MUSCAT | Od pomysłu do +20 MLN obrotu, 14 sklepów, +120 pracowników (wskazówki biznesowe co-ownera)

Paweł Porucznik, co-founder of eyewear brand Muscat, built the company from an idea to 20 million złoty revenue, 14 stores, and 120 employees. He discusses hiring people with complementary skills, how therapy and travel fuel creativity, and why founders obsess over growth. Knowledge comes from podcasts like My First Million and books by Alex Hormozi.
Chapters
Byłeś w Forbes'ie 30 under 30.
Mhm.
Jak się poczułeś, jak się dowiedziałeś?
Był pusty loka. Bardzo fajny, w lokalizacji, która nam pasowała idealnie. I chodziliśmy za właścicielami, nie wiem, chyba z pół roku. Ludzie tam byli na jakichś urlopach, gdzieś za granicą, na jakimś wyjeździe. Nie mieli czasu zarobić pieniędzy. Dzisiaj ludzie... Jestem przekonany, że wkładają więcej czasu w research, żeby wybrać dobrą szczoteczkę elektryczną, niż żeby wybrać odpowiedniego dla siebie partnera, partnerkę. Nikt w biznesie nie da ci punktów za styl.
O, ciekawe. Tak, rozwiń to.
Nie jesteśmy może najmądrzejsi, nie jesteśmy najpiękniejsi, nie jesteśmy najszybsi, ale jesteśmy kurewsko wytrwali.
Teraz masz skalę biznesu, klientów, salonów.
Słuchaj, powiem ci. Masz przygotowane... Mam przygotowane dane, wszystko wiem.
Żeby nie być gołosłownym.
Dokładnie. W zeszłym roku zamknęliśmy się
Marki Dan. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii producent. Możesz spodziewać tu szczere i brudne prawdę marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę Ci darmowy 6-dniowy mini kurs o e-commerce. Gratulacje, blisko 20% z was subskrybuje mój
kanał, ale nadal 80% tego nie robi. Więc ciągce chęcić do subskrypcji, kliknij teraz w przycisk subskrybuj, a jeśli cenisz moje wartościowe treści, które dodaję na YouTubie, to będzie takie fajne mikro wsparcie, dołożysz cegiełkę do tego, co otworzę każdego dnia. Przechodzimy do kolejnego odcinka. Może zaczęlibyśmy ten podcast zupełnie inaczej. Dwóch. mężczyzn szukających dwóch wartościowych kobiet. Ogłoszenie matrymonialne nr 1 w podcastie z Buta w Marketing. Jak się do tego ustosunkujesz, Pawle?
Słuchaj, trochę się zaromieniłem. Albo nie.
Nie widać, masz podkład.
Natomiast, natomiast powiem ci, że chciałem się podzielić taką myślą, że dzisiaj ludzie, jestem przekonany, że wkładają więcej czasu w research, żeby wybrać dobrą szczoteczkę elektryczną, niż żeby wybrać odpowiedniego dla siebie partnera, partnerkę.
Ciekawa hipoteza, a może teza.
Hipoteza.
To będzie niewiarygodnie ciekawe zapowiedzenie podcastu nowego z Buta w Marketing. Tego się na pewno nie spodziewaliście, ale chcieliśmy sobie dać małe ogłoszenie. Zaczynajmy rozmowę. Cześć. Witajcie w kolejnym odcinku podcastu z Buta w Marketing. Ostatnio zacząłem zapraszać do moich nowych odcinków coraz większą ilość swoich kolegów i znajomych i widzę, że to ma też dodatkową wartość, ponieważ ta rozmowa jest na trochę innym poziomie, bo się już z nami możemy zadać sobie bardziej dogłębne i szczegółowe pytania. Dzisiaj postanowiłem zaprosić Pawła.
Siemanko.
Siemanko.
Z jakiej firmy?
Powiedz coś więcej o sobie.
Dobra, Paweł, Paweł Porucznik, muskat, okulary.
Pamiętam jak pierwszy raz zwróciłem uwagę na waszą firmę, to było dosłownie może z 5-6 lat temu. Dość mocno i prężnie działaliście w social mediach.
Głównym partnerem podcastu jest Marka Duck, który jesteś współwłaścicielem oraz dyrektorem e-commerce. Torebki skórzane szyte od 30 lat w Lublinie. Bardzo się cieszę na to, że znalazłem partnerów strategicznych, z których usług na co dzień korzystam. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako Marka Duck. Sam B.A.I. Platforma Smart Marketing Automation, z której również korzystam. Autopay, niezawodne płatności online dla sklepów internetowych oraz innych biznesów online. Nowoczesne usługi dla flot oraz błyskawiczne do ładowywania telefonów. Zaufane.pl to integralne rozwiązanie do pozyskiwania opinii o sklepie i opinii produktowych, które pomaga e-commerce'om w budowaniu solidnej reputacji poprzez skuteczny marketing opinii. Dzięki wykorzystaniu tej technologii pozyskiwanie, zarządzanie oraz prezentowanie recenzji staje się łatwe i efektywne. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. Nie przedłużając, zapraszam Cię do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl oraz zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść praktycznych informacji e-commerce oraz marketing.
Jakie były Wasze w ogóle początki?
Zaczęliśmy od tego, że prowadziliśmy markę drewnianych okularów.
Coś kojarzę, to się wyświetlało w internecie dość często.
Wiesz co? Nie wiem.
Był taki trend w ogóle.
Tak, to był trend. Także w okolicach 2013 roku odpaliliśmy markę Westwood. To były drewniane okulary. No i tam uczyliśmy się, jak działa branża optyczna i tak dalej, i tak dalej. I zauważyliśmy pewną rzecz, że optycy, którym sprzedawaliśmy nasze okulary, mieliśmy dystrybucję w około 50 punktach w Polsce. No i ci optycy, oni wystawiali te okulary, powiedzmy, prawie dwa razy drożej, niż my byśmy chcieli je sprzedać do klienta. Ponieważ musieli mieć po prostu miejsce na swoją marżę. No i wtedy po dwóch latach działania na tym rynku, to bardzo niszowy produkt ogólnie, drewniane okulary. Po dwóch latach działania na rynku stwierdziliśmy, że chcemy wyjść szeroko, ale też do klienta. Że nie potrzebujemy tego salonu optycznego, żeby sprzedawać okulary. No i stąd zrodził się pomysł na Muscat, czyli na taką brand, markę okularów, którą będziemy dystrybuować szeroko. I tak wtedy zaczęliśmy szukać pomysłów na model biznesowy itd. I tak powstał Muscat w 2015 roku.
Udało wam się zbudować dość rozpoznawalny brand, który się w ogóle kojarzy tak przyjemnie i pozytywnie. Mam taki fajny feeling wobec niego. Ale od czego w ogóle zaczęliście na tym początku? Czy działaliście bootstrapowo, czy może byliecie inwestorzy? Gdzie jakby pozyskiwaliście tą wiedzę? Bo największym problemem zawsze na samym starcie jest to i ludzie są bardzo tym zainteresowani, którzy słuchają moich podcastów. Jakie były te pierwsze kroki?
Pierwsze kroki. To, co wiedzieliśmy na pewno, to, że chcemy robić jakiś biznes. Ja i mój wspólnik Dawid w Inter. Poznaliśmy się lepiej na... Razem studiowaliśmy na SGH-u. Poznaliśmy się lepiej na wymianie studenckie na Tajwanie.
Czyli wiedza.
Czyli wiedza? Wiedza ze studiów? Nie. Bardziej po prostu, że ja od zawsze, jak od dzieciaka, chciałem być albo detektywem, albo biznesmenem. No i wybrałem to drugie. Dawid też chciał robić biznes, no i gdzieś tam próbowaliśmy różnych rzeczy. W końcu wydarzyły się te drewniane okulary i później wydarzył się muskat. I pytasz, jak zaczynaliśmy? Mieliśmy pomysł, popatrzyliśmy na różne modele biznesowe, zdecydowaliśmy się na ten model direct to consumer i szukaliśmy jakiejś kasy na start.
