Konferencja e-commerce „Z buta w Marketing” 🚀 - Oskar Lipiński

The video records the full “Z buta w Marketing” e‑commerce conference organized by Oskar Lipiński. After a brief opening that thanks sponsors (Shopper, Samba.ai) and explains how participants can obtain the presentation materials via a QR code, the speaker shares two detailed case studies: a 343 % conversion lift achieved with an EGBS campaign on Pornhub, and the multi‑year scaling of the Olympstore brand from a zero‑product catalogue to thousands of sold items and a network of physical stores. A live marketing‑funnel quiz is run, with two books as prizes for the fastest correct answers. The conference then moves to a deeper discussion led by Przemek Pasek, CEO of Samba.ai, about why technology is a means, not a goal. He illustrates the point with a recent AI‑generated graphic mistake and a costly, seven‑year SAP ERP rollout that failed due to ignoring process design. The talk outlines three long‑term sources of competitive advantage – culture, strategy and organization – and warns against over‑reliance on short‑term tech fixes. The EFQM excellence model is presented, emphasizing customer satisfaction as the most important performance indicator. Practical tools such as the Business Model Canvas, Customer Journey Mapping, and free template resources are recommended for planning before technology investments. The speaker critiques the common reliance on ROAS, advocating instead for total cost of ownership, margin‑adjusted ROAS, and lifetime‑value calculations. Finally, a content‑first communication philosophy is proposed: 70 % value‑adding, educational or entertaining content and 30 % direct sales, with examples of brand heroes, comics, and personalized post‑purchase messages. The session ends with thanks, a reminder to follow the speaker on Instagram, and instructions to request further help via the QR code.
Chapters
Napisy
stworzone przez społeczność Amara.org Napisy stworzone przez społeczność Amara.org
Nie
mam pojęcia.
Cześć!
Wybił ten moment. Godzina 10.00. Pamiętam, że jak pierwszy raz padłem na pomysł z organizacji konferencji, zastanawiałem się, ile osób się zapisze, jak dużo was będzie, czy uda mi się pozyskać sponsorów, czy będę miał budżet na reklamy, żeby dużo osób przyszło. Trochę mnie to stresowało, ale organizacja tej konferencji wynikła z tego, że Na samym początku tego roku, w pierwszych miesiącach występowałem na kilkunastu konferencjach jako prelegent. I sytuacja, która miała często miejsce, to było to, że byłem jedynym praktykiem e-commerce'owym, właścicielem sklepu. Dużo było usługodawców i zawsze brakowało mi osób, które są praktykami, ale wiem, że one też nie mają dużo czasu na robienie takich rzeczy. To akurat wychodziło ode mnie, że chciałem na tych wystąpieniach się pojawiać i dawać wartości, więc stwierdziłem po tych wszystkich wystąpieniach, ej, dobra, Oskar, a może zrobiłbyś swoją konferencję? Wprawdzie nie masz budżetu na organizację konferencji stacjonarnej, ale zróbmy to online'owo. No i taki pomysł powstał i udało się pozyskać dwóch partnerów. Dwie firmy, które napędzają tę konferencję od samego początku, Shopper oraz Samba AI i to jest fajne, że udało mi się pozyskać takich partnerów z usług, których na co dzień korzystam, czyli sklep Daga właśnie stoi na Shopperze, a Marketing Automation i wszelkie automatyzacje to wykorzystujemy Samba AI. Więc pokrótce zaczynając, to bardzo się cieszę i chciałem wam serdecznie podziękować za to, że jesteście dzisiaj. Konferencja była promowana przez miesiąc, też ostanawiałem, czy to będzie odpowiedni czas, ale bądź co bądź, liczba osób, która się zapisała jest niewiarygodna. Ja myślałem, że to może być jedna czwarta tych osób, które zapisały się na wydarzeniu, ale widzę, że duże ilości osób zależało na tym, żeby mieć styczność z praktykami. Osoby, które zaprosiłem na tę konferencję to są w dużej mierze moi znajomi i koledzy, więc też łatwo było napisać mi do osób, żeby się zgodziły i żeby szybko udało nam się zrealizować plan strategiczny budowy tej konferencji. Chciałem wam powiedzieć, że na tej konferencji mamy także przygotowane niespodzianki, a mianowicie Mój partner medialny podcastów e-commerce w praktyce wydał taką książkę, którą ja sam kupiłem, to może było ze dwa lat temu, e-commerce lekcje skutecznej sprzedaży online. Zakupiłem dość dużą ilość takich książek i dzisiaj będę je rozdawał, więc bądźcie czujni, bądźcie uważni, ponieważ te pytania będą pojawiać się po prelekcjach, może pojawić się teraz jakieś jedno pytanie, więc ważne jest to, żebyście byli w pełni czujni i przygotowani przez cały dzień, bo będziemy naprawdę dzielić się dużą ilością praktycznej wiedzy e-commerce'owej. Cieszę się bardzo, że ten mój krótki wstęp zebrał już jakąś pokaźną liczbę osób, więc bardzo fajnie. I słuchajcie, zanim przejdziemy sobie do pierwszej prelekcji, to krótkie pytanie na rozgrzewkę. Dajcie znać, czy jesteście gotowi, bo no, zróbmy trzy pierwsze osoby, które odpowiedzą prawidłowo na to pytanie, które właśnie zaraz zadam, zgarniają właśnie książkę Lekcje Skutecznej Sprzedaży. Muszę sobie zerknąć na swoją ściągę. No dobra. Zaczynamy z pytaniem rozgrzewkowym, prostym dla osób, które zajmują się digital marketingiem. Słuchajcie, co oznacza po polsku skrót ROAS? Pytanie proste, rozgrzewkowe i trzy osoby, które pierwsze napiszą o prawidłową odpowiedź zdobywają po jednym egzemplarzu książki. Sylwia, która zajmuje się organizacją konferencji Zerknie, kto napisze o pierwszy i będzie się z wami kontaktowała w sprawie wysyłki darmowej książki. No dobra, zaraz przejdziemy do pierwszej prelekcji, ale zanim zaczniemy, trochę wam opowiem o tym, jak to dzisiaj dokładnie będzie wyglądało. Słuchajcie, prelekcje będą 18-20 minutowe. No dobra, komuś tam się lekko przedłużyło o kilka minut, ale naprawdę warto wysłuchać do końca. Między prelekcjami będę mówił sobie ja, Będą trochę takich historii mojej osobistej z danymi prelegentami, trochę będzie konkursów, więc będziemy robić to w następującej formule. No i ja też będę miał swój skromny występ o budowaniu społeczności na Instagramie, bo udało nam się ostatnio przekroczyć liczbę ponad 100 tysięcy followersów. Czy wszyscy są gotowi? Proszę o informacje na czacie, a my będziemy zaraz przechodzić do prelekcji numer 1. praktyk z krwi i kości. Kasia Zasiadły, słuchajcie, sprzedała w ostatnich latach ponad 200 tysięcy opasek do włosów. I naprawdę przeszła drogą od początkowych startów w e-commerce'ie do marki, która sprzedała gigantyczną ilość produktów w e-commerce'ie, więc stwierdziłem, że nie może jej zabraknąć na naszym live'ie. Zresztą Kasia to była osoba, którą poleciła mi Agata podczas nagrywania naszego podcastu, więc bardzo się cieszę i dziękuję za to. I słuchajcie, Temat niezwykle nośny, bo mam pomysł na biznes online i co dalej. To jest temat, który nie może być na samym początku źle wykonany. Ja widzę, że dużo osób zaczyna w biznesie online, ale popełnia błędy na samym początku, źle dobiera target grupę, źle dobiera produkt. ładuje się w kampanię reklamową od razu. Więc Kasia wam powie trochę ze strony praktycznej o tym, co powinniście robić, gdy macie ten pomysł na biznes online, jak go zwalidować, jak go zweryfikować z rynkiem, więc naprawdę będzie dużo praktycznej wiedzy. No i nie pozostaje nic innego, żeby nie przedłużać, też nie zanudzać, bo te wstawki moje powinny być takie krótkie, prowadzące. Słuchajcie, Kasia zasiadłem, mam pomysł na biznes online i co dalej? Dalej to musicie tylko i wyłącznie oglądać kolejne prelekcje. Zapraszam was.
Cześć, nazywam się Kasia Zasiadły i jestem mentorką w biznesie, a także od 9 lat prowadzę swoją własną firmę. Dzisiaj chciałabym, żebyśmy porozmawiali o tym, mam pomysł na biznes online, ale co dalej? Chciałabym, żebyśmy wspólnie przygotowali taki praktyczny biznesplan i odpowiedzieli sobie na kluczowe pytania, które są niezbędne do tego, żeby ruszyć z własnym biznesem. Nie będzie to żadna papierologia i tysiące pytań, tylko bardzo konkretne pytania, które pomogą Ci sprecyzować, co chcesz sprzedawać, komu i w jaki sposób. Jeśli masz już pomysł na biznes, to odpowiedz sobie na pytanie, co chcę sprzedawać, jaki produkt, jaką usługę i jakie korzyści daje on moim klientom. Pamiętaj, klienci nie kupują produktu, tylko korzyści, jakie może dać im dany produkt lub usługa. Dlatego bardzo ważne jest, żebyś wiedział, jakie korzyści daje Twój produkt i Twoja usługa, bo będziesz mógł to wykorzystać w komunikacji ze swoimi klientami. Na pewno będzie to Twoja duża przewaga konkurencyjna, która sprawi, że klienci będą woleli wybrać Twój produkt, a nie konkurencji. Jako przykład dam Ci moje opaski. Pytając klientki, jakie korzyści dają im moje produkty, Odpowiadają, że dzięki nim czują się piękniejszy, czują się pewniejszy siebie, zaczęły nosić kolory. Kupując nasze opaski czują, że stają się taką częścią kobiecej społeczności. Kolejna rzecz to zastanów się kto jest Twoim klientem i komu chcesz sprzedawać. Im bardziej precyzyjnie określisz profil klienta idealnego, tym lepsze będziesz w stanie przygotowywać komunikaty, sposób prezentacji Twoich produktów bądź usług. Odpowiedz sobie na pytania, ile lat ma Twój klient? Czy jest to kobieta czy mężczyzna? Ile zarabia? Gdzie mieszka? Jaki jest jej stan cywilny? Czy jest singielką, singlem? Czy może ma rodziny, ma dzieci? Czy mieszka w dużym mieście, małym, średnim? Jakie ma hobby, jakie ma zainteresowania? Co ją motywuje, co ją frustruje? Na jakich platformach społecznościowych znajdziesz swojego klienta? Mam świadomość tego, że na początku nie jesteś w stanie być na wszystkich platformach i obsługiwać wszystkich jednocześnie. Więc warto się zastanowić, gdzie jest Twój klient. Jeśli Twój klient jest na YouTubie, to skup się nad kontentem na YouTubie. Jeśli na TikToku, skup się na TikToku. A resztę platform będziesz rozwijać sukcesywnie razem z rozwojem Twojej firmy. Zastanów się ile czasu Twój klient poświęca na przykład na social media. jaki typ reklamy może go interesować. Cenna informacja też to zastanów się, gdzie Twój klient robi zakupy. Moja klientka na przykład kupuje często w ZAŻY, w HENDEMIE, więc to też buduje już taki obraz mojej klientki idealnej. Jeśli wiesz już, co chcesz sprzedawać i komu chcesz sprzedawać, to teraz zastanów się, jaki problem rozwiązuje Twój produkt. Na przykładzie znowu moich opasek powiem Ci, że klientki odpowiadają, że pomagają im ujarzmieć niesforne włosy albo są super na przykład na bad hair day. Więc każdy produkt powinien rozwiązywać jakiś problem klienta. Jeśli będziesz wiedziała z jakimi problemami boryka się Twoja społeczność bądź Twój klient, to będzie Ci dużo łatwiej przygotowywać trafione komunikaty i sprawić, żeby klienci wybierali Twój produkt. bo rozwiązujesz ich realny problem. Następnie zastanów się jak chcesz sprzedawać swój produkt. Ustaliliśmy, że marzysz o biznesie online, więc zakładam, że albo możesz stworzyć swój sklep internetowy, na którym będziesz bezpośrednio sprzedawać swoim klientom indywidualnym. Prowadząc biznes online możesz też współpracować np. ze sklepami stacjonarnymi, które mają rzeczy w podobnej tematyce jak Twoje. Ja na przykład współpracuję z butikami w całej Polsce z rzeczami dziecięcymi i daję im swoje produkty. Możesz też pracować na platformach typu Zalando, Amazon, więc możliwości jest kilka i warto odpowiedzieć sobie na pytanie jak chcesz, żeby wyglądał Twój system sprzedaży. Kolejny aspekt bardzo ważny to cena. Zrób analizę konkurencji. Jeśli chcesz sprzedawać swój produkt w Polsce, sprawdź rynek polski. Jeśli np. chcesz sprzedawać specjalistyczne plecaki dla alpinistów, to warto rozeznać się na rynku, zobaczyć co sprzedaje konkurencja, w jakich cenach. Czy jeżeli np. chcesz, żeby Twój produkt był droższy niż konkurencji, to od razu musisz się zastanowić jakie dodatkowe korzyści daje Twój produkt, które skłonią klienta do tego, żeby właśnie wybrał Twój produkt, a nie konkurencji. Jeśli klient ma zapłacić więcej, to dobrze, żeby wiedział za co płaci. Jeśli z kolei ustalisz cenę niższą niż konkurencji, to może się zdarzyć, że klient z góry założy, że coś jest słabszej jakości, bo jest tańsze. Więc warto przygotować się do tego, zrobić dobry research i ustalić taką cenę, która oczywiście pozwoli Ci zarabiać na Twoim produkcie, ale będzie też ceną rynkową. Jeśli nie ma takiego produktu, który chcesz wypuścić na rynek, to tak naprawdę możesz ustalić każdą dowolną cenę. Produkt jest wart tyle ile klient jest za niego w stanie zapłacić, więc trochę metodą prób i błędów możesz sprawdzić rynek i zobaczyć ile klienci byliby w stanie zapłacić za Twój konkretny produkt bądź usługę. Następnie zastanów się jak będziesz wytwarzać dany produkt, bo oczywiście możesz brać gotowe produkty np. z Azji i ściągać je do Polski i odsprzedawać w swoim sklepie online. Jeśli wybierzesz taki model, to warto zastanowić się i policzyć, jakie będą koszty dodatkowe związane z transportem, z cłem, wliczyć trochę ryzyko biznesowe, bo pandemia pokazała, że firmy, które opierały się na produkcji chińskiej, miały bardzo duży problem, żeby np. pozyskać towar na czas, jakieś komponenty do swoich gotowych produktów. Kolejna możliwość to np. chcesz szyć ubrania, ale zlecasz to szwalni zewnętrznej, czyli znajdujesz po prostu podwykonawców, którzy będą dla Ciebie wykonywać daną pracę. Warto tutaj też przeanalizować, jakie są plusy, jakie minusy. Kolejna możliwość to stworzenie swojego miejsca, gdzie będziesz coś wytwarzać. Tak jest w przypadku mojej firmy. Ja mam swoją własną pracownię w Poznaniu, zatrudniam krojczyk, krawcowe, obsługę klienta. Dzięki temu jestem bardziej elastyczna, mogę szybciej reagować na to, co klienci chcą, co im się podoba. Mam większą kontrolę jakości produktów i tego, co wychodzi od nas. Mam większe pole manewru do tworzenia kontentu, do pokazywania backstage'u prowadzenia firmy, więc taki model biznesowy ma bardzo dużo plusów. Oczywiście są też minusy, które warto przeanalizować, czyli m.in. koszty. Następnie zastanów się jak będziesz dostarczać ten produkt. Czy będziesz korzystać z firm kurierskich? Jeżeli tak, to warto się zastanowić, przeanalizować ofertę na rynku. Najpopularniejsi na dzisiaj to chyba są Inpost i DPD i DHL, to są takie trzy powiedzmy wiodące firmy, ale nie musisz też decydować się na jednego przewoźnika, bo możesz na przykład skorzystać z takich platform jak Globkurier czy Alekurier, gdzie tak naprawdę znajdujesz kilku różnych przewoźników i decydujesz sobie, która oferta jest dla ciebie w danym dniu najkorzystniejsza. i z którym przewoźnikiem chcesz wysłać paczkę. Mając biznes online możesz także wprowadzić odbiory osobiste, więc warto się nad tym zastanowić jak miałoby to w przyszłości wyglądać. Następnie zastanów się jak klient będzie płacił za Twoje usługi bądź produkty. Jeśli decydujesz się na produkt online, to warto podpisać umowę z operatorem płatności, który zagwarantuje Twoim klientom szybkie i wygodne płatności. Przykładowo są to przelewy 24, może to być PayU na przykład. Tam będziesz miał opcję wyboru różnych banków, ale też blika, karty kredytowej. Kolejną formą płatności mogą być na przykład płatności odroczone, czyli PayPo, albo klarna. Klient kupuje dzisiaj, a płaci za 30 dni. Dodatkowe opcje to np. jeszcze Apple Pay albo np. Paypal. Jeśli masz klientów mieszkających za granicą, to bardzo chętnie wybierają taką formę płatności. Im lepiej będziesz wiedział, komu chcesz sprzedawać, kto będzie Twoim klientem, tym lepiej dostosujesz także ofertę płatności, która jest niesłychanie ważna swoim sklepie online. Im więcej możliwości płatności dasz klientowi w swoim sklepie online, tym będziesz mieć większą przewagę nad konkurencją. Bo jeśli ktoś na przykład chce zapłacić kartą kredytową, a żadna z firm konkurencyjnych nie ma takiej opcji, to gwarantuję Ci, że klient wybierze Twoją. Więc warto dać wachlarz możliwości zarówno w transporcie, jak i w płatnościach. I kolejna rzecz, nad którą warto się zastanowić, to jak będzie wyglądała obsługa klienta w Twoim sklepie. Jeśli wysyłasz produkty online, bądź świadczysz usługi online, to zastanów się, jaki taki user experience, czyli takie doświadczenie chcesz dać swojemu klientowi. Jak będziesz pakować swoje produkty, jak je dostarczać, jak będzie wyglądała komunikacja z Twoim klientem, w jaki sposób chcesz prowadzić social media. w jakich komunikatów będziesz używać, bardziej formalnych czy może bardziej bezpośrednich, w jakich będziesz zdjęć, kolorów używać, czcionek. To wszystko jest bardzo ważne, żeby klient w momencie wejścia na twoją stronę, wejścia na twoje social media miał takie poczucie, że jest cały czas w tym samym miejscu. Bardzo często dobra obsługa klienta decyduje o tym, że klient do was wraca, więc warto się nad tym zastanowić i przygotować sobie Jak chcesz, żeby ten proces przebiegał? I ostatnia rzecz, którą chciałabym, żebyś zrobił, to analiza konkurencji. Masz już ten swój produkt, to przeanalizuj, jak wygląda konkurencja na Twoim rynku. I nie mówię teraz już tylko o cenie, ale o tym, jak prowadzi swoje social media, jaką ma komunikację ze swoimi klientami, w jakich miejscach na przykład się pojawia, czy pojawia się na jakichś imprezach branżowych, na jakichś targach. jaki ma przedział cenowy, o tym już mówiliśmy wcześniej, ale ważne też, żeby zobaczyć, jak pakuje swoje produkty, jak wygląda ścieżka zakupowa, czy zrobienie zakupów jest szybkie i intuicyjne. W social mediach na przykład, jak często się komunikuje, czy jest to marka zbudowana na przykład na marce osobistej, czy taka marka, gdzie nie wiemy tak naprawdę, kto za nią stoi. To są wszystko bardzo ważne elementy. Warto też sobie przeanalizować social media pod kątem Kto jest społecznością, można zajrzeć w obserwujących, czy to jest zaangażowana społeczność, czy komentuje, o co pyta. To wszystko to jest skarbnica wiedzy, która pozwoli Ci obrać też jakiś kierunek. I pamiętaj, to ma być tylko Twoja inspiracja. a nie kopiowanie. Tak więc znajdź swoje unikalne DNA i spraw, żeby Twój produkt, Twoja marka, Twoja obsługa była wyjątkowa, a myślę, że to sprawi, że Twoi klienci będą chcieli po prostu do Ciebie wracać. I ważne jest, że jeśli masz swój pomysł na biznes, to najpierw zapytaj różnych osób, co o tym sądzą. Bo każdy z nas ma takie poczucie, że nasze dzieci są najlepsze, ale warto w biznesie pytać potencjalnie nowych klientów o opinię. I moja rada jest taka, nie pytaj tylko rodziny i znajomych, bo bardzo często otaczamy się ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania, podobny sposób bycia, podobny zasób portfela. Warto popytać różnych osób, pozbierać opinię i zobaczyć, czy ten Twój pomysł ma sens i czy będzie na niego klient. Bo nie sztuką jest wymyślić jakby rzecz, ale sztuką jest ją sprzedać, więc zastanów się, w jaki sposób jesteś w stanie sprzedać swój produkt bądź usługę oferując korzyści bądź rozwiązując jakiś problem Twoich klientów. Mam nadzieję, że te informacje pomogą Ci w stworzeniu takiego Twojego praktycznego biznesplanu i staną się właśnie takim Twoim drogowskazem, żeby zrozumieć do czego zmierzasz, w którym kierunku i w jaki sposób chcesz to osiągnąć. A jeśli masz takie poczucie, że potrzebujesz trochę więcej inspiracji i takiej praktycznej wiedzy w biznesie, to zapraszam Cię na mój profil na Instagramie Kasia Zasiadły. Dzielę się tam codziennie dawką inspiracji, ale też omawiam różne przykłady z życia wzięte z mojego biznesu, tak więc mam nadzieję, że do zobaczenia w social media.
Dobra, na pewno słuchaliście uważnie i na pewno wiecie jaka będzie odpowiedź na to pytanie. Co jest najważniejsze zaczynając biznes online? Wpiszcie teraz to, co mówiła Kasia, jaka to jest rzecz, a dwie osoby, które odpowiedzą prawidłowo, otrzymają książkę, lekcja sprzedaży online, e-commerce w praktyce. Książkę zresztą, którą sam posiadam i czytałem ją wielokrotnie, więc naprawdę duża dawka wiedzy, a dwie osoby, które odpiszą prawidłowo, skontaktujemy się z Wami i wyślemy Wam książeczkę za darmo. Dziękuję bardzo, Kasia. No i teraz przyszedł czas na mnie. Słuchajcie, temat, który ja wybrałem będzie w 100% praktyczny. Będę bazował na tym, jak robiliśmy to w DAG-u, jak udało nam się zbudować społeczność ponad 101 tysięcy osób na Instagramie. To jest ta liczba, którą udało nam się przekroczyć dokładnie miesiąc temu, więc stwierdziłem, że to jest idealny moment, żeby opowiedzieć wam, jak Krok po kroku budowaliśmy to konto na Instagramie. Ważne jest to, że nasze konto powstało jakieś 4,5 roku temu, więc naprawdę my te 100 tysięcy zdobyliśmy w dość szybkim czasie jeśli chodzi o markę. No i dzisiaj chciałem wam pokazać jak to robiliśmy i co zrobić później, ponieważ Instagram to jest pierwszy krok w budowaniu społeczności, ale są rzeczy, które trzeba zrobić potem. Ale zanim zaczniemy, bo jest dużo osób na konferencji, które mnie pewnie nie znają, choć część z was dołączyła właśnie z moich linków, bo jestem organizatorem tej konferencji. Krótko w kilku słowach. Słuchajcie, jestem dyrektorem e-commerce marki DAK. To jest rodzinna firma, która od ponad 30 lat zajmuje się produkcją garanterii skórzanej. Ja jako drugie pokolenie w firmie 4 lat temu stanąłem przed dość ciężkim wyzwaniem. Musieliśmy przejść z modelu klasycznego B2B w sprzedaż D2C w e-commerce. Ta sprzedaż na samym początku była znikoma, było to około 30 zamówień miesięcznie i udało nam się wyskalować w ostatnich latach, sprzedać około 100 tysięcy torebek. Oprócz tego stwierdziłem rok temu, że skoro udało nam się coś osiągnąć, to może warto byłoby się dzielić tą wiedzą z innymi i tak pomysł powstał rok temu w lipcu, zacząłem robić konsultacje dla innych e-commerce'ów. Po pół roku takich konsultacji pomysł się przerodził, w dzielić się wiedzą w internecie na szerszą skalę. I tak właśnie od pół roku piszę newslettery, nagrywam podcasty, konsultuję inne e-commerce'y, no i taką wisienką na torcie po roku moich działań stwierdziłem, że musi być konferencja większa, z większą ilością praktyków, bo przez ten czas czterech lat ja dużo rozmawiałem z różnymi praktykami i goście, których dzisiaj słyszycie i będziecie słyszeć, Są to osoby, którzy są moimi znajomymi, z którymi dużo godzin spędziliśmy zbijając różne pomysły względem budowania e-commerce w sieci. Krótka historia, tak jak wspomniałem wcześniej, zaczynaliśmy od 300 zł miesięcznie. Przez okres 4 lat udało nam się naprawdę wyskalować ten e-commerce dość szybko. Wcześniej produkowaliśmy do takich marek jak Hugo Boss, Lufthansa, a nawet mieliśmy epizod i wykonaliśmy torbę do filmu Quentina Tarantino, Bankarty Wojny. Kilka takich informacji o nas, co udaje nam się osiągać w social mediach, bo dzisiaj będziemy trochę skupiać się na tych social mediach i budowaniu społeczności. Udaje nam się wyprzedawać torebki, nawet przynajmniej w dwie minuty, najlepsze modele. Działamy w dużej mierze w takim systemie przedsprzerażowym, gdzie sprzedajemy produkty w modelu dropowym, One się dość szybko wyprzedają, no i nam potrzeba duża społeczność, bo ta sprzedaż zawsze jest organiczna. Ona nie odbywa się w sposób płatny, tylko my budujemy społeczność, ta społeczność się angażuje, a następnie sprzedajemy produkty. Z ciekawostek rekordowa ilość osób na naszym live'ie, na Instagramie, na której, na tej platformie będziemy się dzisiaj skupiać, to było 1800 osób. Średnia ilość osób u nas na live'ie to jest 1100. Jak jesteście z branży fashion, to pewnie wiecie, że to są wyniki ponadprzeciętne i jedne z wyższych w naszym kraju. Społeczność, nasza grupa na Facebooku to jest 35 tysięcy osób, to jest grupa, która powstała, w ogóle pamiętam, w pandemii, gdzie dołączyło pierwszego dnia 18 osób. Ja wtedy wiedziałem, że ludzie nie będą mieli intencji sprzerażowych, zakupowych, przepraszam, ale będzie można budować z nimi społeczność. No i ostatnia rzecz, czyli zdrowy Instagram. I ten zdrowy Instagram, od niego zaraz zaczniemy, to jest ponad 100 tysięcy followersów. Cała marka i jej wzrost w dużej mierze opiera się na budowaniu społeczności. Zdjęcie, które tutaj widzicie, to jest impreza sprzed dwóch lat w Warszawie z naszymi klientkami. My zawsze wychodziliśmy z założenia, że warto jest wychodzić blisko do klienta, nawiązywać z nimi relacje. Więc jesteśmy marką, która w ogóle organizuje imprezy i eventy dla swojej społeczności, organizujemy wspólne kawy. Generalnie stawiamy na to, żeby ludzie się poznawali, ażeby zakup torebki był takim trochę dodatkiem, bo najważniejsze bądź co bądź są relacje, a to jest ciężko budować w online, więc także staramy się robić akcje offline'owe. Słuchajcie, zacznijmy od tego, po co budować tą społeczność. Społeczność należy budować przede wszystkim po to, bo to może być wasza silna przewaga konkurencyjna. Jeśli jesteście w jakimś bardzo konkurencyjnym segmencie rynku, dajmy na to fashion, i macie dużych graczy, którzy mają duże budżety, duże zespoły, są mocno zakotwiczeni w rynku, to wy musicie w jakiś sposób się wyróżnić. No i społeczność jest takim elementem, który jak duża korporacja nie jest w stanie tak łatwo tego zrobić, bo jest potrzebny człowiek, są potrzebne relacje, a niekoniecznie procedury korporacyjne. Więc to budowanie społeczności daje nam taką przewagę nad innymi graczami i taki wyróżnik na rynku, bo bądź co bądź, obserwuję sobie to od dawien dawna, ale naprawdę bardzo mało marek dobrze robi społeczności. Oni w pewnym momencie zostają na Instagramie, a jest jeszcze jeden etap, który jest bardzo ważny. Chciałem wam pokazać różnicę między marketing funnel i community funnel, czyli takim lejkiem klasycznym marketingowym, gdzie my docieramy do dużej ilości osób, tak jak widzicie i na samym końcu są osoby, które nam konwerty o sprzedają. Community funnel to jest jakby odwrócenie tego modelu, czyli my docieramy i koncentrujemy się na pojedynczych jednostkach, jakimi są nasi klienci i oni przez to, że angażują się z nami, komunikują się z nami, mają z nami jakąś relację nawiązaną, polecają nas RFL Marketingiem dalej swoim klientom. Więc to jest zupełnie odwrócony model i on jest dlatego, można powiedzieć, ważny, ponieważ dzięki wprowadzeniu takiego Community Funnel do swojej marki, wy będziecie mieli sytuację, w której będą wam, no właśnie, co? Będą Wam spadały koszty pozyskania klienta. Będzie Wam rosło lifetime value. Lifetime value, jeśli ktoś nie wie, to to jest wartość klienta ujęta w czasie, czyli na przykład rocznym. Retencja, czyli jak często nasz klient powraca po nasz produkt, czy powraca, jak procentowo. Angażowanie społeczności daje nam to, że klienci polecają ten produkt dalej, jest taki marketing mouth to mouth, no i o to trzeba zadbać, bo nie zawsze jest tak, że klient powie, czasami jest tak, że może się firma rozwijać marketingiem referalowym, ale czasami jest tak, że potrzebujemy tych klientów zaangażować trochę, zaprosić do naszego tego świata, jakim jest świat w waszym przypadku torebek. No i to, co jest najistotniejsze, to bliższy kontakt z klientami i to o tym też powiem trochę więcej dalej, to jest Poprawa strony wixowej, lepiej stargetowane produkty, lepiej stargetowane reklamy. Im bliżej jesteście osób, które kupują od Was produkty, tym jesteśmy w stanie poprawiać swój e-commerce i dokręcać śrubki. Dobra, gdzie budować społeczność? Miejsc jest kilka. Może być to Whatsapp, może być to Facebook, może być to Slack, może być to Discord. Ważne jest to, żeby finalnym miejscem, gdzie ta społeczność się będzie akumulowała, było miejsce, gdzie ludzie mogą między sobą rozmawiać. My zaczniemy na samym początku od Instagrama, ale będzie też grupa na Facebooku, o której powiem potem, jak migrować tą społeczność. Więc ważne jest to, żeby to finalne miejsce, gdzie budujemy społeczność, to było miejsce, gdzie ludzie mogą między sobą rozmawiać, a nie tylko reagować na wasze reakcje, lajkować wasze posty, komentować wasze posty. Więc mój model przyjmuje, budujemy społeczność w pierwszym etapie na Instagramie, bo jest to medium socialowe, a następnie wszystkie osoby przelewają się w inne miejsce. Słuchajcie, jak zbudować zdrowe konto na Instagramie, które w naszym przypadku ma już ponad 100 tysięcy followersów? Brak wirali. U nas nie ma żadnego wirala na koncie. Już wam tłumaczę dlaczego. Ponieważ jeśli tworzycie wirale, tworzycie treści takie memowe, hookowe, które tylko mają za uwagę przyciągnąć odbiorców, to jakość tych odbiorców jest niska. w dużej mierze jest niska i ja jestem przeciwnikiem Virali. Ja wychodzę z założenia, że wolę zapłacić mecie za jakościowych, kalorycznych odbiorców, którzy będą mogli angażować się w moją markę, a ja nie chcę pozyskiwać ludzi z Virali. I przez to mamy bardzo dobre współczynniki, bo na 100 tysięcy followersów około 10-12% wyświetla nasze stories, a to jest naprawdę dużo jak na markę. Brak rozdań konkursowych. Zero konkursów. Tak samo jak ludzie z Virali, tak samo ludzie z konkursów to są bardzo niskiej jakości followersi, którzy chcą tylko i wyłącznie dostać coś za darmo. Oni nie będą się potem angażować w wasze treści, a będą tylko i wyłącznie psuć jakość waszego konta. Płatne zdobywanie followersów, o którym powiem zaraz jak to dokładnie robić. No i moje założenie, które stosuję już od roku, czyli feed jest takim wizerunkiem w przypadku fashion, czyli mamy dużo ładnych zdjęć, to jest tak jakby miejsce, gdzie można nacieszyć oko, gdzie jest piękna estetyka, a stories jest tym miejscem, gdzie angażujemy Budujemy daily komunikacje, gdzie te materiały już nie są takie idealne, bo nie można być w tym internecie idealnym. Fajnie jest rozdzielić sobie to, czyli stories to jest miejsce, w którym pokazujemy bardziej siebie, backstage, śmieszniejsze rzeczy, luźną komunikację, a jeśli chodzi o fit, to to jest jakby wasza wizdówka, to jest wasza strona główna. Tak to traktuje fashion. Jak budować płatnymi reklamami społeczność? Słuchajcie, ja wychodzę z założenia, że dodajemy 5-7 kontentów Reelsowych. Zaznaczyłem Wam najlepszy kontent, który leci od tamtego roku, od października. Ma on już 1,8 miliona wyświetleń, więc sobie zobaczcie, jak ta reklama jest zrobiona, bo ona naprawdę dobrze konwertuje. Więc robimy 5-7 różnych kontentów, wrzucamy po 10 zł na każdą reklamę, patrzymy, która ma najtańsze dotarcie, tzw. gold nugget, i potem skalujemy budżet tej, która ma najtańsze dotarcie. Ważne jest to, żeby ten kontent raz w miesiącu podmieniać, cały czas szukać kontentu, który ma najtańsze dotarcie. Mały jeszcze tip. Słuchajcie, najlepiej pozyskować followersów zawsze w styczniu, gdzie wszyscy zniżają budżety oraz w wakacje. Gdy mamy sezon Black Friday, to my zawsze te budżety zmniejszamy. Idąc słuchajcie dalej, jak angażować tą społeczność? Czyli mamy już czego nie robimy, jak pozyskać tych ludzi i teraz co możemy robić, żeby ta społeczność na Instagramie się angażowała? Raz w miesiącu live, my to robimy nieprzerwanie od trzech lat, gdzie budujemy relacje, dlatego mamy tak duże wyniki, że to nie jest live na zasadzie, robimy Black Friday i to jest moment, w którym robimy live, tylko my robimy live w momencie, w którym... Chcemy budować relacje z tymi odbiorcami. Quizy wiedzowe, quizy wiedzowe o marce, quizy wiedzowe o danej niszy. Generalnie starajmy się angażować tych klientów, żeby oni mieli jakąś interakcję ze stories, a nie tylko i wyłącznie oglądali. Q&A, Q&A produktowe, Q&A Poznań pracowników. Niech ludzie zadają wam pytania, niech to będzie nawet jedno pytanie na starciach, macie małe konta, ale to jest stała rzecz, która musi się pojawiać u was na stories. Tak samo ankiety, czy wybrać taki kolor, czy wybrać takie okłucia, czy to powinniśmy wprowadzić, kiedy powinniśmy to wprowadzić, im więcej zaangażowania na stories, tym będzie wam łatwiej potem budować tą społeczność. Fajną rzeczą, taki protip, jak wprowadzacie nowe produkty, to możecie robić konkurs na nazwę. To jest coś, co my robimy też nieprzerwanie od trzech lat, to bardzo fajnie angażuje ludzi, którzy mają taką możliwość dodania siebie w tym produkcie, a nie tylko i wyłącznie marka mówi słuchajcie sprzedajmy to to i to, tylko osoba ma także wpływ na to, co jest niezwykle istotne w przypadku budowania społeczności. Mały protip, jesteście małymi markami, to robiliśmy na początku, już teraz skala nam nie pozwala, ale odpowiadajcie klientom głosowe jak coś pytają, odpowiadajcie w formie wideo, zaskakujcie ich, to są realne przebagi, które możecie zrobić. I ostatnia rzecz, testy klienckie. To co tutaj widzicie to są realne opinie klientek. Jeśli ktoś się już oznaczał Was produktem to napiszcie do nich czy nie mogliby nagrać takiej krótkiej wideorecenzji o Waszym produkcie w zamian za rabat lub inną gratyfikację. To niezwykle angażuje i pokazuje, że jesteśmy naturalni. I takie rzeczy możemy dawać na feedzie, nie głównym wizerunkowym, ale możemy dawać na feedzie na przykład na Reels. Słuchajcie, jak jeszcze możemy angażować? Jak jesteście małym kontem, piszcie do obserwatorów, pytajcie, dlaczego was zafollowowali, co sprawiło, że ta reklama zadziałała. To jest niezwykle wartościowa, istotna wiedza. Nawiązujcie crossy z innymi markami. Dodawajcie swoich klientów do bliskich znajomych i obserwujcie swoich klientów. Oni się czują zaangażowani. Patrzymy, obserwujemy 2,5 tysiąca osób i to są sami klienci. I teraz najważniejsze. Tam bujodujemy tą społeczność, to zaangażowanie, a następnie Zapraszamy ludzi do grupy na Facebooku, bo Instagram od grupy na Facebooku różni się tym, że możemy w przypadku grupy na Facebooku ludzie mogą między sobą rozmawiać i ten marketing, community funnel się właśnie tam napędza. Na Instagramie tego nie uda się nam zrobić. Więc jakby to jest bardzo ważne. Słuchajcie. To jest nasza grupa, 35 tysięcy osób, tam jest codziennie po ileś postów, codziennie po ileś opinii, to jest miejsce najważniejsze w naszym e-commerce'ie. Grupa jest najważniejsza i ona też jest miejscem, które sprawia, że mamy naprawdę wysoką np. przeraż w Black Friday, nie musimy puszczać kampanii płatnych. Co możemy dzięki temu uzyskać? Poprawie UX-u, czyli klienci mogą między sobą rozmawiać, możemy ich pytać, co powinniśmy prawić na danej stronie, co im przeszkadzało w zakupie. To są takie rzeczy, które są niezwykle istotne. Dzięki temu z tych propozycji możemy robić także testy AB i zastanawiać się, gdzie ta konwersja nam ucieka na naszej stronie. No i najważniejsze, możemy kreować i współtworzyć produkty z naszymi odbiorcami, czyli mamy bardziej trafione produkty. jeśli chodzi o sprzedaż. I mniejsza ilość zwrotów, i mniejsza ilość źle podjętych decyzji. Dobra, to teraz tak. Co jest trzy najważniejsze punkty w przypadku budowania społeczności? Musicie być w 100% transparentni, musicie być szczerzy i przyznawać się do błędów. Nie może być lukrowo i idealnie. To jest bardzo ważne, żeby to zrozumieć. I stawiajcie na luz w komunikacji. Nie do końca musi być to super sztywne, czyli widzę to tak, że Instagram jest tym wizerunkiem na feedzie, Budujemy luźną komunikację na stories, a grupa to przez miejsce naprawdę luźnych postów, nieidealnych zdjęć, rozmowy z klientkami, śmiechu. To jest miejsce, w którym się buduje tą społeczność, bo social media to jest zabawa przede wszystkim. Słuchajcie. To jest takie zdanie, które bardzo lubię często pokazywać, że tworzenie love brandy wymaga skupienia się na zrozumieniu potrzeb klientów, budowaniu autentycznej tożsamości marki, konsekwentnym budowaniu relacji z klientem, konsekwentnym, tak jak z tymi live'ami wam powiedziałem, oferowaniu wartościowych produktów oraz zaangażowaniu się w działania związane z CSR-em, bo jak już macie tą społeczność, to możecie robić bardzo z nimi fajne akcje charytatywne. Chciałem jeszcze wam powiedzieć takie moje osobiste refleksje, no szybciutko, bo zaraz kończymy. Zeskalowania e-commerce'u w ponad 100 tysięcy torebek. Najważniejszy longtermowo jest produkt. Przeciętny produkt, który ma się brak retencji i LTV rosnącego. Czyli jeśli ten produkt jest słaby, to wam się nie uda zbudować dobrze e-commerce'u. Minimalna marża zeskalowania w przypadku kampanii płatnych to jest 50%. To co jest bardzo istotne, dużo osób tego nie rozumie na starcie, że twojej branży i niszy nie interesuje to, że ty nie masz budżetu i wiedzy. Musisz nadrobić z jednym albo z drugim, więc jest bardzo istotne. Często ludzie wchodzą w e-commerce i nie mają budżetu i nie chcą się użyć. I to jest jakby nierealne do wykonania. E-commerce jest mega trudny, niech to też zabrzmi na tej konferencji. I marketplace'y kuszą, ale zaciskają finalnie pętlę na szyi. Słuchajcie, powiedziałem o budowaniu społeczności, taką małą zajawkę. Zdradziłem wam trochę sekretów o budowaniu społeczności. Stwierdziłem, że konferencja to jest idealny moment, żebym wam pokazał swój nowy projekt, czyli Master Class Academy. Stworzyłem trzy nagrania, które są wypchane mięsem praktycznym. Jedno z nich to jest jak budować społeczność online. Kontynuacja tego co dzisiaj wam przekazałem, to nagrania o prawie godzinę. Druga rzecz to jest 20 niskobudżetowych pomysłów na zwiększenie sprzedaży online i trzecia strategia działania w biznesie online. Długo zastanawiałem się jaki produkt wypuścić, bo stwierdziłem, że robienie całego kursu może być ciężkie, bo nie wiem czy wiecie, ale bardzo mało procent osób finalnie kończy kursy, więc stwierdziłem, że zrobię dwa nagrania, które Łącznie mają około 3 godzin, ale są wypchane mięsem. Wszystko w tych nagraniach jest pokazane na przykładach. Ja porobiłem screeny i opowiadam na przykładzie DAGA, na przykładzie praktycznych wskazówek jak co wdrożyć. Stwierdziłem, że konferencja jest idealnym miejscem, żeby poddać ten produkt launchowi, bo powiem wam wcześniej, że nie robiłem jeszcze takich produktów, jest to mój pierwszy produkt. Robiłem jeden materiał masterklasowy o największych błędach, ale nie dzieliłem się jeszcze w internecie tak szeroko swoimi praktycznymi wskazówkami zeskalowania sprzedaży. Więc stwierdziłem, że pierwsze 200 osób, które Kupi ten produkt, zostanie go w ogóle w promocyjnej cenie. Uważam, że dość niskiej. 397 zł za wiedzę, która pozwoli nam wyskalować sprzedaż do 100 tysięcy torebek online. Więc jeśli ktoś z was ma ochotę, ja też nie wychodzę z założenia pushowania sprzedażowego i dodawania tu miliona bonusów, przekreślania ceny. Nie, po prostu wiem, że te rzeczy są wartościowe. Jeśli was to przekonuje, to chętnie teraz dodajemy link na czacie, więc możecie ten produkt zakupić oraz wysyłamy do was maila, więc sprawdźcie sobie teraz skrzynki mailowe. Jest taka możliwość dla pierwszych 200 osób, żeby taki produkt zakupili. Serdecznie was także zapraszam do tego, żebyście teraz zasubskrybowali mój kanał, bo na tym kanale pojawiają się co tydzień rozmowy z praktykami e-commerce, z właścicielami, z dyrektorami e-commerce, więc tu jest też bardzo dużo darmowej wiedzy, którą możecie sobie czerpać. Co tydzień w niedzielę o dziewiątej dodaję zawsze odcinek podcastu oraz wysyłam newsletter. Wklejam wam także link do mojego newslettera, więc możecie sobie do niego dołączyć. No i na sam koniec mała niespodzianka, czyli wszystkie osoby, które teraz zaobserwują mnie na Instagramie Ossar Lipiński wezmą udział w małej zabawie, a mianowicie wylosuję dwie osoby, które dzisiaj mnie zafollowowały i otrzymacie 30 minut darmowej konsultacji o waszym biznesie e-commerce, czy to jest marka osobista, czy to są produkty cyfrowe, czy to są produkty fizyczne. Skonsultuję i pomogę wam z tym. Konferencję z Buta e-commerce napędza Shopper oraz Samba.ai. Bardzo rzetelnie podchodzę do wyboru partnerów i właśnie z tych dwóch partnerów na co dzień korzystam. Shopper, właśnie na tym stoi nasz sklep Duckcom.pl, natomiast Samba jest to narzędzie do marketingu automation, z którego również korzystam. Posłuchajcie nieco więcej o naszych sponsorach. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Samba.ai, platforma smart marketing automation, z której również korzystam. Jarek Kulewicz, co-founder i CEO marki Unseen. Z Jarkiem naprawdę mamy dużą ilość rozmów e-commerce'owych. Ostatnio nagrywaliśmy też podcast i potem spędziliśmy cały dzień. Trochę sobie jedliśmy, trochę sobie surfowaliśmy, więc nasza relacja e-commerce'owa trwa już bardzo długo i w dużą ilość rzeczy sobie razem podpowiadaliśmy, więc nie mogłem nie zaprosić Jarka. No i poza tym jest jeszcze jedna rzecz. Marka Duck oraz Marka Unseen to są marki, które współpracują marketingowo i na kanwie tego chciałem wam w ogóle powiedzieć, że warto jest współpracować sobie z markami. Jeśli macie podobną target grupę, to możecie się crossować newsletterowo, możecie robić wspólny content na Instagramie. I my właśnie mamy taki collab z marką Unseen. Teraz na początku października będziemy robić taki wspólny live na YouTubie i na Instagramie i chciałem was zachęcić, żebyście szukali podobnych marek i starali się tworzyć akcję na zasadzie wspólnej wymiany wiedzy, może wspólnej wymiany wartości, wspólnego contentu. No bo patrzcie, wy wydajecie jakąś kasę w reklamach na Facebooku, w Google, etc. Marka druga też wydaje, to dlaczego jakby nie połączyć siły? Dlaczego nie wymienić się pomysłami? I właśnie w takiej kanwie działań współpracuje DAG oraz Ansim, więc chciałem was do tego serdecznie Zachęcić. Słuchajcie, Jarek Kulewicz, od generalisty do specjalisty, klucz do budowania biznesu online. 100% merytoryki i mięska marketingowego. Zapraszam Was na kolejną prelekcję.
