Jak zbudować biznes za 0 ➝ 10k ➝ 100k w 2025? (mastermind ekspertów)

W odcinku podcastu „Jak zbudować biznes za 0 → 10k → 100k w 2025?” prowadzący Oskar Lipiński wraz z gośćmi – Marcinem Osmanem, Gregiem Albrechtem i Agatą Koman – omawiają praktyczne drogi od pomysłu do pierwszych przychodów i dalszego skalowania. Rozpoczynają od metod walidacji pomysłu przy zerowym budżecie, takich jak pre‑sell, sprzedaż przez DM i testowanie oferty w własnej sieci. Następnie przechodzą do nauki od praktyków: shadowingu, szybkich eksperymentów i wykorzystywania gotowych szablonów. Poruszają kwestie zarządzania ryzykiem i odpowiedniego mindsetu, podkreślając potrzebę równowagi między ambicją a realistycznym planem. W drugiej części dyskusji skupiają się na budowaniu społeczności mastermind, podkreślając wartość wymiany doświadczeń między młodymi przedsiębiorcami (0‑80 mln w 4 lata) a wieloletnimi właścicielami e‑commerce (12‑15 lat). Oskar opisuje, jak jego własna społeczność e‑commerce podzieliła się na dwie generacje, co generuje nowe pomysły i growth hacki. Goście rozmawiają o formacie podcastu – zaletach wielogoscinnych dyskusji, interakcji z publicznością, call‑to‑action i możliwości monetyzacji (sponsorzy, krótkie bloki sprzedażowe). Na koniec pojawiają się refleksje na temat tego, co przyciąga słuchaczy (ton, energia, merytoryka) oraz pomysły na przyszłe udoskonalenia, takie jak aplikacja pozwalająca wyciszyć prowadzącego. Całość łączy praktyczne wskazówki, inspiracje i meta‑analizę formatu, dając słuchaczom konkretny plan od zera do 100 tys. zł przychodu w 2025 roku.
Chapters
Spotykamy się dzisiaj w dość zasnym gronie, bo gronie trzech przedsiębiorców.
Dość?
Dość.
Koncenioralne już dominuje.
Mamy słuchajcie walizkę.
Jest w niej, jest w niej zero.
Dziesięć tysięcy.
Tutaj mamy sto tysięcy.
Real money. Jak poddać walidacji swoje pomysły? Bo wiemy, że stylistycznie duża część z nich jest pomysłami nietrafionymi.
Świetne pytanie.
Za dużą uwagę, uważam, dzisiaj poświęcamy temu, jaki ten produkt będzie och i ach, a za mało temu, żeby zbudować oczekiwania potencjalnych klientów i w ogóle, żeby zrozumieć, czy ten produkt im rozwiąże jakikolwiek problem. Sprzedaż to pomaganie.
Najgorsze, co możemy zrobić i jakby debilem jest ten, kto powtarza te same błędy.
To naprawdę trzeba być... To jest już głupota, no.
To już trzeba być naprawdę, no...
Nie chodzi tylko wyłącznie o strategię. Jesteśmy ludźmi, którzy potrafią sobie na własne czynienie coś spieprzyć, nie? To nie jest kwestia rynku.
Dziękuję ci, Marcin.
Proszę bardzo.
Ale jeszcze nie wiesz za co. Piękny zrobiłeś most do mojego kolejnego tematu, a mianowicie porażek.
Nie mam pojęcia, o czym mówisz.
Powiedzając na to pytanie, jak powiedziałeś, że nie miałeś porażki, to sobie pomyślałem, a ja nie wiem, co wybrać.
Wybierz najgrubszą. Ja wybiorę najgrubszą moją, najgrubszą, pokaż. Najbardziej bolesną dla ciebie wtedy, gdy to się zadziało. Przedaż jest najważniejsza. To jest też baną, każdy to zna. Jak nie masz tej krwi w krwiobiegu biznesowym, no to możesz sobie piękne contenty, rolki tworzyć, a tam nie ma krwi, to umrzesz. Dla tej twojej pracownicy.
Moi drodzy, proszę uprzejmie.
Poczekaj, to jest bardzo ważne!
Cześć, tu Oskar Lipiński, jestem współwłaścicielem marki DAG. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii produkcja. Możesz spodziewać się szczerej, brudnej prawdy o marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę ci darmowy 6-dniowy mini kurs o e-commerce. Zawsze mnie to zastanawia, że tylko 20% osób, które ogląda moje podcasty, subskrybuje ten kanał. Reszta niestety tego nie robi. Więc zanim zaczniemy, mam do ciebie małą prośbę. Jeśli lubisz moje treści edukacyjne i chcesz, żeby podcasty się rozwijały i żebym z całym swoim zespołem mógł je z odcinka na odcinek polepszać, wystarczy, że klikniesz subskrybuj. To takie małe mikro wsparcie, które da mi motywację do dalszego działania. Zaczynamy kolejny odcinek. Moi drodzy, ten podcast, patrząc na wstęp, który prawdopodobnie pojawi się w wstępie, nie wiadomo czym będzie. Dyskusją?
Show?
Pokazem mimiki? A może czymś zupełnie jeszcze innym? To, co jest na pewno wyjątkowe, spotykamy się dzisiaj w dość zasnym gronie, bo gronie trzech przedsiębiorców... Dość?
Dość. Koncenioralne już dominuje, patrz.
Słuchajcie, no to zacznijmy tak humorystycznie, z energią. Przedstawcie się, Greg. Z energią?
Humorystycznie? Cześć, jestem Greg.
Jak się nazywasz, Greg?
Jestem z Warszawy. Daleko nie miałem, także tramwajem wsiadłem do jednego, potem drugiego, potem do trzeciego, żeby dołączyć do kącika senioralnego przy tym stole.
Marcin Ostman. Przyjechałem dzisiaj. Dzień dobry.
Tak się mam przedstawić?
W jaki sposób chcecie?
A no to ja jestem Agata Koman i zajmuję się trenowaniem ludzi z zakresu wideo.
Super. Greg, czy możesz jakieś dwa słowa jeszcze do sobie dopowiedział?
Z przyjemnością. Pomagam przedsiębiorcom łączyć cele osobiste z celami zawodowymi i osiągać je na obu polach.
Mam najlepsze wydawnictwo książek biznesowych w Polsce.
Licytacja trwa, a ty?
Tak.
Oskar?
Słuchajcie, nagrywam podcasty, pomagam przedsiębiorcom. Przyjechałem z Lublina, tak jak Marcin.
Nie.
Kiedyś byłeś z Lublina.
Tak. Kiedyś byłem nawet w Warszawie.
Ja też jestem z Lubelskiego. Żeby coś powiedzieć.
Dopowiedz coś tutaj, Rzeszów.
Historyjki.
Jestem z Lubelskiego i bardzo jestem z tego zadowolona, uważam.
Masz dwa zdania, jeszcze możesz powiedzieć Agata w formie Grega.
Dobrze, więc...
Zabawne?
Niech będzie. Niech ten sen będzie zabawny, może potem będzie trochę bardziej...
Nie, myślę, że przedstawię się w taki sposób, że jestem twórcą i trenerką, twórczynią internetową i bardzo dobrze rozumiem ten mechanizm, więc mam nadzieję, że dzisiaj też o tym pogadamy.
Dobra, słuchajcie. Formuła 3 jest, jak widzicie, inna niż zawsze. Nie wiemy, gdzie nas ta rozmowa zaprowadzi,
ale wiemy, gdzie nas nie zaprowadzi.
Ale powiedz, że się najbardziej przygotowałeś ze wszystkich.
Ale jest potrzebna ta rozgrzewka, jest potrzebna ta rozgrzewka.
Tak, jest potrzebna ta rozgrzewka. Poza tym, to jest pierwszy podcast, na który się przygotowałem. Tak, że naprawdę siadłem raz, drugi. Mam nawet tablet, pytania.
Przygotował nawet odpowiedzi dla nas. Także wszystko pod kontrolą.
my nie Ale czytaliśmy, więc zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Słuchajcie, o czym my dzisiaj porozmawiamy? Ktoś coś wie?
Nic?
Zero domysłów?
Od zera do milionera.
Super, od zera. No słuchajcie, zaczynamy od razu od czegoś, o co taki rekwizyt bardzo prosił nasz koncik senioralny.
A mianowicie, szczególnie ja, król cringe'u.
Mamy, słuchajcie, walizkę, w której znajduje się coś. Trzeba zweryfikować co.
Mam otworzyć?
Myślę, że Greg, ty bardzo chcesz to otworzyć.
Super. Czy to będzie dusza jakiegoś tam Wallace'a z Pulp Fiction? O nie, jest w niej... Jest w niej zero.
Karteczka 3M, ja widzę karteczkę 3M. Patrz na pozytywy. Możemy tutaj napisać ofertę do pierwszego klienta.
Partnerami podcastu jest marka GetResponse oraz Shopper. Dowiedz się więcej o osobach, które wspierają każdy mój odcinek. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niej korzystam jako marka DAK. GetResponse to polskie narzędzie do email marketingu i zarządzania kampaniami online. Za jego pomocą zautomatyzujesz komunikację marketingową w oparciu o zachowania i preferencje klientów. Dodatkowo wypromujesz i sprzedaż produkty dzięki pakietowi narzędzi e-commerce.
Dobra.
No i co ja mam zrobić z tą walizką?
Słuchajcie. Zero. Zero oznacza zero środków na koncie, zero inwestorów, żadnego po prostu budżetu. I co robicie na starcie, jeśli chcecie otworzyć skalowalny biznes? I ten, kto otworzył, ma pierwszeństwo.
Super, ja sprzedaję walizkę i już mam budżet na loty.
Ja powiedziałem, że to jest oferta na karteczce, którą możemy dalej, wiesz, pchać. Możesz sprzedać Mystery Boxa, w którym jest powietrze z pianin na przykład.
Możesz spieniężyć to, co masz w domu, chociażby jakieś ciuchy i już masz jakieś kasę, więc nie wydaje mi się, że jesteśmy zawsze z zerem, ale jeśli chodzi o kasę i faktycznie jeżeli nie mamy, no to inwestujemy swój czas i oglądamy dużo mądrych ludzi, między innymi takie podcasty.
Ja marzyłem, żeby mieć zero kiedyś. Marzyłem o tym, żeby mieć zero. Serio.
Na minusie jedziesz całe życie?
Nie, nie, już nie. Ale kiedyś tak było, że marzyłem, żeby mieć taką pustą walizkę, bo moja walizka miała 250, ale z minusem. Myślałem, Jezu, tak mieć zero, nie? Fajnie zacząć wystartować. A to ciążyło bardzo mocno, więc to jest super sytuacja. Albo wyjść z biznesu z zerem też jest super.
Myślę, że warto przyjąć formułę taką, żebyśmy się nie przyklikywali, moi drodzy. Będę was musiał trochę okiełznać, trochę okiełznać, przynajmniej trochę.
Mam powiedzieć, co zrobić z RM? Ja uważam, że, jak to mówią, pieniądze rozwiązują tylko problemy pieniędzy. W związku z tym pieniędzmi się nie rozwiąże problemów w biznesie, a w każdym razie nie tych na początku. Więc powiedziałbym, że pieniądze nie są warunkiem do tego, żeby osiągnąć sukces w biznesie na pierwszym etapie. Myślę, że ważniejsze jest podejście, konsekwencja w działaniu, mentalność, determinacja. Kreatywność w myśleniu, własny rozwój i to są rzeczy, które mamy za darmo i wymagają tylko odpowiedniego podejścia, jak to się mówi. Jak bycie punktualnym też nic nie kosztuje, a nie każdemu wychodzi.
No Agata wspomniałaś też o tym, że dużo mamy wiedzy teraz w internecie, ale ja odczuwam, że z roku na rok jest jej coraz więcej i powiedziałbym, że wręcz za dużo, więc jak poddać się temu procesowi filtracji, poza tym podcastem oczywiście, który słuchacie?
Myślę, że znaleźć ludzi, którzy nadają na poziomnej energii do ciebie, mają tak zwany flow i wybrać naprawdę dwie, trzy osoby, bo jak zaczniemy słuchać dziesięciu dookoła, strategów szczególnie, to nam się totalnie zrobi miszmasz w głowie. Ja miałam w pewnym momencie taki etap, że słuchałam trzech doradców na raz. I nie wiedziałam w pewnym momencie. Więc trzy osoby i filtracja. Myślę, że energia to najważniejsze, ale też wiedza. Czy ta osoba po prostu ma wiedzę bazującą na doświadczeniu. Bo to jest taka najbardziej cenna dziś, wydaje mi się, waluta.
Greg robi minę do rolki.
Dobrą minę do wygry. Ale odpowiadając na to też, co mówicie, według mnie istotne jest to, na początku, jakie pytania sobie zadajemy. Czyli znalezienie odpowiedzi, czyli wiedzy, jest pochodną tego, czy zadaliśmy sobie dobre pytanie. Myślę, że wiele osób wychodzi, konsumuje wiedzę bez zrozumienia, jaka jest rzeczywista natura ich problemów w tym momencie. I poświęciłbym więcej czasu na poszukiwanie odpowiedzi na to, co muszę zrobić na początku, niż na konsumowanie nie wiadomo ilu rozwiązań, kiedy większość z nich być może nie jest nam w danym momencie potrzebna. A czasem zastępujemy działanie po prostu konsumowaniem treści po to tylko, żeby mieć wrażenie, że coś robimy, a nic za tym nie idzie.
Marcin, ile tych książek wydałeś, ile tych książek napisałeś, ile tych książek przeczytałeś, z iloma osobami rozmawiałeś? Co powiesz w końcu?
Poza tego, co zapytałeś na początku, powiedziałeś jak z tej walizki zrobić skalowalny biznes, no to moja pierwsza rekomendacja to jest pułapka, jaką ludzie wpadają, jest właśnie założenie, że mają tworzyć skalowalny biznes. Jak masz zero kasy, to jest jedyny fakt taki, że masz zero kasy. Jedyna rzecz, jaka cię interesuje, to jest mieć więcej kasy. Zamienić to zero na jeden, pięć, piętnaście. i też ludzie wkręcają się w marketing, wkręcają się w kursy, w książki, whatever, a to, co Cię interesuje, to tylko i wyłącznie jak tą zero zamienić na stówkę i robisz to w najprostszy możliwy sposób. Nie budujesz landing page'a, nie zakładasz firmy, nic nie robisz takiego, bo masz siebie, masz konto bankowe swoje prywatne, na które masz przyjąć pieniądze, pierwszą stówę i zrobisz to z DM-ek, prywatnych wiadomości, zrobisz to z grupy, która już masz wokół siebie, jak przez sekundę nawet myślisz o poszukaniu klienta, to już jesteś w dupie, bo masz ich wokół siebie i tą pierwszą stówę zarobisz z ludzi, których masz wokół siebie, pisząc DM-ki, czy mogę dla ciebie zrobić ABCD, albo czy wartościowe dla... Często za free.
Ja uważam, że jak ktoś nie zapłaci, to nie poczuje.
Ja robiłem mnóstwo rzeczy za free, szczególnie na początku mojego działania w internecie, ale interesuje Cię to, żeby ktoś dał Ci stówę. Ktoś da Ci stówę za nic.
Ja Ci podam przykład bardzo dobry. Rozmawiałem z taką babką, która skutecznie zbudowała w Izraelu trzy biznesy. Jeden z nich wyegzitowała do Google, a jeden sprzedała za mnóstwo kasy. Więc jest taką prawdziwą, seryjną przedsiębiorczynią z egzitami na wiele milionów dolarów. I ona powiedziała, jak ona walidowała takie właśnie koncepty, typu komu mogę co dać, że brała od ludzi pieniądze, sprzedając jej produkt, którego nawet nie było, ale brała pieniądze w gotówce i potem oddawała im te pieniądze. Czyli wiedząc, że go nie ma, ale powiedziała, że jeżeli pieniądz nie trafi do twojej ręki, to nie masz sprawdzonego tego, czy ktoś za to zapłaci, bo przyjaciele ci zadeklarują, a wiele osób też weźmie za darmo twój czas, ale zaangażowanie finansowe przesuwa prawdopodobieństwo sukcesu w inne miejsce.
Bo to jest rozróżnienie działań marketingowego badania od pre-sellu. Ludzie tego nie kumają, nie? Oni myślą, że badania marketingowe, hej, czy kupisz mi produkt? Kupię, wow, super. A, to jeśli mówisz, że kupisz, to B, daj mi dzisiaj hajs. Ale nie masz produktu. No ale chcesz go kupić, będzie za x tygodni, dni czy miesięcy. Masz do tego, nie wiem, rabat, książkę, masz audiobooka za free w tym pakiecie. Jak nie ma tego przepływu gotówki, to znaczy, że musimy się cofnąć o krok, bo to nie jest jego wysoka potrzeba. Noah Kagan style, nie? Tak powstała cała moja firma. Zapytałem dziesięciu moich ziomków, czy jak napiszę książkę, czy ją kupicie, nie? Pięciu powiedziało, że tak. No to mówię, zapraszam. I wysłałem im pieniądze. I pięć transakcji, pięć razy trzydzieści dziewięć złotych, zbudowało wydawnictwo, które jest duże po tych latach siedmiu, ośmiu.
Oczywiście bardzo ważna rzecz, musimy pamiętać o paragonach.
Oczywiście, że nie. Żadnych paragonów, żadnej firmy, nic takiego, bo to jest rozpraszanie siebie. Zamiana zero na stówkę, to cię interesuje.
Nie idziesz spać, dopóki tego nie zrobisz.
Czyli tak zwane dajbika?
Może być diablika, tak. I naprawdę wiele osób się hamuje przy rozwojeniu biznesu, bo boją się skarbowego, a mają zero na tym koncie. Przyjmij sobie tysiąca dwa, trzy, nie wiem jaka jest ta kwota wolna od tego, jakaś tam podatku, nie wiem. Trzy tysiące na pewno jest easy do zrobienia, bez żadnej formalności podatków, faktury, palgunów, bez niczego.
Dobra, czy widzicie jeszcze jakąś drogę na samym początku jak jest zero?
Nie.
Ja widzę dwie. Jestem ciekawy, Agata.
Ja też widzę, bo możemy przyjąć taką hipotezę, że naprawdę jestem na poziomie zera. Nie mam nic, nie mam ani strony, nie mam ani społeczności. Zaczynam dopiero.
Powiedziałaś o grupie. Trzeba ją mieć.
Ale pytanie, czy masz hajs na prywatne rachunki? To też inne pytanie.
No i teraz zobacz, to przyjmujemy, że jesteśmy z zerem.
Nie masz hajsy, nie masz na wodę, na bułkę. Zero. Bez ekstremum.
Zero na inwestycje w biznes. Myślę, że kiedy startujemy i z dużą ilością takich osób mam do czynienia, to fajnie jest wyjść z ofertą wsparcia tej osoby w czymś. Zrobienia konsultacji, doradztwa, produktu za darmo w celu pozyskania testymoniali, feedbacku, czego ci ludzie potrzebują. I dopiero wtedy możemy w ogóle cokolwiek oferować ludziom. No bo jak mam sprzedawać konsultacje za 100 zł? Jak nie mam żadnych opinii, nikomu jeszcze nie pomogłam, nawet nie wiem co mam tym ludziom doradać, bo nigdy tego nie robiłem. Więc jak mam zero... to ja bym właśnie zaczęła od tego, żeby pozyskiwać coś, czym mogę potem sprzedawać.
Nie ustaliliśmy z jakiego ekstremum wychodzimy. Dokładnie.
I to jest ten problem.
Bo jak jest zero bezwzględne... Doprecyzowuje moderator, moi drodzy.
Mianowicie, ja uważam, że to zero to jest zero na biznes, czyli załóżmy, że
mamy... Ile masz miesięcy w przód prywatno płacone, swojego prywatnego życia?
Ile masz miesięcy dopłacone? Ja bym szedł od zera na biznes na zasadzie, przykładowo, możesz być młody, mieszkasz jeszcze albo studiujesz z rodzicami, etc. Czyli jakąś kasę masz? Tak. I teraz jakie masz możliwości? Moim zdaniem masz dwie.
Nie masz rodziny. Nie masz dzieci.