No tak, to jest zawsze... Tak.
No i oczywiście wujek Google. Zaczęliśmy googlować. Okazało się, że jest taki program 3.1. To są takie fundusze inwestycyjne. To były takie fundusze inwestycyjne, które tam dostawały kasę między innymi z Unii Europejskiej przez PARP. No i Dawid znalazł listę tych funduszy i po prostu były jakieś cold call'e. Dawid bardziej robił te cold call'e do tych funduszy i okazało się, że większość z nich już ma wydane te wszystkie pieniądze. My znaleźliśmy taki, który nie miał wydanych jeszcze pieniędzy. No i dostaliśmy 200 tysięcy euro na start na tak zwaną kartkę papieru. Czy na powerpointa, jak kto woli. No i tak.
Fajnie, czyli byliście po MISPowi i użyliście po prostu Google'a w pierwszym etapie. A ten pomysł na te okulary drewniane, jak on się zrodził? Bo to jest dość taki specyficzny produkt.
To jest specyficzny produkt.
Jakoś analizowaliście, czy to był taki, a dobra, robimy.
Nie, nie, nie, ogólnie, ogólnie na samym początku naszej kariery tam nie było za dużo kalkulacji. Po prostu był pomysł, robimy to, wchodzi, kontynuujemy. Pomysł na te drewniane okulary zrodził się stąd, że na Tajwanie kupiłem sobie takie oprawki, które były plastikowe, ale imitowały drewno. I później jak wróciłem do Polski, to wszyscy się pytali o te oprawki. Że drewniane okulary, co to jest, bla bla. Któregoś dnia po prostu Dawid powiedział, słuchaj, zróbmy fizyczny produkt. Ty masz te okulary. Wszyscy się pytają o takie okulary. Zróbmy drewniane okulary.
I? I poszło.
I poszło.
Ile lat już ta podróż trwa z okularami?
Wiesz co, no w przyszłym roku będzie 10 lat.
Jubileusz.
Nie, w sumie z okularami. No to z okularami to będzie 12 lat. Czyli 11 lat teraz, w przyszłym roku 12.
To długo. To powiedz mi, po tych 12 latach, jaka jest w ogóle teraz wasza skala biznesu, klientów, salonów?
Słuchaj, powiem ci. Masz przygotowane... Mam przygotowane dane, wszystko wiem.
Żeby nie być gołosłownym.
Dokładnie. W zeszłym roku zamknęliśmy się na 23,5 miliona przychodów. W tym roku celujemy w około 27. Mamy 13 salonów, z czego 12 w Polsce, jeden w czeskiej Pradze i za jakieś dwa tygodnie otwieramy kolejny salon, także będzie ich już 14. Zatrudniamy około 120 osób. No i rocznie możemy wykonać około 40 tysięcy badań z roku. I na umówione badania przychodzi około 90% klientów, więc to wszystko wygląda naprawdę fajnie.
Solidnie.
Yes.
A jak zaczynałeś w tym biznesie na starcie, już trochę wrócę do tych początków, to miałeś jakieś obawy? Czy coś się pojawiało swojego, że coś może nie wyjść?
Wiesz co? Czy miałem obawy? Nie za bardzo, szliśmy na żywioł. Oczywiście, jeżeli sobie tak przypomnę, był taki moment, kiedy dostaliśmy inwestycje, zamówiliśmy towar, zrobiliśmy stronę internetową, odpaliliśmy sprzedaż. No i ta sprzedaż bardzo, bardzo, bardzo powoli się budowała. Więc był taki moment po kilku miesiącach, że po prostu się skończył nam taki runway i to był taki trudny moment, gdzie zastanawialiśmy się, czy damy radę, czy to przetrwa i tak dalej, i tak dalej.
Czy to się sprzeda, ten stok?
Powiedzmy, no. Ale poza tym to nie było tam, tak jak mówię, tam nie było za dużo kalkulacji, po prostu całym sercem, całym sobą weszliśmy w to i tak.
To trochę taka podobna historia jak u mnie, że też na początku nie było tej super strategii kalkulacji, tylko po prostu szło się tak, w pełni się w to wchodziło. Zastanawiam się sami, czy to była dobra strategia, bo z jednej strony no nie kalkulowałeś. Teraz z perspektywy czasu, nie wiem jak ty masz, ale już posiadając jakieś biznesowe doświadczenie, no to nie wyobrażam sobie już takiego drugiego wejścia na hura. I w ogóle mam takie też przeświadczenie, że jest trochę ciężej zbudować markę, nawet jak my budowaliśmy ją 4 lata temu, a versus wy budowaliście i tego chciałem przejść, bo wczoraj akurat poruszyłeś ten temat. Gdy byliśmy na Sanansie saunowym, że spytałem cię, jak w ogóle wam się udało zbudować ten brand? No bo jest brand rozpoznawalny, tak? Duża jest świadomość waszej marki. Nie wiem, czy robiliście jakieś badania, ale...
Nie my, ale były badania. Rzeczywiście jest dużo świadomości w offline.
No i pytanie, które się od razu otwiera na starcie, no to jest, jak budowaliście tą świadomość? Ty powiedziałeś taką wczoraj rzecz, że jak startowały kampanie facebookowe, to wy tam po prostu ładowaliście. I to był taki dobry moment, timing mieliście dobry.
Myślę, że tak, no wiadomo, wiesz, na początku Platformy... czy tam, nie pamiętam w sumie, kiedy, kiedy się zaczęły reklamy na Facebooku, natomiast no na pewno 10 lat temu było pewnie dużo łatwiej na tym Facebooku, więc, więc my, żeśmy się stimowali z fajną agencją wtedy i wydawaliśmy całkiem sporo, jak na tamte czasy, tak około 100 tysięcy złotych miesięcznie. Jeżeli dobrze pamiętam, no i rzeczywiście wyskakiwaliśmy z lodówki, wyświetlaliśmy się ludziom po 7-9 razy, Także ta świadomość była duża w naszej grupie docelowej.
A influencerów używaliście w tamtych czasach też?
Na pewno były jakieś współprace, ale nigdy nasz marketing nie był taki influencer heavy.
Bardziej były to budżety reklamowe.
Bardziej tak. Ale oczywiście cały czas, jakby cały czas nieustannie robimy współpracę z influencerami.
Cały czas, jakby są w waszym... Cały czas, oczywiście. Zastanawiam się, taki wątek, bo dużo osób zaczyna teraz, prawda? I ja mając takie doświadczenie budowania brandu, ty mając takie doświadczenie budowania brandu, zastanawiam się, co teraz może w ogóle zadziałać, bo jest to niezwykle ciężkie, bo tych... Te reklamy na Facebook są już przepełnione. Już nie da się tak wyskakiwać jak kiedyś. Jakby jest dużo konkurentów, którzy chcą się reklamować. Influencerzy też trochę tracą na wiarygodność. Dobrze wiecie, o co mi chodzi. Możesz uzupełnić to słowo za mnie.
Wiarygodność.
Mamy to. I my ostatnio fajny temat też poruszyliśmy, a propos współpracy marek między sobą. I myślę, że to może być też takie inspirujące naszych słuchaczy, że zwróćcie uwagę na taką rzecz, że jest duża część marek, która już jakichś klientów ma. Wy także macie jakichś klientów w mniejszej lub większej ilości, w zależności od jakby wielkości tej marki i możecie się crossować z markami. I to jest, czasami to jest lepsze nawet, bo ta marka już ma jakichś klientów w tej target-grupie, a influencer nie zawsze ma tych ludzi, którzy chcą tu i teraz jakby kupić albo są zainteresowani, więc to jest też taki nur, który w Polsce jest niewykorzystany, nie? Wy próbowaliście nawet takie chyba akcje robić.
