Jak podejmują decyzje TOP 0.1%? (mastermind 4 właścicieli e-commerce) - Master Ecommerce Hub

W odcinku podcastu Master Ecommerce Hub prowadzący (SPEAKER A) rozmawia z trzema właścicielami e‑commerce – Paweł Mielczarek (Szczoteczki24), Artur Urbaniec (Vanity) i Sławek (Gimoto) – o tym, jak podejmują decyzje biznesowe i skalują swoje firmy. Goście przedstawiają swoje biznesy (przychody 30‑120 mln zł, setki tysięcy zamówień rocznie, wielokanałową sprzedaż, międzynarodową ekspansję) oraz opisują najważniejsze decyzje z ostatnich 90‑180 dni, które przyniosły największy pozytywny wpływ. Dyskusja obejmuje dwa typy skalowania (liczba paczek vs zysk), trzy ścieżki skalowania (asortyment, nowe kanały/akwizycja, nowe rynki), rolę cen i B2B, wprowadzanie usług i brandingu, znaczenie danych versus intuicja, ryzyko „zachłyśnięcia się” danymi i blokowania decyzji, potrzebę precyzyjnego kosztowania (koszty paczki, kartonu, papieru) oraz zatrudnienia dyrektora finansowego. Poruszane są także kwestie strategii rocznej, zbierania pomysłów od pracowników, wykorzystania narzędzi typu Responso, ankiet klientów i testów produktowych, a także rola społeczności Master e‑commerce Hub jako miejsca wymiany doświadczeń i wsparcia przy skalowaniu. Goście wymieniają także obserwacje o konsolidacji rynku, rosnącej roli brandingu i zmianach w kosztach reklamowych. Całość ma charakter praktyczny, oparty na realnych liczbach i doświadczeniach, z naciskiem na wyciąganie lekcji i unikanie typowych pułapek przy szybkim wzroście.
Chapters
Tematy, z których się poruszymy, nie będą wcale takie oczywiste.
Według mnie, oprócz tych twardych danych, powinno być miejsce, elastyczność, żeby jednak zrobić coś na przekór temu, co pokazują dane.
Z timing z naszej branży ogólnie sprzedażowej, każdej, co by to nie było, no to timing jest mega istotny i trzeba się zatrzymać. W pewnym momencie powiedzieć, dobra, słuchajcie, robimy coś nie tak.
Póki się nie zacznie, to się nie rozumie tej problematyki na własnej skórze. Wolę dojść do problemu i szukać na niego rozwiązania, niż zapychać sobie głowę problemami, o których nie mam pojęcia.
E-commerce był, nie wiem, 5-7 lat temu. Wrzucało się kasę w performance, była mniejsza walka, nie trzeba było mieć idealnie zrobionej strony i po prostu szło.
Tak była, potem COVID przyszedł i to już w ogóle szło.
A teraz już troszkę trzeba się pogimnastykować, co w sumie...
Ja się nie do końca zgadzam.
O, śmiało, śmiało.
Ja się nie do końca zgadzam. Wydaje mi się, że nie wszyscy to wykorzystali. Tak można było to pieprzyć, za przeproszenie.
Każda nisza kiedyś się kończy. Tak jak rozmawialiśmy o tych dużych firmach, które bardzo często, jak ta nisza się skaluje, skaluje, skaluje, no to one wchodzą w tym produktem, nie? Że one nagle kładą na tym łapę i ty już nie masz tej niszy.
Tornicz jest odpowiednio duży, żeby go wziąć.
Ostatni rok to jest taki okres trochę zachłyśnięcia się strategią i danymi.
Aż za bardzo, tak?
Tak. Wejścia tak głęboko w poszczególne rzeczy, że one zaczęły mnie blokować podjmowania decyzji.
Ja uważam, że nie ma błędnych decyzji, są tylko lekcje.
Chyba, że drugi raz.
To już wtedy głupota.
Dowiedz się więcej o osobach, które wspierają każdy mój odcinek. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niej okorzystam jako marka DAK. GetResponse to polskie narzędzie do e-mail marketingu i zarządzania kampaniami online. Za jego pomocą zautomatyzujesz komunikację marketingową w oparciu o zachowania i preferencje klientów. Dodatkowo wypromujesz i sprzedasz produkty dzięki pakietowi narzędzi e-commerce. Revolife to polska marka suplementów opartych na badaniach klinicznych. Znam QB, założyciela marki od lat i wiem jak bardzo dba o jakość. Sam sprawdziłem ich produkty i naprawdę czuć różnicę. Większość suplementów na rynku to marketing i ładne etykiety. Revolife robi to inaczej. Każdy skład jest czysty, bez wypełniaczy i oparty na nauce. Współpracują z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi, a ich produkty są projektowane tak, żeby faktycznie działały. Paxi uprości Twoją logistykę w e-commerce w Europie. Odbiór swojego magazynu, szybkie dostawy do 23 krajów i lokalne adresy zwrotne. Mają własną sieć kurierską ad1.kontaktu, trzymając szybkie wsparcie i stałe standardy doręczeń. Automatycznie generuj listy przewozowe i śledź trasy przesyłek dzięki integracjom z popularnymi systemami e-commerce. Paxi.pl, porozmawiajmy o Twoich wysyłkach do Europy. Zawsze mnie to zastanawia, że tylko 20% osób, które ogląda moje podcasty, subskrybuje ten kanał. Reszta niestety tego nie robi. Więc zanim zaczniemy, mam do ciebie małą prośbę. Jeśli lubisz moje treści edukacyjne i chcesz, żeby podcasty się rozwijały i żebym z całym swoim zespołem mógł je z odcinka na odcinek polepszać, wystarczy, że klikniesz subskrybuj. To takie małe mikro wsparcie, które da mi motywację do dalszego działania. Zaczynamy kolejny odcinek. Moi drodzy, maraton podcastowy dobiega końca. Numer sześć przede mną. Ostatni dzień października, Halloween. Jest ze mną trzech śmiałków z grupy czarnej. Czarny pas z grupy Master E-Commerce Huba, czyli e-commerce największe, z największym doświadczeniem. No i zobaczymy dzisiaj z jaką ciekawą rozkminą, bo tematy, które się poruszymy nie będą wcale takie oczywiste. I nie wiem, w którą stronę ta rozmowa dzisiaj nas zaprowadzi, ale na pewno w stronę merytorycznych odpowiedzi od właścicieli biznesów i komersowych. Zgodnie z ruchem wskazówek zegara, czyli w prawo albo w lewo? W lewo.
Sławek, wiesz.
Możecie się pokazać, przedstawić. Ja jeszcze, tak bym powiedział, trochę was dopytam, ale możecie powiedzieć, jakie komersy prowadzicie i w dwóch, trzech słowach o sobie. Więc w lewo głos tobie, pierwszy Sławek.
To tak, jestem Sławek. Wspólnie z bratem prowadzimy e-commerce Gimoto. Gimoto.pl, ale również rynki zagraniczne. Jest to sklep motocyklowy. W zasadzie można tam kupić wszystko, co potrzebujecie do motocykli. Głównie skupiamy się na częściach, ale też rozwijamy się mocno w odzieży, kaskach, akcesoriach. Chcemy być takim multistorem dla motocyklisty, także nie ograniczamy się w asortymencie.
Szanuję za koszulkę z brandingiem.
Chłopaki nie macie, ale super.
Tak. Paweł Mielczarek. Cześć wszystkim. Ja reprezentuję sklep Szczoteczki24. Jestem jednym z wspólników. Masa wyzwań, masa satysfakcji. Przed nami oczywiście produkty z kategorii zdrowie, jama ustna. Tworzymy też własną markę. Jesteśmy resellerami tych najbardziej popularniejszych na rynku.
Ja nazywam się Urbaniec Artur, jestem współwłaścicielem firmy Vanity, vanitysklep.pl z branży beauty, też wrestling jak Sławek. Mamy około 18-20 tysięcy aktywnych produktów, to się zmienia zależnie od sezonu. Głównie jest to taki asortyment beauty, natomiast skierowany raczej do salonów, do fryzjerskich salonów kosmetycznych i jakby no walczymy na tym rynku już prawie 15 lat, także Kawał czasu.
Trochę pokopię głębiej i dopytam was też o jakąś skalę. Może powiecie coś o ilości transakcji, może obrót, może średni koszyk, może baza niuseterowa. Coś, co jeszcze pokaże nam skalę dzisiejszej rozmowy. Pod kątem liczb, czyli przedstawienie się trochę w liczbach, pociągnijmy ten temat.
No i skoro jestem na spółce, to mogę to powiedzieć, bo wcześniej czy później tak to by wyszło. Myślę, że ten rok zakończymy na jakieś 50 milionów. Zysk też będzie. Paczek. No ja lubię poniedziałki wtedy jak u każdego pewnie jest najwięcej po weekendzie i mamy najwięcej pracy. Do tysiąca, myślę, u nas z różnych kanałów spływa zarówno sklep internetowy B2B, marketplacy polskie czy zagraniczne. Jakbym miał porównywać, to oczywiście B2B największy koszek, sklep internetowy średni, najmniejszy na marketplacach. Tam jest poniżej 120 zł na sklepach internetowych, powyżej dwukrotności tego. Tak się zdarza, wiadomo więcej mechanizmów różnego rodzaju.
Dzięki wielkie. Może teraz odmienimy kolejny charakter.
No to u nas wygląda to około 30 milionów złotych netto rocznie. Być może lekko teraz to przebijemy. Z kanałów głównie 90% to jest nasz własny e-commerce. Około 10% to jest Amazon. Wszystkie większość, większość dużych rynków amazonowych Europy. Ale raczej to jest taki dodatek. No i też nie chcę zapominać tu o stacjonarnych oddziałach. Mamy cztery stacjonarne oddziały w Częstochowie, w Katowicach i dwa we Wrocławiu. Generalnie to jest około 10 tysięcy zamówień średnio miesięcznie. Także około 300-400 parek dziennie.
Ile lat?
15.
To jeszcze Sławek, żebyśmy mieli pełną.
Ja tak liczbowo się dokładnie nie przygotowałem, ale z tego, co coś tam sobie przypomnę. No to prowadzimy to też już pewnie około 15 lat, może nawet i więcej. Liczbowo jeszcze, no to obrót, no to przekroczyliśmy w tamtym roku 100 milionów. W tym roku pewnie będzie około 120, szacujemy. Co jeszcze można powiedzieć? Duży asortyment, bo sprzedajemy 300 tysięcy pozycji mamy w sprzedaży, czyli z tego 30 tysięcy na magazynie. Rocznie jakieś pół miliona zamówień obsługujemy. Dziennie w pikach około 5 tysięcy paczek. To tak pokrótce z tego, co pamiętam.
Nie ma o co mówić.
No tak, na szczęście nie tylko ja. Kiedyś pakowałem.
Będziemy mieli fajne trzy perspektywy, jak każda inna. Ja chciałem, żeby ta dzisiejsza rozmowa nie przebiegała jak taki typowy podcast storytellingowo, że opowiemy swoją historię życia, tego jak e-commerce powstał, jak było ciężko. Tylko chcę, żebyśmy się skupili na skalowaniu, strategii i decyzjach i podbijali wspólnie myśli i podzielili się zarówno takimi lepszymi decyzjami, gorszymi decyzjami i jakie to miało wpływ na nasze biznesy. Zacznijmy od takiego pytania rozgrzewkowego, znając już kontekst naszych trzech gości. Jaka decyzja, i możemy zagrać w tyle turniej, możecie się zgłosić, kto będzie pierwszy, kto się pierwszy odezwie. Jaka decyzja z ostatnich 90 dni? Możliwość udłużenia do pół roku również istnieje. Miała największy pozytywny wpływ na wasz biznes.
Miała, czyli już przeszły. Już wiemy, że ma.
Albo, jeszcze taka alternatywa opcja. Dzisiaj również taką odpowiedź dopuściliśmy. Widzimy, że ma pozytywny wpływ, ale jeszcze cały ten proces rzeczywiście nie zakończył. A implementacji, czy optymalizacji, czy tym innego tematu.