Idźmy przy tym basicowym tak, levelu. W sensie, że jesteś młody.
Oscarem, jesteś Oscarem.
Jesteś Oscarem, niekoniecznie, bo ja mam trochę inny start.
Nie masz dzieci. Nie mam. Masz inne akceptacje ryzyka. I to nie jest jakby roztowanie ciebie, tylko masz inne warunki wyjściowe. Jak masz ekstremalne zero.
Okej, to jakie, jaką płaszczyznę przyjmujemy, waszym zdaniem?
Że masz zero i masz pieniądze prywatne na miesiąc.
Dokładnie.
Przeżyjesz miesiąc.
Na przykład z etatu albo z jakiegoś biznesu, który nie wyszedł.
Jeżeli jesteś na etacie, to sprawa jest prosta. Wystarczy przeczytać książkę Phila Knighta, nie pamiętam polskiego tytułu, Zawód... Sztuk. Sztuka zwycięstwa, dziękuję. Które właśnie pokazuje, jak on pracował w konsultingu na etacie i po godzinach budował Nike. Na początku handlował butami Asics, teraz się nazywa Asics i potem produzował własną markę. Uważam, że to jest bardzo mądre z dwóch powodów. Bo poza kasą daje ci też zrozumienie, jak działają inne firmy. Czyli jeżeli byłbym dzisiaj, powiedzmy, studentem, to bym powiedział, przyda mi się może z dwa lata w korporacji, żeby zrozumieć, jaki jest język biznesu, w jaki sposób się lepiej komunikować. Można się mnóstwo nauczyć. Jeszcze ci za to zapłacą. No a oczywiście z intencją, żeby nie wpaść w pułapkę złotej klatki, co często się zdarza w korporacji. I wtedy można sobie na pewnym etapie zacząć budować na boku ten biznes i to byłby ten pierwszy krok. I myślę, że wtedy pieniądz nie jest bardzo ważny. Mój przykład, ja pracowałem w korporacji kilka lat. Jak otworzyłem pierwszą firmę, to była agencja marketingowa, nawiasem mówiąc taka internetowa. I co zrobiłem? Odezwałem się do moich partnerów biznesowych, z którymi robiłem rzeczy w tym Asusie, jak byłem szefem marketingu i mówię tak, słuchaj, wiesz, że tam mam jakąś historię współpracy, możesz mi zaufać, ja otwieram i mogę zrobić dla was takie i takie usługi. To byli moi partnerzy z innych firm technologicznych. Powiedzieli, dobra, mam jakiś budżet, możemy tam 10 koła na coś zaryzykować, bo ufamy, że ten Grek nas nie zostawi. I to były dla mnie te pierwsze kroki. To kosztowało zero. Znaczy nie zero, tylko relacje, ale finansowo zero. Nie musiałem mieć nic, po prostu zrealizowałem jakieś usługi i tak to poszło. Więc uważam, że czasem ogranicza nas bardziej niż finanse nasza kreatywność, być może odwaga do wyjścia do tego, być może nie budujemy relacji wcześniej w taki sposób konstruktywny. Czasem może nie mamy odwagi, żeby wyjść, ale pieniądz z tą barierą jest rzadko na tym wczesnym etapie.
Trzeba być głodnym, mam wrażenie. I taką samą sytuację miałam ja, bo 8 godzin na etacie i po etacie 8 godzin własny projekt. 16 godzin dziennie pracy po to, żeby zyskać kompetencje, wyjście do swoich znajomych, do ludzi, którzy mają jakąś wiedzę i mogą się nią ze mną podzielić. Tak rozkręcałam swój własny program w 2018 roku i uważam, że dużym ryzykiem jest dzisiaj podejmowanie się czegokolwiek, mając zero na koncie, nie mając zaplecza finansowego z tyłu, bo masz za bardzo duży kaganiec na szyi.
Ale co źlego jest w kagańcu, po pierwsze, a po drugie to rynek decyduje...
Działasz pod presją, decydujesz często.
Ale właśnie wszystko zależy od poziomu desperacji. Zakładałem pierwszy pies bez desperacji, później drugi z mega desperacją, a teraz mam mega luz, więc mogę sobie żonglować bardzo łatwo tymi projektami i pomysłami na wszystko, nie? Więc nas oglądają ludzie, którzy nie mają pieniędzy, a mają pracę.
Ale przeglądają nas... To, co powiedziałeś, się
sprowadza do ważnego punktu, kiedy podejmujemy tę decyzję, mamy ten zero złotych, to dobrze jest ocenić, jaki jest nasz próg bólu, czyli jaki poziom desperacji jest dla nas psychicznie akceptowalny. i prawdopodobnie robić więcej, niż byśmy robili naturalnie, ale nie tyle, żeby nas to psychicznie zabiło. I uważam, że każdy ma po prostu gdzie indziej ten próg. Znam przedsiębiorców, którzy jadą na takim lewarze kredytowym, że ja bym od dwóch lat nie spał, wiedząc, jakie jest prawdopodobieństwo zrealizowania spłaty, a oni sobie żyją tak 20 lat i są zachwyceni, budują imperium, a są tacy, którym jest trudno wyjść ze swoją ofertą nawet za darmo, bo się boją, że zawiodą. Więc myślę, że trzeba zarządzać tym dość skutecznie, żeby wyjść.
Ja widzę jeszcze jedną ścieżkę, która do mnie przemawia, czyli znajdź sobie, nie wiem, swojej lokalnej społeczności w mieście, wśród znajomych, osobę, która jest w miejscu, w którym ty chciałbyś być przygodowo w biznesie i stań się jej cieniem, zaoferuj, ja tu uważam, darmową pracę na samym początku i się od niej ucz. Fakt faktem, tu będziesz zdobył po prostu bardziej praktyczną wiedzę, moim zdaniem, niż z książek. Co by sądzić o takim podejściu?
Mega sprawa.
Dobry pomysł z założeniem takim, że można też szybko stwierdzić, że nie chcesz być tą osobą.
I to jest moim zdaniem mniejsze ryzyko niż jednak wchodzenie w biznes, bo możesz to zweryfikować. To trochę tak jak jest w e-commerce'ie czasami, daję też takie wskazówki, które są zacząć, czyli nie otwieraj teraz sklepu, tylko przejdź przez wszystkie możliwe ścieżki sobie, czy to pójdź do jakiejś firmy, czy odpal sobie Allegro, jakieś konto, zobacz czym to się w ogóle je, zanim wejesz i all in swoim czasem oraz finansami.
Mówi się o Noah Kagan'ie wcześniej. Tutaj wchodzi Noah Kagan, autor, który mówi właśnie nie, nie potrzebujesz nic takiego, skup się na pierwszych dziesięciu transakcjach, to zrealizujesz na konto prywatne pieniądze, albo jakieś konto allegrowe sobie załóż. Po co masz za tymi ludźmi łazić? Jeżeli jesteś takim przedsiębiorcą z krwi i kości, który się udusi na etacie, to nie masz tej drogi takiej, bo fizycznie nie dasz rady i później zakładasz firmę z tego takiego wkurwu, że udusisz się tam i uciekasz stamtąd.
Grek robi minę jakby się nie zgadzał. Ja też się trochę nie zgadzam, ale oddaję głos.
Powiem tak, myślę, że to jest jedno z dróg, nie ma jednej właściwej drogi, ale czasem myślę, że dobrą drogą jest pójść i sprawdzić jak to będzie. Jeżeli chcesz zbudować biznes, który jest bardziej skomplikowany i wymaga większych asetów, bo tych biznesach usługowych, do których nawiązujemy, rzeczywiście nic nie potrzeba. Telefon, obietnica, realizacja, ale są takie biznesy...
Fizyczne produkty.
Idąc tutaj dzisiaj, rozmawiałem z moim kolegą, który rozważa inwestycje w taki tradycyjny biznes sportowy, że gdzieś tam jakieś boiska, powiedzmy, czy coś tego typu. Jest jakiś gość, który chce to zrobić. No i on mówi, czy ja mu mam powierzyć milion złotych, żeby on to zrobił? No ja go pytam, czy ten człowiek, który chce to zrobić, prowadził już kiedyś taki biznes sportowy? On mówi, no nie, ale to jest jego wielkie marzenie. No tak, ale...
Prostą firmę ogrodniczo-remontowo-budowlaną, nie?
Chodzi o przejście... Gość nie prowadził klubu sportowego, ale to jest jego marzenie. No różnica między marzeniem a rzeczywistością jest ogromna. Ja kiedyś... Byłem nurkiem. Zamarzyłem, że będę instruktorem nurkowania. Jak zostałem instruktorem nurkowania i zacząłem prowadzić biznes nurkowy, to zrozumiałem, że to jest tragedia. Jeszcze odechciało mi się nurkować. Czyli rzeczywiście to rzeczywiste doświadczenie...
Łatwo pójść na dno.
Można pójść na dno, szczególnie biznesowo, tak. Bardzo na to dziękuję, doceniam, doceniam. Także tutaj z tej perspektywy zobaczenie drogi, jak ktoś inny pracuje i w ogóle zobaczenie czy mamy temperament do tego, żeby działać, bo może nam się ktoś podobać, ale to nie oznacza, że mamy ten sam temperament. Trzeba mieć specyficzny temperament, żeby wybudować konkretny biznes.
Ale samoświadomość, co jest dla mnie, a na początku życia nie masz tego, uczysz się tego, nabywasz to z czasem, przez różne kompetencje, zderzanie sobie różnych pomysłów. Ja robiłem taki shadowing z moim pierwszym inwestorem i więcej bym się nauczył, gdybym tego nie robił z nim, tylko zaczął rzeczywiście pozyskać pierwsze zamówienia na naprawdę cokolwiek. Bo ja widziałem już wtedy, już będąc nastolatkiem, że ja nie mogę pracować u nikogo na etacie. Nie umrę. Ale nie każdy ma taką jasność, że to nie jest dla mnie.
Ale nie wiedziałbyś tego, nie robiąc tego.
Nie, widziałem to po procesie rekrutacyjnym do Marsa, gdzie cały asesment przeszedłem i dokładnie pokazali mi to, czego ja nie byłem pewien.
Mi to dużo dało.
Naprawdę takie jest, jestem niezatrudnialny. Więc w wieku dwudziestu kilku lat widziałem, nie ma co się pchać na rekrutację, bo i tak mnie nie przyjmą.
Miałem to samo, ja w proktorze byłem w takim procesie i też nie byłem kandydatem rokującym, jeżeli chodzi o karierę w korporacji, ze względu na osobowość buntownika, która jakby się kiepsko formuje do...
Ja w teamworku sobie zgromadziłem silne jednostki w grupę trzech osób i zresztą nie słuchałem w ogóle, więc to mi dało duży minus w korporacji, a to jest przecież przewaga, bo budujesz sobie silne jednostki wokół siebie, bo chcesz tego niedźwiedzia upolować, najsilniejszym, najszybszym nurkiem.
Zależy, ale niewątpliwie byliśmy w tym, że powiedziałeś o tym shadowingu, to jest ogólnie fajne, nie tylko na etapie, jak masz zero w walizce. Powiedziałbym, że mam wielu przedsiębiorców, którzy doszli do punktu X i mówią, ale jak wygląda dobre zarządzanie zespołem, ale jak wygląda bycie prezesem firmy, Pięciusetosobowe i kiedy moja ma 100, no to znajdź takiego gościa, czy taką babkę, która robi to w takiej firmie, spędź z nią tydzień, zobacz dokładnie, jak wygląda każdy dzień. Co ta osoba robi, zainspiruj się tym i powiem szczerze, ten shadowing jest jeszcze ciekawszy dla osób, które już mają te duże doświadczenia, niż dla osób, które nic nie widziały, no bo one mają prostą mapę.
Tak mówię, są ciekawsze. Powiesz, jak poskładać sobie swoją układankę.
Masz już swój kontekst swoich doświadczeń, a jak wychodzisz tak na zero, no to wszystko jest świeże. I powiedziałbym, że z zerem na koncie lub nawet bez zera na koncie poszedłbym zbierać doświadczenia konkretne. Czyli wychodziłbym do ludzi, tak jak mówisz, próbował sprzedawać, próbował pracować dla kogoś, zbierać te konkretne działania, popełniać błędy, bo z tych błędów własnych się też buduje i odporność, i lepsze zrozumienie intuicyjne, co działa, a co nie działa w sprzedaży.
Dziękuję Ci bardzo, taką konkluzję do walizki nr 1 i myślę, że możemy przejść sobie, żebyś taką konkluzję również w tym powiedział Marcin oraz Agata.
Ja się częściowo z tym zgadzam, a częściowo nie. To częściowo nie polega na tym, że jak ja mam 0, mnie interesuje tylko i wyłącznie zamiana tego 0 na 100, 100 na 10 itd. i robię to bezpośrednią sprzedażą. Zero uczenia się od ludzi, zero shadowingu, zero konsultacji, zero chunięcia wiedzy. Tylko wychodzę na rynek i mam do sprzedania to, to czy tamto. Mogę kosić ludziom ogród, później im kosiarki sprzedawać. To się organicznie ten biznes rozwija. To jest moje podejście, ale przyjąłem to zadanie z punktu widzenia desperacja, naprawdę nie mam hajsów, a nie, że mieszkam u mamy, mam wieprze na karmi itd. Nie, nie mam nic. Idę, bo do końca miesiąca mam 2900 zł i to nie będzie więcej, jeżeli tego zera nie zamienię na stówę. I takie podejście powoduje, że masz bezwzględną skuteczność, bo skupiasz się na tym, wyszło, nie wyszło, a nie, że fajne, nauczyłem się, ale to jest jakby... Z jakiej misji wychodzę? Misji wygrać i zamienić te pieniądze na większą kwotę niż mam teraz, bo umrę za 28 dni, bo mi się skończy hajs.
Z perspektywy bardziej bezpiecznej, czyli kobiety, które naprawdę uważam, że my kobiety bardzo lubimy czuć się bezpiecznie z tym, z czym wychodzimy do rynku. I ja mając zero na koncie, najpierw załadowałabym wiedzę albo umiejętności twarde jakieś albo miękkie w siebie. a dopiero wtedy bym wychodziła z tym, bo po pierwsze czułabym się pewniej, po drugie czułabym się, że daję wartość innym ludziom i produkowałabym miliony kontentu. Testowałabym różne formaty i też tak robiłam, że sprawdzałam siebie na wielu polach i dopiero wtedy jestem w stanie też poczuć w ogóle, co mogę rynkowi zaoferować, więc mając zero, ja bym ładowała w siebie, dopiero wtedy, kiedy czuję się pewnie z czymś, z jakąś kompetencją wychodzę i ją sprzedaję. To ja.
Ja was słuchając, to jestem pomiędzy wami wszystkimi. Trochę masz, jakby biorę tego, co ty powiedziałaś, trochę ty Greg, trochę Agata. I myślę, że to jest idealny moment, nie wiem, który to jest moment naszej rozmowy, żeby przejść w naszym cudownym podcast show do walizki numer dwa i czy ona cokolwiek zmieni, a może nie.
To jest też z tym ciekawe.
Marcin, to jest ten moment.
A, bo wiesz, że... Okej.
A ty się wiesz, w samym końcu.
To jak się będzie domyślać, że w tej walizce jest więcej.
Ta słodka gumeczka.
Ty, prawdziwe przyniósł, naprawdę.
No, tak, tak.
Tak pachnie orzechowo nawet.
Ile mamy?
Nie wiem, czekaj, jeden.
No weź.
Tu będzie dyszka, nie?
Możesz przekręcić walizkę do pełnej transparentności, bo na pewno to, że napisałem, to znaczy, że tyle tam jest. Każdy musi w to uwierzyć.
Dyszka i klucz do trzeciej walizki zapiszemy.
To ja wezmę, dziękuję.
Dobra, dziesięć tysięcy.
Luźnej gotówki, ustalmy.
Luźnej gotówki, Agata.
Skąd ją masz, czy jak ją założyłeś?
Wrzuczę ją do mamy.
Okej, szanuję. Ona wie, że jej nie oddasz?
Rozesponujemy na wszystkich.
Zaczynam z łatwymi, ale też potrzebnymi inwestycjami. Z racji tego, że zajmuję się wideo i dzisiaj kontent jest dla mnie arcyważny i uważam, że nie będąc w internecie tracimy bardzo dużo. Oczywiście Greg zaraz to powie i zdistuje, bo nie jesteś obecny i tak masz klientów, ale biorąc pod uwagę swoją branżę. Inwestuję w podstawowe narzędzia typu telefon, żeby służył mi jako narzędzie pracy i po prostu zaczynam na wyższym poziomie, na wyższej jakości dostarczać wartość. I tutaj zaczynają się pierwsze inwestycje w zasięg uważam, że możesz tutaj za te pieniądze już kupić trochę uwagi ludzi. Czyli właśnie na przykład reklamy sponsorowane i zaczynasz być bardziej widoczny. Bo wszyscy wiemy, że będąc i pracując w internecie, możesz iść dwoma drogami. Możesz polegać tylko na tym, że ktoś przypadkowo cię zobaczy, czyli zasięg organiczny, albo ten, który płacisz i on jest celowany do ludzi, którzy realnie mogą być zainteresowani twoim produktem i usługą.
Prawdopodobnie.
Tak. Prawdopodobnie. Bo nigdy nie wiesz.
Czyli ty rekomendujesz zostanie influencerem.
Ja nie. Czemu?
A jak możemy to inaczej zinterpretować?
Ja uważam, że każdy przedsiębiorca dzisiaj budując cokolwiek w internecie i mając dychę na koncie powinien pójść ze swoją marką twarzy, marką osobistą do internetu i po prostu o to jakoś kontentu zadbać. I ten kontent dystrybuować, bo często kończymy nad tym, że tworzymy, nikt go nie widzi, odbijamy się od ściany i finalnie biznes stoi w miejscu latami. Mam masa takich przypadków ludzi. którzy stoją na pułapie 10 tysięcy złotych miesięcznie i tyle zarabiają w biznesie, to jest krzywdząca nazwa, dlatego właśnie, że nie wychodzą szerzej i jakby cały czas mielą tego samego kotleta.
Nie, nie zgadzam się z dużą ilością rzeczy, ale stałem, że dla siebie odbiję myśli.
Miałem pierwszy raz gadać w walizce, którą sobie otwarzam.
No ale widzisz, odtworzyłeś, a nie gadasz pierwszy.
No dobra, to ja się nie zgadzam z jedną rzeczą, którą mówisz, bo taki statement mocny postawiłeś, że trzeba pokazać się swoją twarzą itd. Teraz ja, to co ty, mówiłem lat temu 10, a teraz uważam, że to nieprawda. Wszystkie biznesy większe niż moje, robione przez moich kumpli, są robione bez twarzy totalnie. Nie? To po pierwsze. Ale co bym zrobił mając taką dyszkę? Tak, kupiłbym telefon, o tego bym też zaczął. Dobrej jakości telefon, pewnie jakiś, nie wiem, iPhone za czwórkę czy piątkę. I to byłoby moje narzędzie produkcji kontentu, ale nie bycie influencerem. Dla mnie influencer to jest ktoś, kto komuś promuje coś, ale stworzenie własnego kanału komunikacji, siebie samego jako influencera w swoim własnym biznesie. Ale prostuję to, bo wielu osób myśli, że influencer to jest ktoś, kto otrzymuje pieniądze z agencji reklamowych za promocję dzisiaj jogurt, jutro kredyt, pojutrze...
Zmienimy słowo influencer na twórca, po prostu. Ty tworzysz treści dla siebie.
Promotor swojego biznesu, który robi nieważne co trzeba on to zrobi. Jak trzeba nagrać rolkę na TikToka o tym, że zrobił jakiś tam, nie wiem... łopatę wyprodukował, to on to zrobi, ale też będzie stał na targach rolnych ze stoiskiem, gdzie mogą być go klienci. Ale on nie kupi tego stoiska, tylko on będzie miał łopatę jedną ze sobą i będzie z każdym z nich na tej targowej arenie rozmawiał, prawda? Bo jak ktoś ma...
A jak się nie dogada, to łopatą przez łeb.
No i ma wtedy ciekawą rolkę.
