Jak zaplanować strategię e-commerce? (przewodnik krok po kroku) - WOJTEK WALCZAK

This content was created by Oskar Lipiński. This content was uploaded by Oskar Lipiński. This is a Polish YouTube interview/podcast episode titled "Jak zaplanować strategię e-commerce? (przewodnik krok po kroku) - WOJTEK WALCZAK" (published 2025-04-21). It features a conversational interview in which host Oskar Lipiński (podcast host and co‑owner of DUNK) speaks with Wojtek Walczak, a strategy expert with ~20 years' experience. They discuss e‑commerce and brand strategy topics: product-first vs. early strategy, timing (MVP/testing then scaling strategy), internal brand alignment, market research, examples and case studies (Allegro, Play, Decathlon, OLX and various brewery brands), Byron Sharp principles, performance vs. brand building, channel choices and influencer use, and sponsor/partner mentions (GetResponse, Shopper).
Chapters
Mogłeś wymienić kilka marek, dla których pracowałeś.
Żubr, Dębowe, Tyskie, Lech. Mój pierwszy poważny klient Allegro. Aviva, Play, Decathlon, OLX. To są marki, które robią duże, które mają poukładane procesy, które są zbudowane, które mają historię. Można to przekładać też na marki mniejsze. To dokładnie są te same narzędzia.
Ile czasu minęło od kiedy poznałeś markę i dokonałeś u nas zakupu? Zrobiliśmy tam 5 odpowiedzi. 50% osób między 3 a 6 miesięcy.
To jest mit też taki, który jest w głowach i początkujących marketingowców, a nawet doświadczonych marketingowców, że trzeba cały czas zaskakiwać konsumenta, zmieniać, robić nową komunikację. No nie, gówno prawda. Konsument z twoją komunikacją ile ma razy do roku nawet styczność? Środowisko kreatywne jest... Artystyczne środowisko. Trochę artystyczne, nie? Artystyczno-kreatywne, nie chce powtarzać czegoś, co już zostało kiedyś zrobione. W związku z tym trochę jak już zobaczą, że ktoś zrobił podobny hajs, to mówią, nie, my musimy zrobić coś innego.
Cześć, tu Oskar Lipiński, jestem współwłaścicielem marki DUNK. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii producent. Możesz spodziewać się szczerej, brudnej prawdę marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste Zawsze mnie to zastanawia, że tylko 20% osób, które ogląda moje podcasty, subskrybuje ten kanał. Reszta niestety tego nie robi. Więc zanim zaczniemy, mam do Ciebie małą prośbę. Jeśli lubisz moje treści edukacyjne i chcesz, żeby podcasty się rozwijały i żebym z całym swoim zespołem mógł je z odcinka na odcinek polepszać, wystarczy, że klikniesz subskrybuj. To takie małe mikro wsparcie, które da mi motywację do dalszego działania. Zaczynamy kolejny odcinek. Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu z Buta w Marketing. Dzisiaj temat podcastu to strategia szeroko pojęta. Ja się bardzo cieszę na ten temat. Mieliśmy już okazję chwileczkę sobie porozmawiać o tym przed początkiem rozmowy. Strategia jest kluczowa i ja się przyznam od razu bez bicia. Gdy zaczynałem swoje działania w e-commerce to było 3,5 roku temu. No to na pytanie, czy może byśmy zrobili strategię, wewnątrz mówiłem, jaką strategię lecimy, sprzedajemy. Co było dużym błędem. Dzisiaj ze mną jest Wojtek.
Cześć.
Czy mógłbyś powiedzieć w kilku słowach o sobie, o swoim doświadczeniu i dlaczego jesteś takim mistrzem strategii?
To skomplikowane, ale postaram się odpowiedzieć na to jak najszybciej się da. Wojtek Walczak, cześć, dzień dobry, witam was. Tak, ja się zajmuję zawodowo strategią od już, brzydkie słowa padną, dwudziestu lat. A dlaczego się zajmuję strategią? Wiesz co, jak miałem chyba z 7-8 lat, to strasznie lubiłem muzykę. I chciałem grać na gitarze. I poszedłem do mojej mamy i powiedziałem, mama, mamo, muzyka chce grać na gitarze. No mama powiedziała, dobrze. No i jakieś kilka tygodni później, coś się pojawiło w domu, fortepiano. Ja miałem taki pewien zgrzyt. Mówiłem, mamo, ale wiesz, gitara. Nie no, muzyka to muzyka, fortepian. Znienawidziłem fortepianu. Muzyka została mi. I tak myślałem, że będę może muzykiem, ale później stwierdziłem, że może będę dziennikarzem. W związku z tym mama powiedziała, jak chcesz być dziennikarzem, to fajnie, ale pójdziesz na SGH. Bo potem są pieniądze, ekonomia, biznes i tak dalej, a to były lata późne 90. Wtedy ta generacja moja musiała robić biznes, seno korporacji. No więc nie zdałem na SGH. No bo dlaczego miałbym zdać się na SGH, skoro nie chciałem tam iść, więc stwierdziłem, że jednak może ta muzyka i chciałem pracować w sklepie muzycznym, a się nie dostałem. Na szczęście pode mną mieszkał wtedy copywriter z agencji reklamowej Sacchi Sacchi, który robił takie imprezy w weekendy, że ja stwierdziłem, dobra, to może reklama w takim razie. Ale w międzyczasie dostałem się na SGH i robiłem studia z Unii Europejskiej.
Niezły mix.
Niezły mix. Aż w końcu wylądowałem, bo stwierdziłem, dobra, to jednak ja tą agencję reklamową bym chciał. Bo to wiesz, jeszcze takie czasy, że reklama dobrze się kojarzyła. Robiło się jakieś filmy fajne. Jakieś było to aspiracyjne. Trafiłem do agencji PZL. Ikony chyba polskiej reklamy. Przybora, Zaniewski. Nazwiska, ikony. No i tam trafiłem na akant menadżera. Chociaż zawsze chciałem być copyrighterem. Czy obsługa klienta, czegoś, czego nienawidziłem. Ale stwierdziłem, że być może ten copywriter kiedyś nastąpi. W związku z tym po roku zaproponowano mi pracę w Jelle Strategii. No i tak już zostało. Od tamtego czasu po stronie agencyjnej. Marka, komunikacja marki i wdrażanie tej komunikacji w takie praktyczne rozwiązania. Teraz to już można powiedzieć w takim, wiecie, w klasycznej 360. No i to tak tytułem bardzo krótkiego albo długiego wstępu o mnie, robię to od jakiegoś czasu, cały czas myślę, że mnie to jara, bo uważam, że jest to sedno i podstawa, zarówno w myśleniu o przedsiębiorstwie, o komunikacji na zewnątrz, jak i w przedsiębiorstwie, myśleniu do komunikacji do wewnątrz, bo te wielkie marki, którymi ja jestem zafascynowany, ale mniejsze też, bo też jest dużo mark, które robią to dobrze, mają to pokładane na dwóch tych obszarach, że wiedzą, co mówią na zewnątrz i wiedzą, jakimi są markami do wewnątrz. Więc ta esencja niesamowicie ważna jest.
Ten okres 20 lat długi i przez ten okres 20 lat mógłbyś wymienić kilka mark, dla których pracowałeś i którym właśnie pomagałeś w tych obszarach?
Tak, to w ogóle fascynujące, bo ja lubię się chyba definiować na tym rynku przez marki, z którymi pracuję.
Tak też na LinkedIn jest.
Tak też na LinkedIn jest, bo uważam, że jest to, wiesz, Dowód słuszności. Dowód słuszności, ale też to, co robię, czyli jestem w stanie, wiesz, to, co marki robią duże, które mają poukładane procesy, które są zbudowane, które mają historię, można to przekładać też na marki mniejsze. To dokładnie są te same narzędzia, te same procesy. Oczywiście pewnie mniejsze budżety, mniejsze struktury, ale to, w jaki sposób budować markę, w jaki sposób ją rozwijać, jest dokładnie za każdym razem takie samo, jeśli chodzi o metodologię. Często mniejsze marki, mniejsze firmy mówią, nie, no to nie dla nas, to ci duzi tak mogą, my nie możemy. Nie, gówno prawda, możecie, tylko musicie wejść we właściwy tok myślenia i zacząć myśleć tak jak te duże marki. Byron Sharp, How Brands Grow, on daje tę receptę w trzech prostych krokach. Jesteś małą marką, jeżeli chcesz dalej być małą marką, super, okopuj się w niszy, eksperymentuj. Rób po swojemu. Jeżeli chcesz rosnąć, rób to tak, jak prawa pokazują. Raz, dwa, trzy. Kompania piwowarska, na początek Żubr, Dębowe, Tyskie, Lech, czyli takie marki ikoniczne, na których można się było uczyć. Ja tam byłem tylko członkiem zespołów pracujących dla tych marek. Mój pierwszy poważny klient Allegro. 2009 rok, pierwszy e-commerce, który już wtedy wiedział, że trzeba inwestować w reklamę telewizyjną, że same performancy nie wystarczą. Oczywiście to trzeba robić. I robią to, wiesz, od samego początku do teraz. Trudno, żeby tego nie robili. Natomiast oni wtedy już wiedzieli, że na tym rynku, na którym bijemy się ceną, bijemy się dostępnością, bijemy się produktem, który jest powtarzalny, który jest reprodukowalny, Taka strategia ma bardzo krótkie nogi. Oczywiście, do pewnego momentu działa. To shit in, shit out, nie? Natomiast od pewnego momentu, no musi zacząć inwestować w to coś więcej, żeby ludzie mieli cię na radarze, w koszyku i wybierali nie tylko racjonalnie. I to takie początki. Myślę, że bardzo fajne. Aviva, zupełnie inna bajka. I to ten okres, myślę, takiego bardzo fajnego uczenia się, trochę poznawania tych tajników. marketingowo, komunikacyjnych, też agencyjnych. Później niesamowita ilość marek, które się przewinęły i mniejszych, i większych pracują z Melting Pot, czyli mojej takiej agencji butikowej, strategicznej, współtworzeni z Radkiem Kaczmarkiem swego czasu. Pozdrawiam, Radek, jak słuchasz. No i tam projekty od dużych do małych. Brand Consulting, współpraca z agencjami. Śmiałem się, że chyba z każdą taką topową agencją reklamową w jakikolwiek sposób współpracowaliśmy. Czy to jako white label, czy to jako nie white label. Miałem to wielkie szczęście. Znowuż Allegro. Ono się będzie pewnie pojawiać dzisiaj ileś razy w tej rozmowie. Obowiązywała mi astrologia NDA wtedy, teraz już chyba nie, Hubert Stadnicki, jeżeli to słuchasz, no sorry, muszę to powiedzieć. Był taki okres, kiedy Allegro potrzebowała nowej strategii, odpowiadała za pracę kreatywną agencja bardzo, nie miała stratega, więc pojawiłem się tam. No i tak myśleliśmy, co z tym zrobić, na czym uczyć tę strategię. No i w pewnym momencie, taki internal, wiesz, burzę mózgu wewnątrzagencyjną, przyszliśmy z taką myślą strategiczną. Jak jest to Allegro, jest to okienko wyszukiwania, to tam jest taka fraza, czego szukasz? to wydawałoby się całkiem takim pojemnym hasłem, może na tym by oprzeć rzeczywiście całą strategię, nie tylko racjonalnie, ale też emocjonalnie. Agencja strasznie to podłapała, pojechaliśmy do klienta, no i efektem, efektem oczywiście długiej pracy z tym klientem był ten dziadek słynny, który w Cannes zawołował, zawojował Polskę i świat, a w międzyczasie jeszcze ileś reklam w ramach tej platformy. Więc to taki znowuż klient, który się pojawiał, no myślę, że taki przełomowy, największy, sześcioletni romans z Play, czyli największym polskim operatorem komórkowym, gdzie byłem odpowiedzialny za strategię digitalową i social media, bo po stronie agencyjnej, a obecnie Decathlon, OLX, Decathlon, OLX myślę, że to dwaj główni i romanse z Danonem z Wedleb i tak dalej, więc to duże marki jak najbardziej. Jak najbardziej, ale też takie projekty dla marek, o których powiedziałem, które już są rozwinięte produktowo. Są strasznie dobrze poukładane wszystko, co związane ze swoim produktem. Czy to i komersowym, czy też takim prostym, namacalnym, zwykłym. nazwijmy to, ale też rozwijającym się w sieci zwykłej sprzedaży tradycyjnej, ale też i komersową, bo widzą, że bez tego nie da się teraz funkcjonować. Które chcą trochę więcej, trochę bardziej, które widzą myślę, że potrzebę robienia marketingu trochę na wyższym poziomie. No i to jest to, co rozmawialiśmy w kulisach, to co robimy z Tomkiem Domańskim jako takie trochę on top, trochę hobby, trochę projekty w ramach kanału strategicznego, czyli naszego podcastu, z którego Wydarzają się projekty markowe dla tych mniejszych, którym mówimy, jak rzeczywiście można to zrobić, żeby to działało i u nich. I pewnie, jakbym powiedział, mamy NDA-ki, więc też nie chcę tutaj wchodzić teraz w szczegóły, ale pewnie, jakbym powiedział słuchaczom oglądającym też nas, jakie to są marki, to pewnie trochę by wiedzieli, a trochę by nie wiedzieli w ogóle, że takie marki istnieją. To są marki, które, przedsiębiorstwa, które zatrudniają, wiesz, po kilkaset osób i robią obroty rzędu kilkuset milionów złotych.
