Od 0 do +100k SPRZEDANYCH produktów w e-commerce W 4 LATA (wskazówki od praktyka) | Jarek Kulewicz

W podcaście prowadzonym przez Oskara Lipińskiego (współwłaściciela DUNK) gościem jest Jarek Kulewicz, współzałożyciel marki odzieżowej Unseen. Rozmowa koncentruje się na praktycznych doświadczeniach z czterech lat budowania e‑commerce w segmencie fashion. Jarek podkreśla, że ważniejsze od intensywności pracy jest właściwy kierunek – „wiosłowanie mocniej nie ma znaczenia, jeśli płynie się w złym kierunku”. Omawia, jak kluczowa jest szybka nauka od praktyków, elastyczność w roli założyciela, przejście od „wszystko‑zrób‑sam” do zarządzania zespołem specjalistów oraz znaczenie autentyczności i długoterminowej strategii. Wskazuje na potrzebę skupienia się na skokowych zmianach (zasada Pareto), budowania własnej listy mailingowej jako niezależnego kanału, wykorzystywania mikro‑influencerów nie tylko do sprzedaży, ale i do tworzenia treści, oraz inwestowanie w SEO o długim ogonie i wartościowe treści. Porusza także rolę offline – spotkań, eventów i grup na Facebooku – jako elementu budowania społeczności i lojalności. Na koniec zachęca do mastermindów i regularnych rozmów z praktykami, podkreślając, że wiele problemów ma już rozwiązania w branży. Całość jest przeplatana anegdotami, refleksjami i praktycznymi radami dla osób rozpoczynających własny brand w e‑commerce.
Chapters
W tym natłoku w ogóle treści influencerów, twórców, marek, wszystkiego, tego co mi brakuje, to jest takiej szczerości, czyli zawsze towarzyszyła mi taka myśl, że to, że będziesz wiosłował mocniej, nie ma żadnego znaczenia, jeśli płyniesz w złym kierunku.
A dużo uczyłeś się na początku e-commerce'u, a jak tak, to z jakich źródeł?
Jeśli chodzi o takie jeszcze lekcje, bo pewnie do tego zmierzasz i właśnie tej nauki. to to, co bym jeszcze polecał, to uczyć się dużo szybko i od praktyków, co mam na myśli.
Czyli od nas. Ludzie mają trochę takie podejście, że strasznie boją się dzielić wiedzą, boją się dzielić tym, jak to u nich zostało zrobione, bo ktoś zaraz nam to ukradnie.
Jakby nie da się mieć wybitnych rezultatów, jak po prostu będzie się robić tak jak wszyscy w tym samym tempie.
Jakieś liczby byś zdradził nam, swoje?
A jakie cię interesują?
Cześć, tu Oskar Lipiński, jestem współwłaścicielem marki DUNK. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii produkcji. Możesz spodziewać się szczerej, brudnej prawdy o marketingu e-commerce. Bez luchrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs,
a podejdę ci darmowy 6-dniowy mini kurs o e-commerce.
Gratulacje, blisko 20% z was subskrybuje mój
kanał, ale nadal 80% tego nie robi. Więc chciałem cię zachęcić do subskrypcji, kliknij teraz w przycisk subskrybuj, a jeśli cenisz moje wartościowe treści, które dodaję na YouTubie, to będzie takie fajne mikro wsparcie, dołożysz cegiełkę do tego, co otworzę każdego dnia. Przechodzimy do kolejnego odcinka. Cześć, witajcie w kolejnym odcinku z Buta w Marketing. Dzisiejszy odcinek to odcinek, na który czekało na pewno dużo osób. To będzie taka burzliwa dyskusja dwóch właścicieli commerce z tej samej niszy, czyli z fashion, ale posiadających inne produkty. Ja torebki skórzane, a Jarek ubrania. Więc będziemy odbijali sobie wątki, będziemy dzielić się takimi praktycznymi wskazówkami i czasami nawet nie zgadzali się. Cześć Jarek.
Mam nadzieję, że się czasem będziemy zgadzać, a czasem nie. Będzie ciekawie. Cześć. Cześć.
Znamy się już od dawna. W ogóle taki wątek na samym początku, że my się często zdzwanialiśmy i dzieliliśmy wspólnie wiedzę jakimiś wskazówkami. Jak ktoś czegoś nie wiedział, to sobie podpowiadaliśmy. Więc to będzie podcast, który będzie taki osączony tymi praktycznymi wskazówkami. Ale na starcie powiedz więcej o sobie, czym się zajmujesz, co sprzedajesz z dużym sukcesem w internecie.
Cześć, więc ja mam na imię Jarek. Tworzymy markę Unseen wraz z moją żoną Zosią, którą możecie znać. Jest o wiele bardziej medialna ode mnie, bo to jest Zofia Stylistka. Tworzymy brand odzieżowy, markę modową od zera. Tworzymy produkty, na początku to były basic premium, teraz wychodzimy również takie bardziej produkty fashion. Również mamy różne asortymenty, też jesteśmy bardzo znani z takich niewidocznych cielistych podkoszulków i z całej kolekcji Invisible. Tworzymy produkty premium, które są uniwersalne, jakościowe i mają być, zostać z klientami na długi czas. To jest nasza taka misja.
Głównym parterem podcastu jest Marka Duck, który jesteś współwłaścicielem oraz dyrektorem e-commerce. Torebki skórzane szyte od 30 lat w Lublinie. Bardzo się cieszę na to, że znalazłem partnerów strategicznych, z których usług na co dzień korzystam. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako Marka Duck. Sam BI platforma Smart Marketing Automation, z której również korzystam. Autopay, niezawodne płatności online dla sklepów internetowych oraz innych biznesów online. Nowoczesne usługi dla flot oraz błyskawiczne do ładowywania telefonów. Zaufane.pl to integralne rozwiązanie do pozyskiwania opinii o sklepie i opinii produktowych, które pomaga e-commerce'om w budowaniu solidnej reputacji poprzez skuteczny marketing opinii. Dzięki wykorzystaniu tej technologii pozyskiwanie, zarządzanie oraz prezentowanie recenzji staje się łatwe i efektywne. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. Nie przedłużając, zapraszam Cię do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarzlipiński.pl oraz zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść praktycznych informacji e-commerce oraz marketing.
Fajnie, to jest w ogóle bardzo ciężka branża fashion. Dużo marek próbuje, więc ja na pewno bym chciał Cię podpytać o to, jak Wam się udało, ale zanim wyjdziemy trochę głębiej w sam e-commerce, to powiedz mi o swoich lekcjach, o początku tej działalności, jakie rzeczy, jakie przeświadczenia miałeś wtedy i co wywnioskowałeś, a jak to wygląda teraz? Jakie były Twoje najcenniejsze lekcje z początków działalności e-commerce? Jakie można powiedzieć błędy, które popełniałeś?
Jak sobie tak myślę o tych lekcjach, to przede wszystkim takie bycie elastycznym, ty i twój team, bo te role się totalnie będą zmieniać wraz z rozwojem e-commerce'u i myślę, że to niezależnie, czy to będzie fashion, czy to będzie jakiś inny produkt, ale jak będziesz startował z własnym brandem, to jest tak dużo wątków, które musisz złapać na początku, to wszystko jest w twojej odpowiedzialności, ty się musisz na tym znać, jeśli masz ograniczone zasoby w postaci finansów, nie wiem, czasu. Bardzo dużo rzeczy musisz wykonać sam i ta rola w trakcie rozwoju tego brandu będzie się diametralnie zmieniała. Na przykład jak zaczynałem, większość rzeczy musiałem zrobić właśnie samodzielnie, skoordynować od rzeczy produkcyjnych, stawianie e-commerce'u, marketing. Tam wszędzie była moja głowa. Dzisiaj to wygląda zupełnie inaczej. Mamy team specjalistów, którymi muszę skutecznie zarządzić, więc ta moja rola z takiego gościa, który musiał ogarnąć wszystko, łapać wszystkie pożary, totalnie musiała się zmienić. Wszystko to, co robiłem w pewien sposób 4 lata temu, dzisiaj robię zupełnie odwrotnie. Muszę być bardziej menadżerem, muszę skutecznie nawigować tym statkiem, żebyśmy dopłynęli do celu. Więc jeśli chodzi o te lekcje, ta elastyczność jest kluczowa. Druga kwestia, którą myślę sobie, jeśli chodzi o takie lekcje, to jest od początku wyznaczenie sobie dobrej strategii i bycie takim autentycznym. Tylko tak można, uwaga, odnieść sukces w jakimkolwiek biznesie longtermowo. No i właśnie gramy w grę longtermową, z longtermowymi ludźmi, taki budujemy zespół i to jest nasza misja.
Fajnie. Powiedziałaś w ogóle taką rzecz, że na początku jest dużo tych rzeczy, ciężko jest ogarnąć dużą ilość rzeczy. Jak wchodzisz w e-commerce, to tych wątków jest mnóstwo. My wcześniej byliśmy chwilkę temu na kawie i powiedziałaś taką rzecz, że na samym początku nie potrzeba ci tych wszystkich narzędzi, że tak naprawdę starczy twój sklep Google Analytics, a często ludzie popełniają ten błąd, że od razu wchodzą w e-commerce i trafiają na dużą ilość reklam, jakichś cold maili, handlowców, którzy cały czas chcą coś wcisnąć, to trochę zabiera Twojej uwagi i atencji, które powinieneś skupić na, załóżmy nawet na strategii, a Ty poświęcasz czas na rzeczy niepotrzebne.
