Kursy z Google Ads są BEZ SENSU? | Łukasz Chwiszczuk | Z buta w marketing Podcast - Oskar Lipiński

In the inaugural episode of the "Z buta w marketing" podcast, host Oskar Lipiński interviews seasoned Google Ads specialist and trainer Łukasz Chwiszczuk. The conversation opens with Oskar’s candid premise: to expose the unglamorous truth of marketing and e‑commerce without sugar‑coating. They discuss why Łukasz left agency roles as Head of Performance, the lack of managerial training in agencies, and the decision to go freelance. The duo explores how Łukasz selects clients—prioritising fit, realistic ROI potential, and personal rapport—while rejecting those lacking flow or profitability. They share memorable campaign case studies, from advertising funeral services to a limited‑edition Ford Mustang launch and a diet‑catering brand, highlighting budgeting mishaps (e.g., a 50 k PLN overspend) and performance metrics such as ROAS (38 on Google, 280 on brand). The hosts debate the balance between performance and brand spend, noting that over‑emphasis on short‑term results can harm long‑term growth. Personal work habits, mental health, and the importance of sustainable “smart work” versus burnout are discussed, alongside strategies for personal branding on Instagram, LinkedIn, and YouTube. They reflect on the challenges of hiring skilled e‑commerce talent, describing a scarcity of experienced managers and the difficulty of finding passionate campaign specialists. The conversation also touches on personal leisure—gaming (Ghost of Tsushima), reading (Blinkist summaries), and fast driving—illustrating a human side to the marketers. Łukasz advises newcomers to exhaust free Google support resources before buying courses, emphasizing self‑study, consistency, and mentorship as more effective pathways. Throughout, they critique common industry pitfalls—high e‑commerce failure rates, agencies promising unrealistic outcomes, and legal/financial complexities—offering practical advice for marketers navigating the chaotic digital landscape.
Chapters
...po prostu trzeba zapierdalać i jakby to jest mega istotne i ludzie tego nie rozumieją, oni chcą tu i teraz efektów, to teraz trochę mniej przyjemny temat. Największy fuck up w współpracy z klientami to najciekawszego reklamowałeś w internecie. dyrektorem e-commerce marki DAK. Masz dosyć pierdolamento? Możesz się spodziewać tu szczerej, brudnej prawdy o marketingu i e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe mięcho. Napisz do mnie teraz na Instagramie Oskar Lipiński, prawda, a podaję się Ci nieoczywistą prawdę, o której nikt nie mówi. Cześć, bardzo miło mi przywitać was w naszym pierwszym odcinku podcastu z buta w marketing. Podcast ten powstał spontanicznie, nie był planowany, ale czuję mocno, że tego typu format był potrzebny na polskim rynku. Będzie szczerze, bez pudrowania rzeczywistości, czasami ostro, ale też śmiesznie i bez napinki, to jest najważniejsze w tym wszystkim. Tematyka przewodnia to rozmowy z praktykami z dziedziny marketingu i e-commerce, ale będziemy też wchodzić czasami troszkę głębiej w niektóre tematy. A więc moi drodzy, przechodząc do meritum, chciałbym przedstawić wam osobę, o której kilka lat temu byłem na szkoleniu stacjonarnym. Nie wiem czy ta osoba to pamięta, ale tak było. A potem odbiłem kilka sesji konsultacyjnych w sprawie naszego konta Google Ads. Czarodziej od reklamy Google z ponad 12-letnim doświadczeniem, certyfikowany trener Google AdWords, prelegent na takich konferencjach jak I Love Marketing, MailMyDay, SemCamp, Akademii Google'a czy SemKRK. Na swoim koncie ma zrealizowane projekty dla takich marek jak Ford, Volvo, M-Bank. PZ2, BZWPK i wiele, wiele innych. Były head of performance m.in. K2, Tigers czy Media Group. Poznajcie Łukasza Chwiszczuka. Po takim doświadczeniu zawodowym mogę powiedzieć tylko jedno. Czuję ekscytację na godzinną rozmowę, ale też lekki stres.
Proszę cię. Cześć, dzień dobry. Dziwnie brzmi ten wstęp, ale musiałem kiedyś coś napisać i tak cały czas jest.
Brzmi bardzo fajnie. Uważam, że posłużyłem się Twoją stroną internetową, ale też znam Cię trochę, więc kariera zawodowa w Google Ads naprawdę pełna podziwu. Myślę Łukasz, że przejdziemy do pierwszego pytania. Dość takiego, może nie ostrego, ale nie najprostszego na sam początek. Powiedz mi, co przeszkadzało Ci w pracy w agencjach jako head of performance, że już tam nie pracujesz?
Wiesz co, bo jestem takim typowym przykładem, jak to wygląda w agencjach. W sensie, jak robisz swoją pracę w miarę dobrze i klienci są zadowoleni, przełożony jest z wyników, agencja jest zadowolona, to jak robisz to dobrze, to dostajesz zespół, nie? I na początku tam to była chyba jedna osoba, potem druga, potem zacząłem dostawać oferty związane z Head of Performance. Natomiast nikt nie pomyślał o tym, kurde, jak ten gość fajnie się sprawdza w tym, co robi, to niekoniecznie będzie się sprawdzał za rządami Rzeczpospolitej. Jak zostałem to wcielony, potem to już samo poszło i tak się tym trochę męczyłem, aż doszłem do momentu, w którym uznałem, kurde, może ta agencja jest mi niepotrzebna. I doszłem do takiego momentu wtedy, kiedy zapomniałem faktury wystawić na agencję. W jednym miesiącu.
Ważny moment.
W każdym miesiącu. Przestajesz zwracać uwagę na to, czy dostałeś ten przelew z agencji, czy nie. On jest oczywiście istotny cały czas, natomiast po prostu o nim zapomniałeś. No i jakby zaczynasz się skupić na własnych rzeczach. Trochę się rozgadałem, ale dlaczego taka zmiana? Bo myślę, że dorosłem do tego, żeby przejść na swoje tak po prostu, po tylu latach.
No tak, to jest na pewno dobry pomysł. Zaciekawiłeś mnie z tym, że będąc head of performance, byłeś specjalistą w swojej dziedzinie, ale rozumiem, że nie dostawałeś od agencji know-how, jak zarządzać ludźmi, tylko od razu, z racji tego, że występujesz na znanych konferencjach, jesteś jakby... dość znaną twarzą, jeśli chodzi o Google AdWords w Polsce, to od razu przeskakiwałeś na wyższe stanowiska, ale nie miałeś wcześniej szkoleń z tego, jak tych ludzi szkolić. Dobrze rozumiem?
Dokładnie tak. W jednej agencji to się zaczęło. W K2 miałem już takie szkolenie. Tam też otrzymałem ofertę pierwszą na HED-a. Natomiast nie otrzymałem takiego szkolenia wcześniej. Czyli już zostałem wcielony w tą rolę, musiałem sobie z tym poradzić. Masz i zabierać, nie? W sensie, bez żadnego przygotowania pojawili się członkowie zespołu, który zespół po prostu idealny, po prostu był tak super. Natomiast też, no wiesz, jako przełożony musisz zacząć wymagać, musisz nadawać pewien kierunek w tym wszystkim, a to wcale nie jest takie proste, jak się wydaje.
Tak, ja to doskonale rozumiem, bo ja nawet posiadając swój e-commerce mam tak, że jest rzeczy, których jestem dobry, jest to marketing i sprzedaż, ale przykładowo jak widzę jakąś fakturkę, to uciekam jak najdalej i kwestii finansowych, bo się po prostu nie czuję w tym dobrze, więc fajnie jest mieć też teamie uzupełniających ludzi, akurat u mnie to jest mój brat. No ale ty przyszedłeś na swoje. Ile ty uszedł?