Cześć! Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak przejście z roli generalisty do specjalisty w Twoim biznesie online może wpłynąć na sukces tego biznesu? Jakie decyzje po kolei powinieneś podjąć, aby skutecznie rozwijać swój e-commerce? Ja nazywam się Jarek Kulewicz, jestem współwłaścicielem oraz CEO marki Asin, którą rozwijam wraz z moją żoną Zosią, którą możecie znać jako Zofia Stylistka. abyście mieli pewność, że siedzi przed Wami praktyk, kilka kluczowych informacji odnośnie naszej marki Jansin. Od pięciu lat sprzedaliśmy grubo ponad 100 tysięcy naszych produktów, mamy dziesiątki tysięcy klientów, a w tym roku przewidujemy, że osiągniemy przychód na poziomie 15 milionów złotych. Na tym szkoleniu omówię różne etapy rozwoju Twojego e-commerce. Od momentu, kiedy jesteś właśnie generalistą i musisz znać się na wszystkim i wykonujesz większość zadań w Twojej firmie, aż do momentu, gdy będziesz skalował swój sklep online i nieuchronnie będziesz zmierzał do tego, że zatrudnisz specjalistów i Twoje role zupełnie się zmienią. Pytanie do Ciebie. Jak często zastanawiasz się, czy Twój biznes płynie w odpowiednim kierunku? Aby Ci to dobrze zobrazować, wprowadzę tutaj pewną analogię. Jeśli prowadzisz mały sklep online, który miesięcznie generuje kilkadziesiąt tysięcy złotych przychodu, to jest to taki mały kajak, którym bardzo zwinnie możesz manewrować, dokonywać dynamicznych zwrotów, ale Twoim kluczowym zadaniem jest skokowy wzrost i jak najszybsze odnalezienie optymalnego kursu. Jeśli Twój sklep generuje już miliony złotych przychodu miesięcznie, to zdecydowanie w tym momencie płyniesz jachtem. Twoja rola jest zupełnie inna, masz zupełnie inny zestaw oprzyrządowania na takim statku i Twoim zadaniem nie jest znalezienie kursu, bo już go wyznaczyłeś, ale znalezienie optymalnej drogi, abyś jak najszybciej mógł dotrzeć do celu i mógł zrealizować jak największy zysk. Bez względu na to, czy dzisiaj w Twoim biznesie poruszasz się kajakiem czy jachtem, musisz wiedzieć, dokąd chcesz dopłynąć. Nie ma żadnego znaczenia, że będziesz wiosłował mocniej, jeśli płyniesz w złym kierunku. Zaczynajmy. Część pierwsza – marża. Jeśli zaczynasz Twój biznes e-commerce, przede wszystkim musisz zrozumieć, jaki produkt będziesz oferował swoim klientom oraz na jakiej marży będziesz się poruszał. Jeśli chcesz stworzyć swój brand lub odsprzedawać czyjeś produkty, można to porównać do zainwestowania na początku dużego kapitału, aby stworzyć Twój wymarzony kajak, w którym popłyniesz z Twoją podróż lub wynajem gotowej jednostki pływającej, na którą wsiądziesz szybciej, ale cyklicznie będziesz musiał w czasie za nią płacić. Tworzenie własnego brandu ma tą przewagę, że prawdopodobnie będziesz operował na wyższej marży, będziesz mógł skroić produkt dokładnie taki, jak sobie wymarzyłeś, ale będziesz miał zupełnie inną odpowiedzialność oraz będziesz musiał alokować zupełnie inne zasoby w postaci czasu i pieniędzy. Jeśli zdecydujesz się, że będziesz chciał odsprzedawać jakieś produkty, to być może wystartujesz szybciej, ten start będzie prostszy, ale już na samym starcie prawdopodobnie będziesz się poruszał na mniejszej marży, co spowoduje, że będziesz miał mniejszy margines błędu. Dlatego każdy Twój kolejny krok w rozwoju będziesz musiał wykonywać ostrożniej. Drugie pytanie do Ciebie. Czy wiesz teraz, na jakiej marży Brutto operuje dzisiaj Twój biznes? Od samego początku skup się na tym, na jakiej marży operujesz, bo to będzie determinować, jak daleko swoim kajakiem, a później być może jachtem, będziesz w stanie dopłynąć. Jeśli wybierzesz tworzenie brandu od zera, zadbaj od początku o jakościowy produkt, bo to przyłoży się prawdopodobnie na wyższą marżę i lojalność Twoich klientów. Jeśli wybierzesz drugi sposób, czyli będziesz chciał być resellerem, czyli odsprzedawać inne produkty, wybierz taki produkt świadomie, żebyś mógł operować na sensownej marży, w konsekwencji skutecznie konkurować na rynku i pamiętaj, od początku staraj się wyróżnić na tle innych sprzedawców. Bez względu na to, którą drogę wybierzesz, świadomość marży, na jakiej się poruszasz, jest kluczowa do tego, żebyś mógł skutecznie rozwijać swój biznes e-commerce. Część druga, podstawowe KPI i tworzenie fundamentów twojego biznesu. Po wyborze kierunku rozwoju dla Twojego biznesu czas zastanowić się jak będziesz mógł z kajaka w przyszłości przesiąść się na jacht w Twoim biznesie. W tym celu naturalnie pójdźmy trochę trudną drogą, czyli taką jaką ja idę, a więc skupmy się na budowaniu brandu od zera. To już na samym starcie tworzy nam pewne wyzwania, bo będziemy o wszystkie aspekty musieli zadbać wewnętrznie, czyli development produktu, łańcuch dostaw, marketing, development Waszego e-commerce, obsługę klienta itd., więc cała masa odpowiedzialności. Pytanie do Ciebie. Pewnie zastanawiasz się, czy to wszystko musisz robić naraz i czy każdy obszar jest tak samo istotny. Na początku możesz być przytłoczony. Jest cała masa wyzwań, nad którymi musisz zapanować. Ty razem z Twoim minimalnym zespołem. od cashflow finansów do pracowania produktu być może pierwszych niezadowolonych klientów. Pamiętaj, że to trochę jak zadbanie o równowagę na takim kajaku i Twoja każda decyzja ma znaczenie. W tym celu od początku chciałbym, żeby skupił się na dwóch kwestiach. Pierwsza, twórz procesy w Twojej organizacji od pierwszego dnia. To sprawi, że zaszczepisz kluczowe DNA do Twojej firmy i w ten sam sposób będzie postępował również Twój team i taką firmę będzie Ci o wiele łatwiej rozwijać. Punkt numer dwa, analiza danych i strategiczne podejmowanie decyzji w oparciu o te dane, a nie w oparciu o Twoją intuicję. W tym celu nie przejmuj się, nie potrzebujesz żadnych skomplikowanych narzędzi, wystarczy Ci Google Analytics, Google Sheets, być może Looker Studio i twój CRM w postaci sklepu. One odpowiadą na twoje kluczowe pytania i będziesz mógł zebrać takie dane, aby skutecznie odpowiedzieć sobie, dokąd powinien zmierzać twój biznes. W tym celu wyróżnię dwie grupy takich danych, na których powinniśmy się skupić. Pierwsza grupa danych to tzw. lagging indicators, czyli zestaw danych, który odpowie Ci, jak wyglądała przeszłość, czyli jest to rezultat Twoich już podjętych decyzji. A oto dane, na których powinieneś się skupić. Marżowość produktów, o której już wcześniej wspomniałem. Współczynnik konwersji, to pokażę Ci, jak Twoja strona skutecznie przekształca odwiedzających w klientów. Średnia wartość zamówienia, czyli ile średnio Twój klient zostawia pieniędzy na jedno zamówienie. Współczynnik porzuconych koszyków, czyli ile osób dodaje produkty do koszyka, ale nigdy nie realizuje transakcji. Koszt pozyskania klienta, czyli jakie są Twoje koszty marketingowe i sprzedażowe na każdego nowego, pozyskanego klienta. oraz LTV, czyli Live Time Value Twojego klienta pozwala przewidzieć w określonym czasie, ile konkretny klient zostawi pieniędzy w Twoim sklepie. Te wskaźniki pozwolą Ci określić, czy dobrze performuje Twój biznes. Teraz przejdźmy do drugiej grupy współczynników, czyli tzw. Leading Indicators, które pozwolą Ci estymować przyszłość Twojego biznesu. A oto dane, na których szczególnie powinieneś się skupić. Ruch na stronie i jaki jest trend miesiąc do miesiąca, liczba dodawanych produktów do koszyka, wzrost Twojej bazy subskrybentów, liczba nowych klientów, CTR Twoich kampanii performance'owych, zaangażowanie Twojej społeczności w mediach społecznościowych, ale nie tylko, również np. w Twojej grupie na Facebooku, wskaźnik retencji klientów, czyli jaki procent klientów wraca na kolejne zakupy oraz np. procent zwracanych produktów, szczególnie w biznesie fashion. Podsumowując, Lagging Indicators są to współczynniki, które pozwolą Ci podsumować Twoje działania w biznesie, natomiast Leading Indicators pozwolą Ci określić, czy kierunek, z którym zmierzasz ze swoim biznesem jest prawidłowy według założeń. Bez względu na to, które współczynniki gromadzisz, powinieneś je porównywać miesiąc do miesiąca i rok do roku. Dzięki temu nabierzesz w biznesie spokoju i pewności oraz będziesz mógł wyłapać wszelkiego rodzaju anomalie, przygotować się na piki sprzedażowe oraz wcześniej wyłapywać negatywne tendencje, które mogą nadejść dla Twojego biznesu. Część trzecia. Strategiczne decyzje i budowa kompetencji specjalistycznych w Twojej organizacji. W miarę rozwoju Twojego biznesu coraz trudniej będzie Ci zapanować i zajmować się wszystkim jednocześnie. To jest czas, w którym będziesz musiał jednocześnie rozwijać swój zespół, ale również zidentyfikować najważniejsze obszary w swojej organizacji. To będzie kluczowe Twoje zadanie do tego, żebyś mógł z etapu kajaku przesiąść się na troszkę większą łódkę. Pytanie do Ciebie. Czy wiesz, które obszary w Twojej organizacji są kluczowe i powinieneś je rozwijać wewnętrznie, a które obszary powinieneś zdelegować na zewnątrz? W Unseen już na samym początku podjęliśmy decyzję, które z obszarów będą dla nas kluczowe i na które powinniśmy postawić i zbudować największe dźwignie, tak żeby te kompetencje wprowadzić wewnątrz do organizacji, a którymi obszarami nie powinniśmy się tak naprawdę zajmować i powinniśmy je zdelegować. do takich kluczowych obszarów, które wybraliśmy na początku naszej drogi w Unseen należą. Budowa świadomości brandu, komunikacja i rozwój społeczności, development produktu premium, finanse i cash flow, obsługa klienta, e-commerce i jego performance. W tych obszarach rozwijaliśmy nasze kompetencje wewnętrznie. Nie stać nas było na początku na zatrudnienie senior specjalistów, ale już od początku lewarowaliśmy się wiedzą innych specjalistów, których czas kupowaliśmy w postaci mentoringu i warsztatów. Kompetencje w ten sposób, które pozyskiwaliśmy to e-commerce, finanse i doradztwo podatkowe, analityka, tworzenie produktów premium fashion, key visual i strategia marki. Z kolei inne obszary zidentyfikowaliśmy i już na samym początku postanowiliśmy, żeby je outsourcować na zewnątrz po to, aby uwolnić nasze zasoby w postaci czasu, ale tak naprawdę też pieniędzy. Jednym z takich obszarów była logistyka, którą od początku mamy beoutsourcowaną do firmy fulfillmentowej. Oprócz całych obszarów, Podjęliśmy również decyzję, że będziemy delegować specjalistyczne zadania. Jeśli weźmiemy sobie na przykładu marketing, to od początku lewarowaliśmy się specjalistami w takich konkretnych dziedzinach jak SEO, performance marketing, czy na przykład graphic design. Rozwijając swój brand, z pewnością będziesz się mierzył z niewystarczającą ilością kapitału. Dlatego pamiętaj, że wszystkie zadania, które zlecasz na zewnątrz, musisz oceniać w kontekście koszt versus efekt, jaki oczekujesz. Agencje mogą mieć sens i mają również wadę, tak samo jak freelancerzy. Musisz indywidualnie określić, jakie masz potrzeby i z kim wolisz współpracować. W tej części podsumowałem obszary oraz zadania, które my zdelegowaliśmy na zewnątrz. Teraz Ty musisz popatrzeć indywidualnie na swój biznes i zastanowić się, które obszary lub ewentualnie zadania możesz oddać innym do wykonania specjalistom, po to by uwolnić u siebie kluczowe zasoby, byś mógł skupić się na najważniejszych kwestiach w rozwoju Twojego biznesu. Przejdźmy teraz do kolejnej części tego punktu. czyli jak skutecznie podejmować decyzje w oparciu o dane, a nie intuicję, biorąc pod uwagę, że wiecznie mamy za mały budżet. W tym celu posłużę się takim moim ulubionym przykładem, czyli moje takie FOMO do wprowadzania nowych narzędzi do naszego sklepu i jak ocenić, czy taka decyzja ma sens. W tym celu posłużę się np. Marketing Automation, I ja wyróżniam trzy rodzaje biznesu w kontekście Marketing Automation. Jeden, jesteś za mały, żeby w ogóle myśleć o Marketing Automation. Dwa, jesteś na tyle duży, że powinieneś wdrożyć podstawowe narzędzie Marketing Automation. W swoją podróż już płyniesz jachtem, masz milionowe przychody i warto rozważyć, żeby wdrożyć skomplikowane narzędzie Marketing Automation. Jeśli jesteś zbyt mały, mamy tutaj jasność. Nie wdrażasz Marketing Automation, a Twoim głównym fokusem powinno być pozyskanie więcej klientów i więcej ruchu do Twojego sklepu. te pieniądze będą o wiele lepiej spożytkowane na ten cel. Jeśli jesteś już biznesem, który ma stabilne przychody i zauważasz, że masz np. znaczną część porzuconych koszyków i niezrealizowanych w ten sposób transakcji i jeśli część z nich odzyskasz poprzez wprowadzenie podstawowego narzędzia Marketing Automation, to takie wdrożenie może mieć sens. W tym wypadku musisz skupić się na tym, żeby to było skuteczne narzędzie, proste do wdrożenia i miało podstawowe funkcjonalności, abyś mógł skalować swój biznes. Jeśli natomiast płyniesz już jachtem i masz te wcześniej wspomniane milionowe przychody, to zmiana performansu Twojego sklepu o dosłownie kilka procent może mieć diametralne znaczenie w skali roku i przynieść kilkaset tysięcy złotych dodatkowego przychodu i wtedy totalnie możemy mówić o wdrożeniu skomplikowanego narzędzia marketing automation, bo takie wdrożenie może mieć sens. Podsumowując cały ten punkt, aby skutecznie skalować swój e-commerce, musisz zidentyfikować najważniejsze obszary w Twoim biznesie, rozwijać je wewnętrznie, a to, co może uwolnić Twój czas i zasoby outsourcować na zewnątrz. W dodatku musisz podejmować kluczowe strategiczne decyzje w oparciu o dane, a nie intuicję i na tej podstawie taki obierać kurs. i wdrażać narzędzia na miarę rozwoju Twojego biznesu. Podsumowując, ryzyko biznesowe dla Twojej organizacji i Twojego e-commerce'u nie występuje tylko i wyłącznie na zewnątrz na rynku, ale również wewnątrz Twojej organizacji w postaci błędnych podjętych decyzji. Takie błędne decyzje mogą niepotrzebnie rozchwiać Twój biznes i wprowadzić zamieszanie. Część czwarta – skalowanie Twojego biznesu. W miarę jak rośnie Twoja organizacja, dostrzegasz coraz więcej potrzeb, aby rozwinąć specjalistyczne kompetencje w swoim zespole. Być może przesiadasz się z kajaka nie od razu na jacht, ale na jakąś łódź, której sterowanie jest zupełnie inne, nie jest już tak samo zwrotna, ale pamiętaj, że masz do pomocy Twój zespół. Twoja rola przekształca się diametralnie i nie jesteś już generalistą, a musisz bardziej przyjąć rolę stratega. Wszystko, co do tej pory robiłeś sam lub z minimalnym zespołem, totalnie się zmienia i zmieniają się zasady gry. Od tego momentu większość zadań będziesz delegował do swoich specjalistów, a bardziej od Twojej roli generalisty będą istotne Twoje umiejętności menadżerskie i to, jak zarządzisz swoim zespołem i jaki wyznaczysz kierunek dla Twojej organizacji. Nie musisz być ekspertem we wszystkim, ale musisz rozumieć każdy temat na tyle, żeby świadomie podejmować decyzje i skutecznie komunikować się ze swoim zespołem specjalistów. Pamiętaj, że w zależności od tego, w którym miejscu jest Twój biznes, na jakim etapie, tak musisz dobierać narzędzia. Jeśli prowadzisz mały e-commerce, powinny być to proste narzędzia i powinieneś agregować podstawowe dane do biznesu. Sytuacja zmienia się, jeśli Twój e-commerce rośnie, Wraz ze wzrostem możesz przesiąść się na bardziej skomplikowane rozwiązania. Gotowość na zmiany i elastyczność zarówno Ciebie jak i Twojego zespołu to kluczowa umiejętność, która powinna Ci towarzyszyć w rozwoju Twojego e-commerce'u. Życzę Ci, abyś mógł przesiąść się z kajaka na jacht, a czy to będzie spokojny rejs? Na pewno nie. Pamiętaj jednak, że brak podjętych decyzji może zabić Twój biznes o wiele szybciej niż błędy, które popełnisz.
Temat, który poruszymy teraz, na kolejnej prelekcji, jest niezwykle bliski mojemu sercu, a może nawet bliższy Dagowi, ponieważ gdyby nie Transmissje Live, to byśmy nie zbudowali tak zaangażowanej społeczności, o tym co mówiłem na swojej prelekcji, ponieważ Transmissje Live to jest jedno z nielicznych miejsc, które jesteśmy w stanie zbudować bliższą relację z naszymi odbiorcami. I osoba, która zna się świetnie na wideo i na transmisjach live, to jest Agata Komar, która zresztą również miała okazję i wpadła do mojego podcastu, odcinek z nią o tym, jak robić wideo, jak robić wideomarketing jest dalej do odsłuchania, a jeśli chcecie go zobaczyć, to proszę kliknąć subskrypcja oraz po konferencji sobie go odpalić. transmisje live w e-commerce, transmisje live w budowaniu marki osobistej. Agata przyrodziła naprawdę dużo live'ów i na tej prelekcji podzielić się z Wami tym, jak podejść strategicznie do organizacji live'a, jak zrobić, żeby tych osób na live'ie było dużo i co Wam to w ogóle może dać w biznesie online i czemu to jest kluczowe. Ja uważam, że to jest kluczowe z jednego względu, bo to buduje najwyższe zaangażowanie, jeśli chodzi o relacje z drugim odbiorcą. Czas na prelekcję Agaty Coman. Zapraszam Was serdecznie.
Cześć wszystkim, dzień dobry, jakże ja się cieszę, że w końcu lajwy doczekały się takiego momentu, że o nich mówi się na tak dużych, ważnych konferencjach. Agata Koman, będę dzisiaj chciała przekonać Cię i zaproponować Ci może inne dla Ciebie rozwiązanie na promocję Twoich produktów zarówno fizycznych jak i cyfrowych. a mianowicie chciałabym Ci powiedzieć jak robić skuteczne transmisje live i na nich sprzedawać. Dlaczego taki temat, dlaczego live? Słuchajcie, od 5 lat nieustannie kiedy rozwijałam swoją markę osobistą, live mi towarzyszą i niewątpliwie bardzo pomagają sprzedawać. Wykonałam w swoich karierze ponad 1000 live, dlatego że kiedyś robiłam je na zlecenie, dzisiaj je bardzo często robię właśnie dla swojej marki osobistej. Dlaczego transmisje live przejdziemy sobie po kolei, bo wiem, że wiele osób jeszcze może nie do końca rozumie, że po co i dlaczego Dlatego, że to właśnie na żywo, na live'ach bardzo mocno budujecie relacje ze swoimi odbiorcami kiedy jesteś tu i teraz, nie jesteś w stanie wejść w jakąś rolę, po prostu jesteś sobą i to bardzo mocno sprzedaje i to też bardzo fajnie buduje relacje, dlatego że my chcemy dzisiaj autentyczności, chcemy prawdziwych ludzi w internecie, chcemy ludzi którzy się będą jąkać, którzy będą zapominać co mają mówić, chcemy ludzi, którzy również popełniają błędy, a takie właśnie sytuacje bardzo mocno umacniają relacje na linii marka odbiorca, dlatego nie martw się tym, że na live'ach czasem coś ci się zapomni albo tracisz wątek, bo to właśnie umacnia nasze relacje z odbiorcami i nie da się tego zrobić na stories, nie da się tego zrobić na rolkach, dlatego że tam wszystko może być obrobione, to właśnie na live'ach ludzie się bardziej poznają, A jak Cię poznają, jak Cię polubią, jak Ci zaufają, to szybciej od Ciebie kupią. Kolejna kwestia jest taka, to tu i teraz możesz jakiekolwiek wątpliwości swoich klientów potencjalnych rozwiać. Dlatego, że jeżeli widzisz, że pojawia się jakieś pytanie o cenę, o jakiś materiał, o strukturę, o formę, o procedury, to jesteś w stanie od razu reagować, klient nie czeka dnia, dwóch, trzech na odpowiedź, tylko tą odpowiedź ma od razu. Dzisiaj kiedy w świecie mamy bardzo krótki czas oczekiwania i chcemy wszystko szybko, Live pozwalają zdecydować naszym klientom szybciej i finalnie kupić u Ciebie nawet bezpośrednio na transmisji live, więc wiadomo, że każdy przed zakupem ma jakieś wątpliwości, a na live tych wątpliwości jest zdecydowanie mniej, bo Ty szybko reagujesz. Kolejna kwestia to to, że na live odpowiadasz na pytania, więc jeżeli widzisz, że pytania padają o cenę, o jakość, o gwarancję wzrotu, o procedury wysyłkowe, oni szybciej otrzymują odpowiedzi, więc szybciej są w stanie się przekonać do zakupu. Nawet można organizować takie specjalne live Q&A, czyli umacniać relacje, ale i szybko odpowiadać na to, co interesuje naszych klientów, no i to jest nie do podrobienia. Jednak na rolkach czy na stories trzeba czekać, na tego odbiorcę, na tą markaż odpowie, a na live staramy się odpowiadać tu i teraz. No i kwestia taka, że wyróżniasz się, dlatego że live dalej mało osób robi, dalej mało Marek się w to angażuje i decyduje, dlatego że się boimy, no normalne, czego się boimy? Boimy się pomyłek, boimy się tego, że mało osób będzie na live takie standardowe, mamy obiekcje i czarne scenariusze od razu widzimy, a spróbujcie nagrać jeden, drugi, trzeci, czwarty i zobaczyć go w takich kolorowych barwach, a nie czarno-biało, to zdecydowanie będzie Wam łatwiej do tego podejść, że to są potencjalni klienci, nawet jeżeli ich będzie pięciu, a zobaczysz, że jeżeli będą te live ciekawe, będziesz tam z sobą, będzie wartość, to ludzie będą przychodzić i ta grupa odbiorców będzie się zwiększać, każdy zaczynał od zera. zwracacie na siebie uwagę, tak jak powiedziałam, twoja konkurencja być może dalej nie robi z tego samego powodu co ty, więc im szybciej zaczniesz, tym szybciej się wyróżnisz. I teraz, zasady takiego każdego live'a, które według mnie są kluczowe, już mówię tutaj na bazie tego doświadczenia, które za mną, czyli zobacz, 5 lat nagrywania live'ów, zarówno dla siebie, jak i dla innych marek. Dobry live to live zaplanowany, przygotowany i przekazana struktura live'u naszym odbiorcom. My lubimy wiedzieć co nas czeka, tym bardziej kiedy przechodzimy na spotkanie, które trwa godzinę, dwie godziny, to chcemy znać zarys tego jak to spotkanie zostanie poprowadzone. Więc jeżeli macie plan scenariusz, to na samym początku takiego spotkania zróbcie agendę, zróbcie ramy, powiedzcie co dzisiaj Waszych odbiorców czeka i że warto czekać do samego końca, bo na końcu będzie jakaś na przykład niespodzianka. czyli spróbujcie utrzymać widza do samego końca. Kolejna kwestia jest taka, żeby zapowiadać live'y, żeby nie robić live'ów spontanicznych, chociaż tak, spontaniczne live'y też są ok, ale kiedy masz zbudowaną już markę i społeczność, a kiedy jeszcze ta społeczność jest zbudowana, jesteś w takiej etapie promocji marki, to jednak lepiej jest promować Wasze live'y za pomocą rolek, za pomocą stories, za pomocą mailingu, I tutaj najfajniej sprawdza się taki okres trzech dni, trzy dni na promocję live'a absolutnie wystarczy, rolka story z jednego, drugiego, trzeciego dnia. Przypominajcie ludziom dlatego, że nigdy nie wiesz kto jest w internecie, więc jeżeli zapowiesz live w ten sam dzień, który będzie nagrywany, to licz się z tym, że może na niego przyjść znacznie mniej osób niż kiedy zaplanujesz to na kilka dni przed. więc zapowiadajcie to zarówno w rolkach, zarówno w storiesach, jak i mailingu, wykorzystajcie kanały dystrybucji, żeby faktycznie ludzi ściągnąć na żywo, bo jeżeli będzie prezentowana tam jakaś nowa kolekcja, albo będziesz anonsować swój nowy produkt fizyczny, cyfrowy, no to fajnie, żeby tam było faktycznie dużo osób. Kolejna najważniejsza w zasadzie rzecz na live'ach, live'y bez tego są, no nie live'ami, interakcja z widownią, czyli nie jesteś na live'ie dla siebie pamiętaj, a dla innych, oni przychodzą po to żeby dać im uwagę, oni przychodzą po to żeby zadać pytanie, oni przychodzą po to żeby poczuć się ważni, więc jeżeli ludzie zadają pytania to odnoś się do nich i najlepiej za pomocą imienia, Czyli jeżeli ktoś pisze Ci jakiś komentarz z poziomu nicku, marki albo imienia, nazwiska, to powiedz komu odpowiadasz. O, Kasia pyta o to. Kasia8105 pyta o to. Po to, żeby jeszcze lepiej zbudować relację z odbiorcami, a my mamy siren na punkcie naszego imienia, więc jeżeli ktoś je zapamięta i zwraca się do nas bezpośrednio z imienia, to zdecydowanie więcej i szybciej tej relacji jest budowanej. Więc interakcja z widowną na live to jest must have. Bez tego się live'ów absolutnie nie robi. I kolejna kwestia jest taka, że jeżeli macie live'a, to dobrze jest przygotować ofertę taką specjalną, unikatową tylko na to spotkanie. Po spotkaniu jest ona już nieważna. promujecie live to już mówcie o tym, że na tym spotkaniu będzie coś specjalnego, jakaś niespodzianka, jakiś rabat, jakiś bonus dla osób, który spowoduje, że oni faktycznie tam będą chcieli przyjść. Poinformuj na samym początku, że dzisiaj masz dla swoich odbiorców coś takiego i takiego i Wklej to w komentarzu ze swojego telefonu, żeby ta wiadomość była i przypnij, przyciskając dłużej palcem na ten komentarz, aby cały czas, kiedy nowe osoby dołączą, wiedziały o tym, o czym jest live oraz co mogą dzisiaj ciekawego otrzymać. Pod to fajnie jest użyć automatyzacji, czyli każda osoba, która chce dzisiaj otrzymać specjalną ofertę bonus rabat, wpisuje w komentarzu słowo klucz, czyli np. ja plik, cokolwiek i otrzymuje za pomocą many chat albo innej automatyzacji link bezpośrednio do zakupu na wiadomość prywatną. To bardzo przyspiesza Wam sprzedaż. I kolejna rzecz to to abyście zadbali o jak największy luz. przykłady i porównania, dlatego że my kupujemy od ludzi, którzy nie są sztywni, którzy są fajni, tacy naturalni, no i przede wszystkim którzy przytaczają różne żarty, przykłady, historie, żebyśmy się mogli utożsamić i żebyśmy mogli zobaczyć tam w tych historiach siebie. Więc jeżeli sprzedajesz załóżmy ekspres do kawy, no to powiedz o tym, kto z tych ekspresów już korzysta, dlaczego przyszli do Was i kupili ten ekspres. Tak samo jeżeli sprzedajesz online mikrofony, sprzęt komputerowy, również powiedz o tym, gdzie można to zastosować, przytocz przykłady osób, które z tego sprzętu korzystają i są zadowolone. To są takie kluczowe 5 zasad każdego live'a, jeżeli przyjdzie Wam je nagrywać. I kolejna rzecz, to przechodzimy już do konkretnej części. Najpierw powiem Ci produkty fizyczne, na co warto zwracać uwagę, kiedy robisz live w produktach fizycznych, a później powiem Ci, jeśli sprzedajesz produkty cyfrowe, to co tam warto robić. Więc zaczynamy od produktów fizycznych, ale zaczynajmy od przykładów, od kogo się uczyć tego. Najwięcej można się uczyć z konkretnych przykładów osób, które robią to zajebiście dobrze. I tutaj od razu wejdźcie sobie na konto Just Nails, dlatego że Justyna z Piotrkiem sprzedają produkty do paznokci i naprawdę dominują branżę. Zobaczcie sobie w jaki sposób prowadzą live'y, zarówno prowadzą live'y i wykonują paznokcie i korzystają z produktów, które sprzedają, a także robią lajwy z magazynu spakowania paczek na żywo. To w ogóle jest arcydzieło co oni robią, naprawdę wejdźcie sobie na to konto, pooglądajcie ich, nawet jeżeli jesteście z branży, uczcie się od najlepszych, bo oni po prostu robią to bardzo, bardzo dobrze. Jednocześnie często robią lajwa zarówno na TikToku, na YouTubie, na Facebooku, tak żeby wykorzystać różne kanały dystrybucji. Bardzo fajnie robi to również sklep internetowy Ulandka, Kasia właścicielka często siada i łączy się ze swoimi odbiorcami na żywo i w ten sposób prezentuje nowe kolekcje, pokazuje te opaski, bo ona sprzedaje opaski, gumki do włosów na sobie, no i dzięki temu ta sprzedaż też tam szybuje bardzo mocno w górę, na tych live'ach ma kilkaset osób. niesamowite wyniki i dzięki temu naprawdę ta marka dzisiaj ogromnie rośnie. No i oczywiście marka organizatora konferencji, marka DAK, świetne live'y sprzedażowe, gdzie można zobaczyć produkt w użyciu, gdzie można pogadać, jest luz, jest masa historii i takiego detalu, co jest bardzo istotne w torebkach, więc uczcie się, obserwujcie co oni robią, starajcie się to powtórzyć u siebie, zawsze jak coś unowocześniać, ulepszać i testować, testować, testować, testować i kiedy miałabym to złożyć do kupy i dać Wam taki konkret, na co zwracać uwagę jeśli chodzi o produkty fizyczne w live'ach, to zadbajcie sobie o przyjemny dla oka kadr, dlatego że jeżeli światło będzie tam złe, jakieś pierdoły będą stały z tyłu, jakieś kable, śmieci, to ludzie po prostu będą to traktować nieprofesjonalnie, więc zadbajcie sobie o to, aby było to dobrze doświetlone, zwłaszcza kiedy prezentujecie produkt fizyczny, żeby była widoczna jego faktura, detal, materiał i żeby to było jak najbardziej odzwierciedlenie tego, jak to wygląda w rzeczywistości, żeby nie było nic zakłamane, bo wtedy po prostu klient będzie się czuł wprowadzony w błot. Kolejna kwestia, jeżeli masz produkt fizyczny, warto pokazać jak on działa w użyciu, czyli tutaj na przykładzie nawet marki DAK pokazują w jaki sposób ta torebka wygląda na ramieniu, w dłoni, możemy sobie porównać to, jak ten produkt jest duży, czy jest mały, jak on faktycznie będzie wyglądał kiedy ja go kupię. więc jeżeli sprzedajesz okulary, tak jak tutaj mam okulary, to fajnie by było na tych live'ach pokazywać te okulary na nosie, a nie po prostu trzymając je tylko w dłoni. Jeżeli sobie robicie takie live'y produktowe, must have, pokazać jak najlepiej ten produkt w użyciu i tutaj bardzo fajnie można robić na przykład live'y suknie ślubne, jeżeli sprzedajecie online, no to też fajnie pokazywać na live'ie na kilku modelkach o różnych rozmiarach, o różnych sylwetkach jak ta sukienka wygląda i można na takiego live zatrudnić 5 modelek i one się wymieniają, zmieniają modele i przychodzą na live i o nich mówicie. Ja bardzo dużo takich live'ów właśnie robiłam kilka lat temu w różnych butikach odzieżowych, że miałyśmy po kilka modelek i jeden narrator, ale o tym za chwilę. Połączmy się jednocześnie na kilka kanałów, bo zwiększacie pole zasięgu, czyli jeżeli macie TikToka, YouTuba, Facebooka, Instagrama, no to do każdego kanału będzie Wam potrzebny osobny telefon i do tego bardzo Was zachęcam, żeby ustawić jednak kilka statywów obok siebie i nadawać jednocześnie na kilka kanałów. No i tak jak powiedziałam wcześniej, jeden narrator, kilku bohaterów, czyli fajnie by było, gdyby jedna osoba była operatorem i jednocześnie takim narratorem, czyli mówiła, czytała komentarze, widziała, co się dzieje, tu i teraz i wtedy ta osoba nagrywa całość z głównej kamery, więc ona ma pogląd, a całość dzieje się w taki sposób, że bohater po prostu ma scenariusz i lecicie z tematem. Można to podejrzeć jak robi to Piotrek z Justyną na Just Nase, tam właśnie Piotrek jest narratorem, Justyna z swoimi klientkami często jest takimi bohaterkami i bardzo fajnie to wygląda. Idąc dalej, oczywiście jasne i czytelne Call to Action, czyli wezwanie do działania. Jak mam kupić ten dany produkt, który mi właśnie teraz pokazujesz? Dobrze jest to Call to Action przypiąć w komentarzu i żeby ten komentarz był cały czas widoczny dla nowych odbiorców, a także żeby powtarzać co kilka, kilkanaście minut, żeby nowe osoby, które dołączają cały czas na live, wiedziały co mają kupić i gdzie zostawić swoje pieniądze, bo o co nam chodzi. Idąc dalej już do ostatniego punktu, mamy tutaj taką wskazówkę, żeby zaprosić kogoś znanego na live, aby podnieść zasięgi. Zawsze jeżeli mamy jakiś produkt fizyczny i pokazujemy go na osobie znanej, która ma swoją markę zbudowaną, to na pewno nam te zasięgi poszybują w górę. I tutaj przykładem oczywiście jest marka Just Nails. Jest tych marek naprawdę dużo, które robią właśnie live'y z influencerami, z innymi twórcami i to na nich coś wykonują. Dzięki temu ten influencer, ta marka może u siebie podać informacje na stories, że hej, jutro będę na live'ie w takiej i takiej marce, oglądajcie nas, będę na żywo odpowiadać na Twoje pytania. Więc to są takie kluczowe elementy, które warto robić, kiedy sprzedajecie produkty fizyczne na live. Jeśli zaś sprzedajecie produkty cyfrowe, to mamy tutaj trochę inne zasady, dlatego że tego produktu nie mamy na żywo. Mamy taki produkt, który jest elektroniczny, więc jak to pokazać, co robić. Warto najpierw zobaczyć od kogo się uczyć. Ja myślę, że można spokojnie podglądać moje lajwy, dlatego że kiedy mówię o swoich produktach, kiedy sprzedaję moje kursy online, to bardzo często robię lajwy. Robię lajwy sama, robię lajwy z ekspertami i tutaj macie przykład takiego lajwa, gdzie zrobiłam audyt moich kursantów filmów i dzięki temu robiąc taki audyt filmów po moim kursie, sprzedawałam również ten sam kurs, który można nabyć. To jest taka inna forma live, gdzie po prostu podłożyłam prezentację na Instagramie, da się tak robić, i to taka forma też bardzo mocno wyróżnia nas na tle konkurencji i pozwala robić to jeszcze lepiej, więc zerknijcie do mnie na live, naprawdę myślę, że można to od tego dużo, dużo wynieść. Kolejna osoba, która sprzedaje produkty cyfrowe, kursy online to jest Tatiana. Tatiana robi kursy różne z pewności siebie, z asertywności, więc też na live'ach łączy się sama, ale często też zaprasza ekspertów. Zobaczcie sobie w jaki sposób prowadzi spotkania, rozmowy i jak też mówi o swoim produkcie. No i Eliza, która robi live'y zarówno sama, solo, jak i z ekspertami różnymi. I tutaj wrzuciłam screen, bo robiłyśmy ostatnio live'a o tym, jak sprzedaje swoje produkty. bo Eliza promowała swój kurs o sprzedaży, no i też jest tutaj mistrzynią, uwielbiam oglądać live'y Elizy, bo są takie mega naturalne, autentyczne tu i teraz, no i jak się uczyć to naprawdę o tych osób, które robią to dobrze. No i teraz takie kluczowe elementy, co zrobić na live'ach, jeśli sprzedajecie produkty cyfrowe. Przede wszystkim eksperci sprzedając swoje produkty cyfrowe muszą dać próbkę wiedzy z kursu ebooka, który sprzedają. Tak jak ja tutaj robiłam audyt, czyli pokazywałam, że mam wiedzę w temacie nagrywania siebie solo, no i audytowałam, pokazywałam co poprawić, no i dzięki temu moi potencjalni kursanci widzieli faktycznie, że nie gadam głupot, tylko że faktycznie mam rację. Kolejna kwestia to zaproście znane osoby jako gości, aby zwiększyć zasięgi, czyli zróbcie crossy, możecie się połączyć aż z trzema osobami i wtedy zapisać tego live'a aż na czterech profilach, dzięki temu ten live naprawdę ma rację potem dojść do nowych twoich potencjalnych klientów i wtedy pod takiego live'a zarówno, który jest na żywo jak i zapisany, ustawiacie automatyzację na słowo klucz i już ta sprzedaż wam się cały czas może generować. Kolejna kwestia to połączcie się z kursantami, czyli osobami, które już skończyły wasze produkty, które są zadowolone, które mogą dać ci fajny testymonial na żywo, aby uwiarygodnić markę. Możesz się połączyć z jednym kursantem, a możesz się połączyć z trzema, sześcioma kursantami na raz, tylko żeby się oni wymieniali cyklicznie. Robię takie rzeczy, wpadajcie do mnie na profil. Skup się na historiach i sukcesach, które twoi kursanci wygenerowali, dlatego że to efekty przed i po sprzedają najbardziej. Dlatego bardzo Was zachęcam do tego, aby się dzielić Waszymi udanymi success story. Wypiszcie sobie przed live'em 8 argumentów, dlaczego warto od Was kupić. i cały czas to komunikujcie. Co kilka wątków, dlatego że język korzyści bardzo mocno sprzedaje. Wiecie, dzisiaj w dobie, kiedy mamy tak dużo produktów cyfrowych, nie wiemy, co my mamy od kogo kupować, więc jeżeli wy sobie tego nie przygotujecie i wy nie wiecie, dlaczego od was kupić, to jak klient ma kupić i skąd on ma się dowiedzieć, że akurat u was warto zostawić cash. Więc przygotujcie to i komunikujcie. No i ostatnia rzecz, jeżeli decydujecie się sprzedawać w oknach sprzedażowych, czyli wasze produkty cyfrowe są dostępne 5-10 dni, to w oknach sprzedażowych możecie cisnąć live'y nawet codziennie, rano, wieczorem, z ekspertami, sami, bo na live'ach bardzo fajnie też możecie rozjąć potencjalne wątpliwości Waszych klientów i sprzedawać więcej. Mam nadzieję, że te krótkie porady, które dla Ciebie przygotowałam, spowodują, że Twoje live'y poszybują w górę i będą jeszcze bardziej skuteczne. Jeszcze bardziej będziesz na tych live'ach prezentować produkt zarówno fizyczny, jak i cyfrowy, aby przekonać do siebie swoich odbiorców. Myślę, że jeżeli zastosujesz sobie te wskazówki, to naprawdę Twoja konkurencja będzie Cię obserwować, będzie się od Ciebie uczyć, ale najpierw zrób pierwszy krok, zrób pierwszego, drugiego, trzeciego live'a, powtarzaj je cyklicznie, co tydzień, co miesiąc, anonsuj je wcześniej, promuj, mów o nich, aby widzowie po prostu mogli przychodzić i z Tobą przebywać tu i teraz, bądź dostępny na swojej społeczności, a naprawdę Twój portfel będzie Ci za to wdzięczny. Po więcej wskazówek odnośnie wideo, zapraszam na mój profil AgataKoma na Instagramie. Życzę dobrego dnia. Mam nadzieję, że zrobione notatki. Jeśli tak, to dawajcie znać, co wam się najbardziej podobało. Trzymam za was kciuki. Sprzedawajcie jak najwięcej.