Bardzo się z tym zgodzę. Od początku uważam, że musisz działać i hakować system, czyli masz mniejsze zasoby, masz mniej finansów, masz mniejszy zespół, wchodzisz w branżę fashion i nagle chciałbyś konkurować z tymi największymi, którzy mają zupełnie inne zasoby, inne możliwości, więc musisz się skupić. na zasadzie pareto, gdzie te 20% alokowanego twojego atencji będzie miał 80% defektów. I to jest we wszystkim. Tak naprawdę w momencie, gdy zaczynasz trochę rosnąć, wszyscy chcą ci coś wcisnąć, ale jak ty jesteś na małej skali, powiedzmy robisz w sklepie kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, to ty nie szukasz zmiany o dwa, trzy, cztery kilka procent. Ty szukasz zmiany skokowej i taka cię powinna interesować. I fajnie, jeśli poniesiesz swoją konwersję na sklepie o 3% wersus to, co miałeś wcześniej, ale jak sprzedajesz 100 paczek miesięcznie, to czy 103 paczki zrobią Ci różnicę? No raczej nie. Więc Ty musisz szukać skokowych zmian i te skokowe zmiany nie są w tym, że lekko dokręcisz śrubki, tam musisz robić rewolucję, tam musisz testować, tam musisz robić mnóstwo hipotez, eksperymentów i bardzo szybko nawigować tym swoim mini-stateczkiem, no bo on jest takiej wielkości. Ale jak później się przesiądziesz na coś większego, no to wiadomo, że Ten moment sterowania, ta zwrotność, ona się zmienia wraz ze skalą Twojego biznesu. Masz większy team i wtedy różnica o kilka procent. Jeśli Ty robisz milionowe przychody, no to kilka procent więcej ma zupełnie inne znaczenie. I tak samo można sobie myśleć o narzędziach. Na początku wystarczył Ci naprawdę zestaw totalnie prostych rzeczy, ale żebyś wiedział, co Ty chcesz mierzyć. Jak patrzeć, czy Ty płyniesz w odpowiednim kierunku. I to jest chyba takie bardzo ważne. I pamiętam, zawsze towarzyszyła mi taka myśl, że to, że będziesz wiosłował mocniej, nie ma żadnego znaczenia, jeśli płyniesz w złym kierunku. Więc na początku jesteś bardzo przytłoczony, masz dużo rzeczy do zrobienia, ale musisz mieć też czas, żeby się zatrzymać i pomyśleć, czy ty w ogóle płyniesz w dobrym kierunku.
Tak, bo w tej bieżące czasami nie widzimy pewnych rzeczy, po prostu zatracamy się, idziemy w rzeczy, które totalnie w ogóle mogą mieć większego wpływu na nasz biznes, a wydaje nam się, że mają.
Tak, wydaje nam się, że mają.
No dobra, rozkładajmy to na czynniki pierwsze, o tych strategiach, które były, które rzeczy były kluczowe i były takim tym właśnie skokiem, można powiedzieć, który dał takiego boosta trochę. Ja się podzielę swojej perspektywy słuchaczami, ale co było u was, jeśli chodzi o Unseen?
To na pewno tak. Na samym początku w ogóle byśmy nie wchodzili w markę fashion. W ogóle byśmy jej nie rozwijali, gdyby nie to, że była społeczność z osi. Powiedzmy sobie od razu. To był główny lewar, który w ogóle mieliśmy. W ogóle założenie Manstein na początku to nie była marka fashion. To przez pierwszy rok to był pewien koncept, który miał sprzedawać dosłownie kilka produktów i on sobie tam działał. Był zautomatyzowany i tak był od początku budowany. Różne sploty, wydarzeń, poprzez to, że się pojawiła pandemia, że ja miałem różne inne biznesy, w których Na tamten moment bardziej musiałem sprzątać, aniż je rozwijać przez to, że się pojawiła pandemia. Sprawiły, że postawiliśmy pewną hipotezę, że może zróbmy z tego markę fashion. Ale najważniejsza to była ta społeczność z osi, bo jakby cała ta branża jest, jak sami wiecie, bardzo mocno zakorkowana. Jest mega trudno wystartować. To nie znaczy, że się nie da, prawda? Ale nie da się na pewno kopiując rozwiązania innych. Jakby to ciężko będzie się wyróżnić na tym rynku. Więc pierwszą taką strategią marketingową, która była istotna, to była marka ZOSI. Natomiast już od samego początku postanowiliśmy budować społeczność wokół marki Janssin i też dywersyfikować ten wizerunek ZOSI. Co mam na myśli? Nie chcieliśmy całej marki spiąć tak jeden do jeden, że to będzie wszystko postawione na ZOSI, bo to też niesie za sobą ryzyka. Jakiekolwiek potknięcie w personalnej marce ZOSI mogłoby mieć konsekwencje na markę i odwrotnie. Więc od początku postawiliśmy na to, żeby ten ruch móc generować z różnych miejsc, czyli na różnych innych mikroinfluencerów. Nie wiem, od początku chcieliśmy mieć jakąś widoczność w internecie, dostarczać treści, budować listy mailingowe już stricte w kanałach Hansin po to, żeby móc się lewarować na wizerunku z osi, ale jednocześnie budować swoje zasoby wokół marki. Więc takie podejście holistyczne od początku to myślę, że to było to, co nam bardzo później mocno procentowało.
Myślę, że to jest podobna trochę historia do naszej, bo u nas było tak, że my wprawdzie nie mieliśmy w teamie rodzinnym influencera, ale my wykorzystaliśmy... Tak, teraz wchodząca gwiazda sceny e-commerce. Ale to inna target grupa.
Który fakt, że w Polsce sprzedaje torebki, prowadzi podcast i pracuje w Deep Work od 5 rano.
Ale to też było, ale ja też
uważam, wbrew pozorom, że to była niezaplanowana strategia marketingowa, że i dlatego, że mamy fajne koszty dotarcia do nowych grup solowych, że jednak facet stoi, lżą torebką i to się klika.
Totalnie.
Więc ja bym chciał was zachęcić, jakby wrzucić taki wątek do myślenia, że jak nawet zastanawiacie się nad tworzeniem marki, to nie róbcie czegoś, które już jest typu kobieta ubrania, I jakby to się może średnio kliknąć, jeśli nie ma społeczności ta osoba. U nas ten wątek akurat... Nie miałem siostry, więc byłem to ja, ale uważam, że u nas było podobnie, bo były dziewczyny z Off and Great Shoes i to one były takim trochę brand hero naszej marki i gdyby nie
one, Ale to ty szukałeś tego haka,
wiesz, tego... Tak, ja szukałem tego boosta, bo wiedziałem, że to też jest branża fashion, będzie mega ciężko. I teraz myślę, że możemy poddać to do dyskusji. Powiedziałeś, że może się udać jeszcze bez takiego brand hero czy influencera. Ważne jest to, że jak my zaczynaliśmy, to było 3-4 lata temu, no to faktycznie tych kolekcji, tych współprac, tych marek jeszcze nie było tak dużo. To był taki trochę okres startujący. Było trochę tych kolekcji beauty, ale nie było tak, że duża ilość influencerów otwierała te sklepy. Poza tym dużo influencerów otwiera sklepy i robi jeden zasadniczy błąd, którego wy nie popełniliście, czyli sprzedaż do swojej społeczności, olewamy całą resztę newslettera, treści kontentowe, czyli nie budujemy nic w około.
To jest właśnie ta dywersyfikacja, którą postawiliśmy hipotezą już od początku, że chcemy pójść szerzej.
Ale uważasz Jarek, że jak ktoś dzisiaj startuje, bo to jest na przykład moja zagwozdka, to bez tego boosta może mu się udać w fashion?
No i tutaj na pewno jest, nie chcę wyjść na jakiegoś mędrca. Nie mam na to dobrej odpowiedzi. Po prostu ja mogę powiedzieć, jak myśmy przeszli tą ścieżkę i dzisiaj ktoś musi zhakować ją po swojemu, na pewno. To co mogę powiedzieć, jak myśmy się wyróżniali produktem, to z perspektywy czasu tak naprawdę mogę łączyć kropki w tył, o których wtedy nie miałem aż chyba takiej świadomości i zrobiliśmy to w pewien sposób nieświadomie, ale bardzo szczerze z samym sobą i w ogóle z nami, razem z Zosią. Co mam na myśli? Myśmy od początku postawili na mega pragmatyczność produktów, a w fashion to nie jest w ogóle oczywiste. Ludzie często tworzą, są takimi wiecie, artystami kolorowymi, ptakami, mówią, ja chcę zaproponować coś, czego nie ma na rynku. Come on, wszystko jest na rynku. Wszystko już jest. I nieważne, co zaproponujesz, pytanie, komu to będziesz mógł sprzedać. I myśmy podeszli bardzo pragmatycznie. Chcieliśmy mieć podkoszulki cieliste, które pod białą koszulą będą niewidoczne.
Problem. Oni nie produkują.
Dokładnie. I to był nasz case. Później chcieliśmy zaproponować basic'i, które będą wyjątkowej jakości, ale dla na przykład marek, które są takimi love brandami. W tym momencie miały takie wyjątkowe kolekcje. to my byliśmy totalnie nudną marką, jakieś tylko basic-i, ale to nas, dzięki temu wypłynęliśmy. Dzisiaj z tej perspektywy czterech, pięciu lat, do tych marek różnych, które proponują jakościowe basic-i jest więcej, jest inaczej, więc ja nie wiem, jak udać skuteczną odpowiedź, gdzie jest ten hak dla ciebie, jak to słuchasz, ale gdzie on jest, prawda? Tylko on musi być rozrobiony tak, jak chciałem pokazać szczerze z tobą, nie? Czyli, że my tacy byliśmy. Ja się jaram minimalistyczną architekturą, ja się jaram, wiecie, sztuką. w wersji minimalistycznej, ponadczasowej i ja się jaram taką modą. To nie jest tak, że ja na co dzień...
Oddajesz to w marce.
