Od 0 do 130k followersów w 4 lata BEZ BUDŻETU! Jak sprzedawać Ebooki? | Rosaelle

In this Polish‑language podcast episode, host Oskar Lipiński interviews Emilia (known as Rosaelle), a creator who grew her Instagram personal brand to about 130 000 followers in four years without spending on advertising and now sells digital products such as e‑books. Emilia shares her origin story – a teenage fascination with classic fashion, a study‑time discovery of fabric quality, and the decision to turn that passion into a content channel. She explains how she built a community by treating her audience as friends rather than a revenue source, emphasizing trust as the most valuable currency and refusing collaborations that do not align with her values. The conversation covers her content strategy for both newcomers and long‑term followers, the importance of constant idea capture (night‑time notes, MVP testing), and the disciplined, step‑by‑step planning that lets her anticipate future products. Emilia discusses the psychological challenges of being an introvert on camera, the mental load of replying to comments, and her coping mechanisms (morning routine, forest walks). She reflects on handling online hate with empathy, shares success stories of followers whose lives changed because of her advice, and outlines her selective partnership approach, only working with brands she truly uses. The episode also touches on the risks of platform dependency, her limited presence outside Instagram, and her future outlook, including a large upcoming product and the iterative learning she extracts from each sales cycle. Throughout, Emilia stresses authenticity, continuous learning, and a deep respect for her audience’s time and money.
Chapters
Trzeba też pamiętać o tych odbiorcach, którzy już są na twoim profilu i czekają na bardziej takie może zaawansowane treści, ale zarówno trzeba pamiętać o osobach, które są zupełnie nowe, które zaczynają od zera, tak jak my wszyscy kiedyś. Mam jeszcze coś do powiedzenia, a mianowicie nietraktowanie swoich odbiorców jak bankomat. Ja nie podejmuję się wielu współprac właśnie z tego względu, że ja wydaję swój produkt i chcę, żeby moi odbiorcy jak coś mają ode mnie kupić, to żeby to był ten produkt.
Jakie miałaś wyzwania w budowaniu tej marki osobistej, z którą musiałaś sprostać na przestrzeni ostatnich lat?
Wyzwaniem samo w sobie było... Raz troszeczkę zmieniam strategię pod kątem tego mega dużego produktu, który planowałam. Ja zawsze powtarzam, że zaufanie to jest najcenniejsza waluta. I tego nie odkupisz. Jak coś spalisz, to tego nie odkupisz. Będziesz musiał latami na nowo próbować przekonać od siebie ludzi.
Czy praca influencerski jest ciężką pracą? Cześć, tu Oskar Lipiński, jestem współwłaścicielem marki DUNK. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii produkcja. Możesz spodziewać się szczerej, brudnej prawdy o marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę ci darmowy 6-dniowy mini kurs o e-commerce. subskrybuje mój kanał, ale nadal 80% tego nie robi. Więc chciałbym Cię zachęcić do subskrypcji. Kliknij teraz w przycisk subskrybuj. A jeśli cenisz moje wartościowe treści, które dodaję na YouTubie, to będzie takie fajne mikro wsparcie. Dołożysz cegiełkę do tego, co otworzę każdego dnia. Przechodzimy do kolejnego odcinka. Cześć. Witajcie w kolejnym odcinku podcastu z buta w marketing. Ten odcinek mieliśmy nagrać jakiś czas temu, ale nie dane nam to było pod względem choroby mojego gościa, ale dzisiaj już jest i w pełni gotowości odpowie mi o bardzo ciekawych rzeczach związanych z pracą w internecie. Cześć Emilia.
Cześć Oskar. Bardzo dziękuję ci za zaproszenie i jednocześnie przepraszam, że ostatnim razem nie udało nam się spotkać, ale widocznie tak miało być. Mieliśmy spotkać się dzisiaj z nową energią i przeprowadzić fajną, ciekawą rozmowę.
Czym się zajmujesz?
To jest pytanie, na które nie lubię odpowiadać nowym osobom, bo oczywistą odpowiedzią byłoby powiedzenie, że jestem influencerką. Ale nie uważam się za influencerkę, dlatego że uważam, że tworzę produkty cyfrowe i sprzedaję produkty cyfrowe i to jest moje główne zajęcie. Prowadzę profil na temat klasycznego stylu, jakościowych ubrań i wedle tych tematów tworzę po prostu produkty, które są przydatne dla moich odbiorczyń, bo to są głównie kobiety.
A dlaczego robisz to, co robisz?
Robię to, co robię, dlatego że kocham ludzi i kocham kobiety. I kocham je w taki sposób, że chciałabym, żeby każda kobieta, która gdzieś tam natrafi na mój profil i skorzysta z moich wskazówek, spojrzała na siebie w lustro, pomyślała sobie, kurczę, jestem fajną, piękną, wartościową osobą. I chciałabym, żeby za tym, co robię, czyli za pokazywaniem takiej mody bardzo ponadczasowej, bardzo klasycznej, szło jednak coś głębszego. I chciałabym właśnie, żeby tym czymś głębszym była ta pewność siebie u kobiet, która po prostu wzrasta wraz z tym, jak się ubierają, jak się wysławiają, jaki prowadzą styl życia. Ja bym chciała tworzyć po prostu dla kobiet taki ogół, który podnosi ich na duchu.
I jest, tak jak mówisz, przypomina mi się sytuacja, w której napisałem do ciebie kiedyś z profilu DuckTorebki i tam chciałem, i tylko odznaczyłaś nas na jakimś stories i ja potem napisałem, czy może jakaś torebka cię zainteresowała i ty powiedziałaś bardzo fajną rzecz, która się rzadko zdarza i to było dla mnie takie, zapamiętałem to w ogóle po trzech latach, że bardzo chętnie że bardzo chętnie, ale chciałem tą torebkę przekazać komuś, kto kupił chyba, to był e-book i był w jakiejś grupie zamkniętej na Facebooku, że nie chciałaś tego przyjąć dla siebie, tylko automatycznie jakby dla odbiorców i to jest, nie jest to spotykane na co dzień, jednak wszystko w większości influencerzy próbują zagarnąć do siebie, a ty nawet taką rzecz chciałaś przekazać gdzieś dalej. W finałach tego nie doszło, był jakiś dismiss komunikacyjny.
Tak, tak, tak, nie zrobiliśmy tego, natomiast Ja po prostu wiem, jak jest być po dwóch stronach. Jak to jest móc pozwolić sobie na wszystko i jak to jest móc pozwolić sobie, nie móc pozwolić sobie tak naprawdę na wiele. I kiedy wiesz, jakaś marka mi oferuje coś, że w ramach prezentu, no to ja pomyślałam sobie automatycznie, czemu ja mam to dostać, jak mogę to przekazać komuś, komuś sprawi to większą radość, a waszą markę i tak polecam w e-bookach raz na jakiś czas. Tak jak właśnie widziałeś na Stories, także po prostu uznałam, że to będzie miłe. Szkoda, że do tego nie doszło, ale może ten temat gdzieś tam pociągniemy kiedyś.
Tak, może dzisiaj o podcastzie nawet. Głównym partnerem podcastu jest Marka Duck, który jesteś współwłaścicielem oraz dyrektorem e-commerce. Torebki skórzane szyte od 30 lat w Lublinie. Bardzo się cieszę na to, że znalazłem partnerów strategicznych, z których usług na co dzień korzystam. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako Marka Duck. Sam B.A.I. Platforma Smart Marketing Automation, z której również korzystam. Autopay, niezawodne płatności online dla sklepów internetowych oraz innych biznesów online. Nowoczesne usługi dla flot oraz błyskawiczne doładowywania telefonów. Zaufane.pl to integralne rozwiązanie do pozyskiwania opinii o sklepie i opinii produktowych, które pomaga e-commerce'om w budowaniu solidnej reputacji poprzez skuteczny marketing opinii. Dzięki wykorzystaniu tej technologii pozyskiwanie, zarządzanie oraz prezentowanie recenzji staje się łatwe i efektywne. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. Nie przedłużając, zapraszam Cię do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl oraz zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść praktycznych informacji e-commerce oraz marketing. Czy praca influencerski jest ciężką pracą?
