek jest to na mojej takiej agendzie albo road mapie, jak to się mówi, rozwoju osobistego, marki osobistej, jaką jest Maciej Lewiński. Chciałbym, żeby te dwa słowa Maciej Lewiński stały się synonimem Google Analytics i nad tym pracuję od 15 lat i mam nadzieję, że się do tego zbliżam, ale to, że mówi, że jestem w top 3, to znaczy, że jestem coraz bliżej i to motywuje, także dzięki.
Poruszymy sobie też na pewno kwestię budowania marki osobistej, jaki ona ma wpływ na biznes, na to, co robisz, bo to jest moim zdaniem kluczowe. Ale jakbyś mógł na samym początku w ogóle powiedzieć właśnie, czym się dokładnie zajmujesz w analityce, jakie jest twoje doświadczenie i może kilka fajnych film, które dadzą taki dowód słuszności naszym słuchaczom, czy to, co mówisz, to prawda.
No to może się przedstawię. Nazywam się Maciej Glewiński. Jestem z Poznania. To oczywiście nie jest nic złego. Ja nie jestem z kompy tylko gospodarnej. Mam dosyć takie osobliwe podejście do wydawania pieniędzy. A w internecie tych pieniędzy wydajemy bardzo dużo. Nawet w e-commerce, żeby pozyskać chociażby ruch na stronę albo postawić taką stronę internetową. Więc ja jestem tym gościem, który mówi, czy te wydatki, które zostały przełożone na pozyskanie ruchu, czy też na zbudowanie strony internetowej, poszły w dobrą stronę, czy też poszły w złą stronę. Także pomagam właśnie e-commerce'om, ale nie tylko e-commerce'om, po prostu z działań marketingowych zarabiać jeszcze więcej.
A są jakieś firmy, które możesz zmienić? Nie masz NDA, do których działałeś?
Z NDA mam z wszystkimi firmami, z którymi działałem i każda NDA wygląda troszkę inaczej, więc niektórymi markami mogę się pochwalić. Pracowałem z Allegro, pracowałem z Pizza Hut, ze Starbucksem, z Adidasem. Pracuję też z innymi mniejszymi e-commerce'ami. Też z branżą odzieżową. Pomagałem swego czasu LPP pojawić się też w internecie, gdy startowali ze swoim e-commerce'em. Także w różnych wielu e-commerce'ach brałem czynny udział, jeżeli chodzi o analizę danych.
Chyba też miałeś jakieś epizody, występowałeś na konferencjach marketingowych, bo stąd ja w ogóle Cię kojarzę. Ja jak zaczynałem w jakichś takich swoich działaniach pierwszych marketingowych 5-6 lat temu, to byłem na sprawnym marketingu i tam gdzieś na scenie Cię dojrzałem.
Tak, tak. No miałem taki epizod, że faktycznie występowałem na scenach marketingowych, jeżeli chodzi o rynek polski. Ale tak naprawdę, Oskar, zaprosiłeś tutaj nie jednego Macieja, ale trzech Maciejów. No bo jest jeden Maciej, o którym teraz powiedzieliśmy, to jest ten Maciej, czyli nazwijmy to Marka Osobista, czyli gościa, który próbuje być synonimem właśnie słowa Google Analytics. Ja staram się do tego celu dążyć już od ponad 15 lat. I przez 15 lat, jak pracowałem właśnie z różnymi firmami, pojawiałem się na różnych konferencjach, przeprowadzałem setki albo nawet już tysiące szkoleń, no to siłą rzeczy zacząłem łapać klientów. I ci klienci przychodzili do mnie i mówili, Maciek, no my to wszystko rozumiemy, ale nie mamy na to czasu, a ty wyglądasz, że jesteś poukładany, więc może byś nam to robił zamiast nas i będziemy się rozliczać na podstawie faktury. No i tak od pierwszego klienta do dziesiątego klienta, aż teraz do setnego klienta powstała moja agencja, która się nazywa Datarocks. I od dziesięciu lat prowadzę też agencję reklamowo-analityczną, która nazywa się, jak już wspomniałem, Datarocks, ale powtórzeń tutaj nie zaszkodzi. No i ten trzeci Maciej, z którym dzisiaj się spotykamy wszyscy, to jest taka hybryda. tych dwóch Maciejów, o których już powiedziałem, czyli marki osobiste i właściciela agencji, bo ci klienci, którzy przychodzą do mnie do agencji, oczywiście oni są przyciągani tą marką osobistą, ale wszyscy chcą tego dowodu słuszności i mówią, dobra Maciej, przyszliśmy tutaj do ciebie, nie chcemy być obsługiwani załóżmy przez twoich pracowników, ale chcemy, żebyś ty też w tym uczestniczył, więc Tasa i rękawy i do roboty, więc czasami też pojawiam się w okopach i walczę z danymi, żeby klientom żyło się lepiej.
Partnerami podcastu jest marka GetResponse oraz Shopper.
Dowiedz się więcej o osobach, które wspierają każdy mój odcinek.
Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niej korzystam jako marka DAK.
GetResponse to polskie narzędzie do e-mail marketingu i zarządzania kampaniami online. Za jego pomocą zautomatyzujesz komunikację marketingową w oparciu o zachowania i preferencje klientów. Dodatkowo wypromujesz i sprzedaż produkty dzięki pakietowi narzędzi e-commerce.
Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą.
No właśnie, jak wygląda w ogóle twój dzień pracy? Takiego analityka, który jesteś właścicielem agencji, O,
no to widzisz, to wszystko zależy od tego, którego Macieja byś zapytał o to, nie? Bo jest nas trzech tak naprawdę. I na przestrzeni lat wypracowałem sobie taki model pracy, który w ogóle mi pomógł dane wypracować. To za chwilę może potem o tym powiem, jak do tego doszło. Ale mój tydzień pracy polega na tym, że w poniedziałki, dzisiaj nomen omen jest poniedziałek, zajmuję się swoim brandem, czyli marką osobistą i robię wszystkie działania, które są ukierunkowane na to, żeby rozwijać siebie jako Macieja Lewińskiego. We wtorki zajmuję się pracą operacyjną w ramach mojej agencji Data Rocks, a w środę, podwijam rękawy i zasuwam do okopów. Ja wiem, że pozostają jeszcze dwa dodatkowe dni, takie jak czwartek i piątek, ale one są wypadkową tego, co jest do zrobienia w tych pierwszych trzech dniach tygodnia. I ta metodyka pracy, którą ja sobie wypracowałem, skupia się głównie na tym, że wierzę w coś takiego, jak skupienie. Nie do końca do mnie przemawia coś takiego, jak multitasking, bo to na prostym zestawie danych da się zweryfikować. Jako analityk muszę to tak przedstawić, nie? Mamy dwa zestawy danych. Jeden zestaw danych niech to będą liczby, a drugim zestawem danych niech to będą litery. I teraz jakbym, Oskar, poprosił ciebie, żebyś w jednym zestawie danych wymienił na przykład liczby od najmniejszej do największej i byś leciał 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 10. no to generalnie poszłoby ci to całkiem sprawnie i szybko, nie? Gdybym poprosił, żebyś wymienił alfabet w kolejności takiej, jaką występuje, a, b, c, d, e, f, g, h i tak dalej, no to też byś zrobił to szybko. Ale gdy zmiksujesz te dwa zestawy danych i zrobisz z tego takiego shake'a albo taki bigos, no to się okaże, że jak będziesz miał robić te rzeczy po kolei, to ta prędkość nie będzie taka dosyć zoptymalizowana, bo będzie A1, B2, C3, D4 i wiesz, i to się wszystko będzie wydłużało w czasie. A z racji tego, że doba ma tylko 24 godziny, to ja muszę ten czas bardzo mocno właśnie ze względu na tą swoją obecność zarówno marki osobistej, właściciele agencji, jeszcze gościa, który pracuje tam w bieżąco z tymi danymi, mieć bardzo mocno taką w ryzach utrzymaną, a nie mogę sobie pozwolić na taki yolo spontan.
Ma to sens. Chyba nawet kiedyś gadałem z Arturem Jabłońskim, że też ma podobnie to zrobione, że właśnie ma w każdym dniu skupiać się na czym innym, bo też podobny w sumie case.
Tak, tak. Ja, tak, dokładnie tak. Artur i ja mamy dokładnie tą samą sytuację, czyli mamy swoje marki osobiste. Artur ma już dwie agencje, ja mam jedną agencję i jeszcze dodatkowo pracujemy z klientami.
Zanim przejdziemy sobie do tego tematu przewodniego, czyli analityki, to może skupmy się jeszcze na tej marce osobistej. Powiedziałeś, że robi się od 15 lat. Czy to było tak, że to był z góry założony plan? Czy to jest po prostu wypadkowa działań, pojawienia się na konferencjach? I pamiętam, też był Kamil Kozioł swego czasu u mnie i właśnie rozmawialiśmy sobie też o temacie marki osobistej dopiero po tym, czym on dokładnie się zajmuje i jakie produkty sprzedaje. No i jego strategia, którą mi powiedział, była taka, że on po prostu przez długi okres organicznie pojawia się na dużej ilości eventów. Gdzieś kilka razy też wpadł wiralowo w wystąpieniach TEDxowych. Jak to wygląda z twojej perspektywy? Jak ta strategia wygląda?