Słuchajcie, nie mogę się z wami zgodzić, ale to dlatego, że zakładacie, że jest jakiś produkt, a moja perspektywa jest taka, że zazwyczaj, że jesteś na tym etapie, że 10 tysięcy coś zmienia w twoim życiu i jesteś przedsiębiorcą, to prawdopodobnie nie masz produktu. jeżeli nie masz produktu, to nie wiesz, czego potrzebuje twój klient. Czasem to jest związane z tym, że nie wychodzisz do tych klientów i nie rozmawiasz, a czasem to jest związane z tym, że stoisz na rozdrożu, masz kilka pomysłów, masz trudność z tym, żeby wybrać drogę i złapać to tak naprawdę, z czym chcesz wyjść do klienta. Czyli czasem hamuje cię brak pewności, o której mówiłaś, do tego, żeby wyjść. W związku z tym, ja osobiście myślę, że dla mnie jedną z najlepszych inwestycji, 10 tysięcy złotych w moim życiu akurat, Był coaching kilkanaście lat temu, w który zainwestowałem. Taki czysty coaching, nie mentoring, gdzie ktoś mi nie dawał odpowiedzi takich, ale przeprowadził mnie przez taki proces zrozumienia, jakie są moje mocne strony i przewagi, jakie już zbudowałem zasoby, nawet takie kontakty, co nie wiedziałem, typu moi znajomi z podstawówki Bezjaj, takie rzeczy działają. jaką wartość mógłbym jakby budować w oparciu o to, co mnie pasjonuje, czyli kilka tych elementów, które się składają na to, żeby stworzyć biznes, w którym wytrzymasz, jeżeli będzie ciężko i prawdopodobnie bym w to zainwestował albo w inną formę rozwoju, bo według mnie te 10 tysięcy to jest za mało, żeby poczynić jakąś rzeczywistą, systemową inwestycję, a jednocześnie za dużo, żeby pójść na kawę, tak? Więc jakby myślę, że poszedłbym w to, I za każdym razem, kiedy inwestuję pieniądze w tego typu doświadczenie, albo w taki proces, to czuję, że wychodzę wzbogacony, albo na poziomie tego poczucia pewności co do tego, co chcę zrealizować, to mi daje taki zapał do tego, żeby podejmować w tym stylu, o którym mówisz, takiego hustlingu, działanie, wychodzenie do klienta i czasem to jest po prostu nawet powiedzenie tak, kurczę, wydałem kasę na to, zainwestowałem czas, żeby przejść do działania jakiegoś, już nie mam powodów do tego, żeby uciekać od podejmowania działania, wychodzę. I widziałem wiele takich przykładów osób, na przykład, które chciały przyjść z pracy na etacie do prowadzenia biznesu i wahały się, czy pójść do kolejnej korporacji, czy zacząć biznes. Jaki ten biznes? I łapały taką jasność i wtedy z dużym, większym impaktem uderzały w rzeczywistość.
To jak o tej kawie powiedziałeś, że się dorzucę, to bym robił tak, że mam tą dyszkę, kupiłem telefon za czwórkę, mam szóstkę, to podnoszę sobie warunki i standardy, w jakich pracuję, poprzez to, że nie siedzę w jakimś kanciapie, czy pokoju mamy, tylko wychodzę, ubieram się jak do roboty, ale idę w fajne miejsce, to może być dobra kafejka, może być fajny hotel, żeby podnieść sobie Takie poczucie, że nie mam czegoś, ale już tego trochę doświadczam. I jak zmieniasz sobie ten mindset, z jakim wychodzisz z domu, też inne rzeczy przyciągasz. I często przypadkowe spotkania gdzieś kogoś tam powodują, że się rzeczy dzieją. Spotykasz tam takiego Grześka, kto właśnie przechodzi, tam siema. trzeciego dnia już cię zauważa, siema, siema i jakaś rozmowa się robi. A te tematy, które realizujesz tym telefonem mogą dotyczyć jakichś podstawowych sprzedaży, czy tworzenia kontentu, czy edytowania tego kontentu, ale żeby się wyjąć z tego miejsca biedy, w jakiej teraz jesteś, to jest ekstremalnie ważne.
Strasznie mi się podobają wasze odpowiedzi, bo w każdej z nich mam część rzeczy, która mi się podoba i część rzeczy, którą chętnie podałbym dyskusji.
No spróbuj. Spróbuj. No spróbuj.
Muszę wszystkie rzeczy wspomnieć sobie, ale mam nadzieję, że mi się to uda. Agata, zaczynamy od Ciebie.
No, abyś nas następnie analizował.
Nie, będę odbijał myśli i bardzo fajne byłoby to, jakby też odbijecie między sobą swoje. Real money. Ja totalnie zgadzam się z jednym mianownikiem wspólnym u was, w sensie z telefonem, jak najbardziej.
Produkcją kontentu, po prostu.
Ale jest jeszcze jedna rzecz, na którą zwracacie uwagę. Nie każdy będzie to czuł, więc to nie jest rozwiązanie dla wszystkich. Są ekstrawertycy, introwertycy. Nie każdy lubi robienie marki osobistej.
Powiesz, że introwertycy lepiej się czują z telefonem przed sobą niż ekstra?
To też ciekawy punkt, zgadzam się, ale też nie wszyscy.
Ale zobacz, wszyscy zgadzamy się z telefonem, ale nie zgadzam się z tym w pełni, że to musi być Twój ryjek, nie? Nie musisz wcale robić zdjęcia siebie z łopatą, nie? Możesz nagrywać turbo content rzeczy, których pokazujesz.
Zależy od typu biznesu.
Tak.
Jest od Marcina cholernie trudne dzisiaj uważam, bo mam bardzo dużo takich właśnie firm dzisiaj, które chcą bezpiecznie, nie chce twarzy, nie chce na sobie stawiać i te konta po prostu dzisiaj w mediach nie rosną, bo my chcemy ludzi. Więc 10 lat temu jasne, to działało, ale ja uważam, że nie byliśmy w czasa, kiedy to marka twarzy nie działa, działa tak dobrze, jak działa. Po prostu uważam, że twarz trzeba pokazywać.
Ale zaraz, zaraz, zaraz, zaraz. Pierwsza kwestia jest taka, że Też uważam, że twarz trzeba pokazywać i ogólnie mam taką swoją tezę, z którą zgodziło się już kilku różnych przedsiębiorców. Ostatnio też u mnie był Szymon Negacz w podcaście i pod koniec rozmowy zapytałem go, czy jest jakaś lepsza, czy on poczynił lepszą inwestycję, która miałaby lepszy zwrot z tej inwestycji niż budowanie marki osobistej.
Nie.
Ja uważam osobiście, że budowanie marki osobistej daje ogromny, jak nie najlepszy wzrot długoterminowy. To jest jakby pierwsza rzecz, z którą jest moją tezą. Zaraz możecie to sobie odbić. Ale totalnie się nie zgadzam z tobą, Agata. Totalnie się nie zgadzam z tym, żeby na starcie, gdzie masz 10 tysięcy złotych i kupujesz telefon za czwórkę, piątkę, pakować choćby złotówkę w reklamę.
A co ty? To ja uważam, że absolutnie tak.
Po pierwsze, primo. Zobacz, ja mam dwie perspektywy. Budowanie e-commerce'u, który robi około 20 milionów obrotów, ładujemy opór, kasę w reklamy, Google, Facebook, influencerzy, wszystko. Wersus ja, jako postać internetowa, tworząca takie oto materiały, która nie włożyła złotówki w YouTube-acy, w sensie w YouTuba. Wszystko jest budowane organicznie. Ludzie, którzy przychodzą z reklam, i to jest największy problem, uważam, i coraz większy, są mniej kaloryczni, gorzej konwertują, a ci, którzy przychodzą z wartościowej, praktycznej treści, nie skopiowanej z bloga edukacyjnego czy z czata GPT, tylko realnie jakby pokazujesz swoje case studies, to to się będzie broniło w long termie, a nie ładowanie w ludźmi treściami.
Tylko zobacz, jeśli chcesz mieć szybką sprzedaż, jeśli chcesz mieć szybką sprzedaż i organiczny content wszyscy wiemy, że trwa. Produkcja bardzo trwa, a ty masz tylko dychę i ona się zaraz skończy. Więc jeżeli masz jakąś ofertę i chcesz, żeby ta oferta się zaczęła bardziej sprzedawać, to dopalenie ją kilkoma stówami uważam, że da ci więcej kasy w danym momencie niż produkcja kontentu przez następne pół roku. Oskar, wchodziłeś do świata internetowego, mając zajebistych znajomych, którzy też są twórcami. Tak, miałeś siatkę kontaktów, miałeś dobre case study. Nie każdy z dychoł na koncie ma. Ty miałeś więcej. Złe porównanie.
Myślę, że trochę jeszcze inny lewar wykorzystałem na początku. Lewar nagrywania podcastów i lewarowania zasięgami.
Poza tym wykorzystałeś mega nisze.
Produkowanie podcastów też kosztuje.
Wykorzystałeś niszę, której nie była zaopiekowana.
Oczywiście, podcast kosztuje, zgadza się. Ale gdy masz ten telefon, możesz też robić super jakościowe treści, tylko masz je telefonem. Marcin jest hot, tak o dobrym przekonaniu.
Ale właśnie podcast, czym jest podcast? Gadaniem do mikrofonu.
My nawet mamy wideokast, od razu mówię.
To studio kosztuje, nie wiem, za godzinę z pięć stów, tyśka, montaż, coś tam. To odcinek będzie ci kosztował.
To studio kosztuje na godzinę, akurat w tym formacie, w jakim sytuacji siedzimy, dużo. W sensie dużo więcej niż myślisz.
Ale nie robisz tego od początku.
Nie, generalnie kosztuje, załóżmy, nie wiem, tam kilkaset złotych za godzinę. Nasze kosztuje dzisiaj, nie wiem, tysiąc osiemset.
To są dalej nieduże... Mieszysz się w budżecie cały czas.
Ale robisz tylko jeden content w tyle.
Ale z kim robisz ten content?
Słuchajcie, wydaje mi się, że zboczyliśmy trochę z drogi. Ja bym powiedział tak, zgadzam się, że trzeba robić... Ja bym powiedział tak, zgadzam się, że reklamę trzeba zrobić. Prawdopodobnie nie byłaby to być może pierwsza wydana kasa, ale nawet kiedy budujesz swój własny jakiegokolwiek brandu by nie budować, no to jednak prawda jest taka, że siła marki polega na tym, że docierasz cały czas do nowych, potencjalnych klientów, którzy cię poznają i droga płatna może nie ma najwyższej efektywności, ale jest zarządzalna. W związku z tym buduje ci prawdopodobieństwo tego, że ktoś cię w ogóle zobaczy versus organik, więc ja bym nie zabijał tego konceptu, aczkolwiek nie wiem, czy bym wydał pierwsze pieniądze na reklamę przy tym budżecie. Raczej nie, tak, to moja Wszystko zależy
od timingu, bo to, co Gata mówi, zgadzam, ale znowu, lat temu 10. Dokładnie pamiętam, gdzie mieliśmy Facebook Ads, które nam konwertowały za 6 groszy. 6 groszy kosztowała konwersja sprzedażowa.
Dziś nieosiągalne.
Turbo nie. Więc znowu, zależy jaki jest timing tego. Jeżeli mówimy o najszybszym zarobieniu, znowu, dychy, pomnożenie na dwie dychy, no to nie ma bardziej skutecznej i szybkiej strategii niż sprzedaż bezpośrednia. To rozumiem jako DM-ki, telefony, spotkanie jeden na jeden, które są takim, no, szybką akwizycją zamiarów. Kto potrzebuje długopisów? No, firmy biurowe. Wchodzisz sobie na Google, na firmy biurowe, piszesz do nich, dzwonisz i to będzie w pewnym momencie działało. Przez stu telefonach zadziała ci jeden.
Tak, ja zgadzam się. Jestem za stary na to, żeby to łyknąć, bo myślę, że czas za dużo kosztuje dla mnie.
Teraz tak.
Dalej mamy dychę i dalej nikt z nas jej nie wydał. Na co wydasz, Greg?
Na konsultację.
Ja bym wziął nie konsultację, podkreślam tylko coaching.
Za całą dychę? Mając dychę na inwestycje.
Myślę, że to kosztowałoby około dychy, tak sobie wyobrażam. No to kosztuje jakiś dobry coach, to to kosztuje co najmniej 1000-1500 zł za sesję. To tak mówię, taki certyfikowany, ale nieco wyszedł prosto z kursu i ma jakąś reputację, ale nie jest w górnej granicy, tak, tylko middle. To jest 1500, no i sesji trzeba zrobić z 6. No ile umiem liczyć, to wychodzi 9. I 1000 bym wydał na dobrą fryzurę. Żeby ładnie wyglądać i lepiej się czuć.
Ja myślę, że tak jak podsumujemy, to będzie wartość.
Podsumowanie. Moje podsumowanie jest tak. Ja bym część trochę przyrzucił i wziął tych sesji mniej. Wziąłem część, wydałem na coaching i część na telefon i nie wrzuciłem na pewno rzucówki w reklamy.
Nie wrzucił? Nie. Okej.
Ja bym dobrze zresearchował jak kupić dobry jakość telefon, może używany, ale w miarę nowy, żeby nie był zawodny.
Mam taką listę sprzętu, polecam.
Nie wiem, wydałem sobie taką trójkę, bo to jest ekstremalnie ważne narzędzie, które podnosi jakość twoich wideo. Masz dobre audio, masz dobre foty i dokładnie widać, kto oszczędził na telefonie, na materiałach foto. Od razu to widać, nie? A resztę przez siódemkę nie ruszam i właśnie przyłożyłem sobie moją żywotność jako przedsiębiorca dwa miesiące.
Ale wydaj ją. Musimy ją wydać.
Nie, ja nie wydaję. Ja wydaję ją w przód na moje rachunki prywatne.
Przypomniało mi się ile wydałem na sprzęt do nagrywania w pandemii, którego nigdy nie uruchomiłem. Ta dycha poszła na zaliczenie.
Dlatego też jest ten zdanie, że inwestujemy w podstawy, a dopiero przyjdzie czas na inwestycje, ale w produkcję kontentu i dystrybucję. Bo to jest coś, przy czym się upieram i w reklamach sponsorowanych jakieś jeden, dwa kursy, które podnoszą moje kompetencje, żeby zarobić kolejne dychę.
Kursy? A po co kursy? Jakie se jaj?
Co?
Po co kursy?
Wciąż są bardzo wartościowe.
Stawiam hipotezę, że moim zdaniem...
Nie nauczysz się wszystkiego do zajajów.
Stawiam taką hipotezę.
Moim zdaniem, i nie odbiję tutaj myśl, jak już jesteśmy w wątku e-jajem, akurat go nie ma w scenariuszu. Ja uważam, że wiedza dzisiaj jest bezwartościowa w takim ujęciu, że jest jej tyle, że kupowanie kolejnych kursów e-booków Nie zmienia nic, bo jak sobie naprawdę wyjmiesz jakiegoś dobrego, dobre narzędzie AI, to jesteś w stanie dostać tą samą wiedzę, jak nie lepszą. Jak masz dobrze zrobionego jakiegoś swojego agenta, też ci to lepiej zresearcheruje i da ci wiedzę pod twoje problemy, a nie da ci np. wiedzę w kursie, gdzie jest 20 modułów, a 15 ci nie interesuje.
Ale są dwa elementy. Masz wiedzę, powiem ci co masz zrobić, ale później czy ty potrafisz to zrobić. Nie chodzi mi o jakiś science fiction tematy, tylko powiem ci, zrób 100 telefonów. Basic, nie? Z twojej listy telefonu, które masz.
Ale ja ci napiszę skrypt telefonu. Ja rozumiem, o co masz na myśli.
No ale uruchom, wydzwonię tego skryptami a jaja, nie?
Musisz to zrobić, to ja wiem.
Musisz to zrobić. Nie, no trzeba działać, dlatego to, co powiedziałem na samym początku. Moja perspektywa jest taka. Czy umiesz zadawać dobre pytania, bo jak zadajesz złe pytania, to a jaja ci nie pomoże, bo da ci głupie odpowiedzi na głupie pytania. A druga kwestia, czy robisz te rzeczy, które są zaplanowane i powiedziałbym, że 80% osób odpada nie na tym, że nie ma pieniędzy czy rozwiązań, część duża nie ma pomysłu, ale to się da rozpakować, jeżeli jest się zaangażowanym, tylko po prostu nie podejmuje działania. W związku z tym te dwie bariery główne nie są związane z kursem per se i z tym się zgodzę. A czy kursy będą zastąpione przez EIN?
Też nie mówimy za szeroko, prawda? Mówią jakieś tam specyfice, tak?
Pewnie rzeczy bazowe można w dużym stopniu sobie wyklikać poprzez AI.
Tylko wciąż nie mamy tego poukładane. Jak jeżeli kupujemy często wiedzę od człowieka, ale wiedzę poukładaną AI, często nawet nie wiemy o co go zapytać, żeby wypluł nam wiedzę, której ja potrzebuję.
To się zgadza.
Oglądające jakiegoś twórcę, czy edukatora, czy eksperta kupuje też to, w jaki sposób on mi tę wiedzę przedstawi. AI mamy tutaj... Jeszcze widzę jedną rzecz,
idąc za twoją tezą, a mianowicie to, że ty kupisz to, to już jest jakiś motywator, że otworzysz tak, żebyś musiał wejść we jaja i napisać. To jest duża przestrzeń, w której dużo osób odpada.
Tym bardziej takie kursy techniczne, gdzie trzeba coś pokazać na przykładzie. Jeszcze nie mamy takich rozbudowanych systemów w sztucznej inteligencji na czas nagrywania tego podcastu, który przytoczy nam z życia wzięte przykłady, case studies, przykłady, które działały, które ty też możesz u siebie wdrożyć. Ja wiem, że w mojej branży jeszcze tego nie ma, po prostu.
Marcin.
Eya jest spoko, ale on nie daje tego...
Personalnego touch.
Dokładnie to chciałem powiedzieć.
No ale kurs też go nie daje.
Kurs też tego nie daje. Z mentorem kurs?
Z mentorem albo z... Ok, to jest mentalizm.
Wiedza jest powszechna, wszędzie dostępna, ale nie cała, po pierwsze. Ona jest podzielona na różne cząsteczki i mega kompetencją jest to, żeby umieć pójść w różne miejsca i własną układankę sobie poskładać, dopasowaną do mnie, gdzie jestem unikalną osobą o różnych cechach, predyspozycjach i tak dalej. Jak komuś powiem, ty weź kamerę nagrywaj coś tam ją. Nie każdy potrafi to zrobić albo próg bólu jest tak duży u niektórych, że oni tego nie przejdą. Nawet na prywatnym coachingu w Rzeszowie. Oni muszą znaleźć inną strategię, bo rozpędzenie się zajmie im zbyt długo, a oni mają kłócącą się kasę, którą dostaliśmy wcześniej. To jest to. Może sobie wszystko wyjechał w PiS. Ludzie sobie teraz pisują badania zdrowotne, jakieś swoje, problemy egzystencjonalne. Dają imię temu swojemu czatowi tam. Hej Darek, pomóż mi z moim życiem, nie wiem co zrobić. Ale jak nie masz tego spojrzenia w oczy psychologiem, coachem albo Gregiem, no to on może Cię przyświetlić bardziej, a AI nie.
Jest wiele czynników związanych z człowiekiem w procesie, które pomogą utrzymać uwagę na tym i myślę, że też element procesu jest ważny. To może być trudne, czyli zbuduj optymalny proces, który będzie dopasowany pode mnie i przeprowadzi mnie. Może to jest możliwe, ja nie po prostu, trudno mi się arbitralnie wypowiedzieć, bo nie próbowałem tego zrobić, więc też to jest jakaś moja perspektywa. Być może jest to możliwe, ale wydaje mi się dość trudne. No bo istotny jest ten, jak to się mówi po starocerkiewno-słowiańsku, framework do tego, żeby po prostu przeprowadzić kogoś z punktu A do punktu B. Dobra.
Fajnie, myślę, że zamknęliśmy sobie ten wątek.