Uważam, że nigdy nie porównałabym tej pracy do pracy lekarza, pielęgniarki, strażaka. To jest w ogóle inny level. Dlatego, że te prace, które wymieniłam i wiele innych, to są prace niesamowicie obciążające fizycznie i psychicznie. Praca influencera jest zupełnie inną pracą. Dla kogoś może być bardzo łatwa, dla kogoś może być bardzo trudna. Uważam, że nie jest to praca dla każdego, dlatego że nie każdy przyjąłby takie obciążenie psychiczne na siebie. Nie każdy by dał sobie z tym radę. Nie każdy dałby sobie radę z tym, że jesteś oceniany na każdym kroku. Oceniane jest każde twoje zdanie, każde twoje słowo. I uważam, że pod tym kątem jest to bardzo trudna praca, bo trzeba znać swoją wartość, mieć taką zbudowaną pewność siebie i po prostu wiedzieć o czym się mówi, żeby nie dać się stłamsić osobom, które no gdzieś tam nieprzychylnie do nas podchodzą.
Fajna odpowiedź.
Dziękuję.
Na pewno zgłębimy się w ogóle temat tej pracy influencera i tego, jak to robisz, jakich używasz strategii albo jaki masz w ogóle plan działań. Ale zanim zaczniemy ten wątek taki merytoryczny, w którym chciałbym słuchaczom trochę, no, takie mniejsze kawałki porozdzielać, jak to wygląda każdego dnia, to powiedz mi, skąd w ogóle wzięła się w twoim życiu taka idea, zaszczepiła się w głowie, żeby w ogóle robić to? Jaka jest twoja historia?
To jest taka historia, że ja generalnie już od nastoletnich lat bardzo interesowałam się modą, uwielbiałam czytać książki o projektantach, to zawsze było w moim życiu istotne. Natomiast potem jak poszłam na studia, no to gdzieś tam wiadomo, złapałam takiego bakcyla trochę warszawskiego, czyli trochę konsumpcjonizm. My trochę żyjemy w Warszawie w takiej bańce konsumpcjonizmu, pędu, dążenia do posiadania coraz większej ilości rzeczy. Ja faktycznie w to wpadłam, a że wtedy byłam studentką, nie zarabiałam wiele, to złapałam się na tym, że wydaję pieniądze na rzeczy, które są bardzo słabej jakości i one nie starczają mi na długo. I zaczęłam się w tym temacie zagłębiać i zaczęłam interesować się tkaninami, jakością ubrań, tym od czego to zależy, że dane ubranie posłuży nam więcej, dłużej, krócej, dlaczego niektóre ubrania są bardziej ponadczasowe od innych i tak właśnie zrodziła się we mnie miłość w ogóle do tkanin. A następnie zatem poszedł ten klasyczny styl, bo on właśnie jest ponadczasowy, jest niezależny od trendów. I to wszystko mi się zlepiło w taką jedną całość. I właśnie z tej miłości powstał po prostu mój profil. Ja chciałam się dzielić, tak jak z moimi koleżankami przy kawie, opowiadać im, słuchajcie dziewczyny, zobaczcie jak, nie wiem, jak świetnie możecie wyglądać w bluzce z jedwabiu, zamiast w jakiejś tam poliestrowej zwykłej bluzce. I ja po prostu zaczęłam bardzo luźno ten profil, bez większego planu, bez większego takiego, wiesz, biznesplanu. Nawet nie miałam wtedy w ogóle jakiegoś pojęcia, że chciałabym wydać produkt. I po prostu z takiej czystej mojej fascynacji powstał profil, który wygląda dzisiaj tak, jak wygląda.
I to jest idealnie wspomniany punkt pierwszy, który ktoś zawsze mnie pyta, a jak zacząć z Marką Osobistą? No jakby jest jedna najważniejsza rzecz. Musisz mega kochać i jarać się każdego dnia tym, co robisz. Najlepszym przykładem jest to, że po prostu jak nie będziesz się pasjonował tym, to po prostu szybko się poddasz, bo nie będziesz mógł sprawiać tu przyjemności. I to jest coś, czego ludzie nie rozumieją, a chcą monetyzować.
Tak i wiesz, jeżeli cały czas nie dociekasz, nie pogłębiasz tej wiedzy, nie interesują cię historie właśnie kultowych projektantów, którzy wiesz, wznieśli modę na poziom, który my dzisiaj widzimy, to tak naprawdę bardzo szybko, tak jak powiedziałeś, wypalisz się, stracisz taki zapał do tego, co robisz i tak naprawdę nie będziesz wiedział, o czym mówisz. bo tutaj też trzeba, wiesz, ja mam swój pogląd na klasyczny styl, ale też szanuję to, co ktoś powiedział mądrzejszy ode mnie, z czym może się nie zgadzam, ale pewne rzeczy wiem, bardzo dużo w tym temacie czytam, edukuję się i wydaje mi się, że to jest kluczowe, żeby zawsze być ciekawym tego, co się robi, żeby nigdy nie powiedzieć sobie tak, okej, ja już wiem wszystko i spocząć na laurach, tylko cały czas, żeby rozwijać się w tym temacie, który kochasz.
Pamiętają mi się słowa Mateusza Załupskiego, mojego wykładowcy z Koźmina, który był tu na podcaście i powiedział, że nauka zaczyna się dopiero tam w wieku, w dniu odebrania dyplomu, tak naprawdę ona trwa cały czas, a ludzie często kończą naukę i potem nie chcą się rozwijać i to jest bardzo, bardzo zgubne.
Zdecydowanie, tak, tak.
No dobra, mamy tą pasję do robienia. Nie miałaś tego takiego stricte planu, ale jak wyglądały twoje początki na Instagramie? W sensie, jaki był w ogóle plan treści? Jak do tego podchodziłaś na samym starcie? Bo to było de facto 4 lata temu.
Tak, to było 4 lata temu i na początku bardzo mocno skupiałam się na polskich markach i przedstawiałam moim odbiorcom polskie marki. Fajne polskie marki, które tworzyły jakościowe ubrania z dobrych materiałów i bardzo mocno się skupiałam na tym, ale cały czas przeplatałam to edukacją o tkaninach, o klasycznym stylu, jakie fasony wybierać, jaką kolorystyką się kierować, żeby osiągnąć też taki look, na jakim nam zależy. Powolutku to sobie, wiesz, dreptało, że tak powiem. I tak naprawdę bardzo mocno ten mój profil napędzały też dziewczyny, dlatego że ja mówię, dziewczyny to moje odbiorczynie. Ja nie mówię, to są moje dziewczyny, po prostu. Nie mówię na to, że to są moje widzowie, czy coś takiego, bo ja nie jestem jakąś gwiazdą, ja jestem zwykłą dziewczyną i to są moje dziewczyny, moje obserwatorki. I one to bardzo mocno napędzały, bo ja byłam jednym z pierwszych profili w ogóle, który mówił o klasycznym stylu, który skupiał się na jakości, który nie pokazywał tylko słuchaj, to jest w trendzie, to musisz kupić teraz, a za pół roku nigdy już tej rzeczy nie widzieliśmy u tej osoby. I one bardzo mocno napędzały profil pytaniami, wiesz, takimi, no cały czas jakimiś Co się interesowało, bo to było świeże. Ja miałam naprawdę ogromną przewagę pod tym kątem, że to było nieznane. Więc ja odpowiadałam na full pytań i to mi generowało tak naprawdę materiały na posty, na stories. Rolek, rolki to wtedy tak raczkowały dopiero. To teraz wykorzystuję to do rolek. Ale to naprawdę było tak, że ja tworzyłam ten profil z moimi dziewczynami i to dziś tak jest.
A to było tak, że ty je prosiłaś, czy one czuły tak dużą wartość z tego, że otrzymały tyleższe sumienia?