A dopiero wchodzą w budowanie marki.
A dopiero wchodzą w budowanie marki, wiesz, bo do tego momentu i tam wszystko grało. Mieli pomysł na biznes, ten biznes się rozwijał, pieniądze wkładane w produkt, wiesz, w performance się zwracały.
No tylko, że akwizycja klienta z roku na rok jest coraz droższa. Nie da się w każdym segmencie zbudować Love Brandu i takiej retencji klientów, więc jakby nie każdy ma tą możliwość. Partnerami podcastu jest marka GetResponse oraz Shopper. Dowiedz się więcej o osobach, które wspierają każdy mój odcinek. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako marka DAQ. GetResponse to polskie narzędzie do e-mail marketingu i zarządzania kampaniami online. Za jego pomocą zautomatyzujesz komunikację marketingową w oparciu o zachowania i preferencje klientów. Dodatkowo wypromujesz i sprzedaż produkty dzięki pakietowi narzędzi e-commerce. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. Myślę, że fajnie byłoby zacząć tę rozmowę od pokazania takich dwóch światów. Świata A, marki, która zaczyna w e-commerce i jedzie sobie do przodu bez strategii, można powiedzieć, ustrukturyzowanych działań, a marki, która przed w ogóle planem jakby ekspansji na danym rynku, tą strategię sobie na samym początku układa wewnętrznie czy zewnętrznie. Jak te światy się różnią i w którym momencie może nastąpić problem w tym świecie numer A?
To ja może inaczej ci odpowiem, zanim odpowiem ci na to pytanie. Bo ja uważam, że przede wszystkim, i to powiem truizm, ale on jest strasznie ważny. Produkt na początek, czyli to, co chce sprzedawać, pomysł na biznes. On jest najważniejszy. I od tego się zaczyna. Bo jak tego nie masz, to nawet najwspanialsza strategia marketingowa tego nie przykryje. To jasne. Musisz mieć pomysł na siebie, pomysł na biznes, pomysł na to, co chcesz robić. I teraz bardzo ważna rzecz, że często ten pomysł, który masz na siebie, na swój biznes, on jest tutaj, w twojej głowie. Ty doskonale wiesz, co chcesz z tym zrobić. Doskonale wiesz, jakie masz ambicje. Doskonale wiesz, jaki ty jesteś, jaką masz swoją wewnętrzną misję, jaką masz wizję, czyli gdzie chcesz dążyć, jakie masz wartości. Jesteś człowiekiem. Problem pojawia się, kiedy zaczynasz rozkalować na zespół i na działania. I wtedy dobrze jest zacząć myśleć o poukładaniu tego strategicznie. Natomiast moim zdaniem zaczynanie od strategii, czyli wiesz, zanim wypuścimy pierwszy produkt, zanim go przetestujemy, zanim zaczniemy sprzedawać, już mamy wszystko rozpykane, jest błędem. Bo możesz to robić w nieskończoność, możesz się mylić jeszcze w tym momencie, nie znając feedbacku i możesz zacząć przepalać czas na rzeczy, które jeszcze ciebie nie dotyczą. Więc to jest ważne. Ileś marek, z którymi rozmawiałem, przedsiębiorstw, z którymi współpracowałem, pracowałem właśnie na tym etapie, oni w bardzo przemyślany sposób zaczynali najpierw od produktu, później dokładając do tego działkę strategiczną. Miałem taki proces, to nie był e-commerce, to była marka, która nazywa się Nexera. To jest taki światłowód, który jest kładziony w... Przede wszystkim w północno-wschodniej Polsce. Tam gdzie Orange nie opłaca mu się kłaść światłowodów, tam wchodzi Nexera, kładzie i później sprzedaje te usługi komercyjne, a on je sprzedaje i zarabia. Tam najpierw był pomysł na biznes. Oni wiedzieli co chcą robić. Następnie stwierdzili, że trzeba mieć jakiś branding. To zróbmy branding, wymyślmy sobie nazwę, bo to się nazywało, już nawet nie pamiętam, coś tam światłowodowego. Więc wymyśliliśmy branding, nazywaliśmy to Nexera, zrobiliśmy ten świat marki najpierw i to zaczęło działać. Oni zaczęli opracować, recenwizować, mieli narzędzia do robienia tego biznesu i dopiero po jakimś roku klient Wrócił mówiąc, dobra Wojtek, to teraz my potrzebujemy strategii marki, strategii marketingowej, teraz, dokładnie w tym momencie, już widzimy, że to działa, teraz tego chcemy. Zrobiliśmy im to wtedy. Marka ma już, o Jezus Maria, 10 lat, rozwija się, ciągle działa, wszystko jest pokładane, klient zadowolony, więc to jest moim zdaniem timing, żeby sobie ustalić. Ustalić sobie timing, żeby też tych rzeczy związanych ze strategią, z rozpykiwaniem sobie całego procesu nie wrzucić za wcześnie. Natomiast to co strasznie ważne i to zawsze podkreślam, strategia marketingowa powinna być też wypadkową tego czego chce rynek, jakie są trendy, jakich mamy konsumentów, grupy docelowe. z kim konkurujemy i tak dalej. Pewnie za chwilę o tym powiemy w ramach takiego procesu strategicznego, ale jest też ważne, że na przynajmniej w samym początku w żaden sposób nie powinna być współczesności z DNA marki, czyli z tym, co jest komunikowane do wewnątrz. Zazwyczaj to jest, jak myślimy sobie Apple, mówimy sobie Steve Jobs. Czyli rzeczywiście bardzo silna osobowość, która przelała swoją wizję, swoje myślenie na tę markę i później w bardzo dobry sposób ją zeskalowała. Ta marka została poukładana też wewnętrznie. Czyli jak wchodzisz do Apple, to wiesz czym ona jest, wiesz czego od ciebie oczekuje, wiesz co masz robić. Wszystko się tam spina. Jest wiele takich marek, które wewnętrznie jest niespójnych. które swoją misję, którą wizję i wartości, o tym zresztą strasznie fajnie mówi w skutecznym CEO Radek Drzewiecki, teraz na wakacjach, feriach, z tego co widziałem po wpisie na LinkedIn. Pozdrawiam, jeżeli to słuchasz już po tym wszystkim zrelaksowany. Świetnie mówi właśnie o tym, wiesz, o takim dysonansie, że mamy, że jesteśmy niespójni wewnętrznie. On to określa, wchodzisz na spotkanie zarządu i mówisz, dobra, macie misję, wizję? Tak. To jakie one są? I jest, wiesz, z samego zarządu jest pięciu różnych głosów. Jeżeli zarząd się w tym nie zgadza, to jak ma się, wiesz, zwykły pracownik w tym odnaleźć, wiedzieć, gdzie, dokąd ma marka idzie. Mówiłem ci przed spotkaniem, wchodzimy na spotkanie warsztatowe do klienta z Tomkiem, pytamy się zespół marketingowo-sprzedażowy. No dobra, o czym jest wasza marka? Pierwsze skojarzenia, 12 różnych skojarzeń. No to wiesz, jak to ma być przekładane później na... Jak klient ma to zrozumieć, czym jest ta marka, jeżeli marka nie wie, czym jest do wewnątrz. Więc te światy są strasznie bardzo połączone i one idealnie działają w momencie, kiedy są ze sobą spójne.
Natomiast odpowiadając na twoje pytanie... Dobra antua, tłumacząca jakby schemat.
Odpowiadając na twoje pierwsze pytanie, to też nie jest tak, że bez strategii, bez ułożenia sobie kolejnych kroków w rozwoju jakimkolwiek biznesu, ja mówię jakimkolwiek, bo dla mnie e-commerce jest biznesem, Wiesz, oczywiście, każdy biznes jest specyficzny i to mówi mi każdy klient możliwy. Decathlon jest specyficzny, Elixir jest specyficzny, Allegro jest specyficzny, Play jest specyficzny. Tak, to jest zajebiste, to jest wspaniałe. Tak, te wszystkie marki są specyficzne, one są napędzane misją, wizją, ludźmi, natomiast procesy marketingowe, schematy, które są robione, one są powtarzalne. One oczywiście różnią się w szczegółach, natomiast to, co jest do wykonania, jest zawsze efektem warsztatu i powtarzalnych kroków, które robimy. Zobacz na markę Play. No w sumie jeden pewnie, jakby spojrzeć z dużych e-commerce'ów w tym momencie. On nigdy nie wyjdzie ze świata offline'owego. Nigdy nie zrezygnuje z salonów. Dlaczego? No bo ludzie chcą ciągle mieć kontakt z człowiekiem. Możesz tam wstawić pewnie, i to będzie się działo, AI-owe rozwiązania. Natomiast ludzie ciągle będą chcieli nie tylko z AI. Oni będą potrzebować tego człowieka po drugiej stronie. Oczywiście, pewnie 10-15 lat temu to AI będzie już takie prawie jak człowiek. Natomiast zawsze musi być w offline. Nie zrobimy sobie tego tutaj. Nie zrobimy sobie tego tak. Ta marka zaczyna bardzo wyrazistego pozycjonowania i jasnej strategii. Jesteśmy technologiczni, jesteśmy inni. Jesteśmy takim buntownikiem gesterem na tym rynku. Tylko najlepsze telefony, targetujemy się na duże miasta, na takich, wiesz, ludzi hop do przodu. Ja się na tym złapałem, nie? Chciałem mieć taką Hello Mood, tą taką rozkładaną tą. To tam było, nie? I zupełnie inna marka niż wszystkie inne, niż Plus, niż Orange, niż wtedy chyba jeszcze Era coś mam. Tak, był taki relikt. Chyba jeszcze Era. Natomiast w miarę rozwoju ta marka stała się strasznie masowa. Zobacz, jak się komunikuje teraz. W Play... Czekaj, jak tam jest w Play? Taniej chyba.
Ja nie wiem, bo ja tych komunikatów już nie dostaję, bo ja jestem w ogóle taki nie telewizyjny.
Ale to na billboardach można.
Ale też nie zwracam na to uwagi. W sensie nie mam żadnego w głowie komunikatu. Bardziej, gdy byłem młodszy, 80 lat temu, to tak, to miałem tych komunikatów i sloganów dużo w głowie. Teraz żadnego nie przytacza.
Przypomniałem sobie. W Play płacisz mi. I to jest, wiesz, to jest ta marka w tym momencie, która jest marką totalnie masową, no bo jest numerem jeden na polskim rynku. Ona nie może, wiesz, zbytnio się fokusować na niszę. Musi się rozszerzać, musi mówić do bardzo szerokiej grupy docelowej, musi cały czas powiększać swoją bazę i tak dalej, i tak dalej. To też nie znaczy, że ta marka w internecie nie robiła przez ileś sezonów. Akcji, wiesz, jako pierwsza tak naprawdę sięgnęła po influensosferę. Na taką dużą skalę. W stajni twórców było chyba w pewnym momencie 40 osób topowych. Twórców, którzy strasznie konwertowali dobrze, żeby też nie było. To nie było tak, że mamy znane twarze w internecie po to, żebyśmy mieli znane twarze. Oni byli po to, żeby przenosić ich użytkowników, ich fanów, ich bazę słuchaczy i oglądaczy.
W zależności od kanału.
W zależności od kanału do playa. I to strasznie dobrze konwertowało, więc to też było po coś. I to było bardzo policzalne. Wiedzieliśmy, Kto? Ile przynosi klientów? Bardzo proste. Było. Było. Tak, bo to też się skończyło.
To jest też ważny aspekt.
No wiesz, to jest tak, że w pewnym momencie też nie jesteś w stanie już dostarczyć, o czym mówiliśmy, performance. Możesz ładować, ładować, ładować, ale efektów nie widzisz. Tam oczywiście są też jeszcze inne. Play przestał być marką, i teraz kontrowersję, polską. Bo ona była zakładana jako polska. Ona została przejęta najpierw przez, obecnie przez Iliad Group, czyli jest już marką międzynarodową. Inne cele, inne miejsce w portfelu marek globalnych. Połączenie się z UPC, wejście w zupełnie nowy segment. Chyba nawet bardziej atrakcyjny niż sama telefonia komórkowa. Wiesz, robienie tych wszystkich rzeczy połączonych, hybrydowych. Całe doświadczenie, więc też inaczej musisz się komunikować z klientami. Co nie zmienia faktu, że reklamy playa w telewizorze, jakie zobaczysz, od 6, 7, 8 lat, już nie pamiętam, więcej nawet, one są robione na tej samej kanwie. Tam ciągle przychodzi znana twarz do salonu playa, ma jakiś problem, A jak zna twarz ma problem, to znaczy, że ja, Kowalski, jak mam ten problem, to w ogóle nie mam z tym problemu. W sensie, jak gwiazda go ma. I rozwiązywany jest ten problem przez sprzedawcę w salonie Play, doradcę. Wiesz, wydawałoby się, ile można o tym gadać.