No wiesz co, taką tubą moją propagandową przez jakiś czas były, tak jak już wspomniałeś, konferencje, z których mnie kojarzysz. Bo przed pandemią faktycznie brałem praktycznie niemal w każdej konferencji marketingowej udział. Pojawiałem się i mówiłem o danych, o Google Analyticsie, jakie powinno być podejście przedsiębiorców, czy też marketerów. do tego, żeby analizować dane. Ale w pewnym momencie pojawiła się pandemia, która ten rynek konferencyjny bardzo mocno przetasowała. To nie jest tak, że konferencje się skończyły, one nadal występują, ale nie w takiej częstotliwości, jak to było przed pandemią. No i wtedy musiałem zmienić trochę podejście do budowy mojej marki osobistej. I między innymi dlatego pojawił się mój newsletter Pink My Analytics, a chwilę później zacząłem postować na social mediach, gdzie social media nie powinny być wymieniane w liczbie mnogiej, ale pojedynczej, bo ja w sumie jestem tylko i wyłącznie na LinkedIn, bo tam upatruję źródło, grupę docelową moich klientów. Natomiast sama geneza powstania marki osobistej jest dosyć prosta. Znowu chodzi o dane. Gdy startowałem ze swoją marką osobistą i patrzyłem sobie na to, jak wygląda rozkład sił w internecie, no to patrzyłem sobie na firmę, liczbę polubień tej firmy i patrzyłem osoby zarządzające tą firmą, które markowały tą firmę, ile oni mają polubień. No i wiesz, to była przepaść, nie? Firmy miały tam po kilka polubień, a ta marka osobista miała tych polubień po kilka bądź po kilkadziesiąt razy nawet więcej. Więc stwierdziłem, no nic dziwnego, ludzie ufają ludziom i ludzie kupują od ludzi i pewnie bardziej się czują, jeżeli w tym kontakcie jest ktoś z osobą, a nie z firmą i dlatego postanowiłem rozwijać bardziej siebie jako markę osobistą.
Master E-Commerce Hub właśnie wystartował.
Jeśli twój sklep robi między 50 na 300 tysięcy miesięcznie i czujesz, że potrzebujesz większej struktury, dźwigni, otoczenia ludzi, którzy naprawdę
budują biznes, właśnie otworzyliśmy Master E-Commerce Hub. To nie jest kurs. To zamknięty mastermind dla dziesięciu founderów, którzy
chcą skalować poważnie i konkretnie. Jeśli chcesz się zakwalifikować, aplikacja jest dostępna. Link znajdziesz w opisie tego filmu. Patrząc jakby tak przekrojowo na cały rynek marketingowy w Polsce, to tych marek osobistych nie ma takich silnych wcale tak dużo. Jak ja już sobie wejdę trochę głębiej, popatrzę na marki osobiste, to w Stanach jest duży trend, który ja właśnie dostrzegłem i też sobie to przeanalizowałem, że nie ma dużej ilości marek osobistych. Właścicieli marek, czyli ktoś jest właścicielem, ma jakiś know-how i potem z tego tworzy markę osobistą i dzieli się wiedzą. Jest takich osób w zakresie e-commerce, kilka uważam tak naprawdę, które to robią. I zastanawiam się czemu tak jest, czy te 15 lat to jest po prostu ciężka praca, czy konsekwencja.
Bardziej to jest kic-kic, czyli konsekwencja i cierpliwość. Konsekwencja i cierpliwość. Ja nie mam tak, że jestem jakoś podpalony czasowo i mam jakąś tam chronologię na moim timeline'ie życia, że do tego roku muszę pracować. Absolutnie nie. Ja po prostu chcę osiągnąć swój cel. I do tego celu małymi kroczkami, człap-człap, po prostu sobie dążę.
Myślę, że warto też wspomnieć jednej rzeczy, bo ty powiedziałeś przed naszą rozmową dzisiaj, że ja jestem obecny. Czemu nie jestem obecny na TikToku? Ja powiedziałem, czemu ty jesteś obecny tylko na LinkedInie. Jeśli ktoś nas teraz słucha i zastanawia się o budowanie marki osobistej, to możemy przekazać mu ten mesecz, który wyszedł przed naszą rozmową i dlaczego warto jest być obecnym w kilku miejscach.
Oprócz tego, że jestem z Poznania, czyli jestem gospodarny, a nie skąpy, tak jak powiedziałem, jestem też fanem militariów i pewnych takich powiedzeń wojskowych. Jednym z takich powiedzeń jest powiedzenie two is one, one is none. Generalnie chodzi o to, żeby być zdywersyfikowanym. I tak samo jest z żołnierzami. Jak oni idą na wojnę, mają karabin, czyli tą długą jednostkę broni i krótką jednostkę broni, czyli pistolet. Bo jak im się skończą pestki w karabinie, no to mogą się przełączyć szybko na pistolet i mogą dalej walczyć i realizować swoje cele. I tak samo uważam jest w biznesie. Nie należy stać na jednej nodze, tylko należy w biznesie stać na dwóch nogach, żeby być po prostu stabilnym. Jeżeli jedna dostanie kontuzji, no to zawsze będziesz stał na tej drugiej. I mówiliśmy to, Oskar, o TikToku ze względu na to, że to medium, które teraz nagrywamy, jest medium wideo. No i znowu, biorąc pod uwagę to takie myślenie moje poznańskie, gospodarne, no to jak teraz nagrywamy jeden materiał wideo, to przecież nie jest to jakimś dużym wyzwaniem, żeby zrobić upload na YouTubie, zrobić upload na Facebooku, zrobić upload na Instagramie i zrobić upload też na TikToku, nie? I w ten sposób bardzo szybko Praktycznie tym samym jednym małym kosztem docierasz do zdecydowanie większej grupy. A biorąc pod uwagę to, o czym powiedzieliśmy, jeżeli chodzi o budowę marki osobistej, czyli kitskits, czyli konsekwencja i cierpliwość, no to podejrzewam, że w jakimś odcinku czasu, z całą pewnością, wynagrodzi ten trud uploadowania tym jednym przyciskiem tego materiału wideo.
Ja robiłem początnie na TikToku, ale właśnie tam się nie udało mi, że tak powiem. W sensie, chyba to był efekt tego, że żadnych zasięgów tam nie generowałem. Ja tam w ogóle nie angażowałem na TikToku. Sam osobiście prywatnie jestem, więc pewnie to też wynikało z tego. No ale medium takim twoim jest ten LinkedIn.
Tak.
Tam masz, chcesz chyba w jakimś top 10 czegoś? Są takie te rankingi, nie?
Tych rankingów jest bardzo dużo. Staram się w nich aktywnie nie uczestniczyć. Czasami jestem do nich sam zapraszany. I być może w którymś rankingu jestem top 10.
Bo ile masz obserwujących? Z czterdzieści tysięcy?
Nie, chyba nie. Trzydzieści pięć, trzydzieści pięć tysięcy. Nawet nie patrzę na tą liczbę.
Ale dużo zaangażowania. Mi się te posty często oświetlają. Ja nie jestem LinkedInowy. Jestem bardziej tych bliżej social medii typu Instagram i YouTube. I naprawdę twoje zaangażowanie jest duże. Te posty są storytellingowo dobre. Co jest taką receptą na sukces na LinkedIn, z twojej perspektywy?
Mówienie o problemach, które ludzie mają. Ja rozwiązuję te problemy i właśnie sukces chyba mojej marki osobistej w głównej mierze polega na tym, że ja nie mówię o nowościach. Kiedyś mówiłem o nowościach. Uważajcie, pojawiła się w systemie reklamowym Google, nowa funkcja, która się nazywa tak czy siak. Albo uwaga, w Google Analytics pojawi się za chwilę nowa funkcjonalność albo nowy raport, który robi to i to. Tylko nikt nie chciał tego słuchać. To zasięgowo nie wchodziło w ogóle totalnie, ze względu na to, że to nie dawało żadnej wartości. A wartością jest to, jaki problem rozwiązuje dana funkcjonalność. Więc postanowiłem mówić to od strony tego problemu, z którym się na co dzień zderzam. A zderzam się z tym, no bo tak jak powiedzieliśmy, poza tym, że jestem marką osobistą, no to wykorzystuję swoją wiedzę nie tylko tą taką biznesową, jako prowadzenie agencji, ale też również jako tego gościa, który w tych okopach siedzi i walczy z danymi. Więc te posty pisze życie.
