Jak sprzedawać PRODUKTY CYFROWE? - Patryk Czerniejewski || Z Buta W Marketing || Oskar Lipiński

W odcinku podcastu „Z buta w marketing” prowadzonego przez Oskara Lipińskiego gościem jest Patryk Czerniejewski – przedsiębiorca, twórca platformy edukacyjnej Chcę Zostać oraz autor licznych kursów online. Rozmowa koncentruje się na jego drodze od początkującego „ameby” do sprzedawcy cyfrowych produktów generujących kilkanaście milionów złotych przychodu. Patryk krytykuje popularne „guru‑slogany” i podkreśla potrzebę autentyczności w mediach społecznościowych, ostrzega przed uzależnieniem od jednego mentora oraz przed ślepym podążaniem za modnymi strategiami (viral, hype). Opowiada o pierwszej rundzie finansowania – dlaczego w tamtym momencie przyjął inwestora, a dziś widzi alternatywne sposoby pozyskiwania kapitału. Wyjaśnia swoją preferencję braku współwłaściciela i pełnej kontroli decyzyjnej. Szczegółowo opisuje swój rytm pracy: poranne „laser‑godziny”, praca w łóżku, inspirację metodą Alexa Hormozi oraz elastyczność w zależności od energii. Porusza temat własnych lęków i „dark side”, w tym strachu przed utratą wartości i terapii, oraz podkreśla znaczenie świadomości emocjonalnej. Na koniec dyskutuje o stałej czujności w biznesie, nieprzyjmowaniu complacencji i o swoich pasjach poza pracą (film, karting, perfumy, paddle). Podcast kończy się serią szybkich pytań o ulubioną książkę, najlepszy zakup i absurdalne przyjemności, podkreślając osobisty charakter rozmowy.
Chapters
Jak sprzedać produktów cyfrowych za 11 milionów, powiedz mi teraz.
Dostałem się do szkoły teatralnej, będąc raz w teatrze. Byłem piłkarzem całe życie takim, który kochał piłkę. I kiedy skończyłem szkołę teatralną... Poczułem, że trochę jestem oszukany. To znaczy, to ja nie jestem taki wybitny, skoro dostałem się do szkoły, gdzie dostaje się na rok 25 osób z 1500 chętnych. Wow, skończyłem tę szkołę. W świecie. No, co mam robić? Nagle cisza. Ja, osoba, która myślała zawsze, tak jestem świadomy, tyle książek czytałem, ja sobie potrafię przecież zadać głębokie pytania. Nie. Nie. Nie widzimy pewnych rzeczy. Po prostu. Błąd. Najpoważniejszy w tym biznesie, jak go prowadzę, to brak umiejętności powiedzenia głośno pomoc. Był moment, w którym klient płaci za A, rozwiązanie problemu, B, przejście z punktu A do punktu B, albo do punktu D, ale musi być jeden krok wykonany. Płaci za zmianę, którą chce przejść. Jest kilka osób, których ja nie trawię, ale nie trawię...
Nie rozumiesz?
To jest z prostego powodu. Powiem to wprost.
Cześć, tu Oskar Lipiński, jestem współwłaścicielem marki DAG. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii producent. Możesz spodziewać tu szczere i brudne prawdę marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podejdę ci darmowy 60-dniowy mini kurs o e-commerce. subskrybuje mój kanał, ale nadal 80% tego nie robi. Więc chciałem cię zachęcić do subskrypcji. Kliknij teraz w przycisk subskrybuj. A jeśli cenisz moje wartościowe treści, które dodaję na YouTubie, to będzie takie fajne mikro wsparcie. Dołożysz cegiełkę do tego, co otworzę każdego dnia. Przechodzimy do kolejnego odcinka. Cześć! Witam was w kolejnym odcinku podcastu z Buta w Marketing. Powolutku zbliżamy się do liczby numer 30, więc trochę odcinków już nagraliśmy. Dzisiejszy odcinek nagrywamy w połowie lipca. Żar leje się z nieba. ale my przyszliśmy powiedzieć wam trochę prawdy o tym, jak tworzy się produkcje cyfrowe i nie tylko. Dzisiaj ze mną jest... Patryk Czernieniewski, cześć. Cześć. Myślę, że na początku wrzucę taką swoją trochę osobistą historię. Patryk jest założycielem projektu Chcę Zostać. Ja kilka lat temu, co zakładałaś ten projekt, bacznie się temu przypatrywałem. Zastanawiało mnie to bardzo, no bo znałem takie projekty w Stanach i władzą mnie dużo za gwozdka, jak to może wyjść w Polsce. I bardzo się ucieszyłem zasadniczo, gdy po kilku latach napisałaś do mnie, że Oskar, robisz spoko jakąś robotę, masz fajne podcasty. Spotkaliśmy się na jedną kawkę i stwierdziłem, dobra, to jest moment, w którym mogę Cię zaprosić i dowiedzieć Cię, jak to jest zrobione, jakie błędy popełniłeś, co zrobiłeś źle, co dobrze, a czego nie chciałbyś w ogóle zrobić. I myślę, że fajną taką merytoryczną wartością dla dzisiejszych odbiorców będzie to, żebyśmy im trochę więcej powiedzieli w szczegółach, bo Porwałeś się moim zdaniem na dość duży projekt, który ja, też będąc super szczerym, też kiedyś nad czymś takim myślałem, więc tym bardziej jestem ciekawy dzisiejszej rozmowy.
No to, czyli byłeś niedoszłą moją konkurencją albo nawet i mogłeś być przede mną, rozumiem?
Myślę, że chyba ty byłeś, chyba ty zakryłkowałeś ten pomysł u mnie w głowie na Polskę, a ja go już weryfikowałem se wcześniej w innych miejscach i innych platformach. Ale niestety, albo stety, zająłem się skalowaniem marki DAG, produktu fizycznego i ten temat troszeczkę można powiedzieć umarł, choć teraz go wskrzeszam w przypadku, no już niszy jaką jest e-commerce i marketing.
Wszystko, mam nadzieję, jest po coś, a kto wie, może kiedyś jeszcze przyjdzie czas, żeby połączyć pewne obszary e-commerce'u i edukacji online.
Why not? Może tak być. Głównym parterem podcastu jest Marka Duck, który jesteś współwłaścicielem oraz dyrektorem e-commerce. Torebki skórzane szyte od 30 lat w Lublinie. Bardzo się cieszę na to, że znalazłem partnerów strategicznych, z których usług na co dzień korzystam. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako Marka Duck. Sam B.I. Platforma Smart Marketing Automation, z której również korzystam. Autopej niezawodne płatności online dla sklepów internetowych oraz innych biznesów online. Nowoczesne usługi dla flot oraz błyskawiczne doładowywania telefonów. Zaufane.pl to integralne rozwiązanie do polskiwania opinii o sklepie i opinii produktowych, które pomaga e-commerce'om w budowaniu solidnej reputacji poprzez skuteczny marketing opinii. Dzięki wykorzystaniu tej technologii pozyskiwanie, zarządzanie oraz prezentowanie recenzji staje się łatwe i efektywne. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. Nie przedłużając, zapraszam Cię do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl oraz zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść praktycznych informacji e-commerce oraz marketing. Patryku, zacznijmy od Twojej historii w pigułce.
Urodziłem się, nie no, może bez takich szczegółów, w pigułce. Ja jestem z zawodu aktorem. Skończyłem Akademię Sztuk Teatralnych w Krakowie. Dostałem się do szkoły teatralnej będąc raz w teatrze. Byłem piłkarzem całe życie takim, który kochał piłkę. I kiedy skończyłem szkołę teatralną, poczułem, że trochę jestem oszukany. To znaczy, to ja nie jestem taki wybitny, skoro dostałem się do szkoły, gdzie dostaje się na rok 25 osób z 1500 chętnych. Wow, skończyłem tę szkołę w świecie. No, co mam robić? I nagle cisza, nie? Do Warszawy się przeprowadziłem i poczułem, że złożyłem tyle CV do teatrów, nikt się nie odzywa. Chyba nie jestem taki jakiś wyjątkowy, ale czułem w sobie, że mam, kurczę, jakąś taką w sobie energię, żeby coś robić, żeby jednak nie czekać, bo to w tym zawodzie to jest niestety głównie czekanie, naprawdę. I obejrzałem sobie Masterclass z Kevinem Spacey, aktorski masterclass i pomyślałem sobie, zajebiste, w ogóle kilka rzeczy, o których nie słyszałem w szkole teatralnej, nie, online'owo się dowiedziałem, mówię, świetne. I gdyby tak na przykład takie piłkarskie szkolenie mogło powstać gdzieś w Polsce, no bo ja, piłka nożna, niespełnione marzenia, myślałem, że takich jak mnie jest trochę więcej w Polsce, którzy potrzebują być pokierowani. Zadzwoniłem wtedy do Tomka Frankowskiego, to jest trzeci najlepszy strzelec w historii Polskiej Ligi i miałem na niego namiar. Pomek, w ogóle, cześć, tutaj mam taki pomysł, wiesz, szkolenie, taki masterclass piłkarski, zrobimy to, wiesz, to będzie wielki projekt, za trzy miesiące zdjęcia. Patryk, spoko, jasna się sprawa, masz pieniądze? Nie mam, ale będę miał, spokojnie, dam radę. Nie miałem tych pieniędzy praktycznie żadnych, no może tam jakąś miałem kilka tysięcy gdzieś na koncie odłożone po studiach i zgłosiłem się wtedy do wszystkich tych turniejów w Polsce. który miałem miejsce, dostałem się na casting do Koła Fortuny. Ten casting chyba jakoś wygrałem, bo dostałem zaproszenie na odcinek. Przeczytałem wszystkie, bo naprawdę są w sieci, artykuły anglojęzyczne o tym, jak wygrać odcinek Koła Fortuny, bo to jest format międzynarodowy. Zastosowałem to i wygrałem cały odcinek, cały finał Koła Fortuny. Tam 17,5 koła chyba, plus zegarek i śliwki na Węczowskie. I zainwestowałem w pierwsze szkolenie. Kiedy powstało, to stwierdziłem, hej, to jeszcze nie koniec. Chcę zrobić coś większego, platformę edukacyjną, która nie tylko w tym temacie ludziom pomoże. I tu cut the long story short, pojawił się inwestor, który mi zaufał i tak stworzyliśmy wspólnie Chcę Zostać, mój projekt, który jest takim moim edukacyjnym dzieckiem, który od pięciu lat już prowadzę, łącząc to tak jak potrafię z aktorstwem.