Tak, dokładnie. To tak samo jej interesowało. Właśnie tak samo chciały zbudować garderobę, która będzie je cieszyła, która będzie praktyczna. Wiesz, przez którą nie będą wydawały majątku co sezon, bo jakiś trend się zmienia. To naprawdę jak taka spirala samo się nakręcało.
Taki niepisany, nieproszony marketing refer, ale to się nazywa marketing. Fajnie. To było tak, że w momentach, w których nie miałeś przesytu publikacji treści, no bo mówisz, że robisz to od 4 lat, ja patrzyłem sobie, przecież wylichowałem twój profil wcześniej bardzo systematycznie, masz też jakby kilka takich kanonów, wzorów, którymi publikujesz. Czy miałeś takie momenty, w których mówisz, ej kurczę, jakby mam dosyć tego?
Myślę, że nie, dlatego że ja zawsze wyszukuję coś nowego. Na przykład e-booki robię od trzech lat i one od trzech lat mają podobną formę, ale ja cały czas wymyślam coś innego, mnie cały czas inspiruje coś nowego, cały czas dowiaduję się czegoś nowego i to ponownie samo się nakręca, że ja chcę to przekazać dalej, chcę tworzyć pod to treści. Oczywiście co jakiś czas powielam coś, o czym mówiłam na przykład trzy lata temu czy dwa lata temu, dlatego, że cały czas docierają też do mnie nowi odbiorcy. I to też jest moim zdaniem ważne, żeby gdzieś tam przypominać o tych podstawach, a nie tylko już skupiać się na tym, co jest powiedzmy poziom wyżej. Że trzeba też pamiętać o tych odbiorcach, którzy już są na twoim profilu i czekają na bardziej takie może zaawansowane treści, ale zarówno trzeba pamiętać o osobach, które są zupełnie nowe, które zaczynają od zera, tak jak my wszyscy kiedyś. I to moim zdaniem takie wybalansowanie tego jest bardzo ważne w tworzeniu treści w ogóle do internetu.
I to też nie jest proste, bo jest jeden kanał, jedno stories, jeden feed, a musisz tworzyć treści dla różnych odbiorców na różnych etapach.
To prawda.
No dobra, to pierwsza rzecz, która zdefiniowała Twój sukces sprzedażowy, zasięgowy, to są odbiorcy i to, że oni byli bardzo zaangażowani. Co byś jeszcze do tego dodała?
Na pewno to, że ja nie buduję bariery pomiędzy mną, a właśnie moimi dziewczynami, czyli moimi obserwatorkami. One do mnie piszą wiadomości, ja znam bardzo wiele moich obserwatorek po nickach, po awatarach, po tym, że są ze mną od wielu lat i ja właśnie nie buduję w swoich social mediach takiej bariery, takiej granicy, że ja tutaj rządzę i ja wam pokazuję, co wy macie robić, tylko to jest cały czas otwarta dyskusja. Jeżeli ktoś ma do mnie jakieś pytanie, to ja odpowiadam. Cały czas jestem, wiesz, aktywna w komentarzach, w wiadomościach. Tam nawiązuję takie głębsze relacje i uważam, że to jest bardzo ważne w sprzedaży, żeby zbudować więź z twoim potencjalnym kupcem. Bo nikt nie chce kupować od zupełnie obcej osoby i uważam, że to jest bardzo ważne.
Czyli jesteś bardzo zaangażowana, mówisz, odpowiadasz na wszystkie komentarze.
Oczywiście, na pewno pominę jakiś komentarz albo wiadomość, bo to też nie jest takie łatwe, żeby każdemu odpowiedzieć, ale zawsze bardzo się staram i też jeżeli widzę, że ktoś do mnie napisał i teraz mu odpisuję, a na coś wyżej nie odpisałam, to też przepraszam i staram się pomóc.
Faktycznie tak było, jak napisałem do ciebie chyba właśnie, w ogóle był taki szybki wątek, że proponowaliśmy ci współpracę, też nam odmówiłaś, też jest ciekawy wątek, który chciał poruszyć, dowiedzieć się. I ja tam napisałem ci wiadomość i chyba podbiłem tę wiadomość i ty ładnie w ogóle przeprosiłaś, to było takie dla mnie wow, w sensie nie tak zachowują się wszyscy influencerzy, z którymi miałem kontakt, czy tam jest po prostu takie ghostowanie, Marek.
Ja mam po prostu bardzo duży szacunek do ludzi. Jakby ja chcę, żeby ludzie szanowali mój czas, ale ja też bardzo szanuję cudzy czas i to, że ktoś wszedł na mój profil, zostawił mi komentarz, zostawiło mi serduszko czy wiadomość, to jest jego wolny czas, który on mógł spożytkować inaczej, a jednak spożytkował go na mnie, dla mnie. Więc to jest dla mnie bardzo też istotne, żeby moje obserwatorki, moje dziewczyny czuły się ze mną jak z koleżanką, która ich właśnie nie zlewa, która im zawsze odpisze i oczywiście to jest coraz trudniejsze w miarę skali. Tak, w skali jak konto rośnie, ale staram się to utrzymywać.
A dużo czasu ci zajmuje dziennie?
Oj, na pewno. Nie liczę tego, bo jak przychodzą te statystyki z telefonu, ile spędziłam czasu przed ekranem, to w ogóle zamykam oczy i usuwam to powiadomienie, bo nie chcę widzieć, bo oczywiście bardzo, bardzo dużo. Na tworzenie treści, na odpisywanie, na to zaangażowanie, to jest mnóstwo czasu, ale wszystko ma swoją cenę w życiu.
No tak, ale gdy kochasz to, co robisz, to w sumie jest twoją pracą tak naprawdę.
Tak. Jestem introwertyczką, więc czasem to jest takie, wiesz, przebodźcowanie po prostu, że nie wiem, pięćdziesiąt, sto osób pisze do ciebie naraz, ale jednak fajnie poznawać nowych ludzi po prostu.
No dobrze, a powiedz mi, skąd wgłapiasz inspirację i czerpiasz wiedzę o tym, co publikujesz w sieci? Czy to jest tak, że czytasz jakieś książki, czy z jakichś innych twórców oglądasz? No bo każdy się inspiruje.
Tak, oczywiście. Na początku, jak zaczynałam dopiero, to była taka dziewczyna, ona dalej nagrywa, nazywa się Anna Bey i ona w ogóle wydaje mi się, że wypromowała klasyczny styl na świecie. Wydaje mi się, że była jedną z takich pierwszych osób, które bardzo mocno gdzieś to tam promowały i ja na początku bardzo Może nie do końca inspirowałam się, ale bardzo dużo czerpałam wiedzy z jej treści. Obecnie w ogóle nie zgadzam się, wiesz, z większością tym, co ona pokazuje, z jej publikacjami, to już nie jest to, do czego ja dążę. Natomiast faktycznie to była taka osoba, która na początku bardzo pomagała mi też znaleźć właśnie jakieś tematy, co warto poruszyć na stories, co dodać na posta, to mnie mocno inspirowało. Ale teraz na przykład ogromną, ogromną inspirację czerpię ze starych rzeczy typu stare albumy projektantów, stare filmy. Obecnie nie mam kogoś ani niczego takiego jednego, czym się inspiruję, bo dla mnie inspiracją naprawdę jest wszystko. To, że teraz przyjdę, wiesz, do ciebie nagrać podcast, zobaczę kogoś na korytarzu, spojrzę, że ma fajne połączenie kolorystyczne, ja sobie to zanotuję albo zobaczę jakiś może błąd, który wiesz, w klasycznym stylu by nie przeszedł. I to mnie wszystko inspiruje, podróże, ludzie, rozmowy, właśnie stare filmy, nowe też czasem, chociaż jakoś ta moja estetyka bardzo tak jest bliska tym starym filmom. I tak naprawdę całe życie.
Powiedziałaś fajną rzecz, że zapisujesz sobie notatki cały czas. To jest w ogóle coś, ludzie mają taki często problem, że ej, a co ja powinienem publikować? No właśnie to, co ci wpada w głowie, jakaś myśl, albo coś zobaczysz, albo zapiszesz, albo ktoś coś powie, to jest właśnie coś, co powinieneś ten non-stop notować i potem na podstawie tego w ogóle tworzyć content.
