Jak sprzedawać produkty premium w e-commerce? || Michał Alster - KikFit

W odcinku podcastu prowadzonego przez Oskara Lipińskiego gościem jest Michał Alster, założyciel Kickfit – firmy oferującej spersonalizowane diety premium w modelu subskrypcyjnym. Rozmowa zaczyna się od historii powstania Kickfit, od pierwszych barów KickFeed po przejście na catering dietetyczny, i opisuje skalę działalności oraz specyfikę polskiego rynku dietetycznego. Alster wyjaśnia, jak własne oprogramowanie produkcyjne umożliwia głęboką personalizację posiłków, co pozwala na wyższą cenę i pozycjonowanie jako produkt premium. Omówione zostają wyzwania operacyjne i e‑commerce, w tym logistyka, automatyzacja zamówień i utrzymanie jakości przy rosnącej liczbie klientów. Strategia go‑to‑market opiera się na poleceniach, influencerach i budowaniu społeczności, a konkurencja (Dietly, Nice to Fit You) jest analizowana pod kątem konsolidacji rynku. Alster dzieli się także wnioskami marketingowymi – skuteczny e‑mail, retargeting, storytelling marki oraz rola sponsorów (GetResponse, Shopper). W drugiej części odcinka Alster opisuje swój codzienny rytuał sportowy, podejście do „slow productivity” i refleksję nad równowagą pracy i życia. Oskar podsumowuje odcinek, zachęcając słuchaczy do zadawania pytań, subskrypcji newslettera i proponując tematy na kolejne odcinki.
Chapters
Czym się różni kickfit od innych cateringów?
My jesteśmy jedynym cateringiem dietetycznym. Wszystko inne to są diety pudełkowe.
Rozumiem, tak.
To, co jest naszą przewagą konkurencyjną, czyli ten software, jest jednocześnie naszą bolączką. Więc przetarliśmy szlak sami, było to bolesne. To też wynikało w dużym stopniu z mojej naiwności i braku zrozumienia tego, z czym się mierzę. Bo mi się zawsze wydawało, że to jest za rogiem. Że jeszcze tutaj 50 godzin i będziemy u celu.
Produkt jest dużo droższy niż reszta konkurencji. To już możemy sobie powiedzieć śmiało.
My nie mamy konkurencji.
Bezpośredniej?
Bezpośredniej. I to jest też coś, z czego bardzo korzystamy, że nasz lifetime value jest na pewno nieporównywalnie wyższy niż u konkurencji.
Jakie strategie marketingowe przyjęliście, które wam się nie powiodły, tak jak myślałeś?
Przyznam, że i nie jestem arogancki, ale żadnych błędów marketingowych nie popełniliśmy.
Cześć, tu Oskar Lipiński, jestem współwłaścicielem marki DUNK. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii produkcji. Możesz spodziewać się szczerej, brudnej prawdy o marketingu e-commerce. Bez luchrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę Ci darmowy 60-dniowy mini kurs o e-commerce.
Zawsze mnie to zastanawia, że tylko 20% osób, które ogląda moje podcasty, subskrybuje ten kanał. Reszta niestety tego nie robi. Więc zanim zaczniemy, mam do ciebie małą prośbę. Jeśli lubisz moje treści edukacyjne i chcesz, żeby podcasty się rozwijały i żebym z całym swoim zespołem mógł je z odcinka na odcinek polepszać, wystarczy, że klikniesz subskrybuj.
To takie małe mikro wsparcie, które da
mi motywację do dalszego działania. Zaczynamy kolejny odcinek. Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu z Buta w Marketing. Dzisiaj zacznę trochę inaczej, ponieważ może nie każdy z was wie, ale ja nie kupuję dużej ilości rzeczy w internecie. Nie sprawiam tej przyjemności, jestem raczej osobą taką klasyczną w tym aspekcie i kupuję dużo rzeczy stacjonarnie. Ale są takie rzeczy, które kupuję od dawien dawna. Jest to na przykład catering dietetyczny. Dzisiaj moim gościem jest Michał.
Astler.
I to co ciekawe, ja jestem w target grupie Michała na pewno i też byłem klientem przed wyjazdem do Azji. Cześć Michał.
Dzień dobry, Michał Alster, witaj.
Mógłbyś powiedzieć trochę więcej o sobie?
Jasne. Powiedz proszę, co cię najbardziej interesuje?
Na samym starcie, czym w ogóle jest
Kikwit oraz tym, co się wydarzyło, że go otworzyłeś. W skrócie jakbyś powiedział swoją historię, bo ja w takim bardziej obfitym wydaniu słuchałem jej w podcastie Przemka Górczyka, a tu się skupimy bardziej na biznesie i marketingu, ale trzeba wspomnieć jednak o tych początkach.
Dobrze, to pilnuj proszę czasu, żebym się nie rozgadał. Mogę romantyzować historię długo. Ale Kickfit to jest firma, którą założyłem z przyjacielem Bartkiem Rusinem w 2014 roku. jako dwaj snowboardziści, którzy swoją sportową karierę zdecydowali zakończyć, bo dla nas już przyszłości sportowej nie było. Trochę bez pomysłu nad tym, czym się mamy zająć. Zainspirowani moim innym przyjacielem Stanisławem Bątą, który jest restauratorem tu w Warszawie. zdecydowaliśmy się otworzyć KIK. KIK to był akronim, był akronim od krowa i kurczak. KIK Feed Bar to była dosłownie budka ze zdrowym jedzeniem vis-a-vis stacji Orlen przy ulicy Surowieckiego na dalekim Ursynowie. Z pomysłem na to, że będziemy karmić ludzi tym, co na tamten czas rozumieliśmy jest zdrowym jedzeniem. I chcieliśmy, żeby przy jednym stole mógł usiąść ktoś, kto ma nietolerancje pokarmowe, ktoś, kto jest skupiony na liczeniu makroskładników, czyli inaczej, tego, z czego pochodzi energia w jedzeniu. I też ktoś taki, kto jest łasuchem i po prostu chce na trzeciego się przyczepić, więc jedzenie musiało smakować, być dobre. I dobrze nam to zaskoczyło bardzo, W krótkim czasie nie wyrabialiśmy się z ilością gości, którzy przychodzili do nas na lunch. Wtedy mieliśmy największe obłożenie. Zdecydowałem się namówić naszych stałych klientów na to, że zamiast im przywozić jedzenie do domu, o co często prosili, to my im przywieziemy to jedzenie wieczorem, poprzedzając ich telefony następnego dnia, wyprzedzając ich telefony, które miałyby być właśnie w tej godzinie, kiedy my nie jesteśmy w stanie sprostać popytowi i kosztem dostaw do domu nie jesteśmy w stanie obsłużyć klientów, którzy są na miejscu, bo ten lokał był naprawdę malutki. I przyjęli to, przyjęli zrabatowane ceny jako argument, żeby żeby skorzystać z tej alternatywnej formuły, więc można powiedzieć, że to był początek naszej usługi cateringu dietetycznego. Ja się uparłem, że w tych dostawach będzie częścią wartości, którą oferujemy, mail, w którym będą zawarte informacje o właśnie wartościach odżywczych, które w tych posiłkach zawarte są, więc to na ten czas nie było standardem. Dzisiaj każdy posiłek, każdy catering sygnuje jakimiś informacjami, wartościami odżywczymi. Więc to było w 2014, 2015, coś takiego roku, a dwa lata później już musieliśmy mieć kuchnię produkcyjną, która była stworzona z tą myślą. A od 2018 roku catering dietetyczny funkcjonuje już bez kickfeedbarów. W międzyczasie powstał jeden kickfeedbar w centrum, ale przed COVID-em te dwa biznesowo nierentowne przedsięwzięcia po prostu zamknęliśmy, bo nie było w tym przyszłości. Natomiast catering był obiecujący i to była dobra decyzja, więc dzisiaj Kickfit jest kojarzony często dzięki kickfitbarom i często rozczarowującą informacją jest dla klientów, dla znajomych, że kickfitbary nie istnieją, istnieć już nie będą i że operujemy tylko jako catering dietetyczny.