Wiesz co, ja może nie technicznie powiem, bo być może słuchacze też oczekują jakiegoś narzędzia czy czegoś innego, ale ja uważam, że nauczyłem się trochę takiej odporności, tak bardziej mentalnie, że Mam prawo też popełniać błędy w tym, co prowadzę, z jednej strony, że one się zdarzają, jakby nie patrzeć, ale też mniej się przejmować niektórymi rzeczami. Ja wiem, że my jako foundersi traktujemy pewne rzeczy jak nasze dziecko i chcemy dla niego jak najlepiej, że czasami jakiś negatywny komentarz się gdzieś tam w Google pojawi, czasami jakaś paczka nie wyjdzie na czas i my tego wszystkiego się boimy i bardzo staramy się, żeby tego było jak najmniej, ale chcąc czy nie chcąc to się zdarzy. I czytając wiele książek czy przemyśleń, rozmawiając w otoczeniu ludzi, którzy są mądrzejsi ode mnie, łapiąc to wszystko, to ja uzyskałem taką większą odporność, tak mi się wydaje, za co jestem wdzięczny.
Fajne refleksje, nie stricte biznesowe, ale takie, że tworzy się gruba skóra.
Tak jest.
Dziękuję. Ja też może mam taki temat, ale to może bardziej taki praktyczny, może nie e-commerce'owy typowo, ale takie w naszym przypadku historia troszkę zapstraszyła koło, bo naszą firmę około 13 lat zbudowaliśmy głównie na takiej marze, która się C&D, to jest marka lakierów hybrydowych, pionier jakby, oni wymyślili te formuły tych lakierów i Właśnie podpisaliśmy umowę praktycznie już dystrybucyjną właśnie wyłącznościową na Polskę i myślę, że to jest coś, co jest dużego jakby w naszej branży. Oczywiście mamy wielu cudownych, wspaniałych dystrybutorów i producentów. Producentów przede wszystkim w Polsce. Jesteśmy chyba liderem na skale światowej w tej kategorii produktów. Natomiast no będziemy dystrybutorem generalnym także.
Dobra decyzja i w przyszłości będzie dobrze.
To się toczy już tak około trzech, czterech miesięcy, natomiast już teraz to zostało sfinalizowane.
Super.
Długo nad tym myślałem, ale wyjdę na Lizusa, bo... Jedną z najlepszych decyzji w ostatnim czasie, jaką podjąłem, to był udział w Twoim Mastery Commerce Hubie.
I to nie jest ustawiona.
Tak, ale musiałbym skłamać. Dużo, bardzo, bardzo dużo nam to dało, ale tak jak powiedziałeś, nie jest to jeszcze skończony proces. Mocno jest zaczęty. W zasadzie to już się nawet trochę odcinam od tych dodatkowych bodźców, które gdzieś tam się dzieją na tych grupach. bo jestem po prostu zawalony taskami i mocno ciśniamy, żeby dużo rzeczy wdrożyć. Dużo rzeczy się już udało zrobić, trochę jest w trakcie, no działamy szybko jak to u nas, więc nie mam jeszcze pełnego obrazu, ale już widzę, że jest to dobra decyzja, bo dużo się dzieje w dobrym kierunku, wyskalowaliśmy dosyć szybko i po prostu zrobił się z tego spory bałagan i szukamy wciąż właśnie zysku, rentowności, przynajmniej pewności, że żon jest. Także tutaj jak będą spotkania i rozmowy, czy tipy od różnych uczestników są pomocne i No taki nowy wiatr żagle dostaliśmy, gdzie trochę szukaliśmy od chyba półtorej roku, w którą stronę pójść. Trochę odbijaliśmy się od ściany. No i właśnie takiego, chyba właśnie ten Master E-Commerce Hub stał się takim dla nas takim mentorem, bym powiedział. To jakby ten cały twór, który stworzyłeś.
To jest miło słyszeć od was, którzy jesteście więksi ode mnie, starsi ode mnie, bardziej doświadczeni. Nie?
Tak, tak, tak. Ale nie mów takich rzeczy.
Troszeczkę starsi.
Biznesowo czy wiekowo.
Tak, jest to miło słyszeć, że ten parasol founderów można tutaj agregować. Ja też się bardzo cieszę, bo pamiętam naszą rozmowę w ogóle, gdzie ty nie byłeś przekonany, bo to nie jest aż łatwe, to jest wyjście z strefy komfortu, podzielenie się raz porażkami, raz, tak jak w przypadku, mieliśmy ostatnio na MasterHubie tam historię jednego z członków, gdzie po prostu siedzieli z czymś takim prywatnym, że coś może się nie udać. Więc wyjście z strefy komfortu nie jest łatwe. Tym niemniej, Zacząłeś bardzo ciekawy wątek, który się pojawił przed chwilą u nas w kuluarach, czyli skalowanie. Po tym dynamicznym skalowaniu, ten bałagan. Tutaj, Artur, też dopowiedziałeś w kuluarach ciekawy wątek dotyczący tego. I myślę, że w ogóle możemy zacząć sobie od tego jakże modnego słowa w polskim e-commerce'ie, wybrzmiewającego na każdej konferencji, na każdym artykule, na każdym komunikacie z przerożnym, czyli skalowanie. Jakie jest wasze podejście z perspektywy biznesów i doświadczenia, które posiadacie do tego skalowania? Co byście chcieli wiedzieć przed skalowanie swoich biznesów, a czego trzeba wiedzieć już dzisiaj?
Są dwa rodzaje skalowania. Jedna to jest liczba paczek, a druga to jest zysk. Ja tutaj idę w stronę skalowania zysku przede wszystkim, bo taki błąd, który popełniają młodzi przedsiębiorcy, to idą na ilość paczek, a potem Excel się nie domyka i są upadłości. Więc myślę, że tutaj jest taki fajny insight, taki fajny tip. Jeżeli nie ma tej marży, to raczej ja bym szukał skalowania w zysku.
Okej. A w jaki sposób wy w ogóle... Bo ja rozróżniam trzy ścieżki skalowania. Może mnie poprawicie albo dopowiecie. Jedna to rozszerzenie asortymentu. Druga to nowy kanał akwizycji, powieskiwania klientów. Trzeci to nowy rynek, czyli ekspansja zagraniczna. Czy coś jeszcze do tego byście dodali?
Politykę cenową, w sensie skalowanie przez różnego rodzaju na przykład dodawania więcej rzeczy do koszyka, podwyższanie cen.
Czyli praca nad samym koszykiem.
Tak, tak.
Jeszcze też otwarcie się na B2B, ale to można uznać w zasadzie jako dodatkowy kanał.
No i ewentualnie usługi, no bo jeżeli jesteś dobry w jakiejś branży e-commerce, tak jak np. usługujemy salony kosmetyczne przeważnie, no to też można im sprzedać usługi szkoleniowe lub różne rzeczy związane z usługami, no bo to jest jakby jednak niestandardowy klient B2C taki dla nas, np. który powracający, który też musi się rozwijać w swoim zawodzie, tak np. bycia dobrym wykonywania pewnych zabiegów kosmetycznych lub iść za trendem. Myślę, że po jakichś latach w jakiejś branży, szczególnie takiej jak beauty, można dodać te usługi. To jest kolejna rzecz.
Trochę można tutaj podciąć od produkt, że jakby rozszerzenie jest z kolejny...
Asortymentu.
Asortymentu.
Szkolenie jest jakimś tam produktem swego rodzaju. Szkolenia, usługa na przykład u nas w naszej branży też panuje coś takiego, że można tworzyć cenniki klientom na przykład zewnętrznym, tak, że panie są dobre w jakichś rzeczach, ale niekoniecznie w biznesy, że tak powiem, potrafią i taka pomoc merytoryczna u nas na przykład przy wyposażeniu salonu kosmetycznego. To jest taka wartość dodana, na którą u nas jakby to się dzieje, a natomiast my nie zarabiamy na takie pieniądze, ale generalnie pomagają, to jest taka wartość dodana e-commerce'u, że ci klienci jednak do nas potem wracają, bo mają też tą wartość dodaną taką biznesową.
Budujecie relacje w sumie.
Biznesową, tak, tak, tak.
Jakieś masz jeszcze refleksje, jak już zacząłeś, tematy skalowania?
Co bym chciał wiedzieć przed skalowaniem albo może co bym chciał wiedzieć przed skalować. Przede wszystkim musimy mieć dokładnie spisane wszystko w Excelu i dokładnie wiedzieć co, ile, gdzie kosztuje, ile kosztuje paczka, ile kosztuje karton, ile kosztuje papier i dopiero możesz zacząć skalować, bo jeżeli tego nie wiesz na końcu, to na końcu może być tak, że masz problem z płynnością. Mamy takie historie, że przyjeżdżają do nas producenci i opowiadają historię o nowych sprzedawcach danej marki, że weszli czy w marketplace, czy w swój sklep i tak dalej. i potrafią robić setki tysięcy z przechodu i po sześciu miesiącach to, co Paweł powiedział, przestają już istnieć, ponieważ nagle sprzedaż się skończyła, a odreszone terminy płatności gonią i trzeba je zapłacić.
A trochę krwi napsują, nie?
Tak, tak. No i chodzi o to, że po prostu większość ludzi, którzy zaczynają skalować, nie są przeliczani. A czasami w chaosie zwrększonej ilości zamówień i paczek jakby ostatnią rzeczą jest, z którą siadasz i liczysz wszystko precyzyjnie, tylko jesteś w chaosie realizacji zamówień i dowożenia tego do klientów, tak?
I już przyniosłeś zysku na koniec.
Tak.
No a finalnie później wychodzi na to, że masz chwilę przerwy i zaczynasz to liczyć.
Ja mam takie przemyślenie, że gdzieś mi chodzi po głowę od jakiegoś pół roku, gdy zobaczyłem wykres demografii w Polsce, że no niestety jakieś sto siedemdziesiąt tysięcy ludzi jest mniej w Polsce, niezależnie co sprzedajesz, na przykład branża dla dzieciaków, no dosyć dychwi. Takie hasło w głowie mi chodzi, że ekspansja zagraniczna to dzisiaj gra strategiczna, czyli skalowanie przez nowy rynek za granicą. Szczególnie jak ja jestem entuzjastą sprzedaży na marketplace'ach, to rozpoznanie bojem, czyli wrzucenie jakiegoś produktu na jakiś marketplace, zobaczenie czy to się przyjmie czy nie dzisiaj. Chociażby jak zobaczymy sobie badania, Bayes Index o tym mówi, że polskie sklepy, które sprzedają w Polsce rosną miesiąc do miesiąca, dane za wrzesień około 7-8%, a te, które idą za granicę rosną od 17 do 20%. To też coś pokazuje.
To bardzo ciekawe. Nie wiedziałem, że to dwukrotność tego jest. Widziałem ten raport.
Jest dwukrotność.
Ale w to się nie zagłębiłem. Czy coś byś, Sławek, dodał do tego tematu skalowania? Mówisz, że jesteś po takim chaotycznym okresie skalowania.