O Jezu, wiesz co, chyba drugi albo trzeci rok leci? Nawet nie pamiętam, chyba jakoś tak.
Czyli była to dobra zmiana?
No myślę, że tak, ale wiesz, zaczynają się nowe problemy w sensie płatności, aspekty prawne, bo ktoś przesyła umowę, chce coś negocjować, nam coś nie pasuje, no i zaczyna się cała zabawa. No oprócz tego cały czas te kampanie i wyniki klientów, dbanie o płynność, czasami windykacja, dbanie o to, żeby to jakoś wyglądało, żeby przychodzili nowi klienci.
Czyli ostatnie problemy, które też nie do końca są w twoim kręgu zainteresowań, raczej wolisz ustawać kampanię i osiągać jak najlepsze wyniki?
Wiesz co, tak, ale jakby lubię pieniądze i lubię je zdobywać, lubię je inwestować, wydawać. Natomiast to, co mi totalnie nie leży, to są aspekty prawne, więc cokolwiek przychodzi, jakakolwiek umowa, to Boże, nie chcę tego czytać i nie chcę mieć z tym nic wspólnego.
Myślę, że pod programem mogę dać ci namiar do swojej kancelarii e-commerce, którą obsługujemy w pełni. Jestem bardzo zadowolony. To nie jest reklama, bo nie powiem nazwy, ale mam tym problem z głowy. To powiedz mi jedną rzecz, to czym się różni współpraca z tobą od współpracy z agencją, z agencjami? Nie musimy podawać konkretnie. Bardziej chciałbym się dowiedzieć, jaka jest różnica w tym?
Wiesz co, nie wiem, czy jest jakaś taka duża różnica i czy zależałoby mi na tym, żeby specjalnie tutaj agencję w jakiś sposób negatywnie przedstawić, bo też mam w pewnym sensie coś na wzór agencji, na kształt agencji.
Jakiej butikowej agencji.
Tak, butikowej. i na szczęście już jestem w takim etapie, że nie muszę brać wszystkich klientów. Mogę sobie wybrać, że na przykład mogę wprost powiedzieć, proszę pana, to panu totalnie nigdy nie pójdzie, co by pan nie robił w Google Adsach, to nie ma sensu. I mam święty spokój.
I ja to znam doskonale, bo ja akurat pół roku temu stwierdziłem, mając swoją markę e-commerce, który dynamicznie sobie urósł i fajnie jest zautomatyzowany, gdzie też się pojawiają cały czas problemy, stwierdziłem, że będę ludzi uczył. Właśnie ten podcast też jest jednym z powodów tego i mam też taką fajną możliwość, to zwłaszcza, że to jest niezwykły komfort, ja akurat mam tak, że mogę mieć tylko dwóch klientów miesięcznie, bo przy takiej ilości sprawia mi to przyjemność, przy konsultacji czy warsztatów, ale to jest niesamowity komfort, jeśli możesz wybierać klientów, ale nie wybierać na zasadzie, że ten jest lepszy czy gorszy, tylko na zasadzie, to by się naprawdę to nie uda, więc wiesz w sumie o co chodzi, nie?
Czasami widzi, że ktoś ma pomysł i może on jest fajny, ale na przykład brakuje mu całego zaplecza, żeby ten pomysł zrealizować, co jest dosyć przykre, ale się nie uda po prostu.
Tak, to ja przytoczam takie słowa, już nie pamiętam, chyba powiedział to właściciel tanieksiążki.pl i z pytaniem takiej konferencji o to, czy dzisiaj, w 2023 założyłby e-commerce, mając 20 lat doświadczenia w tym, powiedział, że dzisiaj to by się już nie udało. I ja uważam, że jest dużo takich branż, gdzie już ciężko jest bardzo się wbić i przebić przez ten No naprawdę konkurencyjny rynek w niektórych miejscach. Naprawdę trzeba mieć coś super unikalnego, mieć dobry timing, fajny produkt i też sprawdzić sobie jaka konkurencja działa w internecie. Zgodzisz się z tym czy nie?
Myślę, że tak i to jest bardzo trudne zadanie. W sensie to nie jest, nie wiem czy tak było kiedyś, no bo ciężkie powiedzieć, ale to nie jest takie proste, że masz produkty, wstawiasz je w internecie na czymkolwiek i się sprzedaje. To totalnie tak nie działa.
A kiedyś, to od razu trochę wejdę w zdanie, bo ty już pracujesz 12 lat w tym zawodzie. Czy kiedyś tak nie było? Bo ja jestem, można powiedzieć, świeżaczkiem. Jakby ja jestem w internecie, no wyskalowaliśmy sprzedaż szybko, ale to co 3-4 lata dosłownie i nam się udało jeszcze, ale już teraz było mi dużo ciężej uważam.
Wiesz co, czy kiedyś tak było? Też nie było łatwo, ale może było łatwiej, może tak. A w ogóle zaczynałem jakby pracę w internecie, w sklepie internetowym, który sprzedawał ceramikę i armaturę do łazienki.
Seksy temat.
Seksy temat i wiesz, i to było też fajne doświadczenie, żeby zobaczyć to od tej drugiej strony, czyli jak wygląda taka typowa sprzedaż w sklepie. Bo ja obsługiwałem klientów normalnie i dopiero potem zacząłem jakoś się wdrażać w ten marketing, więc Miałem jakby fajne zaplecze tego, żeby zobaczyć jak to wygląda od środka, a dopiero potem zajmować się tym od tej strony obsługowej, agencyjnej, nie? A w ogóle obsługiwaliśmy kiedyś tanią książkę w K2.
No dobra, to jesteśmy w temacie klientów. To jaką miałeś najciekawszą branżę? Jakby nie chcę dowiadać się dokładnie nazwy tej firmy, bo to są różne umowy, ale co najciekawszego reklamowałeś w internecie?
Pogrzeby były. To jest ciekawe.
Możesz to rozwinąć.
Pamiętam, że zadałem takie pytanie. Czy są jakieś takie segmenty, które warto wyróżnić, albo które powinny się lepiej sprzedawać w sensie czas, użytkownicy? Lokalizację pani powiedziała, no proszę pana, tutaj nikt nie... Nikt nie wybiera, tutaj nic takiego nie wymyślimy. Dni tygodni, ale godziny? Nie, nie. To po prostu. No i wtedy był COVID, tak? Więc to też był taki czynnik, który niestety wpływał na budżet, na to wszystko.
No tak, to przykre, ale branża reklamowa.
Ale z drugiej strony, to było takie bardzo, bardzo negatywne, z tego względu, że jak widziałeś, że wydaje się więcej, to wcale nie jest fajnie.
No aż powiem ci ciarki teraz, przeszły po mnie, że no słuchaj, czy nawet człowiek tak emocjonalnie ciężko mu jest reklamować?
No właśnie takie, to było takie nie do końca, wiesz, pod względem psychicznym fajne. Natomiast z innych branż, co takiego mieliśmy ciekawego? Był detektyw na przykład całkiem niedawno. Branża motoryzacyjna, czyli ten Ford, Volvo, to było mega fajne, ze względu na to, że trochę się zacząłem jarać motoryzacją.
Czyli zainteresowania połączone razem z pracą, to taka praca można powiedzieć.