Zdecydowanie.
A nie na siłę wymyślać, nie?
Ja, słuchaj, najlepsze pomysły mam zawsze przed zasypianiem. I już, wiesz, jestem taka w połśnie, ale mam pomysł i od razu szybko notatka. I mój mąż mówi, Boże, czemu mi świecisz po oczach? Ale ja mam taki pomysł, że ja to muszę od razu zapisać. I to jest bardzo ważne, bo oczywiście jak jesteśmy, wiesz, 8, 9, 10 godzin w pracy, no to umykają nam te kreatywne pomysły. A jak nasz mózg się zrelaksuje, to one automatycznie do nas napływają, no i trzeba to wykorzystać po prostu.
Fajnie. Zamknijmy taką klamerką, podsumowanie pierwsze merytoryczne. Musisz kochać to, co robisz, musisz być bardzo zaangażowana do swoich odbiorców, traktować ich jako swoich znajomych, przyjaciółki, koleżanki i musisz być w ciągłym procesie wymyślania pomysłów i spisywania ich, żeby nie ulatywały ci z głowy. Czy coś byś jeszcze dodała do tego?
Ja nie podejmuję się wielu współprac właśnie z tego względu, że ja wydaję swój produkt i chcę, żeby moi odbiorcy jak coś mają ode mnie kupić, to żeby to był ten produkt. I bardzo unikam kont, gdzie codziennie widzę współpracę, promowanie swojego produktu, promowanie innych marek, bo po prostu każdy z nas ma jakiś określony budżet, który chce przeznaczać na jakieś polecenia. I ja bardzo szanuję pieniądze moich obserwatorów i To jest coś, co bardzo mi się gryzie u innych twórców, że polecają absolutnie wszystko, nawet jeżeli nie jest to związane z ich tematyką i właśnie traktują swoich odbiorców jak taki bankomat. Kupcie to, kupcie tamto. No nie do końca to jest coś, co ja uważam za słuszne. Oczywiście każdy robi tak, jak uważa, ale też uważam, że to jest w pewien sposób sukces mojej sprzedaży, że jeżeli coś komuś polecam, to to po pierwsze jest coś, co noszę, co używam, jeżeli to jest jakaś współpraca, a jeżeli nie, to ma być to mój produkt i chcę, żebyś na to przeznaczył pieniądze, bo to zrobiłam po prostu dla ciebie w tematyce tego profilu, w tym czym się interesujesz, po co tu jesteś.
Będąc szczerym, ja też uważam, że twórcy, którzy są tak zaangażowani jak ty i kochają to, co robią, to nie powinni nawiązać współpracy, bo to jest bardzo krótkowzroczne. Że to nie daje takiej większej wartości. Chyba, że współpraca jest naprawdę ciekawa, edukacyjna i niesie coś za sobą, a nie tylko kolejną fakturę.
Oczywiście.
A dlaczego nie nawiązać z nami współpracy?
Wiesz co, dlatego, że ja bardzo selekcjonuję marki, z którymi współpracuję i ja już współpracuję z jedną marką z torebkami.
To fajne, fajne argumenty.
I powiem ci szczerze, i po prostu nie chcę, żeby było, że a, czyli nosisz te torebki, te torebki i jeszcze te torebki, no to którą w końcu polecasz. I może to się kiedyś w przyszłości zmieni, ale staram się naprawdę to mocno selekcjonować. Ja bardzo świadomie podejmuję każdy kolejny krok, bardzo mocno przemyślę każdą kolejną współpracę. Bo w internecie jest tak, że jak raz zrobisz jakieś potknięcie, jakiś błąd, to ludzie nie zapominają. A mi na tym zaufaniu, ja zawsze powtarzam, że zaufanie to jest najcenniejsza waluta. I tego nie odkupisz. Jak coś spalisz, to tego nie odkupisz. Będziesz musiał latami na nowo próbować przekonać od siebie ludzi. No i tak jak mówiłam, ja mam ogromny, ogromny szacunek do moich odbiorców i staram się, żeby to, co pokazuję, było naprawdę zgodne ze mną.
Fajnie, szanuję takie podejście, ma to racjonalny sens. No dobrze, żeby nie wszystko takie było lukrowe, idealne, to jakie miałaś wyzwania w budowaniu tej marki osobistej, z którą musiałaś sprostać na przestrzeni ostatnich lat?
wyzwaniem samo w sobie było mówienie do kamery i w ogóle otworzenie się na ludzi, dlatego że, tak jak ci wspomniałam chyba poza kamerami, że jestem introwertyczką. I to nie jest dla mnie łatwe zadanie, żeby mówić do ludzi, kiedy widzę, że ileś tam sety, setu, nie, ileś tysięcy osób, kilkadziesiąt ogląda to stories, bo jak sobie to zaczęłam wyobrażać, ile to jest osób, to zaczęło to mnie trochę przerażać. Natomiast faktycznie to była taka duża walka ze sobą, żeby nie bać się tego, co się może stać, tylko po prostu iść za tymi swoimi marzeniami, dzielić się tym, co się lubi, co się kocha. I to było dla mnie największe wyzwanie. Wiesz, tak jak ci powiedziałem, dla mnie wszystkie kroki, które robię, są bardzo świadome. Więc ja nie miałam jakiegoś takiego wyzwania, jakiegoś problemu mocnego, który stanął mi na drodze i nie wiedziałam, co zrobić. Czasem oczywiście mam jakąś blokadę twórczą, to może być jakieś wyzwanie, ale wtedy wracam do, wiesz, albumów, jakichś filmów, muzyki, spędzam czas w naturze i to samo wszystko napływa na nowo, więc nie miałam jako takich ogromnych wyzwań.
Wszystko płynęło prosto.
To się wydaje proste. Oczywiście, wiesz, no to jest codzienna walka ze sobą, ze swoimi słabościami. Trzeba być zdeterminowanym, trzeba być też takim bardzo zaangażowanym. No i nie każdy też podejrzewam tak jak ja na starcie. udźwignąłby pracę 14-15 godzin dziennie, bo żeby zbudować fajny wartościowy profil, a ja wtedy jeszcze pracowałam na etacie, to trzeba było poświęcać naprawdę mnóstwo czasu, więc to nie jest wszystko takie lukrowe, to jest po prostu determinacja i praca, ale jeżeli masz na to pomysł, plan i to tak naturalnie ci wychodzi tak jak u mnie, to to się nie może udać. Nie może się nie udać.
Czyli ten efekt twojego sukcesu sprzedażowego to była zdyscyplinowana, konsekwentna praca krok po kroczku? Czy był jakiś kamień milowy, który sprawił, że wyskoczyłaś do góry szybko? Czy to był konstant po prostu? Czy wydarzyło się coś takiego?
Jakiś kamień milowy, który mnie wybił. Wydaje mi się, że nie było nic takiego. To naprawdę było wszystko bardzo naturalnie, krok po kroku. Nie, chyba sobie nic takiego nie przypominam. Nie miałam też czegoś takiego, że nagle jakieś, nie wiem, pół miliona obserwujących jakieś konto mnie takie poleciło, że po prostu ci obserwatorzy mi zaczęli napływać. Nie. Ja obserwatorów mam z tego, że dodaję ciekawe treści. Albo kogoś to zainteresuje i mnie zaobserwuje, albo nie.