Tak, tak, no. Już ładne parę lat temu mieliśmy współpracę z Paprawskiej-Brzezowskiej, ale myślę, że jak najbardziej to jest, to jest, to jest ciekawy To jest ciekawy kierunek, ta współpraca.
Może my nawet coś zrobimy.
Myślę, że bardzo warto.
Chciałem się trochę zagłębić też w USP waszej marki, bo to jest coś, co musi zawsze wychodzić w przypadku strategii marek. Marki nie mają tego USP często, więc jakbyś mógł powiedzieć, jak to u was wyglądało? Jakie byłyby wasze założenia?
No przede wszystkim ta marka powstała z takiej, z zauważenia takiej powiedzmy niesprawiedliwości.
Problemu.
Problemu.
Problem jest zawsze kluczowy.
Tak, więc tym problemem było to, że po prostu okulary są drogie. Że są za drogie niż mogłyby być. Więc to zauważyliśmy prowadząc tą markę drewnianych okularów przez dwa lata i sprzedając ją w takiej tradycyjnym modelu dystrybucji. I zauważyliśmy, że totalnie moglibyśmy to zrobić, totalnie moglibyśmy to zrobić, sprzedać te okulary po prostu taniej, bezpośrednio do klienta.
Bez dystrybucji.
Bez... Z pominięciem przynajmniej jakiegoś modelu. Tak, z pominięciem jakichś pośredników. Więc naszym USP było bycie takim rebeliantem.
Fajne słowa.
Tak, byliśmy takim rebeliantem, gdzieś tam szliśmy pod prąd i to była jedna strona tego USP. Druga część to był sam brand, czyli kiedy masz sieciówki, nie będę wymieniał nazw, bo już raz dostałem karę za to, także... Sieciówki XYZ. Tak, sieciówki XYZ, które sprzedają paździerz, gdzie masz tylko popularną markę okularów kojarzących się z awiacją, więc... Więc po prostu jakby, wiesz, jest bardzo taki hermetyczny rynek, czy bardzo taki zdominowany przez dużych graczy i wszędzie jest to samo. Niespecjalnie masz dostęp do czegoś innego i my właśnie chcieliśmy dać klientom taką możliwość wyboru, że nie musisz iść do tej sieciówki, nie musisz być jak wszyscy. Możesz kupić polski, fajny brand, który dostarcza ci też modne kształty i też w niższej cenie. I kolejną składową naszego USP było to, że dzięki temu, że oferujemy okulary bezpośrednio do klienta, przerzucając na klienta oszczędności, zapraszamy nasze, szczególnie nasze klientki, klientów do tego, żeby bawili się tymi okularami, żeby bawili się modą. że nie muszą mieć jednej pary okularów, którą zajadą już na śmierć, tylko mogą mieć dwie, trzy, a może nawet więcej, w zależności od okazji, tak? Mogą mieć jedne okulary do pracy, jedne po pracy, czy jakieś wieczorowe, coś na siłownię.
Zmieniać swój wizerunek.
Dokładnie.
Bo cena jest bardziej atrakcyjna. No i sam salon wasz jest taki, no, powiedziałbym, bardziej designerski versus Dokładnie, to
też chcieliśmy taki user experience.
Ja to odczuwam nawet, nie będąc w tym salonie, ja tylko przez, macie też salon w Lublinie i tam, pamiętam jak powstał to, tak sobie przeglądałem, mówię, fajnie to, możesz wejść.
Na pewno się nikt tam nie ugryzie.
Jest taka szansa.
Tak, no tak jak mówisz, te salony to też była jakaś tam przemyślana decyzja, chcieliśmy żeby one wyglądały po prostu inaczej, żeby się nie kojarzyły z takim typowym optykiem, bo chcieliśmy odejść od tego, od dziadów z wąsem. I właśnie sieciówek, tych ludzi w białych kitlach, pseudo-medyczny vibe. Chciałbym podkreślić, że u nas aspekt medyczny jest na najwyższym poziomie, jakby to jest dla nas standard, baseline, ale dodajemy jeszcze ten ten aspekt modowy.
Wizualny.
Dokładnie.
I content, który tworzycie też w socialach jest taki ładny. Tak samo jak tak ma ładny content. Po prostu trzeba robić ładne rzeczy, bo one przykuwają uwagę.
Dokładnie.
I w tej branży, no bo to jest też branża modowa. Ja chciałem, żebyście zwracali uwagę na to, że naprawdę obraz i każdy poszczególny element w kontencie takim wizualnym jest niezwykle istotny, bo to daje nam odbiór marki jakby ludzie nas postrzegają. Kim oni by się chcieli stać zakładając te okulary, więc To na pewno, żeby
pilnować gdzieś tam tego, jeżeli masz ten pomysł na markę, to tutaj wracając do, nie wiem, dwa pytania wcześniej, jak budować markę, no to też na pewno, na pewno to jest ważne, żeby dbać o ten wizerunek, żeby był przede wszystkim spójny, że masz jakiś pomysł, chcesz do kogoś dotrzeć i żeby to wszystko było spójne, żeby się nie zmieniać wizerunku co miesiąc.
Tak, nie robi się rebrandingów. No dobra, ta historia trwa 12 lat. Kupa czasu. Jakie były kamienie milowe?
Mogę ci powiedzieć, jakie były kamienie milowe w Muskacie, no bo cała ta historia, powiedzmy, że ten, ten, ten Westwood.
Tak, albo kamienie milowe, albo takie zwroty, że o kurde, w sensie... Tak, tak. W sensie takiego super wartościowego.
Na pewno początek, te plastikowe okulary z tajwanu, które imitowały drewno, później Westwood, później nauczyliśmy się tego, zrozumieliśmy, że to jest nisza i że tego produktu nie ma aż tylu klientów chętnych. Później odpaliliśmy Muscat w takim modelu, gdzie była sprzedaż online. I oferowaliśmy też domową przemierzalnię, czyli wysyłaliśmy...
To nawet mi zabrzmiało w głowie, jak były te reklamy. To się często pojawiało. To był fajny pomysł.
Tak. No i chcieliśmy sprzedawać te okulary przez internet. My głównie sprzedajemy okulary korekcyjne. To też warto podkreślić. Mamy również w ofercie przycisk słoneczny, mamy okulary do komputera. W zasadzie znajdziecie tam wszystko. Natomiast jakby naszym core biznesu są te okulary korekcyjne. Sprzedawaliśmy je online, później otworzyliśmy nasze biuro, ludzie po prostu zaczęli nam wysyłać wiadomości, klienci. Hej, jestem w okolicy, czy mogę wpaść? No więc po godzinach zaczęliśmy przyjmować tych klientów. I takim pierwszym kamieniem milowym było to, że zdecydowaliśmy się na wynajęcie biura w centrum. I założenie było takie, że wynajmujemy mieszkanie i w jednym z pokoi robimy showroom. No i tak też się stało.
Niskobudżetowe działania na start.