No tak jak tu siedzę, to myślę, że dużo wcześniej na pewno warto zatrudnić dyrektora finansowego. Ale nikt nam wtedy tego nie powiedział, bo po prostu nie prowadziliśmy wcześniej żadnego innego biznesu. W zasadzie to był nasz taki pierwszy większy, który okazało się później, że jest większy, więc po prostu ulegliśmy tej pokusie skalowania. Fajnie to rosło. W zasadzie z początku to naturalnie takie było chyba ssanie rynku. Z roku na rok mieliśmy w zasadzie przyrosty przez pierwsze lata. Gdzieś może około 2018 zaczynała się taka pierwsza stabilizacja. No ale to nigdy nie było tak, że było słabiej. Zawsze było z roku na rok coraz lepiej. Zawsze gdzieś tam mieliśmy na celowniku właśnie wyjście na zagranicę. To było takie nasze marzenie, ale wiedzieliśmy, że jeszcze jest dużo do zrobienia w Polsce. W momencie, gdy widzieliśmy, że tak w miarę zaczyna, już powiedzmy pomysły nam, zaczyna nam brakować pomysłów na skalowanie w Polsce, no to podjęliśmy właśnie się wyskalowania na zagranicę. Uważam, że to była dobra decyzja. Po prostu taką metodą, że ruszymy i zobaczymy co będzie. Bez robienia jakichś badań, jakichś analiz. Po prostu wszystko wychodzi w praniu. Wciąż się tego uczymy. Jeszcze jakby zadomawiamy na tych rynkach. No ale myślę, że też jest to jakaś metoda, bo szybkie wyskalowania dało nam większe możliwości chociażby zakupowe, negocjacji z dostawcami. czy na przykład rozpoczęcie tworzenia marek własnych, gdzie przy pewnym wolumenie ma to już sens. Więc też niekoniecznie, powiedzmy, to skalowanie też jest takie, takie złe, nawet w takim, powiedzmy, szalonym pędzie, bo też potem daje pewne inne możliwości, inną perspektywę.
Tak, że to jest jakby domino. W sumie fajnie to podkreśliłeś. Ja mam jeszcze jedną rzecz, która mi się w tym temacie otwiera, że to dynamiczne skalowanie jeszcze jeden problem rozwiązuje. W przypadku pozysku naszych klientów, akwizycji w systemach reklamowych to jest z roku na rok droższe. Więc można tego też podejść tak, że nie patrzysz tylko na ROAS, tylko patrzysz na kak do LTV i podejdzie decyzja dobra. Teraz jakby przepalimy tych pieniędzy trochę, pozyskamy tych klientów nowych więcej, drożej, ale na poczet tego, że będziemy mieli w bazie, że nasza retencja jest, nie wiem, na przykład w biznesie Fashion Moin 25%, więc to też może być na poczet tego, żeby ograniczyć te koszta w przyszłości jako jeden z elementów. Że nie tu i teraz zarabiasz.
Tak, ja mam teraz właśnie taką inspirację. a również po różnych przemyśleniach po Master's w e-commerce hubie. Spojrzałem na naszą stronę jako właśnie taką pozyskującą lidę, a niekoniecznie od razu zamówienia. Płacimy za wejścia, płacimy za pozycjonowanie. Każde wejście, wiadomo, nierówna się zakupowi. Będziemy spróbowali kłaść nacisk na to, żeby właśnie pozyskać jak najwięcej tych maili. Do tej pory nie eksponowaliśmy tego, nie mieliśmy tego jeszcze wystarczająco dobrze zagospodarowanego, z tego względu, że nie było na to u nas jakby wewnętrznie przestrzeni, żeby o to zadbać. Ale tak właśnie, no mam taką inspirację, że tak naprawdę, jeżeli już ten klient wszedł, zapłaciliśmy za to, no to warto chociaż z jakiegoś procenta tych wejść pozyskać adres mailowy. Być może kiedyś ta osoba stanie się naszym klientem, jeżeli odpowiednio ją pokierujemy, tak jak lejek sprzedażowy i tak dalej. Także taka...
Myślę, że do dodania, żeby zacząć skalować, żeby też myśleć o tym, że okej, to co też Paweł powiedział, że skalować zysk, okej, to spoko, ale też, że przy tym skalowaniu, żeby myśleć o tym brandingu, że nawet jak jesteś resellerem, żeby myśleć, że jakby twój sklep to jest brand. Nawet jak masz 10 tysięcy, to 100 tysięcy produktów. Przy tym skalowaniu często ludzie, myślę, wydaje się, że ja na przykład o tym nie myślałem, że jednak, kurde, mógłbym bardziej Rendować, tak, że nie sprzedałem, ok. Ktoś sprzedł drugi raz, też nie sprzedałem, ale generalnie w tej świadomości tego klienta jakby myślę, że to się zmieniło całkiem niedawno. może bardziej świadomi founderzy, to już pewnie dużo dłużej o tym myślą, ale z mojej perspektywy, no to myślę, że jak dwa lata temu, to się tak troszkę zmieniło, taki switch, że niekoniecznie gonię za tym, żeby ludzie kupowali więcej paczek, więcej przychodu, tylko właśnie taki, nie wiem, zwiększyć wartość koszyka, bardziej świadome zamówienia i taki, no taki, taki branding typowo, że jednak ja też jestem produktem jako, jako, jako firma, nie?
Mi się wydaje, że to trochę jest powiązane z tym, że jak ten e-commerce, to ja w sumie jeszcze wtedy byłem w Piaskownicy, ale jak ten e-commerce był, nie wiem, 5-7 lat temu, no to po prostu wrzucało się kasę w performance, była mniejsza walka, nie trzeba było mieć idealnie zrobionej strony, po prostu szło.
Tak było. Potem covid przyszedł i już w ogóle szło.
A teraz już troszkę trzeba się pogimnastykować. Co w sumie?
Ja się nie do końca zgadzam. Ja się nie do końca zgadzam, bo jak odwijam sobie jakby moją konkurencję sprzed powiedzmy 15 perspektywy 15 lat. Ja pamiętam te domeny, nie będę teraz już mówić o domenach. Pomimo tego 2.20, 2.21, 2.22, ja widzę, że tych sklepów już nie ma. I one nie zniknęły w zeszłym roku, dwa lata temu, trzy lata temu. Mojej branży myślę, że oczywiście pojawiły się nowe, które jakby bardzo szybko dogoniły i troszkę w innym kierunku poszła, nie performans, tylko na przykład jakiś materiał szkoleniowych, YouTube, wiesz, kanał na YouTubie dobrym, fajnym, wartościowym, ale wbrew pozorom myślę, że te klasyczne firmy performansowe, które tylko robiły performans, nie do końca mi się wydaje. Pewnie z danych wyjdzie, ale ja mówię typowo o mojej, które widziałem gdzieś tam swoją konkurencję, że obserwuje się tą konkurencję. To mi się wydaje, że nie wszyscy to wykorzystali. Pieprzyć, za przeproszeniem.
Tak mi się wydaje. To nie jest tak, że to był gotowy przepis na sukces.
Nie no, zdecydowanie.
Jeszcze jadąc tutaj, oglądałem inny podcast, właśnie taki trochę analityczny i tam wykluli taką tezę, że te wszystkie panele reklamowe się coraz bardziej upraszczają i coraz więcej będzie sprzedawców, którzy po prostu wypuszczą swoje środki na reklamę i ja im ustawię kampanię. No i co, gdy wszyscy będą mieli to zrobione właśnie w ten sposób? Będzie wielu sprzedawców, którzy po prostu pójdą w ten sposób na łatwiznę. No i to, co Artur powiedziałeś, moim zdaniem właśnie wracamy do początku marketingu, do brandingu, gdzie będzie miało to być może, znaczy zawsze miało, ale gdzieś tam właśnie było zachłyśnięcie tym performancem. I pewnie będzie to znowu rosło na znaczeniu. Klikniemy w to, co nam się będzie jako pierwsze z czymś kojarzyć. Czasami nawet nie pamiętamy, że znamy brand, ale z jakiegoś powodu czasami klient sięga po Coca-Cola, a nie po Pepsi.
I tu wracamy do początków, że ten branding też, tak jak teraz jesteśmy zachłyśnięci tą analityką, ostrakowaniem wszystkiego dokładnie, to ten branding już nie jest taki łatwy do ostrakowania i znowu wracamy do początków, gdzie po prostu robisz reklamę, nie wiem, baner, billboard i patrz na to całość o ujęciu, nie wiem, rocznym takiej akcji, nie zmierzysz tego.
Największe logo.
To jest ta zmienna, która zawsze będzie, co Sławek powiedział, że nawet jak będziemy mieć boty, które będą ustawać reklamę, to to jest ta zmienna, nie?
No bo finalnie decyduje świadomość człowieka, w co kliknę. Widzę dwie rzeczy, trzy, tak?
I gdzieś tam... Fil zakupowy po, nie? Czy to będzie retencja, czy nie będzie retencja?
Ewentualnie, być może, nie wiem, bardziej popularnym markom będzie łatwiej się rozepchać, bo AI stwierdzi, że, no powiedzmy, czaty, tak? Powiedzmy, mówi się o tym, że SEO umiera, ale tak naprawdę dalej czaty i tak dalej są oparte o te same zasady, co SEO. Czyli gdzieś tam...
No tak, szuka trochę ruchu do... ruchu
oparty, znaczy SEO decyduje, algorytm wyszukiwarki jakby no podpycha strony te wyżej, które są bardziej dla niego wiarygodne, renomowane. I tak samo jest w czacie GPT czy każdym innym. Także sprowadza się to moim zdaniem do tego samego i być może tak samo będzie gdzieś w kampaniach reklamowych, że gdzieś one będą podsuwane, te bardziej renomowane, bo będzie się to finalnie kończyło że będzie
coraz większe wejścia cięższe do nowych? Zdecydowanie.
Ja uważam, że zdecydowanie tak. I nastąpi, jakby jest nieprzerwana konsolidacja rynku. Ja uważam, że jest nieprzerwana konsolidacja rynku z mniejszych e-commerce'ów do większych.
To widać też po budżetach, na tych najpopularniejszych czy metach, czy tiktokach, czy na Google, że one rok temu były z 20% tańsze na moim sklepie.
Przecież jakby samo to, że były tańsze, ale jakby konkurencja jakby w sensie jest, no z roku na rok też większa mi się wydaje, tak? Tylko, ale głównie ta konkurencja jest przez większe sklepy, czyli jakby, jakby ja widzę tą konsolidację, tak?
Że... Tak, jest mniej konkurencji, jest odważniejsza.
Jest mniej konkurencji, ale jest odważniejsza.
Tak, tak, tak.
Czyli może masz mniej konkurentów, ale masz większych konkurentów, nie? Takie piramida po prostu. I to się już wydarzyło w branży, takich mainstreamowych branżach już dawno. Elektronice dziecięcych, takich mainstreamowych. I to się rozlewa na takie bardziej niszowe już. Może beauty moje to nie jest takie niszowe, ale nie jesteśmy drugariem, tak? Nie mamy takich produktów drugaryjnych, tak? Natomiast myślę, że wydaje, że konsolidacja rynku jest duża, szczególnie w takich blisko mainstreamowych branżach, co się już dawno stało, a w takich naszych myślę, że się dzieje.
Prędzej czy później wszyscy gdzieś jakiś poczują oddech na karku. Allegro teraz, tak? Też widzimy, że chyba zaczyna odczuwać. gdzieś tam skutki chińskich konkurentów. No bo widzimy też, że zaczynają inaczej troszeczkę podchodzić do sprzedawców. Także chyba skłoniło ich po prostu... Nie widzimy ich wykresów, ale podejrzewam, że...
Przez grzeczę nie zaprzeczę.
Chyba liczby ich skłoniły do bycia milszym dla sprzedawców.