Ale one są takie, ja bym powiedział, nieszablonowe często. W sensie poza tym, że mają jakąś treść taką merytoryczną, która rozwiązuje problem, no to na THD się mi wyskoczyło jakieś zdjęcie. Nie wiem, co na nim tam prezentowałeś, ale one zwracają uwagę albo copywritingiem, albo kreacją. Zastanawiam się, czy to jest tak, że ty sam to wymyślisz, czy masz jakieś miejsca, w których się w ogóle tym inspirujesz, no bo to jest, dla mnie to się wyróżnia na feedzie Linkedinowym. Zawsze jest albo jakaś gra słowem, albo jak właśnie kreacja jest ciekawa, albo jakieś zdjęcie, nawiązanie do tego.
Tak, tak, tak. Staram się wyróżniać, bo wierzę w tą zasadę, że jeżeli się nie wyróżnię, to zginę i zgnę w tym tłumie osób, które robią dokładnie to samo. I między innymi dlatego albo walczę grafiką, albo walczę słowem. Najczęściej walczę słowem, a nie grafiką. Jeżeli chodzi o grafikę, to mam swój brandbook, kolory żółte i czarne, które wykorzystuję gdzieś tam w przekazach, gdy faktycznie pokazuję jakiś raport i coś na jego podstawie tłumaczę. Ale przeważnie są to wpisy, wydaje mi się, bardzo merytoryczne, takie mięsiste, gdzie staram się właśnie dobrze grać tym słowem.
Tak, słowem. No i też wysyłasz raz za miesięcznie newsletter.
A, to prawda. Tak, mam jeszcze newsletter Pima Analytics. Oczko w mojej głowie.
Jak mi to powiedziałeś przed zaczęciem rozmowy, to miałem taką zagwozdkę, no bo ja wysyłam co tydzień i czasami jak robisz coś co tydzień, to jest ciężko zebrać coś bardzo ciekawego i mięsistego. Więc może zrobię sobie w ogóle testy. Wyślę w danym miesiącu dwa i zobaczymy, jak to będzie rezonowało z open rate'em, z zaangażowaniem, bo w sumie przez rok tego nie analizowałem, więc taki zapisuję sobie punkcik w słowie. Zanim przejdziemy do punktu kulminacyjnego, czyli analityki, to na bazie tych swoich piętnastu doświadczenia agencyjnego...
Dziesięciu agencyjnego, piętnastu jako marka osobista.
No to coś, co mnie niezwykle zawsze ciekawi, to są błędy i porażki. Jakie takie największe błędy i co z nich wyciągnąłeś, wydarzyły się, może jakieś sytuacje, które mogłyby być taką cenną lekcją dla naszych słuchaczy? Czy to błędy, może jakieś analityczne sytuacje, może bardziej biznesowe? Masz pełne pole do popisu.
To się nie popisze, ze względu na to, że tych błędów popełniam bardzo dużo. I najczęściej to, o czym piszę, jest kwintesencją wielu różnych błędów, które popełniłem i pokazuje tylko wyszchowłek tej góry lodowej, nie pokazuje tego, jak doszedłem do... do danej konkretnej konkluzji, jeżeli chodzi o operowanie na danych. Bo ja błędów nie postrzegam w kategorii błędów. Ja bardziej błędy traktuję jako lekcje. I od zawsze tak miałem, że starałem się nie popełniać więcej niż jeden raz ten sam błąd, czyli szybko wyciągać wnioski na podstawie tego błędu, który się pojawił. No i znowu odnosząc się do tych trzech Maciejów, których dzisiaj masz w audycji, no to Przykłady takich lekcji. O, miałem świetną lekcję. To był kubeł zimnej wody. Nawiązując do Kamila Kozioła, który był u ciebie tutaj już na nagraniu. Pamiętam pierwszą edycję takiej konferencji, która jest nazywana teraz igrzyskami marketingowymi, czy największą marketingową konferencją. To jest ta konferencja zgrywalizowana, która nazywa się I Love Marketing. Brałem udział w pierwszej edycji tej konferencji i ku mojemu zdziwieniu prawie odpadłem. Byłem chyba dziewiąty na dziesięciu, a tylko dziesięć pierwszych osób przechodzi do kolejnej edycji. Jak ja się dowiedziałem, że jestem dziewiąty. to wiesz, nie dowierzałem, jak to się stało, nie? Przecież ja biorę udział w innych konferencjach, ja prowadzę szkolenia, mam bardzo duży materiał. To, czym się podzieliłem z użytkownikami, przepraszam, uczestnikami konferencji, no przecież to dawało wartość. Więc dlaczego, jak to się stało, że byłem tylko dziewiąty? Ta konferencja bardzo mi weszła pod skórę. No więc był to dla mnie kubeł zimnej wody, bo z racji tego, że zawsze podchodzę do zadań ambitnie, stwierdziłem o nie. Teraz nie będę dziewiąty. I przeanalizowałem kilka razy swoje wystąpienie, co było dla mnie, mówiąc kolokwialnie, cholernie trudne, bo nie lubię siebie oglądać i nie lubię siebie słuchać.
Przybijam piątkę, bo ja żadnego swojego podcastu nie przesłuchałem.
Ja żadnego wywiadu, podcastu.
A pominę, żeby był ci lepszym.
Teorii tak, ale to zawsze feedback dają ci osoby, które ciebie słuchają. Bo to nie chodzi o to, żeby poprawiać siebie, żeby to było pod ciebie, tylko pod tą grupę docelową, dla której to nagrywamy, którą zresztą pozdrawiamy. I oglądając ten nieszczęsny materiał z tego wystąpienia, zacząłem sobie notować rzeczy, które faktycznie mogłem przekazać zupełnie inaczej albo lepiej. Skonsultowałem się z Kamilem. I potem każdą kolejną edycję I Love wygrywałem, aż doszedłem do momentu, w którym wygrałem ją trzy razy pod rząd. Potem byłem dwa razy drugi i stwierdziłem, to jest bez sensu, bo już słyszałem od kolegów z branży, którzy mówili, o nie, znowu Lewiński. Więc stwierdziłem... że to jest już ten moment, że trzeba wiedzieć, kiedy trzeba zejść ze sceny, mówiąc wprost niepokonanym i zrezygnowałem po prostu z udziału z konferencji I Love Marketing.
Byłeś za dobry, tak?
Nie wiem, czy byłem za dobry, po prostu wygrywałem i jak wygrałem trzy razy, stwierdziłem okej, trzeba znaleźć sobie inne wyzwanie, a nie cały czas robienie tego jednego w kółko. I pamiętam, że w tamtym czasie trochę odłożyłem wystąpienia publiczne i zająłem się właśnie rozwojem swojej agencji. Czyli bardziej poszedłem w tą stronę biznesową, aczkolwiek teraz mam takie poczucie, że super byłoby wrócić, więc na jesień na I Love Marketing, który będzie w Poznaniu, chcę wrócić na scenę.
Czasami warto sobie dać taki oddech. Ja nawet widzę to u siebie w podcastach. My wypuszczamy odcinki co tydzień, choć nawet planowałem robić to dwa razy w tygodniu, co pewnie było już zbyt męczące, ale gdy miałem miesiąc przerwy w grudniu, to wróciłem z zwojoną energią i z taką chęcią do działania, a ostatnie odcinki, które nagrywałem w listopadzie, były takie, że muszę je nagrać.
No to, tak, to jest przeciążenie materiału. Warto faktycznie czasami dać sobie ten moment na odpoczynek. Ja ten odpoczynek dałem sobie dosyć srogi, bo nie było mnie chyba na scenie 3 czy 4 lata.
To długo.
Długo. Tak, od pandemii. Ten momentem dla mnie takim granicznym była właśnie pandemia. Ona zmieniła w moim życiu zawodowym bardzo wiele, bo przestałem jeździć po całej Polsce właśnie z wystąpieniami publicznymi i szkoleniami i zacząłem się właśnie, zająłem się rozwojem swojej agencji.
No i też budowanie marki osobistej online, nowo bardziej, nie?
To prawda, bo w ramach pandemii, jak już zostaliśmy zamknięci, wpadłem na genialny pomysł, żeby robić to, czego nie robią inni. Wszyscy robili social media, więc ja stwierdziłem, nie będę tak jak inni, nie będę robił social mediów, tylko zajmę się email marketingiem i dlatego powstał mój newsletter.
Może zdradzić, jaka tam w ogóle jest liczba osób w tym instaterze?
Obecnie 12,5 tysiąca aktywnych czytelników, subskrybentów.
To jest dużo jak na temat, który można powiedzieć, jest nie sexy.
Tak, bo w ogóle analityka totalnie nie jest sexy, nie? Tam nie ma żadnych zdjęć, nie ma ładnych modelek, nic się nie klika, nic nie wybucha, nie ma żadnych animacji, po prostu jest suchy zestaw danych jak pięty Cejrowskiego. No i trzeba umiejętnie to po prostu przedstawiać, więc wydaje mi się, że mam jakąś taką smykałkę do tego, żeby mówić o tych rzeczach trudnych w łatwy, przystępny sposób.
