Jak Tworzę 4 Różne BIZNESY : E-commerce, SeeBlogers, Influencer i Restauracja | Fashionable

W odcinku podcastu Oskar Lipiński rozmawia z Anną Zając – influencerka, właścicielka marki odzieżowej, organizatorka SeeBlogers oraz współwłaścicielka restauracji MonoCafe Bistro. Anna opisuje, jak zbudowała cztery odrębne biznesy, podkreślając proces przejścia od influencerki do przedsiębiorczyni, strategie rozwoju e‑commerce i współpracy z influencerami, a także wyzwania logistyczne i finansowe związane z prowadzeniem marki odzieżowej. W drugiej części rozmowy Anna dzieli się osobistymi refleksjami na temat zarządzania czasem, równowagi między pracą a życiem prywatnym, roli rodziny w prowadzeniu firm oraz wartości, które kształtują jej podejście do biznesu – od etyki w relacjach z klientami po świadomość kosztów zwrotów i wpływu na środowisko. Porusza także temat braku formalnych mentorów, ucząc się na przykładach innych, oraz znaczenia autentyczności i odpowiedzialności w świecie influencer marketingu. Całość ukazuje holistyczny obraz nowoczesnego przedsiębiorcy, który łączy kreatywność, rodzinne wsparcie i pragmatyczne zarządzanie operacyjne.
Chapters
Kolaby influencer, marka nadal mają absolutnie rację by to, tylko muszą być bardzo przemyślane. Bo jeżeli to dla influencera jest tylko kolejny biznes, kolejna faktura, to to nie wyjdzie.
Dużo influencerów tworzy marki, ale popełnia jeden błąd, którego ty nie popełniłaś, czyli oni
Ja bardzo lubię pracować z fajnymi ludźmi i lubię jak moje produkty przechodzą przez dobrych ludzi i dobre ręce. Podobno wiele osób mówi, że jak przez pierwszy rok nie dokładasz do marki albo dokładasz niewiele, no to jest to sukces i tak wiele osób mówi. No to my sprzedaliśmy 80% towarów w jeden wieczór, więc dla mnie to był po prostu szok. Nawet dla mnie to był szok, że to się wydarzyło.
Trochę jest tak, że w internecie, czy właśnie kwestia zarobku, w przypadku slepu internetowego, czy zostanie influencerem, to wszystko jest w takim świetle pokazanym, że to by się na pewno uda. Musi być to po prostu konsekwentny, a nie zawsze ktoś ma dar, nie zawsze ktoś ma szczęście.
Czasem to szczęście nawet po prostu zawiedzie, albo moment, w którym startujemy. Ja bardzo dużo od wielu ludzi właśnie w biznesie nauczyłam się, jaka nigdy nie chcę być.
Cześć, tu Oskar Lipiński, jestem współwłaścicielem marki DUNK. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii produkcji. Możesz spodziewać tu szczere i brudne prawdę o marketingu e-commerce. Bez luchrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę ci darmowy 6-dniowy mini kurs o e-commerce. Gratulacje! Blisko 20% z was subskrybuje mój kanał, ale nadal 80% tego nie robi. Więc chciałem cię zachęcić do subskrypcji. Kliknij teraz w przycisk subskrybuj. A jeśli cenisz moje wartościowe treści, które dodaję na YouTubie, to będzie takie fajne mikro wsparcie. Dołożysz cegiełkę do tego, co otworzę każdego dnia. Przechodzimy do kolejnego odcinka. Cześć, witajcie w kolejnym odcinku podcastu z Buta w Marketing. Nie zliczę, który to już odcinek, bo nagrywamy ich bardzo dużo i w każdą niedzielę o dziewiątej słyszę się z wami i przedstawiam ciekawostki z e-commerce oraz marketingu. Dzisiaj z nami jest Anna Zając. Cześć.
Dzień dobry, cześć.
Czy mógłbyś się przedstawić w kilku słowach i powiedzieć czym się ciekawym zajmujesz, bo dużo tych rzeczy.
Całkiem sporo rzeczywiście. Myślę, że jestem nadal influencerką, bo to od tego wszystko się zaczęło, co robię teraz. Ale przez te lata dużo ciekawych rzeczy w moim życiu się wydarzyło i wykorzystałam, myślę, cały potencjał tego influencery, bycia influencerem. I w tej chwili jestem organizatorem i właścicielem największego eventu dla twórców internetowych w Polsce, czyli Cblogers i gali Hasztagi Roku. Mam w swoim restauracje Monocafé Bistro, które znajduje się w Łodzi. I moja ogromna pasja i wielkie szczęście, czyli marka odzieżowa Roselle, marka dla kobiet.
Na pewno zgubimy sobie temat seabloggers oraz marki e-commerce'owej w pierwszym etapie, ale powiedz mi to, co mnie zastanawia, bo jest dużo ciekawych rzeczy, które robisz. Niektóre są offline'owe, niektóre online'owe. Co ci motywuje do zakładania kolejnych projektów biznesowych?
Wiesz co, my chyba po prostu kochamy świat, ludzi, bardzo dużo podróżujemy i te podróże nas bardzo mocno inspirują do tego, co robimy. Też się śmiejemy trochę z moim mężem, że ten moment między trzydziestką a czterdziestką, a już się niestety do tej czterdziestki pomału zbliżamy, mój mąż właściwie już w tym roku, ja za trzy lata, testujemy sobie, co chcielibyśmy robić jeszcze później przez kolejne lata i sobie sprawdzamy różne biznesy. Ale prawda jest też taka, że nasze biznesy się bardzo mocno przenikają. I tak naprawdę właśnie wszystkie zrodziły się z tego bycia influencerem, ponieważ nasza restauracja najpierw było Sea Bloggers i ten event się bardzo mocno rozrastał przez lata i się bardzo rozrósł. I ta wizja mojego męża uważam, że jest absolutnie niesamowita co do tego wydarzenia. zamarzyło nam się, żeby te spotkania odbywały się częściej. No i stwierdziliśmy, że właśnie stworzymy takie miejsce stacjonarne. Właśnie powstało Mono Cafe, potem ewoluowało na Mono Cafe Bistro. I to miało być miejsce spotkań też, oczywiście każdy może tam przyjść, jak do restauracji, ale miejsce spotkań też dla twórców internetowych. Jesteśmy w Łodzi, więc w takim centrum Polski. Odbywały się premiery np. książek. Nie wiem, chociażby Asia Przetakiewicz organizowała u nas jedną z premier swojej książki. Jakieś koncerty, takie wydarzenia związane z różnymi warsztatami. Tutaj nam niestety pandemia bardzo mocno zablokowała nasze plany, bo otwieraliśmy się dokładnie w pandemii. I tutaj ten biznes troszeczkę dlaczego zmienił też swój koncept, bo niestety te ostatnie lata dla gastronomii są bardzo, bardzo, bardzo trudne. Natomiast wtedy właśnie też, kiedy był ten trudny moment dla gastronomii, powstała marka odzieżowa, ponieważ my się nigdy nie poddajemy i mamy mnóstwo pomysłów na siebie i gdzieś tam te nasze marki są też spełnieniem naszych marzeń.
Głównym partnerem podcastu jest Marka Duck, który jesteś współwłaścicielem oraz dyrektorem e-commerce. Torebki skórzane szyte od 30 lat w Lublinie. Bardzo się cieszę na to, że znalazłem partnerów strategicznych, z których usług na co dzień korzystam. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako Marka Duck. Sam B.A.I. Platforma Smart Marketing Automation, z której również korzystam. Autopay, niezawodne płatności online dla sklepów internetowych oraz innych biznesów online. Nowoczesne usługi dla flot oraz błyskawiczne doładowywania telefonów. Zaufane.pl to integralne rozwiązanie do polskiwania opinii o sklepie i opinii produktowych, które pomaga e-commerce'om w budowaniu solidnej reputacji poprzez skuteczny marketing opinii. Dzięki wykorzystaniu tej technologii pozyskiwanie, zarządzanie oraz prezentowanie recenzji staje się łatwe i efektywne. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. Nie przedłużając, zapraszam Cię do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl oraz zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść praktycznych informacji e-commerce oraz marketing. Fajnie, to jest ta sama historia, co u mnie, czyli ja w sumie wskrzesiłem działania online'owe właśnie w okresie 2019 roku, a i tak dużo w ogóle osób, które przychodzą do mnie, właścicieli e-commerce, właśnie w tamtym momencie zaczyna. A powiedz mi, przejdziemy sobie płynnie właśnie do marki Rozelle. Mam nadzieję, że dobrze wymieniłem.
Tak, bardzo dobrze.
Stresowałem się tym, czy dobrze to zostanie wykonane. Powiedz mi, jakie były największe, takie najważniejsze kamienie milowe w rozwoju tej marki? No bo już kilka lat jest to wykonywana praca w online'ie.