Wiesz co? Nikt mi tego nie powiedział, kiedy zaczynałem skalować e-commerce. Jak cholernie samotna potrafi być ta droga. Nie masz z kim przegrać swojej decyzji, nie wiesz, która decyzja będzie miała największy impakt dla twojego biznesu, a co najgorsze, czasami nawet nie wiesz, że czegoś po prostu nie wiesz. I właśnie to zauważyłem. Szczególnie w Polsce brakowało prawdziwej społeczności dla founderów e-commerce. Dlatego stworzyłem Master e-commerce Hub. Przestrzeń, w której spotykają się ludzie, którzy naprawdę dowożą i chcą razem rosnąć dalej. Mamy wspólne mastermindy, dostępy do ekspertów, kulisy kampanii, gotowe systemy i rozmowy, które realnie zmieniają perspektywę prowadzenia biznesu, a co za tym idzie, po prostu skalowania. W naszej pilotażowej wersji zebraliśmy masę świetnych opinii i zaraz wchodzimy w coś, co jest nowym etapem. Mastery Commerce Hub 2.0. Coś, czego jeszcze tutaj nie było. Niebawem zaczynamy odboarding pierwszych członków. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, w opisie znajesz link do listy oczekujących. Wystarczy, że klikniesz. Jest on także przyświęty w komentarzu. I możliwe, że to będzie jedna z bardziej ważnych decyzji biznesowych, którą podejmiesz aplikując. Dzięki i wracamy do odcinka podcastu. No tak, no to pytanie w takim razie jedno się pojawia. W tych czasach, które jak sobie tutaj podsumowujemy idą raczej ku cięższemu robieniu e-commerce'u. No to jest takie słowo poza skalowaniem, które myślę, że powinno się pojawić w sumie na samym początku. Niektórzy nawet to słowo skalowanie używają bez słowa strategia. Ja Nie wiem, czy też przeczytałem, czy ty mi to powiedziałeś, ale chyba gdzieś mi się obiło o uszy, że ty jesteś teraz w okresie, albo to było miesiąc temu, jakieś dwa, trzy tygodnie temu, że sobie pracujecie nad strategią. I ja chciałem w ogóle poruszyć ten temat strategii, no bo mamy w sumie koniec października. Ja ze swojej perspektywy jestem po, no może jeszcze nie sfinalizowany, ale tak już dopieściłem szanin terminowo, co się ma wydarzyć w przyszłym roku. Czy to w ogóle jest dobry czas, czy za późno, czy za wcześnie? Jakie jest wasze podejście do przyszłego roku? Chciałbym trochę podbijać myśli strategicznych. Jak na tego podchodzicie i podejmujecie decyzję?
My nauczeni przykładem z tamtego roku, gdzie strategię daliśmy do zespołów w okolicach marca, kwietnia, to już wiem, że jest za późno. W sensie oni chcą na przełomie roku już wiedzieć, w którą stronę firma będzie zmierzała. dział marketingu, sprzedaży, dział delivery, logistyka, cokolwiek takiego. Oni tego trochę czekują od swoich przełożonych. Ja też nie będę ukrywał, że jak ja słyszę strategia, wyróżnik, procesy, to ja wiem patrząc na innych, że 90% osób tego nie ma, 90% w firmie. Fajnie jest o tym mówić. A wiem to chociażby, jeżeli chodzi o procesy, wielu się tym chwali, a potem ja wchodzę na gołoworka i pracownicy pokazują, jak tam procesy wyglądają. Jeżeli po prostu nie ma, jest ogromny chaos. Mamy taką zasadę. Na początku zbierania wszystkiego od dołu, czy od pracowników, co oni by chcieli poprawić w firmie. Nawet naprawdę uwierzcie mi, że zwykły magazynier jest w stanie polepszyć jakość waszej firmy, chociażby więcej paczek spakować, dodając lepszy sobie stół do pakowania, czy cokolwiek innego. I to na samym końcu daje nam taki ogromny chaos, z którego wybieramy rzeczy ważne i ważniejsze. I to robimy poprzez głosowanie. Są menadżerowie, którzy mają jakiś wpływ na to, w którym kierunku zmierza firma i oni widzą, że załóżmy, odtworzenie nowego rynku jest opłacalne, bo mamy sygnały z tego rynku. Tu też taki fajny tip dla właścicieli e-commerce'ów. Żeby podmieniać konkurencję wystarczy zrobić zamówienie załóżmy 30 września i 30 października i bardzo często sklepy internetowe mają nieszyfrowane numery zamówień. No i już widzimy skalę w sklepach internetowych A, B czy C, a jak mają szyfrowane to zazwyczaj numer paragonu czy faktury imiennej już też nie jest szyfrowany. więc możemy poznać sobie skalę. Z drugiej strony jeszcze, z trzeciej tak naprawdę, ja uwielbiam budować swoją strategię na podstawie tego, co klienci nam piszą. Ja do tego używam chociażby narzędzia Responso, fajny agregator wszystkich wiadomości, które spływają z różnych kanałów, tam jestem w stanie sobie wyfiltrować po tagach, co dla mnie jest fajne, co dla klienta jest wartościowe, czego w naszej ofercie brakuje jako produktu czy jako usługi, o czym ty mówiłeś, na przykład zapakuj na prezent, tak? I liczba sygnałów od klientów, pokazuje mi, czy warto iść w tą skalę, szacuje koszty i to jest jakiś mój pomysł na tworzenie strategii.
I to jest, rozumiem, stustronicowy dokument, czy raczej jedna kartka o cztery spisana konkretnie?
Wiesz co, jak tak sobie patrzę z perspektywy, kamieniów milowych to jest jeden one page, tak? Ja nie jestem w stanie przekazać czterdziestu osobom stu kartek, bo oni na trzeciej zapomną o co chodzi, nie? Potem jest podzielenie na role, czy to działowe, czy to wręcz osobowe i w ten sposób to u mnie wygląda.
Dzięki wielkie za podzielenie się. Kto by chciał z was zabrać głos teraz?
Mogę ja, chociaż w strategii to... Pewnie nie mamy to aż tak ładnie, nie będzie to brzmiało jak u Pawła. Troszeczkę bardziej działamy w tym temacie organicznie. Po prostu staramy się słuchać ludzi, klientów, no i rozmawiać też wspólnie z bratem i nadawać temu kierunek. Tak naprawdę nie zawsze jest czas się spotkać. W takim bieżącym dniu jesteśmy skupieni na swoich zadaniach, za swoje jakieś tam obszary. No i tak się śmieję, że sam do siebie, bo że najczęściej nasze rozmowy to się odbywają przez telefon, na przykład gdy jedziemy autem, bo wtedy nie ma nic innego do roboty. No i takie, powiedzmy, rozmowy strategiczne często się odbywają wtedy. Nie są to jakieś, powiedzmy, ściśle umówione spotkania o konkretnej tematyce, ale z reguły jak rozmawiamy, to rozmawiamy o robocie. No i gdzieś tam potem z takich myśli wspólnych przekuwamy to na cele i działania, także nie mamy to jakiegoś tam ścisłego frameworku. Na horyzoncie zawsze jest coś do zrobienia, rzeczy bliższe i dalsze, także po prostu cały czas coś, cały czas coś trzeba mieć przed oczami, dokąd zmierzamy.
Dzięki wielkie. Ja oddaję ci głos, ale skontrolujemy na sam koniec. Przepraszam za lekkie wbicie się w słowo.
Nie, nie, to ja tylko krótko, bo szczerze, jakby nasza strategia jakby w ostatnich dwóch latach bardzo mocno uległa zmianie, jakby co do zasady, bo tak, bo bardzo rozmawiamy tu o skalowaniu i my mieliśmy skalować, otworzyliśmy chyba dziewięć marketplace'ów, bardzo szeroko poszliśmy z produktami i ta strategia okazała się być błędem, tak, czyli jakby my jesteśmy aktualnie w przeorganizowaniu swojej strategii, jakby w puście taki trochę de-scaling, że tak powiem, chociaż W sumie ubiliśmy praktycznie wszystkie marketplace'y i wszystkie zewnętrzne rzeczy, które robiliśmy, bo robiliśmy je po prostu widocznie źle. I dalej jesteśmy na tym samym poziomie sprzedażowym, także no de facto w kanale, z którym dalej utrzymujemy, urośliśmy. Natomiast na przyszły rok, jeżeli chodzi o jakby cele bardziej chwilowo, no to jakby jest zmiana cała procesowa troszkę operacyjna, tak? Czyli z OMS plus e-commerce plus z Digispotem, z Michałem robimy duży audyt. I na podstawie prawdopodobnie zmienimy silnik sklepu w przyszłym roku. No i duża część nowa to jest na przyszły rok taka strategiczna to są social media i content.
Tak jest.
Wiecie co, bardzo fajna perspektywa, bo tak, zupełnie każdy ma inną. Co ciekawe, i to jest, i to moim zdaniem, to jest piękne w tym, że często jest tak, że niektórzy rekomendują jakieś framework'i, działania, opieranie się na danych. No i tak, masz, Sławek ma model, który jest prostszy, ale działa. I to jest moim zdaniem to najważniejsze. Ty masz model, w którym się opierasz, Paweł, na opinii klientów. Ja pewnie też do tego jeszcze odrzucę, jak ja to robię. I Artur ma też jeszcze inny model i uważam, że często właśnie mówimy o tej strategii. Ja taką swoją refleksją tutaj zarzucę, że kiedyś byłem kilka lat temu przeciwnikiem strategii, na zasadzie działamy. Potem myślę, że ostatni rok to jest taki okres trochę zachłyśnięcia się strategią i danymi.
Aż za bardzo, tak?
Tak, zachłyśnięcia się, wejścia tak głęboko w poszczególne rzeczy, że one zaczęły mnie blokować w podejmowaniu decyzji, bo ja już miałem rozpisany na bazie danych możliwy scenariusz, co też jest z jednej strony bardzo bezpieczną grą, a z drugiej strony powoduje blokowanie i nie masz takiej intuicji podejmowania decyzji, więc ja myślę, że warto jest z tym wybalansować i też robić to w takiej energii, która ci pomaga. Warto powinien użyć sobie jakichś narzędzi, o których ty powiedziałeś, czyli feedback z responso. Ja do tego jeszcze dołożę, podzielę się też z wami słuchaczami, że np. nasza strategia z optymalizowaniem w ciągu tego roku to było zrobienie takiej ankiety 40 pytaniowej o naszej marce, którą wysłaliśmy w kwietniu i tam było bardzo szeroko o produkcie, marketingu, o doświadczeniach, oczekiwaniach, taka bardzo głęboka ankieta. Wypełniło to 1500 osób przez weekend i na podstawie tego dostaliśmy 50 tys. odpowiedzi. Przerzuciliśmy to przez Ejaja i on nam wypluł nasze możliwe clue. To była taka szeroka ankieta. Teraz zdefiniowaliśmy sobie największy nasz problem. Czyli nie tyle kanał dotarcia, ale jakby w przyszłym roku stawiamy sobie jako cel rozszerzenia asortymentu. No i do tego rozszerzenia asortymentu pochodzimy kilkufazowo, no bo tak, jeden to jest dział produktowy, to respons, co klienci chcą, ale robimy teraz taką ankietę w weekend właśnie, znaczy w listopadzie, gdzie będziemy mieli 40 pytań a propos naszych hipotez, które wypełniliśmy z danych. Jakie produkty powinniśmy wprowadzić? i jakby tam jest taki szczegółowy feedback dla klientów i na podstawie tego, że całą strategię wprowadzenia produktu w przyszłym roku, czyli niby, prawdopodobnie minimalizujemy ryzyko nietrafienia z jakimś produktem, bo jest klienci, dane z jakichś tam narzędzi analitycznych, feedback zespołu, no i jeszcze tam dane sublime analityczne. No i z jednej strony można powiedzieć taką zagwozdkę teraz, jestem ciekawy waszego zdania, że to jest proces, który zajął mi 3-4 miesiące. I teraz pytanie, czy lepiej jest podejmować takie decyzje głęboko, czy intuicyjnie wprowadzić asortyment jak Sławek? No bo to zadziałało. Jak wy podejmujecie bardziej decyzje intuicyjne, czy dane?
Przecież to wagowo tak naprawdę, w sensie jest gdzieś space na tą intuicję czy foundera, czy intuicję z działu produktu na przykład, że on mówi, no pójdę się pochlastać za ten produkt, bo naprawdę warto, ale też to też dobry case, jak pracowałem w jednej firmie hybrydowej z lakierami, to tam nawet jak była jakaś kolekcja, inspiracja wychodziła od uczestników, to ci uczestnicy byli nazwani w sensie, że np. pani z działu produktów wymyśliła tą kolekcję. W sensie, że było widać, że ona została stworzona też głosowaniem na socialach przez fanatyków tej marki. I to też pokazuje, brandingowo, to wypadło naprawdę super, że dziewczyny chciały taki kolor do tej kolekcji i one wyszły. Więc według mnie, prócz tych twardych danych, powinno być miejsce, elastyczność, żeby jednak zrobić coś na przekór temu, co pokazują dane.