Sprzedajesz wiedzę online. Sprzedałeś wiedzę online za ponad 11 milionów, więc coś tam o tym internecie i produktach cyfrowych na pewno wiesz.
Coś może mogę wiedzieć.
I coś myślę, że na pewno zdradzimy, ale zanim przejdziemy do produktu cyfrowego i rozłożymy sobie to na czynniki pierwsze, to pobyt mi... Dlaczego robisz to, co robisz? No bo rozumiem, że powód aktorstwa to była jedna rzecz, ale czy tobie też przyświecała misja edukacji innych osób, czy tylko i wyłącznie ta piłka nożna była motorem zapędowym?
Pewnie dobrze by się sprzedało, gdybym powiedział, że moim marzeniem jest zmiana oblicza dochodów w Polsce. To by ludzie mówili, wow, Patryk, głębokie. Ale bym cię ściemnił, bym was ściemnił. To tak nie było. Moim imperatywem do powstania projektu była frustracja i niezgoda na rzeczywistość. Znaczy, czułem po pierwsze, że jestem w miejscu, w którym nie chcę być. Nie chcę, żeby tak wyglądało moje życie. I to była energia, która podążyła, dała kierunek pewnym zmianom. I dopiero wtedy stwierdziłem, że hej, dość dobrze byłoby robić edukację. To było przyjemne dla mnie, myślę, no bo ja nigdy, na przykład w Koninie, tam byłem dla dzieciaka, nie było żadnych, na przykład, warsztatów teatralnych z aktorem, prawdziwym aktorem. Pani od polskiego nie nauczy aktorstwa. To jest częsty przykład, który prowadzi kółko teatralne. I stwierdziłem właśnie, Dobrze byłoby robić takie projekty, gdzie wyciągamy wiedzę z tych największych głów w tym kraju i każdy, w każdym miejscu w Polsce może po prostu tę wiedzę nabyć. I z tej frustracji początkowej do takiej idei, która zaczęła mnie lekko kręcić, powstał ten pomysł, hej, platforma edukacyjna, nie? Teraz jestem w tym biznesie już kilka lat, wiem, że edukacja to jest problem bardzo złożony i ja nie mam takiej możliwości, żeby zmienić oblicze edukacji w Polsce. Jest to niemożliwe. Jak ktoś mówi, że w pojedynkę to zrobi, to kłamie, bo to jest globalna sprawa i wymaga dziesięcioleci prawdopodobnie. Ale punktem wyjścia, powtórzę to jeszcze raz, bo wiem, że wielu z was jest być może w tym samym miejscu, jest niezgoda, frustracja, powiedzenie sobie nie. Ja się nie zgadzam na to, jak wygląda moje życie.
A powiedz mi, ja strasznie lubię temat w ogóle porażek i błędów. To jest coś, co u mnie wybrzmiewa, bo uważam, że bardzo dużo możemy się nauczyć na tych porażkach. I fajnie brzmi ten tytuł 11 milionów w produktach cyfrowych. Może to nawet będzie tytuł odcinka, a może nie.
Myślisz, że to zrób test AB, zobaczysz.
Teraz można w ogóle robić test AB na YouTube, to jest nowość. Taka ciekawostka. Słuchajcie, YouTube w końcu wprowadził możliwość robienia testów AB wewnątrz platformy, co wcześniej było niemożliwe. Ale jakie były? Albo jaki może jeden? Będziemy to rozwijać ten temat. Największe błędy, jakie popełniłeś, startują z tym projektem? Albo które popełniłeś w trakcie początkowej fazy jego?
Spróbuję trzy, ale nie wiem, czy do trzeciego dobrnę. Pierwszy to zaufanie na początku, kiedy byłem naprawdę laikiem ogromnym, nie wiedziałem o biznesie nic, dużej agencji marketingowej, która brała ode mnie 30 koła miesięcznie za działania, które na papierze naprawdę świetnie wyglądały. Ja byłem zachwycony, że to się wszystko wydarzy. Influencerzy, blogi. Wyglądało to znakomicie, nie przynosiło absolutnie żadnych rezultatów i kiedy o wiele mniejsza taka butikowa agencja przyjmowała po nich roboty, okazało się, że nawet piksel Facebooka nie był wgrany. Co kosztowało, byłem z nim przez 4 miesiące, no to na dzień dobry 120 tysięcy poszło, że tak powiem w bardzo głupi sposób, zostało odsiane. To był mój pierwszy błąd, ale Nie wiedziałem, że źle szukam.
A banery są pięknie, kolorowo wyglądające.
Co więcej, oczywiście nie zrobię złego PR-u tej agencji, nie wspomnę jej, jak się nazywa, ale miała rewelacyjne opinie w Google, 5-0. Wtedy było ponad 400-500 w ogóle opinii, co było dla mnie nieprawdą. To są świetni. No i potem też tłumaczyli mi, w jaki sposób oni mogą mi zagwarantować też takie świetne opinie w Google. Więc sobie po fakcie zdałem sprawę, jak sobie sami zbudowali opinię, nie? To nie jest opinia rzeczywista, to jest ich wewnętrzna balika, którą sobie zbudowali. To był pierwszy błąd, więc odradzam wszystkim na dzień dobry pakowanie się we współpracę z dużymi agencjami, gdzie jednak jesteśmy dla nich trochę robaczkami, są zajęci dużymi graczami, żeby ich na pewno jakby zadowolić. Druga rzecz, to teraz odczuwam, że to jest błąd, Mamy tych kursów na chcę zostać ponad trzydzieści, to jest dużo i są różne tematy, wychowanie dziecka, wychowanie psa, rap, piłka nożna, bardzo różne tematy i czuję, że łatwiej by nam było, gdybyśmy od początku mocno segmentowali sobie powiedzmy te tematy pewnymi kategoriami, czyli powiedzmy chcę zostać od początku ma jakąś wielką zakładkę zwierzęta i tam tworzymy ten profil osoby, która jest tymi tymi zwierzętami jakby zainteresowana. Osobny już profil, być może jakąś inną podstronę pod biznes, bo tak czuję, że ktoś jak jest na platformie, to może mieć poczucie, że tego jest tam tyle różnych tematów, że on w sumie już nie wie na czym się skupić i nie wie jaki produkt chce, więc odpuszcza. I czuję, że gdybym zaczynał wtedy, gdybym teraz zaczynał ten projekt, to skupiłbym się na tym, żeby od początku już mocno tworzyć osobne mini światy dla tych wszystkich tematów.
A zacząłbyś ten projekt dzisiaj, gdybyś miał zacząć od nowa, w roku 2024?
Tak, tylko inaczej. Jak? Po pierwsze, już bym nie potrzebował pieniędzy od inwestora na początek, bo bym to zupełnie inaczej poprowadził. Pewnie zapytasz jak, więc bym robił na pewno przedsprzedażę, ale do tego pewnie jeszcze wrócimy. Zadbałbym o to, żeby mieć o wiele więcej udziałów w spółce, żeby być osobą zawsze w pełni niezależną. A trzecią rzecz, którą bym teraz zrobił, to postarał się już na samym początku o to, żeby nie robić rzeczy, których nie znoszę w tym biznesie, które zabierały mi Dobre dni, które zabierały mi czas. Pięć godzin, gdzie ktoś mógłby to zrobić w godzinę za odpowiednią stawkę. Teraz wiem, że to delegowanie jest ważne od samego początku.
Robienie rzeczy, których się lubi robić, które mogą pomóc światu. Moja ulubiona ideologia giga i japońska. Po prostu rozpisujemy sobie na kartce. To jest bardzo proste. Polecam wam. Mogę wrzucić nawet link do tego, jak to zrobić. Wierzę w mnie, jest tylko dwa błędy, a ja jeszcze czekam na trzeci.
Trzeci błąd. A, dobrze. No to tak musiałem... Budujemy sobie suspense w takim razie. Co jest trzecim błędem? Trzeci błąd. Najpoważniejszy w tym biznesie, jak go prowadzę to brak umiejętności powiedzenia głośno pomoc. Był moment, w którym... Wiedziałem, że jakby jestem CEO, więc ja muszę sobie z tym, bo były pewne problemy, duże wyzwania. Wiedziałem, że ja muszę sobie z tym poradzić. Co to interesuje innych? Przecież ja jestem founderem, muszę sobie z tym poradzić, nie chcę innych zarażać swoją energią i tak dalej. No i finalnie tego nie udźwignąłem, tego ciężaru. I byłem w bardzo czarnych miejscach emocjonalnie i mentalnie. Bo czułem, że to będzie przyznanie się do porażki, nie? Powiedzenie, hej, mam z czymś problem. Czy ktoś ma pomysł, jak możecie mi pomóc? Uznałem, że nie mogę. W ogóle te słowa nie mogą paść z moich ust. Teraz wiem, że to jest bardzo uwalniające. To jest konieczne. To jest potrzebne. Jest pierwszym elementem do tego, żeby z tego gówna, które jest w głowie, wyjść. Powiedzieć, hej, potrzebuję pomocy.
A jak się dzisiaj czujesz?
Dzisiaj się czuję okej. Jestem w innym miejscu niż powiedzmy rok czy dwa lata temu, bo myślę, że trochę dzięki terapii udało mi się uporządkować w głowie i zrozumieć taką inną rzecz, że ten projekt to jest jakiś wycinek mojego życia. To nie jest moje życie. To jest wycinek, że coś tam się dzieje, dobrego czy złego, to jest w jakimś procencie, w dziesięciu, w piętnastu. Jeszcze jest cała reszta rzeczy w moim życiu, które są równie ważne. I przekreśliłem znak równa się, bo był jakiś moment, kiedy było Patryk Czernieniewski, równa się chce zostać.
najważniejsza stylizacja w życiu. Taka... To jest bardzo gubiący, miałem podobny wątek, że jakby to jest na pierwszym miejscu i to jest coś, co longtermowo... U mnie też bardzo podobnie się sytuacje klarowały. Czyli też byłem na terapiach, też zresztą nagrywałem odcinek, już chyba na dzień dzisiejszy ten odcinek wyjdzie, gdzie dochodziłem do sufitu i też nie wiedziałem, jak sobie poradzić. Choć ja nie miałem sytuacji, w której, można powiedzieć, projekt upadał, ale ja miałem inny problem. Ja zawsze chciałem być najlepszy, zoptymalizowany, zautomatyzowany i dochodziłem do ścian technologiczno-stategiczno-kreatywnych. I nie wiedziałem, co zrobić, żeby było lepiej, a non stop było lepiej, więc to też jest bardzo gubiące.