Tak, dokładnie. To nie jest tak, że ja na co dzień jestem zupełnie innym człowiekiem versus to, co my, razem z Osią, prawda, że to, co my proponujemy w ubraniach. Więc ja myślę, że w tym natłoku w ogóle treści, influencerów, twórców, marek, wszystkiego, Tego, co mi brakuje, to jest takiej szczerości, czyli nikt nie pobije ciebie w byciu tobą i lewarowaniu się tym, co ty tak naprawdę czujesz i masz do zaproponowania światu, bez względu na to, jaki jest trend. Czyli jak robimy rolki, to nie musimy się wpisać, wiecie, w idealny trend. One mają być takie, że ja na dzisiaj na nią patrzę i Ona ma mnie jarać, mam być z niej dumny, na przykład w marce, ale za dwa lata, jak na nią spojrzę, to nie będzie siary, nie? To nie będzie coś takiego, o, to był chwilowy trend i jakby, kurczę, myśmy to zrobili, prawda? Tak samo jest z kolekcją, tak samo jest z odzieżą, tak samo jest z wieloma kwestiami, które robimy, po prostu, żeby być z tego dumnym na koniec dnia.
Ludzie wychodzą z założenia, w przypadku fashion, ja stawiam tylko hipotezę, że Produkt jest pierwszy typu, ja lubię takie i takie koszulki, lubię takie i takie sukienki, zrobię to, nie zbadam tego i czemu to się nie sprzedaje. A wymyśl się od problemu. I to jest chyba kluczowe. I ja uważam, że fashion jest super ciężko, ale wbrew pozorom da się może jeszcze znaleźć za granicą jakąś inspirację, jakiś benchmark, jeszcze coś, czego ktoś nie zrobi. Może nawet to nie musi być produkt, ale sposób sprzedaży tego produktu.
Myślisz, że za trzy lata, jak spojrzymy na tę dyskusję, to pojawią się w tym czasie brendy, które nagle wyrosły znikąd.
Ale skopiowanie tego, co jest, albo narzucanie, ja jestem artystą, zrobię to, bo tak mi się podoba, a nie zbadam społeczności, to jest największy błąd w środku fashionu właścicieli.
Na pewno wydaje mi się, że w ogóle podejście do tego, że ty masz jakąś społeczność, to jest w ogóle kluczowe. Dzisiaj w ogóle świat w tym kierunku zmierza. Ludzie chcą kupić od osób, od konkretnych, konkretne wartości. coraz mniej utożsamiamy się z takim wielkim molochem, z jakimś korpo, bo po prostu ono jest. Więc to zdecydowanie ten taki kierunek indywidualizmu, jakichś wartości, które może zaproponować, czy to brand, czy to jakaś osoba, która za tym brandem stoi, to jest coś,
Nie
konkretnego w tym momencie, ale to jest kierunek, w którym na pewno mógłbym polecić, żeby w ten sposób o tym myśleć. Czyli jeśli jesteś nawet artystą, to zastanów się do ilu osób trafiasz, jak zbudować taką społeczność wokół siebie, takich naprawdę fanów, którzy mogą cię wspierać. I ja to po prostu często widzę,
że
Ktoś dostarcza jakieś wartościowe treści, pomaga, buduje tą społeczność, później zaproponuje produkt i ten produkt naturalnie się sprzedaje, bo to po prostu ma miejsce. To jest naturalna droga.
To był czas. A czas to pieniądze. Więc jakby to jest coś, co warto zrozumieć, że ty jesteś w stanie monetyzować nawet coś, ale musisz poświęcić mega dużo czasu. I nie da się tak. Więc masz dwa wyjścia. Albo sobie znajdziesz osobę, która już tą społeczność ma. Czyli wy mieliście społeczność, my mieliśmy influencerów. I oni to jakby sprzedali. No albo musisz budować to organicznie, albo dajesz kasę Google'owi, Facebook'owi. No innej opcji nie ma.
Zdecydowanie tak. Na wszystko jestem... No tak.
Musisz z czymś się zgodzić.
Z czym się mogę nie zgodzić?
Dobra.
Z wszystkim się zgadzam.
No generalnie... Trzeba zrozumieć ten schemat działania internetu.
Zdecydowanie. Ja zawsze mam coś takiego, że jak ktoś mówi, że jeśli będę miał produkt, to go tam sprzedam, albo jeśli będę miał, nie wiem, Jeśli będę mógł, miał konkretną np. kamerę czy aparat, będę zaczął nagrywać np. wideo, podcasty albo cokolwiek, to sobie myślę, a pomyśl sobie o czymś takim, że ty to masz, właśnie w tym momencie to masz, czyli ja ci daję ten produkt, daję ci te pięć sukienek, daję ci, nie wiem, tą kamerę, stawiam i co ty z tym robisz? Jesteś już w tym miejscu, że to masz i weź to sprzedaj, weź to zrób. Jakby jesteś w tym miejscu, o którym marzysz, żeby być, Bo często ludzie dochodzą do tego miejsca, czyli zrobili ten produkt albo wydali kupę kasy, żeby coś ten i dopiero wtedy walidują to na rynku. Jest takie wielkie rozczarowanie, no ale nikt tego nie chce kupić, no ale to można było sprawić wcześniej, naprawdę, nie? Jakby wystarczyło pójść nawet do second hand'u, kupić kilka rzeczy, które ty się jarasz stylowo, że to będzie w twoim stylu. I ty mówisz, to może nie jest moja autorska kolekcja, ale to są rzeczy wyselekcjonowane przeze mnie, przez mój głos, przez moją duszę, przez to, jak ja czuję modę. i chce je sprzedać światu. I co z tym zrobisz, nie? I to jest taki MVP, który możesz klik, wystartować w tydzień, zobaczyć, czy to ma w ogóle sens. I zamiast inwestować czas, pieniądze, środki i w ogóle, możesz szybko zwalidować ten pomysł. I oczywiście taki sposób hakowania możesz sobie wiele biznesów próbować bardzo szybko zweryfikować, czy to jest ten kierunek, prawda? Czy ludzie kupują twój gust? Czy ty masz jakby odpowiedź z zewnątrz, z rynku, że to rezonuje z innymi?
Fajnie. To jest ciekawe w ogóle, co powiedziałeś. Teraz tak sobie pomyślałem, że możesz kupić właśnie ubrania, gdzieś tam wróć na jakiś vintage, zobacz czy w ogóle jesteś w stanie poznać te mikroprocesy, sprzedaży, wysyłki.
Ja patrzę na modę, że wszystko tutaj jest. Ona zatacza zawsze koło i wiesz, to wszystko już było, to wszystko będzie jeszcze raz. Kiedyś znów w modzie lub nie, w trendzie lub nie. I to wszystko gdzieś tam się miksuje. Tak naprawdę na koniec dnia ludzie kupują od Ciebie pewną taką selekcję Twojego gustu, to co jesteś im w stanie zaproponować i jakąś obietnicę wartości. Więc jeśli Ty nawet idąc na taki second hand, no to Ty dokonujesz pewnej selekcji, dokonujesz dlaczego wybrałeś taki materiał, taką jakość, taki shape i tak dalej i tak dalej, prawda? Dla kogoś, kto startuje, ma minimalne środki, na pewno to jest jakiś tam, jakiś tam sygnał, że w ten sposób można zacząć, ale pewnie takich, wiecie, scenariuszy, żeby sobie zwalidować szybko pomysł jest milion.
A dużo uczyłeś się na początku e-commerce'u? A jak tak, to z jakich źródeł?
Jeśli chodzi o takie jeszcze lekcje, bo pewnie do tego zmierzasz w zimie właśnie tej nauki, to to, co bym jeszcze polecał, to uczyć się dużo, szybko i od praktyków. Co mam na myśli? Nie reklamując czyich usług, ale ja mam takie podejście, takie, wiesz, ja się wywodzę ze środowiska artystycznego, byłem profesjonalnym tancerzem i jak chciałem dojść do pewnego momentu, to wiedziałem, że muszę się uczyć od najlepszych. Ja po prostu jechałem na warsztaty, wydawałem całą swoją kasę po to, żeby się uczyć od najlepszych. No i tak. Tak pewną drogę przeszedłem, że dołączyłem do tych najlepszych w pewnym momencie, więc ja dokładnie ten sam mindset miałem tutaj, czyli, że ja wchodząc, ja nie chcę przechodzić drogi 7 lat, że ja sobie będę tam, wiecie, klozuszkami dokładał, tylko ja chcę mieć boost, ja po prostu mam wjechać w branżę i ja po prostu od zera do setki zapalam się, triggeruję i po prostu lecę, więc chłonę wszystko, chłonę dobre blogi, chłonę wideo, ale też Zderzasz te pomysły. Zderzam te hipotezy z praktykami, czyli na przykład, nie wiem, kupuję sobie takie dwie godziny raz na dwa tygodnie, czy nawet raz na miesiąc i przychodzę super przygotowany na takie spotkanie i mówię, hej, mam to, to, to, to, to, to, to. Ta osoba mi wyrzuca jakieś swoje, swoją syntezę, swoje doświadczenie i challenge'uje mnie, ale jak następny raz się z nią widzę, co ja jestem jakby over-deliver, czyli że ja już niedużo zrobiłem to, co mówiliśmy, ja zrobiłem więcej, ja mam kolejne hipotezy, wiecie, tutaj trzeba działać sprawnie, szybko i jakby nie da się mieć wybitnych rezultatów, jak po prostu będzie się robić tak jak wszyscy, w tym samym tempie.
I to jest bardzo fajne, co powiedziałeś, bo nawet patrząc na właśnie osoby, które są u mnie klientami, one nie mają tego ciągu i głodu często. One trochę przychodzą, czytają konsultacje, a na zasadzie słucham. I nie mają tej listy. Jak ja też zaczynałem, to fajnie, że masz taki sam feedback, to ja po prostu byłem nawadowany pytaniami, że ja bombardowałem, nie wiedziałem, czy się wyrobimy w godzinę wszystko przerobić.