Ale działa.
Ale działa. I to zawsze, jak rozmawialiśmy z naszą klientką, ona mówiła, no wiesz, zarząd pyta się mnie raz na jakiś czas, dlaczego znowu robimy to samo? Bo działa. A może byśmy zmienili? Zapraszam, zapraszam, przetestujcie, sprawdźcie mnie, szczelendrujcie mnie. Zobaczcie, to działa, nie? Bo to jest mit też, wiesz, taki, który jest w głowach i to początkujących marketingowców, a nawet doświadczonych marketingowców, że trzeba cały czas zaskakiwać jakoś konsumenta, zmieniać, wiesz, robić nową komunikację. No nie, gówno prawda. Konsument z twoją komunikacją ile ma razy do roku nawet styczność, nie?
Znaczy ten z Twoich produktów, ale to, co powiedzieliśmy wcześniej, że Ty możesz być już zmęczony tą komunikacją, ale on nie jest, bo on tego nie widzi tak często.
On tego nie widzi, to Magda Nenstil z Instytutu Byrona Sharpa, tak w dużym skrócie mówi, to mówi, wiesz, sukcesem jest, jeżeli konsument, wiesz, dwa, trzy razy w Twojej kategorii zobaczy Twoją reklamę, jeszcze ją obejrzy, jakoś, wiesz, przyswoi ten komunikat i będzie gdzieś ciągnie na radarze, nawet nie w top of mind. W koszyku marek. Możesz mieć pierwszą, drugą albo trzecią. Wtedy jest szansa, że zostaniesz kupiony. Czy to w sklepie tradycyjnym, czy to w e-commerce. To jest o tym. To, że ty się nudzisz swoją marką w pewnym momencie komunikacji i chcesz robić kreatywną, nową reklamę. Zajebiście będzie. Super, fajnie, ale fresh consistency to jest myślę, że też takie słowo klucz. Możesz robić rzeczy nowsze, świeże, ale spójnie, konsekwentnie. No Play jest takim przykładem. Na tej samej kanwie cały czas trochę nowy komunikat. Znaczy inaczej, co jest cały czas takie samo, natomiast jak jest delikatnie inny, bo pojawiają się nowe twarze, nowe trendy, na które też trzeba odpowiadać.
To brzmiała mi taka jedna rzecz, którą powiedziałeś na początku, że ta strategia, no właśnie nie musimy, jakby sam, sam początku. Na początku produkt, potem może jakieś MVP, przetestowanie swojej idei, no i potem ta strategia. No właśnie powiedz mi, to czym te marki, które właśnie w tym etapie, w którym już powinny to zrobić, tą strategię, wygrywają nad markami, które tego nie robią i dalej idą do przodu bez tej strategii? Poza tym, że rozmawialiśmy o tym, że wewnętrznie jakby jest to istotne, to co się może wykrzaczyć w dłuższej perspektywie, jeśli tego nie ma?
Dobra, to ja może powiem znowuż warsztatowo, gdzie tu jest pies tak zwany pogrzebany. Bo strategia składa się Przede wszystkim z dobrego zrozumienia czterech punktów na samym początku. Pierwszy punkt to jest rynek, na którym jesteśmy. No to wiadomo, masz pomysł na produkt, on zazwyczaj jest inny, on zazwyczaj jest przełomowy. Tak jak w ostatnim singlu, nie zacytuję, zespół Problem.
Dobrze znany mi, lubiany.
Dokładnie, wymyśliliśmy, jak to nie wyjdzie, to chuj z tym. Jesteśmy przekonani, że mamy zajebisty pomysł. Znaczy mamy zajebisty pomysł, jesteśmy przekonani, patrzymy sobie, nikt tego nie zrobi, albo zrobi ktoś to w Stanach, na zachodzie, cokolwiek. Dobra, jedziemy z tym i to jest zajebiste, super fajnie. Natomiast oczywiście poukładana strategia jest o tym, żeby zobaczyć bardzo skrupulatnie, na jaki rynek wchodzimy. Jakie na tym rynku są trendy? Co się będzie działo na nim za rok, za dwa, za trzy? Trochę predykcje, ale jednak jesteśmy w stanie to zobaczyć. Jesteśmy w stanie zbadać ten rynek.
Zobaczyć... Jakieś narzędzia?
Stricte badawcze. Instytucje badawcze, czy to takie tradycyjne, czy to bardziej postępowe, są w stanie dać nam bardzo dużo danych i insightów na temat rynku, na który wchodzimy. Korporacje mają to przećwiczone. Jeżeli wprowadzają nowy produkt, bez badań nie zaczynają w ogóle procesu.
No właśnie, ale jak ktoś jest mniejszym podmiotem, średnim, małym e-commerce'em na przykład, to gdzie on może tego szukać, takich badań? Z jakiejś internetowej strony może, czy jakbyś mógł zdradzić?
Internet jest pełny ogólnodostępnych raportów i badań, którymi jesteśmy w stanie się posiłkować. To jest jedna rzecz. I z niego wyciągać wnioski. Druga rzecz, jesteśmy w stanie teraz zrobić za, nie wiem czy to jest dużo, czy to mało, to oczywiście zależy od skali, za kilkanaście tysięcy złotych, 20-30 dobry, rzetelny przegląd rynku badawczego z instytucją komercyjną. Z badaczem, który nie jest w dużych strukturach korporacyjnych, na zasadzie projektowej, żeby zrozumieć, gdzie my jesteśmy. Czyli z jednej strony to, co jest dostępne, albo coś, co możemy... Bardziej spersonalizowane pod nas. Ja uważam, że teraz spersonalizowane są bardzo dobre, bo są nakierunkowane na konkretny cel. Tu jesteśmy w stanie się bardzo dobrze zsoczewkować. i też korzystać, myślę, z wiedzy badawczej, która stoi po drugiej stronie. Natomiast jesteśmy w stanie, myślę, na bazie też dostępnych, bo my często tak robimy, ogólnodostępnych danych, które są w internecie za darmo. Oczywiście nigdy nie są za darmo, ale są tam dostępne. Też dobrze zrozumieć rynek. Są też bazy danych, badań Kantara na przykład.
No właśnie, ja to chciałem o kiedyś powiedzieć.
Na przykład, nie? Widzisz, Top of Mind, nie?
Tak, zaraz mieliśmy to w głowie.
Kantara, nie pamiętam ile kosztują te subskrypcje, ale w porównaniu do kwot, które płacą duże marki za duże komercyjne badania, czyli za dobrą segmentację 100 tysięcy złotych, to to jest jakiś pinac. Można też zrobić bardzo prostą rzecz. Umówić się na konsultacje badawcze z kimś. Z doświadczonym badaczem, który nam powie z doświadczenia, z badań, które przeprowadził, z rynku, na którym pracował, jak to w tym momencie wygląda. Może nas zmentorować w bardzo prosty sposób. To też polecam. Nie musimy zawsze wydawać milionów monet na pozyskanie wiedzy. Możemy zadzwonić po znajomych i zapytać się, czy ktoś nie ma kogoś, kto by się nie umówił z nami na kawę i coś więcej nie powiedział. Ale czy to za darmo za kawę? Czy to za kawę i stawkę godzinową? Też tak się to robi. I to jest ten początek. W ogóle zrozumienie, na jaki rynek my wchodzimy, jakie rządzą nimi zasady, gdzie my za chwilę będziemy działać. Marketingowe. Ja się skupię na rzeczach marketingowych, bo zakładam, że jakbym był taki mądry w produktach, to już dawno bym te produkty robił. A nie jestem, więc tutaj o tym mówię. Druga rzecz to jest ciągle konkurencja, czyli jak już mamy rynek, to na nim ktoś już egzystuje. I ta konkurencja zazwyczaj definiujemy jako wąską, korową, taką bliską, bezpośrednią, czyli jak chcesz sprzedawać
Torebki.
Torebki? No to spojrzysz na wszystkich producentów torebek. Tak. I to jest twoja konkurencja bezpośrednia. Natomiast ty nie będziesz konkurował tylko z firmami, które produkują torebki. Będziesz konkurował z całym rynkiem, nazwą bym to, transportu osobistego. Będziesz konkurował z plecakami, będziesz konkurował z torbami, będziesz konkurował ze wszystkimi możliwymi sieciami odzieżowymi, które też mają... Z marketplace'ami. Z marketplace'ami, z Temu, z Allegro, z... I tak dalej, i tak dalej. Ważne jest, żeby też nie można w tym odpłynąć i zacząć pływać po tym niebieskim oceanie i szukać tam sobie swojego miejsca. Dobrze zrozumieć na rynek, w który wchodzisz, co robi konkurencja, co robi dobrze, co robi słabo, jakie luki są na tym rynku, jak można je wykorzystywać, a w moim kontekście, jaką strategię marketingową i strategię komunikacji przyjąć, żeby wygrywać. I to znowu, czy to nie chodzi o to, żeby sobie znaleźć unikalny, totalnie moment na tym rynku, o którym jeszcze nikt nie powiedział, nikt tam nie był. Trochę nierealna rzecz.
Szczególnie jak zaczynasz i masz mały budżet.
Znaczy, zaczynasz. To jest ważne, żeby patrzeć, co robi konkurencja. Jeden z dużych koncernów, z którymi pracowałem, na takich międzynarodowych projektach, zresztą strasznie fajnych dla, no dobra, dla Pedigree i dla Whiskas. Robiliśmy międzynarodowe aktywacje związane z Dniem Zwierząt. Fajna rzecz. Współpraca z Francją, współpraca z Niemcami i toolkit na całą Europę. Teraz sobie przypomniałem, że takie rzeczy się robiło. Tam była prosta filozofia. Still with pride. Czyli patrzysz na to, co robią inne marki, widzisz, że to działa, Bierzesz i adaptujesz do siebie. No nie ma w tym nic złego. Wiesz, trochę mitem reklamowym jest. I myślę, że to trochę środowisko takie reklamowe mówi, jak ktoś już zrobił kiedyś taką reklamę w RPA w 1963, to my nie możemy tego powtórzyć.
Naprawdę jest taka narracja?
Tak, jest taka narracja. Bo wiesz, kreatywni są, nie obraźcie się teraz wszyscy moi znajomi, środowisko kreatywne jest... Artystyczność środowiska. Trochę artystyczne, nie? Artystyczno-kreatywne, nie chcę powtarzać czegoś, co już zostało kiedyś zrobione. W związku z tym trochę, jak już zobaczą, że ktoś zrobił podobny hajs, to mówią, nie, my musimy zrobić coś innego.
Ale z drugiej strony, na przykład taki e-commerce w Stanach, marketing w Stanach jest, no, w przypadku e-commerce'ów, jak ja patrzę, no lata świetne przed nami, to tam możesz zainspirować, nie musisz to kopiować, ale możesz zainspirować się, no bo sam nie wymyślisz czegoś, jak oni naprawią na ogromnej ilości e-commerce'ów różne strategie i testują sobie różne rozwiązania, nie?
Dokładnie. To Styli with Pride jest o inspirowaniu się. To nie chodzi o to, żeby wziąć to jeden do jednego i powiedzieć, dobra, to robimy teraz dokładnie tak, jak oni to robią. Ale ważne, żeby zaczerpnąć tych mechanizmów, tych miejsc do inspiracji, to co powiedziałeś. Ja zawsze mówię, w marketingu już wszystko zostało i w strategii, i w komunikacji. Wszystko zostało wymyślone. Naprawdę, wszystko.
Tylko formaty się zmieniają.
Formaty się zmieniają. Wiesz, to był chyba Super Bowl dwa lata temu, kiedy jedna, dobra, nie pamiętam szczegółów, jedna z firm wyświetliła swoje chyba hashtag, boże, nie hashtag, tylko kod QR na Super Bowl w najdroższym, prime time'owym czasie reklamowym, wyświetliła przez tam 30 sekund, 3 minuty kod QR. Koniec reklamy. Zajebisty sukces, bo było coś nowego, wiesz, jakieś disruption, ludzie z ciekawości, o co tu chodzi, nikt do nas nie mówił, pokazuje się kod, wchodzili.
I już trakuje szuzekownika.