Przede wszystkim otwiera się w ogóle bardzo dużo marek i niektórzy, to po prostu tak mam wrażenie, że otwierają sobie markę na zasadzie spełnienia marzenia nastoletniej dziewczyny o własnej marce odzieżowej. Myślę, że wiele kobiet o tym marzy. A to niestety nie jest takie proste jak żaden biznes. Nie znam biznesów, które były prostych. Czasami ktoś ma dużo szczęścia, ale generalnie każdy biznes jest trudny. Każdy biznes, który opiera się na współpracy z ludźmi, to nie jest łatwa sprawa. I tutaj ja się bardzo długo do tego przygotowywałam. Oczywiście marzyłam o tym, jak wiele dziewczyn, wiele lat. I tak naprawdę, zanim Roselle w ogóle ujrzało światło dzienne, minęły ponad nawet chyba trzy lata i tak naprawdę ja już wcześniej miałam otwierać dwie inne marki, nawet pod innymi nazwami, bo finalnie jakby za każdym razem jednak zaczynałam to trochę od nowa. Żadna nie ujrzała, nie było falstartu na szczęście, bo pewnie falstart by mnie zdemotywował i na pewno bym już do tego nie wróciła. Po prostu to jest tak trudne, że za każdym razem, kiedy już prawie otwierałam markę, okazywało się, że ja mówiłam do mojego męża albo oboje, stwierdzaliśmy, to jednak nie jest ten moment, to jeszcze nie jest ten czas. Jeszcze musimy chwilę poczekać i trochę jeszcze pewnych rzeczy przemyśleć albo nie róbmy tego z tymi ludźmi, z którymi teraz jesteśmy na tej drodze. Musimy to ułożyć od nowa. I tak było u nas, dlatego to naprawdę długo trwało i dlatego Ja myślę, że Roseli jako marka powstała jak dosyć przemyślana marka. Ja wiedziałam czego chcę, ponieważ kiedy była pandemia i wiele osób budowało swoje konta na komunikowaniu pandemii, to ja uważam, że to jest bez sensu, bo od tego dla mnie były portale informacyjne. Poza tym wszyscy mieliśmy już trochę przeset po prostu słuchania, słuchania tych złych informacji, których oczywiście nie mogliśmy bagatelizować, no ale też ile można. To ja na moim Instagramie zrobiłam projekt Moja Szafa. I po prostu sprzątałam szafy z moimi obserwatorkami. Uczyłam jak budować swoje szafy na bazie tego, co w nich miałam. I to się świetnie sprawdziło. Okazało się, że one bardzo chcą tego słuchać, że ten element edukacji, który ja wprowadziłam do tego mojego modowego kontentu był bardzo potrzebny i dla moich obserwatorek okazał się strzałem w dziesiątkę. No i wtedy pomyślałam, no to to jest może moment, żeby też wprowadzić swoje produkty, skoro ludzie chcą mnie słuchać i sama czułam potrzebę też tych produktów, bo mi ich po prostu pewnych rzeczy brakowało na rynku i tak powstała moja marka.
Piękna historia. Przede wszystkim Wielkie Szopo Babo to jest bardzo rzadkie u e-commerce'ów fashion, że przygotowania były bardzo długie. Nawet miałeś dwa projekty, które nie używały światła dziennego. Zazwyczaj to jednak wygląda inaczej. Właśnie spełniamy to z potrzeby, a bardzo bym chciał mieć markę odzieżową. A jak wyglądały te przygotowania? Jakie strategie, analizy? Co robiliście przed tym okresem, kiedy stwierdziłeś, OK, dzisiaj chcę otworzyć ten projekt?
Przede wszystkim w ogóle researche rynku, też pod kątem całej produkcji tego całego takiego zaplecza, jak to zrobić krok po kroku. Przez to, że my jakby działamy biznesowo od lat, no to wiemy, że to właśnie to, co ujrzy światło dzienne, czyli jakieś tam piękne zdjęcia, grafiki, bo w zależności w jakiej branży działamy, to to jest mały pikus i to jest tylko wierzchołek góry lodowej, która się dzieje pod spodem, sam bieżek produkujesz i pracujesz, że to jest naprawdę orka dosłownie i połączenie bardzo wielu elementów. Jeden się wyhaczy i wszystko ci leży. Więc my badaliśmy ten rynek pod tym kątem, z kim moglibyśmy to robić na każdym etapie, od tkanin, przez produkcję, przez stworzenie modeli, jakby od razu też mieliśmy swoje założenia, które sobie właściwie może powiedzieć spisaliśmy, że korzystamy tylko z naturalnych tkanin. Mieliśmy też trochę szczęścia, ponieważ bardzo kochamy Włochy, tam też często jeździmy i tam kupujemy większość naszych tkanin. Co tak naprawdę nie jest proste. Myślę, że nie jedna osoba... I tanie też chyba, nie? Też nie, ale to jest jakby inny aspekt. Ale jak myślę, że nie jedna osoba teraz pomyśla, o fajnie, ona ma tkaninę z Włoch, też chce, też pojadę do Włoch, pojedzie do Włoch, wróci i nigdy, nigdy więcej nie wpadnie na ten pomysł. To nie jest proste, bo tych dostawców też tam jest bardzo wielu. Nie wszyscy są w arcie uwagi, bo nie wszystko z metką Made in Italy jest godne uwagi. My trafiliśmy, ja też uważam, że w każdym biznesie, jak i w życiu, trzeba mieć trochę szczęścia po prostu do ludzi, których spotykamy. Ja dobrych ludzi spotykam na swojej drodze. Udało mi się trafić do bardzo ciekawych miejsc, z których korzystam do teraz. Nawet właśnie w niektórych miejscach byłam te, teraz mamy 3 lata marki, no to nawet te 6 lat temu. I tak do nich właśnie wróciłam, bo dobrze ich zapamiętałam, bo to są zupełnie inne doświadczenia skupowania tkanin niż w Polsce. Przede wszystkim dużo więcej jest tych naturalnych, jakościowych tkanin jak chociażby wełna. A też jest ten aspekt edukacji, bo tamte miejsca, włoskie marki mają taką duszę. To nie tyczy się tylko ubrań. Tam bardzo często pracują rodziny latami. Więc ja się od nich bardzo dużo uczę. To nie jest tylko kupowanie tkanin, że ja wchodzę, zamawiam konkretną ilość, oni mnie namawiają, żeby jak najwięcej. Tak jak to często w Polsce bywa, wystawiają fakturę i do widzenia. My właściwie żyjemy już tak troszeczkę rodzinnie, że wiemy co u siebie. Ja przyjeżdżam z prezentami z Polski, jakimiś pysznościami. Zaczynamy od kawy, czy od jakiegoś wspólnego obiadu. Oni wiedzą też, jakie mam potrzeby. Wiedzą, gdzie mnie prowadzić, na które tkaninę, albo wręcz przeciwnie. Mamy coś dla ciebie, wiemy, że się zakochasz, wiemy, że to ci się spodoba. I to jest też taki piękny aspekt. Ja ciągle o tym mówię i to naprawdę nie jest chwyt marketingowy. Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że to jest prawda, że ja bardzo lubię pracować z fajnymi ludźmi i lubię, jak moje produkty przechodzą przez dobrych ludzi i dobre ręce. i bardzo na to kładę nacisk, żeby na każdym etapie staram się poznawać ludźmi, z którymi pracuję, żeby to były właśnie dobre relacje. Moja pani konstruktor to jest kobieta anioł też, która ma fantastyczną energię, jest bardzo dobrym człowiekiem. Staram się pracować ze szwaliniami, które Wiadomo, one muszą zarabiać, tam jest też przemiał, tam jest dużo szwaczek i tak dalej, ale z takimi szwalniami, z którymi jednak budujemy jakąś relację, z którym jest jakaś serdeczność zbudowana, które wiedzą, że dla mnie to jest ważne, że dopieszczenie tej mojej marki jest ważne i wierzę, że po prostu klientka dostając ten mój produkt, dostaje tą dobrą energię z tym wszystkim po prostu związaną.
bardzo fajnie to brzmi, to też w pełni identyfikuje się z moją wizją, bo my akurat też półprodukty skóry kupujemy we Włoszech i też mamy podobne relacje z tymi naszymi dostawcami. Powiedziałaś bardzo fajną rzecz, że dużą uwagę na samym początku i bardzo długim okresie przyłożyłaś do produktu. I ja też uważam, że właśnie ten research produktowy to on powinien w ogóle zająć najwięcej czasu. I to jest coś, co dużo osób popełnia z tym błąd. No ale załóżmy tą sytuację, w której już miałaś już potwierdzony ten produkt, pojechałaś kilka razy do Włoch, Jak potem wyglądała kwestia z działaniami marketingowymi? Od czego w ogóle zaczęliście?
To znaczy, tutaj sprawa była dosyć prosta, bo jakby miałam zaplecze w postaci obserwatorek. I właściwie teraz biznes to chyba można założyć na dwa sposoby. Albo właśnie ma się to zaplecze swoje w postaci na przykład profilu na Instagramie, albo ma się bardzo duże pieniądze, żeby zainwestować w reklamę, czy zatrudnić sobie twarz do swojej marki. Myślę tu pewnie o fashion. czy o beauty, ale to pewnie tyczy się też wielu innych marek i tak jest pewnie po prostu najprościej. No u mnie, no było to zapewne w postaci obserwatorek, które były zainteresowane u mnie tym tematem modowym, więc ja myślę, że dla wielu z nich to było nawet naturalnym krokiem, że ja dałam im swoje produkty, no bo dlaczego miałam dawać im produkty innych marek, które wcześniej promowałam, skoro tak bardzo wiedziałam, czego chcę im dać i jakby co im chcę przekazać. I też gdzieś tam sama się uczyłam przez lata stylu, sama ogarniałam tą swoją szafę i jestem najlepszym przykładem na to, że właśnie poświęcenie temu trochę uwagi potem sprawia, że lepiej się z tym czujemy i wbrew pozorom potem już nie musimy tej młodzie tak dużo czasu poświęcać, bo dla mnie to jest pasja. Ja lubię z tym przebywać i o tym czytać, tym się interesować, oglądać i tak dalej. Są kobiety, które naprawdę tego nie lubią. One chcą mieć to ogarnięte przez kogoś. Ja trochę jestem taką osobą, ponieważ nasza marka jest kompleksowa, dajemy produkty od A do Z właściwie na praktycznie wszystkie okazje. Jeszcze daję tipy, co z tymi produktami robić. Naprawdę nie znoszę rzeczy jednorazowych, nie tylko związanych z modą, ale z modą właśnie również. I dlatego te moje rzeczy są takie, a nie inne, bo ja bardzo często daję kobietom rozwiązania na to, jak nosić je na wiele sposobów. I do tego naprawdę namawiam. I sama też myślę, że udowadniam swoimi stylizacjami, które pokazuję praktycznie codziennie, nawet nie nagrywając modowych case'ów, tylko jakieś inne tematy, że ja po prostu zawsze jestem Roselle i łączę te kolekcje z tych trzech lat już w tej chwili. Noszę te rzeczy cały czas, więc też wiem jak one się zachowują, jak one pracują, czego po nich się można spodziewać i no to też jest, ja żyję tą marką po prostu.