Tak. Pamiętam, że reklamowaliśmy Forda Mustanga, który wchodził na rynek i tam chyba było 100 Mustangów do kupienia w przerwie w Lidze Mistrzów. Wszystkie się sprzedały i musieliśmy uruchomić kampanię dokładnie w tej przerwie. Żeby ludzie, którzy zaczęli szukać to dokładnie to znaleźli. Wszystkie się sprzedały. To nie jest trudne, nie oszukujmy się. Limitowana edycja. Ale to było fajne, to było ciekawe bardzo. Ale było dosyć dużo tych projektów. Wiesz co, jakbym miał poszukać to... Nie wiem, czy jest jakaś branża, w której akurat nie robiłem. Banki są bardzo nudne i takie trudne.
Korporacyjne. To może takie pytanie poboczne. To wolisz takich klientów korporacyjnych obsługiwać, czy takich mniejszych?
Mniejszych, zdecydowanie. Wiesz co?
Mają większe budżety.
Ale mało na tym zarobisz.
To się zgadza.
Bo zawsze mnogosiądą prowizję.
I chyba też jest tak, ja na przykład obsługuję tylko mniejsze sklepy, których widzę potencjał i mają fajny produkt, bo z korporacjami bym za dużo czasu stracił. Na zasadzie tam jest długi proces decyzyjności, dużo umów. To wszystko chyba trwa. Ja aż takiego doświadczenia nie mam, ale pytam ciebie.
Wiesz co, męczysz się z tą mową, z działem prawnym, z negocjowaniem warunków. Pamiętam, że mój przełożony w jednej, no w sumie w K2, możemy mówić otwarcie, bo już tyle czasu minęło, że bez problemu, negocjował warunki z jedną firmą, może nie będę mówił nazwy, i z tamtej firmy wyszła propozycja prowizji 0%, żebyśmy negocjowali u góry. No kurczę, wiesz, zastanawiasz się w pewnym momencie, W ogóle po co w to wchodzić i się męczyć, tak?
Social proof jakiś jest. Ktoś potem w podcaście może przeczytać o tym, ewentualnie jakieś reklamę dla takiej firmy X. Ale tak, zgodzę się. Słuchaj Łukasz, no dobra, to może trochę temat przyjmijsz, a co ci sprawia największą przyjemność w pracy marketerowej?
Jak to zaczyna działać, jak to zaczyna się sprzedawać i wiesz, że komuś ten biznes rośnie, tak? Że okazuje się, że te rzeczy, które ustawiasz wirtualnie, cokolwiek tam robisz, to zaczyna to działać i się zaczyna sprzedawać. Z tanią książką było kiedyś fajnie. Pamiętam, że mieliśmy spotkanie. I to jest taki fajny moment, że okazuje się, że to działa. I to jest mega zadowolenie, jak na przykład mieliśmy mieć cola i dostaliśmy informację, pan prezes nie przyjdzie, bo opakuje paczki.
Znam ten temat, bo też pakowałem przerwy. Myślę, że to jest fajne do wtrącenia, ale też miałem u siebie taki cykl, w którym zawsze w piątek schodziłem i pakowałem sobie te paczki, bo po pierwsze to mnie rozluźniało. Taka forma dekompresji, muzyka na słuchawkach i to godzinka, dwie. No i też fajnie to buduje customer experience. Jak widzi ktoś zdjęcie na Instagramie, że pan prezes, ja siebie nie nazywam prezesem, tylko Oskarem, ale jest to w ogóle dość przyjemne i takie dające bardzo ludzką więź marce.
I nie tracisz kontaktu ze swoim produktem, z tym co jest tutaj clue.
Dokładnie.
Ale jeżeli to zaczyna działać, to jest mega to przyjemne i widzisz jakby oprócz tego aspektu finansowego, że to jest fajne.
No dobra, powiedz mi, czy coś się jeszcze w twoim życiu zmieniło po odejściu z agencji i pójściu na swoje? Czy były jakieś takie momenty, taka ulga, odetchnienie? Czy raczej to był właśnie ten stres i problemy, które inne teraz się zaczęły nawarstwiać?
Czy... Wiesz co, nie było takiego czasu, żebym mógł na przykład powiedzieć, kurde, no teraz jest fajnie i nie muszę nic robić. Niestety nie udało się czegoś takiego uzyskać. Ja myślę, że to nigdy się nie uda, nie?
Długo pracujesz?
Dziennie? Dziennie? No długo, ale to jest dosyć mocno, ze względu na mój tryb, który sam sobie wybrałem, rozszatkowany na cały dzień, tak? Że robię coś rano, mam na przykład kolę z klientami, potem jakiś obiad albo pojechanie do jakiegoś sklepu, gdziekolwiek, potem wracam i znowu sobie coś robię, no i tak...
Ja mam podobny model. Ja akurat zaczynam troszkę wcześniej. Wstaję sobie o czwartej. Wstaję o czwartej, o siódmej kończę pierwszy taki właśnie... Ja mam akurat deep work na samym początku. Potem właśnie takie zakupki, śniadanko, taki chillowy czas. Potem właśnie jakieś kole i coś tam sobie pogrzebię z półtorej godziny. Ale teraz mam więcej, bo zająłem się tym na przykład podcastem i komentarzami związanymi z personal brandem i to dużo się z tym wbrew pozorom schodzi jak się chce budować. swoją markę w internecie. I od razu zapytam Cię o temat, bo widziałem, że pojawiłeś się w top 10 youtuberów. W top 10 chyba? Albo pojawiłeś się generalnie w rankingu youtuberów z kategorii marketing.
To takie dosyć zabawne, bo to też jest jeden z aspektów, dlaczego nie chciałem już pracować w agencji. Bo fajne jest to, że masz pomysł i możesz go od razu zrealizować.
Nie ma decyzyjności osób zewnętrznych.
Chcesz to zrobić, kupuję sobie, nie wiem, zlecam komuś i to robię po prostu. Nie muszę przechodzić jakiejś ścieżki decyzyjnej, akceptować kosztów i tak dalej. Po prostu mogę to robić. A YouTube był taką moją zajawką i chyba do niej wrócę, bo przestałem to nagrywać, ale chyba znowu zacznę. I co ciekawe, dosyć dużo osób potem na szkoleniach zaczęło mnie kojarzyć z tego YouTube'a. Chociaż ten YouTube jest bardzo mało zasięgowy w moim przypadku, nie? Bo tam nie ma dużo wyświetleń.
Ja kojarzę taki fajnie tworzący treść na YouTube'ie, takie zasięgowe. To jest Szymon Negacz. On naprawdę by cały lejek sobie zbudował na tym. Ja mam takie... Jak sobie oglądam ten jego odcinki, to mam takie poczucie, że on zrobił to tak, jak trochę w Ameryce się to robi. Ja ostatnio się tym mocno inspiruję, że dajesz jakby kurs, bo on daje jakby tyle lekcji tam za darmo, a potem i tak te lidy takie jakościowe mu spływają. Czy w twoim przypadku było tak samo? Czy to było wizerunkowo, czy miałeś z tego jakieś konwersje?
Tak, konwersje. W sensie po prostu klienci potem przychodzą na szkolenia, na jakieś konsultacje, na obsługę. To normalnie tak działa. I to jest fajne.
W pełni się zgadzam. To teraz trochę mniej przyjemny temat. Największy fuck up w współpracy z klientami. Czy coś było takiego, że naprawdę z jednej strony i z drugiej strony zagrzmiało?
No właśnie, wiesz co, myślę, że było dosyć dużo fuck upów, ale nigdy nie było, nie jakoś bardzo grzmiało.