Czyli książkowy wzór po prostu pracy takiej systematycznej każdego dnia. No dobrze. Konferencja z Buta w e-commerce to projekt, który powstał w mojej głowie już jakiś czas temu. Jako prelegent dużej ilości eventów e-commerce'owych, marketingowych, brakowało mi takiego eventu, który będzie bezpłatny, na który będzie mógł przyjść każdy i będzie to event, który będzie niezwykle merytoryczny i kaloryczny w wiedzę. Brakowało mi eventu, w którym cała Prawa i Agenda będzie wypełniona praktykami. Praktykami mniejszymi, większymi, którzy przeszli od punktu A do punktu B i chcą się podzielić swoją historią oraz tym, w jaki sposób im udało się dokonać pewne rzeczy. 19 września o godzinie 10 Startuje konferencja z Buta e-commerce, 12 prelegentów, niesamowicie kaloryczna wiedza. Ja będę jednym z nich oraz moi znajomi również, m.in. Mateusz Haber, który tak jak ja został wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 oraz odkryciem roku 2024. Chciałem cię serdecznie zachęcić, bo event jest bezpłatny. Tak jak cała moja działalność w internecie, staram się dawać dużo darmowej wartości, żebyście mogli uczyć się na błędach oraz inspirować się od praktyków. 19 września, godzina 10. Konferencja jest współorganizowana razem z Choperem oraz Samba.ai. A jak na ciebie wpływa hejt?
Ja mam troszeczkę inne podejście do hejtu, dlatego że ja widzę za hejtem osobę. I z takiego punktu psychologicznego mi jest bardzo szkoda tej osoby. Po prostu. I to, że ona mnie atakuje, to znaczy, że ona ma ogromny problem ze sobą, z akceptacją siebie, swojego życia, jest niezadowolona na pewnej płaszczyźnie albo może na wszystkich. I staram się być taka wyrozumiała wobec hejtu, bo oczywiście jestem dosyć wrażliwą osobą, więc w pierwszej chwili to może mnie uderzyć, ale potem sobie myślę, że To, co mówimy, jest często lustrem nas samych. I to, że ktoś mi mówi jakieś przykre, słabe i w ogóle jakieś kłamstwa, rzeczy, które nie są ze mną powiązane, to jest problem tej osoby, to nie jest mój problem. Więc gdzieś tam bardzo mocno nauczyłam się nad tym pracować, pod tym kątem, że nie biorę tego do siebie, ale autentycznie jest mi bardzo szkoda osób, które hejtują, bo to są osoby, które potrzebują pomocy.
Zgadza się. Jest taka strategia, że mój Instagram, mój YouTube, mój newsletter, etc., to jest moje miejsce i to ja zarządzam, co tam się będzie pojawiało i bardzo dużo twórców po prostu, żeby nawet nie mieć związku emocjonalnego z tym, po prostu usuwa takie komentarze i nic się z tym nie dzieje.
Ale to jest bardzo mądre. To ja sobie tak często mówię z moim mężem prywatnie, że mój Instagram to jest tak, jakbym zapraszała cię do mojego domu. Czy ty wchodzisz do mojego domu i mówisz mi, że mam brzydki obraz, ten dywan nie pasuje tutaj? No nie. Jakby szanujesz to, że jesteś gościem gdzieś i albo ci się coś podoba i fajnie możesz wesprzeć tego twórcę serduszkiem, komentarzem czy kupieniem produktu, albo możesz po prostu wyjść i poszukać swojej przestrzeni w internecie, która cię bardziej interesuje, a nie tą swoją negatywną energię przesyłać do kogoś innego, no bo to jest bezsensowne, po prostu.
Pozostając trochę w takim temacie nieidealnie lukrowym, to czy mogłaś opowiedzieć o swojej największej porażce i czego się z niej nauczyłaś w ostatnich latach?
No właśnie tutaj mocno się zastanawiałam, co ci powiedzieć, bo tak jak ci mówiłam, Cały mój profil jest przemyślany krok po kroku. Ja wiem, co będę robiła na przykład na profilu za rok, za dwa, co się będzie działo z moją marką, bo ja bardzo mocno myślę o tym, co chcę robić w przyszłości. Więc jak ja już zobaczyłam, że moje dziewczyny chcą pierwszego e-booka, to już miałam plan na kolejne. Ja wiedziałam, co się będzie działo za rok, za dwa, jak to poprowadzę. I teraz ja też wiem, co się będzie działo za rok i za dwa. I to nie jest tak, że coś było moją porażką. Może wiadomo, nie każda sprzedaż była taka fantastyczna, nie każda przyniosła mi tyle efektów, ile bym chciała, ale z każdej takiej może mini porażki prywatnej czy biznesowej wyciągam po prostu lekcje. I nie traktuję tego jako coś takiego, co mnie załamało i wiesz, na miesiąc się wyłączam z internetu, tylko Wszystko jest jakąś taką lekcją, którą trzeba przepracować, przeanalizować, co poszło w tej sprzedaży nie tak, a co w innej było dużo lepsze. I to jest często, wiesz, dziesiątki kartek i rozpisywanie krok po kroku, czego się robiło i dlaczego to, przepraszam, dlaczego to przyniosło takie efekty, a dlaczego coś innego przyniosło gorsze efekty. Także naprawdę, no, nie mam czegoś takiego, co by mnie totalnie, nie wiem, zdemotywowało, czy uznawałabym to za swoją porażkę. Raczej wszystko to, co robię, jest bardzo mocno przemyślane.
Czy w galupie wyszedł ci strateg?
Nie robiłam testów galupa. Bardzo bym chciała. Bardzo, bardzo bym chciała. Pewnie jestem strategiem, ale nie. Ale nie robiłam jeszcze testów galupa, więc nie wiem. Pewnie jestem gdzieś pomieszana z kreatywnością, właśnie ze strategią.
Często właśnie kreatywność, strategia to są takie dwa inne bieguny, a jak tak mówisz o tym, że wiesz co będziesz robiła za rok, za dwa, co się wydarzy, robiąc pierwszego ebooka wiedziałaś, że będą kolejne, to nie jest częsta przypadłość, taka strategia, co jest super fajne, bo często influencerzy działają na tak zwanym flow i jakby nie wiedzą, co się wydarzy potem, a ty masz to fajnie zaplanowane, sama to sobie kreujesz?
Tak, ja jakby jestem sama w tym, co robię. Mój mąż bardzo pomaga przy zdjęciach, przy montażu, przy takich różnych rzeczach. Natomiast faktycznie za tę część kreatywną, tę część biznesową odpowiadam sama ja. A skąd wiem, co się będzie działo w zorach za dwa? No bo widzę, co interesuje moich odbiorców. Robię czasem jakiś testowy produkt i widzę, czy to ich interesuje, czy powinnam iść jednak w troszkę inną stronę.
Czyli MVP jeszcze robisz. Wow, to fajne.
A to ja nawet nie wiem, że się tak nazywa.
Czyli robisz to z intuicji.
Tak, tak.
MVP to jest taka właśnie, jak się nie wie, w którą stronę pójść z produktem, to warto zrobić sobie taką małą zajawkę albo jakąś listę oczekujących czegoś i wtedy w ogóle zastanowić się, czy w tym kierunku możemy... Tak, wiesz, właśnie na
początku tego roku zaczęłam tworzyć taki bardzo duży produkt, który robi już kilka miesięcy, ale zrobiłam sobie taką zajawkę, taką mini, mini wersję tego produktu właśnie gdzieś w połowie roku. No i nie do końca spełniło to moje oczekiwania. ale z drugiej strony nie wymagało to ode mnie takiego nakładu pracy, więc teraz troszeczkę zmieniam strategię pod kątem tego mega dużego produktu, który planowałam i sobie bardziej nakierowuję moich odbiorców na troszeczkę inne tematy, żeby to przyniosło lepszy efekt niż oczekuję. Nie wiem, czy wiesz, w co mi chodzi, ale jakby widzę, co tam poszło nie do końca tak, jak bym chciała, więc mam już właśnie lekcję, coś, co mogę zmienić na ten przyszły produkt, żeby on był większym sukcesem.
Fajne, fajne jest to, że sobie tak to strategicznie rozkminiasz. To nie jest ta częsta, częsta przypadłość. A chcesz się podzielić tym, co planujesz w przyszłości albo co pijesz za rok, za dwa?