Czyli byłeś więźniem własnej głowy. Tak, tak.
Byłem więźniem własnego bycia lepszym.
Chęci bycia lepszym.
Chęci, tak. I w momencie po prostu pomysły się kończyły i to był moment, w którym się podtapiałem.
No bo też to chyba warto powiedzieć, że te ciemne chmury Nie chcę mówić depresja, bo to nie zawsze jest depresja. Są stany lękowo-depresyjne. Wynikają z różnych rzeczy. Jeden ma tak, że nie mówi pomocy, kiedy potrzebuje tylko powiedzieć. Tworzą się chmury. Druga osoba szuka non stop czegoś nowego, bo musi, bo musi, bo musi, bo musi. Tworzą się chmury. I gdzieś, ja nie chcę być tutaj jakimś orędownikiem teraz, teraz pomocy psychologicznej, ale taką dam wskazówkę, jeśli chodzi o terapię, jeżeli mogę oczywiście, że to też, jakby nie warto zrażać się na przykład po pierwszej próbie z terapeutą, bo u mnie było tak, że tak pierwszy terapeuta jakoś nie było flow, nie podszedł mi w ogóle i Zraziłem się trochę, po jakimś czasie mi ktoś polecił znowu, mówi Patryk, nie daj mi spokój, już wiem, to nie jest dla mnie, ale to będzie facet, a ja byłem z kobietą wcześniej, mówię, no dobra, spróbuję. Pamiętam, że pierwsze mieliśmy spotkanie, kiedy sobie wprost powiedzieliśmy, że nie wiadomo, czy będzie flow, zobaczymy, dajmy sobie czas. I na pierwszym spotkaniu mi dodało takich kilka pytań, gdzie pomyślałem sobie, okej.
Wchodzi głęboko.
Dobra. That's the one. That's the guy. No i do dzisiaj pracujemy. Jest to dla mnie bardzo ważna wędrówka po rejonach, które... Ja osoba, która myślała zawsze, tak jestem świadomy, tyle książek czytałem, ja sobie potrafię przecież zadać te głębokie pytania.
Nie.
Nie. Nie widzimy pewnych rzeczy. Po prostu.
Mam podobny feeling. I ja jestem w 8-9 miesiąc i naprawdę...
A facet?
Facet też. Facet Cyprian, pozdrawiam. Zresztą nagrałem z nim też odcinek. No dobra, przejdźmy do trochę tematów trochę bardziej wesołych.
Dobrze, let's go.
Jak sprzedać produktów cyfrowych za 11 milionów, powiedz mi teraz.
Odważnie, rozważnie i uważnie. A tak serio... Kamienie milowe może? Wiesz co, przede wszystkim... Myślę, że musi być kilka spełnionych warunków. Po pierwsze znaleźć problem, który jest teraz dość żarłoczny i który klienci mają na przykład tu i teraz. To znaczy patrzę na kursy, które się sprzedawały lepiej, a które gorzej. I widzę różnicę między kursem, który jest taki, no jak chcesz się rozwinąć, to proszę, nie wiem, szydełkowanie, czyli taki hobbystyczny, a kursem, który rozwiązuje dla przykładu twój pies ścika na kanapę, twój pies czeka na twojego partnera, no to jest problem, który musisz tu i teraz rozwiązać i masz kurs, który tłumaczy, krok po kroku to zrobić, żeby się tego pozbyć, więc...
Szeroki temat w ogóle. Dużo osób może się na niego załapać.
Też, ale nie zawsze kwestia jest skali, bo czasami, jak jest węższy temat, ale jakby jest precyzyjnie dobrany pod tego idealnego odbiorcy, ale w mniejszej skali, to też może, może zażreć. Ale pierwsza rzecz to znalezienie tego problemu, który klienci mogą mieć bardzo pilny do rozwiązania. Druga rzecz, którą rekomenduję, to jest wprowadzenie dwóch rzeczy, czyli presji czasu i presji niedostępności. To jakby to co zauważyłem to, że kiedy kurs był po prostu na stronie, w promocjach, takich minus 30% przez jakiś czas, to nie działało tak, jak komunikacja. Hej, mamy 20 dokładnie sztuk, powiedzmy, tego kursu w tej cenie. Kto pierwszy, ten lepszy. Albo, hej, dzisiaj do północy, widzicie to 21, dzisiaj do północy jest możliwość zakupu w mniejszej cenie, bo prawda jest taka, że klient ma bardzo dużo bodźców zewnętrznych, cały czas widzi jakieś materiały wideoreklamowe, czy nawet po prostu Netflixa sobie chce odpalić. A kiedy ma komunikat, że coś go zainteresowało i jeszcze dokładamy, hej, to jest fajne, nie? Widzisz, to jest fajne. I teraz zatrzymaj się, drugi kliencie, bo do północy masz czas, żeby wybrać, czy chcesz, czy nie, bo potem będzie o wiele drożej. Więc zatrzymaj się i pięć sekund poświęć. Daj swojemu mózgowi, żeby zatrzymał się, bądź poszedł dalej.
W ogóle, jak ja se buduję teraz swoje ustawy o producjach cyfrowych, tych swoich takich edukacyjnych, no to ja w ogóle założenia sprzedaję przez dwa tygodnie, potem są w ogóle niedostępne, ewentualnie na jakiś Black Friday, Black Week, bo To jest ta presja, o której ty mówisz, czasowa, ale to też jest tak, że jeśli ktoś chce ci zaufać i chce ten problem rozwiązać, no to rośnienie się tego w czasie... Zresztą dużo osób też sprzedaje te produkty cyfrowe. Mówię o innych firmach właśnie w tym modelu, ale ty też teraz sprzedajesz w modelu takim, że koszty są dostępne cały czas.
Czy zmieniacie to?
Jaką macie strategię?
Z reguły strategia jest taka, że najpierw przez rok, półtora od premiery produktu, szkolenia, jest tak, że otwieramy sprzedaż. Jest 7 dni, 14 dni, otwarta sprzedaż, komunikacja, hej, hej, bo zamykamy, bo zamykamy. Po półtora roku otwieramy już, czyli jest jakby stała, tą większą kwotę można kupić na stronie. a potem już są takie okienka, ale promocyjne, czyli nie zamykamy sprzedaży, tylko hej, będzie 50% np. drożej już za 3, 2, 1 dzień. Widzimy, że są osoby, które mają też taką przestrzeń finansową to raz, a dwa taką potrzebę, żeby niezależnie jaka to będzie kwota kupić tu i teraz. Mój pies robi cyrki, ale nieważne ile kosztuje, muszę kupić tu i teraz. Więc to też był powód, dla którego trochę zmieniliśmy tą stałą strategię. Zamykamy, otwieramy, zamykamy, otwieramy, a potem drożej, taniej.
Lekcja, jaką można z tego wypisać sobie to. Najlepszy was pewien kurs to jest kurs z psem. Jak o nim mówisz? Tak, dumnie mam.
Tak.
Najlepszy kurs. Robimy to w okienkach czasowych, ale trzecia rzecz, która jest dla mnie super interesująca jako dla marketera, analityka, no to Nie wiem z kim ten kurs z psem powstał, czy to jest influencer, czy to nie jest duży influencer, to zaraz ty opowiesz więcej, ale czy wy docieracie tylko i wyłącznie organicznie do osób, które są grupą odbiorców tej danego influencera, czy tej danej postaci, twórcy, czy wy także dopalacie to reklamami?
Zawsze działamy płatnymi reklamami, bo jednak ta grupa organiczna jest ograniczona. A wierzymy, że nasz twórca, którego jednak wybieramy, no ma w sobie potencjał, żeby dojść poza tę swoją bańkę. I na webinary zbieraliśmy już ludzi z reguły płatną reklamą plus, powiedzmy, jeszcze działania organiczne, no ale nie udałoby nam się przy tym zebrać. Na webinar mieliśmy w zeszłym roku przy jednym otwarciu chyba Żebym nie skłamał, kurczę, 40 tysięcy zapisów na webinar.
Znaczy widzę, że webinary robicie.
Na streamyardzie je realizujemy, ale były zapisanych było. Na webinarze było chyba wtedy 9 tysięcy osób albo 8.
To ciekawa dana. A jaka jest średnia dana osób, które zapisują się, wpadają na webinar?
25-30%.
Świetny wynik.
Poniżej 25 zdarza się. To dużo zależy od częstotliwości, jak często dany ekspert ma webinar, prowadzi, jaka jest pora roku, bo jednak o ludziach, jak jest taka pogoda, jak teraz, są zapisani, ja mówię, no kurczę, chodźmy nad Wisełkę, no bo jest pięknie i ich nie ma. W listopadzie już takich imperatywów w ich głowie nie ma, żeby gdzieś pójść na spacer, na przykład wieczorem.
Dobra, mamy trzy punkty spełnione. Co byśmy jeszcze do tego dorzucił? Taką praktyczną poradę a propos produktów cyfrowych? No bo ja, jak sobie Cię obserwowałem na samym początku, mówię, wow, to wygląda filmowo, ale jakie to musi być cholernie drogie. Czy to jest tak, że ta wiedza musi być podana w tak sprofesjonalizowany sposób, czy mogła być podana w trochę mniej?