Czy już teraz każdy wie z was, w jaki sposób powinniście przetrwać transmisję live? Jeśli tak i słuchaliście uważnie, no to muszę wam zadać teraz jedno konkretne pytanie. Mam nadzieję, że naprawdę słuchaliście uważnie. Dwie osoby pierwsze, które odpowiedzą, zgarniają, co? Oczywiście książkę, bo lubimy się dzielić wiedzą i w ramach tej konferencji, jeżeli ona jest bezpłatna, to również macie możliwość otrzymania książek. A ja tą książkę czytałem dwa lata temu i naprawdę dużo z niej wyciągnąłem wniosków. Słuchajcie, ile dni wcześniej optymalnie, przed planowaną transmisją live, powinniśmy o niej mówić społeczności? Agata mówiła o tym konkretnie, jaka to ma być liczba dni, więc proszę Was teraz, żebyście dodali odpowiedź, a dwie osoby, które pierwsze skomentują, zapiszemy Wasze nicki i odezwiemy się do Was po konferencji i wyślemy Wam za darmo książeczki. Dziękuję bardzo Agata i do zobaczenia gdzieś w internetach. Konferencje z Buta e-commerce napędza Shopper oraz Samba.ai. Bardzo rzetelnie podchodzę do wyboru partnerów i właśnie z tych dwóch partnerów na co dzień korzystam. Shopper właśnie na tym stoi nasz sklep Duckcom.pl, natomiast Samba jest to narzędzie do marketingu Automation, z którego również korzystam. Posłuchajcie nieco więcej o naszych sponsorach. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Samba.ai, platforma Smart Marketing Automation, z której również korzystam. 5 błędów, które kosztowały mój e-commerce setki tysięcy złotych. Piotr Szyszka. Słuchajcie, z Piotrkiem znamy się już kilka ładnych lat. Ja Piotrka w ogóle zaprosiłem do jednego ze swoich mastermindów. Piotrek był również gościem mojego podcastu. o niezwykle klibajtowym tytule, wydał na reklamę 0,5 miliona w miesiąc. To z czego się cieszę, to Piotrek po moich namowach, sam w ogóle zaczął robić podcast e-commerce'owy i też się dzieli wiedzą, więc jest praktykiem z krwi i kości. I Piotrek jest niezwykle dobry, jeśli chodzi o performance marketing, wcześniej pracował w agencjach marketingowych, potem otworzył swój e-commerce, w którym sprzedają personalizowane produkty, więc naprawdę to jest osoba, która wie jak ten e-commerce robić, jest również z tego co wiem, która już nawet konsultuje e-commerce'y, więc opowiem o takich błędach, które mogły sprawić, że przepalicie naprawdę setki tysięcy złotych. I słuchajcie, nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić was na prelekcję Piotrka Szyszki. Piotrek, do dzieła.
Cześć, z tej strony Piotr Szyszka. Na początku krótko kilka zdań o mnie, o mojej marce, a następnie przyjdziemy do mojego tematu. Ja jestem współwłaścicielem i współzałożycielem marki Tortli. Prowadzę też konsultacje w obszarze e-commerce, w obszarze płatnych reklam, opiniuję różnego rodzaju rzeczy dotyczące e-commerce, a z branżą marketingu internetowego, z branżą e-commerce jestem związany już w jakiejś myślę 7-8 lat. Tortli to sklep, który sprzedaje personalizowane produkty, wszystkie rzeczy tworzymy sami, mamy własną produkcję, a kupić można u nas chociażby takie rzeczy jak kupki, koszulki, obrazy czy torby. Podczas dzisiejszej prezentacji chciałbym podzielić się swoim doświadczeniem z budowy Tortli, marki, która w ciągu trzech lat pozyskała ponad 300 tysięcy klientów sprzedając niemalże drugie tyle produktów, a w tym okresie weszliśmy łącznie na 14 rynków zagranicznych. Będę chciał podzielić się pięcioma największymi błędami popełnionymi przez nas podczas tej dynamicznej drogi, ale są to błędy popełniane nie tylko przez nas, a często też przez inne sklepy internetowe, które na co dzień konsultuję i którym zdarza mi się doradzać. Celem mojej prezentacji jest danie jak największej wartości każdemu z osobna, czy to osobom początkującym, czy także tym bardziej zaawansowanym. Oczywiście w razie pytań można mnie śmiało łapać mailowo bądź w mediach społecznościowych. Na końcu podam do siebie namiary. Nie krępujcie się i śmiało piszcie do mnie, gdyby ktoś chciał zgłębić mocniej któryś z tematów, o których będę za chwilkę mówił lub podyskutować, to nie krępujcie się i zapraszam do kontaktu. Zaczynając, pierwszy temat, pierwszy punkt, o którym chciałbym powiedzieć to to, że szybki wzrost nie zawsze jest dobry. Wtorki tak jak wspominałem wyszliśmy łącznie na 14 rynków, był okres gdzie jeden rynek otwieraliśmy co 2-3 tygodnie, to był okres gdzie pracowaliśmy grubo po kilkanaście godzin dziennie i byliśmy że tak powiem zafiksowani na punkcie kolejnych wzrostów. Problemem było jednak to, że nie dostrzegaliśmy niekiedy bardzo prostych błędów i takich oczywistych rzeczy. Przez widmo, że tak powiem, szybkiego wzrostu nie dostrzegaliśmy chociażby takich rzeczy jak błędnie liczone kwestie związane z wysyłaniem paczek. Była sytuacja, gdzie jedna z firm kurierskich w Polsce doliczała do każdej paczki dodatkową kwotę za ubezpieczenie, czego totalnie nie byliśmy świadomi. Po około dwóch miesiącach dostrzegliśmy, że ta usługa kosztowała nas łącznie około 50 tysięcy złotych. Była to po prostu opcja zaznaczona gdzieś w systemie, której na tamtą chwilę nie byliśmy świadomi. Nie mam pojęcia czy ta opcja została zaznaczona przez kogoś z zespołu, z naszego zespołu czy w jakiś inny sposób. Natomiast faktem jest, że popełniliśmy błąd my jako właściciele i tego nie wyłapaliśmy odpowiednio wcześniej. Po prostu trzeba było to wziąć na klatę, zaakceptować, odznaczyć tą opcję i iść dalej. Tak szybkie i tak dynamiczne skalowanie rynków sprawiało też, że przepalaliśmy środki na wiele różnych rzeczy. Nie byliśmy gotowi zespołowo na tyle rynków i oprócz niedostrzegania podstawowych błędów i tego, że gdzieś uciekają nam pieniądze, prowadziliśmy także chociażby nieefektywny marketing, nie mieliśmy czasu na dokładną analizę pojedynczego rynku, optymalizację danego rynku i tak dalej i tak dalej. Dzisiaj przystopowaliśmy troszeczkę i wiemy które rynki najlepiej działają, kiedy jakie rynki uruchamiać i na jakie kwestie zwracać uwagę dodając chociażby kolejne produkty. Moją radą tutaj w tym przypadku dla każdego jest dokładne mierzenie tego co robimy i analizowanie tego co dzieje się na liczbach w naszym biznesie. W przypadku e-commerce kluczowe jest mierzenie tego jaki mamy procent paczek za pobraniem chociażby, jaki procent popłatności z góry, jaki procent to metody płatności. I tutaj na chwilę się zatrzymam, polecam każdemu co pewien czas przeglądać to jakie metody płatności są używane w naszym sklepie i renegocjować warunki z dostawcami płatności. To w skali roku potrafi przynieść naprawdę bardzo duże oszczędności, uwierzcie mi warto to robić. Jeżeli jesteśmy już przy bramkach płatności i metodach dostaw to gdy mamy to odpowiednio zmierzone sugeruje optymalizowanie i zmierzanie w kierunku jak najmniejszego udziału zamówień za pobraniem. My dosyć długo próbowaliśmy to optymalizować np. na rynku czeskim natomiast doszliśmy do takiego etapu gdzie udało nam się zbić procent zamówień za pobraniem aż o 40%. Oprócz wspomnianych wcześniej rzeczy oczywiście musimy mierzyć to jaki mamy procent zwrotów, a jeżeli jesteśmy sklepem działającym na wielu rynkach to koniecznie musimy to robić z podziałem na poszczególny kraj. Mierzmy także to ilu klientów realnie odbiera już nasze paczki za pobraniem, bo to również potrafi wygenerować ogromne straty. W naszym przypadku mieliśmy taki problem z rynkiem rumuńskim. On początkowo bardzo dobrze u nas działał, sprzedaż się zgadzała, rynek dosyć szybko nam rósł, jednak jak zaczęliśmy mierzyć to ilu klientów realnie odbiera paczki, a niestety musimy tutaj pamiętać o tym, że rynek rumuński charakteryzuje się ogromną ilością paczek za pobraniem, to niestety finalnie nie wyglądało to już tak pięknie. Idąc dalej, druga rzecz o której chciałbym powiedzieć to jest marketing i to aby mierzyć dokładnie każdą złotówkę i zwracać uwagę na atrybucje. To jest ogólnie problem, który spotykam nagminnie i popełnia go niemalże każdy. My na szczęście w tortli tego błędu nie popełnialiśmy jakoś znacząco, ale uważam, że jest to kwestia na tyle ważna, że należy ją tutaj koniecznie poruszyć, bo rozmawiając gdzieś tam z cytkami biznesów e-commerce myślę, że postawienie tezy, że przynajmniej 90% sklepów wydaje swoje budżety nieefektywnie Myślę, że nie skłamie i powiem prawdę. Mnóstwo właścicieli sklepów nie potrafi ocenić efektywności działań marketingowych z poszczególnych kanałów. I oczywiście ktoś może powiedzieć, że ma od tego agencję lub inną osobę, ale w mojej opinii poleganie i ufanie osobom z zewnątrz w takich kwestiach może doprowadzić nas do dużych problemów. Sądzę, że każdy właściciel e-commerce powinien posiadać taką wiedzę i chciałbym pokrótce wyjaśnić jak zrobić to najlepiej. Ogólnie mamy tzw. kilka źródeł prawdy. Możemy analizować nasze kampanie reklamowe przez pryzmat menadżera reklam na Facebooku, menadżera reklam na TikToku czy przez panel Google Ads czy Google Analytics. Problem polega jednak na tym, że każde z wymienionych ekosystemów będzie zliczało dane w inny sposób, a poleganie tylko na jednym z nich bez szerszego takiego powiedzmy zrozumienia to po prostu duży błąd. I teraz wyobraźmy sobie taką sytuację. Wyjaśnię to jakby na przykładzie. Ktoś potrzebuje kupić sobie nową kurtkę. Wpisuje więc w wyszukiwarkę Google frazę kurtka na zimę i trafia na reklamę produktową, czyli tą na górze wyszukiwarki, która wyświetla nam produkty z różnych sklepów. Następnie użytkownik klika w jeden z produktów i przechodzi do sklepu X. Na sklepie czyta o tej kurtce, sprawdza jej parametry, zapoznaje się z opiniami, nie dokonuje jednak zakupu w tym momencie. W kolejnym dniu taka osoba łapie reklamę remarketingową na facebooku. Użytkownik przewija sobie w aplikacji facebooka swoją tablicę i w międzyczasie wyświetla mu się reklama. Przewinął i przejrzał około 20 różnych postów i oczywiście wśród nich była też reklama wspomnianego sklepu X. Nic jednak nie robi. nie dokonuje żadnej interakcji i przewija swoją tablicę dalej. Po pięciu minutach tak naprawdę zapomina jakie treści już przeglądał, przychodzi jednak wieczór, siada znów i użytkownik przypomina sobie, że nadal potrzebuje kurtki. Wchodzi więc ponownie w wyszukiwarkę i wpisuje nazwę sklepu, na którym wczoraj przyglądał kurtkę. Wchodzi na sklep i dokonuje zakupu. I teraz proste pytanie, który z systemów reklamowych miał największy wpływ na to, że ten użytkownik dokonał zakupu w sklepie X? I tutaj myślę, że śmiało wszyscy stwierdzimy, że wyszukiwarka Google. To przez nią w pierwszej kolejności klient trafił w tym przypadku do sklepu i to przez nią finalnie trafił na sklep w momencie, gdy chciał dokonać zakupu. I teraz jeśli ktoś rozumie atrybucję i to jak wygląda ona w ekosystemach takich jak na przykład Facebook czy TikTok to wie, że domyślnie systemy reklamowe zliczają zakupy po 7 dniach od kliknięcia w reklamę i po 1 dniu od jej wyświetlenia i nie mylić tutaj z kliknięciem. Chodzi o samo wyświetlenie reklamy. W takim przypadku mielibyśmy przypisany zakup zarówno w kampanii Google Ads jak i w Facebook Ads. Ale czy na pewno powinniśmy przepisywać ten zakup do Facebooka i na podstawie tego skalować np. nasze wydatki? Tak jak wspominałem, w mojej opinii tutaj jednak główną zasługę miały kampanie Google'owe. Co więc możemy zrobić w takim przypadku? Mój tip, na szczęście manager reklam pozwala nam na sprawdzenie ilości i wartości konwersji w różnych modelach atrybucji. a ja gorąco zachęcam Was do przejrzenia swoich kont reklamowych i sprawdzenia tego, jak pod tym kontem wyglądają Wasze kampanie. Wielu reklamodawców często zwiększa swoje budżety na kampanie, które w rzeczywistości mają niewielkie przełożenia na realną sprzedaż, pokazując wyniki chociażby po wyświetleniu, a nie po kliknięciu. Ja niestety mam wrażenie, że jest to temat rzadko poruszany, że tak powiem na polskim podwórku i w dostępnych kursach, a pozwala on na ogromne oszczędności, pozwala na inwestowanie w naprawdę realnie rentowne i zyskowne kampanie. Na koniec jeśli chodzi o ten temat, jeśli macie różne agencje, osoby od poszczególnych kont reklamowych to zwracajcie uwagę na to jakie informacje dostajecie. Często bywa tak, że każda agencja odpowiedzialna za dany ekosystem będzie chwaliła się wysokimi wynikami, które w rzeczywistości mogą być generowane nawet 70-80% właśnie przez atrybucje związane z wyświetleniem i znam przypadki, gdzie zejście z budżetów nawet o kilkadziesiąt procent nie skutkowało jakimikolwiek spadkami sprzedaży. Idąc dalej trzecia z rzeczy o których chciałbym powiedzieć to jest dostosowanie oferty pod dany rynek i nawiązując tutaj do mojego biznesu posłużę się tutaj przykładem rynku niemieckiego i tego jaki błąd popełniliśmy w pierwszej kolejności tworząc tam ofertę. Uznaliśmy, że dodamy na sam start najlepiej działające produkty i wzory, które sprawdziły się u nas w Polsce i Czechach i chyba też na Słowacji. Okazało się jednak, że sprzedaż w Niemczech ruszyła nam dopiero gdy rozszerzyliśmy ofertę o osoby o innych karnacjach niż biała i o innym sposobie ubioru. I tutaj mam na myśli chociażby nawet kwestie religijne i ubior związany chociażby z burkami. Uruchamiając sprzedaż na danym rynku zwracaj uwagę nawet na rozmiary produktów. Jeśli jesteś biznesem sprzedającym produkty w różnych rozmiarach np. sprzedajesz odzież czy obowia zwracaj uwagę na to, że na jakimś konkretnym rynku znacznie bardziej ważny będzie rozmiar np. 4XXL niż na innym rynku gdzie mogą iść sprzedażowo rozmiary znacznie mniejsze. Musisz być na to przygotowany ze swoim stanem magazynowym i swoim towarem. Również podobnie sytuacja wyglądać będzie w przypadku gdy jesteś biznesem e-commerce który sprzedaje inne marki. Spotykamy się z wieloma przypadkami gdzie marka X sprzedawała się znacznie lepiej na przykład na rynku amerykańskim niż na naszym rodzimym rynku. I musimy brać pod uwagę to, że rynek rynkowi jest zupełnie nierówny. Tutaj polecam Ci skorzystanie chociażby z najprostszych i takich darmowych narzędzi jak np. Google Trends czy Planner Słów Kluczowych dostępny w panelu Google Ads, aby sprawdzić potencjał danego rynku jeśli chodzi o konkretną markę czy produkt. Dzięki temu dostrzeżysz potencjał wyszukiwania w danym kraju i nie będziesz bezmyślnie inwestował w coś co już na starcie nie ma potencjału w mojej nazwijmy to karierze. spotykałem się z sytuacjami gdzie sklepy internetowe wychodząc na kolejny rynek zagraniczny inwestowały na start ogromne środki w promocję konkretnych kategorii produktów lub marek które działały do tej pory nie robiąc jakiejkolwiek analizy. Po czasie okazywało się że straty szły w dziesiątki a nawet setki tysięcy i aby temu zapobiec wystarczyło tylko przealokować budżety w zupełnie inny segment produktów i nie mówię tutaj o zupełnie nowych produktach tylko już na przykład tych, które te sklepy miały w swojej ofercie. Ale na przykład na rynku polskim sprzedawały się znacznie gorzej. Kolejny temat, który chcę poruszyć to temat influencerów i chciałbym opowiedzieć jak to wyglądało w naszym przypadku i jak traciliśmy tutaj środki i w mojej opinii dla mnie dosyć spore budżety na tamten czas. My ogólnie mieliśmy okres, gdzie wydawaliśmy nawet kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie, a kilka, nawet dwa, trzy miesiące nietrafionych współprac no to już straty idące w bardzo duże kwoty. Ogólnie myślę, że dzisiaj temat influencerów, dzisiaj kupienie zwykłej storki, zapłacenie influencerowi za pokazanie naszego produktu raczej nie zadziała i myślę, że to zdanie mogłoby wypowiedzieć większość biznesów e-commerce. Pamiętam jeszcze czasy, gdzie można było zapłacić kwotę X, influencer za to dodawał story z naszym produktem, a na sklepie pojawiała się sprzedaż, która w bardzo fajnym stopniu się zwracała i na której zarabialiśmy. Ja osobiście sądzę, że te czasy już praktycznie przeminęły i generowanie takich wyników jak jeszcze nawet 2-3 lata temu jest dzisiaj o wiele trudniejsze. My w tortli mieliśmy okres, gdzie budżet miesięczny na influencer marketing oscylował gdzieś w okolicach 30 tysięcy i uważam, że za te pieniądze moglibyśmy zrobić o niebo lepsze rzeczy. Oczywiście popełnialiśmy sporo błędów przy tych współpracach i pewnie można sporo rzeczy było zrobić lepiej. To były gdzieś tam błędy wynikające z naszej wtedy niewiedzy. Oczywiście nie twierdzę, że należy unikać współprac z influencerami. Uważam, że nadal influencer marketing jest bardzo ważnym elementem w budowie sklepów internetowych. Chodzi tylko o to, aby patrzeć na takie współprace z zupełnie innej perspektywy i na pewno podchodzić do nich z dużym spokojem, bez podpalania się. To, co na pewno należy robić, to dokładnie postawić sobie cel takiej współpracy. Odradzam patrzenie na ilość obserwujących na profilu, czy dana osoba jest przez nas znana bądź lubiana. Znam osobiście wielu twórców, którzy mając dziesięciokrotnie mniejsze profile niż twórcy, którym trzeba było zapłacić 20-30 tysięcy za dodanie stories na Instagramie, potrafią po prostu wygenerować kilkukrotnie lepszą sprzedaż niż właśnie tak duże profile. Podchodząc do każdej współpracy musimy mieć z góry założony jej cel. Czy interesuje nas sprzedaż i wygenerowanie X zamówień? Czy interesuje nas budowa naszych mediów społecznościowych, może bazy mailingowej? Czy interesuje nas budowa świadomości marki? A jeśli tak to w jaki sposób będziemy to mierzyć? Takie pytanie musimy sobie zadać. W tym przypadku uważam, że powinniśmy starać się mierzyć jak najskuteczniej każdą z aktywności. Oczywiście podstawą jest ilość zamówień, ale powinniśmy mierzyć też takie rzeczy jak chociażby ilość kliknięć w link, jakość ruchu, który przyszedł do nas z takiej współpracy i tu mam na myśli chociażby czas trwania sesji i to co robi użytkownik w naszym sklepie, to możemy oczywiście zmierzyć za pomocą chociażby Google Analytics. czy chociażby mierzyć to czy nasze media społecznościowe w jakikolwiek sposób rosną po takiej współpracy, a jeśli tak to znowu jak urosły i jakie konkretnie metryki nam urosły. Na sam koniec warto także spojrzeć w takie dane jak ilość zapytań brandowych w okresie kiedy mieliśmy daną współpracę, bo to pokaże nam też czy występują jakieś różnice i czy faktycznie pojawiają się nowe osoby, które mogą być zainteresowane naszą marką. Piąta rzecz, o której chcę Wam opowiedzieć to rekrutacje, delegowanie na zewnątrz, firmy usługowe. I mam wrażenie, że to tematy, w których można stracić naprawdę sporo środków, a niekiedy bardzo mocno zaszkodzić swojemu biznesowi, choć na pierwszy rzut oka nie jest to tak widoczne. Uważam, że dobranie nieodpowiedniej agencji marketingowej, która będzie dla nas świadczyła usługi może niejednokrotnie zabić nasz biznes. My na szczęście dzięki temu, że cały marketing możemy robić wewnętrznie, bo ja gdzieś tam od wielu lat specjalizuję się w performance marketingu, czyli robiłem płatne kampanie Google Ads, Facebook Ads dla topowych sklepów w Polsce. Michał, jeden z moich wspólników wywodzi się z obszaru SEO, jest taką osobą mocno techniczną, no to dawaliśmy radę robić większość rzeczy po prostu sami. Były i myślę, że nadal są obszary, w których nie byliśmy najmocniejsi, a nawet w których potrzebowaliśmy dużego wsparcia. I mam na myśli tutaj chociażby rzeczy, czy treści bardziej kreatywne, takie jak media społecznościowe, czy jakieś treści wideo, itd., itd. Tak naprawdę w tych obszarach testowaliśmy i próbowaliśmy wielu opcji. Kupowaliśmy pisane dla nas strategie, korzystaliśmy z firm zewnętrznych do produkcji kontentu wideo i różnie to wychodziło. Nigdy jakoś nie czuliśmy, że popycha to nas do przodu. Często za takie strategie płaci się od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Są też marki większe, które płacą i po paręset tysięcy. Dziś wiem, że napisanie strategii przez firmę zewnętrzną, która totalnie nie zna naszego przypadku, naszego biznesu, a my znamy go od podszewki i wiemy o wielu elementach niewidocznych tu i teraz, często nawet o takich, na które nie wpadlibyśmy, aby o nich powiedzieć firmie, która robi to dla nas taką usługę, jest bardzo trudne i nieadekwatne, jeśli chodzi o cenę do finalnego efektu. Przeważnie taka strategia ląduje w szufladzie po kilku dniach. i nic się z nią dalej nie dzieje. Oczywiście warto konsultować się z firmami, osobami zewnętrznymi, bo mogą rzucić inną perspektywę na nasz biznes, natomiast uważam, że często cena jaką się za to płaci jest po prostu zbyt duża i często też bardzo łatwo trafić na firmę, która zrobi to nieefektywnie. Jeżeli już kupujemy jakąś strategię to starajmy się też znaleźć firmę, taką firmę, która może pomóc lub całkowicie zajmie się jej egzekucją czy wykonaniem. Mieliśmy też przypadki, gdzie przez chwilę szukaliśmy agencji, która poprowadzi dla nas niektóre z naszych rynków w mediach społecznościowych. Mam tu na myśli nasze profile na Instagramie czy chociażby na Facebooku. Rozmawialiśmy z topowymi i bardzo znanymi polskimi agencjami. Myślę, że większość z Was pewnie by je kojarzyła i kwoty jakie padały no po prostu przyprawiały niekiedy o zawrót głowy. My na szczęście gdzieś tam znając rynek agencyjny nie akceptowaliśmy takich współprac natomiast wiem, że znajdą się osoby, które skuszą się na różnego rodzaju piękne słowa i zdecydują się na podpisanie umowy na długi okres czasu, płacąc w mojej opinii ogromne sumy pieniędzy. My na przykład za jedno konto dostawaliśmy propozycję na nawet 10 tysięcy złotych, co przy sumie kilku kont i rynków powodowałoby, że koszty abonamentu to po prostu gruba przesada. nie warto byłoby aż tyle płacić. Na sam koniec chciałbym opowiedzieć o rekrutacjach i to jak u nas to wygląda, bo uważam, że koszt nietrafionej rekrutacji to często koszt nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. My wypracowaliśmy sobie taki model rekrutacji, gdzie na ważniejsze stanowiska każdy z zarządu, czyli z naszej trójki musi odpowiedzieć tak. Nawet jeśli jedna z trzech osób, która podejmuje decyzję uznają, że nie czuje tej współpracy, że ta współpraca może się nie udać, wówczas odpuszczamy temat i szukamy dalej. Tak naprawdę tyczy się to obecnie zarówno rekrutowania pracowników, jak i podejmowania współpracy z różnymi rodzajów firmami zewnętrznymi. Na sam koniec, tak jak powiedziałem, bo jest to już końcówka mojej prezentacji, jeśli ktoś chciałby mocniej zgłębić temat, o coś zapytać, to gorąco zachęcam do znalezienia mnie gdzieś w mediach społecznościowych, na Instagramie Piotr Szyszka, można łapać mnie też na Linkedinie, bądź mailowo Piotr Małpa Tortli. Od jakiegoś czasu prowadzę też kanał na YouTube e-commerce Oczami Praktyków, gdzie razem z moim wspólnikiem dzielimy się różnego rodzaju tematami dotyczącymi e-commerce, ale też prowadzimy rozmowy z ciekawymi gośćmi. Zachęcam też do zajrzenia również tam. Bardzo Wam dziękuję za dzisiaj. Trzymam za Was kciuki. Pozdrawiam gorąco. Cześć.
To była naprawdę wartościowa prelekcja. Sam zapisałem sobie w międzyczasie rzeczy, które zaimplementuję albo na które warto zwrócić uwagę, bo czasami w e-commerce jest tak, że niby wiemy wszystko, ale jak nie mamy zapisanej checklisty, co powinniśmy sprawdzać cały czas i analizować i optymalizować, to taka prelekcja też fajnie odświeża nam pamięć. Słuchajcie, mam pytanie od Piotrka. Pytanie i osoby, które, dwie tym razem, które pierwsze odpowiedzą, zdobywają dwie książki, o których mówiłem już wcześniej, czyli e-commerce w praktyce, lekcje skutecznej sprzedaży. Myślę, że to jest ten moment. Słuchajcie. Jaka domyślna atrybucja występuje w przypadku reklam Facebook Ads? Dwie osoby, które teraz na czacie napiszą prawidłową odpowiedź, zdobywają książkę. Sylwia, która jest organizatorką konferencji, będzie zapisywała tutaj wasze niki i kontaktowała się z wami po konferencji. Gdy zaczynałem swoją przygodę z marketingiem internetowym, to jeździłem na duże konferencje, które odbywały się w Złotych Tarasach w Warszawie. Tam była duża ilość prelegentów, których w ogóle nie znałem. Jednym z nich zawsze była właśnie Ola Gościniak. Ola Gościniak także przewijała się na eventach influencerskich, na których występowałam w tamtym roku. Udało nam się osobiście spotkać na Influencers Live w Wrocław i pamiętam, że pod koniec eventu, gdy odbywał się koncert i była huczna impreza, my dwie godziny siedzieliśmy na backstage'u i gadaliśmy sobie i wymienialiśmy się wiedzą. I wtedy już poczułem, że mam podobne podejście do tego, jak budować biznes online i może możemy wytworzyć wspólną wartość. Więc Oli także nie mogło zabraknąć na moim evencie z buta w e-commerce, bo ona naprawdę świetnie sprzedaje, bardzo inspiruje inne kobiety i tworzy np. takie projekty jak Girls Boss, na które zresztą zostałem zaproszony i będę tam dzielił się wiedzą z zakresu e-commerce'owego. Temat, który wybrała Ola, uważam, że jest bardzo fajny, bo dużo osób zawsze zaczyna. Tak naprawdę większość osób, która jest u mnie na Instagramie, czy przychodzi na konferencje, dopiero zaczyna i potrzebują dowiedzieć się takiej wiedzy. dla osób początkujących i tytuł jak zarabiać online dopiero zaczynając uważam, że idealnie wpisuje się w tą ideę i naprawdę dużo z tej projekcji wyciągniecie, więc proszę was bardzo, żebyście uważnie ją przesłuchali. Ale zanim to zrobicie, to pamiętajcie o tym, żeby zasubskrybować mój kanał, bo na moim kanale pojawiają się raz w tygodniu odcinki z różnymi praktykami dyrektorami e-commerce, na których staramy się przekazywać swoją wartościową wiedzę o tym, jak udało nam się budować e-commerce, marki osobiste, Instagramy, więc teraz w tym momencie wszyscy klikają subskrybuj, a my będziemy przechodzić do prelekcji Oli.