Nie było drogi sądowej, jakieś, bo są różne, są różne historie z klientami. Ja akurat jestem, po dwa dni temu rozmawiałem z naszej kancelarią e-commerce'ową, zresztą też od razu wam powiem, że tutaj przyjdzie na jeden z odcinków No to jest jedna najlepsza kancelaria, albo jedna z lepszych i komersowych w Polsce. I powie mi trochę, jak to wygląda, jak to czasami agencje sobie bierają konta, jak niektórzy klienci nie podpisują umów NDA, jak jest dużo takiego szumu. Ja też osobiście z tym nie miałem nigdy wspólnego nic, w sensie nie miałem takiej sytuacji u siebie nigdy, ale pytanie, czy ty miałeś takie sytuacje, że właśnie z jednej lub z drugiej strony były nieczyste zagrywki?
Nie, jakoś tak bardzo nie. Były dziwne zagrywki, w sensie, nie wiem, dodawanie innych agencji do konta, które obsługujemy bez powiadomienia, co jakby spoko, tak? Można to zrobić, tylko... Byłoby miło, jakby ktoś powiedział chociaż, albo z czego to wynika. Były odejścia bez powiadomienia dlaczego, co jest przykre trochę.
Bo pomagasz.
Znaczy, starasz się pomóc, wykazać, a ktoś po prostu odchodzi bez jakby wyjaśnienia, co jest po prostu przykre.
Kwestia wychowania, moim zdaniem, już nie takiego biznesowego, ale ja też miałem takie sytuacje, nawet przedwczoraj, gdzie miałem na trzy miesiące do przodu ustalone swoje szkolenia, warsztaty i ktoś nie opłacił faktury. I jakby przypadkowo to zauważyliśmy, że ktoś nie opłacił. I napisałem, że hej, nie opłaciłeś faktury, co możemy z tym zrobić? Anulujemy warsztaty kulturalnie. Spytałem na co ta osoba odpowiedziała, że jednak nie dam rady finansowo. I jakby to rozumiem, podziękowałem. to taki niesmak pozostaje, że ja już chyba nie chcę z tą osobą współpracować w przyszłości. I przechodząc do pytania trochę powiązanego z tym, co mówię, to powiedz mi, jak wybierasz klientów i czemu odmawiasz?
Jeżeli coś nie ma szans powodzenia, no to wtedy odmawiam od razu. Jeżeli też coś na przykład na przestrzeni takiej interpersonalnej nie pasuje mi, to też rezygnuję. W sensie, jak widzę, że z kimś nie da się dogadać.
Nie ma flow.
Nie ma flow, nie da się porozumieć. Jakby rozumiemy inaczej pewne rzeczy. Albo ktoś pyta, ile będzie konwersji za trzy dni. Tak?
No tak. I dlaczego w pierwszym miesiącu muszę dokładać? Albo jak jest na zero, to jest fajnie?
Tak.
A dlaczego ja muszę dokładać? Przecież płacę ci, miał być sprzedaż.
No i wiesz, ciężko się porozumieć, ciężko to wyjaśnić, po prostu sobie daj spokój, to są takie przypadki. Albo też bardzo często przychodzą do mnie świeże sklepy i weźmy sobie taki case. Mamy szklankę wody, dosypiemy tam trochę cukru, zabawimy na czarny, dosypiemy kofeiny i będziemy chcieli to sprzedać. I dlaczego się sprzedaje mniej niż Coca-Cola?
Słaby produkt.
Słaby produkt i jakby brak zrozumienia brandingu, marketingu, tego wszystkiego. Po prostu chcemy sprzedać i nie rozumiemy, dlaczego się nie sprzedaje.
I to jest generalnie moim zdaniem, moja subiektywna opinia, ale większy właśnie grzech agencji, że one obiecują nawet coś, co marketer ze średnim doświadczeniem wie, że to nie pójdzie. Czyli widzimy, że ktoś ma słaby produkt. Beznadziejną stronę internetową. Tam się nic nie zgadza i chce konkurować, dajmy na to. z firmą, która sprzedaje RTV.
Bo oni sprzedają.
Tak, bo oni sprzedają, ja mam też coś sprzedawać. Ale tam jest budżet, tam jest strategia, zespół ludzi i ja widzę, nawet taką statystykę przeczytałem kilka dni temu, że tylko 9% sklepów w e-commerce ma dobrą sytuację finansową. I to jest sprawdzone, akurat to mój znajomy, którego poznałem, Marcin Meissner, sprawdził to, a chyba 90% sklepów zamyka się po 120 dniach. To pewnie jest powiązane z tym, że platforma, na której ja jestem, szoper, matką promkę, że tam jest sklep za złotówkę za 25 zł, więc każdy może w to wejść i pewnie te sklepy padają. W większości, bo ktoś miał kaprys, no to już kupię sklep, e-booka za 20 zł i to jakoś pójdzie. Ale to jest smutna statystyka generalnie, bo ludzie myślą, że to jest bardzo łatwo wejść w internet, bo tak wszyscy guru, ja to jak widzę takich tych dropshipperów obiecujących złote góry, albo właśnie te agencje krzyczące, że zwiększymy ci sprzedaż minus 30, minus 40 procent, to mam takie Patrzę to tak z przykrością, bo ja też się nacinałem wiele razy i ci ludzie po prostu potracą jakieś małe pieniądze, które zaoszczędzili sobie na pracach w etacie i to się nie uda. Jak ty się ustoskujesz do moich słów? Czy nie zgodzisz się, czy zgodzisz? Może połowicznie?
Może przytoczę taki case cateringu dietetycznego. Obsługiwaliśmy catering dietetyczny jeden i oni uznali, że to się totalnie nie opłaca, że to, że konwersje są za drogie, że w ogóle są na minusie i tak dalej i tak dalej. No i potem poznałem gościa, który prowadził inny catering dietetyczny, który miał wszystko wyliczone co do produktu. I on tłumaczył mi, jak ten biznes działa. Także ludzie płacą za ten catering dietetyczny. Ty masz jakby nadwyżkę pieniędzy przez pewien czas, ale musisz z tych pieniędzy przygotować dla nich posiłki, przetransportować je, zadbać o to.
Cały biznesplan.
Cały biznesplan. To działa. Patrz. Tak.
I to jest bardzo dobry clue, bo ja uważam, że ostatnio akurat słuchałem bardzo fajnego wywiadu z CEO Jim Sharka. To jest gigant. I oni byli pierwsi w ogóle w influence marketingu. I on powiedział bardzo fajną rzecz, z którą ja się w pełni zgadzam. Ludzie wchodzą w e-commerce, ale nie chcą robić ciężkiej pracy, czyli nie chcą się nauczyć strategii pricingowej, strategii marketingowej, brandingu, nawet połowicznie tego dotknąć. Nie chcą nauczyć się takich kwestii prawnych. Ja uważam, że e-commerce jest, to jest moja subiektywna opinia, ale cholernie ciężki.
To nie jest wcale łatwa praca.
To się wydaje, że jak ktoś na przykład widzi moje instastory, siedzę sobie miesiąc na Bali z komputerkiem, wszystko fajnie, tylko że te trzy lata, które ja poświęciłem każdy dzień na to, żeby to się udało, ja się wywróciłem, miałem problemy, niezliczona ilość porażek. A wszyscy widzą tylko to, co jest fajne na Instagramie i właśnie trochę Ten podcast, chcę żeby on tak wybrzmiał i on też tytuł z buta w marketing jest taki lekko pasywno-agresywny. Tu jest moje zdjęcie kopiącego mnie w stronę obiektywu, żeby trochę powiedzieć jak to wygląda naprawdę, żeby nie kryć tego idealnego życia, bo to wcale tak nie jest. Ja uważam, że e-commerce jest cholernie ciężki.
