W krótkiej, nieformalnej wymianie zdań pomiędzy dwoma rozmówcami (SPEAKER A i SPEAKER B) poruszany jest temat skuteczności strategii na YouTube. SPEAKER A pyta o aktualne, działające metody – zwłaszcza o mikrotesty, które mogłyby przyspieszyć wzrost filmów. SPEAKER B odpowiada sceptycznie, twierdząc, że w tej chwili nic nie działa; wszystkie testy dają podobne rezultaty i nie ma wyraźnego przełomu. Rozmowa kończy się krótkim potwierdzeniem tej perspektywy.
Chciałem ci dopytać jeszcze o jedną rzecz, taką, która tutaj została zasłyszana w kuluarach. Gdyby ty mi powiedziałeś to...
To nie wiem, czy możesz powiedzieć.
Mogę, bo to nic takiego. Tylko robię taką, wiesz, dramatyczną scenę na rolkę. Taką, będąc całkiem serio. Temat YouTube'a, żebyśmy tak sobie domknęli do końca. Co aktualnie u ciebie się sprawdza i uważa, że było... Może nie, że przełomowo, ale jakieś takie mikrotesty, coś, co jakby uważa, że pcha te swoje filmy do przodu?
Nic nie działa obecnie. Wszystko testuje i wszystko działa tak samo.
No i super.
Nie, poważnie, że nagrywam vlogi na przykład z trasy samochodowej. Nagrywam naszą integrację na przykład. Nagrywam treści iPhone'em i podcastowym mikrofonem w hotelu na Cyprze i ona się niesie w ogóle ponadprzeciętnie. Nagrywam inne treści w moim profesjonalnym studiu z wspaniałym operatorem i montażystą Klaudiuszem, które są przygotowane równie bardzo, ale one się nie wybijają i w ogóle nic się z nimi nie dzieje. dane są tak sprzeczne i że znowuż ostatecznie, aktualnie moja decyzja brzmi, nagrywam to, co mnie aktualnie jara, tak jak chcę to nagrać i kropka, nie? I po prostu wypuszczam te filmy. Nie potrafię aktualnie odnaleźć żadnego formatu, ani żadnej zasady na YouTubie, która byłaby uniwersalna w kontekście zasięgu i tak dalej, nie? Że nie kumam, nie? Ilekroć jestem przekonany, że ten film pójdzie, to on nie idzie. A ilekroć jestem przekonany, że, może nie ilekroć, ale często jestem przekonany, że dobra, to jest materiał, który mnie jara i zobaczę go ja, moja mama i siostra, no to ten na przykład leci w kosmos. I nie rozumiem z czego to wynika.