A mógłbyś powiedzieć nieco więcej w liczbach, jaka to jest w ogóle skala biznesu, jeśli chodzi o kickfit?
Nasza firma rośnie liniowo. z małą, kilkumiesięczną czkawką w czasie COVID-u rośniemy cały czas. Jesteśmy średnim cateringiem, małym cateringiem z perspektywy tego, jak duże są firmy na tym rynku. To jest fenomen na skalę światową. Mam na myśli catering dietetyczny jako usługę, Nigdzie indziej na świecie w ten sposób nie ma tak rozbudowanego rynku, w którym klient codziennie spodziewa się otrzymywać świeże jedzenie, które ma zróżnicowane menu, nie zapętlające się. W Stanach Zjednoczonych raczej formuła polega na wysyłce co dwa dni, co cztery dni, dwa razy w tygodniu, jedzenia tak zwanym bulkiem, bulk, czyli trzy, cztery, dowolna ilość unitów z katalogu. Poproszę dziesięć razy łosoś, teriyaki, udon, chicken, whatever. W suchym lodzie to przychodzi do ciebie i często klient to mrozi. Ta formuła, która jest tu w Polsce, którą tak dobrze znamy, naprawdę jest bardzo charakterystyczna. Jest po prostu wyjątkowa w Polsce. W Czechach ten rynek istnieje. Właśnie ostatnio słuchałem podcastu z CEO Nice to fit you, który jest prawdopodobnie największą firmą na rynku. No i właśnie potwierdził to, co zawsze czułem cieleśnie, że to jest coś, co jest uwarunkowane w Polsce kulturowo w pewien sposób, że ten catering, ta usługa, ta formuła tak się tu przyjęła.
Partnerami podcastu jest marka GetResponse oraz Shopper. Dowiedz się więcej o osobach, które wspierają każdy mój odcinek. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako marka DAK. GetResponse to polskie narzędzie do email marketingu
i zarządzania kampaniami online. Za jego pomocą zautomatyzujesz komunikację marketingową w oparciu o zachowania i preferencje klientów. Dodatkowo wypromujesz i sprzedasz produkty dzięki pakietowi narzędzi e-commerce.
Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą.
No właśnie, ale czemu ona się w sumie tak przyjama? Czy jakieś takie hipotezy? No skoro w Stanach jakby jest to w sposób taki, można powiedzieć, no mniej ciekawy dla odbiorcy, bo dostajesz to w lodzie, to czemu u nas aż tak? Bo jest w ogóle wysypka treningów, zaraz sobie tego przejdziemy.
Słuchaj, no wyobrażasz sobie, że Portugalczyk, Hiszpan albo Włoch w kulturze siesty wychowany. Gdzieś, gdzie jest po prostu bogactwo świeżych produktów. W czasie przerwy lunchowej otwiera posiłek z plastikowego pudełka i w samotności swoje wyliczone kalorie je. No nasza kultura celebrowania posiłków jest inna. Może jej po prostu właśnie nie ma. Więc myślę, że przede wszystkim chodzi o to, jak społeczeństwo patrzy na... Jak wartościuje w ogóle bycie fit? I myślę, że my w dużych miastach mamy... To też jest znowu teoria, ale czuję, że nie jestem daleko od prawdy. zagęszczenie siłowni na kilometr kwadratowy niespotykane w innych miastach europejskich. Może w Skandynawii, może w Oslo jest tyle siłowni na kilometr kwadratowy co w Warszawie. My jesteśmy, wiesz, rosnącą, aspirującą klasą średnią. Każdy chce być sexy, każdy chce mieć niemiecki samochód, sześciopak. Może jestem nie fair dla naszego społeczeństwa, ale no taka dosyć, myślę, że przyziemna troska o swoje zdrowie. jest tym, co pozwoliło na rozwój tego rynku. Dodatkowo, wiesz, w Stanach Zjednoczonych nie byłoby logistycznie możliwe rozrzucenie takiej ilości paczek, bo tak, wiesz, po Los Angeles rozwiezienie cateringu, który... Samochód, który wyjeżdża na Warszawę, ma 150 paczek i w ciągu 3-4 godzin w godzinach nocnych jest w stanie rozrzucić je wszystkie. Gdyby były dużo większe dystanse do pokrycia, byłoby to obiektywnie rzecz mówiąc, no niemożliwe chyba. Nie byłoby to rentowne.
Fajnie to bardzo wytłumaczyłeś. No, rynek cateringów dietetycznych jest strasznie, nie wiem, czy w tym roku był boom na to, ale strasznie jest konkurencyjny, jest bardzo ciężko się przebić. No ale wam się w pewien sposób udaje. Czym się różni Kikwit od innych cateringów?
My jesteśmy jedynym cateringiem dietetycznym. Wszystko inne to są diety pudełkowe.
Rozumiem to.
Spełniamy inne potrzeby żywieniowe. Większość cateringów dietetycznych, wszystkie cateringi dietetyczne, przepraszam, wszystkie diety pudełkowe, mają na celu pomóc ci zaoszczędzić czas i zapewnić sobie po prostu jakieś jedzenie. My robimy przemyślane, customowe rozwiązania żywieniowe. Dla ludzi, którzy mają bardzo dużą świadomość na temat tego, jak chcą się odżywiać, a jeśli tej świadomości jeszcze nie mają, to są gotowi zaufać nam, że pomożemy im tą świadomość zbudować, bo korzystając z naszej usługi bardzo wyraźnie jest ten element edukacyjny. Przepraszam najmocniej.