I też dobry parter, którego znajdziesz, też nie jest wcale łatwe, żeby o to zadbać. I musisz się nauczyć wielu rzeczy jeszcze przed tym, jak masz ten sklep internetowy, moim zdaniem. Jak w ogóle zaczniesz myśleć o tym,
to jest... Że Biblia Biznesu 3.0 na start, ale dodatkowo jakby z każdej z dziedzin biznesu się dotknij przynajmniej tych tematów, bo się możesz wyłożyć na rachunkowości, na przykład tak, jak ja bym się wyłożył, gdybym nie miał brata. Możesz się wyłożyć na kwestie zarządzania nami ludźmi, na przykład, tak jak ty miałeś, że nie, że wyłożyć się, ale, że możesz nie mieć w tym temacie doświadczenia. Że na przykład byłeś headem...
Ale jest to ciężkie, w sensie, wiesz, musisz wiele rzeczy się nauczyć. I to masz nagle wszystko naraz.
Tak. Jesteś overwhelmed. I do tego się nie udaje. I do tego masz konkurencję i gantów, którzy mają budżety razy trzydzieści, razy ty. I co ty możesz zrobić tak naprawdę?
I w e-commerce jeszcze masz zwroty produktów. Ktoś jest niezadowolony. Reklamacje. Konferencja cię poszczepuje.
Nie no, nie otwierajcie sleszy, tak? To ma wybrzmić taki statement. Dobra, a to dlaczego niektóre marki odnoszą sukcesy, a niektóre nie? Jakbyś tak powiedział w dwóch zdaniach. Masz taki statement, no bo ja wymieniłem kilka rzeczy, ale może jest coś, co byś chciał do tego dodać.
bo musisz się trochę tym jarać i musi ci się chcieć. Przepraszam, że tak brutalnie mówię, ale to jest chyba najprostsze z tego, co można wnioskować. Tak samo w każdym biznesie i w każdym jakby podejściu. Jeżeli coś sprawia ci przyjemność, tym się zajmiesz na co dzień, jest super, no i musisz mieć zacięcie, że chce ci się to robić, a nie, wiesz... Musisz po prostu zapierdalać.
Jakby mówiąc, tu możemy przeklinać w tym podcaście raz na jakiś czas. Mam dwa przeklnięcia na podcast. Ale nie, bo ja uważam, że po prostu trzeba zapierdalać. I jakby to jest mega istotne. I ludzie tego nie rozumieją. Oni chcą tu i teraz efektów. Nawet przykład kampanii, tak? Gdzie są konwersje po tygodniu? No ich nie będzie. Jakby nie rozumieją, że chyba algorytm musi się nauczyć. To są takie kwestie dość...
Ale wiesz, też można zapytać, co zrobiłeś, żeby te konwersje były. No bo to, że otworzysz sklep i będziesz mieć produkty, no to to jeszcze jest długa droga.
3% sukcesu. No dobra. to straciłem wątek.
Ale wiesz co, nie odpowiedziałem na jedno pytanie, a wydaje mi się, że jest fajne. Największy fuck up to było wydanie ponad budżet 50 tysięcy.
U, auć.
No, wydaje się to straszne, nie? I pamiętam, że dzwonię do koleżanki, ona się pyta, co tam. Ja mówię, no, wydało się 50 tysięcy za dużo. A mówi Łukasz, to zdejmiemy z telewizji, co to za problem. I to był cały fuck up, więc jak pytasz o dymieniu, to jest właśnie cały dymienie.
Ok. No dobra. Jeszcze dorzucił mi taką jedną rzecz a propos tego i pasji, że musisz się tym jarać. Ja się w tym podpisuję pod tymi dwoma rękami. Ja mam takie słowa, z których zawsze się jakby w przypadku pracy jakiejkolwiek jakby przytacza mi, że w tych pierwszych latach te pieniądze nie mogą być celem, a narzędziem do tego, żeby ci się udało. Chodzi o to, że Jak się fokusujesz i otwierasz e-commerce w 2024 i fokusujesz się, że musisz nabić dużo siana, to to się nie uda. Ty musisz czuć, że to jest twoja pasja, hobby, że robisz to weekendami. Nie chcę wrzucać takiego statementu, że hard work, bo ja jestem raczej wyznania takiego, że smart work, w sensie pracuj dużo właśnie w interwałach, tak jak ty to robisz nawet i ja. Żyjmy sobie fajnie, ale też w tych blokach pracujmy sobie nie siedząc po 12-16 godzin, bo to też łatwo się przepalić. Ja miałem też takie dwa stany depresyjne, że po prostu za bardzo cisnąłem. I to jest potem... jesteś człowiek dętka i nie ma do tego żadnej przyjemności. Więc to takie moje słowa a propos takiego statementu.
Wiesz co, wydaje mi się też, że w biznesie agencyjnym to wygląda bardzo podobnie. Ktoś otwiera agencję albo zostaje freelancerem i postanawia, że będzie obsługiwać inne firmy i będzie nastawiony tylko na zysk, to też będzie to miało bardzo małe szanse na powodzenie. Bo to się po prostu nie uda. Też mi się wydaje, że jak ja bym się skupił tylko na pieniądzach na samym początku, to totalnie by to nie wyszło.
No tak, to też mam takie samo podejście do tego tematu. Myślę, że chyba w tym temacie wszystko powiedzieliśmy. Możemy postawić grubą kreskę i przejść do pytania, którego nie spodziewasz się. Jest związane z moim osobistym pytaniem i z moimi rozkminkami od dawno. Myślę, że to już rok trwa. Więc chciałem też, żeby właśnie w tych podcastach, poza takimi pytaniami, które sobie teraz przeszliśmy, żeby było coś takiego, co już jest troszkę bardziej sprofesjonalizowane i możemy taką dyskusję na ten temat. Więc dla osób, które są bardziej zaawansowane, że tak bym się określił, i możemy sobie wymienić argumentami. Wiesz, Łukasz, ja mam taki problem. Zaczyna się srogo. że wiesz, dużo inwestuję w internecie, w Brent. Kampanie YouTube'owe, influencerzy, social media, jakby dużo jest pchane w ten Brent. Myślę, że na ten moment to jest jakieś 50% budżetu, nawet 60 w niektórych miesiącach, więc naprawdę pod korek. Też to jest taki bufor bezpieczeństwa, że gdyby Brent się wykszaczył, to mogę szybko na Perfo przełożyć, bo mam ten bufor, że Perfo tylko 50% budżetu, zżeranie 90. Bo jak to zazwyczaj wygląda w ogóle, jeśli chodzi o podział budżetu u klientów?
Na Brent i na Perfo? Jest dużo mniej na brand, na pewno.
Procentowo jesteś w stanie coś powiedzieć? To mnie ciekawi osobiście po prostu.
Wiesz co, 10-20% może, ale to też zależy od marki, bo na przykład mieliśmy sklep, który jakby był zbudowany tylko na brandzie, a to, co my robiliśmy, było totalnie tylko dodatkiem. Ale z tych klientów, których ja obsługuję, to jest bardzo ważne, co mówię, bo mamy klientów dosyć mocno performance'owych, więc też to jest takie skażone, ale to 70-80% jest zdawane na perform.
Jak to skalować?
No ciężko, prawda?
No właśnie dlatego ja przerzucam na ten brand, choć wiesz, pierwsze dwa, trzy miesiące przerzucania w brand i zero efektów...
No już na stracie.
Tak, ale po roku, to już jest rok i dwa miesiące, to mam także kost konta google'owego, to się mogę pochwalić, ale co mam się nie pochwalić, 3,5% całego.
Czyli ROAS, krótko mówiąc, tak?