Ja do tego bym dodał, bo co powiedziałeś, to coraz mi się otwiera wątek z mojej rozmowy z Natalią Skrzypską, ona była dyrektorem kreatywnym w Kazarze i oni mieli taki w ogóle proces ciekawy, nie zaimplementowałem tego jeszcze, ale przypomniałem sobie, więc zapiszę notatkę, że zbierali się jakby zespołem i Było jakieś tam ilość produktów do wybrania i ludzie na zasadzie mówili zespołu, dobra, ja bym wprowadził to, ja to. I ten produkt, który stał się bestsellerem, to osoba dostawała prowizję. Więc ludzie mieli jeszcze motywację do...
Słusznego podejmowania decyzji.
Tak, że jakby znają firmę, znają jakiś tam produkt, klientów, więc to też fajny taki, taki premiowy proces, dzięki któremu. I tam byłam zresztą osoba, która tam, wiecie, zdobywała te nagrody co pół roku. Po prostu miała determinację do tego.
Ja też to sobie zapisuję.
Bo zespół wie najlepiej. Przecież zespół ma dużo danych.
Z mojej strony to jest inny case, bo my nie tworzymy tych produktów, nie mamy swoich brandów, to też jest jakaś sfera do rozwoju, ale jeżeli mówicie o tym podejmowaniu decyzji, ja ogólnie mam trochę ADHD i kontrola tej strategii i dowożenie tych celów. Często rzeczy są takie, w które mi wchodzą w międzyczasie, że po prostu ja muszę to zrobić. Przerywam, rzucam chaos i to jest fajna rzecz i to robimy, bo mi się spodobała. Np. przyjadę na Master Commerce Hub, Sławek mi coś pokaże i pomimo tego, że tego nie ma w backlogu i że nie, no to ja to muszę mieć. I na przestrzeni lat oczywiście były pewne decyzje, że coś nie zadziałało, ale to się generalnie u mnie sprawdza. że pomimo to, że to może nie jest takie strategicznie fajne, nie jest to zaplanowane i jeżeli gdzieś się czuje ten sprzedaż, ten swój produkt i to, co się sprzedaje i to, co jest w sklepie internetowym i mniej więcej zna się tych personel i tych klientów swoich, no to mniej więcej można to.
Masz jakieś wyczucie?
Tak, ale no wiadomo, że no nie na 95% case'ów, tylko po prostu, no tak jak mówię, że jest taki coś nowego, coś fajnego i to po prostu wdrażasz, nie? Zarzucasz jakiś taki temat chwilowy i bieżący i zmieniasz, nie?
Masz wspólniczkę, która w razie czego z tym ADHD cię uspokaja.
Zdecydowanie, jest moja, która jest z moją żoną też, także tutaj zdecydowanie, ale my mamy stricte duży podział obowiązków, jakby coś taka właśnie, tak. Komersowa IT jest troszkę bardziej po mojej stronie, ale tu masz rację zdecydowanie, nie?
Ciekawy wątek zacząłeś. Kwestia wspólników, czy osoby, z którymi działamy, to jak to powinno być, bo masz trzech wspólników, jak powinno być to zorganizowane? Jedna osoba powinna być taka ciągnąca do przodu, taki koń napędowy, co ma ADHD i tam w każdej okazji się wdrożyć.
Nie jest to zorganizowane, ale tak. Nie, nie, nie. Jak byłem z synem na diagnozie, to pani powiedziała, że tutaj to wszystko okej, ale w Pana się... to Ale to
jest też dobre, no bo ta osoba jakby bez analizy danych konsekwencji, większych, mniejszych, po prostu chce iść do przodu. Jedna tam analityczna trochę ciągnie w dół. Zastanawiam się, jak taki idealny miks wygląda, waszym zdaniem.
Ja uważam, że po pierwsze charakter, po drugie kompetencje, żeby one były zupełnie inne, bo wtedy jesteśmy w stanie uniknąć wielu błędów. W inny sposób patrzymy na świat. Mamy zupełnie inne doświadczenia. Ja jestem plus jeden do ciebie znowu, że ja też bardzo szybko podejmuję decyzje, a gdzieś tam jestem może nie tłamszony, ale spowalniany. Sprawdźmy to jeszcze. Czasami mam tą moc, żeby jednak zrobić po swojemu, ale dobry wspólnik jest w stanie być w kontrze, po prostu, nie? I chyba ja to cenię najbardziej u swoich wspólników, że hola, hola, czekaj, a jeszcze rozważmy to, to, to, czy to jest dobry pomysł, czy, nie wiem, budowa nowego magazynu na ten moment jest dla nas wartościowa, czy to nie zatrzyma naszego cash flow, nie spowoduje, że jednak my gdzieś spowolnimy budowę biznesu, albo w drugą stronę, że to nie będzie trampolina do tego, żebyśmy właśnie się jeszcze lepiej skalowali.
Ale ja uważam ogólnie, że szybkość podejmowania decyzji przy skalowaniu jest mega istotna. Bo jeżeli ty skalujesz i jeżeli ty nie zauważysz szybko, że źle robisz to albo w złą stronę, no to jakby to jest bardzo szybka i łatwa droga do, wiesz, całego takiego, czyli jest strategia, wszystko okej, ale ty musisz bardzo szybko zauważyć, że to nie jest timing, tak, bo to może być równie dobrze, nie, nie, może nie tydzień, może nie dwa, ale miesiąc, dwa i jakby...
Ale w fizyko-marsie timing, no rok temu nie było AI-a, nie?
Tak, tak, tak, to jakby... Nie, jest timing w naszej branży ogólnie sprzedażowej, każdej, co by to nie było, no to timing jest mega istotny i jakby też trzeba się zatrzymać w pewnym momencie i powiedzieć, dobra, słuchajcie, robimy coś nie tak, nie? Musimy coś strategicznie właśnie zmienić, bo nie idzie w dobrą kierunku, nie? I to jest chyba najtrudniejsze, bo moim zdaniem bardzo dużo ludzi brnie, nie? Paweł powiedział, że ma wspólników, to też jest fajne, bo ktoś z innej perspektywy na to spojrzy. Często są founderzy jednoosobowi z zespołami i nie mają tego siły przebić, a ktoś chwilę powierzy w jakąś tam kategorię, jakąś branżę, jakiś kierunek, który może się nie sprawdzać.
Jeszcze w temacie podejmowania decyzji to chciałem dodać od siebie, że ja jestem fanem intuicji. Po prostu widzę, że jeżeli coś trzeba zrobić, to ciągle wraca gdzieś tam. Nieważne jakby są tematy, czy mam na to dane, czy nie. Jeżeli coś trzeba zrobić, to po prostu nie da się o tym zapomnieć. Takie tematy gdzieś tam się dobijają i prędzej czy później po prostu wchodzą na listę zadań do zrobienia. Jeżeli chodzi też o podejmowanie wspólne decyzji, no to myślę, że tak u nas jest tak, że my siebie nawzajem studzimy z bratem. On studzi moje pomysły, a ja studzę jego. Jeżeli coś faktycznie jest takiego, co dochodzi do realizacji, no to po prostu zbieramy jakby dane na poparcie tego, żeby przekonać ja, Pawła czy on mnie i po prostu nie jest tak, że od razu po pomyśle się rzucamy na realizację, tylko gdzieś tam upływa trochę czasu, a w tym czasie gdzieś tam po prostu gdzieś się coś usłyszy, gdzieś się coś przeczyta i to się składa w taki wspólny obraz tego, że warto to zrobić i tak W taki dosyć miękki sposób podejmujemy decyzję, co robić, a co nie. Gdzieś tam, wiadomo, fajnie się wesprzeć bazą danych, statystyką, analityką, na jakieś podparcie hipotezy, ale to nie jest tak, że musi się w Excelu na zielono świecić, żeby to robić. Po prostu czasami też eksperymentujemy. Na przykład obniżamy koszt dostawy i sprawdzamy lub wprowadzamy promocje na pięciu krajach. o 10% i badamy, na którym to pomogło, na którym nie. Także czasami lepiej właśnie szybko podjąć decyzję i sprawdzić jej efekt, niż dalej być w procesie decyzyjnym. Przynajmniej z u nas.
Mi się spodobało to eksperymentowanie i też taka wskazówka, żeby mieć gdzieś w marketingu budżet na eksperymentowanie. To jest coś, co też może być przydatne i żeby się tego też nie bać.
Świetnie, że o tym powiedziałaś, bo akurat jak usłyszałem słowo eksperymentowanie, to budżet, to pojawia się kolejny ciekawy temat, ponieważ, no właśnie, budżet na eksperymentowanie. Zastanawiałem się ostatnio na tym wewnętrznie też, jaki powinien być budżet na eksperymentowanie w skali, nie wiem, rocznej, rocznego zysku, no bo te eksperymenty mają, załóżmy niektóre 50, 60, niektóre 70% szans powodzenia. Jeśli jakiś eksperyment trafi, no to prawdopodobnie nam się zwróci z tych dwóch, które mnie nie dowiozły. Jak wy do tego podchodzicie? Czy macie jakiś budżet na eksperymentowanie, nie wiem, nowy kanał, nowa kategoria? Czy to jest raczej miłokie, uznane działania?
Ja mam tak, że, o przepraszam, 70% na to, co działa, 20% to, co nie działało, a gdzieś przestało albo nie dowozi i 10% to jest jednak nowe linie.
U nas to nie jest jakoś usystematyzowane, że tyle mamy na eksperymenty. Właśnie trochę intuicyjnie, jeżeli coś czujemy, że warto, to po prostu nawet ten budżet się znajduje. A w ogóle, jeżeli chodzi o budżetowanie, to trochę jeszcze to mamy w fazie organizacji. Także szukamy właśnie na co, ile przeznaczyć. No i też w kontekście strategii na przyszły rok, no to jest właśnie to, żeby ruszyć tak naprawdę z jakimś planem budżetowym, bo do tej pory go nie mieliśmy.
Ja też nie mam takiego super zrobionego planu budżetowego, ja mam mniejszą skalę, a Ewo macie czy nie?
Nie, ja miałem zawsze w głowie 15% i to od wielu lat mam, że to jest w głowie rozwojowej, ja to nazywam to. Nawet nie na eksperyment, tylko rozwojowej, ale szczerze, ja też, przyznam się, tego nie liczę, ale mam to w głowie, ale wiem, że bardzo często to jest znacząco przekraczane. Może ostatnimi laty już mniej, ale jak się tak cofnę pięć, sześć lat do tyłu, to się totalnie w ciągu roku... Po prostu to, co powiedziałem wcześniej, że coś się pojawia w ciągu roku, nie, no muszę to zrobić. Mówi się teraz Paweł powiedział, ej, ej, rzeczy związane, ile rzeczy możesz wdrożyć. Nie masz na to budżetu, bo założyłeś w styczniu, że masz wydać, nie wiem, 150 tysięcy na rozwój i już ci brakuje, ale widzisz, że coś konkurencja robi i coś działa i jesteś przekonany głęboko, że to pójdzie. Olewasz to po prostu i robisz.
No właśnie, bo to jest moim zdaniem ten w ogóle... No bo tak, jesteście e-commerce'ami średnimi, można to określić, na skale Polski, ale odchodzimy od takich korporacji. No ty jesteś dość dużym wynikowo i właśnie zastanawiam się, no bo tak, w korporacjach wiecie jak to jest.
Jest Excel.
Jest Excel, jest budżetowanie wcześniejsze, nawet jak firmy są mniejsze, a w takich tych e-commerce'ach, gdzie founder jest na tym przodzie, no to jest to bardziej elastyczne. Jak to powinno wyglądać Paweł?