Oczywiście, że nie musi, ale jakby to był nasz, po pierwsze, od razu case, który miał być wyróżnikiem, że to będą filmowe projekty, filmowa edukacja, żeby trochę ludziom się skojarzyło to z trybem Netflixowym, z rozrywką jakąś, żeby to się przyjemnie oglądało. No i teraz już wiem, że można podobną jakość uzyskać, co przy tych produkcjach początkowych, przy trzy bądź czterokrotnie mniejszych kosztach. Dopiero W czasie zauważyłem, że hej, a gdyby to światło jakby nie było aż takie, to czy to będzie zauważalne dla widza? Nie. Czyli jeżeli nie będzie dwóch, na przykład, dźwiękowców, tylko jeden i to... Tak, nie ma znaczenia. Czy jeżeli to będzie... Nie ma znaczenia i finalnie powiedzmy... Mamy dziewięćdziesiąt, może osiemdziesiąt procent jakości, którą mieliśmy na początku. Trzykrotnie mniejsze jakby stawki za realizację, koszty realizacyjne. A obrazek jest jakby podobny.
A sprzedaż?
Nie ma to znaczenia na sprzedaży żadnej.
Tak myślałem.
Bo docelowo klient płaci za A, rozwiązanie problemu. B, przejście z punktu A do punktu B albo do punktu D. Ale musi być ten krok wykonany, nie? Płaci za zmianę, którą chce przejść.
No dobra, przejście do punktu B, C, D. A ile procent osób robi punkt A, czyli otwiera w ogóle maila, a ile przechodzi cały kurs? Z średnią statystycznie.
Masz na myśli, ile osób realizuje cały kurs, tak? To jest pytanie. Nie mamy danych twardych, bo nasz system tak zlicza ukończoną lekcję, że jednak trzeba oznaczyć przycisku. Skończyłem lekcję. Albo przejść dalej. Nie każdy to robi, więc wtedy to nie zliczamy, ale z tego co analizowaliśmy obecną sytuację, około 20% osób finalnie kończy cały kurs. Oczywiście część kończy w połowie. Okej, już coś wiedzą. Część sobie skacze po tematach, które interesują. Część nie otwiera w ogóle. Ostatnio nawet mój znajomy, który kupił kurs dwa lata temu, mówi, o Boże, przecież kupiłem wasz kurs. Ten, ostry. A wiesz, że zapomniałem włączyć go w ogóle? Co to włączyć? Masz tożwodni dostęp. No kurde, będę musiał to sprawdzić. Ale to jest częsta sytuacja.
No i tutaj, Patryk, podejmijmy dyskusję na ten temat. Dlaczego tak jest?
Dlaczego tak jest?
Bo ja mam pewną hipotezę i mam też pewne rozwiązanie.
To daj mi proszę hipotezę i rozwiązanie, postaram się albo przytknąć, albo znaleźć kontrarygument, albo jeszcze pobuszować trochę.
Hipoteza jest taka, że ludzie, samo przeczytanie tekstu kopioratorskiego na landing page'u już w ich głowie powoduje, że oni zakupią to i już jakby mają część problemów w głowie rozwiązaną, bo to zakupili. Do tego dochodzi bieżączka, brak czasu, brak motywacji, brak dyscypliny, brak konsekwencji. I gdzieś jakieś badania jeszcze na ten temat czytałem, że po prostu samo zakupienie już jakby jest jakąś częścią rozwiązania problemu.
W ich głowach.
W ich głowach. I na przykład robi świetną rzecz Natalia Ostory, która była zresztą u mnie na podcaście jakiś czas temu, bo ona zauważyła ten problem. Ona zdefiniowała, ej kurczę Oskar, przychodzą do mnie osoby, ona sprzedaje kursy zrobienia wideo. zaczęła se liczyć na inwalu tych klientów, czyli jakby wartość życia w czasie. No i się okazywało, że jak ktoś przyszedł raz, to nie zawsze przyszedł i drugi raz, no bo tego pierwszego nie skończył, więc ona wprowadziła kursy z mentorami. Kursy z mentorami, w których mentor jest taką osobą, która prowadzi zarączkę, daje ci jakąś pracę domową, masz jakieś, nie wiem, live'y, webinary, cokolwiek. I to jest coś, na przykład, co ja chcę u siebie przetestować.
Taka kohorta.
Taka grupa wsparcia. W sensie, oni mają grupę wsparcia gdzieś tam, nie wiem, na jakimś komunikatorze, ale też jakby jest osoba, która koordynuje. Dwa razy w miesiącu zdzwaniacie się i masz takiego nauczyciela nad sobą. No bo ten schemat nie jest jakby człowiekowi nieznany. On go zna ze szkoły. Jakby nie ma kontroli, jakby nie odrabiasz prac domowych, nie robisz progresu.
Nie ma bata, nie?
Nie ma bata. Może ten bat jest jakby właśnie czymś potrzebny.
No, patrząc na przykłady wielkich przedsięwzięć typu, wiesz, Apple czy Tesla, no to też widzimy, że tamten bat między innymi nad pracownikami był, co pokazuje, że jednak bat w większości przypadków robi robotę. Czy jest moralny, czy nie jest moralny, to jest inna sprawa, ale robi robotę. Więc zgodzę się z tym, że podejście pod tytułem, hej, no masz, rób, co chcesz, nie jest najlepsze. I też myślimy o tym, mamy pewne pomysły, co robić, żeby nasi kursanci jednak to przerabiali. Mam pewien pomysł kontrowersyjny, który być może wprowadzę, być może nie. I nie wiem, czy go zdradzać.
Mówisz, że zdradziłeś Hanakawie.
Tak, wiesz, ale nie wiem, czy oficjalnie zdradzę. Zastanówmy się, co by było, gdyby klient kończąc kurs dostawał 25% zwrotu z zakupionego kursu. W drugim kliencie masz takie oddealanie, kupujesz za tysiaka, przejdziesz w ciągu dwóch tygodni, tam test musisz zdać, a zdasz go, jeżeli obejrzałeś wszystko, dasz pracę domową jakąś, którą dostaniesz z jakiejś niemieckiej stali do zrobienia, no i dostajesz przelew. 250 zł.
Bałbym się w naszym kraju tego, że ktoś to zrobi przez jakieś e-jaja, by po prostu zapłacić mniej. Choć z drugiej strony tak się robi w Stanach. Masz te 30 days by warranty. To jest norma. Tylko ja nie wiem, czy edukacja w naszym kraju jest na takim poziomie, że ludzie są świadomi tego, że... Czy nie chcieliby robić takich cebulackich numerów, że tak się wyrażę? Czy by jednak podeszli, okej, ten kurs dał mi wartość...
Ale still zauważysz, że żeby nawet zrobić cebulacki numer, muszą się napocić, muszą coś zrobić, muszą jakoś chociaż trochę w temat wejść, nie? Ja wiem. Dyskutujemy. Nie wiem, stary.
Bo to wszystko idzie w dobrej wierze. To nie chodzi, żeby kogoś oszukiwać. Chcemy, żeby ludzie przychodzili większą ilość rzeczy, bo to rzecz też jest u mnie na masterclassie. Jak sprzedałem masterclassu do 350 osób, to już nie pamiętam ile, ale ze 26% tego w ogóle nie otworzyło. A ja zrobiłem godzinę, godzinną merytorykę, nie puściłem kursu sześciogodzinnego, godzinę.
Nawet taka krótka?
No bo ja stwierdziłem, że właśnie przez ten problem nieotwierania tego, ja nie będę wpuszczał dużych formatów, tylko krótkie.
A co gdybyśmy, gdybyś ty, gdybym ja, nawet przy płatnym produkcie, ta informacja okej, ale na przykład musisz przerobić pierwszy moduł w ciągu tygodnia. Potem możesz obejrzeć jakby całość, ale musisz, bo inaczej tracisz dostęp do kursu. Jak to przedstawić? Czy w ofercie? Nie chcę, a z drugiej strony to byłby jakiś wyrusznik. To jest chyba dobre, bo wtedy rzeczywiście klient, który by już poznał, jeżeli dostarczasz fajną wartość i by zobaczył w pierwszym module, ej, Oskar całkiem dobrze gada. Wchodzi dalej i potencjalnie, jeżeli stwierdzisz, że naprawdę dajesz mięso, mówi, Oskar, ja chcę więcej. To jest fajne.
I on nauczy się więcej, potem kupi od ciebie jakiś inny produkt. Jakby wszyscy są w tej sytuacji wygrani. Wdroży te rzeczy w praktyce, w swoim biznesie. Brakuje tej konsekwencji dyscypliny. To jest największa rzecz, z której ja się spotykam ze swoimi klientami, że ludzie po prostu nie potrafią tego zbudować w sobie.
Bardzo mało osób potrafi... Wewnętrznego bata, o tym mówisz?
Wewnętrznej dyscypliny po prostu, że jakby codziennie robisz...
Dyscyplina to też trochę bat, nie? Który sobie sam nakładasz. Jak nic nie musisz, nie musisz o ósmej wstać, to co zrobisz, żeby samemu powiedzieć? Hej, ja wstaję o ósmej. To jest bardzo ciężkie, ja widzę to po sobie. I wydaje mi się, że jakby to, co widzę też, co czasami działa, to jest powiedzenie publicznie czegoś, nie? Przy edukacji. Hej, słuchajcie, nie wiem, kupiłem kurs o produkcji muzyki. W ogóle przejdę go, będzie fajnie. Jeżeli ktoś potem do nas zagada za tydzień, hej, jak ci idzie, bo tak mówiłeś, powiemy, że kurde, jeszcze nie zajrzałem, to jakiś mały wstyd pojawia. Więc jak ktoś ma z tym problem, żeby coś zacząć, to widzę, że fajną strategią jest powiedzenie publicznie, że coś zaczynam, coś próbuję.
Wsparcie.
I jakby w ogóle zapytajcie mnie za dwa tygodnie za to, jak mi idzie.
No tak, w ogóle wsparcie, to jest jakby uważam, ja na przykład jak robię ten swój produkt, to ja potem ludzi zapraszam do zamkniętych grup na Whatsapp'ie, gdzie oni mogą sobie też wymieniać wiedzą. Jak na przykład widzą komunikację, że hej, skończyłem moduł pierwszy, no to automatycznie kolejni mogą się wymieniać z postrzeżeniami, a ja zrozumiałem to, ja nie zrozumiałem tego. Więc to taka nasza rozkminka, jeśli ktoś tworzy produkcję cyfrową, może coś z tego zgarnie.