Walizkę numer dwa. Dyszkę ja wezmę, okej?
Dyszkę dla ciebie, jak na to, że wpadłeś w ogóle dzisiaj do nas.
Dzięki, dobra.
Nie no, puszcz ją tu, będzie ładnie wyglądało.
A tu? Dobrze.
Agata.
Chyba, że ta trzecia walizka przyćmie, aczkolwiek słyszałem, że ona też jest pusta.
Mogę otworzyć?
Możesz.
Przycieniowane.
To te dźwięki.
To biżuteria Agaty, tak.
Teraz przynajmniej z dobrą stroną, żeby się...
Jak to się otwiera?
No właśnie.
Nawet jak ktoś da ci stówę na stół, to musi by się otworzyć.
Trzeba ciągnąć, wow. Tutaj mamy 100 tysięcy.
Albo może nawet za dużo serca? Nie. Czy jest okej?
Tak, tu jest bańka.
Napisałeś, że tu jest milion.
Tu jest bańka, ale powinno być 100 tysięcy.
Nie, takich słodkich w gumeczkach. Mamy 100 tysięcy do inwestowania. To jest luźna gotówka na naszej koncie, tak? Wygenerowana przez nas w biznes do inwestycji.
Tu jest 100 tysięcy, ale napisałeś, że milion.
Ustawmy dwóchwyjściowy, bo przy zerze mieliśmy problem.
Daj mi zobaczyć taką kwotę.
Jak się zoom out, nie?
Oskar, zrób punkt wyjścia.
Punkt wyjścia jest taki, że mamy 100 tysięcy odłożone, one sobie leżą i chcemy je zainwestować. Mamy 100 tysięcy i chcemy zainwestować je
w coś, siebie, biznes. w Kupuję telefon, ustaliliśmy za trójkę, czwórkę. Przy stówce mam już osobę, która jest moim operatorą montażystą, że może szybciej te rzeczy tworzyć, więc zamykam się w wydatkach dychę i dziewięć dyszek daję na prywatne konto i tego nie ruszam. Jest to mój większy bufor w przód. podejmowanie większego ryzyka, bo wiem, że moje prywatne rachunki są pokryte i w ogóle nie martw się o czynsz, o jedzenie, o benzynę i jeansy. Mam to zapewnione. I to jest moja strategia na stówkę. Czyli to jest moje bezpieczeństwo na eksperymenty, a właściwą kasę wygeneruję tymi działaniami, które mówiłem przy punkcie pierwszym i drugim.
Czyli dalej ta sama strategia.
No wiesz, inaczej wygląda, zostawię sobie na koncie piątkę, a teraz mówię, nie ruszam dziewięciu dych, jest na moje konto prywatne, co zainwestujesz? W siebie, czyli ale nie w coacha, nie w rozwój, w siebie, żeby ten pas startowy prywatny, bo to trzeba bardzo rozdzielić, finanse firmowe od prywatnych, mam tu bezpieczeństwo. Może nawet założę rodzinę z takim bufferem, a bez tego nie zrobię tego. No to to jest moje podejście.
Ja inwestuję w lepszych ludzi na pewno i w ogóle w ludzi, bo przy takich pieniądzach raczej pracuję solo, ewentualnie asystentka na godziny. Tutaj już mam kasę na ludzi, którym mogę wydelegować część rzeczy, które do tej pory robiłam sama, jako solo przedsiębiorca. Na przykład albo kogoś od contentu, albo od obsługi klienta, albo kogoś po prostu, który będzie menadżerem i będzie mi pomagał zarządzać projektami. Więc tutaj zdecydowanie inwestuję w kreatywne rzeczy, które mogą pokazać mnie szerzej. I znów idę dalej do zasięgu, dlatego że dzisiaj nie jest problemem to, że mamy słaby produkt czy usługę, tylko nie umiemy tego odpowiedniej ilości ludzi pokazać. Więc ja przy takiej ilości gotówki nawet robię kampanię typu jadę kamperem po całej Polsce i spotykam się z moimi ludźmi, którzy są moimi fanami. Inwestuję w to 30 tysięcy po to, żeby pokazać i zaznaczyć się w branży, że jest taka Agata i robi fajne rzeczy.
A czemu kamperem, a nie Flixbusem?
Dlatego, że wożę staf ze sobą, czyli leżaki.
A, czyli leżaki z tego kupiłaś jeszcze?
Tak, materiały marketingowe wożę ze sobą.
Za takie małe szczegóły, czy wydałaś tą paczuszkę na samochód, leżaki, banery?
Tak, kreatywna kampania i zwróci mi się to, jestem w stu procentach przekonana, dlatego, że dzisiaj nie jest problemem pozyskanie klienta, a utrzymanie. I uważam, że dzisiaj dużo droższe jest pozyskanie klienta niż utrzymywanie go.
Zależy od branży.
Zależy od branży, mówię na własnym przykładzie. Nie mogę powiedzieć, co by zrobił właściciel studia meblowego, bo nie mam takiego studia meblowego. Mówię w kontekście tworzenia produktu w internecie, gdzie potrzebujesz się po prostu odpowiednio zaznaczyć.
Ja powiedziałbym, wreszcie udzielibym odpowiedzi adekwatniej do mojego koloru włosów. To odpowiedź to, to zależy. Dlatego, że myślę, że na etapie, na który masz 100 tysięcy do zainwestowania, i nie masz nic, no to patrz punkt pierwszy, tak? Punkt drugi i potem punkt trzeci. Jeżeli natomiast jesteś w zupełnie innym miejscu, jesteś przedsiębiorcą, który coś robi, czy przedsiębiorcznie jakby to działa, no to wtedy ta alokacja dodatkowych 100 tysięcy, to mogą być eksperymenty biznesowe w nowe projekty, tak jak opowiadałem wam wcześniej na kawie, jakiś nowy projekt odpaliłem, to też zainwestowałem w to przecież i rozwojowo, i to fajnie poszło, no ale to było takie, dobra, palę tę kasę, jak nie wyjdzie, to się czegoś nauczę. Zupełnie inna perspektywa.
Stać się na eksperymenty w tym momencie.
Dokładnie.
Gdzie się nie było cię stać, bo jechałeś na koszty, a teraz masz górkę?
Tak.
Zobaczmy, czy ta kampania w telewizji, na billboardzie, gdzieś tam...
Dokładnie, czy nowy produkt dla zabawy zrobiony, czy on jakby pójdzie, czy nie. To jest jedna myśl. No druga, dla większości klientów, z którymi pracuję, Cały czas myślę, że wyzwaniem jest alokowanie środków ludzi w dobry sposób. Czyli częstą barierą, z którą się spotykam, to jest to, że ludzie mają dobre pomysły, jak coś usprawnić. Mają zasoby, te pomysły, mają możliwości, mają ciekawy produkt. I potem mówimy, to zrób to i to. O kurcze, do tego potrzebuje tego człowieka. A ludzie już nie są tak bardzo tani. I takie 100 tysięcy, to powiedziałbym, że to jest, upraszczając, jeden etat rocznie. Może trochę więcej, zależy jak się rozliczasz. Ale to już nie jest tak jak kiedyś, że za tysiąc złotych bierzesz sobie stażystę, więc płacisz 12 tysięcy rocznie za pracownika. I dobrze, że tak jest. Dla przedsiębiorców trochę gorzej. Takie 100 tysięcy, to brzmi jak dużo, ale jak chcesz zatrudnić kogoś sensownego, to będzie ci trudno za rok zapłacić 100 tysięcy.
Ale za stówkę możesz sobie kupić firmę. No pewno, za stówkę kupisz firmę.
Co to znaczy?
Możesz sobie wejść na szuka inwestora, kupić sobie firmę, która chce się sprzedać za 100 tysięcy. Może być mały sklep z jakimś towarem basic. Sklep online ze świeczkami.
Naprawdę? Nie wiem, czy bym kupił firmę za 100 tysięcy.
Ale pytasz, co nie tak? Może być to, że ktoś nie chce je tutaj prowadzić. Może być ktoś, kto ma dotację po urzędzie pracy, ma tą sprzęt za dwie dychy czy cztery dychy. To są jakieś większe kwoty teraz. On przebrnął przez rok i on już tego nie chce robić, nie? Szukasz okazji. Ja rozszerzam perspektywę, na co możemy tutaj wpaść. Możesz sobie kupić za stówkę już firmę.
Naprawdę?
Nie będzie to Microsoft, ale to będzie sklep ze świeczkami, z towarem, który możesz jechać prowadzić.
Ja kiedyś kupiłem za stówkę firmę.
Ale taką stówę czy taką stówę?
Taką. Przyniosłem w workach z Biedronki gotówkę i kupiłem kawiarnię. Rzeczywiście może trochę więcej to kosztowało, ale niewiele, więc jakby to nie była na początku taka duża inwestycja, ale powiedziałbym, że trudno jest kupić coś, co może działać i mieć twarde zasoby w środku, które warto zainwestować bardziej niż zbudować ich i od początku przy takiej kwocie. Ogólnie jestem fanem kupowania podmiotów które działają, inwestowania w spółki. Myślę, że to jest genialne i na pewnym etapie, jak masz zasoby finansowe, jest pięć razy lepsze niż budowanie kolejnej rzeczy od zera, ze względu na czynnik czasu, prawdopodobieństwa i tak dalej. Czyli coś działa, ktoś coś zrobił, ale...
Im jesteś starszy, bardziej doświadczony, tym bardziej nie chcesz zacząć od zera.
I nie chcesz czasu i wiesz, jak jest tu jej prawdopodobieństwo, żeby zbudować coś od zera, ale jednocześnie, jak słyszę firma za 100 tysięcy dzisiaj, no to mówię, nie wiem, co tam jest w środku, bo ja bym Znalazł kogoś za to, kto by to jakby... Nie wiem, jakie zasoby mogą być warte 100 tysięcy poza ławkami i biurkami, które są warte zero, tak?
Możesz mieć bazę klientów, zrobiony sklep online, część towaru. Jeśli ci to pyknie, że w tej branży chcesz działać i połączysz to swoją wizją, że dogadasz się z tym, i z tym, i z tym, albo masz na przykład kompetencje poza ci networku, że masz wokół siebie dziewczyny od paznokcia na Instagramie, no to masz... Inaczej na tą firmę patrzysz.
Ja mam inną perspektywę, bo akurat w takiej sytuacji, jak opowiadasz, masz społeczność, ja bym szedł totalnie, znowu użyję staropolskiego słowa asset light, czyli bez żadnych zasobów, które muszą mnie obciążać, bo można mnóstwo, jak wiesz, produktów wyprodukować z budżetem zero, albo bardzo małym, podwykonawców, którzy są wyspecjalizowani w produkcji. W związku z tym, jak miałbym robić świeczki dla mojego community? Hej, słuchacze, Greg Albrecht podcast, przedsiębiorcy, marzycie o tym, żeby mieć piękną świeczkę o zapachu Grega? Kupcie ją teraz, nie będzie tania, bo tu nic nie jest tanie, tysiąc złotych za świeczkę. No to www.producentświeczek jest kilku wielkich w Polsce, robię sobie produkcję kontraktową, buduję świeczki, ze 100 tysięcy mam tyle świeczek, że mogę wszystkim moim przyjaciółom do końca życia rozdawać. Czyli krótko mówiąc, nie widzę takiego assetu trwałego. Co może być takiego, co by miało już jakąś rzeczywistą wartość monetarną? Nie spotkałem się z tym i kosztowałoby 100 tysięcy.
Ale chodzi o to, że my mamy w tej rozmowie pokazać różne perspektywy. I teraz ktoś se słucha, kurde, wejdę sobie na szukainwestora.com, sobie poklikam i może znajdę wspólnika w biznesie. Ja w ten sposób pisując sobie taką głupią frazę na szukainwestora.com.pl, pisałem hasło wędkarstwo ryby. Poznałem zajebistego gościa, razem biznes robiliśmy, jeździliśmy na ryby razem też i to się wzięło tak z głupoty. Z głupoty totalnej. Albo wymyślałem sobie, że będę robił biznes wędkarski i w e-commerce. Pisałem sobie fishing box coś tam. Trafiłem na jakiś artykuł o firmie Mr. Tackle Box. To jest mega duży sklep online wędkarski USA. I sobie testowałem w Polsce, czy to będzie działało. 50, może 100 klientów, nie miałem 100 klientów, około 50 klientów i do mnie się wizyki odzywały seedowe z Polski. I przyszedłem sobie całą rundę po tych firmach seedowych z 8... z 3.1?
8.1.
Nie, nie, nie, nie, że oni mieli kapitał na inwestycje. 3.1 to były?
To jest dobra kasa na testy i na próby.
Ale to jest eksperyment, który pozwalnia sobie myśleć w inny sposób.
Ja bym oddzielił te dwie rzeczy, w sensie jestem 100% za tym, co mówisz, czyli szukanie poza schematem, nawiązywanie relacji, które są nieoczywiste 200%, tylko mnie się to w głowie nie łączy z tym, że można za 100 tysięcy kupić cokolwiek, co działa, chyba, że jak i w miarę niezłym motocykl, gdyby w samochód też ciężko. Czyli krótko mówiąc, że nie łączy mi się to ze 100 tysięcy, ale łączy mi się ze sposób myślenia 100%, kupuję. Szukanie poza schematem to jest jedno z największych dźwigni do tego, żeby zrobić coś inaczej niż inni.
Jedna rzecz mnie zastanawia.
W tej kwocie nikt z was nie powiedział, żeby zainwestować w swój rozwój. Było tylko mówione przy tej...
Jak mówią, że kursy kupić.
Mówiłeś, że kupisz kursy?
Oplułem cię, przepraszam.
Ja powiedziałem tu.
Tu nie uważacie, że dużo poszło naszej rozmowy na to, że to jest budżet na testy, na jakieś alternatywy, ale nigdzie nie poszło, żeby np. zainwestować sobie w rozwój swój.
Okej, to ja odbiję to, bo mam case z własnego życia, kiedy tak zrobiłem, tylko jest pytanie, na jakim jesteś etapie? jak rolujesz pierwsze kebaby w swojej budce na rynku, no to raczej nie wsiądziesz w samolot, nie polecisz do Stanów. Więc pytanie, gdzie jesteś i też w jakiej kategorii działasz. Ale ja na przykład kiedyś dokładnie zainwestowałem, no nie 100 tysięcy, ale co najmniej 50 tysięcy w sumie w dwudniowe wydarzenie w Stanach, na które poleciałem, które było dla mnie super rozwojowe. Tam właśnie poznałem między innymi Noah Kagan, Tima Ferrisa, Rajana Holidaya, Marka Mansona, to są topowe nazwiska, jeżeli chodzi o takich autorów w Stanach i jeszcze ileś ciekawych osób, plus tam była super selektywna grupa, tam miałem 30 osób, więc każdy uczestnik był super ciekawy i mnie to dało mega kopa rozwojowego, po pierwsze dlatego, że sobie pomyślałem, że w sumie Pogadałem z tymi ludźmi, jakoś specjalnie się od nich nie różnię, więc może to nie jest tak źle. I to mi dało takiego kłopotu motywacyjnego. Dwa, no miałem z nimi mentoring, więc posłuchałem, jak myśli o wydawaniu książki gość, który sprzedał, nie wiem, 10 milionów kopii, czy tam, nie wiem, ile. No i trzy, że jakoś dało mi to taką przestrzeń, że posiedziałem tam, przy okazji, jak już poleciałem do tych Stanów, no to jeszcze tam spędziłem trochę czasu i przynajmniej byłem przeramowanie, czyli to, o czym mówisz. Czyli krótko mówiąc, tak, nie wiem, czy to jest pierwszy krok i pytanie, gdzie jesteś dla mnie? Spalenie tak w sumie trochę bez konkretnego omysłu, celu. Ja nie miałem takiego jasnego celu. Mówię, jadę tam, bo to mnie jara, więc to jest bardzo ważne. Myślę wyznacznik przy wydawaniu, inwestowaniu pieniędzy też. Czyli taka intuicja do tego, że to mnie ciągnie. Chcę to zrobić i co ciekawe, zrobiłem to dwa razy, czyli byłem tam raz, to mi się tak spodobało, że drugi raz zainwestowałem taką samą kwotę, więc można powiedzieć, że łącznie wydałem na to ponad 100 tysięcy. Tak i to już było z 8 lat temu.
Faktem jest to, że jak masz taką górkę, taki ludzi, taką nadwyżkę, taki bufor, no to... Czekaj, tu będzie z 2 dychy pewnie, nie? Dobra, no to ja na przykład wydałem 3 dychy na wycieczkę do Stanów do mojego autora, Z misją przekonam go, że warto nam powierzyć licencję na jego książki. Miałem już zwalidowany tytuł pierwszy, który wydaliśmy w Polsce, super nam wyszedł, nie? Też chciałem mieć licencję na własność u nas w domu wydawniczym. Więc zaryzykowałem te pieniądze kupując wjazd na jego szkolenie, tam bilety, samoloty, skomplikowane połączenia, to trzeba było jechać tam za dwa tygodnie, więc nie było przestrzeni na optymalizację kosztów podróży. Chciałem mieszkać blisko tego wydarzenia. Mnie też odpadały budżetowe jakieś noclegi. I to zaryzykowałem na rzecz pozyskania licencji na sześć tytułów autora. Spotkałem się z nim i w ciągu pięciu minut było okej, robimy to, bo miał proof, że jestem taki solidny i naprawdę jestem.
Zdeterminowany.
Wysłanie maila z Polski, hej, Mr. Pressfield, how's it going? To nie jest to, że hej, tak bardzo chcę, że jestem, zobacz, tu stoję przed tobą. I te trzy dychy zamieniły się na duże pieniądze, bo miałem wyłączność, czyli tą przewagę turbo, tylko ja go miałem jako licencję w Polsce i pomnożyliśmy wielokrotnie tą kwotę przez takie działania. Ale musisz mieć tą górkę, chyba, że jesteś znacznie młodszy, nie masz zobowiązań i pojrzasz to od mamy, Jedziesz, nie? Ale wtedy nie ma... Od mamy to
rewelacja, bo można nigdy nie odbić. Najlepszy bank.
Najlepszy bank.
Zawieram się na wakacje do Nashville, to jest bardzo ładne miasto, nie? Hej, chodź ze mną. A ja chwilkę zniknę na południe, takim panem strasznym się spotkać. A to jest inna tolerancja ryzyka na różnych etapach i tu już możesz eksperymentować coś.
No i też trzeba wygrać loterię genetyczną, żeby mama akurat mogła pożyczyć trzydychę.
Nie?
Moi drodzy. Nadszedł moment w naszym podcast show na oddzielenie grubą kreską tematu pieniędzy.
No wreszcie.
Chowamy to?
Chowaj, zabieraj to w ogóle.
Chowamy.
Mogę to schować?
Możemy zabrać, żeby nie było już tak oddzielone. Tak, krótkie rozruszanie.
Materializm zostawiamy za sobą.
Rozruszanie godzinne, jak gadaliśmy.
Przechodzimy dalej. No rozruszanie godzinne. Godzinna rozgrzewka.
Pomnożyłeś właśnie swoją 0 na... Będziesz to
potem wkładał do banku?
Będę to potem liczył.
Będziesz to potem wkładał do banku?
Nie, oddam mamię potem.
To ta mama.
Kiedy ostatnio mieliście taką stówkę w gotówce?
Na wodkach? Pierwszy raz w życiu w ogóle.
Nie, dobra, ja kupowałam mieszkanie. Ja kupowałam mieszkanie, to chyba 3 lata temu.
Ja dawno bardzo.
Ale dawno.
Kiedyś miałem w dolarach australijskich, ale to oddzielna historia.
A nie, w pandemii też ludzie wybierali, to chyba też wybieraliśmy, no?
Słuchajcie, pieniądze mamy zamknięte szczelnie. I teraz bym chciał...
Ale zwalniasz tę rozmowę, w sensie zwalniamy jak wchodzisz, no dawaj.