Ale to jest ten głód. I tutaj tego nie zamienisz. Jakby niezależnie, co robisz w życiu, czy ty chcesz być sportowcem, tancerzem, artystą, robić biznes, jak nie jesteś głodny i nie masz tego drive'a do tego osiągnięcia czegoś, to ja nie mam na to odpowiedzi. Pewnie życie można pójść innymi drogami, ale tutaj chyba tak trzeba.
Dobrze. Wejdźmy trochę głębiej w e-commerce i trochę podbijajmy myśli o takich kanałach uzyskiwania ruchu na starcie, które Już wiemy, że tak, no społeczność to jest, no mieliśmy tą społeczność, no jakby to jest core, tak? Ale co do tego dokładaliśmy na samym początku i co uważasz z perspektywy czasu było błędne na starcie, a co na przykład było właśnie taką grą long-termową i trochę wrzucił w wątek takich, można powiedzieć, kanałów poyskiwania.
Jasne.
Co byś tu powiedział ciekawego?
Powiem po kolei, jak z tym sobie lecieliśmy.
Myślę, że... I możesz mówić, a ja będę odbijał swój feedback.
Lista mailingowa towarzyszyła nam od początku. To była jakaś tylko taka hipoteza. Na zasadzie przeczytaliśmy, że pamiętam, przeczytałem, że to jest ważne. W sumie rozumiałem też listę mailingową już wcześniej z działań ZOSi, gdzie budowaliśmy różne leki sprzedażowe i tak dalej. I to była na pewno bardzo dobra hipoteza. Czyli zamknięcie społeczności w jakimś dedykowanym kanale jest bardzo ważne. Tutaj taka mała dygresja. Wy jesteście zawsze właścicielami tej listy mailingowej. Bez względu na to, czy się zmieni algorytm TikToka, Instagrama, na Facebooku coś się stanie, to wy jesteście właścicielem tej waszej relacji w postaci listy mailingowej i tego nikt wam nie zabierze. i nikt nie będzie wpływał negatywnie na ten algorytm i dlatego to jest takie kluczowe. Ja to nazywam takim jednym z głównych takich kanałów dotarcia do swojej społeczności versus właśnie social media, które są mega fajne, mega się możesz hakować, skalować, ale wiesz, dzisiaj tak biją rolki, jutro już nie, jutro trzeba robić inne, tutaj trzeba się wpisać w trend. No to jest kapryśne środowisko.
I tu ode mnie taki protip od razu wrzucam, że jak nawet współpracujecie z jakimiś influencerami, jakieś robicie kolekcje czy cokolwiek, to wszyscy ludzie od razu wrzucają link na sprzedaż, na zakup. A fajnym też pomysłem jest czasami to,
żeby... Do biedzenia wartości.
Tak. Nawet do biedzenia wartości to jedno, ale nawet zrobienie takich akcji z influencerami, w których nie celem jest sprzedaż, ale zapis do instatera.
Zdecydowanie.
Czyli jak macie jakąś współpracę z influencerem, zróbcie z nim jakiegoś przykładowo e-booka, cokolwiek, i spróbujcie wyscać jak najwięcej osób się da zainteresowanych potencjalnym produktem do swojej listy mailingowej, bo tych osób przeleje się więcej, będziecie w stanie ich fajnie potem ogrzewać relacyjnie, a nie tylko i wyłącznie, koncentrujcie się na przykład u współprac, czyli takie trochę cofnięcie się krok w tył.
W ogóle myślenie takie longtermowe i z taką odroczoną gratyfikacją, że nie sprzedajemy tu i teraz, wydaje mi się, jest kluczowe w e-commerce'ie, czyli w tych swoich działaniach, bo nie wszystko jesteś w stanie zmierzyć. W ogóle współpraca z influencerami, umówmy się, jeśli jesteś nastawiony tak typowo, performance'owo, dobra, współpracuję, x, z tego mam ileś sprzedaży, jakie tam ROI na tym wyciągnąłem, no to w ogóle to nie jest ten świat, zapomnij, to jakby tutaj grasz w longtermową grę, budujesz gdzieś tam autentyczność, wizerunek.
Feeling, marking.
Tak, zdecydowanie, więc to ci na pewno zaprocentuje później. Jeśli miałbym porównać pewien Podobny proces, jak musisz myśleć longtermowo, to na przykład jest SEO, które w fashion jest na pewno czymś, co jest raczej zarezerwowane dla tych największych. Przynajmniej takie jest podejście, ale myśmy na to od początku stawiali. Tylko jakie są hipotezy, które za tym szły? My wiedzieliśmy, że chcemy mieć asortyment szeroki, czyli tych produktów pojawi się docelowo dużo w różnych kategoriach, więc będziemy mogli dostarczyć odpowiednio dużo treści. ale też od początku budowaliśmy blok i to jest coś, co tak naprawdę serio budujesz tam cegiełka po cegiełce i nie widzisz żadnych efektów, ale w którymś momencie ten mur już naprawdę, czy tam ta wykopana fosa wokół ciebie jest naprawdę spora i ona wlewa tego ruchu dużo organicznego takiego, który do ciebie przychodzi i na koniec dnia też kupuje. I o tyle to jest ciekawy, jakby ciekawa strategia, że w momencie, gdy już złapiesz trakcję, to każdemu nowemu brandowi, który przychodzi, nie będzie tak łatwo się wbić, bo to jest pewien proces długoterminowy. I tutaj wiadomo, można sobie postawić hipotezy, czy kiedyś SEO w ogóle będzie miało sens, czy jak wejdzie AI i wszystko będziemy szukać przez czata GPT, a nie przez Google, to czy to ma sens i tak dalej i tak dalej. Ale na dzisiaj ta hipoteza dla nas też była skuteczna.
Tylko, że wy też mieliście trochę inną strategię. Wy wiedzieliście, że na te frazy takie najbardziej, można powiedzieć, największej liczby szukiwań nie wbijecie się, więc wy trochę działaliście inspiracyjnie. Trochę jakby zupełnie dalszy, nie etap, gdzie ktoś już wpisuje produkt i chce go zakupić, tylko gdzieś tam jakaś inspiracja. I to u was chyba fajnie zadziałało, nie?
Tak, koncentrowaliśmy się na tym, co ludzie szukają, jakie mają problemy i naprawdę takim długim ogoniem. Nie produkt. Nie produkt, nie. Chcieliśmy dostarczyć wartość. Czyli ktoś przyjdzie, dostanie odpowiedź na konkretny problem. Jak będzie chciał, to kupi, nie? Ale zostanie, gdzieś tam się zapozna z brandem i oczywiście w miarę jak napakowywaliśmy ten sklep produktami, to wszystko gdzieś tam zaczyna o wykładniczo sobie rosnąć. I do dzisiaj procentuje, ale też do dzisiaj mamy full focus na to pewne procesy zapięte tak, żeby to SEO było istotne w całym naszym takim planowaniu, nawet w dodawaniu produktów nowych do sklepu, czy odpowiednim generowaniu opisu, żeby się te treści nie kanibalizowały. No są pewne strategie takie podpięte pod to, żeby to SEO zawsze było kluczowe. Tak to wygląda u nas.
Co dalej?
Na początku. Myślę, że w ogóle współpraca z influencerami jest piękna. Dlaczego może być piękna z mikroinfluencerami? Bo mając ograniczone środki na reklamę, nie dość, że możemy zlewarować się czyjąś społecznością, to ja zawsze też podchodziłem w ten sposób, że że osoba, która ma nawet kilka tysięcy obserwujących, ona już musi być naprawdę specjalistą w tym, jak pokazuje się do tej społeczności, jak nagrywa swoje np. rolki, zdjęcia. I my ten kontent też od tej osoby możemy pozyskać, czyli w ramach współpracy. Wiesz, 4 lata temu troszkę było inaczej też, można było więcej barterowo działać itd., ale nawet w ramach tej współpracy barterowej często my np. dostawaliśmy nie tylko to, że ktoś nas polecał do swojej społeczności, ale my później dostawaliśmy nawet te materiały, czyli Taką influencerkę traktowaliśmy jako trochę taką modelkę, właśnie jako content do nas na social media, więc my wynajmując fotografa, robiąc tej samej jakości treści, musielibyśmy wydać rząd wielkości więcej pieniędzy i kapitału, żeby po prostu żeby po prostu osiągnąć ten sam efekt, więc współpraca z mikroinfluencerami tutaj była bardzo istotna też na początku i ja wciąż uważam, że to jest coś, co jest dużym lewarem dla tych mniejszych.
Ale zobacz, mikroinfluencerami, w przypadku naszych marek, staliły się klientki.
Zdecydowanie.
I to jest coś, co ja mam tutaj dał taki pro tip, że... Wy maciecie, sprawdziłem sobie, 10 tysięcy osób w grupie, albo 9-900, a może jak wyjdzie ten podcast, to już 10. My mamy 3-5 tysięcy osób i to jest coś, co tak naprawdę, jak sobie przejrzę, to na palcach jednej ręki jest kilka dobrze prowadzonych grup fashion z polskimi markami. Nie wiem, czemu ludzie nie próbują jakby robić tego, no bo to jest naprawdę duża wartość. To jest jedyne miejsce, tak naprawdę zwróćcie uwagę na to, w internecie, w którym ludzie mogą sobie porozmawiać. No w przypadku treści instagramowych, newsletterowych, to nie ma takiej możliwości. A ta grupa na Facebooku, zresztą w ogóle często pojawiają się posty tam takie dzielone, gdzie są terepki, tak, wasze ubrania, to też w ogóle fajnie rezonuje. no to to jest też ten mikroinfluencer, tak naprawdę. Tam jest też ten content, który można wykorzystywać i to jest coś, co powinniście też w swojej strategii ująć, żeby ci klienci stawali się mikroinfluencerami, bo oni mają już ten produkt.