I tak dalej, i tak dalej. Superbowl. Za każdym razem, to za chwilę znowu się pojawi, już się pojawia. Nasza emisja będzie, jak sądzę, po Superbowl, więc to już było, no wiesz, takie wydarzenie globalne. Gdzie my też jako markaterzy patrzymy za każdym razem. Są dwa takie momenty. Festival w Cannes, gdzie się nagradza za kreacje reklamowe. No i Super Bowl, czyli to święto amerykańskiego konsumpcjonizmu, gdzie patrzymy na to, jakie reklamy się pojawiają w przerwach, no i kto zagra w tym takim najdłuższej przerwie, czyli jaki tam event powstaje. Trzeci kluczowy komponent. Grupa nasza docelowa. Czyli ludzie, z naciskiem na ludzie, do których będziemy mówili. Konsumenci, klienci i dobre zrozumienie tego, do kogo my mówimy. Jakie są ich bariery? Jakie my im możemy dać korzyści? Jak do nich mówić? Trzy totalnie ważne składowe, bo to, że mamy pomysł na produkt, super. Musimy wiedzieć, komu będziemy chcieli to sprzedawać. I co obiecywać? Co zaspokaja już konkurencja? Czego konkurencja nie zaspokaja? Jakie są ich potrzeby? Co my możemy im dać? Ale na dwóch obszarach. Tym racjonalnym i tym bardzo emocjonalnym. No marketing to są na koniec dnia emocje. Oczywiście produkt musi być, racjonalnie wszystko musi być zapięte, nie? Natomiast to czym wygrywamy w marketingu, to jest ten związek emocjonalny, marka, konsument. I znowuż, może najlepiej to dodać na przykładzie Google. To projekt w sumie świeży.
A może jakiś przykład byśmy wzięli mniejszej marki. niż Google. Masz po prostu dobry case.
Myślę, że to jest dobry case i za chwilę przejdę. Google, bo chcę powiedzieć o tym. Google, czyli firma, która wie wszystko o swoich użytkownikach. Wiesz, taki policzalny sposób, te insajty takie technologiczne, jak my się zachowujemy, w co klikamy, jak klikamy. Natomiast to jest kosmos. Tam jest wszystko. Natomiast w momencie, kiedy chce promować jakąś swoją konkretną usługę do konkretnej grupy docelowej, młodych ludzi w tym wypadku, sięga, wiesz po co? No sięga po stare, dobre badania face to face, rozmowę z ludźmi, żeby szukać tych emocji, żeby wyciągać coś więcej, co stoi poza samą klikalnością, poza samą statystyką, która oczywiście mówi nam wiele, jest tym początkiem, policzalnym. Wiemy, jakie są kluczowe rzeczy, o których trzeba mówić, to ludzie, nie? Punkt A, punkt B, punkt C. Natomiast w jaki sposób mówić tak, żeby to do nich najlepiej trafiało? No to jest, wiesz, to spojrzenie jest tutaj, nie? Serce i dusze czyli zrozumienie. I to gigant technologiczny w ten sposób działa. On nie zatrzymuje się na etapie statystycznym i mówi, dobra już wiem wszystko. Nie. Chcę to pogłębiać. Chcę mieć z tego rzeczywiście real use cases, tak jak my mówimy, żeby odwoływać się do naszego życia i nie wymyślać tych sytuacji, tylko czerpać z tych sytuacji, bo to najlepiej na koniec dnia. działa. Wiesz co?
Ja dodałem fajną rzecz do Google'a akurat, bo to, co powiedziałeś, tak się składa, że ja miałem współpracę z Google Ads Polska, gdzie właśnie Google przyjechało do nas, opisało jakby case studies naszych działań Google'owych, porobili nam zdjęcia, wideo, zrobili artykuł na stronie. Ja przez w ogóle swoją twarzą świeciłem przez cztery miesiące na głównej stronie Google Ads, jak się rejestrowałeś. I ostatnio puścili kampanię. I to jest właśnie ten real case. Oni puścili całą kampanię ztargetowaną do nowych osób, które mogą tworzyć swoje konto. gdzie ja byłem na froncie tego, jako case study, że ja też zaczynałem 3 lata temu, jesteś w tym samym miejscu gdzie ja i jak byłem, możesz sobie przed założeniem konta przeczytać moje case studies. I ostatnio, słuchaj, dostałem statystyki z tej reklamy i wyobraź sobie, że ta reklama miała milion kliknięć. Ja sobie chryst, ile mi daliście mi świadomości i to się świeciło w całej Europie. Tam o dziewięć milionów czy czegoś w ogóle wyświetleń, no bo tam CTR, nie wiem jaki tam był, kilka procent niski, ale mówię takie wow, w sensie i to trochę potwiera to co powiedziałeś, że oni jakby idą właśnie w tym kierunku. Pomijając to, że oni mają dialogi z klientami, no bo jak zakładasz konto, to bardzo dużo konsultantów ci pomaga w Facebooku czy w Google i tam też zbiera insight na pewno fajny, ale też opierają się po prostu na twarzach ludzkich.
Dokładnie tak. W przypadku mniejszych marek, wiesz co? To jeszcze inaczej. W przypadku mniejszych marek biznesu online'owego np. związanego ze sprzedażą materacy. Myślę, że to jest dobry przykład. Dobry o tyle, że każdy potrzebuje materaca w tym kraju. I w innym też. Czyli rynek mamy dość szeroki, ale zaczynamy od początku. Wiemy, jaki mamy produkt. I wiemy o tym produkcie wszystko. Wszystko, wszystko, wszystko. I wiemy, że mamy 50, 100 albo 150 różnych wariantów. Na każdą możliwą potrzebę. To co chcemy robić? Sprzedawać to wszystko. Wiemy, jaki mamy produkt, więc wychodzimy od myślenia produktem. Czyli mówimy, mamy produkt taki, mamy produkt taki, o takich parametrach. To jest ważne, żeby opisać te parametry. Przecież my go produkujemy i będziemy sprzedawać go w e-commerce. To jest ważne, żeby kategoryzować go produktowo. Produkujemy te materace, nie? Natomiast rzeczywistość konsumencka, to jest trochę startupowe też myślenie, rzeczywistość konsumencka jest zupełnie inna. konsumenta nie interesują rzeczy produktowe, które nam chce przekazać producent. Jego interesują jego własne korzyści. Czyli on chce mieć produkt, który jest dopasowany do siebie, do jego obecnego lifestyle'u, stylu życia, korzyści i tak dalej. I widzisz, to jest w myśleniu, myślę, że dobry przykład w przypadku mniejszej marki, że już od samego początku musimy myśleć potrzebami tej drugiej strony. Grupy docelowej, do której mówimy. Bo na koniec dnia, jak robimy sobie testy, wiesz, eye trackingowe na tej stronie, no to okazuje się, że klient nam głupieje.
Za dużo komunikatów.
Za dużo komunikatów. To jest, wiesz, niesły... I jak już rozpędzimy sobie nasze to myślenie i zaczynamy dokładać kolejny produkt, kolejny produkt, kolejny produkt, to może jeszcze zrobimy łóżka. Komplementarne. Dobra, to łóżka. I dołożymy jeszcze. To za chwilę może, jest biznes, to dołożymy lampki nocne. Oczywiście, że dołożymy lampki nocne i takie małe dywaniki. Wiesz, mówię to już, nie obrażajcie się, nie obrażajcie się, drogi kliencie, na to, na to, co mówię, bo to jest oczywiście przejaskrawione, ale oczywiście, że tak jest. Biznesowo chcemy więcej, więcej, więcej i zaczynamy się w tym gubić. Gubimy myślenie konsumentem, potrzebami. Ta druga strona niestety w tym się też gubi.
To jest ciekawe, co mówić, bo mieliśmy rok temu taką rozmowę właśnie u nas w naszym e-commerce strategiczną, no bo my sprzedajemy torebki, jesteśmy znani stricte z produktu torebka. No i można powiedzieć, że dlaczego by nie dołożyć właśnie jakichś produktów pobocznych, może jakieś okulary, może jakieś parasolki zbrandingowane, może jakieś ubrania w ogóle wejść.
Bardzo kusi, nie?
Bardzo kusi. Ale miałem rozmowę z takim swoim znajomym, który pracował w dużym e-commerce i ten sam case. D2C chcieli podokładać rzeczy, zrobili głupie kasy, wydali na badania i się okazało, że finalnie tylko 10% klientów kupuje ten produkt z pobocznego segmentu. Wydawać by się mogło, że dlaczego oni tego nie kupują, skoro my jesteśmy Love Brandem i jakby logicznym jest to, że rozszerzamy się na te kategorie. I my wyszliśmy z tego z założenia, że stajemy w naszym korze. I jakby w tym korze zastanowimy się, gdzie możemy dojść. Jest ten sufit ewentualnie. My nigdy nie działaliśmy mocno performance'owo, tylko raczej brandingowo. A dużo marek popełnia ten błąd. Zastanawiam się, czy są jakieś sytuacje, w których może jednak warto dodawać tych... To
już odpowiadam na to pytanie. Natomiast chciałem dodać do tamtego przykładu, który powiedziałem. Był taki warsztat w pewnym momencie, na który włączył się prezes. Online'owo. On tylko się będzie przysłuchiwał. No i mamy tą sesję i rozmawiamy o tym właśnie, co przed chwilą powiedziałem. No co dalej, gdzie? Zespół snuje plany. Snuje plany przez jakieś 7,5 minuty. Bo w pewnym momencie dobija nam się prezes online'owo. I mówię, że panowie, panowie i panie, to ja tylko chciałem jedną rzecz powiedzieć. A później się wyłączę. Materace. My robimy materace. Dziękuję, do widzenia. Co nie oznacza, że w asortymencie swojego sklepu e-commerce'u nie możesz mieć innych rzeczy. Możesz mieć inne rzeczy, natomiast skupiaj się na core biznesu, przynajmniej przez długi czas, bo z tym będziesz kojarzony, o tym będzie twoja marka. To, że gdzieś będziesz miał dostępne rzeczy, to może być, natomiast nie powinieneś... Przyćmić tego nie mogło. Przyćmić tego nie mogło. Odpowiadając na twoje pytanie, to jest znowuż bardzo powtarzający się brzydkie słowo angielskie pattern, wzór na wielu rozwiniętych rynkach i już mówię Coca-Cola, Pepsi, Lider, Challenger. Apple, Samsung. Lider, challenger, chociaż to już się odwróciło. Samsung z tego challengera stał się totalnym liderem. Zobacz, Coca-Cola starsza marka, Pepsi młodsza marka. Core biznesu, cały czas pilnowanie starszej grupy docelowej, Pepsi cały czas challangująca, młodsza. Apple, do długiego czasu bardzo skoncentrowane portfolio produktów. Samsung, totalnie wszystko, nie? Polski rynek, RTV EURO AGD, Media Expert. Tutaj RTV EURO AGD, tutaj wszystko, wiesz, rowery kalba dla psów. To pierwsze co mi przychodzi, to tutaj skoncentrowanie się na core biznesu, chociaż oczywiście znajdziesz tam wiele rzeczy, tutaj totalne mówienie, dobra u nas znajdziesz wszystko. I teraz nie ma jednego modelu takiego wiesz, bo na koniec dnia chodzi o zyski, to nie robisz tego wszystkiego, żeby dobrze się bawić marketingowo i mieć zajebistą markę.
I fajnie porównywać się.
I fajnie się porównywać do innych. Tylko robisz to, żeby zarabiać pieniądze. I to interesuje inwestorów, to interesuje zarząd, to interesuje prezesa. W zależności od tego, jaką strategię biznesową też przyjmujesz, jak chcesz robić ten biznes, jakie masz możliwości też. Mówię o rynkach bardzo rozwiniętych. Taką strategię przyjmujesz. Na przykład RTV Euro AGD i Media Expert. To jest genialny przykład, jak tutaj, to są dwie marki, bo zobacz, Duopole, czy to Coca-Cola, czy Pepsi, długo, długo, długo nic. Apple, Samsung długo, długo nic, chociaż oczywiście chińskie marki atakują. Tylko to jest inny przykład. McDonald's Burger King. To jest taki przykład. Visa i Mastercard. RTV i Media Expert. W naszym kraju RTV i Media Expert to jest duopol. Już praktycznie, że biorąc innych, długo, długo nic. Tam jeszcze pojawia się Media... Media Markt. Media Markt, już tak schodzący.
Tak? Nie wiedziałem.