No właśnie, bardzo bym chciała, więc mogę ci opowiedzieć po nagraniach, ale ja bardzo To nie jest tak, że to jest tajemnica. Ja nie lubię mówić o czymś, co się jeszcze nie wydarzyło. Ja lubię cieszyć się sukcesem albo, to nie chodzi nawet o sukces, ale czymś, co tworzę, jak to już jest. Nie lubię mówić, co będzie, no bo to jest takie jak dybanie. Jak będzie, to będzie, będzie super na pewno, ale no... Na razie zachowuję dla siebie.
Jest to dla mnie zrozumiałe. Wracając trochę do tego wątku, tych Twoich odbiorców, tej bliskości, tego braku bariery, to czy masz w głowie jakieś takie historie swoich odbiorców, które faktycznie jakimś contentem, jakimś ebookiem zmieniło się ich życie?
Ale to jest właśnie niesamowite, dlatego że Mam bardzo dużo takich historii i to są zarówno historie prywatne, że na przykład ktoś poznał swojego przyszłego męża, bo po prostu stylizacją zwrócili na siebie uwagę, ale to są też przede wszystkim osoby, które dzięki mnie poznały klasyczny styl i dzięki temu one teraz mają swoje biznesy. I to jest dla mnie mega niesamowite, że ja byłam taką inspiracją dla kogoś, że teraz ktoś tworzy swój profil w internecie, sprzedaje swoje produkty i to jest dla mnie naprawdę taka No takie bardzo miłe, że ja wiem, że te osoby gdzieś tam mnie obserwowały, pisały do mnie, cieszyły się z tego, że mnie odkryły i teraz one same, wiesz, raczkują w tym świecie i osiągają też super sukcesy. Także mam taką stronę zarówno prywatną, jak i taką biznesową.
To jest, w pełni zgadzam się z tym, co mówisz, że nawet ta sama sprzedaż, te dopamina będą końca ze sprzedaży, no to ona daje jakieś szczęście, ale jeśli ktoś to wykorzysta i w ogóle pójdzie sobie tam, będzie wyznaczał małą ścieżkę, to jest w ogóle zupełnie inne uczucie i to daje taką wielką, wielką, wielką, wielką radość uważam.
Tak, zdecydowanie. I właśnie dzięki tej bliskości, ja też wiem dzięki moim obserwatorkom, co się dzieje w ich życiu, właśnie gdzie wykorzystywały, wiesz, te moje porady. One mi wysyłają zdjęcia z podróży, zdjęcia rodzinne. No to jest naprawdę niesamowite. Naprawdę sama zazdroszczę sobie tej więzi, którą zbudowałam z nimi.
Budujesz ją tylko i wyłącznie na Instagramie, czy masz też tu grupę na Facebooku dalej?
Nie, grupy na Facebooku już nie mam.
Czyli jedynym twoim kanałem jest Instagram.
Tak. Czasem część osób jeszcze dopływa z YouTube, ale tam jestem bardzo sporadycznie i też nie traktuję tego jako głównego kanału.
A nie uważasz, że to jest trochę zagrożenie, że jesteś tylko w jednym miejscu?
Uważam, że jest, ale robię też rzeczy związane w ogóle nie z modą, także jakby... Jeżeli coś się stanie z Instagramem, to ja nie zostanę na lodzie.
Okej, czyli masz już strategię kolejną wyznaczoną.
Powiedzmy.
Chciałem trochę też przejść do tematu lifestyle'u, bo zawsze mnie to interesuje. Zresztą to jest coś, co w swoich podcastach poruszam, czyli trochę kwestii biznesowych, trochę historii i trochę też takiego lifestyle'u. I chciałem ci spytać o jakiś taki jeden nawyk, który masz każdego dnia, który faktycznie stosujesz i pozytywnie wpływa on na rozpoczynający się dzień, dajmy na to.
No to ja jestem porannym ptaszkiem, więc dla mnie tak, dla mnie poranek to jest wspaniała część dnia, dlatego że ja mam świeże pomysły, czystą głowę, wiem co robić i to jest dla mnie takie bardzo istotne i napędzające, ale takim moim zdrowym nawykiem myślę, że są spacery po prostu. Takie normalne spacery, idę z moimi pieskami gdzieś w las, to mnie bardzo wycisza, uspokaja. Czasem po jakimś burzliwym dniu, gdzie tam materiał komuś nie przypadnie do gustu i jest dużo kontrowersyjnych opinii. Kontrowersyjnych. No mój profil w ogóle nie jest kontrowersyjny. Ja też prawie w ogóle nie pokazuję prywatności, poza tym, że teraz się otworzyłam trochę w tym temacie ślubu. Więc jakby ja bardzo Mam ograniczony krąg tematów, które poruszam, ale jeżeli coś tam mnie poruszy, to właśnie idę sobie na spacer, do lasu, wyciszam się. Jest to nie tylko zdrowe, ale też pomocne dla psychiki.
Robisz tak samo jak ja. Spacery w lesie, natura. W ogóle w to najlepsze pomysły wpadają. W czystość głowy o poranku. Ciężko jest potem już po jakiejś ilości zadań wykonanych na coś fajnego wpaść kreatywnego.
Tak jak ci mówiłam, że dopiero jak już odpoczniesz sobie, to faktycznie coś wpadnie, ale jak jesteś w tym na tłoku zadań, no to bardzo trudno o kreatywność. Trzeba już mieć jakiś plan przed.
Trochę w temacie edukacji. A czy jest książka, którą byś poleciła taką jedną?
Tu mam ciekawą historię, bo to nie jest książka, którą do końca polecam, ale to jest książka, która zmieniła moje życie. Bo tak jak ci wspomniałam na początku, Ta moja miłość do mody rozpoczęła się już w czasach nastoletnich. No i pamiętam jak było takie losowanie właśnie w gimnazjum na prezenty takie do 20 do 25 złotych, które wymieniliśmy się z koleżankami, z kolegami z klasy. Ja bardzo wtedy marzyłam o takiej książce, to była jakaś biografia Coco Chanel, nie pamiętam nawet jaki miała teraz tytuł. chyba wojna i miłość, czy coś takiego. No w każdym razie jakaś tam biografia. No i ja strasznie o niej marzyłam i bardzo ją chciałam. I poprosiłam mojego kolegę z klasy, czy mógłbym mi ją kupić, bo on mnie wylosował, powiedział mi to. No i on, ten Eryk, pozdrawiam Eryka, jeżeli to jakimś cudem ogląda, kupił mi tę książkę. I od tamtej pory Ja strasznie właśnie zakochałam się w modzie, w projektach, w klasyce. No ta klasyka potem gdzieś odeszła i wróciła, ale to mnie bardzo mocno zafascynowało i zafiksowało wręcz na to, że to jest gdzieś droga, którą chciałabym podążać, po prostu. I naprawdę nigdy tego nie zapomnę, bo ta książka otworzyła mi chyba taką jakąś część mojego serca, którą wiedziałam, że ta moda będzie zawsze miała specjalne miejsce. Więc nie wiem, to nie była jakaś super wartościowa książka. W ogóle życie Coco Chanel jest bardzo kontrowersyjne, więc to nie było nawet do końca inspirujące. Chociaż było z perspektywy kobiety, to naprawdę dała sobie świetnie radę. Natomiast... No naprawdę było to dla mnie takie bardzo, bardzo wartościowe i do dziś pamiętam tę książkę. A z takich rozwojowych, czytam różne książki, natomiast nie wiem, czy też masz takie spostrzeżenie, że wiele książek powiela po prostu te same treści. Jak przeczytasz pięć, to już wiesz, co się będzie działo w pięciu kolejnych. I trochę trudno o taką jedną, super wartościową książkę, która totalnie zmieniła moje życie. Na przykład, nie wiem, ostatnio czytałam ostatnio, z kilka miesięcy tam, ale atomowe nawyki teraz mi przyszło do głowy. No to to jest fajna książka, natomiast jeżeli tak jak ja jesteś właśnie porannym ptaszkiem, masz jakąś rutynę, to to nie jest książka, która zmienia twoje życie.
W większościach to nie będzie tak.