Pięknie, płynnie wślizgnęliśmy się w temat analityki, który właśnie jest naszym clue. I ja bym zaczął od tego, co trochę powiedziałem na początku, takiej swojej perspektywy, gdy spotykam się właśnie z właścicielami e-commerce, a ja tu nie mówię o e-commerce'ach, które robią milion, dwa miliony obrotu, tylko nawet e-commerce'y, które podobne stanowisko im prezentują, są firmy, które robią 10, 20 milionów. Tak do tego pułapu mniej więcej bym określił osoby, które często bardzo do mnie przychodzą i Jak robimy taki audyt, jakby co robicie, takie z lotu psaka, diagnozuje sobie jak ten e-commerce wygląda, to jest zawsze tak, mam analitykę, była źle wdrożona, ktoś ją poprawił, to jest jakby pierwszy punkt, który dostaje informację, a druga taka, że no jakby, no patrzymy na to, nie? Mamy clarity, no patrzymy na to. No i zatem nie idą jakieś większe działania i to jest coś, co się niezwykle często pojawia. Zresztą ja też tak kiedyś miałem, jak nie zrozumiałem tych schematów. Nie, że mówię, że jestem specjalistą od kwestii analitycznych, ale poznałem jakby jakieś tezy, hipotezy, o czym sobie stawać, dominowałem jakieś wnioski. Dlaczego tak jest? I zastanawiam się też nad drugą rzeczą, czy te e-commerce'y mniejsze Mają w ogóle szansę na bazie małej ilości rzeczy wyciągać jakościowe dane i stawiać jakieś tezy i hipotezy, które zmienią ich biznes?
Oczywiście, że tak.
No to zapraszam do dyskusji.
No bo gdzie jest ta granica mówiąca o tym, jaka ilość danych musi być zebrana przez narzędzia analityczne, żeby wyciągnąć jakiś wniosek, który spowoduje zmianę w danym biznesie?
Podnoszę rękę i odpowiadam akurat, bo był ostatnio u mnie moi znajomi, którzy zajmują się testami CRO. No i kiedyś ja poprawiałem stronę na zasadzie wrażenia dobrych praktyk, podpatrywałem jakieś rozwiązania, rozwiązywałem to z ankiet klienckich. No i jak chciałem zrobić takie solidne testy AB, no to oni powiedzieli mi, żeby ta próba starystyczna była na tyle wiarygodna, to potrzebuję na przykład 3 tysiące konwersji miesięcznie. Już w pasku dobrych testów AB. To prawda. Ale w środku analityki jest już pewnie inaczej.
No tak, bo w ogóle trzeba zadać sobie pytanie, czym jest analityka. Analityka ma być pewnego rodzaju kompasem, który wskazuje drogę, w którą powinien pójść biznes. I nie potrzebujemy tutaj do testowania hipotez właśnie w jednej wersji trzech tysięcy konwersji, w drugiej wersji trzech tysięcy konwersji, żeby mieć wynik, który jest istotny statystycznie.
Konwersja to sprzedaż.
Sprzedaż, chociażby, tak. Sprzedaż też nie tylko musi być sprzedażą. Dodanie do koszyka, zapis na newsletter, założenie konta.
Zrealizowany cel.
Dokładnie tak. To co chcemy w danym momencie naprawić na naszej stronie internetowej. No a że głównie mówimy o e-commerce'ach, no to oczywiście w pierwszej kolejności pewnie do głowy przychodzą nam Zakupy. Ale zmierzając do odpowiedzi na Twoje pytanie, analityka właśnie ma na celu wyłapanie pewnych elementów, które nie funkcjonują dobrze na Twojej stronie internetowej i ja bym te elementy podzielił na trzy kategorie. I te trzy kategorie idealnie wpasowują się w moją metodę nauczania i w ogóle analizowania danych, którą nazwałem metodą PEMA. Kiedyś nazywałem to metodą trójkątem Lewickiego, ale niestety w czasach internetowych poprawności politycznej zaczęło to gdzieś tam nie za dobrze się kojarzyć i burzyło pewien przekaz, który chciałem tą trójkątem przekazywać. Dlatego nazywałem to metodą PEMA. I teraz metoda PMA w analizie danych w głównej mierze skupia się na analizie trzech płaszczyzn, która istnieje na każdej stronie internetowej, notabene też w e-commerce. Pierwszą płaszczyzną jest płaszczyzna użytkownika, czyli tej osoby, którą ja zapraszam działaniami marketingowymi na moją stronę internetową. Przeważnie małe i duże e-commerce'y podchodzą do tematu na zasadzie, byle ktoś kliknął w naszą reklamę, no bo to kto klika, no to z całą pewnością będzie zainteresowany. To nie jest prawda. Czasami te kliknięcia mogą być tylko i wyłącznie z ciekawości. albo jesteśmy w jakimś tam odosobnionym miejscu, chillujemy, jesteśmy w toalecie, mamy telefon w ręku i po prostu przeklikamy, tak, żeby zabić trochę czas, nie? Albo jesteśmy u dentysty i czekamy na swoją kolę i wyciągamy telefon i też coś przeglądamy, co nie jest równoznaczne z tym, że trzymam w drugiej ręce kartę kredytową i z całą przyjemnością chętnie coś kupię, bo zaraz będą mi wiercili w zębach. Więc kluczową rzeczą jest przede wszystkim wiedzieć, czy Właściwa grupa docelowa trafia na moją stronę internetową za pomocą moich działań marketingowych. Czyli czy ludzie, którzy są, to są właściwi ludzie, którzy powinni na tą stronę wylądować. Przeważnie bardzo różnie z tym bywa. Raczej w kierunku wszyscy idą na ilość, a mało patrzy na jakość tego ruchu. I to jest jak gdyby ten problem. Drugą płaszczyzną, na którą trzeba zwrócić uwagę w analizie danych, to jest analiza tego, jakie działania marketingowe zadziałały na tą osobę, że ta osoba na tej stronie internetowej się pojawiła. I teraz jak już mamy te dwie płaszczyzny, to te dwie płaszczyzny możemy zacząć ze sobą w jakimś stopniu łączyć, no bo Chyba to nie jest odkrywcze jakoś bardzo mocne, że w e-commerce najlepszą osobą, która kupuje jest raczej osoba powracająca i nie mam tutaj na myśli powracającego klienta, tylko mam na myśli osobę, która już raz była na naszej stronie i teraz drugi raz wraca i ma dokonać, załóżmy, pierwszego zakupu. No bo jak wraca, to w jakimś określonym celu. A pierwsza wizyta może być tylko i wyłącznie taką wizytą YOLO, albo wizytą z tak zwanego TOF-u, czyli Top of the Funnel. Na zasadzie ja tylko tutaj buduję świadomość tego, czy ta firma to ma, jeżeli to ma, to w jakiej cenie. Dobra, porównam oferty, przyjdę później. Bo w internecie mamy teraz bardzo dużą konkurencyjność. No i super byłoby wiedzieć, które działania marketingowe rozpoczynają właśnie zasiewanie tego ziarna z wątpienia, czy ty potrzebujesz ten produkt, mówiąc tak po marketingowemu, a które działania marketingowe finalnie tego użytkownika, mówiąc brzydko, wykończają, czyli wyciągają mu z portfela pieniądze. Czyli które działania pokazują to, że są po prostu efektywne na sprzedaż. No ale jak wiemy, ta sprzedaż nie jest liniowa. To nie jest tak, że ktoś klika i od razu kupuje. Tylko to musi być seria kilku klików, zanim dojdzie do tego kliknięcia. Każde kliknięcie może być innym działaniem marketingowym, więc super byłoby spojrzeć, czy ta strategia pozyskiwania tego użytkownika ma jakiś, mówiąc kolokwialnie, lejek. Jest tam jakaś strategia związana z pozyskiwaniem tego ruchu. I ostatnią płaszczyzną, na którą można patrzeć, niezależnie od ilości tego, ile mamy ruchu na stronie internetowej, to jest to, co dzieje się na naszej stronie internetowej. Jak performuje nasza strona w wersji mobilnej, jak ona działa na wersji desktopowej, albo idąc jeszcze dalej, które strony docelowe najbardziej angażują, a które totalnie odpychają, które produkty powinny mieć zmienioną cenę, a które powinny być bardziej wyeksponowane, bo widzimy, że tam jest większa chłonność niż to, co reklamujemy. W naszych reklamach to się lepiej klika. I to są takie rzeczy, na które można zwracać uwagę, niezależnie od tego, ile masz ruchu na stronie internetowej. Oczywiście, jeżeli masz 3, 4, 5, 10 wizyt, no to ciężko będzie z tego coś wyciągnąć. I oczywiście, im masz więcej tych danych, tym oczywiście ten obraz jest bardziej klarowny. Ale to nie jest tak, że jest jakaś umowna granica, która mówi o tym, od tego momentu analityka ciebie interesuje. Nie, ciebie analityka powinna interesować Normalnie, standardowo.