Tak. Swego czasu bardzo mocna ma marka globalna też. która jakoś chyba w naszym kraju uległa po prostu, wiesz, niskim cenom wyśpiewywanym przez Dodę, później przez Ewelinę Lisowską, a obecnie przez Cleo. W ogóle ta marka niszczy, Media Expert. Ja w ogóle kocham tę markę, żeby nie było. Jestem starym dziadem, jak widać po fryzurze, ale Polska ją kocha, nie? Za co ją kocha? Znowu wracamy do samego początku. Zaraz powiem o tym, o czym mieliśmy mówić, ale Polska ją kocha za to, że tamto zrozumienie budowania marki i marketingu było od samego początku. Czyli zobacz, zaczęło się to od, historia MediaExpert jest bardzo prosta, pomijając rzeczy biznesowe. Konkurencja jest skupiona na dużych miastach. Galerie handlowe albo wolno stojące sklepy, duże miasta. Gdzie jest luka, ale to też totalna przestrzeń, mniejsze miasta. Więc atakujemy tam. Zrozumienie konsumenta. Czego on potrzebuje? On nie potrzebuje w mniejszych miastach niesamowitego doświadczenia, wiesz, mediamarktowego, wielkiego sklepu, gdzie zostaniesz otoczony technologią. On potrzebuje dobrego, sprawnego procesu zakupowego. Oczywiście to nie może być, w cudzysłowie, wiocha. To musi być lekko aspiracyjne, ale bez przegięcia. Bo jak on chce aspiracji, to pojedzie sobie do Warszawy, do Krakowa, do Poznania. Tam ma daleko, a ty musisz mieć to pod ręką. Tu jest ograniczona dystrybucja. No bo w takim modelu jesteś w stanie rzeczywiście po dużych miastach się umiejscowiać. Tu masz dystrybucję, która jest praktycznie nieograniczona. Możesz mieć swój sklep w Siedcach. 50 tysięcy, 60 tysięcy, coś takiego. I w Węgrowie 15 tysięcy. I znajdziesz tam klientelę. I to jest ten początek. Czyli zupełnie inne myślenie o tym biznesie. Inny na początku asortyment. Mniejszy, skoncentrowany. Rozszerzający się właśnie. Zobacz, tu jest koncentracja na elektronice, na RTVGD. Tu jest rozszerzanie się totalne. Na kategorie zupełnie nieprzystające do tego sklepu. I równie dobrze, bo tu jest 10 miliardów i tu jest 10 miliardów. Natomiast z punktu widzenia marketingowego jest klasyczny szarp. Dostępność fizyczna, musi być dużo, musimy być dostępni dla ludzi. Dostępność portfolio, czyli musimy mieć produkty, które ci ludzie chcą kupować. I dostępność mentalna, czyli wbijamy ludziom do głowy naszą markę. Ludzie internetu mówią Ewelina Lisowska, przestań śpiewać o tych niskich cenach. Ale to wiesz, ale to tutaj zapada. Możesz się zrzymać, ale pamiętasz, że jak niskie ceny, to co? To Media Expert. Masz twarz po drugiej stronie. Teraz to, do czego ewoluowała, czyli na pewno, później Ewelina, teraz Cleo. Cleo myślała, że u Asabia totalnie tę markę, atrakcyjną dla przeciętnego Polaka, lekko aspiracyjną, fajną, wyróżnialną. Jak zobaczysz nowe rzeczy, które robi Media Expert w całej Polsce, No to nie pomylić tego z czymkolwiek innym. Jak pojawia się Media Expert w Galerii Nowej Handlowej, Galeria Handlowa to chyba złe słowo, to są takie mniejsze formaty galeryjne powstające w małych miastach. I pojawia się tam Rossmann. CCC, Sensei, Deals, Action, Kik i Media Expert. No to masz zestaw, który Polak kocha, nie?
Tak.
To są te marki, które kocha Polska i to są te miejsca fizyczne, ale i komersowo, wiesz, no to jest non-stop. I ten cały lejek w Media Expercie jest zagospodarowany tam. I jest zagospodarowany bardzo spójnie. Więc widzisz te paterny, w zależności od
tego... One się przekładamy.
One są przekładalne, ale zazwyczaj można je odwołać do marki, która jest już tutaj, jest starsza i została w jakiś sposób postępuje. I to u challengera, który próbuje robić rzeczy trochę inaczej. Czy ja odpowiedziałem na pytanie?
Prawie. Prawie, może nie jesteś bardziej zgodny, ale dla mnie też było ciekawe to, co powiedziałaś zrozumienie, więc jak nie odpowiedziałeś, to... To odpowiedziałeś w sposób inny.
To odpowiedziałeś w sposób inny. Zobacz, Helflabs Care, o którym...
No właśnie, chciałem przejść bardziej do e-commerce'u i podpisać Cię o Helflabs.
No właśnie, bo ja tak się, ja cały czas, wiesz... Jesteś mocno sadzony w
tych markach, bo w nich dużo lat pracowałeś. Tak. Znaczy, może nie w tych, które wymieniłeś,
prawda, ale... Tu pracowałem z... Pracowałeś z... Strasznie fajne. Zobacz.
No właśnie, pokażcie, poobradzajmy o Helflabsie.
Czekaj, to jeszcze zanim Helflabs. Allegro. Wiesz, pamiętasz, albo nie pamiętasz, bo wiesz, bo pamiętasz, od czego zaczynało Allegro na samym początku. Od aukcji.
Ja wtedy byłem użytkownikiem Allegro, bo ja tam ostatni raz kupiłem może 12 lat temu.
I zobacz, Allegro od samego początku wiedziało, że... Znaczy to był ich pomysł, aukcje internetowe. Od początku wiedziało, że muszą robić... Są w internecie, więc to był internet. Ale wiedzieli, że muszą rozszerzać, więc robili telewizję. Kampanie brandowe. Co się zadziało w pewnym momencie, to był chyba rok właśnie 2009-2011 z tego, co pamiętam. W aukcjach nie ma... Znaczy mogli się dalej okup...
Ale już był okup teraz.
Był okup teraz i nie tam był miód na tym rynku. W aukcjach... Chociaż ELX pokazuje, że jak to dobrze zagospodarować, to możesz się gdzieś tam okopać. ELX to znowu inny też model. Natomiast oni doszli do takiego momentu, kiedy nie chcieli już być w aukcjach. No bo tam nie było source of growth, source of business. Kup teraz, nie? Kup teraz. No i tam też była droga zmiana tej percepcji. Jezus Maria. Pięć, sześć, siedem lat trwał ten proces przechodzenia mówienia, że Allegro to nie jest już aukcja internetowa, tylko że to jest serwis e-commerce'owy, w którym kupisz wszystko, co tylko chcesz, nie? Mamy rok 2025. Największy e-commerce w tej części Europy. Chyba tak, nie? Tak, tak.
Tyle lat nie wiedziałem, że tak.
No tak, no. Taki może osadzony tutaj, nie? Zawsze Allegro chwaliło się i w sumie słusznie, że chyba tylko na trzech rynkach, właśnie polskim, czeskim, słowackim, jeśli dobrze pamiętam, eBay skutecznie nie był w stanie.
Tak, tak, to pamiętam, to były wejścia eBay'a.
Kongo, Kongo.
Zresztą Amazon też próbował.
Zresztą Amazon też.
No właśnie, Health Labs.
Tak, to w ogóle strasznie fajny przykład. Rozmawialiś z Witkiem, pracowaliśmy, współpracowaliśmy razem. Moim zdaniem idealny przykład, zresztą nagrodzony EFI w dwóch kategoriach. W kategorii brandowej i w kategorii komersowej. Takiego idealnego połączenia, o którym chyba tutaj chcemy powiedzieć. I komersu, Do takiego, wiesz, do trzewi komersowego, nie? Biznesu, który wyrósł w internecie, w sprzedaży, w performance, we wszystkim, co możliwe, co policzalne. Innego, zobacz, który wszedł na strasznie taki ten czerwony, wskoczył do czerwonego oceanu suplementów, diety. Wydawałoby się, że tam już nie ma miejsca na żadnego gracza, nie? Z połączeniem myślenia Marką, czyli od samego początku ta cała ekipa, która to zakładała, zresztą strasznie fajnych ludzi i ludzi, którymi się otaczała, myślącego też Marką. I co ciekawe, Tam cały czas na początku była marka, był wzrost, nazwijmy to influencersko.
Na początku.
Na początku performance'owy. I to nie są też żadne tajemnice, o których mówimy, no bo to jest znowu powtarzający się pattern. To jest chyba... Dużo marek e-commerce'owych, teraz
już coraz cięższa, nie wiem jaka jest twoja opinia w tym, że one wyrastały na początku na influence marketingu, potem dokładało sukcesywnie performance, pewnie ten performance gdzieś tam dochodzi do jakiejś skali, no i potem...
Kuba Sobczyk z Blixa. Można zaobserwować na Linkedinie na przykład. Nie wiem czy on to uknął, czy nie, Performance Plateau, czyli do pewnego momentu inwestycje wkładane w performance, czy też w influencerów, bardzo dobrze nam się zwracają.
Na starcie.
Do pewnego momentu, nie? Aż w końcu zaczynają, zaczynają, zaczynają, zaczynają. I to jest ten moment, kiedy marka... I to wiesz, tylko ten start może być w zależności od perspektywy, nie? Ten start to może być miesiąc, trochę przejaskrawiam, a to może być dwa czy trzy lata, nie?
Zresztą ty masz budżet, jakiś zasób influencerów i performantów.
I tak dalej, nie? I to jest ten moment, kiedy dochodzisz... i Hellflaps też do tego doszedł, nie? W tym myśleniu. że doszedł do takiego momentu, kiedy, żeby dalej rosnąć, zdiagnozował w bardzo prosty sposób swoją potrzebę zrobienia kampanii świadomościowej. Po to, żeby przestać już wysycać grupę konsumentek, przede wszystkim.
Którzy mają potrzebę zakupową.
Którzy mają potrzebę, którzy znają markę, którzy wracają do tej marki, którzy są w stanie kupić się tymi suplami na cały rok. Potrzebują konsumentek, konsumentów zupełnie nowych, którzy i teraz, wiesz, mocne słowa, nie znają tej marki, chociaż jak jesteś w marce, no to wydaje ci się, że cholera, no już zrobiłeś tyle rzeczy, że najprawdopodobniej... Wszyscy influencerzy obskoczeni. Wszyscy influencerzy obskoczeni. Wiesz, to problem pojawia się też taki, dobra, ile razy influencer może jeszcze powiedzieć o healthcare, nie?
A tam tych influencerów było ogromna ilość.
Ogromna ilość, nie? Więc to wszystko poukładane, no i wiesz, no prosta rzecz, no dobra, róbmy świadomość, nie? Ale oczywiście to nie jest tak, że teraz zróbmy reklamę telewizyjną, wiesz, zaatakujmy, to też, to też jest ważne. Bo jak mówię o tej telewizji, to nie musi być telewizja. To też, żeby było ważne. To, co zrobiliśmy w HedgeFab z Kerem, wspólnie z partnerami, z Marką, z Witkiem i z mediami, no to było stricte digitalne. Tylko ważne, co my w tym digitalu, jak powiedzieliśmy w tym digitalu, w różnych formach, które były totalnie filmowe, emocjonalne. Oczywiście my się śmiejemy. Tak, zrobiliśmy z tej sześćdziesiątki, sześćdziesięciu sekund emocjonalnych, później wszelkie możliwe skróty, to szóstki, dziesiątki, piętnastki. Trójki, dwójki, jedynki, baner taki, taki, taki, taki, rozmiar taki i wszystko co się działo. No bo tak robisz teraz, nie? Musisz o to zadbać. I to co ja chcę powiedzieć, dlaczego zacząłem od tego EFI i od tych dwóch nagród, które udało nam się zdobyć, to że to była totalna synergia. To nie było tak, że wiesz, ICOM sobie zrobił swoje, Influ sobie zrobili swoje, a ci od Brandu sobie zrobili swoje. No nie, to było wszystko zapięte. To myślenie było bardzo... Poukładane. Nomen omen to słowo, o którym mówimy, w jedną, przejrzystą, prostą strategię. I dlatego to był taki sukces. I dlatego stąd też takie sukcesy są możliwe.
Czyli to rozumiem była po prostu zmasowana akcja kampanii świadomościowych na YouTubie, Facebooku, Instagramie, banerowych na stronach.
W sensie... Tak to spłycasz trochę. Ja powiedziałem tak emocjonalnie, a ty tak...
Ale mówię oczywiście w przekazie i kreacji emocjonalnej. Bardziej chodzi mi o to, żeby było dużo placementów.
Tak.
I dużo wpakowanej kasy świadomości, która wiadomo, że tu i teraz się nie zwróci, no ale zwróci się pewnie w takim totalu rocznym.
To było liczone w totalu trzy miesięcznym.
No właśnie, ale... Więc tam się wszystko
zwróciło, żeby nie było. Wiesz, na EFI jest o tym, że wkładasz X, ale dzięki strategii wyciągasz X+. Więc to nie jest jeden do jednego.