Tak, tak. Wynajęliśmy mieszkanie na Chorzej, w Stuletniej Kamienicy. Co? Tak się uśmiechnąłem, bo przypomniało mi się, że chcieliśmy dać jakiś, powiedzmy, nazwijmy to, nie wiem, szyld czy taką tabliczkę przy domofonie, że w ogóle się tam znajdujemy i wyobraź sobie, że administracji zajęło to tak długo, przemielenie tego tematu, że zdążyliśmy się wyprowadzić stamtąd. To jakieś głupoty. W każdym razie, to było na chorzej, na drugim piętrze. Okazało się, że ludzie się ustawiają w kolejce na schodach. Starsza pani tam zawsze się taka awanturowała, że nie może przejść. Przepraszam tą starszą panią. W każdym razie tak. No i to się okazało, że to jest hit, że ludzie przyjeżdżają. Nawet czasami ludzie jak byli po prostu w Warszawie z innych miast w Polsce, to też wpadali do nas do showroomu, żeby zobaczyć te okulary. No i zobaczyliśmy, że jest na to popyt. Przenieśliśmy się do większego biura, zrobiliśmy większy showroom. Cały czas w biurze. To był ten kamień milowy. Kolejnym było to, że kiedyś dostałem telefon czy maila z Poznanii. To jest takie centrum handlowe w Poznaniu. Wtedy się dopiero otwierali i chcieli na otwarcie mieć wszystkie lokale wynajęte w centrum handlowym. Więc zaproponowali fajnym polskim markom możliwość takiego pop-upu. No i to było, powiedzmy, że ten lokal był w miarę wykończony. Był w takim stanie, podłoga pomalowana na białościany, trzeba tylko wstawić meble. Kwota za wynajęcie tego pop-upu była bardzo niska, więc stwierdziliśmy, okej, jakby co jeszcze musiałoby się wydarzyć, żebyśmy otworzyli sklep w centrum handlowym.
Już nie ma lepszego.
Nie ma, nie ma, nie ma co wymyślać. Dobra, wjeżdżamy w to, więc zaprojektowaliśmy takie meble, które mogliśmy stamtąd wynieść. No i tak też się stało. Odpaliliśmy ten sklep, sklep okazał się hitem i zaczęliśmy naszą ekspansję. Wtedy zaczęliśmy otwierać sklepy w całej Polsce.
Który to był rok?
Nie pamiętam, mówiąc szczerze.
Ale to, co mi się podoba, to trochę w takiej strukturze MVP, czyli na początku biuro, mały showroom, potem biuro, większy showroom, potem jakiś tam pop-up store. I to jest coś, na co ja uczulam często osoby działające w e-commerce fashion, żebyście nie szli od razu, nie otwierali sklepu na przykład na ulicy Mokotowskiej w Warszawie, bo jest dużo takich mark, który otwiera markę i od razu sklep, nie? Bo zawsze chciałem mieć sklep.
Tak, to też trzeba wybrać miejsce. Na Mokotowskiej jest mały ruch.
Tak, to jest przykład Mokotowski, ale... Trzeba sobie tak krok po kroku te działania, żeby nie spełniać swoich ambicji, bo często ludzie mają ambicje. Chciałem mieć sklep. I to jest bardzo często, na przykład u kobiet, które prowadzą marki fashion, zauważyłem, że po prostu one się nie do końca nawet wiedzą, jaki jest system rzeczeniowy, nie wiedzą jak finanse działają w ich marce, a one chcą mieć sklep.
A ja nigdy nie miałem ambicji, żeby zostać sklepikarzem, ale...
Ale tak się potoczyły twoje losy.
Tak się potoczyły moje losy, no. Jak najbardziej, ta filozofia Lean, Lean Startup.
Jakaś książka do polecenia?
Lean Startup.
Musiałem to podbić, że to jest książka.
Jasne. Lean Startup, filozofia, także to było nam zawsze bardzo bliskie, więc do dzisiaj staramy się leanowo działać.
Pięknie wygląda ta historia startupowo, ale na pewno były też momenty kryzysowe. Jaki był taki najgorszy moment w Muskacie? Jak sobie z nim poradziłeś?
Było dużo, było dużo momentów kryzysowych. Oczywiście ups and downs jak to w życiu, natomiast W zasadzie taki najgorszy czas wydarzył się niedawno. Wszyscy oczywiście zapomnieliśmy już o pewnej grypie, która gdzieś tam hulała w 2020. W zasadzie ten pierwszy lockdown spędziłem może 200-300 metrów stąd. Także miło ten czas wspominam. W każdym razie tak, to ta grypa i później niestety wojna, więc to była taka kumulacja. Oprócz tego to były czynniki zewnętrzne, a my nastawiliśmy się na ekspansję.
Z granicy.
Nie, po prostu na ekspansję ogólnie w Polsce krajową i zaczęliśmy się szykować do tej ekspansji. Stwierdziliśmy trochę właśnie nielinowo, że na zasadzie to nie będą spalone mosty, ale inaczej, na zasadzie takiej inwestycji. Jedna z takich nazwijmy to technik motywacyjnych to jest inwestycja. Jeżeli powiedzmy, nie wiem, chcesz zmienić swoją sylwetkę i zainwestujesz jakieś znaczące dla ciebie pieniądze, na przykład w pakiet treningów z trenerem, to chętniej będziesz, jest większe prawdopodobieństwo, że będziesz tam chodził. Więc my też zainwestowaliśmy, przygotowaliśmy się do tego wzrostu, którego się spodziewaliśmy. Wzięliśmy większe biuro, mieliśmy więcej ludzi, poczyniliśmy jakieś tam przygotowania. No i klops. Jakby wszystko 2019 rok, gospodarka była mega wygrzana. Ja pamiętam jak dziś, jakby miałem takie bardzo, bardzo silne przeczucie, że coś się stanie. Oczywiście nie wiedziałem, że to będzie to. Myślałem, że to będzie bardziej jakiś kryzys finansowy. Natomiast, natomiast pamiętam jak dziś, że w Bydgoszczy chodziliśmy, był pusty lokal. Bardzo fajny w lokalizacji, która nam pasowała idealnie. I chodziliśmy za właścicielami. nie wiem, chyba z pół roku. Ludzie tam byli na jakichś urlopach, gdzieś za granicą, na jakimś wyjeździe, nie mieli czasu zarobić pieniędzy. I wtedy już wiedziałem, albo pracownicy, którzy się zwalniali przez SMS-a, także wtedy już wiedziałem, że to idzie w złym kierunku. W sensie to, czyli gospodarka. To rynek, nazwijmy to rynek, bo to chodzi o psychologię ludzką, tak? Że po prostu ludzie już z bąbelki uderzyły do głowy i... Tak, więc wracając. Przygotowaliśmy się na mocny wzrost, poczuliliśmy inwestycje, przyszła ta grypa, to nam oczywiście ucięło przychód i później gdzieś tam podjęliśmy też kilka jakichś, powiedzmy, no podjęliśmy jakieś tam też złe decyzje, wydawaliśmy za dużo pieniędzy i później przyszła wojna i też było kolejne tąpnięcie. No i tutaj to już była trudna, naprawdę trudna sytuacja.
No i jak z tym poradziłeś?
Poradziliście. Poradziliśmy sobie, tak. To był naprawdę wysiłek całej drużyny. Też powiem Ci, że jakby na pokładzie był duży exodus. I na pokładzie zostali najtwardsi gracze. Tacy ludzie, naprawdę, wiesz, zostaliśmy w okopach z najtwardszymi skurwysynami. Tak to muszę rzec. Po prostu naprawdę szacunek, duży love dla was. Naprawdę zostali najtwardsi, no i dzięki wysiłkowi tych ludzi. Naszej drużyny udało się nam odbić. Powiem ci tak, dwie rzeczy. Taka psychologiczna, że gdzieś tam po prostu wszedłem w tą porażkę. Zacząłem sobie to wizualizować. Mój terapeuta, mój taki przewodnik dał mi taką technikę. Powiedział, wyobraź sobie najgorszy scenariusz. I zacząłem sobie wyobrażać ten najgorszy scenariusz.
I być w nim.
I być w nim. Po prostu być w nim i jakby starałem się to przeżyć. Gdzieś tam w swojej głowie, tak? Leżąc sobie na materacu, przeżyć ten najgorszy scenariusz.
Paraliż?
Paraliż?
Paraliżowało Cię to, czy jak się czułeś wtedy? Jak sobie to wyobrażałeś?