Miejmy nadzieję, że chociaż jedną rzecz.
Konferencja z Buta w e-commerce to projekt, który powstał w mojej głowie już jakiś czas temu. Jako prelegent dużej ilości eventów e-commerce'owych, marketingowych, brakowało mi takiego eventu, który będzie bezpłatny, na który będzie mógł przyjść każdy. I będzie to event, który będzie niezwykle merytoryczny i kaloryczny w wiedzę. Brakowało mi eventu, w którym cała Prawa i Agenda będzie wypełniona praktykami. Praktykami mniejszymi, większymi, którzy przeszli od punktu A do punktu B i chcą się podzielić swoją historią oraz tym, w jaki sposób im udało się dokonać pewne rzeczy. 19 września godzinie 10.00 startuje konferencja z Buta e-commerce. 12 prelegentów, niesamowicie kaloryczna wiedza. Ja będę jednym z nich oraz moi znajomi również, m.in. Mateusz Haber, który tak jak ja został wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 oraz odkryciem roku 2024. Chciałem cię serdecznie zachęcić, bo event jest bezpłatny. Tak jak cała moja działalność w internecie, staram się dawać dużo darmowej wartości, żebyście mogli uczyć się na błędach oraz inspirować się od praktyków. 19 września, godzina 10. Konferencja jest współorganizowana razem z Choperem oraz Samba.ai. Ja wychodzę z założenia w ogóle, że jestem w stanie powiedzieć całą wiedzą. Ktoś może zrobić sobie kopię i wklej, bo to i tak niewiele zmieni. Nie wiem, jakie jest twoje podejście. W Stanach tak jest.
Niewiele zmieni, co to znaczy, że niewiele zmieni?
Niewiele zmieni, że... Zobaczcie, bardzo dużo dzielę się wiedzą nawet z e-commerce'u, case studies pokazuje. Teraz będziemy robić w ogóle cały case studies, jakby sprzedaży tego masterclass'a, punkt po punkcie, z kasą, te wszystkie wypisane, no bo... Ja wychodzę z założenia, i to jest moje podejście takie amerykańskie, że im więcej włożysz w rynek, tym więcej z niego wyjmiesz. I to, że ktoś zobaczy jakiś jeden schemat, on i tak tego nie przekopiuje i nie stanie się na twoją konkurencję, bo trzeba mieć budżet, znajomości, network.
Plus nie jest z tobą, nie?
No, więc jakby, więc im więcej wrzucisz w rynek, tym więcej dostaniesz. To jest moje podejście. Ale jest w Polsce taka mentalność, że, a kurde, oni się dowiedzą, jak to robimy.
Jest... Taka mentalność u części twórców. Wiecie, że to jest pełne zdanie.
Tak, dość dobrze to powiedziane.
I zauważam, że... Mamy fajny przykład, że twórcy, którzy mają już swoje książki w jakimś temacie, powiedzmy nasz kurs często jest podobny treściowo do tego, co jest już w książce i był strach. Znaczy ktoś to kupi, przecież to już ludzie wiedzą. Okazywało się, że ludzie chcą jeszcze raz to być może sobie wdrożyć i w innej trochę formie, w formie wideo. I to, co też jeszcze mogę wspomnieć, to fakt, że dajemy od siebie po prostu 100%, mówimy, dajemy kawę na ławę, hej, tak jest, tak jest, to działa, to działa u mnie, to działa w moim projekcie na przykład. Sprawdźcie u siebie. Nie tworzymy sobie konkurencji, tworzymy sobie w takim przypadku osoby, które jakby do koszyczka ich już coś włożyliśmy, więc czasami być może w przeszłości będziemy mogli wyjąć. Tak to działa w potrzebie. Dwa to, co mówisz, że Nauczyłem się teraz w ostatnim roku, że to nie działa tak, że przeczytam sobie Aleksa Hormoziego, zrobię Control-C, Control-V i wow, miałeś rację Aleks, to działa świetnie. Nie, część tak, część nie, bo są, okej, to jest Polska, bo to jest taki produkt i nie wszystko działa. I nauczyłem się tutaj, że są pewne czynniki, tak jak szczęście, znajomości, odpowiedni czas.
Budżet.
Budżet i pewnych rzeczy nie zawsze przeskoczymy. Bądźmy świadomi, że kontrolacja kontrwałów to jest zgubna w ogóle strategia.
Można sobie coś wziąć i z tego jakby, no ja dlatego mówię, możecie kopii wklej robić cały czas, bo to wam pomoże w niektórych segmentach, ale to nie jest, nie przykopujecie tego, co się udało.
To nie jest hostowie, nie?
Tak, tak, tak. Hormozy to w ogóle uwielbiam.
Też, kurde, lubię go się strasznie.
To jest, to jest bezpośrednia komunikacja. Never skip desserts. Uwielbiam ten tekst, który on mówi.
I taka czapeczka.
Tak. Pełen ludzik. Pełen ludzik. Myślę, że grubą kreską możemy oddzielić nasz takim brainstorm dotyczącym produktów cyfrowych. Jeśli ktoś chce się dołączyć w komentarzach, to serdecznie zapraszam. I przejdziemy do tematu, który jest dla mnie też interesujący i myślę, że on trochę będzie taką dyskusją, bo ty współpracowałeś z dużą ilością twórców, ja współpracowałem z dużą ilością twórców, ja głównie instagramerów, youtuberów. Ty też miałeś osoby publiczne, piłkarzy, muzyków i zawsze jest takie pytanie na szkoleniu, ale Oskar, jak ty się do nich dostałeś? Jak ty to zrobiłeś? Jak ty to zrobiłeś, Patryk?
Po pierwsze, trzeba zdobyć numer do największych, najgrubszych ryb do menadżerów, bo bezpośrednio będzie bardzo, bardzo ciężko. Więc to często bywało tak, że nie pamiętam jak, ale udawało mi się otrzymać te kontakty do menadżerów, bo one są dostępne gdzieś u kogoś. Nie zawsze publicznie, ale da się do nich dostać na pewno. Kolejna osoba, którą znacie, którą kojarzycie, może mieć dostęp do telefonu do menadżera. I tam warto przygotować się do rozmowy, żeby nie podchodzić do niej z punktu, hej, ja jestem maluczki, wy jesteście wielcy, ja bardzo proszę, ja błagam. Bo to nie zadziała, bo takich ja malutki, ja proszę, tam jest dziesiątki, setki. Proszę, udostępnijcie to, dajcie mi znać, a mogę autograf? Nie. Po pierwsze trzeba podejść z pozycji, Partnera. Cześć. W ogóle macie tutaj społeczność, macie swoją markę, ja mam z kolei wiedzę o sprzedaży, mam ekipę filmową, mam strategię, mam pewien pomysł i z połączenia tych dwóch równoważnych sił stworzymy fajne działanie. Jeden plus jeden, jeden plus jeden to jest trzy, a nie dwa. Okej, okej. Let's talk about details. I to co zauważyłem to, to podejście działało, plus chyba trochę Moje podjaranie mega tym pomysłem i jakby to, w jaki sposób o tym opowiadałem, to jak prezentowałem, to że miałem case z Ameryki, z zachodu. Zobaczcie, to tak wygląda, nie? Masterclass, w ogóle coś podobnego zrobimy. To będzie pierwsze w Polsce. Jak my tego nie zrobimy, to ktoś inny to zrobi. Więc to możecie być wy albo ktoś inny. Więc chcecie być tymi pierwszymi? Trochę tak, ale może nie bardzo ofensywne.
Ale zajaranie, pasja w oczach.
Tak, bo ja wierzę, wierzyłem, wierzę, że to jest dobre co robimy i to jest fajne i to mnie gdzieś rajcuje ta współpraca z tymi osobami, których bym pewnie nie miał. sposobności poznać w innych warunkach. Pamiętam z Elą Zapędowską do dzisiaj plan filmowy z nią i okazała się fantastyczną babką, naprawdę wspaniałym człowiekiem, serdecznym, dobrym, z poczuciem humoru, z dystansem do swoich pewnych już zdrowotnych przygód, tak to nazwijmy. I to, co jeszcze was zachęcam, to zapoznać się z metodologią Chris'a Voss'a. Chris Voss to jest gość od negocjacji. On negocjował, jak byli terroryści w różnych sytuacjach, to on był tym, co razem z FBI kooperował i on negocjował bardzo ważne rzeczy, nie? Zdrowotne i jakby życiowe. I on kilka książek napisał o tym, jak przenieść te aspekty negocjacji do biznesu, do relacji prywatnych. To są fajne rzeczy. Na przykład taka jedna rzecz, Jeden tip, bo nie chcę się tutaj rozgamaźniać przy tym temacie. Jest jedno magiczne słowo w negocjacjach. To nie zabrakadabra. To słowo to jest fer. Jeżeli zapytasz się odbiorcy, hej, mam taki pomysł, taki podział, nie? 60-40, czy u ciebie to jest fair? Jeżeli na jakimkolwiek poziomie rozmowy, konwersacji ta osoba potwierdzi, potem się już z tego nie wymiksuje. Bo jeżeli to by musiała zaprzeczyć swojej moralności, nie? Skoro coś jest fair według niej, potem ona z tego się chce wymiksować, to chce się wymiksować z czegoś, co jest sprawiedliwe i sama przyznała. Więc ludzie nie wymiksują się z tego, w większości przypadków, z tego, co potwierdzili słowem, że to jest fair.
Świadomy zawsze to mówię, ale nie wiedziałem, że to jest jakaś technika.
Zmieniłem ci może, wiesz, postrzeganie tego słowa, co?
Tak, ale nie, fajnie, fajnie to brzmi. W ogóle fair deal'e powinny być w tych działaniach, no bo ja robię te torebki, w kolekcjach ty robisz te produkty i z drugiej strony muszę czuć się po prostu, że jest to sprawiedliwe. Ale nie każda współpraca jest miła i przyjemna.
Co ty gadasz, naprawdę?
No ja miałem kilka takich nieprzyjemnych, ale jestem strasznie ciekawy twoich. Co było... bo nie chcemy tu zdradzać z kim, prawda? Ale dlaczego takie współprace, no nie wiem, czy kontentowo, czy... Dlaczego nie wyszły?