A przy tym okresie trzech lat miałaś na przykład jakieś mikro porażki związane z produktem, z marketingiem, czymś mogłeś się podzielić z osobami, które nas słuchają, zastanawiają się nad założeniem marki, ale może są jakieś rzeczy, których ty nie widziałaś na początku i po czasie wyszły jako takie lekcje bardziej, a nie porażki.
Powiem ci, że chyba przez ten długi okres przygotowań ja właśnie wyeliminowałam te największe potknięcia przed jeszcze, kiedy to nie musiało ujrzeć światła dziennego, kiedy ja straciłam też właśnie pieniądze przez te poprzednie trzy lata, no bo jak ja już miałam w jednej marce też wyprodukowane nawet pudełka z logo innym niż Roselle i tak dalej. I to wszystko niestety się nie wydarzyło, bo to już było naprawdę na zaawansowanym poziomie. Ale czasami trzeba taką podjąć decyzję zrobić krok w tył, żeby można było zrobić trzy kroki do przodu. I u nas dokładnie tak to wyglądało. To znaczy, wiesz, marka to jest drzewoorganizm. Pewnie jakieś różne rzeczy się dzieją, czy trzeba reagować na szwalni, czy coś tam przyjdzie nie taka tkanina jak trzeba, czy w ostatniej chwili nie mamy modelu, który potrzebujemy na sesję i tak dalej. Ale to myślę, że to się dzieje w każdej marce. Ja tak jak powiedziałam, mam duże szczęście do ludzi, więc Tfu, tfu, naprawdę odpukać nie mieliśmy jakiejś takiej, jakiejś takiej dużej porażki albo momentu, żebym pomyślała, ja nie chcę tego robić, bo nie wiem, przytłoczyło mnie to za bardzo. Ale jednocześnie powiem, że to jest bardzo trudna branża. Bardzo trudna branża. Każdy mówi, że mamy trzy najtrudniejsze branże, z którymi pracujemy. Ja mówię, że pewnie jeszcze budowlankę powinniśmy dołożyć. To wtedy, żeby było hardkorowo. I rzeczywiście tak trochę jest, bo to jest branża, która się rozwijała, no my żyjemy tylko w Polsce. Czasami produkujemy produkty swetrowe we Włoszech, bo oni się tam po prostu świetnie znają na tych bardzo jakościowych przędzach, nie boją się ich. I te produkty często do nas produkujemy we Włoszech, wszystko inne produkujemy w Polsce. Ta bransza wprawdę pozorom jest dosyć nieprofesjonalna od zaplecza. To co my jako dosyć młodzi ludzie jakby znamy, że biznes powinien być klarowny, faktury, jakieś tam, nie wiem, wytyczne, terminy, no to wiesz, ja się tego w influencerstwie nauczyłam, chociaż to też nie jest takie oczywiste, bo wielu influencerów wcale nie pracuje profesjonalnie, a my się nauczyliśmy pracować bardzo profesjonalnie na terminach, umowach, na takich rzeczach. No to w branży odzieżowej średnio istnieje, aczkolwiek udaje mi się znaleźć wielu takich partnerów, którzy są tymi dobrymi partnerami, którym mogę po prostu zaufać. I to jest fajne. Natomiast tak zupełnie szczerze, myślę, że idziemy całkiem sensownie, jednostajnie do przodu. Też może bez jakichś wielkich zwrotów akcji, z jakimiś ogromnymi sukcesami. Też nie ma takiego jakiegoś jednego punktu, który by mnie strasznie pchnął do przodu. Ale ja myślę, że to idzie sobie tak strategicznie, rozwojowo, jednostajnie. To też chyba nie jest złe. Ja nie mam poczucia, że to jest złe.
Uważam, że szybkie skalowanie, też jak się nie ma procesów zrobionych, jest niebezpieczne i może wywrócić markę i może być dowiedziona jakość na obsługi klienta, jakość w produkcie, a to organiczne, taki organiczny wzrost na pewno jest bardziej bezpieczny, naturalny. Również mam takie samo zdanie. Powiedziałaś o marketingu, że wszystko na początku opierałaś na swojej marki osobistej, z tego, że jesteś influencerką. Czy to się zmieniło przez te trzy lata, czy w pełni jakby cały marketing to jest, to jest twoja marka osobista?
Trochę niestety cały czas tak, bo cały czas mam ogromne obciążenie na sobie. Jak otwierałam markę trzy lata temu, a dokładnie świętujemy urodziny w niedzielę, to... Nie uwierzyłbyś, co się tam działo właśnie już pewnie w tym momencie trzy lata temu. Ja cztery dni nie jadłam, dosłownie się tak strasznie stresowałam, no bo dla mnie to nadal były duże pieniądze, które gdzieś tam zainwestowaliśmy w markę. Mieliśmy też dużo takich różnych sytuacji też przed marką, które wybiły nas trochę z tropu i właśnie takich trudnych sytuacji. Na szczęście właśnie one działy się przed i mnie bardzo mocno przygotowały. Ja się właściwie bardzo mocno nastawiłam, że będzie źle, ale nie na zasadzie takiego katastroficznego myślenia pesymistycznego, tylko taki realizm z dozą świadomości, co złego może się wydarzyć albo jak to może nie pójść po prostu i że to nawet może być naturalne. A u nas podobno wiele osób mówi, że jak przez pierwszy rok nie dokładasz do marki albo dokładasz niewiele, no to jest to sukces i tak wiele osób mówi. No to my sprzedaliśmy 80% towarów w jeden wieczór, więc dla mnie to był po prostu szok. Nawet dla mnie to był szok, że to się wydarzyło.
No to jest siła bycia influencerem i posiadania własnej społeczności. Ja przytoczę swój przykład. Jak my zaczynaliśmy, zrobiliśmy właśnie kolekcję z dziewczynami z Loft Great Shoes i też zrobiliśmy filmik jednego dnia, taki co zajmowało nam to kilka miesięcy poprzednich. Więc to jest jakby niezwykle duża wartość. No i jakby Ja się zastanawiam teraz dość mocno i głęboko, bo gdy faktycznie zaczynaliśmy te 3-4 lata temu i ty również, to nie było aż tak dużej ilości marek influencerów, nie było aż tak dużej ilości współpracy w postaci tworzenia własnych produktów marka x-influencer. Czy ty uważasz, bo masz duży wgląd w świat influencerów, że ten model jeszcze ma możliwość w przyszłości działania, czy niekoniecznie?
Współpracy z influencerami?
Mówię o współpracach produktowych, no bo jesteśmy w stanie zauważyć w branży beauty, w branży fashion, influencerzy tworzą kolekcje ze markami. I to było przez chwilę. Ja załapałem się na ten nurt takie nowoczesne, fajne i nieoczywiste. Teraz jest tego bardzo dużo. I tak samo dużo influencerów tworzy marki, ale popełnia jeden błąd, którego ty nie popełniłaś, czyli oni Robią markę odzieżową, którą się aż tak bardzo nie zastanawiają nad produktem i jest na początku sprzedaż, potem nie ma powracalności klientów. No i ten pomysł biznesowy w większości przypadków statystycznie się zamyka.
Tak, bo bardzo jest wiele takich przykładów z naszej branży. Wiesz co, świat influencerów jest bardzo specyficzny. Ja jestem influencerką taką z krwi i kości, bo ja zaczynałam jeszcze od bloga w czasach, kiedy w ogóle na przykład to nie był biznes. Nie zarabiało się na blogach. Gdzieś tam się zaczynały jakieś współprace, gdzieś tam się słyszało, ale to było jeszcze na zupełnie innym poziomie. Było co innego istotne. I bardzo się kładło nacisk na jakość, no bo to słowo pisane było bardzo ważne, no bo blog, no to wiadomo, trzeba opisać. Potem dopiero tak naprawdę nawet doszły zdjęcia. Początkowo nawet średniojakościowe, potem się znowu zaczęło myśleć o tym, że można to robić lepiej. I gdzieś tam, ale ta branża się bardzo szybko rozwija, bo to jest, powiedzmy, ja zaczynałam 12 ponad lat temu. Już w Polsce to funkcjonowało, nie mówię, że nie, ale to naprawdę raczkowało. I przez te, to jest tylko i aż tyle lat, znaczy aż i tylko tyle lat, dlatego że to się tak zmieniło, że to jest w ogóle nie ten świat, który był 12 lat temu, który ja jakby znam. I teraz sam wiesz doskonale, jak wygląda świat influencerów, jak jest często zakłamany z różnych aspektów. Jak ludzie po prostu za wszelką cenę chcą zdobyć tą popularność, te lajki tak zwane, które po prostu ludzie się często zabijają o nie. A myślę, że każdy świadomy odbiorca, czy w ogóle marka, która chce współpracować z influencerem, wie, że to jest zupełnie nieważne. że liczby naprawdę mają małe znaczenie. Gdzieś tam są ramą, jakimś wyznacznikiem, ale naprawdę nie możemy się ich aż tak trzymać, bo zaangażowanie odbiorców, to przywiązanie do twórcy jest dużo ważniejsze i myślę, że collaby influencer marka nadal mają absolutnie rację by to, tylko muszą być bardzo przemyślane. Bo jeżeli to dla influencera jest tylko kolejny biznes, kolejna faktura, to to nie wyjdzie. Naprawdę jest potrzeba tego zaangażowania i wiary w produkt też ze strony influencera. Bo pieniądze to naprawdę nie jest wszystko i ludzie tak to czują. Tak mi się przynajmniej wydaje, że świadomy odbiorca to widzi już w dzisiejszych czasach naprawdę bardzo dużo. I to jest myślę, że bardzo ważne, żeby o tym pamiętać. I to jest taki apel do marek właściwie, że ten dobór twórców to jest chyba w ogóle kluczowe w kampanii.