Taka ciekawa kwestia, kurat, bieżąca. Zrobiliśmy teraz taki konkurs na grupie na Facebooku i Poziom tych postów, gdzie klientki dzielą się swoimi stylizacjami jest tak duży odbiór, to tylko mi pokazuje, że to nie jest kwestia tego, że te klientki chcą wygrać ten konkurs. One po prostu... Myśmy wrzucili taki mały trigger do tego, żeby one się mogły pochwalić swoją stylówą. One tylko czekały na taki argument, żeby się odważyć, żeby poddać się tej ocenie. I jakby to niesamowicie jednoczy. Jak wrzucasz swoje zdjęcie, inni ci komentują, to jest spoko, to nie... To pasuje. Tak, to pasuje. Też jakby jeśli ta grupa jest zrobiona, stworzona z takich osób, które które na pewnym poziomie kultury mogą wyrazić swoje zdanie, czyli to też pokazuje wam, do kogo wy macie trafić. W ogóle działając w e-commerce rzadko spotykacie się ze swoimi klientami. Wy chcecie wiedzieć, jak wyglądają wasze klientki, o czym myślą. W jakich miejscach robią zdjęcia? Wiecie, to wszystko was interesuje.
Czym się interesują? Gdzie pracują?
Jaki produkt musicie dostarczyć, żeby ich poznać? Jeśli macie w retailu sklep, no to jest troszkę inaczej. Możecie sobie siąść dwa dni i patrzeć, kto do tego sklepu wchodzi, kto nie wychodzi żadnymi zakupami, kto rzeczywiście coś kupuje i jak ta klientka wygląda, jaki ma feeling. Działając w e-commercie to często jest taka zagadka. Kim jest nasza klientka? Ta pani Joanna Nowak, która kupuje często, kim ona jest? Jak ona wygląda? Większa, wyższa, niższa, wiecie, z miasta? Tak naprawdę, wiecie, to ciężko jest określić. I przez tą taką grupę na Facebooku, takie różne akcje, wy możecie bardzo skrócić dystans i tak naprawdę poznać tą swoją społeczność. co bardzo Wam pomoże nie tylko później w marketingu, ale w całym produkcie.
Tak sobie myślę, że poruszyliśmy w sumie temat powyskiwania ruchu w e-commerce, ale co fajnie teraz przechodzi, że zobaczcie, ten ruch w e-commerce, grupa i na samym końcu jest coś, co już nie jest w ogóle związane z e-commerce, czyli offline. I zobaczmy, możecie zobaczyć, jak tych klientów wyglądają w grupie na Facebooku, ale też jest coś, o czym naprawdę, ale naprawdę jakaś mikro ilość marek robi, czyli spotkania offline z klientami, a my to robimy. My to robimy i uważam, że to jest kluczowe, to jest coś, co może dać nam przewagę, nawet jak jesteście małą marką. To jest coś, co tak naprawdę duży gracz tego nie zrobi. On jakby robił eventy dla influencerów, jakieś prasówki, jakieś spotkania, jakieś nowe kolekcje. A największą wartością jest zapraszanie tych klientów. I ten wątek uważam jest w ogóle ciekawy. Moglibyśmy go trochę poruszyć. Wy ostatnio robiliście urodziny. Chyba w lipcu?
Tak.
My robiliśmy też imprezkę taką letnią. My już tych eventów kilka robiliśmy. My nawet staraliśmy się klientów jednoczyć w grupy w danych miastach i organizowaliśmy kawki DAG, gdzie tam rezerwowaliśmy jakieś miejsce i panie wysyłają nam zdjęcia jak się poznają, czyli zobaczcie. Ta marka tak naprawdę i ten produkt, on jest trochę z boku, a tak naprawdę chodzi głównie o to, że są relacje, ludzie się jednoczą, tworzą, spotykają, poznają. To jest jakby piękne w tym wszystkim. Jakie są twoje tutaj przemyślenia na ten temat?
Na pewno gdybyśmy mieli sklep stacjonarny, pewnie to byłby takie naturalne miejsce spotkań klientów. Skoro go nie mamy jeszcze, to to chcemy wychodzić do tych ludzi, chociaż raz w roku właśnie z powodu naszych urodzin, żeby oni przyszli, żeby dostarczyć im wartość, ale też żeby się z nimi spotkać. No i to jest dokładnie przedłużenie tego, o czym mówiłem wcześniej. My nagle widzimy się z tymi ludźmi, wiemy jak wyglądają, wiemy... jak się zachowują, jak się ubierają, no to jest niesamowite, nie tylko dla mnie, nie? To jest dla Zosi, która jest dyrektorem kreatywnym u nas w Marce, czy w ogóle dla naszego teamu, wiecie, namacalnie poznać tych ludzi, to jest coś niesamowitego i myślę, że oni w drugą stronę mają ten sam efekt, że my jesteśmy po prostu ludźmi, że to jest ten team, który ich obsługuje, to są, za tą marką stoją ci konkretni ludzie, a to o czym ty mi powiedziałeś, te kawki z Dak, to ostatnio jak byłem w Paryżu, to wszedłem sobie do sklepu Kid takiej marki i na przykład wiecie, na samym środku jest wielki bar, można się napić kawy, jakiegoś alkoholu, to jest wielkie miejsce spotkań, a ten sklep jest dookoła i ludzie sobie z kawką, z drinkiem chodzą po tym sklepie i może coś kupią, może nie, ale generalnie wszystko to jest lifestyle. Nie o to chodzi. Mam wrażenie, że ten bar pełni ważniejszą funkcję w tym sklepie niż same ubrania, ale chodzi o ten feeling, że ci ludzie stamtąd wyjdą i oni byli rzuceni w pewną sytuację i takie mają postrzeganie marki, jakby tak odbierają tą markę, czyli im się kojarzy ta marka później, myśląc sobie o tym, że spotkałem się z jakimś znajomym, z przyjacielem, nie wiem, spędziłem gdzieś fajnie czas, napiłem się kawy, pogadaliśmy, ale w takiej przestrzeni i to kwestia tych doznań, jakie tworzy ta marka, to to jest budowanie też brandu, budowanie tej wartości i myślę, że takie hakowanie systemu w postaci nawet sklepów stacjonarnych, czy w ogóle tego budowania doświadczenia klienta, to jest cała masa, które możemy zrobić po swojemu i tylko kreatywność nas tutaj ogranicza i ja czuję, że w Polsce takich miejsc nie do końca są i może warto byłoby to eksplorować.
Gymshark fajne otworzył ostatnio właśnie takie miejsce spotkań, a w Londynie. I to może być jakiś trend, że załóżmy kawa czy bar jakby zarabia jakby wokoło z tych produktów, ale one nie są jakimś głównym właśnie corem budowania rewe w danym miejscu.
Bardzo mi się to podobało właśnie jak to widziałem. Mówię, wow, to jest zupełnie coś innego. To nie jest stacjonarny sklep w takim rozumieniu. uniwersalnym, jak to widzisz, po prostu marki otwierają i tam masz, wiadomo, jakiś feeling, wchodzisz do pewien zapach, pewną przestrzeń i tak dalej. Tu było coś więcej, więc zupełnie, zupełnie coś ciekawego i dlatego też widzisz, ja na podcaście o tym rozmawiam, nie? Robię reklamę. Ja sobie pomyślę dalej. Powiedziałem nazwę marki. Jakby rozumiecie, nie? Jakby nie miałem tego zamysłu, a to się po prostu wydarzyło, nie? Czyli zbudowali u mnie taki feeling, że gdzieś to poszło dalej.
Poza tym warto się dzielić przemyśleniami. Pomysł uważam, że bardzo dobry. Ludzie mają trochę takie podejście, może ten wątek wrzucę w międzyczasie, że strasznie boją się dzielić wiedzą, boją się dzielić tym, jak to u nich zostało zrobione, bo ktoś zaraz tam to ukradnie. Trochę tak jest w Polsce. My staramy się trochę, ja staram się trochę to odczarować na podcastie, gdzie właśnie zapraszam praktyków, żeby powiedzieli, żeby się zainspirowały inne osoby, żeby ta branża rosła, żeby tworzyłaś konkurencyjność, żebyś ty wpalał na kolejne nowe pomysły, a w Polsce trochę tak nie wygląda to, nie? Czy się nie zgodzisz ze mną?
Wiesz co, ja sobie zawsze myślę o tym w taki sposób, że you can imitate, but you can never duplicate, czyli nawet jak ktoś zrobi dokładnie to, co my, to ileś czasu mu to zajmie, powiedzmy. Coś podpatrzy, zajmie mu to dwa miesiące, zanim to wdroży, a my przez te dwa miesiące już jesteśmy w innym miejscu, nie? Jakby też takie kopiowanie bezmyślne, że ktoś Widzi tylko wierzchołek góry lodowej, to skopiuje, bo tak naprawdę często widzisz tylko ten czubek w postaci jakichś działań, ale nie wiesz, co tam się dzieje pod spodem, więc też to głębokie zrozumienie, co, dlaczego, jak robimy, jest kluczowe, więc ja w ogóle mam taki stosunek do tego, że ktoś nas kopiuje raczej jako taką pochwałę, jeśli coś takiego zrobi, raczej w ten sposób na to patrzę, bo i tak nikt nie będzie lepszym w byciu ansin niż my to robimy i totalnie nie mamy obaw o to, że ktoś w jakiś sposób różne kwestie skopiuje. Czasami spotykamy się z tym, że widzimy jakieś inspiracje gdzieś od nas i naprawdę raczej nas to napawa dumą niż o nie, dobra, musimy schować jakieś nasze działania, żeby nikt nie odkrył tajemnej formuły, bo jej po prostu nie ma. Po prostu tam jest milion puzzli na układance, które trzeba systematycznie spróbować zlepić w jedną całość.
szczęście i też produkt timingu. To jest w ogóle coś kluczowego, że jakby ten produkt timing jest bardzo ważny. My zaczynaliśmy w okresie pandemicznym, a wy też? W którym mieliście urodziny teraz?