Cześć, witam cię serdecznie. Z tej strony Ola Gościniak, założycielka i dyrektorka Placówki Oświatowej Jestem Interaktywna oraz redaktorka naczelna portalu oraz magazynu drukowanego Girl Boskie. Bardzo serdecznie witam cię. Chciałam dzisiaj opowiedzieć o tym, jak dobrze zarabiać w online, nawet dopiero zaczynając. Zapraszam ciebie serdecznie do mojej prezentacji i razem dowiemy się, w jaki sposób możesz dobrze zarabiać w online. Pogadamy o badaniu, które w zeszłym roku przeprowadziłam. Następnie opowiem o produktach edukacyjnych, drabinie produktowej, podam konkretne przykłady oraz przejdę do konkursu. Jestem przedsiębiorczynią od 2012 roku, jestem mentorką, wykładowczynią akademicką, twórczynią trzech marek online, autor konkursów online e-booków, książek. Z mojej pomocy skorzystało ponad 50 tysięcy osób i zostałam zagrodzona w konkursie sukces pisany szminką w kategorii przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu. Moja marka generuje przychody roczne ponad 900 tysięcy złotych przy niewielkich kosztach. I teraz będą konkrety, także usiądź, słuchaj, bo będzie się działo. Swoją działalność rozpoczęłam od bycia freelancerką, tworzenia stron internetowych na zlecenie. Następnie po kilku latach założyłam markę Jestem Interaktywna i zaczęłam uczyć innych, w jaki sposób stworzyć własną stronę internetową. W moich kursach pokazywałam krok po kroku, jak wyklikać swoją stronę, sklep internetowy na Wordpressie. Natomiast coraz częściej dochodziłam do ściany. Dostałam informację, że nie, ja nie zrobiłam tej strony, nie zrobiłam tej strony, nie udało się, gdzieś to rozmyło się. I zastanawiałam się, kurczę, przecież prosto pokazuję, tutaj kliknij, zainstaluj tego WordPressa, kliknij ten guzik, kliknij tamten, o co chodzi. No i okazało się, że tak naprawdę ja bardzo dobrze pokazywałam, jak tą stronę wyklikać, ale u wielu osób kliknięcie guzika zainstalu WordPressa, stwórz tą stronę internetową, wiązało się z innymi rzeczami. Z tego, z tym, że na przykład boimy się, że coś, co to będzie pociągało dalej, co będzie, co będziemy musieli w związku z tym robić, że ktoś to zobaczy i tak dalej. Z tego powodu zdecydowałam się przeprowadzić we współpracy z Janiną Bonk badanie. Jesteś ekspertką, uwierz w to. Tu macie kod QR, za pomocą którego możecie to badanie pobrać. Jest to bezpłatny raport i w tym badaniu wziął udział 1088 osób, w tym 1019 kobiet. W związku z tym zdecydowaliśmy się przy konsultacji merytorycznej z Janiną Bonk, skupić wyłącznie na kobietach, bo próbka badanych mężczyzn była niestety zbyt mała. I najbardziej, to co podsumuję, to co znajdziecie w całym tym raporcie, jest zdanie, wydaje mi się, że tym co najbardziej nas blokuje, jesteśmy my sami. Więc jeśli dopiero nawet startujecie, działacie w e-commerce, chcecie zarabiać online, ale ciągle was coś nie wychodzi, coś wstrzymuje, coś blokuje, to zastanówcie się, czy czasem tym blokerem to nie jesteście wy sami, po prostu. Bo to może wiele rzeczy po prostu zastopować. I co wtedy zrobić? Przeczytajcie ten raport, bo on otwiera oczy i też pokazuje nam, z czym możemy pracować. I też są konkretne zalecenia, co możemy dalej z tym wszystkim zrobić. No właśnie, co wyszło w tym raporcie? W tym raporcie wyszły takie rzeczy. Strach przed krytyką wyglądu występuje u 32% ankietowanych kobiet. 63% kobiet boi się krytyki kompetencji. Ponad 60% kobiet obawia się, że ich wiedza jest niewystarczająca. Perfekcjonizm blokuje 62% kobiet na zarobianiu na wiedzy. Lęk przed porażką odczuwa 58% kobiet, a 60% kobiet nie wie, jak wycenić swoją pracę. Dodam tylko, że wśród, jaka była metryczka w tym badaniu. Większość kobiet, ponad połowa kobiet miała 10 plus lat doświadczenia. Jeśli chodzi o wykształcenie, to większość z nich też ponad, grubo ponad połowa miała wykształcenia magisterskie, wyższe. I w związku z tym pokazuje nam, że nawet to jest, to są badania na wykształconej, doświadczonej grupie osób. Produkty edukacyjne, które możemy dać do naszej oferty. Mogą to być na przykład e-book, książka, kurs online, może nawet konferencja, taka jak tutaj jesteśmy. Tego typu produkt też można opakować i sprzedawać. Mentoring, szkolenie w mniejszej grupie. Produkty edukacyjne. I teraz, żeby był tutaj bardzo, bardzo konkretny przykład. Mój 2020 rok, 2022 rok wyglądał Trudno, naprawdę trudno. Wymyśliłam sobie w tamtym roku, że będę robiła co miesiąc bezpłatne wyzwanie, które generowało koszty. Na zakończenie tego wyzwania będę dopiero uruchamiała sprzedaż i na takiej zasadzie miesiąc, miesiąc działałam. Przeprowadziłam 12 takich bezpłatnych wyzwań. To co było trudne? Trudne było to, że tak naprawdę Tego typu wyzwanie już na tym etapie, na którym ja jestem, generowało koszty. I to były nie małe koszty, to było kilka, nawet do 10 tysięcy złotych koszty, które, które na dodatek trzeba było, te koszty trzeba było pokryć poprzez działalność tam sprzedażową, kiedy sprzedawałam te produkty edukacyjne. I następnie wyglądało tak, że pierwszy dzień wyzwania, drugi dzień wyzwania, ciągle jestem na minusie, dopiero jak uruchamiam sprzedaż, to zaczynam na tym wychodzić na zero, nawet nie na plus. I w związku z tym, no trudny był ten rok. Przechód miałam 539 złotych, ale to było okupione ogromnym stresem, tym czy na pewno będę miała, czy na pewno się ten koszt poniesiony na to wyzwanie zwróci, żebym miała pieniądze na wynagrodzenia dla pracowników. Finansowo wyszło dobrze, ale jeśli chodzi o to, w jaki sposób ja wychodziłam psychicznie z tego, to już trochę gorzej. W związku z tym zdecydowałam się zmienić wszystko. Poznałam koncepcję drabiny produktów w swojej ofercie i w związku z tą koncepcją wywróciłam wszystko do góry nogami. Zamiast mieć bardzo, bardzo dużo produktów w mojej ofercie, zdecydowałam się okroić ich ilość, ich liczba i następnie też lepiej to pogrupować, pokatalogować. Jest to koncepcja, którą bardzo chętnie się dzielę, ponieważ bardzo dużo zmieniła także u mnie. I jak to wygląda, takie big picture, jak z daleka możemy na to spojrzeć. Produkty w waszej ofercie to są szczabla, zwłaszcza jeśli chodzi o ten biznes edukacyjny. To są konkretne szczabla, Czyli od mniejszego szczeble dla waszych klientów, tak? Czyli pierwszy produkt, klient dopiero gdzieś tam wiedzowo dowiaduje się jakichś takich pierwszych rzeczy dotyczących waszych branży. Kolejny produkt to jest wyższa szkoła zaawansowania i kolejny jeszcze bardziej zaawansowany. Dzięki temu wy w pierwszym produkcie edukacyjnym, który zrobicie, nie wyprzytykujecie się z całej wiedzy i potem nagle okazuje się, że nie macie co robić. Następnie koszty od najniższych, czyli też wy te produkty, które robicie do waszej oferty, zaczynacie od tych, które są najtańsze w wykonaniu. I też bierzemy pod uwagę to, że na każdym kroku, na każdym szczeblu będzie coraz mniej osób, czyli trochę jak w takim lejku, czyli coraz mniej osób na konkretne szczeble zaawansowania chodzi, bo niektórym wystarczy ta wiedza podstawowa, niektórzy będą chcieli więcej się dowiedzieć, niektórzy więcej i więcej. I analogicznie cena też. Na każdym szczeplu zaczynamy od najtańszych produktów do najdroższych, jeśli chodzi też o to zaawansowanie tych produktów, wiedzy w tych produktach. Dawkujemy wiedzę i też, co jest istotne, bierzemy pod uwagę, które produkty są dla nowych odbiorców, które są dla stałych odbiorców, dla tych dotychczasowych naszych klientów. I dzięki temu, w momencie kiedy jakiś klient do Was przychodzi, to Wy wiecie nawet co mu zaoferować. Wcześniej, jak miałam taki bałagan w tych wszystkich produktach, przychodził do mnie klient i ja sama zastanawiałam się, może to mu poradzić, a może to, a może tamto. Sama byłam w tym pogubiona, więc w jaki sposób klienci mieli się w tym nie gubić. Zrobimy porządki w naszej ofercie. I teraz, przedtem wam pokazałam, jakie mogą być produkty i teraz kolejność produktów, jeśli chodzi o ich realizację. Od tych, wy pamiętacie? Zaczynamy od tych najtańszych, najprostszych do realizacji. Najprostszy zawsze i wszędzie będzie mentoring. Z tego powodu, że jeśli chodzi o mentoring, to tak naprawdę co potrzebujemy, żeby w online to zrobić? Na przykład, co potrzebujemy? Google Meet'a, jakieś narzędzie, tak, żeby to na wideo się łączyć, nawet Skype może być. Jakieś narzędzie do takich spotkań online'owych. I tak naprawdę to wszystko. Wpisujemy w kalendarz i działamy. Wystarczy, że będziemy mieć małą grupę osób do tego, żeby przeprowadzić tego typu szkolenia. Z tego powodu, z tego powodu też łatwiej będzie nam małą grupę znaleźć. I jeszcze jest jeden plus. Ta mała grupa zostawi nam więcej pieniędzy, bo za takie bardziej indywidualne, małe grupy, za takie podejście możemy zażyczyć sobie wyższą stawkę. Więc to też będzie super na start, żeby zacząć i od razu mieć pieniądze na to, które będziemy wkładać w kolejne etapy, czyli w kolejne produkty. Czyli możemy, mentoring może być nawet ten bardziej zaawansowany, czyli na tym nawet Zaczynamy od tego wierzchołka, od tego wierzchołka naszej drabiny, jeśli patrzymy od strony klienta, a od naszej to może być mimo wszystko pierwszy produkt, który dodamy do naszej oferty. Jak już ten mentoring zarobi na nas, na naszą działalność, możemy stworzyć e-booka, książkę, bo tu już koszty są znacznie droższe, natomiast znowu możemy to zrobić niskokosztowo. Przykład, mój pierwszy e-book, który był bestsellerowy, Jego koszty wykonania to było zaledwie 200 złotych. Z tego powodu, że znalazłam, moja mama jest nauczycielką, była nauczycielką, już jest na emeryturze i w jej szkole zaprzyjaźniona nauczycielka języka polskiego na umowę o dzieło za 200 złotych zrobiła mi korektę i wyglądało to tak. Ona usłyszała, matko, 200 zł za jeden wieczór pracy, wow! A ja pomyślałam, 200 zł za korektę całego e-booka, wow! I obydwie byłyśmy z tego bardzo, bardzo zadowolone. Więc na start możecie naprawdę zrobić te rzeczy nisko kosztowo i dzięki temu zacząć już zarabiać. I już pierwszy e-book, pierwsza książka to jest coś, co może zacząć wam skalować wasz biznes i sprzedawać, kiedy wy nie jesteście akurat przy komputerze, nie sprzedajecie, bo ten produkt już będzie u was. Następnie możecie zrobić bardziej zaawansowany na przykład kurs online, jeszcze bardziej zaawansowane konferencja. Zagadka. Co to jest? Jak mamy tu marketingowców, to myślę, że będą wiedzieli. Jak tu mamy osoby, które lubią gotować też. Oczywiście to jest lejek. W tym wypadku chodzi mi o to, że jest to lejek marketingowy. Jeśli znacie koncepcję lejka marketingowego, super. Jeśli nie, warto się dokształcić. Oczywiście zaczynamy od poznaj mnie, polub mnie, kup ode mnie, kup ponownie ode mnie, tak bardzo, bardzo w skrócie. Natomiast ja bym chciała wam opowiedzieć o koncepcji, która bardzo dużo zmieniła w moim biznesie, a mianowicie koncepcja odwróconego lejka marketingowego. Jeśli chodzi o tą koncepcję, to tak naprawdę pierwsza styczność z naszą marką zaczyna się od zakupu. Eldorado, prawda? I właśnie jak my możemy to zrobić? Możemy to zrobić, że mamy w naszej ofercie takie produkty, które idą szeroko, czyli nie sprzedajemy ich tylko u nas w naszym sklepie, ale może korzystamy z różnych miejsc, na przykład tu w przypadku książki np. Empik, Tantis, Smyk, Ceneo, Allegro, gdziekolwiek i wrzucamy, nasycamy rynek tym produktem i wtedy ktoś wchodzi do takiego Empiku I on mnie nie zna, ale on wie, że on chce być online, on chce stworzyć stronę internetową, szuka oferty, znajduje, kupuje, zaczyna czytać, czytać, o w sumie sensownie. I w tym produkcie zasiadywamy ziarenka do tego, żeby ta osoba kupiła z naszej drabiny produktowej kolejny produkt. Także dobrze jest jakieś marketplace, jakieś właśnie takie miejsca, gdzie ludzie są, ludzie kupują, nas nie znają, ale dzięki temu mogą od nas kupić. Moja strona, bądź moja książka, bądź ona jest także na Legimi dostępna do przeczytania. Bo dzięki temu, że osoby zobaczą, że tam jest konkret, tam jest mięso, mogą przyjść do kolejnych produktów, które w moim przypadku najbardziej zarabiają. Teraz jak patrzymy okiem klienta, to tu może być ten pierwszy produkt, właśnie jakiś e-book, książka. I my wtedy nasycamy ten rynek, żeby to było wszędzie, gdzie się da możliwe do zakupu. I wtedy te osoby mogą dalej do tych naszych produktów wchodzić, do naszych drabień produktowych, czyli mogą dołączyć do kursu online, mogą potem skorzystać z konferencji, mogą przyjść na mentorii. Trochę przykładów, jak to wygląda. Pokażę na swoim przykładzie, bo wiem jak to dokładnie mam wszystko poukładane i mogę wam pokazać. Ja w swojej ofercie mam po stronie Jestem Interaktywna, mam książkę, bądź online, mam jeszcze paczkę girlbosskich, mam Akademię Wordpressa, rocznie organizuję konferencje. online'ową. Następnie mam galę w grudniu i mentoring ośmiotygodniowy o freelancerce WordPressa, jak się przebranżowić i stworzyć własną stronę, i tworzyć strony internetowe, sklepy na zlecenie dla swoich klientów. Jeśli chodzi o tą moją ofertę, to wygląda to tak. Mam na początku e-book, książkę, to jest właśnie bądź online, ale mam jeszcze szereg różnych e-booków. One też są wrzucone w różne księgarnie. Jest tam e-book o CSS-ie, o SEO, o newsletterze. Jest tego dosyć dużo, chyba 7 albo 8 mam takich e-booków i one są dostępne wszędzie. I następnie osoby, które te e-booki kupują, mogą następnie dołączyć do Interaktywnej Akademii Wordpressa. Następnie mogą skorzystać z mentoringu. Mentoring jest tylko dla absolwentów Akademii Wordpressa i jest to mentoring właśnie dla osób freelancerka Wordpressa, które chcą stworzyć strony internetowe dla innych. I to wszystko jest, e-book, książka jest dla nowych osób, kurs online, mentoring są głównie dla dotychczasowych klientów, aczkolwiek zdarza się, że też nowe osoby, posiadając moje książki, do nich dołączają. Niemniej jednak w momencie, kiedy ja wiem dla kogo to jest, to też łatwiej mi jest tą konkretną komunikację prowadzić. I oprócz tego prowadzę raz w roku konferencję online'ową i ona jest głównie na nowe osoby. Bardzo dużo nowych osób dołącza do mnie właśnie rokrocznie przy tej konferencji, bo są na niej dziesiątki różnych prelegentów. ale także dotychczasowi klienci rok rocznie do tej konferencji dochodzą. Czyli warto mieć takie produkty, które są dla nowych osób, ale też zaproponować coś stałym klientom, żeby rok rocznie na przykład, albo co kilka miesięcy oni także do nas wracali, bo łatwiej jest coś dosprzedać niż pozyskać nowego klienta. I tak w ten sposób latem 2023 roku pobiłam całoroczny obrót 2022 roku, a pod koniec roku wręcz dobiłam prawie do miliona złotych. Teraz moja druga działalność, girlbosskie. I w przypadku girlbosskich wygląda to bardzo podobnie. Z jednej strony mam magazyn girlbosskie, który jest dostępny nawet w MPK-ach w formie papierowej, zresztą zapraszam, na dziale biznesowym lub czasem na dziale kobiece jest dostępny. Mam paczkę Girlbowskich. W ramach tej paczki my wspieramy biznesy w rozwoju. Są tam wizytówki Girlbowskich, coś a la panorama firm, żeby znajdować kontakty dla osób, wśród osób, które są w ramach społeczności. Jest to też dostępna Obok. No i oprócz tego mam jeszcze mentoring Akademia Produktu Online, który jest organizowany albo wyjazdowo, w tym roku był w Hiszpanii dla małej grupy i dla małej grupy jest także online organizowany. I ta konferencja, o której mówiłam, konferencja Girl Boss, jak widać jest pomiędzy Jestem Interaktywna i Girl Boss, bo ona te dwie marki łączy i w ramach tych dwóch marek można skorzystać z tej konferencji. I to jest to, w jaki sposób ja to u siebie poukładałam, w jaki sposób to wygląda i to się po prostu sprawdza. Mam na każdym etapie konkretne osoby. Jestem interaktywna, technicznie działam, żeby stworzyć tą stronę internetową, sklep online'owy, a w Gelbowskich jak to biznesowo można te osoby wesprzeć w pozyskiwaniu klientów. I dzięki temu to po prostu funkcjonuje. zadanie domowe dla ciebie. Zastanów się, wypisz konkretne rzeczy, które masz w swojej ofercie. Być może jakiś pierwszy produkt własny, który stworzysz. Wypisz wszystkie swoje pomysły, a następnie w ciągu tygodnia napisz do mnie na pryw i zobliguj się, jaki produkt własny skończysz do końca roku. Dlaczego to jest takie ważne? Dlaczego daję to zadanie domowe? Bo to zadanie domowe po prostu działa. Na większości moich prezentacji, wykładów, to zadanie domowe przekazuje. Przykład. Dosłownie kilka miesięcy temu otrzymałam informację. Ola, chciałabym Cię pochwalić, że odrobiłam pracę domową. Troszkę się spóźniłam, ale zrobiłam to. Wydałam swój pierwszy e-book, stosowałam się do wszystkich rad, które dałaś, perfekcyjnie poprowadziłam kampanię promocyjną, efekt, 10 dni od startu zarobiłam 100 tysięcy złotych. Chciałam Ci po prostu podziękować, robisz świetną robotę. Także serio, zapisuj sobie to zadanie domowe, pisz w ciągu tygodnia do mnie, dlaczego warto działać. Rok rocznie w grudniu, w tym roku 5 grudnia w Poznaniu organizuję galę Kursory Roku, w ramach której przekazuję statuetki za e-book roku, za debiut roku, za książkę roku, za kurs online roku. za stronę www.roku. I tak mogłabym dalej wymieniać. Te statuetki otrzymują osoby, które zgłosiły się, które uzyskały największą liczbę głosów. Następnie rozdaję też medale interaktywnych dla moich kursantek Akademii Wordpressa, które w ramach tych sklepów internetowych, w ramach stron internetowych, które zrobiły, mają najlepsze efekty finansowe. Brązowy medal jest za 100 tysięcy złotych, srebrny jest za pół miliona i złoty za milion. Tutaj na obrazku znajdziecie osoby, które odebrały w zeszłym roku na gali medale za 100 tysięcy złotych. Natomiast za pół miliona milion mamy także rozdawane medale. Są osoby, które rzeczywiście tyle osiągnęły wyklikując po prostu z Akademią Wordpressa swoją stronę internetową. A na zakończenie chciałabym dać ci prezent. Interaktywna Akademia Wordpressa. Minus 200 złotych na szkolenie, po którym stworzysz stronę internetową, sklep online na Wordpressie, WooCommerce, ale także otrzymasz świadectwo ukończenia kursu z Ministerstwa Edukacji Narodowej, od placówki oświatowej. Jestem interaktywna. Minus 200 złotych na hasło z buta pisane razem. Jeśli masz jakiekolwiek pytania, pisz do mnie kontakt mopa olagościniak.pl. Znajdziesz mnie na Instagramie olagościniak. I pamiętaj, w ciągu tygodnia zadanie domowe napisz, jaki produkt edukacyjny stworzysz do końca roku. Dzięki wielkie za uwagę. To była ogromna przyjemność. Życzę Ci wspaniałego dnia, wszystkiego dobrego. Trzymaj się ciepło. Cześć!
Jak mówiłem, tak było. Dużo wartościowej wiedzy dla osób początkujących, które chcą zacząć zarabiać w biznesie online. Nie pozostaje mi nic innego w tym momencie, jak powiedzieć Wam, że to jest czas, w którym możecie zgarnąć dwie książki. Lekcja skutecznej sprzedaży e-commerce w praktyce. Jesteście gotowi? Jesteśmy gotowi. Ile osób wzięło udział w raporcie? Jesteś ekspertką, uwierz w to. Dwie osoby, które teraz napiszą na czacie prawidłową odpowiedź, zgarną taką książkę. My się z wami skontaktujemy po konferencji. Dziękuję Ola i dziękuję wam za obecność. Konferencję z Buta e-commerce napędza Shopper oraz Samba AI. Bardzo rzetelnie podchodzę do wyboru partnerów i właśnie z tych dwóch partnerów na co dzień korzystam. Shopper, właśnie na tym stoi nasz sklep Duckcom.pl, natomiast Samba jest to narzędzie do marketing automations, którego również korzystam. Posłuchajcie nieco więcej o naszych sponsorach. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Samba AI, platforma smart marketing automations, z której również korzystam. Gdy wpadłem na pomysł zbudowania konferencji, od razu pojawiła mi się jedna myśl w głowie. Kto będzie pierwszym partnerem i będzie ją napędzał razem ze mną. Niedługo musiałem szukać, ponieważ stwierdziłem, że mam bardzo dobre stosunki z szoperem, ponieważ razem występujemy na wspólnych konferencjach i dzielimy się praktyczną wiedzą. Artur Halik z Shopera występował również u mnie w podcaście. Shoper w ogóle od samego początku głęboko wierzył w moją misję dzielenia się wiedzą i uznają bardzo podobne wartości budując Uniwersytet Shopera, więc stwierdziłem, że idealną firmą, która będzie chciała uwierzyć w projekt z Buta eCommerce będzie właśnie Shoper. SZOPER w dużej mierze napędza całą działalność moją w internecie, są moim stałym partnerem podcastu oraz napędzają tą konferencję z buta e-commerce. Wystąpi z SZOPERa Basia Kaleńczuk, z którą występowaliśmy na dwóch eventach, na SeaBloggers, na Influencer Live Wrocław, więc posiadamy już wspólne doświadczenie sceniczne. Słuchajcie, Basia Kaleńczuk jest wielką pasjonatką nowych mediów od pierwszego logowania do internetu. Pięknie brzmi. a jeszcze piękniej będzie różniła jej prelekcja, ponieważ poruszy bardzo praktyczne aspekty. Basia podzieli się z Wami pięcioma trickami, dzięki którym będziecie mogli zwiększyć swoją konwersję na stronie. Ja jestem wielkim fanem UX-u i CX-u. Jeśli budżet marketingowy jest u Was stały, to wprowadzenie fajnej strategii CX-owej oraz optymalizacji strony UX-owej to są rzeczy, które Wam mogą zwiększyć konwersję. Więc takie pięć tricków możecie sobie po prostu zaimplementować od razu po przesłuchaniu prelekcji Basi. Basia Kaleńczuk z Shopera. To Twój czas.
Cześć Drogawicko, cześć drogi widzów, witam Ciebie bardzo serdecznie na mojej prelekcji na konferencji zorganizowanej przez Oskara razem z Choperem i z Sambą AI. Dzisiaj na mojej prelekcji porozmawiamy sobie tak jak widzisz na slajdzie tytułowym i zresztą jak widziałeś lub widziałaś w agendzie dzisiejszego spotkania o pięciu prostych czasem trudniejszych, ale na pewno fajnych trikach UX, CX, SXO, które mogą poprawić Twoją konwersję na stronie internetowej czy sklepie internetowym i dzięki temu Twoja sprzedaż wyfrunie w kosmos. No dobrze, słuchajcie, bardzo się cieszę, że dzisiaj mamy takie piękne święto praktycznej wiedzy, samego mięsa po prostu serwowanego przez bardzo dużą liczbę ekspertów, praktyków, przede wszystkim mistrzów e-commerce. Bardzo się cieszę i pozwólcie, że na starcie powiedziałam wam o tym, że Chopper współpracuje razem z Oskarem przy organizowaniu tej konferencji. To na początek tak trendowo jak z TikToka, małe story time odnośnie tego, jak to się stało, że w ogóle współpracujemy. Otóż wyobraźcie sobie, że pewnego dnia dostałam wiadomość na Instagramie od Oskara, bo mamy taki sposób komunikacji, że Basia, co ty na to, robimy mega kaloryczną konfetę, sama praktyczna wiedza, prelekcje z samym mięsem, czy wchodzicie w to i oczywiście z racji tego, że w DNA Shopper głęboko zakorzenione jest dzielenie się wiedzą i sama świadomość tego, że razem z Oskarem możemy wyrównywać te szanse w biznesie online i w e-commerce wydawała się być bardzo atrakcyjna i bardzo kusząca, więc nie mogliśmy zrobić niczego innego jak się nie zgodzić i nie powiedzieć hej wchodzimy w to. No i co, słuchajcie, dodatkowo była taka sytuacja, że razem z Oskarem miałam przyjemność poprowadzić już dwie prelekcje w tym sezonie, podczas Seabloggers oraz Influencers Live, w związku z tym Oskar, znając moją tutaj umiejętność bądź wątpliwą umiejętność oratorską, zaproponował mi, żebym również z ramienia Chopper reprezentowała nas podczas prowadzenia dzisiejszej prelekcji. No i tak się zaczęłam zastanawiać, o czym ja w ogóle mogłabym Wam powiedzieć. No i tak, o tym, jak budować społeczność, dowiecie się dzisiaj na prelekcji od Oskara. O tym, jak ją monetyzować, czy o tym, jak pozyskiwać nowych klientów, dowiecie się od zupełnie innych ekspertów, porozmawiacie o live'ach, o sprzedaży transgranicznej, czy o wielu innych aspektach, które mogą wznieść Waszą wiedzę i Waszą merytorykę na wyższy poziom. W związku z tym wiem też, że poznacie różne narzędzia, techniki, sposoby czy podejścia w ogóle do prowadzenia e-commerce'u. No i słuchajcie, ja zaczęłam się zastanawiać, a w zasadzie wzięłam sobie za punkt honoru poczynienie takiej misji, jaką jest uzupełnienie Waszej wiedzy w oparciu o doświadczenie. No i teraz pewnie tu się zastanawiamy, na czym to doświadczenie polega i skąd to doświadczenie wynika. No to słuchajcie, ja tutaj przychodzę do Was z takimi dwiema perspektywami. Pierwszą perspektywą jest perspektywa moja, Basi, Basi Kalęczuk, perspektywa osobista. Otóż ja jako fanatyczka nowych mediów i fanatyczka marketingu i fanatyczka social mediów, bardzo lubię dzielić się wiedzą i robię to zarówno podczas różnego rodzaju webinarów, które organizuje Szoper, ale również prywatnie, czy to wykładając przedmioty okołomarketingowe na wyższej na uczelni Wyższej Szkoły Bankowej, obecnie nazywa się to MERITO, czy chociażby robię to również na moim Instagramie, na który serdecznie Was zapraszam, basia.kalenczuk. Na moim Instagramie również przeprowadzam setki rozmów, no na razie było ich dziesiątki, rozmów z przedsiębiorczyniami i rozmawiam troszeczkę o ich przepisie na sukces, z takiej strony praktyka, a nie teoretyka. No i to jest pierwsza perspektywa. Drugą perspektywą jest perspektywa szopera, czyli dostawcy oprogramowania, którego mam przyjemność dzisiaj reprezentować. Szoper raczej każdy zna, a jeżeli nie zna, to tak w trzech podpunktach wam krótko po żołniersku podpowiem, kim jesteśmy. Otóż jesteśmy najchętniej wybieraną w Polsce platformą do prowadzenia biznesu online na abonament. mamy dziesiątki tysięcy sklepów internetowych na naszym pokładzie, ale również dbamy o to, żeby pomagać im na każdym etapie ich sprzedaży, zarówno tym sprzedawcom, ale też dbamy o to, żeby wszystkie mechanizmy, które oferuje nasz system były również fantastycznie konsumowalne dla Waszych konsumentów, dla konsumentów naszych klientów. Ciekawostka, co dziesiąta złotówka, która jest wydana w polskim e-commerce, przechodzi przez ręce szopera. Prawdopodobnie nawet nie wiecie o tym, ale robiliście zakupy na jednym ze sklepów, który jest na naszej platformie, bo mamy naprawdę u siebie znane, bądź mniej znane brendy, ale na naszym pokładzie jest na przykład Wkadzik. Ansin, pozdrawiam Jarka, tutaj dzisiaj też miał swoją prelekcję na konferencji. Mamy również GBSa, czy dla tych, którzy bardziej dbają o zdrowie i inaczej, mamy sklep Doppelherz. I teraz tak, pytanie, dlaczego ja w ogóle ci dzisiaj o tym mówię. Otóż mówię ci o tym dlatego, żeby nie być jak ten irytujący wujek na Wigilii, który się nie zna, więc się wypowie, tylko żeby być tą ekspertką, która się zna, to się wypowie. W związku z tym mam nadzieję, że ten społeczny dowód słuszności wystarczył, więc pozwól, że przejdziemy już do meritum i do naszej prelekcji. Dzisiaj rozmawiamy o tym, jak możemy poprawić naszą konwersję. W związku z tym warto by było zrobić krok wstecz i zastanowić się, czym ta konwersja tak w ogóle jest. Definicja marketingowa mówi o tym, że konwersja to jest pewien proces zmiany naszego użytkownika z jego intencji, jaką jest zainteresowanie, w intencję zakupową bądź intencję jakąkolwiek inną, która będzie dla nas pożądana. Tym intencją pożądaną może być zakup w naszym sklepie internetowym, czy jeżeli prowadzimy landing page z zapisami na webinar, to właśnie zapisy na taki webinar. I teraz wiemy, czym ta konwersja jest, to warto zastanowić się, kto w ogóle jest uczestnikiem takiej konwersji, mówiąc o tej drugiej stronie obiektywu, czyli w sumie troszeczkę twojej, nie mojej jako osoby, która tą konwersję niejako planuje, tak jak rozgrywkę szachową z naszego tytułowego slajdu. Otóż w konwersji uczestniczy przede wszystkim nowy klient, który nie zawsze tym nowym klientem jest, bo najpierw jest on odwiedzającym, czy to naszą stronę internetową, czy sklep internetowy. Mamy też klienta powracającego, giga czadziora, ale mamy też giga czadziora turbo, czyli promotora marki, klienta, który będzie ambasadorem naszej marki, dla którego nasza marka stanie się dla niego love brandem i będzie w stanie nosić koszulki opiewające hasła promujące nasz brand i naszą markę. No i dobrze, słuchajcie, przejdźmy proszę do naszych już tutaj lifehacków tytułowych i pierwszy lifehack, pierwsza rada, jaką dla Ciebie dzisiaj mam, to jest niewkurzanie swoich odwiedzających. A teraz zastanówmy się, czym możemy ich wkurzyć i już odpowiadam Ci, czym. Otóż wyobraź sobie, że jeżeli strona internetowa ładuje się w dwie sekundy, to konwersja w Twoim sklepie internetowym może wzrosnąć o 74%. I analogicznie, jeżeli ta strona ładuje się wolniej, na przykład 8 sekund, to daje sobie głowę uciąć, no może głowę nie, ale rękę chociaż, że ta osoba opuści stronę sklepu internetowego. Nawet kiedyś mam taką zasłyszaną ciekawostkę odnośnie właśnie tego, że jeżeli strona ładuje się dłużej niż 3-4 sekundy, to w naszym organizmie pojawia się podobna reakcja odpowiadająca za produkcję stresu, co przy oglądaniu horroru. także proponuję nie fundować swoim użytkownikom horroru, a jeżeli te dwa argumenty jeszcze Cię nie przekonały, to mam dla Ciebie jeszcze trzy dodatkowe. Pierwszym jest fakt, że poza tym, że strona ładuje się dobrze i szybko, będzie fajną odpowiedzią i fajnym rozwiązaniem dla naszych klientów, to również będzie tak samo istotnym rozwiązaniem i istotnym aspektem ocenianym przez Google'a. Otóż Google ma takie czynniki rankingowe, które nazywają się Google Core Web Vitals i one odpowiadają również za ocenę tego, czy strona ładuje się szybko, ale też za to, czy jest w ogóle użyteczna, czy użytkownik może się po niej dobrze poruszać i właśnie im ta nasza strona będzie się szybciej ładowała, tym większe prawdopodobieństwo, że otrzyma wyższą ocenę przez algorytmy Googla, a tym samym będzie wynagrodzona wyższą pozycją w wynikach wyszukiwania w Google związanych z potencjalnymi hasłami kluczowymi, które chcemy na swojej stronie wypromować. Druga sprawa, to pamiętajcie o tym, że szybki czas ładowania powoduje, że wasz klient ma dla was więcej czasu, bo nie traci go na czekanie, żeby ta strona się załadowała. A trzecia sprawa, im szybciej ta strona się załaduje, tym lepsze doświadczenia i lepsze doznania będzie miał klient, użytkownik z waszą stroną internetową. Myślę, że już jesteśmy na tym samym etapie i przekonałam was do tego, że warto, żeby ta nasza strona internetowa frunęła szybko przez oceany internetu, więc teraz zastanówmy się, jak do tego doprowadzić i jak tego dokonać. Po pierwsze warto, żebyśmy zmniejszyli ilość skryptów na naszej stronie internetowej albo zadbali o to, żeby korzystać z takiego oprogramowania, które nam tą zmniejszoną ilość skryptów na stronie zapewnia. Druga rzecz to jest zadbanie o odpowiedni rozmiar i wagę zdjęć, jakie publikujecie na swoim sklepie bądź na swojej stronie, w przypadku e-commerce będą to zdjęcia produktowe, Bardzo często dostajemy zdjęcia od fotografa w bardzo dużej rozdzielczości i o bardzo dużej wadze, w związku z tym zastanówcie się i zweryfikujcie, czy te zdjęcia nie ważą tony, przez co ta strona ładuje się ultrawolno. No i trzeci trik, to jest kwestia serweru. Zweryfikujcie, czy macie odpowiedni serwer lub jeżeli korzystacie z rozwiązania SAS-owego na abonament, to czy dostawca zapewnia wam serwer, który skaluje się i dostosowuje do ruchu, jest w stanie utrzymać bardzo duże piki sprzedażowe. No dobrze, myślę, że pierwszy trik mamy ze sobą, przejdźmy zatem do drugiego. Drugim trikiem jest to, żebyśmy ugościli naszych odwiedzających tak, żeby czuli się oni bezpiecznie na naszej stronie. Jak wiemy, poczucie bezpieczeństwa jest na którychś ze szczebli piramidy Maslowa, więc jest ono bardzo głęboko zakorzenione w nas jako w człowieku, ale również jest głęboko zakorzenione w nas jako w konsumencie, zwłaszcza w zakupach internetowych. Myślę, że poczucie bezpieczeństwa jest dla nas bardzo ważne. Słuchajcie, pewna agencja to przebadała i aż 90% konsumentów przyznało, że opuści stronę sklepu internetowego, jeżeli wydaje im się, że sklep nie jest bezpieczny i jeżeli będą obawiali się o swoje bezpieczeństwo. Jeżeli chodzi o to badanie, to było ono jeszcze bardziej i w głąb przeprowadzone. Otóż zweryfikowano, co wpływa na tę obawę o swoje własne bezpieczeństwo podczas zakupów online i dwiema takimi najbardziej wyróżniającymi się rzeczami były przede wszystkim legalność firmy, a raczej obawa o legalność firmy, aż 46% użytkowników stwierdziło, że to by sprawiło, że opuszczą stronę sklepu, a druga rzecz to jest bezpieczeństwo danych karty. Myślę, że każdy lubi swoje pieniądze, więc raczej ta dana tutaj nikogo nie zaskoczy. Jak to bezpieczeństwo zapewnić? Zebrałam tutaj dla was kilka takich podpunktów, które za to bezpieczeństwo odpowiadają. I tak, przede wszystkim zacznijmy sobie od zaplecza prawnego i od regulaminów. Jest to ultra ważne, nie szukajcie regulaminów w internecie, w jakichś darmowych generatorach, czy broń Boże nie proście czata GPT o to, żeby Wam taki regulamin napisał. Dlaczego? Dlatego, że to jest mega istotne i to są tak naprawdę Wasze pieniądze. Teraz je zaoszczędzicie, a możecie dostać bardzo dużą karę finansową i to tak naprawdę nie dość, że nie poprawi Waszej konwersji, to jeszcze sprawi, że będziecie musieli ponosić dodatkowe koszty. Kolejna rzecz to są opinie. Ważne, żebyście je gromadzili od swoich klientów, ważne, żeby były one jak najbardziej prawdziwe, niegenerowane jakoś automatycznie, no ale tutaj odpowiada za to również dyrektywa Omnibus, więc myślę, że jesteśmy na tym samym etapie i wiemy, że opinie muszą być prawdziwe, pochodzące od prawdziwych klientów, ale zanim robimy zakupy w sklepie, często sprawdzamy opinie, zwłaszcza jeżeli dana marka nie jest nam jeszcze znana, więc zadbajcie o to, żeby te opinie były uwypuklone na stronach internetowych Waszych sklepów. Kolejna rzecz to jest profesjonalny wygląd i mając na myśli profesjonalny wygląd mówię o tym, żeby strona miała odpowiednią architekturę, żeby miała odpowiednie kolory w spójnie z waszym brandem, ale też żeby znalazło się na nich dane kontaktowe czy informacje o waszej firmie, o was i tak dalej. Kolejna rzecz, mówiliśmy o bezpiecznych metodach płatności, to tutaj przypominam, warto również je wprowadzić na stronie naszego sklepu. Nie szukajcie najtańszego dostawcy z Czech czy z Azerbejdżanu, bo przyoszczędzając te 0,5% na prowizji, tak naprawdę stracicie o wiele więcej, bo Wasi klienci widząc podejrzanego procesora płatności, raczej uciekną ze strony Waszego sklepu niż na nim zostaną, więc tak naprawdę stracicie te pieniądze. Kolejna rzecz to społeczny dowód słuszności, a dacie go swoim odbiorcom, będąc obecni nie tylko na stronie waszego sklepu, ale np. prowadząc aktywnie wasze social media, czy rozbudowując zakładkę o nas, o mnie. No i na sam koniec mamy dyrektywę Omnibus, ale o niej już troszeczkę wam też wspomniałam, też o nią zadbajcie. Trzeci trik to jest zachęta, zachęta czymś ekstra dla naszych odbiorców. I teraz tak, dlaczego warto w ogóle zadbać o to, żeby ci nasi klienci czuli się wyjątkowo podczas zakupów? Otóż wyobraźcie sobie, że aż 80% klientów jest skłonnych, chętniej zakupić coś na stronie sklepu internetowego bądź od danej marki, jeżeli Otrzyma on w trakcie tego procesu zakupowego spersonalizowane doświadczenia, dzięki którym będzie się czuł wyjątkowo. Po co w ogóle to robić, to myślę, że teorię lejka marketingowego wszyscy znacie, ale jeżeli nie znacie, to mam dla Was coś specjalnego. Wystarczy, że w tym momencie wejdziecie, weźmiecie telefon, wejdziecie na Instagrama, wyszukacie basia.kalenczuk, zaobserwujecie mnie i wyślecie mi wiadomość prywatną o treści lejek, a w odwecie dostaniecie ode mnie taki workbook, w którym będziecie mogli opracować i przygotować samodzielnie swój Natomiast w teorii lejka mówimy o tym, że jeżeli już zachęciliśmy tego klienta, to trzeba go jeszcze bardziej do tej akcji i pożądania naszego produktu przekonwertować. No i jak tego dokonać? Oczywiście nie zawsze wszystko sprowadza się do pieniędzy, więc zaczniemy może nie od rabatu, ale od innych pomysłów. Przede wszystkim warto zaprojektować doświadczenie naszego użytkownika, zadbać może o personalizację, o to, żeby content, który mamy na swojej stronie, może żeby był dostosowany do urządzenia, na jakim on przegląda i teraz ten content możemy publikować w różnej formie tekstowej, ale też możemy zamieścić na przykład wideo powitalne na naszej stronie, co nie dość, że zapewni użytkownikowi jeszcze fajniejsze doświadczenia w kontakcie z naszą marką, to jeszcze znowu da społeczny dowód słuszności, że jesteśmy prawdziwym sprzedawcą, prawdziwym prowadzącym daną markę, a nie firmą krzak. Kolejna rzecz, warto zastanowić się, jakie jest nasze USP, unique selling proposition, czyli unikatowa propozycja wartości. Zastanówcie się, co jest wyjątkowego w Waszej marce i jak możecie o tym opowiedzieć na stronie Waszego sklepu internetowego. Inna rzecz, to możecie również obiecać poczucie przynależności, ale o tym opowiem wam za chwilkę na konkretnym przykładzie. No i last but not the least, również warto zaproponować ten rabat na pierwsze zakupy, ale jak widzicie mamy szereg usprawnień i całą listę rzeczy, które można wprowadzić, zanim będziemy obniżali cenę swojego produktu. No i tu mam dla Was dwa przykłady. Pierwsze to jest bardzo, ale to bardzo unikatowa, unikatowa propozycja wartości, którą serwuje nam jeden z naszych klientów, czyli GBS. Zobaczcie, oni nie grają ceną, oni nie grają rabatem, tylko opowiadają o najdroższej kawie na świecie. Myślę, że ten baner ma bardzo wysoki współczynnik kliknięć i współczynnik konwersji, choćby z ciekawości klienci odwiedzający klikają w niego, żeby zobaczyć jaka ta najdroższa kawa na świecie jest. Drugi przykład to jest od naszego tutaj gospodarza konferencji, pozdrawiam ciebie Oskar, czyli ze sklepu internetowego DAK. Zobaczcie, tu mamy kilka rzeczy zaadresowanych w jednej sekcji. Pierwsza rzecz to jest zwrot, polskie rękodzieło z Lublina. Mamy wskazaną unikatową propozycję wartości, że to jest z mniejszego miasta, że to jest rękodzieło, że to jest z Polski. Druga propozycja to jest propozycja dołączenia do pewnej ekipy, do rodziny DAK i właśnie zapewnienia obietnicy tego poczucia przynależności. Zobaczcie, klient Oscara nie tylko ma zapewnienie tego, że będzie miał piękną torebkę, ale że po jego zakupie dołączy do pewnej grupy społecznej, dzięki której będzie mógł się gromadzić, żeby wyznawać pewne podobne wartości, podobne zainteresowania, podobną miłość do produktu. Czwarty trik to jest podziękowanie za zaufanie. Słuchajcie, myślę, że cały proces konwersji można troszeczkę porównać do randkowania i do uwodzenia. i czym byłoby brak podziękowania za randkę po super udanej randce, jeżeli nam zależy na danym chłopaku, zależy na danej dziewczynie, no myślę, że generalnie nie sprawiłoby to nic pozytywnego i drugiej randki mogłoby już nie być, a nam zależy, żeby ta druga randka z klientem była. W związku z tym warto zadbać tutaj o te jego unikatowe doświadczenia również po zakupie naszego produktu i zastanowić się, co możemy zrobić najlepiej, żeby ten klient, poza tym, że już zrobił pożądany przez nas cel, czyli zakupił w naszym produkcie, ale żeby kiedyś też również chciał do nas wrócić i przede wszystkim czuł się dobrze w interakcji z naszym produktem i z naszą komunikacją. No i teraz jak możemy do tego dążyć? Przede wszystkim warto zaprojektować komunikację całą pod tym co się dzieje po zakupie naszego towaru. Warto zrobić audyt i przeanalizować wszystkie komunikaty, wszystkie mailingi, wszystkie wiadomości, smsy, które wychodzą do waszych klientów tuż po tym, jak on zrealizuje zakup. To są wszystkie powiadomienia systemowe, takie jak podziękowanie po zakupie, mail z fakturą czy informacja o wysyłce towaru. To jest fantastyczne miejsce na to, żebyście pokazali ducha waszej marki. Czy jesteście zabawni, czy jesteście rozważni, czy promujecie... wartości związane z rodziną, czy być może sprzedajecie produkt związany z kulturą średniowiecza. To jest miejsce, w którym możecie pokazać tę swoją wyjątkowość i zapaść na dłużej w pamięci waszego klienta niż na moment procesowania płatności i odbierania paczki z paczkomatu. Jak możecie to zrobić? Możecie to zrobić różnie, przede wszystkim słowem pisanym, ale też mówionym w filmie, ale też obrazem na przykład za pomocą gifa. I mam dla Was trzy przykłady. Pierwszy przykład, który mam nadzieję, że teraz za chwilkę zostanie wyemitowany.
Cześć, jestem Kuba. Właśnie otrzymaliśmy informację o zamówieniu, które złożyłeś w naszym sklepie. To, co teraz widzisz za mną, to euforia, która towarzyszy nam za każdym razem,
kiedy dostajemy taką wiadomość.
I nieważne, czy chodzi o jeden produkt, czy o całą paletę towarów. W kolejnych mailach damy Ci znać, co dalej z Twoim zamówieniem, a tymczasem delektujmy się tą fantastyczną atmosferą!
Swoją drogą, ci zieloni goście myślą, że naprawdę ich nie widać.
To samo tamta dwójka.
Oni da blank coś knują.
Drogi kliencie, wszystkie ujęcia, które właśnie obejrzałeś,
to przerysowane i humorystyczne wyobrażenie naszego magazynu przez dział marketingu. Tak już mają. Co zrobić?
Hej, co wy tu robicie?
Koniec tych wygłupów.
Zwijamy się, panowie, zwijamy się stąd. Wracamy do pracy, wstąpamy.