Nic się nie złego nie dzieje.
Element edukacyjny jest bardzo ważny dla tych, którzy chcą czerpać wiedzę i nie być bielnym po prostu w procesie. Nasi klienci Często patrzą na jedzenie bardzo funkcjonalnie, to znaczy realizują różne swoje cele życiowe, czy to sportowe, czy zdrowotne, czy związane z jakimś procesem leczenia, bo mamy wielu klientów dietleczniczych. I jedzenie, spersonalizowane jedzenie jest po prostu środkiem do celu.
To jest w ogóle personalizacja oferty, to jest jeden z trendów w e-commerce, który już jest z nami od kilku lat. No i ta personalizacja faktycznie jest czymś, co was wyróżnia. Ja sam pamiętam, jak kiedyś przyszedłem na waszą stronę z polecenia znajomego. To też ciekawe, bo od razu wam powiem, że miałem kilka punktów styku z waszą marką. Były socialem, były jakieś akcje z influencerami, do czego też potem przejdziemy, ale finalnie przekonała mnie rekomendacja dwójki znajomych, którzy wiem, że dbają o swoje zdrowie bardzo. I którzy próbowali dużej ilości cateringów, bo ja sam próbowałem dużej ilości diet pudełkowych, nie cateringów, jak to już ustaliliśmy. I największym problemem było to, że były niesmaczne. Albo były takie, że po trzech dniach już nie miałem ochoty tego jeść. I to też nie jest autoreklama. Ja zawsze w swoich podcastach, jak z czegoś korzystam, a chyba raz może zdarzyło się, że mi pojawiło się, że z czegoś skorzystam, bo raczej nie lubię kupować, jak powiedziałem, na internecie, to to było smaczne po prostu. Zastanawiam się nad inną rzeczą. No bo skoro można to spersonalizować naprawdę w sposób, ja bym powiedział, że nieograniczony dla mnie. Ja miałem problem z wyklikaniem tego, co ja chcę, czego nie chcę. No to jakie są wyzwania, jakie napotykacie wyzwania przy tak dużej ilości personalizacji?
Słuchaj, już tłumaczę. My jesteśmy tak samo firmą gastronomiczną, jak i technologiczną i tutaj w ogóle na potrzeby tego argumentu ignoruję wszystko, co jest po stronie e-commerce i sprzedaży. Nasza produkcja tak rozproszona, tak spersonalizowana jest tylko i wyłącznie możliwa dzięki systemowi informatycznemu, który jest nasz, autorski, który tworzymy od 2016 roku. Jego głównym twórcą jest Marcin Potocki, nasz kolega, który jest z nami full time. Ten system miał wielu współautorów. Obecnie ma trzy osoby, które wspierają nas w jego tworzeniu, przepisywaniu, uprzyjaźnianiu dla użytkowników, bo ten system ma nastu użytkowników w procesie produkcyjnym na co dzień. Tak najbardziej to upraszczając, to jest następujący proces. Input data to jest wszystko to, co dietetyk zaplanował dla ciebie. w ramach twojego planu żywieniowego. I jest dwóch odbiorców tych danych przetworzonych. Kuchnia, która musi precyzyjnie ugotować to, co zaplanował dietetyk. korzystając z rozwiązań technologii kuchennej, która umożliwi to, aby jak najwierniej to, co było na papierze, było na talerzu. Ponieważ to jest nieoczywiste, ale w gotowaniu domowym, w gotowaniu niezbiorowym, jest bardzo ciężko to zrealizować. Druga rzecz to energia to masa, więc jeśli mamy być skrupulatni i słowni w tym, że sprzedaliśmy jakąś ilość kalorii z jakimś konkretnie bilansem energetycznym, tak, że te 1500 kalorii jest w 30% z białka, w jakimś procencie z węglowodanów i tłuszczy, to trzeba wszystko bardzo skrupulatnie odważyć, więc w naszym procesie każdy jeden posiłek jest Nawadzę indywidualnie przez taki czas, jaki konfekcjoner, osoba pakująca wszystko, cały ten zestaw złoży. Więc to, co jest naszą przewagą konkurencyjną, czyli ten software, jest jednocześnie naszą bolączką, ponieważ na pewno wiesz, jak trudne są prace z softwarem informatycznym.
Customowe.
Customowy bo my nie możemy korzystać z żadnych rozwiązań standardowych. Teraz dopiero jak zaczynamy korzystać z OpenAI i jakichś rozwiązań machine learning, to pierwszy raz możemy korzystać z jakichś takich platform uwzględnionych, więc coś jest wreszcie uniwersalnego, z czego możemy korzystać, ale tak to tworzymy soft, który w ogóle nie miał żadnych dla nas benchmarków, nie był Nie było nic, gdzie moglibyśmy, niczego, z czego moglibyśmy korzystać jako drogowskazów. Więc przetarliśmy szlak sami, było to bolesne. To też wynikało w dużym stopniu z mojej naiwności i braku zrozumienia tego, z czym się mierzę. Bo mi się zawsze wydawało, że to jest za rogiem. Że jeszcze tutaj 50 godzin i będziemy u celu.
Z customami to tak to nie wygląda.
Więc tak to nie wygląda i dziś już wiem, że to będzie niekończący się proces i tak długo jak jest firma, to będziemy musieli po prostu pracować i mieć w naszej marży zaszytą tą troskę o to, że wydajemy kupę kasy na software.
No właśnie, bo też jakbyś mógł powiedzieć naszym gościom, myślę, że to będzie wartościowe, tak w kilku może punktach, w jaki sposób można sobie w ogóle spersonalizować wasz posiłek i w jakim on jest w ogóle przedziale cenowym. To też może być dla niektórych dość ciekawa informacja, no bo jest to, nie używam słowa drogie, ale jest to z racji personalizacji na pewno droższe niż reszta.
Na pewno i to jest i tak dużo za tanie. Nim ty mnie poczęstowałeś kawą, piłem kawę w żabce dużą za chyba 12 złotych.
To drogo. Żabka, myślałem, że tanie jest.
O, to przepraszam, na Orlenie byłem.
A, no to tak.
Ale chcę powiedzieć, że całodniowe wyżywienie, które ma być jakościowe, nie może kosztować tyle, co kilka kaw, tak? Zwłaszcza, że bierzemy pod uwagę to, że to nie jest tylko surowiec, ale to jest ten, praca intelektualna dietetyka, który zrobił ten design diety i to jest zapakowane i tobie dostarczone. Dostawa na Uber Eats kosztuje chyba dychę, prawda? Ale to było intro do pytania na temat, o którym zapomniałem.