Czyli... Cost of sale. ROAS-u nigdy nie liczyłem, ale ROAS na koncie google'owskim jest 38.
Okej.
Z czego ROAS na brandzie jest 280. A ROAS na kampaniach świadomościowych 7.8, ale to słodki sekret. Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak to nam się udało osiągnąć, napisz w słowo podcast, a coś tam podeszę ci na Instagramie, Oskar Lipiński. Więc ja zauważyłem, że bardzo łatwo jest styl skalować, tylko trzeba przetrzymać ten moment, ale też nie jestem takim super specjalistą w tym, więc jestem ciekawy, Jakie są twoje doświadczenia z tym? Dlaczego ludzie tak mało pchają w brand? Oni chcą tu i teraz wyników?
Tak, tak, tak, po prostu. W sensie liczą się wyniki teraz, liczą się wyniki za miesiąc. Nie liczy się to, co będzie za rok, tylko tu i teraz, żebym przetrwał na przykład bardzo często.
Czyli przetrwanie, czyli to jest po prostu kwestia finansowa też.
Tak, albo po prostu, nie wiem, dyrektor finansowy, który siedzi na karku, jeżeli jesteś większy. W korpo. To też jest niestety ważne. No i też... Jakby obawa, że wydam te pieniądze i je stracę. Musisz mieć zapas tej gotówki, żeby wydać na Brent, żeby móc sobie na to pozwolić.
A masz takie doświadczenia, gdzie ktoś najwięcej pchał w ten Brent? Bo jak sobie rozmawiam ze swoimi znajomymi, czy to pracującymi w agencjach, czy jakimiś specjalistami, to jak oni słyszą, że ja daję 50% na Brent, to mówią, że jesteś szalony. Ja mówię, szalony, ale zobacz wynik.
Mamy jednego klienta, który moglibyśmy wyłączyć całe Perfo, to by się sprzedawało.
Influencer?
No tak.
Influencer, czyli mamy świadomość z influencerki.
No tak zajebisty brand, że po prostu...
No dobra.
Można byłoby nic nie robić, to się będzie sprzedawać.
Dobra, przechodzimy do pytania powiązanego, bo to jest mój problem, o którym chciałem powiedzieć. Zobacz, w przypadku takiego gościa, o którym teraz mówisz, klienta, czy ty wyłączasz, wykluczasz brand z konta za kampanii, czy nie wykluczasz? Bo ja mam taką zagwozdkę od dawna, że tak, ja mam ten ROAS super wysoki, bo nie mam powykluczanego brandu. Nie mam z konta, nie mam z kampanii, bo patrzę na to holistycznie, całościowo, bo wiem, że ten ROAS byłby mega dużo niższy, ale patrzę totalowo, jak te wyniki idą. I zastanawiam się nad tym, czy jest sens wykluczać brand z nawet kampanii performance'owych, no ale wtedy nie będę się wyświetlał obrazkami na górze i może konkurencja się wyświetlać. Jak ty będziesz z tego podszedł?
No ostatnio u jednego klienta wykluczyliśmy cały brent na koncie, no i wyniki poleciały w dół dosyć mocno.
Jak znacząco? To moje osobiste pytanie, bo mi to ciekawi.
Tak, wiesz co, na oko z 50%, spokojnie.
Dlatego się hacykam.
Potem ten brent włączyliśmy jeszcze raz, no to wszystko już rośnie oczywiście, więc wydaje mi się, że to jest bez sensu, żeby ten brent wykluczyć zupełnie, ale myślę, że jest sensem, żeby tym sterować, w sensie, żebyś świadomie przekładał budżet tam, gdzie ten brand może być, albo go może nie być. Czyli jak mówisz, że chcesz mieć obrazki na górze, okej, to możesz uruchomić dwie kampanie, jedną z wykluczonym brandem, a drugą... I testować. No, znaczy może nie testować, ale jakby bardziej podchodzić do tego świadomie. Możesz uruchomić performance maxa, z którego walisz swój brand.
Okej, no też to zbieram się do tego, ale na razie troszkę się boję i też patrzę sobie totalowo na to, że to mogłyby się zrobić perturbacje jakieś, o których widzisz tu 50% spadło, to tak?
Ale możesz uruchomić Performance Maxa tylko na nowych użytkowników. Tak.
I zobaczyć jaki faktycznie ma roz Performance Max.
Tak. I wykluczyć jeszcze z niego swój brand.
I wtedy zobaczcie, jaki faktycznie ma realizm Performance Max. I jeszcze puścić go bez, sam, sam, jako sam catalog, jako starą PLA. Bo właśnie nie wiem, bo te moje Performance Max już mają dwa lata. I nawet nie wiem, czy teraz można jeszcze puścić dalej Performance Maxa bez, sam, jako sama produktówka, czy zasoby muszą się pojawić. W sensie zdjęcia, grafiki.
Takie obejście na gazowniku to się nazywa. Czyli jak szybko przeklikasz, to się uda. Okej, słyszałem o tym case'ie, ciekawe. To, to może się udać. No tak. Ale jakby wykluczanie Brentów myślę, że to nie jest dobry pomysł, żeby to robić, chociaż wydaje się to fajne pod względem budżetowym czasami. Natomiast trochę zabieramy sobie w ten sposób wyniki i trochę dołujemy ten performance całego konta, bo konkursie tam wpadli.
No właśnie. I to jest mała zagwozdka. Czyli słuchajcie, dowiedziałem się tego, że dalej tego nie zrobię, Łukasz tak powiedział, a że Łukaszowi wierzę, to przychodzimy do W ogóle mamy bardzo fajny czas. Mamy 32 minuty. Myślę, że dość merytorycznie lecimy z tematem. Więc jeśli nas słuchacie, a na pewno nas teraz słuchacie, to dajcie w ogóle znać. Napiszcie do mnie na Instagramie lub do Łukasza na LinkedInie. Czy na Instagramie też jesteś, czy nie?
Jestem, ale nieaktywnie.
Niezaktywizowany. A zachęcam. Zachęcam, bo ja jestem od półtora miesiąca bardzo intensywnie i wpadło mi siedem tysięcy followersów i bardzo dużo jakościowych klientów. I ja mam takie przeświadczenie, choć to powiem co powiem, to zaraz marketerzy podłapią, że na LinkedIn jest bardzo gęsto, a tutaj można sobie naprawdę zbudować fajną społeczność i jest łatwiej, bo nie ma w ogóle dobrych... Znaczy powiem szczerze, są trzy, cztery osoby, które dobrze robią Instagrama w Polsce od marketingu, ale nikt nie robi tego tak, jak to się robi w Stanach, więc łatwo jest się tutaj przebić moim zdaniem. Wymaga to czasu.
Nie, nie moje medium.
A, no tak, okej.
Nie przekonam się, w sensie...
Ale ja będę na YouTubie, więc może się tam spotkamy. Ostatnie pięć pytań, szybkie odpowiedzi.
Dobra, postaram się.
Skąd czerpiesz wiedzę e-commerce marketing?
To nie będzie szybkie. Wiesz co, czasami z prezentacji, z wystąpień czyiś, z jakichś case'ów i to nie jest tak, że na przykład śledzisz całą prezentację, każdy slajd, nie, 30 slajdów ktoś ma, nie tak jak 130 albo 200, natomiast ma 30 i dla ciebie ważny jest ten jeden, żeby się dowiedzieć czegoś nowego i to jest super. Ale musisz jakby wysłupać sobie. Znaleźć tą jedną drzazgę w kawałku drewna, które jest dla ciebie fajne i ważne. I możesz się o tym wiele nauczyć. A co to jest? LinkedIn, tak? Coś, o czym już zaczęliśmy mówić, ale czasami tam pojawiają się case'y, ktoś coś wrzuci.