Piąte.
Piąte, to my jesteśmy rok krócej od was. W sensie rok krócej w online, bo tak to trochę jednak dłużej, 30 lat. Ale chciałem jeszcze takie wrzucić dwa wątki inspiracyjne, zamykając temat ruchu płatnego. Choć te wątki są średnio powiązane z tym, ale od razu mi się odpaliły w głowie. Zobacz, my robiliśmy bardzo fajną rzecz i to może być taka inspiracja w trakcie słuchania tego podcastu. że jak nie wiedzieliśmy jakiejś rzeczy, to ja starałem się budować mastermindy, takie trzy, cztero, trzy, czteroosobowe spotkania. Ty byłeś w dwóch albo w trzech moich. I to jest coś, co ja bym chciał wam zarekomendować, że jak nie wiecie, jak przeskoczyć jakąś górę, albo nawet jak nie macie jakiegoś budżetu na konsultacje, z kimś, kto jest praktykiem, to spróbujcie znaleźć, spróbujcie się dodać na Instagramie, w mailu, na LinkedInie do osoby, która ma jakąś markę i po prostu z nią porozmawiać. Zaproście do jakichś spotkań raz w miesiącu, dołożyć kolejne dwie osoby i cały czas jakby bądźcie w tym procesie rozmowy, bo to też daje dużą wartość wbrew pozorom.
Ja myślę, że w przeciwieństwie do ciebie, Oskar, pewnie do ciebie pisze dużo ludzi, ja nie mam, nie spotykam się na co dzień z wiadomościami, które pytają, głodne osoby pytają.
Czemu?
Jak przejść punktu drugiego do punktu trzeciego i tak dalej. Więc myślę sobie, że zdecydowanie próbowanie pod każdym kątem hakować ten system, dotrzeć do ludzi, którzy to już robią, są kilka kroków w przód, jest tak naprawdę ułatwieniem sobie tej drogi rozwoju. To jest często problem, z którym wy się mierzycie. Ktoś inny już dawno go przeszedł i może wam dać A jak nie jest gotową receptę, to przynajmniej jakąś myśl, jak w jego przypadku to zadziałało i to wam otworzy pewne wrota, które znajdzie swoją odpowiedź. I ja do dziś tak działam, czyli że staram się szukać, identyfikuję sobie problem, wyzwanie, które mamy. i staram się znaleźć osoby, które są dwa, trzy, cztery kroki przede mną i być może zderzyć. Hej, jak zrobiliście to, albo jak zrobiliście to, albo gdy byliście w takiej sytuacji podobnej, to co wtedy? A jeśli nawet takich osób nie mam, to szukam sobie takich case'ów za granicą, w książkach, gdzieś w podcastach, na YouTubie, cokolwiek. Tego jest mnóstwo i tak naprawdę każdy problem, który macie, ktoś już go miał wcześniej i nie musicie koła na nowo wynajdować samodzielnie.
a w szczególności, gdy są to początkowe etapy rozwoju biznesu, to wszyscy mają ten sam problem. Tam nie ma jakiegoś rocket science. No już potem jest to zawsze trochę bardziej indywidualna kwestia, jeśli chodzi o problematykę.
Tutaj tylko może dodam taką kwestię, która jest wydaje mi się istotna, to co powiedziałeś, nie ma rocket science, czyli Ludzie często myślą, że za sukcesem jakiejś marki, czy marki osobistej, czy brandu takiego w e-commerce'ie stoi jakiś jeden, dwa, może pięć takich złotych zasad i jakby ktoś sprzedał tą formułę, no to fajnie, bo moglibyśmy ją powtórzyć. I prawda jest na tyle brutalna, że na tak skomplikowane hipotezy pytania, jak zbudować brand od zera, nie ma prostych odpowiedzi. To jest splot miliona różnych czynników ze szczyptą szczęścia, timingu, tak jak powiedziałeś, i tak naprawdę konsekwentnej pracy.
I ciągu testowania też.
Takiego ognia motywacji, tylko konsekwencji. To jest jakby kluczowe. I wtedy z tych wszystkich puzli może być jakiś konkretny efekt. I to wydaje mi się coś, co musimy pamiętać, że nie ma tych dróg na skróty. Czasami można spędzić pół życia szukając skrótów, zamiast wziąć się za po prostu poprawną pracę. Nic wybitnego, ale składanie klocek do klocka konsekwentnie, żeby po roku, dwóch, trzech zobaczyć fajny efekt.
Czasami możesz nawet nie widzieć efektów. Nawet jest np. budowanie doświadczeń klientów. To jest też coś, na co my zwracamy uwagę i wy również. Tu nie jesteś w stanie tego zmierzyć. Ty musisz to wierzyć.
W sensie... Musisz to wręcz zainwestować nawet kasę, żeby to się działo.
Tak. Wracając do tematu ruchu polskiwania płatnych, wracając do tematu kanału polskiwania e-commerce, bo teraz trochę odbiegliśmy, zamykając oklamerką, czy coś jeszcze do tego dokładamy i przychodzimy do tematu zespołu, czy nie, Jarku?
Możemy przejść, na pewno są takie kwestie podstawowe, performance, budżet i to wszystkie rzeczy są istotne. Starałem się powiedzieć może mniej to oczywiste, tak jak właśnie napomniałem o SEO, czy właśnie konsekwencja budowania tej społeczności, zamykania ich w kanałach, które należą na końcu do was, ale być może To jakiś słuchacz, który tutaj siedzi, słucha nas dzisiaj, wymyśli coś swojego, tak hakuje sobie jakiś kanał, że naprawdę dostanie boost. I tak naprawdę wy poprzez różne testowania odkryjecie, gdzie ta wasza społeczność jest. Którym kanałem, którym kanałem najłatwiej do niej dotrzeć. Chyba nie mam nic więcej do dodania.
No dobra, to wrzućmy temat zespołu.
Mamy.
Lekko odmienne zdania na ten temat. W mojej strategii to wygląda tak, że jestem ja, jako z kwestii strategicznych, u nas też są dziewczyny z obsługi klienta i jest taka osoba u nas w firmie, taki specjalista w sprawie e-commerce, który Łączy jakieś kilkanaście osób, które są wszystkie na zewnątrz i działają tylko i wyłącznie projektowo. Czyli nie ma jakby takich dużego zespołu in-house'owego, ale są specjaliści, z którymi działamy na relacjach od lat, są moimi znajomymi w dużej większości i oni po prostu, gdy potrzebujemy jakichś rzeczy typu Audit UX, analityka, nie wiem, optymalizacja kampanii performance'owych, po prostu jakby jest to godzinowo, roboczo rozliczone. U ciebie strategia jest trochę inna. Jaka?
U mnie jest taka, że budujemy longtermowy brand on scene z longtermowymi ludźmi. Potrzebuję wybitny team długodystansowców, którzy pokryją różne obszary w firmie po to, żeby pomóc mi i Zosi rozwijać brand, więc my in-house'owo dbamy o to, żeby te kluczowe kompetencje, które dla nas są największą dźwignią, jak np. development produktu albo w ogóle właśnie marketing wrozumiany w kontekście komunikacji ze społecznością, ale już na przykład to nie musi być CEO, nie? Możemy się tam wesprzeć, pewne procesy mieć in-house'owo, ale wesprzeć czy to freelancerem, czy jakąś agencją. Na przykład od początku zidentyfikowaliśmy sobie, że logistyka to nie jest chyba to, czym chcemy się zajmować i na przykład myślenie o tym, że musimy się pewnie w perspektywie rozwoju tej marki skalować kilkukrotnie, żeby się przesiąść z garażu na jakiś mniejszy magazyn, na większy i tak dalej. Myśleć o całym teamie, który będzie to obsługiwał. I na przykład u nas ta hipoteza fullfillmentu od początku była bardzo istotna, bo te zasoby uwolniliśmy, które musielibyśmy poświęcić przede wszystkim w kontekście naszego czasu i głowy zaangażowania, żeby skalować te procesy. Mogliśmy full poświęcić na to, żeby budować brandy. Ja nie mam jednej odpowiedzi, jaka jest dobra formuła, bo nawet to, co widzisz, ty powiedziałeś, masz zupełnie inne podejście i w twojej strategii tobie się to sprawdza, w naszej strategii nam się sprawdza ten nasz system i odpowiedź niestety jest taka, że albo istety, że nie ma jednej drogi do tego, żeby to działało. Po prostu musicie to dostosować w zgodzie ze sobą, jak chcecie budować team, A przykład Oscara, czyli ciebie i mój, jest zupełnie odmienny, ale obydwa działają, funkcjonują. I to jest, wydaje mi się, kluczowe, żeby nie... Tym bardziej jak wracamy do tego, co wcześniej mówiliśmy o tym kopiowaniu. Wydaje mi się, że w twoim mindsecie i w twojej jakby kulturze pracy mój model by ci się nie sprawdził i vice versa. Ja nie czułbym tego, że mam tak rozproszony team w kluczowych obszarach, nad którymi chciałbym zapanować i żeby ta wiedza była in-house'owa.
Zgadza się, u nas też jest inna kwestia, bo wy tej produkcji nie macie na miejscu, my ją mamy, magazyn, więc jakby my po prostu na inne rzeczy postawiliśmy, u nas produkt od zawsze był na miejscu, magazyn, produkcja, więc jakby ten e-commerce mógł być trochę rozproszony.