Up and down, tak jak rolki, tak jak Agata mówi, że trzeba robić huk, potem emocjonalne zjazdy, rozjazdy. Dobra, lecimy konkretnie. Teraz chciałbym, żebyśmy porozmawiali o tym, nie ma pieniędzy, nie wiadomo ile kto ma pieniędzy. Każdy, każdy, każdy, zasakiem, każdy ma Dowolną kwotę na swoim koncie z naszych słuchaczy. Jak zwalidować, bo ludzie mają mnóstwo pomysłów na swoje biznesy, czy to produktów cyfrowych, fizycznych, usług, jest tego mnóstwo. Jak poddać walidacji swoje pomysły? No bo wiemy, że starystycznie duża część z nich jest pomysłami nietrafionymi.
Świetne pytanie.
Dyskusja na ten temat.
Aha, bo chciałem już odbyć na to pytanie i zamknąć je, ale może być dyskusja.
Dobra, ja wezmę kolejne pytanie.
Zamknijmy to w minutę i ja nie wiem, co potem.
Ja nie wchodziłabym w... Aaa, wygrała!
Noa Kagen w swoim podcastie mówi, że tak.
Ja dzisiaj z perspektywy czasu nie wchodziłabym w produkt, którego nie ma na rynku. Bo zrobiłam to i za dużo się stresu najadłam. Więc najpierw sprawdziłabym, czy to jest, kto za to ile sprzedaje i jak się z tym ma.
Czy to już jest na rynku?
Czy ja będę musiała edukować wszystkich innych dookoła, że oni tego potrzebują? Robiłam to dwukrotnie i uważam, że dużo się stresu najadłam robiąc to, gdyby ktoś wyznaczył ścieżkę za mnie.
Znaczy jest mniejsza szansa, że się uda, no bo z jakiegoś powodu tego może nie być.
I z jakiegoś powodu tego nie było.
Ale jeśli zbudujesz popyt, to masz znowu tą przewagę, że jesteś pierwsza.
Tak, bo jesteś pierwszy, tak. Ale jest...
Prawdopodobieństwo timingowe jest rzeczywiście marginalne.
Dokładnie, więc...
Wydaliśmy ponad 50 książek i niektóre są budowaniem popytu, niektóre są trafieniem w popyt. Trafienie w popyt Wim Hof, wydany w roku 2021. Wszyscy morsują. Super, hiper, wow, sukces, mega, nie? Budowanie popytu. Autor nieznany Steven Pressfield. Budowanie tytułu. Budowanie autora. Z czasem. Czyli nie mogę szukać samych... Że mam już popyt na coś i nie ryzykować
szukanie produktów, gdzie zbuduję ten popyt.
Ja bym zaryzykował, że to nie jest produkt, którego nie ma. Dlatego, że książki biznesowe istnieją, więc jakby tu już jest walka na torcie, który istnieje. A jeżeli jest tort, który nie istnieje, typu personalizowane suplementy diety, na przykład, o czym się przekonałem, no to widzę... Lajw na zlecenie. Jaki jest potencjał, jaki jest potencjał... Przezrobicie
w imieniu mojej firmy lajwa dla mojej społeczności.
Moi drodzy, chciałbym powiedzieć, że moderator daje żółtą kartkę wam za przeorganizowanie grę.
Ja mogę w każdym razie podać odpowiedź na to, co ja uważam zrobić z pomysłem. Jest kilka perspektyw, które trzeba wziąć pod uwagę. Pierwsza to jest perspektywa rynkowa, czyli zobaczyć, czy kategoria istnieje, czy są takie produkty. i czy jest to kategoria rosnąca. Bardzo ważny element, bo jest dużo łatwiej osiągnąć sukces na rynku, który rośnie. I warto na to zwrócić uwagę, czy demografia nam sprzyja, czy trendy nam sprzyjają i tak dalej. Nie znajdziemy tam jednoznacznej odpowiedzi, ale ma to bardzo duże znaczenie, jeżeli my chcemy budować coś długofalowo. Drugi element to właśnie na jaki czas chcemy to zbudować, bo krótkofalowo mamy jakieś możliwości szybkiego skomercjalizowania jakiegoś Na przykład fotowoltaika w jakimś okresie czasu była takim przykładem biznesu, ale jeżeli chcemy budować coś na lata, to ten makrotrend będzie dużo ważniejszy. Po trzecie jest kwestia jakie zasoby chcemy wrzucić do roboty, czyli co umiesz, jakie masz kontakty, ile masz tej kasy, której nie musisz mieć, ale jednak się przydaje czasem. Czyli jakie dźwignie wykorzystasz do tego, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo osiągnięcia sukcesu w kategorii, w którą chcesz wejść. Myślę, że to jest drugi bardzo element istotny. I trzeci wydaje się być banalny, ale jest istotny, to jest jak się łączy to z tą motywacją twoją. do tego, czy to Cię tak naprawdę interesuje i czy jak w środku nocy o północy nie będziesz mógł spać, nie będziesz mogła spać, bo będziesz myśleć o książkach, to czy to chcesz myśleć o książkach, bo może jak będziesz rolować kebaby, to choćby to było nie wiadomo co, to ten biznes tak Cię wycieńczy, że się poddasz, czyli czy jesteś, wyobraź sobie, w stanie robienie tego za darmo, tego w co chcesz wejść.
Czy na pierwszym miejscu walczy musi być ta pasja?
Nie.
A co?
Ja jestem za pójściem najłatwiejszą drogą. Najłatwiejszą, najbardziej mało sexy drogą.
Czyli znowu DM?
Muszę go zablokować, bo czuję, że trochę DM-ów będzie szło. Ja nawet nie wiedziałem, że można to zrobić.
Potem jak ktoś powiedział, że mnie followuje twardo, ale to... Nieważne, nieważne. Pytanie było, jak to zwalidować.
Swój pomysł.
Patrzę sobie, co ja mogę dostarczyć wartościowego, to jest zawsze na pierwszym miejscu, ale w jaki sposób najłatwiej dostarczyć to mojemu odbiorcy. Najłatwiej, nie? Czyli jak on może się tym dowiedzieć? No może się dowiedzieć przez IDM-kę, przez telefon i to... Oni się śmieją, a co najłatwiejsze pieniądze...
Ale poczekaj, ale nie Instagrama, nie będzie DM-ek.
Doskonałe pytanie.
Najbardziej banowany przez znajomych człowiek w polskim internecie napierdziela 15 DM-ów z różnymi produktami.
Mieliśmy sytuację taką, że Facebook nam zablokował konto reklamowe, po prostu zablokował. To było duże konto, kaloryczne konto, które działało z dużą historią. I założyliśmy nowe konto reklamowe, wiadomo, to
już nie działa... Może za dużo DM-ek robiliście z tego konta.
Starszy pan się uspokoił. I to w pewnym sensie było zablokowanie Facebooka, bo masz dokładnie niepowtarzalny wynik sprzedaży, plus 10%, więc to jest solidny kawałek tego tortu i na nowym koncie tego ruchu nie odzyskujesz od razu, plus ma jakieś tam fajne karne punkty za zrobienie jakiegoś przestępstwa, gdy go nie zrobiłeś, dlatego masz tą karę na Facebooku. I tego konta nam finalnie nie odblokowali, więc straciłem... Na tym koncie było zrobione ponad milion sprzedaży. Na nowym koncie tej historii nie odzyskaliśmy już w ogóle. So far. I co zrobiliśmy? Patrzymy, jak zdywersyfikować się w różnych kanałach. Więc wtedy przekierowałem uwagę bardziej na Instagram. I z Instagrama odzyskałem trochę ruchu organicznego. Ale też w momencie, gdy są narzędzia działające bardzo dobrze, bo te live'y na Facebook to był hit w ogóle, nie? To był mega hit w roku 18. Wchodziłem na Facebook prywatny i miałem w ciągu 15 minut tysiąc osób na live'ie, nie? A to później spada, więc trzeba też wyciskać sobie z trendu coś, co działa bardzo, bo przestanie to działać. Wiadomo, że chodzi o to, żeby się uzależnić od organika, później żebyś płacił, później żeby płacenie było coraz trudniejsze, bardziej skomplikowane. Pamiętacie, jak wyglądały Facebook menadżery reklam, nie? Easy peasy. Teraz ten pan jest w ogóle jakimś NASA projektem.
Ale trochę odbiegamy od rozmowy.
Ja też odbiegamy, bo to jest kwestia komunikacji, ale jeszcze nie wiesz co chcesz komunikować, więc ja myślę, że fundamentalnie bardziej istotny jest jaki masz produkt, jaki problem rozwiązujesz, jaka jest Jaka jest grupa osób, które za rozwiązanie tego problemu są gotowe zapłacić? A wtórna jest metoda komunikowania produktu.
My nie inwestujemy w ogóle w bycie na eventach książkowych pod tytułem Targi Książki, bo jest to drogie, masowe i tam naszego klienta w ogóle nie ma, ale byliśmy mega często na eventach z branży nieruchomości, mając 3-4 tytuły autorów z tej branży. Wtedy masz konferencję, która jest 500 osób i sprzedajesz 700-800 książek. Kosztem jakim? 2 tysięcy stoiska, 3 osób też.
Dobra, ale przerwa, ale dalej nie jest odpowiedź na moje pytanie. Właśnie ja się pytam o walidowanie swojego pomysłu, a ty mówisz o komunikacji.
Daj mi jakiś przykład, zróbmy case study.
Nie no, case study jest takie, nie masz żadnego biznesu, nie wiesz jaki produkt chcesz sprzedać.
Masz milion pomysłów w głowie, jak go zwalidować, co powinieneś robić.
Jak wybrać produkt?
Kogo wokół siebie mam, kto ma firmę? Ktoś wokół mnie ma firmę. Ten, kto coś sprzedaje. Biorę pierwszego z brzegu ziomka, który mi telefon odbierze i pytam go czy mogę Sprzedać swój produkt za prowizję. Nie ma lepszej transakcji, bo nic on nie traci, a może wygrać.
Ale to dalej nie jest to pytanie.
To jest sposób na zarobienie pieniędzy, tak? To nie jest sposób na zbudowanie biznesu.
Jarek komenduje w ogóle nie myślenie o skalowaniu w momencie, gdy mamy na stole 0, 10 albo 100.
Ale my już wyłączyliśmy pieniądze, Marcin.
Pieniądze są podstawą.
Bo to się o walidowanie pomysłu na biznes, nie?
Jeszcze raz możemy to zweryfikować. Jestem gościem, który ma milion pomysłów w swojej głowie i co powinienem zrobić, żeby maksymalizować szansę, że mi się uda.
No to samo zapowiedziałem właśnie. Piszesz sobie listę tych stu pomysłów. Zazwyczaj nie masz ich 100, tylko masz ich 16.
To może być 10 nawet, tak.
Ale nawet zmuszenie ludzi, żeby ze stu pomysłów, a mam stu pomysłów, jestem wizjonerem, to pokaż mi na kartce te pomysły zapisane, Zróbmy z tego 100 pomysłów 10, bo one są pewnie wariacją na różnych pomysłów, a wychodzi od 10 pomysłów i zrób sobie challenge, że przez tydzień jestem pomysłem nr 1, przez drugi tydzień jestem pomysłem nr 2, więc przez pierwszy tydzień zajmijesz się przedsiębiorstwem, który np. czytaje długopisy, albo produkuje świeczki, albo robi coś jeszcze innego w internecie, nie? I jak dojść z tym do transakcji nr 1? O to pytasz mnie? No właśnie.
Ja uważam, że to jest ciekawy pomysł, ale nie zwalidujesz tych teorii w ciągu tygodnia, bo wiele biznesów jest wypróżonych.
I takich nie tykasz. Takich właśnie nie ruszasz biznesu.
Dlaczego? Właśnie są najbardziej istotne.
Pytanie o oczekiwany wynik. Uważam, ja też uważam, najbardziej istotne są takie kwestia filozofii inwestycji i filozofii zarabiania pieniędzy. Perspektywa w mojej ocenie bardziej adekwatna to jest, gdzie mogę wsadzić pieniądze, żeby one zapracowały wielokrotnie na przestrzeni 15 lat.
Nie, to jest strategia inwestycyjna już, a my tu mówimy o takich biznesowych tematach.
No ale przedsiębiorca, dobry przedsiębiorca jest inwestorem dlatego, że on inwestuje swój najdroższy zasób, czyli swój czas poza pieniędzmi w ich tworzenie, części przedsięwzięcia, które nie tylko drukuje mu dywidendę, ale stanowi wartość samą w sobie, którą może sprzedać ten mistrz.
A przykład, jestem za tym, żebyśmy zrobili przykład. Chcę sprzedawać zegarki, których nie ma na rynku.
Nie wiem, co chcę sprzedawać, bo mam kilka pomysłów.
Wejdźmy głębiej, załóżmy e-commerce. Pierwsze z brzegu.
I chce sprzedawać zegarki.
Tak. Jakieś, których nie ma na rynku, które mierzą puls i... Ja wam powiem na przykład Daga, torebek. To jest biznes...
Ale on już istnieje.
Okej, ale na kanwie tego powiem ci, jak ja błędy w nim dostrzegam, w sensie, na co ja bym zwrócił uwagę. Duck był biznesem, w którym zostałem, że tak powiem, wrzucony i musiałem sprzedawać te repki. Nie miałem wyboru, nie było możliwości innych sprzedaży rzeczy. I z mojej perspektywy czasu i z innymi osobami, które sprzedają w internecie, w mojej głowie pojawiają się cały czas jakieś rzeczy, które definiowałyby, że mój produkt, który bym teraz chciał wymyślić, on miałby dziewięć cech i te cechy są non-stop dopisywane. Takie jak minimum 70% marży, taka jak powyżej, jakaś retencja powyżej średniej, powyżej 300%.
Powtarzalność zakupów.
Powtarzalność. Najlepiej produkt subskrypcyjny. Mały w logistyce, czyli małe koszty w magazynowaniach.
Mała paczka, najmniej w ogóle asset line,
bez żadnych... Tak, rynek bardzo chłodny, mało konkurentów, wyszukanie jakiegoś Blue Ocean. O to mi chodzi, na co powinniśmy patrzeć, jeśli chcemy walidować nasz pomysł na biznes, a nie, że wchodźmy all in, a to się potem okaże, że to jest produkt, który ma 30 osób i będziemy się bić z konkurencją jakimiś gigantami.
Znaleźć grupę testową jest all in. All in może dać swoje zaangażowanie.
Ale to jest mega dużo. Czas to jest największy aset.
Ale masz go dużo na początku. Później masz go jak masz rodzinę i jesteś starszy. To się zmienia w czasie.
Ale możesz go lepiej spożytkować.
Zawsze możesz coś lepiej spożytkować.
A nie możemy zacząć od grupy testowej po prostu?
Ale nadal pytanie ile eksperymentów jesteś w stanie wykonać? Ja bym powiedział...
Jak zmierzysz sukces? Jaki dasz parametr?
Ja uważam, że ocena jakby praca, ostrzenie piły przed wyjściem na ścinanie drzewa, przed pójściem ściąć drzewa jest bardzo ważne. Te pytania, te zagadnienia, które podałeś jako przykład produktów ciekawych, e-commerce 100%, je kupuję, to miałem też na myśli mówiąc o tym sprawdzeniu czy rynek rośnie. Jakie jest prawdopodobieństwo sukcesu, na jakich wolumenach marży pracujesz, jakie musi być zaangażowanie kapitałowe, no bo są biznesy, krótko mówiąc, prosty przykład, Jeronimo Martins, Biedronka, zły biznes, genialny, da się wejść w te kategorie, zaryzykowałbym, że nawet nie jesteś w stanie wejść w te kategorie. Znam kogoś, kto ma jakąś tam sieć sklepów, która jest dużo mniejsza i mają miliard obrotu, i nadal powiedział mi, że miliard to jest takie minimum, żeby w ogóle się utrzymać w kategorii sklepów detalicznych. No to weź wejdź z punktu zero w to miejsce. Krótko mówiąc, to, że coś jest potencjalnym biznesem, jakie jest prawdopodobieństwo, że ty wejdziesz w tę kategorię i przetrwasz. I czym się buduje przewagę? Bo tam w dużym stopniu się buduje przewagę kapitałem i skalowaniem. A to jest bardzo trudne dla kogoś, kto wchodzi w ulicy i nie ma pod stołem 100 milionów złotych, a i wtedy nie jest to łatwe. Tutaj bym poszukiwał produktów ciekawych, wyszokomarżowych, łatwo produkowalnych, które adresują jakiś problem, który jest bliski do tego, co już ludzie chcą rozwiązywać, typu ludzie piją dużo różnych napojów. No to może jakaś zmiana jednego 250 mililitrów dziennie raz w miesiącu, to jest jakaś szansa, tak? No bo człowiek i tak kupuje, a nie będziemy go uczyć, żeby przykładał do głowy zimne okłady, bo to jest dużo mniej prawdopodobne i tak dalej, i tak dalej.
Czyli dobry research rozeznaniem.
Ja uważam, to jest, w sensie kupuję podejście Marcina w takim ujęciu, że od razu mamy to działanie.
To jest sposób na zarabianie pieniędzy, ale nie budowanie biznesu.
Na long term.
Z tym się nie zgadzam, bo ten proces przekształca się w biznes.
U ilu procent osób?
Nie znam statystyk, nie mam pojęcia. W moim podejściu to działa u mnie, u moich klientów, u moich widzów. Mnie takie podejście rekomenduje, że uczysz się po czasie, że robisz, Krok. Patrzysz czy działa. Nie działa? Eliminujesz. Działa? Wzmacniasz. Jeżeli wychodzi ci, że asy się konwertują, wsypujesz tam worek pieniędzy później. Jak nie, robisz step back i idziesz w inną strategię. I sobie tym testujesz, bo ja widzę zbyt dużo ludzi, którzy nigdy tego nie robią, bo zakopują się właśnie w te tony researchu.
A wiesz czemu tak jest? Bo statystycznie 90% e-commerce'ów zamyka się po pół roku. Bo właśnie nie robią tego ogromnego research'u na początku.
A jaki jest procent społeczeństwa przedsiębiorców? 10%? Nie mam pojęcia. Ile? To masz potwierdzenie, dlaczego tak jest. Czyli nie ma opcji, żebyś miał w społeczeństwie 2x obecnej liczby przedsiębiorców.
To jest genetycznie niemożliwe. Ale że gdyby ludzie robili... Ja siedząc sobie dzisiaj, jest tam 5 września, gdybym miał swoją wiedzę, miałbym otwierać dzisiaj e-commerce, Ja bym dwa lata poświęcił na research produktowy, dogłębny.
A nie uważasz, że po dwóch latach już będzie po produkcie i ktoś ci to zagospodaruje?
Oskar, ale dzisiejszy Oskar jest dzisiejszym Oskarem. Nie możesz mówić rekomendacji dla siebie przed dwóch lat albo takie słynne wywiady. To był największy błąd biznesowy, że zrobiłem
tak ustatego jak ty. W sensie, że od razu zacząłem działać, poszedłem na przykład w rynek męski galanterii skórzanej, nie miałem pojęcia jaka tam jest retencja, nie wiedziałem jaki jest koszt akwizycji klienta i co z tego, że ja tam zrobiłem 50 tysięcy obrotu, jak w long termie to w ogóle nie miało tak naprawdę możliwości bycia zyskowym biznesem.
Czy są ludzie, którzy w tej kategorii osiągają sukcesy, które tobie nie wyszło?
W tej mojej nie.
No jak nie?
No co, marki typu Gucci, Louis Vuitton?
Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie,
nie,
nie, nie, nie, nie, nie,
Tak, nie był gotowy. I teraz gdyby wcześniej odrobił pracę domową i zrozumiał, że to, że w firmie Zara jest dział męski, to jest zło konieczne i to jest Zara. Mówimy to tak jak porównanie się z Biedronką, ale że małe brendy W tej kategorii nie działają, chyba że od strony funkcjonalnej, bym powiedział. Czyli mogą być jakieś torby na laptopy, może taka kategoria.
Jakaś niszowa, ale na mikroskali to były biznesy.