Tak, tam są fajne, fajne pojawiają się materiały z zagranicy. Jest teraz ten modny sposób typu napisz coś tam w komentarzu, wyślemy ci linka. Tylko, że to w ogóle nie działa, bo ja sam chciałem to, ja tak jakby ten sposób robię na Instagramie, to jest jakby aplikacja ManyChat, ale na LinkedInie, to oni nigdy nie wysyłają z automatu, bo nie ma chyba takiego automatu dalej, tylko wysyłają ci po dwóch tygodniach, ale ustawiają w komentarzu, bo już jest tyle komentarzy. Nie wiem, czy to zauważyłeś, ale...
Ja raz spróbowałem i to było wysłane.
Od razu?
Znaczy może za jakiś czas.
Bo on to z palca wysyłał. Z tego, co mi się wydaje, bo szukałem bardzo długo tego automatyzacji. Dlatego ja mam problem z LinkedIn'em taki, że nie jestem w stanie zredystrybuować swoich treści z Instagrama na LinkedIn'a, bo trzeba to przeklikiwać i potem każdemu wysyłać.
Ale wiesz, to pozwala ci budować swój brand, tak? W sensie patrząc z drugiej strony, nie?
Tak, ale ja na przykład się czuję strasznie źle na LinkedIn'ie. Na zasadzie... Nie chcę wbijać kija w orowisko, ale ja się czuję, że tam strasznie jest kij w dupie. W sensie, nie wszyscy, ale na Instagramie jest trochę luźniej zbudować taką naturalną relację z tym drugim człowiekiem. Tam jest bardzo biznesowo. Ja się trochę w tym nie odnajduję za bardzo. Jak wrzucę jakieś nawet przekleństwo, to w ogóle po tym poszedłem ostatnio post viralem przez jedno słowo, co jest ciekawe, bo tam jakby, nie wiem czy nie wypada, Jestem młodszy, jestem krótko w branży, więc mam takie... Wszystkie ledzy, które słuchałem z
Linkedina zaczynają się od Pana.
O właśnie, o tym mówię. Jak jest przekleństwo typu kurwa, to ostatnio zostałem bardzo niemiło zhejtowany, powyzywany, o typ skatych bananów. I trochę się obraziłem na tego LinkedIn'a, bo wiedząc, że na Instagramie to wszystko fajnie rośnie, ale chciałem się po prostu wyżalić tutaj na ławach mojego podcastu, że nie jestem pyskatym bananem i że ten e-commerce faktycznie powstał od zera. Że to nie było tak, że dostałem firmy od rodziców, bo często też się to pojawia, tylko ten e-commerce sprzedało faktycznie 30 torebek miesięcznie, a teraz to jest po kilka tysięcy w danym miesiącu.
Fajne są case'y. Jeżeli ktoś dochodzi do czegoś sam, to zawsze mnie... Sounds great. Tak. Bardzo jarają mnie takie firmy, że na przykład, nie wiem, No, obsługujemy taką jedną firmę, stworzoną totalnie od zera. Teraz po prostu jest to już, no w pewnym sensie może i korpo, ale totalnie od zera. I wiesz, po kawałku sobie dokładali kolejne rzeczy, przychód wzrósł, pracownicy rosli i zaczyna to wyglądać jako, nie wiem, dosyć duża marka w Polsce chociażby, tak? I to jest mega fajne, jeżeli Z
małej rodziny i w minikorpo. No to jest coś, co właśnie ja teraz mam taki mentoring z jedną z marek, swoją drogą najszybciej, najbardziej dynamicznym rosnącym e-commerce'em w Polsce. Nie będę podawał nazwy tutaj. Powiem jeszcze, o co mi chodzi. E-commerce uznawany przez wszystkich za top, off the top. Trzech ostatnich kilku lat. I właśnie uczę od osoby, która tam była dyrektorem operacyjnym, tych wszystkich rzeczy, o których jeszcze ja nie mam pojęcia, a jak myśmy się przypadkowo stali korporacją lekką, no to muszę to wiedzieć.
Pytanie, czy będziesz chciał być korporacją.
Jesteśmy na etapie właśnie rozmyśleń. Nie chcę być korporacją, ale też... Myślę, że jak będę robił ten e-commerce kolejne 3-4 lata, to trochę stracę zajawkę na to, bo już tam nie ma, nie wiadomo jak dużo nowych rzeczy do wdrożenia w naszym przypadku. Więc to są takie moje rozmyślenia. Super szybko odpowiedzieliśmy we dwóch na to pytanie. Myślę, że to się zmieści w jednej minutowej rolce. Przechodzimy do drugiego.
Dobra.
Tu będzie może trochę niegrzecznie, ale co cię najbardziej wkurza w branży e-commerce?
Brak zrozumienia i świadomości chyba. To jest takie dwie rzeczy. No to w sumie to już poruszaliśmy, tak? Że chcesz sprzedać teraz, szybko, już. Bez znaczenia, jak to będzie zrobione. Bardzo często. No i zaczęliśmy rozmawiać o brandingu. Też brak świadomości tego, że ten twój brand jest ważny.
No, że w każdym przypadku będziesz. Jak ktoś sprzedaje, nie wiem, na to...
Pogotowie, samochodowe...
Rury, kible, cokolwiek. Czy tam jest branding potrzebny, czy branding sklepu?
Branding sklepu, tak.
No właśnie.
Ale zobacz, twój przypadek, masz brand jakby swój, osobisty, który przełożył się na brand sklepu.
Tak, to się zgadza.
No i wtedy to się spina, tak? Możesz to zrobić w ten sposób, albo możesz od razu budować brand sklepu, trochę zaciemniając siebie i trochę od tego odchodząc. Dużo jest takich przypadków w Polsce. Brand24, Michał Sadowski.
Tak, personal brand połączony, tak jak w Stanach wszyscy są połączeni, Elon Musk, Space, to ma sens, ale bardziej chodziło mi też o to, że czasami nie warto jest budować, jak jesteś dystrybutorem na przykład, dajmy na to branża budowlana. i nie masz swoich produktów, masz, nie wiem, 15 tysięcy SKU, no to ty nie zbudujesz brandu na zasadzie tych produktów, tylko musisz zbudować brand, ja to zawsze mówię, musisz stać Oponeo albo Xcomem wśród swojej kategorii.
No tak, czyli jakby budujesz już ten social proof, to zaufanie na podstawie tego, że jesteś tym w sklepie.
Że ktoś myśli o oponach i załóżmy kupuje Oponeo, tak? Oczywiście nie mam żadnych współprac z żadnymi z tych marek, po prostu są jakby w przyszłym razu do głowy.
Maciek Lewiński, tak? Tak samo, tak? Myślisz Maciel Kiewiński, myślisz też o Analytics.
Myślisz Google, a myślisz Łukasz Fiszcz.
No bez przesady.
Ale ja tak miałem.
Tak?
Tak, ja tak miałem, bo też byłem na wielu konferencjach sprawnych marketing. No i jeszcze Kacper Dziedzica. Mówię imię?
Karol.
Karol Dziedzica, przepraszam. No widzisz, czyli pomyślałem Łukasz Kwiszczuk, miałem teraz w głowie. Ale masz takich kilka osób w Polsce, tak? Myślisz Storytelling, Paweł Tkaczyk.
No tak, tak, tak, tak.
Nie wiem, co ci jeszcze przychodzi do głowy. Ty znasz mnie wszystkich, więc... Artur Jabłoński, Facebook?
No tak, tak, tak, to jest pierwsze skojarzenie, jak najbardziej. Kurde, i teraz się sami wkupaliśmy.