To był przykład z firmy Morela, jak widzicie firma Morela zaprojektowała komunikację ze swoimi klientami tak, że wszystkie maile systemowe, zarówno podziękowanie za zakup, ale również mail z fakturą, czy jakiekolwiek inne komunikaty posprzedażowe zostały zaprojektowane tak, że klient otrzymuje film, wideo, w którym jak widać ekipa tutaj świętuje zakup, czy pokazuje jak dana faktura będzie tworzona i pisana. Jest to bardzo ciekawa rzecz. Wy nie musicie inwestować tak dużych budżetów na produkcję filmową. Tak naprawdę możecie postawić telefon na statywie albo oprzeć o książki. Kto nigdy nie opierał telefonu o książki zamiast statywu, niech pierwszy rzuci kamieniem. I nagrać siebie jako właściciela sklepu i powiedzieć, hej, dziękuję Ci, drogi kliencie, że robisz u mnie zakupy. Dużo to dla mnie znaczy. Wspierasz mój mały biznes. Choć pokażę Ci, jak będę pakował jak pakuję tutaj towary, albo jak wygląda moja sala pakowania towarów, albo jak wyglądają moje produkty od zaplecza. To jest to miejsce, w którym ty możesz tak naprawdę jeszcze lepiej zbudować więź z twoim klientem właśnie za pomocą wideo. Drugim przykładem jest przykład gifów. Jest to przykład od Karola Fiłka na Lingdynie. Odsyłam was, mam nadzieję, że zostanie udostępniona prezentacja, a jak nie, to napiszcie do mnie na Instagramie, to podeślę wam linka. do krótkiego case study właśnie od Karola, jak firma FilmCloud zaprojektowała kilkanaście bądź kilkadziesiąt gifów, które zostały zreprodukowane i można powiedzieć, że zrobili covery popularnych gifów tylko po swojemu. Nagrali się, zrobili te gify i w ten sposób komunikują się z klientem. Ten gif, który wam właśnie wyświetlam, to jest radość właśnie po skorzystaniu z danej usługi w komunikacji z klientem. No i ostatnia rzecz, słuchajcie, nie musicie nagrywać, robić zdjęć i tak dalej, jeżeli nie macie na to czasu. Zacznijcie od podstaw, czyli od waszych maili systemowych i od komunikatów, jakie wysyłacie. Zobaczcie, absolutnym mistrzem i prekursorem takiej fajnej, miękkiej komunikacji posprzedażowej był impost. Tutaj nie trzeba wiele słów, żeby już odmienić ten feeling naszego klienta. Tu mamy, zobaczcie, że jeżeli nie odbierzesz przesyłki w wyznaczonym czasie zostanie ona zwrócona do nadawcy, a tego byśmy nie chcieli, widzimy się i to są takie proste sygnały, dzięki którym Ten komunikat jest bardzo miękki i ta relacja z klientem tutaj ma szansę kiełkować. Jeśli chodzi o maile systemowe, to zwracam waszej uwadze jeszcze drugą rzecz, a mianowicie to, że to też jest miejsce, że możecie dostosować te maile tak, żeby kojarzyły się one z waszą marką. Możecie tu wrzucić jakąś waszą personę, czy chociażby przekolorować pewne fragmenty tego maila na kolory związane z waszym brandem. No i po co? Myślę, że raczej wszyscy wiemy, natomiast przypomnę Wam po co to robić. Przede wszystkim po to, żeby Wasz klient poczuł się zauważony, dostrzeżony i ważny. Żeby poczuł, że nie jest produktem i nie jest dostawcą pieniędzy do Waszego portfela, tylko kimś, kto razem z Wami ma szansę budować ten brand i uczestniczyć w budowie Waszego sukcesu. Druga rzecz, to tak samo jak Wasz klient poczuje się dostrzeżony, tak samo Wasz klient odczuje poczucie dostrzeżenia Waszego sklepu internetowego, bo dla Was powinno być istotne to, żebyście byli marką, czyli całym zbiorem zachowań, postaw, obrazów w głowie swojego klienta, a niezwykłym sklepem, których jest tysiące na marketplace'ach takich jak Allegro czy Amazon. Im bardziej dostaniecie się zauważeni i mniej anonimowi, a tym bardziej staniecie się marką, tym większe prawdopodobieństwo, że ten klient do Was wróci, bo zapamięta Wasz brand, a nie kupił dlatego, że coś było tańsze. Trzecia rzecz, pamiętajcie o tym, że klient właśnie chętniej wróci i ponownie zrobi zakupy. Przechodzimy do ostatniego lifehacka, piątego, to jest kwestia podarowania pewnego prezentu. Dalej uwodzimy tego naszego klienta i tu zaraz Wam opowiem o tym, że w zasadzie nie musicie wydawać zbyt dużych budżetów na to, żeby ten prezent był wartościowy dla Waszego klienta. No ale zacznijmy od zastanowienia się po co w ogóle mamy wręczać ten prezent. No i po to, żeby każdy klient miał taki sam feeling jak ja po zobaczeniu tego jamnika w boksie i jakbym takiego jamnika dostała. Otóż jeżeli klient otrzyma od Was prezent albo jeżeli zaprojektujecie jakoś w specjalny sposób te doświadczenia związane z odpakowywaniem produktu czy z otrzymywaniem produktu, to większe prawdopodobieństwo jest, że klient chętnie wrzuci na swoje social media zdjęcie, filmik czy relacje z samego procesu unboxingu, czyli odpakowywania waszych produktów. Druga rzecz, znowu, by wasz anonimowy sklep teraz już nie stał się tylko nieanonimową marką, ale również żeby stał się love brandem. W ten sposób budujecie emocje i w ten sposób jesteście w stanie jeszcze bardziej zawiązać relacje z waszym klientem. No i trzecia rzecz, Po to by klient zachęcony tak fajną formą przesyłki czy super prezentem opowiedział o tych doświadczeniach jakie przeżył swoim znajomym na socialach, komuś na grupie na Facebooku czy rodzinie podczas niedzielnego obiadu. No i słuchajcie, aż 40% konsumentów według badań chętniej udostępni właśnie relacje z odpakowywania produktów, jeżeli opakowanie będzie unikalne i atrakcyjne wizualnie. I tutaj wcale nie musicie wydawać bardzo dużej liczby pieniędzy na to, żeby to opakowanie było unikalne bądź atrakcyjne wizualnie. Mam dla Was kilka protipów i kilka pomysłów na to, jak dać prezent, nie wydając zbyt wiele pieniędzy. Pierwsza rzecz, możecie napisać odręczny liścik z podziękowaniem za zakup. To już jest raczej popularne w branży, więc nie będę nad tym zbyt długo poświęcała czasu. Druga rzecz, możecie zainwestować w aparat polaroidowy, w rolkę zdjęć do kliszy polaroidowej i możecie robić na przykład zdjęcie z paczką i ze sobą, pakując dany produkt, dany towar i wrzucać, podpisywać dzięki za zakup, tak pakowałam twoją paczkę Basia. i to pakować do paczki. W ten sposób klient jeszcze bardziej będzie oczarowany i jeszcze bardziej spowodujemy, że uśmiechnie się nie tylko z okazji tego, że otrzymał nasz produkt, ale też z okazji tego, że zobaczy, że pakowali go naprawdę ludzie, a nie bezosobowa marka. Trzecia rzecz, mówiliśmy trochę o tym, żeby to opakowanie, ten karton był atrakcyjny i tutaj oczywiście możecie wydawać kupę szmalu na to, żeby ten karton był różowy z niebieskimi wstążkami, ale możecie też wziąć marker i narysować jakiś odręcznie rysowany rysunek na tym kartonie, albo napisać jakieś miłe pozdrowienia, to na pewno sprawi, że wasz klient się uśmiechnie i pewnie będzie duże prawdopodobieństwo, że wrzuci zdjęcie tego kartonu na socjale. Ostatnie dwa przykłady to są przykłady z życia, więc przejdziemy do zdjęć i screenów, żeby Wam opowiedzieć. Pierwszy z nich to jest przykład, znowu pozdrawiam Oskara, przykład tego, jak robi to firma DAK. Firma DAK swoje skórzone torebki pakuje i zawija w papier, który psika perfumami z Zary. Jak widzicie wzbudziło to zainteresowanie klientek Oscara, klientek firmy DAK i nawet ten temat został poruszony na grupie Rodzinka DAK i tu musicie mi wierzyć, że w komentarzach również wiele pań było zachwyconych tym pomysłem. Drugi przykład, to jest przykład z mojego rodzimego podwórka. Otóż to jest przykład od dziewczyny, z którą miałam przyjemność prowadzić live'a w ramach mojego cyklu autorskiego live'ów przedsiębiorczy marketing Handmade by Agu. I otóż Agnieszka dzierga własnoręcznie z fetry wełniane, ale też inne produkty właśnie z tego tworzywa, z tego materiału. I Agnieszka jakiś czas temu dostała informację od jednego z członków swojej rodziny, że hej, wiesz co, mamy bardzo dużo lawendy, szkoda, żeby się zmarnowała. Masz jakiś pomysł, co z nią zrobić? I w głowie Agnieszki zaświecił się pomysł, kurczę, fajne. I w ten sposób, słuchajcie, zaczęła tworzyć takie mini bukieciki, które dołącza do każdego wykonanego przez siebie produktu. I tutaj, poza tym, że mamy tutaj aspekt pachnący i pewnego zaskoczenia, to również Agnieszka edukuje, wełnę lubią mole. I czego nie lubią mole? Mole nie lubią zapachu lawendy, więc warto tą lawendę trzymać w swojej szafie. Dobrze, słuchajcie, przebrnęliśmy przez pięć tutaj trików i lifehacków. Mam nadzieję, że któryś z nich będzie dla Was wartościowy. Ja tylko chciałam Wam przypomnieć definicję konwersji z samego początku. mówiliśmy o tym, że to jest proces zmiany zainteresowania użytkownika i jak widzicie przez cały ten proces przebrnęliśmy i tego użytkownika ewoluowaliśmy z klienta nowego bądź odwiedzającego naszą stronę w klienta powracającego kończąc na giga czadzie, czyli na kliencie, który jest ambasadorem naszej marki, promotorem naszej marki, uważa, że nasza marka to jest love brand. I zobaczcie, rozmawialiśmy o prędkości, która zachęcała odwiedzającego, później o bezpieczeństwie, która odwiedzającego konwertowała w tego już bardziej zainteresowanego, potencjalnego klienta. Następnie daliśmy zachętę, która tego odwiedzającego przemieniła w klienta, następnie poprzez podziękowanie sprawiliśmy, że ten klient stał się klientem powracającym, aż w końcu daliśmy prezent i zaprojektowaliśmy unikatowe doświadczenia, I w ten sposób stworzyliśmy klienta, promotora naszej marki. Na koniec kilka takich przemyśleń. Przede wszystkim testuj i weryfikuj, co się sprawdzi u ciebie, bo to, o czym dzisiaj mówiłam, wcale nie do końca może zatrybić u ciebie. Natomiast wierzę, że któryś z tych pomysłów cię zainspirował i coś już zaczniesz wprowadzać we własnym biznesie. Druga rzecz. nie musisz rzucać wszystkiego i robić wszystkich tych zadań, o których dzisiaj powiedziałam. Najfajniejsza i najskuteczniejsza jest metoda małych kroków, optymalizacji o ten 1% każdego dnia, a nie o 30% jednego dnia po to, żeby drugiego dnia porzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady. I pamiętaj, e-commerce to jest maraton, a nie sprint. I tak jak w przypadku maratonu potrzebujesz odpowiedniego przygotowania, diety, treningów, planu, suplementów i tak dalej, tak w przypadku e-commerce'u warto, żebyś miał, żebyś miała odpowiedniego partnera, zaufanego i przede wszystkim dobre oprogramowanie, które spełni wszystkie Twoje potrzeby podczas optymalizacji procesu zakupowego. No i pewnie Cię nie zdziwi i nie zaskoczy, że takim super partnerem czy oprogramowaniem jest Chopper i mam dla Ciebie trzy argumenty dlaczego. Przede wszystkim pierwszym argumentem jest Storefront, czyli najnowsza aktualizacja naszego systemu, taki super wypasiony, rewolucyjny edytor wizualny wyglądu sklepu. Natomiast to jest też technologia, która odpowiada za prędkość i szybkość działania, dzięki której właśnie zadbacie o bezpieczeństwo, zadbacie o prędkość waszego sklepu, ale też będziecie mogli personalizować wygląd sklepu w zależności od urządzenia. Druga rzecz to jest kwestia, że sam szoper myślę, że wydaje się całkiem rezolutnym rozwiązaniem do tego, żeby ta wasza konwersja wystrzeliła na wyższy poziom, przede wszystkim dlatego, że my dbamy o to, całą opiekę ekosystemową procesu zakupowego, o to żeby dobre były płatności, o to żeby będziecie mieli fajne kampanie o to, żeby cała sprzedaż wielokanałowa była zaopiekowana, aż wreszcie po to, żeby te wszystkie właśnie tematy związane z prawem były dobrze dostosowane. U nas w prosty sposób, zainstalujecie i zakupicie SSL-a, będziecie mieli legalne, sprawdzone metody płatności, Będziecie mieli pewność, że jesteśmy dostosowani do wszystkich najnowszych wytycznych, takich jak Omnibus? Musimy być. Jesteśmy spółką giełdową i firmą, która opiekuje się kilkadziesięcioma tysiącami sklepów naszych klientów, więc tak naprawdę jeżeli my nie będziemy dostosowani do prawa, to wszystko leży, więc tutaj macie też to zapewnienie, że razem z nami wasz sklep internetowy będzie legitny, bezpieczny i zgodny z wszystkimi prawnymi wytycznymi. I na pewno taki będzie, jeżeli też skorzystacie z aplikacji Shopper Regulaminy, która zadba o to, żeby Wasze wszystkie dokumenty i zaplecze prawne były zawsze aktualne. No i na sam koniec również mamy setki aplikacji, które odpowiadają za to, czy za cały proces posprzedażowy, czy za marketing automation, czy za niestandardowe rozwiązania, które chcecie wprowadzić. I to wszystko mamy w naszym Shopper App Store. Na koniec mam coś dla Was, przede wszystkim zachętę do tego żebyście sprawdzili tą rakietę i razem z nami wystartowali do wyżyn sprzedażowych Waszego e-commerce'u, wejdźcie sobie na shoper.pl, zarejestrujcie się za darmo możecie to zrobić właśnie w tym momencie i przetestujcie przez 14 dni to nasze rozwiązanie, a jak już będziecie oczarowani tym, jak to nasze rozwiązanie działa, powierzę, że tak będzie, możecie skorzystać z kuponu rabatowego z buta 269, który będzie ważny do 30 września tego roku, po to, żeby przedłużyć i zakupić sklep na pierwszy rok Shopper Standard za 269 zł. ale to nie koniec prezentów. Drugi prezent, musicie na niego chwilkę poczekać, ale wierzcie mi, warto. Również chcieliśmy zaprojektować to Wasze doświadczenie w interakcji z moją prelekcją, w związku z tym ja przygotowałam dla Was taką checklistę związaną z wszystkimi tymi lifehackami, o których dzisiaj Wam opowiedziałam, żebyście Wy nie musieli zaglądać do swoich odręcznych notatek albo do zdjęć na telefonie ze slajdów, tylko żebyście mieli taką sprawdzoną checklistę, którą będziecie mogli odfajkowywać właśnie do tych wszystkich trików e-commerce. I na nią poczekajcie proszę, możecie otrzymać ją prawdopodobnie jutro, ale też nie obiecuję, w ciągu kilku dni na waszych skrzynkach mailowych na pewno pojawi się mail od Basi z Shopera, więc czekajcie, ta checklista kosztuje 0 zł, warto myślę, że z niej skorzystać. Cóż, dziękuję, że spędziliście ze mną tę chwilę. Mam nadzieję, że nie przedłożyłam, mam nadzieję, że było kalorycznie i mięsnie i nie było pokazu garnków, o które Oskar mnie prosił. Jeżeli macie jakiekolwiek pytania, to śmiało kontaktujcie się ze mną przez Instagrama basia.kalenczuk albo kontaktujcie się po prostu z Szoperem przez nasze oficjalne kanały na social media czy przez nasz adres mailowy. Dziękuję Wam bardzo serdecznie. Cześć!
Gdy poznałem Mateusza pierwszy raz w tamtym roku na konferencji e-commerce.pl i dowiedziałem się, jakie on budżety wydaje na marketing i że ma z tego profitowe zwroty, złapałem się za głowę. Mateusz Haber jest osoba, która wie, jak skalować budżety marketingowe. Wydaje naprawdę dużo przy zachowaniu profitu. I temat, o którym Mateusz Wam dzisiaj opowie, czyli ekspansja z ograniczonym staniem danych, jest niezwykle ciekawy, nieco bardziej zaawansowany na pewno, ale dający wartość, taki fajny pogląd na to, jak skalować w ogóle budżety na bazie danych. To, co mnie łączy z Mateuszem, a łączy mnie trochę, poza tym, że jesteśmy razem w branży fashion, to również zarówno mi, Oraz Mateuszowi w tym roku udało się zdobyć nagrodę dyrektora e-commerce roku, a Mateuszowi nawet nieco więcej, bo zdobył dwie nagrody. Odkrycie roku. Więc jest to odpowiednia osoba, na odpowiednim miejscu, na odpowiedniej konferencji. Nie pozostaje nic innego jak zaprosić was do Krakowa, do Mateusza, który opowie nieco więcej o ekspansji zagranicznej z wykorzystaniem danych.
Cześć wszystkim, miło mi Was przywitać w Krakowie, w mieście Królów Polski. Dzięki Oskar za zaproszenie do tego projektu. Cieszę się, że dzisiaj będę mógł przed Wami podzielić się moimi doświadczeniami z ekspansji na rynki zagraniczne, z wykorzystaniem Danych. A więc zaczynamy. Ja nazywam się Mateusz Haber i od ponad 10 lat zajmuję się e-commerce i performance na marketingiem. Na co dzień prowadzę agencję e-commerce 360 stopni Jazz Idea, gdzie pomagamy w skutecznym skalowaniu sklepów internetowych naszych klientów, ale lubię też o sobie mówić, że jestem praktykiem rynku, ponieważ prowadzę kilka sklepów internetowych, ale jednym z nich, który jest największa szansa, żeby mnie cię znać jest surfing. Surfing w ostatnim roku dołączył do zaszczytnego grona liderów branży street fashion jeśli weźmiemy pod uwagę przynajmniej ruch na stronie. Udało nam się dogonić taką markę jak Miss Behave, która osiągnęła największy chyba światowy sukces jeśli chodzi o marki polskie zwłaszcza za granicą. Udało nam się przegonić markę najstarszą na rynku czyli Prosto jeśli chodzi o markę street fashion, jedna z najstarszych. No i udało nam się przegonić kilkukrotnie markę Femistories, która zawsze była naszym benchmarkiem, a tak naprawdę to niestety okazało się, że ta marka w ostatnich miesiącach po prostu się zamyka. Nie byłoby możliwe gdybyśmy nie rozpoczęli działań cross-borderowych. W pewnym momencie zdaliśmy sobie sprawę, że wydajemy ponad 1,5 miliona na reklamy Facebook, analizując tylko reklamy Facebook i przy tym docieramy do prawie 4 milionów użytkowników. wyświetlając im się ponad 111 milionów razy. I jeśli weźmiemy pod uwagę, że w Polsce mamy tak naprawdę 38 milionów Polaków, z tego nasza grupa docelowa w granicach 30-49 lat to jest tak naprawdę 11 11 milionów osób, to te prawie 4 miliony osób to jest naprawdę sporo, biorąc pod uwagę, że po pierwsze nie wszyscy korzystają z Facebooka i z Instagrama, nie wszyscy będą naszą grupą docelową pod względem zainteresowań. pod względem tego, że w ogóle mogą być naszymi klientami, więc zdaliśmy sobie sprawę, że to jest idealny moment, aby zacząć myśleć o ekspansji zagranicznej i rozpoczęliśmy ekspansję na takie rynki jak Niemcy, Francja czy właśnie Holandia. W 2023 roku udało nam się zwiększyć udział w sprzedaży zagranicznej z 10 do 50% i udało nam się zwiększyć obroty GMV, czyli po prostu obroty miesięczne z 20 do 850 tysięcy złotych miesięcznie. Zaczęliśmy realizować coś, co w startupach nazywa się tak naprawdę hockey stick growth i nie byłoby to wszystko możliwe właśnie bez tej ekspansji. Jeśli byśmy zaczęli analizować przychód, To tak jak widzicie 50% to w udziale sprzedaży mamy Polskę. Drugim takim rynkiem, który stał się najbardziej dla nas perspektywistycznym są Niemcy. I powiem Wam z doświadczenia analizując wiele e-commerce'ów naszych klientów, to jednak zazwyczaj to właśnie te Niemcy pod względem siły nabywczej, pod względem PKB Jakby one zazwyczaj będą jednym z lepszych albo najlepszych rynków jeśli chodzi o ekspansję na rynku europejskim, ale to co nas na pewno zadziwiło to to, że drugim rynkiem okazała się Francja i czwartym Holandia. Jeśli chodzi o Wielką Brytanię to na pewno jest to świetny rynek, albo inaczej bym powiedział był to świetny rynek, jeszcze do momentu, w którym ta Wielka Brytania była w Unii Europejskiej. Dzisiaj niestety konsekwencje i problemy związane z odsleniem, ze zwrotami tych paczek bywają problematyczne i finalnie mają dosyć spory udział tak naprawdę w kosztach całej sprzedaży na ten rynek, co finalnie może się przekładać na dosyć małe zyski w porównaniu do innych krajów, ale o tym zaraz. Mamy też bardzo długi ogon sprzedaży jeśli chodzi o wszystkie inne rynki europejskie, ale to co nas najbardziej cieszy to to, że na żadnym z tych rynków, tak naprawdę na którym wydaliśmy chociaż złotówkę na reklamę, ta złotówka się zwróciła i okazały się te działania po prostu rentowne. Ale co to znaczy rentowne? Niestety bardzo często spotykam się z tym, że niestety małe i średnie i komercy do dnia dzisiejszego nie rozróżniają takich pojęć jak marża czy narzut i mają problem z tym, że nie wiedzą do końca czym jest marża pierwszego czy drugiego stopnia. A to właśnie marża drugiego stopnia wpływa bezpośrednio na wzrost waszych działań i na efektywność waszej ekspansji na rynki zagraniczne. To ona decyduje czy wasze działania są w ogóle profitowe. I czym jest ta marża drugiego stopnia i czym jest właśnie dla mnie ten profit. Profit dla mnie to tak naprawdę przychód pomniejszony o zwroty, o koszty reklamowe, o koszty wytworzenia produktów tzw. COX, o koszty wysyłki, o koszty pakowania, koszty prowizji płatniczej, koszty zwrotów, Koszty agencyjne, ale również inne koszty skorelowane, które możecie skorelować z każdą sprzedażą, np. jakieś działania influencerskie, czy marketing automation. Jeśli jesteście w stanie te koszty skorelować z każdą sprzedażą, czy np. fulfillment, to jak najbardziej powinniście je wziąć pod uwagę właśnie w obliczaniu tej marży drugiego stopnia. I na końcu to jest właśnie coś, co ja nazywam profitem. I zdecydowana większość e-commerce'ów niestety dowiaduje się o swoim proficie dopiero 20 dnia kolejnego miesiąca, gdy księgowa odeśle im bilans. O ile w ogóle to robi? Ale czy dowiadujecie się w ogóle o swojej księgowej, o proficie i o efektywności swojej sprzedaży, czyli o marże drugiego stopnia per kraj? No właśnie z tym może być problem. A jeśli nie wiesz ile zarabiasz to nie jesteś w stanie podejmować świadomych decyzji co do nowych rynków ekspansji. I wiem oczywiście, że istnieje. Coś takiego jak ROAS, czyli stosunek, jakby wszyscy o tym wiemy, to jest jeden z najstarszych metod porównywania efektywności kampanii na różnych rynkach, czy w ogóle kampanii reklamowych, czyli to jest stosunek przychodów z reklam do kosztów reklamowych. Jednak z ROASem jest jeden pewien zasadniczy problem i przeanalizujemy sobie to na powyższym przykładzie. Jeśli weźmiemy sobie, że mamy dwa różne produkty celowane na dwa różne rynki zbytu, czyli na przykład buty ciężkie glany na rynek niemiecki i koszulkę typu t-shirt na rynek polski, gdzie jeśli chodzi o obrót tego produktu to wiadomo, że glany będą droższe, koszulka będzie tańsza. I weźmiemy do tego wszystkie koszty skorelowane. Weźmiemy pod uwagę, że koszt wytworzenia produktu tych butów procentowo względem całej tej kwoty jest po prostu większy. Natomiast t-shirta jest po prostu mniejszy. Koszt dostawy po prostu na rynek niemiecki naturalnie może być większy. Po pierwsze, bo jest na rynek niemiecki. Po drugie, dlatego że te buty są po prostu cięższe i trzeba je wysłać w pudełku, a nie w kopercie tak jak t-shirt. I finalnie weźmiemy pod uwagę to, że za te buty zapłacił ktoś w Niemczech ulubioną metodą płatności Niemców, czyli np. Paypal albo powiedzmy Sofort albo Stripe i tam już mamy prowizje 3% z którymi ciężko w ogóle negocjować, a w Polsce ktoś zapłacił na przykład przelewami albo TPA, gdzie możemy naprawdę schodzić do bardzo niskich poziomów procentowych, na pewno poniżej 0,5%. I odejmujemy od tego VAT, odejmujemy od tego koszty reklamowe i założymy, że na rynku niemieckim oczywiście koszt pozyskania klienta to zdecydowanie troszeczkę więcej niż na rynku polskim. to finalnie, jak porównacie te liczby, przyrównacie sobie przychód do kosztów reklamowych, to okaże się, że te buty mają dużo lepszy ROAS niż ta koszulka. Ale mimo to, że ten ROAS jest wyższy, to może się okazać, że finalny profit, nie dość, że jest mniejszy na tych butach, to w ogóle możecie być na nich stratny. I jak sobie to policzycie, to dokładnie tak jest w tym przypadku. Niestety... Żadne z popularnych narzędzi, z których zazwyczaj korzystacie, czyli Google Analytics, czy Google Ads, czy Meta po prostu w swojej platformie, nie pozwoli Wam dzisiaj na mierzenie efektywności tych działań pod względem profitu, czyli doliczenia marży drugiego stopnia, bo tym platformom na tym nie zależy. O ile jeszcze w Google Universal można było wgrywać w ogóle koszty wytworzenia produktów i w jakiś sposób to liczyć, no to w GA4 dzisiaj tego nie policzycie. I rozwiązaniem na ten stan rzeczy jest oczywiście Excel i możecie to robić raz do miesiąca, wpisywać to wszystko, liczyć, ale prawda jest taka, że za każdym razem jak to policzycie, to już od kolejnego zamówienia, które wpadnie, te dane przestają być aktualne i przestają odnosić się do oczywistości, więc naprawdę chylę czoła Bo sam tak wielokrotnie robiłem, jeśli ktoś robi tak co miesiąc i chce to robić co miesiąc albo nawet częściej. To naprawdę chyle przed wami czoła. I rozwiązanie na ten stan rzeczy jest koncept właśnie Data Warehouse, czyli tak zwanej hurtowni danych. Koncept Data Warehouse, który my zaimplementowaliśmy u nas, nazwaliśmy Profit Analytics. Concept Data Warehouse polega na tym, że tak naprawdę zbieramy dane z różnych źródeł, takich jak PrestaShop, bo nasz sklep stoi na Preście, z Comarch Optima, z Zalando, tu akurat przesyłamy te dane do Bazelinkera i następnie z Bazelinkera, z Google Ads, z Meta Ads, z Google Analytics, z Google Search Console, tak naprawdę z każdego możliwego narzędzia zbieramy wszędzie rozsypane dane. Następnie je zaciągamy do BigQuery, do ogromnych baz danych w Google Cloud, merżujemy je, wypłaszczamy do jednej tabeli każdej transakcji, przypisujemy poszczególne koszty, które realizują tę transakcję i finalnie analizujemy te dane w dashboardzie Looker Studio. Tu przedstawię Wam taki symulacyjny wygląd takiego dashboardu głównego przygotowanego na potrzeby tej prezentacji. Jeśli sobie przejdziemy od góry, to na samej górze mamy po prostu obrót tak zwany, czyli GMV z udziałem VAT-u. To jest tylko po to, jakbyście chcieli się znajomym pochwalić, bo dane z VAT-em no tak naprawdę z podatkiem nie służą nam do niczego, bo my musimy się pozbyć tego VAT-u, żeby ujednolicić te dane w kontekście wszystkich działań na wszystkich rynkach europejskich. I analizując dalej, mamy tak, mamy po kolei, mamy przychód bez VAT-u, mamy koszty reklamowe netto, mamy koszty wytworzenia produktu netto, mamy koszty wysyłki, koszty płatności, koszty pakowania, mamy koszty zwrotów, mamy I to wszystko po odjęciu, tak jak Wam pokazałem wcześniej na tym wykresie, daje nam finalnie profit, czyli to ile my zarabiamy tak naprawdę z tych wszystkich działań na koniec dnia. Mamy w czasie rzeczywistym marżę pierwszego stopnia, czyli stosunek przychodu do kosztów wytworzenia produktów. Mamy marżę drugiego stopnia liczoną w czasie rzeczywistym i to są dane, które naprawdę bardzo często się spotykam, że po prostu właściciele sklepów internetowych po prostu nie mają wiedzy, a te dane się tak dynamicznie zmieniają, za każdym razem, gdy robicie jakąś promocję, gdy robicie jakieś kody, gdy wdrażacie marketing automation, to tak naprawdę te działania z każdym użyciem kodu, z każdą promocją, którą ktoś użyje u was w sklepie, im bardziej macie rozbudowany sklep i skomplikowany, tym bardziej one szybciej się zmieniają. Mamy oczywiście też MER, czyli globalny tak zwany ROAS i mamy ROI, czyli po prostu Return of Investment. Tym wszystkim zarządza się, tak jak w Analyticsie, w wybranych zakresach dat, czy to tygodniowym, miesięcznym, czy dniowym. Coś, z czego my korzystamy, czyli my jako, mówię o performance marketerach, bo sam nim jestem i zarządzam reklamami w Google Ads i Facebook Ads, to widok, który tu widzicie, to jest widok, z którego najczęściej Korzystam. Zwróćcie uwagę w sumie na trzy kolumny, czyli na niebieską, zieloną i czerwoną. Niebieska każdego dnia to jest po prostu przychód, następnie czerwona to są zwroty, a zielona to jest profit. Więc każdego dnia zmieniając reklamy, ustawiając je na nowo, zwłaszcza jak mamy szybko zbywalny produkt, bo wiadomo jeśli produkt potrzebuje dłuższy czas na decyzję, to trzeba patrzeć to trochę w innych wymiarach czasowych, ale jeśli mamy szybko zbywalny produkt, robimy promocję i on od razu schodzi tego samego dnia, to od razu wiemy, czy te działania są profitowe i czy skalować, czy nie. I pewnie się zastanawiacie, czemu w ostatnich miesiącach nie ma zwrotów. To nie wynika z tego, że tych zwrotów nie było, tylko coś, co bardzo często też e-commerce'y robią w mojej ocenie nie do końca poprawnie, czyli przypisują sobie zwroty do dnia przyjęcia na magazyn. A prawda jest taka, że zwroty powinniśmy przypisać do dnia, w którym nastąpiła ta sprzedaż, bo w innym przypadku powstanie coś, co ja nazywam paradoksem listopadowym. Załóżmy, że w listopadzie mamy bardzo dużą sprzedaż, miliona złotych. Jednak z tego miliona złotych mamy aż pół miliona złotych zwrotów i Kolejny grudzień już jest bardzo słaby, tam mamy 200 tysięcy, już nam nie idzie tak ta sprzedaż i teraz mamy bardzo długie okno zwrotów. I okazuje się, że z tego pół miliona aż 300 tysięcy przechodzi na grudzień. I wy nagle będziecie myśleć, jeśli przerównacie po prostu przychód do waszych koret, okazuje się, że jesteście minus 100 tysięcy złotych pod kreską, będziecie rozliczać siebie za złe wyniki, będziecie rozliczać agencję, a to jest po prostu nieprawda, bo efektem tych zwrotów były właśnie wyniki listopadowe. I to jest coś, co ja nazywam paradoksem listopadowym, więc bardzo ważna rzecz, żeby przypisywać zwroty do dnia powstania zamówienia. I teraz przechodzimy do clou całej prezentacji, czyli do widoku ekspansji. Na tym przykładzie, czyli to wszystko co Wam wcześniej pokazałem w zakresie profitowości i kosztów, nazywając odpowiednio kampanie reklamowe i przypisując odpowiednio koszty do odpowiednich rynków jesteśmy w stanie wszystko to liczyć dla konkretnych rynków sprzedaży. Wtedy zauważycie, że nagle się może okazać, że jakiś rynek, to są akurat najprostsze informacje, ale po tych danych widać, że rynek niemiecki pomimo tego, że ma jeszcze dosyć niską tą marżę drugiego stopnia, bo trzeba pamiętać, że każda wejście na nowy rynek jest dosyć dużą inwestycją, to już widzimy, że koszyki są prawie dwukrotnie większe, no 150% powiedzmy, 50% powiedzmy większe i to już nas napawa do tego, że to będzie bardzo pozytywny rynek sprzedaży. Ale co przede wszystkim? Przede wszystkim wiemy to, że te działania, że mimo, że my wydaliśmy 44 tysiące złotych na ten rynek, to mimo to my jesteśmy i tak do przodu 33 tysiące pod względem profitu, bo analizujemy sobie te wszystkie koszty względem każdego kraju. Idąc dalej możemy na przykład spojrzeć na Nederlandy i tu zobaczymy, że po pierwsze koszty nam urosły aż o 92% w ostatnim okresie, a profit nam spadł o 44% mimo, że obroty urosły o 32%. procent i to pokazuje, że obrót to nie wszystko, to po pierwsze, a po drugie już nam daje sygnał, po pierwsze widzimy, że też pod względem marżowości mamy słabsze wyniki, już nam daje sygnał, że powinniśmy spojrzeć na ten rynek jako performance marketerzy, przeanalizować, może kampanie są źle ustawione, może coś się wysypało pod względem metod płatności, może coś z językiem i w taki sposób powinniśmy patrzeć na dane, a tu na przykład z kolei też ciekawy wniosek, Możemy zauważyć, że we Francji mamy np. bardzo niski poziom zwrotu i takie wnioski właśnie możemy wyciągać dzięki Data Warehouse. Idąc dalej, te wszystkie dane znów mamy podzielone dzień po dniu, ale per kraj, czyli my możemy podejmować decyzję, co do zwiększania budżetów, co do zmian w kampanii na konkretnych rynkach i obserwować, czy tego dnia te działania, to podnoszenie budżetów było efektywne, czy nie do końca. Kolejne ważne rzeczy, informacje, które nam daje Data Warehouse to jest dostęp w czasie rzeczywistym do informacji o naszym magazynie i naszych bestsellerach, bo coś co zauważyłem, że Bardzo często performance marketerzy nie mają pojęcia tak naprawdę ile wy macie stanów magazynowych, ile wy macie tych swoich bestsellerów na stanie i czy to jest właśnie na przykład odpowiedni moment na ekspansję. Wy przychodzicie do performance marketera i mówicie mu zróbmy teraz ekspansję, a może się okazać, że po prostu wy nagle nie macie bestsellerów i wszyscy będziecie się znów rozliczać z tego, że ta ekspansja nie wyszła. A to było spowodowane brakiem bestsellerów. Niestety sklepy internetowe nie mają ładnej i łatwej prezentacji danych na temat stanów magazynowych. Oczywiście można wchodzić w każdy produkt i to analizować w jakiś inny sposób, ale niestety tych informacji brakuje. I to, co my sobie zrobiliśmy, to po prostu sobie podświetlamy i od razu komunikujemy to, czego nie ma na czerwono. To, co musimy doprodukować w oknie produkcyjnym, w którym mamy 60 dni, sobie komunikujemy na żółto. Mamy dane o tym, ile się sprzedało, ile mamy na stoku, za ile dni ten produkt się skończy, bo sobie to estymujemy, jakie mamy sales velocity, czyli prędkość sprzedaży i ile w ogóle my na tej podstawie sobie też estymujemy, ile powinniśmy zamówić konkretnego towaru. Przechodząc dalej, z wykorzystaniem tych wszystkich danych możemy też dojść do tego, jakie mamy lifetime value, jakie mamy cost of acquisition, czyli jakie mamy koszty pozyskania klientów i jakie mamy wartość życiową tego klienta. I tu jest bardzo ważne, żeby lifetime value i cost of acquisition zawsze było w stosunku powyżej jednego, bo w innym wypadku oznacza, że nasze działania są po prostu w długim okresie czasu nie profitowe. To możemy wszystko analizować na wykresach i tu widać, że w momencie, w którym podejmujemy ekspansję, zaczynamy inwestować więcej, to zawsze to cost of acquisition będzie po prostu nam rosłość, bo każde wyjście za granicą to jest inwestycja. I tak samo tu macie ilość powracających klientów względem nowych klientów. Tu dokładnie widać, że w momencie jak zaczynacie ekspansję, zaczynacie wydawać więcej, to po prostu ilość powracających klientów będzie wam procentowo w stosunku do wszystkich klientów spadać, bo wy inwestujecie, budujecie nowe grupy docelowe. Zanim one zaczną być remarketingowe, zanim zaczniemy je domykać wielokrotnie, to po prostu potrwa trochę czasu i tu idealnie widać rozpoczęcie ekspansji zagranicznej, wejście na nowe rynki, spadek tych powracających, a potem wypłaszczenie w momencie stabilizacji ekspansji. Ale to wszystko to dopiero początek, bo możemy sobie pomyśleć o tym, że mając te wszystkie dane w jednym miejscu moglibyśmy te dane ekstrapolować, czyli tak naprawdę analizować i zastanawiać się, analizując te dane, ile my powinniśmy wydać. na ten rynek, na który rynek kolejny powinniśmy wejść, ile powinniśmy wydać, żeby ile zarobić, jakie powinniśmy mieć budżety na dany rynek. Wszystko w oparciu o dane albo do których klientów dokładnie docierać pod względem działań remarketingowych czy pod względem marketing automation, żeby ich domykać, bo jest największa szansa. Jeśli mamy automatyzację tak naprawdę w jedną stronę, czyli pobieramy sobie dane o budżetach, o wydatkach, to dlaczego na podstawie tych danych nie mielibyśmy przesyłać informacji wzrotnej do Google Ads i Facebook Ads i finalnie zarządzać tymi kampaniami w pełny sposób automatyczny, podnosić i obniżać budżety? I sobie tylko wyobraźmy, że angażujemy w to czat GPT, który jest naszym takim małym doradcą i on na podstawie tych danych nam mówi, Za tydzień jest Dzień Chłopaka w tym kraju, odpalcie promkę na 20%, wyślijcie maile o tej i o tej godzinie, bo się najlepiej sprzedaje i ta promka powinna trwać tyle i tyle czasu i to wam prawdopodobnie wydając tyle i tyle na reklamy wygeneruje tyle i tyle przychodu, a właśnie profitu. Te wszystkie działania i wdrożenie Data Warehouse w Surfing pozwoliło nam urosnąć aż sześciokrotnie 8 miesięcy. Zaczęliśmy skalować nasze wydatki reklamowe z 50 do ponad 350 tysięcy złotych miesięcznie. To spowodowało, że nasze przychody urosły z 350 tysięcy złotych obrotu do ponad 2 milionów 100 tysięcy złotych i mimo to Nasz MER, jak wszystkie agencje mówią, że ROAS powinien rosnąć, my pozwoliliśmy naszemu MERowi, czyli globalnemu ROASowi maleć, a mimo to nasz profit zaczął rosnąć i urósł aż ponad 3,5-krotnie. A to udowadnia, że ROAS is not completely dead, przynajmniej na poziomie paneli reklamowych, ale na pewno Profit is the king. I co prawda wdrożenie konceptu Data Warehouse jest dosyć skomplikowanym przedsięwzięciem, ale przygotowałem dla Was specjalny kalkulator właśnie w tym Excelu, o którym wspominałem wcześniej, w którym możecie sobie wpisać swoje wszystkie koszty sprzedażowe i swój przychód i policzyć tą marżę drugiego stopnia w prosty sposób i symulować sobie, jak zwiększając i obniżając różne koszty będziecie wychodzić na plus. W tym celu zapraszam Was, żebyście napisali do mnie na LinkedIn lub na Instagramie po prostu hasło Profit. Ale specjalnie dla Was przygotowałem na dzisiejsze wydarzenie specjalny prezent dla trzech z Was, którzy by chcieli otrzymać ode mnie darmową konsultację o wartości 1000 zł w zakresie doradztwa, w zakresie e-commerce. i niekoniecznie jeśli chodzi o ekspansję zagraniczną, ale holistycznie w zakresie różnych Waszych wyzwań, to opiszcie mi proszę przed jakimi wyzwaniami stoicie oraz jaka jest Wasza skala biznesu i napiszcie do mnie na Instagramie lub na Linkedinie. Ja wybiorę trzy osoby, dla których przeprowadzę one-to-one konsultację godzinną w tym zakresie. Dziękuję, że mogłem dzisiaj przed Wami wystąpić. Ja nazywam się Mateusz Haber i jeszcze raz Was zapraszam do śledzenia moich social mediów, zwłaszcza LinkedIn'a i zwłaszcza Instagrama, ponieważ dzielę się tam moimi doświadczeniami nie tylko z prowadzenia agencji i obsługiwania moich klientów, ale również z prowadzenia własnych e-commerce'ów. Dziękuję bardzo i do zobaczenia. Sorry, że troszeczkę przedłużyłem.