Nie, nie, absolutnie, nie, nie, żaden paraliż. Miałem jakiś taki głęboki smutek, wiesz, poczucie takiej przegranej. Myślałem, że mój cały świat się zawali, ale dzięki temu, że przerobiłem to na sucho, to po prostu zauważyłem, czy zrozumiałem, czy poczułem to, że świat się nie zawali, że cokolwiek się wydarzy, będzie okej.
I jakoś się to potoczy.
Tak, zawsze mogę wyjechać do Tajlandii i wynajmować supy na plaży.
Fajna. Fajna.
Robić cokolwiek. Wiesz, jest tyle rzeczy, które mogę zrobić. Też poznałem, na Cyprze na przykład poznałem takiego bardzo inspirującego gościa, który tam, nie wiem, bankrutował 3-4 razy i zdołał się mega odbudować, więc jest dużo historii. Jakby wiedziałem, że będzie okej. Wiedziałem, że mam dobry kontakt z rodziną. Wiedziałem, że mam przyjaciół, którzy są przy mnie, miałem to wsparcie, wiedziałem, że jakby, wiesz, cokolwiek się wydarzy, będzie okej, więc to mi dało duży luz psychicznie, czyli nie działałem z takiego miejsca, wiesz, stresu, strachu, ucieczki przed czymś, tylko przyjąłem to pomimo, że się boję, pomimo, że przeżywam ogromny stres, mogę działać. Na zasadzie nic innego nie mogę zrobić w tym momencie. Mogę tylko dać siebie to 100%, które mam teraz dostępne i zrobić to. Wiesz, na zasadzie jesteś przed tym wyzwaniem, już jesteś w tym miejscu. Po prostu mogę to zrobić. Więc to psychicznie bardzo dużo mi dało. No i oprócz tego Z zarządem, z chłopakami zrobiliśmy taką burzę mózgów. i wymyśliliśmy około, nie wiem, nie pamiętam ile tam było, powiedzmy 87, 87 rzeczy, które możemy zrobić, żeby, żeby odwrócić sytuację. Ja przeczytałem też taką książkę, ona się nazywa Turnaround Artistry, nie pamiętam autora, ale to jest taki, bardzo niszowa książka.
Można wygooglować.
Można wygooglować, bardzo fajna, polecam, nawet, nawet jak ktoś mocno poszuka, to można znaleźć darmowe materiały. Natomiast po prostu zrobiliśmy tą listę tych pomysłów, Później gdzieś tam je spriorytetyzowaliśmy, w które bardziej wierzymy, podzieliliśmy się tymi zadaniami i po prostu zaliliśmy się tylko tym.
Jazda do przodu.
Jazda do przodu. Zrobiliśmy tylko to, nie dorzucaliśmy nowych rzeczy. Zamknęliśmy się na takie FOMO, na takie, wiesz, o może tego spróbujemy, może tamto. Nie, był zapięty plan. Robimy ten plan, spotykamy się za kwartał i patrzymy, co się udało, co się nie udało.
Fajne, bardzo fajna decyzja.
Tak, tak, te konsekwentne działania sprawiły, że jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Mamy, cały czas budujemy stabilną ebidę. Jesteśmy silni.
Idziecie do przodu po swoje.
Idziemy do przodu po swoje, zajebiście. Super.
Bardzo fajnie, taki trochę bardziej smutny wątek. Zakończyłeś pozytywnie.
Oczywiście, że tak. Jakby to jest też część życia, nie?
Tak. To też jest ważne, bo często wybrzmiewa taka narracja, że patrzymy na taką markę Muscat, taką markę Duck, załóżmy, taką markę XYZ. Dużo przychodzi tutaj właścicieli sklepów, brandów i wydaje nam się, jest taki feeling na Instagramie, patrząc na te piękne zdjęcia, na ten piękny content, że to jest takie lukrowe i fajne. Ale ja, bądź co bądź, rozmawiając naprawdę z dużą ilością właścicieli sklepów, właścicieli brandów, wszyscy mają to samo. że nie jest takie w ogóle piękne i kolorowe, tylko tam jest dużo takiego też smutku, takich emocji, które są mniej pozytywne. I fajnie, że na podcastie można o tym powiedzieć, bo uważam, że to daje taką otwartość do ludzi, którzy zaczynają i którym jest ciężej. I bądź co bądź, ja uważam, że naprawdę jest ciężej, bo mamy ten 2024. Już nie ma takiej łatwości zbudowaniu brandu influence marketingiem, czy nawet socialami, jak wy to robiliście. Jest ciężej. I na pewno takie rozmowy są dla nich że jesteśmy razem w ekipie. Trzymamy się.
Tak.
Oddzielamy grubą kreską troszkę ten temat mniej pozytywny i teraz pytanie do ciebie bardziej pozytywne. Byłeś w Forbesie 30 under 30. Jak się poczułeś, jak się dowiedziałeś?
Słuchaj, no powiem ci, że to było bardzo To było bardzo przyjemne doświadczenie, poczułem się taki zauważony, doceniony, więc to na pewno było fajne, taki przyjemny ego boost. Czy coś więcej za tym szło? Raczej nie. Nie jestem jakimś wielkim fanem tego rankingu, mówiąc szczerze, ale to jest Z drugiej strony, fajne docenienie młodych przedsiębiorców. Także jak najbardziej.
Fajne docenienie tego pierwszego pomysłu, czyli zakupu tych okularów w Tajwanie.
Tak.
I potem...
Nie, to było bardzo miłe. Gdzieś tam później, gdzieś my się wycofali gdzieś tam z mediów, a jednak myślę, wydaje, że, czy uważam, że po prostu warto utrzymywać taką obecność.
obecność w mediach i takie wsparcie dla młodych, wsparcie też dla innych przedsiębiorców. No i a propos wsparcia, mówiąc o tym temacie, Pawle, jaką byś dał jedną, a może więcej, rad takim osobom zaczynającym z perspektywy tego swojego dwunastoletniego doświadczenia biznesowo, brandowo, marketingowo, okularowego?
Powiem Ci, że jest kilka wątków, które mógłbym tutaj położyć.
Podbijajmy piłeczka, podeskutujmy na ten temat.
Dobra, dobra. Na pewno, jeżeli masz 20 lat, tak jak my, zaczynaliśmy... Myślałem, że tak jak my mamy. Nie, nie, nie. Możemy mieć, możemy mieć, czemu nie. W każdym razie, kiedy ja i Dawid zaczynaliśmy muscat i mieliśmy po te 20 lat, to tak jak już tu mówiłem wcześniej, gdzieś tam wskoczyliśmy w to na główkę i robiliśmy to bez jakiegoś większego zastanowienia się. Kiedy masz 30 lat, wydaje mi się, że, przynajmniej ja tak mam, że bardziej kalkuluję. Gdzieś tam te decyzje, które chcę podejmować, chcę zobaczyć, czy na przykład adresable market jest odpowiednio duży, wiesz, czy pomysł... Rozumiem,
co to znaczy, żebyśmy mieli też... Może nie wszyscy rozumieją.
Czy na przykładzie tych drewnianych okularów, jakby liczba osób, które mogą je kupić, to jest niszowy produkt. Liczba osób, które mogły kupić te okulary, była dość mała, bo większość ludzi nie było zainteresowanych drewnianymi okularami. Natomiast porównując do tego muskat, gdzie niemalże każdy może kupić te okulary.
Czyli patrzenie, jak szeroki jest rynek, którym w tych chwilach sprzedawać.
Na przykład.
Bo często jest tak, że mamy świetny pomysł, bo my sobie coś ubzdramy, bo to jest nasze, wymyślimy coś kreatywnego, ale nikt potem... Często ludzi ma się brak tej weryfikacji, nie? To jest taka lekcja numer jeden, którą można wyciągnąć, moim zdaniem.
Tak, tak, tak.
Możesz spojrzeć, w ogóle ja nie uważam, że nic złego w tym nie ma, że mamy porobione notatki, bo musisz więcej przekazać wiedzy, prawda?