W jaki sposób możemy jakichś kilka punktów, jak można spersonalizować, żeby pokazać, jak szeroka jest możliwość personalizacji i przedział cenowy jedzenia.
Jasne. To, co ty powiedziałeś, że miałeś problemy z wyklikaniem, to i tak nie jest nasz crown jewel, to nie jest, jak to się mówi, produkt flagowy, bo naszym produktem flagowym jest Coś, dieta, jadłospis, która nie dochodzi do transakcji online, ponieważ początkiem procesu zakupowego jest konsultacja z naszym dietetykiem, a transakcja kończy się, gdy my tą customową wycenę wraz z ofertą prześlemy ci mailem, gdzie jest zaszyty link do płatności, ponieważ jest tyle zmiennych, że nie dałoby się tego wyklikać. Więc to, co ty mówisz, że cię już trochę poczas procesu przeciążyło, to są Diety, które nazywamy predefiniowanymi i tam jest 12 takich najbardziej unormowanych kierunków żywieniowych. My nie sprzedajemy diety modelki, diety alfa. My sprzedajemy po prostu najbardziej fundamentalne kierunki żywieniowe, jakie są. Kropka. Rozpiętość cenowa jest ogromna, ponieważ z kolei w ramach oferty, którą nazywamy Kick Fit Bar, nawiązując do naszej genezy, do naszych początków, możesz kupić jeden posiłek w ofercie, która przypomina właśnie Uber Eats czy Pyszne. Jeśli nie spotykasz minimum logistycznego, dorzucamy 10 złotych za dostawę. Więc tam możesz kupić produkt, sałatkę z owoców tropikalnych za 14 złotych, tak? A są diety indywidualne, które kosztują, no, dzisiaj chyba najdroższa jest 350 złotych. Mamy w ofercie dla tego klienta przewidzianą codziennie dziczyznę, Daniel, jeleń, burgery z dzika, wysokokaloryczna. Takie najdroższe diety, które są z poziomu sklepu, też wysokokaloryczne, myślę, że 3500 kalorii, chyba kosztują 219 czy 224 zł.
Produkt jest dużo droższy niż reszta konkurencji. To już możemy sobie powiedzieć śmiało.
My nie mamy konkurencji.
Bezpośredniej?
Bezpośredniej. I to jest też coś, czego bardzo korzystamy, że mówiąc żargonem, Tak, tutaj w tym studio u ciebie pewnie pospolitym. Nasz lifetime value jest na pewno nieporównywalnie wyższy niż u konkurencji. Ponieważ jeśli już ktoś wszedł w tą formułę diety indywidualnej przede wszystkim, czyli tego, o czym opowiadałem, że zaczyna się od procesu konsultacji dietetycznej, to nie ma jak zreplikować tej usługi na mieście, odtworzyć. Może sobie w domu ugotować, a jego, tego klienta czas jest najcenniejszy, więc nie będzie tego gotował sobie sam, a nasi klienci raportują, że nie chcą mieć prywatnych kucharzy w domu.
No właśnie, bo to myślałem, że może
się ewentualnie jakaś... Słuchaj, byłbyś zaskoczony. Też zawsze myślałem, że gdy już wchodzimy w taki jakby...
Segment premium.
Taki segment, gdy ludzie mają taką swobodę ekonomiczną, to że będą po prostu mieli swoich kucharzy. Ale ta pani, która się opiekuje dziećmi, no ona nie ma tego know-how, żeby ugotować w ten sposób. A wpuścić kucharza, który by może potrafił, to jest, narusza intymność domu.
No tak.
Więc nie chcę, żeby ktoś ci się po domu grasował. Ostatnio mieliśmy taki przypadek, nie powiem kto, ale jest to polski sportowiec, po prostu najwyższe jego kalibru. I wszyscy byliśmy zaskoczeni, no dlaczego ktoś tutaj nie gotuje po prostu dla tego sportowca. A to właśnie chodziło o to, że nie ma na to przestrzeni, żeby ktoś się kręcił po domu. Dobrze trafił, bo trafił na nas. Mógł trafić źle.
Fajnie. Ja lubię takie przypadki, gdy produkt jest w określonej niszy, szczególnie w tej premium, no bo tu zupełnie inaczej wygląda marketing versus cała niekonkurencja. Od razu tak to określimy, ale inne produkty z tego segmentu.
Ja ci to powiem, przepraszam, że wchodzę w słowo coś, co może być ciekawe, ale jest dokładnie tak, jak mówisz, tutaj wszystko jest trochę inaczej w tym segmencie i wiedz proszę, że my do Tak naprawdę 21 roku byliśmy firmą, która miała 80% swojej sprzedaży przez telefon. Byliśmy firmą offline'ową. Mieliśmy stronę, która była tak... ona była kwadratowa, w ogóle się nie toczyła. Klienci nie chcieli kupować na stronie, bo proces zakupowy był niezrozumiały, trudny i często jakieś bugi zaszyte naprawdę go... utrudniały, więc miałem dużo szczęścia po drodze związać się z firmą Flying Bisons, która przygotowała dla nas e-commerce, co było długim procesem, procesem, który zaskoczył wszystkich, właśnie dlatego, że e-commerce musi na tyle różnych sposobów komunikować się z naszym systemem, softwarem produkcyjnym. Ja nie jestem przygotowany, mój skillset w ogóle o informatykę się nie ociera, więc nie byłem tego świadomy. Źle zostali zbrifowani bizonii. I gdy już wreszcie te narzędzie sprzedażowe mieliśmy, to tak naprawdę dopiero ruszyliśmy z reklamowaniem się w internecie. I dopiero staliśmy się biznesem e-commerce'owym.
No dobra. A przejdźmy do tych początków. Na samym starcie mieliście ten KickFit Bar, a ten catering mówiłeś, że był telefoniczny. Rozumiem, że to w dużej mierze działał na referal marketingu. Czy były jakieś znajomości wśród influencerów, celebrytów? Jak udało wam się tych pierwszych klientów, którzy są w tej niszy, bo jest ich mniej, którzy płacą więcej, zdobyć?
Ludzie przychodzili do restauracji. Mieliśmy tą budkę, to tak trochę pejoratywnie brzmi, no ale to był po prostu bardzo skromny bar i we Śródmieściu, na Śródmieściu całkiem elegancki bar przy ulicy Szpitalnej. Więc to był poniekąd showroom naszej usługi i te receptury, które mieliśmy tam, nadal wiele z nich jest w naszej, w naszym menu dziś. Ludzie znali te smaki, ludzie mieli okazję poznać mnie, ja miałem okazję posprzedawać, więc wielu klientów, tych na bazie których ruszyliśmy, no pochodzi z czasów restauracyjnych.