Tak powolutku przechodzimy w temat c-blogers i influence marketingu. A ty w ogóle wykorzystujesz z siebie influence marketing w marce czy nie? Wysyłasz produkty, współpracę?
Powiem tak, o współpracach no to u nas jest tak, że znamy praktycznie wszystkich właśnie. No właśnie. Przez chociażby festiwal i ze świata tego medialno-celebryckiego i ze świata influencerów. Natomiast ja trochę nie umiem wykorzystywać tych znajomości, dlatego że Ja bardzo stawiam na relacje i z wieloma osobami nawet się bardzo lubię i gdzieś tam spotykam prywatnie i nawet tego nigdy w życiu nie pokazuję w sieci. Dlatego, że ja się tego, ja myślę, że w ogóle dlatego nam wychodzi Seabloggers, bo my mamy do tego taki dystans, że te znane osoby robią na nas wrażenie w kontekście tego, co robią, co osiągnęły. Oczywiście niektóre, no bo każdy ma jakiś tam swój zakres osób, którym jest zafascynowany czy podziwia za na przykład pracę, jaką wykonuje. ale nie mamy czegoś takiego, że wiesz, gwiazda robi nam jakieś takie wrażenie jako celebrytka, tylko ja zawsze patrzę na człowieka. I przez to myślę, że mamy takie zaufanie po prostu wśród tych osób znanych, że one chcą u nas być, bo czują się u nas bezpiecznie i wiedzą, że jak ja się z kimś umawiam, nawet przez Seabloggers, żeby ustalić jakiś wywiad, czy panel, czy jakieś działania, To, że ja podchodzę do tego profesjonalnie, biznesowo, a nie po to, żeby jako Ania Zając zrobić sobie zdjęcie na swój Instagram. Ja mam tyle fajnych historii prywatnych w życiu z niektórymi niesamowitymi osobami, ale nigdy w życiu bym tego nie wykorzystała internetowo i myślę, że to się tak przekłada. I trochę tak jest z Marką, że mnie jest głupio po prostu prosić jakby o pomoc, no bo to jest właściwie pomoc marketingowa, no taka jest prawda, więc bardziej to wychodzi od kogoś. Często wiesz, że ktoś po prostu mówi, ale masz piękną rzecz na sobie. No ja wtedy podejmuję rzeczywiście temat rękawicy i mówię, no wiesz, to jest moja marka, jeżeli ktoś nie zna albo jak ktoś zna, jeżeli miałabyś ochotę coś przetestować, to z przyjemnością zapraszam cię do świata mojej marki Rozelle i możemy coś razem zrobić. Takie współpracy się dzieją, ale sami z inicjatywą dosyć rzadko wychodzimy. Powiem szczerze, nie mówię, że to jest dobre, bo to nie jest nic złego wychodzić z inicjatywą, żeby było i polecam markom to robić, jeżeli wybierają dobrze właśnie twórców, ale wiesz, chyba dlatego mi to też pasuje. Bo ja jestem osobą, która bardzo lubi naturalną komunikację i po prostu też wiem, że jak ktoś wychodzi z inicjatywą, to naprawdę być może jest zainteresowany moim produktem i pokocha go tak jak ja.
I pokaże go w sposób prawdziwy.
Dokładnie. Nigdy nie ma briefów z mojej strony. Nigdy. Absolutnie. Jak ktoś już coś chce. to ja nigdy nie pytam, kiedy, jak, co się pojawi albo, że za mało się pojawiło, dlatego, że ja bardzo chcę, żeby ktoś sam poczuł ten produkt i pokazał go tak, jak uważa, a ponieważ nie mam się czego wstydzić, uważam i jakby wiem, jaki produkt daję, no to wierzę, że ktoś po prostu to zobaczy namacalnie i będzie mógł powiedzieć o tym produkcie to, co chce.
Ja uważam, że to jest może nieoczywiste podejście, ale mi się ono bardzo podoba, no bo w dobie tego, gdy influencer tworzy produkt X, nagle rozsyła do wszystkich influencerek w publicznych, których ma w zasięgu, a nawet większości z nich nie znajdzie, nie widział się osobiście, no to nie jest to zbyt naturalne potem pokazywanie tych produktów, więc ty posiadasz dużą siatkę kontaktów z influencerami, a jednak tego nie robisz, to uważam, że to jest bądź co, bądź na duży plus i to podejście jest niespotykane naprawdę.
To kolejna rzecz jakby, ja uważam, że Rozel też jest na swój sposób jakby wyjątkowy i jakby też nie chce tak, żeby to, znaczy chce. Cudownie by było, gdyby tych klientek jeszcze bardziej przebywało, moglibyśmy robić większe produkcje i żeby było bardziej rozpoznawalne. Absolutnie nie powiem, że nie, no bo to by była hipokryzja. Ale jakby też ten dobór tych twórców, właśnie widzisz, ja nie patrzę tak bardzo na te liczby. Czasem bardziej mnie interesuje czyjaś komunikacja, w jaki sposób to ktoś pokaże, w jakim otoczeniu, żeby to też było jakby spójne ze mną, żebym ja się cieszyła, że mogę to pokazać w taki, a nie inny sposób. A ja po prostu wierzę, że ta sprzedaż po prostu jest później efektem całej tej naszej pracy. Tak naprawdę tych ludzi również, no bo mam parę takich osób, które mnie wspierają właśnie w internecie. i jestem im za to bardzo wdzięczna i zawsze to im też podkreślam osobiście, ale właśnie, widzisz, mogę im osobiście za to podziękować i chyba właśnie to budowanie relacji w tym wszystkim też jest dla mnie bardzo ważne.
Bardzo, bardzo fajny aspekt. Lekko zamykając klamerką temat Rozelle i przechodząc już do Seabloggers, to powiedz mi, bo powiedziałaś tak, że były długie przygotowywania, to jest jedna rzecz. Była edukacja w czasie pandemii z Twoimi odbiorcami, jest jakościowy produkt. Czy coś jeszcze byś dołożyła do takiego czynnika, który powoduje, że markom się udaje takim jak Twoja i odnoszą jakiś tam zaplanowany sukces?
Wiesz co, konsekwencja, autentyczność. Wiesz, ja tak długo to planowałam, że ja myślę, że przez te trzy lata różnie wiele się zmieniło, ale myślę, że w takim dobrym kontekście, że w sensie te nasze założenia cały czas funkcjonują. Ja jedynie staram się nawet jeszcze polepszać, bo wiele schematów nam działa. Mamy produkty, które są bestsellerami jako fasony. A ja cały czas chodzę do mojej pani konstruktor i pytam, co jeszcze możemy zrobić lepiej. Oni już mają mnie czasami dosyć, bo zmieniamy coś tam szwalnie, a ona mówi, no jeszcze możemy dołożyć to i to, możemy dołożyć takie wzmocnienie, możemy, no na przykład taki case, to już bardzo szczegółowy, ale wiesz, ja robię naturalne produkty, korzystam z naturalnych potrzebek, co akurat nie jest takie oczywiste, bo szwalnie tego nie lubią i wręcz bardzo namawiają, żeby tego nie robić. Ale jakby no ja nie po to pracuję tak dużo nad tymi tkaninami, żeby później wkładać pod nie poliester, bo to w ogóle nie ma sensu. I na przykład dopiero się stosunkowo niedawno, nawet jeszcze tego tak mocno nie komunikuję, więc będzie premiera u ciebie, że na przykład poduszki w marynarkach są sztuczne i teraz u mnie już nie są sztuczne, ale na początku były, bo ja w ogóle nie miałam świadomości, że ja dostawałam produkt i ja nie widziałam tej poduszki wcześniej. I dopiero po właśnie dwóch latach moja pani konstruktor mówi, no ja mówię, co jeszcze możemy zmienić w naszych marynarkach, klientki je kochają, ale ja mówię, no coś jeszcze w nich zróbmy lepszego. Ona mówi, no wiesz, bo teraz są takie firmy, gdzie duzi znani projektanci, no to robią swoje poduszki na zamówienie, bo wtedy możemy wybrać dokładnie wysokość z naturalnych tkanin, je tworzą ręcznie i tak dalej. One są droższe, no ale są dużo, dużo lepsze. No to ja mówię, no to robimy. No i od czerwca rzeczywiście w naszych marynarkach są tylko naturalne poduszki i to nie było z chęci oszukania klienta, że wcześniej mieliśmy sztuczne poduszki, a teraz mamy naturalne. Ja tego nie wiedziałam, więc ja się po prostu edukuję i staram się tę edukację jakby cały czas przekładać na to, co się dzieje. bo uważam, że właśnie nie wolno usiąść na laurach i myślę, że to też wiele osób robi. Wiesz, właśnie wezmą sobie nawet, nawet nie mają sami, nie są twarzą, ale wezmą jednego, drugiego, trzeciego influencera, który zaklika, będzie ta sprzedaż, ale właśnie co dalej? Bo tego klienta trzeba dalej zachęcić, dalej utrzymać i to jest bardzo ważne. Więc wydaje mi się, że ta konsekwencja autentyczność też w działaniu, wiesz. W tej branży naprawdę różnie bywa od zaplecza. Ja jestem też z Łodzi, a w Łodzi się dużo dzieje, jeżeli chodzi o marki odzieżowe, więc no te historie różne krążą o różnych markach, więc ja dużo gdzieś tam słyszę różnych rzeczy, niekoniecznie dobrych, a ja właśnie śpię spokojnie, bo właściwie wiem, że nawet jeżeli ktoś, nie wiem, będzie złośliwy i będzie chciał coś dla nas wyciągnąć od zaplecza, no to nie ma co prawdziwego wyciągnąć. Nie będzie miał, nie wiem, dowodów na jakieś zakłamane składy, czy jakieś tam, nie wiem, że nie produkujemy tego tutaj. Albo wiesz, ja każdy produkt, który spełniam, konstruktor w jej pracowni od początku do końca fotografuje właściwie nawet każde etapy dla siebie, bo potem sobie analizuje w domu. te produkty i tak dalej. Więc ja po prostu wiem, jak to jest wszystko tworzone i pod tym kątem śpię spokojnie. A potem jest ręka, wszystko w rękach już podwykonawców i to już mnie bardzo stresuje, bo nie mam nad tym wierzch pieczy.