Mi się zależy trochę od kultury organizacji. To jest raz. Od skali organizacji to jest dwa. To jak w moim przypadku od liczby fuck upów, z którymi się miało już do styczność. Jednak mi ta droga, gdzie pewne rzeczy staramy się w jakieś ramy ugrać, zmierzyć je potem, to też daje nam super kopana przyszłość. Ja kiedyś byłem na takim spotkaniu Gromu, ono mnie też wiele nauczyło. że chłopaki po każdej akcji, nie to, że wracają do domu i robią sobie podsumowanie, tylko oni sobie robią podsumowanie już w momencie, jak są w helikopterze i wiedzą, że jeszcze ich praca trwa i na gorąco to wszystko sobie robią. I my dzięki temu, że mamy jednak pewne założenia, to też fajna lekcja mi się wydaje, bo my nie mamy nigdy jednego celu. My mamy trzy cele. Mamy cel pesymistyczny, że to jest cel taki minimum, taki optymalny, który jest dla nas i ten mega optymistyczny. I zazwyczaj trafiamy w pierwszy i drugi na palcach jednej ręki. Mogę policzyć, kiedy ten trzeci gdzieś tam został zrealizowany. No i dzięki temu, w mojej opinii, zespoły bardzo szybko się uczą, a po drugie, bardzo szybko są w stanie to powtórzyć, tak? Bo są jakieś wytyczne, jest sobie jakieś narzędzie, najczęściej Excel, o którym powiedziałem. I na samym końcu jest podsumowanie. Kończymy jeden projekt, etap, staramy się robić wszystko jak najbardziej pudełkowo. Ja mam też taką ideologię, żeby było łatwo jak w McDonaldzie, na każdym stanowisku pracy, że ktoś cały czas zaczyna od frytek, frytki, frytki, frytki, frytki, nie? Potem jak on się zwolni, to przychodzi nowa osoba i nauczyć ją, nie wiem, robienia, przyrządzania frytek naprawdę nie jest trudne. A jak ktoś ma 50 rzeczy w swojej odpowiedzialności, to jak go braknie, to naprawdę jest ciężko. Moje przemyślenie.
Czy ktoś z obecnych chciałby coś do tego dorzucić? Mam kolejne pytanie, trochę powiązane. I to jest pytanie, słuchajcie, dałem informację kilka dni temu, że nagrywam podcasty grupowe z founderami i osoby, no tutaj followersi, instagramowi mieli możliwość Zadania pytań. No i to taka runda niespodziewanych pytań, o których nie mówiłem, ale są bardzo nawiązujące do tego, o czym rozmawialiśmy, więc byśmy od nich zaczęli. Tym niemniej, z racji tego, że ten podcast trwał u nas półtorej godziny, skończyła wam się woda, czy byście chcieli wodę?
Nie jest git.
Nie, w porządku.
To nie ma w takim razie przerywania. Po prostu dbamy o nawodnienie, bo jest to istotny element. Słuchajcie, z racji tego, że struktury u was są większe niż to, że sami prowadzicie ten e-commerce, to na pewno musieliście oddawać kontrolę nad wieloma rzeczami. Jak nauczyliście się oddawać kontrolę i jaki moment był najtrudniejszy? Czy może nie udało się nadal oddać kontroli, bo też to w pewnych obszarach. Ja się przyznam od razu, tak na początku powiedzmy, ja mam wielki problem z zadaniem tak prozaicznym jak Taska, który robię cały czas, bo uważam, że nikt tego nie zrobi lepiej. Już było mnóstwo prób, a mianowicie słuchajcie, ustalanie tytułów maili, czyli żeby mail był super wysoki CT, open rate oraz wybieranie miniatur i nazw na podcasty. W sensie to jest coś, co powiązane jest bardzo, ale uważam, że tak świetnie to robię, jakieś wewnętrzne przekonanie. Jeszcze wyniki pokazują to samo, że nie jestem w stanie tego oddać od wielu lat. To jest jakaś taka włochowska, rozżywająca, ale ma się coś bardziej konkretnego.
Ja na to pytanie mogę zacząć. Ja największy problem miałem zadaniem reklamowacowych, google'owych. Bardzo się tego bałem, długo się wzbraniałem, a kompletnie już nie miałem na to czasu, a to było najważniejsze, co w sumie, no wiadomo, performance maxy. Wtedy jeszcze ich nie było, to największy przychód, tak? Natomiast może... Najważniejsze w tym wszystkim jest, że jeżeli oddasz te obowiązki, czy ktoś to po tobie odbierze, będzie je robił lepiej lub czy gorzej. Ja miałem to szczęście, że ktoś to przejął, robił to lepiej niż ja. I to jest bardzo proste wtedy. To może odpowiadając na to pytanie, jeżeli oddasz te obowiązki i oddasz to osobie, która będzie je robić gorzej niż ty, to tutaj jest problem. Ja jestem z natury leniwy, nie mam problemu z oddawaniem jakiegokolwiek obowiązków. Najlepiej nie robiłbym nic albo bym sobie Tylko wyliczył budżet finansowy i... No, upraszczam, upraszczam. Sklejmy z tego roku swoje... Tak, no nie mam... Może coś zrobię, zmanipulować. Nie mam problemu jakby z oddawaniem obowiązków, tylko natomiast problem jest wtedy, jeżeli coś jest... To, co oddałem, jest w gorszej jakości później, nie? Jakby...
W o ile gorszej jakości?
No, nieakceptowalnej na przykład. Albo... No nie może być gorszej, bo jeżeli z założenia robisz x rzeczy, powiedzmy, że masz obowiązków i operacyjne, i biznesowe, i finansowe, jeżeli jesteś founderem i jeszcze praktycznie działasz w marketingu lub w części operacyjnej budowania tego komersu i oddajesz tą część operacyjną. I widzisz po pół roku, że to nie rozwija się tak szybko, jak ty to robiłeś. A stworzyłeś jedno stanowisko, jedna osoba przejęła to i robi to etatowo. To jest wtedy problem, bo ty robiłeś x rzeczy, a generalnie, finalnie wyglądało to lepiej. I wtedy się pojawia problem. Ja tego nie doświadczyłem osobiście.
No dobra, ale jakby ta osoba robiła to na 80% okej, a zdjęłabyś z ciebie ogrom rzeczy, którymi ty już mógłbyś się zająć innymi, które by dały szybszy rezultat, czy na koniec by ci to bardziej pomacało?
Nie, no jasne, oczywiście.
Czyli poszliście w próg po prostu akceptowalności i wyglądania?
No tak, no to jakby ja już, no zdecydowanie, nie?
Bo myślałem, że na tym samym poziomie...
Nie, nie, absolutnie nie, bo chodzi mi o to, że jakby, no, tu problem myślę jest wtedy, jak się oddaje swoje obowiązki, że ktoś potem nie... To może być przyczyna też oddania tych obowiązków, że nieodpowiednie przeszkolenie, złem boarding i wytłumaczenie, czego wymagasz, to jest fakt. Ale to mi się wydaje, że na to pytanie, z mojej perspektywy, nie mam z tym problemu.
Ja mam taką obserwację, że najlepszym punktem oddania pewnych rzeczy innym jest taka sytuacja, gdy widzę, że inne rzeczy są już ważniejsze. I nieważne, że ja to robię dobrze, czy ja to lubię robić, bo też miałem z tym problem, jestem tudzież byłem programistą, chyba mogę powiedzieć, że byłem, bo już tak się tym aktywnie nie zajmuję. Miałem problem właśnie oddać budowanie strony, bo byłem w niej zakochany, to było moje dziecko i dbałem o nią, w dalszym ciągu to robię, ale trochę już właśnie tak jakby z drugiego fotela, a nie z poziomu programisty i to było trudne. Do dzisiaj jeszcze trochę wchodzę w kompetencje w programistom, ale staram się coraz więcej z tego wychodzić, bo wiem, że to jakby w całości dla biznesu nie ma znaczenia, jak to sobie programista zbuduje od wewnątrz. Ważny jest ten efekt końcowy. Oczywiście w miarę staramy się, żeby tam był porządek w kodzie. Ale właśnie no przychodzi moment, gdzie widzę, że inne rzeczy mają większy impakt na całość biznesu niż to, że ja będę dalej sobie tam siedział i dziubał. No i tak naprawdę też myślę, że przychodzi prędzej czy później taki moment, gdzie pewnymi rzeczami człowiek się już jakby wysycił, rozwinął się na nich i chce pójść dalej zająć się innymi rzeczami. które raz, że będą miały większy wpływ na biznes, dwa, że po prostu będą też jakimś kolejnym wyzwaniem, bo w kółko nie można robić tego samego, a myślę, że prowadzenie biznesu, rozwijanie go, skalowanie jest super przedsięwzięciem, gdzie można właśnie w każdej chwili pójść sobie popakować na paczkarnię, gdybym jeszcze chciał, albo zająć się właśnie jakąś tam wizją na przyszłość, czy czymkolwiek pośrednim, czy można wejść w dany dział, poszukać jakichś inspiracji na to, jak zoptymalizować dział obsługi klienta, czy paczkarnię, czy tak naprawdę jest mnóstwo tych punktów do optymalizacji, gdzie tam można ciągle coś w czymś dłubać.
Bardzo fajna odpowiedź.
Ja mam dwie takie historie z delegowaniem. Przede wszystkim polecam delegować to, czego się nie lubi. Ja nie lubiłem wystawiać faktur. I to już zaczyna się być takie wkręcające. Jak to asiodelegowałem u siebie, to mi myślę, że dwa dni w miesiącu in plus miałem dla siebie. A druga historia z takim nieudanym delegowaniem, ale jednak fajną ripostą. i historią, bo pamiętam jak jeszcze kiedyś z Dominiką rozmawiałem, marketingiem się u nas zajmuje i tam był jakiś fakat i ona mi wtedy zadała bardzo dobre pytanie. Ja też jestem wdzięczny, że zaczynałem swoją przygodę z komersu od specjalisty w jednej firmie, potem byłem menadżerem, dyrektorem i potem poszedłem na swoje. I ona mi wtedy zadała po nieudanej kampanii, a czy ty wszystko zawsze robiłeś idealnie, jak ci szef to zlecał? No nie. No i to było dla mnie takie otwarcie. No rzeczywiście, gdzieś powinna być ta przestrzeń na błędy, nie na błędy krytyczne, tak? Bo oczywiście, jeżeli się, nie wiem, wyśle mailing ze złą ceną produktu razy dziesięć mniejszą, no to to jest błąd krytyczny. Ci się sprzeda 2000 z jakiegoś zestawu za dużo. Ale już jestem w tym etapie, że jak przychodzi do mnie mail albo telefon, to ja się zastanawiam albo komu to zdelegować, albo czy jestem w stanie to zrobić AI-em, albo czy to jest w ogóle ważne, żebym ja się tym zajmował.
Tak.
Ja właśnie z Sławkiem podbiłbym to, że jak już widzisz, że są rzeczy ważniejsze w firmie, które ci popchną firmę do przodu, żeby też zauważyć ten moment, nie?
Bo już łatwiej wtedy się to oddaje, nie?
Tak, tak. To uważam, że to też punkt.
Ja bym do tego dodał, przede wszystkim powiedziałaś też o tych wampirach energetycznych, że to są takie rzeczy, które należy jak najszybciej delegować i nawet jak ktoś ma mniejszy biznes i nas słucha, np. prowadzi e-commerce, nie wiem, jest na początkowym stadium rozwoju, jedna, dwie osoby, to nawet może mieć jakąś wirtualną asystentkę, takie powtarzalne rzeczy, np. faktury przybijają ci piątkę, nienawidzę faktury, te wszystkie roczenia z księgową, nie mam z tym w ogóle kontaktu. Jestem państwem, która się tym zajmuje. Dobra, jeśli już tak cofnęliśmy nostalgicznie do osób początkujących, to pytanie do was. Jakbyście mieli cofnąć się trochę lat do tyłu i gdybyście musieli jutro zbudować firmę od nowa e-commerce'ową, co byłoby waszym pierwszym ruchem? To pytanie od jednego z followersów.
Kupienie domeny.
No, to stawiam hipotezę, że jak zaczynaliście w e-commerce'ach swoich, no to to było, pewnie nie było jakiejś długobłędnej analizy, founders jakiegoś product market fitu, po prostu otwieraliście. Tak mi się wydaje, ale może było inaczej. No i co wasze doświadczenie was nauczyło, jakbyście dzisiaj, słuchajcie, sprzedajcie swoje e-commerce'y, macie swoją wiedzę e-commerce'ową i co robicie?