Czynnik ludzki jest czynnikiem, na który mam najmniejszy wpływ. To dobrze wiem. Możemy zadać o wszystko, ale na czynnik ludzki nie zawsze. Była sytuacja, gdzie ekspertka, którą mieliśmy mieć, mieliśmy z nią robić kurs, nie pojawiła się na planie. Gdzie było opłacone wszystko. Ekipa, lokum. Ja czekałem na planie, nie przyjechała ta ekspertka, a nie miałem w umowie kar za takie coś, bo stwierdziłem, że po co takie rzeczy? To ludzie przecież, jesteśmy dorośli. Nie przyjechała. I tak powstał mój kurs sztuka mowy, który jest dostępny, bo stwierdziłem, ej, słuchajcie, zostańcie, zostańcie, coś wyniesie. I wziąłem sobie z głowy wszystkie rzeczy, które miałem w szkole teatralnej. O wymowie, impostacji, o oddechu. Mówię, dobra. Jedziemy z tym, nie? I nagrałem cały kurs, cztery moduły o sztuce mowy właśnie w przestrzeni, gdzie mieliśmy realizować kurs z Panią X. Tak ją nazwijmy, ale prawda jest taka, że trochę staram się być, relacyjnym kameleonem, bo mamy naprawdę różne jednostki, bardzo ciekawe. Tylko niektóre mają charakter łagodniejszy, niektóre trudniejszy, a z każdą trzeba się umieć skomunikować. Czasami są to bardzo przyjemne komunikaty. Ej, super, wyszło nam, w ogóle jest super, w ogóle miliony, to powiedziałem, wow, wow. A czasami jest hejt, trochę nam nie wyszło.
Smutno.
Ale to niczyja wina, zrobiliśmy tak, wszyscy i różne są odpowiedzi. Więc to, co ja teraz jakby rekomenduję, to mieć świadomość tego, że jeżeli nam z jedną osobą nie wyszło, to nie jest jakaś stała pod tytułem, to ja nie mogę z nimi gadać, nie umiem w ludzi. Nie, po prostu z tym konkretnym człowiekiem się nie nadbraliście. Spróbuj z drugim i z trzecim. To jest zawsze inna przygoda intelektualna. Ja uwielbiam ją.
Jeszcze raz.
Nie słyszałem. Czemu ja słyszałem? Przecież ja już miałem w głowie melodię. Ja uwielbiam ją. Ona to jest... Dlaczego mam to w głowie?
Przerwałaś mnie, chciałem coś śpiewać.
Wiem, przepraszam. A może powiedz. Nie, nie śpiewaj. Powiedz, co myślisz.
Ja mam nową zasadę. Kiedyś, zanim nawiązałem z kimś współpracę, no to wymieniałem jakieś maile, jakiś call, wideocall, a teraz tylko i wyłącznie kawa. Ale kawa, która jest kawą, gdzie się musimy poznać, a nie gdzie od razu gadamy o biznesie. Tą zasadę przypadkowo wprowadziła nasza wspólna znajoma.
Wspólna nasza znajoma. Mamy wspólną znajomą?
Z którą robimy wspólne, ty robisz produkty, ja robię produkty.
Nie zdradzisz, kto to jest, czy zdradzisz?
Nie, Ola Pakuła, która też była u mnie w podcaście i ona zaprowadziła taką kawę. Kawę, gdzie sobie siedzieliśmy, pogadaliśmy, tam nie było mowy o produkcie, tylko o naszym podejściu w ogóle do biznesu, do życia. I dopiero potem wszedł wątek produktowy i to jest ciekawe, że Nie zawsze warto od razu gadać o biznesie, a czasami po prostu wyczuć, czy mamy wspólne flow.
Prawda jest taka, że kiedy mamy wejść z kimś w długotrwałą relację biznesową, no bo to czasami trwa. to się może dużo wydarzyć. I zgodzę się z tobą, że ta intuicja początkowa pod tłem, nie czuję tego gościa, albo chyba czuję tego gościa, ma kolosalne znaczenie. Ja przyznam ci, że też miałem sytuację, że spotkałem się z kimś na takie kawy. Czasami były śniadania, czasami obiady, czasami kawy i w tych pierwszych pięciu, dziesięciu, piętnastu minutach Już miałem w głowie jedną myśl. Boże, nie chcę bardzo z nim nigdy pracować, nie? Ludzie, zabierzcie mnie stąd, chociaż nie, chociaż godzinę pobędę, żeby nie wyjść na osobę, która ma ludzi w dupie. Dobra, będę udawał dobrą minę do złej gry, ale już wiedziałem, że nigdy w życiu, za żadne skarby. A były sytuacje takie, że mówię, cholera, szkoda, że tak szybko się skończyło. Jeszcze bym pogadał, ale dobra, czas goni.
Łatwo jest wyczuć niektóre rzeczy.
Warto jest wyczuć, kto nam leży, no bo znamy swoje potrzeby. Wiemy, czego potrzebujemy, to współpraca z drugą osobą. Więc tak, to jest proste stosunkowo.
Nie za wszelką cenę, bo są też, ja miałem przypadki, w których miałem współpracować z dużymi twórcami, ale tam po prostu nic się nie zgadzało. Deadliny, komunikacja.
Czyli niby potencjał duży, ale było dużo ale po drodze.
Ale brak organizacji. Bo influencerzy to influencerzy, a nie biznesmeni. I to jest największy problem. Za szybko dochodzą do czegoś i nie dochodzą pracą biznesową, nie mają jakby takiej kultury pracy, tylko dobijają się zasięgów. Często, nie mówię, że to jest każdy przypadek, ale często takie sytuacje są. Jest duży zasięg, łatwość, jakiś algorytm ich wybił i nie za bardzo rozumieją strukturę organizacji pracy, przez co nie są w stanie się potem dogadać, z biznesmenami.
Na przykład nie rozumieją, ile kosztuje drugą osobę spóźnienie, albo odmowa czegoś dzień przed, że to nie jest tak łatwe.
A jeśli już jesteśmy przy twórcach internetowych, Patryku, to czy są tacy, którzy jak patrzysz, to otwiera ci się taki duży nóż w kieszeni i mówisz, Chryste Panie, dlaczego ta osoba to robi?
Oskar, wszyscy są świetni na polskim rynku. Nie ma żadnych osób, które działają potencjalnie, wydawałoby się, pozytywnie na naszą grupę odbiorczą, a potem się okazuje, że skutki są katastrofalne.
Może, jeszcze przerwę, może bez wskazywania, a opiszemy tą osobę, o której można myśleć.
Jest kilka osób, których ja nie trawię, ale nie trawię...
Nie rozumiesz?
Z prostego powodu. Powiem to wprost. Byłem na początku drogi. Jestem już teraz trochę dalej, więc patrzę na to z dwóch perspektyw. I wiem, że gdybym był na początku drogi, to mógłbym łykać jak pelikan to wszystko, co mówią, bo to by mi bardzo pasowało. Bardzo by mi leżały te slogany i te rzeczy, że a, zrobię to i to, to się uda. Zrobię to i to, to się uda. To dzięki, że tak mówisz, nie? Fajnie jest wierzyć, że to ma sens. Teraz Wiem, że to zupełnie tak nie działa. To jest często bullshit. To nie tędy droga. I wierzę głęboko, że pewne osoby na początku swojej drogi biznesowej, nie tak to nazwijmy, będą bardzo rozważne. To znaczy, będą stawiały dużo pytań. Czy na pewno to, co ta osoba proponuje, to dobre rozwiązanie? Czy na pewno Jak ktoś mówi, sprawdzona strategia, dzięki temu będziesz najlepszy. I 200 osób komentuje, chcę, chcę, chcę, powiedz mi. I co, to 200 osób będzie rzeczywiście najlepsze? Bo wprowadzi dokładnie tę strategię? To tak, to tak nie działa.
I chciałbym albo 50 najlepszych huków na twoją rolkę. Napisz rolkę.
A za tydzień jest 40 innych huków i te są już lepsze, nie? A za tygodnie tamto jest nieaktualne. Teraz mam w ogóle najnowsze odkrycie.
Kiedyś były virale, teraz virale są bez sensu.
Miejmy głowę wszyscy na karku i jakby, to też mówię jakby w swoim kierunku, że oglądacie to, to też nie myślcie sobie, o Patryk, to pewnie już tak w ogóle wszystko. Nie. Też podważajcie wiele rzeczy, nie zgadzajcie się z pewnymi rzeczami. To uważam, że jest wielka, wielka wartość, że ludzie mówią, a dlaczego? Tak? A pokaż. Tak? A czemu tak myślisz? Jakby czym to podpierasz? Ty mówisz to, bo to wiesz z książki, czy to przeżyłeś?
A przyznaj się do błędu.
To myślę, że każdy, kurde, gdzieś znajdzie błąd. Ja też nie miałem z tym problemu.
Ale nie. Chodzi mi, żeby te osoby się przyznawały do błędu, bo ten Instagram nie jest tylko Successful Life.
Jakby ja uważam, że... Mówisz, żeby pokazały też czarne strony, po prostu? Rzeczywistość. Prawdę.
Autentyczność. Tego mi brakuje najbardziej.
Wiesz, co mnie boli? Jakby mam... komunikaty od powiedzmy ludzi na początku drogi, bo czasami też mi się zdarzają mentoringi, rozmowy, że hej, słuchaj, ta osoba, to była kobieta, dawała mi takie i takie rady, dawała posty, że musisz zrobić to, to, to i wszystko robiłem. I wiesz co, ja już nie mam siły, bo robię to i robię to i robię przez cztery miesiące, już nie mam czasu w ogóle i dla syna nie mam czasu i to mi nic nie daje. Mówię, to jest jeden duży błąd. to totalnie zawierzyłeś jakby swój rozwój wiedzy jednej osoby, uznałeś ją za jakiegoś guru, że trzeba się jej słuchać, że to jest jedyna prawda. Spróbuj inaczej, można inaczej, można... Może też
to nie jest dla ciebie. To jest bardzo ważna rzecz.