A czy uważasz, że właściciele sklepów e-commerce powinni właśnie powierzchownie dowiedzieć się, o co w tym chodzi i zlecać to, czy od razu zlecać, no bo jakby analiza danych jest czymś, taką specjalizacją, tak samo jak ustawianie reklam, czy jakieś testy, to jest jakby jakiś sposób specjalizacji, a też wiem, że gdy zaczynasz, masz e-commerce, który nie jest jakiś, nie ma jakiejś super rentowności, wiadomo jak na początku wyglądały konwersje w każdym z systemów reklamowych, no to nie możesz sobie na to pozwolić. Zastanawiam się, w którym momencie w ogóle Warto zainteresować się, bo wdrożenie jakby Google Analyticsa w sposób poprawny to jest podstawa do wydania konwersji, ale w którym momencie warto zainteresować się tą analityką, wejść głębiej w dane. Gdy mamy już problem, bo brakuje rentowności, czy gdy sytuacja jest klarowna i biznes w miarę idzie do góry?
W każdym. W każdym z tych warunków należy się zainteresować analityką, bo Odwrócę trochę pytanie i nakieruję wszystkich na to, żeby zadali sobie pytanie, po co w ogóle jest mi analityka? Do czego ona ma mi służyć? I to jest bardzo proste pytanie, na które odpowiedź jest bardzo złożona. Nie, że skomplikowana, ale jest złożona i postaram się to w bardzo takim dużym uproszczeniu wyjaśnić. Pierwsze chodzi o bogactwo, a potem chodzi o pieniądze. I co ja rozumiem przez pojęcie bogactwo? No rozumiem przede wszystkim coś takiego jak zdrowie. I cieszę się to, że wreszcie w obecnym świecie w marketingu, w branży e-commerce'owej coraz częściej zaczyna się mówić o temacie związanym ze zdrowiem, ze zdrowiem fundera, ze zdrowiem osoby, która zarządza sklepem, ze zdrowiem osoby, która stoi za marketingiem, która stoi za produktem, no bo to wszystko jest bardzo konkurencyjne, stresujemy się i ten stres prędzej czy później wychodzi. na zasadzie zdrowia takiego fizycznego czy zdrowia psychicznego, to to jest tylko i wyłącznie kwestia czasu, nie? No bo to dawka czyni truciznę. A jak na tą dawkę jesteśmy podawani codziennie, no to po prostu prędzej czy później to musi nam się coś stać. No i my mamy w założeniach to, że idziemy do lekarza wtedy, gdy już domowymi sposobami nie jesteśmy w stanie się podnieść z kolan, bo jest już źle. I wtedy dopiero korzystamy z lekarza. No i wydaje mi się, że to nie tędy droga. Mówi to osoba, która ma 42 lata i nie chodzi do lekarza wtedy, gdy odpadła mu ręka i mówi lekarzowi, panie lekarzu, proszę przeżyć tą rękę, żeby ona znowu funkcjonowała. Tylko ja staram się badać raz na jakiś czas, okazjonalnie, żeby właśnie nie doprowadzać do sytuacji, w której mój biznes zacznie performować gorzej albo ta ręka mi odpadnie. Czyli powinniśmy robić takie badania okresowo. Ja nie mówię, że codziennie. Ale chociażby jakbyśmy zaczęli od takiego przyglądu raz na kwartał, albo raz w miesiącu, to by było totalnie idealnie, żebyśmy po prostu patrzyli na to nasze bogactwo, czyli nasze zdrowie. I to jest pierwsza rzecz, dla której powinniśmy to robić. Nie żeby żyć w chaosie, Tylko żeby właśnie ogarnąć ten chaos i móc pozwolić sobie na to, że o 16 zamykam firmę i mówię, dobra, tu wszystko jest ogarnięte, płyniemy sobie spokojnie, nawet jak przyjdzie jakiś sztorm, to spoko, ja z tego wypłynę, mam zestaw danych na to, mam zestaw danych na to, mam taką strategię, mam taką strategię. I to jest okej. I to jest pierwszy powód, dla którego w ogóle powinniśmy korzystać z analityki. Dlatego zdrowia wewnętrznego, spokoju. Drugą rzeczą, dla której powinniśmy korzystać z analityki, jeżeli to nie przemawia i nie będzie przemawiało pewnie do ludzi młodych, to do ludzi młodych będzie przemawiało jedno, jak nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze, więc powinniście to zrobić dla pieniędzy. Dlaczego? Bo analityka ma poprawić doświadczenia użytkownika na stronie internetowej, które finał finałów mają zamienić się w złotówki, czy tam dolary, albo bitcoin, whatever. Ma to się zamienić w jakąś wartość, która dla ciebie jest ważna. I na początku, jak taki biznes startuje, no to wiesz... Wszystko jest okej, nie? Biznes wystartował, idzie dalej, ale ty chcesz, żeby ten biznes rósł. Więc musisz się przyglądać temu, co działa, co nie działa, no bo już te motyle w brzuchu albo to, co ci powiedział szwagier, nie do końca będzie się sprawdzało na tym rynku, który zaczyna się robić coraz bardziej konkurencyjnym. I dlatego potrzebujesz analitykę. I co ta analityka może dla ciebie zrobić? Na przykład, może... pomóc tobie wydawać mniej pieniędzy na działania marketingowe, a zarabiać nadal tyle samo. Czyli wydaje mi się, że zysk masz powiększony, nie? Bo wydajesz mniej, a zarabiasz tyle samo, czyli zyskowo jesteś do przodu. Idąc dalej, można odwrócić to i można wydawać tyle samo pieniędzy, ale zarabiać jeszcze więcej, poprawiając jakieś doświadczenie na stronie albo chociażby kierowanie z reklam na odpowiednie strony docelowe, żeby ten ruch był bardziej kaloryczny, to też wydaje mi się, że masz znowu uzysk do przodu. No i trzecią rzeczą, najlepiej by było, gdyby było połączenie tej pierwszej i drugiej rzeczy, czyli taka znowu hybryda, czyli pomniejszenie budżetu marketingowego i mimo wszystko zwiększenie równocześnie z tym sprzedaży, co też da się osiągnąć. I teraz przykłady e-commerce'ów. No konkretnych marek nie mogę podać.
Ale jakieś sytuacje bez podawania marek.
No to...
Diagnoza i ty jako lekarz rozwiązanie.
Tak, no to mam klientów, którzy przyszli do mnie 3 albo 2 lata temu mieli budżet marketingowy 8 tysięcy złotych, teraz mają budżet marketingowy 600 tysięcy złotych. I przez te kilka lat, jak ze sobą pracujemy, wypracowaliśmy takie metody, które spowodowały to, że ten budżet, on sam się nie rozciągnął z gumy w nieskończoność, tylko ta firma nagle zaczęła zarabiać więcej, zaczęła przeznaczać na działania marketingowe więcej pieniędzy. Bo analityka też nie jest pewnego rodzaju takim lekiem panaceum na całe zło, które powoduje to, że nagle wiesz. Tylko mówiąc wprost, no gramy sumują się na kilogramy i analityka pobrawia małe rzeczy. I te małe rzeczy w perspektywie czasu, one zaczynają ważyć i one zaczynają wpływać na ten wynik finansowy, który chcesz osiągnąć.
A jeśli ktoś nas słucha i mówi sobie, ej, a Maciek, co mówi, to ma sens. Ale mam mały e-commerce, na przykład sprzedaję, nie wiem, stop sztuk miesięcznie jakiegoś produktu na inflato. No i myślisz sobie, że pewnie nie mam budżetu załóżmy na współpracę z agencją taką jak Maćka albo z innymi agencjami analitycznymi, bo ledwo co spina mi się jeszcze raz. To co ja mogę zrobić patrząc na tego dobrze załóżmy spiętego analityksa? Na jakie w ogóle parametry powinienem zwracać uwagę? Czy powinienem na przykład zyskać dane, które pokazują... Możesz jakiś przykład powiedzieć, żeby to zainspirowało bardziej. Są na przykład dane, które mówią o tym, że średnia ilość, odrzucę im fashion, to jest taka. Jeśli masz dwukrotnie większą, to coś jest nie tak z twoją na przykład stroną, na którą kierujesz ruch.