Tak, jakieś takie portfele, coś może. Ale generalnie nie jest to na pewno biznes porównywalny pod kątem skali, a zatem pytanie, czy opłaca się inwestować. Ja myślę, że prawda jest po środku. Budowanie, nabywanie kompetencji przedsiębiorczych wymaga działania. Jestem, podpisuję się po tym co mówisz, 100%. Jednocześnie to jest jakieś takie działanie na zasadzie wagi z drugiej strony, że trochę trzeba badać i działać, badać i działać. Mianowicie ani pójść się na oślep na zasadzie Na początku można pójść i zarobić pierwsze pieniądze, żeby sprawdzić, czy umiem sprzedawać. Umiejętność sprzedaży nigdy nie zaszkodziła żadnemu przedsiębiorcy. Ale potem jest pytanie, jeżeli ja mam zainwestować dwa lata, a stworzenie czegokolwiek, co działa, to trwa dwa, trzy lata. To, że tam ktoś kupi szybko... Ja nie widziałem biznesu fundamentalnie dobrego i mnie nie udało się zrobić jakiegoś przedsięwzięcia od zera. I mało komu naprawdę, wkrócej niż trzy lata, które by miało przetrwalność jakąś sensowną i było... wyjątkowo ciekawe, czyli inwestujesz kolejne trzy lata swojego życia, więc dobrze jest chwilę się zastanowić, co to będzie, ale oczywiście teoretyzowanie nie rozwiąże problemu, czyli robisz analizę, potem szybko ładujesz najprostszy mały eksperyment, wychodzisz przez DM-y do ludzi, weryfikujesz to, ale tylko jakby nie z pomysłem sprzedać ci cokolwiek. Czyli nie z pomysłem cokolwiek, tylko z pomysłem, który już przeszedł przez jakieś sito, zgadzam się, tego, że są branże, w które ludzie wchodzą, w ogóle nie zastanowili się np. jaka tam jest marża. E-commerce.
Większość osób tak wchodzi.
E-commerce to jest jakiś worek, gdzie jest mydło i powidło. Są biznesy, które rolują miliardy na dwóch, trzech procentach. Może efektywnie, jak są dobrze pospinane, to zarobią dziesięć. I są biznesy direct to consumer, które mają 50% marży, 60% marży. To jest w ogóle inne zwierzę przy tych samych obrotach.
Ja to widzę tak, że im jestem bardziej starszy, mam więcej doświadczenia też z poziomu jakby rocznika, bo mamy więcej doświadczenia. Młodzież, a to wynika z lat bycia na świecie. To nie jest przy tych do was.
Nie, ale fajnie, fajnie.
Tak się podzieliliśmy.
Tak stworzyłem tą dzisiejszą grupę Podcast Show.
Od najmłodszych do najstarszych.
Tak. Dobrze, że mamy włosy, nie? Ważna puenta. Dopasowanie do siebie biznesu, który się pakuje. Ja uważam, że są przykłady sukcesów tego, co Ci nie wyszło w tej kategorii u kogoś, kto ma lepiej do tego dopasowane. On dołoży więcej tej pasji, tym passion juice, ale on szuka innych sposobów.
Ale to nie zmienia tego, że rynek ma słabą retencję, ma wysoką fizycję.
To mówisz jako endgame, a to nie jest endgame. Endgame'em jest, okej, zobaczyłem, powąchałem i to przynosi mnie w inny biznes, którego bym nie dotknął, gdybym tą drogą nie przeszedł.
Okej, tyle że, ja mówię to z perspektywy osoby, która już to popełniła, że ja, gdybym teraz coś robił nowego, to większość czasu pociąć bym na analizę.
Ale gdybyś tego nie zrobił, to byś z nami podcastu dzisiaj nie robił. Wiesz, doświadczenia zbierasz różne.
Ale tak, ale chodzi mi o to, że to przesłanie ma pójść do osób, które słuchają sobie nas dzisiaj, słuchajcie, godzina już dwadzieścia i patrzą na perspektywy różnych osób. Ja się dzielę w sensie tym i trochę rezonuję ze mną w tym, Greg. Ty, z Tobą też trochę rezonuję i każdy wyciągnie coś dla siebie, ale ja rekomenduję, moi drodzy, a w e-commerce'ie, mam ogromną styczność z e-commerce'ami w Polsce. Myślę, że w ciągu ostatniego roku jedną z największych w Polsce, że to jest mega ciężkie, dziesięciu procent tam się nie udaje, bo nie robią właśnie tego pierwszego punktu. Nie, że nie wychodzą ze sprzedażą. Wszyscy wychodzą ze sprzedażą.
Nie uczą, nie wyciągają wniosków, tak? No można je opisać.
Mają złe opłacalne produkty, nie analizują rynku docelowego, głębokości rynku, akwizycji, retencji. Nie patrzą na to, co powiedziała na początku Agata. Najważniejsza jest tak naprawdę już nie aktywacja, ale sama... Dystrybucja. Tak.
I to samo jest w produktach online, w produktach cyfrowych, że każdy dzisiaj chwyta się, bo łatwo jest zrobić kurs, e-book, wyzwanie, whatever, a potem się okazuje, że nikt na to nie czeka, nikt tego nie potrzebuje, bo w ogóle nie zbadaliśmy, nie rozmawialiśmy z ludźmi, którzy potencjalnie byliby zainteresowani. Ja obserwuję to, że jest bardzo dużo właśnie takich osób, które odbijają się od ściany, bo nie zrobiły ani grama analizy. ludzi, cen i produktu. Anigrama. Po prostu mam kurs, chodźcie kupować. Super, że masz.
Ale na dzisiaj ludzie dużo czasu poświęcają na zrobienie tego kursu.
Dokładnie, on jest dopieszczony, masz piękną kamerę, masz pięknie wszystko zrobione, ale nie ma anigrama właśnie takiego oczekiwania wśród potencjalnych klientów, kto mógłby w ogóle to kupić. Za dużą uwagę uważam dzisiaj poświęcamy temu, jaki ten produkt będzie och i ach, a za mało temu, żeby zbudować oczekiwania potencjalnych klientów i w ogóle, żeby zrozumieć, czy ten produkt im rozwiąże jakikolwiek problem. Sprzedaż to pomaganie. Więc pytanie, jak ty z tym produktem jesteś w stanie dzisiaj pomóc.
Ale też kontynuując, że jak ktoś robi kurs online czy e-book i on nie ma listy mailowej stu osób, To what the fuck, nie? W sensie, ale też jak on by zaczął zbierać te maile, czy zbierać pre-sale w formie pieniędzy, to on się staje inną osobą jako twórca wtedy. Bo wie, że on tworzy coś nie w pustkę, bo na to już ktoś czeka i to jest lista imion czy maili, które czekają na ten produkt. Wtedy powstaje to szybciej, lepiej, bardziej dopasowane, bo on sobie wyobraża przykłady podając w tym kursie, adekwatne do osób, które zna.
Cieszę się bardzo z tej rozmowy. To jest naprawdę fajna rozmowa, która mnie również inspiruje do podejmowania działania.
Moi drodzy. w kolejnej rundzie, ale nie.
Widzisz, że coś masz?
Nie, no jeszcze będzie jedna runda, ale mamy jeszcze taki jeden, jedną rzecz, którą ja zawsze rekomenduję i to jakby będzie w kontrze do e-commerce'u, ale chętnie posłucham waszego podejścia, gdy już tam przebrniemy przez tą walidację albo sprzedamy, zaczniemy sprzedawać od razu, każdy wybiera swoją ścieżkę, to ja uważam, że pomiędzy jeszcze jest jedna rzecz, czyli waiting list, czyli przed zrobieniem i podjęciem kroku fizycznego, czy ono nowego produktu, może warto jest sprawdzić, czy w tej twojej społeczności, albo nawet niespołeczności, czy w
kampaniach mety, Czy ty potrafisz pozyskać 10 maili, nie? To jest sprawdzenie. Bo ludzie mają maile.
Albo możesz zrobić inaczej. Możesz zrobić lendinga, pokazać swój produkt, ale po prostu go nie produkować. Zrobić sobie avatar Eiza, czy ktoś to w ogóle kupi. Przed sprzedaż. I nawet potem możesz oddać pieniądze. Co jeszcze można byłoby zrobić poza czymś takim? Macie jakiś pomysł, czy nie?
No właśnie przedsprzedaż. Myślę, że o tym mało rozmawialiśmy. Waiting list nie do końca działa. Ja mam takie doświadczenie, przynajmniej w mojej branży, że dzisiaj już bardzo uważamy gdzie te maile zostawiamy. Raczej zostawię ci maile i za to nie dostanę. Średnio.
Dostaniesz dostęp jak produkt będzie... Mała wartość
tego, dzisiaj każdy to robi, więc wydaje mi się, że raczej trzeba się trochę mocniej postarać, żeby tego maila pozyskać, niż tylko zapisz mi się na listę oczekujących, bo coś tam, coś tam. Mam takie doświadczenia, po prostu coraz gorzej to działa, ale przedsprzedaż to też jest fajna rzecz, że możesz zacząć zbierać ludzi zainteresowanych, mogą ci już zapłacić i możesz dzięki temu naprawdę sprawdzić, czy ten produkt ma rację bytu. Robiłam to raz przy kursie o marce osobistej i bardzo fajnie mi to pokazało, że idziemy w to.
Ja też to zrobiłem, przy jedynym kursie online'owym, jaki zrobiłem kiedykolwiek, Skuteczny Lider w Siedmiu Krokach, który się sprzedał...
Ale to brzmi takie tyto, no, no, no.
Sprzedał się naprawdę dobry i to był dobry produkt, chociaż oglądanie siebie na wideo zawsze mnie mierzi, ale krótko mówiąc, pierwszym krokiem było to, że sprzedałem, nie pamiętam ile osób, ale z typu 100 osób, kupiło to zanim produkt był. Ja powiedziałem, sprzedaję wam z dyskontem 50%, Zrobiłem jakiś webinar, pokazałem, jak to będzie działało. Ludzie mieli zaufanie na marki. Wydawało się to sensowne pod kątem... Ja przedstawiałem im strukturę, jak to będzie wyglądało.
Pokazałeś spis treści oferty.
Spis treści i dałem trochę tipów z góry.
Umożliwiłeś im sprzedaż.
Tak, umożliwiłem. I powiedziałem, słuchajcie, no to teraz... Byłem w szoku, no bo to było ciekawe doświadczenie zobaczyć, jak ludzie po prostu głosują swoimi pieniędzmi za tą potrzebą.
A to też jest ciekawe. Przedsprzedaży to to, że boimy się robić przedsprzedaż, dlatego że co jeśli się okaże, że kupi to 10 osób i co ja teraz mam powiedzieć moim potencjalnym klientom, ej jednak tego produktu nie będzie. To jest bardzo trudne i mam wrażenie, że dlatego przedsprzedaży nie robimy. Bo boimy się, że to nie wyjdzie i co ja, muszę oddać kasę. Często mi to ludzie, nawet na konsultacjach, na konsultacjach często to słyszę, że Agata nie zrobię przedsprzedaży, bo ja nie chcę przegrać. Nie chcę przegrać i powiedzieć ludziom, że słuchajcie, jednak uwierzyliście we mnie, ale tylko wy.
Ale to jest wszystko kwestia mentala i to może wynikać stąd, że nie wiem, mama go nie przytulała, jakby być Bobaskiem. Są różne powody tego czegoś. A on próbuje...
No bo to może nie do końca, żeby brać, że to jest omień, nie?
Nie, okej. Ludziom się wydaje, że są bardziej zajebiści niż są, a jednocześnie mają dużo lęków wewnętrznie.
Czemu się o tym wymyślałeś?
Pomyślałem o tym, czy mama go przytulała,
jakby był Bobaskiem, czy nie. Pomyślałem... Wyobraziłem sobie małego Marcina, jak go mama przytula.
Dużo tak mi działa.
Dzięki temu tak Ci dobrze włosy rosną pomimo wieku.
Ale inne traumy musiałem przerobić, nie? I to są tematy zablokowane gdzieś w środku, które powodują, że sabotujesz swoje działania, nie? Czemu ludzie podejmują działania, które ewidentnie ich sabotują? To nic to, że ich nie widzą, oni podświadomie widzą i oni dążą ku destrukcji, nie? Więc masz różne sposoby rozpamiętania się z tego. I biznes nie jest tylko elementem strategii, retencji, research, whatever, tylko czy ktoś zasługuje na sukces. Jak on wierzy wewnętrznie, że nie, to on sobie podłoży nogę. Mi padł biznes lat temu 15 prawie już, bo ja miałem ciągłe nie zasługuje na ten sukces, czyli miałem mega obroty, żaden zysk z tego miałem, czyli nie pozwalałem sobie na to, żeby z zdrowego biznesu, który ma obroty, generować sobie solidne wypłaty. Mnie, nie? I tak dalej, i tak dalej. Więc są różne pod spodem te mechanizmy. I w tej rozmowie chciałbym też podkreślić, że nie chodzi tylko i wyłącznie o strategię. Jesteśmy ludźmi, którzy potrafią sobie na własnym czynie coś spierdolić, nie? I to nie jest kwestia rynku.
Zgadzam się. To jest kwestia tego mentalu, który zaadresowaliśmy przy walizce zawierającej 0 zł. Uważam, że tam jest dużo więcej mocy niż w rozwiązaniach, niż w strategii.
Dziękuję ci, Marcin.
Proszę bardzo.
Ale jeszcze nie wiesz za co. Chciałem Ci podziękować za to, że piękny zrobiłeś most do mojego kolejnego tematu, a mianowicie porażek.
Nie mam pojęcia o czym mówisz.
Ale kontynuując wątek. No jeszcze nie masz, bo jeszcze ci nie powiedziałem o czym.
Wiem, że chcesz o porażkach mówić.
Ale ty akurat ten temat poruszyłeś, więc możesz zacząć, bo kolejną naszą, słuchajcie, rundą w naszym podcast SZOŁY jest właśnie temat porażek. tego, co nie wychodziło i z racji tego, że ten wątek wplotłeś jedno słowo, to chciałem, żebyś zaczął właśnie ty. Powiedziałaś jakieś porażce, ale która była, która była taką najbardziej doskliwą i czego cię ona nauczyła?
Najbardziej traumatyczne to było, gdy mi padł biznes, już nie pamiętam nawet lata, to było między 13-15 lat temu, że mi padła firma, byłem na minusie, minus 250. Ale chodziło o timing, że Marcin nosił lat 15 temu. Niemniej był Marcinem z dzisiaj, dlatego ta kwota nawet na mnie się nie porusza dzisiaj. Wiem jak ją odpracować, odrobić itd. Ale wtedy to mnie tak przygniotło, ale to przygniecenie sprowadziło do parteru wszystkie moje przekonania, jakie miałem na temat biznesu. Czyli co miałem? Miałem piękne biuro, pracowników, typowe brendy, marki, których każdy z nas używa codziennie. Duże obroty, ale to nie się dało. Ja nie miałem pojęcia, że są różne modele prowadzenia biznesu, więc biznes jaki mam teraz jest skrajnością od poprzedniego biznesu. Jest bardzo lekki, bardzo marżowy, zyskowny, pozwalający founderom, czyli mi i mojej... Bardzo marżowy,
czyli to co mówiłem, czyli zaplanowałeś to wcześniej, wziąłeś z pierwszej historii na drugą.
Nie zaplanowałem, ja to w trakcie dowiadywałem się, widziałem czego nie chcę. I zadałem sobie pytanie, dobra, jak z tego główna wyjdę, jaką moją kompetencją. I wyszło mi wtedy, że kompetencją o nazwie sprzedaż. Czyli w tym momencie, jak mi to padło mocno, zacząłem się stawać, miałem taki cel, stać się najlepszym sprzedawcą na świecie. Takie wiecie, limes zmierza do, nigdy nie osiągnie, ale masz kierunek. Czyli zacząłem się uczyć sprzedaży. W sposób bezpośredni i konkretny. Czyli czytasz książkę, piszesz rozdział, ale wydarzasz to, co w tej książce mówią. Jak mówią, że dzwonisz, no to dzwonisz. Jak mówią, że idziesz na targi, to idziesz na targi. I to był ten mój moment przemiany. Gdybym teraz sobie zadał pytanie, czym osiągnę coś albo z czym wyjdę z jakiejś tam wtopy, to już nie będzie to słowo sprzedaż, to będzie kreatywne, niestandardowe działanie. Jak wszyscy ja jaję, to ja DM'ki. Wszyscy DM'ki, to ja jakieś inne roboty będę wymyślał. O to mi chodziło. Czego się z tego nauczyłem? Że sprzedaż jest najważniejsza. To jest też baną, każdy to zna. Jak nie masz tej krwi w krwiobiegu biznesowym, no to możesz sobie piękne contenty, rolki tworzyć, a tam nie ma krwi i umrzesz. Ty i twoi pracownicy.
Dzięki. Agata?
To jest ciekawe, bo jak słucham teraz nawet Marcina czy innych przedsiębiorców, którzy już są dużo więcej w biznesie niż ja, bo ja mam firmę od 2019 roku, więc jakby to nie jest długo. I nie mam takich porażek. Jak powiedziałeś teraz słowo porażka i tak od razu kurwa nie mam. Nie koduję też swojej historii wcześniej, że coś nazywałam porażką i jakiś projekt był poniżej kreski, poniżej kosztów. Na każdym projekcie, które do tej pory miały miejsce, zarobiłam. Ale myślę, że jeżeli miałabym powiedzieć o czymś, co jakby trochę mną potrząsnęło i spowodowało, że dzisiaj trochę inaczej podejmuję decyzję, to było brak pewności siebie w kontynuowaniu projektu. Otworzyłam Akademię Twórców Video, 3-miesięczny projekt, gdzie uczyłam ludzi zarabiać pieniądze na tworzeniu wideo. Zeszłam w ciążę, ta ciąża była z przygodami i po tej ciąży bałam się otworzyć drugą edycję, bo czułam, że nie sprzedam. Czyli gdzieś ta pewność moja totalnie została zachwiana, że ja już nie znajdę kolejnych 40 osób, które zapłacą mi po 7-8 tysięcy i nie zrobiłam tego kolejnego projektu. I dzisiaj z perspektywy czasu traktuję to jako największą lekcję taką biznesową, żeby mocniej w siebie wierzyć. Nawet jeżeli ludzie pytali, a pytali, ja nie czułam i nie otworzyłam tej kolejnej edycji. Dzisiaj z perspektywy czasu patrzę na to, że Jeśli ludzie pytają, a ty czujesz, że dostarczasz wartość, to rób to. A ja się wtedy bardzo mocno zawahałam, zmieniłam całkiem projekt. On też był nie do końca taki, jaki chciałam, chciałam, żeby był. Więc uważam, że to jest taki największy gdzieś tam taki mój fuck up, który popełniłam, że nie kontynuowałam projektu, mimo że wszyscy w niego bardzo wierzyli, ale nie tak jak ja.
Ale, bo jest to super ciekawe dla mnie, to jaka jest puenta tego w znaczeniu takim, czy uważasz, że Trzeba było to zrobić, czy uważasz, że właśnie dobrze, że posłuchałaś?
Trzeba było to zrobić. Po prostu trzeba było posłuchać wszystkich innych, a nie siebie wtedy.
A nie siebie, tak uważasz? Ciekawe.
A mi się właśnie wydaje, że posłuchałaś siebie i zrobiłaś to, czego było adekwatne.
W danym miejscu, w danym czasie. To jest właśnie bardzo ciekawe, ale właśnie dlatego ja pytam, jaka jest puenta, ale nie złośliwie, tylko totalnie. Chcę zrozumieć, jaka jest twoja interpretacja.
Stanął empatem i zrozumieniem.
Z dzisiejszą moją wiedzą.
Bo ja mam perspektywę taką, że być może tak miało być.
Tak miało być, tak. No i to jest, myślę, że taki największy pstryczek, który dostałam, że wtedy źle podjąłam decyzję. Oczywiście, na tantą Agatę, tak?
Ale teraz uważasz, że to była zła decyzja?
Tak.
A nie uważasz, że to właśnie teraz, że to była dobra decyzja wtedy?
Nie, bo gdybym tam kontynuowała projekt, to wiem, że byłabym już dużo dalej w tym konkretnym segmencie.
Nie możesz tego wiedzieć.
Czuję, że był, że wiem.
Ale na podstawie base on what, nie?
Trendu tego jak rynek dzisiaj wygląda.
Co się wydarzyło w konkurencji na przykład.
Tak, tak, no.