Dokładnie. To zanim ty masz ten punkt. Tak, kolejną rzeczą może być marża. Też wydaje mi się, że kiedy zaczynasz, możesz, przynajmniej ja kiedy zaczynałem, nie do końca zdawałem sobie sprawę z kosztów. Czyli coś tam sobie kalkulujesz, na kartce wizualizujesz sobie te wszystkie miliony, no a później trzeba zapłacić to, to, to, to, to, dziesięć rzeczy, o których nie pomyślałeś. Więc warto jest mieć marże, w zależności od branży, ale to nie będę tu rzucał, ale taki powiedzmy, nie wiem, twój koszt produktu razy pięć. Fajnie byłoby mieć naprawdę, naprawdę kawałek marży, którą się możesz podzielić.
Którą możesz spłacić koszta.
Którą możesz spłacić koszta, dokładnie.
Bo zostaje Ci na samym końcu i tak.
Tak.
Każdy równica z tego.
Dokładnie. Znaczy, tak nie musi być. Chcemy, żeby zostało jak najwięcej.
Tak, ale statystycznie...
Kiedy zaczynasz, możesz o tym nie myśleć. Kolejna rzecz, no to nikt w biznesie nie da Ci punktów za styl.
O, ciekawe. Rozwiń to.
Punktów za styl to w sensie, tak jak w takich sportach, które są oceniane jak, nie wiem, żwiarstwo figurowe czy skoki narciarskie, gdzie masz punkty za styl. Czy taniec. Tu nie ma punktów za styl.
Tu jest tylko wynik.
Tu jest tylko wynik. Nie mówię, żebyście mnie dobrze zrozumieli. Nie mówię o tym, żeby iść po trupach. Nie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, żeby zrobić sobie życie i biznes jak najprostsze. Nic ci nie musi być trudno. Nikt nie da ci żadnego medalu, żadnego pucharu, nawet nie dostaniesz uścisku dłoni prezesa albo poklepania po plecach za to, że zrobiłeś trudno, że wybrałeś trudną branżę, że wszedłeś w biznes, gdzie masz mnóstwo konkurencji albo, nie wiem, są drogie reklamy albo coś tam, coś tam, coś tam.
Utrudnianie sobie i wymyślanie.
Dokładnie. No chyba, że to jest jakaś twoja pasja, chyba, że masz jakiś inny angle, masz jakiś pomysł, jak można się za to zabrać. Natomiast tak, żeby powiedzmy przechytrzyć konkurencję, natomiast wydaje mi się, że też warto jest, warto jest po prostu sobie ułatwić.
Nachłodnować sprawę, czy ty w ogóle jesteś w stanie w tej niszy konkurować jakkolwiek.
Dokładnie. Jeszcze coś powiem.
Cudownie.
Aleks Formozzi jeszcze mówi w swojej książce a propos testowania biznesów, że chcesz, żeby twój klient miał naprawdę duży ból, chcesz, żeby łatwo było dotrzeć do tego klienta, chcesz, żeby ten rynek był rosnący i chcesz, żeby twój klient miał pieniądze.
Aleks Hormozy to osoba, która też, już nie jedną książkę jego przeczytałem, obserwuje. Ten ostatni punkt jest bardzo fajny, czyli targetowanie produktem w klientów, którzy będą mieli pieniądze pomimo jakby kryzysów, czyli raczej kierowanie się tą grupę średnią plus, tak bym określił generalnie, bo też nawet widzę to na przykładu swoich klientów, że często jest i w swoich bandów, które prowadzę. że ja prowadzę jeden brand, ale brandów klientów, którzy oni prowadzą, że jak jest gorszy czas gospodarczo, to te marki, które sprzedają tanie produkty masowo, one bardzo podopadają. Te, które mają mocny USP, fajny brand, zbudowaną społeczność i dobry produkt w dobrej cenie, ale na zasadzie nie tani produkt, to one nie mają takich dużych, aż takich dużych wahań.
Zgodzę się z tym.
To jest taki wątek, który ja mam do tego, do życia.
Tak, tak, ja nawet, tak, no, ja bardziej myślałem tutaj o po prostu, że kiedy zaczynasz, to pomyśl, gdzie ten twój, ten twój produkt, czy ta twoja usługa, do kogo chcesz z nią dotrzeć, bo jeżeli na przykład twoim klientem będą studenci, którzy są na początku swojej drogi zawodowej, życiowej, to podejrzewam, że mogą nie mieć tych pieniędzy, których ty potrzebujesz.
Tak. To się zgadza. Mądre targetowanie swojej grupy docelowej. 12 lat doświadczenia. Powtórzę to trzeci raz. Co sprawia, że jesteś dobrym przedsiębiorcą? W czym jesteś dobry?
To jest dobre pytanie. Ja niestety, niestety, niestety jestem generalistą, ale na pewno jestem dobry w zaczynaniu rzeczy. Jakby mam ten ogień w sobie, mam tą siłę, żeby pchnąć coś do przodu. I najważniejsza taka cecha, to jest moja i Dawida, to jest wytrwałość. Wytrwałość. To jest coś, na czym budujemy nasz sukces. Nie jesteśmy może najmądrzejsi, nie jesteśmy najpiękniejsi, nie jesteśmy najszybsi, ale jesteśmy kurewsko wytrwali.
To jest bardzo ważne. Wytrwałość, znawia się konsekwencja, dyscyplina. To się pojawia przy każdym wątku. Jeszcze nie miałem gościa, który powiedział, że on od sasa do lasa coś robi w tym biznesie i to działa. I to jest mega ciężkie też. Ta wytrwałość nie jest prosta w ogóle. Zbudowanie. I to trochę trzeba mieć taki mocny mental.
Na pewno. No musisz chcieć.
Tak.
Musisz bardzo chcieć.
A ty bardzo chciałeś.
Ja bardzo chciałem. Jak najbardziej.
Fajnie. Coś jeszcze byś do tego dołożył?
Do tej wytrwałości?
Ogólnie do takich cech. Powiedziałeś fajną rzecz, że ty zaczynasz. Tak. Możesz taki w ogóle odbić wątek, że możesz też zastanowić się, nawet jak dobierasz sobie wspólników, to możesz zastanowić się właśnie, wypisać sobie wcześniej, zastanowić się, jakie cechy ty masz dobre, w czym ty jesteś dobry, a nie brać to wszystko naraz. No bo na przykład ja też mam to, że ja lubię zaczynać projekty, ja jestem w ten pierwszy etap taki takiego growthu, to jest jakby najlepszy mój etap. Potem, gdy dochodzę do jakiegoś poziomu, lubię jeszcze optymalizować, ale ten Konstans już do mnie jest trochę nudą. Więc warto jest w ogóle w samym początku sobie zwizualizować. Można nawet dobrać zespół jakichś partnerów, gdzie każdy z was ma zupełnie inną, unikalną cechę, żebyście na przykład się nie zdublowali i budowali jakiegoś biznesu online'owego i komersowego, dajmy na to, gdzie wszyscy na przykład tylko są dobrzy w tym pierwszym etapie, a nie ma potem osoby, która to pociągnie.
To, co mówisz, jest jak najbardziej kluczowe. Trzeba znaleźć takie uzupełniające się kompetencje. Każdy w ideale, każdy powinien być w takiej swojej strefie geniuszu. Czyli każdy powinien, jeżeli wszyscy są, wiesz, na odpowiednia osoba, na odpowiednim miejscu, no to cała maszyna powinna działać idealnie. Albo bardzo dobrze.
Przynajmniej.
Tak, więc jak najbardziej. Jeżeli wiesz, że możesz mieć problemy W dalszym etapie znajdź taką osobę, dla której ten dalszy etap będzie super. Znajdź osobę, która ma problem z zaczynaniem. Są tacy ludzie, że o samemu nic nie wymyślę, ale na przykład jest to super poukładana osoba, dobrze ma rozkminione procesy i tak dalej, i tak dalej.