Dobra. Kto z was słuchał uważnie? Kto nie przysypiał na tej prelekcji? No nie dało się na niej przysnąć, bo naprawdę była bardzo energiczna i wartościowa. Zresztą pamiętam też wystąpienie Mateusza w Złotych Tarasach. On bardzo dobrze przygotowuje się i merytorycznie przekazuje wiedzę. Dobra. Pytanie. Do zgarnięcia mamy ponownie dwie książki e-commerce w praktyce lekcji skutecznej sprzedaży online. Proszę o gotowość i skupienia. Jak nazywa się system, o którym mówi Mateusz, dzięki któremu uda nam się sprawić zysk swoim e-commerce? Dwie osoby, które napiszą pierwsze, jeśli ktoś uważnie słuchał, otrzymają dwie książki, a my będziemy powoli przechodzić dalej. Konferencję z Buta e-commerce napędza Shopper oraz Samba.ai. Bardzo rzetelnie podchodzę do wyboru partnerów i właśnie z tych dwóch partnerów na co dzień korzystam. Shopper, właśnie na tym stoi nasz sklep Duckcom.pl, natomiast Samba jest to narzędzie do marketingu automation, z którego również korzystam. Posłuchajcie nieco więcej o naszych sponsorach. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Samba.ai, platforma smart marketing automation, z której również korzystam. Gdyby nie ta osoba, nie byłoby dzisiaj tej konferencji, nie byłoby mnie widocznego w social mediach na podcastach, bo gdy siedziałem w grudniu tamtym roku na Bali, pamiętam to jak dziś, zachodziło piękne słońce, był to zachód słońca, siedzieliśmy w jednym z barów, to Eliza powiedziała, że Oskar, masz to zrobić. masz się dzielić wiedzą praktyczną. Byłem trochę wtedy taki, hmm, ale dużo osób to robi, dlaczego ja miałem w sumie to robić? Ale dzięki Elizie zostałem, można powiedzieć, zmotywowany do robienia tego. I od 4 stycznia zacząłem regularnie publikować content, podcasty, newsletter, etc., etc. Czego wynikiem i wisienką na torcie to właśnie konferencja z Buta e-commerce, Eliza. Liza to jest osoba, która sprzedała produktów cyfrowych za miliony. Sprzedaje produkty cyfrowe, była jedną z pierwszych osób, która osiągała tak niezwykłe wyniki i można śmiało powiedzieć, że Liza naprawdę zna się na rzeczy i wie jak budować zarówno zaangażowanie w social mediach oraz jak budować produkty oraz jak budować strategie marketingowe. Więc to, co ona wam powie, oparte jest tym, że sprzedała produktów za naprawdę grube pieniądze w internecie. Liza łączy się z nami z Bali i opowie o tym, jak sprzedawać e-booki za miliony.
Moi drodzy, witam Was na mojej prelekcji. W ciągu tych kilkunastu minut opowiem Wam o wydawaniu e-booków, o zarabianiu na e-bookach. Stworzenie e-booków, cały proces wydawniczy, promocja, sprzedaż to są totalnie moje tematy. Uwielbiam je i z przyjemnością przekażę Wam moją perspektywę. Ja tematem wydawania e-booków zainteresowałam się w 2018 roku i wtedy zaczęła się moja przygoda właśnie z zarabianiem na tych produktach wirtualnych. Nie zapowiadało się. Bo wszyscy moi znajomi, eksperci, naprawdę wielkie nazwiska, złapalibyście się za głowę, odradzali mi to. Wszyscy mówili, e-booki się w Polsce nie sprzedają, nie wiem, może sprzedasz 500 egzemplarzy, zarobisz na tym jakieś grosze. Ale ja wiedziałam, że oni nie mają pojęcia. Bo żadna z tych osób nie wydała e-booka samego w sobie. Zawsze e-booki były dorzucane jako alternatywa do wersji papierowej. A wiadomo, że jak ludzie mają wybór, to raczej wybiorą papier niż wersję wirtualną. Ale co w sytuacji, kiedy nie damy ludziom wyboru? No właśnie, nie wiadomo, bo jeszcze wtedy nikt tego nie sprawdził. I postanowiłam! Postanowiłam zaryzykować, ale to nie było, wiecie, jakieś dla mnie ryzykowne, bo ja czułam, że ludzie pójdą za wartością, za dobrą treścią i że pójdą za twórcą. I nawet tak się śmiałam, że możesz stworzyć treści na glinianych tablicach, ale jeżeli ludzie będą widzieć w tym wartość, będą widzieć w Tobie wartość, jakość, to za tym pójdą. Prawda jest też taka, że kiedy ja zaczynałam, to nie było takich wielkich sukcesów związanych z e-bookami. Nie było twórców, którzy wydawali tylko e-booki i zarabiali na tym kilkaset tysięcy złotych. Ale wiecie co? Ja lubię proste rozwiązania i dla mnie wydanie książki papierowej było przytłoczające. Wiecie, jakby zamrażanie pieniędzy w towarze, magazynowanie tego, wysyłka. Ja już widziałam te maile od ludzi. Gdzie jest moja książka? Zapłaciłam za nią bla bla bla. Ja nie lubię takiej rzeczy. Ja w ogóle nie lubię współpracować z ludźmi, więc lubię mieć wszystko zautomatyzowane. A wydanie e-booka wydało mi się idealne, proste, szybkie. Perfect. Więc podziękowałam za rady ekspertów, moich ówczesnych mentorów i zaczęłam działać. Pierwszy e-book, to był e-book kulinarny, okazał się wielkim sukcesem. Sprzedało się kilkanaście tysięcy egzemplarzy. I to mi otworzyło zupełnie nowy wszechświat. Wszechświat, o którym ja nie miałam pojęcia. Dziś mam na swoim koncie ponad 18 wydanych publikacji w formie e-booka. W sklepie obecnie chyba znajduje się 15, bo część z nich się już zdezaktualizowała, one zniknęły ze sklepu. Sprzedałam prawie 100 tys. egzemplarzy e-produktów w ciągu tych 6 lat i naprawdę mam ogromną wiedzę w tym temacie i doświadczenie i z przyjemnością się tym dzielę. Ja w ramach researchu zrobiłam jakiś czas temu ankietę spośród mojej społeczności. Poprosiłam osoby, które w ostatnim roku kupiły przynajmniej jednego e-booka o wzięcie udziału i czego się dowiedziałam? Pierwsze pytanie dotyczyło tego, czy wybraliby papier czy wersję elektroniczną i 62% respondentów wybrało papier, oczywiście. 21%, co ciekawe, powiedziało, że to jest zupełnie obojętne, a 12% stwierdziło, że wybrałoby e-booka. Oczywiście, że najwięcej osób wybiorałby wersję papierową, bo to jest coś, co jest dla nas znane. Są ludzie, którzy uwielbiają zapach papieru, potrzebują trzymać fizyczną książkę w ręce. Wiecie, e-booki w formie elektronicznej to jest wciąż nowe, nawet tak ewolucyjnie dla naszego układu nerwowego. Ale to nasza rola, to nasze zadanie, żeby oswoić, żeby normalizować to, nas jako twórców, i zachęcać ludzi do korzystania z tego. Moja następna teza była taka, że ludzie pójdą za treścią i za jakością. Kolejne pytanie dotyczyło tego, co skłoniło respondentów do zakupu e-booka i oczywiście najwięcej odpowiedzi było, że wartość i jakość, którą oni widzą w danym produkcie. Na drugim miejscu osobowość twórcy. I taka jest prawda. My jesteśmy najlepszymi ambasadorami naszych treści, naszych produktów. Jeżeli ludzie nas lubią, jeżeli widzą wartość w tym, co robimy, jeżeli podoba im się, w jaki sposób my przekazujemy dane treści, to oni za tym pójdą. Na trzecim miejscu był natychmiastowy dostęp. I to jest właśnie coś, co ja uwielbiam w e-bookach. Zakup. I od razu dostajemy maila z produktem. Nie trzeba czekać na guriera, nie trzeba wychodzić z domu, nie trzeba otwierać drzwi. Wystarczy otworzyć skrzynkę mailową i on już tam jest, czeka. To jest super. Ludzie lubią mieć wszystko natychmiast. Na czwartym miejscu była odpowiedź, że respondenci zdecydowali się na zakup e-booka, ponieważ nie było wersji papierowej. I to jest to. To jest właśnie to. Mogą być ludzie, którzy kochają papier i nie wyobrażają sobie nie czytać książki papierowej. Ale jeżeli nie mają wyboru, a ta treść jest dla nich istotna, oni chcą ją przyswoić, oni kupią tego e-booka. Mimo tego, że to nie jest ich ulubiona forma. Żeby coś sprzedać, Musisz się w tym zakochać. Musisz to naprawdę czuć. Całą sobą. Całym sobą. I to tak naprawdę jest coś, co sprzedaje. Twoja energia. Twoje zaangażowanie. Twoja ekscytacja. Twoje emocje. Ja kocham e-booki jako format. Uważam, że to jest coś absolutnie genialnego. No i właśnie, sposób w jakim ja o tym mówię zaraża innych. I też naszą rolą jako twórców jest regularnie przypominać ludziom albo edukować, normalizować, dlaczego e-booki, co my w nich widzimy takiego genialnego, że tak o nich mówimy, że je wydajemy, że zachęcamy do kupna. I tak naprawdę zalet e-booków jest cały ogrom, ale do takich najważniejszych, moim zdaniem, O tym wspomniałam. Natychmiastowy dostęp. Ale też dostęp do aktualizacji. Zobaczcie, treści w zależności z jakiej branży mogą się szybko zaktualizować. Ebooki można raz, dwa edytować, wrzucić nową, zaktualizowaną wersję. Ludzie jednym kliknięciem mogą sobie te aktualizacje pobrać. Genialne. Kolejna rzecz to wygoda użytkowania. Dla mnie czytanie e-booku czy w ogóle przechowywanie, wiecie, moja biblioteka to jest kilkaset książek. Fakt, że mogę sobie czytać, wyszukiwać konkretne fragmenty po słowach, wiecie, to są pierdoły, ale to jest mega funkcjonalne i to jest mega wygodne. Możemy czytać na różnych urządzeniach, mogę mieć e-booka na iPhonie, na iPadzie, na komputerze, na czytniku, wszędzie. To jest genialne w przypadku e-booków kulinarnych na przykład. Wiecie, jesteśmy na wakacjach, gdziekolwiek na świecie, sięgamy po telefon i korzystamy z przepisu. Sięgamy, no nie wiem, po laptopa, cokolwiek, nie będziemy dźwigać ze sobą całej książki kulinarnej, to jest bez sensu. A w telefonie wszystko jest, tu i teraz, dostępne. E-booki mają też swoje wady i zdziwilibyście się, Jak dla wielu osób problemem jest fakt, że e-booki nie mają zapachu papieru, że nie można wertować stron, że nie można zaginać rogów itd. Tak, to dla wielu problem. Jakie są jeszcze wady e-booków? Urządzenie się może rozładować. Niektórzy mają jeszcze ten mindset, że e-booki to są takie tanie broszurki dorzucane jako dodatek, albo że to są darmowe rzeczy, które dostajemy w zamian za zapis na newsletter. Więc jeżeli ktoś wywali za e-booka cenę 400 zł, mój e-book w kompanii wiedzy o wydawaniu e-booków kosztuje 435 zł, to wyobraźcie sobie szok i zdziwienie ludzi. na taką informację, że e-booki nie kosztują więcej niż 20. No ale to też jest nasza robota jako twórców, żeby to normalizować, że nie płacisz za format, tylko płacisz za treść i za wartość, jaka jest w środku. Kolejną wadą może być dla wielu przekonanie, że korzystanie z e-booków jest skomplikowane. I to też jest nasza rola jako twórców, by wytłumaczyć dać instrukcję i oswoić z takim formatem. To wcale nie jest skomplikowane, możesz go otworzyć na każdym urządzeniu, on jest w formacie PDF albo w innym, z którym z łatwością Twój telefon czy tablet czy komputer sobie poradzi. Wierzcie mi, ja wciąż dostaję bardzo dużo pytań o to, Czy to jest skomplikowane? Czy ja sobie poradzę? Jak to przychodzi? Czy to przychodzi na maila? Czy mam to pobrać? Czy to jest w formie linku? Więc to wszystko też trzeba wytłumaczyć. Self-publishing, czyli dokładnie to, czym ja się zajmuję i do czego zachęcam, polega na tym, że to po naszej stronie jest stworzenie produktu, podążanie za całym procesem wydawniczym, publikacja, promocja i marketing, sprzedaż. I tutaj tak samo mamy plusy i minusy. Jeżeli chodzi o plusy, aspekt finansowy, wszystkie zarobione pieniądze po odjęciu podatków i kosztów lądują do naszej kieszeni. Nie musimy dzielić się z wydawcą, z pośrednikami, wszystko odbywa się na naszej stronie, sprzedaż jest przez naszą stronę, wszystko robimy sami, nadzorujemy cały proces. Kolejna rzecz, pełna decyzyjność. Wiecie, nikt za nami nie stoi, nie mówi jak to powinno wyglądać, jaki mamy plan, jaka jest na to wizja, to my o tym decydujemy i dla mnie to jest plus, no ale jak przejdziemy do minusów, to okaże się, że dla części to też może być utrudnienie. Kolejna rzecz to kontrola kosztów. Jak zapoznajcie się z całym procesem wydawniczym, zobaczycie jak wiele decyzji trzeba podjąć, co zlecić, co możemy zrobić samemu, gdzie obciąć koszty, na czym zdecydowanie nie warto oszczędzać i co należy zlecić profesjonalistom, bo to może zaważyć na wartości i jakości całej książki. No ale z dobrych rzeczy możemy zminimalizować koszty, robiąc to Prytnie, wykorzystując swoje zasoby, możliwości i potencjał, jaki mamy. Przykładowo, książka, która okazała się bestsellerem, to była ta o instagramowym algorytmie i hashtagach. Sprzedała się w kilkunastu tysiącach egzemplarzy. I słuchajcie, wszystko wokół niej zrobiłam sama. Jedyne koszty, jakie miałam, to kupno szablonu na Creative Market do Canvy i właściwie tyle. Bo osoba, która napisała do mnie, że chciałaby podjąć się redakcji i korekty, powiedziała, że chce zrobić to za darmo, bo chce mieć ten produkt w swoim portfolio, chce mieć tę współpracę w swoim portfolio. Więc mój jedyny koszt to było jakieś 30 dolarów właśnie za szablon. do kanwy, żebym na nim mogła składać ebooka. Ten produkt zarobił kilkaset tysięcy złotych koszty, mój czas, mój pomysł i 30-40 dolarów. Są natomiast takie ebooki, których stworzenie kosztowało mnie jakieś 15 tysięcy złotych. Zleciłam skład, zleciłam korektę i redakcję, co jest oczywiste, nigdy w życiu nie zrobiłabym tego samodzielnie i nikomu nie polecam. Jako twórcy jesteśmy zbyt związani z tekstem, jesteśmy zbyt blisko tekstu, nie jesteśmy w stanie wyłapać, już nawet nie mówię o literówkach, o błędach ortograficznych, ale błędy logiczne. Są pewne zdania, są pewne akapity, których wcale nie musi być, są niepotrzebne, ale my jesteśmy tak blisko tego tekstu, że jak ma ich nie być? One muszą tam być, to jest bardzo ważne, ale osoba z zewnątrz, która to czyta, Patrzę na to z zupełnie świeżym okiem i to jest coś, czego my absolutnie potrzebujemy. Teraz przejdźmy do minusów self-publishingu. Niski poziom publikacji. Wiecie, kiedy tematem zajmuje się wydawnictwo, oni mają cały proces wydawniczy w małym palcu. Mają specjalistów, którzy są w stanie twórcom pomóc, wesprzeć na każdym etapie. Kiedy sama zajmujesz się stworzeniem książki i nie masz pojęcia o procesie wydawniczym i w celu zaoszczędzenia pieniędzy pomijasz pewne kroki, to bardzo odbija się na jakości publikacji. Jeżeli słyszę, że ktoś zrobił korektę i redakcję samodzielnie, Nie, nie, nigdy nie robimy samodzielnie korekty i redakcji. Kolejnym minusem może okazać się brak kalkulacji. Przeinwestowanie. Wiecie, my nie jesteśmy w stanie przewidzieć ile e-booków się sprzeda. Ja mam na koncie kilkanaście książek i ja za każdym razem, kiedy ktoś mnie pyta o estymację, nie wiem, mogę coś tam wykalkulować, mogę powiedzieć ok, ostatnia książka w tej tematyce sprzedawała się tak i tak, więc może być podobnie. Ale ja finalnie nigdy nie wiem. I jeżeli ktoś, wiecie, chce zrobić, jest profesjonalistą, chce ten produkt zrobić od A do Z na tip top, na najwyższej jakości, to może kosztować bardzo dużo pieniędzy i jest obawa, że to się nie zwróci. Co jeżeli ten produkt się nie sprzeda? Co jeżeli oczekiwania są za wysokie? Co jeżeli zrobiliśmy niewystarczającą dobrą promocję na etapie tworzenia? Co jeżeli Po premierze ta sprzedaż nie jest taka, jaką zakładałyśmy, więc tutaj trzeba bardzo, bardzo rozważać wszelkie opcje i zrobić to ostrożnie. W przypadku self-publishingu autor jest ze wszystkim sam. Na każdym etapie procesu wydawniczego jest sam. Musi samodzielnie podejmować decyzję. Bardzo często twórcy nie mają pojęcia o konsekwencjach pewnych decyzji. Dla mnie już dzisiaj proces wydawniczy jest czymś absolutnie oczywistym, znanym. Rozumiem, co się tam dzieje, rozumiem zależności, mogę przewidzieć rzeczy, ale jeżeli ktoś robi to po raz pierwszy albo jest, wiecie, to są jego pierwsze publikacje, tam jest bardzo dużo zmiennych, łatwo się w tym zagubić, podjąć złe decyzje, które będą kosztowne. W self-publishingu oczywiście jesteśmy też odpowiedzialni za promocję i sprzedaż. Ja to kocham i ja kocham każdy etap procesu wydawniczego. Kocham robienie, wyszukiwanie tematów, niszy albo tworzenie niszy. Uwielbiam robienie researchu, uwielbiam pisanie, uwielbiam promowanie, uwielbiam sprzedawanie. Ja kocham każdy etap procesu wydawniczego. Są jednak osoby, które są typowymi twórcami i potrafią napisać genialną książkę, genialną treść, No ale już ta część promocji i sprzedaży totalnie nie ich bajka. To są zupełnie inne światy. I to może być wezwanie, to może być trudne, ale to nie znaczy, że to jest niemożliwe, bo sprzedaży, promocji można się nauczyć. Może się wydawać, że potrzebujemy skomplikowanych narzędzi, potrzebujemy inwestować w sprzęty, w aplikacje, we wsparcie. A prawda jest taka, że wcale nie. Dwa programy, których ja używam podczas tworzenia książki, to jest program do tworzenia treści, ja używam aplikacji Scrivener, uwielbiam ją, oraz drugie narzędzie, którego używam, to Canva. bo w nim składam moje e-booki. Większość e-booków składam sama, bazując na gotowych szablonach właśnie z Creative Market, ale są też książki, których skład zlecam, więc to bardzo zależy. Ja uwielbiam składać sama, bo to jest przyjemne, bardzo proste. Jeżeli bazujesz na gotowym szablonie, w którym już wszystko zostało za ciebie zrobione przez profesjonalistę, została wybrana rodzinka fontów, Wszystko tam pięknie do Ciebie pasuje. Możesz sobie zmienić kolory tak jak chcesz. Każda strona jest już przygotowana. Możesz się inspirować okładkami. To jest już wszystko za Ciebie zrobione. I to jest proste. I dla mnie to jest szybkie. i tanie. Ostatnio pamiętam jak zlecałam skład, dostałam wycenę 10 tysięcy złotych i minimum miesiąc. Ja sama składam moje e-booki w maksymalnie tydzień i kosztuje mnie to mój czas i jakieś 30 złotych za 30 dolarów za szablon właśnie z Creative Market, a że często bazuję na tym samym szablonie, bo go uwielbiam, to mój koszt, to jest po prostu mój czas. I wiecie, absolutnie uważam, że czasem warto zlecić skład, jeżeli nie mamy czasu, jeżeli chcemy, żeby ten produkt był jakiś wyjątkowy, ale w większości przypadków naprawdę można to zrobić samodzielnie, zwłaszcza, że to jest tak Proste. No i moja wewnętrzna grażyna czasami mi nie zezwala na wydanie 10 tys. zł na coś, co mogę zrobić sama. Może nie tak perfekcyjnie, nie tak profesjonalnie, ale wciąż dobrze. Dobra, Liza, to jak? Przedawać e-booki za miliony. Świetnie, że pytacie. Akurat to jest coś, na czym się znam. Powiem Wam, czym ja się kieruję w mojej działalności i co się sprawdza od tych sześciu lat. Pierwsza najważniejsza rzecz to jest bycie prawdziwym, bycie autentycznym. Ludzie widzą, Ludzie czują. Jeżeli nie jesteś sobą, jeżeli walisz w ścienę albo kogoś udajesz, nikt ci nie zaufa. I to jest coś, co sprzedaje osobowość twórcy. To w jaki sposób ty jarasz się tematem, to w jaki sposób ty o tym mówisz, twoja gestykulacja, twoje emocje. W sposób, w jakim na przykład tłumaczysz trudne rzeczy na prosty język, to jest coś, czym ja się zajmuję. Głównie działam w obszarze psychologii, biznesu i zdrowia. I to, czym ja się zajmuję, to tłumaczę te trudne zagadnienia, trudne dla wielu zależności, w prosty, w jasny sposób. Odpowiadam na potrzeby mojej społeczności. Szukam, robię research na temat tym z czym się mierzą, jakie są ich problemy, co jest dla nich trudne, co chcieliby lepiej zrozumieć, czego chcieliby się ode mnie nauczyć. Zaraz po autentyczności... Kluczem jest relacja z Twoją społecznością, to żeby wypracować ją i właśnie swoją autentycznością otwierasz się na tych ludzi. Jeżeli jesteś perfekcjonistą, perfekcjonistką, wszystko ma być idealnie, a Twoje życie jest pudrowo, różowe, cukierkowe, pastelowe, wszystko jest idealnie, z żadnych problemów, pięknie, Po pierwsze to jest bullshit, bo życie tak nie wygląda, a po drugie stawiasz mur między sobą a swoimi odbiorcami. I ludzie tego nie kupują. No bo po pierwsze wyczują ściemę, wyczują nieautentyczność i wyczują dystans. To co my chcemy robić to właśnie skracać ten dystans. Chcemy być blisko naszej społeczności. Mega ważne zdanie do wrycia sobie do głowy. Ludzie chcą się czuć przez Ciebie zrozumiani, a oni nie chcą rozumieć Ciebie. Oni chcą mieć poczucie, że to Ty ich rozumiesz, że byłeś, byłaś w ich butach, że znasz ich problemy, przeszłaś to już, masz doświadczenie i Ty masz rozwiązania na tych problemach. O to chodzi. Wspominałam już o tym kilka razy. Trzeba się zakochać w temacie. Trzeba się zakochać w swoim własnym produkcie. I trzeba mówić o nim, jakby on był najlepszą rzeczą na świecie. Oczywiście przesadzam teraz, ale jakby to było coś naprawdę genialnego. I wielu ludzi się na tym potyka, bo żeby powiedzieć o swoim własnym produkcie, że on jest genialny, że ja dokładnie wiem, co przeczytanie tej książki zrobi ludziom, jakie będą tego efekty, przez jaki proces ci ludzie przejdą, jakie problemy sobie rozwiążą albo będą mogli sobie rozwiązać. I kto ma dzisiaj odwagę stanąć przed ludźmi i powiedzieć, mój produkt jest zajebisty, mój produkt rozwiąże wasze problemy. To, to, to i tamto. Trzeba mieć... poczucie własnej wartości, trzeba być pewnym siebie, żeby tak stanąć za sobą i tak stanąć za swoim produktem, tak stanąć za sobą wiedzą, za swoim doświadczeniem. i być dumnym z efektu, jaki za Tobą stoi. I to jest coś, nad czym trzeba pracować, bo ludzie chcą kupować od zwycięzców. Ludzie chcą kupować od tych, którzy patrzą im w oczy przez ten ekran i mówią im, możesz mi zaufać, ja wiem, ja znam Twoje problemy, ja tam byłam. A dziś nie tylko mam wiedzę, nie tylko Ciebie czuję, w jakim Ty jesteś miejscu, ale mam doświadczenie, mam ekspercką wiedzę i mam rozwiązania, którymi chcę się z Tobą podzielić. Możesz je mieć, możesz kupić mój produkt, możesz sobie ułatwić życie w jakimś jego obszarze. Sprzedaż to jest mówienie tych samych rzeczy na różny sposób, innym językiem, z innej strony. Tak naprawdę my ciągle mówimy to samo. Mówimy językiem korzyści, ale Jeżeli sprzedaż trwa jakiś okres czasu, to oczywiście przed premierą, kiedy tworzymy dany produkt, jest bardzo ważny etap promocji, czyli etap promocji na etapie tworzenia produktu. I to jest mega ważny czas. To jest czas na to, żeby rozwiewać wątpliwości naszej społeczności, sprawdzać w ogóle jakie są ich obawy, jakie są ich pytania, jakie są ich problemy. dlaczego czują, że to nie jest produkt dla nich i mając te dane, mając taką bazę, my możemy na bieżąco rozwiewać wątpliwości i przekonywać już ich na etapie tworzenia, jeszcze przed premierą, dlaczego ten produkt jest właśnie dla nich. To jest czas na to, żeby obronić cenę i wytłumaczyć im, z czego ona wynika. Bardzo wcześnie należy podać cenę w ogóle, żeby ludzie mieli czas się z nią oswoić i żebyś ty, jako twórca, miała czas ją wytłumaczyć, ją obronić. A potem jest czas na to, pokazać całą strukturę projektu, produktu, o czym jest, po co w ogóle on powstał, dla kogo on jest, a dla kogo nie jest. Jeżeli ktoś mówi, że produkt jest za drogi i że go nie stać na to, to Twoim zadaniem jest w taki sposób, przekazać ludziom, że właśnie nie stać Cię na to, żeby tego produktu nie kupić. Nie stać Cię na to, żeby taka okazja przeszła Ci koło nosa. Nie stać Cię na to, żeby tej wiedzy nie posiąść. Jeżeli masz te, te, te i takie problemy, to nie stać Cię na to, żeby tego nie kupić. Kumać się, jakby zupełnie odwrócenie perspektywy. Ktoś mówi, no nie stać mnie, nie mam pieniędzy. Ok, nie stać się, nie kupisz, nic się nie zmieni. Ale kupując ten produkt możesz sobie pomóc, możesz zmienić swoją sytuację, więc finalnie nie stać się na to, żeby tego produktu nie kupić. W całym procesie sprzedażowym kluczowe jest poznanie metod wywierania wpływu Cialdiniego. To jest coś, na czym ja bazuję odkąd pamiętam, jeszcze przed sprzedawaniem e-booków. To są metody, dzięki którym możemy być bliżej ludzi, możemy ich przekonać. I to są bardzo istotne aspekty. Powiem o kilku takich najważniejszych, na których ja często bazuję i które są turbo ważne. Metoda autorytetu. Ludzie potrzebują wiedzieć, że mają do czynienia ze specjalistą, z autorytetem. muszą czuć, że są tutaj pewne wartości, którym ja mogę zaufać. Ja mogę kupić produkt od tej osoby dlatego, że ona ma wiedzę, doświadczenie, stoi za nią efekt. Naszą rolą jest regularnie wzmacniać nasz wizerunek jako ekspertów. Możemy to robić na przeróżne sposoby. Ludzie nie lubią ściemy i ludzie dziś nie zaufają na piękne oczy. Trzeba to udowadniać, regularnie podkreślać.
O!
Kolejne rzeczy trochę już powiedziałam. Metoda lubienie i sympatia. Ludzie potrzebują nas polubić. albo przynajmniej widzieć jakieś podobieństwa. W jakiś sposób potrzebują się w nas utożsamić, z nami utożsamić, żeby na przykład nam zaufać, żeby coś od nas kupić. Dlatego tak ważne jest rozwalanie tego muru, tego perfekcjonizmu. tego takiego ideału. Nikt nie jest idealny. Nie silmy się na to w ogóle. Właśnie to, co ludzie jeszcze bardziej cenią, to pokazywanie tej autentyczności, prawdziwości. Nawet jak się przejęzyczysz, nawet jak walniesz coś, nawet jak popełnisz jakiś błąd albo zaliczysz jakąś porażkę. Mów o tym, pokazuj to, właśnie bądź prawdziwa, bądź bliska tych ludzi. Niech oni zobaczą, że ty jesteś tak jak oni. ale dodatkowo masz coś, co oni chcieliby mieć. Moją ulubioną jeszcze regułą jest reguła niedostępności i ona jest bardzo skuteczna. nienawidzą, kiedy coś może przejść im koło nosa. Kiedy jest jakaś okazja, ona jest ograniczona w czasie, albo produkty mają ograniczoną ilość, albo coś zniknie na zawsze i to tylko teraz jest szansa, żeby to kupić. No i pojawia się napięcie. No i ludzie nie lubią czegoś tracić. Więc wytworzenie w nich takiej potrzeby, jest jedną z metod wywierania wpływu. Czyli jeżeli robimy okno sprzedażowe i ono trwa dwa tygodnie, bazujemy na regule niedostępności w ostatnich dniach sprzedaży. Jeżeli produkt kompletnie znika ze sklepu, a to jest niezwykle skuteczne, o czym się przekonałam jako pierwszy raz. Przekonałam się pierwszy raz ostatnio, bo sprzedawałam szkolenie właśnie o tym, jak sprzedawać online i zapowiedziałam, że po dwóch tygodniach sprzedaży produkt znika ze sklepu. I słuchajcie, ostatniego dnia sprzedaż była na poziomie prawie 200 tysięcy złotych. Ludzie tak bardzo nie chcieli, by ta okazja przyszła im koło nosa. I to jest niesamowite. Na wiele sposobów możemy bazować na tej regule. Robić odliczania, podkreślać, że to zniknie, że tego już nie będzie, że to już ostatnia szansa. Albo, że następna taka szansa dopiero za rok, albo, że nawet nie wiadomo kiedy. To jest, ta niewiadoma jeszcze ludzi podkręca, bo jak nie wiadomo kiedy, No to kiedy? No to lepiej teraz. To co ja jeszcze robię i co jest u mnie bardzo bardzo skuteczne to prezentowanie swoich wyników sprzedażowych. Ja się mega jaram sprzedażą, analizowaniem statystyk, wiecie, zbieraniem tych danych. sprawdzaniem jak to było podczas ostatniej sprzedaży, jak ten wykres wyglądał. I to jest coś, czym ja się autentycznie jaram i ja też zarażam tym moją społeczność. Ja regularnie publikuję podczas całej sprzedaży wykres sprzedażowy, pokazuję im, zobaczcie jak to było pierwszego dnia. pokazuje im real time, co działa. Zobaczcie, wczoraj Wam powiedziałam o tym i o tamtym, bazując na regule, powiedzmy, autorytetu. I zobaczcie, jak sprzedaż poszypowała. Ja uwielbiam być mega transparentna w mojej sprzedaży. Ja dokładnie nazywam to, co robię, z jakich metod korzystam, czyli to, co właśnie zrobiłam, to jest w psychologii nazwane jako metoda taka. I ona sprawia, że ludzie chętniej coś kupują. I zobaczcie, faktycznie to zadziałało, bo wczoraj sprzedaż była wyższa niż normalnie. Albo zbliżamy się do końca i ja wiem, że teraz wykres będzie rósł, dlatego że bazujemy na metodzie niedostępności i ludzie, którzy mają napięcie w związku z tym, że ten produkt zniknie i stracą okazję, właśnie się aktywują i co widać na wykresie, bo wykres idzie do góry. i estymuje, że przedostatni dzień będzie bardzo wysoki, a ostatni dzień to żeby w ogóle będzie kosmiczny, bo poszybuje w kosmos, bo ludzie uwielbiają kupować ostatniego dnia, a tak naprawdę w ostatnich trzech godzinach, w ostatnich dwóch godzinach się dzieje Armageddon. Więc ten poziom transparentności sprawia, że ludzie nie czują się jakoś oszukani, wykorzystani, zmanipulowani, dlatego że to wszystko jest transparentne, ja o tym wszystkim mówię. I też często pytam, kiedy wy wolicie kupować książki, na przykład u mnie pierwszego dnia, czy na przykład ostatniego, czy na was bardziej działa ta moja promocja na etapie tworzenia produktu, gdzie podkręcam, buduję napięcie i tego pierwszego dnia jest zawsze wow, bo ci ludzie tacy nakręceni już chcą to mieć, jesteście w tym dziale, czy bardziej jesteście ludźmi, którzy go kupują ostatniego dnia, bazując na metodzie niedostępności, czy raczej jesteście osobami, które kupują gdzieś tam w środku sprzedaży? gdzie ja używam tych wszystkich różnych metod, żongluje nimi dosłownie jak w cyrklu. W cyrku gadam o tym samym na różne sposoby, bo tak jak Wam powiedziałam, sprzedaż to jest mówienie tych samych rzeczy, tylko na różne sposoby, mówienie ich innym językiem. Pamiętajcie, że promowania i sprzedaży produktu można się nauczyć. To nie jest tak, że mi to spadło z nieba i ja dzisiaj wiem już wszystko i sprzedaję e-booki za miliony. Ja uczyłam się tego stopniowo. Na własnym podwórku, że tak powiem, analizowałam. Byłam bardzo zawsze dociekliwa. Analizowałam, co się sprawdza, co nie. Jestem psycholożką z wykształcenia. Metody wywierania wpływu, to był mój temat pracy magisterskiej, mojego badania. To jest totalnie moja bajka. I współpracowałam z wieloma twórcami jako mentorka. nie potrafili sprzedawać, czuli się z tym niekomfortowo, nieprzyjemnie, nie chcieli ludziom wciskać czegoś, czuli, że już gadają za dużo o produkcie, że już ludzie mają tego dosyć, a dziś są genialni, sprzedają, zarabiają setki tysięcy złotych na swoich e-bookach i to jest do nauczenia, to jest umiejętność, którą można zdobyć.
Są takie osoby w internecie, które kojarzę od dawien dawna, które raczkowały sobie na Instagramie, w różnych agencjach i które były bardzo ambitne. Jedną z takich osób właśnie jest Konrad. Konrad, który pracował w kilku agencjach, pomagał i doradzał różnym markom, a nawet, uwaga, słuchajcie, robił reklamę na Pornhubie i naprawdę reklamę społeczną. Konrad posiada zarówno duże doświadczenie ze strony agencyjnego oraz duże doświadczenie jako interim e-commerce manager i jest taki moment w e-commerce, który zdarza się prawie każdemu, czyli Jak skalować przychód, gdy dorzucanie budżetu już nie pomaga i spada nam ROAS i nie jest to efektywne? Konrad podzieli się taką perspektywą z przeprowadzonych naprawdę dużej ilości projektów w e-commerce'ie. To może być zarówno wartościowa wiedza dla osób, które już ten moment osiągnęły oraz dla osób, które przed tym momentem są. Zapraszam Was na kolejną prelekcję Konrad Chowratowicz. Opowie Wam nieco więcej o tym, co robić, gdy dorzucanie budżetu niewiele już nam pomaga, jeśli chodzi o wyniki.
Ale zanim.
Kona to powie, to teraz musicie się skupić i zrobić jedną bardzo prostą czynność. Kliknijcie teraz jako mikro wsparcie, zraty, że ta konferencja jest bezpłatna, przycisk subskrybuj. Dzięki temu będziecie roztawać powiadomienia o moich rozmowach, które wychodzą z różnymi praktykami. Część z moich programów już była na moich podcastach, część będzie. Podcasty o e-commerce pojawiają się zawsze w niedzielę o 9, więc Was serdecznie tego zachęcam. Zachęcam Was również, teraz na czacie pojawi się link do zapisu do mojego newslettera. Zawsze o 9 niedzielę wysyłam Wam garść praktycznych informacji o e-commerce i marketingu.