A u nas produkcja jest totalnie rozproszona i my jesteśmy takim mózgiem, który zarządza tą rozproszoną produkcją. i spinamy to w jedną całość. A e-commerce jest in-house'owo, właśnie marketing, finanse, obsługę klienta, to budujemy in-house'owo, więc my jesteśmy takim sercem i rozumem całego tego brandu, ale wiele, wiele różnych właśnie tych kończyń, które odpowiadają za ostateczny sukces jest gdzieś w terenie, jest rozproszonych.
Czyli podsumowując, naprawdę nie ma jednego idealnego secret sauce. Musicie sobie testować. Każdy jest inny, każdy lubi inaczej pracować.
To nie będzie chyba zbyt klikalne, że nie ma sekretnej formuły, ale nie pozostaje mi nic innego jak tylko się z tym zgodzić.
Ale wiesz, to też wynika z tego, ten wątek poruszaliśmy chwilę przed podcastem, że dużo osób kupuje kursy. 10% osób te kursy kończy, powiela schemat innych i potem jest płacz i rozgoryczenie, czemu mi się nie udało. No bo tak to nie działa. Ty tam kupując kurs, idąc na jakieś szkolenie, ty możesz albo dzięki temu i zacząć powoli nakierować się dobrą drogę rozwoju jakby w danym segmencie, no ale jak wejdziesz na kurs i skopiujesz jeden do jednego, to to tak nie zadziała. Kursy trochę powinny działać jak inspiracja, trochę jakichś błędów nie popełniać w danej dziedzinie, ale jak potem... Ty wrzuciłeś w ogóle fajny wątek, że ktoś tam kupuje kurs o tym, jak robić rolki i potem nagle jest wysyp ludzi, którzy robią tak samo rolki, jak ta osoba, która uczyła.
I jak tu się wyróżnić?
Tak.
W ogóle koncept bycia twórcą czy właśnie...
Twórcą, to jest w ogóle najważniejsze słowo.
budowania marki, to jest jakaś forma ekspresji, gdzie ja żyję w świecie, w którym uważam, że żeby tutaj była szansa powodzenia z jakimkolwiek przedsięwzięciem, w które startujesz, to to musi być, w jaki sposób się wyróżniać, to musi płynąć ze szczerości wewnątrz od Ciebie. i powielanie pewnych rozwiązań na siłę, próbowanie się wbić w algorytm powoduje nic innego jak produkcję masową tych samych ociosanych w ten sam sposób takich klocków, które wyglądają identycznie. I okej, tam w którymś momencie jakieś liczby mogą się zgadzać, ale pytanie, czy ta relacja, którą nawiązujesz w ten sposób z grupą, którą tworzysz, jest szczera, czy to są naprawdę ci ludzie, którzy powinni tworzyć swoją społeczność. I ja mam taką obserwację, że czasami, jak już nawiązujemy do społeczności, ktoś tworzy jakąś społeczność, nagrywa na przykład pierwsze podcasty, pierwsze odcinki na YouTubie i one się zaczynają gromadzić fajnych ludzi wokół tego projektu, po czym na przykład taki ktoś zaprasza jakiegoś freaka na wywiad i ten freak nagle generuje miliony osłoń. I na przykład twórca może sobie powiedzieć tak, wow, to ja wcześniej robiłem to w inny sposób, ale teraz zaprosiłem freaka, jest miliony osłoń, no to może zaproszę kolejnego freaka. I tak mija rok, Osu! nie jest miliony, ale z początkowego pomysłu, gdzie był jakiś pomysł na konkretny np. podcast, tematykę, lądujemy w miejscu, który jest taki jak wszędzie. Okej, tam jest dużo wyświetleń, ale tam są treści zupełnie odmienne i ten twórca tak naprawdę w pogoni za tym algorytmem, za wyświetleniami dał się skalibrować, wrzucić w pewien system, który jest zupełnie odmienny od tych początkowych hipotez, które miał. Więc oczywiście tutaj trzeba sobie zderzyć, jakie są nasze cele. Ale myślę, że bycie tym szczerem i próbowanie się wyróżnić na rynku za wszelką cenę, no to to jest jakiś pierwiastek, który na pewno nam może pomóc w rozwoju.
Fajnie powiedziałaś o tych liczbach i dzisiaj wpadł mi do głowy taki wątek akurat tego podcastu. Ten podcast ma, nie wiem, ze 20 odcinków i ja jestem z jednej rzeczy bardzo zadowolony. Jest 1500 subskrypcji i średnio 1500 wyświetleń filmu. Idealna sytuacja. W sensie, widzę, że osoby, które subskrybują, potem to oglądają. Widzę, że średnio połowa osób, które subskrybują, ogląda potem te rolki. W ogóle to jest coś, myślę, kluczowego, które musi wybrzeć. Ty nie potrzebujesz gigantycznej ilości obserwujących. Tobie wystarczy tysiąc mega zaangażowanych osób, których na przykład, nie wiem, połowa załóżmy kiedyś jakiś produkt ciebie kupi. Nie potrzebujesz tysięcy, dziesiątek ludzi, którzy tylko wpadają Ci w konto, wpadają Ci w newsletter, wpadają Ci na Twoją stronę. Tylko potrzebujesz tych takich naprawdę kalorycznych, a ich zdobijesz tylko i wyłącznie fajnymi, szczerymi treściami, a nie dawaniem hukowych, viralowych rolek o tym, że musisz być zmotywowany każdego dnia.
Myślę, że postawienie na tą głębokość relacji versus To, że chcemy pójść na płytko, ale na ilość jest czymś odmiennym w dzisiejszych czasach i nam to bardzo procentowało, że po prostu traktujemy każdego klienta mimo wszystko indywidualnie, nawet mając pewną skalę.
zwróciłem swój wzrok na swoje notatki i tak sobie myślę, fajnie Jarek, fajnie, że połowę pytań nie będziesz w stanie zadać, więc muszę wybrać jakieś jeszcze konkretne, bo nam się powoli czas kurczy.
Przegadaliśmy.
Przegadaliśmy, ale myślę, że dużo wartościowych, ciekawych treści. Jarku. O, to może być ciekawe w sumie i możemy sobie odbić wątki. Jakie działania podejmujesz, aby utrzymać lojalność klientów i zachęcić ich do powtórnych zakupów? Bo takowe się pojawiają zarówno u ciebie i u mnie. Jest ten współczulnik retencji dość wysoki. Co jest kluczowe?
Postawiłbym na dwie kwestie, takie, które chyba są fundamentem różnych drobnych, później takich, wiecie, ulepszeń, które można dać w postaci wielu jakichś akcji, które możemy wykonać. Pierwsza to jest dowieszenie obietnicy wartości, czyli jeśli komuś obiecujemy, że dojdzie do niego produkt premium i on będzie w pewien sposób wykonany, no to taki produkt ten ktoś otrzyma. I to jest tak proste, nie? Czyli, że że jeśli ty powiesz, że ta torebka będzie na przykład wysokiej jakości, to ten klient rzeczywiście nie dostanie bubla. To jest pierwsza rzecz, która jest kluczowa uważam. Czyli, że już od samego początku zadbanie o jakość tego produktu, bo to buduje lojalność tych klientów, że oni będą mogli wrócić i będą mogli cię polecić dalej.
Nawet niech ta wartość będzie bardziej niż oczekiwana.
Oczywiście. To produkt jest twoim największym nośnikiem reklamowym. Nie wszystkie te triki, które później zastosujesz, tylko sam produkt. A druga kwestia, chcesz to coś dorzucić?
Dorzucę, żebyś zwrócił uwagę na to, jak robisz komunikację marketingową i przecież najlepszy, najwyższa jakość, handmade in Poland. i robisz taki przesyć zajebistości tego produktu, a potem ten produkt jest taki so-so, to to jest największy killer. W sensie ta komunikacja powinna być zoptymalizowana po to, co ty faktycznie oferujesz, a nie po to, że ty musisz powiedzieć, że ten produkt jest najlepszy z najlepszych.
Więc te unique selling point, które budujesz wokół produktu są istotne. Wybierz je bardzo świadomie. Myślę, że To nie zawsze musi być produkt premium, bo ten produkt może mieć inne cechy unikalne, które będą istotne dla twojej grupy odbiorców, ale to ty musisz zidentyfikować te wartości, które chcesz dostarczyć dla klienta, wskazać je, a później rzeczywiście dowieźć tą wartość, albo tak jak powiedziałeś Oskar, takie overdeliver, czyli że przewyższyć te oczekiwania. I to myślę, że to jest jakby pierwszy punkt, na który trzeba bardzo mocno zwrócić uwagę. I mógłbym to podsumować, że to jest w sumie banał, ale nie do końca wszyscy to robią.
To nie jest właśnie banał. Nie, właśnie ludzie szukają kit. W sensie, że komunikacja jest tak zajebista, jak zajebisty jest content. Wszystko jest takie wylukrowane, a potem ten produkt jest shitowy i jakby ciężko jest zbudować retencję, ciężko jest zbudować LTV, no bo klienci nie wracają po to.