Tak, a nie ma kreatywności tego brandingu na przykład na starcie, nie?
Na przykład.
I tego pomysłu, pomysłodawców, pomysłodawcowe. Pomysłoda... Da się takie słowo użyć?
Pomysłodawca jest takie słowo.
Jakieś dzisiaj gubię wątki w ogóle. Pierwszy raz w podcaście potrzebuję twojej trochę pomocy w przypadku słów, które wypowiadam. Chciałbym trochę zejść niżej, a mianowicie na temat w ogóle zdrowia psychicznego, a biznesu. Co byś w tym temacie powiedział?
To jest bardzo dobry temat. To jest...
Kluczowy, bo nie możemy tylko rozmawiać o marketingu. Powiedzieliśmy trochę o brandzie, marketingu, trochę o biznesie, ale on jest kluczowy. Ja tak do mnie mam i ty myślę, że masz podobne zdania.
Myślę, że... Okej, kluczowy. Myślę, że to może być bardzo nieuświadomiona potrzeba przedsiębiorców.
Że idą, pędzą.
Tak, tak. Ja bym postawił taką hipotezę, że większość ludzi albo wielu ludzi, którzy osiągnęli ponadprzeciętny sukces, mają jakiś wewnętrzny deficyt, który pchnął ich w tą stronę. Bo tak jak mówiliśmy o wytrwałości, czasami naprawdę potrzebujesz zrobić, czasami, nie zawsze, jakiś nadludzki wysiłek. Albo musisz wytrwać w czymś, że powiedzmy 10 innych osób by się już dawno temu poddało, a ty wytrwasz tym. Czy tak jak sportowce na najwyższym poziomie, jakieś chore ilości treningów, ogromny ból, przez jaki przechodzą i tak dalej, i tak dalej, żeby gdzieś tam na tej olimpiadzie biec przez 10 sekund i zdobyć złoto. Także wydaje mi się, że to jest taka hipoteza. Jak to czujesz?
Ja to odbieram, że to jest jakiś ubytek w tobie. Myślę, że tak.
Trzeba coś udowodnić albo czegoś ci brakuje
i bardzo... I chcesz pokazać, że ty potrafisz.
Na przykład.
I że to jest pobudek bardziej udowodnia osobą z zewnątrz, pewnie sobie też w pewnym aspekcie. Ja myślę, że tak, u mnie tak było na pewno, że cofając się w moją historię, to tak, ja to robiłem, żeby pokazać, że ej, tutaj nie wiem, załóżmy w dzieciństwie była taka sytuacja, a ja potrafię, jestem w stanie to zrobić i robię to. Więc myślę, że ludzie nie mają świadomości tego, to na pewno zgodzę się z tym. Tropiero wychodzi na czym? Na terapii. Sam do tego nie doszedłem. No ja chodzę na terapię, ty również. I fajnie było znaczyć taki punkt, żeby... zrobić ten krok do przodu i pójść. Nawet jak jesteś w tym pędzie biznesowym albo coś ci nie idzie, to możesz zadać pytania, których ty w ogóle w życiu sam byś sobie nie zadał.
Oczywiście, oczywiście. Jest, wiesz, większość z nas po prostu chce kochać i być kochanymi. Wydaje mi się, że stąd, stąd, stąd wynika większość tych, tych naszych deficytów. Jeszcze, jeszcze chciałem ci dać jeszcze inną hipotezę, nad którą pracuję, a propos tej motywacji. No bo kiedy idziesz na tą terapię i odkrywasz, że dla ciebie w życiu są ważne też inne rzeczy, oprócz tego pędu, tego biznesu i pieniędzy, cokolwiek, za czymkolwiek tam gonisz, czy tej samej gonitwy samej w sobie, wiesz, że tak naprawdę dla każdego może być coś innego, tak? Ale tak naprawdę liczy się miłość, liczy się rodzina, twoje otoczenie, twoi przyjaciele, to czy masz dla nich czas, to czy dbasz o te relacje, Że to jest coś, co Cię trzyma, nie? Bo ten biznes, wiesz jak jest w biznesie. Dzisiaj jest, jutro może go nie być. Ale to, co wiesz, ten Twój... Warto mieć taki, wiesz, bezpieczny, taki safety net, który gdzieś tam Cię trzyma. I teraz hipoteza. jeżeli stracisz tę motywację z deficytu, że na przykład chcesz coś udowodnić.
Udowodniłeś.
Albo nawet jeżeli to udowodniłeś i spotykasz się, wchodzisz na szczyt tej góry, myślałeś, że spłyną... Ja tak miałem. Wszedłem na szczyt góry, myślałem, że spłyną na mnie laury, otworzą się niebiosa.
Złote deszcze.
Zostanę naznaczony. I to się nie stało. Jakby, wiesz, to jest tak jak... No tak, to się po prostu...
Wydarzyło się.
To się wydarzyło, było fajnie przez chwilę, ale później było jakieś takie uczucie pustki. No i teraz, wiadomo, możesz gonić dalej, żeby znów zapełnić tą pustkę i robić jeszcze więcej. No ale wracając do tej hipotezy, zastanawiam się, wiesz... Też jest ciekawe, żeby później odnaleźć w sobie motywację, kiedy zrozumiesz, że ta gonitwa to nie jest najważniejsza rzecz w twoim życiu, to żeby później znaleźć w sobie taką inną motywację do tego, co robisz.
Znalazłeś przyjął?
Myślę, że jestem, że tak powiem, w procesie, jestem na tej drodze, ale wiem, że po prostu chcę zadbać o siebie, chcę zadbać o moich bliskich, chcę zadbać o moją rodzinę, chcę zadbać o mój zespół, więc dlatego chcę rozwijać firmę, że to jest taka bardziej... Troska. Tak, taka troska, taka wiesz, rodzina. Dbam o moją rodzinę, dbam o moich ludzi. To jest to. I w pewnym momencie też chciałbym przyłożyć się, dołożyć taki swój puzelek do zmiany świata. To jest jakieś takie moje marzenie. To brzmi tak bardzo górnolotnie, ale wyobraźcie sobie...
Ale to jest ta druga góra, na którą ty wchodzisz. W sensie pierwsza góra to jest właśnie to osiągnięcie, a potem się dowiesz, że to zupełnie inne rzeczy. Ja też tego nie rozumiałem. No u mnie właśnie tym puzelkiem było to, że gdzieś udało się coś zrobić, sprzedać, zrobić jakąś e-commerce i to dzielenie się wiedzą jest trochę taką rzeczą. Te podcasty, to jest czas, to trzeba się przygotować, trzeba zaprosić gościa, poświęcić czas na maile, jest jakby za darmo nas czerpać tę wiedzę i to jest takie dla mnie teraz motywujące, jak na przykład widzę, że ktoś przychodzi albo pisze wiadomość, że Super, albo dowiedziałeś się tego, tego i tego z tego podcastu, albo na przykład po naszej rozmowie, możemy ci napisać komentarz, żeby było nam miło, co było dla was wartościowe. Powolutku, ale powolutku zbliżamy się gdzieś tam do naszego końca rozmowy, bo to jest największa ta wartość, jak ty coś powiesz, ty przeszedłeś i ktoś sobie to wykorzysta.
No jasne, tak by było najlepiej. To jest bardzo... To jest świetna rzecz. Ostatnio miałem okazję zainspirować jakieś dwie osoby. No i to było naprawdę... To sprawiło, że czułem się naprawdę szczęśliwy, spełniony.
Jedno słowo czasami wystarczy, jedno zdanie, które może ci z tym odwrócić trajektorię myślenia takiego.
Nawet powiem ci, że po prostu... na takim poziomie ludzkim nawet poświęcenie uwagi, bo po prostu to, że przy kimś jesteś.