Mariusz Łodyga, Strategia?
No tak, Strategia Marketingowa, jak najbardziej.
Franek Gorjow, Roskmina. Tak bym to określił. Poznałem Franka.
No ja miałem okazję pracować.
A, no tak. No tak, ja zostawiam z Frankiem na Sylwestrze. Byliśmy razem i we dwójkę piliśmy cały wieczór wodę i nasz Sylwester polegał na tym, że sześć godzin rozkminialiśmy, więc wszyscy się tak patrzyli na nas na ocha.
Nie, spranek jest spoko jakby. Rozstaliśmy się na drodze zawodowej, ale myślę, że jest naprawdę ogarnięty.
Tak, ciekawie myśli.
To też jest ciekawy jakby przypadek, bo ja doszedłem do takiego momentu, że nasze drogi się zaczęły rozchodzić. No i było czas postanowić, tak, czy chcę zostać w Tajgersach, czy też pójść na swoje.
A, bo to było po Tajgersach.
Tak, tak, tak. To było zaraz po Tajgersach. No i wybrałem tą swoją ścieżkę. Ale to też dlatego, że jakby w tajgersach, to nie miało dalej sensu. W sensie, by napięcia narastały, ja bym się wkurwiał, inni też by się wkurwiali.
I można było ponownie podać rękę i dalej być jakby...
No tak, a nie wiesz, o, oni byli bardzo źli i nienawidzę ich.
Nie, to jest właśnie bez sensu. Ja też chcę wstępnie wygłosić, że to nie jest tak, że ja na przykład wyjadę po agencjach na swoim Instagramie, tylko ja jadę po braku transparentności i szczerości, ale też uważam, że dużo błędów popełniają klienci po swojej stronie. Ta wina jest czasami 50-50, czasami 70-30, bo właśnie ten brak świadomości, brak zrozumienia, to to są błędy klientów.
A jeszcze znaleźć dobrego pracownika do agencji, to też wcale nie jest proste.
W tym nigdy nie siedziałem i ciekawi mnie to. Ale wiem, że na przykład, jakby już byłem przy kilku rekrutacjach dyrektorów e-commerce i e-commerce managerów, i ja już wiem, że jakbym ja chciał wyjść z firmy operacyjnie, to będzie cholernie ciężko mi kogoś znaleźć. Już nie mówię nawet o stacjonariach w naszym mieście, ale jest mega ciężko o dobrych, rozkminionych, ogarniętych ludzi. Jest ich mało po prostu.
No, i to już mówisz o takim stanowisku, nie?
No, takim już wyższym, tak.
A znajdź kogoś, kto dobrze ogarnia kampanię i się tym jara i chce pracować, to też wcale nie będzie proste. Nie jest łatwe. No.
Okej. Jakie jest twoje guilty pleasure, wolny dzień od pracy? Co ci tam sprawia taką największą przyjemność?
Takie może głupie, proste rzeczy, tak? Konsola, tak? Spoko, lubię sobie czasami pograć. W co grasz? Teraz w Tsushima kończę.
Cóż to jest?
Ghost of Tsushima. Tam samurajem latasz i tłuczesz mongołów, tak wkrótce mówiąc.
No i myślę, że to będzie początek naszej roli na Instagramie. Tłuczesz mongołów.
Ale ogólnie lubię sobie pograć na konsoli, jak najbardziej. Prace ogrodowe, które jakby relaksują. Szybka jazda samochodem.
Widziałem, stoi tak niewolny samochód pod studiem.
Negatywne, ale jakby staram się po ulicach nie jeździć szybko, bo uważam to za głupotę i totalnie niepotrzebną rzecz, bo można sobie pojeździć po torze albo znaleźć samochód.
No jasne, bezpieczeństwo.
Ale tak jakby typu, że nic specjalnego, naprawdę. Co jeszcze? Może czasami poczytam jakąś książkę. To co?
Czasami. Ja kiedyś czytałem trochę książek, ale teraz użyłem takiej aplikacji Blinkist. Nie wiem, czy kojarzysz?
Nie.
O, to jest super, to możesz sobie to zabrać ode mnie. Blinkist to jest takie coś, że jak chcesz mieć merytoryczną wiedzę z danej tematyki, to pobierasz tą aplikację, ona tam kosztuje trzy stówki za rok i masz wszystkie książki streszczone po angielsku i w piętnaście minut spacerem cykasz i wiesz, co tam się wydarzyło. Typu atomowe nawyki, mogę na nim spędzić kilka wieczorów, ale przesuwajemy z tą wiedzę w piętnaście minut. Jakby najważniejsze pointy, bulety są wypisane.
Staram się nie czytać książek związanych z pracą.
A ja staram się czytać książki inne niż te związane z pracą. Bo jeszcze mi coś nie udało, coś tam zaczynam, ale to nie jest proste. Łukasz, ostatnie pytanie. Jedna rada dla osób zaczynających w e-commerce, marketing. Co byś ludziom poradził, którzy w ogóle, załóżmy, słuchają tego podcastu i myślą o założeniu sklepu, o wejściu, nie wiem, właśnie na jakieś stanowisko może performance'owe.
Wiesz co, ja kiedyś przeczytałem na początku cały support google'owy, dosłownie, praktycznie wszystkie artykuły, żeby w to wejść. To jakby przygotowanie, tak? Poznanie tego świata, spróbowanie wyciągnięcia maksymalnej ilości wiedzy, jaką można, a jest za darmo, jest w internecie. No i druga sprawa, to jakby konsekwencja w tym, co się robi i trzymanie się tego.
Czyli chcesz mi powiedzieć, że nie ma sensu kupować szkoleń? Że wystarczy sprzedać support Google'a? Jak byś do tego podszedł? Bo ty też robisz szkolenia, też robisz chyba jakieś warsztaty, konsultacje. Ja przynajmniej podchodzę do tego tak, że faktycznie cała wiedza jest za darmo w internecie, ale trzeba to przyswoić. To jest bardzo ciężkie. A ja na przykład wybieram taką drogę, że właśnie konsultacje i mentoringi, żeby ktoś mi powiedział, jak to zrobić od punktu A do punktu B w możliwie najkrótszym czasie.
To jest coś niepopularnego na rolkę? Tak, chce coś. Myślę, że ze szkoleń tak naprawdę około 10-20% osób coś wyniesie, co im się przyda.
W pełni się z tym zgadzam. Jest chociaż też statystyka, taka już nie przytoczę dokładnej liczby, że bardzo mały odsetek osób w ogóle otwiera na przykład maila z e-bookiem albo ze szkoleniem. W sensie kupuje to, żeby zaspokoić swój problem, ale potem się nic z tym wielkiego nie dzieje, a ile osób to już wdroży, domniewam, że kilka procent.
Te osoby, które były na przykład u mnie na szkoleniu bardzo często, ja wiem, że totalnie nic z tego nie wyniosłem. Bardzo przykre, ale... Dobrze, że nie mówisz
o mnie, bo byłem.
Ale wiesz, naprawdę, no niestety, ale trzeba mieć to, te zacięcie w sobie, tą konsekwencję, żeby potem coś z tego zacząć robić, no.
I tym miłym akcentem kończymy podcast. Siedem sekund po czasie, ale myślę, że jakoś sobie to wybaczymy. Dziękuję ci bardzo, Łukasz. Czego mogę ci życzyć?
Spokoju. To będzie spoko.
Mam to samo. Jakby ten rok to spokój, brak gonitwy i miłe, spokojne życie w online i offline. Dziękuję ci bardzo.
Dzięki.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