Przepraszam cię, Oskar. I was również. Bo nie odpowiem na to pytanie, ze względu na to, że się nie da odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Nie chodzi o szerokość, tylko chodzi o złożoność, bo analityka internetowa nie jest wystandaryzowana. Przykładowo jak frytki w McDonaldzie. Nie? Umówmy się, większość z nas lubi frytki w McDonaldzie. Wiadomo, że one nie są do końca zdrowe, ale raz na jakiś czas można poszaleć. Frytki w McDonaldzie mają rozmiar mały, duży, I średni. Wiadomo, że najbardziej się opłaca kupić te frytki duże. Jestem z Poznania, policzyłem to. Tak jest. Co nie zmienia faktu, że w analityce nie ma takiego porcjowania i mówienia, jeżeli masz taki problem, to robisz to, a jak masz taki problem, to robisz to. Ze względu na to, że tutaj wchodzi jeszcze jeden bardzo ważny czynnik, który się nazywa rozwój twojego biznesu. To jest to, o czym ty powiedziałeś. Jak startujesz z e-commerce'em, dla ciebie liczy się pierwsze zamówienie. Jak wpada pierwsze zamówienie, no to otwierasz szampana, jest impreza. Potem liczysz na kolejne pięć zamówień. Jak one wpadają, znowu kolejny szampan. Potem liczysz do dziesięciu zamówień, potem liczysz do stu zamówień. I finał finałów do czego dochodzi? Dochodzi do tego, że robisz sobie sumę przychodów z tych wszystkich zamówień, które się wydarzyły w jakiejś jednostce czasu i mówisz, kurde, sto zamówień i tak mało zarobiłem. Więc przechodzisz na drugi punkt świadomości e-commerce'owej, gdzie mówisz, nie liczy się dla mnie ilość transakcji, ale liczy się dla mnie wartość tych transakcji i patrzysz w najnormalniej świecie na przychody. I w pewnym momencie, gdy na to patrzysz, mówisz sobie, ok, fajnie, teraz to zaczyna działać, no ale wyskalujmy to, żeby tych zamówień za te większe produkty, droższe produkty było zdecydowanie więcej. Więc popracujmy na tym CRO, o którym ty powiedziałaś, czyli nad współczynnikiem konwersji. Zaczynasz pracować nad tym współczynnikiem konwersji, to jest kolejny rozdział w edukacji takiej rozwojowej, jeżeli chodzi o e-commerce. I dochodzi do sytuacji, w której udaje ci się zrealizować ten cel po jakimś tam oczywiście czasie, Ale wpadasz w kolejną pułapkę. Kurde. Kupują to tylko i wyłącznie jednorazowi klienci. A ja nie chcę mieć jednorazowych klientów, bo koszt pozyskania, ten tak zwany CAC, Cost of Acquisition Customer, jest na tyle duży, że ja bym chciał, żeby ci klienci wywracali. Więc już zostawiasz te wszystkie metryki, o których mówiliśmy, patrzysz na koszt pozyskania klienta, no i dalej na co zwracasz uwagę jako ten taki bardzo świadomy już e-commerce? Patrzysz na długookresową wartość życia tego klienta, czyli ile pieniędzy on jest w stanie zostawić u ciebie w sklepie w całym swoim życiu. I dlatego odpowiedź na twoje pytanie jest totalnie z mojej perspektywy niemożliwa, bo ja nie wiem, o którym segmencie ktoś jest. I jakie ma problemy w danym momencie. Bo to nie jest powiedziane, że jeżeli jesteś na przykład na drugim kroku i liczą się dla ciebie przychody, to masz zrobić to i to. No nie. Teraz należy zadać sobie pytanie, skąd się te przychody biorą, z jakich produktów, czy to są produkty, na których mi zależy. Czy to są te produkty, które ja chcę wywalić ze stoku magazynowego? Umówmy się, przechowywanie tego kosztuje. Wiesz, tych tematów zaczyna się pojawiać całkiem dużo.
To może dobrym rozwiązaniem tego będzie, jeśli temat analityki jest dla was interesującym, albo o jakimś tym zalążku sobie tak dyskutujemy, przekierowanie po prostu do ciebie na newsletter.
Super. Tak, zapraszam.
Call to action. Świetnie.
Pima Analytics. Tak, zapraszam.
Podlinkujemy. Na samym końcu wrzucę temat, który jest moim osobistym tematem związanym z analityką internetową, a raczej z brakiem, tak naprawdę moim zdaniem, jakiegoś trafnego rozwiązania, a mianowicie świadomość marki i mierzenie świadomości marki i działań świadomościowych, a analityka. I my jako marka DAK robimy szereg działań świadomościowych, czy to są kampanie z influencerami, kampanie offline'owe, kampanie świadomościowe na YouTubie, kampanie na pozysk ludzi do grupy, kampanie na pozysk followersów, krodziałań, które w celu mają mikrokonwersję i link do zakupu, a raczej do łączenia czy do newslettera, czy do grupy i tam jakby ogrzewania i budowania relacji. Jak, powiedz mi, można by do tego podejść, jeśli performance u nas jest, czy
w ogóle się da?
Bo ja ten temat już któryś raz sobie tak ze rzędu analizuję. Jak w ogóle, czy da się, jak analizować świadomość Marki w internecie?
Oskar, wszystko się da. Mamy 2025 rok. Latamy na księżyc, mamy autonomiczne samochody fitnessowe, opaski, które mówią ci jak masz spać, więc wszystko się da. To jest tylko i wyłącznie kwestia pieniędzy, a tak naprawdę to nie jest kwestia pieniędzy, tylko to jest kwestia zapisania się do właściwego newslettera, bo ja o tym pisałem. Tak, pisałem o tym, absolutnie. Jest taka metoda, nazywa się to w matematyce czy też statystyce regresją. I metoda nie jest super hiper dokładna, ale żadne narzędzia analityczne nie jest super hiper dokładne. Ono ma bardziej działać jak taki kompas, czyli ma ci wskazywać, w którą stronę jest po prostu północ i idziesz tam, żeby przeżyć. Z punktu widzenia takiego survivalowego przetrwania. I teraz do czego zmierzam? No, jeżeli robisz takie działania, które są działaniami wizerunkowymi, to działania wizerunkowe mają to do siebie, że mają swoją jakąś taką częstotliwość i mają jakiś taki przekaz, który mają finalnie w tej głowie tej osoby, która jest narażona na te działania świadomościowe, zostawić. Najczęściej będzie to wpisanie tego słowa, które tutaj widnieje, czyli DAC.
Słowa organicznego.
Słowa organicznego, czyli słowa brandowego. Więc to, co ty możesz zrobić, możesz zobaczyć sobie, jak liczba wyświetleń w danym kanale materiałów wideo, które nie przekładają się na odwiedzalność strony internetowej, wpływa na to, że wzrosła, albo spadła, albo trzyma się na tym samym poziomie liczba zapytań o twój brand.
No tak, ale to mogę spojrzeć z perspektywy miksu. Prawda? No bo nie jestem w stanie przeanalizować, czy w danym miesiącu więcej było wpisania z tego, że była akcja z influencerem, a na przykład akcja na pozysk followersów. Bo, no dobra, a to wejdę jeszcze trochę głębiej. Bo na przykład największą zagwozką moją jest od zawsze to, jak mamy kampanie, które są na pozysk followersów na Instagram Market, tak, my urośliśmy niezwykle chyba 50 tysięcy followersów w tym roku. No i jakby zagwozką, która zawsze mi się pojawia w głowie, to jest, czy te działania, one potem są w stanie powodować konwersje, no bo nie da się tego jakby zliczyć z kampaniami, które są na pozycji jakiegoś zaangażowania. Czy jest może na to jakiś sposób? Jak do tego w ogóle podejść? Czy po prostu ładować różnymi kanałami i patrzeć jak świadomość w mixie się opłaca?
Wiesz co? Jest na to takie darmowe rozwiązanie. Nazywa się zapisać się do dobrego newslettera o Google Analytics, przykładowo Pima Analytics, bo również o tym pisałem. Bo można to zmierzyć za pomocą czegoś takiego po prostu jak inkrementalność, czyli inkrementalny wzrost twojej firmy. Jeżeli widzisz, patrzysz na to tak holistycznie, na wszystkie działania marketingowe, które uprawiasz i widzisz, że twoja firma się rozrasta i idzie w dobrą stronę, i idzie to bardzo mocno, no to oznacza, że to po prostu działa, mówiąc wprost.
No tak, ale wtedy się pojawia taka moja hipoteza w głowie, no skoro tych działań jest pięć poyskujących jakby świadomość, to które przekręcić, a które skręcić.
Czyli tak za bardzo to zoptymalizować, tak?
No na przykład, przykładowo, kampania YouTube świadomość, załóżmy w domyśle, ja tego nie jestem w stanie przeanalizować, generuje najwięcej słów organicznych, które ludzie wpisują. To czy da się jakoś w ogóle wejść w głębię i zastanowić się, dobra, to ma najlepszy pozysk słowa brandowego, to to rozkręcamy, tamte wyciszamy. Czy to jest raczej nierealne?