A nie widzieć tego, że miałaś, nie wiem, spokój mając Basa i tam się tym nie stresowałaś?
Nie, bo ten projekt, który wybrałam, nie cieszył mnie tak jak ten pierwszy, więc absolutnie dzisiaj wiem, że podjęłam po prostu złą decyzję.
I czemu chciałaś się wtedy ukarać takim wyborem?
Co?
Czemu chciałaś się takim wyborem ukarać wtedy?
Ojej, nie wiem, trudne pytania. Ale dziękuję Ci za nie.
Możemy poczekać taką jeszcze ciszą głęboką?
Nie, nie, idźmy dalej.
Grak. Aaa. Ja przynajmniej takie wątki teraz nie miałem.
Ja będę miał też trudne pytania do Ciebie. Możesz zastanowić się, bo to oczywiście nie zostanie bez odpowiedzi, Marcinie.
Spokojnie.
Ty teraz palcami tutaj będziesz rozmawiał?
Psz, psz, psz. Lucky Luke.
Fajnie, fajnie.
Pomyślałem, że oni nie wiedzą, kim jest Lucky Luke.
Ja akurat wiem. Ja nie.
Ja się nie pomyślałem, ale rozumiem.
Żyje chłopcem, ja nie wiem.
Fajnie narysowany był. Cowboy taki. Dla tych wszystkich, co słuchają i oglądają i też nie wiedzą. Kim był Lucky Luke? Odpowiedziając na to pytanie, jak powiedziałeś, że nie miałeś porażki, to pomyślałem, a ja nie wiem, co wybrać. I to naprawdę nie jest jakieś tam granie pod publiczkę.
Wybierz najgrubszą. Ja weźmę najgrubszą moją. Najgrubszą pokaż. Naprawdę bolesną dla ciebie wtedy, gdy to się zadziało. Nie chodzi tutaj o kwotę, to jest timing tego bólu.
Ale to źle, że ktoś nie ma porażek na przykład?
Nie, nie, nie.
Ale ja jestem w tym samym teamie, zaraz odbijemy się.
To nie chodzi o to, że to jest złe. Ja też nie uważam, że to jest dobre. Ja bym powiedział, że to zależy. I jeżeli patrzę na niektóre te porażki, jeżeli wtedy bym je nazwał porażkami, dzisiaj bym powiedział, Może lekcja. I naprawdę trudno jest mi wybrać. Mogę wymienić rzeczy może, jakie zrobiłem różne, które nie poszły, a wy mi powiecie, o której mogę wam opowiedzieć. Możemy zrobić tak... Co najbardziej mnie bolało?
No i czy się pozbyłeś tego bólu, czy masz skórę twardszą na przykład po takim doświadczeniu?
Wydaje mi się, że wspólnym mianownikiem moich niektórych, moich porażek w biznesie była naiwność moja, jeżeli chodzi o zaufanie ludziom. Jednocześnie było to też źródło moich największych sukcesów. Dlatego trudno powiedzieć, czy to jest złe, czy dobre. I teraz przykładami takich sytuacji było pierwszym, prowadziłem sam firmę, ona się bardzo dobrze rozwijała, spotkałem dwóch gości, którzy prowadzili firmę podobną. Ja prowadziłem agencję internetową, a oni BTL-ową. I myślę sobie, no tak, jeden plus jeden równa się trzy, podziałajmy razem. Ale nie wiedziałem, że to tak nie działa jak na papierze, to w rzeczywistości, że różnice osobowości są bardzo ważne, że jakby nie będzie efektu skali z tego. I można powiedzieć, że Podejrzewam, że gdybym wtedy dalej prowadził swój biznes, tak jak go prowadziłem w 2009 roku, to byłbym dzisiaj potencjalnie gdzie indziej, ale nie wiadomo. Dlatego, że tamto się dla mnie wyczerpało. Czegoś mi było trzeba, żeby wejść we współkę z kimś i dowiedzieć się na własnej skórze, jak to jest mieć wspólników. Niczego złego nie mówiąc o nich. Nie może być dwóch liderów w jednej firmie, to nie działa. I też niektóre rzeczy na papierze, na przykład, że jak dwie firmy robią podobne usługi, to będą komplementarnie się wymieniać klientami, to też niekoniecznie jest prawda. Dużo się na tym nauczyłem. Czy to była bardzo bolesna porażka? Nie, ale jak patrzę wstecz, to była pierwsza porażka. Druga porażka to było jak próbowałem, zobaczyłem, że tamto jest niepowodzeniem i zacząłem robić kilka projektów naraz, żeby odwrócić uwagę od problemu, który mam przed sobą. Ludzie często to robią. Czyli w tym biznesie tak średnio mi szło, nie czułem się do końca u siebie, więc zacząłem robić inne biznesy na boku. Oczywiście jak robisz trzy rzeczy na raz to chyba, że jesteś Sołowowem albo Elonem Muskiem to możesz robić przy pewnej kapitalizacji, ale jak jesteś sobie Gregiem, który ma tam tu trzy miliony obrotu, a tu nie wiem zainwestował 200 tysięcy no to, to umówmy się, że to jest niby dywersyfikacja, to jest ucieczka. No i wtedy m.in. odpaliłem e-commerce z akcesoriami wewnętrznymi, kumplami. To było bardzo ciekawe. Być może jakbym tam utrzymał trochę większą konsekwencję, byśmy byli też gdzie indziej, bo konkurenci są w niezłym miejscu. Sprzedałem ten biznes. Porażka? Nie wiem, jak na włożony czas, pewna. I takich biznesów wtedy odpaliłem kilka. I sobie siedziałem na kilku koniach, żaden z nich nigdzie nie jechał, a ja byłem ciągle zachytany. Wiecie jak to wygląda, żonglowanie piętnastoma tematami, ucieczka znowu, zmęczenie. Dużo wyzwań. Czy to była porażka? Tak, bo jeden z tych biznesów to nadal jest teraz, widziałem, jeszcze jest w likwidacji i jeszcze do nas teraz coś wróciło po siedmiu latach z przeszłości. Drugi sprzedaliśmy, no za tam dwa razy więcej niż zainwestowaliśmy w to, ale to ile nocy w to zakopałem, w ten biznes e-commerce'owy, to moje. Z tej agencji na końcu wyszliśmy w bardzo egzotycznych warunkach i inwestor, który wszedł, nie zapłacił mi ponad miliona złotych za udziały i nie udało mi się tego wyegzekwować, bo była to spółka z Cypru. Ale czy to była porażka? Nie. Ten splot okoliczności w latach 2011-2013 się doprowadził do największej zmiany w moim życiu, do tego, co zacząłem robić potem, co robię teraz i co jest, co bazuje na największych zasobach, które zbudowałem przez pierwsze 10 ponad lat, plus wtedy ten coaching wszedłem I wyszedłem z odpowiedzią na to, co ja chcę robić. I od tamtej pory nie miałem takiego zawahania. Nauczyłem się też koncentrować. Pytanie zatem, czy to była porażka? Czy to była lekcja? I jak patrzę na to z przeszłości, było to mega trudne. No bo patrząc tam, można powiedzieć, kurde, gość się łapie tylu rzeczy, żadna z nich w sumie nie poleciała. Czy to dobre, czy złe? A potem myślę... Ale jakie lekcje wziąłem dla siebie, jak nauczyłem się robić rzeczy po swojemu? Bezcenno. No i później pewnie jeszcze jakieś głupie rzeczy też zrobiłem, ale już na nich nie będę mówił. Te kilka pokazują paradoks tego, że czasem to co jest porażką jest nam potrzebne w danym momencie, w danym czasie. I kluczowe jest wyciągnąć z tego wnioski. Znowu brzmi to super tanio, ale naprawdę, tak jak powiedziałeś o tym wyciąganiu wniosku, co byś zrobił inaczej teraz. Najgorsze, co możemy zrobić, debilem jest ten, kto powtarza te same błędy. To już trzeba być naprawdę, jakby mieć problem z krytycznym myśleniem, być może ze zwolnieniem do tego, żeby się przyjrzeć samemu sobie. z korzystaniem z perspektywy i to jest największa głupota, jaką można zrobić. Błąd? Normalna rzecz. Błąd powtórzony dwa razy? Może. Ale trzeci raz, no to to już jest do kasacji. W sensie, okej, może idź na etat lub co innego, już nie prowadź biznesu.
Ja bym jeszcze pociągnął ten wątek, że wiele jest mitów na temat oceny porażki. Mówi się, że porażka jest dobra. Głównoprawda. Porażka jest porażką w topę. Umiejętność wyciągnięcia z tego właściwych wniosków jest turbo kompetencją. Bo ktoś mówi, okej, już wiem czego nie robić, ale to nie jest równoznaczne z tym, że wiesz co robić. I to nie jest tak, że są tylko dwa rozwiązania. Zrobiłem tak, zrobię odwrotnie. Strategia robienia odwrotnie jest spoko na poziomie walidowania nowej ścieżki, a nie jest gwarantem tego, że zrobię odwrotnie i mi wyjdzie.
Co więcej, powiedziałbym, że... Zobacz, ty kończysz
ładnie swoje zdania teraz, nie?
Zgodzę się z tym, co mówisz w stu procentach. W tym znaczeniu, że chodzi o to, żeby... że jeszcze ważniejsza do analizy porażki jest analiza sukcesu. Ale taka szczera.
Rozmocnienie tego, co działa.
Jest to bardzo trudne. Nie, bo czasem trzeba rozebrać sukces na kawałki, bo nie wiesz, co powielać. Dlatego, że jakby zazwyczaj to jest tak zwany lala-paluza efekt, o którym mówił założyciel Berkshire Hathaway, Charlie Munger. Czyli, że jest kilka czynników, które się składają na to, że coś naprawdę dobrze działa, na sukces biznesowy. To nie jest to, że masz tylko dobry produkt. Musisz mieć dobry produkt, dobry czas, dobre umiejętności komunikacyjne i tak dalej. I teraz rozpakowanie tych czynników na kawałki, żeby wyciągnąć z tego dobry wniosek, co ja naprawdę umiem robić ponadprzeciętnie dobrze, żeby powielić to. I dlatego tak mało jest seryjnych przedsiębiorców takich naprawdę, a nie, że ktoś zarobił sto banik i potem się bawi w inwestora, ale już nie zbudował niczego od zero. I tu o to chodzi, czyli analiza sukcesu też jest bardzo ważnym elementem, wyciągnięcie wniosku, Na czym ja mogę zbudować... I
to bym podał teraz piłkę do Agaty, bo mam taką hipotezę, że pewnie mnóstwo twoich klientów, którzy mają sukcesy, w pewnym momencie mówi, nie wiem co robić, a ty mówisz im, rób to, co do tej pory działało, bo to działa, czemu szukasz czegoś innego, bo w pewnym momencie nam się wydaje, że musimy inne strategie szukać, nie? Też to widzicie często? Tak masz u siebie? że oni są... Przecież pokojne rozwiązania. Ty pokazujesz im, ale działa robienie wideo, działa robienie rolek, ale przestałeś robić rolkę
po... Bo coś jest nudne.
Tak, bo nuda, nuda, po prostu stagnacja, nie? I szukamy nowych rozwiązań, a one nie istnieją często.
Bo trzeba wrócić do punktu pierwszego.
Po prostu trzeba robić te, które robiliśmy, ale ulepszać je po prostu.
No i wtedy trzeba znaleźć sobie w życiu coś innego poza pracą. I nagle się okazuje... Bękarstwo. Nie, serio. I to jest na przykład to, czego ja doświadczam z wieloma klientami, z którymi pracuje, że oni mają duże biznesy, jakby nie mają problemów z pieniędzmi, z tymi walizkami, mają biznesy, ale 98% być może ich uwagi jest czasem skoncentrowane tylko na biznesie. To jest centrum ich tożsamości, centrum świata i przebudowanie tego modelu też jest ogromną umiejętnością i drogą do tego.
Niepełnosprawnie później, że nie potrafią rozmawiać, nie potrafią być w innym miejscu, nie potrafią odpoczywać.
Tak bywa.
Pewnie się to zgadza. Polecieliśmy bardzo fajnie, ale teraz taka refleksja.
Ty jeszcze nie powiedziałeś o swojej.
Tak, ja o swojej porażce. Ja myślę podobnie jak ty, ale słuchając Grega teraz, mam taką autorefleksję, że ja może tych rzeczy nie brałem jako porażki, tylko jako lekcje. I ja nie mam takiej porażki typu jak Marcin, która była taką dość, można powiedzieć, intensywną porażką.
Znaczy, jest porażka i później jest lekcja z porażki, więc są to dwie rzeczy jednocześnie. Więc jak masz lekcję, czy coś ci nie wyszło, to miałeś porażkę.
Jaką macie definicję porażki, a jaką lekcję?
No właśnie, bo to jest ciekawe do rozgraniczenia.
Najlepiej jest porażka, z której wyciągasz lekcję, nieodwrotnie.
Albo lekcja może być od razu porażką.
Rozumiem, że porażka jest czymś…
Z czym jest porażka w takim razie?
Osiągnąłeś coś innego niż zakładane…
I mega nie wyszło, straciłeś…
Ale co, czy mega nie wyszło? To musisz być 100 tysięcy pod minusem, czy możesz być na przykład…
Ja na to patrzę, w którym momencie pojawia się u mnie fizyczny, fizjologiczny ból, nie? Czyli jak ja nie miałem nic, czyli jestem jeszcze niżej finansowo i z każdej strony ci chcę ugryźć kawałek nogi, nie?
To to jest kończąca porażka? Mówię o moim próbu bólu.
Ale znowu, dzięki temu doświadczeniu nabrałem tak grubej skóry, która pozwoliła mi, chodząc już w bycie twórcą internetowym, czy to YouTube'owym szczególnie, dała mi totalną odporność na komentarze ludzi. Czyli to jest coś, co paraliżuje innych twórców. Ja mam totalnie na to wyrąbane. I wręcz psychopatycznie wyrąbane, nie? Byłem gdzieś na treningu interpersonalnym i prowadzący się zdziwili, że ja, mi się złość i gniew nie odpala w ogóle. On mi się odpala znacznie wyżej niż normalcowi, nie? Bo jak wystawiłeś się na ekspozycję bardzo mocno i przyrobiłeś różne tematy, no to masz ten super power, że od ciebie te kule się odbijają. Ktoś patrzy z boku i wdziwi się, że ty stoisz i uśmiechasz się. A ciebie nawet to nie drasnęło. I to jest kompetencja, którą dobyłeś w wyniku tej drogi bardzo bolesnej.
Każdy ma swoją definicję.
Tak, tak, tak.
To jest ciekawe.
Ja w ogóle widzę taką jedną hipotezę u siebie, że ja nie miałem takiej sytuacji nigdy jak ty. A minęło w tym roku, 15 roku. Ale poczekaj, zaraz powiem ci dlaczego. Właśnie nie do końca. Bo ja, przez to, że 15 lat pracuję, robię różne rzeczy. Przecież to e-commerce, marketing, ale ogólnie wszystko się obracało po danym środowisku. Moje ciało działa tak, też to przerobiłem w psychoterapii, że jestem Bardzo bezpieczny. W sensie, że ja gram w taką grę bardzo bezpieczną, longtermową, całe życie. Dla mnie najważniejsze jest zabezpieczenie w głowie na zasadzie 5 lat do przodu mogę żyć, jakbym przestał pracować. I zawsze starałem się w to grać, od samego początku. Przez co ciężko byłoby mi, w sensie, osiągnąć taką spektakularną porażkę, bo ja nigdy nie wejdę all-in. Ja wejdę 5% na test.
Ale to super, nie ma to nic złego.
Wiem, ale z tego się może brać mój brak porażki. Tak, może Agata u ciebie?
Też podobnie.
Podobnie, okej. Bo może się też brać to z tego, nie? W sensie z ludzi, którzy lubią mega ryzykować, wchodzić na wszystko. Albo dużo wygrasz, albo dużo przegrasz. A dla mnie wszystko, co jest spekulacją, co nie da się przeanalizować, uciekam od tego, nie?
Przez to mniej wygrywam. Ok, dla mnie definicją sukcesu jest... dla mnie sukces równa się wolność, nie? Czyli czy jestem w swoim życiu wolny na każdym obszarze. Nie chodzi tylko o finanse. Finanse są fajne, bo masz wolność finansową, więc idziesz do sklepu, kupujesz co chcesz, masz bezpiecznie przyszłość dzieci i w ogóle, nie? Ale czy jesteś wolny od swoich schematów? Czy czujesz się więźniem swojego biznesu, czy panem swojego biznesu? Czy czujesz się więźniem kalendarza, czy ty nim kierujesz, czy w ogóle go nie masz, nie? Więc ja się skupiam na tym. Moją nadrzędną wartością jest wolność i się kieruję przeżycie tym, czy to mi daje wolność. Czy jak wejdę w ten biznes, to mnie to pochłonie na 3, 4, 5 lat i tak mówię, nie dzięki, więc wybieram świadomie, że nie chcę być prezesem korporacji, bo to nie jest moja ścieżka. A wracamy do tego, co było wcześniej, czyli adekwatności tego, co wybieram, czy to jest dopasowane do mnie. Czyli ja sobie zbadałem, jak miałem 30 osób na pokładzie, Byłem prawie że najmłodszy w firmie, to nie było dla mnie okej. Ale nauczyłem się sobie tego, że ja nie mam kompetencji, profilu i predyspozycji, żeby zarządzać dużą grupą. Ale zarządzanie już snajperami, wysoka specjalizacja, to jest jak najbardziej moje. Możemy się przygrupować, robić różne tematy w różnych miejscach i szybko tę zmianę wprowadzić.
Znaczy, ja myślę, że ta wolność, stałam też taką hipotezą, przepływa przez wszystkich.
Naszych, którzy nie.
Tych osób, które siedzą tutaj.
Nie znam wszystkich was tutaj, żeby co powiedzieć.
Ja zdrając was wszystkich, tak mogę stwierdzić.
No, wydaje mi się, że ta, że wolność jest też, nie wiem, czy jest sens się pchać w filozofię.
Bo wchodzimy w wątek.
Ale to jest trudny temat.
To dobre zejście kończące.
Ja po prostu uważam, że wolność jest iluzją. I to jest moja teza filozoficzna. Czyli można powiedzieć, że do niej dążę, ale nie można jej osiągnąć. W pełni. Z wielu powodów.
Totalnie. Zmierzasz do tego wykresiku, ale może być bliżej.
Ale podejmujesz pewne decyzje, które cię od niej oddalają. Na przykład jesteś ojcem. To cię oddala od wolności. Sto procent. To jest jakby, nie wartościując, tylko jeżeli mówimy o wolności, to jakiekolwiek związki, wiesz, nicze i klimaty, to jakikolwiek związek z czymkolwiek zaburza twoją wartość, zatem podjęłaś decyzję...
Moje związanie z wolnością jest moją niewolą, prawda? Co stoisz, te wątki i tak dalej?
Chodzi mi o to, że każdy z
nas ma jakąś koncepcję samego siebie i będzie jej bronić, ale czasem ona jest daleko od rzeczywistości, bo podejmujemy działania sprzeczne. I po prostu tyle chciałem powiedzieć, bo uważam, że to może być punkt odbicia do refleksji dla każdego, kto słucha na zasadzie jakie mam przekonanie kim jestem, jak w rzeczywistości to wygląda i jak moje decyzje idą w linii tego, co deklaruję jako moją wartość. Bo bez challenge'u, powiedziałem o tym byciu ojcem, ale jakby ja jestem też ojcem i nie żałuję, ale jeżeli bym powiedział, że wolność jest moją pierwszą tą, to bym powiedział, to jest porażka, to jest zła decyzja na drodze do wolności, bo bycie rodzicem i ta odpowiedzialność na 18 lat, to jest antyteza wolności.
Tylko 18?
No przyjmijmy 18 lat.
Moi drodzy, taki kontakt z nimi zawarłem.
Nie chciałem w to wchodzić głęboko, bo akurat tak się składa, że studiowałem filozofię, więc ja nie będę...
A ja zawaliłem dwa razy egzamin z filozofii na polonizm i na socjologii.