Witam Was wszystkich bardzo serdecznie, mam nadzieję, że mnie widać, mam nadzieję, że mnie słychać. Dzisiaj porozmawiamy sobie o tym, jak skalować przychód e-commerce, gdy dorzucanie budżetu już nie pomaga. Mam bardzo obfitą agendę spotkania, dlatego żeby nie przedłużać podsumuję ją tak naprawdę jednym zdaniem. Dzisiaj opowiem wam na konkretach jak skalować e-commerce, jednak największym wyzwaniem jest to, że wszystko co dzisiaj usłyszycie musicie postarać się zaadaptować u siebie w możliwie jak największej ilości i zadbać o możliwie każdy obszar, żeby wasz sklep internetowy się rozwijał i zyskiwał większą przewagę konkurencyjną w swojej niszy. Niestety jednak nie wystarczy wdrożyć tylko jedną rzecz. Musicie zadbać o wiele obszarów, ale wybrać dla siebie te, które przy Waszej niszy i grupie docelowej oraz wielkości sklepu internetowego będą możliwie jak najbardziej sensowne. Ale zanim przejdziemy dalej, dobrze żebym się przedstawił. Nazywam się Konrad Howratowicz, jestem właścicielem dwóch agencji. Agencji Rio Digital Agency, agencji digitalowej oraz agencji AMO, czyli Agencji Marek Osobistych. Mam ponad dziewięcioletnie doświadczenie w branży marketingowej, digitalowej. Jestem full-stackiem digital marketingu, prowadzę kampanię reklamową oraz komunikację w mediach społecznościowych. Mam niemałe doświadczenia, bo wydałem w swojej karierze już ponad 30 mln zł na kampanię reklamową, budżetów reklamowych moich klientów. Prowadziłem kampanię w naprawdę wielu różnych krajach. Jestem autorem także kursu podstawy kampanii Facebook Ads, już niedługo reklamy w branży beauty, nad którym aktualnie pracuję i kampanii społecznej marki GBS na Pornhubie oraz wielu artykułów branżowych w najróżniejszych miejscach. W swojej karierze obsługiwałem takie marki jak Goldenbow Solution, Dolce Gabbana, Shiseido, Olimp Store, Eibach, Milwaukee i tym podobne. No i kampanie reklamowe prowadziłem w większości systemów reklamowych. Tak naprawdę prowadzę w niemal każdym systemie reklamowym kampanie reklamowe. Więc co nieco tam wiem i postaram się tym swoim doświadczeniem e-commerce'owym z Wami dzisiaj podzielić. Zachęcam też bardzo mocno do obserwowania mnie w mediach społecznościowych. Robienia teraz storisków, oznaczania mnie będzie mi bardzo miło. I lecę dalej, żeby nie przedłużać. Zacznijmy sobie od koncepcji inicjacji sprzedaży szklanego sufitu i dlaczego jedne sklepy skalują swoje wyniki, a inne nie. Zaczniemy tak naprawdę od lejka marketingowego. Tak, wiem, znowu te lejki. My jednak spojrzymy na nie w nieco inny sposób, nieco inaczej. Szybkie przypomnienie lejka marketingowego na sam początek. Lejek marketingowy jest graficznym przedstawieniem ścieżki konsumenta od nieświadomości produktu po jego zakup. Każdy z Waszych klientów przechodzi przez taki lejek, jednak może rozpoczynać go w najróżniejszych swoich momentach. Lejek de facto jest narzędziem dla marketerów, jest takim graficznym przedstawieniem, które ma nam pomóc, nam marketerom, zrozumieć koncepcję ścieżki konsumenta oraz zaprojektować działania marketingowe na jego całej długości. żeby docierać do potencjalnych klientów na każdym etapie ich świadomości i dopasowywać do nich odpowiednie działania. Na tym etapie który teraz tobie pokazuje, budujesz de facto świadomość. Świadomość, że w ogóle taka firma jak twoja istnieje, że takie produkty jak twoje istnieją, są na rynku. Na kolejnym etapie budujesz większe zainteresowanie swoimi produktami. Dobre zdjęcia, opisy, materiały, rolki, spoty reklamowe. Na kolejnym budujesz tak naprawdę pożądanie swojego produktu. Wykorzystujesz działania marketingowe, pobudzając ludzkie emocje. Budujesz relacje, starasz się zwiększyć zaufanie. De facto ludzie kupują emocjami. Ludzie nie kupują domu. Ludzie kupują wizję przyszłości dorastających dzieci, biegającego psa i spokojnego, starzejącego się małżeństwa. Dlatego warto o tym pamiętać. Na ostatnim etapie ludzie już kupują Twoje produkty, podejmują decyzję zakupową. Ci co są wystarczający oczywiście zdecydowanie od razu kupują. Tym niezdecydowanym dajesz ofertę nie do odrzucenia. Premiera, przedsprzedaż, promocje, mini rabat na domknięcie koszyka, darmową dostawę, jakąś szybszą dostawę, informacje o długim czasie zwrotu, o wygodnej dostawie, o dopaczkomatach, o opiniach klientów lub pokazując te ubrania, jakieś swoje produkty w ruchu. Lejek jest tożsamy z koncepcją PPZK. Te etapy to nic innego jak poznaj, polub, zaufaj i kup. I teraz tak trochę uprośmy to trochę, żeby łatwiej Wam było to wszystko zrozumieć i zrozumieć kolejne slajdy, które mam Wam do powiedzenia, mam Wam do przekazania. Lejek marketingowy w rzeczywistości można podzielić całościowo na dwa etapy. Na inicjowanie sprzedaży oraz domykanie sprzedaży. Inicjowanie sprzedaży to wszystkie działania Wszystkie działania, które odpowiadają za budowanie Waszego brędu oraz stymulowanie popytu na Wasze produkty. Domykanie sprzedaży, z kolei to wszystkie działania, które mają uzyskać efekt sprzedażowy możliwie jak najszybciej, tu i teraz, czyli na przykład reklamy Meta Ads, Google Ads, czy jakieś inne systemy reklamowe. I teraz tak. Każdy sklep internetowy według mnie ma swój sufit, czyli potencjał zakupowy, jaki jest w stanie w danym miesiącu czy też roku wygenerować. Dopychając kasę tutaj, czyli na domykanie sprzedaży, wcale nie zwiększycie swojego sufitu. Kasę tak naprawdę na działania marketingowe, budżet reklamowy itd. musicie dopychać nieco wyżej, czyli tutaj na inicjowanie sprzedaży. Czyli we wszystkie działania, które stymulują popyt na Twoje produkty, tylko w sposób oczywiście mądry. Dlaczego? Dlatego, że domykanie sprzedaży działa na zasadzie efektu skali. Czym więcej sprzedaży zainicjujesz, tym więcej sprzedaży tak naprawdę domkniesz. Czym więcej telefonów przedzwonisz, tym więcej pozyskasz klientów. Jeśli na Twojej stronie wskaźnik conversion rate wynosi 2%, oznacza to, że spośród wszystkich osób, które wchodzą na Twoją stronę, tylko 2% osób dokonuje zakupu. Choć tak naprawdę to nie jest takie tylko. A więc musisz de facto mieć tego ruchu jak najwięcej. Tylko, że nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o sam ruch. Ale też o jakość i kaloryczność tego ruchu, który gromadzisz, żeby ten ruch był jak najbardziej kaloryczny. Musisz budować brand, swoje marki i dawać ludziom więcej niż tylko same produkty, więcej wartości. Dzięki temu będziesz mógł efektywnie skalować swój sklep internetowy. Jeśli zainicjowałeś 2000 sprzedaży i spośród tej grupy kupuje tylko 2% czyli 40 osób, to choćbyś dopychał 100 000 zł w reklamę, to i tak nie sprzedasz więcej. Częściowo sprzedaż, ale nie rentownie. Twoje koszty będą wyższe niż zysk. Dlatego jak dochodzisz do sufitu, staraj się pakować swój budżet reklamowy tutaj, czyli w inicjowanie sprzedaży, a nie w domykanie sprzedaży. No dobrze, ale jakie są jeszcze metody skalowania sklepu internetowego? No już de facto Wam pokazuję. Czyli przejdźmy sobie do niestandardowych działań reklamowych, które możesz wprowadzić, żeby podnieść efektywność Kampanie coldowe na nowych grupach odbiorców. Więc zacznijmy sobie de facto od reklam. Czy są sposoby, żeby zwiększyć sprzedaż naszego sklepu internetowego w krótkim terminie, a nie za pomocą gdzieś tam długoterminowego inwestowania w prędy, budowania całego prędu, całej swojej marki i tak dalej? Oczywiście, że są. Za pomocą kampanii reklamowych możecie pozyskiwać klientów na naprawdę wiele różnych sposobów. Klientów pozyskuje się za pomocą tak zwanych kampanii prospektingowych, czyli kampanii targetowanych po jakiś konkretnych zainteresowaniach, ale na zimny ruch. Większość osób jednak wybiera, to jest największy problem, że większość osób jednak wybiera daną grupę zainteresowań i to wszystko. I nie jest to złe na samym początku, jeżeli prowadzimy nasze kampania reklamowe i je targetujemy przy małych budżetach, Ponieważ de facto jak działa system reklamowy? System za pomocą określonego budżetu i doboru celu reklamowego będzie starał się docierać do osób o najwyższym potencjale sprzedażowym z konkretnego zainteresowania. Problemem jednak jest to, że on nie dotrze do wszystkich osób. Dotrze na przykład do 50 tysięcy osób. i zacznie ponownie wracać do starych osób i przez pierwsze 3 miesiące prowadzenia kampanii reklamowych jest to w 100% OK. Ale jeśli chcecie dalej skalować sprzedaż i pozyskiwać nowych klientów, a nie tylko kręcić się wokół tych samych, to musicie wprowadzić także wykluczenia, czyli wykluczyć z zestawu reklamowego osoby, które np. w ostatnich 180 dniach były na Waszej stronie internetowej. W kontekście pozyskiwania klientów na zimnym ruchu podzielę się także z Wami jeszcze jedną wartościową informacją. Skalując w ogóle, sklep internetowy nie tylko skupia się na tym, jak dużo generujesz zakupów, jak wysoki generujesz przychód i jaki jest średni koszt zakupu z Twoich reklam. ale także ile miesięcznie pozyskujesz unikatowych klientów i jaki jest średni koszt pozyskania takiego unikatowego klienta. Z poziomu reklam niestety tego tak do końca w 100% nie sprawdzisz, bo te możliwości są w jakimś tam stopniu ograniczone, ale jeśli stawiasz w kampanii na bardzo mocne zawężenia, zimny ruch i niestandardowe opcje targetowania, to niewykluczone, że kampania ta może pozyskać ci totalnie nowych, unikatowych klientów. Dlatego nie zawsze obrażaj się na to, że koszt zakupu jest trochę za wysoki. Czasami przy odpowiedniej i świadomej i dobrze dobranej strategii warto zainwestować nieco więcej w zakup, bo w ogólnym rozrachunku może przynieść on ci unikatowego klienta i lojalnego klienta, który w perspektywie czasu zostawi znacznie więcej niż wartość jego pierwszego zamówienia, więc nie zawsze warto tak zero-jedynkowo patrzeć w ogóle na wyniki z reklam. Ogólnie chcąc skalować sklep internetowy powinieneś przede wszystkim zwrócić uwagę na takie metryki jak ilość zakupów, przychód, koszta zakup, ROAS czy zwrot z inwestycji w reklamę, total przychód, analizując tutaj czy skala miesiąc do miesiąca i rok do roku, inwestując w kolejne kanały i źródła pozyskania klienta. Jeśli skala nie rośnie, a ty wszedłeś dodatkowo na przykład w tiktok ads i po prostu nie widzisz zmian, to prawdopodobnie przepalasz na tym jakieś tam swoje pieniądze. Może też być tak, że tiktok odrabia ci klientów, których tracisz w innych kanałach, a więc wychodzi na zero. ale jak byś w niego nie inwestował, to utraciłbyś ilość zamówień rocznie. Jednak jest to mocno hipotetyczne i należałoby to gdzieś tam zawsze głębiej przeanalizować każdy przypadek osobna, dlatego w to nie będziemy teraz wchodzić. Kolejna metryka to ilość unikatowych klientów. Musisz sprawdzać, czy Twój sklep rośnie w nowych klientów, czy wciąż kręcisz się wokół tych samych. Kolejny, średnia wartość koszyka w totalu. Jeśli chcesz skalować przychód, zrobisz to nie tylko zwiększając liczbę zamówień, ale także wielkość koszyka jaką kupują u Ciebie stali klienci. Współczynnik powracający klientów. Kolejny, profit, czyli de facto przychód po odjęciu wszystkich kosztów uzyskania przychodu, czyli Twój zysk. Kolejną metryką bardzo istotną jest także wzrost wskaźnika wyszukiwania nazw brandowych w Google, plus wzrost sprzedaży z fraz brandowych w Google Ads. Jeśli rok do roku one rosną, oznacza to, że rośnie świadomość Twojej marki i Twoje inwestycje marketingowe, czy też cała komunikacja w mediach społecznościowych, Przekłada się na wzrost rozpoznawalności. Jeśli nie rosną, to znaczy, że robisz coś źle. Albo wcale nie inwestujesz w inicjowanie sprzedaży, albo robisz to gdzieś tam z jakimiś błędami. Także szybka lekcja biznesu, co musisz zrobić, żeby w ogóle wyskalować swój sklep internetowy. Utrzymać liczbę klientów, zwiększyć średnią wartość zamówienia, zwiększyć odsetek powracających klientów, zwiększyć ilość nowych klientów, zwiększyć przychód, obniżyć średni koszt pozyskania klienta, redukować bieżące koszty itp. Przejdźmy sobie teraz do pierwszego innego punktu, czyli kampanii upsellingowych meta ads. Jeżeli prowadzisz sklep internetowy, powinieneś mieć wygenerowany katalog produktów w mecie, aby móc prowadzić tzw. dynamiczne kampanie produktowe. Utwórz więc kampanię remarketingową ze sprzedaży z katalogu produktów i nie wybieraj zwykłego remarketingu, tylko postaw na sprzedaż dodatkowych produktów, czyli kampanie upsellingowe. Osobom, które w ostatnich 14 dniach wyświetliły dowolny produkt z kategorii nowości jesienne, czyli na przykład Twojej najlepiej sprzedażowej kategorii ubrań, zaproponuj kupno również innych produktów, bo być może nie znaleźli oni tego, czego szukali. W ramach tej strategii możesz też pokazywać na przykład produkty o wyższej rentowności osobom, które rozważały gdzieś tam zakup produktu z pokrewnej kategorii. Jest też inna metoda cross-sellingowa. Osobom, które w ostatnich 14 dniach kupiły dowolny produkt z kategorii np. buty, zaproponuj kupno np. innych produktów komplementarnych, tzn. skarpetek lub np. środków do pielęgnacji butów. Możesz też osobom, które kupiły produkty o czarnym kolorze zaproponować inne produkty również o czarnym kolorze. Możliwości wykorzystania tej strategii jest naprawdę, naprawdę wiele. Pamiętaj tylko, że na poziomie grup odbiorców wybierasz tak naprawdę zestaw z katalogu, który wyświetlił użytkownik lub z którego dokonał zakupu, a jakie produkty chcesz wyświetlać w reklamie wybierasz dopiero nieco wcześniej, nieco wyżej na poziomie promowanych produktów na poziomie zestawu reklam. Przejdźmy sobie teraz do szerokich i niestandardowych grup odbiorców. W swojej strategii reklamowej nie stawiaj tylko na krótki remarketing, żeby domykać jak najszybciej sprzedaż. Wykorzystaj także cały potencjał ruchu i punktów styku, który gromadzisz na różnych etapach lejka marketingowego. Stwórz następujące grupy niestandardowych odbiorców i wykorzystaj je w swoich reklamach i przeanalizuj ich skuteczność Pierwszą taką grupą będą osoby, które obejrzały w ostatnich 365 dniach 15, 25, 50% Twojego materiału wideo w zależności gdzieś tam od długości, ale nie dokonały zakupu w ostatnich 180 dniach. Drugą, osoby, które obserwują Twój profil na Facebooku i Instagramie od 365 dni, ale od 180, 90 nie są aktywne. Dobre pod promocję postów i dalsze gdzieś tam inicjowanie sprzedaży. Trzecie, osoby, które są aktywne na Facebooku lub Instagramie od 365 dni, ale przez ostatnie 180 lub 90 były nieaktywne. Super pod promocję postów, dalsze utrzymywanie kontaktu i relacji gdzieś tam z potencjalnymi klientami. Kolejne osoby, które pobrały e-booka w ostatnich 90 dniach i nie kupiły produktów w ostatnich 90 dniach. Super pod sprzedaż i od razu gdzieś tam sprawdzanie, czy wasz e-book i cała związana z nim strategia była na tyle skuteczna i dopracowana, że przełoży się na sprzedaż. Kolejne to osoby, które były aktywne na Facebooku i Instagramie w ostatnich 90, 60, 30 dniach, ale nie dokonali żadnego zakupu. Super też podsprzedaż i sprawdzanie czy wasza strategia komunikacji i posty, tworzycie i budowanie tych pierwszych punktów styku z klientami są na tyle skuteczne i dobrze przemyślane, że przekładają się rzeczywiście na sprzedaż. No i ostatnie, osoby, które dokonały zakupu przez ostatnie 180 dni, ale nie dokonały zakupu przez ostatnie 90-60 dni. Nie skupiajcie się tylko na porzuconych koszykach, ale również starajcie się aktywizować tych, którzy kiedyś już Wam zaufali. Ogólnie długość tych wszystkich dni mocno zależy od strategii, od mistrzy, a także od długości Twojego produktu czy procesu decyzji zakupowych. No i kolejny gdzieś tam tip. Każdą z tych grup szerokich odbiorców możecie przekształcić też w grupę podobnych odbiorców. Jeśli skutecznie i skrupulatnie budowaliście w ogóle te grupy remarketingowe, to któreś z nich powinny w pełni dobrze sprzedawać. A jeśli kupowaliście sobie np. gdzieś sztucznie obserwatorów na Insta, no to niestety muszę powiedzieć, że macie pecha, bo dane mogą być w jakimś tam stopniu zaburzone. Przejdźmy sobie teraz do niestandardowych opcji targetowania. Skuteczne kampanie reklamowe to nie tylko sztuka odpowiedniego doboru strategii reklamowej, rozbudowywania struktury kampanii reklamowych, analityki i analizowania danych, czy też doboru odpowiednich komunikatów reklamowych itp. ale także poszukiwanie nowych grup docelowych, testowanie i wykazywanie się kreatywnością, niestandardowym podejściem do kampanii. Tak też jest z odpowiednim doborem targetowania dla Waszych sklepów internetowych. Reklamując bluzy nie tylko musicie stawiać tylko na zainteresowania typu bluza, dres itp. Starajcie się skorzystać też z innych propozycji, na przykład moda uliczna, sweter, t-shirt, spodnie, odzież itp. Albo jeszcze w trochę bardziej niestandardowy sposób, typu zaangażowanie nabywcy, zakupy, butyki, centra handlowe itp. Jeśli prowadzicie z kolei promocje, w ogóle promocje, możecie postawić także na zainteresowania takie jak Black Friday, Buy One Get One Offer Free, Cyber Poniedziałek, Czarny Piątek, Oferta Dnia, Rabaty, Zniżki. Jeśli z kolei reklamujecie odzież sportową o konkretnej charakterystyce, możecie postawić także na zainteresowania typu spodnie, spódnica, shorty, top itp. lub znowu też trochę inaczej tenis, pole golfowe, luksusowe, ośrodki wypoczynkowe itp. Z kolei na przykład jeżeli reklamujecie leginsy, możecie postawić na leginsy lub także, znowu bardziej niestandardowy sposób, odzież sportową, aktywność fizyczną, trening siłowy, crossfit, sprawność fizyczną, joga pantsy, maty do jogi itd. itd. Dobra, przejdźmy sobie teraz do umiejscowień. Oprócz samego dobro, grup docelowych warto także analizować bieżące prowadzone działania reklamowe. Jeden z elementów, na które mało kto zwraca uwagę, to przede wszystkim umiejscowienia reklam. Sprawdźcie, w jakich umiejscowieniach wyświetlają się wasze reklamy i ile na te reklamy wydajecie pieniędzy i jakie przynoszą rezultaty. Dobra, przejdźmy sobie teraz do grupy wiekowej. Wyświetlaj reklamę grupie wiekowej, która rzeczywiście kupuje Twoje produkty. Aby jeszcze lepiej zoptymalizować efektywność wydatkowanych budżetów reklamowych, warto po roku prowadzenia kampanii reklamowych pochylić się nad danymi wiekowymi w Google Analytics oraz MetaAds. aby sprawdzić gdzieś tam przede wszystkim czy przedział wiekowy, który ustaliliśmy na samym początku był rzeczywiście trafny, rzeczywiście klientki w takim wieku dokonują u nas zakupów, czy być może nieco inne przedziały wiekowe wydałyby się bardziej rentowne, po prostu. Czasami pozwala to znaleźć przedział wiekowy, w który totalnie gdzieś tam nie powinniśmy inwestować, a gdzieś tam to robimy, więc może znaleźć nam pewnego rodzaju oszczędności. Kolejne to mechanizmy prosprzedażowe. Tak że przejdźmy teraz do tego, jak w ogóle zoptymalizować swój sklep internetowy, aby z ruchu, który już de facto generujemy, generować jeszcze większą sprzedaż. Skalowanie sklepu internetowego to naprawdę szerokie zagadnienie, które wymaga zadbania naprawdę o dziesiątki elementów. Nie wystarczy zadbać tylko o reklamę, sposób komunikacji z klientami za pomocą mediów społecznościowych, strategię budowania brandu i całą społeczność, ale także o to, co dzieje się na waszym sklepie internetowym. Twój sklep internetowy nie tylko powinien wyróżniać się i budować dobre postrzeganie marki, jak i produktów widocznych, ale przede wszystkim pomagać także klientom w jak najwygodniejszym i jak najszybszym doprowadzeniu tych klientów do zakupu. Klienci nie chcą tracić pół dnia na szukanie tego, co ich rzeczywiście interesuje, tego czego rzeczywiście potrzebują. W najlepszym świetle poświęcą oni tak naprawdę ci maksymalnie kilka minut. Dlatego w ramach tych minut powinieneś sprawić, żeby ich przygoda z twoim sklepem internetowym Była jak najwygodniejsza, jak najprzyjemniejsza, łatwa, szybka, skuteczna. To znaczy, żeby finalnie Twój klient rzeczywiście znalazł to, czego tak naprawdę szukał i żeby kupił to u Ciebie. Pomoc w tym mogą, jak ja to nazywam, mechaniki prosprzedażowe, które nie tylko pomagają zwiększyć średnią wartość koszyka, doprowadzić kogoś do zakupu, ale także podnieść zadowolenie klienta z wizyty u nas. Także zacznijmy sobie od polecanych produktów. W pierwszej kolejności zadbaj o polecany produkt. Zarówno na stronie głównej jak i karcie produktowej Powinieneś pokazywać klientom sekcje z polecanymi produktami. Mogą być to najczęściej wybierane produkty, podobne produkty, hity sprzedażowe, polecane dla Ciebie. Inni oglądali również i tym podobne. Po prostu pomóż klientom coś u Ciebie kupić. Nie utrudniaj im tego, tylko postaraj się prowadzić ich nawet za rączkę. Kolejne to pasujące do stylizacji. Niektóre marki pomagają także klientom skomplementować swój look. Na niektórych sklepach internetowych znajdziesz sekcję z polecanymi produktami dostosowanymi pod względem marki, koloru produktu lub całego setu stylizacji. Co ciekawe, robią to nie tylko na poziomie karty produktowej, ale także wychodzą dalej i jeszcze na poziomie koszyka proponują produkty, które model również miał gdzieś tam na sobie, w sensie model ze sklepu. W Zalando znajdziecie także różnych rozpoznawalnych twórców, internautów, influencerów między gdzieś tam produktami, aby móc skomplementować dokładnie taki look jaki oni gdzieś tam mieli. Kolejne elementy to bestsellerowe produkty danej kategorii. Oprócz bestsellerowych produktów na stronie głównej, niektóre marki postanowiły jeszcze bardziej spersonalizować komunikat i pomóc klientom w doborze produktów. Dlatego na sklepie marki Olymp znajdziecie sekcję z bestsellerowymi produktami, także na poziomie nie tylko strony głównej, ale kategorii produktowej. Co ciekawe są to bestsellerowe produkty konkretnie tej kategorii, którą przeglądamy właśnie, aby pomóc odbiorcom w doborze białka, kreatyny lub innych na pozór niełatwych do doboru suplementów. Kolejny punkt to propozycje w koszyku. Niektóre marki zdecydowały się także rekomentować swoje produkty na poziomie koszyku. To de facto świetne miejsce, żeby jeszcze podbić sobie ostateczną wartość zamówienia. Świetnie sprawdzają się tutaj przede wszystkim produkty na promocji. Hity sprzedażowe, a także produkty komplementarne o niskiej wartości. Wystarczy wziąć przykład tak naprawdę z Kolejny element to licznik darmowej dostawy. Świetną metodą zwiększenia wartości zamówienia jest także licznik darmowej dostawy. Polacy bardzo lubią kalkulować, więc znacznie chętniej dobiorą coś do koszyka niż zapłacą za dostawę. No powiedzmy sobie szczerze. Polecam tutaj też dobrać odpowiednią wartość zamówienia, od której naliczy się darmowa dostawa. Dobrą metodą jest przeanalizowanie średniej wartości waszych pojedynczych produktów na sklepie i podnieść ich wartość do darmowej dostawy o 20-30%, tak żeby ktoś dokonując zakupu musiał chociaż kupić dwie koszulki a nie tylko jeden produkt, tak wiecie, żeby mimo wszystko zwiększyć średnią wartość koszyka. Kolejny element to dodatkowe kody rabatowe. Jak zapewne wiesz, bardzo popularne są w internecie agregaty kodów rabatowych czy też cashbacków, takie jak na przykład Alerabat i tym podobne. Po prostu konsumenci kochają kody rabatowe i kupować produkty taniej. Możecie więc albo im to udostępnić i ułatwić i uwzględnić na kartach produktowych możliwość odebrania kodu rabatowego w zamian za dane kontaktowe albo zrobi to Wasza konkurencja, bądź znajdą gdzieś indziej inny podobny produkt, tyle że tani. Oczywiście aspekt ten warto dopasowywać do samej strategii komunikacji marki i jej postrzegania. Ogólnie ja nie jestem zwolennikiem dawania ludziom masy promocji, rabatów itp. Dlatego tutaj na poziomie tego elementu postarajcie się być rozważni, aby konsumentów też nie przyzwyczajać do masy promocji. Kolejny punkt, o którym sobie porozmawiamy, to czego prawdopodobnie brakuje w Twoim sklepie internetowym, dlaczego on nie rośnie. Czyli na koniec taka szybka checklista, czego prawdopodobnie w Waszych sklepach internetowych brakuje, co utrudnia konsumentom podejmowanie finalnych decyzji zakupowych na Waszych sklepach internetowych itp. Każdy z konsumentów, oprócz lejka marketingowego, przechodzi przez tzw. proces decyzji zakupowych. Jest to ścieżka, która określa już bardziej perspektywę klienta, przez jakie etapy on przechodzi, zanim podejmie finalną decyzję zakupową, decyzję o zakupie. Najpierw powstaje w jego głowie jakaś potrzeba, rozpoznanie problemu, na przykład planuje jechać za niedługo na narty, ale nie ma żadnej ciepłej kurtki. Następnie przychodzi do etapu poszukiwania informacji. Sprawdza jaka kurtka będzie najlepsza, najbardziej ciepła, wygodna, jakie elementy będą w niej ważne, żeby ona je posiadała, jakiś na przykład rozpinany środek, a nie zakładana kurtka przez głowę. Suwaki pod pachami i tym podobne. Jakieś tam cechy. Później przechodzi do trzeciego etapu, czyli oceny wariantów. To tutaj tak naprawdę sprawdza jaki sklep jest w stanie zaoferować mu produkt spełniający jego wizje, marzenia oraz gdzieś tam funkcjonalne potrzeby. W tym także spełnić oczekiwania np. dotyczące ceny, bo on już wie ile mniej więcej chce na ten produkt wydać. Tutaj chodzi po różnych sklepach internetowych, sprawdza, który ma lepsze wzory, kolory, lepszą cenę, szybszą dostawę itp. Później już dochodzi ten moment, w którym trzeba podjąć finalną decyzję zakupową. Ten sklep, który na całej długości ścieżki był z nim największy, ilości, małych problemów i gdzieś tam pomógł mu z bieżącymi wyzwaniami, odpowiedział na najbardziej nurtujące pytania i po prostu dobrze go obsłużył. Prawdopodobnie będzie miał najwyższy udział w zakupie. A więc ta marka, która najmocniej zainicjowała sprzedaż, zbudowała świadomość, dała się poznać, zbudować zaufanie, przekształci finalnie tego potencjalnego klienta w klienta. Jednak proces decyzji zakupowych nie kończy się tutaj. Na ostatnim etapie konsument dochodzi do zachowań pozakupowych. Na tym etapie stara się racjonalizować sobie swój zakup, czy zrobił dobrze, czy produkt mu się podoba, czy przyszedł szybko, czy nie był za drogi, czy ludzie prawią mu komplementy itp. Jeśli jego wrażenia będą same pozytywne, jest duże prawdopodobieństwo, że ten konsument wróci po kolejne zakupy lub poleci nasz sklep komuś innemu. Ścieżka ta charakteryzuje się jednym bardzo istotnym elementem, czyli potrzebami. Potrzebami komunikacyjnymi klienta. Żeby skutecznie przeprowadzić potencjalnego klienta przez cały proces decyzji zakupowych, aż po sfinalizowanie u nas zakupu, musimy na całej długości tej ścieżki, którą widzicie, Dawać klientowi jak najwięcej argumentów do zakupu. Zbijać jego obiekcje i wyzwania. Pokazywać zalety kupna u nas i tym podobne. Lista na jakie rzeczy zwraca konsument przed dokonaniem zakupu jest naprawdę, naprawdę dość długa i zależna od wielu branż. Dlatego zalecam tutaj na przykład sprawdzać co roku pojawiające się raporty dotyczące i badania dotyczące decyzji zakupowych w e-commerce. Niemniej dzisiaj też dla Ciebie przygotowałem taką szybką listę o co musisz zadbać na swoim sklepie internetowym. Więc zaczynając od samego początku. Brak informacji o materiałach. Brak informacji o materiałach z których są wytworzone Twoje produkty. Uwierz mi, że dla wielu konsumentów Dobrej jakości materiał jest bardzo istotnym czynnikiem w tym procesie decyzji zakupowych, który Ci pokazywałem, więc jest istotnym argumentem, żeby on dokonał u Ciebie zakupu lub nie. Dlatego musisz mu dać te informacje. Kolejnym jest brak informacji o procesie tworzenia, o wymiarach modelki. Kolejnym brak rzeczywistych zdjęć produktu. Brak produktów w ruchu np. produktów wideo, teraz bardzo często wykorzystywane na sklepach. Ciężko dostępne informacje o czasie dostawy. Ciężko dostępne informacje o czasie zwrotu. utrudnione bramki płatności lub opcje dostawy, które nie są tak popularne, z których np. użytkownicy korzystają, jak np. brak paczkomatu. Influencerzy, którzy będą budowali coraz to większe zaufanie też do Twojej marki, jak i ambasadorzy. Różnego rodzaju akcje specjalne, akcje społeczne, fajne wydarzenia i tym podobne. Wewnętrzny harmonogram akcji promocyjnych marketingowych, czyli przeanalizowanie w jakich miesiącach w roku będziecie prowadzili różnego rodzaju akcje promocyjne, żeby nie robić działań ad hocowych. Analityka najróżniejsza. GTMs, GA4, Consent Mody, Cheat Mapy, Pixele, Lookery Studio, tak żeby wyciągać jak najwięcej wniosków i informacji z danych. Brak zbadanej sezonowości Waszego sklepu internetowego, który jest niezwykle istotny. Powinniście za pomocą Narzędzi analitycznych, które pokazują Wasz przychód w totalu, sprawdzać sobie na wykresach tzw. tendencja. Czy ta tendencja w pewnych miesiącach jest wzrostowa i powtarza się co roku, czy nie. Albo czy jest spadkowa. Wtedy będziecie wiedzieli w jakich okresach w roku prawdopodobnie jest najwyższy potencjał zakupowy, bądź najwyższy potencjał zakupowy w Waszej sklepie internetowej, w Waszej kategorii produktowej i w przypadku de facto Waszej marki. Kolejnym elementem jest przeanalizowanie grupy docelowej ich potrzeb bolączek. Czyli musicie znowu wrócić sobie do procesu decyzji zakupowych i zastanowić się nad tym, jakich potrzeb komunikacyjnych potrzebuje Wasz konsument, żeby podjąć finalną decyzję zakupową właśnie u Was. I starajcie się dopasować media społecznościowe, posty, relacje, współprace ambasadorskie itd. czy informacje na stronie, tak żeby dawać temu potencjalnemu klientowi jak najwięcej informacji, jak najwięcej argumentów do tego, żeby kupić produkt u Was, a nie gdzieś indziej. Pomagajcie tym klientom, nie utrudniajcie im. Przedostatni to zaprojektowanie jednej spójnej strategii działań w każdym kanale, czyli taki wielokanałowy proces decyzji zakupowych, czyli to, żeby ten proces decyzji zakupowych, o którym rozmawialiśmy sobie, był spójny w każdym jednym kanale i żeby te odpowiadanie na potencjalne wyzwania i bolączki i dawanie ludziom jak najwięcej argumentów się przenikało tak naprawdę w każdym jednym kanale. YouTube, Instagram, Facebook, Twitter, kampanie reklamowe, influencerzy i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. No i ostatnia rzecz, bardzo istotna rzecz, czyli omnibus, dyrektywy cyfrowe, dyrektywy handlowe, wszystkie aspekty prawne, o których warto wiedzieć, które regularnie się zmieniają, trzeba je śledzić. Tutaj polecam np. newsletter Legitimate, takiej kancelarii, która daje naprawdę wiele fajnych newsów prawnych z obszaru i sektora tego e-commerce. No i de facto z mojej strony na dzisiaj to jest już wszystko. Wybaczcie, że tak bardzo pędziłem, ale starałem się Wam dać możliwie jak najwięcej informacji, jak najwięcej wartości w jak najkrótszym czasie, a jak zwykle zbyt ambitnie podszedłem do prezentacji i zrobiłem prezentację na 110 slajdów, dlatego tak szybko biegłem. i ciężko było mi się rozwodzić na każdym jednym etapie prelekcji. Ale mam nadzieję, że mimo wszystko coś tam zostało w głowie, mimo wszystko gdzieś tam ta wartościowa wiedza do Was uderzy i postaracie się ją wykorzystać później w praktyce. No i na sam koniec Jako podziękowanie, że zostaliście do samego końca, chciałbym Wam serdecznie podziękować za Waszą obecność i nagrodzić Was kilkoma darmowymi produktami, dokumentami, jak tam zwał. Czyli przede wszystkim praktyczny poradnik z wiedzą o zmianach Omnibus, który będziecie mogli sobie odebrać. Czyli około kilkudziesięciostronicowy PDF z samymi konkretami dotyczącymi tych wszystkich zmian w dyrektywie cyfrowej Omnibus. Najważniejszymi przede wszystkim, takie trochę streszczenie. Dodatkowo przygotowałem specjalnie na dzisiejsze wydarzenie kilkunastostronicowe case study dotyczące kampanii EGBS na Pornhubie, którą prowadziłem, która wygenerowała 343% więcej konwersji. Dlatego myślę, że warto się w nią zagłębić, bo nie jest to case study, które zwykle widuje się na stronach internetowych, ale coś nieco bardziej szczegółowo opisanego i myślę, że wartościowego, że może pomóc Wam też projektować jakieś fasze, niestandardowe kampanie, być może również społeczne. No i case study związane z rozwojem marki Olympstore, którą prowadziłem około dwóch, trzech lat, czyli także kilkunastostronnicowe case study współpracy z marką Olympstore. Od zera produktów do kilku tysięcy sprzedanych bardzo fajne case study, które opisuje jak podeszliśmy do rozwoju sklepu internetowego dosłownie od zera, bo on jeszcze nie istniał jak ja przejmowałem tego klienta w obsługę aż do jego bardzo dużego rozwoju, do bardzo wysokiego skalowania, zwiększenia sieci sklepów stacjonarnych o wiele punktów. Także myślę, że również interesujący dokument, z którym warto by było się gdzieś tam zaznajomić. No i oprócz tego oczywiście dzisiejsza prezentacja, którą również Wam podeślę. Żeby odebrać te wszystkie dokumenty, żeby odebrać również dzisiejszą prezentację, czyli dwa case study oraz dokument dotyczący omnibusa i dzisiejszą prezentację, wystarczy, że zeskanujecie ten QR-kod, Wy skanujecie ten QR-kod, powinniście automatycznie otrzymać od razu wszystkie prezentacje, a jeżeli nie, to jeżeli wyświetlicie ten QR-kod, to zostawcie komentarz z Buta, tak jak dzisiejsze wydarzenie z Buta w e-commerce i powinno to już zostać do Was wysłane. Więc jeszcze raz bardzo dziękuję Wam serdecznie za uwagę. Mam nadzieję, że prezentacja była interesująca i wartościowa. Zachęcam do obserwowania mnie na Instagramie, bo tam jestem najbardziej aktywny. No i ogólnie do śledzenia mnie w mediach społecznościowych. Także jeszcze raz bardzo dziękuję i pamiętajcie o odbieraniu gratisów, które dla Was przygotowałem. Dzięki wielkie. Cześć, cześć i udanych pozostałych prelekcji. Do zobaczenia w social mediach.
To była naprawdę pigułka wiedzy o tym, co zrobisz w przypadku, gdy nie udaje się nam już dorzucać budżetu i te wyniki spadają. Konrad zadał pytanie, które nie jest całkiem proste, ale jak ktoś uważnie słuchał, to na pewno będzie znał odpowiedź. Więc dwie osoby, które teraz jako pierwsze odpowiedzą, otrzymują od nas to, no wiecie dokładnie co, dwie książki, lekcja skutecznej sprzedaży online. Na jakie etapy w rzeczywistości w uproszczony sposób możemy podzielić lejek marketingowy i za co te etapy odpowiadają? Jeśli ktoś uważnie słuchał, zna odpowiedź, zapraszam was do komentowania. Sylwia, która jest współorganizatorką tej konferencji, zapisze wasze nicki i będziemy się odzywać po evencie. Dziękuję bardzo Konrad i przechodzimy dalej. Konferencję z Buta eCommerce napędza Shopper oraz Samba.ai. Bardzo rzetelnie podchodzę do wyboru partnerów i właśnie z tych dwóch partnerów na co dzień korzystam. Shopper, właśnie na tym stoi nasz sklep Duckcom.pl, natomiast Samba jest to narzędzie do marketingu automation, z którego również korzystam. Posłuchajcie nieco więcej o naszych sponsorach. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Samba.ai, platforma smart marketing automation, z której również korzystam. Nieraz spadłem w taką sytuację, w której przychodziło do mnie dużo maili, dużo osób do mnie dzwoniło i każdy chciał wcisnąć mi swoje narzędzie. Narzędzie, które zwiększy sprzedaż, zwiększy konwersje, które poprawi moje wyniki mojego e-commerce'u, zwiększy przychód i prelekcja, która będzie teraz jest taką... Czerwoną lampką trochę dla Was, ponieważ Przemek Pasek, który jest CEO polskiego oddziału Samba AI, odpowie Wam o tym, dlaczego technologię nie sprzedaje i dlaczego nieumiejętne dobieranie narzędzia lub zbyt duża ilość narzędzi nie zawsze się sprawdza. i należy bardzo umiejętnie podchodzić do tego, jakie narzędzia na jakim etapie biznesu dobierać, bo nie na każdym etapie biznesu dane narzędzie będzie przynosiło Wam rezultaty i wyniki, których oczekujecie. Przemek Pasek, Samba.ai, przed Wami.