I oni byli tym pierwszym takim drivem, można powiedzieć.
Pierwszym takim drivem, jak restauracje zamykałem, to do wszystkich klientów, do których mieliśmy kontakt, a to była grupa, nie wiem, z tysiąca osób, które zostawiły swój numer telefonu, zamawiając po prostu jedzenie z dostawą, ja zadzwoniłem i powiedziałem, że się zamykam, że oferuję jakieś preferencyjne warunki na catering i zapraszam do skorzystania z tej alternatywnej oferty.
No i pewnie też takiej zamkniętej niszy łatwo jest właśnie ten referral marketing, czyli jeśli ktoś był zadowolony, to przekazywał znajomemu i tak to się pewnie też rozrastało w pierwszym etapie, gdy nie mieliście e-commerce'u.
Nic tak dobrze nie działa jak word of mouth marketing i zadowolony klient, zwłaszcza klient, który wygląda dobrze, ma życie poukładane i ten zdrowotny chaos już jakoś ogarnął, no to on zaraża perspektywą tego, że ja też mógłbym tak funkcjonować.
Tak było w sumie u mnie, jak sobie pomyślę. Akurat to był, pozdrawiam serdecznie kolegę, mój Maurycy, który właśnie z dwa razy, nie trzy razy powiedział, ej, mam dobry catering w końcu, nie? Ja mówię, kurczę, może spróbuję.
No właśnie, Maurycy wygląda jak model z okładki.
Tak. Dba bardzo o życie, tak całościowo.
Bardzo jest, tak, skrajny w swoim podejściu do zdrowia. Chwała mu za to. Więc jako ambasador KickFit świetnie się sprawdził. Niepisany ambasador, bo nigdy żadnej relacji biznesowej nie mieliśmy. On po prostu był zadowolonym klientem. Więc jak ktoś mnie prosi, czy Michał Muggera, dla kolegi. Ja mówię, słuchaj, jeśli ty sam nie byłeś wystarczającym powodem, żeby sprzedać, to tutaj 10% rabatu nic nie zmieni.
W tym segmencie premium rabaty są niewskazane wręcz uważam. Nie dają one wartości dodatniej po prostu dla samego produktu.
Nie mamy w ogóle polityki rabatowej. Są jakieś schodkowe, takie progresywne rabaty, jeśli ktoś po prostu zamawia na dłużej, ale cały rynek jest Modus operandi jest taki, żeby back to school, nowy rok, nowy ja, wakacje, wielkanoc, majówka, po prostu zasypywać telefon ofertami, rabatów. I to zażyna rynek, rynek, który, no teraz robi się już dojrzały, bo piętnastoletni, można dwa tysiące, tak, no dwa tysiące dziesięć to są początki tego. I się zaczyna konsolidować. Po covidzie był boom 2021 rok i wiele osób miało wyobrażenie, że jeśli ma restaurację, to może mieć też catering dietetyczny.
Proste wydawałoby się nimi, ale nie na końcu.
Na rynku jest firma, która jest gigantem technologicznym, ma dwa piony. Jeden to jest system do zarządzania firmą cateringową i to się nazywa Master Life, a drugi to jest Market Place i nazywa się Dietly. Dietly, różnie to ludzie czytają. Ja czytam Dietly i wiedzą wszystko o rynku, mają Zgaduję, z 65-70% całego wolumenu sprzedaży przechodzi przez nich. Więc to jest gigant, największa firma na tym rynku. A rynek się konsoliduje, bo na przykład wiem, że MCI kupiło większościowy pakiet w Nice to Fit You. Transakcja na tam chyba 200 ponad milionów złotych. I ogólnie, no, nie będzie miejsca na małe firemki. Ten cały rabatowy... Pogoń. Paradygmat po prostu wyrzyna mniejsze firmy. Bo nie da się dostarczyć całego... No nie da się, nie da się. To są ceny lobbingowe.
Tak, to się zgadza. Chciałbym w sumie tak płynnie przeskoczyć do momentu, w którym... byliście taką firmą, która działa word to mouth, postawiliście e-commerce i jak potem, jakie mieliście strategie, jakie działania może, którymi byście mogli podzielić takie, które się na przykład nie udały na samym początku, no bo jest sposób jakby sprzedaży do klienta premium wygląda zupełnie inaczej, versus do produktów takich właśnie w cenie, jak powiedzieliśmy wcześniej, za 50-60 złotych. Tam jest emocjonalnie jakiś pewien zestaw próbny. To jakie strategie marketingowe przyjęliście, które wam się nie powiodły, tak jak myślałeś?
Przyznam, że i nie jestem arogancki, ale żadnych błędów marketingowych nie popełniliśmy. I miałem kupę szczęścia, bo w momencie, kiedy ten e-commerce ruszył i to naprawdę było od zera do setki w kilka dni, tak? Po prostu mieliśmy stronę, która była żadna, niefunkcjonalna, a chwilę później mieliśmy Mercedesa. To sparowałem się z... Zostali mi przedstawieni dwaj faceci, którzy stworzyli strategię Marki w oparciu o wszystko to, co jest, nazwijmy to naszym legacy, tak? I ta strategia Marki jest naszym drogowskazem we wszystkich działaniach, których się podejmujemy. Zdefiniowała naszą, nasze DNA. Zdefiniowała, kim jest nasz klient. Zdefiniowała wszystkie takie, wiesz, podstawowe rzeczy, jak tone of voice, estetykę.
I to czuć. Ja na przykład do takiego klienta jak mnie, poza rekomendacją, po prostu to jest ładne. I to też do mnie trafiało, bo ten klient tego wymaga.
I dziś jeden z tych dwóch chłopaków jest ze mną cały czas. Łukasz Bieniarz, który jest bardzo zdolnym facetem. Jest, jakbym to powiedzieć nie krzywdząc go, jest geekiem. ale jest geekiem, nie zamkniętym do, wiesz, pisania na komputerze algorytmów i matematycznym geekiem, chociaż jako też informatyk ma te predyspozycje, ale on jako socjolog jest geekiem, jako osoba, która zajmuje się brandingiem jest geekiem.
To ciekawe połączenie. Takie nie szablonowe.
Bardzo, bardzo. Wiesz, on potrafi zrobić audyt strony od takiego usability, od strony usability, a później przejść płynnie do treści pisanych i zastanawiamy się jak, jak nasz copyright dźwięczy w uchu, tak? I on jest po prostu cholernie konsekwentny, w stosunku do mnie nieelastyczny, więc często się... ścieramy.
Co jest ważne.