Tak, na przykład mój mąż jest taki, że on nie ma rutyny i dla niego ta książka, jak on teraz ją czyta, to mówi, że Boże, to jest jakiś cud, no nie? A dla mnie to było takie, no okej, no wiem to wszystko, jakby robię to od wielu lat, więc Zależy to, czego szuka na danym etapie. Wydaje mi się, że jeżeli jesteś mocno rozwinięty już w różnych sferach życia, to warto czytać te książki, bo zawsze dowiesz się chociaż jednej takiej nowej, wartościowej rzeczy. Natomiast czy to zmieni twoje życie? No, raczej nie. A tamta książka zmieniła moje życie.
Fajna książka, to ja mogę dopowiedzieć, Narzędzia Tatanów.
O, nie, nie, nie czytałam.
Narzędzia Tatanów to jest w ogóle zbiór rozmów Tima Ferrisa ze 100 osób zebranych, tych najbardziej wybitnych z różnych dziedzin, jakaś duchowość, jacyś milionerzy. I oni odpowiadają na takie kilka prostych pytań. Jednym z nich na przykład jest pytanie, na które możesz też odpowiedzieć, jak masz fajną puentę w głowie. Jaki zakup, tam jest akurat 100 dolarów, ale my to przeredagujemy na polski, jaki zakup do 500 zł wpłynął na twoje życie najbardziej w ostatnim roku?
Super. No na pewno jakiś kurs. Na pewno coś związanego z edukacją. No wiadomo, że jakaś bluzka nie zmieni mojego życia albo jakaś materialna rzecz, mimo że o tym jest mój profil. To na pewno coś związanego z wiedzą. Zdecydowanie. I gdybym miała ostatnie sto złotych, ale miałabym zapewnione jedzenie, rachunki i tak dalej, to wydałabym to też po prostu na rozwój siebie, jeżeli byłabym w jakimś takim punkcie w życiu, że nie wiedziałabym gdzie iść. Ale to jest bardzo podobna książka chyba do Lunch z ludźmi sukcesu z Timesa.
O, tego nie znam.
A to ja czytam. Fajne, ale chyba tak, o której wspomniałeś bardziej mnie zaciekawiła, więc też chętnie czytam.
To jest w ogóle encyklopedia. Ja pamiętam, czytałem sobie w czasie jak była pandemia i wspisywałem milion pomysłów różnych.
Super.
Więc to było bardzo wartościowe. Chciałbym z tobą poruszyć jeszcze taki jeden temat. Torebkowy. Zresztą też mojej specjalizacji torebkowej. Czy ty uważasz, że w ogóle torebka to jest dobra inwestycja?
To jest bardzo ciekawy temat, dlatego że o inwestycji w zakresie torebek możemy mówić tylko i wyłącznie wtedy, kiedy kupujesz tę torebkę, zamykasz ją w sejfie, w skrytce bankowej i ona leży tam przez 10 lat.
Nie może być w ogóle używana.
Nie, ona nie może być używana. Jeżeli torebka jest używana, to okej, ona po tych 10-15 latach, też w zależności od poziomu eksploatacji, ona może być warta coś więcej, ale nie będzie warta aż tyle. Więc ja na przykład bardzo lubię torebki.
Zauważyłem na Instagramie.
To jest taka moja słabość. Bardzo lubię torebki i mam ich sporo, nie będę tego ukrywać, ale nie traktuję ich do końca jako inwestycje. Dla mnie to okej, może być jakieś zabezpieczenie już przy takiej ilości, że w razie W to po prostu wszystko sprzedaję i to i tak ma bardzo dużą wartość, ale nie przy każdej torebce uzyskam taką wartość, jaką zapłaciłam początkowo. Więc jeżeli ktoś chce traktować torebki jako inwestycje, no to moim zdaniem nie powinien ich używać.
Bo często jest taka komunikacja, że kupię torebkę, mogę ją potem sprzedać, jakby to jest inwestycja. Takie argumenty o tym idą.
Ja się z tym nie zgadzam. Jest to jakaś lokata pieniędzy, ale to nie jest inwestycja, jeżeli tę torebkę użytkujesz, ona się niszczy. To się trochę mija z celem.
Jaka jest twoja ulubiona z tej kolekcji?
Moją ulubioną jest taka torebka, którą kupiłam sobie jako pierwszą. To nie jest w ogóle torebka najdroższa, czy nie wiem, najpiękniejsza może dla kogoś, ale mam sentyment do mojej pierwszej torebki, którą kupiłam sobie w Paryżu. To była taka wymarzona. Mam z nią bardzo fajne wspomnienia. Dużo się wtedy działo w takim moim życiu prywatnym i To jest taka torebka Chanel, taka czarna z rączką. Bardzo klasyczna, bardzo prosta. Bardzo już taka troszeczkę na rogach, wiesz, wyeksploatowana. Od tego, że ją często noszę, ale mam do niej ogromny sentyment i gdybym miała sprzedać wszystkie, to sprzedałabym wszystkie poza tą. Chciałabym ją zachować, tak. Jako taką, wiesz, pamiątkę, że to też był mój zakup w ogóle z pierwszego e-booka. Więc to jest też taka moja pamiątka, że kurczę, zrobiłam to. I wiesz, to jest taka namacalna rzecz. To nie jest tylko taka myśl w głowie, tylko taka namacalna rzecz.
No dobra, jedno zadawało mi się pytanie jeszcze w głowie jak sobie Ciebie słucham. Mówisz o tym zamiłowaniu do mody, że to trwało od dzieciństwa, że jakby to była jakaś historia z fajnym kolegą, który pokazał Ci tę książkę. To czy przejawia Ci się w głowie taka myśl, żeby założyć swoją markę?
No pewnie, że mi się przejawia. To jest taki myślę bardzo naturalny krok, który może kiedyś będzie, może nie, ale oczywiście jakby Mam tyle pomysłów, widzę tyle niedociągnięć, wiesz, w polskich markach, że aż mnie po prostu ściska, żeby nie zrobić czegoś swojego, ale mam kilka znajomych w tej branży i wiem, że to jest bardzo trudna branża, bardzo wymagająca i uważam, że trzeba mieć naprawdę spory zasób gotówki, żeby zacząć to tak, jak ja bym chciała i żeby to przyniosło sukces i efekt.
bardzo mądre podejście, bo zazwyczaj jest tak, że właśnie influencerzy, a, dobra, odpalimy sobie markę modową. Żywotność tej marki jest krótka, rentowności zawsze brak, więc...
Nie ma na to pomysłu po prostu, jakiejś strategii, wiesz, reklamujesz najpierw pastę ze zębów, a potem reklamujesz swoje ubrania, no, to musi być przemyślane po prostu.
Tak, no to jest... To jest ciekawe, że ludzie właśnie mają takie podejście, że to będzie takie super proste, że skoro sprzedaję tą pastę, to trzeba sprzedać swoich produktów i nie dzielić się z reklamodawcą jakimś tam procentem. To może bardzo fajne, świadome podejście.
Dziękuję. Nawet powiem, że szyję sobie prywatnie sporo rzeczy, bo testuję różne rzeczy, testuję różne tkaniny, jak się zachowują. I to naprawdę jest bardzo trudny biznes. Ja tego jeszcze nie sprzedaję, ale już widzę, że jest tyle detali, tyle szczegółów, o których trzeba pomyśleć. Ale dzięki temu, że sobie to już testuję, to już sobie gdzieś tam Robisz małym MVP. To dokładnie.
Tak, bo miałbyś kiedyś wyskoczyć w internecie. Coś, czego nie mówiłaś nigdy wcześniej i chciałabyś się tym podzielić teraz.