Każde czasy są inne. Dzisiaj adepci komersu mają tyle materiałów w YouTubie, że nie będą w stanie tego przeorać. Ale z mojej perspektywy, ja bym jednak zatrudnił się w jakimś komersie, żeby trochę tej wiedzy pochłonąć. żeby sobie zobaczyć, jak działają procesy, żeby zrozumieć, jaka jest różnica między netto a brutto marżą i narzutem, bo to naprawdę jest istotne. Z drugiej strony dałbym sobie jakiś czas też, kiedy będę uważał, że osiągnąłem sukces i mogę to skalować dalej, bo wiele osób, to też widać po sklepach internetowych, które mają jakieś rundy finansowe czy projekty, Tam to jest niekończąca się dziura i można dokładać kolejną kasę, więc bym sobie określił punkt odcięcia. Kiedy bym sobie powiedział, ta droga już nie jest dla mnie dobra, muszę poszukać coś innego, może się przebranżowić. No a po trzecie, ja jestem z starej szkoły, jak widać, to wziąłbym telefon i jak już bym miał jakieś zamówienie, to bym po prostu zadzwonił i się spytał, dlaczego pan, pani wybrała ten produkt. jak Pani do mojego produktu dotarła i co bym mógł w całym procesie zrobić lepiej.
Pełen wywiad, nawet na mojej skali. Może robić każdy, a ludzie nie dzwonią. A Wy?
Ja bym może dodał, że to wyjściowo, co Paweł powie, widzę, nie zatrudnił się w jakimś e-commerce'ie, popracować, zobaczy to wyjściowo, to bez tego, to uważam, nie zaczynał najpierw na wle. A po drugie założyć e-commerce w jakiś niszy, gdzie jest to twoje hobby. Że ty żyjesz tym, jesteś, jesteś targetem. Ty sam jesteś targetem tego, tego twojego e-commerce'u. Że ty po prostu wiesz, co cię jara w tej grupie ludzi. Jeszcze znasz takie osoby, nie wiem, powiedzmy ja lubię motoryzację i powiedzmy, że poznaję takich ludzi, rozmawiamy razem na przykład.
Potencjalnych klientów.
Ale chodzi o to. Wiem, że ja to lubię i oni też to lubią, bo to jest ta sama nisza. Dużo łatwiej ci będzie pracować i będzie się to jarać. Z pasją będziesz to robił. Taką, mi się wydaje, większą. U nas to Patrycja ogarnia tę stronę produktową, bo jest kosmetologiem. Myślę, że e-commerce, hobby, super.
Tak, potwierdzam. Myślę, że to jest w zasadzie kluczowa. Już cała reszta to jest, jak dla mnie, wtórne. Jakby, czy to postawimy na silniku A, czy silniku B, sklepów internetowych. Myślę, że właśnie ta zajawka, pasja jest najważniejsza w tym, co robimy, bo zawsze to nam pozwala się tak naprawdę wcielić w rolę klienta, co ja potrzebuję. Jeżeli mam pasję do motoryzacji, no to siedzę w tym, to widzę i prędzej czy później albo wynajdę jakąś niszę, albo jestem otoczony ludźmi, z którymi Widzimy, jakie są, powiedzmy, problemy, braki w branży i myślę, że to jest najważniejsze, a cała reszta nauki może przyjść z czasem, bo też można oglądać, powiedzmy, podcasty takie jak te bez końca i czekać na start. Ale tak naprawdę póki się nie zacznie, to się nie rozumie tej problematyki na własnej skórze. Ja też, co z tego, że przeczytamy 100 książek, jak jeszcze nie dotarliśmy do tego problemu w życiu codziennym, tak że wolę dojść do problemu i szukać takiego rozwiązania niż zapychać sobie głowę problemami, o których nie mam pojęcia. Bo być może nigdy ich nie spotkam. Być może inaczej się to pokieruje. Każda firma, każda branża ma inny problem. Inne tematy do przebrnięcia. Także wydaje mi się, że właśnie przede wszystkim temat taki, który lubimy robić, a potem działać tym, co mamy. najbliższym otoczeniu i zacząć po prostu małymi krokami z tym, co się ma, bez wielkich planów i, nie wiem, kredytowania, czy szukania czegoś. Zacząć jak najprościej z tym, co jest pod ręką.
Ja bym tylko dorobił jeszcze jeden wątek związany z tą pasją, że w momentach, jak jest gorzej, to jak ci się na przykład nie będzie chciało, to powiem też, że to jest twoja pasja i to lubisz, bo będzie ci łatwiej robić rzeczy w momentach takich krytycznych, czy jakichś niepowodzeniach.
Dodam jeszcze, że uważam, że otwieranie komersu, patrząc tylko na aspekt finansowy, jakby uważam, że się nie uda. Że jeżeli ktoś wymyśli jakąś niszę, o to jest dobra nisza, bo jest dobra marża i tak dalej, a nie ma dużej wiedzy, uważam, że się nie uda w dzisiejszych czasach. Może jakbyśmy się cofnęli, jakby no okej, po covidzie wszystko żarło, okej, to wracając, że to nie do końca, ale myślę,
że... Zgadzasz się Paweł z tym? Powiedziałem takie przewrotność oczami.
Wiesz co, ja uważam, że każda nisza kiedyś się kończy. Że tak jak rozmawialiśmy o tych dużych firmach, które bardzo często jak ta nisza się skaluje, skaluje, skaluje, no to one wchodzą z tym produktem. że one nagle kładą na tym łapę i ty już nie masz tej niczym.
Tornicz jest odpowiednio duży, żeby go wziąć.
Tak, tak, tak, do pewnego momentu. Więc znowu spróbować fajnie, znaleźniejsze to jest mega też trudne, każdy o tym marzy. ale żeby zaraz po tym dobrym starcie nie osiadać na laurach i próbować skalować się właśnie w każdą ze stron, o której mówimy produktową, zagraniczną, nawet dobrych ludzi zatrudniać sobie na podkład, na pokład.
To ja mam jeszcze jedną rzecz, że można stworzyć niszę. No i na przykład przykładem tego jest Mastery Commerce Hub, no bo jest to projekt, produkt można powiedzieć, który nie było go na rynku. Więc to jest też jakiś pomysł, żeby zastanowić się, znaleźć jakiś problem. najlepiej w ramach swojej pasji. Ja akurat znalazłem swojego podwórka też z e-commerce'u i stworzenie Master e-commerce House wynikło z tego, że sam miałem ten problem jak prowadziłem e-commerce, że nie było z kim pogadać i na konferencjach było mało gdzieś tam.
To jest dołożenie do tego co powiedziałeś, żeby też zanim się otworzy ten biznes, ten e-commerce, to masz pewne wyobrażenie tego biznesu, że będę robił to, to i to. A ty tego nie myślałeś, że otworzysz coś takiego, tak? Jak zaczniesz ten biznes, to ci się nagle pojawiają rzeczy, które w ogóle nie przeanalizowałeś, że taki strzał będzie brzmiał. Że jakby też ta analiza taka stuprocentowa, że muszę mieć wszystko przeliczone, wymyślone i będę robił to, to i to i to. I nagle otwierasz i po trzech miesiącach widzisz, kurde, wchodzisz w takie zamówienia albo takie i widzisz, kurde, to jest kierunek. A w ogóle go nie... A dopiero jak to zrobisz, to możesz dostać taki ształ, nie? I tutaj w tym przypadku mi się wydaje, no to jest...
Ale nie analizowałem tego, ale na własnej skórze doświadczyłem samotności foundera, doświadczyłem oszukania przez agencję, więc jakby problemy moje wytworzyły problem, który mogą mieć potencjalnie inne osoby. I uważam, że ważne jest szukanie tego, Nawet problemy u siebie, gdzieś diagnozowanie, dyewaluowanie tego w swoim segmencie i wtedy można stworzyć niszę, ale z problemu, nie niszę na zasadzie…
Tak, tak.
Ale trzeba w nim być, żeby do niego dotrzeć.
No wtedy jest łatwiej.
Musiałeś z czymś zacząć, nie? Tak, tak. I potem się pojawiła inna perspektywa.
Tak, to była duża waga. Odwaga, żeby taki projekt stworzyć, żeby iść w tą niszę.
Pasja.
A, okej.
To znowu wracamy do punktu, że mega jara się lubisz to, co robisz.
I poświęcanie, wbrew pozorom, z perspektywy czasu, własnego e-commerce'u. Na zasadzie czas operacyjny, który musisz poświęcić na taki projekt, to jest jakby druga firma, więc masz mniejszy fokus na e-commerce'ie swoim. Więc to jest taka moja refleksja, ale to kręci, więc jakby robisz to, co kręci, to myślę, że jest ważne, żeby robić to, co was kręci. Słuchajcie, krugą kreską oddzielamy segment pytań od widzów, słuchaczy i wchodzimy w segment o nazwie anglojęzycznej Founder Toolkit, czyli narzędzia founderskie. I to będą szybkie pytania i odpowiedzi. Będziemy jechać rundką. Taka doza inspiracji dla słuchaczy, dla innych właścicieli e-commerce. Słuchajcie, trzy narzędzia, bez których nie wyobrażacie sobie pracy. Tu nie trzeba zsypywać jakimiś nie wiadomo jakimi, ale coś, co faktycznie wam pomaga.
Ja mogę zacząć. Pierwsze to na pewno, nieważne jaki, ale dostęp do bazy danych, czyli wszystko, co się dzieje w naszym sklepie, mam tak jakby online dostęp do bazy danych. To jest też wtórne to, że jakby no wywodzę się z programowania, że jakby potrafię sobie tam wydłubać, co chcę, tak. Nie muszę czekać na jakieś raporty od analityka, czy na stworzenie jakiegoś modułu, czy zakup programów, który dopiero mi to pokaże. Mega cenne jest właśnie takie możliwość ułożenia sobie w głowie, co chcę wiedzieć i w zasadzie od razu, po chwili jestem w stanie mieć dane. Także dostęp do bazy danych. Mam takiego ulubionego klienta do bazy danych, Navicat, ale to już jest powiedzmy rzecz drugo, drugo, drugoplanowa, tak? No i z takich tematów do prostszych, no to Trello i jakiekolwiek notatki na iOS.
Ok, dzięki wielkie.
Ja bym rekomendował stworzenie jakiejś bazy wiedzy, gdzie każdy pracownik może sobie wejść i zobaczyć, no nie wiem, jak wygląda chociażby kwestia proszenia o urlop, tak, na przykład, albo nie wiem, jak powinien wyglądać proces pakowania, żeby się z tym mega zaznajomić. Drugim znowu wynikającym z mojego innego zawodu to są narzędzia związane z taką analityką rynku. Patrząc z perspektywy marketplace'ów, które stanowią w Europie jakieś 50% e-commerce'u, to, czy to eBay, czy Amazon, czy Allegro, mają sobie jakieś narzędzie, które sąduje rynek i pokazuje dane analityczne. W Allegro jest to Allegro Analytics. Jest tego dużo, mnóstwo na inne rynki zagraniczne i ono mi pozwala zrozumieć trendy konsumenta, przeanalizować konkurencję, no i mniej popełniać błędów z wprowadzeniem produktu, czy wejściem na jakiś rynek. To takie moje dwa główne responsy, o których mówiliśmy.
Dla mnie na pewno jakiś oms. W tym momencie akurat u nas nie wiadomo nazwę oms do zarządzania zamówieniami przy jakiej skali, bo z tego się nie da aktualnie automatyzacji. Prozaiczny Excel, nie umówmy się, nie czarujmy się, bez Excela z poziomu nie jestem w stanie pracować. No i ja akurat dużo siedzę na Analyticsie cały czas i Google Adsach.
Czyli nie oddałeś jeszcze?