Tak. A drugą kwestią, którą bym podniósł, to jest obsługa posprzedażowa. U nas jak ktoś kupi produkt, Mam nawet to w głowie. Pierwszy mail, który do niego przychodzi, ma tytuł. To jest początek naszej wspólnej podróży. I my rzeczywiście tak do tego podchodzimy. W momencie, gdy ty skonwertujesz, to nie jest cześć, dzięki, że się kupiłeś i zapomnijmy w ogóle o tym, że tu byłeś. Fajnie, jakby mamy zysk. Tylko to jest dopiero początek. Wszystko, co się wydarzy później, tak naprawdę determinuje to, czy ty zbudujesz tą lojalność. Później może się wydarzyć wiele rzeczy. Od takich normalnych błędów typu, nie wiem, jakieś pomylone zamówienia, paczka może komuś nie dość, jak ten klient zostanie obsłużony poprzez różnego rodzaju gwarancje i poprzez to, jak my, jak my odpowiemy na różnego rodzaju wyzwania i problemy, które będą u klientów, jest kluczowe. Ja sobie myślę w ten sposób, jak ktoś zaczyna, to naprawdę traktuje tych wszystkich pierwszych klientów jak takie diamenty. Wtedy mamy czas, tych klientów nie ma za dużo, możemy ich obsłużyć, możemy dowieźć większą wartość niż im obiecaliśmy, ale kluczem chyba do sukcesu jest to, że jak ty się skalujesz i masz już więcej tych klientów, że tak naprawdę o nich nie zapominasz, nie mówisz, dobra, tam trzy osoby mają jakiś problem, ale to olejmy, bo i tak tysiąc następnych przyjdzie i kupi paczki. Tylko Ty wraz ze skalowaniem wciąż jesteś w stanie utrzymać tak procesy, że tak naprawdę każdy ten klient jest istotny. Każdy problem jest rozwiązywany indywidualnie. No i proponujesz też różnego rodzaju ułatwienia dla tych klientów. W branży fashion coś, co mocno wpływa, czasem nawet niekorzystnie na cashflow, to są np. zwroty, ale my oferujemy klientom i odroczone płatności po to, żeby mogli sobie coś przymierzyć w domu, nie angażując swojego budżetu i np. wygodne zwroty, które... Też korzystamy. które bardzo łatwo pozwolą komuś zwrócić ten produkt i to jest duże ułatwienie, ale patrząc biznesowo, gdybyśmy ich nie mieli, byłoby mniej zwrotów, nie? Ale nie możemy w ten sposób podchodzić. My długoterminowo patrzymy na tą relację z klientem i nawet jak on coś zwróci, nawet jak on sobie coś przymierzy, to już zaczynamy budować sobie jakąś, jakąś wspólną więź, na której później możemy zbudować coś więcej i rośnie nam LTV, o którym wspomniałeś.
Tak, to jest najważniejsze. Jarku, powoli nam się kurcze czas tego podcastu. Jakieś liczby byś zdradził nam, swoje.
A jakie cię interesują?
Nie, żartuję, ale na jakim jesteście poziomie teraz w ogóle? Bo rozumiemy się o tych rzeczach, no one są kluczowe, to co powiedzieliśmy. I to jest takie nie do końca oczywiste. Dużo poruszyliśmy wątków, w których w ogóle marki gdzieś tam nie biorą w ogóle pod uwagę w swojej strategii, tylko wszyscy cisną właśnie na performance, na sprzedaż. Nie ma myślenia takiego o kliencie, nie ma myślenia tego, że okej, teraz zrobią mniej, ale w perspektywie dłuższym i termowym jestem w stanie mieć lepsze rewe. No i zastanawiam się, macie pięć lat, mieliście piąte urodziny. Co byś mógł zdradzić?
Nasza skala obecnie w tym roku ogólnie z wszystkimi teraz takimi narzędziami biznesowymi, które można sobie łatwo wpisać w czyjś NIP, to żadna tajemnica. W tym roku myślę, że zrealizujemy takiego przychodu brutto sprzedaży około 15 milionów złotych, więc jesteśmy takim sklepem, który realizuje średnio ponad milion złotych przychodu miesięcznie. To jeśli chodzi o takie generalne liczby, jeśli chodzi o Mierzymy sobie na przykład, bardzo mocno mierzymy LTV i patrzymy sobie jak... Możesz to wyjaśnić, bo może ktoś
nie rozumie z tego skrót tekstu.
LTV to jest lifetime value waszego klienta, czyli ile klient w konkretnym czasie, jaka jest wasza, jaka jest predykcja, ile zostawi pieniędzy u was w sklepie i my mierzymy sobie to na 12 miesięcy i jakby To jest dla nas jeden z takich kluczowych wskaźników, żeby patrzeć sobie, jak ten klient, którego pozyskamy, ile prawdopodobnie zostawi u nas pieniędzy w sklepie i bardzo nam zależy, żeby to LTV rosło. To też pokazuje pewną lojalność i jak performują nasze produkty, jak one performują u klientów, jak ten klient, który wpada w nasze różne działania marketingowe, w opowiadanie naszej historii, będzie się zachowywał w czasie i to też pozwala ustabilizować biznes, bo mamy pewne predykcje, że ok, mając tylu klientów, wiemy na co możemy liczyć, jeśli chodzi o sprzedaż i tak, no to są jakieś takie pewne liczby, no i mamy kilkadziesiąt tysięcy klientów. Sprzedaliśmy grubo ponad 100 tysięcy produktów. No i cały czas chcemy pchać ten wózek i rozwijać brand po to, żeby docierać do jeszcze szerszej grupy klientów.
Sprzedawać jakościowe produkty, które będą z klientami na lata, a nie fast fashion.
Zdecydowanie tak. Chcemy dostarczać ludziom jakościowy produkt.
Na samym końcu chciałbym was zainspirować jeszcze do jednej rzeczy. Może to zdradzimy nawet, bo w ogóle wczoraj ustaliłem termin z mamą. Zaczyna się, o co chodzi?
Oskar, ja, Oskara, mama.
Tak, będzie też Zosia. Zwróćcie uwagę na to, że jak nawet nie macie na początku tego budżetu, albo jak jesteście w jakiejś segmencie, już nie wiem, 100 tysięcy obrotu, szukajcie marek, które mogą być komplementarne i spróbujcie się z nimi crossować. My takiego crossa zrobiliśmy kontentowego chyba bodajże w czerwcu i teraz będziemy robić takiego dużego live'a w październiku, gdzie będziemy angażować kanał wasz youtubowy, nasz instagramowy, gdzie będziemy inspiracyjnie pokazywać torebki z ubraniami. I to też jest taka fajna forma marketingu, że żeby wspierać się jako polskie marki, a nie tylko i wyłącznie stawiać mur i nie mówić nic.
Tak, myślę, że łączymy siły. To będzie, wydaje mi się, bardzo inspirujące dla zarówno waszych klientek, jak i naszych. Ale też w tym jest dużo takiej pragmatyczności, bo w Marte Duck ja dostrzegam bardzo dużo takiego pragmatyzmu, który my też mamy. I co uważam w ogóle w branży fashion jest unikalne. Tak, i to będzie ciekawe doświadczenie.
Powychwalajmy te świetne marki. Nie, ale bardziej już sytuacyjnie, inspiracyjnie. Żebyście zwrócili na to uwagę. Żeby robić jednak rzeczy z innymi. Żeby otwierać się na te relacje, żeby odzywać się do właściwych marek, żeby próbować jakoś wspierać się. Może niekoniecznie najlepszym pomysłem są konkursy na Instagramie, bo one wam dowożą bardzo słabej jakości odbiorców, którzy są konkursowi, ale starajcie się wspierać w myśli dla ich Handmade in Poland i krzewić Zobaczymy, jak nam wyjdzie ten live.
To, co możemy zrobić, to zaprosić tutaj słuchaczy, chociaż nie wiem, czy to jest target grupa. A chyba wiem.
1 października.
1 października, tak. Więc nie mogę się w pewien sposób doczekać, bo zarówno u was live na Instagramie, cieszę się, rozbijacie zawsze bank, jeśli chodzi o ilość osób, bo to jest naprawdę niesamowite, ile ludzi gromadzicie na tych live'ach. A u nas te live'y też są totalnie w DNA, no bo na kanale Zosi one były od zawsze u nas robione i pokazywane te ubrania na różnych sylwetkach i wydaje mi się, że klienci dlatego to tak bardzo kochają klientki, bo to jest takie po prostu naturalne, to jest takie jak one chcą zobaczyć, to nie jest takie perfekcyjne, wymuskane jak na sesji i chyba to jest też klucz w tej naturalności. I jak zobaczymy co, jak złączymy siły, gdzie nas to doprowadzi i jaki będzie odbiór.
I patrzcie, to jest live stricte inspiracyjno-modowe. Tu się w ogóle nie pojawiło ani razu słowo sprzedaż.
W ogóle mało się... Z efektem ubocznym tego, co planujemy.
W ogóle mało się razy pojawiało u nas sprzeraż. Chciałem, żebyście bardziej byli zainspirowani po tym odcinku, jakie rzeczy można robić naokoło, które finalnie powodują, że można mieć takie wyniki jak Jarek czy ja, że ta sprzeraż to jest wypadkowa. I z tym chciałbym ja zostawić słuchaczy, a z czym ty byś zostawił pod sam koniec?
Zawsze to jest taki moment, kiedy na bardzo skomplikowany temat nie ma pewnie prostych odpowiedzi. Myślę, że zostawiłbym was z tą konsekwencją, że to jest o wiele bardziej istotne w branży e-commerce, w ogóle w biznesie e-commerce'owym. Bycie tym konsekwentnym, układanie klocek do klocuszka systematycznie, aniżeli taka, wiecie, wybuch motywacji, gdzie w tydzień, w miesiąc możecie zrobić niesamowite rzeczy, ale później osiądzie się na laurach. Tak, wydaje mi się, że konsekwencja ponad motywację w long termie i ten procent składany jest niedoceniany, a tam dzieje się cała magia.
i spowoduje większą szansę, znaczą szansę na osiągnięcie wymarzonego sukcesu e-commerce.
I tego wam życzę.
Dziękuję wam bardzo. Widzimy się w kolejną niedzielę o 9.00. Dzięki.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałbym Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu.
Aha, jeszcze jedno bardzo ważne.
Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trapi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