Wysłuchać, no.
Wysłuchać, albo po prostu przy kimś być, nawet się nie odzywać. To czasami wystarczy, żeby ktoś mógł przejść przez coś, co jest dla niego ważne.
Fajne. Trochę nam ta rozmowa, fajny wątek nam ta rozmowa sobie spłynęła.
Mhm.
Zostawiamy trochę grubą kreskę i wjeżdżamy w jeszcze jeden wątek ciekawy.
Jasne, dawaj.
Ty ponad. Nie tylko pół roku albo kilka miesięcy spędzasz poza Polską. Jak ci się pracuje zdalnie? Uważasz, że to pozytywnie wpływa? No bo wiemy już jedną rzecz, że dzięki podróżom wpalasz na w ogóle swój produkt. A jak pracuje się zdalnie? Jak w ogóle, jak na ciebie wpływają te podróże? Bo bardzo dużo ci nie ma, nie?
Tak, tak, no my pracujemy w Muskacie, pracujemy, czy jest możliwość pracy zdalnej dla tych, na tych stanowiskach, na których to jest możliwe, bo prawda, jeżeli ktoś fizycznie musi coś robić, no to, to nie za bardzo. Natomiast my dajemy naszym pracownikom możliwość pracy zdalnej już chyba od 2016 roku.
Fajne.
Tak, więc jakby pracowaliśmy zdalnie, zanim to było, zanim to było fajne. Jak to na mnie wpływa? Wiesz co, mam, Mam balans, ale też nie lubię zimy, więc...
A ty jesteś bardzo... Tak, jestem z
marszluchem, więc nie lubię zimy. Lubię, kiedy jest słońce, lepiej się po prostu wtedy czuję. Gdzieś mam też ten dystans i dystans od jakichś takich czasami, czasami takich problemów codziennego życia firmowego. I dzięki temu mam miejsce na kreatywność, poznaję też, networkuję się świetnie za granicą, poznaję też nowych ludzi też z innych krajów, z innych branż, podrzucałem jakieś swoje rozwiązania, mogę te rozwiązania testować, wiesz, po prostu jakby otwiera mi to głowę na nowe pomysły, nowe rozwiązania, coś o czym będąc tutaj nie pomyślałbym w ten sposób.
odpowiedziałeś fajnie na pytanie, które chciałem zadać kolejne, czyli skąd czerpiesz wiedzę? Ja zawsze uważam, że network jest niezwykle inspirujący, ale ten network za granicą może być jeszcze bardziej wartościowy. Posiadając jakiś tam biznes online, jesteś w stanie to w większości przypadków robić. A skąd jeszcze czerpiesz wiedzę? Może masz jakieś podcasty, może masz jakieś książki do polecenia, zmierzając ku końcowi naszej rozmowy, Pawle?
Jasne, jasne. Ja powiem ci, że jestem człowiekiem, który większość rzeczy, jakie się dowiedziałem, dowiedziałem się z Googla.
To fajne.
Po prostu googlowałem, jakikolwiek mam problem. Nawet wczoraj rozmawialiśmy o tym, że kiedyś mi się wydawało, że jestem wyjątkowy, bo mój problem jest wyjątkowy. ale później w jakimś momencie swojego życia odkryłem, że są miliardy ludzi na świecie i na pewno ktoś mi już przeszedł przez ten problem i zacząłem to po prostu googlować. Jakby to mi skracało ścieżkę, tak? Że mogę coś znaleźć, rozwiązanie, się nim zainspirować. Więc lubię w ogóle research.
Głęboko kopiesz.
Tak, tak. Więc sobie tam kopię i znajduję jakieś fajne rozwiązania i rzeczywiście częściej to się sprawdza niż nie.
Jakiś fajny podcast na Politechnice, jak tam nazwę?
My First Million.
My First Million.
Tak, ten podcast jest super. On jest bardziej do... tam znajdziesz więcej pomysłów. Natomiast mają też takie coś, co nazywają chyba Master Class. I to są jakieś takie konkretne, powiedzmy 30-40 minutowe odcinki na jakiś konkretny temat. No i te są naładowane wiedzą bardzo wartościowe.
Ok, to mamy jedną polecajkę.
Coś z książek? Z książek. To tutaj już mówiliśmy o Alexie Hormozim, więc ta jego pierwsza książka, Hundred Million Dollar Offers, jest na pewno super. To po prostu można przeczytać i wdrożyć. To nie jest do każdego biznesu, natomiast... Inspiruje.
Do zmiany myślenia przynajmniej ta książka, ja tak miałem.
Tak, jest super, jest super, to zdecydowanie mogę polecić.
Jeszcze coś ciekawego? Zagiąłem cię. Wymagam od ciebie większej ilości książek.
Wiesz co, znaczy mogę ci powiedzieć jakieś tam książki, które mnie zainspirowały.
Ja myślę, że tak, bo to trochę tak do tego podchodzimy na koniec, że chcemy właśnie uzyskać, chcemy, ja chcę uzyskać, co ciebie inspirowało.
Tak, no to mogę ci dać takie trzy książki, na pewno to było już ładne parę lat temu, ale Bardzo ciekawa dla mnie była biografia Mike'a Tysona. To jest, to jest, opisywała jego szalone życie. To jest po prostu, to jest, ja lubię, życie pisze czasami ciekawsze scenariusze niż fikcja i to jest świetny tego przykład. Kolejna książka, bardzo lubię tego autora, Neil Strauss i książka The Truth. To jest taka niszowa książka, mało osób o niej wie, ale to jest książka o relacjach. gdzie gość rozstaje się ze swoją dziewczyną i zaczyna eksplorować wszystkie rodzaje związków, jakie są. Czy jakieś poligamia, poliamoria, takie, takie, takie. I opisuje swoją podróż. To się wydarzyło naprawdę. Tak, i on opisuje swoją podróż, jak to nawet są tam osoby, które w tej książce występują, osoby, które jakby istnieją w życiu, w realnym życiu, tak? Też autorzy innych książek.
Fajnie, coś nieszablonowego podałeś, to też fajne. Będziemy na sobie skorzystać.
Lubię też czytać książki science fiction. To też mi daje często takie inspiracje do różnych przemyśleń. Na pewno Grindera, taki klasyk. I ostatnio przeczytałem taką książkę Dark Matter, Czarna Materia. No naprawdę, naprawdę mega pomysł. Bardzo bym chciał być tak kreatywny jak ten autor.
Fajnie. Mamy zamknięte trzy pozycje. Ostatnie zdanie, z którym chciałbyś zostawić słuchaczy podcastu z buta w marketing. Dzisiaj było bardziej z buta w życie też.
Z buta w życie.
Tak, to jest w ogóle forma, którą chciałbym zmienić, bo marketing marketingiem, ale te wszystkie rzeczy poboczne też są ciekawe. W przypadku założycieli fajnych brandów, takich jak Muscat.
Tak. Ostatnia rzecz, dobra, ostatnie zdanie. Trochę mnie zagiąłeś, ale mogę powiedzieć, żebyście wzięli oddech, zadbali o siebie i zadbali o swoich bliskich.
Piękne słowa.
Tak, po prostu jakby... Jest ten pęd, to jest fajne, to daje satysfakcję, ale pamiętajcie też tym wszystkim o sobie i o swoich bliskich.
Często się zatracamy w tym biznesie.
Dokładnie. Dbajcie o te relacje, one zostają na lata. Mówię, biznes będzie taki, może być inny.
Ta narracja się musi powtarzać. Ona się często powtarza, że im więcej razy będziemy o tym mówić, tym więcej osób będzie z tego czerpało wartość. Spoglądam na zegar. Wybił nasz czas. Dziękuję ci bardzo. A my widzimy się w kolejną niedzielę o dziewiątej w podcaście Z buta w marketing. Dziękuję.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trafi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