No i ja tu wrzucę wątek swój, bo ja jestem na etapie takich właśnie rozważań, gdzie my doszliśmy już, zrobiliśmy ogromny współprac produktowy z influencerami. Nasza marka w naszej kategorii ma najwięcej wyszukiwań brandowych, patrzymy sobie w panel słów kluczowych, jesteśmy najwięksi z najmniejszych. Przed nami są te wszystkie takie duże marki typu Kaza, Ryłko, Ochnik. No i influencerzy też zostali już wysyceni. Jakby świadomo, performance nie jest jeszcze rozwinięty. To jest coś, co z Witkiem my trzymamy na tak zwaną czarną godzinę. Jak coś się posypało, to resztę rozkręcałem budżety. Ale zastanawiam się, bo tak, w przypadku takiego produktu, np. Helpshops to jest produkt, w koszyku, w którym większa ilość osób może sobie pozwolić na jego zakup. W sensie, nie kosztuje to 500-600 złotych taki produkt.
No, ale kosztuje, wiesz, 200 za sztukę potrafią kosztować.
No tak, ale więcej osób może kupić to niż takie, ja bym na przykład Daga pokazał, torebki, które są w kwocie 600 złotych, gdzie średni koszyk zakupów terenowych w Polsce to jest 220. No i zastanawiam się, czy taka akcja zmasowana w produkcie takim, można powiedzieć, trochę droższym niż średnia, jaką ludzie kupują w Polsce, czy taka akcja świadomościowa ma rację bytu, czy może jest jakaś inna strategia, którą typisz, bo to jest coś, co mi osobiście ostatnimi czasy spędza sens w powiek.
Nie jesteś masową marką, więc masowa komunikacja jest nie dla ciebie. Natomiast jesteś marką i jesteś w stanie za pomocą narzędzi digitalowych, tak naprawdę, określić sobie grupę docelową, do której chcesz dotrzeć z komunikatem brandowym. I zacząć się komunikować, bo podstawą jest zrozumienie, myślę, że tego i poukładań sobie tego, o czym mówimy. Cały czas. Czy to jest suplement za 200 zł? Tam chyba, jeśli dobrze pamiętam, ten koszyk jednorazowy to takie chyba 200-300 złotych. Więcej ludzi nie kupują za jednym razem średnio, nie? Pewnie też to torebek nie kupuje się od tak.
Subskrybcji nieco miesiąc.
Subskrybcji nieco miesiąc.
A byłoby to piękne.
Zobacz, zrozumienie jest, że wchodzisz do kategorii takiej pewnie jak torebki, jako konsument, raz na... To pewnie ty wiesz, nie?
No tak, mamy LTV, kirgijskie retencje policzone.
Nieco miesiąc, nieco tydzień zastanawiasz się nad torebką. Czyli zobacz, twój konsument wchodzi do kategorii raz na pół roku, raz na rok, raz na dwa lata. Ten taki bardziej hard hard. W związku z tym musisz sobie uświadomić, że reklama, którą do niego robisz przez rok, Ona teoretycznie jest wydawaniem pieniędzy w błoto. No bo on nie przyniesie ci żadnego zwrotu. Nie mając potrzeby w kategorii, on nie wejdzie i nie kupi. Natomiast to, co robisz, to jesteś tutaj, w jego głowie. Cały czas budujesz sobie tą dostępność mentalną. I teraz z perspektywy e-komersowej, ty wydajesz pieniądze i przepadasz je w błoto. Przyjdzie e-komersowiec do brandowca i powie, no stary, wydałem 100 koła do tych ludzi. Gdzie oni są? No nie, to nie jest call to action, to nie jest musisz mieć teraz nową torebkę. Oni ci wejdą i w długim okresie się to spełni. Natomiast podstawa to jest zrozumienie, że ten okres tak działa. Jeżeli jesteś na rynku, który jest FMCG, do którego wchodzisz raz na tydzień, raz na dwa tygodnie, na przykład powtarzasz... w
dłuższym okresie 3 miesięcy to zmierzyć.
Jesteś w stanie to zmierzyć, chociaż zawsze jest tak, że wiesz, zawsze jest tak, że brędowiec, znaczy inaczej, jeżeli brędowiec dogada się z komersowcem, to te efekty są zajebiste. Patrz, zobacz, co się dzieje teraz, ja znowu wracam do tych dużych marek, bo z nich moim zdaniem należy, i wrócimy do trewek, z nich należy czerpać. To jest ten tydzień, kiedy Nike ogłasza zmianę swojej strategii. Ładowaliśmy w performance, ładowaliśmy w cenę, ładowaliśmy w promocję. Stop, wracamy do budowania brędu. Konkurencja jest powtarzalna. Ceną nie wygramy. Promocjami nie wygramy. Dostępnością nie wygramy. Tym bardziej, że mamy bezpośrednią konkurencję, jako Nike, Adidas, Puma, Reebok, Sokon i blablabla. Jest tego cholery dużo. Ale to nie koniec, bo mamy konkurencję, która jest na Temu, na Allegro, w CCC, w Modivo, w Nazalando, o której nawet możemy sobie nie zdawać sprawy. Co nas może odróżnić i co może spodobać marka? Co zrobił Airbnb przed chwilą? Dokładnie ten sam ruch. Przesuwamy performance na brand building. Dlaczego? Bo chcemy, żeby nasi konsumenci tą podróż z nami wykonali w ten sposób. W, w, w, Airbnb i mój ulubiony przykład, mieszkanie w siecach. A nie, mieszkanie w siecach na wynajem na tydzień. Booking Airbnb, Hotels, Rotels i tak dalej. Bo wtedy nie wygrywasz. I wiesz, jeżeli te marki to widzą, no to myślę, że coś jest na rzeczy. Wracając do torebek, oczywiście cena warunkuje bardzo dużą. Cena czyniła cuda w CCC swego czasu.
Zresztą są takie marki, np. jak Witkań, które dalej grają na stałym rabacie. Jest dużo marek, które ciężko było im wyjść z tej dyrektywy omnibusowej i cały czas świecą tymi rabatami, bo ciężko jest strasznie wyjść. Jak już zaczniesz rabatować, to już jest mega ciężko odejść od rabatowania.
Zobacz, co zrobiła, myślę, że podobna, co robi, albo co zrobiła podobna, myślę, że kategoria do twojej, czyli salony jubilerskie. 3 graczy. Kruk, Apart i Yes. Apart, bardzo mainstreamowa marka. Pani Socha, nie wiem czy tak, ja tak zapowiadałem, powiedziałem Pani Socha, Małgosia Socha, tak? Nie chciałbym, żeby ktoś do mnie mówił per pan, chociaż mówią do mnie teraz per pan ci młodsi przede wszystkim. Chociaż ostatnio na parkingu ktoś przeszedł ze mną na ty się strasznie oburzył, ale to inny wątek, bo oburzyłem, że tak od razu na ty zapytałem się, czy jesteśmy już na pan. Z drugiej strony masz jes. Zupełnie inna strategia, wiesz, inkluzywność.
Nawet jak wymawiasz te marki, to ja już mam wizualny wizerunek jednej i drugiej w głowie i widzę już ok.
A wiesz co jest po środku? Kruk. który ani tak, tylko robi konsekwentnie swoje. Konsekwentnie odwołuje się do tego, co jest w kategorii najważniejsze. Jest konsekwentnie i stale w komunikacji masowej, czyli widać go na billboardach, widać go w internecie. Ma pokrycie fizyczne, czyli ma swoje miejsca sprzedaży. Oczywiście robi e-commerce. To jest marka numer jeden.
W e-commerce?
Na tym, na rynku, na rynku, na rynku. Spośród, spośród tych, tych, tych... Brandingowa powiedział,
a może bardziej subiektywnie właśnie w stronę tej...
No bo też widzisz, co chcesz, nie? Wracając, wracając do twojego pytania, kluczowe jest zrozumienie, że konsument, klient, on nie siedzi i nie czeka na twój komunikat. I ty wysyłasz komunikat i mówi, o, dobra, torebeczkę bym sobie teraz kupił, bo potrzebuję. Oczywiście są tacy, nie? I oni wchodzą. Natomiast ta cała reszta i się jeszcze tam nie ma. Oni być może będą za, wiesz, za dwa miesiące, za trzy miesiące, za sześć miesięcy, za rok.
To się zgadza, bo nawet ja taki krótki test może podpowiem. Mnie zawsze ciekawiło, poza tym, że mamy analitykę pełną, jak odpowiedzą nam klienci, od kiedy, zalecisz takie pytanie na Instagramie, ile czasu minęło, od kiedy poznałeś markę i dokonałeś u nas zakupu? Zrobiliśmy tam pięć odpowiedzi.
No, jestem strasznie ciekaw, co oni sądzą.
50% osób między 3 a 6 miesięcy.
Tyle kiełkowało, co?
Tak, tyle kiełkowało. I teraz dodaje nam kolejny taki punkt, że dobra, bo my sukcesywnie przesuwaliśmy budżety, dlatego też mamy bardzo niskie budżety performance'owe, a duże brandingowe, że skoro konsument w połowie, i też patrzyliśmy na kohorty, tak to wygląda, on w połowie kupuje produkt poznający już w styczniu, na przykład kupuje w marcu, no to ten okres, na przykład ja zawsze tak robię, że od grudzień, styczeń, luty do pierwszych kolekcji jest po prostu przekręcany budżet, ile się da w branding, w kampanie świadomościowe. I dopiero potem odkręcamy performance, no bo
ci ludzie muszą dojrzeć.
Po pierwsze, muszą zbierać kwotę, bo torebka, załóżmy, nie jest tania dla każdego konsumenta. Po drugie, może więcej komunikatów potrzeby, czy na Instagramie, czy Marketing Automation. Dużo tych już segmentów jest.
Jesteś przedsiębiorcą? Takim, wiesz, masz własną działalność, czy spółkę masz?
Ja mam swoją działalność i jestem w spółce.
Prowadzisz księgowość?
Tak.
Ale samemu, czy zlecasz?
To jest coś, czego w ogóle się nie dotykam i jest w pełni zdelegowane.
Zdelegowana, ale fizyczna osoba ci robi księgowość. Dobra. To nie jesteś dobrą grupą docelową, albo być może jesteś dobrą grupą docelową. A jaką znasz firmę zajmującą się księgowością online?
Żadnej, bo jak miałem intencję zakupową, żeby to zrobić, to po prostu od mojego odznajomego dewelopera, który też ma tam ileś lat księgową, dostałem kontakt, zdelegowałem to do Ascent, ona to ogarnęła, w ogóle mnie to nie interesowało.
Włodek, Alicja, jak to, jak to na to patrzycie, zobaczcie, jak to, jak to, nie umawialiśmy się, że, że to.
A jest klasie brandingowo mocno, tak?
Że od Oscara to usłyszą. Jest na przykład Infact. To jest totalnie numer jeden, wiesz.
Coś kiedyś mi się obiło o uszy.
Coś kiedyś ci się obiło o uszy, nie?
A mam dużą ilość kontaktów z przedsiębiorcami.
Coś kiedyś ci się obiło o uszy, a to jest marka, która robi te wszystkie rzeczy, o których mówimy. To jest księgowość online, którą może zlecać, wiesz, która jest totalną konkurencją do, do księgowości, nazwijmy to, tradycyjnej. Chociaż ma tam na swoim pokładzie księgowe, normalnie księgowe, które ci to ogarniają. To jest konkurencyjne cenowo, bo to normalna
księgowa... Może to i to, może mnie to przekonać, bo nie wiem, czy ja płacę. Zobacz, ja miałem tą intencję zagłupową, w sensie podjęcia usługi księgowości, ja nie przeanalizowałem nic. Po prostu chciałem jak najszybciej to zdelegować, więc możliwe, że ja płacę za dużo.
Możliwe, tylko ty już jesteś najprawdopodobniej poza grupą docelową, bo już to robisz. Przepięcie się, wiesz kiedy następuje przepięcie? Musisz podjąć taką decyzję. Przepięcie to jest raz do roku. Zazwyczaj to jest przełom roku, kiedy zakładamy spółki albo zmieniamy.
Za dużo zabawy.