Pełnej kontroli. Upór w dążeniu do posiadania produktu perfekcyjnego, tak bym to określił. Nawet jak jest, nawet jak jest dobry, to niech będzie jeszcze lepszy.
Tak.
To jest coś, co często dużo osób zapomina. Fajnie, zamykamy klamerką temat Roselle. Sea bloggers. Przyznam szczerze, że byłem pierwszy raz w tym roku. Naprawdę ten event zrobił na mnie duże wrażenie. Poznałem w frekwencji dostawców, usług, które tam się pojawiły, influencerów. Naprawdę wow. Aż żałuję, że nie byłem na poprzednich edycjach. Ale taki event na pewno niesie ze sobą duże wyzwania. Jakie są największe?
Bardzo mi miło, że tak mówisz. Zdecydowanie tutaj powinien siedzieć mój mąż, bo w ogóle powiem ci, że ja mam z tym taki problem. Mój mąż nie ma z tym problemu, bo ja od zawsze frontuję w naszych biznesach twarzą i tak samo jest w byciu influencerem. Wiesz, ja jestem na Instagramie, ale gdyby nie mój mąż, to by nigdy się tak nie rozwinęło, nigdy nie byłoby takich współprac, takich kampanii tak dobrze przeprowadzonych i zorganizowanych, bo on jest całym mózgiem wszystkich naszych biznesów. I on mnie rzeczywiście pcha do przodu i ja jestem widoczna. Nie dlatego, że on się wstydzi czy ten mnie lubi, ale on po prostu naprawdę świetnie się też odnajduje po tej drugiej stronie. I on jest, tak, i on jest totalnym, wiesz co, on jest totalnym mózgiem, jeżeli chodzi o w ogóle organizację eventów. Jakby ja kocham mojego męża, przyjaźnię się z moim mężem, ale też go bardzo podziwiam. Czasami tak staję trochę z boku i myślę, wow, ja nie wierzę w ogóle, że ty to zrobiłeś. I Seabloggers, to co się dzieje w jego głowie, jak on tworzy każdą kolejną edycję, jak on to potrafi ułożyć logistycznie, rozplanować też pracę, bo przy tym pracuje masa ludzi, no taka jest prawda. Nie dałoby się tego zrobić bez ludzi. I jaką on ma wizję za każdym razem na to, i że to ewoluuje, to się jeszcze rozrasta, to mnie to nawet fascynuje, mimo że ja w tym też jestem i też pracuję. Ale rzeczywiście Kuba jest tutaj totalnym motorem do tego i ja myślę, że on powinien ludzi uczyć robić eventy. Naprawdę, to już mówię jako po prostu fanka, jego żona fanka. Bo on naprawdę robi to dobrze i potrafi do tego ciekawie podejść, ale tak jak to nazwałeś, to jest ogromne wyzwanie. Dla nas jako nawet dla małżeństwa to organizacja tego eventu jest bardzo dużym wyzwaniem, bo my nie funkcjonujemy prywatnie przez parę miesięcy. przed eventem, to jest, powiem Ci tak, restauracja, marka odzieżowa, bycie influencerem, to jest nic wobec organizacji eventu. To jak znasz, że produkcyjnie jest trudno prowadzić markę, to my mamy trzy, jest event i i tak event jest trudniejszy niż te trzy.
A który już najbardziej lubisz?
Wiesz co, w tej chwili chyba najmocniej fascynuje mnie Rozel, bo jest takim moim dzieckiem, takim bardzo personalnie ze mną związanym, wiesz, no ja jestem cały czas Rozel, jakby właśnie Mimo, że trochę utopijnie, ale to się jednak sprawdza, skoro możemy funkcjonować jako marka. Ja po prostu żyję tym, co robię i jakby nie myślę tylko o sprzedaży, tylko jakby dla mnie jest ważne, że to, co mówię, żeby to było prawdą. Ja mówię wtedy nie potrzeba marketingu, no bo on się jakby robi sam, tak? I troszeczkę tak u nas jest. I Rozelle w tej chwili rzeczywiście jest czymś, co chyba ten rozwój mnie też fascynuje. Pracuję z kobietami, uwielbiam pracować z kobietami, bo one są też moimi odbiorczyniami od lat i nigdy bym nie zrobiła tego, co robię bez tych kobiet, które ma, bo zawsze też trzeba pamiętać, że na sukces marki to składa się właściwie pomysł, no może być właściciel, ale też potem ludzie, którzy pracują, ale też odbiorcy i też wierni odbiorcy i fajni odbiorcy, bo mnie bardzo ludzie przygotowywali Znowu wrócę do Roselle, ale mnie bardzo, to też było dobre, mnie bardzo wszyscy przygotowali, jak jest trudno i beznadziejnie. I jak dostanę po dupie, jak będę dostawała okropne wiadomości, które będą, że kobiety są okropne. Ja teraz cytuję właściwie moich osób, które mnie edukowały przed założeniem Marki, że ja doznam tego, jak kobiety są okropne i jak będzie mi ciężko psychicznie. I takie sytuacje się co jakiś czas zdarzają, jakieś trudne, ale ja myślę, że jest ich u nas bardzo mało. Naprawdę, jak sobie pomyślę o tych trzech latach, to naprawdę mamy stosunkowo niedużo takich trudnych sytuacji i też jestem za to wdzięczna, bo to znaczy właśnie, że ta ekipa po tej drugiej stronie to jest fajna ekipa i to jest ekipa, dla której chce mi się po prostu pracować. Event jest fajny, jest ciekawym wyzwaniem, ale tak jak powiedziałam jest bardzo potężnie obciążający i stresogennie i fizycznie. Myślę, że nikt sobie nie zdaje sprawy jak to wygląda od zaplecza i nawet myślę, że nie jestem w stanie tego opowiedzieć.
Długo trwają przygotowania? To jest cały rok?
Właściwie cały rok, bo tak naprawdę jeżeli edycja jest w czerwcu, to my pracę nad tą poprzednią edycją kończymy dopiero najwcześniej na koniec lipca, bo my musimy zrobić raporty, zamknąć pewne rzeczy i tak dalej, więc my jeszcze półtora miesiąca po evencie pracujemy. Potem jest taka mała przerwa. I w listopadzie zaczynamy pracować, tak trochę, częściowo, a od stycznia to już właściwie idzie pełną parą pracę zakulisowo, a komunikacyjnie od marca, gdzie ludzie jakby już zaczynają wiedzieć, co się dzieje. Natomiast jest to bardzo długi proces, bo to jest bardzo duży event. No mój mąż, on kocha, w ogóle z nim jest taki problem, że jak on coś wymyśli, to on nie lubi robić rzeczy małych i takich po prostu zbyt prostych. Ja czasami, ja jestem samozachowawcza właśnie i ja tak, o właśnie, jak ja bym robiła markę, to pewnie wypuściłabym na początek trzy t-shirty. On powiedział, to jest bez sensu, to w ogóle nie ma sensu się za to brać. Albo robisz to konkretnie, albo wcale. I on tak, tak patrzy na wszystko i myślę, że ten event on niesamowicie wymyślił, wiesz, że na tym evencie po prostu się dzieją różne rzeczy w jednym czasie i uczestnik wybiera, co chce robić. i że to jest tak dużo rzeczy w jednym miejscu i tak o różnorodnej tematyce. Ja myślę, że to jest naprawdę ciekawe, że to się w ogóle udało to zrobić i że to tak funkcjonuje.
No i to była jubileuszowa dziesiąta edycja. No na mnie to zrobiło naprawdę duże wrażenie. A tych eventów przejechałem kilkanaście i komersowo, i marketingowo, i influencerskich w tym roku, w 2024. No i kolejną edycję już szykujecie w sumie za chwilę.