Cześć, witam Was wszystkich serdecznie. Nazywam się Przemek Pasek i pełnię rolę CEO Samba.ai w Polsce i również rolę CMO w centrali naszej firmy, jak to nie mają niektórzy, w sercu Europy, czyli czeskiej Pradze. I jeśli chodzi o samą SAMBĘ, to już pewnie część z was się orientuje, ale resztę szybko uświadomię. Zajmujemy się dostawczaniem technologii z pogranicza sprzedaży marketingu, głównie naszego silnika analitycznego, rozwiązania marketinga automation dla e-commerce'ów, szerzej pojętego retailu, jak i również B2B. No więc jak to jest, że firma, która zajmuje się technologią i jeszcze ze sprzedażą i marketingiem związaną, mówi, że technologia nie sprzedaje. Czy to strzał w kolano, czy też za tym kryje się jakaś merytoryczna treść? Przekonacie się już za chwilkę, dajcie mi te kilkanaście minut, żeby to udowodnić. Ale najpierw szybki przebieg, dlaczego w ogóle tę prezentację stworzyłem i z jakiej perspektywy. Otóż w e-commerce spędziłem już 15 lat i tutaj akurat bardzo fajnie się złożyło, bo zarówno i z pozycji e-commerce managementu, nawet w dużej sieci retailowej, szeroko znanej, jak i również z perspektywy konsultanta i dostawcy technologii e-commerce, więc wydaje mi się, że ta percepcja z mojej strony jest dosyć bogata. Dodatkowo, jeśli spojrzymy sobie na takie elementy wspólne tych ostatnich lat, zauważyłem, że istnieją takie pewne epoki, cykle możemy nazwać, w ramach naszej branży, gdzie skupiamy się głównie na jednej trendzie i technologii, który ma wszystko rozwiązać. Tak było 5-10 lat temu z Omnichannelem, tak dzisiaj jest ze Jaik, ale staramy się też zaprzynać do wszystkiego i w zasadzie już niektórzy wierzyli, że pracownicy powinni zacząć się przypinać kajdankami do biurek, bo zaraz będą ich stamtąd wyprowadzać i zastępować ich robotami. Więc tego na szczęście jesteśmy jeszcze daleko. Natomiast chodzi właśnie o ten pewien romantyzm, który towarzyszy naszym działom związanym ze sprzedażą, marketingiem, bardzo często osobami w związku z tym decyzyjnymi, w obrębie komersu, ten romantyzm, że istnieją takie złote środki, że są jakieś sposoby, które pozwalają na szybkie zbudowanie przewagi konkurencyjnej i że tak powiem w krótkiej perspektywie czasowej tak, tak może być, ale w dłuższej perspektywie czasowej technologia zazwyczaj okazuje się po prostu środkiem do realizacji celu, który staje się realną przewagą konkurencyjną, a nie celem samym w sobie i o tym dzisiaj będę opowiadał. Żeby też wspomnieć o tym, dlaczego zbytnio umożliwić technologii może się źle skończyć, przygotowałem takie dwa dowody. Pierwszy dowód, dlaczego technologia nie może samodzielnie jeszcze wszystkiego za nas rozwiązywać, no to tutaj mamy przykład mailingu, to jest przykład ostatniej chwili, można powiedzieć, bo to wydarzyło się kilka dni temu. u nas w biurze, no ale tutaj też jest przykład tego, jak właśnie proces potrafi eliminować takie błędy przygotowane przez EIA. Otóż jeden z pracowników na życzenie klienta postanowił przygotować mailing do wysyłki. Klientem jest sklep internetowy, już mniejsza o nazwę, ale chodzi o sklep internetowy, który specjalizuje się w sprzedaży odzieży dla osób aktywnych, tak powiem z aktywnymi karnetami do siłowni. głównie mężczyzn w wieku 25-40 lat z konserwatywnymi poglądami społecznymi. W ramach tego mailingu pracownik postanowił wykorzystać jeden z generatorów grafik AI do tego, żeby wygenerować jakąś dedykowaną grafikę. W tym przypadku, jeśli spojrzymy sobie na archetyp i na tę grafikę, to pozostałem do samodzielnej oceny, bo nie chcę wywołać jakiejś tutaj politycznej dyskusji, natomiast bardziej odwołuję się do każdego wewnętrznego marketera. Spójrzcie sobie na header, jeszcze raz na tą grafikę, przypatrzcie się bardzo dobrze i przeczytajcie sobie jeszcze raz archetyp klienta. Jeśli połączyliście kropki, gratuluję. Na szczęście u nas też ten proces wyłapał ten błąd i został on poprawiony najszybciej. Dalej, bo moglibyśmy takim komunikatem po prostu obowiązywać więcej szkody niż pożytku. Niestety tak czasami w marketerach pracy bywa, że musimy stosować komunikację do tego, do kogo kierujemy, a nie to, jak my się wewnętrznie czujemy. No i dobrze, idąc dalej. Mamy kwestię dowodu numer dwa, projekt Elvis. To jest taki przykład bardzo kosztownej nauki, którą odbyła cała grupa, w której wchodzi Lidl, Aldi. Kaufland, był kiedyś koncept stworzenia jednego dużego systemu do zarządzania dosłownie wszystkim przedsiębiorstwie, no i miał być też system jeden, który będzie związał z sprzedażą, cenami, informacją produktową, komunikacją z klientami, etc. Wszystko miało się odbywać w ramach centralnego jednego systemu i to we wszystkich krajach, do stosowania go do wszystkich wymogów w danych krajach i do specyficznych zarówno trendów w poszczególnych krajach, etc. Natomiast tutaj popełniono już na początku pierwszą gapę, bo zanim zamapowano wszystkie procesy do tego, żeby móc podjąć decyzję technologiczną, podjęto w pierwszym kroku już decyzję technologiczną, czyli że robimy to SAFE. Ja nie powiem. SAP to są bardzo dobre rozwiązania. Wiele rzeczy, że tak powiem, udaje się nimi rozwiązać. Zresztą nawet jak spojrzycie sobie, ktoś czyjeś kursy akcji na giełdzie, to jak jakaś firma często ogłasza, że będzie wdrażać SAPa Enterprise, no to jej akcje automatycznie rosną, bo znaczy, że jest finansowo dobrze wszędzie by ustać na takie rozwiązanie i też prawdopodobnie pooptymalizuje swój proces. Natomiast czasami nawet przy najlepszych technologiach nie udaje się jakieś wdrożenie w przypadku, kiedy jest ono przeprowadzone w sposób niewłaściwy. No i tak było w tym przypadku, bo zamiast ta nieznajomość procesów wewnętrznych i operacyjności firmy po stronie decydentów, mówiąc o podejmowaniu decyzji technologicznej, jeszcze w obrębie wszystkich krajów, w których obecnie są sklepy tej grupy, spowodował, że zdecydowano się na gotowe rozwiązanie, które potem próbowano przepisać tak, aby pasowało do wizji Lidla. Po pierwsze sam koncept jest błędny, no bo jeśli mamy do czynienia z gotowym rozwiązaniem, czyli jakąś swoją logikę, to za każdym razem trzeba zważyć, czy dany proces da się obsłużyć przez jego zmianę, i częściowo wesprzeć na przykład technologią, czy całkowicie ma być zaatakowany przez technologię, ale czy ten proces w związku z tym możemy zaadaptować do tego, jaka jest logika aplikacji, czy też musimy go po prostu przebudować. Tutaj podchodzono do tego, mam wrażenie, bo oczywiście pełne szczegółów nie znamy, ale mam takie wrażenie, że trochę podchodzono do tego bezkrytycznie na zasadzie, że ma być wszystko w systemie, wszystko ma być zarządzane automatycznie, koniec, kropka, nie patrzymy się na nic, macie robić. No i de facto to miało taki też element, że ten projekt zaczynał się coraz bardziej puchnąć, zaczynał coraz dłużej trwać. Finalnie pochłonął 7 lat organizacji i 500 milionów euro i nie działał dalej. Też po drodze zdeprecjonowano wskaźniki projektowe, bo to już powinno dawno cykać na czerwono, że kamienie milowe cały czas nie są możliwe do osiągnięcia i nawet jakaś decyzja o wcześniejszym zamknięciu tego projektu, No ale tutaj pewnie mogła też zagrać kwestia ambicjonalna, ludzka, bo tak naprawdę ten projekt został zamknięty dopiero przez nowego prezesa grupy, czyli w 2017 roku podmianie prezesury nowa osoba, która pojawiała się na tym stanowisku, zrobiła audyt tego, jak to wygląda wewnątrz firmy, zobaczyła, że tutaj gro zysku jest przepalany po prostu na rozwiązanie, które nie działa i ten projekt automatycznie, to była kwestia miesiąca, dwóch, po pojawieniu się nowego prezesa, gdy ten projekt został zamknięty. Więc tutaj też zagrała taka możliwość nieumiejętności wycofania się z projektu powiedzenia, że ktoś po prostu na siłę próbował realizować wizję, gdzie pozostałe elementy strategiczne i operacyjne, organizacyjne w ogóle do tej wizji nie pasowały. Ale to jest też właśnie taki element zbytnej ufności w technologii, że wszystko można napisać i przepisać. No dobra, ale skoro nie technologia, to co decyduje o sukcesie? Jeśli spojrzymy sobie do podręczników biznesowych i wielu publikacji, czy tam posłuchamy ekspertów, bardzo często oni się odwołują do takich trzech głównych obszarów przewag konkurencyjnych. Pierwszy to jest kulturowa, czyli to jest tak naprawdę filozofia biznesu, jakie wartości chcemy prezentować wewnętrznie, zewnętrznie, jak ma wyglądać customer experience klienta, czyli to jest wizja. Następnie jest element strategiczny, czyli ta świadomość posłaniania organizacji, ta umiejętność myślenia strategicznego o tym, kto jest aktualnie naszym klientem, kto będzie tym klientem w przyszłości w ramach naszej wizji, jakie są nasze przewagi konkurencyjne i czy ciężko je podrobić, czy możemy na nich bazować długofalowo, czy musimy się szykować na jakieś zmiany, jeśli chcemy dalej to realizować. też w kontekście kulturowym można powiedzieć, że tam jest kwestia filozofii podchodzenia do innowacji, w elemencie strategicznym będzie to tylko właśnie jaką część zasobów przeznaczymy na innowacje, w związku z tym kto będzie naszym klientem w przyszłości etc. To są wszystko elementy połączone. I na koniec jest kwestia organizacyjna. To jest tak naprawdę egzekucja tego, co mamy w ramach wizji i strategii. To jest egzekucja tych działań, czyli takie efektywne budowanie procesów, efektywne budowanie wartości dla klienta, tego jak to cała praca wygląda, tego też jak jesteśmy otwarci, elastyczni na zarządzanie zmianą, jak mierzymy te wskaźniki i decydujemy na podstawie, bo potem na poziomie strategicznym dzięki temu, że w trybie organizacyjnym prawidłowo mierzymy wszystkie działania i zbieramy odpowiednie wskaźności, agregujemy tą wiedzę na etapie organizacyjnym, to na poziomie strategicznym jesteśmy w stanie podejmować właściwe decyzje co do przyszłości naszej firmy, czy też nawet na poziomie kulturowym decyzję o tym, że trzeba przebudować całą koncepcję, wizję funkcjonowania firmy. Jeśli spojrzymy na te aspekty, to wbrew temu, co wielu marketerów czasami twierdzi, bo ten romantyzm znowu się odzywa i chęć posiadania kamienia filozoficznego w postaci technologii, okazuje się, że technologia zazwyczaj jest przewagą albo prostą, Czyli taką krótkoterminową, bo wszyscy pozostali nadganiają i w dzisiejszym czasie to nie jest bardzo trudne nadgonić technologicznie. wyniki na liczbie Fortune 500, gdzie widzimy, że 62% firm stale rotuje, mniej więcej ponad 60% firm stale rotuje według Altimeter Profit, raportu zapomniany poprzedni i nawet dwa lata przed też była o tym wspomniana w raporcie informacja. Więc te firmy rotują właśnie ze względu na to, że technologie dają bardzo krótkotrwałą przewagę konkurencyjną. Natomiast wszystko w tym elemencie, jeśli chcemy dłużej przetrwać z biznesem, no to to się opiera na przewagach długotrwałych, takich trudniejszych do podrobienia i właśnie tutaj ta kwestia brandu, budowania wiarygodności wobec klienta, dostarczania odpowiednich wartości, budowanie relacji z klientem, umiejętności organizacyjne, tego liczymy, mierzymy, wdrażamy i projektujemy procesy, zaaważają na takim długofalowym sukcesie firmy. No i tutaj taka ciekawostka, w międzyczasie przykład właśnie tego, jak na przykład organizacje, które są na podobnym poziomie organizacyjnym, możemy powiedzieć strategicznym, mogą wywołać na pewnym etapie rozwoju wojnę kulturową. To się udało Biedronce, bo Biedronka tak się rozrosła w ramach swojej hegemonii, że zaczęła sama siebie kanibalizować. Przed poziomem ponad 3000 sklepów już nie było po prostu możliwości rosnąć naturalnie przez to, że się pojawiamy w nowym obszarze i naturalnie zyskujemy jakichś klientów. Zaczęła się rywalizacja między Biedronkami. więc jedynym drogą do dalszego rozwoju, zwiększenia przyrodówce organizacji jest kwestia po prostu podbierania klientów od konkurencji. No i tutaj najprościej zawsze podabrać tych klientów, którzy kierują się tylko ceną, stąd ten komunikat pod rąki. a nie zmiana jakaś kulturowa, gdzie Biedronka zaczęła komunikować, że od 2002 roku ma Biedronka tańsza niż Lidl, czy coś w tym stylu, jeśli dobrze pamiętam. Było to zresztą nazywane z tego powodu zdeponiną o masło. Lidl podjął oczywiście rękawice, skończyła się sprawa w sądzie, ale też w międzyczasie wypuścił swoje zestawienia, jakie produkty ma tańsze i swoje twierdzenia, więc tutaj zaczęła się wymiana ciosów o cenę, bo Lidl też wie, że tych klientów, którzy się kierują cenę najprościej oderwać. Natomiast przy okazji wywołano wojnę kulturową. dlatego że polaryzacja, tak samo jak w polityce, tak samo w marketingu i biznesie, bardzo sprzyja stworzeniu takiej stałej grupy wiernych klientów. No i Lidl przez to, jak to twierdzą ich spolennicy, porządek, brak problemów z cenówkami, etc. jest Po stronie Biedronki, nie chcę wchodzić w szczegóły, żeby komuś nie dopowiadać tego, ale po stronie Biedronki możemy powiedzieć, że jest niemiecki, a Biedronka jest polska, bo takie też elementy są, że Biedronka bardzo silnie stara się pokazać, jak to jest bardzo polska marka, mimo że nie jest. I to udawało mi się do tego stopnia, że pamiętacie, miała być Biedronka Arena jako stadion narodowy. Oni się chwalili, że są największym polskim podatnikiem. Biedronka największe podatki swojego czasu płaciła do polskiego budżetu. Oni też na przykład nawet doprowadzili przez ten wybór nazwy, sposób marketingu, prowadzenia tego dialogu, kulturę organizacyjną. Były takie sytuacje, że kiedyś na Pomorzu, jak sobie wygooglę się, może znacie nazwę miejscowości, bo już nie pamiętam, było takie sytuacje, że jak gmina wyraziła zgodę na otwarcie marketu Dino, to mieszkańcy tej miejscowości poszli na plac budowy, zaczęli strajkować, że jak to jest, że gmina pewnie łapówkę wzięli złodzieje, bo dali możliwość budowania marketu w zagranicznej firmie zamiast polskiej Biedronce. Autentyk, możecie sobie to sprawdzić w internecie. Także wywiązała się z tego wojna kulturowa. Ale to jest właśnie konsekwencja też tego, że firmy mają pewne swoje sposób prowadzenia po prostu targetowania odpowiedniego rodzaju komunikacji w ramach kultury i odpowiednich wartości do odpowiedniej grupy odbiorców, którymi są zainteresowani. Kolejny przykład to Rainbow Saks. To jest przykład po prostu moim zdaniem genialny, niestety mogę tutaj spędzić za dużo czasu, żeby go w pełni omówić, ale sprowadzę do tego, jak firma zbudowała sobie na Amazonie, jak na Amazonie powstała cała firma przez jeden pomysł prosty jednej osoby. Otóż Rainbow Saks zajmuje się sprzedażą skarpetek. ale jej twórca zaczynał biznes od tego, że wpadł na pomysł, że można skarpetki pakować jako suszy i tak zaczął sprzedawać je na Amazonie. Resultat był taki, że zdobył kawał rynku, dlatego że z produktu, który jest zwyczajny i poza wzorcem nudny zrobił coś bardzo wyjątkowego i ciekawego, stworzył swój błękitny ocean, gdzie nie było wielu konkurentów i bardzo szybko na tym wypłynął. Bardzo dobrze też tą okazję wykorzystał do tego, żeby dalej przygrywać działalność, bo zdawał sobie sprawę, że ten efekt, ta przewaga konkurencyjna, na której wypłynął, genialny w swojej prostocie dający mu, że tak powiem, dużo paliwa do dalszego rozwoju, jednak jest krótkotrwały. Tak to bardzo łatwo podrobić ten sposób pakowania. Może nie być bardzo łatwo, ale powiedzmy, że są firmy, dla których jest to bardzo łatwe, żeby podrobić taki sposób pakowania. więc też musiał szukać w dalszym torzydorze. Aktualnie Rainbow Socks jest znaną marką, którą buduje własną twórca Rainbow Socks, pierwotnie sprzedający tylko na Amazonie. Obecnie buduje własną markę Rainbow Socks. Polecam zajrzeć sobie sprawdzić. Jest kilka ciekawych, genialnych pomysłów, jak można sobie upakować skarpetki i pomniki. No i tak, szczerze to ja podałem przykładach tych przykładów znacznie więcej. Polecam zapoznać się z tymi sklepami, ich sposobem oferty, kontaktu z klientem, tego jak prowadzą komunikację, każdy z tym jest na pewno ciekawym przypadkiem. O DAG-u już nie będę wspominał, bo dzisiaj pewnie od Oscara albo od kogokolwiek innego już nasłuchaliście trochę o DAG-u i też jak jesteście na tym kanale, to już też niejednokrotnie pewnie tę markę przepatrywaliście pod różnymi kątami, ale np. pasieki sadowskie, które np. wygrywają tym, że dowożą produkty zawsze wysokiej jakości i nie przyjmują się tyle ceną co tym, żeby produkt zawsze był najwyższej jakości, mają bardzo fajny sposób komunikacji, unikalny, bardzo pracują konsekwentnie i szczegółowo nad tą komunikacją, dzięki czemu mają też zupełnie inny rodzaj relacji z klientami i zupełnie inne wartości związane ze swoim brandingiem niż większość komersów, które spotkacie zajmują się sprzedażą podobnych produktów. Jest Zoart, który poprzez swoje zdolności operacyjne jest w stanie zajmować pozycję top 3 w sprzedaży artykułów zoologicznych w Polsce, korzystając z prostych technologii i właściwego zarządzania procesami. Bardzo imponujący projekt. Piennylownia, która ma po prostu swoją niszę, bardzo dobrze nią zarządza i bardzo dobrze prowadzi komunikację marketingową i buduje odpowiednie wartości dla danej grupy targetu odbiorców. Bazarium Pani Domo, które też ma bardzo dobrze rozpracowane architekturę i bardzo dobry sposób komunikacji, ale tak naprawdę wprowadza chemię przemysłową do domu, dostosowując ją do... wymogów takiego zwykłego Kowalskiego i nawet wysyła instrukcja, jeśli kupicie u nich na przykład jakiś środek chemiczny, to oprócz tego, że macie taki zwykły opis na etykiecie, to dostaniecie jeszcze filmik z instrukcją, jak tego produktu używać w bardzo wielu przypadkach, więc też polecam sobie sprawdzić. Więc są bardzo ciekawe case, które warto sobie przepatrzeć i one wszystkie mają kilka elementów wspólnych. Pierwszy ten element wspólny to jest dobry, rozumiany jako właściwy produkt. bo też czasami klienci dobry, właściwy, rozumiany pod względem potrzeb twojej grupy docelowej. Oczywiście jest lepszy dla większości grup docelowych. tym lepiej i oczywiście też produkt musi być przyzwoity, możemy powiedzieć, żeby nie powodował jakiegoś w ogóle braku satysfakcji z zakupu, ale ten właściwy produkt rozumiem jako to, że czasami na przykład jak mamy nawet fashion, to nie musi być wysoka jakość, to wystarczy, że zapewniamy, rotujemy dużo towarem, mamy dużo kolekcji, że każdy może się do tego dopasować, jesteśmy w stanie zapewnić niskie ceny i też będziemy mieli grono swoich wiernych fanów albo robimy często promocje, albo tych promocji nie robimy wcale, gramy jakością, brandingiem, etc. Tutaj podejścia mogą być różne, ale właśnie chodzi o to dobrze dobrany produkt, taki, który powoduje u klienta satysfakcję z zakupu. Ta satysfakcja może być różnymi elementami podyktowana, tak jak wspominałem, to może być kwestia tego, że to jest towar premium, ale to też może być kwestia tego, że to jest właśnie towar łatwo dostępny. Też w kontekście produktu warto się rozważyć, jak wiele transakcji jesteśmy w stanie wykonać z tym samym klientem, bo to też nam warunkuje sposób komunikacji, obsługi posprzedażowej tego, jak chcemy prowadzić ten kontakt. Potem kolejny taki element to budowanie marki własnej. Każdy z tych sklepów buduje markę własną, dlatego że klienci Marketplace'u to nie są właśnie klienci, to proszę zapamiętajcie to. Klienci Marketplace'u to są klienci Marketplace'u, wy jesteście tylko dostawcą. Tak interesujecie waszego klienta, jak sprzedajecie na Marketplace'ie, jak wy jesteście zainteresowani tym, kto dostarcza towar do waszego dostawcy. to z reguły działa na podobnej zasadzie. Więc jeśli chcecie mieć przewagę długoterminową, a nie tylko krótkoterminową, taką, że nie wiem, macie jakiś asortyment, który teraz jest poszukiwany, nie ma go konkurencji, ale macie go w lepszej cenie, a to są przewagi krótkoterminowe i nie chcecie być zajechani cenowo i uzyskać pozdrowienia cashflow, no musicie pomyśleć o budowaniu marki własnej, budowaniu jakichś wartości, które chcecie wokół tej marki własnej agregować i dzięki temu tworzyć społeczność, przyciągać ludzi i tu właśnie mówię o strategii komunikacji opartej na propozycji wartości. Kolejny temat, za który się zabieramy to świadomość biznesowa i tutaj oczywiście rozumianego konsekwencja w realizacji założeń strategicznych, ciągłej optymalizacji, ale też jest świadomość realnych zysków i kosztów, naprawdę trzeba to liczyć, bo nawet dane, które tutaj gdzieś często się pojawiają, już nie będę posługiwał się jakimiś konkretnymi, po prostu jest sporo raportów, które mówią, że nawet mniej niż 10% sklepów internetowych w Polsce ma pozytywny cash flow. Możecie sobie to też wygooglować, to są zatrważające wyniki, ale to właśnie żeby, że stąd, że my nie liczymy, tylko po prostu skupiamy się na tym, żeby przetrwać operacyjnie, a trzeba te elementy liczyć i brać pod uwagę zawsze. No i dobór właściwych narzędzi technologicznych. Tu chodzimy o ten sposób doboru w zasadzie. Właściwy sposób doboru tych narzędzi, czyli najpierw musimy sobie zrobić świadomość procesu, jak my pracujemy, Potem możemy dopiero zacząć szukać gotowych rozwiązań, które to rozwiążą, jeśli on nie jest możliwe rozwiązać gotowymi rozwiązaniami danego procesu. Trzeba się zastanowić, czy można ten proces przerobić, żeby go dostosować do gotowych, a dopiero w ostateczności ewentualnie wejść w indywidualne rozwiązanie, ale tylko wtedy jak sobie policzymy, czy wdrożenie i rozwój i utrzymanie takiego systemu aplikacji, czy rozbudowy jakiegokolwiek rozszerzenia, w perspektywie, dajmy na to pięciu lat, to się nazywa TCO, czyli Total Cost of Ownership, zwróci nam się w przychodach na tyle, żeby jeszcze na tym być pozytywnie i też bądźcie pod uwagę przy przychodach, że ma się zwrócić pod kątem waszej marszy rzeczywistej, czyli musicie nie tylko tą marżą na zarobić, a jeszcze na zarobić na tym całość na siebie. Dzisiaj jest jeden element, który jest jeszcze ważniejszy od tych pozostałych i to możemy poznać nawet po modelu EFQM. EFQM to jest European Foundation for Quality Management. Oni mają, kiedyś to się nazywało European Quality Awards, dzisiaj to jest European Foundation for Quality Management Excellent Award, tak jest to nazywane, to jest po prostu przyznawanie nagrody bardziej innowacyjne i zdolne operacyjnie przedsiębiorstwa i oni mają taki model oceny tych tych przedsiębiorstw, który tutaj jest prezentowany teraz na slajdzie i on jest zresztą wykorzystywany przez wiele przedsiębiorstw nawet do budowania takiego modelu doskonałości, do którego one dążą i jest wykorzystywany też bardzo często do wyceny danych przedsiębiorstw jako taki uniwersalny model. On już powstał w latach osiemdziesiątych zdaje się, jest więc bardzo stary, ale do dzisiaj zdaje okazuje się egzamin, skoro znajduje dalej zastosowania. I teraz jak sobie spojrzycie na te wszystkie elementy określające potencjał i efektywność przedsiębiorstwa, czyli po lewej stronie mamy te kolumny potencjału, a po prawej z efektami, to sprawdźcie, co jest najbardziej cenione w tym przypadku. Zadowolenie klientów. Satysfakcja klientów stanowi największą część oceny ze wszystkich pozostałych. Jest nawet wyższa niż wyniki z działalności, finansowe, czy kwestie związane z przywództwem, czy zarządzanie procesami. Po prostu satysfakcja klientów, zadowolenie jest najważniejszym czynnikiem rozwoju waszego przedsiębiorstwa i to już nie mówię tylko z perspektywy tych elementów wspólnych sklepów, ale specjalnie pokazałem ten model EFPM po to, żeby Uwypuklić, że satysfakcja klienta to jest to, po co wypracujecie i co wam zapewni przetrwanie. Wszystkie pozostałe elementy są mniej ważne. Musicie się skupić po prostu na takim rozwoju swojego przedsiębiorstwa, żebyście zapewniali. Nie kwestii tego, że wdrożymy sobie marzętu i będziemy zbijali miliony. Jeśli będzie to marzęto źle wdrożone, to równie dobrze możecie tych klientów nie zadowolić i stracić wszystkich. też nie rozwiąże to wszystkich problemów waszego przedsiębiorstwa, bo jeśli macie problemy operacyjne, czy finansowe, albo będziecie wdrażać system, na który was w takim przypadku, jeśli macie problemy finansowe, nie stać, to też wam nie pozwoli to podskoczyć, bo na przykład stracicie płynność, przeciąganie na tym, żeby dostawać towary w lepszej cenie, więc satysfakcja klienta spadnie, albo stracicie płynność na tym, żeby dostawać ten towar na czas od dostawców nawet w dropie, więc satysfakcja klienta to jest pierwszy czynnik, który musicie zawsze przy podejmowaniu każdej decyzji dotyczące waszego biznesu podejmować to właśnie satysfakcja klienta. A dlaczego satysfakcja klienta jest bardzo ważna i dlaczego te elementy związane z budowaniem relacji i komunikacji z klientem są bardzo istotne? Dzisiaj mamy 2024 rok. więc musicie sobie zdawać do tego sprawę, że pewnie już sobie zdajecie, koszty pozyskiwania nowych klientów do sklepu starych rosną. One się już stały w niektórych momentach porównywalne, są branże, gdzie do pierwszej transakcji się nawet dopłaca, albo sprzedaje się on na równo, bez marży, po to, że jest duża szansa na to, że ten klient jeszcze do nas wróci na drugą przeciąg transakcję, zwłaszcza w branży FMCG. więc nie da się bazować w dłuższej perspektywie rozwoju firmy bazując tylko na nowych transakcjach. Tak zazwyczaj jest, bo oczywiście może być taka branża meblarska, która sprzedaje tylko meble, to może te cykle są tam dłuższe, ale to też inaczej się wylicza, marzy, gra się jakimiś wartościami. Tak czy siak dla większości ekonarców nie da się bazować biznesowo i nie przetrwacie tego, jeśli będziecie bazować tylko na nowych transakcjach i będziecie tylko przepalać budżety na dworcach. Dla was równie ważne jest to, że jak już macie ten ruch na stronie, to musicie jak najwięcej tej wiedzy o klientach zagregować i starać się o to, że jak oni już dokonają pierwszej transakcji, to będą do was powracać. Tutaj takie dwa dowody, które możecie sobie w międzyczasie przywitać, że 2% powracających klientów powiązał z 10% oszczędności dla firmy, a według raportu Regional Business Review i Brain Media nawet pięciokrotnie jest tańsze pozyskiwanie transakcji od klienta, który już nas kiedyś kupił, niż pozyskiwanie transakcji od całkiem nowego klienta. I pamiętajcie przy tej okazji, klient zawsze kupuje emocjami. a waszą rolą jest po prostu zapewnienie satysfakcji z tego zakupu. To jest bardzo ważna sentencja. I teraz od czego zacząć tak na szybko? Pierwszy krok powinniście, jeśli tego nie zrobiliście oczywiście, bo może macie wysoką świadomość i to co mówię to w ogóle was usypia, natomiast dla tej części, która przez to nie przeszła, pierwszym krokiem warto, który zrobić, nawet jeśli już to robiliście jakieś 5-10 lat temu, warto zacząć od tego, żeby zrobić sobie taki biznes model kanwasu, bo to jest bardzo fajnie ułożony, Zestaw pytań może w formie takiego szablonu, można go pobrać za darmo z internetu, nie trzeba wcale przeznaczać na to dużych pieniędzy, można to zrobić bez konsultanta nawet, ale warto z kimś to omówić, żeby uzyskiwać też cudze perspektywy, z jakimiś znajomymi nawet, czy z osobami z branży, nawet zapytać się jakiegoś. znamy moment ora przy poszczególnych elementach, bo pozwoli wam na spojrzenie biznesu z różnych perspektyw, od strony waszych partnerów biznesowych, kluczowych działań, od strony kanałów komunikacji, sprzedaży, który chcecie dotrzeć, jaka będzie struktura przychodów, jakie będą segmenty klientów. Bardzo fajne ćwiczenie, gdzie nie robimy całego biznes case'a, jak to czasami niektórzy tego świadają, to projekt potrafi trwać parę miesięcy, tylko po prostu robimy sobie proste ćwiczenie, które pozwala nam już trochę bardziej otworzyć umysł i bardzo dobrze robić w grupie z innymi ludźmi. Czasami nawet na niektórych obszarach można zaprosić w formie ankiety z kolei klientów. Druga kwestia to jest Customer Journey Map, czyli właśnie otwarcia się trochę na tą perspektywę przy budowie Business Model Canvas, jak mówimy o tych segmentach klientów i budowaniu wartości, otwarciu się też trochę na to, i tutaj też są darmowe szablony, można spokojnie to zrobić samemu bożonemu konsultanta i bardzo fajne artykuły. Polecam w ogóle też taki serwis z nazwy Product Vision, bo tam bardzo dużo fajnych szablonów i informacji znajdziecie. On się bardziej skupia na Product Vision, ownership w kontekście produktów, projektów ID, ale bardzo te dwa elementy, które tutaj mówię, sprawdzają się dobrze w e-commerce. Kolejny ten element to jest customer journey map. I na tym Customer Journey Map budujemy sobie ścieżkę, budujemy sobie na początek archetypy klientów. To są te segmenty z Business Model Campus i ich charakterystykę. Dobrze jakoś nazywać, żeby postawać się w ich miejscu, na przykład tak jak tutaj mamy Michaela. I od razu określamy wiek, lokalizację, status rodzinny, status finansowy, czym się kieruje przy zakupie, etc. Pojmujemy sobie taki model człowieka. I potem na Customer Journey Map przeprowadzamy go przez poszczególne etapy od momentu inspiracji pod podjęcie decyzji zakupowej. Inspiracja ma jakieś czynniki wpływają na to, że on może chcieć coś kupić, potem podjęcie decyzji zakupowej, jak podejmuje, gdzie chce coś kupić i kiedy już jest przekonany, że chce to kupić i potem jak już dokonuje zakupu, obsługa, obsługa podprzedażowa, etc. Bardzo dobre ćwiczenia i ono wam też pozwoli się trochę odblokować i pomyśleć o tym, zanim wdrożycie jakąkolwiek technologię, jeśli ona się wiąże z dużymi kosztami, bo przy mniejszych kosztach to warto sobie po prostu pomyśleć o poszczególnym pojedynczym procesie, jak go zaopiekować, ale jeśli myślicie o jakiejś kluczowej zmianie typu zmiana platformy e-commerce, dlatego warto sobie najpierw zrobić to ćwiczenie i na tej podstawie potem sobie doszukiwać takiego rozwiązania e-commerce, który będzie najbardziej zgodny z naszą wizją. To jest taki zestaw pytań, który powinieneś sobie właśnie zadać, że tutaj część z nich sporo mówiłem na poprzednim slajdzie, więc ja tutaj nie będę się skupiał, bo już czas nas goni. Natomiast to, co jest bardzo istotne, to jak będziecie siadać do tych procesów związanych z tym, jak chcecie podejść do biznes modelu Canvas i do Customer Journey Map i będziecie z tego, też będą potem w kolejnym kroku rodziły się jakieś procesy, to pamiętajcie proszę, że każdy proces jest budowany na zasadzie tej piramidy działań, którą widzicie tutaj obecnie. Czyli najpierw mamy wizję i ta wizja definiuje nam cele dla rynku i finansów. Ten rynek i finanse definiują nam cele dla satysfakcji klientów, elastyczności, wydajności. i te z kolei definiują cele dla jakości, dostawy, czasu realizacji, straty i potem mamy operację i to już takie typowe działania. W drugą stronę budujemy mierniki, czyli te mierniki wszystkie powinny być budowane od spodu, od operacji, potem na drugi poziom jakość, dostawa, czas realizacji, strata, satysfakcja, klientów, elastyczność, wydajność, produktywność, rynek, finanse i wizja firmy, bo mierniki są po to, żeby każdy z poszczególnych etapów od samego domu weryfikować, czy jest słuszny. nieodwrotnie. I jak to policzyć? Tutaj przygotowałem też taką mapkę, hierarchię pomiaru działań marketingowych, bo moim zdaniem bazowanie na sam ROAS to jest największe oszustwo marketingowe ever. może nie oszustwą, przesadziłem z tym słowem, ale jest to pewien rodzaj naginania rzeczywistości przez agencje marketingowe, bo łatwo jest powiedzieć, o super, zarobiliśmy dla Pana 7 złotych z każdej wydanej złotówki, no ale co z tego jak marża jest 10%, czyli tak naprawdę nie zarobiliśmy, tylko jeszcze dołożyliśmy, więc też nasz świadomość tych kosztów na poszczególnych etapach, tego jak powinniśmy przechodzić do budowania, tych wskaźników jest bardzo istota. I tutaj warto zwracać zwłaszcza uwagę przy mierzeniu kosztów na pomiar działań związanych, to jest tutaj ten obszar w prawym dolem rogu, związany z cost of sales na przykład versus ROAS, czyli jakim mamy całkowity koszt sprzedaży, jaką mamy marżę na produkcie i potem dopiero w wyliczeniu tego, jaki był ROAS z tej kwoty, która nam została, czyli względem tej rzeczywistej marży aniżeli względem całości przychodów. Agencje często tak to prezentują, bo też nie mają wglądu. Dobrze się słusznie tłumaczą, że nie mają wglądu. Natomiast to, nad czym wy powinniście pracować i jak rozliczać ich kampanię, to jest właśnie kwestia tego, ile nam zostało pieniędzy de facto w kieszeni. Tak samo w przypadku maksymalizacji customer, jak tam bardziej będziecie nad tym pracować, to bierzcie pod uwagę nie tylko ten średni koszyk, tylko bierzcie ten wymiar też na przykład ilu klientów u Was się po pierwszą zakupy decyduje na drugi. Jaka jest wartość tego drugiego zakupu, jaka jest wartość trzeciego zakupu. jaką macie de facto marżę na tych zakupach, tak? Bo to też, tak jak wspominałem, są udane modele biznesowe w niektórych branżach, bo jest to wymuszone niestety rynkiem, gdzie pierwsza transakcja w związku z tym, że do tego podyskać klienta dzieje się pod wodą, ale na drugiej, trzeciej, czwartej, piątej, szóstej przy dobrym rozegraniu można już zyskiwać i zarabiać. No i okej. Kolejny temat, który tutaj jest przed nami, jak się przesunę, to jak budować wartości komunikacji. Po pierwsze musicie się nauczyć gromadzić wiedzę, a wy już umiecie, bo to też nie chcę założyć jakoś ten, ale każdy z nas musi się nauczyć gromadzić, bo to też jest taki proces, który zawsze trwa i musimy szukać nowych sposobów się dostosowywać, gromadzić wiedzę o aktualnych, potencjalnych klientach. Trzeba monitorować konkurencję, analizować dane transakcyjne, cykle tych danych transakcyjnych, ścieżki koszykowe, oczywiście customer czarnej mapy, ale też również nawet wypada analizować parametry produktowych, które decydują, szczególnych segmentów klientów i na tej podstawie segmentować swoją ofertę. Może się okazać na przykład, że mamy w ofercie, załóżmy, z braku lepszego przykładu, załóżmy mamy pięć torebek, możemy zacząć promować tych klientów, którzy kupują na przykład torebki brązowe, paski, buty, wszystko co jeszcze pasuje do brązowej torebki. wykorzystaj wiedzę o identyfikacji oczekiwań klientów. Właśnie to jest ten element, o którym wspominałem. Czyli jak mamy wiedzę o tym, co się dzieje w naszym sklepie, jak ją zgromadzimy, możemy ją przeanalizować i na tej podstawie możemy budować dodatkowe wartości w komunikacji z klientem lub uzyskiwać dodatkowe szanse sprzedaży i rozwoju biznesu. Kolejny temat to traktowanie klienta jak człowieka. Naprawdę cały czas to powoduje, że ktoś kupuje sobie platformę Marketing Automation, ustala kampanię typowo sprzedażowe i potem dziwi się, że na przykład ma niskie open ality, które mu cały czas lecą na szyję, bo spamuje tego klienta tylko tościami sprzedażowymi. To trzeba naprawdę wyważyć i taki mój osobisty wskaźnik to jest taki, że 70% kontentu który jest stworzony, wysyłany do klienta w różnych kanałach komunikacji, powinien stanowić dodatkową wartość uzupełnienia tego zakupu, a pozostałe 30% powinno być sprzedażowe, zyskowne dla was. To maksymalnie 30%. Im więcej kontentu takiego wartościowego dostarczycie dla klienta, tym bardziej go do siebie przywiążecie, a z kolei im więcej będziecie wycysylać kontaktu typowo sprzedażowego, no to też nie oszukujmy, nie każdy jest Lidlem, Allegro i teraz może grać z ceną niską. albo samą swoim zdolnością operacyjną, bardziej musimy się skupić na tym, żeby budować relacje z klientem bezpośrednio, bo jeśli nie zapewnimy mu tego, czego on oczekuje, to on z nas rezygnuje. Na Allegro oni mogą sobie komunikować samą cenę, np. mając największość produktów z samymi cenami, dlatego, że zawsze będą mieli produkt jak najtańszy i oni po prostu mają klientów, którzy szukają po prostu odpowiedniej jakości obsługi i niskiej ceny. Stąd też te wszystkie wymogi Allegro czy Amazonu pod kątem jakości obsługi, komunikacji z klientem, etc. Ale tam jest klient, który oczekuje okazji i przyzwoitych obsługi. Natomiast to, co wy możecie dodatkowo zapewnić, to lepsza relacja, dodatkowa opieka posprzedażowa i większa personalizacja w kontakcie. Rzeczywiście można w tym elemencie wygrywać tę walkę i nawet case Oscara tutaj jest tak, że wcześniej strony firmy jasno to pokazują. Wyróżnić się poprzez zmianę nastawienia relacji z klientem na bardziej partnerską. Właśnie też chodzi o to, że jak już mamy do czynienia z człowiekiem, to starajmy się zmienić tą relację z takiej sprzedawca kupujący, gdzie dokonałeś transakcji, już mnie nie interesuje, że dostałem twój hajs baju baju. wyślijcie na przykład jakąś dodatkową wiadomość, nawet z kawałem o pierwszym zakupie. Jak ktoś dokonał pierwszego zakupu, wyślijcie jakiś dowcip, żeby być zapamiętani. Wyślijcie jakieś powitanie, tak jak to robi Tortley, albo zróbcie po prostu jakąś kampanię edukacyjną. Jak ktoś nawet jeszcze nie dokonał zakupu, to tłumaczcie, dlaczego ten produkt jest ważny, wysyłajcie mu jakieś przydatne dla niego informacje. To naprawdę jest bardzo istotny aspekt. No i ja ze swojej strony już dziękuję za uwagę. Takie wnioski, z którymi chciałbym was zostawić na koniec, to fakt, że technologia jest środkiem do osiągania celu, a nie celem w samym sobie. Przewagi konkurencyjne można budować na pewne różne sposoby. Tutaj chodzi tylko o naszą kreatywność i tego, jak jesteśmy w stanie się zadoptować. Można zbudować własną markę i spółkę społeczność, poświęcając tym odpowiednio czasu i kupiając się na tym elemencie, to naprawdę widzimy, że budowanie społeczności przy sklepach internetowych, zwłaszcza tych małych, średnich i dużych, związkując z argumentem, nawet też bardzo dobrze się sprawdza i pozwala rosnąć w organizacji i zapewnia instabilność, więc jest to jeden z kluczowych aspektów, ale to już pewnie na innych prezentacjach usłyszeliście też. W komunikacji dostarczasz dodatkową wartość na niekatalog produktów. Zanim kupicie marketing automation jako wegek, Jeżeli zaczniecie wysyłać maile, to nie wysyłajcie samych ofert na literze blaską. Zastanówcie się, czy sami chcielibyście takie coś otrzymać, czy klient waszego sklepu chcielibyście dostawać tylko ofertę. No jasne, jakiś procent tam kupi, ale pozostały procent będzie zirytowany. Zacznijcie przede wszystkim wysyłać do klientów komunikację, która jest wartościowa, która stanowi dodatkową wartość. Jeśli sprzedajecie meble, pokazujcie ciekawą aranżację, sprawdźcie, że dla kogoś to będzie przyjemność. Jak macie produkty zoologiczne, wysyłajcie coś, jak się tymi zwierzakami zajmować, wysyłajcie jakieś zabawne historie, stwórzcie jakiś brand hero, który będziecie mogli też nawiązywać, żeby tego użytkownika zapewnić jakąś nawet rozrywkę, formę rozrywki, formę jakiejś żartu, ciekawych komiksów. Ja znam jedyny sklep internetowy, który po prostu ma bardzo fajne open rating na mailingach, bo wysyła komiksy. Wysyła jakieś komiksy ze swoim brand hero do sezonu zabawne i ludzie to otwierają i przy okazji, jak potem są jakieś promocje, to też otwierają te... te wiadomości mailingowe. Więc to jest bardzo ważne, żeby dostarczać dodatkową wartość. Zastanów się, co możesz dostarczyć i w jaki sposób podejść do tego najbardziej kreatywnie, jak to możliwe, oczywiście w granicach rozsądku i staraj się dostarczyć. I pamiętaj zawsze na końcu, satysfakcja klienta jest najważniejsza. To nie tylko model FQL to pokazuje, ale też kwestia tego, nawet jak są wyceniane przedsiębiorstwa, etc. Jeśli jesteśmy w stanie mieć grono popracujących klientów w istotnej liczbie, to taki biznes jest dużo więcej wyceniany zawsze, dlatego ta popularność modeli subskrypcyjnych stąd się bierze, niż biznes, który jest w stanie sprzedać coś raz, potem długi czas nie może liczyć na ponowną transakcję od tego samego klienta. Dziękuję wam ślicznie za dzisiejsze spotkanie. Jeśli macie jakikolwiek problem, byście chcieli o coś dopytać, coś byłoby dla was obecnie prezentacji niejasne, tutaj jest kod QR, możecie z niego korzystając wysłać smsa o treści pomagam. Tutaj z osobami, które piszą tego smsa będę ja lub ktoś z naszych konsultantów w najbliższym czasie się kontaktował i postaramy się wam pomóc na ile to możliwe. Dziękuję jeszcze raz ślicznie. I już wyszło.
To była ostatnia prelekcja dzisiejszego dnia. Bardzo się cieszę, że udało nam się tą konferencję zorganizować. Ja już pomysł mam w głowie na kolejną, bo uważam, że takie eventy są bardzo potrzebne. Słuchajcie, to do czego chciałem Was zachęcić. Po pierwsze, na sam koniec zasubskrybujcie mój kanał, jeśli ta konferencja była dla Was wartościowa. Jeśli wynieśliście choćby jedną rzecz z niej, to proszę Was teraz o subskrypcję. Dodaję także link do swojego newslettera, gdzie zawsze dzielę się swoją praktyczną wiedzą z e-commerce. Dziękuję Wam, że poświęciliście nam czas. Jeśli macie jakieś uwagi, możemy je napisać na Instagramie, na maila, jeśli macie jakieś propozycje zmian, to jest jakby ten moment. Pamiętajcie, że to była nasza pierwsza konferencja, więc dużo rzeczy na pewno będziemy wyciągali wniosków. Ja serdecznie chciałem wszystkim podziękować i się z wami pożegnać, bo naprawdę to był wartościowy czas. Miesiące pracy, przygotowań, ale udało nam się to zrealizować. Udało nam się spiąć prelegentów, którzy są bardzo zajęci w uprawie swojej biznesu, ale mi zależało na tym, żeby była duża ilość praktyków na tym evencie. Ja prowadziłem tą konferencję, czyli Oskar Lipiński, projekt z buta w e-commerce, mój podcast to z buta w marketing i zastanawiam się czy kiedyś mi stworzyć projekt z buta w życie i to myślę, że przyświeca mi taka misja, żeby propagować to hasło trochę szerzej w internecie. Dziękuję wam serdecznie. Jeszcze raz żegnam się z wskimi na czacie i do zobaczenia w internecie. I przypominam jeszcze jedną rzecz, którą już mówiłem na swojej prelekcji, że dwie osoby, które dzisiaj zaobserwują mnie na Instagramie, wybiorę i dam wam darmową konsultację o e-commerce marketing, więc zapraszam na swojego Instagrama, Oskar Lipiński. Tam w dużej mierze dzielę się największą ilością wiedzy daily, zarówno na stories oraz na Instagramie. I zachęcam także do przejrzenia mojego profilu, bo tam tej wiedzy jest po prostu ponad 200 osób, dałem już w tym roku. Naprawdę byłem konsekwentny i się udało. No i zwieńczeniem tego jest ta konferencja, którą oficjalnie kończymy. Konferencja z Buta e-commerce nr 1. Dziękuję, żegnam się i życzę wam miłego dnia.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