Dobrze, to dokładnie o czym mówisz. Za dużo zabawy, nie? Więc INFAKT w ogóle tam nie celuje w tych takich jak ty już w tym momencie. On celuje w tych, którzy zakładają działalność gospodarczą. I teraz, do czego zmierzam? Ty mówisz 3-5 miesięcy, w ogóle dojrzewa, dojrzewa do zakupu twoja grupa docelowa. W przypadku takiego biznesu jak księgowość online, Ta grupa docelowa, ona wchodzi raz do roku praktycznie rzecz biorąc do kategorii. I co jest ważne? No tam strategia jest znowuż prosta. W tym okresie kluczowym oczywiście musimy dopalać totalnie. Być może jak wyjdziesz sobie na miasto teraz, to nagle zobaczysz billboardy infaktu. Weź się zwrócisz uwagę, bo wiesz, to też jesteś ślepy, to po cholerę ci jeszcze jedna jakaś komunikacja jakiejś marki, której w ogóle nie potrzebujesz w tym momencie. Zobaczysz teraz tą aktywność, no bo to jest teraz ten moment, kiedy musisz robić świadomość taką akcyjną. Tu się dzieją teraz te rzeczy. Później ten budżet jest na cały rok lekko wygaszany, chociaż i tak musisz się przypominać, bo te decyzje będą podejmowane. Jest to biznes, znowuż, stricte internetowy i komersowy, nazwijmy go tak, tam wchodzisz, klikasz. Oczywiście to nie jest tak, że nie możesz sobie założyć konta w maju, możesz, to nie jest legalne. To tak jak z mieszanką studencką, wybaczcie suchara, to nie jest tak, że jak nie jesteś studentem, to nie możesz mieszanki studenckiej. Możesz, to nie jest nielegalne. Więc tu też. Natomiast rzeczywiście ten pig jest bardzo widoczny w jednym momencie. I znowuż, tam też jest ta świadomość, że my mamy tych naszych klientów potencjalnych dokładnie w tym okresie, w tym musimy dopalić. Tu idziemy na masę totalnie. Oczywiście masa to jest, wiesz, cudzysłów, bo to jest masa digitalowa. Chociaż tam też telewizja się pojawia, no bo im bardziej jesteś masowy, tym bardziej telewizja jest skuteczna. Od pewnego momentu to też... I od
pewnego produktu też, nie?
I od pewnego produktu. Są oczywiście takie biznesy. Zresztą to jest też Hedge Labs Care, nie? Tam była kampania telewizyjna swego czasu, która nie zrobiła ROI, nie? Bo to jeszcze nie był ten moment rozwoju tej marki, nie?
Ciekawe to, co mówisz.
A jakie było pytanie?
Ja się tak zawiesiłem się, zastanawiałem się jakie było pytanie.
Pytanie było o torebki.
Było to pytanie o to, że pojawiają się takie w głowie zagwozdki, a propos budowania tej świadomości, że ja widzę np. ogromną zaletę, Tak jak ty mówisz, czasami się e-commerce'owcy, marketing'owcy, tacy performance'owi z branding'owcami prześcigają, ale performance jest cholernie niebezpieczny. W sensie, jednego dnia dolewasz ruchu, a drugiego dnia możecie zblokować konto, możecie odłączyć kartę, różne są sytuacje, a branding... U nas to jest chyba bodajże 50, czy 55 albo 60% transakcji wszystkich, to są słów brandowych, tak całościowo. No to co by się musiało stać, żebym ja z tych wszystkich tysięcy ludzi wybił tą markę z głowy? To daje ogromne bezpieczeństwo stabilizacji przedsiębiorstw, bo ja uważam w ogóle, że branding to jest jakby coś, co jest niezwykle istotne i nierozstrzygane. Poza tym, że te konwersje są tańsze, bo już nikt nie ma tego niczego powiedzieć, to jest coś, o czym się często zapomina. Pytaniem było to, Właśnie rzucąc na taki temat, to w jaki sposób Ty myślisz, że w moim przypadku można byłoby to dynamicznie wyskalować branding, o tak bym to określił. I doszliśmy do poziomu 70 tysięcy wyszukiwań brandowych miesięcznie. Jesteśmy najwięksi w tym. I co moglibyśmy zrobić? Bo ja mam kilka takich zagwozdek, mogę rzucić te pomysły. Albo to jest offline, sprzedaż offline'owa, co się wydaje tak naturalnym. Albo wejście w jakieś marketplace'y typu Zalando, które jakby budują ci świadomość, ale obcinają ci koszta, zwroty, jest mnóstwo problemów tym związanych. A może coś innego jeszcze jest? Ja w ogóle też wrzucę taki wątek, lubię na podcastach, bo jestem w pełni transparentny ze swoimi przemyśleniami, lubię też wrzucać takie wątki, które dotyczą nawet stricte mnie, bo dużo słuchaczy też ma podobne problemy, więc mogą z te przyłożyć do siebie.
Ja tylko muszę powiedzieć jedną rzecz, bo mój model działania zawsze jest taki, to jest zaleta i być może jego wada, że do mnie przychodzą przedsiębiorstwa, firmy, marki, kiedy oni już są praktycznie rzecz biorąc zdecydowani. Musimy robić branding. Już to widzimy.
Że już jest stan krytyczny.
Może nie stan krytyczny, no tak, ale widzimy. Ja staram się nie robić takiej rzeczy, jak robi często jakaś liczba osób w internecie, czyli ewangelizować. I teraz mówić na siłę. Musicie zacząć robić branding, bo jak nie, to umrzecie. Nie, zostawiam to innym, nie? Ja w to wierzę, natomiast ja wierzę, że po drugiej stronie, to jest przykład Hellhopskera na przykład, też jest ta wiara, że do pewnego momentu robimy narzędzia, robimy IMPERFO, to jest skuteczne, od pewnego momentu musimy zainwestować dalej. I to wierzę w taką diagnozę. Ja też nie jestem ekspertem w diagnozowaniu, w wchodzeniu w nieswoją rolę. Natomiast wracając, zobacz, myślenie strategiczne, powiedziałeś, myślę, Bardzo ważną rzecz na samym początku przy mówieniu o swojej konkurencji. Powiedziałeś Kazar, e-commerce, ale widoczna. I pewnie można by tak, wracając do materacy, e-commerce, ale konkurencja widoczna.
Jest taki jeden e-commerce, pan materac, on się przebija w pośrednictwie.
Zobacz, dokładnie powiedziałeś teraz, o czym to jest. Widzisz, masz skojarzenia, widziałeś to nie tylko w internecie, widziałeś to gdzieś tam. Masz, wiesz, co masz w głowie, nagle ci się robi. Bardzo prosty mechanizm. Jeżeli coś, to ja wiem, gdzie pojechać. To jest to, o czym mówiłem o playu. O każdym operatorze komórkowym. Jeżeli coś, to ja wiem do kogo pójść. Ja wiem, że nie będę tutaj, albo nie będę tutaj, tylko że mam to miejsce. I ono działa na dwóch poziomach. Zobacz, to co robi Apple przez długi czas. Showroomowość. Nawet jeżeli w tym miejscu nie będą robione stricte zakupy, to nie będzie na source'ów biznes taki totalny. Salony Apple Store'y. To my musimy być, żeby być obecni w życiu naszych konsumentów, budować swoją świadomość offline'ową i w ten sposób też działać. Na koniec dnia posiadając sklep Apple I teraz ja wiem, że dla niektórych, wybaczcie, to może być kosmos, o czym ja mówię, nie? Zaczynam swój startup, a koleś mówi, znaczy e-commerce startup, a koleś mi mówi o Apple i o ten, i zakłada już sklep.
Ale ja to przełożę na, wiem o czym powiesz, ja to przełożę na mniejszy biznes, mam fajny case z tego też.
No, dobra, natomiast wiesz, to takie myślenie, oczywiście, myślisz o swoim biznesie, to nie znaczy, że ty nagle mówisz sobie, no dobra, to muszę teraz we wszystkich możliwych galeriach handlowych, w największym miastach. No nie, to tak nie zadziała. Natomiast myślę, że to myślenie, no dobra, trzeba się pojawić w offline'ie, żeby zacząć budować sobie tą drugą nogę w moim biznesie, jest jak najbardziej o tym. I wiadomo, kwestia teraz budżetowa i liczenia tego wszystkiego. Zobacz, no, Health Lab Sklep nie ma swoich własnych sklepów, bo to byłoby lekko... Jeszcze. Znaczy, nie wiem, czy będzie miał. Nie było takiego dyskursu.
Ale oni są w jakichś sieciach, czy nie?
Ale są w sieciach, nie? Ale do tych sieci też nie od razu wchodzili, wiesz? Jak wejdziesz do Superfarm, jest na przykład taki Superfarm, CH Promenada, taki duży Superfarm tam jest. I wchodzisz i po prawej stronie, jak patrzysz, to masz taką wielką ścianę supli. Tam masz super, tam masz Hellfabsker. Wiesz, co jest ciekawe? To jest niesamowicie, tylko załoga Hellfabsker o tym wie już. Myślę, że to też my wiemy, jak patrzymy. Te produkty zostały zrobione pod internet. Pięknie zaprojektowane paczki, które na półce w Superfarmie są obcięte do połowy. Podchodzisz i nie wiesz, co tam jest. To jest bardzo prosty mechanizm. Podchodzisz do półki i dopiero jak podniesiesz sobie, to widzisz, a dobra, omega-mi.
Ciekawe.
Niesamowicie skomplikowany proces dla konsumenta, który nie jest przekonany, po co przyszedł. Tylko wiadomo, zaczynaliśmy od e-commerce'u, musimy być w sieci aptek, bo dalej się już nie rozwiniemy. Ta sieć nam daje swoje wady, ma swoje wady, ma swoje zalety, ale taka podjęta została biznesowa decyzja, żeby się rozwijać w tymże segmencie.
To podobny case też tutaj był wcześniej mój znajomy Marek Gut, czyli założyciel Yorkai.
Świetna marka.
Tak, i oni właśnie też ostatnio nadwiedzieliśmy się tutaj nieopodal na kawie w Storze.
Przepraszam, to jest taka marka, którą mój zespół strategiczny, jaką markę polecamy? Polecamy Yorkai.
No ja też storytellingowo, copyrightersko, brandingowo, ale oni właśnie też zrobili, ostatnio weszli w sieć, chyba weszli w Hebe, w Lidla, porobili takie akcje jakieś świąteczne i pobudowali tam dużo świadomości, więc też się rozszerzają. Zaczęli od e-commerce'u, od subskrypcji, a skończyli na wholesale'u.
No zobacz, muscat, nie?
A to ciekawe, bo możesz powiedzieć, co chciałeś powiedzieć o muskacie. Ja coś dopowiem, bo to był mój case.
Bo ja oczywiście, wiesz, robiąc screening tego, co się tutaj działo, oglądałem ten odcinek. Nie utożsamiłem się z poszukiwaniem żony, no bo ja mam i mam dziecko.
Ja już też w tym odcinku nie miałem dziewczyny, już mam, więc też Paweł poszukuje dalej.
Dobra, to ja nie, jakby co, bo ja mam. I mam dziecko i śmieję się, że jakbym nie miał dziecka, to byłbym teraz 20 lat młodszy. Ale pozdrawiam, Dawid. I tak, może kiedyś to zobaczysz, ale tak, bo to jest rola ojca, która sprawia, że dużo inne rzeczy robisz w życiu niż mógłbyś robić, ale też są fajne. Wiesz co, muskat moim... Zobacz, bo może po mnie nie widać. Ja od siedemnastego roku życia mam wadę wzroku. Więc jestem w tej kategorii natywnym. Teraz noszę soczewki, noszę też okulary. I to jest top of mind, który przychodzi mi do głowy jako marka, do której ja idę po okulary. To jest to miejsce, od której zaczynam wybór soczewek. Nawet nie jako powracający klient, ale jako wchodzący w pewnym momencie, po dłuższej przerwie do tego świata. Dlaczego? Dlatego, że widzę ją w internecie.
Chyba kiedyś widziałeś, bo oni te budżety...
Mogłem kiedyś.
Kiedyś oni bardzo dużo przyładowali świadomość w czasach początków takich facebookowych działań.
I myślę, że to mogło być wtedy, kiedy poszedłem tam po swoje pierwsze oprawki. Natomiast to, w jaki sposób oni mnie zonboardowali w e-commerce jest genialne. Czyli to, że mogłem sobie wybrać, mogłem sobie zamówić, mogłem przymierzyć, mogłem oddać. W ogóle wiesz, to jest takie zrozumienie potrzeby klienta, konsumenta, nie? To, czego dużo e-commerce'owców... To, co zrobiło kiedyś chyba... Co było przed Zalando?
Taki duży... About you?
Nie, nie, nie, nie. Chodzi mi o ten taki... Chodzi mi o bardzo prosty insight. Czyli nie kupujesz butów przez internet, bo musisz je przymierzyć. Więc powstał... Chodzi mi o prosty mechanizm. Wysyłka i darmowe oddanie, jeżeli ci się nie... Jeżeli ci nie leży na nogach. Zalando to później oczywiście też zrobiło. Czyli zamawiasz pięć par, możesz wszystkie odesłać na nasz koszt. Super. A jeżeli leżą, to zostawiasz i resztę odsyłasz. I pamiętam, rozmawiałem kiedyś, kiedyś, kiedyś, kiedyś z osobą z Zalando. Największy biznes, tak w dużym skrócie, robią na tych, którzy zamawiają, załóżmy tam, 10 par, z czego 3 zostawiają. Nie ci, którzy zamówią jedną, inną sobie zostawią, bo te koszty oczywiście się dobrze rozkładają. Więc ten proces onboardingowy, który ja miałem na stronie i mogłem to zrobić e-commerce'owo, Ale i teraz wiesz, to jest mój insight oczywiście, to, że na Chmielnej jest to miejsce, które ja mijam, ja osobiście dwa razy dziennie w tą i w drugą stronę, wiesz, czuć tu świadomość Marki, doświadczenie tradycyjne, czyli mogę to zrobić tak, mogę to zrobić tak, w zależności jak jest mi wygodnie.