Jeszcze mnie nie strasz. Jeszcze jestem na tym etapie, wiesz, chwili moment. Ale tak, warto śledzić sociale, tam na pewno się będą pojawiały wszystkie informacje. My jesteśmy bardzo tak samo zachowawczy w zdradzaniu co dalej. Więc tak, tutaj jeszcze na razie kolejna edycja, to wszystko przed nami.
Zastanawia mnie rzecz jedna. Dużo tych projektów masz, prawda? Jak zarządzasz czasem na co dzień? Jak wygląda twój dzień w ogóle pracy?
To jest przekichane akurat, to tak kolokwialnie powiem, bo właśnie, tak jak powiedziałam, rozmawialiśmy też przed wejściem na antenę, że tak powiem, ja mam 37 lat, mój mąż, prawie, w listopadzie, mój mąż się denerwuje, że zawsze sobie dokładam, bo ja od stycznia już zawsze mówię, że mam rok do przodu, a on, jeszcze nie masz. Więc będę miała 37 lat, mój mąż kończy w tym roku 40, bo my mamy bardzo blisko siebie urodziny, mamy taki list w listopadzie, urodzinowy tydzień. Im jesteśmy starsi, tym rzeczywiście bardziej dochodzimy do tego momentu, że chcemy po prostu, chcielibyśmy mieć trochę więcej tego czasu jednak dla siebie, bo my lubimy swoją pracę i to też jest pułapka. Szczęście w nieszczęściu, dla niektórych nieszczęście, bo słyszymy takie głosy, dla nas szczęście, że my spędzamy 24 godziny na dobę razem. Pewnie się pomylę, ale przynajmniej siedmiu lat, może nawet więcej. I naprawdę my praktycznie jesteśmy razem non-stop. Sporadycznie, jak już jest za dużo zadań na głowie, to się rozdzielamy. Natomiast jesteśmy razem, więc nie mamy takiego do końca poczucia straty też tej prywaty, no bo widzimy się. Ale na przykład jak jest C-Bloggers, to tak dwa, trzy miesiące przed. Mój mąż czasami rozmawia dziesięć, czasem czternaście godzin przez telefon, bo czasem przeskakuje tylko z kola na kol. to jakby, żeby nawet powiedzieć mu, że nie wiem, jest zupa, którą on też zje na colu, no to muszą mu napisać to na Messengerze, mimo że jesteśmy razem w jednym domu, bo on nie ma czasu ze mną nawet porozmawiać minuty. Naprawdę czasem tak bywa, to jest aż niebywałe. Więc jesteśmy na takim etapie, że troszeczkę chcielibyśmy tego czasu więcej dla siebie wydzielać, dlatego to, jak ci też mówiłam, bardzo szanuję swój czas i Mam mnóstwo zaproszeń na różne eventy, na różne współprace. Ja bardzo lubię nadal współprace influencerskie, ale wybieram już naprawdę bardzo niewiele tych współprac. Marek, który naprawdę już czuje, że do mnie pasują na tym etapie. I tak samo jest z eventami. Sto razy się zastanawiam, czy przyjechać na event, czy być na tym evencie, czy poświęcić ten czas, czy nawet właśnie wolę zostać po prostu w domu, ugotować domowy obiad, posiedzieć z tatą, z mężem, z psem, z braćmi. i spędzić ten czas, więc jest ciężko z tą prywatą i nie chwalę się tym. Niektórzy też tak mówią, wiesz o tym, ja pracuję 7 dni w tygodniu, od rana do nocy, ja pracuję, ale nie jestem z tego dumna. Nie jestem z tego dumna, że pracuję 7 dni w tygodniu. Uważam, że to nie jest fajne i powinnam to zmienić.
Jest to też na pewno uzależniające.
Tak.
Więc nie jest to proste. No dobra, a moment, w którym przestajesz pracować, to jak najbardziej lubisz ten czas, jak odpoczywasz, jak resetujesz się?
My kochamy podróże, kochamy Włochy i Toskanie. To jest takie nasze miejsce na ziemi, gdzie się niesamowicie resetujemy. Tam też zresztą kupuję tkaninę, więc łączymy.
Czyli to jest taka praca.
Niestety znowu zawsze łączymy, ale z drugiej strony fajnie, że możemy to też w ten sposób połączyć. Jak jest mi źle w życiu, potrzebuję regeneracji, to naprawdę uciekam do Toskanii, bo bardzo potrzebujemy właśnie z tych wszystkich eventów, z tego blichtru, ścianek, hałasu. hałasu tego świata, hałasu internetu, to potrzebujemy tej ciszy i spokoju. I my bardzo tę ciszę, spokój lubimy. Ja bardzo lubię spędzać rodzinny czas z moim tatą, właśnie z moimi braćmi, lubimy sobie razem coś ugotować, lubię pojechać na wycieczkę rowerową, więc naprawdę takie totalnie prozaiczne rzeczy. za którym się naprawdę tęskni, kiedy jesteś w tym pędzie, tak jak ci dzisiaj mówiłam. Ja zastanawiam się, czy iść na event, czy wolę mieć czas, żeby poprzytulać się z psem i się z nim pobawić, bo ten pies też jest wiecznie zagubiony, bo ciągle gdzieś biegamy, czasem on biega razem z nami. I tak sobie czasami myślę właśnie, że to jest ten moment, kiedy się trzeba zatrzymać. Wiesz, no dwa lata temu zmarła moja mama i to też był taki moment dla mnie, bo to było nagle i to było szokujące do tej pory, bo myślę, że jestem w szoku tak naprawdę. I to też był taki dla mnie trochę moment takiego zastanowienia się właśnie, że Wszyscy o tym wiemy, że to się może wydarzyć każdego dnia i nam i naszym bliskim, a jednak jak tego dopiero doświadczymy tak na własnej skórze, to do nas dociera, że to się naprawdę może wydarzyć. I jak się wydarzy, to myślę, że dużo się zmienia w głowie. Ja nie uważam, że miałam niepoukładane w głowie przed śmiercią mojej mamy i że to mnie totalnie zmieniło, bo uważam, że moi rodzice dużo włożyli pracy w to, co mam w głowie. Natomiast to rzeczywiście sprawiło, że gdzieś tam z mężem zaczęliśmy dużo rozmawiać o tym, że ten czas wpłynie tak szybko i że nieraz nam się wydaje, że właśnie spraca jest prywata, to się wszystko bardzo miesza i teraz wszystko zależy w jakich proporcjach to zmieszamy.
To bardzo, bardzo ciekawe, co mówisz, że twoją ucieczką jest ta Toskania, choć ona jest też w jakimś tam pewnie aspekcie trochę też pracą. Robiąc tak dużo ciekawych biznesów, czy ty miałaś jakieś może mentorów, może jakieś książki, które wywarły na ciebie największy wpływ i robiły taki klik w głowie, że tym razem mówiłaś, okej, w tym kierunku chcę iść albo to chcę robić w biznesie? Czy to było także z praktyki?
Właśnie wiesz co, myślałam kiedyś nawet już o tym, bo to pytanie gdzieś tam się często pojawia, a powiem ci, że ja nie mam chyba takiej osoby. Myślę, że wiele osób, które spotkałam w swoim życiu gdzieś tam sprawiło, że jestem tu, gdzie jestem, bo Wszystko, co robimy, to gdzieś podpatrzyliśmy, gdzieś nauczyliśmy się od jakichś osób. Natomiast ja mam takie powiedzenie, bo w swoim życiu spotykam bardzo dużo osób, że od ludzi uczymy się tego, jacy chcemy być, ale uczymy się też, jacy nie chcemy być. I ja bardzo dużo od wielu ludzi właśnie w biznesie nauczyłam się, jaka nigdy nie chcę być. Z charakteru, z zachowania, bo To są naprawdę trudne, trudne tematy, praca z ludźmi i gdzieś tam naprawdę ciężko poukładać czasem te relacje też z pracownikami. To jest też w ogóle bardzo ciężki temat. Tak, jak się w takich jeszcze branżach jak my jesteśmy. to to naprawdę nie jest łatwe zadanie, ale od wielu ludzi właśnie nauczyłam się jaka też nie chcę być. To też jest bardzo zawsze cenna lekcja, więc w ogóle bardzo cenię sobie spotkania z ludźmi, bo uważam, że od każdego możemy się czegoś nauczyć i właśnie czasami to jest coś takiego fajnego, a czasami to jest właśnie, że myślimy sobie, nie, takich zachowań ja muszę się wystrzegać. I właśnie mój brat jest menadżerem w naszej restauracji i oni bardzo się stresują opiniami, które wpadają od klientów, bo się bardzo przejmują. Cała ekipa się bardzo przejmuje. Zwykle te takie bardzo złe opinie, których mamy na szczęście niedużo, są takie bardzo krzywdzące i nieprawdziwe bardzo często, bo aż tak ktoś po prostu złośliwie to zazwyczaj robi. I ostatnio gdzieś tam dostaliśmy jakąś jedynkę i mój brat, 10 lat młodszy, 9 lat młodszy, jestem bardzo dumna z niego, bo Napisał, o kurcze, no tak się staraliśmy, już skoczyliśmy na 4,7, znowu spadliśmy na 4,6, ale to jest niesprawiedliwe. A za chwilę napisał, pamiętajmy, żeby nigdy tacy nie być. I to myślę sobie fajnie, że mój brat to powiedział, że jakby wyciąga w ten sposób też lekcję, że nie przeklina tych ludzi, że nie mówi o nich źle, tylko wyciąga taką lekcję. Ja nigdy nie mogę taki być, że ja nie mogę krzywdzić innych swoim słowem napisanym w internecie czy gdzieś, bo to jest złe. Tak się po prostu nie robi, więc od wszystkich ludzi możemy wyciągnąć lekcję.