Co jest super ważne, bo jego nieustąpliwość, która czasem mnie wkurwia, jest dla marki bardzo korzystna, bo na koniec on pokazuje udawadnia, że, że, że, że po prostu wie dobrze, jak i co mamy komunikować i wtedy, kiedy ja bym jakieś takie, może nawet nieświadome odstępstwa od tego zrobił, to to on się opiera, że nie. I kilka razy challenge'owałem go przy pomocy różnych innych specjalistów, którzy też są znani z podcastów, zajmują się influencer marketingiem i tak dalej. I mieli swoje silne opinie. I dwa, trzy razy zderzyłem go z licznymi zespołami tych różnych osób. I Łukasz naprawdę dzielnie bronił tego, jak uważa nasz message powinien brzmieć. I w tych sytuacjach czułem się usatysfakcjonowany, że może mi brakuje kompetencji, żeby się z nim kłócić, a jeśli tu po drugiej stronie jest zespół, który się tym zajmuje zawodowo i im brakuje argumentów, no to okej, mamy właściwego człowieka na pokładzie i niech się tym zajmuje.
Bardzo fajnie. I to co powiedziałaś też jest super ciekawe i takie fajnie, żeby to było standardem w branży, ale nie jest. Czyli zrobiliście Mercedesa technologicznego, co jest super istotne jeśli chodzi o e-commerce. Dopracowany pewnie w jakimś tam stopniu, potem robiliście pewne testy, poprawialiście tą stronę internetową pod względem jakby użyteczności, ale też zrobiliście strategię taką, którą większość marek robi albo i nie robi, albo robi jak już jest jakaś siła rozpędu i trochę to jest za późno. Więc była strategia, była strona technologiczna, Co jeszcze takiego dało wam drive na początku? Czy to właśnie były współpracy influencerskie, czy może kampanie płatne? Czy robiliście mix całości i testowaliście, co będzie działało?
Mix całości... Mix całości... kampanie płatne, nasz wspólny znajomy.
Już ten podcast wyjdzie, więc podcast z Adamem podlinkujemy, jak ktoś nie widzi.
Super. Przyznam szczerze, że go sam jeszcze nie oglądałem, więc chętnie to zrobię.
Adam... Bo on jeszcze nie wyszedł, ale wyjdzie, jak ta rozmowa wyjdzie.
Adam Dziółkowski jest naszym narzędziowcem reklamowym, ale on też jest ma takie inklinacje do tego, żeby być socjologiem. Rozumie bardzo wiele makro zjawisk społecznych i on jest odpowiedzialny za to, żeby te kreacje, ten message, który Łukasz tworzy, no to żeby jak naj taniej, jak najlepiej, jak najprecyzyjniej dobranej grupie odbiorców pokazać. Więc tak, odpowiadając ci na pytanie, relacje z influencerami, relacje, znaczy reklamy płatne, Ale dopowiem, że nasi influencerzy to nie są, to dopiero teraz mamy pierwsze takie relacje z ludźmi, którzy mają, wiesz, pięćdziesiąt plus tysięcy followersów. My mieliśmy, mamy po prostu grupę klientów hard users, true believers, którzy nasz gospel niosą w miasto, w Polskę, po prostu bezinteresownie. I to jest grupa, wiesz, z 50 osób, które korzystają z kickfit 300 dni w roku. To nie są relacje biznesowe, to są klienci. Więc gdy tylko strona internetowa była już na takim poziomie, że oni mogli powiedzieć, słuchaj, ale to jest ich e-commerce, tak? Pamiętasz, co ja ci mówiłem o nich? To teraz już nie musisz do nich dzwonić, bo to jest ta strona. I gdy my mieliśmy już ten branding, który też nie był ich odpowiedzialnością w przekazaniu swoim znajomym, tylko oni mogli odesłać nas do tego brandingu, pokazać im ten branding, to byli dużo skuteczniejsi w pomocy, w sprzedaży.
Tacy nano-influencerzy nie pisani, bo nie biznesowi, ale jest to trochę podobna sytuacja jak u nas w firmie DAG, że skala jest większa, ale jest też inny produkt w innym pricingu, ale że to właśnie tą taką falą, która niesie ten nasz produkt codziennie w każdym mieście w Polsce, w jakimś urzędzie, w pracy. to są właśnie nasze klientki zadowolone i gdyby ten produkt nie był dopracowany, gdyby nie były zadowolone z jakości, tak jak w waszym przypadku, to to by się nie działo. I to jest taka strategia, o której często ludzie zapominają, że chcą sprzedać produkt, który nie jest idealny albo średni i to się potem po prostu w referer marketingu nie zepnie, więc tak sobie zamykając w klamerkę ten pierwszy nasz taki temat, no to mieliście produkt, dopracowywaliście produkt, była technologia i dobrzy ludzie na pokładzie.
Odpowiedzialni za No odpowiedzialni za sprzedaż, odpowiedzialni za marketing, tak. No i oczywiście nie chcę, muszę pochwalić cały zespół, z którym pracujemy, ten nazwijmy od strony produkcyjnej. W firmie jest wielu kolegów i koleżanek, którzy pracują praktycznie od samego początku.
Od samego początku?
Tak. Jest m.in. Filip Kocielnik, który jest 10 lat w firmie. I śmiejemy się, że on jest głosem firmy, ponieważ jako osoba odpowiedzialna za biuro obsługi klienta, chociaż to brzmi krzywdząco dla tego, czym tak naprawdę się on zajmuje, bo to jest dużo więcej, ma bardzo dużo głębokich relacji z naszymi klientami, bo tak jak wspominałem, nie mieliśmy e-commerce, sprzedawaliśmy przez telefon i to Filip był człowiekiem do kontaktu i nawet dzisiaj, mimo tego, że tak opowiadam o nas, jakbyśmy byli z XXII wieku i taką technologiczną firmą, to nadal nie mamy panelu klienta i zarządzanie usługami Na standardzie rynkowym jest póki co dla nas nieosiągalne. Nie mamy takiej fajnej apki jak Nice to fit you, Matchfit czy ktokolwiek inny. To jest coś co zrealizujemy w tym roku. Więc wiele rzeczy związanych z zarządzaniem usługą typu zmiana adresu, podgląd w ogóle do usługi, faktury i tak dalej, to wszystko jest Filip na słuchawce czy na mailu. Kucharze, bracia pyrzyńscy, z którymi pracuję od 9 lat, mamy bardzo silny zespół i to na pewno jest
Duży też zespół?
Dzisiaj to jest czterdzieści osób w sumie, ale w tym jest dziewięciu dietetyków.