Może nie czujesz tego. Rzeczy nie są zero-jedynkowe. Ja też na przykład wiele rzeczy wiem, że prawdopodobnie są dobre, ale nie są moje. Ja nie chcę iść tą drogą. I wiem, że my przed spotkaniem powiedzieliśmy sobie, że może warto było pewne rzeczy tutaj wypunktować dosadnie, wręcz wspomnieć z nazwiska. Ja bym chyba finalnie nie chciał tego robić, bo myślę, że osoby, które mają łeb na karku, mogą pewne kropki już połączyć. I to też jest smaczniejsze.
Zresztą ja te kropki już kiedyś stawiałem w innych podcastach, więc jak ktoś słucha mnie długo, to na pewno dobrze łączy te kropki. A jak kiedyś wspomniałem tą historię na Instagramie, to około 30 osób połączyło te
kropki, więc... Zapraszamy Sherlocków do szukania kropek.
Zakończmy tym, że nie wszystko jest czarno-białe i strategie, które przedstawiane są przez guru Instagrama.
Przed użyciem zabawności jesteście ulotki.
Tak, dokładnie. Mamy jeszcze dużo takich ciekawych tematów. Muszę zastanowić się, od którego chciałbym zacząć.
Oddawaj sobie od góry.
Po co ci byli inwestorzy?
Good question. Dlatego, że ja byłem na początku biznesową amebą, ale nie mówię to, żeby się obrazić, jakby amebą, że byłem maluczki, nie wiedziałem nic. Miałem tylko pomysł i wiedziałem, że tym moim wyróżnikiem po prostu jest jakość produkcyjna i jakby potrzebuję tych pierwszych, pierwszego zastrzyku pieniędzy, żeby dowieść ten dowieść ten materiał o najwyższej jakości, bo myślę, że takie osoby, nie wiem, właśnie typu Elaza Pendowska czy Igor Herbut nie zgodziliby się, gdybym powiedział, chcę zrobić taki kurs online, przed kamerką siedzimy, nie. Ich też kupiła wizja tego, że to było filmowe. Po drugie, chciałem jednak zacząć to z kimś. To jest mój pierwszy biznes ever w życiu. Jeżeli pytasz, jeszcze potem dopowiesz mi, czy tak bym zrobił dzisiaj, czy bym szukał inwestora, nie, teraz bym nie szukał. Jestem już w innym miejscu, wiem trochę więcej, wiem, że są inne sposoby na zebranie kasy niż jeżeli po prostu inwestor, ale w tamtym momencie życia nie widziałem innych opcji na stole, więc nie żałuję niczego. Czy to cię satysfakcjonuje, moja odpowiedź, czy jeszcze chcemy podrążyć?
Satysfakcjonuje mnie, choć jest to dla mnie ciekawe po prostu, bo ja byłem wychowany w takiej kulturze zero wspólników. Żadnych wspólników nigdy. Pewnie to się brało z tego, że może... Oszuka cię. Tak. I ja dalej tę zasadę wyznaję, że ja lubię być tym osobą na górze i ja nie wyobrażam sobie mieć kogoś na tym samym poziomie decyzyjności, co ja. W sensie, w firmie rodzinnej jest tak, ale tam mamy mediatora międzypokoleniowego, który nam to układa.
Prawda?
Tak.
Gruby temat.
A to jest super pomocne. To w ogóle jedna z lepszych inwestycji. Mediator międzypokoleniowy.
I jak chcesz coś tam biznesowo się
skomunikować... To oczywiście z Szwajcarią mówić tak, tak, tak. W sensie, no tylko to musi być zaufana osoba. Ale ja jakby ciężko by mi było. W sensie, no to jest moje, to jest moje osobiste, ale nie wyobrażam sobie takiej sytuacji nawet, powiem ci wprost.
Że nie masz pełnej decyzyjności?
Tak, że ja lubię słuchać ludzi, ja lubię płacić mentorom i lubię zdradzać pomysły, ale w finale decyzję lubię podjąć ja.
I to super, bo to jesteś ty, to jest twój model. Są osoby, które chcą mieć 50-50, a są też takie, które chcą mieć mniej, bo wszystko w bylenie odpowiedzialności. W kwestii zdobrania swojego modelu biznesowego pod swoje własne potrzeby, tak mi się wydaje.
A ty się czujesz dzisiaj dobrze w tym wszystkim? Co robisz? Widzisz zajawkę, jaką miałeś, pasję o oczach, którą mówiłeś na samym początku o Tomaszowi Frankowskiemu?
Czuję, że jestem większym pragmatykiem niż wtedy. Teraz trochę o edukacji online już wiem. Znam jej blaski, znam jej cienie. I myślę, że mam, i to też komunikuję jasno, mam w sobie energii na 4 i 5 lat jeszcze maksymalnie w tym temacie edukacyjnym. Ja też zawsze mówiłem, że moim marzeniem jest jednak film i produkcja filmowa. I wierzę, że ten biznes i jakby teraz pochłonięcie się tematem edukacji jest jakaś element mojej drogi, nie? W trzydzieści, teraz do trzydziestego piątego może roku życia będę chciał zrobić to najlepiej jak potrafię, dotykać edukacji, bo czuję się w tym mocny. ale to nie jest coś, gdzie budzę się i po prostu, wiesz, tak jak mam z planem filmowym. Ja mam plan filmowy, to po prostu czuję ekscytację w każdym centymetrze mojego ciała. Tu po prostu bardziej pragmatycznie, Excelowo, hej, słuchajcie, droga ekipo, co robimy, lepiej, gorzej, więc zaczynam mieć zdrowy, zaznaczam zdrowy, żeby nie myśleć, że mam to wszystko gdzieś, zdrowy dystans. Jest to filma, którą prowadzę, jest to projekt, który dla mnie jest bardzo, bardzo ważny, również emocjonalnie. Ale to nie jestem ja, to jest jakiś element tylko i wyłącznie mojego życia.
A długo pracujesz?
To znaczy, ile pracuję dziennie?
Tak, ile pracujesz dziennie.
To zależy, oczywiście. Są dni takie jak jutro, gdzie na przykład cały dzień nagrywam jakby swój kolejny kurs, plus jeszcze mam jakąś rodowę.
Jeśli można wiedzieć.
To będzie kurs o skuteczny lejek sprzedażowy. Zrobiłem ich kilkaset, więc wierzę, że wiem jak sprzedawać webinarem, auto-webinarem i innymi lejkami. Będę chciał tą wiedzą się podzielić. Była już przed sprzedaż. Tak, auto-webinary też mamy ich sporo, bo jednak chciałbym robić webinary z ekspertami bardzo często, ale jak domyślasz się, ich dyspozycyjność nie pozwala na realizowanie tego tak często, jak bym chciał, dlatego pojawił się pomysł auto-webinaru. A pytanie, które zadałeś brzmiało jak?
Żebym ja to wiedział. Pytanie było, jak był na twój dzień pracy? Ile pracujesz dziennie? Jak był na twój dzień pracy?
Różnie, no bo... Mamy taką energię w ciągu dnia. Taką. Nie mamy taką. Nie mamy takiej. Jeżeli wiem, że będę prowadził leczony webinar, gdzie daję sobie 200% po prostu energia tryska, no to wiem, że ja nie mogę tylu energii, tyle spożytkować wcześniej. Więc staram się zrobić to, co jest konieczne, potem dać sobie przestrzeń, żeby potem móc wystrzelić. Więc do... Precyzyjnie mówiąc, patrzę co mnie dzisiaj czeka, jakie zadania, wtedy patrzę ile to powinno zająć, żeby to miało sens. Jeżeli to jest kwestia mailingu, tematów z zespołem, 8 może być godzin, czasami 6, czasami 5, czasami 4, czasami 0, jeżeli czuję, że jestem dzisiaj totalnie bezużyteczny. To jest dzień regeneracji. Kiedyś myślałem, że to jest, Boże, Patryk, ale w ogóle tracisz tyle cennego czasu. Nie, ja go zyskuję, bo dzięki temu jestem tutaj zdrowy, jestem czysty i mogę dalej pracować, mogę dalej funkcjonować.
Wyznaczanie strategii jest najważniejsze.
Tak.
I musisz mieć czystą głowę do tego. Taką lekką, zwiewną chmurkę w głowie.
To bardzo rzadko się zdarza, żeby mieć taką leciutką głowę, przyznaję, jakby, bo to znaczy, czym jest leciutka głowa, nie?
Ja mam tu leciutką głowę...
Nie obarczona wyzwaniami, problemami, czym jest luźna głowa, nie?
Leciutka. Właśnie, ja nie wiem, ja mam tu leciutką głowę codziennie o piątej, przez półtorej godziny do dwóch, potem już nie mam tej leciutkiej głowy.
A to musisz sprawdzić sobie, mówisz, kurde...
Nie czuję, że wtedy jestem jakby na innym poziomie w ogóle rozkminę.
Ciekawe.
Nie wiem, to jest też ciekawe i w ogóle wstaję, jestem wyspany i od razu wedle strategii... Do kompa? Tak, Hormoziego, półtorej godziny o piątej, w sensie z łóżka, w ogóle to jest... Z łóżka? Tak, w ogóle to... To szalone. To jest mega szalone, ale tak robi Hormozi też. Ja mówię, kurde, sprawdźmy to. I to jest super. W sensie, te półtorej godziny robię prawie wszystko. To jest jakby laser.
I jeszcze to robisz w łóżku?
Tak, w łóżku.
Ja pierdzielę. To ja mam zasady z kolei. To jest fajne, bo widzimy, że każdy musi do siebie stosować.
To jest nowe, ja tego nie robiłem wcześniej.
W ogóle nie ma wstępu laptop do łóżka. To jest strefa, gdzie dzieją się tylko dwie rzeczy na S. I one są bardzo przyjemne. To wszystko.
Mówisz, to jest nowość, u mnie tego nie było wcześniej. A jaki, Patryku, jest twój dark side?
Jaki jest mój dark side? Dobre pytanie i łatwe. Nie wiem, czy to jest dark side, bo tutaj pewnie chodzi, to jest bardzo ogólne określenie, więc pytanie, czy jaka jest strona, której mało kto widzi, to tę stronę mnie, czy chodzi o jakieś jakby...