W twoim przypadku masz dużo tych osób, z którymi rozmawiasz, więc jakby to mogą być takie mini mentorzy, można tak rzec, każdego dnia, jak się pracuje z rodziną.
Wiesz co, ja będę sobie zawsze bardzo chwalić ten model. Bardzo żałuję, że w mojej restauracji nie pracuje moja siostra, która jest kucharzem we Francji, bo wtedy wiem, że mielibyśmy fantastyczny sukces, bo tak jak powiedziałam, Brad jest menadżerem. Przez Sea Bloggers zawsze angażujemy całą rodzinę, dosłownie od rodziców przez rodzeństwo. Moja siostra akurat przyjeżdża z Francji, ponieważ ja lubię ten włoski model. Rodzina się kłóci też często po włosku, czy może sobie powiedzieć, ale ja z kolei mam ten model i to takie zaplecze w rodzinie, że mogę im w stu procentach zaufać, w stu procentach. Oni, my sobie powiemy często niemiłe rzeczy, czasami też właśnie w taki włoski, ostry sposób i tak dalej, bo z rodziną też się bezpośrednio zwykle rozmawia i to czasami jest trudne pod tym kątem, że wiesz, pracownik ma tą barierę jednak do ciebie czasami, nie? Nie wykrzyczy ci na przykład, jak mu się coś nie podoba. rodzina niekoniecznie będzie miała hamulce, ale ja sobie bardzo, bardzo chwalę i uważam, że to jest taki model, w którym można się czuć bardzo bezpiecznie, więc ciebie też podziwiam, ale podziwiam cię w sensie takim, że jesteś dobrym przykładem i uważam, że w Polsce jest tego stosunkowo mało, bo właśnie mamy to głupie powiedzenie, że z rodziną się najlepiej wychodzi na zdjęciu, a ja uważam, że właśnie Rodzinie trzeba wybaczać też. Ja mówię, pewnie moja rodzina mi wybacza, ja wybaczam mojej rodzinie jakieś tam niefajne czasem zachowania, które się na co dzień po prostu zdarzają, że jesteśmy dla siebie np. niemili, czy coś sobie niemiło powiemy, czy wykrzyczymy w jakiejś kłótni, ale właśnie trzeba nad tym przejść i o tym nie pamiętać i myślę, że rodzinie jest po prostu łatwiej wybaczyć, więc potem też można pracować, a ja mojej rodzinie ufam akurat bezgranicznie i poszłabym za nimi w ogień naprawdę.
Zaufanie to podstawa. Ja dodam od ciebie tylko taką jedną rzecz, że jest taka w ogóle usługa możliwa i my z niej korzystaliśmy. Mediator międzypokoleniowy, bo często jest tak i to jest coś, co się staje dość popularne ostatnio, że pokolenie X, a pokolenie Y, rzucam tak przykładami, ma inne podejście, inne rozumowanie. Często dużą wartością jest jak postawimy pomiędzy jednym a drugim pokoleniem taką Szwajcarię, takiego człowieka, który posłucha trochę z jednego ucha, trochę z drugiego i raz przez narrację jednej osobie, raz drugiej. I my gdzieś tam u nas z czegoś takiego korzystaliśmy. Ja uważam, że To jest kluczowe, bo nie zawsze jest tak, że jedna osoba, załóżmy tata z mamą, czy brat z siostrą, mają tą samą wizję i chcą się słuchać wzajemnie. Więc to też jest jakiś tam model, który fajnie uszczelnia.
U nas jakby nawet nie wiem, czy na ten moment czuję taką potrzebę, ale myślę, że u wielu osób mogłoby się to sprawdzić. I tym sposobem może zachęcimy ludzi do pracowania rodzinnie, bo naprawdę zobaczcie, te włoskie modele się sprawdzają. Ludzie pracują i zobaczcie, to jest na ogromną skalę, w bardzo różnych branżach. Ja do jednej tkaninowni, do których jeżdżę, ta tkaninownia ma chyba 76 lat już w tej chwili, więc to są chyba trzy pokolenia. Znam założycieli, z którymi pracuję na co dzień, to są bracia. Przychodzi ich tata cały czas, mimo że już jest na meryturze, bo on też jeszcze w tym żyje, prawda? Ci rodzice mają tak naprawdę naprawdę myślę, że się bardzo ekscytują tym, że ten biznes cały czas jest w tych rękach, więc ja myślę, że to finalnie jest po prostu piękne, być może momentami trudne, ale w dzisiejszych czasach, nie wiem czy w dzisiejszych, bo często tego używamy z formułowania, ale w sumie nie wiemy jak było w innych czasach, ale myślę, że to zaufanie jest trudne bardzo, ludzie są bardzo nielojalni, bardzo są tacy Szybko zmieniają decyzje. Skaczą z miejsca na miejsce. Nie potrafią też docenić często pracy. Mają takie podejście bardzo takie trywialne do pracy w ogóle i duże wymagania. Jakby ja jeszcze naprawdę się otarłam, też nie jestem aż taka stara, ale nie jestem już taka bardzo młoda, że otarłam się trochę o inne modele, po prostu też podejścia do pracy. do szefa, do tego, że w ogóle w pracy człowiek się też uczy i na przykład te pierwsze lata, to się na przykład nie patrzy na pieniądze, tylko na to też, czego mogę się nauczyć i co potem z tą wiedzą zrobić w kolejnych jakby latach i tak dalej. Teraz młodzi ludzie, też influencerzy bardzo nie do końca dobrą robotę zrobili, bo gdzieś tam jest to przekłamanie trochę rzeczywistości i tego, jak można pracować, jak można szybko zdobyć pieniądze i tak dalej. Dużo takich utopijnych po prostu rzeczy się dzieje przez to, co się dzieje w internecie. Ale ja wierzę, że cały czas gdzieś tam można jeszcze zawalczyć za tą taką normalność.
Tak, ale też fajne, co powiedziałeś dzisiaj, że dużo osób ci mówiło takie czarne scenariusze, bo trochę jest tak, że w internecie, czy właśnie kwestia zarobku, w przypadku slepu internetowego, czy dostania influencera, to wszystko jest w takim świetle pokazanym, że to by się na pewno uda. Musi być to po prostu konsekwentny, a nie zawsze ktoś ma dar, nie zawsze ktoś ma szczęście.
Czasem to szczęście nawet po prostu zawiedzie, albo moment, w którym startujemy. My, tak jak mówię, z restauracją wystartowaliśmy w momencie, mieliśmy otwierać w marcu, w momencie kiedy wybuchła pandemia. Finalnie otworzyliśmy się w czerwcu, ale to już był ten rok, który był tragicznie trudnym rokiem dla wielu branż i już wiadomo było, że będzie bardzo trudno. Więc to szczęście też jest bardzo ważnym takim elementem i no i to jest, wiele elementów się musi na to złożyć, a ja się cieszę, że zostałam w taki sposób przygotowana negatywnie. bo uważam, że jest lepiej niż mnie przygotowywano, a może u mnie jest po prostu lepiej, bo się dobrze do tego też przygotowałam i zabezpieczyłam też trochę te problemy, które mogłyby się pojawić, żeby ich po prostu nie było, tak? Robiąc coś w taki, a nie inny sposób.
Ty zrobiłaś dokładnie to, co nie robiliśmy procent osób. Ja też konsultuję różne e-commerce'y i zazwyczaj jest na hulaj duszę działania. I spełnianie tych właśnie marzeń może nie z nastoletnia, ale z nastoletniejszych dzieciństwa, że chce mieć swoją markę odzieżową.
Tak, a to wiąże się naprawdę, myślę, że nawet ja być może gdybym wiedziała, jak to jest trudne i skomplikowane, jak stresogenne, być może bym tego mimo wszystko nie założyła. No i wiele osób to mówi, że myślę, że większość z kim się rozmawia, to tak jak w branży sobie rozmawiamy, to każdy mówi, że właśnie na takiej zasadzie, że pewnie gdybym wiedziała, to bym nie założyła, ale skoro już tyle w to zainwestowałam i pieniędzy i czasu, to w to idę. No i teraz właśnie pytanie, bo niektórzy idą, ale ślepo idą i gdzieś tam Nie jest to dobrze gdzieś tam dalej przemyślane i potem są tragedie życiowe też, no bo jak nagle upada taki biznes, który na przykład jest głównym źródłem dochodu i tak dalej, no to się dzieją różne niefajne rzeczy w życiu i ja bardzo współczuję dla tego też ludziom, bo przez to, że mam różne biznesy, to naprawdę, ja tak mówię o restauracjach na przykład, że jako restaurator nigdy w życiu nie dałabym nikomu gorszej oceny niż jeden. niż 5, dlatego że uważam, że po prostu nigdy bym nie dołożyła cegiełki nawet do tego, żeby się mądrzyć, bo może zawsze myślę sobie, może to była sytuacja, która się zdarzyła i trafiła i tak staram się wierzyć, że tak jest. Więc ja chodzę po restauracjach, daję piątki, nagrywam na Instagramie i ludzie mówią, ale ty masz swoją restaurację, jak ty możesz polecać inne restauracje z Łodzi? Ja mówię, a ty jadasz tylko w jednej restauracji, bo ja sama jadam w różnych. I jakby polecam też inne miejsca, bo wiem jak jest trudno. Jeżeli tylko spotka mnie miłe miejsce, do którego przyjdę, to zawsze ma ode mnie piątkę, bo naprawdę uważam, że po prostu dobro wraca. Dobro wraca i to jest naprawdę w biznesie też, oczywiście. Niektórzy powiedzą, że właśnie jestem utopijna i tam z tabelki i tak dalej, ale właśnie dobrze żyjemy od tego męża, od tych tabelek. Ja mogę sobie myśleć ideologicznie. mogę dzięki temu robić kreatywnie, starać się robić wszystko zgodnie ze sobą, bo finalnie uważam, że właśnie zasypiając powinniśmy zasypieć spokojnie, że robimy wszystko, co w naszej mocy, żeby było dobrze po prostu.