Myślę, że to będzie coś takiego, co jest trochę związane z moim profilem, a mianowicie to, że ja właśnie w gimnazjum prowadziłam już swojego bloga takiego trochę modowego. I chyba nigdy o tym nie mówiłam. Dlatego, że on nie miał jakiejś super długiej żywotności. To był trochę taki blog modowy, trochę pamiętnik. Ja też wtedy bardzo dużo korzystałam z ubrań z drugiej ręki, więc chciałam też pokazać dziewczynom, jak to mogą fajnie połączyć. żeby wyszukiwać po prostu tańsze ubrania. Potem traktowałam to, zamknęłam w ogóle tego bloga i traktowałam to już tak pod koniec gimnazjum na początku liceum jako pamiętnik, gdzie tam wypisywałam swoje myśli, bo ja w ogóle jestem taka, że wszystko muszę przelać na papier. Nawet jak piszę plan na najnowszego e-booka, to wszystko musi być na papierze od A do Z. Mam zawsze bardzo taką silną potrzebę wszystkiego przelania właśnie w to miejsce. I tak, i bardzo, bardzo marzyłam wtedy, że kiedyś coś będę robiła związanego z modą, tak jak miałam tego bloga. Potem to oczywiście naturalnie, wiesz, wymarło. Już pod koniec liceum i na studiach, no i jednak... Do tego wróciłam.
To pod tą samą nazwą było?
Nie, znaczy tak, to było pod tą samą nazwą, on już nie istnieje. Ja nawet prowadziłam jakiś kanał na YouTube przez chwilę, ale to wiesz, było coś w mojej toaletce jako tam... Naprawdę, to były takie żałosne rzeczy teraz z perspektywy czasu, ale też jestem z siebie dumna, że zaczęłam kiedyś raczkować chociaż.
Stawiałaś małe kroki, które finalnie potem przerodzili się.
Ale nie spodziewałabym się, że będę w tym miejscu, w którym jestem, także to jest dla mnie taka trochę niespodzianka.
O, to ciekawe. Myślałaś, że po prostu robiłaś treści, sprawiłaś to przyjemność, ale nie miałaś celu, strategii wtedy?
Nie, nie, nie. Tak jak ci mówiłam, jak zaczynałam, to w ogóle nie sądziłam, że nawet z tego coś kiedykolwiek zarobię. Ja po prostu chciałam się podzielić tym moim odkryciem, jakie jakościowe ubrania są fajne i jak klasyczny styl jest taki fajny, ponadczasowy, uniwersalny.
Po jakim czasie w ogóle zaczęłaś się monetyzować to?
Zaczęłam profil pod koniec 2020 roku, a pierwszy produkt wydałam we wrześniu 2021. Więc chyba całkiem szybko.
Dość szybko. Czasami jest tak, że influencerzy działają 8-10 lat i dopiero potem mogą to jakoś, poza reklamami, ale mogą to jakoś monetyzować.
No i każdy czas jest dobry. Trzeba sobie też zrobić pod to odpowiedni grunt. I warto próbować. Wiadomo, że nie każdy produkt przyniesie oczekiwaną sprzedaż, ale każdy przyniesie jakąś wartość, jakąś lekcję, którą można potem wykorzystać i być lepszym.
A jak się czujesz, jak np. produkt poszedł gorzej niż zakładałaś, albo np. materiał, który stworzyłaś, content, na którym się dużo, można powiedzieć, poświęciłaś na niego czasu, ale nie ma takiego zasięgu, jak chciałaś. Co wtedy czujesz?
No właśnie, czuję wtedy tak, że muszę to przeanalizować. Dlaczego się tak stało? Czemu poświęciłam na to tyle czasu, albo tak fajnie zaplanowałam sprzedaż, a jednak to nie poszło tak, jak chciałam? No akurat na przykład w treściach na Instagramie nie masz na to za bardzo wpływu. Coś się wybije, coś nie. To jest trochę loteria. Natomiast pod kątem sprzedaży masz bardzo duży wpływ. I jeżeli właśnie coś nie idzie tak jak się zaplanowało, to znaczy, że gdzieś było jakieś potknięcie. Albo czasem też jest tak, że jest niewłaściwy czas. W wakacje na przykład ludzie kupują dużo mniej takich rzeczy, jak na przykład moje produkty. To nie jest taki aż super czas, więc też trzeba przemyśleć, kiedy, jak ja na przykład wypuszczam produkty na lato, kiedy je wypuścić, żeby jeszcze więcej osób było tym zainteresowanych. To jest wszystko właśnie strategia.
Fajnie. To może tak pojętując na szóstrzeżonowych, chcesz się podzielić takimi kilkoma tipami a propos produktów cyfrowych, które zastosowałaś i działają u ciebie? Czas to jedno.
Coś, co zawsze u mnie działa, to jest pokazywanie faktycznych, realnych przemian. Pokaż, jak twój produkt zmienia kogoś życie. To jest absolutnie najważniejsze i czy tak jak na przykład u ciebie możesz pokazywać stylizację z torebkami, no to musisz pokazać, jak ten produkt wygląda w rzeczywistości, jak wygląda przy różnych sylwetkach. To jest moim zdaniem bardzo ważne, żeby pokazywać efekt, a nie tylko to, co dostaniesz kupując ten produkt.
Nie samo obietnice.
Tak, nie samo obietnice, tylko efekt. I myślę też, żeby wierzyć po prostu w swój produkt, wierzyć w swoje możliwości i nie patrzeć na to, ile osób w tym czasie robi to samo, co ty, tylko skupiać się na sobie, skupiać się na tym, jak najlepiej ty możesz ten swój produkt wypromować i jaką strategię obrać, żeby to było faktycznie wartościowe i przyniosło ci zadowalający efekt.
A długo wcześniej sobie rozpisujesz tą strategię, już trochę wchodząc w technikę. Alia, to jest tak, że od 1 czerwca, to jest najgorszy czas, bo wakacje, ale od 1 czerwca wypuszczasz produkt. To jak dużo wcześniej zajmujesz się całą strategią?
Całą strategią zajmuję się około miesiąc wcześniej. Rozpisuję sobie na każdy dzień, jaki temat będzie poruszany, co z tym związanego będzie ze sprzedażą, jak to będzie wyglądało. Cały produkt to jest w ogóle tworzenie kilka miesięcy wcześniej. U mnie to już jest około dwóch miesięcy, bo już mam w tym bardzo dużą wprawę, więc nie potrzebuję tak jak kiedyś zaczynać jeszcze wcześniej. Także myślę, że tak miesiąc u mnie to jest spokojnie, ale to jest tak, że to nie jest cały miesiąc każdego dnia, tylko jednego dnia sobie rozpisuję, drugiego dnia coś nagrywam, trzeciego dnia to montuję i każdego dnia dzieje się tak naprawdę... Sama montujesz? Nie, nie, mąż mi pomaga, ale ja na przykład, wiesz, tam pomagam, mówię jaki tam efekt potrzebuję, czy coś takiego, także różnie to bywa.
Czyli jesteś ze zgranym teamem?
Tak. Mam nadzieję, że tak.
Fajnie. Słuchaj, dziękuję ci bardzo za rozmowę. Myślę, że przedstawiliśmy kilka ciekawych aspektów, jak ktoś chce sobie zacząć działać w internecie, na czym się powinien skupić, co jest najprawdopodobniej istotne i że to nie jest takie jak napstryknięcie palcem, choć to by się udało w miarę wcześniej wprowadzić do momentyzacji swoich treści.
Tak, ale pamiętaj, że ja miałam wtedy taką niszę po prostu. Nie było tych produktów.
Timing.
Tak. Więc ja się wstrzeliłam w fantastycznym momencie po prostu. Więc zawsze mówię, że trzeba mieć Dobrą strategię, ale też nutkę szczęścia i charyzmy. Bez charyzmy też niewiele się zdziała.
Tak. No i jesteś cały czas promiennie uśmiechnięta i to jest też moim zdaniem duża, duża wartość.
Bo ja kocham życie, kocham ludzi, kocham życie. Naprawdę mamy tyle wspaniałych dziedzin, w których możemy działać, że szkoda byłoby z tego nie skorzystać i w jakich wspaniałych czasach żyjemy.
I tym jakże pozytywnym akcentem dziękuję ci bardzo. A my widzimy się za tydzień, w niedzielę o dziewiątej.
Dzięki. Dziękuję za zaproszenie.
Dzięki wielkie. Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałbym Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trapi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