Wiesz co, musiałbym wejść w twoje dane i spojrzeć na nie tak szeroko, ale chcę jakoś tego odpowiedzieć, żeby to miało wartość dla wszystkich osób, które nas teraz oglądają czy słuchają. I zrobiłbym to w ten sposób, że powiem, w którą stronę zmierzamy, jeżeli chodzi w ogóle o analizę danych marketingowych. Zmierzamy w bardzo dobrym i złym kierunku. Dlaczego to jest dobry i zły kierunek? Dobry kierunek jest taki, że tych danych marketingowych będzie ubywało, a nie będzie przybywało. Co tutaj mam na myśli? No mam na myśli chociażby to, że Unia Europejska poczęstowała nas tym legalnym okienkiem dotyczących zgód na pliki cookie. Prawda jest taka, że nie wszyscy na to się zgadzają. Jak nie wszyscy się zgadzają, no to w Google Analytics nie odpali się wtedy, kiedy ludzie się nie zgodzą na pliki cookie, no bo Google Analytics opiera się o pliki cookie. Wtedy masz tą dziurę, o której powiedziałeś. To jest jednego rodzaju ograniczenie, które powoduje to, że tych danych marketingowych będziemy mieli mniej. Kolejne ograniczenie, które mamy, to oczywiście są inne regulacje prawne, które tam małymi krokami zaczynają się pojawiać. Z drugiej strony mamy też technologię, która non-stop się zmienia. I z trzeciej strony mamy marketerów, którzy wiesz, wkładają kij w to mrowisko i tak trochę mieszają. Właśnie odpalą sobie działania reklamowe na YouTubie, potem sobie na Instagramie, dorzucą followersów. I to finalnie nie powoduje wizyty na twojej stronie internetowej. Teraz bądź tu mądry i pisz wiersze. I dlatego kierunek, w którym zmierza w ogóle cała analityka jest taki, że Google Analytics nie będzie już jedynym źródłem wiedzy, prawdy o firmie, tylko my powinniśmy dążyć do tego, żeby zbudować sobie taki silo z danych, na przykład korzystając chociażby z takiego rozwiązania technicznego, które nazywa się BigQuery. Dla osób, które nie są w ogóle techniczne, to powiem, że BigQuery to jest taki dropbox, na którym nie wrzuca się zdjęć, filmów, tylko wrzuca się tabelki z danymi. I te tabelki z danymi mogą pochodzić z różnych miejsc. Mogą pochodzić z Instagrama, z Facebooka, mogą pochodzić z TikToka, mogą pochodzić z Google Analytics, mogą pochodzić z twojego CRM-a i mogą też pochodzić z twojego tego narzędzia stokowego, gdzie widzisz ile masz jakich produktów. I teraz ty, mając tą świadomość tego, że te dane po prostu nam się skurczają i będzie ich tylko coraz mniej, nie powinieneś dbać o ilość tych danych, ale o jakość tych danych, a te dane potrzebują kontekstu. No bo wiesz, sama liczba użytkowników na twojej stronie, tak jak już dzisiaj powiedziałem, jest sucha jak piąty Cejrowskiego, nie? Bez kontekstu to ci totalnie nic nie mówi. No wiesz, niektórzy tam klienci ze mną rozmawiają i mówią, Panie Macieju, w tym miesiącu mamy 315 tysięcy użytkowników. A ja mówię, no... No bo, no super. A na mojej stronie było 170 osób. No i co pan na to? No to mniej niż u nas. Mówię, no, a ile pan zarobił? A ile ja zarobiłem? Pogadam o tym? Wiesz, chodzi o te rzeczy bardziej takie twarde. I teraz ze względu chociażby na ten fakt, należy właśnie te dane łączyć ze sobą, żeby ten kontekst był jeszcze bardziej klarowny i bardziej jasny, żebyś ty właśnie mógł sobie odpowiedzieć na to pytanie, które sobie zadałeś. Które działania są dla mnie bardziej efektywne? Aczkolwiek tu jest pewnego rodzaju taka pułapka polegająca na tym, że jak przykręcisz gdzieś za bardzo śrubę, to siłą rzeczy, długofalowo może na ciebie to zadziałać po prostu negatywnie. Dlaczego? Bo ścieżki zakupowe użytkowników w internecie, one nie są liniowe i one nie są też takie, jakie my jako marketerzy je bardzo często zaprojektujemy, nie? Na przykład wpadam na genialny pomysł. Najpierw reklama na YouTubie, potem nas niech szukają, zapisują się do newslettera, a potem kupują. Jak patrzysz na to, ile osób przeszło tą ścieżkę, to mówisz, ja pierdziele. Bo ludzie chodzą własnymi ścieżkami po internecie. Więc czasami przykręcając trochę to, o czym ty powiedziałeś, które działania są najbardziej kaloryczne, czyli najbardziej przynoszą się, albo przykładają się na wynik, który ty osiągasz na sklepie internetowym, Czasami warto tego nie dotykać, ze względu na to, że możesz zamknąć sobie po prostu jakąś gałąź, na której siedzisz i spadniesz.
No i dokładnie taka strategia u mnie jest przyjęta, że nie dotykam. Póki działa, nie dotykam.
Super.
Ewentualnie lekko skaluję budżet i dokładam nowych rozwiązań budowania świadomości. I to jest też w sumie większości podcastów, które słucham w Stanach jest Fajnym moim zdaniem przykładem jest to, jak pokazuje się jakaś marka na przykład, która w ostatnich 3-4 latach się wyskalowała i pokazuje jaką dużą uwagę ona poświęcała na przykład na budowanie społeczności i na budowanie brandu. I to już jest jakby coś, co może dać tobie światełko w tunelu, że w tą kierunkę przejść.
To prawda, to prawda, ale znowu Oskar, idąc tym tokiem rozumowania, to możesz próbować wykorzystywać tą inkrementalność, o której powiedziałem, o której można powiedzieć o najlepszym newsletterze Google Analytics wysyłany jest pewnie. Między innymi utrzymując pewnego rodzaju taki konstans w tych działaniach mających na celu pozyskanie twoich followersów. Jeżeli tych działań jest pięć, to nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś w jednym miesiącu po prostu dopalił budżetem jednym z pięciu działań. I zobaczył, jak to się przełoży na wynik w firmie. Wtedy się dowiesz faktycznie, jak to dobrze działa.
Pewnie bym się dowiedział, gdyby nie zbadane u nas ankietami ilościowymi, jak długo nasza klientka od poznania marki kupuje, bo to jest 3 do 6 miesięcy. Więc świadomość nawet z tego powodu daje nam taki ogląd.
Ale pomysł jest dobry.
Prosty pomysł, ale może dać nam jakiś taki widok.
Pomysł jest prosty, mało kosztowy. Ja jestem też takim gościem, który wychodzi z tych badań, które są badaniami analitycznymi, bardziej ilościowymi niż jakościowymi, bo właśnie wyniki badań jakościowych, to są wyniki badań, które ja ich w ogóle nie deprecjonuję i nie mówię, że one są be i fu. Tylko one bardziej powinny chodzić wiesz, w parze z danymi ilościowymi. Dane ilościowe, mówiąc oględnie, wprost, powinny tobie powiedzieć, co nie działa na twojej stronie internetowej, albo co nie działa w twoim marketingu. A badania jakościowe, czyli te ankiety, powinny odpowiedzieć na pytanie, dlaczego to nie działa, albo jak można to poprawić. Taka jest trochę logika używania tych dwóch rodzajów badań. One wzajemnie siebie uzupełniają.
To trochę jak działania reklamowe. Jak masz Facebooka i Google, one również na siebie oddziałują.
Totalnie tak. Ale wracając znowu do tego przykładu, o którym ty powiedziałeś, że zapytałeś klientki, jak długo one ciebie pamiętają, to one cię okłamały. Wiesz dlaczego? Bo one w głowie mają ten moment, w którym dopiero ciebie zauważyły, a zanim ciebie zauważyły, ty musiałeś znacznie dłużej nad nimi pracować. I dlatego super by było, gdybyś zderzał ze sobą te dane jakościowe z ankiet, z danymi ilościowymi, bo notabene w Google Analytics masz odpowiedź na twoje pytanie. Jak długo pracowałeś nad tą konkretną transakcją, że ona wpadła? Ile dni od pierwszej wizyty do zamówienia ten użytkownik spędził w głowie z marką DAG? I z drugiej strony, nie nawet ile dni, ale ile razy był na Twojej stronie internetowej z jakich działań marketingowych?
I to, będąc istotne, robimy to u nas raz w roku, raz na pół roku. Może powinniśmy czasami częściej, ale teraz tylko jesteśmy w procesie. Mamy to gdzieś tam w timeline'ie, taką analizę tamtego roku. Dziękuję ci za dzisiejszą rozmowę, ale zanim sobie zakończymy, to może jest, Kasi, jedna złota myśl, złota rada, czym byś chciał się podzielić z naszymi słuchaczami. Może dotycząca wszystkiego, tak naprawdę. Zawsze daję taki na sam koniec. To nie jest proste, bo często ludzie mówią takie, Oskar, może weź jeszcze chwilę coś popowiadaj, może coś sensownego wymyślić, ale często ludzie mówią coś takiego biznesowego, jakaś taka rzecz, która ich motywowała. Czasami jest to może być coś nawiązaniem do właśnie twojej specjalizacji, a może to zupełnie czym innym nas zaskoczysz.
Z mojego doświadczenia mogę się śmiało podzielić tym, co praktycznie zawsze działa i działają dwie rzeczy albo nawet trzy rzeczy. Pierwsza rzecz to jest dywersyfikacja. Bardzo, bardzo często widzę to, że marketerzy czy też właściciele e-commerce'ów stają się takimi Punami płatnych działań marketingowych?