Trzeba też robić rzeczy, które lubi się robić. To jest często coś, co ludzie zakładając e-commerce, no nie zdają sobie sprawy, że będą na samym początku w pojedynkę, będą musieli właśnie robić te tabelki i to ich zabija, to killuje ich jakby kreatywność i to, co chcą pokazać w postaci contentu, czy tej wizji, misji marki. I to się w pewnym momencie gubiło, po prostu tabelki ich zabijają. Jakie czynniki byś jeszcze dołożyła do sukcesu takiego biznesowego? Mamy autentyczność, dobry research produktu. Coś jeszcze?
Wiesz co, właśnie to przygotowanie takie biznesowe, bo teraz właściwie o tym wspomniałeś. Ja chciałam właśnie powiedzieć też o tym, jak wielu influencerów marzy o tym, żeby mieć kampanię, współpracę, ale totalnie nieprofesjonalnie do tego podchodzą i dlatego tak wielu agencjom się bardzo źle pracuje z twórcami internetowymi, bo to też trzeba powiedzieć, bo nie potrafią mieć takiego biznesowego podejścia. Jako influencerzy często są nieterminowi, nie odpowiadają na wiadomości. nie trzymają się briefów i tak dalej. Są pewne sytuacje w tych współpracach i tak dalej, których trzeba dopełnić i influencer no powinien też zachować taką tą biznesową stronę mocy pod kątem jakby rzetelności, czy nawet jeżeli nie radzi sobie z papierami, z umowami, z jakimś księgowością. To się tak wszystko pięknie nazywa. Ta kampania reklamowa, współpraca, jakieś tam pieniądze. Okej, zróbmy to niby Prosty pieniądz dla niektórych. Są takie sytuacje na przykład, że naprawdę nie ma trudnej pracy do wykonania, bo nie wiem, trzeba się pojawić na jakimś evencie, przyjemnym zresztą bardzo, ale jest jeszcze całe to zaplecze, które trzeba zrobić i wielu influencerów właśnie też trochę tak zakłada marki, że właśnie myśli tylko o tym, dobra, zrobię dobre zdjęcie, nagram fajną rolkę, produkt się sprzeda. Ale przecież zakulisowo to musi być ta logistyka zorganizowana i ta papierologiczna, i ta techniczna, i ta produkcyjna. Więc myślę, że jakiegokolwiek biznesu nie tworzymy, musimy pamiętać o tej drugiej stronie, o której nie chcemy myśleć za dużo, bo ona jest trudna, ale bez niej to się po prostu nie może wydarzyć. I jak nie ma tej strony, no wiesz, nawet taki temat marki. No dobra, ludzie, nawet pracownicy. Myślą często obrót. Obrót nic nie znaczy. Obrót nic nie znaczy, bo koszta czasami przerastają. Obrót może być potencjalnie dużą sumą i dużą kwotą, ale wcale nie musi oznaczać zarobku. Może nawet oznaczać straty. Więc to wszystko trzeba przemyśleć. W marce na przykład, takie jak odzieżowa, czy w ogóle jakaś marce, której sprzedajemy produkt typowo. To na przykład temat zwrotów przez internet. Coś, o czym nikt totalnie nie myśli, że to się dzieje totalnie i to jest jako fakt. Trzeba to nawet założyć. Nawet jak mamy najlepszy produkt na świecie, to po prostu te zwroty się wydarzą.
To jest standard.
Dokładnie. A o tym w ogóle marki tego nie zakładają. Myślą, że obracają jakimś tam pieniędzmi, mają, biorą jakąś pole pieniędzy. Parę marek tak poległo na tym. bo tym nie oddawało na czas i tak dalej, bo nagle wiesz, wzięli pieniądze pewnie na kolejne jakieś inwestycje, nie myśląc, że oni kawał tej kasy muszą jeszcze zostawić na przykład, bo to się wiele rzeczy jeszcze w międzyczasie wydarzy. Więc no tak samo Marka, klient, nieświadomy klient. Ja też bardzo często edukuję moje klientki, ale ja mam akurat bardzo mądre klientki i takie myślę, że mocno świadome. że koszty materiału i tkaniny to jest tylko jeden z elementów kosztów, że kosztów jest masa innych kosztów i że to nie tylko to się składa na produkt, tak, bo koszty firmy, to, że mamy obsługę klienta, która jest dostępna 8 godzin dziennie, magazyn, właśnie ten konstruktor, no mnóstwo, mnóstwo innych elementów, które się składają na produkt, które są kosztem i ktoś właśnie robiąc też założenia marki odzieżowej czy jakiejkolwiek innej, to trochę jak w remontach. że zapominają ludzie doliczyć, że trzeba kontakty kupić, a potem się okazało, że te kontakty kosztują masę pieniędzy, tak? Że te założenia też biznesowe po prostu powinniśmy robić jak najdogłębniejsze i raczej nie być optymistami, tylko tak realistycznie sobie podejść do tego, że to nie jest wszystko aż takie różowe, niż ten rynek się też bardzo zmienia i że te założenia z dzisiaj za pół roku już nie będą takimi założeniami, bo wszystko na przykład zdrożeje. Tak jak było przecież w ostatnich latach bardzo często się zdarzało, sam na pewno o tym wiesz, bo tego doświadczaliście pewnie.
Ja bym wszedł jeszcze głębiej, że jak macie koszta przykładowo samochodu, który jedzie po wzory, po odebranie jakichś sampli do szwalni, to też jest koszt benzyny, koszt czasu waszego, nie waszego, musicie wszystko wliczać na zwroty i tak, tak finalnie potem. Zwroty to jest w ogóle duży, ciężki problem. Tak naprawdę w tych marketplaces to do 50% dochodzi.
Ale co się stało, to nie wiem, czy masz też takie wnioski. U nas na szczęście aż tak duży procent nie jest, ale wiem, że w wielu markach jest, bo też rozmawiam z niektórymi przedsiębiorcami. Paypal. Paypal sprawiło, że po prostu nawet do tego stopnia, że ja się momentami zastanawiam, czy tego nie wyłączyć, chociaż pewnie... Przeznaczeni. Tak, to też będzie pewnie trudne dla niektórych klientów, ale niektórzy ludzie po prostu totalnie niepoważnie też traktują zakupy. I jakby tak idąc parę kroków dalej, bo staramy się o tym nie myśleć, to naprawdę to, że się mówi, że te ciężarówki po ulicach jeżdżące jeżdżą ze zwrotami naszymi i zatruwają to nasze środowisko, no to oczywiście to jest już takie bardzo skrócenie opowieści tej całej drogi. Ale tak, to wszystko sprawia, że generujemy bardzo... Klient nawet się nie zdaje sprawy, jakie koszty generuje. Czasem oczywiście klient ma prawo do zwrotu. Ja też oczywiście uważam, że jeżeli coś jest nieodpowiednie, to lepiej to zwrócić albo nie, no nie leży, no nie ma problemu. Ale klient sobie nie zdaje sprawy, jak duże koszty generuje markę zwrotami i takimi nieodpowiedzialnymi, nieprzemyślanymi zakupami, bo wiele klientek i to niestety sieciówki nas do tego przygotowały. Tak, że wiesz, że to termowa przemierzalnia, ja sobie powysyłam, pooglądam 10 marek, a potem sobie to odeslę i to jeszcze nie za swoje pieniądze, bo za pieniądze PayPal. I to w tym wszystkim, no trochę tak nie fajnie wygląda, a po prostu, i to jest taki mały apel mój i myślę, że wielu przedsiębiorców się ze mną zgodzi, małym markom naprawdę jest trudno w Polsce. W Polsce się rozwijać po koszty te zapleczowe właśnie organizacyjne. Sam fakt, że ileś, duży procent produktu nie należy do nas, tylko do państwa, tak? No bo oddajemy podatki, przecież wszystko robimy legalnie na pewno i ty, i ja, i myślę, że mnóstwo Marek tak robi, bo się chyba już nie da nawet
i tak mi się wydaje. Chyba, że na jakichś grupach na Facebooku
gdzieś, ale to nie jest profesjonalne. To są ogromne pieniądze i czasem klientka myśli sobie, koszt marynarki jest taki i taki, a kilkadziesiąt procent to w ogóle nawet już na starsie nie należy do mnie. Więc jest trudno markom naprawdę, ale też wierzę, że ta edukacja, świadomość produktowa przyniesie efekty. Ja myślę, że wiele kobiet przekonałam na tę stronę mocy nie tylko mojej marki, ale ogólnie polskich mark i bardziej świadomych wyborów. I jestem z tego bardzo dumna, że właśnie Marce przyświeca też mimo wszystko misja.
I tym pięknym akcentem, takim pozytywnym, chciałbym ci podziękować za dzisiejszą rozmowę. Poruszyliśmy dużo ciekawych kwestii. A z wami się widzę w kolejną niedzielę o 9.00. Dziękuję ci.
Dziękuję bardzo.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trapi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