Dziewięciu dietetyków, czyli ten aspekt edukacyjny. Jak tak słucham sobie tej twojej historii, to mi się na myśl przychodzą takie dwa brandy, które są skalą zdecydowanie większe, ale z jednym się znam z właścicielem, a drugi po prostu brand od zawsze obserwuję, czyli Health Labs i Yorkaia, gdzie podobne jest podejście, czyli na tym samym początku był produkt, technologia, tam były też oczywiście większe budżety, ale też ta świadomość biznesowa, to jest coś, co uważam, że jest kluczowe i dużo osób porywa się na jakiś sprzedaż w e-commerce'ie, czy nawet już mówimy o twojej stricte niszy i nie ma w ogóle tych podstaw, a bez tych podstaw to się pojęcie rozleci, to jest coś, co co jest bardzo fajne, że masz taką świadomość dużą, bo to nie jest takie wbrew pozorom spotykane. Ja mam dużą, tzn. mam styczność z dużą ilością biznesów e-commerce'owych i małych, średnich takich gigantów i nawet w takich dużych firmach często jest tak, że po prostu się udało jakimś szczęściem dawno temu i nie ma takich tych szerokich kompetencji, może nie kompetencji, ale takiej świadomości bardziej tej biznesowej, więc jakby bardzo miło się tego słucha. Zastanawiam się, czy w tych działaniach relatywnych mieliście jakąś taką przełomową kampanię, przełomowy przekaz, przełomową współpracę, która was tak szybciej dźgnęła do góry? Albo coś, co tak zapamiętałeś i naprawdę, można by powiedzieć, wyróżniło się, albo miało bardzo pozytywny wydźwięk, z czym mógłbyś się podzielić?
Na pewno współpraca z Przemkiem Górczykiem pod casterem była dla nas ważna, ponieważ Przemek jako osoba, która Lubi wydziwiać z dietą. Odnalazł się u nas jak w domu. Przemek lubi eksperymentować z różnymi kierunkami żywieniowymi. Sam ma jakieś Kondycje zdrowotne, które wymagają od niego odżywiania się w konkretny sposób, więc Przemek je z nami codziennie, siedem dni w tygodniu, chyba od dwóch lat. I służy mu to. Więc jest naszym ambasadorem i ci wszyscy goście, którzy do niego przychodzą, widzą pomarańczową torbę, która stoi... Sam widziałem, jak była. i podpytują o co chodzi i on im wtedy z entuzjazmem opowiada o Kickfit, ale też oczywiście nasza współpraca opiewa reklamy, które są w jego podcaście dwa razy w miesiącu, więc do tych reklam mamy stworzony Oddzielny szlak zakupowy, ponieważ Przemek reklamuje właśnie dietę indywidualną. Znowu to jest ten proces, który się, proces zakupowy, który się zaczyna od konsultacji z naszym dietetykiem. Konsultacje są na platformie Calendly. Więc jesteśmy, monitorujemy, jak skuteczny jest ten kanał i to jest skuteczny kanał. Przemek jest, nie wiem, chyba top five podcasterów.
Ja top dwa. Ja jak byłem u Przemka w październiku nagrywałem podcast. to wtedy był w top 2 i też taka ciekawa dygresja, też właśnie widziałem akurat tą torbę, choć już wiedziałem, co to jest, więc jakby nie potrzebowało mi tłumaczyć, ale a propos tej diety Przemka, to też pewnie wynika z tego, że przeprowadzając taką ilość rozmów z tak ciekawymi osobami, to w ogóle twoja świadomość jest na jakimś innym poziomie, nawet żywieniowo, ale ogólnie życiowo, więc to jest w ogóle Coś, czego mu trochę zazdroszczę, bo jakby ja idę w kanonie takich podcastów stricte marketingowo-biznesowych. Trochę o Lifestyle też opiewamy, ale aż tak dużo go nie ma. Tym bardziej się cieszę, że dzisiaj możemy też takie trochę tematy sobie poruszyć około-biznesowe.
Dzięki, bo bałbym się, że byłbym rozczarowaniem stricte biznesowych.
Choć powiem Ci, zdradzę, że mam taki pomysł, żeby właśnie zmienić nazwę z buta w życie i trochę też mówić trochę więcej o świadomości, o mindsecie, bo coś, co ja zauważam u swoich klientów podopiecznych, znajomych, to często ludzie chcą robić biznes, ale jest jakby najważniejszy segment, czyli moim zdaniem, pewnie Twoim też, czyli dieta, trening, zaniedbany. I tak naprawdę w takim ujęciu longtermowym, jak robisz biznes i nie masz zagospodarowanych tych elementów takich podstawowych, budulcowych tego paliwa, no to może ci się to rozjechać. I myślę, że to jest też dobry taki moment, żeby o tym porozmawiać trochę, przechodząc tematów marketingowo-biznesowo. Bo to w ogóle jest ciekawe też, ja tak sobie rzucę jedną dygresję, że Ta współpraca z Przemkiem właśnie jest offline'owa, online'owa. To jest w ogóle super, że ta torba tam leży i jest też online. To jest coś, co jest ciekawe, w sensie nie szablonowe na pewno.
I nieprzypadkowi ludzie do niego przychodzą i te porozrzucane pudełka są bardzo autentyczne.
Tak, totalnie.
Bo to nie jest przecież scenografia.
No dobra, ktoś nas słucha, myśli sobie, no dobra, cateringi po tam 350 zł najdroższe. Jakby to nie jest w moim budżecie. Ale fajnie mówią chłopaki, że warto jednak może zadbać o to o zdrowie w biznesie. Nawet jak zaczynasz, to masz jakieś takie złote rady swoje żywieniowe, które byś polecił każdemu, albo takie może, powiedziałbym, biohackerskie. Coś, co robisz, się sprawdza od lat. Dużo pijesz kawy, to już powiedziałeś przed nagraniem, ale nie wiem, czy to można ująć w ten sposób.