A tak chwaląc się w pełni, to nie tylko była filozofia, bo to była filozofia, doradztwo i komunikacja w biznesie oraz coaching.
Nie chwaląc się, pochwaliłem się.
Nie ma tak długiej wizytówki, które by twój tytuł zamieścił.
Zadamy, czy masz Oskar dalej.
Ja tak naprawdę nie mam za wiele. Mam 8 minut czasu.
Przez 8 minut wiesz, ile DM'ów można wysłać.
A jeszcze filmów nagrać?
Ja bym chciał zrobić takie podsumowanie trochę. Podsumowanie tej rozmowy. Myślę, że możemy dać każdemu z was takie półtorej, minuty, dwie.
Ale ramy załóż. Ja będę gadać o jednym Greco drugim, a Marcin o trzecim.
Ja wiem co. To jest w ogóle fajne, uważam.
Pytanie na ostatnią rundę, każdy ma minutę i idziemy dalej.
Nie, pytania już były. Każdy z was się sobie tutaj siedzi i rozmawia. Minęły dwie godziny. Mieliśmy różne tutaj emocje góra-dół w tej rozmowie, co jest bardzo fajne, bo też taką dyskusję lekko burzliwą jest łatwiej przeprowadzić w grupie. I zastanawiam się, i zacznę sobie od Grega akurat, bo sam ten wątek tutaj poruszyłeś się w rozmowie, że miałeś tu jakieś refleksje a propos różnych rzeczy, które rozmawialiśmy i powiedz mi, Tak jak słuchacze dzisiaj, chcę żeby pod tym odcinkiem, teraz mamy call to action mocne, żebyście napisali w ogóle, co wy dzisiaj z tego wynosicie. Czy było jakieś jedno zdanie, może jakieś jedno słowo, a może coś co zostało obalone w waszej głowie w kontrze tego, że każdy z nas ma trochę inne zdanie w niektórych tematach. Więc wy napiszcie w komentarzu, co jest dla was i co wynosicie z tego odcinka. A wy powiedzcie, co wy wynosicie... Za ogólne? Możemy zmienić.
Ja myślę, że w komentarzach ludzie będą mówili, ale fajnie powiedział.
Jedna myśl, która z tobą zostaje dziś.
A tak naprawdę to nie ma żadnego znaczenia, bo my mówimy swoją prawdę, cała nasza T4, to u nas działa, u nas się sprawdziło, więc kontrowanie...
Ja bym powiedział, czego zabrakło.
Czego zabrakło w tym odcinku?
A co było na miniaturze i clickbaitowej tytule?
Nie, na pewno nawet nie, po prostu czego chciałbyś się dowiedzieć więcej od tych osób? Zrzuć się na kolejny odcinek, on jest płatny za paywallem. I spotkamy się jeszcze raz, jeżeli zapłacisz.
Okej, fajnie.
Możemy się spotkać jeszcze raz. Zobaczymy, ile się znajdzie w walizce.
Tutaj poniżej będzie link do Bajkow i Tułomany Marcin Osman.
Miał być milion, ale było setysięcy.
Bez Paragonu.
Czyli jakie było pytanie? Oni odliczają to jako daną wiznę, więc może być bez Paragonu, bo oni to...
Co każdy z was, co wam dzisiejsza rozmowa dała w naszej czwórce jako refleksję, otworzyła na jakiś aspekt? I gdy Grego o tym wspomniałaś, od tego dnia zaczyna się ten temat.
Znaczy ja mam po prostu temat, który sabotuje, zgodnie z tym, co mówi Marcin, a który się wiąże z jego działalnością i który poruszałem w wielu podcastach już, a w rozmowach prywatnych z niektórymi osobami pewnie poruszałem już... Niektóre tematy z niektórymi
osobami w niektórych miejscach.
10 lat temu już poruszałem. I to mi odpaliło tę bramkę znowu, kiedy mówiliście o przedsprzedaży, której jestem wielkim orędownikiem i nawet sobie uświadomiłem, że kiedyś jeszcze ją prowadziłem, a coś mnie powstrzymuje. Mianowicie jest projekt, który uważam, że jest czas, żebym go przedsprzedał, bo może to będzie wreszcie dla mnie kop w dupę, żeby go zrealizować, a mianowicie napisanie książki, której koncept już mam od dawna, już 15 razem o tym mówiłem i z jakiegoś powodu tego nie robię. I można znaleźć do tego filozoficzne powody, i różne przyczyny, ale mógłbym przetestować to właśnie korzystając z tego narzędzia, o którym mówiliśmy. I to dla mnie była duża inspiracja. Po to, że właśnie to mnie naładowało takim myśleniem, przecież już to było, już kiedyś się korzystałeś z tego narzędzia. Masz do tego zasoby i z jakiegoś powodu sabotujesz to, wracając do tam analizy transakcyjnej i różnych elementów, które nas blokują. W związku z tym biorę dla siebie taki egoistyczny impuls z tego fragmentu. Pomijając to, że bardzo przyjemnie mi się z wami siedziało, rozmawiało i uważam, że dużo mądrych rzeczy z waszych ust padło, które mnie pociągnęły do przodu.
A jeśli ty tego presela nie zrobisz w ciągu kolejnej doby, to zapraszam cię na spotkanie z moją wspólniczką, która pracuje z naszymi typowymi klientami na poziomie ich wyobrażeń o tym, jak książka może wyglądać i jakie oni mają przekonania na temat całego procesu.
I Marcin w nurcie od razu.
I tutaj już sprawdzicie produkt, nie? Super. Marcin, co ty się nauczyłeś?
A ty, Marcin, z tej rozmowy po
prostu masz lida, tak?
Mój komentarz jest taki, że dzisiaj mówiliśmy 99% o strategii. Twarde rzeczy, spoko, nie? Strategia, biznes, sprzedaż. Ale to, czemu to ludziom nie wychodzi albo wychodzi, to tak naprawdę jest ich głowa, ich dusza, ich serce, taka druga część tego biznesu.
Brak działania.
Brak działania z czego wynika? Z głowy.
Nie jestem głodny.
ale może wynika właśnie nie z głowy, czy nie z logiki, tylko z mechanizmów programów, które masz w sobie, które powodują, że tego nie robisz. I nie chodzi o to, że przyrzucasz na te schematy, czy programy, czy wyzwania powód nierobienia, ale on gdzieś tam jest. I to jest pytanie, czy potrafimy szybko się zdiagnozować i odciąć od tego problemu i iść dalej. Czy właśnie trzeba się na dłużej zatrzymać, żeby pokminić, czemu Agata tego projektu drugiego nie robiła w timingu, który właśnie powiedziała wcześniej, nie? Bo tam coś było. Nawet widziałem jej w spojrzeniu, że coś tam było, nie? Gdybyśmy w to poszli głębiej, byśmy nawet płakali pewnie tym.
Pewnie tak. Dlatego nie chciałam.
Tak! Więc mówię w moim komentarzu to, że spoko, to jest pierwsza część tego nagrania.
A druga... Za paywallem?
My zapłacimy, Oskar.
Druga mogą być taka, żeby właśnie pójść w tematy... Hashtag psychologiczne, hashtag... Jakie pieniędze
są tutaj w walizce?
Różnie ludzie reagują na stres, o nie i humorem. Niech będzie. Więc na to bym też uwagę zwrócił. Czyli powodem mojego sukcesu, ale też mojej porażki, Było brak zrozumienia mechanizm, który kierują mną jako człowiekiem, znaczy w ogóle jako ludźmi i mną jako Marcinem. Więc to jest moje przesłanie w tym odcinku.
Przesłanie. A co wyciągnąłeś z rozmowy z słuchaczami, z naszymi dzisiejszymi gośćmi dla ciebie, dla siebie?
Że ciekawe jest dla mnie pracowanie z klientami takich jak Agata, ale nie w temacie marketingu, tylko właśnie tych głębszych tematów, z którymi ona się zatrzymała, że to mnie intryguje i ekscytuje bardzo. A to jest jakby temat moich nowych biznesów.
Ale co?
Spokojnie.
Ja w ogóle nie rozumiem jakby tego, co powiedziałeś teraz, ale do tego dojdziemy. To jest moje podsumowanie, nie? Ja też mam takie podsumowanie i myślę, że wiele osób teraz słuchając nas czy oglądając będzie miało podobnie, przynajmniej z tego rocznika, który ja jestem, czy ty Oskar. Dlatego, że słuchając dzisiaj z kąt seniorski, tak to nazwaliśmy na początku, czyli Grega i Marcina, widzę jak dużą i szeroką można mieć perspektywę. Ja działając dość krótkość statystycznie, no krótko versus wy, widzę wiele rzeczy bardzo, tak wiecie, ma być tak i koniec. A wy już, widać z bagażem olbrzymiego doświadczenia, wielu projektów za wami, widzicie te same sytuacje totalnie inaczej niż ja. I mi to tak dzisiaj w ogóle głowy otworzyło, w ogóle wymaga za to dziękuję. żeby na te same rzeczy poglądać totalnie z innej perspektywy. Ja kompletnie nie jestem strategiem. W ogóle się nie czuję osobą, która jest jakimś wizjonerem. Ja jestem osobą, która ma narzędzia i jadę jak czołg. Ja dojadę, dopóki nie zrobię. I dzisiaj właśnie po tej rozmowie i też kontrując te wszystkie myśli, kurczę, mega mi się głowa otwiera właśnie, że jest wiele dróg. Jest wiele dróg, które mogą nas doprowadzić do tego samego celu i mega ważne jest to, którą wybierzesz, ale żeby się nie zamykać.
Mnie się wydaje, że tak, to co powiedziałaś, jako puenta mentalna też dla widzów i słuchaczy, że uważam, że i tak czołg wygra ze strategiem. Czyli dlatego, że filozofia bez działania jest tylko próżnią. A działanie może być bolesne i możesz stracić czas waląc w ścianę i podejmując wiele prób, z których wiele będzie nieudanych i cię to będzie więcej kosztowało, ale przynajmniej gdzieś dojdziesz. A będąc strategiem, filozofem bez działania, czyli skrajnie odwrotna taktyka, nic nie zrobisz. W związku z tym możesz być najmądrzejszy, ale nie jest to w ogóle sprawdzone w rzeczywistości. Wiesz, też myślę, że taka refleksja zwrotna dla wszystkich, co słuchają, mówią, kurczę, takie tutaj mądrości czy jakieś filozofie, ale działanie to podstawa.
A jednocześnie ten czołg idąc, on wygra ten, ale pytanie, jakim kosztem własnym to robi? Bo skupiamy się na osiągnięciu celu. Okej, dobra, czołg wygrywa, ale jaki jest koszt tego czołgu?
Tej jazdy.
Tej jazdy. I to wie tylko sam czołgista. Jaka jest cena? Trzeba cenę płacić, trzeba się poświęcić. Totalnie nieprawda. Można wybrać inne drogi, które mają znacznie niższy koszt dla czołgu.
No i to jest właśnie piękne i wynoszę to, że są naprawdę różne drogi. Oskar, też się podzielisz?
Ja mam dużo rzeczy, o których bym chciał powiedzieć. Mam jeszcze kilka minut. Pierwsza rzecz, którą ja dostrzegam ostatnio w ogóle i dzisiaj ona naprawdę uważam, że w sposób przypadkowy się wydarzyła. Albowiem tak jak buduję z tą swoją społeczność tam dla właścicieli e-commerce, dzisiaj razem łączymy mastermindy i w tej drugiej edycji zauważyłem coś, co powstało dopiero w drugiej, a mianowicie mamy tam około 40-50 osób. I w procesie aplikacyjnym, jak rozmawiałem z tymi ludźmi, oni dołączali, to jak te wszystkie osoby dołączyły i spojrzałem na tą listę, to uświadomiłem sobie, że mamy ten świat podzielony na pół. W sensie, są u nas osoby, które od 0 do 80 milionów w 4 lata, są takie przypadki, 24 lat, na przykład jeden, a są u nas osoby, które są po 15-20 lat w biznesie, które prowadzą organicznie np. ten e-commerce 12 lat i Jak to spojrzałem i mieliśmy pierwszą rozmowę, zobaczyłem, jak dużo te dwa światy mogą w ogóle sobie dać i jak piękne jest to, że one się w ogóle łączą. Że tu mamy bagaż doświadczenia, tu mamy jakieś, nie wiem, growth hacki, nowe strategie, bycie czołgistą i to jest coś, co wtedy mi się w głowie, to było tydzień temu dosłownie, pojawiło i wywołało taką, taki uśmiech na twarzy. I dzisiaj na tej rozmowie, jak dobierałem gości, to nie dobierałem ich datą urodzenia, na serio. I też nie dobierałem was, tośmy tak siedli. Po prostu się tak wydarzyło energetycznie, że jesteśmy przecięci na pół. I to jest w ogóle coś, co ze mną zostaje. I ciekawe, że znowu w moim życiu się wydarzyła taka rzecz, że mamy podzielenie na pół i myślę, że... Chciałbym, żeby ludzie więcej z tych dwóch pokoleń sobie rozmawiali i wymieniali się doświadczeniami, bo naprawdę z tego może wyjść duża wartość dodana, a nigdy o tym w ten sposób nie myślałem. Taka jest moja refleksja. A druga jest taka, że cieszę się na koniec dnia, że udało się ten podcast przeprowadzić w formule, w jakiej on powstał.
Szybko powstał, powiedz.
Tak, on w ogóle, to też jest szok i niedowierzanie.
W ciągu miesiąca, nie?
W ciągu miesiąca, zgranie dat.
Nawet cola zrobiliśmy wcześniej.
Tak, to była jakaś abstrakcja.
Dzięki za tę inicjatywę w ogóle, bo to wiesz, to by się nie wydarzyło, gdyby nie ty.
Miziu, Miziu, dziękujemy.
I też ważne jest to, że jakby to jest ten podcast, w jakimś tam stopniu była to inspiracja podcastu Stevena, którego uwielbiam, jest moją inspiracją.
W sensie totalnie inaczej, czyli lepiej.
Ale gdzieś tam, żeby nie było, że zaraz kopia, kopia, kopia.
Inspiracja. Przyznałeś się. Jesteś zaliczony.
Jak ktoś dotrzał do samego końca, to to usłyszał.
Ja robię u siebie w podcastie też coś takiego, że jeżeli oglądasz albo słuchasz nas właśnie w tym momencie, czyli prawie dwie godziny, to też coś w tobie się tutaj zapaliło, że faktycznie jesteś z nami tak długo. Napisz w komentarzu, kto dotrwał do tej drugiej godziny. Ja robię często takie właśnie statystykę, badam, kto tak długo ogląda nas.
A ja wtedy po zamknięciu mówię, Jeszcze jedna rzecz, kod rabatowy OSM Power, brzmi tak, nie? I o to jest słodkie, nie boi... Uła, okej, cieszę się, że dobrudnąłem do końca.
O, macie teraz blok sprzedażowy po 15 sekund, każdy z was może wrzucić ofertę.
Nie, nie trzeba chyba. Opiszesz nas w odcinku.
Nie, mi się to podobało i trochę to otwiera moim zdaniem w mojej przynajmniej głowie. perspektywę rozmów, bo też taką stawiam sobie w głowie od jakiegoś czasu hipotezę, że tych podcastów powstaje tyle, w których rozmawiają dwie osoby, tu pan pyta, tu ma poprawne odpowiedzi, jakby cały czas jest ten sam format dyskusji, a w tym formacie takim, gdzie mamy więcej osób, jest to możliwe, że jest to ciekawsze. Jeśli wam się to podobało, to po prostu dajcie znać w komentarzu, bo ja bym chciał robić tego więcej, bo czuję inne emocje. Nie chcę robić podcastów z NRMW.
Przypomniało mi się coś, bo ja lubię, jak prowadzę podcasty, to lubię rozmawiać z ludźmi.
Niektórzy odbiorcy...
Ale właśnie okazuje się, że to nie. Że moi słuchacze, niektórzy mówią, że to jest złe. Bo uważają, że jedyną skuteczną formą jest wywiad. Ja interpretuję to tak, że ja mam zaskoczenie. Uwaga! I teraz tak. Prowadzący zaprosił takiego gościa i potem przerywa i pierdoli te swoje kocopoły. I ja tak mówię... Aha... Takie mam komentarze.
To jest piękne.
Gdyby nie prowadzący się nie wtrącał i nie przerywał gościowi. Niesamowite. Jak chcesz maszynę do zadawania pytań, to wciśnij guzik numer jeden.
A ja uważam, że w przypadku tutaj tych wszystkich podcastów... Ty nagrywasz jeszcze podcast, czy nie? Czy ty robisz tylko filmy na YouTubie?
Ja już nic nie robię.
Nie, ale nagrywasz, czy nie?
Za każdego mojego odcinka wideo jest podcast. Tak, jest kilkaset odcinków.
Czyli wszyscy nagrywamy cały czas stale podcasty. Tego nie zweryfikowałem, więc wybacz Marcinie. I chodzi mi o to, że ja uważam, że to jest mega duża wartość, jak przerywa się i nagrywa z kimś podcast i daje się swój punkt widzenia, swoje case studies, swoje jakieś oderwanie od
prowadzącego, na pewno lepiej się bawi.
A jednocześnie chętnie kupiłbym appkę, która pozwoli mi, nie wiem, za 10 dolców wyłączać prowadzącego w podcaście, bo zdarza mi się słuchać podcastu, gdzie mnie wkusza prowadzący, a jestem tam dla gościa. Czyli wpadam po serczu na przykład, nie wiem, po hasle Grek na przykład, Ty mnie interesujesz od Oskara, ale nie Oskar. Czy odwrotnie, nie?
Ale nie wiem, o co chodzi, bo jak ja słuchałem u Leksa Friedmana tego, Marka Zuckerberga, nie mogłem tego słuchać. Ja nie mogę słuchać Leksa Friedmana. Ten gość to jest jakiś bot. Po prostu nie mogę słuchać tego podcastu, mimo że miliony ludzi go lubią, ale mnie totalnie nie pasuje i nie byłem w stanie tego przesłuchać, mimo że interesował mnie Zuckerberg, więc rozumiem to.
Chętnie bym tak gdzieś kupił.
Ciekawe w ogóle, już takie same call to action, piąte z rzędu, co powoduje akurat, że ktoś słucha, słuchacie mnie, Grega, Marcina czy Agatę, jakby, czy to jest kwestia... Też ich, w sensie. Tak, czy to jest kwestia intonacji głosu, czy doboru gości, jakby co powoduje, że słuchacie danej osoby. Zawsze mnie to ciekawe.
Myślę, że sympatii i merytoryka. Bo pewnie część waszych gości jest w różnych podcastach, nie? A komuś bardziej podoba się twój sposób prowadzenia, energia, głos, nie? Kogoś mniej wkurzasz niż grek albo drotnie, no tego typu rzeczy. Masz lepsze jakości audio, nie wiem, łatwiej klikalne odcinki, lepiej opisane odcinki, że łatwiej znajdę tego gościa.
No to tak, to tak, ale jak już wejdziesz w kogoś, jakby w nim jesteś, wiesz, napiłem pięć, sześć odcinków... Słuchasz
kumpla, lubisz go, lubisz... I merytoryka, jak dostarczasz... Miejesz z nim naczynia, podróżujesz.
Właśnie starałem się bardziej merytykować tego, że kogoś lubisz.
Ja myślę, że to i to musi iść w parze.
Nie możesz szukać kogoś długo, jak nie go lubisz. Ja zwracam uwagę na sposób prowadzenia rozmowy. Czyli na przykład są podcasty, w których słucham kogoś i po prostu ta osoba zadaje takie pytania, jak ja bym zadał, albo prawdopodobnie lepsze niż ja bym zadał, w tym samym momencie. I mi się podoba to, że dodaję wartość do rozmowy i akurat takie podcasty jest najłatwiej mi jest utrzymać uwagę, bo inaczej się po prostu szybko nuzę. Myślę, że super jest takie pociąganie wątków i dorzucania. To już moja perspektywa osobista. Można to wyciąć.
Dziękuję bardzo.
Nie ma co wyciągnąć. I nie będzie też wycięty początek.
Dobrze, dzięki.
Dzięki wielkie i do zobaczenia, usłyszenia w kolejnym.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