No i właśnie, fajnie, że to powiedziałaś, bo ja nawiązując do Muskata, my z Pawłem się bardzo dobrze znamy, zresztą też właśnie byliśmy dwa miesiące teraz razem w Azji i wymyśliłem taką rzecz, że zrobimy sobie, robimy crossa, to w ogóle już jak ten podcast wyjdzie, to powinien ten cross mieć miejsce, jak nie to. to nic się złego nie stanie. Robimy crossa Marka Nasza x Muscat. Robimy crossa, w którym się przelejemy ruchem social mediach w imię marketingu. Robimy produkt etui skórzane na okulary. I to, co jest najważniejsze, dla mnie było kluczowe, z racji tego, że inwestycja właśnie w offline jest duża, to wymyśliliśmy coś takiego, że my się pojawimy we wszystkich stronach Muscata z torebkami jako taki stand. z kodem QUER, z przekierowaniem w naszą stronę, z jakimś tam hasłem brandowym, które jeszcze nie jest wymyślone i będziemy po prostu sobie zbierać ten traffic z Muscata. Pewnie nie tak precyzyjnie i nie tak dobrze jak oni, ale to będzie już jakiś zalążek budowy takiego offline'u i uważam, że to też nie jest niegłupia strategia.
To dobrze, że ty to powiedziałeś, bo ja chciałem powiedzieć a propos crossów, bo to jest strategia działająca od dłuższego czasu, budująca świadomość. Nic lepiej nie działa niż skrosowanie się z drugą marką, szczególnie na tym takim wczesnym etapie, wczesnym, do tysłów oczywiście. w etapie rozwoju, kiedy wiemy, że możemy wykorzystać jedną bazę i drugą bazę, żeby sobie ją rozszerzyć. Więc w ogóle to jest świetne myślenie w tym momencie. Wy jesteście komplementarni.
Tak i nie konkurujemy ze sobą.
Nie konkurujecie ze sobą w żaden sposób. Jesteście w stanie jedna marka, drugiej marce dodać blasku w tej kategorii. Zobacz, no Kubota robi to świetnie jako markę. To takie, oni robią krótkie crossy, które powodują, zobacz, fresh consistency. W ogóle Kubota jest świetną marką, zobacz. Powstało trochę z grobu, nie? Na zasadzie oczywiście sentymentu, robioną świetnie, jeśli chodzi o wyczuwanie trendów, właśnie świetnie pod kątem kolaboracji i komersową totalnie, niebojącą się wchodzenia w offline, eksperymentującą, ale dobrze wiemy o czym jest Kubota, nie? Na koniec dnia, nie? Ja wiem o czym jest Muscat, nie?
Tak, a o czym?
o okularach, nie inaczej, o oprawkach, które nie są za bardzo ekskluzywne, nie są w żaden sposób mainstreamowe, które... To jest
takie, no takie luźne, może taki, nie jest ten salon, nie ma taki nadjęcia, jest troszkę młodzieżowy, ale troszkę z klasą też.
Troszkę z klasą, nie, zobacz, ja nie wejdę do takiego salonu na Mokotowskiej, bo ja tam się boję, że...
Obsługą cię.
Ja w ogóle boję się, że mi popsują. Założą mi coś, czego ja nie chcę. Albo będę za bardzo młodzieżowy, albo za bardzo elegancki. Ja w ogóle, wiesz, ta butikowość tam mnie przeraża. A tu jest butikowość, ale ona jest taka dostępna.
W luźnym wydaniu.
Trochę trendy też.
Ja mam taki feeling z Muscatem, jak nie znałem Muscata, to trochę wybierałem ich, że są taką alternatywą, czy być o czymś bardziej cool, versus salony te wszystkie, które...
A z drugiej strony to nie jest, wiesz, to nie są te wszystkie salony takie masowe, które też robią biznes, nie, typu Vision Express, typu Filman. Bo tam jest tak bardziej... Znaczy tam jest, ja też mam doświadczenie, wiesz, mój... A propos słabiej pamięci, ja pracowałem z marką Vision Express przez 4-5 sezonów. E-commerce połączony z salonami sprzedaży oczywiście. Robiąc marketing wzorowo. Musimy być tu, musimy być tu i mamy to, czego oczekuje masowy klient. Natomiast takie doświadczenie fast foodowe, nazwijmy to, to jest zrobione zajebiście. W sensie, jak potrzebujesz... I teraz zobacz. Chciałem powiedzieć... I teraz się cofa. Jak potrzebujesz tanie oprawki. No nie, to nie jest... Te oprawki wcale nie są tańsze na koniec dnia, razem ze szkłami, niż to, co dajemy w muskacie. Natomiast to są zupełnie dwa różne doświadczenia zakupowe, dwa różne światy. Ja wychodzę z muskata z takim poczuciem, okej, fajnie było.
No to ja się zgodzę podobnie.
I jak się byśmy zapytali, to taka fajna marka, nie?
Fajna, po prostu nie jakaś ekstrawagancka, jakaś elegancka, po prostu fajna.
Wszystkie te, co wymieniłem, powiem ci, no okej, no też kupisz tam oprawki, nie? Pewnie sprawne nasze.
Brakuje tylko trochę być o tych lekkim kuliach. Ja bym chyba tak to ujął w słowa.
Tak, natomiast to też nie jest ich strategia, nie? Vision Express w żaden sposób nie jest, to nie jest inny model biznesowy, supermarketowy, który ma swoje dobre i złe, To jest trochę tak jak UPC na przykład, świętej pamięci, możemy o tym mówić jako marka. Pewnie jak spojrzałeś sobie na opinie UPC, ten taki wiesz, social listening byś zrobił o tej marce, albo popytał swoich znajomych, no to najgorzej. Znaczy bo ci, którzym działa, nic nie mówią. Ci, którym nie działa, jest taki, trochę mówią, znowu się spieprzyło, znowu nie działa, znowu nie mogę się dodzwonić, a jak się dodzwonię, to potraktują mnie jako ostatniego leszcza, nie może zdobią, nie? Ale taka jest filozofia tej marki. Przy takiej skali biznesu, no nie możesz być, wiesz, face to face advisory. Panie Walczak, tak, już się przejmujemy pana problemem, wysyłamy techników, wszystko będzie dobrze. Gdzie mamy ten, gdzie mamy postawić lampkę nocną, żeby panu dobrze się odpoczywało przy naszej pracy? Nie, on mi oczywiście załatwił tę pracę. Natomiast przy tej masie muszą być taką marką supermarketową. Jak wchodzisz do oszą, takiego, wiesz, dużego oszą, To tam nie jest zbytnio butikowa, ale wiesz, że kupisz w miarę tanio. Pewnie spełnia oczekiwania. Może to nie będzie najlepsze doświadczenie. Może nie porozmawiasz sobie z kasjerką po włosku, jak w delikatesach, wiesz, picola Italia. Ale jakąś misję zakupową swoją zrobisz, więc to wiadomo, też skala. Myślę, że jakby Muskat chciał się rozwijać w totalnym mainstream, no to musiałby trochę zrewidować swoją politykę także pod tym kontekstem.
Ja pewien plan dla Muskata mam, taki swój komersowy, właśnie trochę z Pawłem o tym gadaliśmy. Ale nie będę go zdradzał, bo to nie jest to miejsce.
I słusznie. Natomiast jak już kończąc ten muska, to oczywiście masz też swoje bariery. Barierą na przykład dla mnie jako klienta jest to, że ja tam próbuję wejść pewnego popołudnia, późnego, w czwartek, wiesz, coś załatwić i tam się kłębią, kłębi się morze ludzkie, nie? Jest tam pewnie z 20 osób i w ogóle nie wchodzisz.
To super dla mnie, jak mówię do ciebie offline'owo.
Wywracając do tego, w kontekście budowania świadomości, taki collabo, który jest komplementarny, myślę, że jest świetnym pomysłem.
Tak, ja tutaj dopnę ostatni temat tego. U nas strategicznie, to jest rok collabów, mamy około sześciu collabów z dużymi markami offline'owymi z podobnych segmentów i ja przechylam strategię, powoli wycofuję influence marketingu, a idę w strategię collabów, to jest jakby ten rok. Rozgadaliśmy się, na wszystkie pytania chyba nie odpowiedzieliśmy.
Z tej listy, z tej listy kroków, no przesłałem, to na pewno nie.
Ostatnio wymyśliłem taki nowy format, dwa odcinki temu, że jeśli ktoś na przykład coś go zaciekawiło, chciałby coś zgłębić, nie miałby możliwości to pytać, bo nikogo tu obok nas nie ma, to możecie śmiało zadać pytanie w komentarzu na YouTubie i to zawsze wyraża gość zainteresowanie, ale można takim potem osobom odpowiedzieć co na to.
Ja z przyjemnością.
Bo to jest fajny format.
Świetny, świetny format.
Żeby dać call to action. Jak macie jakieś pytania dotyczące właśnie strategii, czy czegoś o czym mówiliśmy, albo może powiedzieliśmy o czymś, albo jakieś słowo, narzędzie, którego nie zrozumieliście, to śmiało pytajcie w YouTube, to postaramy się odpowiedzieć, no bo to też... Angażuje i pcha algorytm do przodu, żeby ten film poszedł dalej, a wszystkim na tym zależy.
Jak najbardziej, ja też myślę, że wiecie, no my jesteśmy tutaj, nie wiem, jak ty, no ja jestem tutaj dla was, nie, w sensie po to to robimy, żeby tą wiedzą się jakoś dzielić, ale też żebyście z tego korzystali, no bo to jest element tej takiej, nazwałbym to, misji, więc jak najbardziej. Ja myślę tutaj na koniec taką, jeżeli ktoś jeszcze dotarł oczywiście do tego, do tego miejsca, nie wiem, jak ty.
Ja mam dobry Watch Time.
No dobra, to ja, to ja to powiem, nie.
Dobre są clickbaitowe, te miniaturki, tytuły, więc Watch Time jest też dobry.
Jeżeli chcecie czegoś więcej, to zapraszam na kanał strategiczny, czyli to miejsce, w którym z Tomkiem Domańskim prowadzimy nasze rozmowy i rozmawiamy też o tym wszystkim z tej perspektywy ja, agencyjnej przede wszystkim, o której powiedziałem, a Tomek z perspektywy marketingowej. Więc tutaj też to zbicie jest fajne. Tam, jeżeli chcecie, też możecie zadawać pytania. Jeżeli chcecie cokolwiek więcej, to ja też na swojego Linkedina zapraszam, inne socjale, które tam sobie prowadzimy. Jak chyba wiesz, to ja mam ten response rate dosyć szybki.
Tak, no to w ogóle ciekawostka jest taka, już kończąc, że właśnie podcast powstaliśmy dwa dni temu. Ale on też był w moim... Sam temat strategii jest u mnie w timeline, więc chciałem bardzo nagrać, porozmawiać, bo też lubię nagrywać odcinki z tematów, które są dla mnie interesujące w danym momencie, bo nauczyłem się już tego, moi drodzy, przyznam się, że jak nagrywałem ostatni sezon odcinków 2024, to ostatnie dwa, trzy odcinki już było mi ciężko nagrywać, bo już tematy były mi znane. Ale teraz jak wjechałem i rozjechałem dziewięć podcastów w siedem dni, to będzie tylko lepiej.
Czyli nas widać pewnie w okolicach przełomu roku, 2026.
Tak może być.
Będę patrzył na siebie, jaki jestem jeszcze młody, jak tutaj się spotkaliśmy. Natomiast wiesz co, to ja jeszcze muszę powiedzieć, ja wiem, że już długo gadamy, bo ja strasznie uwielbiam Garego Weinerczuka, Garego V. I on mówi, don't overthink shit. Jak chcesz coś robić, to rób to teraz. A propos też zakładania biznesu, startupowania, czy najpierw strategia, czy najpierw produkt. Widziałem takie startupy, które na tym etapie strategicznym, nie?
Pełna rozkmina.
My już wiemy, czekaj, wiemy wszystko, ale jeszcze nie wiemy tego.
To poczekaj, nie?
Dramat grup, nie? W sensie to jest tak, jak umawianie się na spotkanie po trzydziestce, nie? Tak. To może w przyszłym tygodniu. Tak, w przyszłym tygodniu. A nie, czekaj, bo ja tutaj teraz, nie? I za pół roku jesteśmy na etapie znowuż umawiania się. Więc tak, ja uważam, że jeżeli mamy, róbmy. Just do it. Wy też róbcie just do it. Don't overthink. Wielkie dzięki.
Dzięki wielkie. Ja dziękuję wam bardzo i widzimy się co w kolejną niedzielę o 9.00. Cześć. Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trafi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