Performance'u.
Co finalnie powoduje to, że wszystkim się wydaje, że to jest performance i to jest sprzedaż, ale biznes się nie rozwija, a nie rozwija się ze względu na to, że chociażby koszty tych działań marketingowych cały czas idą do góry, a sprzedaż np. stoi w miejscu. Więc to jest pierwsza rzecz, na którą bym zwrócił uwagę.
I ja to powiem, że jak już nasz odcinek będzie wychodził, to wyjdzie na pewno przed nami odcinek z Witkiem, gdzie my właśnie pokazujemy w ogóle na tabelce, na tabelkach, jak działa performance w silnej marce, jak w słabej marce i to jest kluczowe.
Super. Z Witkiem Wrodarczykiem, tak? Tak.
Super.
Pozdrawiam cię Witku. Natomiast drugą rzeczą, którą bardzo często widzę, To jest to, żeby być bardziej zdywersyfikowanym, ale zdywersyfikowanym w kanały, które należą do ciebie. Widzę, że w e-commerce to jest ogromny problem. Napiszcie w komentarzach, czy tak u was jest, ale ja nie widzę tego dużo w statystykach różnych firm, z którymi pracuję. Nie widzę takiego kanału, który się nazywa chociażby e-mail marketing. Widzę go bardzo mało. Jeżeli ktoś robi e-mail marketing, to mówi, no mamy marketing automation, musimy nad tym popracować.
Nie ma strategii na e-mail marketing?
Totalnie, totalnie nie. To jest kanał, który leży i wszyscy myślą, że e-mail marketing zmarł, nie żyje, bo zastąpiły go młode dziecko, które nazywa się sieć społecznościowe.
I wiesz, co ci powiem w ogóle? Skomentuję jedną rzecz. My akurat, jeśli chodzi o email marketing, zawsze stawialiśmy na to mocno i ten open rate i taki storytellingowy mailing u nas zawsze idzie w dagu, ale ja na przykład doszedłem do takiej ściany takiej kreatywnej i wyobraź sobie, że ja ostatni miesiąc szukałem dobrego takiego copyright storytellera, można powiedzieć, i ja nikogo nie znalazłem. Jak patrzę sobie w Stanach, ile jest osób, które świetnie robią ten email marketing i na tym w ogóle budują, czy to swoje e-commerce'y, czy marki osobiste, no to faktycznie ten kanał jest jakby u nas Leży odłogiem. Dlaczego tak jest?
Nie seksi. To jest kolejny kanał marketingowy, który jest nie seksi. Przecież bardziej seksi jest odpalenie kampanii na Facebooku, czy też na TikToku, ze względu na to, że klikasz i się wyświetla i mówisz, patrz, to się jeszcze rusza.
A najwyższy współczynnik konwersji ma? E-mail czy nie?
No według mnie e-mail marketing powinien mieć największy...
Jeśli jest dobrze robiony.
Jeżeli jest dobrze robiony. Powinien mieć największy współczynnik konwersji ze wszystkich działań marketingowych, które będziemy podejmowali w internecie. Czyli nawet jeżeli będziemy zderzali wyniki wyszukiwania organicznego, czy wyniki wyszukiwania płatnego, czyli reklamy w Google Adsie, czy też SEO, to według mnie dobrze zrobiony e-mail marketing powinien rozwalić to wynikami. Te wyniki naprawdę powinny zdecydowanie bardziej odjeżdżać na korzyść e-mail marketingu.
Ja mam jeden, który to powiódł. A na propos tego, co mówiliśmy o low-ticketów, które sprzedawałem u siebie, to jest jeszcze jeden kanał, który miał chyba tam dwukrotnie wyszła konwersja grupa na Whatsappie.
Ale zobacz, to jest kolejny kanał, który należy do ciebie, który znowu nie jest zagospodarowany i wszyscy Tego nie dotykają, no bo w trendzie mamy wydawanie pieniędzy w Google i w Mecie. Tak. Nie tędy droga, nie? Ja przeważnie, jak podejmowałem jakieś decyzje życiowe, to zawsze robiłem odwrotnie niż robią inni. Bo ja nie chcę iść tam, gdzie jest cały tłum, bo wiem, że tam będę musiał się odbić.
Do tego warto dołączyć do naszego newslettera z Poznania.
Zapraszam.
Super.
I ostatnią rzeczą, którą chciałem powiedzieć, która też przeważnie się sprawdza, Ale to jest rzecz, z którą niewiele osób daje sobie rady. To jest to, o czym powiedzieliśmy sobie przy budowaniu marki osobistej. I nie mówię tutaj o tym, żeby budować marki osobiste, bo to nie jest w tą stronę. Tylko chodzi o to, żeby być konsekwentnym i cierpliwym. Te działania, które podejmujecie, które na początku będziecie robić, one absolutnie nie będą przynosiły efektów. Ale to tak samo jak pójście jeden raz na siłownię nie powoduje, że mamy od razu wrzeźbiony brzuch i super zarysowaną klatkę piersiową, nie? To musi być sekwencja wielu czynności, która jest powtarzana w czasie. I tak samo jest z analizowaniem danych. Jeżeli za pierwszym razem nie zobaczycie czegoś w Google Analytics, to super, ale to nie oznacza, że trzeba też to odłożyć i powiedzieć, dobra, nie wracam, bo tam nic nie znalazłem, tylko za jakiś czas wrócić, zobaczyć, czy ten zestaw danych się nie zmienił, bo on się codziennie zmienia.
Super. Dziękuję ci za rozmowę analityczno-biznesowo nawiązaniu również do budowania marki osobistej. I ja uważam, to jest moja krótka obserwacja, bo roczna, nie ma lepszego zwrotu inwestycji niż budowanie marki osobistej. Tak patrzę na cały okształt moim zdaniem.
To prawda.
Jeśli chodzi o biznesy online.
Oskar, totalnie tak, ale pozwól, że dorzucę swoje trzy grosze z Poznania, bo należy mieć na uwadze to, że na dane należy patrzeć na dwa sposoby. Tak jak każdy kij ma dwa końca i każda moneta ma dwie strony. Czyli jeżeli mówimy sobie o marce osobistej, że marka osobista jest świetna, ja tego w ogóle też nie ujmuję, bo marka osobista jest genialna. Patrząc na liczbach, 69 czy 68% lidów, które trafia do mojej agencji, trafia z mojej marki osobistej.
Organicznie.
organicznie, tymi moimi działaniami właśnie zapomną najlepszą newslettera, ale także obecności na Linkedinie.
Masz więcej call to action niż ostatnie pięć podcastów.
Przepraszam.
Ale szanuję, w sensie, mi się to podoba akurat, że jakby... Idę po swoje. Idziesz po swoje, tak.
Tak. To to chciałem powiedzieć, że... Teraz mnie wybiłeś.
Przerwałem ci. Że marka osobista ma dwa końce.
Tak, na markę osobistą należy spojrzeć z dwóch stron. Z jednej strony, że jest zarąbista, bo przynosi tobie bardzo tanio dużo klientów, ale z drugiej strony należy na to spojrzeć, że czasami potrafi być olbrzymim utrapieniem.
Jesteś uwiązany.
Jesteś uwiązany. Musisz non stop być na tym posterunku. Nie możesz sobie pozwolić na dzień wolnego. Nawet jak sobie pozwolisz na dzień wolnego, to musisz mieć świadomość tego, że to się odłoży w czasie i zobaczysz to za jakiś czas, że nie byłeś wtedy na posterunku. Więc jeżeli prowadzisz biznes i opierasz biznes o swoją markę osobistą, to będziesz miał dwa wyzwania. Pierwsze, żeby być non-stop w gazie. Sam Oskar powiedział się o tym, że jak miałeś ciężki listopad, to musiałeś zwolnić, przestać nagrywać, no bo miałeś już tą taką mgłę mózgową, nie wiedziałeś o czym masz mówić na podcastach. Potrzebowałeś wakacji. No to takie marki osobiste też potrzebują wakacji. Te wakacje muszą być do przodu też zaprojektowane, o to znaczy, że trzeba się zająć tym zawczasu i poświęcić na to bardzo dużo czasu. I z drugiej strony, jak będziesz miał biznes, to umówmy się, nic nie trwa wiecznie. Więc jak będziesz chciał sprzedać ten biznes, a będziesz go opierał o swoją markę osobistą, masz przerąbane. Dlaczego? Bo nie dostaniesz takiej wyceny, na którą byś prawdopodobnie poszedł od razu, a nawet jak dostaniesz dobrą wycenę, to finał finału wypłacą ci pieniądze po 5-6 latach, po tym jak przekażesz.
Więc wybór należy do was. Ja dziękuję ci bardzo za rozmowę.
Zawsze trzeba zbażyć.
Tak. A my się widzimy w kolejną dzielę o 9.00. Dzięki wielkie.
Dzięki Oskar. Do zobaczenia.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałbym Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu.
Aha, jeszcze jedno bardzo ważne.
Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trapi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