Znaczy siedzę, ale... Poglądasz pracy innych? Nie, no wchodzę i siedzę, siedzę i pytam. No ale nic odkrywczego, nie mam jakichś takich małych. No jest dużo bardzo takiego narzędzia AI. Bardzo dużo jest narzędzi AI teraz, tak? No jest Make, jest Deeple. Ja osobiście nie pracuję, to dla mnie tak miało być, tak? To raczej osoby w firmie, nie? Ale Make, Deeple, dużo jest tych AI-owych tooli, coraz więcej się pojawia. To tam, tam bym szukał.
Dziękuję bardzo. Pytanie numer dwa. Jeden pro tip, który realnie u was działa, dowolna tematyka i nie jest taki spopularyzowany. Tak jak na przykład tu Paweł wspomniał o ciekawej rzeczy, że zbierasz dane z responso i akumulujesz je do swojej strategii.
Czym byście z tym najbardziej zainteresowali?
Sprzedażowe czy...
Dowolna tematyka, coś co może być na stronie, ktoś tego słuchał i mówi, o kurde, zajebiste, zrobię u siebie.
Ja myślę, że taki... znaczy u mnie działa i staram się go popularyzować u mnie w firmie, zwłaszcza z osobami, z którymi współpracuję blisko. Może zabrzmi banalnie, ale robić rzeczy najważniejsze najpierw. Zaczynam sobie dzień i staram się mieć przynajmniej dwie, trzy rzeczy takie korowe, które gdzieś pchną nas do przodu, przynajmniej coś zacząć w tym kierunku robić, bo nie zawsze się da to skończyć dzisiaj. Ale zacząć od rzeczy najważniejszych, nie wchodzić od razu w taki, powiedzmy, wir spraw codziennych, telefony, maile, tylko najpierw zrobić to, co nas pcha do przodu, a potem być, dopiero otworzyć się dla świata, spotkania
Zjedrzamy.
Komunikatory, tak, tak, tak. Dosyć znana pewnie porada gdzieś tam z książek jakichś rozwojowych, biznesowych, ale myślę, że... Skuteczna. Skuteczna, dokładnie. Dokładnie.
Ja nie z książki, HR-owy taki tip, bo ostatnio nad HR-em mocno siedzę, że jak widzimy, że jakaś osoba nie dowozi, to ją zwalniamy, bo nie dowozi. Natomiast mówił mi jej, słuchaj, no jeżeli teraz masz te dwa tygodnie, miesiąc czasu, takiego okresu naprawczego, bo tak go traktujemy, jeżeli twoje wyniki się poprawią, w sensie podejście do pracy, wyniki, nie wiem, magazynier więcej paczek spakuje, czy przestanie się ktoś spóźniać do pracy, to tego wypowiedzenia jakby nie było. I się okazuje, że w blisko 70% ludzi się naprawiają, że jednak to dla nich był ten moment, w którym zrozumieli, że chyba już naprawdę będą musieli sobie tej nowej pracy szukać, co nie zawsze jest komfortowe, szczególnie wśród pracowników. tak zwanych dinozaurów, że są u was, nie wiem, dłużej niż 5 lat, tak? Którzy są w rejonie, gdzie jednak tej pracy dużo nie ma.
Zapisałem sobie, bo to mi się bardzo przyda. W sensie, że nie, że pomarańczowa lampka, czy tam czerwona, tylko, że jakby to jest koniec. I to słowo koniec może zdefiniować bardzo fajny tip. Dziękuję.
A ja mam taki jeden jeszcze jakby projekt menadżera w Nokii Networks, bo ja jestem skorpo. Takiego wysokopostawionego menadżera, że do maila, jeżeli otwierasz maila, to tylko raz, że otwierasz maila i odpisujesz na niego, a jeżeli na niego nie odpisujesz, to do niego nie wracasz. No chyba, że jakieś dane ktoś cię poprosi z tego maila, nie? I to oszczędności czasy, nie?
I to jest taki krótki prototyp, nie?
Wchodzisz w maila, czytasz, odpowiadasz albo i odpuszczasz. Nie ma góry.
A to mi się przyda.
I już nie wracasz do niego nigdy. On idzie do innego folderu i go nie ma.
Ja bym tylko dorzucił, że jak ja na przykład te maile gdzieś tam, nie odpisuję sam, ja najczęściej robię tak, że robię screena maila, wrzucam do czata, mówię odpisz to, to i to, skonstruuję wiadomość tą tak, żebym osiągnął taki cel. Zdecydowanie zacząłem osiągać wyższe wyniki konwersji w celu odpowiedzi, jaką chciałem otrzymać. Nigdy nie musiałem myśleć nad strukturą zdania i nad strukturą wiadomości. I to mi niezwykle przyspieszyło. Odpisywanie na maile, na wiadomości, na wszystkie wiadomości. Nawet jak jest jakieś pytanie zadane na naszej grupie na Whatsappie, jak ktoś pyta o mnie o coś i mam odpowiedzialność szerzej, to nigdy nie odpowiadam, nie piszę, tylko robię zawsze screena. Wrzucam do czata i mówię, ja odpowiadam jego w formie głosowej, jest tylko przekopywałem tekst. I to jest szybsze niż pisanie. W ogóle wycinam tak do zera pisanie przy EA.
To ja też taki tip, który przeczytałem, nie pamiętam jaka korporacja, trochę odwróciła odpowiadanie na maile przez to, że ten kto pisze musi tak skonstruować wiadomość, żeby po drugiej stronie padła odpowiedź tak, nie, albo wrócę z informacją. Czyli ja jak do ciebie piszę, muszę tak zadać pytanie, żebyś mi odpisał tak, nie, albo wrócę z informacją. Też dobry tip. To jest trudniejsze.
Panowie, no jeszcze jest jedno pytanie. Sorry, myślałem, że już koniec. Jedna książka lub źródło inspiracji, takie, które wam przychodzi od razu do głowy. Może być jakiś podcast na przykład.
Ja mam proste. Ja jakby jestem fanem pana Michała Świerczewskiego i z komu i ja od wielu lat się tam czytam, śledzę, wzoruję. Nie czytam książek niestety, nie nauczyłem się przez te moje może ADHD, nie jestem
w stanie się skupić.
Krótkie artykuły i tak dalej. Teraz można słuchać o tyle, nie? Ale nie, to ja i X-kom i to, co się z tą firmą wydarzyło, jak to się rozwinęło i tym bardziej, że jesteśmy z jednego miasta. Ja pochodzę z Trzestnowy, a teraz mieszkam we Wrocławiu. Taki był sklep, po schodkach się wchodziło i tam komputery składał staty biznes.
Mój pierwszy komputer tam kupiłem.
Tak?
Tak.
To też znasz, nie? No to super, nie? To dużo podglądam, patrzę i jakby nie jest to książka, nie jest ten, ale mega.
Ale treści można podejrzeć.
Mega imponujące to coś wydarzyło.
dałem książkę Powerful o talentach w firmie, o kulturze organizacji, o umiejętnościach. Książka, którą napisała pani, jeśli dobrze pamiętam, trzy razy do niej wracałem, która mówi o kulturze w Netflixie, tak, jak to tam się rozwijało, jak to tam skalowało, jak to tam zostało poukładane i naprawdę fajne takie tipy, które można wziąć do każdej organizacji, bo to jest w momencie, kiedy byli mali, tak, kiedy się w ogóle zmieniali. z tego środowiska wypożyczania kaset wideo czy w innym modelu na przejście na platformę streamingową.
Dzięki. W tym roku przeczytałem taką książkę, która wywarła na mnie dosyć duży wpływ. Nie dało się jej przeczytać właśnie tak cięgiem, tylko w zasadzie rozdział dziennie i musiałem tak sobie dać temu we mnie popracować, odpocząć, przespać się z tym. Jest to książka Ryana Holidaya, Fortuna sprzyja odważnym. Czytałem wcześniej inną książkę tego autora, ale tytułu nie pamiętam. W ogóle fajne, fajne jakby podejście, ale właśnie w temacie tej książki o odwadze, no to duży taki wpływ na mnie to wywarło osobisty. W tym roku rozpocząłem udział w rajdach i tu też trochę musiałem sobie taki mindset rajdowca jakby nastroić w głowie, ale też i biznesowo dosyć sporo mi to tak jakby uwolniło mnie od jakichś takich właśnie, a co gdy wtedy, a co gdy wtedy, po prostu... Rozpominanie się o obrzędzie. Tak, pozbycie się strachu. Także jeżeli ktoś ma jakieś właśnie, za bardzo się czegoś boi, czegokolwiek, nieważne, bo to nie jest jakby książka biznesowa tak w ogóle, tylko taka właśnie bardziej bym powiedział życiowa na różnych przykładach, no to polecam Ryan Holiday. Tak.
Myślę, że I naładowaliśmy tą dzisiejszą rozmowę dużą ilością konkretów. Trochę filozoficznie, trochę strategicznie. I dobiegamy sobie powoli do końca. Ale może nie tak jak zawsze jest happy ending i kończy się tak przyjemnie. To może jest jakiś na koniec taki, każdy chciałby was powiedzieć, taki decyzji, która była bardzo złą decyzją i miała zły wpływ na to, co zrobiliście. Jakieś wyciągnięcie jakiegoś takiego jednego koszmarnego błędu. A jeśli takiej nie ma oczywiście, albo nie pamiętacie, to jeszcze jest totalnie okej, bo to takie pytanie, które wymyśliłem sobie na freestyle'u, żeby nie było tak pięknie i kolorowo po drodze inspiracji literackiej.
Ja myślę, że często brak zrozumienia drugiej strony, tak, oczekiwań jakiegoś człowieka, albo brak przekazania oczekiwań moje wobec tego człowieka. Często się tak kończyło, że ta współpraca nie poszła w dobrym kierunku. Natomiast też mam pod to jakiś tam swój claim, który w takich trudnych momentach, może z tej książki on jest, nie wiem, Ale raz wygrywasz, raz się uczysz, że nie każda twoja decyzja będzie zwycięstwem. I nawet ja uważam, że robię dwa kroki do przodu, jeden krok w tył i to też jest dla mnie okej. To też taka akceptacja tego.
Tak, ale to też jest jakby element pójścia naprzód. Czasami trzeba się cofnąć z tego. Ja uważam, że nie ma błędnych decyzji, są tylko lekcje.
Chyba, że drugi raz.
To już wtedy głupota.
Tak, tak, tak.
Także ja nie jestem w stanie powiedzieć co. Może jedyne co, no to że właśnie za długo z czymś zlekałem, ale właśnie ta czasami właśnie tli się w głowie jakaś myśl, że trzeba coś zrobić i gdzieś tam. wkrada się po prostu jakiś tam albo lęk, albo wygodnictwo i po prostu jeżeli coś jest poczucie, że trzeba robić, to uważam, że trzeba robić i to jest główny błąd, którego się dopuściłem niejednokrotnie z perspektywy czasu. Tak, bo nawet jeżeli podejmiemy złą decyzję, to się szybciej dowiemy, że to jest Zła decyzja, ale jeżeli będziemy z tym zwlekać, to dalej się nie dowiemy. A wszystko do czegoś gdzieś tam nas prowadzi, nie? Do jakichś tam nawet błąd pozorny wnosi coś gdzieś tam w życiu.
I tym optymistycznym akcentem chciałem wam podziękować za dzisiejszą rozmowę.
A miał nie być optymistyczny.
I jakoś wyszło tak dopasowanie. Słuchajcie, my się widzimy w ogóle 15 grudnia. na kolacji, evencie. A z wami się widzę za tydzień w niedzielę o dziewiątej na moim kanale, na tym co teraz jesteście, żadnym innym. Dziękuję wam bardzo. Jeśli macie jakieś pytania do naszych gości, to możecie śmiało zadawać w komentarzach. Może zajdziecie chwilę na odpowiedź. Kogoś zainspirowało, chciałby pociągnąć temat. Zawsze to też większe zaangażowanie na platformie YouTube. Więc śmiało pytajcie, zadawajcie pytania do mnie, do moich gości. Może macie jakieś pytania z naszego Master Huba. Więc dziękuję wam bardzo i do zobaczenia w tydzień.
Bardzo dziękuję. Cześć, dzięki.
Dzięki.
Dziękuję ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarripiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trapi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