No coś zaraz zaproponuję. W ogóle, jeśli ktoś myśli o cateringu, o diecie pudełkowej, a może już jest gotowy na catering dietetyczny, to nie trzeba rozważać go zero-jedynkowo, że to ma być jedzenie na cały dzień. Ja, ja bym w takim reżimie nie wytrzymał. My wszyscy ze świata biznesu spotykamy się biznesowo jeść, więc nie wyobrażam sobie, żeby ktoś rezygnował z spotkań biznesowych, żeby ktoś nie jadł na spotkaniach biznesowych lub żeby ktoś wyciągał swój posiłek w trakcie spotkania biznesowego. Więc to już jest jedna taka okoliczność w ciągu dnia dla wielu, która ten całodniowy schemat już w jakiś sposób wypacza. Życie z rodziną, tak? Oczywiście są rodziny, najczęściej małe rodziny, gdzie wszyscy korzystają z cateringu, ale gdy twoje dzieci, twoja partnerka, partner nie jedzą cateringu, a ty będziesz na tej platformie, to to też jest trochę jak pięść do oka, tak? Też czasem po prostu są posiłki, które łatwo nam jest ugotować. Akurat ktoś może lubić rano sobie zrobić śniadanie, bo to jest dla niego osiągalne. A może ktoś ma po drodze naprawdę fajną opcję z knajpą czy sklepem spożywczym, gdzie sobie potrafi coś dopasować. Więc do czego piję, że nie trzeba myśleć często o więcej niż dwóch, trzech posiłkach, które są tym trzonem dnia. Jeśli masz zapewnione, klub programu, to wszystkie decyzje wokółżywieniowe grawitują w dobrą stronę. Bo ty wiesz, jak już popełniłeś jedną decyzję złą, no to już się ślizgasz do końca dnia. Jak już hotel spieprzyłem, no to już wszystko jedno. A jak ty wiesz, że okej, to ja teraz nie mam opcji, ale będę miał ten, powiedzmy, pierwszy lunch, obiad mądrze zaplanowany, to ja chwilę się wstrzymam i na tej stacji międzynowej nie zjem, tak? Albo olewam tą kantynę, poczekam, aż będę mógł sobie zjeść kikwit, odgrzać go, albo po prostu dojadę tam, gdzie on jest, tak? Więc nie trzeba myśleć o cateringu jako całodniowej formule. Jeśli chodzi o jakieś takie tipy, to ta świadomość rośnie, ale zaakcentuję raz jeszcze, że Dieta, która jest wysokobiałkową i jest dietą, która przybliża Cię do celu. Koniec. Amen. Więc jeśli nie ma w nas takiej wrażliwości na to, ile ja białka zjadłem w ciągu dnia, to raczej nie ma nadziei na to, że cele, których nie udało nam się dotychczas w życiu zrealizować, zrealizujemy. Więc jeśli idziesz spać i pirazooką nie jesteś w stanie oszacować, ile białka zjadłaś, zjadłeś, no to jesteś w lesie. Bo białko jest sprzymierzeńcem wszystkich celów sylwetkowych, ale równolegle zdrowotnych. Większość z nas energii nosi na sobie więcej niż by chciało w postaci tłuszczu. Białko nie jest preferowanym źródłem energii dla naszych organizmów. Nasze organizmy potrzebują essential amino acids. Essential, bez nich nie funkcjonujemy. Znowu białko. I essential fats. Nie ma czegoś takiego jak essential carbohydrates. Tych kilka gramów cukru, który potrzebuje nasz mózg, my jesteśmy w stanie wytworzyć sami z tych wcześniejszych wymienionych przeze mnie substratów energetycznych białek i tłuszczy. Więc na węglowodany, moja, mój gospel mówi, że trzeba sobie zasłużyć i dozować wtedy, kiedy, kiedy możemy. A białko, jest must have i najczęściej w diecie, która jest oparta na produktach odzwierzęcych, te tłuszcze są w akompaniamencie białka, bo łosoś jest tłusty, jajka są tłuste, wołowina jest tłusta, więc nie da się jeść wartościowego białka, eliminując tłuszcze, to po prostu przyjdzie sama.
No to jest coś, co ja już kilka lat temu zrozumiałem i to faktycznie pomaga. I te carbs, węgle w drugiej połowie dnia.
To nie znaczy, że na diecie, w której jest dużo węglowodanów, nie można realizować swoich celów. zawodowy piłkarz tenisista nie będzie w stanie realizować swoich celów zawodowych bez dużej ilości węglowodanów. Osoba, która musi uzbierać 10 tysięcy kroków, żeby mieć poczucie, że zrobiła coś dla zdrowia dzisiaj, no to ona zdecydowanie nie potrzebuje tych dużo węglowodanów i jeśli jej dieta będzie się opierała w dużej ilości na węglach, to najczęściej będzie przestrzeliwać jeśli mogę tak, chyba nie po polsku, będzie po prostu konsumować więcej kalorii niż potrzebuje. Więc dla każdego, kto chce zrzucić tłuszcz, to jak naj... więcej białka w jak najmniejszej ilości kalorii i oczywiście nie można tutaj wchodzić w jakiejś skrajności. Mogłem tak gadać długo, więc musisz mnie zatrzymać.
Ale jest clue, jakby tak, jak ktoś nie ma tej świadomości, to na pewno sobie coś z tego wyciągnął. Na sam koniec takie pytanie, które mnie zastanawia, jeśli jesteś taką jedzeniową i w ogóle mentalnie osobą, która jest świadoma, tak wygląda twój dzień? Taki pracujący dzisiaj poniedziałek na przykład.
Mój dzień zaczyna się zawsze od sportu. Moja narzeczona i ja zawsze rano idziemy trenować. A gdy już o godzinie dziesiątej zaparkuję w firmie czy w zadaniach wokół biznesowych, czasem kręcę się po mieście, to zazwyczaj aż nie przyjdzie pora na drugi trening koło godziny dziewiętnastej, a wieczorami zazwyczaj gram w koszykówkę, no to jestem w firmie. I ostatnio właśnie miałem taką refleksję, słuchając podcastów największych przedsiębiorców, że może tego sportu jest za dużo, bo wszyscy ci wielcy pracują dużo więcej niż ja.
To jest ciekawe. Ja też ostatnio byłem takim, u takiej osoby, która też jest dużym przedsiębiorcą, dużo, bardzo dużo ciekawych projektów robi. I ona powiedziała ciekawą rzecz, bo ja ostatnio trochę zmniejszyłem ilość pracy. W tym takim trzyletnim dynamicznym rozwoju to było, to tylko to się liczyło w życiu. Teraz akurat gdzieś tej pracy jest mniej. Na prawdę mówię o tak 4 godziny dziennie takiej pracy głębokiej, co się wydaje już mało dla niektórych. Ale efektywność nie spadła, działań. I to co ciekawe, co on powiedział, ta osoba, że To jest bardzo, bardzo majątna postać, ale pracuje cały czas, w sensie po 12-10 godzin dziennie i na koniec dnia zastanawia się, czy to o to chodzi. Więc ja jestem ogólnie w rytmie i moja kultura pracy opiewa teraz na slow productivity, czyli mała ilość rzeczy, ale codziennie przez 7 dni i wszystko co możliwe automatyzowujemy, dylegujemy i usuwamy. Jeśli to się zarobi dobrze, to naprawdę tej pracy aż tak dużo nie musi być, żeby osiągnąć podobną efektywność. To taka moja myśl na koniec. Dziękuję ci bardzo.
Dziękuję. Miło się z tobą gadało.
Wzajemnie. A my się widzimy za tydzień w niedzielę o dziewiątej. Dzięki.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu.
Aha, jeszcze jedno bardzo ważne.
Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trafi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