Każdy odpowiada, interpretuje jak chce na wszystkie pytania.
A świetnie, no to jadę w takim razie po swojej interpretacji. Ja gdzieś z reguły jestem gościem, który bardzo lubi relacje z ludźmi, jakby bardzo pro human, nie? Spotkania, rozmowy, działanie. Ale założyłem, że mam takie dni, gdzie kiedy jest jakiś problem do rozwiązania mocny, To lęk mnie paraliżuje. Zawsze uważałem, że ja mogę wszystko. Kto jak nie ja? I była sytuacja kilka razy, ona się raz na jakiś czas zdarza, gdzie wszystko mi się zamyka i muszę uciec na przykład do łóżka. Nie, nie chcę świecie, idź ode mnie, ja muszę teraz spać, tylko jestem w łóżku bezpieczny. To są rzadkie sytuacje, ale mam momenty, kiedy muszę przed wszystkim uciec, co się tylko da, bo czuję się totalnie bezbronny. To jest taki chyba dark side, o którym Nie wiem, czy to w sumie
dark side, ale rozumiem jakby ideologię, jest to... Uciekasz po prostu sobie w swój...
Sam sobie zrozumiałem ten dark side. Tak, jakby w pełni zaprosiłeś.
A czego się boisz?
Czego się boję?
Kwestii biznesowej. Dopowiem.
Boję się, że na pewnym etapie okaże się, że Moja kreatywność, moje pomysły i moje działanie nie są tak dobre i wyjątkowe, jak wierzę, że są. To znaczy cały czas działam z przekonaniem, że jestem właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, że jestem w tym dobry, że w jakiś sposób jest to mój wyróżnik i trochę buduję moją samą ocenę i trochę buduję moją wartość. I mam strach przed tym, że to się okaże dunkiem z kart, że jakieś jedno wydarzenie, dwa, zdmuchną to i zostanę bez niczego, bez silnej samooceny, bez szukania podparcia do własnej wartości. I to jest też ciekawostka, temat moich rozmów z terapeutą, o którym rozmawiałem, żeby ten domek Skart był jednak nie taki lekko, łatwy do wzbuchnięcia, tylko był na trochę mocniejszych podwolinach zbudowany. Więc tego się boję. To może nie jest oczywista odpowiedź, ale jest to mój rzeczywisty strach.
Ciekawe, to jest na pewno. Bo wiesz, Interent w ogóle jest takim domkiem Skart, nie? Trochę. zablokował Ci stronę internetową i nagle przestaje sprzedawać, nie masz na koszta, nie masz na ludzi. To też jest z jednej strony stabilny biznes, masz niby zdywersyfikowany ruch, wszystko, ale
tak naprawdę Chyba nie ma czegoś takiego ogólnie, albo w ogóle samograń. No bo widzisz, gdzieś jakaś wojna się zadzieje, powódź i nagle ludzie tracą dobytek swojego życia i nie wiedzą, co zrobić. Więc ja też mam jakąś taką gotowość, że różne rzeczy się mogą wydarzyć w życiu. I czy ja będę ten projekt prowadził za trzy lata, za dwa lata, za rok, za pięć, czy będę robił inne rzeczy. to wyjrzę, że mam w sobie tyle zasobów, umiejętności i możliwości, że kolejne rzeczy też będę robił na maksa swoich możliwości, bo będą dobre i dadzą ludziom coś dobrego.
Tak, brzmi to pięknie.
Oby nie tylko brzmiało, nie? Ale również żeby się sprawdziło.
A dopowiesz coś, czego nie mówiliś nigdy wcześniej? Jako takie dopięcie, klamerką.
Coś, czego mówiłem nigdy wcześniej.
Możesz zastanowić się też. A ja dopowiem coś swojego, żebyś miał chwilę na mysł, bo to jest takie pytanie, w którym trzeba trochę pokrążyć po tunelach w swojej głowie.
To zacznij proszę.
Ja bym chciał, żebyście osoby, które już jakiś biznes prowadzą i jaki sposób wam idzie, jesteście usatysfakcjonowani, żebyście byli zawsze czujni. Jest częsty przypadek, w którym idzie nam dobrze i trochę to usypia naszą czujność. Ja uważam, że jak jest dobrze, to musi być zajebiście. I jakby to nie chodzi, żeby tam cisnąć cały czas, ale żeby mieć pełną czujność, żeby nie odpuszczać obszarów, czyli idzie wam marketing, to nie jest tak, że o, to idzie marketing, zajmijmy się teraz sprzedażą, tylko to musi być cały czas taka pełna eksploracja każdego z tych obszarów biznesu. To bym to powiedział ja, że czujność jest super istotna.
To wiesz co, to może ja... Dopowiem coś do tej czujności, bo ona jest niezwykle istotna nie tylko w tematach biznesowych. Wiem, że to jest oczywiście core tego podcastu, tych rozmów, ale nie ma biznesu bez ludzi, więc powinniśmy również o ten aspekt mocno zadbać. O czujność względem swoich emocji. I to, co jakby nie mówiłem nigdy, a uważam, że jest cenne, to kiedy widzimy, że nasza strategia, kiedy chcemy odeprzeć wszystkie złe emocje, czuję strach, lęk, nie chcę was, po prostu odejdźcie ode mnie, ja nie chcę tego czuć, nie chcę tego czuć, spróbować podejść totalnie odwrotnie i wziąć to w pełni, nie? Tak, okej, czuję lęk, czuję lęk, czuję strach, jest tutaj, okej, to jest część mnie, to jest normalne, to jest okej, ja jestem okej, to nic złego się nie dzieje i to jest tak potężne.
Czy doszło się do tego na terapii? Bo ja tak.
Dlatego usłyszałem w sensie... Można się domyśleć, że to nie płynie z książki, którą wczoraj czytałem, tylko z głębokich pewnych przemyśleń i prawdy. I przyznam wam jeszcze znowu, przepraszam, że tak to jeszcze ciągnę, ale myślę, że to może być istotne. Miałem taki moment jakiś czas temu. Kiedy budziłem się z lękiem tutaj, w klatce piersiowej i była pewna sytuacja i spowodowała u mnie duży lęk. Biznesowa sytuacja i czułem go fizycznie. Cały dzień po prostu nie chcę go, nie chcę się go pozbyć. Zadzwoniłem do żony i powiedziała mi Patryk, ale może nie walcz, weź to, weź to, jest okej, weź to. Różdżka. Różdżka. Wszystko się zmieniło, więc zmiana strategii, jeśli chodzi o czujność, to tego nie mówiłem i zachęcam do próby.
Piękne słowa. Ale zanim zakończymy, pięć prostych pytań. Nowa formuła w Unii Podkresczej.
Nie ma prostych pytań.
Zaczynamy proste pytania. Teleturniej. Ulubiona książka.
Ulubiona książka. Na ten czas to będzie Biografia Christophera Nolana, napisana przez Tomaszona. Ja jestem zakochany w tym reżyserze, więc polecam tę lekturę.
To książka taka filmowa, rozumiem?
No, o Nolanie, nie? O człowieku, który tworzy rzeczy, które poruszamy do głębi, które poruszają wszystkie elementy w moim ciele, które są z emocją związane. Życie to emocje, on robi z nimi co chce, więc polecam.
Fajnie. Najlepszy zakup do 500 złotych w 2023?
Kartingowe Grand Prix. Zrobienie... Mam Cię! Pa! Zaskoczony! Zebranie ośmiu osób i umówienie się na Grand Prix na kartingu, na gokartach. Czyli najpierw trening, potem kwalifikacje, a potem wyścig. To jest lepsze niż, dla mnie przynajmniej, niż medytacja. Musisz być tu i teraz, w każdej jednej sekundzie musisz być, żeby albo być niewyprzedzonym, albo nie uderzyć w barierki. Dla fanów prędkości, genialna inwestycja.
Dopiszmy do listy na kolejne, to na pewno. Jedna absurdalna rzecz, którą kochasz?
Zapach paliwa.
Ja też.
Jak byłyby perfumy, kiedyś w Krakowie spotkałem w perfumerii, nie kupiłem perfumy, to bym po prostu od razu kupił i cały mój pokój biurowy sobie ten wypsikał.
No to pięknie pachnie, tylko trochę niezdrowe. Tak mała mi kiedyś mówiła przynajmniej.
Ale wiele rzeczy, które są niezdrowe, bardzo nas racują.
Pytanie ostatnie. Kiedy czujesz się przytłoczony, zdekoncentrowany, co robisz poza schowaniem się w łóżku? Bo to już wiem.
To jest epizodyczne, to warto wspomnieć. Dwie rzeczy. Pierwsza, to ruszam się zawsze w sytuacji takiej, kiedy czuję, że jest coś nie tak. Pobudzam się poprzez ruch. Z reguły to jest po prostu siłownia połączona z cardio albo paddle. Mega się wkręciłem w ten sport.
To z tobą gadałem o padlu?
Tak, ze mną gadałem o padlu i mieliśmy się umówić.
Wiesz, że ja przez dwa tygodnie szukałem w rozmowach, z kim ja rozmawiałem o padlu, bo miałem z kimś w ogóle...
Bo to była na żywo rozmowa.
Jezu, zapomniałem tego. I właśnie tak mówię, już pisałem do jednego, drugiego kolegi i mówię, stary, a z tobą nie gadałem o padlu.
Może ze mną gadałem ze sobą? Boże, co się dzieje? Druga rzecz to jest powiedzenie sobie, ja dzisiaj nie dam rady. To nie jest mój dzień. Jutro, jutro na pewno mi się uda, dzisiaj odpuszczam. I to jest okej, nie? To jest w ogóle mega rzecz pod optymalizacją.
Fajnie.
Fajnie.
Patrzę na zegar, godzina pięć.
Jesteś... Too long?
Nie, jesteś długim... Jesteś drugim najdłuższym podcastem po Franku Georgiewie, który rozmawiał ze mną godzinę trzydzieści, ale Frank tak to i tak było krótko, więc zdobywasz drugie miejsce. Miejmy nadzieję, że zliczbą wyświetleń również. Dziękuję ci bardzo.
Bardzo, bardzo dziękuję.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałbym Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trapi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







