W tym wideo Oskar Lipiński omawia i ocenia najważniejsze modele biznesowe w e‑commerce pod kątem ich przydatności w 2026 roku. Dla każdego modelu podaje przydzieloną kategorię (A‑tier, B‑tier, C‑tier, D‑tier, E‑tier) oraz zestawia kluczowe zalety i wady, uwzględniając aktualne trendy rynkowe, koszty logistyczne, wymaganą skalę operacyjną i potencjał przychodowy. Modele omawiane to: klasyczny dropshipping, dropshipping high‑ticket, model subskrypcyjny, print‑on‑demand, recommerce, D2C (direct‑to‑consumer), social commerce, marketplace oraz produkty cyfrowe. Lipiński podkreśla, które modele są odpowiednie jako side‑hustle, a które wymagają znacznego kapitału i zaawansowanej infrastruktury, a także wskazuje, które z nich mogą stać się „kopalnią złota” przy właściwej realizacji. Całość ma charakter praktycznego przewodnika dla przedsiębiorców planujących budowę lub rozwój e‑commerce w najbliższych latach.
Chapters
DROPSHIPPING KLASYCZNY. DETIER. Działał to w 2018, teraz jest to działanie na respiratorze. W dobie same-day delivery oraz takich platform jak SHANE oraz TEMU ciężko jest trochę konkurować. Myślę, że dobro do nauki, ale do budowania ugruntowanego biznesu w 2006 nie. DROPSHIPPING HIGH TICKET. BITTIER. Mały wolumen, wysokie marże, dochodzące nawet między 500 a 2000 złotych, czyli tak naprawdę plusem jest to, że zarabiasz dużo na jednym produkcie, ale do każdego zamówienia musisz po prostu podejść projektowo. Model subskrypcyjny. A-tier, przewidywalny MRR-R, wysoki lifetime value, ale niszczący cały biznes, pewnie wysoki churn. Ciężki model, dalej do zastosowania w Polsce, ale działa na pewno dobrze w konsumpcyjnych niszach przy operacyjnej perfekcji. Print on demand. Jest to C-tier, nie wydajesz na stok, masz lepsze cash flow. Minusem jest to, żebyś konkurował z innymi, więc jest łatwy próg wejścia w tej kategorii. Uważam jako side hustle, poważny biznes po prostu będzie wymagał ogromnego wolumenu. RECOMMERCE, ATR, mega trend, panująca inflacja oraz to, że dużo więcej osób kupuje rzeczy używane, daje na plus temu pomysłowi, natomiast minusem jest kontrola jakości oraz logistyka zwrotów, to operacyjny koszmar, ale jeśli to ogarniesz i masz dobrze to spięte systemowo, no to jest na pewno kopalnia złota. D2C. Zdecydowanie estier. Pełna kontrola nad marżą, brandingiem oraz cenami. Minusem jest to, że jest to model, który będzie wymagał dużego kapitału, ale jest to jeden z lepszych modeli, jeśli chodzi o budowanie e-commerce'u w 2026. Zresztą tak właśnie budujemy DAG torebki. Social commerce. B tier. Łatwość wejścia, niestety działanie w viralowości oraz friendowości social mediów daje szybki boost, ale tak samo szybko możesz z tego spaść. Marketplace. C tier. Na plus na pewno automatyczny dostęp do dobrej jakości ruchu, na minus prowizje rosnące z roku na rok. Dobre na start, ale jako dywersyfikacja pojoskiwania ruchu w swoim e-commerce. Największy minus? Praca na cudzej ziemi, brak danych klientów. Produkty cyfrowe. Zdecydowanie Estear. Zero logistyki, wysoka marża. Minusem jest to, żeby sprzedać produkty cyfrowe musisz mieć autentycznie zbudowaną markę osobistą, która zajmuje dużo czasu.